[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”. Namaste. Witam wszystkich przybyłych do chaty mistyka. Proszę się rozgościć. Witam wszystkich nowych gości.
Witam również stałych bywalców. Mam nadzieję, że wszyscy mają się wyśmienicie. Dzisiaj bez zbędnych i długotrwałych wstępów rozpocznę temat. Temat, który jest kontynuacją poniekąd opowieści, która zaczęła się już jakiś czas temu. Otóż kiedy to omawiałem temat uważności kilka odcinków wcześniej, poruszyłem między innymi zagadnienia takie jak spokój umysłu na przykład, czyli istota umiejętności osiągania swego rodzaju balansu. Ale rozmawiałem też o umiejętności doceniania, a zarazem o szacunku, który związany jest z ogólnym oglądem totalności. Poruszyliśmy również tematy takie jak kompulsywność, czyli zachowanie, które wynika z przymusu w pewien sposób, które nie jest kontrolowane przez nasz wolny wybór. Omawialiśmy również przytomność oraz czujność i jakie są różnice pomiędzy tymi dwoma stanami. Dlatego, że okazuje się, że przytomność jest trochę innym stanem niż stan czujności. Są to stany, które osadzone są bardzo mocno w naszej zwierzęcej naturze.
Tutaj słowo przytomność bardzo mocno powiązane jest ze stanem obudzenia czy też pobudzenia można by rzec. Jest to taki stan, który w języku angielskim określa się mianem consciousness. Aczkolwiek definicja angielska czy też ujęcie tej problematyki jest dosyć niejednoznaczna. Dlatego, że to samo słowo consciousness w języku angielskim określa nie tylko przytomność, ale również właśnie samą świadomość. Dlatego posługiwanie się tym słowem i często niezrozumienie użycia jego w odpowiednim kontekście może prowadzić do nieporozumień po prostu. Dlatego tu chciałem tylko wspomnieć o różnicach pomiędzy pojęciami takimi jak przytomność czy czujność na tle pojęć takich jak świadomość i samoświadomość oraz wspomniana wcześniej uważność. Uważność jako cecha, którą możemy właściwie rozwijać poprzez naszą własną praktykę, naszą regularną pracę. A cecha, która jest bezpośrednio w stanie umożliwić nam pewien mistyczny ogląd naszej rzeczywistości i naszego miejsca w tym świecie, a tym samym może ułatwić nam w pewien sposób po prostu życie. A dodatkowo być może nawet pozwolić nam odrzucić nasze lęki, które to bezpośrednio wynikają z iluzji. Z iluzji nas samych w tym świecie i z iluzji na temat roli, jaką pełnimy tutaj, w tym świecie.
Ale omawiając pojęcie przytomności napomknąłem również o kwestii nieprzytomności, która może wynikać z paru stanów, z paru względów, takich jak chociażby uraz fizyczny. Czyli w przypadku obrażenia jakiegoś fizycznego i kiedy mózg doznaje obrażeń, zmienia się również w pewien sposób przytomność tego naszego umysłu lub nawet następuje stan tak zwanego szoku. Więc to by był jeden z takich elementów, w których to zmieniać się może właśnie owa przytomność naszego umysłu. Ale innym przypadkiem, kiedy to mamy do czynienia z pewną modyfikacją naszej przytomności, jest również stan snu, czyli po prostu kiedy śpimy. Dodatkowo są też stany, które wydają się być bardzo skutecznie w stanie modyfikować naszą przytomność, czyli wszelkiego rodzaju środki farmakologiczne, środki medyczne. I tutaj dochodzimy do pojęcia znieczulenia i pojęcia anestezji, który to właśnie chciałbym podjąć w dzisiejszym odcinku. Interesują mnie w szczególności przypadki, w których to tracimy ową wspomnianą przytomność. Ale to, co bardziej mnie interesuje, to co w tym czasie, kiedy tracimy ową przytomność, dzieje się z naszą świadomością? Czy nasza świadomość podczas stanu anestezji zanika, czy może w jakiś sposób pauzuje? Być może przenosi się gdzieś indziej.
To są pytania kluczowe. Pytania, które dla mnie są bardzo intrygujące, ale kiedy realizowałem tamten odcinek Chaty Mistyka, temat brutalnie uciąłem, dlatego, że zbliżaliśmy się do końca owego epizodu. Aczkolwiek obiecałem, że temat podejmiemy ponownie. I to właśnie dziś chcę kontynuować to zagadnienie i zająć się kwestią związku lub być może jego braku pomiędzy świadomością a przytomnością. Do tego wszystkiego również oczywiście sprawa substancji chemicznych, które mogą decydować o naszym stanie umysłu i sposobie, w jaki to percypujemy i odbieramy rzeczywistość. Tak więc zapraszam wszystkich bardzo serdecznie do wysłuchania dzisiejszego odcinka. Dzisiejsza część Chaty Mistyka zatytułowana jest „Anestezja”. Struktura dzisiejszej audycji jest taka, że najpierw przedstawię nam, czym anestezja jest, bez wdawania się w jakieś bardzo zawikłane szczegóły medyczne, a następnie posłuchamy sobie wybranego przeze mnie fragmentu muzycznego. Później natomiast przytoczę wywiad, w którym to Sadhguru, pewien wybitny mistyk, do którego to odnoszę się z wyjątkowym szacunkiem, opowie nam o kwestii anestezji i przytomności w relacji do świadomości. I co to oznacza ogólnie w świetle jogi.
Na koniec dodam jeszcze parę słów od siebie. Także taki jest dzisiejszy program naszej audycji. Zapraszam wszystkich do słuchania. Tak więc anestezja jest to procedura, której poddaje się pacjentów operacyjnych, aby przeprowadzić zabieg przy jednakowym uniknięciu bólu, który to w przeciwnym wypadku mógłby wywołać traumę lub po prostu uniemożliwić owo postępowanie medyczne. Czyli jest to pod względem biologicznym proces, w którym to zatrzymywany jest przebieg czy też odbiór informacji, które to przemieszczają się w organizmie za pośrednictwem neuronów i za pośrednictwem receptorów. Pod względem fizjologicznym, pod względem biologicznym jest to zaburzenie, czy też zaniechanie procesu komunikacji neuronów, neuroprzekaźników i receptorów w naszym organizmie. Czyli jest to po prostu jak gdyby przerwanie mostu pomiędzy dwoma stronami rzeki. I w związku z tym informacja nie przedostaje się z jednego brzegu na drugi. Ale to jest tylko ujęcie teoretyczne. Samo pojęcie anestezji pojawiło się oficjalnie w Stanach Zjednoczonych tylko troszkę ponad 150 lat temu.
