[01:09] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy właśnie tutaj, właśnie teraz kolejną debatę ufologiczną online, przez tak wielu tak bardzo wyczekiwaną, w której dziś będziemy dyskutować o eksperymentach obcych. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami, jak zawsze, współprowadzący debaty w Radiu Paranormalium, zastępca redaktora naczelnego „Nieznanego Świata” Piotr Cielebiaś. Dobry wieczór, Piotrze.
[01:39] - Dobry wieczór, witam wszystkich.
[01:40] - Ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej Arkadiusz Kocik. Witaj, Arku.
[01:46] - Witam, dobry wieczór.
[01:47] - A przy naszym Hangoutcie Marek Żelkowski, współgospodarz audycji „Bibliotekarium”, współpracownik również „Nieznanego Świata”. Witaj, Marku.
[01:56] - Witam wszystkich. Witam.
[01:58] - Zanim przejdziemy do tematu głównego dzisiejszej audycji, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Około godziny 21:00 będziemy uruchamiać naszą linię telefoniczną, ale numer telefonu do Radia Paranormalium warto zapisać sobie już teraz. Numer stacjonarny 32 746 00 08. Pod numerem komórkowym 530 624 193 będziemy odbierać dzisiaj wyjątkowo tylko SMS-y. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Skype radio.paranormalium.pl. Można także zadawać pytania i komentować na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. Przy okazji zachęcamy gorąco do polubienia fanpage'a tego czasopisma, a jeżeli ktoś woli, to może nam wysyłać pytania i komentarze, i przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Mamy także oficjalne profile na Twitterze @RParanormalium oraz na Instagramie radialparanormalium. Przechodząc do dzisiejszego tematu przewodniego. Wielokrotnie mówiliśmy już o celach i zamierzeniach obcych, ale rzadko skupialiśmy się na eksperymentach, jakie przeprowadzają. Czy patrząc na aktywność zjawiska UFO i jego domniemanych pasażerów, można dojść do wniosku, że ich wizyty na Ziemi mają charakter naukowy? Tradycyjnie pierwszemu oddajmy głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[03:47] - Dzięki. Przyglądając się aktywności ufonautów, możemy oczywiście mniej więcej zorientować się, o co im chodzi. Jeżeli się przyjrzymy temu, jak się zachowują czy jakich instrumentów używają. I teraz pytanie, czy możemy powiedzieć, że przeprowadzają tutaj jakieś eksperymenty naukowe? Z naszej perspektywy, z tego, jak my rozumiemy naukę, wynika, że raczej nie. Dlatego że zachowują się oni troszeczkę w sposób, powiedziałbym, niekonwencjonalny dla naukowców i wielkich eksperymentatorów. Oczywiście mówię to jako człowiek, ze swojego punktu widzenia, opartego chociażby też po części o dzieła science fiction. Wydaje mi się, że gdyby chcieli prowadzić tutaj jakieś prawdziwe badania, to po prostu byśmy ich nie widzieli. Dlatego, że zależałoby im na tym, aby nie ingerować w system, w układ, który badają. To jest chyba podstawowa zasada. Zresztą o tym jeszcze będziemy mówić. Oni jeżeli się zachowują jak naukowcy, to bardziej jak ci, którzy łapią dzikie zwierzęta, czipują je, a potem śledzą je na ekranach komputerów. Tak to bardziej wygląda. Ale oczywiście możemy, analizując inne, różnego rodzaju bliskie spotkania, dojść do wniosku, że niekiedy te wizyty wyglądają tak, jakby oni rzeczywiście interesowali się, ale raczej takimi pewnymi wąskimi fragmentami naszej rzeczywistości. Chodzi przede wszystkim o przyrodę, bo przecież na przyrodzie i na tym, co my z nią robimy, skupia się większość przekazów od ufonautów. Większość informacji, które ludzie od nich otrzymują, właśnie dotyczy tego, że robimy źle i nasza droga rozwoju cywilizacyjnego jest raczejTą raczej niepożądaną z ich perspektywy. Powinniśmy się bardziej zastanowić nad tym wszystkim. Druga rzecz, którą oni się zawsze interesowali, oni, czyli ufonautowie, bo zjawisko UFO, tutaj będziemy dzisiaj stosowali ten termin troszeczkę zamiennie, chociaż wiemy, że są kontrowersje, czy UFO zawsze wiąże się z ufonautami i tak dalej. Ale po prawie 100 debatach ufologicznych wszyscy zapewne wiecie, o co chodzi. I ta druga kwestia to jest broń jądrowa, o której przecież też tyle mówiliśmy i zjawisko UFO wydaje się być na niej mocno skoncentrowane. Temat dzisiejszego odcinka jest bardzo trudny, a z drugiej strony bardzo interesujący, bo wszyscy na pewno zetknęliśmy się kiedyś z taką koncepcją, która mówi, że zjawisko UFO i ta inteligencja, która nim kieruje, albo te inteligencje, które nim kierują w rozumieniu inteligencji pozaziemskiej, i że oni są nami zainteresowani w jakiś sposób, że ich coś tutaj przyciąga. Co ich może przyciągać? Może ich przyciągać ciekawość. Może ich przyciągać sam fakt, że są zaangażowani w rozwój naszej cywilizacji, po prostu nas doglądają jako swoje poletko. Ale mogą ich przyciągać badania naukowe, które nad nami prowadzą. Ludzkość może być czymś tak rzadkim w kosmosie, że potencjalna obca cywilizacja, która nas obserwuje uznaje, że warto się nami byłoby zainteresować. Warto by było zbadać, jak się rozwijamy, jakie mamy problemy, co nas trapi, jaką mamy perspektywę na przyszłość. To wszystko wygląda od strony formalnej, kiedy o tym dyskutujemy, całkiem racjonalnie. Te wszystkie humanoidy, które się pojawiają na Ziemi, przybysze z obcych planet, pojawiają się na Ziemi tylko po to, żeby przeprowadzić różnego rodzaju badania. No bo różnego rodzaju badania, bo nie wiemy, na czym się skupiają. Ale kiedy popatrzymy na to pod kątem czysto praktycznym i zobaczymy, jak to się odbywa, to dostrzeżemy, że te ich zamiary i te ich eksperymenty odbiegają od naszych standardów myślenia. Jeżeli oni coś robią, to robią to troszeczkę inaczej niż my byśmy to robili, kiedy byśmy odwiedzali inne planety. Tak można to najłatwiej powiedzieć, bo robią to otwarcie, manifestują pewne rzeczy i wykorzystują do tego całkiem ciekawe urządzenia, o których też będziemy troszeczkę dzisiaj mówić. Chociaż oczywiście rekonstruujemy je na relacjach świadków, które ograniczają się do ich obejrzenia, bo nikt nie wie, do czego te urządzenia badawcze rzekomych kosmitów służą. Także ten problem dzisiejszy odpowiada na bardzo ważne pytanie, moim zdaniem ufologiczne, ale też pokazuje, że coś znowu jest nie tak. Jest w tym jakaś zagadka i szczerze mówiąc, fajnie byłoby dowiedzieć się, co za tymi ich eksperymentami stoi. Marku, jak sądzisz, czy jesteśmy tutaj przedmiotem jakiegoś eksperymentu czy projektu badawczego rodem z innej planety?
[09:23] - Trudno to oczywiście stwierdzić jednoznacznie, ale kiedy powiedziałeś o tym, że oni się zachowują, jeśli to są oni, w sposób nietypowy, bo przecież jeśli dokonują eksperymentów, to raczej unikaliby kontaktu, takiego ostentacyjnego wchodzenia nam w oczy. Tak się zastanowiłem i doszedłem do wniosku, że to oczywiście jest prawda, pod warunkiem, że musimy określić mniej lub bardziej szczegółowo, czego dotyczą eksperymenty. Jeśli to są eksperymenty owych obcych. Bo przyszło mi do głowy, że przecież jeśli oni dokonują eksperymentów natury społecznej, ale badania właśnie wpływu chociażby tego pierwszego kontaktu czy tych przejawów UFO na ludzkie społeczeństwa, to właśnie muszą się pokazywać, żeby tego rodzaju eksperymenty robić. Tylko nawet mnie samemu, kiedy to mówię, wydaje się to chyba mało prawdopodobne, bo taki nakład sił i środków tylko po to, żeby zobaczyć, czy ludzie dostaną histerii, czy też jej nie dostaną. Można oczywiście w ten sposób fantazjować, ale nie za bardzo mnie to przekonuje. Natomiast przyszło mi do głowy, że równie dobrze może być tak, że obcych w ogóle nie interesuje to, czy my ich zauważamy, czy nie, bo przedmiotem ich badań może być nasza biologia. Po prostu biologia. Bo przecież eksperymentatorów, którzy badają w laboratorium zachowania szczurów, myszy nie za bardzo interesuje to, czy one zauważają tych eksperymentatorów, czy nie. Jak się później te myszy kroi albo coś im wszczepia, wszywa, podaje to to, że one się kontaktują z eksperymentatorem, widzą go, ma w wielu wypadkach drugorzędne znaczenie. Interesująca jest biologia. To, w jaki sposób owe myszy, owe szczury, w ogóle owe zwierzęta laboratoryjne, w jaki sposób wypełniają się ich funkcje życiowe, w jaki sposób te funkcje życiowe można zmieniać. Być może taki jest cel obcych, że trafili na rasę, która albo jest podobna do nich i w związku z tym można sobie takie eksperymenty troszkę na zasadzie pełnimy w tym wypadku rolę myszy... laboratoryjnych. Można sobie na nas poeksperymentować. Może być też inny wariant, gdzie jesteśmy tak rzadką biologią we wszechświecie. Może ta wszechświatowa biologia opiera się zupełnie na czymś innym, a my jesteśmy jakimś ewenementem, który należy zbadać. Bez względu na to, czy my te pojazdy obcych widzimy, czy nie widzimy, czy ekscytujemy się później kontaktami, czy spotkaniami trzeciego stopnia, czy wzięciami. To w ogóle jest najmniej interesujące z punktu widzenia obcych eksperymentatorów. Ważne jest to, jak działa nasza biologia. Być może to jest przedmiotem badań i wtedy to, że oni się pojawiają, wchodzą nam niejako w oczy, ma zupełnie drugorzędne znaczenie. Ja jeszcze przypomnę, że padały też takie tezy, iż interesująca dla obcych może być, zastanawiam się, jakiego słowa użyć, powiedzmy nasza duchowość, to wszystko, co jest związane z tym, co niektórzy określają słowem dusza, jaźń, nasza psychika, możliwość jej przenikania w różne wymiary i tak dalej. Być może to jest przedmiot, który warto badać, który obcy badają. Ja jeszcze przypomnę, że w niektórych kręgach pojawiają się nawet takie dziwne, jednak sobie nie odmówię tego, żeby je tak nazwać, teorie, które mówią o tym, że my jesteśmy unikatem, bo jako nieliczni we wszechświecie posiadamy w ogóle to życie duchowe, duszę i to życie na wyższym poziomie. Natomiast obcy takiego czegoś nie mają i w związku z tym tak bardzo ich to interesuje. To tylko kilka przykładów na to, że wcale nie musi być tak, że obcy się powinni przed nami chować. Wręcz przeciwnie, czasami z ich punktu widzenia może to nie mieć żadnego znaczenia. I tylko jest kwestia tego, czego oni tak naprawdę tutaj szukają, co jest przedmiotem badań i jeśli jesteśmy to my, czy to jest nasza biologia, czy to jest coś zupełnie innego. To na razie tyle. Dziękuję.
[14:32] - Dzięki. Jest też jeszcze jedna droga, o której trzeba powiedzieć, a mianowicie może my się trochę czujemy pokrzywdzeni w tym całym procesie, bo oni zdają się rzeczywiście traktować nas przedmiotowo i albo nie zauważać, albo omijać, bo się na nas po prostu nie skupiają. Ich obchodzi Ziemia, ich obchodzi planeta i to, co z nią robimy. Natomiast człowiek ich obchodzi mniej dlatego, że oni są w zasadzie już pewni tego, że jesteśmy skazani na zagładę. Zagładę w taki czy inny sposób: albo się wytłuczemy, albo zabije nas zaraza, ewentualnie jakiś kosmiczny kataklizm, o którym może też już wiedzą. I to dlatego może badają Ziemię, bo wiedzą, że coś tu kiedyś znowu uderzy i chcą zbadać jak najlepiej ten ekosystem, który istnieje tu teraz. Ale to taka daleko idąca hipoteza. Panowie, z jednej strony oni mogliby się nami nie interesować, moglibśmy powiedzieć, że oni badają tylko przyrodę. Ale przecież ludzie dostają różnego rodzaju przekazy na temat tej natury, naszej przyszłości. Także oni nas z drugiej strony nie pomijają. Arku, jak rozwiązać ten paradoks? Gdzie szukać drogi wyjścia?
