[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”. Namaste. Witam wszystkich przybyłych. Witam w kolejnym spotkaniu w „Chacie mistyka”. Bardzo miło mi, drodzy goście, że odnaleźliście ścieżkę w gęstym lesie świadomości i ponownie pojawiliście się w skromnej izbie „Chaty mistyka”.
Zanim rozpocznę kolejną opowieść, mam nadzieję, że wszyscy miewają się dobrze, pomimo tego, że doskwierają nam prawdopodobnie wszystkim chłody tego sezonu w Europie. Ja mam się całkiem nie najgorzej. Trwa moje przygotowanie do kolejnej wyprawy, kolejnego wyjazdu do Indii. Wyjazd, który wiąże się z uczestnictwem w bardzo intensywnym programie jogi w ashramie w południowej części Indii. W ashramie, w którym spędziłem dosyć sporo czasu już parę lat temu. Kolejna podróż wiąże się z bardzo intensywnym okresem przygotowań. Jest to 60 dni, podczas których wykonuję wielogodzinne praktyki jogi. Codziennie, bardzo sumiennie, podług pewnego scenariusza, który zaprojektowany jest dla wszystkich tych, którzy chcą wziąć udział w tym wydarzeniu. Program będzie bardzo intensywnym czasem. Będzie to ośmiodniowy program.
Dlatego to 60-dniowe przygotowanie jest prawdopodobnie równie ważne, jeżeli nie ważniejsze. Wszystko polega na tym, aby dostroić i przygotować organizm, swoją pulę energii oraz umysł do wzięcia udziału w tym niesamowitym przedsięwzięciu. Kiedy nagrywam dla was dzisiejszy program, jestem już po 30 dniach owych codziennych, skrupulatnych przygotowań, które wiążą się z praktyką hatha jogi. Wykonuję również kriya jogę i ćwiczenia pranayam, które wiążą się ze specjalną techniką oddechową. Pomimo tego, że jest to około 30. dnia moich praktyk, to wcale nie jestem jeszcze w połowie tego procesu, dlatego, że rozpocząłem owe przygotowania 10 dni wcześniej niż jest to zalecane dla uczestników. Miałem taką sposobność i czułem potrzebę, aby oddać się i poświęcić się temu procesowi w troszeczkę bardziej dogłębny sposób. Więc pomimo tego, że minęło już 30 dni, to nie jest to połowa owych 60 dni. Proces wiąże się również z bardzo szczegółowym odtruciem i oczyszczeniem organizmu. Oprócz tego, że wykonuję praktyki jogi, to mam bardzo skrupulatnie zaprojektowaną dietę.
Dieta w pełni wegańska, bazująca jedynie na produktach roślinnych, z czego 50% to surówki. Chodzi o to, żeby dostarczać organizmowi jedzenia, które przyswaja najszybciej, z którego najszybciej i najbardziej skutecznie pobiera energię. Oprócz tego, że nie jem żadnych produktów zwierzęcych, wliczając w to jajka, mleko, masło i tego typu historie, to również unikam produktów roślinnych, jak na przykład czosnek i cebula oraz ostre papryczki. Powód jest taki, że są to bardzo silne lekarstwa. Jest to bardzo silna medycyna. To prawda, że czosnek jest bardzo zdrowy, ale w przypadku, kiedy jesteśmy chorzy. Opowiadałem trochę o tym w odcinku „Chaty mistyka” zatytułowanym „Jedzenie”. Jest to chyba jeden z pierwszych odcinków, który pojawił się w tym cyklu naszych spotkań, więc dla zainteresowanych gorąco polecam odszukanie tego odcinka w archiwum w Radiu Paranormalium lub w naszym archiwum „Chaty mistyka” na YouTubie. Co poza tym? Jeżeli podoba wam się program „Chata mistyka”, to zachęcam bardzo gorąco do pozostawiania komentarzy.
A jeżeli odsłuchujesz program „Chata mistyka” w archiwum na YouTubie, to kliknij dla mnie lajka. Bardzo to docenię. Dzisiaj kontynuując trochę opowieść, którą rozpocząłem już w poprzednim odcinku, opowieść o skomplikowanym tytule „Ekstrapolacja” Chciałbym poniekąd kontynuować wątek. Mam dzisiaj parę rzeczy do opowiedzenia, więc nie będę już zwlekał. Dzisiejsza opowieść zatytułowana jest: „Ewolucja”. Jednym z najbardziej fundamentalnych procesów przejawiających się w tym istnieniu jest właśnie ewolucja. Jest to jeden z fenomenów, do których zaliczyć można by życie, chociażby. Życie jako siła napędowa stwarzająca w jakiś magiczny dla nas sposób warunki do zaistnienia fizjologii czy też innych tego typu zjawisk. Jednym z takich fundamentalnych, czyli podstawowych elementów, może być samo przejawianie się, czyli zamanifestowanie się czegoś z niczego. Jest to również taki czynnik, czy też fakt, który jest tak naprawdę niezbędny do dalszego funkcjonowania w rzeczywistości.
