[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka". Namaste. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Tradycyjnie na wstępie mam nadzieję, że wszyscy zdrowymi są. Ja mam na imię Bart i witam w kolejnym epizodzie „Chaty mistyka".
Moi drodzy, dziennik gwiezdny, wpis 31. „Chata mistyka" od paru epizodów na kółkach. Przemieszczam się po Indiach. Zmierzam na południe na motorze marki Royal Enfield, przepięknym czerwonym motorze wykończonym chromem również, błyszczącym w słońcu, w gorących promieniach południowego słońca. Na liczniku 4948 kilometrów, odkąd wsiadłem na mojego żelaznego rumaka. Także kilometry lecą. Do tej pory podróż przebiega sprawnie. Może słychać w oddali. Jestem przy oceanie. W końcu dotarłem do moich znajomych klimatów.
Gorące klimaty południowych powoli Indii. Pokonuję dziennie od 200 do 300 kilometrów. Dzisiaj pokonałem troszeczkę mniej, dlatego, że wybrałem sobie pewną ciekawą trasę, ale za chwilę do tego dojdę. Także w oddali słychać szum fal. Leżę sobie w hamaku, moi drodzy. Jestem na takim dzikim campingu. Od paru dni nocuję na plażach, ale za chwilę do tego dojdziemy i opowiem, jak to znalazłem się tutaj, w tej części Indii. Leżę sobie w hamaku, który rozpięty jest pomiędzy dwoma palmami kokosowymi. Tuż obok mnie zaparkowany jest mój żelazny rumak. Jestem lekko zajechany, powiem i to zajechany dosłownie dlatego, że przejechałem mnóstwo kilometrów przez ostatnich parę dni.
W ostatnim odcinku opowiadałem o miejscu, które bardzo mnie urzekło. Miejsce nazywa się Ellora Caves, czyli po polsku jaskinie Ellora, które to miejsce jest kompleksem bardzo starych konstrukcji, ale bardzo niezwykłych konstrukcji, które to wykute są w boku skały bazaltowej i przepięknie pod względem architektonicznym wykonane budynki zdobione bogato rzeźbami, płaskorzeźbami i rozmaitymi mozaikami, które już w tych dzisiejszych czasach jak gdyby przestają powoli funkcjonować. Ale są jeszcze gdzieniegdzie miejsca, gdzie w tych widowiskowych strukturach widać owe kolorowe mozaiki na sufitach i na ścianach. Miejsce zaprojektowane na pewno z wielkim planem w zanadrzu. Tak, przynajmniej takie miałem wrażenie. Miejsce, które nazywane jest świątyniami, aczkolwiek wydaje mi się, że samo słowo świątynia nie określa do końca charakteru tego miejsca. Wydaje mi się, że przy tak wielkim wysiłku i przy tak rozpaczliwej chęci wybudowania takowych struktur, tak wyjątkowych i oryginalnych struktur, bo tutaj warto wspomnieć, że budowle te wykonywane były od góry ku dołowi, czyli odwrotnie do tradycyjnego sposobu budowania budynków, gdzie zwykle oczywiście rozpoczynamy budowlę od fundamentów. Tutaj jak gdyby sprawa jest na tyle ułatwiona. Zastanawiałem się nad tym, że jak gdyby materiał jest już na miejscu. To znaczy nie trzeba przywozić ani żadnych bloków kamiennych, ani różnego innego rodzaju materiałów budowlanych, dlatego że wszystko jest wykuwane z istniejącej skały.
Moi drodzy, nie jest to tylko jedna świątynia. Jest to kompleks 36 potężnych obiektów, które po prostu przeszły w jakikolwiek sposób moje oczekiwania. Widziałem to miejsce wielokrotnie na zdjęciach, ale nie zdawałem sobie po prostu sprawy z potęgi tego przedsięwzięcia architektonicznego. Mam swoje własne przemyślenia po wizycie w tym miejscu. Wydaje mi się, że nie jest to tylko i wyłącznie przedsięwzięcie religijne tudzież architektoniczne. Wydaje mi się, że projekt ten był skrupulatnie przemyślany, zaplanowany. Wiadomo, że tego typu przedsięwzięcie jest czasochłonne. Wydaje mi się, że wykonanie tego typu budowli-- nikt nie jest pewien właściwie, w jaki sposób one zostały wykonane ani kiedy dokładnie. Wspomina się daty takie jak na przykład wiek szósty i wiek siódmy, aczkolwiek są dowody na to, że niektóre z tych struktur mają dużo więcej lat. Także nikt nie jest dokładnie pewny.
