[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”. Namaste. Witam cię szanowny gościu. Witam cię również szanowna gościówo. Składając ręce na wysokości serca, kłonię się nisko do pasa i tym właśnie gestem: namaste, witam was, szanowni przybysze, w kolejnym odcinku naszych spotkań w „Chacie mistyka”.
Bardzo cieszy mnie, że udało wam się odnaleźć ścieżkę prowadzącą do owej skromnej chatki w gęstwinie zarośli pośród tajemniczej wyspy, gdzieś daleko pośród głębokiego i rozległego oceanu świadomości. To oczywiście wszystko metafory, ale mam nadzieję, że dosyć zabawne. Pozdrawiam na samym wstępie wszystkich słuchaczy, wszystkich gości „Chaty mistyka”. Bardzo miło mi, że pojawiacie się, niektórzy z was dosyć regularnie, w owych progach „Chaty mistyka”. Witam i pozdrawiam również nowych słuchaczy. Na wstępie chciałbym również pozdrowić i wyrazić potężny szacunek wobec Ivelliosa, gospodarza Radia Paranormalium, pod którego szyldem jesteście w stanie słuchać owych nagrań, które to prezentuję dla was już od dosyć długiego czasu. Więc potężny szacunek i wyrazy podziękowania dla Ivelliosa za morderczy wkład pracy w to, żeby to radio istniało, i stworzenie okoliczności, sposobności ku temu, abyśmy mogli się spotykać między innymi właśnie tutaj, w tym programie, w programie „Chata mistyka”. Moi drodzy, w „Chacie mistyka” rozmawiamy o świadomości. Właściwie każdy odcinek, pomimo tego, że niektóre wydawać by się mogły odbiegać swoim tematem od głównego nurtu, wszystkie są zanurzone w klimacie eksploracji naszej świadomości. Od paru odcinków natomiast zajmowaliśmy się dosyć skomplikowanymi zagadnieniami.
Dwa odcinki temu nasze spotkanie zatytułowałem magicznym i być może skomplikowanym słowem: ekstrapolacja. Słowem, które wywodzi się z nauk ścisłych. Słowo, które to określa próbę wyjścia poza obręby naszego doświadczenia. W pewien sposób, przynajmniej ja w ten sposób to słowo rozumiem. Jest to świetna metafora, która przekłada się doskonale na tematykę, o której mówię w „Chacie mistyka”. Dlatego, że doświadczenie mistyczne to właśnie to, które wykracza poza obręb być może naszej codzienności w pewien sposób, być może w pewien sposób naszych możliwości również, ale jest to na pewno odważna próba wyjścia poza to, co nas ogranicza i próba podjęcia zrozumienia, czy też w pewien sposób próba ogarnięcia tematu, który na co dzień być może nie tkwi w naszej domenie doświadczeń. Natomiast w naszym ostatnim odcinku zatytułowanym „Ewolucja” rozważałem trochę na temat tego fenomenalnego procesu, który tak mocno towarzyszy nam w naszym istnieniu, w rozwoju naszym ludzkim. Proces, który być może pomijany często przez nas, ignorowany, aczkolwiek tak definitywnie obecny i moim zdaniem warty poświęcenia uwagi. Ewolucja jako fundamentalny, czyli bardzo podstawowy i zarazem niezbędny proces, który towarzyszy wszelkiemu istnieniu. Fundamentalny dlatego, że leży jako podwalina, jako fundament przede wszystkim do naszego zaistnienia tutaj, w tym świecie, w pozornym świecie przedmiotów.
A z drugiej strony proces, który umożliwia nam trwanie i nie tyle trwanie, a właśnie rozwój. Proces, który ma prowadzić do udoskonalania się każdego z istnień i każdego z tworów właściwie. Nie ze stworów, takich żyjątek, tylko z tworów. Przepraszam za moją dykcję. Które to towarzyszą nam właśnie w owym pozornym świecie, w tym iluzorycznym świecie, który poprzez pewne filtry- Który poprzez pewną iluzję odbieramy jako odrębne od nas samych. W Chacie mistyka mówię również często o tym, że najbardziej fundamentalnym elementem, który umożliwił nam w ogóle pojawienie się czy też przejawianie się, czy też uprzytomnienie sobie tego, że jesteśmy przejawieni w tym świecie, jednym z tych najbardziej fundamentalnych, jeżeli nie właśnie najbardziej fundamentalnym elementem, jest sama świadomość. Moim zdaniem jest to źródło przejawiania się jakiejkolwiek fizykalności jakichkolwiek obiektów, wliczając w to nas jako organizmy żywe. I doliczając do tego sam fenomen życia, który jest niesamowitym, nieprawdopodobnym, magicznym pędem, czy też chęcią do funkcjonowania w sposób dynamiczny, czyli taki, który jest przemienny. To jest właśnie cechą organizmów żywych. Ta przemienność, ta dynamika, które mają za zadanie umożliwić nam pewnego rodzaju możliwości, kiedy już pojawiamy się tutaj w owej formie.