Dokładnie w roku 1846 została oficjalnie zaprezentowana procedura anestezji. Chociaż doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że w naturze podobne procedury znane już są właściwie od tysiącleci. Trochę inne substancje są używane, substancje naturalne. Mówię tutaj o wszelkiego rodzaju ziołach i innych substancjach, które stosowane są chociażby na kontynencie australijskim czy w Egipcie, czy właściwie we wszelkich innych zakątkach, gdzie cywilizacja rozwija się prężnie. Stosowane są substancje takie jak chociażby opiaty, dajmy na to. Albo na przykład w Ameryce Południowej stosowana jest tak zwana kurara. Kurara, czyli trucizna wykorzystywana na takich specjalnych strzałkach do polowania na zwierzęta. Kurara jest trucizną, która stosowana w odpowiednich proporcjach, w odpowiedni sposób jest w stanie odrętwić czy też unieruchomić zwierzę, na które to poluje myśliwy. Aplikowana trucizna była w ten sposób, że pokrywano nią czubek kolców takich strzałek, które to w bardzo skuteczny sposób były wysyłane poprzez rurę, wypluwane po prostu z rury w stronę zwierzątka w lesie. I zwierzę ugodzone taką strzałką po prostu nie było w stanie kontynuować ucieczki.
To zwierzę niekoniecznie umierało momentalnie, ale właśnie w zależności od tego, jaka proporcja, jaka ilość owej substancji została użyta, było skutecznie ubezwłasnowolnione, aby dać myśliwemu odpowiednią ilość czasu i sposobności na to, aby to zwierzę okiełznać czy też po prostu ukatrupić. Jak wiadomo, substancja ta w odpowiednim użytku jest w stanie również oddziaływać na system nerwowy człowieka i powoduje również pewne zamierzone, określone warunki, które można by nazwać taką starożytną anestezją właściwie. W dzisiejszych czasach stosuje się dużo częściej gazy, między innymi gaz, który nazwany jest eterem. Tutaj proszę nie mylić eteru z naszym jogińskim piątym elementem, czyli z niebytem, z pustką i przestrzenią. To nie jest również eter, o którym mówił Nikola Tesla, kiedy rozpowszechniał wiedzę o swoich falach radiowych i polach magnetyczno-grawitacyjnych. Jest to nazwa gazu, który ma również tego typu wpływ na organizm człowieka. W dzisiejszych czasach stosujemy różnego rodzaju inne środki medyczne. Głównie są to płyny dożylne, czyli substancje bezpośrednio wstrzykiwane do krwiobiegu. To wszystko po to, aby wprowadzić cię w stan, w którym nie odczuwasz bolesnych procedur. Anestezja to stan, w którym jesteś po pierwsze nieprzytomny, po drugie nie zapamiętujesz.
Co ciekawe, jest to stan, który bezpośrednio oddziałuje na twoją pamięć, powodując w pewien sposób amnezję. Dlatego, że nie zwykłeś przywoływać do pamięci doświadczeń, które wydarzyły się, kiedy jesteś pod wpływem substancji anestezjologicznych. Kolejną rzeczą, która się dzieje z tobą, to nie czujesz bólu, czyli jesteś kompletnie niewrażliwy na wszelkiego rodzaju informacje, które pochodzą od twojego systemu nerwowego. Te informacje prawdopodobnie z perspektywy medyczno-biologicznej nie są w ogóle transportowane w naszym systemie nerwowym, w systemie komunikacji wewnętrznej naszego człowieka. Co również się dzieje, kiedy jesteś pod wpływem anestezji, nie możesz się poruszać, czyli twoje mięśnie są w bardzo charakterystyczny sposób obumarte. Nie masz kontroli nad ruchem mięśni, ani nad jakąkolwiek częścią swojego organizmu. Z drugiej strony całego tego precedensu anestezja polega również na czymś zupełnie innym. Chodzi o to, aby podczas kiedy jesteś w stanie otępienia, w stanie, w którym nie czujesz bólu, w którym jesteś nieprzytomny i nie zapamiętujesz, co się z tobą dzieje, chodzi również o to, żeby równolegle utrzymywać twoją stabilność funkcji organizmu i kontrolować tym samym system fizjologiczny. Dlatego, że to jest w procesie anestezjologicznym bardziej istotne niż sam efekt odebrania tobie pamięci czy bólu. To jest główne zadanie anestezjologa, czyli utrzymanie funkcji życiowych człowieka.
Funkcji takich jak funkcja oddychania chociażby, czy kontrola ciśnienia krwi, czy pracy serca. To są wszystko rzeczy, które są szalenie istotne dla funkcjonowania człowieka. To są rzeczy, o które martwi się anestezjolog, kiedy wprowadza cię w stan otępienia, w stan kompletnego znieczulenia. Pojawiają się również inne aspekty tej procedury. Na przykład należy utrzymywać temperaturę ciała, która w przypadku działania różnego rodzaju substancji chemicznych może się skrupulatnie obniżyć, co może wywołać pewnego rodzaju stresy dla organizmu i w rezultacie prowadzić do nieprawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Na koniec procedury, przez którą przechodzimy, bardzo istotne jest to, aby pojawiła się możliwość wybudzenia się nas z tego stanu. To jest również bardzo istotna kwestia, którą zajmują się anestezjolodzy. To nie jest tylko kwestia podania głupiego Jasia i cześć. To jest przede wszystkim umiejętność utrzymywania pacjenta podczas trwania operacji w stabilnym rytmie, w stabilnym stanie organizmu, w którym organizm, pomimo tego, że jesteśmy nieprzytomni, nadal w tle sobie funkcjonuje w sposób prawidłowy. Anestezjolog również zajmuje się monitoringiem, czyli nadzorowaniem pracy poszczególnych organów, poszczególnych funkcji życiowych.
