[01:04] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Właśnie tutaj, właśnie teraz, w niedzielę krótko po 19:00, 3 grudnia Anno Domini 2017 roku rozpoczynamy kolejną debatę ufologiczną online, w której dziś będziemy dyskutować o UFO, o temponautach. Istnieje wiele nici łączących UFO z czasem, który może powiedzieć nam wiele o naturze tego zjawiska. Czy ufonauci to przybysze z innej linii czasowej? Czy obiekty UFO mogą zatrzymywać czas? Wreszcie, co dzieje się z ludźmi, którzy wpadli w czasową pętlę podczas bliskich spotkań? O tym wszystkim opowiemy w dzisiejszej debacie ufologicznej online. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi debaty Marek Sęk „Ivellios”, a dzisiaj po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami: współprowadzący debaty w Radiu Paranormalium, zastępca redaktora naczelnego „Nieznanego Świata”, Piotr Cielebiaś. Dobry wieczór, Piotrze.
[02:05] - Dobry wieczór obu Markom. Dobry wieczór wszystkim.
[02:09] - Jest z nami również Marek Żelkowski, pisarz, publicysta, również współpracownik „Nieznanego Świata. Oczywiście współgospodarz audycji „Bibliotekarium” i warsztatów ABW. Witaj Marku.
[02:22] - Dobry wieczór, witam wszystkich prowadzących, współprowadzących oraz oczywiście słuchaczy.
[02:28] - W trakcie audycji dołączy do nas jeszcze z lekkim poślizgiem, ale jednak, Arkadiusz Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Arek chyba, podobnie jak Piotr przed chwilą, też walczy ze Skypem. Po godzinie 21:00 będziemy oczywiście odbierać telefony. Linia telefoniczna będzie otwarta, ale myślę, że telefony do Radia Paranormalium warto zapisać sobie już teraz. Numer stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 624 193. Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”.
Przy okazji zachęcamy jak zawsze do polubienia fanpage'a tego czasopisma, a jeżeli ktoś woli, to może nam również wysłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A zacznijmy dzisiaj nasz temat od tego, czym w ogóle jest czas. Jak go zdefiniować? Czy to, jak uważają niektórzy, iluzja związana z interwałem między jednym wydarzeniem a drugim? A może mamy do czynienia z siłą, którą błędnie towarzyszymy tylko z przemijaniem? Tradycyjnie pierwszemu oddajmy głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[04:11] - Czas jest nieodłącznym elementem nie tylko życia codziennego, ale i spotkań z UFO. I to nie chodzi tylko o to, że świadkowie gubią sobie jakieś tam minuty czy godziny ze swojego momentu spotkania z UFO, ale też do tego, że ufonauci bardzo często w swoich przekazach odnoszą się właśnie do czasu. Jeżeli przyjrzymy się historiom o tak zwanej, wspominanej już chyba zresztą niedawno, fali spotkań ze statkami powietrznymi w Stanach Zjednoczonych, w zasadzie pierwszą odnotowaną falą UFO w historii, to zobaczymy, że tam pojawiające się postaci wyglądające jak ludzie miały taką fazę, że o tym czasie mówiły. Zresztą ta kwestia pojawia się w wielu innych przekazach. Pojawia się też w pytaniu, co dzieje się w momencie spotkania z UFO, że nagle rzeczywistość zamiera, że niektórzy ludzie czują, jakby ten czas po prostu się zatrzymał. Ale nim przejdziemy do tej kwestii, zadajmy sobie pytanie, Marku, czym w ogóle czas jest? Bo to nie jest takie łatwe, jak się może wydawać, dlatego, że zgodnie z teorią wielu fizyków czasu jako takiego nie ma. My tworzymy sobie iluzję. Tworzymy sobie pewną konstrukcję myślową, która służy nam do odmierzania odległości między jednym wydarzeniem a drugim. To, że rodzimy się, starzejemy, że produkty żywnościowe się psują, że mijają pory roku, że drzewa zrzucają liście i tak dalej, świadczy tylko o zachodzeniu pewnych procesów.
Natomiast sam czas z perspektywy fizycznej jako-Jako jakaś oddzielna siła nie działa de facto. My widzimy czas tylko poprzez skutki działania innych sił. Dlatego też czas jest bardziej tajemniczy, niż nam się wszystkim wydaje. Można by o nim mówić bardzo dużo. Po pierwsze zadajmy sobie pytanie, jak my w ogóle jesteśmy w tym czasie osadzeni, jeżeli on jest elementem naszego wszechświata? Jesteśmy, zdaniem niektórych fizyków, osadzeni w czasie tak samo jak w przestrzeni. I to, że on płynie w jedną stronę, to nam się tylko tak wydaje. Jego upływ, jeżeli on w ogóle istnieje, może być zupełnie inny. Istnieją też koncepcje mówiące, że czas w jakichś alternatywnych kosmosach płynie zupełnie w inną stronę. Zresztą chyba w tym tygodniu pojawiła się informacja o eksperymencie przeprowadzonym przez chińskich naukowców.
Oczywiście to był eksperyment związany z mechaniką kwantową i tak dokładnie nie jestem w stanie powiedzieć, na czym on polegał, bo te eksperymenty są, nie oszukujmy się, skomplikowane. Ale wniosek z tego był taki, że czas może płynąć w drugą stronę. Odwrotnie. My nie jesteśmy sobie tego w stanie wyobrazić, bo dla nas powiedzenie, że czas płynie odwrotnie, w drugą stronę oznacza, że człowiek zamiast się starzeć, to młodnieje. Nie wiem, jaki jeszcze by tu można było tak na szybko przykład podać. Także my ten czas sobie wyobrażamy zawsze w stosunku do otaczającego nas świata, w stosunku do tego, co widzimy. Ale czas fizyczny, czas we wszechświecie to jest w ogóle zupełnie inna kwestia, bo my żyjąc na Ziemi, tak naprawdę odmierzamy czas tylko dla naszej planety. My nie widzimy, jaki jest czas w skali całego wszechświata, nie jesteśmy w stanie tego powiedzieć, nie mówiąc już o tym, że on w ogóle istnieje. Co więcej, jest coś takiego jak tak zwana blokowa teoria wszechświata, która mówi, że nie możemy w zasadzie dzielić czasu na przeszłość, przyszłość i teraźniejszość. W zasadzie czas jest cały czas jedną wielką teraźniejszością.
Zresztą jeżeli przyjrzycie się nawet, bo tutaj to słowo cały czas się pojawia, cały czas o nim mówimy. Jeżeli przyjrzymy się naszemu językowi, zobaczymy, jak jest on bardzo zdeterminowany przez to pojęcie, przez przemijanie. I my czas właśnie postrzegamy przez ten pryzmat. Ale powrócę do tej blokowej teorii wszechświata. Ona mówi, że żyjemy w wiecznej teraźniejszości, że nie ma czegoś takiego jak przeszłość i przyszłość. Jest wczoraj, jest jutro, ale w takim szerszym ujęciu to przeszłość i przyszłość istnieją na tej samej linii czasu i w zasadzie, zdaniem tej teorii, to co jest, jest w taki sam sposób zdeterminowane, jak to dopiero będzie. Innymi słowy, przyszłość już istnieje, tylko się jeszcze nie wydarzyła. To wszystko jest strasznie pokręcone i w tym całym konglomeracie dziwności osadzone jest zjawisko UFO, które ten czas załamuje, które jest w stanie robić coś albo załamuje nasze pojęcie odczuwania tego czasu, jest w stanie robić coś, że dzieją się rzeczy przedziwne. Ludzie tracą poczucie upływających minut. Niektórzy mówią o, jak powiedziałem wcześniej, zamieraniu rzeczywistości.
Jak to się wszystko dzieje? Czy te obiekty potrafią w jakiś sposób zakrzywiać czas? A może one są pojazdami przybyszów z innych linii czasowych? O tym wszystkim dzisiaj powiemy. Witam naszych wspaniałych rozmowców i oddaję głos Markowi Żelkowskiemu, który na pewno przedstawi nam tę koncepcję czasu z bardzo ładnej filozoficznej perspektywy. Bo trzeba powiedzieć, że nie wszyscy, i to nie tylko fizycy, na czas patrzą jednakowo.
[10:21] - Dokładnie tak. Przez ten cały czas, kiedy słuchałem tego, co mówisz, przede wszystkim myślałem o jednej sprawie: że jeśli mówimy o czasie, to warto zupełnie na początku zadać pytanie, kto o tym czasie mówi. Bo w zależności od tego, z kim mamy do czynienia, to taką odpowiedź otrzymamy. To najlepiej pokazać na przykładzie zestawiając chociażby fizyków i filozofów. Otóż fizycy oraz większość z nas ma taką tendencję, żeby postrzegać czas troszeczkę jako rzeczywiście taki wymiar jak długość, jak pozostałe parametry, do których jesteśmy przyzwyczajeni, czy wszelkie odległości, to, co jest takie mieszalne. Natomiast musimy zdać sobie sprawę, że to takie wcale oczywiste nie jest. Oczywiście takie utwory literackie, jak chociażby „Wehikuł czasu” Wellsa, przyzwyczaiły nas do tego, że czas to jest coś takiego jak odległość. Podążamy pewną ścieżką i gdzieś tam jest taki rok, gdzieś jest następny i podróże w czasie, chociażby będące konsekwencją takiego ujęcia czasu, są oczywiste. Tak jak możemy wędrować jakąś drogą przed siebie, tak możemy wędrować linią czasową. Warto zdać sobie sprawę, że to tak naprawdę jest dziedzictwoNie wiem, czy dokładnie pamiętam, ale na pewno w ten sposób o czasie, być może ktoś jeszcze wcześniej również, wypowiadał się znany fizyk i człowiek, który nie tylko z fizyką, ale również z filozofią miał trochę wspólnego, a nawet więcej niż trochę, czyli Isaac Newton.