Z drugiej strony sama ta forma w duży sposób nas ogranicza. Dlatego, że w pewien sposób forma, czyli ten kształt, ten sposób, w jaki żyjemy, te nasze cechy jako organizm z jednej strony nas ograniczają, dlatego że nie możemy chociażby podskoczyć wyżej niż półtora metra jako człowiek. Z drugiej strony jest to kwestia ewolucji. Jest to pewien zakres, pewien obręb reguł, które to umożliwiają nam wykształcenie, czy też ukonstytuowanie tego, czym jesteśmy. Czyli jeszcze raz, innymi słowy: z jednej strony ta ewolucja, ten zespół reguł, które nas konstytuują, które utwierdzają nasz kształt organizmu, chociażby kształt, jest czymś, co nas w pewien sposób ogranicza, dlatego że to są zasady gry, które odgórnie napisane mówią nam, że możemy zrobić to, możemy zrobić to, ale nie potrafimy i nie będziemy w stanie zrobić tamtego. Jednak z drugiej strony, jeżeli obrócimy troszeczkę ten schemat rozumowania, to jest to coś, co tak naprawdę zezwala nam, czy też pozwala nam zaistnieć tutaj, w tym świecie dualizmu. Dlatego, że bez wyznaczenia tych odgórnych reguł nie bylibyśmy w stanie po prostu się przejawić. Nie bylibyśmy w stanie zaistnieć w świecie, który bazuje na skrajnościach, w świecie, który rozpięty jest pomiędzy przeciwnościami. To jest właśnie świat dualizmu. Świat, który istnieje pomiędzy plusem a minusem.
Świat, który istnieje pomiędzy ciemnością a światłem. Tego typu przykładów można by tutaj mnożyć, ale to, o czym mówię, to właśnie ta pierwotność całego tego fenomenu. Otóż według większości naukowców, według głównego nurtu akademickiego, tak to można określić, czyli tych wszystkich nauk, które próbują określić ten obręb reguł, którymi cechuje się ta rzeczywistość, ten świat, w którym się przejawiamy. Tym, że są nauki akademickie, czyli próba określenia zespołu reguł, które panują tutaj, w tym świecie, po to, aby później je oczywiście móc wykorzystywać czy też być w stanie przewidywać pewnego rodzaju zjawiska podług naszych potrzeb. Więc wydaje się, że głównym nurtem tego typu dziedzinach jest owy materializm, który wynika w pewien sposób z pewnych wierzeń, które to nałożone są przez różnego rodzaju czynniki. Tymi czynnikami, które powodują wierzenia, chociażby naukowe. Dlatego, że nauka jest bardzo ograniczona i nie może właściwie udowodnić fenomenów i zjawisk na tym świecie w stuprocentowym zakresie, więc w pewnym sensie jest to wiara w to, że zjawiska są powtarzalne czy też weryfikowalne. Ale owa wiara naukowa jest tylko jedną z pułapek, które to serwuje nam nasz własny umysł, nasz ludzki umysł, który jest również narzędziem, którym to posługujemy się w ocenianiu naszej sytuacji, czy też naszej pozycji w tej rzeczywistości. Takich pułapek jest dosyć sporo. Wiara może zasadzać się chociażby w przypadkach takich jak nasza kultura.
Kultura to nie tylko to, czego uczymy się w szkole. To nie tylko kultura narodowa, ale jest to również kultura, czyli w pewien sposób sposób zachowania się, który to nabieramy, chociażby wychowując się w danej rodzinie. Więc kulturę również można by wyłuszczyć na parę różnych płaszczyzn. Ale chciałbym tutaj tylko zwrócić uwagę, że mogą być to zjawiska na bardzo podstawowym poziomie, który to wynika właśnie bezpośrednio z naszego najwęższego środowiska, w którym to przejawiamy się. Czyli począwszy od kultury, którą aplikują nam nasi rodzice Przez naszych wujków, dziadków, ciocie i tak dalej. To jest wszystko kultura naszej rodziny. Nie zrozum mnie źle, nie chodzi o to, czy jesteś osobą kulturalną czy niekulturalną. To nie są rozważania na temat savoir-vivre'u i zasad dobrego wychowania. Jest to bardziej coś, czym nasiąkasz w sposób nieświadomy czy też w sposób podświadomy. Jest to zbiór zachowań, które wydają się dla ciebie normalne i oczywiste, dlatego, że tak robią wszyscy w twoim najbliższym otoczeniu.
Więc na bazie tych wierzeń, kiedy zrobimy zoom out i spojrzymy na tego typu zachowania z szerszej perspektywy, to okazuje się, że ze względu na to, że taka mnogość przejawiających się dusz na tym świecie, taka mnogość ich przynależności do różnego rodzaju grup i narodowości, czy też wyznań, dlatego, że religia jest również potężnym aspektem tego, o czym mówię, czyli tej wierzeniowości, podążania za czymś, czego się nie rozumie tak naprawdę, to również często jest powodem konfliktów. Konfliktów, które w wielu przypadkach zaostrzają się do konfliktów zbrojnych. Ale dzisiaj nie o polityce i nie o naukach społecznych. Mnie interesuje temat świadomości jako tego najbardziej podstawowego elementu, który umożliwia nam przejawianie się i rozwój. Jako tego najbardziej fundamentalnego elementu. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że owy fundament, ta podstawa jest czymś najbardziej pierwotnym w naszym człowieczeństwie, w naszym przejawianiu się w tym świecie przedmiotów. Powiedziałbym nawet, że jest to coś, co jest najbardziej prymitywnym aspektem naszego człowieczeństwa. Kiedy mówię prymitywny, mam na myśli nie coś, co jest niedoskonałe, ale coś, co jest bardzo niezłożone, coś, co istnieje na bardzo podstawowym etapie. Czyli każdy z nas, pojawiając się na tym świecie, przychodzi tutaj poniekąd z czystą kartką, która ma być zapisana treścią doświadczeń naszego życia. Przychodzimy tu również z amnezją, dlatego że nie pamiętamy naszych wcześniejszych doświadczeń na wyższym poziomie egzystencji.
