[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witam cię bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, prosto do twoich uszu, drogi słuchaczu i droga słuchaczko, rozpoczynamy wlewanie kolejnego odcinka audycji o świadomości na żywo. Audycja „Świat oczami duszy”. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami gospodarz audycji, pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:40] - Witam panie Marku, witam wszystkich serdecznie.
[00:43] - I oczywiście wszystkiego najlepszego, panie Sławku, z okazji urodzin.
[00:48] - Dziękuję ślicznie jak zwykle. Jeszcze raz, po raz kolejny bardzo dziękuję. Z roku na rok, nie wiem, czy to z racji wieku, tych życzeń mam coraz więcej. Pierwszy raz świętuję swoje urodziny na antenie radia, więc tym bardziej dziękuję.
[01:07] - Zanim przejdziemy do dzisiejszej dyskusji na linii Sławek Bączkowski kontra słuchacze Radia Paranormalium, tradycyjnie podam kontakty do naszego radia. Audycja jest oczywiście realizowana w całości na żywo. Będzie można dzwonić gdzieś tak około godziny 21. Numery telefonów do nas warto zapisać sobie już teraz. Numer stacjonarny to 32 746 00 08. Komórkowy 53 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadugadu pod numerem 36 08 80 02. Można nas także spotkać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na fanpage'u Radia Paranormalium, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata.
A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne wiadomości odnoszące się do dzisiejszej audycji i nie tylko na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Panie Sławku, oddaję panu głos.
[02:30] - Dziękuję panie Marku. Jeszcze raz witam wszystkich serdecznie. Powiem wam, że zaobserwowałem taką tendencję, że ta audycja żyje swoim życiem. Bardzo mnie to cieszy oczywiście. I też jak sobie posłuchałem, poprzypominałem, to zauważyłem, że dużo czasu poświęcam w tych audycjach tematom, które was w jakiś sposób interesują, które budzą jakieś emocje. I dzisiaj też, zgodnie z tradycją, będzie odpowiedź na pytania czy komentarze, które się pojawiły na koniec audycji czy pod audycją na YouTubie. Temat, który wyszedł trochę tak mimochodem. Okazało się, że wzbudził bardzo dużo emocji, więc wrócę do niego za chwileczkę. A wrócę z kilku powodów. Pierwszy, podstawowy to jest taki, że się z wami nie zgadzam, a przynajmniej z większością z was, bo odnalazłem też w komentarzach kilka takich, które popierają moje spojrzenie na temat.
Domyślacie się pewnie, że chodzi o naszą rzeczywistość wirtualną, a dokładnie o to, czy nasza rzeczywistość jest wirtualna. Jak pamiętacie, ja w poprzedniej audycji nazwałem ją bardziej subiektywną, bardziej osobistą. Większość jednak w dalszym ciągu próbuje mnie przekonać, że ta rzeczywistość jest wirtualna. I dlaczego między innymi poruszam ten temat? Ponieważ nie chcę, aby ktoś po wysłuchaniu mojej audycji twierdził, że usłyszał ode mnie, że rzeczywistość jest wirtualna. Nie jest i najprawdopodobniej nie będziecie mnie w stanie przekonać do tego. I być może niektórym podpadnę, może też jakimś autorytetom podpadnę z dziedziny duchowości, ale twierdzę, że rzeczywistość nie jest wirtualna. Powiem wam szczerze, gdyby pojawił się chociaż jeden argument, stwierdzenie, że moja rzeczywistość jest wirtualna, pewnie w ogóle bym tego tematu nie poruszył albo po prostu bym potwierdził. Bo każdy ma prawo odbierać to w swój osobisty sposób, a jeżeli to go w jakiś sposób prowadzi do prawdy, do poznania samego siebie, do wyjaśnienia sobie jakichś rzeczy, które go nurtują, które są dla niego niezrozumiałe, to jest okej. To pomysł jest dobry.
Powiem wam też, dlaczego trochę robię z tego takie halo. A raczej tym razem jednak będę próbował was przekonać do mojego spojrzenia na ten temat. Bo czym jest w pojęciu takim encyklopedycznym... Pamiętajcie jedną rzecz, że to stwierdzenie, to pojęcie już funkcjonuje. Ono funkcjonuje od bardzo wielu lat i dla wielu ludzi już coś znaczy. Więc wróćmy do źródła. Czym jest w pojęciu encyklopedycznym-Rzeczywistość wirtualna. I tu pozwolę sobie przytoczyć: „obraz sztucznej rzeczywistości wytworzony przy wykorzystaniu technologii. Polega na multimedialnym kreowaniu komputerowej wizji przedmiotów, przestrzeni i zdarzeń. Może on reprezentować zarówno elementy świata realnego, jak symulacje komputerowe, jak i zupełnie fikcyjne gry komputerowe”.
Kochani, dla większości ludzi to pojęcie oznacza rzeczywistość wirtualną. Dla większości ludzi. Pojawiły się stwierdzenia, że to Tom Campbell wymyślił. Nie. Pierwszą osobą, prekursorem rzeczywistości wirtualnej jest Myron Krueger i jego pierwszy projekt, utworzony we współpracy z dwoma czy trzema panami, powstał w 1969 roku. Nazywał się „GoFlow”. Nie będę mówił, na czym to polegało. Jeżeli będziecie chcieli, to sobie pogrzebiecie i sprawdzicie. Dla większości ludzi to jest rzeczywistość wirtualna i czy ona ma coś wspólnego z naszą rzeczywistością? I to by było tyle historii.
Jak się domyślacie, pojęcie rzeczywistości wirtualnej nie zostało stworzone na potrzeby duchowości czy na potrzeby rozwoju świadomości. Zostało tylko wykorzystane przez niektórych do tego, żeby określić pewną płynność, zmienność, która funkcjonuje w naszej rzeczywistości, którą postrzegamy, którą widzimy. Natomiast nie można tu postawić znaku równości. Ja się przed tym cały czas bronię. Martwi mnie, że gros ludzi zajmujących się tematami duchowymi w to wierzy. Tak naprawdę w jednej kwestii mógłbym się z wami zgodzić, że rzeczywistość, że nasza rzeczywistość jest w pewnym sensie wirtualna. W kwestii tego, jak tą naszą rzeczywistość przedstawiają nam media. Pokazują faktycznie obraz wynaturzonego świata, w którym jest mnóstwo przemocy, rzeczy złych, negatywnych, ludzkich tragedii, nieszczęść, morderstw. Tak jakby nie było na świecie ludzi żyjących normalnie, szczęśliwie, spokojnie. Faktycznie w tej dziedzinie, w tej kwestii mógłbym się zgodzić z tym, że nasza rzeczywistość, kreowana przez media, jest nieprawdziwa, jest wymyślona, jest wirtualna.
I to jedyne, z czym się w kwestii rzeczywistości wirtualnej zgadzam. W rzeczywistości wirtualnej wszystko jest wymyślone. Można być, kim się chce, robić wszystko bez żadnych konsekwencji. Nie działają prawa fizyki, chyba że zostaną wykorzystane przez twórców. W rzeczywistości wirtualnej skok z 12. piętra nie kończy się śmiercią, przynajmniej taką fizyczną, tylko kończy się na przykład śmiercią na chwilę. Można pędzić 200 kilometrów na godzinę samochodem, rozbijać się, niszczyć i nie odczuwać z tego tytułu żadnych skutków ani fizycznych, nie pójść do szpitala czy na przykład nie pójść do więzienia. Można też zabijać ludzi i mieć z tego ogromną frajdę zamiast wyrzutów sumienia. Czy w rzeczywistości wirtualnej jest mróz 30 stopni i można zamarznąć w pewien sposób? Nie.
A przywalenie głową w drzewo nie skutkuje guzem. Owszem, odbiór tych doświadczeń, tych naszych fizycznych, ziemskich może być bardzo subiektywny. Natomiast każde działanie kończy się jakimś konkretnym skutkiem, bardzo fizycznym, żadnym wirtualnym, zwykłym fizycznym skutkiem. Więc czy nasza rzeczywistość jest wirtualna? Albo rozmawiamy o dwóch różnych wirtualnych rzeczywistościach. I to była pierwsza myśl, która mi przyszła do głowy, że chyba rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach. To jest jeden z aspektów i różnic pomiędzy tymi światami. Spójrzmy na to jeszcze z innej strony. My jesteśmy w gronie ludzi interesujących się konkretną tematyką, szukających odpowiedzi na różne pytania, zastanawiających się, jaka jest prawda, jaki jest cel naszego pobytu na Ziemi. Tylko ile jest takich osób?
Na pewno jeszcze, przynajmniej póki co, kochani, nie jesteśmy w większości i sposób, w jaki my patrzymy na świat, nie jest jeszcze normą. Może nawet w pewnym sensie jesteśmy jeszcze póki co jakimś tam marginesem. Na szczęście jest nas coraz więcej, coraz więcej ludzi się interesuje. Natomiast jesteśmy w dalszym ciągu w mniejszości. Spróbujcie sobie teraz wyobrazić rozmowę z osobą nieznającą zupełnie tematyki duchowości i spróbujcie jej powiedzieć, że rzeczywistość jest wirtualna. W jego świecie to pojęcie ma inne zupełnie znaczenie.W najprostszym przypadku zostaniecie uznani za heretyków. Chyba że da wam czas na to, żebyście go spróbowali przekonać, żeby spróbować wytłumaczyć swoje własne zdanie. A ja będę trzymał za was kciuki, żeby wam się udało tego człowieka nie zrazić i nie odstraszyć od razu na samym początku rozmowy. Moim zdaniem sama rzeczywistość, ta prawdziwa rzeczywistość wirtualna, wyrządziła już i tak wystarczająco dużo szkód w umysłach, zwłaszcza młodych ludzi, którzy przebywając w tym świecie bardzo dużo czasu próbują to przenosić i wykorzystywać w normalnym życiu. Nawyki z wirtualnej rzeczywistości próbują przenosić do świata rzeczywistego, a później zostaje to zweryfikowane prawami fizyki, a czasami nawet i duchowości.
Czytałem o przypadkach zabójców, którzy wymordowali ileś tam osób, bo myśleli, że zabicie człowieka jest prostsze i że po takiej akcji on się będzie świetnie czuł. A tu raptem się pojawiły wyrzuty sumienia, łzy, żal i chęć cofnięcia czasu. Więc nie dolewajmy jeszcze oliwy do tego ognia, bo to się nigdy niczym dobrym nie kończy. Sam osobiście znam jeden przypadek swojego byłego pracownika, któremu zresztą sprzedałem swój samochód. Nawet mi go jeszcze nie zdążył spłacić. Odbierał czwórkę moich innych pracowników z miejscowości, w której mieszkał, bo tam był koncert. Oni pojechali na ten koncert, a on się nie mógł nacieszyć jazdą samochodem, bo to był jego pierwszy samochód i mówi: „To ja was przywiozę do domu, odwiozę” i tak dalej. Wracając wieczorem, trzej wytęki byli. Przepraszam. Wracając do domu na jednym z zakrętów wpakował się na słup, na lampę.
Jak sam później twierdził, był fanem „Need for Speed”, czyli takiej gry komputerowej i odruchowo wchodząc w zakręt samochodem z przednim napędem, pociągnął ręczny hamulec. Tak jak zawsze robił w grze. I mało nie pozabijał siebie i pozostałej czwórki moich pracowników. Na szczęście skończyło się jakimiś tam drobnymi obiciami, siniakami, obitymi żebrami i samochodem do kasacji. To była jedyna strata. Ale tak się właśnie kończy próba przeniesienia rzeczywistości tej prawdziwej, wirtualnej na rzeczywistość tą naszą normalną, fizyczną. I pamiętajcie, że zasady, które rządzą światem, które zostały stworzone przez ludzi dla ludzi, są dla wszystkich takie same i wszystkim powinny być znane i zrozumiałe najlepiej w ten sam sposób. Następną kwestią: jeżeli rzeczywistość jest wirtualna, to która z tych wirtualnych rzeczywistości jest prawdziwa? I skoro to wszystko jest wirtualne, to po co ja w ogóle prowadzę audycję? Po co my w ogóle o tym dyskutujemy, skoro to wszystko jest nieprawdziwe?