Otóż Newton uważał, że istnieje jeden czas, że to jest wartość uniwersalna, jak pozostałe wymiary, w których osadzony jest człowiek. Stąd trudno się dziwić, że na przykład Wells w ten sposób czas traktował. Ale człowiek żyjący czasowo blisko, czyli Leibniz uważał, że tak wcale nie jest, że czas nie jest takim samym parametrem jak pozostałe. Nawet nie wiem, czy to jest słowo parametr. W każdym razie nie jest taką samą wartością czy nie jest takim samym rodzajem wymiaru jak pozostałe wymiary, tylko jest czymś zupełnie innym, że czas to jest coś, co związane jest z określonym światem, w ogóle ze światem. I jeśli świat jest, w tym wypadku nasz świat, to czas jest. Jeśli świat by zniknął, to czas by zniknął. To tak w skrócie. Oczywiście jest nieco bardziej skomplikowane. Staram się maksymalnie zagęścić cały ten wywód, ale to są spojrzenia fizyczne.
Zresztą im bliżej naszych czasów, tym ujęć czasu jest znacznie więcej i są coraz bardziej skomplikowane i coraz bardziej odwołują się do abstrakcji, do takiego rozumienia, przy którym się już trzeba troszeczkę wysilić, czym tak naprawdę czas jest. Ale o czasie mówili również filozofowie i oni patrzyli na to w sumie podobnie, chociaż nie tak samo, bo byli filozofowie, którzy uważali, że czas jest najprostszą rzeczą, odwołam się do tytułu jednej z powieści science fiction, że czas jest najprostszą rzeczą, czyli że czas po prostu płynie wokół nas jak rzeka, opływa nas i my tym nurtem możemy podążać zgodnie z nurtem albo pod prąd i w ten sposób w czasie, teoretycznie przynajmniej, dałoby się wędrować. Ale byli też tacy filozofowie, jak na przykład Immanuel Kant, którzy uważali, że czas jest związany z naszą zmysłowością, że to tak naprawdę czas rodzi się wtedy, kiedy jest człowiek. Człowiek postrzega świat, człowiek spogląda i zarówno czas, jak i przestrzeń. To jest pewna intuicja Kanta, bo on mówił właśnie o czasie i przestrzeni i mówił o tym, że czas i przestrzeń to są aprioryczne formy naszej zmysłowości. Przekładając to na język ludzki, nie filozoficzny, mają swoje źródło, te elementy naszej rzeczywistości, czyli czas i przestrzeń, w nas samych. I kiedy nasze zmysły dostarczają nam wrażeń, to wówczas my je w swojej świadomości kształtujemy, układamy przestrzennie i czasowo, żeby było zabawniej. Przestrzennie to się wydaje oczywiste. Czasowo już niekoniecznie. A zatem zupełnie inna koncepcja, w której czas nie jest rzeką, do której możemy wkroczyć, czas jest naszym własnym wytworem.
I tak pewno można by długo opowiadać o tym, co poszczególni ludzie na temat czasu i przestrzeni sądzili. Warto też dodać, że poza tym Newtonowskim ujęciem czy tym filozoficznym, warto powiedzieć o Einsteinie i o tym, że się narodziło pojęcie czasoprzestrzeni. I tu znowu należałoby długo, wnikliwie o tym opowiedzieć. Natomiast wydaje mi się, że każdą z tych koncepcji należy, mówiąc o UFO i o związkach UFO i czasu, wziąć pod uwagę, bo to paradoks swoisty, że my dzisiaj tak dużo rzeczy badamy. Nasza cywilizacja rzeczywiście stara się analizować różnego rodzaju zjawiska, ale o tym, czym jest czas, w dalszym ciągu wiemy niewiele. Ja to wiem w ogóle bardzo mało. Natomiast śledząc dyskusje fizyków, ma się takie wrażenie, że oni dużo mówią, dużo dyskutują, tylko że te koncepcje są czasami wręcz wykluczające się nawzajem. I dlaczego mówię o paradoksie? Bo jednocześnie dokonujemy badań na poziomie subatomowym, dokonujemy cudów, jeśli chodzi o tę właśnie dziedzinę. I z tego oczywiście płyną pewne wnioski dla naszego pojmowania czasu, dla spowalniania czasu.
Czyli ta obecność wielkiej masy, to się wiąże z pojęciem czasoprzestrzeni, więc obecność wielkich mas, spowalnianie czasu w okolicach takich wielkich mas i tak dalej. Myślę, żeby nie przynudzać i nie opowiadać o tym wszystkim, należy się jakoś samoograniczyć, ale warto o tym pamiętać, że pojęcie czasu, czym jest tak naprawdę czas, to myKażdy z nas wie bardziej intuicyjnie niż tak naprawdę wiemy, czym czas jest. Bo powtarzam, nawet fizycy, którzy głęboko się co w zagadnieniu, znacznie głębiej niż nam się to wydaje, nawet oni w dalszym ciągu o czas się spierają. Czas to jest takie pojęcie, my mamy naturalną tendencję, albo może nie używajmy liczby mnogiej my, ja mam taką naturalną tendencję, że lubię koncepcję zaprezentowaną przez Wellsa. Koncepcję rzeki, którą możemy podróżować w różne strony. I to jest na swój sposób ciekawe, ale myślę, że każdy z nas powinien się zastanowić, czy to aby na pewno jest koncepcja, na którą należałoby postawić. To na razie chyba tyle. Dziękuję.
[19:00] - Dzięki. O czasie można mówić na bardzo różne sposoby. Możemy mówić, że to jest to, co pcha postęp. Trudno jest mówić o czasie bez używania pojęciu czas. Ale jak zacząłem już o tym mówić, to powiem, że jest to coś, co sprawia, że przeszłość staje się przyszłością. Albo jest to coś, co jest odmierzane przez zegar. Obydwie te koncepcje są bardzo niedoskonałe i one nam pokazują, że mamy do czynienia na co dzień z czymś, co nawet przez osoby bardzo wykształcone i jak to się mówi, uczone nie jest do końca zrozumiałe. Czas mimo wszystko istnieje prawdopodobnie jak wierzył Newton, coś, co funkcjonuje w całym kosmosie. Bo jeżeli rzeczywiście Marku, weźmiemy pod uwagę ten Newtonowski sposób patrzenia na czas, to jeżeli sobie stworzymy pojęcie jakiegoś wszechświata, który się narodził i który umrze, to naturalnie coś takiego jak ramy czasowe się nam rodzą w jego wnętrzu. Rozumiecie, o czym mówię?
[20:12] - Albo w naszej zmysłowości, jak chciał Kant.
[20:16] - Właśnie, czy to nie będzie po prostu nasze ograniczone pojmowanie tego wszystkiego? Bo my jesteśmy przyzwyczajeni jako ludzie do myślenia o czasie w sposób naturalny. Urodziłem się, to umrę. Miałem siedem lat jak poszedłem do szkoły. Doba ma 24 godziny, godzina ma 60 minut i tak dalej. My wszystko dzielimy, a to ze względu na to, że nasza rzeczywistość jest związana z przemijaniem. Może dzisiaj nie rozgryziemy zagadki czasu Marku i Arku, ale wydaje mi się, że już sama dyskusja o czasie powoduje niesamowite trudności.
[20:53] - Przepraszam jeszcze na chwilę. Wspomniałeś też o tym, było też kilku filozofów, którzy do takiej koncepcji się odwoływali, czyli wiecznego teraz. Teraz to jest jedyny moment, kiedy tak naprawdę jesteśmy. W teraz przestajemy być tym, czym byliśmy przed chwilą i zaczynamy być właśnie tym, czym będziemy za chwilę. To też jest koncepcja, która według filozofów przynajmniej niektórych pozwala czas, a właściwie nie tyle czas, co zjawisko tego, że my postrzegamy czas zrozumieć, na swój sposób oczywiście. Można i tak do tego zagadnienia podejść i to też warto uwzględnić, kiedy będziemy mówić o dalszych zagadnieniach podczas dzisiejszej audycji. Dziękuję. Wyłączam się już.
[21:43] - Arku, a jak ty patrzysz na czas? Z której perspektywy?
[21:49] - Czas jest taką rzeczą, można wziąć pod uwagę wszystko to, co mówią fizycy, że czas się narodził w momencie wielkiego wybuchu wraz z materią i przestrzenią. Z tym, że my go postrzegamy jako coś stałego, coś, czego upływ jest stały, niezmienny, a do końca nie tak musi być. Fizycy w zasadzie ograniczają się do tego, że czas musi upłynąć. Nasz subiektywny jego upływ będzie dla nas stały, natomiast dla obserwatora z boku może być różny w przypadku przekraczania olbrzymich prędkości, zbliżania się do prędkości światła, ten czas będzie spowalniał, natomiast będzie wzrastała do nieograniczonej wartości masa obiektu. Także tak jak Superman, który by cofnąć się w czasie latał dookoła Ziemi z prędkością wyższą niż prędkość światła i wówczas się czas cofał. W zasadzie powinien osiągnąć masę niemalże wszechświata. Według teorii fizycznych. Zatem nie da się w jakiś sposób taki konkretny czy możliwy do wykonania, cofnąć się w czasie, czy w jakiś sposób czasem manipulować. Natomiast w dalszym ciągu wielką zagadką jest to, jak czas zmienia się przy niektórych obiektach UFO. Czy ten wpływ jest, z przeskokiem czasowym zetknął się doktor Szymański w Zylatowie, także takich rzeczy, anomalii czasowych.
