Streszczenie zostało przygotowane przez AI w oparciu o transkrypcję odcinka. Pamiętaj, że nawet najlepsze streszczenie nie powie wszystkiego o całej audycji, szczególnie gdy jest ona długa - zachęcamy do wysłuchania całości!
Jeśli w streszczeniu bądź transkrypcji dostrzegłeś jakieś literówki bądź inne rażące błędy, będziemy wdzięczni za poinformowanie nas o tym.
[01:07] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Zaczynamy właśnie tutaj, właśnie teraz, pierwszą w tym roku kalendarzowym debatę ufologiczną online. Dzisiaj będziemy dyskutować o amerykańskim disclosure. Będziemy próbowali dojść do tego, czy to jest koniec, czy może początek tajemnicy UFO. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”. Dzisiaj po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami współprowadzący nasze debaty, zastępca redaktora naczelnego „Nieznanego Świata”, Piotr Cielebiaś. Dobry wieczór, Piotrze.
[01:40] - Dobry wieczór.
[01:42] - Pisarz, publicysta, również współpracownik „Nieznanego Świata”, i oczywiście współgospodarz audycji „Bibliotekarium”, Marek Żelkowski. Witaj, Marku.
[01:53] - Dobry wieczór.
[01:55] - Jest z nami także badacz ufologii z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej, Arkadiusz Kocik. Witaj, Jarku.
[02:04] - Witam, dobry wieczór.
[02:06] - I nasz człowiek w Jarosławiu, czyli Tomasz Pawlus, założyciel klubu Paranormalium w Jarosławiu. Dobry wieczór, Tomku.
[02:15] - Dobry wieczór wszystkim.
[02:17] - Zanim przejdziemy do tematu głównego naszej dzisiejszej audycji, taką wzmiankę, ja dzisiaj nadaję ze sprzętu awaryjnego, z zastępczego peceta. Troszkę mogą być słyszalne takie lądowania UFO symulowane przez wiatrak. To jest komputer dosyć stary. Niestety laptop chwilowo jest w warsztacie. Doszedł awarii, ale najważniejsze, że się dzisiaj słyszymy. Tradycyjnie, zanim jeszcze przejdziemy do tematu głównego audycji, podam kontakty do Radia Paranormalium. Można będzie dzwonić po godzinie 21, ale numery telefonów i naszego Skype'a warto już teraz sobie zapisać. Stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 53 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. Przy okazji zachęcamy oczywiście do polajkowania fanpage'a tego czasopisma, a jeżeli ktoś woli, to może nam także wysłać pytania, komentarze, i oczywiście, a może przede wszystkim, relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Panowie, jeszcze w 2017 roku rozmawialiśmy o projekcie To The Stars, który stawiał sobie za cel zrewolucjonizowanie ufologii. Przypomnijmy, że kieruje nim Tom DeLonge, piosenkarz, ale i zapalony fascynat UFO, którego wspierają w tym byli wojskowi i agenci służb specjalnych. Jedna z tych osób, Luis Elizondo, wywołała w połowie grudnia ufologiczną burzę, przyznając, że władze USA nie tylko badają UFO, ale też posiadają szczątki tych obiektów, które najprawdopodobniej nie są wytworem ziemskiej myśli technicznej. Czy to koniec ufologii? Czy na naszych oczach doszło właśnie do wyczekiwanego ujawnienia? Czy ufolodzy powinni pakować torby? O tym porozmawiamy w pierwszej w tym roku debacie ufologicznej online. A zaczniemy od takiego pytania. Panowie, przypomnijcie pokrótce, czym jest projekt To The Stars i jak został przyjęty przez społeczeństwo i środowisko ufologiczne. Jak oceniacie jego działanie z perspektywy tych kilku tygodni, które minęły od ostatniej debaty? Czy DeLonge'owi i jego kolegom rzeczywiście udało się zrewolucjonizować ufologię? Tradycyjnie pierwszemu oddajmy głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[05:11] - Nie wiem, kiedy była ostatnia audycja. To było chyba 10 grudnia z tego, co pamiętam. Albo 17 grudnia, ale chyba 10.
[05:17] - 17.
[05:20] - W każdym razie gdzieś właśnie w tym okresie doszło w Stanach Zjednoczonych do czegoś, co w ostatnich latach nie miało miejsca. Było to wydarzenie bezprecedensowe, chociaż z różnymi formami disclosure mieliśmy dawniej do czynienia. Dla tych, którzy są może z nami pierwszy raz, albo dla tych, którzy się nie interesują UFO na co dzień, powiem, że disclosure jest to ruch. To jest taka symboliczna nazwa, symboliczne określenie ruchu, który ma za zadanie ujawnienie informacji o UFO. Istnieje wielu badaczy, którzy chodzą przede wszystkim po informacje od Stanów Zjednoczonych, od Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, tudzież Departamentu Obrony.Które jak wiadomo od około 70 lat coś w tej sprawie motają i nie chcą się przyznać. W połowie grudnia ubiegłego roku, kiedy zrobiliśmy sobie świąteczną przerwę, w „New York Timesie” oraz w „Politico” ukazał się artykuł związany właśnie z inicjatywą Toma DeLonge’a. Myśmy o tej inicjatywie mówili kilka tygodni wcześniej. To był jeden z naszych tematów w pierwszej serii debat ufologicznych. Pierwszej oczywiście w tym sezonie. I tam dość dużo o tym powiedzieliśmy. Powiedzieliśmy o DeLonge’u, o tym, co chcą osiągnąć, jakie mają już osiągnięcia, które są niebagatelne. Ale to, co się stało w połowie grudnia, było dla niektórych szokujące. Otóż jeden z członków tego projektu, były pracownik Pentagonu, Luis Elizondo, udzielił wywiadu kilku dziennikarzom. Wśród nich był Ralph Blumenthal, była też Leslie Kean, słynna już z zaangażowania w Room Disclosure i w ufologię. I on powiedział, że Stany Zjednoczone nie tylko badają takie latające obiekty, ale przede wszystkim trzeba pod uwagę brać taką hipotezę, która mówi, że część z tych obiektów na pewno nie pochodzi z Ziemi. Elizondo enigmatycznie powiedział, bo potem jeszcze się wypowiadał w CNN, że nie jesteśmy sami na tej planecie. Co więcej, dodał, że Pentagon, Departament Obrony, ewentualnie jakaś inna jednostka, która prowadziła ten program, w którym on brał udział, o którym zaraz powiemy, posiada szczątki pochodzące z tych obiektów. Są to między innymi fragmenty metalu. I te fragmenty metalu, twierdzi Elizondo, zostały przekazane do firmy Roberta Bigelowa i były składowane gdzieś w Los Angeles. Niestety nie odpowiedział na pytanie, czy były to fragmenty pochodzące ze strzelonych obiektów, z rozbitych obiektów UFO. W każdym razie dokonało się zupełnie nowe otwarcie w ufologii. Tym jednym wywiadem Elizondo przyznał, że UFO istnieje. Ale UFO, jak wiemy, to bardzo szeroka kategoria. On sprecyzował, że istnieje UFO w formie samolotów, bo on to nazywał samolotami, które wykraczają poza zdolności techniczne, technologiczne jakiegokolwiek kraju na Ziemi, nawet Stanów Zjednoczonych. Być może należy brać pod uwagę właśnie to, że są to pojazdy przybyszów z kosmosu i prawdopodobnie Stany Zjednoczone mają już fragmenty tych obiektów. Od razu wszyscy zapytali: „Dobrze, skoro mają fragmenty tych obiektów, to znaczy, że pracują na materiale pozaziemskim”. Tutaj rozpoczęła się prawdziwa burza, sensacja. Dlatego, że jakiś facecik pojawił się w mediach, w poczytnych mediach opiniotwórczych i powiedział, że UFO istnieje, mamy jego fragmenty i coś z tym robimy. Wszyscy zaczęli wtedy pytać, co to za materiał, co to za stopy metali, o których mówi. Zaczęto też molestować Ralpha Blumenthala z „New York Timesa”, pytać go, czego on się więcej dowiedział, bo w zasadzie sprawa została na tym ucięta. Wszystkie media o tym pisały, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale też w Europie. Nie wiem, jak na świecie. W każdym razie okazało się, że Blumenthal wydusił z siebie ponoć jeszcze parę komentarzy, stwierdzając, że chodzi o jakieś materiały o nieznanym składzie i nieznanych właściwościach, nad którymi pracuje wespół z siłami rządowymi firma Bigelow Aerospace, czyli firma Roberta Bigelowa, który, jak pamiętacie może z poprzednich audycji, kiedyś założył sobie organizację, która badała słynne Ranczo Skinwalker. Skomplikowana sprawa. Nagadałem tutaj. Okazuje się jednym słowem, że... Panowie, co się stało? Arku, zacznijmy od ciebie. Czy ufologia się skończyła? Czy dokonało się ujawnienie? Czy w ogóle czegoś nowego się dowiedzieliśmy? Co ty myślisz o tej całej sprawie? Bo nazywano to nawet przełomem w ufologii. Nazywano to jednym z najważniejszych wydarzeń w ufologii w ogóle. Ale czy jest się czym ekscytować? Czy to jest rzeczywiście tak bardzo warte uwagi? Bo najgorsze w tym wszystkim jest jedno: Elizondo tak w zasadzie to nic nie powiedział, nie dodał żadnych szczegółów.
[10:50] - Jak słyszę, że to jest wielkie ujawnienie, zarówno to, co tam dzieje się dookoła DeLonge’a, jak i Luisa Elizondo, czy jak on tam, mniej więcej tak się chyba nazywa, to troszeczkę mnie śmieszy. Dlatego, że tak naprawdę to tak jak powiedziałeś, oni nic takiego nie powiedzieli. DeLonge owszem, zorganizował tą konferencję prasową, z której na dobrą sprawę nic nie wynikło. Można też spotkać bardzo obszerne wywiady w różnych czasopismach, czy to „The Sun”, czy to „Independent”, gdzie jest szumny nagłówek typu: ujawnienie czy operacja, czy ktoś tam w końcu z Pentagonu się na ten temat wypowiedział. To jest w sumie wypowiedział, że nic nie powiedział tak naprawdę. Bo jeżeli cofniemy się tam kilkadziesiąt lat do tyłu i przeczytamyPobieżnie chociażby to, co zostało zawarte w Blue Books, w tym programie i to, co na ten temat mówił Heineck, to znaczy, że należy to badać i nie można zaprzestać tego w taki sposób, jak przerwano te badania, to stoimy w dalszym ciągu w tym samym miejscu i tam się nic specjalnie nie zmieniło. Ta konferencja prasowa, która była, nic nie powiedziała tak na dobrą sprawę, nic nie powiedzieli. Bo gdyby powiedzieli i pokazali, że owszem, tutaj, w tej bazie jest to i to i stoi sobie tutaj, proszę, mamy tutaj w probówce metal kosmiczny z jakiegoś tamtego, jest on włóknami stalowymi, czymś, czego nie można zrobić na Ziemi, my tego nie robimy i tak dalej. Ale niczego takiego nie powiedzieli. Zademonstrowali natomiast jakiś film, dosyć stary, z F8, który na dobrą sprawę nic w sobie specjalnego nie zawiera, bo już takich filmów i takich zdjęć, czegokolwiek innego było bardzo dużo i tu się nic nie zmieniło. Może w dalszej części audycji na ten temat powiem coś więcej, ale na ten moment sama ta operacja The Star, tak się chyba to nazywa, De Longe'a, nie wniosła nic. Kompletnie nic. Jeżeli przyjrzymy się ludziom, którzy się tam wypowiadają, tak jak już wcześniej mówiłem, to są jakieś stare emerytowane dziadki, których tak naprawdę nikt poza dziennikarzami, którzy muszą wystukać swoją literówkę, żeby swoją pensję zarobić, nikt ich nie słucha, tak naprawdę. Dziękuję.
[14:18] - Dzięki. De Longe, o którym wspominaliśmy przed chwilą, w październiku ubiegłego roku, gdzieś chyba na przełomie października i listopada zainicjował konferencję, twierdząc, że chce zmienić oblicze ufologii. Przypominamy, że jest to piosenkarz, rockman, gwiazda za oceanem, u nas chyba jakoś tak słabo znany. I też długoletni pasjonat ufologii. On twierdzi, że bardzo mozolnie pracując przez lata, stworzył sobie sieć kontaktów i w tej sieci jest między innymi wspomniany Elizondo. Jest też John Podesta, były doradca Clintona i Clintonowej, szef kampanii. Jest też wiele innych osób, często na bardzo wysokich stanowiskach. Niekiedy są to ludzie, którzy chcą zachować anonimowość, a którzy posiadają jakieś informacje o UFO. I tam zostało troszeczkę szumnie zapowiedziane, że oni te informacje będą powoli ujawniać. Prawdopodobnie to, co zrobił Elizondo, to jest pierwszy krok do tego, co oni jeszcze tam mają w rękawie i co powiedzą. I tutaj muszę wam powiedzieć, że w Stanach Zjednoczonych, jeżeli sobie przejrzycie blogi ufologiczne, chociażby blog Franka Warrena, który jest chyba jednym z takich nielicznych głosów w środowisku ufologicznym, takich publicystów, który stara się na to patrzeć troszeczkę z dystansu, to zobaczycie, jakie są skrajne reakcje na to, co robi De Long. Niektórzy twierdzą, że to jest zbawca ufologii, który zmienił postrzeganie na ten problem. Okazuje się, że nagle Ameryka ponownie uwierzyła w to, że istnieją kosmici, że jest problem UFO, że latające spodki to fakt. Bo ja wam przypomnę, że w którejś z poprzednich debat Chris mówił, że w Stanach Zjednoczonych ma miejsce falą UFO, że zbierane są dziesiątki relacji. Ale tak szczerze mówiąc, kiedy żeśmy się rozejrzeli po tych doniesieniach, to w większości to były jakieś światełka na niebie, które mogły być dosłownie wszystkim. Amerykanie są strasznie łatwi do manipulowania i niektórzy twierdzili, między innymi na tym blogu, znaczy publicyści, bo Frank Warren tam podaje linki do różnych innych blogów i tak dalej. I tam zobaczycie, że nie wszyscy są tym De Longiem zachwyceni. Niektórzy mówią to samo, co my mówimy wprost. Inni się z niego śmieją nawet z tego powodu, że on jest troszeczkę megalomanem, showmanem. Twierdzi, że mu się udało to, co innym się nie udało do tej pory. Także to też bardzo podzieliło środowisko. Niemniej jednak okazało się, że ta wypowiedź Elizondo, jak żadne inne wydarzenie na polu badań nad UFO, przyjęła się w mediach. Jak mówię, trudno było znaleźć w drugiej połowie grudnia portal, który by o tym nie pisał. U nas w kraju chyba nawet to się pojawiło w telewizji. Pamiętam, że TVN o tym mówiło, ale to jest amerykańska telewizja. Oni tam mówią, jak się nocnik przewróci w Arizonie, to oni też o tym powiedzą. W każdym bądź razie sprawa jest godna uwagi, bo nagle wszyscy, całe społeczeństwo odebrało taki komunikat i to już jest coś, o czym warto dyskutować. Tylko czy ten komunikat jest czytelny? Czy oni czasami nie przeprowadzają nam pod nosem kolejnego Majestic 12? Ale o tym za chwilę. Tomku, ten projekt To The Stars. Jak ty oceniasz z perspektywy tych kilku miesięcy, które minęły? Bo o Elizondo jeszcze zaraz zapytam.
[17:52] - Więc tak, ja poświęciłem trochę czasu na, że tak powiem, przeprowadzenie historiograficzne, jak doszło do powstania tego To The Stars. Trochę pogrzebałem, bo było trochę czasu. No i trzeba by było powiedzieć, że na każdym etapie tego wszystkiego pojawia się tu wspomniane wcześniej nazwisko pana Roberta Bigelowa.
[18:16] - I jego cały czas, bo całe to wszystko, do czego to doprowadziło w tej chwili, zaczęło się praktycznie w 2004 roku, kiedy pan Bigelow sponsorował przyszłemu senatorowi Harry'emu Reidowi kampanię i później senator Harry Reid wraz z dwoma innymi senatorami, jednym senatorem Tedem Stevensem z Alaski i drugim Danielem Inouye z Hawajów. Co ciekawe, jeden demokrata, drugi republikanin, czyli porozumienie ponad podziałami albo pieniądze ponad podziałami. Oni byli inicjatorami programu obserwacji zjawisk lotniczych, który trwał do 2012 roku. Zastanawia mnie to, że praktycznie te 22 miliony dolarów, o których jest mowa, zostały przekazane do firmy pana Bigelowa. I tutaj jest takie zastanawiające: multimiliarder Bigelow bierze jeszcze biedne 22 miliony dolarów. Tu jest jeszcze jeden znak zapytania. Jak to się ma do projektu „To the Stars”? Bo tam się pojawia Luis Elizondo, który ujawnia ten program, który teoretycznie wygasł w 2012 roku.
[19:58] - No właśnie, Tomku. I tutaj pewna wątpliwość się wkrada, bo on na początku mówi, że program wygasł w 2012 roku, ale w innych źródłach już się pojawiają informacje, że Elizondo twierdzi, że ten program jest kontynuowany.
[20:14] - Snuje takie-
[20:16] - Tak, ale jest kontynuowany. W każdym razie co jeszcze możemy powiedzieć o przyszłości tego człowieka? Bo on nagle stał się numerem jeden wśród tak zwanych whistleblowerów. Chyba jednym z najpoważniejszych kandydatów i najpoważniejszych ludzi do tej pory, którzy w zasadzie kilka miesięcy po tym, jak przestali pracować dla rządu.
[20:42] - On w październiku dokładnie przestał pracować.
[20:46] - Tak. I nagle stał się tak rozmowny. Nie dziwi cię to trochę?
[20:50] - To znaczy, nie wiem, czy to mnie dziwi, czy nie dziwi. Ja bym wskazał jeszcze jedną rzecz, że pojawia się w tym projekcie „To the Stars” wśród takich ludzi jak Jim Semivan, który był konsultantem i oficerem CIA, doktor Hal Putnoff, który był doradcą NASA i pracował w NSA, Steve Justice, który pracował w Lockheed Martin, Chris Melehan, który był zastępcą sekretarza obrony do spraw wywiadów administracji Clintona i Busha, Gary Nolan, który jest biotechnologiem, doktor Paul Rapp, który również jest z CIA, Norm Kent z CIA i na dodatek autor książki „Polowanie na Skinwalkera”, doktor Kamber. Wszyscy mają wspólny mianownik. Prędzej czy później w ich życiorysie pojawiał się pan Bigelow. I to jest taka ciemna, może jasna eminencja tego całego programu. A teraz kwestia nagłego wytransponowania na takie wysokie stanowisko w hierarchii ufologicznej pana Elizondo. Kiedyś czytałem parę książek dotyczących struktur działań agencji wywiadowczych i tam jest takie słynne, powtarzane wielokrotnie hasło, że z agencji się nie odchodzi. Więc tutaj pozostawiam to słuchaczom do rozeznania, czy ten pan po prostu odszedł z agencji, czy odszedł z agencji formalnie, a robi coś na zlecenie. Mnie to pachnie zleceniem. Tym bardziej, że co się stało, że nagle „Times” się tym interesuje, interesuje się, tak jak wspomniałeś wcześniej, mnóstwo stacji telewizyjnych. To jest po prostu nic innego jak polityka uwiarygadniania źródeł. We wcześniejszej historii ufologii mieliśmy, tak jak żeście mówili, wiele bardziej przełomowych, wydawałoby się, ujawnień. Cała praca doktora Greera przeszła na początku lat 2000, już nie miała takiej publicity jak to w tej chwili, gdzie to jest praktycznie opisanie jednego zdarzenia i ogólnikowe stwierdzenie. Natomiast doktor Greer to prowadził przez parę ładnych lat. Zresztą czytałem również na jego stronach, że wypowiada się dosyć negatywnie o tym, w przeciwieństwie do Fona, który jest pełen radości i, nie pamiętam już teraz nazwiska, ale szef siedmiu Fona, że istnieje nadzieja na ruszenie z tym wszystkim. To, co ja przewiduję i przepowiadam od dłuższego czasu, chodzi po prostu o uwiarygodnienie, spowodowanie stworzenia sytuacji, w której to jedno jedyne źródło będzie jedynym uznawanym, a co za tym idzie możliwość totalnej manipulacji ewentualnymi informacjami, które w przyszłości mogłyby się pojawić. Takie jest moje zdanie w tej chwili. Na razie tyle. Dziękuję.
[24:20] - Dzięki. Marku, my w zasadzie dużo powiedzieliśmy o projekcie To The Stars, o tym, co powiedział Elizondo. Jak myślisz, czy mamy do czynienia po raz kolejny z próbą odgórnego ukształtowania w społeczeństwie, przede wszystkim amerykańskim, tego, jak ma ono myśleć na temat zjawiska UFO i co przede wszystkim myśleć? Mamy jakieś delikatne zakłócenie na linii.
