[00:03] - Czas snu przedstawia. Witajcie bardzo gorąco, drodzy słuchacze. Właściwie już nie wiem, w ilu mówić radiach, ale na pewno w Radiu Paranormalium, Radiu Cenzura oraz w Radiu Dreamtime. Tak, będzie zmiana formuły radia, a właściwie nadawania audycji, ponieważ audycja będzie częściowo na live, ale też częściowo będzie jako audycja podcastowa. Ponieważ niestety nie mam czasu i możliwości, żeby nagrywać, a też chcę inne projekty robić radiowe, dlatego postanowiłem, że tak będzie. Natomiast przynajmniej przez pierwsze parę audycji będzie inna forma. Będzie to forma mająca na celu przeprowadzanie wywiadów ze mną oraz z Marcinem z Kuźni Wojowników. I ta audycja będzie miała taką formę. Będziemy troszkę rozmawiali o czasie snu w Kuźni Wojowników. Tak to by można było nazwać.
Dlatego ustaliłem sobie wcześniej z Marcinem, że taka forma będzie jak najbardziej najlepsza, ponieważ będziemy tutaj też troszkę lawirowali pomiędzy bardziej a mniej doświadczoną osobą. Oczywiście doświadczoną będę ja, natomiast Marcin z racji tego, że jest troszkę mniej doświadczoną osobą, będzie, tak przypuszczam, zadawał ciekawsze pytania i dzięki temu będzie to wszystko fajnie wyglądało. Dlatego będzie inna forma tej audycji. Mam tutaj Marcina na linii i już go zapraszam do naszej wspólnej audycji. A zarazem zapraszam was do wysłuchania, oceniania, komentowania i zadawania pytań. Jeżeli jakieś pytania będziecie mieli, to bardzo proszę was o wysyłanie pytań, jakie byście chcieli, abym wam poruszył, odpowiedział na nie, do Radia Paranormalium oraz do Radia Cenzura. Kontakty sobie znajdziecie na pewno bez problemu, a jeżeli nie, to wyszukiwarka internetowa: Radio Paranormalium, Radio Cenzura. Radio Dreamtime jako tako nie ma swojego maila. Ewentualnie możecie znaleźć Radio Dreamtime na Facebooku, ale myślę, że najlepiej będzie, jeżeli właśnie w tamte miejsca będziecie wysyłali informacje. Także już nie przedłużając, zapraszam was do naszej rozmowy, którą przeprowadzał będę z Marcinem z Kuźni Wojowników z Radia Cenzura.
[02:35] - Witajcie moi drodzy słuchacze. Tutaj mówi Marcin, Kuźnia Wojowników. Dzisiaj zaczynamy kolejną odsłonę.
[02:42] - Witaj Marcinie.
[02:44] - Dzisiaj jeszcze w ramach wstępu powiem, że spotykamy się z człowiekiem, który podróżuje w inne wymiary, po różnych galaktykach. Przemierzasz też różne miejsca i przyjmując niewinną postawę, gdzie przeciętny człowiek powiedziałby, że on tylko śpi, ty doświadczasz niewiarygodnego, wchodząc w stany LD, jak wiem, świadomego snu i out of body experience.
[03:14] - LD, OOBE to są dwie różne sprawy, ale to też są jeszcze inne śnienia. Są sny programowalne, są jeszcze zupełnie inne śnienia.
[03:23] - To co? To ja ciebie witam, witam moich słuchaczy.
[03:25] - Witam i witam również słuchaczy Radia Cenzura.
[03:30] - Dziękuję. W takim razie ja jeszcze do Paranormalium pozdrawiam wszystkich słuchaczy oraz Dreamtime. Tak jak mówiłeś, zrobimy taką serię, ale ja myślę, że ta seria będzie bardziej pod kątem czasu snu. Żeby to pociągnąć w innej formie. Ale to już będziemy rozmawiać później. Teraz przejdźmy może... Najpierw z nami jest Luby. Człowiek, który snami zajmuje się już dość długo. Jak u ciebie się to zaczynało? Jak ty zaczynałeś swoją przygodę ze świadomym snem i tego typu tematami?
[04:16] - Z tymi tematami byłem właściwie od zawsze związany, odkąd ja pamiętam. Jak już w którejś audycji wspominałem, a nie wiem, czy też czasami w ostatniej audycji nie wspominałem, generalnie zawsze wokół mnie działy się jakieś dziwne zjawiska, dziwne rzeczy, które nie do końca zawsze mogłem wytłumaczyć. Ale tak naprawdę wszystko zaczęło się od momentu, kiedy mniej więcej gdzieś około ośmiu lat, dziewięciu, chyba 1986 rok, jak dobrze pamiętam, miałem śmierć kliniczną i trafiłem do szpitala. Przeleżałem tam kilka miesięcy. I w tym czasie oczywiście spałem.
[04:49] - W jakich okolicznościach?
[04:53] - To była choroba. Nie będę mówił bardziej szczegółów. To była po prostu choroba.
[04:57] - Przeżyć śmierć kliniczną to jest chyba bardzo duże przeżycie. W jakich okolicznościach można coś takiego wywołać?
[05:03] - Do tego dojdę jeszcze troszkę później. To też nie ma sensu całej mojej historii opowiadać, ale po prostu trafiłem do szpitala, byłem leczony, a ponieważ byłem zawsze taki, że chodziłem własnymi ścieżkami, jakoś nigdy nie chciałem się z nikim zidentyfikować, to trafiając do szpitala, musiałem po prostu uciec z tego szpitala. Było to bodajże Burze Ciało, wtedy kiedy procesja chodziła po ulicach, a ja oczywiście jako młody młokos w piżamie szedłem sobie do domciu.
[05:36] - Uciekłeś ze szpitala?
[05:38] - Proszę?
[05:39] - Ty uciekłeś ze szpitala normalnie?
[05:41] - Oczywiście, jeszcze w tym samym dniu rano moja mamusia mi przyniosła parę rzeczy i mleko w słoiku, różne rzeczy w reklamówkę. I oczywiście ja z tym wszystkim uciekłem do domu, przystakując przez płot oczywiście wszystko potłukłem. Zresztą mój przypadek był w lokalnych mediach opisywany . Tak to było ze mną. W każdym razie przez całą trasę oczywiście nikt nie zauważył tego. Ja po prostu uciekłem do domu. Poszedłem do domu. Ponieważ mieszkam na trzecim piętrze, poszedłem na trzecie piętro, zapukałem. Nikogo nie było. Ledwo co zobaczyłem przez okno, że idzie procesja.
Dopiero się skapowałem, że jest procesja. No i co? Pozostali mi tylko jakaś rodzice w domu. Ale w szpitalu się już skapowali, że uciekłem, więc nagła akcja poszukiwawcza. Do dziś pamiętam jak jedną i drugą klatką chodzili pielęgniarze, żeby mnie złapać. Ja się schowałem. Między piętrami są takie skrzynki, nie skrzynki, tam są gazomierze i tak dalej pochowane. Ja się jakoś tam schowałem. Ci lekarze chodzili z góry, z dołu, z góry, z dołu. Nie mogli mnie znaleźć.
Dopiero jak się chyba ja się musiałem poruszyć czy coś i któryś z lekarzy przechodząc usłyszał to. No i mnie znaleźli. Wpakowali mnie oczywiście do karetki. W połowie drogi, na moście między domem a szpitalem straciłem przytomność. I to był pierwszy moment, kiedy tak naprawdę wyleciałem poza ciało i o nim opowiadam. Wiem, że mnie zawieźli do tego szpitala i wtedy nie pamiętam już dokładnie, ile to było, ale około trzech miesięcy byłem w śpiączce.
[07:09] - Słuchaj, jeszcze poruszając temat, to jest tak, jak nieraz na filmach pokazuje się moment jakiegoś wypadku czy coś, wychodzi ciało i obserwuje daną sytuację. Czy ty byłeś takim?
[07:21] - U mnie to wyglądało tak, że jak jechałem karetką, to tak jakbym wzrokiem prześwitywał karetkę, czyli normalnie widziałem niebo i tak dalej. Mimo że byłem w karetce w środku, ja wzrokiem sięgałem poza tę karetkę. W pewnym momencie tak jakbym dostał takiego impulsu czy coś tego typu rzeczy i mnie wyrzuciło już poza ciało i już byłem nad tą karetką. Karetka jechała, a ja za tą karetką tak jakby na takiej gumce był, jakbym był ciągnięty za tą karetką. Jechałem, jechałem, obserwowałem to przez jakieś minutę, może dwie i straciłem przytomność. Po prostu usnąłem. Dopiero się ocknąłem tak naprawdę po tych trzech miesiącach. Ale w tym czasie, kiedy byłem w szpitalu, był taki moment, że też się przebudziłem i w momencie, kiedy się przebudziłem, to trwało to gdzieś około tygodnia i po tym tygodniu znowu zapadłem w śpiączkę. Tak to u mnie wyglądało. Ale co ci mogę jeszcze powiedzieć?
W tym czasie między tym pierwszym zapadnięciem a drugim trwało gdzieś około tygodnia czasu. Do mnie do pokoju się wprowadził taki jeden człowiek młody. On miał wtedy 42, 43 lata. Ja miałem wtedy osiem, dziewięć lat. Jakoś tak. Troszkę żeśmy zaczęli rozmawiać. Zacząłem rozmawiać z nim. On mi różne rzeczy tłumaczył. Ja tam wiadomo, nie rozumiałem, bo byłem za młody, ale pamiętam na przykład rozmawiać i go pytałem. To koleś był taki, który kilka razy już trafił do szpitala przez alkohol.
Po prostu miał zniszczoną wątrobę. Wychodził dwa, trzy, cztery miesiące, pół roku i wracał z powrotem. I to była osoba, z którą spędziłem pamiętam wtedy około tygodnia czasu. Później znowu zapadłem w kolejną śpiączkę. Jakoś tak to było, że po prostu zapadłem. Nie pamiętam tych szczegółów dokładnie. Natomiast mam całą oczywiście dokumentację w domu. W każdym razie jak rozmawiałem z tym człowiekiem, to jakoś tak się fajnie zaprzyjaźniliśmy między sobą, że spędzaliśmy dużo czasu. Przez ten okres tygodniowy wychodziliśmy na przykład po śniadaniu na ławeczkę sobie, rozmawialiśmy o różnych rzeczy albo ja sobie chodziłem po szpitalu, zwiedzałem różne pokoje, witałem się z ludźmi i tak dalej. I wiesz, zapadłem później w śpiączkę i w tej śpiączce również z tą osobą rozmawiałem.
Prawdopodobnie to były jakieś dostrojenia, gdzie po prostu dostrajałem się do niego w momencie, kiedy on spał. Tam też oczywiście pojawiła mi się taka postać też takiej właśnie osoby, takiego coś à la Gandalfa, takiego mnicha z dużą czapą, która mi dużo rzeczy opowiadała. I pamiętam, że dużo ludzi mi się na przykład też pytało, co się tam właściwie działo, jak ta śmierć moja kliniczna wyglądała, bo ludzie opisują nieba, ludzie opisują jakieś dziwne przeżycia i tak dalej.
[10:14] - Tunele.
[10:14] - Proszę?
[10:16] - Tunele.
