[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej polance w gorących promieniach słońca stoi pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”. Namaste. Witam wszystkich bardzo serdecznie w „Chacie mistyka”. Witam nowych gości. Witam stałych bywalców chaty.
Chciałbym powitać wszystkich bardzo słonecznie, aczkolwiek troszeczkę zachmurzyło się i rozpadało niebo nad Wrocławiem, gdzie obecnie przebywam, kiedy nagrywam ten program dla was, moi drodzy. Tak więc postanowiłem dodać troszeczkę dźwięków analogowych, dźwięków dżungli, aczkolwiek jakże prawdziwych. Dźwięki ptaków i innych bywalców kniei tropikalnych, które udało mi się zarejestrować podczas mojej podróży w Indiach, w przeuroczej zatoce Półksiężyca, o której to dosyć często wspominam w naszych spotkaniach. Także w tle słychać analogowe, aczkolwiek moje oryginalne nagranie odgłosów dżungli. Żeby nam się milej dzisiaj rozważało. W dzisiejszym odcinku powracam do naszych metafizycznych, mistycznych rozważań. Stali bywalcy ostatnio mieli możliwość i sposobność uczestniczyć wraz ze mną w paru epizodach „Chaty mistyka”, kiedy to wspólnie podróżowaliśmy, odbywaliśmy poniekąd na nowo tą niesamowitą podróż, którą udało mi się zorganizować i przebyć w Indiach, ale również Australii i częściowo w Nepalu. Parę ostatnich edycji „Chaty mistyka” było w zupełnie innym stylu. Nazwałem nasze spotkania muzyczną podróżą. Być może powinienem użyć nazwy Mistyczna eskapada albo coś w tym stylu, dlatego, że nie siedzieliśmy za bardzo w chacie, ale przebyliśmy wspólnie w wirtualny sposób prawie 12 tysięcy kilometrów jazdy motorem.
A zanim wsiedliśmy na motor, to niezliczona ilość kilometrów, którą przebyłem środkami komunikacji publicznej. Tego się po prostu nie da policzyć. Zarówno Indie, jak i Australia to potężne lądy, które dostarczyły mi mnóstwo wrażeń, mnóstwo sposobności do zagłębienia się wewnątrz mnie samego i zadania paru kluczowych pytań. Na nie wszystkie pytania odnalazłem odpowiedzi, ale również doszedłem do pewnych wniosków, które utwierdzają mnie w tym, że logiczne przekonanie i podejście do rzeczywistości nie są jedyną drogą naszego poznania. Nie zawsze logika jest metodą właściwą, która może umożliwić nam pozyskanie wniosków, osiągnięcie odpowiedzi. Natomiast teraz jestem już w Polsce. Z tego względu, że mój pobyt ma bardziej charakter stacjonarny, mam okazję poczytać sobie troszeczkę artykułów, posłuchać trochę wykładów oraz innych podcastów. Natknąłem się niedawno na postać pana Toma Campbella, którego poznałem dzięki inicjatywie Ivelliosa z Radia Paranormalium. Pozdrawiam bardzo serdecznie. Oraz przy udziale paru innych osób udało się zorganizować wywiad z panem Tomem Campbellem.
Nie będę wdawał się w szczegóły. Wszystkich odsyłam i zapraszam serdecznie do materiału, który zrealizowało Radio Paranormalium, które dostępne jest w tej chwili, z tego, co się orientuję, w archiwum, również jest dostępne na YouTubie. Odbyła się również konferencja w Krakowie, na której niestety nie udało mi się zagościć. Trochę się zagapiłem, szczerze mówiąc i przeoczyłem datę, kiedy odbywało się to wydarzenie, ale mam nadzieję, że jeszcze sposobność do spotkania pana Campbella przydarzy się, dlatego, że jest to postać bardzo ciekawa. Jego system wiedzy jest bardzo dla mnie intrygujący i interesujący oraz jego sposób opisu rzeczywistości i forma, w jaką ubrał sobie ten swój system i zasób definicji, którymi posługuje się opisując swój system, moim zdaniem jest bardzo wyjątkowy i wnosi dosyć świeży, powiedziałbym, powiew w ogląd rzeczywistości. Pan Tom Campbell dostarcza pewnych, że tak powiem, naukowych definicji, które może bliższe są troszeczkę naszemu potocznemu logicznemu oglądowi całości. Otóż słuchając paru wywiadów z Tomem Campbellem, między innymi tego, który zrealizowany był przez Radio Paranormalium, dowiedziałem się o jego teorii wszystkiego, jak on to sam nazywa Która opisuje fakt istnienia wirtualnej rzeczywistości, jak to sam Campbell nazywa. Jest to system, który bazuje na paru płaszczyznach świadomości. Między innymi pojawia się tam pojęcie świadomości zbiorowej, co jest dosyć bliskim tematem dla mnie ze względu na to, co pojawia się w kulturze i tradycji wschodniej i w systemach jogi, ale również bardzo ściśle określony jest tam zakres reguł w tym systemie, czyli to, w jaki sposób myśl i my sami możemy funkcjonować w tej wirtualnej rzeczywistości. W obrębie tego systemu pojawiają się zjawiska, które poniekąd są powtarzalne, weryfikowalne, czyli dające się sprawdzić lub potwierdzić jakąś regułę, oraz istnieje doza przewidywalności, co sprawia, że opis tego systemu poniekąd nabiera charakteru naukowego.
