[01:14] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, prosto do twoich uszu, droga słuchaczko, drogi słuchaczu, zaczynamy powoli wylewanie kolejnej debaty ufologicznej online, która dzisiaj będzie miała formę wywiadu zamiast debaty. Dziś zaplanowaliśmy sobie wieczór z astronomem. Z tym właśnie astronomem, którego tajemnicze istotki porwały tydzień temu prosto sprzed mikrofonu. Naszym gościem jest dzisiaj astronom Marek Marcinkowski. Dobry wieczór, Marku.
[01:51] - Dobry wieczór wszystkim.
[01:54] - Audycję od strony technicznej jak zawsze będę obsługiwał ja, Marek Sęk „Ivellios”. Dzisiaj przez całą debatę będzie otwarta, właściwie już teraz jest otwarta, nasza linia telefoniczna. Jeżeli więc macie państwo jakieś pytania do Marka Marcinkowskiego albo chcielibyście coś skomentować, podzielić się relacją z obserwacji UFO, to zachęcamy do dzwonienia do Radia Paranormalium. Nasze numery to 32 746 00 08, komórkowy 53 624 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jeżeli ktoś woli, to może nas także poszukać na Facebooku. Jesteśmy na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. Przy okazji zachęcamy gorąco do polubienia fanpage'a tego czasopisma. Czekamy także na państwa pytania i komentarze, a przede wszystkim na relacje z obserwacji UFO na naszym e-mailu radio@paranormalium.pl. Przypomnę także, że od niedawna odświeżyliśmy również nasze konto na Twitterze twitter.com/@rparanormalium. Także na portalu z niebieskim ptaszkiem można nam wysyłać pytania i komentarze. Marku, w zachodnich źródłach poświęconych ufologii rzadko można trafić na dywagacje na temat tego, czy obcy mogą nas chronić. Do tego tematu będziemy dzisiaj mocno nawiązywać podczas naszej debaty. Dużo częściej spekuluje się, że mogą stanowić, a nawet na pewno stanowią zagrożenie. Jak sądzisz, z czego może się brać ten lęk i czy w ogóle jest on uzasadniony?
[04:09] - Lęk przed tym, że obcy mogą nam zagrażać. Uzasadniony nie może być w żaden sposób, bo nie mieliśmy nigdy żadnego jeszcze oficjalnego kontaktu, więc tutaj możemy jedynie odnosić się do samych siebie. Wydaje mi się, że myśl o tym, że możemy mieć jakiś kontakt z obcymi, ten kontakt odzwierciedlamy do naszych ziemskich sytuacji. Wiemy, jak to się kończyło w różnych przypadkach, gdy zachodnia cywilizacja docierała do nowych ziem odkrytych i mieli spotkania z tubylcami. To się zazwyczaj kończyło bardzo tragicznie dla tubylców, dla ludności rdzennej w danym miejscu. Wydaje mi się, że takie lęki, jeżeli chodzi o kontakt z obcą cywilizacją, są takim odzwierciedleniem, że taki kontakt może dla nas się skończyć naprawdę nieciekawie. Ale czy są uzasadnione takie obawy? Wydaje mi się, że obca rasa, która gdzieś tam jest i ma na tyle rozwiniętą technologię, aby podróżować sobie śmiało po wszechświecie, pomiędzy gwiazdami, pomiędzy układami planetarnymi, ma za sobą takie dosyć prymitywneJakieś takie zachowania właśnie, jakąś agresję czy po prostu właśnie czynienie zła, że tak powiem. Bo oczywiście tych różnych cywilizacji jest tam w kosmosie zapewne mnóstwo i na pewno jakiś tam procent jest, że tak powiem, z naszej perspektywy taką złą cywilizacją, która nie patrzy na takie proste cywilizacje, jak na przykład ludzie w jakiś szczególny sposób tylko realizuje swoje cele i po prostu nie martwi się, czy zgładzi taką cywilizację, czy podporządkuje ją sobie. Więc na pewno taki procent cywilizacji gdzieś tam jest, ale wydaje mi się, że generalnie większość z nich byłaby nastawiona raczej albo neutralnie, albo właśnie na pewno nie wrogo. Więc my ludzie jesteśmy na razie na takim etapie rozwoju, że nadal jeszcze te prymitywne zachowania bardzo często nami kierują i dosłownie nawet obezwładniają. Jesteśmy im podporządkowani w wielu kwestiach życia. Przecież widać to na każdym kroku i w polityce, i w biznesie. Wojny wybuchają naprawdę z powodów błahych. Już nie wspomnę o tym, że pieniądz rządzi naszą cywilizacją obecnie. Nawet nie obecnie, od dawien dawna. Więc takie prymitywne zachowania, prymitywne cechy myślę, że już taka cywilizacja zaawansowana ma już za sobą i nie mają one wpływu na ich zachowanie. Mówię o jakimś takim procencie, bo wiadomo, nie można tutaj patrzeć zero-jedynkowo, że wszystkie cywilizacje jakoś bardziej zaawansowane od nas są jakieś takie właśnie dobre czy przynajmniej neutralne. Ale myślę, że większość z nich to raczej nie byłaby dla nas takim jakimś zagrożeniem, żebyśmy mieli lęk, że przylecą i nas tutaj zgładzą. Takie mam tutaj podejście. Chyba wiele tutaj więcej nie można na ten temat powiedzieć. Cały czas oczywiście dywagujemy tutaj. Spekulacje, jak zwykle, różnego rodzaju. Możemy tylko gdybać, bo nie ma takiej oficjalnej, nie było takiego oficjalnego spotkania, żebyśmy tutaj mogli cokolwiek powiedzieć. Możemy tylko przypuszczać, ale myślę, że taki lęk jest jednak nieuzasadniony, mimo że między innymi Stephen Hawking, świętej pamięci już niestety, mówił o tym, że powinniśmy się bać takiej cywilizacji, że powinniśmy już nawet, wydaje mi się, chyba to miał na myśli, żebyśmy już coś generalnie w tym celu, w celu obrony naszego domu już coś poczynili, chociażby jakiś stworzyli plan czy jakoś przygotowywali się na ewentualne właśnie takie spotkanie z taką wrogą cywilizacją. Cóż, tak jak mówię, jakiś procent cywilizacji zapewne jest taki niegościnny, nieprzyjemny, ale jakbyśmy się spotkali nawet z taką cywilizacją, to myślę, że niewiele co moglibyśmy zrobić, żeby się tutaj jakoś uchronić, powstrzymać ich czy stanąć im na drodze. Więc nieważne, co zrobimy, myślę, na tym etapie nie mamy większych szans, jakbyśmy mieli spotkać się właśnie z taką cywilizacją wrogą.
[10:37] - Tutaj użytkowniczka Aureliona. Aurelion pisze na czacie na YouTube: „Nie ma się czego bać, bo gdyby obcy chcieli nam dokopać, to by już to dawno zrobili. Zakładając jednak, że obawy są uzasadnione, to jakie możemy przedsięwziąć środki ochrony przed niecnymi zagusami ze strony potencjalnych agresorów z kosmosu?”
[11:01] - To jest pytanie niezwykle trudne, bo tak jak przed chwilą mówiłem, niewiele chyba moglibyśmy zrobić. Ciężka sprawa. Trudno sobie to nawet wyobrazić, bo od razu gdzieś tam w pamięci przychodzą różnego rodzaju filmy science fiction i właśnie taka konfrontacja rodem z Hollywood. Ale myślę, że to nie jest kwestia tego, że jakiś tam sprytny człowiek wpadnie na to, że jakiś tam wirus czy jakaś prosta sprawa może taką cywilizację powstrzymać, czy tutaj moglibyśmy wygrać z taką cywilizacją, posługując się jakimś sprytnym fortelem czy jakąś sprytną metodą. Więc co moglibyśmy zrobić? Wydaje mi się, że tylko po prostu walczyć, ale nie mielibyśmy, myślę, szans. Być może dałoby się jakośJakoś dogadać. Ale czy taka cywilizacja chciałaby z nami w ogóle gadać? Czy jakiś układ tworzyć? Też mi się nie wydaje, bo mogliby oni wziąć co chcą, zrobić co chcą i nie mielibyśmy nic do gadania tak naprawdę. Myślę, że na tym etapie, nawet jeżeli udałoby się zrealizować w jakiś szybki sposób plany jakiejś broni, która jest jeszcze w sferze planów czy tylko hipotez, nagle byśmy przyspieszyli, żeby taką broń stworzyć w jakiś sposób. Nie wydaje mi się, żebyśmy mogli cokolwiek zrobić. Jakoś tego nie widzę. Przeciwstawić się w żaden sposób? Nie. Wydaje mi się, że tylko moglibyśmy się jakoś może ukryć, ale przeciwstawić, układ jakiś wszedłby w grę. Nie znajduję tutaj żadnego rozwiązania, które by nam w jakiś sposób pomogło. Nie wiem, co moglibyśmy zaoferować, żeby dali nam spokój. Naprawdę nie wiem. To jest pytanie, na które nie da się odpowiedzieć. Przynajmniej ja nie potrafię, nie mogę sobie tego wyobrazić.
[13:51] - Teraz załóżmy trochę w drugą stronę, że obcy pełnią rzeczywiście jakąś funkcję ochronną. Pytanie kogo chronią, przed kim lub przed czym? I czy chronią ludzkość, czy raczej chronią kogoś przed ludzkością?
[14:10] - To też ciekawa sprawa. Wydaje mi się, że mogliby po części chronić w jakimś stopniu nas samych przed nami w różnych momentach historii. Mogła być taka drobna ingerencja, nie dopuścili oni do tego, żebyśmy się sami nawzajem tutaj załatwili. Ludzie ludzi załatwili. Wydaje mi się, że taka funkcja ochronna mogła być w kilku miejscach naszej historii użyta, mogła być jakaś interwencja, ale przed czymś zewnętrznym. W zależności jaki cel przyświeca takiej cywilizacji, oczywiście możemy znowu gdybać, czy jesteśmy jakimś eksperymentem takiej cywilizacji. Nie chcieliby pewnie, żeby eksperyment zakończył się zbyt szybko, więc chroniliby nas przed jakimiś naturalnymi kwestiami, które by nam zagrażały, czyli chociażby jakieś zagrożenia z kosmosu naturalne czy tutaj na Ziemi. Patrząc z tej perspektywy, mogłoby to tak wyglądać. Jeżeli na przykład taka cywilizacja po prostu nas obserwuje i jest raczej badaczem, który obserwuje i dogląda, jak to się zmienia, jak ewoluujemy, wszystko idzie do przodu, też mogliby nas chronić w takim sensie, że nie dopuszczają jakiejś innej cywilizacji do nas, która mogłaby po prostu zaburzyć nasz naturalny cykl, naturalną kolej rzeczy naszego rozwoju. Tak to mogłoby wyglądać z tej perspektywy.
[16:50] - Ja przypomnę może kontakty do Radia Paranormalium. Czekamy oczywiście na państwa telefony. Dzisiaj w trakcie debaty ufologicznej, właściwie w trakcie takiego wieczoru z astronomem, przez cały czas trwania audycji jest otwarta nasza linia telefoniczna. Można dzwonić. Numery telefonów do Radia Paranormalium to stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 624 193. Jesteśmy także na Skypie radio.paranormalium.pl. Gadu-Gadu 36 08 80 02. Można także pisać na naszych czatach, oczywiście na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. Czekamy też na pytania i komentarze, przede wszystkim na relacje z obserwacji UFO pod naszym adresem e-mail radio@paranormalium.pl. Także jesteśmy na Twitterze twitter.com/rparanormalium. Z debaty przedtygodniowej „Czy obcy nas chronią?”Pochodzi pytanie: Marku, co sądzisz o wszelkich teoriach mówiących o bardzo bliskich związkach, a może nawet symbiozie ludzi z przybyszami z kosmosu? Czy one w jakiś sposób do ciebie przemawiają?
[18:40] - Trudna sprawa. Nigdy nie zagłębiałem się w ten aspekt spotkań z obcymi. Wydaje mi się, że bliski, symbioza, to do mnie nie przemawia. Nie wiem, czy by to mogło być realne. Bliskie kontakty w takim sensie, że spotkania i jakieś dyskusje, czy nawet wymienianie się jakimiś poglądami, czy myślami, to wydaje mi się, że tak, to miało miejsce i wielu ludzi twierdzi, że to się wydarzyło. Ale czy coś więcej? Szczerze mówiąc, jakoś to do mnie nie przemawia, żeby to było znaczące czy żeby to faktycznie miało miejsce. Także wiele tutaj na ten temat nie mogę powiedzieć, ale chciałbym jeszcze wrócić do poprzedniego pytania, do jego części. Chodzi o to, czy tacy obcy, którzy tutaj gdzieś są w pobliżu, czy mogą chronić coś przed nami, przed ludzkością bądź kogoś. Na tym etapie już można byłoby troszeczkę na ten temat powiedzieć, gdyż ludzie, jak wiemy, oczywiście tutaj rozwijamy podróże kosmiczne i coraz dalej chcemy się wybierać w kosmos. I ta chęć eksploracji jest coraz większa. Więc w tym sensie, że jeżeli gdzieś tam coś w naszym Układzie Słonecznym jest coś unikalnego na jakimś obiekcie, unikalnego pod różnym względem, czy to biologicznym, można byłoby powiedzieć na przykład jakieś formy życia cenne, niezwykłe, coś unikalnego, to faktycznie można byłoby tutaj mówić o tym, że jakieś kroki mogą być poczynione, żeby zwolnić tutaj naszą chęć eksploracji czy pojawienia się w jakimś miejscu Układu Słonecznego, czy nawet poza układem, bo przecież mamy plany, żeby lecieć gdzieś poza Układ Słoneczny też. Plany różnego rodzaju są, więc w tym kierunku obcy mogliby tutaj w jakimś stopniu działać, żeby nas powstrzymywać bądź zwalniać nasz rozwój w tym kierunku. Więc tu na tym etapie już można byłoby o takich poczynaniach mówić, wydaje mi się.
[22:05] - Ciekawe pytanie zadał użytkownik Artemius na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Może by wspomnieć coś o astronomii i kosmologii? Wspomnieć, że nasz układ jest co najmniej drugiej generacji, to znaczy powstał na pewno z pozostałości po wybuchu supernowej. Jak to się ma do czasu ewolucji cywilizacji z układów pierwszej generacji? Odniesienie się do odkrytych planet ziemiopodobnych i mogących być kolebką życia w naszej okolicy. Szacunki, ile takich planet jest w naszej galaktyce? I tak dalej. Pytanie dosyć wydaje się szerokie.
[22:48] - Złożone, tak. Jeszcze raz możesz powtórzyć? Nasz układ planetarny jako układ drugiej generacji?
[22:58] - Co najmniej drugiej generacji. To znaczy powstał na pewno z pozostałości po wybuchu supernowej. Jak to się ma do czasu ewolucji cywilizacji z układów pierwszej generacji? Odniesienie się do odkrytych planet ziemiopodobnych i mogących być kolebką życia w naszej okolicy. Szacunki, ile takich planet może być w galaktyce i tak dalej.
