[00:00] - Na antenie Radia Paranormalium już za chwilę wysłuchacie Państwo pierwszej części wywiadu z bardzo niezwykłym gościem. Będzie nim Thomas Campbell, fizyk NASA, specjalista od analizy wielkich systemów, współtwórca między innymi systemu obrony antyrakietowej Gwiezdne Wojny, a także badacz zagadnień związanych ze świadomością oraz wirtualną rzeczywistością. Wprowadził naukowe metody badawcze w laboratorium Roberta Monroe, legendarnego badacza świadomości. Wywiad zarejestrowaliśmy przy okazji zbliżającej się wizyty Toma Campbella w Polsce. Już teraz zapraszamy do wzięcia udziału w warsztatach i spotkaniu, które odbędą się w Krakowie w dniach trzydziesty czerwca, pierwszy lipca dwa tysiące osiemnastego roku. Więcej informacji już niedługo znajdziecie Państwo na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl. W tej części wywiadu Tom wyjaśni nam pokrótce, jaka była jego droga jako naukowca i w jaki sposób dotarł do swoich obecnych wniosków dotyczących naszej wirtualnej rzeczywistości. Odniesie się również do kwestii takich jak teorie spiskowe oraz istoty pozaziemskie. Pytania będą zadawać Paweł Byczuk, Andrzej Butra, Witold Tomkiewicz oraz Marek Sęk "Ivellios". Zapraszamy do słuchania.
Na początek chcielibyśmy przedstawić Cię Tomie, ponieważ nie jesteś zbyt dobrze znany w Polsce, choć oczywiście niektórzy czytali Twoje książki. Czy możesz więc przedstawić się i opowiedzieć o sobie? Oczywiście. Przede wszystkim jestem fizykiem, naukowcem. Będąc na studiach nauczyłem się medytacji transcendentalnej, jednak nie ze względu na jej aspekt transcendentalny, ale dlatego, że mała ulotka, która wpadła mi w ręce mówiła, że dzięki niej nie trzeba dużo spać i można dużo pracować. Dla studenta jest to bardzo ważne. Ja robiłem eksperymenty z fizyki niskoenergetycznej i gdy włączy się tą całą maszynerię, to ona musi pracować i nie wyłącza się jej dlatego, że jesteś śpiący. I dlatego właśnie medytacja transcendentalna wydawała mi się przydatna. Dla mnie to było naturalne i trzy miesiące później odkryłem coś bardzo ważnego. Mogłem w myślach odwirusować programy komputerowe, które pisałem dla swoich badań.
Mogłem w myślach odtworzyć linię programów, które pisałem i te, które miały błędy, pokazywały się na czerwono, a te bez błędów na czarno. Sprawdziłem to nie wierząc, że to prawda i okazało się, że tak jest w istocie. Udawało mi się to robić tysiące razy szybciej, niż gdybym siedział nad tymi kartami i normalnie szukał błędów. To otworzyło mnie na szerszą rzeczywistość. Zdałem sobie sprawę, że rzeczywistość ma więcej wymiarów niż tylko wymiar fizyczny, którego byłem świadom będąc fizykiem. Ukończyłem studia i miałem sposobność poznać człowieka o imieniu Robert Monroeeeee. Bob Monroe napisał książkę Podróże poza ciałem, a także Dalekie podróże i Najdalsza podróż i miał doświadczenie poza ciałem. Przy czym to jest zła nazwa dla tych doświadczeń, gdzie jesteś świadomym, ale nie znajdujesz się już w tej ramie rzeczywistości, ale w rzeczywistości innej. Czasami jest związana z tą rzeczywistością i czasami mógł widzieć rzeczy z tej rzeczywistości, które mógł potem sprawdzić, że istnieją. I to było dla niego interesujące.
Te wycieczki poza ciałem i to oglądanie rzeczywistości na odległość. Zbudował więc laboratorium, aby badać to naukowo. Nie wiedział jednak, co robić. W tym właśnie czasie ja spotkałem go razem z moim kolegą Denisem Menrichem i zgłosiliśmy się na ochotników. Powiedzieliśmy: Bob, będziemy pracować za darmo, a ty nam powiesz. Nauczysz nas eksplorowania tego szerszego wymiaru świadomości. Taka była umowa i my razem z Bobem pracowaliśmy tam około piętnastu do dwudziestu godzin tygodniowo. On nas uczył i za rok, półtora roku potrafiliśmy robić to, co Bob. Podróżować poza ciałem i oglądać. Moim celem jako fizyka i Denisa, który był elektronikiem, było zrozumieć, jak to wszystko działa, jakie są warunki konieczne do spełnienia, aby to działało, jakie były ograniczenia, co można było robić, a co nie.
Moim celem było zrozumieć, jak to działa, a opracowanie modelu, zasad działania zajęło mi kolejne trzydzieści pięć lat. Robiłem eksperymenty w świecie niefizycznym. Mogłem być w innym stanie świadomości i powtórzyć eksperyment, ale zmiana jednej zmiennej, jak i sama zmienna zmieniała obserwowany wynik. Robiłem tak wiele razy, zmieniając inne zmienne i obserwując wyniki, które można było zmierzyć w tej rzeczywistości. Na przykład obserwacja na odległość, czyli remote viewing, może pomóc zrozumieć informacje pobrane z baz danych. I przez trzydzieści pięć lat pracowałem w tym świecie niefizycznym i można tam robić eksperymenty tak samo jak w świecie fizycznym. W końcu odkryłem, jak świadomość działa i pracowałem nad modelem świadomości i zdawałem sobie sprawę dzięki moim eksperymentom ze świadomością, że świadomość jest fundamentalna. Musi być fundamentem, początkiem. Ona jest źródłem, a nasza fizyczna rzeczywistość jest jej produktem. Nie do końca rozumiałem, jak to się dzieje, ale wiedziałem, że świadomość jest po-Podstawą, a nasz świat fizyczny jest przez nią wykreowany.
