[01:38] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, w tym konkretnym punkcie czasu i przestrzeni, w niedzielę 3 marca roku Pańskiego 2019, krótko po godzinie 19:00 rozpoczynamy wlewanie do twonich uszu, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, kolejnego odcinka audycji „Debata Niekontrolowana” z cyklu „Z wizytą w Biurze Duchów”. Dzisiaj tematem głównym audycji będą wszelakiego rodzaju amulety, talizmany i różne inne magiczne przedmioty. Będzie też dużo o symbolach, czyli będzie bardzo magicznie, bardzo konkretnie i bardzo ciekawie. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami autorka bloga Biuro Duchów oraz książki „Opowieści z Biura Duchów” Beata Kampa vel Ada Edelman. Witaj, Beato.
[02:29] - Witam bardzo serdecznie. Cieszę się, że po raz kolejny udało nam się spotkać z państwem. Zapraszam od razu na wstępie do naszego konkursu związanego z książką Richarda Webstera „Amulety i talizmany”. Jest to bardzo ciekawy i dobrze skomponowany poradnik dotyczący tej tematyki. Jeżeli państwo mieliby ochotę udostępnić, to jest link na fanpage'u Biura Duchów. A jeśli mielibyście państwo ochotę jeszcze rzucić okiem na recenzję książki, to zamieściłam ją również na stronie Biura Duchów. Zapraszam do zabawy. Książka jest naprawdę ciekawa i warto o nią zagrać.
[03:21] - Warto zagrać. Tak więc ja jeszcze dla ułatwienia wrzucę, udostępnię też post z Biura Duchów na fanpage'u Radia Paranormalium, ale najpierw tradycyjnie podam kontakt do naszego radia. Będzie można dzwonić gdzieś tak za pół godziny, jakoś gdzieś tak koło godziny 19:30, ale numer telefonu, pod którym będziemy odbierać połączenia warto zapisać sobie już teraz. Numer to 530 620 493, Skype: radio.paranormalium.pl. Można także próbować zadzwonić na numer stacjonarny 32 746 00 08. Najwyżej, gdyby nie udało się połączyć, to oddzwonimy i dołączymy słuchacza. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Oczywiście cały czas także czekamy na komentarze na czatach na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Biura Duchów, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości związane z debatami niekontrolowanymi na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
A więc teraz z czystym sumieniem, Beato, oddaję ci głos.
[04:59] - Szanowni państwo, przygotowując się do tej audycji, zastanawiałam się, jaką proporcję przyjąć między skupieniem się na aspekcie symboli w życiu człowieka a stroną magiczną związaną z amuletami, talizmanami i tak zwanymi przedmiotami przynoszącymi szczęście. Myślę, że zacznę jednak od tego, co najbardziej mnie pasjonuje od lat, czyli właśnie symboliki oraz psychologii głębi Junga. Jest to prywatnie mój konik i rzecz, którą ja się bardzo intensywnie zajmuję i mam nadzieję, że z mojej wiedzy staram się zebrać To, co może być dla państwa praktyczne, ważne i to, co może wzbudzić refleksję na temat otaczającego nas świata. Może zacznę w ten sposób. Człowiek używa słów w mowie lub na piśmie, aby wyrazić znaczenie tego, co chce przekazać. Nasz język jest pełen symboli, alegorii, przenośni, metafor i w komunikacji międzyludzkiej posługujemy się również znakami i przeróżnymi skrótami obrazkowymi. Swoją wymowę mają wobec dnia codziennego znaki towarowe, logo firm. Wszystkie te znaki same w sobie w zasadzie nie mają znaczenia. One są dla nas zrozumiałe i czytelne tylko ze względu na swoje powszechne użycie albo na działania, z którymi się wiążą. Są one powiązane z konkretnym obiektem.
Symbol jest zwrotem, nazwą lub obrazem znanym w codziennym życiu. Jednak poza swoimi konotacjami i oczywistym znaczeniem posiada wiele dodatkowych znaczeń czytanych na znacznie głębszym poziomie. Na całym świecie znane są obiekty takie jak koło czy krzyż, których znaczenie za każdym razem jest związane na przykład z konkretnym kontekstem kulturowym czy nawet geograficznym. Na temat pierwotnego znaczenia tych symboli możemy, prawdę powiedziawszy, jedynie spekulować. Nasz umysł, który zgłębia ten konkretny symbol, zmierza ku ideom w końcowym etapie przekraczającym nasze ludzkie rozumowanie. I tak się składa, że kiedy docieramy do granic naszego intelektualnego poznania, wszystko to, co jest poza nimi, poza tymi granicami, nazywamy boskim. Nadajemy temu sens mistyczny. I jest to jedna z przyczyn, dla których religie używają języka i symboli obrazów bardzo chętnie i w ogromnej ilości. Można powiedzieć, że każdy człowiek pojmuje świat w zależności od jakości swoich zmysłów. Im lepszy mamy wzrok, słuch, powonienie, im wrażliwszy dotyk, tym bogatszy jest obraz otaczającego nas świata.
I to jest rzecz oczywista, bo ktoś o przeciętnym zmyśle powonienia nigdy nie odbierze świata tak szeroko jak osoba, która jest pod tym względem bogato obdarowana przez naturę. Mam tu na myśli te sławne nosy poszczególnych firm perfumeryjnych. Nie jest przesadą powiedzieć, że taki człowiek żyje w zupełnie innym świecie niż my, przeciętni ludzie, którzy odbierają ograniczony zakres zapachów. To samo z ludźmi, którzy mają słuch absolutny, jeżeli chodzi o muzykę. I takie przykłady można by tutaj mnożyć. W tym sensie można powiedzieć, że każdy z nas żyje w swoim odrębnym świecie, ograniczonym nie tylko wydajnością i jakością swoich zmysłów, ale też faktem, że wszystkie bodźce, które do nas w jakiś sposób docierają, muszą być „przetłumaczone” – używam tu pewnego cudzysłowu – ze sfery fizycznej na sferę naszego umysłu. Oczywiście istnieją wydarzenia w naszym życiu, których nie rejestrujemy, gdyż dzieją się poniżej progu świadomości. Czyli coś się zdarzyło, ale zostało odebrane podprogowo, bez udziału świadomego poznania. I takie wydarzenia odbieramy później poprzez sny, ale nie jako racjonalne myśli, tylko jako symbole. Mój mentor Carl Jung uznał, że nieświadoma część psychiki porozumiewa się ze świadomością właśnie za pomocą tychże symboli.
Poprzez język metafor możemy odnaleźć wskazówki w snach, w świecie zewnętrznym, ale też w dziełach sztuki, zabytkach, w religii. Jung uważał, że psychika każdego człowieka tworzy symbole o znaczeniu osobistym i w tych symbolach, niczym w takim wewnętrznym wszechświecie kryje się głębia naszej psychiki, naszego poznania i naszych możliwości. W czasach współczesnych symbolika jest odbierana dwojako. Można nawet powiedzieć, że jest odbierana skrajnie, bo pewna grupa ludzi uważa, że jest to świat zupełnie przebrzmiałych idei, archaicznych pojęć i nie warto się tym zajmować. Z drugiej strony istnieje poważna grupa naukowców, którzy symbolikę uważają za klucz do zrozumienia wszelkich zagadnień współczesnej kultury. Symbol to jest niezwykle pojemny pojęcie. W związku z tym każdy taki swoisty skrót myślowy pozwala nam wyłapać pewne istotne rzeczy, zjawiska, sygnały i zarejestrować je na odpowiednim poziomie. Symbole są nieustannie obecne w naszym życiu, są nieustannie obecne w języku potocznym. Ja pomijam już sztukę, politykę, dzieła artystyczne, poetyckie, bo te są pod tym kątem niesłychanie głęboko analizowane. Zresztą każdy z państwa, kto ma dziecko lub wnuka również zanurza się razem z nim w symbolice poprzez czytanie mu bajek, legend.
Razem z dzieckiem zanurzamy się w morzu symboliki, bo takie przekazy są przepełnione wieloznacznymi sygnałami i przekazami. My codziennie się stykamy z symbolami. Codziennie widzimy osobę, która ma obrączkę, co natychmiast w symboliczny sposób definiuje jej status cywilny. Każdy człowiek potrafi wymienić kilka, a niektórzy nawet kilkanaście barw narodowych czy symboli narodowych różnych krajów. Codziennie mamy do czynienia chociażby z symboliką wyrażoną poprzez sygnalizację świetlną, kiedy przechodzimy na przykład na przejściu dla pieszych. Mamy do czynienia z symboliką kwiatów, z symboliką chociażby związaną z okresem żałoby. Jeżeli ktoś jest ubrany, widzimy osobę w czerni czy też z jakimiś emblematami, żałobnego kiru wpiętego gdzieś w klapę, natychmiast bez słów przekazany zostaje nam ogromny komunikat: jestem w żałobie, czyli jestem w gorszym stanie psychicznym, jestem słabszy, jestem teraz mniej skłonny do nawiązywania z tobą rozmowy, do żartu. To jest ogromny przekaz zawarty czasami chociażby w jakiejś kokardce czarnej wszytej gdzieś na klapie męskiej marynarki. Przekaz jest ogromny, zawierający cały strumień informacji, które do nas napływają. Poza tym, drodzy państwo, jeszcze jedna rzecz, która też bardzo pasjonuje, zwłaszcza czytelników bloga.