I to właśnie mam na myśli, kiedy mówię o podstawowych elementach. Nie chodzi mi tutaj o prostotę, czy też jakąś niezłożoność owych czynników, a raczej o ich niezbędność. Mam na myśli ich konieczność, czyli ich obecność, która niezbędna jest do zaistnienia jakichś bardziej złożonych zjawisk, czy też być może pojawienie się bardziej kompleksowych form. Kiedyś, podczas naszego spotkania w Chacie, w odcinku zatytułowanym: „Pięć elementów” omówiłem zagadnienie pojawiające się w starożytnej i głęboko ugruntowanej doświadczeniem tradycji jogi. Mianowicie fenomen występowania w stworzeniu, czyli tym, co istnieje w naszej rzeczywistości, pięciu podstawowych, a zarazem fundamentalnych bloków, z których zbudowana jest rzeczywistość. A tak naprawdę jest to raczej pięć elementów, które umożliwiają nam odbiór, czy też konceptualizację świata przedmiotów. Tego świata, w którym to sami istniejemy poniekąd jako przedmiot. Te elementy, o których mówię, to: ogień, woda, ziemia, powietrze i przestrzeń, czyli owe słynne żywioły, plus jeszcze jeden element, który właśnie w tradycji wedyjskiej nazywany jest przestrzenią lub pustką. Tutaj mała uwaga, pewne ostrzeżenie. Kiedy mówimy w jodze o ogniu czy o wodzie, czy ziemi, powietrzu i przestrzeni, to nie mamy na myśli dosłownie wody, takiej wody H2O, czy też ognia, który jest płomykiem, tylko są to pewnego rodzaju metafory, które mają nam umożliwić pojęcie pewnych jakości, pewnych fundamentów, na których bazuje rzeczywistość.
Czyli to coś takiego jak woda. Można by wyobrazić sobie, że jest to coś po prostu w stanie ciekłym, czy też coś jak powietrze, czyli coś, co ma naturę czy właściwości gazu. Jeżeli mówimy ogień, to nie jest to płomień. To jest coś jak ogień. To może być temperatura czy jakaś pewna dynamika procesów z tym związanych. Kiedy mówimy ziemia, to mamy na myśli coś jak ziemia, czyli coś, co tworzy pewną strukturę, co może posłużyć jako materiał budulcowy chociażby. Co chodzi natomiast o przestrzeń, ową pustkę, czy też szunie, jak to określane jest w sanskrycie. Tutaj należy być szczególnie ostrożnym w interpretacji tego elementu, bo jest on niebytem, czymś, co nie istnieje, ale zarazem wypełnia wszystko pomiędzy tym, co istnieje, pomiędzy tym, co jak gdyby namacalne w cudzysłowie. Jest to taki właśnie kontrastowy element, bez którego nic innego nie byłoby możliwe. No i paradoksalnie jest tej pustki tak naprawdę więcej w tym, co postrzegamy, pomimo tego, że jak gdyby tego nie widzimy, niż samego czegoś.
Tak dzieje się w skali mikro, zarówno jak i w skali makro. Na poziomie atomowym, jeżeli przyjrzymy się budowie atomu, to jest tam więcej przestrzeni niż tego czegoś, co uważamy za materiał budulcowy. Tylko my tego po prostu nie widzimy, czy też nasza percepcja czasami nie jest na tyle wyostrzona, żebyśmy tego typu fakty byli w stanie zauważyć. Okazuje się, że właśnie ta przestrzeń, czy też pustka pomiędzy na przykład jądrem atomowym a elektronem jest po prostu przeolbrzymia w stosunku do rozmiarów tych mikrocząstek. Czyli więcej jest tej pustki niż właściwie tych mikrocząstek, które tworzą tą naszą materialną rzeczywistość, jaką najczęściej postrzegamy. Również zapraszam gorąco do odszukania w archiwum odcinka pod tytułem: „Pięć elementów” Zachęcam do zaznajomienia się, czy być może do odświeżenia tego tematu. Temat moim zdaniem bardzo interesujący. Jest to inne podejście do oglądu rzeczywistości. Jest to troszeczkę inna niż ta codzienna percepcja naszej rzeczywistości. Okazuje się, że jednym z najbardziej fundamentalnych składników naszej rzeczywistości jest paradoksalnie właśnie niebyt, czyli to, co nie istnieje.
To skłania uważnego słuchacza czy też badacza rzeczywistości do pewnych wniosków. Kiedy poszukujemy bowiem prawdy, to musimy jednocześnie zachować otwartość na pojawiające się nowe okoliczności, ale również powinniśmy być gotowi zaniechać starych schematów myślenia. Jeżeli nie sprawdzają się one w nowych okolicznościach, w świetle jakichś nowych dowodów, często musimy być gotowi po prostu odrzucić strach przed nowym czy też nieznanym. Powinniśmy być zdolni do transformacji, być może nawet zmiany naszych paradygmatów myślenia, które to tak długo służyły nam do tej pory. I jeżeli jesteśmy na tyle odważni, czy też mamy na tyle otwarty umysł, to wówczas zastosować można właśnie te nowe metody. Można użyć nowych środków, które to umożliwią nam poznanie prawdy, odkrycie wiedzy tajemnej, jakby się mogło do tej pory wydawać. Czegoś, co było tajemnicą, czegoś, co uznawaliśmy za nieosiągalne, niewytłumaczalne. Wiedzy, która teraz właśnie w nowym świetle staje się naturalnym i jak najbardziej akceptowalnym przez nas i przez całe środowisko doświadczeniem. To wszystko niezbędne jest ku dalszemu rozwojowi naszej świadomości. Jeżeli ktoś twierdzi, że wie już wszystko lub pojął tyle, ile jest to możliwe w danym zakresie, to jest to ewidentny i oczywisty, przynajmniej jak dla mnie, dowód na to, że zatrzymał się w pewien sposób w swoim rozwoju.
