[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”. Pamięć to bardzo znamienna i bardzo prominentna, czy innymi słowy bardzo obecna cecha tego wszystkiego, co istnieje. Czyli wszystko to, co powołane do istnienia, posiada dozę pamięci. Pamięć, która to może być rozróżniona na różnych poziomach. Dlatego, że zarówno przedmioty, czyli to, co nieorganiczne, zarówno jak i to, co posiada w sobie pęd życia, co posiada w sobie energię, która powoduje dynamikę przejawiania się istot żywych w tym świecie, posiada bardzo skrupulatnie zakodowaną na różnych poziomach informację.
To właśnie ten kod jest tak znamienną domeną tego wszystkiego, co istnieje w świecie. Tak samo skała posiada pamięć na różnych poziomach, którą można by poprzez nasz intelekt, poprzez brzytwę naszego intelektu kroić i rozdrabniać, i analizować, i nazywać różnymi imionami, w zależności od tego, na jak drobne części owej pamięci zdołamy w sposób intelektualny rozbić dany przedmiot. Ale bardzo znamienną jest cecha pamięci wśród organizmów żywych, dlatego, że istnieje ona na wielu płaszczyznach, często płaszczyznach, z których to nie zdajemy sobie tak naprawdę sprawy. Dlatego, że nie tylko pamięć powodowana naszym intelektem to jest to, co mam tutaj na myśli, ale jest to również pamięć zakodowana na wielu niższych, drobniejszych analitycznie poziomach, chociażby takich jak poziom naszych komórek czy poziom naszych genów. Genetyka to tak naprawdę pula nieprawdopodobnej informacji, którą każdy żywy organizm niesie ze sobą. Informacji nie tylko o stanie obecnym owego organizmu, owego żyjącego stworzenia, ale również jest to biblioteka informacji o całej historii tego, skąd wywodzi się owy organizm, o wszystkich jego uwarunkowaniach odnośnie środowiska, w którym to przejawia się, odnośnie kształtu, odnośnie gatunku i tak dalej. Jest to pamięć, która również zakodowana jest pewnym językiem. Można by powiedzieć jest w pewien sposób zaprogramowanym kodem, informacją, którą nie do końca zawsze odnajdujemy na powierzchni. Czyli nie do końca zawsze jesteśmy przytomni na temat tego, jaką informację niesie ze sobą szereg kodu DNA chociażby. Pamięć również istnieje w naszym ciele fizycznym.
Jest to również forma zaklętej, w pewien sposób zakodowanej informacji. Chociażby to, w jaki sposób poruszamy się, w jaki sposób chodzimy, w jaki sposób siedzimy, czy jak reagujemy na różnego rodzaju bodźce z otoczenia. Kiedy przejawiamy się w tym środowisku, w tym świecie, kiedy współuczestniczymy w tej potężnej i jakże poniekąd zagmatwanej interakcji, którą gotuje nam świat, w którym to przejawiamy się. Pamięć, do której często mamy dostęp na bardzo głębokim gruncie, aczkolwiek nie zdajemy sobie często z tego sprawy. Owa pamięć intelektualna każdego z nas jako tej przytomnej jednostki uczestniczącej w tym życiu na planecie, tej jednostki ludzkiej posiadającej wolną wolę, posiadającej intelekt, posiadającej umysł, możliwość interpretacji danych pochodzących z naszego otoczenia oraz również możliwość odkrywania naszego wnętrza, czyli poniekąd zgłębiania tego, co nazywamy drogą duchową, rozwijania naszej duszy, czy też jakości naszej duszy. To są równolegle idące ze sobą w tym współistnieniu tematy, aczkolwiek często bywają one odrębne. Jesteśmy skonstruowani w ten sposób, aby relacjonować dla samych siebie, dla naszej własnej wyższej świadomości wszystkie aspekty tej dynamiki, w której uczestniczymy podczas naszego życia. Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczynamy błędnie interpretować naszą identyfikację. Jeżeli utożsamiamy się jedynie z pewnym zasobem owej informacji, jeżeli utożsamiamy się jedynie z pewną pulą informacji, którą jesteśmy jako całość, jako ludzkość, czyli na przykład jeżeli utożsamiamy się jedynie z naszym ciałem i umysłem, pojawia się problem, dlatego że popadamy w pułapkę iluzji, która polega na tym, że próbujemy interpretować wszystko tylko i wyłącznie przy użyciu naszego umysłu, który okazuje się być narzędziem do przetrwania w warunkach fizycznych. Aczkolwiek jest to narzędzie bardzo ułomne i nieporadne w przypadku wielu aspektów naszego ludzkiego istnienia.
Jeżeli jesteśmy powodowani strachem, lękiem, które są jednymi z największych ograniczeń naszych ludzkich możliwości, naszego ludzkiego potencjału, który jest nieprzebrany, ale nie zdajemy sobie z tego sprawy, to bardzo często popadamy w pułapkę strachu. Powoduje nami panika. Próbujemy zatroszczyć się o przetrwanie naszego ciała fizycznego, nie dostrzegając zupełnie innych, głębszych płaszczyzn naszego istnienia. Zapominamy chociażby o tym, że siła życia, która jest tak fenomenalna, jest tak przepiękna i tak nieprawdopodobna, jeżeli jesteśmy w stanie ją dostrzec, pochodzi sponad tego układu. Jest to siła, która istnieje niezależnie od naszych chęci czy niechęci, od naszych upodobań czy od naszych nastrojów. Ten pęd życia jest tą fenomenalną energią, którą sam Stwórca, przejawiając ten świat, w który jesteśmy poniekąd wrzuceni, nie wyposażył nas jednocześnie w możliwość oglądu spoza tego obrazka. Zanurzeni w tym świecie, zanurzeni w tym pudełku, porównajmy sobie to do metafory pudełka, bardzo ciężko jest nam wyjrzeć poza obręby tego pudełka. Widzimy tylko cztery ściany czy też sześć ścian, jak to w przypadku prostopadłościanu. I bardzo ciężko jest nam wyobrazić sobie, jakie warunki stworzone są na zewnątrz tego układu. Momentalnie poprzez nasze ograniczenia wynikające z pracy naszego umysłu ograniczamy się tylko do tego wąskiego zakresu informacji, który serwuje nam nasz umysł, który pobiera informacje przy pomocy naszych zmysłów poznawczych.