To wszystko ma sens. To wszystko ma nawet logiczny sens, powiedziałbym dlatego, że podczas każdego naszego nowego doświadczenia powinniśmy wykonać nową pracę i udoskonalić jedynie jakość całości, jakość źródła, od którego pochodzimy, a nie borykać się z problemami i dramatami naszego życia powszedniego. Więc kiedy odwrócimy ten paradygmat, czyli innymi słowy ten model rozumienia rzeczywistości i kiedy uświadomimy sobie, że tym najbardziej elementarnym elementem naszego istnienia tutaj jest świadomość, to od niej dopiero wypływa całe doświadczenie świata. Jest to właściwie świat wykreowany przez tą samą świadomość. To będziemy w stanie uporać się ze złudzeniem odrębności. Wtedy okaże się jasnym, że każdy z nas pochodzi od tego samego źródła i my właściwie tym samym źródłem jesteśmy nadal, pomimo tego, że żyjemy w iluzji naszej odrębności od innych jednostek świadomości. Żyjemy w iluzji odrębności od tej planety. Żyjemy w iluzji odrębności od Boga również. Owa prymitywność, z którą pojawiamy się tutaj na początku naszego życia, wydaje się być cechą, która jest bardzo istotna. Cechą, która właściwie umożliwia nam dalszy rozwój.
Z jednej strony musimy wykazać się sprawnością i nauczyć się funkcjonowania w tym świecie dualności rozpiętym pomiędzy przeciwnościami, w świecie, który przejawia się pod tym dualnym względem. Natomiast z drugiej strony posiadamy już swego rodzaju pulę jakości, z którą przychodzi każdy z nas tutaj. Jest to pula dlatego, że zaczerpnięta ona jest z ogólnego zbioru. Oczywiście mówię tutaj symbolami. Mówię tutaj metaforami dlatego, że próbujemy w tym momencie ogarnąć w sposób intelektualny coś, co nie jest możliwe do nazwania słowami, definicjami. Mówię o formie istnienia, o formie bytu, która to przejawia się poza iluzją czasu i poza iluzją przestrzeni. Więc to jest właśnie metafizyka, którą aby w pewien sposób zrozumieć, ale zrozumieć to nie jest dobre słowo, dlatego że rozum tutaj ma niewiele do rzeczy. Odczuć być może jest bardziej trafnym słowem. Aby tą metafizykę odczuć, musimy w pewien transcendentalny sposób wznieść się poza ten paradygmat, czyli wzór pojmowania naszej rzeczywistości. Sama świadomość, na tym skończyłem ostatnie nasze poprzednie spotkanie w Chacie Mistyka, wydaje się być podług mnie w pewien sposób niedoskonała.
Dlatego, że skoro cały ten układ musi ewoluować i skoro cały ten układ nakierowany jest na to, aby ciągle się uczyć, to z naszego prymitywnego punktu widzenia, z naszego prymitywnego poziomu ludzkiej świadomości, nie mówię, że tak jest, ale wyczulam tylko na to, że taka sposobność istnieje, to może okazać się, że świadomość jest w pewien sposób bytem niedoskonałym. Czyli jest to dla nas, z naszego poziomu myślenia, znowuż ludzkiego myślenia, jest to w pewien sposób paradoks. Dlatego że coś, co utożsamiamy sobie z absolutem, jest w pewien sposób niedoskonałe. Coś mu urąga, czegoś mu brakuje, musi się uczyć, musi ewoluować. Z drugiej strony tak naprawdę nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, czym jest absolut, prawda? Kiedy używam słowa absolut, każdy z nas rozumie to na swój własny, indywidualny sposób. Oczywiście zdajemy sobie sprawę podług definicji językowych, że absolut jest czymś nieograniczonym, czymś, co nie posiada początku i końca, czymś, co nieuzależnione jest od czasu, od miejsca, od gabarytu. Ale z drugiej strony każdy z nas również zdaje sobie sprawę doskonale z tego, że właściwie nie jesteśmy w stanie pojąć czegoś, co nie ma początku i nie ma końca. Nie leży to bezpośrednio w obrębie naszego ludzkiego doświadczenia. Tak samo jak bardzo ciężko jest nam wyobrazić sobie coś, co nie posiada początku w czasie i coś, co trwa wiecznie.
Takie są schematy naszego rozumowania. Dlatego tak ciężko jest nam wyjrzeć spoza tego pudełka. Tak ciężko jest nam porzucić ten codzienny paradygmat, którym to nasiąkamy już od momentu naszej edukacji w szkole. Jesteśmy w stanie zwykle uczyć się tylko przyrównując nasze nowe doświadczenia do tego, co już udało nam się zgromadzić w naszej bazie danych. Jeżeli coś wybiega diametralnie poza obszar naszych doświadczeń, to tego po prostu nie zauważamy, czy też to ignorujemy, a czasami również w wyniku zaistnienia mechanizmu strachu po prostu totalnie to odrzucamy i nie przyjmujemy za coś, co jest możliwe. Jeżeli jesteś częstym gościem Chaty Mistyka, to również zdajesz sobie doskonale sprawę z tego, że jeżeli nie doświadczasz czegoś w sposób subiektywny, to nie oznacza to, że to nie istnieje. Omawiałem już ten przypadek wielokrotnie i myślę, że poddałem również logiczne dowody na to, że tak jest. Jeżeli coś nie znajduje się w obrębie twojego własnego doświadczenia, to nie znaczy, że musisz to zanegować i nazwać to nieistniejącym, prawda? Być może istnieje to w doświadczeniu kogoś innego. Być może istnieje to poza doświadczeniem jakiejkolwiek możliwej jednostki.