[24:51] - Ja niestety po tej ofensywie grudniowej mam mieszane uczucia. Nie mogę pozbyć się wrażenia, chociaż bardzo bym chciał, żeby tak nie było, że to mimo wszystko jest trochę shitstorm, który jest zorganizowany przez mass media amerykańskie i powtarzany konsekwentnie na całym świecie. Po prostu nie znajduję elementów sensacyjnych, które by się potwierdzały w komunikatach, które się pojawiały w grudniu. Właściwie jest bardzo mało konkretów. To są raczej deklaracje, że coś jest, że coś mamy, że coś ujawnimy, coś pokażemy. Ja czuję w gruncie rzeczy pewien niedosyt, bo przypomnę, że tego rodzaju sytuacje co jakiś czas się zdarzają. Może nie aż tak intensywne, ale co jakiś czas pojawia się informacja, że już coś będzie ujawnione. Już za chwilę dowiemy się, że obcy gdzieś tu są albo jakiś tajemniczych rzeczy się dowiemy. Niestety, podkreślam to po raz kolejny, nie mogę pozbyć się wrażenia, że to jest powtórka z rozrywki. Za mało jest konkretów przy kategorycznych zapewnieniach, że oto tu się coś dzieje ciekawego. W gruncie rzeczy idą za tym dosyć mizerne fakty. Oczywiście to, co jest mówione, działa na wyobraźnię. Musi działać na wyobraźnię, skoro cały świat zareagował i umieścił to w serwisach nieufologicznych. Całkiem poważne telewizje nagle zdecydowały się ujawnić tego rodzaju informacje. I kiedy tak się dzieje, natychmiast mam podejrzenie, że to nie jest sprawa przypadku. I zaczynam się zastanawiać, czy media, które do tej pory przez zęby przepuszczały informacje o UFO, informacje o obcych, nagle z takim entuzjazmem się rzuciły na tego rodzaju doniesienia. Przypomnę, że nie mamy okresu wakacyjnego, kiedy tego rodzaju informacje cieszą się większym powodzeniem. Sezon dziennikarski jest w pełni, a zatem wtedy zadaję sobie pytanie, co stoi za tak zorganizowaną akcją? Czy rzeczywiście chęć ujawnienia informacji, o których jeszcze nie wiemy, czy chęć przykrycia czegoś, o czym też jeszcze w gruncie rzeczy nie wiemy, ale możemy się dowiedzieć, w związku z czym lepiej jest to przykryć czymś zupełnie innym. I to tyle, jeśli chodzi o moje wrażenia z grudniowej ofensywy medialnej, ofensywy ufologicznej.
[28:03] - Dzięki. Marku, a może chodzi o przygotowanie ludzi na coś, co dopiero nadejdzie? Czy w wypowiedzi Elizondo uderzyła cię ta informacja, że być może nie jesteśmy na Ziemi sami? Chcąc nie chcąc powiedział to facet, który twierdzi, i co ciekawe, to jest najlepsze, on twierdzi, nikt tego nie zweryfikował, że on tam pracował. W każdym razie mówi bardzo ważną rzecz moim zdaniem, która się rzadko pojawiała do tej pory w tego rodzaju deklaracjach, że jest to jakaś technologia, przynajmniej w przypadku części latających obiektów, tych intruzów, która jest poza zasięgiem nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale też innych krajów na świecie. I tutaj się rodzi pytanie, skąd Elizondo wie, co inni budują i co nawet budują siły powietrzne Stanów Zjednoczonych w swoich tajnych bazach? Czy on dysponuje pełnym zasobem wiedzy na ten temat? Czy on jest w stanie powiedzieć, co jest technologią przyszłości, a co nie? To mnie bardzo zaintrygowało. Nie wiem, Marku, czy twoim zdaniem żyjemy jeszcze w takich czasach, kiedy słowa de facto urzędnika państwowego mówiące, że nie jesteśmy sami na tej planecie, są w stanie wywołać jakiś oddźwięk, tak jak chociażby ta legendarna, a w zasadzie mityczna historia o wojnie światów, która koniec końców też okazała się takim troszeczkę bugiem, ale do dzisiaj jest przytaczana jako coś, co wywołało panikę. Czy dzisiaj ludzie poinformowani o tym, że nie jesteśmy jednak sami na tej planecie, też zareagują tak nerwowo?
[29:54] - Myślę, że nie zareagują i nie zareagowali. Zainteresowali się, to z całą pewnością, ale myślę, że zainteresowali się ze względu na to, że oczekiwali konkretów. Tych konkretów pojawiło się całkiem niewiele, bo umówmy się, zadeklarowanie tego, że istnieją jakieś materiały obcego pochodzenia, jakaś technologia, która nie do końca jest dostępna, to są mimo wszystko deklaracje. To jest twierdzenie, że ja wiem coś, o czym wy nie wiecie, i wam terazTroszeczkę informacji udzielę, ale nie za dużo, żebyście przypadkowo z tą wiedzą się nie obnosili później. To jest dla mnie w świecie, który jest medialny, w świecie, w którym coraz bardziej liczy się obraz, zarówno ten nieruchomy, jak i ruchomy, w którym liczą się konkrety i oczywiście w świecie nieufnym, w którym nawet średnio uzdolniony grafik komputerowy może mniej lub bardziej wiarygodne zdjęcia czy też filmy z UFO wyprodukować. Rzeczywiście obraz może nie jest dowodem czy czymś, co przesądza, ale jednak jeśli go w ogóle nie ma, to też należałoby się zastanowić. Okej, pracownik rządowy może ma dużo wiadomości, ale materiału multimedialnego nie ma. Ja powiem tak: to wszystko sprawia, że wiadomości, które zostały podane w grudniu, są intrygujące, ale budzą, tak jak w moim przypadku, myślę, że u sporej ilości ludzi zainteresowanych UFO, budzą takie uczucie niedosytu. We mnie na pewno, bo coś zostało zapowiedziane, jakieś ciekawe informacje rzucone. Mamy to, mamy tamto. Dobrze, ja będę cierpliwie czekał. Chciałbym się bardzo mylić. Chciałbym nie mieć racji, że to jakiś kolejny shitstorm jest, tylko że to są informacje rzetelne, prawdziwe i w końcu doprowadzą nas do tego, że jakieś informacje naprawdę intrygujące, jakieś przełomowe zostaną ujawnione i że rzeczywiście dowiemy się na przykład tego, że obcy już tu są, że obcy prowadzą tu jakieś konkretne działania. Nie chcę nawet rozstrzygać jakie. Chciałbym odrobiny konkretu. To najbardziej by mnie interesowało i myślę, że nie jestem w tych pragnieniach odosobniony, bo tego rodzaju informacje, zresztą być może sprokurowane przez specjalistów od informacji, od cedzenia informacji właściwie. Zauważmy, że te informacje są skonstruowane w taki sposób, żeby maksymalnie pobudzić ciekawość, maksymalnie ją wręcz rozpalić, ale żeby nie powiedzieć za dużo. W gruncie rzeczy to jest takie cyknięcie jakiejś tam drobinki informacji i wycofanie się. Ja czekam na więcej. Dzięki.
[33:12] - Dzięki. Ten materiał, który się pokazał w połowie grudnia, był tak skonstruowany, że powinien oprócz słów pokazać jeszcze jakieś wideo, przynajmniej jakąś fotkę. Tomku, przy tej okazji pokazywany był film nakręcony z kamer pokładowych Super Hornets w 2004 roku.
[33:32] - Tak.
[33:33] - Widać tam przelot takiego dziwnego obiektu i tam jeden z pilotów mówi do swojego, nie wiem, czy on mówi do operatora radaru, czy do swojego kolegi z drugiego samolotu.
[33:44] - Ciężko jest w kontekście wyrwanych słów, w którym momencie jest prowadzona ta rozmowa. Czy to nie jest prowadzona rozmowa na przykład operatorów, którzy to oglądają bądź którzy odczytują to już po wylądowaniu samolotu. Tak że tego nie wiemy.
[34:04] - To znaczy, wiesz co? Ten pilot się potem pojawił w mediach.
[34:08] - Tak, pojawił się jak najbardziej.
[34:12] - No i tam-
[34:13] - Tylko że nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy to jest ten pilot.
[34:16] - W każdym razie tam jest dialog między dwoma osobami i jednym z nich jest na pewno pilot. I on mówi, że ten obiekt wykazuje jakieś niesamowite przyspieszenie i ogólnie osiągi ma nie z tej ziemi. I w pewnym momencie tam pada takie zdanie, które zostało troszeczkę przeoczone przez większość mediów, że to jest tylko jeden z całej grupy tych obiektów tam z boku.
[34:41] - Tak. Że tam jest flota. Jest fleet.
[34:45] - I w pewnym momencie ten obiekt staje się lepiej widoczny i on przypomina troszeczkę taki klasyczny latający spodek. W każdym razie to jest chyba drugi film, który się ukazał dzięki To The Stars. Pierwszy to był chyba gdzieś z okolic San Diego, z tego, co pamiętam.
[35:03] - Tak.
[35:03] - O nim mówiliśmy już. I tutaj kolejna sprawa, Tomku, bo powiedziałeś przed chwilą, że ze służb się nie odchodzi i tą tajemnicę trzeba zachować. I dziwi mnie to na przykład, że Elizondo nagle po chyba dwóch miesiącach, kiedy porzucił pracę, przychodzi i mówi, że coś takiego miało miejsce i nie obowiązuje go żadna tajemnica. Ale ja tutaj chciałbym cię zapytać o coś innego, bo te filmy się pojawiły i w sumie o tych filmach nic nie wiadomo. Kto je wyciągnął, skąd one są, kto je zdobył? Bo nagle okazuje się, że New York Times i inne gazety za nim publikują film, którego źródłem jest Pentagon. Ale też nie wiemy, czy ten Pentagon ten film jakoś po prostu im przekazał, czy on został opublikowany w ramach jakiegoś-
[35:53] - Ujawnienia.
[35:54] - Tak, to wszystko jest troszeczkę dziwne. Nie wiem, może my po prostu jesteśmy zbyt niepodejrzliwi w tym wszystkim, ale wydaje mi się, że jeżeli się po prostu rozbierze tę historię na czynniki pierwsze, to mamy do czynienia albo z którymś z kilku scenariuszy, albo po prostu jest to ustawka medialna, taka typowa, że zainicjował to DeLong, że oni po prostu stopnią napięcie. Oni mają tego materiału dużo i stopnią napięcie, że pewnie tam się coś lepszego jeszcze pojawi za kilka miesięcy, żeby tylko o nim mówiono. Albo to jest ustawka ze strony służb specjalnychAlbo po prostu mamy do czynienia z czymś, co jest zainicjowane przez media. Fakt medialny zaczął żyć swoim życiem. Jak ty patrzysz na to zagadnienie, które poruszyłem?
[36:43] - Jak już wcześniej mówiłem, troszkę pokopałem w tym. Jest mnóstwo reakcji na ten film, łącznie z reakcjami, które mówią, że film był od dawna dostępny w jednej z firm telewizyjnych mieszczącej się w Niemczech, że znajdował się na ich serwerach. Oczywiście już go tam nie ma. Podaję to, bo jakiś się szum wokół tego zrobił. Ale ja bym chciał tutaj coś, co przeszło trochę po cichu. Dokopałem się do takiej informacji. Nie wiem, na ile ona jest, to znaczy wiem, bo wszedłem na tą stronę. A mianowicie taka ciekawostka, bo praktycznie 10 dni po tym ujawnieniu i jednocześnie z premierą 11. serii „The X-Files” na stronie CIA pojawia się bardzo fajna strona, oficjalnej strony CIA, na której opublikowane jest po pięć dokumentów CIA, takich kamieni milowych ufologicznych, które my znamy. I te pięć dokumentów jest humorystycznie nazwane, że pięć najlepszych, najgłośniejszych spraw, którymi by się ucieszył Mulder i pięć najsłynniejszych spraw, z których by się ucieszyła Scully. Oczywiście Scully to chodzi o kwestię sceptycznego podejścia do tych rzeczy. Głębiej wchodząc w tę stronę, okazuje się, że tam jest niezła biblioteka ufologiczna. Polecam wszystkim stronę CIA. Można sobie wejść, elegancko poczytać. Kapitalnie. Gdzieś to tak przeszło, a to zostało pokazane bardzo wyraźnie. Nikt zbytnio się nie zastanawia, czego CIA na swoich oficjalnych stronach publikuje. Oficjalne, oczywiście z lekkim przekąsem, biorąc uwagę, że określa tą stronę jako X-Files. Teraz jest pytanie takie: o co w tym wszystkim chodzi? Jedni mówią na poważnie, drudzy przestają być poważni i zaczynają mówić rzeczy, które nie były poważne kiedyś. Stajemy w takim dylemacie. Kurczę blade, o co tu chodzi? Nagle zaczynają osoby, które powołują się na wysokie stanowiska, portale, które są bardzo wiarygodne, w cudzysłowie określmy to, wiarygodne, wylansowały się jako wiarygodne, powiedzmy w ten sposób. I powstaje zamieszanie, bo dotychczasowi, tak jak tutaj jest taki chodzący wątek w naszej dzisiejszej rozmowie, czy ta stara, dobra ufologia przechodzi do lamusa? Ja tu widzę, że ktoś chce zmusić tą starą, dobrą ufologię, tą starą, ciężką pracę polegającą na zbieraniu setek zgłoszeń, przeglądaniu ich na zasadzie takiej, że przykryjemy to jednym show. Jeden pan przyszedł, pomachał srebrnymi oznakami, które kiedyś miał. Poszedł do fajnej organizacji typu To The Stars, która notabene jest organizacją crowdfundingową, czyli cała jej działalność opiera się na składkach. Ilość wpłat można prześledzić na ich stronie. To też jest dosyć ciekawa sprawa. Zmieniając na chwilę temat, wracając jeszcze do To The Stars. Przeglądając przez parę dni, wchodziłem na tą stronę, to jest taka newage'owa strona, takie „Kumba ja”, śpiewamy, świat przed nami stoi otworem. Tutaj mamy pomysły na to, zrobimy to, tamto. I w ogóle za 10 lat to polecimy na Marsa, a może i wcześniej jeszcze.
[40:57] - Oni tam sobie postawili za cel chyba zbudowanie jakiegoś silnika przyszłości czy napędu przyszłości.
[41:05] - Tak. Tam chodzi o silniki hipersoniczne, silniki antygrawitacyjne. Wczytałem się w to, tam jest tych projektów, łącznie z wydawaniem książek osób, które wpisują się w filozofię przyszłości ludzkości. Tam są poeci, widziałem już jakaś płyta wydana z muzyką. To jest bardzo szerokie spektrum. Być może to jest jakaś forma ogólnospołecznego przygotowania na tą różnorodność, która może się pojawić w momencie kontaktu z obcą cywilizacją. Już naprawdę nie wiem, bo to jest już tak zrobione, iż w tym momencie mieliśmy zawsze taki punkt odniesienia, że rządy zaprzeczają, że agencje zaprzeczają. W tym momencie agencje, CIA na swoich stronach publikuje setki, jeżeli nie tysiące doniesień o UFO. Tutaj gość odchodzi z Departamentu Stanu i chlapie tutaj, że oni tak naprawdę cały czas z tym UFO śledzą go i tylko nie wiedzą, o co chodzi z nim, i mają go. Moim zdaniem to nie jest żadne disclosure, tylko to jest totalne zaciemnienie i namieszanie ludziom w głowach. Albo może tak jak mówię, stworzenie alternatywnego, w pełni kontrolowanego podejścia do fenomenu UFO. Tyle. Dziękuję na razie.
[42:24] - Dzięki. Badają UFO od 70 lat i nadal nic o nim nie wiedzą. Ciekawe, prawda?
[42:28] - Tak.
[42:30] - Ale powracając do tego, co powiedziałem przed chwilą, oni tam twierdzili w ramach projektu To The Stars, że zbudują sobie jakiś napęd przyszłości, jak powiedział Tomek przed chwilą. Zacząłem się zastanawiać, kiedy Elon powiedział o tych metalachMoże po prostu to już mają, że oni wiedzą, że Bigelow nie tylko badał sobie, ale on po prostu już coś z tego buduje. Zacznijmy od tych metali. Elizondo twierdził, że Departament Obrony ma fragmenty tych obiektów. To zostało dziwnie powiedziane, bo w „New York Timesie” zostało to określone w ten sposób, że posiada fragmenty tych dziwnych zjawisk powietrznych. W każdym razie fragmenty tychże zjawisk były przechowywane, bo to wszystko jest w czasie przeszłym, bo nie wiadomo, gdzie one teraz są, w specjalnych magazynach w Los Angeles firmy Bigelow Aerospace. Wiadomo, że Bigelow jest potentatem w przemyśle kosmicznym. Pracuje teraz nad stworzeniem orbitalnych kadłubów takich mieszkań. Ponadto był potentatem w kolarstwie, także chce jakoś połączyć te dwie dziedziny. Ale jak to odczytać, że człowiek, który do niedawna pracował w Pentagonie, twierdzi, że posiadaliśmy materiały z dziwnych obiektów, które są daleko bardziej zaawansowane niż nasze maszyny, ale podzieliliśmy się nimi dobrownie z Bigelowem, który sobie teraz z tym robi, co chce. Dla mnie to jest, Arku, nie do końca zrozumiałe. Siadają na materiał, który może zrewolucjonizować naszą cywilizację i nagle oddają go do badania Bigelowowi. Troszeczkę to dziwne. Jak interpretujesz takim chłodnym okiem sprawy tych rzekomych obcych metali i innych fragmentów, o których mówiliśmy już na początku? Czy sektor prywatny tak naprawdę wszedł w posiadanie ogromnych tajemnic, które mogą za jakieś kilka lub kilkanaście lat wybić firmę Bigelowa na pierwsze miejsce nie tylko w przemyśle kosmicznym, ale też wszelkich przedsięwzięciach, gdzie te materiały mogą się przydać. W ogóle, o jakich materiałach może być mowa? Czy te obiekty, o których mówił Elizondo, które przecież są szybkie, które potrafią zawracać, potrafią zatrzymywać się, generują przy tym ogromne przyspieszenia, jak twierdził, to przecież z naszego punktu widzenia w tych pojazdach nie wytrzymałyby żadne żywe istoty. Czy te obiekty się rozbijały? Czy one były zestrzeliwane? Przecież musieli skądś, do jasnego grzyba, te fragmenty metali wziąć.
[45:07] - Przede wszystkim musimy powiedzieć jedno, czego jeszcze chyba nie wspomnieliśmy. Elizondo jawił się jako człowiek, który zarządzał programem w ramach Pentagonu do spraw badania obiektów UFO. On to inaczej określa, ale powiedzmy UFO. I ten program na pięć lat swojej działalności miał do dyspozycji w sumie 22 miliony dolarów, co jest sumą jak na projekt nowych technologii, projekt, który ma w jakiś sposób połączyć technologię kosmiczną z ujawnieniem jej dla przemysłu prywatnego, dla sektora prywatnego, wręcz sumą śmieszną. Tak mi się wydaje. Co jest ciężkie nawet do określenia, w jaki sposób ta manipulacja jest robiona i w jaki sposób można to wytłumaczyć Amerykaninowi, że faktycznie w przeliczeniu być może na hamburgery to jest duża suma, ale w przeliczeniu na sektor nowych technologii, pozyskiwania ich i rozbudowę tego wszystkiego, całego systemu badań i udostępniania tego, to jest suma śmiesznie niska, śmiesznie mała. Na dodatek w jednym z wywiadów pan Elizondo mówi coś takiego, że on ujawni wszystko to, co nie jest objęte klauzulą tajności. To jest w „Independent” napisane. Więc napisał, że ujawni to, co mu pozwolą. Tak jak Tomasz mówił, ze służb się nie odchodzi. I nawet jeżeli popatrzymy na te nasze własne krajowe służby, które protestują przeciwko odbieraniu im emerytur, jak podchodzi do nich reporter i pyta się: „Co pan robił w tych służbach?” To żaden nie powiedział co. Więc nie sądzę, żeby w Stanach Zjednoczonych akurat było tak, że oni raptem mogą mówić, co chcą i chcą mówić, co chcą. Po prostu to jest niewyobrażalne. Natomiast od wielu lat zawsze się zdarzy ktoś, kto powie, że to laser, mikroprocesor. Mamy to wszystko od obcych z rozwalających się statków. Oczywiście takie rzeczy jak rozpad tych statków się zdarzają i być może nie udało się bezpośrednio w czasie, kiedy to nastąpiło, kiedy ten crash nastąpił i statek się rozbił, pozyskać tą technologię. Być może ona była pozyskiwana takimi drobniutkimi kroczkami, ale udostępnienie tego dla szerokiego ogółu społeczeństwa jest co najmniej dziwne, bo wiadomo. Popatrzcie, jeżeli Macierewicz chciał kupić Patrioty, to nie mógł, bo musiał na to wyrazić zgodę Kongres. A tutaj ktoś udostępnia najbardziej skrywane tajemnice pochodzenia czy materiałoznawstwa, ujawnia prywatnemu sektorowi, który prawdopodobnie po wykorzystaniu ich za pięć lat będzie mógł je odsprzedawać komukolwiek bez żadnej zgody. Może udać, że zostały przez Chińczyków czy kogoś innego skradzione.Ten fenomen UFO jest taki, że wszyscy generałowie na taki statek, latający talerz, który może wymyka się spod jakiejkolwiek kontroli, jest widoczny dla radarów lub nie, jest widoczny naocznie, potrafi znikać, przenikać, latać, pływać i cokolwiek jeszcze innego robić. To przecież jest idealna platforma do noszenia broni i karabinów maszynowych, rakiet, bomb. Czego byśmy sobie tylko nie wymyślili. Jest super i oni mają to udostępnić, tą technologię, nawet bardzo powoli, dla ogółu społeczeństw świata. W imię czego? To się raczej nie klei. Tak mi się wydaje. Chyba że wiedzą o tym, że czeka nas inwazja i po prostu nie ma innego wyjścia, tylko trzeba jak najszybciej te statki zbudować, w jakiś sposób pieniądze przeznaczyć. Ale budżet obronny Stanów Zjednoczonych to są miliardy. Chyba dwa miliardy dziennie w tej chwili wynosi, jak nie lepiej. Więc to jest suma, którą sobie ciężko nawet wyobrazić. I tutaj wspomóc sektor prywatny, który i tak bierze kasę za to, żeby wysyłać ludzi, sprzęt w kosmos, który i tak na tym bardzo dobrze zarabia, który nie jest obwarowany żadnymi uzgodnieniami dotyczącymi agencji rządowych, że muszą być jawne, że muszą przejrzyście działać. To raczej nie to. Nie wydaje mi się, żeby to było prawdziwe. Natomiast sądzę, że to jest następna, tak jak to Marek określił, burza, taka nieprzyjemna burza, która nie wiadomo komu i czemu ma służyć w sumie na ten moment. Być może, że ma służyć temu, żeby wpędzić świat w nową spiralę jakichś wojen gwiezdnych, jakichś nowych technologii, która pozwoli za jakiś czas znowu wykończyć Rosję. Dziękuję.
