Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, prosto do twoich uszu, drogi słuchaczu i droga słuchaczko, rozpoczynamy wlewanie kolejnego odcinka audycji o świadomości na żywo „Świat oczami duszy”. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze gospodarz audycji pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:38] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[00:42] - Nie wiem, czy to słychać po naszych głosach, ale obydwaj jesteśmy lekko zaziębieni. Nie wiem, kto jest bardziej lekko, a kto mniej lekko, ale obydwaj jesteśmy. Ale nie pozbawiło to nas energii do nadawania dzisiaj. Szczególnie, że mamy poniedziałek i ten poniedziałek jest wolny. Tutaj energii troszkę jest więcej. Zanim przejdziemy do audycji, do tematów świadomościowych, jak zawsze podam kontakty do Radia Paranormalium. Gdzieś tak za 15 minut, myślę, otworzymy naszą linię telefoniczną, ale kontakty do nas, nasze telefony, naszego Skype'a i wszystkie inne kontakty, również te pisemne, warto zapisać sobie już teraz. Nasz numer telefonu stacjonarny to 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl.
Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także oczywiście spotkać na Facebooku, na koncie Radia Paranormalium oraz na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne ciekawe wiadomości, na przykład propozycje tematów do omówienia, na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Panie Sławku, oddaję panu mikrofon.
[02:26] - Dziękuję panie Marku. Kochani, witam was jeszcze raz serdecznie wszystkich. Mam nadzieję, że święto nie spowodowało rozprężenia i jesteśmy już w komplecie. Ja zacznę może troszeczkę patetycznie, ale dzisiejszą audycję nadajemy dzień po setnej rocznicy uzyskania przez Polskę niepodległości. Niepodległości, czyli można inaczej powiedzieć wolności. Może to tak zwany zbieg okoliczności, ale tematyka dzisiejszego odcinka powoduje to, że mam nadzieję, że w dniu dzisiejszym również nam uda się rozpocząć swój własny marsz ku wolności. Wolności osobistej, wolności duchowej i emocjonalnej, wolności na wszystkich płaszczyznach naszego życia. Czego oczywiście, jak zawsze z całego serca życzę wszystkim oraz sobie. Jeszcze tylko mała refleksja odnośnie obchodzonych wczoraj i dzisiaj wydarzeń. Przeżywamy chwile patriotycznych uniesień, dumy, radości, ale to wszystko jest też przyćmione domieszką smutku, bo przecież ten bohaterski czyn wiele osób przypłaciło po prostu swoim fizycznym, zwykłym, ziemskim życiem.
Jako Polacy jesteśmy im za to wdzięczni i całkiem słusznie, ale powinniśmy im być również wdzięczni jako ludzie, jako ludzkość, bo na ich poświęceniu i na ich heroizmie powstał w świecie duszy świetny grunt do rozwoju świadomości. Rzekłbym nawet taki przeskok na poziom dojrzały. A to zaowocowało znowu tym, że XX wiek przyniósł na gruncie ewolucji świadomości bardzo wiele zmian, które w dniu dzisiejszym na przykład pozwalają nam swobodnie mówić o duszy, o podświadomości, o Bogu. I za to ja osobiście w dniu dzisiejszym dziękuję. Tradycyjnie już też dziękuję wszystkim za udział w dyskusji. Powiem wam szczerze, jeszcze chyba wczoraj czy przedwczoraj doczytałem się jakichś nowych komentarzy pod ostatnią audycją. Super! Dziękuję, że dzielicie się swoimi poglądami i swoją wiedzą. Przyznam się szczerze, że dzięki tym audycjom w Radiu Paranormalium poznałem już w tej chwili wielu ciekawych, mądrych i doświadczonych ludzi. I tutaj, panie Marku, będzie informacja i wiadomość dla pana.
Nie musi się pan martwić o przyszłość radiaWśród słuchaczy tej audycji jest wielu ludzi, którzy zapewnią słuchalność na najbliższe kilka lat. Musi ich pan tylko do tego jakoś namówić. Ale dość komplementów. Robota czeka. Przyznam wam się szczerze, że dzisiaj jestem szczególnie podekscytowany, ponieważ jeżeli czas nam pozwoli, czyli jeżeli ja się zbytnio nie rozgadam, uda nam się poruszyć temat, który nurtuje wiele osób. Wielu słuchaczy, ale też wiele osób, które naszej audycji najprawdopodobniej nie słucha. Dylemat: kto jest dla kogo? Czyli czy dusza jest dla człowieka, czy człowiek dla duszy? Jak ta wzajemna relacja wygląda? Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, ale to jest być może jedna z najważniejszych takich tajemnic, niewyjaśnionych spraw z dziedziny duchowości.
Też w takim razie dotyczy to całej ludzkości. O mechanizmach podświadomości, o duszy, o jej planie dla nas, o reinkarnacji, o wizjach boskiego planu i mnóstwie innych tematów związanych z duchowością, z rozwojem napisano i powiedziano już bardzo wiele, ale przynajmniej ja nadal, w dalszym ciągu nie usłyszałem takiej klarownej odpowiedzi, po co to wszystko. Dzisiaj z waszą pomocą spróbujemy znaleźć wspólnie na to pytanie odpowiedź. Nie wiem jak wy, ale ja jestem cały w emocjach. Lecz tradycyjnie, zanim do tego przejdziemy, jeszcze na momencik cofnę się, bo obiecałem rozwiązać kilka spraw organizacyjnych. Pierwsza, organizacyjnych. Dobrze, niech będą organizacyjne. Pierwsza ważna kwestia. Mówiłem o tym, ale będę o tym przypominał chyba już w tej chwili na początku każdej audycji. Kochani, to, o czym mówię, jest wynikiem moich osobistych przemyśleń, moich doświadczeń, analiz.
I nie chcę nic nikomu narzucać ani też uzurpować sobie prawa do wszechwiedzy. Dlatego moje wypowiedzi traktujcie jak uzupełnienie tego, co już wiecie, a nie traktujcie ich jak negowanie czyichś teorii czy światopoglądu. Dlatego też nie będę się wypowiadał na temat innych teorii, a waszej intuicji zostawiam ich odbiór. I też, jeżeli życzycie sobie, to ocenę. Jeden ze słuchaczy napisał do mnie taką bardzo mądrą rzecz. Oczywiście nie jedyną, ale tą pozwolę sobie zacytować. „Wszystko, co bezboleśnie służy naszemu rozwojowi, warto wziąć pod uwagę”. I tej wersji bardzo proszę, spróbujmy się trzymać. Druga kwestia to uporządkowanie terminologii. Powiem tak: od początku naszych rozmów, dyskusji youtubowo-chatowych panuje w tej kwestii taki mały rozgardiasz.
Więc teraz ja wytłumaczę, co ja mam na myśli, używając tych najważniejszych dla nas sformułowań typu świadomość, dusza, podświadomość. Docierające do naszego mózgu informacje dzielę na dwie kategorie: rozumowe, czyli zmysłowe, a więc słuch, węch, dotyk, wzrok oraz drugie, emocjonalne, które też mają według mnie dwa źródła. Podświadomość to według mnie baza wzorców reakcji wynikających z doświadczeń tego wcielenia. Oraz świadomość, czyli skutek doświadczeń. Wynik doświadczeń zdobytych przez naszą duszę, przez wszystkie poprzednie wcielenia.I zależność tych dwóch źródeł informacji, ich wzajemne oddziaływanie na siebie oraz na nasze obecne ziemskie życie jest tematem moich audycji. Nie chcę bardziej rozbudowywać tej złożoności naszej konstrukcji, bo jak być może zauważyliście, staram się, aby to, co mówię, było zrozumiałe dla większości ludzi. Nie tylko dla tych, którzy tą tematyką zajmują się, drążą ją, interesują się nią. Jeżeli oczywiście będzie takie zapotrzebowanie, to z chęcią razem z wami zajmę się rozbieraniem naszego życia i konstrukcji na czynniki pierwsze. Póki co mam prośbę, skoncentrujmy się na sensie, bo słowa są tylko po to, aby sens nazwać i potrafić go przekazać innym. I ja na tym staram się koncentrować.
W takim razie kochani, do dzieła! Małe podsumowanie poprzedniej audycji, bo będzie nam to potrzebne do ułożenia naszej dzisiejszej układanki. Rozmawialiśmy o podświadomości i główny wniosek miał być taki, że na Ziemi rządzi podświadomość i ona jest zawsze pierwsza, bo od tego jest, aby podpowiedzieć nam właściwe rozwiązanie, czyli reakcję. Oczywiście jest to reakcja wynikająca z jej doświadczeń zdobytych w obecnym ciele. I co jest istotne, podświadomość jest też gwarancją naszej wolnej woli. Chociaż użycie słowa, określenia „naszej” oraz „wolnej” akurat w przypadku podświadomości moim zdaniem jest mocnym nadużyciem, ale z punktu widzenia duszy są to reakcje niepodważalne, których ona nie może zmienić. Tyle podsumowania z poprzedniego odcinka. Ach, przepraszam, jeszcze jedno bardzo ważne. Podświadomość sprzyja klonowaniu. A teraz pytanie, czy dusza w ogóle istnieje?
Mam takie swoje ulubione ćwiczenie, nie wiem, teścik, który może też odpowie na pytanie, dlaczego podzieliłem bodźce na trzy grupy. Od razu wyjaśniam, to nie ma nic wspólnego z żadnym naukowym doświadczeniem. Chodzi tylko i wyłącznie o przykład. Teraz się skoncentrujcie i spróbujmy się zabawić wspólnie. Coś wam powiem, zostawię trzy sekundy do zastanowienia i dam swoją odpowiedź, a wy spróbujcie ze mną w tym samym czasie ustalić swoje pierwsze skojarzenia. Pierwsze skojarzenie na temat słowa „samochód”. I tutaj według moich obserwacji będą to skojarzenia różne. Oczywiście, że różne, ale zasadniczo skupiające się wokół określeń technicznych typu pojazd mechaniczny napędzany silnikiem spalinowym, elektrycznym lub już w dzisiejszych czasach hybrydowym. Czyli takie ogólne określenie jako pojazdu. I to są informacje, które pochodzą z naszego rozumu, z naszej wiedzy.
A teraz będzie drugie skojarzenie. Mój ulubiony samochód. I tu już w grę wchodzą emocje. Ulubiony to słowo klucz. Ulubiony to raczej coś z kręgu rzeczy, z którymi miałem jakiś kontakt i związane z tym doświadczenia. Więc tu powinien się pojawić samochód, z którym macie związane jakieś pozytywne emocje, jakieś wspomnienia, ale z tego wcieleń. I to będzie skojarzenie płynące z naszej podświadomości. A teraz pierwsze skojarzenie do mój wymarzony samochód.Tu słowem klucz jest „wymarzone”. Jaki by był, gdyby wszystko było możliwe, gdybym mógł spełnić swoje marzenie? I tutaj do głosu dochodzi nasza świadomość, czyli nasza dusza.
I w zależności od poziomu rozwoju świadomości, oczywiście bardzo mocno uogólniając, skojarzenia będą najprawdopodobniej takie: świadomość dziecięca będzie marzyła o samochodzie, który będzie praktyczny. Praktyczny, tani w utrzymaniu, ekonomiczny, nierzucający się w oczy typu Skoda Fabia albo Skoda Octavia w dieslu. Dusza młoda bez wątpienia marzy o samochodzie z tak zwanej górnej półki. Jeżeli miałaby być to Skoda, to przynajmniej Superb w wypasionym standardzie. A najlepiej coś z półki Porsche lub Ferrari. Świadomość dojrzała powie czy pomyśli, czy skojarzy, że jeżeli już ma być to samochód, jeżeli w ogóle to ma być samochód, to na pewno ekologiczny. Najlepiej hybrydowy. Jeżeli oczywiście orientuje się w rozwiązaniach technologicznych. A dusza stara zastanowi się i powie coś w stylu: „wygodny i bezpieczny”. Tak to w ogólnym zarysie wygląda.
Oczywiście, tak jak powiedziałem, jest to przykład. Jest to zabawa. Żaden z naukowców nad tym ze mną nie pracował. Natomiast tak jak mówiłem, chodzi mi o przykład. Oczywiście ten test, tą zabawę można rozbudowywać o inne pytania, o inne skojarzenia. Ja na tym poprzestanę, bo właśnie w ten sposób udało mi się płynnie przejść na temat duszy, by móc zadać wam kolejne pytanie: czym jest dusza? I tutaj najprawdopodobniej w większości będziemy się zgadzać. Tak w ogólnym zarysie. Bo określenie, że dusza jest energią, która ma świadomość i gromadzi doświadczenia zdobyte w kolejnych wcieleniach, że jest nieśmiertelna, że po naszej śmierci dokonuje analizy naszych dokonań z ostatniego wcielenia oraz wyznacza następny zakres nauki i oczekuje stosownej okazji do kolejnej inkarnacji w odpowiednich warunkach. To jest takie określenie, które w miarę najpełniej opisuje duszę i też jest najbardziej popularne.
Czyli podsumowując, rozwija się, jak niektórzy twierdzą, doskonali poprzez kolejne wcielenia. I ja w zasadzie się z tym zgadzam. Pewnie usłyszeliście taką lekką nutkę wątpliwości. A wynika ona z tego, że jeżeli się z tym zgadzam, to moja logika nakazuje mi się również zgodzić z opinią, że to my jesteśmy dla duszy. Bo to przecież ona się rozwija i doskonali, a nie człowiek. A nam w tej sytuacji pozostaje rola nosiciela. A ja wam powiem, że ja się zupełnie tak nie czuję. I tu właśnie coś, te wątpliwości, tu właśnie się coś we mnie tak delikatnie kłuci. Więc albo moja logika szwankuje, albo jest jeszcze coś. Nasuwa mi się tu następne pytanie: po co dusza się rozwija i doskonali?
I też czemu naszym kosztem? Przecież po fizycznej śmierci, podczas tego tak zwanego sądu, jak niektórzy nazywają, ostatecznego, ma dostęp do, nazwijmy to, komputera centralnego, do uniwersalnego wzorca.Zresztą podczas oczekiwania na kolejne wcielenie również. Nic prostszego, jak zamiast siedzieć bezczynnie i czekać na kolejne wcielenie, doskonalić się mając idealny wzorzec pod ręką. Może ten czas pomiędzy wcieleniami dusza traktuje jako wakacje w roku studenckim. Taki żart. Zastanawiam się, jaki jest sens i cel doskonalenia się tej duszy tutaj na Ziemi. Powiem wam tak: słyszałem kilka teorii i pewnie na siłę bym coś znalazł. Tylko tak się zastanawiam z drugiej strony, czy Bogu chciało się aż tak bardzo kombinować? Ale zostawmy Boga z jego boskimi problemami i wróćmy jeszcze do naszych ziemskich spraw. Czy zastanawialiście się kiedyś, jaką wiedzą wyciągniętą z doświadczeń, przez które dusza przeszła przez wszystkie wcielenia, ona dysponuje?
