Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, prosto do twoich uszu, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, rozpoczynamy audycję. Kolejny odcinek audycji na żywo „Świat oczami duszy” — audycja o świadomości. Dzisiaj w pewnym momencie będzie dwóch prowadzących. Na razie jest jeden, ale za jakiś czas dołączy do nas drugi. A tym prowadzącym, który już jest, jest jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:52] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam was, kochani.
[00:56] - A gdzieś tak właśnie nie wiemy dokładnie, o której godzinie, czy o 21:00, czy o 22:00 dołączy do nas, na pewno będzie, Jubi z audycji „Czas snu” z Radia Dreamtime. Czekamy na Jubiego, a w czasie czekania postaramy się z panem Sławkiem i mam nadzieję z państwa również małą pomocą zapełnić ciekawie tę godzinę albo dwie godziny, albo półtorej godziny. Nie wiem, ile czasu. W każdym razie jakoś postaramy się zapełnić ciekawie ten dzisiejszy odcinek, ale zanim przejdziemy do zapełniania, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Numer telefonu, pod który będzie można dzwonić, to 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadugadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć oczywiście na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i na fanpage'u prowadzonym przez pana Sławka. Jesteśmy też na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata, a jeżeli ktoś woli, to może nam także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
Dodam jeszcze, że oczywiście pod podanym numerem telefonu przyjmujemy także SMS-y, a więc przypomnę jeszcze raz 530 620 493. Panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:47] - Dziękuję, panie Marku. Kochani, dzisiejsza audycja miała być wyjątkowa z dwóch powodów. Pierwszy powód to taki, że jak wiecie, szykuje nam się chwilowa przerwa w związku z moimi wyjazdami. I z drugiego powodu miała być wyjątkowa, że mieliśmy mieć gościa w osobie Jubiego. I jak pierwszy powód się nie zmienił, tak drugi powód troszeczkę się zmienił, ponieważ myślałem, że będziemy mogli zacząć po chwili wstępu od wspólnej rozmowy, dyskusji. I co? I się nie przygotowałem zupełnie, ponieważ nie chciałem się w żaden sposób nastawiać do tej rozmowy, do tej dyskusji, bo nie wiedziałem, jak ona będzie wyglądała. Więc ta audycja będzie wyjątkowa, bo jestem dzisiaj zupełnie nieprzygotowany. Więc będę troszeczkę rzeźbił, żeby dotrwać do tego momentu, kiedy pojawi nam się Jubi i będziemy mogli wspólnie jakoś was zainteresować tematami i porozmawiać coś tam we dwóch w temacie audycji, a może i nie tylko. No więc cóż, zaczynajmy.
Powiem wam, że ostatnio się tak zastanawiałem, ponieważ ta ostatnia audycja wymusiła na mnie pewnego rodzaju refleksję i zastanawianie się, coś, za czym nie przepadam i czego staram się zbytnio nie robić. Jednak siłą rzeczy przez te 24 odcinki myślami przeleciałem. Słuchajcie, 24 odcinki, czyli prawie pół roku. Więc po pierwsze, jak ten czas zleciał. Dzięki temu poznałem mnóstwo osób, dowiedziałem się mnóstwa rzeczy. I też wypadałoby to jakoś podsumować. I taka pierwsza rzecz, jaka mi przyszła do głowy, to jest pewnego rodzaju niedosyt. A momentami pojawiało się w moich myślach takie, nie wiem, jak to nazwać, może smutek, może trochę żal, może trochę takie odczucie niespełnienia do końca, ponieważ pewne tematy, które poruszaliśmy na początku i pewne tematy, które poruszamy po 24 audycjach dalej są takie same. Zastanawiałem się dlaczego.Dlaczego tak jest, że mimo że przegadaliśmy wiele godzin, powiem wprost, wielu osobom, z którymi rozmawiam, niewiele to zmieniło. Niewiele się zmieniło.
I też miałem taką refleksję, czy to jest właściwe miejsce, radio o tej tematyce do tego, o czym ja mówię. Wiecie dlaczego? Bo pamiętam początki naszych spotkań, kiedy rozmawialiśmy i dyskutowaliśmy na temat nomenklatury słownej, na temat określeń używanych w dziedzinie duchowości, jak one odbiegały od tych, których ja używałem, jak one były różne od tych, które wy znaliście.
[07:05] - Niektórzy bardzo zapalczywie odnosili się do rzekomej zmiany znaczenia pojęć.
[07:14] - Tak.
[07:15] - Szczególnie na czacie jeden słuchacz to robił.
[07:19] - Tak.
[07:21] - Od tamtego czasu nieaktywny.
[07:24] - Bardzo emocjonujące dyskusje, zwłaszcza z tym jednym naszym słuchaczem. Natomiast zrozumiałem jedną rzecz. Im bardziej wchodziłem dzięki wam w tematyki duchowe, zrozumiałem jedną rzecz: jest w tej chwili wielkie zapotrzebowanie, wielki popyt na eksplorowanie świata duchowego. Eksplorowanie to jest też takie fajne określenie, które wydaje mi się, że przypasowało do tego. Eksplorowanie różnych płaszczyzn, świata i całej sfery duchowej, różnych miejsc. Oczywiście ja to rozumiem, bo jest to dla nas coś zupełnie niezrozumiałego. Zresztą dla mnie, mimo że poświęciłem wiele lat na to, żeby zrozumieć pewne mechanizmy, dalej jest to owiane jeszcze różnego rodzaju tajemnicami i pewnymi niewyjaśnionymi sprawami. Pojawiło mi się takie pytanie: po co? Na pewno po to, żeby świadomie rozwijać swoją sferę duchową. Natomiast to pytanie: jak to wszystko działa?
Oczywiście zgodnie z moją męską częścią mojej emocjonalności przełożyłem to sobie na taką różnicę. Zastanawiamy się, jest mnóstwo pytań, mnóstwo dyskusji, jak to wszystko działa. Zresztą ja też część swojego życia na to poświęciłem. Ja to tak powiedziałem sobie: to jest tak, jakby kółko zębate w skrzyni biegów zastanawiało się, jak działa cały samochód. My prowadzimy właśnie takie dywagacje. Natomiast zadając sobie pytanie, po co to wszystko, zaczynamy rozumieć, że po to, żeby samochód jechał. Niektórzy swoje dywagacje i poszukiwania kończą właśnie na pytaniu „jak?”. Natomiast w ogóle nie zastanawiają się nad sensem, po co to wszystko jest. A wydaje mi się, że to jest główne pytanie. Po co to wszystko jest?
Po co to całe zamieszanie z różnymi płaszczyznami świadomości, z inkarnacją, z duszą? Po co to wszystko jest? Po co ten rozwój? Po co ta dusza schodzi, żeby doświadczać? Po co ona doświadcza? Po co buduje tą świadomość? I tak dalej. Po co to wszystko jest? Ja się w tą tematykę tak nie do końca wpisuję, ponieważ mnie najbardziej interesuje to, co jest tutaj na Ziemi. To całe wyjaśnianie i rozumienie zasad, owszem, pozwala zrozumieć, dlaczego jesteśmy na przykład w danym miejscu, do czego tak ogólnie dążymy, jakie jest główne założenie i cel naszego rozwoju.
Natomiast to w dalszym ciągu dotyczy całej ludzkości na przestrzeni setek tysięcy lat. A ja się koncentruję na jednym człowieku. Na sobie, na swoim rozmówcy, na swoim koledze, na swoim znajomym. Na człowieku, który zadaje mi pytanie. Okej, fajnie.Fajna książka Marksa o założeniach socjalizmu jest też fajna. Tylko dlaczego ja jestem biednym człowiekiem? Fajnie się to wszystko czyta, fajnie się te ideologie sczytuje. Natomiast ja jestem biednym człowiekiem. Co ja mam z tym zrobić? Jestem nieszczęśliwy, jest mi źle.
Nie wszystko mi się udaje. Choruję, mam złą pracę. I ja z tym swoim podejściem nie do końca się wpisuję w te rozważania, jak to wszystko działa. Często też zauważam, że ludzie w sferze duchowej szukają rozwiązania swoich problemów. Bo tak naprawdę to, co mówiłem w poprzednich odcinkach, poszukiwanie pewnych prawd, zastanawianie się najczęściej wynika z tego, że coś w naszym życiu zazgrzytało, że coś w naszym życiu nie zadziałało tak, jak byśmy chcieli. I wtedy zaczynamy się zastanawiać: co się dzieje? O co chodzi? Dlaczego tak jest? Dlaczego mnie to spotyka? Dlaczego spotyka to moich bliskich, moich znajomych, moich przyjaciół?
I wtedy zaczyna się poszukiwanie w innych sferach niż tylko tych racjonalnych. Z zasady jak trwoga, to do Boga, więc jak ludzie wyczerpią wszelkie umysłowe, racjonalne, ziemskie pomysły na rozwiązanie swoich problemów, nie działa, to wtedy zaczynają szukać gdzieś w innych dziedzinach. I wtedy pochylają się nad tą płaszczyzną duchową i tam szukają rozwiązania swoich problemów. Natomiast tam ich nie znajdą, ponieważ ziemskie problemy nie tworzą się w sferze ducha. Tam znajdujemy odpowiedź, dlaczego mogą się pojawić problemy, jak je interpretować, z czego one mogą wynikać. Może z poprzednich wcieleń, może z przeznaczenia, może z tego, że Pan Bóg się na mnie uparł, a może dlatego, że Pana Boga nie ma. Natomiast problemy nasze ziemskie nie powstają w sferze ducha, więc też w sferze duchowej tych problemów nie rozwiążemy, bo te problemy powstają tu na ziemi. Poruszę teraz temat Boga, którego wiele osób uważa za sprawcę i taką instancję, która jest w stanie im pomóc rozwiązać ziemskie problemy. Ponieważ jest to ostatni odcinek na jakiś czas, pozwolę sobie na troszeczkę bardziej bezpośrednią wypowiedź. Gdyby Bóg chciał nas czy jakikolwiek stwórca chciał nas, może nie to, że chciał.
Gdyby miał moc rozwiązywania naszych problemów, to by nie dopuścił do tego, żebyśmy w te problemy wpadli. Więc skoro już jesteśmy w jakichś kłopotach, to znaczy, że Bóg nie zadziałał. Więc niby dlaczego teraz miałby zadziałać? Dlatego, że go o to poprosiliśmy? Polecam. Jeżeli ktoś jest o tym przekonany, że tak jest, to okej, jeżeli to poprawi jego samopoczucie. Natomiast to tak nie działa, ponieważ te problemy nie powstały tam, tylko powstały tutaj na ziemi. Żadna siła duchowa nie ma wpływu na naszą wolną wolę. Dlatego rozwiązanie problemów, w których się znajdujemy, problemów to może dużo powiedziane. Dyskomfortu, stanu niezadowolenia bądź chęci poprawienia swojego stanu, zmiany swojego stanu.
To nie powstaje tam. To powstaje tutaj. Jest jedna rzecz, która to powoduje. Sfera duchowa nie ma wpływu na naszą wolną wolę. Dlatego to my jesteśmy dla siebie tutaj na ziemi i bogami, i niebem, i piekłem, i czyśćcem, i szczęściem, i radością, nieszczęściem. Czymkolwiek chcemy. Dlatego ja się koncentruję tutaj, na tym ziemskim, że tak powiem, łez padole naszym i tu, w tych płaszczyznach szukam odpowiedzi. Natomiast niestety wiem, że to nie przysporzy mi zwolenników, ponieważ my jesteśmy leniami jako ludzie. Jesteśmy leniami. Nie wiem, czy to wynika z zarozumiałości, czy od wiecznego przekonania, że ktoś decyduje o naszym życiu.
Jesteśmy leniami i nie chcemy przejąć odpowiedzialności za swoje własne życie, bo tracimy w ten sposób możliwość zwalenia na cokolwiek bądź na kogokolwiek odpowiedzialności za to, co się dzieje w naszym życiu. Dlatego ja zmuszając was do wejścia w samych siebie i tam znalezienia odpowiedzi, mogę nie być zbyt dobrze odbierany. Nawet łatwiej jest powiedzieć: bo karma.Bo taką mam karmę, bo takie mam przeznaczenie, bo takie mam coś. Zawsze jest coś, tylko nie ja. Bo ta karma powstała w poprzednim wcieleniu, więc to w sumie nie ja. Ja jestem obarczony przez jakiegoś tam Kowalskiego sprzed dwustu lat, który nawybijał w życiu, a teraz ja się muszę z tym borykać. To nie ja. A ja cały czas w bardzo delikatny sposób próbowałem was naprowadzić na jedną rzecz: abyście rozwiązania swoich problemów, przyczyny rozwiązania szukali tu na ziemi, w samych sobie. Zrozumienie mechanizmu jest ważne, bo odrzucając duszę, odrzucając proces reinkarnacji, zaczynamy się poruszać jak dzieci we mgle. Bo to wszystko zaczyna być bardzo skomplikowane i faktycznie możemy nie rozumieć, co się dzieje, jeżeli tych kilku podstawowych zjawisk sobie nie uświadomimy i nie zaakceptujemy.
Natomiast problemy tworzymy my tutaj na ziemi. My nie przychodzimy z problemami. My problemy tworzymy tutaj na ziemi sami. Sami sobie. Tylko sami sobie możemy pomóc i tylko sami możemy je rozwiązać. Nie ma takiej siły, ja nie znam takiej siły, może troszeczkę będzie za mocno powiedziane. Ja nie znam takiej siły, która może odmienić nasze życie bez naszego udziału.
[20:03] - Panie Sławku, mamy chyba jakiś problem z połączeniem. Strasznie panu głos zmaściło.
[20:11] - Moja coś teraz też strasznie przerywa, nie słyszałem. Także nie wiem o co chodzi.
[20:20] - Panie Sławku, mamy jakiś problem z połączeniem. Niestety.
[20:27] - Głosem zanika.
[20:28] - Chyba chwilowy, bo właśnie się ustatkowało.
[20:34] - Tak? Już jest dobrze?
[20:35] - Już jest dobrze. Jakiś chyba chwilowy problem z siecią.
[20:41] - To nie wiem, może akurat ktoś nade mną czuwał, żeby to, co miałem brutalnego do powiedzenia, żeby nie poszło w eter. A może nie.
[20:49] - Może pan spróbować jeszcze raz.
[20:53] - Nie, nie walczę z siłami opatrzności. Natomiast wrócę konsekwentnie kochani do tego tematu. Od wielu audycji próbuję was naprowadzić na to, żebyście zaczęli brać odpowiedzialność za swoje życie. Żeby ta eksploracja światów duchowych nie była sensem samym w sobie. Dlatego ostatnio ktoś mi zarzucił, może to nie był zarzut, tylko jakaś informacja, że po raz kolejny poruszam ten temat. Natomiast tak naprawdę to, co dzisiaj powiem, czy to, co dzisiaj powiemy z Jubim, poniekąd wyczerpuje temat. Nie ma żadnych magicznych różdżek, nie ma żadnych magicznych napoi. Przynajmniej ja nie znam mechanizmów, które są w stanie odmienić czyjekolwiek życie bez jego udziału i bez podróży w głąb samego siebie. Tak naprawdę nie znajdziecie przyczyny, tej prawdziwej przyczyny sytuacji, w jakiej się znajdujecie. Dlatego nękałem, dlatego opowiadałem, dlatego powtarzałem.
Faktycznie rozumiem, że możecie być już zmęczeni i troszeczkę mniej już zainteresowani, bo pojawiają się tematy, które już gdzieś wcześniej się pojawiały. Zresztą dzisiejszy temat też już się kiedyś pojawił w audycjach. Natomiast uważam, że jest na tyle fajny, na tyle ważny i na tyle przyjemny, że warto o nim rozmawiać w zasadzie nawet cały czas. Dzisiaj chciałem poruszyć temat miłości do siebie, miłości do samego siebie i wiary. W zeszłym odcinku rozmawialiśmy o intencji i w zasadzie ten trzeci element, czyli zrozumienie naszych własnych intencji. Ci, którzy pochylą się nad samym sobą i nad swoją sytuacją i będą chcieli zrozumieć samych siebie, na pewno zrozumieją bądź zrozumieli, jak ważny jest to temat. Zwróćcie uwagę, ja właśnie tutaj próbuję połączyć te dwa odcinki. Zobaczcie jak to jest, jeżeli się z kimś rozstajemy, a rozstań w naszym życiu. Ja nie mówię też tylko i wyłącznie o małżeństwach, nie mówię tylko o związkach, chociaż te bolą chyba najbardziej. Aczkolwiek stracenie przyjaciela, przyjaciółki po 10, 15, 20 latach znajomości i przyjaźni też boli.Może nawet czasami bardziej.
Czasami się zdarzy, że taki przyjaciel czy przyjaciółka potrafi być przy naszych kolejnych niepowodzeniach, na przykład w zawodach miłosnych, związkowych i wydaje się takim Constancem w naszym życiu, taką ostoją, jedynym pewnym elementem. A później się okazuje na przykład, że niestety tracimy i tę pewność, i to podpole. Więc to też potrafi być bardzo bolesne. Nie umniejszam tego. I zobaczcie, co się dzieje w takich momentach. Z jakiego powodu rozstajemy się z ludźmi? Z jakiego powodu rozstajemy się z ludźmi? Najczęściej jest to nienawiść, złość. Dochodzimy do granicy, w której nie jesteśmy w stanie wytrzymać z drugą osobą. Jakie to są intencje?
Czy to są intencje, w których na myśli mamy własne dobro bądź na przykład dobro drugiego człowieka? Czy to są intencje, które płyną z miłości, czy z nienawiści? To jest to, o czym mówiłem tydzień temu. Czy chcemy być bogaci? Czy chcemy być szczęśliwi, czy nie chcemy być bardziej nieszczęśliwi? To diametralnie zmienia sytuację. Diametralnie w świecie duchowym i w świecie podświadomości to diametralnie zmienia całą sytuację. I mimo że uwalniamy się od jakiegoś ciężaru, bo wiadomo, że większość ludzi rozstaje się z drugim człowiekiem dlatego, że tam nie ma już szczęścia, że tam nie ma już radości, że nie ma miłości, że nie ma przyjemności. Najczęściej tak jest. Coś się skończyło.
Coś, co było przyjemne, coś, co miało być przyjemne, coś, co miało być dla nas dobre, skończyło się. Więc rozstajemy się, bo nie chcemy być jeszcze bardziej nieszczęśliwi, niezadowoleni, sfrustrowani, zdenerwowani. Często towarzyszy temu złość. Często towarzyszą pretensje. Często towarzyszą temu bardzo negatywne emocje. I te emocje później w nas mieszkają przez wiele lat. Czy my się kierujemy w takich momentach miłością do samego siebie, czy nienawiścią, złością i pretensją do drugiego człowieka? A może też do samego siebie, że zawaliłem, że nie dałem rady, że nie podołałem. Dlatego jeżeli chcecie zrozumieć przyczynę sytuacji, w jakiej aktualnie się znajdujecie, to bez zrozumienia swoich własnych prawdziwych intencji, takich prawdziwych, nazywanych po imieniu, nie zrozumiecie tego. A to powoduje później to, że za jakiś czas pewne sytuacje zaczynają się w naszym życiu powtarzać.
Tu jest ten aspekt duchowy, czyli przechodzenie po raz kolejny przez to samo doświadczenie po to, żeby je właściwie zrozumieć i właściwie zareagować. I tu się łączy następny aspekt. Dlaczego wkładamy na przykład w rozstania tyle negatywnych emocji? Dlaczego, mimo że kogoś już nie lubimy, ja już nie mówię, że kochamy, że nie lubimy, że często jest w tym aż kipiąca nienawiść, to czemu przeciągamy ten moment rozstania? I to jest następna rzecz, która pokazuje często nasze intencje. Często się mówi tak: „A, bo z miłości do dzieci”, „A, bo jeszcze chcę ratować rodzinę”, „A, bo tam coś tam”. A tak naprawdę to najczęściej, jak się przyjrzycie temu, to jest strach. Strach, często wygodnictwo, często lenistwo, często przyzwyczajenie. Strach, że sobie na przykład nie poradzę. Że co będzie, jak zostanę sam?
A może sobie nie ułożę życia? A może już nikogo więcej fajnego nie spotkam? Często jest strach. A kto mi będzie prał skarpetki? Kto mi będzie robił śniadanie? I na tym oszustwie względem samych siebie budujemy swoje następne dni, tygodnie, miesiące, a czasami lata swojego życia. A teraz spróbujmy odwrócić sytuację. Spróbujmy spojrzeć na tę sytuację z-Gdybyśmy się rozstawali z ludźmi z miłości do samego siebie, jak wyglądałyby następne dni naszego życia, tygodnie, miesiące, lata? Gdybyśmy podejmowali takie decyzje o rozstaniu z miłości do samego siebie. Czyli mam świadomość, że coś się wypaliło.
Mam świadomość tego, że druga osoba też nie jest do końca zadowolona, nie jest do końca szczęśliwa. Moja złość, moje pretensje też obciążają drugą osobę. Bo to, że ja na przykład chcę żyć tak, a nie inaczej, chcę robić to albo tamto, nie znaczy, że druga osoba musi chcieć robić to samo. Ona może być w zupełnie innym miejscu budowania swojej świadomości niż my. A my przez chęć bycia szczęśliwymi zmuszamy drugie osoby do tego, żeby grały tak, jak nam jest wygodnie, żebyśmy my byli szczęśliwi. Więc tak naprawdę nasze działania w takich momentach są stricte egoistyczne. Bo myślimy tak naprawdę tylko i wyłącznie o sobie, o tym, żeby nam było dobrze. Owszem, coś tam dajemy drugiej osobie. Nie powiem, że nie, że to jest 24 godziny na dobę, choć są i takie przypadki. A co by było, gdybyśmy zrobili to z miłości do samego siebie?
Gdybyśmy powiedzieli: „Okej, coś się skończyło, coś się nowego zacznie”. Nie z nienawiści, tylko z miłości do samego siebie. Rozstańmy się, bo ja chcę lepszego życia. Bo ja chcę spełnienia, bo ja chcę zrozumienia, bo ja chcę szacunku, bo ja chcę wzajemności, bo ja chcę wspólnych pasji, bo ja chcę wspólnych rozmów, bo ja chcę wspólnych wyjazdów. Taka jest różnica pomiędzy rozstawaniem się z nienawiści, pomiędzy strachem a pomiędzy kierowaniem się w życiu miłością do samego siebie. Jeżeli rozstajemy się z kimś ze świadomością, ale też z miłością, z miłości do samego siebie, przynajmniej w jakiejś części okazujemy miłość drugiej osobie. Ja nie mówię o miłości, o której mówimy w związkach, tylko o miłości do drugiego człowieka. I wtedy, mimo rozstania, można być przyjaciółmi, ponieważ pojawiła się miłość, pojawił się szacunek, pojawiło się zrozumienie i uniknęliśmy tego szczekania na siebie, szczekania nienawiścią i obarczania się nawzajem winą za to, że nie jesteśmy szczęśliwi. Szukajmy swojego szczęścia. Każdy ma prawo do szczęścia.
Każdy ma prawo do miłości. Tylko jeżeli przyznamy to prawo sobie, to pamiętajmy, że jesteśmy takim samym człowiekiem jak nasz partner, nasz przyjaciel i cała reszta ludzi. Każdy człowiek ma prawo do tego. Przyznając sobie prawo, przyznajemy prawo innym ludziom do tego samego. Dlatego jeżeli przyznajemy sobie prawo do przenoszenia nienawiści, okazywania nienawiści i negatywnych emocji, to druga osoba ma też do tego prawo. Więc lepiej dać sobie prawo do miłości niż prawo do nienawiści. Bo co? Bo wtedy wokół nas jest właśnie więcej tych pozytywnych emocji niż tych negatywnych. Nie wiem, co moja była małżonka na to powie, jeżeli kiedyś wysłucha tej audycji, bo jest to sprawa bardzo osobista. Natomiast ponieważ ja traktuję was bardzo osobiście, to jej zgody nie mam do tego prawa.
Natomiast uwierzcie mi, że mówiąc o rozstaniu z miłości i o skutkach tego rozstania z miłości, nie mówię teoretycznie, tylko wiem, że jest to możliwe i wiem, jak to działa w życiu. Natomiast mogę wam opowiedzieć o historiach, które też sam osobiście przeżyłem. Kiedy ludziom się zamiast okazywania nienawiści, zamiast okazywania wrogości, okazuje się pewnego rodzaju miłość. Chociaż my tę miłość bardzo podświadomie traktujemy jako coś takiego niesamowicie drogocennego, wybiórczego, w ogóle ekstra, ponieważ tak rzadko sięPojawia w naszym życiu i jest na takim piedestale. Natomiast ja mówię: kochani, miłość do samego siebie to jest dbanie o samego siebie. Nawet o odpoczynek, o wakacje, że pojadę sobie odpocząć albo wyskoczę na weekend do znajomych, czy na ryby, czy na grzyby, czy połazić po lesie, czy pojeździć rowerem. Miłość to jest bardzo powszednie uczucie. Natomiast faktycznie, jeżeli zaczniemy z niego robić coś niesamowitego, to faktycznie będziemy dochodzić do wniosku, że zasługują na to tylko najlepsi albo wybrani. Miłość w związku, miłość w partnerstwie to jest dbanie o potrzeby swoje i drugiego człowieka nawzajem. Codziennie.
„Zaspałaś, zrobię ci kawę”. To jest miłość. Albo: „Nie wiem, miałaś gorszą noc. Jesteś zmęczona? Zrobię ci kanapkę”. „Nie wiem. Podwiozę cię do pracy”. „Weź mój samochód dzisiaj”, bo coś tam. To są objawy miłości. Albo: „Jesteś zmęczona, chodź, obejrzymy dzisiaj telewizję.
Nie będziemy rozmawiać, tylko sobie włączymy muzykę, obejrzymy telewizję”. To są objawy miłości. To jest zwykła, prosta miłość i ta zwykła, prosta miłość, powszednia, ona się też objawia w naszym życiu, w prostych sytuacjach względem siebie. „Jestem zmęczony. Nie wiem. Wydarzyło się dzisiaj tak. Nie będę szalał, nie będę wariował. 16:00 zrobię sobie przerwę albo na dzisiaj wystarczy”, jeżeli jest taka możliwość. Ja o takiej miłości mówię. Ja nie mówię o Titanicu, nie mówię o pieśniach rycerzy, którzy z miłości ślubowali i później dawali się zabić.
Ja nie mówię o miłości heroicznej, miłości samobójczej, bo ktoś z miłości, że tak powiem. Nie. Ja mówię o zwykłej, prostej miłości, która najlepiej, jakby się pojawiała 300 razy dziennie. To jest też miłość. I nie bójmy się używać tego słowa. Nie zostawiajmy go na jakieś niesamowite okoliczności, na 25. rocznicę ślubu, bo to tak jakbyście kwiatka trzymali przez 10 lat bez wody, żeby mu później na 10-lecie pierdyknąć wiadro odżywek, umyć go i podlać go na następne 10 lat. To tak nie działa. Nie da się samochodu tankować co 10 lat i tak samo się nie da miłości używać raz na 10 lat tylko z powodu tego, że jest rocznica. Nie o takiej miłości mówię.