A dodatkowo istnieje ryzyko, że kierowany swym lękiem, wierzeniami czy własnym ego podlega nawet regresowi, czyli uwstecznia się na drodze tego rozwoju. My zawsze musimy szukać, zawsze musimy uczyć się i być otwarci i poznawać nowe możliwości. Jeżeli stary paradygmat, którym posługiwaliśmy się do tej pory i który być może całkiem nieźle funkcjonował, ale w nowych warunkach nie sprawdza się, to musimy być gotowi zaprzepaścić go i poszukać nowej drogi. Jeżeli coś nie działa, to po prostu powinniśmy to odrzucić i poszukać czegoś, co umożliwi nam dalszy rozwój. W poprzednim odcinku mówiłem o ekstrapolacji. Ekstrapolacja to jest takie mądre słowo, o którym dowiedziałem się całkiem niedawno. Ekstrapolacja, czyli z matematyki opis, czy też próba wyznaczenia wartości, która znajduje się poza dziedziną funkcji. Na bazie tego, co wiemy, na podstawie funkcji próbujemy określić sobie coś, co jak gdyby wykracza poza ten nawias. Czyli innymi słowy, jest to próba opisu tego, co niedostępne, tego, co wykracza poniekąd poza nasze możliwości poznawcze. I tutaj nie chodzi o to, żeby w towarzystwie zabłysnąć jakimś skomplikowanym słówkiem typu ekstrapolacja.
Słówkiem, którego nikt nie rozumie, ale jest to moim zdaniem wspaniałe nawiązanie do tematu, który chcę dzisiaj omówić w naszym spotkaniu w Chacie mistyka. Pamiętajmy, że tak długo jak mamy otwarte umysły oraz będziemy kierować się pewną dozą sceptycyzmu, to będziemy również się uczyć. Będziemy również poznawać nowe rzeczy i będziemy się rozwijać. Być może nowe doświadczenia, nowe narzędzia poznawcze będą w stanie poszerzyć nasze horyzonty. Tym samym będziemy w stanie odrzucić stare i nieprzydatne schematy, schematy pojmowania, które po prostu już nam nie służą i w ten sposób spojrzymy na rzeczywistość w zupełnie nowym, świeżym kontekście. Rzeczywistość nie jest taka, jak nam się być może wydaje. Nie jest też taka, jaką postrzegają większość ludzi. To, że większość ludzi ma swoje opinie lub tych opinii nie ma na temat rzeczywistości i świata, w którym żyjemy, to nie oznacza, że ta większość ma rację. To nie oznacza, że ta większość dostrzega prawdę. Przekonali się o tym właściciele najbardziej prężnych i twórczych umysłów właściwie w historii tej cywilizacji.
Mówię tutaj o największych artystach czy wizjonerach, tudzież mistykach czy naukowcach nawet. Zanim zostali docenieni czy też zrozumieni i zaakceptowani przez społeczeństwo Przednio narażeni byli często i w wielu przypadkach na zwykły brak akceptacji. Dodatkowo na poniżanie, na wyśmiewanie i często żyli w nędzy i kończyli swoje żywoty w cieniu ignorancji, w cieniu zapomnienia, czy nawet wzgardy ze strony większości, ze strony społeczeństwa. Najwięksi wynalazcy i dobrodzieje, a również pionierzy współcześnie wykorzystywanej i uznanej technologii, czy też sztuki chociażby, zwykle przerastali wielokrotnie poziomem intelektualnym całe swoje otoczenie. Ale dzięki temu, że byli w stanie wyjrzeć jak gdyby spoza pudełka, w którym tkwi większość i dostrzec nowe możliwości, dlatego byli tak błyskotliwi. Dodatkowo myślę, że zasługują również na szacunek i powinni być docenieni z tego względu, że zechcieli podzielić się owym doświadczeniem i przynieść ludziom owy metaforyczny płomień Prometeusza. Bo niestety taki zwykle jest schemat postępowania tak zwanej większości czy normalności. Jeżeli czegoś ta większość nie rozumie, dlatego, że dalece wykracza to poza jej możliwości poznania, czy też interpretacji, to zwykle najpierw się tego ludzie boją, potem to ośmieszają. Najlepiej ośmieszać zbiorowo, jak wiadomo, bo w grupie jest raźniej. A po długim czasie, kiedy społeczność do tego dojrzeje w pewien sposób i w końcu zmieni swoje paradygmaty, przedmiot staje się powszechnie akceptowany i wdrażany do użycia.
I tak właściwie dzieje się ze wszystkim, co wykracza poza główny nurt rozumowania, a co jednocześnie, pomimo początkowych oporów, staje się dźwignią w pewien sposób umożliwiającą rozwój całości. Jednym z fundamentalnych aspektów zapewniających przetrwanie życia w tym stworzeniu jest właśnie ewolucja, o której dzisiaj chcę trochę opowiedzieć. Ale zanim podążymy tym być może niecodziennym tokiem rozumowania, zapraszam na parę minut relaksu i w tym czasie posłuchamy sobie fragmentu muzycznego, który to pochodzi ze słonecznych i jakże nagrzanych słońcem stron naszej planety, z Wysp Karaibskich, co ma za zadanie polepszyć nam troszeczkę nastrój w tych mroźnych i nieprzyjemnych temperaturach sezonu zimowego. Zapraszam. I witam wszystkich ponownie po przerwie muzycznej. Witam w Chacie mistyka. Dzisiaj poniekąd kontynuując zagadnienie paradygmatów, którymi posługujemy się do uprzytomniania sobie naszego stanu rzeczy, czyli po prostu naszej rzeczywistości, chcę pomówić o jednym z najbardziej fundamentalnych procesów, które nam towarzyszą, czyli o ewolucji. Ewolucja zachodzi właściwie w przypadku każdego dynamicznego układu, czyli takiego, który się zmienia. Mówimy o ewolucji gatunków, mówimy o ewolucji społeczeństw, narodów, o ewolucji politycznej. Wszystko to, co posiada swego rodzaju pęd, cechuje się właśnie tym fenomenem.
