[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata Mistyka”. Kim jestem? Jak powstał wszechświat? Kto jest odpowiedzialny za stworzenie? Jaki jest cel i znaczenie materialnego świata, świata przedmiotów?
To są pytania, które od zawsze intrygują ludzkość. Pytania właściwie bez odpowiedzi, bez logicznych odpowiedzi. Pytania, na które nasz rozum czy też intelekt nie znajduje odpowiedzi. Dlaczego tak się dzieje? O tym właśnie w dzisiejszym odcinku „Chaty Mistyka”. Witam wszystkich bardzo gorąco. Mam na imię Bart. Siedzę sobie pośród tropikalnego lasu w części Indii, która nazywa się Goa. Dzisiejszy dzień był bardzo słoneczny i gorący. W tej chwili słońce chyli się już ku zachodowi.
Oglądam właśnie pomarańczowe promienie słońca prześwitujące pomiędzy liśćmi palm kokosowych. No a dzisiaj troszeczkę na temat tych egzystencjalnych pytań, które tak nurtują człowieka. Jeżeli posługujemy się tylko rozumem, który bazuje na doświadczeniach pochodzących tylko i wyłącznie od naszych pięciu zmysłów poznawczych, czyli od narządu węchu, narządu smaku, narządu dotyku, narządu wzroku, narządu słuchu. To jest te pięć poznawczych zmysłów, którymi dysponujemy podczas naszego życia. Poprzez analizę tego wąskiego, jak się wydaje, zakresu informacji, które otrzymujemy od owych zmysłów, nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na te gnębiące ludzkość pytania egzystencjalne. Dzieje się tak dlatego, że owe pięć zmysłów ma bardzo ograniczoną moc poznawczą tak naprawdę. To są tylko narzędzia, dzięki którym możemy się właściwie tylko lekko orientować w świecie, w którym jesteśmy. W świecie, w którym jesteśmy częściowo zanurzeni jako istoty ludzkie. Ale to całkowite, totalne poznanie będzie zawsze niemożliwe tą metodą. Dlatego, że umysł jest również ograniczony w swoim zakresie.
To znowuż jest jedynie nasze narzędzie służące nam do przetrwania w tym ziemskim środowisku. To narzędzie, które często nam wręcz przeszkadza w oglądzie rzeczy samej w sobie. Umysł może analizować tylko ten materiał, który jest mu poniekąd znajomy. Tworzymy sobie pewnego rodzaju definicje, tworzymy sobie słowa czy całe słowniki, czy myśli, które są tylko i wyłącznie odzwierciedleniem naszych poprzednich doświadczeń, czyli innymi słowy naszej pamięci. Nasz rozum ma potężne problemy z oglądem zjawisk czy przedmiotów, które nie znajdują się w naszej bazie pamięci. Jeżeli wcześniej czegoś nie widzieliśmy lub nie przypomina nam to czegokolwiek, co zakodowane jest w naszym mózgu, to mechanizm jest zwykle taki, że odrzucamy nierozumne zjawiska lub czasem nawet kwestionujemy ich istnienie. Tylko dlatego, że coś, co wykracza poza możliwości pojmowania naszego umysłu, nie jest w stanie być przyswojone przez ten umysł. Na przykład definicje i słowa, które wykraczają poza nasz słownik, który jest dla nas znany, są dla nas po prostu niezrozumiałe. Ale tutaj właśnie to słowo kodowanie, którego użyłem przed chwilą, kodowanie mózgu jest bardzo interesujące. Człowiek pojawiając się na świecie, rodząc się, wydaje się przychodzić tu z kompletną amnezją.
Nie pamiętamy nic. To jest kompletna czysta kartka, którą dopiero przychodzi nam wypełnić podczas naszej egzystencji. Dopiero od momentu urodzin zaczynamy uczyć się, czyli poznawać nasze otoczenie. W ten sam sposób tworzymy ową bazę danych. Zaczynamy zapamiętywać, każdy właściwie na swój sposób doświadczenia, próbując w tym samym czasie wysnuć wnioski, które mają za zadanie umożliwić, czy może ułatwić nam przetrwanie w świecie przedmiotów. Ale co my tak naprawdę zapamiętujemy? Co zabieramy ze sobą w przyszłość? Czy jest to prawdziwe doświadczenie bycia drzewem mango, dajmy na to? Czy jest to raczej sposób, w jaki to drzewo widzimy i pojmujemy poprzez nasze filtry poznawcze, poprzez nasze pięć zmysłów? Tak naprawdę, skoro posługujemy się na co dzień naszą logiką, to powinniśmy sobie definitywnie zdawać sprawę, że to nie drzewo mango, które widzimy, ale jedynie promienie słońca, które się od tego drzewa odbijają i przenikają naszą gałkę oczną.
