[00:02] - Świat oczami duszy. Audycja o świadomości na żywo. Zaprasza Sławomir Bączkowski. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie na antenie Radia Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, prosto do twoich uszu, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, rozpoczynamy wlewanie, jak co poniedziałek, kolejnego odcinka audycji poświęconej w całości świadomości „Świat oczami duszy”. Przy mikrofonie jak zawsze Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami jak zawsze pan Sławek Bączkowski. Dobry wieczór, panie Sławku.
[00:44] - Dobry wieczór, panie Marku. Witam wszystkich serdecznie.
[00:48] - Zanim przejdziemy do jednego z tematów, głównego tematu, który będzie dzisiaj się mocno przewijał w audycji, czyli do tematu związanego z podświadomością, bowiem sporo było komentarzy właśnie w tej kwestii, podam tradycyjnie kontakty do Radia Paranormalium. Audycja jak zawsze jest realizowana oczywiście na żywo. Ja oczywiście zapomniałem podłączyć smartfona, ale właśnie się poprawiam. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 53 620 493, 53 620 493. SMS-y oczywiście również odbieramy. Jesteśmy także na Skype'ie. Nasz nick to radio.paranormalium.pl. Gadu-Gadu: 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy także na Facebooku na koncie Radia Paranormalium oraz na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata.
Czekamy także na pytania, komentarze i oczywiście na propozycje tematów świadomościowych i okołoświadomościowych do omówienia na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Także mogę już chyba spokojnie oddać panu głos, panie Sławku.
[02:13] - Dziękuję, panie Marku. Jak zwykle. Kochani, witam was serdecznie. Mam taką malutką zmianę na potrzebę, mam nadzieję, że tylko dzisiejszego odcinka. Zazwyczaj na początku audycji były odpowiedzi z mojej strony na pytania, które się pojawiły. Dzisiaj tego nie będzie. Po pierwsze dlatego, że na sporo pytań znowu udało mi się odpowiedzieć jeszcze podczas trwania poprzedniej audycji, co stało się pewnego rodzaju naszą nową tradycją. Po drugie, chciałbym mieć czas na temat głównie dzisiejszego odcinka. Z tego też wynika druga zmiana i druga prośba do was. Zawsze namawiałem was do dzwonienia i pytania w trakcie audycji.
Dzisiaj was poproszę, abyście nie dzwonili, dopóki nie skończę swojego gadania. A te pytania i telefony, żeby pojawiły się na końcu. Dlaczego? Już odpowiadam. Dzisiejszy odcinek naszej audycji chciałbym jeszcze raz poświęcić tematowi podświadomości, zwłaszcza podświadomości, świadomości i ich wzajemnej zależności i oddziaływaniu na nasze życie. Wiecie dlaczego podjąłem taką decyzję? Ponieważ czytając pytania od was i komentarze, odnoszę wrażenie, że nadal ta zależność, kto jest dla kogo: dusza dla człowieka czy człowiek dla duszy, nie jest do końca jasna. A ponieważ z tym zagadnieniem akurat jest jak z tabliczką mnożenia: jak się jej nie nauczysz, to dalej materiału nie zrozumiesz. Dlatego chciałbym spokojnie jeszcze raz wam to wszystko przedstawić i tą całą wiedzę usystematyzować, zanim pójdziemy dalej. Ostatnio, mam świadomość, zrobiłem to zbyt szybko, trochę chaotycznie, więc należą wam się dodatkowe wyjaśnienia.
Zresztą też były prośby w komentarzach o to, żeby ten temat jeszcze raz poruszyć. Myślałem, że będzie to troszeczkę później, ale znowu na skutek waszych pytań, waszych komentarzy postanowiłem tą kolejność zmienić i te dodatkowe wyjaśnienia za chwilkę się pojawią. Mam tylko nadzieję, że nie będziecie się nudzić. Zanim jednak przejdę do tematu głównego, podzielę się z wami taką swoją małą refleksją prowadzącego. Refleksja, która pojawiła się 1 listopada, czyli niedawno z okazji wiemy jakiego święta. A tak naprawdę przyszła dzięki wam i waszym pytaniomJa też dzięki wam się rozwijam. Zadajecie pytania, których ja sobie nigdy nie zadawałem. Piszecie o sprawach, nad którymi ja nigdy wcześniej nie miałem okazji się pochylić i za to wam z całego serca w dniu dzisiejszym dziękuję i będę wam dziękował, dopóki te pytania będą się pojawiały. Moja pierwszolistopadowa refleksja przyszła wieczorem, kiedy po zmierzchu pojechałem na cmentarz pobyć chwilę sam z moimi bliskimi, którzy odeszli, bo wcześniej byłem z córkami, z zięciami, znajomymi, więc tego czasu na spokojną chwilę rozmowy po prostu nie było. Zwłaszcza lubię rozmowy z moim tatą i z moim synem.
Lubimy sobie od czasu do czasu pogawędzić i w tym celu pojechałem właśnie wieczorkiem po zmierzchu. Była piękna pogoda i gdy przeszedłem bramę cmentarza, uderzył mnie spokój. Pierwszy raz tak wyraźnie go odczułem, a z drugiej strony ukazał się moim oczom widok tysięcy palących się zniczy, świeczek i unoszące się nad tymi zniczami, nad tymi płomieniami emocje. Pojawiła się wtedy świadomość, że każdy z tych zniczy jest związany z jakimś smutkiem, z jakąś tragedią, z jakimiś smutnymi emocjami. Z czyimś smutkiem, z czyimś poczuciem straty oraz bardzo często z żalem do Boga. I powiem wam szczerze, ja też wtedy poczułem do niego żal. Tak, poczułem żal do Boga, ale nie z powodu straty syna, ojca czy innych bliskich i znajomych, ale żal z powodu bezsensu przeżywanych ludzkich tragedii. Dlaczego z tym żalem, smutkiem, poczuciem straty zostaliśmy jako ludzie sami? Dlaczego nikt nam nie wytłumaczył, po co to wszystko jest? Bo samo twierdzenie, że Bóg tak chciał, to przynajmniej dla mnie troszeczkę za mało.
Tyle smutku i żalu, który niczemu nie służy, który nic nie zmienia. I właśnie o to mam do Boga żal. Przyznam wam, że jakbym się tego spodziewał. Przed wieczornym wyjazdem na cmentarz nagrałem filmik na YouTube z okazji 1 listopada. Zresztą polecam go. Część z was już go, z tego, co wiem, obejrzała. W którym zwracam się do wszystkich z prośbą o inną refleksję nad Świętem Zmarłych. Na szczęście zrobiłem to przed wyjazdem na cmentarz, bo po powrocie nie byłem w stanie już nic nagrać. Dlatego też postanowiłem wrócić do tematu podświadomości i świadomości, żeby wasze, nasze, moje cierpienie i poczucie straty, które na pewno każdy z was w jakiś sposób w ciągu tych ostatnich dni przeżywał, nabrał innego, bardziej świadomego sensu. Dlatego też proszę was o udostępnianie tego odcinka naszej audycji, gdzie i komu się da.
Po to, aby jak najwięcej osób nie musiało cierpieć bezsensownego żalu i poczucia straty. Po to, aby za rok było więcej zniczy wyrażających pamięć i szacunek niż żal i smutek. A najbliższe 360 dni do następnego Święta Zmarłych jak najwięcej osób wykorzystało na zmianę swoich relacji, zwłaszcza ze sobą i swoim otoczeniem. I gdy za rok staniemy nad czyimś grobem, żeby nasza dusza nie cierpiała, że następną szansę na poprawę, na naprawę relacji dostanie dopiero w następnym wcieleniu, a do nas dotrze jej głos: „No to pięknie dałeś ciała”. Wykorzystajmy ten rok jak najlepiej potrafimy, z miłością i radością obcowania z ludźmi i samym sobą. Czego wam i sobie z całego serca życzę.Tyle moich refleksji. Teraz pozwolicie, przejdę do tematu głównego. Powiedziałem wam, że na Ziemi rządzi podświadomość, więc od niej zaczniemy. I dzisiaj skoncentrujemy się na człowieku. Na człowieku w sensie fizyczno-emocjonalnym człowieku, takim ziemskim, cielesnym.
Jak powstaje podświadomość? W sumie można by było powiedzieć, że jest to bardzo proste. Człowiek, przychodząc na świat, nic o nim nie wie. Ponieważ rodzi się bez podświadomości, bez żadnych doświadczeń, bez żadnej pamięci. To dusza ma pamięć poprzednich wcieleń. Malutki człowieczek, który przychodzi na świat, nie ma o nim żadnego pojęcia. Jest jak biała tabliczka. Wszystko, co się w jego życiu w ciągu najbliższych dni, tygodni, miesięcy, pierwszych dni, tygodni, miesięcy życia pojawia, jest nowe. I w związku z tym, że jest nowe, jest związane z bardzo silnymi emocjami. Chociaż oczywiście my w tej chwili z perspektywy czasu oceniamy to jako coś zupełnie normalnego, ponieważ większość z nas nie pamięta naszych reakcji na nasze pierwsze doświadczenia życiowe.
O co chodzi, pokażę wam na przykładzie z okresu, który już każdy raczej powinien pamiętać. Zacznę od miłych przykładów, żeby było miło. Na przykład pierwsza randka, pierwszy pocałunek, pierwszy seks, narodziny pierwszego dziecka, pierwszy ślub, pierwszy kieliszek alkoholu, pierwszy film dla dorosłych, pierwszy samodzielny wyjazd samochodem. Oczywiście tych przykładów, kiedy coś pojawia się w naszym życiu po raz pierwszy, jest mnóstwo. Ja tu wybrałem kilka takich, które mi przyszły do głowy. I to są te takie sympatyczne, miłe, aczkolwiek nie takie do końca muszą być. Ale są też takie z założenia, nazywając to, ponieważ rozmawiamy o podświadomości, więc po ziemsku, negatywne. Tych będzie mniej, bo nie chcę tego negatywizmu tutaj za dużo fundować, natomiast chcę pokazać, że one też się pojawiają. Na przykład pierwsza dwója w szkole, pierwsza bójka, pierwszy wypadek, pierwsze rozstanie, pierwsza śmierć jakiejś bliskiej nam osoby. Teraz przypomnijcie sobie swoje własne reakcje w tych momentach.
Bo te przykłady, które ja poruszyłem, już powinniście kojarzyć. Już większość z nas najprawdopodobniej była świadoma tego, w czym uczestniczy. Spróbujcie sobie przypomnieć wasze reakcje. Powiem wam tylko, że podejrzewam, że co człowiek, to ta reakcja będzie inna. I teraz zastanówcie się, jak te reakcje wpłynęły na wasze późniejsze podejście do podobnych wydarzeń. Ja wam tylko przedstawię kilka scenariuszy możliwych. Oczywiście tych scenariuszy, tak jak mówiłem, co człowiek, to scenariusz. Jeżeli przy pierwszej dwóji w szkole usłyszeliście na przykład: „To nic, poprawisz, jesteś zdolna, nadrobisz, dasz sobie radę”, to dodaje ludziom wiary w siebie. Natomiast mogliście też usłyszeć coś takiego, że na przykład jesteście tacy durni jak ojciec, że nic dobrego z was nie wyrośnie, że i tak się tego spodziewaliście, bo i takie scenariusze są. To raczej ta wersja nie dodaje wiary w siebie.
Pierwszy pocałunek i pierwszy seks. W zależności, jaki był i w jakich okolicznościach-Wpływa zawsze na nasze przekonania i podejście do bliskości z płcią przeciwną w dalszym życiu. Jeżeli na przykład dziewczyna nas wyśmiała, prędko do następnej nie będziemy robić podchodów. Jeżeli było fajnie, to z chęcią umówicie się na następne spotkanie, na następną randkę. Na przykład pierwsze rozstanie z ukochaną bądź ukochanym. Jeżeli ktoś, do kogo mieliście zaufanie, powiedział wam, że każdy facet czy każda babka to świnia, to raczej prędko na randki ochoty mieć nie będziecie. Natomiast jeżeli usłyszycie, że jesteście fajnym człowiekiem i na pewno znajdziecie kogoś wartościowego, a ten, kto was porzucił, jest skończonym idiotą, bo stracił taką partię, to raczej łatwiej wam będzie się pozbierać i nie stracić wiary w miłość i w samego siebie. Wszystkich przykładów nie będę analizował, bo wydaje mi się, że to jest dość jasne. Chodzi mi tylko o wniosek. Każde pierwsze doświadczenie w naszym życiu jest związane z silnymi emocjami, a w zależności od tego, jakie wnioski wyciągniemy, sami bądź z czyjąś pomocą oczywiście, decyduje o naszym podejściu do danej sprawy na następnych etapach życia, w naszej przyszłości.
Staje się pewnego rodzaju naszym przekonaniem, naszym poglądem i zostaje zapisane w naszej podświadomości jako taki wzorzec na taką sytuację. Ja tu oczywiście podałem przykłady z okresu, kiedy już w mniejszym bądź większym stopniu nasza podświadomość była uformowana, kiedy mieliśmy już pewne doświadczenia i też rozwiniętą świadomość i możliwość samodzielnego analizowania. Więc niby to były pierwsze sytuacje, ale nasza podświadomość już była w pewnym sensie uformowana. Dla małego dziecka wszystko jest pierwsze i wszystko jest nowe, ale zasada jest taka sama. Pierwsze jest związane zawsze z silnymi emocjami. Zawsze zapisuje się jako wzorzec, który później nasza podświadomość w podobnych sytuacjach nam podsuwa jako rozwiązanie. Z każdym pierwszym doświadczeniem są, tak jak powiedziałem, związane bardzo silne emocje, a wnioski decydują o naszych dalszych reakcjach. I teraz tego nie pamiętacie, bo rzadko kto to pamięta, ponieważ pierwsze okresy życia na Ziemi są bardzo wspierane przez naszą duszę. Ponieważ nie ma jeszcze wykształconej podświadomości, to dostęp do sfery duchowej jest taki bezpośredni, niczym nieograniczony. Nie jest ograniczony naszą podświadomością, naszym mózgiem.
Dusza nie jest jeszcze zagłuszona przez tą budującą się podświadomość i w świecie takiego maluszka zaraz po narodzeniu panuje taka sama bezwarunkowa miłość jak po tamtej stronie. Ile trwa ten okres? Powiem wam tak, według mnie, ale to też zależy od przypadków, od dwóch do trzech lat. Chociaż przyznam się szczerze, że tutaj zdania są podzielone i też znam takie sytuacje, kiedy dusza z powodów przeznaczenia decydowała się na silniejszy, na dłuższy wpływ na zachowanie dziecka niż te dwa, trzy lata. Ale żeby nie namieszać, opowiem wam na tą okoliczność historię mojego kolegi serdecznego z klasy. Chodziliśmy razem doDo klasy. I miał córkę. I ta dziewczynka się urodziła. Fajnie się tam rozwijała, wszystko było w porządku. Nie pamiętam dokładnie, ale właśnie w wieku bodajże trzech czy czterech lat, kiedy dziecko już tak zaczyna troszeczkę czasu spędzać samo, ona przesiadywała w pokoju i z kimś rozmawiała.