[51:05] - Dzięki. Marku, czy ta sprawa z tymi metalami z UFO to nie jest dla ciebie takie typowe science fiction? Bo już nie raz tutaj mówiliśmy o tym, jak zachowałaby się ludzkość w przypadku konfrontacji z obcą techniką. Tu mówiłem już, że ufolodzy starali się podpytać nie samego Elizondo, ale Ralpha Menthala z New York Timesa, co to w ogóle są za metale. On tam rzekomo i to też nie jest tak do końca potwierdzona wypowiedź, ale ona się gdzieś tam pojawiła w sieci, że zacytował tutaj słowa Elizondo, że są to materiały, których nikt nie potrafi rozpoznać, które cechują się jakimiś wyjątkowymi właściwościami. Nagle rząd amerykański przekazuje to swojemu współpracownikowi, który w zasadzie też dysponuje niegorszymi ośrodkami, laboratoriami, żeby to badać. Sprawa dziwna. Jak byś ją skomentował? Czy w ogóle samo w sobie nie jest dziwne to, że obiekty, które mają tak cudowne właściwości, które potrafią robić rzeczy nieosiągalne dla ziemskich maszyn, zwyczajnie się rozbijają jak stary maluch? Bo ja
[52:08] - Ja mam takie wrażenie, że ja dzisiaj robię za takiego zgryźliwego sceptyka, ale niestety nie mogę się powstrzymać, kiedy słyszę takie opowieści o tym, jakie to cudowne te metale są i jakie niezwykłe, ale trudne do rozpoznania i tak dalej. Takie opowieści to nawet średnio utalentowany pisarz SF spokojnie produkuje bez zmrużenia okiem. W związku z tym bardziej się nad tym zastanawiam. Zakładam, że rzeczywiście to jest rzecz bardziej wyprodukowana niż realna i przez cały czas zastanawiam się, dlaczego jest wyprodukowana. To mnie znacznie bardziej interesuje, bo robię jakieś takie bieżące założenie, że mamy do czynienia jednak z czymś takim, w co nie do końca wierzę. Tym bardziej nie wierzę, że zauważmy, że to się jednak cyklicznie pojawia. Mało kto dzisiaj już pamięta, to było pół roku temu, że w czerwcu 2017 roku była też podobna burza. Mówiono o tym, że NASA odkryła obcą cywilizację i ogłosi istnienie obcych. To się przewaliło przez internet i nie tylko zresztą przez internet. W czerwcu 2017 roku po prostu jak naprawdę burza, bez względu na to, jaka to burza była. Tego rodzaju informacje grupa Anonymous wtedy naczała w tym pace i oni podobno doszli do tego, że już wszystko rządy niektóre wiedzą i niedługo to ujawnią. Jeśli nałożymy na to jeszcze jakieś teorie spiskowe, że podobno ujawnienie istnienia obcych to jest element jakiegoś planu złowieszczego przygotowanego przez rząd światowy. Specjalnie o tym mówię, żebyśmy poczuli klimat, w jakim jesteśmy. Taki klimat niedopowiedzeń, jakichś właśnie teorii spiskowych, a może jakichś opowieści takich, że coś tam grozi, może inwazja na przykład albo coś takiego. I w związku z tym, że mamy kilka kawałków metalu, to jak je mamy, to się przed inwazją obronimy, bo coś sobie skonstruujemy. Moim zdaniem tak na luzie to się po prostu nie trzyma kupy. Ale daleki jestem od tego, żeby twierdzić, że ktoś zwariował i sobie tam opowiada różne dziwne rzeczy. Tak jak powiedziałem na początku, zastanawiam się, po co je opowiada, po co, w jakim celu jest to robione i to, mówiąc szczerze, zastanawia mnie najbardziej z całej tej historii. Bo tym bardziej że w ślad za tą konferencją prasową, za tymi informacjami idą jakieś tam mniej lub bardziej skonkretyzowane deklaracje, że to nie jest koniec sprawy, że to się będzie ciągnęło, że to będzie jakieś continuum, że coś będzie badane. Można oczywiście dopuścić też taką możliwość, że ponieważ rząd Stanów Zjednoczonych doszedł do wniosku, że inicjatywa prywatna sprawuje się lepiej niż Agencja Kosmiczna NASA, to będzie teraz przekazywał różnego rodzaju technologie prywatnemu biznesowi, dlatego że powiedzmy, firmy Muska poradziły sobie lepiej na przykład z rakietami powracającymi na Ziemię niż NASA na przykład. I w związku z tym, idąc za tym trendem, być może lepiej poradzą sobie z jakimś obcym, kosmicznym czy też innocywilizacyjnym materiałem. Można oczywiście zrobić takie założenie, tylko
[54:55] - Mnie się wszystko dodaje. Powtarzam, bardzo chciałbym, by było tak, jak to zostało ogłoszone i żeby to wszystko było pokazane i żeby rzeczywiście padła tego rodzaju deklaracja, że wiemy o nich. Są. Nie wiemy skąd pochodzą, ale przebywają i są między nami. Ale nikt się na tego rodzaju oficjalną deklarację nie zdobył. Ktoś tam mówi, że oni są oczywiście, ale żaden tak zwany oficjalny czynnik nie stwierdza. To są opowieści różnych panów, których można podejrzewać o mniej lub bardziej szczytne cele, na przykład wypromowanie swojego nazwiska, siebie, tego, co robią w życiu. Stąd ten mój sceptyzm i ta moja postawa, którą dzisiaj od początku audycji reprezentuję. Dziękuję.
[55:37] - Dzięki Marku. Może uruchomimy już powoli linię dla naszych słuchaczy. To jest niegłupi pomysł. Właśnie teraz uruchomimy godzinę wcześniej niż zapowiadałem na początku linię telefoniczną dla słuchaczy. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08. Komórkowy 536 220 493, Skype: radio@paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Facebooka pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na karcie towarzyszącej naszej transmisji na YouTube. Można także nas spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Info, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. Przy okazji zachęcamy do polubienia fanpage'a tego czasopisma, a jeżeli ktoś woli, to można także wysłać pytania, komentarze. Oczywiście przede wszystkim narrację z obserwacji UFO na nasz adres maila: dio@paranormalium.pl. Dzięki. Czekamy na państwa pytania. Tylko dodam, że jeżeli ktoś chciałby się dowiedzieć więcej na temat projektu „Too Close”, jak to wygląda, jak to wystartowało, to zachęcam do zajrzenia do styczniowego „Nieznanego Świata”. Teraz w kioskach jest już numer lutowy. Numer styczniowy jest cały czas dostępny, chociażby w formie e-wydania. Jeżeli sobie wejdziecie na stronę „Nieznanego Świata”, klikniecie w e-wydanie, możecie tam zobaczyć nasze numery z ostatnich kilku miesięcy. W tym numerze styczniowym z 2018 roku jest między innymi artykuł na temat „Too Close” oraz wyciągnięcia ręki. Także zachęcam. Chyba mnie nie było słychać dobrze przez jakiś czas, bo słyszę, że mam jakieś problemy, chyba internetowe. W każdym razie mówimy o tych cudownych metalach, które miały zostać znalezione jakoś. Tam nie zostało sprecyzowane jak, prawda?
[57:21] - Nie zostało sprecyzowane. Prześledziłem ten wywiad, w którym jest mowa, że wrócę do słynnego Bigelow Aerospace, że tamte budynki zostały zmodyfikowane, żeby służyły do przechowywania tych stopów metali i innych materiałów. Jak się popatrzy na firmę Bigelow Aerospace, której siedziba główna znajduje się w Las Vegas, to każdego może zastanowić, że praktycznie rzut beretem od tej siedziby znajduje się słynna baza Sił Powietrznych Nellis. Trochę blisko mieli. Jeżeli już faktycznie coś, to blisko przenieśli, bo to jest raptem chyba z 10 kilometrów będzie, nawet chyba mniej będzie odległość. Natomiast tak, jak żeście wszyscy powiedzieli, troszkę biorąc pod uwagę złożoność doniesień innych, złożoność doniesień wypowiedzianych przez innych whistleblowerów, inne osoby. Faktycznie to takie trochę myszko drąży, że mamy jakieś materiały, że byli badani ludzie, którzy doświadczyli jakichś niezwykłych odczuć mentalnych czy ponadwymiarowych w związku ze stycznością.
[58:47] - Właśnie, Tomku, zatrzymajmy się tutaj na chwilę przy tym, bo o tym mówi się rzadko, bo wszyscy zwrócili uwagę na te fragmenty metalu, na te filmy, ale tam zostało wyraźnie powiedziane, że projekt, w którym pracował Luis Elizondo i który był, przypomnijmy, realizowany przez Pentagon, zajmował się także, jak wspomniałeś, badaniem ludzi, którzy mieli bliski kontakt z UFO i którzy z tego tytułu ponieśli jakieś-
[59:13] - Zmiany fizjologiczne nawet.
[59:15] - Zmiany związane raczej ze świadomością. Myśmy o tym już często mówili w naszych debatach, że ten, kto się styka z UFO na bliskiej stronie, na bliskim poziomie, jakieś tam zmiany odnosi. Ciekawe, co ich tam interesowało tak bardzo w tej kwestii.
[59:32] - Słuchajcie, ja bym tutaj chciał poruszyć tą sprawę. Ja będę jak mantrę powtarzał to nazwisko Bigelow, bo jak słuchacze dobrze pamiętają, to pan kupił rancho Skinwalkera i na tym ranczu Skinwalkera z wcześniej wspomnianym panem senatorem przeprowadził wstępne rozmowy dotyczące dalszego pomysłu stworzenia tego programu. Zakręcamy takie kółko, a wiemy, czym się zajmowała organizacja, która badała rancho Skinwalkera, ale również zajmowała się tymi kwestiami. Kwestiami zachowań ludzkich przed, po i w trakcie kontaktów z UFO, bez względu na rodzaj tego spotkania, czy to obserwacja wzrokowa, czy również jakiś kontakt wyższego rzędu, czyli bliskie spotkania trzeciego stopnia czy czwartego, o którym mówią, że to są uprowadzenia. Więc wydaje mi się, żeByć może jest to jakiś, jak to mówią: ktoś tu coś powiedział. Jak to mówią, wiedzą gdzie dzwoni, ale nie za bardzo wiadomo, w którym kościele. I tak mi się wydaje, że w ogóle cały ten, jak to któryś z panów powiedział, grudniowy humbug to jest tak, jakby ktoś chciał zrobić trailer jakiegoś filmu i wziął sobie troszkę z każdej historii UFO jakiś element. Czyli mamy jakieś obiekty, mamy jakieś teorie dotyczące oddziaływania, mamy kontakty wojskowe. To poskręcaliśmy i bach, mamy artykulik i wszyscy się drapią po głowach, o co tu chodzi. Dodano do tego parę fajnych nazwisk z trzyliterowymi former CIA, former FBI, former. I mamy w tej sytuacji takie, że ludzie: „O kurczę, mają rację. The Times pisze”. Dlatego my tak się sceptycznie do tego odnosimy, bo my trochę tych historii przerobiliśmy i widzimy, że tutaj w wielu przypadkach jest kalka. Po prostu wzięli, otworzyli parę opowiadań Blue Booka czy pierwszą lepszą książkę ufologiczną traktującą o opisach różnych spotkań, obserwacjach. Wzięli i stworzyli to. Do tego jeszcze, żeby podtrzymać, dodali film bez znamion, bez możliwości jednoznacznej identyfikacji tego filmu. I mamy to, co mamy. A tutaj jeszcze wracając do tych stopów metali i innych materiałów, jaka jest mowa. Dziwne się wydaje również, owszem, firma Bigelow Aerospace mieści się w Las Vegas, ale mimo wszystko to nie jest jakieś supertajne miejsce, w którym się przechowuje. Chociaż może jest najciemniej pod latarnią, ale wydaje mi się, że jeżeliby coś takiego było, to by było o wiele bardziej strzeżone. Patrzyłem przed naszą audycją, jak to tam wygląda, jakie tam są zabezpieczenia. Są zabezpieczenia, bo pracują dla rządu, ale strefa 51 to to nie jest. Także nie wiem. To jest dla mnie bardzo grubymi nićmi szyte. Być może, mam takie wrażenie, że ktoś wziął i skleił fajną historię, zrobił pigułę z 70 lat ufologii i puścił to jako ujawnienie. Moje zdanie. Dziękuję.
[01:03:21] - Dzięki. Właśnie takie ujawnienie nieujawnienie, bo szczerze mówiąc, to wam powiem, że cokolwiek by nie powiedzieli, to już nie będzie miało takiego oddziaływania. Chyba że będzie to coś nowego. Ludzie się po prostu przyzwyczaili do tego wszystkiego i nawet jeżeli powiedzą po raz 150: „Oni już tu są”, nikogo to nie zdziwi, chyba że się pojawią. Mnie też dziwi jedna rzecz bardzo, panowie. Nie wiem, co wy na to powiecie i jeżeli chcecie, to możecie tutaj zabrać głos. Dziwi mnie to, że przychodzi Elizondo i mówi tak: „W naszej przestrzeni powietrznej, prawdopodobnie w innych miejscach na świecie poruszają się nieidentyfikowane obiekty będące wytworem czyjejś technologii. I my jesteśmy wobec nich bezradni i nic nie możemy zrobić”. To jest takie gadanie jak z lat 50, kiedy oni się zachowywali dokładnie tak samo w obliczu latających spodni. Dzisiaj mają przecież system NORAD, dzisiaj mają rozbudowaną sieć baz lotniczych, mają najnowsze technologie innego rodzaju. Są satelity, są radary nowych generacji i to wszystko jakoś dziwnym trafem nie umie sobie poradzić z odpowiedzią na pytanie, czym te obiekty są. Tomasz już to powiedział przed chwilą, że to wszystko wydaje się takim zlepkiem, jak w ciastkarni są bajaderki, takie ciastka, które robi się ze wszystkiego, co zostało i można z nich naleźć wszystko. Tak w tej historii Elizondo, która jest taką ufologiczną bajaderką, też chyba znaleźć można elementy sprzed 10, 15 i też 50 lat. To wszystko się po prostu wymieszało i wszystko jest niesamowicie dziwne. Bo z drugiej strony popatrzmy na to, co mówili Elizondo. Mamy supermetale. Nawet jeżeli ma je Bigelow, to może jest powiązany z rządem jakąś umową. Ale po co takie coś ujawniać w ogóle? Po co? Przecież gdyby coś takiego mieli, gdyby chcieli z tego skorzystać, to nie robiono by z tego żadnego szumu, gdyby miało to znaleźć jakieś praktyczne zastosowanie. Przecież drodzy panowie, dużo bardziej błahe sytuacje, dużo bardziej błahe wydarzenia objęte są często klauzulą tajności i do dzisiaj stanowią tematy, o których się nie dyskutuje. Także teraz takie pytanie bardzo ogólne: jeżeli mielibyście powiedzieć, czy rewelacje Elizondo to element przecieku kontrolowanego ze strony służb, to bylibyście na tak czy na nie? Marku?
[01:05:57] - Byłbym chyba na nie. Inaczej, z zastrzeżeniem, chyba że to nie jest tyle przeciek, co informacja pochodząca od służb, która tak jak już mówiłem we wcześniejszej wypowiedzi, ma coś przykryć. Być może coś związane z tematem naszych rozmów, coś związane z obcymi i z UFO. Ale to jest takie wypuszczenie informacji, która ma zainteresować, ma poruszyć odbiorców, a w tym czasie robi się coś zupełnie innego. Ja to zupełnie w ten sposób odbieram. Chyba że powiedzmy, mija miesiąc, więc gdzieś w tych okolicach pojawiają się jakieś następne informacje i następne, i następne. Nawet w cyklu miesięcznym niech to będzie, ale gdzieś to się posuwa do przodu.
[01:06:51] - Jakiś postęp następuje. Jeśli natomiast zostaniemy na tym, co było podane w grudniu, to dla mnie to nie ma większego sensu. I właśnie zastanawiam się, co miało być przykryte. Czy to miała być rzecz związana z UFO, z obcymi, czy też zupełnie coś banalnego, coś związanego na przykład z ziemską polityką, czy z ziemską technologią, która jest gdzieś testowana? Czy może z jakimiś próbami, które wojsko podejmuje i w związku z tym UFO byłoby dobrą przykrywką tego, żeby ludzie ewentualnie pomyśleli: „Aha, to prawdopodobnie to UFO, które zostało zapowiedziane, a nie przecież nasze ziemskie aparaty”. Kpię trochę oczywiście, ale ja nie mogę się pozbyć wrażenia, naprawdę, powtarzam to chyba po raz któryś dzisiaj, że ten huk, który się pojawił, huk informacyjny w grudniu, to była misterna akcja. Przyznaję, że w dodatku akcja, która odniosła skutek, bo tak jak już mówiliśmy, wszyscy właściwie podkreślali to, zrobiło się głośno na całym świecie. Nawet stacje, tak jak już mówiłem, które zawsze są z daleka od tego rodzaju tematyki, starają się przynajmniej, nawet one powtarzały te informacje. Ale tak jak powiedziałem we wcześniejszym wejściu, co jakieś pół roku ostatnimi czasy tego rodzaju informacje się pojawiają. W dodatku nie wiem, czy to dla niektórych może to być na przykład niepokojące, że przynajmniej część jasnowidzów czy tym podobnych osób zapowiada, że gdzieś rzeczywiście w tym czasie, tu, teraz, może za rok, a może za dwa, rzeczywiście jakieś informacje na temat obcych, na temat jakichś technologii, na temat w ogóle życia we wszechświecie pojawią się w obiegu publicznym. Jeżeli dodamy do tego wspomniane wcześniej przeze mnie informacje grupy Anonymous, że rzeczywiście rząd USA maczał palce w jakichś badaniach i rzeczywiście coś wie, to tak się zbiera ten materiał. Jakaś masa krytyczna powstaje i zastanawiam się, czy z tego będzie jakieś wielkie bum, czy po prostu w pewnym momencie znowu się pojawi szlaban na informacje, ktoś po prostu zarządzi, że kończymy z tą zabawą, nie będzie więcej informacji. Zastanawiam się, do czego to wszystko prowadzi. Spokojnie czekam na rozwój sytuacji, bo na razie ta sytuacja jest dosyć taka... Po pierwszym razie oczywiście było ekscytująco, ale w tym momencie zaczyna być już trochę nudnawo. To tyle, dziękuję.
[01:09:40] - Dzięki. Arku, jak byś ty tą sytuację określił? Przeciek kontrolowany czy nie? Bo tak naprawdę okazuje się, że zdaniem niektórych doszło do ujawnienia, a świat w ogóle nie zareagował.