Tak jak łatwo jest nam wyobrazić sobie strukturę czy organizm, czy formę życia, która z naszego punktu widzenia istnieje na zupełnie niższym, bardziej ubogim poziomie funkcjonowania. Dajmy na to bakterie. Za przykład podam tutaj bakterię, która żyje sobie w naszym jelicie cienkim chociażby. To jest taka analogia, z którą ostatnio zapoznałem się, czytając książkę pana Toma Campbella, trylogię, która opisuje teorię wszystkiego. Bardzo ciekawa lektura, do której wszystkich bardzo zachęcam. Póki co tych, którzy potrafią mówić po angielsku czy też czytać po angielsku. Książka, z tego, co wiem, do tej pory nie jest jeszcze przetłumaczona na język polski, aczkolwiek z tego, co mnie się wydaje, prace nad tłumaczeniem trwają. Oby ta książka pojawiła się jak najszybciej, dlatego, że jest to nieprawdopodobna skarbnica informacji i tak naprawdę nie tyle informacji, co jest to sposobność do wykonania samodzielnej pracy, która jest w stanie wskazać ci możliwości, których być może do tej pory nie dostrzegałeś czy też nie dostrzegałaś. Tom Campbell zaprojektował swoją teorię i trylogię w ten sposób, aby nie przekładać tylko suchej wiedzy, swojego własnego doświadczenia i nie próbuje tym samym przekonać kogokolwiek do tego, co pisze w treści swojej książki, ale wręcz przeciwnie, daje ci narzędzia. Daje ci sposobność do tego, aby ową prawdę, która jest prawdą totalną i która broni się sama w sobie, abyś mógł odkryć na własną rękę.
Dlatego, że jest to jedyny możliwy sposób, aby tak naprawdę uprzytomnić sobie totalność, aby uprzytomnić sobie całość. Jest to, tak jak zawsze mówię, indywidualna praca. Jest to zadanie domowe, z którym każdy z nas pojawia się na tej planecie i każde z tych zadań domowych musi być odrobione na własną rękę. Nie jest to coś, czego można nauczyć się na pamięć. Nie jest to coś, w co należy wierzyć. Wręcz przeciwnie, należy mieć bardzo sceptyczny, aczkolwiek w tym samym czasie otwarty umysł. Bez tych dwóch cech właściwe poznanie ugruntowane w prawdzie nie jest możliwe. Jeżeli jesteś jedynie sceptykiem, a nie masz otwartego umysłu, to w większości przypadków będziesz negował i odmawiał wszystkiego tego, o czym możesz się dowiedzieć i będziesz odrzucał wszystkie sposobności ku swojemu rozwojowi. Natomiast jeżeli jesteś jedynie osobą otwartą, bardzo podatną na wszelkiego rodzaju wpływy innych umysłów, tych, którzy wydają się być bardziej poczytani, być może bardziej doświadczeni, to popadniesz w pułapkę wiary. Wiara nie jest niczym, co jest w stanie umożliwić ci rozwój duchowy.
Dedykacja tak. Dyscyplina tak. Ale wiara jest potężną przeszkodą, jak to wskazują zresztą właściwie wszystkie religie, które figurują na tym świecie, w naszej kulturze współczesnej i religie, które już nie funkcjonują. Zwykle wiara bez zrozumienia, bez własnego odczucia, bo to nie chodzi tylko o intelektualne zrozumienie, ale o doświadczenie w indywidualny, personalny sposób. Wiara kończy się fanatyzmem, więc jest to ślepa uliczka. Ta droga nigdy nie doprowadzi cię do prawdy. Możesz słuchać tysiąca podcastów i kanałów na YouTubie, możesz czytać tysiące książek. Jeżeli twoje wywody filozoficzne są tylko po to, aby zagwarantować sobie ciekawe towarzystwo i mieć ciekawe anegdoty podczas spotkań czy też przyjęć z tak zwaną śmietanką intelektualną, to w ten sposób nie dowiesz się niczego. Każdy z nas musi podjąć tą próbę samodzielnie. Próbę, która musi być związana z wytrwałością i z dedykacją.
Ten proces nie jest procesem prostym. Ten proces zwykle nie jest również procesem przyjemnym. Kiedy raz spostrzeżemy światełko, kiedy raz zabłyśnie nam prawda, to bardzo ciężko jest o niej zapomnieć również. I to jest właśnie również bardzo istotny element naszej ludzkiej natury. Owa pamięć, która nie powinna na drodze ewolucji naszej świadomości wiązać się z pamięcią intelektualną. Dlatego, że ten intelekt dostarcza nam jedynie informacji, które mają za zadanie pozwolić nam na przetrwanie w tym środowisku podczas czasu naszego życia. A ten czas naszego życia to nic innego jak kontrakt, który to podpisujemy poniekąd przy udziale naszej własnej zgody. Jest to nasza własna wola, że jako świadomość zsyłamy się w niższą formę, czy też poprzez niższą formę manifestujemy się w świecie, w którym to właśnie ty i ja uczestniczymy w tym momencie. Nie pamiętamy momentu inicjacji, dlatego, że ten moment nie jest potrzebny. Tego typu pamięć, pamięć intelektualna, pamięć o naszych poprzednich wcieleniach, pamięć o tym, co być może wydarzyło się lub czego nie udało nam się dokonać w naszych poprzednich życiach, nie ma tutaj właściwie za bardzo znaczenia.