[10:17] - Tunele i tak dalej. No i właśnie u mnie było to zupełnie inaczej. U mnie to było coś takiego, jakbym był w pętli, czyli właściwie cały czas mi się powtarzał jeden, jedna chwila, jeden dzień tak jakby. Tam nigdy nie było ciemno. Tam zawsze była taka jakby mglista, szarawa pogoda, słoneczna, ale nie tam, że padało czy coś. Chodziłem, on mi tam też ten właśnie powiedzmy nie ten koleś, który był ze mną w pokoju, z którym się dostrajałem, tylko ta druga już postać, która mi się w tej śmierci klinicznej pojawiała, opowiadała mi różne rzeczy i była też właśnie taką To do dnia dzisiejszego pamiętam, jak on mi to powiedział, że ja muszę przeżyć, bo ja mam coś w życiu do zrobienia. Wiadome, każdy człowiek sobie mówi: „A, jakąś misję mam w życiu”. No ale wiesz, ja wtedy jako dziewięciolatek gdzie ja tam jakąś misję mogłem mieć, prawda? Natomiast takie coś mi powiedział, że ty musisz przeżyć i przeżyjesz, bo ty masz coś do zrobienia w życiu. I pamiętam później już, kiedy się już wybudziłem...
Aha, jeszcze pamiętam, jak w pewnym momencie było coś takiego, że ja leżałem na tym łóżku. To oczywiście jeszcze było w trakcie śmierci klinicznej i na łóżku siedział ten człowiek, z którym tam spędzałem w pokoju, bo było nas dwójka i w pewnym momencie on siadł na rogu, tak na środku gdzieś mniej więcej tego łóżka i powiedział, że on po prostu będzie się już ze mną żegnał. I to był ostatni moment, kiedy go zobaczyłem w snach. I jakoś było tak, że ja po tym spotkaniu jakoś jeszcze dwa, trzy razy obracałem się głową w różne strony pokoju i w pewnym momencie się odwróciłem i on mi z tego łóżka zniknął. I później jakoś było tak, że nagle się jakoś obudziłem. Z relacji już oczywiście to mówię tak, że to pielęgniarki to opowiadały. Ja wtedy jeszcze dochodziłem do siebie. Byłem bardzo gruby wtedy jako małe dziecko, ponieważ byłem karmiony cały czas dożylnie. Tymi solami czy coś takiego, żeby karmić organizm czymś. Pamiętam, że jak już doszedłem do siebie po jakimś czasie, to w pewnym momencie zapytałem pielęgniarki i okazało się, że gościu umarł.
I to był chyba ten moment, kiedy on się ze mną spotkał już w tej sferze po drugiej stronie. Dla mnie OOBE, LD to tak naprawdę jest bardzo podobne zjawisko. To właściwie chyba jest ta sama strefa, w której się odbywa śmierć kliniczna. To jest tylko kwestia może innych częstotliwości i tak dalej, ale i tak trafiamy wszyscy do tego jednego miejsca. Jeszcze kończąc tę historię z tym szpitalem, pamiętam, że było jakoś tak, że bardzo moją matkę męczyłem, bo jak później poznałem nazwisko tego gościa i pojechaliśmy, bo okazało się, że to były rodzinne miejscowości niedaleko mojego miasta, na wsi mojej rodziny. Znaleźliśmy ten grób oczywiście i poszedłem wtedy, zapaliłem tę świeczkę. To było naprawdę wtedy dla mnie mega przeżycie. To było gdzieś po jakimś roku czasu, jak wyszedłem ze szpitala, może troszkę mniej, ale tak to wyglądało. I od tego się tak naprawdę u mnie to wszystko zaczęło. Później wróciłem do domu i zacząłem interesować się dziwnymi, niewytłumaczalnymi zjawiskami.
Zacząłem też czytać jakieś gazety, kupować sobie i tak dalej. W wieku 12-13 lat wykazałem ojcu na przykład legitymację do biblioteki i brałem niby na niego książki związane ze spirytyzmem, z duchami.
[14:07] - W wieku 13 lat?
[14:09] - Tak. Medytacją wtedy. To był też taki młodzieńczy okres, że jak wszyscy młodzi ludzie chcieliśmy wtedy po prostu ćwiczyć karate, medytację i tak dalej. Pewnie też takie coś miałeś, bo większość młodzieńców przechodzi to.
[14:25] - Ja w kosza bardziej grałem.
[14:26] - Ja też grałem. Wracając do tego, zacząłem też czytać książki o medytacjach. Zacząłem kung fu, karate, gdzie się te ruchy dziwne wykonuje, ja też to robiłem. Zacząłem medytować, zacząłem ćwiczyć koncentrację i ponieważ mieszkałem w pokoju z bratem, to kiedy brat szedł o 10 czy tam 9 wieczorem spać, ja się kładłem, odczekałem chwilę, aż on usnął. Siadałem sobie na środku pokoju, żaluzje, wszystko zasłaniałem, żeby była ciemnica i uczyłem się koncentracji. Tylko lekkie, maluteńkie światełko dawałem, bo to też jest dobra metoda właśnie na wyćwiczenie koncentracji. Dawałem leciuteńką lampkę na wyłącznik światła i dzięki temu ćwiczyłem koncentrację. Chodziło o to, żeby nie zamykać, nie mrugać oczami. I naprawdę jest to możliwe. Da się to zrobić, nawet można parę minut wytrzymać.
I ja tak ćwiczyłem. I któregoś razu wszedłem w taki jakiś dziwny stan, że nagle będąc w pokoju, leciałem nad górami. Zrobiło mi się takie jakby rybie oko, jak to często jest w OOBE na przykład. Teraz już wiem, że to jest OOBE. I ja nagle leciałem.
[15:43] - Wytłumacz mi jeszcze dokładnie OOBE co to znaczy, ze względu na to, że te pojęcia, które tutaj są poruszane, to możesz ty znać. Ja mogę orientować się mniej więcej, co to znaczy, a nasi słuchacze mogą w ogóle nie mieć pojęcia, o czym mówię. Także uściślijmy to. OOBE to jest out of body experience.
[16:03] - Out of body experience, czyli wyjście poza ciało, a lucid dreams jest to marzenie senne. Jedni to łączą, że to jest tak naprawdę jedno i to samo. Ja to rozdzielam. Uważam, że to nie jest to samo. Natomiast według mnie LD, czyli lucid dreams, świadome śnienie jest wyższym stanem od OOBE. I to nie tylko ja tak wymyślam sobie, bo tak jak już wspominaliśmy we wcześniejszej audycji, w której braliśmy udział, jeżeli ja jestem zwykłym człekiem, więc mnie nikt nie musi słuchać, ale wydaje mi się, że na przykład taki pan jak Jarek Bzoma jest większym autorytetem dla różnych ludzi. Dlatego skoro on to mówi też, to jednak chyba rzeczywiście tak jest. I to rzeczywiście są inne stany, to widać, bo lucid dreams można wykorzystać do osiągnięcia stanu OOBE. I powiem dziś już z perspektywy lat, że jest to łatwiejsze niż mocowanie się z własnym organizmem i próbowanie wyjść na siłę. Bo przeglądając, czytając różne fora, ludzie strasznie chcą mieć to OOBE i idą pod górkę.
A żeby osiągnąć OOBE i nie mówię o spontanicznym, nie mówię o takim szybkim, bo można też zrobić takie szybkie, ale to trzeba się wyszkolić. Natomiast takie zwykłe OOBE to jest proces, który zaczyna się mniej więcej po 40-50 minutach, czyli trzeba przejść te wszystkie fazy dostrajania się. Najpierw oddech, dotleniasz organizm, oddychasz tak, jak to Abark w swoich audycjach mówi. Masz takie jakby obniżenie częstotliwości. Niektórzy to czują jako kliknięcie. I dalej, i dalej. Ale pytałeś się, co to jest OOBE i co to jest lucid dreams. Lucid dream to jest po prostu świadome śnienie. To jest śnienie jakby wewnątrz siebie. Tak to najprościej mogę wytłumaczyć.
[18:06] - Najprościej to na przykład zasypiasz i sobie myślisz o tym, co będziesz śnił. Czyli kontrolę masz nad tym, co śnisz.
[18:12] - Tak, wtedy już jest programowalny sen. Wtedy już programujesz ten sen. I rzeczywiście da się tak zaprogramować sny, że będziesz miał to, co będziesz chciał.
[18:24] - Ja tutaj takie pytanie do ciebie, bo słyszałem o tym, że Doświadczając tych świadomych snów, ty jako człowiek, jako osoba normalnie funkcjonująca w społeczeństwie, nieśniąca, możesz nabierać doświadczenia. Czy to jest prawda, że możesz się w czasie świadomego snu uczyć jakichś rzeczy? Jak to mniej więcej wygląda? Bo to jest bardzo ciekawe. Jeżeli doświadczasz czegoś w czasie snu, a to efektuje na twoje umiejętności w realnym świecie, to przecież to jest bardzo dobry sposób podniesienia swoich kwalifikacji.
[19:00] - Żeby to wszystko zrozumieć, to trzeba zacząć praktykować. Ale rzeczywiście tak jest. I to nie jest wymysł, ponieważ już współcześni badacze robią takie badania. Właściwie robili, dalej pewnie jeszcze gdzieś robią różne instytuty, ale dzisiaj ćwiczenie OBE jest czymś naturalnym. Dzisiaj właściwie każdy sportowiec, który ćwiczy, praktykuje również OBE. Oczywiście ja robię OBE w sposób naturalny, ale są też różne urządzenia. Można sobie takie urządzenia kupić. Swego czasu w Polsce promował to Adam Bytof, jak dobrze pamiętam. Takie urządzenie specjalne, które zakładałeś sobie na głowę i ono cię wprowadzało. Ja nie miałem tego urządzenia, ale miałem takie urządzenie kiedyś, ponad 10 lat temu, jak przyjechałem do Anglii, to się uczyłem języka angielskiego.
I powiem ci, że było to urządzenie mega. Także Sitę jak najbardziej polecam, ale Sitę również wykorzystywałem do uczenia się języka angielskiego, ale również wykorzystywałem właśnie do osiągania stanów OBE albo lucid dreams.
[20:09] - Sita to są takie specjalne okulary do nosa. Powiem szczerze, że ja to kiedyś kupiłem, żeby się uczyć angielskiego, ale ja spałem.
[20:27] - No właśnie.
[20:27] - Ja zasypiałem. Może właśnie w czasie tego spania mi coś do głowy wchodziło, ale ja ci powiem, że namacalnie, w sposób bezpośredni, nie. Ja wtedy nie miałem zielonego pojęcia o tym. Czytałem coś o rzeczach typu poprzednie wcielenia czy coś takiego, interesowałem się, ale to nigdy na mnie nie działało. Byłem za bardzo chyba sceptyczny albo za bardzo oporny, może nawet tego do końca nie rozumiałem, o co w tym wszystkim chodzi. Dzisiaj patrzę na to zupełnie inaczej. I tak jak mówię, ja spałem, gdy używałem tych okularków, w nocy zasypiałem. Także mi to nie dawało żadnego... Może w czasie spania, ale to już jest nieweryfikowalne, jak to wszystko wchodzi w podświadomość. W sposób bezpośredni tego nie odczujesz.
[21:14] - No tak. Natomiast ja to urządzenie wykorzystywałem i rzeczywiście to urządzenie na mnie działało. Bardzo proste urządzenie. W tle puszczałeś sobie muzyczkę, dostrajałeś się, miałeś taki dzyndzel nad nosem. On po prostu twój oddech mierzył, badał i dostrajał. Jeżeli na przykład zasypiałeś, dlatego się trochę dziwię, że zasypiałeś, bo tam było takie specjalne urządzenie, które twój oddech badało i jeżeli zasypiałeś, to dostawałeś w uszy taki specjalny sygnał, żebyś nie usnął.
[21:42] - Jeszcze takie dwie diodki były czerwone jakieś takie, co się świeciły.
