[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Halo, halo, tu Radio Paranormalium. Rozpoczynamy audycję, której wcześniej nie zapowiedzieliśmy, bowiem nie wiedzieliśmy tak do końca, tak na 100%, czy audycja się odbędzie, czy też może nie. To była taka niespodzianka właściwie, ale dzisiaj możemy tę niespodziankę, że tak powiem, jakoś wirtualnie otworzyć. Ten prezent dla słuchaczy Radia Paranormalium wyczekujących co poniedziałek na audycję Świat Oczami Duszy. Bowiem tę właśnie audycję, taką całkiem niespodziewaną, właśnie tutaj, właśnie teraz rozpoczynamy. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[01:03] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was, kochani, niespodziewanie.
[01:08] - Zanim już spodziewanie przekażę głos panu Sławkowi, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Gdzieś tak za pół godziny, myślę, będziemy otwierać naszą linię telefoniczną, ale numer telefonu warto zapisać sobie już teraz. Numer komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy oczywiście na komentarze także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i Świata Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. Jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. No to teraz z czystym sumieniem mogę, panie Sławku, oddać panu głos.
[02:19] - Dziękuję bardzo, panie Marku. Kochani, witam was bardzo serdecznie. Nie ukrywam, że się stęskniłem za wami. Może mam nadzieję, że wy też chociaż troszeczkę za mną. Nie jestem pewien, czy ten stan emocjonalny utrzyma się do końca audycji, no ale cóż, spróbujmy. Jak to mawiają raz kradnie śmierć. Ja panu Markowi mówiłem, że ta przerwa w audycjach wciągnęła mnie tak bardzo w to ziemskie, umysłowe, materialne życie, że z wielką ulgą zacząłem sobie tam planować pewne rzeczy związane z audycją. Także dziękuję wam, że daliście mi kolejny powód do tego. Słuchajcie, nie wiem, jak to się tam nazywa, ale mamy dzisiaj takie nasze, chyba to się nazywa złote gody. 25.
audycję, 25. tygodnicę od kiedy zaczęliśmy naszą przygodę tutaj audycyjną i duchową i świadomościową. Także tym bardziej mi jest miło, że dotrwaliśmy do tego momentu. Zanim przejdę do tematu, który chciałem dzisiaj z wami poruszyć, a którego nie udało nam się poruszyć, nie zdążyliśmy poruszyć w poprzedniej, najdłuższej w naszej historii audycji, którą żeśmy mieli z Jubim. Jeżeli gdzieś tam jest i słucha, to go pozdrawiam przy okazji. Oczywiście was również. Więc tradycyjnie kilka moich refleksji, bo to, że się nie zajmowałem, nie prowadziłem audycji, to wcale nie znaczy, że nie miałem jakichś tam przemyśleń, doświadczeń, kontaktów i takich tam innych rzeczy. Słuchajcie, mówiłem panu Markowi w sobotę, jak już ustaliliśmy z panem Markiem, że będzie ta audycja, tak wstępnie nie byłem pewien, czy dam radę, natychmiast to się tak zazwyczaj w życiu moim i pewnie waszym również dzieje, że natychmiast pojawiają się inne sytuacje, inne okoliczności. Jeżeli tylko otworzy się tą furteczkę, to zaraz przez tą furteczkę ktoś bądź coś zaczyna do nas przychodzić. No i ktoś tam się odezwał do mnie na Messengerze.
Ktoś najprawdopodobniej z naszych słuchaczy zaproponował mi, żebym zainteresował się też takim kanałem. Podał mi tam linka. Ja oczywiście nie miałem na to czasu, a za chwilę odezwał się sam prowadzący ten kanał i zaprosił mnie do udziału w jego audycji. Ona się odbyła w sobotę o godzinie 20:00. Oczywiście z pełną nieświadomością i ryzyka, które podejmuję, z pełnym swoim entuzjazmem i radością przystąpiłem do tego. Zwłaszcza że zaproponował mi poruszenie tematyki reinkarnacji oraz podświadomości, więc ponieważ są to tematy, które nie wymagają jakiegoś specjalnego przygotowania, więc tak po prostu z marszu poszedłem na tą audycję czy wszedłem w tą audycję.Link do tej audycji jest na mojej stronie na Facebooku, więc jeżeli chcecie to kliknijcie. Większość tematów, które tam poruszałem, jest już dla was znana, bo jużśmy to sobie przegadywali. Natomiast polecam od 15. minuty pięć czy 10 minutek przesłuchania, jeżeli nie chcecie się nudzić moimi wypowiedziami, ponieważ warto. Bo tak też mogą wyglądać kanały o duchowości i tak też mogą wyglądać audycje o podświadomości, o reinkarnacji, o rozwoju duchowym.
Tak też mogą wyglądać. A jest to niewątpliwy dowód, że to było live, więc więcej wam nie będę mówił. Jeżeli ktoś jest zainteresowany to polecam. Natomiast w związku z tym pojawiły się przemyślenia, bo okazało się, że słuchało tej audycji około 300 osób w którymś momencie i audycja w tematyce duchowości poruszająca temat podświadomości i regresji w oczach wielu ludzi, jak czytałem w komentarzach, była najnudniejszą audycją na tym kanale. Więc zainteresowałem się, dlaczego była najnudniejsza. Może ja jestem po prostu nudny, bo klepię ciągle o tym samym. Padło mnóstwo sformułowań, że to są już oklepane tematy, po co w ogóle o tym jeszcze gadać i tak dalej. Przez większość audycji podejmowane były próby wciągnięcia mnie w kolejne sensacje, kolejne spiski. Czy to ziemskie, czy to jakieś duchowe. Odniosłem wrażenie, że ludzie na to czekają, że to jest powód, dla którego oni ten kanał w jakiś sposób lubią i się z nim utożsamiają.
Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie zadał sobie pytania: po co? Czemu służy ten cały natłok informacji, teorii, science fiction, wymyślania? Oczywiście zastanawiam się nad tym pod takim kątem, czy to służy ludziom, czy ten natłok informacyjny, wielorakość wizji, teorii się przekłada po prostu na życie ludzi. Nie wiem. Oczywiście, że nie wiem, bo wiem tylko, jak to się przekłada na moje życie. Natomiast jestem bardzo ciekawy. Dajcie mi znać, proszę, czy to pomaga wam w waszym życiu zwykłym, codziennym. Czy to rozwiązuje jakieś problemy? Czy to ułatwia coś? Dla mojej troszeczkę naukowej cząstki duszy jakbyście mogli się ze mną podzielić swoimi własnymi spostrzeżeniami, będę zobowiązany.
Bo może ja po prostu czegoś, na pewno wielu rzeczy nie rozumiem, ale być może nie rozumiem też tego zjawiska. Przygotowałem sobie dzisiaj karteczki, bo wypadłem trochę z rytmu i poza tym też tych informacji przez ostatnie dwa czy trzy tygodnie się w mojej głowie nazbierało. I jeszcze jedno wyjaśnienie. Zmieniłem krzesło na fotel, więc jak dzisiaj coś będzie trzeszczało, to będzie fotel, już nie krzesło. Teraz troszeczkę wejdę w negatywną nutę, niestety, bo też po tej ostatniej audycji, czytając minorakie słowa krytyki, uderzę też trochę w was. W sumie mamy dzisiaj 25. audycję i oczywiście nie byłbym autorem, gdybym się nie zastanawiał, czy te audycje, czy to, co robię cokolwiek wnosi, cokolwiek zmienia, cokolwiek daje. Bo jednak wydaje mi się, że każdy robiąc coś chciałby widzieć efekty swojej pracy. Ja się też nad tym zastanawiam i po ostatniej audycji, też po naszych audycjach często dochodzę do takiego wniosku, że najgłośniej krzyczą, najgłośniej krytykują ci, którzy nawet nie podjęli minimalnego wysiłku, minimalnego trudu własnego, żeby zweryfikować te informacje, które mówię ja, które przekazują też inni ludzie chcący podzielić się swoją wiedzą.że najczęściej i najgłośniej krytykują ci, którzy coś usłyszeli gdzieś, później usłyszeli coś innego gdzie indziej i na podstawie tego, co usłyszeli, krytykują to drugie, co usłyszeli, nie wkładając nawet albo często tylko minimalny wkład i trud w to, żeby zweryfikować, sprawdzić, przekonać się, doświadczyć tego, co usłyszeli. Ja też myślę, że gros tych informacji, które krążą, które są przekazywane, są właśnie wynikiem wyczytania, dowiedzenia się.
Nawet nie wewnętrznych przemyśleń, nawet nie wewnętrznych doświadczeń, nawet nie próby zweryfikowania czy przekonania się, tylko po prostu wyczytania z jakichś źródeł bądź usłyszenia od kogoś czegoś i później przeklepywania tego dalej. Dlaczego piję też trochę do was? Bo zastanawiam się, ile osób i ilu z was, kochani, mimo moich wielu próśb: spójrzcie w głąb siebie, zapytajcie samych siebie, spróbujcie zweryfikować to, co ja mówię. Ile z was osób, kochani, to zrobiło? Nie przeklepujcie, proszę tego, co ja mówię, jeżeli w jakikolwiek sposób nie spróbujecie tego zweryfikować sami. Zresztą nie tylko mnie. To jest prośba do każdej takiej informacji, która z tej dziedziny do was płynie. Bo jeden z powodów, dla których ja czasami mam takie kryzysy, czy robić to dalej, czy nie robić, to jest właśnie ten powód, że nie chcę się po prostu podpisywać pod tym chaosem, pod tym cyrkiem, bo już inaczej nie powiem. Spróbujcie się kierować też jeszcze jedną taką być może zasadą przy ocenianiu. Nie boję się nazwać tego słowa, bo mówi się, że się nie powinno oceniać, ale z drugiej strony każde nasze ustosunkowanie się do czegoś jest pewnego rodzaju oceną.
Czy nam się to podoba, czy nam się nie podoba, czy wierzymy, czy nie wierzymy, czy nas to przekonuje, złości, raduje. Jest to pewnego rodzaju forma subiektywnej oceny. Więc jeżeli będziecie coś takiego robili, to spróbujcie zastosować jedną zasadę: nie negujcie czegoś tylko dlatego, że na przykład nie zostało to jeszcze odkryte. Bo to, że nie zostało to odkryte, nie znaczy, że nie istnieje. Zachowajcie pewien dystans przy takim ostrym negowaniu pewnych rzeczy. To à propos mojej sobotniej audycji. Troszeczkę poważniej to powiedziałem, natomiast w dalszym ciągu się uśmiecham, jak sobie wspominam to doświadczenie. Tu jeden ze słuchaczy z troską się do mnie odezwał, żebym jednak uważał. I bardzo mu za tą troskę dziękuję. Żebym uważał, z kim rozmawiam, z kim się wdaję w dyskusję i że to jednak może być pewnie jakieś tam niebezpieczne.