Ale zdaję sobie również sprawę z tego, że na co dzień dla większości z nas bardzo ciężko jest wyjrzeć spoza tego metaforycznego pudełka. W dzisiejszym odcinku zastanawia mnie właśnie, czy mamy w ogóle takową możliwość, aby wyjrzeć i jeżeli tak, to jak daleko jesteśmy w stanie wyjrzeć poza obręby tego pudełka, w którym to trwamy? Czy mamy narzędzia do poznania tego, co nie istnieje w zakresie naszego bezpośredniego kontaktu w naszym obrębie? Czy jesteśmy zdolni w ogóle do takiego oglądu sytuacji? Czy jest to możliwe? Na to i na parę innych pytań spróbujemy znaleźć odpowiedź już za chwilę. A póki co zapraszam wszystkich na chwilę relaksu i posłuchanie słonecznych dźwięków z pewnej wyspy tropikalnej na Karaibach, daleko, daleko stąd. Ja nawet wiem dokładnie gdzie. Do usłyszenia już za chwilę. Witam ponownie po krótkiej przerwie muzycznej.
Napiję się jeszcze herbatki, żeby przeczyścić sobie lekko głos i moje gardło. Herbatka malinowa z żurawiną, dlatego, że już od dłuższego czasu nie używam tradycyjnej czarnej herbaty ani zielonej, ani nie piję również kawy. Nie używam żadnych stymulantów właściwie dlatego, że tak jak wspomniałem, jestem w okresie, kiedy to przygotowuję się bardzo intensywnie do jeszcze bardziej intensywnego programu jogi, na który to wybieram się już za trzy tygodnie, moi drodzy. Przygotowania trwają. Tak jak mówię, żadnych stymulantów. Odrzuciłem nawet cukier. Cukier jest jednym z głównych przyczyn problemów zdrowotnych w dzisiejszych czasach, z czego często nie zdajemy sobie sprawy. Powracamy natomiast do tematu. Dzisiaj rozmawiamy o pojęciu paradygmatu. Czym jest paradygmat?
Właściwie wyjaśniłem pokrótce już przed paroma minutami. Można by powiedzieć, że jest to pewien wzór zachowania, czy też wzór pojmowania i postępowania. Paradygmaty można właściwie rozgraniczyć na wielorakie, w zależności od obszaru i dziedziny naszego życia. Paradygmat również określiłbym mianem wiary. Często bywa to po prostu poddanie się pewnego rodzaju trendom społecznym. Być może modzie, być może postępowaniu, które to prezentuje większość, czyli tak zwana normalność. Normalność jest właściwie wrogiem ludzi myślących samodzielnie. Paradoksalnie to, co za słuszne uważa większość, niekoniecznie jest prawdziwe. Chociażby to, że w naszych kulturach historie powtarzane przez długi czas stają się powszechnie uznawane i nawet szanowane, jest najlepszym dowodem na to, że nie do końca musi być to zbieżne z prawdą. Mówię tutaj o historiach religijnych.
Są to również wierzenia kulturowe. Kultura to nie tylko duża skala, nasz naród, ale też skala troszeczkę mniejsza, taka jak kultura wynikająca bezpośrednio z naszego najbliższego otoczenia, z naszej rodziny, z tego, co kultywujemy na co dzień w domu. Wiara to również wiara naukowa. Omawiałem ten temat wielokrotnie. To, że w dzisiejszych czasach sugerujemy się tak bardzo tak zwanymi autorytetami akademickimi, nie oznacza, że te tak zwane mądre głowy są nieomylne i prezentują nam właściwy i jedyny odbiór rzeczywistości. To właśnie ci ludzie, którym to zawierzamy, dlatego, że uznajemy, że być może nasza inteligencja czy nasza sposobność do poznawania wiedzy nie jest adekwatna do tego, aby odnieść się do rzeczywistości w takiej formie, w jakiej ona właśnie jest. Często podlegamy wpływom tych osób, które uznajemy za autorytety i nie zadajemy im pytań. Nie trudzimy się tym, aby samodzielnie przeanalizować różnego rodzaju kwestie. I to właśnie wiąże się z tym paradygmatem postrzegania nas samych, naszej funkcji w istnieniu i całej rzeczywistości. Jest to po prostu wzór myślenia, który to bardzo chętnie przyjmujemy, dlatego, że niewygodnym i być może trudnym dla nas jest poszukiwanie prawdy na własną rękę.
Jest to proces, który dla niektórych oznacza cierpienie, dlatego, że droga ta wybrukowana jest wieloma wyrzeczeniami Być może niezrozumieniem ze strony otoczenia czy ze strony najbliższych. Jest to poczynanie, które również wymaga dyscypliny i dużej dozy wytrwałości. Dlaczego jest tak trudno? Otóż cały nasz pogląd na rzeczywistość jest również wynikiem pewnej ewolucji, czyli przemiany tego dynamicznego układu, w którym funkcjonujemy. Tak samo jak wyewoluowała ludzka inteligencja i zaczęliśmy powoli jako istoty ludzkie kojarzyć pewne fakty i nabyliśmy tym samym umiejętności wykorzystywania pewnych zjawisk i myślenia abstrakcyjnego, czyli poniekąd przewidywania następstwa pewnych zjawisk w przyrodzie i w nas samych. To właśnie nazywam postępem, czyli zmiana pierwotnego stanu i przeistoczenie się całego układu w formę bardziej doskonałą. Ewolucja natomiast następuje w bardzo czasem niezrozumiały dla nas sposób, dlatego, że natura ewoluuje tak, aby uzyskać jak najlepszy efekt w jak najszybszym czasie. Chodzi o przetrwanie. Chodzi o zwykłe fizyczne, biologiczne przetrwanie jednostki oraz gatunku. Więc jeżeli popatrzymy na to, w jaki sposób ewoluuje natura, to bardzo szybko dojdziemy do wniosku, że czasami wydaje się, że natura wybiera skróty, aby za cenę pewnej nieścisłości, być może pewnej niedoskonałości, nadal jednak być w stanie zaopiekować się o przetrwanie gatunku.