Te nasze ludzkie dramaty, z którymi tak często borykamy się na co dzień, te dramaty, z którymi wiąże się bardzo często strach, lęk o przetrwanie, o niemożność zorganizowania przetrwania czy też zaopiekowania się naszymi bliźnimi, naszymi przyjaciółmi, czy też naszymi dziećmi. To wszystko są tak naprawdę tylko i wyłącznie warunki stworzone przez ogólny system po to, abyśmy mogli dostrzec własną rolę w tej układance. Abyśmy mogli z pewnej perspektywy rozejrzeć się i obejrzeć problem z troszeczkę innej strony. Dlatego, że rozwiązanie problemu liczy się, a nie tkwienie w owym problemie. Tkwienie w miejscu nie powoduje rozwoju. Ewolucja jest to forma dynamiczna, czy też jest to zjawisko dynamiczne. Jest to stan, który ma na okrągło za zadanie się zmieniać. Przychodząc tutaj na tą planetę, każdy z nas ma za zadanie ewoluować. Mamy za zadanie się udoskonalać. Czasami bywa tak, że musimy podjąć dwa kroki wstecz po to, aby znowu pójść do przodu albo po to, aby po prostu najzwyczajniej zmienić kierunek po to, aby znowu iść w odpowiednim kierunku.
I to się zdarza, ale nie traktujmy tego jako porażkę osobistą. Nie zaczepiajmy się w tych ludzkich dramatach, nie kierujmy się emocjami, które tak naprawdę w tym wszystkim są tutaj zbędne. To, co liczy się tak naprawdę, to ogólna jakość. Czyli my mamy za zadanie udoskonalać jakość podczas naszego funkcjonowania, a nie gromadzić miłe wspomnienia i troszczyć się o to, aby nasze życia były coraz bardziej wygodne i abyśmy mogli coraz mniej skupić się właśnie na tym fenomenalnym aspekcie energii życia, która napędza cały ten układ. Jest wiele rzeczy, które powoduje odłączenie się od tego głównego nurtu rozwoju świadomości podczas naszego życia. Jest wiele pułapek. Dlatego, że nasz ból czasami wydaje się dla nas nie do ogarnięcia, nie do pokonania. Ale to wynika zawsze tylko z tego punktu, że w fałszywy sposób, iluzoryczny sposób utożsamiamy się za bardzo z naszym ciałem i z naszym umysłem. Są tylko dwie formy bólu i cierpienia. Jest ból fizyczny, który bezpośrednio wywodzi się z bodźców, które serwuje nam nasz organizm, nasze ciało.
I jest ból mentalny, czyli to, co serwuje nam nasz umysł. Zarówno nasze ciało fizyczne, jak i nasz umysł to tylko i wyłącznie elementy, które pozbieraliśmy z naszego otoczenia, kiedy przejawiliśmy się tutaj, na tej planecie, na planecie Ziemia. W tym bardzo skrupulatnie zaprojektowanym laboratorium, w którym to trwa doświadczenie. Doświadczenie, które przebywa każdy z nas na własną rękę. Doświadczenie bycia człowiekiem. Każdy z nas przebywa to doświadczenie poniekąd indywidualnie, ale tak naprawdę jesteśmy jednym i tym samym życiem. Jesteśmy jedną wspólną siłą, która to właśnie bawi się w grę, która nazywa się istnieniem. I nie tyle istnieniem, a istnieniem jako istota żywa. To, co powoduje w nas lęki, to samo, co powoduje w nas pragnienie, to samo, co powoduje w nas poczucie szczęścia. To nic innego jak umiejętność programowania naszego umysłu, naszego ciała, naszej energii.
Winimy nasze otoczenie za nasze nieszczęścia, za nasze niedogodności, za nasze porażki. Te wszystkie czynniki to nic innego jak informacja. To wszystko jest akcja. To jest właśnie to, co w tradycji hinduistycznej nazywane jest karmą. Karma z sanskrytu to nic innego jak akcja. Dodatkowo jest to akcja zewnętrzna, czyli wszystko to, co uwarunkowuje naszą formę. To, w jaki sposób się przejawiamy, w jaki sposób istniejemy. To jest karma. Również ponieważ mamy nieposkromiony ośrodek decyzyjny, który jest wolną wolą, nieprawdopodobnym darem, nieposkromioną wolą, która tak naprawdę nie zawsze może przejawić się, ale jako potencjał, jako forma wyboru jest nieskończona. To również od nas zależy to, jak manifestuje się nasza sytuacja w życiu, jak manifestuje się nasze środowisko.
Co dzieje się w naszym życiu. I to właśnie również od tego zależy to, w jaki sposób programujemy na bieżąco tak naprawdę nasze życie. Programowanie to nic innego jak kodowanie. Czyli znowuż wracamy do pojęcia pamięci. Skoro jesteśmy w stanie zaprogramować swoje otoczenie w taki sposób, aby poczuć się szczęśliwym czy też wesołym, to również w odwrotną stronę jesteśmy w stanie świadomie, bardziej lub mniej zaprogramować nasze otoczenie tak, aby czuć się nieszczęśliwi, aby czuć się odrzuceni, aby czuć się niespełnieni. Czy też czasem czujemy się niewystarczająco dobrzy dla naszego otoczenia. To stąd właśnie biorą się nasze lęki. To stąd biorą się nasze cierpienia. To właśnie takie pułapki serwuje nasz umysł. Więc sztuka projektowania swojego umysłu jest rzeczą jak najbardziej osiągalną i umysł możemy projektować właśnie na dwojakie sposoby.