Psychologia głębi i symbolika marzeń sennych. Zgodnie ze szkołą Junga, my wszyscy jesteśmy zanurzeni w rezerwuarze pewnej wiedzy wspólnej wszystkim ludziom i wyrażonej poprzez pewien zakres symboliczny, poprzez zakres, który Jung określał archetypami w ludzkości. Tutaj chciałabym dwutorowo pójść w tej audycji, bo z jednej strony chciałabym się odnieść do symboliki marzeń sennych, ale odrobinkę czasu również poświęcę manipulacji, jakiej jesteśmy poddawani poprzez symbolikę reklamy, bo czasami są to skandaliczne wręcz i wstrząsające elementy, z którymi twórcy reklam jakoś nie mają problemu i pompują nam ten przekaz codziennie do podświadomości. My żyjemy w bardzo ciekawych czasach i w czasach, w których dostęp do informacji wydaje się być bardzo prosty. Przynajmniej tutaj, w strefie europejskiej czy w innych wysokorozwiniętych krajach dostęp do wiedzy jest powszechny i chyba nawet najsłabiej wykształcony człowiek Wie wielekroć więcej niż jego przodek żyjący 100 czy 200 lat wcześniej. I sam fakt tego, że ludzie potrafią czytać i pisać również ma tu wielkie znaczenie. To wszystko razem wydaje mi się, że powoduje w nas takie poczucie, że jesteśmy mądrzejsi od naszych przodków i że my mamy taką ogromną świadomość tego, co się wokół nas dzieje, że ta nasza wiedza pozwala nam kontrolować sytuację, być świadomymi ludźmi, obywatelami, żyć w takiej przestrzeni, w której potrafimy się bardzo dobrze poruszać. Tymczasem wcale tak nie jest, bo pewne manipulacje się pojawiają, gdyż posługiwanie się symbolami może otworzyć drogę i do głębokiej duchowości, ale również do poważnych manipulacji i poważnych nadużyć. Ja sobie pozwolę króciutki fragment wypowiedzi Gerharda Werra z 1972 roku. Podkreślam tę datę, bo to jest jednak bez mała 50 lat.
„Utajeni uwodziciele dzisiejszej reklamy handlowej, umiejący posługiwać się wyrazistym obrazem, pozbawiają wolności masowego, nieświadomego, sterowanego od zewnątrz odbiorcę. Korzystają z manipulacji symbolami wywołującymi w nim coraz to nowe potrzeby”. Wypowiedź z 1972 roku. Niestety mogę powiedzieć, że ludzie w międzyczasie jakoś niespecjalnie się opamiętali w tym względzie, ponieważ w dalszym ciągu pozwalają sobą manipulować albo nawet ta manipulacja sięga jeszcze głębiej niż wcześniej, ze względu również na zmiany obyczajowe, które zaszły w społeczeństwie. Sama reklama nie jest niczym złym. Ona istniała, można powiedzieć, tak długo istnieje, jak istnieje handel. Reclamare, czyli wołać, nawoływać. Cóż, wydaje mi się, że daleko odeszliśmy od tych prostych kupców, którzy głośno wychwalali przy straganach swój towar. Odeszliśmy od tego bardzo daleko i przeróżne metody psychomanipulacji, które się pojawiają właśnie przy użyciu symboli, są dla mnie po prostu poruszające i drastyczne. W ostatnich latach bardzo duże poruszenie wywołała pewna sytuacja, która wystąpiła na Litwie.
Chodzi tutaj o wykorzystanie symboli religijnych w reklamie handlowej. Pewna firma litewska produkująca dżinsy i sukienki stworzyła taką reklamę, gdzie para jest wizerunkowo wystylizowana na podobieństwo Jezusa i Marii, mają aureolę nad głową i hasło reklamowe brzmiało: „Jezu, co za dżinsy”. Oczywiście uznano na Litwie, że ta reklama jest niemoralna. Firma otrzymała grzywnę i uruchomiła się cała machina sądowa. Wydaje się, że to również było na rękę tej firmie. I teraz Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu uznał za dopuszczalne używanie symboli religijnych w reklamach handlowych, ponieważ nie ma w tym mowy nienawiści, nie jest to skierowane przeciwko jakiejkolwiek grupie, więc uznali, że można taką reklamę handlową stosować. Ja nie chciałabym tu oceniać wyroku Trybunału Praw Człowieka. Chciałabym tylko zwrócić uwagę, że rzeczywiście symbole religijne były wykorzystywane już wcześniej w reklamie, zwłaszcza po reformacji, kiedy treść Biblii, Stary, Nowy Testament stała się powszechnie dostępna poprzez tłumaczenia na języki narodowe. Stąd miały tutaj miejsce jakieś odniesienia do oferowanych produktów. Na przykład sprzedawcy soli używali wizerunku przedstawiającego żonę Lota, która jak wiemy zamieniła się podobno w słup soli, lub też na przykład szkutnicy przedstawiali Arkę Noego.
Ale to były tylko tego rodzaju symbole. Myślę, że one nikogo nie raziły w jakiś sposób, też nigdy nie były one Zakazane. Natomiast ja bym tu zwróciła uwagę na inny aspekt wykorzystania symboliki religijnej w reklamie. Przede wszystkim symbole raju, Edenu, nieba, czyli przedstawienie tego w taki sposób, że jeśli kupimy coś, to poczujemy się jak w raju. Dla mnie też bardzo znaczące jest wykorzystywanie w symbolice aniołów, które przez wieki utrwaliły się jako istoty, którym ufamy, do których, do anioła stróża ludzie się modlą, ufają, nazywają go swoim przewodnikiem. To jest bardzo głębokie wejście w psychikę człowieka, właśnie użycie symboliki anielskiej. Twórcy reklam niezwykle efektywnie wykorzystują symbole, którym ufamy. Że przy okazji oni trywializują rzeczy ważne, to jest odrębne zagadnienie. Niemniej dla mnie to jest bardzo głęboka manipulacja i bardzo niemoralne zachowanie, ponieważ działanie to odbywa się całkowicie poza świadomością odbiorcy. Oni w ten sposób usuwają wewnętrzne opory, jakie ma jednostka i skłaniają nas do działania niezgodnego z naszą własną wolą, świadomą wolą oraz, co tu dużo mówić, szeroko pojętym własnym interesem.
Poprzez taką manipulację realizujemy, zaspokajamy potrzeby sprawcy tej manipulacji, czyli osoby, która tę reklamę zamówiła, wyprodukowała, która wzięła czynny udział w jej powstaniu i będzie przede wszystkim czerpać zyski z zakupu tego produktu. Poza tym to nie tylko sfery religijnej dotyczy tego rodzaju manipulacja, bo również dotyczy posługiwania się pewnymi hasłami związanymi właśnie ze sferą wiary, sferą, w której funkcjonują pewne odnośniki. Mam tu na myśli na przykład retorykę zakazanego owocu albo retorykę rajskiego owocu. Czegoś, co jest jedyne w swoim rodzaju i odnosi się do czegoś, czego ludzie bardzo by pragnęli. W ogóle reklama posługuje się różnymi symbolami w każdym aspekcie. To jest szalenie widoczne na przykład jeśli chodzi o promowanie zdrowego stylu życia, bo tutaj wiadomo matka natura, dary natury, w zdrowym ciele zdrowy duch. I tego rodzaju manipulacje różnymi symbolami, manipulacje związane z pokazywaniem pięknych, naturalnie rosnących owoców, podczas gdy cały proces uprawy wygląda znacznie inaczej. Jak ogromna jest siła tej symboliki może posłużyć przykład pewnego eksperymentu, gdzie mężczyznom pokazywano zdjęcia różnych samochodów. Były to samochody sportowe, z tym że oczywiście pozbawione logo producenta. Sam model samochodu.
Było kilka tych modeli i koło jednego z modeli tych samochodów postawiono atrakcyjną kobietę, która w ręku trzymała przedmiot o silnej wymowie fallicznej. Większość zaproszonych do tego badania panów wskazywała, że ten samochód, przy którym stoi pani z tym właśnie symbolem, ma najprawdopodobniej największą moc silnika, jest najszybszy, jest najbardziej ekskluzywny i koniecznie dodawałby im męskości i tak dalej. To oddziaływanie jest ogromne i myślę, że my sobie do końca nie uświadamiamy jak wielkie. Pozwolę sobie teraz sekundeczkę nabrać powietrza w płuca. O, właśnie! Tutaj pan Sławomir ma fantastyczne podsumowanie do reklamy. Tak, reklama sprawia, że wszyscy jesteśmy tacy sami. Wszystkim zaczyna nam podobać się to samo. I oczywiście ma pan rację. Tak łatwiej steruje się ludźmi, ponieważ wszyscy Nakierowani są i odpowiednio zmanipulowani pragną tego samego.
Może nie wszyscy, ale przynajmniej większa ilość. Pani też tutaj konkluduje: „Myślę, że społeczeństwo nie mogłoby się składać tylko z nonkonformistów, stąd poddawanie się pewnej formie manipulacji jest nieuniknione. I czy symbol musi być znany nam, by oddziaływał? Na przykład, czy te programy ukazujące nam manipulacje, aby je zdemaskować, nie szkodzą jeszcze bardziej przez ukazanie różnych symboli, których moglibyśmy nie znać?” Ja myślę, że to sławne sformułowanie „prawda nas wyzwoli” jest głębokie i ma sens. Dlatego, że jeżeli my wiemy, znamy pewne mechanizmy i znamy pewne symbole, które są używane, żeby wpłynąć na nas, to jednak jest większa szansa, że unikniemy pewnych pułapek. Bo jeśli rozumiemy, że anioł, który pojawia się w reklamie, mimo że on bardzo nam przypomina piękne czasy dzieciństwa, co też jest psychologicznie poruszeniem tego wewnętrznego dziecka, że ten anioł w reklamie oferuje nam jakiś produkt i mówi, że to jest anielsko pyszne, anielsko poprawia nastrój. Cokolwiek takiego, to my sobie zdajemy, wiedząc, że to jest symbol użyty po to, żeby wzbudzić nasze zaufanie, to też włączają nam się pewne mechanizmy obronne. I ja uważam, że warto jest znać jak najwięcej takich symboli, które są używane de facto w sposób manipulacyjny i przeciwko nam. To są ogromne strategie, zaczynając od tej strony z podziałami na reklamy, które są skierowane do poszczególnych grup etnicznych, wyznaniowych, opracowania graficzne, gdzie ta identyfikacja wizualna też ma ogromne znaczenie. Proszę zwrócić uwagę na przykład, że są w nich zawarte bardzo często przekazy podprogowe.