Nie zawsze są to rozwiązania natychmiastowe. Generalną tendencją w naturze jest to, aby uzyskać jak najszybszy, ogólny, najlepszy w danym momencie, w danym środowisku efekt. Bardzo istotnym jest tutaj owy pęd życia, potrzeba przetwarzania się, przeobrażania się w coraz to lepszy, być może bardziej kompleksowy organizm. Zastanawia mnie to, czy owa fundamentalna rzeczywistość, owy ontologiczny prymityw, czyli coś, co jest niezłożone, coś, co jest niekompleksowe, coś, co jest mało zaawansowane, ale jest jednocześnie podwaliną ku dalszemu rozwojowi, jest fundamentem, na którym możemy wybudować całą resztę rzeczywistości. Czy owa fundamentalna siła, ta wyższa świadomość, ten absolut są w ogóle dla nas do pojęcia? Czy posiadamy jako ludzie narzędzia, które są w stanie umożliwić nam wykroczenie spoza naszej ogólno przyjętej rzeczywistości i wzniesienie się na inny szczebel zrozumienia, pojęcia, który to umożliwiłby nam zrozumienie czy też doświadczenie czegoś, co dużo bardziej wykracza poza naszą rzeczywistość. Zdajemy sobie sprawę z tego, że bardzo ciężko jest wyjrzeć spoza owego metaforycznego pudełka. Czy mamy w ogóle narzędzia poznawcze do takiego oglądu sytuacji? Czy jesteśmy w ogóle w stanie czegoś takiego dokonać? Czy jest to możliwe?
Na co dzień posługujemy się w naszym istnieniu pięcioma głównymi zmysłami poznawczymi, czyli zmysłem smaku, zmysłem węchu, zmysłem dotyku, zmysłem wzroku i zmysłem słuchu. Można by tutaj wyszczególnić jeszcze parę innych zmysłów, które posiada człowiek. Chociażby zmysł równowagi, kiedy przemieszczamy się w przestrzeni, czy też zmysł lokalizacji naszych kończyn chociażby. Ale ja tutaj w Chacie Mistyka zwykle skupiam się na głównych zmysłach poznawczych i wyróżniamy ich zaledwie pięć, więc również zdajemy sobie sprawę z tego, że ewolucja innych organizmów na tej planecie, innych zwierząt przebiegła zupełnie inaczej i nadal przebiega w zupełnie innym kontekście. Wynika to z czystej obserwacji. Wspomniałem ostatnio chociażby fakt taki, ciekawostkę, że ośmiornica posiada dziewięć mózgów i posiada trzy serca. Wszystko po to, aby być w stanie zaadoptować się do środowiska, w którym żyje. To nie oznacza, że ona jest lepsza czy też bardziej inteligentna. To są naprawdę bardzo inteligentne zwierzęta, które potrafią rozwiązywać drobiazgowe zadania, które fundujemy im w laboratoriach, badając je. Ale nie w tym rzecz.
Chodzi mi bardziej o to, że organizmy dostosowują się do swoich indywidualnych potrzeb. Tak właśnie działa ewolucja i właśnie w ten sposób ewolucja popycha do przodu i jest w stanie zapewnić przetrwanie każdego poszczególnego gatunku. My jako ludzie nie potrzebujemy dziewięciu mózgów, dlatego, że nie żyjemy w takim środowisku. Wspomniałem też o ptakach i o tym, jak widzą kolory. Otóż okazuje się, że w oku, w gałce ocznej ptaka znajdują się cztery ośrodki sensoryczne, podczas gdy my, ludzie posiadamy tylko trzy tego typu ośrodki sensoryczne. Jest również pewna krewetka, która nazywa się chyba z tego, co pamiętam manta. I okazuje się, że owa krewetka żyjąc sobie gdzieś na dnie morza czy też oceanu posiada jedenaście tego typu ośrodków sensorycznych w oku. Więc dla nas jest już problemem wyobrazić sobie, jak wyglądałby pewien dodatkowy kolor spoza gamy kolorów, które jesteśmy w stanie doświadczyć naszym ludzkim okiem. Okazuje się, że ptaki posiadają cztery ośrodki sensoryczne, więc one najprawdopodobniej widzą już więcej kolorów czy chociażby jeden kolor. Ale my z naszej płaszczyzny, z naszej perspektywy nie jesteśmy w stanie sobie właściwie wyobrazić, czym ten kolor mógłby być.
A co dopiero wspomniana krewetka, owa manta, która posiada jedenaście ośrodków sensorycznych w swoich gałkach ocznych. Życie tej krewetki, co by nie mówić, jest na pewno przepełnione mnogością kolorów, ale ja osobiście mam naprawdę duże problemy, żeby wyobrazić sobie kolor, którego nie znam. Kolor spoza gamy, do której jestem przyzwyczajony w moim codziennym doświadczeniu życiowym. Ale w ogóle okazuje się, że oko ludzkie zupełnie inaczej wygląda, ma zupełnie inną strukturę niż oko większości zwierząt. Oczywiście nawet w królestwie zwierząt ta struktura, budowa oka różni się diametralnie, chociażby między ssakami, rybami a owadami. Otóż jeżeli będziemy patrzeć właśnie na budowę ludzkiego oka pod względem jak gdyby starych paradygmatów, to będziemy wyobrażać sobie oko jako taką kamerę telewizyjną, czyli w taki sam sposób, w jaki my ludzie budujemy kamerę telewizyjną, która posiada soczewkę, przesłonę i później ekran, na którym gromadzi się czy też odczytywany jest obraz. To w ten sposób pewni naukowcy, biolodzy, ci, którzy zanurzeni są w świecie rzeczywistości materialnej, będą widzieli schemat ludzkiego oka. Więc patrzymy na ludzkie oko w laboratorium. I co widzimy? Widzimy soczewkę.