[16:00] - Niewątpliwie pojawiają się w naszej przestrzeni życiowej zarówno pojazdy, jak i kierujący nimi obcy. I tak jak już wcześniej powiedzieliście, da się zaobserwować ich całe spektrum działań badawczych, jeżeli chodzi o jednostki. Tu będziemy mieli taki fajny przykład między innymi pana Wolskiego, który został, wydaje się, że przebadany pod kątem prześwietlenia i budowy czysto fizycznej. Inną sprawą, oczywiście szczepienia, wszczepienie implantów, które w zasadzie nie wiemy, co przekazują, komu przekazują i jak daleko idący jest to eksperyment. Innym eksperymentem może być eksperyment na całych społeczeństwach. I tu między innymi, tak jak już wcześniej powiedzieliście, być może właśnie to pokazywanie się jest swego rodzaju eksperymentem. Czy będziemy w dalszym ciągu traktowali ich jak bogów, czy po prostu przejdziemy nad tym kontaktem do porządku dziennego. Po prostu zaczniemy przyjmować to jako coś, co się pojawia i jako jakąś normę. Całkiem innym eksperymentem wydaje się być eksperyment czy badania przyrodnicze. I tutaj też w przypadku Emilcina prawdopodobnie badane były kukawaty, ale nie wiemy na ten moment, po co w zasadzie przylecieli w tamto miejsce, bo przecież wracali. Wolski ich podbił, a oni skądś wracali we wspomniane statki. I takich przykładów, gdzie jakiś ufonauta wychodzi i jakieś próbki pobiera, czy porywane są jakieś zwierzęta
[18:03] - Jest też więcej. Nie wiemy, co badają statki czy ufonauty, którzy się pojawiają pod powierzchnią wody i czego tam szukają. Tutaj mamy całe spektrum zachowań i ich celowej pracy niezależnie od gatunku, ich fizjonomii. Te działania nie są ujednotorowane. Na przykład szaraki nie zajmują się jedną dziedziną, tylko można ich spotkać w zasadzie zarówno przy badaniu poszczególnych ludzi, jak i badaniu przyrody. Przekazy, o których wspominaliście panowie, w sumie są dosyć trywialne i w zasadzie nie mają wpływu na to, czym będziemy jako ludzkość, jako naród czy jako państwo mogli w jakimś kierunku pójść, dlatego że one są przekazywane dla bogu ducha winnych ludzi, którzy znaleźli się w konkretnym miejscu w nieodpowiednim czasie. Ciężko mówić o tym, żeby jedna cywilizacja i jeden wizerunek obcych badał coś konkretnie w jednym kierunku. Tak jak jest wiele obiektów, które się pojawiają, nowość ich form, tak jest bardzo dużo badań, które są przeprowadzane. Mnie natomiast to działanie przypomina troszeczkę działania akwarystów, gdzie kształtuje się akwarium, wpuszcza się rybki i patrzy się, jak one żyją. I się w pewien sposób je hoduje. Może ten przykład będę dalej kontynuował, jeżeli będzie ku temu sposobność. Dziękuję.
[20:26] - Dzięki. Dzisiaj wiele osób pisze na czacie, że trochę generalizujemy, ale przecież co debatę podkreślaliśmy, że UFO może mieć bardzo różne korzenie, a dzisiaj zajmujemy się tak naprawdę analizą jednej części, jednej formy manifestacji, której ktoś dokonuje. Nazywamy ich obcymi, nazwijmy kosmitami, pozaziemianami czy nieziemianami, jak ostatnio jest w modzie, bo nie wiemy tak naprawdę, kto to jest. Natomiast zachowuje się w określony sposób i chcemy wyciągnąć z tego jakieś wnioski. Rzeczywiście to zachowanie, te eksperymenty nie skłaniają nas z jednej strony do optymizmu, ale z drugiej strony stanowią pewną zagadkę. My możemy się jedynie domyślać, panowie, o co im chodzi. I o co im chodzi najbardziej. Pojawiły się tutaj trzy, cztery główne koncepcje. Interesuje ich nasza wyjątkowość, bo przecież coraz częściej mówi się, że te 13, 14 miliardów lat istnienia kosmosu to może być czas wcale nie tak długi, by pozwolić na istnienie życia w formie inteligentnej tak naprawdę, jak sugerują niektórzy astronomowie. Chociaż to też są oczywiście czyste spekulacje. Ludzkość może być jedną z najstarszych ras inteligentnych, które w ogóle istnieją. A te przyszłe się dopiero narodzą albo się rodzą. Także jeżeli mamy w kosmosie jednak jakichś sąsiadów, to może oni są zainteresowani naszą niezwykłością i tym, że w ogóle na tak chaotycznym świecie jak Ziemia, na planecie, która ulega resetowi co kilka milionów lat, a może nawet co kilkadziesiąt tysięcy lat za przyczyną katastrof kosmicznych, coś takiego się uchowało i żeśmy to przeżyli. Druga możliwość mówi, że może ich interesować nasz odwieczny pęd do samozniszczenia, do samozagłady. To znaczy oni obserwują naszą cywilizację. Może rzeczywiście nie dbają o to, że ich widzimy, a tylko dlatego, że chcą udokumentować jak najwięcej wpływu, jaki wywieramy na planetę. Czemu by służyły chociażby te wszystkie pomiary? Bo przecież Arku zdarzały się takie sytuacje, kiedy widziano, że UFO porywa jelenia czy porywa krowę. Oczywiście okaleczenia zwierząt to inna sprawa. Będziemy jeszcze o tym może za chwilę mówić. I jest jeszcze sprawa trzecia. Elektrownie jądrowe. UFO wydaje się być atomem ogólnie bardzo zainteresowane i daje takie wyraźne znaki, że o coś tutaj chodzi. I teraz rodzi się pytanie, Arku, co ich obchodzi najbardziej? Co może ich najbardziej interesować? Czy nasza wyjątkowość, ten pęd do samozniszczenia, czy w zasadzie nasza infrastruktura, którą tworzymy i która być może w przyszłości zmiecie nas z powierzchni Ziemi?
[23:47] - Tutaj ciężko jest powiedzieć, co ich w nas najbardziej interesuje, dlatego że nie ma ukierunkowanych badań, do których jesteśmy przyzwyczajeni, że jest tor badań, coś się bada w jakimś kierunku. Jeżeli jest to badanie społeczne, więc te badania są prowadzone przez ileś tam lat, ale coś z nich wynika.Bada się przez cały czas te same parametry. Natomiast w sytuacjach, w których spotyka się ufonautów czy obcych, oni bardzo rzadko robią te same rzeczy. Te same funkcje nie są przez cały czas badane z tego samego poziomu. Przynajmniej tak to wygląda. Natomiast jeżeli byśmy popatrzyli na nasz świat jako wnętrze akwarium, to tak jak akwarysta: jeżeli jakaś ryba próbuje zdominować całe akwarium i zaczyna inne ryby w jakiś sposób przeganiać, to jeszcze na to specjalnie uwagi nie zwracamy, nawet jeżeli zabije kilka. Natomiast jeżeli niszczy całe akwarium, przewraca całą ziemię, całe podłoże w tym akwarium, niszczy, wyrywa rośliny, to zastanawiamy się, czy tej ryby nie trzeba komuś sprezentować, czy nie trzeba tej ryby z tego akwarium usunąć. Być może te wszystkie ostrzeżenia, te wszystkie badania, jakie są, są prowadzone pod tym kątem, czy jesteśmy w stanie wycofać się z tej drogi, którą obraliśmy, drogi rozwoju, ale też drogi całkowitego podporządkowania sobie planety równoznaczne ze zniszczeniem całej ekosfery. Czy po prostu nadchodzi czas, gdzie nie będziemy w stanie już spożytkować tego, co na tej Ziemi jest z tego prostego powodu, że wszystko zostanie wyeksploatowane, w jakieś iluzoryczne pieniądze przetworzone, samych pieniędzy nie da się jeść. Trzeba za to coś kupić. Być może czekają na to właśnie takie nasze totalne podporządkowanie sobie tej Ziemi i czy się nawrócimy, czy nie, czy trzeba będzie nas, delikatnie mówiąc, z tej Ziemi wyeksmitować na stałe. Nie sądzę z drugiej strony, żeby inteligencja była w kosmosie jakimś ewenementem, o który trzeba by było nie wiadomo jak bardzo dbać. Z tego powodu, że jeżeli popatrzymy na ilość mgławic, ilość gwiazd, ilość planet, to nawet jeżeli tylko na bardzo rzadko której występuje, to i tak tych inteligencji będzie na tyle dużo, że nie ma co się oszukiwać. Nie będziemy w jakiś sposób hołubieni z tego powodu, że potrafimy dodać dwa do dwóch i będziemy mogli myśleć abstrakcyjnie czy wymyśleć sobie jakieś rzeczy, które określamy mianem duchowości. Dziękuję.
[27:37] - Dzięki. W ogóle na te eksperymenty też trzeba spojrzeć pod kątem ich przebiegu, bo z jednej strony wszyscy kojarzą eksperymenty obcych z dwoma najpowszechniejszymi procedurami. Pierwsze to są okaleczenia zwierząt. Myśmy poświęcili okaleczeniom cały program, bardzo kontrowersyjny. Doszliśmy do wniosku, że nie ma dowodów na to, że robią to kosmici, a za to Kelleher i reszta znaleźli przesłanki świadczące, że bardziej tym się interesuje jakaś grupa, która bada rozprzestrzenianie się patogenów. Oczywiście kosmici też mogliby łapać krowy, wycinać im organy i badać na przykład stężenie antybiotyków czy obcych patogenów związanych z BSE tylko po to, żeby zobaczyć, co my jemy. To też nie byłoby głupie. Ale może te okaleczenia nie zawsze są jednoznacznym dowodem na eksperymenty obcych. Druga sprawa, którą wszyscy kojarzą, to są abdukcje, czyli porwania, wzięcia ludzi przez obcych. Tamte eksperymenty się odbywają w wiadomo jaki sposób. Ci, którzy są uprowadzani notorycznie, to najczęściej wiadomo, jaki jest schemat. To znaczy to schemat. To też nie jest schemat. To jest pewna procedura, która często przebiega w zróżnicowany sposób, ale są pewne podobieństwa. Osoba jest kładziona na stole, potem pojawiają się często bardzo podobne do siebie urządzenia w formie rur, w formie samobieżnych narzędzi chirurgicznych, bo te istoty też nie zawsze operują. Musimy o tym pamiętać. Towarzyszy temu potworny ból i tak dalej. To można by już uznać za eksperyment, dlatego że ma on określony cel, jeżeli wierzyć osobom takim jak Budd Hopkins na przykład, który twierdził, że w ten sposób przybysze z kosmosu tworzą nową rasę. To wszystko jest jeszcze w toku i dopiero zobaczymy efekt tego za jakiś czas. Oni się przygotowują do wprowadzenia na Ziemię nowej rasy. Taka trzecia opcja, trzeci scenariusz ufologiczny, który się pojawia w różnego rodzaju relacjach, wiąże się z tym, co Arek powiedział, czyli z historiami typu Jan Wolski. Jan Wolski, Alfred Burto, czyli taka angielska wersja spotkania Wolskiego i wiele innych podobnych zdarzeń. To są takie historie, kiedy nie dochodzi do żadnego porwania czy obezwładnienia świadka. One się nie odbywają w zmienionymStanie świadomości jako abdukcji, tylko są po prostu zwykłe spotkania z przedstawicielami innej inteligencji. Oni wtedy poddają człowieka badaniom, eksperymentom. Pamiętamy, w przypadku Wolskiego Arka chyba zbadali go tymi tajemniczymi talerzykami, prawda? Tak chyba to było.
[30:48] - Tak. Dwa talerzyki, które były przykładane z jednej strony. Kazali mu się oczywiście rozebrać do naga, talerzyk z jednej strony, z drugiej strony i sam Wolski mówił, że wydawało mu się, że ich działanie przypomina próbę prześwietlenia rentgenem. Takie miał porównanie akurat. Trzeba przypomnieć, że to był rok 1979, więc o jakiejś innej jeszcze formie prześwietleń medycznych nie można było nawet wymyślić. Był tylko rentgen. Stąd takie jego skojarzenie.
[31:32] - Dodatkowo jeszcze oni mieli jakieś okazy zwierząt, tak? Chyba.
[31:38] - Krukowate dokładnie. Które on określił jako kruki, ale ciężko powiedzieć, dlatego że coś czarne, duże ptaki. Można w ten sposób powiedzieć. Mogą być to równie dobrze gawrony, mogą być to równie dobrze kruki.
[31:54] - W przypadku chociażby podobnego zdarzenia z Pascagoula w Stanach Zjednoczonych, kiedy takie słynne zdarzenie, kiedy dwóch wędkarzy zostało porwanych przez bardzo szkaradne istoty z wyrostkami zamiast nosa i uszu. Tam też została zainicjowana taka typowa procedura badania. Mamy przecież taki sztandarowy przypadek Woroneż, kiedy widziano, jak te roboty giganty zbierają próbki ziemi. I jest jeszcze taki intrygujący przypadek ze Sztumu, o którym opowiadała nam kiedyś pani Emma Popik. Tam przecież dwóch facetów zostało też na działce zaskoczonych przez dziwny obiekt. Potem znaleźli się w jego wnętrzu i tam poddano ich czemuś, co przypominało z kolei badanie poziomu inteligencji. Skala tych eksperymentów, o których mówią świadkowie, jest rzeczywiście bardzo różna, bo tak: nie wiem, czy się panowie zgodzicie, ale wygląda to tak, jakby istniała jedna grupa szaracy, którzy prowadzą swój eksperyment. Istniała jakaś grupa, która prowadzi sobie te okaleczenia zwierząt. Mogą to być ludzie. I jest jeszcze ta trzecia zróżnicowana grupa, bardzo różne istoty, które porywają ludzi i poddają ich badaniom i tak dalej. I to są już takie badania, które bardzo przypominają to, co robimy my. Czyli tak jak w przypadku Wolskiego: mierzenie, ważenie. Nie wiemy, co oni mu tam zrobili, ale jakiś pomiar przy pomocy urządzenia.
[33:30] - Tutaj bym jeszcze dodał jedną rzecz, bo te przypadki niektóre są wręcz troszeczkę groteskowe i one są z reguły pomijane. Ale był taki przypadek spod Szczecinka, gdzie świadek był zabrany na pokład obiektu, gdzie był gwałcony. I jemu się wydawało, tak domniemuję, że tego gwałtu dokonały trzy piękne kobiety: blondynka, brunetka i nie wiem, czy na pewno ruda też uczestniczyła. Niemniej jednak, jeżeli byśmy tak obrali to troszeczkę z tej właśnie fajności, to byłby kolejny eksperyment obcych, którzy nie tylko pobrali nasienie, ale też potrafili wprowadzić człowieka, mężczyznę w stan właśnie takiej uległości, to, co mu się marzyło po prostu dostał. To byłoby działanie na świadomość, wyczerpanie świadomości i zajęcie procesu . To by było naprawdę bardzo straszne. Coś się dzieje Marku?