Tak działa mechanizm widzenia przedmiotów dla człowieka. Widzimy tylko to, co zatrzymuje oraz pochłania albo odbija światło. Widzę drzewo mango dlatego, że to drzewo zatrzymuje i odbija światło. Czy naprawdę widzę drzewo? Ja widzę raczej obraz, a nie samo drzewo. W ten właśnie sposób funkcjonuje nasz ludzki umysł i to nie tylko narząd wzroku, ale wszystkie pozostałe zmysły funkcjonują dokładnie w ten sam sposób. Jesteśmy w stanie zaobserwować jakąś namiastkę rzeczy, jakąś namiastkę przedmiotu czy też zjawiska, ale nie jesteśmy w stanie zaobserwować samej rzeczy. Właśnie w tym miejscu tworzymy sobie opinie na temat rzeczywistości. Nasze własne, nasze bardzo subiektywne opinie na dodatek, które są niczym innym jak programowaniem naszego umysłu. Tutaj można wspomnieć, że programowanie naszego umysłu mogłoby również pozornie pochodzić z zewnątrz, od innych ludzi, od wpływu innych ludzi, na przykład ludzi, którzy próbują nas do czegoś przekonać, nakłonić czy potocznie mówiąc po prostu wyprać mózg.
Ale to wszystko również są tylko informacje pochodzące z zewnątrz. Na końcu to zależy tylko od ciebie, czy się czymś zaabsorbujesz, czy dasz się przekonać lub po prostu czy w coś uwierzysz, czyli przyjmiesz do swojej domeny rodzaj rozumowania i powielisz schematy owych algorytmów, których to nauczyłeś się wcześniej. Jest to dokładnie ten sam proces, na którym polega programowanie chociażby komputera. Jeśli czegoś nie rozumiemy, czyli nie znajdujemy danych na ten temat w naszej bazie danych, w naszym twardym dysku, czyli w naszym mózgu, to często to odrzucamy lub nawet kwestionujemy istnienie tego czegoś. Tutaj właśnie pojawia się pojęcie tak zwanych zjawisk paranormalnych. Co oznacza słowo para? Para oznacza coś równoległego do rzeczy samej w sobie. Zjawiska paranormalne to są zjawiska równoległe do normalności, można by powiedzieć. Innymi słowy, niezaliczające się do zbioru rozumianych przez człowieczy intelekt zjawisk czy przedmiotów. To są właśnie zjawiska paranormalne.
W tym przypadku coś, co zostało zaobserwowane, ale jednocześnie nie może być przyrównane do niczego innego, co znajduje się w naszej bazie doświadczeń, to jest właśnie rozumiane jako cud, jako magia, jako coś nietypowego, jako coś paranormalnego. Oprócz tego istnieje jeszcze aspekt społeczny całej tej historii. Słowa paranormalne. Czym nazywamy właściwie normalność? Normalność jest to coś, co znajduje się w obszarze zrozumienia, a tym samym akceptacji danego środowiska. Można by powiedzieć w obszarze akceptacji danej grupy społecznej, czyli po prostu większości. Normalność to jest to, co większość stada uznaje za odpowiednie. Jeżeli w jakikolwiek sposób wyróżniasz się w grupie ludzi, czy jest to szkoła, czy jest to twoja ulica, czy jest to może twój naród, to przez resztę środowiska będziesz określany jako nienormalny. Będziesz nienormalny dlatego, że funkcjonujesz, wyglądasz, może zachowujesz się w inny sposób niż większość twojego środowiska, niż większość tak zwanej normalności. Normalnością wydaje się właściwie tylko to, co robią właściwie wszyscy, prawda?
Przykładowo w szkole dziecko będzie określane mianem nienormalne, bo jest przykładowo kaleką lub na przykład umysł tego dziecka może funkcjonuje w trochę inny sposób, inaczej niż ogół. To dziecko zachowuje się i funkcjonuje inaczej niż inne dzieci. Może takie dziecko jest niedorozwinięte. Co to oznacza niedorozwinięte? Nie rozwinęło się tak jak inni jego rówieśnicy. Może rozwinęło się trochę mniej, a może po prostu rozwinęło się inaczej. Tutaj na przykład pojawiają się przypadki autyzmu i schizofrenii, które są dla mnie szczególnie interesujące. Tutaj kwestionowałbym kwestię tego, czy to są rzeczywiście ludzie ułomni. Tutaj oczywiście pomijam kwestię możliwości czy też niemożliwości przetrwania takich osób bez pomocy innych ludzi, bez opieki innych ludzi. Ale właśnie, czy ci ludzie są ułomni, czy może po prostu postrzegają, a tym samym doświadczają życia w inny, nieznany dla nas sposób?