Czy wybudzenie to odpowiednie słowo? Takie chciałem zadać pytanie, dlatego, że anestezjolog ma za zadanie wybudzić nas z tego stanu znieczulenia. Ale czy wybudzenie to jest odpowiednie słowo? Jakie są różnice pomiędzy byciem pod wpływem anestetyków, czyli tych substancji medycznych, a spaniem? Okazuje się, że różnice są dosyć spore. Pomimo tego, że codziennie na świecie anestezji poddawanych jest tysiące ludzi, pomimo tego, że skuteczność i sposoby monitoringu pacjenta polepszyły się przez ostatnie parę dekad, głównie ze względu na rozwój technologii w medycynie Naukowcy nadal do końca nie są pewni, co właściwie dzieje się z człowiekiem podczas tak zwanego znieczulenia. Czy można rzeczywiście porównać anestezję ze snem? Według profesora Emery Brown, eksperta w tej dziedzinie od wielu lat, a jednoznacznie wykładowcy w Harvard Medical School, te dwa stany są zupełnie odmienne. Stan pod wpływem anestetyków porównuje on do komy, czyli do tak zwanej śpiączki. Spełnione są wspomniane wcześniej cztery warunki, czyli podczas anestezji jesteśmy nieprzytomni, nie zapamiętujemy żadnych wrażeń, nie odczuwamy bólu oraz nie możemy poruszać mięśniami, nie możemy poruszać naszymi kończynami.
Ale proces ten jest, co istotne, odwracalny. Anestezjolog ma za zadanie nie tylko wprowadzić cię w stan odrętwienia, ale również wyprowadzić cię z tego stanu. Natomiast sen z drugiej strony jest niesamowitym fenomenem fizjologicznym. Zwykle poświęcamy na sen około jedną trzecią czasu naszego życia, więc jest to doprawdy niemało. Zdrowy sen składa się z dwóch stadiów. To jest tak zwana faza REM, co z angielskiego jest skrótem od rapid eye movement, czyli R E M odnosi się do rapid eye movement, co oznacza nic innego jak raptowne poruszanie się gałek ocznych. Drugim ze stadiów snu jest faza, która nazywana jest non-REM. Do obserwacji tych dwóch stadiów snu można użyć urządzenia, które nazywamy EEG. Jest to urządzenie, które bada i zapisuje na wykresie aktywność naszych fal mózgowych. Na tych wykresach widać doskonale, że te dwa stadia pojawiają się podczas snu w sposób naprzemienny.
Dodatkowo fazę non-REM można również podzielić na trzy różne charakterystyki, podług oczywiście tych zaobserwowanych na urządzeniu EEG wykresów. Okazuje się, że w ciągu nocy przechodzimy zwykle wielokrotnie z jednego stanu w drugi, a każdy z cykli trwa mniej więcej około 90 minut. Czyli śpimy sobie na początku relaksując swoje ciało. Podejrzewam, że początkowo jesteśmy w fazie non-REM, a później zaczyna się stan, który utożsamiamy również ze śnieniem, czyli z pojawianiem się obrazów i z przeżywaniem odmiennego stanu świadomości dla nas. To jest właśnie ten stan, w którym to raptownie pod powiekami poruszamy oczami tak, jak byśmy chcieli skupić naszą uwagę na różnych zjawiskach, które prezentują się przed naszym wzrokiem. Jest to stan dosyć aktywny, pomimo tego, że mamy przez cały czas zamknięte oczy. Te stany pojawiają się podczas cyklu nocnego naprzemiennie, więc popadamy raz w stan, w którym to raptownie poruszamy oczami i prawdopodobnie w tym czasie widzimy obrazy i doświadczamy różnych sytuacji, które dzieją się w czasie snu. A później znowu przechodzimy swobodnie w fazę, w której nie pojawia się aktywne śnienie, w której nie uczestniczymy w odbiorze różnego rodzaju bodźców, które ewentualnie kierują naszym doświadczeniem w fazie REM. Faza REM, jak wspomniałem, jak sama nazwa wskazuje, jest dosyć aktywna. Pojawiają się tutaj wspomniane raptowne ruchy gałek ocznych pod powiekami, czyli śnimy sobie w tym momencie obrazy, ale również uczestniczymy w wydarzeniach, czy innymi słowy poruszamy się po prostu w innym wymiarze.
Równolegle do tego zanika również aktywność mięśni. W przeciwnym wypadku biegalibyśmy dookoła pokoju, wspinali się po ścianach. W tym czasie, w tej fazie fizjologia trochę się zmienia. Na przykład bicie serca może stać się trochę mniej regularne. Może zmienić się troszeczkę oddech. Oddech może stać się płytszy albo również mniej regularny. Śnimy rzekomo podczas obydwu tych faz, czyli podczas fazy zarówno REM, jak i non-REM, ale różnica jest w aktywności naszego ciała. Tutaj kwestia ciekawa. Lunatykowanie, czyli owo chodzenie we śnie, może rzekomo wystąpić tylko na etapie snu non-REM. Dlaczego?
Dlaczego tylko w tym czasie może nastąpić lunatykowanie? Tutaj warto zadać pytanie, co się dzieje w czasie snu REM. Otóż możemy zaobserwować aktywność mózgu czy też umysłu, ale jednocześnie nasze ciało jest kompletnie unieruchomione. Można by powiedzieć, w pewien sposób ciało jest sparaliżowane. Wydaje się, że w tej fazie snu poruszanie się, chodzenie i wychodzenie z łóżka – pomijam tutaj kwestie przytomności, czy jesteśmy świadomi tego, czy nie – wydaje się, że w tej fazie naszego snu, ponieważ nie ma aktywności mięśniowej zauważonej, a wręcz przeciwnie, jest swego rodzaju stan odrętwienia dla mięśni, to również wydaje się być niemożliwym, aby wykonywać i koordynować funkcje ruchowe naszego ciała. Tym samym wyjście z łóżka i chodzenie po pokoju czy po mieszkaniu wydają się być niemożliwe. Natomiast podczas fazy non-REM w mięśniach nadal istnieje pewien potencjał ruchu i sprawności. To wskazywałoby na to, że lunatykowanie odbywa się podczas tej fazy naszego snu, czyli podczas fazy non-REM, kiedy to nie poruszamy raptownie naszymi oczami pod przykrytymi powiekami, aczkolwiek nadal istnieje fenomenalna aktywność w naszym mózgu, ale również ponadto aktywne są nasze kończyny. Do czego właściwie służy spanie? Spanie utożsamiamy sobie z czymś, co ma za zadanie nas zregenerować i odbudować nas po chociażby wysiłku fizycznym, ale również ma za zadanie rozluźnić nas emocjonalnie i mentalnie.