[23:21] - To znaczy nasz układ planetarny i tutaj nasza cywilizacja, nie jak się ma do starszych układów planetarnych, to tutaj nie ma jakiegoś powiązania. Wszystko dzieje się swoim rytmem. Nasza gwiazda, nasze Słońce jest bardzo przeciętną gwiazdą i takich gwiazd w galaktyce jest mnóstwo, ale okazuje się, że jeszcze więcej jest gwiazd typu czerwony karzeł, czyli gwiazd mniejszych i chłodniejszych niż Słońce. Te gwiazdy są znacznie starsze od Słońca, bo znacznie wolniej się spalają i ich życie trwa dziesiątki miliardów lat, więc będzie trwało, bo wszechświat ma około 14 miliardów lat, więc te gwiazdy bardzo wolno się spalają i będą żyć bardzo długo. No i wydaje się, że właśnieZ obserwacji wynika, że takich gwiazd jest naprawdę bardzo dużo w Drodze Mlecznej, ale wokół nich też są oczywiście układy planetarne. Generalnie na tym etapie wiedzy, jaki mamy obecnie o układach planetarnych, przewiduje się, że takich planet jak Ziemia, czyli planet o podobnych rozmiarach, które leżą w odległości od swoich gwiazd, sprzyjających do tego, żeby na ich powierzchniach była woda w stanie ciekłym, takich planet tylko w naszej galaktyce są dziesiątki miliardów, więc liczby ogromne. Generalnie, jeżeli na takiej planecie, która krąży sobie gdzieś wokół czerwonego karła, rozwinęła się cywilizacja techniczna, bardziej rozwinięta, to takie cywilizacje na pewno są znacznie starsze od nas i ich może być naprawdę bardzo dużo. Tutaj nie ma co do tego wątpliwości. Z tym, że takie białe karły też z drugiej strony nie są, czerwony karły, przepraszam, bywają niestabilne. Tutaj ostatni przykład gwiazdy Proxima Centauri, którą astronomowie obserwują od jakiegoś czasu po tym, jak odkryli planety skaliste wokół tej gwiazdy. Zaczęto obserwować. To jest najbliższa gwiazda do Słońca i tam odkryto właśnie planetę, która jest w ekosferze, czyli w odległości od gwiazdy, gdzie w takiej odpowiedniej odległości może być na powierzchni woda w stanie ciekłym. Od tamtej pory, od wielu miesięcy obserwowana jest ta gwiazda i okazuje się, że jednak takie gwiazdy, czerwone karły nie są do końca stabilne. Nawet jeżeli planeta jest w idealnej odległości, to niekoniecznie tam może być życie. Bardzo dużo czynników wpływa na to, czy na jakiejś planecie będzie życie. Ostatnio zaobserwowano bardzo duży rozbłysk, wyrzut materii z takiej gwiazdy. Jeżeli było życie na planecie, która krąży wokół Proximy, to już tego życia na pewno tam nie ma, bo po prostu promieniowanie, ten rozbłysk, ten wyrzut materii był tak gigantyczny, że dosłownie mógł bez problemu wszelkie życie zneutralizować na planecie. Tutaj sprawa jest dosyć skomplikowana, jeżeli chodzi o powstawanie życia w kosmosie. Bardzo dużo czynników na to wpływa i z pozoru wydaje się, że jakiś świat, jakaś planeta jest naprawdę w dobrym miejscu, ma odpowiednie warunki, ale okazuje się później, obserwując dłużej nieco, że gwiazda jest niekoniecznie stabilna, niekoniecznie pozwoli rozwinąć się życiu. Bo taki jeden rozbłysk i po prostu planeta jest zdezynfekowana całkowicie. Nie ma po prostu w ogóle życia. Atmosfera przestaje istnieć w jednej chwili, woda wyparowuje i jest koniec. Takie rzeczy się zdarzają. Gwiazdy różnie się zachowują. My na temat gwiazd mamy wiedzę jeszcze naprawdę podstawową. Cały czas się uczymy, więc są duże problemy z takimi miejscami. Ale tak jak mówię, planet takich jak Ziemia statystycznie według naszych najnowszych obserwacji jest dziesiątki miliardów w Drodze Mlecznej. Wiemy to przede wszystkim na podstawie danych odkryć z teleskopu Keplera, więc teleskop Keplera odkrywa planety pozasłoneczne i według jego odkryć statystycznie tyle jest planet ziemiopodobnych w galaktyce. Dziesiątki miliardów. Ogromna liczba. Nie ma wątpliwości, że gdzieś tam jest życie i są cywilizacje. Ja przynajmniej nie mam takiej wątpliwości. Są cywilizacje, które są też znacznie starsze od nas, ale tak jak mówię, cały czas się uczymy. Cały czas jesteśmy na początku tej drogi odkrywania planet, odkrywania innych światów. Trzeba też sobie zdać sprawę z tego, że zazwyczaj mówimy o planetach pozasłonecznych, ale przecież jeszcze są setki miliardów różnych księżyców, które gdzieś tam też krążą wokół planet.I księżyce też mogą mieć jak najbardziej dobre warunki do rozwoju życia takiego, które może wyewoluować w bardziej złożone formy, chociażby takie rozumne. To też nie jest żadną przeszkodą. Więc tutaj pojawia nam się kolejne pole, gdzie może powstać mnóstwo życia. Planet w Drodze Mlecznej jest więcej niż gwiazd w niej, a księżyców jest jeszcze więcej, więc naprawdę szans na życie, na powstanie różnych cywilizacji jest multum. I tak jak mówię, nawet na przedmieściach, nawet w najbliższej okolicy, czyli układ Alfa Centauri, Proxima Centauri, najbliższe nam gwiazdy, już w najbliższej okolicy odnajdujemy planety, gdzie jest szansa, żeby było życie. Być może to życie właśnie zniknęło na naszych oczach. Być może nigdy tamtego życia nie było, ale tak jak mówię, patrzymy, technologia naszych obserwacji jest jeszcze na takim podstawowym poziomie. Na pewno rewolucję zrobi tutaj teleskop Jamesa Webba, kosmiczny teleskop nowej generacji, który pozwoli bezpośrednio przyjrzeć się atmosferom planet pozasłonecznym. Już za pomocą teleskopu Hubble'a niektóre planety pozasłoneczne zostały zbadane pod względem atmosfery, jaką atmosferę mają. Już to zaczynamy robić, ale teleskop Jamesa Webba zmieni wszystko. To będzie gigantyczny skok. Można porównać ten skok do odkrycia Ameryki przez Kolumba czy lądowania na Księżycu. To będzie coś historycznego i to na pewno bardzo zmieni jeżeli chodzi o pogląd na egzoplanety, ale też chociażby nasze podwórko. Układ Słoneczny też ma być badany za pomocą teleskopu Jamesa Webba. I tak jak mówię, wystarczy się przyjrzeć, tutaj w Układzie Słonecznym mamy kilka planet, badamy je cały czas. Być może na Marsie jest życie pod powierzchnią, ale też księżyce, mnóstwo księżyców w naszym systemie i bardzo dużo takich, gdzie jest woda pod lodem, woda w stanie ciekłym, więc tam też życie. Oczywiście ja teraz mówię o takich prostych formach życia, ale chcę naznaczyć, jak dużo możliwości jest, żeby życie powstało w kosmosie. To można porównać do tego, że jeżeli tylko jest najmniejsza szansa, najmniejsza nadzieja, że na danej planecie, na danym księżycu może zaistnieć życie, to życie zaistnieje. To życie powstanie, to życie się rozpocznie. Tak uważam. Życie naprawdę ma potężną siłę i jeżeli tylko nadarzy się szansa gdziekolwiek, to życie zaistnieje. Co później będzie z tym życiem? Wiadomo, trudno powiedzieć, czy to życie się rozwinie, czy zaraz zginie właśnie z powodu jakiegoś wybuchu słonecznego. Trudno powiedzieć, ale tak jak mówię, cywilizacji na pewno jest mnóstwo w naszej galaktyce i na pewno jest mnóstwo starszych niż nasza. I to o wiele, bo tak jak mówię, bardzo dużo jest gwiazd takich nazwanych czerwonymi karłami, które w cudzysłowie oczywiście żyją bardzo długo, znacznie dłużej niż Słońce. Dziesiątki miliardów lat będą sobie świecić i na takich planetach, jeżeli tam się rozwinęła cywilizacja, to ona już jest zapewne znacznie starsza od nas. A cykl powstawania planet jest cały czas taki sam, czyli cykl powstawania gwiazd, planet jest właśnie cały czas taki sam, że musi nastąpić jakiś czynnik, jakiś zapłon, czyli właśnie wybuch supernowej na przykład, fala uderzeniowa, która się rozprzestrzenia przez kosmos, gdzieś tam trafi na pył kosmiczny, na gaz, na jakąś właśnie taką chmurę, która zacznie pod wpływem grawitacji gęstnieć i utworzy gwiazdę w końcu, a wokół tej gwiazdy planety. Więc tutaj generacji różnych systemów planetarnych, tutaj ten pan, druga generacja. No tak, druga, ale być może druga. Tego też dokładnie nie wiemy. I na pewno młoda cywilizacja. My jesteśmy młodą cywilizacją. Jesteśmy na etapie nadal, można powiedzieć, radia. Więc tak jak mówię, cywilizacje, które powstały na planetach, które krążą wokół czerwonych karłów, na pewno są znacznie starsze. Ale tak jak mówię, nadal się uczymy o gwiazdach i tutaj różnie się one zachowują.Możemy też śmiało mówić o innego rodzaju planetach. To też nie jest wykluczone. Drodzy Państwo, pamiętajmy, że życie może się rozwinąć także gdzieś tam w atmosferach planet gazowych. To też nie jest wykluczone. To też naukowcy biorą pod uwagę, gdy są rozmowy na temat możliwości życia i to też nie jest wykluczone, żeby gdzieś tam w atmosferach gazowych planet mogło się rozwinąć życie. Czy jest możliwe, żeby takie życie później było bardziej rozumne i później przekształciło się w cywilizację? To jest niezwykle trudne pytanie. Trudno chyba sobie to pojąć, czy tak może ewoluować życie w takiej atmosferze planety. Cały czas ogranicza nas tutaj ziemskie granice, ziemskie kajdany takiego myślenia, odnoszenia się do naszego ziemskiego życia, ziemskich sytuacji, ziemskich warunków. A pamiętajmy, że gdzieś tam w kosmosie może być takie życie, które wymyka się poza nasze ramy pojmowania naszej wiedzy o życiu i bez problemu może powstać na przykład naprawdę rozumne, zaawansowane życie gdzieś tam chociażby w atmosferze jakiejś planety gazowej. Wydaje mi się, że można mieć śmiało otwarty umysł na taką sytuację, więc tutaj też nie można takich planet do końca skreślać. Jest to, wydaje mi się, jak najbardziej możliwe. Oczywiście pamiętajmy jeszcze, że życie przenosi się też cały czas po kosmosie. Wiemy z najnowszych ustaleń, że takie życie śmiało może przenosić się za pomocą komet i planetoid. Więc tak jak mówię, życie rozsiewane jest jak nasiona z wiatrem po całym wszechświecie, po całej galaktyce. I jeżeli tylko takie ziarnko upadnie właśnie w miejsce, gdzie jest tylko możliwe, żeby to życie zaistniało, to zacznie kiełkować i rozpocznie się po prostu cykl ewolucji. Bo ewolucja wydaje się, że jest taką regułą dość uniwersalną, że jeżeli gdzieś jest życie, to jest bardzo duża szansa, że będzie ono ewoluować na takich zasadach jak nasze ziemskie życie. Więc tutaj ewolucja wydaje mi się taką uniwersalną zasadą, ale tak jak mówię, cały czas odnosimy się do tego, co znamy, do naszego życia ziemskiego, do naszej biologii i tak dalej, więc też może być różnie gdzieś tam w kosmosie, ale chyba jakieś takie generalne prawa, jakieś takie uniwersalne prawa po części żeśmy już odkryli i zaznajomili się z nimi. I ewolucja może być, wydaje się, jednym z nich. No się rozgadałem trochę tutaj, za bardzo chyba poszedłem w różne kierunki, ale wydaje mi się, że chyba udało mi się odpowiedzieć na to pytanie. Jeżeli nie, to proszę atakować dalej.
[40:26] - No właśnie, tutaj będzie chyba zaraz atak pytań, wysyp pytań, bo mamy słuchacza telefonicznego na antenie. Dodzwonił się do nas Michał z Poznania. Dobry wieczór. Jesteśmy już na antenie Radia Paranormalium.
[40:41] - Dobry wieczór, Marku i Weliosie. Dobry wieczór, Marku Astronomie. Michał z Poznania, też na M. Kłaniam się. Dobry wieczór, chciałbym pana zapytać o kilka rzeczy. Po pierwsze różne ciekawe rzeczy dowiadujemy się cały czas o naszym Układzie Słonecznym i o różnych rzeczach, które pojawiają się coraz częściej. Takie informacje tu i ówdzie, tak jakby rzucane nam, nie wiem, czy to porównywać małe prezenty, czy jakoś inaczej dla tych osób, które się interesują rzekomym, powiedzmy, nadnaturalnymi, paranormalnymi czy jakkolwiek to nazwiemy. I coraz częściej przebijają się informacje właśnie o jakichś tajemniczych pozostałościach po wielkich budowlach, czy to na Księżycu, czy to na Marsie. Coraz więcej osób wpatruje się w powierzchnię tych planet i szuka zarysów tych tajemniczych budowli, o których mówi się coraz więcej i to się przebija nawet do mainstreamu głównego. Teraz chciałbym wiedzieć, co pan jako reprezentant nauki, nurtu tego oficjalnego, który ma jednak odwagę przychodzić i rozmawiać tutaj z wariatami, w cudzysłowie oczywiście, ja to mówię ironicznie. Co pan na ten temat uważa? Na temat tego, co się mówi o księżycach Marsa, czyli o tych dwóch tajemniczych obiektach, które z pozoru wydają się naturalne, a wiele wskazuje na to, że nie są naturalne. To są rzeczy bardzo interesujące. I terazAstronomia mówi na ten temat. Może nie co astronomia mówi, to raczej myślę, że wiemy. Natomiast co pan uważa jako astronom z odwagą, który przychodzi tutaj i chce rozmawiać z nami na takie tematy? Ale nie wiem, czy dobrze słyszałem pana.
[43:09] - Tak, słyszałem dobrze. Co na ten temat uważam? W pewnym momencie bardzo dużo się zajmowałem kwestiami różnych zdjęć, które przedstawiają powierzchnię Księżyca z dziwnymi artefaktami czy rzeczami, które przypominają jakieś nienaturalne struktury. Też na Marsie widziałem różne zdjęcia, które pokazują, że na Marsie też są różne takie elementy. O księżycach Marsa też słyszałem. Nawet Buzz Aldrin się wypowiadał w pewnym momencie na temat jednej struktury, która się znajduje chyba na Fobosie, jeżeli dobrze pamiętam. Chyba sześcian tam jest taki, który wygląda trochę jak sześcian, coś bardzo nienaturalnego i nawet widziałem zdjęcie tego. Do takich kwestii trzeba jednak z bardzo dużym dystansem podchodzić, do takich newsów, do różnych obrazów, bo łatwo się pomylić. Bardzo często jest tak, że chcemy różne rzeczy zobaczyć i gra światła i cienia, tak zwana, to zawsze się powtarza w oficjalnych wyjaśnieniach, może powodować, że jakieś struktury naturalne wyglądają dziwnie. Dla mnie to jest trudna kwestia, bo faktycznie patrząc na te różne zdjęcia, mówię: „Kurczę, to faktycznie wygląda bardzo nienaturalnie. To nie przypomina czegoś takiego, co mogłaby stworzyć natura”. Jednak wydaje mi się, że pod wieloma względami natura nadal nas zaskakuje i potrafi tworzyć takie niezwykłe struktury. Chciałoby się powiedzieć, że ta twarz na Marsie jednak jest. Przez dużą część czasu też byłem entuzjastą struktur na Marsie. Ten teren Cydonii, czyli piramidy, twarz na Marsie. Nawet mam książkę tego pana, który analizował te wszystkie zdjęcia z Vikinga i tworzył różne linie, łączył linie liniami. Ten cały obszar, te struktury i różne kąty, z tego wychodziły różne stałe matematyczne i tak dalej. Hoagland chyba ten pan się nazywa. Nie wiem, czy dobrze wypowiedziałem nazwisko. W każdym razie on dużo analiz zrobił odnośnie Marsa i odnośnie księżycowych obrazów. Sfotografowano to miejsce w bardzo dużej rozdzielczości i wygląda naturalnie. Przynajmniej twarz. Nie wiem, czy jest w wysokiej rozdzielczości zdjęcie takiej piramidy, która miała kształt pentagonu, ale twarz sfotografowano w dużej rozdzielczości.
[46:52] - Właśnie o tę piramidę chciałem pana zapytać, bo mieliśmy w poprzedniej audycji „Paralaxa” na antenie Chrisa Mikine, który o tej piramidzie mówił długo i ciekawie. Mówił o konsylium naukowym, które się zebrało wokół tego i uznało ten obiekt za realny. Na podstawie zdjęć, które tam były powtarzane, nawet obliczono wymiary tej piramidy, która podobno jest dwa razy większa niż piramida w Gizie.
[47:29] - Ale co to znaczy realny? Realny on jest na pewno, bo jest tam na Marsie, ale realny w jakim sensie? To bardzo ciekawe.
[47:40] - Uznano, że jest niemożliwe, żeby była to naturalna struktura.
[47:49] - Nie słyszałem o tym.
[47:54] - że tutaj są równe boki, linie i tak dalej i uznały to osoby z autorytetem, powiedzmy nie tylko dziennikarskim, ale jakimś autorytetem badawczym czy naukowym. Uznały sztuczność tej struktury.
