[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej polance w gorących promieniach słońca stoi pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”. Namaste. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Witam wszystkich przybyłych w skromnych progach „Chaty mistyka”. Bardzo cieszy mnie, że odnajdujecie drogę w gęstym lesie i że jesteście w stanie dotrzeć do chatki na skraju słonecznej polanki.
Ja tymczasem siedzę w Londynie. Pogoda nie sprzyja, nie jest zbyt słoneczna. Jak to mawiamy w Londynie czasami nie pada. I tak to dokładnie wygląda. Dzisiaj tytułem wstępu zapraszam was do wysłuchania paru opowieści. Paru dlatego, że forma poniekąd się zmieniła, rozpoczynając od poprzedniego odcinka. Otóż nowa seria z cyklu „Chata mistyka” pod tytułem „Mistyk w shortach”. Shorty, czyli krótkie opowiadania, które montuję w kompilację, która tworzy jeden spójny odcinek. Każda z opowieści ma trochę inny charakter, ma trochę inny temat, o którym opowiadam. Często są to iście reporterskie wstawki, które nagrywam podczas przemieszczania się w potężnej metropolii Londynu.
Co nowego? Mamy nowe dżingle, z czego jestem bardzo zadowolony. Otóż mój dobry przyjaciel z Karaibów, który moim zdaniem jest bardzo utalentowanym artystą pochodzącym ze słonecznych części tej planety, sprezentował mi parę fragmentów swojej twórczości muzycznej, która klasyfikuje się w dziedzinie tak zwanej muzyki dub. Jeżeli lubisz muzykę dub tak jak ja, to będzie to znakomity kąsek dla twojego ucha, jeżeli można się wyrazić w ten sposób. Otóż te krótkie opowiadania oddzielone będą muzycznymi dżinglami, które przygotował dla mnie i również dla was, drodzy goście, mój przyjaciel, którego chciałem tutaj zareklamować i wszystkim tym, którzy lubią muzykę reggae, muzykę dub polecam bardzo serdecznie jego twórczość, którą znajdziecie na portalach Facebook, SoundCloud i Instagram. W wyszukiwarce należy wpisać The Rebel Productions. Jest to pisane przez literkę D. D, Rebel przez dwa L i Productions. Postaram się zamieścić parę linków pod audycją, kiedy ukaże się ona w archiwum, aby łatwiej wam było odszukać te tematy muzyczne. A my posłuchamy sobie tylko krótkich fragmentów pomiędzy moimi opowiadaniami.
Mam nadzieję, że tak jak mnie spodobają się wam owe nuty, owe dźwięki. Ja jestem potężnym fanem muzyki dub. Jest to coś, co jest uwarunkowane poniekąd chyba moją naturą i tęsknotą za słoneczną plażą gdzieś daleko na Karaibach. Ale cóż, póki co Londyn, póki co zachmurzone, trochę nieprzyjazne dla naszych nastrojów niebo. Ale nie dajemy się. Widzimy w tym wszystkim przejrzystość, światełko w tunelu. Zaczniemy sobie od herbatki. Zapraszam wszystkich na herbatkę. Robię sobie właśnie herbatę, bardzo popularną angielską herbatę, która serwowana jest z mlekiem. Herbatę angielską robi się tak, że wrzucasz do kubka torebkę herbaty w trójkątnym kształcie.
Taka jest najbardziej popularna tutaj, w tym kraju. Następnie na dno kubka wlewasz trochę mleka, zimnego mleka z lodówki. Zwykle najbardziej popularne jest mleko odtłuszczone w Anglii i dopiero to zalewasz gorącą wodą. Przyczyna, czy też zamierzenie jest takie, że herbata nie powinna być parzona w temperaturze wrzenia, w temperaturze bliskiej 100 stopniom. Rzekomo dużo lepszych walorów smakowych i również zdrowotnych nabiera, kiedy parzona jest w temperaturze mniej więcej 80 stopni. Więc zimne mleko na dnie kubka. Ale jest to dosłownie centymetrowa warstwa być może tego mleka. Więc nie jest to taka nasza typowa polska bawarka, gdzie mleka jest bardzo dużo. W każdym razie ten proces umożliwia parzenie się owej trójkątnej torebki z herbatą w odpowiedniej temperaturze. Podczas tego procesu można zaobserwować bardzo ciekawe kształty na powierzchni naszego wywaru.
Stojąc sobie w kuchni i obserwując moją torebkę herbaty zanurzoną w owej odpowiedniej mieszance cieczy, zaobserwowałem bardzo ciekawe wzory. Otóż kiedy esencja rozprzestrzenia się od torebki, powoduje przepiękne kształty, które tworzą się na powierzchni herbaty. Pomyślałem sobie przez chwilę automatycznie, że może jest to właściwy model, aby uprzytomnić sobie tak zwany Wielki Wybuch, czyli to, w jaki sposób rozpowszechnia się wszechświat. Otóż takim standardowym modelem jest to, że z czegoś o mikroskopijnym rozmiarze, ale z czegoś, co ma potężną gęstość, następuje wybuch i inicjacja. Właśnie stąd rozpowszechnia się wszechświat. Dlatego możemy zauważyć galaktyki oddalające się od siebie i różnego rodzaju inne fenomeny związane z tą inicjacją. Aczkolwiek moim zdaniem ten model nie do końca jest trafny. Otóż kiedy obserwuję tą esencję rozpowszechniającą się w mojej mlecznej herbacie, to właściwie im dalej od tej torebki herbaty, ten herbaciany kolor staje się mniej intensywny. On miksuje się, czyli ujednolica się z całym swoim otoczeniem. To świadczyłoby o tym, że im dalej od centrum, od rdzenia, w którym to nastąpiła inicjacja, tym substancja staje się mniej nasycona ową esencją.