One mogą mieć równie dobrze po 10 000 lat i ciężko jest to stwierdzić. W przypadku takich starodawnych budowli problem polega na tym, że zwykle tam zamieszkują ludzie i to przez długie generacje. Także każdy władca, każdy król czy też cesarz opiekuje się takimi strukturami i po prostu je w pewien sposób renowuje, czyli odnawia. To zresztą był problem w przypadku badania wieku Sfinksa w Egipcie, dlatego, że tak zwani archeolodzy ze środowiska akademickiego przez długie lata uważali, że Sfinks ma zaledwie jakieś tam 3000, 4000 lat. Dlatego, że badali po prostu powierzchnię Sfinksa, który wielokrotnie był odnawiany, prawdopodobnie w pewien sposób modyfikowany również. Ciężko stwierdzić wiek samego obiektu, jeżeli tylko bada się jego skórę. Okazuje się, że Sfinks jest dużo, dużo starszy i to tak stary, że niektórym po prostu kapcie spadłyby ze stóp, gdyby dowiedzieli się, jak naprawdę stare są piramidy i jak naprawdę stary jest Sfinks. Odnośnie tych budowli Ellora Caves okazało się już po moim wyjeździe, że to nie jest jedyne takie miejsce w Indiach, gdzie znajdują się tego typu budowle. Otóż dosłownie 120 kilometrów od tego miejsca znajduje się kolejne miasteczko, gdzie znajdują się bardzo podobne obiekty. Może już nie tak spektakularne, aczkolwiek gdyby nie widzieć tego miejsca, które nazywa się Ellora, to tamto miejsce, o którym mówię, nieopodal również jest bardzo wyjątkowe.
Okazuje się, że mało tego, jest kolejne miejsce, które ma podobne struktury i to też w dużej ilości w głębi Indii. Zaznaczyłem sobie to miejsce na mapie. Jeżeli uda się, to chciałbym pojawić się tam za parę miesięcy. Ale żeby tego było mało, to okazuje się, że podobny kompleks, już nie o tak wielkiej skali, ale o równym kunszcie artystycznym i wkładzie i wysiłku znajduje się w mieście Mumbai czy też Bombaj, gdzie udałem się zresztą właśnie po wizycie w Ellora Caves. Udałem się do Mumbaju, dlatego, że nie interesuje mnie za bardzo Mumbai czy też Bombaj. Tutaj może wyjaśnię od razu, jaka jest różnica w nazwie. Otóż Bombaj to jest nazwa, którą narzucili sobie Brytyjczycy, kiedy okupowali Indie. Natomiast po opuszczeniu armii brytyjskiej Hindusi wrócili sobie do swojej tradycyjnej nazwy, która brzmi Mumbai. A nazwa nie jest do końca hinduska, dlatego że pochodzi generalnie od Portugalczyków. Dlatego, że jakby tego było mało, że Brytyjczycy tutaj nękali nację hinduską, pojawiali się tutaj również wcześniej Portugalczycy.
Zresztą całe to zachodnie wybrzeże Indii, gdzie właśnie się przemieszczam w tej chwili, udaję się w kierunku Goa. Goa to jest stan, taki powiat czy też województwo w Indiach. Wliczając w to Goa, Portugalczycy swego czasu zagarnęli tutaj tymi ziemiami. Zresztą do tej pory są na to dowody w postaci nazw niektórych miejscowości, no i również wiary katolickiej, którą tutaj narzucili, przywieźli, przytargali ze sobą Portugalczycy. Także jest tutaj sporo kościołów katolickich, aczkolwiek porządny polski katolik zaskoczyłby się bardzo wchodząc do takiego kościoła. Dlatego, że lokalna kultura hinduska i lokalne wierzenia były na tyle silne, że ani Portugalczycy, ani Brytyjczycy nie byli w stanie kompletnie wykorzenić tej kultury. No i pozostały różnego rodzaju pozostałości. To znaczy taki Kościół katolicki ma bardzo dużo w swoim stylu, w swoim wyglądzie takiej lokalnej kultury, lokalnego folkloru. No więc nie udało się wykrzewić tradycji. Zdobienia w kościele są niekatolickie, nie po naszemu, aczkolwiek nadal jest to ta sama rzekomo religia.
Pomimo tak wielkiej mnogości hinduistycznych wyznań i bożków, które tutaj są czczone w Indiach, to jednak udało się również Watykanowi zakorzenić tutaj tą historię. Dosyć ciekawa rzecz. Ale powracając jeszcze na chwilę do jaskiń czy też obiektu, który nazywa się Ellora, zastanawia jedna rzecz. Ludzie nazywają to świątyniami. Rzeczywiście cały kompleks podzielony jest na trzy rodzaje świątyń. Są to świątynie hinduskie, gdzie znajdują się posągi hinduskich bogów i postacie z mitologii hinduskiej. Znajdują się również świątynie buddyjskie. Z potężnymi statuami Buddy. To są takie rzeźby, które mają po cztery metry. Z tego, co pamiętam, dziewięć stóp to chyba jest trzy i pół metra mniej więcej.