[21:46] - Tak. Ale w każdym razie poczekaj, bo za dużo wątków poruszamy. OBE, tak jak powiedziałem, według mnie do pewnego momentu OBE jest niżej, ale później właściwie tak naprawdę już nie ma znaczenia, czy to jest OBE, czy to jest LD, bo jeżeli lecisz w sferę kosmiczną, to właściwie jesteś już w innej rzeczywistości. OBE, LD to są tak naprawdę tylko techniki, metody wychodzenia poza ciało. Dlatego takie rozdrabnianie to jest zajmowanie się pierdołami, bo tak naprawdę chodzi o efekt końcowy, o cel, a nie o sposób, w jaki to osiągasz. Ja bym to tak określił. Dlatego nie chciałbym rozdrabniać, czy to OBE, czy LD. Jasne, czasami się przez moje gardło przewiną te słowa, natomiast wolałbym jednak mówić po prostu sen i koniec. I to by było najbardziej rozsądne podejście do tego. Zresztą to nie tylko ja do takich wniosków doszedłem, bo nawet mój redakcyjny kolega Tomasz z Radia Nafali również w ten sposób mówił.
Do pewnego momentu jest to rozgraniczanie, a później to właściwie już nie ma znaczenia. Natomiast jeszcze kontynuując ten wątek, o którym wcześniej mówiłem, kiedy właśnie w tym pokoju siedziałem sobie, medytowałem, bardzo dużo medytowałem, już od małego praktycznie medytowałem. Leciałem sobie wtedy nad tymi górami w trakcie medytacji i w pewnym momencie pojawiły mi się jakieś takie runy i pojawiła mi się taka czarna postać takiego jakby diabła. Nie wiem, jak by to określić. I to był moment, kiedy się tak naprawdę przestraszyłem wyjścia poza ciało i odrzuciłem to na parę lat. Dopiero gdzieś tak mniej więcej znowu gdzieś w wieku 14, 13 lat zacząłem znowu medytować, zacząłem się uczyć. Wtedy byłem dość aktywny fizycznie, ćwiczyłem, biegałem, uprawiałem lekkoatletykę, nie paliłem, nie piłem alkoholu i tak dalej. Żadnych takich rzeczy.
[23:51] - 14 lat mając to ciężko pić alkohol.
[23:57] - Oj, byś się zdziwił. Dzisiaj to już 13-latki nawet albo 12-latki próbują.
[24:02] - Dziś to może tak.
[24:04] - Także tak to wyglądało u mnie. I później szkoła średnia, ponieważ dojeżdżałem właściwie od 15. roku życia ciągle byłem w rozjazdach. Do dnia dzisiejszego jestem ciągle gdzieś w rozjazdach, ponieważ musiałem do szkoły codziennie rano wstawać, musiałem dojechać też parędziesiąt kilometrów, później znowu jeszcze wrócić do domu, się przygotować i tak dalej. Człowiek to po prostu odrzucił. Później zaczęła się kariera, jedne studia, drugie, trzecie studia i tak dalej. Ale w trakcie studiów też już nie raz się przekonałem i też próbowałem wykorzystywać właśnie tę transę, bo to też trzeba jeszcze odróżnić, bo można się też wprowadzać w transę i niekoniecznie mieć snu. Można w transie wykorzystywać trans do tego, aby bilansować, energetyzować sobie własną energetykę. Dzisiaj też to zrobiłem i muszę ci powiedzieć, że jest to coś przepięknego. Normalizacja, bawienie się swoją własną energetyką, łatanie dziur tam, gdzie masz przecieki, bo są takie jakby czarne plamy tu widać, gdzie widzisz te ubytki swojego ciała energetycznego.
W momencie, kiedy masz czysty kontakt ze swoją duszą, o której niektórzy twierdzą, że tego nie ma. Okej, zostawiam to bez komentarzy. Zawsze uważam, że to jest kwestia doświadczenia. Jeżeli czegoś nie doświadczysz, to nie możesz o tym mówić. Tak jak to kiedyś w Radiu Paranormalium powiedziała Conchita w jednym z wywiadów bardzo mądre słowa. Do dnia dzisiejszego te słowa zresztą pamiętam, że bez doświadczenia nie ma zrozumienia. Jeżeli czegoś nie doświadczysz, to nie możesz o tym rozmawiać. A to, że tak jak mieliśmy przykład w ostatniej audycji naszej wspólnej, gdzie jeden z słuchaczy próbował nam wyjaśnić formułki z Wikipedii czy z czegoś, to dla mnie to nie jest żaden argument.
[25:54] - Ja ci szczerze powiedziawszy, tutaj się przyznam, że zacząłeś opowiadać o tych łataniach dziur i tak myślę: „O kurczę, tutaj już takie jest moje niezrozumienie, że będzie ciężko”.
[26:07] - Tu trzeba też zrozumieć jedną rzecz, bo dla wielu ludzi-
[26:10] - Tak jak mówisz, praktyka. Czy praktyka by mi jakoś tam może wskazała, o co chodzi?
[26:16] - Tak. Dla wielu ludzi jest niepojęte to, że jest coś więcej niż mniej. Dziś taka jest prawda, że tak jak Alan Watts kiedyś powiedział: „Dzisiaj ludzie martwią się tym, że się martwią, że się martwią”.
[26:30] - Tak. To jest...
[26:32] - Właśnie. Dlatego mówię: doświadczenie, ćwiczenie. Czytanie książek owszem, wszystkim się trzeba interesować, ale używać swojego logicznego mózgu myślenia i wyjmować to, co jest najlepsze dla nas w danym momencie. To jest najlepsza rada. W każdym razie trzeba też mieć pojęcie i trzeba też wiedzieć o tym, że nie żyjemy tylko tutaj, w tej rzeczywistości. Natomiast są jeszcze inne rzeczywistości. Dla mnie dzisiaj przełączanie się pomiędzy tymi rzeczywistościami jest tak, jakbym wstał teraz z łóżka i wyszedł sobie na ogródek. Oczywiście mówię to w uproszczeniu, bo jednak tu trzeba się położyć, jednak trzeba się w jakiś trans wprowadzić. Ale jeżeli masz już dobrze wyćwiczony mózg, wytrenowany, bo albo trzeba mieć predyspozycje, albo trzeba być wytrenowany, to właściwie kwestia czasu. Ja na przykład bardzo często wykorzystuję takie doładowanie się energetyczne, ponieważ pracuję w trybie nocnym, więc często o 7.00 rano wychodzę z pracy i mam bardzo krótki czas na to, żeby wrócić do domu, coś zjeść, chwilkę się przespać, a czasami nawet w ogóle nie i jechać na lotnisko.
Dlatego ja wtedy takie coś wykorzystuję, że bardzo szybko wprowadzam się w transy i w tych transach operuję moją energią, uruchamiam odpowiednie pola energetyczne, czakry tak, aby doładować się jak najszybciej. To jest mega doładowanie. I nawet czasami jest tak, że po takim mega doładowaniu jestem w stanie jeszcze dwa dni funkcjonować później. Natomiast po tych dwóch dniach jest takie padnięcie, że człowiek musi się jednak przespać, bo deficyt snu jest niewskazany. Były eksperymenty, jak dobrze pamiętam, nawet chyba w latach 60. przeprowadzane. Gościu chyba wytrzymał jeden tydzień, jak dobrze pamiętam, i musieli przerwać eksperyment, bo gościu już miał omamy. Także deprawacja snu dzisiaj jest naprawdę poważnym problemem na całym świecie, bo dzisiaj ludzie pracują tak naprawdę po 12 godzin. Nie mają czasu na to, żeby siąść w domu, ugotować, zrobić sobie własny chleb, tylko idą do marketu, kupują jakiś najtańszy chleb, który właściwie nie jest chlebem, tylko jakąś masą sprowadzoną z Chin gdzieś na statkach, która-
[28:56] - Poczekaj. Tutaj przerwijmy. Żebyśmy się zrozumieli, to są ludzie tacy, którzy nie mają pojęcia, co się dzieje. Nie wiem, czy słyszałeś o programie depopulacji. To są ludzie, którzy są pomału odcinani. Także nie ma co już wspominać o takich sytuacjach, bo ja coraz więcej ludzi widzę, którzy naprawdę rezygnują z takich rzeczy i przechodzi to w zupełnie inny stan. A tamci ludzie trudno. Ja bym nawet sugerował, żeby się na nich nie skupiać, bo niech się bawią tymi zabawkami, jakie mają, niech robią to, co robią. Efekt jest taki, że pokolenia zostają odcinane. Są to takie słabsze jednostki.
Trochę nieładnie mówić o ludziach coś takiego, ale jeżeli się nie interesujesz, nie idziesz z falą przemian, które są na świecie, to tak to się dzieje. Także myślę, że tutaj ludzie już bardziej bym powiedział, że ogarnęli swoje podwórka, bo ja takich ludzi poznaję i coraz więcej ludzi takich widzę, że są. Także skupiajmy się na tych takich, nie wiem, czy można powiedzieć pozytywach, ale na tych takich właśnie ludziach, co to człowieczeństwo podnoszą troszkę wyżej niż tam niżej. Także taka drobna tutaj uwaga.
[30:15] - Zgadza się. Dzisiaj jesteśmy w takich czasach, że jeżeli ktoś wyłamuje się spod tego całego ogółu, tak jak nam system nałożył, to jest uznawany za wariata i za świra, psychola. Jak można rozmawiać wielu ludzi to jest po prostu sen.
[30:35] - Dlatego dla mnie na przykład, jeżeli chodzi o samochody, to jest tylko samochód, a inny ci rozbierze samochód na śrubki i powie ci, co ma pod przykryciem, pod nakryciem, z którego roku i jak. Każdy ma swoje zabawki. Tym, co się interesuje, to się interesuje. Nie ma co dyskutować. Jak wejdziesz w temat, z tego, co ja tutaj opowiadasz i słuchasz, interesowałem się wcześniej troszeczkę, wiedziałem, że te sny są, jakieś wychodzenia, jak miałem okazję, to słuchałem co po niektórych i to jest naprawdę bardzo ciekawy temat, tym bardziej jak tutaj chcę dodać, że można go wykorzystać w sposób bezpośredni, żeby udoskonalić siebie w realnym świecie. Tak jak przed chwilą było powiedziane, że sportowcy ćwiczą w czasie snu tanie OBE czy oneirobe.
[31:31] - Obe. Też możesz to ćwiczyć.
[31:35] - Także podnosząc swoje umiejętności w życiu na co dzień, to jest coś niesamowitego, bo nie tracisz dodatkowo czasu na to, żeby się rozwijać.
[31:47] - Ja ci nie jestem w stanie teraz tych badań przytoczyć, ale takie badania rzeczywiście były robione i ci ludzie naprawdę mieli lepsze osiągi. Ja nie mówię, że będziesz miał mega.
[31:57] - To na samą logikę. Jeżeli ty jesteś w stanie coś doświadczyć, twój umysł przeanalizować. Ja tam nie mówiłem o sportowcach. Ja czytałem kiedyś, to było chyba gdzieś nawet z tych źródeł mainstreamowych, które są dla mnie nie za bardzo wiarygodne, bo są mainstreamowe, ale to raczej potraktowałem jako ciekawostkę i to było na zasadzie, że mówcy czy jakieś przemówienia mieli wygłosić, ćwiczyli to wcześniej w czasie spania i tego typu umiejętności nabierali wcześniej. Także jeżeli ktoś ma opory ze startnięciem swojej audycji, tutaj zachęcam, zapraszam do Radia Cenzura. Jesteśmy otwarci na nowych członków i nowych prowadzących. Także jeżeli bym miał pewne obawy co do wystąpienia publicznie czy coś, może popróbować sobie w czasie snu. I tu już jest pewien krok. Można się zorientować, czy to komuś może się w tym spełnić. Korzyści są w sposób bezpośredni.