I teraz już tak, żeby zakończyć ten temat definitywnie, to powiedzcie mi, czy skoro rzeczywistość jest wirtualna, to mówicie ludziom, którzy leżą w szpitalu i cierpią, żeby nie cierpieli? Żeby nie czuli bólu, bo on jest wirtualny? Żeby nie był smutny, bo to też jest wirtualne? Czy miłość, radość, szczęście to też są wirtualne rzeczy? I czy można powiedzieć młodej parze na przykład na ślubie: „Nie cieszcie się, bo to jest wirtualne. Nie bądźcie szczęśliwi”. Czy naprawdę muszę podawać więcej przykładów? Mam nadzieję, że nie. A wrócę jeszcze Jasmine do naszej ostatniej rozmowy na antenie radia. Podałaś przykład z telewizorem, a ja się pytam, czy ten telewizor faktycznie był?
Bo to, że ktoś ma różny sposób patrzenia na jakiś problem, odbierania danej sytuacji czy przewidywania rozwoju danej sytuacji, to nie świadczy o tym, że tego telewizora nie było. Dlatego ja powiedziałem: rzeczywistość jest subiektywna, jest osobista, sposób patrzenia, ale jest jak najbardziej fizyczna. Dlatego proszę, nie głoście tego światu, a przynajmniej nie powołujcie się na to, że usłyszeliście to ode mnie. Bo pomiędzy stwierdzeniem, że rzeczywistość jest wirtualna a na przykład moja rzeczywistość jest wirtualna lub mój sposób odbioru rzeczywistości jest wirtualny, jest naprawdę kolosalna różnica. Celowo postawiłem kilka pytań, ale na nie nie odpowiem. Mam nadzieję, że każdy sam sobie na te pytania odpowie. Ja twierdzę, że nasza rzeczywistość nie jest wirtualna.Na szczęście pojawiły się też pytania w temacie ostatniej audycji. Lucjana zapytała: „Czy da się oszukać swoje ego tak, aby świadomie na nie wpłynąć, zmienić, pozbyć się lub przekształcić nawyki i przekonania?” I jest pytanie o jakieś techniki, jakieś książki. Więc ja odpowiem. Książek nie znam, a w mojej nie opisuję żadnych technik, więc w tej kwestii akurat swojej książki nie mogę polecić.
Co do techniki, to sama sobie poniekąd trochę odpowiedziałaś, jaka jest najlepsza technika. Świadomie wpłynąć. Zresztą ja o tej technice mówiłem w poprzedniej audycji. Właśnie o tym, żeby świadomością zastępować, bo nieświadome zastępowanie jednego wzorca drugim to jest ślepa uliczka. I też nie bardzo rozumiem pytanie „oszukać”. W sumie to tak, jakbyś chciała oszukać samą siebie. Twoje ego, twoja podświadomość to jest prawda o tym, co myślisz i co czujesz. Prawda o tobie samej. To jest odpowiedź na pytanie, gdzie jestem, jaki jestem i też w pewnym sensie odpowiedź, dlaczego mój świat czy moje życie wygląda tak, jak wygląda. Więc tu nie ma żadnego oszustwa.
To, co mogę doradzić tobie i każdemu, kto ma taki dylemat, taką potrzebę: przyjrzyj się swojemu światu. Pomyśl, jaki on w tej chwili jest i zastanów się, jaki chciałabyś, żeby on był. Tylko tak szczerze, naprawdę szczerze i uczciwie ze sobą porozmawiaj. Jeżeli zadasz konkretne pytanie i pozwolisz sama sobie usłyszeć odpowiedź, to ją dostaniesz. Tylko później jest jeszcze właśnie problem, że nasza podświadomość może to próbować negować. Ale już odpowiedź będziesz miała. Jeżeli jesteś w miejscu, z którego nie jesteś zadowolona, to znaczy, że robisz coś przeciwko sobie. A życie ci tylko pokazuje, do czego takie działania prowadzą. I à propos książki, to tak naprawdę nie ma książki o każdym z nas, bo nikt z nas nie zna lepiej samego siebie. Nikt inny nie zna lepiej niż my samych siebie.
Dlatego najlepsze odpowiedzi są w nas samych. Wystarczy tylko troszeczkę zaufać samemu sobie, zaufać swojej świadomości, która się w tobie budzi najprawdopodobniej, skoro czujesz taką potrzebę. A jeżeli na przykład nie słuchałaś audycji, to proponuję, przesłuchaj ją. Zresztą ja dzisiaj jeszcze wrócę troszeczkę do tej techniki transformacji podświadomości poprzez rozbudowę, rozwój i przyłożenia większej wagi do świadomości. I to jest tak naprawdę jedyna znana mi metoda, która nie niesie ze sobą zbytnio dużo pułapek. Zresztą w swoim pytaniu sama ją sobie zasugerowałaś, pisząc, jeszcze raz przypomnę: „świadomie wpłynąć na nią”. Ja wam powiem, że zauważyłem pewną prawidłowość. Nie wiem, czy pamiętacie, jak rozmawialiśmy o różnych poziomach świadomości. Mieliśmy do tego wrócić, ale pojawiły się nowe tematy, więc być może wrócimy sobie i więcej wagi przyłożymy, żeby każdy poziom prześledzić. Aczkolwiek z tego, co zauważyłem, najbardziej interesowały was dusze dojrzałe i stare.
Ale zobaczymy. To pewnie jeszcze wypłynie. Jeżeli wypłynie, to na pewno z chęcią wrócę do tego tematu, bo on jest ważny. Ja tylko przypomnę tak szybciutko. Poziom niemowlęcy to jest poziom instynktów fizycznych. Poziom dziecięcy to poziom podporządkowywania się regułom. Poziom młody to jest ustalanie reguł samemu, ale to są reguły, które są podporządkowane naszemu ziemskiemu życiu tutaj. Więc jak pewnie po tym, co powiedziałem, zauważyliście, wpływ duszy, wpływ świadomości na życie człowieka na tych poziomach praktycznie nie istnieje, ponieważ jest to etap zbierania doświadczenia, zbierania doświadczeń i budowania świadomości. Wpływ duszy i wynikającej z tej już wybudowanej świadomości zaczyna się od poziomu dojrzałego. Z tego powodu, że już świadomie zaczynamy szukać innych źródeł informacji i świadomie tą duszę do naszego życia wpuszczamy.
Staramy się ją zrozumieć, staramy się ją poznać. Nawet podejmujemy już próby przekazania jej przewodnictwa w naszym życiu, jak niektórzy to robią. Szukamy na pewno z nią kontaktu. I to jest moment, od którego zaczynamy transformować swoją podświadomość.Na wcześniejszych etapach podświadomość rządzi niepodzielnie. Pewnie próbowaliście, pewnie każdy z was miał jakąś przygodę, kiedy taką dziecięcą duszyczkę bądź młodą, nie daj Bóg, próbowaliście wciągnąć w tematy rozwoju duchowego, w tematy rozwoju osobistego i tak dalej. To jest albo wielkie zdziwione oko, albo natychmiastowa negacja, że to są herezje. Młode poziomy świadomości będą mówiły: „Na co to komu? Co z tego? Po co się tym zajmować? Po co sobie w ogóle tym zawracać głowę?” Na tych poziomach to w ogóle nie funkcjonuje.
Więc widzicie, że proces transformacji podświadomości poprzez poszerzanie świadomości jest procesem naturalnym, że on się dzieje sam na skutek naszego rozwoju, na skutek ewolucji. On się dzieje sam. Dlatego jestem zwolennikiem tej metody, bo to i tak nas nie ominie. Budowanie świadomości nikogo nie ominie. W ten sposób troszeczkę przeszliśmy do tematu naszego dzisiejszego odcinka, bo skoro wiemy, że podświadomość i tak będzie ulegała transformacji, to w takim razie taki pewnie jest cel naszego pobytu tutaj na Ziemi. I jest przynajmniej jeden z celów. Ale zanim rozwinę tą myśl, powiem wam coś o sobie. Tak naprawdę nie jestem badaczem teorii. Tak naprawdę jestem praktykiem i nie zająłem się badaniem pewnych zasad, pewnych reguł rządzących naszym życiem, bo chciałem je zrozumieć, bo byłem ciekaw. Zostałem poniekąd popchnięty, poniekąd zmuszony do tych poszukiwań, do tych przemyśleń, do analiz, ponieważ chciałem znaleźć odpowiedź na pytania, na które nikt nie był w stanie mi udzielić odpowiedzi.
Pytania, które zapewne większość z was być może sobie już zadawała, może po kilka razy. Dlaczego moje życie, życie moich bliskich, moich przyjaciół wygląda tak, jak wygląda? Oczywiście takie pytania zawsze zadajemy sobie wtedy, kiedy się w naszym życiu zaczyna dziać coś złego. Kiedy nie jesteśmy w stanie w żaden ludzki sposób zrozumieć tego, co spotyka nas, co spotyka naszych bliskich, naszych przyjaciół, naszych znajomych. Ja właśnie poszukiwaniem tych odpowiedzi, próbą zrozumienia, dlaczego to wszystko tak wygląda, jak wygląda, zajmowałem się przez ostatnie 20 lat tylko po to, żeby swoje życie zmieniać, żeby to życie mogło być inne, takie, jakie mi bardziej odpowiada, bardziej świadome. Od ośmiu, dziewięciu odcinków analizujemy tutaj różne teorie. Staram się odpowiadać na wasze pytania. Nawet doszliśmy do pewnych wniosków. Po co jest reinkarnacja? Czy dusza jest dla człowieka?
Czy człowiek jest dla duszy? Po co to wszystko się dzieje? Już wiemy, że dusza przychodzi na ziemię, żeby doświadczać, żeby zdobywać doświadczenia, żeby zwiększać świadomość. To już przez ostatnie odcinki sobie wyjaśniliśmy. I teraz jest pytanie: po co? Po co to wszystko? Bo to jest na tym etapie, w którym jesteśmy, to wygląda tak, jakby chodzić do szkoły, uczyć się, ale nigdy nie iść do pracy. Nauczyć się czegoś i nic z tym nie zrobić. I teraz po co to całe zamieszanie jest? Po co ja te wszystkie analizy prowadziłem?
Po co tyle obserwacji, doświadczeń, przemyśleń, statystyk i tak dalej? Po co to wszystko? Po to, bo naszym celem tutaj na Ziemi jest bycie szczęśliwymi, po prostu bycie szczęśliwymi. To nie jest sztuka dla sztuki. To nie jest męczarnię się poprzez 10, 20, 30, 50 czy 100 wcieleń. Przechodzenie przez wszelkie doświadczenia tylko po to, żeby ich doświadczyć. Kochani, tak naprawdę duszy i Bogu chodzi o to, abyśmy byli szczęśliwi w taki prosty, zwykły, ludzki sposób. To nie chodzi o to, żebyśmy się pozamykali w jaskiniach, czy w klasztorach, czy w jakichś innych przybytkach medytowali odcięci od świata. Nie. Chodzi o to, abyśmy tak najnormalniej w świecie po ludzku byli szczęśliwi.
Po to wszystko, po to też z wami jestem, żeby pomóc każdemu z was być najnormalniej w świecie szczęśliwszym. Czego oczywiście z całego serca życzę i być może wielu z was, może większość z was jestJest szczęśliwymi ludźmi. Ja po prostu siedzę tutaj z wami, przed wami, w waszym towarzystwie i próbuję o tym wszystkim opowiadać po to, byście byli jeszcze szczęśliwsi. Tak jak wam powiedziałem, jestem praktykiem. Ta cała wiedza o duszy, te wszystkie doświadczenia, te wszystkie przemyślenia służą właśnie temu. Ja jestem na przykład bardzo szczęśliwy akurat w tym momencie. Poniedziałki wieczorami to są moje bardzo szczęśliwe wieczory dzięki właśnie wam. Dzięki temu, że mogę z wami siedzieć i się tym wszystkim, co wiem, móc podzielić. I teraz takie pytanie też do was. Odpowiedzcie sobie na nie sami.