Anomalie czasowe zdarzają się, a skoro zdarzają się, więc nasze postrzeganie czasu, upływu tego czasu czy czasu jako jednego z wymiarów jestMoże być błędne. Nie jesteśmy w stanie tego zrozumieć. Pewnie troszeczkę tak, jak ryba, która jest w strumieniu, nie rozumie upływu tego strumienia i nie może zobaczyć z tego strumienia tego, co się dzieje dookoła, że to jest tylko mały strumień, tylko jeden i mogą w nim występować zawirowania i miejscami może się wydawać, że ten czas leci nawet w drugą stronę, jeżeli napotka strumykami. Lepszego odniesienia raczej nie jestem w stanie wymyślić. Mniej więcej tak rozumiem też czas. Przy czym, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że na tyle jest ten stały upływ czasu zakorzeniony w nas samych, w naszej świadomości, że jak komuś mówimy, że ktoś jedzie z prędkością 100 km/h, to sobie przeliczamy i mniej więcej mamy wyobraźnię, jaka to musi być prędkość. Pokonywanie tych 100 km w ciągu jednej godziny. Jeżeli coś się zmienia w prędkości, to się zmienia dystans. Natomiast co by było, gdyby się zmieniał czas potrzebny do wykonania tego, czyli 100 km/h albo przyspieszamy do 100 km na 10 sekund. Tak obiegowo wszyscy rozumiemy czas w ten, a nie inny sposób.
Czas dla nas wszystkich płynie w sposób stały, nieprzemienny. Wiadomo, że czas prawdopodobnie może ulegać też i różnym zawirowaniom, ale do tego potrzebna jest czarna dziura, a więc coś, co jest dla nas nieosiągalne. Jakiekolwiek przyspieszenia jakiegokolwiek statku do prędkości świetlnej czy ponadświetlnej, jak nas literatura fantastyczna do tego powoli przyzwyczaja, wiąże się z drugiej strony z olbrzymim nakładem energii, jaki jest na to potrzebny. Czas jest prawdziwą zagadką i sposób zrozumienia jego upływu, jego działania jest naprawdę bardzo trudny do ogarnięcia. Dziękuję.
[26:51] - Dzięki Arku. O czasie moglibyśmy mówić bardzo dużo, także o tym, że na samej Ziemi występują pewne anomalie i zaburzenia związane z całkiem naturalnymi zjawiskami. Ale dzisiaj naszym tematem jest UFO i czas. Jak mówiłem, na wielu polach są to tematy ze sobą związane. Jednym z nich jest teoria, która mówi, że ufonauci są przybyszami z przyszłości. Ta hipoteza towarzyszy ufologii od bardzo dawna i ma też wiele dróg interpretacji. Jedni twierdzą, że ufonauci to po prostu nasi dalecy potomkowie, którzy tutaj wracają, żeby przypatrzeć się, jak żyjemy. Inni mówią, że to są goście z innej linii czasowej, niekoniecznie z nami jakoś związani. Panowie, co sądzicie o teorii tak zwanych temponautów? Bo ona, mimo że została trochę zapomniana, Arku, to nadal cieszy się dość dużą popularnością wśród niektórych badaczy.
U nas swego czasu dużo o niej pisał Robert Leśniakiewicz. Wydał na ten temat nawet książkę „UFO i czas”. Chyba jeszcze można ją gdzieś dorwać w sieci. Ale na świecie temat temponautów też był wielokrotnie poruszany i możemy tutaj znaleźć wielu badaczy, którzy w czasie swoich analiz w jakiś sposób o tym wspominali. Jedną z tych osób jest Mark Davenport, znany amerykański ufolog, twórca dość dużej organizacji ufologicznej. On do dzisiaj jest zdania, i nawet napisał o tym książkę, że temponauci to jest potencjalne wyjaśnienie fenomenu UFO. Mimo wszystko zauważono w tej teorii na temat przybyszy z czasu wiele luk, wiele błędów i wiele białych plam. Nim do nich przejdziemy, to może, Arku, bo nie wiem, czy jesteś z nami obecnie na telefonie, bo tutaj widzę, że z tym Skypem są cały czas jakieś problemy. Arku, może podziel się z nami tak na szybko swoimi wnioskami na temat teorii o tym, że UFO i ufonauci to przybysze z innej linii czasowej. Jak powiedziałem, ona ma bardzo wiele różnego rodzaju zakrętów.
Jedno pytanie dotyczy tego: dobra, ale dlaczego UFO, maszyny latające miałyby być jednocześnie wehikułami czasu? Skąd ta dziwna zbieżność?
[29:45] - Myślę, że wzięło się to przede wszystkim stąd, że jeżeli ktoś widzi samych ufonautów, są oni bez żadnych zabezpieczeń ani bez żadnych dodatkowych masek, bardzo często bez jakichś skafandrów, do których jesteśmy przyzwyczajeni, do których nas przyzwyczajają filmy fantastyczne. Po prostu goście wychodzą i im wszystko odpowiada. Odpowiada im temperatura, skład powietrza i inne rzeczy. Inną rzeczą jest to, żeUFO obiekty pojawiają się, nie przylatują gdzieś skądś, gdzie możemy rejestrować, chociaż też są rejestracje z kosmosu. Ale powiedzmy, że bardzo często jest tak, że się pojawiają i znikają. Wytłumaczeniem na to może być tylko to, że pojawiają się spoza czasu. Jeszcze innym dowodem potwierdzającym tą hipotezę jest to, że zagięcie jakiekolwiek grawitacyjne może prowadzić właśnie do zaginania czasu. I w tym momencie być może, że są to jacyś nasi prawnukowie, którzy potrafili zorganizować podróże w czasie. Temat jest dosyć fajny i do niego też bardzo wiele rzeczy pasuje. Być może, że to właśnie ostrzeganie ludzkości przez tych przybyszy, to, że oni są tak bardzo do nas podobni, czyli to są najczęściej humanoidzi, więc muszą mieć głowy i inne rzeczy.
To wszystko sprawia, że ta hipoteza jest jedną z takich hipotez, które są jak najbardziej nośne. Nie przeszkadza tu wtedy odległość, nie przeszkadza inna budowa innych planet czy cokolwiek innego. Z drugiej strony fizyka mówi o pojawieniu się w takich wypadkach paradoksu czasowego. Czyli na dobrą sprawę oni mogliby zostać własnymi ojkami czy własnymi dziadkami. Więc tutaj też jest coś, na czym fizyka bazując wyklucza tego typu rzeczy. Ja skłaniałbym się do tego, że po prostu nie można odrzucić jakiejkolwiek hipotezy, dlatego, że dziwność tych przypadków, dziwność tych przekazów, dziwność samego tego zjawiska jest na tyle duża i na tyle szeroka, że praktycznie żadnej hipotezy na dzień dzisiejszy nie można odrzucić. Tak mi się wydaje. Dziękuję.
[33:11] - Dzięki. Właśnie Davenport, o którym wspominałem przed chwilą, twierdzi, że istnieje wiele rozbieżności w samym zjawisku UFO, które można wytłumaczyć tym, że odwiedzają nas przybysze z innego czasu. Pierwszy problem to ich różnorodność. Nieraz mówiliśmy, że ufonauci wyglądają w zasadzie za każdym razem inaczej. Davenport wysuwa tutaj taką hipotezę: możliwe, że nasi dalecy potomkowie wysyłają w przeszłość bio roboty, ewentualnie to są sami oni, tylko po prostu żyjąc w innych liniach czasowych wyewoluowali w coś zupełnie innego. Wyglądają zupełnie inaczej. Dlatego też jak on tutaj sugeruje, mogą to być nie tylko roboty, ale też jakieś organizmy genetycznie zmodyfikowane, które są wysyłane w przeszłość przez naszych potomków, którzy eksperymentują z czasem. Ta hipoteza w zasadzie cały czas mówi o tym samym, bo my niewiele możemy w teorii o temponautach powiedzieć nowego. Odwiedzają nas goście z przyszłości albo z innych linii czasowych, ale zawsze, Marku, jeżeli mówimy o podróżach w czasie, pojawiają się przecież problemy. I są tutaj chyba takie dwa, o których możemy powiedzieć.
Pierwszy odnosi się do tego, czy podróże w czasie w ogóle są możliwe z perspektywy fizyki. I tutaj wtrącę może dwa słowa, dlatego że nie ma chyba jednoznacznego konsensusu, nie ma stanowiska jednego na temat tego, czy podróże w czasie są możliwe w świecie fizyków teoretyków. Dlatego, że jeżeli przyjrzymy się temu, co mówi Hawking albo Kaku, albo też inni znani fizycy, Frank Wilczek i tak dalej, to zobaczymy, że ich wnioski są skrajnie różne czasem. Chociaż ostatnio zauważam, że skłaniają się bardziej ku tej opcji, że podróże w czasie jednak są możliwe, ale dobrze. Jeżeli są, Marku, to czy czasami nasi odlegli potomkowie, owi temponauci nie ryzykują za dużo, odwiedzając nas na Ziemi, podróżując w czasie i narażając się przede wszystkim na to, że tymi swoimi wizytami w jakiś sposób zmienią bieg dziejów, bieg czasu, bieg rzeczywistości. To jest przecież bardzo ryzykowne. Mówił o tym przed chwilą, wspominając o paradoksie dziadka.
[35:51] - Tak, tylko że znowu dochodzimy do tego momentu, kiedy dyskutujemy dzisiaj, ale dyskutujemy o czymś, co nie do końca jest zdefiniowane. Bo rzeczywiście, jeśli przyjmiemy taką oto teorię, że czas jest mniej więcej taki, jak opisał to Wells w swojej powieści „Wehikuł czasu”. Rzeczywiście przypomina rzekę, gdzie my możemy trochę popłynąć do przodu, trochę do tyłu, a później znowu do przodu. To rzeczywiście taki paradoks dziadkaMoże mógłby z takiej sytuacji wystąpić. I wtedy aż strach pomyśleć. Zresztą o tym też powstała cała masa utworów literackich. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby ten klasyczny paradoks dziadka, czy też jego poszczególne warianty wystąpiły. Pojawiła się oczywiście kolejna koncepcja, czyli koncepcja, według której w kluczowych momentach naszej rzeczywistości czas się rozdziela na kolejne linie czasowe. A tak de facto, to właściwie w każdym ułamku sekundy czas rozdziela się na nieskończoną ilość możliwych wariantów. To jest z naszego punktu widzenia nieco szalone, bo musielibyśmy sobie wyobrazić jakieś nieprawdopodobne ilości tych nitek czasowych, różniących się czasami między sobą w sposób bardzo nieznaczny, ale jednak.