Mogą się ludzie śmiać i mogą sobie mówić: za dziwactwo. Ja poznałem już tak różnych dziwnych ludzi, że dla mnie nic dziwnego. Trudno mi powiedzieć, bo jeszcze nie poznałem wszystkich ludzi na świecie i nie wiem, co tam na dobrą sprawę za dużą kurtyną się ukrywa i za małą kurtyną albo za małymi kurtynami, bo to różnie może być. Wróćmy do śnienia. Przepraszam, że tak odbiegłem troszeczkę od tematu, ale jeszcze jedno pytanie. Jeżeli jesteśmy w tej sferze takiego wyłamywania się spod systemu czy spod tego, czego nas nauczyli w czasie naszego wychowania, w czasie dzieciństwa, tego, czym byliśmy karmieni od samego początku i w ten system, w jaki zostaliśmy wtłaczani. Powiedziałeś, że trzy kierunki skończyłeś. Moim zdaniem edukacja to jest programowanie człowieka, żeby był niewolnikiem czy wtłoczony w ten system tak, żeby on był jednostką, która funkcjonuje. Po skończeniu trzech kierunków, czyli po przejściu tej całej edukacji, to jest bardzo duży program i jeszcze skończeniu trzech kierunków studiów. Jak to się stało, że ty wyłamałeś się i odszedłeś od tego schematu, który był wtłoczony?
Ty też wychowywałeś się w Polsce i podejrzewam, że kilkanaście, kilkadziesiąt pierwszych lat spędziłeś w Polsce. Wyłamałeś się od tego, czym był twój umysł zaprogramowany. W jakich okolicznościach? Kiedy to się stało i co do ciebie przemówiło, że jest troszeczkę inaczej niż nam sprzedają mass media?
[35:05] - Przede wszystkim przełomowym momentem był wyjazd z Polski. Tak naprawdę za granicą zauważyłem to, że można patrzeć trochę z szerszej perspektywy. To znaczy widzieć Polskę, ale troszkę z dalsza, ponieważ ja zawsze starałem się być obserwatorem, zawsze ludzi obserwowałem, zawsze mnie to fascynowało, jak ludzie się zachowują i rozmowy z ludźmi, jak reagują na dane sytuacje. I bardzo często uważałem, że ludzie robią coś tak naprawdę wbrew sobie. Ja na przykład swego czasu pracowałem w firmie w Polsce na bardzo wysokim stanowisku jednej z największych firm w Polsce zbrojeniowych. Nie powiem stanowiska, żeby tam nie było identyfikacji jakiejś.
[35:51] - Żebyś nie został odstrzelony.
[35:58] - Natomiast firma zatrudniała ponad 2000 ludzi. Ja pamiętam doskonale rozmowy z ludźmi, którzy tam pracowali. Ja pamiętam rozmowy, kiedy rozmawiałem z nimi i na przykład ja się pytałem: a czy wy wiecie na przykład, że wy bierzecie udział w zbrodni? Oni: jak to, jakiej zbrodni? Co ty pierniczysz? A ja mówię: produkujecie broń. No tak, produkujemy, bo trzeba pracować, trzeba zarabiać i tak dalej. Mówię: no tak, ale przez tą broń tak naprawdę ktoś gdzieś na świecie ginie. Ale to nie my. My produkujemy.
Rozumiesz, o co chodzi? I to mi zaczęło zadawać takie też dziwne pytania. Wracając do tego wcześniejszego wątku, w momencie, kiedy wyjechałem, już podjąłem decyzję, że tak naprawdę w kraju nie mam czego szukać. Pomimo tego, że mam studia porobione, pomimo że w kilku językach potrafię rozmawiać, to właściwie ten kraj mi nic nie daje. Ja tu się duszę, ja nie jestem w stanie wytrzymać w tym miejscu. Ja muszę zmienić lokalizację, bo wszędzie, gdzie pójdziesz, to jest tak zwane poływanie się po głowach. I powiem szczerze, że wolałem nawet zejść na niższą nizinę, co teraz zresztą już po latach zbieram plony, bo nagle się okazuje, że ludzie się dowiadują, że takiego zdolniacha mieli w pracy. Programistę, komputerowca w branży IT i tak dalej. A tu nagle koleś sobie robi, obserwuje ludzi, tu z tym porozmawia, tam sobie porozmawia i tak dalej. I nagle po latach się okazuje, że to była taka moja taktyka, że chciałem się troszkę zniżyć do niższego poziomu, żeby zrozumieć pewne rzeczy.
Może nie będę mówił tak prywatnie już swoich prywatnych do końca rzeczy na antenie. Natomiast potrzebowałem tego wyjazdu, bo ono mi uświadomiło jedną rzecz, że ono w ogóle świadome śnienie, w ogóle wyjścia poza ciało, kontakty ze znajomymi. Do tych kontaktów to jeszcze zaraz dojdę. Uświadomiło mi jedną rzecz, że tak naprawdę między człowiekiem najważniejsza jest relacja. To jest najważniejsza relacja, żeby po prostu być razem między sobą, rozmawiać. Kiedy miałem wypadek w 2017 roku, było mi to dokładnie powiedziane w poza. Kiedy rozmawiałem ze swoją duszą oraz z istotami, z którymi przeglądałem całe swoje zderzenie parę razy już po tym całym wypadku.
[38:19] - Jeszcze bardziej, słuchaj, wypadek wypadkowi nierówny. Jakbyś tam troszeczkę więcej powiedział o wypadku, bo mogą tutaj słuchacze nie wiedzieć.
[38:25] - Zaraz powiem. W każdym razie tam mi dosłownie zostało powiedziane, że po prostu za mało czasu spędzam z rodziną. Dlatego taki mój trochę skromny apel, żebyście słuchacze czasami sobie siedli na tej ławce, poobserwowali przyrodę, tego ptaka, który se tam dziobie robaczka i zastanowili się tak naprawdę, czego wy w ogóle w tym życiu chcecie. Czy ciągle będziecie gonić za tą kasą? Czy jednak może są inne priorytety? Bo jedno wiem, że w momencie, kiedy zaczynam zwalniać swój umysł, to nagle okazuje się, że widzę więcej niż wcześniej. To jest niesamowite doświadczenie po latach, które ja wyniosłem tak naprawdę z tych wszystkich moich doświadczeń. Natomiast wracając do tego wypadku, to wypadek jak wypadek. Dwa tygodnie przed wylotem do Polski, leżąc sobie oczywiście na łóżku, postanowiłem, że zadam mojej świadomości pytanie. Właściwie mojemu źródłu, bo ja zawsze na to mówię jednak źródło.
Są różne tego nazwy, ja mówię zawsze jednak źródło. Tak naprawdę trzeba mieć czysty kontakt ze swoim źródłem.
[39:32] - Czy to można podciągnąć pod księgę Akaszy, coś takiego? To też można tak nazwać?
[39:38] - Księga Akaszy to jest trochę co innego, przynajmniej w moim rozumieniu. To jest coś takiego jak uniwersalna informacja. Obrazuje się to różnie. Czasami jest to na przykład tak, że idziesz tunelami, schodzisz tam na końcu tunelu masz jakieś takie światełko, podchodzisz, świeci się jakaś pochodnia, jakaś lampka i wchodzisz normalnie do takiego dużego, potężnego pomieszczenia. To jest tylko forma przekazu, bo to też trzeba zrozumieć jedną rzecz, że tak naprawdę poza to jest wszystko informacja. To tylko teraz wszystko to, co my mamy w głowie, dostosowuje się do takiego poziomu, abyśmy my to wszystko zrozumieli. Rozumiesz? Czyli na przykład jednego razu ci się może to objawić, tak jak na przykład mi się czasami objawia. Schodzę sobie na przykład korytarzem podziemnym, schodzę po schodkach, widzę jakieś światełko, idę i mam przed sobą bibliotekę. W tej bibliotece zawsze ktoś jest.
Czasami jest to starszy dziadzio, czasami jest to jakaś kobieta, czasami jakaś inna postać. Oni nas zawsze obserwują i zawsze dochodzisz tylko do tego, co chcesz tak naprawdę się dowiedzieć. To jest tylko jedna z tych i otrzymujesz tylko tą informację. Problem jest tutaj tylko taki, żeby tą informację zapamiętać. Natomiast w innym przypadku może ci się to na przykład, ja na przykład miałem kiedyś taki sen, gdzie mieszkałem na innej planecie. Mój scenariusz senny był podzielony na dwie części. Po jednej stronie była ciemność, a po drugiej stronie była taka szarówka. Wszystko czyste, przepiękne, bez mgły. Po jednej stronie były góry, ciemny klimat, coś jak à la Bieszczady, w oddali wysokie góry, śnieg na nich. A po drugiej stronie, w tej drugiej stronie byłem ja.
Był mój dom, ten senny. W tym domu byłem akurat wtedy w tym śnie z moją siostrą. I ja sobie tak wtedy pamiętam, ocknąłem się tam w tym śnie. Obserwowałem horyzont. Na horyzoncie była piękna, duża coś jak Mars, ale to taka większa planeta. Wokół tego jeszcze było kilka mniejszych planet. Gdzieś meteoryty przeskakiwały, gwiazdy gdzieś tam. Horyzont taki jaśniejący troszkę. W ogóle ta sceneria tego snu była podzielona, ta połówka tego snu, czyli ta jaśniejsza część podzielona była jeszcze na takie strefy, gdzie w jednej strefie było na przykład lato, w drugiej strefie było jakieś inne zjawisko, w trzeciej inne i tak dalej. W każdym razie wracając, ocknąłem się wtedy na ogródku.
No i w pewnym momencie tak obserwowałem to wszystko. W pewnej chwili sobie siadłem na leżaku i mówię: „Jak tu pięknie, to sobie poobserwuję”. I tak sobie po prostu leżałem, obserwowałem to, obserwowałem. I w pewnym momencie wyszła postać z praniem, aby wywieszać. Ciemna noc, a tu wychodzi ci postać z praniem. No to wiadomo, że musisz się skapować, że już jest coś nie tak. I do tego jeszcze była maska tej postaci przebrana, oczywiście mojej siostry, ale wiedziałem, że to jest nie moja siostra. No i w pewnym momencie oczywiście ona tam jeszcze powiedziała: „Co ty teraz pranie wieszasz?” Ona: „Tak, tak, tak, bo muszę coś tam, coś tam”. Powiesiła to. Ja tak skapowałem się, że coś jest nie tak i zaraz za nią poszedłem do domu.
Wchodząc do domu nagle okazało się, że z małego domku zrobił się pałac. W środku. Pozłacane poręcze, złote schody, sale bankietowe. Szedłem stopniami do góry i patrzę: obraz. Patrzę na ten obraz, ale w pewnym momencie zaczyna się ruszać. Pojawia się na nim twarz i zaczynam mieć z nią kontakt. Dziś już wiem, że w którejś audycji dojdziemy do tak zwanego obrazu własnej duszy. I to była ta sama postać, którą tam miałem. Był to ruchomy obraz wyświetlany na szklanej płycie, który ze mną rozmawiał. I w pewnym momencie naszego dialogu dostałem pozwolenie, żeby wejść do biblioteki.
Odwróciłem się wtedy w prawą stronę. Patrzę: duże schody w dół, a tam wielka, potężna sala. Na tej sali były położone regały. Pomiędzy tymi regałami chodziły postacie i wybierały sobie książki. Dostałem pozwolenie, aby tam wejść. Wszedłem. Były takie regały, ale w innym śnie było mi to przedstawione, że nie były to regały, tylko coś jak konfesjonał w kościele katolickim. Podchodziłeś do tego, wysuwała ci się płyta i w tej płycie mogłeś znaleźć wszystkie informacje, jakie sobie zażyczyłeś. Mówiąc o Kronikach Akaszy, to jest informacja. Może być to przedstawione w taki sposób, w jaki masz u siebie zaprogramowane.
To są te wszystkie lata całej twojej edukacji i tego wszystkiego, co zebrałeś w ciągu całego swojego życia. Mało tego, pamiętam jeszcze, jak wszedłem pierwszy raz w technologię Keshe, kiedy robiliśmy eksperymenty w Londynie ze wspólnym śnieniem. To było pierwsze zdanie, które usłyszałem, jak już znalazłem się po tej drugiej stronie: „Boże, jakie on ma siano!” Ale to było w takim sensie, jak dużo mam w sobie tych programów, tych naleciałości z lat wcześniejszych.
