[00:01] - Na antenie Radia Paranormalium już za chwilę wysłuchacie Państwo kolejnego fragmentu zapisu niezwykłego sympozjum, które odbyło się w Krakowie w dniach 30 czerwca – 1 lipca 2018 roku. Sympozjum poświęcone było wirtualnej rzeczywistości oraz meandrom świadomości. W czasie i przestrzeni przenieśliśmy się do niedzieli 1 lipca, który to dzień rozpoczął kolejny wykład Toma Campbella, fizyka współpracującego niegdyś z NASA. Wykład zatytułowany „Budować czy niszczyć? Ty wybierasz”. Zapraszamy do słuchania.
[00:38] - Tematem, na którym się dzisiaj skupimy, dzisiejszego ranka, będzie lęk kontra miłość. Mówiliśmy już bardzo dużo o lęku kontra miłości. Mówiliśmy wczoraj. O świadomości nie można mówić bez poruszenia kwestii lęk kontra miłość. Lęk kontra miłość to temat, kwestia twojej egzystencji, twojego życia. To jest ewolucja kontra deewolucja. Dobro kontra zło. Niska entropia kontra wysoka entropia. I ten temat dotyczy wszystkiego. Jak państwo zauważyliście, większość naszej literatury, filmów, większość nawet naszych interakcji z innymi osobami, wszystko obraca się wokół kwestii dobra kontra zło.
Niska kontra wysoka entropia. Jest to prawda zarówno jeżeli chodzi o świat nefizyczny, świadomość, jak również o tę wirtualną rzeczywistość. Nie jest to tylko lokalne dla nas w tym wszechświecie fizycznym. Ten temat dotyczy wszystkich świadomości, wszystkich świadomych istot. Jest to podstawowy powód, aby być tutaj. Niska entropia kontra wysoka entropia. Chodzi o pokonywanie strachu i stawanie się miłością. Kwestia dobra kontra zła, lęk kontra miłość, jest to najważniejsze dla twojego istnienia. To właśnie dlatego ta kwestia jest obecna we wszystkich naszych filmach, literaturze, dyskusjach i stanowi rdzeń tego, jak postrzegamy świat. Ta kwestia dotyczy tego, w jaki sposób większy system świadomości rozwija się lub cofa w rozwoju.
Wszyscy jesteśmy elementami tego systemu, który się rozwija i cofa w rozwoju. Dobro kontra zło. Miłość kontra lęk. My robimy to jako pojedyncze jednostki i system również to robi. I właśnie dlatego ta kwestia dominuje tutaj. Tak więc miłość kontra lęk to rdzeń, podstawowa kwestia w naszym istnieniu, we wszystkich systemach rzeczywistości. Jeśli chcecie jakoś poczuć to, w jaki sposób wy to robicie, musicie zadać sobie pytanie: jak ja sobie radzę na tej skali miłość kontra lęk? Czy jest to w większości miłość, czy lęk? W jakim miejscu jestem? Musimy pracować.
Spójrzcie na swoje emocje. Wasze emocje są tym, co wam powie, gdzie jesteście w tym procesie ewolucyjnym. Jeżeli wasze emocje są głównie w szczęściu, w radości. Życie jest cudowne. Każdy dzień to kolejna możliwość do rozwoju. Jeżeli macie bardzo pozytywne emocje przez większość czasu, to radzicie sobie bardzo dobrze. Jeżeli z drugiej strony doświadczacie stresu, złości, zdenerwowania, niecierpliwości, te wszystkie rzeczy negatywne, które nie czynią wam nic dobrego, jeśli je odczuwacie każdego dnia, każdej godziny, a w przypadku wielu ludzi każdej minuty i czujecie te wszystkie rodzaje stresujących rzeczy, jeżeli nie jesteście zadowoleni, nie czujecie się dobrze, spełnieni, nic nie jest w porządku. Wszystkie te negatywne odczucia oznaczają, że nie radzicie sobie tak, jak powinniście. To jest lęk. Jesteście zwęgleni, macie negatywne emocje.
Tak więc to właśnie emocje na poziomie bycia wyrażają to, kim jesteście. Więc zróbcie taką samoanalizę. Zapytajcie sobieCzy jestem zdenerwowany? Czy czuję niecierpliwość? Czy się kiedykolwiek złoszczę? Większość z was powie tak. Może nie cały czas, ale większość czasu. Każdego dnia przechodzimy przez to. To dlatego mamy bardzo dużo pracy do zrobienia. Jest takie powiedzenie, które dotyczy miłości, które chciałbym wyjaśnić, ponieważ dla wielu ludzi jest ono niejasne.
Mówi ono, że nie możesz kochać kogoś innego, dopóki nie pokochasz samego siebie. Jest to troszkę niejasne, ponieważ ja mówię wam: jeśli chodzi o miłość do samego siebie, jeśli jesteście skupieni na samych sobie, to mamy tutaj ego. Tak więc jeśli mówimy „pokochaj siebie najpierw”, mamy nagle problem logiczny. Chciałbym się do tego odnieść, ponieważ słyszę o tym cały czas w pytaniach. Kochanie samego siebie nazywane jest narcyzmem. Kocham siebie, ponieważ jestem cudownym człowiekiem i zasługuję na dużo więcej, niż dostaję. To jest narcyzm. Chodzi o ciebie. I to jest ego i jest to oparte na strachu, na lęku. Gdy mówimy, że nie możesz pokochać innych, zanim nie pokochasz samego siebie, to tak naprawdę oznacza, że nie możesz pokochać innych, nie masz tak naprawdę zbyt wiele do dania, jeśli nie lubisz samego siebie.
Jeśli jesteś negatywny, jeśli chodzi o samego siebie, to jest problem. Bycie negatywnym, jeśli chodzi o samego siebie, tak naprawdę pozbawia cię twojej zdolności do kochania. I tak naprawdę właśnie o to chodzi. Nie możesz kochać innych ludzi, jeśli nie lubisz samego siebie. Ponieważ jeżeli nie lubisz samego siebie, myślisz o sobie jak o kimś nic niewartym, niewystarczająco dobrym, niezdolnym. Jeśli masz wobec siebie właśnie takie uczucia, nie możesz zbyt dużo dać, ponieważ jesteś nic niewarty. Jesteś niezdolny. Jesteś trochę więcej niż niczem, więc nie możesz nic dać. Więc to prawda. Jeśli nie lubisz samego siebie, masz negatywne odczucia na swój temat, czujesz się nieadekwatny, nie czujesz się bezpiecznie.
To ogranicza twoją zdolność do kochania. Jeśli masz bardzo dużo uczucia niebezpieczeństwa, dużo negatywnych odczuć, trudno ci kochać. To prowadzi nas do różnicy pomiędzy byciem i działaniem. To ogranicza twoją zdolność do kochania. To nie ogranicza twojej zdolności do działania z miłością. To tylko ogranicza twoją zdolność do bycia kochającym. Wiele ludzi ma problemy z tą różnicą. Zachowywanie się jako ktoś kochający oznacza działanie miłe, troskę, okazywanie troski, współczucie. A jeżeli to jest tylko zachowanie, to tutaj działa tylko intelekt. Robisz to, co uważasz za stosowne.
To, co powinieneś robić według siebie, to nie pomoże ci się rozwinąć. Musisz być miłym, być troskliwym. Więc jest różnica pomiędzy tymi dwoma. Wcześniej wspominałem, że moralność idzie w parze z intencją, nie z działaniem. Właśnie na tym polega różnica. W moralności chodzi właśnie o to, jaki ty jesteś. To jest istnienie, to jest bycie. Intencja, motywacja stojąca za twoimi wyborami, nie same czyny. Ponieważ możesz czynić coś dobrego bez bycia dobrym. Robienie dobrych uczynków jest bardziej cywilizujące.
Sprawia, że ludzie, którzy wchodzą z tobą w interakcje, czują się lepiej, bardziej cię lubią. Ale to nie pomoże ci się rozwinąć. Aby się rozwinąć, musisz stać się dobry. Musisz taki być, a nie tylko się zachowywać, nie tylko działać. Więc moralność jest powiązana z intencją, z byciem, nie z samym działaniem, nie z samymi uczynkami. Mały przykład. Wyobraźmy sobie teraz taką sytuację: idzie dwóch ludzi. Pierwszy ma pieniądze, może 20 dolarów. Te pieniądze wypadają mu z portfela, a druga osoba to widzi. Teraz spróbujmy to rozegrać w dwa sposoby, a tak naprawdę to będzie dokładnie takie same działanie.
Pierwsza osoba widzi to, rozgląda się i patrzy, czy ktoś patrzy. Jeżeli nikt nie patrzy, podniesie te pieniądze i wsadzi je sobie do portfela, ponieważ widzi, że są jakieś inne osoby. Podnosi ten pieniądz i oddaje go właścicielowi, ale robi to tylko z lęku, że zostanie przyłapana na kradzieży. Z drugiej strony mamy taki sam scenariusz. Pieniądz wypada z portfela, a druga osoba to widzi i informuje właściciela. Nie rozgląda się, nie myśli o tym. To nie jest po prostu jej wybór.Tylko po prostu wyraża w ten sposób to, kim jest. Taka osoba nigdy nie pomyślałaby o podniesieniu samego pieniądza. To jest różnica. Dokładnie to samo działanie, ale jedno z nich jest moralne, jest dobrym wyborem, gdyż tych czynów wspomaga rozwój, a drugi nie.