Oczywiście mówię tutaj metaforami i przywołując taki obraz, aby uprzytomnić sobie rozszerzanie się wszechświata, myślę, że jesteśmy w stanie popaść jednak w pułapkę. Dlatego, że jakościowo to, co istnieje w każdym zakątku wszechświata, ma właściwie te same właściwości. Ma tą spójną dziedzinę bloków budujących ten fenomen w naszej rzeczywistości. Do mnie dużo bardziej przemawia model rozpowszechniania się wszechświata, który zaproponował pan Alan Watts. Model ten jest dosyć prosty. Alan Watts mówi o tym, że jest to raczej fenomen rozbryzgujący się na ścianie puszki farby. Czyli jeżeli rzucisz o ścianę farbę i rozpryśnie się ona w formie takiego kleksa, to rzeczywiście im dalej od tego miejsca, gdzie nastąpił impakt, uderzenie o ścianę, tym te plamki będą stawały się coraz mniejsze. Staną się drobinami, kropeczkami gdzieś na obrzeżach tego miejsca, gdzie został zainicjowany ten ruch. Ale jakościowo każda z tych kropeczek zawiera tą samą farbę, kolor, odcień, nasycenie co ta farba w środku. Ta farba, od której pochodzi ten cały kleks, ten splash.
Ten model oglądu wszechświata i procesu jego rozszerzania się przemawia do mnie, rezonuje ze mną dużo bardziej. Nie wiem, co o tym myślisz, drogi gościu, droga gościówo. Zapraszam do podjęcia dyskusji. Co o tym myślisz? Pozdrawiam. Tak więc jest Halloween, przynajmniej tutaj w Anglii. W Polsce w tym samym czasie obchodzimy tak zwane Święto Zmarłych. Święto Zmarłych, z tego, co pamiętam, wypchnęło dużo istotniejszą dla Kościoła katolickiego tradycję, czyli tradycję czczenia tak zwanych świętych. Święci, czyli ci, którzy zostali uznani przez głowy Kościoła, czy też tych, którzy sprawują władzę w episkopacie. Świętymi w Watykanie zostają tylko ci, którzy zasłużą się i ponadto zostaną uznani za świętych przez tych, którzy sprawują władzę.
W przeciwieństwie do świętych na przykład w Indiach i w tradycjach wschodnich, którzy to uznawani są za świętych przy udziale społeczeństwa. To społeczeństwo nadaje im taką rangę, a nie ci, którzy stoją u władzy tej organizacji kościelnej. Nie pamiętam dokładnie historii ani Halloween, ani tak naprawdę historii tak zwanych Wszystkich Świętych, czy też Święta Zmarłych. Z tego, co pamiętam, te dwa wydarzenia następują dzień po dniu. W dzisiejszych czasach tradycja, która sprawia, że ludzie zaczynają migrować, następują potężne migracje ludności w ciągu tych paru dni w Polsce. Z tego, co pamiętam, jest to zwykle również dosyć przykry czas w Polsce. Raz ze względu na charakter tych obchodów katolickich. Jest to czas, który utożsamiany jest ze smutkiem, z żałością i z tego typu dziwnymi energiami, które krążą wokół tego wydarzenia. Ze względów praktycznych święto zmarłych, z którym wiąże się również odwiedzanie grobów przodków, pochłonęło czy też zepchnęło w pewien sposób obchody Dnia Wszystkich Świętych. Między innymi z tego powodu, że w ciągu paru dni obchodów tych dwóch świąt następują potężne migracje ludności w obszarze naszego kraju.
Natomiast tutaj w Anglii Halloween, czyli wydarzenie o zupełnie innym zabarwieniu, które również zakorzenione jest w tradycji chrześcijańskiej. To wydarzenie uwarunkowane jest zupełnie innym podłożem kulturowym, jak można zaobserwować. Wydarzenie, w którym uczestniczą zarówno dzieci, jak i dorośli, które ma charakter dosyć znaczny w obecnej kulturze. Jest to dosyć istotny dzień. Właśnie wysiadłem z tramwaju przepełnionego nie tylko dziećmi poprzebieranymi w różne makabryczne stroje przypominające postaci z horroru, ale również dorośli bardzo sumiennie i rzetelnie uczestniczą w tym wydarzeniu. Wydarzenie, które ma charakter zupełnie innych emocji. Emocji, które wiążą się bardziej z zabawą, z pewnego rodzaju rozrywką. Jest to czas zabawy. Ta mnogość strojów. Będąc w tramwaju zaobserwowałem różnego rodzaju duszki, wróżki, żywe trupy, zombie i wszelkiego innego rodzaju makabryczne makijaże, z którymi wiąże się ten czas tutaj w Anglii, czas Halloween.
