[00:12] - INFRA Fakty. Przegląd wydarzeń anomalnych i niezwykłych.
[00:18] - Witam w INFRA Faktach, przeglądzie wydarzeń anomalnych i niezwykłych. Mówi Michał Kuśmierz. Razem ze mną jest Piotr Lebiaś. Witaj Piotrze.
[00:25] - Witam.
[00:26] - Dzisiaj powiemy o niezwykłych wydarzeniach, jakie miały miejsce w Krakowie, czy też precyzyjniej mówiąc na niebie nad Krakowem oraz o najnowszych doniesieniach związanych z religijnymi hominidami. Jak też powiemy o doniesieniach historyków mówiących o tym, że jednak Bóg miał swoją żonę. I jeszcze na koniec o pewnym piktogramie, który się pojawił w Meksyku. Może Piotrze, zacznijmy od Krakowa, bo jesteśmy zajęci tą sprawą od w zasadzie dwóch tygodni już. Zajmujemy się doniesieniami, jakie do nas docierają od przeróżnych świadków, którzy piszą do nas symultanicznie. Można tak powiedzieć. Jesteśmy tym trochę zaszokowani i zdziwieni, ale jednak piszą o tym samym, czyli o niezwykłym obiekcie, który obserwowali w dniach 8 i 9 marca.
[01:21] - Właśnie wspomniałeś o licznych relacjach świadków. Tych świadków jest na razie sześcioro. Sześcioro plus dzieci. Najciekawsze jest to, że obserwatorzy donoszą, iż obiekt, który był obserwowany 8 i 9 marca nad Krakowem oraz w jego okolicach wyglądał tak samo, czyli miał formę porównywalną do latającego dysku otoczonego na obrzeżach światłami koloru białego i czerwonego. Pierwsza relacja dotarła do nas już 10 marca. Kolejne spływały właściwie regularnie. Jesteśmy teraz na etapie formułowania raportu, który przybliży naszym czytelnikom, jak wyglądały te obserwacje. Są to sprawy bardzo ciekawe, bo rzeczywiście w jednym z przypadków dwie panie widzą obiekt, który jest zawieszony tuż nad bardzo ruchliwą drogą. Dosłownie przejeżdżają pod tym obiektem, nie słysząc żadnych dźwięków. Jest to taki duży metaliczny dysk otoczony światłami na obrzeżach.
W innym przypadku pewna kobieta obserwuje przelot bardzo podobnego obiektu, otoczonego tak jakby pierścieniem światła, który przelatuje w pobliżu jednego z osiedli. Co najciekawsze, wszystkie te relacje wiążą się w jakiś sposób z lotniskiem w Balicach. Obiekty, które były w tych dniach obserwowane albo kierowały się w stronę Balic, albo też były obserwowane w ich właściwie bezpośrednim sąsiedztwie.
[02:48] - Tak, dokładnie. Dlatego że żeśmy się zwrócili z zapytaniem zarówno do kierownictwa cywilnego lotniska Balice, jak też i do bazy lotnictwa transportowego Wojska Polskiego, które znajduje się również w tym samym miejscu i otrzymaliśmy odpowiedzi. Jakie?
[03:09] - Odpowiedzi takie, że nic tego dnia, przynajmniej nic nietypowego, nie zauważono. Rzeczywiście, kiedy przyjrzymy się mapie tych obserwacji, to wynika, że ten obiekt widziany był w bardzo różnych miejscach. Są to punkty oddalone od siebie o kilka kilometrów. Najciekawsze jest to, że te obserwacje rozkłada się rzeczywiście na dwa dni. Najpierw te obiekty były widziane bardziej na zachód od Krakowa, potem już bardziej zbliżały się w centrum miasta. Jeszcze ciekawsze jest to, że nieco później bardzo podobne wydarzenia miały miejsce na Podkarpaciu i opisuje je właśnie Arek Miazga. Także według mnie mamy do czynienia z czymś niezwykle ciekawym, bo rzadko się zdarza, żeby sześć osób niezależnych od siebie dobrowolnie składało swoje relacje na temat tego, co widziały. Dodajmy, że są to osoby bardzo wiarygodne. Możemy być pewni tylko jednego. Świadkowie widzieli niezidentyfikowane obiekty lub też niezidentyfikowany obiekt latający.