Oprócz tego znajdują się tam świątynie religii jainistycznej. To jest religia, która chyba u nas w kraju jest dosyć mało znana. To jest bardzo stara religia wywodząca się z Indii. Prawdopodobnie dużo starsza niż sam hinduizm właściwie. Słowo „Jain” oznacza z sanskrytu zwycięzca. Więc tak pokrótce, o co w tym chodzi. Wyznawcy jainizmu uważają, że udało im się przezwyciężyć cykl życia i śmierci. Tym samym przybywają tutaj, pojawiają się na planecie Ziemia po to, aby dopełnić swojego przeznaczenia. Nie przejmują się za bardzo faktem, że muszą odejść, czyli umrzeć, bo po prostu jest to dla nich metoda na przeistoczenie się. Wierzą w to, że powrócą tutaj, aby odbyć kolejny cykl.
Jaini wierzą, że życie etyczne i życie uduchowione jest w stanie uwolnić ich od piętna strachu przed śmiercią tudzież piętna jakiegokolwiek strachu. Tutaj warto dodać pewne koło przeznaczenia, które to jaini nazywają dharma. To koło przeznaczenia jest w stanie ochronić i uchronić jainów od strachu i klęski, tym samym są w stanie przezwyciężyć ten cykl życia i śmierci. Jeszcze tutaj dodam tyle, że jaini uważają, że jakakolwiek przemoc nie powinna być domeną ludzką, więc oczywiście są wegetarianami i ogólnie nie uznają jakiegokolwiek przywiązania ani do ludzi, ani do rzeczy właściwie. Dzięki temu również czują się wyzwoleni od pokus, od pewnych uzależnień, które to związane są z życiem, z obcowaniem w środowisku. Jeszcze flaga jainów. Jest taki symbol. Jest taka flaga jainów, która ma parę kolorków, takich pasków kolorowych, ale w centrum tej flagi znajduje się swastyka, więc taki symbol w Polsce bywa dosyć kontrowersyjny. Nie ma się co dziwić, dlatego, że zostaliśmy doświadczeni przez nazistowską brać, przez pana Adolfa, który to generalnie interesował się nota bene bardzo starymi dziejami i starymi technologiami i obrał sobie taki symbol, który wywodzi się bezpośrednio z Indii. Swastyka w Indiach nie jest kojarzona z niczym negatywnym, wręcz przeciwnie, pojawia się w wielu miejscach.
Jest to bardzo często widziany przeze mnie symbol. Tutaj jest wiele takich symboli, na przykład symbol Om czy też Aum, jak to opowiadałem. Znak Shivy czy jakiekolwiek symbole związane z Shivą, a jest ich naprawdę mnóstwo. To nie tylko trójząb i to nie tylko półksiężyc, ale jest to naprawdę mnogość symboli. Symbole Sikhów, o których to opowiadałem, o Gurudwarach, o świątyniach Sikhów również mają swój symbol graficzny. A pomiędzy tym wszystkim właśnie swastyka, która jest bardzo częstym widokiem na ulicach. Nie jest to widok szokujący dla mnie już. Jestem w Indiach już od długiego czasu. Zdążyłem się do tego przyzwyczaić. Aczkolwiek muszę się przyznać, że pierwszy raz, kiedy pojawiałem się w Indiach już 10 lat temu, to ten widok był na początku trochę szokujący.
Ale to wszystko wynika z tego, czym nasiąknąłem podczas mojego procesu edukacyjnego. Oprócz tego dzięki może paru opowieściom, które pochodzą od moich praprzodków. Oczywiście mówię tutaj o opowieściach z okresu II wojny światowej. Ale nie o wojnie tutaj dzisiaj. Dzisiaj taki odcinek w ogóle luźny, także sorry, że mi się może trochę język plącze, aczkolwiek jest to typowa improwizowana audycja dzisiaj. Jestem już trochę zmęczony, dlatego że przerobiłem dzisiaj parę kilometrów na motorze i to drogi były urocze, naprawdę, aczkolwiek niełatwe. Często brakowało tych dróg wręcz. Po prostu były to wertepy i wyboje i mnóstwo kurzu. Teraz już pora wieczorowa. Patrzę się w niebo, nade mną przepiękne gwiazdy.