Na przykład symbol firmy kurierskiej FedEx zawiera w swojej nazwie strzałkę, której w pierwszej chwili nie widać, ale my ją odbieramy. A jako symbol strzałka skierowana w prawo pokazuje pęd do przodu, efektywność, coś, co szybko się odbędzie, szybkie osiągnięcie celu. I w pierwszej chwili, kiedy patrzymy na to logo, my tego nie widzimy. Ja, kiedy powiedziano mi, że w tym logo jest taki symbol ukryty, to mimo że śmiem twierdzić, nie jestem gapą, to chwilkę się przyglądałam i dopiero po dłuższej analizie tego symbolu dostrzegłam tą strzałkę. Na przykład Amazon, gdzie w słowie Amazon przeprowadzono strzałkę od literki A do litery Z zawartej w tej nazwie, co już jest dla nas symbolem, że oni mają wszystko albo że wszystko mogą. Od A do Z. Alfa Omega.
[34:43] - Tutaj też jest taki element lingwistyczny w słowie Amazon. Amazon tak się chyba czyta po angielsku z tego, co kojarzę, jest nawiązanie do słowa amazing. Coś niesamowitego, coś świetnego.
[34:55] - Tak, dokładnie. Oczywiście to jest jeszcze jeden aspekt. Ta strzałka, która takim łukiem biegnie pod nazwą, też jest pewnym przekazem, ponieważ jeżeli popatrzymy pod odpowiednim kątem, to okazuje się, że ta strzałka wygląda jak uśmiech. Więc tutaj naprawdę jest to ogromna praca. I poza tym, tak jak wspomniałam, tu jest jeszcze podział na symbole stricte chrześcijańskie, symbole mieszane i symbole związane z innymi religiami niż chrześcijaństwo. Więc wiadomo, że tutaj w kręgu, powiedzmy chrześcijańskim, wykorzystuje się właśnie alfa i omega, anioł, klucz, róża, tęcza, feniks, ponieważ to są rzeczy, które ogromnie oddziaływują na świadomość. Już chociażby przez fakt, że one bardzo często pojawiają się w symbolice kościelnej. Gdyby dobrze się przyjrzeć, to kościoły są przepełnione tymi właśnie archetypami i to jest od pierwszych chwil nam kodowane, że to jest coś pozytywnego, prawda? Teraz- Oczywiście są też te symbole mieszane, na przykład właśnie ten feniks może być z jednej strony śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa, a na przykład w Chinach nazywany jest cesarzem ptaków i symbolizuje słońce. Wykorzystywanych jest wiele takich symboli, również kojarzących się też poprzez symbolikę religijną, jak na przykład pieczęć.
Proszę zwrócić uwagę, że często jest tak, że pojawiają się na butelkach droższych alkoholi czy na jakichś bombonierkach drogich firm pojawiają się symbole, które wyglądają jak pieczęć. W niektórych przypadkach można nawet dotykając tego przedmiotu poczuć takie zgrubienie sugerujące, jakoby to była pieczęć z laku odlana. I to ma ogromne znaczenie, bo jeżeli pieczęć pojawia się na reklamie, która jest drukowana, czyli jest to pudełko, etykieta, a nawet zdarza się i reklama w prasie, która również jest tak specyficznie wydrukowana, to pieczęć na papierze tworzy taki przekaz, że to, co ta firma pisze o swoim produkcie jest nie do podważenia i pojawienie się takiego znaku naprawdę wyłącza część zdrowego rozsądku w tym momencie. Są przeróżne znaki, na przykład jednorożec, który legendarnie miał oczyszczać wszystko, czego dotknął. Więc wiadomo, jeśli reklama jest powiązana z taką działalnością, w której ma być szeroko pojęta czystość czy też aspekty uczciwości, nieprzekupności, to na pewno to tutaj się sprawdzi. Ale są reklamy uniwersalne, które można w różnych miejscach puszczać poprzez użycie konkretnego symbolu. Jeżeli reklama ma mówić o bogactwie, które ma do nas przyjść, to wiadomo, że wystarczy, jeśli pojawią się monety. W naszych umysłach na przykład jest bardzo mocno zakodowana orchidea, gdzie okazuje się, że jeśli coś wymaga cierpliwości, czyli na przykład musimy wykazać pewną cierpliwość czekając na zysk, to gdzieś w tle pojawi się orchidea. Jeżeli coś jest związane z długowiecznością, to wcale nie musi się pojawić starsza osoba, nawet pełna wigoru i tak dalej. Nie, pojawi się żółw, sosna, jeleń.
Ja po prostu nie mam czasu na to, żeby tu rozmawiać z państwem o każdym z tych aspektów, ale tak po prostu jest. Jeżeli coś ma być związane z obfitością i jakimś błogosławieństwem dla nas, czy to ulga w bólu, czy też zarobek, czy jakaś inwestycja, która ma nam przynieść zyski, to pojawi się w tej czy innej postaci woda. Jeżeli chodzi o płodność, będzie to owoc granatu. Jeśli coś ma być związane z pomyślnością, z takim aspektem pojawienia się dla nas korzystnych perspektyw, pojawią się ptaki w locie. Jeśli powodzenie i dostatek w obfitości, pojawią się ryby w tej reklamie w tej czy w innej formie. Siła, energia to tygrys. Wiadomo. Ale na przykład jeżeli siła i wytrzymałość, czyli na przykład wytrzymałe obuwie, to ani chybi pojawią się gdzieś w tle góry. Wszystko jedno, czy te buty są do chodzenia po górach, czy nie. Także to są strategie opracowane na podstawie wieloletnich badań i diagnozowaniu, który symbol jest najbardziej uniwersalny.
I jego powielanie w tym kontekście na pewno czyni go jeszcze bardziej powszechnym i zapadającym w nasze umysły. Także ja tutaj państwa uczulam na te pewne triki reklamowe, bo tu można by było mówić i mówić bez końca, a tu jeszcze następne tematy są do poruszenia. Po prostu bądźmy mądrzy, filtrujmy to wszystko. Zastanówmy się chwilkę, dlaczego tak spontanicznie zareagowaliśmy na tą reklamę. Co takiego z nami zrobiono, że nagle potrzebujemy nowej kanapy czy czegokolwiek innego. Nie wiem, czy państwo pamiętacie, ale kiedyś była taka reklama, która jakby szydziła z innych reklam, gdzie pani powstrzymuje męża i woła za nim: „Bogdan, na co ci ta glebogryzarka?” Bądźmy jak ta pani. Na co ci ta glebogryzarka? Na co ci ten 15. gadżet w twoim domu? I to jest dla nas jedyny ratunek, bo możemy nie oglądać telewizji, ale Reklama będzie w nas uderzać przez Internet, przez gazety, billboardy i tak dalej.
My tego nie unikniemy. Ale jeżeli wyczulimy siebie na pewne rzeczy, to może być dobrze. Ma pan rację, tutaj w komentarzu: znają, w jaki sposób działają nasze mózgi. My czytamy klatkowo, obrazkowo. Oczywiście z tym, że jeżeli chodzi o podprogowe przekazy w reklamach, to jednak Rada Etyki Mediów sprawdza reklamy i są ogromne kary za wykorzystywanie tak zwanych pustych miejsc w przekazie klatkowym i podobno są za to bardzo duże kary. Uznano to za najbardziej nieetyczne z możliwych działań reklamowych. Poza tym jest jeszcze jeden aspekt, na który pozwolę sobie szybciutko zwrócić uwagę, że przekaz podprogowy w reklamie, jak wykazały badania, nie do każdego dociera. To jest ciekawe, ale to jest analogiczne jak z hipnozą, że są ludzie, których jest bardzo łatwo zahipnotyzować i to się dzieje jak pstryknięcie palcami. Za 10 sekund zaśniesz. Jest silna osobowość hipnotyzera i osoba poddaje się temu błyskawicznie.
Ale są ludzie, nad którymi trzeba się naprawdę dobrze napracować, żeby oni się poddali hipnozie, żeby weszli w ten konkretny stan. Były badania niezależne, na szczęście nie główny nurt, tylko badacze niezależni. Okazało się, że nie każdy się tego typu reklamie poddaje i ten przekaz podprogowy nie wszyscy odbierają, tak jak nie wszyscy się łatwo dają zahipnotyzować. W tym dopatruję się jakiejś nadziei. Na pewno, jeśli sobie wyłączymy telewizor, to wiele z tego unikniemy. Tak, na pewno. Możemy sobie oszczędzić pewnych niepotrzebnych emocji i tego epatowania nami poprzez reklamy. Ja osobiście nawet mam taką refleksję, że gdyby tu nagle pojawili się jacyś przybysze z innej galaktyki i przez chwilę obejrzeliby to, co dzieje się w jakimkolwiek kanale telewizyjnym głównego nurtu, to doszliby do wniosku, że ludzie niczego tak nie potrzebują, jak tabletek przeciwbólowych, tabletek na zgagę, podpasek i pieluch dla dzieci. I to jest wszystko, czego ludzkość potrzebuje. Patrząc statystycznie na reklamy, które się pojawiają.
Ale przejdźmy do innych rzeczy. Kochani, symbolika marzeń sennych, czyli psychologia głębi. Wiadomo, że ludzkość od zarania dziejów spisywała sny, przypisywała snom ogromną wagę. Osoby, które czytały sny były obdarzane wielkim szacunkiem. Ta wiedza była zbierana, najstarsze księgi sięgają starożytnej Mezopotamii, jeśli chodzi o senniki. Przez tysiąclecia ludzie sobie zdawali sprawę, że sen może mieć znaczenie, jeśli chodzi o odzwierciedlanie stanu naszego zdrowia, może pomagać nam w nawiązaniu kontaktu z samym sobą, ale także wierzyli, że możemy nawiązać kontakt z istotami wyższymi. Sen był bardzo ważny i tłumaczenie snu miało znaczenie. Niestety później, w czasie, kiedy chrześcijaństwo intensywnie parło do nowych wyznawców, ta wiedza została mocno zapomniana, ponieważ ludzie bali się kar za zainteresowanie snami i symboliką senną. Ale w końcu pojawił się Jung i ta wiedza znowu zaczęła być traktowana poważnie. Proszę państwa, jest mnóstwo senników i wiele osób korzysta z nich, ponieważ one też zawierają pewne symbole i archetypy, które od niepamiętnych czasów budzą podobne skojarzenia.