I co by było, gdybyśmy to my jako ludzie mogli to wszystko wiedzieć i pamiętać? Takie hipotetyczne pytanie. Co wtedy by było? Każdy z nas prowadzi jakieś doczesne życie. Zebrał mniejsze lub większe doświadczenie życiowe i na podstawie tych doświadczeń buduje swój światopogląd. Nasza rzeczywistość wygląda tak jak on, jak ten światopogląd, jak nasza podświadomość. Jak to w życiu, w naszym przekonaniu, przekonaniu większości ludzi, inni mają lepiej. Biedni zazdroszczą bogatym pieniędzy, a bogaci znowu zazdroszczą biednym czasu i spokoju. Zazdrościmy celebrytom sławy, a celebryci zazdroszczą nam prywatności i wolności. Chociaż tu nie chodzi w zasadzie o zazdrość.
Niektórzy pewnie i takie emocje w sobie potrafią wykrzesać. Tylko raczej brak czegoś w naszym życiu, co mają inni. Ludzie w związkach pragną wolności, a ludzie samotni pragną bliskości i rodziny. Rodzice pragną świętego spokoju, a znowu ludzie bezdzietni marzą o tym, żeby ktoś bałaganili im w domu, zawracał im głowę, dla kogo warto żyć. Oczywiście i tak dalej. Jedyne, czego nikt nie zazdrości nikomu, to choroby. Chociaż w jednej kwestii jesteśmy zgodni. I teraz co by było na przykład, gdybyśmy klepiąc biedę, stali się nagle bogaci? Czyli spełnili to swoje marzenie. Zaspokoili tą naszą zazdrość i wypełnili ten brak, którego nam brakuje.
Podpowiem. Ponad 60% ludzi, które wygrało duże sumy w lotto, w ciągu najbliższych lat wraca do stanu pierwotnego, a często nawet gorszego. Znam już przypadek, kiedy jedna pani podała lotto do sądu o odszkodowanie, bo po wygranej jej życie zmieniło się w piekło i twierdzi, że gdyby wiedziała, że tak to będzie wyglądało, to nigdy nie puściłaby kuponu. Nie oceniam, tylko pokazuję, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Oczywiście jak w przypadku lotto większość ludzi powie: „Ja bym to zrobił mądrze, ja bym to zrobił. Na pewno bym się cieszył, na pewno byłbym szczęśliwy”. I tak dalej. Może i tak. Ale przekonać się o tym można tylko w jeden sposób. Czy to prawda?
Trzeba to przeżyć i doświadczyć. Tak jak mówiłem, większość ludzi najczęściej nie wyciąga żadnych wniosków.Nawet po przebytych doświadczeniach. Bo jeżeli jest sukces, to wiadomo, że jest to sukces, jest to nasza zasługa. Natomiast jeżeli jest klapa i porażka, to zawsze ktoś jest winny. Pomyślcie, ile znacie osób ze swojego otoczenia, które analizują swoje postępowanie i zastanawiają się, jaki one popełnili błąd w przypadku, kiedy coś jest nie tak. Bo nasza ziemska natura, nasza ziemska podświadomość daje nam poczucie nieomylności i robienia wszystkiego, nawet jeżeli nie najlepiej, chociaż znam takich, którzy wszystko robią najlepiej, to przynajmniej dobrze. Wracam jeszcze do tematu podświadomości, bo tak naprawdę, jak być może sami za chwilę do tego dojdziecie, to o nią cały czas chodzi. Zaraz przejdziemy do wyjaśnienia tego. Jak patrzę na swoich znajomych i bliskich, być może wy doszliście do tych samych wniosków i też zauważyliście, że w życiu pojawiają się ciągle te same błędy. Takie może najbardziej znane, ale nie wiem, czy do końca trafione.
Na przykład z palaczami, którzy rzucają i za jakiś czas do palenia z powrotem wracają. Wracają na łono. Alkoholik tak naprawdę do końca życia zostaje alkoholikiem. Hazardzista, nawet taki zaleczony, zawsze będzie narażony na pokusę olbrzymiej wygranej. Jak się to przekłada na nasze życie? Jeżeli ktoś nas zdradzi, czy będziemy mieć do niego zaufanie? Jeżeli ktoś raz podniesie rękę na drugą osobę, czy w jego towarzystwie będziemy się czuli bezpiecznie? Jeżeli ktoś raz oszukał, ukradł lub zrobił jakąś krzywdę, to traci nasze zaufanie, które ciężko jest później odbudować i zawsze gdzieś w pamięci, w podświadomości pozostaje wyrządzona przez niego krzywda. A dlaczego? Ponieważ to jest taki typowy ziemski wzorzec i on jest zapisany, praktycznie rzecz biorąc, w większości podświadomości.
O tym, jakie warunki muszą być spełnione, by człowiek odzyskał nasze zaufanie opowiem w którymś z kolejnych odcinków. A ten wątek zakończę wnioskiem. Człowiek kierując się podświadomością popełnia te same błędy, nie wyciągając wniosków z doświadczeń, przez które przechodzi. To tyle jeszcze o podświadomości. A teraz wróćmy do wątku duszy. Ona, w przeciwieństwie do naszej podświadomości, wie o swojej niedoskonałości. Ponieważ ten uniwersalny wzorzec postępowania ma zapisany w sobie i wie, do czego ma dążyć. Człowiek kierujący się podświadomością będzie dążył do ideałów, jakie mu zostały przedstawione jako ideały. I w związku z tym w każdym wcieleniu będą one inne. Natomiast dusza ma jeden niezmienny wzorzec przez wszystkie wcielenia.
I pierwszy wniosek, jaki się nasuwa, jest taki: jeżeli ktoś w naszym życiu, w naszym istnieniu zna cel, to jest to właśnie dusza. I to jest jej główne zadanie. Cały czas nad ten cel nas naprowadzać, być przewodnikiem. Byśmy się nie dali manipulować ziemskim wzorcem i ideałem. I tutaj powolutku, mam nadzieję, że też w waszym przekonaniu tak jest, zaczyna się wyłaniać inne spojrzenie na temat zależności pomiędzy duszą a człowiekiem. I tak trochę mimochodem, w luźnej i przyjacielskiej atmosferze oraz rozmowieOdkryliśmy odpowiedź na to pytanie, które zostało postawione na początku dzisiejszego odcinka. Domyślam się, że jest to zbyt proste dla naszej podświadomości, więc nie może być boskie. Jak już mówiłem, podświadomość potrzebuje silnych emocji, żeby zmienić wzorzec. Teraz spróbuję pobudzić waszą wyobraźnię i troszeczkę tych emocji naszej podświadomości dostarczyć. Mój były pracownik ma brata.
Mieszkają w małej miejscowości, może to nawet jest wieś jeszcze, gdzie wszyscy się znają, dzieciaki się razem wychowują. Jak w każdym środowisku każdy ma przypisaną konkretną rolę. Brat mojego pracownika, powiedzmy dla ułatwienia nazwę go Patryk, w takim otoczeniu dorastał. Wśród rówieśników, z którymi znał się od dziecka, od małego. Był wśród nich jeden bardzo nieodpowiedzialny i szalony młodzieniec. Wszyscy wiedzieli o jego pomysłach i z czasem zaczęli go unikać. Zaczęli się go bać, jego pomysłów, jego zachowań. Szukał kolegów różnymi sposobami. Jednym z nich było kupienie sobie motoru, ale nie takiego typowego ścigacza, tylko motoru crossowego, takiego do jazdy po terenie, terenowego. Na początku koledzy chętnie, jak to każda nowa zabawka wśród dzieciaków, z nim jeździli.
Ale widząc jego brawurę, nieodpowiedzialność, głupotę momentami i totalny brak wyobraźni, zaczęli się bać z nim jeździć. Jednym z ostatnich odważnych był właśnie Patryk. Ponieważ poznałem tę historię dość dokładnie, pamiętam, że to był czwartek, kiedy dał się temu koledze namówić na przejażdżkę po lesie. Oczywiście bez żadnych kasków ani innych zabezpieczeń wybrali się na przejażdżkę. Długo nie trwało, kiedy wjechali z dużą prędkością między drzewa. I o ile kierowca zdążył się uchylić, lepiej widział, o tyle nasz Patryk nie zdążył i został strącony z motoru gałęzią, która uderzyła go w głowę. Oczywiście zaraz po wyjściu z oszołomienia wpadł w szał. Wyzywał tamtego kolegę od debili. Powiedział, że więcej z nim nie wsiądzie na motor. Odwrócił się na pięcie i pieszo wrócił do domu.
Znam to z opowieści jego brata, ponieważ został dość konkretnie uderzony tą gałęzią. Było podejrzenie wstrząśnienia mózgu. Na szczęście nic takiego się nie stało. To było ostrzeżenie i gdyby go posłuchał, dzisiaj bym wam tej historii nie opowiadał. Niestety podświadomość zrobiła swoje. W sobotę znowu wsiedli razem na motor. Jakieś wnioski Patryk wyciągnął. Tym razem założył kask. Niestety zamiast jednej gałęzi na drodze stanęło całe drzewo. Kask nie pomógł, a Patryk, ponieważ karetki nie mogły do lasu dojechać, zresztą było mało czasu, został helikopterem.
A to jest miejscowość, wieś około 30 kilometrów od Warszawy, więc stan jego był tak krytyczny, że wezwano helikopter i helikopter przewiózł go do szpitala z 5% szans na przeżycie. Przeżył, ale w tej chwili jedynym, czym będzie do końca życia mógł jeździć, to jest wózkiem inwalidzkim. Niespecjalnie tego przykładu nie skomentuję, bo ciekawy jestem, czy wyciągniemy podobne wnioski. Opowiem też historyjkę ze swojego życia. Jeden z ostatnich przykładów mojego eksperymentalnego życia. Ponieważ mam sportowy uraz kręgosłupa z lat młodości i od czasu do czasu wysuwa mi się dysk. Zazwyczaj mam ze sobą ketonal. W piękny czerwcowy poranek obudziłem się, tego roku zresztą, z silnym bólem kręgosłupa.Oczywiście jak każdy, który pozwoli sobie na chwilę słabości i dopuści do głosu swoją podświadomość, popełniam błędy. I zamiast zrobić sobie wolne, uległem presji terminów, presji oczekiwań, presji. I co?
Wziąłem ketonal, pojechałem do pracy. Robiłem coś na drabinie, kiedy przyszedł mój kolega. Nawet robiliśmy zupełnie inne rzeczy. Nawet żeśmy razem nie pracowali. Natomiast znaliśmy się i przyszedł, akurat byłem pod ręką. Poprosił mnie o pomoc przy opuszczeniu pokrywy betonowej, takiego betonowego dekla na studni. Jeszcze pamiętam, jak chciałem dokończyć jedną rzecz i on mi jeszcze, starszy ode mnie, dawał rady, żebym drabinę inaczej ustawił i tak dalej. Też zapamiętałem. Powiedziałem mu, że nie mam zamiaru. On twierdził, że będzie szybciej po prostu.
Ja mówię, że nie, nie mam zamiaru, ponieważ jest krzywo, a ja mam zamiar przeżyć ten dzień w jednym kawałku. Ponieważ nie używam zazwyczaj takich sformułowań, tym bardziej powinno mnie ono zaskoczyć i zastanowić. Jak się domyślacie, nie zwróciłem wtedy na to uwagi, ponieważ pośpiech, gonitwa, presja terminów. I co? I za chwilę miałem 200 kilo betonu na stopie. I proszę was, tego nawet wy nie komentujcie. Mam nadzieję, że wiecie już, na co chcę was naprowadzić. Pomyślcie o swoim życiu i o wydarzeniach, które często nazywamy przypadkami, zrządzeniami losu, pechem. Według mnie coś takiego nie istnieje. Natomiast ponieważ to nie są warsztaty i nie możemy sobie zrobić 15-minutowej przerwy na wykonanie ćwiczenia, a wiem, że na zastanowienie się nad przykładami z własnego życia potrzebujecie chwili spokoju i skupienia, to zadam wam to jako pracę domową.
A w międzyczasie spróbuję wam powiedzieć, jak to moim zdaniem wygląda oczami duszy. Zresztą tytuł audycji do czegoś zobowiązuje. Jak dzisiaj ustaliliśmy, dusza zna cel, nasze ziemskie słabości i uwarunkowania w postaci rządzącej na ziemi podświadomości. Zna też doświadczenia, jakie zdobyła w ostatnim wcieleniu. Nie będę ich opisywał, bo tu każdy pisze swoją oddzielną historię, ale uwierzcie mi, takie ostrzeżenia, które dawałem, czy sugestie w innych audycjach, że wszystkie rady, które dajemy innym, wszystkie negatywne emocje, które są naszym codziennym doświadczeniem, każda ocena innych buduje to, co nazywamy karmą, a przeze mnie jest nazywana doświadczeniem odwrotnym. I zostanie nam przedstawiona do poznania z drugiej strony, abyśmy sami zobaczyli, jak to wygląda i też mieli okazję sprawdzić samych siebie i sensowność rad, jakich udzielamy innym. Tak zdobywamy doświadczenie, czyli nasza dusza i tak buduje poprzez to świadomość. I teraz, skoro dusza to wszystko przeanalizowała i skonfrontowała z idealnym wzorcem, czeka na okoliczności do zapewnienia nam odpowiednich przeżyć, abyśmy mogli tą sytuację odwrócić. Tak naprawdę bylibyśmy w stanie to zrobić samemu, po ludzku. Bo przecież obserwując człowieka przez 20 lat, jego rodziców, otoczenie nietrudno jest przewidzieć, czego będzie uczył swoje dziecko.