Snuję sobie tutaj te opowieści i te moje rozważania. Ale o tych megalitach dzisiaj zacząłem opowiadać. O tych megalitach, czyli o tych budowlach, które pochodzą z tak dawna. Takich budowli jest mnóstwo na całym świecie. To nie jest tylko India. Oczywiście jest słynne Tiwanaku w Boliwii, które do tej pory zadziwia świat i naukowcy nie są w stanie po prostu powiedzieć, w jaki sposób te potężne, już w tej chwili nie pamiętam ilu tonowe bloki granitu zostały wyprodukowane i przetransportowane. Jest to po prostu technologicznie prawie że niemożliwe nawet w dzisiejszych czasach. Prawdopodobnie nikt by się po prostu nie rzucił na taki plan tego typu inwestycji, tego typu budowli. Ale również nie trzeba szukać aż tak daleko. Są takie budowle trochę bliżej nas, na przykład w Turcji.
Göbekli Tepe chyba tak nazywa się miejscowość, jeżeli dobrze pamiętam. Jest to w tej chwili prawdopodobnie najstarsza odkryta cywilizacja na tej planecie. Tam datuje się generalnie budynki na jakieś 25 do 30 tysięcy lat. Oczywiście nikt nie jest dokładnie pewny. Ciężko jest to stwierdzić, kiedy powstały owe budowle. Ale również znajduje się bardzo ciekawe miejsce archeologiczne na malutkiej wysepce znajdującej się na Morzu Śródziemnym. Państwo nazywa się Malta. Więc Malta to jest takie malutkie państewko. Nie każdy o tym wie. Niedaleko Sycylii, niedaleko Włoch.
No i okazuje się, że tam również odnaleziono kompleks bardzo starożytny, do tej pory zaskakujący w swojej formie. Został zaprojektowany bardzo szczegółowo. Prawdopodobnie również jest nastrojony z gwiazdami czy też dostrojony do pozycji gwiazd. No i to wszystko ma tysiące lat. Są budowle nawet odkrywane w Anglii. Słynny Stonehenge, czyli okrąg, czy też parę okręgów tam zdaje się. Byłem w Stonehenge wiele razy, ale pamiętam, że tam chyba są trzy okręgi. Oprócz tego ostatnio okazało się, że tam w ogóle jest mnóstwo tych budowli wokół, tylko one są wszystkie przykryte ziemią w tej chwili. Także takich budowli jak sam Stonehenge w okolicy, tam w promieniu chyba 20 kilometrów jest naprawdę setki, tylko są po prostu zakopane w ziemi. No i zastanawia mnie tutaj jedna rzecz.
A co w Polsce? Dlatego, że dziwna sprawa. My jesteśmy bardzo starym rodem. Jesteśmy bardzo starym materiałem genetycznym również. Badania naukowe wskazują na to, że Słowianie to nawet nie jest odpowiednia nazwa. To nawet nie Polanie, to nawet nie Lechici. Okazuje się, że materiał genetyczny wywędrował do Europy właśnie z tego miejsca, w którym w obecnych czasach znajduje się Polska. To znaczy, jest duża szansa na to, że pierwsza cywilizacja w tej części świata kwitła i była tworzona właśnie na tych ziemiach, które obecnie zajmuje nasz kraj, który zajmujemy my jako Polacy. No i z tego powodu my prawdopodobnie jesteśmy jak gdyby powiernikami tego oryginalnego źródła pochodzenia człowieka w tej części świata. No i tutaj wielki znak zapytania pojawia się dla mnie, gdzie są właśnie te pozostałości po tej cywilizacji?
Co stało się, czy też co sprawiło, że nie ma budowli odkrywanych w Polsce? Nie ma tego typu struktur, nie ma megalitów, nie ma piramid. W Polsce uczymy się tylko o, jak się nazywa ta wioska? Biskupin. Także w Polsce uczymy się o starożytnej cywilizacji Polan, która to puszczała wianki na wodę. Dziewczyny puszczały, blondynki w warkoczach, wianki na wodę i generalnie być może odkrywane są jakieś naczynia gliniane, jakieś tam glinianki, w których to ludzie rzekomo mieszkali. No i w najlepszym wypadku może jakieś posążki Światowida, do których rzekomo się modlono, no i przed którymi bito pokłony. Mnie zastanawia jeden fakt. Po pierwsze, dlaczego w polskim systemie edukacyjnym nie uczy się niczego z historii Polski sprzed roku 966, kiedy to została nam narzucona religia chrześcijańska, kiedy to nastąpił tak zwany chrzest Polski, no i kiedy to zostaliśmy uznani jako państwo, bo wcześniej to byliśmy po prostu barbarzyńcami biegającymi na boso, odzianymi w jakieś nieoprawione skóry i żywiącymi się chyba surowym mięsem i tego typu historie. No i nikt tego nie kwestionuje, nikt nie zadaje pytań, nikt nie prosi pana ministra do spraw edukacji, żeby może zmienić program, żeby może właściwych ludzi wysłać do szkół po to, aby po prostu młodzież, aby dzieci dowiedziały się prawdziwej historii, skąd pochodzimy.