Innym skrajnym przypadkiem ludzi uznawanych często za nienormalnych mogą być na przykład wybitni naukowcy. Często poziom ich intelektu i rozumienia przyrody wielokrotnie wykracza poza możliwości pojmowania całej reszty społeczeństwa. Stąd tacy osobnicy są w pewien sposób nieakceptowani, odrzucani. Stąd również często nazywani są szalonymi, czy też właśnie nienormalnymi. Ale okazuje się, że to dzięki nim następuje postęp technologiczny. Dzięki nim pojawiają się nowe odkrycia, nowe wynalazki. A często są to ludzie, którzy borykają się z najzwyklejszymi problemami społecznymi, dlatego, że wykraczają poza obszar rozumienia swojego środowiska. W naturalny sposób to środowisko ich próbuje odrzucić, czasem może nawet wyeliminować. Tutaj jako przykład można przywołać wielu, jak to ukazuje historia cywilizacji, takich ludzi jest sporo, ale przywołam tylko parę przykładów. Oczywiście chociażby mój ulubiony Nikola Tesla, geniusz i dobrodziej naszej cywilizacji, który okrzyknięty został szarlatanem.
Został nazwany szalonym naukowcem. Wykreowano jego błędny wizerunek. Został kompletnie zepchnięty do mrocznego kąta przez całe środowisko akademickie i nie tylko, bo to też również środowisko finansowe. Wielcy możnowładcy tego świata postarali się o to, aby wynalazki Tesli zostały zatajone i żeby nie ujrzały światła dziennego. Oczywiście mnóstwo z nich wypłynęło na światło dzienne. To właśnie Tesli zawdzięczamy mnóstwo urządzeń, które używamy powszechnie na co dzień. Bez tego szanownego dżentelmena postęp technologiczny naszej cywilizacji wydaje się być niemożliwy. Innym przykładem osobnika nienormalnego jest na przykład Sokrates, filozof grecki, który zdołał poddać w wątpliwość jakiekolwiek status quo, czyli to, jak istniejesz i jak funkcjonujesz na tle swojego społeczeństwa. To jest człowiek, któremu udało się zakwestionować dokładnie wszystko, pomijając sam fakt istnienia. Został za to pojmany, więziony i na dodatek na koniec został otruty.
Dlatego, że ludzie nie mogli sobie poradzić z tego typu rozumowaniem, z tego typu oglądem rzeczywistości. Te wszystkie okrucieństwa, których doznał Sokrates, zostały dokonane przez to tak zwane normalne społeczeństwo. Te przykłady można by mnożyć. W niektórych kręgach nawet ja sam mógłbym i może jestem uznany za nienormalnego. Dlatego, że zamiast na przykład harować na dwie zmiany w fabryce, której właścicielem jest jakiś kapitalistyczny brzuchacz, dajmy na to, czy też spłacać przez 30 lat kredyt mieszkaniowy, ja sobie jako bard frywolnie podróżuję po świecie. Mam długie włosy i brodę i na dodatek jeszcze jeżdżę motorem. Czysta rebelia. Robię inaczej niż większość społeczeństwa, więc tym samym mogę być łatwo okrzykniętym nienormalnym, prawda? A broda to przecież taka naturalna sprawa. Sama sobie rośnie.
Nic na to nie poradzę. Tutaj pojęcie zjawisk paranormalnych. Coś, co jest niewyjaśnione, często bardzo kontrowersyjne, a może po prostu niezrozumiałe, a tym samym nieakceptowane przez większość, czyli przez tak zwaną normalność. Ale czy rzeczywiście, jeżeli czegoś nie rozumiemy, jeśli nie jesteśmy w stanie czegoś nazwać, określić podług naszego zbioru doświadczeń, czy może nie jesteśmy w stanie tego przefiltrować przez owe nasze zmysły poznawcze, to czy to po prostu nie istnieje? Popatrzmy na zwykłe, czyste powietrze, dajmy na to. Takie czyste powietrze, które nie jest niczym zabarwione, jest dla oka ludzkiego po prostu niewidoczne, prawda? Ale czy to oznacza, że powietrze nie istnieje? Nie. Każdy z nas wie dobrze, że tak nie jest. Pomimo tego, że w zwykłych, czyli tak zwanych normalnych warunkach powietrze nie zakrzywia czy też nie odbija światła słonecznego, to zdajemy sobie doskonale sprawę z istnienia gazu, który nazywamy powietrzem.