To jest pewne. Natomiast jakiego on był pochodzenia? To jest pytanie chyba, na które odpowiedzi nie poznamy. Natomiast możemy wysnuć pewne wnioski. Po pierwsze, obiekt znajdował się dość blisko obserwatorów i bardzo blisko zabudowań, bardzo blisko drogi. W wielu przypadkach sprawiał realne zagrożenie choćby dla ruchu drogowego, przecinając choćby drogę nad samochodami świadków. Oczywiście powodowało to rozproszenie uwagi. I teraz powstaje pytanie, czy jeżeli był to obiekt pochodzenia ziemskiego, to czy ci, którzy stoją za tego typu testami, osoby, których zadaniem jest raczej utajniać tego typu projekty, a nie je pokazywać, zdają sobie z tego sprawę? Według mnie nasze wojsko tudzież wojsko innych państw stowarzyszonych w NATO nie dysponuje na chwilę obecną chyba ani środkami, ani możliwościami mogącymi stać za stworzeniem tego typu pojazdu, bo jest bardzo łatwo niektórym ufologom mówić, że wszystko, co lata, da się wytłumaczyć, ale niestety jest to twierdzenie takiej samej wartości jak to wysuwane przez zwolenników hipotezy pozaziemskiej, że wszystko co przelatuje, przelatuje z kosmosu. Nie.
Gdzieś tu jest złoty środek, natomiast nie wiemy jeszcze gdzie. Wiemy tylko, że był to NOL. Wojsko nie udzieliło nam żadnej odpowiedzi. Pozostaje tylko opierać się na relacjach świadków, wiarygodnych świadków i wierzyć w to, że doświadczyli czegoś naprawdę niezwykłego. Natomiast jaki był cel tej dwudniowej eskapady UFO nad Krakowem i w jego okolicach? Na razie nie wiemy. Odsyłamy wszystkich natomiast do raportu, który ukaże się na naszych stronach.
[05:50] - Tak jest. Zachęcam Państwa do przeczytania tego raportu, jak też i przeczytania raportu Arkadiusza Miazgi, dlatego, że równocześnie z tymi wydarzeniami, które miały miejsce w Krakowie, bardzo ciekawe rzeczy działy się również na Podkarpaciu. Relacje świadków tych wydarzeń rejestrował Arkadiusz Miazga, z nami ściśle współpracujący i Być może w jakiś sposób to się wiąże. Ja tylko dodam, że powiedziałeś, że nie mamy żadnej odpowiedzi z wojska, ale jednak mamy. Zwróciliśmy się zarówno do cywilnych władz lotniska Balice, jak i wojskowych, ponieważ tam stacjonuje batalion transportowy i otrzymaliśmy odpowiedź z obu stron.
[06:30] - Tak, chodziło mi o to, że nie były to odpowiedzi konkretne. Nie dowiedzieliśmy się z nich niczego. Natomiast odpowiedzi otrzymaliśmy nie tylko z bazy lotnictwa transportowego w Balicach, ale też i z innych źródeł. Myślę jednak, że jeżeli byłyby to nawet jakieś obiekty spoza kręgu wojskowego, coś w rodzaju latających modeli, czy może być taka hipoteza, że były to latawce, bo zdarzało się, że i one odpowiadały za tego typu obserwacje. Natomiast szczegóły wykluczają coś takiego. Te obiekty nie emitowały żadnych dźwięków po pierwsze, po drugie były dość sporych rozmiarów. Świadkowie wspominają o około nawet 10 metrach średnicy. Po trzecie sposób poruszania się tych obiektów. Miały możliwość zwalniania oraz nagłego przyspieszania. W pierwszym ze zgłoszonych przypadków obiekt ten poruszał się bardzo szybko.
Także rzeczywiście mamy do czynienia z nie lada zagadką i miejmy nadzieję, że oprócz tych sześciu świadków, którzy zgłosili do tej pory swoje relacje, znajdą się jeszcze inni.