[01:09:57] - Tylko że weźmy troszeczkę, cofnijmy się w czasie na temat tych wszystkich możliwych ujawnień. Mieliśmy czas różnych tamtych programów, badania UFO przez różne organizacje w Stanach Zjednoczonych. Zakończyło się tym projektem Blue Book i zakończyło się książką Hyneka o tym, że on w zasadzie od tych konkluzji Blue Booka odseparował się po prostu. Gdzieś tam lata, UFO istnieje. Powstał wspaniały film w sumie, „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”, który pokazywał mniej więcej to, co widzieli Amerykanie i te przypadki, które widzieli Amerykanie. Mniej więcej to zostało tak pokazane, we fragmentach oczywiście, tak jak to było. Nie mówię tu o kontakcie, tylko że po prostu to sobie dzielili. Później długie lata zaprzeczania. Później był Clinton, który powiedział: „Znaleźliśmy w meteorycie z Marsa ślady życia”, które się później okazało, że jednak nie są śladami życia. Mieliśmy tam Girara w międzyczasie, w tej chwili mamy to. I czy coś się zmieniło? Nic się nie zmieniło. Kompletnie nic. Te niby przecieki w sumie nic nam nie dają. A jeżeli się przyjrzymy takiej książce Timothy Gooda z tajnych archiwów, gdzie są ujawniane co jakiś czas dokumenty, dlatego, że po prostu tam się dobijają przez cały czas do tych Bibliotek Kongresu i popatrzymy na te odtajnienia, jak one wyglądają. To znaczy to są po prostu kartki, w których są zaczernione nazwiska. Okej, wiadomo, nazwiska mogą być tajne nawet jeszcze po tych 50 latach. Są zaczernione całe zdania. To już może budzić trochę kontrowersje. Ale są też zaczernione całe strony, gdzie nie wiemy, co zostało utajnione, z jakiego powodu. Czyli nie wiemy, czego nie wiemy i dlaczego mamy o tym nie wiedzieć. W tym momencie wyskakuje gościu, który mówi, że tak, ja wam wszystko teraz pokażę, ujawnię, ale ujawnię tylko to, co mogę. Czyli tak naprawdę nic. Powiem wam coś o kosmicznym metalu, że z niego tam będą budować statki. Ale takie rzeczy już przerabialiśmy przy okazji Mayera. On też miał cudowne metale, które dawał do badania. Okazało się, że nic z tych metali nie jest takiego cudownego. Mają zwykły skład najczęściej. Nie jest sam skład problemem, tylko po prostu to jak z węglem. Może być węgiel sadza, może być węgiel robiony we włóknach węglowych.Które z polimerami tworzą dosyć wytrzymałe kompozyty, materiały, a może być też grafen. Tu zachodzi podejrzewam, że podobna zasadność, podobna budowa. Można dużo powiedzieć, ale nic z tego nie wynika. Takie ujawnienia, jakie były, to już mieliśmy. Jeżeli porównamy to ze stroną drugą, radziecką jeszcze, to tam już dawno jeden z generałów zarządzający flotą powietrzną kraju Krasnojarskiego powiedział, że on wydał zakaz strzelania do statków UFO, dlatego, że nie wiemy, z jaką odpowiedzią, a prawdopodobnie o wiele większą, spotkałoby się to. Tamte ujawnienie między słowami jest o wiele bardziej wiarygodne i stymulujące niż te wypowiedzi co jakiś czas muzyków, gości, innych ludzi. Za tym wszystkim ujawnieniem stoi między innymi jeden z senatorów amerykańskich, ale jest to emeryt senator. Gość, który już odszedł, który przeprasza, że nie robił tego w czasie, kiedy pełnił funkcję senatora, tylko dopiero teraz mu się przypomniało. Chciałoby się powiedzieć: sorry memory, ale jesteś już nie słuchany przez nikogo. I tutaj jest cały pies pogrzebany, że tak powiem. To są ludzie, którzy już wypadli z obiegu i coś proponują zrobić. Natomiast czy ja wiem, czy Bigelow mógłby się do czegoś przyczynić? Bada, dostaje zlecenia od Pentagonu, dostaje zlecenia od instytucji państwowych, ale on też musi wtedy ich słuchać, bo może w każdej chwili nie dostać tych zleceń i wtedy jego imperium może się trochę posypać. Nie sądzę, żeby to było ujawnienie, które ma coś budować. Raczej wydaje mi się, że to jest próba, tak jak powiedziałem wcześniej, wtłoczenia w umysły Amerykanów, w umysły Rosjan, odbudowy walki dwustronnej na technologie. Coś, za co można by było pociągnąć Rosję do przodu, żeby oni również wydawali kupę pieniędzy na badania, które tak naprawdę być może do niczego nie są w stanie zaprowadzić. Dziękuję.
[01:16:09] - Dzięki. A jak państwo myślicie, czym było to wystąpienie Elizondo? Wielką manipulacją, czy też czymś, co ujawniło nam, że w zasadzie nic nie wiemy? Zachęcamy was do dzielenia się komentarzami na antenie. Iverios przypomniał przed chwilą możliwości kontaktu, także czekamy na wasze telefony. Ja tymczasem zapytam Tomasza, bo tutaj informacja od Elizondo napłynęła niemal poprzez źródło oficjalne. On w zasadzie kilka miesięcy temu przestał być pracownikiem rządu. Ale przecież są na naszej planecie organizacje, różnego rodzaju hakerzy, WikiLeaks, którzy mają przecież dostęp, oczywiście nielegalny, do dokumentów tajnych i nieraz pokazali oni, że potrafią wydobywać na światło dzienne różnego rodzaju afery. Tomku, dlaczego Anonymous do tej pory nie dokonali żadnego przełomu w ufologii, a przecież są do tego predysponowani? Nie dziwi cię to, że od nich nie wyszła żadna iskra w kierunku projektu ujawnienia?
[01:17:30] - Nie dziwi mnie. Nie dziwi mnie dlatego, że sam Anonymous, ci ludzie są ustawieni na bardziej przyziemne zjawiska. Oni chyba mają jakąś hierarchię ujawniania. Być może jeżeli im się trafi faktycznie coś ciężkogatunkowego, to możemy się spodziewać wielkiego ujawnienia z ich strony. Niemniej jednak myślę, że te dokumenty, które faktycznie miałyby świadczyć, miały być przełomem, banalna rzecz, mogą nawet nie być zdigitalizowane z racji tego, aby były bardziej bezpieczne. To tak na marginesie. Natomiast à propos innych, WikiLeaks, jak ktoś ma czas i ochotę, ja poświęciłem raz chyba bodajże dwie godzinki wpisując sobie na stronie WikiLeaks „UFO”, różne takie rzeczy. Jest mnóstwo, są ujawniane do departamentu Stanów wpływające z różnych ambasad. Co ciekawe, spotkałem parę artykułów. Ambasada w Niemczech, ambasada w Austrii, ambasada w Singapurze wysyłała artykuły dotyczące UFO pojawiające się tam w tej prasie.Nie wiem. To już samo w sobie świadczy o tym, że zainteresowanie jest, bo przecież ktoś by nie wysyłał artykułów. Ważniejsze są wysyłanie artykułów do centrali, do Waszyngtonu dotyczących ekonomii, dotyczących nastrojów społecznych.
[01:19:27] - Może chodziło o poinformowanie stolicy, że ich statek, pojazd zwiadowczy, samolot został zaobserwowany.
[01:19:38] - Być może i tak. Natrafiłem właśnie na mnóstwo lakonicznych, bądź stricte, że przesyłamy informacje dotyczące obserwacji UFO w okresie tym i tym. Wycinki prasowe, podłączane skany z gazet. To były lata 2000, 2003, 2004. Nie tak dawno, jeszcze jest tego dużo. Trzeba chwilkę posiedzieć, bo ta wyszukiwarka WikiLeaks działa tak, że jest bardzo inteligentna i trzeba troszkę pokombinować z tym wyszukiwaniem. Jednak idzie to znaleźć. Moim zdaniem takie ujawnienia są o wiele bardziej jednoznaczne. Natomiast popatrzmy się jeszcze na kwestię taką, że mamy tutaj wielkie media, które wybierają swoje źródła, a te główne wiadomości to jest nic innego jak tylko gra sceniczna dla mnie, bo wybrali to źródło, a nie wiemy, jak to było. Czy oni wybrali to źródło, czy to źródło się do nich zgłosiło. Tego nie wiemy. Po pierwsze. Po drugie, przecież sam nawet ty, Piotrze, jeżeli byś dostał możliwość napisania artykułów opisujących takie, powiedzmy sobie w cudzysłowie, twarde dowody ufologiczne na łamach „New York Timesa” czy „Washington Post”. Jakbyś coś takiego napisał, to ten artykuł Elizondo, przepraszam za określenie, to jest malutki pikuś. To jest nic w porównaniu z tym, chociażby z artykułami z nieznanego świata. Dlatego nie widzę tutaj, widzę po prostu zainteresowania szerszego kręgu ludzi. „New York Times” ma trochę nakładu. Nakładu nie ma, ma czytelników. W takim przypadku to trafia do ludzi, którzy nie znają tematu. Wow! Czwarta władza mówi, że coś jest. Poprzez przedstawicieli tych wcześniejszych władz. Będziemy czekać. I w tym momencie, moim zdaniem, jest to wymierzone w dotychczasowy dorobek tych wszystkich organizacji, tych wszystkich ludzi, którzy się tym zajmują. Chodzi o zdyskredytowanie ich jako źródeł i interpretatorów. Chodzi im wyraźnie o to, żeby wskazać jedyną właściwą drogę interpretacji tych zjawisk. Być może sytuacja jest taka, że chodzi o przykrycie nawet własnych projektów, nawet własnych napędów hipersonicznych czy jakichkolwiek, o których nic nie wiemy. Miliardy idą. Co tam może latać, to nie wiemy. A teraz jeżeli oni będą mieli „New York Times”, „Washington Post”, to są w stanie. Teraz poszedł sygnał: czyli coś z UFO. I teraz tak wypuszczają nad Afganistan jakieś takie, czy nad Iran jakieś takie nowoczesne swoje technologie, jakieś obiekty. No to co? Nawet w Iranie jest już i mam to zaniadane. Nie ma żadnych amerykańskich samolotów, technologii, tylko jest UFO. UFO będą przedruki na prasę, zawsze te serwery czy tam w drugich gazetach lokalnych i będzie, że UFO, wzmożenie, nowa fala UFO, nowa fala niezidentyfikowanych obiektów latających. Mamy przykrywkę. To na tyle w tej chwili.
[01:23:48] - Dzięki. Nim przejdziemy do drugiej części naszej dyskusji, kiedy postaramy się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak bardzo rząd Stanów Zjednoczonych przy pomocy Elizondo starał się ukryć. Przepraszam. To może Marek przypomni jeszcze na szybko kontakty do naszego radia. Przypominam, że jeżeli ktoś chce podzielić się z nami swoimi opiniami, jeżeli ktoś na przykład czuje się dotknięty w jakiś sposób bardzo słowami Elizondo albo nimi wkurzony, to zachęcamy do kontaktu. Marku, jak można to zrobić?
[01:24:18] - Można to zrobić na wiele różnych sposobów, zarówno pisemnych, jak i głosowych. Nasze numery telefonów to 32 746 0008, 32 746 0008. Komórkowy 53 624 193, 530 624 493. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania i komentarze na nasze adresy e-mail: radio@paranormalium.pl. Przepraszam, bo tutaj Gadu-Gadu mam włączony wyjątkowo w telefonie
[01:25:10] - Komputery, z których korzystam w tej chwili, nie uciągną już niestety tego komunikatora. Można także nas znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Niestatecznego Świata. Oczywiście zachęcamy do polubienia fanpage'a tego czasopisma. I oczywiście mailowo. Tak jak już mówiłem: radio@paranormalium.pl. Dzięki. Drodzy państwo, przypominamy tym, którzy dołączyli do nas niedawno, że w grudniu ubiegłego roku miało miejsce sensacyjne wydarzenie, trzęsienie ziemi ufologiczne. Były pracownik Pentagonu stwierdził, że rząd amerykański we współpracy z firmą Roberta Bigelowa jest w posiadaniu materiałów pochodzących prawdopodobnie z obiektów pozaziemskich i że nie jesteśmy sami na Ziemi, a sam rząd Stanów Zjednoczonych interesuje się aktywnie działalnością obiektów UFO. Szyki Amerykanom pokrzyżował, drodzy państwo, chyba Iran, bo wiem, co się okazuje. O Iranie tutaj w Europie wiemy mało. Wiemy to, co się pojawia w telewizji, że teraz były tam jakieś protesty. Zresztą szczerze mówiąc, nasze media w kwestii krajów pozaeuropejskich, oczywiście nie tyczy się to Stanów Zjednoczonych, które świetnie robią swoją politykę i doprawiają sobie różnego rodzaju maski, żebyśmy myśleli, że to jest kraj wolności i demokracji. Ale o krajach pozaeuropejskich nasze media nas raczej skąpo informują. Przykładem jest wojna w Syrii, gdzie w zasadzie od paru lat pokazują nam się te same obrazki i nie wiemy, o co tam w zasadzie chodzi. Jeżeli chcieć by zrekonstruować wojnę w Syrii na przykładzie doniesień prasowych, to chyba nikt by nie potrafił tego zrobić oprócz tych, którzy się tym aktywnie naprawdę interesują i czytają specjalistyczne periodyki. Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że w Iranie, który z naszej perspektywy, z perspektywy amerykańskiej jest krajem osi zła albo już nie jest tym krajem, bo oni też często zmieniają zdanie, doszło do bardzo ciekawej sytuacji. Przybliżając zostały te informacje. Okazuje się, że Iran od kilku lat prowadzi aktywny albo prowadził, bo nie wiemy, czy on jeszcze jest przy życiu, program związany z badaniem obiektów UFO. Powodem tego był fakt, że od początku obecnego wieku, kiedy w Iranie wystartował program atomowy, kiedy pojawiły się kontrowersje ze strony opinii międzynarodowej, społeczności międzynarodowej dotyczące tego, czy Iran powinien rozwijać energetykę nuklearną i czy czasem nie przejdzie to do budowy broni jądrowej. Od tego czasu w Iranie zaczęły pojawiać się doniesienia o coraz częstszych obserwacjach UFO. Pod koniec grudnia pojawiły się w internecie doniesienia pewnego irańskiego dziennikarza, który ujawnił ogólnie taki raport irańskich sił powietrznych mówiący o aktywności UFO. I tam jest mowa o bardzo ciekawych incydentach, szczególnie związanych z instalacjami atomowymi w miastach Konda i Buszehr. Są to wydarzenia z roku 2004 i 2005. To najciekawsze wydarzenie miało miejsce 28 października 2004 roku. Mieliśmy do czynienia z taką sytuacją, że samolot F-14 natknął się na dziwny obiekt w pobliżu miasta Kondap. Próbował go dogonić, próbował go ostrzelać. Oczywiście się nie udało. Załoga tego samolotu zauważyła, że w momencie, kiedy próbowali go namierzyć, to radar pokładowy padał zupełnie. Dochodziło do bardzo dziwnych sytuacji. To wydarzenie stało się podstawą między innymi do zapoczątkowania w 2009 roku specjalistycznego projektu, w którym wzięli udział uczeni, piloci oraz inżynierowie lotniczy. Jego celem było wytłumaczenie, skąd nad Iranem nagle wzięło się tyle niezidentyfikowanych obiektów latających. Irańscy specjaliści, drodzy państwo, ustalili bardzo ciekawą rzecz. Okazało się, że fala UFO miała miejsce zarówno w Iraku i Afganistanie, na krótko przed tym, jak Amerykanie tam przybyli, by zaprowadzać demokrację i dobroć. Irańczycy, skojarzywszy to z faktem, że te UFO jakoś tak dziwnie interesują się ich placówkami jądrowymi, doszli do wniosku, że tutaj nie ma mowy o infiltracji żadnej pozaziemskiej. To nie kosmici obawiają się, czy w Iranie powstają elektrownie jądrowe, ale prawdopodobnie Amerykanie wysyłają nad Iran swoje cuda techniki do tego, żeby zbierać informacje. Jeden z irańskich pilotów podkreślał, że ten obiekt był niesamowicie szybki. Ten obiekt, który spotkał się wtedy nad Kondapem w roku 2004, był niesamowicie szybki. Jego prędkość była równa zdaniem tego pilota około 10 machom. To jest ogromna prędkość, a w dodatku ten obiekt był w stanie wpływać na to, co dzieje się w kabinie F-14. To jest szczególnie dziwne. To przypomina w ogóle to zdarzenie z Teheranu z 1976 roku. Słynną sprawę, bardzo znaną, kiedy dwa samoloty F-4 zostały także sparaliżowane przez ogromny obiekt, który szybko zmieniał kolory i pojawił się gdzieś tam na obrzeżach Teheranu. Te samoloty, z których jeden pilotowany był przez Parviz Jafari, bardzo znaną postać w środowisku ufologicznym.Po zbliżeniu się do tego UFO zostały pozbawione wszelkich systemów i byli zmuszeni zawrócić do bazy. Tę sprawę badało nawet CIA. I okazało się, że prawie 40 lat później w Iranie ciągle dochodzi do takich spotkań. Mimo wszystko Tarsovi nie byli w stanie uwierzyć, że za tym wszystkim stoją kosmici. Doszli oni do takiego wniosku: to wszystko jest sprawka Amerykanów. Postawili jeszcze jeden ciekawy wniosek. Fale UFO w krajach poza USA zdarzają się tylko wtedy, kiedy ma dojść w tych krajach do jakichś przełomowych zdarzeń. Jeżeli weźmiemy za przykład Polskę, to też się sprawdza. Przecież słynną falę z przełomu lat 80. też można potraktować, że w jakiś sposób zapowiadała stan wojenny. Ale tutaj irańskie źródła twierdzą, że chodzi po prostu o supermaszyny CIA albo sił powietrznych Stanów Zjednoczonych, które w jakiś sposób infiltrują i są w stanie dotrzeć nawet w najbardziej najpilniej strzeżone miejsca na świecie. Dlaczego o tym wszystkim mówimy? Dlatego, że to, co powiedział Elizondo, może być z tą całą sprawą jakoś związane. Powiedzmy sobie wprost: Elizondo swoim wystąpieniem starał się ożywić w społeczeństwie amerykańskim zainteresowanie zjawiskiem UFO tylko po to, żeby przykryć tym, jak mówił Tomasz przed chwilą, pewne nowe projekty, które są właśnie wdrażane. I żeby nie być gołosłownym, to powiem wam, że kilka tygodni po tym, jak Elizondo wystąpił, to w mediach pojawiły się doniesienia o budowie nowego samolotu hipersonicznego. Ta informacja pojawiła się w światowych mediach, została podana na jednej z konferencji. Oczywiście nie powiedziano, kto ten samolot buduje, czy Lockheed, czy Boeing. W każdym razie jest to strasznie dziwny zbieg okoliczności, że nagle wyskakuje Elizondo ze swoimi opowieściami o UFO, a potem mamy informację o tym, że Stany Zjednoczone budują nowy supersamolot. Jaki z tego wniosek? Moim zdaniem taki, ale to jest tylko oczywiście moje zdanie, że siły powietrzne Stanów Zjednoczonych są na progu wielkiej pokoleniowej zmiany w swoim parku maszynowym. Prawdopodobnie będą rozwijać nowy projekt, albo też do użytku wejdą drony lub samoloty szpiegowskie wykorzystujące zupełnie nowe technologie. I prawdopodobnie istnieje taki plan, żeby testy tych obiektów, ewentualnie po prostu ich obserwacje, były tymczasowo skrywane za doniesieniami o UFO. Jest to dość praktyczne w świetle tego, co powiedział przed chwilą Tomasz. Powiedziałeś przed chwilą, że z ambasad różnych krajów napływają do Waszyngtonu doniesienia o UFO. Dlaczego jest to praktyczne? Dlatego, że można za tymi trzema literami, za tym akronimem, ukryć własną działalność szpiegowską, która w innych okolicznościach wzbudziłaby sporo kontrowersji. To wszystko jest dość zawiłe, a jeżeli poskładacie sobie to do kupy, to zobaczycie, że to jest jakiś chyba sprytny plan. Arku, nie wiem, może ja tutaj mam przespiskowaną głowę, ale czy ty także idziesz w tym kierunku myślenia?
