[01:06] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, prosto do twoich uszu, droga słuchaczko, drogi słuchaczu, zaczynamy wlewać kolejną debatę ufologiczną online, na żywo oczywiście. Dzisiaj bez jednego tematu głównego. Dzisiaj będziemy poszukiwać odpowiedzi na pytania, które nie doczekały się odpowiedzi podczas poprzednich debat z różnych powodów, a odpowiadającym na pytania - wasze głównie, drodzy słuchacze - będzie znany nie tylko z debat ufologicznych, ale i z audycji „Bibliotekarium”, Marek Żelkowski. Witaj Marku.
[01:48] - Dobry wieczór, witam wszystkich słuchających. Witam ciebie Marku i zaczynamy w takim razie.
[01:54] - To zaczynamy tradycyjnie od podania kontaktów do Radia Paranormalium. Linię telefoniczną otworzymy myślę już za chwilę. Właśnie muszę naszego smartfona radiowego podłączyć, żeby dało się was odbierać, drodzy słuchacze. Numery telefonów do Radia Paranormalium to 32 746 0008, 32 746 0008. Komórkowy 530 624 193, 530 624 193. Jesteśmy także na Skypie radio.paranormalium.pl. Można do nas pisać również na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Niestatecznego Świata”. Przy okazji zachęcamy gorąco do polubienia fanpage'a tego czasopisma. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Dzisiaj zaczniemy od pytania z debaty poświęconej SETI i zagadce obcej inteligencji. Marku, jak sądzisz, co stanie się, jeśli astronomowie odbiorą wreszcie upragniony sygnał od pozaziemskiej inteligencji?
[03:36] - Tak naprawdę bardzo trudno jest odpowiedzieć na to pytanie, bo założę się, że każdy z naszych słuchaczy taki scenariusz ma mniej lub bardziej przemyślany. Wystarczy tylko lekko uruchomić wyobraźnię, żeby sobie coś takiego wyobrazić. Oczywiście możemy pójść kilkoma głównymi scenariuszami. Otóż mnie jest w jakiś sposób bliski taki scenariusz, w którym astronomowie, ale to mogą być też ludzie, którzy z jakichś tam innych przyczyn przy antenach, przy czaszach radioteleskopów siedzą. Rzeczywiście taki sygnał zostanie odebrany. Mnie jest bliski taki pogląd, że może się nic nie stać, bo zgodnie z różnymi teoriami spiskowymi po prostu część rządów, część organizacji na usługach rządu wcale nie jest zainteresowana tym, żeby tego rodzaju informacje o tym, że został nawiązany kontakt, czy też został odebrany sygnał, żeby ją od razu upowszechniać. Raczej nie spodziewałbym się mimo wszystko wielkich nagłówków w gazetach i wielkich nagłówków w internecie dotyczących tego, że oto został nawiązany kontakt. Przeciwnie, jakoś dziwnie podejrzewam, że jeszcze przez wiele miesięcy opinia publiczna wiedziałaby na ten temat bardzo niewiele. To oczywiście jest jeden ze scenariuszy, który jest mi z jakichś powodów jednak bliski, ponieważ ja już chyba straciłem złudzenia, jeśli chodzi o moralne, czy też po prostu normalne zachowanie się różnego rodzaju organizacji państwowych. To jest oczywiście mój problem, że tak to postrzegam. Czy można pomyśleć o innym scenariuszu? Tak, bo oczywiście wyobraźmy sobie, że taka informacja gdzieś się jednak na skutek obecności jakiegoś niepokornego dziennikarza albo na skutek, że sam odkrywający postanowi to szybko upowszechnić, to znowu jest kilka możliwych scenariuszy. Albo sprawa zostanie wyciszona jak najszybciej, tak jak na przykład przez analogię. Zdarzało się już kilka razy w historii, że podobno odkrywano zjawisko zimnej fuzji.I to nawet szły informacje na cały świat, robiło się głośno, a potem sprawa przycichała. Później dowiadywaliśmy się, że to właściwie nie była zimna fuzja, że było zupełnie inaczej i właściwie pod koniec całego tego wydarzenia okazywało się, że byliśmy, jak to w niektórych komediach się mówi, w mylnym błędzie i w ogóle nic takiego nie miało miejsca. Obawiam się, że coś podobnego, jeśli nawet udałoby się takiemu odkrywcy, takiej osobie upowszechnić wiadomość o odebraniu sygnału, to mogłoby się to niestety skończyć właśnie tak, że później byśmy się dowiedzieli, że właściwie oszalał albo nigdy nie był normalny, tylko go przez litość tam zatrudnili i tak dalej. Chyba najmniej prawdopodobny wydaje mi się scenariusz przedstawiony na początku, kiedy to wszyscy się nagle dowiadują i następuje na Ziemi albo powszechna szczęśliwość i świętowanie, albo też masowe zbrojenia, bo się trzeba na przyjazd gości przygotować. Tych wariantów, tych rozwidleń scenariuszowych może być bardzo dużo, ale z mojego punktu widzenia ja bym widział to troszeczkę tak, że jak już astronomowie odbiorą wreszcie ten upragniony sygnał od pozaziemskiej inteligencji, to my się o tym nie dowiemy. Dowiemy się o tym dużo, dużo później, jeśli w ogóle. Bo oczywiście, jeśli będzie taka perspektywa, że ci obcy będą na przykład w drodze już do nas i będzie kwestia tego, że oni tu kiedyś przybędą, w związku z tym trzeba będzie ludzkość przygotować, to pojawia się cała inna wiązka scenariuszy. Natomiast jeśli to będzie sygnał odebrany gdzieś tam z głębi kosmosu, wysłany tak jak my wysyłamy jakieś przesłanie do innych cywilizacji i w ślad za tym nic nie będzie szło, to rzeczywiście może się zdarzyć tak, że o takim działaniu, o takim wydarzeniu dowiemy się wiele lat później, od tego czasu, kiedy będzie miało ono miejsce. I to chyba tyle, jeśli miałbym odpowiedzieć na to pytanie. Oczywiście, od tego zacząłem, że każdy z naszych słuchaczy w głowie taki scenariusz ma i gdybyśmy zrobili taką sondę, to wyniki byłyby naprawdę bardzo rozstrzelone. Każdy z nas ma inną wyobraźnię i w związku z tym nawet byłoby ciekawe, jak wyobrażamy sobie, powiedzmy statystycznie, tego rodzaju kontakt i tego rodzaju działania. To chyba tyle. Dziękuję.
[09:13] - Nie mogę nie zadać tobie, pisarzowi pytania, jak ty sobie wyobrażasz taki kontakt? Jak wyobrażasz sobie samo nawiązanie takiego kontaktu i reakcję później opinii publicznej?
[09:28] - Jak sobie wyobrażam? To też zależy, bo mówimy cały czas o sygnale radiowym. Sygnał radiowy, radiowy czy jakikolwiek inny przekaz, może tak to nawet rozszerzmy. To jest z jednej strony konkret. Coś przybyło z bardzo daleka. Trzeba to rozszyfrować, odkodować, a być może rzeczywiście będzie to tak podane, że zrozumiemy. Więc to będzie pewne zadanie dla naukowców i tak jak powiedziałem, niekoniecznie się opinia publiczna o tym dowie. Więc tutaj właściwie musiałbym powtórzyć to, co powiedziałem. Ja nie bardzo wierzę w to, że opinia publiczna się o tym dowie. Natomiast gdyby, załóżmy wariantywnie, że rzeczywiście tak się zdarzyło, że te moje podejrzenia o niecne knowania rządów nie znajdą potwierdzenia w faktach i rzeczywiście natychmiast zostanie ogłoszona ta informacja, to cóż, myślę, że nastąpiłoby na Ziemi niesamowite wzmożenie, niesamowita ekscytacja. Tak jak już w jednej z audycji mówiłem, do mnie zawsze słabo trafia argument, być może to są jakieś ułomności mojej wyobraźni, ale słabo do mnie trafia argument, że nie można ludziom tego rodzaju informacji przekazywać, bo ludzie natychmiast popadną w panikę. Ja nie widzę źródła tej paniki po prostu. Bo gdyby komunikat brzmiał tak: „Lecą tutaj obcy i będą nam zabierać nasze kobiety, nasze dobra i w ogóle obrócą całą naszą planetę w coś bardzo śmierdzącego i niezbyt uporządkowanego”, to wtedy jeszcze bym panikę rozumiał. Natomiast jeśli dostalibyśmy informację, że nasi, i tu cudzysłów, „bracia w rozumie” chcą się z nami skontaktować, chcą wyciągnąć do nas rękę i chcą, żebyśmy ją uścisnęli, żebyśmy nawiązali kontakty, to ja nie widzę powodu, żeby od razu dostawać jakiegoś ataku paniki, czy to w wymiarze indywidualnym, czy też w wymiarze takim ogólnoplanetarnym. Nie widzę źródła paniki. Dlatego jeśli byśmy szli tym scenariuszem, to ja sobie jakoś tak nie bardzo wyobrażam cokolwiek złego. Ale jeśli już puszczamy wodze fantazji trochę tak po pisarsku, to wyobrażam sobie, że natychmiast pojawi się cała grupa ludzi, którzy będą mówić, że obcy tutaj udają, że są dobrzy, a tak naprawdę mają za plecami jakieś ostre narzędzie i na pewno coś złego szykują i trzeba w związku z tym się po pierwsze zbroić, po drugie zbroić i po trzecie również zbroić. I na pewno patrzeć obcym na ręce, nie ufać i tak dalej. Co zresztąJeśli mam być szczery, to ostatnie, o czym powiedziałem, czyli patrzenie na ręce, czy cokolwiek ci obcy tam mają, nie jest akurat mało rozsądne. Zawsze należy przy tego rodzaju kontaktach, wydaje mi się, że należałoby przy tego rodzaju kontaktach zachowywać daleko idącą ostrożność, bo przynajmniej z naszego doświadczenia wynika, że nie zawsze to, co ludzie mówią, te deklaracje nie zawsze są zgodne później z tym, co ludzie robią. Dlatego myślę, że przekładając to na kontakty kosmiczne, również należałoby to wziąć pod uwagę. Tak sobie to mniej więcej wyobrażam.
[13:21] - Słuchacie państwo „Debaty ufologiczne online”. Dzisiaj poszukujemy z Markiem Żelgowskim odpowiedzi na pytania, które nie doczekały się odpowiedzi z różnych powodów, najczęściej czasowych, w trakcie poprzednich naszych audycji. Oczywiście zachęcamy już teraz do dzwonienia. Można dzwonić, podyskutować z Markiem na antenie, zadać pytanie, a nawet podzielić się relacją z obserwacji UFO. Już teraz nasza linia telefoniczna jest otwarta. Numery telefonów to 32 746 00 08, komórkowy 530 624 193, Skype radio.paranormalium.pl. Cały czas także czekamy na pytania i komentarze na Gadu-Gadu 36 08 80 02. Także jesteśmy na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl i na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, a jeżeli ktoś woli, to może wysyłać pytania, komentarze i przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Teraz pytanie, które pozostało z debaty o Strefie 51 i supertajnych bazach. Marku, co sądzisz o koncepcji baz podwodnych lub krążących po sieci pogłoskach na temat przygotowywanych głęboko pod ziemią schronów dla elit przed nadchodzącym Armagedonem?
[15:05] - Tu mamy dwa zagadnienia, niekoniecznie ze sobą powiązane. Otóż jeśli chodzi o te różne supertajne bazy, czy to podwodne, czy też podziemne, które mają służyć obcym, czy też być swoiście pojętymi placówkami, takimi przyczółkami, które obcy zakładają. Tak jak w tej debacie było powiedziane, jest szereg przesłanek, które mogłyby o tym świadczyć. Nasi słuchacze na pewno doskonale znają faktografię dotyczącą niezidentyfikowanych obiektów podwodnych, które się od czasu do czasu pojawiają, wystrzeliwują z wód morskich czy oceanicznych. Są takie miejsca na Ziemi, w których to się dzieje stosunkowo często. Całe zagadnienie dotyczące niezidentyfikowanych obiektów, tym razem nie latających, tylko podwodnych, podmorskich. To rzeczywiście jest całe zagadnienie i nawet już to robiono, całe książki na ten temat powstawały. Dlaczego miałoby to sens, to podwodne zakotwiczenie obcych? Otóż tak jest, że światowy ocean na pewno jest bardzo słabo poznany. To oczywiście są bardzo spektakularne stwierdzenia mówiące o tym, że właściwie o naszych podwodnych terytoriach ziemskich wiemy znacznie mniej niż o niektórych ciałach Układu Słonecznego, o planetach czy innych obiektach. W związku z tym, gdybyśmy mieli patrzeć na to od strony planowania, to rzeczywiście ocean czy właściwie dno oceanu to byłoby świetne miejsce, żeby się ukryć, a jednocześnie być blisko, żeby mieć taką bazę wypadową, z której można by poczynania ludzkości śledzić.
[17:24] - Mając na uwadze to, że Ziemia ma prawdopodobnie strukturę gąbczastą, także bardzo dużo byłoby tam miejsca na zrobienie jakiejś bazy w jaskini podmorskiej czy czegoś podobnego.
[17:41] - To wszystko kwestia technologii, jakimi obcy dysponują, ale rzeczywiście z punktu widzenia, nie znając tak naprawdę ich technologii albo tak naprawdę wiedząc niewiele o samej strukturze, jaką rzeczywiście to dno ma strukturę, to, co powiedziałeś, to jest jedna z koncepcji. To jest w każdym razie z punktu widzenia takiego planowania znakomite miejsce, żeby się ukryć, a tak jak powiedziałem, jednocześnie być blisko. Dlatego myślę, że tego rodzaju koncepcja ma sens. W dodatku ona zresztą znajduje odbicie nawet w twórczości science fiction. Pamiętam odcinek takiego serialu, tylko niestety tytułu nie pamiętam, ale już pomińmy tytuł.Odcinek opowiadał o tym, że do Ziemi zbliżali się obcy. Wysyłali komunikaty do Ziemian, których Ziemianie nie mogli odczytać. Były problemy. Wizyjnie oczywiście docierały, widzieli tych obcych. Ci obcy czegoś chcieli. Ziemianie nie mogli odczytać tych komunikatów. Żeby już nie opowiadać całego filmu, doszło do konfrontacji i to bardzo nieprzyjemnej. A tak naprawdę chodziło o to, że obcy informowali Ziemian, że ponieważ mają u siebie kłopoty, to chcieliby skolonizować właśnie oceany ziemskie. I to właściwie był rodzaj kurtuazyjnej prośby o zgodę. Ziemianie tego nie zrozumieli. I tak wybuchła, skracając, kosmiczna czy też międzygatunkowa wojna. Natomiast nawet patrząc w ten sposób na zagadnienie, rzeczywiście miałoby to sens, ponieważ wszystkie tereny na Ziemi są zajęte, ale jeśli obcy chcieliby tutaj mieć jakąś placówkę czy też jakieś terytoria, to część terytoriów podoceanicznych nadawałaby się do tego jak najbardziej i to myślę byłoby niezłe rozwiązanie. Zresztą pytanie, na ile obcy mają w ogóle rozwiniętą chęć utrzymywania jakiegoś terytorium, czy też osiedlania się na nim, czy też, tak jak powiedziałem, utrzymywania za wszelką cenę. To oczywiście rzecz do rozważenia. Ale kwestia takich baz podwodnych, tak jak zacząłem już mówić, z punktu widzenia sensu budowania jakiejś placówki jak najbardziej. Natomiast drugie zagadnienie, moim zdaniem zupełnie osobne, chociaż można by je rzeczywiście połączyć, to czy elity ziemskie budują tego rodzaju schrony, tego rodzaju podziemne pomieszczenia. I tutaj w pytaniu właściwie jest częściowo zawarta odpowiedź, bo pytanie takie stawiamy, a z drugiej strony wiemy na skutek różnych przecieków, ale takich już niepolegających na tym, że jedna pani czy jeden pan drugiemu panu coś powiedział, tylko czasami bardzo dobrze udokumentowanych, że właściwie na całym świecie powstają podziemne konstrukcje wielkości czasami miast. Robią to Rosjanie, robią to Amerykanie, robią to znacznie mniejsze kraje. Ja przypomnę tylko tę niezwykłą, tajemniczą i w gruncie rzeczy bardzo złowróżbną uroczystość, która towarzyszyła otwarciu tunelu. Mam na myśli Szwajcarię i to, co tam się działo. Bo znowu niby to tylko tunel, a z drugiej strony szereg informacji mówiło o tym, że kto wie, czy to tylko tunel i czy tak długie powstawanie owego tunelu, takie niezgodności co do wydobywanego urobku, czy to przypadkowo nie była przykrywka do budowania kolejnej struktury podziemnej. Zresztą Szwajcarzy znani są z tego, że oni od bardzo dawna, jeszcze od czasów zimnej wojny, mają bardzo rozbudowane te podziemne miasta, tak to nazwijmy. Znowu wspomnę, że przecież właściwie do tej sytuacji nawiązywał Szulkin. Chyba nie mylę tytułu, mam nadzieję, że w jednym ze swoich filmów to chyba w oba było, ale tu proszę się na mnie nie powoływać. W każdym razie jeden z filmów Szulkina właśnie traktował o takiej sytuacji, życiu w takiej olbrzymiej strukturze gdzieś tam po wojnie atomowej. Zresztą nie tylko Szwajcaria, nie tylko USA, nie tylko Rosja. Takich doniesień jest całkiem sporo. Oczywiście pobudzają one niezwykle wyobraźnię. Tak samo jak te informacje mówiące o różnego rodzaju bankach nasion, bankach genów, bankach różnych rzeczy, które właściwie powinny przetrwać, żeby na przykład po jakimś kataklizmie ludzkość mogła się odrodzić i dysponować jakimiś wyjściowymi możliwościami. W związku z tym już nawet nie mówimy o prawdopodobieństwie, tylko raczej mówimy o skali. Doniesienia różnego rodzaju, nie wiem, na ile można im ufać, mówią o tym, że zjawisko narasta i to ostatnimi czasy, że ludzie bogaci na świecie tego rodzaju struktury podziemne, mniej lub bardziej podziemne czy głębsze albo płytsze drążą, że się przygotowują. I pytanie, czy to jest po prostu takie chuchanie na zimne, że jakby coś się wydarzyło, to zawsze będzie gdzie się ukryć, czy też jest to jakaś wiedza, którą te elity nie dzielą się z szarymi ludźmi. I teraz zastanawiam się, czy to może mieć jakiś związek, bo powiedziałem, że to wbrew pozorom może mieć jakiś związek zarówno z tymi podmorskimi bazami, jak i w ogóle z sytuacjami związanymi z UFO czy w ogóle z obcymi. Związek teoretycznie mógłby być taki, że na przykład elity wiedzą coś chociażby o jakiejś zbliżającej się inwazji. TylkoTeoretycznie można by dopuścić taki punkt widzenia, tylko zastanawiam się, czy to jest dobry pomysł, żeby przed obcymi, którzy najadą naszą planetę na przykład chować się akurat pod ziemią, bo wtedy taka osoba, która się schowa, to zależy od detekcji, jaką będą posiadali obcy. Jeżeli będzie rozwinięta, to będą mieli tych preppersów na widelcu właściwie, bo będą siedzieli sobie w swoich podziemnych schronach, tych budowlach i trzeba będzie ich tylko stamtąd wyłuskać. Czy byłaby inna, bardziej rozsądna ścieżka, którą można by podążać? Nie wiem. W ogóle nie wiem, czy próba obrony przed obcą inwazją miałaby jakikolwiek sens. Oczywiście nie nawołuję do tego, żeby się od razu poddawać, ale zastanawiam się, czy cywilizacja, która przybyła tutaj ma jakiś cel, żeby Ziemię zdobyć. Inna jeszcze sprawa, że zastanawiam się, czy naprawdę Ziemia jest na tyle atrakcyjną planetą, że z całego kosmosu, czy też z jakiejś odległej części kosmosu będzie ktoś tu przybywał, żeby Ziemię podbić. Zostawmy na chwilę pewną absurdalność takiej sytuacji. Załóżmy, że tak jest, że oni tu rzeczywiście przybyli i czegoś tutaj szukają, to zastanawiam się, czy powinniśmy stawić aż taki dzielny i zmasowany opór cywilizacji, która przeskoczyła nas o minimum kilka stuleci. Minimum. To jest punkt wyjścia. Można też założyć, że jesteśmy do tyłu znacznie więcej niż kilka stuleci. Czy nawet nasza dzielność i dzielność naszych żołnierzy, czy w ogóle taka sytuacja, jak odmalowywano w filmach, „Bitwa Los Angeles” chociażby. Czy to w ogóle może mieć jakiekolwiek odbicie w rzeczywistości, która nastąpi? Ja zakładam, że niekoniecznie, że my możemy zostać podbici zanim się zorientujemy i zanim tak naprawdę po raz pierwszy wystrzelimy albo zanim dojdziemy do wniosku, że trzeba by już zacząć strzelać, to już może być za późno. Tym bardziej, zwróćmy uwagę, że jeśli powiążemy to z doniesieniami o UFO, które jest w stanie wyłączać nasze ziemskie instalacje, na przykład nuklearne. Doniesień na ten temat jest sporo. Jeśli oni kilkadziesiąt lat temu potrafili wyłączać nasze instalacje nuklearne, to zakładam, że dzisiaj również i na niewiele się przydadzą. A skoro nuklearne, to zakładam, że szereg innych instalacji również może zostać przez obcych unieruchomione. A ponieważ nasza cywilizacja w ogóle oparta jest na technologii, to skoro tę technologię da się unieszkodliwić, to właściwie da się unieszkodliwić cywilizację. Tak bym na to patrzył mniej więcej.