To zresztą dało okazję do stworzenia kilku ciekawych seriali, kilku ciekawych filmów, gdzie tego rodzaju zjawisko ma miejsce. Nawet cała akcja oparta jest na tej koncepcji wieloświata. Warto jednak pamiętać, co może przemawiać za taką koncepcją, iż UFO to są podróżnicy w czasie, bez względu na to, czy oni realizują, czy też są zanurzeni w takim pojęciu czasu. Czy prawdziwa jest teoria o tej rzece, o której mówiłem, czy też o tym, że czas się nieustannie rozdziela? Co może przemawiać za tym, że UFO ma coś wspólnego z podróżami w czasie? Mnie zawsze zastanawiają te informacje, które mówią, iż UFO pojawia się w miejscach kluczowych dla naszej historii. Tu są różne doniesienia, ale powiedzmy przy ataku na World Trade Center podobno gdzieś tam się pojawiały obiekty UFO. Przy pierwszej eksplozji nuklearnej na świecie, jaka miała miejsce w połowie lat 40. również pojawiło się UFO i w różnych innych miejscach, które były z historycznego punktu widzenia ciekawe, pojawiało się UFO. Co przemawiałoby za tym, że to są nasi potomkowie?
Otóż czy obcy mogliby przewidzieć, że właśnie tam coś się zdarzy ciekawego? Oczywiście mogli obserwować przygotowania do odpalenia bomby jądrowej i wtedy się tam pojawić. To dobrze, w porządku, ale okazuje się, że UFO pojawia się również w miejscach, które nie były zapowiedziane. Przy wydarzeniach, które nie były zapowiedziane, działy się spontanicznie, a tam też UFO się pojawia. A zatem można by podejrzewać, że skądś wie to UFO czy załoganci UFO. Wiedzą, że mają się pojawić w tym, a nie w innym miejscu. To mogłoby przemawiać za tym, że oni coś wiedzą i wiedzą, gdzie się mają zjawić, żeby sobie na przykład dane wydarzenie uwiecznić w taki sposób, w jaki oni to uwieczniają. To jest pierwsza koncepcja. Pierwsza poszlaka, która mogłaby przemawiać za tym, że rzeczywiście mamy do czynienia z naszymi potomkami. Drugą taką poszlaką tłumaczącą także wiele innych ciekawych zjawisk, z którymi mamy do czynienia w naszej rzeczywistości, jest to, że tymi podróżami w czasie można również tłumaczyć różne dziwne znaleziska pochodzące sprzed wieków, ale także sprzed tysięcy, a nawet milionów lat, czy nawet miliardów, które znajdowane są na Ziemi.
Jakieś dziwne artefakty, które zupełnie nie pasują do tamtego datowania, jednak się pojawiają. To również może być dowód zarówno na to, że ktoś nas tutaj odwiedza zupełnie nie stąd, ale może to być również dowód na to, że ktoś z przyszłości postanowił się wybrać na wycieczkę w przeszłość. To jest kolejna poszlaka przemawiająca za tym. Jeśli natomiast szukamy dowodów, to odpowiedź jest oczywista. Takich dowodów nie znajdziemy. Jeśli mam być szczery, ale tu mogę mówić tylko i wyłącznie o swoim przeczuciu, raczej nie o wiedzy, że bliższa mi się stała ostatnio koncepcja tych linii czasowych, tego rozdzielania się czasu. Dlaczego? Właśnie z powodu paradoksu dziadka. Gdyby rzeczywiście było tak, że podróż w czasie wiązałaby się ze zmianą przeszłości, to właściwie podróż wstecz byłaby skrajnie niebezpieczna. Moglibyśmy sami, przez przypadek właściwie, doprowadzić do zagłady naszej cywilizacji.
Tu żeby podeprzeć się trochę sztuką, to jest taki film. Może sztuka to za dużo powiedziane, ale taki film „I uderzył grom”.Do czego może doprowadzić bardzo nieznaczna ingerencja w przeszłość? Jak może zmienić naszą rzeczywistość? Tam jest to troszeczkę pokazane, ale tu znowu warto powiedzieć, że istnieją dwie koncepcje tego oddziaływania. Jedna z nich mówi o tym, że nawet uszkodzenie skrzydełka motyla setki milionów lat temu może doprowadzić do tego, że zmieni się nasza rzeczywistość. Że to jest takie tsunami, które powstaje z małego kamyczka rzuconego do stawu, a w rezultacie dostajemy tsunami po milionach lat. To jest pierwsza koncepcja. Druga natomiast mówi, że jest dokładnie tak, jak się dzieje na stawie. Jeśli wrzucimy kamień, to najpierw powstaną kręgi, które mają wysoką falę, a później powoli te fale wygasają i po jakimś czasie nie ma już śladu po tym rzuconym kamieniu. I to jest druga koncepcja tego, jak się zachowuje czas wobec nawet dosyć poważnej ingerencji, która nastąpiła.
Powiem tak, że to chyba trochę zależy od tego, jaką mamy wrażliwość, jaką mamy estetykę, jaką mamy koncepcję tego czasu. Bo znam ludzi, którzy przychylają się zarówno do pierwszej, jak i do drugiej koncepcji, czyli do tego, że jakakolwiek zmiana, nawet drobna przed milionami lat, może spowodować kataklizm w naszej rzeczywistości, oraz zwolennicy drugiej koncepcji, która mówi o tym, że zmiany wraz z upływem czasu po prostu zanikają, stają się niezauważalne. Jak jest naprawdę? Znowu trudno powiedzieć, ale to jest przyczynek do stwierdzenia, że rozmawiamy, troszeczkę poruszając się znowu, po raz kolejny zresztą, w jakiejś takiej mgle. To znaczy w zależności od tego, jaką koncepcję czasu przyjmiemy, taką możemy uzyskać odpowiedź. To jest troszeczkę niebezpieczne, bo musimy mocno wariantować nasze odpowiedzi. Dziękuję.
[45:02] - Nie wydaje ci się, że na przykład podsumowujemy naszą wiedzę o UFO. Bierzemy kilka przypadków z rzędu i tutaj Arku też możesz rzeczywiście rzucić swoje trzy grosze. Weźmy jakieś trzy przypadki z brzegu odnośnie lądowania ufonautów. Dobra, weźmy ten Emilcin nieszczęsny, Hel, jakiś tam trzeci polski przypadek z tego okresu i zadajmy sobie pytanie, czy istoty, które tam były, mogły być ludźmi z przyszłości? Ja myślę, że mimo wszystko jest mało spraw takich, w których moglibyśmy na 100% powiązać ufonautów z wizytacją naszych potomków. Z tego powodu, że po pierwsze, gdyby oni to zrobili, o podobnych sprawach mówiliśmy w tej debacie, czy żyjemy w symulacji. Ale gdyby oni zdecydowali się na coś takiego, to my byśmy ich po prostu nie zobaczyli. Byliby dyskretni. Nie obnosiliby się tak ostentacyjnie z tym, że tutaj przyjeżdżają i coś robią. Dlatego, że jak powiedziałeś Marku przed chwilą, mogłoby to mieć jakiś wpływ na dalsze losy i to, jak to się wszystko potoczy.
Bo przecież gdyby oni się cofnęli w czasie i wzbudzili swoim pojawieniem się jakieś wielkie kontrowersje, to przecież wiele rzeczy mogłoby się inaczej potoczyć. Naukowcy zaczęliby o tym czasie inaczej myśleć.
[46:36] - Tak, ale pod warunkiem, że czas się nie rozdziela. To wtedy to jest prawdziwe. Właśnie to starałem się przekazać, że my musimy to wariantować. Jeśli jest tak, że jest jedna nitka czasu, jeden strumień, to rzeczywiście tego rodzaju ingerencje, tego rodzaju samo pojawienie się może spowodować katastrofalne skutki. Jeśli natomiast oni mogą przeskakiwać z jednej linii czasowej do drugiej, to cóż z tego, że zaburzą naszą linię czasową, którą uważamy za swoją. Ta ich pozostanie nieskazitelna. I w związku z czym nie trzeba się niczym przejmować. Najwyżej nasza na skutek tych wszystkich delikatnych ingerencji skończy jakąś katastrofą, ale ich zostanie całkowicie bezpieczna.
[47:24] - No właśnie.
[47:25] - Niekoniecznie zostanie całkowicie bezpieczna, bo być może, że ich ingerencja, ich pojawienie się wzbudzi w naszych naukowcach chęć do zdobywania kosmosu i da odpowiedź, w jaki sposób się przemieścić do ich czasoprzestrzeni, jakiejkolwiek i gdziekolwiek ona by była. I nasz rozwój, który oni zainspirowali, może doprowadzić do zagłady ich cywilizacji. To wszystko się splata w jeden ciąg. Skoro na Ziemi może być tak, że machnięcie motyla ma odzwierciedlenie swoje po milionach lat w całkiem innym zakątku Ziemi. To samo może spotkać też i tych domniemanych przybyszów z przyszłości czy temponautów jakichkolwiek. Więc tutaj akurat tak mi się przynajmniej wydaje. Nie odgrodzą się od nas w tym momencie innym światem, tą barierą, bo oni zainspirują nas do tego, żebyśmy szukali właśnie ich.
[48:44] - Zgadzam się z tobą, Arku. Powiem tak, specjalnie nie powiedziałem o pewnej rzeczy, która zabrzmi złowieszczo, ale teraz już muszę to powiedzieć. Być może są takie linie czasowe, a może my należymy do takich linii, o których oni wiedzą, żeby nie stwarzać tego, o czym powiedziałeś, potencjalnego niebezpieczeństwa. Istnieją takie linie czasowe, o których oni doskonale wiedzą, że te linie nie przetrwają, na przykład najbliższych 100, 200, nawet 1000 lat. Wtedy tego rodzaju zabawa staje się nieco bardziej bezpieczna, bo oni i tak wiedzą, że jesteśmy z góry skazani na to, że nas nie będzie. W związku z tym nie będziemy potencjalnym zagrożeniem, o którym powiedziałeś przed chwilą.