[01:35:08] - To jest jeden z kierunków, oczywiście, ale nie podstawowy. Ja zaraz wyjaśnię dlaczego. Dlatego, że łatwo jest połączyć fale UFO z jakimiś przedmiotami, które idą po dyktando CIA, ale wtedy z oczu tracimy te fale UFO, które nie miały z tym nic wspólnego. Na przykład fala UFO w Belgii czy jakieś tam jeszcze inne, w Ameryce Południowej, w Brazylii. Nic się takiego nie dokonało, a jednak to było. Natomiast tutaj z jednej strony możemy mieć do czynienia z taką zbitką dwóch rzeczy, a mianowicie zainteresowaniem UFO instalacjami atomowymi, które praktycznie zawsze były i zawsze są. Do tego stopnia, że nad Ukrainą przecież UFO wklepało kod, który uaktywniał rakiety do startu. A oprócz tego w Iranie też mieliśmy do czynienia z tym, że w zasadzie nikt nie wiedział, co oni robią. Pojawiało się UFO, ale pojawiały się też drony amerykańskie. Przecież nie tak dawno był pokaz w Iranie tego drona, którego im się udało ściągnąć na ziemię. On się troszeczkę może rozbił, ale w gruncie rzeczy ani się nie rozpadł kompletnie, ani nic mu się większego nie stało i został on zaprezentowany. Czyli oni mają tą swoją technikę wojskową, elektronicznego zwiadu czy obrony, powiedzmy, też na bardzo wysokim poziomie, że potrafili to zrobić. I tutaj wydaje mi się, że jest to taka zbitka faktów. Natomiast doniesienia o budowie hipersonicznych samolotów to mamy jużOd momentu, kiedy Europejczycy wybudowali Concorda. Amerykanie od tego czasu próbowali albo Concorda uziemić na swoim terenie, albo zbudować coś podobnego, tylko że im nie wyszło. Jakiś czas temu były doniesienia, że Boeing zrobił, nawet to pokazywali, jakieś latadło, które latało z prędkością 16 machów. Było wypuszczane z lecącego samolotu, rozpędzało się i lądowało. Co prawda nie był kierowany osobowo, nikt w nim nie siedział. Niemniej jednak jakieś doświadczenia zdobyli. Przez cały czas tego typu rzeczy są projektowane i przez cały czas próbuje się je robić. Barierą jest stopień nagrzewania się i zużycie paliwa. Nie wiem, czy wystarczy zaangażowania w to, żeby te bariery pokonać. Co jakiś czas dowiadujemy się, że przelot z Ameryki do Australii czy z Wielkiej Brytanii do Australii będzie zajmował 45 minut i tak dalej. Ale wydaje mi się, że to nie jest takie proste. Po drugiej stronie były również próby, Związek Radziecki też próbował. Mieli instalować, tworzyć magnesy w samolotach, które tworzą barierę magnetyczną, która umożliwia szybsze poruszanie się, nie ma efektu ocierania się cząstek powietrza o płatowiec i dzięki temu być może te samoloty mogą szybciej latać, czy się nie nagrzewają, czy coś się innego z nimi dzieje. Czyli ta technologia cały czas krąży i to nie jest tak, że raptem próbują to zrobić. To jest stałe. Natomiast jeżeli popatrzymy na działalność Amerykanów, to oni przede wszystkim dbają o to, żeby wojna nie była na ich terytorium i żeby zagwarantować dobre interesy dla siebie przede wszystkim. Po to mają wojsko ekspedycyjne, żeby gwarantować stały dopływ pieniądza dla siebie. Ta ekspansywność i zaangażowanie we wszystkich praktycznie miejscach na świecie. Mamy odpowiedź na to, że oni chcą na tym robić interes i robią te interesy. Iran ma powody do obaw i myślę, że duże pieniądze idą na to, żeby się bronić przed czymś takim. Iran będzie starał się wyjaśnić tego typu rzeczy, jak obserwacje niezidentyfikowanych obiektów latających, ale będzie to politycznie ukierunkowanie na pokazanie: „Zobaczcie, to Amerykanie latają”. Cokolwiek by tam nie przeleciało, będzie skierowanie tego w stronę: ludzie widzą to, ale to diabeł Amerykanin, który próbuje na nich napastować. Dziękuję.
[01:41:18] - Można na to spojrzeć z dwóch stron, moim zdaniem. Jest jedna strona, która mówi, że Irańczycy ujawnili kulisy wielkiej prowokacji amerykańskiej, że Amerykanie posiadają tajne samoloty albo raczej drony, którymi mogą dotrzeć w obojętnie które miejsce na świecie, gdyż posiadają bazy rozrzucone po znacznym terytorium Eurazji. W przypadku Iranu jest to ważne. Natomiast druga strona jest taka, że Stany Zjednoczone również mają za sobą bogatą historię spotkań z UFO nad instalacjami z bronią nuklearną, którą opisał Hasting w swoich książkach. Wspominał, że kiedy UFO się pojawiało na przykład nad silosem z pociskiem, okazuje się, że znika kompletnie kontrola nad nim. Jest to bardzo interesujące. O tym jeszcze będziemy kiedyś w naszym programie mówić, mam nadzieję. Tomku, nie wydaje ci się, że Elizondo stara się robić dobrą minę do złej gry, bo nagle okazuje się, że w Iranie są obserwowane obiekty UFO latające nad instalacjami atomowymi. Pewnie w innych krajach też do tego dochodzi. I nagle on wyskakuje: „Ale wiecie, u nas też to ciągle ma miejsce. U nas też się pojawiają dziwne obiekty, których nie potrafimy rozpoznać”. I co ciekawe, Tomku, w tym oryginalnym materiale z New York Times również pojawiło się odniesienie do instalacji jądrowych, prawda? Tam zostało powiedziane, że UFO w Ameryce też się interesują tego typu placówkami. Nie jest to twoim zdaniem ogromny zbieg okoliczności, że te rewelacje pojawiły się wszystkie w takim wielkim skupieniu? Bo mnie się wydaje to wszystko troszeczkę dziwne.
[01:43:23] - To jest bardzo dziwne i bardzo dużo jest zbiegów okoliczności, bo
[01:43:29] - Przygotowując się do dzisiejszej audycji, gdy ten wątek irański chciałem prześledzić, to wiadomo, wujka Google'a się używa i pierwsze to wydarzenia z 2004, 2003. Jeszcze jest mowa o 2017 roku, nawet styczeń, coś się dzieje nad Iranem. Ale co ciekawe, jako trzecia wiadomość wypozycjonowana pojawia się informacja, w kontrze do doniesień Iranu, że pan prezydent Hasan Rouhani, gdy był młodym chłopcem w wieku około siedmiu, ośmiu lat, w 1955 lub 1956 roku widział UFO. I jak pisze, film został opublikowany stosunkowo dawno, bo już w czerwcu tamtego roku. Natomiast teraz został wyciągnięty i wypozycjonowany odpowiednio w przeglądarce Google, żeby pokazać informację przeciwstawną, że jednak to UFO lata nad Iranem i to nawet sam pan prezydent. Jakość tego filmu daje dużo do życzenia. Czy to jest faktycznie prezydent wcześniej nie mogę się , że tak powiem, na charakterze UFO opisywanej, opisywany coś.
[01:45:06] - Mamy problem chyba z połączeniem.
[01:45:11] - Halo, ze mną?
[01:45:13] - Halo, Tomku, przerywa cię strasznie. Niestety. Chyba jakieś nieprawomyślne treści tutaj nadajesz. Komuś się to nie podoba i cię przerywa.
[01:45:23] - Chyba tak. Chyba coś zacząłem mówić za dużo. Teraz lepiej?
[01:45:29] - Niestety dalej coś się rwie.
[01:45:33] - Możemy do Tomka zadzwonić, bo już w sumie niewiele nam pytań zostało. Możemy do Tomka zadzwonić na telefon, bo rzeczywiście tutaj dziwne rzeczy się z tym Skype'em dzieją i nie chciałbym, żeby nasi słuchacze stracili cenne informacje, bo Tomasz o bardzo interesujących rzeczach powiedział. Marku, możemy tak zrobić?
[01:45:54] - Tomku, jakbyś mógł mi podesłać swój numer telefonu na Messengerze, to byłbym wdzięczny.
[01:46:07] - Nim to się stanie, to ja zapytam Marka Żelkowskiego, bo myśmy weszli w takie tematy może jeszcze nie spiskowe, ale mocno polityczne, związane z propagandą, z tym, jak się obrabia informacje. Dużo się ostatnio, Marku, mówi o fake newsach, o tym, jak kształtowana jest informacja w mediach. I szczerze mówiąc, ja jako taki przeciętny odbiorca mediów, telewizji, internetu byłbym głęboko zaszokowany tym, co się dowiaduję chociażby z dzisiejszego programu, bo okazuje się, że za taką błahą informacją o tym, że wystąpił facet związany z Pentagonem i powiedział, że istnieje UFO, wiąże się drugie albo nawet trzecie dno, o którym nikt nie ma pojęcia. Czy my dożyliśmy takich czasów, kiedy ta epoka, bo nawet to nazwano erą informacji, czasy, w których żyjemy, że to się wszystko mocno zepsuło i stało się mocno podejrzane, że nie żyjemy w erze informacji, ale tak naprawdę w epoce dezinformacji.
[01:47:19] - Ja myślę, że potwierdzenie tego, co mówisz, to jest tylko formalność z mojej strony. Myślę, że wielu naszych słuchaczy doświadczyło tego, iż czasami w tym gąszczu informacji, który pojawia się w internecie, bardzo ciężko jest wyłowić coś, co ma coś wspólnego z prawdą. Bardzo często zalewani jesteśmy jakąś taką powodzią informacji, które są zupełnie bezwartościowe w danym obszarze informacyjnym. To też jest dosyć charakterystyczne, że jeśli na przykład szukamy jakiejś informacji, która jest może z jakiegoś punktu widzenia niewygodna dla kogoś, to zaczynamy docierać, właściwie odkrywamy, że w całym internecie powielana jest jedna i ta sama wiadomość, troszeczkę modyfikowana, ale właściwie nic nowego nie można znaleźć i tak dalej. Można odnieść wrażenie, że w niektórych obszarach informacyjnych rzeczywiście stykamy się z czymś takim, co można by z jednej strony nazwać blokadą informacyjną, z drugiej strony jakimś szumem informacyjnym. Bo wbrew pozorom nadmiar informacji jest równie niebezpieczny czy równie uciążliwy dla odbiorców, jak i niedobór. I to, myślę, jest dosyć ważna i istotna kwestia. Ale ja chciałbym wrócić na chwilę do tej irańskiej sprawy, bo to dobrze obrazuje, jaka jest przepaść technologiczna pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a resztą świata. Tak to określmy. Otóż ten film, który można zaobserwować, który jest w sieci, dotyczący tych irańskich przygód z UFO, o ile dobrze pamiętam, jest wykonany z pokładu F-14 Tomcat.Bo w swoim czasie Stany Zjednoczone z Iranem współpracowały w latach 70. A F-14 Tomcat to jest stara technologia. On był pierwszy raz oblatany, jeżeli dobrze pamiętam, chyba w 1970 roku. Przypomnę, że to jest samolot ze zmienną geometrią skrzydeł, dwumiejscowy. Można go było obejrzeć na przykład w takim hicie kinowym w swoim czasie, czyli „Top Gun”. W „Top Gunie” można było obejrzeć ten model samolotu. Ale to technologia, tak jak powiedziałem, była oblatana po raz pierwszy w 1970 roku. Stany Zjednoczone wycofały Tomcaty F-14 gdzieś w pierwszej dekadzie XXI wieku, bodajże w 2006 roku, o ile dobrze pamiętam. A w Iranie F-14 latają w dalszym ciągu. W każdym razie w 2015 roku, i to jest moja ostatnia informacja, jeszcze latały. Czyli technologia z roku 1970, rozwijana w latach 60., w dalszym ciągu obsługuje siły zbrojne irańskie. A co robią Stany Zjednoczone nad Iranem? Nie wiadomo. Zupełnie nie wiadomo, co tam przelatuje. W każdym razie przepaść technologiczna, jaka jest, to pokazuje, ten przepaść, o której powiedziałem. To są zupełnie inne światy. F-14 projektowany w latach 60. i coś, co pochodzi być może ze Stanów Zjednoczonych, co nad Iranem robiło za UFO, a tak naprawdę mogło być równie dobrze amerykańskimi jednostkami latającymi, może dronami. To pokazuje, że nawet w tej najbardziej oficjalnej wersji to są inne światy. A jeśli dorzucimy do tego te wszystkie informacje, że Stany Zjednoczone testują nowe modele samolotów, o których jeszcze nic nie wiemy, to mamy obraz tego, co się dzieje, że może niekoniecznie chodzi o UFO. I przypomnę, że Stany Zjednoczone mają bogatą tradycję zaciemniania informacji, maskowania informacji dotyczących swoich nowych jednostek latających. Ja przypomnę, że niewidzialne bombowce, niewidzialne myśliwce, one się pojawiały znikąd. Oczywiście były wcześniej informacje, że coś lata, trójkątnego bądź mniej trójkątnego. Jak na razie mówię o tych samolotach, które są ujawnione, czyli o bombowcach B-2 na przykład, czy wcześniejszych jeszcze. Ale to się nagle pojawiło. Była jakaś wojna i nagle się pojawiła nowa broń amerykańska. Wystartowała i pokazała, na co ją stać. Wcześniej były to tylko doniesienia nieoficjalne. W tej chwili mamy cały czas doniesienia, od dłuższego zresztą czasu, o jakimś samolocie, którego się różnie nazywa. Jedni nazywają go Aurora i cały czas jest o tym mowa. Cały czas się to powtarza, cały czas wracamy do tej koncepcji. Ja zastanawiam się po prostu, w jakim konflikcie zbrojnym na świecie, co się musi zdarzyć na świecie, żeby ten samolot został ujawniony, pokazany, że oto to jest nasza najwspanialsza, najnowsza broń.
[01:53:15] - Aurora w kontekście lat, które minęły, to też jest stara technologia. Teraz mamy do czynienia z jakimiś wnukami Aurory.
[01:53:26] - Tak, dokładnie.
[01:53:28] - Dlaczego się wtrącam? Dlatego, że właśnie może nadchodzić ten okres, kiedy dochodzi do tego przełomu, że ujawniona zostanie nowa technologia, a ta, która ją wyprzedza, tutaj to wszystko robiono, żeby została uznana za UFO, którego nikt nie rozpozna.
[01:53:50] - Dokładnie to, co mówisz. Wydaje mi się, że nadchodzi czas, kiedy Aurora przestanie być tajnym projektem i stanie się projektem oficjalnym, jakkolwiek się będzie nazywała. Być może nie będzie się nazywała Aurora, ale zostanie podana szerokiej publiczności jako najnowsza broń Stanów Zjednoczonych. Tymczasem odnoszę wrażenie, że ta naprawdę najnowsza broń Stanów Zjednoczonych, przygotowywana na jakiś moment kryzysowy, który będzie znacznie poważniejszy niż to, co się w tej chwili na świecie dzieje, jakiś totalny moment kryzysowy, to ta broń wyprzedza Aurorę przynajmniej o 20 lat. Z grubsza licząc. Czyli znowu pod pozorem ujawnienia najnowszej technologii Stanów Zjednoczonych dostaniemy coś, co jest konstrukcją, tak jak powiedziałeś, mocno już leciwą, ale w dalszym ciągu nieujawnioną. Natomiast to, co naprawdę się w tych specjalnych strefach, w bazach najbardziej tajnych z najbardziej tajnych pojawia, to w dalszym ciągu będzie mroczną tajemnicą i dalej będzie robiło za UFO. I to jest ten element, który mocno zaciemnia obraz, który ludzie badający UFO, interesujący się UFO mają. Bo z jednej strony mamy cały czas informacje UFO, obcy, a z drugiej mniej lub bardziej oficjalne informacje dotyczące kolejnych projektów Stanów Zjednoczonych. To tyle. Myślę, że to jest problem, któryKtóry w najbliższym czasie chyba nie zostanie znowu rozwiązany. Ta konferencja prasowa w grudniu i te wszystkie inne informacje, które się pojawiają, to prędzej jest przygotowanie nas na ujawnienie nowej, starej technologii i pokazanie jako najnowszych zdobyczy Stanów Zjednoczonych. Niestety albo stety Stany Zjednoczone mają taką tendencję do tego, żeby ilość kroków do przodu działać. To tyle. Dziękuję bardzo.
[01:56:06] - Dziękujemy. My chyba mamy telefon, Marku?
[01:56:14] - Dobry wieczór. Nie wiem, czy ściszyć internet. Zgasić?
[01:56:23] - Marka nie słychać. Marku, musisz trochę proszę, troszeczkę.
[01:56:28] - Generalnie wahałem się, czy dzwonić. Spróbuję. Próbowałem włączyć. Tak.
[01:56:36] - Teraz powinniśmy się już chyba słyszeć normalnie. Tak, jesteśmy już na Antonie?
[01:56:41] - Tak. Dobry wieczór. Generalnie nie chcę kadzić, ale gratuluję audycji. W ogóle może przypadło na taki okres w moim życiu, że kiepsko teraz widzę, więc więcej słucham i naprawdę odsłuchuję niektóre audycje wielokrotnie. Jeżeli chodzi o bieżący temat, to jestem zdania, że jest to ściema, że po prostu odwrócenie uwagi od jakichś istotniejszych problemów. Jakieś służby macają w tym palcem. Jeżeli chodzi o te rewelacje ogłoszone w grudniu w Stanach Zjednoczonych, służby już długo pracują nad tematem UFO i wiedzą, że Amerykanie zwłaszcza są wrażliwi na takie bzdurne tematy, że tak powiem. Jeżeli chodzi o samo zjawisko UFO, to jestem całkowicie przekonany, że ojciec Serafin Rose, nie wiem, czy dobrze, bo to takie imię zakonne, miał w 100% rację. Kiedyś Fronda, taki kwartalnik katolicki, wydrukowała artykuł i tłumaczenie tego artykułu ojca Serafina pod tytułem UFO w perspektywie chrześcijańskiej. Myślę, że panowie znają ten artykuł, czy nie? Halo?
[01:58:18] - Tak, znane nam poglądy Serafina.
[01:58:22] - Bo nic nie słyszę. Ja niczego nie słyszę.
[01:58:28] - To znaczy my pana słyszymy.
[01:58:30] - Tutaj był mały problem u mnie teraz. Odkryłem dopiero teraz, że jedno pokrętło jest-
[01:58:37] - Nie wiem, czy panu znany jest ten artykuł tego ojca Rose. Jestem przekonany, to był prawosławny mnich, który niestety już nie żyje, ale z tego, co pamiętam, bo ja ten artykuł kilkakrotnie czytałem, to był to młody chłopak, bardzo zdolny, który w latach 60. próbował wszystkiego, czyli dzieci kwiaty, narkotyki, seks i tak dalej. Był ciekawy świata i uzdolniony wszechstronnie, bo perfektnie opanował język chiński, kaligrafię japońską, interesował się buddyzmem zen, różnymi religiami. Miał dziewczynę, zamierzał się żenić, ale jakiś jego kolega powiedział: „Słuchaj, znasz już w zasadzie wszystko, ale nie byłeś jeszcze na prawosławnym nabożeństwie”. Tak jak mówi prawosławie, że chrześcijaństwo to religia serca. I ten młody chłopak poszedł na nabożeństwo prawosławne i przepadł już w ścianie całkowicie. Pożegnał się z dziewczyną, został mnichem prawosławnym. Artykuł jest bardzo ciekawy. Jestem przekonany, w zasadzie ja waszych audycji słucham z dużym zainteresowaniem i generalnie szkoda mi was jest trochę, dlatego, że jesteście ludźmi naprawdę inteligentnymi i o wszechstronnej wiedzy encyklopedycznej. Nie macie jednak takiego podłoża. Bardzo często jesteście, moim zdaniem, blisko prawdy. Zwłaszcza wydaje mi się, że pan Miazga często jest prawie przekonany. Bo ojciec Rose w tym artykule nie zaprzecza, że zjawisko UFO ma miejsce. On przytacza przykłady ludzi bardzo wiarygodnych, o wysokiej pozycji społecznej, którzy zetknęli się, nawet spotkania trzeciego stopnia przeżyli. On temu nie zaprzecza, a jednak uważa, że ma to wymiar wybitnie demoniczny. Bo jeżeli coś wygląda jak szatan, czyli bardzo nieprzyjemny wygląd tych załogantów często, coś, co pachnie jak szatan, czyli siarka, coś, co przynosi człowiekowi ból, jakieś negatywne emocje, negatywne odczucia, lęk i tak dalej.Według niego, w ogóle on przytacza masę bardzo ciekawych przykładów, między innymi taki, że pewien amerykański żołnierz, który w czasie wojny w Wietnamie miał narzeczoną w jednej z wietnamskich wiosek, gdzieś tam w dżungli, gdzie psy dupami szczekają i często ją odwiedzał. Miał tam okoliczne patrole i zdarzyło się, że trafił tam z bronią w momencie, kiedy w tej wsi wylądował jakiś obiekt ufologiczny i ci załoganci próbowali wciągnąć, porwać siłą na pokład kilka osób, wieśniaków z tej wietnamskiej wioski. On zaczął grozić im bronią. Miał tam M16 ze sobą i tak dalej. I te istoty w ogóle na to nie reagowały. A był to żołnierz wyjątkowo religijny. Nosił ze sobą mały egzemplarz Biblii i krzyżyk. Wyciągnął ten krzyż i Biblię i wtedy te istoty zwiały błyskawicznie. Odleciały w tym talerzu. Według ojca Rothe i wielu ludzi głębiej zanurzonych duchowo, też protestantów, UFO ma wybitnie demoniczny wymiar i chce odciągnąć uwagę człowieka od zbawienia, które jest w Chrystusie.
[02:03:07] - Tak, proszę dokończyć.
[02:03:11] - Właśnie jeszcze ważna u was cecha, taka pozytywna, że nie przerywacie. Staracie się bardzo kulturalnie wysłuchać do końca, nawet między sobą. Wydaje mi się, że ja się zgadzam całkowicie z ojcem Rothe. Mimo że jestem katolikiem i jestem blisko Kościoła, wydaje mi się, mam ten problem rozwiązany, że trzy razy mi się w życiu zdarzyło widzieć UFO. I takie potwierdzenie jeszcze było, że czułem za każdym razem lęk, wręcz raz to panikę. Z tym że nie były to jakieś bliskie spotkania. I tam właśnie w tym artykule, z tego, co pamiętam, on mi też ten artykuł pomógł zrozumieć, że zdrowym odruchem jest właśnie strach przed tym, że niezdrowe jest takie zainteresowanie, fascynacja, pragnienie spotkania i tak dalej. Pierwszy taki przypadek miał miejsce w roku gdzieś 80. Był to rok olimpiady w Moskwie, to pamiętam. Wpłynęliśmy na taką wycieczkę, bo to były takie niedrogie wycieczki. Mieliśmy z rodziną taką możliwość, z Odessy do Egiptu, do Aleksandrii. To był bardzo stary radziecki statek pasażerski, jeszcze ostrzelany przez faszystowskie samoloty w 1941 roku.