Te trzy aspekty funkcjonowania systemu to jest to, co w dzisiejszych czasach nazywamy nauką. Nauka, czyli dziedzina, która próbuje nazwać czy też określić i przewidzieć fenomeny występujące w przyrodzie. Tak by można było to zdefiniować. Innymi słowy, za naukowe uznajemy tylko to, co jesteśmy w stanie określić lub raczej uchwycić przez nasz intelekt. Wiąże się z tym nasza możliwość i moc przeliczeniowa naszego ludzkiego komputera, którym jest umysł. I właśnie te porównania do komputera i do mocy przeliczeniowej to są te rzeczy, które przekonały mnie do wdrożenia się w szczegóły systemu pana Campbella. Ale nie będę tu dzisiaj opowiadał o teorii, którą wytworzył pan Tom Campbell. Wszystkich zainteresowanych odsyłam do samego autora. Natomiast dało mi to inspirację do nagrania dzisiejszego programu, do podjęcia tematu dzisiejszego programu. I chciałem dzisiaj pokrótce omówić pojęcie, którym jest percepcja.
Tytułem dzisiejszego naszego spotkania jest właśnie percepcja. Więc nie tyle ta metafora ludzkiego umysłu, to porównanie ludzkiego umysłu do komputera jest tutaj trafne, ale moim zdaniem można to pojęcie troszeczkę rozszerzyć, dlatego, że nie jest to pojęcie jednoznaczne. Okazuje się bowiem, że nasze ludzkie doświadczenie w dużej mierze bazuje na owej mocy przeliczeniowej, jak to nazywa w zgrabny sposób pan Campbell. Jest to moc przeliczeniowa umysłu, ale nie jest to jedyny obszar, który kreuje nasze poznanie, moim zdaniem. Ale wszystko po kolei. Skoro ten nasz umysł zachowuje się jako komputer, to jak on właściwie działa? Jak działa ten nasz biologiczny ludzki komputer? Mamy narzędzie, którym jest intelekt. Intelekt można porównać do ostrza brzytwy, która kroi czy też rozwarstwia na czynniki pierwsze materiał, a przynajmniej to, co nam się wydaje czynnikami pierwszymi. Tutaj warto dodać, że jest to tylko wrażenie, że my coś rozkładamy na czynniki pierwsze.
Tak właściwie nie jesteśmy w stanie dogrzebać się do pierwotnej substancji, do pierwotnego bloczka budulcowego wszechświata. Czym jest ten materiał, który kroi nasza brzytwa? To jest nic innego jak dane, które zostały nagromadzone z naszego otoczenia w formie myśli, odczuć, bodźców i następnie zapisane zostały w formie kodu na paru nośnikach. Czyli tutaj pojawia się pojęcie pamięci również. Okazuje się, że pamięć zapisywana jest na różnych platformach. Oczywiste nasuwa się skojarzenie, że naszym twardym dyskiem w naszym systemie komputerowym będzie nasz mózg. Ten nośnik wydaje się najbardziej oczywisty, ale okazuje się, że to nie jest jedyna platforma, w której istnieje, czy też, na której zapisane są nasze wrażenia, nasza pamięć. W mózgu zapisane jest bardzo dużo informacji, nie ma na ten temat żadnych wątpliwości, ale to okazuje się pamięcią podręczną, tak bym to określił. Czyli jest to ten rodzaj pamięci, do której mamy, jak się wydawało, najszybszy i najbardziej swobodny dostęp. Z tym dostępem to różnie bywa, dlatego, że może on ulec zmianie na przykład w przypadkach jakieś traumy czy też w przypadkach obrażeń fizycznych, wypadków, chorób, czy chociażby substancji chemicznych, których dostarczamy naszemu organizmowi.
Ta informacja może w pewien sposób ulec modyfikacji, może ulec zmianie. I tutaj niekoniecznie mam na myśli substancje tak zwane psychoaktywne, czyli tak zwane narkotyki, kiedy mówię o substancjach, ale do tych substancji zalicza się również nasze jedzenie chociażby. Okazuje się, że to, co jemy i to, co pijemy lub też to, czego nie jemy i czego nie wypijamy, może modyfikować nasz sposób myślenia, czyli tym samym może również modyfikować dostęp do zapisanej informacji. I tutaj powracamy do kwestii ostrości naszej brzytwy intelektu. Dlatego, że im nasze narzędzie ma ostrzejszą krawędź, tym samym lepiej jesteśmy w stanie siekać, porcjować czy kroić nasz materiał poznawczy. Czyli innymi słowy, jesteśmy w stanie dokonywać analizy, czyli rozkładu przedmiotu, zjawiska, danego fenomenu czy struktury i tak dalej, na tak zwane czynniki pierwsze. Im bardziej poszatkowany ten materiał, tym lepiej możemy dane zagadnienie zrozumieć. Ale też wspomniałem, że to kwestia substancji, których nie dostarczamy do naszego organizmu. Tutaj mam na myśli to, że jeżeli na przykład jemy czerwone mięso , jeżeli pijemy alkohol, to pomimo tego, że informacja może być gdzieś zapisana w naszej bazie danych, niekoniecznie tylko w mózgu, o czym za chwilę powiem, to dostęp do tej informacji może być utrudniony, ale sama informacja również może ulec zniszczeniu. Powracając do naszego intelektu, który jest naszym narzędziem, które porównałem do brzytwy.
Im nasze narzędzie bardziej tępe, i tutaj określenie tępak nabiera nowego znaczenia poniekąd, im to nasze narzędzie bardziej tępe, tym właściwie gorzej dla nas. Tym trudniej jesteśmy w stanie kroić, porcjować rzeczywistość i tym samym dokonywać owej analizy. Okazuje się często, że zamiast zgrabnych kosteczek i plasterków dokonujemy po prostu jakiejś miazgi i papki. I taka papka, która może w pewien sposób dostarcza nam jakieś informacje, ale nie zawsze w takim zakresie, jakbyśmy sobie tego życzyli. Czyli ta moc przeliczeniowa naszego komputera zależeć będzie od bardzo wielu czynników, między innymi od rodzaju i jakości narzędzia, którym się posługujemy. Czyli narzędzie, które jest słabej jakości lub narzędzie, które używane jest w nieodpowiedni sposób, może przynieść właściwie więcej szkody niż pożytku. I to każdy z nas wie z własnego doświadczenia. Od pojemności naszego twardego dysku również zależy nasz dostęp do informacji. Wspomniałem urazy i traumy, ale czynnikiem decydującym o dostępie do informacji może być na przykład również pula energii, którą dysponujemy, aby dotrzeć do tej informacji. Czyli energia, która jest potrzebna nam do wykorzystania danego instrumentu, w tym przypadku, dajmy na to mózgu, naszego twardego dysku.