Nie cały czas, ale bawiła się, z kimś rozmawiała. Na pytania rodziców mówiła, że ze swoją przyjaciółką. I nie byłoby być może w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nikt tej przyjaciółki nigdy nie widział. Ponieważ na początku było to traktowane przez rodziców jako jakieś dziecięce wyobrażenia. Zresztą nic złego się z dzieckiem nie działo, nikt w tamtym okresie nie robił z tego jakiegoś wielkiego halo. Pierwsze takie niepokojące sygnały pojawiły się, kiedy w wieku sześciu lat zaczęła wspominać o tym, że ona odejdzie, ale żeby rodzice się nie martwili, że tam jej będzie dobrze, że ta przyjaciółka jest tą osobą, która jej w tym pomoże. To takie były jej stwierdzenia. To wzbudziło niepokój rodziców. Na szczęście, nieszczęście nie było zbyt częste. Dziecko było radosne, pogodne i nic nie wskazywało, żeby się czymś specjalnie martwiło.
Kiedy poszła do szkoły, zażyczyła sobie Biblię dla dzieci i zawsze zabierała tę książkę ze sobą. Zresztą też dużo ją czytała, oglądała. Finał tej smutnej historii miał miejsce w drugiej klasie. Dziewczynka była w szkole. Mama ją miała odebrać, ale już też nie pamiętam dokładnie, czy samochód jej się zepsuł. Jakiś problem się pojawił, że nie mogła, więc zadzwoniła do swojego męża, czyli do mojego kolegi. I ten akurat nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności wyjechał z firmy. Był poza Warszawą. Nie było szans, żeby zdążył odebrać dziecko, więc zadzwonił do swojego brata, żeby odebrał małą ze szkoły. Tak się stało.
Podjechali pod dom, w oknie stała babcia i dziecko wysiadło z samochodu. A to jest ulica, nawet nie jest asfaltowa, nawet nie jest kostkowana. To jest ulica, którą dziennie przejeżdża może 30 samochodów ludzi, którzy na niej mieszkają. I nagle ni stąd, ni zowąd pojawił się samochód, który na oczach wujka i babci zabił małą dziewczynkę. Wielka tragedia. Straszne przeżycie dla wszystkich bliskich, którzy do dzisiaj zastanawiają się, czy mogli temu zapobiec. Czy doszłoby do tej tragedii, gdyby to matka albo na przykład ojciec odebrali dziecko? I nie będę was namawiał do odpowiadania na te i inne pytania, z którymi moi znajomi muszą sobie poradzić. I bliscy, i mniej bliscy. Ja opowiedziałem wam tę historię, żeby pokazać, że są sytuacje, kiedy dusza realizując swoje przeznaczenie decyduje się na przejęcie większego wpływu na nasze życie niż normalnie się to odbywa.
Zresztą są dzieci, które jeszcze w wieku pięciu, sześciu lat potrafią widzieć aurę, więc to są takie dość indywidualne przypadki. Natomiast zasada jest taka, że podświadomość tworzy się przez pierwsze dwa, trzy lata, a powstanie podświadomości wypiera, odsuwa naszą duszę, naszą świadomość na drugi plan. Wracając do tematu. Wzorce naszego postępowania, naszych reakcji zapisują się w podświadomości od pierwszych dni naszego życia. Na początku są to wzorce związane ze strachem przetrwania na nowej planecie, w nowym, zupełnie nowym i też niezbyt przyjaznym miejscu.Bo właśnie zostaliśmy, jako takie nowo narodzone dziecko, pozbawieni poczucia bezpieczeństwa, ciepła i pokarmu, który w łonie matki mieliśmy cały czas. Teraz o to wszystko musimy się dopominać. A jak takie malutkie dziecko może się dopomnieć? Płaczem, bo to jedyny sposób wyrazu jakichkolwiek emocji i jedyny sposób komunikacji, jaki jest dla takiego maluszka dostępny. Płacz małego dziecka, niemowlęcia jest wyrazem jego przerażenia, utraty poczucia bezpieczeństwa zakrawającego w jego przekonaniu na zagrożenie jego życia. Myślicie, że przesadzam?
To zastanówcie się nad swoimi emocjami. Gdybyście leżeli w łóżku nie mogąc nic zrobić, nie mogąc ruszyć ani ręką, ani nogą i zostalibyście sami ze świadomością, że nikt was nie odwiedzi przez najbliższy miesiąc. Czy krzyk dorosłego człowieka w takiej sytuacji nie byłby jeszcze bardziej przerażający od krzyku tego malutkiego, przerażonego człowieczka? Tak właśnie wyglądają pierwsze dni życia oczami niemowlaka. I gdyby nie wsparcie duszy, te traumatyczne doświadczenia mogłyby w nieodwracalny sposób wpłynąć na jego zachowania w dorosłości. Co oczywiście nie zdejmuje odpowiedzialności z rodziców za budowanie poczucia bezpieczeństwa i szans przetrwania na ziemi według wizji maluszka. Dlatego ważne jest, aby reakcje rodziców na potrzeby niemowlaczka były jak najszybsze. Więc jak widzicie, to wychowanie zaczyna się zaraz po narodzeniu. Na szczęście oczywiście, jeżeli rodzice się właściwie zajmują swoim maluszkiem, te wzorce zostają zastąpione innymi. Wytwarza się więź, wytwarza się poczucie bezpieczeństwa, zaufania.
Ale zanim to nastąpi, dziecko musi się poczuć bezpiecznie w nowym otoczeniu, które powoli zaczyna właśnie odbierać jako coś przyjaznego i miłego, pod warunkiem, że jest oczywiście otoczone miłością. I wtedy zaczyna się interesować otoczeniem, nawiązywać więź emocjonalną z bliskimi. Ponieważ jego podświadomość jest w fazie budowy, dusza może jeszcze wpływać na reakcje małego dziecka. A jej głównym założeniem takiego maluszka wspieranego przez jego duszę przepełnioną bezwarunkową miłością, jest chęć okazania miłości swojemu otoczeniu, które zaczyna traktować jak swoich przyjaciół. I tutaj powoli zaczyna kształtować się podświadomość. Jeżeli mały człowieczek obserwuje na przykład kłótnię swoich rodziców podczas opieki nad nim, nie rozumie, że to jest kwestia ich podświadomości, ale zaczyna to odbierać jako coś, że to on robi coś źle, że to z jego powodu bliscy się kłócą. Ponieważ on chce dać jak najwięcej radości i szczęścia swoim bliskim. Jeżeli widzi, że tego nie ma, to wydaje mu się w tym serduszku przepełnionym tą bezwarunkową miłością, że to jest jego wina. I to znowu może spowodować u niego powstanie takiego wzorca, że on jest zły dla innych. Może powstać w jego podświadomości wzorzec, że nie wolno okazywać swoich uczuć, że na przykład nie wolno się o coś tam dopominać, ponieważ tym wyrządza się krzywdę swoim bliskim.Wiecie, czym to skutkuje w dorosłości?
Chyba nie muszę wam o tym mówić. Często też, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy taki dzieciaczek zaczyna swoje życie w domu, gdzie jest więcej dorosłych osób i każda z nich oczekuje od niego czego innego. Mama na przykład, żeby poszedł spać. Tatuś właśnie wrócił z pracy, więc by się pobawił. Babcia właśnie się zdrzemnęła po obejrzeniu Teleexpressu i ma ochotę przeczytać dziecku bajeczkę, a dziadek potrzymać na kolanach. Maluszek nie ma pojęcia o tym, że to oni są niezdecydowani. Nieświadomi i egoistyczni. Ten maluszek w swojej miłości chciałby, żeby wszyscy wokół niego byli szczęśliwi tak jak on jest szczęśliwy. Natomiast zaczyna się rodzić w nim takie przekonanie, że mimo swoich usilnych starań nie jest w stanie wszystkich zadowolić. Ja to poniekąd znam z bardzo bliskiego swojego otoczenia, więc uwierzcie mi, że wiem, o czym mówię.
Bo wtedy rodzi się taki wzorzec: co bym nie robił, i tak wszystkich nie zadowolę. Lepiej nie robić nic, bo to nie ma sensu. Staranie się nie ma sensu. I tak ktoś będzie niezadowolony. Tak że widzicie, że te wszystkie sytuacje z pierwszego roku życia mają bardzo duże znaczenie dla naszego późniejszego postępowania. Bo już od samego początku życia człowieka podświadomość zaczyna zapisywać wzorce, które stają się później sposobem postępowania i reagowania w następnych okresach naszego życia i rozwoju. I pamiętajcie, że każda pierwsza sytuacja jest związana z silnymi emocjami. Będę wam o tym przypominał, bo to jest ważne, zwłaszcza jak dojdziemy do transformacji podświadomości. Ale o tym potem. Co się dzieje dalej z naszym małym bohaterem?
Coś już ma zapisane w podświadomości i to od nas zależy co, czyli od rodziców. I oczywiście rozwija się dalej. Na początku jedyny środek wyrazu i komunikacji, jaki małemu dziecku został dany, czyli płacz, służy dziecku do komunikacji z otoczeniem. I w ten sposób zaczyna swoje potrzeby wyrażać poprzez płacz, bo taki ma zapisany z wcześniejszego etapu swojego życia. Mokro — płacz, głodno — płacz, boli — płacz. W ogóle źle — to płacz. Zmieniają się jego potrzeby. Zaczyna się interesować otoczeniem. To jest jeszcze pierwszy rok życia takiego maluszka, ale sposób komunikacji pozostaje bez zmian. Chce zobaczyć świat z góry, czyli na przykład z rąk mamy — płacz.
Chce usiąść, bo ktoś mu tam kiedyś pokazał, że na dwóch paluszkach można się podciągnąć i wtedy się inaczej widzi nie tylko sufit, tylko jeszcze ściany — płacz. Chce towarzystwa i zainteresowania — płacz. Chce się bawić — płacz. I tak dalej. Na początku swojego życia, tego już bardziej rozwiniętego, dziecko w dalszym ciągu używa płaczu do wyrażania swoich potrzeb. Forma, która została sprawdzona w niedalekiej przeszłości. Do tej pory to działało, więc robię tak dalej. Proste i logiczne. I teraz, ponieważ rodzice już wiedzą, że dziecko jest większe, więc próbują tłumaczyć małemu brzdącowi, że muszą zrobić obiad, pójść do pracy. Ale dla takiego dziecka jest to zupełnie bez sensu.
Nie rozumie. Bo według jego logiki i doświadczenia dlaczego płacz teraz nie działa, skoro do tej pory działał? Więc będzie próbował dalej. Tu też powstaje ryzyko, że jeżeli będziemy poświęcali dziecku czas tylko wtedy, kiedy płacze, wytworzy się przekonanie, że ten płaczDziała. Ten mechanizm, kiedy płaczę, ktoś się mną interesuje, czyli osiągam to, co chciałem. Zdaję egzamin i utwierdzę się w przekonaniu, że ten wzorzec jest słuszny. Mało tego, zaczyna się zapisywać następny. Płacz równa się troska. Płacz równa się zainteresowanie. Płacz równa się zabawa.
Płacz równa się opieka. Płacz równa się ciepło. Jeżeli przegapimy ten moment, to ten wzorzec zostanie zapisany w naszej podświadomości i wtedy ludzie podświadomie pakują się w kłopoty. Przeróżne, najróżniejsze. Bo w ten sposób kojarzą sobie to, że ktoś się nimi zainteresuje, że ktoś poświęci im czas. Chcą wzbudzić zainteresowanie swoją osobą. Tak, ten niewinny wzorzec z naszego wczesnego dzieciństwa, jeżeli zostanie zaniedbany, jeżeli nie zostanie w żaden sposób skorygowany, zaczyna się objawiać w naszym dorosłym życiu. Oczywiście ten wzorzec można zmienić, wykazując zainteresowanie dzieckiem w momentach, kiedy się samo tego nie domaga, nie czekając, aż zacznie płakać. Jeżeli jednak rodzice reagują tylko na płacz, to są na dobrej drodze do stworzenia właśnie takiego negatywnego wzorca. Pamiętajcie o tym, że wszystko, co małe dziecko widzi, jest dla niego nowe.
Nie ma wiedzy ani logiki dorosłej osoby. Często spotykałem się wśród moich, zwłaszcza młodszych znajomych, z sytuacją walki z dzieckiem o pilota czy o telefon. I zawsze mówiłem: zastanówcie się, co dziecko widzi, jak tata bierze do ręki pilota. Widzi banana na twarzy, kiedy tata zmienia kanały. Raz się śmieje, raz coś komentuje. W każdym razie jest cały zainteresowany, często uśmiechnięty i najczęściej zrelaksowany, bo leży wygodnie na kanapie. Jest po pracy. Być może pije sobie piwko i jest mu dobrze. I co taki mały brzdąc widzi? Widzi ojca, który jest szczęśliwy.
Szczęśliwy z tego powodu, że wziął podłużny, najczęściej czarny przedmiot do ręki. Więc z czym mu się kojarzy pilot? Z czymś fajnym. Dziecko nie rozumie tego, że tam jest bateria, że tam są guźki, które można zepsuć. Dziecko chce być tak samo szczęśliwe jak ojciec. Dlatego tego pilota chce. I teraz proszę wytłumaczyć takiemu małemu dziecku, na jakiej podstawie i w imię jakich zasad ojciec może być szczęśliwy, a on nie może. Zresztą podobnie jest z telefonem. Może teraz już nie, ale kiedyś odbieranie telefonu: halo? I 40 minut na przykład nabijania, śmiania się, żartów z koleżanką.
I teraz co widzi małe dziecko? Uśmiechniętą i szczęśliwą matkę. Czy trudno się dziwić, że taki mały człowieczek też chce ten telefon wziąć i też poczuć to samo szczęście, które widzi na twarzy bliskich, kiedy biorą telefon bądź pilota do ręki? I też pojawia się pytanie takiego dziecka: czy ja zrobiłem coś złego? Dziecko buduje swoje wzorce na podstawie obserwacji swojego otoczenia, w poczuciu bezwarunkowej miłości do swoich bliskich, których uważa za swoich przyjaciół i chce dla nich jak najlepiej. Dziecko nie obwinia innych. Jeżeli coś jest nie tak, uważa, że to ono zrobiło coś źle. Ja mówię oczywiście o pierwszym etapie jego życia, kiedy podświadomość zostaje budowana pierwszymi doświadczeniami. Później zaczyna się już kopiowanie wypracowanych i sprawdzonych wzorców. I tak naprawdę pierwszą i w zasadzie ostatnią okazję do korekty tych wzorców my jako rodzice dostajemy wtedy, kiedy dziecko zaczyna dorastać, kiedy wchodzi w okres nastoletni i próbuje według tych wzorców i tych przykładów kreować swoje nastoletnie życie.Wtedy zaczynają się tak zwane problemy wychowawcze, ponieważ sporo ludzi nie ma świadomości tego, że sami ukształtowali w ten sposób swoje dziecko.