Albo możemy zagłębić się w spiralę cierpienia i zaniechać poniekąd naszą właściwą identyfikację ze wszechświatem, ze stworzeniem. Albo możemy dostrzec drugą stronę tej całej historii. Zobaczyć tą całą sytuację w zupełnie innym świetle, właśnie w świetle, które rozprasza ciemność. W świetle, które rozprasza ignorancję. Z jednej strony możemy uciekać od cierpienia, na przykład używając różnego rodzaju substancji, które to wydają się nam polepszać nasz humor, takich jak na przykład alkohol. Alkohol na początku w małych ilościach wydaje się być lekarstwem, dlatego, że po wypiciu szklanki czy też kieliszka wina czujemy się rozluźnieni. Nasz organizm zaczyna w pewien sposób funkcjonować na zupełnie innej częstotliwości, co powoduje, że jesteśmy w stanie się rozluźnić. Jesteśmy w stanie w tym momencie doznać stanu wesołości, dlatego, że odrzucamy te problemy, z którymi borykamy się na co dzień, w każdej minucie naszego życia, które powiązane jest ze stresem. Czyli w skrócie jesteśmy w stanie się chwilowo odstresować. Natomiast bardzo często zapominamy o tym, że jest to substancja, przy użyciu której musimy zapłacić niebotyczną cenę, dlatego, że ten stan błogości czy też ten stan ekstazy ma bardzo limitowane ramy czasowe.
I być może niektórzy z nas doskonale wiedzą, efekt działania tej substancji jest horrendalny na nasz organizm i zwykle jest to huśtawka nastrojów, która przejawia się tym, że początkowy stan błogości przejawia się bardzo raptownie w stan nieudolności i niemożliwości podejmowania wyborów. A nie o to w tym wszystkim chodzi. Chodzi o to, żebyśmy przy udziale naszej wolnej woli, czyli tej umiejętności, która to sprawia, że jesteśmy wolni. Ta największa z ludzkich cnót chyba, jakie można wyszczególnić, czyli ta nasza wolność osobista, która jest tak istotna, polega na tym, że my, aby rozwijać się, musimy podejmować decyzje. Świat, w którym żyjemy, nie jest układem statycznym. Jest to świat dynamiczny. Jest to świat rozpięty w formie dualizmów. Jest to świat napięć. Dlatego nie zawsze jest tak, jak tego sobie byśmy życzyli. Ale cała sztuka w tym, aby osiągnąć taki stan umysłu, aby nasza prawdziwa, krystalicznie czysta dusza mogła bawić się w tą grę, mając możliwość dokonywania wyborów.
Znowuż, jeżeli utożsamiamy się za bardzo z ciałem i za bardzo z umysłem, to będziemy doznawać cierpienia. Natomiast jeżeli jesteśmy w stanie wyjrzeć poza to pudełko, poza ten świat, w który to jesteśmy wrzuceni. Świat, w którym to przejawiamy się przychodząc... właściwie my nie przychodzimy na ten świat, tylko ten świat produkuje nas. Ale wracając do głównego nurtu, do głównego tematu. Jeżeli za bardzo utożsamiamy się z ciałem, z naszym ludzkim organizmem, będziemy doświadczać bólu i cierpienia. Dodatkowo, jeżeli nie dbamy o to ciało, jeżeli nie dbamy o to, co jemy, jeżeli nie dbamy o naszą aktywność i sprawność fizyczną, jeżeli nie dbamy o to, w jakim środowisku żyjemy, czego dostarczamy naszym zmysłom. Co w dzisiejszych czasach, w dobie rozwoju technologii wszelkiego rodzaju chociażby mrugających ekranów, gdzie jesteśmy narażeni na potężne bodźce wizualne, które odgrywają potężne piętno na naszej pamięci, również tej pamięci podświadomej, tej pamięci, do której na co dzień mamy dostęp, jeżeli tylko zdajemy sobie z tego sprawę. Ale to jest ta higiena pamięci poniekąd, jeżeli w ten sposób mogę to określić. To uczestnicząc w tych dobrach dzisiejszego rozwoju cywilizacyjnego, uczestniczymy w tak nagminnym projektowaniu naszego umysłu przy pomocy różnego rodzaju bodźców.
To są i dźwięki, to są i obrazy świetlne. W ten sposób projektujemy również naszą pamięć. Zatrważającym jest to, że technologia, która pozwala nam na tak potężne możliwości, technologia, przy której możemy komunikować się ze sobą jako z ludźmi, już w tej chwili praktycznie większości obszarów tej planety jest to atrybut, którym to ta cywilizacja, przynajmniej ta, którą znamy, nie mogła do tej pory się poszczycić. To znaczy umiejętność czy też sposobność skomunikowania się praktycznie z każdym na tej planecie w ciągu zaledwie paru minut, wykorzystując małe przenośne urządzenie, które nazywane jest telefonem osobistym, jest sposobnością, która nie była dana ludziom jeszcze paręset lat temu, nawet parędziesiąt lat temu. My nadal uczymy się tej technologii. Ja jestem zdania, że technologia jest bardzo istotnym czynnikiem rozwoju świadomości również, ale musimy się nauczyć ją wykorzystywać w odpowiedni sposób. Technologia zawsze może być wykorzystana po to, aby nas wzbogacić, aby ewolucja nadal mogła trwać, ale również może być wykorzystana W celach zagłady, czy też po prostu najzwyczajniej w świecie przeciwko nam. Uzależnienie od technologii, tak samo jak uzależnienie od alkoholu, jest rzeczą, która moim zdaniem wymaga troszeczkę uwagi. Jeżeli zdajemy sobie sprawę z tego, że alkohol na dłuższą metę tak naprawdę nie pomaga nam zrelaksować się, tylko w jakiś sposób odstręcza problem, za który to będziemy musieli zapłacić ze zdwojoną mocą kolejnego dnia chociażby. Już nie wspominając takich niuansów jak to, że alkohol jest substancją toksyczną, która zmienia niewyobrażalnie struktury naszych komórek mózgowych i nie tylko, struktury naszych innych organów wewnętrznych, bezpowrotnie tak naprawdę.