Sen również pomaga nam uformować pamięć na bazie wspomnień tego, co doświadczyliśmy w ciągu minionego dnia chociażby. Jest to definitywnie kwestia sortowania i systematyzowania danych, które wynikają bezpośrednio z naszej pamięci. Sen również pomaga nam się uczyć. To znaczy nie uczyć się w sensie studiować książkę i uczyć się na sprawdzian w szkole, tylko bardziej w perspektywie systematyzowania i uporządkowywania informacji. To w ten sposób sen pozwala nam na uczenie się. Również pozwala nam na uporządkowanie się i przegrupowanie naszego systemu odpornościowego, co bezpośrednio przekłada się na zdrowie i możliwość zwalczania przez nasz organizm różnego rodzaju infekcji. Stąd powiedzenie „sen to zdrowie” ma tutaj szalenie głębokie znaczenie. Te wszystkie wymienione tutaj warunki odnoszą się do fizjologii człowieka. Anestezja z drugiej strony jest jednak zupełnie inna, czyli w zależności od rodzaju zabiegu i potrzeb podawane są pacjentowi serie środków. To już nie jest jeden środek, tylko odpowiednie serie i proporcje środków chemicznych, które mają za zadanie utrzymywać go w zamierzonym czy też na zamierzonym poziomie fizjologicznym przez lekarza i w owym znieczuleniu tak długo, jak jest to niezbędne.
I właściwie tak długo, jak jest to możliwe bez powikłań i bez różnego rodzaju traum ewentualnych dla organizmu. Ten stan ma być utrzymywany tak długo, jak jest to niezbędne dla chirurga chociażby, aby mógł przeprowadzić swoją operację. Dlatego te dwa stany, anestezja i sen, są zgoła odmienne, bo w przypadku anestezji następuje próba utrzymania cię na bardzo określonym poziomie fizjologicznym. Czyli ty masz za zadanie być w pewnego rodzaju formie balansu, który może być zewnętrznie kontrolowany przez anestezjologa, aby umożliwić interwencję lekarza. Natomiast w przypadku snu, z drugiej strony, oscylujesz sobie naturalnie w ciągu nocy z jednego stanu w drugi. Wynika z tego, że są to równie istotne dla ciebie podczas snu stany. Teraz pytanie, czy środki nasenne pomagają nam w spaniu? Na tle tego, co powiedziałem, okazuje się, że właściwie to nie. To znaczy środki nasenne pomagają nam w zaśnięciu, ale podczas swojego działania utrzymują nas długotrwale tylko na jednym poziomie fizjologicznym, gdzie te funkcje są bardzo okrojone, gdzie nie następuje regeneracja czy chociażby nie emulowana jest pamięć. Te bardzo ważne aspekty snu są nam zabierane podczas działania środków nasennych.
Środki nasenne są zdecydowanie w czołówce legalnie sprzedawanych w aptekach narkotyków. Powtarzam, Valium chociażby to narkotyk. Który stosowany regularnie prowadzi do zaburzeń funkcjonowania organizmu i nie zezwala na regenerację organizmu, co prowadzi do degradacji organizmu i do uzależnienia, które związane jest z tym, że organizm wymaga od nas czegoś, co jest mu właściwie zbędne i co działa mu na przekór jego własnej natury. Takie tylko sprostowanie i lekkie ostrzeżenie dla tych, którzy być może używają środków przeciwbólowych, środków nasennych również, bo o tym dzisiaj mówimy. Warto się zastanowić, co tak naprawdę aplikujemy sobie do naszego organizmu. To znieczulenie przy pomocy środków farmakologicznych wygląda na to, że sprawia również stan zgoła odmienny od tego, w którym uczestniczymy podczas spania. To zaobserwować można chociażby na wykresach urządzenia, które się nazywa EEG. Zanika również poniekąd nasza percepcja. I to jest bardzo interesujące. Otóż mózg okazuje się być dużo mniej aktywny podczas anestezji, niż kiedy przechodzi przez naturalne stadia snu.
Stąd też moim zdaniem zanika poniekąd zdolność do postrzegania wewnętrznego. Oczywiście w obydwu przypadkach mamy zamknięte oczy, ale ta percepcja, o której mówię, jest to percepcja, która nie wynika od naszych pięciu zmysłów poznawczych, tylko która bazuje bezpośrednio na tym, co już albo zgromadzone w naszym doświadczeniu, albo na doświadczeniu, które wypływa z czegoś zupełnie ponad to, co dostarczają nam nasze zmysły poznawcze. Ten stan śnienia jest dużo bardziej aktywny dla naszego umysłu niż stan znieczulenia. Kiedy śpimy, mózg jak najbardziej pracuje. Mózg jest zawsze aktywny. Podczas naszego snu są systematyzowane różnego rodzaju informacje. To właśnie wtedy przeżywamy jak najbardziej realne dla nas z tej perspektywy wydarzenia. Doświadczamy czegoś w innym wymiarze. W śnie często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że śnimy. Zatem nasze doświadczenia są dla nas jak najbardziej realne.