[49:37] - Ale z kolei jeżeli to rozpatrujemy, gdybyśmy się my cofnęli 65 czy 66 milionów lat i sobie urządzali polowanie na dinozaury, dlatego że i tak wszystkie wyginą, moglibyśmy doprowadzić do tego, że któryś z tych dinozaurów nie został zjedzony przez innego, który z kolei by przeżył. I w tym momencie my robimy pętlę sobie sami na własną szyję i w ten sposób oni ingerując mogliby, bo to dopiero będzie. Te wszystkie nitki czasowe by doprowadzały do tego, że coś tam będzie. Jeżeli nawet my zginiemy, to być może ta inspiracja, która wyszła, może doprowadzić do tego, że przeżyje jakieś szczuropodobne zwierzę z laboratoriów, z kolei doprowadzi mimo wszystko do tego, że tego się nie da w jednoznaczny sposób przewidzieć. Chyba że się patrzy z punktu widzenia kogoś, kto jest już w przyszłości i wszystkie odpowiedzi zna i wie, że nie jest w stanie zaingerować. To znaczy rodzi się następny paradoks, że można cofnąć się gdziekolwiek w czasie i mimo swoich usilnych chęci nie spowodować żadnych zmian w przyszłości.
[51:11] - Zgoda. Cieszę się, że w ogóle ten temat wypłynął, bo on pokazuje, po jak grząskim gruncie się poruszamy. Zakładam w swojej ad hoc stworzonej teorii, że my jesteśmy tą linią czasową, o której oni wiedzą, że nie mamy czasu, żeby dorobić się takiej technologii, takiej techniki, aby w czasie w ogóle się cofnąć. Bo rzeczywiście w przykładzie, który podałeś, decydowałoby to, jak wcześnie nastąpiło rozdzielenie tych nitek czasowych. Moglibyśmy zrobić naszym gościom psikusa i cofnąć się tak daleko, kiedy byliśmy jeszcze jedną nitką czasową i wówczas doprowadzić ich do sporych kłopotów. Ale jeśli oni o nas wiedzą, że nie mamy już czasu na to, żeby wytworzyć tego rodzaju technikę, technologię, bo nam zostało 50 lat kwitnącej cywilizacji, a później to się wszystko obróci w pustynię, czy atomową, czy jakąkolwiek inną, to wówczas są całkowicie bezpieczni. Nic im z naszej strony nie grozi. A jeśli by się natomiast pomylili, wtedy rzeczywiście moglibyśmy im zrobić psikusa. Ta nasza wymiana zdań ilustruje, z jakimi paradoksami nieustannie będziemy się stykać, kiedy o czasie będziemy mówić.
[52:47] - Dzięki. Panowie, doktor Goldberg, pewien amerykański ufolog twierdzi, że temponauci, chrononauti są to istoty, które przybywają z przyszłości, żeby w jakiś sposób pomagać nam w rozwoju duchowym i dostosowaniu rozwoju owego do postępu technologii. Patrząc na teorię o wizytacjach z innych linii czasu, od razu nasuwają się skojarzenia z zaburzeniami, z efektem Mandeli i tak dalej. Rodzi się też pytanie. Przenoszą się nasi dalecy potomkowie w przeszłość, zaburzają tą przeszłość, przy czym pamiętamy, że mamy tylko jeden czas. Zaburzają przeszłość na naszej linii. Cofają się na przykład 5000 lat wstecz, 10 000 lat wstecz od naszych czasów. Stykają się z ludźmi. Ci ludzie, jak wiecie, biorą ich za bogów. Tak powstają religie.
Czy to nie jest dość ciekawy scenariusz? Czy nie można powiedzieć, że ci temponauci cofnęli się do czasów Ezechiela, pokazali się mu tylko po to, żeby nam dać znać, że istnieją, że coś takiego jest możliwe. Oczywiście otwiera się całe spektrum różnego rodzaju możliwości, ale czy istnieje taka szansa, że gdzieś w tej palestronautyce ktoś mógł zrobić? Oczywiście, że nie odpowiemy na to pytanie, ale jest to kuszące. Jeżeli poszukamy takich sugestii o wizytach temponautów w dalszej przyszłości, chociażby odnośnie tego Ezechiela i tych wszystkich rzeczy, o których pisał Sitchin na przykład i von Däniken, to my zobaczymy, że tam było lepsze pole manewru, bo my dziś możemy widzieć tego skutki. Ktoś wtedy, jakiś temponauta pojawił się wW dalekiej przeszłości wpłynął na nitkę czasu, stworzył religię i zobaczcie, co się dzieje. Ta religia mimo wszystko upada po jakimś czasie, dlatego że większość tych religii starożytnych nie przetrwała. To jest niezwykłe pole do eksperymentów myślowych. Możemy na przykład wysnuć sobie taką hipotezę, że jakiś gość z przeszłości pojawił się w VII wieku w Arabii Saudyjskiej i stworzył islam. Albo inne religie objawione.
Możemy tutaj snuć różnego rodzaju hipotezy. Możemy mówić o tym, że istnieją różne nitki czasu i właśnie tą mnogość wyglądu ufonautów tłumaczy się tym, że to są ludzie, tylko z innej nitki czasowej, gdzie chociażby jeden czynnik środowiskowy miał większy wpływ niż inny i na przykład oni mają zieloną skórę albo są bardziej chudzi i tak dalej. To jest pole do nieskończonych rozważań, ale jeżeli popatrzymy na to z perspektywy ufologicznej, takiej polowej, czyli związanej z raportami, które napływają, to zobaczymy, że jednak ci ufonauti rzeczywiście bardzo się różnią. Ale czy są podstawy w ogóle do tego, żeby nadal sugerować, że są gośćmi spoza czasu? Nie jestem w stanie na to pytanie odpowiedzieć. Natomiast jeżeli my w XXI wieku zdajemy sobie sprawę, że ingerowanie w jakąkolwiek kulturę, nawet niebezpośrednio, może mieć poważne konsekwencje, to myślę, że nasi potomkowie mieliby jeszcze lepszą tego świadomość. Na przykład ludzie w XV wieku wysyłają w przeszłość biorobota, który się spotyka z ich przodkami. Mimo wszystko jest to dość niepokojące. To tak, jakbyśmy my nagle zrzucili do jakiegoś plemienia w Amazonii w XIX wieku tablet albo komputer. Mimo wszystko zawsze istnieje jakaś reakcja.
Każdy czyn tego rodzaju byłby obarczony jakimiś konsekwencjami. Mówiłem o tym Ezechielu właśnie nie bez powodu, że takie zaburzenie, jakiekolwiek wejście w kontakt z człowiekiem zawsze by się czymś skończyło. Nawet gdyby owi goście z przyszłości pojawili się i zapoczątkowali nową religię w naszych czasach, to też by było obarczone problematycznym brzemieniem. Nie wiem, panowie, chcecie jeszcze coś dodać do tych rozważań o ufonautach? Bo wydaje mi się, że ta hipoteza jest kusząca, ale jest w zasadzie nie do udowodnienia i nie do obalenia. To jest jeszcze większy paradoks niż paradoks dziadka.
[58:03] - Oczywiście, od tego wyjdźmy, że w ogóle jest to nie do udowodnienia ani w jedną, ani w drugą stronę. Ale do tego, co powiedziałeś, do tworzenia religii chociażby, można nawiązać w ten sposób: a może na tym właśnie polega eksperyment? Może polegał eksperyment, jeśli mówimy o czasach Ezechiela, a polega eksperyment w przypadku takim, jeśli potraktujemy to, że według niektórych badaczy zjawisko UFO dla niektórych ludzi stanowi pewną kompensatę albo pewną namiastkę wręcz religii, to wówczas mamy do czynienia z takim zjawiskiem, które być może ktoś bada, jak to działa na masy. To może oczywista oczywistość, że pojadę klasykiem, ale musimy pamiętać o tym, że to, co dla niektórych jest przedmiotem badań, rozważań, wariantowania i pewnego zastanowienia, pewnej refleksji. Myślę, że taką rolę właśnie pełnią nasze debaty. To, co dla niektórych jest właśnie takie, dla niektórych jest wręcz, tak jak powiedziałem wcześniej, religią, czyli czymś, z czym się nie dyskutuje, tylko się w to wierzy. Ta postawa mnie jest obca zupełnie. Ja jestem otwarty na dyskusje, natomiast bardzo słabo znoszę dogmaty i takie przekonanie, że tak jest i koniec. To zawsze budzi moją ostrożność, ale być może ktoś właśnie dokonuje tego rodzaju badań. Dzięki.
[59:58] - Dzięki. Panowie, przejdźmy do kolejnego tematu związanego z anomaliami czasowymi. Tym razem odnosi się to do stricte spraw ufologicznych, mniej filozoficznych. Chodzi o to, co rejestrują świadkowie w momencie zetknięcia z UFO. Fenomenem, odczuciem, doświadczeniem bardzo często notowanym w czasie bliskich spotkań jest tak zwany czynnik Oz. Termin ten ukuła Jenny Randles, angielska badaczka UFO, podchodząca do tych zagadnień w dość sceptyczny sposób. Mimo wszystko zauważyła ona, że wiele relacji, może nie zauważyła, tylko nazwała, bo to było widoczne od początku, że w czasie wielu spotkań z UFO rzeczywistość przyhamowuje, zwalnia. Najczęściej mówi się o tym, że po prostu nie słychać odgłosów otoczenia.Wszystko wokół cichnie. Człowiek jest albo wycięty z rzeczywistości, albo to rzeczywistość zamiera. Pamiętacie dyskusję z Damianem Trela i historię o przezroczystym UFO w pobliżu Szklarskiej Poręby, gdzie dwaj kierowcy zatrzymali się na poboczu drogi i obserwowali w zupełnym zawieszeniu czasu obiekt, który się unosił nad górami.