[02:04:49] - Czy to on? Nie wiem.
[02:04:50] - Chyba słuchaczowi urwało się połączenie albo skończyły się mu środki na koncie, bo urwała się rozmowa. Może panowie chcielibyście się odnieść do tego, co słuchacz mówił?
[02:05:05] - Ja myślę, że powrócimy kiedyś do tego tematu. To znaczy, jeżeli pan chciałby do nas zadzwonić. Mam nadzieję, że nas słucha. Także dajmy jeszcze pięć sekund, żeby włączył odbiornik. Powiem, że ściszył radio. Jak pan nas słucha, to prosimy jeszcze raz o telefon, żeby mógł pan dokończyć tą samą historię, bo ciekawi mnie to.
[02:05:29] - Ktoś się właśnie do nas dodzwonił. Czy to ten sam słuchacz?
[02:05:34] - Nie, inny słuchacz, ale w takim razie mogę zejść. Poczekam, aż tamten dodzwoni.
[02:05:39] - Nie, prosimy o pytanie.
[02:05:43] - Nawet to nie jest pytanie. To lekkie zganienie osób, które się wypowiadały w tej debacie na temat bardzo pozytywnego i entuzjastycznego podejścia w sprawie dysku, czyli tego ujawnienia, ponieważ nie było to stricte ujawnienie, a raczej podanie kolejnego przykładu, co było udokumentowane między innymi w projekcie Sign, projekt Grudge i Blue Book, który oczywiście wszyscy znamy. Ktoś wcześniej też wspomniał, nie pamiętam kto dokładnie, ale o stronie bi.gov, gdzie jest bardzo fajna podstrona Vault, krypta, która zawiera właśnie te wszystkie projekty i możemy sobie pobrać te wszystkie projekty razem z projektem Blue Book. On tam ma naprawdę bardzo dużo stron, ponad tysiąc udokumentowanych i tam w żadnym wypadku nie mówią, że UFO nie ma. Mało tego, tam było ponad 700 przypadków, gdzie nie potrafili wyjaśnić, co to jest UFO, ponieważ UFO jest to niezidentyfikowany obiekt latający. Takich rzeczy oczywiście nie zaprzeczano. Mówienie, że teraz pokazanie kolejnego przykładu oficjalnego jest jakimś przełomem. Nie. Jest to po prostu kolejna rzecz dodana do tej kupki. To w sumie tyle.
[02:07:02] - Dziękujemy. Pozdrawiamy.
[02:07:04] - Dziękuję.
[02:07:05] - Wie pan, to było chyba tak, że oni już podczas tej słynnej komisji Condona w roku 1969 przyjęli takie dziwne założenie, że UFO niby nie ma, ale z drugiej strony jest, bo oni nie byli w stanie. Zresztą komisja Condona to jest oddzielny temat, dzisiaj nie będziemy go poruszać, ale chodzi mi o to, że to podejście Stanów Zjednoczonych do UFO było bardzo dwuznaczne. Oni w 1969 roku powiedzieli, że UFO nie ma, ale Condon tam pobocznie mówił, że są sprawy, których się nie da wyjaśnić i nauka będzie jeszcze badać przez wiele lat.Potem, za każdym razem, kiedy się pytano z Białego Domu, czy UFO istnieje, to była śpiewka, że oni się tym nie zajmują. Nie zaprzeczano temu, że jest, ale pojawiała się informacja, że nie odkryto dowodów na to, że są to obiekty pozaziemskie. Potem pojawiło się kilka historii, na przykład słynne wydarzenie Kecksburg, potem te słynne wydarzenia z początku XXI wieku, O'Hare, Stephenville i tak dalej. Phoenix. Kiedy było zaangażowanie czynników oficjalnych i też nic w sumie nie powiedziano, ale było wiadomo, że coś się wydarzyło. Natomiast Elizondo jest o tyle inny od tego wszystkiego, że on mówi już na początku wprost, że trzeba mieć na uwadze to, że to mogą być obiekty pozaziemskie. I dlatego on się tak bardzo różni od dotychczasowych projektów moim zdaniem. Bo to też zależy, gdzie go przypiszemy. Jeżeli go przypiszemy do disclosure jako zwykłego ufologa, to tutaj sprawa wygląda inaczej, ale jeżeli potraktujemy go jako de facto byłego, w sumie jeszcze niedawno czynnego pracownika rządowego, to sprawa zmienia troszkę wymiar. Ja się trochę pogubiłem, bo dzwonił do nas pan, który opowiadał bardzo ciekawe rzeczy. Chciałbym się odnieść do tego, co mówił. Mam nadzieję, że jeszcze do nas zadzwoni. Jeżeli nie, to zachęcimy go, żeby się odezwał w jakimś innym programie. My już raz mówiłem o tym, mieliśmy taki plan z Ivelią, żeby ściągnąć księdza na audycję i porozmawiać z nim o UFO w chrześcijaństwie. Ale to nie jest takie proste, jakby się okazało, że po prostu zaprosicie sobie księdza i on przyjdzie. Ha, ha, wcale nie.
[02:09:35] - Znów mamy słuchacza na antenie, panowie. Powinniśmy chyba dać sam słuchacz.
[02:09:40] - Właśnie i ględzę do tego radia, opowiadam, a to już wyłączone, więc jakoś tam się przerwało.
[02:09:46] - Skończył pan. Pamiętam, skończył pan mówić wtedy, kiedy pojechał pan do Egiptu, chyba do Aleksandrii, na starym statku, który był ostrzelany przez Niemców.
[02:09:59] - Przez niemieckie samoloty faszystowskie w chyba 1941 roku. To już ględziłem do pustej słuchawki bardzo długo. Ale to co? Opowiadać dalej czy nie?
[02:10:15] - Tak, prosimy bardzo.
[02:10:18] - Generalnie tak jak mówiłem, zgadzam się z diagnozą ojca Rose i wielu protestanckich, a także prawosławnych duchownych, bo nawet prawosławni mówią, że ma to wymiar typowo demoniczny. Podobnie Saskłącz czy wielkopa. W każdym razie wrócę do tego samolotu radzieckiego. To chyba był statek o nazwie Baltica, bardzo stary i kiedy był sztorm na morzu, to ludzie chorowali na chorobę morską i prawdopodobnie wymiotowali do umywalek. Naczynia połączone, więc ten fetorek się unosił, mimo że był zakaz wychodzenia na pokład ze względu na dużą falę i sztorm. Naprawdę te fale się przelewały przez ten statek, przez ten stateczek. Pamiętam, że po prostu spałem w kajucie, a nasza kajuta była trochę taka nietypowa i dziwna, bo ten bulaj znajdował się na pograniczu. Nawet to było zabawne, bo kiedy statek się zanurzał, to widziałem zielone fale, zieloną wodę i bąbelki, a kiedy się wynurzał, to powierzchnię morza. Czyli on był na pograniczu, na linii wody. I w nocy pamiętam, że obudziłem się bez powodu i wyjrzałem przez ten bulaj jakoś półsennie, bo tylko się przewracałem z boku na bok i zobaczyłem światło. Jakoś nawet to mnie nie zdziwiło, że na pełnym morzu w nocy jest światło i zasnąłem dalej. Ale właśnie z tego artykułu ojca Rose później też wynikały dwie sprawy. Pierwsza taka, że zdrową reakcją na widok UFO jest lęk. Zdrowa reakcja człowieka. Bo jeżeli następuje fascynacja, próba obejrzenia bliższego czy wgłębianie się w temat, to jest to już niebezpieczne. I drugą cechą taką, że bardzo często, kiedy się w nocy widzi coś takiego, to się człowiek budzi bez przyczyny. Myślę, że tu miało to właśnie miejsce. Obudziłem się bez przyczyny. Natomiast mój nauczyciel, pan Wawrzyniak, nauczyciel matematyki, który nie żyje, był ateistą. Należał do partii, więc to nie był jakiś fantasta, poszukiwacz sensacji. Wyszedł na pokład, żeby odetchnąć świeżym powietrzem ze względu na ten fetorek wydobywający się z tych starych umywalek. Z kimś wyszedł, nie pamiętam z kim. I opowiadał, że zobaczyli unoszący się nad falami tymi wzburzonymi Morza Śródziemnego obiekt, który rzucał światło na wzburzone fale pod siebie. Nie był to żaden helikopter. Absolutna cisza. To pamiętam, że żadnych silników nie było słychać. I w pewnym momencie mówi, że ten obiekt się do nich przybliżył, na nich po prostu naleciał w ciągu ułamka sekundy do wielkości autobusu. Do tego stopnia, że oni aż przysiedli na tym pokładzie ze strachu. Po czym uniósł się w powietrze pionowo, bezszmerowo. I był to już brzask.I zawisł na niebie błyszcząc, bo to już słońce wschodziło. Oni się spytali marynarza radzieckiego, co to jest. On powiedział: "zwiezda", czy to gwiazdka. Bardzo bym prosił o potwierdzenia, przynajmniej taki czas, że jesteśmy na łączu, bo ględziłem poprzednio z pięć minut sobie a muzom. Czy teraz jestem słyszany? Bo ja nie słucham teraz na bieżąco radia. Jestem słyszany? Halo, halo.
[02:14:32] - Tak, słyszymy.
[02:14:33] - Dobra. Żebym znowu nie ględził. Chociaż cenię wasze radio. To jest właśnie taki paradoks. Za ględzenie. Także nie odbierajcie tego negatywnie, bo bardzo mi się to podoba, że audycje są długie i że nie spieszycie się, że nie ma tego charakterystycznego dla dzisiejszych czasów bełkotu dziennikarskiego i pośpiechu, tylko swobodna dyskusja, rozmowa i tak dalej. On nawet narysował ten obiekt, ten nauczyciel matematyki, bardzo był wstrząśnięty tym, pamiętam, bo było to jakieś przeżycie. Miałem taki epizod w życiu, że byłem kandydatem na ojca w zakonie w Passano Romano, 50 kilometrów na północ od Rzymu. Po paru miesiącach ze mnie zrezygnowali raczej. Jako młody człowiek, to był rok gdzieś tak 93. Jeszcze po Europie się przeszedłem z plecakiem, było otwarcie granic i tak dalej. Pierwszy mój nocleg był pod Rzymem na plaży. Tam się dojeżdża metrem. Nie pamiętam, czy to Rimini się nazywa ta plaża pod Rzymem. W każdym razie spałem w śpiworze z plecakiem na plaży i miałem podobną pobudkę w nocy. Tym razem usiadłem na tym piachu, też taki jeszcze senny i zobaczyłem. A nieraz byłem świadkiem i wcześniej, i później samolotów, które tam w nocy przelatują nad morzem. To przecież widać od razu. Po prostu leciał klucz jakichś obiektów. Było to bardzo niesamowite. Było to pięć obiektów różnokolorowych. Jak klucz gęsi. Było ich pięć. Jeden leciał z przodu, a cztery po bokach. I te cztery po bokach wykonywały na pół nieba. To było niesamowite. Jakieś takie zygzaki, ósemki, jakby tańczyły. Ten pierwszy leciał nieruchomo, a te cztery w tym kluczu tańczyły. I to było tak niesamowite, że też poczułem taki strach. Na początku zdziwienie, nawet sam pokazałem paluchem i tak: „o!” Sam do siebie to pamiętam, że tak powiedziałem. Nie jest to złudzenie ani żadne reflektory, bo za horyzont po prostu zniknął pierwszy i zniknęły te tańczące za horyzontem. Optycznie było dobrze widać, że to jest coś, co się oddala i ginie za horyzontem morskim. Poczułem niesamowity niepokój do tego stopnia, że zebrałem graty szybko, w jakiejś panice i poszedłem. To też był już świt. Się zbliżał do namiotu takiego ratownika, który tam mnie poczęstował kawą, cappuccino z ciasteczkiem, że bałem się sam na tej plaży zostać po prostu. Trzeci wypadek był też bardzo dziwny, bo jestem człowiekiem związanym z Kościołem blisko i odmawiam różaniec codziennie. Stałem na balkonie na Żoliborzu w Warszawie, odmawiałem różaniec i w pewnym momencie zobaczyłem na niebie światło, bardzo dziwne światło. Można powiedzieć gwiazda, planeta, bo to była noc. I to światło skierowało na mnie jakby promień światła. W każdym razie w pewnym momencie miałem poczucie, że to leci na mnie i że za chwilę rąbnie. W panice wbiegłem do pokoju. Jakbym usłyszał, tak mówię, bo to już takie są moje odczucia, taki cichy rechot szyderczy. W sensie, że udało się mnie przestraszyć. To było tak niesamowite wrażenie, że to leci na mnie, że miałem takie poczucie, że to jest jakiś meteor, który leci dokładnie na moje mieszkanie i za chwilę je rozwali i tak dalej. Później to jakoś tam się rozmyło.
[02:19:07] - Mogę panu przerwać?
[02:19:09] - Tak.
[02:19:10] - Dwie rzeczy. Czy słyszał pan o tej teorii Johna Keela, która mówi, że UFO przybiera taką formę, jakie nastawienie ma obserwator? To znaczy, że jeżeli ktoś na przykład, nie wiem, jak to teraz ująć, ale ono bardzo się skupia na naszej psychice. Jeżeli wie, czym się w życiu kierujemy, czego się boimy, to ono tak do nas będzie mówić. Słyszał pan o tej teorii? Bo to ciekawa rzecz jest.
[02:19:40] - Nie słyszałem, ale raczej tutaj bym odwrócił. Ten artykuł ojca Rose to przeczytałem, kiedy on się ukazał w tej „Frontie”, „UFO w perspektywie chrześcijańskiej”. Natomiast najpierw czułem ten strach, że tak powiem.Kiedy to widziałem, a później przeczytałem, że prawidłową reakcją jest strach na to. Zdrową reakcją jest lęk na tego typu zjawiska.
[02:20:13] - To chyba Robert Leśniakiewcz pisał o tym. Tak, słyszymy się, czy znowu urwało?
[02:20:20] - Tak, ja słyszę.
[02:20:22] - A czytał pan albo słyszał o opiniach Salvadora Freixedo? To też był były ksiądz, który się potem zajmował aktywnie ufologią.
[02:20:37] - Tak. Ja sprostuję od razu, że nie byłem księdzem, tylko takim kandydatem.
[02:20:41] - Nie. Ja się pytam, czy-
[02:20:43] - Tak. Słyszałem z pana audycji. Natomiast wydaje mi się, powiem jedną rzecz. Ja jako osoba wierząca nie znam dokładnie nauki o demonach. Miałem kontakt z egzorcystą i tak dalej, ale z tego, co wiem, noszę takie wrażenie, że oczywiście audycje są ciekawe. Tylko tak: Kościół naucza, z tego, co ja wiem, może się mylę, że te siły zła są dużo inteligentniejsze niż człowiek, bo to są anioły stworzone przez Boga, zawsze przechylą człowieka, z tym że nie mają takiej możliwości, żeby czytać myśli ludzkie. One nie są w stanie.
[02:21:34] - Na pewno pan słyszał o tym słynnym stygmatyku Bondorovanim, Giorgio Bondorovani. Słynny włoski stygmatyk.
[02:21:40] - Nie słyszałem.
[02:21:42] - Słynny włoski stygmatyk. On miał taki stygmat krzyża na czole. I co się okazuje? Ten stygmatyk przez wiele lat uchodził za mistyka chrześcijańskiego. Natomiast z rozmów, które z nim przeprowadziłem, wynika, że on przede wszystkim kieruje się jakimiś pobudkami ufologicznymi, dlatego że on, o czym się często nie mówiło, zaczął swoją karierę mistyczną nie od jakichś związków z Kościołem, ale od nauk Siraguso. Eugenio Siragusa, czyli słynnego włoskiego kontaktowca. Także tutaj w przypadku Bondorovaniego mam nadzieję, że kiedyś o nim powiemy, bo w Polsce jest on znany przede wszystkim z programu „Nie do wiary”, gdzie dużo o nim mówiono. On cały czas jest aktywny. On miał stygmaty, takie stygmaty bardzo, jak to powiedzieć, bujne, bardzo widoczne. Jego historia to jest historia ufologiczna. On cały czas mówi o obcych i swoje nauki wywodzi od kontaktu z Siragusą, kontaktowcem, czyli człowiekiem, który się kontaktował z obcymi. On mówiąc w dużym skrócie, opowiada tak: jako dziecko miał kontakt z kontaktowcem, potem dostał stygmatów i potem zaczął mieć kontakt równoległy z Matką Boską i otrzymywał przekazy od obcych. On też jest bardzo kontrowersyjny i na pewno dla osób, które podchodzą do tego w trochę inny sposób, będzie bardzo szokujący i rzuci cień na tego Bondorovaniego. Wie pan, musimy teraz przerwać, bo nasi koledzy zdaje się spieszą bardzo. Także dziękujemy za telefon. Bardzo dziękujemy za te ciekawe historie. Mam nadzieję, że pan jeszcze do nas zadzwoni kiedyś, jak będziemy mówić o UFO w chrześcijaństwie, bo mamy taki projekt. Tylko że jest jeden problem. Nam jest trudno znaleźć księdza, który by chciał z nami rozmawiać.
[02:23:45] - Aha.
[02:23:47] - To jest też niełatwe, bo wie pan, co innego to jest, kiedy na przykład my się tutaj zbierzemy, bo Marek Żelkowski, który dzisiaj z nami jest, jest religioznawcą. Także to też by była bardzo owocna rozmowa. Natomiast potrzebowalibyśmy głosu księdza. I kiedy żeśmy z Markiem Sękiem próbowali tego księdza znaleźć, to się okazało, że nie było to takie łatwe, prawda?
[02:24:09] - Tak, rozumiem. Ja spróbuję. Nie wiem, czy mi się uda, bo w tej chwili mam ograniczone możliwości, ale spróbuję być może namówić kogoś, może nawet księdza egzorcystę. Nie wiem, czy by zechciał rozmawiać na ten temat.
[02:24:26] - Bardzo chętnie.
[02:24:27] - Spróbuję się skontaktować z redaktorem, który jest katolickim działaczem. Natomiast ja powiem jedno: bardzo dziękuję za audycję. Będę już kończył oczywiście, nie będę dłużej ględził. Powiem tylko tak, że bardzo was lubię. Rażą mnie czasem te wasze trochę takie antyklerykalne dowcipy o księżach, którzy z kopertą i tak dalej, o mężczyznach w czerni. Rozumiem was w pewnym sensie, a jednocześnie nie jestem nastawiony w stosunku jakoś negatywnie czy potępiająco. Powiem tylko krótko jeszcze o takiej rzeczy, że naprawdę fascynujące dla mnie były audycje o Pauladisie, tym Dawidzie i o zniknięciach, zaginięciach w Stanach w parkach narodowych. Przydałaby się taka audycja o zaginięciach w Tatrach właśnie na terenie Polski.
[02:25:30] - Ja na szybko. Polecam panu artykuł w „Nieznanym Świecie”, który jest dostępny za darmo w wersji elektronicznej. To jest z marca tamtego roku. On jest za darmo. Tam sobie można ściągnąć fajne informacje o Pauladisie.
[02:25:47] - Tak.
[02:25:51] - A jeżeli chodzi o Tatry, to kiedyś napisałem też artykuł o zagadkowych śmierciach w Tatrach do Onetu. Ale chyba najbardziej ciekawa jest ta śmierć tych studentów, o których pisał Leśniakiewicz. To naprawdę jest dobre. Tam, co był ten wątek, gdzie rodzina poszła do jasnowidza i powiedział, że ich UFO porwało. To jest dobre.
[02:26:09] - Tak, słyszałem o tym. Natomiast przed wojną była taka znana tajemnica Doliny Jaworowej, gdzie cała rodzina Kaszniców umarła nagle i została tylko żona, bo dwoje dzieci zmarło. Ten adwokat.
[02:26:25] - To była niezła sprawa.
[02:26:27] - Tak.
[02:26:30] - Fajne. Dziękujemy panu za telefon. Pozdrawiamy i zachęcamy do słuchania i do dzielenia się swoimi wnioskami. Życzymy miłej nocy. Dziękujemy. Panowie, powracamy do tematu głównego, bo ja już się troszeczkę pogubiłem. Mówiliśmy o tych najnowszych obiektach, o najnowszych samolotach amerykańskich. Jakaś wesoła muzyka tutaj się wkrada. Halo? Mamy kolejnego słuchacza na antenie. Dobry wieczór, jesteśmy już na antenie Radio Paranormalium.
[02:27:10] - Dobry wieczór panom i komplementy moja w tym.
[02:27:14] - Oj, trochę cicho jest.
[02:27:18] - A teraz?
[02:27:19] - Teraz lepiej.