Tak jak mówiłem, dziecko jest po urodzeniu czystą tablicą, a to my na tej tablicy zapisujemy. My jako rodzice i opiekunowie. I to zależy tylko od nas, co tam napiszemy. I nie gadaniem, nie tłumaczeniem kształtuje się podświadomość, tylko przykładem swojego własnego postępowania. Wszystkie przekonania, poglądy, zachowania, które wnosimy w nasze dorosłe życie, są efektem prób naśladowania naszych bliskich i wniosków, jakie wyciągnęliśmy z ich reakcji na nasze zachowanie. Tak powstaje podświadomość, czyli to, co potocznie się nazywa charakterem bądź wychowaniem. Powiedzcie mi tak szczerze, czy pamiętacie coś z okresu, o którym wam opowiedziałem? Większość ludzi z pewnością nie. Ludzie często, aby sobie przypomnieć, skąd wzięły się ich reakcje, sięgają na przykład do technik regresingu. I powiem wam, ci, którzy tego spróbowali, byli bardzo często zdziwieni, w jak prostych i zupełnie dla nas, dorosłych ludzi, niezrozumiałych sytuacjach powstają wzorce.
Jak innymi, w innych realiach, innymi kategoriami kieruje się taki maluszek, jak on widzi świat. Natomiast wtedy, kiedy te wzorce się już utrwalą, ich zmiana jest trudna. Jak bardzo jesteśmy przekonani o słuszności i prawdziwości wzorców zapisanych w naszej podświadomości niech posłuży za przykład właśnie wychowanie dzieci. Przecież każdy rodzic wie, jak wychować dziecko. I nie to, że wie. Wie najlepiej na świecie, bo to świat się myli. Nigdy rodzic. To jest kwestia, w której nie ma żadnej dyskusji. Jesteśmy w tym mistrzami. A kto z rodziców ma pojęcie o rozwoju emocjonalnym dziecka, o rozwoju jego świadomości, o rozwoju jego osobowości, o budowaniu podświadomości?
Powiem wam w tajemnicy, że znam psychologów dziecięcych, którzy mają problemy wychowawcze z własnymi dziećmi i nie dadzą sobie nic wytłumaczyć. Tak właśnie działa podświadomość. I mówię o faktach. Nie mówię o tym, czy jest to dobre, czy to jest złe, jakie ma znaczenie z punktu widzenia duszy, naszego rozwoju i tak dalej. O tym przy okazji. Teraz, żeby to bardziej unaocznić i usystematyzować, opowiem wam może takie ze dwa przykładziki, jak ta podświadomość zapisana w dzieciństwie, jeden jakiś wzorzec zapisany w dzieciństwie, jak potrafi zdeterminować nasze zachowania w dorosłym życiu. Mam kolegę, który jest bogaty. Który jest tak bogaty, że w zasadzie nie musiałby być już bogatszy. Mało tego, on ma świadomość, że bardzo dużo na siebie, że tak powiem, wziął. Ciągle jest zabiegany, ciągle jest w niedoczasie.
Ciągle goni, ciągle pędzi. Ma w zasadzie wszystko, co większości ludzi do szczęścia wystarczy. Ma dobrze prosperującą firmę. Żona ma bardzo dobry zawód. Nie musi pracować, ponieważ on bardzo dobrze zarabia. Ciągle jakieś ma nowe inwestycje, ma wielkie dzieci. Majątek, dom. Jak czasami udawało mi się go przekonać, żeby wyjechał na jakiś urlop, to z każdym następnym urlopem coraz ciężej mu się wracało. Natomiast jak wracał, wpadał z powrotem w ten sam wir. I mimo naszych rozmów, mimo namawiania go: „Sfolguj, odpuść” i tak dalej, nie był w stanie.Wróciliśmy w luźnych rozmowach do jego dzieciństwa.
I okazało się rozmawiając, że jego ojciec, już wtedy też bardzo bogaty człowiek, starał się go od dzieciństwa związać, uzależnić od siebie finansowo. Nigdy nie okazywał mu ciepła, zawsze był surowy i wymagający i wpoił w nim przekonanie, że on bez niego sobie nie poradzi w życiu. U mojego kolegi powstał symptom, po pierwsze odtrącenia, ponieważ on jako ten mały dzieciaczek bardzo potrzebował bliskości, ciepła i miłości ojca. Nigdy tego nie dostał. Ponieważ ojciec bardzo dużo pracował, bardzo mało czasu przebywał w domu, w jego podświadomości stworzyło się przekonanie, że to pieniądze dają szczęście, że jeżeli będzie miał tyle pieniędzy co ojciec, to ojciec będzie w końcu szczęśliwy. Tak oczami małego dziecka wygląda ocena sytuacji. I on gonił na zabój, ponieważ chciał uzyskać miłość własnego ojca, której nigdy w dzieciństwie nie dostał. To jest jeden z wzorców. Drugi jeszcze tak na szybko wam opowiem. Inny kolega.
Zazwyczaj to kobiety uciekają sprzed ołtarza, natomiast to on uciekał. Jeżeli związek z kobietą zaczynał przechodzić na jakiś bliski etap, to on panikował. Ponieważ, i to też wyszło podczas jakiejś tam analizy, że on nigdy nie zaznał ciepła swoich rodziców. On się bał bliskości. Bliskość napawała go przerażeniem. Tak wzorzec z dzieciństwa przełożył się na jego dorosłe życie i po czterdziestce, dopiero po zmianie tego wzorca się odważył. Gdzie zaliczał i psychologów, i depresje, i jakieś tam inne rzeczy, ponieważ kochał dziewczynę, natomiast nie potrafił, bał się bliskości. Tak to działa. Tak działa podświadomie. Patrzę na zegarek i miałbym ochotę opowiedzieć wam jeden przykład jeszcze mojego kolegi, ale obawiam się, że możemy się tutaj już nie wyrobić, więc- Wyrobimy się spokojnie.
Tak? Bo nie chcę też, że tak powiem, zanudzać, przynudzać. Ale okej, dobra panie Marku, to jadę. To jest też następna smutna historia. Mój serdeczny kolega wychował się w rodzinie, gdzie ojciec był alkoholikiem, a matka nie. I mieli znajomych, przyjaciół, takie małżeństwo, gdzie żona była alkoholiczką, a mąż nie. Jak się domyślacie, nastąpiła nieoczekiwana zamiana miejsc. Dwa małżeństwa się rozpadły i powstały dwa następne. To znaczy alkoholicy stworzyli jeden związek, a niealkoholicy drugi. I ci niealkoholicy wzięli całą trójkę rodzeństwa, że tak powiem, do siebie.
A ci alkoholicy poszli w swoją stronę. Mój kolega był przystojny. Razem działaliśmy w harcerstwie. Był uwielbiany przez dziewczyny. Był fajny, sympatyczny, mądry, poukładany, pięknie grał na gitarze, śpiewał, rozkochiwał dziewczyny. Ogólnie rzecz biorąc naprawdę fajne życie.I wszedł w to życie fajnie. Natomiast zakochał się nieszczęśliwie w młodej dziewczynie. I ten przypadek odmienił całkowicie jego zachowanie i jego podejście. Postanowił zostać ofiarą, tak jak jego ojciec. Ta jedna nieszczęśliwa miłość całkowicie odmieniła jego życie.
Wzorzec wyniesiony z dzieciństwa, alkohol, stał się rozwiązaniem jego problemu. Nałożył się na to jeszcze wzorzec poszukiwania kłopotów po to, żeby zwrócić czyjąś uwagę. Natomiast jeszcze ten alkohol nie był aż takim wielkim problemem, więc ożenił się, urodził mu się syn. Natomiast to już był ten moment, kiedy on zaczął dużo pić. Podczas jednej z terapii żona nie wytrzymała, zabrała syna, wyprowadziła się do matki. On wyszedł po terapii i zaczął pić dalej. Postanowił pójść dokładnie drogą swojego ojca. Jego ojciec skończył jako bezdomny, mieszkający gdzieś na ogródkach działkowych z jakimś psem pod Olsztynem. Wszyscy chcieliśmy mu pomóc. Wszyscy.
Miał mnóstwo przyjaciół. Wiele razy z nim rozmawiałem i pytałem się: „Tomku, czy już nie chcesz być ofiarą?”. Robił wszystko, nawet jak mu się układało, żeby pokazać, jak bardzo jest nieszczęśliwy po stracie swojej miłości, swojego życia i jak bardzo chce podążyć drogą swojego ojca. I podążył. Wiele razy wyciągaliśmy go z różnych kłopotów. W końcu stracił już wszystko. Nie dał sobie pomóc. Grał w przejściu podziemnym na gitarze i w ten sposób jakoś zarabiał. Spał po klatkach schodowych, po śmietnikach, po różnych miejscach. I w końcu zamarzł.
Poszedł dokładnie drogą swojego ojca. Tak działa podświadomość. Jak widzicie, podświadomość powoduje to, że zamiast rozwoju i ewolucji mielibyśmy klonowanie. Nie ruszylibyśmy z miejsca. Dlaczego tak twierdzę? Bo po pierwsze przykłady, które wam przedstawiłem, to w pewien sposób pokazują. A po drugie, zadaniem podświadomości jest podsyłać nam rozwiązania, które sprawdziły się, czyli zadziałały, przyniosły efekt. Ja nie mówię, czy one były dla nas dobre czy złe. Natomiast przyniosły efekt, były skuteczne w naszym dotychczasowym życiu. Wiecie, dlaczego ludzie bogaci częściej osiągają sukcesy materialne?
Bo wychowali się w dobrobycie. To jest ich stan naturalny. Ludzie biedni są przekonani, że będą biedni, a bogactwo jest dla nich marzeniem, często dla ich podświadomości niedostępnym. Patologia rodzi patologię. Sukces rodzi sukces. Sława sławę. Nasza rzeczywistość jest taka jak nasza podświadomość. A podświadomość jest naszym ślepym sprzymierzeńcem, który realizuje wszystko to, w co wierzymy. I na to nie poradzi nawet Bóg. To jest nasza wolna wola.
To ona decyduje tutaj na ziemi, jak będzie wyglądało nasze życie. To jest trochę w myśl prawdy, że każde kłamstwo powiedziane sto razy staje się w końcu prawdą. Świat i wszystko, co nas otacza, jest takie, jakie widzi to nasza podświadomość. Mamy oczywiście możliwość zweryfikowania naszej podświadomości. I taką najlepszą okazją do tego są związki. Bo przecież nie zmieniamy swojego postępowania z powodu tego, że nasze nastoletnie dziecko się zaczyna źle zachowywać. Przecież to ono jest złe. To jest zły wpływ otoczenia, szkoły, koleżanek, internetu. Naszego działania w tym w ogóle nie dostrzegamy.Przecież my zawsze chcieliśmy dobrze. Przecież tyle razy tłumaczyliśmy dziecku, co jest dobre, co złe, jak należy postępować i się zachowywać.
Tylko pytanie, czy sami robiliśmy i postępowaliśmy, jak oczekiwaliśmy tego od naszego dziecka? Czy przykład, jaki dawaliśmy, był zgodny z tym, co mówiliśmy do niego? Ale większość ludzi nie ma o tym pojęcia, więc obwinia innych za taki stan rzeczy i w ogóle nie dostrzega swojego udziału. Takie trzypokoleniowe kopiowanie podświadomości. Właśnie takie przykłady mówią mi, że z tą podświadomością to właśnie tak jest. Kiedy matka mówi dziecku: „Pościel łóżko”, a sama ma rozpieprzone swoje. Bo ona nie ma czasu. Dziecko ma mieć czas, ona nie ma czasu. Wiele jest takich sytuacji, kiedy my się zastawiamy tym, że nie mamy czasu, że musimy zrobić to, że musimy zrobić tamto. I do momentu, dopóki dziecko jest bardzo mocno uzależnione, czyli do tego 10., 11., 12.
roku życia, kiedy ślepo łyka wszystko jak młody indor kluchy, wszystko to, co mu powiemy, kiedy nastolatek zaczyna odbijać piłeczkę i pokazywać to, czego go nauczyliśmy, to wtedy właśnie dokładnie widać skutki naszych działań wychowawczych. Także w każdej sytuacji jesteśmy przekonani z powodu naszej podświadomości, że mamy rację. Oczywiście mam na myśli sprawy życiowe w większości rzeczy. Nie mówię tu o sprawach zawodowych czy kwestiach wiedzy, ale o sprawach życiowych, jak wychowanie dzieci, światopogląd, co jest dobre, co jest złe, jakie postawy są właściwe i co w życiu jest najważniejsze. Bo w pracy to szef się czepia. Znajomych dobieramy tak, by pasowali do nas, a jak już w czymś mają inne zdanie, to albo ich zmieniamy, albo olewamy to, co mówią. Zawsze to świat się myli, nigdy my. Jedynie związki dają nam szansę na zastanowienie się nad swoim postępowaniem, nad swoją podświadomością. Dokładnie tak. Fenomen sprzeczek i kłótni małżeńskich polega właśnie na tym, że spierają się ze sobą dwie podświadomości.
I tylko w związku jesteśmy w stanie tą podświadomość zmienić. I to jest jedyny powód, dla którego zmieniamy swoje postępowanie dla naszego kochanego i jedynego wybrańca naszego serca. Z miłości do niego jesteśmy w stanie ustąpić i zrezygnować z pewnych nawyków, przyzwyczajeń płynących z wzorców naszej podświadomości. Wiecie, dlaczego tak się dzieje i dlaczego w zasadzie często dość szybko i bezboleśnie możemy tych zmian dokonać? Zaraz wyjaśnię. W historii ludzkości od zawsze istniały obrzędy towarzyszące różnym zmianom w naszym życiu. Stawania się dorosłym mężczyzną, wychodzeniu za mąż, zostawania królem czy nowym szamanem na przykład, obrzędy związane ze śmiercią czy urodzeniem dziecka. Po co to było robione? Przecież nie dlatego, żeby się napić piwa czy poimprezować. Zapisywanie wzorców naszej podświadomości jest związane z silnymi emocjami.