[07:44] - Tak jest. Ja jeszcze raz zachęcam do zapoznania się z relacją, którą publikujemy na naszej stronie www.infra.org.pl i będziemy dalej aktualizować wszelkie informacje, które będą do nas napływać w związku z tymi obserwacjami. Teraz może Piotrze, przejdźmy do drugiej sprawy, bo wspomniałem na początku o tym, że będziemy mówić o Śnieżnym człowieku, Bigfootzie, Yeti, jakkolwiek nazwać to coś czy tego kogoś. Mamy dwie ciekawe relacje. Jedna mówi o wodzie kamerowskim, o którym wspominaliśmy już parokrotnie w InfraFaktach, gdzie dzieje się dużo, jeśli chodzi o badanie śladów czy też w ogóle istnienia Śnieżnego Człowieka. Odbyła się konferencja naukowa poświęcona właśnie temu niezwykłemu zjawisku, ale pojawił się równocześnie film ze Stanów Zjednoczonych, na którym pewien pan zupełnie przypadkiem jadąc autostradą dostrzegł niezwykłą postać i udało mi się ją sfilmować.
[08:58] - Odnieśmy się może do pierwszej rzeczy, o której wspomniałeś. Śnieżny Człowiek. Rosyjska odmiana czegoś, co na Zachodzie nazywa się Bigfootem. Jest zasadnicza różnica między podejściem amerykańskim a rosyjskim. Główna jest taka, że Amerykanie robią z tego troszkę komercyjną bajeczkę. Natomiast jeżeli przyjrzymy się sukcesom Rosjan w śledzeniu Śnieżnego Człowieka, możemy tylko dojść do wniosku, że są jeszcze na świecie uczeni o otwartych umysłach. Wspomnimy tutaj chociażby profesora Porszniego. Wspomnimy taką osobę jak Walenty Sapunow, autor książki, która niedawno ukazała się w Polsce. Ludzie ci poświęcili się badaniu gatunku oficjalnie nieznanego nauce, natomiast takiego, który w pewien sposób przejawia się w niezliczonych opowieściach świadków. Jak do tego podejść?
Czy rzeczywiście jest to stworzenie legendarne? A może jednak coś stoi za tymi obserwacjami? Tego na razie się nie dowiemy. Natomiast jak wspominają ci badacze, nie można znaleźć czegoś, czego się nie szuka. I tutaj w przypadku Kamerowa mamy do czynienia z czymś unikatowym, bo z tego obszaru dochodzą nowe relacje o Śnieżnym Człowieku. Wspominaliśmy już dawno o kilku wyprawach w to miejsce, o kilku nawet rewelacjach i znaleziskach. Natomiast to, co dzieje się teraz, rzeczywiście może pozwoli nam nieco inaczej spojrzeć na sprawę Śnieżnego Człowieka.
[10:24] - Natomiast jeżeli chodzi o ten film, o którym wspomniałeś, rzeczywiście jest to bardzo krótka sekwencja ujęć wykonanych 22 marca tego roku w Północnej Karolinie. Widać na nich przechodzącą przez drogę ciemną sylwetkę. Filmik jest tak niewyraźny, że trudno cokolwiek o nim powiedzieć. Wiemy tylko, że ta istota miała warczeć na osoby, które znajdowały się w samochodzie. Filmik ten chyba zyskał niepotrzebny rozgłos dzięki temu, że dotarł na łamy wielu portali. Nie ma na nim nic szczególnego, nie da się go porównać z tym najsłynniejszym filmem z rzekomym Bigfootem, czyli słynnym filmem Pattersona, gdzie widać rzeczywiście ogromną, włochatą istotę, która przechodzi w pobliżu strumienia. Natomiast jeszcze wcześniej pojawił się kolejny film, również z Ameryki, troszkę ciekawszy. Widać na nim rodzinę, która urządza sobie małe zawody strzeleckie i nagle w tle, zupełnie poza ich oczami, przebiega tajemnicza czarna postać, która ucieka przed helikopterem. I tutaj pojawiły się sugestie, że ta dwunożna postać, cała czarna jest Bigfootem. Oczywiście jest zbyt mało, aby cokolwiek powiedzieć.