Czyli jaką podświadomość mu zaprogramuje. Więc tym bardziej dusza nie ma z tym problemu. I tu pojawi się też odpowiedź na pytania słuchaczy, które się pojawiły na czacie po zakończeniu ostatniej audycji. Dusza przewiduje przyszłość, ale nie zakłada jednego scenariusza.Ponieważ wie, że mamy wolną wolę. Gdyby Patryk nie wsiadł w sobotę na motor, nie byłoby takiego zdarzenia, a jego przyszłość wyglądałaby inaczej. Ja, gdybym został w domu, nie wylądowałbym z nogą w gipsie. Dlatego scenariuszy jest kilka, ale dążenie do doświadczenia i zrozumienia pozostaje niezmienne. Tak więc cel jest jeden: doświadczenie i zrozumienie. Zwłaszcza zrozumienie jest bardzo istotne, ale o tym też za chwilkę. Pozostaje tylko kwestia, jakich doświadczeń będziemy potrzebować i kiedy one nastąpią.
Według mnie, i to jest też odpowiedź, mogą istnieć wspólne reguły dla wszystkich i wcale nie kłócą się one z naszą wolną wolą. I teraz pewnego rodzaju wnioski. Doradcza rola duszy sprowadza się tak naprawdę do ochrony nas, do chronienia nas przed bardzo bolesnymi doświadczeniami. Oczywiście to nie zawsze jest możliwe, ponieważ na początku naszej nauki i budowania świadomości potrzebne nam są doświadczenia i poznanie całego wachlarza ludzkich emocji i możliwości. Przynajmniej tak było do niedawna. W dzisiejszych czasach możliwy jest potężny skok świadomości, ale istnieje też ryzyko gwałtownego roztrwonienia dorobku i doświadczeń naszej duszy. Oczywiście to na przestrzeni jednego wcielenia, bo świadomości nie da się stracić, ale można się na chwilę cofnąć o kilka klas do tyłu. Dlatego proszę was, powstrzymajcie się od oceny i myślenia podświadomością, że skoro jestem na przykład duszą dojrzałą, to jestem lepszy od duszy młodej czy dziecinnej. Po pierwsze, w świecie duszy nie ma lepszy, gorszy. A ponieważ mamy wolną wolę, więc możemy się w dowolny, wybrany przez nas sposób rozwijać albo cofać.
Jak się rozwijać, nie cofać. Jak się rozwijać w miarę bezboleśnie? Jak dokonać przeskoku o kilka poziomów? Opowiem w następnym odcinku. Teraz wróćmy jeszcze na chwilę do naszej duszy. Jak dzisiaj ustaliliśmy, dusza magazynuje wszystkie nasze doświadczenia zebrane podczas wszystkich wcieleń. Konfrontuje je z idealnym wzorcem i na bieżąco koryguje nasze aktualne osiągnięcia i też dostosowywuje najbliższe doświadczenia. I z moich obserwacji wynika, że dusza jest sprytna i zaczyna od tych najmniej dotkliwych i bolesnych. Natomiast jeżeli upieramy się przy swoim, czyli dajemy się prowadzić naszej podświadomości, to podświadomość prowadzi nas w coraz większe i bardziej bolesne doświadczenia. Skala tych doświadczeń jest coraz większa.
Celem duszy jest poznanie i sprawdzenie siebie we wszystkich sytuacjach i aspektach ludzkiego życia. I dodam jeszcze, że z moich również obserwacji skala, zakres doświadczeń jest w dużej mierze zależna od stopnia rozwoju naszej świadomości. Niestety im większa świadomość, tym trudniejsze doświadczenia. Ale to tak jak w życiu. Im bardziej zaawansowany poziom matematyki, tym trudniejsze zadania. Natomiast z dobrych wiadomości jest to, że też z rozwojem świadomości jest związane to, że bardziej potrafimy słuchać swojej własnej duszy. I to jest ta tak zwana intuicja. Reasumując dzisiejszy odcinek, w moim przekonaniu to nie dusza wykorzystuje człowieka do własnego rozwoju, bo to my jako ludzie mamy możliwość wykorzystania duszy do własnego rozwoju, do rozwoju ludzkiej świadomości poprzez transformację podświadomości, aby reagowała po ziemsku, ale kierowała się kryteriami duszy.Dusza tak naprawdę jest dla nas darem, dzięki któremu możemy rozwijać swoją świadomość i przerwać lub przynajmniej trochę zniwelować proces programowania podświadomości. Przyznam wam się szczerze, że mimo awarii nawet prawie udało mi się zmieścić w czasie. W zasadzie mógłbym w tym momencie zakończyć swoją wypowiedź, ale wydaje mi się, że trochę nieuczciwym z mojej strony byłoby zostawić was z tymi informacjami na pastwę podświadomości.
Zdaję sobie sprawę, że tylko nieliczni przyjmą to, co dzisiaj powiedziałem w tak zwane ciemno, bo cały proces ewolucji świadomości sprowadza się do przekonywania naszych podświadomości. Celowo użyłem słowa-
[56:08] - Przepraszam bardzo, panie Sławku, że panu przerywam, ale właśnie teraz dołączył do nas słuchacz telefoniczny. Halo, halo, Radio Paranormalium. Jesteśmy już na antenie.
[56:18] - Halo?
[56:19] - Halo?
[56:20] - Halo, halo.
[56:21] - No dzień dobry.
[56:22] - Dobry wieczór!
[56:23] - Dobry wieczór. Jak w kontekście audycji powiedziałbym parę słów. W sumie jedno to takie proste. Na początku audycji było pytanie, jaki byś chciał mieć samochód? To mam odpowiedź.
[56:46] - To nie był konkurs, ale słuchamy.
[56:51] - Halo?
[56:53] - Tak, słuchamy.
[56:55] - A drugie to mam taką opowieść w kontekście tych zdarzeń dziwnych, jak tam o motocyklu było, że ktoś tam pojechał i-
[57:12] - Przepraszam bardzo, pan chyba słucha Radia Paranormalium teraz. Czy mógł pan wyciszyć na czas rozmowy odbiornik?
[57:22] - Robimy to. Robimy to już. Ja wiem o tym. Sprzęgła. Już się zgadza. Już nie słucham.
[57:31] - No to możemy kontynuować.
[57:34] - Było tak, że ja miałem takie przeżycie, jak Sławek mówił o wypadku motocyklowym. Ja miałem coś odwrotnego zupełnie, gdzie jakieś dziwne zdarzenie spowodowało, że przeżyłem. I to nie było z samochodem ani motocyklem, tylko elektrowozem. Ja jestem maniakiem kolejowym i to jest też ciekawe dlaczego. Twierdzę, że to jest gdzieś sprzed urodzenia mojego. Niemożliwe inaczej. Też jest tutaj wątek, ale ja powiem tylko tyle rzeczy. Mój ulubiony samochód, jaki? Raczej wymarzony to było. Jaki jest?
To Himmerbus, taki kempingowy samochód, gdzie była łazieneczka, kuchnia i sobie po świecie jeździć. Najlepiej z jakimś ekonapędem. Ale to jest taki drobiazg. A z tym elektrowozem to była dosłownie tragedia. Ja byłem maniakiem kolejowym, miałem znajomych maszynistów we Wrocławiu Głównym, elektrowozownia pozaklasowa Wrocław Główny. A ja od dziecka, kiedy się urodziłem to kolej. Później trakcja elektryczna, elektrowozy i gdy miałem pojechać do ówczesnej ukochanej do Krakowa z maszynistą jednym, bo tu było dwóch zmienników. Miałem pojechać za dwa dni, ale ten drugi z tych maszynistów dwóch, ten powiedzmy ważniejszy, taki majster, mój ideał. On mnie chciał zabrać. Miał wolne wtedy i dodatkową służbę na innej lokomotywie.
Miał jechać do Warszawy i chciał mnie strasznie zabrać i poleciał tam. Wysłał syna swojego do budki telefonicznej, potem sam poszedł. To był 77. rok i chciał się dodzwonić do mnie i nie udało się. On rano pojechał i tam było czołowe zderzenie i zginął. Ja tak do dziś się zastanawiam, czy jak ja bym z nim pojechał, to są trzy opcje: albo by w ogóle nie doszło do katastrofy, jak ja bym jechał, albo bym przeżył, uciekł do korytarza w tym elektrowozie i cudem przeżył, co nikłe szanse były. Albo bym zginął. I to jest bardzo dla mnie dziwne. A potem to jeszcze szkoliłem taką dziewczynę, bo to samochody, bo ja też i też jest z tymMiałem taką ukochaną Asię i szkoliłem ją, żeby jeździć samochodem. Miałem takie autko Zastava 100 P to się nazywało.
To był Fiat 128. Ja się w rajdach ścigałem, nawet na początku coś mi nie wyszło. Rozwaliłem to auto, potem było drugie, ubezpieczenia i dalej kariera nie była możliwa, bo to był 1980 rok, Solidarność. Ja wtedy miałem 19 lat. Potem ta Asia. Ja ją uczyłem jeździć i to jest takie coś, jak ten Sławek mówił, że ten Patryk na tym motocyklu. Powiem, że ja bym nie wsiadł z takim gościem na motocykl. Zwłaszcza że ja motocykli się zawsze bałem, mimo mnóstwa znajomych motocyklistów. Ale w samochodzie ja bym z takim wariatem, kimś, kogo bałbym się. Ale ta Asia, ja ją szkoliłem i się w ogóle nie bałem siedzieć po prawej stronie w samochodzie i z nią jechać.
Miałem do niej pełne zaufanie. To była taka moja uczennica ukochana. Oczywiście nie chciała mnie. To jest taka historia, a teraz, na dziś jest jeszcze inna i to jest bardzo z duszą związana już, bo tamto to są takie pytania, jak to z tą duszą lub dlaczego ja przeżyłem? Tam jeszcze z tym elektrowozem. Moja mama techowo dwa razy brała udział w katastrofie kolejowej, a ja na tej kolei tak chciałem pracować i jeździć lokomotywą. Nigdy mnie nie chcieli. Do dziś nie. A teraz to jest zupełnie inna historia już, bo taka znowu w sumie ukochana chyba, która mnie tam wyrzuciła przez ciężkie przejścia, Sławek wie jakie troszkę. Wyrzuciła z domu i tak dalej.
Ja mam takie sprzeczne do niej, bo jak sobie przypominam, z jednej strony mam jakiś taki uraz, żal, ale z drugiej strony nie jest żal. Ja ją w sumie kocham. Ja w ogóle wszystkich kocham. Te poprzednie nieudane rzeczy, bo nauczyć trzeba było czegoś. To ja tyle. Ale z tą koleją to ja nie rozumiem do dziś, jak to było, że dlaczego ja wtedy na przykład nie zginąłem w tym elektrowozie i że ja żyję. To, że tam miałem ten wypadek na rajdzie samochodowym, to tam musiałem przeżyć. W ogóle nic się nie stało, nawet straszygnięcia. Mojemu pilotowi. Malutko wyszliśmy.
Coś tam można tłumaczyć. Może elegancko wyleciałem tym autem, żeby nie trafić w drzewa i coś tam. Ale z tą koleją to bardzo dziwne.
[01:04:39] - To ja może spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.
[01:04:45] - Dobrze, z tą koleją najważniejsze chyba.
[01:04:49] - Z tą koleją. Bo tu się pojawiły-
[01:04:53] - Bo to jest naprawdę bardzo dziwne. I później moja mama po tym 1977 roku, bo to był 9 lipca 1977, co ja miałem zginąć. EU 07 115 z lokomotywowni Wrocław Główny z pociągiem jeszcze też znamiennym Praga Ekspres Praga-Moskwa. To było połączenie dla żołnierzy sowieckich, oficerów do Moskwy ten pociąg mieliśmy prowadzić.
[01:05:21] - Tutaj to już takie teorie spiskowe się pojawiają. Myślę, że to akurat-
[01:05:30] - Teoria, ale moja mama dwa lata później jechała pociągiem Lublin-Wrocław, który uległ ciężkiej katastrofie, jednej z największych na PKP. Nic jej się wtedy nie stało. Później ja miałem znowu już pracę mieć na kolei. 1984. Miałem w elektrowozowni mojej ukochanej Wrocław Główny pracować i mama jechała z Lublina do Wrocławia znowu Lublin-Jelenia Góra i znowu ciężka katastrofa. Przeleciała w wagonie razem z wagonem, parę drzew ściął do lasu. Była najciężej ranną, która przeżyła, bo tam jeszcze zginęło parę osób. Mnie na tę kolej po tym wypadku nie przyjęli w końcu, bo SB zabroniła z powodów politycznych, bo ja byłem w Solidarności zaangażowany podziemnej i tyle. To takie dziwne rzeczy się dzieją.
[01:06:49] - W takim razie proszę słuchać dalszego ciągu audycji. Ja spróbujęOdpowiedzieć, jak to moim zdaniem wygląda. Bardzo dziękuję za ten-
[01:07:03] - O tą kolej chodzi, że to takie uniknięcie dziwne i takie fatum, które mnie od tej kolei ciągle odciąga. Dlaczego to tak jest?
[01:07:12] - To nie jest fatum. Być może wbrew temu, co niektórzy pomyślą, ta opowieść bardzo dobrze wpisuje się w tematykę dzisiejszego odcinka.
[01:07:25] - Dlatego zadzwoniłem.
[01:07:27] - Bardzo się cieszę, bo taka jest właśnie rola duszy. Pewne rzeczy, pewne pragnienia dusza zapamiętuje bardzo mocno z poprzedniego wcielenia. W tym wcieleniu pamiętamy to, co było, w sensie przeznaczenia, w sensie lekcji na obecne życie, co z poprzedniego wcielenia ma dla nas znaczenie. Czyli czysto tak teoretyzując, oczywiście jakaś sesja regresingu rozwiązałaby ten problem. Być może w pana poprzednim czy w którymś z poprzednich wcieleń był pan bardzo mocno związany z koleją i tam wydarzyło się na tej kolei jakieś wydarzenie, które ma wpływ na lekcję, którą ma pan w tym życiu, że tak powiem, odrobić. Być może na przykład zginął pan, prowadząc w poprzednich wcieleniach jakiś parowóz, jakiś pociąg, którym zginął gdzieś.
[01:08:44] - Właśnie, bo ja się troszkę-
[01:08:47] - Bardzo wiele osób na przykład. I być może w związku z tym jest ten pociąg, jakiś niczym nieuzasadniony sentyment i chęć przebywania w otoczeniu tych parowozów, ponieważ to jest pamięć poprzednich wcieleń. To jest bardzo silna emocja. Natomiast działanie duszy właśnie polega na tym, żeby pan nie wpakował się po raz drugi w to samo bagno.
[01:09:23] - Tak.
[01:09:24] - I dlatego ta ochronna rola przewodnika duszy właśnie w tym przypadku pana bardzo wyraźnie zadziałała. Także jeżeli były takie sygnały, to proszę się już do tej kolei nie pchać.