Zwykłej, powszedniej, codziennej miłości. Nazywajmy ją po imieniu, tak jak strach nazywajmy po imieniu. Tak, boję się. Boję się tego, czy sobie poradzę. To jest następny taki etap pracy nad sobą. Chociaż ja nie lubię, wolę takie określenia typu budowanie świadomości, poprawa, transformacja. Praca większości z nas źle się kojarzy, więc praca nad sobą od razu powoduje takie w ludziach negatywne podejście. Natomiast takim właśnie etapem transformacji jest nazywanie rzeczy po imieniu i obserwowanie emocji, a nie walczenie z nimi. Obserwowanie swoich własnych emocji. Można też obserwować emocje innych ludzi.
Natomiast na to za specjalnie nie mamy bezpośredniego wpływu. Mamy taki pośredni wpływ. Natomiast obserwowanie emocji, czyli: tak, boję się tego, co się wydarzy jutro, bo mam ważne spotkanie, ważną rozmowę i obserwowanie, co się z nami dzieje. Nasze ciało pięknie nas o tym informuje. Ostatnio mi się odczucia chorób innych ludzi przeniosły na przykład w uda. Jeszcze nie wiem, co to znaczy, ale jak rozmawiam o jakichś takich chorobowych przypadkach z moimi znajomymi i nawet nie zaczynam, tylko słyszę o tym, to w pewnym sensie mam takie nawet nie mrowienie, tak jakby mi cierpły uda i to jest akurat umiejscowione dokładnie w moim przypadku w tych miejscach. Więc zobaczcie, gdzie u was się takie emocje będą objawiały. Bo ciało daje nam naprawdę bardzo dużo informacji. Przeszliśmy od intuicji do miłości do samego siebie i teraz został jeszcze jeden wątek. W zasadzie wszystkie są ważne, bo są ze sobą połączone.
Nie będę was tutaj oszukiwał, że ten bez tego ma jakieś znaczenie. Nie, one są ze sobą wszystkie powiązane. Zresztą tak jak cały nasz świat wewnętrzny jest ze sobą powiązany i jeden bez drugiego nie będzie funkcjonował tak, jak to powinno wyglądać, jak ma wyglądać. Jest to temat wiary i nie mam tutaj oczywiście na myśli żadnej religii, chociaż wierzenia jako takie kojarzą nam się właśnie z jakąś religią, z jakimiś bogami, bóstwami czy innymi osobami nadprzyrodzonymi. Chodzi mi o to, w co w życiu wierzymy. I jeżeli przyjrzycie się swoim intencjom, narysujecie sobie na kartce papieru kółko. Jak ktoś ma wolną chwilę, może to zrobić. Koło ma 360 stopni, więc nie będę was namawiał do tego, żebyście je dzielili na 360 stopni, na 360 kawałeczków pizzy, ale przydzielcie takie kółko sobie na cztery części. I analizując swoje intencje, te prawdziwe intencje, przeanalizujcie je pod kątem, ile z tych intencji płynie z miłości do samego siebie, a ile ze strachu. Weźcie sobie dwa kolory flamastra i sobie zaznaczajcie.
Ta intencja, nie wiem, od połowy tak. Ta intencja strach, ta intencja miłość do samego siebie. Ta intencja strach. To w tej sytuacji bałem się powiedzieć szefowi, bałem się powiedzieć koledze, bałem się powiedzieć żonie. Intencja strach to jest: nie chciałem robić jej przykrości. To zasłanianie się takimi pretekstami: nie będę się z nią rozwodził, bo mamy dzieci, więc sobie znajdę kochankę na boku. To jest oszustwo. To jest manipulacja. Bo tam nie ma pozytywnych intencji. Wiecie, jak jest z tymi pozytywnymi intencjami?
Powiem wam. Jest mało ludzi, którzy staną i powiedzą: tak, jestem zwyrodnialcem, który chce zabijać ludzi dla swojej własnej przyjemności. Większość nawet tych najbardziej haniebnych czynów miała dorabianą pozytywną ideologię. Czy krzyżowcy zabijali ludzi, bo uważali ich pogan za gorszych? Nie. Chcieli ich nawrócić. Indian chcieli ucywilizować, nas nawrócić na chrześcijaństwo. Hitler chciał oczyścić świat z gorszych nacji, które psują DNA ludzkości. Ktoś kogoś chciał ratować. Ostatnio gdzieś tam w jakimś wschodnim kraju ktoś kogoś chciał ratować, swoich mieszkańców chciał ratować.
Każdy podły czyn musi mieć dopisaną pozytywną intencję. Taki mamy charakter, taką mamy naturę, taki mamy w środku kompasik, którego nie bardzo da się oszukać, więc go próbujemy oszukać. Nie, ja to robię z miłości do dzieci. Z miłości do dzieci zdradzam swoją własną żonę, ale nie będę jej mówił z miłości do niej, bo nie chcę jej krzywdzić. Więc stawiajcie sobie takie kreseczki. Jak się boicie zrobić to na własnym, żywym organizmie, jak się boicie przyznać sami przed sobą, to zróbcie to na politykach. To taki wdzięczny, że tak powiem, materiał. Spróbujcie ocenić, ile w ich postępowaniu jest pozytywnych intencji, takich prawdziwych, a ile jest dorabiania ideologii. Ile jest dorabiania pozytywnych intencji do nędznych, marnych, oszukańczych, negatywnych, płynących z nienawiści, z chęci władzy, z chęci panowania nad innymi.I z mnóstwa całych innych negatywnych emocji, działań. A ile jest takich prawdziwych, szczerych, pozytywnych intencji?
Chociaż na politykach będzie trudniej, ale troszeczkę chciałem się w tym odcinku też do tego odnieść, bo ciężko jest ocenić, bo nie znamy człowieka, więc to tylko było w kategoriach żartu i tak, żeby was nie odstraszyć od tego przedsięwzięcia, które wam zaproponowałem. Ale spróbujcie, dla twardzieli, szczerze ze sobą porozmawiać. Postawcie te kreski na tym kółku, pokolorujcie to sobie i wiecie, co wtedy będzie widać? Wtedy będzie widać kolorowo na białym, w co każdy z nas wierzy. W co każdy z nas wierzy w swoim życiu. Ponieważ to był cykl audycji o szczęściu, to na takim prostym ćwiczeniu przekonacie się sami, czy w ogóle wierzycie w swoje szczęście. Czy w ogóle wierzycie w to, że możecie być szczęśliwi? Czy waszym życiem kieruje strach? A strach nie powoduje tego, że jesteśmy szczęśliwi. Chyba że to jest krótka adrenalina i strach na przykład podczas skoku ze spadochronu, bądź podczas zabawy w paintballa, bądź jazdy quadem po górach.
To może to oprócz strachu, ale bardziej adrenaliny spowoduje odrobinę przyjemności. Natomiast ja mówię o tych sytuacjach zwykłych, życiowych. Zobaczcie, czy w ogóle wierzycie w swoje szczęście. Wiecie, nie wygraną w totka, tylko czy wierzycie w to, że możecie być szczęśliwi? Czy w waszym życiu dominuje strach i czy jest więcej intencji płynących ze strachu? Czy więcej jest intencji płynących z miłości do samego siebie? Czemu o tym mówię? Bo po pierwsze audycje miały nas doprowadzić do jakiegoś konsensusu i znalezienia sposobu na to, by być szczęśliwymi. Po drugie, łączy się to też trochę z tematami duchowymi. A po trzecie chciałbym, żebyście zrozumieli, że to, w co wierzycie, to, w co wierzy każdy z nas, nie jest efektem działania sfery duchowej na nasze życie.
A jeżeli już ten wpływ sfery duchowej wynikający ze zrozumienia zasad, z eksploracji różnych płaszczyzn naszego bytu jest, to najczęściej z tamtej strony płyną do nas informacje o miłości, o tym, żebyśmy kochali siebie, kochali innych. Jeżeli wierzycie w strach, jeżeli wasze intencje wynikają ze strachu, to zaufaliście podświadomości. Podświadomości, którą wielokroć w tych audycjach obarczałem odpowiedzialnością za całą naszą serię niefortunnych zdarzeń. I dzisiaj robię dokładnie to samo. Więc tak naprawdę, jeżeli chcecie zmienić swoje życie, dokonać jakichkolwiek zmian w swoim życiu, to nie proście nikogo o pomoc. A jeżeli już prosicie kogoś o pomoc, to poproście o pomoc, aby pomógł wam zrozumieć samych siebie. Bo w nas są wszelkie przyczyny wszystkiego, co nam się w życiu nie podoba. W nas samych, nigdzie więcej. I tak jak nikt inny nie jest w stanie tego zmienić, to też nikt inny nie poniesie tego bezpośrednich konsekwencji. Więc nie traćcie czasu.
Nie traćcie czasu na szukanie tak naprawdę odpowiedzi dla świata, bo świat możemy zmienić, zmieniając samych siebie. Jeżeli już wiecie, przekonaliście się, dowiedzieliście się, że życie na Ziemi, cel naszego życia na Ziemi jest taki, że mamy dążyć do jak największej miłości do siebie, do innych ludzi i w ten sposób poprawiać życie wszystkich tutaj, na tym świecie, to tak naprawdę już nie musicie niczego więcej szukać, bo o świecie wiecie już wszystko. O świecie duchowym. I zajmijcie się samymi sobą, bo tylko zmieniając samych siebie możecie zmienić świat.Ale przede wszystkim zmienicie swoje życie na fajniejsze. Powiedziałem wam, że nie mamy wpływu na zachowanie ludzi. Powiedziałem, że nie mamy takiego bezpośredniego wpływu. W tej chwili powiedziałem coś troszeczkę innego. Bo pośrednio swoim postępowaniem, swoim zachowaniem, swoim działaniem wpływamy na zmianę świadomości ludzi wokół nas, a to później wpływa na zmianę świadomości pozostałych ludzi. A tak bardzo przyziemnie, to nasze postępowanie na pewno wpływa na zachowanie i postępowanie naszego najbliższego otoczenia. I też się wielokroć o tym przekonałem.
Wielokroć się o tym przekonałem. Bardzo wiele razy w swoim życiu. Reagując nienawiścią, budzimy nienawiść. Reagując uśmiechem, życzliwością, sympatią wywołujemy dokładnie to samo. Zresztą zastanówcie się, jak wy reagujecie. Czy uśmiechacie się do człowieka, który na was krzyczy? Nie. Siłą rzeczy nie. Pierwszym odruchem jest również krzyk, atak albo strach i ucieczka, albo kontratak. Natomiast jeżeli widzicie życzliwego człowieka, który się do was uśmiecha, reagujecie w podobny sposób.
Ze spokojem. Nawet jeżeli nie z jakimś entuzjazmem, to przynajmniej ze spokojem. Często odwzajemniacie ten uśmiech. W tak prosty sposób to działa. Ja zawsze powtarzam, jeżeli ktoś mnie pyta: „To jak ja mam postąpić?” Ja mówię: „Spróbuj znaleźć się w sytuacji tamtego człowieka”. To jest najlepsza odpowiedź i najlepsza rada, jaką można dać. Jak miałem pracowników, to bardzo często rozmawialiśmy na ten temat. Było jakieś opóźnienie z wyjazdem. Schodziłem na dół i mówię: „Słuchajcie, dzwoniliście do klienta?” „Nie, bo jeszcze coś tam”. Ja mówię: „Słuchaj, ostatnio opowiadałeś, że był u ciebie gościu od pralki, tak?” „No tak”.
„No i co?” „No tamtego, bo zamiast zadzwonić, to przyszedł o 11. Ja nie wiedziałem, co mam robić”. Ja mówię: „No właśnie. Klient stoi, być może chciał po bułki wyjść. Otworzyć wam drzwi i iść po bułki. Jest bez śniadania. I teraz nie wie, czy może wyjść, bo zaraz przyjedziecie, czy ma siedzieć i czekać”. Mówię: „Przytrzymacie człowieka do 11 bez śniadania? Tak trudno jest wykonać jeden telefon do człowieka i powiedzieć: nie musicie się już przyznawać. Okej, chcecie, skłamcie, że samochód się zepsuł.
Ale powiedzcie człowiekowi, że nie będziecie na 8, tylko będziecie na 10”. Zresztą po co tworzyć od razu na samym początku pracy nerwową atmosferę? Bo klient zamiast was przywitać z uśmiechem, to przywita was wrzaskiem. Na dzień dobry fundujecie sobie negatywne emocje. To taki trening, który nigdy nie miał końca. I oczywiście wiecie, że ludziom, którzy mają świadomość tego, nie trzeba tego mówić. Natomiast ludzie, którzy nie mają świadomości tego i tak tego nie zrozumieją. Więc to troszeczkę walka z wiatrakami, ale przynajmniej miałem czyste sumienie, że przynajmniej próbowałem. Natomiast zmierzam do tego, że zawsze najlepszą odpowiedzią, dlaczego na przykład drugi człowiek tak zareagował na nas, na nasze zachowanie, jest zadanie sobie pytania: jak ja bym w takiej sytuacji się zachował? Bo jak obsługujemy kogoś, coś tam, że tak powiem, załatwiamy, to zawsze zadajmy sobie takie pytanie: jak chciałbym być obsłużony?
Oczywiście nie da się wszystkim dogodzić, ale są pewne takie standardy, które się zazwyczaj sprawdzają. I to, co jeszcze powiedziałem właśnie przed chwilą o tym, żeby odrzucić tą sytuację, to jest, słuchajcie, pytanie nic innego jak pytanie naszej duszy, która w efektywnym sposób stara się nam pokazać sytuację z dwóch różnych stron. Jeżeli ten mechanizm wpuścimy w życie, to nie to, że zrańczymy naszą duszę, ale na pewno skrócimy nasz czas przejściowy. A w ten sposób szybciej zbudujemy swoją świadomość, więc szybciej przejdziemy na następny etap, do następnej klasy.Podsumowując, jeszcze jedna ważna rzecz, o której też już wspominałem, ale na podsumowanie pozwolę sobie o niej wspomnieć. W świecie podświadomości i w świecie ducha nie ma rozgraniczenia pomiędzy słowem chcę, a nie chcę. Brzmi inaczej. Natomiast to, co mówiłem, ważny jest ładunek emocjonalny. I wszystko, co dzieje się w naszych emocjach, zazwyczaj będzie chciało znaleźć swoje urzeczywistnienie w naszym życiu. Więc ważne jest, żeby te intencje własne rozumieć po to, żeby wiedzieć, jakie towarzyszą temu emocje i czego możemy się w życiu spodziewać. Jeżeli żyjemy strachem, to będziemy się musieli najprawdopodobniej z tymi naszymi lękami kiedyś zmierzyć.
Czego oczywiście nikomu ani sobie nie życzę. Pewnie znowu dzisiaj pogmatwałem. Pewnie dzisiaj trochę powtórzyłem rzeczy, które już były. Natomiast jeżeli czymś na ziemi mam się zajmować, to właśnie tym. Aby próbować namawiać ludzi do tego, żeby szukali przyczyn wszystkiego, co w ich życiu miało miejsce bądź będzie miało miejsce właśnie w samych sobie. Jeżeli Bóg Stwórca obdarzył nas takim zaufaniem, że dał nam moc kreowania naszej własnej rzeczywistości, tworzenia, kreowania, budowania, to po pierwsze warto by było to jakoś fajnie spożytkować. Bo tak naprawdę, gdybyście uwierzyli w to, co ja mówię, bo nie uwierzycie, większość z was nie uwierzy, to by się okazało, że każdy z nas ma moc tworzenia sobie bardzo fajnego, przyjaznego, miłego, radosnego i wesołego życia. Ale nie uwierzycie w to, ponieważ jutro rano musielibyście sobie zadać pytanie: dlaczego tego jeszcze nie robię? To tak, jak mieć pod poduszką magiczną różdżkę albo w akwarium złotą rybkę, albo dżina w butelce i nie poprosić go o spełnienie trzech życzeń. Dalibyście radę sprostać takiemu wyzwaniu?
Mieć dżina na własne usługi albo złotą rybkę, albo magiczną różdżkę i nie skorzystać z niej? Nie wiem, czy jest ktoś, kto by się uparł, pokusił. Dlatego nie uwierzycie w to, co powiedziałem. Bo jutro musielibyście sobie zadać pytanie: Kuźwa, dlaczego jeszcze nie wykorzystałem swojej mocy? Dlatego trzymam kciuki za siebie również, bo ja też mam momenty zawiechy, kiedy mi ta różdżka gdzieś się tam zakałapućka, gdzieś mi tam zaginie na chwilę. Albo nie mogę znaleźć tej butelki z dżinem. Znaczy się znajduję czasami, ale z innym dżinem, ale ten nie chce spełniać moich życzeń. A jeżeli już, to tylko jedno. I to wcale nie jest aż takie przyjemne. Więc trzymam oczywiście kciuki za was.
Trzymam kciuki za wszystkich, za siebie, żebyśmy tę moc, ten power of love potrafili z siebie w końcu wykrzesać. I tymże bardzo optymistycznym akcentem dziękuję wam kochani za dotychczasowe 24 już odcinki. Mam nadzieję, że przez ten okres naszej rozłąki nazbieram tyle pomysłów i tyle tematów do tego, żeby wam o nich opowiedzieć, pod warunkiem, że oczywiście będziecie chcieli. Bo to też będą tematy, które będą bezpośrednio dotyczyły nas i naszych zwykłych ziemskich problemów i poszukiwania drogi do miłości, do samych siebie.Ja mam nadzieję, że ta przerwa pozwoli mi skoncentrować się na skutecznej pracy nad transformacją podświadomości w sposób bezbolesny. Jeżeli będę miał konkrety z chęcią się z wami tym podzielę. Oczywiście zaglądajcie do mnie na stronę. Może jakiś filmik na YouTube wrzucę w międzyczasie, bo może będzie taka ku temu okoliczność. Jesteśmy w tak zwanym gniazdku, czyli w kontakcie. Trzymam za was kciuki. Wszystkiego dobrego wam życzę, kochani, naprawdę wszystkiego dobrego.
Dziękuję. Zżyłem się z wami, związałem, więc będę na pewno za wami tęsknił. Buziaczki, wszystkiego dobrego jeszcze raz. Pa, pa! A ja chyba spróbuję odpalić Messengera. Chyba że ktoś ma ochotę zadzwonić i coś może o sobie powiedzieć, coś innym słuchaczom, podzielić się, to zapraszam. A ja spróbuję odpalić Messengera. Mam nadzieję, że coś tam się pojawiło.
[01:08:21] - To ja może korzystając z tej chwili ciszy na antenie przypomnę kontakt do Radia Paranormalium. Numer telefonu, pod który można dzwonić to 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Ktoś tu macha łapką na Skype, widzę. Może uda się dołączyć do rozmowy. Zobaczymy. Na razie przyjąłem tego naszego machającego łapką słuchacza. Jesteśmy także oczywiście na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage’ach Radia Paranormalium oraz na profilu prowadzonym przez pana Sławka Bączkowskiego.
Jesteśmy także oczywiście na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do tematyki naszej dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. My tu cały czas czekamy na Grzegorza Jubiego. Mam nadzieję, że o nas nie zapomniał. Gdzieś około godziny 22:00 powinien dołączyć zgodnie z tym, co zapowiadał. A ja tutaj widziałem na Facebooku jakiś czas temu jakieś warsztaty. Panie Sławku, czy może pan coś więcej powiedzieć?
[01:10:09] - To jest, nie ukrywam, jedno z moich kolejnych marzeń, które się realizuje. Zresztą dzięki audycji, panie Marku. W ogóle większość rzeczy ostatnio dzieje się dzięki audycji i dzięki książce. Jedna z naszych słuchaczek zaproponowała mi coś takiego. Porozmawialiśmy, spotkaliśmy się i ustaliliśmy. W maju podejmę próbę konfrontacji swojego wizerunku oraz głosu z żywą publicznością. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie tak, jak powinno. Oczywiście tematyka będzie ta sama, czyli tematy z mojej książki, tematy z naszych audycji. Czyli jak to jest, po co to jest, jak to działa i co z tym spróbować zrobić, żeby troszeczkę poprawić swoje życie bądź przynajmniej w jakiś sposób przejąć nad nim kontrolę, a przynajmniej zrozumieć to, co się dzieje. Mam program w głowie już od dawna.
On też ewoluuje, więc pewnie jeszcze dopracuję. Mam też nadzieję, że już będę na tyle zorganizowany, że zaproponowałem takie indywidualne półgodzinne sesje na okoliczność transformacji podświadomości technologiami VR. I ciekawy jestem też, jak to wyjdzie, bo na razie testuję to tylko na sobie. Ciekawy jestem też, jaki będzie odbiór tego. Dziękuję za pytanie, bo to takie moje kolejne marzonko. Dobrze.Jestem już przy komentarzach. Adam pisze: „Rozterki są wieczne czy nie do opowiedzenia?” Czasami i jedno, i drugie. Jak widać opowiadam, więc w moim wypadku są wieczne. Łukasz i Marzanna, nie wiem, o co chodzi. Marzena pisze: „Ludzie wolą eksplorować coś innego i oderwać się od rzeczywistości, która przytłacza coraz bardziej.
Takie poszukiwanie wyjścia, poszukiwanie prawdy”. Powiem tak dość brutalnie: poszukiwanie oderwania to jest na przykład alkohol. To jest poszukiwanie oderwania, ponieważ rzeczywistość mnie przytłacza. Poszukiwanie oderwania to są narkotyki. Poszukiwanie oderwania to: przytłacza mnie związek, więc muszę sobie znaleźć kochankę, kochanka, który troszeczkę ubarwi moje życie i nada mu jakiś sens. Poszukiwanie oderwania to jest też telewizja. Poszukiwanie oderwania to są gry komputerowe bądź internet. Poszukiwanie oderwania od rzeczywistości powoduje dokładnie to, czego poszukujemy, czyli oderwanie od rzeczywistości. Tylko oderwanie od rzeczywistości nie oznacza tego, że jeżeli się od tej rzeczywistości oderwiemy, to w tym czasie, jak my będziemy oderwani, coś się w tej rzeczywistości naszej poprawi. Oczywiście każdy wybiera swoją własną drogę i sposób na to, aby moment konfrontacji ze swoimi lękami odsunąć jak najdłużej w przeszłość.
Odsunąć, co nie znaczy wyeliminować, spowodować, że nigdy się nie pojawi. Dlatego tak was męczę tym. Bo niemyślenie o czymś nie powoduje tego, że problem przestaje istnieć albo że problem zostaje rozwiązany. Niemyślenie to jest po prostu niemyślenie. To jest niezajmowanie się tym w danej chwili. Natomiast te kamienie w tym worku dalej są. Ale to mówię: ja robię tylko tyle, ile mogę zrobić. Mogę o tym mówić, mogę to tłumaczyć, mogę namawiać, mogę próbować kogoś przekonać, że może to jest właściwy moment, żeby na przykład coś z tym zrobić. I to jest wszystko, co ja mogę. Dlatego też uwierzcie mi, kochani, że prowadzenie na przykład audycji jest czasami dla mnie trochę męczące, trochę przytłaczające, ponieważ mówię o czymś i też chciałbym, żeby były jakieś tego efekty.
Nie mam potrzeby gadania dla samego gadania. Są ludzie, którzy chcą się czymś pochwalić, coś opowiedzieć albo po prostu sobie popaplać. Ja nie mam takiej potrzeby. Moi bliscy już wiedzą, że ja też nie mam potrzeby na przykład rozmowy, opowiadania o swoim życiu osobie, która nie jest nim zainteresowana. Więc jeżeli ja rozmawiam z kimś, a widzę, że jego to zupełnie nie interesuje, to ja natychmiast zmieniam temat, ponieważ ja nie mam potrzeby wygadania się. Są ludzie, którzy mają, którzy próbują wyartykułować to, co im... Ja nie mam takiej potrzeby, ponieważ jakoś mam w miarę w środku poogarniane, więc nie muszę obarczać innych swoimi emocjami. Natomiast chciałbym, mówiąc, żeby były jakieś efekty tego. Bo mówienie dla samego mówienia... Adam pisze Marzence: „Jest na to nazwa.
Eskapizm. Może być w formie książek, gier, filmów czy rozmyślania przy stole. Nie ma w tym nic złego, o ile nie chodzi o eksces i oderwanie się i nie odrywa od życia”. Tutaj sobie państwo dyskutują. Ja lubię się czasami oderwać od codziennego życia. Absolutnie uwielbiam na przykład spać, a niektórzy ludzie nie cierpią oddawać nawet w ten sposób kontroli. Część z was, kochani, jest już bardzo świadomych. Posiadacie bardzo dużo wiedzy. Ja na początku czułem się taki troszeczkę malutki w porównaniu z wiedzą, którą wy posiadacie.Znaczy dalej ja tej wiedzy jakoś tam dramatycznie nie nadrobiłem i wy też nie stoicie w miejscu, więc ta przepaść między wieloma z nas jest nadal taka sama, jaka była. Natomiast wy już jesteście na jakimś tam kierunku, jesteście już samodzielni, samodzielnie szukacie odpowiedzi.
Natomiast jest gro ludzi, bardzo dużo ludzi, którzy nawet nie wiedzą, gdzie sięgnąć po tą wiedzę. Nawet nie wiedzą, że mogą taką wiedzę gdzieś znaleźć. I ci ludzie się bardzo często motają. Wy sobie już poradzicie. Natomiast ci ludzie gdzieś na początku swojej drogi, tak jak każdy z nas kiedyś, potrzebował jakiejś wskazówki, potrzebował kogoś, kto go w jakiś sposób przynajmniej na początku poprowadzi. No i tak. Ja też do takich ludzi chciałbym docierać, bo mówię, my tam czasami gdzieś na chwilę zbłądzimy, na chwilę gdzieś się zawiesimy, staniemy gdzieś, przystaniemy na chwilę, natomiast za chwilę znowu ruszymy z kopyta i dalej będziemy tej drogi swojej pilnować. Więc mówię, o większość z was jestem już spokojny. Natomiast jest jeszcze gro ludzi, którzy czegoś tam pewnie potrzebują. Pan Adam pyta: „Panie Sławku, jak długa będzie przerwa?” Powiem tak: na pewno będzie to do świąt, bo mówię, teraz szykuje mi się wyjazd.