[27:55] - Oni potrafią chyba nawet, jeśli wierzyć relacjom, unieruchomić czy też zniszczyć pocisk do nich lecący. Były też relacje między innymi o tym, że świadkowie wystrzeliwali jakieś pociski w stronę UFO czy obcych istot, ale pociski później były znajdowane w takim stanie sugerującym, że coś w te pociski uderzyło, bądź też te pociski w coś uderzyły niewidocznego i były lekko, że tak to ujmę, spłaszczone. Co do tego filmu to przypomniał mi się taki motyw. Był chyba taki film z Piercem Brosnanem i kosmitą, który żuł gumę, żeby się nie zatruć ziemskim powietrzem. Czy to nie byli czasem „Marsjanie atakują”? Ten film, o którym wspominałeś?
[28:47] - Nie. Ten, o którym wspominałem, gdzie była bitwa, to „Bitwa o Los Angeles” się nazywał i tam ostra siekanina była w wykonaniu amerykańskich żołnierzy. A „Marsjanie atakują” to taka wersja lightowa czy komediowa tak naprawdę całej sytuacji. Natomiast „Bitwa o Los Angeles” był zrobiony na poważnie, śmiertelnie poważnie. Ociekał krwią i patriotyzmem w wydaniu amerykańskim, takim dosyć specyficznym, bohatersko-hollywoodzkim. Niezła historia do pooglądania, natomiast człowiek, jak sobie ją ogląda, to jeszcze może wyłączyć pewien krytycyzm i sobie to rzeczywiście ku rozrywce pooglądać. Natomiast jak zaczyna się później zastanawiać nad sensem tego wszystkiego, co obejrzał, to ten sens jest średni. Ale to bardzo widowiskowy film. Dlatego nawet wylewając krytykę taką, jaką wylewam, myślę, że warto obejrzeć, tylko raczej ku rozrywce i ku zaspokojeniu takich bardzo prostych instynktów człowieka, że człowiek lubi jak nasi wygrywają, to wtedy okej. Natomiast jeśli traktować ten film jako pewien scenariusz przyszłych wydarzeń czy też możliwych wydarzeń, to nie przywiązywałbym się do tego obrazu specjalnie.
[30:21] - Mamy chyba na czacie jakiegoś zwolennika co najmniej jednego ufologii w wydaniu takim bardziej katolickim. Użytkownik Rumcajs napisał: „Mnie jeszcze dziwi, że badacze UFO oprócz doktora Marculiego nie doszli do tego, że to wszystko upadłe demony nas zwodzące”.Tutaj jeszcze zwraca uwagę, że Arek Miazga też o tym pisze. Ale to nie jest jedyna teoria, którą Arek Miazga bierze pod uwagę. Marku, jak odnosisz się do tych teorii mówiących, że UFO i obcy to upadłe anioły?
[31:09] - Poruszamy się w obrębie takich zagadnień, w których z racji tego, że dysponujemy minimalnym materiałem faktograficznym, takim twardym. Mówię o twardym, bo nie wspominam o obserwacjach i o różnego rodzaju zdjęciach, ale twardych faktów jest tak naprawdę mało. Więc każda z teorii, może nie każda, ale sporo teorii jest prawdopodobnych. I zauważmy, że to jest troszeczkę tak, iż w zależności od tego, jaki sami mamy światopogląd, jak odnosimy się do pewnych zagadnień tego świata, tak chcemy widzieć inne zagadnienia. I przyznaję rację słuchaczowi czy osobie piszącej na czacie, że jakby brać taką żelazną logikę, to nie da się wykluczyć również takiego wariantu o upadłych aniołach, o pewnym zwiedzeniu, tylko zupełnie w innym kierunku wtedy podążamy, ale jest to moim zdaniem jak najbardziej uprawnione. Tak samo jak wszelkie inne domniemania, że to może właśnie jakieś dobre istoty się do nas kierują albo że to może tacy twardzi obcy z science fiction z krwi i kości i mało w nich demonów. Warto zwrócić na to uwagę, że mówiąc o UFO, mówiąc o tych zagadnieniach, nawet skupiając się tylko na tym obszarze, czy oni są dobrzy, źli, materialni, niematerialni, duchowi i tak dalej, to już w obrębie tego mamy spory wysyp różnego rodzaju teorii, różnego rodzaju koncepcji i tak naprawdę byłoby mało rozsądne mówić, że coś jest niemożliwe. Ja oczywiście wiem, że tak jak powiedziałem, każdy z nas, w zależności od tego, w co wierzy, w co chce wierzyć, co mu się wydaje prawdopodobne, bo to nie zawsze kwestia wiary, tylko kwestia tego, jak postrzegamy świat w ogóle, co nam się wydaje bardziej prawdopodobne, a co mniej prawdopodobne, to tak czasami się odnosimy i dlatego niektórzy, kiedy słyszą o upadłych aniołach i że to oni stoją za zjawiskiem UFO, to tylko jest takie prychnięcie i machnięcie ręką. I w ogóle o czym my rozmawiamy? Inni biorą natomiast to bardzo poważnie jako jedną z koncepcji i ja myślę, że zarówno jedni, jak i drudzy mają przesłanki, żeby się tak, a nie inaczej zachowywać. Powtarzam, tak jesteśmy skonstruowani, że pewne rzeczy odpowiadają nam bardziej, pewne mniej. I znowu nie chciałbym, żeby się tu rozpoczynała jakakolwiek światopoglądowa dyskusja, ale zwróćmy uwagę, że tak jest z religią. To jest kwestia wiary znowu. Gdybyśmy mieli dowody na istnienie Boga albo jakiekolwiek inne dowody na istnienie tego świata z drugiej strony, to już nie mielibyśmy wiary, tylko mielibyśmy wiedzę. Często powtarzam, jakbyśmy mieli wiedzę, to nie byłoby w co wierzyć. Po prostu byśmy wiedzieli. Tego nie ma. To jest istota wiary. Natomiast jak jest z faktami? Co znajduje potwierdzenie? Tego nie wiem. Tego przypuszczam, nikt z nas nie wie. Tylko tak jesteśmy skonstruowani, że w coś nam się wierzy łatwiej, a w coś trudniej. I to wcale nie jest takie oczywiste. Na szczęście, ja uważam, że na szczęście nie wierzymy wszyscy w to samo, bo to byłoby dosyć takie... Świat by wyglądał dziwnie, jakbyśmy wszyscy wyznawali tę samą wiarę, te same teorie snuli. I właściwie taki czas już troszeczkę był. Starano się, żeby tak było, żeby wszyscy myśleli bardzo podobnie. Ale z tego się w praktyce rodzi coś, o czym sobie możemy później poczytać w różnego rodzaju dystopiach, antyutopiach. Nie bez przyczyny tego rodzaju książki jak „Rok 1984” czy „Nowy wspaniały świat” to tylko takie te najsławniejsze, budzą w nas jednak pewien lęk. Pewne ciarki na plecach się pojawiają, kiedy o tym czytamy. Ale to były właśnie takie światy, w których wszyscy wierzyli w to samo. Nawet jak nie wierzyli, to i tak mieli wierzyć. To troszeczkę tak. Więc ja akurat nie dyskredytowałbym żadnego punktu widzenia. Nie mówiłbym, że to, co się mówi o upadłych aniołach, jest niemożliwe. Jest możliwe. Nie jest mi najbliższe. Powiem tak: nie jest to ta teoria, która jest mi najbliższa, ale dopuszczam taką możliwość.
[36:09] - Zerkam tutaj na to, co piszecie państwo na czatach Radia Paranormalium. Pojawiają się między innymi pytania, czy będą jeszcze w tym sezonie debaty podsumowujące najciekawsze relacje z obserwacji UFO. Będzie co najmniej jedna taka debata. Pan Grzegorz Sołtysik pisze: „Cieszy, że radio zbiera tyle ciekawych relacji. Najlepszy jest ten dreszczyk emocji, kiedy relacja jest z okolic, gdzie się mieszka.” Fajnodziołszka pisze: „Uwielbiam te nagrania świadków”. No tak, szczególnie nagrania telefoniczne na tle tego naszego mrocznego, ambientowego tła muzycznego robią zdecydowanie klimat. Pozdrawiamy tutaj Szydercę i panią Szydercową.Grzegorz Sołtysik pisze: "Nawet jak nie będzie pozornie sensu walki z tymi obcymi najeźdźcami, nazwijmy to, to ludzkość w razie czego i tak się będzie bronić. Mamy wpisany w DNA instynkt przetrwania". Oczywiście inna sprawa-
[37:14] - Coś w tym jest, ale instynkt przetrwania, to, że się będziemy bronić, to ja nie mam wątpliwości. Całe grupy się mogą zacząć nawet bronić. Tylko zastanawiam się w tym przypadku, co będzie tak naprawdę instynktem przetrwania, czy pójściem za instynktem przetrwania, czy podjęcie walki, czy też niepodejmowanie tej walki będzie tak naprawdę służyło przetrwaniu? Tu oczywiście nie konfrontuję ze sobą poglądów pacyfisty i niepacyfisty, tylko właśnie pewien punkt widzenia. Ktoś może uznać za rozsądne nawet oddanie się do niewoli po to, żeby przeżyć, żeby później na przykład wejść przeciwnikowi na głowę. To znowu w literaturze SF dosyć popularny wątek. Ja tylko przypomnę, był taki film, ale była wcześniej książka „Ziemia. Pole bitwy” i tam rok pada, już nie pamiętam, jakieś 3000. To też była taka sytuacja, gdzie niedobitki ludzkości służyły obcym, a w pewnym momencie tych obcych, zarówno w filmie, jak i w książce, te niedobitki, ta upadła ludzkość chwyciła tych obcych za gardło i Ziemię wyzwoliła. To oczywiście nie jest najlepsza książka i może nie najlepszy film, ale pokazuje pewien sposób myślenia, który jest również dopuszczalny. Aczkolwiek zgadzam się z naszym słuchaczem, jestem tego pewien, że część ludzkości podjęłaby walkę, nawet mając świadomość, że ten opór jest skazany na niepowodzenie. Tak myślę.
[39:09] - To jeszcze tak żartobliwie użytkownik Wis12345 napisał: "Jeżeli ufoczki mają po sześć cycków, to dałbym się im podbić". Mogą mieć na przykład sześć cycków i 10 otworów. To już trudno taką ufoczkę byłoby zadowolić, usatysfakcjonować.
[39:31] - Myślę Marku, że nie doceniasz, jak by to wyrazić, potencji naszych słuchaczy, niektórych przynajmniej. Także to być może rzeczywiście jest możliwe.
[39:45] - Stanisława Lema kiedyś, jeżeli wierzyć temu, co prezentowałem w lekturach paranormalium w książce Olgierda Wołczka „Człowiek tamci z kosmosu”, tam jest cytat ze Stanisława Lema z jednej z powieści, w której Stanisław Lem, nasz wielki pisarz science fiction, wymyślił istoty mające pięć płci. Więc żeby się rozmnożyć, musiałoby się pięciu takich spotkać. Także fantazja niektórych bardzo ponosi. Zerkam jeszcze na to, co tutaj piszą słuchacze na czacie. Debata dzisiaj bardzo luźna, bez jednego wątku, bez jednego tematu przewodniego i takaż też jest dyskusja na czacie. Paralelny Ziemianin pisze: „Przylecą obywatele kosmosu, zostawią co swoje w banku nasienia i ludzkim parom będą się rodziły hybrydy”. Jeżeli wierzyć teoretykom spisku co niektórym, to zrobili to już dawno temu, już dziesiątki lat temu, słuchajcie.
[40:45] - Ano właśnie, ale to jest bardzo ciekawy głos, bo rzeczywiście niektórzy twierdzą, że obcy zrobili to już właśnie paręnaście, parędziesiąt lat temu, a niektórzy twierdzą, że obcy zrobili to już nawet kilka tysięcy lat temu.
[41:03] - Niektórzy twierdzą, że sami jesteśmy efektem takiego eksperymentu.
[41:08] - Dokładnie. Jedni twierdzą, że jesteśmy efektem w ogóle eksperymentu takiego totalnego, inni, że tylko efektem udoskonalenia tego, co się tam po ziemi kręciło i było takie mało rozumne. Po prostu zostaliśmy troszeczkę podkręceni przez obcych i staliśmy się tym, weszliśmy na ścieżkę szybkiego wzrostu, szybkiego rozwoju. A zatem jak było naprawdę i czy obcy pomagali, to znowu można całą dyskusję z bardzo ciekawą argumentacją przytaczać, czy to podpierając się całą argumentacją Sitchina i całą jego analizą tego, co tam się na Bliskim Wschodzie zdarzyło, jak i różnych innych autorów. To naprawdę jest bardzo ciekawe zagadnienie z tą hybrydyzacją, w ogóle z tymi mieszankami, które mogły powstać. Mówi się bardzo często, ja nie wiem, na ile jest w tym prawdy, nie zgłębiałem akurat tematu, ale mówi się bardzo często z jednej strony o śmieciowym DNA, z drugiej strony o tym, że w naszym DNA są jakieś takie fragmenty, które właściwie nie wiadomo po pierwsze skąd się wzięły. Ale akurat nie biorę za to odpowiedzialności, bo nie znam się na tym. Ale że nie wiadomo, skąd się wzięły, że są takie fragmenty, które mogłyby świadczyć o tym, że tam nastąpiła jakaś ingerencja i tak dalej. W związku z tym to już pokazuje, że temat jest arcyciekawy i kwestia, którą poruszył słuchacz à propos tego, że coś tu właśnie w tych kwestiach rodzenia się dzieci, rodzenia się takich ludzi, ale już może nie do końca, że to zarówno mogło mieć miejsce, jak i ma miejsce, jak i pewno nagle się możemy obudzić w świecie, w którym zaczną się pojawiać dziwni ludzie. Ja przypomnę tylko, żeJedno z wyjaśnień, jedna z prób wyjaśnienia zjawiska rodzących się różnych dziwnych dzieci. To były dzieci indygo, ale były też różne inne dzieci, które się pojawiały. Też próbowano tłumaczyć jedno z tych tłumaczeń właśnie ingerencją obcych w rozwój ludzkości. A zatem samo zagadnienie jest bardzo ciekawe i świadczyłoby poza tym o tym, że sobie na przykład obcy przed inwazją, trochę żartuję, ale budują tutaj piątą kolumnę, na przykład, że tak swoiście pojętą wojnę hybrydową będą toczyć. Albo też świadczy o tym, że po prostu pojawią się u nas w wyniku tych działań istoty, ludzie-nie ludzie, którzy będą tworzyli jakiś rodzaj pomostu pomiędzy naszą ludzką cywilizacją a cywilizacją obcych, pomogą nam w tym kontakcie. I tak można patrzeć, można patrzeć właśnie militarnie i wojennie. Można popatrzeć w sposób nieco bardziej pokojowy. Tak to określę.
[44:17] - Niektórzy bardzo popłynęli na czacie, jeżeli chodzi o fantazje w zakresie multiplikacji argumentów cielesnych, męskich i żeńskich. Kaktus80 pyta: a co jeżeli ufoki mają 10, tutaj padło brzydkie słówko, wtrysków męskich? Można wymyślać. Niektórzy mają naprawdę zadatki na pisarzy science fiction. Marku, chyba ci tutaj konkurencja na czacie rośnie.
[44:49] - Ja powiem tak: jeśli chodzi o tę tematykę i obcych, to gdzieś w pierwszej połowie lat 90. wyszła taka książka z opowiadaniami erotycznymi, gdzie w głównych rolach występują obcy. I przyznam, że mniej więcej połowa tych opowiadań do niczego się nie nadaje, ale kilka z nich jest po prostu genialnych, jeśli chodzi o pewną rozrywkowość, pewną zabawowość tego. Polecam, całkiem niezłe, być może sobie nawet przypomnę tytuł. W tej chwili jakoś mi uciekł. W każdym razie taka książka się pojawiła i była niezwykle ciekawa, bo to był zbiór opowiadań, a więc autorów było sporo. Autorzy też tam nieźle płynęli, zarówno jeśli chodzi o ilości, jak i jakości, wielkości i tak dalej. Dużo by o tym mówić. Książka nie jest dużych rozmiarów, ale ogrom pomysłów jest spory.