Inaczej być może funkcjonuje trochę pamięć i być może istnieje inny zbiór reguł, którymi w danym momencie rządzi się ten wymiar, w którym bierzemy udział. Ale jak najbardziej nadal jesteśmy wrażliwi, nadal odbieramy bodźce i nadal zachodzi percepcja. Tym razem ta wewnętrzna, niepochodząca bezpośrednio od zmysłów percepcja. Sprawa pamięci podczas snu jest dosyć interesująca dla mnie. Bez wątpienia niektóre aspekty pamięci podczas snu funkcjonują inaczej niż podczas tak zwanego przytomnego funkcjonowania umysłu w czasie dnia. Otóż w jodze wyróżnia się osiem typów pamięci. Dzisiaj nie będę ich wszystkich w szczegółach omawiać, tylko wymienię te osiem typów. Tutaj może się poniekąd wyjaśni, dlaczego moim zdaniem tylko niektóre formy pamięci ulegają wpływom snu i anestezji. Otóż w jodze pamięć rozgraniczamy na pamięć elementarną, czyli jest to podstawowa pamięć wynikająca z informacji, które gromadzimy podczas naszego funkcjonowania w naturze. I to jest pamięć, która stosunkowo łatwo może być modyfikowalna.
Dlatego, że jeżeli nie ma źródła, jeżeli nie ma przekazu tej informacji, to ta pamięć po prostu nie istnieje. Ale idąc dalej, również wyróżniamy pamięć na poziomie atomowym. Ten rodzaj pamięci wydaje się być dużo trudniej modyfikowalny. Jest to pamięć, która istnieje poniekąd bez naszego świadomego udziału. Aczkolwiek ja uważam, że nadal poprzez odpowiednie praktyki i ćwiczenie jesteśmy w stanie modyfikować pamięć nawet na tym bardzo mikroskopijnym poziomie, na tym poziomie atomowym. To jest pamięć, która mówi nam o tym, jak mają funkcjonować nasze tkanki, w jaki sposób atom ma się nie rozpadać chociażby. Dlatego, że on również składa się z mniejszych po mniejszych części. Ale tutaj dzisiaj nie wnikając w tego rodzaju szczegóły, będę kontynuował. Kolejnym rodzajem pamięci jest pamięć ewolucyjna, czyli jest to ten rodzaj pamięci, która zapisana jest w każdym z nas jako gatunek i jest to pamięć, która odpowiada za prawidłowość procesu naszego rozwoju. Tak w skrócie bym to dzisiaj określił.
Kolejnym rodzajem pamięci w jodze jest pamięć karmiczna. Temat karmy jest tematem bardzo rozległym i głębokim, którego do tej pory nie miałem śmiałości poruszyć w naszych spotkaniach w Chacie Mistyka. Jest to jeden z głównych aspektów jogi. Jest to temat, o którym można by opowiadać przez bardzo długo. Ale dzisiaj nie o tym. Dzisiaj tylko wspominam o pamięci karmicznej, która związana jest z pewnego rodzaju subtelną akcją. Otóż samo słowo karma w sanskrycie oznacza akcję. Akcję, czyli pewnego rodzaju aktywność, która dzieje się na zewnątrz. Ale to nie jest tylko na zasadzie takiej, że rób dobrze, więc dobrego rodzaju skutki będą do ciebie wracały. Jeżeli będziesz zły, to się odwróci przeciwko tobie.
To nie na tym polega karma. Tutaj również nie chcę się za bardzo angażować, wdawać w szczegóły dzisiaj. Jest to również proces, który tak naprawdę buduje ciebie. Czyli to nie tylko ty tworzysz akcję, ale również wszystkie okoliczności, w których się znajdujesz, tworzą ciebie. I na tej płaszczyźnie omawiany jest również fenomen pamięci człowieka. Pamięć karmiczna to jest sprawa bardzo ciekawa, do której myślę, że powrócimy w przyszłości. A teraz idąc dalej. Rodzaje pamięci w jodze można jeszcze podzielić na kategorie takie jak pamięć świadoma, czyli w skrócie pamięć, która zachodzi przy naszej uważności czy poniekąd przy naszym zaangażowaniu. Wyróżniamy również pamięć nieświadomą. Oprócz tego istnieją dwa gatunki pamięci, takie jak pamięć artykułowalna i pamięć nieartykułowalna.
Co to w skrócie oznacza? Pamięć artykułowalna jest to taka pamięć, która połączona jest z inną informacją. Czyli to nie tylko kwestia tego, że my możemy wyartykułować, nazwać owe procesy pamięciowe, ale one również zakorzenione i połączone są z innymi faktami, więc jest to taka siatka uzależnień, w której to tkwi również pamięć. Z drugiej strony pamięć nieartykułowalna jest to pamięć, która istnieje ponad fenomenem siatki. Jest to pamięć, która jest niezależna od innych elementów. Ale mnie dzisiaj interesuje świadomość człowieka i to, czy anestezja jest w stanie modyfikować, czy być może zabrać pacjentowi świadomość. Czy tracimy świadomość, kiedy śpimy lub kiedy tracimy przytomność? Czy tracimy świadomość po śmierci? Innymi słowy, czy nasza ludzka świadomość może umrzeć? Ale zanim przejdziemy do tych jakże ciekawych pytań, proponuję dla rozluźnienia fragment muzyczny i za parę minut powracamy do naszych dyskusji.
Life is a river. My body is my boat. I rise. I fall. Awake, aware, alert. Is the river moving back or forth as I come from and return to the source? Been on every side, touched the distant shores. Ventured out beyond, still looking for more. Floating up or down the river. What's left behind will lie ahead.
Could it be it's all the same? I let the flow fill my world and like a drop, drop I dissolve. Been on every side, touched the distant shores. Ventured out beyond, still looking for more. Floating up or down the river. Let me become water. Smaller than a drop, bigger than an ocean. Purified by love. Holy water past my lips. I learn to breathe underwater.
What I seek is seeking me. Been on every side, touched the distant shores. Ventured out beyond, still looking for more. Floating up or down the river Czy anestezja jest w stanie modyfikować, czy być może zabrać pacjentowi świadomość? Czy tracimy świadomość, kiedy śpimy lub kiedy tracimy przytomność? Czy tracimy świadomość po śmierci? Czy nasza ludzka świadomość może po prostu przestać istnieć? Tu, aby rozwiać tę tajemnicę, a być może wzbudzić w niektórych kontrowersje, przytoczę wywiad z głęboko ugruntowanym mistykiem, jednym z najistotniejszych mistrzów duchowych, którzy to pojawili się na mojej drodze. Uważam go za jednego z najistotniejszych mistrzów duchowych dzisiejszych czasów ogólnie. Nadal żyjący, nadal aktywnie głoszący prawdę.