Nie wiem kiedy tak naprawdę. Czy to będzie już teraz w piątek, czy może jeszcze po weekendzie nie wiem, ale to będzie już na dniach. Wyjazdem to będzie dwa tygodnie. Wrócę przed samymi świętami. No i za chwilę mamy święta, więc w święta trzymam kciuki, żeby była ładna pogoda, więc świętujcie, cieszcie się wiosną i rodzinnymi klimatami. Więc pewnie dopiero po świętach, czyli to będzie pewnie 28. Jakoś tak. Ale to też tak niezobowiązująco, bo nie wiem, jak tam się sytuacja gdzieś tam ta moja wyjazdowa rozwinie. Ale wstępnie myślę, że 21 albo 22 to jest drugi dzień świąt, więc 28 albo 29 chyba powinien być poniedziałek. Tutaj mamy pytanie: „W udach.
Tam produkujemy krew w kościach ud, znaczy się.” No tego nie wiedziałem. Natomiast emocjonalnie tam mi się to objawia. Natomiast Adamie drogi, cierpnięcie też mi się kojarzy z uciskiem nerwów kręgowych. Tutaj terapia ruchowa dużo może pomóc. Dziękuję ci bardzo. Brak wsparcia zarejestrowałem w 18. roku swojego życia, a później oczywiście zaniedbania młodości spowodowały to, że mam problem z kręgosłupem na pozycji właśnie tam w okolicach lędźwiowych, to znaczy po tym urazie sportowym, z którym nic nie zrobiłem. Więc to nie o takie cierpnięcie, bo to cierpnięcie znam bardzo dobrze. Natomiast to nie jest takie cierpnięcie. To są dwa oddzielne stany.
Natomiast co to może mieć wspólnego z produkcją krwi? Nie wiem. Marzenko, jeżeli coś wiesz więcej na ten temat, to z chęcią cię podpytam. Jak nie chcesz pisać tu, to może gdzieś tam prywatnie byśmy sobie porozmawiali. Adam deklarację składa: „Próbowałem ze sobą rozmawiać i powiedział mi, że jestem świrem.” To jest cytat. Natomiast nie wiem, czy to dotyczy Adama ciebie, czy to jest cytat z czegoś. Gdyby większość ludzi — Emobil pisze — była bardziej wyrozumiała i otwarta na zmiany, pozbawiona fałszywych przekonań, to wszystkim żyłoby się lepiej. Oczywiście zgadzam się z tobą całkowicie. Natomiast niestety też muszę się zgodzić z Adamem, że nic na to nie poradzimy. Więc po co się tym przejmować?
Lepiej wpływać na siebie, aż się znajdzie swoje własne fajne grono. Więc tak, przede wszystkim to, z czym możemyZrobić to jesteśmy tylko my. Jakiś pośredni wpływ na ludzi mamy poprzez okazywanie swoich emocji, tak jak powiedziałem. Natomiast jedyne, na czym się możemy skoncentrować, to tylko i wyłącznie na samych sobie. To jest też takie trochę przenoszenie odpowiedzialności na innych za nasze stany emocjonalne. Bo ktoś powiedział, bo ktoś coś zrobił, bo ktoś czegoś nie zrobił, bo mnie wkurzył, bo mnie wyprowadził z równowagi. Słuchajcie, to jest kwestia naszej wiary. To, w czego wierzymy i naszej podświadomości. Ja powtarzam jedną rzecz: nikt nas nie zmusza do naszych reakcji. Jedyną sytuacją, kiedy ktoś nas zmusza, jest wtedy, kiedy wywiera na nas nacisk fizyczny.
Kiedy przystawia nam pistolet do głowy, kiedy przystawia nam nóż, kiedy w fizyczny sposób, poprzez zastraszenie próbuje na nas wymusić konkretne zachowanie. Natomiast w normalnych rozmowach, w normalnych sytuacjach codziennych nikt nas do niczego nie zmusza. Jeżeli ktoś się chce wkurzyć na daną wypowiedź, to niech się wkurza, ale to jest nasza prywatna sprawa, co z tym zrobimy. I tłumaczenie: „bo ktoś mnie wkurzył” jest tylko przeniesieniem odpowiedzialności na niego z siebie. I to jest po raz kolejny oszukiwanie samego siebie. Bo stwierdzenie: „jesteś debilem” może powodować u jednej osoby uśmiech, a u drugiej będzie powodowało atak agresji z chęcią na przykład zamordowania, bo mnie obraził. Nie, nie obraził. Wyraził swoje subiektywne zdanie na mój temat. Swoje subiektywne. Nie powiedział żadnej prawdy o mnie, tylko wyraził swoje subiektywne zdanie na mój temat.
On tak twierdzi. Okej, może mi być trochę przykro, ale z drugiej strony, jeżeli nie czuję się debilem, to niby dlaczego ma być mi przykro z mojego powodu? Jest mi przykro z jego powodu, bo najprawdopodobniej jakieś emocje nim kierowały, żeby coś takiego wypowiedzieć. Imka, dokładnie. Szkoda poświęcać i tracić czas na coś, na co nigdy nie będziemy mieli wpływu. Opowiem wam taką historię, bo to może troszeczkę zaburzy to, co mówiłem, że nie mamy wpływu na ludzi. Kiedyś miałem taką sytuację, dawno, dawno temu. Znajomy do mnie zadzwonił, żebyśmy pojechali, bo nasz wspólny kolega, bardziej jego, zapraszał. Mieliśmy jakieś nagranie zrobić, jakiś materiał. Żeby do niego do studia przyjechać.
Ja mówię: „No dobra”. Ale to grono muzyczne, na pewno bez alkoholu się nie obędzie. Ja mówię: „Słuchaj, nie jestem przygotowany”. „Dobra, ja mam, on tam też na pewno ma, to nam wystarczy spokojnie”. Pojechaliśmy. Zgodnie z założeniem wystarczyło, ale do pierwszej w nocy. O pierwszej w nocy zrobił się dylemat, bo grać się chciało, posiedzieć się chciało, a okoliczności się skończyły. Więc ja mówię: „No dobra, trzeba mieć godność. Słuchajcie, ja nieprzygotowany na krzywy ryj przyjechałem, więc muszę coś zorganizować”. Pytam go: „Słuchaj, gdzie tu jest jakiś sklep?”.
On mówi: „Nie, sklepu tu nie ma, dopiero CPN za przejazdem, daleko, na drugim końcu miasteczka”. Ja mówię: „Dobra, kojarzę ten CPN, to idę”. „Nie chodź, bo późno w nocy nikt cię tutaj nie zna. Weź mój samochód”. Ja mówię: „No”. Oczywiście uśmiałem się. „Nie martw się, wszyscy go tu znają”. Ja mówię: „Dobrze, niech tak zostanie”. I poszedłem. Wyszedłem dwie ulice dalej.
Przy płocie akurat była jakaś młodzieżowa impreza i faktycznie nikt mnie tam nie znał, więc zaczepiło mnie trzech kolesi i do mnie mówią: „Ej, gdzie idziesz?”. Ja mówię: „Idę do sklepu, ponieważ alkohol się skończył”. Zrobiłem to bardzo spokojnie, z uśmiechem na twarzy. To ich troszeczkę zbiło z tropu, ale nie dawali za wygraną. „To kup nam”. Ja mówię: „Dobrze, a co chcecie?” „Lecha 0,66”. Mówię: „Dobre, załatwione”. Słuchajcie, poszedłem do tego sklepu. Kupiłem to, co było potrzebne nam oraz wziąłem trzy Lechy 0,66. I wracałem sobie spokojnie do moich kolegów.
Tam już impreza u tych moich najświeższych znajomych dobiegała końca. Towarzystwo było ewidentnie niedopite i szukało awantury. I pojawiłem się ja. To jest na zasadzie afirmacji. Wyafirmowali sobie, wymarzyli sobie kogoś, komu mogli spuścić wpierdziel, więc dostali mnie w prezencie.Oczywiście pierwsze pytanie: kupiłeś piwo? Mówię: oczywiście, że kupiłem. Przecież obiecałem, że kupię. No to kupiłem z reklamówki, wyjmuję, mówię: proszę, dla ciebie, dla ciebie, dla ciebie. Oczywiście z uśmiechem na twarzy, z radością, z przyjaźnią, euforią. Spotkałem dawno niewidzianych znajomych i tak dalej.
Słuchajcie, co się stało z tymi ludźmi. Z chłopakami, którzy byli gotowi mnie rozszarpać na strzępy. Dał im tylko chociaż jeden pretekst, to bym tam poległ masakrycznie. I co się stało? Ich zamurowało. Jeden uklęknął przede mną na kolanach, złapał mnie w objęcia, wycałował mnie: „Stary!” I w ogóle historie, jakieś tam klepanie po plecach, przytulania i tak dalej. Stali moimi, na ten wieczór, najlepszymi przyjaciółmi. Jeszcze na koniec: „Chodź, odprowadzimy cię, bo wiesz, bo tutaj takie różne się kręcą”. Ja mówię: co wy gadacie? Odprowadzili mnie pod furtkę, jakieś telefony ode mnie wzięli czy coś tam.
Także to, czy mamy wpływ na innych ludzi, czy nie mamy, to tak właśnie jak widać na tej historii. Zresztą tak jak mówiłem wam było ich dużo więcej w moim życiu. Trochę mamy, bo też jak kogoś wyzywamy na ulicy, to umówmy się, że przynajmniej na jego chwilowe zachowania mamy wpływ. Też mamy wpływ na świadomość ludzi, na poszerzanie świadomości ludzi swoim postępowaniem. Bo ja nie sądzę, żeby moja przygoda z trzema chłopakami od Lecha wpłynęła jakoś dramatycznie na zmianę ich postępowania. Natomiast na pewno zapisała się w ich świadomości jako możliwy wariant, że już to, o czym oni byli zawsze święcie przekonani do spotkania ze mną, że jest godzina pierwsza w nocy, jest Łepek na ulicy, jest zadyma, jest klepanie, jest rozrywka. Troszeczkę uległa modyfikacji, bo myśmy naprawdę szli, żartowaliśmy, śmieliśmy się, opowiadaliśmy jakieś tam historie i tak dalej. Było bardzo sympatycznie. To byli w bliższej rozmowie bardzo fajni, inteligentni ludzie, więc troszeczkę zmodyfikowałem ich świadomość i też podświadomość. To takie mówienie, że nie mamy wpływu, jest poniekąd trochę takim naszym tłumaczeniem się, że: a po co ja będę robił?
I tak nic nie zmienię. Więc polecam odcinek o intencjach, bo gdybym się podpisał teraz pod tym, co Inka i Adam napisali, że szkoda poświęcać i tracić czas na coś, na co nigdy nie będziemy mieli wpływu, to musiałbym właśnie wam powiedzieć: słuchajcie, uważam ten czas, który spędziłem na 24 audycjach za stracony. Ponieważ przy takim założeniu, że nie mamy żadnego wpływu na innych ludzi, straciłem swój czas poświęcając go wam. Oczywiście to nie jest moja opinia, tylko obracając sytuację tak mógłbym się w tej chwili poczuć. Więc nie szukajcie wytłumaczenia dla swojego własnego lenistwa twierdząc, że nie jesteście w stanie nic zmienić. Tego nigdy nie wiecie i ja też nie wiem, czy cokolwiek zmieniłem, ale przynajmniej próbowałem. Emil: co mnie najbardziej irytuje, to to, że większość ludzi zachowuje się jak zaprogramowało ich środowisko, zważywszy na to, że nie pokazują swojej wiedzy i doświadczenia z całego cyklu ewolucji swojej duszy. Oczywiście to bywa irytujące. Ja się całkowicie zgadzam, że bywa irytujące i ja też mówiąc o intencjach powiedziałem, że poniekąd moje intencje względem was nie są tylko altruistyczne. Ponieważ ja uwielbiam rozmawiać z ludźmi, którzy biorą pod uwagę głosy płynące nie tylko z ich podświadomości, ale również ze świadomości, również z umysłu.
Czyli uwielbiam rozmawiać z ludźmi świadomymi.Męczą mnie rozmowy z ludźmi, do których piszę modli-, z ludźmi, którzy tylko reagują podświadomością. Moja działalność medialna ma poniekąd podłoże moje osobiste. Uwielbiam ludzi świadomych, więc poszerzając świadomość ludzi, próbując poszerzyć świadomość ludzi, robię coś dla siebie. Każdy człowiek jest inny, więc nie można od różnych ludzi wymagać tego samego. W ogóle od ludzi nie można nic wymagać. Wymagać można w szkole odrobienia lekcji, a w pracy można wymagać wykonania obowiązków, na które człowiek świadomie się zdecydował. W związku można wymagać wywiązywania się z pewnych założeń, które wzajemnie na siebie gdzieś tam nałożyliśmy bądź uzgodniliśmy, że będą po naszej stronie. Można wymagać od człowieka, żeby dotrzymał słowa, jeżeli na coś się świadomie zdeklarował. Natomiast wymaganie od ludzi jest w ogóle zabronione. Mobil pisze: „Ludzie rozwinięci duchowo oraz z dużą inteligencją powinni wysyłać subtelne sygnały tym, którzy się pogubili w tym, co robią.
Problem jednak w tym, że grupa osób nie intencji ku lepszej zmianie i szyb...” Tutaj coś się pourywało w tej wypowiedzi. Im więcej ludzi rozwiniętych duchowo, tym pójdzie do reszty z automatu. Rozwiniętych duchowo. Może faktycznie tak jest, bo jeżeli coś trwa dłużej, przynosi większe efekty, to faktycznie jest bardziej rozwinięte. W ten sposób możemy do tego podchodzić. Natomiast kochani, pamiętajcie jedną rzecz, że wiele dusz dojrzałych ma potrzebę pomagania ludziom, bo w ten sposób uczą się współczucia, empatii. Trenują, testują, zdobywają też swoje własne doświadczenie, rozwijają się. Natomiast na kim by to testowali, gdyby nie było ludzi biednych, pokrzywdzonych i nieszczęśliwych? Więc to jest symbioza. Ja już o tym mówiłem.
To nie jest tak, że ci ludzie są gorsi, bo są słabiej rozwinięci. To się kojarzy z niedorozwojem intelektualnym, bo on jest mniej rozwinięty. Ale on jest tak samo potrzebny duszom dojrzałym jak i nawzajem. Starajcie się nie za mocno wdawać w tą klasyfikację. Bardziej rozwinięci, mniej rozwinięci. Może troszeczkę na innym etapie, w innym miejscu rozwoju, ale rozwój jest rozwojem. Panie Sławku, co pan myśli o ludziach tak zwanych materialistów i egoistów? Czy oni kiedyś zmienią sposób postrzegania rzeczywistości? Jakie czynności muszą na to wpłynąć? Żadne czyn- Jakie czynniki?
Żadne czynniki. My sami osobiście dokonujemy, podejmujemy decyzję, kiedy chcemy dany etap zakończyć. Bez ich decyzji i zebranych odpowiednich doświadczeń tej decyzji nie podejmą. My nie mamy na to, kiedy oni podejmą taką decyzję, żadnego wpływu. My też przez ten etap przechodziliśmy. Przez etap młodej duszy, materializmu, egoizmu. Też zdobywaliśmy tą wiedzę. Nie da się iść od razu do ósmej klasy. Trzeba iść najpierw do pierwszej, nauczyć się pisać, żeby w ósmej klasie odrabiać zaawansowane zadania z fizyki. To jest kolejna rzecz.
To jest ten etap, w którym ci ludzie takie doświadczenia zdobywają. I my też przez ten etap, każdy przez ten etap kiedyś przejdzie. To zbyt kurczowe trzymanie się tego etapu jest bolesne dla ludzkości, bo nie pozwala nam przejść, chociaż pozwala, bo i tak przechodzimy. Może gdyby to było mniej kurczowe, obyłoby się bez jakiś tam ofiar. Kim oni będą w następnym wcieleniu? Pamiętacie, jak mówiłem o wojnie? Jak mówiłem o wojnie, że tak naprawdę na płaszczyźnie, na olbrzymim cierpieniu i tragizmie wojny wychowało się bardzo dużo dojrzałych świadomości, bo przechodząc przez te cierpienia zrozumieli, co to jest ból, co to jest śmierć, co to jest przerażenie, co to jest zagrożenie życia i tak dalej. Cały ten tragizm wojny wpłynął na genialny i gigantyczny rozwój świadomości.W ciągu 10 lat mnóstwo doświadczeń, przeżyć, emocji, których nie da się w innych okolicznościach zdobyć. Teraz te świadomości się pojawiają jako ludzie, którzy głoszą pokój, walczą o pokój, ponieważ mają bardzo świeżą pamięć wojny i związanej z nią tragedii. Kochani, nie odrzucajcie pozostałych poziomów rozwoju świadomości, nie traktujcie ich jako gorsze i inne.
Prosiłem was o to, bo to tak, jakbyśmy się odcinali od tego, że my nigdy tacy nie byliśmy. To inni byli źli, to inni zabijali, to inni mordowali. Nie, my też mordowaliśmy. My też zabijaliśmy. My też byliśmy materialistami. Marzenko, nie musisz się kochana tłumaczyć. Na myśli miałam oderwanie od rzeczywistości jako rozwój swój. Tak się domyśliłem, że to o to chodzi. Zresztą Adam to później też gdzieś rozwinął. Myślę też, że reszta słuchaczy zrozumiała to też w ten sposób.
Dziękuję ci, że wspomniałaś o tym. Natomiast tobie nie muszę tego tłumaczyć, bo ty już jesteś na swojej drodze, sama kierujesz swoimi poczynaniami. Natomiast powiedziałem o tym negatywnym odrywaniu się od rzeczywistości w kontekście poszukiwania ucieczki od tego, co nas otacza. Emobil pisze: „Może to głupie, ale czy politycy i urzędnicy to są ludzie? Bo jak obserwuję ich działalność, to nabieram przekonania, że to bestie uwięzione w ludzkim ciele”. Nie, to są ludzie. To są ludzie często pogubieni, często zagubieni, często przepojeni przeróżnymi emocjami. Natomiast też jest coraz więcej wśród polityków takich dojrzałych świadomości, które faktycznie w swoim przekonaniu próbują walczyć o jakąś sprawiedliwość, próbują walczyć o równość, o szacunek i to się też zmienia. Jeżeli przyjrzy się nawet ostatnim 50 latom w polityce, jak to się pozmieniało, to na pewno da się to zaobserwować. Adam pisze: „Zakładaj najlepsze, ale przygotowuj się na najgorsze”.
To nie jest filozoficzna rada. Witamy Jubiego, który się tutaj włączył do naszej dyskusji. Widzę przynajmniej na czacie.
[01:46:17] - Jeszcze walczy z kawą i sprzętem z tego, co mi tutaj napisał, ale już niedługo będzie.
[01:46:23] - Dobrze, to czekamy, ale widzę, że sprzęt, klawiaturę już ogarnął. Emocje gromadzą się pod żebrami. Tam jest punkt emocjonalny, pod prawym żebrem. Nie wiem, o jakich emocjach tutaj mówisz. O których? Czy o wszystkich? Bo ja przynajmniej u siebie znalazłem kilka takich miejsc, ale mam nadzieję, że będziemy mieli okazję na antenie na ten temat jeszcze porozmawiać. „Trzeba mieć niezły tupet, żeby kosztem zdrowia biednych i bezbronnych ludzi nękać, prześladować, doprowadzać ich do załamania nerwowego”. To nie jest kwestia tupetu w moim przekonaniu, ale takie założenie jest troszeczkę mylne, bo jeżeli daje się komuś narzędzia, to zawsze jest ryzyko, że ktoś te narzędzia wykorzysta. Więc jeżeli dajemy komuś władzę, to zawsze jest to ryzyko, że ktoś tą władzę będzie wykorzystywał.
Kiedyś jakieś mądre sformułowanie, taki cytat czytałem z jakiegoś francuskiego polityka z XIX wieku, który napisał już wtedy, że demokracja skończy się wtedy, kiedy politycy zrozumieją, że mogą szantażować społeczeństwo za ich własne pieniądze. Mamy dokładnie tą sytuację i to, że ktoś będzie próbował nas wykorzystywać, to jest jedno i mieliśmy tego wiele dowodów w historii, a to, czy my się damy wykorzystać i manipulować, to już jest inna sprawa. Ostatnie lata pokazują, że ludzie coraz mniej są podatni na różnego rodzaju formy manipulacji, więc myślę, że to będzie w tym kierunku zmierzać.
[01:48:31] - Już powinniśmy się słyszeć z Jubim. Halo, halo, Grzegorzu, czy się słyszymy? Halo, halo.
[01:48:39] - Panie Marku, ja jeszcze dokończę tutaj, bo nie chciałbym słuchaczy tak zostawić. Tych, którzy się tutaj naprodukowali, to niech Jubi się tam instaluje. Ja spróbuję szybciutko przelecieć jeszcze przez te komentarze, które się tutaj pojawiły. Różne rzeczy nas w życiu spotykają, a jak sprawa się ma do karmic przeznaczenia? Ja szukałem przez dłuższy czas odpowiedzi o naszej egzystencji na Ziemi.Odpowiedź to holopatia. Drogi Pawle, nie znam pojęcia, więc jakbyś mógł nam to rozwinąć. Adam pisze, że to był żarcik. Bardzo się cieszę. Marzenka dziękuję. Dziękuję.
Czekam na wiadomość. O, witaj goście! Dawno cię nie było. Cześć wszystkim. Zestaw pytań do pana Sławka à propos ostatniej audycji i kalendarza Majów. Czy kalendarz Majów i ich cywilizacja wpłynęły na pana wiedzę o reinkarnacji? Czy wpłynęły na moją wiedzę? Nie, tylko tak jak wam mówiłem, to jest tak, że z czymś się rodzimy, gdzieś nam się to kołacze, a później przez pół życia szukamy potwierdzenia tego, że to, co wiemy, jest prawdą. Więc to była taka wskazówka, informacja dla mnie, że jednak to, co mi łazi po głowie, nie jest całkiem bez sensu. To takie bardziej utwierdzenie.
Natomiast to, co mówiłem o kalendarzu kiedyś w jednej z wcześniejszych audycji, to szukałem czynnika, który decyduje o tym, że jesteśmy inni. I między innymi kalendarz Majów mi podsunął, że mimo że aż tak zaawansowany, to jednak mimo wszystko nie wyczerpuje tematu i musi być jeszcze coś innego. Był krokiem na drodze moich poszukiwań. Czy w ogóle ta cywilizacja zapoczątkowała pana zainteresowania? Nie. Czy już wcześniej zaczął się pan nią interesować, tą wiedzą z innego źródła? To znaczy ja się nie interesowałem tą wiedzą, goście drogi, ja po prostu z tą wiedzą się urodziłem. Czyli tak jak mówię, ja przeczytałem cztery książki i tyle. Trzy jestem w stanie wymienić, czwartej już nawet nie pamiętam. Całą resztę wiedzy, którą zdobyłem, zdobyłem dzięki audycji Paranormalium, waszym linkom i informacjom, którymi się ze mną dzielicie.
Czy myśli pan, że Majowie rozkminili reinkarnację do tego stopnia, że wiedzieli, iż dusza wciela się w danego człowieka konkretnego dnia, miesiąca, roku, aby doświadczyć konkretnych wydarzeń, doświadczeń i tak dalej? Na podstawie tego stworzyli swój własny dokładny horoskop dotyczący każdego dnia roku, a w konsekwencji wiedzieli, jaki charakter dany człowiek będzie miał oraz co go czeka. To nie jest do końca tak. Mam nadzieję, że będzie okazja porozmawiać na ten temat z Hanną Kotwicką, czyli autorką i tłumaczką książek na polski rynek o filozofii Majów i o kalendarzu Majów. Mam nadzieję, że ona to w sposób bardziej precyzyjny wyjaśni. Natomiast energie przed naszym narodzeniem są neutralne. Więc to nie jest tak, że kalendarz Majów opisuje, jaki będziemy mieli charakter. On w zasadzie pokazuje trzy płaszczyzny, takie zasadnicze, główną płaszczyznę, na której będziemy mieli się z czymś tam spotkać. Pokazuje też, w jakim zakresie i też pokazuje, jakimi narzędziami będziemy dysponowali. Natomiast w żaden sposób nie pokazuje...
Raczej po tym, jakie narzędzia ze sobą zabieramy, będzie można wnioskować, z czym przyjdzie nam się zmierzyć. Czyli jeżeli mamy kask z czołówką czarny plus kilo, to najprawdopodobniej będziemy górnikami. Tak to działa. Jeszcze jedno pytanko à propos pozytywnych i negatywnych intencji. W ostatniej audycji podawał pan przykłady, między innymi pozytywną intencję: chcę, abyś dotarł bezpiecznie. Czy można to zastąpić zdaniem: wierzę, że dotrzesz bezpiecznie? Tak, oczywiście, że tak. Zresztą mówię, że było dzisiaj, więc bardziej chodzi o emocje z tym związane. Bo ze słowami są związane konkretne emocje i to, że chcę, wierzę, to jest pozytywna intencja względem drugiej osoby. Bo podświadomość nie rozumie słów.
Zresztą nasza dusza też nie. To jest tak, jak mówimy do psa. Jeżeli mówimy do niego: stój, to nie mówimy do niego stój, tylko mówimy: stój, czyli konkretna energia, konkretny ton głosu. On decyduje o tym, że do psa dociera to. Nie słowo stój. Oczywiście ono się tam zapisuje. Ale mówimy to wiadomo, że to jest inny ton głosu, inne emocje i to chodzi przede wszystkim o emocje. Czy takie zdanie nie będzie wyrażać jeszcze większego ładunku emocji, który sprawi, że taka osoba na 100% dotrze bezpiecznie do celu swojej podróży?Kochani, cały czas mówię: my nie możemy decydować o losach drugiego człowieka. Możemy coś wspierać, natomiast nie możemy decydować o tym, czy ktoś dotrze, czy nie dotrze. Jedyne co, to w pewien sposób wpływamy na jego wiarę, bo on ma moc sprawczą w swoim życiu.
My nie mamy mocy sprawczej w czyimś życiu. My wpływamy takim stwierdzeniem albo podsycamy jego wiarę i przekonanie w to, że będzie wszystko dobrze, albo podsycamy strach, że będzie niedobrze. Natomiast całą moc sprawczą ma tylko dany człowiek, jeżeli chodzi o jego życie. Więc to nie jest tak, że my za kogoś decydujemy, czy on dotrze, czy nie. Marzenka, o jak miło! „Niestety muszę uciekać. Ściskam, panie Sławku i wracaj kochany do nas szybko. Pozdrawiam wszystkich i do następnego łuczmoktania.” To było do mnie. Dziękuję ci bardzo. Dobrze, tutaj mamy Adama: „Trzech muszkieterów i Lech jednak mnie przekonały, że można zmieniać otoczenie.