I mam tutaj na myśli bezpośrednio siły witalne, siły życiowe. Bo nasze ciało, nasz organizm to jest nic innego jak po prostu machineria, więc ona również potrzebuje do funkcjonowania energii. I tutaj znowuż ogólny stan fizyczny człowieka, jego poziomy energii, jego stan zdrowia, wliczając również to, co jemy i to, co nie jemy, mają olbrzymie znaczenie. Co z tego, że przeczytałem milion książek i mam trzy doktoraty, nikogo nie urażając, nie ośmieszając, ale dajmy na to, że pomimo tego, że przeczytałem te wszystkie mądre książki i mam tytuły naukowe, to jestem chory. Taka hipotetyczna sytuacja. I w mojej agonii, w moim bólu odszukanie tej informacji staje się bardzo utrudnione, dlatego że w tym momencie skupiam się obecnie na schematach przetrwalniczych bardziej niż na tym, co zapisane jest w mojej bazie danych. Czyli instynkt przetrwalniczy bierze pierwszeństwo. Więc jeżeli doświadczam bólu, jeżeli na przykład jestem otyły i szybko się męczę, jeżeli mam problemy z oddychaniem, to oczywiście mój umysł będzie skupiał się na zupełnie innych płaszczyznach mojej egzystencji niż to, co życzyłby sobie mój intelekt. Albo na przykład w takiej ekstremalnej sytuacji, kiedy będę przypalany nad ogniem z jakiegoś powodu, to nie będę w tym czasie skory do rozważań filozoficznych, bo w tym momencie zupełnie inne mechanizmy po prostu biorą górę. Dlatego ogólny stan człowieka ma szalone znaczenie odnośnie najbardziej wydajnego sposobu funkcjonowania naszego komputera.
Do tego zalicza się nasz stan emocjonalny, nasza kondycja fizyczna i emocjonalna również. I tak jak wspomniałem, poziomy energii, którymi dysponujemy. Nie muszę chyba powtarzać, że z pomocą w utrzymaniu i osiągnięciu tego najbardziej wydajnego stanu człowieka przychodzi nam, jak zwykle, technologia zwana jogą. Warto wspomnieć, że nasz mózg to nie jest jedyne miejsce, gdzie zapisywana jest informacja. Otóż informacja tkwi na wielu innych płaszczyznach egzystencji ludzkiej. Tylko teraz kwestia tego, w jakim stopniu i czy w ogóle mamy dostęp do tej informacji. Tu można by zadać filozoficzne pytanie: czy informacja nadal jest informacją, pomimo że nie posiada odbiorcy? Czyli jeżeli ktoś lub coś nie zajmuje się w danej chwili oglądem danej sprawy, danego zjawiska, czy też analizą informacji, które z tego wynikają, to czy nadal pełni ona funkcję informatywną? Innymi słowy, czy jest to byt samodzielny? To jest coś na zasadzie: czy słychać upadające drzewo w lesie, jeżeli nikogo tam nie ma?
To jest taka zagwozdka filozoficzna, ale pytania filozoficzne pozostawmy filozofom. Ja pomimo tego, że studiowałem filozofię i czasem nadal zajmuję się różnymi łamigłówkami filozoficznymi, jak to nazywam, często dla rozrywki czy po prostu dla gimnastyki umysłu, to jednak uważam, że filozofia jest dziedziną dosyć nieużyteczną, niestety. Poza wspomnianymi powodami. Dlatego, że na czym polega filozofia? Z grubsza jest to forma spekulacji, która bazuje na ustalonych i powszechnie akceptowanych definicjach językowych. Tym samym porusza się w bardzo ograniczonym, moim zdaniem i w pewien sposób narzuconym poniekąd obszarze, który z założenia nie może wnieść nic nowego z zewnątrz tego systemu pojęć, z zewnątrz tego systemu definicji. Moim zdaniem jest to dziedzina może interesująca dla hobbystów, dla rozrywki, dla gimnastyki umysłu, ale nie jest to dziedzina za bardzo użyteczna. Ja natomiast w „Chacie mistyka” staram się poruszać zagadnienia, które wręcz przeciwnie, wykraczają ponad uznane definicje i logikę, ale pomimo to bez wątpienia istnieją. Oprócz tego każdy ma predyspozycje, aby doświadczyć tego, o czym mówię. I tu znowuż, aby temat miał charakter użytkowy, czyli nie tylko teoretyczny, ale również praktyczny, przychodzi nam z pomocą technologia, czyli coś, co działa.