[35:10] - Chyba komuś nadepnęliśmy na odcisk tą audycją, bo niestety coś się dziwnego zaczęło teraz dziać z łączem naszym radiowym. Zaraz zobaczymy, co tutaj się dzieje niedobrego. Panowie, czy się słyszymy?
[35:25] - Ja słyszę bardzo dobrze.
[35:27] - Tak, nawet lepiej niż było. Tutaj Arek poruszył bardzo ciekawy temat, kontrowersyjny, bo on też się wiąże blisko z tą drugą stroną działalności ufonautów. Bo przecież pamiętamy, że w folklorze, w większości chyba kultur świata istniały podobne odniesienia, że ludzie byli porywani przez istoty magiczne właśnie w celach, że tak powiem, matrymonialnych. I to się często odbywało nie tylko na granicy snu i jawy, ale przecież pamiętamy, że wszelkie boginki i rusałki też kusiły ludzi. I ten aspekt erotyczny zawsze w tych bliskich spotkaniach też był widoczny. Także to też jest bardzo interesujące, bardzo ciekawa analogia. Niektórzy twierdzą, że przed tą inteligencją nie ma rzeczy niemożliwych. Jak tu już wspomniałem o przypadku Alfreda Burder z lat 80. z Wielkiej Brytanii. I to jest fajna sprawa, bo tam w zasadzie do niczego nie doszłoNie mówię tu już o jakichś sprawach erotycznych, ale to był starszy pan, taki dość leciwy i on po prostu przechodził gdzieś tam nad jakąś rzeką i zobaczył stojący spodek. Chciał tam do niego wejść i usłyszał tylko komunikat, że jest za stary i nic im po nim. Także jak widać oni też kierują się specyficznym podejściem i poczuciem humoru. Tym bardziej, że trudno sobie wyobrazić, by ten komunikat został nadany w jakimś ziemskim języku. Burto wspominał, że on to usłyszał, po prostu te słowa. Nie był w stanie chyba określić, czy to było w jego głowie, czy to był rzeczywisty dźwięk. No w każdym razie się obraził, bo usłyszeć coś takiego to niemiłego. Marku, jak sądzisz, co ich tutaj w nas najbardziej interesuje?
[37:24] - Ja powiem, że ta analogia, czy to porównanie z akwarium jest ciekawe jeszcze z jednego względu. Otóż każdy, kto planuje takie akwarium, urządza sobie jego geografię, w każdym razie jego wygląd. Może wziąć pod uwagę również to, że takie akwarium, jeśli nawet przyjdzie je zlikwidować z jakiegoś powodu, będzie sobie można w przyszłości na podstawie zdjęć, na podstawie zapisków, na podstawie różnego rodzaju informacji odtworzyć. I teraz być może jest tak z obcymi, że oni już rzeczywiście w jakimś tam stopniu rozstali się z myślą, że nasza cywilizacja może dokądkolwiek podążać w jakimkolwiek sensownym kierunku. I doszli do wniosku, że trzeba jak najszybciej nasz świat zmapować, czy to genetycznie, czy po prostu zebrać informacji jak najwięcej, aby w razie czego, kiedy na przykład dojdzie jednak do tego konfliktu nuklearnego czy jakiegokolwiek innego. Oczywiście można próbować zapobiegać tak, jak to według niektórych relacji przez lata obcy robili, ale kiedyś to się może wymknąć spod kontroli. Człowiek jest dosyć pomysłowy. W związku z tym być może oni doszli do wniosku, że już nie ma co dokonywać takich interwencji typu: tu nie odpalą się rakiety, tu coś tam nawali i w związku z tym wojny atomowej nie będzie. W każdym razie nie tym razem. Tylko doszli do wniosku, że wcześniej czy później i tak sobie z tymi problemami poradzimy i znajdziemy jakiś prosty sposób tej autodestrukcji, samozagłady dokonać. A zatem równie dobrze można przyjąć, że gros wysiłków skierowano w tę stronę, aby móc później odtworzyć w takiej czy w innej formie, być może doskonalszej. Być może rzeczywiście jest to ten wariant, że na tej odbudowanej Ziemi, na tym odbudowanym akwarium zostanie osiedlona nie tyle ludzkość w takim wydaniu, czy pochodząca bezpośrednio genetycznie od tego, czym my w tej chwili jesteśmy, ale w jakiś sposób zmodyfikowana, w jakiś sposób „udoskonalona”. I to jest równie interesujący wariant. Wariant łączący kilka różnych koncepcji, zarówno tę dotyczącą broni atomowej, ewentualnej zagłady, jak i ten wariant, że obcym nie za bardzo podoba się to, co robimy z Ziemią. A być może ich wrażliwość po prostu jest zupełnie inna niż nasza. To, co nam wydaje się podbojem i eksploatacją, im wydaje się jakimś tam jednak rodzajem gwałtu czy zbrodni dokonywanymi na planecie. Może ta planeta ma znacznie większą wartość czy znaczenie, niż nam się to w tej chwili w ogóle wydaje. I wówczas ta koncepcja, o której mówimy, czyli koncepcja ewentualnego odtworzenia ludzkości na podstawie zebranego materiału, jest jak najbardziej prawdopodobna. I jeśli prześledzić to, co w wielu krajach się odbywa, o czym doniesienia właściwie napływają każdego miesiąca, to wówczas wydaje się to bardzo prawdopodobne. I z tego względu, że tych doniesień dotyczących spotkań trzeciego stopnia, wzięć i tak dalej jest dosyć sporo, to kto wie, czy nie mamy do czynienia z jakąś intensyfikacją tego rodzaju badań, z chęcią objęcia tymi badaniami, tym mapowaniem, tym zbieraniem informacji jak największej części populacji, aby wówczas ten potencjalny materiał genetyczny do przyszłego odtworzenia na przykład ludzkości był jak najbardziej szeroki, był jak najbardziej bogaty. Co siłą rzeczy spowoduje, że ta nowa, odrodzona ludzkość będzie dobrze rokowała. Jeśli trochę się pogrzebie w tych genach, to już zupełnie dobrze może rokować. Myślę, że tyle. Dziękuję.
[42:07] - Dzięki. Tutaj na początku powiedziałem o fakcie, takim podstawowym, przeczącym argumencie, przeczącym tej hipotezie o tym, że ufonauci czy przybysze z innej planety poddają nas jakiemuś eksperymentowi. Chodzi o to, że gdyby przeprowadzali jakiś test związany z naszym społeczeństwem albo związany z naszą rasą, takZ naszym gatunkiem, ogólnie mówiąc, to prawdopodobnie pozostaliby niewykryci. Najlepszą metodą badawczą jest, przynajmniej w niektórych naukach, kiedy ta ingerencja obserwatora jest jak najmniejsza. Chyba najlepszą analogią są jednak nasze obserwacje natury. Dlaczego ta analogia jest najlepsza? Bo we wszelkich eksperymentach, chociażby psychologicznych czy socjologicznych, badamy ludzi. W przypadku wszelkich obserwacji przyrody mamy do czynienia ze stworzeniami o innym poziomie inteligencji, których nie rozumiemy. Konfrontacja z kosmitami będzie przecież taka sama. Będą to dwa zupełnie różne gatunki na dwóch zupełnie różnych poziomach. Dlatego mnie wydaje się najlepsza przyrodnicza analogia. Zauważmy, że kiedy ktoś chce uzyskać dobre zdjęcia, dobry film, kiedy jakiś przyrodnik chce podejrzeć zachowania dzikich zwierząt, kiedy chce zobaczyć ich zwyczaje, to w dzisiejszych czasach instaluje na przykład kamerę i czeka, i patrzy. Ewentualnie bierze się, łapie jakiegoś słonia na przykład czy dwa, wszczepia mu nadajnik i potem patrzy, gdzie on sobie wędruje i co robi. I tak to wygląda. Jak się czuje ten słoń czy inne zwierzę zbadane i zaczipowane, tego oczywiście nie wiemy, ale możemy domniemywać, że podobnie jak ludzie, którzy zostali poddani abdukcji. I teraz rodzi się takie pytanie: czy oni, mówiąc o UFO i ufonautach, tak mocno ingerując na Ziemi, robiąc taki wielki zamęt od 70 lat, taki szum, że nie ma tygodnia, kiedy by się o UFO nie mówiło w internecie, czy oni sobie tutaj nie przekreślają tego eksperymentu? Bo jeżeli chcieli nas poznać, to mogli to zrobić w taki sposób, żeby się nie pokazywali, bo o nas wszystko wiedzieli. A może to po prostu jest kolejny etap eksperymentu, jak mówicie panowie, kiedy oni się pokazują i chcą zobaczyć, jaka będzie reakcja. Tylko że to wszystko jest strasznie pokićkane i strasznie pogmatwane. Może my to sobie tylko tak racjonalizujemy. Arku, jak sądzisz?
[45:10] - Nie bierzemy pod uwagę jednego: że pan Sitchin może mieć rację w tym od samego początku. Jeżeli przyjmiemy, że ten eksperyment ma parę ładnych tysięcy lat, że zostaliśmy stworzeni w którymś tam momencie i pozostawieni, i sobie tutaj żyjemy. Jeżeli kiedykolwiek by przylecieli popatrzeć na to, jak sobie tutaj radzimy, najlepszym punktem byłby w sumie Księżyc. A to dlatego, że nawet przy niespecjalnie wielkiej technice, mniej więcej takiej, jak w tej chwili my dysponujemy, można z Księżyca bardzo dobrze obserwować praktycznie całą Ziemię i cały rozwój cywilizacji ziemskiej. Również zagładę, również odbudowę i w nocy, w momencie, kiedy błyskają światła w miastach, widać stopniowy rozwój tego wszystkiego. To by było takie podglądanie przyrody w przebraniu, w siatce maskującej. Chyba z naszego punktu widzenia byłoby to najbardziej racjonalne podejście. Takie patrzenie na wszystko z daleka, z dystansem. Tutaj tego nie mamy. Wręcz przeciwnie. Osoby, które widziały w jakiś sposób statki, którymi się przemieszczają, czy to będą materialne lub bardziej w formie świetlistych kul, bardzo często mówią o takim odczuciu, jakby to przedstawienie byłoby robione dla nich specjalnie. To następny byłby robiony eksperyment na nas, na naszym zachowaniu. Co najmniej dziwne, jeżeli wzięlibyśmy pod uwagę to, że ktoś chce faktycznie prowadzić badania z zakresu sposobu rozwoju naszej cywilizacji. Dziękuję.
[47:48] - Marku?
[47:50] - Ja już właściwie o tym wspomniałem, że my oczywiście jesteśmy dumni ze swojej kultury, ze swojej nauki, z filozofii. W ogóle jesteśmy rasą dumną i przekonaną o tym, że tworzymy nie tylko wartości, ale także odkrywamy pewne rzeczy, które powinny interesować wszystkich. Natomiast rzadziej bierzemy pod uwagę to, że być może wszystko już było. Być może to, co my odkrywamy teraz pracowicie, do czego dochodzimy w toku rozumowania, już dawno zostało odkryte tylko przez innych. Czy ta sztuka, którą tworzymy, mogłaby zostać uznana z ich punktu widzenia za mało interesującą chociażby.Przekonani o takiej swojej wyjątkowości często zapominamy o tym, że być może w ogóle nie jesteśmy interesujący jako twórcy kultury, jako inteligencja, jako ci, którzy tworzą jakąś rozumność. Być może naprawdę interesująca z jakiegoś punktu widzenia jest nasza biologia. Być może to jest przedmiotem największego eksperymentu i największej troski owych obcych. Być może to właśnie to, co mamy w sobie, czy to kod genetyczny, czy też pewne nasze możliwości, możliwości naszego organizmu, to jest interesujące. To jest przedmiotem badań, to jest przedmiotem kombinacji natury genetycznej. Stąd te wszystkie opowieści erotyczno-genetyczne, tak sobie je określę. Być może to jest rzecz najważniejsza w tych badaniach. A to, co my sobie często wymawiamy, czyli zainteresowanie naszą kulturą, naszymi osiągnięciami, to jest rzecz albo drugorzędna, albo w ogóle nieinteresująca. I wówczas, jeśli my jako cywilizacja, jako ludzie, którzy tę cywilizację tworzą, nie jesteśmy przedmiotem badania, tylko przedmiotem jest nasza biologia, wówczas sprawa pojawiania się, sprawa tego, że się pokazują mniej lub bardziej ostentacyjnie, jest w ogóle nieważna. To, że oni się pokazują, znajdują odbicie w naszej kulturze, czy to w popularnej. Głównie w popularnej oczywiście, ale tak naprawdę my możemy oczywiście o tym pisać, kręcić filmy i malować obrazy. Przecież idąc tym śladem, to jakieś obrazy, które zawierają odwzorowania tego, co nazywamy UFO. Jeśli się śledzi, to można sięgnąć bardzo głęboko w linię czasu. Już kilkaset lat temu powstawały obrazy, na których coś w rodzaju UFO się znajduje. Okazuje się, że na to sobie mogą na przykład, idąc tym tokiem rozumowania, być może na to sobie obcy mogą pozwolić, bo to w ogóle nie zmienia ich eksperymentu, bo co innego jest przedmiotem tego eksperymentu. Ja, mówiąc szczerze, skłaniałbym się ku temu, że ich interesuje tak naprawdę, jeśli w ogóle nie błądzimy w toku dzisiejszej audycji i idziemy dobrym tropem, to jeśli ich coś interesuje, to myślę, że najbardziej nasza biologia. Nie wiem jaki aspekt. Czy to będzie kod genetyczny, nie wiem. Tak naprawdę nie wiem co, ale skłaniałbym się ku temu, że analizując doniesienia, które się pojawiają, to myślę, że właśnie biologia jest tym, co interesuje obcych najbardziej. Dziękuję.