Dzięki za przypominającą anegdotkę.” Proszę, Adamie, polecam się. „Celem egzystencji w tym łez padole nie jest samo życie, a twórczość i nasz dalszy rozwój.” Ja nie mogę się z tym zgodzić. Co wy żeście się uparli na to doświadczanie? Jak chcecie to doświadczajcie. Nie ma żadnych przeciwwskazań. Mam nadzieję, że Jubi jak do nas dołączy i przyniesie nam informacje troszeczkę ze swoich doświadczeń, to może też was przekona, że nie ma żadnych przeciwwskazań do tego, żebyśmy sobie tutaj na Ziemi żyli zdrowo, szczęśliwie i bogato. Nie ma żadnych przeciwwskazań. Nikt po tamtej stronie nie mówi: „Nie, słuchaj, musisz cierpieć. Nie musisz być biedny, bo przez biedę to się tam utożsamiasz z tym, z tamtym bądź z kimś innym, że tylko ludzie biedni są uczciwi.” Są jakieś poglądy takie, które gdzieś klepiemy, które ktoś nam wpoił. Ale jeżeli ktoś ma potrzebę zdobywania kolejnych doświadczeń, zamiast się skoncentrować na wybaczaniu, na miłości, na uświadamianiu sobie, to przecież rzeczywiście we wszechświecie też jest pewnego rodzaju forma demokracji.
„Panie Sławku, która droga jest lepsza? Tłumienie negatywnych emocji w głębi naszego umysłu czy manifestacja ich na zewnątrz? Bo tłumienie ich negatywnie wpływa na podświadomość, a manifestacja na zewnątrz.” Powiem tak: to nie jest łatwe pytanie. To też zależy kto jak sobie życzy. Manifestacja uczuć też pozwala nam się skonfrontować. Zobaczyć, jak to w rzeczywistości jest. Trzymanie ich w głębi siebie powoduje to, że domniemujemy, co się wydarzy. Natomiast manifestacja tych emocji, tych uczuć na zewnątrz pozwala nam się skonfrontować z tym, jak to faktycznie jest, czyli przeżyć to doświadczenie, o które chodzi. Więc jeżeli są już negatywne jakieś tam emocje i ktoś potrzebuje się skonfrontować, jak to będzie, kiedy one się pojawią, to niech to zrobi jak najszybciej, zanim najpierw go tam opierdzielą od środka w przeróżny sposób, pozbawią chęci do życia, a później urosną jak wrzód i wyleją ropą. Więc lepsza, gorsza — nie ma tu lepszych, gorszych metod, natomiast jest szybsza metoda.
Wywalcie to z siebie i zobaczcie co się wydarzy. Zobaczcie, czy okazując takie emocje jesteście szczęśliwi. Czy wam to dodało energii, sił, wiary w siebie? Czy przyniosło takie efekty jak te? Bo tłumienie ich w sobie powoduje, że jesteście z tymi emocjami tylko i wyłącznie. Każda emocja oczekuje uwolnienia. Każda emocja oczekuje manifestacji. Jeżeli jesteście szczęśliwi, chcecie się tulić z ludźmi, całować, cieszyć, radować. Jeżeli jesteście zmęczeni i źli, to chcecie płakać. I tak dalej.
Spać, leżeć, nie odzywać się. Każda emocja oczekuje jakiejś manifestacji na zewnątrz. No dobrze, ja dotarłem do końca komentarzy szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Nie wiem, jak tam nasz Jubi.
[02:00:52] - Myślę, że to jest chyba najlepszy moment, żeby Jubiego dodać i się z nim usłyszeć. Jest już gotowy, już czeka tutaj.
[02:01:01] - Dobra, no to w takim razie tak. To jak najbardziej, bo ja bałem się, że on tam jeszcze z tym sprzętem walczy. Nie chciałem go wywoływać do tablicy, ale jak jest to zapraszamy. Jubi, witamy cię serdecznie, jeżeli nas słyszysz.
[02:01:16] - Na razie dzwonimy. Ja może w tym czasie powtórzę kontakty do Radia Paranormalium.Audycja oczywiście jest prowadzona na żywo. To znaczy jest prowadzona na żywo pod warunkiem, że w kalendarzu widzisz, Drogi Słuchaczu, Droga Słuchaczko, 25 marca 2019. Można do nas dzwonić pod numer telefonu 536 620 493, bądź też na Skypie radio.paranormalium.pl. Oczywiście jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Także czekamy na wpisy na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także oczywiście nas spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i na profilu prowadzonym przez pana Sławka Mączkowskiego, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. A tymczasem dołączył do nas Yubi. Witaj, Yubi.
[02:02:28] - Dobry wieczór państwu. Witam, panie Sławku. Witam cię, Marku. Wpadłem w topiel, wtopę. Niestety nie włączyłem sobie mikrofonu po prostu i szukałem problemu, a tu się okazało, że mikrofon. Miło mi powitać jeszcze raz państwa. Dziękuję bardzo za zaproszenie do pana audycji. Jest mi niezmiernie, bardzo miło. Szczególnie, że niestety w dzisiejszych czasach jest bardzo ciężko spotkać konkretne osoby, z którymi można by było właśnie na takie tematy porozmawiać. A ta audycja wydaje mi się, że właśnie taką jest.
Troszkę pesymizmu było dzisiaj na samym początku audycji, jak przysłuchiwałem się, bo co prawda nie byłem aktywny od samego początku na czatach, ale słuchałem od samego początku audycji, tak jak zresztą informowałem wcześniej. Dobrze, w takim razie od czego zaczniemy, panie Sławku?
[02:03:16] - Panie Grzegorzu, ja mam taką propozycję, ponieważ ja się już tutaj nagadałem w oczekiwaniu na to, żebyśmy mogli wspólnie pogawędzić. Więc ja mam taką propozycję. Dzisiaj tak trochę, jak pan zauważył, próbowałem podsumować te 24 odcinki naszej wspólnej przygody. Dzisiaj się troszeczkę skoncentrowałem na tej miłości do samego siebie i na tej wierze, próbując namówić słuchaczy tutaj, żeby w końcu uwierzyli też i oni, że takową moc tworzenia swojego własnego życia mają, że nie trzeba zwalać tego na innych. I ponieważ pan ma zdecydowanie większe doświadczenie praktyczne ze swoich podróży i ze swoich doświadczeń, więc jakby pan mógł opowiedzieć słuchaczom troszeczkę „Inna z tamtej strony”. Jak tam miłość do samego siebie? Czy ktoś tam jest taki, kto mówi: „Nie, kuźwa, nie można. Nie można być szczęśliwym, nie można być dobrze tutaj na ziemi, nie można mieć pieniędzy. Trzeba klepać biedę, chlastać się biczami po plecach, bić się korzonkami szewca”.
[02:04:36] - Przede wszystkim ludzie, z tego, co ja zauważyłem, zaczynają od złej strony, że tak powiem. Wszyscy skupiają się na tym, żeby eksplorować, doświadczać tych wszystkich światów zewnętrznych. Natomiast ja uważam przede wszystkim z praktyką swoją, że najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby dotrzeć do własnego źródła, do tego connection, czyli połączenia tego z własnym źródłem. Często się spotykam na przykład z ludźmi, którzy mówią, że oni nie słyszą na przykład swojego sumienia. Ale przecież sumienie to tak naprawdę nasz głos wewnętrzny właśnie naszej duszy. To ona cały czas, od samego początku jest z nami. Kwestia tylko, czy my to stłumimy w sobie, czy po prostu będziemy to od samego początku, że tak powiem, pielęgnować. W moim przypadku, w moim życiu przynajmniej, bo mówię tylko o swoich doświadczeniach i zawsze starałem się mówić o swoich doświadczeniach, nie być takim jakby repeatersem, czyli powtarzaczem wszystkich innych. I to też między innymi było właśnie jednym z takich sposobów mojego docierania do mojego wewnętrznego „ja”. Polega to wszystko na tym, żeby zrozumieć, żeby przede wszystkim słuchać siebie, głosu wewnętrznego swojej własnej duszy.
A wszystkie te doświadczenia, które ja zdobyłem, oczywiście też zacząłem, jak zwykle większość ludzi zaczyna, od eksploracji zewnętrznych światów. Uważam, że może to nie jest błąd, bo każdy ma swoją własną drogę, każdy ma gdzieś tam zapiski we własnym „ja” zapisane docierania do tego wszystkiego. Każdy ma inne doświadczenia. Jeżeli weźmiemy też pod uwagę reinkarnację i te wszystkie przeszłe życia, które każdy z nas faktycznie doświadczał, chociaż są też różne jeszcze inne teorie, to tak naprawdę dochodzimy do jednej konkluzji tak naprawdę, że wszystkie informacje mamy wpisane w siebie. My niepotrzebnie bawimy się w takie rzeczy jak eksploracja. Ja na przykład też jestem już osobą, która oczywiście eksploruje zewnętrzne światy, ale przyszedł też pewien moment w moim życiu, że jakbym stanął na rozwidleniu dróg, to bardzo dużo miałem takich snów właśnie, które mi to przedstawiały, gdzie gdzieś byłem w jakichś na przykład lasach i na przykład teraz decyzja, w którą? W prawo, w lewo, do przodu, do tyłu, w górę, w dół i tak dalej. Ale z perspektywy lat doszedłem do wniosku, że tak naprawdę najważniejsze jest to, aby dać się prowadzić swojej własnej duszy, bo tam są wszystkie informacje. My nie potrzebujemy się dowiadywać, my nie potrzebujemy tak naprawdę tysięcy książek. Zresztą to był też taki mój moment, gdzie właściwie przestałem już, że tak powiem, czytać tony książek na temat właśnie tych światów zewnętrznych, ezoteryki i tego wszystkiego.
Zacząłem się skupiać na tym, ale jeszcze zanim to powstało, to też byłPewien moment, kiedy jeżeli się eksploruje światy zewnętrzne, to w pewnym momencie się człowiek zatrzymuje, czyli potrzebuje też jakiegoś bodźca do tego, aby na nowo uaktywnić się. W moim przypadku było to, że w wieku około 20 lat zaprzestałem, 20-21 coś takiego, 22 lat zaprzestałem eksploracji i normalnie rzuciłem się w karierę, robienie kariery, tego wszystkiego, studia i tak dalej. Człowiek wtedy zapominał, stłumił kontakt zewnętrzny z własnym głosem, z własną duszą, która jest właśnie esencją tego wszystkiego. Ona nas cały czas prowadzi. I to był taki moment, kiedy się zatrzymałem tak naprawdę. W momencie, kiedy wyjechałem za granicę, bo uznałem, że coś trzeba w tym życiu jednak zmienić. Nie każdy za granicę wyjeżdża tylko dlatego, że po prostu dla pieniędzy i tak dalej, tylko niektórzy też potrzebują po prostu pewnych zmian. Walnąłem tym wszystkim. Wyjechałem za granicę i na nowo, 13 lat temu zacząłem eksplorować na nowo te wszystkie światy. Również był pewien moment, kiedy zatrzymałem się na tej granicy poznawania, bo po prostu zacząłem znowu, drugi raz w ten sam sposób pojmować siebie, rozumować siebie, kim jestem i czym jestem, czym wszyscy ludzie są i tak dalej.
I w momencie, kiedy spotkałem się tak naprawdę, właściwie poznałem Radio Paranormalium i później było oczywiście Radio Na Fali, z którym się trochę bardziej związałem. Ta znajomość przede wszystkim z Tomaszem, z kapitanem Tomaszem pozwoliła mi na to, że na nowo otworzyłem się na poznawanie własnego ja. I to były też takie eksperymenty robione. Bardzo dużo tych eksperymentów robiliśmy, między innymi wspólne śnienia w Londynie i tak dalej. Przy pomocy różnych technologii, nie tylko technologii, ale też i medytacji i różnych rzeczy. Przede wszystkim pozwoliło Oczywiście też w pierwszych eksperymentach również zacząłem od eksploracji zewnętrznych światów i w momencie, kiedy któregoś razu przyjechałem do Londynu, Tomasz mi właśnie powiedział: „Słuchaj, spróbuj może zagłębić się w siebie, a nie na zewnątrz”. I to był jeden z takich najważniejszych moich doświadczeń życiowych, kiedy właściwie zacząłem widzieć zupełnie z innej strony to wszystko. Zacząłem doświadczać swoich wewnętrznych światów i zacząłem odkrywać siebie na nowo. Zacząłem poznawać swoje, nazwijmy to moce wewnętrzne. Czyli te wszystkie doświadczenia, które zgromadziłem w czasie procesów reinkarnacyjnych wcześniejszych.
One mi też uświadomiły przede wszystkim, co jest tutaj bardzo istotnym. Kiedy na przykład spotkałem się ze swoimi wszystkimi wcieleniami, a tego było naprawdę bardzo dużo, że nie było wręcz tego końca widać. Oczywiście obserwowałem siebie z perspektywy wizji, gdzie na przykład byłem małym chłopcem czy jakimś starszym panem łowiącym ryby gdzieś tam w starej Anglii, czy pływającym na kutrach, czy jeszcze jakimś innym żebrakiem, czy na przykład byłem kobietą, żoną jakiegoś rycerza w Europie, dokładnie w Holandii. W każdym razie to mi pozwoliło skupić się na zupełnie innych aspektach. W momencie, kiedy rozpocząłem taki bezpośredni dialog z moją własną duszą, a ten głos duszy jest różny, przynajmniej z mojej perspektywy tak to wyglądało. Powstała taka pewna niesamowicie silna więź, ale też przede wszystkim emocja. Emocja spowodowała to, że w nie fizycznym ciele dokładnie było to ciało mentalne. Zacząłem po prostu płakać. Ale to nie był płacz taki zwykły, normalny płacz, tylko to był płacz taki emocjonalny. Nie wiem, jak to określić i nazwać.
Taki płacz szczęścia do bólu, że tak bym to nazwał. Spowodowało to, że po prostu w pewnym momencie jakbym się otworzył na zupełnie inną perspektywę patrzenia tego wszystkiego. Zmieniły się całkowicie wizje, zmieniły się całkowicie perspektywy w momencie, kiedy To też jest bardzo istotny moment, w którejś tam wizji miałem taką, kiedy zostaje już człowiek sam w pewnym pomieszczeniu, kiedy już widzi tak naprawdę, na jakiej płaszczyźnie on jest, kim on jest, że tak naprawdę jest operatorem siebie tak naprawdę tu, w tej rzeczywistości, poprzez pewną technologię. Bo ja uważam, że te wszystkie wyjścia poza ciało i tak dalej, to też jest pewna technologia. Mamy pewne narzędzia z wyższych oczywiście warstw, gdzie zeszliśmy na dół, zaczęliśmy operować tym naszym ciałem, avatarem i kiedy widzi, na czym to polega i na przykład widzi obraz. Może nie to, że obraz, ale pewien kształt swojej duszy, bo jest takie pomieszczenie, w którym właśnie pojawia się taka plazma, nie plazma, jakaś taka galaretowata, ekran, coś tego typu rzeczy, gdzie mimo wszystko my widzimy siebie, kiedy operujemy w tym pokoju, kiedy również widzimy obraz, kształt swojej duszy jako obraz duszy, nie zawsze możemy to zobaczyć bezpośrednio. Czasami zdarza się, że jeżeli mamy bardzo silne i mocne połączenie, jesteśmy w stanie zobaczyć wręcz w cudzysłowie twarz tej naszej duszy.Ale przeważnie tak jest, że nie widzimy tego kształtu, tylko to musi być naprawdę bardzo mega połączenie. Natomiast widzimy jakiś promień, to obrazuje się na zasadzie jakiegoś takiego, jakbyśmy wzięli stary komiks na tej zasadzie czarno-biały komiks, obrysy jakichś tam kształtów i tak dalej, czy tam przepustek jakichś rozbłysków. To mniej więcej tak to wygląda w tym momencie, kiedy człowiek sobie uświadomił, że przynajmniej ja, kiedy ja sobie uświadomiłem to, że jestem po prostu świadomością, która została w pewien sposób wepchnięta w ten pojazd ludzki. Gdzie widzimy to, jak jesteśmy obserwatorem tak naprawdę i to z różnych perspektyw.
Jesteśmy obserwatorem siebie, że dusza cały czas nas prowadzi, czuwa. Zawsze mamy pomoc, zawsze wystarczy tylko ją o to poprosić. Zupełnie inaczej się zaczyna wszystko, że tak powiem, układać. I to było takie jedno z doświadczeń. I w tym momencie, kiedy ja sobie uświadomiłem, że też pamiętam dokładnie swoje wizje, kiedy wręcz dusza mi mówiła, żebym wybaczył sobie takim, jakim jestem. Nie walcz z tym. Nie zaśmiecaj sobie umysłu różnymi rzeczami, pierdołami tego świata tak naprawdę. Każdy ma zresztą w pewnym sensie jakąś taką misję życiową. Ja na to mówię projekt życie, gdzie mam tutaj doświadczyć pewnych rzeczy, pewnych aspektów, poznać siebie, jeszcze raz przypomnieć sobie, kim tak naprawdę jesteśmy. Bo przecież każdy z nas to wszystko wie.
Każdy z nas. Tylko jakimś dziwnym trafem zrobiliśmy sobie podkówkę, być może w jakimś celu, aby osiągnąć pewne doświadczenie, poczuć to w skórze ludzkiej. Kiedy w pewnym momencie uświadomiliśmy sobie, że podjęliśmy taką decyzję, to każdy z nas na własną prośbę tak naprawdę podjął decyzję. Kiedy uświadomiliśmy sobie, kiedy ja na przykład poza sobą dostawałem pytania, czy chcę iść dalej, czy chcę poznawać siebie dalej, czy chcę się otwierać dalej na te wszystkie inne większe możliwości. Kiedy wyraziłem na to zgodę, zupełnie zmieniła się całkowicie inna perspektywa. Dziś, po latach już widzę, że po prostu była to dobra droga. Co prawda może troszkę biedniej żyję, może nie robię kariery zawodowej, może nie jestem już menedżerem czy jakimś tam głównym ekonomistą w jakiejś firmie, czy coś takiego. Ale widzę zupełnie inne aspekty tego życia. Co najciekawsze, kiedy otwieramy się na tą drogę, zupełnie zmienia się wszystko, cała perspektywa. Nagle zaczynamy przyciągać ludzi o podobnych zainteresowaniach, podobnych możliwościach, może czasami większych też możliwościach czy też doświadczeniach, którzy na przykład pomagają nam zrozumieć pewne aspekty naszego istnienia.
Wszystko się już dawno temu wydarzyło i to wszystko wiedzieć. Potrzebnie szukamy tych mentorów, tego wszystkiego. Może w pewnym sensie czasami potrzebny jest jakiś impuls i tak dalej, ale praktycznie rzecz biorąc powinniśmy wejść w siebie. Ludzie to czynią na different ways. Ja to zauważyłem też. Też robiłem to na sam początek, że zamiast wchodzić do siebie i poznawać siebie, struktury, wszystkie informacje, które mam zapisane wewnątrz siebie, ja robiłem to w celu rozwoju. Oczywiście można wtedy poznawać świat, można tworzyć i kreować świat, jeśli ma się kontakt. Im więcej się już pozna siebie i tak dalej. Można tylko wyjść z siebie. Jest taka jedna teza, że wcześniej, zanim powstał nasz kosmos, nasz wszechświat, były pewne byty, które tworzyły grę.
Właściwie to każdy z nas w pewnym sensie-
[02:17:20] - Przepraszam bardzo, Yubi jakiś tutaj problem występuje z połączeniem.
[02:17:25] - No ja też słabo słyszę. Nie wiedziałem tylko, czy to jest moje, że tak powiem, subiektywne.
[02:17:30] - Czyli to z mojej strony, tak?
[02:17:32] - No coś tam u ciebie z internetem sobie jest tak.
[02:17:34] - Coś tak, coś nam tam zanika. Ja też nie do końca rozumiem.
[02:17:40] - W takim razie zrobimy inną opcję, bo ja jestem na VPN-ach. W takim razie VPN pewnie mi tutaj zawala. Już powinno być.
[02:17:49] - Może spróbuj VPN-a wyłączyć po prostu i połączyć się jakoś tak.
[02:17:54] - Wyłączyłem, już powinno być bez VPN-a. Momencik, bo zgubiłem swoje wymowy.
[02:18:01] - Urwało tak całkiem jak zacząłeś o tym wszechświecie.
[02:18:05] - Aha, w pewnym sensie w swoich wizjach dostawałem też takie na przykład informacje, gdzie pewne istoty, pewne byty też próbowały mi, znaczy próbowały mi, tłumaczyły mi, że tak naprawdę to też jest taka teoria. Właśnie to jest najdziwniejsze w tym wszystkim jest to w tym poznawaniu tego wszystkiego jest to, że przynajmniej ja to tak mam, że ja najpierw doświadczałem czegoś, a później nagle trafiałem na dziwne literatury, dziwne jakieś właśnie książki, zapiski osób, ludzi. Oczywiście tutaj mówię bardziej o anglojęzycznym internecie, gdzie tego jest naprawdę masa. W Polsce też jest dużo, bo się jakoś tak ostatnio uaktywniło to wszystko i ten temat się zrobił bardziej popularny, z czego się bardzo cieszę, bo pamiętam czasy, kiedy rozmawialiśmy o takich rzeczach, to wręcz było niedorzeczne, bo od razu nas wysyłali do psychiatryków. Dzisiaj troszkę się to zmieniło, ale w każdym razie, kiedy zacząłem tak naprawdę doświadczać tego wszystkiego, nagle zaczęły do mnie docierać informacje właśnie na przykład z języka angielskiego, gdzie ludzie opisywali pewne miasta, pewne rzeczy, pewne struktury, pewne sytuacje, pewne byty. Wszystko się tutaj jakby łączyło. I zdałem sobie sprawę, że my jesteśmy tak naprawdę wszyscy w jednej wielkiej całości. My tak naprawdę wszyscy śnimy. I to też właśnie w 2015To było w 2005, 2006 roku, kiedy na nowo zacząłem praktykować te wszystkie wyjścia poza ciało. Jedna z pierwszych wizji była taka, że widziałem siebie śpiącego w kosmosie nad Ziemią, gdzie podlatywały do mnie pewne byty, pewne istoty.
Przyglądały mi się, machały mi rękami, pozdrawiały mnie tak zwanym kosmicznym pozdrowieniem i tak dalej. To mi uświadomiło, że jestem częścią jakiegoś większego procesu. To wszystko ma odbicie w sobie. Jeżeli komuś zrobię krzywdę, to nie ma tak, że to gdzieś pójdzie, zniknie w eterze i koniec. Zawsze są decyzje i zawsze są konsekwencje. Czyli na przykład jeżeli wchodzimy w astral, jeżeli wchodzimy w inne światy, próbujemy tam coś zmajstrować, to będzie to odbicie później w rzeczywistości. Tak to działa. Myśl tworzy, kreuje.
[02:20:39] - Energia nie ginie, energia transformuje.
[02:20:43] - Energia transformuje. Dokładnie tak.
[02:20:47] - To jest jeden z naszych dłuższych wątków tutaj podczas audycji: czy dusza jest nieśmiertelna, czy dusza jest wieczna? Słuchaj, ja bym poprosił, żebyśmy przeszli na ty, bo ja już się zaczynam gubić tutaj.
[02:21:08] - Bardzo proszę, bo ja też nie lubię czegoś takiego jak „pan”. Ja jestem po prostu Grzegorz i tyle.
[02:21:13] - Dobra.
[02:21:13] - Grzegorz ewentualnie lubię. Nie lubię przy pan, wolę się bardziej skoncentrować. Na przykład bardzo mi się podoba tutaj w Wielkiej Brytanii kiedy — i to właśnie pan powiedział też dzisiaj, przepraszam Sławku, w audycji — że jeżeli rozmawiasz, to rozmawiasz i koncentrujesz się na jednej osobie. Dla mnie to też było w pewnym momencie szokiem, kiedy przyjechałem do Wielkiej Brytanii i zauważyłem taką dziwną tendencję, że na przykład jeżeli Anglik rozmawia z Anglikiem, to raczej nie ma co nawet do tego Anglika podchodzić i próbować się o coś zapytać, bo on nam nie odpowie. On się koncentruje na danej osobie, czyli on jest w kontakcie z drugą osobą i ja mogę stać koło niego, machać mu rękami. On i tak będzie na mnie nie zwracał uwagi, dlatego że on poświęca całą swoją uwagę tej drugiej osobie. I to mi się właśnie tutaj na początku nie podobało. Dziś już wiadomo, prawie 15 lat siedzę w Wielkiej Brytanii, więc dla mnie to są już rzeczy normalne. Ale to jest właśnie bezpośredni kontakt z drugą osobą.
[02:22:17] - To jest bardzo zdrowe, bardzo fajne i bardzo wydajne też. Bardzo wydajne.
[02:22:26] - Też tak myślę.
[02:22:27] - Społecznie uważam, że to jest bardzo przydatne. Natomiast ja pozwolę sobie powiedzieć jedną rzecz. Kochani, my żeśmy się tutaj z Grzegorzem nie umawiali w żaden sposób. To znaczy wymieniliśmy chyba jednego maila z informacją, o czym będzie audycja, czyli o miłości, o wybaczaniu. Więc żebyście nie myśleli, że my sobie tutaj te nasze wypowiedzi w jakiś sposób ustalaliśmy, kto co będzie mówił. Pewnie i on był zaskoczony tym, co ja mówiłem. I teraz też dla mnie to, co mówił przed chwileczką, było całkowitą nowością w sensie takim, że nie wiedziałem, o czym będzie mówił. Natomiast spróbuję to w jakiś sposób podsumować, bo nie umawiając się tak naprawdę obydwaj dzisiaj próbowaliśmy i próbujemy w dalszym ciągu powiedzieć o jednej ważnej rzeczy. Jednej i wydaje mi się, że chyba tak naprawdę dla nas najważniejszej: że ta eksploracja światów zewnętrznych jest fajna, bo pomaga zrozumieć mechanizm, czyli ten mechanizm zasady gry, w której bierzemy udział. I to jest fajne.
[02:23:44] - Bardzo dobrze ujęte, bo to jest w pewnym sensie gra.
[02:23:47] - Natomiast jeżeli szukamy odpowiedzi na nasze prywatne, osobiste pytania, to nie znajdziemy ich tak naprawdę tam, tylko znajdziemy je w samych sobie. I dla zrozumienia zasad eksploracja wszechświata jest fajna, natomiast dla zrozumienia samego siebie trzeba eksplorować samego siebie. Więc to jest takie moje podsumowanie i też wykorzystałem, Grzesiu, to, co powiedziałeś, żeby was, kochani, jeszcze bardziej zachęcić, zmotywować, zaprosić, poprosić do tego, żebyście więcej czasu poświęcali samym sobie, zrozumieniem samego siebie. To jest naprawdę krótsza i skuteczniejsza droga. Tak moim osobistym zdaniem. A widzę, że Grzegorz to w dużej mierze z innej perspektywy również tą informację przekazuje.