[02:27:22] - Chciałbym trochę ad vocem tego, co ten pan bardzo ciekawie opowiadał o swoich spostrzeżeniach czy doświadczeniach. Absolutnie od razu mówię, że nie chcę tego w jakiś sposób postponować. Natomiast ja mam taką refleksję, że temat UFO, na jego wypowiedzi widać, że my nie wyunikamy jakichś kodów kulturowych. Zawsze w ocenie próbujemy to zjawisko wcisnąć w jakieś nasze wyobrażenia. I teraz mówimy o szatanie, o aniołach, bo jesteśmy wychowani w takim kodzie kulturowym i próbujemy to zjawisko do czegoś dopasować, co znamy, na co od dziecka jesteśmy wychowani. Matka Boska, stajenka, potem Golgota i cały czas próbujemy wpasowywać w jakiś podkulturowy kod, taki nam znany. Myślę, że to zjawisko się wymyka wszelakim kodom kulturowym i wszystkiemu, co my możemy sobie wyobrazić, próbujemy znaleźć jakieś wytłumaczenie, które nam pasuje w danym momencie. Ja też kiedyś byłem świadkiem dziwnego zjawiska. Byłem nad morzem, podobnie jak ten pan, i widziałem czerwoną kulę, która wzbudziła we mnie lęk. Było to zjawisko mi nieznane i bałem się go. To być może też powodowało, że nie wiem, co to było, ale zacząłem się tym interesować. Natomiast absolutnie moje rozumienie jest inne. Uważam, że to się wymyka wszelkim definicjom, które my potrafimy tworzyć i że powinniśmy cały czas jednak szukać jakiegoś logicznego wytłumaczenia naukowego, a nie odwoływać się do teologii, bo teologia jest dla mnie formą jakiejś manipulacji. To, że ten pan kojarzy modlitwę z widzeniem jakiegoś niezidentyfikowanego obiektu latającego, ja to odrzucam. Ja nie odrzucam tego, że on był świadkiem czegoś. Natomiast myślę, że przez to, że on jest zapisany na czymś, to on to już pewnie na tym opiera.
[02:30:09] - Interesujące jest to, że my niestety, kiedy dyskutujemy o zjawisku UFO, to my nigdy się nie możemy uwolnić od różnego rodzaju stereotypów lub kodów myślenia. I fajne w tym wszystkim jest to, że potrafimy o tym rozmawiać, że nie odrzucamy tego. Chociaż oczywiście zdarzały się różne incydenty na antenie, nie oszukujmy się, ale trzeba też wziąć pod uwagę, że istnieją na przykład... Ja też nie ukrywam, że pan, który dzwonił przed chwilą, że jego sposób podejścia jest dla mnie troszeczkę obcy. Ja myślę inaczej. Myślę jak pan. Ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że dużo osób może myśleć podobnie i może tak ten proces rozumieć. I to też musimy wziąć pod uwagę, że są osoby, które będą tak o tym myśleć. Pan na pewno też jest osobą tolerancyjną, ale łączy nas to, że nas bardziej na przykład obchodzi-
[02:31:21] - dla mnie.
[02:31:23] - Ale powiem tylko jedną rzecz.
[02:31:26] - Przepraszam bardzo. Może pan łaskawie pozwolić dokończyć wypowiedź Piotrowi?
[02:31:36] - Nie, bo wie pan, chodzi o to, że nam się głosy nakładają i potem nikt nie będzie tego rozumiał. Chodzi mi o to, że UFO to też folklor. My nie jesteśmy w ogóle w stanie wyjść poza człowieczeństwo. I w niejednej debacie mówiliśmy, że na przykład człowiek nie jest sobie w stanie wyobrazić innej formy życia, bo zawsze ona będzie miała formę humanoidę. Fajne jest to, że my możemy o tym dyskutować, że nie obrażamy się na siebie, ale mamy różne cele. Na przykład ja i pan, z tego, co pan powiedziałNam bardziej chodzi o konkrety. Natomiast musimy się pogodzić z tym, że są osoby, które są bardziej nastawione na przeżywanie i one będą bardziej przeżywać, będą starały się to w inny sposób wytłumaczyć. I chcąc nie chcąc musimy się pogodzić z tym, że musimy brać to pod uwagę, że jeden to rozumie tak, inny tak. Zgadzam się natomiast z panem, jeżeli chodzi o to, że musimy dążyć do sedna, do jądra tego zjawiska. Tylko jest problem, czy będziemy w stanie je pojąć. Bo wtedy musimy się odrzeć ze wszelkich mitów, ze wszelkich okularów percepcyjnych. Musimy spojrzeć na to z strony zupełnie chłodnej. Natomiast jestem sceptyczny wobec tego, czy my jako rasa jesteśmy w stanie to zrobić. Dlatego, że zawsze będziemy postrzegać tą siłę jako coś transcendentnego wobec nas. Tu Marek Zielkowski może się teraz wtrącić i udzielić komentarza, że zawsze będzie nam trudno się z tym zmierzyć, bo będziemy zawsze uważać, że to jest coś wyższego, większego. Inni powiedzą magicznego, a jeszcze inni powiedzą, że przybyłego z krainy, którą rządzi religia.
[02:33:50] - Ja się zawsze bronię przed jednoznacznym stwierdzeniem, z czym mamy właściwie do czynienia. Słowo transcendentny jest najczęściej używane w kontekście religijnym, ale ma też znaczenie coś zewnętrznego, coś pochodzącego z zewnątrz. I warto też to wziąć pod uwagę, że jeśli spojrzymy na takie znaczenie tego słowa, to mogą się nam pojawić zupełnie inne konteksty. Nie chcę w tej chwili tego rozwijać. Natomiast powiem tak, że to niestety jest tak, jak jest ze światopoglądem. Jak się spotka osoba wierząca z niewierzącą, to one sobie właściwie nie pogadają specjalnie, bo jedna osoba i druga ma głębokie przekonanie i każda może tylko potwierdzać swój światopogląd, ewentualnie go w jakiś sposób próbować uzasadnić. Ale nie sądzę, żeby się specjalnie dogadały, bo argumenty jednej nie będą trafiały do drugiej. Myślę, że dzisiaj dalecy jesteśmy od tego, żeby powiedzieć, czy zjawisko UFO ma więcej wspólnego z taką obiektywną rzeczywistością. To nie jest dobre określenie, ale innego na podorędziu w tej chwili nie mam. Z taką obiektywną rzeczywistością i ze światem nauki. Czy więcej ma wspólnego ze światem religii. Ja też mam swój pogląd na ten temat, ale nie chciałbym go w tej chwili lansować, bo to może nie jest w tej rozmowie najważniejsze. Ponieważ rozmawiamy o tak enigmatycznym zjawisku jak UFO, to tyle samo argumentów mamy za tym, że jest to przejaw czegoś technologicznego, czegoś, co da się zważyć, zmierzyć i tak dalej, jak i argumentów przemawiających za tym, że jest to zjawisko wymykające się owej wadze i miarce. I rzeczywiście zjawisko, które ma charakter zewnętrzny, transcendentalny. I tyle. Myślę, że nic wielkiego nie odkryłem, ale warto mieć to cały czas na uwadze, że właściwie to tak, jak z religią. Nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na wprost zadane pytanie: jest to prawda czy nie jest to prawda? Dużo zależy od naszych doświadczeń, od tego, co nas w życiu spotkało. Dzięki.
[02:36:35] - A teraz oddajemy głos naszemu słuchaczowi.
[02:36:41] - Niestety obawiam się, że słuchacz się rozłączył. Także mamy mały problem.
[02:36:49] - To trudno, ale czekamy na pana wypowiedź. Jak się pan do nas zadzwoni, to pana zaraz wpuścimy na antenę. Tymczasem panowie powracamy do wątku głównego, bo nam się taka filozoficzna debata zrobiła, a chodzi dzisiaj o jakieś obiekty niezidentyfikowane, pochodzenia raczej chyba ziemskiego. Arku, bo tutaj mówiliśmy cały czas o tym, że Amerykanie mogą przeprowadzać jakieś tajne testy. I tutaj mi się przypomina pierwsza nasza debata ufologiczna, kiedy mówiliśmy o fali trójkątnych obiektów nad Polską. Przecież to miało miejsce niedługo przed wydarzeniami na Ukrainie, przed tymi wydarzeniami, które doprowadziły tam do wojny domowej. Było to interesujące. Te wszystkie obiekty, przecież trójkąt, o których wspominali nasi świadkowie, były widziane w pobliżu baz lotniczych. Przypominam choćby Lubliniec, przypominam choćby Poznań. Na łazarskim rejonie przecież był widziany dziwny obiekt, nawet sfotografowany. Ciekawa sprawa, czy my również możemy podczepić się, Arku, pod te słowa, które były wypowiadane. Tutaj się zapętliłem trochę, bo tak się rozkojarzyłem w związku z tą filozofią. Ale czy my również możemy odgrywać znaczną rolę w tym ogólnoświatowym spisku, za którym ktoś próbuje ukryć swoje niecne działanie?
[02:38:20] - Na pewno UFO jest takim tematem, za który CIA już dawno się uchylało i te wszystkie swoje tajne projekty, zarówno te z lat 60. jak i obecnie. To jest takie fajne, bo w sumie można pod to UFO podciągnąć praktycznie każdy statek latający, który wystarczy inaczej nieco zbudować. Pod UFO też i nasi piloci się w latach 80. podpinali, którzy próbowali z kolei uciec do Niemiec, żeby ich NRD-owcy nie zestrzelili, więc dorabiano jakieś dodatkowe elementy na płatowca, żeby to wyglądało jakoś dziwnie. To samo robili też i NRD-owcy, którzy próbowali uciec do Niemiec Zachodnich. Czyli to nie byłoby nic nowego. Takie po prostu skrywanie się za tą maską UFO. Być może i o tym trzeba pamiętać, że jakaś część tych obserwacji, które są, jest obserwacjami całkiem ziemskiej technologii samolotów zarówno eksperymentalnych, jak i samolotów, do których jeszcze długo nikt nie będzie się przyznawał, że takie ma, po prostu będą sprawdzane. Zarówno pod względem wykrywalności, jak i oddziaływania na społeczeństwa, nad którymi one przelatują. Tutaj przez cały czas chyba.
[02:40:10] - Znów połączył się z nami ponownie pan Michał z Poznania. Dobry wieczór, jesteśmy na antenie.
[02:40:15] - To jest pan, który przed chwilą się rozłączył, tak?
[02:40:18] - Tak, to jest on.
[02:40:19] - Słuchamy teraz pana wypowiedzi, pana wyprawy.
[02:40:24] - Nie chciałem przeszkadzać. Bardzo interesujący temat, panowie macie ciekawszy niż ja.
[02:40:31] - Bardzo słabo pana słychać.
[02:40:36] - Może ja trochę wytłumaczę się z tego. Ja jestem świeży po ponownej lekturze „Dwunastej planety” Zecharia Sitchina i trochę alergicznie reaguję na takie jednostronne spojrzenie na ten problem, zwłaszcza opierające się, mocno osadzone w religii. Dla mnie spojrzenie przez pryzmat religii na problem UFO jest wchodzeniem w jedną z manipulacji. Bo uważam, że temat, który panowie podjęliście dzisiaj, to jest próba demaskacji kolejnej manipulacji, która się dzieje. Jakiejś siania propagandy, ujawnienia problemu w cudzysłowie. To ujawnienie to jest jeden wielki cudysiu, bo nie ma jak zwykle żadnych konkretów, tylko jakieś takie hasełka nieugłębione. To służy jakiemuś celowi znowu. I teraz jak słyszę, że „Fronda” się za coś zabiera, oczywiście nie chcę wchodzić w politykę tutaj, to nie o to chodzi, tylko chodzi o to, że to jest czasopismo znane z takiego bardzo specyficznego podejścia do problemu, lekceważenia tego problemu albo próby manipulowania tylko z trochę innej strony tym problemem, posługiwania się nim dla jakichś swoich celów. Ja czegoś takiego nie lubię, bo temat jest poważny, a mnóstwo osób próbuje go spłycać i wykorzystywać do jakichś swoich tajemniczych, propagandowych celów, których nie podejmuję się rozgryzać oczywiście, bo nie jest to moim celem. Natomiast irytuje mnie to trochę, że w tym chaosie różnych opinii, fałszywych moim zdaniem, ginie sens całej poważnej dyskusji na ten temat. A ludzie, którzy próbują, tak jak panowie, mój wielki szacunek dla was za to, którzy poważnie traktują ten problem, traktowani są jak wrzucani na margines w najlepszym razie, albo są traktowani jak nieszkodliwi wariaci. Mnie to osobiście bardzo irytuje. I właśnie jak się pojawia ktoś, kto zaczyna mówić o takich historiach, że UFO to szatan na przykład, to jest dla mnie jakby spłycanie problemu albo wchodzenie w jakąś narrację, którą ktoś manipulujący problemem narzuca. To waszej dyskusji i słuchaczom, którzy są zainteresowani tym problemem, to nie służy. Nie dlatego zareagowałem i chciałem dzwonić. Natomiast wygląda to dla mnie jak płachta na byka. Tylko tyle. I przepraszam, już nie chcę więcej czasu zajmować, bo myślę, że panowie macie o wiele ciekawsze rzeczy do powiedzenia.Ja nie mam takiej wiedzy jak wy. Bardzo dziękuję i przepraszam za tą przydługą moim zdaniem wypowiedź. Pozdrawiam serdecznie. Postaram się dalej.
[02:44:32] - Nie ma za co przepraszać, to wszystko jest solą tych audycji i my też nie lubimy, jak nam się za bardzo kadzi. Teraz mrugam okiem do panów tutaj. W każdym razie tak jest, że UFO budzi emocje. Jedna osoba wytłumaczy sobie to w ten sposób, inna w ten, ale my staramy się. Jestem szczery chłopak. Myśmy nie raz już dostawali wycisk za to, że na przykład staraliśmy się tłumić jedne głosy kosztem drugich. Także staramy się raczej wysłuchać wszystkich argumentów i zrozumieć, bo to chyba była też lekcja. Zrozumieć to, że każdy ma coś do powiedzenia i każdy to w jakiś sposób przeżywa. Bardzo mnie cieszy, że pan, który opowiadał o tych doświadczeniach, pan z Warszawy, zadzwonił do nas i powiedział, i przełamał w jakiś sposób stereotypy, które na nasz temat chyba gdzieś panują mimo wszystko. Tutaj pisze do mnie Arek Miazga. Musicie wiedzieć, że Arek Miazga miał przed chwilą przygodę całkiem niezłą, bo okazało się, że zginął mu pies. Szukał go do tej pory. Okazało się, że piesek się znalazł na całe szczęście. Także Arek jest zadowolony. Pozdrawiamy Arka. Ale powróćmy teraz do tematu latających trójkątów, bo myśmy się otarli przecież o ten amerykański wątek, że przecież sugerowano, myśmy sami sugerowali, że przecież latały nad nami jakieś tajemnicze maszyny rodem ze Stanów Zjednoczonych. I to tuż przed konfliktem na Ukrainie. Arku, powracamy do poprzedniej wypowiedzi. Co sądzisz o tej koncepcji? Bo przecież jednym z najbardziej znamiennych incydentów tej fali było wydarzenie z Gołdapi. Co się tam wydarzyło? Możesz przypomnieć?
[02:46:42] - Przepraszam, bardzo słabo cię usłyszałem. Ostatnie zdanie.
[02:46:47] - Chodzi mi o to, że przecież jednym z tych elementów, takim najbardziej chyba charakterystycznym, najbardziej silnym akcentem fali obserwacji trójkątów w Polsce w okresie przed wybuchem konfliktu na Ukrainie była sprawa z Gołdapi.
[02:47:06] - Tak. Tutaj mieliśmy kilka takich informacji właśnie o tym, że coś z północy, czyli właśnie z terenu Kaliningradu, a Gołdap leży bliżej granicy naszej północnej z obwodem kaliningradzkim. Coś tam się pokazuje. I to nie był tylko trójkąt, ale też było parę innych rzeczy, między innymi bardzo fajne zdjęcie, które zostało do nas przesłane, właśnie świecącego obiektu. Wtedy już wojna na wschodzie Ukrainy trwała, więc ja bym w sumie nie łączył tych obserwacji, których tutaj dokonywaliśmy bezpośrednio z wojną na Ukrainie, dlatego, że tak naprawdę to jest bardzo daleko od nas. Raczej niekoniecznie, jeżeli popatrzymy na to, co wyrabiają Rosjanie. Oni wypuszczają swoje samoloty bardziej w kierunku na Wielką Brytanię, w kierunku wzgórz Bałtyku i robią to samolotami całkiem konwencjonalnymi. Więc czy tutaj by próbowali w jakiś sposób testować naszą obronę, flankę NATO swoimi nowościami? Nie jestem do końca przekonany, czy chcieliby to robić, dlatego że w sumie tak naprawdę broń, którą chowamy w zanadrzu, jest o wiele bardziej groźna niż tą, którą przeciwnik już zobaczył. I z tego powodu nie sądzę, żeby te obiekty miały zastraszać. Stąd moje przemyślenia na temat tego, co ostatnio ogłoszono na temat tych metali różnych, że po prostu to idzie w tą stronę, żeby wymusić w jakiś sposób badania, czy przeznaczyć pieniądze na badania tej drugiej strony właśnie w tym kierunku, na pozyskanie nowych metali czy nowych stopów metali, czy metali w jakiś sposób przerobionych, jeżeli chodzi o włókna czy cokolwiek innego. To jest dosyć fajny kierunek, zrzucanie winy przede wszystkim na tajne technologie, ale to nie jest jedynym kierunkiem takim. Fajny jest film dostępny na YouTubie o próbach radzieckich z nowymi formami płatowców i tam naprawdę są pokazane bardzo niekiedy śmieszne, ale zawsze bardzo ciekawe koncepcje. Myślę, że to też warto obejrzeć, zobaczyć. Zawsze nas zastanawiała jedna sprawa, a mianowicie takaCzy paralotnie są widywane na ekranach radarów? Okazuje się, że prawdopodobnie nie. Jeżeli przypomnicie sobie państwo incydenty w Stanach Zjednoczonych, które mówiły o tym, że tafla spodnia trójkątnych UFO jest tak, jak gdyby zrobiona z materiału, który powiewał. Być może jest to odpowiedź na te radary. Być może to jest całkiem nowa forma i nowe odkrycie, które to umożliwia. To jest na dwie strony babka wróżyła, że być może akurat te formy, które możemy z czymś skojarzyć, są tymi formami, które produkowane są na Ziemi. To jest bardzo szeroki temat i ciężko jednoznacznie cokolwiek określić.
[02:51:33] - Dzięki. Wreszcie powracamy do Tomka i do tego, co chciał nam powiedzieć o prezydencie Iranu i o tych wszystkich dziwnych zjawiskach, za którymi mogą kryć się Amerykanie.
[02:51:43] - Tylko nie wiem, w którym momencie wątku irańskiego mnie urwało.
[02:51:46] - Prawdopodobnie wtedy, kiedy opowiadałeś o tym, co prezydent widział. I to chyba tyle. Wtedy nam się zaczęły te problemy.
[02:51:55] - Wrócę jeszcze raz do faktów, czyli do faktów medialnych, bo faktem medialnym jest publikacja na YouTubie. Czy ona jest prawdziwa, czy nie? W trakcie jej wypowiada się prezydent Rouhani i mówi, że w wieku siedmiu bądź ośmiu lat, bo dokładnie nie pamięta, w roku 1955 lub 1956, pod koniec ramadanu, daje przedział roku czasu. Opisuje, że był świadkiem, widział UFO, najkrócej mówiąc, które wylądowało przy nim i przemieszczało się po ziemi. Co ciekawe, rzadko jest takie, przemieszczało się na poduszce powietrznej przez około 200, 300 metrów. Podkreśla swoją wypowiedź, że to był szczególny moment w jego życiu, który odmienił jego postrzeganie. Cytuję: „Odmienił jego postrzeganie na prawdziwe problemy, z jakimi możemy się spotkać w życiu”. Być może jest to również wykazanie kwestii oddziaływania spotkania z UFO na ludzką psychikę. Opis jest bardzo charakterystyczny. Ostatnio namiętnie słucham zamieszczanych przez Marka z archiwum, z kart historii. Opis, który tutaj czytam, jest bardzo podobny do wielu opisów, więc być może to jest zasada powtarzalności albo zasada, że ktoś coś ściągnął. Dla mnie jedyną, najbardziej zastanawiającą rzeczą jest to, że mamy 16 grudnia, mamy pana, już mi tu nazwiska się mylą, Elizondo. 17 grudnia, o ile dobrze wiem, pojawia się informacja dotycząca dwóch zjawisk z 2004 i 2005 roku. Tak jest, 17 grudnia, czyli mamy dzień po. Ktoś, kto szuka więcej informacji, natrafia na kolejne potwierdzenie, że UFO w Iranie od dawna są i nawet dajemy kogoś, kto jest bardzo wiarygodny, czyli prezydenta. W zestawieniu z panią Hillary Clinton, z Johnem Podestą, którzy mówili o wydaniu rządowych akt dotyczących UFO. Następne informacje, do których dotarł każdy, może dotrzeć, że rosyjski urzędnik spotyka się z lobbystą, z panem Stevem Bassettem, aby podyskutować o tym, żeby Putin coś więcej powiedział albo żeby coś opublikował na temat UFO. Mamy samego Putina wcześniej, który wypowiada się o facetach w czerni. Później mamy ujawnienie. Można to zawsze rozpatrywać w dwóch- Że tak powiem, żebyśmy nie popadli w pewną paranoję, że to wszystko jest jeden wielki spisek i wszyscy nas chcą oszukać z tym UFO, a tak naprawdę i tak nie jesteśmy w stanie powiedzieć, o co tu chodzi. Niemniej jednak można podejść do tego dwutorowo. Albo nagle zaczęli mówić o tym ludzie ważni, bo stwierdzili, że należy to ujawnić. Tutaj duży cudzysłów w tym, co mówię w tej chwili, że należy to ujawnić, bo już dłużej ludzi nie można oszukiwać, bo w końcu się to wyda. Chociaż dla myślących ludzi to już się dawno wydało. Albo tak jak będę się upierał przy swojej teorii, że chodzi o uwiarygodnianie źródeł, które są pod totalną kontrolą i które będzie można kontrolować w każdej chwili i będzie można sterować jakością i ilością i sposobem przekazywania informacji, a przez toDyskredytować i dyskontować wszystkie inne źródła, które nie zostaną w cudzysłowie uznane za oficjalne, które się uwiarygodniły poprzez takie, ja bym to nazwał już nie ujawnienie, tylko objawienie grudniowe. To tak bardziej świątecznie byłoby. To na tyle. Dziękuję.