[01:09:44] - Nie pchać się. Ja bym sobie na torach jakiegoś chciał tam jednak albo coś się wepchać. Nie wiem, ale na pewno nie już jeździć, bo już sobie pojeździłem tam troszkę.
[01:09:59] - Myślę, że nawet więcej pan sobie w życiu koleją pojeździł, niż pan jest w tej chwili w stanie sobie zapamiętać i uświadomić. Także może już jako pasażer, może już jako jakaś osoba techniczna.
[01:10:14] - Ja uwielbiam, ciągle jeżdżę.
[01:10:16] - Za kierownicę proszę się nie pchać.
[01:10:21] - Za nastawnik jazdy.
[01:10:24] - Proszę uprzejmie. Już co, że tak powiem, serce podpowiada, ale myślę, że już etap prowadzenia-
[01:10:35] - Bo jest ciekawe, bo ja się bałem bardzo długo parowozów właśnie. Ja napisałem taką książkę kiedyś i tam jest właśnie to, że lęk i pożądanie zarazem, ale potworny lęk. A pożądanie. Ja się bałem lokomotyw parowych. To być może w jakimś poprzednim życiu mogłem zginąć w katastrofie kolejowej.
[01:11:06] - Na przykład. Bądź być sprawcą jakiejś tam katastrofy. W każdym razie to doświadczenie w tym życiu związane z parowozami, które nie zakończy się tragicznie, ponieważ to nie byłoby w żaden sposób rozwijające, gdyby pan po raz kolejny na przykład na kolei zginął podczas jazdy pociągiem.
[01:11:31] - Właśnie z parowozów później, że nie to te parowozy, ja się boję, to trakcja elektryczna, ewentualnie spalinowa, głównie elektryczna i tej elektryki.
[01:11:48] - Więc jeżeli bał się pan parowozów, to najprawdopodobniej możemy określić okres, w jakim pan się wcześniej inkarnował i w jakim doszło do tych przeżyć. Na pewno nie było elektrowozów.
[01:12:09] - Nie. Mogły, ale w Polsce to nie. Nie w Polsce, ale to pewnie parowozy, bo ja potem jechałem parowozem, jednak. Przełamałem lęki i cztery razy jechałem maszyną parową. O jeju, jak pierwszy raz w życiu tam tą akurat. Powiem szczerze, strasznie się bałem.
[01:12:37] - Czyli drogi słuchaczu, na tyle, na ile mogliśmy na żywo rozwiązać ten problem, mam nadzieję, że-
[01:12:47] - Myślę, że to jest rozwiązane.
[01:12:51] - Tak, myślę, że tak.
[01:12:53] - Ewentualnie prywatnie porozmawiamy.
[01:12:56] - Dokładnie. Zapraszam do komentowania. Zapraszam do odzywania. Dajmy też czas innym słuchaczom.
[01:13:06] - Prywatnie już wpisywaliśmy się.
[01:13:10] - Tak? To bardzo mi miło usłyszeć.
[01:13:12] - Jak będę miał, jak będę w temacie audycji chciał coś powiedzenia.
[01:13:19] - Dobra, super. Jesteśmy umówieni w takim razie.
[01:13:23] - Jak znowu coś będzie w temacie to zadzwonię.
[01:13:27] - Dobra, zapraszamy.
[01:13:29] - Dziękuję bardzo. Super w ogóle.
[01:13:32] - Dziękuję w takim razie bardzo. Spokojnego wieczoru życzę i co? Do usłyszenia i do poklikania.
[01:13:40] - Również dzięki. Do słuchania.
[01:13:42] - Dzięki.
[01:13:47] - A tu w międzyczasie rozsypały się komentarze na naszym YouTubie. Oczywiście tradycyjnie wszystko wysłałem panu na Messengerze.
[01:13:57] - Dobrze panie Mariuszu.
[01:13:58] - Będzie troszkę czytania i troszkę komentowania.
[01:14:02] - Super. Tylko że ja bym jeszcze tutaj dokończył wątek, bo co? Bo nie dokończyłem. Więc nie chciałbym pozostawić słuchaczy z takim niedosytem. Zresztą z niedopowiedzeniem przede wszystkim, bo niedosyt mam nadzieję, że jest po każdej audycji. Ale tak jak mówiłem, mógłbym zakończyć audycję i swoją wypowiedź wcześniej, ale tak jak mówię, nieuczciwym z mojej strony byłoby zostawić was na pastwę podświadomości, bo wiem, że tak będzie. Bo zdaję sobie sprawę, że tak jak mówiłem, tylko nieliczni przyjmą w ciemno to, co powiedziałem. Cały proces ewolucji świadomości sprowadza się do przekonywania naszych podświadomości. Celowo użyłem słowa przekonania, a nie transformacji, ponieważ transformacja to jest pewnego rodzaju działanie świadome, a przekonywanie to takie trochę działanie intuicyjne, podszyte taką niepewnością, czy słusznie myślimy, czy dobrze myślimy, czy właściwie robimy. Większość z nas przyszła na świat z jakąś konkretną wiedzą wynikającą ze świadomości duszy.
Ale oczywiście nasza nabyta podświadomość w ogóle w to nie wierzy. Nie wierzy, bo ona nie ma pojęcia o tym, co się działo z nami w poprzednich wcieleniach. Chyba że jej o tym powiemy, że są inne wcielenia. Natomiast większość ludzi jakby nie ma świadomości, że poprzednie wcielenia w ogóle istnieją, więc ich podświadomość nie ma prawa wiedzieć, że coś wcześniej się działo. Więc skutecznie odrzuca wszystko, co jej nieznane. My niby coś tam wiemy, niby coś tam czujemy, niby coś tam podejrzewamy, coś tam nam chodzi po głowie, ale w to nie wierzymy. I tak naprawdę większość życia szukamy potwierdzenia, że to jest prawda. Między innymi dlatego spotykamy się na naszych audycjach. I każdy z nas krok po kroku, powolutku próbuje przekonać swoją podświadomość, że oprócz niej jeszcze coś tutaj w nas na tej ziemi istnieje. I w zależności jaka to podświadomość takich dowodów każdy szuka.
Oczywiście, jeżeli ktoś ma umysł ścisły, naukowy, analityczny, będzie szukał dowodów naukowych. Jeszcze ktoś tam będzie chciał doświadczać. Ktoś tam będzie szukał potwierdzenia w podróżach między wymiarami, odlotach, wizjach, snach, regresjach. Jeszcze inni ludzie szukają potwierdzenia u autorytetów, mistrzów, guru. Chodzą na ich wykłady, na warsztaty, czytają książki, słuchają audycji, oglądają filmy na YouTubie i tak dalej. I kochani, w tym nie ma żadnej krytyki. Ani negacji w tym, co powiedziałem. Bo tak właśnie wygląda proces przekonywania własnej podświadomości, proces oswajania jej z czymś nowym. Tak naprawdę teraz już jestem mądry. Więc mówię: tak naprawdę wystarczy zaufać sobie, a dokładnie swojej własnej duszy.
I od razu powiem, że wiem, że to nie jest proste zadanie. Bo sam poświęciłem ładnych kilka lat, by przekonać się, że wszystko to, czego się dowiedziałem i przemyślenia, do jakich doszedłem drogą analizy eksperymentów na sobie i na bliskich, wiedziałem tak naprawdę od początku swojego obecnego życia. I niby wszystko, co nas rozwija, jest dobre. Ale nikt, pamiętajcie o tym, nikt w świecie duszy nie oczekuje od nas ofiary i cierpienia.Kary i tak zwanej sprawiedliwości. Chodzi tylko o zrozumienie. Jak to osiągnąć, czyli jak świadomie transformować swoją podświadomość? Będzie następny odcinek, na który was już w tej chwili serdecznie zapraszam. A teraz, ponieważ tak jak się spodziewałem, zresztą pan Marek mnie w tym utwierdził, nie wszyscy się ze mną zgodzą i pewnie pojawi się sporo pytań, więc nie będę się już rozgadywał. Oddam wam kochani głos, jednocześnie gratulując nam rozwikłania zagadki, kto jest dla kogo. Już w takim razie odpalam Messengera.
Chyba że może w międzyczasie pojawi się jakiś jeszcze telefon, jakiś słuchacz, a ja odpalę Messengera i zobaczę, co tam się z fajnych rzeczy wydarzyło. Jesteśmy panie Marku, bo taka cisza się zrobiła.
[01:20:31] - Oczywiście jesteśmy.
[01:20:34] - Bałem się, że znowu jakieś problemy. No dobrze.
[01:20:54] - Oczywiście zachęcamy do komentowania nie tylko tekstowo, również do dzwonienia. Nasze numery telefonów to 32 746 0008. Komórkowy 530 620 493, a nasz Skype to radio.paranormalium.pl. Oczywiście, jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać SMS-y. Je również czytamy.
[01:21:28] - No dobrze, ja jestem już odpalony. Kochani, jestem odpalony, panie Marku, pierwsza wiadomość, którą przeczytałem, pierwszy komentarz. I z piekła do nieba, jak to mówią. Drogi Krzysztofie, cytuję: „Wiesz, brakuje tu błędów. Nawet każdy wymyślony program czy algorytm prawie zawsze ma błędy. Na podstawie obecnej twojej wiedzy na temat duszy musisz znaleźć na początek przynajmniej trzy błędy. Jeżeli błędów nie znajdziesz, to cała teoria do kosza.” I w sumie to nie wiem, czy się cieszyć, czy się smucić. Ale dziękuję za ciekawe spostrzeżenie. Poszukam błędów.
[01:22:25] - Zagadką tylko pozostaje, dlaczego muszą być akurat trzy, a nie na przykład dwa albo jeden.
[01:22:32] - To jest wyjaśnione. Znaczy nie wiem, czy to jest wyjaśnienie. Arystoteles patrzy w niebo i znalazł siedem kręgów. Na szczęście zajmował się jeszcze innymi rzeczami, więc się nie rozchorował. To nie do końca mi wyjaśnia poprzednią wiadomość. Ale póki co będę się cieszył informacją, że według Krzysztofa brakuje błędów. To na tym na razie poprzestanę, a nad błędami się zastanowię. Znaczy jeden błąd w tej całej filozofii, w tym całym systemie znalazłem i mówiłem o tym błędzie. Może nie o błędzie mówiłem, prędzej o swoim żalu do Pana Boga, o tym, że właśnie ten cały proces transformacji świadomości naszej, znaczy podświadomości pozostawił niewyjaśniony, żebyśmy sami do tego doszli poprzez swoje własne błędy, poprzez cierpienia, poprzez smutki. I ja ten swój żal do Niego wyrażałem.
I też uważam, że to jest w tym całym idealnym systemie takie lekkie niedopracowanie. Być może to możemy Krzysztofowi zakwalifikować jako pierwszy błąd. Nad resztą się jeszcze zastanowię. Tutaj Marzena pisze: „Nie każdy działa jak taki typowy wzorzec.” Nie ma typowego wzorca. Znaczy nie wiem jeszcze, czego dotyczy, bo jeżeli działać jak typowy wzorzec, to domyślam się, że chodzi o człowieka i nie ma typowego wzorca, ponieważ tak jak mówiłem i powtarzam nasza osobowość jest nakładką dwóch bardzo ważnych czynników. Ja już nie mówię o czynnikach, powiedzmy geopolitycznych, powiedzmy narodowościowych, jakichś tam religijnych i tak dalej.Mieszanką podświadomości i świadomości. Ponieważ podświadomość jest do przewidzenia, wynika z tego, gdzie się urodziliśmy i kto nas wychowywał. Tak świadomość, czyli dusza, jest zbiorem bardzo indywidualnych i zupełnie niepowtarzalnych doświadczeń, przez które przechodzi każdy człowiek. Nie ma dwóch identycznych dróg, ponieważ biorąc pod uwagę 10 000 lat ewoluowania świadomości i inkarnowania się duszy, to są miliony, miliardy decyzji, z których każda może zmienić dalszy ciąg tego życia i dalszy ciąg tych doświadczeń. Tu nie ma dwóch takich samych scenariuszy.
Tak naprawdę nikt nie działa jako typowy wzorzec. Wzorcem jest tylko to, że jest reinkarnacja, proces ewolucji, współpraca duszy z podświadomością, że podświadomość decyduje o naszych ziemskich wzorcach i gwarantuje nam wolną wolę. To jest tylko taki wzorzec, system, mechanizm. Natomiast wzorca jak ma przebiegać jakieś życie nie ma. Teraz pytanie: jeśli dusza ma niezmienny wzorzec, to jak się może uczyć? Wzorzec dotyczy celu. A ten cel tak w skrócie wygląda w ten sposób: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. W totalnym skrócie. Religie mają swoje wzorce postępowania. Każde prawo, każda kultura ma swoje własne prawo.
Natomiast tak naprawdę sprowadza się to tylko i wyłącznie do kilku podstawowych praw, które panują we wszechświecie. I tyle. To jest cel, żeby nasza dusza poprzez swoje doświadczenia doprowadziła nas, ludzi z naszą podświadomością do takiego właśnie myślenia. Masz tablicę Mendelejewa i tym może budowanie światów. Każdy ma inne, a co się nie odbywa również taki żardzierz. O, tutaj właśnie Marzenka odpowiedziała. I bardzo słusznie. Na przykład masz tablicę Mendelejewa i teraz masz możliwość budowania światów. Każdy inny. A co na nim się odbywa również.
Więc wzorzec jeden, a możliwości bez końca. Tak to widzę. W podobny sposób. Bardzo dobry przykład. Gdyby wszechświat był nieskończony, to jest skończona ilość kombinacji. Nie wiem kombinacji czego. Słuchajcie, to jest trochę tak jak z nauką jazdy samochodem. Jest mistrz kierownicy, który jeździ idealnie i określa pewien idealny standard jazdy samochodem. Teraz każdy ma prawo. Każdy chce być jak mistrz.
Mamy potrzebę jeżdżenia jak mistrz. I teraz mamy do wyboru: albo będziemy próbować sami się uczyć, eksperymentować, zdobywać doświadczenie i dojść do tego samego, do czego doszedł on, albo skorzystamy z rady innych mądrzejszych nauczycieli, przewodników. My sami spróbujemy do tego dojść. To jest nasza podświadomość. Skorzystamy z rady przewodnika, nauczyciela, to jest skorzystamy z podpowiedzi naszej duszy. Tak to w skrócie wygląda. Cel jest jeden: nauczyć się idealnie jeździć samochodem. Cel jest jeden: nauczyć się idealnie na ziemi żyć. Stworzyć świat, w którym ludzie będą się nawzajem szanowali, będą ze sobą współpracowali, będą dbali o Ziemię, będą się rozwijali, będą się wspomagali, będą sobie współczuli.Bo zrobimy to po swojemu, po ziemsku albo wykorzystamy potencjał duszy. I te wszystkie doświadczenia, te wszystkie bezeceństwa, te wszystkie przeżycia, morderstwa, kary, choroby, sukcesy, tragedie, to wszystko, przez co ona przeszła i tą drogę troszeczkę sobie skrócimy.