Miałem też napisaną książkę. To była teoria świadomości, a ponieważ był to system nadrzędny do świata fizycznego, była to więc teoria wszystkiego. Nadal jednak nie rozumiałem jej związku z fizyką. A przecież byłem fizykiem i jako fizyk powinienem był to zrozumieć. I jakieś dwa lata od opublikowania książki ktoś do mnie coś powiedział i wywołało to ten moment: „Aha!" I zdałem sobie sprawę, że te same zasady, które stworzyły tę teorię świadomości, także wyjaśniają mechanikę kwantową. Wyjaśniają eksperyment double slit. Pozostałe elementy mechaniki kwantowej. I jak gdyby walnęła we mnie tona cegieł. Zdałem sobie sprawę, że będzie takie bezpośrednie połączenie tego modelu świadomości z modelem rzeczywistości fizycznej. I tak właśnie było.
Wtedy pomyślałem, że skoro mogę wyjaśnić mechanikę kwantową w sposób racjonalny, choć inni fizycy nie mogli, było powiedziane, że mechanika kwantowa to dziwna nauka. Nie można jej zrozumieć, jest poza logiką, a ja mogę wyjaśnić ją moją teorią świadomości. Wtedy mechanika kwantowa staje się logiczna jak każda inna nauka. Wtedy też pomyślałem o teorii względności. To następna wielka rzecz w fizyce. Zajęło mi tylko kilka godzin, by zobaczyć, jak można wyjaśnić teorię względności moją teorię świadomości. Podstawą teorii względności jest założenie, że C, czyli prędkość światła, jest stała. Gdy się więc zrozumie, dlaczego C jest stałe, to szczególna teoria względności staje się zwykłą algebrą. Do szczególnej relatywistyki dodaje się grawitację i ma się ogólną teorię względności. Zobaczyłem więc, że mam wytłumaczenie fizyki, teorii względności i mechaniki kwantowej w teorii świadomości.
A to dlatego, że moja teoria świadomości oparta jest na założeniu, że świadomość to informacja i dla ludzi ma to sens, ponieważ jesteśmy świadomi tego, co postrzegamy za pomocą naszych pięciu zmysłów. Tego, co widzimy, słyszymy, dotykamy, wąchamy i smakujemy. To właśnie tworzy naszą rzeczywistość. To jest po prostu informacja, informacja dyskretna w impulsach napięcia, które przebiegają w naszym układzie nerwowym. Dyskretna informacja, a więc rzeczywistość to informacja. Świadomość to informacja. Mając takie podejście, zacząłem przyglądać się wszystkim tak zwanym paradoksom w fizyce. Jest ich w fizyce wiele. Rzeczy, zjawiska, których fizycy nie potrafią wyjaśnić. Po prostu nie wiedzą, dlaczego tak się dzieje.
A ja swoją teorią świadomości potrafię wytłumaczyć efekt tunelowania, efekt casino. I skąd wzięła się ta kula plazmy tuż przed wielkim wybuchem. To wszystko jest paradoksalne. Nie ma dla tego logiki, ale przyjmując, że świadomość to informacja, pole informacji to wszystko wyjaśnia. Byłem więc w stanie wyjaśnić fizykę teorią świadomości i z jej pomocą zacząłem także przyglądać się innym paradoksom nauki, filozofii, teologii. I zobaczyłem, że te wszystkie paradoksy poddają się temu samemu zrozumieniu i że logiczny proces daje logiczne zrozumienie w tych wszystkich dziedzinach. Wtedy też zacząłem tą naukę umieszczać w moich wideo na YouTube. W książkach nie chciałem dawać za dużo fizyki. W październiku dwa tysiące szesnastego roku przedstawiłem zestaw osiemnastu, siedemnastu eksperymentów fizycznych, które gdyby je wykonać, dałyby mocne uzasadnienie, że nasza rzeczywistość jest wirtualna, czyli oparta jest na informacji i wskazywałoby to na to, że świadomość jest komputerem. Rzeczywistość oparta na informacji musi pochodzić z komputera, więc komputerem jest świadomość.
Eksperymenty, które zaproponowałem, mają być przeprowadzone na dobrych uniwersytetach i mają potwierdzić model świadomości i nowy sposób patrzenia na fizykę oczyma komputerowej rzeczywistości wirtualnej. I to jakby całą opowieść o tym, jak fizyk został badaczem świadomości. Przez czterdzieści lat byłem fizykiem i przez czterdzieści lat byłem badaczem świadomości i rezultatem jest TOE Theory of Everything, Teoria wszystkiego, która logicznie wyjaśnia, jak działa świadomość. Zjawiska paranormalne stają się normalne. Można obserwować na odległość i weryfikować istnienie telepatii. Możesz dokonywać uzdrowienia przy pomocy umysłu. Te wszystkie paranormalne zjawiska, które były porzucane przez tradycyjną naukę opierającą się na redukcjonistycznym materializmie. One wszystkie mogą być wyjaśnione, jeśli przyjmie się wirtualny charakter naszej rzeczywistości. Także to, że te paranormalne zjawiska czasami zachodzą, a czasami nie. Również to znajduje uzasadnienie w tym modelu.
Ten szerszy obraz wyjaśnia także zagadnienia teologiczne. Wyjaśnia to, kim jesteśmy, jaka jest nasza rola tutaj, jaka jest funkcja naszej rzeczywistości, dlaczego rzeczywistość istnieje i podpowiada nam, co powinniśmy robić. To od strony technicznej. Od strony osobistej zaś teoria ta pomaga ludziom zrozumieć, co powinniśmy robić, by rozwijać się i by ich życie było pozytywne, szczęśliwe, pełne radości. Celem tej rzeczywistości dla nas jest rozwój jakości naszej świadomości. Ja nazywam tę rzeczywistość poligonem, treningiem zmniejszania entropii. Wy możecie nazywać to rozwojem duchowym albo po prostu dorastaniem. I o to właśnie chodzi. I gdy się tego dokonuje, wówczas te negatywne strony życia, takie jak strach, lęk, niezadowolenie znikają. Teoria ta posiada aspekt nauk miękkich, takich jak teologia, psychologia, filozofia, antroposofia, jak również aspekt nauk twardych: fizyki, mechaniki kwantowej, biologii, neurologii.