Tradycja polega na tym, że wieczorem następuje taki obchód, kiedy to dzieci chodzą od drzwi do drzwi, upominając się o słodycze. Większość ludzi jest do tego przygotowana i oferuje dzieciom słodycze. Słodycze mają na celu odkupienie czy też zadośćuczynienie owym psotnym duszkom, czy też demonom, czy też jest to być może próba przekupienia owych potencjalnych psotników, którzy mogliby wyrządzić jakiegoś rodzaju trick czy też krzywdę w domostwie. Ja sam do końca nie wiem, na czym bazuje ta tradycja, skąd ona pochodzi historycznie. Podejrzewam, że jest to kolejna modulacja, transformacja tradycji, która bezpośrednio wywodzi się z kultury czy też z religii chrześcijańskiej, która sterowana jest przez korporację nazywaną Watykanem. Co mnie zastanawia, jest to tak ważna tradycja. Jest to tak istotne wydarzenie w trakcie roku, że uczestniczy w nim mnóstwo ludzi i powiela w pewien sposób ten kanon kultury. A mam wrażenie, że ja nie jestem jedynym, którzy tak naprawdę nie rozumieją podstaw i nie rozumieją, o co w tym wszystkim chodzi. Kultura często bazuje na jakichś zachowaniach, na powielaniu pewnego rodzaju rytuałów, o których do końca nie jesteśmy poinformowani. Być może już nie pamiętamy, na czym one polegają.
Tak samo jest ze świętem Bożego Narodzenia, które w Anglii jest bardzo istotne, bardzo popularne. Ludzie wydają mnóstwo pieniędzy w tym okresie. Oczywiście jest to potężne przedsięwzięcie ekonomiczne dla korporacji i firm. Natomiast nie ma to już nic wspólnego z religią, nie ma to już nic wspólnego z powielaniem tradycji kościelnych, a jest to bardziej okazja do tego, aby spotkać się z rodziną. Przynajmniej zwykle słyszę tego typu argumenty, którymi posługują się ludzie, którzy uczestniczą w obrządkach świąt Bożego Narodzenia. To nie są ludzie, którzy chodzą do kościoła. To nie są ludzie, którzy przynależą do jakiejkolwiek tradycji religijnej, natomiast bardzo skrupulatnie powielają tego typu zachowania, nie do końca rozumiejąc, skąd ta tradycja pochodzi i na czym ona tak naprawdę polega. Tutaj również w przypadku Halloween szokującym jest to, że uchodzi kompletnie uwadze to, że zezwala się dzieciom na przybieranie pozy, czy też w sposób dosłowny przemienianie się w makabryczne postaci. I nie są to już tylko ofiary potencjalnych morderstw czy tego typu drastycznych dewiacji społecznych, dlatego że to zjawisko rozciąga się już na całą skalę i to już nie tylko przedstawienie ofiar, czyli tych półżywych trupów czy też cechujących się krwawymi ranami ofiar różnego rodzaju brutalnych czynności, ale to również z drugiej strony te postacie, które potencjalnie mogą spowodować tego typu czyny, czyli mordercy, przestępcy. Generalnie jest to gloryfikacja tego typu zachowań, które pozornie mogłyby wydawać się nieszkodliwe.
Ale tak naprawdę, jeżeli popatrzymy na to wszystko z przytomnym umysłem to zobaczymy w tych dzieciach noszących ze sobą plastikowe noże, plastikowe siekiery. Dzieciach, które przyozdobione są krwawiącymi ranami i generalnie całą tą makabrą, która się wiąże z tego typu tradycją. Chyba wygląda to zupełnie inaczej. To dosyć szokujące dla mnie, kiedy zastanowię się nad tym. Ja, pochodząc z trochę innej kultury, być może pod wpływem własnych wyborów i decyzji, nie biorę udziału w tego typu wydarzeniach, w tego typu tradycjach. A z drugiej strony widzę całą tą makabrę, którą tak naprawdę to wydarzenie jest. Dzieci zachęcane są do tego, aby utożsamiać się nie tylko z ofiarami zabójstw, ale również z samymi mordercami, z samymi potworami. W tym dniu z jakiegoś dziwnego powodu usprawiedliwiane są tego typu zachowania dewiacyjne, jakimi zwykle na co dzień większość społeczeństwa po prostu się brzydzi. Dlaczego akurat dzisiaj w święto Halloween zezwala się dzieciom na noszenie noży? Okej, to są noże plastikowe.
Te tasaki, te siekiery, te miecze. To wszystko jest plastikowe. Ale z drugiej strony można by się zastanowić chwilę, czy nie jest to w pewien sposób utwierdzanie tych młodych umysłów, które są bardzo podatne na różnego rodzaju bodźce i na różnego rodzaju sprawy emocjonalne, energetyczne. Czy nie jest to właśnie utwierdzanie ich w tym, że tak wygląda świat i że jest okej, aby broczyć krwią, być może spowodować cierpienie i ból. Mam pewne obawy wobec młodego pokolenia, które już w sposób dramatyczny nasiąknięte jest i nacechowane agresją, nacechowane jest negatywnymi emocjami, które promowane są w mediach, które promowane są w internecie, w telewizji. To, w jaki sposób w dzisiejszych czasach produkuje się filmy czy też różnego rodzaju inne aspekty rozrywki, to są bardzo mocne wzorce, które sprawiają, że nasiąkamy różnego rodzaju zachowaniami. Być może tym, co kiedyś uznane by było za dewiację, a w dzisiejszych czasach po prostu staje się powoli normą. Następnym razem, kiedy wyjdziesz ze swoimi dziećmi na trick or treat w święto Halloween, być może zastanów się nad tym, jak twoje dzieci wyglądają, co noszą, co generalnie reprezentują tym czynem. I o co w tym wszystkim chodzi. Bo na pewno nie chodzi o to, żeby pozbierać torbę czekoladek.