Istnieją różne kryteria, podług których coś jest korzystne dla systemu lub niekorzystne dla tego systemu dynamicznego. Jeżeli rozpatrzymy czysto biologiczne czy też fizjologiczne aspekty funkcjonowania organizmów żywych, to ewolucja ma za zadanie zapewnić organizmom adaptację do środowiska, w którym żyją, czyli po prostu ma zapewnić możliwość, w którym są przystosowane do bytowania. Tym samym umożliwić przetrwanie gatunku i dodatkowo umożliwić prokreację. Czyli w skrócie: ewolucja na poziomie biologicznym ma doprowadzić do stworzenia warunków, a raczej umożliwienia warunków, abyśmy mogli po prostu kopulować. Kiedy możemy kopulować, czyli wytwarzać potomstwo, to wówczas jesteśmy w stanie zapewnić przetrwanie gatunku. Więc schemat jest taki: ewolucja prowadzi do tego, aby organizmy mogły kopulować, wytwarzać potomstwo, a następnie zapewnić potomstwu byt do momentu, kiedy to potomstwo jest zdolne samodzielnie przetrwać, a tym samym kopulować i wytworzyć kolejne potomstwo. I tak dalej. Na tym właściwie w skrócie polega zachowanie gatunków. Tutaj w przypadku człowieka, według joginów ten proces, ta ewolucja biologiczna jest już dla nas zakończona. To znaczy, organizm ludzki jest najbardziej wysublimowanym z możliwych gadżetów na tej planecie.
Jeżeli rozejrzymy się dookoła, to jesteśmy najbardziej kompleksowym organizmem w całym tym królestwie zwierząt, które nas otacza. I tutaj nie chodzi o to, że jesteśmy najsilniejsi czy najszybsi, czy możemy najdłużej wytrzymać pod wodą chociażby, bo zdajemy sobie doskonale sprawę, że tak nie jest. Ale mamy z drugiej strony najdoskonalsze zdolności adaptacyjne i to nie z powodu ciała pokrytego pancerzem czy grubym futrem, a raczej z tego względu, że posiadamy pewną dozę inteligencji, która to umożliwia nam wytwarzanie narzędzi. A dodatkowo mamy umiejętność myślenia abstraktami, czyli jesteśmy w stanie wyobrażać sobie rzeczy. Jesteśmy w stanie powoływać do istnienia w naszych umysłach to, co nieistniejące. To właśnie do tego stopnia wyewoluował nasz mózg, aby dać nam możliwość kojarzenia faktów, a tym samym sposobność do przewidywania zjawisk i wykorzystywania ich podług naszej woli. Więc pod tym względem fizjologicznym, według joginów ewolucja człowieka na tej planecie wydaje się być już zakończona. Na tej planecie, czyli w tych konkretnych warunkach. W tych warunkach, które to właśnie sprawiły, że wyglądamy tak, jak wyglądamy, że mamy nogi, aby poruszać się po powierzchni. Mamy płuca, aby oddychać powietrzem.
Mamy oczy, aby postrzegać światło odbite od przedmiotów. Ale to wszystko tak naprawdę tylko pozornie. I za chwilę do tego dojdę. Ale chodzi mi o to, że struktura i kształt naszych rzekomych organizmów jest taka, jaka jest ze względu na te wszystkie warunki zaistniałe na tej planecie. Chociażby pierwiastki obecne w tej atmosferze czy oddziaływanie Księżyca, czy Słońca i wszystkich innych elementów tej układanki wywierają wpływ na naszą formę. Czyli innymi słowy jest to zespół reguł, które próbujemy sobie przedstawić w formie nauk fizycznych, czy też chemicznych, czy medycznych i tak dalej. Reguły, czyli są to pewne zasady. Zasady, z jednej strony coś, co nas ogranicza, a z innej strony być może umożliwia nam funkcjonowanie. Z jednej strony reguły to jest coś, co dyktuje zasady gry, a z drugiej strony jest to coś, co umożliwia naszą formę. Bo gdyby nie ten zespół zasad, czy norm, czy ograniczeń, to nie byłoby też naszych definicji tego, czym mamy być w tym istnieniu.
Że mamy być tacy, dlatego że są takie zasady panujące w tym świecie. Gdyby nie było tych definicji, czyli w pewnym stopniu zawężania możliwości, nie byłoby również naszej formy, czy też naszej ramy ludzkiej. Gdyby nie było naszej ludzkiej formy, to byśmy po prostu nie istnieli. Na szczęście udało się. Jesteśmy, istniejemy, mamy kształt i formę. Dodatkowo uwikłani jesteśmy w całą tą nieskończoną masę zależności i cały szereg dramatów, które się z tym wiążą pozornie. Ale dopóki coś się diametralnie nie zmieni w tym naszym środowisku, w tym układzie, to też nie zmieni się nasza ludzka postać, przynajmniej pod względem biologicznym, bo o tym tutaj mówię. Ten nasz kosmiczny skafander w cudzysłowie, w którym jesteśmy powołani do istnienia, nie nabierze diametralnie innej formy i nie przeistoczy się, jeżeli w jakiś sposób radykalny nie zmienią się warunki na tej planecie. Czyli w jakiś radykalny, bardzo silny sposób musiałyby zmienić się warunki klimatyczne chociażby, czy też zawartość tlenu w atmosferze, żebyśmy musieli zacząć mutować ten nasz organizm, tą naszą ramę cielesną, w której istniejemy tutaj. Jeżeli natomiast nie zmienią się nasze warunki w otoczeniu, to też nie zmieni się raczej nasz organizm ludzki i jego kształt.
Pod tym kątem ewolucja człowieka jest właściwie skończona. Ale co to oznacza? Czy to oznacza, że to już jest koniec gry, że nie ma już dalszego sensu, że nie ma możliwości rozwoju? Na szczęście nie. Ludzie to nie tylko ciałka napędzane magiczną energią życia, ale również, a może właściwie przede wszystkim, są to agenci świadomości. I to tu właśnie ewolucja ma nieskończone pole do popisu. I to dokładnie nieskończone. Ten proces jest otwarty i praktycznie niemożliwy do zastopowania. Proces niebywale dynamiczny, w którym uczestniczy każdy obecny. Proces, który co chwila poszerza spektrum i odsłania nowe horyzonty.