[48:18] - Chciałbym te materiały zobaczyć i nie wiem, czy to było faktycznie oficjalnie, czy gdzieś w kuluarach rozmowy takie były i był po prostu przeciek. Trudno mi się do tego odnieść w tym momencie, bo jestem zaskoczony takim stwierdzeniem, że środowisko naukowe się wypowiedziało tak jednoznacznie na temat tej piramidy. Musiałbym poszukać informacji odnośnie tego tematu, bo szczerze mówiąc nie słyszałem o tym, żeby faktycznie ktoś się tamOficjalnie na ten temat się wypowiadał. Ale tak jak mówię, jest to naprawdę wszystko bardzo kuszące. Jak patrzę na zdjęcie Fobosa i ten sześcien, który tam jest na powierzchni, to mówię: „Wow, faktycznie to wygląda nienaturalnie”. Obiekt został sfotografowany chyba kilka razy pod różnym kątem i wygląda niesamowicie. Albo też ostatnimi czasy wróciłem do zdjęcia powierzchni Księżyca. Tam jest taki domniemany obiekt, iglica, która się wznosi nad powierzchnię chyba nawet kilka kilometrów. Znalazłem zdjęcie oryginalne z sondy kosmicznej, która zrobiła to zdjęcie. I faktycznie wygląda to naprawdę niesamowicie. Trudno się tutaj odnieść. Chciałoby się, żeby to faktycznie-
[50:03] - Przepraszam, że panu przerywam. Czy pan dopuszcza jako naukowiec, że mogą istnieć takie struktury, że one mogą być dziełem jakiejś formy inteligencji?
[50:19] - Tak, dopuszczam. Z tym że ja mam bardzo otwarty umysł i jest to dla mnie jak najbardziej możliwe, bo czemu miałoby nie być możliwe? Nawet jeżeli te struktury już są dawno opuszczone, już nieużywane z jakiegoś względu, ale kiedyś jakaś cywilizacja gdzieś tu leciała przez Układ Słoneczny i coś może stworzyła. Może mieli cel, żeby coś takiego wybudować. To okej. Z tym że z drugiej strony jest to dla mnie możliwe. Tylko pamiętajmy jednak, że natura potrafi nas zaskakiwać też bardzo mocno. To nie są najnowsze odkrycia, ale bardziej się temu przyjrzeliśmy. Odkryć struktury na Księżycu, głębokie studnie takie, które tworzą jaskinie pod powierzchnią. Te jaskinie mogą mieć dziesiątki kilometrów, średnicę bardzo dużą, też dziesiątek metrów. Takie struktury są i na Księżycu, i na Marsie. To też jest dosyć zaskakujące i na początku wydawało się tajemnicze. Mamy krater i nie ma dna. Jak to możliwe? Jest czerń i nic nie widać. A później się okazało, że faktycznie to są jakieś wejścia do takich podziemnych, gigantycznych jaskiń. Podpowierzchniowych, przepraszam, bo podziemnych to na Ziemi. Więc musimy pamiętać, że jednak natura potrafi zaskakiwać bardzo mocno. Nadal dużo nie wiemy na temat geologii, jak się formował teren na Księżycu czy na Marsie. Więc patrząc na zdjęcia Marsa, nawet patrząc na te naturalne struktury, jakie tam są, to wszystko wygląda dosłownie bardzo często jak grafika komputerowa. Symetryczne wydmy, gigantyczne tereny, kopiuj-wklej dosłownie, każda wydma ma identyczny kształt. Różnego rodzaju struktury, które wyglądają naprawdę jak coś stworzonego nienaturalnie. A jednak czas i warunki naturalne na Marsie tworzą takie struktury, więc dlatego trzeba tutaj z dużą rezerwą podchodzić do takich rzeczy, ale ja uważam, że jednak jest to możliwe. Biorę to pod uwagę, że takie rzeczy mogą być. Z tym że czasem wydają się dosyć naiwne niektóre rzeczy. Na przykład most na Księżycu, który łączy tam jeden teren z drugim terenem. Dlaczego cywilizacja, która podróżuje statkami kosmicznymi, miałaby tworzyć most?
[53:31] - Rozumiem. Takiego czegoś nie było nigdy. Chciałem jeszcze jedno pytanie zadać panu. Czy pan śledzi kwestię ostatniej planety w naszym Układzie Słonecznym, która rzekomo okrąża Słońce wokół na bardzo długiej eliptycznej orbicie etc.? Coś nowego się na ten temat pojawiło. Coraz więcej jest poszlak wskazujących, że jednak musi być taki obiekt.
[54:09] - To wygląda w ten sposób, że bardzo dużo obliczeń, symulacji i modelów świadczy o tym, że prawie na pewno coś tam jest. Duży obiekt wielkości Neptuna, więc planeta dosyć sporych rozmiarów. Na jakiej podstawie naukowcy to wywnioskowali? Zrobiono na podstawie badań obiektów transneptunowych, czyli różnych obiektów, planet karłowatych i planetoid, które występują za orbitą Neptuna. Przeanalizowano orbity bardzo wielu takich obiektów, ale pamiętajmy, że to są bardzo małe i ciemne obiekty, bardzo trudne do badania.Ale wiele z nich znamy i wiemy, jakie mają orbity. Przeanalizowano te orbity, ruch tych obiektów. Cofnięto się w czasie o wiele milionów lat i naukowcy poszli do przodu w czasie, czyli zasymulowali ruch tych obiektów przez następne miliony lat wstecz i do przodu. Wychodzi na to, że faktycznie kiedyś, dawno temu, najwyraźniej coś zadziałało grawitacyjnie na te obiekty, na te planety karłowate, na te planetoidy, że mają teraz takie orbity, a nie inne. Z tego wynika, że faktycznie jest tam duży obiekt i naukowcy szukają go. Są zespoły astronomów, które szukają tej planety. Z tym że jest pewien problem, o którym słyszałem. Obszar, w którym ta planeta może się obecnie znajdować, jest na tle Drogi Mlecznej i to powoduje bardzo duże problemy. Pamiętajmy, że obserwacje tego typu, a w zasadzie prawie każde obserwacje astronomiczne, to nie jest tak, że człowiek sobie patrzy przez teleskop, analizuje, porównuje zdjęcia. To wszystko robią komputery i to jest masa danych, ogromnej ilości danych. Człowiek może wskazywać jakieś rejony nieba, gdzie teleskop ma popatrzeć, ale później to wszystko, że tak powiem brzydko, mielą komputery. Jeżeli obszar jest bardzo zagęszczony, czyli obszar dysku Drogi Mlecznej, w tym kierunku, gdzie jest Droga Mleczna, to jest bardzo dużo różnych sygnałów i trudno z tych wszystkich tysięcy sygnałów odnaleźć słaby sygnał ciemnego obiektu tej planety, która gdzieś jest daleko, bo jest bardzo dużo zakłóceń od obiektów w tle, czyli obiektów Drogi Mlecznej. To są bardzo trudne badania, bo technologię mamy taką, jaką mamy i bardzo trudno w takim miejscu cokolwiek odkryć, jeśli to obiekt, który jest chłodny. Taka planeta jest naprawdę chłodna, jest daleko od Słońca, więc daje małe odbicie, mały sygnał, małe oznaki, że w ogóle tam istnieje. Pamiętajmy, że cały czas teleskopy analizują światło, które dociera do nich na różnych zakresach fali. Takie chłodne obiekty, ciemne, małe są bardzo trudne do odkrycia, do obserwacji. A jeżeli obszar, który nas interesuje, jeszcze jest na tle Drogi Mlecznej, to już sprawa wygląda naprawdę beznadziejnie. To jak szukanie igły w stogu siana, można to tak porównać. Tylko że ten stóg siana jest taki, jak całe państwo, można powiedzieć, takiej wielkości. Tutaj jest bardzo trudne zadanie przed naukowcami, ale wszystkie obliczenia, o których wiem, obliczenia statystyczne, obliczenia na podstawie analiz orbit obiektów transneptunowych świadczą o tym, że w dużym procencie jest tam jakiś duży obiekt, jakaś planeta. Niektórzy mówią, że wielkości Neptuna. Myślę, że niedługo będzie przełom w tej sprawie.
[59:23] - Bardzo dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi, panie Marku. Już się wyłączam, dając szansę innym na zadanie pytań. Przechodzę na odsłuch. Dziękuję. Do usłyszenia.
[59:39] - Dziękuję bardzo.
[59:40] - Dziękuję bardzo, panie Michale. Widzę, że tutaj pojawiło się jakieś nowe pytanie na Gadu-Gadu. Napisał do nas jeden z autorów opowiadań nadsyłanych do ABW, Marek Myszograj. Też Marek swoją drogą. „Dobry wieczór panom Markom. Marek Myszograj z tej strony. Mam takie pytanie nieco z dziedziny astrofizyki. Wiemy na przykład, że zegar atomowy w poruszającym się samolocie ma inne wskazania czasu od tego, który pozostaje na Ziemi. Pytanie następujące: czy my na Ziemi odczulibyśmy, gdyby nasza planeta zwolniła lub przyspieszyła? Czy nasze zegary wyłapałyby to, czy dostosowałyby jednak czas do prędkości planety? Jak ma się ogólnie ruch do upływu czasu? Czy my z pozycji obserwatora ziemskiego możemy badać, odczuwać wpływ czasu w stosunku do ruchu planety, galaktyki i tym podobne? Dziwne może pytanie, ale przyznam, że poszukuję pomysłów do ABW, a historia oparta na więcej będzie zawsze ciekawsza. Pozdrawiam, Marek Myszograj”.
[01:00:50] - Tak, to jest temat, który zawsze powoduje, że można się łatwo zamieszać w tym temacie. Generalnie zawszeJakby to powiedzieć? Zawsze ten czas mierzymy względem czegoś. Im szybciej się poruszamy, tym czas względem punktu odniesienia płynie inaczej. Z tym że dla nas, jesteśmy w tym samolocie szybkim, dla nas cały czas jest wszystko normalne. Nic się nie zmieniło generalnie, mimo że podróżujemy z ogromną prędkością, to czas płynie dla nas tak samo. Nie czujemy żadnej zmiany, ale dla obserwatora już jest zauważalna różnica. Zawsze musimy brać pod uwagę punkt odniesienia. Nie lubię tego tematu generalnie, bo łatwo się zamieszać i trudno niektóre kwestie wytłumaczyć słowami. Też czasem po prostu się zastanawiam, jak to możliwe z tym czasem. Generalnie tak jest, że im szybciej się poruszamy, to wynika z teorii względności, im szybciej się poruszamy, tym czas płynie nam wolniej. Ale cały czas musi to być jakiś punkt odniesienia, bo my jako podróżnicy nie odczuwamy tej zmiany. Jak to jest? Sam się zamieszałem teraz. Już sam się zamieszałem. Trudno mi się teraz odpowiedzieć na to pytanie. Jeżeliby Ziemia zwolniła, to nie odczulibyśmy, wszystko by tak samo się toczyło, nie odczulibyśmy żadnej różnicy. Tego jestem pewny. Ale jeżeli weźmiemy pod uwagę dużą prędkość, to tak jak mówię, względem kogoś, kto został na Ziemi, ten, kto się porusza z dużą prędkością, u niego czas płynie wolniej. Ale ten, kto się porusza z dużą prędkością, nie odczuwa żadnej różnicy. Dla niego czas płynie cały czas tak samo. Z tym że jak wróci do tego obserwatora na Ziemi, to zegarki już będą wskazywać nieco inny czas. To wynika z teorii względności, tylko że tutaj musimy mówić o prędkościach relatywistycznych, czyli takich bliskich prędkości światła. Żeby cokolwiek się zmieniło, żeby różnica czasu na zegarkach była naprawdę znacząca, to te prędkości muszą być naprawdę duże. Ale my cały czas na Ziemi potrafimy te różnice wychwytywać. Nasze zegary są coraz dokładniejsze i potrafimy już nawet różnicę czasu wychwycić między powierzchnią Ziemi a wysokością szczytu jakiejś wysokiej góry. Były takie eksperymenty przeprowadzane, że jeden zsynchronizowany zegar był na powierzchni Ziemi, a drugi był wysoko na szczycie górskim i już potrafiliśmy różnicę bardzo niewielką, to są milionowe części czy nawet miliardowe części sekundy, jakaś tam różnica była. Tutaj bierzemy pod uwagę też grawitację, która ma tutaj dosyć duży wpływ. To jest dla mnie niewygodny temat generalnie z tym czasem. To straszny dla mnie jest temat, bo łatwo mi się tutaj zamieszać i generalnie nie lubię na ten temat rozmawiać, na temat różnic czasu. Generalnie jest tak, że jakby Ziemia zwolniła, nie odczulibyśmy żadnej różnicy, jeżeli chodzi o bieg czasu. Tego tutaj jestem przekonany. Im szybciej człowiek się porusza, im szybciej się obiekt porusza, tym wolniej względem obserwatora ten czas płynie. Tak to wygląda. Chyba tyle, bo nie chcę tu zamieszać za bardzo, bo już nawet sam się zamieszałem i chyba nie pomogę zbytnio w tym momencie. To jest za trudny temat dla mnie na niedzielny wieczór po całym tygodniu pracy i generalnie życia, więc proszę o inne tematy, niezwiązane z dylatacją czasu i różnymi paradoksami, bo to jest nie ta pora, żebym ja o tym mógł jakoś sensownie mówić.
[01:07:07] - Artemuz jeszcze wcześniej pisałW kwestii planet możliwych ziemiopodobnych kluczową informacją jest, że planet w ekosferze są dziesiątki miliardów i jeśli powstało na innych planetach życie, to prawdopodobnie dużo wcześniej niż na Ziemi. Czy w atmosferach planet gazowych-- ktoś się próbował chyba dodzwonić. Powinno go przekierować na numer komórkowy. W atmosferach planet gazowych życie miałoby być oparte na węglu. Jeśli założymy, że formy życia niekoniecznie muszą być oparte na związkach węgla, to praktycznie nie ma żadnych ograniczeń. Marku, chciałbyś się może odnieść jakoś do tych wiadomości Artemusa?
[01:07:56] - Tak, dokładnie. Tutaj ma rację, bo na razie to, co wiemy, to jest życie oparte na węglu, ale może być oparte na czymś innym, na jakimś pierwiastku, które jest bliskie, jeżeli chodzi o węgiel. Możliwości stają się naprawdę nieograniczone, ale nie możemy też tutaj za bardzo fantazjować, bo na podstawie niektórych pierwiastków nie ma szans, żeby mogło być życie. Pierwiastek zawsze musi być zbliżony do węgla, bo jakiś pierwiastek z zupełnie innej strony tablicy Mendelejewa nie ma szans. Musimy sobie otwarcie powiedzieć, że na tyle mamy wiedzę biologiczną, że pierwiastek z zupełnie innego krańca tablicy Mendelejewa nie ma prawa w ogóle dać życia na podstawie tego pierwiastka, dać życie zaistnieć, funkcjonować, rozwijać się. Musimy być gdzieś koło tego węgla, ale to i tak sprawia, że jest możliwości bardzo dużo. Musimy cały czas mieć na uwadze, że cały czas my ludzie jesteśmy młodą cywilizacją. Ta nasza zaawansowana nauka trwa od 200 lat, więc duża rezerwa do różnych kwestii, bo sami nawet nie wiemy, jak życie powstaje, jak życie powstało na naszej planecie. Takiej podstawowej rzeczy, wydawałoby się, tak naprawdę nie wiemy. A to jest na pewno klucz do zrozumienia życia na innych planetach i nawet być może gdzieś w pewnym momencie do odkrycia. Bo czasami możemy mieć życie dosłownie na wyciągnięcie ręki gdzieś tam, możemy być w takim miejscu, że życie będzie wokół nas, a go nawet nie zauważymy. Wydaje mi się, że to też jest taka możliwość, bo będziemy znanymi metodami szukać. Będziemy szukać metodami znanymi, opartymi o naszą ziemską wiedzę. Ja już wybiegam w przyszłość w tym momencie. Gdybyśmy byli na jakiejś innej planecie daleko i mieli wiedzę na temat biologii troszeczkę głębszą, lepszą niż teraz, ale nadal, że tak powiem, w takich cugach, w takich ramach ziemskich, moglibyśmy być otoczeni życiem, którego w ogóle byśmy nawet nie zauważyli, bo szukamy, działamy metodami, które nie pozwalają takiego życia odkryć. Co mnie ostatnio zaszokowało, to była informacja, nie wiem, czy dokładnie to teraz powtórzę, ale dotyczyła ona łazików marsjańskich. W eksperymentach, które łaziki sond marsjańskich przeprowadzały w celu odkrycia oznak życia, został popełniony podstawowy błąd, złe założenie, które na wstępie już powodowało, że ten eksperyment nie miał szansy się udać, że nie dało się za pomocą tego eksperymentu odkryć życia, jeżeli jest na Marsie. I do tego wniosku doszli ostatnio naukowcy właśnie w NASA, że wszystkie dotychczasowe łaziki i sondy, które były na Marsie, które miały jedno z zadań polegające na szukaniu oznak życia, ten eksperyment był skazany od razu na wstępie na niepowodzenie. Nie pamiętam teraz szczegółów, o co chodziło dokładnie. W każdym razie dosyć takie nawet nie zabawne, ale bardzo smutne, że nawet na Marsie może być mnóstwo życia, oczywiście podstawowego, prostego, a my jeden błąd, który kiedyś został zapoczątkowany, powtarzamy w kolejnych misjach ten sam eksperyment.Bądź podobny eksperyment, ale na bazie błędnego założenia. I cały czas nie widzimy życia, nie możemy odkryć oznak, a życie może tam być. I dopiero następne misje, które będą wysłane na Marsa, będą już miały tą poprawkę. Ten eksperyment jest zmodyfikowany i większe szanse będą, że odkryjemy jakieś oznaki życia, jeżeli są na Marsie. Pamiętajmy, cały czas jesteśmy na starcie, na początku drogi związanej z odkrywaniem ewentualnego życia gdzieś tam w kosmosie. I jeżeli to życie jest oparte jeszcze na czymś innym, nie na węglu, tylko na jakimś innym pierwiastku, to już zupełnie jest poza naszym zasięgiem, bo nie potrafimy nawet stworzyć dobrego, stuprocentowego eksperymentu, który powie jednoznacznie, że jest życie albo go nie ma. Nawet tego nie potrafimy stworzyć na razie. Potrafimy, ale jak widać błędy się jakieś gdzieś tam wkradają i się okazuje z biegiem czasu, że jednak ten eksperyment nie mógł zadziałać. Dlatego zgadzam się z panem, który zadał pytanie, że jak najbardziej, możliwości jest mnóstwo, żeby życie mogło tam gdzieś istnieć. Jeżeli jest oparte jeszcze o inny pierwiastek, to już w ogóle jest totalnie dla nas z kosmosu. Dokładnie z kosmosu.