Taką przezroczystą bańkę. Czynnik Oz jest właśnie czymś takim. Mamy bardzo dużo relacji mówiących o tym, że nagle pojawia się UFO i rzeczywistość staje się niesłyszalna. Człowiek jest jakby wycięty z rzeczywistości. Arku, czy to człowiek jest wycięty, czy to rzeczywistość cała zwalnia? Jak definiujesz czynnik Oz i czy zetknąłeś się z przypadkami, gdzie on się pojawiał?
[01:01:50] - Nie zetknąłem się bezpośrednio z czymś takim ani w bezpośrednich opowieściach z pierwszej ręki. Także moje dywagacje na ten temat. W sumie, jak pomyślę, to faktycznie z pierwszej ręki usłyszałem, bo słyszałem to, co mówił doktor Szymański w Wylatowie, gdzie się spotkał z takim przeskokiem czasowym. Ale czynnik Oz bym raczej definiował jako alienacja miejscowa, alienacja czasoprzestrzeni i zatrzymanie się czasu w tym miejscu. I co ciekawe, stwierdził pan Szymański, to było to, że ten czas raz się zatrzymał, by po chwili później nadrobić zagubiony czas. Więc tu być może, że dochodzi czasami do czegoś podobnego, że w przypadku, gdy jest jakaś większa anomalia grawitacyjna, miejscowa, punktowa, dochodzi do takich fluktuacji czasowych, że ten czas jak gdyby na tym obszarze zamierał, robiła się taka bańka swego rodzaju, by chwilę potem, gdy ten czynnik grawitacyjny, bo ja bym łączył jednak mimo wszystko czas bezpośrednio z grawitacją, z siłą grawitacji i on po prostu w pewnym momencie jak bańka pęka i się wraca do danego miejsca. Tak też i ta słynna sprawa z Helu, gdzie ludzie byli widziani wcześniej, a później po tym całym zdarzeniu, po tym kontakcie byli widziani później, tak jak gdyby przeszli, nie widząc tego. Tutaj doktor Szymański też zdążył wykonać ruchy, zdążył sprawdzić czas, zdążył się zapytać, wrócić z powrotem i wszystko wróciło do normy. Nie było tego. Także tego typu rzeczy.
Dobrym porównaniem jest, tak jak tu Marek mówił, ten kamień rzucony w wodzie i to falowanie, które nagle zanika. I tak ta bańka by mniej więcej wyglądała. Ja się usilnie trzymam tego, że to grawitacja ma mniej więcej taki wpływ na to. I tutaj moja koncepcja grawitacji ogólnej by była w ten sposób, że mniej więcej tak jak pole magnetyczne. Jest duża grawitacja Ziemi, którą jesteśmy w stanie nawet zwykłym małym magnesikiem na małych odległościach zmienić to, podnosząc jakiś przedmiot, czyli de facto jest dosyć silna, zmienić kierunek igły magnetycznej, ale nie na wielką odległość. I prawdopodobnie według mnie może się dziać z grawitacją w kontaktach z tymi obiektami, które są silnie grawitacyjnie ukierunkowane, tworzą dookoła siebie swego rodzaju bańkę czasoprzestrzenną, która na tyle to wszystko zawija, że nawet jeżeli to przelatuje gdzieś nad nami, to możemy się dostać w ten wir, w tą bańkę i wszyscy będziemy odczuwali to jako takie zatrzymanie się tego wszystkiego. Natomiast dla widzów z boku nie będziemy w ogóle widoczni, bo to będzie zakrzywiało wszystko to, co będzie z zewnątrz na nas patrzyło. Mniej więcej jak bańka szkła czy bańka mydlana, w której można się przejrzeć. Mniej więcej tak to sobie interpretuję, tak to sobie staram się wytłumaczyć tego typu rzeczy. Dziękuję.
[01:06:30] - Dzięki. Ten termin czynnik Oz wziął się oczywiście od powieści. Jest oczywiście związany z powieścią o Czarnym Księżniku z krainy Oz. Wiąże się z tym, że rzeczywistość staje się dla świadków obserwacji UFO w pewnym sensie magiczna. Nie będę powtarzał tego, co przed chwilą powiedziałem. Dam wam pewien przykład. Otóż jedna z najciekawszych historiiW których wystąpił czynnik Oz pochodzi z Puław z roku 1989 lub 1990. I tam doszło do bardzo ciekawej sytuacji. Otóż dwie kobiety wyszły na zewnątrz na spacer z psem w okolicach ulicy bodajże Norwida i w pewnym momencie zwróciły uwagę na to, że pies zaczyna szczekać na drzewo. Szczeka.
One odwróciły się i zobaczyły ogromny obiekt, który się unosił nad jednym z bloków. Miał on kształt pierścienia, był dość nietypowy. Był to po prostu obracający się krąg z takimi jakby oknami. I co się stało? Okazało się, że rzeczywistość dla obu pań się wyłączyła. W pewnym momencie one nie słyszały nawet tego szczekania psa. Widziały, że porusza się pyszczek, że on się wyrywa. Natomiast nie było słychać, że on w ogóle szczeka. Takich historii, gdzie ten czynnik Oz wystąpił, miałem kilka. Jedna z takich ciekawych pochodzi z moich okolic, z miejscowości Sokole Pole koło Lelowa i tam moja znajoma w roku 2000 zobaczyła po burzy nad lasem pojawienie się bardzo dziwnego obiektu.
Właśnie w takiej podobnej sytuacji, że po prostu coś się wyłoniło. Coś ogromnego zawisło nad lasami. Tam tych lasów jest sporo. I wisiało. Było potężne. I nagle rzeczywiście doszło do sytuacji, że ta rzeczywistość wyhamowała. Zrobiło się cicho, mimo że to było lato. Nie słychać było tych charakterystycznych odgłosów letniej nocy. Takich historii oczywiście jest dużo więcej. Przypomina mi się jeszcze jedna sprawa, którą opisałem na INFR.
Tutaj ten czynnik Oz jest troszeczkę w innej formie, dlatego może warto o niej opowiedzieć. Ta sprawa pochodzi z Wicia w województwie zachodniopomorskim. Oczywiście możemy na nią patrzeć pod różnymi kątami. I nie jest to słynne zdjęcie UFO z Wicia, ale zupełnie inna historia z chyba 2006 roku, z lipca. Pochodzi od pani ze Stargardu, która postanowiła sobie pojechać nad morze razem z psem i spędzić noc na plaży. I w pewnym momencie, śpiąc na tej plaży, zobaczyła, jak unosi się nad Bałtykiem dziwny bardzo obiekt. Był to typowy latający spodek. On się znajdował troszeczkę nad morzem, otoczony był czymś w rodzaju oparu. Ale był ogromny. Był ogromny i ona go obserwowała.
Zauważyła, że tam nie działa jej telefon i tak dalej, ale zauważyła również, że dźwięki otoczenia troszeczkę się zmieniły. Otóż w przeciwieństwie do typowego czynnika Oz nie zrobiło się cicho, ale dźwięki się jakby wyostrzyły. Ten szum fal na przykład był troszeczkę głośniejszy niż normalnie. To było bardzo ciekawe, dlatego że później ona twierdziła, że gdzieś tam całkiem niedaleko niej pojawiły się kolejne obiekty przypominające takie świetlne kule, świetlne sondy, które coś tam robiły na plaży. Ta rzeczywistość się zaburzyła, coś się stało, czas jakby przestał płynąć w normalny sposób. I to było bardzo interesujące. Jeżeli pogrzebiecie sobie w literaturze ufologicznej, zauważycie, że czynnik Oz jest elementem bardzo powszechnym i występującym w wielu relacjach. Marku, analizowałeś na pewno takie sprawy. Bo tutaj łatwo też dojść do drugiego wniosku: to nie UFO oddziałuje na czas, tylko UFO oddziałuje na człowieka, robi coś z jego poczuciem rzeczywistości. Być może nawet jest to wynik oddziaływania ogromnego pola elektromagnetycznego na ludzki mózg.
Jak podchodzisz do zagadki czynnika Oz?
[01:11:16] - Właśnie miałem to powiedzieć, że oczywiście możemy uwzględniać taki wariant, że rzeczywiście coś dzieje się z czasem, że jakichś manipulacji załoganci UFO są w stanie dokonywać, manipulacji dotyczących czasu. I to byłoby jedno wyjaśnienie, ale musimy wziąć pod uwagę, że czynnik Oz, czyli takiego dziwnego zachowania się czasu, tego, co nas otacza, ma w ogóle związek nie tylko z UFO, ale w ogóle także z innymi zjawiskami, powiedzmy, takimi jak obserwacje istot z innych światów, duchów. On się tam też pojawia, bywa relacjonowany. A poza tym warto pamiętać o tym, że ten czynnik Oz bywa definiowany jako inne postrzeganie rzeczywistości, nieco inny odbiór tej rzeczywistości otaczającej. A więc niekoniecznie musi być tak, że to jest związane ze zmianą upływu czasu, tylko że może z naszą świadomością. A to, co powiedziałeś przed chwilą, czyli oddziaływanie pól elektromagnetycznych na ludzki mózg, to są już doświadczenia, które są właściwie masowo prowadzone przez Amerykanów, kiedy oni chcącZbadać ludzki mózg. Punktowo, bardzo silnie w czasie eksperymentów oddziałują na wybrane fragmenty mózgu. I wtedy się nagle okazuje, że człowiek traci zdolność mowy, traci zdolności różne inne, na przykład pisania, czasowo, chwilowo. Wtedy, kiedy to bardzo silne, skoncentrowane pole elektromagnetyczne działa na określony, wybrany fragment mózgu. A zatem pole elektromagnetyczne, szczególnie takie skoncentrowane, silne, może z naszym mózgiem wyprawiać różne dziwne rzeczy.