Tak jak wam powiedziałem, później ten wzorzec jest powtarzany w wielu kolejnych sytuacjach, aż staje się naszą osobistą prawdą. Aby go zastąpić innym, nowym, bardziej lub mniej świadomym wzorcem, muszą temu towarzyszyć równie silne emocje. W przypadku różnych obrzędów był to na przykład strach lub różne stany uniesienia, często odmienne stany świadomości wywołane muzyką, jakimś ziołem, ale zawsze odbywało się to w atmosferze podniosłości i tajemniczości. Po to, aby dać silnyZnak naszej podświadomości, że coś się w naszym życiu zmienia, że zaczynamy nowy etap życia. W przypadku związków tym silnym bodźcem emocjonalnym jest miłość do naszego partnera. To są też bardzo silne emocje. Czasami jest to też strach przed tym, żeby go nie stracić, ale to w dalszym ciągu są to emocje i wtedy możemy tą podświadomość zmienić dość szybko. Bo drugi sposób jest bardziej pracochłonny, wymaga powtarzania nowego wzorca, aż zrobimy to więcej razy niż dany wzorzec był używany przez naszą podświadomość do tej pory. Chyba że nam bardzo zależy na zmianie tego wzorca. Na przykład, jak przełożymy sobie zapałki do podpalania gazu w inne miejsce, chociaż leżały tam od 10 lat, to wiadomo, że jak odłożymy je w inne miejsce, to za pierwszym razem odruchowo sięgniemy podświadomościowo w tamto miejsce.
Za drugim razem też, ale już za trzecim się zawahamy, bo zależy nam na zapaleniu gazu i na zmianie tego wzorca. Więc jeżeli nam zależy i towarzyszą temu emocje, to oczywiście nie trzeba robić tego tyle razy, ile robiliśmy to do tej pory. O zmianach i transformacji podświadomości jeszcze porozmawiamy. Dzisiaj chciałem, żebyśmy się skoncentrowali na tym, jak ona powstaje, jak się tworzy i czym tak naprawdę skutkuje. I w sumie cieszmy się tym, że żyjemy w takich czasach, jak żyjemy, bo dzisiaj najczęściej oboje rodziców ma jakiś wpływ na wychowanie dziecka, na prawdy, na zasady, jakie w tym domu obowiązują, a w konsekwencji tworzą podświadomość tego dziecka. Do niedawna, chociaż w niektórych rodzinach nadal tak jest, że zasady ustalał mężczyzna. I proces tworzenia klonów był taki łatwiejszy i bardziej naturalny. Kochani, mam nadzieję, że tym razem udało mi się wyjaśnić precyzyjnie, o co chodzi z tą podświadomością i obronić swoją teorię, że podświadomość jest prostą drogą do powstawania klonów. Na szczęście mamy duszę, ale o tym chyba już porozmawiamy w następnym odcinku, bo coś obawiam się, że też może się zejść tyle co dzisiaj. Więc jeżeli są jakieś pytania związane z podświadomością, telefony, prośby, wyjaśnienia, sugestie, inne opinie, pomysły to proszę, zapraszam.
Poproszę, załatwmy temat podświadomości raz na zawsze.
[01:17:02] - Może zróbmy tak, że ja teraz przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, a pan tutaj niech się zapozna z tymi komentarzami, które się pojawiły do tej pory na naszym YouTube.
[01:17:16] - Na YouTubie czy na czacie?
[01:17:21] - Przekazałem panu tutaj na Messengerze wszystkie komentarze, które się pojawiły do audycji. Także nasze numery telefonów to 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium oraz na grupie Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze, no i oczywiście propozycje tematów do omówienia i różne inne ciekawe wiadomości na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:18:37] - No dobrze, odpaliłem Messengerka i tutaj pierwsze widzę komentarze pojawiły się na temat mojej refleksji pierwszolistopadowej. Ja powiem tak: to jest bardzo delikatna sprawa. Ja nikogo do niczego nie chcę namawiać aniAni przekonywać. Mnie bardziej chodzi o to, że zawsze ze śmiercią są związane smutne uczucia: rozstania, pożegnania, utraty, straty, zastanawiania się, zwłaszcza w przypadku młodych ludzi, dlaczego, po co, czy to się musiało wydarzyć i tak dalej. Po co to wszystko? Mnie najbardziej tego 1 listopada zabolało to, że te cierpienia nic nie wnoszą do naszego życia. To mnie najbardziej zabolało, że przeżywamy coś nie wiedząc. Większość ludzi nie wie, dlaczego to się tak odbywa. Po co to wszystko? Po co to cierpienie?
I o ten brak przy tej całej pięknej konstrukcji świata, wszechświata. Tutaj ten jeden element wydaje mi się, że jest troszeczkę zawalony. Brak świadomości tego, po co to wszystko się odbywa. I to jest jedyna moja refleksja i jeżeli nieprecyzyjnie ją wyraziłem, to przepraszam. Natomiast nikogo do niczego, broń Boże, nie chcę namawiać do zmiany swoich zwyczajów, przekonań. I tyle. Ale tu już się zaczynają tematy podświadomościowe, więc na nich się skoncentruję. Chociaż nie, przepraszam. Jeszcze jesteśmy przy Halloween. Okej Tomku, nie przeczytam.
Jezu, ale tutaj widzę, że się bez mojego udziału strasznie dużo rzeczy działo na tym czacie. Tu się pojawia takie pytanie: ego czy podświadomość? Bo tutaj widzę Brian i Nosfera wdały się w dyskusję dość interesującą. Nie wiem, czy reszta słuchaczy też ma wgląd w to, co tam się dzieje, ale to polecam bardzo, bo ciekawa. Powiem tak: ego czy podświadomość? Ja nazywam to podświadomością, natomiast wydaje mi się, że to jest równoznaczne określenie. Dla mnie ego ma taki wydźwięk negatywny, że to niby nasze rozdmuchane ziemskie ego. Takie określenia często padają. Natomiast dla mnie określenie podświadomość jest bardziej techniczne, mniej emocjonalne. Dla mnie to jest to samo, ponieważ to ego buduje właśnie nasz pobyt na Ziemi i nasze zachowania wynikają przede wszystkim z podświadomości, te ziemskie.
Więc dla mnie to jest to samo. O, tutaj Tomku dziękuję. „Potwierdzasz z audycji na audycję w pewnej ilości procent moje doświadczenia i przemyślenia”, za co dziękuję. Ja Tomku też ci bardzo dziękuję i cieszę się, że mogę ci coś potwierdzić. A tak na przyszłość powiem ci: więcej zaufania do samego siebie. Tutaj Tomek też się z nami dzieli, że pamięta parę rzeczy. Nie wiem, czy mogę to przeczytać, ale to jest właśnie dokładnie to, o czym mówiłem. Sytuacja widziana oczami dziecka i interpretacja obrazu jest diametralnie inna niż to, co my widzimy jako dorośli. Dlatego tak ciężko jest zrozumieć, że pewne niewinne sytuacje, które z punktu widzenia dorosłego są niewinneBo to przecież tylko krótka wymiana zdań pomiędzy rodzicami. Natomiast jeżeli ona na przykład pojawia się każdorazowo na okoliczność na przykład kto ma przewinąć dziecko, to w tym momencie takie dziecko odnosi wrażenie, że to źle, że powiedział, że mu jest niedobrze.
To w tym kierunku trzeba te wzorce interpretować. Dziecko nie rozumie słów, zwłaszcza takie roczne, dwuletnie. Przecież jeżeli zaczyna wypowiadać słowo „mama”, pokazując na mamę, to znaczy, że dopiero wtedy zaczyna kojarzyć słowo „mama”. Do tego momentu, skoro nie wypowiadał tych słów, dopóki nie potrafił w jakiś sposób zsynchronizować na przykład z rzeczą, to znaczy, że nie miał pojęcia o tym, że tak jest. Coś tam się pewnie lęgło w tej główce. Natomiast to nie było takie oczywiste jak dla nas, że mama to jest mama i że mama to jest dobry człowiek, że mama jest od opieki. Nie. Dla takiego przerażonego maluszka wszyscy są jego wrogami. Na początku to jest przerażenie. Ten przykład, który wam opisałem, być może nie do końca dotrze, bo w naszej podświadomości jest to, że może ktoś wejdzie, może ktoś zastuka, może ktoś usłyszy nasz krzyk przez okno.
Natomiast taki dzieciaczek jest bezradny. Został wyrwany z ciepłego miejsca i jest przerażony. Po prostu nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić tego przerażenia. I tu jeszcze pan Tomek pisze: „Od narodzin dziecko zapisuje wszystko, co dorosły rodzic robi. Najmniejsze detale, które my jako dorośli powielamy, błędy swoich rodziców. Ale co nam to da teraz, Sławku, że my to teraz rozumiemy?” Na tą chwilę jeszcze nic, Tomku, ale mam nadzieję, że już w następnym odcinku zacznie się to składać w jakąś tam całość. A poza tym obiecałem, że o transformacji podświadomości będziemy na pewno rozmawiać, bo to jest bardzo ważny temat. Naprawdę, powiem wam szczerze, uważam, że jeżeli chcielibyśmy przyspieszyć ewolucję, to ta audycja powinna być puszczana w szkołach, liceach na przykład. Kiedy ludzie są jeszcze młodzi, kiedy łatwiej chłoną pewne rzeczy i kiedy jeszcze nie mają swoich dzieci. Kiedy są jeszcze przed tym momentem, kiedy zaczną te dzieci wychowywać.
Rzadko kto, mało ludzi wie, jak wielka jest to odpowiedzialność. Bo to, co pokażemy dziecku w dzieciństwie przez jego pierwsze dwa, trzy latka życia, to najprawdopodobniej w większości z tych wzorców wejdzie w swoje dorosłe życie i w wieku 18, 20 paru lat na bazie tych wzorców będzie próbował swoje życie zbudować. I dopiero gdzieś po trzydziestce, po czterdziestce przekona się, czy to działało. Więc tyle straconych tak na dobrą sprawę, może nie straconych z punktu widzenia duszy na pewno nie straconych, ale rozmawiamy dzisiaj stricte ziemsko, więc z punktu widzenia człowieka straconych lat. Czytam następny komentarz: „Moim zdaniem ta dzisiejsza audycja w szkołach podstawowych powinna być puszczona na okrągło jako obowiązkowy przedmiot.” Nie widziałem tego komentarza, dlatego się uśmiałem, bo przewinąłem. Tak, zgadzam się, Tomku. Po raz kolejny się zgadzamy. I tutaj Inka też bardzo cenną informację niestety poruszyła, że bardzo często ludzie zmieniają swoje priorytety, jak ciężko zachorują. Wtedy otwierają się oczy na to, co jest w życiu najważniejsze. Przepraszam, musiałem się napić wody.
I tu znowu wracamy do tematu silnych emocji. Właśnie tak jest, że zmieniamy swoją podświadomość na skutek silnych emocji. Powiem wam, to miało być co prawda przy duszy, natomiast powiem wam troszeczkę już o następnym odcinku, że jeżeli upieramy sięJeżeli upieramy się przy realizowaniu wzorców podświadomości, to dusza ma rolę ostrzegawczą. Na przykład w naszej tak zwanej intuicji pojawiają się podpowiedzi: „Zmień coś, zrób coś. To jest niedobre”. To są wewnętrzne głosy, ostrzegawcze i czasami też się pojawiają w naszym otoczeniu. Takie sygnały ostrzegawcze. Jeżeli je ignorujemy, to doprowadzamy do sytuacji, kiedy potrzebujemy bardzo silnych emocji, żeby tę podświadomość zmienić. Takimi silnymi emocjami jest na przykład totalna klęska życiowa albo ciężka choroba. Ale to się dzieje wtedy, kiedy nie słuchamy tych wcześniejszych, delikatniejszych sygnałów ostrzegawczych.
Ale o tych sygnałach ostrzegawczych i roli naszej świadomości w całym procesie transformacyjnym opowiem w następnym odcinku. Teraz tutaj: wychodzimy z ciała, stajemy się bez emocji. Dlaczego? W życiu fizycznym bazujemy na emocjach. Jest to normalne. Tam jesteś tym, czym jesteś, czyli doświadczeniem ciebie kreuje. Troszeczkę nie bardzo Briana zrozumiałem. To jest pytanie: stajesz się fizyczną osobą bez emocji. Kim stajesz się? Ja nie bardzo wiem, czy można stać się fizyczną osobą bez emocji.
Ja takiego przypadku nie znam, więc proszę cię, Brianie, rozwiń myśl, bo ja nie bardzo wiem, jak mam się do tego odnieść. Tutaj dużo tego u Briana jest, ale ja nie jestem w stanie tego ogarnąć. Nie wiem, co, Brianku kochany, miałeś tutaj na myśli, więc przykro mi, ale nie potrafię się do tego odnieść. Ego to coś, dzięki czemu można kontaktować się ze światem zewnętrznym i innymi jednostkami. Dlatego według mnie to nie podświadomość. Podświadomość jest poza ego i wpływa na nie mimowolnie. No nie wiem. Być może jest i taka teoria i ktoś po prostu to inaczej nazwie. Ja aż tak bardzo nie chcę. Mi się też wydaje, że podświadomościowo ludzie próbują komplikować coś, bo jeżeli coś jest boskie, to musi być strasznie skomplikowane.
Jeżeli coś jest kosmiczne, to musi być niesamowicie skomplikowane. Więc to nie może być proste. Prosty jest traktor. Coś jest proste, a coś, co jest kosmiczne, musi być skomplikowane. Może tam coś się oddziaływuje, nie wiem. Dla mnie są dwa źródła informacji. Czy one się tam jeszcze gdzieś dzielą poza tym, nie wiem. Czy na coś tam oddziaływują? Nie wiem. Dla mnie jest część ziemska, którą ja nazwałem podświadomością i jest część nieziemska, boska, uniwersalna, iskra wszechświata, dusza, którą ja nazywam świadomością.
I ja taki podział tutaj w tych audycjach stosuję i nie chciałbym tego zmieniać, bo wydaje mi się, że to jest temat i bez tego wystarczająco skomplikowany. Oczywiście, jeżeli ktoś chce go drążyć, chce go zgłębiać, chce zadawać kolejne pytania i się dowiadywaćJak najbardziej. Jeżeli będzie miał jakąś wiedzę, przemyślenia, dzielcie się tym. Natomiast ja poza te dwie płaszczyzny na razie póki co nie zamierzam się oddalać. Jak wejdziesz, zaczniesz podróżować, ciebie to zmieni. Brajanku kochany. Ponieważ ja prowadzę też rozmowy w kuluarach, czyli na Facebooku bądź pod swoimi filmikami, gdzie pojawiają się komentarze, ale czasami też rozmawiam ze słuchaczami tak nieformalnie. I ostatnio rozmawiałem z jedną z naszych słuchaczek. Mam nadzieję, że dzisiaj też z nami jest. Po moim stwierdzeniu, że po tamtej stronie jest nudno i wcale tam nie ma się co śpieszyć, bo jesteśmy właśnie na ten temat.