[01:14:52] - W kwestii obiektów rzekomych, stworzonych przez inteligentne ręce, że tak powiem, na Marsie nasz słuchacz, pan Michał tym razem na czacie na YouTube napisał: „strukturalna forma tej trzystronnej piramidy obserwowanej wewnątrz zachodniego regionu Candor Chasma jest prawdziwa i przejawia ślady geometrii i symetrii, która wspiera teorię o jej sztucznym pochodzeniu. Zalecamy, aby NASA oraz zespół z University of Arizona skierował MRO na wspomniany sektor Marsa tak, aby uzyskano dodatkowe fotografie tej niezwykłej formacji. Rezultaty pracy naukowej George'a Hassa i Billa Sandersa na temat tej struktury są dość zaskakujące”. Marku, parę słów komentarza w tej kwestii?
[01:15:47] - Nie wiem, czy chodzi o tą samą strukturę, bo pamiętam, że kiedyś trochę się wgłębiłem w temat struktur na Marsie i poza tym obszarem najbardziej znanym, czyli Cydonia, jeszcze zostały zrobione zdjęcia w innym obszarze Marsa, gdzie były takie struktury przypominające piramidy, ale miały one trzy ściany i były trzy takie obiekty niedaleko siebie. Nie wiem, czy o tym samym teraz mówimy, ale z tego, co wiem albo wydaje mi się, że wiem, to Mars jest sfotografowany w zasadzie chyba całkowicie albo w bardzo dużym procencie w dużej rozdzielczości właśnie przez sondę MRO, która fotografuje naprawdę w bardzo dużej rozdzielczości detale powierzchni. Nie wiem, czy w 100%, ale myślę, że chyba z 90% przynajmniej jest powierzchni sfotografowanej przez nią. Mogę się mylić. Więc być może ten obszar już jest sfotografowany. Tylko teraz nie jestem pewny, czy o tych samych obiektach mówimy, bo na Marsie jest kilka takich miejsc, gdzie są różne podejrzane, dziwnie wyglądające miejsca. Już nie wspomnę o zdjęciach pochodzących z łazików, gdzie najróżniejsze rzeczy ludzie wypatrują i analizują każde zdjęcie z łazików marsjańskich. Dopatrują się bardzo wielu dziwnych kształtów, nienaturalnych kształtów. Muszę powiedzieć, że niektóre zdjęcia też są bardzo zastanawiające z powierzchni, bo faktycznie niektóre struktury są wręcz szokujące. Ale tak jak mówię, cały czas musimy jednak z dużą rezerwą podchodzić do tego, bo mamy małą wiedzę na temat analizy obrazu i odczytywania różnych kształtów, różnych obiektów z obrazów płaskich. To jest trudne. Kiedyś oglądałem program na temat analizy zdjęć z satelitów szpiegowskich, które pokazywały różne struktury, różne instalacje radzieckie. I tam panowie analizowali zdjęcia, żeby się dowiedzieć, co to są za pojazdy, gdzie są wyrzutnie i tak dalej. I to naprawdę nie jest takie proste. Wiadomo, wtedy jakość zdjęć była inna, ale to nie jest prosta sprawa, żeby trafnie odczytać różne dane pochodzące z takiego płaskiego obrazu.Naprawdę bardzo często światło i cienie potrafią zrobić różnicę i coś, co wygląda w jednym momencie naprawdę bardzo ciekawie, bardzo tajemniczo, później przy innym oświetleniu, w innym czasie zupełnie inaczej to wygląda. Ja to mówię z perspektywy fotografa, bo też się interesuję fotografią i fotografuję bardzo dużo, więc zdaję sobie z tego sprawę, że to nie jest prosta sprawa i zawsze trzeba z rezerwą podchodzić do takich obrazów. Faktycznie chętnie bym się tutaj zagłębił w temat, o którym ten pan napisał. Była tam analiza jakichś dwóch specjalistów czy kogoś tam.
[01:20:15] - George'a Hassa i Billa Saundersa.
[01:20:18] - Tak. Ciekawa sprawa. Bym musiał się zainteresować tą sprawą, ale tak jak mówię, zawsze trzeba do tego podchodzić z rezerwą, bo uważam, że jednak nie mamy takiego obeznania w tych obrazach. Ludzie, którzy nadzorują te misje kosmiczne, mają doświadczenie, wieloletnie czasem, w analizie obrazu i są obeznani z różnymi kwestiami dotyczącymi technicznych spraw związanych właśnie z obrazem z takich sond, więc na pewno w dużym stopniu znacznie więcej wiedzą na ten temat i łatwiej im się odnaleźć w takich sprawach. Ale z drugiej strony są też później takie przecieki. Pojawia się pani, która pracowała w NASA i gdzieś tam napotkała zdjęcia Księżyca z jednej z misji. Też mówię, że były na przykład te zdjęcia modyfikowane, robione różne montaże, żeby nie było widać różnych struktur na Księżycu. Więc tutaj też pod tym względem może być to utajnienie pod różnymi względami dosyć duże i można dojść do takiego wniosku, czy twarz marsjańska, która została sfotografowana w bardzo dobrej rozdzielczości, jest w ogóle tym samym obszarem. Czy nie jest to wytwór, po prostu grafika z NASA. Można dojść do takiego wniosku, ale tak jak mówię, gdzieś tam musi być jakiś punkt zaczepienia. W końcu trzeba stanąć po którejś stronie i albo nie iść ślepo w to, że wszystko jest ukrywane i celem jest tylko ukrywanie jakichkolwiek oznak obcej cywilizacji przez NASA czy przez rząd, czy faktycznie może jednak niekoniecznie w niektórych miejscach coś tam jest dziwnego. Myślę, że są różne dziwne rzeczy, których nie da się wyjaśnić na ten moment i są nawet dla mnie właśnie zastanawiające różne struktury i nie wykluczam, że one są, ale też nie można się dopatrywać naprawdę we wszystkim takich różnych dziwnych rzeczy. Bo niektóre są śmieszne. Ktoś tam widzi: „a, tutaj na powierzchni wygląda to jak czaszka”, na przykład albo jakaś tam czaszka ptaka. Były takie różne zdjęcia, różne takie analizy. „O, tutaj ten kamień wygląda właśnie w ten sposób”. Ale skąd się tam wzięła czaszka przypominająca czaszkę strusia? Bądźmy też realistami w niektórych kwestiach. Ja rozumiem kopuły jakieś na Księżycu, ale z drugiej strony trudno mi zrozumieć struktury przypominające radar na przykład. Obca cywilizacja, która przyleciała na Księżyc, buduje strukturę podobną do naszej, tak jak my robimy radary, czasze radarowe? To nie wydaje się, nie trzyma się to kupy. Dla mnie niektóre rzeczy są naprawdę wyssane z palca i tutaj naprawdę trzeba duży mieć margines do tego, dużą rozwagę. Ale tak jak mówię, nie wykluczam. Wydaje mi się, że coś tam jest takiego i jest to jak najbardziej możliwe, że są takie struktury. Przynajmniej część z nich.
[01:24:30] - Wróćmy teraz do kwestii tego, czy obcy nas chronią, do tematyki poruszonej w debacie ufologicznej przed tygodniem. Takie pytanie: obcy mogli nie tylko stworzyć człowieka, ale cały czas mają go pod kuratelą. Zdarzały się przecież pewne sytuacje w historii homo sapiens, kiedy nasza rasa była zagrożona. Zacznijmy na przykład od pierwszego scenariusza, jakim są kataklizmy naturalne, na przykład w postaci uderzenia asteroid. Walery Uwarow, rosyjski ufolog, wysunął hipotezę mówiącą, że kosmici chronią nas przed kometami i meteorytami, a częścią systemu obrony jest słynna instalacja na Syberii, o której wielokrotnie mówiliśmy.Marku, jak się odniesiesz do tej kwestii? Czy obcy mogą cały czas mieć nas pod kuratelą?
[01:25:31] - Jeżeli założymy, że nas jakaś obca cywilizacja stworzyła, to jak najbardziej. Czemu nie? Jeżeli eksperyment ma trwać i jeszcze obcy nie mają odpowiednich wyników z tego eksperymentu, jakim my jesteśmy, być może eksperymentu, to faktycznie nie chcą, żeby jakieś czynniki, nad którymi nie mają kontroli, wpływały na wynik tego eksperymentu. Więc czemu nie? Taki nadzór może być, ale to jest założenie, że cały czas ktoś nas ma pod pantoflem. Może nie pod pantoflem, ale obserwuje nas i ma nade mną kontrolę. Instalacje na Syberii to bardzo ciekawa sprawa, bo ostatnio robiłem prezentację na temat katastrofy tunguskiej i czytałem różne artykuły na temat tego zdarzenia, wypowiedzi świadków. Bardzo tajemnicza sprawa i tak jak to wygląda w sensie relacji świadków, to można wywnioskować naprawdę fantastyczne rzeczy i z tego, co wiem, to nawet chyba niektórzy ludzie tam dotarli do tych instalacji. Coś było, ktoś porobił zdjęcia, nawet może coś tam jest ciekawego na Syberii.
[01:27:13] - Zdjęć z tego, co się orientuję, nie ma, są tylko szkice. Natomiast mamy tutaj słuchacza teraz na antenie, więc może wpuśćmy na chwilę tego słuchacza. Radio Paranormalium. Jesteśmy już na antenie.
[01:27:28] - Halo, dobry wieczór.
[01:27:29] - Dobry wieczór.
[01:27:30] - Dobry wieczór. Czy słychać mnie dobrze?
[01:27:33] - Bardzo dobrze.
[01:27:34] - Dobrze. Ja tylko chciałem, bo przysłuchuję się. Panowie rozmawialiście na temat Marsa. Ja nie mam za dużo wiedzy na ten temat, a chciałem tylko właśnie śledzić wasze audycje, bo akurat niedawno się przyłączyłem i przysłuchuję się uważnie. Chciałem wam polecić autora wielu książek i wykładowcę biblijnego, który się nazywa Chuck Missler i chciałem polecić dokładnie jeden z jego wykładów, który można znaleźć na YouTubie. Jest zatytułowany „Monuments: Sacred or Profane?” To jest akurat niestety tylko audio i na zdjęciu będą piramidy pokazane. On tam troszeczkę na temat Marsa się wypowiada. Jeżeli panowie znacie język angielski, a wierzę, że znacie, warto posłuchać. To jest około dwóch godzin takiej, można powiedzieć, intensywnej dawki wiedzy. Ten wykładowca, Chuck Missler, on jeszcze żyje, aczkolwiek już jest w sędziwym wieku i wypowiada się na bardzo wiele tematów i podejrzewam, że ma dużą wiedzę, nawet biorąc pod uwagę jego wiek. Nie wiem dokładnie, ile ma, ale na pewno już jest albo po osiemdziesiątce, albo bardzo blisko. W każdym razie serdecznie polecam. Ten wykład nazywa się „Monuments: Sacred or Profane?” Chucka Misslera. Polecam serdecznie. Ja wiem, że wasze radio nie ma aż milionów słuchaczy, aczkolwiek ci słuchacze, którzy znają język angielski i którzy słuchają waszego radia, na pewno znajdą w tym dwugodzinnym wykładzie, chyba nawet ponad, wiele ciekawych rzeczy dla siebie samych. Nie tylko o Marsie. Tam jest dużo też o piramidach, o tak zwanym kręgu kamiennym w Anglii, który się nazywa Stonehenge i jeszcze o wielu ciekawych rzeczach. Ja tylko chciałem to polecić i chciałem pozdrowić was serdecznie i życzyć wam dużo zdrówka jak zwykle. Udostępniam linię innym słuchaczom. Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrej nocy. Dobranoc.
[01:30:27] - Dziękujemy bardzo.
[01:30:29] - Dziękuję, pozdrawiam.
[01:30:31] - A jeszcze w temacie Marsa. Tutaj trafiłem, właściwie ktoś podesłał mnie przez kontakty Radia Paranormalium. Jakieś twarzystwo płaskiej Ziemi twierdzi, że Ziemia jest płaska, ale Mars jest okrągły. To są dopiero trole. Ale wróćmy do tej kwestii, bo tutaj przerwał ci słuchacz, by odpowiedzieć na pytanie, czy obcy mogą cały czas trzymać ludzkość pod swoją kuratelą.
[01:31:08] - Tak jak mówiłem, to wszystko zależy od tego, jakie założenia tutaj sobie przyjmiemy. Jeżeli zakładamy, że faktycznie tutaj jakaś obca cywilizacja nas stworzyła, to jak najbardziej, czemu nie?Po prostu możemy być ich eksperymentem. Eksperyment musi trwać i niektóre czynniki nie mogą na ten eksperyment wpłynąć. Chociażby takie jak uderzenia planetoid czy inne zdarzenia naturalne. Jeżeli takie założenie przyjmiemy, to może faktycznie tak być. Te instalacje na Syberii to ciekawa sprawa. Z tym że tak jak mówiłem, biorąc pod uwagę katastrofę tunguską, relacje świadków i przebieg zdarzeń oraz brak dowodów potwierdzających, że to było wydarzenie naturalne, że to był faktycznie upadek planetoidy czy wybuch planetoidy w atmosferze, to podkręca wszystkie teorie bardziej niesamowite. Badacze, którzy zajmowali się tą sprawą, też brali pod uwagę takie bardziej niesamowite wyjaśnienia tej sprawy. Ale pamiętajmy, że Syberia jest takim terenem, gdzie zapewne są miejsca, gdzie ludzie przeprowadzają jakieś dziwne eksperymenty. Instalacje mogą być po prostu ludzkie i ktoś, nie mówię, że tak jest, ale ktoś, kto się zapuścił w tereny bardzo odludne, widząc taką instalację, może sobie pomyśleć o różnych niezwykłych rzeczach. Trudno się odnieść do tych instalacji, czy to faktycznie jest, czy nie jest, czy to istnieje czy nie. Jeżeli bierzemy pod uwagę, że nas stworzyła jakaś cywilizacja, to nie stoi na przeszkodzie, żeby faktycznie nadal mieli nad nami kontrolę, patrzyli na nasz rozwój. Tak może się dziać. Dziękuję.
[01:34:02] - Pozostając w temacie tego, czy obcy nas chronią, Marku, co sądzisz o utrzymujących się od lat pogłoskach na temat obserwacji UFO podczas wydarzeń typu katastrofa czarnobylska czy katastrofa w Fukushimie? Źródła, choćby rosyjskie, a wcześniej radzieckie, wielokrotnie pisały na ten temat.