[52:01] - Dzięki. No to cóż, Marku, może przypomnimy kontakty do Radia Paranormalium. Ja tylko przypomnę jeszcze, że w kioskach ukazał się nowy numer „Nieznanego Świata”. Jeżeli wejdziecie sobie na nasz profil na Facebooku, możecie przeczytać spis treści. Jak zwykle dużo ciekawych rzeczy. Zwróciłbym też szczególną uwagę na rubrykę „Dotknięcie nieznanego”, gdzie drukowane są relacje czytelników zawierające historie z ich życia i doświadczeń. Jeszcze chciałbym dodać, że niebawem bardzo fajna publikacja tutaj, przy której powstaniu pomagał między innymi Arek Kocik i Marek Marcinkowski, a mianowicie analiza kilku zdjęć, które do nas dotarły, do redakcji „Nieznanego Świata”. Przedstawiają obiekty UFO i są naprawdę bardzo ciekawe. Także będzie na co popatrzeć, ale nie zdradzamy na razie szczegółów. Także zapraszam do kiosków po nowy numer „Nieznanego Świata”.
[53:03] - A kontakty do Radia Paranormalium to numer telefonu 32 746 00 08. Pod numerem komórkowym dzisiaj wyjątkowo odbieramy tylko SMS-y. Nasz numer komórkowy to 530 624 193. Skype radio.paranormalium.pl. Można także oczywiście do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam wysyłać także pytania, komentarze, oczywiście również, a może przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[54:14] - Tak, jeżeli ktoś chce. Mam nadzieję, że możemy otworzyć linię chyba już niedługo. Także za jakiś kwadrans. Jeżeli ktoś by się chciał czymś z nami podzielić, także zapraszamy do kontaktowania się i korzystania dzisiaj wyjątkowo z numeru stacjonarnego do Radia Paranormalium. Panowie, dzisiaj tutaj prawdziwa burza mózgów. Mówimy o bardzo wielu możliwościach i staramy się przyglądać też tym wnioskom, jakie wynikają z obserwacji świadków i z relacji.I o abdukcjach, o wzięciach mówiliśmy zawsze bardzo dużo. Poruszaliśmy różnego rodzaju tematy. Ostatnio sporą burzę muszę powiedzieć wywołał ten wywiad z doktorem Jacobsem, którego wnioski na temat zjawiska abdukcji i hybrydyzacji były dość mroczne. Nie napawają optymizmem, są dość kontrowersyjne. To facet, który się zajmuje badaniem UFO od 50 lat. Oczywiście zawsze pojawia się jeden problem: czego oni tak naprawdę chcą? Akurat tutaj Jacobs odpowiada wprost, że powołują nową rasę i są już hybrydy. Hybrydy są być może nawet wprowadzane na Ziemi, może nawet żyją między nami. Kiedyś nas tu zastąpią albo będziemy sobie razem z nimi mieszkać. One są od nas ponoć lepsze, ale co ciekawe, mówi Jacobs, niekiedy się nie udają i przypominają swoich kosmicznych rodziców. Są złe, zaborcze albo po prostu zdegenerowane. Jednym ciekawym elementem, który się pojawia w relacjach o abdukcjach jest to, co ci świadkowie zwykle widzą. Jak wyglądają te maszyny służące do tych eksperymentów przez szaraków przeprowadzanych, jak to się wszystko odbywa i tak dalej. Wiemy, że to jest dość zróżnicowana sprawa, bo świadkowie wspominają często o tym, że to jest na przykład jakieś wiertło, które penetruje różnego rodzaju okolice ich ciała. Często świadkowie czują tylko okropny, przeszywający ból, co świadczy, że jakaś procedura jest na nim wykonywana. Sami kosmiczni chirurdzy, czyli szaracy, chyba nie zajmują się tak dokładnie często przeprowadzaniem tych zabiegów. Oni raczej zdają się na różnego rodzaju maszyny. I to jest właśnie bardzo ciekawy wniosek, bo Marku i Arku, okazuje się, że te istoty, kimkolwiek są, cokolwiek robią, jakąkolwiek mają postać, zwykle do swoich eksperymentów wykorzystują właśnie roboty. Trudno znaleźć takie przypadki, kiedy te stworzonka wychodziły i zbierały próbki roślin czy listki z drzew. Oni najczęściej posiadają różnego rodzaju bardzo prosto wyglądające urządzenia. Co ciekawe, te wszystkie urządzenia rzekomo będące wytworem obcej inteligencji wyglądają z naszego punktu widzenia jak na przykład talerzyki, jak w przypadku Wolfa, jako jakieś kręciki. To są zwykle jakieś takie mało chyba skomplikowane, zawierające bardzo mało elementów urządzenia, prawdopodobnie sterowane siłą umysłu. Jest jeszcze jedna koncepcja, która mówi, że założenie, że ufonauci, którzy przylatują na naszą planetę, obcy astronauci będą tutaj chodzić i łapać robaki albo dżdżownice, jest trochę głupie, dlatego, że oni się przecież boją przede wszystkim nie tylko spotkania z człowiekiem, ale boją się naszych wirusów. Nie potrafiliby tu oddychać. Dlatego oni tutaj wysyłają swoje roboty. I wszyscy ufonauci, których tutaj widzimy, to naprawdę nie są istoty w 100% z krwi i kości albo jakiegoś tam zielonego egzotycznego płynu, ale przynajmniej w dużej części bio roboty. Dlatego oni mogą się tutaj poruszać bez skafandrów ochronnych często i tak dalej. Bardzo ciekawa koncepcja, panowie. Czy sądzicie, że właśnie te bio roboty są najpowszechniejszym, najczęściej spotykanym elementem tych eksperymentów, które są prowadzone? Bo my myślimy, że mamy do czynienia z istotami, jak powiedziałem, cielesnymi, z istotami biologicznymi. A przecież wielu ufologów sugeruje, że to tak naprawdę są jakieś autonomiczne sondy, które są tutaj wysyłane z konkretną misją. Marku?
[59:05] - Tak naprawdę mógłbym powiedzieć w tej chwili cokolwiek, bo należałoby przeanalizować dosyć dokładnie historię różnych wzięć, różnych kontaktów, bo przypuszczam, że jest równie dużo argumentów za tą tezą, że to są rzeczywiście jakieś urządzenia, może właśnie o charakterze biologicznym, ale jednak wytworzone sztucznie, jak i pewno znalazłyby się takie relacje, które bardziej kładłyby nacisk na to, że to jednak przedstawiciele innych ras. Mówiąc szczerze, można oczywiście rozpatrywać tego rodzaju teorie bardzo poważnie, kierując się właśnie pewną logiką przeprowadzania badań. Niemniej jednak ja myślę, że my mamy bardzo poważną blokadę, my jako ludzkość, która gdzieś tam się w naszych debatach już pojawiała kilkakrotnie. Z pewnego poziomu cywilizacyjnego technologia, którą mają obcy, może się nam zawsze wydawać magią albo może się nam zawsze wydawać czymś naturalnym, nadnaturalnym, dziwnym i tak dalej. I z naszego poziomu może być po prostu nierozróżnialna. Czy mamy do czynienia z czymś naturalnym, czy też sztucznym. Dlatego tak to już jest. Ja proponuję taki najprostszy eksperyment, żeby zajrzeć sobie doDo ilustracji w czasopismach science fiction, głównie amerykańskich, ale takich pochodzących z lat 30. Jak sobie wyobrażano to, co jest dla nas współczesnością, czyli jak będzie wyglądał świat za lat 70 czy 100. Ilustracje, które tam znajdujemy, wizje tego, jak będzie to wyglądało, w sposób skrajny odbiegają od tego, co my możemy na co dzień śledzić. Dlatego to jest jeden z przesłanek ku temu, żeby stwierdzić, że nasza wyobraźnia jest jednak ograniczona i to, co 70 lat temu wydawało się szczytem rozwoju technologii i tak dalej, dzisiaj się wydaje przynajmniej zabawne. Najczęściej zabawne. Przez analogię, daleko posunięta technika, technologia w wydaniu obcych dla nas jest trudna do przeniknięcia. Jaka jest jej istota? Jaka jest jej natura? W związku z tym zarówno ta teoria, że to jakieś biorobotyczne czy takie w ogóle cyborgizowanie, czy to są w ogóle twory takiej natury, zostańmy przy słowie sztuczna, chociaż sztuczność w tym wypadku może oznaczać bardzo różne rzeczy. Od typowych blaszanek, w tym wypadku może nie blaszanek, ale zupełnie sztucznych tworów po jakieś hybrydy z domieszkami biologicznymi, czy też w ogóle biologiczne, ale sztucznie stworzone organizmy dostosowane do warunków panujących na naszej planecie. Zatem przy odpowiednio rozwiniętej technologii wszystkie te warianty są możliwe. Dlatego dobrze jest posnuć tego rodzaju teorie, ale myślę, że one są trudne do zweryfikowania i myślę, że ilość obserwacji, które docierają, jest potwierdzeniem tego, co mówię, bo w gruncie rzeczy sporo wiemy, a w każdym razie sporo informacji otrzymujemy, a wnioski tak naprawdę jest bardzo trudno z tego wyciągnąć. To tyle. Dziękuję.
[01:03:14] - Dzięki. Mimo wszystko warto o tym mówić, bo warto mieć na uwadze, że to, co widzimy, nie zawsze musi być tym czymś, co nam się wydaje.
[01:03:26] - Dokładnie.
[01:03:27] - Tym bardziej, że jak powiedziałeś, jak mówi taka złota zasada science fiction, możliwości technologiczne istot znacznie bardziej zaawansowanych od nas mogą nas jeszcze sporo zaskoczyć. Ja myślę, że my w ogóle nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić tego, co potrafi cywilizacja bardziej zaawansowana na wyższym stopniu w skali Kardaszewa. Ciekawa sprawa. Arku, co sądzisz o tej koncepcji, że w zasadzie same istoty, które tutaj przybywają, są elementem tego eksperymentu, będąc po prostu chodzącymi miernikami?
[01:04:11] - Ja bym tutaj te istoty, które przylatują, podzielił w sumie na dwie grupy. Istoty takie, które są do siebie podobne, które wyglądają, jakby wychodziły z jednej matrycy. Niewiele różniące się od siebie, o zachowaniu jednoznacznym w kierunku zrobienia danej rzeczy, tak jakby były zaprogramowane, nie bacząc na to, jak zachowuje się ofiara porwania. I tutaj charakterystyczni są pod tym względem Szaracy i w Szarakach ja bym upatrywał takich bioroboty. Drugą taką grupą istot byłyby istoty, które komunikują się ze sobą głosowo. Tutaj w przypadku Emilii Chińskiej, gdy nadjeżdżał wózki i oni wsiedli do niego na tą furmankę, oni ze sobą wymieniali informacje zwykłą mową. A więc nie sądzę, żeby bioroboty musiały w ten sposób się komunikować. Raczej tego typu wymiana informacji przynależna by była dla całkiem biologicznych osobników o samoświadomości istnienia. Zresztą ciężko by było w tym momencie określić nawet, czy ta istota jest istotą samodzielną, nawet jeżeli została w jakiś sposób poczęta na drodze sztucznej hybrydyzacji z technologią. Być może te długie podróże czy chęć osiągnięcia maksymalnie długiego życia wymusza w pewien sposób takie połączenie biorobota z jaźnią pojedynczej osoby, ale raczej zatrzymałbym się w tym momencie na tym, że ci osobnicy, którzy wymieniają ze sobą informacje w sposób dźwiękowy, bardziej byłbym skłonny przyporządkować ich do
[01:06:56] - Obcych samodzielnie żyjących. Natomiast te istoty, które komunikują się w sposób dla nas ponad zmysłowy, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę, w jaki sposób komunikują się komputery domowe w sieci Wi-Fi, one również nie potrzebują żadnych dźwięków i łączą się ze sobą. Łączą się czasami po to, żeby móc wytworzyć program, który im zadaliśmy do wykonania. Te postacie miałyby wtedy ukierunkowane swoje działania. Postacie, powiedzmy bardziej ludzkie, bardziej odnoszące się do pojedynczego życia byłyby może troszeczkę bardziej empatyczne w podejściu do nas, do ludzi, natomiast tamte wykonywałyby program, który został im zlecony. Co wcale nie przeszkadza, żeby się posługiwały innymi maszynami, które pozwalałyby im zrobić program, który został im zadany. Natomiast jeżeli chodzi o te wszystkie małe gadżety, które ze sobą noszą, jeżeli popatrzymy na możliwości naszych smartfonów w tej chwili, jeszcze do niedawna to były tylko telefony, którymi można było porozumieć się głosowo, ewentualnie wysłać krótką wiadomość tekstową. Natomiast w tej chwili oprócz tego, że można przesłać sobie zdjęcie, przesłać sobie film z tego, co robimy w danej chwili, one są wyposażone bardzo często w wiele czujników. Czujniki pola elektromagnetycznego, kompasy, odbiorniki GPS-u, natężenia światła. Praktycznie wszystko w smartfonach flagowych, wszystkie możliwe czujniki już zostały zainstalowane. W tej chwili chyba nawet w Japonii próbują zainstalować w telefonach liczniki Geigera-Müllera na wypadek, żeby ludzie mieli to pod ręką w momencie następnej Fukushimy, żeby mogli sobie przebadać. Nie wiem na ile im wyjdzie, ale w każdym razie te małe gadżety są wyposażone w tak wiele czujników i funkcji, że wcale się nie dziwię, że te postacie, które się pojawiają u nas i są dla nas obcymi, mają gadżety lub nawet mają to wbudowane w sobie i to odbierają jako bodziec, są same czujnikami i przetworzoną informację wysyłają być może dalej. Natomiast jeżeli chodzi o to, ustosunkowuję się do tego, co Marek powiedział, mówił tutaj jakie w latach 30. były prognozy do rozwoju naszej cywilizacji, to nie trzeba wcale do lat 30. ubiegłego wieku się cofać. Zapewne wielu słuchaczy w latach 70., 80., ale i 90. miało na lekcjach, czy to z plastyki, czy to z języka polskiego, zadania tego typu: „Jak sobie wyobrażacie rok 2000 czy po roku 2000?” Więc tutaj wystarczy otworzyć nasze stare kajety czy pamiątki ze szkoły podstawowej, czy przedszkola i zobaczyć, jak my sobie to wyobrażaliśmy. Tu można się wielu ciekawych rzeczy dopatrzeć, bo bardzo często w latach 80. czy 70. dzieci rysowały, że w szkole pojawią się klawiatury i komputery. Dziękuję.