Więc zrobiło mi się bardzo miło. I powiem wam, pewnie jeszcze rok temu, dwa lata temu, może nawet pół roku temu, podchodziłem do tego, pewnie takie rozmowy, takie dyskusje kosztowałyby mnie jakąś tam energię i też być może później jakąś tam analizę zupełnie niepotrzebną. Natomiast w tej chwili też, zwłaszcza przede wszystkim dzięki audycjom w Radio Paranormalium nauczyłem się mówić to, co mam do powiedzenia. Czyli okoliczności nie zmieniają mojej wiedzy. Więc dziękuję za troskę, ale po prostu już nauczyłem się mówić to, co mam do powiedzenia i nie wdawać się właśnie w jakieś tam utarczki, przepychanki, sensacje i jakieś takie niezdrowe klimaty. Natomiast odkryłem też, to takie misyjne trochę będzie, bo odkryłem też korzyść niewątpliwą z tej audycji, ponieważ kilka osób zainteresowało się tym, co mówię. Więc być może kilka osób skieruje swoją uwagę na nie poszukiwanie sensacji, a poszukiwanie wiedzy. Więc tak sobie pomyślałem, może to jest właśnie właściwy kierunek. Wy to sobie już poradzicie, o nas się nie martwię, ale może właśnie w takich miejscach gdzieś próbować podziałać. Ale to oczywiście luźna moja taka jak zwykle refleksja.
I też pojawiło się takie pytanie, zresztą nie tylko w sobotę pojawiło się takie pytanieOno się pojawia dość często w różnego rodzaju rozmowach. Kto nas tak ukarał? Jaki jest cel tego, że tracimy pamięć poprzednich wcieleń? Gro ludzi uważa to za karę, za coś negatywnego. Uważa, że żyłoby nam się lepiej, być może bardziej świadomie, gdybyśmy pamiętali swoje poprzednie wcielenia. Oczywiście ja nie wiem, czy by było lepiej, czy to by wpłynęło na naszą świadomość i poprawiło nasze samopoczucie. Więc powiem to w formie takiego pytania: czy na pewno chcielibyście pamiętać wszystkie te sytuacje, które przeżyliście? Patrząc na przykład na moje życie. Wy spójrzcie oczywiście na swoje życie. Ile wysiłku, energii, zamieszania i emocji kosztują nas trudne sytuacje w życiu, rozstania, porażki, klęski, bieda, choroby, rozstanie bądź utrata bliskiej osoby.
Ile czasu często ludzie potrzebują, żeby to przepracować, przerobić, żeby zrozumieć sens takiego wydarzenia. I czy chcielibyście w tym obecnym wcieleniu po raz kolejny przerabiać emocjonalnie te sytuacje, w których kogoś zamordowaliście albo kiedy ktoś was zamordował? Albo kiedy byliście bardzo chorzy, albo te wszystkie sytuacje, w których traciliście bliskie osoby, kiedy odchodziły, kiedy rozstawaliście się, kiedy odnosiliście sukcesy, ale też i porażki. Kiedy cierpieliście, kiedy chorowaliście, kiedy obcinano wam na przykład głowę na szafocie, bądź byliście katem, który wieszał drugą osobę. Czy na pewno chcielibyście to wszystko jeszcze raz i w każdym swoim wcieleniu po raz kolejny to przeżywać? Czy nie wystarczy wam tego, co niesie to życie? Więc czy to aby na pewno jest kara? A może niepamięć tego wszystkiego jest dla nas błogosławieństwem? Może jest ochroną przed tym, abyśmy w tym kotle emocji po prostu nie zwariowali. Oczywiście to dla każdego będzie czymś innym na pewno.
Każdy z was odbierze to inaczej. Ja tylko oczywiście zarzucam takie pytanie do zastanowienia się. Mam jeszcze jeden temat do poruszenia, który obiecałem. Nie, nie taki. Obiecałem, że poruszę temat, czy zwierzęta mają duszę. Temat jest oczywiście, jak wiele tematów z dziedziny duchowej, zwłaszcza dla niektórych osób drażliwy i budzący spore emocje. Ponieważ moje podejście do zwierząt, zwłaszcza kretów, dokładnie znacie. Kretów szkodników chciałem dodać przy okazji. Więc mnie to być może aż tak bardzo nie zszokowałoby. Natomiast czy zwierzęta mają duszę?
Kochani, wszystko, co nas otacza, jest energią. Energią, która posiada świadomość. Więc zwierzęta, drzewa, wszystko, co nas otacza, jest przepełnione, jest przeniknięte, przesiąknięte tą samą życiodajną energią. I wszystkie istoty żyjące mają świadomość tego, że żyją. Oczywiście są różnice pomiędzy zwierzętami a ludźmi i powiem wam szczerze, że te różnice nie zawsze wypadają na korzyść ludzi. Bo z czego wynika na przykład różnica, że piesek, którego skarćimy, za pięć czy 10 minut będzie przychodził do nas, machał ogonkiem tak, jakby w ogóle nie było całej sytuacji. Był kiedyś taki dowcip. Dowcip podobno jest wtedy, jeżeli śmieją się dwie strony. Z tego dowcipu podobno nie zawsze się śmieją, zwłaszcza kobiety. Był taki dowcip, taki test, jak rozpoznać swojego prawdziwego przyjaciela.
I doświadczenie polegało na tym, żeby zamknąć w bagażniku na 15 minut najpierw żonę. Można oczywiście też męża. Zależy, kto sprawdza.A później psa i zobaczyć, kto się będzie cieszył na nasz widok. Nie wiem, jak to będzie z partnerami, bo ja jakoś tak się nie odważyłem na dokonanie tego eksperymentu. Natomiast wiem na pewno, że zwierzę się będzie cieszyło. Z czego ten fenomen wynika? Z braku pamięci? Oczywiście nie jestem biologiem, nie jestem znawcą, nie jestem naukowcem, więc nie będę w ten temat jakoś zbyt mocno wchodził. Natomiast wiadomo, że zwierzęta mają instynkt. Instynkt to jest tak naprawdę w przypadku ludzi podświadomość.
To są takie troszeczkę dwa równoznaczne mechanizmy. Z tym, że uwarunkowania są troszeczkę inne, bo instynkt zwierząt służy temu, żeby po prostu przeżyły, żeby potrafiły się zaadoptować w warunkach, w których żyją. Chociaż w zasadzie u ludzi też się do tego to sprowadza, bo inną podświadomość mają ludzie, którzy zostali wychowani w rodzinach patologicznych, a inną podświadomość mają ludzie, którzy zostali wychowani w rodzinach bogatych i wiadomo, że ten bogaty będzie miał problemy z odnalezieniem się, z zaadoptowaniem, z przeżyciem nawet w sytuacji, kiedy znalazłby się w takiejże rodzinie patologicznej i człowiek z rodziny patologicznej miałby też problem odnaleźć się w bogactwie, luksusie, w pewnych zasadach i tak dalej. Więc to też poniekąd ta nasza podświadomość jest takim instynktem środowiskowym, który warunkuje, wykształca nasze umiejętności przypisane do konkretnego środowiska. Oczywiście z czasem możemy to modyfikować, natomiast pierwsze te wzorce właśnie służą temu. Także to ukłon w stronę naszych kochanych zwierzątek. A my teraz wróćmy do nas. Wróćmy po prostu do tego, o czym rozmawialiśmy przez ostatnie 24 odcinki. Już nie mogę powiedzieć, że 24 tygodnie, bo co? Bo była przerwa, więc ten czas jest troszeczkę dłuższy.
O czym my rozmawialiśmy, kochani? Mędziłem was tematami o duszy, o świadomości, o tym, jak to wygląda właśnie widziane tak jakby od strony duchowej. Ale też rozmawialiśmy o rzeczach typowo ludzkich, typowo ziemskich, bo tak jak wam mówiłem, mnie nie interesuje sama teoria, bo tak naprawdę wszystko weryfikuje doświadczenie. Każdą teorię weryfikuje doświadczenie. I teraz tak jak dusza schodzi na ziemię przepełniona wzorcami miłości, szczęścia, radości i paru innych takich fajnych, pozytywnych cech po to, żeby doświadczyć i przekonać się, czy te wzorce mogą zaistnieć na ziemi. I to doświadczenie weryfikuje to. I to samo robimy my w naszym życiu. Nasze otoczenie buduje nam naszą podświadomość, a my później z tą podświadomością wchodzimy w dorosłe życie i według tych wzorców próbujemy postępować po to, żeby się przekonać, czy one tak, jak nam to zostało obiecane, spowodują, że będziemy szczęśliwi, że będzie nam dobrze. Bo nasi bliscy nas uczą, pokazują nam pewne rzeczy. Po co?
Nie po to, żeby nas bacznąć w kłopoty, tylko zawsze mówią: „To dla twojego dobra”. Więc my oczywiście wierzymy i próbujemy według tych wzorców żyć, żeby się przekonać, czy to faktycznie da nam to, że będzie nam dobrze, że będziemy szczęśliwi, że będziemy zadowoleni, że będzie nasze życie układało się tak, jak chcemy. Więc tak naprawdę doświadczenie wszystko weryfikuje. Sama wiedza jest fajna, tylko nie wiadomo, czy to działa. I my 24 odcinki naszej audycji, dzisiaj 25. odcinek naszej audycji, wałkowaliśmy pewną wiedzę, poszerzaliśmy naszą świadomość, dowiadywaliśmy się być może czasami nowych rzeczy. Ja na przykład bardzo dużo nowych rzeczy się dowiedziałem. I teraz jest pytanie: co z tego wynikło? Pytanie moje, pytanie prowadzącego tą audycję i tak jakby autora, który miał jakiś zamysł, miał jakiś cel, miał chęć przekazania swoich przemyśleń, swoich doświadczeń innym ludziom. Po co?
Bo zawsze jest to pytanie: po co? Po co ja tą wiedzę chciałem przekazać? Nie dla pieniędzy. Tylko dlatego, żeby życie ludzi, którym to przekazuję, było chociaż po tym moim gadaniu ciutkę fajniejsze. Nie lepsze.Jeżeli uważacie, że ono jest lepsze czy byłoby lepsze to okej. Ja tylko chciałem, żeby było fajniejsze, żeby było bardziej świadome, żebyście bardziej zdawali sobie sprawę i może nie kontrolowali, zdawali sobie sprawę z gry, w której wszyscy uczestniczą, żeby móc w jakiś sposób wpływać i decydować o tym, co w tym życiu się wydarzy. Taki był mój zamysł, żeby budować świadomość, zwiększać świadomość, świadomość możliwości decydowania o swoim własnym życiu. I teraz moje pytanie jest takie: czy to się wydarzyło? Bo często odnoszę wrażenie, że gros ludzi czeka tylko, żeby ktoś, kogo uważają za mądrego, mądrzejszego bądź wiedzącego więcej, powiedział takie magiczne zdanie. Za ten cały cyrk w waszym życiu odpowiada ktoś inny.