[01:34:26] - Tak. Wydaje się faktycznie, że w dziejach ludzkości, w historii ludzkości, w momentach przełomowych, znaczących, które pociągały albo mogły pociągnąć za sobą różne dalsze wydarzenia, które miałyby wpływ na nasz rozwój czy nawet zagładę cywilizacji. Faktycznie w takich momentach wydaje się, że były takie obserwacje i wydaje się, że załoganci tych obiektów obserwowali, co się dzieje i być może faktycznie mieli wpływ na dalszy rozwój wydarzeń. Wydaje mi się to dosyć ciekawą sprawą, że faktycznie wielu wojskowych też mówi o tym, że takie obiekty się pojawiały gdzieś w okolicach silosów rakiet międzykontynentalnych i uniemożliwiały uzbrojenie czy działanie systemów związanych z tymi rakietami. Nie mam co do tego wątpliwości, że faktycznie takie rzeczy miały miejsce. Więc dlaczego miałyby nie mieć miejsca obserwacje i przeloty obiektów gdzieś przy katastrofie czarnobylskiej, Fukushimie czy nawet 11 września? Z tym że należy pamiętać o tym, bo to na pewno też ma pod jakimś względem znaczenie, że gdy mają miejsce takie wydarzenia, bardzo duża uwaga wielu ludzi jest skupiona na takim wydarzeniu. Po pierwsze wtedy jest większa szansa, że coś zostanie zauważone. Jeżeli jest jakiś obiekt niezidentyfikowany, to po pierwsze, ale też jest duża szansa, że wkradnie się jakieś nieporozumienie. Błędne zrozumienie, błędna identyfikacja. Błędne rozpoznanie czegoś, co jest czymś zwykłym, na przykład śmigłowiec. Wielu ludzi obserwuje, bierze udział podczas ratowania reaktora w Fukushimie. Cały świat patrzy na tą sytuację. Mnóstwo kamer, tysiące ludzi.I jeżeli gdzieś tam pojawi się samolot czy śmigłowiec, jest łatwiej w takiej sytuacji o nieporozumienie. Ktoś może pomyśleć, że to jest właśnie UFO i później ta informacja pójdzie z falą w świat i gdzieś tam się pojawi znowu jakieś ujęcie, jakieś niewyraźne, potwierdzające tę historię. Takie wydarzenia jak najbardziej są dla mnie realne pod tym względem, że interesują się nimi obcy. Jeżeli tu gdzieś są, że faktycznie takie obiekty gdzieś są tam spotykane i są to niezidentyfikowane obiekty, to jest po prostu UFO, nie mam co do tego wątpliwości. Ale też z drugiej strony przy tego typu wydarzeniach różnych, znaczących bardzo dużo ludzi jest skupionych na tym wydarzeniu. Cała uwaga jest skupiona na tym wydarzeniu i łatwiej o dezinformację, łatwo tutaj wprowadzić czynnik niesamowity. Tu trzeba być ostrożnym i opierać się na dowodach konkretnych. Dla mnie relacja takich byłych wojskowych, którzy pracowali w jakiejś bazie w Ameryce i mówią o niej, że mieli taki przypadek, że pojawiły się obiekty niezidentyfikowane nad silosami rakietowymi i w jednym momencie wszystko przestało działać. Dla mnie to jest super wiarygodne i nietrudno mi w to uwierzyć, że faktycznie tak mogło być. Inna sprawa jest, jak ktoś obserwował wybuch w Fukushimie i sfilmował jakiś obiekt. Trzeba jednak brać pod uwagę różnice między tymi relacjami i jest trudno to odróżnić. Oczywiście inna sprawa jest, jeżeli jest tysiąc świadków i relacje są bardzo zbliżone. Większość z nich widziało obiekt taki i taki, to już wtedy ma wiarygodność naprawdę bardzo dużą i trudno o pomyłkę. Takie relacje też są niesamowite i też się zdarzały przecież podczas różnych historycznych wydarzeń, nie jeden raz w historii. Jak najbardziej jestem za tym, że takie różne wydarzenia są, interesują się nimi obcy. Ale też lubię taką teorię mówiącą o tym, że to nie są jednak obcy w tych kluczowych momentach naszej historii, tylko ludzie z przyszłości. Też jest taka teoria, też o tym słyszałem i dla mnie to jest kusząca teoria. Po prostu wycieczka z przyszłości przyleciała sobie obiektem i chcą zobaczyć historię na żywo. To też jest ciekawa koncepcja mówiąca o tym, że to nie są jednak obcy, tylko mogą być ludzie z przyszłości. Daje to do myślenia i jest to dosyć ciekawe.
[01:41:21] - Artemius pisze: „Temat aż prosi się, żeby wspomnieć o awariach systemów kontrolujących wyrzutnie rakiet nuklearnych połączonych z obserwacjami UFO”.
[01:41:31] - Tak. W pewnym momencie widziałem pewien film dokumentalny i było sporo na ten temat. Tak jak mówię, jest to bardzo dla mnie przekonujące. Jak taki były wojskowy o tym mówi, jest to poparte relacjami innych ludzi i świadków spoza bazy dodatkowo, to fantastyczna sprawa. Czasem być może jakieś dokumentacje się pojawiają, niektórzy badacze dochodzą do różnych dokumentów, do różnych dowodów potwierdzających słowa wojskowych, słowa świadków. Takie relacje są najlepsze. To jest najlepsze, co może być w spotkaniach z UFO. To jest pierwsza liga generalnie i tego trochę jest. Odnośnie chociażby tych rakiet baz wojskowych.
[01:42:43] - I pytanie od użytkownika O35: „Co sądzisz, Marku, na temat końca? To znaczy końca wszechświata i czy według ciebie granice wszechświata w ogóle istnieją?”
[01:43:03] - Nie, nie ma czegoś takiego jak granica wszechświata. To też jest bardzo trudny temat, trudny do wyobrażenia sobie. Zawsze miałem z tym problem, bo generalnie zawsze się porównuje wszechświat do takiego balonu i my żyjemy, wszystko, co widzimy, cała materia, wszystkie galaktyki, gwiazdy, wszystko jest na powierzchni tego balonu, który się rozszerza, robi się coraz większy i tak naprawdę nie da się dotrzeć do granicy wszechświata.I po prostu jakbyśmy mieli lecieć cały czas w jedną stronę, to nigdy nie dotrzemy do takiej granicy właśnie jak to się zwykle wyobraża. Granica to jest pewien obszar, za którym jest zupełnie co innego. Wiemy generalnie, o co chodzi. Granica państwa i różne inne rodzaje granic. A tutaj używa się słowa granica wszechświata, ale tak naprawdę nie można do niej dotrzeć i cały czas poruszamy się po powierzchni takiego balonu. Tak naprawdę nie wiemy, w czym ten wszechświat jest zanurzony. To są pytania naprawdę ekstremalne, bo na to nie potrafimy odpowiedzieć, bo to może być po prostu kwestia wielowymiarowości. Być może dochodzi kwestia innego wymiaru, być może tutaj ma jeszcze do czynienia ciemna materia, ciemna energia, coś z tym wspólnego. Więc na pewno granicy jako takiej nie ma wszechświat. Wiemy, że powstał około 14 miliardów lat temu i się rozszerza. Najlepszy model, jaki mamy, teoria, która jest najlepiej potwierdzona w obserwacjach, to jest teoria wielkiego wybuchu, że z nieskończenie małego punktu wszystko się zaczęło, który był niesamowicie gęsty, gorący i masywny i od tego się wszystko zaczęło. I ten wszechświat z tego punktu powstał i się rozszerza. I tak jak mówię, zazwyczaj wszechświat się porównuje do takiego właśnie balonu, który się rozszerza. I wszystko, co znamy, wszystko co widzimy, jest właśnie na powierzchni tego balonu, więc nie możemy dotrzeć do granicy. Musielibyśmy mieć jakąś technologię, możliwość, żeby podskoczyć z tego balonu, z powierzchni. Ale co się z tym wiąże? Czy trzeba użyć jakiegoś tunelu, jakiegoś urządzenia, które pozwoli nam przedrzeć się przez to, w czym jest zanurzony wszechświat? Bo nie wiadomo, czy cokolwiek jest, czy jak to w ogóle nazwać, czy być może ten nasz balonik jest w większym jakimś baloniku, w jakimś większym multiwszechświecie. Teorie są najróżniejsze. Jedna teoria mówi, że takich wszechświatów, takich baloników jest mnóstwo obok siebie, takich baniek, wszechświatów jest bardzo dużo obok siebie. One nie oddziałują ze sobą, tylko są w czymś i nie możemy innego wszechświata zobaczyć w żaden sposób. Więc to jest taki temat ekstremalny. To już teoretycy, fizycy, astrofizycy się tym zajmują. A są jakieś pomysły, tak jak mówię z tym wieloświatem, bo właśnie tak to się nazywa, multiwersum. Ale to jest taki temat, trudno sobie to wyobrazić generalnie, co tam jest poza naszym wszechświatem. Nawet trudno sobie wyobrazić to, że wszechświat nie ma jakiejś konkretnej granicy, przez którą przechodzimy i coś innego się zaczyna czy jest inny wszechświat. Tego nie ma. Tak jak mówię, najłatwiej nasz wszechświat porównać do balonika. Wszystko jest na powierzchni i z tej powierzchni nie da się wyrwać. Przynajmniej my nie umiemy. I ten balonik się rozszerza i rozszerza się coraz szybciej. Wszystko się oddala od siebie, wszystkie galaktyki z coraz większą prędkością. I kiedyś będzie wszystko tak daleko od siebie, że nic nie będziemy widzieć, bo nawet światło już nie będzie mogło do nas dotrzeć. To tak szybko się wszystko rozszerzy, że będziemy tylko widzieć Galaktykę Andromedy, nic więcej obok, bo tak wszystko się rozszerzy, cały wszechświat, że stanie się bardzo zimny, bardzo pusty. Na temat końca wszechświata też są różne teorie, więc tutaj tematów jest bardzo dużo i chyba poprzestanę na razie na tym pytaniu.
[01:48:34] - Nasz słuchacz Michał na YouTube zapytał, czy spotkałeś się, Marku, kiedyś w trakcie badań astronomicznych z anomaliami, które utkwiły ci w pamięci. Innymi słowy, czy trafiłeś na coś dla ciebie zupełnie szokującego?
[01:48:54] - Tu trzeba zaznaczyć, że ja nie jestem naukowcem. Ja mam wykształcenie astronomiczne, jestem magistrem astronomii i nie miałem jakiejś takiej kariery naukowej, żeby mieć styczność z jakimiś różnymi ciekawymi eksperymentami czy badaniami. Więc tutaj nie mogę nic wypowiedzieć się na ten temat. Jedyne, co mogłoby być takieTroszeczkę podchodzić pod coś takiego zaskakującego, być może też tajemniczego. To kwestia obserwacji nieba za pomocą kamer. Mianowicie w pewnym momencie zrobiliśmy tutaj z kolegą pod koniec studiów, to też był temat pracy magisterskiej, stację bolidową, czyli taką stację kamer, która te kamery obserwują niebo pod kątem wykrywania bolidów, meteorów. Sieć bolidowa normalnie funkcjonuje w całej Polsce i w całej Europie. Jest bardzo dużo tych stacji. Nie powiem, że niektóre rejestracje nie wydawały się bardzo tajemnicze. Kamery bywało, że zarejestrowały jakieś dziwne rzeczy na niebie, których nie potrafiliśmy wytłumaczyć, co to jest. Być może mieliśmy jeszcze wtedy za małą wiedzę, bo to nie trwało latami. Ta stacja nie działała jakoś bardzo długo. Tak jak mówię, to był temat pod pracę magisterską. Później, jak już obroniłem się, niestety nie zostałem na uczelni. Nie kontynuowałem tej drogi naukowej, nie udało się pójść na doktorat. Zupełnie inaczej się moja ścieżka życiowa potoczyła. Teraz jestem związany znowu z astronomią, bo pracuję w takim miejscu, gdzie popularyzuje się astronomię, więc znowu mam styczność z astronomią, ale nigdy nie miałem z taką prawdziwą nauką, że przeprowadzałem jakieś badania i tak dalej. Tak jak mówię, jedyne co ciekawe, to miałem właśnie kilka takich nagrań z tej stacji naszej zielonogórskiej, stacji bolidowej, że było coś zarejestrowane, coś takiego wydawało się naprawdę dziwnego. Ani to meteor, ani satelita, ani samolot. Było kilka takich rejestracji i też wiem, że nadal są w innych różnych stacjach, bo cały czas tutaj mam kontakt. Mam możliwość podglądania tutaj wyników z innych stacji i czasami właśnie się zdarza, że ktoś tam relacjonuje, że coś ciekawego dana kamera sfilmowała i co to jest? Jest zagwozdka. I bywa tak, że nie dochodzi nikt do żadnego wniosku, co to mogło być. Czy to jakaś wada programu, wada kamery, czy to może jakiś dziwny satelita, czy może jednak samolot? Może jakiś owad przeleciał? Bywają takie rejestracje i już kiedyś nawet się odnosiłem do tego tematu i one pozostają, że tak powiem, znak zapytania i tyle . Także jeżeli chodzi o taką moją pracę naukową, to nigdy nie było jej, bo tak jak mówię, nie zostałem na uczelni, nie zostałem naukowcem, a jedyne co takiego ciekawego, dziwnego mi się udało zarejestrować będąc na uczelni, to właśnie to, o czym mówiłem. Oczywiście abstrahuję tutaj od poza uczelnianymi i różnymi obserwacjami, bo w pewnym momencie zostałem zagorzałym obserwatorem nieba i nie dość, że obserwowałem wszystko, co się dało, co lata po niebie, to też tam różne rzeczy widziałem, ale to już tak zupełnie oddzielnie, poza życiem uczelnianym, życiem na studiach i tą astronomią taką właśnie studencką. Faktycznie patrzę dużo w niebo. Pasjonuję się astronomią cały czas i różne rzeczy się widzi ciekawe.
[01:54:07] - Halo, dobry.
[01:54:09] - Dobry wieczór, mamy słuchacza telefonicznego na antenie. Dobry wieczór. Radio Paranormalium.