[02:24:56] - Ja myślę, że tak. Kwestia jest po prostu tego, kto jaką metodę poznania siebie wybierze, bo na przykład w moim przypadku było to doświadczenie wyjścia poza ciałem i tak dalej. Ale to przecież każdy może w zupełnie inny sposób dochodzić do tej swojej własnej wewnętrznej prawdy. Każdy ma tą prawdę. Każdy wie. Tak naprawdę wszystko wiemy. Na przykład w moich eksploracjach, powiem wam wszystkim tak: eksploracje zewnętrzne — bo ja to rozdzielam, wewnętrzne i zewnętrzne, wewnętrzne, zewnętrzne światy — wewnętrzne to są informacje, które mamy w sobie i tak naprawdę my żeśmy już tam wcześniej byli. Na przykład bardzo często mi się śni, kiedy wchodzę w siebie. I to też jest podobne do eksploracji lucid dreams, czyli właśnie bardziej nie wyjście poza ciało, tylko doświadczanie wewnątrz własnego umysłu, własną świadomością tak naprawdę, ale będąc siebie.Wydaje mi się, że są dużo fajniejsze i piękniejsze, bo tam mamy dosłownie wszystko. Natomiast kiedy wychodzimy poza ciało, wchodzimy w pewne schematy, pewne gry.
Ja swego czasu kiedyś w swoich audycjach powiedziałem, że ten astral, to wszystko jest w pewnym sensie zhakowane. Ja też tak to widzę, zresztą mi nikt nie musi wierzyć, ale można na przykład uwierzyć takiemu panu jak Romanowi Chmieli, który występuje w telewizji NTV, z którym się bardzo dużo zgadzam. Przede wszystkim jest to starsza osoba i tutaj szacunek do starszej osoby, ma większe doświadczenie i tak dalej. To jest jedna sprawa. Ale dwa: oczywiście też nie ze wszystkim się zgadzam, szczególnie z postacią Chrystusa i tak dalej, ale zostawmy to. Chodzi mi o te warstwy, o te wszystkie postacie, istoty, o których on opowiada. On też o Żydach opowiada, o kabale, o tym wszystkim. Ja też kiedyś swego czasu studiowałem kabalę i rzeczywiście kabała ma dużo racji, tylko że też trzeba uważać, żeby w pewne rzeczy nie wejść, bo jeżeli eksplorujemy światy zewnętrzne... Ja tutaj nie wchodziłem i mogę tylko tak w skrócie powiedzieć, że mamy na przykład ciało fizyczne, które jest w naszej formie, ale mamy też ciało eteryczne, energetyczne, astralne, mentalne czy też ciało przyczynowe oraz budyczne i atmaniczne. Teraz kwestia, na jakim jesteśmy poziomie operujemy w eksploracjach zewnętrznych.
Największe, że tak powiem, jest... Atmaniczne jeszcze, tak. Ale najgorsze, największe skutki karmiczne tak naprawdę przynosi nam ciało atmaniczne, bo tutaj w tym momencie powstaje najwięcej, że tak powiem... inaczej, tam rzeczywiście dochodzimy do większych prawd poznawania siebie czy też światów zewnętrznych, ale z drugiej strony też możemy bardzo dużo tam błędów zrobić. Co jest w tych wszystkich poziomach najważniejsze? Najważniejsze jest to, żeby cały czas współpracować z własną duszą. W momencie, kiedy my zostajemy sami, to zawsze pociągamy ten własny cień za sobą. Zawsze to jest, zawsze musi być ta równowaga. Kwestia, żebyśmy zrobili bilans, żebyśmy operowali właściwie w momentach, kiedy na przykład nam coś nie wychodzi, nie wiem, nie jesteśmy w stanie do pewnych rzeczy wejść albo nie mamy pozwolenia i tak dalej. Wtedy bardzo ważną istotą jest, aby mieć kontakt z wewnętrzną duszą, z wewnętrznym ja.
W momencie, kiedy nie jesteśmy w stanie na przykład przez pewne rzeczy przebrnąć, przełknąć, są zbyt ciężkie emocje, też w pewnym momencie w tamtych warstwach, na tych poziomach wysokich, co prawda jest mniej negatywnych bytów, ale jest ich mniej. To nie znaczy, że w pewnym sensie nie próbują na nas żerować na tej zasadzie, ja mówię na to robaki, larwy astralne, tego typu rzeczy, to też w pewnym sensie ta energia próbuje nas w jakiś sposób tam podgryźć, podkraść. A co? Jesteśmy takimi świecącymi latarniami, że tak powiem, kiedy te wszystkie byty, istoty widzą naszą energetykę, bo to też każdy inaczej świeci. Jeden świeci bardziej, jeden mniej. Jeden świeci bardziej na złoty kolor, zresztą złoty kolor jest niesamowitym kąskiem dla tych wszystkich bytów, tych larw, tego wszystkiego. Kiedy te byty, istoty widzą, jaką energetyką my operujemy, to po pierwsze one się nas boją w pewnym sensie, ale próbują też w jakiś sposób nami manipulować, wpływać na nas. Być może w pewnym sensie też używać jakichś technologii spoza, która pozwoli im do nas się dostać, że tak powiem, podkraść nam troszkę energii. Ale jeżeli mamy świadomość siebie, kiedy współpracujemy z naszą własną duszą, nie ma czegoś takiego, tam nic nie jest w stanie nam nic zrobić z tego względu, że my zupełnie na innych częstotliwościach operujemy. Te wszystkie byty złe, te larwy, te wszystkie złe emocje, negatywne emocje to wszystko tak naprawdę odzwierciedla się po naszej drugiej stronie.
To wszystko w pewnym sensie zniża nas do tych niższych poziomów, warstw wibracyjnych. Nasze ciało wibruje. To świetnie widać w momencie, kiedy się dostrajamy, na przykład na samym początku, kiedy próbujemy wyjść poza ciało, to niesamowicie widać, kiedy dostajemy tego paraliżu, kiedy nam zaczynają nogi i ręce cierpnieć i tak dalej. W momencie, kiedy my tego wszystkiego doświadczamy, widzimy zupełnie inną perspektywę tego wszystkiego. Nie ma co się bać. Jeżeli ktoś uważa, że droga do poznania jego właściwej, wewnętrznej prawdy, do zrozumienia siebie, przede wszystkim najważniejsze, zawsze będę to podkreślał: miłość do samego siebie. Jeżeli człowiek to zrozumie, to tak naprawdę nie ma znaczenia, czy on będzie chodził na warsztaty, czy on będzie próbował wiedzę poznać w postaci warsztatów, czy on będzie próbował poznać wiedzę, kładąc się do łóżka na przykład, wprowadzając się w trans, wchodząc do ciała swojego wewnętrzną świadomością czy wychodząc. Nie ma to znaczenia. Ważne jest to, aby nie stracić tego kontaktu. Nasza dusza nas nigdy nie oszuka.
Mało tego, mamy niesamowite wsparcie, a kiedy nam się coś uda, to jest taka radość poza, że po prostu jest to nie do opisania. Na przykład możemy się znaleźć w takiej scenerii, gdzie jesteśmy na przykład w cyrku. Wokoło mamy wszystkich, którzy nam biją brawo, że doszliśmy do pewnego poziomu zrozumienia siebie.Czasami to trwa. Czasami to jest jeden dzień, czasami tydzień. Ja na przykład dwa czy trzy lata temu, kiedy robiłem swoje audycje „Czas snu 01”, gdzie było pełno emocji i tego wszystkiego, testowałem to na sucho. Natomiast dziś, po dwóch czy trzech latach, kiedy doszły do mnie pewne informacje, pewne pakiety informacyjne, zupełnie inne, nowe doświadczenia, zupełnie inaczej podchodzę do tych swoich wizji. Zupełnie inaczej. I ja się cały czas zaskakuję tym, że przecież to takie proste. Po co ja to kombinowałem? To jest cała esencja: kontakt z własnym źródłem, z duszą, poznanie siebie, miłość do samego siebie.
Jeżeli będziemy czuli miłość do samego siebie, my nie potrzebujemy naprawiać świata. Świat się sam naprawi, bo to ludzie kształtują rzeczywistość i ci, którzy rządzą tym światem, doskonale o tym wiedzą. Oni to wykorzystują w postaci telewizji, prasy, negatywnych wiadomości, ciągłego bombardowania nas negatywnymi emocjami i tak dalej.
[02:33:13] - Wywoływanie strachu to jest najbardziej skuteczny mechanizm, który na Ziemi funkcjonuje.
[02:33:25] - Generalnie chodzi o to, żeby ludzi cały czas w tej samej matni przetrzymywać. Natomiast niestety te pewne osoby, bo to są ludzie w końcu, doprowadziły do tego, że wypuścili internet i strzelili sobie w kolano, bo okazało się, że wprowadzenie swobodnego internetu, dostępu do informacji, kontaktu między ludźmi doprowadziło do tego, że ludzie zaczęli się w tym wszystkim wymieniać. Zaczęli rozmawiać.
[02:33:54] - Też uważam, że dzięki technologiom wzrost świadomości jest w ciągu ostatnich 20, 30 lat gigantyczny. Grzesiu, mam do ciebie pytanie, bo są pytania tutaj i nie wiem, czy ty je widzisz, czy nie.
[02:34:15] - Jeżeli mówię, staram się nie czytać z tego względu, że mnie to po prostu rozprasza.
[02:34:20] - To słuchaj, wiesz co? To ja przeczytam pytanie. Ty akurat będziesz miał okazję dać odpocząć chwilę gardłu, a słuchacze też posłuchają pytania. Diego Ghost zadał pytanie takie: czy wyjście poza ciało jest przydatne do rozwoju duchowego? Czy dostaje się tam wiedzę? Tu się musisz przygotować, bo on takie posty pisze i takie pytania. Czy jest przydatne? Ale przecież znasz go dobrze. Czy dostaje się tam wiedzę, którą należy lub trzeba dzielić się z nią ludźmi tu na Ziemi? Czy myślisz, że wszystko, co tam widzisz i doświadczasz, to prawda?
Czy może być tak, że istoty z tamtej strony specjalnie fałszują obraz tamtej rzeczywistości, aby nie pokazać wszystkiego, nie zdradzać wszystkiego, dlatego, że człowiek współczesny nie jest jeszcze gotowy na tę wiedzę lub byłoby to dla niego zbyt niebezpieczne? To znaczy częściowy przekaz jest prawdziwy, a częściowo zafałszowany. Koniec.
[02:35:26] - Okej, mam to pytanie. Dobrze, czytam. Tak, ja już odpowiedziałem na to pytanie wcześniej. Moją drogą było to, że zacząłem właśnie od wychodzenia poza ciało. Natomiast w pewnym momencie swojego życia, doświadczeń zacząłem się zwracać w zupełnie inną stronę, czyli do wnętrza. Więc tak, jak najbardziej uważam, że tak. Każdy ma swoją własną drogę. Jeżeli dla kogoś będzie to ta droga, która mu odpowiada, którą mu serce podpowiada, to ja nie widzę tu żadnego problemu. Może iść również na warsztaty, może zapłacić za te warsztaty. Nie ma problemu.
Też czasami się zastanawiam, po co. Oczywiście nie krytykuję tego, bo każdy musi też w jakiś sposób funkcjonować w tej rzeczywistości. Tylko właściwie zastanawiam się, po co chodzić na te warsztaty, skoro ma już całą informację. Chociaż też z drugiej strony warsztaty są przydatne, bo po co mazać ileś lat na zdobywanie pewnej wiedzy i informacji, skoro możemy pójść na takie warsztaty i możemy skrócić sobie tę drogę? To jest jedna sprawa. Odpowiadając na pierwsze pytanie: czy dostaje się tam wiedzę, z którą należy lub trzeba dzielić się z ludźmi tu na Ziemi? Oczywiście, że tak. Ja to robię w swoich audycjach. Sławku, ty robisz to w swoich audycjach. Jeszcze jest wiele innych audycji na Paranormalium, choćby nawet Barta, które też są bardzo pomocne.
Kwestia jest tutaj technologii. Bartek to nazywa technologią jogi. Ja właściwie nie mam na to nazwy. Po prostu wiem, że tam pewna technologia jest używana i to mi też było pokazywane w moich wizjach. Więc tak. Ale są też inne technologie, na przykład które wykorzystują ciemne moce. Pamiętam doskonale, kiedy byłem w pewnych pomieszczeniach, gdzie ludzie siedzieli w takich kapsułach i śnili życie na Ziemi, bo tak to było mi przekazywane i tak to rozumowałem. Czyli w pewnym sensie, mówiąc o tym, że są pewne podpięcia do astrala, do tego dolnego astrala, najniższego, bo tam na tych częstotliwościach operują, na tym najniższym zgęszczeniu częstotliwości. Tam jest najłatwiej się po prostu im podpiąć. Oczywiście w tych wyższych warstwach również jeszcze próbują się do nas dostać, ale tam jest ciągła ta walka.
Ciągle. Nieważne, ile by człowiek praktykował, zawsze w pewnym sensie jest jakaś walka, czasami większe próby przełamania nas, czyli ściągnięcia z powrotem na te niższe warstwy i tak dalej, poddania się temu wszystkiemu, ale też i mniejsze. W każdym razie rzeczywiście jest takie coś, żePodpinają się. To jest właśnie ta kreacja, manipulacja przy pomocy pewnej technologii. Niektórzy mówią o tym: UFO, niektórzy mówią: kosmici i tak dalej. W pewnym sensie są to kosmici. Przynajmniej ja to tak widzę. Widać doskonale te wszystkie różne byty, statki, które wiszą nad Ziemią. Jest też widoczna pewna struktura złożona z linii siatek. O tym opowiadałem już w swoich audycjach, więc nie będę się powtarzał.
Czy może być tak, że istoty z tamtej strony specjalnie fałszują obraz tamtej rzeczywistości, aby nie pokazać wszystkiego, nie zdradzać wszystkiego, dlatego, że człowiek współczesny nie jest jeszcze gotowy na tą wiedzę lub byłoby to dla niego zbyt niebezpieczne? Czy może być tak, że istoty z tamtej strony specjalnie fałszują? Już powiedziałem o tym, że jest pewna technologia tam wykorzystywana. Oni w pewien sposób się podpinają. Jest w pewien sposób robiona taka jakby nakładka holograficzna. Nie jestem w stanie wam tego wytłumaczyć dokładnie, ale to widać, jakbyśmy mieli pewien tok myślenia wrzucony tylko w postaci hologramu, bo niestety lub stety my jesteśmy istotami, które poprzez informację, bo w tej informacji, tej wiązce energetycznej, plazmowej czy jak by to tam nazwać, jest zawarte wszystko. To jest niesamowite. Pamiętam kiedyś, kiedy zwróciłem swoją prośbę do mojej duszy, aby mi pokazała, w jaki sposób jest stworzona, kreowana ta cała rzeczywistość. Pomijając to, że my tworzymy to poprzez myśli i tak dalej, to są też pewne struktury. Widać to w kosmosie na zasadzie takich wiązek piorunów, które łączą się z milionami różnych innych piorunów.
Tak to przynajmniej pokazane mi zostało, że poprzez te wszystkie tunele, kanały przenoszona jest świadomość z całym zapasem informacyjnym. To wygląda niesamowicie, bo było mi pokazane na przykład, jak do pewnego rdzenia podłączana jest świadomość, informacja i jednocześnie cała ta energetyka i jeszcze inne rzeczy. Było mi to pokazane niesamowicie. Także tam jest technologia, tam jest pewna struktura. Kwestia tego, czy rzeczywiście, tak jak tutaj słuchacz zadał nam pytanie: czy jest to prawda, czy jest to kolejna kreacja innych istot, bytów, być może boga, bogów, negatywnych bytów i tak dalej. Nie jestem w stanie tego do końca odpowiedzieć słuchaczowi. Natomiast uważam tak, że po drugiej stronie, kiedy ma się czysty, bezpośredni kontakt z duszą, tam nie ma czegoś takiego jak fałszowanie, na zasadzie, że nikt nie jest w stanie nam wepchać złej informacji. To jest jedna sprawa. I dwa: po prostu odczuwamy to, czujemy to emocjonalnie i czujemy, że coś tutaj nam nie gra. W pewnym sensie tak, jakbyśmy przeszywali na wylot informacje i bylibyśmy w stanie odczytać tą informację, czy ta informacja jest fałszywa, czy ta informacja jest prawdziwa.
To tam funkcjonuje. To wystarczy, że popatrzymy się na pewnego byt, pewną istotę, pewien byt, który próbuje się na przykład podszyć pod naszą zmarłą matkę, babcię, dziadka i tak dalej. I my wiemy, czy my rozmawiamy faktycznie z tą świadomością starą naszej babci, dziadka, która przybrała pewną formę, żeby nam się zamanifestować w tamtej rzeczywistości, czy jest to jakiś kolejny pasożyt, byt, który próbuje znowu nas wprowadzić w te pewne manowce, żebyśmy czasami nie próbowali się jeszcze bardziej rozwinąć albo zobaczyć, podglądnąć coś tam dalej i tak dalej. Także tak to z mojej strony tutaj wygląda, odpowiadając słuchaczowi. Tutaj widzę, że kolejne się pytania pojawiają.
[02:42:17] - Ja poruszę tutaj wątek tych połączeń, ponieważ mówisz, że nie jesteś pewien, czy to jest prawda, czy to jest nieprawda.
[02:42:27] - Nie. Ja powiedziałem, że po drugiej stronie, jeżeli mamy ten bezpośredni kanał, nie da się sfałszować tego.
[02:42:38] - Nie. Tu ja się całkowicie zgadzam. Zresztą to też gdzieś tam było wcześniej mówione, że po prostu dusza odczuwa, że to nie są obrazy, nie są słowa, tylko odczucia. Natomiast chodzi mi o tą wizję połączenia tych piorunów, tych wiązek energetycznych i tak dalej, ponieważ to jest dość często moje odczucie i też taka wizja, że tak powiem, jak to wygląda. Toteż postanowiłem poszukać trochę, czy jesteśmy tylko we dwóch z takim przekonaniem. Natomiast nie, jest sporo osób, które też dokładnie w ten sam sposób te połączenia energetyczne widzą. Także wydaje mi się, że coś jest w tym na rzeczy, bo my też żeśmy nigdy na ten temat wcześniej nie rozmawiali, a jednak po raz kolejny jesteśmy w pewnych odczuciach.
[02:43:34] - Ale to bardzo ładnie widać na przykład. Są też pewne, że tak powiem, ludzie się ciągle między sobą kłócą, czy na przykład Ziemia ma świadomość, czy Ziemia nie ma świadomości. Z mojej strony, z perspektywy moich doświadczeń wygląda, że Ziemia jest świadomością. Niekoniecznie żywą istotą. Nie wiem. Być może jest to sztuczny twór, ale w pewnym sensie Ziemia jest świadomością. Tak samo my jesteśmy tą świadomością wplecioną w pojazd ziemski i tak samo Ziemia jest w pewnym sensie być może tworemNaszych myśli. Może ktoś to stworzył, może jacyś kosmici to stworzyli. Nie będziemy w to teraz wchodzić. W każdym razie w pewnym sensie my wszyscy tak naprawdę zostaliśmy złapani w pewną siatkę i wpleceni przy użyciu technologii do tej rzeczywistości.
Kwestia tylko musieliśmy na to wyrazić zgodę, bo bez wyrażenia zgody właściwie nic nie działa. Na wszystko trzeba się zgodzić.
[02:44:30] - Właśnie to jest to, o czym też mówiłem. Kochani, jeżeli próbujecie, jeżeli myślicie, że ktoś coś za was załatwi i na was wpłynie, to nawet na to nie liczcie, bo jest tutaj kolejna informacja od Lubiego, że wszędzie panuje poszanowanie naszej wolnej woli, że wszystko, co się dzieje w naszym życiu, jest wynikiem naszej decyzji. Więc przestańcie szukać winnych nawet we wszechświecie, bo jak Grzesiu tutaj powiedział, tam ich też nie znajdziecie. Więc jeżeli szukacie jakiejkolwiek winy, chociaż wina to jest marne słowo, natomiast jeżeli takie macie odczucia, że ktoś coś złego wam uczynił, to macie go naprawdę bardzo blisko, nawet na wyciągnięcie ręki. I tam szukajcie.
[02:45:36] - Można powiedzieć wszystko w naszym życiu i w naszym świecie dzieje się za naszą wiedzą, naszą zgodą, a szczególnie nasze fochy.
[02:45:46] - Znaczy z tą wiedzą-
[02:45:47] - Oczywiście, że tak.
[02:45:49] - Z tą wiedzą to ja bym, za naszą wiedzą, to ja bym tak bardzo-
[02:45:54] - Z tą wiedzą to może pojechałem, ale ze zgodą jak najbardziej i z naszymi decyzjami to tak.
[02:46:01] - Za zgodą jak najbardziej. Tak.
[02:46:05] - Ja jeszcze bym chciał tutaj powiedzieć, przestrzec nowych czy obecnych eksploratorów, żeby przede wszystkim uważać, co się myśli, co się wyraża. Bo jak już powiedziałem wcześniej, w Piśmie Świętym też tak jest napisane, że na początku było Słowo, a Słowo stało się ciałem. Więc to już na samym początku tej księgi akurat mamy taką informację. Przede wszystkim ważna rzecz jest to, aby nie wchodzić w deale, nie dawać się wciągnąć w deale, bo po tamtej drugiej stronie ciągle są pokusy. Mało tego, możemy czasami być zwiedzeni z tropu z tego względu, że pewne byty, pewne istoty próbują nam uprzyjemnić to wszystko, żebyśmy bardziej się do pewnych rzeczy przekonali. I zawsze jest w pewien sposób próba zawarcia z nami dealu. Chodzi o to, że jeżeli nie jesteśmy pewni, jeżeli nie mamy tej gwarancji, gwarancji może złe słowo, ale nie do końca jesteśmy pewni tego, co widzimy. Ja polecam zwracać się do swojej duszy, do swojego wewnętrznego źródła i oddać mu swój własny ster. Dać się prowadzić. Wiele razy tak robiłem.
Czasami też, kiedy eksplorowałem światy, w tym przypadku mówię o światach zewnętrznych, to rzeczywiście były czasami tak potężne i silne emocje, że wręcz czasami nie byłem w stanie dosłownie emocjonalnie wytrzymać. Tak potężne są te emocje. I oczywiście wtedy pojawiają się już te negatywne emocje, które powodują to, że nagle zaczynamy kreować negatywne rzeczy, czyli przyciągać negatywne energie. Bo trzeba też tutaj zrozumieć, że to wszystko działa na zasadzie przyciągania, prawo przyciągania, więc to wszystko, co mamy w głowie, te wszystkie informacje i biblioteki śmieci, bo mi tak powiedziane wręcz zostało przez moją duszę. Moja dusza mi powiedziała, że w pewnym momencie, kiedy interesowałem się ezoteryką, większymi aspektami, rzeczami, mi dusza powiedziała: „Zostaw te wszystkie rzeczy i zacznij od siebie do wewnątrz”. Kiedy my to wszystko zaczynamy łapać, to nagle okazuje się, że kiedy mamy to przesycenie emocjonalne w naszych ciałach, kwestia, którym ciałem podróżujemy, to potrzebujemy też czasami miejsca spokoju. W moim przypadku najczęściej jest to tak, że kiedy jestem przesycony tą energią, bardzo silną energią, to najczęściej moja dusza mnie zabiera. Lecę sobie na przykład nad ziemią. Wygląda to mniej więcej jak piękna kraina, gdzie lecę w kierunku słońca. Widzę piękne góry, rzeki, ludzi, bytów chodzących i tak dalej.
I w pewnym momencie moja dusza mnie ciągnie wręcz albo za kark, albo mnie tu z tyłu pcha i jestem doładowany energetycznie. Ale z drugiej strony też czasami mam takie wizje, gdzie dusza mnie zabiera bezpośrednio i to jest taki czas bezpośredni, bo tak naprawdę te wszystkie światy mamy wokół siebie. Generalnie chodzi o to, że zabiera mnie na jakąś taką plażę, gdzie sobie leżę na tej plaży, jakaś tam wódeczka i głębokie niebo, i tak dalej. Spędzam tam pewien czas, gdzie jakbym się regenerował emocjonalnie. Czasami zdarza się na przykład, że przyleci jakiś gołąbek, nas obserwuje. Wiadomo, że to jest nasza świadomość. Więc tak naprawdę my siebie cały czas obserwujemy. Kwestia tylko, z jakiej perspektywy. My jesteśmy istotami wielowymiarowymi, więc kwestia tylko tego, jak my tą naszą świadomość przenosimy. Czy przenosimy to bardziej świadomie, czy nieświadomie.Ja na przykład w swoich audycjach swego czasu bardzo dużo opowiadałem, że miałem takie momenty, gdzie w pewnym momencie zaczynałem gubić się.
Może nie to, że gubiłem, miałem cały czas tą świadomość, ale rzeczywiście czasami są tak emocjonalne wizje, gdzie ciężko jest nam zrozumieć w końcu, gdzie ja w końcu byłem. Czy tam była ta rzeczywistość, czy tu jest ta rzeczywistość? A może jeszcze inna rzeczywistość? Bo kiedy się otwieramy na tą wielowymiarowość, kiedy podróżujemy po tych wielu wymiarach, one są dosłownie na wyciągnięcie ręki. Tak naprawdę widzimy przed oczami to, co chcemy widzieć. Ta cała informacja, która jest w nas zgromadzona, my to wszystko widzimy przed sobą i w momencie, kiedy my się otwieramy na to wszystko, właściwie jesteśmy w stanie być w kilku miejscach jednocześnie. Kwestia tylko, gdzie jest przewaga tej większej świadomości: czy tej naszej ziemskiej rzeczywistości, czy jeszcze gdzieś indziej. Dlatego też te wszystkie byty w procesie reinkarnacyjnym, których widzimy i tak dalej, to te wszystkie byty są bytami. Ale to niekoniecznie są byty, które były tutaj tylko na tej ziemi. To są byty będące na wielu płaszczyznach.
My mogliśmy być tak samo wcześniej świadomością zupełnie na innym poziomie. Mogliśmy być na przykład psem. Mogliśmy być na przykład kotem. Mogliśmy żyć na Marsie, gdzie na przykład tlenu nie było. Mogliśmy być roślinką. W pewnym sensie te wszystkie rzeczy i informacje, które mamy zgromadzone w sobie, to są też informacje, które zebraliśmy podczas procesu życia i innych żyć. Ale z drugiej strony też, jeżeli mamy tą wiedzę w sobie i odblokujemy się na tą wiedzę, bo to też jest proces. Cały czas dostajemy nowe informacje, większe pakiety informacyjne. Kiedy dostaniemy te wszystkie informacje, to z drugiej strony nie musimy wszystkiego od razu przeżywać i nie musimy tego wszystkiego odbierać jako własne przeżycia, bo my też się podpinamy do pewnego systemu. To jest pewne uniwersum, Bóg, Stwórca, cokolwiek możemy to nazwać, ale jest to pewne uniwersum, do którego się podpinamy i niekoniecznie musieliśmy kiedyś tam w innych życiach, wcieleniach i tak dalej to wszystko przeżywać.