I tak jak w przypadku ewolucji biologicznej, która ma za zadanie umożliwić funkcjonowanie i rozmnażanie się danego gatunku w danych warunkach, tak ewolucja percepcji ludzkiej, a co za tym idzie świadomości, wydaje się być nieposkromiona i nieograniczona. Ale o co chodzi z tymi warunkami, do których przystosowują się gatunki? Otóż to, że gatunek ewoluuje, nie zawsze oznacza, że organizm czy jego funkcje stają się bardziej kompleksowe czy też bardziej skomplikowane. Więcej nie zawsze oznacza lepiej. Tutaj znowuż musimy potrafić wyjrzeć spoza naszego pudełka, zmienić troszeczkę perspektywę, czy też paradygmat, aby dojrzeć mechanizm funkcjonowania natury. Okazuje się bowiem, że niektóre organizmy będą miały mniejszy od nas, ludzi, zakres opcji. Niektóre będą miały tych opcji dużo więcej. A to nie oznacza, że są te zwierzątka gorsze czy też lepsze, ale oznacza to tyle, że posiadają one inny zbiór możliwości adaptacyjnych. I to wszystko jest okej tak długo, jak to wszystko działa i umożliwia przetrwanie gatunku. Jeżeli natomiast nie działa, to gatunek nie może się rozmnażać i tym samym skazany jest na zagładę.
Tutaj za przykład podam pewien gatunek żuka w Australii. Nie pamiętam dokładnie, jaka nazwa jest tego żuka. Otóż badacze owadów w Australii stosunkowo niedawno zauważyli, że pewien gatunek żuka o brązowym i połyskującym pancerzu, żuka, którego było tak dużo jeszcze całkiem do niedawna W tej chwili gatunek ten praktycznie skazany jest na wyginięcie. Okazało się bowiem, że samiec żuka, który jest dużo mniejszy od samicy, poszukuje większej partnerki, a kieruje się jedynie pewnym określonym zakresem cech owej partnerki, która ma być brązowa, ma błyszczeć się i ma mieć kropki, wypukłości na swoim pancerzu, na skrzydełkach. Ze względu na działalność człowieka, i to przykrą działalność człowieka, dlatego, że zanieczyszczenie powoduje pojawianie się szklanych butelek po piwie rozrzuconych w różnych miejscach w naturze. Pewna firma produkująca piwo produkuje swój napój w brązowych butelkach, które dla żuka o bardzo ograniczonych możliwościach rozpoznawania pewnych faktów natury wygląda jak bardzo dorodna, duża samiczka tego samego gatunku. Biedne samczyki żuków próbują kopulować ze szklaną butelką. W tym przypadku okazuje się, że jeżeli coś jest duże czy też większe, to nie oznacza, że jest lepsze, bo efekt jest łatwy do przewidzenia. Bardzo przykry natomiast dla gatunku, dlatego że to, co błyszczy, jest brązowe i ma wypustki, niekoniecznie jest przedstawicielem płci przeciwnej tego samego gatunku. Z tego względu okazuje się, że żuczki, które tak sumiennie próbują zapylić swoje partnerki, kończą na dziwnych orgiach, które związane są z pustymi brązowymi butelkami po piwie.
Z tego powodu gatunek prawie wyginął, jest już na wymarciu. Taka przykra informacja. Innym przykładem zdolności adaptacyjnych, które wytworzyła ewolucja, jest ośmiornica. Nie wiem, czy każdy zdaje sobie sprawę, ale ośmiornica posiada dziewięć mózgów, posiada trzy serca, a jej krew na dodatek jest niebieska. Z naszego punktu widzenia ludzkiego moglibyśmy się zastanawiać, czemu owa ośmiornica posiada aż dziewięć mózgów, skoro my mamy tylko jeden. Czy to oznacza, że jest bardziej inteligentna niż ludzie? Nad tym można by tutaj chwilę się zastanowić. Aczkolwiek chodzi o czyste względy przetrwalnicze. Okazuje się, że pewne organy, pewne cechy innych gatunków zwierząt mogą dużo różnić się od tego, jak stworzony jest organizm człowieka, ale tak naprawdę w naturze chodzi tylko o to, żeby coś działało w danym środowisku i żeby pozwalało na funkcjonowanie danego gatunku. Podobnie jak małpy, które nie muszą posiadać umiejętności do rozwiązywania skomplikowanych równań matematycznych czy przeprowadzania w laboratorium doświadczeń z dziedziny fizyki kwantowej, tak ludzie również nie potrzebują dziewięciu mózgów, aby koordynować swoimi ośmioma kończynami, dlatego, że nasze kończyny w naszym środowisku działają inaczej i nie potrzebujemy takiej zdolności decyzyjnej, aby koordynować nasz organizm.
Innym przykładem jest sposób, w jaki widzą rzekomo gołębie. Otóż okazuje się, że taki popularny gołąb posiada w oku cztery ośrodki sensoryczne do rozpoznawania kolorów. Natomiast w naszej ludzkiej gałce ocznej mamy tylko trzy takie ośrodki sensoryczne. Czy to oznacza, że ten gołąb jest w stanie widzieć więcej kolorów niż ludzkie oko? Prawdopodobnie tak. Tylko nie jestem w stanie wyobrazić sobie koloru spoza gamy, którą znam już do tej pory. Wyobraźcie sobie, że istnieje jakiś kolor, który jest dla nas niedefiniowalny i nie jest rozpoznawalny. Ciekawostka. W tym wszystkim, w tym postępie ewolucji liczy się tak naprawdę tylko nasza zdatność, a nie kompleksowość naszych organizmów. Czyli jeżeli nasz organizm jest zdatny do pełnienia pewnej funkcji w danym środowisku, to to w świetle ewolucji już wystarcza.