Czy jesteście szczęśliwi? Tylko mam prośbę. Często ludzie świadomi, często ludzie rozwinięci duchowo, czyli akceptację, że doświadczenia, które mnie spotykają, służą mojemu dobru, rozwijają mnie i tak dalej i przyjmują na przykład kolejne cęgi od życia i mówią: to mnie, że tak powiem, rozwija. To ja nie o takim szczęściu mówię. Ja mówię o takim szczęściu, szczęściu-szczęściu. Takim zwykłym, ziemskim szczęściu, kiedy człowiek codziennie rano wstaje, chce mu się żyć. Biega, fruwa, lata i rozsiewa, że tak powiem, naokoło dobrą energię i wszystkim jej udziela, bo jest po prostu szczęśliwy. Czy jesteście szczęśliwi? Tylko tak szczerze, bez ściemy. Oczywiście nie powiecie mi tego w tej chwili tak, ale moje kolejne pytanie brzmi: co powoduje, że nie jesteśmy szczęśliwi?
Co powoduje, że nie jesteśmy szczęśliwi? I od razu wam powiem, że nie chodzi o duszę. Dusza jest akurat tym elementem naszego życia, która zawsze chce, abyśmy byli szczęśliwi. Zawsze nas ku temu szczęściu też próbuje prowadzić. Tym, co tak naprawdę najbardziej ogranicza nasze poczucie szczęścia, jest nasza podświadomość, z której wynikają porównania, z której wynikają oceny, z której wynikają na przykład potrzeby ukarania się. Bodźce, które pchają nas do takich działań przeciwko nam, płyną właśnie z podświadomości. I to jest kolejny powód, dla którego warto tą podświadomość transformować. Tak jak wam mówiłem, nikt nie oczekuje po tamtej stronie od nas kary i nikomu nie zależy na naszych łzach, na naszym poczuciu żalu, na naszym nieszczęściu. Nie, nikomu na tym nie zależy. To służy tylko temu, abyśmy zrozumieli.
W momencie, kiedy zrozumiemy, proces zakańczania lekcji, zakańczania doświadczenia jest prawie natychmiastowy. I dlatego w poprzednim odcinku mówiłem wam o wybaczaniu i obiecałem, że tą myśl rozwinę i rozwinę ją w kontekście miłości do samego siebie, czyli w kontekście tego, do czego będę was namawiał. Trzy rzeczy. Celem jest szczęście. Szczęście osiągniecie poprzez miłość do samego siebie i wybaczenie. I to jest jednocześnie też bardzo dobra i prosta droga do transformacji podświadomości. I w zasadzie podałem wam w tej chwili najważniejsze rzeczy, o których powinien powiedzieć każdy człowiek, bo w zasadzie tak naprawdę to o to właśnie chodzi. Ale spróbuję tą myśl rozwinąć, żeby nie było, że tak powiem, nieporozumień. Znowu zaczynam mówić, że tak powiem. Spróbuję tą myśl rozwinąć, żeby nie było nieporozumień.
Wybaczanie w kontekście miłości do samego siebie. Powiedzcie mi, co to jest miłość? Co to jest miłość? Ile pojęć miłości znacie? Ja całe mnóstwo. Wy pewnie też. Więc ja wam powiem swoją, taką okrojoną być może trochę. Miłość do samego siebie to jest chęć czynienia sobie jak najlepiej. Oczywiście nigdy kosztem innych, bo to już zaczyna być egoizm, nie miłość. NiktW świecie duszy nie ma nic przeciwko temu.
Czasami spotykam się z takimi teoriami, że: a bogactwo, a tam wygody, a luksusy, a po co to komu? A to już zbytek, a to przesada, a to coś tam. Nie, to są wymysły ludzkie. Nikt nie ma w świecie duszy nic przeciwko temu, żebyśmy korzystali z życia w sposób ziemski, bo po to tutaj jesteśmy. My nie jesteśmy pustelnikami, nie jesteśmy 30 lat korzonkami i szarańczą. My mamy żyć między ludźmi i mamy się z tymi ludźmi dzielić. A czym się można podzielić, jeżeli nic się nie ma? Można się dzielić radością, można się dzielić miłością, można się dzielić towarzystwem. Tak, ale można się też dzielić tym, co się posiada. Miłość do samego siebie to jest chęć robienia sobie samemu jak najlepiej.
To jest na przykład dbanie o własne zdrowie. To jest na przykład zwolnienie trybu życia. To jest na przykład zdrowe odżywianie. To są wygodne ubrania, to jest wygodne łóżko, to jest bezpieczny, nierozwalający się samochód. Nie dasz nikomu nic, czego nie posiadasz. Jeżeli nie nauczymy się kochać samych siebie, to nigdy tak naprawdę nie przyznamy prawa do miłości drugiej osoby. Tak to działa. Dlatego jeżeli cokolwiek zaczynamy zmieniać w swoim życiu, to powinniśmy zaczynać od samego siebie. I dlatego namawiam was do miłości do samego siebie, bo to w bezpośredniej drodze, w bezpośrednim skutku doprowadzi nas do szczęścia. I dlaczego taki nacisk kładłem w zeszłym odcinku na wybaczanie?
Pamiętacie, jak mówiłem o tym, że ludzie nie potrafią żyć tu i teraz? Większość ludzi nie potrafi żyć tu i teraz. Jest albo w przeszłości i przeżywa rzeczy, które gdzieś tam się wydarzyły. Rozstania, krzywdy, które ktoś nam gdzieś wyrządził, sytuacje, które przeżyliśmy i w jakiś sposób skutkowały na naszym postępowaniu, na przykład na braku zaufania do płci przeciwnej albo na braku zaufania do ludzi, bo ktoś nas kiedyś oszukał, okradł. Więc bardzo często żyjemy w przeszłości i jeżeli nie wydarzą się dwie rzeczy, to w tej przeszłości będziemy żyć. Pierwsza rzecz, która się musi wydarzyć, to zrozumienie. Zrozumienie, po co te doświadczenia, czemu miały służyć te doświadczenia. To jest budowanie świadomości, zrozumienie doświadczeń, przez które przechodziliśmy. O to naszej duszy chodzi, żebyśmy zrozumieli. Po to jest w pewnym sensie też ten rachunek sumienia, czyli umiejętność obiektywnego ocenienia tego, co się wydarzyło.
Bo to, że ktoś mnie oszukał, to nie jest kwestia tego, że on mnie oszukał, tylko to jest na przykład kwestia tego, że ja się dałem oszukać. Bo jeżeli on nie przystawił mi pistoletu do głowy i nie kazał mi oddać na przykład noża, czego oczywiście nikomu nie życzę, nie zmusił mnie w sposób fizyczny, to tak naprawdę ja mu pozwoliłem wykorzystać sytuację. Owszem, ofiarą jestem ja. Osobą krzywdzącą jest ten, który nas oszukał, ale tak naprawdę takich osób, które oszukują, jest na świecie w dalszym ciągu setki, tysiące, być może miliony. Więc nie ustrzeżemy się przed osobami, które nas oszukują, które będą próbowały nas oszukiwać. Natomiast możemy się ustrzec w jakiś inny sposób. Więc zawsze to my dajemy do wszystkiego, co się dzieje w naszym życiu, dajemy ludziom przyzwolenie, bo nic nierobienie, niereagowanie to też jest decyzja. Dlatego jeżeli przeżywacie jakieś sytuacje, jeżeli one wam spędzają sen z powiek i żyjecie cały czas w przeszłości, to pierwszą rzecz, którą trzeba zrobić, to jest wyciągnąć wnioski. Nie na zasadzie, że on jest cham, łajza, zbój, bo on mnie wykorzystał, bo on mnie oszukał. I tu się właśnie zaczyna cała lista epitetów, jaki to on jest.
Nie. Jaki my popełniliśmy błąd? Jaki był cel tego doświadczenia? Co my mieliśmy zrozumieć? Być może to, że oszukiwanie jest niedobre na przykład. Być może my sami w ten sam sposób w niektórych sytuacjach postępujemy i ktoś nam pokazał tą sytuację z drugiej strony. Być może my też w poprzednim wcieleniu kogoś bardzo mocno skrzywdziliśmy i poznaliśmy tą sytuację z drugiej strony. Tak czy inaczej jest to w pewnym sensie zrozumienie, że to doświadczenie było nam potrzebne. Można oczywiście rozkminić dokładnieAlbo można przejść do porządku dziennego. Tak się nie powinno robić.
Czyli ten cały proces, który podałem wam w poprzednim odcinku, proces spowiedzi i oczywiście proces zakończony wybaczeniem. Wybaczeniem sobie i wybaczeniem drugiej osoby. Wiecie, co się wtedy dzieje? Wtedy proces zastanawiania się nad tym i przeżywania tego przez następny tydzień, miesiąc, rok, dwa, 10 zostaje zakończony. W ten sposób po kolei, powolutku, systematycznie zamykamy przeszłość. I to jest pierwszy krok do tego, żeby miłość do samego siebie zacząć budować. To jest pierwszy krok. Odcięcie bagażu przeszłości poprzez zrozumienie, poprzez budowanie świadomości doświadczeń, rozumienie doświadczeń, przez które udało nam się przejść, przez które przeszliśmy i wybaczenie drugiej osoby. Są jeszcze inne powody, na przykład bardzo ziemskie. Na przykład jeżeli ktoś zrobił nam celowo jakąś krzywdę, to zrobił to po to, żeby nas wkurzyć, żebyśmy poczuli się kiepsko, żebyśmy to przeżywali.
I teraz każda negatywna myśl, która nam się kołacze w głowie w związku z tą sytuacją, to jest jego zwycięstwo, ponieważ jego celem było doprowadzić nas do takiej sytuacji emocjonalnej. Tak jest na przykład często przy rozstaniach. Tak jest na przykład często przy biznesach, przy wspólnikach. Tak jest często też w pracy, że ktoś robi coś celowo, żeby wywołać w nas zły nastrój i podświadomość to momentalnie podchwytuje. I nam wtedy: „To taki albo to taki, albo on taki jest, albo on to zrobił celowo”. I zaczyna się ta spirala podświadomościowa, zaczyna się nakręcać. A on z każdą z tych myśli jest zwycięzcą. Jest zwycięzcą tego konfliktu, bo mimo że sytuacja była rok, dwa, trzy, pięć, 10 lat temu, to on w dalszym ciągu nam dokopuje, w dalszym ciągu nam dowala, bo my cały czas się denerwujemy, bo my cały czas to przeżywamy, bo my cały czas gdzieś jesteśmy skupieni na tym. Pierwszym podstawowym zadaniem jest odcięcie przeszłości. Co do przyszłości to będzie dłuższy temat.
Natomiast pierwsza lekcja, pierwsze zadanie, które stoi przed każdym, kto chce swoją podświadomość transformować, kto chce budować swoją świadomość i w ten sposób transformować swoją podświadomość, to jest odcięcie przeszłości poprzez wybaczanie sobie oraz innym w imię miłości do samego siebie. Powiem wam szczerze, nic prostszego, żaden inny prostszy sposób, nie potrafię tego wytłumaczyć. Więc żeby już nie gmatwać, zwłaszcza że mamy tutaj już 21:00 za chwileczkę, więc żeby nie gmatwać tego dalej, to na tą chwilę zamknę temat miłości do samego siebie. Jeżeli ktoś ma pytania, ma potrzebę, bądź się ze mną z czymś tam nie zgadza, to zapraszam was teraz do dzwonienia czy do pisania. Czy może czaty już mamy, panie Marku, uruchomione?
[47:05] - Na czasie to tutaj życie się toczy i toczy. Już sporo komentarzy się pojawiło. Ja tutaj komentarze odnoszące się do audycji przesłałem panu już na Messengerze.
[47:16] - Tak? To ja spróbuję się do niego dokopać tutaj.
[47:20] - To ja może skorzystam z tej chwili dokopywania się i przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Można już dzwonić. Nasze numery telefonów to stacjonarny 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493. Oczywiście SMS-y również odbieramy. A dlaczego by nie? Jesteśmy także na Skypie radio.paranormalium.pl, Gadu-Gadu 36 08 80 02. Można także nas oczywiście spotkać na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na fanpage'u Radia Paranormalium oraz na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i oczywiście różne inne informacje odnoszące się do audycji i nie tylko na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.Szczególnie tutaj na czacie i na YouTube dosyć gorąca dyskusja się wywiązała. Sporo wpisów też jest na czacie naszym.