Wszystko wskazuje na to, że nasza cywilizacja jest bardzo stara. Tutaj nie chodzi o jakąś dumę narodową. Daleko mi do tego. Naprawdę nie żyję już w Polsce zresztą od 15 lat. Tylko zastanawia mnie jedna rzecz. Nawet pod względem geograficznym nasz kraj usytuowany jest w takim miejscu, że po prostu jest mus, że ludzie, którzy podróżują na szlaku wschód-zachód czy też północ-południe w Europie, muszą po prostu znaleźć się na tym obszarze, w tej lokalizacji, jeszcze zanim powstały te wszystkie nasze królestwa, te nasze kraje, te nasze systemy polityczne. Uważam te systemy notabene za średniowieczne, po prostu system polityczny i wszelkiego rodzaju metody wyzysku kapitalistycznego to są po prostu metody I systemy archaiczne, które w dzisiejszych czasach się nie sprawdzają i powinny być, moim zdaniem, przekonwertowane, przemienione i dopasowane do nowych współczesnych czasów. Opowiada nam się bajki tego typu, że kiedy my jako Polanie biegaliśmy na boso i zbieraliśmy borówki w lesie i strzelaliśmy do dzików z łuku i do jeleni. Notabene to też nie jest prawdą, dlatego, że okazuje się, że Polanie, więc nie jest to aż tak dawna historia, byli głównie wegetarianami, dlatego, że byli to po prostu poganie. To byli ludzie, którzy żyli w zgodzie z naturą, którzy byli zestrojeni do natury i oni rozumieli, że spożywanie mięsa na umór i na co dzień, tak jak to pokazuje późniejsza historia naszej chrześcijańskiej Polski, gdzie Sarmaci obżerali się mięsiwem i zapijali to wszystko winem, które ściekało im długim wąsem.
To właśnie poganie rozumieli, że natura to jesteśmy my, a my to jest natura i po prostu żyli w zgodzie z tą naturą. Dlatego wiedzieli o tym, że spożywanie mięsa nie jest właściwe dla naszego systemu. Oczywiście mięso zawsze było jedzone przez ludzi w cywilizacji, ale to nie jest tak, jak się nas uczy, że polowano na dziki i na zwierzynę. Tylko generalnie, jeżeli ktoś upolował zwierzę, to dzieliła się nim cała wioska i wykorzystywano praktycznie każdą część tego zwierzęcia i nie tylko gotowano z tego potrawy, ale również oczywiście oprawiano skóry i wykorzystywano najmniejszą kostkę z tego zwierzęcia. Na co dzień ludzie odżywiali się warzywami i owocami. Rzekomo w tych czasach, kiedy my biegamy na bosaka i rzucamy wianki na wodę, to nie tak daleko od nas, w Grecji czy na Malcie, czy w Turcji, żeby nie szukać aż tak daleko, pojawiają się potężne cywilizacje. Oczywiście Egipt również do tego trzeba zaliczyć. Potężne technologie i przecież to nie jest aż tak daleko. Czy naprawdę uważa się nas za idiotów? Za jakieś pospólstwo, które nie ma pojęcia o tym, co dzieje się na świecie i beztrosko żyje sobie ganiając po łąkach?
Przecież jeżeli geograficznie jesteśmy usytuowani w takim miejscu, że ludzie przemieszczają się na szlakach, na różnych traktach handlowych, to również z tymi ludźmi przychodzą opowieści. Również mnóstwo ludzi zaczyna podróżować, zabiera się z karawanami, podróżuje w różne części świata. Niektórzy wracają, niektórzy nie. Ale ci, którzy wracają, przywożą opowieści, przywożą technologie. Na pewno próbują też używać tej technologii. Na pewno próbują budować podobne architektoniczne przedsięwzięcia. To tylko w tym wypadku, jeżeli jesteśmy rzeczywiście gorsi i musimy wzorować się na innych cywilizacjach. Ale mnie tutaj zastanawia inna rzecz. Być może my jesteśmy dużo starszą cywilizacją niż te, które powstały w Rzymie, w Egipcie, w Turcji. Tylko wydarzyło się coś bardzo niespotykanego, może coś bardzo drastycznego, coś, co spowodowało, że ta cywilizacja albo przeniosła się w inną część planety, albo po prostu została zmieciona z powierzchni ziemi i to dosłownie zmieciona.