Miałem zaszczyt przebywać w jego towarzystwie oraz być z nim wielokrotnie. Dla mnie jest inspiracją i błogosławieństwem na drodze mojego rozwoju duchowego. W skrócie mój Guruji, Sadhguru. W rozmowie z anestezjologiem, nie wiem dokładnie z kim, dlatego, że w materiale nie było podane nazwisko tego pana, który zadaje pytania, aczkolwiek link do oryginalnego wywiadu wklejam w archiwum pod audycją dzisiejszą. Rozmowa będzie na temat efektów anestezji i tego, czy utrata świadomości jest tak naprawdę możliwa. Także ja przetłumaczyłem dla was, szanowni goście Chaty mistyka, owy wywiad pomiędzy anestezjologiem i Sadhguru i do wysłuchania którego wszystkich właśnie zapraszam. Anestezjolog stawia pytanie o skutki znieczulenia i czy utrata przytomności jest naprawdę możliwa. Bez względu na to, jakiego środka medycznego używasz, wyjaśnia Sadhguru, zabierasz pacjentowi tylko ból i pamięć. Dodatkowo opowie on nam o tym, że znieczulenie jest procesem odwrotnym do procesu jogi. Namaskaram, Sadhguru.
Z zawodu jestem anestezjologiem. Minęło 200 lat, a my wciąż nie rozumiemy, jak to się dzieje, że pacjenci stają się nieprzytomni. Istnieją teorie. Frustrującym problemem jest to, że zdarzają się pacjenci, którzy wciąż są całkowicie świadomi całego przebiegu operacji i nie wiemy dlaczego. Słyszałem, że mowa jest o siedmiu warstwach świadomości i wiele ponad to. Jak duża część świadomości może być tak naprawdę zabrana przez leki? Dodatkowe pytanie, czy praktykujący jogę pozostaną świadomi podczas tego całego procesu? Sadhguru: niezależnie od rodzaju znieczulenia, którego używasz, nie zabierasz nawet odrobiny świadomości. Odbieracie ból i pamięć lub zdolność do wspominania. Zdecydowanie zdarza się, że ludzie przechodzą poważną operację, w której są całkowicie znieczuleni i nie pamiętają niczego, kiedy powracają do przytomności, ale po 25 latach mogą nagle przypomnieć sobie każdy szczegół owej operacji.
Nie wiem, czy są takie przypadki, ale bardzo to możliwe, że tak się dzieje. Ponieważ blokujesz tylko proces skupienia, a tym samym możliwość pojawienia się wspomnień. Nie możesz odebrać świadomości bez względu na to, ile podasz człowiekowi środków medycznych. Pewnego dnia wydarzyło się to. Shankaran Pillai poszedł do dentysty i oznajmił. Tutaj właśnie pojawi się jeden z klasycznych dowcipów Sadhguru. Poczucie humoru Sadhguru jest doprawdy potężne, a często pojawiającym się bohaterem tych błyskotliwych anegdot jest pewien typowy Hindus o popularnym w Indiach imieniu i nazwisku Shankaran Pillai. To coś na wzór naszego Jana Kowalskiego. Sadhguru zwykle swoją dowcipną opowieść rozpoczyna właśnie owymi słowami. Pewnego dnia wydarzyło się to.
Shankaran Pillai poszedł do dentysty i oznajmił: „Potrzebuję wyrwać ząb. Ile to kosztuje?”. Dentysta odparł: „To będzie pana kosztować 500 dolarów”. Shankaran Pillai powiedział: „Nie, to za drogo”. Dentysta odrzekł mu na to: „Cóż, taka jest opłata za tą usługę”. Po chwili Shankaran Pillai odezwał się: „Słyszałem, że 50% kosztów operacji to znieczulenie. Załóżmy, że nie użyje pan znieczulenia. Ile by to kosztowało?”. Lekarz zastanowił się chwilę i odrzekł: „Cóż, byłoby to bardzo bolesne dla pana, ale koszt spadłby do 250 dolarów”. Wtedy Shankaran Pillai powiedział: „Załóżmy, że nie będzie usuwał pan zęba osobiście, ale pozwoli, aby to jeden z pana stażystów przeprowadził zabieg.
Ile by to kosztowało?”. Dentysta powiedział: „Cóż, w tym przypadku nie odczuje pan oczywiście takiego samego profesjonalizmu i doświadczenia, ale wtedy kosztowałoby to tylko 100 dolarów”. Następnie Shankaran Pillai zapytał: „Załóżmy, że jeden z pana uczniów, dentysta na treningu, zrobi to, a kolejnych 10 uczniów będzie go oglądać. Co jeżeli potraktujemy zabieg jako demo?”. Dentysta zamyślił się chwilowo, po czym powiedział: „Cóż, będzie to bardzo bolesne, a dodatkowo 10 osób zaglądających w usta może być krępującym doświadczeniem, ale wtedy będę musiał zapłacić panu za to 200 dolarów”. „Super!” — wykrzyknął Shankaran Pillai. „Teraz mamy wspólny język. Proszę zatem umówić na jutro spotkanie z moją teściową”. Takie są właśnie dowcipy Sadhguru. Co nadal mówi o fenomenie sam mystyk?
Znieczulenie jest błogosławieństwem, które blokuje ból i pamięć, ale w żadnym sensie nie odbiera ono świadomości. Nie dotyczy tego aspektu ciebie. Nawet jeśli ktoś umiera z powodu przedawkowania znieczulenia, mam nadzieję, że takie rzeczy nie zdarzają się często, nie dotyczy to jego świadomości. Sprawiasz, że ciało staje się zbyt odrętwiałe, by powrócić do zdrowia, ale świadomość pacjenta jest nienaruszona. To nie jest możliwe. Dlatego proces duchowy staje się tak znaczący, ponieważ dotykasz wymiaru, którego nie może dotknąć nic. Właśnie dlatego guru jest uważany za najważniejszy kontakt w życiu, ponieważ dotyka on wymiaru, którego nikt inny nie jest w stanie dotknąć. Pan anestezjolog mówi: „Powiedziałeś, że znieczulenie kompletne oddziałuje na proces tworzenia wspomnień. Czy dotyczy się to również tych, którzy praktykują jogę?”. Problem z praktykantami jogi polega na tym, że potrafią oni przypominać sobie znacznie więcej niż inni.