[48:46] - Dobra.
[48:47] - Masakra.
[48:53] - Tak, dobrze. Ale dobrze. Bardzo się cieszę, bo widzę, że pojawiają się komentarze w tematyce audycji. „Normalny człowiek ma wyrzuty sumienia, jak coś złego zrobi.” I tu Inko nie do końca tak jest. Ponieważ tak zwane wyrzuty sumienia są efektem głosu świadomości, głosu naszej duszy. I uwierz mi, być może masz mniejsze kontakty, mniejsze doświadczenia z ludźmi, natomiast ja znam bardzo wiele osób, zwłaszcza z poziomu dziecięcego. Zresztą na młodym poziomie jest to samo, że panuje prawo Kalego. Taki przykład: kiedyś kolega mnie poprosił o pomoc w załatwieniu przedszkola dla jego syna. Udało się mu pomóc, ktoś ze znajomych gdzieś pracował i tak dalej. I ten jego syn poszedł do przedszkola.
Chodziło przede wszystkim o to, że był jedynakiem, że zaczynał bardzo źle się zachowywać bez kontaktu z rówieśnikami, ponieważ żona, mimo że nie pracowała, ograniczała mu te kontakty. Rosnął na małego egoistę i żeśmy z tym kolegą stwierdzili, że jednak lepiej będzie, jeżeli jakiś kontakt z rówieśnikami uzyska. I moja pomoc z tego wynikała. W następnym roku niestety nie przyjęli mu już syna do przedszkola i on przyleciał z wielkimi pretensjami, że jakaś znajoma dyrektorki, że coś, bo układy. Jest gros ludzi, którzy z powodu swojej małej świadomości, jeszcze nierozbudowanej świadomości, używają tak zwanego prawa Kalego. Czyli jeżeli ja korzystam z układów, to układy są dobre. Natomiast jeżeli ktoś ma lepszy układ ode mnie i to się odbija niekorzyścią dla mnie, to wtedy układy są złe. Więc to tak nie jest, że każdy normalny człowiek ma wyrzuty sumienia, niestety. Medusa napisała: „Jest wielu w cudzysłowie nauczycieli duchowych. Tylko który ma rację i nie myli się?
Z wiekiem człowiek zaczyna ufać chyba tylko sobie.” Ja się tu całkowicie zgadzam i wielokroć was do tego namawiam. Skonsultujcie, skonfrontujcie z samym sobą, skonsultujcie to, co ja do was mówię. I w ten sposób odpowiedzcie sobie na pytanie, czy mi wierzycie, czy nie. Bo to, o czym ja mówię, jest w każdym człowieku, tylko albo bardziej zakopane, albo mniej zakopane. I tak naprawdę to wszystko, o czym mówię ja, najprawdopodobniej wiecie i wy. Tylko gdzieś to być może jest przyrzucone jakimiś kamyczkami, głazikami. Natomiast czytając wasze komentarze, rozmowy, słyszę, że część z was się zgadza z tym, co ja mówię i w pewien sposób na przykład mówią mi o swoich przemyśleniach. Używają różnych słów, różnych określeń i różnych pojęć, natomiast sedno tych wypowiedzi jest zbieżne z tym, co ja mówię. Więc tak, ufajcie sobie. Nie kupujcie w ciemno tego, co ja mówię.
„Może pan coś powiedzieć o zagrożeniach związanych z pseudoduchowością? Ja na przykład wczoraj widziałem tutaj, jak ktoś pisał, że samobójstwo można popełnić tylko wtedy, jak się jest szczęśliwym.” No grubo. Samobójstw w Polsce jest więcej niż wypadków samochodowych na drodze. Około 8000 rocznie. Mówię o ofiarach śmiertelnych. Wśród młodzieży, zwłaszcza zachodniej, jest to pierwszy czy zaraz po wypadkach komunikacyjnych, w tej chwili druga przyczyna śmierci. Więc nie, ja się oczywiście nie zgodzę ze stwierdzeniem, że samobójstwo można popełnić tylko wtedy, jak się jest szczęśliwym. Powiem wam tak: zagrożeń nie ma żadnych. Tak naprawdę nie ma żadnych. Jedyne zagrożenie, jakie jest, takie, że wydłużamy sobie drogę ewolucji, drogę rozwoju, bo jeżeli damy się wciągnąć w cośCo stanie się dla nas prawdą.
Zaczniemy w to wierzyć i w tym kierunku transformować swoją podświadomość, to wydłużymy sobie proces rozwoju. Istnieje też ryzyko, że możemy nie uniknąć doświadczeń, które nie będą miłe. Przerobiłem to na własnej skórze, więc wiem, że wydłużanie procesu rozwoju, unikanie i nierozumienie samego siebie kończy się zawsze klapsikiem. Natomiast mamy czasu tyle, ile potrzebujemy. Już też nie, bo ten czas się zaczyna powoli kurczyć, ale to mówię przy okazji rezonansu Schumanna. Natomiast póki co podejrzewam, że u większości słuchaczy ten proces może się wydłużyć o jedno doświadczenie i natychmiast zweryfikujecie, czy to jest dla was dobre czy nie. Nie wiem, czy to można traktować w kategoriach zagrożeń. Dla mnie zagrożenie jest wtedy, kiedy zagrożone jest życie, ale trzeba uważać. Niestety możecie powiedzieć to samo o mnie, że dorwał się do mikrofonu i chlepie jakieś fanaberie. Ale w tej chwili prawda jest taka, że każdy ma bardzo dużą możliwość mówienia, co chce.
Internet przyjmuje wszystko. Powiem wam szczerze, jak szukałem wydawcy książki, to wydawnictw, które chciały wydać mi książkę za moje pieniądze było mnóstwo. A ja nie chciałem, ponieważ szukałem wydawnictwa, które zapozna się z materiałem i zobaczy w tym materiale coś sensownego. Na tyle sensownego, żeby wyłożyć pieniądze i liczyć, że z tego będzie jakiś sukces. Wydać książkę teraz, to wystarczy mieć 10 tysięcy. Książka będzie i można w tej książce napisać, co się chce. Natomiast bezkrytyczne słuchanie rad typu: „Samobójstwo można popełnić tylko wtedy, jak się jest szczęśliwym” i zastosowywanie się do takich rad może być już dramatyczne. Więc jeżeli cokolwiek gdzieś słyszycie, to najpierw to, o co ja was proszę, weryfikujcie z własną duszą. Zróbcie to w każdym przypadku. Oczywiście to wszystko było podszyte pseudoduchowością.
Niestety. Mówię niestety, ale nie jestem w stanie nic na to poradzić. Może z czasem będzie możliwość weryfikacji, a może ci ludzie zostaną sami odseparowani od możliwości wypowiadania takich rzeczy. Może w nich się coś w końcu obudzi, może takie jest ich doświadczenie, żeby coś przeżyć i poprzez jakieś doświadczenie-
[58:42] - Może po prostu tak niektórzy piszą. Niektórzy naprawdę głupie rzeczy potrafią napisać tylko po to, żeby kogoś zdenerwować albo obserwować reakcje z czystej ciekawości czy też z głupoty.
[58:57] - Ciężko powiedzieć. Powodów może być miliony, ale uważajcie. Nie wierzcie ślepo. Mi nie wierzcie ślepo i nikomu nie wierzcie ślepo. Nie po to dojrzałość duchowa się w was budzi, żeby ślepo przeklepywać jedne wzorce na drugie. Hermetiranne. „Chciałem się podzielić spostrzeżeniem odnośnie audycji piątej, w której powiedział pan, że nie do końca pan wie, jak wyjaśnić”. Cieszę się, że rozmawiamy, że pani wysłuchała piątej audycji, natomiast ja już nie do końca pamiętam, o co mi chodziło. To jest coś, co już było. Ja trochę tych zdań wypowiedziałem na antenie radia i nie chciałbym się odnosić do tego, co było w audycji piątej.
Więc mam prośbę, bo tu jest piękna wypowiedź, proszę ją wrzucić pod audycję piątą i ja z chęcią wtedy przy tym temacie skomentuję, bo też nie chcę słuchaczom wracać do tamtego tematu, bo widzę, żeŻe się pojawiają tematy związane z tą dokładnie audycją, więc chciałbym to kontynuować. Czy zwierzęta mają duszę? Tu mam nadzieję, że nasz słuchacz, który nie chce do mnie zadzwonić, wiem dlaczego. Wiem, z jakiego powodu i nie jest to niechęć, tylko niemożliwość, o którym wspominałem. Jest z nami tutaj pan, który cofnął się do wszystkich swoich inkarnacji, również z okresów zwierzęcych, więc wniosek z tego, że mają. Może nie mają takiej świadomości jak my, ale duszę mają. Po co to wszystko? Po co ta dusza zdobywa te doświadczenia? Ma być szczęśliwy. To my Inko mamy być szczęśliwi.
Nasza dusza jest szczęśliwa cały czas. Najbardziej jest szczęśliwa wtedy, kiedy coś zaczynamy rozumieć. Kiedy ten proces budowania świadomości poprzez doświadczanie zaczyna być świadomy i ona wie, że nie robimy tego po omacku i nie musi za nas tego robić. Wtedy jest najbardziej szczęśliwa. Poza tym to ona jest szczęśliwa, a chodzi o to, żebyśmy my przy wykorzystaniu jej byli również szczęśliwi. Inka: „Czyli dążymy do raju na ziemi”. Tak, droga Inko, tak właśnie to kiedyś chyba ująłem. Jestem o tym przekonany, że tak właśnie ma być. Nie ma za co, Elmira. Bez doświadczeń dusza byłaby nieszczęśliwa?
To nie chodzi o duszę. To nie chodzi o szczęście duszy. To chodzi o nasze zwykłe, ludzkie, ziemskie szczęście. Dusza byłaby szczęśliwa... Duszy nie jest potrzebne doświadczanie. To doświadczanie jest potrzebne nam, a dusza jest tym, na czym są zapisane informacje. Ponieważ my w ciągu jednego wcielenia nie byśmy byli w stanie przeżyć wszystkiego, żeby poznać całe spektrum ludzkich możliwości, od tych najlepszych do tych najgorszych. Dlatego dusza jest tym nośnikiem, na którym te wszystkie doświadczenia są zapisywane i tylko po to jest nam dusza. Po to, żeby po naszej śmierci te dane, te nasze przeżycia, te nasze doświadczenia z tego życia nie zostały stracone. Dusza to jest dar dla nas, żebyśmy nie musieli wszystkiego zaczynać od początku i żebyśmy nie musieli wszystkiego zaczynać od nowa.
To nie dusza ma być szczęśliwa. To chodzi o to, żebyśmy my świadomie potrafili na ziemi zrobić to, co Inka napisała: raj. Raj to jest oczywiście sprawa umowna, ale to, do czego teraz dążymy, do czego coraz więcej ludzi dąży: do szacunku wzajemnego, do współpracy, do tego, żeby wszyscy byli traktowani równo, żeby inności nie były wytykane palcami, żeby nie rządził pieniądz, tylko wartość ludzi. I tak dalej. To o to chodzi, żebyśmy mogli świadomie taki stan rzeczy na ziemi stworzyć. Bez doświadczeń dusza nie zrozumiałaby, czym jest prawdziwe szczęście. Akurat dusza dokładnie wie, czym jest prawdziwe szczęście i to ona nas do tego szczęścia próbuje właśnie doprowadzić. To my nie wiemy, czym jest szczęście. To chodzi o to, że my się upieramy, że wiemy lepiej. I tu jest właśnie takie pytanie, a może człowiek by tego nie zrozumiał?
Zobaczcie, jak to wygląda, jak silne jest działanie podświadomości na Ziemi. Rozmawialiśmy o tym, jak podświadomość decyduje o naszych odruchach i właśnie o to chodzi, żebyśmy się spod wpływu podświadomości tych wzorców potrafili jakoś uwolnić. Ciężko powiedzieć, bo podświadomość dalej będzie na ziemi rządzić, bo od tego jest. Tylko chodzi o to, żeby wzorce zapisane w podświadomości zastąpić tym, co mamy zapisane w świadomości. Tutaj John pisze, że jest szczęśliwy i bardzo się cieszymy z tobą, z twojego szczęścia. I tutaj jest też temat, że dla każdego szczęście znaczy co innego. Dla każdego szczęście znaczy co innego. Tak, ponieważ jesteśmy inni. Ponieważ jesteśmy inni, ale też i dlatego, że takie mamy wzorce zapisane w podświadomości. Bo jednego rodzice nauczyli, że najważniejsze to być uczciwym, a drugiego, że najważniejsze, żeby być bogatym.