Wliczając w to wszystkie rodzaje budynków, które w innych częściach świata przetrwały tyle tysięcy lat, a u nas po prostu pustka. U nas tylko bory, lasy, no i Biskupin. To jest to, co mnie zastanawia. Jeżeli słuchasz tej audycji, drogi słuchaczu i jeżeli wiesz coś na ten temat, to bardzo cię proszę o pozostawienie komentarza, pozostawienie jakiejś informacji pod audycją w archiwum, może jakichś linków. Chętnie poczytam na ten temat. To jest temat, który dosyć mocno mnie intryguje. Dzisiaj taka opowieść lekka, improwizowana. Opowiem krótko o samym Mumbaju jeszcze. Mumbaj nie za bardzo mnie zachwycił. Jest to kolejna metropolia, potężny zgiełk, dosyć nowoczesne miasto.
Muszę się przyznać. Brytyjczycy postarali się o to, żeby miasto było w dosyć ładny i schludny sposób zaprojektowane. Zresztą z tego, co się dowiedziałem, wydarli dosyć sporo z morza. Mumbaj jest miastem, które leży nad morzem. Potężnym miastem. Chyba 18 czy 19 milionów mieszkańców. Brytyjczycy osuszyli mnóstwo morza po to, aby postawić to miasto. Wygrabili chyba ze 20 kilometrów, taki obszar 20-kilometrowy bagien i moczar, które tutaj były wcześniej w Mumbaju. Rzekomo nie dało się tam żyć ze względu na komary. Dopiero jak pojawiła się technologia osuszania gruntów i technologia budowlana, to udało się tam wybudować potężny port.
Głównie było to miejsce towarowe, z którego wypływały okręty z łupami z Indii i powracały do jej wysokości królowej brytyjskiej. Ale miasto jak to miasto. Parę ciekawych rzekomo budowli pozostawionych przez Brytyjczyków. Nie za bardzo mnie to interesowało. Mieszkam w Londynie, wiem dokładnie, jak wygląda architektura wiktoriańska. Także zwiedzanie Mumbaju pozostawiłem sobie może na inną okazję. Spędziłem tam trzy dni dlatego, że mam tam przyjaciela. Poznałem bardzo sympatycznego młodego człowieka, kiedy byłem w górach parę miesięcy temu w miejscowości Manali. Okazało się, że również jest jeźdźcem, również ma motocykl. Zresztą wspomaga mnie podczas mojej podróży telefonicznie bardzo często.
Udziela mi porad różnych technicznych i wskazuje miejsca, w których to mogę się zatrzymać. Jest to bardzo sympatyczna sprawa zresztą dlatego, że ci ludzie, którzy tutaj podróżują po Indiach motorami, nawiązują mnóstwo kontaktów i tym samym pomagają sobie często. Bo w podróży na motorze różnie bywa. Kraj jest również niemały, także różne rzeczy się mogą wydarzyć w najmniej oczekiwanych okolicznościach. Już parę razy dzwoniłem, wykonywałem pomocniczy telefon do przyjaciela po to, aby mnie wspomógł poradą. Rzeczywiście pomógł mi chłopak parę razy. Także postanowiłem go odwiedzić w Mumbaju, gdzie mieszka. Spędziłem u niego trzy dni. Poznałem kilku jego znajomych. Brać studencka, graficy i fotografowie.
Jest u nich na kursie również dziewczyna z Polski. Ale oprócz wizyty towarzyskiej moim celem również było zawiezienie motoru do mechanika. W Mumbaju mechaników, którzy znają się na naprawie motoru marki Royal Enfield jest mnóstwo. Jest to legendarny, klasyczny motor. Także podjechaliśmy z moim przyjacielem do takiego warsztatu, gdzie spędziłem parę ładnych godzin, dyskutując z nowo zapoznanymi ludźmi, pasjonatami dosłownie jazdy motorem i to różnych typów motorów. Opiłem się herbaty i podczas tej wizyty mojej w warsztacie mój motor został również przejrzany. Parę drobnych napraw. Zostały podokręcane wszystkie śruby, dlatego, że okazało się, że po wertepach i bezdrożach Indii, po jeździe tymi bezdrożami cały motor się rozklekotał lekko. Także dosłownie każda śrubka została dokręcona. Ale motor sprawuje się świetnie, stan techniczny jest doskonały.
I ruszyłem na południe. Moim celem jest Goa. Tak jak wspomniałem, jest to miejsce, w którym znajduje się mnóstwo takich plażowych kurortów. Byłem na Goa 10 lat temu. Miejsce bardzo barwne, miejsce tryskające kulturą, kolorami, przepięknymi zapachami i lokalną kuchnią. Życie na plaży. Już tęskniłem za plażą. Od paru dni nocuję na różnych plażach podczas mojej podróży. Wybrałem sobie drogę niełatwą, powolną, ale przepiękną za to. Można dotrzeć na Goa rzekomo w przeciągu jednego dnia, długiego dnia jazdy.