To jest wewnątrz. Tak więc powiedzenie, że musicie lubić siebie, oznacza, że musicie pozbyć się swojej negatywności, co oznacza, że musicie pozbyć się lęku. Chodzi więc cały czas ciągle o to samo. Bez względu na to, jak to postrzegamy, rozwój, bycie szczęśliwym, posiadanie dobrego życia, wszystko opiera się na kluczowej rzeczy, na pozbyciu się lęku. Gdy pozbędziesz się tego lęku, twoje ego po prostu zniknie. Ponieważ pozbywając się tego lęku, stajesz się mniej skupiony na sobie. Lęk zawsze dotyczy ciebie. Jeśli się boisz, to boisz się z powodu samego siebie. Więc pozbywając się lęku, stajesz się mniej skupiony na samym sobie. To zmienia całą twoją rzeczywistość.
Pamiętajcie, każdy z nas porusza się po swojej własnej rzeczywistości, ponieważ z uwagi na to, jak interpretujemy świat. Gdy czujemy negatywność, interpretujemy świat w sposób negatywny, widzimy go negatywnym. Gdy jesteśmy pozytywni, nie mamy tej negatywności i postrzegamy świat jako pełny potencjału. Problemy wciąż będą obecne, ale to tylko kilka osób starających się, jak tylko mogą, aby się rozwinąć i urzeczywistnić potencjał. To nie jest tak, że po prostu nie widzimy problemów. Widzimy je z punktu widzenia osób, które walczą, aby się rozwinąć albo zrobić coś dobrego. Tak więc wasza rzeczywistość, w której żyjecie, przechodzi przez stadia od nieszczęśliwej, bolesnej do przyjemnej, szczęśliwej rzeczywistości, tylko poprzez zmianę waszej osobistej perspektywy, poprzez pozbycie się lęku. Gdy pozbędziecie się tego lęku, jak tego dokonać, pomówimy już za chwilę. Gwarantuję wam, że wasze życie stanie się bardziej pełne zabawy. Gwarantowane jest, że w waszym życiu będą lepsze związki, lepsze relacje ze wszystkimi: z małżonkiem, z innymi ważnymi osobami, z dziećmi, z szefem, z sąsiadami.
Relacje ze wszystkimi, nawet z waszym psem i kotem. Relacje ze wszystkimi i wszystkim będą lepsze, staną się lepsze, będą mniej denerwujące, mniej stresujące. Będzie mniej negatywności w tych właśnie relacjach. Nauczycie się pozwalać ludziom być takimi właśnie, jakimi są. Gdy odczuwamy lęk, pragniemy upewnić się, że wszystkie te złe, okropne rzeczy, które mogą się wydarzyć, nie wydarzą się. Bo wiemy, że świat jest pełen tych nieprzyjemnych rzeczy i jeżeli nie będziemy się starać wystarczająco mocno, te rzeczy się nam przydarzą. Więc chcemy manipulować naszym środowiskiem, manipulować ludźmi, dziećmi, szefem, małżonkiem, szefem. Chcemy, aby oni byli właśnie tacy, jacy my chcemy, żeby oni byli. A chcemy tego dlatego, ponieważ wiemy lepiej, jacy oni powinni być. My wiemy lepiej, co oni powinni zrobić.
I tak naprawdę nie chodzi tutaj o nich. My tylko staramy się im pomóc, pomagając im robić właściwe rzeczy, które my chcemy, żeby oni zrobili. Jak widać tutaj w dalszym ciągu nie chodzi o innych, ale wciąż chodzi o ciebie. Większość z nas przez całe swoje życie stara się ustawić sprawy w taki sposób, jak byśmy chcieli. Innymi słowy, wymuszamy w jakiś sposób nasz pogląd na świat w taki sposób, w jaki chcemy go postrzegać. I właśnie na to jest spożytkowana nasza energia. Poświęcamy naszą energię na to, aby sprawić, żeby szef zauważył nas, zauważył, jakimi bardzo dobrymi pracownikami jesteście, żeby dał nam premię. Co mamy zrobić, jak mamy się zachowywać, co musimy zrobić, w jaki sposób na niego wpłynąć, tak aby dał nam tą premię, właśnie nam, a nie komuś innemu. Jak mogę sprawić, że mój małżonek zrobi to, co ja chcę? W jaki sposób mogę spowodować, że mój mąż przestanie zrzucać na podłogę swoją brudną bieliznę, skarpetki?
Jak mogę przekonać swoją żonę i dzieci, aby zachowywały się w sposób taki, jaki chcę? Chcemy manipulować wszystkimi, aby wykonywali takie rzeczyJakie chcemy. My staramy się manipulować tym, co się ma stać tak, aby wszystko działało w taki sposób, w jaki my chcemy. I to jest właśnie frustracja. To jest ego, to jest skupienie się na sobie. To spowoduje, że będziecie nieszczęśliwi, zdenerwowani, cały czas będziecie zestresowani, ponieważ większość czasu po prostu nie uda wam się osiągnięcie tego, co chcecie. Twoje dzieci będą twoimi dziećmi. Inne ważne osoby również będą takie, jakie są. Musisz zdać sobie sprawę, że każdy robi to samo. Więc ty próbujesz zorganizować świat w taki sposób, jak chcesz, ale każdy inny próbuje zrobić dokładnie to samo.
I tutaj mamy konflikt. Twój pogląd i ich pogląd są różne. Tobie się wydaje, że to ty masz rację. Ty jesteś lepszy. Widzimy więc grupę ludzi, którzy próbują manipulować sobą nawzajem, aby działać w odpowiedni sposób. To jest stres, z którym żyjecie. Lepszy sposób polega na tym, że pozwalasz, aby sprawy toczyły się tak, jak się toczą. Pozwalasz ludziom być takimi, jacy są, a następnie działasz z nimi bez względu na to, jacy są. Robiąc to, możesz starać się być pomocnym, uczyć innych, mówić swoim dzieciom, jakie mają możliwości działania. Możesz uświadomić małżonkowi, że nie podobają ci się skarpetki leżące na podłodze.
To nie jest tak, że musisz ignorować sprawy. Musisz po prostu przestać żądać, przestać manipulować. Musisz pozwolić wszystkiemu być takim, jakie jest. Rozmawiaj o rzeczach, które ci się nie podobają, ale nie w taki sposób, na zasadzie: chcę, abyś to zrobił. Choć to dobry sposób, to jednak istnieje lepszy. Rozmawiaj na zasadzie: ja tak odczuwam. Zamiast więc mówić komuś, co powinien zrobić, powiedz tej osobie o tym, co ty sądzisz o tym, co ona robi, a następnie poradźcie sobie z tym. To jest właśnie ten inny sposób interakcji. Po prostu pozwalasz ludziom i zdarzeniom być takimi, jakie są i radzisz sobie z nimi. To, jak się rozwijasz, zależy od jakości tego, jak sobie z tym radzisz.
Chodzi o twój wybór, w jaki sposób poradzisz sobie ze wszystkim, co się wydarzy, co pozwala ci rozwijać albo cofać w rozwoju twoją jakość świadomości. Właśnie o to tutaj chodzi. Dokonywanie tych wyborów i robienie tego w sposób kochający, troskliwy, współczujący. Gdy próbujesz manipulować tym, co dopiero się wydarzy, wszystkie twoje wybory dotyczą tego, jak coś zdobyć, czy też jak powstrzymać kogoś od zachowywania się w jakiś sposób. Jak możesz spowodować, że twój szef poczuje się tak, a nie inaczej? I ciągle dokonujesz wyborów obracających się wokół tego, jak zmusić innych ludzi, by zrobili to, co chcesz. Takie wybory nie pomagają rozwojowi. Są one oparte na strachu, ego, przekonaniach. Posiadasz przekonania i uważasz je za prawdę. Ludzie posiadający przekonania nie mówią tak po prostu: takie jest moje przekonanie.
Mając przekonanie powiedzą: to jest moja prawda. Właśnie tym jest przekonanie, gdy uważasz, że coś jest akurat takie, a nie inne. Nie postrzegasz więc przekonań jako przekonania, tylko uważasz je za prawdę. W większości jednak są to przekonania, twoje przekonania. I te przekonania stanowią emanację tego lęku i ego. Muszę powiedzieć, że widzę tutaj dużo długopisów robiących notatki. To dobrze. Tak więc lęk tworzy ego. Gdy pozbywasz się lęku, ego po prostu znika. Większość twoich przekonań również jest tworzonych przez twój lęk.