Czy jest to w tym momencie zjawisko paranormalne? No właśnie, że nie. To jest fakt, który jest powszechnie uznany i na dodatek powszechnie akceptowany przez ludzi, że powietrze, pomimo tego, że jest niewidzialne, istnieje. Każdy się na to zgadza, nikt z tym nie ma problemów. Ale teraz zastanawia mnie, ile jest właściwie takich zjawisk, takich przedmiotów, być może energii Czy nawet istnień, które są, ale umykają naszej uwadze. Tutaj element uważności wydaje się być bardzo istotny. My właściwie dzięki naszym nie tylko zmysłom poznawczym, ale również umysłowi, jesteśmy w stanie zauważyć i na dodatek zapamiętać jedynie rzeczy, do których przykuwamy uwagę. Czyli jeżeli coś umknie naszej uwadze, naszej uważności, to tym samym nie pozostaje w naszej bazie danych jako jakiekolwiek doświadczenie i nie zostaje zatrzymane w formie pamięci, do której mamy dostęp. Tutaj kwestia tego, czy pozostaje w naszej głowie obraz na przykład mijającej drogi, kiedy prowadzimy samochód, czy też twarze ludzi, których na co dzień spotykamy w naszym życiu, to jest trochę inna kwestia. Dlatego, że wydaje się, że mózg ludzki ma takie możliwości, że jest w stanie właściwie zapamiętać dużo więcej danych, niż sobie z tego zdajemy sprawę.
Ale tutaj jest kwestia tego, czy mamy do tych danych dostęp. Więc my przyswajamy tylko to, co podlega naszej uważności. Wszystko inne wydaje się być bez znaczenia, dlatego, że tak właśnie funkcjonuje nasz mechanizm przetrwalniczy podczas naszego życia tutaj, w tych warunkach ziemskich. Ile jest takich zjawisk, takich przedmiotów czy nawet istnień, których nie zauważamy, a które tak naprawdę mogą istnieć teoretycznie i moim zdaniem praktycznie istnieją? Tutaj współczesna nauka akademicka nie znajduje odpowiedzi na owe pytania, aczkolwiek w dobie reaktorów nuklearnych i energii atomowej i również mechaniki kwantowej, ten zakres relacji świata do umysłu wydaje się znacznie powiększać. Tym samym znaczenie słowa „niemożliwe” nabiera również bardziej łagodnego, bardziej subiektywnego charakteru. Wiedza wypływająca ze starożytnych indyjskich skryptów zamierzchłej technologii, którą zajmuje się właśnie joga, opisuje świat fizyczny, który podlega fundamentalnemu prawu określonym jako maya. Maya w tym przypadku to nie imię żeńskie. Pozdrawiam wszystkie Maję, a w szczególności jedną bardzo mi bliską Maję, która jest jeszcze na tyle mała, że właściwie nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia swojego imienia. Pozdrawiam cię, malutka Maju.
Ale właśnie to wywodzące się z sanskrytu słowo, maya, opisuje zasadę względności i dualności świata. Czyli to, co postrzegam, to co rozumiem, to jest wyłącznie mój własny subiektywny ogląd rzeczy, to, w jaki sposób jestem w stanie coś pojąć. I też można dodać, w jakim stopniu jestem coś w stanie pojąć. A nie jest to właściwie to, czym dany przedmiot czy też dane zjawisko są. Więc jest to tylko moja bardzo subiektywna opinia na temat jakiegoś przedmiotu czy zjawiska. Jest to również program, ten komputerowy program wpisany do mojego systemu operacyjnego, czyli po prostu do mojego umysłu. Jest to tym samym obraz fałszywy, można by powiedzieć. W tym przypadku Bóg czy też totalność, czy też aspekt duszy jako całości, zamiast absolutnej jedności, takiej zespolonej ogólności, jawi nam się jako manifestujące się odrębnie, różniące się od stworzenia, czyli świata przedmiotów. Co innego jestem ja, co innego są przedmioty, a jeszcze co innego to jest Bóg, który siedzi gdzieś wysoko w niebie najzwyczajniej w świecie i spogląda na świat, który stworzył. To jest dokładnie właśnie maya.
To jest złudzenie odrębności. Ta iluzja dualistycznych pozorów to jest właśnie to, co w wedach, w starożytnych hinduskich skryptach nazywane jest maya. Zresztą wiele współczesnych odkryć naukowych potwierdza to, co już właściwie dawno temu odkryli jogini. Przykładowo newtonowskie prawo dynamiki, czy też tak zwana zasada dynamiki, opisuje, że każda akcja w przyrodzie ma swoją reakcję, czyli siłę o przeciwnym kierunku. Tymczasem akcja i reakcja są sobie równe. Tylko jedna z tych sił nie byłaby właściwie możliwa bez tej drugiej. Musi być zawsze para tych sił. Siła, która się równoważy i siła, która się odpycha. To jest prawdziwa zasada dynamiki. To, jak rozumiemy pewne fenomeny w naturze, a tu warto wspomnieć, że cała natura to również jest właściwie maya, to to, w jaki sposób rozumiemy te fenomeny jest zgoła odmienne od samej prawdy.