Ale powróćmy jeszcze do ewolucji naszej ludzkiej percepcji. Zwykle myślimy o czasie, o przestrzeni i obiektach w naszym świecie jako o faktach, czyli jako o czymś prawdziwym. To jest takie typowe materialistyczne, czy też fizykalne podejście do świata, które jest dodatkowo bardzo powszechne, więc rzadko odważamy się poddać ten koncept wątpliwości czy nawet zwykle zadać sobie pytanie o naturę tych zjawisk. Jest świat, są przedmioty, są zjawiska, jest człowiek. Człowiek ma mózg, a to ten mózg wypełniony buzującą mieszanką chemikaliów odpowiedzialny jest za naszą percepcję świata. Świata, który dodatkowo postrzegamy jak gdyby na zewnątrz nas samych. I w konsekwencji tego to ten sam mózg tworzy świadomość. Czyli świadomość według materialistów jest wytworem tej mieszanki chemikaliów i tych procesów, które zachodzą w naszym mózgu. Ale to jest moim zdaniem pułapka, w którą wpadają dosyć zamknięte na poznanie umysły, które to kierują się zwykle lękiem, czy też wiarą w jakieś dogmaty naukowe, czy inne dogmaty religijne. Na szczęście tutaj w Chacie mistyka się nie boimy, mam nadzieję przynajmniej i raźnie przekraczamy poza krawędź naszego pudełka, aby rozejrzeć się troszeczkę dookoła.
Bo co, jeżeli to wszystko jest dokładnie odwrotnie? Co jeśli to świadomość jest fundamentalna? Co jeśli całe nasze doświadczenie jest produktem świadomości? Co jeżeli rzeczywistość nie jest taka, na jaką wygląda, a tworzona jest na bieżąco tylko pod względem owej zdatności ewolucyjnej, według tego, co jest potrzebne w danym momencie. Tu już nawet nie ma mowy o momencie właściwie, bo czas jest też iluzoryczny w tym kontekście. To jest ten hologram, o którym dosyć często mówię. To jest ta Maya z tradycji wedyjskiej, to jest to złudzenie, ten wirtualny świat, w który tak łatwo nam jest uwierzyć. W tej chwili pojawia się już coraz więcej dowodów naukowych na taką tezę, że świat jest iluzorycznym wytworem naszej świadomości, że bierzemy udział w tej wirtualnej grze. I pomimo tego, że ta postrzegana przez nas rzeczywistość obiektów i materii wydaje się być tak realna, to jest to tak naprawdę rzeczywistość wirtualna o bardzo wysokiej rozdzielczości. Pojawia się mnóstwo dowodów, które to stają się już coraz trudniejsze do zakwestionowania nawet przez najbardziej zatwardziałych sceptyków.
Więc okazuje się, że nasza percepcja umożliwia nam nie oglądanie świata takim, jakim jest, ale jest to tworzenie właściwie takich modeli rzeczywistości, które mają być dla nas użyteczne. Bo liczy się tak naprawdę wynik końcowy. Ten rezultat naszej interakcji z przedmiotem, czy też z innymi jednostkami świadomości, a nie tak bardzo sam przedmiot. Liczy się zdolność do modulowania informacji. Dlatego każdy z nas, z tych agentów świadomości, jak to sobie możemy nazwać, interpretuje świat na własny sposób, a tym samym ten świat właściwie kreuje. To jest ta alchemiczna zdolność do transmutacji. Pomyślić coś i to jest. To już zresztą powoli dzieje się. Jesteśmy w stanie przywoływać czy powodować zjawiska nie przy użyciu magicznych zaklęć, a przy udziale technologii. Technologii, która staje się naturalnym i powszechnym narzędziem przydatnym do zwielokrotnienia możliwości naszych umysłów.
W dziejach ludzkości wyróżniamy sobie różne epoki historyczne. Dawne czasy, takie jak epoka kamienia łupanego chociażby, czy epoka brązu, czy żelaza i tak dalej. Nie wiem, czy wielu z nas zdaje sobie sprawę, że bierzemy udział już w nowej, kolejnej epoce, która jest epoką informacji. Powinniśmy zdać sobie z tego sprawę. Wiedzą o tym doskonale współczesne korporacje, takie jak Google, czy Amazon, czy Samsung, czy jakiekolwiek inne korporacje bazujące na fakcie, że każdy z nas używa urządzeń technologicznych. Niebawem będziemy prawdopodobnie świadkami wykorzystywania informacji poprzez algorytmy sztucznej inteligencji również w takich dziedzinach jak na przykład ochrona zdrowia czy medycyna. Wspominałem o tym niedawno w naszych spotkaniach. Moim zdaniem nie należy się tego bać, dlatego, że jest to naturalny proces. Jest to naturalny rozwój naszych ludzkich możliwości. Tak więc moim zdaniem oczywiste jest to, że od dłuższego czasu już właściwie żyjemy w epoce informacji.