[46:02] - Mamy pozdrowienia z Zakazanego Miasta, czyli z Sosnowca. Dla katowiczanina, czyli dla mnie, wizyta w Sosnowcu zawsze kończy się ciężkim bólem głowy. To tak, jakby odwiedzić inną planetę, inny świat. Mówiąc pół żartem, pół serio. Ale wracając do pytań niezadanych, czyli tych, które nie doczekały się jeszcze odpowiedzi. Mimo że nasze debaty trwają czasem bardzo długo, nie zawsze udaje się znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania, szczególnie na te nadesłane przez naszych słuchaczy i słuchaczki. Z debaty o Anunnakich pochodzi pytanie następujące: czy pewnego dnia możemy spotkać Anunnaki po raz kolejny? Nie chodzi tyle o same mityczne istoty, co raczej powtórkę następującego scenariusza. Na Ziemi pojawią się obce istoty zamierzające szukać cennych metali. Co się wtedy stanie?
[47:03] - To ja może jeszcze tak uciekając na chwilę. Ta książka, bo sobie to sprawdziłem, nosi tytuł „Dawka miłości. Antologia erotycznych opowiadań science fiction i horroru”. Została wydana przez wydawnictwo Rebis, czyli całkiem zacne wydawnictwo. To tyle uzupełnienia poprzedniego wątku. A jeśli chodzi o tę sytuację, którą przedstawiłeś, Marku. Znowu odpowiedź jest taka jak właściwie przy każdym pytaniu. Warto dopuścić tego rodzaju scenariusz. Jest on jak najbardziej możliwy. Tylko zastanawiam się, czy jeśli tak, jak chce słuchacz zadający to pytanie, nie byłaby to prosta powtórka z rozrywki, czyli to nie ci prawdziwi Anunnaki tu przybyliby, żeby znowu to złoto kruć z naszej planety, tylko jacyś inni. Właściwie nie, w jednym i drugim przypadku zastanawiałbym się, obojętnie, czy to byliby Anunnaki, czy jacyś inni, czy ludzkość tak by pozwoliła sobie te metale, czy też inne surowce, które byłyby cenne dla tych przybyszy, tak by pozwoliła sobie zabrać. Czy też najpierw próbowalibyśmy handlować, a jakby nie chcieli z nami handlować, to byśmy stawili opór. Tu znowu jakiś wtręt militarno-wojenny należałoby zrobić. W każdym razie te obce istoty, wyobraźmy sobie dzisiaj w ziemskim wydaniu mamy sytuację, jeżeli jedno państwo próbuje coś drugiemu zabrać, to to się zawsze, prawie zawsze kończy wymianą strzałów i wysłaniem lotnictwa, piechoty oraz wojsk zmotoryzowanych i wszystkiego, co się ma pod ręką, pewnie jeszcze marynarkę wojenną, jak się akurat ma dostęp do morza. W związku z tym zastanawiam się, czy zarówno cała ludzkość, jak i poszczególne państwa siedziałyby sobie tak cicho, jakby przybyli obcy i chcieli sobie coś zabrać.Chyba że płaciliby niezłą cenę. A pytanie, czym by płacili? Czego my tak naprawdę potrzebujemy? Myślę, że dzisiaj jedna z oczywistych odpowiedzi, to potrzebujemy technologii. Jeśli obcy zgodziliby się w zamian za ten metal ją udostępniać, może miałoby to jakiś sens, przynajmniej dla nas. Tylko cały problem polega dla mnie na czymś innym. Kilka tego rodzaju analiz czytałem i naprawdę z punktu widzenia ekonomii, którą znamy dzisiaj, ale podkreślam, jeśli już się bawimy w science fiction, to warto takie zastrzeżenie zrobić. Z naszego dzisiejszego punktu widzenia tego rodzaju wyprawy na przykład po złoto, diamenty, platynę, cokolwiek na Ziemię, przebywanie pustki kosmosu tych milionów, a kto wie, czy nie miliardów lat świetlnych chyba nie ma sensu. Bo ekonomia chyba nie zadziała, sama ta wyprawa kosztowałaby tyle, ile można w końcu tego złota czy też innych pierwiastków przywieźć. Ja chciałbym pokazać na tym przykładzie, że jeśli tak próbujemy sobie to wyobrażać, to z jednej strony często wydajemy się sami sobie racjonalni, że rzeczywiście bierzemy pod uwagę ekonomię i to absolutnie nieopłacalne. Ale jeśli zwrócimy uwagę, że jakaś cywilizacja mogłaby wykombinować, jak przenosić się z jednego punktu wszechświata do drugiego praktycznie błyskawicznie, prawie bez strat czasowych, a w dodatku jeszcze z minimalną porcją energii, gdyby to było możliwe. Chociaż znowu współczesna fizyka mówi, że byłoby to teoretycznie możliwe, ale nakłady energii musiałyby być potężne, a taką energię trzeba by wyprodukować. Ale załóżmy, że wszystkie te problemy zostały pokonane i jakaś rasa potrafi się w ten sposób przenosić, wówczas cały problem i zagadnienie wyciągania tych metali z Ziemi zyskałoby również wymiar ekonomiczny. Tylko należałoby się zastanowić, przecież Ziemia nie jest jakimś szczególnie istotnym i szczególnie obdarzonym pierwiastkiem światem w kosmosie. Prawie na pewno, nawet słowo „być może” jest nie na miejscu. W wielu miejscach wszechświata są takie planety zamieszkałe bądź niezamieszkałe, w których te pierwiastki również są dostępne. To po co robić sobie problem z cywilizacją na trzeciej planecie od Słońca i wchodzić w wymianę handlową, jak sobie na jakiejś bezludnej planecie można założyć kopalnię i również dany pierwiastek, czy to będzie złoto, czy jakiś minerał wydobywać. W związku z tym ta historia, którą stworzył Sitchin, która mówiła o Annunaki, którzy tak naprawdę przybywali do nas z planety, która właściwie wchodzi w obręb Układu Słonecznego, tylko ma dosyć wydłużoną orbitę i oni po prostu tutaj raz na jakiś czas się zbliżają i wtedy, korzystając z okazji, przybywają i sobie coś tam biorą. Ona się jeszcze trzymała pewnej spójności. To rzeczywiście fajna historia. Nie znam takiej książki, ale jeśli ktoś zamienił na fabułę opowieść Sitchina, to myślę niezła książka, niezła historia powstała. Bo rzeczywiście to takie dosyć dramatyczne, gdzie jakaś cywilizacja, być może ona żyje w takim trochę pulsującym rytmie. Ja przypomnę, taka była książka w latach 80. wydana „Miliardy białych płatków”, w której z taką cywilizacją, która zamieszkuje planetę okrążającą swoje słońce po bardzo wydłużonej orbicie, która część tego cyklu spędza na rodzaju hibernacji, długiego snu. Dopiero kiedy ta planeta zbliża się do Słońca, wówczas całe życie się na planecie budzi. Tu moglibyśmy mieć do czynienia z czymś bardzo podobnym i być może stąd się bierze atrakcyjność tej teorii i stąd się biorą różnego rodzaju opowieści, że ta planeta właśnie się do nas zbliża i że właśnie będziemy mieli kolejne odwiedziny, być może tej przebudzonej cywilizacji, która znowu odzyskuje siły witalne i teraz chciałaby sobie coś tam znowu uszczknąć od nas. Jeśli to nawet jest nieprawda, jeśli troszeczkę inaczej to wyglądało, to jest na pewno bardzo atrakcyjna historia, tak czysto scenariuszowo, fabularnie.
[54:48] - Damian pisze, że kiedyś czytał artykuł o zderzeniu dwóch gwiazd neutronowych i że wytworzyły złoto o sporej masie. Szczerze mówiąc ja o czymś takim nie słyszałem. Tutaj jeszcze taki był komentarz, pytanie do gościa: „Panie Marku, co sądzisz o ranczu Skinwalkera? Gdyby wierzyć relacjom, to tam jest prawdziwy park niezwykłości”. To jest pytanie od użytkownika Wicked Sick.
[55:15] - Powiem tak, ja akurat o ranczu Skinwalkera wiem tyle, żebyŻeby nie wyjść na ignoranta, ale specjalnie się w samo zagadnienie nie wgryzałem nigdy. Wiem tyle, o ile. Natomiast rzeczywiście z tego, co słyszałem, to się zastanawiam: jeśli nawet te doniesienia wszystkie są prawdą, co sprawia, tego nie rozumiem, to mi się wydaje w tej historii najbardziej ciekawe, dlaczego w gruncie rzeczy te informacje tak słabo się jednak przebijają? Skoro są tak oczywiste, tak mocno udokumentowane, tak mocno potwierdzone w relacjach, to dlaczego to się nie przebija? To jest zawsze pytanie, które mnie nurtuje w takich spektakularnych sytuacjach, jak właśnie ta, o której w tej chwili mówimy. To mi zawsze wtedy gdzieś z tyłu głowy szepcze, że może ten medialny sos, w którym to wszystko jest podawane, ta niezwykłość, te wszystkie informacje, które do nas docierają, może one jednak są odrobinę przesadzone i wtedy cała sytuacja bardzo zmienia to, jak powinniśmy to odbierać. Jeśli miałbym się wypowiedzieć na ten temat, to tyle. Mnie jest po prostu brak... Ale z drugiej strony, dobrze, jak lubię dyskutować sam ze sobą, to podyskutuję. Z drugiej strony można powiedzieć: może właśnie o to chodzi, że może właśnie spora część działań została podjęta, żebym właśnie tak pomyślał. Żeby to wszystko obrócić w rodzaj takiego szumu medialnego i żebym ja oraz wielu takich, nazwijmy to, sceptyków wygłaszało tego rodzaju twierdzenia, że właśnie z tym ranczem to może niekoniecznie. Może ktoś mocno nad tym pracował. Jestem w stanie również dopuścić to, że te wszystkie niezwykłe wydarzenia, które tam miały miejsce, zostały może w niektórych miejscach podkręcone, w niektórych przygaszone i puszczone w ludzi po to, żeby część z nich właśnie powiedziała: „A, to niemożliwe jest”. Tak na to spoglądam. Dziękuję.
[57:59] - Kolejne pytanie. Może je zadam. Przypomnę kontakty do Radia Paranormalium. Linia telefoniczna jest otwarta cały czas. Dzisiaj w trakcie naszej audycji rzadko się to zdarza, ale dzisiaj właśnie taka okazja się przytrafiła. Dzisiaj pytanie niezadane. Szukamy z Markiem Żelkowskim odpowiedzi na pytania, które nie doczekały się odpowiedzi z różnych powodów w trakcie poprzednich debat ufologicznych. Numery telefonów do Radia Paranormalium to 32 746 00 08. Komórkowy 530 624 193. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontakt Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Niestatecznego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO. A może przede wszystkim właśnie relacje na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Tutaj takie dziwne pytanie zadał pan Mariusz: czy istnieją wrota do innych planet? Szczerze mówiąc, nie wiem, jak na to pytanie odpowiedzieć. Może ty masz jakiś pomysł?
[59:44] - Ja pomysł mam oczywiście, bo zakładam, że nasz słuchacz ma na myśli coś bardzo podobnego, jak zostało to przedstawione na przykład w serialu „Gwiezdne Wrota”. Czy też może to być wytwór jakiejś obcej cywilizacji, coś, co pozostawiono tutaj i na przykład Ziemianie mogą z tego korzystać. Ale może być również-
[01:00:19] - Mamy właśnie słuchacza na antenie telefonicznego, ale prosimy może dać najpierw dokończyć wypowiedź Markowi Żelkowskiemu i zaraz oddamy panu głos.
[01:00:30] - Nie, myślę, że oddajmy głos słuchaczowi.
[01:00:34] - Jesteśmy już na antenie. Prosimy bardzo.
[01:00:39] - Dzień dobry, panie redaktorze, witam pana Marka. Michał z Poznania się kłania. Ja mam takie pytanie do pana, panie Marku, jako pisarza science fiction. Jak pan sądzi, dlaczego nikt z pisarzy nie ruszył tego tematu, który opisał Sitchin? Czy on wyczerpał temat? Bo przecież to jest genialny materiał na cały cykl powieściowy. Dlaczego nikt się tego nie podjął? To jest aż dziwne.
[01:01:10] - Być może dlatego, przepraszam, wiem, że może nie jestem tym Markiem, do którego pan kieruje pytanie, ale może dlatego, że sam Sitchin dosyć dużo jednak nakreślił.
[01:01:23] - Nie, dwóch Marków chyba dzisiaj występuje: Marek Żelkowski i Marek Ivelius. Tak. Przywitałem się najpierw z panem, a potem Skierowałem pytanie do gościa. Przepraszam, jeżeli to z mojej wypowiedzi do końca nie wyniknęło. W każdym razie nie wiem, czy do końca, ponieważ redaktor Iwelis mi przerwał. Nie wiem, czy moje pytanie dotarło.
[01:01:48] - Tak, dotarło. Dziękujemy bardzo. Powiem tak, sam się nawet przed chwileczką zdziwiłem, właśnie z tego względu, że to jest, tak jak pan powiedział zresztą, świetny materiał na ewentualną historię. Pan powiedział nawet cykl powieściowy. Zgadzam się z tym w pełni, ale tę historię musiałby stworzyć ktoś, kto najpierw przebiłby się przez sporą liczbę książek, którą Sitchin popełnił. W dodatku proszę zauważyć, że to są książki, które są wprost napakowane różnego rodzaju informacjami. Sitchin był człowiekiem, który po pierwsze świetnie znał kulturę, znał język. On bardzo szczegółowo analizował rzeczywistość i bardzo ciekawe wnioski z tego wyciągał. Najpierw by trzeba to dobrze zgłębić i dobrze się w tym świecie stworzonym przez Sitchina poruszać. Wtedy można by się pokusić o próbę napisania takiego cyklu. Zaczynam już podejrzewać swoich kolegów po piórze na całym świecie o pewne lenistwo, bo zgłębianie takiej ilości informacji wymaga pewnego samozaparcia, a później jeszcze przerobienie tego i zgrabne zamknięcie w cykl powieściowy tym bardziej wymaga sporo pracy. Być może z tego względu. Chociaż ja się zastanawiam, bo materiał wydaje mi się na tyle atrakcyjny, że jeśli już ktoś tego nie zrobił gdzieś na świecie, to wcześniej czy później, taką mam intuicję, ktoś po ten materiał rękę wyciągnie. Być może jeszcze dzieje się coś takiego, że tego rodzaju cykl powieściowy nie powstaje za sprawą tego, że jak jakiś cykl powieściowy czy w ogóle jakiś utwór literacki chwyta, jest sprzedawany w milionach egzemplarzy, to się później pojawiają spadkobiercy albo sami autorzy. Przypomnę tylko, że jak książka Dana Browna o kodzie Leonarda da Vinci zrobiła się sławna, obojętnie czy zasłużenie, czy nie, ale zrobiła się sławna i dobrze się sprzedawała, to natychmiast pojawili się ludzie, którzy oskarżyli Dana Browna o różne przewinienia plagiatowe i nie tylko, i natychmiast wyciągnęli łapę, żeby te krzywdy, których doznali, zostały zaspokojone. Nie wiem, ponieważ to wymaga sporo pracy. Być może tego się pisarze obawiają, że jak za bardzo będą kopiować to, co stworzył Sitchin, że ktoś tę łapę wyciągnie. A człowiek ma to do siebie, że niechętnie się dzieli później ewentualnymi zyskami z kimś innym. Tak żartobliwie, to może też być powód, ale generalnie zgadzam się z panem, że żal patrzeć, że jeszcze nikt się na tego rodzaju przedsięwzięcie nie pokusił.
[01:05:09] - To jest historia podana na tacy. Tu naprawdę nie trzeba wiele własnej inicjatywy. To jest taki samograj, tak jak dzieje wypraw krzyżowych. Można pisać bez specjalnego koloryzowania czy dodawania czegoś od siebie. Dlatego się dziwię, że ten gotowy scenariusz leży. To jest scenariusz na książkę, może na film z ogromnymi efektami specjalnymi i tak dalej. Dziwię się, że ani Hollywood, ani nikt się za to nie zabrał. Aż zaczynam wierzyć, że to jest jakiś spisek, że historia Sumeru jest po prostu nietykalna. Nikt tego nie rusza, bo wszyscy się boją, bo jest ktoś tam, kto to blokuje. Chociaż to jest oczywiście żart. Moje drugie pytanie.
[01:05:59] - Wie pan co? To jest bardzo ciekawe, co pan mówi, bo być może to jest rzecz, której nie uwzględniłem w swojej odpowiedzi, ale rzeczywiście może być tak, że ktoś doszedł do wniosku, że być może Sitchin na tyle zbliżył się do pewnej prawdy, że teraz jeszcze umieszczenie tej prawdy w kulturze masowej, już poza obrębem jednak pewnego grona ludzi, którzy czytają książki Sitchina, tylko wpuszczenie tej idei, tego obrazu rozwoju ludzkości do kultury masowej byłoby komuś nie na rękę. Z jednej strony pan mówi, że to żart, ale z drugiej strony kto wie, czy rzeczywiście, jeśli Sitchin był blisko prawdy, to komuś upowszechnianie owej prawdy jest bardzo nie na rękę. Kto wie, czy to taki powód nie jest właśnie tego, że taki cykl, o którym pan wspomniał, nie pojawił się po prostu.
[01:07:04] - A czy pan nie uważa, że dzisiejsza kultura jest trochę odporna na wszystko i że ludzi już nic nie szokuje i że staliśmy się takim społeczeństwem jako świat? Generalnie takie mam przeświadczenie, że tryb, gdzie koszula jest bliższa ciału i że takie tematy nieco abstrakcyjne, filozoficzne interesują garstkę ludzi. I teraz gdybyOczywiście poza lądowaniem spodka przed Białym Domem, w cudzysłowie, jakiekolwiek fakty, które wyszłyby na jaw, jakieś sensacyjne wyniki badań archeologicznych na przykład, czy jakiś film, który byłby jeszcze bardziej dosłowny i wiele mówiący niż te, które znamy dotychczas. Jeżeli coś takiego by się pojawiło, to czy kogokolwiek by to zainteresowało? Czy to by mogło jeszcze zaszokować, wzbudzić jakieś zainteresowanie? Bo ja mam wrażenie, że ważniejsze są wakacje na Kubie albo na Majorce, albo inne tego typu tematy przyziemne. Natomiast takie rzeczy większość społeczeństwa w ogóle nie interesują, to zamieszanie, popkultura, to wszystko zrobiło tak ludziom wodę z mózgu, że to się w ogóle nie przebije, że do ludzi to nie dotrze, nikogo to nie zainteresuje albo znowu zainteresuje garstkę takich wariatów, jak te osoby, które słuchają was jako szaleńców, którzy mówią o tym. Oczywiście w cudzysłowie to mówię wszystko, proszę się nie obrażać. Mam nadzieję, że pan zrozumie, że ja teraz ironizuję.