Przykładowo prąd elektryczny jest fenomenem odpychania się, ale również przyciągania elektronów i protonów, a sam atom jako to, co kształtuje materię, dlatego, że atom jest najdrobniejszą cząstką materii Jest tak samo jak planeta Ziemia magnesem. Czyli i atom, i planeta Ziemia funkcjonują w dokładnie ten sam sposób, według tych samych pryncypiów. Obydwa te obiekty są magnesami, które mają również biegun ujemny i biegun dodatni. Skoro tego nie widzimy, czy to oznacza, że to nie istnieje? Tak zbudowany jest cały świat fenomenów. Tutaj sprawdza się alchemiczna zasada: as above, so below. Czyli to, co ponad nami, to samo również pod nami, czy też wewnątrz nas. Innymi słowy to, co na zewnątrz nas, w ten sam sposób działa wszystko wewnątrz nas, wewnątrz człowieka. To są zawsze dwa bieguny w świecie dualności, w świecie rozłamu. Jeżeli przyjrzymy się jakimkolwiek prawom fizyki, chemii czy innych nauk, to zawsze istnieje tam zasada dualności.
Te dwie skrajności, jakiś kontrast, można powiedzieć, czy też kontrapunkt, kontrapunkty właściwie. Dlatego nauka czy też naukowość akademicka, która rozpatruje fenomeny tylko w takim dualnym kontekście, porusza się tylko i wyłącznie w obrębie mayi, czyli tego złudzenia. Dlatego nauka akademicka nie jest w stanie wykroczyć poza ten obszar iluzji. Dlatego współczesna nauka ma problemy z sformułowaniem jakichkolwiek tez, które wykraczają poza obszar mayi. Tym samym ma problemy z opisywaniem właściwej struktury kosmosu. Materiału, z którego jest utkana nierzeczywistość, czyli nie to, co nas otacza. Nie to, z czego jesteśmy ulepieni jako organizmy ludzkie, jako fizyczny aspekt tego istnienia. Tylko ma problemy w opisie tego, co wykracza poza logikę, poza obszar, w którym to doświadczenie może być weryfikowalne, co też jest nieprawdą, dlatego, że nie ma czegoś takiego jak weryfikowalność doświadczeń jakichkolwiek, czy fizycznych, czy chemicznych. Jest pewna szacunkowość, jest pewna statystyka, ale nie ma stuprocentowej pewności, że powtarzane w ten sam sposób, w tych samych warunkach doświadczenie zawsze będzie przebiegało w ten sam sposób. Zresztą nauka akademicka zajmuje się naturą, czyli tym, co jest stworzeniem.
A tutaj, tak jak wspomniałem, sama natura to jest właściwie też maya. To jest manifestacja nieistnienia, czyli czegoś, co wywodzi się z pustki nasyconej kompletnym potencjałem. W ten sposób można by to rozumować. Ale właśnie w formie i kształcie pojawia się w tym dualnym świecie skrajności. Ten czysty potencjał, te platońskie idee pojawiają się w świecie przedmiotów i tym samym nabierają momentalnie, automatycznie kształtu, nabierają po prostu formy materialnej. Więc tylko ten obszar bada nauka akademicka. To nie jest doświadczenie, które wykracza łatwo poza te struktury i schematy, które są narzucane przez nasze pięć poznawczych zmysłów. Tu właśnie pojawia się ta niemoc odpowiedzi na nurtujące ludzkość pytania egzystencjalne. Bo tutaj właściwie nie ma odpowiedzi. Nie ma odpowiedzi tu.
Warto sobie z tego zdać sprawę. W tym świecie przedmiotów, w którym to wydaje nam się, że istniejemy jedynie, że jest to jedyna nasza forma istnienia, tylko w tej rzeczywistości. Ale okazuje się, że człowiek to nie tylko worek chodzących flaków, ale właściwie jest do naszej egzystencji również potrzebny ten aspekt, który wykracza poza zwykłe ciało ludzkie. Poza to ciało, które zbudowane jest z pożywienia, czyli z tego, co zdołaliśmy nagromadzić z naszego otoczenia, z naszego środowiska, co stało się cegiełkami naszego organizmu. Dlatego, że to jest tylko to, jak w tym wymiarze przejawia się człowiek. My wyglądamy tak, jak wyglądamy, dlatego, że tak w tym wymiarze dualności, w tym wymiarze skrajności manifestuje się pewna energia. Tu można by powiedzieć, że my po prostu nie jesteśmy do końca stąd. My jesteśmy stworzeniami, które pojawiły się tutaj, w tych warunkach ziemskich, na tej planecie. Przyjęły taką formę, aby móc tutaj przetrwać i funkcjonować. Jest to nota bene najdoskonalsza według joginów forma, do jakiej doprowadziła nas ewolucja.