[01:54:16] - Dobry wieczór, witam. Mam na imię Sebastian i dzwonię do państwa z Irlandii, z małej wysepki i zdecydowałem się, nie było to dla mnie łatwe, że się skontaktuję, bo chciałbym o pewnych sprawach porozmawiać. Powiem w czym rzecz. Sytuacja ta wydarzyła się kilka lat temu i powiem szczerze, że często na ten temat myślę. Jestem osobą dość mocno racjonalną, ale do tej pory nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć i dlatego też nie za często na ten temat rozmawiałem z kimkolwiek z tego powodu, że nie chcę, żeby ludzie ocenili, że jestem jakiś niepoważny. Ale powiem szczerze, że było to jedno z takich wydarzeń w moim życiu, które miało jakiś duży wpływ na moje życie. I była to taka sytuacja, wiem, że nudna. O co chodzi? Jeżeli o tym mówię, to tak słowami to bardzo błaho brzmi. Ale powiem, jak to po prostu było. Jechałem sobie kiedyś samochodem i była to późno wieczorem i jadąc przez taką dosyć mało uczęszczaną ulicą, drogą, w pewnym momencie zwróciłem uwagę na światła, które widziałem z dość dalekiej odległości od siebie.Byłem pewny, że te światła to są światła latarni albo światła jakichś samochodów, ale jakoś zwróciły moją uwagę. Jadąc zacząłem się w nie wpatrywać. Jednak w pewnym momencie zobaczyłem, że te światła nie są na ziemi, tylko, że one są wysoko i jadąc zacząłem na nie patrzeć, zwracać uwagę i wpatrując się w nie mówię: „Jak to jest możliwe, żeby takie światła były w takim miejscu i co to są za światła?” Stanąłem samochodem w takim miejscu, żebym mógł je zobaczyć całe na horyzoncie i mówię: „To jest coś niemożliwego”. Stanąłem, bo byłem w lekkim szoku, bo nie mogłem w żaden sposób tego określić, co to jest. I w takim szoku zacząłem się tym światłom przypatrywać. Były w bardzo równej odległości od siebie. Wyglądały tak, jakby pasy na lotnisku oświetlone i mówię: „Co to w ogóle jest?” I w tym czasie, jak zacząłem te światła oglądać i było ich na pewno więcej niż pięć, ale nie więcej niż 15. One były w równej odległości i posuwały się do góry. I w tym czasie, jak to obserwowałem, to poczułem się bardzo dziwnie. Tylko że muszę przyznać, że jak sobie analizowałem, bo analizowałem tą sytuację setki razy, naprawdę bardzo dużo i często o tym myślę i analizowałem to dosyć często po tym, jak to się wydarzyło. Stojąc i oglądając te światła, podszedł do mnie mężczyzna, który był bardzo wysoki i podszedł do mnie mężczyzna i powiedział mi coś takiego. Nie wiem, czy ja do niego, czy on do mnie, ale mówię: „Czy widzi pan te światła?” On tak na nie się patrzył i mówi, że tak, widzi. On użył takiego sloganu. Był starszą osobą. Mówi: „Ja żyję na tym świecie ponad 60 lat, ale pierwszy raz w życiu takie coś widzę”. I mówi do mnie: „Co to jest? Co to jest?” On mówi: „Nie mam pojęcia, co to jest, ale prawdopodobnie widzimy coś, co nie jest z tego świata”. Ja mówię: „Co to jest? To ja to szybko chcę nagrać”. Poleciałem, bo tak się złożyło, że miałem w samochodzie aparat z możliwością nagrywania i szybko wziąłem i zacząłem nagrywać te światła, ale gdzieś po jakimś czasie te światła znikły. Nie potrafię powiedzieć, jak długo one były. Czy to była minuta, czy dwie, czy trzy minuty. Na pewno nie tak długo. Ale dla mnie się to wydawało bardzo długo. Do czego zmierzam? Zamieniłem z tym człowiekiem kilka, może porozmawialiśmy 20 sekund, ale ja byłem w takim szoku. Wróciłem do domu i cały czas o tym myślałem. Wziąłem sobie, pierwsze co, włączyłem tą kamerę i mówię: „Chcę je zobaczyć”. To pierwsze, co mnie bardzo zastanowiło, nic mi się nie nagrało. Żadne z tych świateł się nie nagrało na tej kamerze. I zacząłem tą sytuację analizować i czułem tak, że w chwili jak zacząłem widzieć te światła, to wszystko wokół mnie tak jakby strasznie się wyciszyło i jakby wszystko się bardzo zwolniło. Poczułem, że wszystko, co mnie otacza, nagle się zwolniło. Cała rzeczywistość się zwolniła i wszystko zaczęło być takie nierzeczywiste. Nie wiem, jak długo czasu, to było kilka lat temu i w pewnym momencie oglądałem telewizję i zobaczyłem coś identycznego, co ja zobaczyłem i normalnie nie mogłem w to uwierzyć. To były światła nad Phoenix. Nie wiem, czy słyszeli państwo o światłach nad Phoenix, nad miastem Phoenix w Ameryce, Phoenix Light. Starałem się znaleźć wtedy, w tym czasie szukałem na internecie, czy coś się działo, jakieś pokazy czy coś. Tym bardziej że to było w nocy, to było ciemno i to było wieczorem. I mogę przyznać, że to było bardzo późno. To wyglądało niemalże identycznie jak światła nad Phoenix. I do tej pory się nad tym zastanawiam i muszę powiedzieć, że dosyć mocno to oddziałuje na moje życie, dlatego, że bardzo często się nad tym zastanawiam, co to takiego było. I powiem wam szczerze, że nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. I jeszcze jest taka jedna kwestia. Chciałem porozmawiać z tym człowiekiem, którego spotkałem wtedy, bo chciałem wziąć od niego, żeby mi napisał na papierze, żeby mi podpisał, bo chciałem mieć świadka, żeby to nie było tylko ze mnie, żeby to nie było tylko z moich słów i żeby to nie było tylko przeze mnie powiedziane, to chciałem po prostu, żeby on mi napisał na kartce, podpisał się, jego imię, nazwisko i żeby podpisał się, że widział to samo co ja. Ale powiem wam, że wydarzyła się też bardzo dziwna sprawa, bo ja tą drogą jeździłem bardzo często, bo to była droga do miejsca, w którym mieszkam.Ale ja nie znalazłem tego miejsca, w którym stanąłem samochodem. Stanąłem samochodem niemalże w poprzek drogi. Ja to wszystko tak pamiętam, ale nie znalazłem tego miejsca, w którym się zatrzymałem i nie potrafiłem znaleźć tego domu, z którego wyszedł ten człowiek, bo w tym czasie, jak te światła widziałem, to on wyszedł i do mnie podszedł. Nie znalazłem ani tego miejsca, ani tego człowieka i nie potrafiłem dokładnie tego zlokalizować, gdzie to było. Ale te światła po prostu widzę. To jest tak, jak teraz to było, tak jak to były światła na Feniks i była to dla mnie bardzo taka sytuacja, o której do tej pory myślę. I nie wiem, czy mi możecie na ten temat coś powiedzieć? Co o tym myślicie? Nie wiem, jak mam się do tego ustosunkować, ale było to dla mnie bardzo duże przeżycie i cały czas jest takie. Pewnie słychać, jak o tym mówię.
[02:02:49] - Kiedy doszło do tej obserwacji i jaka to była miejscowość?
[02:02:52] - To było w Irlandii, bo ja mieszkam w Irlandii. To było koło miasta Ardee. Podejrzewam, żeby nie skłamać, myślę, że między pięć a siedem lat temu. Ale to jest pierwszy raz, kiedy na ten temat rozmawiam na forum, bo tak naprawdę to chyba z nikim nie rozmawiałem, bo po prostu trochę się wstydzę na ten temat rozmawiać, bo nie wiem, jak to ktoś może odebrać, ale tak mnie to nurtuje. Od tamtej pory zacząłem się interesować bardziej. Ja powiem szczerze, nigdy nie wierzyłem w takie kwestie. Nigdy nie wierzyłem, żeby mi ktoś wpiedział ucho. Byłem takim człowiekiem, który za bardzo w takie rzeczy nie wierzy. Ale to wydarzenie tak mocno mnie poruszyło, że zacząłem się tymi sprawami interesować. Dlatego, że nie mogłem sobie na to odpowiedzieć, co to były za światła i dlaczego były w tak równej odległości od siebie i tak równomiernym tempem się poruszały do góry. Wyglądały totalnie tak samo jak światła nad Feniks. Światła nad Feniks są chyba nieodgarnięte, co do tego, co to było. Jeżeli miałbym to komuś zobrazować, to wyglądało to niemalże tak samo jak światła nad Feniks. Tak jak mówię, na początku myślałem, że to jest ulica. One były bardzo widoczne. Ciemna droga, bo to mało uczęszczana droga. Ardee to jest bardzo małe miasteczko w Irlandii i rząd świateł na horyzoncie, na niebie. Naprawdę nie potrafię tego racjonalnie dla samego siebie wytłumaczyć. Rzutuje to dosyć mocno na moje życie w taki sposób, że nie myślę o tym nagminnie, ale dosyć często na ten temat myślę, bo chciałbym znaleźć na to odpowiedź. Nie potrafię.
[02:04:54] - A czy te obiekty wywierały jakiś wpływ na otoczenie? Czy manifestacji towarzyszyły jakieś inne zjawiska?
[02:05:01] - Jak tak się zastanowię, to miały. Miały taki wpływ, że tak jakby trochę mnie sparaliżowały w taki sposób, że wszystko się zwolniło. Tylko że ja tego nie czułem od razu w pierwszych chwilach, jak to się zdarzyło. Dopiero później, jak zacząłem tą sytuację analizować. Sprawiło to coś takiego, że wszystko tak jakby zwolniło. Czułem, że wszystko wokół mnie zwalnia i się tak jakby wycisza. Nie wiem, jak to ocenić, ale tak jakbym, nie chcę takich słów używać, jakiś inny wymiar wszedł czy coś, ale czułem, że te światła oddziałują na mnie. Tak jak mówię, nie pamiętałem, gdzie to było dokładnie, a nie jechałem ani pijany, ani pod wpływem żadnych środków odurzających, ani tabletek, ani niczego. I tak jak mówię, jestem osobą, wydaje mi się bardzo racjonalną do tamtego momentu. I tak mi się wydaje, że te światła tak oddziaływały na wszystko, co się dookoła dzieje. Aha, i ta sprawa jeszcze, że próbowałem to nagrać na kamerę i się nic nie nagrało. Te światła się nie nagrały. Tego człowieka nie znalazłem. Bardzo dziwne, bardzo to wszystko tajemnicze, ale na pewno widziałem te światła i jeżeli miałbym postawić szalę swojego życia na to, to na pewno bym na to postawił, że je widziałem, a nie, że mi się wydawało.
[02:06:47] - Jeżeli chodzi o pytanie dotyczące tej relacji, to z mojej strony wszystko. Postaram się nagranie tej rozmowy wykopiować, że tak powiem, z nagrania i przesłać badaczom ufologom współpracującym z Radiem Paranormalium. Może Marek Marcinkowski będzie miał jakieś pytanie albo komentarz do relacji. Marku?
[02:07:14] - Poprosiłbym ciebie o komentarz jako osobę, która prowadzi to radio.
[02:07:18] - Nie, nie jestem odpowiednią osobą do komentowania, tylko zajmuję się tutaj rejestrowaniem relacji. Bardziej kompetentni są w jeżeli chodzi o komentowanie tego typu rzeczy.
[02:07:36] - Rozumiem. Byłbym wdzięczny, jakbyś był skłonny do tego, żeby pomóc mi znaleźć odpowiedź na tą zagadkę, która dosyć mocno wpłynęła na moje życie, bo zacząłem naprawdę rozglądać się dookoła i zmieniłem trochę stosunek. Zmieniło to na pewno stosunek dla mnie do świata otaczającego mnie.Bo tak jak mówię, wywarło to na mnie kolosalne wrażenie i gdybym miał to jeszcze raz porównać, to jeszcze raz to bardzo mocno powiem. Bo nawet jak o tym rozmawiam, jak o tym myślę, to pozostaje, banalnie brzmi, ale gęsia skórka i jest to coś takiego, że wywarło na mnie to bardzo duże wrażenie.
[02:08:29] - Marku, może parę słów komentarza do relacji świadka?
[02:08:35] - Proszę. Co ja tutaj mogę powiedzieć? Obserwacja wydaje się bardzo ciekawa, ale w tym momencie za mało wiemy. Być może jak pan porozmawia z badaczami, to więcej się uda różnych informacji, ważnych kwestii wyłuskać i będzie pełniejszy obraz. Ja tylko mogę powiedzieć, że trudno mi to zjawisko porównać do czegoś naturalnego czy astronomicznego. Tutaj jak najbardziej to tak nie wygląda. Z mojego doświadczenia wiem, że w nocy, jak się patrzy w niebo, zdarzają się różne ciekawe faktycznie kwestie, które trudno wytłumaczyć. I też mi się zdarzyło kilka takich różnych obserwacji ciekawych, gdzie trudno było powiedzieć, co się tam zadziało. Generalnie mój początek z astronomią i z interesowaniem się zjawiskami UFO nastąpił w 1996 roku, gdy zobaczyłem, jako jeszcze chłopak, nastolatek, też coś ciekawego w nocy na niebie. To był wtedy błysk, taki dosyć jasny na niebie. I od tamtej pory wszystko się zaczęło. Więc ja tutaj pana doskonale rozumiem. Ta obserwacja wywarła bardzo duże wrażenie. Byłem pod wielkim wrażeniem, w wielkim szoku i cała lawina, interesowanie się astronomią, ufologią, wszystko to wtedy ruszyło. Jak najbardziej pana rozumiem i wiem, co pan czuje. Tylko jak pan porozmawia z badaczami, to być może jeszcze uda się więcej różnych ważnych elementów tej obserwacji wyłuskać i być może uda się jakiś wspólny mianownik znaleźć. Być może w archiwach są jeszcze jakieś relacje z tamtego okresu czasu i mam nadzieję, że ta sprawa ruszy, coś będzie więcej wiadomo na ten temat. Także trzymam kciuki. Sprawa wydaje się dosyć ciekawa i mam nadzieję, że coś może więcej będzie na ten temat wiadomo. Także życzę powodzenia.
[02:11:15] - Mnie na przykład bardzo to zainteresowało. Tak się zastanawiam, dlaczego ja to widziałem. Bo tak jak mówię, starałem się znaleźć cokolwiek w gazetach, czy przeprowadzali jakieś wtedy loty, czy cokolwiek. I czy ktokolwiek to jeszcze widział oprócz mnie. To też było dla mnie zastanawiające, bo tak jak mówię, na pewno to było coś dziwnego. Nie wiem, czy jesteś może zaznajomiony z tymi światłami nad Phoenix? Czy wiesz, o czym ja mówię?
[02:11:56] - Tak, jak najbardziej. Oczywiście. Światła z Phoenix.
[02:12:02] - I właśnie z racji tego, że to jakbym miał opisać, gdybym miał to... Aha, jeszcze taka sprawa. Ja jak to widziałem, to ja nie miałem pojęcia o światłach nad Phoenix. Nigdy o tej sprawie nie słyszałem. Dopiero dowiedziałem się o tym i to jeszcze bardziej mnie poruszyło, bo ja nie umiałem tego sobie jakoś nawet racjonalnie — to i tak jest nieracjonalne — ale w głowie jakoś sobie nie umiałem tego ułożyć tak dokładnie, jak to widziałem, przyporządkować to. I te światła nad Phoenix to było coś, co ja mógłbym do tego porównać. I jakbym miał powiedzieć, to wyglądało niemalże tak samo. Tak jak mam wyobrażenie w swojej głowie o tym, jak ja to widziałem. Tylko zastanawia mnie dlaczego, jak ja wtedy, chyba po paru dniach próbowałem znaleźć cokolwiek na ten temat. Wchodziłem na strony, wpisywałem: światła nad Ardy. Nie było żadnej wzmianki i nie było nic na ten temat. I zastanowiłem się, dlaczego ja to widziałem i dlaczego by się to tak stało, że ja to widziałem. I ja też szukałem później, trochę się w tym zagłębiłem, znalazłem wspólny mianownik tego, co ja przeżyłem i wspólny mianownik ludzi, którzy mówią, że mieli kontakt, powiedzmy, po UFO. To był taki sam, że zatrzymał się dla nich tak jakby czas i wszystko zwolniło. Ja to bardzo dobrze rozumiałem, bo miałem takie same odczucia, czyli odczucia tych ludzi i wspólny mianownik mój i tych ludzi, którzy to przeżyli, był taki sam, że to jakby wpłynęło, że wszystko zwolniło.że cała rzeczywistość wokół mnie zwolniła. Było bardzo dziwne to, co czytałem od ludzi, którzy to przeżyli, że oni też próbowali coś nagrać i to się nie nagrało. Dlaczego mi się to nie nagrało? Dlaczego te światła nie zostały zarejestrowane, jak to nagrywałem na kamerze? To są takie dziwne sprawy, które mnie z czasem uświadamiają i jeszcze umacniają, że to było bardzo dziwne. Natomiast chciałbym znaleźć odpowiedź na to pytanie, czy to był przypadek, że ja to widziałem, czy z jakiegoś powodu zostało mi dane, żeby to zobaczyć. To jest jedno z głównych nurtujących mnie pytań w tej kwestii.
[02:15:00] - Nie wiem, czy tutaj coś się jeszcze da dodać do tej relacji. Postaram się tę relację zachować w osobnym pliku i udostępnić ją badaczom ufologii współpracującym z Radiem Paranormalium. Dziękujemy bardzo za podzielenie się relacją i zapraszamy do pozostania z nami na odsłuchu.
[02:15:26] - Dziękuję również bardzo za wysłuchanie i może uda mi się nawiązać jakiś kontakt z ludźmi, którzy mieli podobne doświadczenie, bo mówiąc o tym, to bardzo brzmi banalnie. Dlatego trochę się tego boję i wstydzę mówić z tego powodu, że to brzmi banalnie. Ale dla mnie to nie było banalne, jeżeli o tym myślę. I dlatego nie za bardzo te tematy z każdym lubię poruszać, ale z racji tego, że wy się taką tematyką zajmujecie, w końcu się zdecydowałem na ten temat porozmawiać, bo było to kilka lat temu. Przez tyle lat naprawdę z nikim na ten temat nie rozmawiałem, a często o tym myślę. Ale miało to duży wpływ na moje życie z racji tego, że próbuję znaleźć sobie odpowiedź i zmieniło to w ten sposób moje życie, że wiem, to znaczy nie wiem, ale wierzę w to i to jest tylko moje prywatne zdanie, że nie jesteśmy sami we wszechświecie. Od tamtej pory byłem bardzo do tego sceptyczny. Powiem szczerze, prześmiewałem ludzi, jeżeli rozmawiali na temat UFO i ja nie brałem w ogóle takich kwestii pod rozwagę. Ale to zmieniło tak moje podejście do tematu, że zacząłem się tymi tematami interesować. I powiem szczerze, jeszcze jak zobaczyłem ten materiał ze światłem na Feniks, umocniło mnie w tym, że coś jest na rzeczy. Tylko chciałbym postarać się znaleźć odpowiedź, dlaczego ja to widziałem, a nie widziało to grono innych osób i nie zrealizowało tego. To wszystko na ten temat. Mam nadzieję, że jeszcze uda mi się od państwa jakieś informacje na ten temat usłyszeć. Dziękuję uprzejmie i pozdrawiam.
[02:17:34] - Dziękujemy, również pozdrawiamy.
[02:17:36] - Do widzenia.