[45:21] - Rozumiem.
[45:21] - Gdzie się uczyłem. W pewnym sensie trzeba zrozumieć, złapać wszystko, uczyć się wszystkiego, czytać, słuchać, wyciągać własne wnioski, ale też trzeba to rozsądnie wybierać i przede wszystkim używać swojego własnego mózgu. I tak to wygląda. Straciłem wątek wcześniejszy, o którym mówiliśmy, bo narzuciłeś mi o tych Akaszy.
[45:41] - O wypadku rozmawialiśmy. Wiesz co, wróćmy, żeby dobrze zrozumieć, bo czy z tej Księgi Akaszy możesz uzyskać, oprócz tego, że uzyskujesz, tak jak powiedziałeś, na bazie swoich doświadczeń odpowiedzi, jakieś nowe informacje? Takie, które cię nurtują?
[46:00] - Tak.
[46:01] - Na zasadzie: masz problem z czymś i nie wiesz, jak go rozwiązać. Idziesz do tej wielkiej biblioteki i szukasz tam odpowiedzi. Jesteś w stanie coś takiego zrobić?
[46:14] - Podpięcie się do Kronik Akaszy to są bardzo wysokie stany. Nie każdy do tego się podpina. Tak naprawdę całą informację o sobie samym masz w sobie. Już kiedyś wspominałem w audycjach, że wszyscy próbują wyjść poza ciało, wylecieć w kosmos i tak dalej. Ludzie się chcą nauczyć OOBE, jak to robić i tak dalej. Najprostsza metoda: ćwiczyć oddech, regulacje, metody, techniki. Na przykład choćby z jogi snu wyciągać. Bardzo polecam tutaj audycje Bartka, bo są naprawdę rewelacyjne.
[46:50] - Hata Mistyka.
[46:52] - Tak, Hata Mistyka na Radio Paranormalium.
[46:55] - Bardzo mistycznie opowiada i bardzo fajnie. Słuchałem i się z tym znam.
[47:00] - Też nie ze wszystkim się zgadzam. Szczególnie w tych pierwszych audycjach na początku się nie zgadzałem.
[47:04] - Z czym się nie zgadzałeś?
[47:06] - Teraz ci już nie będę z rękawa wyciągał. Ale jak na przykład o tych elementach Bart opowiadał, to tam nie do końca ja to widzę. Trochę inaczej. Zresztą nie tylko ja to nie do końca tak widzę, jak to Bart przedstawia, ale pomińmy to.
[47:20] - Jaki świat Bart przedstawia, to podejrzewam, że 90% ludzi nie widzi takiego świata. Tak że tutaj nie ma co.
[47:28] - Ja zawsze mówię o tym, że ludzie się boją ludzi zmarłych. Duchów i tak dalej. Ja też swego czasu się zajmowałem odprowadzaniem dusz i czasami jeszcze to nawet robię, ale to robię w swój własny sposób. Żadne metody, techniki, tylko tak, jak się nauczyłem. Bo jak się wprowadzam w te wszystkie stany, to wiem, że mam to. Okej, ten moment, ten okres, muszę to przeczekać. Tu się muszę dostroić. Ja wyczuwam, bo tak naprawdę każdego dnia czy raz, dwa razy w tygodniu, właściwie każdego dnia, bo każdego dnia medytujesz, to tak naprawdę ty swój organizm znasz najlepiej. Ty już wiesz, kiedy on łapie, przeskakuje i zaklika. I tak samo w tych stanach jest, kiedy się zajmujesz odprowadzaniem, to ty już wiesz, kiedy jaki stan ci przychodzi i kiedy przechodzisz do następnego etapu.
[48:19] - A powiedz mi, w jakim celu odprowadza się dusze?
[48:22] - W jakim celu się odprowadza dusze? Odprowadza się dusze, bo nie do końca wszystkie wiedzą, że nie żyją. To wszystko jest związane z życiem, które prowadzisz tu, w tej rzeczywistości. To, co tutaj zbierasz, to, co tutaj siejesz, dokładnie to samo zbierasz. Tysiące przykładów mógłbym podawać z mojego prywatnego życia. Choćby nawet kiedy przyjechałem tu do pracy do Wielkiej Brytanii, miałem taką kierowniczkę, która strasznie tępiła ludzi. I tak wyszło na koniec, że ponad 10 lat później, już jest starsza o ponad 10 lat, wykonuje najgorszą robotę w tym momencie w pracy. Czyli karma wróciła. To, co zasiała parę lat wcześniej, karma wróciła. Kiedy jeden z kierowników wychodził z pracy, tak cisnął na ludzi, że ludzie go tak znienawidzili, że na koniec, bo tutaj jest taki zwyczaj w Wielkiej Brytanii, że jak się kończy pracę, to się robi pożegnalną imprezę.
Po prostu w momencie, kiedy zwolnił się z pracy, zrobił pożegnalną imprezę. Okazało się, że na tę imprezę nikt nie przyszedł. Ani jeden pracownik. Czyli wiesz, to, co zasiał parę lat wcześniej, dostał na sam koniec. A na sam koniec, będąc na bardzo wysokim stanowisku w firmie, wylądował na zwykłego pracownika po 36 latach pracy. Tak to właśnie działa. To jest karma. Ludzie tego niektórzy nie pojmują. Nie chcę podawać tu przykładów, ale jeden z ostatnich radiowców też również troszkę zasiał i teraz właśnie zbiera plony. Nie będę mówił kto, co jak.
Myślę, że się ludzie domyślą. To samo jest właśnie w momencie, kiedy odchodzimy z tego świata. Tak naprawdę, kiedy człowiek odchodzi z tego świata? Albo choroba, nagły wypadek, albo podejmuje decyzję, że chce zakończyć to życie.
[50:13] - Albo zepsucie organizmu, tak?
[50:16] - No to właśnie. Choroba, zepsucie. To wziąłem do jednego wora, nie?
[50:21] - Może w sposób nienaturalny. Choroba może być. No tak, to już tam mniejsza z tym.
[50:26] - No właśnie. Dobrze, wracając jeszcze do tego wypadku.
[50:32] - Ja jeszcze tutaj chciałem zapytać ciebie o te byty, jak się odprowadza. Czy odprowadzasz byt ze względu na to, że nie wiesz, że ciało pożegnało egzystencję tutaj? Czy jak to jest? Że dusza zostaje gdzieś tutaj między nami? Czy po prostu jakieś negatywne rzeczy, które dana osoba robiła w ciągu swojego życia, zostają przekazane kolejnemu pokoleniu i to kolejne pokolenie po prostu popełnia te same błędy? Mówi się, że cztery pokolenia do tyłu my nosimy karmę. Cztery pokolenia do tyłu my jesteśmy obciążeni tą karmą. Dlatego ja podejrzewam, że Polska jest akurat w takiej sytuacji, gdzie jest tak bardzo spiana ta gospodarka i rozkradziona ze względu na to właśnie, że to są te efekty powojennej karmy. Ludzie są przestraszeni, cały czas żyją w jakimś strachu, obawiając się cały czas o coś i po prostu ten byt najwyższy czas pożegnać. Jak ty to widzisz?
Jak ty widzisz postrzeganie właśnie tej duszy czy tego odprowadzania duszy? Ja troszeczkę tak do końca tego nie wiem. Powiem ci szczerze, że my do końca nie wiemy.
[51:43] - Jeszcze w kolejnych audycjach. Natomiast wiesz, tak streszczę tylko, bo to dzisiaj jednak jest audycja taka startowa, wspólna audycja, więc też pewnie jeszcze chwilkę potrwa i się będziemy żegnać ze słuchaczami. Natomiast tak wiesz, ogólnie można powiedzieć tak, że najlepiej to wytłumaczyć na przykładzie. Podam klasyczny przykład. Była sobie pewna kobieta. Kobieta miała córkę. No i raz w tygodniu na weekend kobieta piekła ciasto i zawsze obcinała rogi tego ciasta. Ta kobieta umarła. Ta jej córka dorosła miała swoją córkę. Ta córka robiła to samo.
[52:20] - Poczekaj, końcówki ciasta to tak troszeczkę nie jest adekwatne. Ja to słyszałem z kurczakiem. Bo ciasto jednak jest w formie-
[52:31] - No dobrze, to jest taki przykład, okej? Skończę go, żeby była ciągłość wypowiedzi. W każdym razie umarła ta jej matka. Ta dorosła zaczęła piec ciasto swojej córce i ta córka to samo robiła. Obcinała rogi tego ciasta. No i w pewnym momencie zadała swej swojej mamusi pytanie: „Mamo, dlaczego ty obcinasz to ciasto?” „A bo moja mama tak robiła”. Przepraszam bardzo, źle powiedziałem na początku, bo ta babcia, ta córka tej córki nie umarła. W każdym razie ta się spakowała, pojechała do babci i się pyta babci: „Babciu, dlaczego obcinałaś zawsze całe życie te rogi?” A babcia do niej: „A, no bo wiesz, miałam małą brytfankę i jakąś taką inną brytfankę miałam, a ciasto mi się nigdy nie mieściło w tę brytfankę i sobie po prostu obcinałam”. I to jest właśnie ten schemat, który jest cały czas powtarzany na przykładzie tego ciasta. Czyli my cały czas powielamy jedno i to samo.
Dlatego jednostka, ktoś, kto troszkę inaczej myśli, jest tak pojmowany dzisiaj, jak jest pojmowany. I myślę, że tak jeszcze pewnie długo będzie, chociaż wydaje mi się, że już coraz więcej pokolenia młodych ludzi dorasta do tego, żeby jednak troszkę próbować coś innego. Natomiast jeszcze wracając do tego, dlaczego te byty pozostają. Materializm, przywiązanie do materializmu. Szczególnie kobiety to mają bardzo dużo pierścionków. Ja na przykład pierwszy raz, jak się z Tomaszem w Londynie spotkałem, z Tomaszem z Radia Nafani, to zobaczył mnie i od razu mówi: „Ściągnij ten łańcuszek”. I rzeczywiście tak jest. I nawet jeszcze wam powiem, kiedy ćwiczycie, medytujecie sobie, wprowadzacie się w stany do śnienia, to ten łańcuszek was też trzyma i go czuć normalnie tak na piersi was gniata wręcz prawie jakby was palił. Naprawdę to czuć. To jest po prostu rzecz materialistyczna.
Zresztą mogę ci powiedzieć na przykład, że bardzo dużo ludzi sensytywnych na przykład, ale też i nie tylko, podróżujących bardzo często śpi na przykład w majtkach bez jakiegokolwiek ubrania. Ja na przykład też nigdy nie lubię... Ja najchętniej to bym chodził na golasach. Najlepiej się zawsze fajnie tak czuję. Po prostu wszystko mnie tutaj, co noszę: koszulkę, spodnie czy coś, to zawsze czuję, jakby mnie to po prostu wtłaczało, wbijało mnie w kulkę.
[54:54] - W jakieś schematy.
[54:56] - Proszę?
[54:57] - W jakieś schematy.
[54:58] - Tak. Ja zawsze wolałem w ogóle coś innego. W każdym razie to jest też taka właśnie rzecz, która po prostu powoduje to, że to też może być, jak mówię, wypadek, nagły wypadek. Nie wiesz, nikt nie jest w stanie cię uświadomić do tego, że na przykład umarłeś. Dlatego też bardzo dużą robotę tutaj zrobił na przykład właśnie Bruce Moen, którego bardzo lubiłem i szanowałem. Też wykonywałem jego techniki. Tak jak mówię, był jednym dużym autorytetem dla mnie, jeżeli chodzi o Bruce'a Moena. To była naprawdę wielka postać. Bardzo dużo ludzi wykształciła, nauczyła. Zresztą przykładem jest tutaj Rafał Nieradzik choćby nawet.