To jest znowu poszlaka do tego, że może to nie z czasem dzieją się dziwne rzeczy, a z naszą świadomością, z naszym poczuciem czasu, bo to jest inna rzecz zupełnie. Czas a poczucie czasu, poczucie w ogóle odbioru rzeczywistości, która nas otacza. To, że przestajemy słyszeć dźwięki, to, że przestajemy dostrzegać pewne elementy tej rzeczywistości, może świadczyć o tym, że to na naszej świadomości dokonywana jest manipulacja. Bo jeśli widzimy szczekającego psa, który porusza paszczą, a nie słyszymy dźwięku, to chyba nie do końca świadczy o tym, że coś się z czasem dzieje, tylko coś się dzieje z naszymi zmysłami. W tym wypadku chyba słuchu, a może nie tylko słuchu. Zatem znowu opisujemy takie zjawisko, które bardzo trudno będzie nam zdefiniować, z czym mamy tak naprawdę do czynienia. Czy z zaburzeniami naszej świadomości, czy z zaburzeniami zjawiska czasu. I to chyba tyle. Dziękuję.
[01:15:02] - Dzięki. Pamiętajmy o tym też, że ten czynnik Oz ma bardzo różne twarze i czasami się pojawia w takiej formie zamrożenia otoczenia. I chyba najlepszym przykładem tego, jak to się dzieje, była historia bardzo otrzaskana i dobrze znana Andreassonowie, rok 1967. Znacie na pewno dobrze. Pani Betty Andreasson siedzi sobie ze swoją rodziną i swoimi licznymi dziećmi w domu. Jej mąż jest wtedy w szpitalu po wypadku i w pewnej chwili jej tatuś przybiega. Starszy pan mówi, że coś się dzieje, że mgła jest dookoła domu. Mówi, że coś się stało, jakieś światło widać. Coś ląduje na podwórku. W pewnym momencie oni obserwują przez okno, jak w podskokach do domu zbliżają się dziwne istoty.
I niedługo potem wszyscy oprócz Betty wpadają w rodzaj stuporu. Są wyłączeni z rzeczywistości zupełnie. Oprócz jej córki Becky świętej pamięci, która chyba zmarła w tym roku. I ta Becky trochę widzi, co się dzieje. Natomiast Betty obserwuje to wszystko z przerażeniem, chociaż nie do końca pojmuje, co się dzieje i to, w jaki sposób ona to pojmuje, miało dość duże przełożenie na to potem, jak ta sprawa była relacjonowana. Ale w każdym razie, drodzy państwo, przypadek Andreassonów pokazuje, że obcy są podczas tych spotkań w stanie albo zatrzymać czas, albo zatrzymać ludzi, albo robić jedno i drugie. To jest bardzo interesujące zagadnienie, bo daje nam pewne wskazówki odnośnie natury tego zjawiska. Gdybyśmy mogli ustalić, jak jest naprawdę, czy oni eksperymentują z całą rzeczywistością, czy eksperymentują z naszymi mózgami, to by trochę nam powiedział o tym, kim oni naprawdę są. Bo gdyby eksperymentowali z naszymi mózgami, moglibyśmy się poczuć trochę jak króliki doświadczalne. Gdyby eksperymentowali z całą rzeczywistością, to byłoby troszeczkę bardziej niepokojące, dlatego, że bylibyśmy trochę bardziej niż króliki doświadczalne.
Bylibyśmy skazani na ich łaskę lub niełaskę. Tak moim zdaniem można na to patrzeć. Ale panowie, jest jeszcze drugie zjawisko, bardziej związane z czasem. Chodzi o tak zwany missing time, zagubiony czas. Są to przypadki, kiedy świadkowie spotkań z UFO dosłownie gubią sobie trochę minut, godzin ze swojego życiorysu, nie pamiętając, co się z nimi działo. Najczęściej ma to taki przebieg, szczególnie w przypadkach abdukcji, że ktoś sobie jedzie do domu, widzi dziwny obiekt, dojeżdża do domu, potem się orientuje, że minęło znacznie więcej czasu, niż ta droga mu do domu zwykle zabiera. Czasami ma to dużo ciekawszy przebieg. Ja pamiętam taką jedną historię, Arku, i chyba ona się gdzieś pojawiała w różnego rodzaju publikacjach ufologicznych. Pamiętam, była taka historia i to chyba w sumie były dwie opowieści oparte na podobnej kanwie. Oczywiście obie pochodzące z Polski, które mówiły o tym, że pewne małżeństwo zgubiło po prostu parę minut z życia, idąc po herbatę do kuchni.
Przygotowywali się do oglądania swojego ulubionego serialu czy programu i w momencie, kiedy przygotowywali herbatę, okazało się, że coś im wycięło dość dużo czasu z życiorysu i kiedy przyszli z powrotem, okazało się, że już jest po programie. Także ten missing time nie zawsze ma taki wymiar bardzo tajemniczy. Często dzieje się to po prostu na co dzień. Nie można tego wytłumaczyć zwykłą drzemką, bo dobrze wiemy, że ktoś, kto się położy spać, nagle uśnie, potem wstanie i już ma jakąś dylatację czasową, nie wie, co się stało, jest wyrwany w ogóle z rzeczywistości. Ale w przypadku missing time jest to trochę inaczej. Missing time, czyli zgubiony czas wiąże się najczęściej z opowieściami o abdukcjach w polskimW polskiej ufologii mamy bardzo wiele przypadków, kiedy on nastąpił i kiedy miał miejsce. Chyba jedna z najfajniejszych historii, pochodząca z archiwum Domiana Treli i relacjonowana bardzo dawno przez niego, odnosi się do spotkania z kosmonautami w skafandrach koło Krosna Odrzańskiego w roku 1990. Doszło tam do bardzo ciekawej sytuacji. Pewien pan, który zaparkował przy drodze i wyszedł z samochodu, zobaczył skakające po polu istotki. Poruszały się w dziwny sposób.
Może nie były zbyt duże, ale miały na sobie coś w rodzaju beczułkowatych skafandrów. Miały oczywiście ręce, zamiast nóg miały coś w rodzaju lejków. One coś sobie tam robiły i ten pan się im przyglądał. W pewnym momencie kichnął lub zakaszlał i okazało się, że wpadł w stupor. Cała scena zniknęła mu sprzed oczu. Obudził się dopiero za jakiś czas. Okazało się, że oczywiście ufonautów już nie ma. Missing time wygląda często właśnie w ten sposób, ale ma też różne inne twarze. Arku, zetknąłeś się może z jakimiś przypadkami missing time w swojej karierze ufologicznej. Jak oceniasz to zjawisko?
Czy ono nam mówi wprost, że tutaj ufonauci zachowują się troszeczkę jak szpiedzy, usypiają świadka i są w stanie robić z jego świadomością, co im się tylko podoba?
[01:20:44] - Można to tłumaczyć na dwa sposoby. Albo tak jak mówiłeś, w przypadku armii amerykańskiej, która próbuje oddziaływać na sam mózg i postrzeganie, na konkretną osobę. Być może, że dochodzi do wycięcia samej świadomości tego czasu. Być może z różnych powodów. Być może dlatego, że łatwiej jest przejść do porządku dziennego nad utratą czasu niż nad tym, że się jest obiektem badań jak świnia morska albo jakieś inne zwierzątko. Innym sposobem jest wycinanie z czasu. Najprostszym sposobem na sprawdzenie tego jest posiadanie zegarka na ręku, który powinien w zasadzie po takim czasie pokazywać, że straciliśmy czy zyskaliśmy czas, że te zegarki czasami pokazują całkiem inną godzinę, niż wcześniej pokazywały. To nie tyczy się zwykłych zegarków elektronicznych, które mogą w jakiś sposób ulegać siłom elektromagnetycznym, a zwykłym zegarkom, które kiedyś używano, w których nakręcona sprężynka oddawała energię i tych zegarków raczej nie dało się w taki sposób oszukać. Do takich zaginięć czasowych wcześniej też dochodziło. Natomiast w przypadku niektórych spraw i takich dziwności skłaniałbym się ku takiej hipotezie, że to może być czynnik naturalny, takie wędrujące bańki energetyczne, które zmieniają całkowicie układ czasoprzestrzeni.
To trochę jest odlotowe, ale tak to mniej więcej wygląda. Osoba, która znajdzie się w zasięgu takiej bańki, może być przeniesiona w odległy czas. Może ulec zatrzymaniu wszystkich funkcji. Może to się odnosić do małych lub większych terenów, ale to by tłumaczyło to, o czym Marek mówił na początku. Z odnajdywaniem artefaktów, które są gdzieś zakopane i których nie mamy innego sposobu na wytłumaczenie. Dziękuję.
[01:24:13] - To może teraz Marek Żelkowski. Marku?
[01:24:15] - Cóż mogę dodać? Zwrócę tylko uwagę na to, że to zjawisko missing time może świadczyć zarówno o tym, że dokonywane są jakieś manipulacje z upływem czasu, z jego przepływem. Natomiast równie dobrze, jak w poprzednim przypadku, to może świadczyć o tym, że na naszej świadomości, na naszym mózgu, jakkolwiek to nazwiemy, dokonywane są jakieś eksperymenty albo dokonywana jest jakaś manipulacja. Bo zarówno ten przykład z czasomierzami. Po prostu wystarczy nam wykasować jakąś część świadomości, żebyśmy później odkryli, że coś się przesunęło w tym czasie.Przypadki są różne, bo zegarki raz pracują tak, jak należy, raz pracują w sposób dziwny, coś tam brakuje. Nie da się jedną wypowiedzią zamknąć wszystkich tych zdarzeń, bo one są rzeczywiście różne. Natomiast da się powiedzieć, że nie da się tego ujednoznacznić. Wydaje mi się, że być może my w tej chwili próbujemy opisać pod jedną nazwą zupełnie różne zjawiska. Czyli rzeczywiście takie, w których, jak powiedziałem na początku, mamy do czynienia z manipulacjami czasowymi, fizycznymi dotyczącymi naszej rzeczywistości. A z drugiej strony może mamy też w innych przypadkach do czynienia z oddziaływaniami na naszą świadomość, na nasz mózg czysto fizycznymi, czysto takimi związanymi z tym, że nasza szara materia w głowie podlega różnego rodzaju oddziaływaniom zewnętrznym.