Najprostszy przykład, jaki przychodzi mi do głowy, to chociażby sen o wypadających zębach. Bardzo wiele osób kojarzy ten sen albo z chorobą, która ma się pojawić, albo z wiadomością o śmierci kogoś znajomego. No ale cóż. Jeżeli widzimy wypadający ząb i nie jest to mleczak, to wiadomo, że nastąpiła sytuacja nieodwracalna. Ku mojemu głębokiemu ubolewaniu trzecia para ząbków nam nie odrośnie. Jeśli widać, że ten ząb wyleciał i pojawia się krew, to wiemy, że nasza nadświadomość przekazuje nam, że coś zajdzie w naszym życiu, coś nieodwracalnego. Tak jak nieodwracalny jest fakt, że jeśli wypada dorosłemu człowiekowi ząb, to on już nie odrośnie. W tym sensie ten ząb staje się martwy. Tego rodzaju symbolika na pewno ma znaczenie. Ona się pojawia i wydaje mi się bardzo czytelna.
Kolejna rzecz, symbolika krwi. Drodzy państwo, można by było również całą noc o tym rozmawiać, bo jest to nieprawdopodobnie szeroki temat. Krew zawsze była traktowana właściwie we wszystkich kulturach jako substancja zawierająca w sobie życie, która zawiera w sobie pierwiastek boski, która oddaje naszą łączność z pokoleniami. Wszyscy znamy takie określenia: braterstwo krwi, zachować zimną krew, mieć coś we krwi. Krew kogoś zalewa. Krwawy chrzest, zła krew, rody krwi. To jest potężna i przebogata symbolicznie rzecz. Kiedyś pojawia się w naszym śnie sytuacja czy przedmiot umoczony we krwi, to zwykle mamy natychmiastowe połączenie z symbolem naszej rodziny, kogoś bliskiego. W ten sposób też można to rozumieć. Ogromna ilość naszych przekazów sennych zawiera właśnie te symbole płynące z nadświadomości do świadomości, żeby o czymś nas poinformować.
Mam bardzo ciekawy sen pewnej czytelniczki bloga. Chciałabym trzy słowa na temat niego dopowiedzieć i pozwolę sobie fragment przeczytać. „Od lat śni mi się pewien dziwny sen, po którym zawsze otrzymuję wiadomość o czyjejś śmierci. Jestem w tym śnie małą dziewczynką. Znajduję się na terenie gospodarstwa moich dziadków. Staję przed drzwiami do stodoły, świadoma tego, że dziadek zabronił mi tam wchodzić. Z wiadomych względów były tam przechowywane różne ostre narzędzia, którymi dziecko mogłoby się skrzywdzić. Słyszę dziwne dźwięki i chociaż wiem, że nie powinnam, uchylam drzwi i zaglądam do środka. Wszędzie leżą białe płócienne worki ze zbożem. Biegają po nich całe stada myszy.
Worki są rozdarte i wysypuje się. Ponieważ drzwi skrzypią, a do stodoły wpada światło, gryzonie zwracają na mnie uwagę. Boję się ich i wybiegam ze stodoły. Zatrzaskuję drzwi i wtedy się budzę”. Proszę zobaczyć, jak nieprawdopodobnie przebogaty jest ten sen. Pani jest we śnie małą dziewczynką, czyli wszystko odbywa się z perspektywy wewnętrznego dziecka. Staje przed drzwiami wiodącymi do stodoły, która była tym zakazanym owocem, miejscem, do którego ona nie mogła wchodzić i z perspektywy dziecka zakodowała nie informacje dotyczące niebezpieczeństw, które się tam z racjonalnego punktu widzenia kryją, tylko zakodowała, że jest to niesamowicie tajemnicze miejsce. Wie, że nie wolno, ale uchyla te drzwi, ponieważ słyszy interesujące ją dźwięki. Wszędzie leżą białe płócienne worki. Białe worki, jaśki, wszelkie przedmioty, powiedzmy koperty czy przedmioty przypominające kształtem kopertę białą, bardzo często zwiastują list czy wiadomość, która do nas w najbliższym czasie dotrze.
Albo wiadomość, której my nie chcemy przyjąć do swojej świadomości. Kolejna rzecz, biegające myszy. Worki są rozdarte, wysypuje się zboże. Pani zwraca na siebie uwagę i boi się tych gryzoni. Symbolika związana ze śmiercią? Wydaje mi się, że raczej jednoznaczna. Po pierwsze, jeśli jakiekolwiek gryzonie dobrały się do zapasów, dla ludzi oznaczało to głód. Zapasy były zniszczone, zanieczyszczone ich odchodami. Oznaczało to głód, a czasami wręcz śmierć głodową. Strach przed samymi gryzoniami też jest jednoznaczny.
One roznosiły tragiczne choroby, które zbierały żniwo w milionach istnień ludzkich. I ten sen właśnie tej pani przepowiada wiadomość o śmierci kogoś bliskiego. Pan Sławomir pisze, że oczywiście nasza percepcja jest powiązana z naszym systemem przekonań, ale mimo to chciałam zwrócić uwagę, że istnieją symbole tak uniwersalne, że tu nie ma żadnego podziału na to, z jakiej kultury jesteśmy czy jaką religię wyznajemy. Pan John: „Sny to symbolika, przekazy z naszej duszy i tak powinno się je czytać”. Wcześniej pojawiła się sugestia, że bardzo dobrze byłoby robić sobie swoje indywidualne senniki. Myślę, że cały sennik to jest trochę za dużo powiedziane, ale notować sobie pewne charakterystyczne elementy symboliczne, które pojawiają się w naszych snach. Bo rzeczywiście jakiś specyficzny kontekst zawarty w śnie czy też pojawiające się elementy mogą być specyficzne tylko dla naszej osobowości. One są czytelne tylko dla nas. Jeden ze słuchaczy pisze: „Dawno kogoś nie widziałem. Ta osoba mi się śni i następnego dnia niespodziewanie ją spotykam”.
Myślę, że na poziomie nadświadomości czy jak ktoś woli, na poziomie Akaszy, nasze dusze porozumiewają się między sobą i dużo wcześniej zapowiadają pewne zdarzenia, które mają wystąpić. Bo jeśli ktoś również chciałby się z nami spotkać, myśli o nas lub nawet planuje, że przy okazji na przykład przylotu do Polski chciałby odwiedzić znajomych i również w tym kontekście o nas myśli, to dziwnym trafem rzeczywiście zdarza się, powiedziałabym nierzadko przynajmniej, że we śnie ta postać się akurat pojawia. To jest ta fantastyczna komunikacja, która między nami zachodzi. Nasza percepcja, żebyśmy nie wiem jak odcinali się od świata zewnętrznego, zawsze będzie połączona. Tak jak wspominam, wierzę, że jesteśmy wszyscy połączeni na poziomie duchowym właśnie poprzez tą nadświadomość czy nieświadomość zbiorową, czy Akaszę, jak kto woli. W tym sensie jesteśmy zanurzeni w pewnych doświadczeniach wspólnie. Nie mówiąc już o tym, że my też nie do końca wiemy, na ile jest faktycznie działająca nasza pamięć genetyczna, więc tutaj też mogą być pewne wzorce i archetypy przekazywane. Poza tym proszę zwrócić uwagę na przykład na symbol krzyża. Jest to chyba najbardziej uniwersalny, prosty znak symboliczny, jaki istnieje na świecie. Absolutnie nie ogranicza się przecież do kultury chrześcijańskiej.
Przeciwnie, można nawet powiedzieć, że jeżeli chodzi o ludy Ameryki Północnej, Południowej, tam przyjęto łatwiej chrześcijaństwo, dlatego, że oni już wcześniej znali znak krzyża, więc nie był to dla nich jakiś szokujący i zupełnie nowy symbol. Prosta sprawa. Przecinające się proste tworzą układ orientacyjny w przestrzeni, dzielą ją na górę, dół, prawo, lewo. Po prostu łączą różne przeciwieństwa w całość. Nie mówiąc już o tym, że krzyż w ogóle przypomina postać ludzką z rozpostartymi ramionami. To jest też pod względem numerologicznym ciekawe, dlatego, że on poprzez połączenie czterech punktów zewnętrznych odnosi się do symboliki liczby cztery, a jeśli uwzględnimy punkt przecięcia, to do cyfry pięć. Krzyż wpisany w okrąg na długo przed chrześcijaństwem oznaczał połączenie nieba i ziemi, a także symbolizował podział na cztery pory roku. Proszę też zwrócić uwagę na przykład na sprawę rozstajnych dróg. W symbolice ludów świata rozstajne drogi są uznawane za miejsce, gdzie krzyżuje się świat żywych i umarłych. W wielu kulturach wierzono, że właśnie na rozstajnych drogach zatrzymują się dusze ludzi zmarłych, które nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić.