Ja sam pamiętam rzeczy, które działy się wokół mnie, kiedy byłem bardzo małym dzieckiem. Miałem może dwa, trzy miesiące. Większość ludzi nie pamięta, co się stało, zanim osiągnęli cztery lata życia. Często to wykracza nawet dalej. Przypominasz sobie rzeczy z wielu poprzednich wcieleń. Celem jogi nie jest otępienie. Celem jogi jest rozpalić cię w taki sposób, abyś był o wiele bardziej żywy niż to, co uznajesz obecnie jako życie. Otępienie lub próba ucieczki od rzeczywistości nigdy nie będą na celu w jodze. Chodzi o to, aby zmierzyć się z rzeczywistością i poznać wyższą lub większą rzeczywistość, która to sprawi, że małe rzeczy, które uważasz teraz za prawdziwe, to, co cię niepokoi i sprawia torturę, wszystko to zniknie. Wszystkie te rzeczy znikną nie dlatego, że przestaną istnieć, ale po prostu dlatego, że staną się nieistotne.
W jodze nie chodzi o znieczulanie bólu. Jeśli masz mały problem, sposobem w jodze jest to, abyś potrafił dostrzec znacznie większy problem. Jeśli uświadomisz sobie ten większy problem, wszystkie twoje drobne problemy staną się nieistotne. Pozostanie tylko jeden kotłujący się w tobie problem. Musisz wrzec z taką siłą i taką intensywnością, że nie ma szans, żebyś mógł istnieć bez znalezienia rozwiązania. A rozwiązaniem jest kompletnie się rozpuścić. A zatem anestezja jest tylko odwrotnością jogi, ponieważ próbuje znieczulić to, co jest. W jodze nie próbujemy odrętwiać. Próbujemy natomiast powiększyć zakres twojego problemu do nieograniczonej przestrzeni Aby twój problem nie był już niczym ograniczony. Jest to wtedy problem nieskończoności.
Jeśli to zrozumiesz, nagle zobaczysz, że nie ma innego problemu, ponieważ wszystko inne staje się zupełnie nieistotne. Nie chodzi o to, że to nie istnieje, ale staje się nieistotne ze względu na większą rzecz, na którą patrzysz. Jakie jest siedem warstw świadomości, o których mówiłeś Sadhguru? Nie ma czegoś takiego jak siedem warstw lub wymiarów świadomości. Świadomość jest tylko jedna. Chodzi o to, że ewolucja indywidualna osoby lub jej stopień wtajemniczenia może oznaczać siedem etapów wzrostu. Ponieważ jest siedem etapów wzrostu, ta osoba może postrzegać to jako siedem części. Być może ze względu na lepsze zrozumienie możemy podzielić to na siedem. Dla przykładu, tu, gdzie się znajdujemy w Indiach, jesteśmy na wzgórzach Velliangiri i mówimy, że jest siedem wzgórz. W rzeczywistości nie ma siedmiu wzgórz.
Jest tylko jedna wielka góra. Chodzi o to, że kiedy zaczynamy wspinać się, mamy strome podejścia, ale mamy też obniżenia. Jest siedem takich wzniesień i dolinek, zanim wejdziemy na szczyt. Tak więc w naszym doświadczeniu wspinaczki na górę myślimy lub postrzegamy, że jest siedem wzgórz, ponieważ ta konkretna trasa, którą obraliśmy, ma podejścia i zejścia. Jeśli jednak wspinasz się na tą samą górę z innej strony, jest to tylko jedna wielka góra. Nie ma siedmiu wzgórz. Świadomość jest tylko jedna. Jednakże jeśli i tylko wtedy, gdy ludzie podejmą określoną trasę, może im się wydawać, że jest siedem stopni. Ale jeżeli powierzysz się mnie, to ja już upewnię się, że jest tylko jeden stopień, a nie siedem. To zależy tylko od tego, od której strony góry się do niej zbliżasz.
W zależności od tego zmienia się całe doświadczenie. To są właśnie słowa mędrca Guruji Sadhguru. Ja tymczasem po części pozostawiając was, drodzy słuchacze, w tych osnowach mistycyzmu, będę jednakże powoli kończył nasze dzisiejsze spotkanie w Chacie. Chciałem tutaj jeszcze wspomnieć tylko o paru kwestiach na koniec. Kwestiach, które dla mnie są szczególnie interesujące w odniesieniu do stanu odrętwienia, do stanu anestezji, czy też totalnego, kompletnego znieczulenia. Otóż tak jak wspomniałem, tematów jest wiele, które to, mam nadzieję, będziemy kontynuować jeszcze w przyszłości. Oczywiście sprawa karmiczna wydaje się tutaj być bardzo istotna w sensie oglądu naszej świadomości i tego, czy świadomość owa jest przerywana w procesach znieczulania, czy jest to fenomen, który jednak, tak jak mówi Sadhguru, trwa równolegle, który niezależny jest od naszej przytomności właściwie. Ale oprócz tego zdecydowanie frapującym dla mnie tematem jest właśnie owa wspomniana pamięć, którą to wyróżniliśmy sobie tutaj na osiem różnych płaszczyzn według tradycji jogi. Z pamięcią związana jest kwestia inteligencji, czyli tak zwany poziom naszego IQ bezpośrednio wynika właściwie z bazy danych, które zgromadzone są w naszej pamięci elementarnej. I tutaj pytanie mogłoby się pojawić, czy jeżeli nie funkcjonuje w przypadku anestezji owa pamięć, czy też nie jesteśmy w stanie zapamiętywać wspomnień, to co dzieje się właśnie z naszą inteligencją?