Pozbywasz się lęku, większość przekonań znika. Zostajesz wtedy ze światem takim, jaki jest. Jeśli świat w swojej rzeczywistej postaci niepokoi cię, to również dzieje się to przez twój lęk i ego. Jeśli świat taki, jaki jest, cię zasmuca, to niekoniecznie musi być spowodowane przez lęk i ego. Może być, ale przyczyną może być również miłość, ponieważ miłość posiada w sobie element, który może być smutny. Owym smutnym aspektem miłości jest to, gdy widzisz ludzi, o których się troszczysz i ostatecznie wraz z twoim dorastaniem tych ludzi pojawia się coraz więcej. Ale nawet gdy są to tylko najbliżsi, niewielka grupa ludzi, gdy widzisz, że ci ludzie robią rzeczy, które powodują dla nich ból, to większość tego bólu oni tworzą sobie sami. Ból w większości pochodzi od lęku.Dostrzegasz więc, że ci ludzie postrzegają świat w taki sposób, że czyni to ich nieszczęśliwymi. Jest im źle, odczuwają ból, ale ty nie możesz z tym nic zrobić, ponieważ nie możesz ich zmienić. Nie możesz zmienić nikogo poza samym sobą.
Jesteś jedyną osobą, którą możesz zmienić. Widzisz kogoś, kogo kochasz. Widzisz, że ta osoba jest nieszczęśliwa, czuje ból, a dzieje się to z powodu sposobu, w jaki postrzega ta osoba świat. To przez lęk. Nie możesz zabrać lęku. Nie możesz pomóc tej osobie się rozwinąć. Musisz pozwolić jej być taką, jaka jest i to jest smutne. Jeśli jednak spoglądasz na świat w kontekście nieprzyjemnego, wrogiego, niemiłego, paskudnego miejsca, to nie powinno powodować, że stajesz się nieszczęśliwy albo zły. Nie powinno cię to denerwować. Powinieneś zaakceptować, że ten świat taki właśnie jest.
Po prostu zaakceptuj to. To nie oznacza, że go polubisz. To tylko oznacza, że zaakceptujesz świat taki, jaki jest i że ludzie są tacy właśnie, jacy są. Nie uważaj siebie za kogoś lepszego. Po prostu pomyśl, że każdy robi najlepiej to, co może z tym, nad czym musi pracować, a muszą pracować nad tym, jak wiele lęku i miłości posiadają. Sytuacja, w której się znajdują, to wszystko jest tym, nad czym muszą pracować i każdy robi, co tylko może z tym, co ma. Gdy więc masz takie podejście, to zamiast się denerwować tym, że ludzie są skupieni na sobie i niemili, okazujesz współczucie względem ludzi, którzy walczą ze swoim lękiem w taki sposób, że zachowują się nieuprzejmie i są nieszczęśliwi, a ich życie jest nie do pozazdrośćczenia. Masz więc współczucie dla tych ludzi, zamiast się na nich denerwować czy dystansować się od nich. Gdy więc spoglądasz na nasz świat, nawet jeśli jest paskudny, nie widzisz niczego, co powoduje, że czujesz się źle. Zamiast tego czujesz współczucie.
Nie pozwól, aby nieprzyjemność tego świata uczyniła ciebie nieprzyjemnym. Zaakceptuj go takim, jaki jest. Zaakceptuj ludzi takich, jacy są i zrozum, że każdy z nich w każdej kwestii jest twoim nauczycielem. Każdy jest dla ciebie nauczycielem. Twoje dzieci są twoimi nauczycielami. Twoi współpracownicy w biurze też i każdy inny również jest twoim nauczycielem, ponieważ każdy daje ci możliwość dokonywania wyborów i dokonując tych wyborów rozwijasz się. Każdy więc pomaga ci się rozwijać, dając ci wybory. Jeśli więc jest ktoś, kogo szczególnie nie lubisz, kto jest szczególnie nieprzyjemny i mówi do ciebie coś niemiłego, to jest możliwość, aby się rozwinąć. Nie traktuj tego jako okazji do zezłoszczenia się i odpyskiwania. Odłóż to wszystko.
To dla ciebie okazja do rozwoju. Więc spoglądasz na to i zamiast się denerwować, czujesz współczucie względem tej osoby, która zdecydowanie nie cieszy się ze swojego życia. Rozmawiamy o lęku kontra miłości. To wszystko tak naprawdę sprowadza się do naszej perspektywy. Perspektywy, z jakiej postrzegamy i interpretujemy rzeczywistość. Sposób naszej interpretacji zmienia naszą rzeczywistość. Jeśli więc interpretujesz rzeczywistość pod względem troski i współczucia, to nie widzisz nieprzyjemnego miejsca, które cię denerwuje, powoduje w tobie złość i lęk. Widzisz grupę walczących ludzi i masz wobec nich współczucie i starasz się im pomóc. W jaki sposób można pomóc komuś się zmienić? Jak mówiłem, możesz zmienić tylko siebie, ale możesz pomóc innym ludziom dokonać zmiany w sobie.
Jak to zrobić? Dajesz im środowisko, które ułatwia im zmianę samych siebie. Zmienianie samego siebie bywa przerażające, ponieważ znasz tę osobę. Żyłeś z nią całe życie i tą osobą jesteś ty sam i jest ci z tym wygodnie. Radzisz sobie z tą osobą na zasadzie: wszystko, co robię, jest w porządku. Może nie jest świetnie, ale jakoś jest. Ale jeśli będę inny, to będę musiał się zmienić. Jak mam to wszystko zmienić? Zmiana jest przerażająca dla wielu ludzi. Stawanie się kimś innym zmienia wszystko.
Zmienia relacje międzyludzkie. Więc oznacza to, że twoje życie będzie inne. Ty sam będziesz inny. To trochę przerażające. Aby więc ludzie dokonali tej przerażającej rzeczy, potrzebują oni bezpiecznego miejsca. Aby więc pomóc tym ludziom się zmienić, możesz dać im bezpieczne, wspierające ich środowisko.W jaki sposób możesz tego dokonać? Po prostu troszcząc się o nich, kochając ich. Bo miłość zawsze jest bezwarunkowa i gdy ktoś czuje, że jest kochany bezwarunkowo, może być sobą. Może być, kimkolwiek jest. I gdy już ta osoba jest sobą, nabywa ona potencjał, aby się zmienić.
Jeśli w związku międzyludzkim pojawiają się warunki na zasadzie: ja będę miły dla ciebie, bo ty jesteś miły dla mnie, a jeśli ty nie jesteś miły dla mnie, to ja dla ciebie również nie będę. To ta osoba musi być ostrożna co do tego, jak się zmienia, co robi, bo wtedy to już nie jest bezwarunkowe. Pojawiają się zasady i jeśli u wszystkich występuje taka warunkowość: u dzieci, małżonków, współpracowników, szefa, te związki międzyludzkie stają się warunkowe i taka osoba musi się zastanawiać nad tym, jak się zachowywać, co mówić, jak prezentować samą siebie. Zaczyna więc pokazywać obraz zamiast być autentycznym. Bycie autentycznym to właśnie to, co następuje, gdy pozbywasz się swojego lęku, stając się sobą. Możesz więc komuś innemu pomóc poczuć się sobą. To daje tej osobie możliwość dokonania zmiany w sobie, ponieważ ta osoba wie, że ty tam jesteś. Troszczy się o nią bez względu na to, kim ta osoba się stanie. To nie jest już więc takie przerażające. W taki więc sposób pomagasz innym ludziom zmienić siebie.
Jeśli chodzi o dzieci, pomagamy im dorosnąć, szczególnie jeżeli chodzi o nastolatków, z którymi czasami trudno się wchodzi w interakcje, ponieważ są w procesie oddzielania się od nas, stawania się dorosłymi. Nie są już dziećmi, co jest bardzo przerażające. To jest bardzo przerażający i zmieniający proces dla nich. Możesz im w większości pomóc, po prostu kochając ich, troszcząc się, dając sygnały, że jesteś dla nich bez względu na to, co się stanie i dając im wybory, rady. Pomagając im dostrzec większy obraz. Jednak jeśli chodzi o rzeczy, których nie powinno się robić, szczególnie u nastolatków, to dawanie wskazówek. Gdy dajesz wskazówki, tłumaczysz im, jacy powinni być i co powinni robić. Nie jest to pomocne dla kogoś, kto próbuje dorosnąć, dojrzeć do momentu, gdy jest samym sobą i dokonuje własnych wyborów, staje się dorosłym. Dopóki więc dajesz im wskazówki, co robić, kim być, nie dajesz im możliwości stawania się sobą, odkrywania, kim są. Co to znaczy być samym sobą?
Możesz im jednak dać pewne porady. Jeśli widzisz, że nastolatek zmierza w kierunku złej decyzji, zamiast mówić: „Zabraniam ci to robić”. Lepiej powiedzieć: „Jeśli zrobisz to, coś może się stać A, B, C, D, E. Niektóre z tych rzeczy mogą być pozytywne, ale niektóre inne będą negatywne. Musisz być szczery. Nie próbuj manipulować, ukazując wszystkie opcje jako przerażające. Postaraj się pomóc dokonać lepszej decyzji. Pokazujesz im możliwe opcje takie, jak postrzegasz je z perspektywy osoby bardziej dorosłej i bardziej doświadczonej. I to nie są ich wybory. Jeśli dokonają wyboru, a ty ostrzeżesz ich, że to kiepski wybór, dzieci będą z wyprzedzeniem uprzedzone, czym ten kiepski wybór może się skończyć.