Bo tak to wygląda. Cel jest jeden: raj na ziemi. I dusza o tym celuje. I każdy w swój własny, prywatny sposób do tego celu dąży. Jeden kieruje się podświadomością i upiera się, że on wie lepiej, jak ten raj ma wyglądać, a drugi posłucha swojej własnej duszy i pójdzie troszeczkę krótszą drogą. To tak uogólniając. Dobrze, co my tutaj jeszcze mamy? Dla mnie świadomość to coś, dzięki czemu zdajemy sobie sprawę z tego, co dzieje się wewnątrz nas i poza nami. I nie łączę tego z duszą, choć dusza też ma świadomość, ale nią nie jest. Ja tak to widzę.
Tak jak powiedziałem, nie spodziewałem się tutaj braw i oklasków. I czego? No i tego, że wszyscy tutaj przyklasną i powiedzą: „O tak”. Oczywiście, że nie. Ponieważ pamiętajcie, że każdy w tej chwili przekonuje swoją własną podświadomość. Każdy, kto wysłuchał dzisiaj audycji, konfrontuje to teraz ze swoją własną podświadomością, czyli z tym, co wie do tej pory. Świadomość to jest świadomość. I świadomość duszy wynika z doświadczeń, które przeżyła. I ona nam tą swoją świadomość przekazuje. Oczywiście w okrojonej wersji.
Ja bym to tak nazwał: dusza jest takim naszym sumieniem. Dusza jest takim naszym sumieniem. Czyli w konfrontacji z jakąś sytuacją podświadomość podpowiada nam rozwiązanie, które zna. Czyli na zasadzie: jeżeli ktoś mnie skrzywdził, to na podstawie mojej podświadomości i wzorców wyniesionych z domu należy go ukarać, należy się na nim zemścić. To jest podpowiedź naszej podświadomości. Jedna z wielu oczywiście. I w tym momencie pojawia się reakcja również naszej duszy. Ona idzie z pewnym opóźnieniem, ponieważ podświadomość ma pierwszeństwo. I w zależności od tego, przez jakie doświadczenia nasza dusza przeszła, jeżeli już na przykład kilka razy w życiu posłuchała czy uczestniczyła w takiej właśnie sytuacji, kiedy podświadomość kazała nam się na kimś zemścić, dusza wie, czym to skutkuje. Tym, że później ktoś się zemści na nas.
I w tym momencie mówi: „A może jednak nie?”. Pojawia się taki głos wewnątrz i mówi: „A może nie? A może nie warto? A może trzeba odpuścić? A może trzeba wybaczyć? A może trzeba porozmawiać?”. To jest właśnie rola duszy. Ponieważ ona ma świadomość, czym takie działania, które proponuje nam nasza podświadomość, będą skutkowały. I ona tą świadomością tych skutków się z nami dzieli. Pytanie, czy my, że tak powiem, chcemy tego głosu słuchać?
Jeżeli dusza jest tym samym co świadomość, to co z ludźmi, którzy mają zaburzenia świadomości albo z ludźmi, którzy w ogóle jej nie mają, bo są w stanie wegetatywnym? Czy oni nie mają duszy? Nie. Jeszcze raz: dusza pozwala poprzez swoją nieśmiertelność i świadomość celu, do jakiego dążymy i budowany ten idealny wzorzec w sobie, dusza ma możliwość zbierania doświadczeń i budowania świadomości. I w tym sensie dusza to świadomość.Natomiast ludzie, którzy są w stanie wegetatywnym, jak pewnie część z was wie, miałem okazję to przerobić we własnym życiu. Ludzie w stanie wegetatywnym mają wyłączoną podświadomość, nieświadomość. Właśnie tym silniejsza jest więź ludzi chorych z własną duszą, z własną świadomością, ponieważ reakcje podświadomości są wyłączone. Po pierwsze dlatego, że ta podświadomość, tak jak w przypadku mojego syna, nigdy nie powstała, ponieważ zachorował jak miał pięć miesięcy, więc ta podświadomość nigdy nie powstała. On cały czas był w stanie kontaktu z własną duszą, z własną świadomością. Techniki kontaktowania się z własną duszą polegają właśnie na wyłączeniu mózgu, na wyciszeniu pracowni.
Przynajmniej do tej pory. Ale jak to w drugą stronę będzie działać, to opowiem przy okazji fal mózgowych i rezonansu szumów. Tak więc oni mają duszę i to taki kontakt ze swoją duszą i ze swoją świadomością, której większość ludzi może im tylko pozazdrościć. „Pewnie mają, więc wychodziłoby na to, że świadomość i dusza to raczej dwie różne rzeczy. Albo co z materią, która świadomości nie ma? Czy materia jest oderwana od Boga?” Według mnie nie. Po pierwsze tak naprawdę skąd wiemy, że materia nie ma świadomości? Widzę, że cały czas nie potrafię przekazać precyzyjnie swoich myśli. O co chodzi z tą duszą i ze świadomością. Dusza jest nośnikiem.
Jest dyskietką. Niezniszczalną dyskietką. Ja z tych czasów jestem, że jeszcze pamiętam dyskietki. Dla młodych słuchaczy wytłumaczę, że to taki pendrive, na którym można było zapisać 1,44 megabajta. Więc dusza to jest taka niezniszczalna dyskietka. A świadomość to są informacje zapisane na tej dyskietce. I oczywiście każda dusza ma inną świadomość osobistą, bo jest związana z tym, co na tej dyskietce zostało zapisane. A zostaje zapisywane to, co przeżyjemy. I takie problemy powstają tylko przy założeniu, że świadomość to samo co dusza. Stary, ja osobiście z tym problemu nie mam.
„Może świadomość jest w jakimś kontakcie z duszą.” Tak, świadomość jest w bezpośrednim kontakcie z duszą. Świadomość to z ziemskiego punktu patrzenia stan umysłu. I w przypadku duszy świadomość to jest ilość nabytych doświadczeń. Inaczej może jeszcze popracuję nad tym i pomyślę, jak to w jakiś sposób wam jeszcze bardziej obrazowo przekazać. Ale ta kwestia z tą dyskietką, czy pendrive'em i zapisanymi na nich danymi wydaje mi się najbardziej obrazowa. „Skoro Bóg może tworzyć, to nie jest całkowicie oderwany od materii. Może ją kształtować jak chce.”Tutaj przydałoby się, jeżeli ktoś ze słuchaczy naszych kochanych ma większą wiedzę na temat fizyki kwantowej, to może zechciałby się podzielić opiniami, bo ja nie czuję się aż na tyle mocny, żeby na ten temat mówić. Natomiast powiem wam tylko, że wszystko, co nas otacza, jest energią. Że materia też jest energią. Ciało człowieka, które składa się w 70% z wody plus jakichś tam minerałów tworzy kształt, wygląd indywidualny, suwerenny, niepowtarzalny.
I to jest też ciekawostka, jak się to dzieje. Tu według mnie dusza po prostu ma świadomość tak jak my, ale nią nie jest. Ale to oczywiście moje zdanie. Dusza po prostu ma świadomość. Tak, dokładnie, dusza ma świadomość. Kochani, my tej świadomości, którą ma dusza, nie mamy. My ją odczuwamy w jakiś sposób, w zależności od poziomu rozwoju tej świadomości, od ilości doświadczeń, od ilości inkarnacji. Też pozytywnych inkarnacji, bo tak jak powiedziałem, można się cofnąć, można ten proces w jakiś sposób zachwiać, cofnąć się w jakiś sposób w tym rozwoju. Natomiast założenie jest takie, że im więcej inkarnacji, tym więcej doświadczeń. Im więcej doświadczeń, tym większa świadomość.
Co ja chciałem powiedzieć? Bo teraz czytam komentarze i próbuję jednocześnie na nie odpowiadać. Więc my nie mamy dostępu do tej całej bazy danych. Gdybyśmy mieli dostęp do tej całej bazy danych tak jak ma dusza, to nasz drugi słuchacz, który zadzwonił dzisiaj i pytał o kwestię strachu przed parowozami, nie miałby tego dylematu, ponieważ dokładnie wiedziałby i pamiętał, co się w poprzednim bądź w poprzednich wcieleniach w tej kwestii wydarzyło. Natomiast wie to dusza. Dusza to dokładnie pamięta. Dusza to dokładnie rejestruje, dokładnie to analizuje, dokładnie wie, z jakiego powodu do takich zdarzeń doszło i dokładnie też wie, dlaczego konkretne emocje, konkretne przeczucia, konkretne odczucia nam podsyła. I robi to w jakimś celu, ponieważ to właśnie w ten sposób dzieli się naszą świadomością. Znaczy swoją świadomością z nami. Na zasadzie: coś tam się wydarzyło 100, 200, 300 lat temu.
Coś, co wymaga tego, żebyś ten proces przerwał. Bo czasami jest tak, że są tak silne emocje związane z jakimś wydarzeniem, że ludzie powtarzają lekcję. I na przykład raz zginą w jakiejś katastrofie. To powoduje tak duże, silne emocje, że później czują potrzebę na przykład przejechania się pociągiem. I znowu giną, i zapętlają się. I w tym momencie dusza nas jakby ostrzega: „Nie pchaj się w tamtą stronę”. Bądź próbuje nas chronić przed tym, żebyśmy te błędne koło w jakiś tam sposób przerwali. Pan Bóg ma we wszystko palec wsadzać, jak ma od tego prawo. Gdyby wszędzie palec wsadzał, to nie byłoby miejsca na wolną wolę. Tu się całkowicie zgadzam.
Zacytuję: Pan Bóg ma we wszystko palec wsadzać, jak ma od tego prawo. Gdyby wszędzie palec wsadzał, to nie byłoby miejsca na wolną wolę. Amen. A może nasza wolna wola to tylko iluzja? Marzenko, tak, nasza wolna wola to iluzja. Ja to dzisiaj powiedziałem wyraźnie w audycji. Określenie dla naszej podświadomości „nasza wolna” to jest bardzo mocne nadużycie.Jedyne co się zgadza to wola. Uwierzcie mi, wałkowałem temat podświadomości. Nie wiem, ci co słuchają nas od pierwszego odcinka być może przypomną sobie jak opowiadałem o objawach psychosomatycznych związanych z tym, że dusza wierzy, że jesteśmy na przykład w krzywym domu. Ktoś był w krzywym domu albo domu do góry nogami?
Grawitacja się nie zmienia, zmienia się tylko postrzeganie i odbieranie zmysłami innych obrazów. I natychmiast zaczyna większości ludziom się na przykład kręcić w głowie. To jest objaw psychosomatyczny. Chociaż błędnik jest w tym samym miejscu, grawitacja działa prawidłowo. Do tego stopnia podświadomość decyduje o naszych odruchach. Więc to nie jest ani nasza, ani wolna, bo większość naszych reakcji wynika z podświadomości. A na zapisywanie tych wzorców nie mieliśmy żadnego wpływu, bo jako trzymiesięczne dziecko widzimy: „Aha, tu jedzie jakąś patologią w tej chałupie, więc biorę pampersy, krem do pupy i buteleczkę mleka i spadam, bo ja się tutaj nie chcę wychowywać”. Nie mamy na to wpływu. A jak zaczynamy mieć wpływ w wieku 17-18 lat, to jest już troszeczkę zbyt późno, żeby w taki prosty, płynny i bezpieczny sposób tę podświadomość zmienić. Już jesteśmy ukształtowani.
Więc z punktu widzenia wolnej woli to nie ma żadnego znaczenia. To się nie zgadza. Jedyne co, to w procesie ewolucyjnym duszy łatwiej jest przewidzieć, jakie będą doświadczenia, ponieważ dokładnie wie, jak działa podświadomość i wie dokładnie, w jakie miejsce nas zaprowadzi. Z przybliżeniem do 90%. Więc w procesie ewolucyjnym duszy jest łatwiej zaplanować swoje następne wcielenie, bo gdybyśmy nie mieli podświadomości, to nie wiadomo by było, co człowiek zrobi. Urodził się i nie wiadomo, co zrobi. Ale też uczylibyśmy się wszystkiego od nowa. Ten proces uczenia byłby dużo dłuższy, więc to nie jest głupi system. Aczkolwiek, tak jak na początku w komentarzu się pojawiło, nie jest doskonały. Trzy błędy to pokora.
O, właśnie. To już znalazłem drugi. Jestem na dobrej drodze. Fizyka kwantowa rozwaliła kilka teorii i postawiła nowe pytania. Dokładnie. I cały czas zmierzamy do poznawania. Żywy w teorię się nie stawia. „Odebrano nam wolną wolę, ale mamy jeszcze wolny wybór” — Bartosz tak napisał. Ciekawy jestem. Wolny wybór.
Powiem tak: wolną wolę i wolny wybór odzyskują ludzie, którzy odbierają władzę podświadomości i potrafią wsłuchać się w samego siebie, w głosy dochodzące właśnie z duszy, ze świadomości i to rozsądzić. Na tym polega rozsądek. I wtedy pojawia się nasza wolna wola. Kogo chcemy słuchać? Nie reagować, tylko analizować i wybierać. Coś płynie z naszej duszy, a podświadomość proponuje inne rozwiązanie. I wtedy na chwilę zatrzymujemy się i zastanawiamy, którą drogą pójść, które rozwiązanie wybieramy. Wtedy zaczyna pojawiać się dopiero wolna wola. Bo ani osoby ortodoksyjnie uduchowione, ani osoby kierujące się tylko podświadomością tej wolnej woli nie posiadają. Marzena: „Pokora to dość wyświechtane słowo.
Ja myślę, że źródło ma w nosie naszą ludzką pokorę”. I ja się tutaj, Marzenko, z tobą zgadzam.Nie chodzi o pokorę. Pokora, poddaństwo to są wymysły ludzkości. To są wymysły ludzi. To są określenia, które w jakiś sposób determinowały nasze zachowania, nasze wzajemne interakcje we wcześniejszych etapach. I też religie zrobiły swoje, że Bóg oczekuje od nas, że będzie nas nagradzał albo będzie nas karał i tak dalej. Więc my też z tą stroną duchową mamy związane to, że zrobiliśmy coś źle, to trzeba się ukarać. To trzeba ponieść karę. A tak nie jest. Między innymi o tym będzie, kochani, następny odcinek.