Jednak jakby na to nie patrzeć, jest to lepszy materiał niż ten, który opublikowany został choćby w Daily Mailu i odnosi się do tej dziwnej istoty przebiegającej przed nosem pasażerów samochodu w Karolinie Północnej.
[11:58] - Tak, dokładnie. Oba filmy są do obejrzenia
[12:01] - Na naszym forum paranormalne.eu. Tam możecie państwo obejrzeć materiały zarówno odnoszące się do Bigfoota czy też Śnieżnego Człowieka, jak i do wszelkich zjawisk potocznie nazywanych UFO czy też NALami. Piotrze, my żeśmy w zeszłym tygodniu opublikowali ciekawy artykuł odnoszący się do tego, że Bóg jednak miał swoją żonę. To troszkę kontrowersyjny materiał, który być może rzuca nowe spojrzenie na historię religii, szczególnie chrześcijańskiej, ale wszelkich religii monoteistycznych.
[12:40] - No właśnie, według najnowszych, a może nie najnowszych, właściwie nie jest to nowe odkrycie. Jest ono tylko co jakiś czas przypominane. Według kolejnych opinii uczonych Jahwe miał żonę. To znaczy miał żonę pierwotnie. Natomiast w okresie po niewoli babilońskiej wprowadzono monoteizm między innymi w takim celu, aby zjednoczyć wszystkie plemiona żydowskie i aby religia była tym elementem, który trzyma je razem przy życiu i nadaje wspólną tożsamość. Natomiast spójrzmy na to, jak kształtowała się religia, jak wyglądali bogowie niemalże wszystkich kultur. Większość z nich posiadała swoje partnerki. I nagle, gdybyśmy spojrzeli na Jahwe, czyli na biblijnego boga, na boga, który stał się podstawą do wizji boga koranicznego czy chrześcijańskiego, zauważamy, że nie mogło być inaczej. Dlatego, że sam Jahwe nawołuje Żydów do tego, żeby brali sobie małżonki. On sam również musiał dawać taki przykład.
Ponadto w oczach ówczesnych ludzi Bóg, który nie ma partnerki, byłby Bogiem niepełnym. Dlatego sam monoteizm również jest czymś w rodzaju pewnej niepełnej religii. Z jednej strony Bóg jest uniwersalny, ale z drugiej zawiera tylko pierwiastki męskie. Wielu osobom wierzącym trudno to pojąć. Dla antropologów, dla historyków religii nie będzie to zaskoczenie. Będzie to zaskoczenie dla ludzi, którzy nie mają o tym pojęcia i takie osoby z pewnością odniosą się do tych odkryć wrogo. Wydaje mi się jednak, że trzeba o tym mówić, dlatego że wiedza większości ludzi na temat religii i na temat historii religii jest nikła, głównie dzięki zabiegom Kościoła i przede wszystkim katechetów, którzy wciskają młodym ludziom straszny kit, nie ucząc ich prawdy. A to chyba jest najważniejsze.
[14:38] - Tak. A jak słusznie ktoś zauważył na naszym forum, na którym toczy się dyskusja na ten temat, że przecież istnieje pewien substytut tego. Powstał w postaci na przykład Matki Boskiej.
[14:52] - Oczywiście, masz rację, ale tu chodzi o cały szereg różnego rodzaju zależności. O bogini Aszerze, czyli tej żonie Jahwe, wspomina chociażby Biblia, choć skutecznie została ona stamtąd wypierana przez kolejnych redaktorów, przez kolejnych tłumaczy. Warto jednak o tym pamiętać, dlatego, że monoteizm przecież miał gdzieś swoje korzenie. Nie pojawił się nagle, tak jak próbuje mówić współczesna kościelna wizja, że było to nagłe objawienie, które pojawiło się wśród religijnego tumultu i od tego czasu zyskiwało zwolenników. Nie, była to po prostu swoista ewolucja i dzisiejsza wizja Boga jest bardzo skonfliktowana z wizją Boga biblijnego, czyli tego groźnego, srogiego, niewybaczającego i jak się okazuje nieposiadającego żony Jahwe.