Ivellios z Radia Paranormalium przecież też w tych klimatach działał, jakieś tam kursy robił. Wywiad był przecież w Radiu Paranormalium z Bruce'em Moenem, bodajże dwa lata temu, jeszcze rok przed jego śmiercią. Otwiera się ta świadomość, ludzie zaczynają łapać, uczą się, przekazują. Jako zachętę mogę wam powiedzieć jedną rzecz: kiedy odprowadzisz duszę, żeby was bardziej zobrazować, jeżeli dasz jedno jabłko drugiej stronie, to kiedy mu pomożesz, dostaniesz tyle jabłek, że będziesz sobie mógł pływać w tych jabłkach. Tak ta energia wraca. Tak jak kiedyś powiedziałeś, że energia nie lubi próżni. Czyli coś dajesz, ale naprawdę to musi być wysoki poziom i naprawdę musi być to szczere, pomocne.
[56:38] - Bezwarunkowe.
[56:43] - Jeżeli ktoś próbuje albo się tym zajmuje, to doskonale wie o tym, na czym to działa. Może w późniejszych audycjach ten temat bardziej rozciągniemy, rozwiniemy, bo myślę, że audycje podzielimy na odcinki konkretne. 10, 15. Jeden odcinek jednemu tematowi i będziemy się w tych ramach trzymać. I później kolejne. Nie wiem, ile tych odcinków będzie. Natomiast ustalaliśmy przed audycją, że po prostu czas snu czy czas snu z wizytą w kuźni wojowników, jakoś to nazwiemy i to tak będzie. Dobrze, ale jeszcze daj mi wrócić do miejsca z tym wypadkiem związanego, bo tak skaczemy. Chciałbym, żeby słuchacze mieli pełny obraz. Dwa dni przed tym, zanim wyjechałem do Polski, postanowiłem zadać pytanie mojej świadomości.
Ponieważ miałem auto troszkę leciwe, już paręnaście lat miało, postanowiłem zadać pytanie, poprosiłem, żeby mi pokazano, w jaki sposób kończy żywot moje auto. W tym samym dniu miałem sen, w jaki sposób to się stanie. W tym śnie był pokazany cały wypadek. Ja byłem obserwatorem, czyli bezpieczną pozycją. Po całym wypadku koło mojego auta z prawych drzwi z tyłu stały dwie istoty i małe dziecko. Po drugiej stronie ulicy był krzyż. Być może w tym miejscu były duchy czuwające przytwierdzone do tego miejsca. Wiem, ale może jeszcze na razie tego nie powiem teraz w audycji. Natomiast w tym momencie tamte osoby się pojawiły. Pojechałem do Polski i dosłownie dwa dni po tym, jak przyleciałem do Polski, jechałem na Pomorze autem.
Oczywiście byłem wyspany, wszystko elegancko, zero alkoholu, nic. Jechałem z rodziną. Auto obciążone, 60, 70 kilometrów mniej więcej. Bodajże miałem wtedy chyba 76, jak dobrze pamiętam w momencie wypadku, więc niezawrotna prędkość. W każdym razie w momencie, kiedy jechałem, dosłownie zostało mi niewiele do końca trasy, w pewnym momencie poczułem na kierownicy... W ogóle wcześniej była dziwna sytuacja na stacji benzynowej, ale to pomińmy. Przed samym wypadkiem poczułem, jak mnie od kierownicy od spodu coś łapie i w pewnym momencie auto zaczęło manewrować, dachować i tak dalej. Najważniejsze jest to, że w tym wypadku nikomu się nic się stało, ale drzewo było tylko leciuteńko, dosłownie draśnięte. Później, kiedy pojechałem do Londynu i rozmawiałem z Tomaszem Radia Nafani, z kapitanem Radia Nafani, powiedział, że ten moment poczucia kierownicy, tego przyblokowania albo odkręcenia lekko w inną stronę kierownicy był tym momentem, który tak naprawdę uratował mi życie. Wystarczyło, żebym był pięć, 10 centymetrów dalej, to bym centralnie w drzewo walnął i prawdopodobnie by się bardzo ciężko to skończyło.
Tym bardziej że był dość głęboki rów. Masakra była. Z auta wyleciałem jak z procy. Wyrwałem tylne siedzenia. Jak można wyrwać siedzenie tylne z zawiasów, z tych śrub? Taką siłę powera złapałem, że wyrwałem te siedzenia. Tam było z tyłu dziecko na foteliku. Dlatego to była pierwsza rzecz, o której pomyślałem. Wszystkich wytargać z auta. W aucie oczywiście miałem jeszcze w tym czasie magrava samochodowego.
To też jest ważne, bo to również widziałem później, kiedy wchodziłem w systemy oraz kiedy robiłem nawroty do tych snów, kiedy oglądałem ten sen z różnych płaszczyzn, to również ten magrav był widoczny. I w momencie, kiedy było to zdarzenie i pociągnięcie, bo tę rękę też było widać, złotą, złocistą rękę było widać łapiącą kawałeczek do łokcia. Było widać rękę, która skręca kierownicę. W tym momencie magrav był taki złocisty, błysnął takim światłem jakby. A ja pamiętam jeszcze ten moment od strony kierowcy, to w tym momencie poczułem zatrzymanie czasu i kontakt, połączenie z tym moim magravem. Drugiego magrava miałem w Wielkiej Brytanii. W każdym razie tak to tutaj wyglądało. Wyleciałem, wytargałem wszystko.
[01:01:19] - To był dość poważny wypadek.
[01:01:23] - Dość poważny był wypadek, a tak naprawdę to nie była moja wina, tylko wina polskich dróg, bo później mierzyliśmy linijką. Koleiny były 15-centymetrowe, więc teoretycznie mógłbym się procesować z zarządcą drogi o zwrot tych wszystkich kosztów i tak dalej. Natomiast wiem, jak prawo polskie działa, bo osiem lat w Polsce procesowałem się w mojej słusznej sprawie, ponieważ procesowałem się również o odszkodowanie, więc stwierdziłem, że mam to gdzieś. Nie mam zamiaru kolejnych ośmiu lat marnować. Wiem, że ten system na tym działa. Oni tylko na to czekają. Żeby zniechęcić człowieka. W każdym razie zamknijmy ten temat tu na tym etapie. Wszystko się zakończyło, elegancko. Ja w Polsce jeszcze byłem.
Wróciłem do Wielkiej Brytanii, później znowu pojechałem do Tomasza, spotkałem się z Tomaszem, zrobiliśmy sobie wspólne śnienia, system. Jeszcze wcześniej też, zanim do Tomasza pojechałem, robiłem, sprawdzałem to z różnych perspektyw. Pojechałem do systemu balansującego Keshe, do Tomasza i oglądałem ten cały wypadek. To nie tylko ja, bo nawet chłopacy też, bo nas było w sumie trójka, to wszyscy oglądaliśmy ten wypadek. Także ja mam potwierdzenia od tych osób, że to, co widzieliśmy, to widzieliśmy wszyscy, a nie było to moje wyrojenie mózgu i tak dalej, jak niektórzy twierdzą, że sen to tylko się w głowie odbywa. To jest po prostu informacja, do której się dopinasz, dostrajasz i tyle. Dokładnie to samo było mi pokazane. Tak samo były te same istoty, te same pytania, które zadawałem, to samo tam dostawałem. Te rozmowy, które tam prowadziłem z tymi istotami to samo. Jedną bardzo ważną rzecz mi powiedziały, bo zadałem pytanie: dlaczego tak naprawdę ja się uratowałem?
W kontekście mnie oczywiście, czyli o moją osobę mi chodziło. Wiesz co mi bety powiedziały? Te istoty powiedziały mi jedną rzecz. Dlatego, że w momencie zagrożenia wypadku postawiłeś wszystko na jedną szalę i powiedziałeś po prostu tak, bo ja to pamiętam, jak to powiedziałem. Poprosiłem coś takiego, jak już wiedziałem, że walnę, jak już wiedziałem, że już lecę, już nie panuję nad autem. Powiedziałem coś takiego sobie w duchu. Wtedy mi się ten czas zatrzymał. Miałem to połączenie z tym Magrawem. Powiedziałem jedną rzecz: „Okej, dobra, ja się śmierci nie boję. Co ma być, to będzie, ale proszę tylko o jedno i zwracam się do mojego czystego, pełnego źródła.
Proszę tylko oszczędź te wszystkie istoty, które są ze mną, a ze mną co ma być, to będzie. Ja już mniej więcej wiem, co mnie czeka po drugiej stronie, więc pewnie jakoś sobie tam poradzę”. I to był najważniejszy moment, który tak naprawdę skończył ten cały wypadek. To był moment, kiedy też sobie uświadomiłem, że na tym polega ta cała kreacja. Już nie mówię o tym, że w systemach tam sobie tworzyłem, że zwiedzałem planety czy na przykład przy OBE, czy w ogóle w snach. Generalnie na wszystkie te elementy to się składa, że do pewnego momentu dochodzisz do tego, że ty kształtujesz całą swoją rzeczywistość. To był ten moment. Ja się w ogóle rozpłakałem w tych snach, w tych spotkaniach czy w systemach balancing. Tego może nie było po mnie widać, ale w środku normalnie takie szczęście, takie euforie w sobie, że zrozumiałeś, tak jakbyś dostał oświecenia, na czym to wszystko tak naprawdę polega. Że tak naprawdę jesteś tutaj, doświadczasz tej rzeczywistości, widzisz to wszystko tak, jak jest.
Ale z drugiej strony ty też jesteś potrzebny innym. Ty jesteś w pewnym sensie aktorem na planie tego swojego własnego życia i naszego wspólnego życia. I tak to wygląda.
[01:05:09] - No tak. No tak to jest. Jesteśmy całością. Dobrze. To co, Yube, będziemy pomału kończyć, czy jeszcze będziemy poruszać jakieś tematy? Możemy porozmawiać.
[01:05:24] - Myślę, że nie, bo to jest tak, jak powiedziałem, wstępna. Ludzie, słuchacze poznali mniej więcej, jak to się u mnie zaczęło. Bez wchodzenia w jakieś większe szczegóły prywatne.
[01:05:35] - Jeszcze dodaj, gdzie można znaleźć twoje archiwum. Zresztą pod audycją linki będą udostępnione ze strony.
[01:05:43] - Najprościej moją audycję znaleźć, wchodząc na stronę Claude'a Moneta teorichaosu.com.pl, jak dobrze pamiętam. Albo teoria chaosu wpisać w wyszukiwarkę. Wchodzisz do mnie.
[01:05:59] - Ale czemu przez „o”?
[01:06:02] - Dlatego, że ja nie prowadzę swojej strony internetowej, a archiwa google'owskie to są, jakbym chciał podać adres, to by było tysiące krzaczków, bo tak Google ma takie hashowania. I kiedy chciałbym to podać, to nie ma szans, żeby to wklepać. Dlatego poprosiłem, bo rozmawiałem z Claudem na ten temat, aby umieścił linka u Michała, bo Michał też nie zawsze ma czas obrobić audycję. Też czasami są opóźnione i tak dalej. Dlatego ponieważ od lat, właściwie od 2013 czy 2014 roku prowadziłem też Radio Archiwum na fali, dlatego też postanowiłem, że w sumie i tak to robię, więc nie ma żadnego problemu, żebym to dalej kontynuował i poprosiłem Michała, żeby umieścił linka do mojego radia i ewentualnie jeszcze do tego archiwum. Dlatego najprościej: teoria chaosu, wyszukiwarka, wchodzimy, prawa kolumna, archiwum Yubego albo Radio Dream Time. Tam jest odnośnik oczywiście do radia, natomiast archiwum to link i wchodzicie i tam macie wszystkie audycje z takich najbardziej zaprzyjaźnionych radiów, czyli z Paranormalium, tam swojego też radia, Radia Cezury także.