Bóg, przeznaczenie, jakieś inne byty, energie. Może karma, a może to dusza i to, że ona chce doświadczać i ciągnie nas w kolejne kłopoty. Może karma, może jaszczurki, może Bóg wie jeszcze co. Dlatego z dwóch powodów jestem nudny. Ostatnio odkryłem, nie wiem, czy już wam o tym mówiłem, że ludzie często używają mądrych określeń i budują w ten sposób, nie wiem czy świadomie, czy podświadomie, czy nieświadomie swój autorytet. Ponieważ co? Ponieważ ludzie ich nie rozumieją. Mówią: „Wow, ten to musi być mądry, bo ja go w ogóle nie rozumiem”. To jest tak, jak się pójdzie do lekarza i on operuje jakimiś zwrotami, sformułowaniami, które nam nic nie mówią, to mówimy: „O, widać, że się zna, bo ja nie wiem, o co chodzi. To znaczy, że on jest ode mnie mądrzejszy”.
Bo z taką pewnością siebie o tym mówi. Do mechanika jak się pójdzie albo do informatyków kiedyś jak się chodziło: „Wow, w ogóle nie wiem, o czym on mówi”. „No, mhm, aha”. I jest to przytakiwanie takie, ponieważ często głupio nam jest się zapytać: „Ale o co kaman?”. Myślą, że jakoś tak fajnie, tylko po ludzku. Więc przytakujemy, bo głupio nam jest powiedzieć, że nie rozumiemy, ale mówimy: „O, ten jest mądry”. Ja nie jestem mądry, bo nie używam żadnych mądrych sformułowań, żeby budować swój autorytet, żeby wytwarzać barierę mądrości. I drugi powód, dla którego jestem nudny jest taki i też pewnie dla was niezbyt przekonywujący, przynajmniej dla części, bo ja nie szukam sensacji. Nie odkrywam jakichś tam międzygalaktycznych spisków i też nie utwierdzam was w przekonaniu, że to ktokolwiek inny niż tylko wy, tak samo ja, odpowiadamy za swoje własne życie. Też nie utwierdzam was w przekonaniu, coś, co też jest taką rzeczą, takim pompowaniem balonu ziemskiej gigantomanii, że my jesteśmy w ogóle istotami duchowymi, wszechświatowymi, bogami jesteśmy.
I to nam dobrze robi na nasze ego. „Wow”. A ja mówię, że jesteśmy zwykłymi ludźmi. Wszyscy jesteśmy zwykłymi ludźmi obdarzonymi duszą, których celem jest nie zdobywanie wszechświatów, nie penetrowanie wszechświatów, nie eksploracja innych wymiarów i podbijanie i szukanie tam Bóg wie czego. Naszym celem jest nauczyć się żyć na Ziemi radośnie i szczęśliwie, z szacunkiem dla wszystkiego, co na tej ziemi istnieje. I to jest koniec, i to jest kropka. Poruszę jeszcze jeden temat. Często słyszę o planie duszy, że dusza ma plan na to wcielenie. Ma program. Jedni mówią, że jest przeznaczeniem, inni mówią, że jest kilka wariantów, a może kilkanaście wariantów i tak dalej.
W każdym razie dusza ma pewien program. Jak rozmawiam o podświadomości i na przykład ostatnio coś tam ze znajomą żartowałem, z młodszą znajomą, o czymś rozmawialiśmy i ja mówię: „Słuchaj starszy”. I natychmiast uzyskałem informację, że to jest program. I oczywiście słyszę to bardzo często, że to jest program, że jesteśmy tak zaprogramowani, że to w ogóle program matrycy jakiejś takiej, innej i tak dalej. To ja teraz zadam kolejne pytanie.Czym się różni program duszy od programu naszej podświadomości? I czemu z jednym programem mamy walczyć, a drugiego się słuchać? Skoro mamy wolną wolę, to dlaczego mamy podlegać jakimkolwiek programom, czy to duchowym, czy ziemskim? Znowu szukamy wytłumaczenia dla siebie. Znowu troszeczkę odsuwamy od siebie odpowiedzialność za swoje własne życie, bo to dusza ma taki program. A jak nam coś nie wychodzi, to mówimy, że to widocznie program podświadomości.
Tak zostałem zaprogramowany. Jakim cudem cokolwiek w naszym życiu ma się zmienić, skoro ciągle doszukujemy się dla siebie jakichś programów, które oczywiście kto inny dla nas napisał? Oczywiście dusza napisała. Oczywiście to jest plan boski. Oczywiście to jest energia wszechświata. I tak dalej. I ciągle szukamy wytłumaczenia, jaki to plan jest, o co tu chodzi, a dlaczego, a może to ten, a może to tamten. Doszukujemy się czegoś. Tylko moje pytanie brzmi: czego? Przecież cel jest jeden.
Mamy być po prostu zwykłymi, dobrymi ludźmi, bez względu na to, czy to jest program podświadomości, czy to jest plan duszy, czy cokolwiek innego. To cel jest jeden. Ja wiem, że to jest nudne. Ja wiem, że to jest oklepane, bo o tym się mówi od tysięcy lat, że nie chodzi o nic innego, tylko chodzi o to, żeby być zwykłym, dobrym człowiekiem. Więc siłą rzeczy mam świadomość tego, że furory internetowo-publicznościowej nie zrobię. Powiem wam szczerze, jakoś się z tym pogodziłem. Kochani, mówiłem o intencjach ostatnie kilka odcinków. O intencjach, o lękach, o miłości do samego siebie i o wybaczaniu. Ostatnie kilka odcinków były poświęcone właśnie temu. I tak, to są stare, oklepane, prastare, najstarsze na świecie prawdy.
To jest taki elementarz rozwoju duchowego. Ale oczywiście nasza ziemska natura mówi: „Nie, ja już nie chcę elementarzy. To jest nudne. To jest dla pierwszoklasistów. Ja już chcę całe równania, że tak powiem, z wieloma niewiadomymi, bo ja już jestem przecież zaawansowany. Ja już jestem przecież na takim poziomie, już jestem na studiach. To gdzie ja tam elementarz?” Natomiast ja wiem jedną rzecz. Że bez alfabetu ciężko jest pisać. Bez tabliczki mnożenia ciężko jest liczyć, a bez układu okresowego pierwiastków chemii się nie zrozumie. Bez wartościowości i tak dalej pierwiastków.
Więc może zamiast szukać równań z wieloma niewiadomymi, zamiast rozkminiać coraz bardziej skomplikowane procesy matematyczno-chemiczno-fizyczno-atomowo-wszechświatowe, astronomiczne, może skoncentrujcie się na tabliczce mnożenia i na alfabecie. Oczywiście jeżeli ktoś chce być naukowcem, to jak najbardziej. Natomiast jeżeli, bo o szczęściu przecież zaczęliśmy rozmawiać od pewnego czasu. Jeżeli chcemy pisać, chcemy liczyć i chcemy chociaż w jakimś tam stopniu rozumieć otaczający nas świat, to naprawdę nie musimy rozwiązywać równań całkowych. Żeby być dobrym człowiekiem wystarczy elementarz. Jeszcze jedna moja luźna myśl. Z tym luźna to bym może nie przesadzał. Natomiast pytanie. Kochani, powiedzcie mi, gdzie powstają problemy i gdzie powstają nasze problemy życiowe. Gdzie one powstają?
One powstają tutaj na ziemi. Czy w świecie duchowym istnieją jakieś problemy? Czy podczas swoich eksploracji, doświadczeń zauważyliście istnienie tam jakichś problemów? Ja nie. Więc gdzie te nasze problemy powstały? Tutaj. Te problemy powstają tutaj na ziemi. Więc moje pytanie jest takie: po co szukać rozwiązania problemów w miejscach, gdzie one nie powstały? Po co leczyć sfery, które są zdrowe? To trochę tak, jakby zachorować na przeziębienie i podawać leki sąsiadowi i liczyć, że się wyzdrowieje.
Chociaż może to kiepski przykład.Ale czemu szukać rozwiązania czy przyczyny naszych problemów w miejscach, gdzie te problemy nie powstały? Czemu, skoro my tworzymy problem, skoro to my osobiście, prywatnie komplikujemy swoje własne życie i powodujemy, że jest takie, jakie jest. I bardzo często większość ludzi nie jest do końca zadowolona ze swojego życia. W mniejszym bądź większym stopniu czuje jakieś niedostatki. Czy w sferze emocjonalnej, czy w sferze duchowej, czy w sferze finansowej, czy w sferze związkowej, czy w sferze relacyjnej. Nie wiem, czy w sferze nierealizowania się na jakichś tam płaszczyznach. Każdy z nas w mniejszym czy większym stopniu cierpi na jakieś niedostatki. To czemu szukać rozwiązania tych problemów, tych niedostatków w miejscach, gdzie te niedostatki nie istnieją, gdzie nie powstały te niedostatki? Te niedostatki stworzyliśmy sobie sami, tutaj na ziemi. Przychodząc na świat mieliśmy wszystko.
Mieliśmy wszystko dostępne i nikt nas w niczym nie ograniczał. Problemy powstały tutaj, na ziemi i tutaj, na ziemi trzeba je rozwiązać. Tutaj, na ziemi trzeba szukać przyczyny powstania tych problemów. Dlatego nie rozumiem, czasami nie rozumiem aż tak intensywnych poszukiwań w sferze duchowej, bo i tak później się to sprowadza do tego, że trzeba pracować z własnymi energiami i nikt, ani nic nas z tego nie zwolni. Owszem, możemy pójść, ktoś tam, że tak powiem, troszeczkę nas wesprze jakąś energią, biorę terapeutę. Natomiast jeżeli to my sami z własnej, nieprzymuszonej woli nie ogarniemy problemu zaniku tej energii, to ta energia i tak się w końcu prędzej czy później wyczerpie. Więc jeżeli chcecie naprawdę coś w swoim życiu zmienić, poprawić, naprawić, polepszyć, to szukajcie przyczyny powstania danego problemu tutaj na ziemi. Nie odciągajcie swojej uwagi od tego, co jest tak naprawdę przyczyną waszych problemów, waszych niedostatków, bo tą przyczyną jest każdy z nas. Każdy z nas dla siebie jest przyczyną swoich własnych niedostatków. Jeżeli wam łatwiej jest, że tak powiem, stwierdzić, że taki jest plan waszej duszy, żeby was przez to wszystko przepierdzielić, to okej.
Jeżeli myślicie, że tak naprawdę ktoś tutaj na ziemi wami steruje i z tamtej strony też ktoś wami steruje, to tak na dobrą sprawę moje gadanie jest zupełnie bezsensowne. Jeżeli chcemy cokolwiek w życiu zmienić, w swoim własnym życiu zmienić, to po pierwsze nikt za nas tego nie zrobi. A poza tym ta przyczyna i ta praprzyczyna i ta obecna przyczyna jest w nas i tylko w nas znajdziemy odpowiedź, co to jest za przyczyna. Jeżeli sfery duchowe mają pomóc w odkryciu tej przyczyny, to okej. Natomiast często obserwuję właśnie to, że eksploracja świata duchowego odciąga po raz kolejny ludzi od zrozumienia samych siebie. Bo tak jak mówiłem, nikt za nas nic nie zrobi. Nikt po pierwsze tego nie spowodował, więc nikt tego procesu nie odwróci. I poruszę ostatni aspekt, który tak według mnie decyduje w bardzo dużej mierze o naszym odczuwaniu szczęścia. Chociaż może nie o odczuwaniu, a raczej o osiąganiu szczęścia. O skutecznym osiąganiu szczęścia.