Pozdrawiam. Tym razem chwilę o zagadnieniu teleportacji i jak nasza świadomość odnajduje się w wypadku czy też w przypadku teleportacji ciała, czyli tego, co domniemane jako materialne, tego, co bezpośrednio zakorzenione jest w aspekcie obrębu reguł, w obrębie których funkcjonuje nasza rzeczywistość materialna. Tak można powiedzieć. W ogóle przepraszam za szumy, dlatego że jestem na autostradzie. Prowadzę właśnie samochód na autostradzie. Kierownica, jak to w Anglii, jest po prawej stronie, ale parę słów mogę wyprodukować i zarejestrować tutaj na moim przenośnym sprzęcie nagraniowym. Właśnie myślę sobie o teleportacji, dlatego że w przypadku owej żmudnej, długiej podróży samochodem, co jest właściwie śmieszne, kiedy odwołamy się do tego z perspektywy takiej wyższej świadomości, wydaje nam się, że my jako te ludziki w tych przepięknie zaprojektowanych samochodach, które tak naprawdę są niczym innym jak pudełeczkami, w których przemieszczamy się i próbujemy dotrzeć z jednego miejsca w drugie, z jednego miejsca czasoprzestrzeni w drugie miejsce czasoprzestrzeni. I właśnie tutaj bardzo kuszącą propozycją transportu wydawałoby się zagadnienie teleportacji, czyli zniknięcie poniekąd naszego rzeczywistego organizmu w jednym miejscu i pojawienie się owego organizmu w innej części czasoprzestrzeni. Oczywiście jest to proces, który w tej chwili jest nieosiągalny dla nas, przynajmniej w świetle dzisiejszej technologii i naszego zaawansowania jako cywilizacja. Natomiast nie wykluczam takiej opcji.
To, co kiedyś oglądaliśmy w filmach science fiction typu „Star Trek”, myślę, że jest bardzo prawdopodobne w przyszłości. Mnie natomiast zastanawia kwestia nie tyle transportu naszych materialnych komórek naszego organizmu, a bardziej zastanawia mnie to, co dzieje się wówczas w tym procesie z naszą świadomością. Skoro świadomość nie jest produktem naszego mózgu, naszego organizmu i procesów chemicznych zachodzących w mózgu, jak to utrzymują materialiści, a jest wręcz odwrotnie, nasze ciało i nasz światopogląd są właściwie produktem działalności naszej indywidualnej cząstki świadomości. Świat jest poniekąd moderowany i kreowany poprzez odbiór, poprzez naszą własną indywidualną interpretację. Co dzieje się z naszą świadomością, kiedy przechodzimy teleportację, kiedy uczestniczymy w procesie teleportacji? Dajmy na to, że technologia pozwala nam na rozkład naszego organizmu na części pierwsze, na komórki, które prawdopodobnie muszą być zniszczone po jednej stronie tego portalu i utworzone ponownie po drugiej stronie tego całego układu. Jeżeli komórki naszego organizmu są jedynie skopiowane, to mamy do czynienia z tak zwanym klonowaniem. A tutaj nie chodzi o to, żeby sklonować nas samych, tylko chodzi o to, żeby przemieścić nasz fizyczny aspekt w inne miejsce czasoprzestrzeni. Odwieczny spór materialistów i naukowców głównego nurtu akademickiego z ludźmi, którzy zajmują się procesami duchowymi, z ludźmi, którzy interesują się mistycyzmem. Głównym argumentem wśród naukowców zwykle jest to, że to właśnie procesy chemiczne stwarzają naszą świadomość i że tak naprawdę zależni jesteśmy tylko od tego, co jest w stanie zaserwować nam nasz mózg w formie.
Przepraszam za przerwę. Muszę skręcić na rondzie, muszę na chwilę się rozejrzeć. Przepraszam. Okej, jestem z powrotem. U podstawy tych wszystkich procesów okazuje się, że leży działalność naszego umysłu. Tak samo jak jesteśmy w stanie zapadać w różnego rodzaju choroby poprzez nieprawidłowe funkcjonowanie naszego umysłu. Być może leży w tym jakiś drugorzędny plan, którego nie jesteśmy świadomi, którego nie jesteśmy przytomni. Czasami organizm wywołuje różnego rodzaju reakcje chorobowe po to, aby zwrócić naszą uwagę na istnienie problemu, abyśmy mogli się po prostu nim zająć. Z drugiej strony okazuje się, że 30% chorób jesteśmy w stanie wyleczyć. Może inaczej.
Jesteśmy w stanie wyleczyć dużo więcej procentowo chorób czy też schorzeń przy udziale naszego umysłu, przy udziale naszej intencji. Natomiast okazuje się, że w świecie medycznym, jeżeli zrobimy statystyki, pomimo podawania pacjentom różnego rodzaju medykamentów, substancji i przeprowadzania różnego rodzaju kuracji na różnych poziomach, 30% z tych pacjentów podlega uzdrowieniu tylko i wyłącznie dzięki aktywności umysłu, czy też poprzez użycie naszej wolnej woli, z czym oczywiście związana jest nasza ludzka, potężna intencja. Powracając do tematu czy też subtematu teleportacji, okazuje się, że potencjalnym problemem może okazać się nie tyle transfer naszych komórek, czy też ponowne utworzenie naszego organizmu z drugiej strony tego portalu, a właśnie co dzieje się w tym czasie ze świadomością. Skoro świadomość jest odrębną rzeczą, która istnieje poza naszym organizmem. Organizm sam w sobie nie istnieje. Jest to wirtualny świat, jest to świat informacji. W momencie, kiedy znika człowiek z jednej strony teleportalu, jego świadomość nie powinna być teoretycznie w żaden sposób naruszona. Pojawiając się z drugiej strony, dajmy na to, że jesteśmy w stanie utworzyć wszystkiego rodzaju połączenia nerwowe, aminokwasy, cały szereg komórek. To wszystko, co potrzebujemy, aby zbudować nasz organizm ludzki. Natomiast teraz co się dzieje?