[01:11:31] - Dzięki. To cóż, otwieramy linię. Jeżeli ktoś ma jakieś koncepcje, pomysły, którymi się chce podzielić albo ma jakieś pytania, to zachęcamy oczywiście. Panowie, my tutaj jeszcze pozostaniemy na chwilę w tematyce abdukcji, bo to chyba taki najbardziej jaskrawy element tych rzekomych eksperymentów. Czy je w ogóle można nazwać eksperymentem? Bo przecież mówił Jacobs, że w sumie jest jakiś projekt naukowy, ale on gwałci przecież wszelką etykę. On się w ogóle nie zastanawia nad tym, co czują, jak będą reagowali ludzie. Jeżeli Jacobs ma rację, to już dawno postanowiono, że ludzkość zniknie z tej planety i zostanie zastąpiona nowym pokoleniem, nowym gatunkiem. I tak się zastanawiam, czy to w ogóle pasuje do słowa nauka, bo jeżeli to są jacyś kosmiczni inżynierowie, to oni się zachowują podobnie do uczonych Hitlera, którzy nie cofali się nawet przed najgorszymi eksperymentami na żywej tkance. Może my po prostu za bardzo wierzymy w naukę, za bardzo wierzymy w jej posłannictwo i też postrzegamy tych obcych troszeczkę przez pryzmat nieco dobroczynny, a naprawdę oni mają zupełnie inne zamiary, podobne do tych, które miał doktor Mengele na przykład, że to są szaleni naukowcy. To nie są tacy naukowcy, jakich znamy chociażby z programów telewizyjnych, którzy nam opowiedzą o tym, jak jest zbudowany wszechświat albo wyjaśnią swoje... skomplikowane eksperymenty. To są naukowcy, którzy działają i kreują, ich po prostu nic więcej nie obchodzi. Ich nie obchodzą uczucia, nie obchodzi ich etyka. Tym bardziej że przecież, Marku, chyba nie możemy porównywać naszej etyki z etyką zaawansowanej cywilizacji. W ogóle się czasami zastanawiam, jaka może być ich moralność, moralność obcych. Oczywiście wszystko zależy od tego, jak wyglądają, jaką mają budowę, jaką cywilizację tworzą. Ale jeżeli to jest na przykład cywilizacja rój o mentalności mrówek, a przecież wielu świadków abdukcji mówi, że te szaraki zachowują się właśnie jak trutnie, mają mentalność roju. Jest to układ ściśle zhierarchizowany, a Jacobs też przecież podkreślał, że wśród szaraków, wśród tych rzekomych przybyszów z Zeta Reticuli, jak się ich nazywa, też istnieje pewna hierarchia i niektóre z tych istot są większe i prawdopodobnie mają większy poklask, większą władzę. Zawsze się zastanawiam, jaka mentalność panuje wśród potencjalnych obcych, bo myśmy się przyzwyczaili do takiego wniosku, że kosmici będą dobrzy. Jak będą bardzo rozwinięci, to nie będą znali chorób, wojny, będą łagodni jak baranki. Przecież może być zupełnie inaczej. Ich natura może ukształtować się tak, że oni na przykład nie myślą w takich kategoriach empatycznych, że ich nie obchodzi, że zniszczą jedną czy drugą planetę, ale może mają w tym jakiś wyższy cel. A może są po prostu źli z natury. Marku, zastanawiałeś się kiedyś nad tym problemem jako filozof?
[01:15:04] - Marek pozornie wygrał walkę ze Skypem, ale niestety go nie słyszymy. Marku, zrób coś z mikrofonem. Nie słychać cię niestety. Jakieś dziwne rzeczy się dzisiaj dzieją.
[01:15:18] - Nietypowe komunikaty. Mamy nadzieję, że Marek walczy z tym Skypem, a my tymczasem może przypomnijmy, Marku, ten telefon do radia.
[01:15:29] - Prawdopodobnie jednak dzisiaj telefon komórkowy też będzie czynny. Numery telefonów do Radia Paranormalium to stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 624 193. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Skype radio.paranormalium.pl. Można także pisać, komentować, zadawać pytania na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy też na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i oczywiście, a może przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Marku, czy się słyszymy?
[01:16:35] - Chyba nie. Marek będzie walczył jeszcze z tym Skypem, a my to samo pytanie zadamy Arkowi, bo mówiłem przed chwilą, że obcy mogą mieć zupełnie inną mentalność. Na pewno mają inną mentalność, skoro ludzie wychowani w różnych kulturach potrafią być tak inni i tak różnie patrzeć na świat. Czego się spodziewać po kosmitach? Ale skoro mają inną mentalność, to może się okazać, Arku, że wśród nich są raczej szaleni naukowcy aniżeli ci, którzy dążą do czegoś dobrego.
[01:17:13] - Przede wszystkim z historii Ziemi i naszych zachowań wiemy, że ci, którzy daleko płyną, lecą, zachodzą, są z reguły awanturnikami. I tak jak powiedziałeś, mogą być właśnie takimi szalonymi naukowcami. Trzeba mieć w sobie troszeczkę szaleństwa, żeby wybrać się i coś takiego robić, badać. Natomiast my mamy takie specyficzne poczucie dobroci. Coś, co jest dobre, musi być bezpośrednio dobre dla nas, naszej rodziny, naszego regionu, państwa, naszej nacji i dla nas Ziemia. I to chyba raczej niekoniecznie musi się zgadzać z tym, co jako dobro czy filozofię przetrwania ma cywilizacja, która przetrwała już konieczność kolonizacji. Ziemianie muszą zacząć kolonizować inne planety na wypadek, gdyby coś się z Ziemią stało. Niekoniecznie przez samozniszczenie, ale jakaś większa kometa, rozbłysk słoneczny, gamma czy cokolwiek innego. Musimy zapewnić sobie przeżycie cywilizacji w ten sposób, że po prostu musimy troszeczkę dalej wyjechać. Być może przed takimi samymi zadaniami stanęły te cywilizacje, które do nas przylatują, przemieszczają się czy pojawiają się, jakby to nie zwał.I one będą być może troszeczkę inaczej na to patrzyły, że najważniejsze jest życie biologiczne samej planety i to, że na tej planecie jest bioróżnorodność, a nie ograniczanie do jednego gatunku, który w razie ewentualnie jakiejś epidemii spowoduje wyginięcie całego życia na planecie. Co dobre dla nas, to niekoniecznie musi być dobre dla Ziemi i niekoniecznie musi być dobre nawet dla rozwoju naszej cywilizacji. Być może, że oni również w ten sposób myślą. Ciężko powiedzieć. Dziękuję.
[01:20:15] - Przed chwilą słyszeliśmy, że Marek Żebrowski ostatecznie wygrał. Oj, jeszcze chyba walczy. Marek właśnie wygrał ze Skype'em. Tak bardzo wygrał, że aż go usłyszeliśmy. Marku, to samo pytanie teraz kierujemy do ciebie.
[01:20:31] - Dobrze. Ja chciałem zacząć od tego, że to jest tak, że my bardzo często wymieniamy jednym tchem filozofię i etykę. Natomiast trzeba zdać sobie sprawę, że jeśli chodzi o etykę, to jednak do pewnego stopnia jest twór sztuczny. Twór, który gdzieś od starożytności, czy to od Arystotelesa, od jego etyk, które formułował, czy później po kolei przez wszystkie inne etyki, które się pojawiały w tak zwanym międzyczasie, czy to oparte na wierzeniach religijnych, czy w ogóle na religii, czy też na systemach filozoficznych, to te etyki miały to do siebie, że one były zbudowane. To są, tak jak powiedziałem na początku, twory sztuczne, a zatem odwoływanie się do jakiejś ogólnej etyki, coś takiego jak ogólna etyka, wzięta nie wiadomo skąd, przynależna duchowi człowieka, rasie ludzkiej i tak dalej. Coś takiego, jak się dobrze zastanowimy, ciężko byłoby znaleźć. I dlatego mówienie o tym, że istnieje coś takiego jak etyka obcych, to jest grzebanie w czymś, co jest niewiadome. Ona może być przeróżna. Etyka obcych może w ogóle nie uwzględniać tego, że inne istoty, takie jak na przykład my, mają w ogóle jakiekolwiek prawa. Według obcych ich i nas może dzielić taka przepaść, że właściwie nie zasługujemy na miano istot równych im, czy w ogóle tych, które należy brać pod uwagę, jeśli wykonuje się jakiekolwiek działania, czy to natury społecznej, czy też jakiejkolwiek innej natury. Zwróćmy uwagę, że ktoś uzna to za idiotyczne porównanie, ale czy my mamy jakieś wielkie dylematy moralne, czy zastanawiamy się nad losem zwierząt laboratoryjnych? Nie za bardzo. Jest oczywiście taka grupa ludzi, którym leży to na sercu i dzięki którym jakieś takie bestialskie eksperymenty zostały, deklaratywnie zostały wyeliminowane, że laboratoria już raczej nie przypominają, przynajmniej w sporej części krajów, takich miejsc, w których dokonuje się czasami niepotrzebnych eksperymentów, które przynoszą cierpienie. Tak, myśmy do tego doszli, ale wcale nie jest oczywiste, czy obcy będą się kierować tymi samymi zasadami. I to takie wypływające z humanistycznego myślenia założenie, że im wyższy stopień rozwoju cywilizacyjnego, tym współodczuwanie, rodzaj empatii musi być wyższy, a zatem jakieś takie zachowania muszą być łagodniejsze. To wbrew pozorom jest tylko chciejstwo naszych różnego rodzaju myślicieli, ale wcale nie musi to być reguła. I tu upatruję takiego niebezpieczeństwa, że nam się bardzo wiele rzeczy wydaje. My bardzo często odwołujemy się do jakichś takich zasad, które uważamy za niesprzeczne albo za bardzo trwałe, takie, które są fundamentem na przykład naszej cywilizacji. Ale warto zdać sobie sprawę, że jeśli nawet coś jest fundamentem naszej cywilizacji, to tak naprawdę nie musi być fundamentem cywilizacji obcej. Warto zdać sobie sprawę, że pewne zasady etyczne wrosły w nas tak głęboko, w nas na przykład, w naszej cywilizacji chrześcijańskiej, że nam się wydaje, że to jest pewna powszechność, ale tak w gruncie rzeczy nie jest i różne badania antropologiczne tego dowodzą. Oczywiście inne, jak zwykle w takim momencie warto powiedzieć, że inne temu z kolei zaprzeczają, że jednak jest coś takiego jak natura ludzka. Tu oczywiście spory trwały, trwają i będą trwały, bo to wszystko nie jest takie oczywiste. Ja nie chcę deklarować w tej chwili, że uważam, że jest tak czy inaczej. Warto natomiast o tym myśleć i warto brać pod uwagę, snując refleksje, że tak jak Piotr powiedział, ta etyka może nas jeszcze zaskoczyć. Ona może być z naszego punktu widzenia barbarzyńska. Złe słowo, w ogóle złe słowo. Nie barbarzyńska. Może być taka... która w ogóle nam się w głowie nie mieści i w ogóle nie zwykli byśmy traktować jako etykę. Wręcz przeciwnie, jako instrukcję eksterminacji na przykład. Warto to wszystko wziąć pod uwagę, kiedy myślimy i kiedy mówimy o etyce, bo etyka to taki twór naszej ludzkiej myśli – ale jeśli są obcy, to pewno nie tylko naszej myśli – do którego należy podchodzić bardzo ostrożnie. Ja bym chciał, żeby tak można było powiedzieć, że jest coś takiego jak etyka, która może być uniwersalna. Bardzo bym chciał, żeby tak było i żeby to jeszcze była taka etyka, która bierze pod uwagę to, co jest bliskie mojemu sercu. Ale ostrzegam, tak niestety nie jest. I wbrew pozorom w tym właśnie kryje się jakieś źródło niebezpieczeństwa dla nas jako tych istot, które być może w pole działania tej etyki się dostają i warto wziąć to pod uwagę. Dziękuję.