Tym aspektem jest wiara. I nie mówię tutaj o wierze takiej, którą znamy, że tak powiem, często z własnego życia, czyli tej wierze takiej o religii. Tylko o wierze, o wierzeniu w coś bądź wierzeniu w nic. To też jest forma wiary. Powiedzcie mi, czy znając gro, nie powiem, że wszystkie, ale mnóstwo różnych mechanizmów, zasad funkcjonowania energii, funkcjonowania dusz, funkcjonowania wszechświata, zasady przyciągania, karmy, darmy i tych wszystkich innych zasad i mechanizmów. Czy wy nie wierzycie? Dzisiaj celowo używam określenia, nie mówię już o nas, bo ja już o sobie powiedziałem dość dużo. Część z was również na antenie i w komentarzach też sporo o sobie powiedziała. Natomiast dzisiaj też chciałbym dotrzećBezpośrednio do tych osób, które są dla mnie anonimowe. I też chciałbym, żeby moje pytania dzisiaj dotarły do każdego z was z osobna.
Więc zadam pytanie: czy znając te mechanizmy, czy wy w nie wierzycie? Ja odnoszę wrażenie, że znowu, po raz kolejny ta wiedza często obfita, często dla mnie powalająca, powiem wam szczerze, bardzo często pozostaje w kategoriach wiedzy. Wiedzy, która w żaden sposób nie przeradza się w żadne doświadczenie. Bardzo często w rozmowach słyszę: „Zrobię to czy tamto, coś, co mam w planach, jak tylko się uporam z jakimś problemem, jak tylko ogarnę jakąś sytuację, jak tylko będą warunki, jak tylko znajdę czas, jak tylko będę miał pieniądze”. Albo właśnie: „Jak będę miał pieniądze, to wtedy zrobię to, to wtedy zrobię tamto. To sobie kupię, to wtedy się zajmę na przykład, czy to wtedy już będę miał czas na to, żeby...”. Czyli uzależnienie czasu od pieniędzy. Ja mam tak samo czasami, także spokojnie. Zadaję wam to pytanie, ale przyznam, ja też tak mam czasami, kiedy mówię: „Bez pieniędzy się na świecie nie da żyć”. Nie da się.
Są ludzie, którzy próbują. Natomiast godnie, przyzwoicie nie da się żyć bez pieniędzy. Taki mechanizm. Więc ja też czasami się tym wykręcałem, więc ja dokładnie to znam. Jak tylko będę miał pieniądze, to wtedy znajdę czas. Rozumiecie? Jak będę miał pieniądze, to znajdę czas. Więc ja się pytam, co to ma wspólnego z wiarą? Znacie mechanizm. Wiecie, że to, co się daje, to się dostaje.
To, co się dało, to do nas wraca. Znacie zasadę, że to my kreujemy naszą rzeczywistość, że to nasze myślakształty kreują nasze emocje, że to wszystko jest energią, że to wszystko się materializuje w naszym życiu. Wszyscy dokładnie to wiecie. Pytanie, czy w to wierzycie? Zadam jeszcze bardziej brutalniejsze pytanie: czy wierzycie, że możecie być szczęśliwi? Że możecie być szczęśliwi, radośni, wolni, bezpieczni, bogaci, zdrowi? Więc ja mam pytanie kolejne: jakie odpowiedzi zamierzacie znaleźć we wszechświecie, skoro nie wierzycie w to, że możecie być szczęśliwi? Wiara nie jest uwarunkowana niczym. Bo jeżeli w coś się wierzy, to się po prostu wierzy. Jeszcze żyją moi znajomi, którzy na przykład nie chcieli ze mną uczestniczyć w pewnych zabawach towarzyskich, ponieważ twierdzili, że oszukuję.
Wiara to jest wyjazd po samochód bez pieniędzy. To jest wiara. Wiara to jest na przykład pozbycie się wszystkich rzeczy, żeby dostać lepsze, żeby mieć lepsze. Wiara to jest porzucenie czy zakończenie. Nie porzucenie, bo to z szacunku dla drugiego człowieka i dla samego siebie nie powinno się porzucać, ale zakończenie pracy w firmie, w zawodzie, który nie sprawia nam przyjemności, który nie daje nam satysfakcji, który nas ogranicza, którego nie lubimy. Ale wiarą jest to, że rezygnujemy z tej pracy, nie mając następnej. Wiara to jest mówienie prawdy bez zastanawiania się, jakie będą tego konsekwencje. Wiarą jest również wyznawanie komuś miłości bez kalkulowania. Wiarą jest też cieszenie się życiem czy bycie dobrym, radosnym i optymistycznym człowiekiem w sytuacjach, kiedy wszystko się zesrało, kiedy się wszystko straciło, kiedy się nic nie ma. Zwłaszcza w tym ostatnim aspekcie mam bardzo duże doświadczenie, więc gdybyście się chcieli zapytać mnie, jak jest z tą moją wiarą.
Właśnie tak jest. I pamiętajcie jedną rzecz: że wiara to nie jest czekanie. Zrobię — jak? Zacznę — jak? Kupię, wyjadę, zmienię — jak? Wiara to nie jest gadanie. Wiara to jest działanie. Wierzę, więc nie zastanawiam się, nie kalkuluję, tylko działam, bo wierzę, że to przyniesie efekty, których pragnę, których chcę, których się spodziewam. A robienie czegoś bez wiary to jest takim samobiczowaniem się. Więc pamiętajcie, że wiara, powtórzę jeszcze raz, to jest działanie.
Jeżeli cokolwiek w naszym życiu ma się wydarzyćTo my musimy wykonać pierwszy ruch. Nie czekać, że coś się wydarzy bez naszego udziału. Owszem, marzenia są pewnego rodzaju przyciąganiem pewnych sytuacji do nas, ale marzenia są tylko marzeniami. W marzeniach nie ma wiary. Marzenie to nie jest akt wiary czy afirmacja. To nie jest akt wiary. Ja swoje pierwsze mieszkanie w życiu kupiłem, nie mając pieniędzy. Nie mając pieniędzy. Naprawdę nie miałem pieniędzy. Zaliczkę na mieszkanie pożyczyłem od swojego ówczesnego szefa, nie zastanawiając się wtedy, co będzie.
Skąd ja wezmę pieniądze na mieszkanie? Wiara to jest działanie, a nie czekanie na cud. Dlatego kochani, jeżeli chcecie zmierzać w kierunku własnego szczęścia. Własnego szczęścia. Nie szczęścia z katalogów, nie szczęścia z mediów, nie szczęścia z wzorców rodzinnych, czyli z podświadomości i nie z tych całych modeli szczęścia, którymi nas tutaj naokoło zasypują, tylko w kierunku swojego własnego szczęścia, to gwarantuję wam, że nie zmierzycie w kierunku tego szczęścia, jeżeli nie poznacie samych siebie, jeżeli nie dowiecie się, kim jesteście i co dla was jest szczęściem. I też nie pójdziecie w kierunku własnego szczęścia, jeżeli nie zrozumiecie swoich własnych intencji, jeżeli nie zrozumiecie lęków, które was ograniczają, które powodują, że wasza wiara jest taka, a nie inna, czyli że tej wiary brakuje. I też nie odnajdziecie wewnętrznego szczęścia i wewnętrznego spokoju, jeżeli nie obdarzycie się samych miłością. Jeżeli będziecie próbowali działać na zasadzie ze złości, ze strachu, właśnie na złość. Jeżeli będziecie działali na skutek negatywnych pobudek. Ja nie mówię tylko, że płynących z was, bo często te negatywne pobudki płyną z zewnątrz do nas.
To one powodują w nas jakieś tam reakcje. Czyli to, co mówiłem. Rozstanę się z kimś, bo już go na tyle nienawidzę, denerwuje mnie, złości, przeszkadza, że już nie mam siły. To nie jest działanie z miłości do samego siebie. Z miłości do samego siebie to dam sobie wolność. Dam wolność drugiej osobie, uwolnię nas od negatywnych energii i pójdę szukać swojego prawdziwego szczęścia z miłości do samego siebie. Nie ze złości na drugiego człowieka, nie z wkurzenia. Więc jeżeli wasze intencje i pobudki waszego działania będą płynęły z miłości do samego siebie, będą poparte wiarą, to gwarantuję wam, że to szczęście znajdziecie. Szczęście i radość. Bo według mnie, według moich obserwacji to szczęście tak naprawdę jest w nas.
I szczęście, i nieszczęście. Ale to szczęście jest w nas. My jesteśmy kreatorami własnego szczęścia. Tylko my. Skoro Bóg, Stwórca, Jaźń, czy jak Go nazywać, nie jest w stanie zesłać na nas nieszczęścia, żeby nas ukarać, to tym bardziej nikt nie może zesłać na nas szczęścia. To szczęście jest w nas i tylko czeka, żeby się do niego dokopać, żeby go odkryć. Żeby go wyciągnąć na świat codzienny, żeby w nie uwierzyć. Właśnie z miłości do samego siebie. Z miłości też do tej sfery duchowej, która mówi kochaj siebie i kochaj innych. Kieruj się w życiu sercem, kieruj się w życiu miłością, a wszelkie lęki, które się gdzieś tam w nas czają i które też powodują takie rozmazanie naszych intencji, taki troszeczkę rozmazany obraz naszych intencji.
One są takim naszym ogranicznikiem na tej drodze do szczęścia. Więc poznajcie samych siebie, poznajcie swoje lęki i swoje intencje. Wybaczcie sobie, wybaczcie innym. Kochajcie siebie i kochajcie drugiego człowieka. I uwierzcie we własne szczęście, we własne zdrowie, we własną radość. A może wydarzy się cud? Czego oczywiście wam i sobie, i tak naprawdę wszystkim ludziom z całego serca życzyłem, życzę i pewnie nie spocznę i będę życzył dalej. Chociaż jeszcze w międzyczasie zamierzam się zająć troszeczkę tą naszą podświadomością, ale to już temat na jakąś być może następną audycję.No i cóż, z mojej strony słuchajcie kochani, to by było na dzisiaj z tego, co miałem przygotowane w głowie i na moich notatkach. To by było na tyle. Prawda, że nudne?
Nudne. Ja wiem, że nudne i wcale nie będę się silił tutaj na poszukiwanie sensacji. Mam dobrych, jest mnóstwo tego, że tak powiem, w sieci wokół nas, więc nie muszę tego robić. Jest dużo możliwości. Także jeżeli ktoś jest mocno zainteresowany, to polecam. Jest w czym wybierać. Także kochani, ja za dzisiaj dziękuję. Mam nadzieję, że aż tak bardzo was nie zanudziłem dzisiejszą audycją. No i cóż, nie wiem, panie Marku, czy coś tam się nasi słuchacze zaktywizowali?
[01:01:49] - Trochę komentarzy jest, muszę powiedzieć, również SMS-owych od jednego słuchacza. Wszystko już panu przesłałem na Messengerze.