I gdy zobaczą, że rzeczywiście przynosi on złe efekty, stwierdzą: no tak, rodzice mnie przed tym ostrzegali. Widzę, że to zaczyna się realizować. Muszę się wycofać. I w końcu dojdzie do tego, że trudno będzie im wyrazić samych siebie, bo będą prowadzeni przez ciebie. Ale one chcą się nauczyć czegoś ważnego. Jeśli po prostu powiesz: nie idźcie tam, nie nauczą się niczego ważnego, poza tym, że nie mogą wykorzystać swojej wolnej woli. Wciąż są dziećmi i muszą robić to, co im się każe. To jest coś, co muszą zaakceptować, ale nie prowadzi to do ich rozwoju. Mówiłem tylko o dzieciach i nastolatkach, ale to samo dotyczy każdego we wszystkich waszych związkach międzyludzkich. Zamiast mówić ludziom, jacy powinni być i co mają robić, możemy pomóc ludziom dostrzec większy obraz, lepsze alternatywy, a następnie pozwolić im dokonać wyboru.
Nawet jeśli uważasz to za zły wybór. A gdy dokonają złego wyboru, zamiast mówić im, że to zły wybór, bo ty to wiesz, a oni nie. Pozwól im przekonać się o tym osobiście. To z kolei da im możliwość rozwinięcia się i nauczenia. Uczymy się z doświadczeń, nie z wykładów.Uczymy się nie z książek, a z interakcji. To dlatego jest to dużo lepsze dla twojego rozwoju, jeśli zamiast próbować manipulować światem i wszystkimi ludźmi w nim w taki sposób, w jaki chcesz, uczysz się z doświadczeń i z interakcji ze światem takim, jaki jest. Dokonujesz wyborów w oparciu o miłość, troskę i pomaganie innym i uczenie się swoich lekcji, gdy twoje wybory przynoszą efekty. Dokonałem wyborów. Rezultat sugeruje mi, że nie były one najlepsze. Wtedy się zmienię.
Zmienię nie swoje zachowanie i sposób działania, ale to, kim jestem. Dlaczego uważam tamten wybór za dobry? Zmieniam sam siebie, więc potrzebuję, aby ta sytuacja przytrafiła się ponownie, bym mógł dokonać innego wyboru. Właśnie w taki sposób się rozwijamy. Twoje pozbycie się lęku polega na tym, że po pierwsze musisz go odnaleźć, stać się świadom jego istnienia. To nie jest łatwe zadanie. Większość twoich lęków znajduje się w obszarze intelektu. Są to rzeczy, które odebrałeś, mając 4 lata. Rzeczy, które odebrałeś z kultury przekonań pochodzących z twojego dziedzictwa. Większość twoich lęków jest ukryta, trudno więc odnaleźć twój lęk.
To jest krok pierwszy. Co zrobić, gdy ten lęk już odnajdziemy? Możemy przyjrzeć się przekonaniom. Przekonania wywodzą się z lęku, ale tak jak lęk są bardzo trudne do znalezienia. Nie możesz odnaleźć przekonania, ponieważ w twoim przekonaniu wszystkie twoje przekonania to fakty. Właśnie tak postrzegasz swoje przekonania. Dla ciebie to są fakty. Przekonań również nie możesz odnaleźć. Zostaje nam więc ego i właśnie ego jest łatwe do zauważenia. Ego najzwyczajniej w świecie stoi tutaj i wymachuje wielką czerwoną flagą z napisem: „Tu jestem” i nie możesz go przeoczyć.
Ego pojawia się zawsze, gdy masz jakieś negatywne odczucie. Jeśli jesteś zdenerwowany, zirytowany, zły, to twoje ego. Gdybyś go nie miał, nie odczuwałbyś w taki sposób. Zawsze więc, gdy masz negatywne odczucie, przyjrzyj się temu odczuciu i zadaj sobie pytanie: dlaczego tak się czuję? Jeśli jesteś szczery, ostatecznie odnajdziesz swój lęk. Czasami ten proces jest jednak skomplikowany, ponieważ pytając siebie, dlaczego właśnie tak się czuję, twoją pierwszą tendencją jest odpowiedź na zasadzie: jestem zły, bo ona coś powiedziała i właśnie dlatego jestem zły. Zuzia mnie zdenerwowała, Zenek mnie zdenerwował, pies mnie zdenerwował. Obwiniamy coś innego o rozzłoszczenie nas. Musisz wziąć na siebie odpowiedzialność. To ty postanowiłeś, że będziesz zdenerwowany.
To twoja odpowiedź. To ty musisz wybrać swoją odpowiedź. Zuzia nie wybiera dla ciebie odpowiedzi. Zuzia coś mówi i to ty musisz zdecydować, jak na to zareagujesz. Jeśli reagujesz złością, to z powodu lęku, z powodu ego i prawdopodobnie również z powodu przekonań. Poszukujemy więc tych negatywnych uczuć, które się pojawiają. Próbujemy je prześledzić i dojść do tego, z czym tak naprawdę związany jest lęk. Zuzia coś powiedziała, może coś, że nie zrobiłeś czegoś prawidłowo, czy też popełniłeś błąd albo zrobiłeś coś innego, z czego Zuzia nie jest zadowolona. I to nie Zuzia cię denerwuje, ale to ty gdzieś głęboko czujesz się nieodpowiedni i to sprawia, że jesteś zły, bo Zuzia po prostu naciska znajdujący się w tobie przycisk z napisem: „Jesteś nieodpowiedni”. Zuzia krytykuje cię.
Przez co ten ładunek związany z lękiem przed nieodpowiedniością zostaje naenergetyzowany. Mówi się o ludziach, którzy mają w sobie wyłączające ich przyciski, wywołujące u nich emocjonalne reakcje. Zuzia po prostu wcisnęła twój przycisk lęku bycia nieodpowiednim i to powoduje, że się złościsz, więc nie pozostajesz dłużny i mówisz Zuzi coś nieprzyjemnego, mówiąc jej, że jesteś zdenerwowany tym, o czym ona mówi. Ona robi coś, co tobie się nie podoba. Jak wtedy reagujesz? Odnajdź ten lęk. W tym przypadku będzie to lęk przed byciem nieodpowiednim. Nie lubię, jak ktoś mnie krytykuje. Nie podoba mi się, gdy ludzie znajdują jakąś wadę. Muszę być perfekcyjny.
Nie chcę, aby ktokolwiek kiedykolwiek mówił mi, że nie jestem perfekcyjny. Bo gdy ktoś mówi, że nie jestem perfekcyjny, ten lęk przed byciem nieodpowiednim wzbiera we mnie i to powoduje, że się denerwujęŻe to ludzie powodują, że tak się właśnie czuję. Musisz więc odnaleźć swój lęk. Dlaczego czujesz się rozzłoszczony? Dlaczego czujesz ten stres? Dlaczego coś cię irytuje? Odnajdujesz lęk. Gdy znajdziesz ten lęk, musisz przejąć nad nim kontrolę i powiedzieć sobie: tak, jestem właśnie taki. Posiadam lęk przed byciem nieodpowiednim, pozbawionym bezpieczeństwa, niekochanym albo niedostatecznie dobrym. Lęk przed byciem nielubianym.
Lęk przed byciem traktowanym jak za dobrą monetę, przed byciem niedocenianym. Dotyka nas wiele lęków i musisz przejąć kontrolę nad tym lękiem i powiedzieć: tak, to ja posiadam ten lęk. A następnie musisz przyjrzeć się swoim doświadczeniom z przeszłości, by określić, w jaki sposób ten lęk zmienił twoje wybory. Postanowiłeś zezłościć się na Zuzię, ponieważ ona powiedziała ci coś nieprzyjemnego. Skrytykowała cię. Musisz stwierdzić: ten lęk spowodował, że się rozzłościłem i spowodował, że nazwałem Zuzię czy jakąś inną osobę głupią czy coś w tych klimatach. I cofnij się do kilku ostatnich tygodni, lat, dziesięcioleci i przyjrzyj się temu, w jaki sposób ten lęk wpłynął na twoje wybory. Gdy to zrobisz, zdasz sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie 80–90% dokonanych przez ciebie wyborów jest kierowanych przez twój lęk. Dostrzeżesz, w jaki sposób wpływa to na twoje życie i to nie będzie ładny obrazek. Zobaczysz, w jaki sposób spowodował ten lęk dysfunkcję w twoim życiu, jak niszczył relacje z innymi ludźmi, jak wprowadza napięcia i negatywność w związkach.