Ameryka została odkryta. Krzysztof, już zaczynam bać się jego komentarzy, bo tak zaczyna fajnie. Pomysł jest idealny, ale Ameryka została odkryta. Boję się, co będzie dalej. Moim zdaniem świat duchowy istnieje obok żyjącego człowieka. Natomiast po śmierci nie ma kontaktu ze światem duchowym. Ale kto, Krzysztofie, nie ma kontaktu? Żyjący człowiek nie ma kontaktu ze światem duchowym, ponieważ człowiek nie żyje. Nasza podświadomość kończy swoje panowanie i swój byt na Ziemi razem z naszym ciałem. Jedyną osobą, jedynym czynnikiem, jedynym elementem, który przeżywa naszą śmierć, jest nasz niezniszczalny pendrive i zapisane na nim dane.
Natomiast żyjący człowiek jak przestaje żyć, to znaczy, że już nie żyje. Śmierć nie istnieje, chyba że się tak umówimy. Ja nigdy nie umrę, bo się nigdy nie urodziłem. Śmiała teoria. Śmiała teoria. Ja na wszelki wypadek dla swojego własnego bezpieczeństwa nie będę tego komentował. No to dogadaliśmy się. Nareszcie jakiś pozytyw w tej dyskusji. Dusza to nie świadomość, tylko nośnik świadomości, tak samo jak człowiek. Tak, ale aby świadomość z tego nośnika została dopuszczona do naszego życia, musimy jej na to pozwolić.
Inaczej będzie tylko głosem tak zwanej intuicji, głosem doradczym. Marcin, Krzysztof, dziękuję za odpowiedź. Jeżeli to z mojej strony, to bardzo proszę, bo tych odpowiedzi też słuchacze udzielają na dyskusji chatowej, więc jeżeli o mnie chodzi, to bardzo proszę i oczywiście polecam się. Jeżeli będę mógł, to z chęcią będę się tymi swoimi przemyśleniami w sposób jak najprecyzyjniejszy starał się dzielić. Tutaj się toczy dyskusja na temat urodzenia, więc zapraszam chętnych. Jeden nośnik może pomieścić więcej informacji — dusza, drugi mniej — umysł. To jedno. Poza tym musiałby być jakiś proces programowania tego naszego mózgu, ponieważ przy każdym nowym wcieleniu mózg się rodzi. Słuchajcie, z duszą to jest, widzicie, młodzi ludzie to zaraz skumają. To jest trochę jak z chmurą.
Nasze dane są zapisywane w chmurze. Dusza to taka chmura. I żeby dostać się do tych danych, to trzeba wykonać jakieś pewne procedury. Nadajnik dostroić, Wi-Fi zestroić, hasło poznać, takie rzeczy typowo ziemskie. W ten sposób tłumaczę. Natomiast umysł. Dobrze, umysł, nie mózg, tylko umysł. Drugi mniej umysł. Nie bylibyśmy w stanieNie bylibyśmy w stanie mózgiem, przynajmniej na tą chwilę, obrobić tych wszystkich informacji, które są zapisane na tym naszym pendrive. Nie bylibyśmy w stanie.
Dlatego dostajemy tylko cząstkę tych informacji. Tych, które są nam potrzebne do danego wcielenia. Natomiast jeżeli chcemy sięgnąć po więcej, musimy to zrobić świadomie i w odpowiedni sposób. Tak, dusza jest w kontakcie ze świadomością. Droczę się czasami. Bardzo śmieszne, Marzenko. Dobrze, że są takie fajne, śmieszne emotikony. Też się lubię czasami z wami podroczyć, więc całkowicie cię rozumiem. Bartosz: „Gram w grę, na której zasady się zgodziłem. Bywam w miejscach, gdzie nic nie muszę, ani jeść, ani oddychać”.
Każdy wybiera swoją własną formę transformacji podświadomości. Melu, witam ciebie. Już się zaczynałem martwić. Odpowiedź na pytanie, które się pojawiło w dzisiejszej audycji było tak jakby na skutek twojego pytania, więc bardzo się cieszę, że jesteś. Podstawowe pytanie, panie Sławku: z czym utożsamia pan swoje ja? Świadomość, dusza, ego. Z niczym. Może nie z niczym. Ze wszystkim. Ponieważ ja, ty, on, ona to jest zlepek.
Nie ma czegoś takiego, że dusza bez podświadomości będzie w stanie funkcjonować na ziemi. Podświadomość bez duszy będzie funkcjonować na ziemi. Natomiast będziemy mieli proces klonowania. Więc nie mogę się utożsamić tylko z jedną częścią samego siebie. Z jedną częścią samego siebie utożsamiamy się po śmierci, ponieważ ta druga część nie istnieje. Natomiast będąc tutaj na ziemi, jesteśmy i podświadomością, i świadomością wynikającą z duszy. Nie ma oderwania. Nie ma tak, że da się z czegoś zrezygnować. Pamiętajcie, że ja ostatnio takie negatywne rzeczy mówię o podświadomości, ale podświadomość to też mnóstwo pozytywnych takich rzeczy, które z tego wynika. Jeżeli podświadomość nie nabieralibyśmy doświadczenia w wykonywaniu różnych czynności życiowych, tak jak mówiłem o jeździe samochodem, tak jak na przykład praca zawodowa, sportowe osiągnięcia, wszystko to, co jest związane z automatyzmem, jest właśnie wynikiem tego, że jest podświadomość.
I czasami to ta podświadomość nam radzi, bo na przykład wiemy, że zielone światło jest na dole, a czerwone jest na górze i że na zielonym można przejść, a na czerwonym się nie powinno. Dusza tego nie wie. Więc tu musi na ziemi musi być współpraca, więc ja się nie utożsamiam. To tak jakby mi zadano pytanie, czy ja się utożsamiam z własnym ciałem, z własnymi emocjami, z własnym umysłem czy z własną duszą. Jestem na ziemi, więc muszę się utożsamiać ze wszystkimi czterema aspektami swojego istnienia. Nie wiem, czy to o taką odpowiedź chodziło, ale taką czuję. „Ale własną wolę możemy kreować”. Możemy, MarzenkoMożemy. Chociaż nie wiem, co masz na myśli pisząc „kreować”. Ale tak, jeżeli w tym kontekście, co ja myślę, to możemy.
Zresztą jeżeli tu się nie pojawią jakieś nowe komentarze, które zmienią moją decyzję, to właśnie o tej wolnej woli, o transformacji podświadomości będzie następna audycja. To, co nie istnieje, nie ma nazwy. No dobrze, tu cały czas przewija się wątek narodzenia i śmierci. Taki awatar z loginem. No proszę, wiedziałem, że młodzi ludzie zrozumieją, jak powiem o Open Drive i o chmurze. Chociaż teraz tak sobie pomyślałem, że to może być jeszcze do tego wątku o śmierci. Ela: „Utożsamianie buduje ego. Jesteśmy jednostkami dzięki ego”. Tu Mosfera bardzo dobrze odpowiada, uprzedzając to, co ja powiedziałem. To bardzo ciekawy kierunek obrała ta dyskusja, bo właśnie się przed chwilą dowiedziałem, że według niektórych nie istnieję.
Ciekawy jestem, jaki będzie wynik dla mnie tej dyskusji. Jak coś, to mnie poinformujcie i mam nadzieję, że będę mógł zaistnieć przed następną audycją, bo mam nadzieję, że parę osób może nam tego nie wybaczyć. O, tutaj mamy nowego słuchacza, który się zdecydował z nami podzielić swoją opinią. Pan Thomas napisał: „Ja raczej bliższy w rozumieniu świata jestem odnośnie teorii neotransmisji”. Okej. Ja tej teorii nie znam, jak wam mówiłem. Być może jeżeli się z nią zapoznam, to też będę mógł się do tego jakoś ustosunkować, odnieść, bo może mi też jest ta teoria bliższa. No i dobrze. Panie Marku, dobrnęliśmy do końca komentarzy.
[02:11:44] - Jeszcze nie, bo mnie przez chwilę na YouTubie nie było, ale w międzyczasie przez tą moją parominutową dosłownie nieobecność pojawiło się kilka komentarzy. Zaraz je panu skopiuję i wyślę na Messengera. W międzyczasie oczywiście ponowię zaproszenie do dzwonienia, bo można do nas też dzwonić. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493. No i oczywiście Skype radio.paranormalium.pl. Tutaj właśnie panu Sławkowi wklejam komentarze z YouTube'a z naszego czata, a jeszcze podam inne nasze media tekstowe, pod którymi można przesyłać komentarze i różne inne pytania, między innymi do audycji Gadu-Gadu 36 08 80 02. Tutaj znowu jakieś komentarze się pojawiają, zaraz je też wkleję. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na wspomnianym już czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'u Radia Paranormalium oraz na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i oczywiście propozycje tematów do omówienia w następnych audycjach na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[02:13:35] - No dobrze, tutaj dostałem komentarze. Dziękuję panie Marku. Tutaj toczy się też dyskusja na temat teorii próżni. Parę osób się wypowiada. Ja oczywiście nie. Tak jak mówiłem dzisiaj na początku audycji, nie będę zabierał głosu na temat innych... innych teorii. Broń Boże ich nie neguję. Jak mówię, jeżeli komuś one służą jego rozwojowi, służą przekonywaniu podświadomości, to jak najbardziej. Jeżeli jest ktoś, kto jest obeznany z tymi teoriami i chciałby oczywiście w kontekście audycji przybliżyć, być może w innych teoriach, w innych filozofiach są rzeczy, których ja nie dopowiadam, to jak najbardziej w tych kwestiach dopowiadajcie, żeby ta wiedza była bardziej kompletna.
Natomiast ja mówię, tej teorii nie znam i też nie będę się odnosił do tego, co pan Krzysztof napisał. Lanie wody, a miało nie padać. Nie wiem, czego to dotyczy. Jeżeli mojego gadułństwa, to trochę mi przykro. Ale może też udało mi się przemycić jakieś istotne treści, z których ktoś inny skorzysta, więc nie będę się tutaj tak bardzo nad tym rozwodził. „Pewnie słyszał pan nieraz, że świat fizyczny to iluzja. Co pan o tym myśli? Bo według mnie świat fizyczny to tylko część rzeczywistości. Część jak najbardziej realna”. Po pierwsze świat fizyczny to faktycznie jest tylko część zwłaszcza naszej rzeczywistości.
Natomiast tak, spotkałem się bardzo często ze stwierdzeniem, że to, co widzimy, to jest iluzja. Że to Matrix jest. I powiem wam kochani, moim zdaniem jest to iluzja, ponieważ każdy widzi inny świat. Każdy z nas widzi inny świat. Ponieważ ten świat ma zabarwienie naszej podświadomości. Tak jak nam ten świat został przedstawiony, tak go będziemy widzieli. Jeżeli będziemy kierowali się świadomością tylko i wyłącznie. Dlatego jest to iluzja, bo rzeczy, sytuacje, zjawiska, wydarzenia, emocje te same przez każdego człowieka będą odbierane i interpretowane inaczej. I też nasza reakcja będzie inna. Ja nie mówię tu o różnicach pomiędzy dzieckiem, młodym człowiekiem a dojrzałym, ale nawet dorośli ludzie na te same sytuacje reagują w sposób bardzo różny.
Tu takie dość znamienne, zresztą ostatnio miałem okazję w pewnym sensie emocjonalnie w tym uczestniczyć. Na przykład rozstanie. Zobaczcie jak na tą samą sytuację, którą jest rozstanie każdy reaguje inaczej. Jak skrajne są nasze reakcje. Oczywiście tu będzie tłumaczenie, bo każda sytuacja jest inna i dlatego reakcje są inne. To jest jedno, ale drugie jest to, że mimo bardzo podobnych sytuacji każdy człowiek widzi tą sytuację inaczej. Na tym polega właśnie iluzja świata fizycznego. A tak naprawdę całe nasze życie odbywa się w świecie emocjonalnym. Wszystko, co w naszym życiu dzieje się ma aspekt emocjonalny. Chodzi mi oczywiście o jakieś tam decyzje, zdarzenia, reakcje, sytuacje.
Nie chodzi mi o to, że pada deszcz, bo to jest akurat ten aspekt fizyczny, który nie jest iluzją. Aczkolwiek przez każdego, może nie przez każdego, ale przez różne grupy ludzi będzie odbierany inaczej. Jedni się będą złościć, drudzy się będą cieszyć, więc tu zaczyna się ta iluzja pojawiać. Ten sam deszcz, a różne reakcje.W sumie warto by było temu poświęcić audycję. Mustera, dziękuję za podpowiedź. Mało tego, ja sobie to teraz zapiszę, bo w tych komentarzach mi to oczywiście umknie. Szczerze mam nadzieję też na jakąś dyskusję na YouTubie pod audycją. Co jest iluzją? Dobrze. Mela: „Każdy z nas ma wolną wolę, ale jeśli ktoś pisze, że ktoś mu ją odebrał, to znaczy, że z jakiegoś powodu i na jakimś etapie swojego istnienia sam ją komuś oddał”.
Powiem tak: to nie jest śruboka, że można komuś oddać albo komuś zabrać. To nie jest samochodzik w piaskownicy. Można zrezygnować z używania. Można zrezygnować ze słuchania na przykład podszeptów intuicji, czyli duszy, czyli naszej świadomości. Można zrezygnować, można robić inaczej. Można pozwolić, żeby ktoś inny decydował o tym, co się w naszym życiu będzie działo. Ale to w dalszym ciągu, moim zdaniem, jest nasz wybór, bo brak decyzji jest też decyzją. I czasami uciekanie czy chowanie głowy w piach jest też naszą decyzją. Może niezbyt trafioną, ale jednocześnie decyzją. Bartosz: „Co do istnienia: w całym swoim życiu doszedłem do jednej pewności.
Ja istnieję na pewno. Co do reszty nie mam pewności”. Bardzo ciekawe spostrzeżenie i na pewno zgodne z prawdą. „Moja wolna wola kończy się tam, gdzie zaczyna się wolna wola kogoś innego”. Bardzo pięknie, bardzo szlachetnie, bardzo mądrze. To jest kierunek. To jest jeden z celów, żebyśmy właśnie potrafili myśleć w ten sposób, żebyśmy w ten sposób potrafili reagować, że można mi wszystko pod warunkiem, że nie wchodzę w ten sposób w strefę drugiego człowieka, że tej strefy jego wolności jemu nie zakłócam. Więc tak, to jest bardzo mądre i mam nadzieję, i trzymam kciuki, że też bardzo niedaleko przyszłościowe, że może będziemy mieli okazję za ileś tam lat komentować wydarzenia na ziemi, na świecie, w Polsce i powiedzieć: no, to wykrakaliśmy. „Niektórzy myślą, że wolna wola to omnipotencja”. Niektórzy tak myślą.