[01:02:00] - Dobra, to ja się już, że tak powiem... Czy pan zawiesił, panie Marku? Zamyślił się pan troszeczkę czy mi się wydaje?
[01:02:09] - Nie, bo tutaj obsługuję w międzyczasie taki serwis internetowy połączony z Radiem Paranormalium: ufo-relacje.pl i właśnie jakąś relację tutaj dostaliśmy o obserwacji UFO nad Małopolską. Ale może wróćmy do audycji. Wypadałoby w tym momencie powtórzyć kontakty do Radia Paranormalium. Oczywiście linia telefoniczna jest otwarta, pod warunkiem wszakże, że w kalendarzu widzicie państwo dzisiejszą datę 15 kwietnia 2019 roku. Jeśli data jest inna, to oczywiście słuchacie państwo albo „sempetrójki”, albo powtórki. Jeżeli słuchacie powtórki, to lepiej zdecydowanie pisać. Jest większa szansa na to, że komentarz dotrze do pana Sławka, bo do powtórki to raczej ciężko się dodzwonić . Numer telefonu, pod którym można dzisiaj dzwonić to 536 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Tu taka uwaga: jeżeli będziecie państwo dzwonić na Skype'a, to dobrze najpierw napisać, że chcecie zadzwonić, to wtedy dodamy was, dzwoniących do rozmowy grupowej.
Także Skype radio.paranormalium.pl, Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Świata Oczami Duszy, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Oczywiście, jeżeli słuchacie państwo tej audycji z „sempetrójki”, z podcastu, to będziemy wdzięczni także za komentarze w archiwum i na YouTube naturalnie.
[01:04:28] - Tak, Marku, zgadzam się z panem całkowicie, że będziemy wdzięczni. Ja tutaj się już dogrzebałem do Messengera. Pan Adam, nasz ukochany, kochany: „Rozrywkowo zagłębianie się w takie tematy konspiracyjne może być fajne, ale tak długo, jak nie traktuje się tego serio i nie myli modelu świata z innym światem. Inaczej robi się to niebezpieczne”. Więc ja też uważam, że mimo demokracji, która panuje w Polsce podobno i też demokracji, która panuje w internecie, czyli wolność słowa i możliwość wypowiadania się w dowolny sposób, uważam, że właśnie przenoszenie niektórych treści może być niebezpieczne, zwłaszcza dla ludzi młodych. No ale zobaczymy. Zobaczymy, tak? Każde budowanie świadomości musi być związane z jakimś ryzykiem. Nie ma ryzyka, nie ma zabawy. I tutaj jeszcze Adam pisał: „Są efekty twojej pracy, panie Sławku.
Mogę poświadczyć, że próbowałem kilku rzeczy, którymi się podzieliłeś i oceniam efekty jako pozytywne”. Wow! No to nareszcie mam jakąś jaskółkę. Moje życie nabrało teraz zupełnie nowego sensu. Dziękuję ci, drogi Adamie, bo jest to chyba taka pierwsza informacja bezpośrednia, że ktoś coś spróbował i że to działa. Że to działa nie tylko w moim życiu, więc wow! Jeszcze raz bardzo ci dziękuję za tą wiadomość. Jak macie też kochani jakieś własne doświadczenia, piszcie, bo to jest miód na moje skołatane serce. Serce autora, który się tutaj produkuje przez ostatnie pół roku przed wami, licząc, że to przyniesie jakiś efekt. Więc piszcie, proszę.Tutaj mamy SMS właśnie od pana Pawła: „Panie Sławku, jak to jest z duszą?
Czy dusza i świadomość to jest jedno?”. Tutaj jest też, panie Marku, to do nas, nawet bardziej do pana: „Panie Sławku, ja bardzo cenię sobie pana audycję i bardzo się cieszę, że jest takie radio w internecie”. Panie Marku, pan pewnie nie ma czasu jako zapracowany człowiek, żeby czytać. Zresztą niektórych też nie dociera, natomiast ja tak, bardzo wiele pozytywnych opinii usłyszałem, że jest to jedna z, niektórzy twierdzą nawet, że najbardziej sensowna stacja radiowa w internecie, więc bardzo dziękuję za kolejne miłe słowa. I tu odpowiadam na pytanie, jak to z tą duszą, czy dusza i świadomość to jest to samo? Świadomość jest wynikowa, czyli świadomość, nasza świadomość, która się powiększa, rozbudowuje z każdym następnym doświadczeniem i z każdym następnym wcieleniem, jest oczywiście tylko i wyłącznie zasługą duszy, która te informacje i te wszystkie wnioski i te wszystkie odczucia w sobie magazynuje dla nas, dla naszej własnej potrzeby, żeby nasze życie nie szło na marne. Żeby to, co osiągniemy, co doświadczymy, co wypracujemy w naszym obecnym życiu, nie poszło na marne. To zostanie podsumowane, przeanalizowane i zapisane jako pewnego rodzaju wnioski i odczucia naszej duszy po to, żeby z każdym następnym wcieleniem budować naszą świadomość. Na początku zwłaszcza, jak używałem tego sformułowania, mówiłem o świadomości płynącej z duszy. Ostatnio tam poszedłem troszeczkę na skróty, więc ci, którzy nie słuchają audycji od początku, mogą mieć mały mętlik.
Więc wyjaśnię. Świadomość płynąca z duszy. Nie z duszy, tylko z przebytych naszych doświadczeń zapisanych w naszej duszy. O, dokładnie tak. Moja droga, pieski kochają bezwarunkowo. Ludziom to przychodzi z trudem. To jest właśnie ta różnica. I ja ciekawy byłem, czy ktoś pójdzie tym tokiem. Więc właśnie, zwierzę obdarzone duszą, jeżeli obdarzy nas miłością, to obdarza nas miłością na zawsze, bez żadnych kalkulacji. Ono nas będzie kochać, nawet jak nie wyjdziemy z nim na spacer.
Będzie nas kochać, jak nie damy mu jeść. Nie ma znaczenia. Po prostu obdarza nas miłością. Więc wyobraźmy sobie, jakbyśmy traktowali siebie i innych, gdybyśmy nie mieli mózgu. Tego ziemskiego. Gdybyśmy nie mieli podświadomości. Zobaczcie takiego kota. On sobie idzie, idzie, idzie, bawi się, bawi, bawi, w pewnym momencie pyk, idzie spać. Kurde, czy to nie byłoby fajne życie? Więc tak, zwierzęta kochają bezwarunkowo.
Dlatego ja kiedyś powiedziałem, że kiedyś myślałem, że myślenie ma przyszłość. Teraz myślę, że lepiej nie myśleć. Brudasso: „Odnośnie piesków, czemu mogą być skarcone, a pięć minut później się cieszą? Czytałem, że ewolucjoniści tłumaczą to tym, iż życie i przeżycie w wilczym stadzie wymagało od członków stada zapominania o konfliktach szybko, aby dalej być spójną grupą. Inaczej by się na siebie obrażały te wilki, to pewnie wszystkim byłoby trudniej przeżyć”. Powiem wam tak, ja czasami się zastanawiam, na ile nauka coś odkrywa, a na ile czasami doszukuje się związków. Ja czytałem na temat leczenia, że leczenie odbywa się na zasadzie statystyk. Czyli podajemy jakiś lek, testujemy go i dziewięciu na dziesięciu pacjentom z takimi objawami pomógł, więc statystycznie jest skuteczny. Problem się zaczyna, kiedy na przykład jakiemuś pacjentowi nie pomaga. Wtedy się szuka innego leku.
Więc ja powiem wam szczerze, tak do tej nauki podchodzę jeszcze z pewnego rodzaju dystansem, aczkolwiek jest w tym na pewno jakiś sens i pewnie jakieś tam ziarnko prawdy, natomiast nie sądzę też, żebyŻeby naukowcy badali na przykład wilcze stado pod kątem posiadania duszy, więc nie wiem, czy ten aspekt w ogóle był gdzieś tam brany pod uwagę. Justin, oj witaj! „Kochany panie Sławku.” Och, jak miło się zaczyna. „Niestety nie mogę uczestniczyć w tej audycji, choć temat jest mi bardzo po drodze. Musimy odebrać piesia po operacji.” Och, jak mi przykro. Trzymam kciuki oczywiście za piesia. Poproszę o informację, czy wszystko w porządku. I tutaj dalszy ciąg odpowiedzi: „Odsłucham reszty z podcastu. Dziękuję, że pan nadaje.” Powiem wam kochani, ja nie jestem narcyzem, ale jedyną taką olbrzymią przyjemnością, jaką czerpię z prowadzenia audycji, jest informacja, że komuś to jest do czegoś przydatne. To jest w zasadzie jedyny cel, dla którego ja to robię.
I to mi sprawia też wielką przyjemność, że dla kogoś to ma jakieś znaczenie. Bo jak się pewnie sami domyślacie, ja tą wiedzę, którą mam, to po prostu ją mam. Mało tego, gro ludzi woli mieć wiedzę i nie wystawiać jej na publiczne forum, ponieważ często mogą się przekonać o tym, że tej wiedzy nie mają. Więc po co ryzykować? Ja podjąłem to ryzyko, żeby się obnażyć przed wami. Jak się domyślacie, to ryzyko podjąłem nie po to, żeby się przekonać, czy mam wiedzę, czy nie mam wiedzy, tylko po to właśnie, żeby przeczytać taki komentarz. I to wtedy ma sens. Tutaj Paweł SMS-owo się odezwał. Jedno. Paweł pisze jeszcze: „Ja się cieszę, że kiedyś wrócę do innego wymiaru i tam nie będzie już ziemskich problemów.” Drogi Pawle, mnie takie sformułowania troszeczkę smucą.
Bo to jest też taki dla mnie głos, że nie jestem zadowolony z tego, co mnie spotyka tutaj, na Ziemi, że chciałbym być w miejscu, gdzie będzie mi lepiej. Drogi Pawle, ja tę audycję prowadzę między innymi po to, żeby zanim zabraniemy do innych wymiarów, żebyśmy potrafili sprawić sami, żeby nasze życie tutaj, na Ziemi było tak miłe, tak przyjemne i tak bezstresowe i tak radosne, jakbyśmy byli w innych wymiarach. Żeby te inne spokojne i radosne wymiary stały się naszą ziemską rzeczywistością. I tego oczywiście z całego serca ci życzę. Uwierz mi, że mało mówiłem o sobie. Też nie za specjalnie mam jakąś potrzebę. Natomiast ja też nie miałem łatwego życia. Zresztą nadal nie mam. Gro ludzi dowiadując się o mojej sytuacji, takich typowo ziemskich, młodych duszyczek, pytają mnie: „I z czego ty się cieszysz?” Ja się nie cieszę z tego, w jakiej sytuacji jestem. Tylko przestałem się zamartwiać tą sytuacją, w której jestem.