[02:17:37] - Dziękujemy, do widzenia.
[02:17:41] - To był słuchacz z relacją z Irlandii. Tutaj niektórzy komentowali, że relacja była przekazana w sposób zbyt mało emocjonalny jak na świadka obserwacji UFO. W ten sposób każdego właściwie świadka można nazwać trollem, machnąć ręką i go zignorować. A tak chyba przecież nie powinno być. Tak jak mówiłem, fragment nagrania z tą relacją wykopiuję, zapiszę w osobnym pliku i postaram się udostępnić badaczom współpracującym z Radiem Paranormalium. Wracając jeszcze do tematu, czy jesteśmy chronieni przez obcych. Mam takie pytanie z poprzedniej debaty sprzed tygodnia: „Jeśli rzeczywiście mamy jakichś planetarnych protektorów, to kiedy nam się oni ujawnią? Co powiesz, Marku, o koncepcji opartej poniekąd o scenariusz z serii „Star Trek”, że obcy dadzą nam znać o sobie, kiedy osiągniemy poziom zdobywców kosmosu?”
[02:18:56] - Cóż, takie podejście do sprawy można uznać za logiczne, bo jeżeli mamy z kimś wchodzić w dialog na różne tematy, to dobrze by było, żeby ta druga strona była na poziomie, który pozwala jej zrozumieć, o czym my w ogóle mówimy. Więc to wydaje się dość logiczne, że jeżeli faktycznie ktoś na nami patrzy, jakaś cywilizacja i na razie jest w większym lub mniejszym ukryciu, to postanowi się ujawnić właśnie dopiero wtedy, gdy już będziemy mogli nie reagować paniką czy jakoś dziwnie. Po prostu będziemy mogli jakiś dialog przeprowadzić z nimi. To wydaje się logiczne, ale kiedy to nastąpi?Drodzy państwo, jak widzimy, nasza cywilizacja rozwinęła się w przeciągu 200 lat naprawdę bardzo mocno. Ten rozwój technologiczny i rozwój wiedzy jest naprawdę bardzo szybki i bardzo duży, przebiega bardzo szybko, ale zdobywcami kosmosu jeszcze szybko nie będziemy. Może tak powiem. Nie wiem, jaka rewolucja musiałaby nastąpić, jaki przełom. Trudno mi sobie to wyobrazić, żeby w najbliższym czasie nastąpił jakiś gigantyczny przełom, który pozwoli nam nie być zdobywcami kosmosu, ale zdobywcami chociażby Układu Słonecznego. Nie wiem, co by musiało się zdarzyć, żeby można było ekonomicznie, w rozsądnym czasie, bezpiecznie latać po Układzie Słonecznym i badać obiekty, jakie tutaj są. Na pewno nie wydaje mi się, żeby taki przełom miał nastąpić w przeciągu 100 lat. Chociaż 100 lat. Właśnie o to chodzi, że trudno przewidzieć, jak szybko będzie się ten rozwój nadal toczył. Wiemy też dobrze z historii, że może coś się wydarzyć tutaj na świecie. Znowu sobie skoczymy do gardeł i taki rozwój technologii kosmicznych może być zahamowany, ale może też skoczyć jeszcze bardziej, jeszcze szybciej. Może nastąpić jakiś mały przełom i wtedy faktycznie będziemy mogli po jakimś czasie, gdy już ten konflikt na Ziemi ustanie, znowu się skupić na podboju kosmosu. I faktycznie wtedy już będzie można śmiało sobie latać po Układzie Słonecznym. Jednak cały czas wychodzą różne takie kwestie, które troszeczkę nas dostajemy kubeł zimnej wody na głowę. Odkrycia dotyczące promieniowania kosmicznego, że faktycznie zdajemy sobie nagle sprawę, badając tę kwestię, że jest jeszcze gorzej, niż myśleliśmy wcześniej, że jeszcze większy wpływ na organizm ludzki, na życie ma to promieniowanie, że to jest jeszcze większy problem, jeżeli chcielibyśmy polecieć na Marsa i tak dalej. Te problemy gdzieś tam wychodzą. Im bardziej się skupiamy na jakimś temacie, chociażby właśnie podróży na Marsa, to coraz więcej różnych problemów wychodzi i te problemy pociągają za sobą inne, związane właśnie z tą podróżą. Zabezpieczenie astronautów, a to oczywiście generuje większe koszty i tak dalej. To jest reakcja łańcuchowa dosłownie. Zdobywcami kosmosu bardzo długo jeszcze nie będziemy. Nawet nie jesteśmy zdobywcami najbliższego otoczenia, a co dopiero kosmosu. Różne pomysły są na loty poza Układ Słoneczny do najbliższej gwiazdy. Do Proximy Centauri jest przecież pomysł lotu, ale też to, o czym wcześniej wspominałem. Kubeł zimnej wody na głowę spadł, gdy naukowcy odkryli, że Proxima Centauri miała bardzo duży rozbłysk i jeżeli jakiekolwiek życie było na planecie, która okrąża tą gwiazdę, to już tego życia nie ma. I wielu stwierdza, że ten moment mógł zaważyć na planie wysłania tych wszystkich tysięcy mikrosond w stronę Proximy Centauri. To już nie ma sensu tak naprawdę. Jest bardzo dużo różnych czynników, które wpływają na rozwój, na loty kosmiczne. Na pewno będziemy się rozwijać, nie mamy wyjścia. To jest nasza natura, że będziemy latać w kosmos, będziemy eksplorować przestrzeń i będziemy zasiedlać Układ Słoneczny. Ale nie w przeciągu najbliższych 100 lat nie wydaje mi się, żeby to nastąpiło. Chyba że faktycznie nagle pojawi się geniusz, który zrobi przełom, zrobi różnicę, wpadnie na jakiś pomysł, który zmieni wszystko i będziemy mogli faktycznie ekonomicznie, szybko, bezpiecznie podróżować między planetami. To jest niewykluczone. To się w każdej chwili może zadziać. Właśnie dlatego, że mnóstwo środków, mnóstwo naukowców, mnóstwo ludzi zajmuje się i badaniami, i rozwojem różnych technologii, więc to w każdej chwili może nastąpić. A gdy już będziemy na odpowiednim poziomie, to jeżeli są tam jacyś nasi nadzorcy, jakaś obca cywilizacja, która nad nami sprawuje jakąś kontrolę czy obserwuje nas, to wtedy faktycznie to wydaje się logiczne. Wtedy jak poczują, że mają kompana do rozmowy, że tak powiem, czy do jakichś wspólnych relacji, to wtedy może faktycznie się ujawnią. Jeżeli są oczywiście i coś z tego wyniknie, może połączymy siły .I poczynimy jakiś wspólny eksperyment. Kto wie? Dziękuję.
[02:26:38] - Kolejne pytanie z tematu „czy obcy nas chronią” brzmi następująco: jedna z teorii, o których także wspominaliśmy podczas debat ufologicznych mówi, że obcy nie pozwolą nigdy, byśmy wznieśli się na poziom, który zagroziłby ich interesom na naszej planecie. Chodzi tu o ich bazy bądź też inne interesy, o których nie mamy pojęcia. Co sądzisz Marku na temat tej hipotezy, według której ET to nie nasi protektorzy, ale raczej hodowcy?
[02:27:13] - Jak zwykle jeżeli chodzi o tego typu tematy to jest wszystko możliwe. Może być i taka wersja, że jednak jesteśmy częścią eksperymentu, ściśle pod kontrolą i nie mamy tutaj wolnej woli, wolnej drogi pod względem rozwoju. Więc tutaj wiele się nie ma co chyba rozwodzić, bo zakładając, że faktycznie obcy mogliby nas stworzyć i w jakiś sposób badać, to nie będą chcieli, żeby eksperyment wymknął się spod kontroli. I w pewnym momencie albo zderzymy się dosłownie z taką ścianą i nie będziemy mogli jej pokonać. Czyli przenosząc to na to, co wcześniej mówiliśmy, rzeczywistość pokaże nam, że faktycznie nie jesteśmy w stanie polecieć gdzieś dalej niż na Księżyc, bo coś tam. I tak będziemy próbować wyłamywać te drzwi, jakoś przeskoczyć to, ale nie będzie się dało. I być może się zniechęcimy w jakimś stopniu do podróży kosmicznych. Po prostu skupimy się na problemach Ziemi. Też tak może być. Czemu nie? Może to tak wyglądać i wtedy nie zagrozimy w jakiś sposób interesom, planom tej obcej cywilizacji. Nie odkryjemy tych różnych tajemnic do końca, które gdzieś tam się tlą w postaci jakichś niewyraźnych obrazów różnych obiektów na Marsie czy Księżycu. Więc tak to może wyglądać. Ale z drugiej strony, czy mielibyśmy w ogóle takie niewyraźne obrazy czegoś dziwnego, jeżeliby oni nie chcieli, żebyśmy cokolwiek wiedzieli albo podejrzewali na temat jakiejś obcej cywilizacji? Może to jest tylko cały czas zabawa w kotka i myszkę. Trudno powiedzieć, jak zwykle w tych kwestiach. A gdyby coś, a gdyby tamto. Możliwości są oczywiście otwarte i można taką możliwość brać pod uwagę. Jest ona tutaj w jakimś stopniu możliwa, ale jakie by to były interesy, żebyśmy mogli my zagrozić w jakiś sposób. Zagrozić bądź odkryć jakieś dowody na to? Trudno też powiedzieć, co by to mogło być. Wydaje mi się, że jednak nawet jakbyśmy coś tam odkryli i miałoby to mieć jakiś wpływ na nas, to nie wiem, czy umielibyśmy coś zrobić z tą tajemnicą odkrytą. Więc tutaj temat otwarty bardzo. Nie wydaje mi się, żebyśmy mogli w jakikolwiek sposób zagrozić jakimś interesom, jakimś planom tej właśnie obcej cywilizacji. To jest za duży skok między nami, za duża różnica. Więc nie wydaje mi się, żeby tutaj taka kwestia była znacząca. Jest to realne, że faktycznie mogłoby tak być, że ta obca cywilizacja jednak tutaj chce nas ograniczać w jakiś sposób, żeby nie odkryć ich planów czy interesów, jak to nazwałeś. Ale nie. Cały czas myślą o nas, o ludziach jako o takich właśnie robaczkach, takich jaskiniowcach gdzieś tam w kosmosie, którzy dopiero co wyglądają strachliwie zza kamienia właśnie na ten wszechświat i boją się generalnie coś więcej zrobić. Nawet nie mogą. Nie że nawet, że się boją, ale nawet nie możemy po prostu. I to będzie długo trwać jeszcze, zanim nos wyciągniemy, zanim nos zacznie nam wystawać z tej jaskini, a co dopiero my cali wyjdziemy z tej jaskini na ten wszechświat. WięcTutaj nie ma takiego problemu. Nie wydaje mi się, żebyśmy mieli jakikolwiek wpływ, jakiekolwiek zagrożenie dla interesów innej cywilizacji. Dziękuję.
[02:32:43] - Załóżmy, że obcy protektorzy naprawdę istnieją. Jak myślisz, Marku, jeśli istnieją, to czym się kierują? Czy motywuje ich to samo, co ziemskich biologów i ekologów próbujących ratować zagrożone gatunki? Czy może coś innego?
[02:33:05] - W jakimś stopniu możemy być wyjątkowi dla takich istot i faktycznie może to być czynnik chronienia rzadkiego gatunku cywilizacji kosmicznej. Trudno tutaj powiedzieć. Nie wiem, naprawdę nie wiem, co innego kierować mogłoby. Naprawdę wiele czynników może być. Możemy być w przyszłości potrzebni takiej obcej cywilizacji do czegoś. Może cały czas właśnie dzięki nam jakieś cele swoje realizują i dlatego w jakimś stopniu możemy być chronieni. Ale czy jest w nas coś takiego wyjątkowego, żeby też w jakiś sposób nas chronić? Chciałbym w to wierzyć. Wydaje mi się, że może być coś takiego w naszej naturze. Może być coś takiego, o czym nawet my jeszcze nie wiemy. Coś takiego wyjątkowego, jakiś taki aspekt, który jest właśnie niespotykany albo rzadko spotykany we wszechświecie. Kto wie. Na to pytanie nie da się odpowiedzieć, przynajmniej obecnie. Więc takiej możliwości, takiego scenariusza nie mogę wykluczyć. Tak jak mówię, to jest takie szerokie pole do popisu, do gdybania, że jest bardzo dużo możliwości różnych. My mamy za mało wiedzy, za mało danych na tematy obcych cywilizacji. Mało wiemy o zjawisku UFO i załogantach UFO, więc cały czas sprawa pozostaje otwarta. Cały czas ten temat jest bardzo rozległy i bardzo różnorodny. Niezwykle bardzo złożony. Więc tutaj scenariusze naprawdę wszystkie są możliwe i to jest chyba najgorsze, ale też najbardziej fascynujące, że tutaj możemy o wielu aspektach rozmawiać i zastanawiać się, ale odpowiedzi jednoznacznej na pewno nie uzyskamy, dopóki nie będzie globalnego, oficjalnego kontaktu. Tak to zawsze będzie tylko gdybanie. Być może jakieś kawałeczki większych odpowiedzi, kawałeczki wiedzy uda nam się odkryć. Uda nam się odpowiedzieć na jakieś maleńkie, drobne pytania, ale całości obrazu prędko nie odkryjemy i nie będziemy wiedzieć, czy to są nasi protektorzy, czy raczej jesteśmy jakąś formą eksperymentu, czy zaraz zostaniemy zgładzeni, czy faktycznie w przyszłości będziemy jakiś wspólny dialog, wspólne interesy prowadzić. Sprawa bardzo otwarta jak zwykle w tych kwestiach i wydaje mi się, że wszelkie możliwości tutaj są równie albo prawie równie prawdopodobne. Tak uważam.
[02:36:56] - I ostatnie pytanie z tych pytań z poprzedniej debaty „Czy obcy nas chronią?”. Ono brzmi następująco: jeżeli ludzkość trafi kiedyś w kosmosie na mniej rozwinięte istoty, to czy zdecyduje się na roztoczenie nad nimi parasola ochronnego? Czy powinniśmy w ogóle ingerować w rozwój innych ras?
[02:37:25] - Tutaj o „Star Treku” wcześniej żeśmy troszeczkę mówili, o tym aspekcie. Teraz nie pamiętam. W każdym razie w tym serialu, w tym filmie też jest taka kwestia, że jest prawo określone, że nie możemy ingerować w rozwój innych cywilizacji. Możemy tylko być takimi obserwatorami, badaczami. Wydaje mi się to dość sensowne. Gdybyśmy my mieli już taką technologię, że możemy latać i zwiedzać różne światy, chyba nie powinniśmy się mieszać. Nie wiem, jaką musielibyśmy mieć władzę i możliwości, aby czuć się tak odpowiednio czy tak właściwie, żeby ingerować w czyjś rozwój cywilizacji.Ale z drugiej strony jest to też trochę w naszej naturze, przynajmniej części ludzi, że taką ochronę instynktownie, niejako naturalnie chcemy ochraniać właśnie tego słabszego człowieka. Część z nas przynajmniej ma takie poczucie, taką reakcję. I być może faktycznie, gdy już będziemy na poziomie technologicznym dość bardzo zaawansowanym, gdy takie pierwotne nasze problemy typu walka o zasoby i wojny różnego rodzaju będą już trochę bardziej za nami i dorośniemy emocjonalnie do czynienia pokoju czy poznawania wszechświata, rozwijania swojego wnętrza, to faktycznie być może już wtedy będziemy gotowi, aby taką ochronę komuś próbować dać. Tylko jest jeszcze pytanie, czy ten ktoś, ta inna cywilizacja. Trudne kwestie naprawdę. Wydaje się, że naturalnie będziemy chcieli coś takiego uczynić, komuś pomóc, kogoś ochronić przed jakimś zagrożeniem. Z drugiej strony też nie wiadomo, czy będziemy sami w stanie, bo wiadomo, nie będziemy na szczycie rozwoju, nie staniemy się nagle najbardziej rozwiniętymi, najpotężniejszymi istotami we wszechświecie. Więc zawsze ktoś tam się może zdarzyć mocniejszy od nas i niekoniecznie przed wszystkim będziemy mogli uchronić kogoś tam, jakąś inną cywilizację. Ale generalnie można to brać pod uwagę. Uważam jednak, że to zależy od sytuacji, czy faktycznie ingerować, czy nie ingerować. Sytuacji najróżniejszych jest wiadomo bardzo dużo i nigdy się też nie dowiemy, czy nasza decyzja była właściwa, czy nie. Jeżeli zaingerujemy, czy jeżeli będziemy tylko obserwatorami. Wiadomo, nikt nie zna przyszłości. Chociaż może, jak już będziemy na takim etapie, gdzie będziemy podróżować i odkrywać inne cywilizacje, może już po części będziemy mogli przyszłość znać. Kto wie? Ale myślę, że badaczami chyba powinniśmy zostać jak najdłużej. Czyli obserwować, badać. A czy ingerować, to nie wiem. Naprawdę nie wiem. Tak jak mówię, w zależności od sytuacji punkt widzenia może się zmienić i może wtedy faktycznie trzeba byłoby zaingerować i ochronić jakąś cywilizację czy jakieś życie po prostu gdzieś tam. Dziękuję.