[01:26:58] - Dzięki. Zawsze kiedy myślałem sobie o eksperymentach obcych, zastanawiała mnie jedna rzecz, szczególnie ta związana z twierdzeniem, że porywają krowy czy porywają ludzi. Ja sobie zawsze tak myślałem: skoro porywają ludzi i zwierzęta tylko po to, żeby im coś wyciąć, jeżeli oni niczego nie monitorują, jeżeli oni po prostu porywają ludzi ot tak sobie dla jaj, żeby przeprowadzić jakiś eksperyment, to do jasnego grzyba, czy opłaca im się naprawdę podróżować tak ogromny dystans? Zakładając oczywiście, że te ich eksperymenty nie mają na celu żadnego pomiaru zmian zachodzących w środowisku czy w organizmach, to po co oni lecą tak ogromny dystans, pokonują tak wielką drogę tylko po to, żeby sobie kogoś zabrać i wszczepić mu implant albo pobrać od niego komórki? Przecież jeżeli to by była nieskończenie zaawansowana cywilizacja, to jej możliwości byłyby z naszego punktu widzenia może nie nieskończone, ale naprawdę bardzo zaawansowane. Przecież wyhodować sobie grupkę ludzi na własnej planecie do eksperymentów albo stado krów, to chyba nie jest wielki problem dla kogoś, kto potrafi pokonywać tak ogromne odległości w kosmosie. Kiedy patrzymy na eksperymenty przeprowadzane przez obcych, to też rzuca się taki straszny rozdźwięk, bo nam się wydaje, że przecież zaawansowane cywilizacje to podróże międzygwiezdne, jakieś eksperymenty zaawansowane, laboratoryjne tworzenie symulacji wszechświata, a tymczasem na przykład tak jak w Woroneżu przelatuje kula i na oczach dużej grupy ludzi wysiada z niej grupa kosmitów, którzy po prostu chodzą i zbierają ponoć próbki. Nie wiem, czy to licuje tak naprawdę z tym, że się jest przedstawicielem zaawansowanej cywilizacji. Oczywiście nic tego nie zabrania, ale wydaje mi się to troszeczkę dziwne. Ogólnie te eksperymenty wydają mi się troszeczkę dziwne. Nie ma w nich takiego wiodącego zamysłu. Może poza abdukcjami, ale one wykraczają w ogóle troszeczkę poza schemat. Co jeszcze dziwi cię, Arku, w tym zagadnieniu eksperymentów obcych? Czy kolejny raz czasami nie jest tak, że to zjawisko próbuje nam zrobić jakiegoś psikusa i znowu prowadzi nas na manowce? A pod tym wszystkim, pod tymi wszystkimi eksperymentami kryje się coś zupełnie innego.
[01:29:54] - Te eksperymenty wyglądają dokładnie tak, jak byśmy my chcieli je widzieć, jak byśmy my je robili. Tu wspomniałeś o Woroneżu. Jeżeli popatrzymy na filmy z lat 60. fantastyczne, zwłaszcza filmy kręcone w naszym bloku wschodnim, to mniej więcej ci, którzy podbijali obce planety, mniej więcej tak się zachowywali. Wysiadali ze swoich statków, pobierali próbki ziemi i czegokolwiek innego. I już jak mieli te próbki, to mogli wtedy sobie wrócić. I tak na podstawie tej kanwy mniej więcej są pisane części przynajmniej powieści fantastycznych właśnie o kolonizacji innych planet. Czyli my de facto zachowujemy się tak, jak zachowują się obcy na naszej planecie, całkiem podobnie, ale i odwrotnie. Czy abdukcje są akurat takimi dziwnymi, wymykają się spod kontroli? Nie wiem. Wydaje mi się, że być może w ten sposób również i my byśmy się zachowywali, gdybyśmy umieli przemieszczać się na inne planety. Tutaj barierą są te słynne odległości od nich, ale myślę, że to jest tylko bariera naszego rozwoju i jeżeliJeżeli troszeczkę bardziej porozglądamy się po świecie i zrozumiemy jego wszystkie trybiki, to ta bariera upadnie. Tylko wtedy kim my będziemy dla tych planet, gdzie jest życie, gdzie rodzą się cywilizacje. Jacy my będziemy obcy? Czy my również będziemy tylko obserwować z daleka, jak to się dzieje? Czy będziemy ingerować, czy będziemy próbować w jakiś sposób skorzystać na tamtych cywilizacjach? Mniej więcej my patrzymy przez taki pryzmat na tych obcych. Mamy jeszcze do nich parę innych niemalże, nie tyle żądań, ale co do ich wyglądu. Nie chcielibyśmy, żeby oni mieli łuski na przykład, żeby mieli w oczach takie gadzie oczy. Nie chcielibyśmy czegoś takiego zobaczyć, dlatego że nam się to źle kojarzy z krokodylem czy jakimś innym i byśmy się tego bali. Jeżeli widzimy obcego, który przypomina nas, mniej się boimy i bardziej czujemy do nich większy sentyment w ten sposób. Ale czy my nie próbujemy czasami sobie tych kontaktów w jakiś sposób sprowadzić do takiej dla nas bardziej przyswajalnej pod względem naszych myśli, wyobrażeń, wizji? Raczej być może tak robimy. Dziękuję.
[01:33:39] - Dzięki. To jest dziwna sprawa, dlatego że już od dwóch osób dostałem wiadomość, że w regionie jakiś obiekt jest widziany. Szczerze mówiąc, będę to zaraz zweryfikował. Grzegorz Tarczyński do mnie pisze, że doszły go jakieś słuchy. Muszę się temu przyjrzeć. Ciekawa sprawa. Dobra, ale wiecie panowie, jest jeszcze jedna teoria. To w zasadzie jest teoria spiskowa, która mówi, że za czasów, trudno mi... Grzegorz jeszcze pisze. Zaraz będziemy się temu przyglądać. Jest taka teoria mówiąca, że w latach 50. albo za Eisenhowera, albo któregoś z innych ówczesnych prezydentów doszło do paktu na linii ziemianie-obcy i wtedy ziemianie mieli otrzymać od obcych jakieś tam technologie pozaziemskie, kosmiczne. A kosmici, tak przynajmniej twierdzi wielu amerykańskich ufologów, którzy lubują się w teoriach spiskowych, mieli otrzymać wolną rękę na prowadzenie eksperymentów na Ziemi. Oni oczywiście, jak mówi ta teoria, nie wywiązali się z tej umowy i po prostu zaczęli się tu panoszyć. Zaczęli porywać ludzi i robić, co im się żywnie podoba. Ta teoria, szczerze mówiąc, troszkę mnie śmieszyła zawsze dlatego, że wielcy Amerykanie pozwalają kosmitom robić eksperymenty na całym świecie, bo gdyby nie pozwolili, to by się na pewno coś stało. Na pewno jakaś zaawansowana cywilizacja wzięłaby sobie to do serca. Ta kwestia eksperymentów obcych jest właśnie taka, Marku, strasznie niejednolita, bo my możemy mówić, możemy dawać przykłady, ale znowu nam niewiele z tego wyniknie. To znaczy, my nie dojdziemy do żadnego konkretnego wniosku. Możliwości są dwie: albo jak powiedziałem przed chwilą, za tym kryje się znowu coś innego niż my sobie wyobrażamy. O czym przed chwilą powiedziałeś, że my sobie wiele rzeczy wyobrażamy. Jesteśmy przekonani, że tak jest, a jest zupełnie inaczej. Albo też ten plan, który jest wcielany w życie przez obce istoty, ja o tym też na początku mówiłem, umieszcza nas w tym całym procederze na jakimś ostatnim, poślednim miejscu. Marku, co jeszcze ci nie gra w tej teorii na temat eksperymentów obcych czy tego, że my w ogóle cały czas bierzemy udział w jakimś eksperymencie ze strony obcej cywilizacji?
[01:36:45] - Ja nie jestem przekonany wcale, że tak bardzo powinna nas śmieszyć ta opcja, że oto obce istoty, w ogóle obcy dostali przyzwolenie od rządu Stanów Zjednoczonych. Ja powiem zaraz dlaczego. Po pierwsze, moralność polityków, czy to amerykańskich, czy w ogóle jako pewnej grupy jest takiej natury w ogóle, że w ogóle nie zdziwiłoby mnie, gdyby tego rodzaju przyzwolenie nastąpiło, żeby sobie te szaraczki, tych szarych ludzi bierzcie, eksperymentujcie, a w zamian za to oddajcie nam swoją technologię, w każdym razie jej część. Ja myślę, że to, o czym mówiliśmy ostatnio, czyli ta moralność czy etyka polityka, że tak sobie zrymuję, jest na tym poziomie, że to mieści się w zakresie jego pojmowania. On jak najbardziej jest skłonny coś takiego zrobić, ponieważ jeśli otrzyma jakąś nową technologię, która potencjalnie mogłaby służyć ludzkości, to kolejni wyborcy potencjalni przyjdą do niego i on będzie na topie, tym politycznym topie.I z tego względu ta teoria, chociaż przedstawiona literalnie, jeśli ją tak opisać, to rzeczywiście może budzić wesołość, to jeśli się ją zniuansuje i pewne rzeczy doprecyzuje, to kto wie, czy nie można by dopuścić jakiegoś wariantu. Być może nie tak prostego, jak to przedstawiamy w tej chwili, ale jakiegoś wariantu tego rodzaju umowy. Ale jest też jeszcze inny aspekt. Tu się odwołam do opowiadania, bo padło pytanie z twojej strony, Piotrze, dlaczego tego rodzaju transakcja miała być dokonywana, skoro obcy przewyższają nas o tyle, są tak daleko do przodu, jeśli chodzi o technologię, rozwój, że właściwie nie musieliby się wcale pytać. Mogliby po prostu wziąć to swoje, w każdym razie to, co im się zechce i żadna transakcja nie musi nastąpić. Otóż tych wszystkich, którzy w ten sposób myślą, okazuje się, że mogą mieć rację. Odsyłam tych wszystkich do opowiadania Williama Tenna. To klasyk amerykańskiej science fiction. On w swoim czasie napisał opowiadanie zatytułowane „Bernie Faust”. To jest opowiadanie, w skrócie mówiąc o tym, jak pewien człowiek przehandlował, może nie do końca, ale w każdym razie próbowano go wmanewrować w sytuację, w której on przehandlował naszą planetę. To było typowe dla amerykańskiego stylu prawnicze mataczenie. Obcy doszli do wniosku, że amerykański system jest taki, że opiera się na precedensach prawnych i znaleźli człowieka, który był w swoim czasie w ONZ-ecie i tam mógł dokonywać pewnych transakcji. W rezultacie wyszło im, że tak naprawdę mógłby im sprzedać Ziemię. Bardzo ogólnie opowiadam to opowiadanie, bo nie możemy wykluczyć, że gdzieś tam w dalekim kosmosie istnieją istoty, które również, podobnie jak swoją etykę, mają swój system prawny. Nie wiemy, jak on jest skonstruowany. Być może na przykład jest to jakaś federacja różnych ras i być może tam jest wymagane, że jeżeli jakaś planeta ma zostać eksploatowana, ma być badana, to musi na to wyrazić zgodę, a w związku z tym jakieś kiksy prawne musiały nastąpić, żeby w ogóle ingerencja obcych tutaj na Ziemi czy ich badania w ogóle miały miejsce. To oczywiście jest fantazja daleko posunięta, proszę nie traktować, że jestem wyznawcą tego, że obcy prawnicy załatwiali tu jakiekolwiek sprawy. Natomiast ten sposób rozumowania pokazuje, że my myśląc o wszelkich zjawiskach związanych z UFO, związanych z obcymi, musimy patrzeć bardzo wieloaspektowo, bo ja chyba sam nie wierzę jednak w tę teorię, że tam nastąpiło jakieś porozumienie prawne czy w każdym razie jakieś kruczki prawne zostały wykorzystane i że obcy prawnicy maczali w tym swoje palce czy też macki, czy też cokolwiek tam mają. Natomiast ten sposób rozumowania pokazuje, że myśląc o zjawisku, musimy uwzględniać tak wiele zmiennych, tak wiele różnych aspektów, że zastanawiam się, czy jesteśmy w ogóle w stanie uwzględnić je wszystkie i czy my tutaj w toku tej debaty, tej czy poprzednich, rozpatrując różne aspekty, czy aby na pewno nie kręcimy się w kółko i na przykład nie omijamy, zupełnie nie wchodzi w pole naszego zainteresowania coś, co jest istotnie ważne. Myślę, że rozwiązaniem tego problemu, ale niepewnym rozwiązaniem, mogłaby być wszelka szalona burza mózgów, wszelkie nawet abstrakcyjne czy też szalone teorie, o co tak naprawdę chodzi. Bo my przyjęliśmy w tej chwili pewien zakres rozumowania, pewien sposób rozumowania czy też sposoby rozumowania i właściwie poza nie nie wychodzimy. A być może właśnie, żeby zrozumieć zjawisko, należałaby się nam wszystkim odrobina szaleństwa, odrobina nietuzinkowego myślenia. Być może o to właśnie chodzi, że my cały czas eksploatujemy te najbardziej oczywiste albo te najbardziej logiczne z naszego punktu widzenia aspekty czy też ścieżki. A być może rzecz nie w logice, tylko w tym, że obcy, podobnie jak mogą mieć zupełnie inną etykę, tak mogą mieć zupełnie inną logikę. Tu od razu powiem, że przez bardzo długi czas uważano, że prosta logika wywodząca się gdzieś z czasów starożytnych, jest właściwie niepodważalna. Pewne jej prawa można uzupełniać, ale właściwie trudno jest jej zaprzeczyć, trudno z nią dyskutować. Zwróćmy uwagę, że tak jak powstały nowe geometrie nieeuklidesowe, tak powstały w ciągu ostatniego liczonego półtora wieku również nowe logiki. Nie takie prawda-fałsz, tylko zupełnie inaczej skonstruowane. I my również musimy brać to pod uwagę, że dla nas naturalne jest to, że coś jest prawdą, fałszem i tak dalej.Bierzmy przez analogię pod uwagę, że świat jest nieco bardziej skomplikowany. A jeśli nawet nie sam świat jest skomplikowany, to ludzie zajmujący się tym światem robią wszystko, żeby wiedzę o nim w jakiś sposób skomplikować, a w każdym razie zniuansować. Słowo „skomplikować” nie ma takiego znaczenia pejoratywnego, że komplikujemy coś, żeby zaciemnić obraz. Raczej komplikujemy coś, żeby pokazać wieloaspektowość i niuansowość tego wszystkiego. To, myślę, jest nasz problem. „Nasz” w sensie ludzi, którzy zajmują się problematyką obcych, problematyką UFO, że bardzo staramy się coś zrozumieć. Tak bardzo, że być może coś nam po prostu ucieka. Dziękuję bardzo.