Dlatego, że pomimo tego, że posiadamy jakieś wydaje nam się niedoskonałości, to tak naprawdę nasz organizm ludzki jest najbardziej wysublimowanym, najbardziej drobiazgowym gadżetem, można by powiedzieć, na tej planecie pośród wszystkich innych organizmów. My mamy po prostu możliwości, których nie posiadają ani inne zwierzęta, ani oczywiście inne rośliny. Ale tutaj właśnie pojawia się ciekawy problem, dlatego że skoro budujemy sobie fałszywy wizerunek świata, a tym samym nas samych, to łatwo też sobie tworzymy pewną opinię na temat nas samych. I tutaj pojawia się kwestia ego, o którym to opowiadałem już wcześniej w programach Hatha Mistyka. Tutaj kreujemy sobie pewne poczucie tożsamości, czyli kreujemy sobie w pewien sposób obraz nas samych i nas samych na tle całego społeczeństwa, czyli innych ludzi. Ale ten obraz jest bardzo daleko fałszywy, dlatego że na co dzień nie spoglądamy na siebie jako prawdziwą istotę, którą jesteśmy, tylko kreujemy sobie obraz i to, jak się widzimy, to jest właściwie to, jak nam się wydaje, że my istniejemy, a nie prawdziwa, rzetelna forma istnienia. Jogini nazywają to avidya, czyli po prostu niewiedza. Jest to swego rodzaju forma ignorancji również, która wypływa z owego złudzenia, czy też popadania w owy stan złudzenia. Więc nasz charakter, nasze ego to z jednej strony coś, co pozwala nam właściwie na przetrwanie w tym świecie przyrody, dlatego że właśnie to jest to, czego uczymy się o naszym otoczeniu, a z drugiej strony jest to potężny balast, dlatego że często popadamy w pułapkę takiej pazerności i tworzymy sobie wyimaginowany obraz nas samych i tym samym popadamy w skrajne przypadki, kiedy zaczynamy gromadzić dobra wokół siebie, czy też mamy jakieś chore ambicje, aby kontrolować innymi ludźmi albo po prostu gromadzimy kasę bez żadnych celów i bez planów na jakiekolwiek użycie tych pieniędzy. Dlatego że to jest coś, co nam się wydaje, że jest w stanie wytworzyć w nas poczucie bezpieczeństwa czy też poczucie komfortu.
Zatem wszystko zanurzone jest w systemie dualności, wszystko zanurzone jest w skrajnościach, ale również następuje tutaj pewna powtarzalność, czyli wszystko podlega pewnemu cyklowi można by powiedzieć. Jest to albo dzień i noc, jest to światło i mrok. Jest to na przykład życie i śmierć, czy też istnienie i nieistnienie. Życie i śmierć to właściwie zatem też iluzja, bo jest to obraz cyklu, prawda? To zatem oznacza, że śmierć nas tak naprawdę nie dotyczy. Nie możesz umrzeć tak naprawdę, bo to jest jak gdyby druga strona medalu, czyli jest to stan przeciwstawny do stanu życia, do stanu bycia powołanym w danej formie tutaj na Ziemi. Stan przeciwstawny do istnienia w świecie napięć, w świecie dualności, w świecie przedmiotów. I tu pojawia się sprawa reinkarnacji, czyli przebywania tego cyklu właśnie tysiące i tysiące razy. Życie po życiu, życie po życiu. Tak długo, aż nauczysz się, aż po prostu się zorientujesz, jak działa ta pułapka mayi.
Na czym to wszystkim polega. Albo można by powiedzieć innymi słowy tak długo, aż się obudzisz. To jest właśnie to wybudzenie, to jest to opuszczenie Matrixu. Ten film Matrix notabene, który stał się tak popularny, film, który już w tej chwili jest właściwie uznawany za film stary, był bardzo ciekawym konceptem, kiedy byłem nastolatkiem. Koncept, który właściwie nie jest nowy, tylko został ubrany w takie science fiction, w taką historyjkę przepełnioną akcją i film pełny dynamiki. Ale to jest właśnie bardzo fajny przykład na to, zresztą ten pomysł został użyty również w filmie. Czy decydujesz się na to, aby połknąć czerwoną pigułkę, czy decydujesz się na to, aby połknąć zieloną pigułkę? Jeżeli połkniesz czerwoną pigułkę, już w tej chwili nie pamiętam dokładnie, w jaki sposób te kolory były przyporządkowane, aczkolwiek powiedzmy, że jeżeli połkniesz czerwoną pigułkę, to pozostajesz w tym letargu, w tym śnie. Jesteś kontrolowany przez komputer, czyli tak naprawdę całe twoje życie to jest tylko projekcja do twojego mózgu, a ty tak naprawdę leżysz sobie w jakiejś kapsule zanurzony w płynie i podłączony do mnóstwa przewodów. Czy też może wybierzesz zieloną pigułkę, która wyrwie cię z tego stanu letargu?