[02:42:11] - Przejdźmy może na sam koniec już dzisiejszej audycji, dzisiejszego „Wieczoru z Astronomem”. Przejdźmy może do pytań typowo takich już astronomicznych, chociaż zahaczających też o inne dziedziny. Tu jest takie pytanie z początku debaty od użytkownika O35, który tam chyba narzekał na czacie, że nie czytam jego pytań. Swoją drogą to takie zaprzeczenie tego, co tam użytkownik O35 pisał na mnie takie brzydkie rzeczy. „Ivellios nie czyta pytań, moich pytań. Ivellios mnie ignoruje 100% skuteczności”. A tu jednak nie. Pytanie od O35: co sądzisz Marku o ostatnich zapowiedziach Władimira Putina? Powiedział ostatnio, że Rosjanie wylądują na Marsie w 2019 roku, czyli o wiele szybciej od Elona Muska i zdecydowanie szybciej od NASA.
[02:43:13] - Szczerze mówiąc, jestem zaskoczony. Nie słyszałem o tym, aż wstyd się przyznać. Nie słyszałem o tym. Ale nie . Nie, nie, nie, nie. Chciałbym się mylić. Ale nie, nie ma szans. Nie, jest to mało prawdopodobne. Nie, nie, nie. Rosjanie, żeby sami to mieli zrobić. Nie. Za biedni są. Za biedny kraj. Wydaje mi się, żeby taką misję samemu przeprowadzić tak szybko. Zwłaszcza że przecież dawno nie realizowali, jeżeli się nie mylę, sami jakichś takich ambitnych przedsięwzięć kosmicznych. Latają na Międzynarodową Stację Kosmiczną razem z innymi astronautami. Statki transportowe też są wysyłane od nich, te Sojuzy, więc chyba zbytnio bardziej się nie rozwijają. Jakoś nic nie słychać, aby tam coś więcej się działo u nich odnośnie eksploracji kosmosu. W przeciwieństwie właśnie do Amerykanów. Przecież tam sektor prywatny to tak pędzi, że to się w głowie nie mieści. I 2019, i że na Marsie załogowa misja, rozumiem, chodzi o załogową. No toNie ma takiej opcji. Jestem przekonany, że nie ma szans na to. Chciałbym się mylić. Owszem, kurczę, jakby tak szybko nastąpiło to lądowanie człowieka na Księżycu od strony rosyjskiej, to byłoby coś niebywałego, bo to przecież tak by przyspieszyło pozostałych zawodników w tej grze, że to się w głowie nie mieści. Mielibyśmy naprawdę bardzo interesujące czasy. Taki wyścig kosmiczny, nawet nie troszeczkę, tylko bardzo duży wyścig kosmiczny. Ale nie, nie ma na to szans. Nawet jakbym mówił o Księżycu, to bym też powiedział, że nie ma szans, a co dopiero Mars. Także nie wiem, co sobie prezydent Putin myślał, ale jak sobie to wyobraża. Dla mnie to jakaś taka nie propaganda, tylko nie wiem, jak to określić, taką wypowiedź. Bajanie totalne. Nie, nie ma szans.
[02:45:58] - O35 teraz skomentował: „Czyli co? Kiełbasa wyborcza na dzisiejsze wybory? Chciałbym zauważyć, że jak wysłali Sputnika, to też przed tym była cisza”. Nieraz już się tak zdarzało, że Rosjanie chwalili się dopiero po fakcie, pod warunkiem, że fakt się powiódł.
[02:46:17] - Tak, dokładnie. Że się udało. Ze Sputnikiem okej, ja się tu zgodzę z tą kwestią. Nie wydaje mi się.
[02:46:34] - Żartobliwie można powiedzieć: co tam jakiś Księżyc, co tam jakiś Mars nawet, co tam jakaś Wenus. Najjaśniejsze słońce świata, umiłowany przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un przecież do Słońca doleciał. Stanął na powierzchni Słońca. Mało tego, wrócił. Mało tego, ładnie się opalił przy tym.
[02:46:54] - Tak. Także nie pobijemy ich szybko w tej kwestii. Biorąc pod uwagę to, co zrobili Koreańczycy, to ja bym tutaj już na miejscu Rosjan czy Amerykanów celował jednak już poza układ słoneczny. Bo co pobije lądowanie na Słońcu?
[02:47:16] - To dopiero będzie wyczyn, jak Władimir Putin, Wielki Władzio tak zwany, stanie na Proxima Centauri albo Alfa Centauri.
[02:47:28] - O właśnie.
[02:47:29] - To dopiero będzie coś.
[02:47:31] - Tak.
[02:47:33] - O35 doprecyzował tutaj, że mają być dwie misje w 2019 roku. Pierwsza automatyczna, a druga już ludzka na Marsa, tak Putin powiedział. A później mają być jeszcze inne planety. Ale czy coś z tego wyjdzie?
[02:47:51] - Ja chętnie poszukam w sieci tych informacji, o których tutaj O35 pisze. Bardzo chętnie się z tym zapoznam, bo wstyd przyznać, że nawet nie słyszałem o tej wypowiedzi. To był niezły skrót. Jedna sonda by zalogowała, później już zalogowano. To jest naprawdę imponujące.
[02:48:20] - I z takich pytań typowo astronomicznych dwa pytania od użytkownika Ummo, zadane w przeciągu półtorej godziny ostatnich. Pierwsze pytanie: Marku, co myślisz o dziesiątej planecie? Teraz to już tej dziewiątej, bo Pluton zdeplanetyzowali. Co sądzisz o tak zwanej dziesiątej planecie?
[02:48:51] - Już mówiliśmy troszkę o tym. Tak jak żeśmy wcześniej rozmawiali, bardzo dużo danych obserwacyjnych z symulacji komputerowych potwierdza, że faktycznie jest tam gdzieś za orbitą Plutona, za orbitą Neptuna, daleko za tymi orbitami jest duży obiekt, masywny obiekt wielkości nawet Neptuna. Niektórzy właśnie w ten sposób mówią. Który oddziałuje grawitacyjnie na obiekty transneptunowe, na niektóre obiekty w pasie Kuipera, czyli planetoidy, planety karłowate, które znajdują się właśnie gdzieś tam w okolicach Plutona i dalej. I faktycznie wszystko wskazuje na to, że gdzieś tam jest obiekt, jest planeta, która ma bardzo wydłużoną orbitę. Jej obieg wokół Słońca naprawdę zajmuje bardzo dużo czasu. Ktoś chyba mówił gdzieś około 1000 lat, jeżeli dobrze pamiętam. W takim razie jest to naprawdę bardzo wydłużona orbita, bardzo rozległa, odchylona od płaszczyzny ekliptyki, od płaszczyzny innych orbit innych planet.Sądzę, że faktycznie coś takiego może być. Te wszystkie obliczenia potwierdzają, że jest duże prawdopodobieństwo, że taki obiekt jest. Ale tak jak już wcześniej mówiłem, naukowcy szukają tego obiektu, obserwują niebo. Ale niebo jest ogromne i ten obszar, który jest ciekawy, który wydawałoby się, że tam ten obiekt może być, ta planeta może być, znajduje się akurat właśnie w tym momencie na tle Drogi Mlecznej. Bardzo dużo różnych obiektów astronomicznych znajduje się w tle obserwacji i zauważenie takiego małego, ciemnego, chłodnego obiektu, jakim jest planeta gdzieś tam daleko, jest bardzo trudne. Tak jak mówiłem, to nie jest tak, że ktoś patrzy sobie przez teleskop i szuka tej planety. To nie jest tak, jak odnaleziono Plutona. Chociaż Plutona też tak nie odnaleziono, tylko dopiero na zdjęciach go zauważono. To wszystko, te wszystkie dane, te wszystkie obserwacje przechodzi przez komputery, przez różne oprogramowania i dopiero gdzieś tam człowiek jest na jakimś etapie, na wstępnym etapie też, żeby po prostu skierować dany teleskop w dane miejsce. Ale tych danych jest mnóstwo i tych sygnałów różnych jest bardzo dużo i bardzo trudno z takiego gąszczu sygnałów, które są zbierane też właśnie z tego tła, czyli z tej Drogi Mlecznej naszej, wyłuskać bardzo słaby sygnał od tej planety, czyli światło, które gdzieś tam jest odbijane od tej planety. Tak jak mówię, tego światła jest bardzo niewiele. To światło jest odbijane, oczywiście światło słoneczne od tej planety i tego światła jest bardzo niewiele, bo to jest ciemny obiekt, jest to zimny obiekt, jest to mały obiekt gdzieś tam daleko, więc tego światła jest niezwykle mało i bardzo trudno go wyłuskać z tego całego sygnału, który się dostaje z takich obserwacji. Na tym polega problem. To jest najpoważniejszy problem. Ale tak jak mówię, jestem przekonany z tego, czego się dowiadywałem, z tego, co zapoznałem się z tym tematem, że faktycznie taki obiekt tam jest. Tylko że te rejony Układu Słonecznego, mimo że to jest układ słoneczny, to nie jest jakoś daleko w skali kosmosu, ale te obiekty są małe, te obiekty są ciemne, chłodne, więc trudno je badać przy obecnej technologii oczywiście. Dlatego jest to niezwykle trudne dla badaczy, ale jestem przekonany, że faktycznie coś tam jest. Granica Układu Słonecznego, te rejony z Paska Kuipera i dalej jeszcze, bo przecież jest jeszcze Obłok Oorta, który jest prawie w ogóle nieznany. To jest taka definitywna granica Układu Słonecznego. To są rejony, które skrywają bardzo dużo niesamowitych obiektów astronomicznych, które nas na pewno zaszokują jeszcze nie raz, jak rozwiniemy technologię, która pozwoli nam je badać. Chociażby świadczy o tym Pluton. New Horizons przeleciał obok Plutona i okazało się, że to jest niesamowita planeta karłowata teraz już, niesamowity obiekt, który ma atmosferę, który ma niesamowitą powierzchnię. Więc cały czas poznajemy te dalekie obiekty. Myślę, że jest planeta jeszcze jedna przynajmniej. Jednak pamiętajmy, te wszystkie dane są analizowane przez komputery i różnie to może z tym być. Dlatego też ważne jest, chociaż nie wiem, czy jest akurat program dotyczący szukania tej ostatniej planety. Chyba jest, ale są takie programy w internecie, takie projekty, gdzie astronomowie dzielą się swoimi danymi i za pomocą sprytnego, łatwego w obsłudze oprogramowania każdy z nas może pomóc astronomom analizować dane. Są takie projekty odnośnie poszukiwań planet pozasłonecznych, odnośnie poszukiwań różnych gwiazd zmiennych, identyfikacja galaktyk i tak dalej. To się nazywa Galaxy Zoo. Można sobie wpisać i poszukać. Tych projektów jest bardzo dużo różnych, nie tylko astronomicznych. Chodzi mi o to, że dzięki zaangażowaniu wielu ludzi na całym świecie, każdego z nas tak naprawdę, kto nie musi być naukowcem, zwykły człowiek, który analizuje, wykorzystuje swój komputer do analizy takich danych, można szybciej będzie odkryć tą planetę. Wydaje mi się, że jest ten projekt odnośnie szukania tej ostatniej planety. Udostępnione są dane i można je analizować. To też jest taka nowa metodaAnalizy danych. Ta sławna gwiazda Kids i te wszystkie numerki, która jaśnieje i ciemnieje, jest bardzo tajemnicza. Nie zostałaby odkryta za pomocą algorytmów, które sprawdzały dane z misji Keplera, tylko człowiek. Ludzie, którzy analizowali, którzy mieli dostęp do tych danych. Dane z Keplera były udostępniane ludziom na całym świecie. Ktoś znalazł, ktoś zauważył, że ta gwiazda, jej blask zachowuje się dziwnie. I to człowiek odkrył tą gwiazdę, bo przez komputery by to przeszło. Automat by w ogóle tego nie zauważył, że ta gwiazda jest niezwykła, bo celem nie było odnalezienie takiego. Założenia w programie były inne. Dopiero człowiek zauważył, że faktycznie ta gwiazda jest ciekawa, tajemnicza. I tak samo może być z tą ostatnią planetą. Wszystkie automatyczne programy mogą przeoczyć dane, które wychwyci gdzieś człowiek. Jednak czynnik ludzki nadal jest bardzo ważny, jeżeli chodzi o analizę danych astronomicznych. I tutaj ten przełom może nastąpić właśnie gdy ktoś tam wpadnie na trop tego sygnału bardzo słabego od tej planety. I to daje nadzieję. Dziękuję.
[02:58:24] - I ostatnie, już naprawdę ostatnie pytanie w dzisiejszej audycji. Ostatnie z pytań podesłanych przez Ummo. Dosyć mocne chyba. Co Marku myślisz o teorii, że żyjemy w symulacji jakichś wielowymiarowych istot?
[02:58:47] - Tak. Była oddzielna debata na temat symulacji i chyba nawet miałem przyjemność w niej uczestniczyć z tego, co pamiętam. Co sądzę? To jest znowu ta kwestia gdybania. Jeżeli ktoś ma otwarty umysł, to można to spokojnie wziąć pod uwagę, że to jest w jakimś sensie prawdopodobne i możliwe. Nawet niektórzy poważni ludzie się wypowiadają, że coś w tym jest, że taka symulacja faktycznie istnieje i w takiej symulacji żyjemy. Co ja o tym sądzę? Nie wykluczam. Jest to możliwe, choć jak się człowiek zagłębi w taki temat, to naprawdę można się nieźle zakręcić i w końcu człowiek zostaje z rozdartym umysłem i nie wie, co myśleć na ten temat. Bo z jednej strony jaka to musiałaby być cywilizacja, żeby stworzyć taką symulację. Już chciałem powiedzieć doskonałą, ale ugryzłem się w język, że chyba nie jest taka doskonała. I z drugiej strony jaka to musiałaby być cywilizacja, żeby my ludzie żyjący w takiej symulacji nie mogli w ogóle odkryć, że to jest symulacja. Bo my sobie tylko gadamy i różne tematy, różne aspekty, różne teorie. Nad różnymi teoriami się wywodzimy, ale tak naprawdę żadnego, nawet najmniejszego dowodu na to nie ma. Jeżeli dobrze wiem, jakiegoś przejawu, że faktycznie ten wszechświat, to, co widzimy, to, co doświadczamy, jest jakąś symulacją, jakimś Matrixem. Ale tak, jest to możliwe. Bo czemu tak mówię? Bo my sami ludzie próbujemy tworzyć coraz lepsze komputery, coraz lepsze symulacje, komputery kwantowe, sztuczną inteligencję. To wszystko się ze sobą poniekąd wiąże. I sami tworzymy wirtualne światy, które próbują oddać jak najdoskonalej nasz świat. Więc ten aspekt przemawia do mnie. Czemu miałaby tego nie robić jakaś super zaawansowana cywilizacja i robić takie eksperymenty po prostu na jakichś cywilizacjach, na życiu? Czemu tacy eksploratorzy kosmosu nie mogliby czegoś takiego robić? Myślę, że mogliby i jest to w jakimś stopniu prawdopodobne, możliwe. Dziękuję.
[03:02:04] - I na tym możemy zakończyć dzisiejszą debatę ufologiczną online, właściwie w formie wywiadu z Markiem Marcinkowskim. Wieczór z astronomem, drugi już w tym chyba sezonie możemy uznać za zakończony. Dzięki wielkie Marku za to, że przyjąłeś zaproszenie do audycji.
[03:02:26] - Dziękuję. Bardzo mi miło, że mogłem wystąpić w debacie. Bardzo dziękuję słuchaczom za pytania, za rozmowę. Dobranoc.
[03:02:35] - Audycję jak zawsze obsługiwał od strony technicznej Marek Sęk „Ivellios”.
[03:02:40] - Radio Paranormalium paranormalny głos w Twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia. Temat kolejnej debaty ufologicznej online podamy w ciągu najbliższych kilku dni. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na Twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[03:03:43] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[03:03:54] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[03:04:20] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[03:04:31] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum Audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[03:05:20] - Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia. Czy ktoś go tam słyszał? Podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[03:05:31] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.