Jest dosyć dobra rzekomo autostrada, ale ja wybrałem sobie drogę wzdłuż wybrzeża. I nie żałuję. Jest naprawdę przepiękna, widowiskowa atmosfera. Pojawiają się znane mi rośliny i zwierzęta. Znane mi z południowej części Indii, ale nie tylko. Również z Karaibów. To jest bardzo podobny klimat, więc rosną podobne rośliny. Oczywiście przewspaniałe palmy kokosowe. Oczywiście mnóstwo mango, drzew mango. W tej chwili nie jest sezon, ale jadąc mijam całe takie sady.
Czy tak nazywa się miejsce, w którym rosną drzewa mango? To już pytanie dla ciebie, drogi słuchaczu. Do ciebie, droga słuchaczko również. Drogi słuchaczku! Już niech będzie. Także przewspaniałe południowe owoce pojawiają się. Guawa również. Bardzo lubię ten owoc. Zrobiło się już również bardzo, bardzo gorąco. W Mumbaju już było duszno, aczkolwiek już paręset kilometrów na południe od Mumbaju zaczyna się już naprawdę tropik i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy.
Dlatego, że uwielbiam tego typu temperatury. Wiem, moi drodzy, że w tej chwili w Polsce nie jest zbyt ciepło. Jest plucha i szarówa. Także z całych sił ciskam w waszą stronę gorący powiew wiatru i parę promieni słońca. Gorącego słońca. Droga jest przepiękna. Naprawdę polecam każdemu. Jeżeli jeździsz motorem i kiedykolwiek znajdziesz się w Indiach, to wybrzeże zachodnie jest naprawdę cudne. Mnóstwo rzek, które wpadają do oceanu, soczysta zieleń roślin i drzew, które mijam. Trawa jest dosyć wypalona, dlatego, że słońce jest w ciągu dnia naprawdę gorące.
Ale z tego powodu również mogę nocować sobie na dziko po drodze. Już dzisiaj trzeci raz nocuję na plaży, już kolejnej plaży. Wczoraj byłem w miejscu, które naprawdę mnie urzekło. Dojechałem sobie na miejsce, które znalazłem na mapie parę godzin wcześniej. Tuż przed zachodem słońca zdążyłem się jeszcze wykąpać w oceanie i przygotować mój kemping i ognisko. Nazbierać również gałęzie na ognisko. Wcześniej zakupiłem sobie parę ziemniaczków w okolicznej wiosce i udało mi się upiec te ziemniaki w popiele, w ognisku. Przepiękna sprawa. Przypominają mi się moje obozy nurkowe i tego typu jadło, które przygotowywaliśmy sobie za młodu na różnych wypadach, na różnych kempingach. Taka była moja kolacja wczorajsza.
Dzisiaj dojechałem na kolejną plażę, ale już dosyć późno. Dzisiaj miałem przygodę. Złapałem gumę, dlatego musiałem spędzić trochę czasu w warsztacie. Miałem dużo szczęścia. Gumę złapałem zaledwie 500 metrów od warsztatu z oponami, od tak zwanego wulkanizatora. Aczkolwiek pan był bardzo zajęty. Było paru klientów, kiedy dojechałem do warsztatu. Musiałem grzecznie poczekać sobie na moją kolej. Zajęło to parę godzin , ale miło spędziłem czas. Pan mówił dobrze po angielsku.
Pogadaliśmy sobie. Wypiłem również herbaty. Oczywiście zostałem poczęstowany herbatą, tak zwanym czajem. Tak tutaj nazywa się w Indiach herbata przyprawiana ciekawymi dosyć przyprawami. Z dużą ilością imbiru również. Warto wspomnieć. Świeżego imbiru. Parę godzin w warsztacie, moja podróż lekko mi się obsunęła. Zmierzam do Goa. Miałem zamiar dojechać dzisiaj na miejsce.
Mam tam znajomego również kolejnego, z którym zamierzam się spotkać. Aczkolwiek złapał mnie wieczór. Przepiękny zachód słońca. Dojechałem późno na miejscówkę. Jestem niedaleko plaży. Rozbiłem sobie hamak, obłożyłem motor paroma gałęziami z palmy, żeby go zamaskować lekko. Dlatego, że nigdy nie wiadomo. Leżę sobie w hamaku rozpiętym pomiędzy dwoma palmami kokosowymi. Jest naprawdę gorąco, pomimo tego, że jest już noc. Kiedy popatrzę do góry, widzę konstelację Oriona.