A poza tym ma również aspekt osobisty. Mówi o tym, jak zoptymalizować naszą egzystencję, życie, nasze doświadczenia w tej rzeczywistości. I w skrócie właśnie o to tutaj chodzi. Szczegółowe wyjaśnienie tego wymagałoby wielu godzin. Zapewniam, że istnieją naukowe podstawy wszystkiego tego, o czym tutaj mówię. To nie jest tak, że wymyśliłem te rzeczy i opowiadam o tym, bo fajnie to brzmi i ludzie lubią tego słuchać. Ja jestem w stanie to wszystko wyprowadzić dowodem logicznym z dwóch założeń. Pierwsze, że świadomość istnieje i drugie, że istnieje ewolucja, czyli to, że rzeczy zmieniają się w zależności od otoczenia. To, co sprawdza się, trwa nadal, a to, co się nie sprawdza, zostaje wyeliminowane. I mając na uwadze te dwa założenia, wszystko pozostałe to logiczny wywód.
Tom, czy mógłbyś poruszyć dwa tematy? Pierwszy to teorie spiskowe i temat drugi: istoty pozaziemskie. To trochę potrwa, bo to są dwa duże pytania. Teorie spiskowe. Ludzie konspirują, aby było tak, jak chcą. Szczególnie konspirują ludzie, którzy są przy władzy i wykorzystują tę władzę, by było po ich myśli. Więc konspiracje istnieją rzeczywiście, bez wątpienia. Ale teorie konspiracyjne latające po internecie prawie na każdy temat wydają się wypływać ze strachu. To wszystko opiera się na strachu. Jak to zło, to coś robi nam te wszystkie wstrętne rzeczy.
To wszystko oparte jest na strachu. Jak pamiętacie, mówiłem, że intencja zmodyfikuje prawdopodobieństwo zdarzeń przyszłych, stwarza większe prawdopodobieństwo pewnych zdarzeń w przyszłości. Więc jeśli macie negatywne intencje ze strachu, wyobrażacie negatywne przyszłe zdarzenia, zwiększacie prawdopodobieństwo ich wystąpienia i w rzeczywistości powodujecie, stwarzacie te rzeczy i przede wszystkim te, których najbardziej się boicie. Wysyłacie intencje: o nie! To jest intencja, projekcja rzeczy, których nie chcecie. I ponieważ nadajecie dużo energii możliwym rzeczom, zjawiskom, których się boicie, powodujecie je. Wysyłacie intencje: o nie, o nie i zwiększacie prawdopodobieństwo wydarzenia się tych złych rzeczy. Jeśli więc chodzi o teorie spiskowe, to przede wszystkim dla mnie są to bardzo strachliwi ludzie, którzy wyobrażają sobie różne straszne rzeczy, które mogą się zdarzyć. Uważam, że ich dowody są raczej pobieżne i czy to prawda, czy nie, to nie o to chodzi, ale raczej o to, jak o nich mówią. Załóżmy na przykład, że jest teoria konspiracji A i B.
I nie ma znaczenia, czy to prawda, czy nie. Jeśli ci ludzie, którzy mówią o tych spiskach, są sami pełni strachu, to oni sieją strach. Oni sprzedają strach, bo strach łatwo się sprzedaje, ponieważ ludzie są bardzo strachliwi. Oni wyrządzają szkodę, ranią ludzi. To nie jest dobre. Nie pomagają w ten sposób, bo gdyby zamiast siać strach, wskazywali rozwiązania, jak rozwiązać problem, oto jak ten problem można rozwiązać, to wówczas byłoby pomocne, a nie coś na zasadzie: o, uwaga, wszyscy uciekać. Te straszne rzeczy. Te instytucje ukradną twoje pieniądze, pojmają twoje dzieci, a potem ciebie dopadną. Ogólnie rzecz ujmując, nie jest prawdą, że ktoś dopadnie cię jako następnego. To tylko strach nakręca strach.
Strach powoduje strach, a ten generuje więcej strachu. I to jest właśnie problem. Gdybyśmy zamiast tych ludzi siejących teorie spiskowe mieli takich, którzy mówiliby: o tak, możemy ten problem rozwiązać. I tak teraz zrobimy. I zdawali sobie sprawę, że lęków, strachu nie pozbywa się przez to, że się ich obawiamy. Strach zawsze powoduje, że źle działasz. Strach nigdy ci nie pomaga. Jeśli się czegoś boisz, to powodujesz to. I gdy boisz się tego niedźwiedzia, którego napotkałeś w lesie, że cię dopadnie, to strach powoduje dwie rzeczy. Po pierwsze spowoduje, że cię obezwładni i unieruchomi i zaczniesz produkować hormony strachu i niedźwiedź zobaczy, że się boisz i że jesteś łatwą zdobyczą, bo jesteś taki przestraszony.
Bądź też zaczniesz w panice uciekać, a niedźwiedź zobaczy, że zdobycz ucieka i zacznie cię gonić. Bo to jest to, co niedźwiedzie robią. Gonią zdobycz. Więc strach nigdy nie jest pomocny. Strach zawsze tylko pogarsza sytuację. Nie ma więc znaczenia, czy dany spisek jest prawdziwy, czy nie. To teorie spiskowe oparte na strachu nie są dobre, nie są pomocne. Wszystko tylko pogarszają. Gdy patrzę na te wszystkie teorie spiskowe w internecie, na te wszystkie przerażające historie i filmy, strach powoduje, że łatwo cię kontrolować. Jeśli jesteś przestraszony, to ci, którzy rozumieją twój strach, mogą cię kontrolować.