Nie wiedzą, dokąd iść. Na rozstajach prowadzone było wiele rytuałów magicznych i myślę, że z tym właśnie jest związany zwyczaj stawiania kapliczek na rozstajnych drogach. Miało to stanowić rodzaj ochrony dla osób, które tam się znajdą. Jak wspomniałam, tym symbolem krzyża równoramiennego posługiwali się Inkowie, Aztekowie, Majowie. Poniekąd można powiedzieć, że krzyż w kształcie litery T jest nazywany również krzyżem świętego Antoniego. Przypomina nieco symbol zwany młotem Thora, czyli ulubiony germański amulet. Krzyż ankh w Egipcie nazywany kluczem życia. Dla kopttów, dla chrześcijan koptyjskich on po dziś dzień jest jak najbardziej stosowany w ich Kościele i uznawany za symbol związany ze zmartwychwstaniem Jezusa. To jest przykład symbolu, który jest ponad wszystkimi możliwymi podziałami, prawda? Myślę, że znakomitym przykładem z kolei symbolu, który został w arogancji ludzkiej poddany pewnym manipulacjom, jest chociażby symbol swastyki.
Badania nad energią kształtu w Polsce prowadził między innymi nieodżałowanej pamięci Włodzimierz Zylberthal, który na politechnice prowadził tego rodzaju badania i miał bardzo ciekawe rezultaty potwierdzające na przykład oddziaływanie kształtów runicznych. I myślę, że czy symbol swastyki, czy symbole runiczne są starsze od ludzi i promieniujące pewną doskonałością. I naszą arogancją i pychą jest manipulowanie przy tego rodzaju symbolach. I dlatego myślę, że faszystowskie Niemcy miały okazję o tym się dobitnie przekonać, gdyż symbol swastyki pojawia się już w kulturze Mohendżo-Daro, kultura Indusów, w Chinach stanowiła symbol rozróżniania kierunków nieba, w Indiach zwana jest znakiem na sercu Buddy, w Tybecie symbol szczęścia i błogosławieństwa, w hinduizmie i dżinizmie cztery poziomy świata bogów. Jak również w słowiańskiej jest tak zwana słowiańska swastyka.
[01:05:18] - Ale czy sposób oraz siła działania tych symboli wynikają tylko z zaznaczenia, jakie są im przypisywane?
[01:05:28] - Nie. Myślę, że to jest dużo głębsza sprawa. Powtarzam, mnie chodzi o te pierwotne symbole, czyli swastykę w pierwotnym kształcie, czy też runę sowilo pisaną jako pojedyncza runa. Bo z punktu widzenia badań, które prowadził Włodek Zylberthal jasno wynikało, że istnieje energia kształtu i ten kształt na nas oddziałuje, oddziałuje na naszą psychikę. Dlatego to nie jest nic nadzwyczajnego, że ludzie chętniej wybierają meble, które nie mają kantów. I to nie chodzi tylko o to, żeby się nie uderzyć. Po prostu jest w naszej psychice zakodowane, że wszystko to, co ma łagodną krawędź, jest dla nas lepsze niż to, co ma krawędź ostrą. I takich analogii jest dużo więcej. Natomiast jeśli chodzi o te symbole, one oddziałują na psychikę ludzką w bardzo silny sposób. I stąd chcę powiedzieć, że ta manipulacja ze złamaniem ramion swastyki buddyjskiej mogła w szerokim zastosowaniu właśnie pobudzić w tym narodzie.
Przecież swastyki wisiały wszędzie, gdzie się tylko dało w faszystowskich Niemcach. Wisiały wszędzie i one mogły swoim promieniowaniem obudzić w tym narodzie właśnie taką szczególną agresję Szczególną niechęć do innych osób i w ogóle negatywne emocje, bo przecież w pozytywnym oddźwięku znaki te miały wymowę słoneczną, pozytywną, wzbudzającą miłość, ciepło, serdeczność, powodzenie. Ta tak zwana runa, jak to mówili oczywiście niemieccy faszyści, runa sig symbolizowała dla nich zwycięstwo. A w alfabecie runicznym wikingów, mówimy tu o runie sowilo, która była znakiem słonecznym, związanym z honorem, postępem, tym, co aktywne, nieograniczoną energią i do tego miała pobudzać wojowników. Tylko że oni używali jej jako pojedynczego znaku runy sowilo i umieszczali ją na tarczach, czy też tatuowali na przykład wikingowie sobie na ciele. Ale to były pojedyncze runy. Natomiast oni przekształcili to w znak, stawiając jedną obok drugiej, czyli ten znak SS, który my znamy jako SS i później na hełmach, na ciele sobie tatuowali tą podwójną runę sig, czyli podwójne sowilo. To doprowadziło do tego, jakby ci ludzie stali się karykaturami tego, co powinna ta runa im dać. Nie wiem, czy ja dość jasno się wyrażam, że zamiast honoru, postępu, takiego aktywnego działania, braterstwa, to oni... Boże, wiadomo co robili esesmani, wiadomo, do czego oni się posuwali.
Więc użycie tej runy w podwójnym ustawieniu jedna przy drugiej spowodowało, że cała symbolika się wypaczyła, ponieważ z tej pozytywnej runy sowilo powstał znak przypominający piorun, uderzenie pioruna. A poza tym ja rozmawiałam kiedyś z ludźmi zajmującymi się i badającymi bardzo głęboko tę energię kształtów oddziałujących na nas. I oni stwierdzili, że zestawienie tej runy sowilo i stworzenie z niej tego symbolu SS, zadziałało trochę tak, jak podwojenie energii, która w rzeczywistości doprowadziła, że ta energia uzyskała złą wartość, wypaczoną, można powiedzieć wynaturzoną swoją formę przybrała. O to chodzi. Więc myślę, że to jest szalenie ważne, żebyśmy nie dotykali pewnych rzeczy, od których jesteśmy mniejsi. Może w ten sposób powiem, bo manipulowanie przy tych symbolach dla mnie jest dokładnie tym samym, co manipulowanie przy ludzkim genomie, kiedy nie zna się całego ludzkiego DNA i tych wszystkich funkcji, które poszczególne części pełnią i wmawia się nam, że to jest jakieś DNA bezwartościowe, śmieciowe i tak dalej. I rozpoczynają się pewne manipulacje, kiedy nie zna się głębi tematu, całości tematu. I tak samo jest tutaj, jeśli chodzi o język symboli i o język zwłaszcza tak silnych symboli jak runy, które według mitologii są to znaki dane ludziom przez istoty wyższe, przez bogów. Pan pisze: „Czy swastyka emanuje teraz pierwotną energią, czy wtórną, którą naniosła Trzecia Rzesza?“. Swastyka w swojej pierwotnej formie, nie wykrzywionej, nie zniekształconej symbolicznie i duchowo poprzez Trzecią Rzeszę, jak najbardziej pozostaje tym, czym była od zarania dziejów.
Symbolem światła, dobra, symbolem szczęścia. Natomiast z kolei dla nas szczęśliwie jest to, że zakazano używać symboli nazistowskich i wszystkie te zniknęły z naszej przestrzeni, z naszego życia i od wielu lat już są widoczne jedynie sporadycznie i tylko dla zainteresowanych. Myślę, że to był wypaczony, zły symbol, który zachował swoją negatywną energię, bo przecież ludzie po dziś dzień zapamiętali, czym była ta faszystowska swastyka i jaki dramat przyniosła dla świata. Tak samo jak ta podwójna runa sowilo, czyli według tamtej terminologii runa sig. Też jest jak najgorzej kojarzona i wiemy, że to się po prostu nie sprawdziło. To było bardzo złe.
[01:13:41] - Ja może korzystając z tych paru sekund przerwy, przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, bowiem otwarta jest już linia telefoniczna. Można dzwonić pod numer 530 620 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także pisać przez cały czas na naszym Gadotadzie pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Tutaj widzę, że państwo bardzo intensywnie te nasze czaty wykorzystujecie, co się bardzo chwali. Jesteśmy też na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Biura Duchów, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości nawiązujące do naszej dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:14:47] - Tak. Dziękuję, że mogłam napić się w międzyczasie i trochę podratować gardło. Szanowni państwo, jest rzeczą naturalną, że każdy z nas może pewne rzeczy w sposób symboliczny odbierać troszkę inaczej. I tak jest, że nawet bardzo znane symbole mogą rodzić różne skojarzenia. Proszę zwrócić uwagę na przykład na symbol znany jako Oko Horusa, Oko Ozyrysa, który z Egiptu przeniósł się do wierzeń chrześcijańskich, gdzie później ten symbol przedstawiano jako oko zamknięte w trójkącie, co miało symbolizować oko Boga, trójkąt, Trójca Święta. Otoczony promieniami lub jakimiś innymi symbolami chwały, glorii i tak dalej. I tak to przetransformowało chrześcijaństwo. Oko Horusa czy też Ozyrysa po dziś dzień, jeśli chodzi o kraje basenu Morza Śródziemnego, to jest to symbol powszechnie używany na łodziach rybackich, na budynkach, w samochodach, breloczkach, różnych wisiorkach i tak dalej. To jest bardzo ładny symbol, jeszcze w tych błękitach malowany. Myślę, że w ich umysłach tak to pozostało, że jest to oko opiekuńcze.
Oko, które spogląda gdzieś na człowieka z nieba i jest to pożyteczne. To w chrześcijaństwie zostało przedstawione jako tak zwane Oko Opatrzności, jak wspomniałam, w tym trójkącie i tak dalej. Ale część osób na pewno zaraz zauważy, że ten emblemat został przejęty i na przykład w organizacjach masońskich jest tak zwanym symbolem Wielkiego Architekta Nieba i w tej chwili jest na pewnym aspekcie kojarzony dużo bardziej z masonerią i różnymi tajnymi ugrupowaniami niż z tym swoim pierwotnym aspektem. Może poza basenem Morza Śródziemnego, gdzie ludzie malują Oko Horusa, ale nieco w inny sposób, bez trójkąta, bez żadnych emblematów dodatkowych, po prostu tak, jak ono pierwotnie wyglądało. Jeszcze sobie pozwolę. Myślę, że rzeczywiście unikanie snów albo celowe eliminowanie tej symboliki, która pojawia się w snach, jest rzeczywiście unikaniem prawdy o samym sobie. Tu się jak najbardziej z państwem zgadzam. Sny są czasami bardzo mocno naładowane różnymi emocjami i to też jest prawda. Ale z drugiej strony, czy nie jest dla nas korzystniej przerobić pewne trudne aspekty na tej bezpiecznej płaszczyźnie snu, niż pozostawić je całkowicie nieuświadomionymi albo nieprzerobionymi do naszej rzeczywistości? Bo to tak wygląda, że jeśli niektóre lęki uda nam się przerobić właśnie we śnie- Taki sen ma dla nas znaczenie, zaryzykowałabym terapeutyczne.