I ona powiedziała, że miała odloty, ale jej odloty w życiu do niczego już nie są potrzebne. Jej odloty były potrzebne po to, żeby przekonać się, że tam faktycznie coś jest. I ja też uważam, że te wszystkie doświadczenia OOBE z opuszczaniem ciała, z podróżami są właśnie po to, żeby naszą podświadomość przekonać o tym, że tam coś jeszcze istnieje. Bo uwierzcie mi, że nie znajdziecie tam odpowiedzi na 90% pytań, na które my już znaleźliśmy odpowiedź tutaj na Ziemi. Bo tam nie ma tych odpowiedzi. Jeżeli ktoś chce sprawdzić i przekonać się, że faktycznie coś jest, co zmieni jego podejście na przykład do życia tutaj na Ziemi, to jak najbardziej próbujcie. Natomiast wszystko, co ważne, odbywa się tutaj na Ziemi. I dlatego ja się tym cały czas próbuję zajmować, bo tu jest główna scena. Czasami niektórzy na siłę, że tak powiem, próbują doświadczać tak, jakby to było celem naszego życia. Celem naszego życia nie jest zobaczenie tego, co jest po tamtej stronie, bo to każdy z nas widział i każdy z nas prędzej czy później znowu zobaczy.
W tym czasie, kiedy byliśmy tam ostatni raz, nic się tam nie zmieniło naprawdę. Więc nie wiem, skąd ta ciągota, żeby tam z powrotem zajrzeć. Skoro zdecydowaliśmy się tutaj na zejście na ziemię, to znaczy, że tutaj mamy coś do zrobienia. Natomiast jak ktoś lubi siedzieć w poczekalni. Gdyby podświadomość nie wpływała na ego mimowolnie, to moglibyśmy się zmieniać na pstryku palców. I to jest temat, nad którym się warto zastanowić. Moglibyśmy ją kontrolować jak ruchem ręki bez najmniejszego problemu. Proszę, ciekawa teoria. Ciekawa teoria. Chciałbym, Sfero, odpowiedzieć na to pytanie teraz.
Coś mi wewnętrznie mówi, że to trochę nie tak. Ale ja się nad tym pytaniem zastanowię. Dziękuję ci za nie. Brajanku, wiem, o czym mówię. Tak jest. Źle mnie zrozumiałeś. Ego, naddusza to było, nie wiem, czy to było do mnie, czy do kolegi, z którym pisałeś. Ego, naddusza to doświadczenia poprzednich wcieleń. I to jest właśnie widzicie problem. Może zrobimy taki słownik określeń i wyjaśnimy sobie, co one znaczą.
Bo podejrzewam, że dla Briana ego jest czymś innym niż ego dla Noosfery, a jeszcze czymś innym niż dla mnie. Pojęcie naddusza jest dla mnieNie wiem, czy to jest coś innego niż normalna dusza, czy to jest jakaś część duszy. Właśnie tu się toczy dyskusja. Ego nie ma żadnego związku z poprzednimi wcieleniami, więc to po prostu ja, to, co robi z ciebie jednostkę. Bardzo fajne pytanie i na to mogę z pełnym przekonaniem odpowiedzieć i tu nie ma żadnego błędu. Tomasz pyta: „Sławku, a jaki rejon Polski jesteś? Nie pytam o miasto”. Oczywiście mogę odpowiedzieć z pełną precyzją, dokładnością i świadomością tego, co na to pytanie. Jestem z Legionowa, czyli miejscowości, o której swego czasu było głośno w mediach z powodów politycznych. A to jest miasto zaraz obok Warszawy.
Także nie mam tutaj żadnych tajemnic. Tomku, pozdrawiam. À propos OBE: „Dla mnie OBE to nie wychodzenie z ciała, tylko poszerzenie świadomości poza ego, głębsze warstwy świadomości”. Zgadzam się z tobą tym razem. Tak, już całkowicie. Dokładnie tak. Dusza ogólnie jest poza ciałem. I w ten sposób skończyły nam się pytania.
[01:45:35] - Obawiam się, że się chyba jeszcze nie skończyły, bo widzę, że tu jakieś nowe komentarze się pojawiają cały czas. To zaraz panu odsieję wszystkie komentarze nieodnoszące się do audycji i po prostu wyślę panu te odnoszące się jak najbardziej na Messengera.
[01:46:01] - A ja mam pytanie do słuchaczy. Jakbyście mogli kochani mi odpowiedzieć, bo ja miałem mieszane uczucia: czy to dobrze, że wróciłem do tematu podświadomości? Czy dla was to już nie jest nuda? Że to jest wszystko dla was jasne, proste i czytelne, a ja tu z jakiegoś powodu się uparłem, żeby wałkować jeszcze raz ten nudny temat, o którym napisano już tyle książek. Więc dajcie mi znać, czy to miało sens. Czy to coś komuś dało? I też dajcie mi znać, o czym byście chcieli, żebym powiedział. Przymierzam się za tydzień powiedzieć tym razem o duszy. O tej zależności, o której tak naprawdę od samego początku naszych audycji są pytania: kto? Dla kogo?
Po co? Z kim? I tym zamierzam się zająć za waszym przyzwoleniem w następnej audycji. Natomiast jeżeli to też jest już dla was jasne, to po prostu dajcie mi znać, to nie będę was nudził. Ja wiem, że tutaj większość słuchaczy ma swoje doświadczenia, przemyślenia, bo przecież wiem o tym, że dusze świadomości dziecięcej to w ogóle nie interesuje. Świadomości młode są zajęte zupełnie czymś innym i to jest w ogóle dla nich wiedza bezużyteczna. Więc zainteresowanie takimi audycjami ogranicza się do dwóch rodzajów świadomości, czyli dojrzałej i starej. A to jest związane z tym, że każdy ma już tutaj jakieś doświadczenia. Zresztą to też wynika z komentarzy. Więc po prostu dajcie mi znać.
Jeżeli to jest nudne, to skoncentrujemy się na czymś innym. „Wielu obonautów mówi, że świadomość nie jest w ciele, w mózgu, że jest nielokalna, a jednocześnie mówią, że świadomość opuszcza ciało. To się nie dodaje. To jest sprzeczność”. To nie do końca jest sprzeczność. My mamy dostęp tylko do części tego, co wiemy tutaj na Ziemi, więc nasza dusza jest gdzie indziej, aAle to powiem o tym przy okazji duszy. Bo jesteśmy przy tematach ziemskich, podświadomościowych, więc o duszy będzie za tydzień. „Panie Sławku, po co jest to ciągłe poszukiwanie czegoś poza tym światem? Ja uważam, że na wszystko jest czas i miejsce, czyli wszystkiego się dowiemy w swoim czasie”. Słusznie, droga Inko.
Natomiast pamiętacie, taki wysyp w latach 90. był bioenergoterapeutów. Byli wielcy, sławni, modni. Wysyp był, tak? W tej chwili zrobiła się cisza. Każde tego typu doświadczenie, każda tego typu informacja wpływa na naszą podświadomość. Nasza podświadomość dostaje informację, że jest jeszcze coś innego niż to, co do tej pory wiedziała. Więc to jest pod tym względem bardzo cenne. Dlatego zachęcałem was nawet do różnego rodzaju eksperymentów i podróży. Nie na siłę.
Też ostrzegałem przed tym, że podświadomość każdego z nas zrobi innego Boga, bo musi to przetłumaczyć na znany sobie język. Natomiast dla naszej podświadomości są to bardzo cenne informacje, że faktycznie po tamtej stronie coś jest. Są ludzie, którzy tego nie potrzebują. Inko, jeżeli ty nie potrzebujesz, to znaczy, że ty już to wiesz. Ale jest jeszcze gro ludzi, którzy myślą, że tam coś jest. Słyszeli, że tam coś jest, ale do końca w to nie wierzą, a na pewno ich podświadomość jeszcze odrzuca tą wiedzę. Więc oni poprzez swoje próbowanie, poprzez swoje próby poszerzają swoją świadomość i też transformują swoją podświadomość. „Świadomy sen i OOBE. Kłamstwo. Poza tym to zależy, w których przypadkach”.
Właśnie, o jakie przypadki chodzi? „Tomku. Dziękuję Sławku. Dziękuję za dzisiaj, za profesjonalną audycję i za twoje odpowiedzi. Do następnego. Do usłyszenia”. Tomku, ja też bardzo dziękuję jak zwykle za twoją aktywność i obecność przede wszystkim. I to, że akurat działasz na mnie w sposób taki, że jak czytam twoje teksty, to się bardzo często uśmiecham i za to ci też bardzo dziękuję. „Tomasz znaczna większość ludzi nie zgadza się ze mną. Wyraziłam tylko co myślę.
Inka”. I bardzo słusznie Inko, że wyraziłaś. Po to tutaj też jesteśmy, żebyśmy mogli chociażby spokojnie wyrazić to, o czym myślimy. Bo od tego też jest ta audycja, żebyśmy mogli się wymienić właśnie własnymi poglądami, żebyśmy mogli wymienić się swoimi przekonaniami, swoimi teoriami, swoimi podejrzeniami. Po to właśnie jest ta audycja. Także Inko, rób to jak najbardziej. Zwłaszcza że ja w dużej mierze się z tobą zgadzam. Tu mam informację zwrotną, że żadna nuda. Dziękuję ci Nosfero, bo o to mi właśnie chodziło. Tutaj Brian bardzo cenne informacje widzę techniczne podaje.
Ja z chęcią też to przeczytam. „Co sądzi pan o nadświadomości?” No więc tak, o nadświadomości, pod warunkiem, że zależy, co rozumiemy pod pojęciem nadświadomości. Czy za nadświadomość będziemy uważali to, co jest jeszcze większe, szersze i pełniejsze od naszej świadomości, od naszej duszy?Czyli tutaj za nadświadomość moglibyśmy uznać to, co popularnie nazywamy Bogiem. Czy jeszcze jakieś inne określenie tutaj, czy jeszcze inna kwestia wchodzi w grę? O co bym prosił? O wyjaśnienie, o podpowiedź. Nadświadomość to, Noosfera odpowiedziała: nadświadomość to inaczej superego. Następną audycję poprowadzi Noosfera. Podświadomość to pojęcie z psychologii, zaś nieświadomość to pojęcie z psychoanalizy. Widzę, że tutaj jest dużo wiedzy też takiej zawodowej, więc może byśmy spróbowali to jakoś usystematyzować i ponazywać, tak żeby wszyscy mieli jasność, żeby jakaś nomenklatura słowna się pojawiła w tej audycji.
Myślę, że to też by rozjaśniło wiele niezrozumiałych sytuacji. I tu jest w końcu jeden czytelny. Ja spróbuję na następną audycję przygotować swoją interpretację nadświadomości, superego, ego i tak dalej i może spróbujemy to jakoś unormować. Tu mi się podoba wpis i tu się też zgadzam z Brianem. To jest taki dość precyzyjny wpis, więc przeczytam, bo ludzie by zwariowali, gdyby mieli dostęp do nadduszy ze świata fizycznego. Wiedza też zabija, jak za szybko wchodzimy. Tu się całkowicie zgadzam, że to się wszystko odbywa w odpowiednim dla nas czasie. Myślę, że powolutku dochodzimy do tego etapu, ale to chciałem przy okazji rezonansu Schumanna i fal gamma o tym powiedzieć. Dlaczego nie możemy dostać pełnego dostępu do tego wszystkiego? Ponieważ nie jesteśmy w stanie tego jeszcze przyjąć, a na pewno nasz mózg nie jest w stanie tego obrobić.
Jest zbyt mało jeszcze wydajny i obrabianie 30 impulsów na sekundę to już jest dla niego duży wysiłek, a obrabianie tysięcy impulsów na sekundę na tą chwilę jest jeszcze na ziemi niemożliwe. Tu jest głos w dyskusji. Przeczytam chociaż to nie takie aż tak proste, ponieważ to nie my posiadamy duszę, ducha, a to duch, dusza posiada nas. Jesteśmy dla niej, jego zaczepieniem, receptorem w świecie ciężkim, materialnym, którego ona, dusza jako osoba w 100% energetyczna nie może doświadczyć. Ponadto ów duch ma od kilku do kilkunastu ludzi Ziemian, by pełniej oraz szerzej doświadczać. Dlatego nigdy nie możemy sprzedać ducha na przykład Lucyferowi czy Szatanowi. To nieokreślenie imiona nazwy dla tego samego złego. Sprzedajemy jedynie swoją wolną wolę i wówczas w miejsce wolnej woli Lucyfer wczepia w nas własne sterowanie i to on zarządza od tego momentu sprzedaży naszymi ruchami, działaniami jak marionetką czy pacynką. Duch, który miał nas, nas traci, ale ponieważ ma nas kilku do kilkunastu, musi dokonać rachunku, czy walka z Lucyferem o nas mu się opłaca, czy nie. Oraz jak bardzo poprosimy, czy sami, czy za pomocą osób trzecich, bardzo poprosimy o jego ducha odzyskanie.
Wchodzimy tutaj w tematykę tajemniczą. Z jedną rzeczą się tutaj zgadzam, zwłaszcza ostatnio. Dusza, żeby przyśpieszyć proces poznawania przy przechodzeniu na następny etapŚwiadomości i ewolucji ludzkości dostała możliwość dzielenia się. To prawda. Czyli może się inkarnować w kilku ciałach naraz. Po to, żeby w różnych ciałach nadrobić zaległości w doświadczeniach, których potrzebowała. I to jest jedyna rzecz, z którą się z tej wypowiedzi zgodzę. Jesteśmy zaczepieniem, receptorem w świecie ciężkim, materialnym, którego on, duch jako osoba w 100% energetyczna nie może doświadczyć. Więc właśnie dokładnie tak to wygląda. Natomiast ta zależność: my dla niej, ona dla nas to jest temat następnego odcinka, pod warunkiem, że się wyrobimy.
Znaczy ja się wyrobię czasowo z tematem samej świadomości, czyli samej duszy, żeby jeszcze przeanalizować tą zależność. Więc to, że my jesteśmy dla duszy, to ja się tutaj nie zgadzam, będę tego bronił za tydzień. Natomiast całkowicie się zgadzam i to też jest informacja dla poszukiwaczy tamtej strony, dlaczego tam jest nudno. Ponieważ właśnie tam jest tylko energia. Są emocje, są intencje, natomiast nie ma doświadczania. Doświadczanie w sposób cielesny, fizyczny, czyli na wszystkich płaszczyznach naszego bytu jest możliwe tylko tutaj, na Ziemi. Dlatego tu jest fajnie. Tu jest tak jak nigdzie indzie. I to trzeba docenić. Nad dusza to wiedza zdobyta poprzez wiedzę, nic więcej.