Dlatego religie są często oparte na strachu. Piekło, ogień piekielny i gorące kamienie. Rób, co ci każemy, bo inaczej pójdziesz do piekła i będziesz smażył się na wieki. Strach powoduje, że łatwo tobą manipulować. I dlatego wymiar sprawiedliwości, czyli rząd, korzysta ze strachu. Jeśli popełnisz to przestępstwo, pójdziesz do więzienia do końca życia. Strach jako rezultat działania pomaga manipulować ludźmi. Pomaga w polityce. O, imigranci przyjdą i wszystkich nas zaleją. Strach powoduje, że populacja staje się łatwa do manipulowania.
Politycy mogą z ludźmi robić, co chcą dzięki strachowi, który stwarzają. Również w reklamach sprzedawany jest strach. Jeśli nie będziesz pił tego piwa, to nie będziesz atrakcyjny dla dziewczyn. Jeśli nie będziesz palił tych papierosów, to wszystkie dziewczyny odsuną się od ciebie. Reklamodawcy wykorzystują w ten sposób strach bycia nieadekwatnym, niekochanym, nieatrakcyjnym i sprzedają produkty w ten sposób. Użyj tego makijażu, tego kremu na wypryski. Użyj tej odżywki pogrubiającej włosy. Wszystko po to, by wymanipulować pieniądze z kieszeni zastraszonych ludzi. Dlaczego jest więc tak dużo strachu w internecie? Dlaczego tak dużo dezinformacji opartej na strachu jest obecne w internecie?
Jednym z dobrych wytłumaczeń takiego stanu rzeczy jest fakt, że internet wyrównał możliwości korzystania. Odebrał centralną kontrolę i oddał ją ludziom, użytkownikom. Internet jest niekontrolowalny, bo nie pochodzi od jednego komputera z jednego miejsca, ale to miliony komputerów z różnych miejsc świata przesyłają informacje. I to jest natura internetu. I nie można tego zabronić, pozbyć się tego, bo to jest natura infrastruktury. I z tego właśnie powodu, jak również dlatego, że każdy ma w telefonie komórkowym aparat i każdy może być reporterem, może sfotografować i nagrać. I staje się coraz trudniej działać ludziom, którzy robią rzeczy niewłaściwe. Ukryć się, być niezauważonym i nie zostać złapanym.I zdjęcie z tobą, jak robisz coś niewłaściwego, ląduje w internecie. Tak więc gdy jesteś osobą publiczną, kimś z kręgów władzy i możesz być złapany na czymś takim, mogą być zdjęcia, na których robisz złe rzeczy. Jak pozbędziesz się tego, aby ludzie nie komentowali tego, jak ty działasz?
Jak temu zaradzisz? Jak to wyeliminujesz? No cóż, nie możesz pozbyć się internetu, więc go zaśmiecisz dezinformacją, bardzo trywialną, najbardziej skrajną i niewiarygodną, jak to tylko możliwe. Bo właśnie wtedy rozmywasz wiarygodność wszystkiego. Więc gdy ktoś wówczas powie: "O, znalazłem zdjęcie tego i tego, jak robią to i tamto", a ty wtedy powiesz: "Nie, to nie ja. Oni to wymyślili. To tylko Photoshop". I ludzie w to wierzą, bo jest tyle śmieci w internecie, że trudno teraz powiedzieć, co jest, a co nie jest prawdą. I rola internetu jako policjanta, reportera śledczego, kogoś, kto łapie na gorącym uczynku, została zredukowana prawie do zera. Więc jest pełno ludzi, którzy są zatrudnieni i opłacani za to, aby zaśmiecali internet nonsensem, głupotami, przerażającymi opowieściami, teoriami spiskowymi, czymkolwiek, co przyciągnie uwagę ludzi i stworzy wrażenie, że nic nie jest prawdziwe i że to wszystko to śmieci.
I jak widzę, część tych teorii spiskowych pasuje do tego scenariusza. Nawet te teorie spiskowe o rządzie czyniącym zło są pewnie umieszczone przez ten rząd po to, by ludzie podniecali się i komentowali szczegóły, podczas gdy umykają ich uwadze rzeczy istotne i nie myślą, jak temu zapobiec. Zamiast tego biegają jak te kurczaki z obciętą głową, krzycząc: "Świat się wali, świat się wali" i nikt nie zwraca uwagi, co naprawdę dzieje się ważnego. Takie jest moje zdanie na temat teorii spiskowych. Nie mówię, że każda taka jest, ale że większość z nich mają za zadanie generować strach, ponieważ strach przyciąga uwagę. Gdy mówią o czymś i nie jest to straszne, nikt na to nie zwraca uwagi. Strach daje władzę, pozwala na manipulację i czyni cię ważnym. Jak tylko potrafisz wymyślić straszną historię, jak to nieczysta, zła siła zamierza ich pożreć, czyni cię to ważnym. Niestety wszystkie te straszne historie stworzyły otoczenie pełne strachu, gdzie nasze postawy są łatwo manipulowane. Miliony ludzi są za czymś, a inni przeciwko.
Mamy spolaryzowane społeczeństwo i wszystkie te problemy, które tylko rozpraszają przez strach. Chyba już w wystarczającym stopniu omówiliśmy teorie spiskowe. Nie oznacza to, że część z nich nie jest prawdziwa, ale jeśli zamierzasz tylko robić alarm, to nie jesteś rozwiązaniem. Jesteś problemem. Możesz tylko podać informacje, fakty. To inna historia, ale jeżeli ton tego przekazu brzmi: "Ojej, ojej", to nie pomagasz, a wspomagasz problem strachu. Jeśli dostarczasz jedynie faktów, to co innego. To jest pouczające. Stało się to, to i to. Ale dzisiaj kto wie, co z Internetu jest faktem, a co fałszem.