A to powinno dać ci zachętę, aby pozbyć się tego lęku. Pozbywanie się lęku w momencie, gdy już przejąłeś nad nim kontrolę i dostrzegłeś, w jaki sposób zmienia on twój świat i rzeczywistość, to tylko kwestia intencji i tego, że naprawdę chcesz się go pozbyć. Pozbywanie się lęku nie oznacza zakrywanie go i umieszczania w miejscu, w którym nie możesz go zobaczyć. Nie o to nam tutaj chodzi. Jeśli go rzucisz gdzieś w kąt, wciąż go będziesz miał. Pozbycie się lęku nie oznacza wcale, że gdy Zuzia powie ci coś niemiłego, to ty się po prostu uśmiechniesz i nie odpowiesz. To milsza reakcja, ale jeśli jest ona wymuszona przez intelekt, to ci nie pomoże. To jest działanie w określony sposób, a nie bycie. Chcesz być taki, że gdy Zuzia powie ci coś nieprzyjemnego i skrytykuje cię, to w ogóle cię to nie zdenerwuje. Możesz pomyśleć: biedna Zuzia, jest w pewnym sensie negatywna.
Z pewnością ma nieciekawe życie, a ja nie mogę nic zrobić, aby pomóc jej poczuć się lepiej. Masz już inny punkt widzenia. Nie dzwoni w żaden dzwon i nie uruchamia żadnego przycisku, bo ty tego przycisku już nie masz. Pozbyłeś się tego lęku. Wszystkie twoje przyciski połączone są z lękami. I o to nam właśnie chodzi. Masz tę intencję, aby się tego pozbyć. Po prostu zwykłą intencję, którą nosisz ze sobą w swojej głowie. Rezultat, który masz każdego dnia i łapiesz się, gdy odpowiadasz ze złością. Weźmy przykład.
Za każdym razem, gdy okazujesz takie reakcje, zatrzymujesz je. Nie tak, że odsuwasz je na bok, tylko rozpoznajesz je i mówisz: nie chcę się tak czuć. Nie chcę w taki sposób reagować. To nie jest pomocne. To nigdy niczego nie poprawia, a jedynie pogarsza sprawę. To jest dysfunkcyjne. A następnie pozwól temu odejść. To może się wydarzyć i setkę razy, ponieważ w taki sposób po prostu reagujemy. Ale ty reagujesz i za każdym razem łapiesz to i masz intencję, że nie chcesz więcej taki być. Nie będę reagował w taki sposób.
Nie próbujemy odłożyć tego na bok, tylko próbujemy zmienić to, jacy jesteśmy. Ta intencja modyfikuje przyszłe prawdopodobieństwo i jeśli będziesz to robił nadal, lęk po prostu zniknie, odejdzie. W taki właśnie sposób pozbywamy się lęku. Ale nie bierz na warsztat na początek lęku, który jest u ciebie największy, najgorszy. Ale nie bierz na warsztat na początek lęku, który jest u ciebie największy. Zamiast tego wybierz jakiś mniejszy, nie tak trudny do zwalczenia, ponieważ pierwszy lęk jest zawsze najtrudniejszy do usunięcia. Pozbycie się pierwszego lęku może zająć ci miesiące, a nawet lata. Jednak gdy już to zrobisz, drugi lęk zabierze ci połowę tego czasu, więc będzie dużo łatwiejszy. Trzeci połowę czasu poświęconego na drugi. Z czasem dostrzeżenie lęku stanie się dla ciebie coraz łatwiejsze.
Będziesz wyczuwał, że nadchodzą.Możesz zmienić samego siebie i jest to teraz coraz łatwiejsze. Musisz więc walczyć z tym wielkim, brzydkim lękiem, ale nie powinieneś zwalczać go jako pierwszego, bo możesz się szybko zirytować i porzucić ten proces, stwierdzając: „Nie potrafię tego zrobić”. Wybierz więc taki lęk, który jest łatwiejszy do przepracowania. Po to tutaj jesteśmy, aby pozbyć się tego lęku. To sprawia, że jakość świadomości rośnie. To właśnie to sprawia, że się rozwijamy i odnosimy sukcesy. Robiąc to, stajemy się innymi ludźmi, ponieważ postrzegamy sprawy inaczej niż poprzez wciskanie przycisków wywołujących negatywne reakcje. Po prostu się uśmiechamy, ponieważ jesteśmy szczęśliwi i radzimy sobie z tym wszystkim z troską zamiast z negatywnością. Ponieważ odpowiadając negatywnością zawsze pogarszasz sprawę. Ta reakcja wylewa benzynę na rozpalony już pożar.
Ktoś złości się na ciebie, a ty na niego. To nie prowadzi do rozwiązania problemu, a jedynie do pogorszenia go. Zawsze. Gdy ktoś wciska te twoje przyciski i wywołuje reakcję, ty zawsze pogarszasz sprawę. Twoje myślenie na zasadzie: „Nie pozwolę im mnie tak traktować. Niech podkują na mój temat. Gdy ja coś zrobię, to oni odpowiedzą odwetem. Ja powiem im coś dwa razy bardziej nieprzyjemnego, więc drugi raz tego nie zrobią”, to tak nie działa. To sprawia, że interakcja na podstawowym poziomie jest jeszcze gorsza. To sprawia, że twój przycisk staje się jeszcze bardziej czuły.
Ty czujesz się źle, wyzwala w tobie stan zdenerwowania, wprawia cię w stan negatywności i to jest po prostu całkowicie złe. Nie musisz karać innych ludzi. Musisz zaakceptować ich takich, jacy są. Musisz pomóc im się zmienić, jeśli tylko masz możliwość, dając im bezpieczne, wspierające środowisko. Ktoś mówi ci coś nieprzyjemnego, a ty nie odbierasz tego personalnie, jak nakazuje ci twoja reakcja spowodowana przez ten lęk. Możesz po prostu zastanowić się nad tym, dlaczego ktoś ma akurat takie zdanie. Skąd to się bierze? Może jest to efekt jakiejś błędnej informacji? Ja się zachowuję niewłaściwie albo coś innego. Może warto o tym porozmawiać?
Może nie teraz, ale później, by dowiedzieć się, skąd ta opinia się wzięła. Teraz masz szansę rozwiązać ten problem, zamiast tylko go pogarszać. Równie dobrze możesz stwierdzić, że po prostu nie chcesz z tą osobą wchodzić w interakcje. Jeśli tak jest w istocie, to najlepszym rozwiązaniem jest nie nawiązywać z nią w ogóle kontaktu. Niektórych ludzi nie możesz tak po prostu zostawić. Twoje krewnych, małżonek, dzieci. Nie możesz po prostu powiedzieć: „Ech, ci ludzie mnie denerwują. Nie chcę takiego związku. Idę sobie”. Po prostu nie możesz tego zrobić.
Musisz tam być. Musisz wchodzić w interakcje na przykład z wujkiem Ferdkiem. Ktokolwiek to jest, może ma zgryźliwe podejście. Musisz jednak nauczyć się komunikować z tą osobą w taki sposób, który jest pozytywny i to pomoże być pozytywnym również tej osobie. Ponieważ jeśli ty powiesz komuś coś niemiłego, nawalisz na całej linii. To jest najgorsze, co można zrobić, a ta osoba nie obroni się. Zamiast tego powie: „Powiedz mi, pomóż mi zrozumieć”. Nie wiesz, co z tym zrobić. Nie wiesz, co zrobić, gdy wujek Ferdek powie ci coś sarkastycznego, a ty nie odpowiesz w niemiły sposób. Zamiast tego możesz podejść, przytulić go, zabrać, co czuje i porozmawiać o tym w sposób pozytywny.
Teraz pomagasz mu się rozwinąć, ponieważ to on jest w tej negatywnej roli, gdzie to on jest niemiły, to on odpisuje. I to jest sposób, w jaki ludzie kończą żyjąc z osobą w tym trybie życia: atak, obrona. Jeśli złamiesz ten krąg, po prostu będąc miłym, to oni są zaskoczeni i nie wiedzą, co powiedzieć. Jest mniej prawdopodobne, że następnym razem będą niemiły wobec ciebie, ponieważ nie uzyskali od ciebie reakcji, jakiej oczekiwali. To ich przeraża. „Coś tu jest nie w porządku. On miał się na mnie zezłościć, ale się nie zezłościł. Czy wie coś, o czym ja nie wiem?” To pomaga ludziom rozwijać się. To już omówiłem. Może teraz sesja pytań i odpowiedzi.
[54:33] - I have a question from yesterday that we discussed, but didn't have to answer. And the question was... Pytanie wczoraj było zadane i dla Toma wydało się interesujące, żeby omówić. I pytanie dotyczy: it's about the chat room. When we are in a chat room, czyli jeżeli jesteśmy, mówiąc o tym modelu Tomaże te jednostki świadomości się podłączają, logują do awatarów i pomiędzy jednym awatarem a drugim, jak ktoś powie, w tej reinkarnacji, są w tej poczekalni. I pytanie było: kto wybiera następnego awatara z jego potencjałem? So the question was: if you, the individual consciousness unit, are in the chatroom and waiting for another login to another avatar, who picks up the level of difficulty of this another login, of this another avatar?