Przepiękny widok na gwiazdy, dlatego, że mało światła dookoła. To już takie naprawdę dzikie Indie, daleko od miasta. W ogóle konstelacja Oriona. Taka ciekawostka. To wygląda jak taka strzałka. Ja myślę, że każdy wie, która to jest konstelacja. To jest taka bardzo charakterystyczna konstelacja. Pas Oriona. Te trzy zliniowane gwiazdy. One nie są dokładnie po linii prostej, ale mniej więcej.
Jeżeli przedłużymy tą linię do horyzontu, to ta linia wskazuje dokładnie miejsce, w którym wstanie słońce nad ranem. Jest to generalnie wschód. Taka ciekawostka, aczkolwiek myślę, że dosyć fajna i istotna. Ja bardzo często tym się sugeruję. Kiedy kładę się do snu, staram się nie spać z głową na północ. Opowiadałem kiedyś o tym w Chacie Mistyka. To jest generalnie kwestia pól magnetycznych i kwestia tego, że w naszej krwi znajduje się mnóstwo żelaza również, które jak wiadomo reaguje na magnez. Chodzi o to, żeby nadmiar krwi nie przedostawał się do głowy, czyli do mózgu i tym samym nie zalewał mózgu. Nigdy nie śpimy z głową na północ. Południe jest lepsze, lepszym rozwiązaniem, aczkolwiek kierunki wschód, zachód są najlepszym.
Ja generalnie zwykle staram się położyć z głową na zachód, kiedy jestem gdzieś na zewnątrz. Dlatego, że wtedy, kiedy wstaje słońce nad ranem, to słońce promieniami nakierowuje się na mnie, na moją twarz. Także drogi słuchaczu, droga słuchaczko, bądź uważna, bądź uważny. Sprawdź czujnie, czy nie śpisz przypadkiem z głową na północ. Jeżeli parę razy ci się to zdarzy, to myślę, że tragedii nie będzie. Aczkolwiek ustawiczne spanie na łóżku, które skierowane jest głową na północ, na przykład wieloma latami, może spowodować pewnego rodzaju implikacje i komplikacje. I chyba na tyle opowieści z hamaka. Tyle mam do powiedzenia na dzisiaj. Nie przygotowałem dzisiaj żadnego konkretnego tematu. Jestem w intensywnej podróży od paru dni.
Mam również problemy z zasilaniem mojego iPada. Tutaj muszę się przyznać. Kupiłem w Mumbaju taki zasilacz do motoru, ale okazuje się, że faszystowska firma Apple nie zezwala na wszelkiego rodzaju akcesoria, które nie są sygnowane nadgryzionym jabłuszkiem. Moje urządzenie nie jest kompatybilne z iPadem na nieszczęście, więc bateria nie wystarczy na długo, a muszę używać iPada do nawigacji. Jest to priorytetem przez ostatnich parę dni, więc nie mam za bardzo możliwości, żeby przysiąść i nagrać jakiś konkretny temat. Ale dzisiaj takie lekkie rozważania, lekkie opowieści. Tematów mam parę w zanadrzu. Chcę przygotować audycję o czakrach i systemie energetycznym człowieka. Ale to jest technologia, więc chciałbym na ten temat opowiedzieć dosyć skrupulatnie, dosyć drobiazgowo. Także chcę sobie porobić troszeczkę notatek.
Mam też zamiar zrobić audycję o strachu. Czym strach jest, czym może nam się wydaje, że jest. I parę innych jeszcze różnych tematów znajdzie się w Chacie mistyka. A póki co pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco z gorącą bryzą znad oceanu. Myślę, że to jest wam w tej chwili potrzebne. Kończę tę audycję, którą nagrywam rzutem na taśmę. Przez ostatnich parę edycji zdarza się tak, że dostarczam te programy Ivelliosowi, Markowi. Pozdrawiam serdecznie gospodarza Radia Paranormalium, które w tej chwili jest platformą dla Chaty mistyka. Dostarczam te odcinki dosłownie na ostatnią chwilę. Myślę, że często Markowi serce wybija rytmy cza-cza, kiedy nadchodzi godzina Chaty mistyka, a program jeszcze nie jest dostarczony.
Ale za parę dni dotrę na miejsce. Myślę, że może nawet jutro, jeżeli się uda i posiedzę tam chyba parę dni, także będę miał troszeczkę więcej czasu. I przywołam jakieś kolejne opowieści z cyklu Chata mistyka, z cyklu opowieści mis- mistycznych. Może nie będzie mi się tak plątał język również. Z cyklu opowieści niepowszednich, nietuzinkowych i zaskakujących. Na teraz kończę. Bądźcie zdrowi, moi drodzy słuchacze. Odwiedzajcie Chatę mistyka. Zostawiajcie komentarze proszę pod audycją. Pokój i miłość dla każdego.
Namaste. Pranam. Chata mistyka.