Widzimy źrenicę. Widzimy komórki światłoczułe z tyłu oka. Oczywiście tam jest bardzo dużo elementów. Te komórki światłoczułe połączone są z neuronami. Neurony to są takie połączenia nerwowe, które generalnie dostarczają informacji rzekomo do mózgu. Aczkolwiek chodzi mi o to, że to jest właśnie bardzo materialistyczne podejście do anatomii i do tego, w jaki sposób funkcjonuje nasza ludzka percepcja. Otóż kiedy odwrócimy ten paradygmat myślenia, kiedy odwrócimy ten model, którym to posługujemy się, aby zrozumieć mechanizm optyczny i to, w jaki sposób postrzegamy świat przy użyciu naszego instrumentu wzroku, to może okazać się, że ten schemat jest zupełnie odwrotny. Jeżeli weźmiemy za fundamentalną siłę, która sprawia nasze przejawianie się w tym środowisku właśnie świadomość, a nie materializm i istnienie obiektów na zewnątrz nas samych, to być może okazuje się, że ten narząd, którym jest oko, nie jest tak naprawdę kamerą, która umożliwia nam przechwytywanie obrazów i następnie ich interpretację. Tylko być może proces ten jest zupełnie odwrotny. Być może to nasz mózg kreuje cały obraz, który to postrzegamy iluzorycznie jako ten, który istnieje na zewnątrz.
Ja wiem, że to nie jest temat łatwy do pojęcia dla przeciętnego zjadacza chleba, ale tym właśnie zajmujemy się, omawiając tematy mistyczne. To są rzeczy, o których mówi bardzo ciekawie pan Thomas Campbell w swojej teorii wszystkiego. To jest pewna umiejętność wykroczenia poza granice i rogatki naszego codziennego pojmowania świata. To jest coś, na co musimy być przygotowani, dlatego że w innym przypadku reakcją naturalną będzie odrzucenie czy też ośmieszenie tego typu możliwości. Natomiast już w tej chwili fizycy, którzy zajmują się mechaniką kwantową, udowadniają nam właśnie istnienie takiej możliwości, która tak naprawdę staje się pierwotną i najbardziej elementarną opcją tego, w jaki sposób kreowana jest rzeczywistość. Że właśnie jest to model zupełnie odwrotny do tego, który przyjmowaliśmy do tej pory. To znaczy jest to właśnie wyjście z owego metaforycznego pudełka i wyjrzenie poza jego obręby. To, co działało do tej pory, niekoniecznie w świetle nowych dowodów, nowych doświadczeń może się utrzymać i jest funkcjonalne dla nas w dzisiejszych czasach. Czy fizyka Newtona była niewłaściwa? W tamtych czasach teoria Newtona była przełomowa, wybuchowa i na pewno sprawdziła się i była funkcjonalna przez ponad 100 lat.
Później przyszedł pan Einstein, który określił naszą rzeczywistość z zupełnie wyższego pułapu. Czy teoria Einsteina była nieomylna? Nie. Einstein sam doszedł do wniosku, że jego teoria jest pełna dziur i luk i że musi szukać czegoś, co opisze rzeczywistość z jeszcze wyższego pułapu. Z tym zadaniem sobie nie poradził. Nie wystarczyło mu życia. Być może został w pewien sposób zagoniony również w kozi róg przez środowisko naukowe, przez presje społeczne, polityczne i tak dalej. Być może zabrakło mu po prostu wigoru i oglądu rzeczywistości troszeczkę wyższego pułapu. Więc czy jego teoria względności jest niepraktyczna? Przez chwilę była praktyczna, natomiast w dzisiejszych czasach staje się teorią niepraktyczną i niefunkcjonalną.
Pojawia się na przykład właśnie pan Thomas Campbell, który opisuje rzeczywistość z zupełnie wyższego wymiaru. Z wymiaru, który pochłania całą teorię względności Einsteina, która to pochłonęła wcześniej całą teorię Newtona. Jest to proces ewolucji. Jest to proces wzmagania naszych możliwości. Jest to proces polegający na co rusz nowym oglądzie naszej sytuacji. W dzisiejszych czasach okazuje się, między innymi przy udziale pana Thomasa Campbella, że pojawia się zupełnie nowy, dużo szerszy horyzont. Horyzont, który wykracza poza możliwości zrozumienia naszego ludzkiego intelektu. I o tym właśnie dzisiaj mówię. Czy jesteśmy w stanie zmienić nasz paradygmat w takim diametralnym stopniu, aby nabrał on zupełnie świeżego, użytecznego dla nas znaczenia? Wyobraźmy sobie rybę, która pływa w wodzie.