Na przykład Bartosz tak myśli. Mustera tutaj urasta w dniu dzisiejszym do rangi mojego zmiennika. Też bardzo piękna odpowiedź: „Właśnie nie. Wolna wola jest powiązana z wyborem. Omnipotencja to wszechmoc”. To też jest dość ciekawa dyskusja. Nie będę się do tego odnosił.
[02:26:21] - Zaprasza Sławomir Bączkowski.
[02:26:25] - Nie będę uczestniczył. Bardzo się cieszę, bo też miło się czyta pewne sformułowania niektórych słuchaczy. Ale tutaj mam coś, z czym z chęcią się bliżej zapoznam. „Jest udowodnione, że mózg oszukuje człowieka”. Krzysztofie, poproszę o więcej informacji, bo nie bardzo rozumiem słowo „oszukuje”.
[02:27:06] - Czy czasem słuchaczowi nie chodzi o zjawiska typu déjà vu? Że mamy złudne wrażenie, że na przykład gdzieś byliśmy już albo coś widzieliśmy.
[02:27:15] - Ja tego nie traktuję w żaden sposób jako oszustwo, jeżeli o to chodzi, bo jest to pamięć poprzednich wcieleń i silnych emocji związanych z tym, co się działo, a czego konsekwencją jest nasze obecne życie. Więc ja tego nie traktuję jako oszustwo, dlatego jestem bardzo ciekawy, co bodajże Krzysztof tutaj napisał. Tak, Krzysztof tutaj napisał. Tutaj ciekawa dyskusja: „Możesz próbować ograniczyć komuś wybór, możesz kogoś przykuć do ściany, ale wolnej woli nie wybierzesz”. Prawda. Fizycznie można człowieka zmusić do wykonywania różnych rzeczy. Natomiast tak jak powiedziałem, wolnej woli nie neguje nawet Bóg. I też nie ma prawa z tą wolną wolą naszą nic zrobić. Tą naszą wolną, tak jak powiedziałem, to jest moim zdaniem nadużycie w przypadku podświadomości, ale jednak chodzi mi o zjawisko jako takie. Więc troszeczkę dyskusja, która się tutaj właśnie na czacie toczy o zabieraniu czy dawaniu wolnej woli komuś, czemuś.
Powiem tak szczerze, to troszeczkę jest chyba... Nie wiem. Pozostawię wam, kochani, to do oceny. Jest wgląd do komentarzy czy do reakcji. Ja na takie sformułowania się nie odważę. „Wiara we wszystko jest taką samą głupotą jak niewiara w nic”. Lubię zabawy słowne na zasadzie co jest lepiej robić: nic czy nic nie robić? Natomiast czy jest głupotą na pewnych etapach budowania w kategoriach wiary? Na pewnych etapach budowania świadomości wiara, na przykład wiara religijna, jest jedynym, co człowiek na tym etapie rozwoju jest w stanie ogarnąć. To tak, jakby trochę małemu dziecku dać bez świadomości wolną wolę, wolny wybór.
Znaczy wolną wolę ma. Może płakać i chcieć samochodzik. To jest jego wolna wola. Natomiast gdyby dać mu pełny wybór, możliwość decydowania. Nie jest w stanie małe dziecko ze swoim poziomem ludzkiej świadomości podejmować trafnych decyzji. Dlatego potrzebne mu są pewne reguły, pewne zasady, pewne prawa, by się nie zabił, by się nie pogubił, by nie wpatował się w jakieś kłopoty. Dlatego tyle w kategoriach wiary. Niewiara w nic. Bardzo ciekawe sformułowanie. „Różni ludzie różnie gadają.
Ważne kto tego słucha i jakie ma narzędzia, aby coś z tego zbudować”. Jest w tym trochę, Bartoszu, racji.Narzędzia zazwyczaj mamy bardzo podobne. A to, co będziemy budować w danym wcieleniu wie właśnie nasza dusza. I zazwyczaj stara się zadbać o to, byśmy te narzędzia, które będą nam do tego potrzebne, ze sobą mieli. Kwestia jak będziemy je wykorzystywać. Parę razy mówiłem, że młotek jest urządzeniem, które służy do wbijania gwoździ, bardzo przydatnym, tak jak siekiera do rąbania drewna, nieodzownych nawet. Natomiast można tym narzędziem zabić człowieka. Więc oprócz tego, o czym ludzie gadają i co się słucha, jakie narzędzia się ma, to jeszcze trzeba wiedzieć, jak je mądrze użyć. Jak ktoś ma wolną wolę, to potrafi zmienić zdanie. Tak się przejawia wolna wola.
Znaczy nie zmianą zdania, bo to jest skutek. Chodzi o to, że człowiek, który dopuścił do swojego życia różne źródła informacji, czyli w przypadku tego, o czym my rozmawiamy i świadomość duszy, i podświadomość, i bodźce zewnętrzne, czyli potrafi rozsądzić, rozstrzygnąć, podjąć decyzję, to też skutkować to będzie tym, że jeżeli dostanie nowe informacje na przykład jeszcze z innego źródła zewnętrznego, ktoś przedstawi argumenty, oczywiście będzie w stanie swoje poglądy zweryfikować. Człowiek, który kieruje się tylko podświadomością albo ortodoksyjni uduchowieni kierują się tylko na przykład duszą. Oni swoich poglądów nie będą zmieniać, ponieważ nie dopuszczają do siebie innych źródeł informacji. Marzena: „Skoro w każdym z nas jest część źródła, znaczy, że mamy je w sobie. Jesteśmy źródłem”. Marzenko, chciałbym ci to potwierdzić i mam nadzieję, że za czas jakiś będę mógł to zrobić. Natomiast troszeczkę się boję skutków tego, jeżeli co poniektórzy ludzie w to uwierzą, to trochę się boję skutków. Dlatego jeszcze w tej chwili ci tego nie potwierdzę. To tak jak z tą iluzją świata.
Słowo klucz: część, czyli nie jesteś. Nie wiem, tutaj sfera coś pisze, a to chyba dotyczy jakichś wcześniejszych wypowiedzi. A ja już chyba ze trzy komentarze i trzy odpowiedzi i parę wątków poruszyłem, więc nie bardzo wiem chyba już czego to dotyczy. Momencik, cofnę się. „Z iluzją świata fizycznego. Dla mnie iluzją jest branie części rzeczywistości za całą rzeczywistość. Świat fizyczny, duchowy właśnie to tylko części, a nie cała rzeczywistość”. Powiem tak: zależy w jakim kontekście. W kontekście naszych zadań tutaj na ziemi i naszego życia na ziemi. Te cztery płaszczyzny bytu, o których mówiłem i funkcjonowania to jest podstawa.
Oczywiście nasza rzeczywistość wszechświatowa jest inna. Tylko ja nie wchodzę tutaj w te aspekty, ponieważ tak jak mówiłem, koncentruję się na tym, co jest tu i teraz. Więc jeżeli w tym kontekście, Sfero, chcemy rozmawiać, to z chęcią, ale może przy okazji innej tematyki. Mela: „Kolejny program z tą religią”. Religia to jest akurat hamulcowym w poznawaniu rzeczy takimi, jakimi są.Powiem tak: na pewnym poziomie rozwoju świadomości człowiek, żeby zbudować coś nowego, musi pozbyć się wszystkiego, co jest stare. Ponieważ nasz umysł, jak to dzisiaj zostało powiedziane przez któregoś ze słuchaczy, słuchaczek, jest mniej pojemny od pendrive'a, na który dzisiaj pieszczotliwie i współcześnie nazwaliśmy duszę. Więc rozumiem twoją zresztą bardzo często spotykam się z ortodoksyjnym i bardzo negatywnym nastawieniem do religii. Z punktu widzenia dziś możemy tak powiedzieć, że religie uwsteczniają, blokują, blokowały i tak dalej. Natomiast z punktu widzenia ewolucji odegrały bardzo poważną rolę z punktu widzenia ewolucji świadomości. Nawet jeżeli w sensie hamulcowym, to trzeba mieć naprawdę bardzo dużo wiedzy, żeby ocenić proces ewolucyjny ludzkości i jednoznacznie powiedzieć, że ten aspekt był aspektem hamującym, a ten aspekt był aspektem rozwijającym.
Naprawdę ja się nie podejmę takiej oceny. Melu, gratuluję ci odwagi, ale ja się nie podejmę. Niewiara w nic to też wiara. Nie do końca Marzenko. Wiara w nic to też wiara. Natomiast kochani, czy będziecie wierzyć, tak jak powiedziałem, czy nie będziecie wierzyć, czy będziecie to robić tak, czy inaczej, to jedną rzecz mogę powiedzieć z całą pewnością: procesu ewolucyjnego, procesu rozwoju duchowego i rozwoju osobistego nie zatrzymamy. Nie zatrzymamy, bo ten proces rozwoju duchowego i osobistego, proces ewolucji świadomości odbywa się od momentu naszego istnienia. Jeden z naszych słuchaczy, przygotuję się bardziej merytorycznie kiedyś i zacytuję dosłownie jego wypowiedzi, natomiast jestem pod wielkim wrażeniem jego doświadczeń. On w swoich regresjach, chociaż to ciężko nawet nazwać regresją, bo regresja to jest stan, kiedy jesteśmy w pewnym sensie świadomi. Natomiast on swoje doświadczenia czerpał podczas śmierci klinicznych.
Cofnął się aż do jądra wodoru poprzez wszystkie swoje wcielenia. Więc ja takim ludziom też w pewnym sensie wierzę. I teraz to, co powiedziałem: proces ewolucji, proces rozwoju osobowości, rozwoju duchowego odbywa się i toczy i będzie toczył. Toczy się od momentu powstania Ziemi i będzie się toczył dalej. Pytanie jest, czy chcemy w tym procesie uczestniczyć świadomie, czy nie. Więc tak naprawdę to, czy ktoś w coś wierzy, czy nie wierzy, nie zmienia faktu, że i tak uczestniczy, czy mu się to podoba, czy mu się nie podoba. Źródło to mi się źle kojarzy. To jak bym nazywał ojca samcem, który mnie spłodził. Dobra, nie wyhamowałem. Nie wiem, czy to był dobry moment, żeby ten komentarz przeczytać, ale się za to uśmiałem.Czytam czat i zgadzam się z Dosferą.
Marcin, jesteś przewrażliwiony. Szkoda, że ślepka mi się zamykają. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się z wami podyskutować. Panie Sławku, gorąco pozdrawiam. O, jakże mi miło! Dziękuję serdecznie, ja również pozdrawiam, Majko. Fajnie by było, gdyby nie programowali człowieka od wrzucenia w jakieś wiary, tylko pozwalali mu samemu poznawać i odkrywać świat. Więcej wiary w samego siebie i ludzi. Marzenka się pod tym podpisała. Marzenka się podpisała pod tym stwierdzeniem.
Ja oczywiście też nie będę tego, kochani, komentował. Nie będę się odnosił do waszych subiektywnych odczuć, bo to są wasze subiektywne odczucia, wasze subiektywne potrzeby, wasze subiektywne doświadczenie, które jest wam do czegoś potrzebne. Jeżeli potrzebujecie coś odrzucić i szukać swojej własnej drogi, to tak zróbcie. Natomiast pamiętajcie, że chęć zrozumienia, chęć znalezienia sensu, chęć znalezienia własnej drogi i też odwaga, bo pamiętajcie, że z dopuszczeniem świadomości do własnego życia jest związana również odpowiedzialność, bo rozumiejąc system, rozumiejąc mechanizm, rozumiejąc zasady, wytrącamy sobie z ręki możliwość zwalania na innych tego, co w naszym życiu się dzieje. Odwaga wzięcia odpowiedzialności za swoje własne życie pojawia się dopiero na pewnym etapie rozwoju świadomości. Nie zawsze jest tak, że to, co jest dobre dla ciebie czy dla Marzenki, czy dla kogoś innego, będzie dobre dla drugiego człowieka. To jest troszeczkę pułapka, ale pamiętajcie, że ludzie są różni. Gdybyście odarli jakąś afrykańską wioskę z religii czy z ich wierzeń, to zastanówcie się, jakie to mogłoby mieć skutki. Nawet w Polsce jest grono ludzi, którzy tracąc to oparcie, tracąc swoją wiarę, mogliby stracić oparcie życiowe. Dla niektórych ludzi wytłumaczenie „Bóg tak chciał, Bóg miał jakiś plan względem mnie, moich bliskich” jest jedynym wytłumaczeniem nieszczęść, jakie ich spotyka.
I pozbawienie ich tego nie wiem, czy by ich uszczęśliwiło. Więc proszę was, starajmy się budować swoje własne życie, swoją własną świadomość. Próbujmy decydować o sobie. Natomiast z planowaniem życia innym bądźmy, że tak powiem, ostrożni. Budowanie świadomości tak. Natomiast może bez budowania i bez planowania dla nich żyć. Nie da się potwierdzić istnienia Boga. Nie da się też potwierdzić, że nie istnieje. Coś w tym jest. Mela: „Oczywiście, że religia odegrała ogromną rolę, bo jest wszędzie, tyle że trudno, aby było inaczej.
Ale jakby nie patrzeć, to są z tego same wojny. Ja nie widzę w tym żadnego postępu.”Melu, ja nie będę cię przekonywał czy jest postęp, czy nie, bo też nie jestem historykiem, żebym znał wszystkie fakty, żebym mógł to w sposób naukowy ocenić. Natomiast moja wiedza dotycząca świadomości i ewolucji naprawdę pokazuje mi jednoznacznie, że na różnych etapach życia różne rzeczy są nam potrzebne. I tu też zawołam, upomnę wszystkich: pamiętajcie, że to nie jest nasze pierwsze wcielenie. Pamiętajcie, że być może to któreś z nas było tym elementem uwsteczniającym. Być może to któreś z nas było krzyżowcem albo papieżem, który na soborze w VI wieku wyrzucił z religii pojęcie reinkarnacji. Nie wiem. Ale pamiętajcie, że nie jesteśmy pierwszy raz tutaj na tej Ziemi i dopóki nie cofniecie się do wszystkich swoich wcieleń — oczywiście nie namawiam was do tego — to nie rzucajcie takich oskarżeń w kierunku przeszłości, bo nigdy nie wiadomo, czy to nie jest nasze dzieło z którychś tam poprzednich wcieleń. Ostrożnie. Zalecam daleko idącą ostrożność.