Być może świat, w którym przyjdzie ci żyć, nie będzie łatwym światem. Może nie będzie to łatwym środowiskiem do życia i do funkcjonowania, ale przynajmniej będzie to życie prawdziwe. Życie według tych zasad, które to przygotowała nam sama natura. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, ale chodzi mi tutaj o to, że właśnie ten wybór ostatecznie należy do ciebie. Czy będziesz oglądał telewizję i będziesz powielał te wszystkie schematy, którymi jest karmiony twój mózg, dlatego, że ktoś ma ambicje, żeby kontrolować tobą i całymi masami społeczeństwa, w którym to przyszło ci żyć? Czy będziesz bacznie słuchał panów profesorów i panów wykładowców akademickich, którzy opowiadają często brednie i fałszywe historie z przeszłości? Czy może otrząśniesz się z tego wszystkiego? Czy może się przebudzisz? Czy może staniesz się piratem, rebeliantem? Stąd możesz już tylko i wyłącznie wypłynąć na szerokie wody oceanu świadomości.
Ale decyzja, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, należy do ciebie i tylko i wyłącznie do ciebie. Odrzucić okowy mai to znaczy właśnie odkryć sekret stworzenia. To jest, nazwij to sobie, czystym oświeceniem. To jest właśnie oświecenie. Dlatego właśnie medytacja i wszelkiego rodzaju techniki jogi, które mają za zadanie aktywować tak zwane trzecie oko. Trzecie oko to jest narzędzie pozwalające wyjrzeć poza obszar mai, poza obszar tego złudzenia, poza obszar, który fundują nam nasze filtry poznawcze. W ten sposób możesz doznać przebłysku lub może nawet całkowitego wglądu w prawdę, czyli w faktyczny stan rzeczy. Natura życia ludzkiego, czyli przebywania doświadczenia bycia człowiekiem, jest taka, że bardzo łatwo zasugerować się limitacjami, które funduje nam nasza własna percepcja. Łatwo też podążyć za myślą, za jakąś emocją, czy też łatwo jest nam w coś uwierzyć. To, co myślimy czy czujemy, może często przerodzić się w coś dużo większego, niż jest to w rzeczywistości.
Z jednej niewłaściwej myśli chociażby, jakiejś emocji, z powodu jakiejś niewłaściwej decyzji może narodzić się cała gama komplikacji, jak sobie doskonale z tego zdajemy sprawę. Stąd właśnie pojawiają się problemy. Tutaj istotne jest, jak właściwie opiekujesz się swoim umysłem, jakiego materiału budulcowego dostarczasz temu umysłowi. Bo z tego właśnie stworzone są twoje myśli, twoje lęki może, twoje obawy. Podobnie jest z twoimi emocjami. Sfera emocjonalna jest również istotna, dlatego, że zależy od tego, w jaki sposób się tymi emocjami opiekujesz, w jaki sposób sobie programujesz to życie, w jaki sposób istniejesz tutaj. Również oczywiście wspomnę tutaj o tym, że należy troszczyć się o własne ciało, dlatego, że to jest właśnie ten element, który pozwala nam funkcjonować, który pozwala nam przebywać to ludzkie doświadczenie w tym świecie skrajności, w tym świecie, który pozornie ogarnięty jest ciemnością, tą ignorancją, ale my mamy za zadanie tą ignorancję rozproszyć. My mamy za zadanie ujrzeć ten błysk światła i przebudzić się i zorientować się, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Dlatego, że jest to nie tylko życie, ale tak jak wspomniałem, jest to doświadczenie, czyli jest to coś, co ma prowadzić nas do podjęcia pewnej nauki, do wyciągnięcia pewnych wniosków. Z tego powodu została zaprojektowana technologia, która nazywana jest jogą.