Również bardzo łatwo zagubić się jest w technologii. Używając zwykły telefon komórkowy często popadamy w uzależnienie. Zatrważającym jest to, że nie jesteśmy w stanie za postępem technologicznym nadążyć na odpowiednim poziomie, dlatego, że to, co daje nam potężne możliwości komunikacji, również staje się jednocześnie naszym brzemieniem. Ja sam nie korzystam z wielu portali społecznościowych, właściwie z żadnych poza YouTubem. Z wyboru. Dlatego, że używałem kiedyś Facebooka przez parę pierwszych lat, kiedy pojawił się ten serwis, ale kiedy zauważyłem, jak bardzo zaczynam być zależny od tego serwisu i jaką potężną iluzję wytwarza ta sposobność komunikowania się z innymi, zaniechałem uczestniczenia w tego typu formie. Nie wiem czego. Komunikacją już to nie jest. Komunikacja to wymiana informacji, a informacje interesują mnie tylko te, które są prawdziwe. Jeżeli wymiana informacji polega na iluzorycznym przedstawianiu wizerunku mojego lub osoby, z którą spędzam życie, ale tak naprawdę nie są to prawdziwe obrazki, tylko są to zaprojektowane, wyimaginowane zdjęcia, selfie.
Ludzie tak nie wyglądają na co dzień. Zresztą jeżeli tak rzeczywiście wyglądają, jak przedstawiają się często w tych różnych portalach, o których tutaj mówię, to tak naprawdę są bardzo wynaturzeni. Ja czasami będąc w Londynie widzę młode pokolenia, w szczególności młode dziewczyny, które są tak mocno zdominowane niesamowitą pasją wyglądu czy też obsesją swojego wyglądu, że dla mnie jest to śmieszne, dlatego, że ja w tym nie uczestniczę i widzę to poniekąd z innego kąta. Widzę to z innej perspektywy, ale jeżeli młoda dziewczyna idzie ulicą i ma na sobie tak skąpe ubranie, że w innych okolicznościach i w innych kulturach byłoby to w ogóle niedopuszczalne, a być może byłaby posądzona o bycie lafiryndą czy też prostytutką i dodatkowo ma na twarzy tak grubą warstwę makijażu, że nie widać jej naturalnych cech twarzy i wszystko jest tak sztuczne, to jest to dla mnie ewidentny przykład tego, że mija się ona tak naprawdę z celem, do którego została powołana. Ale być może w taki srogi sposób ma wyglądać jej lekcja podczas tego bytu, podczas tej egzystencji. Być może owa anegdotyczna dziewczyna z ulic w Londynie w pewnym momencie opamięta się i być może ta lekcja będzie dla niej bardzo wartościowa, że kiedyś zakrzątała sobie głowę tego typu iluzorycznym przedstawianiem siebie. Tak naprawdę to do niczego dobrego nie prowadzi. W żaden sposób jej nie rozwija. Jest to tylko i wyłącznie zakorzenione w lęku. Oczywiście ta osoba chce być popularna, chce być doceniana być może.
Być może jest bardzo zakompleksiona tak naprawdę i pod tą grubą warstwą makijażu próbuje ukryć swoje obawy. Bo to, jak wyglądamy, tak naprawdę nie ma aż tak wielkiego znaczenia. To wszystko jest lęk, moi drodzy. To wszystko jest zakorzenione bardzo mocno w lęku. Lęk, który również programowany jest sumiennie poprzez używanie owej technologii w niewłaściwy sposób. Używając telefonu komórkowego, pierwsza rzecz po otwarciu naszych oczu rano, sprawdzenie statusu na Facebooku czy tego, jakie zdjęcia, czy też filmiki zostały uwidocznione na Instagramie. To tak naprawdę nie powinno mieć znaczenia na jakość reszty twojego dnia. Natomiast bardzo dużo młodych ludzi boryka się z tego typu uzależnieniem. Również ten mały ekran telefonu komórkowego jest to ostatnia rzecz, którą widzą przed zasnięciem, więc ten migający ekran bardzo silnie stymuluje i programuje również nasz umysł, co ma efekt domino. Przejawia się to strachem, przejawia się to znowu stresem.
Niewiarą czy też niedocenieniem własnych możliwości i zaprzepaszczenie jakichkolwiek prób czy też podejmowania prób doskonalenia naszej świadomości, czy też prób wyjrzenia spoza obrębów tego pudełka. Warto bardzo zatroszczyć się o naszą pamięć na wielu i tak naprawdę wszystkich poziomach naszej egzystencji. To nie tylko to, co jemy sprawia, czy też umożliwia nam zakres naszego poznania duchowego. Poznanie duchowe musi bazować na indywidualnym doświadczeniu. To nie może być nic, co jesteśmy w stanie nauczyć się na pamięć. To nie jest też nic, co jesteśmy w stanie skopiować. Są sposoby, są techniki, są istoty, które są na dużo wyższym poziomie świadomości, które są w stanie wskazać nam drogę i są w stanie pokazać nam, czy też w pewien sposób rozproszyć ową ciemność ignorancji po to, abyśmy mogli odbyć tą lekcję, ale znowuż na swój własny, indywidualny sposób. To są właśnie mistycy tego świata. To są właśnie mistrzowie duchowi, którzy osiągnęli pewien pułap współistnienia. Sztuka mistyczna polega na tym, że oprócz tego, że udało ci się doznać podwyższonych stanów świadomości, czy też poszerzonych stanów świadomości, stanów, które bardzo często wykraczają poza logiczne pojmowanie naszego otoczenia, wykraczają bardzo często poza obszar tego pudełka, w którym jesteśmy zamknięci.