I w tym przypadku jest to właśnie mistycyzm czy chociażby joga. Ale co to jest właściwie ten mistycyzm? Może w końcu warto uściślić to, co nieuściślone, bo spotykamy się w „Chacie mistyka” już od ponad roku, już chyba z grubsza ponad półtorej roku. A co to jest właściwie ten mistycyzm? Otóż jeżeli uda ci się ogarnąć ten aspekt poznania, którego nie możesz pojąć za pośrednictwem twoich pięciu zmysłów poznawczych i to, co poza twoim fundamentalnym oglądem logicznym, to jest właśnie mistycyzm. Dodatkowo, jeżeli zdołasz udostępnić to poznanie przy udziale w miarę rozsądnej logiki, to jest właśnie mistycyzm. Teraz możesz to swoje doświadczenie skomunikować dla innych. Tak bym definiował, czym mistycyzm jest, aczkolwiek jak słychać, nie jest to definicja bardzo ścisła. Nie jest to definicja słownikowa, nie jest to definicja naukowa, ale to właśnie dlatego, że mistycyzm nie daje się ujarzmić w tych wszystkich konwenansach tradycyjnego poznania naukowego i tradycyjnego doświadczenia, które przechodzimy chociażby w procesie szkolenia, w procesie udziału w systemie szkolnictwa. Z owej dygresji powróćmy jeszcze na chwilę do sprawy informacji.
Powiedziałem, że informacja nie jest zapisana jedynie na twardym dysku, czyli mózgu, ale istnieje też na innych poziomach. Chociażby istnieje na poziomie komórkowym. I tutaj nie mam na myśli telefonii komórkowej. Nie. Mam tutaj na myśli komórki naszego organizmu, czyli to są na przykład krwinki czerwone, które mają doskonałą informację, jaka jest ich funkcja i w jaki sposób mają chociażby transportować cząsteczki tlenu Czy też inne substancje. Do tego można doliczyć całą rzeszę innych płynów i tkanek, z których zbudowany jest nasz organizm, wliczając w to między innymi wspomniany przeze mnie w którymś z odcinków płyn rdzeniowo-mózgowy, który okazuje się bardzo interesującą substancją. W dzisiejszych czasach naukowcy usiłują doszukać się tam źródła pochodzenia naszej ludzkiej świadomości, ale czy to źródło znajdą? Moim zdaniem jest to sprawa wątpliwa. Oprócz tego informacja zapisana jest jeszcze głębiej, na zupełnie głębszym poziomie, takim jak na przykład łańcuch DNA. To widać idealnie chociażby na przykładzie podobieństwa fizjonomii członków rodziny.
Mamy podobne cechy twarzy, podobną posturę, nawet często mamy ten sam duży palec u nogi, który ma nasz ojciec. W tym przypadku dostęp do owej informacji i opcje jej modyfikowania wydają się dosyć utrudnione z naszej perspektywy, dlatego, że nie możemy zmienić sobie naszych cech genetycznych. Oczywiście w dzisiejszych szalonych czasach chirurdzy plastycy dokonują szaleńczych operacji, aby umożliwić nam spełnienie naszych marzeń o naszym jeszcze bardziej obudowanym i zaewoluowanym ego. Ale nie o tym dzisiaj mowa. Informacja zapisana na tych głębszych pokładach, czyli w naszej tkance, w naszych komórkach i w łańcuchu DNA, wydaje się być informacją, do której mamy stosunkowo mało dostępu i ciężko jest ją zmodyfikować. Aczkolwiek podkreślam, że uważam, że jest to nadal możliwe, tylko kwestia naszej sposobności, zdolności do modyfikowania tego materiału informacyjnego. Oprócz informacji, która bezpośrednio zapisana jest w naszym twardym dysku, w mózgu i tej, która istnieje na poziomie komórkowym i na poziomie łańcuchów DNA, okazuje się również, że jest też informacja, którą nazywamy świadomością zbiorową. I to jest fascynujący temat. To jest temat rzeka, o którym często wspominam w „Chacie mistyka”. Wiąże się z tym chociażby pojęcie tak zwanej biblioteki Akash czy też Akasha, o której wspominałem wielokrotnie, która jest zbiorową pulą wiedzy, ale nie intelektualnej, a energetycznej, którą wybudowała nasza wspólna świadomość.
Wspominałem o tym przy okazji opowieści o Adiyogim, czyli o pierwszym joginie, który postanowił przekazać technologię i sztukę poznania i rozwoju reszcie ludzkości. Wspominałem również o tajemniczej górze Kailash w wysokich partiach Himalajów, która rzekomo jest nośnikiem takiej pradawnej oraz obecnej wiedzy. Nośnikiem, który trzeba rozumieć w bardzo subtelny, wyjątkowy sposób. Nie każdy ma dostęp do tej informacji i nie każdy jest w stanie tę informację odczytać. Aczkolwiek nazywane jest to biblioteką tego świata, dlatego, że informacja, która tam rzekomo tkwi, opiewa dokładnie wszystko i nic. Opisuje cały fenomen istnienia i nieistnienia. I oczywiście jest na bieżąco modyfikowana. W tym sensie, że na bieżąco informacja jest rozbudowywana. Powróćmy na chwilę do lasu, w którym przewraca się nasze drzewo. Czy to drzewo słychać, czy nie słychać?
Moim zdaniem informacja jest zapisem energii. Jest to forma kodowania energii samej w sobie. A ponieważ wszystko jest energią, to wszystko może być rozpatrywane w charakterze informacji również. W tym przypadku jest to niezależne od tego, czy istnieje nadawca i odbiorca tego komunikatu, bo faktem jest to, że istnieje sama energia i to właściwie ta informacja buduje rzeczywistość, a nie odwrotnie. Nasze ludzkie doświadczenie to nic innego jak zakres, w jakim możemy przyswoić informacje. Do tego potrzebne są nam narzędzia, czyli nasza baza danych. Oczywiście po drodze umiejętność pozyskiwania danych i umiejętność kodowania tych informacji. Do tego potrzebny jest nam intelekt jako bardzo osobliwe narzędzie przetrwalnicze. W warunkach, w jakich przyszło nam egzystować, w jakich pojawiliśmy się w tych kosmicznych skafandrach zwanych organizmem ludzkim. Czy słychać upadające w lesie drzewo?
