[01:07] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Z lekkim poślizgiem, ale jednak, rozpoczynamy kolejną debatę ufologiczną online, w której dziś będziemy dyskutować o masowych obserwacjach UFO nad Polską. Nie wiem, czy to kwestia przypadku, ale dosłownie parę sekund przed wejściem na antenę urwało nam połączenie z jednym z naszych dyskutantów, z Damianem Trelą. Witaj, Damianie. Czy się słyszymy?
[01:33] - Tak, już teraz się słyszymy. Witam serdecznie. Rozumiem, że jesteśmy na antenie już?
[01:37] - Tak, jesteśmy już na antenie. Słuchacze już wiedzą, że jednym z naszych dzisiejszych gości jest Damian Trela, ufolog z Dolnego Śląska. Dołączy do nas w trakcie audycji także ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej, Arkadiusz Kocik. Audycję od strony technicznej jak zawsze obsługuje Marek Sęk Ivellios, a prowadzącym dyskusję jak zawsze jest człowiek, bez którego debat ufologicznych na pewno by nie było, czyli Piotr Cielebiaś, zastępca redaktora naczelnego „Nieznanego Świata”. Dobry wieczór, Piotrze.
[02:11] - Dobry wieczór wszystkim. Witam was, panowie, na antenie. Miło mi, Damianie, że znowu z nami jesteś, bo dzisiaj mamy temat moim zdaniem bardzo ważny. Rzadko się zdarza, bowiem, że zjawisko UFO występuje w takiej formie podczas takiej manifestacji, która jest widziana przez wiele osób. Ale kiedy się przyjrzymy polskiej ufologii, to okaże się, że tak naprawdę mamy do czynienia z wieloma sprawami, kiedy ten obiekt był widziany przez dziesiątki, a czasami może nawet więcej ludzi. Dzisiaj będziemy mówić o przypadkach masowych obserwacji UFO nad Polską. Nim to się stanie, prosimy jeszcze Ivelliosa, aby przypomniał kontakty do naszego radia dla ludzi, którzy chcieliby w ten czy inny sposób się z nami skontaktować albo przekazać swoje relacje.
[03:05] - A więc kontakty do Radia Paranormalium. Co prawda linię telefoniczną będziemy otwierać jak zawsze około godziny 21. Może troszkę wcześniej, może troszkę później, ale mniej więcej w tych okolicach czasowych. Numery telefonów do Radia Paranormalium warto zapisać sobie już teraz. Stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 624 193. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Cały czas oczywiście też jest czynne nasze Gadu-Gadu, numer 36 08 80 02. Jeżeli ktoś nie posiada Gadu-Gadu, czy to w komputerze, czy to w smartfonie, to może także pisać przez widget Gadu-Gadu umieszczony na naszej stronie internetowej. Jesteśmy też na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. Przy okazji zachęcamy do polubienia fanpage'a tego czasopisma, a jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i oczywiście, a może przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[04:35] - Tak, jeżeli ktoś zechciałby się z nami skontaktować, to za jakiś czas będziemy otwierać linię. Ale dzisiaj pomówimy o bardzo ciekawym zjawisku, bo okazuje się, że jeżeli przypatrzymy się obserwacjom UFO, to okaże się, że większość z nich w jakiś sposób miała miejsce na odludziach. W miejscach, gdzie świadków było mniej, gdzie tego nikt nie musiał zauważyć. Rzeczywiście nie jest to reguła. My znamy, Damianie, historie, kiedy obiekty czasami lądowały wokół chociażby blokowisk, instytucji państwowych. Mówię tutaj między innymi o tym przypadku, który doskonale przypomniał nam ostatnio Arek Gniazda. O tych wydarzeniach spod Warszawy, kiedy dziwny obiekt pojawił się w pobliżu szpitala pod Warszawą. Ale większość obserwacji UFO jakimś dziwnym trafem ma miejsce w takich okolicach, gdzie świadków jest mało. Sceptycy często powtarzają: „Jak to jest możliwe, że skoro pojawiają się tutaj obiekty z innego świata — już nie dociekajmy skąd, czy to inny wymiar, czy inna planeta — to dlaczego one są widoczne tylko dla kierowców jadących samotnie po autostradzie czy dla grzybiarzy, którzy chodząc po lesie, napotykają na dziwne obiekty albo istoty?”. Jest to rzeczywiście interesujące, aleKiedy popatrzymy na historię polskiej ufologii, to się okaże, że takich obserwacji masowych, powinniśmy wprowadzić pewien podział na obserwacje grupowe i masowe. Tutaj chyba różnica nasuwa się sama z siebie. Grupowe to te, kiedy te obiekty widziało więcej niż dwie osoby. Natomiast obserwacje masowe to te, gdzie świadków liczono w dziesiątkach. W historii polskiej ufologii mieliśmy takie przypadki, kiedy świadków było naprawdę dużo. Oczywiście musimy pamiętać o tym, że obserwatorzy UFO nie zawsze chętnie się zgłaszają i pewnie tych przypadków, kiedy były to obserwacje grupowe, kiedy obiekt czy istoty widziało więcej niż parę osób, było tak naprawdę więcej. Ale te obserwacje masowe naprawdę działają na wyobraźnię. Mamy do czynienia z przypadkami głównie z okresu PRL-u, ale też kilka takich wydarzeń miało już miejsce po 1989 roku. Co prawda ostatnio obserwacje masowe jakoś tak ograniczyły się, jeżeli chodzi o ich występowanie, ale nadal mamy wydarzenia, które pozwalają nam mówić o przypadkach tych grupowych obserwacji. Pamiętacie może, że parę lat temu opisywaliśmy na infrze, a z drugiej strony analogicznie podobną falę obserwacji opisywał Arek Gniazda. To był marzec 2011 roku, kiedy w zasadzie pod Krakowem i pod Rzeszowem w jednym czasie miały miejsce manifestacje dziwnych obiektów w kształcie latających dysków. I to możemy też uznać w pewnym sensie za obserwację masową, bo tych świadków tam było naprawdę dużo. Ostatecznie nie wiemy ilu. Ta sprawa się troszeczkę rozpłynęła po latach, ale jeżeli wrócimy do tych spraw z lat 70. czy 80., odkryjemy, że wtedy świadków mogły być dziesiątki, a co najmniej chyba w dwóch przypadkach nawet setki. Dlaczego o tych sprawach jest tak cicho? Dlaczego nie mówi się o tych przypadkach, kiedy UFO było widoczne dla bardzo wielu osób? To wciąż jest zagadka. W annalach światowej ufologii takich spraw, kiedy obserwatorów było więcej, jest oczywiście dużo. Pierwszym, który przychodzi na myśl z brzegu, jest słynna bitwa o Los Angeles czy wydarzenie z Phoenix. Ale kiedy przyjrzymy się głębiej, kiedy wejdziemy w te wydarzenia z Rosji, z Włoszech, z Ameryki Południowej, okaże się, że UFO tak naprawdę bywają widoczne dla wielu osób. Nie jest to nic rzadkiego, ale jakoś tak to wszystko się rozbija, nie wiadomo dlaczego i rozchodzi się w próżni. Damianie, jak ty patrzysz na ten problem masowych obserwacji UFO? Niektórzy mogą powiedzieć, że chodzi nam o te przypadki, kiedy powiedzmy NOLe lądowały symbolicznie przed Białym Domem albo pokazywały się w jego sąsiedztwie, bo przecież takie przypadki też miały miejsce. Ale masowe obserwacje UFO to temat równie trudny, co kontrowersyjny, prawda? Okazuje się, że mimo że często wiemy na ich temat dość dużo, to one jakoś tak w dziwny sposób, może nie umyślnie, ale są pominięte w tej mainstreamowej ufologii. Więcej mówimy o przypadkach, kiedy świadków było mniej niż o tych przypadkach, kiedy obiekt UFO widziany był na znacznej części terytorium naszego kraju. Damianie, jak podchodzisz do tego rodzaju przypadków?
[09:58] - Ja traktuję dosyć poważnie tego typu przypadki. W polskiej ufologii może nie było ich tak wiele jak gdzieś w innych rejonach świata, ale mamy takie zdarzenia udokumentowane. Dzisiaj będziemy o niektórych z nich dyskutować. Dla mnie one są interesujące, bo pokazują sferę fizyczną tego zjawiska, gdyż tutaj możemy mówić o obserwacjach jakichś niezidentyfikowanych obiektów latających, które fizycznie się zamanifestowały gdzieś w przestrzeni powietrznej i były obserwowane przez dziesiątki, setki, a nawet i tysiące ludzi. Także mamy konkretne dowody w postaci relacji. Często bywało tak w przypadku polskich relacji, że tego typu przypadki tonęły w prasie i były tłumaczone na zasadzie jakichś przelotów satelitów, spalających się bolidów i tego typu interpretacje gdzieś padały z ust astronomów, gdy dziennikarze zbierali takie relacje na gorąco i oczekiwali jakiejś opinii na szybkiego. I zwykle takie sprawy były bagatelizowane. One gdzieś tam też się dalej nie przedzierały do ufologów, więc być może mamy mało tego typu relacji w Polsce, ale jest kilka takich, które zostały bardzo dokładnie, rzetelnie udokumentowane i często tego typu interpretacje nie są wystarczające. Szczególnie jeśli mówimy o takich zdarzeniach, o których będziemy mówić dzisiaj, czyli o 5 listopada 1990 roku, kiedy olbrzymia eskadra obiektów przeleciała, nie tylko zresztą nad Polską. I tego typu interpretacje, jak właśnie spalające się na przykład fragmenty rakiet, fragmenty satelit radzieckich, padały wtedy w prasie lokalnej. Tak więc dla mnie jest to szczególna kategoria spotkań z UFO. Na pewno oczywiście bliskie spotkania są interesujące, intrygujące, ale te masowe obserwacje też wnoszą coś do polskiej ufologii.
[12:10] - Dzięki. Marku, czy mamy już na linii Arka?
[12:15] - Właśnie próbujemy się z Arkiem połączyć. Nawiązujemy próbę połączenia.
[12:21] - Poczekamy na niego minutkę.
[12:24] - Chyba właśnie się połączyliśmy. Halo, halo, Arku, czy się słyszymy? Halo, halo, Arku? Chyba jeszcze nie, ale spróbujemy zaraz się połączyć. Piotrze?
[12:39] - Mam nadzieję, że zaraz będziemy. Te masowe obserwacje UFO, chociaż oczywiście nie jest to coś, co się zdarza codziennie, jest bardzo godne uwagi, bo jak powiedziałeś, Damianie, to nam zwraca uwagę na pewien fakt. My często mówimy w naszych audycjach, że obiekty UFO są wytworem jakiegoś systemu, który działa na pograniczne pola naszej psychologii i związany jest blisko z naszą świadomością. Ale tu mamy do czynienia ze zdarzeniami, które raczej nie mogły być wytworem tego systemu, tylko były to realne obiekty materialne, które zamanifestowały się w sposób widoczny dla często dziesiątków świadków. Jest to bardzo interesujące. Czekamy cały czas na Arka Kocika, bo mamy dla niego całkiem świeże doniesienie z jego obszaru. Arku, czy cię słyszymy?
[13:38] - Tak, ja słyszę was bardzo dobrze.
[13:40] - Cześć Arku, dobrze, że cię słyszymy. I nim przejdziemy do pierwszego pytania związanego z manifestacjami masowymi UFO nad Polską, to muszę ci powiedzieć, że dzisiaj, w zasadzie kilkadziesiąt minut temu, jeżeli się nie mylę, przyszła do nas obserwacja z twojego rewiru ze Starych Juchów. To są Mazury chyba, to jest region Wielkich Jezior i tam pewna pani opisuje spotkanie z latającym trójkątem. Bardzo ciekawa sprawa. Ją natychmiast poślemy do ciebie. Zresztą nam tutaj z Damianem te Stare Juchy w województwie warmińsko-mazurskim przypomniały jakąś sprawę sprzed lat, do której postaramy się dokopać, bo przecież tam już chyba przed laty jakaś manifestacja miała miejsce i to taka, o której było dość głośno, ale to za chwilę. Witamy cię, Arku, i przechodzimy do pierwszego pytania z brzegu już tak szybko. Mówiliśmy z Damianem o tych przypadkach masowych manifestacji UFO w Polsce i nie tylko. Okazuje się, że nie jest ich wcale tak mało. Dlaczego sceptycy, szczerze mówiąc, niechętnie zwracają na nie uwagę? Zresztą ufolodzy też, bo jeżeli wejdziemy w szczegóły, to okaże się, że tych przypadków, kiedy UFO było widziane przez więcej niż powiedzmy 5, 10 osób naraz, było dużo, a i tych przypadków, kiedy obserwowało je kilkadziesiąt osób, było niemało. Jak traktujesz tego typu przypadki? Czy one zasługują na szczególne uznanie i dlaczego w sumie takiego nigdy się nie doczekały?
[15:15] - Właśnie to jest zadziwiające. Taką najsłynniejszą obserwacją wielotysięcznego grona była ta słynna obserwacja z Gruzji, z Tbilisi, gdzie podczas koncertu z jakiejś okazji ludzie zobaczyli obiekt, czyli coś po prostu świeciło na niebie i wzajemnie sobie pokazywali. Nagrały to wszystko kamery, które nagrywały ten koncert. I pewna taka konsternacja. W zasadzie wszyscy zainteresowani obejrzeli ten film, ale nikt nie zadał sobie trudu, by w jakiś sposób to spróbować wyjaśnić na tyle konstruktywnie i na tyle jednoznacznie, żeby coś z tym dalej robić. A takich obserwacji jest dużo. Jeżeli weźmiemy pod uwagę to na przykład, że obserwacje, które badał projekt Blue Book, który jest takim sztandarowym zapisem, jak badać UFO, żeby niczego nie wykryć. Tam badano przypadki, które obserwowały co najmniej dwie osoby. Tam, gdzie było warto wysłać agentów, to musiały być obserwacje co najmniej dwóch osób. Jedno z takich założeń. Więc to, że ten projekt tak długo trwał i ci agenci jeździli i sprawdzali te wszystkie rzeczy dotyczące obserwacji UFO, pokazuje, że to były dosyć częste i długotrwające obserwacje. Tutaj na naszym rynku krajowym, ufologicznym mieliśmy też obserwacje, gdzie przeloty obiektów, które można określić jako UFO, czyli obiekty bliżej niezidentyfikowane, przelatywały i były obserwowane przez czasami nawet setki osób. Obserwacje obiektów, które przemieszczały się i które właśnie były widoczne w różnych miejscach, w różnym czasie. Tego jest dosyć dużo. Mi się przypomina taki fajny incydent z obserwacji w Kętrzynie. Rozmawialiśmy tam ze świadkami i było o tyle fajne, że pierwsza osoba, świadek, który to zaobserwował, zadzwonił do swojego kolegi, który mieszkał około kilometra dalej od niego i po prostu ze sobą rozmawiali i obserwowali obiekty, które przelatują.Tam wychodziły między innymi rodziny, które ten przelot również obserwowały. I na podstawie tej obserwacji i triangulacji, bo oni pokazywali, gdzie stali, wyciągali ręce, w którym miejscu widziały w konkretnym czasie. I my po nakreśleniu takiego trójkąta określiliśmy wysokość, na jakiej te obiekty przelatywały. W tej chwili nie pamiętam, ale to było jakieś 800 metrów, w granicach 800 metrów. Takie obserwacje jednoczesne obiektów, o których można poczytać na stronach osób, które badają UFO, są dosyć ciekawe. Tylko że to wszystko trafia na pierwsze lub czasami któreś tam strony gazet w okresie sezonie ogórkowym, określmy to tak, i ginie. I nikt z tego dalej nie wynika, nikt ze świata nauki, którzy w sumie z samej ciekawości powinien podjąć taki temat, tego tematu nie podejmuje, a szkoda. Jest to jakiś proces społeczny też między innymi, można to określić, ale bardziej wydaje się, że są to obserwacje, tak jak powiedziałeś, Piotrze, obiektów całkiem materialnych, ale nic z tego dalej nie wynika. Sceptycy z samego tego, że są sceptykami, oczywiście przyznają wszystkie możliwe wytłumaczenia, łącznie z ulatywalnym palącym się gazem bagiennym, tylko nie to, że faktycznie może coś latać. Natomiast jeżeli o Stary Juchy, to ta miejscowość kilkukrotnie przewija się przez annały ufologiczne. Ja w tej chwili nie pamiętam tego przypadku, który mieliśmy opisany, ale po prostu bardzo szybko do tego dotrę, także za tydzień. Chciałbym się wybrać do tych Starych Juch zresztą à propos. Także zobaczymy.
[20:31] - Arku, ja tutaj ze swojej strony postaram się jakoś wyciągnąć, bo chyba świadek podała maila w tym komentarzu i ja postaram się jakoś przekazać tobie kontakt do świadka, także oczekuj wiadomości.
[20:46] - Super, fajnie.
[20:48] - Tak, dzięki. Nim przejdziemy do dalszych przypadków i opisania tego, jak te obiekty UFO się manifestowały przed wieloma ludźmi w Polsce, chciałbym złożyć w imieniu swoim oraz wielu innych osób życzenia najserdeczniejsze urodzinowe Sebastianowi Woszczykowi, znanemu jako Joszko, który wielu ufologom w Polsce dopomógł. To jest bardzo uzdolniony grafik, także nasz słuchacz. Także pozdrawiamy cię, Sebastianie, i życzymy 100, a nawet 200 lat w zdrowiu i szczęściu. Machamy do ciebie wszyscy teraz kolektywnie do ekranów. Pozdrawiamy cię. Mamy nadzieję, że świętujesz gromko teraz w Warszawie. Ale przejdźmy do pierwszej sprawy z brzegu, bo my zajmując się różnego rodzaju sprawami sprzed lat, trafialiśmy często też na przypadki, kiedy obiekty UFO były obserwowane przez więcej niż powiedzmy 10 osób. Oczywiście musimy też sobie wprowadzić jakiś podział między obserwacjami masowymi a grupowymi, o czym mówiłem. Także on jest taki umowny, ale powiedzmy, że dzisiaj zajmiemy się tymi sprawami, które były widoczne przez co najmniej kilka lub kilkadziesiąt osób. Jeżeli zajrzymy do annałów polskiej ufologii, to przecież jedną z pierwszych spraw, gdzie obiekt miał być widziany naprawdę dla wielu ludzi, było słynne wydarzenie z Gdyni. Chociaż tam nie mamy pewności, że tak było. Chodzi oczywiście o incydent gdyński z 1959 roku. Tam, jak się dowiadujemy z tych notatek prasowych, chociaż nie wiem, czy do końca prawdziwych w tym względzie, że w zasadzie musimy się opierać tylko na nich. Zachowała się natomiast taka informacja, że tam obiekt jakiś był widoczny przez kilka dni z rzędu, mniej więcej po tej słynnej katastrofie w basenie portowym. Mieliśmy też z Grzegorzem Tarczyńskim parę dobrych lat temu zajmowali się przypadkiem też bardzo wczesnym, z roku bodajże 1959, z takiej małej wsi, może nie takiej małej, ale z niedużej miejscowości Rodaki koło Zawiercia na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, gdzie również w 1959 roku, jeżeli dobrze pamiętam, bo mogło mi się coś pomylić, obserwowany był dziwny obiekt. W sumie przez bardzo wielu mieszkańców tej wsi. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że przez wszystkich, dlatego że to była sroga zima wtedy. A to znacie chyba tą opowieść nasi słuchacze z anteny, że obserwowano wtedy na niebie podczas bardzo srogiej zimy przejście czegoś w rodzaju trzech słupów światła, które się przesuwały w bardzo wolnym tempie. Myśmy z Grzegorzem niestety nie trafili już na wielu żyjących świadków tamtych wydarzeń. Rozmawialiśmy z jedną panią, panią Zofią, o której niewiele się w sumie dowiedzieliśmy, bo też niedużo pamiętała. Ale trafiliśmy na bardzo ciekawy kronikarski zapis tamtego wydarzenia pozostawiony przez jednego z mieszkańców. Także to była bardzo ciekawa sprawa i już wtedy mieliśmy do czynienia z sytuacją, kiedy ta obserwacja UFO była dokonana przez dużą grupę osób. Oczywiście wtedy z tym nic nie zrobiono.Ta sprawa przez długo pozostawała w ukryciu. My się możemy zastanawiać, ile podobnych przypadków pozostało bez echa. Natomiast zdarzały się też takie incydenty, kiedy po prostu prasa czy media inne, na przykład radio, nie mogły tego przemilczeć z tego powodu, że obiekt był na przykład widziany przez bardzo wiele osób czy na bardzo dużym obszarze. Jednym z pierwszych incydentów, o których chcemy w dzisiejszym programie powiedzieć, jest zdarzenie odkopane w sumie z odmętów niepamięci przez Arka Miazgę, który też zajmował się wieloma sprawami takich grupowych czy masowych obserwacji UFO. Arka oczywiście serdecznie pozdrawiamy i zapraszamy na jego blog, który możecie sobie z łatwością znaleźć na necie. Tam między innymi jest opisane wydarzenie ze Starych Juchów z 2001 roku. Jedno z wielu, które miało miejsce w obrębie tamtej miejscowości. Ale już powracając do sedna, nie odchodząc od tematu. Arek Miazga parę lat temu opublikował na swoim blogu bardzo ciekawe doniesienie. Ono zostało odkryte ponownie w sumie wskutek zgłoszenia jednego ze świadków, który jako dziecko pamiętał, że w roku 1961 latem, w czasach siermiężnej, niektórzy twierdzą siermiężnego socjalizmu, doszło nad Warszawą do bardzo intrygującego incydentu. Otóż pojawił się nad nią dziwny obiekt w środku dnia latem, gorącym latem. On był widziany przez bardzo wiele osób. Niektórzy twierdzili, że tutaj do przejęcia tego obiektu zostały wysłane samoloty wojskowe. Sprawa oczywiście zakończyła się bardzo szybko stwierdzeniem, że był to, uwaga, bo to naprawdę wyjaśnienie było ciekawe, które zostało sugerowane, był to japoński balon, który w jakiś sposób leciał nad Polskę. Ale mimo wszystko, chociaż ta sprawa została zapomniana zupełnie i jak mówię, przyrosła nieco kurzem, to warta jest uwagi z kilku względów. Po pierwsze, w niektórych gazetach zachowały się złej jakości zdjęcia tego obiektu. Poza tym pojawiły się oczywiście świadectwa obserwatorów, którzy po latach w jakiś sposób informowali o tym zdarzeniu. I tak ponownie wracając do tamtego wydarzenia, bo ono naprawdę było intrygujące z tego względu, że okazuje się, że to, co powiedziano w prasie, niekoniecznie odzwierciedlało stan faktyczny. Tutaj jeden ze świadków, który się skontaktował z Arkiem, mówił, że tak naprawdę konfrontacja tych samolotów wojskowych z obiektem pokazywała, że mieliśmy do czynienia z czymś naprawdę niezwykłym. Damianie, co możemy powiedzieć o tym słynnym wydarzeniu z czerwca 1961 roku?
[27:40] - No cóż, sporo lat minęło od tego wydarzenia, ale jest to pierwsza taka z brzegu obserwacja, w miarę dobrze udokumentowana, która pokazuje nam właśnie, że zjawisko to zamanifestowało się nad Warszawą i widziało je prawdopodobnie wiele osób. Pierwsza wzmianka na ten temat pojawiła się, jak dobrze kojarzę, napisana została przez Krzysztofa Piechotę chyba gdzieś w „Kwartalniku UFO”. Opisywał on to zdarzenie. Prawdopodobnie Klub Kontaktów Kosmicznych badał tą sprawę po latach. Wiadomo, gdyż w tamtym czasie, czyli mówimy tutaj o roku 1961, jeszcze nie działały żadne organizacje ufologiczne, więc zdarzenie było pewnie udokumentowane po latach. Arkowi tutaj się udało dotrzeć akurat do jednego świadka z tego zdarzenia i ta relacja też uzupełniała w jakiś sposób te inne relacje, które zostały też udokumentowane między innymi przez Krzysztofa Piechotę. Sprawa jest ciekawa pod tym względem, że to zjawisko się zamanifestowało w ciągu dnia. Jak będziemy dzisiaj omawiać niektóre masowe obserwacje, to zauważymy, że przeważnie dochodziło do nich nocą i były to zwykle jakieś skupiska, zgrupowania różnych świateł, więc dlatego interpretacja sceptyków, astronomów była najczęściej bardzo łatwa, bo można było to w prosty sposób podpiąć pod jakieś zjawiska astronomiczne. Tutaj trochę było to utrudnione, ale z pomocą przyszła epoka tamtych czasów, a więc uznano, że był to balon, prawdopodobnie szpiegowski, który pojawił się nieoczekiwanie praktycznie w samym centrum Warszawy, bo unosił się niedaleko Pałacu Kultury i to, jak dobrze kojarzę, przez około osiem godzin. Tak więc na pewno świadków było bardzo wielu i opierając się tutaj na relacji prasowej zawartej w gazecie „Express Wieczoru” wynika, że faktycznie tych świadków było sporo. Zachowało się zdjęcie. Może ono pozostawia wiele do życzenia, ale też jest jakimś potwierdzeniem tego, że coś faktycznie się tam pojawiło. I jak wiemy, niektórzy świadkowie donosili, że obiekt, co ciekawe, był dużych rozmiarów, a więc trudno to też podpiąć pod teorię balonu jakiegoś, bo według niektórych świadków mógł mieć nawet kilkadziesiąt metrów średnicy i przypominał taką trochę latającą piłkę niż okrągły, idealny balon. I też nikt nie zauważył, aby miał jakąś podpiętą aparaturę, bo interpretacja była taka, że mógł to być jakiś balon meteorologiczny, który też ewentualnie się mógł gdzieś tam zaplątać w rejon Warszawy. Ale to była idealna kula, która prawdopodobnie też emanowała światłem, więc sprawa dziwna i zastanawiająca. I w tym czasie prawdopodobnie podleciały pod obiekt jakieś samoloty. Były to Migi.Samoloty te, wszystko na to wskazuje, próbowały przechwycić obiekt, ale miały problem z podleceniem pod ten obiekt, więc istnieje przypuszczenie, że znajdował się on na sporym pułapie, który był niedostępny dla ówczesnych samolotów. Dla mnie jest to szczególnie ciekawa relacja. Szkoda tylko, że mało informacji na jej temat. Halo, czy mnie słychać? Halo, halo?
[30:58] - Słychać, słychać. Dosłownie urwało na ułamek sekundy, ale już słychać ponownie.
[31:02] - Okej. Szkoda tylko, że jest tak niewiele relacji świadków udokumentowanych, ale to, co jest udokumentowane, jest na pewno dowodem na to, że wtedy nad Warszawą pojawiło się coś nieznanego i raczej trudno to zinterpretować w kategorii ziemskich zjawisk czy też jakichś ziemskich obiektów latających.
[31:32] - Dzięki. Kiedy przeglądamy tutaj opracowania oraz relacje z PRL-u z lat 60. i 70., bo końcówka lat 70. i 80. to już jest inny rozdział, bo wtedy mieliśmy do czynienia z bardzo wieloma incydentami, to zauważymy, że już wtedy te obiekty były na tyle bezczelne, że pokazywały się w sposób taki, by były widoczne dla wielu ludzi. W PRL-u, Arku, w zasadzie ludzie podchodzili do podobnych zdarzeń w sposób bardzo prosty. Jeżeli to nie Ruscy, to pewnie Amerykanie. I w sumie nie ma się co tym zajmować, bo nikt prawdy nie powie. Ale czy w przypadku warszawskim z 1961 roku mamy tutaj zaoferowane jakieś wiarygodne wyjaśnienie? Chodzi mi o to, co pisano w prasie na ten temat, a mianowicie ta hipoteza japońskiego balonu.
[32:29] - Każda hipoteza była wówczas rozwijana. Właśnie ta z balonem była bardzo fajna, dlatego, że balony stratosferyczne latają bardzo wysoko i to mogło w jakiś sposób dać alibi dla wszystkich służb naszych mających za cel ochronę naszej przestrzeni powietrznej, żeby się do tego w sumie nie zbliżać albo stwierdzić, że się nie mogli zbliżyć, dlatego, że MIG-i tam latały maksymalnie do wysokości około 13 kilometrów maksymalnie, może troszeczkę wyżej. Natomiast tamten obiekt był prawdopodobnie jeszcze znacznie wyżej. Ale chciałem powiedzieć o czymś innym, a mianowicie według danych, które zebrali Rzepecki i Piechota od roku 1957, od incydentu w Mielówce do roku 1989 przypadków, w których UFO obserwowały wiele osób, było około 60. To jest naprawdę dosyć spora ilość. O tym donosiły też zarówno prasa, jak i między innymi ufologowie czy opracowania, które robiło Klub Kontaktów Kosmicznych, bo tak się nazywało, ale bardzo często informacje dotyczące obserwacji były dosyć częste. Jest na przykład taka obserwacja z Kielc z września 1966 roku, która trwała 90 minut. Czyli też to jest jednoznaczne. Ta obserwacja z Kielc była dosyć długa, ale taką inną miejscowością, która nazywa się Dolhobrody, gdzie w nocy wiele osób obserwowało UFO, w tej miejscowości pojawiło się UFO i w 1966 roku obserwowane właśnie przez wiele osób. W 1968, w 1971.
[35:07] - Ta sprawa Dolhodrodów była ciekawa, bo tam jeszcze, przepraszam, że przerwałem, ale to jest mało znane wydarzenie. Okazuje się, że koło jakiejś podbiałowieskiej wsi krążył obiekt UFO w kształcie grzyba i on tam był, jak mówisz, widywany kilkakrotnie. To jest wręcz ewenement, bo był widywany nie kilkakrotnie w ciągu krótkiego czasu, ale kilku lat. Ale ta sprawa też pozostała bez wyjaśnienia.
[35:39] - Dokładnie i takie sprawy w sumie zostają zawsze bez wyjaśnienia. One są takim ewenementem i takim, żeby nie powiedzieć, wrzodem na tyłku naszych całych służb przeciwlotniczych ówczesnej epoki. Dlatego, że mimo wszystko ludzie widzieli, mimo wszystko była taka obserwacja, było to zgłoszone na pewno na milicję, była wszczęta procedura zbadania tego przez skierowanie w tamte miejsca grup pościgowych myśliwskich. Bo tak to wtedy funkcjonowało, bo trzeba wiedzieć, że wiele takich obserwacji miało swoje wyjaśnienie, że z zachodu, z zachodnich Niemiec najczęściej, ale też i z Austrii są wypuszczone balony, które miały przewozić ulotki.I nasze wojsko zajmowało się między innymi tym, żeby takie balony strącać. Dlatego troszeczkę dziwi to, że tego przypadku obserwacji UFO nad Warszawą w ten sposób nie potraktowano, że tam po prostu nie strącono tego balonu, który tam zawisł. Nie jestem pewny, czy ówczesne władze zdawały sobie sprawę, że to nie może być balon, dlatego że gdyby to był balon, za wszelką cenę mimo wszystko starano by się go stamtąd strącić. Jeżeli pooglądamy filmy, w jaki sposób CIA starało się sfotografować, jak nie mieli satelitów, tereny bloku wschodniego, to właśnie robiono to w ten sposób, że wypuszczano balony, które miały tam robić ileś zdjęć i ewentualnie były przechwytywane później. Taki balon, który się unosi nad strefą za żelazną kurtyną, musiał powodować to, że nasze służby, wszelkie, zarówno nasze, jak i rosyjskie, wówczas radzieckie, wówczas stacjonowały u nas przecież wojska lotnicze, radzieckie i one za wszelką cenę również by starały się ten balon zniszczyć, a czegoś takiego nie było. Te obserwacje dokonywane przez wiele osób są takim ewenementem, że tak powiem. Do niczego nie pasują innego niż właśnie ewentualne statki kosmiczne obcych. Dziękuję.
[38:44] - Dzięki. W sumie, jeżeli sobie tak sięgam pamięcią do różnego rodzaju wydarzeń z okolic, powiedzmy, że z regionu nawet, to przypominają mi się historie, kiedy rozchodziły się wręcz po Częstochowie i regionie informacje na temat tego, że ktoś widział przelot eskadry latających talerzy albo widziano UFO wręcz nad Jasną Górą. I też w sumie te sprawy nie doczekały się jakichś wielkich opracowań. One cały czas krążą, pewnie już jako mocno zapomniane w obiegu, ale dobrze je pamiętam jeszcze z dziecięcych lat, kiedy interesowałem się zjawiskiem UFO. Jak mocno oddziaływało to, kiedy mówiono, że nad Jasną Górą pojawiło się UFO. Wtedy wyjaśniono, że to była po prostu Wenus. Ale znam też dobrze przypadki, kiedy świadkowie i często też z drugiej ręki donosili mi, że widzieli przelot grupy UFO na przykład, która oczywiście nie mogła być niezauważona przez inne osoby. Ale te sprawy kończyły się w zasadzie na tym. Nikt tego nie zgłaszał. To jest niezwykle interesujące, ile wydarzeń, które my odnotowujemy jako takie, których świadkami była jedna osoba, miało tak naprawdę tych obserwatorów więcej. Ale na to pytanie oczywiście odpowiedzi nie ma, chociaż czasami, ale w rzadkich przypadkach zdarza się, że incydenty, o których piszemy na stronach czy na Facebooku, po jakimś czasie znajdują dodatkowych świadków. To jest też bardzo ciekawe. Panowie, mówimy dzisiaj o masowych obserwacjach. Pierwszą była ta sprawa z Warszawy. Pierwsza godna uwagi, ale na kolejne musieliśmy troszeczkę poczekać. Końcówka lat 70., w zasadzie przełom lat 70. i 80. przyniósł w Polsce bardzo dużo incydentów związanych z Nolami. Zaczęło się w sumie od Emilcina, chociaż oczywiście nie była to pierwsza obserwacja w tamtym okresie, ale była to obserwacja najgłośniejsza. I od Emilcina tak stopniowo, coraz częściej donoszono o obserwacjach UFO w Polsce i w roku 1979, w sierpniu doszło do czegoś niezwykle intrygującego i unikatowego, bo w wielu miejscach kraju widziano przelot dziwnych obiektów. Chodziło głównie o północ. I w zasadzie to przeszło bez echa. Do dzisiaj mało kto o tym pamięta. Natomiast między innymi Krzysztof Piechota i Bronisław Żywicki zebrali relacje od ludzi, którzy tamtego dnia obserwowali ten obiekt z bardzo niedużej odległości albo przy użyciu jakichś przyrządów optycznych. No i okazało się, że było to coś, czego raczej nie można wytłumaczyć przelotem bolidu albo jakiegoś szpiegowskiego satelity. Tamto wydarzenie pozostaje absolutnie bez echa, chociaż jest warte uwagi i warte przypominania, bo jest chociażby dużo bardziej interesujące od wydarzenia z Nadarzyć, o którym wspominaliśmy przed kilkoma miesiącami. Damianie, co się tam wtedy wydarzyło? Dlaczego ta historia ciągle jest w pamięci ufologów? Bo pamiętamy, że tam doszło do słynnej obserwacji na bagnach gdzieś na Kujawach. Zaraz wam powiem gdzie, bo teraz zapomniałem, kiedy przez lornetkę zauważono, że ten obiekt, który się pojawił, absolutnie dziwaczny. Nie był to na pewno latający spodek.
[42:35] - No cóż, sprawa '79 roku jest jedną z tych relacji, która została chyba
[42:45] - Tak naprawdę już bardzo konkretnie i rzetelnie udokumentowana na świeżo, na gorąco. Większość tych relacji, które udało się zebrać Krzysztofowi Piechocie i Bronisławowi Rzepeckiemu, była rejestrowana na początku lat 80. bądź tuż po tych zdarzeniach. Sprawa jest ciekawa, bo według relacji świadków ten obiekt przemieszczał się bardzo szybko i pokonał spory odcinek nieba, przelatując praktycznie z północy na południe Polski i ulegał licznym przeobrażeniom w trakcie tej obserwacji. Widziało to setki, jeśli nie tysiące osób. Tak możemy zakładać. Wiele tych relacji zostało udokumentowanych w ankietach i w rozmowach bezpośrednio ze świadkami. Najbardziej szczególny element tego zdarzenia dotyczy tego, że ten obiekt, bo raczej możemy mówić tutaj o jednym obiekcie, który ulegał pewnym przeobrażeniom, był w kształcie cygara. Niektórzy świadkowie donosili, że widzieli nawet okienka w tym obiekcie po dokładniejszym przyjrzeniu się przy użyciu na przykład lornetki. Takie relacje też były zachowane. Co można na temat tego zdarzenia powiedzieć? Trudno powiedzieć coś konkretnego po tylu latach. Ja jednak jestem trochę sceptyczny w przypadku tego zdarzenia, gdyż wydaje mi się, że mogliśmy mieć tutaj do czynienia z rozpadem jakiegoś ciała niebieskiego. Zresztą, jak dobrze kojarzę, w tym czasie padł komunikat, bardziej konkretny ze strony jakichś astronomów w prasie, iż w tym czasie zanotowano przelot jakiegoś bolidu, dosyć jasnego, nad Polską, ale niestety ta informacja była dosyć lakoniczna i nie precyzowała dokładnie trajektorii lotu i tego, jak to wyglądało. Nie zachowały się też oczywiście żadne zdjęcia, nie ma żadnych nagrań wideo z tego okresu. Tak więc bazujemy tutaj tylko na relacjach świadków. One są oczywiście konkretne i informują nas o tym, że obiekt na początku przypominał właśnie takie cygaro. To były relacje zachowane gdzieś z rejonu Gdańska. Później, jak stopniowo ten obiekt się przemieszczał bardziej na południe, zaczynał ulegać różnym przeobrażeniom, a więc zaczęły wylatywać z niego jakieś kule. W pewnym momencie obiekt się całkowicie rozczłonkował na kilkadziesiąt różnych kul, które gdzieś tam w pewnym momencie zniknęły. Przypomina to raczej klasyczną formę spalania się jakiegoś ciała niebieskiego w atmosferze. Nikt z tych świadków nie donosił o jakimś huku, dźwięku, więc możemy założyć, że to przemieszczało się dosyć wysoko w powietrzu, ale raczej sugestia jest taka, że mogliśmy tu mieć do czynienia z jakimś, być może klasycznym, zjawiskiem atmosferycznym, jak bolid.
[45:46] - Niby tak, ale z drugiej strony temu zdarzeniu nie towarzyszyły typowe ślady dymne, bo musimy powiedzieć, że zdarzenie z sierpnia '79 roku widziane było głównie przez świadków z północnej Polski. Tam tych z Polski południowej było mniej. Świadkowie orientowali się głównie na Pomorzu, potem poruszając się wzdłuż linii Wisły dalej na południe, ale głównie wywodzili się z dzisiejszego województwa pomorskiego oraz warmińsko-mazurskiego. Zdarzenie było naprawdę interesujące, bo o ile na północy nad Morzem Bałtyckim w Gdańsku obiekt przypominał cygaro, które leciało, to już dalej mówiono, że było to cygaro z okienkami, cygaro, za którym pojawiły się jakieś kuleczki i tak dalej. Naprawdę interesująca sprawa, tym bardziej że świadkowie z miejscowości Ernestowo, była to para ornitologów amatorów, którzy wybrali się na podpatrywanie ptaków, zobaczyła przez lornetkę, że ten obiekt przypomina coś w rodzaju wagonu kolejowego z doczepionymi silnikami. Na pewno nie był to żaden samolot, dlatego, że świadek, który o tym donosił, był byłym żołnierzem. Także jest to niezwykle interesujące, co jest też bardzo charakterystyczne dla tego rodzaju spraw. Dlatego, że nierzadko, jeżeli mówimy o tych masowych obserwacjach, pojawiają się takie dość srogie różnice między tym, o czym mówią świadkowie obserwujący te zjawiska z różnych punktów widzenia. Arku, jak ty podchodzisz do tego wydarzenia z roku 1979? Dlaczego do tej pory nie doczekaliśmy się racjonalnego wyjaśnienia? Czy astronomowie twierdzący, że był to przelot jakiegoś bolidu, nie mieli na to wystarczających dowodów? A może był to raczej obiekt produkcji ziemskiej?
[48:01] - Tutaj czytając ten opis, tak jak mówiłeś, tych obserwatorów, którzy wybrali się na polowanie kaczek. Ja tutaj znalazłem, że akurat oni poszli na polowanie na kaczki, ale w każdym razie mieli obserwować z psem dzikie zwierzęta. Byli wyposażeni w lornetkę i to, co oni opisali, przeczy jakiejkolwiek formule, że mógł być to jakikolwiek rozpadający bolid w powietrzu. Dlatego, że po przyjrzeniu się przez lornetkę dostrzegli, bo na początku było widać, że jest to pomarańczowa kula, że ta kula jest tylko elementem tego obiektu.I tak naprawdę ten obiekt, tak jak mówiliście, przypomina cygaro, w którym są owalne okienka zainstalowane i coś tam na ogonie jeszcze ma. Podczas tej obserwacji coś się z tego obiektu odłączyło. Najprościej, jeżeli zapytamy astronoma, jeżeli coś leci i się rozpada, to pewnie bolid, ale żaden bolid nie lata z prędkością około 200 km/h, bo to jest zbyt wolno. Natomiast ten obserwator, mając lornetkę, oznaczył prędkość tego obiektu na od 150 do 200 km/h. To przeczy jakiejkolwiek formule tego, że miałaby być to jakakolwiek kosmiczna skała, która wlatuje w atmosferę ziemską. W sumie te obiekty przeleciały między godziną 20:30 a 21:00. Zaraz sprawdzę, żeby nie przesadzić. Obiekt pojawi się około 20:35 nad Zatoką Gdańską. Natomiast ostatnia obserwacja nad Warszawą to była godzina 21:00, czyli w ciągu 30 minut zrobił te około 200 km. Ten obiekt w różnych miejscach miał różną prędkość. Natomiast ten świadek, o którym wspominaliśmy, ten z Ernestowa, widział, że ten obiekt również zatrzymał się w powietrzu. Czyli to jest całkiem inna bajka niż to, co próbują wytłumaczyć akademicy. Próbowali wytłumaczyć w ten sposób, że był to przelot jasnego bolidu nad Polską. Należałoby dodać, bo Blania łączył tą obserwację z obserwacją, która miała miejsce na Zachodzie, między innymi przez NRD coś tam przeleciało w tym samym czasie i aż był widziany w Luksemburgu prawdopodobnie. I to jest mniej więcej wszystko w tym samym czasie. Nie wiem, czy to jest ten sam obiekt, czy jakiekolwiek inne obiekty. Niemniej jednak on te obiekty, te doniesienia próbował łączyć ze sobą. Ja uważam, że był to przelot latającego cygara i dosyć dobrze widoczny i przez dobrego świadka dobrze opisany. Świadek był w tym momencie wyposażony w lornetkę, co naprawdę bardzo poprawiło ten opis. Dziękuję.
[52:07] - Jedyna rozbieżność, która się pojawia, związana jest z tym, że w tym Ernestowie, to jest chyba okolica Bydgoszczy. Nie, okolice Bydgoszczy. Pomyliłem, przepraszam. Chodzi o to, że okazuje się, że o ile około 20:30 dochodziły relacje o tym obiekcie z Gdańska, to około 19:30 on był widziany gdzieś w Bydgoszczy i to sugerowano, że to jest ten sam obiekt. Przy czym za bardzo nie było wiadomo, w jaki sposób on mógł poruszać się z północy i pojawić się w Bydgoszczy najpierw niż w Gdańsku. To było bardzo zastanawiające i to jest pewna rozbieżność, która się też pojawia w wielu innych masowych obserwacjach UFO, kiedy opisy świadków różnią się nie tylko szczegółami, ale też podstawowymi informacjami. Myślę, że w tej sprawie nie osiągniemy jakiegoś konsensusu, nie osiągniemy ostatecznych wniosków, bo braknie informacji. Opisy, które dostajemy, są mimo wszystko szczątkowe. Poza tym nie wiem, czy się panowie ze mną zgodzicie, Damianie, że wiele osób mogło się zasugerować, że to, co widzieli, było rzeczywiście zjawiskiem UFO, a tak naprawdę mieli do czynienia z czymś innym. Natomiast ta sprawa z Ernestowa, w której brali udział ludzie zajmujący się ptakami, mogła być zupełnie innym wydarzeniem. To jest też bardzo ciekawe. Nie wiem, co by tu jeszcze dodać do tej sprawy, bo szczerze mówiąc, mimo że ona miała taki ogromny zasięg i mogła skończyć się zupełną sensacją, faktem przelotu nad w zasadzie całym krajem obiektu UFO, tak naprawdę to wszystko jakoś dziwnie ucichło. Nie mam pojęcia dlaczego, bo jeżeli to byłby naprawdę bolid, to szybko by to zostało wyjaśnione i szybko by zostało powiedziane. Myślę, że takie troszeczkę milczenie w tej kwestii związane było z tym, że mieliśmy do czynienia ze spaleniem się pozostałości w atmosferze pochodzących być może z jakiegoś obiektu kosmicznego radzieckiego. Nie mam pojęcia, szczerze mówiąc, dlatego, że nie wgłębiałem się w tą sprawę. Nie wiem, co o tym powiedzieć. Natomiast jest ona warta odnotowania, tym bardziej że był to jeden z kilku tego rodzaju incydentów wW naszym kraju w PRL dochodziło do bardzo wielu innych przypadków, kiedy obiekty UFO były obserwowane przez duże grupy ludności i szczerze mówiąc, wyróżnia się na tle innych wydarzeń incydent z Zamościa, kiedy doszło do obserwacji obiektu trójkątnego przez dość dużą grupę osób. Tą sprawą zajmował się również Arek Miazga. On ją w jakiś sposób odkopał. Okazuje się, że tutaj nie możemy mówić raczej o bolidzie, nie możemy mówić o jakimś zjawisku naturalnym, ale coś w kształcie trójkątnym. Coś, co kojarzymy bardziej z dzisiejszymi czasami i z obserwacjami w XXI wieku. Jak pamiętacie, mieliśmy jakiś czas temu małą falę obserwacji trójkątów nad Polską. Miało miejsce to w PRL-u i tamte obiekty były widoczne dla naprawdę dużych grup ludności, co dzisiaj się nie zdarza. Damianie, co możemy powiedzieć o tamtej sprawie? Czy ty w swoim archiwum masz jeszcze jakieś inne incydenty z PRL-u, kiedy niezidentyfikowane obiekty były widziane przez więcej niż kilkadziesiąt osób albo przez duże grupy ludności?
[56:24] - Akurat z PRL-u nie mam takich udokumentowanych relacji. Mogę więcej powiedzieć na temat zdarzenia z 1990 roku, 5 listopada, ale o tym będziemy jeszcze mówić. Nawiązując do tego zdarzenia z Zamojszczyzny, to jest kolejny z całej serii przypadek masowej obserwacji jeszcze z czasów PRL-u, kompletnie nieznany i faktycznie po wielu latach odgrzebany przez Arka Miazgę, za co mu wielka chwała, bo staje się, że nie ukazał się on, albo nie było żadnej wzmianki na jego temat w żadnych kronikach ufologicznych spisywanych przez Krzysztofa Piechotę czy Bronisława Rzepeckiego. Sprawa kompletnie nieznana, a na pewno bardzo ciekawa, bo dotyczy relacji trójkątnego obiektu. Faktycznie mieliśmy niedawno, parę lat temu, falę takich obserwacji nad Polską, między nimi również obiektów trójkątnych. A to jest taka perełka obserwacyjna, która mówi o tym, że takie obiekty czy obiekty tworzące konfiguracje trójkątów pojawiały się nad Polską dużo wcześniej. W 1982 roku nad Zamojszczyzną doszło do takiego zdarzenia. Obserwowano ten obiekt z kilku miejscowości. Pisała o tym prasa lokalna. Interpretacje oczywiście były zdawkowe. Ktoś się pokusił o wytłumaczenie tego obiektu jako przelotu satelity. Tu akurat tego typu wyjaśnienie w przypadku konkretnie tego zdarzenia wydawało się kuriozalne, bo ten obiekt był widoczny przez trzy godziny. On się pomału przemieszczał, delikatnie emanował światłami. To były trzy punkty świetlne tworzące trójkąt, ale ten dolny był bardzo mocno wyeksponowany. Tak więc tłumaczenie tego typu wydaje się być raczej zabawne, ale nic więcej nie możemy powiedzieć na temat tego zdarzenia. Poza tym, co Arek Miazga i to, o czym mówiły nagłówki prasowe, bo jak wiemy, w lokalnej prasie przewinęło się kilka relacji świadków. Zdarzenie warte odnotowania i świadczące o tym, że te masowe obserwacje miały miejsce w tamtych czasach i w tym rejonie, który tak naprawdę jest białą plamą ufologiczną, bo w rejonie Zamojszczyzny, Lublina niewiele jest relacji ufologicznych.
[59:07] - Dzięki. Arku, czy ty w swoich archiwach posiadasz jeszcze jakieś informacje o masowych obserwacjach UFO w PRL-u?
[59:17] - Chciałbym jeszcze dodać do poprzedniego tematu naszego dotyczącego przelotu z 1979 roku, 20 września, bo mało kto wie o tym, że Gdynia Radio i oficer pełniący dyżur powiedział, cytuję w tej chwili to, co jest napisane w czasopiśmie „NOL” nr 1, pierwszy, który się pokazał: „W godzinach wieczornych, 20. bieżącego miesiąca stwierdziliśmy z niemałym zdziwieniem, że straciliśmy łączność ze wszystkimi statkami. Cały zakres fal ultrakrótkich milczał. Z początku sądziliśmy, że to awaria naszych urządzeń, więc skontaktowaliśmy się z kolegami ze Szczecina. Okazało się, że w tym czasie oni również mieli takie same kłopoty. W dotychczasowej mojej karierze zawodowej tylko raz zaobserwowałem podobne zjawisko trwające znacznie krócej”. Oprócz tego wszystkiego, że ten obiekt się pokazał, to również na tyle oddziaływał na emisję radiową, że na Bałtyku nasze stacje radiowe do łączności radiowej zamilkły. Więc nie tak łatwo było to wytłumaczyć przelotem bolidu. Natomiast jeżeli chodzi o inne obserwacje z naszego regionu, które były obserwacjami masowymi
[01:01:07] - To ja w sumie w tej chwili nie pamiętam, żeby były takie doniesienia. Być może po prostu coś mi wyskoczyło z pamięci, ale na ten moment raczej wszyscy się skupialiśmy, jeżeli PRL, to właśnie na Janie Wolskim i tych przypadków z Goliny, Przyrownicy, tego przelotu, o którym mówisz, czy tam Warszawa, Siekierki i tak dalej. Natomiast tutaj nie pamiętam takich wpisów. Być może coś mi po prostu umknęło. Dziękuję.
[01:01:52] - To tym bardziej, że nie robiono z nich sensacji. W każdym razie nie wiem, Marku, może niebawem będziemy otwierać linię dla naszych słuchaczy. Może to dobry moment, żeby przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium.
[01:02:11] - A kontakty do nas to oczywiście numery telefonów 32 746 00 08, komórkowy 530 624 193. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy także na państwa komentarze na naszych czatach, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Niesamowitego Świata”. Przy okazji zachęcamy do polajkowania fanpage'a tego czasopisma, a jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania, komentarze. I wzorem pewnego słuchacza, który właśnie wysłał nam wiadomość, relację z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[01:03:20] - Mówiliśmy do tej pory o masowych obserwacjach UFO w różnych częściach Polski, głównie w PRL-u. Tutaj jeszcze możemy się pokusić o kilka słów komentarza odnośnie zdarzenia, którego rocznica okrągła przypada w tym roku. Chodzi o incydent w Emilcinie. Czy jego też zaliczyć do grupowych obserwacji? Na pewno, bo tam mieliśmy więcej niż dwóch świadków, bo w sumie chyba trzech naocznych, w tym jednego bezpośredniego. Ale nikt nie jest w stanie chyba wykluczyć, Erku, bo zresztą o tym sam chyba Blania mówił, że w Emilcinie wielu ludzi nie chciało się wypowiadać na temat tego, co się tam działo i nie jest wykluczone, że wielu coś widziało. Pewnym jest natomiast, że wielu coś słyszało tamtego majowego dnia. My chyba będziemy jeszcze wracać na antenie Radia Paranormalium w debatach ufologicznych z Emilcina w tym roku nie raz, ale taki krótki komentarz o tym, czy tamtą sprawę można uznać też za obserwację właśnie z tej samej rodziny, o której dzisiaj mówimy. To było pytanie do Arka Gącika. Chyba go nie ma, tak że pytanie kierujemy do Damiana.
[01:04:39] - Raczej nie, bo jeśli dyskutujemy dzisiaj o masowych obserwacjach, to mówimy o obserwacjach takich, gdzie świadków jest kilkadziesiąt, kilkaset, bardziej grupowych, przekraczających liczbę 10 osób. Tutaj faktycznie były te poboczne obserwacje w Emilcinie innych świadków, niezależnych świadków, ale nie wiem, czy ta liczba była faktycznie taka imponująca, by zaklasyfikować to zdarzenie do zbiorowej obserwacji. Z tego, co mówiłem, to chyba były trzy dodatkowe obserwacje tego obiektu przelatującego w pobliżu miejsca, gdzie doszło do lądowania i do bliskiego spotkania Jana Wolskiego.
[01:05:26] - To jest bardzo interesujące, jak to się dzieje, że niektóre obserwacje stają się masowymi, a inne nie. Bo jeżeli się przyglądamy różnego rodzaju historiom, to przecież w Emilcinie jakiś obiekt ląduje. Mnóstwo ludzi to może zauważyć, natomiast widzi to tylko jeden starszy facet i dwoje dzieci. Tymczasem ten obiekt jakoś się tak troszeczkę rozbija po okolicy. Nie maskuje się w każdym razie, nie konspiruje. Mamy przecież podobne historie. Ja sobie przypominam bardzo kontrowersyjne wydarzenie sprzed kilku lat z Jarnoltówka. Jeżeli ktoś chce, ma ochotę i wolę, to na pewno znajdzie informacje o tamtym incydencie. Tam też miało dojść do jakiegoś makabrycznego wręcz zdarzenia, głośnego, intensywnego, spektakularnego, które w sumie było widziane przez bardzo wąską grupę osób, a może nawet nie grupę. Interesujące jest to, w jaki sposób dochodzi do sytuacji, kiedy te nale stają się widoczne dla więcej niż dla kilkudziesięciu osób. Bo nie wiem, czy się, Damianie, ze mną zgodzisz, ale większość bliskich spotkań drugiego i trzeciego stopnia to jednak nie są obserwacje masowe, tylko właśnie spotkania, których liczba świadków ogranicza się do minimum, czyli najczęściej do jednego lub do kilku. Jest to bardzo interesujące i z drugiej strony niepokojące wydarzenie, bo przecież najsłynniejsze przypadki, tutaj wezmę na tapetę Pascagoulę, czyli wydarzenie sprzed kilkudziesięciu lat, o którym wyszła całkiem interesująca książka, kiedy był widziany statek pozaziemski, prawdopodobnie z taką załogą bardzo interesującą.Wyszły z niego humanoidy o skórze mocno pozmarszczanej, które pochwyciły dwóch wędkarzy. Teraz wyszła reedycja książki jednego z nich, wydana przez Filipa Mentla. Okazuje się, że ci faceci stali nad brzegiem rzeki, która jest dobrze widoczna i nikt tego nie widział. To samo pojawia się w wielu innych bliskich spotkaniach trzeciego stopnia i nie tylko, w tych spotkaniach, które nas najbardziej interesują. Zawsze mnie intrygowało, dlaczego jest tak mało świadków zdarzeń, które powinny mieć tych świadków najwięcej. Na to pytanie oczywiście odpowiedzi nie ma, bo możemy powiedzieć, że kosmici się maskują. Ewentualnie to zjawisko się w jakiś sposób dobrze ukrywa, jeżeli nie wierzymy w kosmitów. Ale jeżeli mówimy o masowych obserwacjach, Damianie, to jest jeszcze druga strona, bo do tej pory mówiliśmy o obserwacjach nad miastami, na niebie wysoko. Natomiast były też wydarzenia, które koncentrowały się nad bardzo określonymi lokalizacjami. Chodzi o kompleksy przemysłowe, fabryki, instalacje przemysłowe, duże zakłady. Ty interesowałeś się tego typu sprawami i wiemy, że takich incydentów było dużo, jeżeli nie bardzo dużo. To też były potencjalne obserwacje masowe, dlatego że duże zakłady nie tylko były lokalizowane w niedużej odległości od skupisk miejskich, ale też często miały wielotysięczną załogę. Które z tego rodzaju incydentów, przypadków, kiedy UFO zawisły nad kompleksami przemysłowymi, wydają ci się najciekawsze?
[01:09:20] - Widzę szczególnie ciekawe relacje, które dokumentowałem wiele lat temu w pobliżu zakładów górniczych w Polkowicach w powiecie legnickim. Tam doszło swojego czasu do wielu ciekawych relacji, ciekawych obserwacji, nawet bliskich spotkań na przełomie lat mniej więcej 2001–2004. Udokumentowałem w tym czasie kilkanaście różnych relacji. To relacje pochodzące od niezależnych świadków. Pokusiłem się kiedyś o publikację niektórych tych przypadków. Wspólnie z Arkiem Miazgą napisaliśmy taki artykuł zatytułowany „Nole nad zakładami przemysłowymi w Polsce”. Ten artykuł ukazał się w nieistniejącym już magazynie „UFO” i opisywałem swoje przypadki z Dolnego Śląska. Natomiast Arek zaprezentował równie ciekawe zdarzenia pochodzące z Podkarpacia, z rejonu zakładów przemysłowych magnezytów znajdujących się niedaleko Ropczyc. Niektóre zdarzenia, które dokumentowałem, były naprawdę ciekawe. Nasuwa mi się pewna relacja z 2001 roku, gdzie górnik, który akurat się udawał do pracy, stojąc na przystanku w Polkowicach, to akurat były obrzeża już tej miejscowości. Inna sprawa, że ta miejscowość nie jest potężna. To jest taka typowa górnicza miejscowość. Nie wiem, ile jest mieszkańców, ale raczej niewiele. Stał sobie na przystanku. Była wczesna godzina poranna. Niedaleko widać było zakłady górnicze. I w pewnym momencie dostrzegł obiekt sporych rozmiarów, który zawisł w pobliżu kompleksu. Była to taka kula koloru białego, z której wylatywały opary dymu. Ta kula się podnosiła do góry, opadała, wydmuchiwała różne opary. On akurat stał wtedy sam, co ciekawe, ale jak podjechał autobus, wsiadł do niego, starał się zwrócić kierowcy i innym pasażerom uwagę na ten obiekt, ale wszyscy byli mało zainteresowani i po prostu stracił ten obiekt z pola widzenia. Były też inne relacje, jak na przykład bodajże rok 2001, jak nie 2002, też miejscowość Polkowice. Kiedy dwóch świadków, małżeństwo z balkonu obserwuje przelot trzech obiektów dyskoidalnych. Te obiekty zresztą przeleciały dosłownie nad ich głowami. Oni sobie akurat siedzieli na balkonie. Była piękna noc, ciepła. Obserwowali sobie gwiazdy i nagle wyłoniły się zza dachów trzy takie obiekty, które wyglądały jak tarcze. Były to punkty świetlne tworzące pierścienie. Kiedy te obiekty się nieznacznie przemieściły w stronę, o ile dobrze kojarzę, zakładów górniczych, dostrzegli nagle, że faktycznie przypominają klasyczne, rasowe spodki latające. I te obiekty miały średnicę kilkunastu metrów. To są takie szczególne przypadki, które mi się trafiły. Były też oczywiście relacje, które były udokumentowane w postaci nagrań wideo. Było też kilka takich w pobliżu Lubina, Polkowic, ale to w jakiś sposób ucichło w pewnym momencie. To się zamanifestowało na szerszą skalę w przedziale czasowym 2001–2004. Później stopniowo to zaczęło wygasać. Udało mi się akurat w tym czasie udokumentować kilkanaście tego typu różnych relacji.
[01:13:04] - Pamiętam, że kiedy wybuchła ta bańka informacyjna odnośnie obserwacji UFO nad górą Osona, a przecież po drugiej stronie mamy Hutę Częstochowa, to też pojawiło się kilka relacjiCo prawda bardzo oszczędnych, ale jednak interesujących na temat obiektów UFO, które miały być widoczne nad tym dużym kompleksem. On jest naprawdę duży. Także tutaj trudno czasami powiedzieć, gdzie dokładnie, nad którym budynkiem ten obiekt się znajdował. Natomiast jakiś czas temu otrzymałem też zgłoszenie. Nie do końca wyjaśniona sprawa, bo świadek pisał, że obserwował obiekty UFO też nad regionem huty czy stalowni. Już teraz nie pamiętam, dlatego że to się niczym nie zakończyło. Ale to była jedyna obserwacja. Myślę, że gdyby rzeczywiście, przecież huta jest doskonale widoczna z niektórych punktów miasta Częstochowy, też z okolic, to przecież by tych świadków było więcej. Natomiast Grzegorz Tarczyński zebrał bezpośrednio po tym swoim bliskim spotkaniu, kiedy zaczął działalność ufologiczną, kilka bardzo ciekawych relacji właśnie z tego zakładu, z huty, kiedy obserwowane były obiekty, zwykle w postaci kul latających, które często wlatywały w te charakterystyczne obłoki pary, nawet je podświetlały. Grzegorz potem też zebrał kilka interesujących relacji z okolic Bełchatowa, z okolic kopalni oraz elektrowni, ale o tym może jeszcze kiedyś opowiemy. Natomiast jest coś rzeczywiście w tych zakładach przemysłowych.
[01:14:49] - Jest.
[01:14:50] - Te dziwne zjawiska przyciągają, bo jeżeli przyjrzymy się chociażby doniesieniom Arka Miazgi sprzed kilku lat, to okaże się, że przecież zakłady magnezytowe też były miejscem wielu dziwnych zdarzeń. Arku, jak myślisz, dlaczego tak jest? Dlaczego te obiekty UFO w tak dużej ilości bywają widywane właśnie nad tymi zakładami, dużymi zakładami przemysłowymi? Co to powoduje? Bo to nie jest przecież tendencja wyłącznie polska. Mamy doniesienia ze Stanów Zjednoczonych, kiedy te obiekty były widywane chociażby nad instalacjami, nad elektrowniami atomowymi. Także jest to naprawdę interesujące. Niektórzy powiedzą, że oni, kimkolwiek są, interesują się rozwojem naszego przemysłu.
[01:15:38] - To jest, wydaje mi się, związane z dwoma czynnikami. Jeden z tych czynników jest mianowicie taki, że bardzo często obiekty UFO przelatują wzdłuż linii energetycznych. Stąd taka była też między innymi hipoteza, że w jakiś sposób oszczędzają energię albo są zasilane przez te linie energetyczne, które wiemy, że emitują bardzo silne promieniowanie elektromagnetyczne na krótkie odległości, ale bardzo intensywne. Są takie nawet doświadczenia, gdzie świetlówki wbija się w ziemię i po prostu te świetlówki pod tymi liniami świecą. I to może być jeden z takich powodów, dla którego one pokazują się między innymi nad elektrowniami czy zakładami, gdzie przetwarza się, czy które dysponują w jakiś sposób dużą ilością energii i tę energię w jakiś sposób emitują na zewnątrz. Innym takim czynnikiem może być to, że po prostu nad tymi miejscami pracuje bardzo dużo ludzi. Siłą rzeczy ktoś szybciej spojrzy w górę i pokaże innemu, że coś takiego jest. Dymiący komin jest wysoki na 50 metrów, powiedzmy. Istnienie takiego komina powoduje, że ludzie częściej zaglądają, patrzą w górę i patrzą, w którą stronę wiatr wieje czy coś takiego. I przy okazji dochodzi do obserwacji UFO. Czasami wystarczy zwykła zmiana mody i tych obserwacji może być mniej. A mianowicie wystarczy, że panowie przestali nosić kapelusze z wąskim rondem, a przestawili się na noszenie bejsbolówek z długim daszkiem i już część obserwacji, które mogły być dokonane, nie będzie, bo po prostu mało kto patrzy wówczas tak wysoko. Czyli jeżeli coś mu tam błyśnie, popatrzy. Natomiast czasami są takie obserwacje. Miałem takie doniesienie obserwacji z Gliwic, gdzie pracownik jednego z tamtejszych zakładów, wyjeżdżając z pracy, najpierw wychodząc na parking po samochód, zobaczył świecący obiekt. Jechał przez ileś tam kilometrów jeszcze ulicami i ten obiekt przez cały czas jak gdyby podążał za nim i w momencie, kiedy stanął, był przekonany, że prawdopodobnie jest to jakaś gwiazda, ale wątpliwości rozwiały się w momencie, kiedy stanął na czerwonych światłach, a ten obiekt po prostu dalej sobie poleciał. Ile osób to widziało? Ciężko powiedzieć, ale gdyby wychodzący ze zmiany popatrzyli się wówczas w niebo, z całą pewnością by dokonali też takiej obserwacji i byłaby to obserwacja dokonana przez wiele osób. Także myślę, że część z tych obserwacji dokonywanych jest dlatego, że po prostu więcej osób w tym miejscu przebywa i patrzy.Natomiast minusem takiej sytuacji społecznej jest to, że obserwacji takich powinni dokonywać ochroniarze. Natomiast ochroniarze, nawet jeżeli coś takiego widzą, to z całą pewnością tego nie zgłoszą dalej. Mieliśmy taką obserwację dokonaną przez ochroniarza nad jednym z magazynów całkiem niedaleko, jednak prosił o zachowanie anonimowości zarówno co do miejsca, jak i osoby, dlatego, że bał się po prostu utraty pracy. Zawsze może być tak, że centrala dojdzie do wniosku, że nie potrzeba im takiej reklamy. A osoba, która zgłasza i publicznie mówi o tym, że widziała nad magazynami UFO, była wówczas pod wpływem jakichś środków psychotropowych czy alkoholu, więc może zostać zwolniona. Nikt nie chce utracić pracy. Są takie przypadki. O ile zwykłemu pracownikowi nie grozi nic przy zgłoszeniu takiej obserwacji, o tyle już osobie, która ma pilnować tego zakłady i która by była pierwszym obserwatorem, mogą grozić jakieś konsekwencje. Fakt jest faktem, że po badaniach stwierdzono, że wzdłuż sieci energetycznych nad elektrowniami dużej mocy, czy to będą elektrownie wodne, czy to będą elektrownie atomowe, widywane są te obiekty częściej niż w rejonach, gdzie tych obserwacji nie ma. Dziękuję.
[01:21:26] - Ja pamiętam takie sytuacje, kiedy rzeczywiście odzywali się ochroniarze z różnego rodzaju fabryk tudzież innych obiektów. Taki krótki przegląd: sytuacja chyba z roku 2006 czy 2007. Zgłasza się pracownik jednego z pól golfowych w Trójmieście, który mówi, że dzięki znajomemu strażnikowi otrzymał relację i nawet ma małą fotkę obiektu, który się pojawił nad polem golfowym. Oczywiście sprawa nie została zgłoszona nigdzie, dlatego, że pojawił się ten problem, który przy innych zdarzeniach również się pojawia. Chodziło o fakt, że zwykle do ochrony wynajmowane są zewnętrzne firmy i tak naprawdę rzeczy, których są świadkami, obserwacje, których są ewentualnie świadkami, nigdzie nie wypływają z wiadomych powodów. Dlatego że jak kiedyś się dowiedziałem, powoduje to po prostu ogromną liczbę problemów, nawet jeżeli chodzi o takie zwykłe procedury, bo trzeba specjalnych kroków, żeby te materiały móc odtajnić. Do przypadków obserwacji nad zakładami przemysłowymi jeszcze wrócimy, bo ja rzeczywiście w swoich archiwach mam nawet kilka tego rodzaju przypadków. Są to rzeczywiście sprawy, które powinny mieć wielu obserwatorów, a które zwykle też się jakoś rozbijają i trafiają w niebyt. Zwykle, jak tu panowie stwierdzili i informowali, dzieje się tak ze względu na politykę tych, którzy są dyrektorami takich przedsiębiorstw oraz tych, którzy pilnują tego rodzaju przybytków i którzy nie chcą o tym mówić, ale o tym jeszcze kiedyś powiemy. Panowie, przejdźmy do kolejnej masowej obserwacji przez PRL. 2 grudnia 1983 roku, Damianie, dochodzi do kolejnej takiej masowej manifestacji UFO nad Polską i z całego kraju w zasadzie docierają tego rodzaju doniesienia i okazuje się, że ten obiekt był widziany poza granicami. Jakie są reakcje? Tutaj pojawia się bardzo ciekawa hipoteza mówiąca o tym, że w tym przypadku mógł to być jednak bolid.
[01:23:57] - Zanim jeszcze tę sprawę zacznę omawiać, jeszcze chciałem trzy słowa nawiązać do tego, co mówiliśmy przed chwilką odnośnie obserwacji UFO nad zakładami przemysłowymi. Piotrze, wspomniałeś o Bełchatowie, o obserwacjach UFO w tym rejonie i przyszła mi też na myśl pewna ciekawa relacja, którą ja osobiście dokumentowałem na miejscu dawno temu, w 2013 roku. Tam doszło do bardzo ciekawej obserwacji, gdzie trójka osób właśnie w bardzo bliskim sąsiedztwie zakładów kopalniano Bełchatów obserwowała przelot dwóch takich naprawdę sporych rozmiarów obiektów trójkątnych przypominających taką oświetloną choinkę, które miały rozmiary, jak twierdzili świadkowie, nawet około 100 metrów. I one bardzo nisko przeleciały, kilkaset metrów nad ziemią, tuż nad ich głowami, kierując się właśnie w stronę zakładów Bełchatów. I to byli jedyni świadkowie wtedy, jacy zgłosili się do ufologów, bo ta sprawa, zanim do mnie dotarła, jeszcze też była przez nich zgłaszana do kilku innych ufologów w Polsce i nikt inny się nie zgłosił z tego rejonu. A wszystko na to wskazuje, że te obiekty przeleciały bardzo blisko zakładów, więc istniało duże prawdopodobieństwo, że ktoś mógłby je zaobserwować. Ale to taka ciekawostka. Natomiast przechodząc do tego zdarzenia z 1983 roku, tutaj faktycznieIstnieją duże sugestie, że mogliśmy mieć do czynienia z czymś, co da się w racjonalny sposób wyjaśnić, aczkolwiek nie do końca, bo były też relacje z tego wieczoru. Nie pamiętam już teraz, jaka to była konkretnie data. To był chyba grudzień, jak dobrze kojarzę. Były też relacje, które zupełnie odbiegały od tego, co obserwowało wielu świadków jednocześnie w różnych miejscowościach w Polsce. Bo należy też podkreślić, że obiekty, które przeleciały wtedy nad Polską, były widoczne zarówno na północy Polski, w części środkowej, jak i południowej, więc można nawet założyć, że było kilka trajektorii przelotu tych obiektów. One się, zdaje się, przemieszczały z zachodu na wschód. Były też relacje, które pochodziły z byłego NRD, z Czechosłowacji, Związku Radzieckiego. To jest chyba jedyna relacja jeszcze z czasów peerelowskich, która dotyczy naprawdę tysięcy świadków, którzy obserwowali głównie obiekty, które przypominały latające krzyże, kule otoczone punktami świetlnymi. Dokumentując te zdarzenia, Krzysztof Piechota wraz z Bronisławem Rzepeckim zamieścili rysunki przypominające takie krzyże, bo gdy połączymy linią prostą te punkty świetlne, jakie obserwowali świadkowie, wyjdzie nam obiekt trochę przypominający pojazdy z „Gwiezdnych wojen”. I takie obiekty właśnie zamanifestowały się nad Polską i nie tylko. Były też relacje, przychodzi mi na myśl, jak zapoznawałem się z tymi przypadkami, czytając książkę „UFO nad Polską” autorstwa Piechoty i Rzepeckiego, były też relacje nawet z Dolnego Śląska, teraz nie mogę sobie przywołać nazwy miejscowości, gdzie to było. W każdym razie jeden ze świadków widział obiekt przypominający klasyczne cygaro bardzo sporych rozmiarów, które bardzo szybko przemieszczało się i przeleciało praktycznie nad świadkiem. To było obserwowane z dala od miejscowości, gdzieś na otwartej przestrzeni. Ten obiekt migał różnymi światłami i przypominał pocisk przemieszczający się nisko nad ziemią. Oprócz tego typu relacji klasycznych, dalekich, takich typowych relacji NR, były też i takie perełki. Zresztą jak będziemy omawiać dalsze przypadki masowych obserwacji, to zauważymy, że w tych zdarzeniach przebijają się odnogi obserwacyjne, kolokwialnie mówiąc, gdzie inni świadkowie donoszą o skrajnie bliskich spotkaniach z obiektami sporych rozmiarów, które jednocześnie się przemieszczały w stosunku do obiektów grupowych przemieszczających się wysoko na niebie. Trudno powiedzieć, co to było. Możemy teraz dywagować oczywiście, ale nie wiem, czy w tym akurat przypadku interpretacje dotyczące satelit czy też przelotu bolid znajdują swoje uzasadnienie.
[01:28:51] - Właśnie, dlatego, że okazuje się, że patrząc na mapę związaną z tą manifestacją z 2 grudnia, Polska została podzielona na kilka stref i w sumie obserwowano te obiekty w czterech strefach. Były to cztery linie przelotu i te obiekty zachowywały się bardzo różnie, bo mieliśmy do czynienia ze światłami. Niektórzy twierdzili, że to była grupa kul, inni porównywali to do grupy samolotów, inni twierdzili jeszcze, że były to kule bardzo jasne, mimo wszystko niespalające się w atmosferze. Mówiąc prościej, tak jakby od Świnoujścia po Białystok, a potem od Jeleniej Góry po Rzeszów obserwowano grupę obiektów, która poruszała się w sumie z północnego zachodu na północny wschód. Było to bardzo interesujące, tym bardziej że część świadków twierdziła, że obiekty zatrzymywały się w locie. Niektórzy twierdzili, że dochodziło do jakichś nienaturalnych manewrów. Co ciekawe, to zdarzenie również miało miejsce dość późnym wieczorem. To była godzina między 19:00 a 20:00. Wtedy napłynęły te relacje i to jest bardzo interesujące, że takie wydarzenia miały miejsce w PRL-u, że się koncentrowały głównie wtedy, kiedy ten ład świata był taki, a nie inny i kiedy mogliśmy być tą strefą buforową. Znaczy byliśmy tą strefą buforową, jakby nie patrzeć, między Wschodem a Zachodem. Czy nam to, Arku, nie mówi troszeczkę czegoś o naturze tych obserwacji? Bo musimy być świadomi faktu, że po 1989 roku, mimo kilku epizodów, tego rodzaju zdarzenia się skończyły. Mówię o takich spektakularnych przelotach jak ten z 1979 i 1983 roku. Co to mogło być? Jak tłumaczono to zjawisko? Czy bolid nie rozpadłby się po prostu w atmosferze? Czy możliwe, że byłby widziany na aż tak dużym obszarze? Mnie się przypominają oczywiście inne przypadki, bo jeżeli sięgam pamięcią i próbuję sobie odkryć różnego rodzaju wydarzenia, które miały więcej niż, powiedzmy, 10 świadków, to przychodzi na myśl chociażby sprawa z Wicia, kiedy wykonano to słynne zdjęcie z lat 80. Kiedy ten obiekt był widoczny dlaPensjonariuszy kilku ośrodków wczasowych. Przelatywał nad Bałtykiem, potem zbliżył się do brzegu. To zdjęcie jest przecież doskonale widoczne. To jest jeden z evergreenów, bardzo ważnych przypadków ufologicznych, o którym się przypomina co jakiś czas. Są też przecież incydenty, o których wiadomo niedużo. Znane są nam tylko z pojedynczych wzmianek. Badając przypadek z Grzegorzem z Rodaków, dowiedzieliśmy się po jakimś czasie od jednego z krewnych świadków tego zdarzenia, że była obserwatorką podczas pobytu na Mazurach, bardzo spektakularnej obserwacji latającego talerza nad jednym z jezior, który na pewno był widziany przez dużą grupę osób. Przypomina mi się sprawa z województwa łódzkiego, z jednej firmy branży mięsnej, jeżeli dobrze pamiętam, gdzie przez okno nagrano przelot dziwnego obiektu w pobliżu tego zakładu i też na pewno świadków było wielu, ale sprawa ucichła naturalnie. To mnie niepokoi, że właśnie takie incydenty nie znajdują wielu świadków, są słabo nagłaśniane, ale o tym jeszcze za chwilę parę słów powiemy. Arku, co ty sądzisz o tym wydarzeniu, bardzo kontrowersyjnym, z roku 1983? Czy to możliwe, że mieliśmy do czynienia z obiektem astronomicznym, z grupą meteorów, z bolidem?
[01:33:02] - Musimy przede wszystkim wyjaśnić, jak powinien bolid wyglądać. Bolid jest to taki meteor, który leci na tyle szybko, że spala się całkowicie w atmosferze albo ulega w jakiś sposób dezintegracji przez rozpad, czy to powolny, czy gwałtowny. Widziałem chyba dwukrotnie taki bolid, który leci. Wygląda to mniej więcej tak, że coś bardzo szybko leci, świeci, następnie tak jakby wybuchało i mały wybuch, trochę jaśniejszy od tej smugi i wszystko powoli opada w stronę ziemi. Widziałem to dwukrotnie. Robi to niesamowite wrażenie na pewno, ale jest dosyć krótkotrwałe. Prawdopodobnie jest też więcej filmów, które pokazują, jak gdzieś w Ameryce te bolidy przylatują, wybuchają nad stadionami czy jakimiś imprezami sportowymi, innymi. Mamy też bardzo fajne zdjęcia w Czelabińsku, jak to wyglądało. Tylko tam akurat jeszcze ten meteor doleciał do ziemi i jeszcze tam potrafił wbić się trochę w jeziorko, ale widziany był dokładnie przelot. Ale o czymś takim nie mówią świadkowie. Ten bolid naprawdę musi bardzo szybko lecieć, żeby przez te kilkaset kilometrów przeleciał. Oczywiście jest to możliwe i bardzo dobrze widoczne, ale to zajmuje naprawdę bardzo krótki okres czasu. Natomiast z tych informacji, które są przekazywane przez świadków, te obiekty wcale tak szybko nie przemieszczają się. To są obserwacje, które niekiedy trwają po kilkanaście minut nawet. W tym czasie ten bolid by praktycznie przeleciał, zostawił za sobą tylko smugę i są całkiem inne, powinny być przynajmniej całkiem inne opisy niż te, które są. W tych przypadkach jest jakieś oddziaływanie na powietrze, ale nie ma nigdy tego, żeby te obiekty zostawały za sobą długą smugę i ta smuga była jakiś czas jeszcze widoczna. Smugi powstają z tego tytułu, że powietrze się jonizuje i świeci. Natomiast jeżeli przyjrzymy się innym obserwacjom, czy to będzie ta obserwacja z 1991 roku, gdzie obiekty pojawiły się w południowej Polsce, później przeleciały przez Słowację, następnie były widywane na Węgrzech. To są obserwacje, które trwają kilka dni. Nawet ta obserwacja z 1980, o której mówiłeś nad morzem, że ten obiekt był widoczny. Chyba był 1979 rok, ale nie 20 sierpnia, jak ta obserwacja tego przelotu była. Obserwacje wtedy miały miejsce około 1 września. Od 1 do 4 września i różne osoby w różnych miejscach widziały obiekty, które nad Bałtykiem w różne strony latają. Między innymi była to obserwacja dwóch kobiet, które jechały pociągiem wzdłuż wybrzeża i też taki obiekt widziały. Więc to się ma w zasadzie nijak do tłumaczenia wszelkich tego typu obserwacji obserwacjami bolidów czy meteorytów, które przelatują nad Ziemią. Także hipoteza o tym, że jest to bolid, jest bardzo kusząca, dlatego, że w sumie nic po nim nie zostaje. Coś tam przeleciało i tyle tylko. To jest takie fajne wytłumaczenie pasujące do wszystkiego i sprawiające, że nie potrzeba tymTym tematem się zajmować ani głębiej wnikać, dlatego że poleciało, rozpadło się i zniknęło.
[01:37:48] - Muszę ci powiedzieć, że inne ośrodki, chociażby siły powietrzne, też mają znaczny problem z tego rodzaju zdarzeniami, bo w sumie ani astronomowie, ani lotnictwo, ani ufolodzy często nie są w stanie powiedzieć, co to było. Jeżeli ten obiekt porusza się dość wysoko, jeżeli jest widziany na dość dużym obszarze i to nie jest tylko polska specyfikacja, ale ogólnoświatowa, takie sprawy pozostają jednak zagadkami, bo jeżeli się przyjrzymy amerykańskiej ufologii, to tam się okaże, że podobnych zdarzeń, kiedy jakaś kula była widziana na dużym obszarze, było naprawdę dużo. Często towarzyszyły bardzo spektakularnym zdarzeniom, chociażby incydentowi z Shacke Harbor czy Kecksburga. Zawsze mnie intryguje to, że te zdarzenia obejmujące obserwacje obiektów poruszających się na dużej wysokości pozostają często bez wyjaśnienia. I tam zawsze w grę wchodzi, Arku, taka właśnie hipoteza, że możemy mieć do czynienia z czymś, co jest wytworem ziemskiej technologii, dlatego że przypomina się mnóstwo historii sprzed lat. Chociażby słynna sprawa widmowych rakiet ze Szwecji, które się pojawiały zaraz po II wojnie światowej, czy też bardzo podobnych obiektów z Grecji. Swego czasu niebo nad Europą było bardzo gorące od tego rodzaju zdarzeń i to były właśnie lata powojenne. Czy to nie jest jakaś wskazówka? I czy wskazówką nie jest to, że takie obserwacje się właśnie skończyły zaraz po upadku muru berlińskiego?
[01:39:32] - Są bardzo ciekawe filmy na kanałach, które mówią o sposobie szpiegowania przez CIA Związku Radzieckiego, i między innymi nas. I właśnie tutaj, tak jak powiedziałeś, wiele dziwnych przelotów, dziwnych pojazdów mogło być branych za przeloty całkiem ziemskiej produkcji tej właśnie drugiej strony, która w jakiś sposób chciała zorientować się w tym, co strona radziecka posiada i gdzie jest to rozmieszczone. Zapewne część obserwacji, które były dokonywane w latach 50., na początku lat 60., mogło dotyczyć przelotu obiektów, samolotów szpiegowskich czy jakiejś innej formy szpiegowania nas tutaj przez CIA, bo naprawdę pomysły na to, żeby zrobić zdjęcie z góry były przeogromne. Ale to powinno ustać w momencie, kiedy bardziej popularne stały się satelity szpiegowskie i od lat 70. nie powinniśmy mieć do czynienia z obserwacjami takimi, a mieliśmy. Zwalanie wszystkiego z kolei na sposób szpiegowania i zakończenie tej walki szpiegowskiej wraz z zakończeniem się zimnej wojny i upadkiem bloku komunistycznego. Tutaj najlepszą datą byłby w sumie upadek muru berlińskiego. Nie wiem, czy to jest w jakiś sposób bezpośrednio powiązane ze sobą, ale faktem jest, że zawsze fale obserwacji UFO na danym obszarze bardzo często zwiastują jakieś przeobrażenia społeczne, które faktycznie występują, które są dokonywane. I w tym wszystkim jakoś jeszcze trzeba wpasować obserwacje bardzo trywialne i takie zwykłe, wydawałoby się, jak ta obserwacja z Jemielnicina, do której będziemy zapewne wracać i z każdej strony ją wałkować. Ale ona jest tak prosta i taka niemalże książkowa, że nie przystoi w zasadzie do takich dziwnych, szumnych haseł i tego wszystkiego. W historii z Jemielnicina brakuje mi w sumie jednej rzeczy: zabezpieczenia przez milicjantów śladów w tym bagienku. Te ślady faktycznie były, faktycznie występowały, bo ci milicjanci o tym mówili, tylko po prostu nikt nie wziął ze sobą gipsu, żeby tam to zalać. Tyle tylko. Dziękuję bardzo.
[01:43:08] - Dzięki. Nim przejdziemy do chyba jednej z ostatnich dużych manifestacji tego typu na terenie naszego kraju, Marku, może przypomnimy tutaj adresy kontaktowe do naszej audycji, bo w sumie zostało niedużo czasu. Jeżeli ktoś chciałby się z nami skontaktować, to bardzo prosimy przekazać swoją relację, ewentualnie garść uwag. Także czekamy, prosimy do nas dzwonić, prosimy pisać.
[01:43:34] - Właśnie jeśli chodzi o relacje, to mam, przepraszam za określenie, mały zapieprz z odbieraniem relacji od słuchaczy na czatach na YouTubie i na naszej stronie internetowej.Dzisiaj takiego wysypu relacji, jak dzisiaj mamy, to dawno nie było. Jeżeli ktoś chciałby się relacją swoją podzielić na antenie, to właśnie teraz otwieramy linię telefoniczną. Można także zadawać pytania, wdać się w dyskusję z panami ufologami obecnymi na antenie. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08, komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na portalu Gadul pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i Portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. Jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[01:45:03] - Jeżeli mówimy o „Nieznanym Świecie”, to oczywiście zapraszam wszystkich do kiosków. Tam jest numer lutowy ciągle dostępny, ale już niedługo będzie numer marcowy, a w nim bardzo ciekawe artykuły. Jeden z nich dotyczy tematu, który już tutaj poruszaliśmy, czyli uciekającej cywilizacji. Panowie, przejdźmy do jednego z ostatnich rekordów, jak przed chwilą mówiłem, masowych obserwacji w Polsce, bo to, co się działo później, miało zupełnie inny charakter. Chodzi o zdarzenie z roku 1990. Chociaż zdarzenie, o którym mowa, miało charakter regionalny, to mocno się odcisnęło w kronikach ufologicznych. Damianie, mamy chyba jakiś problem z połączeniem. Jesteś z nami?
[01:45:57] - Tak, właśnie jestem. Chyba mnie rozłączyło na moment.
[01:45:59] - Tak, coś się stało. Dlatego szybkie pytanie do ciebie: co się zdarzyło 5 listopada 1990 roku na Dolnym Śląsku? Nie oszukujmy się, opisy obiektów, które były wtedy obserwowane, były bardzo osobliwe. Przypominały to, co widziano w 1979 roku na Kujawach i w północnej Polsce. Co powiesz nam po bliższej analizie tamtej fali, bo to przecież twój region? I czy rzeczywiście po tamtym okresie wydarzenia tego rodzaju się skończyły?
[01:46:42] - O 5 listopada to można mówić bardzo długo. Postaram się w telegraficznym skrócie streścić to zdarzenie. 5 listopada jest dla mnie szczególnym zdarzeniem z tego względu, że osobiście udokumentowałem wiele relacji z tego dnia, z 5 listopada 1990 roku. Wiele relacji oczywiście po wielu latach, bo świadkowie tych zdarzeń ciągle się zgłaszali do mnie nawet po wielu latach. Oczywiście najwięcej ich udało się udokumentować tuż po całym zdarzeniu. Eskalacja tego zjawiska miała miejsce szczególnie w obszarze Dolnego Śląska, ale należy zaznaczyć, że to był taki typowo rasowy, wielki przelot różnej maści obiektów, bo tamtej nocy pojawiło się całe spektrum różnych obiektów, nie tylko nad Polską. Te obiekty przemieszczały się z południowego zachodu na północny wschód. Początku tych obserwacji należy szukać gdzieś w rejonie Portugalii, Hiszpanii. Tam w okolicach godziny 18.00 były pierwsze udokumentowane relacje. Najwięcej z nich pojawiło się oczywiście na terenie Francji. Tutaj było tego naprawdę sporo i zainteresowani czytelnicy mogą znaleźć informacje na ten temat w archiwalnych numerach „Czasu UFO” czy „Świata UFO”. Tam był cały cykl dokumentacyjny tych różnych relacji z Francji. Ja też pozwoliłem sobie zamieścić je na swoim blogu, więc ktoś, kto jest zainteresowany, może sobie zerknąć na mojego bloga. Poświęciłem zdarzeniu 5 listopada sporą część uwagi swojej, ale tak jak wspomniałem, największa eskalacja tych zjawisk miała miejsce właśnie na terenie Dolnego Śląska. Te obiekty później były widoczne w centralnej części Polski. Były widoczne też na Podkarpaciu, więc istnieje domniemanie, że jeśli możemy mówić tu faktycznie o fizycznej manifestacji jakichś obiektów, one gdzieś tam prawdopodobnie się mogły rozdzielać w trakcie tej obserwacji i przemieszczać się w różnych kierunkach. Były widoczne też na Podkarpaciu, były widoczne w okolicach Trójmiasta. Były też również widoczne w takich krajach jak Estonia i Rosja, rejon kaliningradzki. Cała masa różnych relacji z tej nocy. Co w ogóle wtedy widziano? Główne obserwacje były dalekie. Widziano wtedy głównie obiekty trójkątnych kształtów, a raczej punkty świetlne tworzące takie konfiguracje trójkątów, jakieś liter „V”. Niektóre z tych obiektów miały ciągnące się za sobą ogony, więc to były takie kule różnych kolorów, ale też obserwowano z bliska innego rodzaju obiekty. I to jest szczególny aspekt tego zdarzenia.Bo około godziny 19 pojawiały się obiekty dalekie. Widziano sporo tych obiektów właśnie tutaj w Legnicy, w moim mieście. To były, można powiedzieć, początki tych obserwacji. W Legnicy również udało się udokumentować zdarzenia naprawdę spektakularne i one też w jakiś sposób nawiązują do tych relacji francuskich. Mam na myśli tutaj relacje dotyczące obiektów sporych rozmiarów, obiektów przypominających cygara, które przemieszczały się bardzo nisko pod chmurami, z południowego zachodu na północny wschód. Jest tutaj jedna taka szczególna relacja z osiedla Piekary w Legnicy, gdzie dwóch świadków obserwowało niezależnie, można powiedzieć. Oni to troszeczkę różnie opisywali, ale jednak była jakaś w tym zachowana analogia kształtu tych obiektów. Mianowicie donosili o obiektach przypominających łodzie podwodne, które przemieszczały się na wysokości dosłownie 100 metrów i miały też długość około 100 metrów. Były to dwa obiekty, które przypominały pocisk, łódź podwodną. Miały rozmieszczone różnych kolorów punkty świetlne na sobie. Zainteresowani mogą zerknąć sobie na mojego posta zawartego jakiś czas temu na moim blogu. Tam jest rysunek świadka tej obserwacji i tutaj łatwo można się doszukać analogii do tych obserwacji z Francji, które co ciekawe miały miejsce dosłownie kilkanaście minut wcześniej, czyli pod koniec godziny 18 bądź na początku godziny 19. Tam też obserwowano obiekty przeróżnej maści, ale przeważnie były to obiekty sporych rozmiarów i obiekty przypominające cygara. Trudno powiedzieć, co to było tak naprawdę. Wydaje się, że była to jakaś taka inscenizacja spektaklu, która się zamanifestowała i która się przemieszczała dosyć wolno po niebie, była obserwowana w różnych częściach Europy, szczególnym nasileniem w Polsce. Ale to może szczególnym nasileniem z tego względu, że polscy ufolodzy bardzo rzetelnie udokumentowali te wszystkie relacje i je się udało zachować. W innych krajach może trochę mniej było tych relacji, dlatego, że może ufolodzy trochę mniej prężnie działali. Ale Francja jest właśnie pod tym względem szczególna. W prasach padały spekulacje, że była to część rakiety radzieckiej spalającej się w atmosferze. Taka sugestia padła. Faktycznie coś takiego miało miejsce 5 listopada i było odnotowane. Natomiast trajektoria tych części rakiety spalającej się była zupełnie inna niż wielkiego przelotu z 5 listopada. Do dzisiaj tego zjawiska, tego zdarzenia nie udało się, moim zdaniem, w żaden sposób racjonalny wyjaśnić. Jest to taka ostatnia relacja, ostatnia masowa obserwacja obiektu UFO z terenu Polski, która zamyka ten okres historyczny. Bo jak wiemy, 1990 rok to jest już okres końcowy zmian ustrojowych w Polsce i praktycznie już po tym okresie tych masowych obserwacji było zdecydowanie mniej. W zasadzie były to jakieś pojedyncze tylko przypadki.
[01:53:34] - To może teraz oddajmy głos Arkowi Kociekowi. Arku?
[01:53:40] - Tutaj nic nie można specjalnie dodać. Sprawa przez Damiana została w bardzo dokładny sposób przedstawiona. Natomiast ja bym w sumie datę zakończenia tych obserwacji przesunął troszeczkę jeszcze do obserwacji, która miała miejsce w styczniu 1991 roku i która swoim zasięgiem objęła te trzy kraje, czyli południe Polski, Słowację i Węgry. Może ona nie była tak spektakularna i tak widoczna przez wiele osób, natomiast były to obserwacje w bardzo krótkich odstępach czasu, w wielu obiektach na terenie tych trzech państw. I tu się nie da w sumie w jakiś sposób wytłumaczyć jednym przelotem jakiegoś członu rakiety, który miałby się rozpadać, dlatego, że te obserwacje były w różnym czasie właśnie w tych trzech państwach, ale niekoniecznie wszystkie pokrywały się tak, żeby dało się zaznaczyć jedną trajektorię. Niektóre występowały w Polsce, później była obserwacja na Węgrzech, ten przelot przez Słowację, później znowu Polska, znowu Węgry. Także tutaj tych obserwacji było z 17 na 18 styczeń 1991 roku naprawdę kilkadziesiąt. Dotyczyły one różnych godzin, ale były to godziny od popołudniowych do nocnych. I tutaj to przesunięcie w sumie o te parę miesięcy należałoby, wydaje mi się, wziąć pod uwagę również. I to w sumie, tak jak Damian powiedział, zakończyło erę takich wielkich obserwacji, wielkich fal obserwacji UFO na naszym terenie.
[01:56:03] - Dziękuję.
[01:56:04] - Tak i pozostawiło po sobie mnóstwo pytań bez odpowiedzi, bo tak naprawdę do dziś nie wiemy, co odpowiadało za niektóre z tych relacji. Jak zaznaczyłeś przed chwilą, niektóre z nich mogły być wywołane wspomnianymi obserwacjami spalających się kosmicznych śmieci, ale te, które akurat nie leżały na trajektorii lotu tych pozostałości, były czymś innym. Nie chcę wyrokować, czy to były obserwacje poboczne powstałe w wyniku zasugerowania się doniesieniami, czy też wydarzenia sprowokowane przez zupełnie inne obiekty niezidentyfikowane. Ale panowie, my tutaj mówimy, że się skończyła era tego rodzaju obserwacji masowych, takich, które były widziane na dużych połaciach Polski, oraz także w krajach sąsiednich. Ale przecież mamy do czynienia z relacjami z XXI wieku, kiedy te obiekty UFO były widywane przez wielu świadków na dość dużych obszarach. Wspominałem tutaj o wydarzeniach spod Krakowa i Rzeszowa. Panowie, czy macie w swoich archiwach podobne relacje z ostatnich lat, kiedy obiekty były widziane przez dużą grupę osób? Ja pamiętam, Marku, że chyba w Olsztynie było takie wydarzenie, kiedy jakieś światła zawisły nad tym miastem, ale wtedy chyba dało się to wyjaśnić słynnymi chińskimi lampionami. Ale chyba na Warmii i Mazurach jest znacznie więcej tego typu relacji, bo pamiętam, że nieraz o tym wspominałeś.
[01:57:56] - To są obserwacje nieobserwowane może przez wielkie grono ludzi, natomiast są to bardzo ciekawe obserwacje. Większość z nich napływa z terenów północnych Warmii i te obiekty przekraczają naszą północną granicę, udając się w głąb Polski. Co o nich można powiedzieć? Zostały sfotografowane, są zdjęcia. Na zdjęciach, bardzo często zdjęciach nocnych czy obserwacjach, o których świadkowie mówią, kształty tych obiektów są bardzo różne. Między innymi jedna z obserwacji dotyczyła właśnie obserwatora, który widział i opisał te obiekty jako srebrne wagony. Mniej więcej to tak wyglądało, jakby to był opis tego obiektu z roku 1993. Tylko że on te obiekty, które wisiały w powietrzu, w cudzysłowie wisiały, w sumie wisiały, były to obiekty trzy jednocześnie, także tutaj troszeczkę było inaczej. Natomiast jeżeli chodzi o przelatujące obiekty, mieliśmy zgłoszenie z Korzybi. Ten obiekt jest sfotografowany na kilku zdjęciach, jak przelatuje. Jest on niewielkim srebrnym obiektem. Jest cała sekwencja tych zdjęć. One są dostępne, może jeszcze są dostępne na naszym blogu. Wkrótce będzie ten blog przenoszony, także ten adres podamy w późniejszym czasie. Po prostu Wirtualna Polska chce go zamknąć, pewnie jak wiele innych, a był on tam posadowiony, więc muszę to wszystko poprzenosić i czeka mnie ogrom pracy z tym związany. Ale wracając do obiektów, jednym z ostatnich doniesień jest nad Barczewem przelot dwóch kul. Widziały to dwie panie, które po prostu siedziały sobie na balkonie i paliły papieroski, i dwie kule powoli sobie przemieszczały się i rozpadły się w powietrzu. Były one czerwone i bardzo powoli przelatywały. Był taki czas, jak powiedziałeś, że wszystko w sumie można było zapisać na poczet tych chińskich lampionów. Na nasze szczęście to szaleństwo skończyło się, a to bardzo dobrze ze względu głównie na to, że konstrukcja tych lampionów powodowała swego rodzaju pułapkę na dzikie zwierzęta. Wiadomo, ten papier był zjadany, a te druty stanowiły jakieś tam... jak wnyki działały niemalże. Także całe szczęście, że tego w tej chwili nie ma i jeżeli jest taka obserwacja, możemy to w sumie wykluczyć. Pojawiły się natomiast drony i tutaj dosyć ciekawie to wyglądało, dlatego że jeden z takich dronów zabłąkanych, konkretny dron Federacji Rosyjskiej zabłąkał się niedaleko Kętrzyna i tam został przez nasze wojsko przejęty, bo po prostu się tam rozbił. Czyli możemy się spodziewać też i tego, że takie obserwacje mogą być powiązane z działalnością armii Federacji Rosyjskiej na obszarze Kaliningradu.Oprócz tego jest kilka takich doniesień, mamy to w archiwach, gdzie nad terenem Kaliningradu zaobserwowano całe sekwencje obiektów przy zachodzącym słońcu, które nie były świecące, a były czarne, czyli w jakiś sposób musiały być materialne. Natomiast były też i takie obiekty, które stanowiły jakiś układ świateł i mniej więcej można by było je umiejscowić na obszarze graniczącym albo wręcz początku tego obszaru Kaliningradu. Raz mi się zdarzyło pojechać w tamten obszar. Niestety na granicy stałem, próbując wrócić do domu, 72 godziny i na samej granicy, w sumie bez powodu. I podejrzewam, że gdybym następnym razem chciał żonie powiedzieć, że chcę jechać, to mi po prostu pospuszcza powietrze z kół. Także to nie jest taki teren dla ludzi, którzy chcą zwiedzać tamte rejony. Mrówki mogą w jakiś sposób się prawdopodobnie tam wypłacają, ja natomiast nie pojechałem tam po to, żeby zarabiać i stąd moje takie może inne wrażenie. Natomiast moje spostrzeżenie z tamtego rejonu jest takie, że jest tam bardzo dużo wojska, bardzo dużo jest obiektów wojskowych. Wówczas było również opuszczonych, gdzie były widoczne hangary po samolotach tego samego typu, jakie u nas występują, czyli takie półokrągłe, wkopane częściowo w ziemię i tam to stało po prostu puste. Wiele stacji radiolokacyjnych również wyglądały wówczas na opuszczone. Tego sprzętu, który tam jest, są naprawdę olbrzymie ilości i być może część z tego sprzętu w tej chwili jest unowocześnionych i po prostu w jakiś sposób szpieguje nas. Dziękuję.
[02:04:35] - Dzięki. Ja pamiętam bardzo dobrze takie masowe wydarzenie z 2011 roku, o którym wspominałem. To się zaczęło w Krakowie. Przeniosło się potem pod Kraków, potem przeniosło się na zachód, natomiast potem przeniosło się na wschód, kilkaset kilometrów pod Rzeszów. Myśmy się tą sprawą zajmowali z Michałem wtedy. To była seria obserwacji latających spodków i dysków z kilkoma bardzo bliskimi obserwacjami tych obiektów, zazwyczaj z jadących samochodów. To było bardzo ciekawe, że tam dochodziło do takich sytuacji, że te obiekty były widziane przez ludzi, którzy się poruszali samochodami w większości. Tam chyba była jedna obserwacja, kiedy pewna pani widziała to spod posesji. Natomiast większość tych opowieści wiązała się z tym, że ktoś jechał autem i to zobaczył. Tak najbardziej zapadła mi w pamięć relacja dwóch pań, które twierdziły, że są osobami bardzo wpływowymi. Mają bardzo wysokie stanowiska w pewnych prywatnych firmach, nie mogą mówić o tym otwarcie, chociaż podały swoje dane personalne do naszej wiadomości. One mówiły, że po prostu jadąc samochodem, natknęły się na taki obiekt, po prostu przejechały pod nim. To był typowy latający spodek. To nie było żadne cygaro, jak w tych relacjach, o których mówiliśmy, czy żadne kule. Interesujące było to, że jak mówiłem, dosłownie dzień czy dwa potem to się przeniosło pod Rzeszów i tym się zajmował Arek Miazga. I tam również dochodziło do bardzo podobnych sytuacji. Ta obserwacja na pewno była grupowa, bo tych świadków było kilkoro pod Krakowem i pod Rzeszowem, natomiast możemy domniemywać, że z racji tego, że te obiekty były widoczne chociażby w pobliżu ruchliwych autostrad, dróg szybkiego ruchu nad gęsto zaludnionymi obszarami, to świadków było więcej, tylko się po prostu nikt nie zgłosił. I to jest jedna z takich obserwacji masowych, która miała miejsce bardzo niedawno, a od tamtego czasu, szczerze mówiąc, dzieje się niewiele. Oczywiście ta sprawa z 2011 roku miała nieco inny charakter. Te obiekty poruszały się dość nisko, nawet bardzo nisko. One nie były widoczne wysoko na niebie. Z tego powodu też nie były widoczne dla mas. Natomiast były widoczne na pewno dla dużej liczby osób z racji wymienionych przeze mnie przyczyn. Ale od tamtego czasu jakoś niewiele się dzieje. Mamy mniej obserwacji, chociaż zdarzają się zgłoszenia o sprawach, które powinny mieć duży zasięg, ale otrzymujemy o nich bardzo ograniczone zgłoszenia. Nie wiem, czemu się tak dzieje. To jest jedna z wielkich zagadek ufologii. Być może dlatego, że jak tutaj powiedzieliście panowie przed chwilą, ludzie nie patrzą w niebo. Dlatego, że do wielu relacji, do wielu zdarzeń z udziałem obiektów UFO dochodzi jednak w nocy, późną nocą, kiedy każdy, przynajmniej w tych zimnych porach roku, spieszy do domu. Mało kto się patrzy w niebo. I to jest jedna z najbardziej intrygujących spraw, jeżeli chodzi o w ogóle zjawisko UFO, te obserwacje, kiedy świadków jest więcej, bo to tak naprawdę bardzo dużo mówi o tym zjawisku. Bardzo dużo mówi o tym, czym te obiekty mogą być tak naprawdę, boBo z jednej strony mamy do czynienia ze sprawami, które ocierają się o bolidy, o satelitę, a z drugiej o coś, co przy bliższym kontakcie, bo przecież bliskie spotkania trzeciego stopnia wydają się zupełnie inną kategorią, ma charakter pozaziemski albo co najmniej innowymiarowy. Podsumowując, zjawisko UFO widziane, mówiłem już o tym nie raz, zjawisko UFO widziane z daleka i z bliska wydaje się dwoma zupełnie innymi fenomenami. Obiekty widziane przez dużą liczbę osób albo obiekty widziane na dużych wysokościach powodują skojarzenia z czymś wytłumaczalnym. Natomiast obiekty widywane już z bliskiej odległości, dosłownie na wyciągnięcie ręki, powodują taką liczbę anomalii i taką liczbę pytań bez odpowiedzi, że pozostajemy w jeszcze większej kropce. Panowie, tutaj jeszcze pytanie do Damiana o te sprawy z ostatniego okresu, które badał i które mogły mieć taki duży zasięg. Pozostaje, ale jest jeszcze drugie pytanie do mnie. Czy sądzisz, że wydarzenia związane z masowymi przelotami, jak te z roku 1979, 1983 i 1990, skończyły się razem z upadkiem dwubiegunowego podziału świata po upadku Związku Radzieckiego? Czy po wejściu do NATO przestaliśmy być terenem do tego rodzaju incydentów?
[02:09:56] - Takie jest przypuszczenie, bo faktycznie eskalacja zjawisk masowych obserwacji miała miejsce w szczególnych, newralgicznych momentach historycznych dla Polski. Mówimy tutaj o fali z 1979 roku. Mówimy też o masowych obserwacjach z początku lat 80. To były, jak wiadomo, kluczowe momenty, kiedy dochodziło do masowych przemian społecznych w Polsce. Moment roku 1990 zamyka ten cały okres. Później nie dzieje się nic tak naprawdę. Tak jakby to zjawisko przestało się interesować. Albo sugestia jest taka, że w każdym z tych przypadków mieliśmy do czynienia z czymś ziemskim, czyli z jakimiś obiektami wojskowymi, które się manifestowały w tym czasie, w okresach szczególnych dla nas. Tylko pytanie, dlaczego w takiej formie? Bo wciąż wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, prawda? Natomiast wspominając o takich relacjach masowych, które miały miejsce po okresie 1990 roku, przychodzi mi na myśl kilka. Może nie są tak spektakularne, jak te, które omawialiśmy dzisiaj, ale na przykład w połowie lat 90., w 1994 roku, na terenie Dolnego Śląska, w rejonie górzystym, w rejonie Karkonoszy, dochodziło kilkukrotnie do masowych obserwacji pierścieni świetlnych, które przypominały troszeczkę światła dyskotek. I takie też były interpretacje tych zjawisk w prasach lokalnych. Natomiast problem polegał na tym, że często te zjawiska manifestowały się, kiedy niebo było praktycznie całkowicie bezchmurne. Więc tak naprawdę światła dyskotekowe, które faktycznie były w tym czasie użytkowane po stronie czeskiej, nie miały możliwości zaczepu. Faktycznie tak było. W tym czasie zresztą były podobne obserwacje, podobne relacje, które napływały z Nadarzyc w 1994 roku. Tę sprawę też omawialiśmy kiedyś na „Debatach ufologicznych”. Inne, jakie relacje jeszcze mi przychodzą na myśl, to zdarzenie z 1996 roku, które otarło się też o Dolny Śląsk. To była obserwacja przemieszczających się wysoko, ułożonych w jednej linii kilkunastu punktów świetlnych, kul różnokolorowych, które ktoś, kto je obserwował wzrokowo, widział w postaci jednej kuli. Natomiast było kilka zachowanych relacji, kiedy niektórzy świadkowie obserwowali to zjawisko przez lornetkę i widzieli dokładnie, że to nie była kula, ale kilka ułożonych w jednej linii obiektów kulistych przemieszczających się wysoko na niebie. I te obiekty były obserwowane, to był 1996 rok, chyba grudzień, jak dobrze kojarzę, w Mirsku, w Głogowie i w kilku innych miejscowościach, ale też w innych rejonach Polski, bo też i w Toruniu były podobne przypadki dokumentowane. Jeszcze na koniec przychodzi na myśl inna relacja z Legnicy. Trudno ją zaklasyfikować jako masową obserwację, ale obserwację obiektu, który był obserwowany jednocześnie z trzech różnych miejsc miasta. To miało miejsce w 2000 roku, w styczniu bodajże, kiedy pojawił się obiekt w kształcie trójkąta, co ciekawe, otoczony trzema punktami świetlnymi. Ten obiekt w pierwszym momencie zaobserwował pewien chłopak z balkonu swojego domu i udało mu się go, co ciekawe, sfilmować. Ten obiekt przemieszczał się nad dachami pobliskiego budynku i zmieniał swoje położenie. Obracał się. I co ciekawe, na nagraniu, to było wtedy nagranie VHS, więc słabej jakości, ale to nagranie wtedy udało się z ramienia klubu legnickiego przeanalizować i faktycznie po skrupulatnej analizie okazało się, że widać na nagraniu, jak ten obiekt się przemieszcza. I co ciekawe, inni świadkowie tego zdarzenia, znajdujący się w tym samym czasie w dwóch innych miejscach, opisywali to dokładnie w taki sam sposób. Obiekt w kształcie trójkąta z trzema punktami świetlnymi rozmieszczonymi po bokach tego trójkąta. To też bardzo ciekawa relacja, którą warto tutaj wspomnieć.
[02:14:45] - Arku, czy sądzisz, że tego typu obserwacje, o których mówiliśmy przed chwilą, są dawno za nami i się nie powtórzą?
[02:14:56] - Tutaj ciężko jest powiedzieć, bo jeżeli przyjąć teorię, że takie masowe obserwacje pojawiają się wówczas, kiedy dochodzi do przemian społecznych, jesteśmy w trakcie takowych przemian. Graniczymy z państwem, w którym toczą się regularne działania bojowe. Z drugiej strony mamy do czynienia na Zachodzie z przetasowaniem narodów, że tak można powiedzieć, chociaż może nie na taką dużą skalę jak to jest w naszych mediach, ale niemniej jednak takie coś jest. Więc zdawałoby się, że takie obiekty, takie przemarsze powinny się zacząć, powinny trwać. Natomiast tego nie mamy, z nieznanych mi powodów. Zresztą jeżeli się popatrzymy w ogóle na wszystkie obserwacje czy występowanie luźno z tym tematem związanych, pojawienie się kręgów zbożowych, to również takich doniesień nie mamy. Jest, delikatnie mówiąc, posucha w tym temacie. Nie wiem, jak tutaj te relacje, które w tej chwili Marek otrzymuje z Radia Paranormalium, jak one tam w tej chwili są, ale na razie nie mamy nic. Ale takie okresy, w których nie było takich albo były bardzo szczątkowe informacje na ten temat, też zdarzały się, ale UFO występują z reguły co 20 lat mniej więcej. Niecałe, można powiedzieć, ale mniej więcej około. Jeżeli przyjmiemy, że ostatnia duża fala UFO miała miejsce około roku 1990, 1991, powinniśmy mieć falę UFO gdzieś około roku 2010, ale następna jest daleko jeszcze przed nami, także nie spodziewałbym się tego typu przelotów w najbliższym czasie. Ale kto wie? To jest ciężkie do zdiagnozowania. Powód, dla którego takie fale następują czy takie obserwacje następują. Tym bardziej ciężko powiedzieć o tym, czy one będą w dalszym ciągu obserwowane, czy jesteśmy już tak rozwinięci technologicznie, że obcy będą się bali wstąpić do nas na tego typu przeloty, żeby popatrzeć, co się u nas dzieje. Oczywiście troszeczkę może żartuję, ale coś być może w tym jest. Dziękuję.
[02:18:09] - Dziękujemy. Panowie, dzisiejsza debata należała do bardzo trudnych mimo wszystko dlatego, że poruszaliśmy się po obszarach, które nie zostały do końca spenetrowane i po wydarzeniach, o których w zasadzie nie powiedziano zbyt wiele. Oprócz tego, co trafiło do ufologów i co trafiło do prasy. Brak w tym wszystkim jednoznacznego komentarza ze strony tych, którzy powinni o tym wiedzieć najwięcej, prawda? I chyba to jest najlepszy komentarz odnośnie dzisiejszej debaty, bo już na samym początku powiedzieliśmy, że tego typu incydenty, chociaż często pozbawione tych puent, pozbawione finalnych wniosków, są bardzo ważne. Pokazują nam, że zjawisko UFO, wbrew temu, co mówią sceptycy, nie pojawia się tylko w lasach, na polach, z daleka od ludzkich siedzib. Ono jest również elementem naszego codziennego życia w takim wymiarze, że pojawia się na oczach dziesiątek, czasami setek, a może nawet i tysięcy ludzi, tylko że nie wszyscy z nich chcą to przyznać. Dzięki panowie za udział w dzisiejszej audycji. Mamy nadzieję, że dzięki niej trafimy przynajmniej w jakimś stopniu do ludzi, którzy pamiętają niektóre z tych wydarzeń. Może wasi rodzice, może wasi krewni byli świadkami tych słynnych przelotów, może pamiętają coś takiego. Bo takich zdarzeń było naprawdę dużo więcej. Dużo więcej i paradoksalnie o nich wiemy mniej niż o niektórych sprawach, których świadkami była jedna osoba. To jest jeden z wielu paradoksów i niewyjaśnionych aspektów ufologii, nie tylko polskiej. Naszymi gośćmi byli dzisiaj Damian Trela. Dziękujemy, Damianie. Dzięki wielkie. Pozdrawiamy. Zapraszamy jeszcze. Odwiedzajcie blog Damiana „Czas tajemnic”. Bardzo ciekawe artykuły się tam ostatnio pojawiły na temat bliskich spotkań w dwóch miejscowościach: Michałowicach i Gięzychowicach. Wszystkich fanów, wszystkich entuzjastów ufologii zapraszam do tego, żeby zajrzeli i rzucili okiem na te dwa zdarzenia, dlatego, że ujawniają dwa zupełnie skrajne elementy natury zjawiska UFO. Jeden z nich pokazuje, że to zjawisko jest w pełni fizyczne i potrafi swoim oddziaływaniem zniszczyć roślinność, a drugi pokazuje, że ono balansuje gdzieś na granicy hologramu, prawda, Damianie? Tak.Co igra z naszym poczuciem rzeczywistości.
[02:20:56] - Zdecydowanie tak. Te zdarzenia oddają naturę tego zjawiska.
[02:21:03] - Dziękujemy ci bardzo. Drugim naszym gościem był nieoceniony Arek Kocik, nasz ekspert z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Dziękujemy ci, Arku. Tutaj niebawem prześlemy ci tą relację ze Starych Juch czy Starych Juchów.
[02:21:20] - Ja już Arkowi przesłałem razem z kontaktem do świadka.
[02:21:26] - Chciałbym też wspomnieć o tym, że w tej chwili w okolicach Orzysza, oprócz tego, że lata tam bardzo często wojsko, to w tym tygodniu odbył się mityng paralotniowy, więc być może część ze słuchaczy czy jakiekolwiek doniesienie może dotyczyć między innymi obserwowanych z dalszej odległości paralotni. W tej chwili na paralotniach bardzo często zawiesza się źródło światła intensywnie świecącego i być może, tylko spekuluję, będą jakieś doniesienia z tamtych terenów dotyczące światła pulsującego czy jakiegoś obiektu, który z daleka może przypominać bumerang czy nawet trójkąt. Tutaj opierałem się w moich dywagacjach i w tym, co mówiłem, na opisach, których dokonali pan Rzepecki i Piechota. Naprawdę wielkie dzięki dla nich za to, że zorganizowali to w ten sposób, że na tej podstawie możemy cokolwiek w tej chwili powiedzieć i o czymkolwiek dyskutować. Dziękuję bardzo za wieczór. Do usłyszenia następnym razem.
[02:23:07] - Dzięki, Arku. No i cóż, Iveli, właśnie wypada nam chyba kończyć.
[02:23:13] - Ja zapytam cię, zadam ci to magiczne pytanie, które zawsze pada pod koniec audycji, na które zawsze tylko ty znasz odpowiedź: co będzie za tydzień?
[02:23:22] - Właśnie to jest wielka tajemnica, że nie jestem w tej chwili w stanie powiedzieć o tym, co będziemy mówić za tydzień. Niestety mam tu straszne zakłócenia w moim Skypie. Nie wiem, z czego to wynika. Nie wiem, czy w ogóle mnie słyszycie.
[02:23:42] - Słyszymy cię perfekcyjnie.
[02:23:43] - O temacie najbliższej audycji poinformujemy was, mam nadzieję, za dosłownie chyba dwa dni. Gdzieś we wtorek powinna się pojawić informacja, jaki temat poruszymy za tydzień. Mam nadzieję, że będzie interesujący. Dzisiaj mówiliśmy o obserwacjach UFO nad Polską, także pewnie pójdziemy w zupełnie inną stronę, żeby nie zmęczyć was jednym aspektem ufologii. Nadsyłajcie nam oczywiście swoje propozycje tematów. No i cóż, do usłyszenia w debatach ufologicznych za tydzień.
[02:24:18] - A mówił te słowa do państwa człowiek, bez którego debat w Radiu Paranormalium na pewno by nie było. Piotr Cielebiaś, zastępca redaktora naczelnego „Nieznanego Świata”. Dzięki jeszcze raz, Piotrze.
[02:24:30] - Dziękuję i pozdrawiam. Dobrej nocy.
[02:24:33] - Audycję od strony technicznej, jak zawsze obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”. Chyba mamy słuchacza telefonicznego. Właśnie teraz, w ostatniej chwili dzwoni. Piotr się już rozłączył, ale może tego słuchacza odbiorę jeszcze. Halo, dobry wieczór, Radio Paranormalium. Czy się słyszymy?
[02:24:54] - Tak, słyszymy się. Dobry wieczór. Z tej strony Grzegorz z Holandii. Po pierwsze chciałem pogratulować wam dobrej roboty i chciałem powiedzieć, że słucham was od jakiegoś czasu. Mniej więcej to będzie może niecały rok. Znalazłem was przez przypadek na YouTube i postanowiłem odsłuchać wszystkie wasze debaty. Muszę przyznać, że są bardzo ciekawe, aczkolwiek z wieloma rzeczami jest ciężko się zgodzić. Na temat UFO nie będę się wypowiadał, dlatego że całą wiedzę, którą posiadam, posiadam z waszych programów. Chciałem wspomnieć tylko, bo wiem, że kończycie już dzisiejszą debatę, także nie chcę przedłużać, aczkolwiek za pośrednictwem waszego radia chciałbym zachęcić słuchaczy do otwarcia swojej, że tak się wyrażę, percepcji i swojego światopoglądu na troszeczkę szerszy zakres, nie wiem, jak to określić, powiedzmy zainteresowań. Dlatego że wiele rzeczy, o których mówicie w swoich debatach, pomimo tego, że są bardzo ciekawe, mają bardzo dużo wspólnego z tematyką biblijną. Nie wiem, czy wy zauważacie to. Wydaje mi się, że tak, bo skoro mówiąc o UFO, bardzo często poruszaliście wielokrotnie temat Biblii. Ja chciałem ze swojej stronyPolecić słuchaczom i wam również. Podejrzewam, że znacie język angielski i posługujecie się nim biegle. Chciałem bardzo polecić takiego autora. Nie wiem, czy słyszeliście o takim wykładowcy biblijnym. Nazywa się Chuck Missler.
[02:27:16] - Szczerze mówiąc, ja nie słyszałem. Nie wiem, jak pozostali rozłączeni już uczestnicy. Ale może zadzwońmy sobie.
[02:27:28] - Jakiś czas temu, nie pamiętam, w której to debacie było. Dzwonił jakiś słuchacz i nawiązał do takiego pana, który się nazywa Kent Hovind. Ja też przez przypadek trafiłem na YouTube na jego wykłady. To było około siedem lat temu. Muszę powiedzieć, że są interesujące. On akurat trafił do więzienia w 2005 roku. Znalazłem taki krótki filmik na YouTubie z informacją, że on siedzi w więzieniu. Jeszcze wtedy akurat siedział i przeważnie w każdych jego programach był podany numer telefonu. On pochodzi z Pensacola na Florydzie, w Stanach Zjednoczonych. Kiedyś postanowiłem zadzwonić, dowiedzieć się, czy to prawda, że on siedzi w więzieniu, bo człowiek, który wykłada Biblię, siedzi w więzieniu. To troszeczkę wydawało mi się dziwne i nienormalne. Zadzwoniłem. Niestety dzwoniłem, chyba o była godzina 23:00 i obudziłem jakąś panią, bo zapomniałem, że strefa czasowa jest zupełnie inna. I ta pani oczywiście odebrała telefon. Powiedziała mi, że tak, że to jest prawda, ale czy mógłbym zadzwonić za cztery czy pięć godzin, bo u nich jest środek nocy. Oczywiście zadzwoniłem na drugi dzień. Rozmawiałem z tą panią. Ta pani powiedziała, że tak, to prawda. Kent Hovind siedzi w więzieniu. Oczywiście mailem przesłała mi adres do niego. Napisałem do niego list, bo oczywiście można pisać do ludzi, którzy siedzą w więzieniach. Proszę posłuchać. Kent Hovind, jeden z jego programów to jest „Ogród Eden”. Drugi to jest „Kłamstwa w podręcznikach”, a trzeci to jest „Wiek Ziemi”. Polecam bardzo serdecznie. Mówię, nie ze wszystkim trzeba się zgadzać, ale jest to lektura interesująca. Oczywiście tematyka biblijna. Ja rozumiem, że nie każdego to interesuje, nie każdy się z tym będzie zgadzał, ale pomaga zrozumieć wiele rzeczy. A wracając do tematu Chucka Misslera, to jest człowiek, nie wiem, ile on ma lat, ale może mieć około 90. W każdym razie żyje jeszcze i on ma bardzo wiele wykładów na temat także UFO, także Nephilim, tych upadłych aniołów biblijnych, które można znaleźć właśnie na YouTube. I za pośrednictwem waszego radia chciałem polecić serdecznie tych wykładowców. A wam chciałem podziękować za fajne debaty, za determinację i za chęć prowadzenia tego, bo czasami było słychać, że niektórzy ze słuchaczy dzwonili z jakimiś różnymi pretensjami. Szczególnie teraz, kiedy Krystian Kiena już nie bierze udziału w debatach. Także może niektórzy myślą, że są jakieś takie nudniejsze, ale nie. Uważam, że robicie dobrą robotę. Uważam, że powołał was do tego w jakimś sensie Bóg, bo na pewno to jest ważny temat i nie jestem ani żadnym prorokiem, ani żadnym jasnowidzem, ale wydaje mi się, że żyjemy w czasach, w których prawdopodobnie w bardzo krótkim czasie będziemy mogli się spodziewać bardzo dziwnych i paranormalnych rzeczy. Także pozdrawiam was serdecznie, życzę wam wszystkiego dobrego. Życzę wam zdrowia przede wszystkim i abyście wytrwali w swojej pracy. Dziękuję bardzo.
[02:31:31] - Dziękujemy, również wszystkiego dobrego. Życzymy również wielu kolejnych godzin spędzonych z Radiem Paranormalium i z naszymi audycjami. Dziękujemy bardzo panu za telefon.
[02:31:46] - Dziękuję ślicznie i życzę dobrej nocy. Pozdrawiam.
[02:31:49] - Dziękujemy, również pozdrawiamy. To był słuchacz telefoniczny. Dodzwonił się na sam koniec audycji. Szczęściarz. No i cóż, w dzisiejszej debacie ufologicznej online poświęconej masowym obserwacjom UFO nad terytorium Polski udział wzięli nieobecni już na Skypie Piotr Cielebiaś, zastępca redaktora naczelnego „Niesłego Świata”, a także ufolodzy Damian Trela i Arkadiusz Kocik. Audycję od strony technicznej jak zawsze obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnej debacie ufologicznej już za tydzień, której temat podamy już niedługo na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to numer Gadu-Gadu 36 08 80 02. 36 08 80 02.
[02:33:02] - Numer telefonu 32 746 00 08. 32 746 00 08. E-mail: radio@paranormalium.pl. radio@paranormalium.pl oraz Skype: radio.paranormalium.pl. Czekamy na Twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:33:32] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już troszeczkę gorzej.
[02:33:43] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[02:34:09] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już troszeczkę gorzej.
[02:34:21] - Archiwum Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:35:10] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia. Czy ktoś go tam słyszał? Podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:35:22] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.