[02:56:56] - Dzięki. Tutaj zostały nam dwa pytania. Trochę żeśmy się zapuścili na nieznane tereny dzięki temu telefonowi naszego słuchacza z Warszawy. Ale powracając do dzisiejszego tematu, dzisiaj ostro jedziemy po tym Elizondo. On pewnie dostał czkawki już. Niestety tak jest. Wydaje się, że to wszystko jest szyte grubymi nićmi. Nie podoba mi się ta sprawa, chociaż oczywiście każdy by chciał, żeby coś w tej ufologii ruszyło. Przede wszystkim wielu osobom może się wydawać, że dzisiejszy program trochę deprecjonuje obserwacje UFO. Nie. On dzisiaj skupia się na tym, jak rozgrywa się temat UFO na szczeblu wojskowym. Przecież nie możemy ukrywać, że za część obserwacji UFO odpowiadają maszyny wojskowe. Ktoś przy tym manipuluje. Natomiast są też bliskie spotkania, które przede wszystkim nie dają się tak łatwo wytłumaczyć. Które są bardzo tajemnicze, zmieniają świadomość w jakimś stopniu i myślę, że to one są solą tego zjawiska. Natomiast ono jest tak zróżnicowane, że mamy w nim zarówno do czynienia z takimi relacjami, o jakich wspomina Elizondo i ze zdarzeniami, kiedy ludzie naprawdę mają bliski kontakt. Ale o tym jeszcze będziemy mówić. Panowie, szybka piłka. Wielu osobom może się wydawać, że to, co powiedział Elizondo, jest przygotowaniem do tego, co ma nieuchronnie nastąpić, że musimy się przygotować, pogodzić z myślą, że obcy istnieją i że powinniśmy się nauczyć z nimi żyć na naszej planecie, nawet jeżeli na co dzień nie rzucają się nam w oczy. Czy rzeczywiście szykuje się inwazja? Czy szykuje się przełom w ujawnianiu informacji o tym, co się dzieje na naszej planecie albo w głębiach oceanów? Może, przepraszam, bo troszkę pada mi już głos. Może tak naprawdę to, co powiedział Elizondo, to pretekst do wymuszenia na podatnikach zgody na głębszą militaryzację obejmującą także przestrzeń kosmiczną. Dlaczego? Teraz szybkie uzasadnienie. Dlatego, że jeżeli społeczeństwo uwierzy, iż w przestrzeni powietrznej i kosmicznej krążą jakieś obiekty z obcej planety, bez żadnego problemu zgodzi się na wydanie kolejnych miliardów dolarów na to, żeby tworzyć program ochrony przed nimi. Tomku, teraz krótkie pytanie do ciebie. Czy ta afera nie jest pretekstem do tego, żeby przewrócić projekt „Gwiezdnych wojen”, żeby zmilitaryzować przestrzeń kosmiczną i wprowadzić Stany Zjednoczone w zupełnie nową erę dominacji?
[03:00:00] - Zgodziłbym się z takim podejściem pod jednym warunkiem, że będziemy to traktować jak część szeroko zakrojonej akcji, bo samo objawienie, będę się tak upierał nazywać to objawienie grudniowe, do niczego takiego nie prowadzi. Jest to jakiś wstęp. Może to jest część większej gry. Niemniej jednak myślę, że taka akcja, oczywiście wchodzimy znowu w pole teorii spiskowych zakładających, że kto nas faktycznie chce nastraszyć tym UFO, czy to UFO ma być pretekstem, czy to UFO ma być przyczyną. Niemniej jednak uważam, że taka szeroko zakrojona akcja w dzisiejszych czasach miałaby duże szanse na uzyskanie pełnej akceptacji społeczeństwa, biorąc pod uwagę wszystko, co się dzieje w tej chwili. Stwarzanie presji na ludzi, że żyjemy w ciągłym niebezpieczeństwie, że z każdej strony coś nam grozi. Albo lody nam się roztapiają. Nie mówię o tych w lodówce oczywiście, tylko tych na czapach lodowych. Albo że jest kolejny wytwór teorii terrorystycznej w postaci kolejnego odłamu, bo rozumiemy, że ISIS idzie do lamusa, bo już ich tam pokonali. Zaraz pewnie wymyślą następną grupę, która będzie terroryzować cały świat. Ciągle jest to takie zagrożenie, tworzenie zagrożenia i być może dołożenie do tego jeszcze jednego zagrożenia w postaci najazdu czy inwazji, która ma zagrozić istnieniu ludzi. Na ludziach już tak nie działa bezpośrednio, więc trzeba to tak zbudować. Więc budują. Tu się objawiło. Tak jak wcześniej mówiłem, jeden, drugi prezydent się wypowiada. Kto chce, ten słucha, to tam dociera do niego. Widocznie te informacje do tego momentu były niezbyt przekonujące. Ktoś zrobił badania, społeczeństwo pewnie jeszcze nie jest do tego przekonane. To teraz będziemy walić powoli z grubszej rury. Pojawił się jakiś pan, który był były.I wtedy już włączona do tego. Za tym muszą iść duże pieniądze również, bo włączenie do tego tak sceptycznego pisma jak The New York Times, później przedruki do innych i pojawia się. Więc wydaje mi się, że jeżeli jest to jakiś etap, powtarzam etap, z pewnością nie finał i nie koniec jeszcze tej akcji. Jeżeli założymy, że taka akcja ma być, ma wzbudzić w społeczeństwie przyzwolenie do zwiększenia nakładów na takie czy inne programy. Czy to będą gwiezdne wojny? Tutaj jeszcze troszkę musieliby strasznie popracować nad społeczeństwem, bo fakt taki jest, że państwa w tej chwili jako państwa, jako te, które finansują ewentualny wyścig kosmiczny, troszkę zostały z tyłu, biorąc pod uwagę, że o wiele bardziej do przodu wyszły firmy prywatne. Oczywiście są jeszcze Chiny, są jeszcze Indie, które też mocno już napierają na te byłe dwie potęgi w wyścigu kosmicznym. Niemniej jednak wydaje mi się, że jeżeli faktycznie jest mowa, to raczej bym myślał o jakiejś wzmocnionej defensywie i ofensywie naziemnej. Nie patrzyłbym raczej na jakieś kosmiczne technologie, bo byłby to za duży przeskok w stosunku do tego, jak oficjalnie są zacofane, może stanęły w miejscu, nie rozwijają się te programy kosmiczne państw i oficjalnie powtarzam. Tak mi się wydaje, że jeżeli już, powtarzam na koniec, jeżeli już miałoby być to objawienie przyczynkiem, byłoby to częścią składową jakiejś grubszej akcji, której z pewnością wszystkich wątków nie będziemy w stanie wyłapać, bo one będą tak perfekcyjnie zrobione, żeby zamydlić ludziom oczy, żeby przekonać ich do czegoś, do czego w tej chwili jeszcze być może nie są przekonani. A niestety amerykańskie społeczeństwo ma to do tego, że jest to społeczeństwo bardzo mainstreamowe, można powiedzieć i oczywiście szczycące się, że są wolnościami i takimi rzeczami. Niemniej jednak tam ta czwarta władza ma dużą siłę i włączenie się już profesjonalistów w postaci The Washington Post, też już między innymi i The Times, CNN, to już świadczy, że jeżeli faktycznie, powtarzam cały czas, jeżeli faktycznie ma to przygotować ludzi do czegoś bądź do inwazji, bądź do wydania większych pieniędzy, to się zabrali ostro do roboty.
[03:05:46] - Tymczasem mamy na antenie kolejnego słuchacza telefonicznego. Halo? Radio Paranormalium. Jesteś już na antenie.
[03:05:53] - Dobry wieczór, witam serdecznie.
[03:05:54] - Dobry wieczór.
[03:05:55] - Prowadzących i słuchaczy.
[03:05:58] - Dobry wieczór, prosimy bardzo.
[03:06:01] - Ja się chciałem teraz odnieść może do troszkę tych słów, które przed chwilą padły tutaj na antenie, czyli do tego, że może być to wszystko, cały ten disclosure, przygotowaniem do jakiegoś większego objęcia kontroli nad ludzkością. Bo jeżeli spojrzymy na sytuację, jaka dzisiaj jest, to żyjemy w coraz mniejszym świecie. On się robi taką globalną wioską, prawda? Przepraszam najmocniej. I w tym momencie coraz łatwiej kontrolować jest te masy ludzi, którzy żyją na tym świecie. I taki program, który właśnie mógłby teoretycznie istnieć, który zakłada to, że sztucznie zostanie wygenerowane takie zagrożenie z kosmosu po to, żeby ludzkość jeszcze bardziej skonsolidować, czyli zrobić z tej globalnej wioski jeszcze mniejszy świat, to wydaje mi się, że w oczach tych ludzi, którzy tym światem rządzą, a na pewno taka grupa oczywiście istnieje, to jest bardzo łakomy kąsek do połknięcia. Tak samo jak tutaj panowie wcześniej opisywali różne sytuacje w historii, czyli na przykład tych terrorystów, których obecnie się wszyscy tak obawiają, też do pewnego stopnia istnieją jakieś przesłanki, że to może być sztucznie wygenerowany spór właśnie przez hegemona światowego, przez Stany Zjednoczone, które niewątpliwie za takie państwo przez wielu jest uznawane. I ten program, który bazuje na kosmitach, również może być tworem tego samego organizmu, który później doprowadzi do takiej, nie wiem, może masowej kontroli. Tak naprawdę ciężko jest powiedzieć, co mogą chcieć ci ludzie, którzy mają już tak naprawdę wszystko od nas, ale najwyraźniej jeszcze jakąś agendę muszą mieć, prawda? Teoretycznie, bo to może być całkowicie inna prawda.
[03:07:51] - Dziękujemy Arku.
[03:07:54] - Dziękuję. Do widzenia.
[03:07:57] - Do widzenia. Halo, halo Arku? Nie wiem, czy jesteś jeszcze-
[03:08:08] - Jestem, ale wypadłem z kontekstu, że tak powiem.
[03:08:12] - Chodzi o to, że tutaj zauważyliśmy, że to, o czym mówi Elizondo, może być tak naprawdę próbą wzbudzenia w społeczeństwie strachu przed nowym zagrożeniem.
[03:08:23] - Tak, i wymuszenie na społeczeństwie przyznania funduszy na następne cele.
[03:08:31] - Do tego się odniósł też nasz słuchacz.
[03:08:35] - W sumie, jeżeli budżet czarnych projektów to jest w granicach 50 miliardów dolarów
[03:08:48] - To wymuszanie kierunku badań na społeczeństwie raczej niekoniecznie. Ale nie bierzemy pod uwagę jednego prostego i zwykłego innego czynnika, że to może być po prostu chęć zainteresowania takim tematem dlatego, że być może pojawi się kilka nowych filmów. Będzie „Dzień Niepodległości 2” czy 3, będzie następna seria „Archiwum X” i zapewne takie informacje napędzą do kin, przed telewizory następne rzesze kinomaniaków, którzy będą oglądali to i będą gryzli paznokcie przy tego typu tematach, oglądając to gdziekolwiek. Nie bierzemy tego pod uwagę. Jeżeli chodzi o to przypomnienie i całą otoczkę, która działa wokół DeLonga, trochę to przypomina, tak sobie teraz o tym pomyślałem, dlatego wyrwało mnie z kontekstu, sprawę ujawnienia WingMakers, gdzie też rzekomo była cała grupa, ujawnienie, profesor Neruda, muzyka do tego, jakieś jaskinie, gdzie tam odkrywano. Też się jakoś to wszystko rozmyło. Jest cisza na ten temat, chociaż być może coś się dzieje, o czym nie wiemy. Powodów, dla których to ujawnienie następuje, może być mnóstwo. Mogą być całkiem prozaiczne, zwykłe i wręcz nawet takie, które za jakiś czas wzbudzą szczery śmiech. Nie sądzę jednak, żeby to miało związek z górnolotnym założeniem pokazania ludności Ziemi, że nie jesteśmy sami w kosmosie, bo takie rzeczy, takie próby już odbywały się wcześniej. To raczej nie. Dziękuję.
[03:11:11] - Dziękujemy. Marku, w zasadzie to chyba ostatnie pytanie w dzisiejszej audycji: co sądzisz o tej koncepcji, że ktoś poprzez tego Elizondo biednego stara się nas po prostu wystraszyć?
[03:11:26] - Ja się zastanawiam, czy do tego, żeby wystraszyć ludzi, konieczne jest informowanie o tym, że grozi nam inwazja albo że UFO nadciąga. Bo ja myślę, że współczesny świat jest na tyle niebezpiecznym miejscem, że wplatanie w te wszystkie wydarzenia, które się na świecie dzieją, jeszcze UFO, jeśli się pojawia, to musi mieć jakiś chyba troszeczkę głębszy cel niż tylko przestraszenie społeczeństwa, czy to amerykańskiego, czy też światowego. Dlatego myślę, że należy uważnie obserwować to, co będzie się w najbliższych miesiącach działo. Te informacje, które będą napływać. Jeśli się pojawią nowe, rzeczywiście pewno na początku mniej przełomowe, później może coraz bardziej przełomowe, to rzeczywiście będzie znak, że coś się dzieje. Już samo odkrycie tego, co tak naprawdę się dzieje, będzie sporym wyzwaniem. Natomiast jeśli po tej grudniowej eksplozji to równie dobrze można powiedzieć, że to był taki incydent, którym ktoś chciał po prostu zaistnieć. I tak można do tego wydarzenia podejść. Natomiast czy to można traktować jako takie wydarzenie, początek serii? Pewnie można, ale powtarzam, zorientujemy się w przeciągu najbliższych tygodni, czy coś się zaczyna dziać. Może miesięcy. Trudno mi to w tej chwili określić. Taki jest mój punkt widzenia, że ja mimo wszystko, jak miałbym się wypowiedzieć, to nie upatruję w tym początku serii. To jest raczej takie copółroczne wydarzenie. Myślę, że następna poważna informacja, cudzysłów oczywiście, „poważna” informacja o tym, że już jesteśmy na skraju tego, że jakaś poważna informacja będzie ujawniona, pewno pojawi się w maju, czerwcu bądź lipcu. To będzie dobry czas, żeby tego rodzaju informację w środkach masowej komunikacji zamieścić. Nie wiem, jakoś nie mam przekonania do tego, co się w grudniu zdarzyło. Upatruję w tym, przy pierwszej odpowiedzi mówiłem, taki shitstorm i to tyle chyba. Dziękuję.
[03:14:22] - Dziękujemy. Dziękuję panom za udział w dzisiejszej audycji. Pokazywała ona, że nie wszystko, co się pojawia w mediach, powinno być traktowane tak bezkrytycznie przez odbiorców. Zachęcam też rzeczywiście panów do udziału w audycji za tydzień, dlatego, że za tydzień zajmiemy się chyba bardzo kontrowersyjnym tematem i to będzie audycja trochę inna niż zwykle. Będą to artefakty obcych.Porozmawiamy o przedmiotach, które zostały tu pozostawione przez rzekomych przedstawicieli obcej cywilizacji. Natomiast za dwa tygodnie nie będzie audycji z cyklu „Debaty ufologiczne”, ale zajmiemy się zupełnie innym tematem. Nie wiem, Veliosie, czy możemy już o tym mówić, ale chyba tak. Za dwa tygodnie, to będzie już luty, naszym gościem będzie Krzysztof Janoszka, autor bardzo ciekawej książki na temat współpracy policji z Krzysztofem Jackowskim. Pojawią się ciekawe pytania, będzie dużo kontrowersji, tak że zapraszamy. Dziękuję panom za udział w dzisiejszej audycji. Rozumiem, że jest już późna godzina i powinniśmy się wszyscy kłaść spać. Tak że dziękuję wszystkim razem i każdemu z osobna. Naszymi gośćmi zacnymi byli: Arek Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Dziękujemy.
[03:15:47] - Dziękuję również. Dobranoc życzę wszystkim.
[03:15:49] - Dobranoc. Pozdrawiamy. Marek Żelazowski, pisarz science fiction, autor audycji?
[03:15:56] - „Bibliotekarium”.
[03:16:00] - Do której słuchania zachęcamy. Zachęcamy też przede wszystkim do zapoznania się z utworami nadesłanymi do „Bibliotekarium” przez słuchaczy, którzy wzięli udział w konkursie literackim.
[03:16:15] - A to już może bardziej do „ABW”, czyli podcastowej audycji związanej z „Bibliotekarium”. Zapraszamy także wszystkich tych, którzy coś wspólnego z pisaniem mają, chcieliby zadebiutować, chcieliby usłyszeć swoje opowiadanie w wersji audio. Również zapraszamy do nadsyłania opowiadań. Będzie nam bardzo miło. No i cóż, dziękuję współuczestnikom debaty. Dziękuję wszystkim słuchaczom. Dobrej nocy życzę.
[03:16:46] - Dobrej nocy. Pozdrawiamy. Naszym trzecim zacnym gościem był Tomek Pawlus, pasjonat UFO, twórca klubu Radia Paranormalium w Jarosławiu. Dziękujemy Tomku. Bardzo ciekawe rzeczy tutaj dzisiaj poruszyłeś. Nie wiem, jak byśmy sobie dali radę bez ciebie. Tak że pozdrawiamy. Trzymaj się tam.
[03:17:07] - Dziękuję. Nie ma za co. Po to tu jestem, żeby podzielić się wiedzą. Bardzo fajnie. Z tej okazji chciałem jeszcze podziękować za duże naciski na mnie związane z reaktywacją działalności nie online, tylko live klubu Paranormalium. Więc teraz oficjalnie na antenie Radia Paranormalium wszystkich, którzy się stęsknili za naszymi spotkaniami z Jarosławia, z Rzeszowa, z Przeworska, z Lubaczowa, co dojeżdżali do nas. Więc oficjalnie mówię, że w lutym na pewno się już spotkamy na żywo i jest trochę pomysłów, będzie trochę wyjazdów, będzie trochę ciekawych rzeczy. Tak że reaktywujemy się w lutym. A słuchaczom dziękuję za cierpliwość do mnie i dobranoc.
[03:18:03] - Dobranoc Tomku. Oho, Invadosie, ty w zasadzie powiedziałeś wszystko. Za tydzień spotykamy się na audycji poświęconej obcym artefaktom. No i to chyba tyle.
[03:18:16] - Pozostało mi jeszcze przedstawić ciebie jako współprowadzącego debaty w Radiu Paranormalium. Był to Piotr Cielebiaś, zastępca redaktora naczelnego „Nieznanego Świata”, współprowadzący debaty w Radiu Paranormalium. Człowiek, bez którego właściwie debat ani ufologicznych, ani niekontrolowanych by nie było. Dzięki jeszcze raz, Piotrze.
[03:18:38] - Dzięki. A te słowa przed chwilą powiedział do was Marek Sęk „Ivellios” z Katowic.
[03:18:44] - Którego możesz naciągnąć na komika.
[03:18:46] - Tak, z komika, bez którego w ogóle by nie było Paranormalium i niczego by nie było, jak mówi Kononowicz. Tak że pozdrowienia i do usłyszenia za tydzień.
[03:18:56] - Dziękujemy bardzo za uwagę, do usłyszenia. Zachęcamy oczywiście do śledzenia strony Radia Paranormalium i naszego profilu na Facebooku www.paranormalium.pl oraz facebook.com/radioparanormalium. No i oczywiście naszych kont na YouTube również. Konto, mamy tam jedno konto jeszcze. Zachęcamy oczywiście do nadsyłania relacji z obserwacji UFO. Planujemy z Piotrem taką debatę podsumowującą najciekawsze relacje, które pojawiły się w naszej skrzynce mailowej oraz na naszym telefonie. Nie wiemy jeszcze, kiedy taka debata się odbędzie, ale na pewno się odbędzie. Tak że będzie o tym oczywiście informacja, o terminie takiej audycji. No a cóż, dzisiaj już kończymy. Dziękujemy bardzo serdecznie wszystkim państwu za uwagę. Do usłyszenia w kolejnej debacie ufologicznej online już za tydzień.
[03:19:58] - Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[03:20:48] - Mówią, że włączyć radio.Tylko że z wyłączeniem jest już troszeczkę gorzej.
[03:20:59] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[03:21:26] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już troszeczkę gorzej.
[03:21:37] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[03:22:26] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia, że ktoś go tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[03:22:37] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.