To mnie właściwie mało interesuje. Jeżeli nie jestem w tym lesie, to zjawisko nie jest w moim doświadczeniu. Czy mnie dotyczy natomiast? Jak najbardziej. Jest częścią tej samej informacji, od której przejawiam się ja. Tym samym wszystko, co dzieje się, dotyczy mnie i mojej egzystencji, aczkolwiek moje zdolności do reakcji mogą być ograniczone. Tu trzeba rozróżnić te dwie rzeczy. Dlatego, że wszystko co jest, wszystkie zjawiska są ze sobą w bardzo subtelny lub bardziej bezpośredni sposób połączone. Ale mój udział w tym zjawisku nie jest konieczny, nie zawsze jest wymagany, aczkolwiek to wszystko kreuje moje położenie w tym świecie. Mam nadzieję, że to jest jasne.
Dajmy na to, czy jeżeli nie widzę stworzeń na dnie oceanu, to oznacza to, że te stworzenia nie istnieją? Nie. One jak najbardziej istnieją, ale nie są w obrębie mojego postrzegania. Nie są w obrębie mojej rzeczywistości, którą jestem w stanie zarejestrować, ale są w obrębie mojej rzeczywistości, dlatego, że pochodzimy z tej samej puli energii. Czyli te wydarzenia, które dzieją się na dnie oceanu, te wszystkie stworzonka i organizmy, które tam żyją, ja ich mogę nie dostrzegać, mogę nawet nie wiedzieć o ich istnieniu, czyli one umykają mojej percepcji zmysłowej, ale to nie oznacza, że one nie istnieją. I tu właśnie pojawia się kwestia naszego subiektywnego sposobu odbioru rzeczywistości, czyli percepcja zmysłowa. Czymże jest owa percepcja? Mówimy czasem o poszerzaniu percepcji. Mówimy czasem o czystej percepcji czy o wrotach percepcji. Ale czym owa jest?
Podług definicji słownikowej percepcja to w skrócie odbieranie jakichś zjawisk za pomocą zmysłów. Z tą krótką definicją jestem w stanie się zgodzić, ale tylko połowicznie. To znaczy jestem w stanie się zgodzić z jej pierwszą częścią. Percepcja to jest odbieranie jakichś zjawisk. Z tym wiąże się nasza podatność, nasza zdolność czy też wrażliwość na bodźce. Czyli pojawia się kwestia wspomnianej wcześniej przeze mnie uważności. Temat omawiany szerzej w odcinku „Chaty mistyka” pod tytułem: Uważność. Także wszystkich gości nie zaznajomionych z tematem zapraszam serdecznie do wysłuchania odcinka pod tytułem: Uważność. Więc tutaj nie chciałbym powielać za bardzo tego, co już powiedziałem. Przejdźmy do kolejnej rzeczy, czyli do drugiej części tej definicji.
Czyli odbieranie jakichś zjawisk za pomocą zmysłów. Ta druga część definicji indykuje i próbuje skłonić nas do przekonania, że możemy odbierać i odczuwać coś tylko za pośrednictwem zmysłów. I tutaj właśnie z tą częścią definicji ja się nie zgadzam. Podążając dalej w rozwinięciu definicji proponowanej przez słownik PWN, którą znalazłem, czytamy: percepcja to organizacja i interpretacja wrażeń zmysłowych. Czyli znowuż tylko wrażeń zmysłowych w celu zrozumienia otoczenia. Czyli tutaj ewidentnie skupiamy się jedynie na tym, co na zewnątrz nas samych, pomijając i zaprzepaszczając tym samym możliwość na nasze odczucia wewnętrzne. I dalej: percepcja to postrzeganie, uświadomiona reakcja narządu zmysłowego na bodziec zewnętrzny. Sposób reagowania, odbierania wrażeń. A co, jak odbieramy, a nie reagujemy? Co jeżeli jestem w stanie coś odbierać, ale nie rejestrować?
Ci, którzy medytują, wiedzą dokładnie, co mam na myśli tutaj. A tych, którzy jeszcze nie medytują, zapraszam bardzo serdecznie do pracy i tego typu tematy bardzo często nam się rozjaśnią i staną się oczywiste. Co z tym wszystkim, co poza zmysłowe? Co z tym wszystkim, co paranormalne, czyli to, co równoległe do normalności, czyli do tego, co uznane za ogół. Normalne, powtarzam, to jest to, co jest uznawane za ogół społeczeństwa. To niekoniecznie jest jedyna możliwość. To, co wykracza poza obręb doświadczenia, które jest weryfikowalne i na dodatek doświadczenia, które można przetłumaczyć, zapisać i przekazać innym. To właśnie to zwykło się nazywać zjawiskami paranormalnymi, czyli równoległymi do tego postrzegania, jakim posługuje się ogół społeczeństwa. A co z tym wszystkim, co wiemy, co mamy sprawdzone, co odczuwamy, a co nie pochodzi od zmysłów? Inna definicja, którą znalazłem w portalu Wikipedia dodaje: percepcja jest to także poczucie świadomości i w nawiasie otoczenia.
Ja bym to słowo w nawiasie usunął. Sam nawias może sobie zostać pusty i powiedziałbym: percepcja jest to poczucie świadomości. Tutaj na szczęście z pomocą przychodzi nam mistycyzm. Definicje naukowe niekoniecznie są w pełni trafne moim zdaniem. Bo jak mają być uniwersalne i odpowiadające każdemu, skoro ustaliliśmy sobie, że każdy tworzy swój własny indywidualny wszechświat. Czyli każdy z nas żyje sobie w swojej własnej bajce tak naprawdę. Okazuje się bowiem, że pojęcia naukowe są w stanie zaprowadzić nas daleko, ale nie zaprowadzą nas jednak do końca. Dlatego, że czym jest nauka? Nauka jest to opis stanu dualności, czyli stanu rozszczepienia, stanu napięcia, w jakim przyszło nam egzystować. Napięcia pomiędzy plusem a minusem.