[01:09:05] - Wie pan co, zgodzę się z panem, że częściowo jest tak, jak pan powiedział. To jest na pewno w jakimś stopniu trafna diagnoza tego, jak zachowują się społeczeństwa, które nazywamy cywilizowanymi, czyli te społeczeństwa zachodnie, żyjące w modelu zachodnim. One rzeczywiście mają coś takiego, że są dosyć odporne na wszelkie wydarzenia. I rzeczywiście ważniejsze są wakacje na Majorce niż to, że coś się gdzieś wali albo że coś ważnego się dzieje. To jest jedna prawda. A ja mówiąc o tym, że ktoś podjął decyzję, żeby tego nie umieszczać w kulturze masowej, mówiłem bardziej o zjawisku nieco innym, że wprowadzenie tego do kultury masowej, nie mam złudzeń, nie wywołałoby jakiegoś poruszenia. Natomiast kropla drąży kamień i jak ono by się już osadziło nie tylko wśród tych wszystkich ludzi, których pan określił mianem wariatów. Ja się zgadzam, mogę robić za wariata rzeczywiście.
[01:10:20] - wariatów.
[01:10:21] - Jak najbardziej. Ja to też tak traktuję, wręcz jako rodzaj pewnego komplementu jednak. Ale czy wyjście poza obszar tego kręgu ludzi i wpuszczenie tego w kulturę masową, to się tam zakorzeni i będzie sobie trwało rok, dwa, 10 i stanie się pewną, żeby pojechać klasykiem, oczywistą oczywistością. To będzie po prostu przyjęte. To się wbuduje w pewien kod kulturowy i w związku z tym to może komuś później nie pasować. Bo tak jak pan powiedział, ja nie mam złudzeń, to nie będzie tak, że ktoś się strasznie przejmie jakimś tam filmem o Anunnakich czy o historii naszej cywilizacji. Mówię o ludzkości. Nie, to tak nie będzie. Natomiast jeśli zostałoby wbudowane samo pojęcie, sama ścieżka rozwoju, sama idea Anunnakich i ich ingerencji w rozwój ludzkości, to po prostu gdzieś by trafiło do tego, co nazywam kulturą masową i osadziłoby się. I wtedy, jeśli ktoś zamierza z tego rodzaju obrazem walczyć, albo jest mu on nie na rękę, to wówczas to z jego punktu widzenia nie byłoby pozytywne zjawisko. Dlatego można podejrzewać, że komuś zależało, żeby ta wiedza przekazywana przez Sitchina za bardzo się nie upowszechniła. Bo tak jak pan powiedział, tylko część ludzi czyta oryginalne książki Sitchina, a do dobrego czy też nawet złego filmu fabularnego sięgnęłoby tych ludzi znacznie więcej.
[01:12:00] - Tak. Już więcej czasu nie będę zabierał, ale na koniec wrzucę jeszcze jeden kamyczek do tej roli spiskowej. Otóż Stitchin zawinął się błyskawicznie po tym, jak zaczął napierać na to, żeby zbadać jakąś mumię, która została wykopana i twierdził, że to mogą być zwłoki jednego z bogów czy półbogów, którzy założyli naszą cywilizację. I w bardzo krótkim czasie doszło do jego śmierci, mimo że był podobno zdrowy i w bardzo dobrej kondycji. Więc kto wie, czy nie ma w tym jakiejś ukrytej prawdy. Mam nadzieję, że nie, ale jednak zawsze się pojawia jakaś taka u mnie wątpliwość właśnie w tym temacie, bo temat jest bardzo ciekawy, interesujący i chciałbym, żeby był dalej zgłębiany i żeby jak najwięcej osób się tym zajmowało, a jakoś nie wychodzi. Dobrze. Dziękuję panom za wyczerpujące potraktowanie moich pytań i pozdrawiam serdecznie.
[01:13:08] - My też bardzo dziękujemy. Pozdrawiamy.
[01:13:10] - Dziękujemy bardzo. Pozdrawiamy. I przejdziemy może do-
[01:13:15] - I tu się Marku pojawia pewien problem, bo ja, mówiąc szczerze, przerwałem odpowiedź, ale gdzieś mi się zgubił wątek i zgubiło mi się pytanie, na które odpowiadałem. W związku z tym jakby się dało dokonać jakiegoś przeskoku w czasie i coś byśmy mogli jednak skończyć odpowiedź.
[01:13:33] - Właśnie już zapomniałem, które to było pytanie, szczerze mówiąc. Tutaj jakieś pytanie o ranczo Skinwalkera. Na ranczu się już chyba nic nie dzieje.
[01:13:48] - Coś tam jest ta pytania. Czekaj.
[01:13:49] - Odpowiadając jeszcze, wiem jedno à propos tego, co się dzieje czy nie dzieje. Rancho Skinwalkera stało się miejscem kultowym. Tam tych łowców niezwykłości przybywa podobno, nie sprawdzałem, ale podobno w dalszym ciągu przybywa dosyć sporo i wszyscy łudzą się, że coś tam zobaczą. A mimo wszystko nie ma takich relacji, które można by było upowszechnić, które znowu trafiają do kultury masowej. Zdaje się, że mamy następnego słuchacza.
[01:14:21] - Mamy następnego słuchacza, tym razem na naszym numerze komórkowym. Halo? Radio Paranormalium. Jesteśmy już na antenie.
[01:14:28] - Halo, halo. Dzień dobry.
[01:14:30] - Dobry wieczór.
[01:14:30] - Dobry wieczór.
[01:14:32] - Bardziej dobry wieczór. Chciałem powiedzieć, pierwszy raz do państwa dzwonię. Już od dawna państwa słucham. Bardzo fajnie audycję prowadzicie i od razu myślę, że przejdę do dwóch pytań. Chciałem zapytać, co pan Marek myśli o hipotezie pól morficznych? Oraz drugie pytanie: co pan Marek myśli o samej fizyce kwantowej oraz wniosków płynących na przykład z eksperymentu podwójnej szczeliny? Te dwa pytania są dość powiązane. Myślę, że odpowiedzi mogę już wysłuchać poza anteną. Dziękuję bardzo. Pozdrawiam.
[01:15:08] - Dziękujemy. Pozdrawiamy.
[01:15:12] - O fizyce kwantowej. Już kiedyś mówiłem o fizyce kwantowej, że mam niedobre wrażenie, że fizyką kwantową bardzo wielu ludzi stara się tłumaczyć tak różne i tak odległe od siebie zjawiska, że czasami się zastanawiam, czy niektórzy z tych ludzi nie pokrywają swojej niewiedzy. Jak już nie wiadomo, co powiedzieć, to się rzuca na pole bitwy fizykę kwantową.
[01:15:40] - Ja bym powiedział, że szczególnie ezoterycy oraz domorośli, nazwijmy to, badacze zjawisk paranormalnych po prostu podcierają sobie fizyką kwantową pewną część ciała.
[01:15:55] - Tak. Dlatego mam mieszane uczucia, kiedy słyszę o fizyce kwantowej. Powiem tak: jeśli chodzi o podwójną szczelinę, to moja wiedza jest zbyt nikła, żebym się w tej chwili silił na odpowiedź. Tym bardziej że gdzieś mi tam pewna część wiedzy jednak ucieka. Chyba się nie podejmę. Mimo wszystko nie. Natomiast pan tu też nawiązał, z tego, co pamiętam, do Sheldrake'a, do tego, co mówi o polach morficznych. Chyba coś tak.
[01:16:46] - Pola morfogenetyczne.
[01:16:48] - Morfogenetyczne. Zgadza się. Cóż, powiem tak: Sheldrake to jest ktoś, kto jest bardzo znany i poważany. To jest oczywista oczywistość. Natomiast Sheldrake tak naprawdę z tego, co pamiętam, poza tym, że przedstawił bardzo ciekawą koncepcję i dużo o niej opowiadał, to jednak nie ma tak naprawdę silnych, mocnych dowodów na tego rodzaju twierdzenia. Albo ja czegoś nie wiem. Apeluję, żeby nie przeceniać mimo wszystko mojej wiedzy. Jednak o pewnych zagadnieniach wiem tyle, ile wiem. Wiem, że Rupert Sheldrake mówiąc o polach morfogenetycznych, które w jakiś sposób nadają formę organizmom żywym. Powiem tak: jeśli byśmy połączyli to twierdzenie z naszym dzisiejszym tematem, to rzeczywiście może być ciekawe, bo uzyskujemy nowy horyzont, według którego możemy oceniać zjawisko UFO, zjawisko tego, jacy jesteśmy. Bo przecież, znowu przypomnę z tego, co jeszcze pamiętam, Sheldrake mówi o tym, że nie tylko to osławione DNA, o którym już dzisiaj mówiliśmy, jest tak ważne w naszym rozwoju, ale również te pola. One miałyby mieć silny wpływ na to, jak się zachowujemy my, jak się zachowują inne organizmy żywe na naszej planecie i nie tylko. A zatem gdybyśmy to połączyli z naszym dzisiejszym tematem i z naszymi kontaktami z obcymi. Wyobraźmy sobie taką sytuację, że na przykład obcy opanowali sposób oddziaływania, sterowania tymi polami, to wówczas sytuacja zupełnie się zmienia. Wyobraźmy sobie wówczas przeprowadzanie inwazji na Ziemię przy użyciu tego rodzaju technologii, która pozwalałaby tymi polami w jakiś sposób manipulować. Zupełnie inny obraz uzyskujemy, daleki od tego, co na ogół myślimy o jakiejkolwiek inwazji, która raczej nam się kojarzy z dużym hałasem, z działaniami czysto militarnymi. A tymczasem taka inwazja, jedyne co mi przychodzi w tej chwili, to rodzaj cichej inwazji można by przeprowadzić.Ja tylko przypomnę, że Sheldrake mówi o tym, że pewne doświadczenia, które uzyskujemy, natychmiast rozpowszechniają się na naszą cywilizację. Były bardzo ciekawe eksperymenty nawiązujące do tego, że czasami na początku jakieś eksperymenty nie wychodzą, nie do końca się sprawdzają teorie, ale po kilkukrotnym przeprowadzeniu, kiedy w tym polu morfogenetycznym dana idea, dany eksperyment się, dobieram słowa, zakorzeni, to nagle ten eksperyment zaczyna wychodzić. Gdybyśmy poszli tą ścieżką, to popatrzmy, jakie to daje genialne wręcz przełożenie na zjawisko UFO, na zjawisko obcych i ewentualne kontakty obcy-ziemianie, na możliwości różnego rodzaju manipulacji, które mogą zostać wykonane. Myślę, że temat jest bardzo ciekawy, aż żałuję, że wiem stosunkowo niewiele na ten temat. Może asumpt do tego, żeby się zagadnieniem zainteresować. Dla mnie oczywiście takie zalecenie.
[01:21:28] - Wracając do pytań z debat ufologicznych, na które dzisiaj staramy się znaleźć z Markiem odpowiedź, pytań niezadanych. Takie pytanie z debaty: co wiemy o UFO? Które teorie spiskowe związane z UFO można brać za prawdziwe? Czy informatorzy zawsze kłamią? Czy jedna z największych kontrowersji, czyli nazistowskie UFO istniało naprawdę, Marku?
[01:21:57] - Jak odpowiedzieć na takie pytanie? Jak żyć? To jest temat, któremu całą audycję można by poświęcić. Mógłbyś, Marku, powtórzyć jeszcze raz? Która z teorii, żebym precyzyjnie odpowiedział.
[01:22:16] - Które teorie spiskowe związane z UFO można brać za prawdziwe?
[01:22:22] - Powiem tak: pojęcia nie mam, bo tych teorii jest naprawdę sporo. Teorie spiskowe mają bardzo często to do siebie, że one często nawzajem się wykluczają, a w sytuacji, kiedy spora ich część jest równie prawdopodobna, to zdecydowanie się na tylko jedną z nich powoduje, że pozostałe siłą rzeczy musimy wykluczyć. Ja bym jednak nie posuwał się tak daleko, żebym przyznawał palmę pierwszeństwa jakiejś, a drugą stawiał na drugim miejscu i tak dalej. Nie wiem tego. Sama ilość teorii spiskowych związanych ze zjawiskiem UFO jest tak duża, że nie potrafię się zdecydować. Pójdźmy tą drogą. Jeśli byśmy założyli chociażby to, że gdzieś w latach 40., na przełomie lat 40. i 50. doszło do kontaktu, załoganci UFO dogadali się z rządem Stanów Zjednoczonych. To jedna z licznych tego rodzaju prób wyjaśnienia. I tu następują rozwidlenia: o czym się dogadali, na jaki temat, jakie były postanowienia, co ugadali tak naprawdę. Niektórzy mówią, że ugadali tyle, że w zamian za technologię obcych rządy Stanów Zjednoczonych są zobowiązane do przesyłania obcym ludzi. Nie wiadomo, w jakim celu ci ludzie mieliby być eksportowani gdzieś w daleki kosmos, niemniej jednak podobno tak. Poruszamy się pewną ścieżką, z której ciężko jest nam wyskoczyć. To znaczy, gdybyśmy powiedzieli sobie: „Tak, to jest prawda i innej prawdy nie ma”, to zamykamy sobie szereg innych możliwości. Oczywiście, jeśli byśmy się zdecydowali, to wiele rzeczy zaczyna się nam zgadzać. Skoro rząd postępuje tak niemoralnie, to nic dziwnego, że uruchomił sobie facetów w czerni, żeby ten dosyć kontrowersyjny projekt przekazywania przedstawicieli ludzkości w zamian za technologię w jakiś sposób chronić, osłaniać i żeby się nie przedostawał do opinii publicznej. To byłby wniosek potwierdzający. Oczywiście blokowanie informacji, nierozpowszechnianie jej, utrzymywanie ludzkości w przekonaniu, że małe zielone ludziki, UFO to jest temat dla ludzi, którzy mają jakieś problemy ze sobą. W tym wypadku na przykład my wszyscy, którzy sobie rozmawiamy na antenie Radia Paranormalium, mielibyśmy jakieś kłopoty według tego, co twierdzili przedstawiciele rządu. Tylko zastanawiam się, czy tego rodzaju wyjaśnienie nie jest zbyt proste, bo tak jak sobie to kiedyś wymyślono, mamy ufonautów. Oni przybyli gdzieś z bardzo daleka i tu coś knują. Nie wiem, co oni z tą eksportowaną ludzkością mieliby robić. Może wysysają z tych ludzi energię życiową, może potrzebują wojowników do walki gdzieś tam i tak dalej. Tych teorii, nawet prób wytłumaczeń jest naprawdę tak dużoAle zwracam uwagę, że poszliśmy tą drogą. Gdybyśmy z kolei powiedzieli: „Nie, żadnego kontaktu nie było. UFO to nie jest zjawisko tego rodzaju, że jacyś obcy przybyli tutaj, tylko ono ma zupełnie inny charakter”. Może bliżej jest mu do pewnej ezoteryki, duchowości niż do czystej materialności. Może to są chociażby te upadłe anioły, o których już wspominaliśmy albo może bliżej jest temu zjawisku do pól morfogenicznych i że to jest rodzaj oddziaływania, eksperymentu obcych, a może istot z innego wymiaru i tak dalej. W tej chwili specjalnie staram się mnożyć różnego rodzaju wątki, żeby pokazać, że mnie przynajmniej byłoby bardzo trudno wskazać na takie bardziej preferowane przeze mnie teorie spiskowe, a niektóre z nich wykluczyć. Oczywiście mam takie, które wydają mi się mniej prawdopodobne i takie, które lubię bardziej, ale to znowu nie jest oparte na żadnej wiedzy, tylko bardziej na głębokim przekonaniu. A to ma to do siebie, że każdy z nas ma inne głębokie przekonania i myślę, że nie ma sensu, żebym w tej chwili mówił, jakie są moje ulubione teorie spiskowe dotyczące UFO, a których na przykład nie lubię, bo to byłby rodzaj sugerowania, niezasadnego zresztą, bo akurat państwo możecie mieć rację myśląc sobie o różnych teoriach spiskowych związanych z UFO, a ja mogę być w poważnym błędzie albo niedoinformowaniu. To chyba tak nie działa. Warto sobie jednak uświadomić, że samo zjawisko UFO bywa tłumaczone na tak wiele sposobów. Bywało dostrzegane przecież i warto też o tym wspomnieć, przez znanych myślicieli, bo to też jest tak, że jak się dzisiaj rozmawia z przedstawicielami nauki, z filozofami chociażby, to kiedy opowiada im się o UFO, to oni się dziwnie uśmiechają i mówią: „Wie pan, w XXI wieku sobie opowiadamy kocopały różnego rodzaju. Jak można takie coś traktować poważnie?”