Wiąże się to z problemem takim, że ludzie, którzy nadal tkwią w pudełku, mają problem z przyswojeniem takiej możliwości, że jest opcja, że my ukonstytuowani jesteśmy w czymś dużo szerszym, w czymś dużo bardziej majestatycznym niż tylko nasze małe środowisko, w którym funkcjonujemy. Kiedy mówię o środowisku, to mówię o środowisku, w którym funkcjonuje nasz umysł, w którym funkcjonuje nasz intelekt. Zadaniem mistyka jest właśnie to, aby to doświadczenie spoza pudełka, to doświadczenie z dużego, z o wiele większego obrazka, z poszerzonej puli świadomości przywołać i poniekąd przetransponować w odpowiedni sposób dla tych, którzy nadal tkwią w tym kokonie iluzji. Zadaniem mistyka jest to, aby w sposób jak najbardziej logiczny i zrozumiały opowiedzieć o tym, co tak naprawdę wykracza poza kanony logiki. To, co wykracza poza język. Są to stany, które bardzo ciężko nazwać słowami, które posiada nasz słownik języka chociażby. Wspominałem wielokrotnie, że właściwie wśród współczesnych języków dominujących na planecie właściwie nie ma tak naprawdę języka, który jest w stanie opisywać stany wykraczające spoza naszego doświadczenia, które serwują nam nasze zmysły poznawcze. Języki starożytne, te, które pochodzą sprzed naszej cywilizacji, które być może są mniej uwarunkowane naszą kulturą, dlatego, że kultura jest to również coś, co nas ogranicza, co powoduje zarysowanie obrębu, co powoduje zbudowanie ścian, w których tkwimy. Kultura naszego narodu, kultura naszej rodziny, naszego społeczeństwa czy grupy, w której obracamy się, to tak naprawdę to jest tylko ograniczenie możliwości i zasobu naszego poznania. Więc zadaniem mistyka, kiedy już wykroczył poza to piętno, poza te więzy świata, w którym tkwimy, jest przywołanie tego stanu i opowiedzenie o nim w jak najbardziej logiczny i zrozumiały sposób, tak aby naprowadzić nas na drogę samorealizacji, na drogę samopoznania.
Więc powracając na chwilę do lektury trylogii pana Thomasa Campbella zatytułowanej „My Big TOE”, czyli My Big Theory of Everything. Jest to opowieść o teorii wszystkiego jako wielki obrazek, jako duży obrazek, który wykracza poza nasze doświadczenie, z którym możemy uporać się przy pomocy naszych zmysłów poznawczych. Otóż czytając tą jakże zabawną miejscami historię, która tak naprawdę napisana jest niesamowicie biegłym, aczkolwiek współczesnym językiem. Jest to właśnie taka forma współczesnego mistycyzmu, gdzie Tom Campbell proponuje nam rozwiązania i odpowiedzi na pytania, które być może niektórych z nas dręczą. Pytania egzystencjonalne. Pytania o poszerzony zakres świadomości, pytania o to, skąd pochodzimy i jaka jest nasza funkcja tutaj w świecie. Tom przedstawia zabawną anegdotę o bakterii, o której wspomniałem. Bakterii, która znajduje się w przewodzie pokarmowym człowieka. Bardzo łatwo jest nam wyobrazić sobie niższą formę istnienia i nawet jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, że owa bakteria posiada również jakąś drobną formę świadomości czy też samoświadomości. Jest to analogia do tego, że patrząc w dół tej hierarchii, jesteśmy w stanie dostrzec organizmy mniej złożone, organizmy mniej świadome.
Natomiast ten proces jest bardzo ciężko przeprowadzić w sposób intelektualny w drugą stronę. Dlatego, że sama bakteria żyjąca w naszym jelicie cienkim, nawet jeżeli teoretycznie będzie posiadała samoświadomość istnienia, to będzie miała bardzo ograniczone możliwości opisania środowiska, w którym istnieje. Nie będzie tak naprawdę w stanie ogarnąć czy też zrozumieć tego, że istnieje w jelicie cienkim. Dodatkowo to jelito cienkie jest jednym z organów, które funkcjonują w organizmie, którym jest człowiek. Ten człowiek funkcjonuje w grupie ludzi, w społeczeństwie, w świecie, który stworzony jest na bazie określonych zasad i reguł. Cały ten świat uformowany jest chociażby jako planeta. Ta planeta istnieje w szeregu galaktycznym i tak dalej. Ta bakteria nie będzie w stanie wykroczyć poza obręb swojego metaforycznego pudełka poznania, w którym tkwi i tak naprawdę będzie mogła określić tylko w bardzo skąpy sposób środowisko, w którym istnieje. Ale tak naprawdę to, że ta bakteria istnieje w tym jelicie cienkim człowieka, uwarunkowane jest tym wszystkim, co istnieje na zewnątrz, całym tym szeregiem zjawisk, które wspomniałem. Ta niesamowita mnogość fenomenów, które są w ogóle niepojmowane i tak naprawdę są niemożliwe, aby były pojęte przez owy drobny organizm, tak ubogi w zmysły poznawcze.
Tak naprawdę są niezbędne do zaistnienia i funkcjonowania tego organizmu. Ale czy to oznacza, że nie istnieje człowiek, w którym tkwi ta bakteria? Czy to oznacza, że nie istnieje planeta Ziemia, na której funkcjonuje, czy też w której funkcjonuje człowiek? Czy to oznacza, że nie funkcjonują galaktyki? Czy to oznacza, że nie funkcjonuje kosmos i wszechświat? Właśnie nie. My podobnie tkwimy w takim punkcie, w którym jest nam bardzo ciężko, jest nam cholernie ciężko wykroczyć poza to, co serwują nam zmysły i jest nam bardzo ciężko przełamać nasze obawy, nasze lęki i nasze wierzenia w to, w jaki sposób jesteśmy ukonstytuowani w tym świecie i skąd pochodzimy. Nie jesteśmy w stanie zauważyć większego obrazka. Nie jesteśmy tak naprawdę również często w stanie docenić całego fenomenu, który pozwala nam na funkcjonowanie tutaj, na tym świecie. Jesteśmy jako ludzie bardzo zależni od tej planety, a tak często o tym zapominamy.