Czy przypadkiem nie jest tak, że nasza inteligencja również zanika w tego typu stanach dlatego, że nie działa po prostu pamięć? Wydaje się być oczywistym fakt, że inteligencja człowieka bardzo mocno ukonstytuowana jest właśnie w owej bazie danych, w materiale, który zgromadzony jest w postaci kodu w mózgu. No więc skoro nie ma dostępu do tej pamięci, to również jednoznacznym, przynajmniej dla mnie, staje się to, że zanika nasza ludzka inteligencja. Nie wiem, co o tym myślicie. Zapraszam wszystkich do komentarzy na ten temat w archiwum pod audycjami. Oczywiście zawsze zapraszam wszystkich do konstruktywnej dyskusji tudzież krytyki i do rozpoczęcia dialogu. Fajnie by było, gdyby po prostu Chata stała się taką platformą do dyskusji na temat rzeczy, które nie są zbyt powszechne lub być może zrozumiane w takim potocznym środowisku. Więc daję tutaj taką zajawkę. Sprawa pamięci a inteligencja w stanach oddziaływania farmaceutyków tudzież substancji psychoaktywnych. Oprócz tego ciekawymi tematami od zawsze dla mnie były stany śpiączki czy tak zwanej komy.
Tutaj również według jogi nasza świadomość w ogóle nie ulega uszczerbkowi w takim przypadku. To są również bardzo ciekawe i głębokie tematy. Chciałem jeszcze wspomnieć o naszej ludzkiej identyfikacji, czyli czymś, co bardzo mocno powiązane jest z ego, czyli z wrażeniem, jakie mamy na temat samych siebie funkcjonujących w tym świecie iluzji. Owy intelekt, owa inteligencja wydaje się być instrumentem, który w pewien sposób chroni naszą identyfikację. Z czym głównie identyfikujemy się jako ludzie? Można by tu wyróżnić trzy z grubsza oczywiste tematy. Nasze poczucie identyfikacji wiąże się głównie z naszym ciałem fizycznym, ale to poczucie identyfikacji możemy przenosić też na inne płaszczyzny, chociażby takie jak nasz krąg rodzinny. Czyli identyfikujemy się chociażby z naszą rodziną, tudzież z odpowiednią funkcją w naszej rodzinie. Ja jestem synem albo jestem czyimś ojcem lub bratem i tak dalej. To jest oczywista sprawa naszej identyfikacji na tle naszego funkcjonowania w rodzinie czy też w społeczeństwie.
Możemy to przenieść na jeszcze szerszy okrąg, taki jak na przykład naród. Funkcjonujemy w narodzie, utożsamiamy się z jakimś konkretnym plemieniem, krajem, narodowością. Z tego poczucia identyfikacji, oprócz poczucia bezpieczeństwa, bo to z tym chyba głównie się wiąże poczucie przynależności do grupy, pojawiają się również pewnego rodzaju powikłania. Ponieważ mamy różnicę poglądów, co jest sprawą naturalną i niezbędną dla ewolucji świadomości ludzkiej, to, że każdy z nas ma inne opinie i inaczej postrzega i odbiera rzeczywistość. Na tle tego, kiedy zbyt mocno albo w nieprawdziwy sposób identyfikujemy się z jakąś grupą społeczną, może również dochodzić do przypadków sporów. Na tle narodowym mogą pojawić się takie skrajne przypadki jak na przykład wojny. Wojny, które uwarunkowane są poczuciem przynależności do chociażby narodu. Otóż w jodze mówi się o pojęciu ahankara. Ahankara to nie jest identyfikacja związana z ego, z naszym fałszywym oglądem nas samych, ale jest to poczucie identyfikacji, które wiąże się z poczuciem kosmicznym. Jest to kosmiczne poczucie identyfikacji.
Można by powiedzieć, że to prawdziwe. W tym przypadku ja nie jestem tym ciałem, nie jestem nawet tym umysłem. Nie jestem tym ojcem, tudzież bratem i tak dalej. Nie jestem obywatelem, ale jestem wszechobecnym, trwającym wiecznie i nieskończonym kosmosem. Jest to kompletnie inny kąt oglądu rzeczywistości. Jest to źródło, które tak istotne, aby było rozumiane przez nas wszystkich na drodze naszego rozwoju świadomości. Dlatego, że zanim zaczniemy identyfikować się z tymi kręgami, tudzież z tą materialną substancją, z której jesteśmy stworzeni jako ciało ludzkie, powinniśmy dostrzec ogół. To, skąd pochodzimy i jaka jest nasza rzeczywista funkcja w tym istnieniu. Jeżeli zdamy sobie sprawę z tego, że jesteśmy wszechobecnym, nieskończonym kosmosem, to te wszystkie problemy, które wydawały nam się tak olbrzymie, przestają mieć znaczenie. O tym właśnie Sadhguru mówił w tym przywołanym przeze mnie wywiadzie.
O tym i o innych kwestiach będziemy kontynuować w kolejnych spotkaniach naszych w Chacie. Szanowni goście i bywalcy Chaty Mistyka, drzwi do Chaty stoją dla was zawsze otworem. Zapraszam bardzo serdecznie, nie tylko o stałych porach, kiedy emitowany jest program, ale zapraszam również do grzebania w archiwum, które dostępne jest na stronie radia Paranormalium.pl oraz w archiwum na YouTube. Zapraszam i zachęcam wszystkich do zadawania pytań, być może do zaprowadzenia dyskusji na interesujące, tudzież intrygujące was, drodzy goście, tematy. Za tydzień nie jestem pewien, czy będę w stanie przygotować nowy odcinek Chaty Mistyka, dlatego, że wybieram się za parę dni w góry. Zamierzam wziąć udział w pewnym wydarzeniu, które organizowane jest w południowo-wschodniej części naszego pięknego kraju. Aczkolwiek postaram się spotkać z wami przynajmniej na parę minut o naszej regularnej porze i wówczas być może wspomnę o moich kolejnych planach. O tym, co będzie również działo się w Chacie Mistyka. Natomiast na teraz żegnam się ze wszystkimi. Wysyłam w waszą stronę wspaniałą, potężną, promienistą energię i światłość.
Mam nadzieję, że wszyscy zdrowymi jesteście, zbalansowanymi i żyjecie w szczęściu, w miłości i w przebudzeniu. Mówił do was Bart. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie z Chaty Mistyka. Namaste. Pranam. Chata Mistyka.