. To jest jedno podejście świata nauki czy w ogóle establishmentu akademickiego, tak to określę. Ale przecież to nie jest 100%. Zdarzało się już w historii, że bardzo poważne persony, żeby tak pierwszą postać z brzegu podać, Carl Gustav Jung. Pierwszy raz zawsze źle to wypowiem. Carl Gustav Jung mówił o tym wyraźnie. Co prawda wyjaśnienie zjawiska UFO znajdował zupełnie gdzie indziej niż my staramy się znaleźć. Nie bardzo kojarzył tego zjawiska z obcymi czy z jakimiś oddziaływaniami z zewnątrz. Raczej upatrywał wyjaśnienia zjawiska UFO w ludzkości jako takiej, w zbiorowej podświadomości, w tym, że nasze umysły połączone coś jednak generują i nagle się zaczyna coś pojawiać. To jest ciekawy trop wbrew pozorom, bo jeśli by to rozwijać w pewnym określonym kierunku, to pewno byśmy nawet mogli dojść do wspomnianych już przed chwilą pól Sheldrake'a, bo to gdzieś blisko tego krąży. Jung oczywiście o tym nie mówił, bo po pierwsze jeszcze wtedy to zjawisko nie było na tapecie. Po drugie nie wiem, czy by zdecydował się pójść aż tak daleko. Niemniej jakiś szlak został przetarty. Przetarty chociażby pod tym względem, że Carl Gustav Jung nie wzruszył ramionami, nie powiedział, że to są pierdoły, którymi się poważny naukowiec nie zajmuje, tylko zaczął sprawę badać. Myślę, że bardzo dobrze zrobiłoby współczesnym naukowcom z różnych dziedzin, gdyby nie traktowali na wejściu każdego mówienia o zjawisku UFO jako totalnej bzdury. To niestety obserwuję z pewnym zażenowaniem, że czasami otwarte umysły ludzi, którzy w każdej innej dziedzinie mogą stanowić wzór otwartości, wzór otwartego podejścia do rzeczywistości, niezamykania się w skorupie, bardzo często nawet tacy ludzie, słysząc o UFO, natychmiast tę skorupę zatrzaskują i kończą dyskusję. „W ogóle nie będziemy na takie tematy rozmawiać”. Zrozummy, to jest też częściowo związane z chorym dosyć i to nie tylko w Polsce, systemem akademickim, który ma, znowu nie tylko w Polsce, jednak feudalną naturę troszeczkę, gdzie ci zasłużeni profesorowie dyktują to, jak się zachowują ich wasale, czyli ci niżsi stopniami, mniej zasłużeni, mniej znani i tak dalej. W związku z tym bardzo niewielu naukowców stać na to, żeby powiedzieć: „Nie, uważam, że jest inaczej”. Na pewno państwo znacie różnego rodzaju historie naukowców, którzy postanowili przeciwstawić się środowisku naukowemuZaczęli badać różnego rodzaju artefakty pochodzące z Egiptu czy z Nowego Świata, z Ameryki Środkowej, Południowej. Zaczęli próbować badać, zaczęli kwestionować tak zwaną oficjalną naukę i nagle się okazywało, że ich kariera naukowa najpierw zaczęła wisieć na włosku, a później się bardzo często zawalała. I to kariera naukowców, którzy, jak to się mówi, rokowali. To byli naprawdę ludzie, po których można było się spodziewać rzeczy wybitnych. Tymczasem ktoś pracowicie utrącał ich kariery. Można by się zacząć zastanawiać, jaki jest mechanizm tego rodzaju zjawiska. Czy to jest mechanizm czysto ludzki, akademicki, gdzie ten, kto może więcej, a ktoś mu się stawia, to go natychmiast utrąci? Czy to jest mechanizm świadczący może nie najlepiej o kondycji ludzkiej, raczej o małości wielkich ludzi? Czy też ten mechanizm ma nieco inną naturę, że ktoś dosyć pracowicie broni dostępu do prawd, które powiedziałyby ludzkości zbyt wiele o przeszłości Ziemi, o tym, jak to wyglądało. Przeszłości, ale też być może teraźniejszości, tego, co się dzieje aktualnie. I to jest może próba takiego wyjaśnienia. À propos informatorów. Czy oni zawsze kłamią? Tego oczywiście nie wiem, ale jakbyśmy chcieli tak do głębi analizować, to bardzo często ci informatorzy coś mówią, ale tak nie do końca. Piotr Cielebiaś bardzo często o tym mówi, że oni coś tak powiedzą, ale nie do końca, czymś się zasłonią. Mało jest takich ludzi, którzy wywalą całą prawdę, ale zdarzają się oczywiście i ktoś, kto nie zgadzałby się z tym, co powiedziałem w pierwszej części, przytoczyłby przynajmniej kilka takich przykładów, w których informatorzy mówili bardzo dużo. Szczególnie tacy, którzy mieli już niewiele życia przed sobą, już im to wszystko tak naprawdę bimbało. Tak się zdarzało. Tym bardziej, że ten system amerykański jest taki, że bardzo łatwo utracić emeryturę zasłużoną, uprzywilejowaną, na przykład wojskową czy mundurową, jak się nie trzyma języka na wodzy, kiedy się zaczyna chlapać zbyt dużo, to czynniki rządowe, administracyjne znajdują sposób, żeby takiego człowieka, który mówi zbyt wiele, jakoś przywołać do porządku, ustawić do pionu. I dlatego bardzo często na szczerość zdobywają się ludzie, którzy niewiele życia przed sobą mają. Niemniej zdarzają się. Tylko jak się później zaczyna grzebać w szczegółach, które oni podają, to pojawia się bardzo wiele niezgodności, bardzo wiele wątpliwości się nasuwa. Ja tego, broń Boże, nie traktuję jako stawianie kropki nad i, bo zaczynam wtedy mieć zawsze wątpliwość, jak to jest, że na początku się wszystko zgadza. Przecież ten człowiek mówi coś w dobrej wierze, a później się to wszystko nie zgadza. Jeśli pośledzimy sposoby, nawet nie tylko w filmach SF, ale nawet w filmach sensacyjnych, w jaki sposób potrafią działać służby specjalne, żeby zacierać pewne ślady, żeby fałszować pewne ślady, to nagle stanie się jasne, że jeżeli włożyć odrobinę wysiłku, to z każdego z nas można zrobić idiotę, nawet jeśli opowiada o rzeczach, które widział na własne oczy. Można przedstawić nas jako osoby, które nie wiedzą, o czym mówią, a nawet jak im się wydaje, że wiedzą, to bredzą. Kto wie, czy nie z takim zjawiskiem mamy do czynienia. Ja tylko podkreślę w tym momencie to, że tworzenie takiego, ja używam określenia, szumu informacyjnego sprawia, że część ludzi traktuje doniesienia o UFO, doniesienia o informatorach i tak dalej w sposób nieufny. Bardzo często: „A to takie opowieści, takie bajdy. Można tego posłuchać, bo ciekawe, ale tak naprawdę wierzyć specjalnie w to nie trzeba”. To właśnie ten szum sprawia, ta znikoma możliwość docierania do faktów, docierania do pewnych materialnych dowodów. Mamy słowo przeciwko słowu, a we współczesnym świecie to jest tak, że jak ktoś powie, że coś jest żółte, to natychmiast się pojawi kilka osób, które stwierdzą, że absolutnie żółte nie jest, tylko jest w każdym innym kolorze, byle nie żółtym. I troszeczkę tak działa ten rynek informacji, tak to określmy. Ten rynek informacji jest w jakiś sposób zaburzony i stąd się może wzięło to pytanie, czy informatorzy zawsze mijają się z prawdą albo nie dopowiadają pewnych rzeczy. Może właśnie dopowiadają, tylko później ktoś nad tym pracuje. To oczywiście teoria spiskowa. Niekoniecznie trzeba w nią wierzyć, bo może rzecz ma się zupełnie inaczej. Może rzeczywiście ten szum informacyjny tworzą sami informatorzy, bo różne są pobudki, dla których tych informacji dziwnych udzielają. Jedni z nich chcą tej chwili sławy zakosztować i opowiadają w związku z tym różne dziwne rzeczy. I to się miesza z tym, co mówią ludzie tacyPrawdziwi informatorzy, ci, którzy naprawdę coś przeżyli. A jeśli się bzdurę zmiesza z prawdą, to troszeczkę tak działa jak statystyka. Jak jeden opowiada same bzdury, a drugi opowiada czystą prawdę, to statystycznie wyjdzie, że oni się rozmijają z prawdą. I jak będziemy na to tak patrzeć, a w ten sposób uwielbiają patrzeć środki masowej komunikacji. Przecież dla gazety, dla portalu internetowego, jak się coś dzieje, to się dzieje. A jak to jest taka czysta informacja, to może nie zawsze. Nie bez przyczyny używa się słowa „podkręcać wiadomość”. Trzeba ją uczynić jeszcze bardziej atrakcyjną. Czasami prowadzi to do bzduractwa, do pojawiania się informacji, które po prostu się kupy nie trzymają. Stąd może tego rodzaju odbiór informacji o informatorach. Informacji informatorów, może tak.
[01:39:08] - Słuchajcie państwo kolejnej „Debaty Ufologicznej Online”. Dziś z Markiem Żelkowskim staramy się wspólnie znaleźć odpowiedzi na pytania, które nie doczekały się odpowiedzi podczas poprzednich debat ufologicznych. Czyli mamy pytania niezadane.
[01:39:24] - Jeszcze Marku, przepraszam, wejdę ci w słowo, bo ja zawsze wszystkim wchodzę w słowo. Jeszcze na jedną część pytania nie odpowiedziałem. W tym pytaniu była też mowa o nazistowskim UFO. To pominąłem. Powiem tak: to jest taka historia, która jest materiałem na film. Takie filmy już zresztą częściowo powstawały, mniej lub bardziej niskobudżetowe. Takie filmy się pojawiały nawet o nazistach, którzy na Księżycu mieli swoją bazę. Nie do końca poważny to był film, ale pewne rzeczy były tam ciekawe. Powiem tak, jeśli odwołamy się do informacji, które w swoim czasie w Polsce dosyć mocno upowszechniał Igor Witkowski, do różnych innych informacji zbliżonych do tego kręgu informatorów, dziennikarzy, to rzeczywiście robi się frapująco, robi się ciekawie. Tylko znowu pracuje przemysł zagłuszania. Najpierw Igor Witkowski przedstawia w „Wieloksięgu” różnego rodzaju dowody, a w każdym razie poszlaki, tak się będę asekurował. Ciekawe, bardzo pobudzające wyobraźnię. Tam się pojawiają informacje o tym, że Niemcy planowali nawet, kreślili przyszłą bazę orbitalną, że tam się pojawiały kolejne modele napędzanych energią antygrawitacyjną. Przypomnę dzwon i tak dalej. Te wszystkie historie związane z rtęcią, z oddziaływaniami i tak dalej, że to wszystko miało miejsce i że tak się to toczyło. To są niezwykle ciekawe informacje. Tak jak już mówiłem, niezłą powieść, a film to już na pewno dałoby się z tego zrobić. Ale natychmiast w ślad za tym pojawiają się ludzie, którzy punkt po punkcie zaczynają zbijać te informacje. Mówić, że to nieprawda, że to nie tak, że inaczej. Z naszego punktu widzenia ludzi, którzy skazani są na przekaz informacji, trudno jest badać wszystko u źródła. Znowu dostajemy to, co nazwałem we wcześniejszej części odpowiedzi szumem informacyjnym, bo znowu mamy Igora Witkowskiego i tym podobnych badaczy, a z drugiej strony mamy cały szum, że to nieprawda, że te wszystkie dokumenty, o których była mowa, powstały znacznie później, że to było wykorzystanie pewnego boomu na informację, pewnej niszy informacyjnej, w której da się sprzedać ciekawą informację, da się sprzedać książki. O to był między innymi Igor Witkowski oskarżany, że on po prostu trzepał kasę i już, i wszystko. Nie zgadzam się z tym oczywiście. Moim zdaniem jest bardzo ciekawą postacią. Bardzo ciekawe fakty wyciągnął. Jeśli część z nich jest w jakiś sposób nie do końca potwierdzona, to jeszcze wcale nie znaczy, że cała teoria się chyli ku upadkowi czy się chyboce. Wręcz niekoniecznie. Powiedziałbym, że niekoniecznie, ale myślę, że znowu dotarliśmy do tego momentu z tym nazistowskim UFO, że jakbym miał powiedzieć kilka lat temu, czy to jest prawdopodobne, to bym powiedział: „Kto wie? To ciekawe”. Dzisiaj już nie jestem tego taki pewny. Wszystkim tym, którzy traktują, że ja w tej chwili mielę językiem i mnożę słowa, przypomnę tylko, jak wielka dyskusja miała miejsce, przebiła się przez internet, ale nie tylko, na temat tej osławionej muchołapki, w której teoretycznie można było badać obiekty latające, która była zresztą sprzętem wykorzystywanym dosyć standardowo. Jedni mówili, że to żadna muchołapka, że to w ogóle nie ma nic wspólnego, że to była podstawa chłodni kominowej i tak dalej. Każda osoba zainteresowana może sobie ślady echa tej dyskusji w internecie znaleźć. Ja tylko pokazuję, na jak podstawowym poziomie toczy się dyskusja. Właściwie wszystko bywa kwestionowane. Z jednej strony można by powiedzieć: bardzo dobrze. Im więcej wątpliwości, tym więcej faktów twardych się ostaje. Tylko tu mamy do czynienia z taką sytuacją, to już zresztą mówiłem, że słowo przeciwko słowu i czasami późniejCi badacze, którzy zainspirowani wątpliwościami chcieliby pójść dalej, bardzo często się później okazuje, że kiedy chcą iść dalej w swoich badaniach, to napotykają na mur, na spore problemy, bo być może, to znowu teoria spiskowa, ktoś się już przygotował, zablokował możliwość dojścia do tych materiałów potwierdzających albo falsyfikujących pewne twierdzenia. I dzisiaj jesteśmy skazani już nie na badanie, tylko na dyskusję słowo przeciwko słowu. To jest troszeczkę za mało. To tyle, co mogę odpowiedzieć jeśli chodzi o to pytanie. Dziękuję.
[01:44:54] - Teraz może przejdziemy do komentarzy, które słuchacze zostawiali pod debatami ufologicznymi, a także pod zajawkami tychże, z debaty o interesujących teoriach dotyczących zjawiska UFO. Tutaj pojawił się taki komentarz od użytkownika Edek1974: „Może w przyszłości jakaś grupa ludzi cofnęła się w czasie na przykład do trzeciorzędu jako, powiedzmy, ówcześni dysydenci lub skazańcy kryminalni, a ich dalecy potomkowie to pasażerowie UFO. Dosyć fantastyczna teoria. Swoją drogą to tłumaczyłoby, skąd się wzięły te różne artefakty wymienione w zakazanej archeologii. Wyjaśniałoby całe zagadnienie paleoastronautyki, czyli ich humanoidalny wygląd, a także ich dziwne zainteresowanie naszymi genami. Tylko spokrewnione gatunki można połączyć genetycznie. To tak jak z niemożliwością przekroczenia prędkości światła”.
[01:45:58] - No cóż, powiem tak, że tego rodzaju koncepcje o cofnięciu się w czasie, że być może wszystko, co dociera do nas, to są tak naprawdę echa, jakkolwiek to paradoksalnie zabrzmi, echa wytworzone przez naszych potomków. To się pojawiało w literaturze. To nie jest koncepcja nowa. O ile dobrze pamiętam, był cały cykl, autor się nazywał Julian May. Jedna z części tego cyklu powieściowego to była bodajże „Wielobarwny kraj”. Chyba nic nie pomyliłem. Mam nadzieję przynajmniej, że nie pomyliłem. I tam jest bardzo podobna koncepcja przedstawiona, cofanie się w czasie o miliony lat, gdzieś tam bardzo daleko i budowanie takiego przyczółka cywilizacyjnego. To ciekawa koncepcja, rzeczywiście rozwiązująca sporo paradoksów, które się pojawiają w naszym oglądzie historii. Raczej o tego rodzaju zjawisku powinniśmy mówić. Te różne niezgodności, które się pojawiają, takie zapętlenia dziwne. Te artefakty wreszcie, które nie zawsze pasują do danych czasów, a w ogóle czasami do niczego nie pasują, a się jednak pojawiają. To rzeczywiście mogłoby stanowić wyjaśnienie. Co więcej, pójdźmy dalej, troszeczkę dalej i wyobraźmy sobie, że ci nasi następcy, nasi potomkowie cofają się bardzo daleko, powiedzmy o miliard lat na naszej planecie, badając ją na przykład. To jest taka perspektywa czasowa, która powodować by mogła, że oni tak naprawdę staliby się inną cywilizacją w stosunku do nas. Dzieliłaby nas taka przestrzeń czasowa, że jeśli oni w ogóle by przetrwali, to oni dzisiaj, gdziekolwiek by żyli, gdzieś może w odległej części kosmosu, oczywiście mielibyśmy wspólny pień rozwojowy, ale to byłaby już tak naprawdę inna rasa. Przez miliard lat poza wspólnym źródłem, wspólnym korzeniem nic by nas chyba nie łączyło. Ale to jest dosyć ważna przesłanka, o której mówię, ponieważ oni, kto wie, czy nie traktowaliby wówczas, nie mieliby prawa traktować ludzkości tej, która się rozwinęła w znacznie późniejszym czasie, czy nie mieliby prawa traktować tej ludzkości, pomagając jej być może tak jak Anunnaki. Być może to były właśnie te Anunnaki, że być może pomagając tej ludzkości, to traktowaliby ci nasi potomkowie z przeszłości. To dziwnie brzmi, straszna pętla. Oni by mogli traktować ludzkość jednak jak obcą cywilizację, bo niewiele by już nas łączyło. Co więcej, ich naturalna tendencja do wyemigrowania stąd, żeby na przykład nie zmieniać historii, może zostawić wolne miejsce dla ludzkości, nie zaburzać jej rozwoju. Ale to znowu wtedy, kiedy przyjmiemy pewną koncepcję czasu. Bo jeśli przyjmiemy koncepcję, że każda zmiana w historii powoduje natychmiast powstawanie rozszczepienia i powstawanie nowego świata, to nie ma mowy o tym. Jeśli się nawet cofnęli i jeśli tam nawet jakieś materialne ślady zostały, to i tak oni być może przebywają w zupełnie innym świecie, w tym jednym z tych rozdwojonych, rozstrojonych czy zwielokrotnionych, a z tej naszej ziemi, z naszej linii czasowej się wycofali. I tak dalej. To oczywiście jest bliskie mi fantazjowanie i bliskie mi snucie różnego rodzaju teorii. Tego się oczywiście nie da wykluczyć i to myślę, jestTo jest jedna z koncepcji z cofnięciem się w czasie, które lubię. Nie wiem, czy jest prawdziwa, ale lubię ją, pobudza moją wyobraźnię. To tyle. Dziękuję.
[01:50:39] - Jeszcze pojawiło się parę komentarzy odnoszących się do nazistowskiego UFO. Ja tylko przypomnę, że w Radiu Paranormalium swego czasu odbyły się dwie debaty ufologiczne poświęcone nazistowskiemu UFO. Słuchacz Macc pisze: „Hitlerowskie UFO to wymysł Witkowskiego. To nie ma żadnego potwierdzenia w faktach. To są bajki. Dowody? Jakie dowody? Poszlaki u Witkowskiego w głowie się pojawiały”. Jeszcze pisze tutaj słuchacz: „U jakich badaczy, oprócz Igora Witkowskiego, w publikacjach pojawiło się nazistowskie UFO? Witkowski zaczął gadać jak ten postrzelony Dariusz”. Tutaj pada pierwsza litera nazwiska. Dariusz, taki jeden, który zasłynął kiedyś teoriami o eksperymentach genetycznych, o wilkołakach w Riese i tak dalej. „Wszystko bywa kwestionowane. A może nic nie jest udowodnione, bo jakby było, to by się nic nie dało zakwestionować. Jesteśmy skazani na dyskusję słowo przeciw słowu. Przepraszam, a czy w naszej cywilizacji łacińskiej i filozofii klasycznej nie jest przypadkiem tak, że 'ei incumbit probatio qui dicit, non ei qui nega'? Czyli w skrócie ciężar dowodu leży na powodzie twierdzącym, a nie na tym, kto się z tym twierdzeniem nie zgadza. I to właśnie mnie drażni u tych tak zwanych badaczy UFO i badaczy teorii spiskowych”, pisze Macc.
[01:52:23] - Trudno się z przytoczonymi głosami nie zgodzić. Ja oczywiście nie znam na tyle Igora Witkowskiego, żeby twierdzić, co on sobie wymyślił, a czego nie. To już słuchacz niech pisze na swoją odpowiedzialność. Ja w głowie pana Witkowskiego nie siedzę. Być może to rzeczywiście wymyślił, być może nie. Ja w każdym razie oczywiście nie jestem w stanie w tej chwili przytoczyć nazwisk. Natomiast wiem, że w swoim czasie, kiedy byłem tą częścią historii zainteresowany, to troszkę grzebałem w internecie i trochę materiałów na Zachodzie dotyczących UFO, które się pojawiało w czasach III Rzeszy, rzeczywiście tam jest. Tylko od razu powiem, nie wiem, jakie jest źródło tych materiałów. Być może źródło bije gdzieś u naszego badacza z Polski.