[01:07:20] - Dziękuję w ogóle. Widziałem właśnie, że są materiały wrzucone.
[01:07:24] - Ja to wszystko obrabiam. Trzeba dbać o to, żeby dobre informacje były w dobrych miejscach. Nie ma co karmić złych wilków. Trzeba jak najbardziej tak, jak to Michał powiedział: wszyscy won! Ja też w tamtym roku tak właśnie zrobiłem i jak się to wszystko ładnie nałożyło. Ja zrobiłem w tamtym roku wszyscy won, a tydzień albo dwa tygodnie później Claude Monet prowadzi audycję Wszyscy Won!
[01:07:51] - Słuchaj, na koniec jeszcze takie dwa pytanka ci zadam, też tak troszeczkę. Może nasi słuchacze się zastanowią, jak takie rzeczy postrzegają. Jak ty widzisz świat w najbliższych latach? Naście, kilka, kilkanaście lat. Czy dalej będzie większy rozwój wojen? Jak to będzie gospodarczo i w okresie kilkudziesięciu lat, jak to widzisz na przestrzeni? Czy jednak ludzie są w stanie ogarnąć tak temat, żeby podnieść troszeczkę i zacząć inaczej funkcjonować niż do tej pory? Że te reguły, zasady, które ogólnie tak na górze same są narzucone, czy one będą dalej tak bardzo mocne i tak bardzo będą miały wpływ na nasze życie? Jak ty to widzisz? Tak troszeczkę abstrahując, bo nie jesteś jasnowidzem, tak jak ja.
[01:08:46] - Raczej nie jestem chyba.
[01:08:49] - Ze swojej perspektywy możesz powiedzieć, jak ty to widzisz. Dlatego właśnie zadaję ci to pytanie i jestem ciekaw odpowiedzi.
[01:08:57] - Wiesz co, ja myślę, że proces się już dawno temu zaczął i to już zaczyna być bardziej widoczne. Zauważ, co się dzieje tak naprawdę od paru lat, że ludzie odchodzą od telewizji, ludzie nie chcą tego oglądać. Ja bym to podzielił na dwa światy. Ludzie, którzy idą w swoją stronę albo ludzie, którzy idą z mainstreamem. W pewnym momencie i tak będzie musiało dojść do spotkania tych dwóch światów. Mainstream, dla niektórych normalny świat, ten bardziej naukowy, taki normalny, którego normalnie na co dzień doświadczamy, będzie w pewnym momencie musiał dojść do konfrontacji z ludźmi, którzy pójdą trochę inną stroną. Dlatego jest ciągła walka, takie pałowanie się po głowach, żebyś po prostu nie uciekł. Wrócę do tych snów. Ja pamiętam jaka była walka, kiedy na nowo, już po latach, przed trzydziestką, kiedy zacząłem na nowo praktykować, bo wiadomo, na pewien czas to odstawiłem kiedyś, bo musiałem się zająć innymi rzeczami, ale też praktykowałem, tylko że w mniejszych ilościach. Natomiast kiedy powróciłem do tego, to skapowałem się tak naprawdę, że coś jest nie tak.
I teraz, po tych latach już widzę, że to daje efekty. Ludzie się podzielili po prostu. Albo zajmujesz się swoim życiem, swoim doświadczeniem bycia tu i teraz, w tym miejscu, w tej rzeczywistości. Mało tego, pomagasz innym albo idziesz w samotność.
[01:10:41] - Albo oglądasz telewizję, tak?
[01:10:43] - Albo oglądasz telewizję i żyjesz cudzym życiem. Tak jak żeśmy ostatnio rozmawiali w prywatnych rozmowach, zobacz do czego to doprowadziło dzisiaj tak naprawdę. Ludzie przychodzą z pracy po 12 godzinach i właściwie nie mają czasu zająć się sobą, nie mają czasu, żeby się spotkać ze znajomymi i tak dalej. Jedynie co, to czekanie od weekendu do weekendu, żeby w piątek wieczorem wyjść i nawalić się w pubie, w sobotę poprawić, a niedzielę cały dzień leżeć.
[01:11:16] - Żeby zapomnieć, że się cały tydzień poświęciło komuś, tak?
[01:11:20] - Dokładnie. Ludzie dzisiaj tak naprawdę między sobą nawet nie rozmawiają.
[01:11:25] - No tak.
[01:11:26] - Jest masa przypadków, gdzie ludzie obok siebie siedzą i wysyłają wiadomości na przykład przez komunikator jakiś. Uważam, że przyszłość będzie rewelacyjna, przynajmniej dla mnie. Ja mniej więcej wiem, co mnie czeka, bo też sobie robię takie sny przyszłościowe i tak dalej. Też w pewnym sensie bawię się jasnowidztwem, ale tak dla siebie.
[01:11:50] - Tak.
[01:11:52] - Oczywiście to jest sen, to jest pewna interpretacja, bo sny też trzeba jednak interpretować.
[01:11:58] - To trzeba umieć.
[01:12:02] - Snu też nie trzeba do końca ubierać w to, co ci się pokazuje w śnie. Czasem najmniejszy drobny szczegół jest najważniejszy w tym śnie, a reszta to jest po prostu otoczka, żeby ci uprzyjemnić pobyt w tym innym tym, w innej rzeczywistości. Ja dla siebie osobiście widzę świetnie tę perspektywę. Myślę, że nie tylko ja. Natomiast myślę, że problem będą mieli ludzie, którzy są mocno zakorzenieni w tych systemach. I mówię tu o wszystkim: i o polityce, i o mediach, również o religii i tak dalej. Bo dla mnie jest jedna rzecz niepojęta i przez całe moje prywatne życie nigdy nie potrafiłem zrozumieć jednej rzeczy. Jak ktoś, jak polityk i tak dalej może wiedzieć lepiej co mi jest potrzebne niż ja? To jest tak, jakby ktoś ci chciał na przykład dać banana do zjedzenia, a ty masz ochotę na jabłko. Bo wiesz, on lepiej wie niż ty.
Kto tu jest mistrzem?
[01:13:15] - No tak. Dobrze, to jeszcze jedno pytanie takie na koniec odnośnie pieniądza, a mianowicie, bo jest to komunikator jakiś między ludźmi jakby nie było. Jak myślisz, czy jest w ogóle coś takiego możliwe, że człowiek odejdzie od pieniądza i zacznie komunikować się po prostu w jakiejś innej formie? Bo na dobrą sprawę jako tako pieniądz nie jest potrzebny człowiekowi, bo ani nic nie produkuje, ani nic nie robi. On jest raczej właśnie w formie takiego wymiennika. Myślisz, że jest możliwe coś takiego, że my zrezygnujemy z tego jako ludzkość, jako globalnie istoty żyjące na ziemi, że nie będziemy się porozumiewać czy wymieniać w takiej formie, jaką daje nam pieniądz? Jak myślisz?
[01:14:11] - Myślę, że nie. Myślę, że nie odejdziemy od pieniądza i ten pieniądz będzie dalej w naszej rzeczywistości. Uważam, że przede wszystkim ci, którzy tworzą, kreują, zarządzają pieniądzem, mieli tysiące lat na to, żeby ten system doprowadzić do perfekcji, więc prędzej czy później tak się stanie. Jedynie może zmienić się forma. Teraz jest na przykład nacisk na to, żeby pieniądz był bardziej elektroniczny, bo dzięki temu możesz kontrolować. Tu ciągle chodzi o kontrolę i pieniądz dalej będzie, ale trzeba byłoby zrozumieć jedną rzecz: w jakich kategoriach rozmawiamy. Pieniądz jest potrzebny, musisz przeżyć, musisz kupić, musisz opłacić i tak dalej. Trzeba na to zarobić. W pewnym sensie trzeba być jakimś niewolnikiem, ale uważam, że da się inaczej. Mam nawet przykłady znajomych w Bieszczadach, którzy praktycznie bez pieniędzy żyją i sobie świetnie w tym życiu radzą.
Są to wspaniali ludzie. To są bajkopisarze. Nie wiem, jakie są poprawne nazwy dla takich ludzi. Natomiast kiedy na przykład ja wsiadam w Bieszczady, a bardzo dużo chodzę po górach, teraz może troszkę mniej, bo miałem wypadek i dwie operacje na kolano, natomiast bardzo dużo chodzę po górach i kiedy jadę w góry, to u mnie jest tak, że właściwie jak jestem u siebie w Polsce w domu, nie mam co robić, to dosłownie kwestia pół godziny i mnie już w mieście nie ma. Pakuję się, rzucam cokolwiek, jadę i spotykam ludzi, których znam od lat. To są ludzie, z którymi zawsze mogę siąść, pogadać, porozmawiać. To są ludzie, którzy żyją w kompletnym odosobnieniu. Nie wiem, czy wiesz zresztą, ale jeszcze przed wojną Bieszczady były najbardziej zaludnionym regionem w Polsce.
[01:16:09] - Został wyludniony.
[01:16:10] - Oczywiście w Polsce najwięcej ludzi na jeden kilometr tam mieszkało przed II wojną światową. Nawet jeszcze po II wojnie światowej przez parę lat mieszkało najwięcej ludzi. Dopiero później UPA weszło, to wszystko zaczęło wykaszwać ludzi. W każdym razie wiesz, piękny rejon.
[01:16:31] - A powiedz mi dlaczego został wyludniony?
[01:16:33] - Przekoszenia. Ludzie zaczęli uciekać, bo tam UPA szalała po prostu i ludzie uciekali. Ja na przykład swego czasu, tak już trochę odbiegnę od tematu, ale kiedyś to opublikuję. Zrobiłem kiedyś swoją własną książkę. Napisana jest w całości w Wordzie, tylko muszę to jeszcze kiedyś zrobić. Mam taką książkę napisaną, gdzie zebrałem wszelkie informacje, bo parę lat chodziłem po Bieszczadach i zbierałem informacje, łącznie z namiarami GPS, tak zwane wysiedleńcze wioski, opuszczone wioski. Tych wiosek wielu już nie ma w dzisiejszych czasach. Ale ja te namiary mam. Nawet mam jeszcze zdjęcia przedwojenne, jak to wyglądało i tak dalej. Także to kiedyś zrobię, bo to jest naprawdę świetny ten.
Myślę, że trochę też ten rejon Polski ożywić.
[01:17:29] - Bardzo ciekawe.
[01:17:33] - Oczywiście do niektórych miejsc tam nie dojdziesz, bo są już zarośnięte. Ale jest takie jedno fajne miejsce, nawet dwa. W jednym miejscu kręcili kiedyś, nie pamiętam, chyba w latach 60., jedyny polski western. Nie wiem, czy wiesz, ale Polacy nakręcili kiedyś western.
[01:17:50] - Tak.
[01:17:50] - Jest jeden jedyny polski western i to jest właśnie ten. Są takie dwa miejsca w Bieszczadach. Byłem w tych dwóch miejscach i w tym jednym miejscu, gdzie był kręcony ten film właśnie, jest dosłownie tak, jakbyś wszedł do wioski, jakby wszystko po prostu w miejscu zamarło. Czyli gdzieś tam miska rozrzucona, widelec na ziemi czy w izbie gdzieś leży, dosłownie wszystko zostawione. Czyli wiadomo, że ludzie musieli uciekać z tamtego miejsca. Jedzenie wszystko tam zgniło, ale to wszystko, jak zostawili w momencie ucieczki, do tej pory to istnieje. Także jest naprawdę rewelacyjna sprawa. Wracając do tego pieniądza, myślę, że nie, dalej będzie się to wszystko toczyło, jak się toczyło. Jedyny wybór to jest taki wybór, żebyś ty podjął decyzję. To tylko ty tak naprawdę jesteś tutaj najważniejszą figurą.