Dlatego dla każdego z nas szczęście znaczy co innego i to też zależy od różnych poziomów świadomości. Tak jak mówiłem, szczęście to, co rozmawialiśmy o samochodach. Jaki jest mój wymarzony samochód? Na każdym poziomie świadomości to będzie inny samochód. I dopóki w pewnym sensie nie ujednolicimy, nie ujednolici się poziom świadomości ludzi żyjących na Ziemi, to szczęście będzie znaczyłoZnaczyło dokładnie co innego dla każdego człowieka. Dlatego dzisiaj nie namawiałem was do dawania szczęścia innym. Właśnie dlatego, ponieważ nie wiemy, co dla drugiego człowieka będzie szczęściem. Dlatego jeżeli możecie dać jakąkolwiek miłość, to dajcie ją sobie, bo to wy najlepiej wiecie. Każdy z nas najlepiej wie, co jest dla niego szczęściem. Dlatego do tego właśnie was dzisiaj namawiałem, żeby pokochać samego siebie, żeby dać sobie samemu miłość.
Żeby robić jak najwięcej rzeczy w swoim własnym życiu, które sprawiają nam przyjemność, dają nam radość, które są w zgodzie z nami, z tym, co dla nas jest szczęściem. Jeszcze raz przypominam: nigdy kosztem innych, bo to jest budowanie następnych sytuacji karmicznych. Więc nigdy kosztem innych. Ale sobie dawajcie, ile tylko możecie. Według tych, co przeżywają OOBE, szczęście to niekończąca się miłość. Dwa uczucia, które towarzyszą po tamtej stronie, to jest właśnie poczucie niesamowitego spokoju. Ponieważ my na Ziemi nie potrafimy sobie takiego spokoju zafundować i to poczucie spokoju daje właśnie poczucie takiego niesamowitego szczęścia. Zresztą zobaczycie po sobie, że jeżeli dacie sobie miłość, to zobaczycie, jak chętnie tą miłością, radością, energią będziecie się chcieli dzielić z innymi. Dlatego to poczucie miłości, tak. Ale to nie jest jeszcze ten moment, żebyśmy tutaj sobie na tą chwilę na Ziemi mogli coś takiego zafundować.
Tutaj mamy: „Panie Sławku, pojawia się dużo głosów na temat rzeczywistości wirtualnej, ponieważ w Radio Paranormalium było ostatnio dużo materiałów związanych z teoriami”. Nie wiem, czy ja mam, że tak powiem... Dobrze. Tutaj grubo. Powiem tak: dzisiaj też się pojawił komentarz pod poprzednim odcinkiem, że faktycznie niepotrzebnie wracam do pewnych tematów, które powinny być gdzieś tam zamknięte i być może też poświęcam zbyt dużo czasu jednej osobie. I tutaj też jest taki temat, że być może odnoszenie się do teorii, którą zna tylko z paru wypowiedzi słuchaczy, na przykład Justin nie do końca rozumie podstawy tej teorii. Witaj Justin. „Drogi panie Sławku, jedna rzecz. Nie przyszłam na tę audycję po naukę i rady. Przyszłam z ciekawości.
Osobiście nie potrzebuję coachów.” Nie wiem, czy ja mogę to czytać, Justin, tak publicznie, ale myślę, że inni to czytają, więc chyba ja też mogę to wrzucić na antenę.
[01:10:49] - Spokojnie. Wydaje mi się, że może pan spokojnie to przeczytać. Przecież Justin mi napisała publicznie na czacie, na którym dzisiaj siedzi wyjątkowo dużo ludzi.
[01:10:58] - Dlatego pozwolę sobie, bo nie wiem, co tu jest napisane, ale widzę, że takie osobiste wyznania, więc może. Ale dobrze, jedźmy. „Od 14. roku życia mam OOBE, widzę energię w sensie dosłownym. Proszę nie mylić tego z aurą. Widziałam kilka śmierci i widziałam, co dzieje się wokół ciała osoby odchodzącej. Mając OOBE, jestem w różnych rzeczywistościach i z całą pewnością twierdzę, że nasza rzeczywistość, ta, w której jesteśmy w ciele, jest wirtualna. Nigdy jednak nikogo do niczego nie chciałam przekonywać i bardzo mnie zabolało, kiedy na początku audycji powiedział pan, że spróbuje pan słuchaczy przekonać. Duży minus, bo dzielenie się swoimi duchowymi informacjami nie powinno być na zasadzie przekonywania, bo to już jest ego, które mówi: wiem najlepiej. Dlatego bliżej mi do teorii Toma Campbella.
Tam przynajmniej nie ma ego i żadnego przekonywania. Nie zapoznał się pan z tym, co mówi i pomimo, że pan mówi wiele prawdy, to jednak dla mnie to za mało, bo dla mnie to są oczywistości.” Co ja mogę powiedzieć? Przykro mi Justin. Kochani, ja trochę się tam przyznaję powolutku, ale też przypomnę wam to, co mówiłem o sobie na początku, że ja się nie uznaję tu za jakiegoś wielkiego znawcę. I też wiem, że wszystkich nie usatysfakcjonuje tym, co mówię. Dla mnie, to też dzisiaj powiedziałem w audycji,Był taki moment w moim życiu, że potrzebowałem znaleźć odpowiedzi na pytania i nie mogłem ich znaleźć. Rozmawiając z ludźmi, normalnymi, zwykłymi ludźmi widziałem, że oni też szukają odpowiedzi i też borykają się z różnego rodzaju dylematami i nikt im nie jest w stanie tak naprawdę pomóc wytłumaczyć dlaczego. Dlaczego te przykre, różne niefajne rzeczy dzieją się w jego życiu? I w momencie, kiedy układałem tą całą układankę i zobaczyłem, że to ma sens, postanowiłem zwykłym, normalnym, prostym ludziom, którzy nie znają się zupełnie na tematyce, nie wyczytali setek tuzinów książek filozoficznych, teologicznych, takich, śmakich, owakich. Po prostu spróbować pomóc wytłumaczyć im, dlaczego ich życie jest takie i co mogą zrobić, żeby to życie się zmieniło.
I to jest jedyny cel, jaki przyświeca temu, co ja robię. Pomóc normalnym, zwykłym ludziom w zrozumieniu tego, co ich w życiu spotyka. Wtedy, kiedy wszelkie ludzkie wyjaśnienia się kończą, a stwierdzenie: „Bo Bóg tak chciał” jest dla ludzi niewystarczające. Dlatego staram się mówić najprostszym językiem, jaki znam. Dlatego nie uzurpuje sobie prawa do wszechwiedzy. Dlatego mówię, że o pewnych tematach nie wiem. I dlatego też powiedziałem wam, że ja nie czytałem książek z dziedziny ezoteryki, duchowości. Powiedziałem wam, przeczytałem bodajże cztery książki i to chyba jedną niecałą. Więc wybaczcie, jeżeli dla kogoś to, co mówię ma zbyt mało informacji, nie satysfakcjonuje go, bądź on już to dobrze wie, bądź wie lepiej ode mnie, przykro mi. Naprawdę bardzo mi przykro.
Natomiast mam nadzieję, że są ludzie, którzy z tego, co mówię, czerpią jakieś korzyści i dlatego, jeżeli jest takie przyzwolenie, jeżeli jest takie zapotrzebowanie z chęcią, z przyjemnością, z radością będę to robił dalej. Natomiast wybaczcie mi moje niedoskonałości, moje niedoczytania, mój brak wiedzy. To tyle, Jasmin. Przykro mi. Miłość to robienie sobie dobrze. Tak, to robienie sobie dobrze. Dawanie sobie miłości to robienie sobie dobrze. Powtarzam jeszcze raz: nigdy kosztem innych. Ale nie wstydźcie się, to nie jest nic złego. Pierwszy tytuł książki, kiedy zaczynałem ją pisać w 2001 roku bodajże brzmiał: „Życie człowieka, czyli walka dobra ze złem”.
Gdzie jest napisane, być może w jakiejś filozofii, której ja nie znam, być może w jakiejś teorii duchowej, że człowiekowi nie może być dobrze, że grzechem jest bycie szczęśliwym. Ja przyznam, nie czytałem, czytałem na pewno dużo mniej niż wielu z was, ale ja się nie spotkałem z taką teorią, że nie można sobie dawać miłości, że mamy być nieszczęśliwi. Ninka: „Mnie to kochanie samego siebie bokiem wychodzi”. Właśnie w tym jest problem, że ludzie za bardzo kochają tylko siebie. No chyba nie o tych rodzajach miłości mówimy i o tym kochaniu siebie. Domyślam się, że chodzi tutaj o jakieś doświadczenia życiowe, ale to z miłością do samego siebie. Chociaż faktycznie młode świadomości, młode dusze tak kochają bardzo siebie. Dziecinne jeszcze bardziej. Do tego stopnia, że potrafią szantażem emocjonalnym egzekwować na innych na przykład to, żeby też im robili dobrze. Nikt nie ma prawa oczekiwać od was, że wy mu zrobicie dobrze.
Jeżeli chce sobie zrobić dobrze, ma do tego prawo, ale nie ma nikt prawa, zresztą ja nie mam prawa i wy też nie macie prawa oczekiwać, że ktoś za was ma wam zrobić dobrze. Możecie zrobić to sami. I oczywiście w zależności od poziomu świadomości i to, co ustaliliśmy wcześniej, to szczęście dla każdego będzie miało inny wymiar. I faktycznie, jeżeli ktoś na przykład kosztem budżetu rodzinnego kupi sobie nową furę, nie myśląc o tym, że nie ma na rachunki, to z miłością do samego siebie nie ma wiele wspólnego. Bo jeżeli dacie miłość, przyznacie prawo do miłości sobie, to pamiętajcie, że musicie to prawo do tej miłości dać również innym ludziom, czyli wszystkim ludziom. To jest taki mechanizm, że jeżeli sobie przyznacie to prawo, to musicie zaakceptować to, że to prawo przysługuje każdemu człowiekowi.Czasami miłością do samego siebie jest również wyjście z relacji na przykład z człowiekiem, który utrudnia nam to bądź naszą miłość do siebie neguje, bądź obdarza nas negatywną energią. Na przykład nie pozwala się rozwijać w tym kierunku, w którym byśmy chcieli. To też jest czasami miłość, pozwolenie pójścia swoją drogą drugiemu człowiekowi. To jest miłość do samego siebie, ale również miłość do niego. Nie możemy go zmuszać do tego, żeby wskoczył o trzy poziomy wyżej tylko dlatego, że my tego chcemy.
Tu jest też sporo pułapek. Dlatego zacznijcie od miłości do samego siebie. Ermira: „Jak oni się naprawdę kochali, to nie krzywdziliby siebie, a zachowując się egoistycznie, robią to.” Różne poziomy świadomości, prawo Kalego. Zresztą też na tym polega ewolucja. Pamiętajcie, że każdy z nas jest w innym momencie drogi. Działania egoistyczne budują potrzebę kolejnych doświadczeń, potrzebę przeżywania. Pamiętajcie potrzebę przeżywania tego wszystkiego z drugiej strony. Jeżeli ktoś w tej chwili jest egoistą, najprawdopodobniej pozna tą sytuację za chwilę z drugiej strony. Jeżeli nie w tym wcieleniu, to najprawdopodobniej w którymś następnym, jeżeli będzie, pozna tą sytuację z drugiej strony. Spokojnie, pozwólmy ludziom się rozwijać.