Jest tam tyle śmieci, że nikt nie odróżni prawdy od fałszu. Nieszczęściem jest to, że tak duża ilość tych teorii spiskowych funkcjonuje w Internecie, bo to one produkują strach. Istoty pozaziemskie to bardzo interesujący temat. Naukowcy podchodzą do istot pozaziemskich w sposób następujący: wszechświat jest wielki i ma on miliardy, pewnie tryliony słońc, które mogą podtrzymywać życie na planecie i w związku z tym wydaje się bardzo nieprawdopodobne, że jesteśmy jedynymi istotami żyjącymi w tym przeogromnym wszechświecie. Czyli że ponieważ wszechświat jest tak wielki, to jest bardzo prawdopodobne, że życie istnieje także gdzie indziej, a nie tylko tutaj. I myśl, że życie istnieje tylko tutaj, na tej małej planecie, jest prawie niepoważna. Chyba że spojrzy się na to w ten sposób, że jeśli jest to rzeczywistość wirtualna, a rzeczywistość wirtualna produkuje, czyli komputuje tylko to, co potrzebuje przedstawić graczom. Czyli jeśli to jest gra w wirtualnej rzeczywistości istniejąca tylko w umysłach graczy, a system ma wyprodukować tylko to, co graczom potrzeba wysłać. Dane, które emulują to, co gracze postrzegają poprzez pięć swoich zmysłów, to wszystkie dane, jakie otrzymujesz. Jeśli więc tak jest, to nie ma miejsca na marnotrawstwo na ten wielki wszechświat, te słońca i te planety, ponieważ to nigdy nie zostaje skomputowane, wytworzone przez komputer.
Wszystko, co zostaje stworzone, to tylko światełka na niebie i tylko w bezchmurną noc. Nie jest więc wymagane żadne programowanie i wytwarzanie tego całego wszechświata. Jeśli ktoś weźmie teleskop i spojrzy przez niego w górę, wyślemy Hubble'a i teleskop spojrzy na coś przez sekundę, minutę czy godzinę, jak Hubble patrzy na to. Losowo wybierany jest obraz i on znika, gdy Hubble popatrzy na coś innego. System wytwarza tylko to, co musi wysłać do indywidualnej jednostki świadomości, do jej oka i to ten obserwator widzi. Tak działa system. Komputer musi wysłać do obserwatora to, co on widzi, a gdy obserwator patrzy gdzie indziej, komputer przestaje to wyświetlać. Jeśli obserwator ponownie spojrzy w to samo miejsce, to ten poprzedni obraz staje się już częścią historii i musi pojawić się ponownie. I tak pozostanie do następnej obserwacji. Może zmienić się tylko w naturalny sposób.
Tak więc w rzeczywistości wirtualnej nie ma marnotrawstwa. Nic z tych rzeczy. Gdybyś był systemem świadomości, zdałbyś sobie sprawęŻe jesteś systemem skończonym. Masz ograniczone zasoby i im więcej masz indywidualnych jednostek, tym masz więcej możliwości, a co za tym idzie możesz się rozwinąć w większej ilości miejsc, ale przy pewnej dużej liczbie tych jednostek koszt dostarczania danych i zabezpieczania zasobów komputerowych przewyższa korzyści, jakie te jednostki przynoszą. Jest więc taki złoty środek, gdzie masz akurat taką liczbę tych unitów świadomości, że korzyści są największe przy zaangażowanych zasobach. Jest optymalna liczba miejsc dopasowana do wielkości systemu i tego, co system chce osiągnąć. Wiemy, że istnieje nasz system, który nazywamy Ziemią. Ja byłem w kilku innych podobnych systemach, które także wyglądają fizycznie i posiadają istoty. My nie jesteśmy jedyną grą. Powiedzmy, że tuzin takich gier odbywa się równocześnie.
Ile miejsc dla graczy one potrzebują? Czy tamte gry odbywają się w naszej rzeczywistości? Nie. To są zupełnie inne rzeczywistości i nie odbywają się w naszym fizycznym wszechświecie. One mają swoje. To tak jak osobne gry: World of Warcraft i The Sims. Dwa różne wszechświaty, które nie oddziaływują ze sobą. Istnieje więc równolegle wiele gier i ta szczególna wirtualna rzeczywistość z trylionami słońc również posiada ograniczoną, optymalną liczbę miejsc. Te siedem czy dziesięć, czy piętnaście miliardów, jakakolwiek jest nasza pojemność. Tak więc nie może istnieć w tym wszechświecie nic więcej niż tylko my.
A ten wszechświat może się przykładowo składać tylko z nas i tych małych światełek na niebie. Nic więcej komputer nie tworzy, chyba że ktoś na to spojrzy, ale gdy tylko ci obserwatorzy przestaną patrzeć i idą na lunch, komputer przestaje to wyświetlać. I gdy Hubble patrzy i robi zdjęcia, to komputer to wyświetla, ale przestaje, gdy Hubble spojrzy na coś innego. Widzicie, nie ma tu miejsca na marnotrawstwo. W rzeczywistości wirtualnej niekoniecznie musi się tak dziać. I to daje nam zupełnie inną perspektywę na zjawiska ET. A co z ludźmi, którzy budząc się rano widzą zielone ludziki u swojego łóżka i mówią: "ET istnieją. Widziałem ich. Widziałem ich latający spodek. Przelatywał nad moją stodołą.
Wylądował. Wyszli i wyglądali tak i tak". Co z tym? Co to oznacza? Co oznacza widzenie tych ludzików? Ano właśnie to, że ten zielony ludzik z latającego spodka, te dane zostały wstawione w ich strumień informacji. Oni otrzymali te dane i tak właśnie je zinterpretowali. I to wszystko. Dlaczego system włożył im te dane? Z kilku powodów.
Po pierwsze, aby ich obudzić. Pokazać im, że ten mały świat, w którym żyją, nie jest wszystkim. Że istnieje coś więcej niż nasz świat fizyczny, nasza Ziemia i nasz Układ Słoneczny, że istnieje coś więcej. I aby otworzyć ich umysły na coś większego. Istnieją trzy różne źródła pozyskiwania danych do własnego strumienia informacji. Tylko jedno z nich to większy system świadomości. Pozostałe źródło to może być inna jednostka świadomości, niekoniecznie z tej wirtualnej rzeczywistości, z innej fizycznej jak nasza lub z rzeczywistości wirtualnej, nie fizycznej, z luźniejszymi zasadami ograniczającymi, takiej jak rzeczywistość we śnie. Może to więc być indywidualna jednostka świadomości skądkolwiek, która wysyła te dane. A trzecie źródło, skąd mogą pochodzić dane, informacja, jaką otrzymujesz, to twoja wyobraźnia. Czyli są trzy miejsca, które generują dane, informacje.