I to jest wartość sama w sobie. A dodatkowo fakt, że nasza nadświadomość musi jakoś przekazać pewne informacje i nie wszystko udaje się w czasie, kiedy jesteśmy aktywni. Więc wtedy ta płaszczyzna snu również pozwala nam na uporządkowanie myśli. A fakt, że czasami to uporządkowanie myśli wymaga pewnego wysiłku, to prawda. Tylko tyle, że uporządkowanie myśli prowadzi również do pewnej harmonii w naszych emocjach. I wydaje mi się, że praca ze swoimi marzeniami sennymi jest bardzo dla nas istotna z punktu widzenia rozwoju emocjonalnego, bez względu na to, czy ktoś jest osobą wierzącą, czy niewierzącą. Chodzi mi po prostu o to, czy uznajemy istnienie jakichś światów duchowych, czy światów innych, boskich. Bez względu na to wszystko, sam fakt, że stajemy się swoim własnym terapeutą. Tak że marzenia senne są niesamowicie istotne, choć bywa, że niektóre symbole rzeczywiście mają charakter szalenie indywidualny. Ponieważ spojrzałam teraz na zegarek i już robi się późnawo, a chciałabym jeszcze odnieść się do tematyki, o której mówiliśmy: amulety i talizmany.
W kontekście książki Richarda Webstera, którą naprawdę jeszcze raz polecam, bo jeśli ktoś interesuje się tego rodzaju tematyką, to muszę powiedzieć, że jest to napisane niewątpliwie przez człowieka, który wie, o czym pisze i bardzo ładnie ta wiedza jest zebrana, podzielona na poszczególne działy. Myślę, że jest to po prostu kompendium wiedzy, które osobom zainteresowanym nie tylko amuletami i talizmanami, ale również symboliczną wymową pewnych informacji, symboli, również wiedzy związanej z astrologią i kosmobiologicznym połączeniem pewnych znaków i rzeczy związanych z codziennością naszą. Myślę, że rzeczywiście warto tym tytułem się zainteresować. Ewentualnie jeśli, tak jak wspominałam, możecie państwo ten tytuł udostępnić, jeżeli chodzi o link i będziemy tą książkę losować. Amulety i talizmany oraz przedmioty przynoszące szczęście. Ja mam wrażenie, że bardzo często używamy tych pojęć zamiennie, podczas gdy jeżeli chodzi o pierwotne znaczenie, to tak nie powinniśmy robić. Gdyż amulet z łacińskiego amuletum, co można przetłumaczyć jako akt zapobiegania złu, jest skierowany jako element ochronny, jako coś, co postawi barierę między nami a tym, czego się obawiamy. Między nami a chorobą, między nami a złymi ludźmi, między nami a niespokojnymi, pełnymi męczących wizji snami na przykład. Bo są amulety, które mają zapobiegać złym snom, czyli na przykład indiański łapacz snów. Między innymi takim było jego zadanie, żeby wychwytywać złe sny i wychwytywać też istoty, które mogłyby wtargnąć do naszego snu.
Natomiast talizmany to są obiekty, które mają zapewnić nam określoną moc, ochronę, odwagę, energię, której nam brakuje, żeby sobie z czymś poradzić. I można powiedzieć, są one tworzone w określonym celu i mają służyć osobie, która je posiada lub nosi, czyli albo ma blisko ciała, albo też po prostu ma na przykład w mieszkaniu. W dzisiejszych czasach amulety i talizmany są dużo bardziej w powszechnym użytku, niż my sobie to uświadamiamy i niż używali tychże amuletów i talizmanów nasi przodkowie. Tyle tylko, że część osób z różnych powodów woli określenie „przedmioty przynoszące szczęście". Bo jeżeli my się nad tym zastanowimy i spojrzymy z pewnym dystansem, na spokojnie, to zdajemy sobie sprawę, że jeżeli sportowiec ma jakieś elementy wyposażenia czy emblematy, czy jakieś części garderoby, które zakłada zawsze przed ważnym meczem, startem, konkursem, rajdem, w zależności od dyscypliny i jeżeli on przypisuje tymże czerwonym skarpetkom, opasce na ramię, czapeczce baseballowej swoje powodzenie i sukces w danej dziedzinie, temu konkretnemu przedmiotowi, to przecież ani chybi spełnia wszystkie warunki czegoś, co nazywaliśmy kiedyś talizmanem. Dla mnie to jest jasne. Trudno tutaj dyskutować i myślę, że to jest kwestia tylko nazewnictwa, ale wydaje się może komuś, że jest bardziej nowoczesny, jak nie użyje słowa talizman. Nasi przodkowie używali futer, pazurów, naszyjników zawierających fragmenty ciał różnych zwierząt, ponieważ chcieli przejąć cechy, które te zwierzęta reprezentowały. Poza tym takie akcesoria jak orle pióra, futro czy pazury lamparta na jakimś naszyjniku, kły rekina podnosiły prestiż osoby, która je nosiła. I jak można przypuszczać zwiększały jej moc, stawały się talizmanem dodającym energii, dodającym drapieżności, dodającym sprytu, dodającym być może pomysłowości, czy też energii w działaniu.
I to były tego rodzaju talizmany. Natomiast w dzisiejszych czasach mamy dużo większą ilość materiałów, z których możemy talizmany czy amulety wykonywać i myślę też, być może i większą fantazję pod tym względem przejawiamy, bo pewnym natchnieniem do tworzenia w czasach wcześniejszych amuletów, talizmanów była sama przyroda, czyli coś, co na przykład występowało w niej rzadko. Przysłowiowa czterolistna koniczyna stawała się symbolem czegoś rzadkiego, nieuchwytnego, czegoś, co wszyscy chcielibyśmy zdobyć, czyli stawała się symbolem szczęścia, powodzenia, nagłej odmiany losu. Taką dominującą przestrzenią, w której ludzie próbowali w jakiś sposób się zabezpieczać, było przede wszystkim tak zwane złe oko. I co ciekawe, tutaj rzeczywiście jest to naprawdę przedziwne, że uznawanie mocy ludzkiego spojrzenia wykracza w ogóle poza granice kulturowe i społeczne. Istnieje kilkadziesiąt nazw z różnych kontynentów, krajów dotyczących czegoś, co my nazywamy złym okiem. I proszę zwrócić uwagę, że do dzisiejszych czasów mówimy, przynajmniej w polskim języku istnieje takie powiedzenie: „Gdyby wzrok zabijał, to już bym nie żyła. Ona na mnie tak spojrzała, że gdyby wzrok zabijał, to już bym nie żyła". Odczuwalne wydaje się człowiekowi to, że ktoś patrząc, może przenieść swoją złą intencję, swoje złe życzenie, które dosięga nas w formie absolutnie fizycznej. Jeszcze usiłuję tutaj doczytać państwa, bo nie chciałabym przeoczyć tych ciekawostek.
Wszyscy miewamy jakieś rzeczywiście nagłe, dziwne sny, które do nas przychodzą i nie jesteśmy w stanie Zareagować i natychmiast wysnuć wnioski co do tychże snów. Ale życie to jest pewien proces. Jesteśmy w ciągłym procesie oddziaływania i współoddziaływania, ale też odbierania wszystkich innych mechanizmów, procesów, które wokół nas się dzieją. Dlatego niekiedy pojawia się w naszej głowie coś nowego, w naszej przestrzeni symbolicznej również. Ale myślę, że każdy z nas, jeśli jakikolwiek symbol senny, pojawiający się nawet sporadycznie, spojrzy z perspektywy obserwatora zewnętrznego albo skojarzy go z konkretnymi wydarzeniami, jakie zaszły na przykład na przestrzeni ostatnich dwóch, trzech dni, to każdy znajdzie odpowiedź, dlaczego jest to taki, a nie inny symbol, dlaczego nie znajdujemy go w senniku. Nasza percepcja musi tutaj zadziałać samoistnie i w sposób bezpośredni i indywidualny. Teraz zgubiłam wątek. Bardzo ważne, jeżeli chodzi o amulety i talizmany, jest istotną rzeczą, że po wynalezieniu druku to się dopiero zaczęło dziać w temacie, ponieważ pojawiły się amulety drukowane na papierze. I tutaj już rozpoczęła się naprawdę hulaj dusza. To, co było dla niektórych nieosiągalne poprzez finezję kształtu czy skomplikowaną strukturę, którą by chciano odtworzyć, w momencie pojawienia się druku przestało być przeszkodą.
Dużo łatwiej było stworzyć pewną matrycę, która mogła służyć do powielania finezyjnego kształtu niż na przykład wyrzeźbić go sobie w jakimś kamyku czy wyrzeźbić go w drewnie. Poza tym nie każdy posiada takie zdolności, żeby mógł sobie zrobić dowolny talizman. To jest ciekawa rzecz, bo do około XV wieku Kościół zabraniał stosowania i noszenia wszelakich talizmanów i amuletów. Natomiast w wieku XVI zdecydowanie zmieniono kierunek i każdy może się domyślić, z jakiego powodu. W każdym razie pojawiły się przeróżne medaliki czy wizerunki całych grup świętych wszelkiego autoramentu, od świętego Krzysztofa, patrona szczęśliwej podróży, co później automatycznie i samo przez się rozszerzyło się na kierowców i na wszelkiego rodzaju pojazdy poruszające się również na niebie. Dla policjantów, zwłaszcza jeżeli chodzi o obie Ameryki, święty Juda i z nim emblematy były noszone. Cały panteon świętych został wykorzystany do tworzenia właśnie amuletów, dzięki którym ludzie mieli uzyskać pewnego rodzaju ochronę. Bo każdy medalik, nawet krzyżyk noszony przez człowieka, zamienia się w taki właśnie amulet lub talizman. Nie jest to oznaka naszej przynależności do konkretnego wyznania li tylko. Nie jest to tego rodzaju oznaka.