[01:53:30] - Właśnie, ja zrobiłem kiedyś podobne dochodzenie. Próbowałem przy pomocy źródeł typu Google Books poszukać informacji na temat nazistowskich UFO. I co się okazało? Jeżeli udało mi się coś znaleźć, jakąś publikację, na przykład amerykańską czy w jakimkolwiek innym języku, to po krótkim dochodzeniu okazywało się, że autor powołuje się na właśnie Igora Witkowskiego. Czyli prawdopodobnie Igor Witkowski jest pierwszym źródłem tych rewelacji.
[01:54:05] - Zgoda. Powtarzam, że tego nie można oczywiście wykluczyć. Z drugiej strony to, że od kogoś bije to źródło, jeszcze wcale nie kwestionuje tej teorii. Można tego nie lubić. Ale zgadzam się. Rzeczywiście w takim przypadku dowód powinien spoczywać na dowodzącym tej teorii. Proszę zwrócić uwagę, że jakieś dowody Igor Witkowski przytacza. Gdyby moja wypowiedź ukazywała się pismem, to przy słowie „dowody” zdecydowałbym się jednak postawić cudzysłów.
[01:54:56] - Pewnie chyba też z tego powodu, że Witkowski często powołuje się na świadków, których personaliów za Chiny ludowe przysłowiowe nie chce ujawnić.
[01:55:07] - Tak jest. I dlatego postawiłbym cudzysłów. Zdecydowanie. Natomiast warto wziąć pod uwagę to, że analizując tę sprawę i mówiąc o tym, że rzeczywiście nie przytacza twardych dowodów, zauważmy, że niekomfortowość sytuacji, o której mówimy, polega na tym, że w przypadku UFO, a właściwie niektórych zjawisk związanych z UFO, my jesteśmy dokładnie w takiej samej sytuacji. To znaczy ktoś coś mówi, przytacza jakieś dowody, przytacza relacje. Ale tak naprawdę to znowu jest tego rodzaju sytuacja. Nie jestem na tyle związany z teorią nazistowskiego UFO, żeby jej bronić. Ona mi się po prostu z czysto literackiego punktu widzenia wydaje ciekawa. Ciekawa czysto fabularnie, żebyśmy mieli pełną jasność. Czy ona jest prawdziwa? Nie podejmuję się o tym powiedzieć. Na pewno jest ciekawa, ale dla mnie w tej całej historii ważniejsze jest to, że myślę, że Igor Witkowski z tym nazistowskim UFO gdzieśTak sytuacyjnie jest blisko tego, co pojawia się w wielu informacjach dotyczących UFO. Nie wszystkich. Są bardziej udokumentowane niektóre rzeczy związane ze zjawiskiem UFO niż to nazistowskie UFO. Niemniej jednak często jest tak, że jest słowo przeciwko słowu, więc miejmy to na względzie i to tylko tyle.
[01:57:13] - Tutaj MCC zwrócił też uwagę, że wszyscy powołują się na Witkowskiego i podaje nazwę pewnej telewizji Discovery. Tutaj pozwolę sobie tylko zauważyć, że telewizja Discovery, przynajmniej w ostatnich latach, to jest, za przeproszeniem, łajno, a nie rzetelne źródło, ponieważ ich kanały z tej sieci dosyć często emitują filmy paradokumentalne, gdzie jest więcej fikcji niż faktów i stosowny dopisek o ubarwieniu takich czy innych faktów jest emitowany oczywiście, ale dopiero po napisach końcowych, w momencie, gdy już większość oglądających spuszcza wzrok z ekranu telewizyjnego. Także traktowanie kanałów tej sieci jako źródła informacji nie jest raczej najlepszym pomysłem. Z debaty o implantach przeskoczymy do innej debaty, ponieważ takie pytanie mi się nasunęło przed oczy. Użytkownik Jupiter w komentarzu chyba do zajawki takiej debaty pisze tak: „Chciałbym usłyszeć o rodzajach implantów i ich wpływie na uprowadzonych. Czy są one czasowo aktywne, czy też dożywotnio? Ile ludzi jest świadomych implantów w swoim ciele fizycznym lub eterycznym? Co zmieniło się w psychice z uprowadzonymi po operacyjnym usunięciu rzekomych implantów?”
[01:58:56] - Oj, to jest morze informacji przed nami i ja nie wiem, czy jesteśmy w stanie o tym wszystkim powiedzieć. Z implantami to jest tak, że one właściwie zachowują się we wszelki możliwy sposób. Część z tych sposobów słuchacz opisał. Są takie implanty, które pojawiają się czasowo. Co do kształtów to w ogóle nie jestem w stanie ich w tej chwili opisać na antenie, bo widziałem już tyle różnych możliwych. Widziałem w sensie miałem do czynienia z informacjami. Od kuleczek takich jak ziarenko śrutu po jakieś bardziej spiralne, rozbudowane i tak dalej. Co do kształtów to w ogóle nie czuję się kompetentny, żeby się wypowiadać. Natomiast co do ich osadzenia, to przypomnę tylko, że były implanty, które pojawiały się i znikały, przynajmniej według relacji osób zainteresowanych. Były implanty, które znikały nawet pomimo tego, że były umieszczone w miejscach, nazwijmy je tak dla potrzeb wypowiedzi, nieoperacyjnych w ogóle, a mimo wszystko znikały, jakby się rozpuszczały, wyciągane, likwidowane. Zwrócę też uwagę na dosyć groźnie brzmiącą informację o tym, tylko że nie potrafię podać źródła w tej chwili. To też jest pewnym faux pas, ale informacja brzmi w ten sposób, że bardzo wiele osób, którym usunięto implanty, czy jest jakiś związek? Powiedzmy, że był taki związek, że one później chorowały i to chorowały śmiertelnie. Ale czy można na podstawie tego wysunąć wniosek, że to jest powiązane, że usunięcie takiego implantu powoduje rodzaj kary, czy też jest wywoływany w organizmie, czy też po prostu jest to jakieś zjawisko? Czy może ten implant miał chronić przed tą chorobą? Ciężko zrelacjonować tego rodzaju historie. Przypomnę tylko, że było też tak, co budziło pewną nadzieję. Przyznam się, że to był taki temat, który budził pewną nadzieję, bo cóż bardziej materialnego niż taki implant, który ktoś wyciąga z organizmu i kładzie go na dłoni i on jest. I tego rodzaju zdjęcia nawet były, gdzie ktoś trzymał tego rodzaju implanty. Tylko też się tak dziwnie jakoś plecie, że te implanty mają taką tendencję do znikania, ale nie czysto fizycznego, tylko informacyjnego. Ktoś mówi: „Gdzieś tam je przekazał” i one tak się rozmywają w tym szumie informacyjnym. Ktoś je gdzieś przekazał, a później już nie wiadomo, gdzie one tak naprawdę są. Jedni mogą powiedzieć: „Tak, czyli to tak naprawdę jest bzdura. Nie ma żadnych implantów, a oni po prostu ściemniają i jak już przychodzi do tego, że ktoś by to zbadał, to implant znika”. Ale przypomnę też, że w licznych relacjach jest tak, że przecież te implanty bywały badane. Co więcej, starano się określić ich skład pierwiastkowy. Próbowano to robić z większymi bądź mniejszymi sukcesami.Znowu powołam się na wypowiedź z poprzedniego pytania, czy właściwie z dyskusji, która się toczyła, że jak nie ma co położyć na stole, czyli tego prawdziwego implantu, albo ktoś nie dopuszcza do tego, żeby go położyć, czyli gdzieś ginie w tym szumie informacyjnym. Bo wydawałoby się, że to jest takie proste. Mamy implant, idziemy do telewizji, najlepiej największej, takiej ogólnoamerykańskiej albo z potężnym zasięgiem. Do CNN idziemy na przykład albo jak nie lubimy CNN, bo za bardzo lewicowe, to idziemy do Foxa i tam pokazujemy: „Mamy tu implant wyciągnięty z tej i z tej osoby. Proszę, można to przebadać”. Nie ma takich sytuacji. One się gdzieś pojawiają, ale to na ogół są jakieś niszowe stacje telewizyjne, jakieś niszowe gazety i tak dalej. Więc albo jest tak, że ktoś dba, żeby broń Boże upowszechnienie tego rodzaju informacji się nie udało, albo też takich informacji po prostu nie ma, że jesteśmy ofiarami ściemy. Mnie rozstrzygać, jak jest naprawdę. Te doniesienia naprawdę są frapujące i czasami ma się wrażenie, że są to relacje ludzi bardzo wiarygodnych, którym ujawnienie prawdy o implantach jest jak najbardziej nie na rękę. Burzy ich życie. Kontakt z tym implantem nie do końca dobrze przysłużył się temu życiu. Zburzył coś w ich rzeczywistości, nie dopuścił do pewnych sytuacji życiowych, o których marzyli. Tak czasami te implanty działają. Z drugiej strony mamy szereg doniesień o fałszerstwach, świadomych fałszerstwach. Ktoś chciał zaistnieć i sobie z tym implantem postanowił zadziałać, postanowił to ogłosić. Ja przypomnę, że tego rodzaju historie zdarzały się nawet w Polsce. Konia z rzędem temu, kto by powiedział, że jest to jednoznaczne. Chciałbym, żeby było jednoznaczne, ale nie ma twardych dowodów na stole. I to jest ten moment, w którym ja zawsze mówię: „Kurczę, chciałbym, żeby to było, ale tego nie ma”. Możemy się powoływać tylko na takie relacje, że ktoś gdzieś komuś powiedział, że był ten implant. Ktoś komuś pokazał, jest zdjęcie. To niestety jest kondycja naszej cywilizacji, że pozornie zamiast być coraz bliżej prawdy, to tak naprawdę oddalamy się od tej prawdy, bo oddziela nas od niej cały kompleks medialny. Wszystko to, co stanowi pośrednictwo pomiędzy bohaterami różnego rodzaju wydarzeń a nami jako osobami zainteresowanymi. Przyznam się, że ten pośrednik, który wydaje się we współczesnym świecie naturalny i potrzebny, to mam wrażenie, że gros tych pośredników nie pełni jednak pozytywnej roli. Przynajmniej jeśli chodzi o tę tematykę, którą się zajmujemy w czasie dzisiejszej audycji.
[02:06:26] - Zerknijmy jeszcze, co tam mamy w pytaniach. Przypomnę, że dzisiaj w „Debacie ufologicznej online” poszukujemy odpowiedzi. Pytań też poszukujemy oczywiście od państwa. Poszukujemy odpowiedzi na pytania, na które nie doczekaliśmy się odpowiedzi podczas poprzednich „Debat ufologicznych” z takich czy innych powodów, najczęściej czasowych. Można do nas dzwonić pod numery telefonów 32 746 00 08, komórkowy 530 624 193. Jesteśmy także na Skypie radio.paranormalium.pl. Można do nas również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy także na państwa pytania i komentarze na naszych czatach, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu INFRA, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze, a może przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[02:07:59] - To może ja coś jeszcze powiem, Marku.
[02:08:01] - Tak.
[02:08:02] - Bo ja sobie zdaję sprawę, że nasza dzisiejsza audycja może bardzo wiele osób nie usatysfakcjonować, bo pewno byłaby znacznie bardziej atrakcyjna, gdybym ja bardzo wiele mówił o tym, różne fakty podawał, sypał jak z rękawa i zachwycał się nimi, mówiąc, jakżesz to jest oczywiste, że oni tu są, oni tu przylatują. Tymczasem nie wiem, czy dobór dzisiejszego rozmówcy, czyli mnie, do audycji był szczęśliwy, ponieważ ja jednak zachowuję daleko idący sceptycyzm. Pomimo że czasami ekscytują mnie niektóre doniesienia, to staram się to zawsze filtrować i mało się tym entuzjazmować.Bo zdaję sobie sprawę, tylko mogę powtórzyć, że jesteśmy jako ludzkość, jako odbiorcy informacji, przedmiotem nieustannej manipulacji. Oczywiście można zadać pytanie, kto tą informacją manipuluje? Czy to jesteśmy my, ziemianie, czy też ktoś pomaga w manipulowaniu informacją. Ale myślę, że to, o czym rozmawiamy, UFO, wszystkie te zjawiska, które UFO towarzyszą, które gdzieś są nieustannie obecne, one są przedmiotem takiej manipulacji i kto wie, czy nie połączonych sił, zarówno zupełnie nieświadomej manipulacji dokonywanej przez bardzo mądrych, oczytanych ludzi, którzy wiedzą wszystko najlepiej, mają tytuły naukowe i mówią: „Ja wam to mówię, że to bzdury są wszystko i duby smalone”. To z jednej strony manipulacja, z drugiej manipulacja polega też na tym, że grono entuzjastów, ale takich entuzjastów źle pojętych, którzy łykną wszystko jak kormoran rybę i w związku tym wszystko można powiedzieć i oni się zawsze tym zachwycą. To też nie jest dobre dla badania samego zjawiska. I te dwie tendencje nakładając się powodują między innymi to, że stosunkowo niewiele wiemy, bo to się wszystko zaciemnia, za mgłę gdzieś chowa. To jest jeden aspekt, a z drugiej strony samo zjawisko, z racji tego, że są i ci tacy bezrefleksyjni entuzjaści oraz ci, którzy gdzieś tam to wszystko fałszują. Samo zjawisko jest wystawione na takie strzały, na mówienie o tym, że to jest niepoważne w ogóle, tematyka niegodna mędrców i niegodna, żeby ją poważnie rozważać. Ja nad tym, mówiąc szczerze, boleję, ale zdaję sobie z tego sprawę i ze mnie jest ciężko wykrzesać jakiś entuzjazm, jeśli chodzi o te wszystkie badania, bo za każdym razem kiedy próbowałem. Przypuszczam, że to jest zresztą troska wielu słuchaczy dzisiejszych. Kiedy próbowałem dojść do pewnego źródła, to dochodzimy do pewnego momentu i tam już jest to, że jest to znowu albo jednoźródłowa informacja, albo informacja, która nie znajduje potwierdzenia, albo też informacja, która znajduje tyle różnych potwierdzeń, że tak naprawdę nie ma właściwie żadnego wiodącego. To tyle.
[02:11:36] - Tutaj Iskra1 na czacie Radia Paranormalium napisała: „Panie Marku, pan jest idealny do dzisiejszej audycji. Potrzebujemy kogoś takiego jak pan. Kogoś ze zdrowym rozsądkiem”. Widzę, że tutaj jakiś SMS przyszedł. SMS-y także odbieramy. „Przepraszam, nie słuchałem od początku, więc możliwe, że ktoś już o to pytał. Czy są jakieś objawy fizyczne bądź psychiczne charakterystyczne dla posiadania takiego implantu?” Napisał Bartosz.
[02:12:12] - To ja powiem tak, że są znane przypadki, kiedy implant był wykrywany przypadkowo podczas różnego rodzaju badań, prześwietleń czy innych badań, ale były też przypadki, tylko w tej chwili szukam jakiegoś takiego konkretnego w głowie i też mam problem. Ale jedno pamiętam na pewno, że były przypadki, w których implanty dawały czysto fizyczne odczucia. Na ogół nie do końca przyjemne. Przynajmniej ja o takich czytałem. Czysto fizyczne. Czyli to nie jest tak, że się komuś coś wydawało, tylko w bardzo konkretnym miejscu odczuwał bardzo konkretne przypadłości. Albo też to związane było czasami, jeśli te implanty były umieszczone gdzieś blisko głowy, w części twarzowej, gdzieś w okolicach nosa, czy nawet zdarza się w mózgu, to też nie pozostawało bez wpływu na jakieś oddziaływania. Inaczej. Na pewno, ja przynajmniej nie znam jednoznacznych objawów tego, że człowiek ma implant w sobie. Natomiast jeśli się państwo interesują różnymi aspektami UFO, tak to sobie ujmijmy, to w swoim czasie dosyć mocno w internecie publikował pan o nazwisku Pająk. Ja miałem duże kłopoty, żeby przez tę literaturę, tu znowu stawiam cudzysłów, przebrnąć, bo to były rozwlekłe traktaty, które ten pan wypisywał. Natomiast tam nawet chyba było coś takiego, jak rozpoznać osobę, która ten implant ma, jak każda z osób może rozpoznać, czy ma implant w sobie, czy nie. Tylko że ja już niestety, ponieważ niespecjalnie się przejąłem tymi traktatami, nie bardzo się w nich zakotwiczyłem w tych rozważaniach.
[02:14:24] - Myślę, że nie ty jeden. Zdecydowanie nie ty jeden.
[02:14:28] - Tak, ale już staram się być w miarę rzetelny, więc wspominam o tym, że on coś takiego pisał, że są nawet jakieś takie fizyczne objawy, na podstawie których każdy z nas, bodaj coś tam było z nogą, że patrzymy gdzieś tam na swoją nogę i coś na tej nodze musi być. I wtedy albo ten implancik mamy, albo nie. Albo też coś pomyliłem. Natomiast to był taki autor, który bodajże o czymś takim wspominał.Teoria dotycząca tego, jak jesteśmy podbijani, jak jesteśmy kontrolowani, jak kontrolowany jest nasz czas, jak w ogóle wszystko jest kontrolowane. Gdyby to było napisane z grabniejszym językiem i nieco bardziej literacko, to może to byłaby fajna powieść. Natomiast te rozwlekłe traktaty nie przemawiały do mnie i przez część z tych traktatów nie przebiłem się, nie byłem w stanie. To tyle. Dzięki.
[02:15:26] - Kiedyś próbowałem czytać Pająka i przez początek żadnego z tych traktatów nie było mi się dane przebić.
[02:15:35] - Ja byłem dzielny, zawziąłem się, ale przyznam, że wraz z kolejnymi stronami, gdzie chciałem do sedna dojść, ten mój zapał gasł. A to były naprawdę wielusetstronicowe traktaty, więc ciężko było. Zdecydowanie.
[02:15:59] - Tak, pomijając objętość, także formatowanie, sensowne rozbicie tego tekstu na mniejsze fragmenty, podejrzewam trochę pomogłoby w przejściu przez te publikacje. Niestety nie było mi dane. Już pomijam to, że Pająk wpada czasami w słowotok, z którego praktycznie nic sensownego nie wynika, a stosuje jednak dosyć homogeniczny dyskurs. Ja, mimo że analizowałem dyskursy w pracach dyplomowych na uczelni, na filologii angielskiej, mimo że powinienem być ekspertem od przechodzenia przez różnego rodzaju dyskursy, to jednak przez dyskurs pana Pająka nie byłem w stanie się przebić. Ale wracając do-
[02:16:51] - Co wcale nie oznacza, że racja nie jest po jego stronie. Na to gwarancji państwu dać niestety nie mogę i mam nadzieję, że nie.