Czy to jest wówczas pusty wehikuł? Czy to jest taki robot, który nie posiada osobowości, który nie posiada świadomości, do którego musimy następnie załadować porcję świadomości? Otóż ja doszedłem do wniosku, że jest to zupełnie odwrotny proces. Właśnie z tego powodu, że świat jest iluzoryczny, że jest to świat wirtualny, to tak naprawdę my nie transportujemy tego człowieka, my nie transportujemy tych komórek w inne miejsce czasoprzestrzeni, a tak naprawdę skupiamy jedynie swoją intencję. Oczywiście przy udziale tego całego procesu teleportacji, przy udziale tych narzędzi, które wyprodukowaliśmy sobie, które nazywamy sobie teleportem, dajmy na to. Okazuje się, że to my musimy ściągnąć, zdownloadować nasz organizm, nasze ciało do pierwotnej świadomości, a nie na odwrót. O tym chciałem tylko wspomnieć. Właśnie dojechałem na miejsce, więc będę parkował samochód. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do usłyszenia za chwilę. Kolejny short.
Mistyk w shortach. Tym razem chwilę o zagadnieniu technologii. Czym jest technologia? Otóż okazuje się, że tak powszechna technologia, którą jesteśmy otoczeni, technologia, która jest tak ważnym elementem rozwoju cywilizacyjnego, tak naprawdę jest to fenomen, który nie pochodzi od nas jako od ludzi, jako od homo sapiens, od istoty rozumnej, a raczej jest to fenomen, który się dzięki nam przejawia tak naprawdę. Mam nadzieję, że tutaj ta różnica jest wychwytywalna i jest dosyć znacząca, kiedy o tym mówię. Otóż dzięki naszej wyobraźni, a o wyobraźni wspomniałem dosyć niedawno. Wyobraźnia jako czynnik, który jest niezbędny do tego, aby przywoływać do istnienia pewnego rodzaju fenomeny, pewnego rodzaju zachowania lub też wykorzystywać prawa, którymi to kieruje się natura. Natura, czyli zespół reguł, w których to funkcjonujemy, zespół reguł, którymi posługuje się świat, w którym jesteśmy poniekąd wrodzeni. Świat, w który jesteśmy wrzuceni. Nasza wirtualna rzeczywistość, nasza holograficzna rzeczywistość, która cechuje się zespołem zasad, zespołem reguł, które to są nie do zastąpienia, które to są nieugięte, które możemy wykorzystywać podług naszych zaplanowanych celów.
Więc element wyobraźni jest tutaj szalenie istotny. Jest niezbędny do tego, aby przywołać to, co ma zamanifestować się w formie bytu. A przywołać skąd? Przywołać z niebytu. Przywołać z kompletnego nieistnienia, z pustki wypełnionej maksymalnym potencjałem możliwości. Potencjałem, który może zamanifestować, zaprezentować się w naszym świecie na nieskończoną ilość sposobów tak naprawdę, ale raz przywołany musi zachowywać się i podlegać prawom, którymi kieruje się ten obszar rzeczywistości, ten świat, w którym to istniejemy. Więc technologia jest narzędziem, jest niczym innym jak po prostu przedłużeniem możliwości naszego umysłu, przedłużeniem tak naprawdę możliwości naszej woli. To wszystko bardzo mocno uwarunkowane jest naszą wolną wolą. Podejmowanie wyborów, które mają doprowadzić do zmiany, do przeobrażenia się układu, to jest właśnie ten element, który prowadzi do ewolucji całości tego układu. Bez intencji, bez wolnej woli i bez umiejętności wyobrażania sobie tego, co jeszcze niezamanifestowane, tego, co jeszcze nie istnieje w obrębie naszej rzeczywistości, świat nie byłby możliwy.
To są właśnie bardzo istotne, to są bardzo diametralne cechy świadomości. Świadomości, która bada sama siebie, która w pewnym stopniu narzuca ograniczenia. Dlatego, że świat wykreowany, świat dualności, świat materializmu, świat obiektów, w który to jesteśmy wrzuceni, z jednej strony powoduje ograniczenia, dlatego że musimy dostosować się do tych reguł, które panują tutaj. Nazwijmy to sobie prawami fizyki. Buddyści nazywają to na przykład dharma. Dharma, czyli uniwersalne prawo, którym kieruje się wszechświat, czyli to, co zostało powołane do stworzenia, to, co zostało powołane do istnienia. Więc my jako ludzie, jako istoty rozumne, jako istoty przepełnione pewnym poziomem percepcji, pewnym poziomem świadomości, jesteśmy w stanie obserwować, tym samym wykorzystywać prawa podług naszych własnych celów. Więc tworzymy sobie narzędzia. To nie są tylko narzędzia manualne. To nie jest tylko młotek i gwoździe, dzięki którym możemy zbudować dom, schronienie i tak dalej.
To nie jest tylko łuk, który pozwala nam upolować zwierzynę po to, abyśmy mogli przetrwać, dajmy na to. Ale są to również narzędzia mentalne. Są to również narzędzia psychologiczne. Bardzo często są to również, pomimo tego, że nie zdajemy sobie sprawy, narzędzia energetyczne, które są w stanie oddziaływać na naszą sferę emocjonalną czy też sferę emocjonalną innych ludzi. Są to również narzędzia, które pozwalają poniekąd wykroczyć poza limitacje naszych własnych zmysłów. Czyli tak naprawdę każde narzędzie, które tworzymy, jest niczym innym jak tylko przedłużeniem własności, które my posiadamy już jako ludzie, jako ludzki organizm. Czyli jeżeli nie mogę dosięgnąć jabłka na drzewie, podniosę patyk. Ten patyk pozwoli mi strącić jabłko z gałęzi. Jabłko, do którego nie mogłem do tej pory dosięgnąć. Nagle jabłko staje się elementem, który jest w moim obszarze, który jest w moim zasięgu.