Każdy, kto zakłada na siebie jakikolwiek symbol, medalik czy wizerunek świętego lub w ogóle jakiekolwiek symbole religijne, które związane są z wyznawaną wiarą, każdy człowiek doszukuje się w tym i pragnie, aby za tym symbolem stała pewna siła, moc, która będzie go chronić. Heksagram, czyli Gwiazda Dawida, zwana również Megan David, Tarczą Dawida, w wielu kulturach jest uznawana za symbol ochronny i wcale nie dotyczy to tylko kultury judaistycznej, bo Heksagramy są uważane za symbole posiadające bardzo silną moc alchemiczną, moc również związaną z kabałą, z Księgą Zohar, z wieloma wierzeniami, z praktykami magicznymi, ezoterycznymi. Wszędzie tam heksagramy są uważane za bardzo silne remedia posiadające ogromną moc ochronną. I teraz cóż, o tym żeśmy mówili. Nie ukrywam, że mam tu w punktach rozpisane, bo to jest bardzo długa audycja i mówiliśmy o tym nieszczęsnym złym oku. To jest rzeczywiście ciekawostka, również myślę, taka socjologiczna, etnograficzna, psychologiczna i wiele dziedzin nauki miałoby się tutaj czym zajmować, bo pojawia się ten element we wszystkich kulturach. Stąd właśnie biorą się czerwone kokardki na wózkach dziecięcych, bo ten czerwony kolor jest taki dynamiczny, silny i ma znaczenie ochronne, jeśli chodzi o negatywną energię, którą ktoś próbowałby na nas oddziaływać. Znamy przecież czerwone nitki zawiązywane na nadgarstkach, czy też w innych kulturach na przykład bransoletki z niebieskich koralików zawiązywane na rączkach małych dzieci. I to są bardzo silne w kulturze pozostałości, bo przecież proszę zwrócić uwagę, że jak najbardziej po dziś dzień spotykamy na ulicach wózki właśnie z czerwonymi kokardkami. Może jeszcze wrócę tutaj, tak jak wspomniałam, amulety i talizmany właściwie najsilniejsze działanie mają wtedy, kiedy sami sobie je wykonamy, kiedy włożymy w to własną energię i naładujemy je naszym pragnieniem, ale też myślę i naszą wiarą.
Jeżeli ktoś koniecznie chciałby z państwa spróbować, to myślę, że bez porównania skuteczniej na nas oddziaływać będzie coś, co samiśmy sobie uczynili, niż najbardziej reklamowany i niesłychanie fikuśny, wykonany taśmowo przedmiot. Także jeśli już ktoś chciałby, to polecam rękodzieło w tym względzie najbardziej. Bo cóż, za każdym razem, kiedy będziecie państwo spoglądać na tenże amulet czy na talizman, w zależności do czego ma służyć, będziecie z punktu widzenia czystej psychologii z jednej strony ładować swoją energią, tą myśl o tej rzeczy, idei, o tym pragnieniu, które bardzo chcielibyście, żeby się wydarzyło, a z drugiej strony, jeśli chodzi o tą sferę ochronną, zwracanie uwagi właśnie na ten przedmiot spowoduje siłą rzeczy, że będziemy w ogóle zwracać większą uwagę na szeroko pojęte nasze bezpieczeństwo. I tak, tutaj rzeczywiście pan Sławek ma rację. Między innymi ta czerwień, zapinana gdzieś tam na rączkach, na wózeczkach dziecięcych miała przyciągać to złe oko, czyli miało się na niej koncentrować, na tym czerwonym kolorze to spojrzenie, a nie na dziecku, które rodzice w ten sposób chcieli chronić. Ale też kolor czerwony ma w sobie bardzo dużą siłę wyrównywania energii. Także to jest też bardzo szerokie pojęcie, jeśli chodzi o ten czerwony kolor i przysłowiowe złe oko. W każdym razie, jeśli państwo pozwolicie, jeszcze tutaj przypomniałabym, że jeżeli chodzi o słynne talizmany, to na przykład bardzo ważne są dzwonki. Dzwonki miały bardzo silne oddziaływanie, ponieważ zawsze wierzono Że one są w stanie odganiać złe duchy. Nawet w Biblii czytamy, że dzwoneczki były przyszyte do brzegów szaty Aarona i pełniły funkcję ochronną.
Najprostszy sposób ochrony to są właśnie dzwonki chroniące nasz dom, wieszane gdzieś przy wejściu, żeby drzwiami były one poruszane. Nie mówiąc już o konotacjach z feng shui. Powiedzmy sobie szczerze, te zasady feng shui też się znikąd nie wzięły. Jako talizman jest oczywiście pieczęć Salomona, czyli tak zwana Gwiazda Dawida, o której wspominałam. Ona ma mnóstwo różnych konotacji i zastosowań. Jeszcze oczywiście tetragrammaton. I przesławna ręka Fatimy, która jest bardzo popularna nie tylko w Izraelu, ale również we wszystkich krajach arabskich. Zresztą jest to poza tym sama w sobie bardzo ładna ozdoba. To jest jedyny znany mi symbol, który tak jednoznacznie godzi i Arabów, i Izraelitów. Z jednej strony jest nazywana ręką Miriam, ręką Fatimy.
Nazywają ten symbol również Hams, Hamsa. Także jest bardzo wiele takich przedmiotów, które w szeroko pojętym odbiorze są uznawane za przedmioty, czy też symbolizują rzeczy dla człowieka szczęśliwe. Myślę też, że chociażby, skoro już o symbolach i logotypach mówiliśmy wcześniej, że Biedronka to też nie jest owad przypadkowo wybrany, jeżeli chodzi o pewną sieć, ponieważ od niepamiętnych czasów panuje przekonanie, że zabicie biedronki przynosi pecha. Ten owad od zamierzchłych czasów był kojarzony ze świętością, z taką delikatnością natury. W późniejszym czasie kojarzony był z Maryją Dziewicą. W niektórych językach nazwa biedronka może być przetłumaczona jako chrząszcz naszej pani. Także jest to symbol bardzo pozytywnie kojarzący się wielu osobom. To samo czterolistna koniczyna. W wielu krajach również, co może być zaskakujące, symbolem magicznym pod wieloma względami i przyciągającym w naszą stronę pozytywnych ludzi i ludzi, którzy mogą być szczęśliwym trafem w naszym życiu, mogą przynieść nam dużo dobra i radości, są guziki. Po prostu w wielu kulturach uważano, że guziki, zwłaszcza błyszczące, przyciągają do nas ludzi, którzy będą mieli jakieś pozytywne z nami konotacje.
A jak pisze właśnie w swojej książce Richard Webster, w kręgu, w którym wychowywała się jego babcia, było na przykład takim rytuałem potrząsanie guzikami w metalowym pudełku i wierzono, że przyciąga się w ten sposób pieniądze. Na zdrowy, zupełnie logiczny umysł dźwięk tych metalowych guzików, które uderzają w ściany metalowego pudełka, przypomina po prostu dźwięk bilonu, który znalazłby się gdzieś w naszym zasięgu, w jakimś pudełku, w skarbonce. Myślę, że jest to takie trochę zaklinanie losu. Wszyscy znamy jemiołę i te jej nieprawdopodobne właściwości związane z takim utwierdzaniem ludzi w stałych związkach i w ogóle łączeniem ludzi w pary. Słynne pocałunki pod jemiołą. I takich talizmanów jest po prostu mnóstwo. Poza tym mnie się wydaje, że Dla nas stworzenie sobie szczęśliwego talizmanu jest rzeczą prostą, dlatego że każdy przedmiot, który bardzo dobrze nam się kojarzy, który przypomina nam miłe chwile, chwile romantyczne, chwile, w których byliśmy szczęśliwi, może stać się talizmanem, który będzie dla nas pracował przez cały czas, przez resztę naszego życia. Bo za każdym razem, kiedy na tą rzecz spojrzymy, kiedy skoncentrujemy na niej swoją uwagę, to przywołamy te piękne chwile, w których było bardzo dobrze, w których byliśmy szczęśliwi. I to wspomnienie myślę, że może dodawać sił i motywować nas nawet w trudnych chwilach, kiedy źle się dzieje i nasze życie albo zwolniło, albo znaleźliśmy się na zakręcie w mniej ciekawym czasie dla nas. Stąd uważam, że tak jak niektóre plemiona indiańskie posiadające swoje woreczki magiczne, w których nosili przedmioty symbolizujące właśnie siłę, odporność, witalność i tak dalej, to myślę, że nie od rzeczy jest zrobić sobie takie pudełko, w którym zbieramy drobiazgi związane z naszymi szczęśliwymi i dobrymi chwilami w życiu.
W tej chwili rozwój fotografii też swoje zrobił, bo wiele tych chwil można uwiecznić. I warto do tego wracać, ponieważ psychika potrzebuje pozytywnych bodźców, a wydaje mi się, że przedmioty, w których zaklęliśmy odrobinę naszego szczęścia, są najwspanialszymi talizmanami i amuletami, jakie tylko można posiadać, bo są bezpośrednio z nami związane i dotykają czegoś prawdziwego. Prawdziwego wydarzenia, które coś nam dało i które przyjęliśmy z miłością, z radością, którym cieszyliśmy się. Tutaj pozwolę sobie jeszcze rzucić okiem na pytania. Pan Sławek przypomniał: „Tak, przecież my również widząc kominiarza łapiemy się za guzik”. Pan Sławek pisze dalej: „Guzik, który często był amuletem. Kominiarza kojarzono z czystym kominem, więc ciepłem, brakiem dymu w chacie i bardzo pozytywnie przenoszono to szczęście na guzik”. Wiem, że z różnych powodów ludzie bardzo chcieli posiadać jakiś przedmiot, który wykuwany był przez kowala. Niekoniecznie musiała być to podkowa, ale na przykład gwóźdź, bo kiedyś kowale również i tym się zajmowali. Do dzisiaj panuje w środowisku ezoterycznym przekonanie, że warto mieć w domu coś, co było metaloplastykę, czyli rzecz rzeczywiście wykutą przez kowala, zwłaszcza w obrębie wejścia do naszych domów, czyli klamka, kołatka, może jakaś ozdoba, dzwonek, warto, żeby to było zrobione ręką kowala, ponieważ rzeczywiście kowal przez wieki jawił się niczym alchemik.