Więc nauka bazuje na pryncypium równania, czyli musi nastąpić porozumienie stron. Musi być lewa strona równania i musi być prawa strona równania i to, co po lewej musi zgadzać się z tym, co po prawej, żebyśmy mogli postawić pomiędzy tym znak równości. Nauka często również posługuje się logiką. Logika to jest coś takiego, co jest albo prawdą, albo fałszem. To jest zawsze jakieś zestawienie. Czyli jest to umowna zasada, że chociażby zero i zero produkują zero, natomiast zero i jeden będzie produkowało stan, który nazywamy jeden. Albo innymi słowy prawda i fałsz w zestawieniu kreują fałsz, natomiast prawda z prawdą kreuje prawdę i tak dalej. I tutaj pojawia się niedoskonałość tego logicznego systemu, dlatego, że nie może zaistnieć jednocześnie fałsz i prawda. Nie możemy zaobserwować czegoś, co jednocześnie jest prawdą i fałszem w logice. Aczkolwiek okazuje się, że w przyrodzie tego typu stany jesteśmy w stanie zaobserwować bardzo często i bardzo skrupulatnie opisują tego typu stany fizycy kwantowi.
To jest stan kwantowy. Coś jest, ale tego nie ma w tym samym czasie. Albo coś jest w dwóch różnych miejscach w tym samym czasie. To jest coś, z czym boryka się logiczny umysł, czego nie jesteśmy w stanie sobie logicznie wytłumaczyć. Dlatego, że logika operuje pomiędzy punktami, czyli musi być ta dualność, musi być to napięcie. Dlatego, że w momencie, kiedy pojawia się jedno, kiedy pojawia się jedność, totalność, to znika w tym momencie logika. Znika logika w chacie mistyka. Ale mi się zrymowało. To może dla rozluźnienia atmosfery zaproponuję tutaj fragment muzyczny. Ostatnio zrobiło nam się troszeczkę muzykalnie w chacie mistyka.
No i fajnie. Także zapraszam do wysłuchania krótkiego fragmentu muzycznego, do zrelaksowania naszych szarych komórek. I powrócimy sobie za chwilę do tematu i do naszych rozważań. Jestem z powrotem. Kontynuuję rozważania. Dzisiaj mówimy o percepcji i troszeczkę o logice. Kontynuując, co jest w stanie manipulować naszą percepcją? Tak jak wspomniałem przed chwilą, przede wszystkim będzie to sprawność naszych instrumentów zmysłowych, naszych instrumentów poznawczych. To, w jaki sposób jesteśmy w stanie odbierać bodźce. Tutaj w tym wszystkim również zamieszana jest pamięć, dlatego, że nasza pamięć jest rzeczą bardzo subiektywną.
To, w jaki sposób mamy zdolność zapamiętywania zjawisk, to jest nasza bardzo indywidualna, subiektywna sprawa. My zapamiętujemy zjawiska podług naszych własnych upodobań i podług naszych własnych filtrów, a nie zapamiętujemy samych faktów tak naprawdę. Jest to oczywiste w przypadkach poróżnień i kłótni. Jest to sprawą ewidentną, że na przykład dwaj uczestnicy tego samego wydarzenia mogą sytuację pamiętać w kompletnie odmienny sposób i próbują to później wykorzystać przeciwko sobie. Inaczej również pamiętamy wydarzenia po czasie, dlatego, że okazuje się, że nasza subiektywna pamięć ulega w pewien sposób modyfikacji, ulega w pewien sposób naszej własnej sugestii również poniekąd. Okazuje się, że wydarzenia, które wydawało nam się, że pamiętamy jako prawdziwe, jako faktyczne, w przeciągu upływu czasu jesteśmy podatni na modulowanie tych wydarzeń i tych rzekomych faktów, domniemanych faktów. Jest to również ciekawy aspekt, ale dzisiaj nie będę tego wątku kontynuował. Chciałem opowiedzieć jeszcze chwilę o tym, co jest w stanie manipulować ową naszą percepcją. Oprócz sprawności naszych narzędzi poznawczych są również inne narzędzia, które możemy sobie zaaplikować, chociażby substancje psychoaktywne. Ale co jeszcze jest w stanie manipulować naszą percepcją oprócz substancji psychoaktywnych?
Jest to, moim zdaniem, definitywnie również pożywienie. Czyli tak jak wspomniałem, to, co jemy, ma wpływ na nasze postrzeganie rzeczywistości i tym samym ma wpływ na naszą uważność. Również oczywiście to, czego nie jemy, jest w stanie udoskonalić i poszerzyć naszą percepcję. I to, w jakiej formie trzymamy swoje organizmy. Innym czynnikiem, który jest w stanie manipulować percepcją, jest również na przykład wycieńczenie organizmu. Są pewnego rodzaju techniki, które stosują asceci, jogini w Himalajach, które polegają na umartwianiu ciała, na wielotygodniowym głodowaniu. Prowadzą sobie ci panowie głodówki, często nie sypiają wieloma tygodniami czy też miesiącami po to, aby osiągnąć troszeczkę inny stan odbioru rzeczywistości i żeby pokonać granice, które wiążą się z egzystencją cielesną, a zagłębić się bardziej do wewnątrz nas samych. Bardzo istotnym w naszym poznaniu percepcyjnym jest również nasze nastawienie, czyli nasza ludzka intencja. Nasze nastawienie do danego zjawiska również będzie modyfikować stopień i sposób, w jaki przyswajamy informacje. Jim Morrison, który był liderem zespołu The Doors, mówił często o drzwiach do percepcji.