I tak samo jest z każdym innym narzędziem technologicznym. Więc technologia jest to coś, co my tak naprawdę przywołujemy. Jest to tylko powiększenie domeny możliwości naszego umysłu. Wszystko to, co technologiczne, czyli to, co ma działać, to, co ma przynieść zamierzony skutek, to jest kompletny abstrakt, który to przywołujemy z obszaru niebytu po to, aby funkcjonował w obszarze, w którym to sami w obecnym momencie się znajdujemy. Jakakolwiek technologia tak naprawdę nie pochodzi od nas. My jesteśmy tylko i wyłącznie nośnikiem tej technologii i w pewien sposób jesteśmy czynnikiem, który pozwala zamanifestować się myśli, który pozwala zamanifestować się jakiemuś ideałowi. Jesteśmy twórcami. Tak naprawdę jesteśmy bogami, którzy przywołują istnienie z czystej wyobraźni. A wyobraźnia to również potężny instrument, którym się posługujemy. Aby cokolwiek przejawiło się w istnieniu, musi najpierw zamanifestować się w naszym umyśle.
Jakikolwiek pomysł, cokolwiek chcemy wykonać, jakąkolwiek pracę, jakiekolwiek narzędzie, które wytworzyliśmy, chcemy użyć, musi zostać ta czynność najpierw zwizualizowana w pewien sposób, skonceptualizowana w naszym umyśle, zanim pojawi się w obrębie dostępnym dla naszych zmysłów poznawczych. Więc jakakolwiek technologia ma tylko za zadanie pomnożyć nasze możliwości umysłu, w pewien sposób poszerzyć umiejętności, które już posiadamy. Czy będzie to proces przeliczeniowy komputera, czy będzie to zwykły kijek, dzięki któremu będziemy mogli sięgnąć dalej, wykroczyć poza obręb możliwości, poza zasięg naszych ramion. Właśnie tak przedstawia się jakakolwiek inna technologia, jakiekolwiek inne zagadnienie technologiczne. Więc my tak naprawdę tylko i wyłącznie przekierowujemy ten potencjał, tą możliwość, która istnieje i sprawiamy, że dzięki urządzeniom, dzięki technologii, dzięki maszynom jesteśmy w stanie ogarnąć więcej, szybciej, bardziej skutecznie. Jakość mnoży się, więc technologia staje się swego rodzaju rusztowaniem dla naszego umysłu. Rusztowaniem, po którym możemy wspiąć się i dotrzeć do tego, co do tej pory wydawałoby się nieosiągalne. To, co zwykle wydaje się niemożliwe, śmieszne bardzo często po wielu latach pracy i trudów różnych tak zwanych szalonych, odrzuconych przez społeczeństwo naukowców, bardzo często staje się oczywiste i powszechne. Pamiętajmy, że nie musimy rozumieć mechaniki funkcjonowania technologii, aby móc używać owoców owej technologii. Jeżeli chcesz prowadzić samochód, to nie musisz być mechanikiem samochodowym.
Nie musisz rozumieć, jak funkcjonuje silnik samochodowy po to, aby używać to urządzenie do tego, aby przemieszczać się z punktu A do punktu B. Oczywiście masz opcję, możesz podnieść maskę samochodu, możesz zagłębić się w instrumentarium tego samochodu. Możesz studiować mechanikę i to, w jaki sposób działa owy mechanizm, ale możesz tylko i wyłącznie go po prostu wykorzystywać do własnych celów. Czy owy raptowny rozwój technologii w dzisiejszych czasach może nam zaszkodzić? Z jednej strony można by odpowiedzieć śmiało, że tak. Z drugiej strony jednak to wszystko nadal zależy tylko i wyłącznie od ciebie. To wszystko zależy od każdego z nas. W jaki sposób będziemy tą technologię wykorzystywać? Czy będziemy wykorzystywać tą technologię w sposób właściwy? Czy pozwolimy na to, aby technologia wzięła kontrolę nad naszym umysłem i żeby stała się narzędziem zagłady?
Tak samo jest z nożem. Nóż jest przykładem bardzo prostej technologii. Możemy wykorzystać nóż do pokrojenia warzyw. Możemy ten sam nóż wykorzystać do tego, aby kogoś zranić. Wybór na końcu należy tylko i wyłącznie do ciebie. Nóż to bardzo prosty przykład. Ale co z komputerami? Co ze sztuczną inteligencją? Z potężnymi obawami, które się wiążą z rozwojem, tak gwałtownym rozwojem technologii w dzisiejszych czasach? To jest dokładnie ten sam motyw.