Wiedza zdobyta poprzez wiedzę, nic więcej. Wiedza zdobyta poprzez wiedzę jest tylko wiedzą. Kto z nas nie wie, że nie można jeździć więcej jak 50 kilometrów na godzinę? Wszyscy wiedzą. Jest to głupi przepis, który ludzie ludziom taki los zgotowali. I to jest zupełnie bezsensowny przepis. Bo po co budować samochody, który ma 240 na szafie, żeby jeździć 50 na godzinę? Oczywiście jest to bezsensowny przepis do momentu, dopóki nie zobaczymy na drodze wypadku. A nie daj Bóg jakiegoś takiego poważnego wypadku. Wtedy ten przepis przestaje być bezsensowny, a jeszcze bardziej przestaje być bezsensowny w momencie, kiedy mamy wypadek albo stłuczkę.
Czego oczywiście nikomu nie życzę. Więc sama wiedza jest tylko wiedzą. I z powodu wiedzy nie zmieniamy swojego podejścia do niczego. Zmieniamy swoje podejście poprzez doświadczenie. Muszę sprostować. Urwało czat. Ważne zdanie. O, przeoczyłem coś Tomku. Inka mówi o tym, by czekać, bo samo przyjdzie, a ja się nie zgadzam z tym. Dlaczego mamy czekać?
Słusznie Tomku. Nie ma na co czekać. Dlaczego nie możemy dowiedzieć się teraz? Dlaczego nie możemy o tym gadać? Dlaczego mamy czekać? A co jeśli jesteśmy właśnie Sławku, co niektórzy to zrozumieją. Trochę się pogubiłem Tomku, ale zgadzam się z tobą całkowicie, że możemy oczywiście czekać i ta wiedza, te doświadczenia do nas przyjdą. I ten proces będzie trwał. On się nie zatrzyma. Natomiast powiem tak jeżeli ktoś zabrnął już do tego momentu, że słucha Radia Paranormalium i słucha audycji o świadomości, przeczytał ileś książek, wysłuchał iluś tam audycji, obejrzał ileś tam filmów i ma ileś tam swoich doświadczeńTo na pewno nie po to, żeby czekać.
Zresztą powiem wam też, że świat nie będzie czekał. Etap świadomości młodych w ostatnim okresie naszej ewolucji trwał ładnych kilka tysięcy lat. Moim zdaniem dobrze ponad 10 000 lat. Jeden etap w ewolucji ludzkiej świadomości. I nic się nie zmieniało, było tylko gorzej. I ten etap trwałby dalej. Jesteśmy w tej chwili w momencie przekraczania, przechodzenia na następny etap. I tu już nie ma czasu. Wszystko bardzo przyspieszyło i tu już nie ma za specjalnie czasu. Albo się przestroimy, albo nie.
Tomku, z tobą zgadzam się, że tu już nie ma na co czekać. Nosfera. I z tym ja się też zgadzam. To nie my mamy duszę, tylko dusza ma nas. Choć nam to złe. Dusza ma nas. Moje jedno pytanie jest tylko: po co? Zastanówmy się. To jest zadanie domowe. Proszę się zastanowić, po co my jesteśmy duszy.
Po co my jesteśmy duszy? Na logikę. Po to, żeby mogła na ziemi doświadczać. Po co jej te doświadczenia? Żeby mogła wrócić do nieba? Ona w niebie jest. Więc po co my bylibyśmy potrzebni duszy? Słowo, Nosfero, rozumiem. Chociaż mam to złe słowo. Okej, dzięki za wyjaśnienie, bo nie do końca wiedziałem, jak to interpretować.
Teraz już rozumiem, ale dalej się z tobą nie zgadzam. Witam panie Adamie. Podświadomość. Bo trochę rozgorzała dyskusja. Coś mi się tu strasznie ten ekran szybko przewija. Podświadomość pokazuje nam pewne rzeczy za pomocą symboliki czy wprost. Według mnie za pomocą symboliki. Niektórzy odczytują to, co mówi do nich podświadomość dosłownie. Nosfero, podświadomość nie bawi się w symbolikę. Takie jest moje zdanie.
To jest jak z odruchami warunkowymi i bezwarunkowymi. Nie wiem, czy pamiętacie z biologii była taka lekcja, że jak leci mucha to zamykamy oko i powiekę, żeby chronić oko. To jest odruch bezwarunkowy. Natomiast odruchy warunkowe to są te, które zostały wypracowane poprzez nasze doświadczenia od początku naszego życia i poprzez nasze interpretacje tych doświadczeń. I później to jest tylko jeden do jednego. Nie wiem, czy ktoś z was ćwiczył karate na przykład. Na karate najłatwiej wytłumaczyć, kiedy ćwiczy się tak zwane kata, czyli pewne schematy, tak jakby toczyło się walkę z jakimś przeciwnikiem.Natomiast to się ćwiczy na sucho po to, żeby mieć odruchy. Żeby nie musieć zastanawiać się, co należy w danej sytuacji zrobić. Żeby zapisać te wzorce w podświadomości, ponieważ podświadomość jest szybsza od naszego rozumu. To jest tak, jak panu mówiłem z jazdą samochodem.
Jeżeli na początku rozumem próbujemy to ogarnąć, schodzi nam się bardzo długo. W momencie kiedy wzorce zachowań za kierownicą wejdą nam w tak zwaną krew, czyli zostaną zapisane w podświadomości, dzieje się to automatycznie. Wszyscy sportowcy mówią, że najwyższy poziom wtajemniczenia to jest ten tak zwany automatyzm, kiedy oni nie myślą o tym, co robią. W momencie, kiedy zaczynają myśleć, to wszystko zaczyna źle funkcjonować. To jest trochę tak jak człowiek, któremu się wszystko w życiu udaje. Nie zastanawia się. Po prostu robi. W momencie, kiedy raz się potknie, przewróci, zaczyna pojawiać się strach, lęk, obawa i zaczyna się zastanawiać. I wtedy pewne rzeczy przestają już funkcjonować tak płynnie. No nareszcie, panie Adamie.
„Witam, witam. Mam małą teorejkę, pytanie, ale zostawię je na później”. Dobrze, będę czekał. „Opowiem wam. Mam zgodę, bo ród stary pozwala mi na to powiedzieć wam”. Mów, Brajanie. „Człowiek ma w sobie zakodowany lęk przed gadami, robakami i tak dalej. Lęk pierwotny”. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale myślę, że nie wszyscy. Na Dalekim Wschodzie ludzie się nie boją gadów ani robaków i jedzą to.
Zresztą myślę, że w krajach Ameryki i Afryki też nie mają z tym jakiegoś problemu, więc nie wiem, czy to dotyczy całej ludzkości. Nie sądzę. „Jakie prawa rządzą wszechświatem?” O, Brian Zacharwik chce nam powiedzieć jakie prawa. Z wielką przyjemnością posłucham i jeżeli będzie zgoda, to przekażę to na antenie radia. Także ja jestem jak najbardziej za. Ale jest fajnie. Jak podczas owego pierwszego razu. Ducha człowiek to bardziej skomplikowana zależność. O Jezu. Przeleciało.
Już wracam.
[02:17:43] - Przepraszam. Właściwie przepraszam w imieniu słuchaczy, bo to ja wkleiłem.
[02:17:50] - Znikło mi po prostu i się wystraszyłem. Już jestem, panie Marku, spokojnie, ogarnąłem. To bardziej skomplikowana zależność, więc proszę nie rozumieć moich wypowiedzi, że to wyłącznie duch ma nas, a my z ducha nic nie mamy. Tego nie powiedziałem. W przedmiotowym temacie nie przeczytałem ani jednej książki. Wiedza też nie jest wyłącznie z neta. No i super. Także z chęcią posłucham, Mark, tej wiedzy, bo taka jest, że tak powiem, w sumie najfajniejsza, bo wtedy jest duże przekonanie i moje podejrzenie, że nie płynie z podświadomości. No Sfera: „Ludziom pasuje opcja dotycząca pod tytułem dusza należy do nas. Zaś mówienie, że człowiek należy do duszy kojarzy się im z niewolnictwem”.
Słusznie, Sfero. Tak, jesteśmy panami wszechświata i w ogóle świata i wszechświata, więc to, że możemy być w czyimś posiadaniu w ogóle nie pasuje naszej podświadomości. Więc tak, możemy to, że tak powiem, odrzucać, ale ja w dalszym ciągu czekam na odpowiedź, jaki dusza miałaby z nas pożytek. Po co my bylibyśmy przydatni duszy? Proszę, piszcie, mówcie, dzwońcie. Dusza nie ma żadnych zaległości, nigdzie jej się nie śpieszy w zdobywaniu doświadczeń. To jest wkrętAle ja nie mówię, że dusza się... Jeżeli to padło z moich ust, to przepraszam. Jeżeli taka jest interpretacja. Ja nie twierdzę, że dusza się gdzieś śpieszy w zdobywaniu doświadczeń.
Ja nie twierdzę, że tak jest. Natomiast w naszym interesie jest pośpiech. A dlaczego? To postaram się wyjaśnić w następnej, najbliższej audycji. Ograniczenie wiedzy na tej planecie staje się strachem. Boją się, bo mają ten strach wpisany. Człowiek pierwotny musiał uważać na węże i inne robactwo. Ja tak nie do końca, że tak powiem, z tym strachem pierwotnym. Może jakaś tam namiastka gdzieś jest, natomiast nie uważam, żeby to był tak duży lęk. Może przy bardzo dużej świadomości ktoś ma dostęp do jakichś głębszych pokładów swoich doświadczeń.
Natomiast ludzie mają problemy z pamiętaniem. Zasadniczo większość nie pamięta powodu i emocji, które zadecydowały o takim, a nie innym inkarnowaniu się w tym wcieleniu, więc nie wiem, czemu mieliby pamiętać emocje, które towarzyszyły im kilkaset, kilka tysięcy albo kilkadziesiąt tysięcy lat temu. Nie wiem, ale widocznie jeżeli tak jest, to może tak jest. Może niektórzy to czują. Ja tego tak nie czuję. Ja nie lubię robactwa, ale to z zupełnie innych powodów. Natomiast wolę głaskać kota niż węża, ale węża też mogę pogłaskać. Też ma to swój urok. Zwłaszcza kiedyś bawiłem się z takim małym różowym wężem boa. Nawet mam kilka zdjęć, jak mi wyłazi z kieszeni.
Śmiali się koledzy, że mam węża w kieszeni. Ja takich emocji nie posiadam. Nawet w Biblii to widać. Wąż, diabeł. No dobra, dobrze, że się uśmieszek pojawił, bo Spero boi się. Zaczyna zastanawiać, w jakie klimaty zaczynamy wchodzić. Żeby powiedzieć, że tu jest fajnie jak nigdzie indziej, to trzeba znać cały wszechświat, a tego nikt z nas tu obecnych nie poznał. Poniekąd jest to logiczne, ale z drugiej strony skoro nikt nie poznał całego wszechświata, to trzeba poznać cały wszechświat. Skoro nikt nie poznał całego wszechświata, to też nie można twierdzić, że tu nie jest najfajniej jak nigdzie indziej. Ale to są tylko zabawy słowne.
Natomiast faktycznie ja twierdzę po prostu, że to, co jest w większości z nas, w naszym najbliższym zasięgu, to tu jest zdecydowanie fajniej niż gdzie indziej. Skoro twierdzicie, że to dusza ma nas, a nie my duszę, to dlaczego wielu naukowców, między innymi Tom Campbell, twierdzi, że to my wybieramy ciało avatara pod względem naszych upodobań i intencji. Że to my wybieramy ciało. My to znaczy kto? To dusza wybiera ciało. Że to dusza wybiera ciało, więc tak jakby duch wybiera avatara. To by wskazywało na to, że to duch jest decydentem i że to ciało jest dla ducha. Przy samym założeniu, że duch wybiera ciało, tak możemy z tego wyjść. Tylko pytanie jest też: po co ten duch to ciało wybiera?Czy żeby go wykorzystać, czy żeby go wspierać? Bo ta intencja zmienia też zależność.
A ja widziałem egipskiego boga Ra i co ty na to? Mam uwierzyć, że istnieje? Podświadomość mówi do nas symbolami. Noosfera tak twierdzi, że mówi do nas symbolami. Ja myślę, że to dużo zależy od naszej podświadomości. Tutaj sprostowanie Marka: „Człowiek to bardziej skomplikowana zależność, więc proszę nie rozumieć mojej wypowiedzi, iż to wyłącznie duch ma nas, a my nic z ducha nie mamy”. Tego nie powiedziałem. Kochani, zwłaszcza podczas takiej dyskusji czatowo-radiowej, też ja dostałem jakiegoś tam pstryczka w nos za nieprecyzyjne stwierdzenia tam ze dwa i całkiem słusznie, bo tak to mogło zabrzmieć. Natomiast kochani, podarujmy sobie odrobinę tolerancji. To wszystko się dzieje bardzo szybko.
Wy szybko piszecie, tu jest klawiatura, tu czytacie. Ja to jeszcze gdzieś komentuję. Słuchacie mnie. Ja tu czytam, tu mi pan Marek przewija ekran, bo wrzucił tam następne. Tu ktoś odpisuje. Pierwszy tekst pojawił się trzy strony powyżej, a tu w tej chwili pojawiło się sprostowanie. To się wszystko dzieje w taki bardzo fajny, miły, dynamiczny sposób. Natomiast umówmy się, że też w taki trochę chaotyczny i trochę mniej zorganizowany, więc podarujmy sobie wzajemnie odrobinę tolerancji. Ja naprawdę nie będę przywiązywał wagi do literówek, do znaków przestankowych czy czegoś tam innego. To jest po prostu bardzo żywa, fajna, przyjemna dyskusja, więc nie musicie się też tłumaczyć, że coś tam poszło nie tak.
W takich emocjach, w takich sytuacjach bywa, więc bądźmy dla siebie tolerancyjni. Ale że sytuacja jest skomplikowana, to całkowicie się z panem zgadzam. Panie Adamie, bardzo dziękuję. Pan wie za co. Mela Hosiko: „Doświadczenia na tej planecie to wtopa”. Melu, proszę rozwiń to. Znaczy ja też często takie wrażenie odnoszę i dzisiaj się nawet pewną refleksją z wami podzieliłem, że ten plan nie jest do końca doskonały, ale że wtopa, to już grube stwierdzenie. Także ja bym z chęcią posłuchał twojego zdania. Inka: „My jesteśmy duszy po to, żeby dusza się doskonaliła”. Ale po co ona się ma doskonalić?
Aby Bóg mógł jak duch mocniej, szerzej doświadczać. Gdyby to tak było, to znaczy, że te doświadczenia tej duszy są potrzebne, żeby przejść na inny wymiar. Wtedy faktycznie moglibyśmy się czuć wykorzystani, że ona tam sobie załatwia swoją jakąś karierę w świecie duchowo-energetycznym, a nas do tego wykorzystuje. Więc po co tej duszy się doskonalić? Skoro ona jest tak blisko doskonałości, że w zasadzie się ociera o tą doskonałość. Obcuje z tą doskonałością na co dzień. Bliżej jej tam do tej doskonałości niż tutaj na Ziemi. Tak ja twierdzę. Więc po co ta dusza nas potrzebuje? Po co ona ma się doskonalić?