My możemy czerpać informacje z ogólnego uniwersum, to znaczy od innych bytów, od innych istot, które pewnych rzeczy doświadczyły za swojego życia. To jest niesamowite. Dlatego też trzeba uważać, że tworzenie negatywnych kreacji tak naprawdę wpływa na całą ogólną świadomość. Bo jeżeli na przykład my komuś zrobimy coś złego, to się odbije na całym uniwersum. Także każda istota właściwie we wszechświecie będzie w stanie odebrać tą informację i już to spowoduje w pewnym sensie obniżenie wibracyjne całości. To jest po prostu niesamowity mega mechanizm, niestety, o którym pewne osoby chcą, żebyśmy nie wiedzieli i one na tych płaszczyznach właśnie operują. Ciągle dlatego, jak wspomniałem wcześniej w moich wypowiedziach, chodzi o to, żebyśmy cały czas byli bombardowani tymi negatywnymi emocjami. One to spowodują, że my jako całość, ludzkość, ogólny umysł, w pewnym sensie połączone kostki Lego, które budują pewną całość, spowoduje to, że my zaczniemy naszymi umysłami, naszymi świadomościami tworzyć i kreować świat taki, jaki te pewne byty chcą, żeby był. To jest istotna informacja, bo jeżeli zdamy z tego sprawę, to właściwie mamy dwie, może trzy drogi. Możemy to olać i nie brać w tym w ogóle udziału.
To też jest w pewnym sensie dobry aspekt, bo skupiamy się w tym momencie na rozwoju własnym, co jest tutaj chyba najważniejsze tak naprawdę. Ale możemy też na przykład w pewnym sensie czerpać jakieś informacje z tego systemu. Możemy sobie żyć na przykład jako bogacz, mieć 50 000 samochodów, boeingi, samoloty, wszystko, co chcemy i to też jest dobre. Każdy ma swoją własną ścieżkę, ale z drugiej strony też możemy jeszcze pomagać innym istotom. To też jest w pewnym sensie ścieżka rozwojowa. Dlatego te moje audycje czy twoje Sławku, są właśnie takimi dobrymi audycjami z tego względu, że my niekoniecznie musimy mieć z tego jakąś korzyść, ale i tak w pewnym sensie ta informacja zwrotna do nas wróci. Ale są też pewne byty i istoty na tej ziemi, które poświęcają swoje życie właśnie po to, żeby ta ogólna świadomość wszystkiego się podniosła wibracyjnie. Widzimy, co się dzieje. Widzimy te wszystkie wieki, te wszystkie setki, tysiące lat, które doprowadziły dzisiejszą naszą ogólną świadomość. Widzimy, co się dzieje.
Tak naprawdę jesteśmy coraz bardziej wszyscy zniewoleni. Nie mamy prawa decydowania. Ktoś próbuje nam cały czas narzucić własną wolę, abyśmy myśleli tak, jak on chce. Nie! Dlaczego ja mam tak myśleć, jak on chce? Ja mam swoje życie, mam swoje emocje. Dlaczego teraz, jak człowiek spróbuje na przykład po swojemu coś stworzyć, kombinować według swojego własnego widzi mi się, to nagle jest atakowany z każdej strony. Dlaczego? Bo te pewne byty, istoty, które się podszywają, nie mówmy już o reptilianach i tak dalej, czy to są kosmici, gdzie mają tą świadomość i tak dalej, nieistotne w tym momencie, ale one doskonale wiedzą. Każda jedna dusza, każda jedna świadomość, która nagle zaczyna odczuwać, zaczyna powracać do źródła, jest bardzo niebezpiecznym narzędziem.
Narzędziem, które może spowodować to, że cały system się rozwali. Cały system czerpania emocjonalnego, energetycznego może spowodować to, że te istoty w pewnym momencie przestaną właściwie funkcjonować. Spotykałem się na przykład w relacjach pana Romana Nachta, który opowiadał właśnie o połączeniach energetycznych. On to przedstawiał
[02:56:12] - Na zasadzie pewnych chmurek, które wiszą nad ciałem i one są widoczne choćby w astralach. Też takie wizje miałem. Zbyszek Mrugała również takie wizje opisywał w swoich audycjach. Także to nie jest przypadek. Każdy z nas jest w pewnym sensie podpięty. Każdy. Prawie każdy. No dobra, są pewne istoty na tym świecie, które rzeczywiście nie są podpięte, ale 99,99% ludzi jest podpięta energetycznie. Tylko teraz pytanie: do czego? I dlaczego mamy to cały czas zakrywane?
Ja w swoich wizjach bardzo często, kiedy wchodzę na wysokie poziomy, pojawia mi się pewna postać, która uchyla przede mną kurtynę. I muszę przyznać szczerze, że nie zawsze mam ochotę tam wchodzić, dlatego że tam jest cała esencja. Ja wiem o tym. Mam takie przekazy. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale są pewne informacje i rzeczy, które nam mogą uświadomić, o co tak naprawdę biega. Bo wszystko jest tak naprawdę grą. Wszystko jest grą. Jak już wspomniałem wcześniej w audycji we wcześniejszej wypowiedziach, wszystko jest w pewnym sensie próbą. Po prostu jesteśmy bateryjką, jak to było w „Matriksie”. Halo, halo?
Jestem, jestem. Ja tutaj korzystając z okazji, że ty mówisz, próbuję prześledzić komentarze, które pan Marek tutaj cały czas podsyła i przez dalsze dwie, trzy minutki przerwy ja się wyłączę, dobrze? I za chwilkę dołączę do waszej audycji. Dobra. Dwie minutki potrzebuję tylko dosłownie. Dobra, jasne. To ja w takim razie dotrzymam państwu towarzystwa w oczekiwaniu na Jubiego i mam nadzieję, że to, że się wyłączył, to nie znaczy, że nas nie słyszy. Mam nadzieję, że nas słyszy i ja tutaj z początku tej jego ostatniej wypowiedzi: on wspomniał o prawie przyciągania. Ja już też o tym mówiłem i ja bym z chęcią to prawo przyciągania, to określenie prawa przyciągania, bo to się wielu ludziom, zwłaszcza ludziom, którzy nie bardzo się orientują w tematyce duchowej, kojarzy z tym, że jeżeli przyciąganie to znaczy ja stoję i kogoś do siebie przyciągam, taki taśmociąg się pojawia i tamta osoba do mnie na tym taśmociągu przyjeżdża. Więc to określenie nie do końca oddaje sens tego zjawiska.
Dlatego ja bym to prawo przyciągania zastąpił, to określenie prawa przyciągania zastąpiłbym raczej prawem kreowania. Że my mamy prawo kreowania. A te przyciągania, że pojawiają się w naszym otoczeniu osoby, które w jakiś sposób są potrzebne nam do tego, by doświadczyć tego, czego pragniemy, to bardziej polega też moim zdaniem na prawie wyboru, bo osób nawet chociażby idąc do pracy, jadąc do pracy czy stojąc w sklepie, w aptece, w metrze czy gdziekolwiek indziej na swojej drodze spotykamy setki, jeżeli nie tysiące dziennie. Więc kwestia jest tego, żeby na daną osobę w odpowiednim momencie zwrócić uwagę. Nie wiem, potknąć się, przewrócić, spojrzeć, wymienić wzrokiem bądź w jakikolwiek sposób zareagować tak, że ta osoba jest i wtedy dostajemy informację, żeby ta reakcja się pojawiła. Więc to prawo przyciągania danych osób czy sytuacji do naszego życia zastąpiłbym właśnie bardziej prawem, określeniem prawa kreowania i prawa wyboru. Żeby to nie było, że my tam, nie wiem, z tłumu ktoś wyciąga osobę za kołnierz i przyciąga, przynosi ją do nas, a my sobie stoimy w jednym miejscu. Żeby po prostu nie było wątpliwości, jak ja to rozumiem. Ja pozwolę, tu są pytania do Jubiego, więc ja nie będę ich tutaj teraz czytał. Tak, jestem.
A, jesteś już. No to super. Jestem. To super. To w takim razie czy tutaj nowa osoba się pojawiła? Bert: „Witam szanownych państwa. Postanowiłem zagłębić się w sfery nieznane. Odpoczynek się należy”. No a jakże, jak wiadomo przy Radio Paranormalium oczywiście. „Łykam uszami i odpoczywam.
Zawsze słuchając państwa w temacie wyjścia z ciała ogarnia mnie dreszcz emocji. Znaczy wytygany jestem, że można zostać porwany, w sensie opętany przez kosmitę, demona. Byt niepojęte. Słucham z zapartym tchem”. I tu jest Ghost, pyta jeszcze: „Czy ty Jubi kiedykolwiek w takim pobycie po tamtej stronie dotknąłeś chociaż istoty Boga? Może kiedyś odczułeś, że to jest On? Są takie relacje różnych osób-
[03:02:15] - Między innymi w wyniku śmierci klinicznej, że rozmawiali z Bogiem lub Jezusem. W każdym razie oni tak twierdzą w swoich relacjach.
[03:02:29] - Dobrze, to jest pytanie do ciebie, a ja później powiem, co ja na ten temat sądzę.
[03:02:36] - Jeżeli chodzi o opętania, to tak naprawdę, żeby to usystematyzować: to, co widzimy w poza, te wszystkie strachy, lęki, to są wszystko nasze negatywne emocje. Zawsze jest ten cień, który podąża za nami. To wszystko mamy w sobie. Jeżeli będziemy dużo jakichś negatywnych informacji czytali, dużo na przykład śmieciowych informacji na zasadzie portali internetowych, nie będę tutaj wymieniał, żeby nie reklamować pewnych oficjalnych mediów, to będziemy łykać to, co nam próbują zaprogramować. To są ludzie, którzy doskonale wiedzą, jak to wszystko funkcjonuje, jak nasz umysł funkcjonuje, czym tak naprawdę jesteśmy. I oni w pewnym sensie nam wgrywają informację, w jaki sposób my mamy myśleć. Jeżeli będziemy to myśleć, będziemy to wszystko gromadzić w swoim umyśle i te wszystkie informacje później będą się nam odzwierciedlać nawet choćby w poza i będziemy widzieć na przykład jakieś goniące nas byty, różne rzeczy, kosmitów, Holender wie co jeszcze. W każdym razie będziemy widzieć różne rzeczy i one będą wpływały na to, w jaki sposób mamy myśleć. I tak to tutaj działa. Natomiast jeżeli chodzi o opętanie, to żeby się opętać, to trzeba na to wyrazić przede wszystkim zgodę.
Każdy się opętuje sam. W pewnym sensie my jesteśmy Bogiem. Mówiąc o tym Bogu, o co ktoś zapytał, w pewnym sensie my jesteśmy takim małym bogiem. Ja mówię zawsze przez małe „b”, dlatego że ja uznaję uniwersum. Niektórzy mówią na to Stwórca, Projektant i tak dalej, Bóg. Ja mówię na to przeważnie Stwórca albo właśnie Uniwersum. To jest takie przez duże „U”. No dobra, powiem to. Miałem pewnego czasu wizje, które były wizjami w głąb siebie, światów wewnętrznych, czyli informacji, które mamy zgromadzone w sobie. I za każdym razem, kiedy próbowałem dotrzeć do tego Boga, to zawsze znajdowałem się w pobliżu jakiegoś wielkiego, potężnego statku kosmicznego.
Tak to by można było nazwać. My w pewnym sensie jesteśmy też technologią, ciałem stworzonym z pierwiastków tej Ziemi, z każdego pierwiastka z tej Ziemi. Zostaliśmy wszczepieni informacją. Informacja, nasza świadomość została wszczepiona w to ciało. Ale my jesteśmy też pewnym projektem. Pytanie kogo? Czy Boga, czy bogów, czy nie wiadomo jeszcze czego. W każdym razie, jeżeli chodzi o spotkania z Bogiem, to zawsze u mnie się to kończyło, prawie zawsze, nie zawsze, ale prawie zawsze na zasadzie, że kiedy zadawałem intencję, chciałbym poznać Boga albo zobaczyć tego Boga, to jeżeli chciałem zobaczyć swojego wewnętrznego Boga, to znajdowałem się w ciemnym pomieszczeniu, gdzie było na przykład pudełeczko. Właśnie tam te wszystkie rzeczy, które tam wkładałem do tego pudełeczka, albo wychodziły, to były wszystkie lęki, troski, które zamykałem w pudełeczku, albo na przykład otwierałem pudełeczko i widziałem światy zewnętrzne. Ale kiedy wyrażałem intencję, że chcę poznać to całe uniwersum, to często mi się to kojarzyło właśnie, gdzie znajdowałem się w pobliżu jakichś potężnych statków kosmicznych czy statku, właściwie to statku, dużego statku, do którego wlatywałem i traciłem świadomość.
Miałem wizje również, które pokazywały mi, w jaki sposób była tworzona moja świadomość, czyli moja świadomość, w jaki sposób powstała i to opisuję w „Czas Snu 01” w audycji. Natomiast miałem też takie wizje, gdzie Bóg był przedstawiany coś na zasadzie, jak było to w „Matrixie”, czyli coś na takiej zasadzie, gdzie pojawiało się takie elektryczne słońce i wychodziły jakieś dziwne promienie. I to były takie najlepsze moje podróże zewnętrzne. Także nie będę tutaj prorokował, wyrokował, o co tam chodzi tak naprawdę. Pozostawię to każdemu. Niech sobie każdy tutaj sam swoje wnioski wyciągnie, że tak powiem. I tak to z mojej strony wyglądało.
[03:06:58] - To znaczy ja tutaj powiem ze swoich doświadczeń. Jeżeli chodzi o rozmowy z Bogiem, to dzisiaj nawet Yubi, ja wcześniej o tym mówiłem, parę razy się pojawiał ten wątek o tym, że dusza nie używa słów, natomiast komunikuje się za pomocą odczuć, więc w świecie energetycznym słowa są zastępowane emocjami. Więc jeżeli ktoś twierdzi, że rozmawiał z Bogiem, to najprawdopodobniej naciąga swoje doświadczenie. Takie jest moje przynajmniej zdanie, chociaż ja nie lubię się wypowiadać.
[03:07:52] - Dlatego ja tak powiedziałem i nie wyciągałem dalej wniosków, dlatego że Bóg jako tako, jako postać, istota nie była pokazywana.
[03:08:00] - Nie, Krzysiu, to nie do ciebie. To było do tego, że tutaj Ghost powiedział, że w różnych przypadkach słyszał, że rozmawiali z Bogiem lub z Jezusem. To jest wypowiedź nie do ciebie, Krzysiu, broń Boże.
[03:08:14] - Jeżeli ktoś widział jakiegoś boga albo istotę, która przedstawiała się za Boga, to ja proponuję zrobić jeden prosty eksperyment. Za każdym razem, kiedy macie wątpliwościCzy to, co widzicie jest prawdą, czy nie macie czasami jakiejś nakładki nakładanej na waszą rzeczywistość pojmowania świadomości, to proponuję jedną rzecz: za każdym razem, dusza nigdy nie kłamie, proponuję zadać pytanie: „Czy ty jesteś moim prawdziwym źródłem albo duszą?” I poczekać parę sekund, zadać drugi raz i zadać trzeci raz. Zobaczycie, co się będzie działo. Nie chcę tutaj rzucać sugestii, niech sobie każdy własny eksperyment zrobi. Wystarczy trzy razy. I w tym momencie zobaczycie, jak po drugim zadaniu pytania zaczną się pewne rzeczy u was dziać w umyśle. I tyle. Nie będę tutaj rzucał sugestii, ale proponuję sobie taki eksperyment zrobić i zobaczycie. I w tym momencie będziecie wiedzieli, na czym stoicie.
[03:09:27] - To ja jeszcze pozwolę sobie, Grzesiu, rozwinąć tą myśl. Czy ty widziałeś Boga? Czy ja widziałem Boga? Czy można zobaczyć Boga? Znaczy zobaczyć, odczuć. Podpowiem wam, że tak naprawdę z tym źródłem jesteśmy cały czas w kontakcie, cały czas jesteśmy do niego podpięci. Więc może słuszniejsze byłoby pytanie, czy kiedyś straciliśmy kontakt z Bogiem? To tak z mojego punktu widzenia. Natomiast co do rozmowy, to myślę, że ten eksperyment Jubiego sporo wyjaśni.
[03:10:19] - To jeszcze tak napomnę jeżeli o tego Boga. Ja w swojej audycji „Czas snu 01” opisywałem pewną rzecz. Jeżeli chcemy już gadać o tym Bogu, to też kwestia jest właśnie, jak my tego Boga zrozumieli, bo na przykład ja uważam, że my jesteśmy w pewien sposób złapani w siatkę i nasza świadomość została wplątana w ciało ludzkie. I na przykład w „Czas snu 01” przedstawiałem pewną wizję, gdzie pewne byty, istoty wyglądały jak takie właśnie duże, wysokie postacie z brodami i tak dalej. Coś na zasadzie jakichś droidów, tego typu rzeczy, gdzie była to pewna komnata, którą po prostu obserwowałem, oczywiście z pozycji obserwatora, tą całą sytuację i były pewne istoty, które poprzez pewne zabiegi spowodowały to, że w kręgu, bo to był też taki podwójny krąg zrobiony i na tym w pewnym sensie rozbłysło światło. I było mi to przekazywane w tych wizjach, że to jest właśnie moja pierwotna świadomość. Czyli w tym momencie zostałem, moja dusza, moja świadomość powołana do życia. I jeżeli w tych kategoriach będziemy myśleć, to-
[03:11:46] - Do życia na Ziemi.
[03:11:48] - Ogólnie do życia, ogólnie świadomość, czyli ten pierwszy mój początek, kiedy zostałem powołany ja w moim przypadku i to było pokazane. I teraz, jeżeli będziemy mówili o Bogu, to teraz pytanie tutaj, czyli kto tutaj jest tym Bogiem? No właśnie, kto jest tu takim Bogiem? Czy te istoty, które w pewien sposób powołały mnie do doświadczania, w ogóle świadomość moją powołały, mojego ducha moją duszą, gdzie to zostało rozdzielone, czy coś innego? Czy może jakieś byty, które się nie wiem, potoczyły po coś? Bo w dalszej części tej wizji ja tam opisuję w audycji „Czas snu 01” jest pokazana mi pewna wizja mojego ciała energetycznego. Tam jest w ogóle cała struktura pokazana powstawania tych ciał, tego wszystkiego przeze mnie, gdzie właśnie pokazane były te wszystkie punkty, te wszystkie czakry, bo to jest ciężkie do opisania w krótkim czasie. Natomiast w pewnym momencie, w tym momencie, kiedy powstałem, wszystko było okej, ale w pewnym momencie pojawiła się pewna istota, która, że tak powiem, nałożyła nakładki na mnie i to każdy ma te nakładki, każdy jest w pewien sposób podpięty. Właśnie chodzi o tą kontrolę, o tą kontrolę świadomości, wpływania na tą świadomość. Teraz pytania, czy to jest Bóg, czy to jest szatan, czy jakieś inne istoty, byty i tak dalej.
Także tak to tutaj z mojej strony wygląda. Nie wiem, dlaczego mi to zostało w taki sposób pokazane, a nie inny, chociaż nigdy wcześniej jakichś takich rzeczy nie czytałem na ten temat. Dla mnie to jest właśnie dlatego fenomenalne z tego względu, że ja postanowiłem, że najpierw będę doświadczał, a później zdobywał wiedzę. Dlatego ja też nie mam takiego przekłamania, nie jestem w pewnym sensie aż tak mocno przesiąknięty. Oczywiście jestem w pewnym sensie przesiąknięty, bo czytam książki i tak dalej, ale ograniczyłem to do naprawdę dużego minimum z tego względu, że najpierw wolę je doświadczyć, oczywiście współpracując z własną duszą, dopiero później porównywać z opisami innych ludzi. I to jest dobre, bo w tym momencie nie tworzymy sobie takich nakładek na swój umysł, na swoją świadomość, tylko doświadczamy. Pytanie, czy to jest bezpieczne, czy nie. Tu nie chcę już u każdym odpowiedzieć. Z mojej perspektywy uważam, że jest to bezpieczne, jeżeli tylko się współpracuje z własną duszą, bo ona nas naprawdę nigdy nie oszuka i trzeba po prostu tylko słuchać, poddawać, że tak powiem, jej podpowiedziom. Podpowiedziom przede wszystkim tak, podpowiedziom i prowadzeniu.Także mówiąc o tym Bogu, to właśnie w taki sposób bym to konstruował.
W pewnym sensie uważam, że jesteśmy, tak jak powiedziałem, wytworem Stwórcy, ale z drugiej strony też zostaliśmy złapani w taką siatkę i jesteśmy manewrowani, cały czas manewrowani, kanałowani przez pewne byty, istoty, które próbują nas nakierunkować, wiedząc to, że w jakiś sposób tworzymy i kreujemy rzeczywistość, próbują w jakiś sposób nas zwieść na manowce. A cały czas droga informacji jest w nas. My się poddajemy temu wszystkiemu.
[03:15:12] - Ja myślę, że tutaj ta panika, o której mówisz i te ostatnie gwałtowne naciski są spowodowane raczej tym, że my jako ludzkość, patrząc z perspektywy naszego rozwoju ewolucyjnego, historycznego, jesteśmy w tym momencie, kiedy zaczynamy się wymykać spod tej kontroli i zaczynamy myśleć samodzielnie. Więc ja myślę, że tu wiele instytucji, nie tylko ziemskich, ale również i duchowych, ma tego świadomość, że trwaliśmy przez wiele setek tysiącleci w jakimś stanie uzależnienia. Natomiast w tej chwili ludzie zaczynają odzyskiwać świadomość. I to jest również dla nas pewnego rodzaju stan zagrożenia, bo tak jak wiemy, nie każdy sobie z tą świadomością jest w stanie poradzić od razu. Więc tym bardziej jest to stan zagrożenia dla istot, dla osób, dla instytucji, którym ten stan rzeczy bardzo do tej pory odpowiada. Więc jest pewnego rodzaju zamieszanie, panika, że jako te owieczki gdzieś tam przeskoczymy przez ten płotek i zaczniemy się samodzielnie paść na pastwiskach, łąkach zielonych i innych pięknych miejscach, których wszystkim oczywiście z całego serca życzę.
[03:16:55] - Ja jeszcze tutaj wspomnę, że rzeczywiście, bo tutaj najgorsze jest w tym wszystkim dla systemu to, że dla systemu nie są najgorsze tłumy. Najgorsza jest jednostka, bo ta jednostka powoduje porwanie tłumów. Prawda jest tylko jedna: kim ty jesteś i czym my jesteśmy. Jeżeli zrozumiesz, kim jesteś, jaką potężną istotą jesteś, to właściwie system nie jest w stanie ci nic zrobić. Co ci zrobi? Najwyżej się urodzisz drugi raz i tyle. I to jest najprostsza odpowiedź. Natomiast jeszcze tutaj wracając do tej miłości do samego siebie. Ja na przykład uważam, że jeżeli już ktoś chciałby, decydował się na eksplorację siebie czy światów zewnętrznych, czy wewnętrznych, chociaż polecam zacząć od wewnątrz, a nie na zewnątrz, to przede wszystkim ważna jest tutaj też istota poznania wszystkich tych elementów, które stwarzają nasze ciało fizyczne, czyli te wszystkie czakry, pola energetyczne, operowanie i finansowanie. Bardzo ważny jest tutaj bilans, bo chodzi o to, żeby właśnie różnica pomiędzy lewą i prawą częścią, tak bym to nazwał, żeby to było w miarę zbilansowane, żeby nie była przewaga też naszego własnego cienia, czyli tych własnych lęków, bo to zawsze będzie, tego się nigdy nie pozbędziemy.
Zawsze ja też za każdym razem, kiedy na przykład wychodzę poza ciało czy wchodzę w siebie, to mam tak, że zawsze mam te lęki, to nie ma tak. Tylko że jest kwestia tego, ja rozwiązuję to w bardzo prosty sposób. Kiedyś pisałem o tym pudełku gdzieś tam na którejś audycji u ciebie na czacie. Ja na przykład, jeżeli mam lęki, bardzo fajna metoda jest na przykład, która dla mnie działa i to świetnie działa, to biorę sobie, kreuję, tworzę, wizualizuję na przykład duże czarne pudełko, wrzucam tam te wszystkie lęki, te wszystkie problemy, które mam tego świata, to wszystko, co mnie tutaj dotyczy. Zamykam to szczelnie i wrzucam w uniwersum wszystkiego, w kosmos. Wizualizuję sobie tak i odstawiam to na bok. Odstawiam to po prostu na bok, tak żeby się nie zajmować pierdołami, tymi wszystkimi innymi rzeczami i w tym momencie się zaczynam dostrajać. Bardzo fajna metoda, bo ona przynajmniej w moim przypadku bardzo fajnie tutaj działa. Ale z drugiej strony też bardzo ważne jest też, aby energetycznie bilansować się, czyli ważne są te struktury czakralne, aby energetyka, bilans tych struktur to jest przede wszystkim jedna sprawa. Tutaj najważniejsza rzecz to jest też połączenie, znaczy uruchomienie bardziej czakry serca.
Ona jest bardzo odpowiedzialna też między innymi za mistyka, na przykład też przede wszystkim kolorystykę. Może nie kolorystykę, ale wpływ wibracyjny, bo jeżeli się dobrze dostroimy z sercem, z czakrą serca, to choćbyśmy nie wiem jaką stroną wychodzili, czy poprzez jakie pole, jaki punkt energetyczny byśmy wychodzili, bo to można naprawdę na różne sposoby wychodzić, to tak czy inaczej ona tutaj nas zawsze będzie prowadziła. To serce, te emocje, które mamy, to jest połączenie, które nas po prostu będzie prowadziło w odpowiednią stronę. Do tego jeszcze kontakt z własną duszą. Nie ma nic mocniejszego.Byty, pewne istoty doskonale o tym wiedzą. Dlatego cały czas mamy robione nakładki, cały czas jesteśmy blokowani, cały czas gdzieś właśnie jakieś lęki, informacje w różnych postaciach, żebyśmy cały czas schodzili na tą niższą wibrację. Kiedy my to wszystko uruchomimy, kiedy mamy świadomość tych wszystkich procesów, elementów, co było też właśnie moim sposobem na poznanie siebie, czy po rondzie, czy taki właśnie jest ogólny proces, to już pozostawiam dla każdego słuchacza, żeby sobie wnioski wyciągnął. Natomiast taka była kiedy ja sobie to wszystko uświadomiłem, kiedy zaczynałem poznawać siebie, kiedy dla mnie było ważne poznanie tych procesów. Sławku, mówiłeś, że tak naprawdę to jest niepotrzebne tobie, ale ja uważam, że akurat taka była moja droga. Więc dla mnie te procesy były ciekawe.