Wojny religijne to tylko przykrywka. Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi. Kiedyś chodziło o władzę. Taki syndrom młodych dusz. Władza i panowanie. Z władzą zawsze były związane pieniądze, więc te dwie rzeczy idą ze sobą w parze. Więc ja też uważam, że często religie były tylko przykrywką do tego, by poszerzyć swoje wpływy, a jednocześnie powiększyć swój majątek.
[02:54:00] - I kolejna porcja komentarzy właśnie wylądowała w Messengerze.
[02:54:05] - Właśnie widzę, że mi się ekran przesunął. Money, money, money. Money, money tutaj Majka. Dokładnie. Religia to tylko duchowa forma polityki. Każdy jest odpowiedzialny za siebie. Tak jest Marzenko. I to jest właśnie powód, by starać się nie oceniać innych i też nie dawać rad, bo jedyną rzecz, na którą mamy wpływ, to na samych siebie. Kościół katolicki narzuca moralność i tu duży plus w morzu minusów. Mówię o wymiarze społecznym, nie duchowym.
Są jednak ludzie, którzy potrafią dostrzec pewne zalety. Dobra. Słuchajcie kochani, powiem tak: tutaj się rozwija wątek religijny. Powiem wam tak: nie unikniemy go przy kolejnych audycjach, więc cieszę się, że ta dyskusja przetoczyła się już dzisiaj. Tutaj jest nareszcie komentarz niereligijny. Dokładnie pani Majka pisze: „Panie Sławku, jestem osobą, która przeżyła śmierć kliniczną i nigdy mi nie przyszło na myśl zmuszać kogokolwiek, by mi uwierzył”. No bez wątpienia za życia kontakt z tamtą stroną daje bardzo duży dystans. To jest takie jakby przypomnienie tego, co tam się dzieje. No i to jest też bez wątpienia taki bardzo namacalny dowód na to, że każda dusza faktycznie istnieje. To jest taki impuls dla naszej podświadomości, że nie jest sama.
I to znowu zaczyna się pojawiać.Ale zaobserwowałem, że to się pojawia im dłużej trwa audycja. Także mam nadzieję, że na początku tego nie było. Dlatego Majku bardzo ci dziękuję za ten post, za tą wiadomość. Taki ty możesz wiedzieć, ale innym tego nie udowodnić. O to mi chodziło. Akurat poruszamy się w tematyce, która do udowodnienia jest trudna, więc pozostaje kwestia intuicji, wewnętrznego głosu, wewnętrznej akceptacji tego, co w każdym z nas siedzi. Tak jak mówiłem, każdy z nas przyszedł na świat już z wiedzą i z doświadczeniami. I teraz kwestia, żeby trafić na kogoś, kto nas utwierdzi w tym, że to, co czujemy, to, co myślimy, to jest prawda. Natomiast udowodnić w kwestii duszy, ducha, w kwestiach duchowych jest naprawdę bardzo trudno. Aczkolwiek mam pewien pomysł, ale w następnym odcinku się z wami podzielę i być może też zaproszę do współpracy, do udziału i może to będzie jakiś w końcu naukowy dowód.
Ale póki co pozostaje kwestia mówienia. A ponieważ też nie zamierzam nikogo na siłę do niczego przekonywać, toteż nie będę nic udowadniał. Oczywiście będę bronił swoich poglądów argumentami, które posiadam. Natomiast nic na siłę. Utwierdzanie ludzi w błędnych przekonaniach też jest takie sobie. A mówienie o tym, jak jest, to nie jest odzieranie innych z czegokolwiek, bo kto nie chce, to i tak nie uwierzy. Melu, mi nie chodziło o to, żeby utwierdzać ludzi bądź ich z czegokolwiek odzierać. Mi chodziło tylko o to, żeby nie planować, nie decydować, co dla ludzi będzie lepsze. Natomiast co do mówienia, to faktycznie każdy zrobi z tym, co uzna za stosowne. Ja zresztą też z takiego założenia wychodzę, aczkolwiek nie ukrywam, że jest to efekt ostatnich kilku lat, że każdy ma prawo.
Ja tylko mówię. Natomiast każdy z tym, co mówię, zrobi to, co sam osobiście uzna za stosowne. Moim obowiązkiem, moją potrzebą, moim przeznaczeniem jest tą informację przekazać. Natomiast decyzja należy do każdego osobiście. Mi chodzi tylko Melu, żeby nie planować, nie mówić, że coś dla kogoś będzie lepsze, bo to jest takie troszeczkę... Przez moment mogłem rozumieć, kogoś by mi uwierzył. No właśnie. A jakby nawet było to- Poprzedniego, tej gitary by na szczęście. A nawet jakby to było moje dzieło z poprzedniego wcielenia. No i gitara, bo wreszcie przejrzałem na oczy.
Więc na tym właśnie polega proces ewolucji, że niestety to, co powiedziałem też dzisiaj, że dzisiaj na bazie nieszczęść, na bazie wojen pierwszej i drugiej wojny światowej, na bazie tragedii, śmierci, rozpaczy, strachu powstało podłoże do inkarnacji wielu dojrzałych dusz, które później, w następstwie tych doświadczeń, przez które przeszły, będą walczyć z wojną, będą walczyć z niesprawiedliwością, będą walczyć z wyzyskiem, ponieważ doświadczenie przeżycia śmierci na wojnie będzie w nich na tyle silne, że będą się temu przeciwstawiać. Więc tak w procesie ewolucji pewne-Przykre, smutne, złe, niedobre z punktu widzenia ludzkiego rzeczy powodują zupełnie inny, pozytywny i dobry skutek dla ludzkości. Więc żeby pewne rzeczy oceniać nie powinno się patrzeć przez pryzmat samego siebie. Co mi się podoba, co mi się nie podoba, co uważam za słuszne. Tylko w procesie ewolucji warto spojrzeć na to, co dobre dla rozwoju ludzkości. Majko nic nie udowadniaj. Nie ma takiej potrzeby. Też miałem kilka fiksum dyrdum. Kochani, to co mówiłem, wszelkie doświadczenia, przez które przechodzimy i te związane z pogranicza tak zwanych paranormalnych śmierci klinicznych, fiksum dyrdum, tak jak Marzenka napisała, wizji nie wizji służą tylko jednemu. Służą tylko jednemu.
Tak naprawdę w większości wypadków przekonaniu naszej podświadomości, że istnieje dusza, że istnieje jeszcze inne źródło informacji niż tylko nasza podświadomość. I niczemu więcej. Nie doszukujcie się tam jakichś przekazów, nie doszukujcie się tam jakichś czarów-marów. To jest tylko doświadczenie dla nas. Ja dlatego też nie dzielę się. Powiedziałem wam o złamaniu nogi, bo to jakby jest istotne w sensie jakiegoś tam przekazu. Natomiast nie opisuję wam swoich doświadczeń, bo to były doświadczenia, które miały mnie wprowadzić na odpowiednią drogę. Miały mnie przekonać tak jak wy próbujecie często przekonać swoją podświadomość, że to, co wiecie, jest prawdą. Chodzi o to, że jak czegoś nie da się udowodnić, to nie znaczy, że nie istnieje. To jest błąd logiczny.
Kiedyś podawałem, Sfero, taki przykład, że czy Ziemia stała się okrągła w momencie, kiedy Kopernik wpadł na to? Czy była płaska i w momencie odkrycia stała się okrągła? Czy była okrągła od zawsze, natomiast ludzie o tym nie wiedzieli? I tak samo jest z bardzo wieloma rzeczami. Tu się całkowicie zgodzę. To, że nauka coś wie dzisiaj to fajnie wie, ale to, że jeszcze czegoś nie odkryła, to nie znaczy, że nie istnieje. Także podchodźmy też do nauki z pewnym dystansem, bo mówię to, że nauka jeszcze czegoś nie odkryła, to nie znaczy, że nie istnieje. No dobrze. Mamy kupę takich doświadczeń każdego dnia, tylko ich nie widzimy. Nie widzimy bądź nie słyszymy.
Marzenko, tu się całkowicie z tobą zgodzę, bo czasami nie chcemy, czasami nasza podświadomość nie chce do nas dopuścić. Czasami sami nie chcemy tego do siebie dopuścić. Kochani, powiem wam tak. Już mi siada głos, więc może dzisiaj będziemy powolutku kończyć, bo już nawet herbata nie pomaga. Zwłaszcza że chyba też i komentarze na tą chwilę się skończyły. Biorąc pod uwagę, że przekroczyliśmy już nasze trzy godziny standardowe. Standardowo z naszej godzinnej audycji zrobiły się trzy godzinki, więc bardzo mnie to cieszy. Tu jeszcze coś mam. Każdy patrzy na świat przez własny pryzmat i jest dużo, gdy się wie, co jest dobre dla nas samych, a to przekłada się na to, co dobre jest dla ludzkości, bo my właśnie jesteśmy tą ludzkością. Każdy z nas patrzy na świat przez pryzmat, przez własny pryzmat.
Już dużo jest, gdy się wie, co jest dobre dla nas samych. A to przekłada się na to, co dobre jest dla ludzkości, bo my właśnie jesteśmy tą ludzkością. Melu w jednej kwestii się tylko z tobą zgodzęPonieważ nie jesteśmy tacy sami, więc nie ma też opcji, by to, co było dobre dla nas, było dobre dla innych. W jednej kwestii się z tobą zgodzę, ale nie powiem ci dzisiaj w jakiej. Być może to będzie już w następnym odcinku. Marzenko, ja też mam takie refleksje. Już trzy? Już trzy, tak. Tak zleciało jak zawsze. Czas na tych rozmowach, na tych dyskusjach leci bardzo szybciutko.
Jeden z fajnych komentarzy dotyczących tego czasu był pana Adama na zasadzie: „Czy te audycje są coraz krótsze, czy ten czas coraz szybciej leci?”. Bardzo mnie cieszy, że tak odbieracie te audycje. Ja bardzo lubię poniedziałki z wami w Wielkim Święcie, zresztą wtorki później też, kiedy czytam komentarze pod audycją na YouTubie, jak już się pojawi. Bardzo lubię z wami rozmawiać. Bardzo lubię nasze dyskusje. Bardzo lubię nasze rozważania. Też dzięki wam poznaję nowe rzeczy, poznaję nowych ludzi, co jest nie do ocenienia. Poznaję nowe światopoglądy, więc dla mnie, uwierzcie, to też jest bardzo fajne, bardzo ciekawe doświadczenie. Rośnie we mnie przekonanie, że to jest to, co lubię robić. Tutaj z wami czuję się we właściwym miejscu.
I za to wam też, tym, którzy jeszcze zostali tutaj z nami, bardzo serdecznie dziękuję. Mówię, jeszcze bym z chęcią z wami porozmawiał, ale czuję, że głos mi po prostu wysiada i będę się za chwilę zamiast cmokania, tak jak to jedna ze słuchaczek fajnie napisała, że to cmokanie można odbierać jak całusy. Więc tym razem zamiast cmokania będzie za momencik charczenie. Także poczekamy na pana Marka, aż tam podłącza sprzęty. Z tego co widzę, to nie dostaję nowych komentarzy, więc nie wiem, czy pan Marek już nie chce przesyłać, czy po prostu poszliście sobie grzecznie spać, bo dzisiaj było wolne, a jutro prawdopodobnie większość z nas musi się udać do pracy. Teraz sobie myślę, że rozmawialiśmy teraz na koniec o religiach, o jakichś kwestiach wojen, też o kwestiach ewolucji. I pewnie część z was się zastanawia, dlaczego właśnie teraz jest taki bum. Jest taki wysyp ludzi, którzy poszukują prawdy. Ludzi, którzy mają przeróżne doświadczenia, przeróżne fiksum, jak to Marzenka tutaj napisała. Też mnie to kiedyś zastanawiało.
I dlatego pomyślałem sobie, że warto by było ten temat troszeczkę zgłębićI może byśmy to zrobili przy okazji rezonansu Schumanna i przy okazji fal mózgowych. To będzie bardzo pomocna audycja do transformacji podświadomości. Dziękuję wam kochani. Tutaj się pojawiły pozdrowionka. Ja też was pozdrawiam. Dziękuję za to. Dobrze, Marzenko, masz załatwione. Także panie Marku, pożegnania przyszedł czas. Słuchacze już też.
[03:16:08] - Pożegnania nie ma końca, audycji też jeszcze. Ale już chyba czas powolutku kończyć, bo niektórzy jutro do pracy idą, a to już wpół do dwunastej prawie w nocy.
[03:16:23] - Właśnie tak mówiłem, że niektórzy tutaj są po pracy, też już padają. Majka właśnie mówi, że już pada na pyszczek, więc nie zamęczmy naszych słuchaczy. Zresztą ja też ostrzegałem, że za chwilę zacznę charczeć, więc z mukania zrobi się charczenie, bo już czuję, że głos powoli siada, już i herbata nie pomaga. Także panie Marku, pożegnajmy serdecznie wszystkich, którzy jeszcze przy komputerach, przy odbiornikach. Dziękuję wam za kolejne niezapomniane wrażenia. Uważajcie jutro na siebie i mam nadzieję, że jeszcze się będziemy w tygodniu słyszeli na YouTubie na komentarzach. A dla tych, których nie zobaczę, nie usłyszę, nie poczytam zapraszam na następną audycję za tydzień jak zwykle o 20:00. Trzymajcie się dobrej nocy. Jeszcze raz dziękuję. Pa pa.
[03:17:27] - A mówi te słowa do państwa prowadzący audycję „Świat oczami duszy” pan Sławomir Bączkowski. Oczywiście w archiwum Radia Paranormalium, tam, gdzie są MP3 do ściągnięcia, po MP3 znajdziecie państwo zawsze link do miejsca, z którego można kupić książkę pana Sławka „Po co człowiekowi dusza?”, jeżeli dobrze pamiętam.
[03:17:54] - „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”.
[03:17:57] - O tak, właśnie. A tutaj jeszcze na koniec taki komentarz od pani Marzeny: „Im nas więcej, tym szybciej się rozprzestrzenia i dlatego tylu nowo oburzonych się pojawia”. No rzeczywiście, coś w tym jest. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie. Oczywiście na żywo. Oczywiście już za tydzień.
[03:18:31] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych MP3 czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum Audycji Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.