Telefon komórkowy w dzisiejszych czasach, w szczególności kiedy obserwujemy młode pokolenia, które wydają się być kompletnie uzależnione od tej technologii, które wlepione godzinami w ten mały ekranik telefonu poświęcają swój drogocenny czas na rzeczy, które kompletnie nie powodują jakiegokolwiek rozwoju. Jest to próba podążania za jakiegoś rodzaju tanią formą rozrywki najczęściej. Większość portali społecznościowych bazuje również na tym, jak kto wygląda i kto komu co powiedział. Tak zwane plotki to nie są prawdziwe życia tych ludzi, ale z drugiej strony ten telefon daje nam potężne możliwości komunikacyjne, daje nam bazę danych, daje nam dostęp do informacji, o których poprzednie generacje, poprzednie pokolenia nie mogły nawet pomarzyć. Technologicznie tego typu urządzenia jeszcze do niedawna były po prostu nieosiągalne. W dzisiejszych czasach możesz wyciągnąć telefon i skomunikować się z każdą z 7,5 miliarda osób, które zamieszkują tą planetę w ciągu praktycznie paru minut, w ciągu paru sekund. Jeszcze do niedawna, parę dekad temu, tego typu komunikacja, tego typu sposobność do wymiany informacji były po prostu niemożliwe. Więc to, jak wykorzystujemy technologię, jak szybko uczymy się wykorzystywać nową technologię jest bardzo istotne. A wybór tak naprawdę zawsze i wyłącznie należy do ciebie. Tutaj należy lekko odwrócić myślenie.
Nie należy obwiniać za rozwój i postęp technologiczny korporacji Nie należy wytykać zgubnych ewentualności, zjawisk, które mogą pojawić się wraz z rozwojem technologii. Pamiętajmy o tym, że to, w jaki sposób wykorzystujemy narzędzia, zawsze zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Czy wykorzystamy je w celach zagłady, w celach rywalizacji z innymi, czy wykorzystamy je w celach nauki, w celach ewolucji, w celach szerzenia miłości i rozwoju. Wybór zawsze należy tylko i wyłącznie do ciebie. Tym razem o okultyzmie. Okultyzm i praktyki magiczne, wszystko to, co wiąże się z próbą manipulacji czy też modyfikacji zaistniałych w obrębie naszej rzeczywistości praw. Czy tak naprawdę możemy rozróżnić magię na magię białą i na magię czarną? Mówi się o tak zwanej czarnej magii, co utożsamiamy z czymś, co jest negatywne lub co ma w zamierzeniu mieć negatywny wpływ na kogoś innego, na drugą istotę. Tutaj nie będę dywagował na temat tego, czy magia jest rzeczą realną, czy jest to rzecz prawdziwa, czy nie. Z mistycznego punktu widzenia jak najbardziej.
Oczywiście musimy włożyć w kieszeń ambicje i wszystko to, czym nasiąknęliśmy oglądając filmy i to, co prezentuje nam nasza medialna rozrywka. To nie jest magia, która bazuje na fajerwerkach, wybuchach i jakichś nieprawdopodobnych efektach specjalnych, jak to widzimy w filmach z Hollywoodu. Natomiast wykorzystywanie czy też umiejętność wykorzystywania zjawisk panujących w naturze, w obrębie naszej rzeczywistości, podług naszych potrzeb, podług naszych celów, przy udziale oczywiście intencji, czyli tej mocy sprawczej, która jest w stanie zmodulować zjawiska, moim zdaniem jest jak najbardziej prawdopodobna. Oczywiście nie na taką skalę, jak to widzimy w filmach, aczkolwiek zawężanie prawdopodobieństwa wystąpienia zjawisk. Bo co to znaczy, że próbujemy osiągnąć jakiś magiczny efekt? Tak naprawdę, pomijając słowa, którymi się posługujemy, aby określić tego typu fenomeny, jest to nic innego jak tylko próba podporządkowania zjawisk, czy też narzucenia pewnego odtoku, czy też manifestacji rozpowszechniania się energii ku zamierzonym przez nas celom. Cele mogą być różnorakie. To mogą być cele, które mają posłużyć na przykład jako uzdrowienie nas samych, czy też uzdrawianie innych istot. Oczywiście te same moce możemy również wykorzystać, aby komuś zaszkodzić. Więc czym tak naprawdę jest okultyzm?
Czy istnieje czarna magia? Moim zdaniem nie. Istnieje jedynie technologia. Technologia, czyli metoda, która pozwala nam na osiągnięcie zamierzonych celów, czy też na podjęcie próby projekcji wydarzeń, które mają zamanifestować się w naszym otoczeniu przy udziale naszej intencji. Więc czy magia jest czarna, czy biała, to nadal jest to magia, czyli nic innego jak technologia, jak metoda, która umożliwia nam okiełznanie praw natury, zespołu reguł, którymi cechuje się rzeczywistość, w której to manifestujemy się jako ludzie. To, w jaki sposób wykorzystamy technologię, zależy tylko i wyłącznie od nas i dlatego tylko od nas zależy, czy owa technologia nabierze charakteru czarnego, czy też charakteru białego, co oczywiście w skrócie utożsamiamy sobie z czymś, co jest pozytywne, z czymś, co jest dobre versus coś, co jest negatywne, co ma niekorzystne skutki czy też właściwości. Kiedy nagrywam ten fragment, trwa właśnie festiwal Diwali. To tradycja, która w Europie nie jest dosyć znana, aczkolwiek moim zdaniem jest to tradycja, która pomimo tego, że pochodzi z innej kultury niż nasza europejska, jest warta uwagi. Za chwilę opowiem dlaczego. Diwali lub inaczej Deepavali to hinduistyczny festiwal, który obchodzony jest od tak naprawdę wielu tysięcy lat.