On również miał na myśli substancje psychoaktywne, kiedy posługiwał się tym pojęciem. Zresztą sam zespół The Doors, ta nazwa pochodzi od owych drzwi do percepcji, o których mówił Jim. Drzwi, czyli metafora przejścia do innego pokoju, można by powiedzieć, czyli w inny stan lub w inny sposób odbioru rzeczywistości przez zmysły. Czy stan lepszy, czy stan gorszy? Można by zadać takie pytania. Nie, moim zdaniem po prostu inny. Tutaj już nie chodzi o to, żeby oceniać, czy to są stany lepsze czy gorsze po użyciu substancji psychoaktywnych, tylko faktem okazuje się to, że nasza percepcja okazuje się zupełnie inna i okazuje się, że jest dużo więcej w percepcji niż tylko to, co dociera do nas od naszych zmysłów. Ci, którzy zaznajomieni są ze stanami psychodelicznymi, którzy są przyzwyczajeni do używania substancji psychoaktywnych, wiedzą doskonale, o czym mówię. Dlatego, że te substancje często odcinają informację, która dociera od naszych zmysłów poznawczych. Okazuje się, że nadal jednak istnieje potężny obszar informacji, którą jesteśmy w stanie doświadczać, pomimo tego, że mamy chociażby zamknięte oczy, nawet zamknięte uszy i wszystkie inne nasze zmysły poznawcze są ukojone, a nagle się okazuje, że jest potężny obszar do eksploracji, który to istnieje bezpośrednio w nas samych.
Tak więc jakby nie było, te nasze zmysły, które służą nam do poznania świata zewnętrznego i do poruszania się i do trwania w tym świecie natury, to bardzo subiektywny ogląd rzeczy, a nie rzecz sama w sobie. To jest właściwie nasza interpretacja, to jest nasza opinia na temat zjawiska i ta opinia ma być tylko funkcjonalna i przydatna dla nas. To jest rzeczywistość, którą kreujemy podług naszej zdolności, podług naszych filtrów poznawczych i podług naszej interpretacji. Można powiedzieć, że spostrzeganie jest uwarunkowane sprawnością i sposobem funkcjonowania naszych zmysłów oraz umiejętnością koncentracji, czy też owej wspomnianej przeze mnie uważności. Więc każdy ma subiektywny odbiór tego doświadczenia. Właściwie nie ma dwóch takich samych odbiorów tego samego doświadczenia, tego samego fenomenu. Ale dlaczego tak właśnie jest? A może dlaczego tak właśnie nie jest? Można by powiedzieć, że jest tyle światów, jest tyle rzeczywistości, ile istot rozumnych. Ale dlaczego?
Bo tylko tak, tylko na takiej drodze następuje rozwój, czyli tak zwana ewolucja. Dzięki jak największej liczbie interpretacji jesteśmy w stanie doświadczać tej rzeczywistości na największą możliwą ilość sposobów. Wtedy pojawiają nam się pytania, wtedy pojawiają nam się wątpliwości. To w pewien sposób zmusza nas do eksploracji, do ruchu. Pojawia się ten aspekt dynamiki, która musi być w istnieniu. Z drugiej strony, jeżeli wszyscy mielibyśmy jednakowe narzędzia i widzieli świat w jednakowy sposób, to nie istniałaby dynamika. Nie byłoby rozwoju. Przestalibyśmy zadawać sobie pytania i przestalibyśmy tym samym szukać. Naszym celem jest doskonalić się. Każdy indywidualnie, ale jednocześnie doskonalić się jako zbiorowość, jako zbiorowa świadomość lub po prostu jako świadomość.
My mamy za zadanie być istotami inteligentnymi, ale my mamy również za zadanie być istotami mistycznymi, czyli mamy wykroczyć poza tylko ten logiczny ogląd rzeczywistości. Mamy doświadczać życia, istnienia również w sposób mistyczny, czyli mamy być podatni na bożce, ale na przykład mieć umiejętność niereagowania albo być w spójności z wydarzeniami, pomimo tego, że umykają one naszej uwadze. Mamy za zadanie odbierać, ale nie osądzać. Mamy być spójnym z przedmiotem obserwacji, czyli ja i to, co percypowane to jest jedno. I to jest właśnie czysta percepcja. Czysta percepcja, czyli taka, która nie jest zakłócona żadnym filtrem. To jest percepcja, która istnieje poza iluzją, można by powiedzieć ponad iluzją. To jest właśnie ta czystość. To jest ten mistycyzm, to jest unia. Jogini mawiają: „Asatoma sat gamaya”.
To jest wyrażenie pochodzące z sanskrytu znowuż. Oznacza to zdolność przejścia z mroku ignorancji, w sensie niewiedzy, w stan oświecenia, w stan nieinterpretacji poprzez jakieś niedoskonałe narzędzia poznawcze, czyli nasze zmysły Ale właśnie umiejętność bycia czy też współbycia. Jest to również porzucenie konceptu dualności tym samym. Ja i to, co obserwuję, to jedno. Twórca i tworzywo to jedno. Bóg i stworzenie to jedno. Asatoma sadhgamaya. Ale jak to osiągnąć? Najłatwiej posłużyć się technologią, moi drodzy, czyli sposobem, który działa. Działa, czyli istotna jest strona praktyczna tego całego ambarasu.
To nie może być tylko teoria technologii, ale coś, co przynosi oczekiwane rezultaty. To nie ma być rozrywka, to nie ma być nasze hobby, więc potrzebujemy ku temu jakichś konkretnych narzędzi. I okazuje się, że nauka i logika ze względu na swój dualny charakter nie są wystarczającymi narzędziami. Istnieje bowiem różnica pomiędzy obiektywną a subiektywną technologią. Dla przykładu, jeżeli chcę zrobić eksperyment w laboratorium chemicznym, mieszam sobie jakieś składniki, oczekując tym samym jakiegoś efektu, jakiejś reakcji chemicznej. Mieszam sobie te składniki i obserwuję, co się dzieje. Jeżeli coś się dzieje, to zapisuję rezultat, a jeżeli nic się nie dzieje, to również zapisuję rezultat. Zapisuję dlatego, że chcę to później skomunikować. Chcę to przekazać innym. Ale to jest tylko jeden sposób rozumienia.