Natomiast nie dla wszystkich oczywiste jest to, jakie są konsekwencje tego rozwoju i postępu technologii. Otóż jeżeli popatrzymy na rozwój technologii w odpowiednim świetle, z odpowiedniego kąta, to bardzo szybko przypomnimy sobie, że to, co kiedyś nazywane kategorią science fiction, w tej chwili jest już jak gdyby dniem powszednim. I to, co kiedyś wydawało się fantazją, w tej chwili bardzo skrupulatnie i dynamicznie, i prężnie wkracza w każdą dziedzinę naszej ludzkiej egzystencji. Chociażby warto sobie tutaj zdać sprawę z tego, że owy dynamiczny rozwój technologii doprowadził nas do momentu, w którym to właśnie, szanowni słuchacze, stajemy się cyborgami. Ja wiem, że jest to myśl dosyć szokująca. To, co mam na myśli, to wykorzystywanie technologii przy pomocy urządzenia, które każdy z nas, właściwie większość z nas, można powiedzieć śmiało, posiada. Mówię tutaj o telefonie komórkowym. Sam telefon komórkowy to tylko narzędzie. To tylko forma interfejsu, czyli takiego panela dostępu do całej niesamowicie głębokiej bazy informacji. Telefon połączony z Internetem zamienia się w urządzenie, które jest przedłużeniem naszej inteligencji, naszej pamięci i jest w stanie przeliczać informacje dużo szybciej i skuteczniej, niż jesteśmy to w stanie zrobić my, nawet przy użyciu analogowego kalkulatora czy też elektronicznego kalkulatora, ale takiego, którego obsługujemy przez nasz analogiczny palec.
Po krótkiej chwili zastanowienia dojdziemy szybko do wniosku, że właściwie ta epoka już nastała. Informacja w tej chwili dostępna jest dla każdego, dosłownie na wyciągnięcie koniuszka palca czy też kciuka w przypadku większości użytkowników telefonów komórkowych. To są właśnie te smartfony. To jest ta smart technologia, która pozwala nam poszerzyć nasze horyzonty, doświadczenia, tym samym nadal podążać procesem ewolucji i rozwijać naszą percepcję. Problemem w tej chwili jeszcze jest to, że owy interfejs, czyli to urządzenie, które stoi jak gdyby na granicy pomiędzy naszą ludzkością a tak naprawdę rzeczywistością informacji dostępnej czy też potencjalnej informacji, do której mamy dostęp na każde zawołanie. Ta technologia jeszcze w tej chwili jest dosyć słaba. Słaba w tym sensie, że telefon i dostęp do informacji poprzez owy portal jest jeszcze stosunkowo bardzo wolny, ale technologia rozwija się w zatrważającym tempie. Zatrważającym dlatego, że te algorytmy komputerowe rozwijają się dużo szybciej, niż jest w stanie za tym nadążyć nasz ludzki organizm. Ale warto tutaj uprzytomnić sobie, że dostęp do tej potężnej bazy danych, o której jeszcze do niedawna nie mogliśmy nawet pomarzyć, do której nie mieli dostępu ludzie żyjący chociażby kilkadziesiąt lat temu, daje nam to potężne możliwości, potężną moc. Ale problemem póki co staje się dostęp jeszcze do tej informacji.
Jest to kwestia naprawdę już tylko paru lat. Urządzenie, które wykorzystujemy na co dzień, które każdy z nas posiada, tak zwany smartfon, jest urządzeniem, które nie może ewoluować pod względem technologicznym zbyt daleko, dlatego, że jest to nadal coś, co musimy nosić ze sobą. Jest to coś, co łatwo zgubić, zepsuć. Jest to po prostu gadżet, który nadal jest czymś od nas odrębnym. Już od paru dekad mamy do czynienia, jesteśmy świadkami miniaturyzacji tej elektroniki, która ma za zadanie sprawić, że urządzenia będą jak najbardziej dla nas podręczne, będziemy mieli jak najszybszy do nich dostęp. Ale moim zdaniem zbliża to już potężnymi krokami do momentu, kiedy tak naprawdę połączymy się z maszyną właśnie w formie jakiejś płytki krzemowej, która będzie być może implantem w naszej korze mózgowej. Już w tej chwili mamy do czynienia z różnego rodzaju gadżetami typu zegarki i takie opaski, które mierzą i regulują w pewien sposób różne czynności życiowe naszych ciał. Urządzenie, które musimy ze sobą ciągle nosić, które musimy ładować, na pewno w niedalekiej przyszłości odejdzie w zapomnienie na rzecz czegoś, co będzie bardziej zintegrowane z naszą sferą biologiczną. Niepotrzebny już nam będzie ekran do tego, aby odczytywać informacje, dlatego, że informacja będzie chociażby wyświetlana bezpośrednio na spojówkę naszego oka i nie będziemy potrzebowali słuchawek czy głośników, dlatego, że będziemy słyszeć dźwięk wewnątrz naszej głowy. Tam, gdzie ten dźwięk tak naprawdę zawsze słyszymy.
Także udoskonalenie tego panela dostępu jest moim zdaniem w tej chwili w dziedzinie technologii rzeczą priorytetową i już w najbliższym czasie zobaczymy kolejną odsłonę technologii, która będzie kompletnym przeistoczeniem właśnie tego dostępu do informacji. Dlatego, że na informacji to wszystko bazuje. Ewolucja technologii od tej pory, a za czym idzie ewolucja ludzkiej świadomości, polegać będzie na udoskonalaniu dostępu do informacji, co umożliwi nam lepszą interpretację, czyli poniekąd umiejętność kojarzenia faktów i porównywania danych. Do tego właśnie to wszystko moim zdaniem obecnie zmierza pod kątem rozwoju technologii. Także w tym świetle, jeżeli ponownie zadamy sobie pytanie, to czy tak naprawdę nie jesteśmy już cyborgami? Ja myślę, że nie jest to forma szaleństwa, raczej naturalny rozwój, naturalny postęp egzystencji naszej ludzkiej. Natomiast należy być oczywiście uważnym. Zawsze ostrzegam, że technologia może przynosić nam korzyści tak samo, jak może tworzyć szkodę. Dlatego powinniśmy pozostać w pewien sposób czujni, ale jednocześnie nie powinniśmy bać się podjęcia pewnego rodzaju koegzystencji właśnie w tym procesie ewolucji. W naturalny sposób musimy zaakceptować to, że żyjemy w symbiozie ze wszystkim, co nas otacza, dlatego, że sami jesteśmy tym, co nas tak naprawdę otacza.