Po co ona ma doświadczać? Nie wtopa. To doświadczenie. Dlatego kosmici wydają się nam bez emocji.Tutaj jakaś dyskusja: „Taki naukowiec z niego, a naukowych dowodów nie przedstawił. To, o czym Campbell mówi, to interpretacja, a nie fakt. Staniemy się jak oni. My, ludzie nie pozwolimy na to.” Tu jakieś wojny kosmiczne się szykują. „Marku, pamiętajmy, że Campbell jest ze służb.”
[02:32:41] - Tutaj niektórzy zwracają uwagę na współpracę w przeszłości Toma Campbella z wojskiem i z NASA, także doszukują się tutaj pewnych teorii spiskowych, że to tak naprawdę agent tajnych służb mający siać dezinformację. Mnie osobiście takie-
[02:33:04] - Tylko w jakim celu? Bo akurat w tej branży sianie dezinformacji byłoby dla mnie co najmniej.
[02:33:17] - Ja panu powiem szczerze mówiąc, że takie doszukiwanie się na siłę jakiejś dziury w czyjejś działalności, szczególnie w takiej tematyce, to jest po prostu dla mnie śmieszne i tyle. I tyle w tym temacie ode mnie.
[02:33:34] - Dzięki panie Marku, bo właśnie pan nam siedzi po tej drugiej stronie i w ogóle pan nie uczestniczy w naszej dyskusji. Także cieszę się bardzo, że i pana się udało wciągnąć tutaj.
[02:33:46] - Ja tutaj bardziej ogarniam właśnie tę stronę chatowo-techniczno-dźwiękową, to ja mówię ci.
[02:33:53] - Domyślam się, że też ma pan co robić w tej chwili.
[02:33:55] - Duchem trochę jestem.
[02:33:58] - Że tutaj trochę tych komentarzy cały czas się gdzieś pojawia. „Dusza ma nas na tej samej zasadzie, na której my mamy ubranie. Nasze ciało jest w pewnym sensie pośrednikiem w doświadczaniu fizyczności.” Melu, ja to też rozumiem. Tylko po co? „Mark powie zawsze tylko część prawdy i to tę nieistotną.” Nie wiem, to chyba jest gdzieś do wcześniejszego komentarza, ale ja nie wiem do którego. „Campbell jest...” Dobrze. „Bawię się w OBE pań Sławku. Jeśli podświadomość nie używa symboliki, to znaczyłoby, że egipski bóg Ra istnieje, bo go spotkałam. Spotkałem. Przepraszam, bo czym ma być OBE, jeśli nie wglądem w podświadomość?” I tutaj, że tak powiem, może dotarliśmy do sedna naszych nieporozumień.
Podświadomość w moim przekonaniu i w tym, o czym dzisiaj mówiłem, i o czym mówię od jakiegoś czasu, jest zapisem wzorców, ale nabytych tylko i wyłącznie podczas tego wcielenia. To jest taki biologiczny mechanizm, który ma ułatwić człowiekowi życie, żeby nie musiał z każdą sytuacją przypominać sobie i zastanawiać się, co ma zrobić. To jest taka jakby pamięć doświadczeń. To tak, jak nie wiem, jakbyśmy codziennie rano się budzili i musieli sobie przypomnieć, jak się nazywamy, gdzie pracujemy, czym się zajmujemy, jak mamy dojechać do pracy. To się zapisuje w pamięci. I to nam ułatwia życie. I tak samo jest z podświadomością. To nie jest żaden boski wymysł. To nie jest żaden wymysł wszechświata. To jest zwykły, taki biologiczno-fizyczny mechanizm zapamiętywania pewnych doświadczeń i budowania na ich podstawie swoich reakcji.
To nie ma nic wspólnego z duchowością, to nie ma nic wspólnego z duszą. To jest po prostu, nie wiem, małe murzyńskie dziecko zje, bo w podświadomości też na przykład zapisujemy smaki. Czyli małe dziecko murzyńskie zje jakieś mleko z jakiejś cuchnącej tykwy, którą każdy człowiek wychowany na mleku Bebiko albo na jakichś innych, bardziej przyjaznych środkach po prostu by zwymiotował. Natomiast on je wcina i się cieszy. Ponieważ jak matka go odstawiła od cyca, to znał jeden smak, a być może nigdy tego cyca nie dostał.Natomiast był głodny. Nie ma porównania. Nie jadł lodów czekoladowych, kanapki z nutellą ani mleka Bebiko. Natomiast dostaje coś, co napełnia mu brzuszek, powoduje uczucie ciepła i sytości. I w tym momencie temu smakowi zostaje przypisane bardzo przyjazne, bardzo wesołe, bardzo radosne doświadczenie. Najedzenie, ciepło, zlikwidowanie głodu i tak dalej.
I ten smak będzie mu się zawsze kojarzył z czymś przyjemnym. Nasze smaki też są zapisywane w naszej podświadomości. Coś jest lepsze, coś jest gorsze. Jeżeli mama robiła nam zupę, to ta zupa zawsze będzie najlepsza na świecie. Wszystko to jest zapisywane jako doświadczenie w naszej podświadomości. To jest zwykły ziemski mechanizm. On nie ma nic wspólnego z żadną duchowością. Dlatego on nie może obejmować zapisów z poprzednich wcieleń, ponieważ jest przypisany do konkretnego ciała, do konkretnych ziemskich doświadczeń, bo na podstawie tych ziemskich doświadczeń zapisują się wzorce w podświadomości. No nic, ja się już nie rozkręcam. Miłego wieczoru życzę Sławku i wszystkim.
Pozdrawiam i do następnego Tomku. My ciebie też pozdrawiamy. Ja bardzo serdecznie. Dobrej nocy. Odpoczywaj. Ja tak tutaj widzę, że o jakichś dowodach toczy się dyskusja. Ja powiem wam szczerze, odezwał się do mnie człowiek. Zresztą prowadzę dość ciekawe ostatnio rozmowy, też dzięki radiu, dzięki tym dyskusjom, które tutaj prowadzimy. Odezwał się do mnie człowiek, który szuka ludzi, człowieka, który chciałby i miałby możliwości naukowego udowodnienia istnienia duszy. Konaszko tak się urwał, bo ma jakieś straszne problemy, nie wiem z czym.
Ja zresztą prosiłem go o zgodę, żeby opublikować, żeby udostępnić jego stronę na Facebooku czy na YouTubie. Natomiast on się komunikuje z duszą. I być może dzięki niemu, jakiejś tam najbliższej współpracy ten temat naukowych dowodów uda się w jakiś sposób przybliżyć do możliwości naukowego udowodnienia istnienia duszy. Ciało jest potrzebne duszy jak awatar graczowi, a poza tym my jesteśmy ciałem i duszą. Neriad, tak, tu się całkowicie zgadzam. My jesteśmy ciałem i duszą. Ta współpraca jest non stop. Ta współpraca i wpływanie wzajemnie na siebie jest cały czas. I tu się z tobą zgadzam. Natomiast ciało jest potrzebne duszy jak awatar graczowi.
Jak awatar graczowi. Gracz steruje awatarem po to, żeby awatar osiągał jakieś sukcesy, a gracz miał z tego korzyści. Rozumiem taką zależność. Że taką samą zależność przypisujesz współpracy pomiędzy ciałem a duszą. Sławku, czy według ciebie to my mamy przypisane ciało, ciała z przeznaczeniem wbrew naszej woli, czy może jest tak, że to my wybieramy ciało i je programujemy i nadajemy mu wygląd pod względem naszych poprzednich wcieleń? Pokrótce powiem, bo szerzej ten wątek będę chciał rozwinąć właśnie w momencie, kiedy usystematyzujemy wiedzę odnośnie duszy.Nie mamy przypisanego ciała wbrew naszej woli, ponieważ dusza nie ma płci i dusza, obydwie strony, obydwie płcie i obydwie strony medalu musi poznać i chce poznać. Więc ciało nie jest w żaden sposób przypisane. Programujemy je i nadajemy mu wygląd. W pewnym sensie programujemy je. Dusza wybierając otoczenie, rodzinę, w której się inkarnuje, w pewien sposób wybiera ciało, a poprzez posiadanie, poprzez wiedzę, jaką podświadomość mają rodzice dziecka, które się narodzi, wiedzą, jak ci rodzice to dziecko zaprogramują.
Więc w pewnym sensie są przygotowani na to, że będą się inkarnować w ciele, które będzie wyglądało mniej więcej tak, jak wyglądają rodzice i zostanie zaprogramowane taką podświadomością, jaką posiadają rodzice. Więc poniekąd dusza inkarnując się ma świadomość tego. Z badań wpływu intencji i tego, czy jest pozytywna korelacja większa niż przypadek. Pana Adama bardzo serdecznie witam z jego konkretami. Bardzo dziękuję, panie Adamie. O pośpiechu duszy powiedział pan przy okazji podziału duszy na wiele ciał i niby dzięki temu miałaby szybciej zbierać doświadczenia. Droga Melu. Powiedziałem, że zostało dane przyzwolenie na taką operację, że dusza dostała przyzwolenie na to, żeby inkarnować się w kilku ciałach naraz. I niby dzięki temu miałaby szybciej zbierać doświadczenia. Tak, bo chodzi o to, że to, co powiedziałem, ale też nie chcę się zbytnio rozpędzać i wam za dużo mówić na przyszłość, bo nie będziecie chcieli słuchać następnych audycji o przechodzeniu na następny etap rozwoju.
Zbierajcie te informacje, które mówiłem o Hitlerze, o zagrożeniu, o tych planetach, które zostały zniszczone, że my w zasadzie przez ostatnie kilkadziesiąt lat balansujemy pomiędzy przejściem na następny etap a samozagładą. I jeżeli ten proces przejściowy będzie trwał zbyt długo, to niestety cały czas istnieje zagrożenie, że jakiś szaleniec zdecyduje się w przypływie nie wiem czego, nie chcę się zastanawiać nad tym, że jednak naciśnie guzik. I aby ten proces przejściowy jak najbardziej skrócić i zminimalizować ryzyko, że jednak ludzkość tej samozagłady dokona, ten proces przejściowy postanowiono jak najbardziej skrócić. Oto tak w tym, ale oczywiście ja do tego wątku wrócę w następnych audycjach. Dobrze. O fizyce kwantowej, kochani, nie będę z wami rozmawiał, ale kiedyś do tego usiądę. Zresztą mam nadzieję, że będę miał ku temu okazję i powody z powodu swoich poszukiwań i waszych pytań. Zadając sobie pytanie o to, czy dusza ma mnie, czy ja duszę, trzeba sobie wpierw odpowiedzieć na pytanie: gdzie jest to ja, które wychodzi z ust naszego ciała fizycznego?Bardzo dobre pytanie. I tu się zgodzę z Nosferą: zamęt pojęciowy. Mela Hoshiko: „Po co duch wybiera ciało?” Rozumiem, że pytanie dotyczy tego, po co wybiera konkretne ciało.
Czyli konkretne ciało jest związane z konkretnymi ludźmi i z konkretnym otoczeniem. I o tym będzie następny odcinek. Może to jest właśnie pułapka. Ja tego tak nie odbieram, ale... Witaj, Tomku. Widzisz, mówiłem ci, że widzisz uśmiech na mojej twarzy. Nie wytrzymam. Chyba muszę jej jeszcze coś napisać. Dusza to ja najbardziej rozumiem właśnie jako podświadomość w naszej głowie. Miałem niby śmierć kliniczną, lecz to lekarze mnie uratowali.
Słuchajcie kochani, mówiłem wam, że ja za specjalnie dużo książek nie przeczytałem w tej tematyce, rzekłbym nawet trzy i pół. Filmów na YouTubie też nie obejrzałem. Zresztą nadal staram się nie oglądać, żeby nie wprowadzać właśnie tego zamętu ani sobie w głowie, ani wam. Nie wiem, jak inni określają pewne zależności. Ja, żebyśmy mieli jasność: podświadomość to jest coś, co jest rejestracją dotyczącą obecnego ziemskiego wcielenia. Jest przypisana do ciała, do rodziny, do okoliczności, do otoczenia. Podświadomość, jak najbardziej ziemski, biologiczno-fizyczno-emocjonalny element. Natomiast dusza to jest ta nasza część duchowa, ta nasza cząstka Boża, ta nasza cząstka uniwersum, ta energia, która posiada świadomość, w której są zmagazynowane informacje z poprzednich wcieleń. Tam, gdzie się magazynują wszystkie doświadczenia związane z naszymi poprzednimi inkarnacjami. I ja się koncentruję na dwóch podziałach: na podziale na część ziemską i część boską i duchową, czyli podświadomość ziemska, dusza i wynikająca z niej świadomość, część duchowa, boska.
Więc jeżeli mówię o podświadomości, to już wiecie, o czym mówię. Jeżeli mówię o duszy, to też już wiadomo, o czym mówię. I też doprecyzuję to w następnym odcinku, żebyśmy mieli właśnie tak, jak Nosfera zaznaczyła, żebyśmy nie mieli chaosu. Inka: „Dusza się doskonali, by ludzkość przetrwała na Ziemi”. I to jest odpowiedź, która prawie zasługuje na nagrodę. Właśnie, muszę wymyślić jakiś konkurs. Muszę wymyślić konkurs, bo czymże jest fajne, miłe, profesjonalne radio bez konkursu? Może to nie będzie konkurs SMS-owy, ale coś wymyślę. Nie wiem, czy to będzie nagroda, ale jedyna rzecz, która mi przychodzi: zwycięzcy wyślę swoją książkę z autografem. Co wy na to?
A wracając poważnie do tematu: dusza się doskonali, aby ludzkość przetrwała na Ziemi. I tu zaczynamy kręcić się koło prawdy. Ale oczywiście zostawię sobie to na następny odcinek. Zresztą też po to, żeby was zachęcić. „Chcesz dominować nad innymi istotami, musisz pozbyć się lęku i być bardziej pewny siebie. Jeśli chodzi o te wibracje, to pamiętaj, że podobne przyciąga zawsze podobne”. Tajemniczo napisane. Rozumiem, że wyrwane z jakiegoś kontekstu dyskusji, ale nie zawsze podobne przyciąga podobne. I tak jak wam nawet mówiłem dzisiaj o podświadomości, że jeżeli podobne przyciągnie podobne, to różne są z tego efekty. Nie zawsze takie, jak byśmy chcieli.