[01:45:18] - Też zawsze się zastanawiałem nad tym, że istnieją drobne zjawiska, drobne elementy zjawiska UFO, które traktujemy jako coś z pogranicza, coś, co nie powinno nas w ogóle interesować, a jest naprawdę ważne. Dam taki przykład: pamiętacie, w latach 50. działały różne grupy w Stanach Zjednoczonych zajmujące się badaniem manifestacji latających talerzy. Przez długi czas doniesienia o bliskich spotkaniach trzeciego stopnia, czyli incydentach z humanoidami, nie były traktowane poważnie. Uważano, że to incydenty wymyślone, że to sprawy niegodne uwagi. Badano tylko przypadki latających spodków. Mediacje też mogą nam umykać pewne sprawy. Możemy na coś nie zwracać uwagi, na coś, co jest naprawdę ważne. Wskazówki odnośnie tego, co ważne, mogą kryć się głęboko w świecie teorii spiskowych. Niestety zjawisko jest takie, że trudno niekiedy samemu zachować rezon. Powiem inaczej: każdy, kto się tym zajmował, każdy, kto analizował zjawisko UFO, ma też momenty kryzysowe. Arek się chyba zgodzi ze mną. Kiedy już sam nie wie, co o tym wszystkim sądzić i chyba jedyną prawdą, do jakiej się dochodzi, jest stwierdzenie, że to zjawisko po prostu jest. Chyba najlepszą metodą jest nieprzyleganie do jakichkolwiek utartych schematów i bezustanna analiza. Nie wiem, Arku, czy też tak miałeś, ale nim cię o to zapytam, przejdziemy do kolejnej kwestii związanej z tymi eksperymentami, chociaż może takiej nietypowej. Otóż okazuje się, że wiele relacji o bliskich spotkaniach trzeciego stopnia, o obserwacjach humanoidów wokół ich pojazdów, przypomina wizyty pozaziemskich turystów na Ziemi. Ten wałkowany przez nas Wolski przecież też napotkał kogoś, kto wyglądał, jakby się tutaj całkiem dobrze koło tego emicina bawił, spacerując sobie po lesie. Dawno, dawno temu pojawiła się hipoteza, która została szybko zapomniana przez środowisko, mówiąca, że tak liczne obserwacje obiektów UFO w zróżnicowanych formach i tak duża rozbieżność w opisach humanoidów może wynikać z tego, że nie jesteśmy polem do eksperymentu, nie jesteśmy też przystankiem w drodze przez kosmos, ale po prostu planetą rezerwatem, do której się przylatuje jak na wakacje, żeby sobie poharcować. Ta hipoteza była dziwna. Wiele osób to odrzuciło. Dowodem jest fakt, że nikt tego nie pamięta. Ale takie turystyczne wizytacje na Ziemi to też jest dość ciekawa sprawa, bo może się, Arku, okazać, że szukając w zachowaniu kosmitów jakiegoś odwołania do eksperymentów naukowych, przeaczamy tak naprawdę jakieś inne ważne wskazówki czy wnioski. Jak sądzisz, czy to ich frywolne zachowanie, niekiedy takie nielicujące z byciem przedstawicielem obcej cywilizacji, mówi coś nam o naturze tych odwiedzin?
[01:49:25] - Kompletnie nic. Ten pomysł z turystami kosmicznymi wydaje mi się, że wziął się zarówno z ich różnorodności fizjonomicznej, różnej budowy statków, różnych obiektów, które są widziane w powietrzu, na wodzie, pod wodą, ale też z naszego punktu widzenia bezsensowności działań. Bo cóż z tego, że w tej chwili widzisz obiekt, który się przemieszcza, poleciał sobie gdzieś, ktoś go widział i na tym się sprawa kończy. Czasami się zdarza, że obiekty są widziane, tak jak w Tbilisi, przez tysiące osób i też z tego nic nie wynika. Kiedyś uważałem, że
[01:50:27] - Wystarczy udowodnić, pokazać, opisać dobrze, przekazać społeczeństwu bardzo wiarygodne zdjęcia, których nie sposób sfałszować, które są jednoznaczne, żeby udowodnić, że w kosmosie istnieje jakieś życie, w bliższym, dalszym lub w wszechświecie równoległym. Nie staram się teraz w to wnikać, tylko że gdzieś obok nas jest inne życie, inna cywilizacja, inna inteligencja i jest to na tyle ważne, żeby świat nauki się tym zajął. I dlaczego się tym nie zajmuje? W tej chwili ta ilość tak różnych spotkań, tak różnych ludzi, cały przekrój mamy praktycznie społeczeństwa i w dalszym ciągu praktycznie nic się z tym nie dzieje. Jest taka, że ręce opadają miejscami. Zwłaszcza jeżeli się widzi po raz kolejny ludzi, którzy naprawdę niewiele wiedzą na ten temat, a nie starają się nawet zgłębić tematu, a podchodzą do tego w sposób taki właśnie, który podyktowany jest śmiechem, żartem z bardzo poważnych przypadków nawet. One nie muszą być znaczące. To nie musi być podpisywanie kontraktu między Ziemianami a kosmitami, ale takie zwykłe spotkania z jakiegoś powodu, tak nam się wydaje, że one zaistniały, ale nie jesteśmy w stanie w nawet przybliżony sposób stwierdzić dlaczego i po co. I stąd ten pomysł właśnie z tymi kosmicznymi turystami. W zasadzie oni nie robią nic oprócz tego, że przylecą, popatrzą jak na rezerwat, jak na akwarium i polecą sobie dalej i ich nigdy więcej nie zobaczymy. Bardzo często tak się dzieje. Natomiast jeżeli chodzi o podpisywanie umów i tego typu rzeczy, Amerykanie wiedzą, że umowy i traktatów niekoniecznie trzeba w jakiś sposób przestrzegać. Sami podpisywali i negocjowali traktaty z Indianami i raczej nie brali tego na dłuższą metę bardziej poważnie. Więc myślę, że ich sposób myślenia jest przekładką na tych szaraków, którzy są w Stanach Zjednoczonych czy w Ameryce widoczni, widziani i tak się wydaje, że tak jak my się zachowujemy, to oni również by się zachowali. Z drugiej strony jest jeszcze to: co by chciała cywilizacja, która przylatuje na Ziemię? Jakie oczekiwania by miała wobec tych ludzi, których spotyka? To jest dosyć ciekawe zagadnienie i myślę, że tu Marek jako teozof mógłby więcej na ten temat powiedzieć. Dziękuję.
[01:54:01] - To go o to zapytamy. Ale wiecie, taka mi się nasunęła mała refleksja, bo my żeśmy przetrzepali temat. Okazało się, że coś się dzieje, coś na ogromną skalę. My nic o tym nie wiemy, tylko widzimy efekty i w sumie na koniec dochodzimy do takiego wniosku, że nic nie da się z tym zrobić. A najgorsze jest to, że będzie to cały czas trwało. To jest straszne. Marku?
[01:54:29] - Ja nie wiem, czy to jest takie straszne. Ja powiem tak: straszne jest wtedy, kiedy zaczynamy to analizować, zaczynamy to roztrząsać i dochodzimy do wniosku, że niewiele wiemy. To wtedy dla naszej psychiki to jest straszne, bo mamy dwa wyjścia: albo się okopiemy na swoich pozycjach, każdy na takiej, jakiej akurat w danym momencie ma. Czyli jeden będzie wierzył w to, drugi w tamto, trzeci w owamto i każdy będzie przekonany, że tylko jego racja jest najbardziej racjonalna, najbardziej uzasadniona i tak dalej. Albo też wykażemy się jakimś takim otwartym podejściem, które też niewiele zmienia, bo otwarte podejście polega na tym: może jest to, może tamto, a może jeszcze coś innego. I w gruncie rzeczy też nie uzyskujemy jakiegoś specjalnego wyjaśnienia tego wszystkiego. Myślę, że trafiłeś w sedno, kiedy powiedziałeś: „Wiemy, że coś się dzieje, coś jest”. A jaka jest natura tego coś? To już jest zawsze problem. Kiedy zaczynamy o tym rozmawiać, mamy dużo pomysłów rozmaitych, od zupełnie abstrakcyjnych po nieco bardziej zrównoważone, ale które w gruncie rzeczy, jak zaczniemy to rozkładać na czynniki pierwsze, to też okaże się, że one mają więcej wspólnego z fantastyką. W każdym razie jacyś tacy na przykład telewizyjni redaktorzy z mainstreamowych stacji zaraz by to zakwalifikowali gdzieś tam w okolicach science fiction albo na koniec audycji, wtedy, kiedy się podaje różne tak zwane ciekawostki, to wtedy jest miejsce właśnie na ten temat, który my poruszamy. I tu się to pojawiło, że pomimo tego, że zjawisko UFO uzyskuje coraz więcejWaham się przed powiedzeniem potwierdzeń. Coraz więcej sygnałów z racji tego, że rozwijają się media społecznościowe, nieustannie się rozwijają, ale coraz większa liczba ludzi ma przy sobie aparaty, z racji tego, że ma komórki. Był taki moment, kiedy wydawało mi się, że coś jest nie w porządku, bo było stosunkowo mało zdjęć takich, które można uznać było za autentyczne. To się oczywiście zmieniło bardzo szybko i zaczęła napływać cała lawina zdjęć, a co więcej, nie tylko zdjęć, ale i filmów. Jeśli państwo przejrzycie internet, to tam jest całe zatrzęsienie różnych filmów, które w większości są niewiele warte. Ludzie poza tym, że mają te aparaty, to mają też nieograniczoną zdolność kreacyjną i korzystają z niej, produkując rozmaite filmiki, jak to UFO nadlatuje, przelatuje, rozbija się i tak dalej. Co ja będę państwu opowiadał, wystarczy YouTube'a otworzyć i jeśli macie państwo tylko ochotę, to najbliższą dobę możecie spędzić oglądając różnego rodzaju mniej lub bardziej wiarygodne UFO, które gdzieś na YouTube jest sfilmowane, pokazane, przelatuje, nadlatuje, odlatuje i tak dalej. Wbrew pozorom te informacje tak naprawdę niewiele dają, bo zmieniła się troszeczkę nasza kultura. Jeżeli państwo przypomnicie sobie filmy jeszcze z lat 70., powiedzmy, one się na ogół kończyły, amerykańskie filmy na ogół, na przykład „Koziorożec 2”, kończyły się sceną, gdzie główny bohater wobec tego, że publicznie występuje, nikt nie zaprzeczy jego tezie, którą on głosi. W przypadku „Koziorożca 2” to było to, że pojawia się astronauta, który podobno zginął i który już nie żyje, który brał udział w zainscenizowanej wyprawie na Marsa i że to wszystko było oszustwem. Ale w związku z tym, że żyje, wszyscy go widzą na jego własnym pogrzebie czy pogrzebie kolegi, już nie pamiętam. W każdym razie widzą go, on nagle nadbiega, to wszyscy nagle wierzą w to, że tak właśnie było, że on ich oszukiwał. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna i mass media zaczęły to wychwytywać, filmy również. Ta masowa produkcja również to widzi, że dzisiaj bardzo często okazuje się, że tam, gdzie kończyła się pierwsza część filmu, gdzie wydawało się, że wszystko było oczywiste, że główny bohater udowodnił, że jest jakiś spisek, jest coś, co trzeba było przełamać, przewalczyć. W drugim odcinku okazuje się, że nie udało mu się, że nikogo nie przekonał, że media zrobiły z niego idiotę. Że to, co chciał udowodnić, to, co było prawdą, nie przebiło się. Przebiła się narracja, która była serwowana z zupełnie innego źródła, czy to rządowego, czy z jakiegokolwiek innego, czy korporacyjnego, bo ktoś miał interes w tym, żeby zrobić z niego idiotę, żeby z prawdy zrobić idiotkę. Bo nie liczy się prawda. Liczy się to, co ktoś ma ochotę przekazać. I my też powinniśmy uwzględniać w naszych rozważaniach, w naszym rozumowaniu to, że w jedną albo w drugą stronę, to znaczy zarówno w tę stronę negatywną, że zjawisko UFO to w ogóle jest jeden wielki fejk, jak i w tę drugą stronę, że zjawisko UFO to jest bardzo poważne zagadnienie, którym się trzeba zajmować i tu jest tysiące dowodów na to. To jeden i drugi trop może się w gruncie rzeczy okazać jakąś manipulacją, którą się do nas przeprowadza. Oczywiście w ten sposób to jest najprostsza droga do szaleństwa. Jak sobie człowiek uświadomi, że wszyscy go oszukują, to jeszcze tylko jeden krok i ta droga się skończy w jakimś szpitalu psychiatrycznym. Natomiast warto brać to pod uwagę, że nawet jeśli mam jakąś pewność, takie głębokie przekonanie, że wiem albo że podejrzewam, że już prawie wiem, to czy aby na pewno nie daję się w coś wkręcić, nie daję się w coś manipulować. I to jest moim zdaniem problem naszych czasów i problem, z którym zjawisko UFO bardzo się zmaga. Musi się z tym zmagać, bo jest bardzo wielu fejkowiczów, którzy robią to dla sportu, dla głupiej zabawy, ale należy podejrzewać, że są jakieś siły. To w ogóle tak brzmi spiskowo, ale są jakieś siły, które są zainteresowane tym, żeby nam bełtać tę szarą substancję, robić wodę z mózgu i warto to uwzględnić. To chyba tyle. Dziękuję. Dzięki. W tych dzisiejszych rozważaniach nie pomyśleliśmy w zasadzie o najprostszym rozwiązaniu, które mówi, że za tymi wszystkimi eksperymentami, za tymi wszystkimi dziwnymi wydarzeniami, może nie za wszystkimi, ale za większością tak naprawdę stoją ludzie. Przecież nie od dziś istnieje hipoteza o tym, że abdukcji dokonują służby specjalne, że część tych abdukcji tak naprawdę jest wynikiem prania mózgów. To nie były żadne realne wydarzenia. Wystarczy sięgnąć d
[02:02:37] - Książek Carla Turnera, żeby zobaczyć, do czego było zdolne CIA w kwestii implantowania wspomnień. One się pojawiają w wspomnieniach związanych z projektem MK-Ultra. Dosłownie wszyscy: od żołnierzy, przez kosmitów i Matkę Boską. Przy odpowiednich metodach byli w stanie wygenerować różnego rodzaju przeżycia. Ale czy wszyscy ludzie twierdzący, że padli ofiarą abdukcji, zostali porwani przez CIA? Trudno powiedzieć. Wszystkie incydenty związane z kolei z obecnością obcych nad elektrowniami atomowymi były tłumaczone tym, że jakaś wroga potęga, jeżeli na przykład incydent miał miejsce w Stanach Zjednoczonych, to Rosja, a jeżeli w Rosji, to Stany Zjednoczone, były zainteresowane tym, jak wróg rozwija swój program i potencjał nuklearny. Istnieją też inne odniesienia, inne ludzkie tropy w kwestii tych eksperymentów. Na przykład to, o czym mówiłem i co się wiąże z okaleczeniami zwierząt, że to przecież, jak mówił doktor Goecher i jego grupa, w dużej mierze może być robota ludzi, którzy chcą w ten sposób zmierzyć rozchodzenie się pewnych patogenów, prawdopodobnie prionów związanych z chorobą wściekłych krów. Jeżeli ktoś chce zgłębić ten temat, to odsyłamy do naszej debaty poświęconej właśnie okaleczeniom zwierząt i ludzi. Teraz taki finalny wniosek, bo rzeczywiście w tym wszystkim dodatkowym elementem powodującym jeszcze większą konfuzję jest obecność ludzi. Oprócz tego, że te wszystkie eksperymenty obcych są tak tajemnicze i niejasne, to jeszcze dochodzi do tego wątek służb specjalnych i mamy już kompletny miszmasz, z którego w ogóle mało co można zrozumieć. Arku, jak sądzisz, czy ten element ludzki jest bardzo wyraźny w relacjach, o których dzisiaj mówiliśmy? Czy rzeczywiście służby specjalne albo różnego rodzaju tajne przedsięwzięcia mogą stać za niektórymi ze zdarzeń, o których dzisiaj mówiliśmy?