Niszczymy tą planetę. Jesteśmy tak mocno uzależnieni od Słońca i od Księżyca, które wyznaczają nasze cykle życia, ale bardzo ciężko jest nam wyjrzeć poza obręb informacji, które udało nam się zgromadzić. Znowuż, jeżeli będziemy tkwili jedynie w iluzji, jedynie tym, co serwuje nam nasz intelekt, to nie jesteśmy w stanie poznać całości i nie jesteśmy w stanie dostrzec totalności naszego istnienia. To właśnie stąd biorą się nasze problemy, nasze lęki. Za tym idą często uzależnienia i wszelkiego rodzaju inne komplikacje, które nas zniewalają i które nie pozwalają nam cieszyć się życiem, dlatego, że czasami coś nam wychodzi, a czasami coś nam nie wychodzi. Ale nie dostrzegamy tego, że w tej grze, w którą wrzuciła nas większa świadomość czy też szersza świadomość, to właśnie tak ma być. Jesteśmy tutaj po to, aby borykać się z tymi wyborami, aby dokonywać jak najbardziej trafnych wyborów na okrągło, po to, aby modulować cały układ. Po to, aby ewoluować ogólną pulę świadomości. Więc nie zapominajmy o tym. Czytając książkę Toma Campbella, również zapoznałem się z nowym słowem.
Słowo, które brzmi „ekstrapolacja”. Jest to takie chyba naukowe i bardzo ścisłe zagadnienie Czy też definicja zagadnienia, o którym wspomniałem, czyli poniekąd niemożliwość wykroczenia poza to, co wiemy. Dlatego, że nasza inteligencja bazuje tylko na tym, co jesteśmy w stanie skojarzyć. Jesteśmy w stanie kojarzyć i porównywać informacje, które już są w puli naszego poznania, w puli historii naszego doświadczenia. Bardzo ciężko jest nam borykać się z czymś abstrakcyjnym, z czymś, co wykracza poza obszar naszego zrozumienia. I słowo ekstrapolacja. Wynotowałem sobie trzy krótkie definicje ze słownika PWN. Jest to prawdopodobnie słowo wywodzące się z matematyki, z nauk ścisłych. Pierwsza definicja to ekstrapolacja: przewidywanie przebiegu jakiegoś zjawiska w warunkach nieznanych na podstawie znajomości analogicznego zjawiska w znanych warunkach. Czyli to jest brzytwa naszego intelektu, która okazuje się nie być aż tak ostrą, jak nam się często wydaje.
Jesteśmy w stanie poznać tylko to, co jesteśmy w stanie przyrównać do czegoś, co istnieje już w zakresie naszej pamięci, w zakresie naszej bazy danych. Drugą definicją matematyczną jest: ekstrapolacja to wyznaczanie wartości funkcji na zewnątrz przedziału, w którym wartości tej funkcji są znane. Czyli mamy funkcję matematyczną, w której możemy określić wartość matematyczną w obrębie, w tym nawiasie tej funkcji. Natomiast wykroczenie poza tą funkcją jest to pewnego rodzaju spekulacja. Jest to pewnego rodzaju zgadywanie na podstawie informacji, którą zdołaliśmy zgromadzić z tego naszego obrębu, z tej dziedziny naszego poznania. I druga matematyczna definicja: ekstrapolacja, czyli wnioskowanie o właściwościach statystycznych całego zbioru na podstawie badań jedynie pewnej jego części. Czyli jest to, z tego, co ja rozumiem, poniekąd umiejętność statystycznego zrozumienia całości na podstawie przebadania tylko jakiegoś fragmentu, w tym przypadku naszej rzeczywistości. Jest to spekulacja na temat czegoś, co tak naprawdę nieosiągalne przez nasze narzędzia poznawcze, aczkolwiek definitywnie istniejące. Nie można odrzucić istnienia tego, co poza naszym obrębem poznawczym. Tak samo jak bakteria może wierzyć w to, że cały świat i cały jej kosmos to jedynie jelito cienkie, które dla bakterii jest również potężnym środowiskiem do zbadania i przemierzenia.
Ale poza tym jelitem ciężkim, cienkim, przepraszam, poza tym jelitem cienkim i ciężkim tak naprawdę cały szeroki świat, cała galaktyka. Z perspektywy naszej, tej ludzkiej środowisko, którego nie możemy zaprzeczyć, nie możemy odrzucić, przynajmniej do granic możliwości naszego poznania. Znowuż dlatego, że to nasze poznanie również jest ograniczone poprzez nasze możliwości, poprzez naszą sposobność poznania. Dlatego właśnie mistycyzm, czyli opis tego, co nieopisywalne. Próba przełożenia tego, co wykracza poza nasz konwencjonalny odbiór rzeczywistości oraz jej zależność od wszelkich uwarunkowań na zewnątrz i wszelkich czynników, które tak naprawdę powodują to, że ta rzeczywistość jest, że jest jaka jest i że w ogóle jest, że istnieje. A tak jak zdajemy sobie z tego sprawę, istnieje szersza rzeczywistość. Istnieje szerszy aspekt tego funkcjonowania, dlatego, że od tego aspektu pochodzimy my jako ta mniej doskonała forma. Ta forma, która nie jest świadoma tego wszystkiego, co znajduje się na zewnątrz. Aczkolwiek ma predyspozycje, aby zgłębiać czy też poznawać i wykraczać, coraz bardziej poszerzać ten swój horyzont doświadczenia. Doświadczenia, w którym każdy z nas uczestniczy i doświadczenia, do którego tutaj jesteśmy tak naprawdę powołani.