I powiem, że fascynujące wręcz, kiedy zaczynałem przechodzić, na przykład ja zaczynałem śnić świadomie czy wychodzić poza ciało. Ja właściwie dostrajałem się i wychodziłem. Nie byłem świadomy tych wszystkich procesów, ale w pewnym momencie swojego życia stwierdziłem, że ja bym chciał to poznać. Jak to funkcjonuje, w jaki sposób wpływać, w jaki sposób myśleć, żeby na przykład nam się coś innego robiło. W jaki sposób tworzyć, kreować rzeczywistość tak naprawdę, bo tworzymy, kreujemy rzeczywistość. Kiedy poznałem to, to zdałem sobie z tego sprawę, że bardzo ważne jest też wyrażanie intencji, w jaki sposób te intencje wyrażamy. Jeżeli my komuś powiemy: „Niech cię cholera trafi”, to tą osobę prawdopodobnie ta cholera trafi, ale konsekwencją będzie to, że do nas też ta cholera trafi, tylko że spotęgowane. Musi być równowaga. Zawsze musi być ten bilans. Zawsze ten potencjał energetyczny w jakiś sposób krąży, szybciej, wolniej.
To się musi w jakiś sposób zawsze zbilansować. Nie może być tak, że będzie przewaga dobrej energii nad złą. Zawsze musi być ten bilans, bo inaczej po prostu pochłonie nas albo jedno, albo drugie i pójdziemy w jedną albo w drugą stronę. Ale to wszystko znaczy życzenie.
[03:22:49] - Ja się tutaj z jedną rzeczą nie zgodzę z tobą. Ale to też, żeby nie było, że my jesteśmy umówieni tu na zgadzanie. Ja twierdzę, że my nie mamy wpływu tak naprawdę na losy drugiego człowieka i życzenie pod tytułem „Niech cię cholera weźmie” to jest raczej nasze życzenie na zasadzie: chcę spróbować, jak to jest, jak cholera bierze. Więc tu się całkowicie zgadzam, że to wróci do nas, ponieważ to jest pragnienie, które my wyrażamy względem siebie. Zobaczyć, jak to jest. Bo nie chcę też zachęcać takich, bo jeżeli ktoś posłucha naszej audycji tutaj i sobie pomyśli: „Kurde, jak to tak działa, to pal licho, ja dostanę w łbie, ale tam na przykład komuś dowalę”. Więc nie chcę tutaj kumulować, budować eskalacji negatywnych uczuć, że po wysłuchaniu naszej audycji ludzie będą chodzić i „Niech cię cholera weźmie”. Bo to tak mówię. Moim zdaniem, przynajmniej z moich doświadczeń wynika, że to raczej zawsze się skupia na nas, bo tak naprawdę nie mamy wpływu na funkcjonowanie innych świadomości. Mamy tylko nasze jakieś tam mniej lub bardziej pobożne życzenia.
Ale do nas wróci na pewno.
[03:24:29] - Oczywiście. Ja tutaj jeszcze zacytuję, bo tutaj Ghost napisał: „Kurczę, zaraz dojdziemy do wniosku, że jednak żyjemy w Matrixie”. Oczywiście można pojęcie Boga, duszy i człowieka podciągnąć pod pewien rodzaj Matrixa, ale mam nadzieję, że to Matrix duchowo-materialny, gdzie miłość ma znaczenie, a nie tylko materialny Matrix, gdzie jesteśmy podpięci w jakichś maszynach, a cała rzeczywistość jest zimna, bez emocji. I okaże się w końcu, że to tylko człowiek posiada emocje i uczucia i oni tego uczuć będą chcieli od nas. Ja powiem tak: prawda jest tylko jedna, Goście. Jest jeden właściwy świat, natomiast każdy z nas jest kreatorem tego świata, różnych światów. Więc my sobie sami tworzymy te wszystkie światy. Czy będziemy na przykład, nie wiem, w pięknych krainach, czy będziemy, nie wiem, w jakimś haremie, czy będziemy jeździć na koniu, czy będziemy fruwać wokół Ziemi i tak dalej. To są nasze światy. Każdy z nas tworzy nasze własne światy.
Możemy się również też podpinać do tych naszych światów i tak dalej. Ale prawda jest jedna. I tak, rzeczywiście żyjemy w pewnym sensie w Matrixie, przecież o tym Campbell nawet mówił i nie tylko, ale przede wszystkim trzeba pamiętać jedną rzecz: że my jesteśmy istotami duchowymi. My jesteśmy istotami duchowymi. Myślę, że to będzie odpowiedź dla Ghosta.
[03:25:53] - Ja tutaj jeszcze dorzucę jedną rzecz, która się też pojawiła troszeczkę wcześniej w twojej wypowiedzi. Zresztą ona się przejawia i przebija się przez twoje audycje, przez moje, przez dzisiejszą. Kwestia miłości, czyli to, co ty powiedziałeś o zrównoważeniu czakry serca i tej energii, która z niej emanuje, z niej wypływa. Kochani, to jest tak, i to też jest troszeczkę do pytania Ghosta, czy to jest świat materialny, czy to jest świat duchowy, czy to jest taki. Słuchajcie, czakra serca jest czakrą czwartą. Czakr jest siedem.I czakra czwarta jest tak naprawdę dokładnie pośrodku. Czakra serca łączy sferę emocjonalno-duchową ze sferą materialną, ziemską, fizyczną. Jest dokładnie pośrodku. A co jest zawsze pośrodku? Zawsze pośrodku jest prawda.
To jest też odpowiedź na to, czym się należy w życiu kierować i w tym życiu naszym ziemskim, i podczas podróży, o których opowiadał Grzesiu. Podróży w głąb siebie, podróży eksploracji światów zewnętrznych. Jeżeli będziecie się kierować miłością, to zawsze będziecie mieć obok siebie swojego najlepszego przyjaciela, czyli duszę. A to jest gwarantem tego, że nic złego przydarzyć wam się, w moim osobistym przekonaniu, nie może. Jeszcze odpowiem, Grzegorzu, ty mówiłeś, że wybrałeś taką drogę. Ja wybrałem troszeczkę inną. Faktycznie bardziej się skoncentrowałem na eksploracji swojego świata wewnętrznego. Natomiast miałem taki etap, kiedy bardzo chciałem się skomunikować poprzez zewnętrzną eksplorację. Chciałem się skomunikować z własną duszą i poprzez eksplorację zewnętrzną tego kontaktu nie udało mi się nawiązać. Natomiast poprzez eksplorację wewnętrzną zrobiłem to natychmiast.
Dlatego stwierdziłem, że jeżeli coś mam odnaleźć, jakąś prawdę przede wszystkim o sobie, to muszę jej szukać przede wszystkim w samym sobie.
[03:28:52] - U mnie to trochę inaczej wyglądało z tego względu, że ja zawsze pod górkę robiłem sobie. Ale mi się udało.
[03:29:00] - Taka droga poszukiwacza. Jak idziesz na szczyt, nie dziw się, że masz pod górę.
[03:29:06] - Tak. Mi się udawało zarówno poza, jak i wewnątrz siebie poznawać. Dusza ma wiele możliwości, że tak powiem, więc może w taki sposób. Natomiast jeżeli chodzi o kontakt z duszą, to nie jest tak, że za każdym razem. Zawsze ten kontakt mamy z duszą, nigdy go nie tracimy. Tylko kwestia jest czasami taka, że, jak to powiedzieć, czasami dusza ma nas dość, czyli po prostu nie zawsze chce z nami, że tak powiem, w bezpośredni kontakt wchodzić. Ona jest zawsze z nami. Ona się czasami wytłumia, obserwuje nas i tak dalej. Ta świadomość cała nasza czy dusza. Natomiast czasami, kiedy próbuję jakieś rzeczy eksplorować czy dowiedzieć się pewnych rzeczy, to nie zawsze to otrzymam.
Trzeba mieć świadomość tego, że jak ludzie próbują pewnych rzeczy, czyli wyjścia poza ciało i tak dalej i próbują, i im się to po prostu nie udaje. Być może po prostu nie jest jeszcze na to pora albo na przykład może muszą podnieść energetykę swoją, może coś tam im jeszcze brakuje. Ja bym się na tym skupił, bo każdy mówi o tych czakrach i tak dalej, ale też trzeba pamiętać, że można to z poziomu wewnętrznego zrobić, ale można to zrobić z poziomu zewnętrznego, fizycznego, choćby nawet stosując jogę. Jogę dłoni na przykład. Ja bardzo aktywnie teraz stosuję jogę dłoni, czyli te wszystkie mudry i tak dalej. Można również podnosić energetykę swojego ciała, niekoniecznie wchodząc w siebie i pracując, bilansując czakry różnymi metodami. Można również to zrobić właśnie na podstawie choćby nawet ruchów dłoni, pewnych układów palców i tak dalej. O tym właśnie mówi też na przykład Bard między innymi w tych swoich audiencjach.
[03:31:00] - Jest jeszcze oddychanie, są jeszcze misy tybetańskie i tak dalej. Kamienie. Tak, tych technik jest sporo. Ale wiesz co mi teraz przyszło do głowy?
[03:31:10] - Wszystko jest dozwolone.
[03:31:12] - Tak jest. Ale wiesz co mi jeszcze przyszło do głowy? Tak jak powiedziałeś o tym, że dusza nie zawsze chce z nami rozmawiać. Czasami ma nas dosyć. Teraz mi przyszło do głowy, taka szybka retrospekcja moich doświadczeń, że zdarzało mi się na przykład, jeżeli już rozpocząłem pewien proces, czyli gdzieś tam w sposób taki zwykły, ludzki uparłem się na przykład, że coś zrobię w stary sposób, to zawsze dostawałem czas na to od duszy, żeby to, co sobie zaplanowałem, się spełniło. I ten kontakt właśnie na ten okres czasu był jakby zawieszony. Teraz sobie tak myślę, że ze względu właśnie na to, że skoro się uparłeś, to spróbuj, nie będę ci w tym przeszkadzać. Być może też z tego powodu, że ten proces było ciężko przerwać w trakcie, bo już pewne rzeczy się uruchomiły. Nie wiem. Teraz taka luźna myśl gdzieś przyszła mi do głowy.
Do rozważenia oczywiście też przez słuchaczy, bo wy macie na pewno swoje też-
[03:32:26] - Ale to też jest dobra wskazówka ze strony duszy, bo nam dusza w tym momencie daje sygnał, że coś ją tu zainteresowało, więc dobrze by było ten eksperyment zrobić. Pamiętam na przykład swoje eksperymenty z próbowaniem kreacji w tamtym roku czy bodajże dwa lata temu, kiedy robiłem.Miałem takie, już to wspominałem w audycji, więc tylko powiem dosłownie w dwóch czy czterech zdaniach. Tego przykładu nie będę podawał. Podam inny przykład. W pewnym sensie kiedyś zadałem pytanie mojej duszy, czy mogłaby mi pokazać, co się dzieje z pewną osobą, bliską mi osobą, konkretną kobietą. Zadałem sobie pytanie, zobaczyłem pewne scenki, pewne informacje i pojechałem do Polski. To było dzień przed moim wylotem do Polski i na drugi dzień, jak już przyjechałem, włączam Gadu-Gadu. Okazuje się, że ta osoba się do mnie odezwała po 15 latach praktycznie nieobecności. Więc zdałem sobie z tego sprawę, że to dość szybko zadziałało. Drugi przykład był taki, że dwa lata temu chciałem zobaczyć, w jaki sposób na przykład żywot zakończy moja...
Została mi pokazana pewna scena, sytuacja, pewien wypadek i tak dalej. Okazuje się, że trzy dni później miałem wypadek. Dokładnie tak samo to wszystko wyglądało. Tak jak było mi to pokazane wcześniej, taka retrospekcja, wgląd w przyszłość została mi pokazana. Także trzeba tutaj uważać, w jaki sposób to działa i jak się intencje wyraża i co się przede wszystkim myśli. Dlatego ja mam tutaj ze swojej perspektywy dość jasne i mnie nikt nie przekona, że jest inaczej, bo ja tego doświadczyłem. Podałem tylko dwa przykłady, a tych przykładów jest naprawdę w moim życiu przynajmniej bardzo dużo. Także trzeba tutaj uważać, co się mówi, co się wyraża i przede wszystkim nie zadawać głupich pytań. Bo każde najgłupsze pytanie tak naprawdę jest najlepszym pytaniem. Tylko trzeba też uważać na to, że czasami dusza musi nam dać w pewnym sensie lekcję, żebyśmy mogli pewne rzeczy odrobić.
Dzisiaj już wiem, przynajmniej z mojej perspektywy wiem, że to, że coś tam w umyśle wykreowałem czy podglądnąłem, zobaczyłem, to było też w pewnym sensie pokazanie mi, bo udowodnienie to może nie, bo tych dowodów już miałem dużo więcej wcześniej, ale pokazanie mi, że okej, ja się w to nie wtrącam, ty tego doświadcz i jak doświadczysz, wyciągniesz z tego wnioski. Trwało to gdzieś jakiś rok czasu, bo cały czas sobie to analizowałem, cały czas próbowałem znaleźć tej odpowiedzi, tego wszystkiego, o co w tym wszystkim chodziło, w tym przekazie, tym wszystkim, dlaczego miałem ten wypadek, dlaczego mi to wcześniej zostało pokazane i tysiące, miliony pytań. Ale w pewnym momencie sobie uświadomiłem: właśnie po to, żebym pewną rzecz zrozumiał, jak to wszystko działa. Dziś już nie zadaję głupich pytań, że tak powiem w cudzysłowie głupich pytań i uważam, co myślę przede wszystkim. Staram się też z drugiej strony nie życzyć nikomu źle, bo to nie ma sensu. Tak jak powiedziałem we wcześniejszych wypowiedziach moich: to, co damy, to do nas wróci. Z jednej strony wpychasz, z drugiej strony wypychasz i tak to działa. Zawsze musi być, że tak powiem, z jednej strony klocek wypchniesz, to wejdzie ci z drugiej strony. Tutaj jeszcze ktoś zapytał: „Mnie się podobała kwintesencja i podsumowanie Ghosta”. Bardzo mi się podobała i ja lubię do takich rzeczy się przywiązywać i takie rzeczy podkreślać.
Tutaj jest o różnicach. Te różnice, o których mówi pan Sławek i Jubi, zastanawiają tym bardziej, że jest więcej możliwości, jak na przykład wspomniany tu już dzisiaj Campbell. Ja sądzę, że należy szukać wspólnych rzeczy, tych samych w tym wszystkim. Wtedy może zbudujemy jedną całość. Należy właśnie łączyć, a nie dzielić. To jest bardzo piękne podsumowanie i ja takim czymś- Ja myślę, Sławku, że tutaj najważniejszą informacją jest to, żeby być przede wszystkim w porządku z samym sobą. Od siebie trzeba tak naprawdę zacząć. Naprawę świata trzeba zacząć od siebie. Jeżeli my wewnętrznie w sobie będziemy mieli spokój, balans zachowany, będziemy normalni, że tak powiem, normalni, to wszystko będzie się manifestować. To, co mamy wewnątrz, będzie na zewnątrz.
To, co widzimy wewnątrz, widzimy na zewnątrz. To tak samo jak, nie wspomniałem tego, ale tutaj zaraz znajdę. Jeżeli chodzi na przykład o ciała atmaniczne, to w tych ciałach atmanicznych mamy tą najwyższą wolę oraz najwyższe swoje ja i kontakt bezpośredni z naszym duchem. I w momencie, kiedy my jesteśmy już w tym bezpośrednim kontakcie, to w pewnym sensie powstaje tam paradoks. Tak naprawdę tam powstaje początek i koniec, alfa i omega, tak naprawdę nasze wędrówki. Tam powstaje ten paradoks, żebyśmy zrozumieli, w którym punkcie my jesteśmy. Dokładnie jesteśmy pośrodku. Dlatego też wizje na przykład, kiedy ja mam wizje swoje, bardzo często jest, ja na to mówię, efekt motyla. To jest najwyższy stopień kontaktu bezpośredniego ze swoim własnym źródłem. Ten efekt motyla jest też bardzo często wykorzystywany poprzez właśnie te pewne siły.
Też tam są robione nakładki, ale trzeba pamiętać jedną uwagę: przy tym efekcie motyla jest coś takiego, zawsze mamy dwie postacie. To jest to rozdwojenie męskiej i żeńskiej linii, bo też musi być ta równowaga. Czyli jesteśmy efektem, środkiem. Pośrodku jesteśmy tą larwą, ale z prawej i z lewej strony mamy też zawsze dwa pewne byty. Tak naprawdę to jesteśmy my, tylko rozdzieleni na dwie świadomości: pierwiastek męski i pierwiastek żeński. Kiedy my ten cały balans zachowamy, kiedy będziemy mieli wewnętrzny spokój w sobie, ja na przykładJestem osobą, którą jest bardzo ciężko wyprowadzić z równowagi. Naprawdę jest bardzo ciężko z równowagi wyprowadzić. Ale oczywiście nie to, że się nie wkurzam, bo każdy ma pewną swoją granicę wytrzymałości. Choćby nawet dzisiaj w pracy miałem, przepraszam, wczoraj miałem w pracy taki przypadek, gdzie na przykład na początku pracy się troszkę tam może nie to, że pokłóciłem, zadałem proste pytanie, ale niestety niektórzy są zbyt impulsywni, więc musieli po prostu wybuchnąć. Ale co najciekawsze, wysłałem w pewnym momencie pewną informację, wiązkę, że tak powiem, do tej osoby, do konkretnego Anglika i nad samym ranem żeśmy po prostu przytulili do siebie miśka, czyli nawet żeśmy się śmiali i żartowali.
Także tak to właśnie działa. Jeżeli ja wewnętrznie będę spokojny, wysyłam tą informację do ciebie: stary, nic się nie stało. Rozumiem, ty masz takie pojęcie, nie inne. Ja to rozumiem. Mój punkt widzenia jest inny, ale szanuję twoją decyzję, bo to jest twój punkt widzenia. Bo ty tak w tym momencie, w danym momencie pojmujesz to wszystko w taki sposób dochodzisz do siebie, zrozumienia siebie. Okej, ja ci to umożliwię. Bo też trzeba pamiętać, że we współczesnym świecie próbuje nam się wmówić to, że każdy jest dla nas wrogiem. Nie, nikt nie jest dla nas wrogiem. Są pewne przeszkody.
Przeszkody to są też pewne istoty, byty, ludzie, człowiek, które są też nam potrzebne w procesie dojścia do siebie. To nie jest tak, że my wszystko mamy w sobie i my też potrzebujemy czasami wsparcia z innych osób. Każdą istotę, każdą osobę, którą w życiu spotykamy, każdy zawód miłosny, każde jakieś rozczarowanie i tak dalej. One są w pewnym sensie. My cały czas jesteśmy prowadzeni. Jest pewien plan w duszy napisany. Przynajmniej ja tak uważam, że jest pewien plan napisany, ale nie da się wszystkiego zaplanować. Trzeba mieć tą furtkę do poznania, dojścia do swojej prawdy. Fajnie jeżeli to zrozumiemy. Gorzej, jeżeli przez całe życie przebrniemy i dojdziemy do niczego.
Czyli tak naprawdę ja mówię wtedy zmarnowanie życia. Chociaż nie do końca zmarnowanie, bo czasami po prostu dusza, świadomość chce się trochę też w tej rzeczywistości pobyczyć, więc to też może być w ten sposób pojmowane. Generalnie mówię-
[03:41:07] - Każde doświadczenie nie idzie na marne. Każde doświadczenie buduje naszą świadomość. Czy świadomość dobra, czy świadomość zła.
[03:41:16] - Naszą świadomość i współświadomość.
[03:41:19] - Natomiast buduje tą świadomość. Podobało mi się to określenie odnośnie pobyczenia się duszy w danym wcieleniu. Dość ciekawe sformułowanie. Chciałem się do czegoś odnieść, ale się rozgadałem jak zwykle, więc pozwolę sobie tutaj też jeszcze przytoczyć komentarze naszych dzielnych słuchaczy, którzy do tej pory z nami wytrwali. Tutaj panowie jeszcze chyba. Ghost poleca tai chi, qi gongi dla oddychania dobre i dla ruchu, jeżeli chodzi o jakieś tam techniki. Natomiast Bert pyta: jeżeli można państwa zapytać, jaką panowie jako doświadczeni, zaznajomieni z tematem polecacie lekturę, żeby nie tracić czasu na złe książki? Ponieważ nie ma złych doświadczeń, więc nie ma też złych książek. A drugą sprawą jest to, że ja, tak jak powtarzam od wielu audycji, przeczytałem tych książek cztery, jedną napisałem, więc tak naprawdę mogę polecić swoją książkę oraz mogę polecić też książkę Jubiego, która się z tego, co wiem, już pisze dość intensywnie, więc za chwilę będę mógł ją jeszcze bardziej polecić. Więc moje znawstwo w dziedzinie książek nie jest zbyt imponujące.
Dlatego ja tutaj się nie wypowiem, ale może Jubi coś podpowie z fajnych tematów.
[03:43:04] - Tak, moja książka będzie niedługo, że tak powiem. Myślę, że tak w ciągu pół roku się wyrobię. Dlatego też postanowiłem, że troszkę spauzuję z audycjami. Być może jeszcze dwie, trzy audycje zrobię, ale to będą już takie naprawdę spontaniczne, po prostu kiedy będę miał możliwość, bo z tego względu, że ciężko mnie zastać przy komputerze, że tak powiem. Dlatego nie obiecuję, nie piszę. Po prostu kiedy będzie możliwość, zrobię jeszcze audycję, bo mam jeszcze trzech gości, z którymi chciałbym zrobić tę audycję i chciałbym ich wykorzystać, póki są. Natomiast tak z książek, to tak mogę polecić. Rzeczywiście książki Rafała Nieradzika rzeczywiście są dobre, a szczególnie druga książka, czyli druga, którą mam właśnie tutaj przed sobą i czytam ją jeszcze. Pana książki niestety, twoją Sławku jeszcze nie zacząłem niestety, bo nie dałem rady.
[03:43:51] - Czekam.
[03:43:53] - Wolę na spokojnie i tak dalej, a nie w pośpiechu, żeby jakąś recenzję wydać. Wolę sobie to przemyśleć wszystko i tak dalej. Potęga świadomości rzeczywiście-
[03:44:02] - Jak będziesz miał gorszy dzień, to przeczytaj. Ona jest taka rozrywkowa.
[03:44:06] - Aha, okej. W każdym razie mam tutaj przed sobą pana z parasolem na środku i wertuję, więc mam, nie udaję. Potęga podświadomości Josepha Murphy'ego również jest dobrą książką. Ostatnio proponowałem książkę Grzegorza Pawłowskiego Oddech, czyli oddychaj świadomie, żyj pełniej. Też jest dobrą książeczką, jedną z najlepszych według mnie. Ja w swojej drodze raczej kierowałem się książkami Carlosa Castanedy, bo jakoś tak po drodze mi to było wszystko bliżej, więc uznaję, że Carlos Castaneda jest dobrą książką. Nie będę tu wchodził w szczegóły, czy jest to prawdziwe postacie tam i tak dalej. To już pozostawiam.Każdemu słuchaczowi również. Jeżeli chodzi o Roberta Monroe też, tylko trzeba uważać. Ja nie do końca się zgadzam z tym, co Monroe tam pisze.
Uważam, że pewne rzeczy są podkolorowane, a szczególnie dalsze części. Natomiast pierwsze dwie książki uważam, że są rewelacyjne, chociaż też ciężkie dla niektórych do zrozumienia. W każdym razie niech sobie każdy wnioski wyciąga i tak dalej. Natomiast jeżeli chodzi o moją drogę duchową, uważam, że najlepszym na obecną chwilę i przez lata tak mówiłem i dalej będę to mówił był Bruce Moen, a szczególnie jego metody techniki podróży mentalnych, ponieważ ja właściwie podróżuję mentalnie. Niektórzy bardziej, nie wiem, czy eksperci, czy nie, bo już wiele razy słyszałem, nawet dzisiaj słyszałem, że ludzie mówią na mnie ekspert. Oczywiście ja się absolutnie nie poczuwam do tego. Uważam, że każdy jest własnym ekspertem. No bo kto siebie najlepiej zna? Każdy zna siebie najlepiej, więc każdy jest ekspertem dla siebie najlepszym. Więc ja takich rzeczy nie przyjmuję raczej.
Jeżeli ktoś mówi o mnie ekspert. Ale już nawet dzisiaj to słyszałem.
[03:46:05] - No to szkoda, że żeśmy nie porozmawiali o tym przed audycją, bo przecież w takiej roli się pojawiłeś tutaj w audycji.
[03:46:11] - W każdym razie uważam, że Bruce Moen jeżeli chodzi o postacie od strony duchowej i tak dalej, to Bruce Moen jest mi bardzo bliską osobą. Niestety Bruce'a Moena już nie ma, ale miałem styk również z Brucem. Widziałem go po drugiej stronie. Także Carlosa Castanedy, tego Don Juana, tego Indianina też widziałem. To mówię, to jest wszystko kreacja naszego umysłu. Kwestia tylko, czy rzeczywiście widziałem go, czy to było tylko po prostu, bo często trzeba też zrozumieć te całe procesy, jak na przykład to się odbywa poza. Bardzo często na przykład, kiedy oglądamy jakiś film, książkę i tak dalej, czasami wiedza, informacja musi się dwa, trzy dni uleżeć, na przykład dwa, trzy dni później mamy właśnie to przedstawiane w snach. Więc po prostu trzeba wiedzieć, jak to wszystko funkcjonuje. „DMT. Molekuła duszy” również jest bardzo ciekawą książką Ricka Strassmana.
I tutaj ostatnio z tego, co pamiętam, była na antenie promowana dość mocno ta książka. Ja również tą książkę sobie zamówiłem. Rzeczywiście tam jest bardzo dużo eksperymentów, jakie Rick tam przeprowadzał, ciekawych eksperymentów. W ogóle DMT, ta cała substancja to jest też niesamowita rzecz, informacja, substancja, która po prostu powoduje to, że jesteśmy w stanie się połączyć, że tak powiem, świadomością bezpośrednio z własną duszą. Tutaj oczywiście... dobra, to może w te tematy nie będę wchodził. Co tutaj jeszcze wam zaproponować? Bruce'a Moena wam mówiłem. Niestety nie mam swojej biblioteczki przy sobie, bo mam wszystko w Polsce, a nie jestem w stanie teraz do końca przypomnieć te wszystkie książki, ale myślę, że te cztery książeczki, właściwie pięć, czyli Rafała Nieradzika „Potęga podświadomości. Czy można znać przeznaczenie?” Twoja książka „Oddech.