Uwierzcie mi, że my przez ten etap egoizmu też przeszliśmy na swojej drodze, w swoim procesie rozwoju. Pilnujcie mnie. Panie Marku, pan mi wysyła jakieś dzwonki, jak za często będę mówił, „że tak powiem”, dobra? Co ja chciałem powiedzieć? Na każdym poziomie jest inaczej i my również przez etap egoizmu przeszliśmy, więc każdy musi doświadczyć tego samego. Najważniejsze, żeby teraz, jak już macie świadomość, nie kręcić się w kółko, żeby wybrać tą właściwą drogę i nie musieć już przechodzić po raz kolejny przez te same doświadczenia. Tutaj jest dyskusja, więc ja już, że tak powiem , nie będę jej cytował. To już niech zostanie poza anteną. Ale cieszy mnie na przykład tutaj komentarz: „Dla mnie to, co mówi pan Sławek, jest bardzo ciekawe.” Przeczytam, bo jak tak sobie budujemy to ego, to ja sobie też wybuduję troszeczkę. Mogę?
Żartowałem. Ale dla równowagi: „Wartościowe jest to, że to, o czym mówi, opiera na osobistym doświadczeniu i własnych przemyśleniach, którym poświęcił dużo czasu.” To prawda. I tutaj jest problem, że w audycji jest tylko dużo w związku z tym na te tematy niewiele czytał. Zdefiniował pewne pojęcie na swój sposób: dusza równa się świadomość. „Czasu ze słuchaczami na wyjaśnienie po raz kolejny, jak definiuje pewne pojęcie. Myślę, że jak pan Sławek poświęci trochę czasu na zapoznanie się z definicjami takich pojęć jak dusza, świadomość, podświadomość ego i używa ich w sposób nie zaskakujący słuchaczy, to dyskusja mogłaby być dużo ciekawsza.” Pewnie tak. Tylko ja też, tak jak w którymś z odcinków mówiłem, czy też w rozmowach ze słuchaczami, takich pozaantenowych, na Facebooku, pod audycjami czy później na Messengerze, bo mam też przyjemność z niektórymi rozmawiać. Podsyłają mi też różne materiały i namawiają do zapoznania się z nimi, z różnego rodzaju teoriami. Wszystkim zazwyczaj odpowiadam jedną rzecz, że jeszcze nie chcę. Że jeszcze nie chcę, ponieważ jestem w trakcie kolejnego eksperymentu.
Zresztą być może będę was namawiał do udziału w tym eksperymencie. Na razie muszę to jak zwykle przetestować na sobie. Oczywiście dotyczącego techniki transformacji podświadomości w sposób szybki i skuteczny. Oczywiście podzielę się z wami. Natomiast do zakończenia tego doświadczenia staram się właśnie jak najmniej czytać z innych źródeł, żeby nie zakłócać swoich własnych odczuć. Żeby się nie zastanawiać, czy to, co do mnie płynie, to jeszcze płynie ze mnie, czy z innego źródła, czy już zaczyna płynąć z informacji, które wyczytałem. Dlatego między innymi jeszcze nie chcę. Poza tym Problemy z nazewnictwem pojawiają się wtedy, kiedy ktoś już ma coś zapisane. Ludzie, z którymi rozmawiałem, kontaktowałem się, częściej mieli problemy ze zrozumieniem tematyki niż z nazewnictwem. Także nadrobię tą wiedzę.
Nie wiem na ile słuchacze oczekują, że przejdę na słownictwo czy nazewnictwo Toma Campbella, bo też nie wiem, z jakimi innymi teoriami, kochani, się tam zapoznaliście. Więc nie wiem, na które słownictwo mam przejść. Ale obiecuję, że przyjdzie taki moment. „Można wybaczyć komuś, ale ile razy? Tak w nieskończoność?” Inko, jeżeli tak trzeba, to tak. Ale to tylko dlatego, że ty jeszcze nie wybaczyłaś sama sobie. Jeżeli ktoś coś robi względem ciebie źle po raz kolejny, jest to ciągle, nie daj Bóg, ta sama osoba, to najprawdopodobniej ty się postawiłaś w roli ofiary i tobie to doświadczenie jest do czegoś potrzebne. Więc zastanów się tylko do czego. Kiedy zrozumiesz, że ta lekcja się już skończyła. Dlatego miłość do samego siebie jest pierwsza.
Później z tej miłości jest wybaczanie sobie i dopiero wtedy wybaczenie innej osobie przychodzi dużo łatwiej. Dlatego sugeruję taką kolejność. „Trzeba być masochistą”. Oj nie trzeba. Znaczy jak ktoś lubi. „Może Bogu na drugie imię Nieskończoność?” Być może tak jest. Tu jest cenna rada Chimery: „W tobie jest granica”. Tu jest fajne pytanie Nosfery: „Ja nie wiem, czy sumienie to głos duszy. Sumienie karze poczuciem winy”. Tu się ścierają dwie sytuacje.
Jeżeli jest poczucie winy, to płynie z podświadomości, ponieważ to jest ziemska hierarchia wartości, że jeżeli jest coś złego, to wymaga to kary. To jest wzorzec podświadomości. Dusza oczekuje tylko zrozumienia. Zrozumienia i wybaczenia. Oczywiście będzie nas w jakiś sposób upominać, że to jest złe. Żeby zrobić rachunek sumienia, trzeba mieć jakiś wzorzec, do którego się trzeba odwołać, żeby porównać swoje postępowanie. Więc trzeba wiedzieć, co jest dobre, co jest złe. I tą wiedzę właśnie posiada dusza. Ale ona nie namawia nas do ukarania, do ukarania namawia nas podświadomość. „A może intuicja to głos duszy?” Tak, dokładnie.
To, co gdzieś do nas, tak subtelnie pozwalamy tej intuicji zajrzeć i przemówić do nas, to są właśnie podszepty płynące z naszej duszy. „Sumienie jest jak szkolny fartuszek. Kiedy się go ubierze, wtedy staje się uczniem”. Dość ciekawe określenie. „Jak można dziecko ograniczać kontakt z rówieśnikami? To jest karygodne”. To zależy. Nie można generalizować, bo jeżeli na przykład z jakiegoś powodu przeprowadziliśmy się na osiedle, gdzie rówieśnicy na przykład w wieku siedmiu lat przynoszą tatusiowi piwo, które ukradli w sklepie, bo tatuś jest pijany, może lepiej, żeby nasze dziecko jednak nie kontaktowało się z rówieśnikami. Nie można, Inko, generalizować. Natomiast w tamtym wypadku akurat takiej sytuacji nie było.
Zresztą to był tylko przykład, troszeczkę tam pewne rzeczy pominąłem. Dobrze, tutaj ja chyba napisałem, że każdy normalny człowiek. Słowo kluczowe: normalny. Okej, dobrze. Teraz już dużymi literkami, to już widzę. To jest pytanie: „Sumienie mnie nie męczy, ale jak można wybaczyć komuś, kto cię bardzo skrzywdził?” To jest odwieczny problem, poczucie, że ktoś nas skrzywdził. Ktoś nas skrzywdził, ktoś nas oszukał, ktoś nas wykorzystał, a my staliśmy przywiązani do kaloryfera i nie mieliśmy możliwości podjęcia żadnych działań. Więc poczucie krzywdy jest zawsze związane z jakimiś naszymi działaniami bądź brakiem działań. Jeżeli ktoś nas uderzy, czyli skrzywdzi w sposób fizyczny i nie mamy możliwości obrony, to jest faktycznie krzywda bez naszego udziału. Chyba na przykład, żeProwokowaliśmy go bądź szukaliśmy na przykład sytuacji konfliktowej, bądź staraliśmy się go wyprowadzić z równowagi.
Tu też sytuacja jest sytuacji nierówna, ale w takiej ekstremalnej, kiedy ktoś nas krzywdzi fizycznie, faktycznie możemy użyć stwierdzenia, że ktoś nas skrzywdził. Natomiast to samo tutaj co z Inką. Zawsze taki proces trzeba zacząć od miłości do samego siebie, ponieważ to my bardzo często chcemy wchodzić w pozycję ofiary, ponieważ chcemy sami siebie ukarać za coś, co kiedyś się wydarzyło i dlatego dajemy przyzwolenie na to, że ta krzywda się w naszym życiu pojawi. Dlatego zrozumienie tej sytuacji, dlaczego, jaki wydźwięk ona dla nas miała, czego nas miała nauczyć. Albo o ludziach, ale najczęściej są to sytuacje, które mają nam przedstawić, przekazać informacje o nas samych. Bo większość z ludzi wie wszystko o innych. Najczęściej wiemy, co mają zrobić, jak mają zrobić, jak mają się zachować, zwłaszcza względem nas, co powinni robić, jak się odzywać, jak się ubierać i tak dalej. Natomiast informacje o nas samych są najtrudniejsze do zaakceptowania, ponieważ nasza podświadomość wszystko, co nam podsuwa, robi to w dobrych intencjach. Jest święcie przekonana, chociaż podświadomość i słowo święcie to raczej tak trochę nie idzie ze sobą w parze, ale podświadomość jest przekonana, że wzorzec, który nam podsyła, jest jedyny słuszny. Ona też informacji zwrotnej, że to my popełniliśmy błąd, nie przyjmuje, ponieważ ona nie widzi w tym żadnego błędu.
Bo gdyby widziała błąd, to by nie podsunęła nam takiego wzorca. To jest kolejny powód do tego, żeby trochę tej świadomości do życia wpuścić. Bo zawsze jest tak, że to ktoś inny jest zły. Nigdy my. Ja mówię o dużej grupie ludzi. Że to ktoś coś powinien zrobić, ktoś coś zawinił, ktoś coś zrobił nie tak względem nas. Dlatego miłość, świadomość i wybaczanie. Obiektywna ocena wydarzenia, które miało miejsce, które dla nas w naszym pojęciu jest krzywdzące. Obiektywna. Obiektywna, Inko, to tak jak u ciebie normalne słowo klucz.
Zły człowiek też może żałować swoich czynów. Może. Nie ma złych ludzi, są złe zachowania, są złe postępki, natomiast złych ludzi tak naprawdę nie ma. Natomiast każdy z nas ma duszę bez względu na to, na jakim ona jest etapie zdobywania doświadczenia i w związku z tym budowania świadomości. Duszę ma każdy, w każdym z nas jest też ta boska iskra. No i tu mam odpowiedź. Owszem, może, ale czy to mnie uszczęśliwi? Nie wiem. Dopóki się nie przekonasz, dopóki nie spróbujesz, nie będziesz wiedziała. Ja jestem przekonany, że wybaczanie przynosi ulgę.
Pozwala nam się odciąć od przeszłości, zamknąć pewne etapy, które powodują, że dalej tkwimy w sytuacjach, które wydarzyły się pięć, 10, 15, 20 lat temu, które owszem, być może zmieniły nasze życie, ale tak naprawdę z tą sytuacją już nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Nie jesteśmy w stanie jej zmienić. Historia jest po to, żeby wyciągać z niej wnioski, a nie po to, żeby ją przeżywać. To też powoduje taką rzecz, że przestajemy myśleć często o tym, co przed nami. To, co wydarzyło się kiedyś, bardzo często rzutuje na to, jak widzimy naszą przyszłość. I to jest jeszcze ten gorszy aspekt, że nie odcinając przeszłości, nie wybaczając sobie przeszłości, cały czas budujemy, powtarzamy wzorzec i wizję naszego świata, czyli naszej przyszłości. NuSfera: „Ja też tak sądzę. Duszy nie jest potrzebne doświadczanie, tylko nam”. Kochani, dokładnie tak właśnie jest. Dusza nie jest żadną samodzielną jednostką, która funkcjonuje sobie i przyleciała na ziemię.
To chyba nie taka teoria. Dusza jest dla nas, żeby przekazywać nam to, czego żeśmy się dopuścili, do tej pory przeżyli. Dlatego ja mówię o duszy i o wynikającej z niejŚwiadomości poprzez doświadczenia, które przeżyliśmy. Dusza sama w sobie nie potrzebuje doświadczać. Dusza potrzebuje doświadczać, żeby zbudować, znaczy tak naprawdę to, żebyśmy my doświadczali po to, żeby budować swoją świadomość.
[01:37:43] - Ludzie zrównują siebie z duszą, więc dochodzą do wniosku, że dusza też potrzebuje doświadczeń do szczęścia.