[02:17:04] - Wracając do zaległych pytań, już nielicznych. To jest jedno chyba z ostatnich pytań, które dzisiaj padną. Z debaty o tym, co wiemy o UFO. To była, jeżeli dobrze pamiętam, debata otwierająca obecny sezon. Co według ciebie, Marku, jest kluczem do rozumienia UFO? Co cię w tym zjawisku najbardziej nurtuje, a czego nie możesz sobie wytłumaczyć?
[02:17:35] - Odpowiedź jest najprostsza, jaka może być. To, że o tym zjawisku jest głośno, że ono wydaje się być. Jakakolwiek jest jego istota, wydaje się, że to jednak nie są opowieści dziwnej treści, że sobie tak zrymuję, tylko że jest to coś, co rzeczywiście istnieje. Powtarzam, nie wiadomo zupełnie, przynajmniej moim zdaniem, jaka jest natura tego zjawiska. Natomiast to, że ono jest bez względu na to, czy to są kosmici przybywający z kosmosu, czy to są przedstawiciele naszych następców, naszych potomków, którzy wędrują sobie w czasie, czy to są przybysze z innych wymiarów, czy to są przybysze z innych nawet już nie wymiarów, a rzeczywistości, jakichś planów przestrzennych i tak dalej. Czy to jest zjawisko czysto psychiczne, tak jak Jung tego chciał. Obojętnie. Ale jeszcze można mnożyć następne teorie, czy też to są jakieś zjawiska związane z naszą psychiką, z tym, jak postrzegamy jakieś odbicia tej psychiki, ale nie odbicia chorób psychicznych, tylko odbicia pewnej rzeczywistości, której na przykład nie postrzegamy bezpośrednio, a dostrzegamy tylko, że coś tam jest i więcej nie potrafimy o tym powiedzieć. Zresztą warto wspomnieć, że połowa filozofii się tym zajmowała. Czy świat, jaki widzimy, to jest ten świat, który naprawdę jest, czy też jest to tylko odbicie tego świata? Już nie będę wspominał o Platonie, ale przecież warto sobie zdać sprawę, że nasze oko nie wciąga w siebie nic. Fale czy też to, co dociera do naszych oczu, dociera i dalej przesyłany już tylko jest impuls do mózgu. Nasze oko nie wciąga rzeczywistości do mózgu i tam się ona nie pojawia, tylko odbieramy pewne odbicia tej rzeczywistości i później to impulsem prowadzone jest do mózgu. I tutaj filozofowie szaleli dosłownie w historii filozofii. Jaki jest mechanizm powstawania tego obrazu? Dzisiaj oczywiście najbardziej zwycięża ta część, może nie zwycięża, ale bardzo popularna jest ta część, która mówi, że my wszystko widzimy tak, że to, co pobudzone jest w mózgu, to jest w miarę ścisłe odbicie rzeczywistości. Ale tak przecież nie było i wcale nie mamy na to dowodu, że to, co widzimy naszymi oczami, tak naprawdę wygląda. Ale skończmy wykład filozoficzny, bo po pierwsze on nie wszystkich interesuje, a po drugie filozofowie mają w tej chwili nie najlepszą prasę, bo uważani są jednak za takich trochę narwańców, którzy starają się wszystko komplikować. Więc nie komplikujmy. Powiedzmy natomiast o tym, żeTo mnie najbardziej interesuje. Wrócę do tej myśli, że to zjawisko po prostu jest, wydaje się być. Może tak, żeby być ostrożnym do końca, to wydaje się być. Powiem krótko: dla mnie chyba jest, ale jak jest, to fascynujące jest to, że tyle teorii się namnożyło i każda z nich wydaje mi się ciekawa. Może nie każda. Sporo z nich wydaje mi się ciekawych. Co więcej, sporo wydaje mi się przekonujących. A to przecież jest oczywiste, że nie jest tak, że istnieje kilka prawd, bo to typowy błąd logiczny. Prawda to jest prawda i ona jest albo jej nie ma. Oczywiście można próbować budować różne teorie, mówić o tym, że jest wiele prawd. Ja się z tym absolutnie nie zgadzam. Uważam, że prawda to prawda, ale zwróćmy uwagę, że mnogość tych teorii, ich atrakcyjność, co więcej prawdopodobieństwo, że one są prawdziwe, sprawia, że stajemy trochę bezradni, jak podczas całej dzisiejszej audycji. Stajemy troszeczkę bezradni, nie potrafimy powiedzieć, jak jest. Wiemy tylko, że jest. To troszeczkę mi przypomina, pewno będę niepoprawny, znowu do tej filozofii muszę jakoś nawiązać, bo w swoim czasie filozofowie zadali takie pytanie: dlaczego istnieje raczej coś niż nic, skoro nic jest prostsze? To przez daleką analogię można powiedzieć: istnieje to UFO? Istnieje. To znaczy, skoro istnieje, to musi być jakieś wytłumaczenie tego zjawiska. Ale jakie, skoro mamy do dyspozycji aż tyle? Które z nich jest najprostsze, a właściwie nie tyle najprostsze, co najbardziej właściwe? Tylko my nie wiemy, które z nich. To mi się wydaje najbardziej fascynujące. Niektórych ona może denerwować. Sobie zdaję sprawę, że bardzo wielu badaczy, ale też pasjonatów, takich jak nasi dzisiejsi słuchacze, marzy o tym, żeby wreszcie ktoś autorytatywnie powiedział: „Słuchajcie, moi drodzy, UFO to jest to, to i to, i należy do tego podchodzić w taki i w taki sposób. Koniec. Finito. Już wiecie wszystko”. Marzę o takiej sytuacji. W dodatku to i tak nie zmieni faktu, że te wszystkie teorie, którymi zjawisko UFO obrosło i tak będą mi się wydawać atrakcyjne i tak będą stanowiły znakomity materiał na jakieś opowieści SF. Niemniej prawda wtedy byłaby wreszcie poznana. Wreszcie byśmy powiedzieli, wiedzieli co, jak, gdzie, kiedy, z jakiego powodu. To byłaby sytuacja w naszym towarzystwie, w którym tutaj jesteśmy w audycji, tego chyba nie muszę mówić, to byłaby sytuacja super. Wreszcie coś wiemy. My niestety jesteśmy przez cały czas w tej sytuacji, że nie wiemy. Być może ja dorabiam filozofię do kawałka ciała, ale uważam, że z takiej sytuacji, chociaż niekomfortowej, również można czerpać pewne korzyści, pewien stopień zadowolenia. Zauważcie państwo, jak wielu ludzi, interesując się UFO, interesuje się jednocześnie zjawiskami związanymi z tym UFO, a zatem interesuje się współczesną nauką, interesuje się naukami alternatywnymi, zjawiskami, które przeczą tej nauce, interesuje się historią, interesuje się archeologią i tak dalej. Wbrew pozorom, jeśliby nawet podejść do zjawiska UFO w ten sposób, że to są jakieś dziwne historie, nie wiadomo, czy w nie wierzyć, to przecież jakżeż to budujące dla ludzi, którzy się zjawiskiem interesują. Ileż wiedzy oni posiedli. Wszyscy my, interesując się UFO, zmuszeni byliśmy sięgać po tak odległe od siebie dziedziny wiedzy, tak niezwykłe i czasami wręcz jakieś egzotyczne, że ja powiem tak: ilekroć rozmawiam z osobami, które zainteresowane są zjawiskiem UFO, to to jest dla mnie rodzaj pewnej elity. Bo to są ludzie przede wszystkim otwarci, ludzie, którzy mają zdrowe podejście do rzeczywistości. Chcą wiedzieć, nie kwestionują na wejściu czegoś, czyli: „To jest niemożliwe, bo ja tak uważam”. Nie, to są ludzie otwarci, którzy dążą do pewnej prawdy nawet wówczas, kiedy zdają sobie sprawę, że szanse na osiągnięcie tej prawdy są znikome. Ja to tak w tej chwili oceniam, że od roku 75., kiedy w moje łapy trafiła pierwsza książka o UFO, jeszcze w PRL-u, a ja niewiele z niej rozumiałem, bo byłem w takim wieku, że w ogóle się niewiele rozumie, ale jednak udawałem przynajmniej, że ją przeczytałem, a w każdym razie ją dosyć gruntownie przekartkowałem. Od tamtego czasu cały ten temat jest ze mną, jest z bardzo wieloma osobami i nasza wiedza rozszerzyła się, ale nie pogłębiła. Coraz więcej historii do nas dociera, ale tak naprawdę niespecjalnie więcej wiemy. Jedni to uznają za słabość. Ja tego za słabość nie uważam, aczkolwiek mam nadzieję, że kiedyś jakieś rozwiązanie nastąpi. Bardzo bym sobie tego życzył, ale nawet jeśli nie nastąpi za mojego życia czy za państwa życia, czy w ogóle nastąpi bardzo późno, to i tak ja myślę, że ludzie, którzy się tym zjawiskiem interesująTo nie są wariaci, którzy o jakichś pierdołach czytają, słuchają i tak dalej. To są ludzie, którzy czegoś chcą, czegoś się chcą dowiedzieć, coś ich nurtuje. To jest rodzaj pasji, który zawsze bywa budujący i to jest dla mnie, między innymi, w zjawisku UFO bardzo ważne. Jeśli miałbym mówić konkretnie o samym zjawisku UFO, co jest dla mnie ważne, co jest najbardziej interesujące, znowu odpowiedź nie będzie satysfakcjonująca, ale powiem: wszystko. Każdy przejaw, o którym czytam, pod warunkiem, że jest w miarę logicznie uwiązany, umotywowany, jest dla mnie ciekawy, fascynujący. Natomiast nie znoszę takiego żerowania na zjawisku UFO, robienia taniej sensacji z cyklu: ja wam teraz powiem, jak to jest. Takie książki też się zdarzają. Tego rodzaju artykuły się zdarzają. Czasami nawet mają ciekawą argumentację, ale w gruncie rzeczy są rodzajem manipulacji. Tego nie lubię, ale trudno mówić, że w zjawisku UFO tego nie lubię. Tego nie lubię w otoczce, która ze zjawiskiem UFO jest w jakiś sposób ściśle związana. To tyle. Dziękuję.
[02:28:46] - Przedostatnie chyba dzisiaj pytanie z debaty oznaczonej numerkiem 78: czy wreszcie poznamy prawdę? Krakus, prawdopodobnie w zajawce pod newsem na stronie Radia Paranormalium, zadał takie pytanie: czy UFO według panów, czy UFO według ciebie, Marku, chce wytrącić ludzkość z dobrego kierunku rozwoju, czy wręcz przeciwnie? A może to zwierzęta proszą wyższe istoty o to, by człowiek zaoszczędził im piekła na tym świecie, bo też pragną rozwoju i życia wśród swoich?
[02:29:26] - Ależ wszystko to są bardzo ciekawe koncepcje, z którymi nie podejmuję się polemizować. Być może jest tak, już coś tu się przewijało, jakiś cień tego rodzaju sugestii pojawiał się, że być może rzeczywiście tak jest, że UFO, a właściwie załoganci UFO, kimkolwiek są, a może UFO nie ma załogantów. Może to jest w ogóle jakiś rodzaj aktywności, w przypadku którego o żadnych załogantach nie ma mowy. Może to w ogóle inną naturę ma. W każdym razie UFO, czy też istoty związane z UFO, jakkolwiek będziemy do tego podchodzić, być może rzeczywiście w jakiś sposób chcą wpłynąć na ludzkość, ale myślę, że tu uprawnione są obie możliwe teorie logiczne. Logicznie podchodząc do tego, zarówno taka, że to UFO próbuje nas wytrącić z właściwej ścieżki rozwoju, jak i dokładnie odwrotna, czyli usiłuje nas na właściwą ścieżkę rozwoju wprowadzić. A jeśli byśmy chcieli cały dyskurs skomplikować, to moglibyśmy powiedzieć: UFO być może stara się wprowadzić nas na właściwą ścieżkę rozwoju, ale według siebie. Może według nas, z naszego punktu widzenia ta ścieżka powinna być zupełnie inna. Wtedy znowu dochodzimy do pierwszego punktu, czyli właściwie to UFO wytrąca nas z właściwej ścieżki. I tak możemy się pojęciami bawić. Jak jest? Nie podejmuję się odpowiedzi na to pytanie. To zresztą fraza często powtarzana przeze mnie dzisiaj, ale ciężko jest odpowiedzieć na takie pytanie. Można mówić o swoich głębokich przekonaniach. I tu zastanawiam się. Dobrze, mogę powiedzieć. Wydaje mi się, że raczej UFO, czy też to, co rozumiemy pod zjawiskiem UFO, raczej przyjmuję, to znowu będzie taki wybieg, ale jest raczej neutralnym obserwatorem, a wszystkie pozytywne i negatywne zjawiska, które się z tym wiążą, wynikają z nas, z naszej aktywności, z naszej działalności, a nie z działalności UFO. Takie mam wrażenie. Być może mylne. Naprawdę nie mam monopolu, ale bardzo często mam takie przeświadczenie, że UFO jest takim, trudno mówić bezosobowym, ale chłodnym obserwatorem, który po prostu z notatnikiem sobie notuje: „Aha, to teraz jest taki etap rozwoju ludzkości. To robią, tamto robią”. Myślę, że to jest próba przeze mnie opisu zjawiska, jakim jest UFO. Tak bym do tego podchodził. To wydaje mi się prawda o UFO. Więc odpowiadając: nie, raczej nie uważam, że to są jakieś działania mające nas z czegokolwiek wytrącić. Aczkolwiek przyznam, znowu będę niepoprawny, że z punktu widzenia opowiadania historii to taka historia pod tytułem: UFO coś z nami robią, żeby nam coś zmienić, jest ciekawsza, narracyjnie jest ciekawsza, bo wiadomo, że jak coś robią wokół naszej cywilizacji, to może robią dobrze, może robią źle, ale w każdym razie gmerają, a jak gmerają, to w jakiś sposób manipulują, a jak manipulują, to czego oni chcą? Chcą nam dobrze zrobić, czy może chcą nam źle zrobić? I tak dalej. To jest znacznie, z punktu widzenia opowiadania historii, z punktu widzenia narracji ciekawsze niż moje stwierdzenie, że oni sobie takPo prostu to obserwują. Da się oczywiście i z tego ułożyć ciekawą historię, ale nie tak ciekawą, przynajmniej z mojego punktu widzenia, jak te dwie pierwsze. To chyba tyle. Chyba że o czymś zapomniałem. Już odpowiedzi.
[02:33:37] - I teraz przechodzimy już do ostatniego chyba dzisiaj pytania w dzisiejszej debacie ufologicznej, w dzisiejszych pytaniach niezadanych. Powiem szczerze, że gdy zobaczyłem pytanie nadesłane przez użytkownika Thomas Anders, to złapałem się za głowę i jęknąłem: „O mój Boże, znowu ta neotransmisja. Ciągle wszyscy pytają o tą neotransmisję”. Neotransmisja, neotransmisja, neotransmisja i tak w kółko. Neotransmisja. Thomas Anders pisze: „Co sądzisz Marku o teorii neotransmisji, teorii próżni i zaginięciach ludzi w czasie i przestrzeni?”. Ja wiem, że to nie do tego Marka jest skierowane pytanie, ale jako że ja też jestem Marek, to pozwolę sobie zacząć. Szukałem teraz, w trakcie tej debaty ufologicznej, jakichś źródeł mówiących o neotransmisji i trafiłem na temat bardzo stary, sprzed sześciu już ponad lat, na forum paranormalne.pl, na którym kiedyś moderowałem, swoją drogą. I tutaj użytkownik pisze tak, powołuje: „Jedyne co znalazłem to”, cytat, „pod koniec lat 80. odkryto zasadę neotransmisji”. Tu można wcisnąć pytanie: kto odkrył, kiedy, jak, gdzie, w jakich okolicznościach? „Która wyjaśniła wiele zjawisk paranormalnych: telepatię, materializację i tym podobne. Umożliwia ona także przenikanie do innych światów oraz leczenie wszelkich chorób ciała i duszy. Ślepi odzyskiwali wzrok, paralitycy chodzili, nowotwory znikały. Teoria neotransmisji zakłada istnienie tak zwanego punktu zero, centrum wszystkiego w rodzaju Boga, ale nie rozumianego w sensie religijnym. Ma to być miejsce, do którego trafia wszelka informacja i z którego wychodzą rozkazy organizujące materię we wszechświecie. Punkt zero ciągle się uczy. Tak jak on stworzył człowieka, tak człowiek w pewnym sensie tworzy jego, przekazując mu swoje doświadczenia”. Marku, jak odniósłbyś się do tak zdefiniowanej teorii neotransmisji?
[02:35:57] - Ja nie wiem, jak bym się odniósł. Mogę powiedzieć, że czytamy te same źródła, ale mnie jeszcze zainteresowało, tylko nie wiem, czy to na tym samym forum, ale gdzieś jeszcze znalazłem taką informację.
[02:36:13] - Nawet przepraszam, że wchodzę w słowo teraz. Nawet przewinęło mi się przez myśl, że to w sumie neotransmisja to jest coś, co jest wykorzystywane w podobny sposób co fizyka kwantowa przez niektórych.
[02:36:27] - Tak, dokładnie. A w dodatku da się ją jeszcze powiązać, jak się bardzo wysilimy, z polami morfogenetycznymi Sheldrake'a. Dokładnie, można to spokojnie zrobić. To jest jakaś kolejna mutacja, ale nie to mnie zainteresowało w tych nielicznych źródłach, które są w internecie, przynajmniej w polskim, ale szukałem też trochę w angielskich internetach i też jest tam tak, powiedzmy skromnie, albo nie potrafiłem znaleźć. Zawsze się trzeba zaasekurować, więc się zaasekuruję, ale w każdym bądź razie znalazłem taką informację, że jeszcze kilka lat temu na ten temat były dziesiątki stron. Proszę zobaczyć, jaki fajny klimat się robi. Czyli ktoś znowu zadziałał, znowu wyciął te strony i teraz jesteśmy skazani na jakieś szczątkowe informacje. A przecież były tysiące, przesadzam, było bardzo dużo stron na ten temat. Ale gdzie są te strony? Nie ma tych stron. Czyli znowu jakiś spisek był potężny.
[02:37:29] - Pewnie te strony są w darknecie tak zwanym.
[02:37:32] - Tak, na pewno są.
[02:37:34] - Gdzieś właśnie czytałem kiedyś, jak wchodziłem w temat tych torów i różnych innych darknetowych wątków, przeczytałem taką niezbyt chyba wiarygodną informację, że na jedną stronę w normalnym, codziennym internecie przypada kilkadziesiąt dokumentów w darkwebie.