Ty je stwarzasz, bo ty jesteś świadomością. Inne jednostki świadomości także oraz ten wielki system świadomości. Świadomość generuje informacje, generuje dane. Dane, które otrzymujesz, nie są nigdy podpisane przez źródło. Jak je otrzymujesz, to nie widzisz. O, to pochodzi z większego systemu, to z mojej wyobraźni, a to z innego unitu świadomościowego. To wszystko przychodzi jako jedne dane i nie można zobaczyć różnicy. Nie ma naklejek. Gdy więc dostajesz informacje, ty interpretujesz je i to jest to, co mówisz, że twoje zmysły postrzegają. Twoja historia.
Mówisz: "To wiedziałem". I rzeczywiście otrzymałeś te dane w swym strumieniu informacji i pochodzić mogły z jednego z tych trzech źródeł. O co w tym chodziło? Dlaczego otrzymałeś takie dane i skąd pochodziły? Tego nie wiadomo i nie ma możliwości dowiedzieć się na pewno. To jednak niekoniecznie oznacza, że jakaś zielona istota żyjąca na drugim końcu naszego wszechświata przybyła i stoi teraz przy twoim łóżku. To tylko interpretacja. Nie znamy źródła danych. Może przyszły z większej świadomości. Może inna jednostka świadomości zabawia się z tobą, a może być i tak, że te dane pochodzą z twojej wyobraźni.
Jest to jedna z tych zaledwie trzech możliwości. Taka jest więc nasza rzeczywistość. To informacja. I to tyle na temat istot pozaziemskich.Ciekawy jest tak zwany paradoks Fermiego. Można to wyszukać w Google. Słynny fizyk Enrico Fermi podczas lunchu z kolegami postanowił wykalkulować, dlaczego nasz wszechświat nie jest pełen kosmitów. Ponieważ jak widzicie, my jesteśmy w nowszej części wszechświata, który nie pojawił się cały nagle i niektóre jego części są dużo, dużo starsze od innych. Nasza część jest gdzieś pośrodku. Nie jest najnowsza i nie jest najstarsza. Ta część starsza jest około miliard lat starsza od naszej części.
A oni powiedzieli: "Załóżmy, że życie takie, jakie rozwinęło się w naszej części wszechświata, mogło rozwinąć się w jakiejkolwiek innej jego części i gdyby rozwijało się w takim samym tempie jak nasze, to oni byliby na naszym etapie już miliard lat temu. Oni więc mieliby miliard lat przewagi w rozwoju nad nami" i myśleli dalej. Gdyby można było podróżować z prędkością światła albo chociaż z prędkością jednej dziesiątej prędkości światła, to do teraz powinni byli zasiedlić galaktyki naokoło, w tym także naszą część wszechświata. I powinni być tutaj, wszędzie naokoło. Powinni być na każdym kawałku skały i w zasięgu, w zakresie naszego widzenia. Nadal musieliby używać materialnych przedmiotów jak my. Sygnałów elektrycznych i pozostawiać ślady elektromagnetyczne fal odbieralnych przez nas. Ale my, patrząc naokoło, nie widzimy nic. I ci naukowcy ciągnęli wywody dalej. Gdyby ta nasza część Drogi Mlecznej była dzisiaj tak gęsto zaludniona, prawie do granic możliwości, to byłoby oczywiste i byłoby mnóstwo znaków, że kosmici byli wszędzie, nawet gdyby unikali bezpośredniego kontaktu z nami.
A ponieważ nie ma takich oznak, których szukali w różnych programach, jak na przykład SETI i innych, stwierdzili, że to jest ten paradoks, że oni powinni tu być, a nic na to nie wskazuje, że byli lub są. I jak zobaczycie w Google, paradoks Fermiego ma pewnie z tuzin rozwiązań, ale żadne z nich nie wygląda wystarczająco dobrze. Ludzie, którzy zawodowo zajmują się logiką, filozofowie mówią, że logika Fermiego, że kosmici powinni tu być, ale nie ma ich. To logika znacznie mocniejsza aniżeli tych, którzy wymyślają powody, dlaczego ich nie widzimy, że oni tutaj są, ale przemykają, ukrywają się przed nami. Bardzo trudno to uzasadnić, gdy rozumie się naukę i możliwości detekcji. Ktoś kiedyś popełniłby błąd i od czasu do czasu pokazałby się jakiś sygnał, a tu nic. A obserwujemy od lat, więc jest to raczej nieprawdopodobne. Tak więc wszystkie argumenty wyjaśniające paradoks Fermiego ocenione zostały jako niezbyt mocne i paradoks Fermiego nadal pozostaje nierozwiązany. Ja nigdy nie próbowałem tego wyjaśniać, ale model rzeczywistości wirtualnej wyjaśnia to co najmniej tak mocno, jak sam paradoks, więc to także jest możliwość. Czasami zatem ludzie zobaczą latające spodki i inne rzeczy, bo to jest jakby dzwonek budzika, który ma ich pobudzić do studiowania czegoś, poszukiwania, kontaktowania się z innymi ludźmi i angażowania się w działania, których normalnie by nie podjęli.
A jest to częścią procesu rozwoju, ewolucji. Mamy na przykład kręgi na polach uprawnych, kręgi, które pojawiają się w ciągu nocy, w ciszy i nikt nie widzi, jak są wykonywane. I gdy patrzy się na te kręgi, jak duże i złożone one są, to wydaje się trochę głupie podejrzewać, że grupa rolników i lub studentów z sąsiedniego college'u wypadła z lasów i je wykonała, ponieważ musiałoby to zająć wiele tygodni i potrzeba by było wiele sprzętu, aby wykonać je tak dokładnie i w ciszy i nie być zauważonym przez ludzi naokoło. I właśnie to, skąd takie rzeczy się biorą, jest jednym z wielu paradoksów. Ludzie, którzy patrzą na te kręgi, a nie są obznajomieni z naturą wirtualnej rzeczywistości i nie mieści się to w ich światopoglądzie, mówią, że kręgi nie mogą pochodzić stąd, ponieważ nie ma takiej technologii, aby taki design zrobić na Ziemi tak szybko i tak cicho i bez świateł. Ponieważ my nie jesteśmy w stanie tego tak wykonać, to muszą być kosmici. Kosmici, bo którzy by inni? Ponieważ to jest rzeczywistość wirtualna, to system może zrobić wszystko, cokolwiek, gdziekolwiek chce. To tylko wysłanie odpowiedniej informacji, danych w to miejsce dla tych ludzi, aby oni w swoich umysłach stworzyli te obrazy. Tylko tyle.
Dlaczego system miałby chcieć to zrobić? To następna pobudka. Hej, ludzie! Rzeczywistość jest większa i dziwniejsza, aniżeli wam się wydaje. Materialistyczny światopogląd nie jest odpowiedzią. Jest nią coś więcej. To taki rodzaj pobudki. Jest to moja odpowiedź na to, skąd biorą się takie rzeczy. Świadomość robi to jako pobudzenie.Chcę pomóc nam zdobyć szerszy ogląd, pomóc nam zrozumieć, jaki jest nasz cel tutaj, abyśmy podejmowali lepsze decyzje. Ona nie może tego zrobić za nas.
Nie może poprowadzić nas za rękę, bo my musimy zrobić to sami. Ale świadomość może podsuwać nam podpowiedzi przez cały czas. Czasami w dużej skali, jak te kręgi zbożowe, a czasami indywidualnie i przez cały czas daje nam podpowiedzi, abyśmy otwarli się. I to wszystko na temat kosmitów. Mamy tendencję przypisywać kosmitom rzeczy, których w żaden inny sposób nie potrafimy wyjaśnić. Ludzie, którzy widzą te rzeczy, powinni zdać sobie sprawę, że to tylko informacja, informacja w ich strumieniu danych i niekoniecznie w strumieniu danych wszystkich pozostałych. Nawet ci, którzy otrzymują te dane, powinni zdać sobie sprawę, że to, co widzą, to ich interpretacja danych, które mogą pochodzić z jednego z trzech źródeł. A prawdopodobieństwo, że pochodzą od kosmitów spoza naszego wszechświata jest małe, bo taka jest natura wirtualnej rzeczywistości. Nie mówię jednak, że ci ludzie mają halucynacje. Nie.
Oni widzieli to, co widzieli, bo otrzymali takie dane. A według mojego wyjaśnienia oni niewłaściwie interpretują te dane, uznając je za coś, czym one nie są. Takie jest moje zdanie na temat przybyszów z kosmosu, którzy są poza rzeczywistością fizyczną i stanowią raczej wytwór umysłów obserwatorów. System może to zrobić kiedykolwiek chce, z jakiegokolwiek powodu. Musimy obrać szerszą perspektywę w kwestii przybyszów z kosmosu. Czy można powiedzieć, że ktoś umieścił nas w tej wirtualnej rzeczywistości? Czy to my sami się tam umieściliśmy? Mamy wolną wolę i wolny wybór być w tej rzeczywistości wirtualnej. Jeżeli nie chcesz tu być, w tej rzeczywistości wirtualnej, to nie musisz tutaj być. Zgodziliśmy się na to, mówiąc: "Tak, chcę się zalogować." Gdybyśmy nie chcieli, nie byłoby nas tutaj.
Jesteśmy tutaj na swoje życzenie. Na początku system rozwinął tą rzeczywistość jako poligon treningowy dla redukowania entropii i sam odgrywał całą rolę, by się rozwinąć zgodnie z regułami, ograniczeniami i warunkami początkowymi i rozwinął się w to, co jest. I jak rozwinął się do etapu, że pojawiły się awatary, charaktery, postacie komputerowe, które mogły podejmować ciekawe wybory, czyli wybory z konsekwencjami, z których można było się uczyć. Wtedy system zaprosił indywidualne jednostki, czyli cząstki świadomości, aby się zalogowały i przyśpieszyły ich lub jej ewolucję, bo trzeba było grać o wiele lepiej aniżeli na czacie i podejmować decyzje, by doskonalić się, dorosnąć. Wydaje mi się, że te jednostki świadomości zostały zachęcone, mocno zachęcone, nie zmuszone, aby się zalogować i zalogowały się do awatarów i zobaczyły, że gra jest bardzo trudna, ale także doceniły, że była wyzwaniem. I te jednostki rozwijały się i zmieniały. Niektóre na lepsze, a niektóre na gorsze. Ale był tu potencjał większy aniżeli na czacie. Tak więc rzeczywistość w końcu stała się bardzo popularna. Powstały inne rzeczywistości i teraz jest tak, że nie trzeba do nich powracać.
Można siedzieć i nic nie robić. Ale jak już było się w wirtualnych rzeczywistościach, to są one ciekawsze, żywsze. Rzeczy się w nich dzieją. Podejmuje się decyzje. Jest więcej decyzji do podjęcia, aniżeli tylko decyzja, co mam powiedzieć. Dostałem taką wiadomość. Jak mam odpowiedzieć? Dostałem następną wiadomość. Jak mam odpowiedzieć? To całe twoje życie.
A jeśli nie jesteś w rzeczywistości wirtualnej, to jesteś tylko w chat roomie na czacie. Są jednostki, które mówią: "Ja nie chcę. Ja już tam nigdy nie wracam." Mają powiedziane: "Okej, siedź więc sobie i nic nie rób. Rób, co chcesz." I po niedługim czasie one znowu chcą wracać do gry, bo niepowracanie do gry jest nudne i nie pozwala na rozwijanie się. Bycie w grze jest o wiele lepsze niż nicnierobienie, ale na początku, jak logowały się pierwsze jednostki świadomości, to one stwierdzały, że te warunki ograniczające są bardzo trudne. Bardzo trudne, bo na czacie nie masz takich wyzwań. Masz tylko potencjał do miłości, potencjał do strachu. Ale to jest tylko pogawędka, taki chit chat. Cała ich egzystencja. Tak więc ten ogromny potencjał nigdy nie został zrealizowany.