[01:37:49] - Tak. I to jest coś, co ja próbuję wam wytłumaczyć. My nie jesteśmy duszą. My jesteśmy człowiekiem fizycznym, obdarzonym duszą. Mamy ciało, mamy umysł, mamy emocje, mamy podświadomość, mamy duszę. Nie jesteśmy duszą. Luxfero, dziękuję, że się pojawił ten wątek, bo faktycznie od kilku odcinków o tym nie rozmawialiśmy i mogą być jakieś nieporozumienia. Żadne przegięcie ani w jedną, ani w drugą stronę nie jest wskazane. Ani zbytnie uduchowienie, ani zbytnie uziemienie. My tutaj na Ziemi musimy funkcjonować na wszystkich czterech tych podstawowych płaszczyznach.
Oczywiście znawcy tematu będą mówili o następnych, o ciałach, o czymś tam. Ja się skoncentruję na czterech, bo to i tak dla większości może być za dużo. I te wszystkie cztery: ciało, umysł, emocje i ducha, właśnie też z miłości do siebie powinniśmy zaakceptować, że one są. A często kierujemy się naszymi decyzjami i wyborami tylko na podstawie świadomości albo próbujemy je zbytnio rozkminiać w kategoriach filozoficzno-duchowych. Ponieważ są dwa źródła, więc obydwa trzeba wziąć pod uwagę: sprawy duchowe i świadomość tego, że jesteśmy tutaj na Ziemi, gdzie też pewne zasady, pewne rzeczy funkcjonują. Nie wiem. Kiedyś rozmawiałem, żeby pojechać na przykład próbować Eskimosów przekonywać do tego, żeby zostali weganami. Więc musimy wziąć pewne aspekty tego, gdzie jesteśmy pod uwagę, bo jesteśmy tutaj na Ziemi. Stawiają znaki równości pomiędzy ja, ego a duszą. A jak przestaniemy się inkarnować, bo osiągniemy doskonałość, kto będzie szczęśliwszy?
Czy my, czy nasza dusza? Nie wiem. Może podobnie. Przynajmniej ja mam taką nadzieję. Nie jesteśmy tutaj jedyną rzeczywistością we wszechświecie, więc myślę, że dusza też sobie znajdzie jakieś fajne miejsce, jeżeli będzie potrzeba. Zresztą, jeżeli już nie będzie musiała się tutaj do nas dobijać z taką determinacją i upominać się o to, żebyśmy chcieli ją łaskawie wysłuchać, to może i tutaj na Ziemi będzie z nami szczęśliwa. Myślę, że to przed nami. Przekonamy się.
[01:41:21] - Nie rozumiem tego rozdzielenia na duszę i nas, jakbyśmy byli pustym naczyniem.
[01:41:26] - Nie, nie jesteśmy pustym naczyniem. Właśnie o to chodzi, że jesteśmy naczyniem wypełnionym duszą, ale w dalszym ciągu naczyniem. Nie jesteśmy samą wodą, tylko jesteśmy fizycznym naczyniem, które ma w sobie wodę, ma w sobie duszę.
[01:41:46] - Nigdy nie osiągniemy doskonałości.
[01:41:52] - Powiem tak. To też jakby przed nami. Biorąc pod uwagę, że proces ewolucji ludzi trwa od wiele milionów, miliardów lat, to też myślę, że do tej doskonałości też nam jeszcze trochę drogi zostało, więc zobaczymy. Pożyjemy, zobaczymy.
[01:42:22] - Gdybyśmy wszyscy byli doskonali, to świat byłby trochę nudny.
[01:42:28] - Nudnawy. Przepraszam. Z uśmieszkiem. Może niekoniecznie. Może niekoniecznie byłby nudnawy. Może właśnie byłby ciekawszy, ponieważ każdy by miał prawo do własnego szczęścia. Ale ja nie uważam, że byt, który jest doskonały, jest na tym świecie. Nie wiem, ciężko mi powiedzieć, bo też kwestia, co to jest doskonałość. Kwestia, co uważamy za doskonałość. Na Ziemi jest jeszcze dość niska wibracja, więc pewnych umiejętności jeszcze i możliwości nie da się być może jeszcze okazać.
Natomiast ja uważam, żeBardzo mądre, bardzo doświadczone i bardzo zaawansowane byty. Duszyczki inkarnują się na świecie w dzisiejszych czasach po to, żeby uczestniczyć w tym procesie, który trwa. Być może też pokazać właściwy kierunek, żebyśmy na tej ostatniej prostej jeszcze się nie wypierdzielili. Myślę, że warunkowo, czasozadaniowo na pewno się pojawiają. „Wielu ludzi chciałoby nudno żyć.” Tak, zgadzam się. Mówi ten koleś, że zwierzęta też mają duszę, bo ktoś tam przypomniał sobie poprzednie wcieleń. Ale które zwierzęta? Czy robaki też? Bo jakie doświadczenia, przecież taki robak tylko je i wydala. Ja tego nie pamiętam w Supermanie, przyznam ci się szczerze.
Natomiast obznajamianie się, przyzwyczajanie do wibracji, do energii Ziemi to nie jest też dla duszy taka prosta sprawa. Nawet nie chodzi o doświadczenia. Bo ja też uważam, że takiej typowej świadomości, jaką mają ludzie, zwierzęta nie mają. Natomiast doświadczenia związane z pobytem na Ziemi, przynajmniej nie da się jako robaczek wybudować karmy będąc robaczkiem. Tutaj toczy się dyskusja jeszcze. Ponieważ jest to dyskusja personalna, więc nie będę jej tutaj przytaczał. „W sumie to prawa, które rządzą światem fizycznym są doskonałe. Zawsze takie same i niezmienne. Gdyby coś w nich ktoś poprzestawiał, to wszystko by się posypało.” Ja miałem takie życzenie, taki post gdzieś na swojej stronie swego czasu wrzucałem właśnie, że zanim ludzkość osiągnie taki poziom technologii, by móc przemieszczać się po wszechświecie i go zmieniać, to mam nadzieję, że do tego czasu osiągnie też taki poziom świadomości, żeby tego nie robić. Faktycznie lepiej przy tym nie grzebać.
Dobra, bo mi się tutaj ekran przesunął.
[01:46:19] - Oczywiście wszyscy wiedzą, dlaczego się przesunął. Nowe komentarze się pojawiły.
[01:46:25] - Tak, właśnie musiałem wrócić do wątku. To jest ciekawe spostrzeżenie. Przytoczę, ale nie będę go komentował. „Według mnie byt, który osiągnie doskonałość, nie inkarnuje się więcej. Przez doskonałość weźmy to, że przeszliśmy proces karmiczny, także nie mamy już spraw do załatwienia na tej planecie czy innej.” Ciekawe spostrzeżenie. Zostawiam to bez komentarza. Ciekawy jestem waszej opinii. „Świat fizyczny jest tak samo realny jak duchowy. Każdy z nich jest częścią rzeczywistości, a nie całą rzeczywistością. Część nie jest całością.” Kolejny trafiony komentarz.
„Żadna z części rzeczywistości nie jest iluzją. Iluzją jest branie części za całą rzeczywistość.” „Po prostu dla mnie świat fizyczny to jakby szkoła. Kiedy się osiągnie jakiś stopień, to przestaje się do tej szkoły uczęszczać.” Ale można iść do pracy albo iść do następnej szkoły. To też tak nie do końca. Ja się całkowicie z tą sferą zgadzam, że poszukiwanie czy popieranie teorii, że to dusza chce doświadczać tylko po to, że się chce rozwijać, to nie jest właściwy kierunek rozumowania. Nie jesteśmy duszą. Jesteśmy ludźmi fizycznymi posiadającymi duszę, a wszystkie doświadczenia, jakie zdobywamy i zapisujemy właśnie w duszy, budują naszą świadomość po to, byśmy mogli szczęśliwie żyć na Ziemi. Nie ma oddzielenia. Nie wiem, jak to inaczej wyjaśnić. „Bo dopiero nadrabiam i słyszałam, jak pan Sławek wielokrotnie się zastanawiał, jaką płeć ci przypisać.” Męską, z tego, co sobie przypominam.
„Czy rzeczywistość wirtualna nie jest synonimem subiektywną?” Wirtualna znaczy nierzeczywista, wymyślona. To są synonimy wirtualne. „Co według ciebie wtedy się dzieje z doskonałą już duszą? Czy według mnie takie dusze służą Bogu?” Ja tego też nie skomentuję. To jakby służenie i Bogu. Coś mi tutaj nie pasuje w tym stwierdzeniu. Inka: „Miłość do siebie jest najczęstszą cechą egoistów.” I to jestTo jest następny. Może powstać nasz następny konflikt. Trochę jak z tą rzeczywistością wirtualną. Miłość do siebie jest najczęściej cechą egoisty.
Często się tak zdarza. Tylko że egoiści wykorzystują innych, narzucają innym bądź szukają własnego szczęścia kosztem innych. Egoista to jest sytuacja, w której wybiera się własne dobro zamiast dobra innej osoby. Natomiast egoista to jest raczej negatywne określenie ludzkich zachowań i tak nam się też kojarzy. Ale co jest złego w chęci i dążeniu do tego, żeby być szczęśliwym? Co jest złego? Co jest negatywnego? Ja tutaj nie widzę żadnych negatywów. Czemu ta myśl i ta moja sugestia wywołuje w was takie negatywne skojarzenia? Ale chodzi o taką miłość jak na przykład rzucanie papierosów.
Na przykład. Ale chodzi, ogólnie rzecz biorąc, o poszukiwaniu, dążeniu do własnego szczęścia. Co jest w tym złego? Zastanówcie się, kochani, zastanówcie się do następnej audycji. Co jest złego? Dlaczego to wywołuje w was takie skojarzenia, że to jest coś złego? Nie, nie ma w tym naprawdę nic złego. Z duchowego punktu widzenia chodzi o doświadczenie i zrozumienie. Jeżeli ten warunek jest spełniony, to nikt od nas nie oczekuje kary. Karą tak, jakby było samo to, że przez to doświadczenie musieliśmy przejść, żeby je zrozumieć.
To już jest kara. Już sobie tą karę wymierzyliśmy, pchając się na przykład po raz kolejny w to samo doświadczenie. Jeżeli je zrozumieliśmy, to nikt od nas nie oczekuje kary. Dlatego to jest powód, dla którego można sobie wybaczyć. To jest powód, dla którego można sobie wybaczyć. Bo zrozumieliśmy sens tego doświadczenia, bo wyciągnęliśmy wnioski, bo obiektywnie je oceniliśmy, bo obiecaliśmy, że więcej czegoś takiego nie zrobimy i mocno żałujemy tego, co zrobiliśmy. I koniec. I koniec tematu. Jeżeli chcemy dać wyraźny sygnał podświadomości, że to jest koniec, to możemy na przykład zadzwonić do człowieka, z którego powodu sobie próbujemy wybaczyć i powiedzieć: „Słuchaj, wybaczam ci”. To jest taki obrządek zadośćuczynienia, który jest wyraźnym sygnałem dla naszej podświadomości, że temat jest zamknięty.
Ona nam go nie będzie przypominała. Ale jeżeli oczywiście mówię o wybaczaniu z miłości, ja nie mówię o procesie mentalnym na zasadzie: „A dobra, wybaczam”. Mówię o procesie emocjonalno-duchowym. To wtedy jest to taka dawka miłości i taka dawka energii pozytywnej, że powinna w większości wypadków już dokonać zmiany we wzorcu podświadomości. Inka: „Ja rzuciłam palenie papierosów z miłości do sukienek, butów i torebek.” To jest forma miłości do samej siebie. Tak, to jest forma właśnie miłości do samej siebie. Jeżeli nie zabierasz dzieciom pieniędzy ze skarbonki albo nie rujnujesz w ten sposób budżetu i nie każesz rodzinie jeść przez miesiąc sucharów, to to jest właśnie forma miłości. Znaczy, jeżeli nie przechodzi w narcyzm albo w naukę, albo w jakieś inne uzależnienie, to to jest właśnie forma miłości do samej siebie. Kto powiedział, że jest w tym coś złego, żeby ładnie wyglądać, żeby dbać o swój wygląd? Kto powiedział, że jest w tym coś złego?