Rybę, która właściwie nie wie o tym, że pływa w wodzie, prawda? Dla takiej ryby jest to po prostu jedyny naturalny stan rzeczy i ona nie zdaje sobie sprawy z tego, że całe życie spędza, będąc zanurzoną w wodzie. Więc nie zdaje sobie również sprawy z tego, że istnieje taki twór jak woda. Po prostu nie ma takiej perspektywy. Ryba może odczuwać tylko pewne zmiany swojego środowiska. Może na przykład odczuwać w pewien sposób prąd owej wody, czy też może odczuwać jakieś zmiany temperatury. Ale ona nie odczuwa zmian temperatury, nie utożsamia ich ze swoim środowiskiem, którym jest woda. Ryba może zorientować się na temat zmiany w zasoleniu wody, bo wiadomo, że w akwenie oceanicznym woda będzie miała różne zasolenie w różnych miejscach, więc taka ryba przemieszczając się przez owe środowisko, być może jest w stanie zaobserwować w jakiś sposób zmianę owego zasolenia w wodzie, ale nadal nie jest w stanie zaobserwować samej wody. To oznacza, że owa ryba nie ma świadomości istnienia w środowisku, którym jest woda. Dla nas z kolei, dla ssaków inteligentnych, które są w stanie kojarzyć fakty, oczywistym jest to, że woda znajduje się w oceanie i owa ryba żyje po prostu w wodzie.
Tak samo jak owa ryba nie będzie wiedziała o tym, że żyje w wodzie, również nie będzie zdawała sobie sprawy z tego, że na zewnątrz istnieje powietrze. Parę odcinków temu wspomniałem również przykład podany przez pana Toma Campbella. Przykład bakterii w jelicie cienkim człowieka. Owa bakteria również nie zdaje sobie sprawy z tego, w jakim środowisku istnieje. To jelito cienkie jest dla niej na miarę galaktyki w naszym przekonaniu ludzkim, aczkolwiek w jej sytuacji jej to zupełnie wystarcza. Natomiast owa bakteria nie zdaje sobie kompletnie sprawy z tego, jaka mnogość czynników musi zaistnieć i jaka synchronizacja zjawisk i przedmiotów musi zaistnieć ku temu, aby owa bakteria mogła żyć, aby mogła przetrwać i aby miała środowisko, w którym żyje. Podobnie z nami jako z istotami rozumnymi. My też zanurzeni jesteśmy w pewnym oceanie. Oceanie, którego być może na co dzień nie dostrzegamy. Ocean, o którym mówię, jest to ocean świadomości.
I znowuż, ponieważ jest to coś, co na co dzień wykracza poza nasze doświadczenie, być może coś, co nie znajduje się w domenie naszych zainteresowań. To po prostu tej świadomości najzwyczajniej w świecie nie widzimy. Nie jesteśmy w stanie jej pojąć. Ale podobnie jak ryba, która jest w stanie zauważyć zmiany w prądzie wody, my również jako ludzie wrażliwi, jesteśmy w stanie zauważyć pewne zmiany w dynamice owego oceanu świadomości, w którym jesteśmy zanurzeni. Ta wrażliwość jest bardzo istotna. Są ludzie, którzy wydają się w naturalny sposób przychodzić na ten świat, czy też wyrastać z tego świata — bo jest to chyba lepsza metafora — którzy mają umiejętności postrzegania i orientowania się w procesach, które zachodzą w tym oceanie świadomości. Natomiast dla większości z nas wiąże się to z pewnym procesem, z pewnego rodzaju ćwiczeniem, które może umożliwić nam postrzeganie i odbiór rzeczywistości pod innym kątem. Dla mnie jest to praktyka jogi i wybrałem to jako narzędzie, które jest moim zdaniem fundamentalne i bardzo skuteczne. Narzędzie, które istnieje na tej planecie, w naszej cywilizacji chociażby od tysięcy lat i sprawdza się, więc nie widzę powodu, dla którego nie miałoby się sprawdzać, pomimo tego, że nasze czasy tak nowoczesne i tak dynamiczne, jak mogłyby się wydawać. Jest to stara i pradawna metoda, która nadal funkcjonuje.
Jeżeli podejdziemy do niej z odpowiednim szacunkiem i z odpowiednią dedykacją, to jest w stanie otworzyć nam wrota do pewnych nowych możliwości. Zauważam to na swoim przykładzie, na własnym doświadczeniu. Praktykując hatha jogę i kriya jogę, która polega na przekierowywaniu pewnych naturalnych sił witalnych zwanych praną, energii życia, przy pomocy mojej własnej woli. Zauważyłem już wielokrotnie, w jaki sposób owa świadomość funkcjonuje, w jaki sposób również funkcjonuje ta fundamentalna siła, którą jest pęd życia. Nie mówię, że jest to metoda jedyna, aczkolwiek jest to metoda moim zdaniem jak najbardziej skuteczna. O skuteczności tej metody przekonać się może jedynie ten, kto podejmie próbę. Jeżeli ktoś raz usiadł i zamknął oczy i mówi później, że medytacja dla mnie nie działa, to jest w grubym błędzie. Podjęcie próby jednorazowo do niczego zwykle nie prowadzi, tak jak w przypadku czegokolwiek innego w naszym życiu. Wiąże się to z pewnym zaniechaniem schematów naszego funkcjonowania na co dzień, co oczywiście dla większości z nas będzie wiązać się z lękiem, dlatego, że ciężko jest opuścić nasze gniazdko, w którym czujemy się bezpiecznie. Oczywiście jedna próba podjęcia medytacji do niczego nie doprowadzi.