Nagle znaleźli się w miejscu, gdzie musieli jeść, by przeżyć. Walczyć z wielkimi, dzikimi zwierzętami, z wielkimi zębami, by przetrwać. Gdzie musieli walczyć ze sobą o zasoby. I nagle życie stało się ciężkie, niebezpieczne, ale także podniecające. Ale było bardzo, bardzo trudno. I to właśnie wtedy lęk zaczął się rozwijać. Lęk był do tej pory tylko potencjałem, ale nigdy nie był urzeczywistniony, bo nie mieliśmy powodów do lęku. A jak dostaliśmy się do tej rzeczywistości wirtualnej, pojawił się lęk przed głodem, lęk o utrzymanie naszych rodzin przy życiu. Gdzie będziemy spać następną noc? Czy coś nas nie zje, jak będziemy spali?
To wszystko się rozwinęło i musieliśmy podejmować decyzje. Musieliśmy znaleźć coś do jedzenia. Ale to sąsiednie plemię miało jedzenie. W takim razie czy pójdziemy ich wymordować i zabrać im jedzenie? Czy co? Musieliśmy podejmować te wybory moralne. Czy to od strony współpracy i współistnienia, czy od strony egoistycznej. I tych wyborów dokonujemy do dzisiaj.Ciekawe jest, że jak podróżuje się po świecie i odwiedza stare kultury, to mają one opowieści o stworzeniu świata. I te wszystkie historie miały ten sam motyw. Tam, gdzie byliśmy przed przybyciem, tam było tak miło, łatwo, wspaniale.
Nigdy nie było trudności i każdy był szczęśliwy i wszystko tak dobrze działało. I skończyliśmy tutaj. A tutaj walczymy, zmagamy się. Jest tak niedobrze. Takie zawodzenie o tym przejściu. A to jest przejście od chat roomu do tej rzeczywistości wirtualnej. Mamy tę kolektywną pamięć, pamięć świadomości, która dokonała tego przejścia. Na przykład w tradycji chrześcijańskiej mamy opowieść o ogrodzie Eden, gdzie wszystko było takie piękne, miłe i życie było słodkie. I to wszystko się zepsuło, gdy zjedli owoc z drzewa poznania dobrego i złego i doznali tych doświadczeń w rzeczywistości wirtualnej. W tradycji Indian Hopi oni przybyli od gwiazd skądś z daleka, a nie stąd.
I na tej planecie dla nich jest bardzo ciężko. Takie historie powtarzają się w wielu miejscach i są bardzo podobne. Niektórzy mówią, że przybyli z Atlantydy i to było piękne, wspaniałe miejsce, a teraz mają tak ciężko. Te historie rozpowszechnione po świecie to nasza zbiorowa pamięć, jak opuściliśmy chat room i przeszliśmy tutaj, by podejmować trudne decyzje z konsekwencjami, po to, by rozwijać się. I to działa. To jest miejsce do rozwoju. Nie musicie przychodzić tutaj. Nie zmuszano was za pierwszym razem i nie musicie tu powracać. Jeśli wam się tu nie podoba, możecie iść do innych rzeczywistości wirtualnych i ich spróbować, ale przekonacie się, że problemem nie jest rzeczywistość wirtualna. Problemem jest twój strach i gdy się o tym przekonacie, to zdacie sobie sprawę, że najlepszą drogą naprzód nie jest pozbyć się rzeczywistości wirtualnej, ale pozbyć się strachu.
I najlepszy sposób na to, to wejść do rzeczywistości wirtualnej i podejmować te trudne decyzje i radzić sobie z tym strachem. Nie ma problemu z wylogowaniem się z rzeczywistości wirtualnej. To twoja wolna wola, by się wylogować. Tak działa system. System działa zawsze zgodnie z wolną wolą i nikt nigdy nie jest zmuszany, by robić coś, czego nie chce. Myślę, że będziemy mieli udane spotkanie. Jeśli ludzie będą wiedzieć, o czym będziemy mówić, będzie duże zainteresowanie. To są bardzo interesujące tematy na czasie. Sama rzeczywistość wirtualna jest interesującym tematem i to, jak to wykorzystać w życiu. Czy zjawiska paranormalne są prawdziwe i jak to się dzieje, że czasami to działa, a czasami nie?
Powinniśmy mieć dużą publiczność. Zdaję sobie sprawę, że Polska to kraj, gdzie dużo się dzieje na tym polu. Jest dużo ludzi, którzy głęboko myślą o istotnych kwestiach. Mam nadzieję, że będzie nas wiele. Im więcej, tym lepiej, bo lepiej rozprzestrzenimy te idee. O to chodzi, by to rozpowszechnić i odpowiedzieć na pytania ludzi. W Radiu Paranormalium wysłuchali Państwo pierwszej części wywiadu z Tomem Campbellem, fizykiem NASA, specjalistą od analizy wielkich systemów, współtwórcą między innymi systemu obrony antyrakietowej Gwiezdne Wojny oraz badaczem zagadnień związanych ze świadomością oraz wirtualną rzeczywistością. Tłumaczenie: Witold Tomkiewicz. Czytał Marek Sęk "Ivellios". Dalsze części wywiadu są aktualnie w trakcie tłumaczenia, a o terminach premier kolejnych części będziemy Państwa na bieżąco informować na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl.
Raz jeszcze w tym miejscu zapraszamy gorąco wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium do wzięcia udziału w spotkaniu i warsztatach z Tomem Campbellem, które odbędą się w Krakowie w dniach trzydysty czerwca, pierwszy lipca dwa tysiące osiemnastego roku. Więcej informacji już wkrótce znajdziecie na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl. Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu. Dziękujemy za uwagę. Do usłyszenia. No i oczywiście do zobaczenia w Krakowie.