[55:53] - To jest pytanie o to, jaki proces zachodzi, gdy umieramy. Gdy umarłeś, co dzieje się potem? Zakończyłeś jedno doświadczenie i rozpoczynasz następne. Jest to pewna część mojego modelu, której nie wyjaśniłem, wyjaśniając moją wielką teorię wszystkiego. Jest to metafora jednostki bycia świadomym wolnej woli, z angielskiego individual unit of awareness of free will. Indywidualne jednostki świadomości to również metafora funkcji w świadomości. Mamy więc indywidualną jednostkę świadomości. To po prostu my tutaj, nasza świadomość. Ta indywidualna jednostka bycia świadomym wolnej woli może oddzielić fragment siebie. Indywidualna jednostka świadomości oddziela fragment siebie.
I to właśnie ten fragment loguje się, by zagrać awatarem. I w tym fragmencie zawarta jest cała jakość tej świadomości. Cała zgromadzona wiedza, dojrzałość i wcześniejsze doświadczenia. Ta jakość przynależy do danego fragmentu indywidualnej jednostki bycia świadomym wolnej woli. Nie ma tam jednak ani odrobiny warstwy intelektualnej. Nie przechodzi żadna część zawartości intelektualnej pamięci. Nic z tego, co dana jednostka dowiedziała się wcześniej. Przechodzi tylko sama jakość, owa reprezentacja poziomu ewolucji, jaki dana jednostka dotychczas osiągnęła. I ten fragment jednostki loguje się do nowego awatara. Logując się, wnika do tego awatara w całości.
Więc to nie jest tak, jak my to robimy, że logujemy się do gry komputerowej, zmęczymy się tym, zgłodniejemy, musimy iść do łazienki, wciskamy przycisk pauzy, wstajemy, idziemy gdzieś indziej, wracamy i kontynuujemy grę. To nie jest całkowite zanurzenie. Zanurzenie owo polega na tym, że nigdy nie opuszczasz gry. To właśnie dlatego indywidualna jednostka świadomości wprowadza do awatara jedynie fragment siebie, ponieważ ma jeszcze inne rzeczy do zrobienia i nie może być całkowicie zanurzona w awatarze w taki sposób. Tak więc tylko fragment, który posiada jakość, zostaje umieszczony w tej nowej istocie. Na przykład noworodek, może taki, który jeszcze nie przyszedł na świat, logowałby się za każdym razem, gdy stwierdzi, że są jakieś interesujące dane, ciekawe wybory do dokonania. Gdy takie ciekawe wybory się trafią, następuje zalogowanie. Powiedzmy, że przed przyjściem na świat płód widzi nowe rzeczy. Widzi światło, szablony, to, że światło zmienia się w ciemność i tak dalej. Słyszy różne rzeczy, takie jak głosy rodziców, ruch samochodowy, czuje rzeczy, wie, że jest otoczony płynem, może kopać, popychać i może to wszystko robić, używając wszystkich swoich zmysłów, jakimi można doświadczać.
Te doświadczenia są interesujące, ponieważ, miejmy to na uwadze, ta indywidualna jednostka bycia świadomym wolnej woli nie posiada pamięci. Posiada jedynie jakość. Musi więc nauczyć się, jak wszystko interpretować tak, jak to robi noworodek. Gdy następuje całkowite zanurzenie w awatarze, naturalnym dla indywidualnej jednostki bycia świadomym wolnej woli jest to, że uważa ona się za awatara, dlatego, że ona nie wie nic więcej, nie posiada pamięci, nie pamięta bycia ani robienia jakichkolwiek innych rzeczy. Wie tylko tyle, że wszystko zaczęło się od światła i płynu, ścian do popychania. Następnie mamy doświadczenie narodzin, następnie jednostka rozwija się i uczy się, jak interpretować dane, które otrzymuje. Pamiętajmy, że ta jednostka bycia świadomym wolnej woli tak naprawdę nigdzie nie idzie, tylko jest po prostu zalogowana do strumienia danych w wirtualnej rzeczywistości. Otrzymuje ten strumień danych i na niego reaguje. Loguje się, gdy strumień danych jest wystarczająco interesujący, aby jednostka chciała w nim być i zachęca ją do uczenia się. W taki właśnie sposób zaczynamy, gdy się logujemy.
Jednostka gra tym awatarem w strumieniu danych. Identyfikuje się z nim, bo nie zna niczego innego. Myśli, że jest tym awatarem do czasu, gdy awatar się zestarzeje, ponieważ zestaw reguł również ulega postarzeniu i umrze.Gdy awatar umiera, jednostka bycia świadomym wolnej woli oczywiście nie umiera. To świadomość, która jedynie gra awatara. Z momentem śmierci awatara jednostka bycia świadomym wolnej woli trafia do innej rzeczywistości, ponieważ była zalogowana w celu zdobycia danych z komputera, który definiuje zmysły awatara. Wszystko, co awatar widział, słyszał, czuł, odczuwał, smakował. Wszystko to znajduje się w strumieniu danych, a awatar uczył się, jak to interpretować. Wszystko to odbywa się zgodnie z zestawem reguł. Biologia fizyczna, ciało biologiczne, biologiczny zestaw reguł. Awatar otrzymuje te dane i w momencie, gdy umiera, jednostka bycia świadomym wolnej woli nie otrzymuje już od niego żadnych danych.
Jednostka zdaje sobie sprawę z tego, że nie otrzymuje już strumienia danych. Zamiast tego zaczyna otrzymywać strumień danych z tego, co wydarzy się jako następne. Tak więc pierwszą rzeczą, o jakiej orientuje się jednostka, jest to, że nie przebywa już w tej wirtualnej rzeczywistości. Nie ma już ani danych, ani strumienia danych. Następnie zdaje sobie sprawę z tego, że znajduje się gdzieś i dostrzega punkt świetlny. Nie wie, co to jest, ale widzi, że ktoś do niej macha i mówi: „Chodź do nas. To jest wujek Ferdek i Zuzia. Chcielibyśmy się z tobą spotkać”. Jednostka znów widzi te osoby. Tak to mniej więcej przebiega i to jest część, którą nazywam rzeczywistością przejścia, z angielskiego transition reality.
Jest to inna wirtualna rzeczywistość, kolejny strumień danych, w którym musisz dokonać pewnego rodzaju stopniowej przemiany, ponieważ tej jednostce bycia świadomym wolnej woli wydawało się, że to ona była tym awatarem. Tak już nie jest. Nie możesz wykonać nagłej przemiany bycia świadomym, więc musi się to odbyć w sposób przyjemny, możliwie najbardziej pozytywny, po prostu stopniowy, tak aby jednostka bycia świadomym wolnej woli nie wpadła w panikę. To właśnie dlatego często dochodzi do spotkań z bliskimi i innymi rzeczami. Przedstawiam jedynie ogólny zarys. To niekoniecznie musi się przydarzyć każdemu. Później wyjaśnię to bardziej szczegółowo. Jest to jednak swego rodzaju typowe doświadczenie w momencie śmierci. Masz więc pozytywne wprowadzenie. Powoli, najpierw punkt świetlny, następnie wewnętrzny głos, potem zbliżasz się, następnie spotykasz bliskich lub coś innego.
Zawsze jest to bardzo pozytywne. Wszystko jest wspaniałe, a potem następuje kolejna część twojego przejścia po spotkaniu z bliskimi, których spotykasz tylko na chwilę, po to, abyś poczuł się tutaj swobodnie, dobrze i wiedział, że nic złego ci się tutaj nie przydarzy. Nie ma się czego obawiać. Ci bliscy tak naprawdę nie są twoimi bliskimi, tylko większym systemem świadomości odgrywającym rolę twoich bliskich, abyś czuł się lepiej. System robi to bardzo dobrze, ponieważ posiada wszystkie informacje z baz danych, o których mówiliśmy wcześniej. Jest to więc bardzo przekonujące. Tak naprawdę to twoi bliscy minus ich wolna wola. Następnie przechodzisz pewnego rodzaju egzamin wstępny. Może ci zostać pokazana pewnego rodzaju kolejka z góry na dół. Musisz do niej wejść, więc ustawiasz się w linii, czekasz na swoją kolej.
Możesz usłyszeć kilka pytań, po których przejdziesz do innej linii. Wszystko to jest zrobione po to, aby dać ci możliwość pozbycia się wszystkiego, co miałeś, swoich wcześniejszych doświadczeń i aby pozytywnie zintegrować się z jakimś innym miejscem. W tych liniach nie ma dla ciebie nic do zrobienia. To tylko taki proces mający sprawić, że poczujesz się lepiej. Gdy już zrozumiesz, że nie jesteś już w tej wirtualnej rzeczywistości i nie znajdujesz się już w strumieniu danych awatara, życie, które właśnie przeżyłeś, zaczyna zanikać niczym sen. Natychmiast staje się idealnie jasne, co to się stało, gdzie jestem. Ale bardzo szybko, w ciągu sekund, minut, wszystko, co miałeś w tym pakiecie doświadczeń, zaczyna zanikać niczym sen. To gdy zobaczyłeś światło, ludzi, zapomniałeś o całej rzeczywistości, którą właśnie opuściłeś. Jej już w jakimś sensie nie ma, o ile nie masz obsesji na jej punkcie, bo jeśli obsesyjnie się czymś przejmujesz, ten proces zajmuje nieco więcej czasu. Więc przechodzisz przez to do chwili, aż staniesz się po prostu zrelaksowany i nie stresujesz się tą zmianą.