Dlatego, że jeżeli praktykujesz odpowiedni sposób życia, to większość z tych potężnych, jak to się wydaje, problemów po prostu znika. Te problemy po prostu nie istnieją. Dlatego, że zdajesz sobie doskonale sprawę z tego, że to tylko tak naprawdę jest maja. To jest tylko i wyłącznie iluzja. To jest wielkie złudzenie, które wywodzi się z twojej identyfikacji, z twojej błędnej i fałszywej identyfikacji, z twojego fałszywego oglądu twojej własnej istoty. Ja to sobie nazywam często kosmicznym dowcipem. Dlatego, moi drodzy, do mnóstwa problemów należy podejść po pierwsze od drugiej strony, dlatego, że kiedy problem wydaje się być nierozwiązywalny, okazuje się po pewnym czasie, że bardzo często jest jakieś wyjście z owej niezręcznej sytuacji. Tylko często po prostu trzeba odwrócić kota ogonem . Trzeba odwrócić sytuację w drugą stronę i podejść do problemu z drugiej strony. Wtedy często okazuje się, że jest rozwiązanie.
Całe to nasze życie to nie jest aż taka poważna historia. To jest właściwie forma takiego kosmicznego żartu, z którego wypada i warto się śmiać. Dlatego, że tak naprawdę sam świat nie jest poważny. Świat nie jest ani dobry, ani zły. To jest tylko to, w jaki sposób my odbieramy ten świat i w jaki sposób formujemy sobie opinię na temat tego świata. Jeżeli rzeczywiście za dużo uwagi przykuwamy do tego materialnego aspektu naszego istnienia, jeżeli sugerujemy się wyłącznie tym materiałem poznawczym, którego dostarczają nam zmysły, to rzeczywiście często możemy zasugerować się i podążać w troszeczkę złą stronę. Natomiast jeżeli obudzimy się, jeżeli dostrzeżemy duchowy aspekt naszej egzystencji, jeżeli dostrzeżemy inne warstwy człowieczeństwa, a nie tylko worek flaków, czyli tak zwane ciało, które jest nagromadzeniem przyrody, niczego innego, to okazuje się, że to życie właściwie nie wymaga aż tak wiele I właściwie nie jest aż tak poważną kwestią. Więc my też nie bądźmy zbyt poważni, moi drodzy. Zresztą jeśli słuchasz Chaty Mistyka, to najprawdopodobniej tak jak ja jesteś zaliczany już od dawna do grona nienormalnych. Także witam w Chacie wszystkich nienormalnych przybyszy.
Mam nadzieję, że będzie was w przyszłości coraz więcej i że będziemy sobie mogli spokojnie rozpatrywać te tematy, które nas nurtują. A może tematy, na które często właśnie w Chacie Mistyka odnajdujemy odpowiedzi, czy też jakieś sugestie. No więc bez paniki, wszystko jest okej, moi drodzy. Jeżeli jesteście w Chacie Mistyka, jeżeli słuchacie mojego głosu, to znaczy, że jesteście prawdopodobnie już od jakiegoś czasu lub może od dawna na drodze samego światła. To oznacza, że podążacie we właściwą stronę. Także zapraszam do kolejnych opowieści z cyklu Chata Mistyka. Na dzisiaj to będzie tyle. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i bardzo słonecznie i gorąco z zachodniego wybrzeża Indii, z obszaru, który nazywany jest Goa. Obszaru wypełnionego przepięknymi, uśmiechniętymi ludźmi. Jest to takie miejsce, w którym zgromadzili się chyba wszyscy hipisi świata.
Tak to dosłownie wygląda. Przepiękni, uśmiechnięci, wysportowani ludzie zajmujący się różnymi rzeczami, nie tylko imprezami. Jest tutaj mnóstwo koncertów, muzycy nieprawdopodobnie wysokiej klasy. Mnóstwo ludzi praktykuje jogę, mnóstwo ludzi rozmawia o formach odżywiania się i zajmowania się ciałem, ale również umysłem. Mnóstwo ludzi medytuje. Oprócz koncertów muzycznych odbywa się tutaj mnóstwo warsztatów, w których można wziąć udział praktycznie na co dzień. Rzeczy się dzieje tak wiele, że nie jestem w stanie nawet wspomnieć tutaj, co dzieje się w Goa, ale jest naprawdę w czym wybierać. Można wypełnić sobie cały dzień i całą noc aktywnościami wszelkiego rodzaju. Można się mnóstwo nauczyć, można się mnóstwo dowiedzieć i można powymieniać się informacjami z innymi podróżnikami, którzy pojawiają się licznie w tym obszarze. Gorący powiew znad oceanu, gorąca bryza, szum fal.
Ja tymczasem w dżungli doczekałem się już zachodu słońca. Jest już właściwie po zachodzie słońca. Zaczynają wychodzić komary, więc będę uciekał. A tymczasem żegnam się z wami. Mam nadzieję, że macie się dobrze. Zapraszam wszystkich serdecznie do kolejnej edycji Chaty Mistyka. Mówił do was Bart. Bądźcie zdrowi. Namaste. Pranam.
Chata Mistyka.