To nie tylko warto, ale posunąłbym się nawet dalej w tym stwierdzeniu. My mamy poniekąd obowiązek poszerzania czy też pogłębiania naszej świadomości, dlatego, że taka jest nasza funkcja i do tego jesteśmy tutaj powołani. Nie jesteśmy powołani tutaj do tego, aby przeżyć życia w wygodzie i w dostatku i uczestniczyć w przyjemnościach i dogadzać sobie i tworzyć nasze życie coraz bardziej wygodne. Tylko jesteśmy tutaj po to, aby dokonywać decyzji i tym samym ewoluować cały układ i doskonalić cały układ pod względem jakościowym. Z tego miejsca pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Wiem, że ostatnio nie spotykamy się zbyt często. Jestem w trakcie bardzo intensywnych przygotowań do kolejnego programu jogi, który odbędzie się na początku miesiąca marca w południowych Indiach. Jest to metoda, którą obrałem przy wskazówkach, przy opiece, czy też patronacie mojego guru. Tego mistrza duchowego, który rozprasza w pewien sposób moją ciemność i rozpuszcza moje ego, czyli iluzję na temat tego, kim jestem w istnieniu i pozwala dostrzec mi prawdziwy aspekt mojego istnienia i mojego funkcjonowania oraz moją rolę w tym wszechświecie. Jest to proces, który jest bardzo intensywnym czasem.
Jest to okres 60 dni, podczas których przygotowuję się do wzięcia udziału w bardzo intensywnym programie jogi, który odbędzie się w ashramie Isha Yoga Center. Proces, który wiąże się z wielogodzinnymi praktykami jogicznymi codziennie. Wielogodzinne, naprawdę intensywne praktyki. Łączy się również z bardzo skrupulatną dietą. Jest to dieta ściśle wegańska, bazująca jedynie na produktach roślinnych. Musiałem praktycznie z dnia na dzień odrzucić wszelkiego rodzaju produkty pochodzenia zwierzęcego. Jestem wegetarianinem od wielu lat, więc odrzucenie mięsa nie jest problemem. Natomiast wszelkiego rodzaju produkty związane z mlekiem, typu masło, sery i tak dalej, również są odrzucane po to, aby w jak najbardziej efektowny sposób oczyścić organizm i aby przygotować ciało i umysł oraz moją pulę energii do tego, aby wziąć udział w przedsięwzięciu, które poniekąd mam nadzieję, będzie siedmiomilowym krokiem na drodze mojego rozwoju duchowego. Odrzuciłem wszelkiego rodzaju stymulanty. Nie piję kawy, herbaty, nie paliłem, więc nie ma problemu z rzucaniem palenia.
Natomiast rzuciłem kompletnie cukier. Jest to jeden z największych i najbardziej potężnych narkotyków w dzisiejszych czasach, z czego często nie zdajemy sobie sprawy. Nie jadłem dużo słodyczy do tej pory, aczkolwiek jadałem. Czekoladki, ciasteczka, tego typu rzeczy. W tej chwili już od ponad 10 dni nie używam jakiegokolwiek cukru. Używam tylko i wyłącznie naturalnych produktów. Właściwie nie produktów, tylko gotuję sam posiłki dla siebie, które stworzone są ze świeżych warzyw, ze świeżych owoców. Połowa mojej diety to są surówki. To jest tak zwana dieta raw, czyli po prostu to, co przyswajalne przez organizm w jak najszybszy sposób i co dostarcza organizmowi jak najwięcej energii. Tym samym nie tworząc zatorów w przewodzie pokarmowym.
Więc kompletne oczyszczenie organizmu, niesamowite skupienie każdego dnia. Pojawiła się nieprawdopodobna klarowność umysłu już po tych paru dniach intensywnych praktyk. Oprócz tego doświadczam nieprawdopodobnych snów. Jestem w stanie wyjść z ciała. Jest to tak zwane lucid dreaming, czy też astral projection, jak to mówi się po angielsku. Stany, w których powoli zaczynam kontrolować tak naprawdę to, co dzieje się ze mną. Jest to wykroczenie w dużo szerszą świadomość, jest to wykroczenie w dużo większy, szerszy obrazek. Jestem bardzo ciekaw tego, jak potoczy się reszta tego procesu przygotowawczego, ale póki co chciałem tylko poinformować was, drodzy goście Chaty Mistyka, że prawdopodobnie będę musiał niestety z braku czasu, to znaczy czasu mam bardzo dużo. Tylko śmieję się, że ten czas jest bardzo skrupulatnie zajęty ostatnimi dniami, więc będę musiał prawdopodobnie odsunąć troszeczkę projekt Chaty Mistyka na bok. Także nie wiem tak naprawdę, kiedy pojawi się kolejny epizod Chaty Mistyka.
Ale przy tej sposobności chciałem wszystkich bardzo serdecznie pozdrowić. Na pewno poinformuję was za jakiś czas o moich postępach i o tym, co dzieje się w związku z moimi przygotowaniami do wyjazdu ponownego do Indii. Bądźmy wszyscy wspólnie. Żyjmy w miłości. Żyjmy w świetle i w mocy życia, która napędza każde z nas. To naprawdę potężna, niesamowita moc. Tylko często po prostu nie zauważamy tego, kim tak naprawdę jesteśmy i co tutaj tak naprawdę robimy. Jesteśmy jednością, jesteśmy miłością. Nie bądźmy powodowani lękiem. Nie bójmy się.
Naprawdę te wszystkie techniki, o których mówię, które ja w tej chwili stosuję, odpowiednia dieta, odrzucenie cukru, odrzucenie stymulantów, kofeiny i tak dalej, pozwala w fenomenalny sposób poszerzyć nasze możliwości i pozwala nam dostrzec cel, który tak naprawdę nie jest aż tak odległy, jak mogłoby się wydawać. Tylko trzeba podjąć te pierwsze kroki. Do tego potrzebne jest troszeczkę dyscypliny. Do tego potrzebne jest wykorzystanie w pełni naszej wolności wyboru i to tyle. Tyle mam do powiedzenia na dzisiaj. Reszta jest milczeniem. A milczenie tak naprawdę jest chyba najbardziej pierwotnym stanem tego wszystkiego, najbardziej pierwotnym stanem rzeczy. Pokój, moc, światło i miłość. Pranam. Om.