Przez cały ten czas dla ciebie, jako jednostki bycia świadomym wolnej woli, wszystkie jej fragmenty zostają usunięte. Ponownie stajesz się indywidualną jednostką świadomości, która jest dla ciebie domem, a ty jesteś jej częścią. Zaczynasz się więc ponownie integrować. Jednostka bycia świadomą wolnej woli po prostu znika. Fragment znika, a ty znów jesteś częścią całości indywidualnej jednostki świadomości. To nie jest tak, że ten fragment zostaje wyrzucony do kosza. On po prostu znika i znów staje się częścią całości. To zachodzi wolno. Jednak w momencie, gdy jesteś już zrelaksowany, mówisz sobie: „Okej, to jest w porządku. Nie jest przerażające.
Dobrze mi z tym”.Ograniczenia zostają zniesione. Znów jesteś częścią swojej indywidualnej jednostki świadomości i w tym momencie ktoś przychodzi i mówi: "Co chcesz teraz zrobić? Chcesz wrócić do gry?". Zwykle odpowiesz: "Pewnie, to miejsce jest nudne, nic się tu nie dzieje.", a jeśli tego nie powiesz, zostaniesz tam, aż ci się znudzi tak bardzo, że zapragniesz robić coś innego. To po prostu takie nudne miejsce stworzone po to, by umożliwić ci przejście. Gdy następuje ten moment, w którym musisz zdobyć kolejny pakiet doświadczeń, czyli reinkarnację, wówczas staniesz przed swego rodzaju komisją, która zacznie rozprawiać nad tym, czego potrzebujesz, co robiłeś ostatnio i nad czym musisz popracować. Na samym początku, jeśli zrobiłeś to tylko kilka razy, komisja zjawia się niewiele razy, ponieważ jest to taki skok wyskok. Bo jedyne, czego wówczas potrzebujesz, to doświadczenie. Nie masz zbyt wiele do przepracowania, ani też nie posiadasz zbyt wiele doświadczenia w ręku. W takim przypadku po prostu przyjdiesz, dowiesz się, że jest dla ciebie robota i odejdziesz.
Ten proces nie trwa zbyt długo. I tak będzie kilka razy, do czasu aż rozwiniesz pewne rzeczy dobrze, a pewne inne nie aż tak. I wtedy nastąpi ta mała dyskusja na komisji. Wówczas ocenisz samego siebie i jeśli twoja samoocena okaże się nieprawidłowa, bo na przykład uważasz, że jesteś świetnie dojrzały, całkowicie rozwinięty, niemal idealny, choć w istocie tak nie jest, wówczas przejdziesz swego rodzaju przegląd życia. Dowiesz się, że być może musisz popracować nad swoją złością i to spowodowało, że w ostatnim życiu przyczyniłeś się do wielu problemów. Odpowiesz: "Ja? Zły? Ja nigdy nie jestem zły. Co chcesz przez to powiedzieć? Złość?
Problemy? No cóż, zdarzało się, że byłem zły, ale nie powinienem się złościć." Wówczas pokażą ci, może nie całe życie, ale te jego fragmenty, w których zachowywałeś się bardzo źle. Wskażą ci to i tamto, i zdasz sobie sprawę, że rzeczywiście byłeś wtedy rozzłoszczony. I będzie to trwało do momentu, aż zrozumiesz, gdzie jesteś w procesie swojej ewolucji, co jeszcze musisz zrobić. I wtedy dojdziesz do wniosku, że rzeczywiście musisz popracować nad swoją złością. Jaka więc sytuacja byłaby dobra, aby dać wiele możliwości do przepracowania tego problemu? Zostanie wybrana taka sytuacja, w której będziesz miał mniej szans na odniesienie sukcesu. A jeśli przechodziłeś przez to już wcześniej, to ta sytuacja będzie jeszcze bardziej wymagająca. Jeśli wciąż jesteś na początku, to będzie łatwiejsza. W reinkarnacji, która zostanie dla ciebie wybrana, musisz mieć dość dobre prawdopodobieństwo sukcesu.
W przeciwnym wypadku nie zostanie ona wybrana. System nie chce, abyś poniósł porażkę. Musisz odnieść zwycięstwo. Wchodzisz więc w sytuację, w której możesz zwyciężyć. W tym momencie, gdy dokonasz już wyboru, zostanie dla ciebie wybrany jakiś awatar, a twoja indywidualna jednostka świadomości stworzy fragment siebie, która będzie reprezentować wkład w tę jednostkę, jaki poczyniłeś w swoim poprzednim wcieleniu. Twój wcześniejszy wkład był tego pozbawiony. Teraz, posiadając całe to doświadczenie, miejmy nadzieję, dokonasz wielu wspaniałych wyborów. Twoja jednostka bycia świadomym wolnej woli mocno się rozwinęła i lepiej rozumie miłość, a teraz zaczniesz stopień na skali wyższej niż poprzednio. Teraz ten nowy fragment daje nową jednostkę bycia świadomym wolnej woli, nową cząstkę siebie o nieco wyższej jakości, wyższej od tej, jaka była poprzednio. I ta jednostka loguje się z powrotem tam, gdzie zaczęliśmy.
Mniej więcej w taki sposób przebiega ten proces po twojej śmierci. Jeśli przeszedłeś ten cykl wystarczającą ilość razy, często spotykałeś swoich bliskich wychodzących ci na przywitanie. Wiesz, co się dzieje. Pamiętasz to. Przechodziłeś przez to i prawdopodobnie masz całkiem niezłe pojęcie o tym, co musisz przepracować, więc jesteś poniekąd bardziej dojrzały w tym procesie. To możesz go przeskoczyć i przejść od razu do dyskusji pod tytułem: to jest ten problem, nad którym pracowałem. Wypróbowałem tę sytuację, która poprzednim razem nie poszła zbyt dobrze. Dokonałem wielu złych decyzji, więc chciałbym zrobić coś innego. Masz pewien wkład w tę sytuację, a system próbuje dobrać dla ciebie coś, co daje duże prawdopodobieństwo, że odniesiesz sukces. Mniej więcej tak to działa.
Niektórzy ludzie po prostu dobrze przechodzą ten proces. Niektórzy potrzebują przeglądu życia, a niektórzy nie. Niektórzy po prostu wskakują i wyskakują z powodu małej ilości doświadczeń. Ogólnie rzecz ujmując, taka jest jednak rzeczywistość przejścia. Kolejna wirtualna rzeczywistość. Pamiętajcie, że jedyne, co tu zachodzi, to to, że posiadacie jednostkę bycia świadomym wolnej woli, która traci swój strumień danych w tej wirtualnej rzeczywistości. Nie odbiera już żadnych danych. Następnie zaczyna odbierać dane z tego przejezdnego miejsca, którym jest rzeczywistość przejścia, gdy jej część znika i ponownie integruje się z indywidualną jednostką świadomości. Następnie pomaga ona systemowi dobrać dla samej siebie dobrą ścieżkę, wkracza na nią i otrzymuje kolejny pakiet doświadczeń. Potrzebujemy wielu takich pakietów doświadczeń, ponieważ rozwój jest czymś trudnym do przeprowadzenia.Stawanie się miłością nie jest proste.
Musisz pracować nad wszystkim cały czas, aż dojdziesz do perfekcji. Jest to więc test, w którym dokonujemy dobrych i złych wyborów. Nigdy jednak nie ma on końca. Jeśli nie wyniosłeś z lekcji żadnej wiedzy, otrzymujesz kolejną szansę. Jeśli wciąż się nie nauczyłeś, otrzymujesz jeszcze następną i tak dalej. Zawsze otrzymujesz kolejne szanse na to, aby się uczyć. Jeśli dokonujesz błędnych wyborów i cofasz się w rozwoju, to następnym razem zaczniesz z niższą jakością niż wcześniej. Sam sobie wykopałeś dół i musisz popracować, aby z niego wyjść. Może następnym razem otrzymasz coś mniej wymagającego. Możesz zostać postawiony w sytuacji, która nie posiada dużej mocy dającej możliwość podjęcia wielu złych decyzji na dłuższą metę.
Ludzie czasami pytają, co się dzieje z kimś, kto był naprawdę okropnym człowiekiem. Dzieje się to samo. Ta osoba nie jest w żaden sposób bita, torturowana, nic z tych rzeczy. Ta osoba musi po prostu dojrzeć. Dostanie coś, z czym być może następnym razem poradzi sobie lepiej. Karą za złe poradzenie sobie poprzednim razem jest więc start z niższego poziomu wejściowego. Osoba otrzymuje coś łatwiejszego do przepracowania. Nie ma więc innej kary niż to, co sam sobie zgotujesz, cofając się w rozwoju zamiast iść do przodu. Nawet ci naprawdę paskudni ludzie przechodzą podobny proces. Komisja, przegląd życia, otrzymanie następnej szansy.