[15:54] - Dokładnie. A ja zachęcam państwa do dyskusji na naszym forum, gdzie czasem rozmowy są bardzo zażarte. Piotrze, jeszcze powiedzmy o tym. Pamiętasz, jak żeśmy mówili parę tygodni temu o tym, że w Indonezji pojawił się piktogram w ryżu, w polu ryżowym? A tymczasem teraz się okazuje, że pojawił się też w Meksyku. Na razie nie mamy początku sezonu tak zwanego piktogramów w Wielkiej Brytanii, która jest stolicą tego zjawiska, ale zauważamy to, że piktogramy zaczynają się w dziwny sposób przesuwać na południe naszego globu.
[16:38] - No właśnie. Według współczesnej mitologii piktogramy to jest zjawisko prastare. Otóż jest to nieprawda. Piktogramy, czyli znaki w zbożu w postaci skomplikowanych figur, pochodzą właściwie z ostatnich 40 lat. Natomiast istnieją zjawiska przypominające zjawisko piktogramów. U nas utrwaliła się taka nazwa kręgi zbożowe. Istnieje w naturze cały szereg zjawisk, które mogą powodować powstawanie kręgów. Natomiast piktogram, czyli taki już bardziej skomplikowany znak, to coś zupełnie innego. Co możemy więcej powiedzieć? Rzeczywiście moda na piktogramy przenosi się z Europy do Azji i Ameryki Południowej.
Kilka lat temu mieliśmy chyba pierwszy piktogram w Brazylii, również bardzo nieudany. Ten z Meksyku też nie grzeszy jakoś urodą. Z pewnością wywoła falę sensacji wśród miejscowej społeczności, w mediach. Wydaje mi się jednak, że patrząc na to, co dzieje się w Europie w kwestii piktogramów, czyli to, że niemalże zanikają one w niektórych krajach. W Polsce w ubiegłym roku mieliśmy ich chyba kilka, a wszystkie były tak nieudane, że aż trudno porównywać je z tymi, które pojawiły się na polach Wiltshire w Wielkiej Brytanii, które były swoistymi dziełami sztuki. Wydaje mi się, że obrońcy zjawiska piktogramów, którzy widzą w nich pewnego rodzaju anomalie, nie zawsze dostrzegają ich kulturalne znaczenie oraz ich ewolucję. Piktogramy stały się właściwie dziełami sztuki i jeżeli są w nich jakieś, to są głęboko ukryte i nie zawsze dostrzegane. Zobaczmy, że dzisiaj mówiąc o piktogramach, nie mówi się już o tajemnicach. Mówi się o efektach wizualnych. I pozostaje nam tylko czekać chyba na to, co przyniesie kolejny sezon i jakie formacje zbożowe, wielkie i spektakularne, do jakich przyzwyczaili nas angielscy crop makerszy powstaną w tym roku.
[18:27] - Oczywiście będziemy o tym informować na bieżąco, tak jak żeśmy to robili w zeszłym roku. Zebraliśmy pokaźną galerię tych zdjęć, które można obejrzeć właśnie na naszym forum. Także zachęcam wszystkich, którzy się interesują tym zjawiskiem, do zapoznania się z tym. No i będziemy czekać, bo już lada moment powinny się pojawić pierwsze znaki w rzepaku. Także dziękuję ci Piotrze. Zapraszam za tydzień do wysłuchania kolejnego wydania INFRA Faktów. Dziękuję, Piotrze.
[18:56] - Ja również.
[18:58] - Do usłyszenia.
[19:02] - Wysłuchaliście INFRA Faktów, czyli przeglądu wydarzeń anomalnych i niezwykłych. W programie wykorzystano utwór CJ Rogersa pod tytułem „Back to you” na licencji Creative Commons. Realizacja Michał Kuśnierz i Piotr Cielebiaś dla Radia Wolne Media.