A poza tym, jeżeli podobne spotka się z podobnym, to jest trochę jak był taki... ja lubię takie żydowskie kawały, cygańskie, chińskie, bo one zawsze niosą ze sobą jakąś dużą mądrość i taki dystans. Kiedyś był taki kawał jak dwóch najmądrzejszych... żydowskich rabinów, mędrców miało jechać jednym pociągiem. I młody chłopiec postanowił się przyjrzeć, jak będzie wyglądała ta pasjonująca rozmowa dwóch najmądrzejszych ludzi w jego świecie. Jakoś się przedarł, wyjechał, rower sprzedał, gdzieś na ten pociąg się dowiedział. I w końcu zakradł się do tego przedziału, w którym oni jechali. Oczywiście dwóch panów z brodami, dostojnych. Przywitali się, przedstawili się, usiedli naprzeciwko siebie. Jeden wyjął książkę, drugi wyjął książkę.
Zaczęli sobie coś tam czytać. I młody chłopak tak siedzi, siedzi, siedzi i nie może się doczekać na tę dyskusję. W końcu nie wytrzymuje. Mówi: „Jak to? Dwóch najmądrzejszych ludzi. Ja tu się spodziewałem jakichś pięknych dyskusji i tak dalej”. Na co jeden z nich mówi: „On wie wszystko, ja wiem wszystko, o czym będziemy dyskutować?”. To podobne nie zawsze służy rozwojowi. Dominacja to wzbudzanie lęku. Dominacja to wzbudzanie lęku.
Niekoniecznie, Nosfero. Nie zawsze dominacja polega na wzbudzaniu lęku. Można dominować z powodu szacunku, jakim cię ludzie obdarzają. Kiedyś tak właśnie wybierano na przykład radę starszych. Nie dlatego, że byli najsilniejsi i budzili lęk, tylko dlatego, że byli najbardziej doświadczeni i najmądrzejsi. Dominacja oparta na lęku to wymysł dusz młodych. Tak, Sławku, ego i podświadomość to biologiczny mechanizm. Tyle że ego jest na zewnątrz, a podświadomość wewnątrz i działa mimowolnie, w przeciwieństwie do ego. Czyli ty ego widziałaś tego sfinksa czy tam jakiegoś boga Ra, nie podświadomością? To tu ewentualnie byłbym w stanie jakoś ogarnąć w swoim umyśle i zrozumieć, jak do tego mogło dojść.
Co sądzi pan o ewolucji? Bardziej mi chodzi o nadczłowieka. Już samo określenie „podświadomość”, „nadświadomość” nie podoba mi się. Więc pojęcie nadczłowieka też troszeczkę kłóci się z moim światopoglądem. Ale oczywiście odniosę się do tego w następnym, nie wiem, czy zdążę, odcinku, ponieważ jest to taki temat, który wymagałby troszeczkę więcej czasu. I też chciałbym, żeby on wynikał ze świadomości. To tak teraz w skrócie. Natomiast postaram się do tego tematu wrócić. Oczywiście tak się asekuruję: „postaram”, bo ci, co obserwują, co się dzieje w tej chwili na czacie, później co się dzieje pod audycją, później jeszcze na moich filmikach na YouTubie, do tego na Facebooku, to czasami coś po prostu może mi umknąć. Więc jeszcze raz proszę, przypominajcie mi się, że na przykład obiecałem, że coś poruszę, a nie poruszyłem.
Tu nie ma żadnej mojej złej woli, tylko logistycznie jeszcze tego na tyle nie zorganizowałem, żeby nad tym panować tak, jakbym chciał. Zwłaszcza kochani, że nie wiem, czy wiecie, ale spędziliśmy ze sobą raptem miesiąc i troszeczkę, a już tyle się wydarzyło. Tak że dajcie mi jeszcze chwileczkę, żebym to wszystko poukładał. Sławek to tak jakby nasz wspólny głos, a przynajmniej mój. Umie się wypowiedzieć, więc po co mam psuć audycję swoim telefonem? Jarczek, jeśli możliwe. Okej, jasne, Tom.Jasne Tomku, chociaż z chęcią kiedyś będę pewnie cię namawiał do tego, żebyś zadzwonił, bo też chciałbym nasz wspólny głos, twój usłyszeć. Sławku, skoro jest ten wielki spór wśród naukowców o to, że świadomość wygenerowała się w mózgu przez związki chemiczne, to, że Hawking mówił, że po śmierci kończymy się jak zużyty komputer. A tu będzie dalszy ciąg. Według mnie to totalna bzdura, bo jak wyjaśnisz zjawiska takich jak: jak można mieć uszkodzony mózg i być upośledzonym umysłowo i być jednocześnie geniuszem?
To jest, że świadomość wygenerowała się w mózgu poprzez związki chemiczne. Nie. Jeżeli o świadomości mówimy o tej, co ja nazywam świadomością, czyli świadomością niesioną i budowaną poprzez wszystkie nasze inkarnacje, zapisywane w duszy i weryfikowane po naszej śmierci w obliczu z uniwersalną mądrością, miłością i dobrem, to nie umiera. Gdyby tak było, nie siedzielibyśmy dzisiaj do tej pory i nie dyskutowali o tym, ponieważ żadne z nas nie byłoby w stanie tak długo dać się oszukiwać, że tam jednak nic nie ma, bo to by świadczyło, że tam nic nie ma, że dusza nie istnieje i tak dalej. Więc nie, ja się całkowicie z tym nie zgadzam, bo to by było przyznanie się do tego, że was wkręcam tutaj w jakąś aferę albo coś takiego. Natomiast co do genialności i problemów na przykład z tożsamością seksualną, to co w tej chwili stało się problemem i o co jest taka duża walka związana z równouprawnieniem i tak dalej, akceptacją odmienności seksualnych, z tymi zamianami płci podczas życia, czy na przykład z genialnymi dziećmi. Jeżeli wyłączymy mózg, a czasami nam się to udaje w stanach medytacji, w różnych stanach, czasami nawet chorobowych czy farmakologicznych, to nie znaczy, że przestajemy funkcjonować. Tylko wtedy wyłączamy też naszą podświadomość i wtedy do głosu może spokojnie dojść nasza świadomość, nasza dusza. Więc ta genialność i to upośledzenie umysłowe może być właśnie tym czymś, co wyłącza mózg i daje upust i możliwość wykazania się naszej duszy wszelką wiedzą i wszelkimi umiejętnościami, które tam są zmagazynowane. I czasami genialne przypadki genialnych ludzi, genialnych dzieci wynikają z tego, że ci ludzie wykorzystują umiejętności nabyte podczas poprzedniego wcielenia.
A tutaj je tylko pokazują. Już mają to. Po prostu przychodzą z tym na ten świat. Więc takie jest moje zdanie na ten temat. Skoro jest współpraca między duszą a nami, to kto na kogo ma większy wpływ? Jeśli dusza ma większy wpływ na nas, to znaczy, że to dusza posiada człowieka. Posiada to złe słowo, ale wiadomo, o co chodzi. I to też będzie szerzej w następnym odcinku. Natomiast teraz powiem tak: współpraca między duszą a naszą podświadomością w dużej mierze jest uzależniona od poziomu świadomości. Rola duszy i oddziaływanie duszy na nasze życie jest uzależnione od tego, na jakim etapie naszej drogi w zdobywaniu świadomości jesteśmy.
Im wcześniejszy etap, tym rola duszy ogranicza się do roli doradczej. Im wyższy poziom świadomości, tym większy wpływ naszej duszy na nasze ziemskie życie.Tak samo nie ma sporu między nauką a duchowością. Nauka się duchowością po prostu nie zajmuje. Dlaczego ludzie uduchowieni nie zajmują się nauką? A kto tak powiedział, że się nie zajmują? Zajmują się, tylko niestety tu jestem skłonny przyznać się do tego, że też w pewne teorie spiskowe jestem w stanie uwierzyć. Jeszcze nie jesteśmy jako ludzie przygotowani na przyjęcie pewnej wiedzy jako pewni. Łatwiej kierować jest i sterować ludem, który jest biedny i pijany niż bogaty i świadomy. Więc domyślacie się, że w niczyim interesie, kto ma wpływ jeszcze taki bezpośredni na wygląd tego świata, nie leży to, by ta wiedza wypłynęła i znalazła dowody naukowe. Czy ja, dusza, umysł, awatar to nie jest skrót myślowy, który uniemożliwia dyskusję.
Myślę, że wszystkie nasze części i tak są nami. Obserwator, posunął budówki typu ciało i intelekt. Tak! Człowiek funkcjonuje na czterech płaszczyznach dokładnie. Na płaszczyźnie fizycznej. Ja mówię o tych takich podstawowych: o płaszczyźnie fizycznej, umysłowej, emocjonalnej i duchowej. I tak jest. Oczywiście pominęliśmy te aspekty. Tutaj koncentrujemy się na rozkminieniu, czy ego to podświadomość i w którym miejscu się znajduje oraz czy duch, dusza to świadomość i nadczłowiek. Natomiast faktycznie możemy to sprowadzić do prostego nazewnictwa, które dla wszystkich pewnie jest znane.
Czyli cztery płaszczyzny bytu człowieka. Więc może przyjmijmy taką właśnie nomenklaturę słowną na potrzeby tej audycji i to będzie jaśniejsze. Nadbudówki. Mi się podoba, panie Adamie, to określenie nadbudówki. Jakich to boli, to niech zajmą się nauką. Proste. Oczywiście, że bardzo proste, Lusfero. W sumie to moglibyśmy się tym zająć, bo dla nas to przecież jest wszystko proste. Więc może jakiś głos doradczy byśmy tam w jakichś urzędach przyjęli. Może to by się wszystko jakoś szybciej potoczyło.
Hawking by prymitywnej nie liczył i urojeń. Moim zdaniem ile dusz, tyle odpowiedzi w temacie doskonalenia się dusz. Nie ma absolutnie jednoznacznej, takiej samej odpowiedzi. Ja, Memobilku, na temat Hawkinga nie będę się wypowiadał. Mam nadzieję, że ty się z nami podzielisz tą wiedzą. Natomiast odpowiem Meli: moim zdaniem ile dusz, tyle odpowiedzi. Powiem tak: ile dusz, ile ludzi, ile podświadomości, tyle na pewno wariantów. Natomiast jeżeli chodzi o system, jeżeli chodzi o mechanizm, jeżeli chodzi o zasady, to według mnie te zasady są jednakowe dla wszystkich. Nie są tworzone dla pojedynczego człowieka, dla pojedynczej duszy. Scenariusze, poziomy rozwoju, doświadczenia to jest sprawa bardzo indywidualna.
Natomiast mechanizm, zasady są takie same dla wszystkich. I tu jest pytanie fajne na koniec chyba. Mnie zawsze jedna rzecz zastanawia. Dusza jest wieczna, czyli istnieje poza czasem. Więc dlaczego ludzie pamiętają tylko to, co było, a nie wiedzą, co będzie? Dlaczego nie pamiętają przyszłości?A kto tak powiedział, że nie pamiętają? Są ludzie, którzy pamiętają. A poza tym przyszłość jest zmienna, ponieważ na Ziemi panuje wolna wola, na którą nawet Bóg nie ma żadnego wpływu. Więc decyzja na podstawie wolnej woli podjęta przez ciebie, przeze mnie wpłynie oczywiście na to, jak zachowa się jutro pięć najbliższych nam osób, a później te rzeczy wpłyną na przykład na zachowanie następnych 100, 200, 300. To jest taka reakcja łańcuchowa.
Dlatego przyszłość jest tak ciężka do przewidzenia. I w ten oto sposób, przy okazji wolnej woli, szanując waszą wolną wolę, zachęcę was, namówię i poproszę do usiądnięcia przed laptopami, telefonami, tabletami w przyszły poniedziałek o godzinie 20:00, ponieważ będziemy kontynuowali naszą pasjonującą dyskusję na temat tym razem duszy i świadomości. I może w końcu, jeżeli starczy nam czasu, dojdziemy do jakichś wspólnych wniosków, kto dla kogo jest. Czy my jako ludzie dla duszy, czy dusza dla nas? Czy istnieje jakiś rodzaj symbiozy? Tym zagadnieniem zajmiemy się za tydzień. Zapraszam was serdecznie. Za dzisiaj bardzo gorąco dziękuję, bo chyba poszliśmy na rekord, panie Marku.
[03:17:43] - Dzisiaj zdecydowanie rekord prawie trzy i pół godziny.
[03:17:47] - Także kochani, jeżeli jeszcze ktoś tam jest, jeżeli nie myjecie zębów i nie wtulacie się w poduszeczki, dziękuję wam jeszcze raz za dzisiaj. Dobrej nocy, życzę miłych, fajnych snów i bardzo przyjemnych doświadczeń. No i co? I czekam na was za tydzień. Trzymajcie się cieplutko.
[03:18:08] - Niech pan zgodnie, co się teraz pojawi w Messengerze, kolejne trzy komentarze. To już takie na koniec całkiem.
[03:18:21] - Ile dusz, tyle nieodpowiedzi. Prawda jest jedna, interpretacji jest wiele, prawda? Raz mówisz o wolnej woli, a innym razem o regułach, które są dla wszystkich takie same, co się wzajemnie wyklucza. Dzięki za czas, Sławku, dzięki Tomku, pozdrawiam cię serdecznie. Melu, zapraszam cię za tydzień. Noosferę też, zresztą wszyscy dzisiaj bardzo dużo wnieśli. Bardzo się cieszę z pojawienia się pana Adama, którego często goszczę w bardzo fajnych, trafnych i fajnych komentarzach. Namawiałem, prosiłem, zachęcałem. Także dziękuję, panie Adamie. Zresztą wszystkim również.
Nie jestem w stanie tutaj zapamiętać was po imieniu. Natomiast bardzo serdecznie zaproszę Melechosiko, bo postaramy się, znaczy ja postaram się obronić tego, że reguły i wolna wola wcale nie muszą się wykluczać. Także zapraszam cię serdecznie, może uda nam się dojść do jakiegoś wspólnego wniosku. Także kochani, dobrej nocy, śpijcie spokojnie. Przepraszam, że was przeciągnąłem do tego czasu. Mam nadzieję, że nie zaśpicie jutro do pracy. Trzymajcie się cieplutko. Pa!
[03:19:59] - A mówił te słowa do państwa jak zawsze pan Sławek Bączkowski, autor wideobloga o takim samym tytule jak nasza audycja „Świat oczami duszy”. Oczywiście zachęcamy również do zainteresowania się książką napisaną przez pana Sławka. Czy mógłby pan jeszcze raz tradycyjnie powtórzyć tytuł?
[03:20:24] - Oczywiście. „Czy można oszukać przeznaczenie, czyli po co człowiekowi dusza”. Książka jest dostępna na stronie wydawnictwa Złote Myśli. Natomiast dzisiaj zarzuciłem jakiś tam temat i może ściągnę kilka egzemplarzy, więc może za pomocą radia też można będzie tą książkę sobie zamówić. Popracujemy z panem Markiem, przegadamy temat i poinformuję was o takiej możliwości.
[03:20:53] - Oczywiście, jak najbardziej. Oczywiście audycję od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios", Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Oczywiście na żywo, oczywiście o 20:00. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy.
Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum Audycji Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.