Oddychaj świadomie, żyj w pełni” Grzegorz Pawłowski i również pierwszy tom Rafała. Myślę, że jak najbardziej będą dobrymi książkami, które pomogą wam eksplorować się czy to na zewnątrz, czy wewnątrz. Niech sobie już każdy własną drogę wybierze.
[03:48:34] - Słusznie. Bardzo ładne sformułowanie, bardzo trafne. Myślę, że to jest najlepsze podsumowanie tego, do czego dzisiaj was, kochani, próbowaliśmy z Grzegorzem namówić. Sposób, technika pod warunkiem, że bezpieczna i nieczyniąca nikomu krzywdy każda jest tak naprawdę dobrą. Natomiast żeby to tak troszeczkę rozgraniczyć, to jeżeli szukacie odpowiedzi, jeżeli wiecie już wszystko o sobie albo już wiecie bardzo dużo o sobie, to faktycznie eksploracja światów zewnętrznych poszerza świadomość, pozwala zrozumieć mechanizmy, pozwala zrozumieć zasady i też na pewno jest potrzebna wam, żeby tą wiedzę swoją i tą świadomość jeszcze bardziej rozbudowywać. Jest też potrzebna do tego, żeby budować swoją własną wiarę, że to nasze życie tutaj ziemskie nie jest jedyną płaszczyzną, na której żyjemy. Pozwala budować wiarę w to, że jest jeszcze coś innego, że są jeszcze inne czynniki, które wpływają na nasze życie. Pozwala też transformować podświadomość, czyli tego naszego ziemskiego wroga, rywala, przeciwnika w poszukiwaniu szczęścia. Więc ma to naprawdę mnóstwo fajnych, też przyjemnych i wartościowych korzyści dla nas. Natomiast jeżeli chcecie dowiedzieć się prawdy o samych sobie, jeżeli wasze życie nie do końca was satysfakcjonuje, jeżeli chcielibyście w tym ziemskim życiu coś zmienić, coś poprawić, coś naprawić, to zacznijcie od eksploracji swojego własnego-Zapoznania się ze swoją własną duszą i tam szukajcie odpowiedzi w swoich intencjach, w tym czy kierujecie się miłością, czy kierujecie się strachem, w co wierzycie w życiu, co jest waszym przewodnikiem w tym życiu ziemskim.
W ten sposób znajdziecie odpowiedzi i zrozumiecie przyczyny, dlaczego wasze życie ziemskie, życie codzienne wygląda tak, jak wygląda. Nie wiem, jak tam sytuacja. Jeszcze pozwolę sobie podziękować hostowi, bo oczywiście się uśmiałem. Zawsze, w większości wypadków budzi to radość twoje komentarze. Patrząc na to, że zmierzamy powolutku z komentarzami do końca, zresztą też patrzę, że już mamy dobrze ponad cztery godziny, więc wiem, że ludzie jutro wstają do pracy. Zresztą ty też jutro wstajesz chyba do pracy, nie? Także myślę, że będziemy powolutku, kochani, kończyć.
[03:52:18] - Strumień z komentarzami jeszcze nie wysechł, ale tutaj słuchacze bardziej proszą o podawanie tytułów książek, które były wymieniane przed chwilą. Także ja im tutaj odpisuję. Już nie chcę panów obciążać ciągle tytułami.
[03:52:37] - Nawet nie mamy jak napisać chyba tam specjalnie do naszych słuchaczy.
[03:52:41] - Grzegorz ma tutaj konto na czatach. Może ja panu też podam linki.
[03:52:47] - Ja się znam tutaj do tego, ale jak mówię, wypowiadam się, to ciężko mi to wszystko skontrolować. Dlatego też czasami mogę pominąć jakąś wypowiedź. „Jak wygląda dusza?” Adam pyta. Cieszę się, Grzegorzu, że my akurat się dobrze rozumiemy, bo faktycznie, kochani, to wypowiadanie, śledzenie komentarzy, udzielanie odpowiedzi i tak dalej to nie jest prosta sprawa.
[03:53:18] - Ja bym chciał jeszcze zaznaczyć, że każdy ma własną drogę, jak już wspominałem wcześniej, ale to też trzeba wziąć pod uwagę jedną rzecz, że każdy jest na zupełnie innym poziomie rozwoju i też trzeba być bardzo tolerancyjną osobą, istotą, aby po prostu też rozumieć innych. Dlatego ja staram się na przykład w swoim życiu nikogo nie oceniać. Na przykład czasami jakieś takie zagrywki są pod komentarzami i tak dalej, żebym się na coś wypowiadał. Ja staram się po prostu nie nakierunkowywać, że tak powiem, nie mówić, że jest tak albo inaczej, bo każdy ma swoją własną drogę i każdy w inny sposób myśli. Każdy jest inny, każdy inaczej wygląda, każdy inaczej myśli, każdy inaczej tworzy, kreuje. Także wygląda to naprawdę zupełnie różnie. Kwestia jest taka, żeby zaakceptować inność, zaakceptować to, że ktoś może mieć inne myślenie, ktoś może mieć inne podejście do wszystkiego, a jaką drogę wybierze, to jest jego własna wola i intencja. Ważne jest to, aby to zrozumieć i podążać własną ścieżką. I tak się kiedyś wszyscy stykniemy razem i będziemy się z tego wszystkiego śmiać. Jeszcze bym chciał poruszyć wątek, jeżeli chodzi o eksplorację, wychodzenie poza ciało.
Bardzo dużo ludzi ma problemy. Te wszystkie lęki, że coś ich atakuje, że coś jakieś formy przybiera i tak dalej. Ja bym chciał wszystkich uspokoić, że tak naprawdę te wszystkie lęki w większości przypadków to są nasze lęki. To jest odzwierciedlenie nas samych. My jesteśmy obrazem. W poza bardzo dobrze ten obraz widać. Jesteśmy obrazem wszystkich emocji, wszystkich informacji, wszystkich lęków, wszystkich programowań, programów, które są nałożone na nasze oczy, że tak powiem, czyli nasze widzenie. W poza często jest tak, że jak wspomniałem wcześniej, widzimy obrazkowo, poklatkowo. Bardzo często na przykład w moich wizjach pokazuje się to na zasadzie kliszy filmowej, gdzie na przykład mogę sobie zatrzymać obraz czy kliszę i wejść w dany świat. To też pokazuje właśnie tę naszą wymiarowość.
Oczywiście to kwestia tego, w jaki sposób nam dusza pokazuje, bo każdemu dusza może pokazać w zupełnie inny sposób. Ale jak wspomniałem wcześniej, prawda jest jedna: jest zawsze ten jeden świat uniwersalny, tak zwany świat zerowy, do którego zawsze trafiamy, wskakujemy. Natomiast kwestia innych światów to jest kwestia wejścia w nasze światy bądź innych osób światy, czy też wykreowane światy, bo też jak wspomniałem wcześniej, jest technologia wchodzenia w tych innych również światów, tam jest używana pewna technologia i tak dalej. Śmierć jest tak naprawdę naszą towarzyszką. My się boimy śmierci, ale tak naprawdę my codziennie umieramy. My jak kładziemy się do łóżka, to w pewnym sensie pozostawiamy to ciało fizyczne, ten nasz awatar w tej rzeczywistości, ale świadomością przenosimy się zupełnie gdzie indziej. Także uważam, że nie ma sensu się bać śmierci. Trzeba raczej potraktować ją jako przyjaciółkę. Tutaj odsyłam oczywiście do audycji, do live'ów, które prowadzi Basia na profilu facebookowym. Bardzo ciekawie, fajnie to przedstawiła bodajże chyba dwa tygodnie temu o śmierci, więc zapraszam tam do Basi Pączkowskiej.
Powiem szczerze, że nawet mi pewne rzeczy w głowie poukładała tak, jak powinno być. To jest właśnie dobre, bo właśnie przez takie komunikatory możemy się wymieniać informacjami nie tylko przez książki czy audycje, ale również przez właśnie takie portale. Także zapraszam tutaj słuchaczy, jeżeli ktoś by chciał się dowiedzieć, czym jest śmierć i tak dalej. Nie będę tego rozwijał, bo Basia tutaj lepiej to opowiedziała ode mnie.Aby wejść do Basi Pączkowskiej na profil. Ona ma swój kanał, gdzie opowiada o snach i tak dalej. I ona tam wytłumaczyła, na czym polega śmierć. Że tak naprawdę śmierć jest przyjaciółką naszą, która w ostatnim momencie, kiedy nasza świadomość opuszcza tą rzeczywistość, pomaga nam w przejściu. Bo to jest jak przejście, odsłonięcie kurtyny i przeniesienie świadomości swojej na zupełnie inną płaszczyznę. I to wszystko. Wchodzimy wtedy w te światy duchowe i tam jesteśmy.
Jak wygląda dusza? W sensie, że dusza wygląda oczami. Ja widziałem obraz duszy jako taką duszę w postaci, że tak powiem, nie fizycznej, ale w postaci osoby. Natomiast oczywiście dusza ma szerokie pole manewru i może nam się przedstawiać w taki sposób, w jaki ona chce, żebyśmy ją zobaczyli, lub też taki, w jaki sposób mamy zgromadzone informacje w sobie. Więc na pewno dusza nam się zawsze przedstawi w taki sposób, abyśmy się jej nie bali. Abyśmy nie czuli tego lęku i tak dalej. Na pewno będzie chciała nam pomóc wręcz, a nie zaszkodzić. Więc wydaje mi się, że jeżeli zobaczysz duszę w postaci ufoludka, to też będzie dobra forma, bo taką formę dusza przybierze, aby nas nie zniechęcić. Tak mi się wydaje, tak na gorąco odpowiadając.
[03:58:54] - Tak to właśnie wygląda w tych naszych audycjach na żywo, że tutaj się na gorąco czasami trzeba ustosunkowywać do pytań. Dla mnie są te audycje tak stymulujące, bo czasami pojawiają się tematy, nad którymi ja nigdy nie miałem czasu, potrzeby się pochylić, a tu raptem ktoś zarzuca temat. Moja dusza na przykład bardzo uwielbia audycje, ponieważ ona wtedy ma kupę roboty i ma bardzo dużo czasu dla siebie, żeby mi te informacje podsyłać. Więc ja w imieniu swojej własnej, osobistej, prywatnej świadomości chciałbym wam, kochani, podziękować za tą stymulację.
[04:00:03] - Każdy stymulant jest dobry, żeby tylko nas podnosił świadomościowo do góry.
[04:00:08] - Ja też tak uważam i myślę, że nawet za kilka lat, patrząc na to, co się w tej chwili dzieje ze świadomością ludzi, zwłaszcza ludzi młodych. Młodość ma to do siebie, że jak człowiek ma dwadzieścia parę lat, ma całą swoją bazę podświadomości poukładaną, już wie, co w życiu chce, jak to wszystko powinno wyglądać. Ludzie zazwyczaj w tym wieku nie są zainteresowani jakimiś tematami duszy. Po prostu wszystko wiedzą. Natomiast ja obserwuję u siebie, też rozmawiam z ludźmi, że zainteresowanie ludzi urodzonych w latach 90. tematyką duchową, rozwoju duchowego, w ogóle rozwoju świadomości jest naprawdę coraz większe. I myślę, że Grzesiu, za te 10-15 lat to właśnie ci ludzie zastąpią nas przed mikrofonami. Nie wiem, co tam będzie za 20 lat. Może już to będzie wszystko na żywo i będziemy jak w świecie duchowym ze sobą połączeni małymi monitorkami i będziemy się już mogli obserwować. Natomiast myślę, że to oni będą tutaj dzielić się swoimi doświadczeniami, co mnie zresztą oczywiście bardzo cieszy, bo taki przecież jest nasz cel, żeby tą świadomość cały czas zwiększać, poprawiać i troszeczkę na świadomość ludzi wpływać.
[04:02:11] - Tak, zgadza się. Tutaj Adam pisze na czacie: „Iubek, co radzisz robić z takimi papieżami analogicznie do naszego świata z komarami? Psykać je czy pacyfistycznie dać im się napić?” Ja robię tak, że żeby wejść przede wszystkim na wyższe poziomy, to trzeba też, przynajmniej tak uważam, się doładować. Bo jeżeli mówimy o takich zwykłych śnieniach czy takim zwykłym OBE tutaj przy astralu, to ja mogę właściwie na zawołanie wejść. Natomiast jeżeli chcemy już taką bardziej duchową podróż odbyć, to trzeba też w pewnym sensie się do tego przygotować. Trzeba tutaj się oczyścić, przede wszystkim wyczyścić myśli, złe, negatywne emocje i tak dalej. I przede wszystkim co robię? Zawsze to odcinam. Nie daję im szans po prostu na te tak zwane komary czy też parki, jak to ludzie mówią o tym.Nie da się im się po prostu emocjami karmić, energetyką i tak dalej. Więc ja je po prostu odcinam.
Nie pozwalam, nie zezwalam. Mam własną wolę i poprzez własną wolę po prostu blokuję ich wszystkich. Mówię: „Nie pozwalam, dziękuję, do widzenia” i to tak działa. Po prostu nie potrzeba jakichś kombinacji, milionów metod, technik. Po prostu wyrażenie własnej intencji, wyrażenie własnej woli. Nie pozwalam, blokuję, do widzenia, nie ma was i koniec. Bycie świadomym siebie, własnej istoty, kim jesteśmy, jest jednym z najpotężniejszych, jak nie najważniejszych. Oprócz emocji, intencji i energetyki do ładowania energetycznego i tak dalej. Bycie świadomym tego, kim jesteśmy, to jest najważniejsza esencja tak naprawdę jestestwa. I to mamy blokowane cały czas.
Cały czas jesteśmy pozbawiani tego, żebyśmy nie zrozumieli. Każda istota jest ważna, każda świadomość jest ważna, każdy wnosi coś. Kwestia bycia tego świadomym. Możemy to robić całe życie nieświadomie, ale i tak na końcu, na łożu śmierci czy gdziekolwiek indziej będziemy, nieważne już, jak byśmy to interpretowali, i tak zawsze dojdziemy do jednej konkluzji. Dobrze jest, jeżeli za życia do tego dojdziemy i w młodym wieku, szczególnie kiedy będziemy kształtować swoje własne życie. To dlatego od najmłodszych lat jesteśmy bombardowani, programowani tym wszystkim, żebyśmy czasami nie zeszli na inną ścieżkę. Ścieżkę wyzwolenia. Bert: „Dla rozróżnienia ghost. Ja miałem styczność ze spaghetti z filarem w Mostach, ale to żart. Zobaczmy co przyniesie literatura, która na pewno zakupię i przeczytam.
Ja za 15, 20 lat tu czekam na teleportację, podróże w czasie i na inne planety. Telekineza i tak dalej też by się przydała”. Poza tym to często wygląda, jakby to była teleportacja, ale tak naprawdę podróżujemy tutaj własnymi myślami. Możemy kombinować, robić jak chcemy. Możemy się ciałami przenosić, możemy statkami latać czy czymkolwiek. To jest wszystko w nas zgromadzone. Kwestia tylko dostępu do tego. Odpowiadając oczywiście tutaj Ghostowi oraz Bertowi.
[04:05:39] - No i coś tam, panie Marku, bo ja jeszcze nie odpaliłem tego okienka z czatem, bo jeżeli tutaj nam się komentarze powolutku wyczerpują, to znaczy też być może, że wyczerpują nam się również słuchacze, których dzisiaj żeśmy przeciągnęli troszeczkę w czasie, bo tak patrzę-
[04:06:05] - Wie pan, na początku audycji było coś 60 osób, potem w szczytowym momencie koło północy, uwaga, było coś z 84.
[04:06:15] - Aha, czyli mamy-
[04:06:15] - Więc było ich więcej. A teraz coś pokazuje liczbę 67.
[04:06:21] - Nie jest zła sytuacja. Przepraszam.
[04:06:24] - Jejku!
[04:06:25] - Tak à propos mojej sytuacji.
[04:06:26] - Matko Boska, co tam się stało? Jubi, żyjesz?
[04:06:32] - On tak chyba coś ze sprzętem się wydarzyło.
[04:06:34] - Mikrofon mi spadł. Przepraszam.
[04:06:36] - No właśnie tak coś podejrzewałem, że to będzie prędzej coś ze sprzętem. No dobrze, słuchajcie kochani, ja sądzę, że możemy powolutku kończyć. Myślę, że ta formuła była dzisiaj bardzo ciekawa. Przynajmniej ja ze swojej strony powiem, że jestem bardzo zadowolony, bardzo usatysfakcjonowany. Także Grzesiu dziękuję, dziękuję bardzo za przyjęcie zaproszenia, za udział. Myślę, że mogę to też zrobić w imieniu słuchaczy, bo jak widać też sporo pytań do tematyki, którą ja skrzętnie omijałem, a ty tak pięknie tutaj dzisiaj słuchaczom ją przedstawiłeś. Także dziękuję ci Grzesiu. Kochani, wam też bardzo dziękuję.
[04:07:34] - Jeszcze jakbym mógł, to na koniec bym parę zdań powiedział, ale to proszę dokończyć może.
[04:07:38] - Nie, nie.
[04:07:39] - Z okazji, od razu jakby chciałbym się na te trzy tygodnie najbliższe pożegnać, więc chciałbym dzisiaj mieć tę przyjemność, że tak powiem, pożegnania się. Także mów Grzesiu. To w takim razie ja jeszcze skorzystam z okazji, bo nie będzie dzisiaj niestety audycji „Czas snu” z tego względu, że właśnie zabieram się za pisanie tej książki. Dwa lata mi z tym schodzi. Skupiłem się na audycjach, ale jednak w pewnym momencie, że tak powiem, swoich doświadczeń dusza ciągle mi tutaj próbuje. To znaczy próbuje, po prostu daje mi sygnały, żebym jednak zaczął tą książkę pisać. Dlatego też skupiam się na książce i też wielu osobom już kiedyś obiecałem, że pierwsi dostaną tą książkę, więc na pewno się za tą książkę zabieram. Tytuł książki był „Odrębna rzeczywistość”, ale zmienię to z racji tego, że będę chciał to podzielić właśnie na światy wewnętrzne, zewnętrzne, opisać te wszystkie struktury, jak to wszystko wygląda, moją tą całą drogę i tak dalej, jak to będzie. Odrębne rzeczywistości. Dam parę pewnie snów, przekażę i tak dalej.
Na przykładach będę to chciał wszystko oprzeć. Więc ja się w pewnym sensie też będę troszkę wycofywał, że tak powiem, z audycji. Zresztą widziałem tutaj, że już Ivellios ściągnął moją audycję, bo ja informowałem wcześniej, ale oczywiście jeżeli tylko będzie możliwość, to będę oczywiście wchodził, jak tylko będę miał jakiś przekaz do przekazania. Tak czy inaczej, zrobiłem jeszcze na swoim profilu Radio Dream Time na Facebooku taką ankietę, czy słuchacze chcą, abym prowadził na YouTubie czy na Facebooku jakieś takie wyrywkowe, półgodzinne, może troszkę dłuższe audycje, gdzie mógłbym przedstawiać pewne rzeczy konkretnie do jednej rzeczy się odnieść na przykład i wytłumaczyć ludziom. Na przykład siedząc sobie na klifach, obserwując przyrodę i tak dalej, i opowiadając wam na przykład albo odpowiadając na pytania. To jest jedna sprawa. Dwa-Sławku, ciebie nie będzie, więc może ja jeszcze z tego skorzystam. Postaram się, jeżeli by to była taka opcja, zapytać moich gości. W najbliższe niedziele zamiast poniedziałków, w niedzielę bym zrobił mniej więcej o 22:00 czasu polskiego audycję „Czas snu” i jeżeli mi się tylko uda, to bym chciał w następnym tygodniu w niedzielę zrobić audycję z Joasią. To jest szamanka, która zajmuje się całą energetyką, również duszą i tak dalej.
Poznałem Asię na Konwencie Wiedzy Alternatywnej i oczywiście uprzedzałem ją, że na razie się nie będę odzywał z tego względu, że jestem na rozjazdach, na wyjazdach, ale dałem jej miesiąc, półtorej, żeby pewne rzeczy przemyślała. Ja spróbuję z nią zagadać na dniach, aby ją zaprosić za tydzień. Więc jeżeli tylko dałaby radę, to zapraszam tutaj słuchaczy oczywiście w najbliższą niedzielę, a jeżeli nie, to stosowną informację udzielę na portalach internetowych. Po prostu chciałbym, aby Asia tutaj zrobiła audycję. Znaczy ja zrobiłbym audycję z udziałem Asi szamanki, która przedstawiła nam całą energetykę, podział tych wszystkich ciał, jak to wszystko wygląda z jej perspektywy doświadczeń szamanistycznych. Również za dwa tygodnie postaram się albo z Olkiem, albo ewentualnie jeszcze z Jaruchą zrobić audycję odnośnie duchowości w Słowiańszczyźnie. Taki mam pomysł i z Olkiem bym chciał jeszcze, aby przedstawił nam bardziej od strony matrixowej, czyli z perspektywy Matrixa, aby przedstawił nam, jak to on widzi. Co prawda ja znam już, bo oglądałem jego wypowiedzi na YouTubie i byłem też również na konwencie, gdzie to przedstawiali obydwoje panowie. Natomiast poznałem się z Olkiem osobiście, dlatego też Olek wyraził zgodę. Ja też go uprzedziłem, że będzie to przesunięcie czasowe.
Także najbliższe trzy tygodnie, prawdopodobnie, jeżeli nie będzie jakichś komplikacji i tak dalej, zapraszam tutaj słuchaczy w niedzielę, po audycjach bodajże z panią Adą. Jak dobrze pamiętam, są w niedzielę, więc po tych audycjach bym spróbował z dwie godzinki poprowadzić audycję i będę robił później przerwy. Także myślę do września, października. Wiem, że był kiedyś plan napisany moich audycji, ale po prostu dostaję silne przekazy od swojej duszy, że mam to robić, mam to zrobić, mam pomysły, wiem, jak to zrobić i tak dalej. Więc wstrzymuję, że tak powiem, nadawanie audycji, ale na pewno do tego powrócę, bo to kocham, uwielbiam i chcę się takimi informacjami dzielić. Także z mojej strony to tyle. Nie wiem, czy tu jeszcze będziemy na pytania odpowiadali, czy już będziemy kończyć audycję.
[04:12:24] - Powiem tak: mamy tutaj zapaleńców, którzy chcą ciągnąć do 6:00 rano. Nie wiem, czy to jest dobry pomysł, ale jak znam Ghosta, to-
[04:12:37] - Możemy skończyć jak mikrofon Jubiego.
[04:12:41] - No właśnie. Nie wiem, Marku, czy zamiast ucha nie będzie pan musiał, a my razem z panem udać się do laryngologa, ale z powodu gardła, bo ja też mam problemy ostatnio gardłowe. Polecam. Marek, ty miałeś problemy chyba z uchem ostatnio, tak?
[04:12:57] - Tak, tak. No ale już problem-
[04:12:59] - Ja miałem problemy-
[04:13:00] - Praktycznie-
[04:13:01] - Ja miałem problemy z uchem chyba z trzy miesiące. I wiesz, w jaki sposób to wyleczyłem?
[04:13:05] - W jaki?
[04:13:06] - Mudrami.
[04:13:09] - No ja w końcu postanowiłem jednak przemóc swój wstręt do Big Pharmy i po prostu udać się do laryngologa, bo już nie szło wytrzymać.
[04:13:20] - A ja wyznaję chińską metodę: najlepiej nie chorować.
[04:13:25] - Dobre podejście, czasami trudne do stosowania.
[04:13:30] - Zdrowy cielesny, zdrowy duch, jak to mówią. Dobrze, to w takim razie ja się będę żegnał. Dziękuję bardzo, że była mi dana możliwość wzięcia jako pierwszy gość w twojej audycji, Sławku. Ciągle mam ten „pan”, ale- Pracowaliśmy nad tym trochę, ale myślę, że sobie poradzimy z tym. Także ja też bardzo dziękuję jeszcze raz w swoim imieniu. Oczywiście trzymam kciuki za książkę. Mam nadzieję, że się spotkamy jakoś tak i będziemy mieli okazję się wymienić tymi podręcznikami. Jeżeli masz takie, że tak powiem, duchowe zapotrzebowanie, to jak najbardziej ja jestem jeszcze też z tobą, więc działaj, bo świat czeka na takich ludzi i na takie przekazy.
[04:14:26] - Od nas należy się.
[04:14:32] - Jeszcze raz dziękuję. Zdróweczka i wszystkiego dobrego. I mam nadzieję, że do następnego.
[04:14:37] - Dziękuję bardzo w takim razie i do usłyszenia następnym razem. Trzymajcie się. Cześć.
[04:14:42] - Dzięki. Dzięki. Cześć. No więc kochani, Grzegorza Jubiego już z nami nie ma, więc my też się będziemy żegnać. Ja oczywiście jeszcze raz podziękuję wam na tą chwilę za te nasze ostatnie 24 odcinki, z których ja jako Sławek się bardzo cieszę. O radości mojej duszy też już wspominałem, więc radość jest podwójna. Tradycyjnie wszystkiego dobrego, uważajcie na siebie tak, żebyśmy mogli się za niedługi czas znowu spotkać i wrócić do naszych dywagacji ziemsko-duchowych. A póki co wszystkiego dobrego, ściskam was mocno. Trzymajcie się. Dobrej nocy.
Pa.
[04:15:36] - Mówi te słowa do państwa gospodarz audycji „Świat oczami duszy” oraz autor wideobloga na YouTubie o takim samym tytule. I główna postać warsztatów, które niedługo się odbędą. Żeby zdobyć jakieś informacje o warsztatach, wystarczy wpisać, zgadnijcie co, „Świat oczami duszy” na Facebooku oczywiście i wyskoczy wam wydarzenie i tam wszystkiego się dowiecie co, kiedy, gdzie i z kim. A właściwie z kim to już wiadomo. Z panem Sławkiem jak najbardziej.
[04:16:13] - Rzeczy samej, panie Marku, dziękuję bardzo.
[04:16:16] - Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". A byłbym zapomniał jeszcze o jednej bardzo ważnej rzeczy, o którą zresztą słuchacze na czacie pytali. Polecamy oczywiście waszej uwadze książkę pana Sławka Bączkowskiego, dostępną zarówno w wersji papierowej, jak i elektronicznej „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. I tak oto z czystym sumieniem możemy zakończyć ten dzisiejszy, wyjątkowo długi i chyba najdłuższy i najbardziej dynamiczny odcinek audycji „Świat oczami duszy”. Audycję jak zawsze obsługiwał od strony technicznej Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc. Do usłyszenia ponownie już niedługo. Śledźcie stronę Radio Paranormalium oraz nasz profil na Facebooku. Nasza strona to oczywiście www.paranormalium.pl, bo tam pierwsi dowiecie się, kiedy pan Sławek powróci do nadawania i kiedy ponownie się z nim usłyszymy. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium.
www.paranormalium.pl