[02:05:14] - Z całą pewnością tak. Jest to bardzo fajne alibi, że można zrzucić własne badania, tak jak wspominałeś o okaleczeniach zwierząt i ludzi, na kosmitów, można zrzucić na kosmitów najnowszą technologię wojskową. Przecież wiadomo, że Blackbird był testowany na dużych wysokościach i wielu pilotów rejsowych wówczas, w latach 60. i 70., widziało przelatujące bardzo szybko obiekty błyszczące gdzieś na niebie Stanów Zjednoczonych. Wszyscy brali to za UFO, a rząd tego w żaden sposób nie negował, bo było świetną przykrywką do tych działań. Ale w pewnych okolicznościach takie wymówki nie sprawdzają się najnormalniej mówiąc. Te eksperymenty nie toczą się w Stanach Zjednoczonych. Toczą się gdzieś na zadupiu Europy, gdzieś na Ukrainie, gdzieś w jakiejś Polsce, gdzieś w zakątku Rosji, gdzie nawet krowy zawracają. One nie mają żadnego długofalowego kontekstu. Są jednostkowe i ciężko tu powiedzieć, żeby to był eksperyment typowo ludzki. Być może, że stąd, że właśnie za tymi eksperymentami, że niby porywają z całą pewnością małe, szare ludziki, a w efekcie gdzieś ktoś się przebudzi i widzi ludzi, wziął się pomysł z podpisaniem tego tajemniczego paktu o dostępie do możliwości robienia eksperymentów na ludziach, że rząd Stanów Zjednoczonych przehandlował niejako swoje społeczeństwo. Być może jest to drugie dno służb specjalnych, które starają się w jakiś sposób zawsze znaleźć broń, a najlepiej taką, która wzbudza strach albo zaufanie wśród potencjalnych wrogów. Z tym że czasy się bardzo diametralnie zmieniły. Dzisiaj ci wrogowie dawniej są wśród nas, dawniejsi wrogowie. Czasy się zmieniają i zapewne nie sposób w dalszym ciągu kontynuować takich działań. Mimo wszystko wciąż się abdukcje zdarzają, wciąż zdarzają się okaleczenia zwierząt i wciąż pokazuje się UFO, któreTak ni z gruszki, ni z pietruszki jest i nie wiadomo, co z tym zrobić na dobrą sprawę. Nie ma kontynuacji zamysłu, linii prowadzenia badań nad ziemianami. Dziękuję.
[02:08:59] - Dzięki. W tej całej dyskusji o eksperymentach obcych kryją się też inne elementy. Jeżeli spojrzymy na aktywność UFO, albo inaczej aktywność USO, czyli tych niezidentyfikowanych obiektów podwodnych lub pływających, to też możemy dojść do wniosku, że te obiekty mogą mierzyć poziom zanieczyszczenia wód. Tak naprawdę to nie muszą być żadne pojazdy. To mogą być pływające sondy. Tak samo jest z wszystkimi mini obiektami UFO, które rzeczywiście są zjawiskiem bardzo częstym, bardzo interesującym. Chodzi o wszelkie małe obiekty, często ledwie zauważalne, które mogą być wykorzystywane przez inną cywilizację do prowadzenia rekonesansu na różnych polach. Moglibyśmy o tym jeszcze wiele mówić, ale i tak odbijamy się od ściany i nie wiemy, gdzie nas to zaprowadzi. Tak mi się wydaje. Ale jeszcze zapytam Marka o to, czy jego zdaniem, tak jak zdaniem wielu sceptyków, można tą całą aktywność zjawiska UFO, także w kwestii tych wspomnianych eksperymentów, wyjaśnić działalnością człowieka taką czy inną?
[02:10:28] - Myślę, że całą nie. Oczywiście nie mam na poparcie tej swojej tezy żadnego dowodu, natomiast powiem, jak ja sądzę. Otóż myślę, że działalność UFO, działalność obcych czy w ogóle samo zjawisko jest doskonałą przykrywką do tego, żeby służby specjalne, ziemskie zupełnie, działały. Myślę, że to mogą być zjawiska zupełnie od siebie niezależne. O tyle niezależne, że UFO, różnego rodzaju aktywność tego UFO jest jednym zjawiskiem, a podszywanie się pod takie czy inne działania UFO przez służby specjalne, przez ochronę, przez służby, które mają za zadanie przykryć informacje o prowadzonych eksperymentach, tak jak to w Stanach Zjednoczonych na przykład się odbywa, to jest inne zupełnie zjawisko. Służby specjalne mają to do siebie, ci ludzie są zresztą szkoleni do tego, żeby wykorzystywać zastaną sytuację, zastane możliwości. Skoro takie zjawisko jak UFO, jak jego aktywność, różnego rodzaju badania czy też pozory badań, które UFO przeprowadza, ma miejsce, a w każdym razie są liczne doniesienia na ten temat. UFO stało się elementem kultury masowej. Pojawia się w różnego rodzaju serialach i po prostu istnieje. Dzisiaj myślę, że prosty eksperyment, wyjście na ulicę i zapytanie kogokolwiek, czy wie, co to jest UFO, myślę, że trudno byłoby spotkać kogoś, kto nie wiedziałby, czym UFO jest. Inna sprawa, jaki jest stosunek do samego zjawiska. Natomiast właściwie tak jak powiedziałem, UFO to jest element masowej wyobraźni. W związku z tym, skoro jest to taki element, to jest w takim razie świetna przykrywka do różnego rodzaju działań natury militarnej, natury eksperymentalnej. Na pewno można by tu jeszcze wymienić sporo różnych dziedzin aktywności. A zatem myślę, że zupełnie spokojnie możemy przyjąć, że część zjawisk, część obserwacji, część tego, co nawet czasami trafia na łamy gazet, do artykułów jako przejawy działalności obcych, przejawy działalności UFO, to niestety mogą być opisy działalności zupełnie ziemskich sił. Co nie zmienia faktu, bo to jest właśnie coś takiego, co uwielbiają robić media głównego nurtu, czyli na przykład znajdują jakieś doniesienie sprzed 20, 30 lat na temat UFO, a później odnajdują, że w tym czasie ktoś tam działał, na przykład jakaś armijna służba albo jakaś specjalna służba działała i w związku z tym całe zjawisko UFO to jest jedna wielka bzdura. Tak jak powiedziałem już wcześniej, niekoniecznie, a nawet wręcz przeciwnie, to może być tak, że po prostu zjawisko UFO jest na tyle nośne, na tyle dobre do tego, żeby przykrywać różnego rodzaju działania, że jest konsekwentnie przez służby, przez wojsko wykorzystywane.I to myślę, jest rzecz, którą rozmawiając o UFO, o wszelkich zjawiskach, które widywane są na niebie, warto uwzględniać. Dziękuję bardzo.
[02:14:58] - Dzięki. No cóż, dobrnęliśmy, panowie, do końca i w sumie chyba nie ma nic więcej do dodania, poza tym, że coś rzeczywiście się dzieje i ktoś rzeczywiście działa. Dziękuję wam za uczestnictwo. Jak zwykle było bardzo ciekawie. Temat był trudny, nie oszukujmy się. Jest tak, że im wnikliwiej się przyglądamy tym obcym i ich działalności, znowu się okazuje, że mniej wiemy. Ale warto rozmawiać, warto to mieć na uwadze. Warto przede wszystkim nie obwarowywać się, nie zamykać się na nowe idee. Bo jak Marek powiedział dzisiaj, prawda jest taka, że może istnieje jakiś drobny szczegół, jakaś błahostka, która może nam o tym zjawisku powiedzieć bardzo dużo, kiedyś, w przyszłości. Naszymi gośćmi byli: Arek Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Dzięki Darku.
[02:16:02] - Dziękuję. Dobranoc.
[02:16:05] - Oraz Marek Żelkowski, pisarz science fiction, autor audycji „Bibliotekarium” oraz „ABW”.
[02:16:17] - I tradycyjnie dziękujemy. Dziękujemy Marku.
[02:16:20] - Tak. Zachęcamy też do zapoznania się z kolejną antologią.
[02:16:29] - Tak, to ja może już zabiorę głos. Ostatnio, w piątek została zawieszona na YouTubie, trzeci już numer „Podpalaczy Nieba” za miesiące marzec i kwiecień. Tam blisko dziewięć godzin opowiadań krążących wokół science fiction, wokół horroru, wokół jakiejś niesamowitości, ale nie tylko. Pojawiają się też, nazwijmy to, opowiadania głównonurtowe. Na pewno dużo dobrej prozy, dużo słuchania. Zachęcam nie tylko do słuchania, ale też do nadsyłania opowiadań. Ja tylko powiem tak, że zaczęliśmy te nasze warsztaty „ABW”, a w konsekwencji także „Podpalaczy Nieba”, czyli dwumiesięcznik z opowiadaniami, w październiku zeszłego roku. Dzisiaj to są już trzy numery główne plus jeden numer specjalny. Łącznie ponad doba słuchania. Doba słuchania. Jak sobie państwo zapuścicie pierwszy numer, to jak zaczniecie słuchać, to po dobie, jeśli dacie radę oczywiście, możecie się oderwać i dopiero może się pojawić coś, co się będzie powtarzało. A zatem myślę, że całkiem niezły dorobek, jak na troszeczkę ponad pół roku działalności. Doba świetnych opowiadań. Sami się nie spodziewaliśmy z Wiktorem Żwirkiewiczem, że tak wielu dobrych autorów trafi do, w gruncie rzeczy, początkującej audycji „ABW”, do początkującego pisma. Jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim autorom. Zachęcamy wszystkich tych, którzy jeszcze się wahają i zastanawiają, czy przesłać do nas to opowiadanie, czy nie. Nie wahajcie się. Na pewno z Wiktorem krzywdy nikomu nie zrobimy, a istnieje szansa posłuchać swojego własnego opowiadania interpretowanego, tu się będę upierał, przez Marka Sęka Ivelliosa. To jest naprawdę spore przeżycie. Mnie to przeżycie w swoim czasie zafundowano i wiem, że warto. I to tyle. Myślę, że nie będę przedłużał. Zapraszam do kolejnych audycji „ABW”. Zapraszam do „Bibliotekarium”, a już teraz na YouTube wystarczy wstukać „Podpalacze Nieba” i wszystko będzie jasne. Dziękuję bardzo. Dobranoc. Wszystkiego dobrego.
[02:19:20] - Dzięki Marku. Zachęcamy zatem do odsłuchania kolejnej porcji opowiadań. No i cóż, ja również się będę z państwem żegnał. Zachęcam was oczywiście do zaglądania do majowego numeru „Nieznanego Świata”, a o tym, co w kolejnej debacie ufologicznej, poinformujemy was w najbliższych dniach, gdyż plany są ruchome i wiele się może wydarzyć. Dziękuję ci Marku, bo oczywiście trzeba pamiętać, że nad tym wszystkim czuwa niezastąpiony Marek Sęk Ivellios, bez którego tych audycji by oczywiście nie było.
[02:20:01] - A mówię do słuchot państwa równie niezastąpiony albo jeszcze bardziej niezastąpiony Piotr Cielebiaś, bez którego również tych debat na pewno by nie było. Dzięki Piotrze jeszcze raz.
[02:20:13] - Dzięki. Przypominam, że możecie wysyłać też do nas swoje relacje o spotkaniach z niezwykłymi zjawiskami, ze zjawiskiem UFO. W przygotowaniu jest kolejna audycja z relacjami, także na pewno jeszcze się tym tematem zajmiemy. Dobranoc.
[02:20:34] - Dobranoc Piotrze. Tu mówił Piotr Cielebiaś, zastępca redaktora naczelnego „Nieznanego Świata” i współprowadzący debaty w Radiu Paranormalium, a audycję od strony technicznej jak zawsze obsługiwał Marek Sęk Ivellios. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień.
[02:20:57] - Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:21:47] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:21:58] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale blogi na www.paranormalium.pl.
[02:22:24] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:22:35] - Archiwum Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:23:24] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia. Rzekło się, że tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:23:35] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.