I tak, zwierzęta również posiadają świadomość i są one świadomymi istotami, które robią to samo, co my. Posiadają one mniejszą bazę decyzji do podejmowania. Nie musimy dokonywać wielu wyborów, ponieważ bycie człowiekiem daje nam dużo większą bazę decyzji. Bazy decyzji to po prostu zbiory stojących przed nami wyborów. Pies, kot, koń, pszczoła miodna, one nie mają tak wielu wyborów. Ich wybory składają się z dużo mniejszych zestawów. W ramach tych mniejszych zestawów robią to samo, co my: rozwijają się albo cofają się w rozwoju. Tak więc wszystko, co posiada skończoną bazę decyzji, wszystko, co może dokonywać wyborów przy pomocy wolnej woli, jest świadome i posiada swoją własną ścieżkę ewolucyjną. Gdy istoty, na przykład koń, pies, małpa rozwiną się do tego stopnia, że potrzebują większego wyzwania i większej bazy możliwych decyzji do podjęcia, następnym razem mogą wypróbować ludzkiego awatara. Nie jest to jednak główny sposób przechodzenia do ludzkich awatarów.
Nasza biologia jest częściowo oparta na tym, że płodzimy potomstwo, a gdy urodzą nam się dzieci, to są po prostu kolejne awatary. Te nowe awatary nie są wypełnione przez inteligentne psy, małpy i tak dalej, tylko przez system, który tworzy kolejną indywidualną jednostkę świadomości o przeciętnym poziomie jakości i pozwala im wystartować w tych nowych awatarach. Niektóre stworzenia mogą jednak utworować sobie drogę, na przykład od pszczoły, poprzez pręgowca, wiewiórkę, aż po dowolne inne zwierzę. Jest to sytuacja nietypowa, ale zdarza się, ponieważ ten proces jest bardzo powolny. Tak więc główna odpowiedź na pytanie, co się dzieje, gdy umieramy, jest to kompletny cykl. Wiele ludzi irytuje ta idea związana z zapominaniem wszystkiego. Gdy umrę, to wszystko zniknie tak jak sen? Co z moimi bliskimi, z moimi dziećmi, małżonkiem i z tymi wszystkimi ludźmi, z którymi jestem związany? Tak, to znika jak sen. I tak, gdy powracasz do nowego awatara, powracasz pozbawiony pamięci o czymkolwiek.
System musi działać w taki sposób z wielu powodów. Wyobraź sobie, że przechodziłeś ten cykl 10 tysięcy razy i miałeś 10 tysięcy małżonków, 30, 40 tysięcy dzieci. Miałeś przynajmniej 5 albo 10 tysięcy najlepszych przyjaciół i tak dalej. Jak widać, po jakimś czasie byłoby to niemożliwe do wyobrażenia. Musisz pozwolić temu wszystkiemu odejść. Jesteś tutaj, by dokonywać wyborów dla swojego doświadczenia. Wszyscy inni też to przechodzą, więc każdy również przechodzi z jednego pakietu doświadczeń do następnego. Oni nie czekają tak po prostu, aby się tobie pokazać, abyś mógł z nimi porozmawiaćOni mają swoje zajęcie związane z postępującym rozwojem i muszą wracać do gry. I choć możesz z nim porozmawiać za pośrednictwem medium, medium może ściągnąć z powrotem wujka Ferdka, który nie żyje już od dziesięcioleci. Wujek będzie dokładnie taki sam, będzie wyglądał dokładnie tak samo, będzie miał tak samo ubrane, jak dziesiątki lat temu.
Ale to tylko obraz reprezentujący wujka Ferdka pochodzący z bazy danych. I to jest wujek Ferdek w każdy sposób, w jaki możesz sobie wyobrazić: emocje, wspomnienia, wszystko. Dokładnie w taki sposób. Możesz porozmawiać z wujkiem Ferdkiem, zadawać mu pytania. Możesz to zrobić przy pomocy własnego umysłu, a jeśli nie potrafisz, możesz poprosić o pomoc medium, czyli kogoś innego. Możesz porozmawiać z wujkiem Ferdkiem o sprawach bieżących, a wujek Ferdek może odpowiadać na przykład: „O tak, to był dobry wybór, kupno tego roweru dla twego wnuka”. To brzmi tak, jak gdyby wujek Ferdek wiedział, co robiłeś w ostatnim tygodniu. Jest to więc idealna reprezentacja wujka Ferdka. Pochodzi ona jednak z bazy danych. Robi to system.
Możesz zapytać: a na czym polega różnica? Wujek Ferdek był jednostką bycia świadomym wolnej woli. Jednostka zrobiła, co do niej należało. Wróciła, połączyła się ponownie z indywidualną jednostką świadomości, a następnie przeszła do kolejnej możliwości, aby się rozwinąć. Nie stoi w miejscu i nie myśli sobie: „A, wlazłbym sobie, usiądę w fotelu na wypadek, gdyby ktoś chciał ze mną porozmawiać. Minęły już dekady, a tu nikt nie dzwoni. Eee, może posiedzę jeszcze z 10 lat”. To tak nie działa. Wujek Ferdek idzie dalej. Wciąż jednak możesz wchodzić w interakcje z wujkiem Ferdkiem w dowolny sposób, w jaki z nim obcowałeś, gdy był w awatarze.
Wszystkie jego wspomnienia, emocje, uczucia, wszystko. Są to jednak dane z bazy danych. Pamiętajcie, to tylko dane. Wszechświat fizyczny, w którym umierasz, nie istnieje. Nie istnieje awatar. To tylko obliczanie. Otrzymujecie jedynie dane z bazy danych. Otrzymywałeś dane dotyczące wujka Ferdka, gdy żył. Teraz otrzymujesz dane na jego temat, gdy on już nie żyje od dziesięcioleci. To wciąż to samo.
To wciąż są dane, które otrzymujesz i które reprezentują wujka Ferdka. I te dane są idealnie dokładne. Różnica polega na tym, że wujek Ferdek pochodzący z bazy danych nie jest tą jednostką bycia świadomym wolnej woli w sensie takim, że jest on już historią. Historia już się skończyła. Mam świadomość, że ta odpowiedź była długa, jednak wielu ludzi pragnie dowiedzieć się, co dzieje się po śmierci, dokąd idziemy. Można zapytać: a skąd to wszystko wiesz? Nie wyglądasz na martwego. Mógłbym odpowiedzieć, że jestem martwy i nie martwy jednocześnie. Wiem to wszystko, ponieważ byłem tam wielokrotnie. Podążałem za ludźmi, którzy przeszli przez ten proces.
Możesz więc podążać za ludźmi, gdy oni umierają. Po prostu zaczynasz śledzić ich, iść za nimi, używając swojego bycia świadomym. Możesz to nazywać stanem poza ciałem, ale to tylko nazwa, którą nadajemy niebyciu tutaj, a następnie przechodzisz wraz z nimi przez cały ten proces. To nie jest proste zadanie. Możesz to zrobić, gdy nauczysz się usuwać szum ze swojego umysłu. Możesz to zrobić z dziesiątkami ludzi i w końcu dostrzeżesz szablon, według którego ten cały proces przebiega. Po drugie, miałem przez pewien czas związaną z tym pracę. Pracowałem w wirtualnej rzeczywistości przejścia. Byłem więc jednym z tych gości, którzy mówili: „Chodź tutaj, jest dobrze. Spotkasz się z wujkiem Ferdkiem i innymi”.
Moja praca przypominała witanie ludzi w hipekarkacie. Robiłem tego typu rzeczy, uczestniczyłem w trakcie tego procesu, obserwowałem komisję i tak dalej. Miałem więc pracę. Otrzymałem tę pracę tylko po to, aby zyskać doświadczenie tego, jak to wszystko działa. Uważam, że wy również moglibyście otrzymać takie zadania, gdybyście znaleźli się w punkcie, w którym byłoby to pomocne dla waszego rozwoju i gdzie system świadomości podłączyłby was do tego. Pracowałem tam i obserwowałem, jak setki ludzi przechodzą przez ten proces. Właśnie stąd pochodzą informacje, które posiadam. Pochodzą one z większego systemu świadomości. Taka to historia. Na początku rozmawialiśmy o kwestii lęk kontra miłość, ale to pytanie było dobre.
Dziękuję Witoldowi i wszystkim.
[01:26:05] - Na antenie Radia Paranormalium wysłuchaliśmy wystąpienia fizyka Toma Campbella, które otwarło drugi dzień niezwykłego sympozjum, które odbyło się w Krakowie w dniach 30 czerwca, 1 lipca 2018 roku. Sympozjum poświęcone było rzeczywistości wirtualnej oraz meandrom świadomości. Za tydzień kolejna część, a w niej wystąpienie Danuty Terpiłowskiej zatytułowane „Terapia sercem. Przekazy mocy, mądrości i miłości”. Radio Paranormalium — paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę i do usłyszenia.