Często jest potrzebnych ku temu parę lat, aby osiągnąć postęp w tej dziedzinie. Postęp na pewno przychodzi. Być może często jesteśmy niecierpliwi. Spodziewamy się, czy też życzylibyśmy sobie tego, aby efekty przyszły do nas momentalnie. Wytrwałość, dedykacja, praca jest to programowanie się. Tak samo jak jesteśmy zaprogramowani do funkcjonowania w społeczeństwie, w rodzinie, w firmie, musimy pewne rzeczy w swoich schematach postępowania odprogramować po to, aby ujrzeć nowy horyzont, po to, aby dostrzec nowe sposobności. Także polecam znowu i bardzo gorąco wszystkim podjęcie próby medytacji, jeżeli jeszcze takiej próby nie podjęliście. Metody są różne. Zachęcam do przejrzenia materiałów dostępnych na YouTubie chociażby. Metod jest naprawdę wiele.
Każdy musi znaleźć swoją własną, indywidualną drogę. Jest wielu z nas, którzy spodziewają się wrażeń, które mają wiązać się z naszym postępem duchowym, z naszą ewolucją świadomości. Tutaj chciałbym poniekąd przed tym troszeczkę ostrzec. Nie spodziewajmy się fajerwerków. Kiedy podejmujesz próby medytacji, nie spodziewaj się, że nastąpią jakieś diametralne zmiany w twoim środowisku i w tym, jak postrzegasz rzeczywistość w ciągu jednej doby. Zwykle jest to praca, która wiąże się z systematyką i sumienną praktyką. Ci, którzy są niecierpliwi, często sięgają po środki halucynogenne, które oczywiście do pewnego stopnia mogą być przydatne. Są to narzędzia, które wykorzystywane w odpowiedni sposób, mogą przysporzyć nam bardzo dogłębnych doświadczeń. Natomiast nie zapominajmy o jednym: owe narzędzia mają nam ułatwić pracę, a nie zastąpić wykonywanie pracy przez nas samych. Podobnie jak nie jesteś w stanie nauczyć się jeździć rowerem, jeżeli zawsze będziesz mieć doczepione poboczne kółka.
W ten sposób jesteś w stanie przeżyć doświadczenie, być może bardzo spektakularne doświadczenie To, które w przyszłości zaniecha twojej chęci poszukiwania innych metod. Natomiast nigdy tak naprawdę nie nauczysz się jeździć rowerem. Zawsze będziesz potrzebować owych pobocznych kółek, aby poruszać się na tym pojeździe. Więc używajmy narzędzi rozsądnie. Nie pozwólmy, aby owe narzędzia przejęły inicjatywę za nas i aby stały się czymś, co nas ogranicza, zamiast tym, co nam przysparza nowych możliwości. W tym istnieniu, w tym doświadczeniu każde z nas powołane jest w najlepszej i najbardziej indywidualnej formie, jaka jest potrzebna nam, aby przeżyć to doświadczenie. To również wiąże się z naszymi ułomnościami. Jeżeli ktoś przychodzi na ten świat i wydaje się bardzo poszkodowany przez los, być może jest to dosyć drastyczne, aczkolwiek prawdziwe. Tak funkcjonuje ewolucja. Już nie będę mówił o tym, czy ktoś zasługuje na to, aby być kaleką, czy nie zasługuje, dlatego, że są to bardzo głębokie względy moralne, które również się z tym wiążą.
Aczkolwiek jeżeli odwrócimy paradygmat myślenia, to coś, co jest ułomnością i ograniczeniem, możemy potraktować jako nieprawdopodobny dar od natury i jako możliwość rozwoju. Coś, co nas umacnia tak naprawdę, a nie powoduje naszej degradacji. Więc każdy przychodzi tutaj w odpowiedniej formie i każdy z nas posiada predyspozycje do tego, aby dokonać wzrostu. Do tego, aby przy udziale interakcji poszerzać ogólną pulę świadomości, aby poszerzać jej jakość. Człowiek to najlepiej rozwinięta technologia na tej planecie. To nasze ciało to najbardziej wysublimowany gadżet, jaki można znaleźć w całym królestwie zwierząt. Ten nasz kolektyw, czyli ciało plus umysł, to ta forma, która umożliwia nam największy rozwój z możliwych. Ale ten mechanizm musimy umieć również używać. Często bywa tak, że ludzka inteligencja jest bardzo potężna, ale również często obraca się przeciwko nam samym. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy tutaj na tej planecie jako taki superkomputer, ale czasami po prostu brakuje klawiatury do obsługi tego komputera.
Aby to wszystko funkcjonowało na odpowiednim poziomie, musi zaistnieć pewnego rodzaju interfejs, czyli taki panel sterowania do tego urządzenia. I dodatkowo musimy mieć umiejętność obsługi tego panela. A wszystko po to, aby w pełni móc wykorzystać ten nasz ludzki potencjał. To właśnie to jest tak istotne w procesie naszej ewolucji. Ale do tego często potrzebujemy odwrócenia schematów naszego rozumowania, schematów pojmowania naszej rzeczywistości. Do tego bardzo często potrzebujemy odwrócenia paradygmatów, którymi posługujemy się na co dzień. Do podjęcia tego rodzaju próby wszystkich bardzo gorąco zachęcam. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Jeżeli podobał Ci się program, to kliknij lajka na kanale YouTube. Na pewno to bardzo docenię.
Póki co żegnam się. Wysyłam w Waszą stronę mnóstwo miłości, mnóstwo pozytywnej energii. Mam również nadzieję, że udało mi się przekazać Wam troszeczkę inspiracji i zapraszam wszystkich do kolejnych spotkań w Chacie Mistyka. Ja mam na imię Bart i do usłyszenia gdzieś pośrodku gęstego lasu świadomości, gdzie znajduje się chata na skraju słonecznej polanki. Namaste. Pranam. Chata mistyka.
[01:00:51] - Co?