Więc może drogi Pawle zacznij od tego. Bo ja jestem w takiej sytuacji, że bez cudu nie jestem w stanie jej w sposób szybki odmienić. Więc jaki jest sens zamartwiania się? Może spróbuj ty w ten sposób podejść do tego, czego oczywiście z całego serca ci życzę, żeby te twoje inne wymiary stały się tutaj tą twoją ziemską, zwykłą, codzienną rzeczywistością. I tutaj jeszcze SMS od Pawła: „Mi się wydaje, że problemem nie są pieniądze, tylko chęć zarobienia pieniędzy.” Znaczy ogólnie pieniądze nie są problemem. Problemem może być brak pieniędzy. Natomiast fakt faktem, że dla niektórych problemem jest również posiadanie pieniędzy. I tu też kochani, jeżeli sprawdzicie tylko szczerze swoje intencje względem pieniędzy, emocje, jakie pieniądze w was wywołują, to może też zrozumiecie, dlaczego na przykład ich nie macie w takiej ilości, która byłaby dla was satysfakcjonująca. Bo ja nie mówię powiedzmy, że o obrzydliwym bogactwie.Bo to już jest kwestia doświadczeń, które gdzieś tam w innych wymiarach sobie fundujemy. Natomiast o przyzwoitym, normalnym życiu na normalnym poziomie.
Jakie intencje i jakie emocje są związane z pieniędzmi? Po raz kolejny wraca temat intencji oczywiście. Inga, proszę uprzejmie. Widzę, że grono wiernych słuchaczy dotrzymało mi dzisiaj towarzystwa. W życiu trzeba kierować się najpierw rozumem, potem sercem i miłością. Jak jest odwrotnie, to można na tym źle wyjść. Rozumiem, że tutaj te trzy, nie wiem, czy to są uśmieszki, czy to są raczej łzy śmiechu. To są łzy śmiechu raczej. Powiem tak, oczywiście w pewnych sytuacjach, ale chociaż mężczyzn to też dotyka, że to kierowanie się sercem praktycznie nie zawsze dobrze wychodzi. I znowu wraca temat intencji.
Ja to kiedyś rozkminiałem na podstawie swoich doświadczeń i uwierzcie mi, że to był na tyle delikatny i ważny dla mnie temat, że zrozumiałem go wcale nie na samym początku, tylko gdzieś już pod koniec poznawania samego siebie. Dopiero dotarłem do tematu swoich związków i do tematu intencji związanych z tym. Wiedziałem o tym wcześniej, tylko skutecznie to od siebie odrzucałem. „Dobra, to później się tym zajmę”. Bo wiedziałem, że to będzie takie dość przyznanie się przed samym sobą do swoich własnych intencji związanych ze związkami. Będzie troszeczkę bolało. Aczkolwiek ja też twierdzę na podstawie swoich obserwacji, tutaj pewnie kobiety się na mnie troszeczkę obrażą za chwilę, że faceci są bardziej kochliwi i częściej kierują się sercem w takich miłosnych relacjach niż kobiety. Zresztą tutaj jest wpis, że najpierw się trzeba kierować rozumem, później sercem i miłością. Więc tutaj jest potwierdzenie, że mężczyźni są bardziej tacy sercowi. Jak już się zakochają, to już potrafią to życie wywalić do góry nogami.
Swoje zresztą przy okazji nie tylko swoje. Ale wracając do tematu mniej sercowy. Pewna bogata mieszkanka Singapuru powiedziała, że to jest też SMS od Pawła z tego, co kojarzę. Pewna bogata mieszkanka Singapuru powiedziała, że szczęściem dla człowieka jest robienie tego, co lubi i chęć pomocy innym ludziom. Piękne. To też dobra wskazówka dla mnie. Zresztą po raz kolejny przekonałem się o tym podczas czego? Podczas warsztatów z Kalendarza Majów. O sobie oczywiście. Tutaj jeszcze cytat z Biblii, Ewangelii Mateusza.
Jak Jezus powiedział: „Gdybyście mieli wiarę wielkości ziarnka gorczycy, to byście góry mogli przenosić”. Powiem wam tak, ogólnie rzecz biorąc, zresztą nie tylko w Biblii, bo też w innych księgach tego typu doczytuję się pewnych ponadczasowych mądrości, które nie mają nic wspólnego z religią, a powinny być bardziej traktowane jako filozoficzne, jako ponadczasowe. I tutaj gdyby wyciąć ten wątek o Biblii i źródle Mateusza i wyrzucić z tego Jezusa, to uzyskujemy uniwersalną, ponadczasową prawdę. Więc dla tych, którzy dostają ciarek na plecach na informację, że coś pochodzi z Biblii albo że jest wynikiem jakichś tam religijnych manipulacji, to proponuję wyrzucić dwa pierwsze wersy i skoncentrować się tylko na sednie informacji, czyli gdybyście mieli wiarę wielkości ziarnka gorczycy, to byście mogli góry przenosić. I ja się z tym całkowicie zgadzam. Natomiast tym, którzy też dostają alergii, jak słyszą, że coś jest religijne, że coś jest kościelne, a już nie daj boże chrześcijańsko-katolickie, to natychmiast dostają agresora, agresor im się załącza i jest taka totalna negacja. Z założenia po prostu, jeżeli coś jest kościelne, to jest negowane.
[01:24:50] - A teraz jeszcze cieszą się na widok płonącego Notre Dame.
[01:24:55] - Co?
[01:24:56] - Notre Dame płonie.
[01:24:57] - O Jezu!To też, że tak powiem, żółte kamizelki?
[01:25:02] - Nie, ponoć podczas renowacji coś nie poszło i po prostu już pełno dymu, ognia. Iglica już zawalona.
[01:25:14] - Wali się nasza cywilizacja, kochani. Nie wiem, czy to dobra wiadomość, czy zła. Na pewno jeżeli chodzi o historię i o sztukę, na pewno zła. Natomiast zobaczymy, co z tego wyniknie. Wracając do wątku zacietrzewienia na skutek odczytania źródła informacji. Czytałem ostatnio o jakimś eksperymencie, który został przeprowadzony na bodajże tysiącu studentów i to była na tyle innowacyjna metoda, że oprócz oceny testowej, ma taką specjalną nazwę, to byli nagrywane reakcje studentów, mimiczne czy dźwiękowe i tak dalej. Czyli jak reagują. I zostały pozamieniane zwroty. Były cytaty z Mickiewicza, Słowackiego i jeszcze kogoś, i również cytaty z Zenka Martyniuka, z Boys i jeszcze z kogoś. Też były znowu pozamieniane i na przykład teksty Zenka Martyniuka były podpisane Adam Mickiewicz i odwrotnie.
Tak samo było z Dodą, z kimś tam jeszcze, tylko że były pozamieniane z innymi postaciami słynnymi z naszej literatury. I były obserwowane, zapisywane reakcje i gro studentów widząc podpis na przykład Zenek Martyniuk czy Boys czy ktoś tam, po prostu reagowali grymasem, negatywizmem i tak dalej. Czyli czytając cytat Mickiewicza natychmiast klasyfikowali go jako chłam, jako coś negatywnego, nie wczytując się w ogóle w treść. Natomiast cytaty z piosenek na przykład Zenka Martyniuka podpisane Mickiewicz odbierali jako wysokiej klasy sztukę. Kochani, dzieła światłości .
[01:27:42] - Coś nam się chyba psuje połączenie. Panie Sławku, czy się słyszymy?
[01:27:46] - Tak. A mi się tutaj coś dzieje z komputerem teraz znowu.
[01:27:51] - No to chyba u nas obydwoch.
[01:27:52] - Myszeczek mi zaginął gdzieś w akcji.
[01:27:56] - To chyba u nas obydwoje jakieś cyrki. To chyba jakiś spisek.
[01:28:03] - No właśnie. Na pewno jakiś międzygalaktyczny spisek. Dobrze, ale już się udało, że tak powiem, odzyskać, więc ja spróbuję też odzyskać informację. To znaczy się okazuje, że właśnie doprowadzałem do końca informacji, że dzisiaj mamy widocznie mniej słuchaczy i też widocznie mniej komentarzy w związku z tym.
[01:28:36] - No też ta audycja jest dosyć taka niespodziewana dla wielu słuchaczy.
[01:28:41] - Nie no jasne, ja się bardzo cieszę, że mam-
[01:28:43] - Najwięcej pewnie będzie komentarzy pod archiwum.
[01:28:48] - Uwielbiam. Powiem szczerze, tak jak podczas audycji jestem skoncentrowany, bo nie chcę popełnić tu jakieś gafy, komuś zrobić przykrości ani też palnąć jakiegoś głupstwa, więc jestem skoncentrowany i też bardziej poważny. To przyznam wam się szczerze, że to nie jest też tak do końca taka moja natura. Ja jestem takim raczej wesołym, żartobliwym i takim radośniejszym człowiekiem, więc pod komentarzami na YouTubie mogę z przyjemnością dać upust swojej naturze. Tutaj Inka: „Panie Sławku, mężczyźni się zakochują bardzo często. Kobiety raz a dobrze.” Ja nie będę tego klasyfikował, ale ostatnio, już parę lat temu, nie przypomnę sobie tego tak dokładnie, ale też prowadziłem dyskusję z kobietami. Jakoś tak się złożyło wtedy najczęściej. Właśnie à propos tych niedobrych mężczyzn. Ponieważ nie lubię być taki na zasadzie „bo ja tak powiedziałem i to tak ma być”, więc postanowiłem pogrzebać troszeczkę w statystykach, pogrzebać troszeczkę w informacjach takich ogólnych na temat zdrad przede wszystkim, bo to chodziło o to, że mężczyźni to są zdrajcy tacy prawdziwi. I postanowiłem to zweryfikować.
Zrobiłem nawet grafikę z tego i tak dalej. Nawet gdzieś to wrzuciłem chyba na stronę. I wierzcie mi bądź nie, gro kobiet było zdziwione, bo pierwsza sprawa jest taka, że skoro ci mężczyźni zdradzają, to najczęściej zdradzają z innymi kobietami. Bo podobno jak mężczyzna zdradzi kobietę z innym mężczyzną, to nie jest zdrada. Słyszałem o takim określeniu, o takiej klasyfikacji.Natomiast okazało się, że najczęstszą przyczyną rozpadu małżeństw z powodu winy mężczyzny jest nadużywanie alkoholu, a nie zdrada. Natomiast najczęstszą przyczyną rozpadu małżeństwa z winy kobiety jest właśnie zdrada. Więc polecam zweryfikowanie tych naszych potocznych i przekazywanych właśnie bez zweryfikowania informacji. Polecam drobnemu zweryfikowaniu, bo może pewne rzeczy funkcjonowały tak 10, 20, 30 lat temu, a my często dalej te stereotypy przeklepujemy, czym też troszeczkę narażamy się na śmieszność naszych dzieci, które patrzą. Naprawdę uwielbiam wzrok moich córek, kiedy się gdzieś tam zagalopuję i taki jest właśnie wzrok kota ze „Shreka”: „Tato, ale naprawdę?”. Pozdrawiam dziewczyny.