[02:37:58] - O, i to jest mroczne dopiero. Jakie ciekawe. I teraz wszyscy rzucą się do darknetu i będą tam buszować. Kpię sobie, bo to tak jest troszeczkę z tymi nowymi. Znaczy, jak się wgryźć w tę neotransmisję, no cóż, to jest po prostu innymi słowami opisane coś, co było już opisane przynajmniej kilka razy. To przenikanie, że każdy atom na naszej planecie, przenika przez niego jakaś tam energia, specjalnie podkreślam słowo jakaś, bo my jej właściwie nie potrafimy zmierzyć. Co więcej, mamy głębokie przekonanie, że jest i to jest wszystko na ten temat. To jest stosunkowo niewiele, ale załóżmy, że rzeczywiście nie potrafimy tego mierzyć, ale coś tam jest i każda cząsteczka na naszej planecie może te fale odebrać i w związku z tym całą kulę ziemską przenika niezmierzona wprost liczba tych fal. A co więcej, każda z tych fal niesie ze sobą jakąś instrukcję i jest to instrukcja z tego punktu zerowego. Ja powiem tak: okej, przyzwyczajony jestem do najrozmaitszych koncepcjiMoże w tej chwili trochę złośliwie przedstawiłem teorię neotransmisji. Być może ktoś mi zarzuci, że jej po prostu nie rozumiem. Okej, może jej nie rozumiem albo nie rozumiem jej na tyle głęboko, jak by należało. Ale już sam fakt, że nie mam się gdzie dowiedzieć za bardzo o tym zjawisku sprawia, że mogę mieć do niego taki stosunek, a nie inny. Jeśli coś więcej się pojawi, to ja bardzo chętnie. Jeszcze w tym pytaniu było też napomknięcie o teorii próżni. To jest związane z nazwiskiem Giennadija Iwanowicza Szypowa i w jakiś sposób przypomina, jest kolejną wariacją, bo znowu mamy do czynienia z punktem centralnym, który, o ile dobrze sobie kojarzę, a jednocześnie z poziomami energii. Jeżeli dobrze pamiętam, jest tych poziomów energii siedem i ta teoria próżni zakłada, że istnieje tak zwane absolutne nic. Później coś, co określa mianem pierwotnego pola wirowania, a w nawiasie często się podaje przy tym punkcie, że to jest świadomość. Dalej jest próżnia, później mamy plazmę, czyli cząsteczki uładunkowione. W każdym razie mówi się o tym. Tu jest w nawiasie w źródle napisane, że to są cząsteczki elementarne. Żeby nie było tak prosto. Dalej mamy gaz, ciecz i ciała stałe. I takie podkreślenie, że o ile kilka z nich wydaje się nam być znajomych, czyli ciała stałe, ciecze, gazy, plazma, próżnia, to już te pozostałe, czyli pierwotne pole wirowania albo absolutne nic, to już nie do końca coś na ten temat wiemy. O tych ostatnich możemy wyczytać w podręcznikach fizyki. A to, co jest poza tym niewymienione, to ten rosyjski uczony twierdzi, że tam jest źródło w polu świadomości na przykład. Ono jest odpowiedzialne za wszelkie zjawiska, na przykład parapsychologiczne, które następują, które mamy okazję obserwować. Zauważcie państwo, że to jest znowu gdzieś zbliżone do tej pierwszej teorii, o której mówiliśmy. Jakbym miał szukać analogii, troszeczkę to przypomina mi średniowiecze i kiedy mnożono byty ponad miarę, aż się pojawił Ockham i powiedział o tym, żeby tych bytów ponad miarę nie mnożyć. Jeżeli coś się da wytłumaczyć prościej, to nie należy tego komplikować i tłumaczyć to w sposób, czyli wymyślać, że są anioły, podanioły, nadanioły, śródanioły i tak dalej. Oczywiście brzytwa Ockhama to nie jest dobre narzędzie tak do końca, bo ono rzeczywiście w pewien sposób racjonalizuje nasze podejście do rzeczywistości. Ale gdyby ją konsekwentnie stosować, to szereg odkryć naukowych z ostatniego czasu, dotyczących chociażby wspomnianej już dzisiaj fizyki kwantowej i pewnych zjawisk, które dotyczą cząstek elementarnych, w ogóle nie miałoby miejsca, bo gdyby przyjąć zasadę brzytwy Ockhama, coś takiego nie powinno mieć miejsca. To bzdury są jakieś. Tymczasem dochodzimy do wniosku, że coś tam się jednak dzieje. Czyli z brzytwą Ockhama też nie należy przesadzać, ale też trzeba pamiętać, że w ogóle ona istnieje. Jest pewnym sposobem podejścia do tego, jak postrzegamy rzeczywistość i to, że my naszą rzeczywistość wytłumaczymy istnieniem siedmiu różnych poziomów, planów rzeczywistości, to jeszcze wcale nie znaczy, że zbliżyliśmy się do prawdy, bo przyjdzie ktoś inny, powie, że tych planów nie jest siedem, tylko dziewięć. A przyjdzie ktoś jeszcze i powie, że tak naprawdę nie ma żadnych planów, jest tylko ten punkt centralny i tak dalej. To tyle tytułem krytyki. Być może jest to krytyka człowieka, który nie do końca zgłębił te teorie i zna je tylko tak po łebkach, jak ktoś by podsumował. Zgadzam się, że tak może być i że po prostu to jest wypowiedź profana w tej chwili. Ale też podkreślę, daleki jestem od tego, chociaż to przed chwilą robiłem, ale daleki jestem od tego, żeby zupełnie wykluczyć, że coś takiego istnieje i że należałoby to badać. Badać zawsze należy i zawsze należy mieć podejście otwarte. Jeśli ja nawet się dzisiaj wyzłośliwiam nad tym, to jeśli ktoś przedstawi mi więcej informacji na ten temat, to ja bardzo chętnie się z tym zapoznam. Co prawda albo dojdę do wniosku, że to jest tylko rozszerzenie stanu niewiedzy i rozszerzenie jakiegoś dziwnego postrzegania rzeczywistości, albo też dojdę do wniosku, że jest to ciekawe. To oczywiście różnie może być. Te informacje, o których mówimy, to są informacje szczątkowe. Za mało, żebym potrafił wypowiedzieć się w miarę wiarygodnie. Więc zdaję sobie sprawę, że mówiąc zarówno o tymO tej teorii próżni, jak i o tej drugiej teorii, czyli neotransmisji. Zdaję sobie sprawę, że część osób w tej chwili zżyma się na mnie, mówiąc, że jestem profanem. Przyznaję im rację, ale chętnie się czegoś na ten temat dowiem. Wówczas profanem być może przestanę być. Tam było jeszcze pytanie o zaginięcie w czasie i przestrzeni, o ile dobrze pamiętam.
[02:45:46] - Zaginięcia ludzi w czasie i przestrzeni.
[02:45:49] - To są ciekawe zjawiska, które znajdują w dodatku potwierdzenie w bardzo wielu doniesieniach. Nie mówię, że znajdują potwierdzenie w ogóle, ale w doniesieniach się pojawiają. W różnych zjawiskach typu samoloty lądujące na lotniskach po wielu latach albo całe oddziały ginące gdzieś tam i pojawiające się albo ginące na stałe bez wyjaśnienia, bez możliwości dojścia, co się tak naprawdę stało. Opowieści o ludziach przenoszących się z lat 30. Już nie pamiętam dokładnie tych historii, ale przenoszących się o kilkadziesiąt lat do przodu, co często się dla nich źle kończyło i tak dalej. To jest ten gatunek zjawisk, który zapewne da się powiązać z historiami, z doniesieniami o UFO, i to bez specjalnego napinania się, bez specjalnego męczenia się w tym zakresie. Kiedy się analizuje te opowieści, te doniesienia, to człowiek ma takie, zdaję sobie sprawę, że to, co powiem za chwilę, jest dosyć wątłe, mam takie głębokie przeczucia, że te zjawiska UFO i tych przenosin czy zagubień w czasie, czy przestrzeni mogą być ze sobą powiązane, że to może być na przykład skutek oddziaływań pewnego rodzaju związanych z UFO. Ale zdaję sobie też sprawę, że nawet jak to wypowiadam w tej chwili, to jesteśmy na takim poziomie abstrakcji, że to jest mało konkretne. Aczkolwiek jak się zacznie wyszukiwać doniesień o tych zaginięciach, to już samo to może być bardzo zajmujące i bardzo ekscytujące, jeśli się te wszystkie doniesienia chce wyszukać. Przypomnę tylko, że one również się wiążą z takimi doniesieniami o eksperymentach na Ziemi, o próbach właśnie przenosin dokonywanych podobno przez amerykańskich naukowców, bo któż by inny mógł dokonywać takich eksperymentów? Więc to amerykańscy naukowcy oczywiście. Podobno próbowali się przenosić w czasie. Podobno próbowali się przenosić w przestrzeni. O ile dobrze pamiętam, to wiązało się to z takim projektem Pegazus. Chyba mnie pamięć nie zwodzi. W każdym razie próbowano coś takiego robić. To się raz lepiej, raz gorzej kończyło. Być może jest to ślad jakiejś technologii, być może ślad jakiegoś odkrycia. Być może jest to jakoś z UFO związane. Być może komuś się ten pomysł narodził właśnie dlatego, że obserwował zachowanie UFO. Nie wiem. To oczywiście jest tak zwana wielka niewiadoma, ale oczywiście zjawisko bardzo ciekawe i myślę, że na równi ciekawe jak samo zjawisko UFO. Już same te zniknięcia, jakby je dobrze prześledzić, wydają się fascynujące. Dziękuję.
[02:49:10] - I tak już na sam koniec dzisiejszej audycji pojawiło się pytanie od użytkownika Mati Majster na czacie Radia Paranormalium: czy istnieją jakieś przesłanki, że w najbliższych latach nastąpi przełom? Oczywiście w tematyce UFO. Czy patrząc na sprawę chłodnym okiem, opowieści o tym, że żyjemy w czasach wielkich zmian, są rzeczeniową paplaniną, a na konkrety nie powinniśmy się raczej nastawiać. Jak sądzisz, Marku?
[02:49:41] - I tu znowu trzeba oddzielić światło od ciemności, a konkretnie oddzielić to, czego bym sobie życzył i czego bym chciał od tego, co jednak ta racjonalna część mojego umysłu mi podpowiada. Otóż ja bardzo bym chciał, żeby tak się właśnie stało, że nagle albo może nie nagle, w każdym razie ktoś wreszcie rozsądny stanie i powie: „Ja wiem i wam teraz powiem, jak jest, a w dodatku przedstawię dowody i to dowody twarde, niepodważalne. Takie, choćbyście się bardzo starali, to mnie nie zagniecie”. A będzie to jakiś przedstawiciel jakiegoś rządu, jakiejś administracji, w ogóle ktoś, komu teoretycznie moglibyśmy zaufać. Chociaż zawsze trzeba pamiętać o projekcie Blue Beam i różnych takich knowaniach, więc kto wie, jaki to byłby ślad. Ale mam też przekonanie, że takiego poczucia, że żyjemy w czasach niezwykłych, to zażywało już kilka pokoleń. Otóż ja pamiętam bardzo wyraźnie całą taką teorię ułożoną w latach 70., że film „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” miał być podobno wielkim przygotowaniem ludzkości, bo wiadomo było, że połowa świata go obejrzy, wielkim przygotowaniem ludzkości na kontakt z UFO. Co więcej, różni ludzie, którzy śledzili naszą rzeczywistość, mówili, że w swoim czasie prezydent Jimmy Carter w drugiej połowie lat 70., ale tak bardziej na początku tej drugiej połowy, nie pamiętam, który rok dokładnie, miał wygłosić bardzo ważne oświadczenie w telewizji i wszyscy się tak nastawiali. To miało być absolutnie niesamowite i absolutnie bardzo ważne.O tyle jest to interesujące, że akurat tę relację miałem z pierwszej ręki od pewnego native speakera, który pracował w Polsce. Mówił mi o tym, jaka atmosfera tej zapowiedzi towarzyszyła w Stanach Zjednoczonych. Później się to rozmyło. Później nagle, kiedy to przemówienie, to orędzie, czy jakkolwiek to nazwiemy, Jimmy Cartera miało mieć miejsce, to tak jak czasami w polskiej telewizji robiono: „To nie było takie ważne”. Odwołano to. Oczywiście natychmiast ukuto teorię, że coś się nie udało, że było przygotowanie, czyli film ukręcono, żeby ludzkość miała mniejszy szok. Później miało być oświadczenie Jimmy Cartera, ale się nie dogadali, coś tam pękło, nie udało się i w związku z tym skończyły się czasy niezwykłe. Tego rodzaju czasy niezwykłe zdarzały się podobno od lat 70. przynajmniej jeszcze ze dwa razy. Tak mówią niektóre osoby, które śledzą te rzeczy, te ewentualne doniesienia i za każdym razem to spalało na panewce. Ja się zastanawiam, czy to jest myślenie życzeniowe takie, że bardzo byśmy chcieli, w związku z czym każdy przejaw, jakiekolwiek drgnienie gdzieś tam w jednej, czy w drugiej, czy w dziesiątej administracji zaczynamy postrzegać jako przejaw tego, że już niedługo nam powiedzą. Ja przypomnę, że to powoływanie się na to, że z kolei Reagan mówił o tym, i tak dalej, że kilka innych osobistości się na ten temat wypowiadało. Nie do końca jestem przekonany, czy o to akurat chodziło. Czy to, co oni mówili, naprawdę dotyczyło tak do końca tego, co chcielibyśmy usłyszeć? Nie wiem. Być może tak, być może nie. Nie chcę tego rozstrzygać. W każdym razie jestem ostrożny z tymi czasami, kiedy nam to wszystko ogłoszą. Bardzo bym chciał, tak, podkreślam, bardzo bym chciał, ale obawiam się, że takich twardych przesłanek nie widzę. Właściwie dlaczego akurat mieliby to ogłosić teraz? Cóż takiego wielkiego się właściwie dzieje? Na progu czego jesteśmy? Być może się mylę, być może patrzę za słabo i być może nie dostrzegam pewnych zjawisk. Daj Boże, to wtedy się dowiemy. To tyle mógłbym odpowiedzieć. Ja bym bardzo chciał w każdym razie.
[02:54:14] - I to było ostatnie pytanie i ostatnia odpowiedź w dzisiejszej debacie ufologicznej online, podczas której wraz z Markiem Szelkowskim poszukiwaliśmy odpowiedzi na pytania niezadane, czyli na takie pytania, które jeszcze nie doczekały się odpowiedzi, a które padły podczas poprzednich debat ufologicznych, czy też miały paść. Były też pytania nadesłane przez was, między innymi dzisiaj od słuchaczy Radia Paranormalium. Naszym odpowiadającym na dzisiejsze pytania był oczywiście Marek Szelkowski, pisarz science fiction, publicysta, współpracownik „Niesłego Świata” i współgospodarz audycji „Bibliotekarium”. Dzięki jeszcze raz, Marku.
[02:55:00] - Ja też dziękuję. Dziękuję tobie, Marku. Dziękuję wszystkim słuchaczom za cierpliwość i znoszenie mojego gadulstwa oraz może czasami nietrafionych argumentów. Dziękuję za ciekawe pytania. One pewno ze mną zostaną, bo część z nich była na tyle inspirująca, że sobie je skrzętnie wynotowałem i pewno jeszcze ich śladem gdzieś tam podążę. W ogóle dziękuję za taki intelektualny ferment, za to, że jesteście państwo, że się tym interesujecie, bo to takie niby oczywiste, że UFO jest interesujące, ale widocznie nie dla wszystkich jest interesujące. I ja się cieszę, że mam kontakt z ludźmi, którzy mają otwarte umysły, którzy chcą się czegoś dowiedzieć, chociaż nie mają gwarancji na to, że to, czego się dowiedzą, akurat zaspokoi czy też wyjaśni im wszystko, a może zburzy ich świat, ich teorię świata. Ważne jest to, że są otwarci, że chcą takiego fermentu. To, uważam, jest pobudzające i dla mnie bardzo optymistyczne. Jeszcze raz za to bardzo serdecznie dziękuję. Tak jak Marek powiedział, zapraszam wszystkich na audycję „Bibliotekarium”, gdzie z Wiktorem Żwikiewiczem rozmawiamy o różnych książkach. Czasami zapraszamy gości, znanych pisarzy, czasami się spieramy, a czasami opowiadamy różne dziwne historie, równie dziwne jak te dzisiaj. Oczywiście zapraszam wszystkie osoby, które kiedykolwiek odważyły się cokolwiek napisać, co można by nazwać opowiadaniem, literaturą, prozą, do wzięcia udziału w warsztatach „Bibliotekarium” w audycji „ABW”, gdzie nasz dzielny Marek Ivellios czyta opowiadania. Czyta opowiadania niezwykle ciekawe. Opowiadania, które być może nie ujrzałyby światła dziennego, bo za mało mamy periodyków, w których drukuje się prozę. A dzięki Ivelliosowi, dzięki tej audycji można ich posłuchać. Można poznać ciekawych autorów, którzy piszą bardzo często rzeczy niesamowite. Ja jestem sam zdziwiony, że tyle ciekawych wątków literackich pojawia się w naszych audycjach. Sam jestem zaskoczony. Nie przypuszczałem, kiedy pod koniec września, na początku października z audycją „ABW” startowaliśmy, że będzie aż tak ciekawie. Zapraszam tych, których audycja „ABW” ominęła do sięgnięcia na YouTube. Tam jeśli się wpisze „Podpalacze nieba” YouTube, to znajdziecie państwo w tej chwili dwa numery dwumiesięcznika, w których znajdziecie państwo łącznie już w tej chwili prawie 15 godzin opowiadań czytanych przez Marka Ivelliosa. W połowie kwietnia będzie kolejny, trzeci numer. No cóżJest niezwykle ciekawie z państwem się spotykać zarówno w audycjach, które wymieniłem wcześniej, czyli w „Bibliotekarium” czy w „ABW”, jak i w debatach ufologicznych. Mam takie poczucie, że spotykają się tu po jednej i drugiej stronie mikrofonu ludzie, którzy chcą się czegoś o naszej rzeczywistości dowiedzieć. To dla mnie jest bardzo budujące i jeszcze raz za to państwu bardzo serdecznie dziękuję.
[02:58:33] - Dziękujemy Marku. To był Marek Żalkowski. Raz jeszcze zapraszamy na „Bibliotekarium”. W najbliższy piątek będzie akurat wydanie na żywo o godzinie 20:00. A to była debata ufologiczna online „Pytania niezadane” z Markiem Żalkowskim. Audycję jak zawsze obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”. Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnej debacie już za tydzień. Temat jak zwykle podamy na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na naszych profilach w mediach społecznościowych. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02. 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08. 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl. Radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[03:00:04] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. No tylko że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[03:00:15] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[03:00:39] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. No tylko że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[03:00:51] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[03:01:39] - Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia, że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[03:01:51] - Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu www.paranormalium.pl Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl