[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”. Namaste. Witam wszystkich gości w chacie. Proszę się rozsiąść wygodnie w izbie. Czym chata bogata.
Pora rozpocząć kolejną opowieść z cyklu „Chata mistyka”. Wpis 34. Na liczniku motoru niewiele się zmieniło, dlatego, że jestem od tygodnia już w miejscowości Hampi. Tutaj nie za dużo używam pojazdu motorowego. Miejscowość Hampi jest miejscem magicznym. Byłem tutaj podczas mojego pierwszego pobytu w Indiach, który to był już 10 lat temu. Aczkolwiek w samym Hampi, wokół tego miejsca jest tyle rzeczy do eksploracji, jest tyle rzeczy do poznawania i do zwiedzania, do szperania dla tych, którzy chcą być aktywni, że dopiero teraz właściwie odkrywam zupełnie inne aspekty tego miejsca. Miejsce dla mnie bardzo szczególne. Nie tylko wartość historyczna tego miejsca, dlatego że powstała tutaj bardzo potężna cywilizacja. Powstało tutaj imperium.
Ludzie mieli dosyć wysoką pojmę na temat konstrukcji budowli i wykorzystywania granitu oraz innych różnych skał również. Skał jest tutaj mnóstwo, dlatego, że całe miejsce Hampi otoczone jest przepięknymi, potężnymi, obłymi głazami, które wyglądają jak nie z tej ziemi dosłownie. Wygląda to bardziej jak jakiś krajobraz z Marsa albo może z innej planety w naszym systemie. Tego typu skały nie istnieją nigdzie indziej, w żadnym innym obszarze Indii. Mają nieprawdopodobne kształty. To, w jaki sposób poukładane są te kamienie jeden na drugim, to, w jaki sposób balansują one w niewiadomy sposób na swoich czubkach, to jest rzecz nieprawdopodobna. Rozmawiałem tutaj z lokalnymi ludźmi. Jestem dosyć ciekawy historii, skąd pochodzi tego typu erozja. Dlatego, że te kamienie dosłownie wyglądają tak, jakby one spadły z nieba. Są poustawiane w formacjach, tworząc pewnego rodzaju wieże, struktury.
Często przypomina to po prostu jakiegoś rodzaju budowle albo urządzenia, które rozrzucił jakiś wielki olbrzym, jakieś może zabawki jego. Interesuje mnie to, w jaki sposób powstała takowa erozja. Nie jest to nic, co przypomina mi widok innych skał w innych obszarach świata. No i cóż, pojawiła się taka historia, która jest dosyć ciekawa dla mnie. Historia mówi o tym, że kiedyś tutaj był ocean. Pomimo tego, że geograficznie Hampi znajduje się prawie że w centrum właściwie tego subkontynentu indyjskiego, jest w głębi lądu, to jest duże prawdopodobieństwo, że te skały wyglądają właśnie tak dlatego, że były przetwarzane w pewien sposób naturalny przez pływy oceaniczne i przez prądy wodne. To wyjaśniałoby, dlaczego mają takie zaokrąglone, obłe kształty. Oprócz tego są to potężne głazy, które również rozpękane są w naturalny sposób na wszelkiego rodzaju kształty, ale również wydobywa się tutaj, pozyskuje się tutaj to kruszywo, tą skałę w celach budowlanych. Więc mnóstwo pęknięć w różnych miejscach tego przepotężnego, rozpościerającego się na wiele kilometrów krajobrazu to są takie formy, które powstały już przy udziale obróbki ludzkiej. Jest to dosyć dla mnie ciekawe zagadnienie, dlatego że cała ta lokalna cywilizacja, całe to imperium, które powstało tutaj w tak zadziwiającym miejscu przy użyciu, wydaje się, bardzo wysublimowanej technologii.
Te budowle, które pozostają do dzisiejszych czasów, szacowane są na nie aż tak stare. Tutaj jest taki kompleks świątyń oraz również rozpościera się pradawne targowisko. Podobno swego czasu było to największe targowisko na świecie, gdzie wybudowane są budynki dwupoziomowe, gdzie prawdopodobnie ustawione były stragany i kupcy, którzy przyjeżdżali z różnych zakątków Indii, wymieniali tutaj towary. Pozostałości takich budowli są w Hampi, ale oprócz tego w tym nieregularnym krajobrazie tych roztrzaskanych, zaokrąglonych, obłych kształtów skał Znajduje się bardzo wiele pomniejszych budowli, małych świątyń i różnego rodzaju innych struktur, których nie jestem w stanie dokładnie nazwać, w jakim celu były one wybudowane. Mnóstwo z nich to już są ruiny. Ale okazuje się, że ten kunszt budowlany, ta sztuka obróbki kamienia, skały granitowej, ale nie tylko, została posunięta do tak wysokich umiejętności. Była to technologia na tak wysokim poziomie, że w tej chwili badacze nie są w stanie wyjaśnić, w jaki sposób zostały wykonane pewnego rodzaju bloki kamienne, które zostały później użyte do budowy owych struktur. I to jest zadziwiające, dlatego że materiał oczywiście dostępny jest tutaj lokalnie, więc nie trzeba go przywozić z żadnych odległych zakamarków, ale sposób obróbki tego granitu jest tak fenomenalny, że starożytnym udało się osiągnąć rzeczy, których my nie jesteśmy w stanie sobie nawet wyobrazić. Rzeczy, które wykonane są z głazów, z granitu. Dlatego, że to nie tylko architektura i konstrukcja i sztuka, ale dlatego, że przepięknie zdobione są te budynki również.
Oczywiście mnogość rzeźb, płaskorzeźb, zdobnych filarów i kolumn, ale pojawiają się różnego rodzaju ciekawostki technologiczne wśród tego kompleksu starożytnych struktur, o których tutaj chciałem wspomnieć, dlatego że one dosyć mocno mnie zaciekawiły. Więc rzekomo to miejsce powstawało w XV wieku, więc nie aż tak dawno temu. Aczkolwiek z tym zawsze można by postawić znak zapytania, czy to, co badacze odkrywają, to, co archeolodzy testują, próbki pod względem wieku i tak dalej, czy to rzeczywiście pochodzi od pierwszej kolonizacji ludzi na danym obszarze? Bo bardzo często zdarza się tak, że ludzie osiedlają się w różnych miejscach, gdzie wcześniej były cywilizacje. Albo te cywilizacje przestały funkcjonować. Albo ludzie opuścili te miejsca z jakiegoś powodu, albo zostali po prostu wypchnięci przez innych ludzi. Więc jeżeli chodzi o tego typu starodawne technologie, to ja zawsze mam wątpliwości, czy rzeczywiście te miejsca są aż tak młode tak naprawdę. Bo czymże jest 500 lat w historii nawet naszej obecnej cywilizacji? Ja dopatrywałbym się źródeł tej technologii, tych umiejętności, tej wiedzy dużo, dużo dawniej, dużo, dużo głębiej w historii ludzkości. No i właśnie Hampi przedstawia nam wprost tego typu przykłady, że technologia wykracza poza nasze obecne wyobrażenie.
Struktury i pewnego rodzaju fenomeny, które zostały osiągnięte tutaj w Hampi, są tego najlepszym dowodem. Chociażby w głównej świątyni. W głównym kompleksie świątynnym znajduje się potężna strzelista wieża, przepięknie zdobiona, ze szczegółowością detali różnych rzeźb, które otaczają tą wieżę. Aczkolwiek kiedy przejdziemy dziedzińcem na drugą stronę tego kompleksu, gdzie znajduje się pomniejszy budynek i wejdziemy do środka i skierujemy się po schodkach w prawo, znajduje się pokoik. Pokoik ma może z 10 metrów długości, jest dosyć wąski. I to miejsce jest szczególne dlatego, że można tam zaobserwować pewnego rodzaju fenomen optyczny. To znaczy został ten pokój zaprojektowany w ten sposób, aby światło, które po godzinie drugiej odbija się od głównej wieży kompleksu świątynnego, przechodziło przez dziurkę, która znajduje się wysoko na ścianie przy suficie. I ta dziurka wykuta w grubym murze przepuszcza światło w taki sposób, że owo światło rzuca obraz na przeciwległą ścianę. Obraz głównej wieży świątynnej, ale obraz jest odwrócony do góry nogami. Wrażenie jest nieprawdopodobne.
Kiedy byłem tu poprzednim razem, nie wiedziałem o tym fenomenie. Odwiedziłem to miejsce ostatnio, parę dni temu, w szczególności po to, aby właśnie zobaczyć ten optyczny fenomen. Obraz rzucany na ścianę jest idealnie. Jest po prostu bardzo szczegółowy. Jest bardzo dokładny. Oczywiście widać wszystkie kolory. Złota wieża świątyni, w tle niebieskie błękitne niebo. Widać nawet parę ładnych szczegółów. Obraz rzucany na ścianę ma wysokość może trzech metrów. No i jest odwrócony do góry nogami.
Więc umiejętność to jest zjawisko, które nazywane jest, nie wiem, jak to nazywa się po polsku, ale po angielsku nazywa się eye of the needle effect, czyli jak gdyby efekt tego oczka w igle do szycia. Jeżeli przepuścisz światło z odpowiedniej perspektywy, wiązkę światła z odpowiedniego dystansu i jak gdyby ekran, czyli miejsce, od którego odbija się światło przechodzące przez szczelinkę o odpowiednich wymiarach również. Więc jest to ścisła zależność geometryczna. Powoduje właśnie taki efekt, że światło jest widzialne na ekranie, tylko że jest odwrócone. Tak właśnie rozpowszechnia się promieniowanie świetlne i w ten sposób zachowuje się fenomen naszego widzenia. My widzimy światło, które zatrzymywane jest przez ścianę. To światło oczywiście początkowo odbiło się od samej wieży, dlatego istotna jest też godzina, o której przychodzimy do świątyni, aby zobaczyć to zjawisko. Słońce musi być po południu, to już musi być popołudniowe słońce, aby zgadzały się charakterystyczne kąty. No i powstaje takie zjawisko, o którym to wiedzą już nasi prapradziadowie starożytni. Ale to nie tyle.
Oczywiście zaprojektowanie tego typu kompleksu świątyń i budynków wymaga dużych umiejętności arytmetycznych, dużych umiejętności geometrycznych również na pewno. Sama obróbka materiału jest również zadziwiająca, bo to nie tylko szczegóły i drobiazgi wykończeń artystycznych, ale okazuje się, że starożytni z jakiegoś powodu wybierali ten materiał do wyrobu wszelkiego rodzaju rzeczy. Nie tylko budowli, nie tylko budynków, ale praktycznie wydaje się, że wszystkiego, co da się wykonać lub co dało się wykonać z kamienia. Dlatego że okazuje się, że to, co się dawało wykonać z kamienia dawno temu, w dzisiejszych czasach jest już niemożliwe. Chociażby fenomen samego oddzielania wielkich bloków granitowych od masy tych potężnych głazów. To jest system nawiercania, ale bardzo charakterystycznego i w odpowiedni sposób wykonywania nawiertów w skale. Temat bardzo interesujący dla mnie, dlatego, że interesuję się również od niedawna tego typu strukturami, które zachowały się w Polsce. To znaczy nie strukturami, ale tego typu metodami obróbki głazów granitowych, głazów skalnych, które pozyskiwane były na terenie obecnej Polski. Metodą, o której tutaj szczegółowo nie będę opowiadał, aczkolwiek metodą, która do tej pory jest nam nieznana. Jeżeli byśmy chcieli dokonywać tego typu nawiertów albo oddzielać granitowe głazy w dzisiejszych czasach, to jest to po prostu metoda niemożliwa.
Podobnie tutaj w Hampi pradawni budowniczy wiedzieli coś, o czym my już nie zdołaliśmy się dowiedzieć albo coś, o czym po prostu zapomnieliśmy jako cywilizacja. Chociażby w pewnej świątyni w Hampi widnieją pozostałości łańcuchów, które to zwisały z każdego narożnika przepięknie wykończonego dachu. Takiej canopy. Nie wiem, jak to się po polsku nazywa. Taki daszek, który wychodzi poza obszar samego domu. Na każdym rogu tego dachu znajdowała się pętla. Pętla wykonana była z kamienia granitu. Idealna pętla okrągła jak pączek, która była zespolona jako jeden kawałek z resztą bloku granitowego, który wykańcza owy narożnik dachu. A przez tę pętlę przepuszczone były oka kamiennego łańcucha, który wykonany był z piaskowca. Więc to nie tylko umiejętność wykonania potężnego, idealnie wykonanego łańcucha, którego ogniwa są niepopękane, nigdy nie były połączone.
One są po prostu jednością od samego początku i każdy z tych pierścieni zachodzi na siebie. Ale dodatkowo ten kamień piaskowca, ta skała piaskowa zostaje połączona w jakiś niebywały, nieprawdopodobny sposób właśnie z tym mocowaniem u dachu, które to wykonane jest z granitu. W jaki sposób jest to możliwe, aby nie tylko wykonać okręgi w kształcie pączka, które tworzą potężny, wiszący z narożnika łańcuch, ale również dwa różne materiały skalne. W dzisiejszych czasach jest to dla większości metoda nieznajoma i po prostu niemożliwa. Więc okazuje się, że ludzie, którzy tutaj operowali w tym obszarze, wiedzieli coś, czego nie wiemy my, nawet w dzisiejszych czasach. Z jakiegoś powodu ta wiedza nie przetrwała. W jaki sposób można osiągnąć łańcuch, którego ogniwa wykonane są tylko i wyłącznie z kamienia, który nigdy nie był pęknięty? Odpowiedź technologiczna wydaje się jedyna możliwa. Możesz to wykonać tylko jeżeli potrafisz topić skały. Obróbka tego typu nie jest w naszej technologii w dzisiejszych czasach znajoma nikomu.
Jesteśmy w stanie, jak wiadomo, przetapiać metale. Jesteśmy w stanie tworzyć różnego rodzaju formy i stopy metali. Natomiast obróbka skały do tego momentu, kiedy jesteśmy w stanie ją właściwie stopić, jest nam w dzisiejszych czasach metodą nieznaną. W innej świątyni w Hampi znajdują się tak zwane muzyczne kolumny. To jest potoczna nazwa miejsca, gdzie w świątyni wykorzystano bardzo charakterystyczny rezonans tego kruszca, właściwy rezonans granitu, po to, aby wytworzyć częstotliwości, które to przejawiają się dla ucha ludzkiego jako dźwięki, jako tony. W świątyni znajduje się kompleks siedmiu dużych pilarów, które otoczone są mniejszymi kolumnami. Te duże pilary wykonane są w ten sposób, że kiedy uderzymy w nie kostkami dłoni, kiedy poklepiemy w nie piąstką, wydobywa się z nich dźwięk idealnie dostrojony do jednego z siedmiu dźwięków skali ton. To są tony do, re, mi, fa, sol, la, si, do. Każdy z nich jest idealnie dostrojony. Fenomenem jest to, że nikt do tej pory nie wie, w jaki sposób owe pilary, owe kolumny w świątyni zostały wykonane.
Każdy z nich wydaje się być wytworzony z dokładnie tego samego materiału, z tego samego typu granitu. Każdy z nich ma te same proporcje, te same wymiary i każdy z owych siedmiu pilarów wydaje różny dźwięk. Żeby było ciekawiej, to podczas okupacji brytyjskiej Brytyjczycy również zastanawiali się, głowili nad tym fenomenem i zarządzono wycięcie jednej z owych kolumn. W tej chwili jedna z pomniejszych kolumn została odcięta i oczywiście ukradziona do jakiegoś muzeum w Londynie prawdopodobnie, z tego, co się orientuję. Aczkolwiek okazało się, że po przecięciu owej kolumny, gdzie każdy spodziewał się zobaczyć dziurę w środku, bo inaczej w jaki sposób rezonowałyby owe kolumny, okazało się, że nie ma tam żadnej dziury. Nie jest to struktura rurki, tylko jest to solidny, rzetelny granit. To jest taka ciekawostka. Każda z tych kolumn wydaje inny dźwięk, idealnie nastrojony do częstotliwości. Dlatego ja tych miejsc nie nazywam do końca świątyniami. To są potoczne nazwy tych miejsc.
To są urządzenia moim zdaniem. Zresztą też inne dowody wskazują na to w samej świątyni. Przepiękne freski na sufitach, które to w okolicach każdej kolumny przedstawiają okrągły obraz, który bardzo mocno przypomina te doświadczenia, które wykonujemy w dzisiejszych czasach z różnymi infradźwiękami i z różnymi częstotliwościami, gdzie na cienką blaszkę posypujemy bardzo drobny piasek czy też sól i przy użyciu częstotliwości dźwięków obserwujemy wzory, które pojawiają się w tym piasku. Bardzo mocno przypomina to owe płaskorzeźby, które znajdują się w Świątyni Muzycznych Kolumn w Hampi. Z tym że to są obrazy nie dwuwymiarowe, tak jak my zwykle jesteśmy w stanie zauważyć na tych blaszkach z piaskiem, a są to obrazy, które już wykraczają w trzeci wymiar i pokazują energię, która rozpowszechnia się również w innym kierunku. I każda z tych okrągłych płaskorzeźb na suficie reprezentuje inną częstotliwość, dlatego że każda z nich ma inny kształt, więc ona przedstawia inną częstotliwość danego dźwięku. Cały budynek musi być bardzo szczegółowo i skrupulatnie zaprojektowany pod względem akustycznym, wydaje mi się. I nie jest to tylko kwestia dewocjonalna. Nie jest to tylko miejsce, do którego mają przybywać pielgrzymi, którzy oddają hołd swoim hinduistycznym bogom. Jest to miejsce, które w sposób wibracyjny ma pomóc tobie, kiedy przebywasz w tej lokalizacji, dostroić się do wibracji tej planety, do wibracji natury.
W jaki sposób powstały Muzyczne Kolumny w świątyni w Hampi do tej pory nie wiemy, aczkolwiek również wskazuje to na to, że starożytni budowniczy musieli posiadać umiejętność zmieniania gęstości materiału. Jest to dla mnie sztuka fenomenalna. Jest to coś fantastycznego. Ale skąd oni to wszystko prawdopodobnie wiedzieli? To jest coś, co mnie zastanawia. Hampi to nie tylko współczesna cywilizacja i technologia, ale również przepiękna i potężna natura. Te majestatyczne głazy, które leżą tutaj prawdopodobnie od milionów lat. Nasycone energią, nasycone słońcem. Jest tutaj naprawdę gorąco, bardzo słonecznie. Pomiędzy tymi obłymi i potężnymi głazami znajduje się mnóstwo jaskiń, mnóstwo systemów jaskiń.
Nagrywając dzisiejszy odcinek „Chaty mistyka” siedzę właśnie w jednej z tych jaskiń. Zresztą już od tygodnia generalnie porzuciłem moje manatki w małej restauracyjce i koczuję na tych głazach. Jestem w skałkach, właściwie sypiam w różnych jaskiniach. Chodzę na bosaka. Jest bardzo gorąco. Generalnie wystarczają tylko krótkie spodenki. Te potężne, nagrzane słońcem głazy promieniują ciepłem nawet w nocy, także jest naprawdę ciepło. Kiedy śpię w jaskini, jest naprawdę przytulnie. Otoczony jestem przepiękną naturą. Mnóstwo kolczastych drzew, dlatego że jest tutaj dosyć sucho, aczkolwiek jest trochę zieleni również.
Przepiękne zwierzęta, malownicze ptaki, papugi, oczywiście małpy. Tutaj znajdują się małpy z czarnymi twarzami, z długimi ogonami. Zresztą znajduje się nieopodal również świątynia małp, świątynia Hanumana. Hanuman to jest dosyć ciekawa postać z mitologii hinduskiej. Hanuman, pół człowiek, pół małpa właściwie. Bardzo potężny, muskularny bohater w opowieściach mitycznych. Z twarzą pół człowieczą, pół szympansią, powiedziałbym, bardzo muskularne ramiona i bardzo muskularne nogi. Rzekomo potrafił również latać. Pewna ciekawa historia również. Hanuman rzekomo ocalił pewną księżniczkę, która została porwana z tego obszaru, z obszaru Hampi i została wywieziona do Sri Lanki.
Sri Lanka, jak wiadomo, jest to wyspa, która oddzielona jest od głównego lądu Indii. Jest to generalnie oddzielne państwo. Historia mityczna opowiada o tym, że Hanuman, ten mitologiczny bohater z opowieści hinduskich, postanowił ocalić ową księżniczkę i swoją potężną mocą i umiejętnością latania przerzucił tony głazów z Hampi po to, aby wybudować most, który połączyłby Indię, czyli ten wierzchołek Indii, subkontynentu indyjskiego ze Sri Lanką. Po to, aby armia obecnego cesarza mogła przekroczyć na drugą stronę i w Sri Lance odbić księżniczkę i sprowadzić ją do domu. Historia sama w sobie jest oczywiście bajeczką, aczkolwiek fenomenem jest to, że dopiero całkowicie niedawno odkryto pozostałości owego mostu, który rzekomo funkcjonował wiele tysięcy lat temu. Most został nazwany Mostem Adama. Struktura jest widoczna z samolotu. Mam też przyjaciela tutaj w Indiach, który pracuje w liniach lotniczych, jest pilotem i lata na Sri Lankę. Opowiada mi o tym, że most jest widoczny z wysokości w postaci takiego sznureczka, który zarysowuje się na dnie oceanu. Jest to ewidentnie linka, która łączy te dwa lądy ze sobą.
Rzeczywiście podwodne ostatnie znaleziska i badania archeologiczne wskazują na to, że rzeczywiście znajdują się tam pozostałości struktury, która przypomina swoim kształtem most, ale nie byłoby to nic niezwykłego. Jest to, w tej chwili nie pamiętam, musicie sprawdzić, ale jest to chyba odległość dużo ponad 20 kilometrów, może nawet 50, więc byłby to naprawdę długi most. Historia nie byłaby aż tak ciekawa, gdyby nie pewna zaskakująca wiadomość techniczna, konstrukcyjna tego mostu. Otóż okazuje się, że był to most pływający. Tak, był to most, który utrzymywał się na powierzchni oceanu. Most wykonany z potężnych granitowych głazów, jak by się mogło wydawać, który utrzymuje się na powierzchni wody, którym może przejść rzekomo cała armia. Jeżeli pomyślimy o tym, że technologia przetapiania skały jest możliwa i jest możliwe osiąganie zmiany gęstości tego materiału, dlatego, że pojawiają się na przykład różne częstotliwości muzycznych filarów, to może jest również metoda zmienienia w pewien sposób gęstości skały w taki sposób, że ona zaczyna pływać po powierzchni wody. Dlaczego by nie? Skoro multitonowe statki cargo utrzymują się w wodzie. Oczywiście są to prawa fizyki, które poznaliśmy i które jesteśmy w stanie wykorzystać podług naszych intencji, podług naszych potrzeb.
Jesteśmy w stanie konstruować tego typu okręty, które przewożą nieprawdopodobne masy ładunku i statek wykonany jest ze stali i nie tonie. Może również możliwa jest technologia, aby wykorzystać głazy w celu wykonania pływającego mostu. I to jest właśnie ta ciekawostka, która mnie zastanawia. Skąd to wszystko jest wiadomo? Skąd wiadomo jest, jak można wykorzystać materiał? Jest to moim zdaniem czysty proces alchemiczny. Alchemia, czyli stworzenie konkretnych warunków podług naszej intencji, podług naszej woli i wykorzystywanie wszystkich panujących elementów w celu uzyskania tego efektu, czyli stworzenie odpowiednich warunków. Jeżeli jesteś w stanie stworzyć odpowiednie warunki wewnątrz siebie, jesteś w stanie również stworzyć warunki na zewnątrz i zamanifestować je w naturze. To jest właśnie mistrzostwo, do którego dochodzą jogini po długich medytacjach w jaskiniach. Dlaczego jogini medytują w jaskiniach?
Dlatego, że wibracja góry, wibracja tych kryształów, które tworzą strukturę tych głazów granitowych czy bazaltowych, czy jakichkolwiek innych, które znajdują się w danym obszarze, jest tak potężna, że jeżeli jesteś w stanie dostroić się do owej wibracji, jesteś w stanie poznać tajemnice struktury materiału. Tym samym jesteś w stanie zmodyfikować podług swojej woli dany przedmiot, dane zjawisko. Aby uzyskać dostęp do tego typu informacji i do tego typu wiedzy, natura pozostawiła nam wiele kluczy. Jeżeli jesteśmy podatni na energię, na pewnego rodzaju zjawiska, jeżeli jesteśmy w stanie odszukać owe klucze i nauczyć się je wykorzystywać, pozwala nam to na otwarcie wielu drzwi. W różnych obszarach na tej planecie znajdują się różne klucze, które działają w bardzo podobny, aczkolwiek każdy w bardzo swój specyficzny, indywidualny sposób. Tutaj w Hampi również znajduje się jeden z takich kluczy. Pradawnych, starożytnych kluczy, które pozostawiła dla człowieka poszukującego. Dlatego, że są to klucze, które może znaleźć tylko człowiek, który poszukuje owych kluczy, owych wskazówek. Sama natura pozostawiła również w Hampi taki klucz. Rośnie tutaj bardzo szczególne drzewo.
Drzewo, które po angielsku nazywa się Hawaiian baby woodrose. Drzewo, które posiada pewne magiczne nasiona. Nasiona, które pozwalają ci nauczyć się obsługi owego zamka, który to pozwala otworzyć drzwi. Drzwi do innej percepcji. Drzwi do innego zrozumienia. Drzwi, które prowadzą cię do świata, w którym jesteś pojednany, pojednana z całością, z totalnością i w sposób nielogiczny, w sposób nieempiryczny jesteś w stanie być, współistnieć z naturą. Jesteś w stanie zrozumieć strukturę natury. Jesteś w stanie zrozumieć fenomen pięciu elementów, z których zbudowana jest każda cząstka materialnego świata. Aktywną substancją w nasionach owego drzewa jest substancja, która nazywa się LSD, czyli LSD. Nie LSD, tylko LSD.
Jest to potężna medycyna, od której moim zdaniem wywodzi się owa wiedza na temat przetwarzania, na temat topienia skał. Te wszystkie odseparowane lekko od cywilizacji, od społeczności jaskinie, stwarzają warunki właśnie dla ludzi, którzy zajmują się jogą, dla ludzi, którzy medytują, aby odbyć podróż do wnętrza siebie, a tym samym dostroić się do częstotliwości owych potężnych głazów. Siedząc w takiej jaskini czuję się, jakbym był wewnątrz góry, jakbym był zespolony z ową górą. Nabywam tej samej wibracji, którą jestem w stanie zrozumieć w pewien nierozumny sposób, w pewien nielogiczny sposób. Więc bardzo potężna medycyna. Ja te nasiona nazywam nasionami Hanumana. To są nasiona małp. Myślę zresztą, że małpy w sposób naturalny też zjadają owoce owego drzewa i myślę, że rozumieją ten świat głazów tutaj w bardzo podobny sposób. To tyle na temat nasion w Hampi. I tyle na temat moich podróży do hiperprzestrzeni.
Myślę, że na dzisiaj to będzie na tyle. Dzisiaj troszeczkę odcinek krótszy, dlatego jest już po zachodzie słońca. Mam zamiar rozpalić ognisko w mojej przytulnej małej jaskińce, spędzić kolejną uroczą, nieprawdopodobną, fantastyczną noc pod gwiazdami, pośród krajobrazu nieprawdopodobnych kształtów głazów i kamieni przesyconych energią słońca, przesyconych energią mamy natury. Dlatego to tyle na dzisiaj z opowieści. Zakończę fragmentem muzycznym. Udało mi się nagrać bardzo fajny kawałek muzyczny, kiedy to byłem jeszcze na Goa, na wybrzeżu zachodnim Indii. Także zapraszam do wysłuchania fragmentu muzycznego. I zapraszam do przyszłych odcinków „Chaty mistyka”. Pozdrawiam wszystkich bardzo, bardzo gorąco. Mam nadzieję, że jesteście zdrowi.
Obyście zdrowymi byli. Obyście byli w stanie medytacyjnym. Obyście pamiętali o oddychaniu. Mam nadzieję, że pamiętacie o świadomym oddychaniu przynajmniej raz dziennie. Trzy głębokie wdechy, trzy głębokie oddechy. Życzę wszystkim dużo mocy i do usłyszenia. Tyle na dzisiaj. Namaste, moi kochani. Pokój i miłość. Pranam.