Dziewczyny na pewno nie słuchacie, miałyście tego na złość na co dzień, więc na pewno zajmujecie się dzisiaj czymś fajnym i przyjemnym. Ale gdyby coś, to pozdrawiam wszystkie dzieci. Patrząc sobie tutaj na brak komentarzy, panie Marku, nie wiem, czy może ktoś próbuje. Może ktoś jednak zadzwoni. Ojciec założy-
[01:33:10] - Ktoś tu komentuje, ale to są raczej komentarze mało merytoryczne: „Ciekawe rzeczy dziś gadają na tym radyjku. Rzeczy napisane przez ż. No jak tak można?”
[01:33:22] - Można.
[01:33:22] - „Myślałam, że audycja będzie dopiero po Wielkanocy” — Inka napisała. Tutaj rzeczywiście zaskoczenie, że się dzisiaj słyszymy. „Pozdrawiam redakcję Radyjka. Słucham was już długo” — od pana Przemka. Inka pisze: „Kobiety zdradzają, bo nie są szczęśliwe z tymi alkoholikami, ale to dopiero po wielu latach”. Przemek odpisał: „Brak miłości prawdziwej względem małżonków to jest największa przyczyna rozwodów, a prawdziwa miłość to bezwarunkowe oddanie się drugiej osobie. A jak przychodzi moment próby, to wychodzi prawda”. Inka mu na to odpisała: „Dokładnie”.
[01:33:57] - Kochani, z tą bezwarunkową miłością. Czy my tak naprawdę w tych związkach kochamy bezwarunkowo? Tu też polecam temat intencji. W książce to dość śmiesznie opisałem, podobno śmiesznie, parę osób skomentowało, że bardzo się ubawiło czytając te moje takie wymyślone troszeczkę statystyki. Natomiast polecam sprawdzenie swoich intencji, bo to z tym zdradzaniem i z tą miłością bezwarunkową, jak się temu tak przyjrzymy, to później się okazuje, że energia lubi płynąć. Energia nie lubi stać w miejscu. Więc jeżeli dajemy coś sami z siebie, co powoduje radość u drugiej osoby, która w zamian również oddaje coś fajnego, co nam sprawia przyjemność, wtedy jest przepływ energii. Wtedy ta energia nie stoi. I też jest pewnego rodzaju stymulacja. Kochani, teraz powiem wam ważną rzecz.
Gdybyśmy nie mieli partnerów życiowych, którzy mają inne zdanie niż my, to jest fenomen związku, to kopiowalibyśmy bezustannie swoje klony, ponieważ uczylibyśmy ich dokładnie tego samego, z czym my zostaliśmy wychowani. Jeżeli matka mówi: „Rób tak i tak”, ojciec mówi: „Ale dlaczego ma robić tak i tak? Mnie w domu wychowali troszeczkę inaczej i powinno robić tak i tak”. To powoduje oczywiście iskrzenie, ale również poszukiwanie i patrzenie na sytuację z innej strony, że może być inny scenariusz, że można coś inaczej. I wbrew pozorom te spięcia, ja nie mówię o awanturach, ale te spięcia i te różnice zdań w małżeństwach są takie stymulujące i rozwijające świadomość dwojga ludzi. Więc jeżeli chodzi o nasz rozwój, rozwój naszej świadomości i nieprodukowanie klonów, to spięcia i różnice zdań w małżeństwie są idealnym rozwiązaniem i też gwarancją tego, że nie wyprodukujemy klonów. Więc z punktu widzenia rozwoju spójrzcie na małżeństwa troszeczkę inaczej. Och, mam wiadomość od Justiny. „Pańsławku słuchaliśmy w samochodzie, więc zdaję relację. Pies OK.
Trochę oszołomiony. Wszystko poszło bardzo dobrze”. I się bardzo cieszę. Trzymam kciuki, zdróweczka życzę piesiowi, żeby wracał szybko do zdrówka. Ja ogólnie bardzo lubię zwierzęta. Jeżeli widzę, że ktoś je też bardzo lubi, to ta miłość i ta sympatia jest taka podwojona albo potrojona.Tutaj w tym konkretnym wypadku chyba mi się wydaje. Inka pisze: „A bierze to się stąd, że ludzie nie wiedzą, co to jest miłość”. Właśnie! Co to jest miłość? Tutaj Przemek napisał, ale tu znowu powołuje się na źródła, których ja nie znam.
Natomiast z czystym sumieniem mogę wam, kochani, zarzucić lekcję domową. Słuchajcie, idą święta i to takie święta, których akt miłości bezwarunkowej stał się przełomem w świadomości ludzi. Więc to jest świetny moment do tego, żeby zastanowić się, czym jest miłość. Czym jest miłość? Ja wiem, ale wam nie powiem. Natomiast bardzo jestem ciekawy waszych opinii. Z dobrych wiadomości mam to, że najprawdopodobniej zaraz po świętach nie pojadę do Chorwacji, ponieważ mój kolega, z którym mieliśmy jechać, po prostu został pocięty na stole operacyjnym i do końca miesiąca jest na zwolnieniu, więc ma 15 szwów i jakieś tam inne perypetie. Przełożyliśmy z tego powodu wyjazd. Także po świętach, tu mamy 22, czyli za tydzień 29. Jeżeli jest takie życzenie i nie wyjedziecie na weekendy na grille na Kanary i na jakieś inne fajne miejsca i będziecie mieli czas i ochotę posiedzieć i ze mną się spotkać i posłuchać, to już możemy się umówić, że 29 się widzimy.
Nie wiem jeszcze, jaki będzie temat audycji, ale mam nadzieję, że przez dwa tygodnie na pewno pojawi się mnóstwo tematów. Może właśnie o miłości. Czemuż nie? No dobrze, to może, panie Marku, będziemy kończyć na dzisiaj. Co pan na to?
[01:40:08] - Możemy już powolutku kończyć, bo tutaj jakoś strasznie dużo komentarzy dzisiaj nie było. Audycja mocno niespodziewana.
[01:40:19] - Tak, mieliśmy statystyki poprzednią audycją, tam cztery godzinki z kawałkiem, więc czemuż dzisiaj byśmy mieli nie pobić rekordu w drugą stronę?
[01:40:35] - Rekordem w drugą stronę pod względem długości audycji była pierwsza audycja. Także tego rekordu już nie... Tam gdzieś godzinkę z jakimś małym hakiem.
[01:40:51] - No tak. Już tym razem się nie udało, ale też nie zamierzam bić tego rekordu, bo jest mi miło jak piszecie, jak dzwonicie, jak się odzywacie, ale faktycznie w związku z tym, że jest to audycja niezapowiedziana, to i tak się cieszę, że się zmobilizowaliście i jesteście w takiej ilości, jak jesteście. Także tak. Cóż, kochani, ponieważ jedni świętują, drudzy nie świętują, natomiast wszyscy będziemy mieli wolne te dwa dni, może nawet trzy dni. Zapowiadają fajną pogodę, więc oby się spełniła. Oby się sprawdziła prognoza na święta. Także w jakiejkolwiek formie, która dla was będzie przyjemna: odpoczynku, szczęścia i radości. Tej, która będzie dla was szczęściem i radością. Odpoczynku w jakiejkolwiek formie sobie tylko wymyślicie i będzie to dla was odpoczynkiem. To tego wszystkiego na ten najbliższy weekend bądź świąteczny, dla niektórych po prostu tylko wolny od pracy, wam życzę.
Uważajcie na siebie, korzystajcie, cieszcie się, bądźcie dobrymi ludźmi i bądźcie szczęśliwi, radośni. Tego wam z całego serca życzę. Dziękuję za dzisiaj. Mimo nudy, którą wieje po raz kolejny z mojego odcinka, i tak się bardzo cieszę.
[01:42:39] - Właśnie teraz, panie Sławku, Inka zadała pytanie na czacie Radia Paranormalium na YouTube, panie Sławku.
[01:42:48] - w takim razie.
[01:42:50] - A tu jeszcze pan Marcin, nowy słuchacz odpisał. Może to pytanie od Inki. Inka: „Panie Sławku, czym jest miłość według pana?” A Marcin napisał: „Ta planeta żyje dzięki śmierci”.
[01:43:05] - Dość dramatyczne stwierdzenie, więc odpowiem na pytanie pana Marcina. Nie wiem, jak mam to interpretować, ale czy to znaczy, że jeżeli przestaniemy umierać, to Ziemia też przestanie żyć?Bardzo bym poprosił o rozwinięcie tej myśli, jeżeli pan oczywiście ma ochotę się podzielić z nami swoimi przemyśleniami. Tylko wtedy będę się mógł do tego szerzej ustosunkować. Inka: „Panie Sławku, czym jest miłość według pana?” Powtarzam za panem Markiem jak echo. Czym jest miłość według mnie? Biorąc pod uwagę, jeżeli mówimy, że robimy coś z miłości, to wtedy najczęściej robimy coś dla drugiego człowieka. W ogóle robimy coś z miłości, to znaczy, że chcemy dobrze. To jest takie dla mnie pierwsze określenie miłości, które mi przychodzi, że chcemy z miłości coś dobrze. Czy dla siebie, czy dla drugiego człowieka. Miłość jest chęcią czynienia dobrze i też miłość jest chęcią dawania czegokolwiek.
Nie mówię tutaj o formie tylko i wyłącznie materialno namacalnej, tylko w jakiejkolwiek formie dawania czy przyjemności, czy radości, czy dobroci, czy bezpieczeństwa, czy zaufania, czy troski, czy opieki, w zależności kto czego potrzebuje. Miłość dla mnie jest chęcią dawania i chęcią czynienia dobrze. Tak interpretuję miłość. Brudas: „Dziękuję jak zawsze za subtelne wskazówki w dążeniu do szczęścia”. Dzisiaj, mój drogi, były takie mniej subtelne, ale dziękuję, że tak to, mój drogi, zinterpretowałeś. Inka: „Ale dla drugiego człowieka można też robić z obowiązku”. Oczywiście, że można robić z obowiązku, można robić z kontraktu, można robić z umowy. Czyli umawiamy się na przykład, że mieszkamy w jednym mieszkaniu i ty mi prasujesz, a ja ci na przykład gotuję. Powodów robienia czegoś dla drugiego człowieka może być mnóstwo, żeby to było sprawiedliwe, żeby nie było dla nas krzywdzące, to musi być spełniony jeden warunek: musi być świadome. Bo jeżeli ktoś świadomie przyjmuje na siebie obowiązki, to nie ma w tym nic złego.
Wypełnianie obowiązków. Jeżeli przyjmujemy się do pracy, zawieramy kontrakt z własnym pracodawcą, że w ramach swoich obowiązków, za które pobierzemy konkretną zapłatę, będziemy wykonywali to, to i to. Jeżeli układ działa, czyli my wykonujemy sumiennie to, na co się zobowiązaliśmy, a szef sumiennie realizuje swoje obowiązki względem nas, to jest okej. Natomiast moim zdaniem to musi być kwestia naszej świadomej decyzji. Można z obowiązku troszczyć się na przykład o kobietę czy o mężczyznę. Można świadomie o niego dbać, odstawiając na przykład na chwilę swoje potrzeby, ponieważ druga osoba jest chora, ponieważ jest w trudnej sytuacji, ponieważ przechodzi jakiś kryzys. To jest tylko kwestia świadomości. Jeżeli świadomie decydujemy się na dany układ i dwie strony świadomie ten układ akceptują, to ja nie widzę w tym nic złego. Proszę bardzo, tutaj Paweł à propos moich słów napisał: „Moi rodzice żyją w związku już 36 lat, a łączy ich wzajemne wsparcie i pomaganie sobie w życiu”. Proszę bardzo, można.