Dziękuję ci, Hermetian. Bardzo ci dziękuję. „Nazewnictwo powinno znaczyć to samo dla każdego po to, żeby ludzie mogli się dogadać.” Słusznie, całkowicie się zgadzam, że skoro rozmawiamy tym samym językiem, to znaczenie słów, jeżeli jest takie same dla wszystkich uczestniczących w rozmowie, to jest zdecydowanie łatwiej się dogadać. Ja powiem tylko tak, że staram się, nawet jeżeli słucham was czy czytam i pojawiają się słowa, które ja na przykład inaczej rozumiem, to zazwyczaj z kontekstu wypowiedzi próbuję doszukać się po pierwsze intencji, po drugie myśli, która przyświeca tym wypowiedziom. I to jest trochę tak, jak z duchem prawa i z literą prawa. Najłatwiej się zasłonić literą prawa, czyli słowem, które zostało niewłaściwie użyte, niż próbować zrozumiećDucha prawa, czyli zamysł, jaki towarzyszy wypowiedzi bądź sytuacji. Oczywiście troszeczkę pomyślicie, że się tłumaczę, ale z drugiej strony to, że posługujemy się innym nazewnictwem wyszło dopiero przy okazji audycji. Nie wiem, czy dla wszystkich, czy tylko dla niektórych. Bo jeżeli się okaże, że faktycznie dla większości z was to nazewnictwo jest problemem, czy jest problemem tylko dla tych, którzy już te nazwy poznali w innych teoriach, to nie wiem, czy teraz zmieniając, nie zrobię krzywdy tym pozostałym, którzy już się do tego nazewnictwa przyzwyczaili i zaczynają coś kumać, o co mi chodzi. A ja teraz znowu zrobię rewolucję i każę im to wszystko znowu przestawiać.
Ryzyko jest obustronne i kwestia jest tego, jakie są proporcje, bo myślę, że zwłaszcza tu w wykonaniu kilku osób zauważyłem, że mimo nazewnictwa, które używam, i tak bez żadnego problemu rozumieją dokładnie i dosłownie, o co mi chodzi. Może zrobić jakiś uniwersalny słowniczek. Bodajże przy trzeciej czy czwartej audycji próbowaliśmy to przerobić i jakoś nie zadziałało. Ale nie poddawajmy się. Może jest nowa, świeża krew, może jakieś nowe, ciekawe pomysły. Może się uda. Próbujmy. „Nie wiem, czy pan Sławek się ze mną zgodzi, ale uważam, że każda krzywda, jaka nas spotyka, to lekcja do przerobienia. Póki jej nie przerobimy, nadal będziemy krzywdzeni”. Dokładnie tak, Czesku.
Nie chodzi o to, żeby nas skrzywdzić. Bo często tak odbieramy, myślimy, że Bóg ma taki plan wobec nas, żeby nam wymierzyć karę za to, co żeśmy zrobili. A tak naprawdę chodzi o to, żebyśmy zrozumieli, że tak nie wolno robić, że skoro jest krzywdzące dla nas, jest też krzywdzące dla innych ludzi, że każdy człowiek w podobny sposób odbiera sytuację, kiedy ktoś go próbuje wykorzystać, oszukać, kiedy ktoś próbuje zrobić coś wbrew niemu, przeciwko niemu. Więc dokładnie tak. Póki nie przerobimy, czyli nie zrozumiemy sensu tego doświadczenia, będziemy się kręcili w kółko, będziemy nadal krzywdzeni, a mało tego, w naszej podświadomości powstanie już wzorzec, żeby właśnie w ten sposób budować swoją przyszłość i nawet dusza nas już nie obroni. Znam ludzi, którzy potrafili trzy czwarte swojego życia w takiej pętli przeżyć. I jest po prostu szkoda czasu. Nie ma sensu. To tak, jakbyśmy powtarzali klasę. Dlatego warto jest tą podświadomość i dlatego warto jest też każdą taką pierdołę wybaczać.
Bo po pierwsze dla naszej świadomości, dla naszej duszy jest to informacja, że my zrozumieliśmy. Dla naszej podświadomości jest to powód do tego, żeby ten wzorzec gdzieś wyrzucić. A dla nas z zwykłego, ludzkiego punktu widzenia jest to uniknięcie następnego takiego samego doświadczenia. Tu jest pięknie. Emily. Normalnie wyobraź sobie, że to ty jesteś w sytuacji, kiedy krzywdzisz kogoś. Chciałabyś, chciałbyś, aby wybaczono tobie? Powiem tak: dokładnie w ten sposób wygląda proces zdobywania świadomości. Skoro nie potrafisz sobie tego wyobrazić, czyli obrócić sytuacji i samo obrócenie i wyobrażenie sytuacji nie jest w stanie powstrzymać cię przed tym, co masz zamiar zrobić, to staniesz w takiej sytuacji, żeby na własne oczy zobaczyć, na własnej skórze przekonać się, jak to wygląda. I to jest koniec.
Jeżeli już rozumiesz, że tak nie można, to jest koniec doświadczenia. „A co pan powie o ludziach, którzy celowo udają ofiarę?” Powiem tak: trzeba na nich uważać, bo jeżeli to nie jest świadoma forma manipulacji, to najprawdopodobniej jest to jakaś dziecięca duszyczka, która kierując się swoją świadomością i doświadczeniami wyniesionymi z dzieciństwa, próbuje wyegzekwować coś dla siebie. To bardzo często tak jest. Bo oni chcą wzbudzić zainteresowanie. To mówiłem o wzorcach podświadomościowych. A później to już staje się nałogiem, tą spiralą, z której bardzo ciężko się później wyrwać.I jest potrzeba bycia ofiarą. Ale mówię, to nigdy nie płynie z naszej duszy. To jest zawsze, a przynajmniej w większości znanych mi przypadków, wzorzec, który płynie z naszej podświadomości. Także to z moich doświadczeń i obserwacji wynika. „Jak można od kogoś oczekiwać czegoś, co się samemu nie daje?
Ja krzywdziłam i byłam krzywdzona. Ciężej wybaczyć samemu sobie.” Ciężej. Dlatego proponuję zacząć właśnie od samego siebie. „Ciężej wybaczyć sobie samemu, jeżeli wyrządziło się komuś krzywdę.” Jeżeli spojrzymy na tą sytuację z punktu widzenia podświadomości, to tak. To jest proces logicznego myślenia, to, o czym teraz mówicie. Ciężej wybaczyć sobie samemu, jeśli wyrządziło się komuś krzywdę, jeżeli samemu się tego nie robi. To jest taka zwykła ludzka analiza według wzorców takich jak są na Ziemi, nawet bardzo kulturalnych wzorców, że nie powinno się, jeżeli komuś się zrobiło i tak dalej. Bardzo szlachetne jest to, tylko w dalszym ciągu podświadomością. Jeżeli wyrządziliście komuś krzywdę, to pierwsze pytanie jest takie: jakie intencje przyświecały wam w tym momencie? Jakie intencje wami kierowały?
Bo często jest tak, że świadomość o tym, że wyrządziliśmy jakąś krzywdę komuś, uzyskujemy po jakimś czasie. Ponieważ zdobywamy doświadczenie, czytamy, dowiadujemy się, rozmawiamy i wtedy dociera do nas informacja, że to, co zrobiliśmy, było złe. Jak sobie z tym problemem teraz poradzić? Jeżeli w momencie robienia danej hipotetycznej krzywdy nie mieliście świadomości tego, że to, co robicie, jest krzywdą dla drugiej osoby, czyli nie mieliście względem niego negatywnych intencji, ponieważ na tym etapie świadomości nie wiedzieliście, że to jest na przykład złe. Zrozumieliście to po jakimś czasie. Ten proces rozumienia też został wykonany. Wiecie, że to, co zrobiliście, jest złe, że tak się nie powinno robić, że nie będziecie tego robić. Proces zrozumienia i budowania świadomości został wykonany i to jest powód do tego, żeby wybaczyć samemu sobie. Jeżeli mieliście świadomość, że to, co robicie, jest złe i że wyrządzi krzywdę, to tym bardziej powinniście wybaczyć sobie, zastanowić się nad swoim postępowaniem, zastanowić się, z czego ono wynika, jaka część was za to odpowiada, że chcecie komuś robić krzywdę. I tym bardziej i tym szybciej z miłości do samego siebie wybaczać, zanim zrobicie krzywdę, która tak naprawdę będzie już ciężka do odwrócenia, do naprawienia.
„A kim będę, jak umrę? Duszą czy człowiekiem?” Faktycznie tutaj trochę zaległości jest do nadrobienia. Ciało zostanie tutaj. To trzeba troszeczkę wcześniejszych audycji posłuchać. Proszę, jakie piękne określenie: „Człowiek to cud. Dużymi literami. Ciało, umysł, dusza.” Prawda. „Czyli po śmierci będę miała świadomość naczynia czy świadomość duszy?” Świadomość duszy, która wie, że musi sobie znaleźć następne naczynie.
[02:06:15] - Tym naczyniem albo w tym naczyniu też masz umysł. Twór świata fizycznego, w którym wszystko ma koniec i początek. Mi to się wydaje, że umysł po śmierci prędzej czy później się rozpuści.
[02:06:30] - Tak. Na szczęście tak, ponieważ byłby następnym komplikatorem, a człowiek w momencie narodzin jest czyściutki i dlatego może budować swoją nową, czyściutką podświadomość. Jeżeli świadomości ze wszystkich naszych wcieleń są zapisane w duszy, a podświadomości z naszych wszystkich wcieleń byłyby zapisane w mózgu, to powiem wam szczerze, nie wiem, jak by to było.
[02:07:07] - „Według mnie dusza wysyła część siebie, które jest ograniczone przez ciało i po śmierci ściągasz to ograniczenie i ta część wraca do duszy.”
[02:07:17] - Śmiałe teorie są. „Śmiałe teorie.” Piękne. „Muszę się pożegnać. Szczere pozdrowienia dla wszystkich, a w szczególności dla pana Sławka. Dziękuję i do następnej audycji.” Dziękujemy Justme. Cieszę się, że będziesz z nami za tydzień. Wszystkiego dobrego. I co? Nie mam pojęcia.
[02:07:41] - Wygląda na to, że chyba na pewno to jest ostatni z komentarzy, które się pojawiły.Dzisiaj się pojawiły, bo pewnie pojawi się drugie tyle pod audycją, jak będzie wrzucone na YouTube do naszego archiwum.
[02:07:58] - Przyznam się szczerze mamy prawie 23:00, więc tak szybciutko też dzisiaj zleciało. Ale cieszę się, bo parę fajnych nowych osób dołączyło do dyskusji. Co prawda parę nam ubyło. Tutaj nie widzę kilku naszych słuchaczy i słuchaczek. Mam nadzieję, że to tylko dzisiaj. Także cieszę się, że to się rozwija i zapraszam oczywiście. Przyznam uczciwie, w tym tygodniu nie komentowałem tego, co pisaliście na YouTubie. Bo nie chciałem. Nie chciałem prowokować, chciałem na spokojnie poznać wasze zdanie. Natomiast teraz już zapraszam, postaram się tak jak było to poprzednimi razy komentować w miarę na bieżąco to, co się tam pojawia.
Pod audycją. Także żegnamy się kochani. Było mi jak zwykle niezwykle. Cieszę się bardzo, że poruszyliśmy fajny temat dzisiaj. Za tydzień poruszymy temat dalej. Będzie o miłości, dalej będzie o szczęściu, dalej będzie troszeczkę o wybaczaniu. Także zapraszam i może uda nam się tutaj wypracować jakiś nasz wspólny radiowy sposób na to, żeby tą podświadomość całkowicie, jak to niektórzy chcą, oszukać. Ja mówię transformować i może będziemy pierwsi, którzy świadomie dojdą tutaj do szczęścia na ziemi. Czego wam oczywiście na ten tydzień z całego serca życzę i sobie również, dziękując za dzisiaj. Dobrej nocy wszystkim serdecznie pozdrawiam.
[02:09:54] - Mówi te słowa do państwa Sławek Bączkowski, autor książki „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza?”. I oczywiście autor wideobloga o tytule takim samym jak nasza dzisiejsza audycja, czyli „Świat oczami duszy”. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios” Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Oczywiście na żywo. I tradycyjnie namawiamy do pozostawienia komentarzy pod audycją, gdy już będzie wgrana do archiwum.
[02:10:39] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.