Obiektywny, czyli taki, który jest jak najbardziej zbliżony do powszechnego oglądu, czyli do oglądu ogółu. Bo muszę te rezultaty jakoś przekazać innym, muszę je w jakiś sposób skomunikować. Natomiast w przypadku subiektywnej technologii to ja jestem chemikiem i to ja jestem substancją chemiczną. Czyli muszę uwzględnić w tym doświadczeniu również siebie. Muszę sprawić, że proces się właściwie odbędzie. I tutaj właśnie z chemika zamieniam się w alchemika. Ale to wymaga troszeczkę innej atmosfery, trochę innego podejścia do tematu. To już nie jest tylko obserwacja doświadczenia, ale to jest też czynny udział. To właśnie inna niż ograniczona do empirycznego poznania percepcja. Do tego zjawiska muszę podejść w bardzo odpowiedni sposób.
Muszę podejść do tego z pewną dozą dedykacji. Być może muszę stworzyć ku temu jakieś odpowiednie warunki, jakąś odpowiednią przestrzeń. Być może muszę stworzyć przestrzeń duchową, czyli swojego rodzaju zdolność, możliwość do odbycia się tego procesu. Dlatego technologia, a nie dogmat. Dlatego duchowość, a nie religijność. Dlatego, że religia to jest wiara. Wiara w cudzy system, czyli wiara w coś, co stworzył ktoś inny. To nie jest moje własne doświadczenie. Ja tego nie rozumiem, ale ktoś inny mówi, że tak jest, więc po prostu zaczynam w to wierzyć. Ludzie, którzy wierzą, nie trudzą się zadawaniem pytań.
A to nie o to w tym chodzi. Bo skoro nie ma pytań, to nie będzie też rozwiązań. Czyli nie ma mowy o żadnym postępie. Nie ma tym samym ewolucji. Przestajemy tym samym pełnić funkcję, do której sami się właściwie powołaliśmy. Nie ma rozwoju, a pojawia się w to miejsce ignorancja, wygoda, być może strach. Stagnacja. Moi drodzy, nie ma być łatwo i przyjemnie. Ma być dynamicznie, niezrozumiale, niepewnie, nielogicznie. Logika jest istotna, nie zrozum mnie źle, i to do pewnego stopnia na pewno ułatwia nam życie, ale kierowanie się samą logiką w każdym przypadku jest swego rodzaju ekstremum, które można porównać właściwie do samobójstwa.
Taka próba samobójstwa albo strzelenia sobie chociażby w kolano. Jeżeli kierowalibyśmy się czystą logiką, to byłoby to istne zastopowanie rozwoju człowieka. Wyobraź sobie teraz, że sprowadzasz swoje życie tylko do logiki. Budzisz się rano i musisz wyjść z łóżka. Już sama ta czynność jest często dosyć dużym wyzwaniem i w naszym porannym odbiorze sytuacji wydaje się kompletnie nielogiczna. Czemu miałbym wychodzić z łóżka, skoro chce mi się spać, prawda? Potem musisz iść do toalety, wyszczotkować zęby, zjeść, iść do pracy, znowu zjeść, znowu pracować, znowu zjeść, iść spać. I ten sam nonsens powielamy codziennie, dzień za dniem, przez kolejne 30, 40, może 50 lat, w zależności od upodobań i potrzeb. Ale logicznie, czy taki sposób postępowania jest w ogóle wart naszego życia? Nie.
Bo wiemy doskonale, że jest dużo więcej w fakcie naszego istnienia i każdy o tym doskonale wie i tego doświadcza. To jest właśnie to nasze ludzkie doświadczenie. Doświadczenie bycia człowiekiem. To jest to słońce na niebie, to jest zieleń trawnika, to jest zapach kwiatów. Być może są to twarze twoich dzieci, ale wszyscy doskonale wiemy, że jest więcej w tym życiu niż tylko zasady logiki. Jeżeli kierujemy się tylko logiką, to życie szybko staje się po prostu bez znaczenia. I wtedy rzeczywiście być może lepiej to wszystko skończyć, ale chodzi o to, żeby zabić w sobie tego samobójcę. Zabić samobójcę. To taki logiczny paradoks. Jeżeli natomiast dopuścimy do siebie doświadczenie i udoskonalimy ową percepcję, nie ograniczając się jedynie do osądów tego poznania, które dostarczają nam zmysły i jednocześnie zaczniemy eksplorować nasze wnętrze, to życie staje się zupełnie inną grą.
Grą wypełnioną spełnieniem, radością i realizacją. Percepcja, która nie ogranicza się jedynie do możliwości interpretowania czy też zapamiętywania, czy też wykorzystywania informacji, czy powielania oczekiwanych schematów. Ale percepcja, która wykracza dalece poza ignorancję i zaciemnienie, które stały się pułapką, którą serwuje nam nasz umysł i nasza pamięć. Percepcja, która umożliwi nam w pewien sposób nadludzkie zdolności i pozwoli nam wypłynąć na szerokie wody oceanu świadomości jako piraccy żeglarze. Aargh! Ale sprawi również, że staniemy się samym oceanem. Asatoma Sadgamaya. I tego nam wszystkim życzę, drodzy goście. Zapraszam do kolejnego odcinka Chaty Mistyka. Spotkajmy się ponownie już niebawem.
Mówił do was Bard. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Namaste. Pranam. Chata Mistyka.