To jest też pewnego rodzaju kontrakt. Ludzie świadomie zdecydowali się na to, by wzajemnie się wspierać i sobie pomagać. Można też zawrzeć taki kontrakt, że wzajemnie będziemy obarczali się radością i będziemy wspólnie przeżywali szczęście. Można też taki kontrakt zawrzeć. Jeżeli dwie strony go akceptują, jest super. Inka tutaj się tłumaczy: „Robić coś dobrze miało być”. Tak się domyśliłem. Ja nie czepiam się słówek, jeżeli rozumiem sens. Wiem, jak się pisze na klawiaturze, zwłaszcza w jakichś emocjach. Oczywiście nie czepiam się tutaj błędów ortograficznych ani braku słówek bądź słówek niewłaściwych, jeżeli rozumiem sens.
Także wydaje mi się, że sens zrozumiałem. Nie wiem tylko, droga Inko, czy moja odpowiedź o miłości cię usatysfakcjonowała, czy się ze mną zgadzasz chociaż trochę, czy nie.Zawsze w takich informacjach dopatruję się wytłumaczenia dla samego siebie. Czyli jestem w czymś, co mi nie pasuje. I teraz, drogi panie Sławku, niech pan mi potwierdzi, że dobrze robię. Czyli że robię to z obowiązku, więc przyświecają mi pozytywne intencje. Tylko pozytywne względem czego? Według jakich kategorii? Czy twoich kategorii, moja droga? Czy to jest zgodne z twoimi potrzebami? Jeżeli masz potrzebę wypełniania obowiązków względem kogoś, to jesteś jak najbardziej we właściwym miejscu i robisz to, co lubisz.
I nikomu nic do tego. I nie mi, ani nikomu to oceniać. Natomiast jest pytanie, czy jest tobie z tym dobrze. Czy tylko zamiast zrozumieć swoje własne intencje... Zobaczcie, kiedyś czepiałem podświadomości, teraz się czepiam intencji i wyciągam cały czas na zewnątrz. Jeżeli dobrze przyjrzysz się swoim intencjom i to jest zgodne z twoją potrzebą, z twoimi szczerymi intencjami, jest ci z tym dobrze, jesteś z tego powodu szczęśliwa, to nikomu nic do tego. Ale najpierw zapytaj się samej siebie, czy to jest zgodne z twoimi potrzebami. Marcin rozwinął myśl: „Nie mówię o ludziach. A gdy nas nie ma, jaki jest świat?”. Powiem tak, dość dramatycznie to zabrzmi i podejrzewam, że tutaj takie przesłanie z tego idzie, że my jednak jesteśmy więcej szkodnikami dla tej naszej ziemi, dla tej matki naszej ziemskiej niż pomocnikami.
Jeżeli w tym kontekście to jest wypowiedź, to całkowicie się z tym zgadzam, że my dla Ziemi robimy niewiele, natomiast ona robi dla nas bardzo dużo. W zasadzie wszystko to, co mamy w sensie materialno-ziemsko-fizycznym, zawdzięczamy Ziemi, naturze, naszej planecie. Ponieważ gdyby nie ona, nie bylibyśmy w stanie sobie wyprodukować nawet jedzenia, nie mówiąc już o pozostałych minerałach, które pozwalają nam budować różnego rodzaju technologie, wieżowce i tak dalej. Nie mówiąc też o kosmosie, który obdarza nas słońcem i jednocześnie dzięki obrotom Ziemi nie mamy słońca 24 godziny na dobę, tylko przez pół dnia. Jak mamy sen, kiedy możemy odpocząć. Więc tak naprawdę Ziemia i wszechświat robi dla nas bardzo dużo. My dla nich nie robimy nic, oprócz tego, że je niszczymy, zaśmiecamy, olewamy i w ogóle się tym nie przejmujemy. Więc w tym kontekście też uważam, że Ziemia i wszechświat sobie bez nas ludzi poradzi. Obawiam się, że w drugą stronę może to już nie być takie pewne i oczywiste. „Miłość to coś więcej niż kontrakt.
Dużo więcej”. Moja droga, oczywiście, ja się zgadzam. O kontrakcie mówiłem, że można mieć taką formę bycia z drugim człowiekiem. Natomiast można też zawierać kontrakty. Dla mnie miłość to jest dawanie. Miłość to jest czynienie dobrze. Taka jest moja analiza miłości. Ale również dawania i robienia dobrze sobie. Ja cały czas powtarzam wiele rzeczy, ale powtarzam, że dawanie miłości trzeba zacząć od samego siebie, ponieważ człowiek szczęśliwy jest bardziej wydajny i bardziej przydatny dla innych niż człowiek smutny i nieszczęśliwy. Człowiek nie podzieli się z drugim człowiekiem niczym.
Inaczej, nie podzieli się czymś, czego nie posiada. Więc jeżeli człowiek jest sfrustrowany, negatywnie nastawiony do życia, nieszczęśliwy, męczący, upierdliwy, narzekający, to czy nie mając misji opiekuna, psa przewodnika albo samarytanina, chcielibyście być takim człowiekiem? Więc ja trzymam kciuki, by jak najwięcej ludzi, a z mojego punktu widzenia jak najwięcej kobiet kochało siebie, bo wtedy wybór radosnych, wesołych, szczęśliwych, pogodnych, dających radość, miłość i szczęście kobiet byłby większy. Myśląc tak całkowicie egoistycznie. Nie myślę egoistycznie, to był pewnego rodzaju żart, ale nie dacie drugiemu człowiekowi czegoś, czego nie macie. Jeżeli macie w sobie złość, to będziecie dawać ludziom złość. Jeżeli macie frustrację, to będziecie dawać frustrację. Jeżeli macie strach, będziecie dawać strach. Jeżeli macie miłość, będziecie dawać miłość.Mało tego, kochając samego siebie, dacie prawo do kochania samego siebie drugiej osobie, bo zrozumiecie, że to jest ważne. Człowiek, który nie kocha siebie, ciągnie ze sobą w bagno następne osoby.
„A po co będziesz to robił? Nie zmieniaj tej pracy. Nie, po co ci ten samochód? Co tam się będziesz budował? Kredyt to to, to tamto”. Ciągnie w swoją frustrację, przekonuje do swojej frustracji następnych ludzi. Człowiek szczęśliwy mówi: „Jedź, spróbuj, zobacz, zażyj, użyj tego życia. Tak, oczywiście należy ci się”. Miłość do samego siebie skutkuje tym, że tą miłością zaczynamy się dzielić z innymi. Więc nie wstydźcie się tej miłości do samego siebie.
Nie bójcie się tej miłości do samego siebie. To nie jest egoizm, to jest chęć czynienia sobie dobrze. To jest chęć sprawiania sobie przyjemności. Komu macie sprawiać tę przyjemność, jak nie samemu sobie? Chyba następny odcinek będzie o miłości. Trochę kręciło. Dobrze, panie Marku, pociągnęliśmy trochę jeszcze. Więc może teraz. O nie! Małżeństwa na kontrakcie rzadko kiedy przetrwają ciężkie chwile.
To są wyjątki. Może tak było 50 lat temu, ale nie teraz. Teraz jest szybko rozwód. Droga Inko, jeżeli sobie przypomnę twój wcześniejszy wpis pod tytułem, że w życiu powinno się kierować przede wszystkim rozumem, a dopiero później miłością i szczęściem, bo inaczej kończy się to kłopotami, to jakoś trochę nie bardzo mi się to komponuje z tymi wypowiedziami, które są teraz. Potraktuję tamto jako pewnego rodzaju żart. A może jest w tym troszeczkę prawdy? Może ludzie, którzy nie liczą na motyle w brzuchu przez 50 lat małżeństwa i fascynacji, i zauroczenie, spotyka mniejsze rozczarowanie w miłości? Może mniej się zawodzą? Może dlatego ludzie się rozstają, bo myślą, że ta euforia będzie trwała wiecznie? Że ta miłość, to zauroczenie, to kupowanie kwiatków i śniadanko do łóżka będzie trwało wiecznie?
Zapominając o tym, że życie człowieka ewoluuje, jego świadomość ewoluuje, jego sytuacja ewoluuje, więc jego miłość też powinna ewoluować. Może to jest fajny temat do tego, żeby o nim porozmawiać. O miłości, o związkach. Może tak. Chyba że jak zwykle pojawią się jakieś fajne, ciekawe sytuacje albo wy podeślecie jakiś temat, który chcielibyście, żeby został poruszony, to ja oczywiście się polecę. I żeby drogiej Inki nie trzymać przed komputerem, panie Marku, bardzo dziękuję wszystkim za chęć uczestniczenia. Moje życie znowu nabrało troszeczkę innych, fajniejszych barw, czego też wam życzę. Droga Inko, z przyjemnością wrócę do tego tematu w audycji poświątecznej, więc umówmy się. Przygotuj całą listę pytań, a ja pomyślę nad tym, jak to zrobić. Nie tylko pytań, ale również stwierdzeń swoich, bo też bardzo fajne są, a ja spróbuję wymyślić coś, żeby was też w tą rozmowę, ważną bądź co bądź dla nas, tak samo mężczyzn, jak i kobiet, zainteresować, zaintrygować i może troszeczkę zafascynować.
Kończymy, kochani, na dzisiaj. Dziękuję wam bardzo po raz chyba 17. już dzisiejszego wieczoru, ale to znaczy, że naprawdę wam dziękuję po raz kolejny. Panie Marku, również dziękuję jak zwykle za głos, za obsługę, za udział, za chęć, za serce i za towarzystwo.
[02:00:56] - Również panu dziękuję. Był z nami jak zawsze gospodarz audycji „Świat oczami duszy”, pan Sławomir Bączkowski. Gospodarz nie tylko audycji, ale również autor wideobloga o takim samym tytule „Świat oczami duszy”. Dzięki jeszcze raz, panie Sławku.
[02:01:15] - Dziękuję, panie Marku. Naprawdę fajnie, że się znamy.
[02:01:20] - Tradycyjnie również zapraszamy do sięgnięcia po książkę pana Sławka „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. Pozycja zdecydowanie nie tylko dla moli książkowych, ale również dla wszystkich tych, którzy pragną czegoś się więcej dowiedzieć o naszych meandrach świadomości. Audycję jak zawsze obsługiwał od strony technicznej Marek Sęk "Ivellios” Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie po świętach. A kiedy dokładnie? Tego dowiecie się z naszej strony internetowej www.paranormalium.pl oraz na naszym profilu na Facebooku. Więc jeszcze raz dobranoc i do usłyszenia.
[02:02:05] - Dobranoc.
[02:02:10] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.