Pamiętam, jak wchodziłem do systemu balansującego w Londynie z chłopakami i jak siedliśmy wspólnie, bo ja pierwszy raz wchodziłem, to też nie do końca wiedziałem, co mnie może czekać. Aczkolwiek wiadomo, tam wychodzisz poza, tu wychodzisz poza, więc tak naprawdę dużo cię to już może nie zaskoczy, bo już znasz te zasady, metody i tak dalej i wiesz, co cię po tej drugiej stronie czeka. Ale pamiętam, że w momencie, kiedy leciałem w sferę kosmiczną, kiedy wyrwałem się za pierścienie ziemskie, bo wokół Ziemi też są pierścienie energetyczne, o nich też pewnie opowiemy w innych odcinkach, kiedy mnie goniły te byty przyziemne, żebym nie uciekał, wręcz taka rozpacz, takie przekleństwa takie, jakby cię po prostu chcieli zadusić, jakby tylko cię dorwali, to by cię rozszarpali na wszystkie części, jakie tylko jest możliwe. A ja wtedy z uśmiechem do góry leciałem i patrzyłem na nich, a oni gonili za mną. Tak jak opowiadałem ostatnio chyba w którejś tam audycji, dosłownie jak ten neon, że patrzyłem na nich. Oni po prostu byli przerażeni. Te byty, które mnie goniły od spodu. I w tym momencie, kiedy leciałem, to miałem pomocników z tyłu i też chłopacy spoza ciała, jak już byli, też mnie dopingowali. To było tak, że po prostu, szczególnie tutaj mogę powiedzieć, bo to Tomasz mi mówił właśnie, żebym pamiętał jedną podstawową rzecz: że to ty jesteś prezesem tego zarządu i to teraz ty machasz tym zarządem i musisz go odgonić. I to jest to samo, co Claude w tamtym roku, we wrześniu czy w październiku, listopadzie w audycji powiedział: „Wszyscy won”.
Rozumiesz? Łapiesz ten temat. Ty jesteś tu najważniejszą istotą. To ty jesteś dyrektorem tego cyrku, tego swojego życia. To, co masz w życiu, to, co doświadczasz, to, co tutaj robisz i tak dalej, to masz to, co chcesz, bo to jest twój wybór, a nie to, co ci w mediach mówią, w telewizji manipulują, przedstawiają i tak dalej. To jest fundament. Jeżeli to zrozumiesz, to tak naprawdę nie będzie miało dla ciebie znaczenia, czy będzie ten pieniądz, czy nie, bo ty i tak sobie poradzisz. Ja na przykład mam dużą pasję. Chcę kiedyś to zrealizować. Niestety nie mam na to jeszcze warunków tutaj, ale zawsze strasznie mnie interesowało ziołolecznictwo.
Gromadzę wszelkie informacje, zapisuję sobie w PDF-ach, czytam na temat ziół. I moim marzeniem jest to, że kiedyś, jak wrócę do Polski, to zrobię sobie małą enklawę, gdzie będę sobie swoje roślinki sadził i chcę pomagać ludziom. Nie tabletkami, bo ja sobie też zdaję z tego sprawę, że jestem ogromnym zagrożeniem dla tego systemu. Bo ten system nie ma ode mnie właściwie nic. Ja nie wnoszę w ten system, tylko staram się przeżyć i żyć to życie, bo ja już w pewnym sensie zrozumiałem, na czym to wszystko polega. I tak uważam, że każdy do tego powinien dążyć, bo to jest najważniejsza rzecz w życiu. Myślę, że to tyle.
[01:22:03] - Powiedz mi, jeszcze wspomniałeś o roślinach. Czy jesteś psychonautą? To jest osoba, która do wychodzenia z ciała i do takich podróży używa jeszcze jakichś dodatkowych substancji, często też właśnie pochodzenia roślinnego. Czy korzystasz z tego?
[01:22:22] - Na obecną chwilę nie używam. Natomiast eksperymentowałem oczywiście z różnymi substancjami. Nie powiem ci teraz nazw dokładnie, bo nie będę grzebał, bo nie przygotowałem się do tego akurat, nie spodziewałem się takiego pytania. We wcześniejszych audycjach można sobie to odsłuchać. Ja dokładne nazwy łacińskie podawałem, łącznie jak to dawkować i tak dalej. Rzeczywiście, jeżeli jest to tak, jak powiedziałem kiedyś, nie wiem, czy to w prywatnej naszej rozmowie, czy gdzieś w jakiejś audycji, trzeba wszystkiego używać z rozsądkiem, bo to jest tak, jak wspomniałem kiedyś, że są takie masła, które na przykład smarując na chleb, obniżają ci cholesterol. I to jest fajne, piękne, pomaga. Dobra inicjatywa, ale w momencie, kiedy masłem nie posmarujesz i na przykład nie będziesz jadł tego masła przez tydzień czy przez dwa, to automatycznie cholesterol wraca ci do stanu pierwotnego, który miałeś. Tak samo jest właśnie z takimi tabletkami, substancjami pomocniczymi. Przynajmniej ja tak uważam.
Nigdy mi złego tego te tabletki nie zrobiły, chociaż miałem kiedyś taką jedną substancję. Sprowadzałem sobie ją ze Stanów Zjednoczonych. To była substancja chemiczna. To nie były jakieś naturalne korzenie czy zioła, coś tego typu, tylko to była substancja wyhodowana w laboratorium. I rzeczywiście mocne, psychodeliczne wręcz sny miałem. Natomiast rzeczywiście po jakimś czasie, nie pamiętam już, chyba po miesiącu czy coś takiego, zaczęło mi tej substancji brakować. Więc od razu, bo nie zużyłem tego całego opakowania, od razu to wyrzuciłem. Po prostu nie. Dlatego wiesz, trzeba wszystkiego używać. Wszystko jest dla ludzi, jak to mówią.
Nożem można kroić chleb, ale można też kogoś zabić.
[01:24:13] - Jeszcze skoczę jeden temat, żeby tutaj trochę polecić to, co ty robisz akurat w tym momencie. Mianowicie prowadzisz „Czas Snu”. W audycji, w której byłem gościem i w której będziemy prowadzić serię właśnie o ośnieniu. I jeszcze oprócz tego robisz nagranie 3600, tak?
[01:24:37] - Tak, audycja 3600.
[01:24:39] - Troszeczkę więcej powiedz nam na ten temat i będziemy po prostu kończyć. Chyba że jeszcze gdzieś tam coś robisz, czy bierzesz udział w jakichś projektach, o których chciałbyś powiedzieć i do których chciałbyś zachęcić słuchaczy do tego, żeby się zainteresowali.
[01:24:57] - Myślę, że można wspomnieć. Audycja 3600 Sekund jest to taka audycja, zbieranina różnych informacji, które uważam, że są ciekawe i warto by było po prostu poznać je. Jak informowałem nie raz, te pierwsze audycje były skopane, ale zapomnijmy już o tamtym etapie. Te wszystkie audycje kolejne są już zupełnie innej jakości, podobny styl i tak dalej, ale już takie bardziej normalne, powiedzmy. Natomiast jest w przygotowaniu inna audycja i prawdopodobnie ją nazwę „Błysk Nieznanego”. Będzie to audycja generalnie z dwóch, może trzech dziedzin. Będą to przede wszystkim duchy, będą to egzorcyzmy oraz będą to też przypadki śmierci klinicznych, ewentualnie jeszcze właśnie coś z OBE i tak dalej. Będą to prawdziwe przypadki, które są zarejestrowane, które są znane w Wielkiej Brytanii i to będą takie bardziej znane i mniej znane. Będą to informacje zebrane z różnych forum. Ja już sobie ...
pozwoliłem, przygotowałem w Wordzie informacje, przetłumaczyłem. Na obecną chwilę mam około 36 stron, przygotowałem się konkretnie, żeby nie było błędów w nazwach i tak dalej. Natomiast zawsze jest ten czas ograniczony. Dlatego teraz wykorzystuję ten moment, że nagrywam Ivelliosowi audycję do przodu, ponieważ też nie będzie nas, zresztą to zaraz wspomnę. W każdym razie audycje będą z dwu-, trzymiesięcznym do przodu wyprzedzeniem 3600 sekund, a dzięki temu ja będę mógł nagrywać „Błysk Nieznanego”, czyli nową audycję i na przykład prowadzić na live'ie audycję również z tobą. Na razie audycję o najstarszych ludach, bo prowadziłem też audycję o najstarszych ludach, pozostawiam. Być może będę jeszcze prowadził, ale to dopiero w późniejszym czasie, audycje chilloutowe, w innej formie, luźniejsze. Chodzi o to, żeby każda audycja miała swój klimat. Jeszcze jedna ważna informacja. Audycja, która teraz jest dla słuchaczy nagrywana, jest audycją wstępną i na razie będzie krótka przerwa, przynajmniej z mojej strony, bo mnie nie będzie.
Będę w rozjazdach, więc dopiero jak Ivellios pewnie w Radio Paranormalium i ty, Marcinie, puścisz, dopiero będziemy się słyszeli tak naprawdę chyba gdzieś na początku czerwca albo koniec maja. Zobaczymy, jak to się wszystko ułoży, ale taka informacja wstępna już jest, została puszczona i myślę, że jak na razie to słuchaczom wystarczy.
[01:27:55] - Jeszcze w jakich godzinach i gdzie można słuchać „Czas snu” i „No i tu już”?
[01:28:04] - Z mojej strony mogę powiedzieć tak, że audycja „Czas snu”, tą, którą teraz nagrywamy wspólnie oraz przyszłe na pewno będą puszczane w poniedziałki po audycji „3600 sekund”. Ewentualnie jeszcze jak prześlę, to dogadam się z Ivelljosem, bo może być tak, że będzie najpierw audycja „3600”, po tej audycji będzie do godziny audycja „Błysk Nieznanego”, a po tej audycji będą puszczone nasze wspólne audycje. Czyli poniedziałki o 22.00 zaczyna się Blog Jubego i tam już Radio Paranormalium i „Ramówkę”. Natomiast u mnie w moim radiu, Radiu Dream Time, ponieważ moje audycje będę starał się z pierwszeństwem puścić, więc dzień wcześniej również mniej więcej o tym czasie po debatach ufologicznych około 22.00, 23.00 będą puszczane audycje „3600 sekund” oraz „Błysk” i również te audycje, które my nagramy. Tak to u mnie będzie wyglądało. Jak u ciebie, to nie wiem. Czy masz już jakiś plan, czy na razie jeszcze pozostawisz to w rozmysłach?
[01:29:17] - Ja już rozmyślam. Dziękuję ci, Jubie, bardzo serdecznie za dzisiejszą audycję, nagranie. Bardzo mi było przyjemnie.
[01:29:27] - Myślę, że się tobie i słuchaczom podobała i będą teraz płynęły maile wręcz dugą, jak to powiedzieć?
[01:29:36] - Duża fala, tak?
[01:29:37] - Duża fala.
[01:29:39] - Żeby to było do ogarnięcia czasowo. To też trzeba wziąć pod uwagę, żeby to za bardzo za dużym nagłówkiem-
[01:29:49] - Prywatnie między sobą dogadamy po.
[01:29:52] - Tak, dogadamy. Dziękuję ci bardzo jeszcze raz serdecznie i dziękuję wam, moi drodzy słuchacze. Dziękuję i do usłyszenia następnym razem.
[01:29:59] - Dzięki bardzo i do usłyszenia do następnego razu. Hej. Ja się z wami żegnam również już bez Marcina. Zapraszam was na przyszłe audycje. Mam nadzieję, że w miarę jakoś to wam wszystko przedstawiłem i poinformowałem was, jak to będzie w przyszłości z audycjami. Cóż, ja się z wami teraz w takim razie pożegnam i do usłyszenia następnym razem. Trzymajcie się, bądźcie zdrowi i spokojni. Cześć.