To my kreujemy rzeczywistość. Każdy z nas w indywidualny sposób. Ale jest to ogólna pula świadomości, ogólna pula doświadczeń. Więc liczą się tutaj takie cechy jak pozostanie w jedności z innymi, z innymi agentami świadomości, z innymi organizmami na tej planecie, z samą planetą. Nie zapominajmy o tym, że planeta pała do nas nieprawdopodobną miłością i tak naprawdę stwarza nam warunki do istnienia. Tym samym więc powinniśmy się odwzajemniać wobec natury. Ale jeżeli jesteśmy w stanie umożliwić właśnie pewnego rodzaju jedność, jeżeli jesteśmy w stanie dostrzec jedność z innymi, z naszym otoczeniem, ze światem, z roślinami, ze zwierzętami, jeżeli jesteśmy w stanie przejawić miłość do życia, miłość do natury, to właśnie wówczas mamy okazję do przebycia pewnego doświadczenia mistycznego, również przy udziale owej technologii. Jesteśmy w stanie wykroczyć poza ten obręb naszych ograniczeń. Więc ewolucja trwa, czy nam się to podoba, czy nie. W tej chwili naukowcy datują początek życia na Ziemi na 3,75 miliarda lat.
Ta data ustawicznie się cofa ze względu na nowe wypływające informacje, również ze względu na rozwój owej technologii, która umożliwia to nam określenie czy też poszerzenie naszej domeny wiedzy. Tak więc ewolucja świadomości jest procesem właściwie nie do zatrzymania. Jest to jedyna możliwa droga postępu. Świadomość nie może przestać istnieć. To byt totalny, spoza tej rzeczywistości, spoza tego obrębu zasad, uzależnień czy też limitacji. Organizm, ciało, materia może zostać w pewnym sensie unicestwiona. W pewnym sensie, no bo znowu, jeżeli odwrócimy ten paradygmat, są to nadal tylko i wyłącznie produkty naszej świadomości. To jest program, czy też hologram, którym bawi się owa świadomość. Świadomość sama to złudzenie świata materialnego produkuje. Stwarza warunki do interakcji, poprzez którą cały układ moduluje się i podlega transformacji.
Następnie świadomość sobie obserwuje ten własny eksperyment i nieustannie się z niego uczy. Czasem coś nie wychodzi, jak to w eksperymentach. Czasem coś się nie powiedzie. Czasem trzeba dodatkowo zapłacić jakąś wysoką cenę. Pojawia się na przykład jakiś kataklizm, ginie jakiś gatunek. Być może znika większość ludzi, chociażby w przypadku jakiejś wojny, konfliktu militarnego. Być może pojawia się jakaś zaraza, jakaś choroba. Być może jest to właśnie wojna nuklearna i znika połowa czy nawet więcej populacji. Wszystko za sprawą nieudolności właściwie posługiwania się własnymi zasobami czy też możliwościami. Posiadamy nieograniczoną wolę.
Posiadamy wyobraźnię, czyli myślenie abstrakcyjne. A z drugiej strony klęskę powodują takie czynniki jak ludzki lęk, ego czy też wiara. Ale ogólny balans świadomości zawsze jest właściwie dodatni. To, co z przyziemnej perspektywy może być odbierane jako dramaty, ludzkie nieszczęścia, troski, z wyższego pułapu, z tego pułapu szerszej świadomości, to są tylko tak naprawdę lekcje. To są tylko doświadczenia. Ale dlaczego właściwie świadomość musi się uczyć? Bo skoro ciągle przeobraża się w coś coraz lepszego, to wskazywałoby to być może na to, że ten potężny absolut, którym jest świadomość, jest w pewien sposób niedoskonały. Skoro musi się uczyć, to znaczy, że czegoś nie wie. To znaczy, że czegoś jej brakuje. Czyli w pewien sposób mamy tutaj do czynienia z paradoksem.
Nad tym pytaniem głowiłem się bardzo długo. Przyszedł jednak moment olśnienia i wydaje mi się, że znalazłem odpowiedź na to pytanie Otóż skoro szerszy aspekt świadomości, świadomość zbiorowa jest niedoskonała, to być może jest ona częścią czegoś większego. Być może tak jak z naszej perspektywy tego niższego pułapu świadomości znajdujemy się w pewnym sensie w podgrupie, to istnieje również pewna nadrzędność, pewna szersza świadomość, która paradoksalnie również zawiera się w szerszym zbiorze. Ale nie jesteśmy w stanie tego dostrzec ani skonceptualizować, bo w tym świecie nie jesteśmy wyposażeni w takie narzędzia, aby to pojąć. Istnieje takie ryzyko, moim zdaniem, ale nie poznamy odpowiedzi, jeśli nie podejmiemy próby, prawda? I na tym to właśnie, moi drodzy, polega. Nie wiem, co o tym myślicie. Jaka jest wasza opinia na temat tej ewentualności, że świadomość jest w pewien sposób paradoksalnie niedoskonała, dlatego musi się uczyć. Zachęcam do zostawiania komentarzy pod audycją. A póki co na dzisiaj będę kończył i zachęcam wszystkich do wychodzenia jak najczęściej z owego metaforycznego pudełka i zachęcam do zadawania pytań.
Tym samym zapraszam wszystkich do dalszego rozwoju myśli i do naszej wspólnej ewolucji. Do usłyszenia i do zobaczenia w kolejnych częściach Chaty Mistyka. Namaste. Pranam.