Istnieją wzmianki, że jest to tradycja sięgająca ponad 12 tysięcy lat, więc jest to naprawdę kawał czasu w historii tej cywilizacji. W dzisiejszych czasach obchody odbywają się na całym świecie, czyli wszędzie tam, gdzie są duże skupiska Hindusów. W tym roku rozpoczęto ten festiwal 5 listopada. Jest to pięciodniowy festiwal światła, a raczej zwycięstwa światła nad ciemnością, czy też być może dobra nad złem oraz wiedzy nad ignorancją. Jest to bardzo żywa i istotna tradycja dla Hindusów, z którą spotykam się już od lat, podróżując po świecie. Początkowo po raz pierwszy zetknąłem się z tą tradycją kultury na Karaibach, gdzie również istnieje duża populacja ludności indyjskiej. Stąd ta tradycja jest bardzo obecna w tamtym obszarze. Dokładnie rok temu o tej porze, mniej więcej, dlatego, że obchody tego święta uwarunkowane są cyklem księżycowym. To właśnie rok temu brałem udział w Diwali, będąc w majestatycznym i bardzo starym mieście Varanasi, czy też inaczej Kashi. Mieście usytuowanym nad świętą rzeką Ganges w Indiach.
Opowiadałem trochę o tym w odcinku „Chaty mistyka” pod tytułem „Kanibale i światło”, więc tych gości, którzy nie znają jeszcze tego odcinka, bardzo serdecznie zapraszam do odszukania tego odcinka w archiwum. To było wydarzenie na potężną skalę i miałem sposobność uczestniczyć nie tylko w obchodach, które tak jak wspomniałem trwają pięć dni, ale również w przygotowaniach poprzedzających ten festiwal światła. Otóż domy i ulice miasta są skrupulatnie porządkowane, czyszczone i myte. Wystawia się różnego rodzaju dekoracje, rośliny ozdobne i światełka. W drugi dzień tego festiwalu ludzie wstają często przed wschodem słońca, bardzo wcześnie, aby dokonać modłów i namaścić swoje ciała świętymi olejkami. Dzień trzeci to zwykle rodzinne spotkania, które wiążą się z dużą ilością jedzenia, z ucztami, które są wyprawiane tego dnia. Również wiąże się z tym wymiana podarunków i słodyczy, które są bardzo specyficzne, bardzo oryginalne w Indiach oraz odbywa się tak zwana puja. Puja, która jest istotnym dla Hindusów rytuałem i swego rodzaju formą ofiarowania. To wszystko jest kontynuowane czwartego dnia, kiedy również zapala się oliwne lampki w świątyniach i w domowych ołtarzach. Większość Hindusów w Indiach posiada w jednym pomieszczeniu domu, zwykle w małym pokoiku, odrębne miejsce, które służy właśnie jako ołtarz, w którym to na co dzień odbywają się owe rytuały puja.
Ale ta puja podczas Diwali jest na dużo większą skalę. I wówczas to ofiaruje się wegetariańskie potrawy dla lorda Krishna. Lord Krishna jest to postać z mitologii hinduskiej, z którym to związana jest tradycja Diwali. Ale o mitologii hinduskiej dzisiaj nie będę opowiadał zbyt wiele. Natomiast w piąty, ten ostatni dzień świętuje się więź pomiędzy braćmi i siostrami, kiedy to zwykle siostry zapraszają swych braci do domów i oferują im wielki posiłek. I wówczas również czczona jest relacja człowieka do księżyca. Także bardzo barwne, istotne święto religijne, ale w tradycji jogińskiej ten czas symbolizuje jeszcze coś więcej. Otóż mrok to nic innego jak nieobecność światła. W mroku nie jesteśmy w stanie nic dostrzec, zauważyć. Aby zaistniało światło, potrzebna jest ku temu odpowiednia doza energii.
Mrok istnieje samoczynnie. To pojawienie się światła umożliwia nam dostrzeżenie przedmiotu. Pojawia się tym samym klarowność. Ta klarowność obala czy też pokonuje w pewien sposób ignorancję. Otóż większość stworzeń na tej planecie funkcjonuje przy udziale instynktu i to im właściwie wystarcza. Ale jako ludzie posiadamy jednak inteligencję. Posiadamy również wolną wolę, a za czym idzie odpowiedzialność, która wiąże się z podejmowaniem naszych wyborów. Nasza inteligencja jest potężnym narzędziem, ale wymaga również pewnego stopnia organizacji i tym samym naszego udziału. Nasza inteligencja wymaga po prostu usystematyzowania na bieżąco. Czyli istotna jest właśnie owa klarowność.
Inaczej to potężne narzędzie może łatwo wymknąć się spod kontroli i zacząć działać przeciwko nam. Może wprowadzić dużo zamieszania. Często, zamiast być źródłem możliwości, inteligencja staje się źródłem cierpienia i problemów. Ta sama inteligencja może prowadzić nas do niepotrzebnych stresów, do niepokoju, depresji, nieszczęścia czy nawet szaleństwa. Ale tak naprawdę to wszystko oznacza tyle, że nasza inteligencja obróciła się przeciwko nam. Często po prostu za dużo myślimy, za dużo analizujemy, zbyt wiele energii poświęcamy naszej wyobraźni, która to tworzy obrazy, które po prostu nie istnieją. Jeżeli cierpisz bez powodu, jeżeli cierpisz bez udziału kogokolwiek, to znaczy po prostu, że twoja inteligencja działa w tym momencie przeciwko tobie. Ale taka jest natura naszej ludzkiej egzystencji. Dlatego musimy brać w niej czynny udział. Dlatego jasność ma ogromne znaczenie.
Dlatego światło jest tak ważne. Dlatego również Diwali jest tak istotnym wydarzeniem, bo jest to festiwal klarowności, celebracja odrzucenia ignorancji i wzięcie steru we własne ręce, aby zniszczyć w sobie mrok. Z tego miejsca tego życzę zarówno sobie, jak i wam, drodzy goście Chaty Mistyka. Niechaj nowe światło pojawi się w was i wokół was podczas tegorocznego Diwali. Namaste. Pranam. Chata Mistyka.