On pracował z wszystkimi żywiołami ziemi i wydawało się, że w jego rękach są one w sposób symboliczny posłuszne. Myślę, że podkowa jest najbardziej znanym symbolem, ale ja słyszałam i takie opinie na temat rzeczy ręcznie wykonanych przez kowala. Coś w tym jest. Kuźnia ma swoją magię i pomijam jeszcze fakt, jak piękne są to rzeczy, które kowale wykonują i niektóre mają w sobie taki poziom artyzmu, że trudno uwierzyć, że tak twardy metal można ukształtować w tak cudowne, delikatne i piękne wzory czy jakieś elementy dekoracyjne. Czy na polskim rynku dostępna jest warta uwagi książka o symbolizmie? Proszę państwa, jeśli kiedykolwiek, gdzieś na państwa drodze pojawi się książka wydana przez wydawnictwo Muza, niestety w 2001 roku, więc wydaje mi się, że wchodzi w grę Allegro albo antykwariaty, autorstwa profesora Hansa Biedermanna, „Leksykon symboli”. Polecam. To jest jedna z największych, najszerszych, jeśli chodzi o zakres materiału prac dostępnych, z którymi miałam do czynienia. Jest to pięknie wydane i pięknie opracowane, bardzo szeroko potraktowane zestawienie symboli, którymi przesiąknięta jest nasza rzeczywistość. Bardzo głęboko autor cofa się do korzeni wielu tych najbardziej znanych symboli.
Jest też, przepraszam, tylko muszę sięgnąć do notatek. Jest bardzo dobra książka Junga „Człowiek i jego symbole”. I jeszcze jest, proszę mi wybaczyć, ale jeśli mam podać tytuł, to muszę po to sięgnąć. Już. Clar Gibson „Jak czytać symbole”. Też jest to pozycja warta tego, żeby się z nią zapoznać. To jeśli chodzi o moją skromną rekomendację, bo uważam, że ma pan rację, że rzeczywiście jesteśmy często zasypywani wydawnictwami bardzo spłycającymi pewne tematy, które czasami prowadzą nas trochę na manowce wiedzy i nie wszystko bym poleciła. Natomiast te pozycje, o których wspomniałam, to dla mnie jest absolutna podstawa. Aha, ktoś tu, pan Tomasz.
[01:59:02] - Pan Tomasz napisał: „Słucham, ale zapytam, bo laik jestem, ale po co te amulety?”
[01:59:12] - Od zawsze ludzie potrzebowali czegoś, co podbudowałoby ich ciągłe poczucie znajdowania się w pewnym niebezpieczeństwie. Ludzie umierali, gdyż wtedy pewne błache nawet dolegliwości czy błache urazy prowadziły do śmierci, bo nie było to właściwie zaopatrzone. Często nie było odpowiedniej higieny i ludzie umierali z błahych powodów.
[01:59:55] - Czyli posiadanie jakiegoś amuletu daje ludziom poczucie, że znajdują się pod opieką jakiejś siły wyższej.
[02:00:05] - Tak, bo amulet, jak wspomniałam, oddziela nas od czegoś, czego nie chcemy. Czyli nie chcemy spotkać dzikiego zwierzęcia, które nas zaatakuje i które nas rozerwie na strzępy. Więc mamy taki amulet, który chroni nas przed takim spotkaniem. Nie chcemy doświadczyć choroby, więc mamy amulet, który chroni nas przed chorobami. I myślę, że ludziom było łatwiej żyć z wiarą, że przedmiot ten może im pomóc, może ich uratować. Myślę, że nie jest to wiara bezpodstawna tak do końca, ponieważ w przypadku, kiedy matka na przykład robiła amulet swojemu dziecku, ona ładowała ten przedmiot taką siłą swojej emocji, swojej miłości, że moim zdaniem ten przedmiot sam w sobie mógł oddziaływać na dziecko, żeby z pewnych sytuacji wyszło obronną ręką. Z talizmanami jest trochę inaczej, bo jak wspomniałam, one są tworzone po coś. Po to, żeby służyć, żeby wzmacniać, żeby człowieka dopingować w drodze do osiągnięcia czegoś, czego pragnie. Wszystko jedno, co to jest. Amulety z racji swojego pochodzenia i intencji, z jaką są robione, mają spełniać charakter ochronny.
Natomiast można powiedzieć, że talizmany są zdecydowanie robione dla osiągnięcia jakiegoś celu i one mają wzmacniać nasze działanie przede wszystkim w kierunku osiągnięcia tego, czego pragniemy. Chciałam pokazać, że choć jako ludzie współcześni nazywamy to przedmiotami, które przynoszą nam szczęście, ale wiara w tego rodzaju remedia i artefakty jest bardzo głęboka. Przecież większość maturzystek przestrzega po dziś dzień tej czerwonej podwiązki. Już o innych czerwonych rzeczach nie będę mówić, które panie na siebie zakładają, żeby zdać maturę. Panowie też mają swoją listę rzeczy, które mogą im przynieść szczęście. Zwróć Marku uwagę, jest cała litania, co panna młoda powinna założyć do ślubu: coś niebieskiego, coś nowego, coś starego, coś pożyczonego, coś własnego. A czymże to wszystko jest, jak nie tworzeniem kodów zabezpieczających właśnie na zasadzie amuletu? Te wszystkie rzeczy razem tworzą gdzieś w przestrzeni psychicznej jeden wielki amulet, którym ona oddziela się od potencjalnej porażki, od potencjalnego nieszczęścia, które może na nią sprowadzić ten związek. Na przykład jak kierowca Formuły 1 zakłada zawsze te same rękawiczki czy jakąś chustkę na szyję. Mam na myśli taką apaszkę na szyi pod hełmem, bo to jest jego szczęśliwa apaszka.
To co to jest, jak nie talizman? Bo wiesz, że nie zakłada na szyję czterolistnej koniczynki, wisiora z czterolistną koniczynką, to nie znaczy, że nie używa talizmanów. On ma swoją szczęśliwą apaszkę. 35 wyścigów pod rząd i on bez niej nie ruszy. To co to jest, jak nie talizman? Tak mi się wydaje. Tutaj już są niektóre komentarze państwa, zdecydowanie w zupełnie innej tematyce. Cóż, ja myślę, że będziemy kończyć. Marku?
[02:05:30] - Myślę, że możemy już kończyć powolutku. Tym bardziej, że mamy po godzinie 21:00. Za chwilę minie kwadrans. Może parę słów o najbliższej audycji. Oczywiście usłyszymy się ponownie w „Debacie Niekontrolowanej” już za dwa tygodnie. Nie wiemy jeszcze dokładnie, jaki będzie temat, ale tak mi coś świta, że słowem kluczowym będzie nazwisko Ibn Alexander.
[02:05:57] - Mnie też coś w tym kierunku świta, ale zrobimy wszystko, żeby audycja była ciekawa. Mam nadzieję, że państwa tym razem również nie zanudziłam. Dziękuję za ten czas spędzony ze mną i z Radiem Paranormalium. Polecam się na przyszłość i myślę, że w ciągu dwóch, trzech dni znowu pojawi się konkurs książkowy na obydwu fanpage'ach. Wtedy doprecyzujemy temat audycji, bo nie brakuje pomysłów. Wprost przeciwnie, jest ich bardzo dużo, ale chcielibyśmy też, żeby były one różnorodne. Także pracujemy nad tym, prawda Marku?
[02:06:56] - Tak. Ja tutaj jeszcze w międzyczasie, już na koniec podesłałem ci na Messengerze parę komentarzy od słuchaczy. „Pozdrawiam prowadzącą i szarlatana na kompie w Radio Paranormalium”. Rozumiem, że ja jestem tym szarlatanem, tak?
[02:07:14] - Nie wiem, mogę być ja.
[02:07:19] - Mamy dwóch szarlatanów.
[02:07:22] - Tak.
[02:07:24] - Tutaj już nie widzę żadnych komentarzy, także możemy chyba z czystym sumieniem kończyć. Myślę, że dzisiaj słuchacze bardzo dużo wiedzy za twoją sprawą głównie łyknęli. Tak jak Beata mówiła przed chwilą o temacie kolejnej audycji z cyklu „Debata Niekontrolowana” z wizytą w Biurze Duchów dowiecie się państwo w ciągu najbliższych kilku dni na stronie Radia Paranormalium oraz na stronie Biura Duchów, biuroduchow.pl. Za dzisiaj już dziękujemy. Audycję jak zawsze od strony technicznej obserwował Marek Sęk „Ivellios”. Była z nami po drugiej stronie połączenia internetowego Beata Kamp Paweł Ada Adelmann. Dzięki jeszcze raz, Beato.
[02:08:08] - Kłaniam się. Dobrej nocy. Życzę wszystkiego dobrego dla państwa.
[02:08:14] - Śledźcie stronę Radia Paranormalium www.paranormalium.pl oraz nasz profil na Facebooku. Oczywiście zachęcamy także do polubienia i śledzenia profilu Biura Duchów oraz strony biuroduchow.pl. Oczywiście jak najbardziej. Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia w kolejnych audycjach. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.