I w sumie jak się człowiek zainteresuje doświadczeniami, które są prowadzone, to w gruncie rzeczy można się przekonać, że to jest bardzo delikatny organ. Nawet jeśli jest chroniony czaszką, to można z nim wyprawiać różnego rodzaju cuda. Ten przykład, który podałem w poprzedniej wypowiedzi silnego, skoncentrowanego pola elektromagnetycznego, jest najlepszym przykładem. Widziałem relacje z doświadczeń, filmy. Sam początkowo nie mogłem uwierzyć, że na przykład pozbawienie człowieka różnego rodzaju zdolności wyuczonych, ćwiczonych latami jest aż tak proste, że wystarczy zastosować pole elektromagnetyczne. Tymczasem z pewną taką, żeby posłużyć się nawiązaniem do klasycznej wypowiedzi, z pewną taką nieśmiałością oglądałem to, co pokazywano mi na ekranie, a mianowicie to, że człowieka można uczynić absolutnie bezbronnym, absolutnie bezwolnym albo absolutnie bezradnym. Można na przykład człowiekowi wykasować nawet tym polem elektromagnetycznym pamięć krótkotrwałą. On po prostu nie pamięta, co się działo przez ostatnią minutę na przykład. I tak dalej. Nie chcę w tej chwili wchodzić w zagadnienia, które nie są przedmiotem naszej dzisiejszej rozmowy, ale wbrew pozorom już my, Ziemianie, w obecnym stanie rozwoju potrafimy z naszymi mózgami robić cuda.
Jeśli mamy do czynienia z kimś, kto stoi wyżej od nas, to myślę, że niekonieczna jest ingerencja temporalna związana z czasem, żebyśmy nagle poczuli, że coś z tym czasem dzieje się dziwnego. A to nie tyle dzieje się z czasem coś dziwnego, co z naszymi głowami, z zawartością tych głów dzieje się coś dziwnego. Dziękuję.
[01:28:44] - Dzięki. Jakby nie było, ufonauci są zdolni do cudownych rzeczy. Potrafią zatrzymać rzeczywistość albo sprawić, żeby się zatrzymała w odczuwaniu ludzkim. Ale czas to jest pojęcie bardzo szerokie i jednym z tematów, który jest związany właśnie z tym zagadnieniem, jest to, czy ufonauci, czy ich w ogóle dotyczy upływ czasu, bo sceptycy twierdzą, że podróże międzygwiezdne są niemożliwe dla istot biologicznych właśnie z tego powodu, że czas, który jest tutaj pochłaniany, jest zbyt ogromny. Istota biologiczna by tego nie wytrzymała. Czy zaawansowane technicznie istoty, te rozwinięte, mogą jakoś oszukiwać czas na przykład przez komory hibernacyjne, by przez ten kosmos podróżować? Jest jeszcze jedna możliwość, drodzy panowie. Pamiętacie film „Arrival”? Nie pamiętam, jak się nazywa po polsku, ale sobie zaraz przypomnę. I tam mieliśmy do czynienia z taką sytuacją, zresztą nie tylko w tym filmie, bo też w „Znakach” z Melbym Gibsonem był wyeksponowany taki czynnik czasowy.
Pewna pętla czasowa związana z tym, że obcy są w stanie modyfikować czas, że potrafią wpływać na niego w taki sposób, że jego odczucie w naszym rozumieniu troszeczkę zaczyna przypominać coś w rodzaju pętli albo zaburzenie tej drogi przyczynowo-skutkowej. Pamiętacie, jak było w filmie „Arrival”? Przybyli kosmici, okazało się, że nagle oni wiedzą, co się zdarzy w przyszłości i postanawiają nas w jakiś sposób na to przygotować. Przy czym główna bohaterka też przeżywa coś w rodzaju deja vu. W „Znakach” z kolei też mamy do czynienia z przypadkiem, kiedy jakieś dziwnego rodzaju odczucia wyprzedzają czas. Teraz pytanie, panowie: czy kosmici, to, co my nazywamy kosmitami, czyli ufonauci, czy oni już dawno weszli na takie stadium, że zapomnieli o tym problemie, jakim są podróże międzygwiezdne i ten ogromny czas, jaki zabierają? I czy czasami nie stali się panami czasu jak Doctor Who?Który podróżując przez wszechświat robi w zasadzie co mu się podoba. Marku?
[01:31:31] - Niewątpliwie nasze pojmowanie odległości i sposób pokonywania tych odległości, wszystkie rozważania teoretyczne naszych fizyków raczej skłaniają do takiej tezy, że istoty biologiczne nie powinny albo po prostu nie mogą latać na odległości międzygwiezdne. Wiązałoby się to z potrzebą konieczności budowy statków wielkości planet i lotu wielopokoleniowego. Co z kolei doprowadzałoby do tego, że bez sensu staje się wówczas sam lot, bo sam lot staje się sensem, a nie cel, nie osiągnięcie celu. A być może nawet, że dochodziłoby po kilku pokoleniach czy kilkunastu pokoleniach przebywania na takim statku do formowania się nowej religii. Religii dotarcia do zamierzonego celu. I ten cel byłby traktowany jako punkt religijny. Także tutaj najlepszym rozwiązaniem z kolei byłoby przenoszenie świadomości do strefy wirtualnej i przekazywanie czy w jakiś sposób przesyłanie siebie zakodowanego w formę elektroniczną z prędkością świetlną na inne planety. Wówczas otrzymywalibyśmy, że na inną planetę przychodzi w sumie sama jaźń, co też raczej nie miałoby większego sensu, bo potrzebowałaby ciała do tego, żeby zbadać dany teren. Więc alternatywą jest właśnie wysłanie tej jaźni wraz z jakimś metalem, który się nie starzeje, który jest odporny na wszelkiego typu zagrożenia kosmiczne, czyli po prostu wysłanie robotów z jaźnią istoty. I wówczas taka podróż miałaby jakiś sens.
Chociaż z drugiej strony, jeżeli coś miałoby być jeszcze w dopuszczalnej granicy czasu, to jeszcze miałoby sens. Ale jeżeli to by było na przykład 100 czy 1000 lat, to powrót z informacją, po jaką się dąży, również traciłaby sens. Bo informacja to jak czytanie przedwczorajszej gazety. Nie miałaby większego sensu. Ciężko jednoznacznie określić, skąd oni pochodzą i w jaki sposób są w stanie wpływać na czas. Wydaje się, mam taką przynajmniej nadzieję, że o czasoprzestrzeni nie wiemy na tyle dużo i oni wiedzą znacznie więcej, i da się ją pokonać w jakiś inny sposób niż sposób opisywany w tej chwili lub taki, jaki w tej chwili podałem. Przy czym mnogość różnych rodzajów ufonautów, różnych statków, ich sposób poruszania się świadczy, że w zasadzie one są jak gdyby wykluczone. Wykluczają się z naszego oglądu czasoprzestrzeni. To znikanie, pojawianie się, właśnie wpływanie na czynnik Oz, to wszystko w jakiś sposób musi się łączyć. Myślę, że po prostu o czymś nie wiemy, co jest bardzo proste i bardzo dostępne.
Nie wspominaliśmy tutaj o tym, ale jedną z teorii dotyczących tego, skąd pochodzą, było to, że swego czasu naziści zrobili swoje UFOstatki. Z tym, że nie przewidzieli tego, że będą poruszały się nie tylko w naszej normalnej przestrzeni, ale po całej czasoprzestrzeni i po prostu odpłynęli gdzieś w przeszłość, przyszłość. Bliżej nie zbadano i nie wiedzą nawet, gdzie są. Teorii jest mnóstwo i żadnej w sumie wykluczyć nie można. Ciężko powiedzieć, żeby na pewno te obce inteligencje pochodzą z naszego czasu i z innych planet. Jest to jedna z hipotez. W sumie dobra, tak jak każda inna. Trzeba mieć tylko nadzieję, że się troszeczkę więcej dowiemy. Nasi myśliciele coś wymyślą. Dziękuję.
[01:36:55] - Dzięki. Marku, czy obcy mogą być panami czasu? Że wiedzą o nim coś więcej i umieją nim manipulować? Jak myślisz, w jakim świetle to stawia nasz kontakt z nimi? Bo w naszym życiu wszystko wydaje się w zasadzie zdeterminowane w jakiś sposób przez czas.
[01:37:19] - Jak tu streścić?... literaturę fantastycznonaukową rozwijającą się od ponad wieku w krótkiej wypowiedzi. Bo to jest tak, że jeśli na chwilę przyjmiemy, że obcy są przybyszami, nie tyle panami czasu, co przybyszami z innych odległych części wszechświata, jeśli tak nawet jest, to do pewnego stopnia muszą być również panami czasu. Bo z tego względu, o którym już Arek wspomniał, że fizyka, przynajmniej ta, którą znamy, narzuca ograniczenia związane z podróżami międzygwiezdnymi, kosmicznymi. Z tym wiąże się oczywiście to, że trzeba znaleźć jakieś rozwiązanie. Na początku fantastyki naukowej próbowano to rozwiązywać za pomocą hibernatorów albo za pomocą statków zwanych arkami, czyli kolejne pokolenia, Arek o tym wspominał, kolejne pokolenia podróżują, podróżują i podróżują, aż w końcu docierają na miejsce i coś tam odkrywają. To drugi wariant. Tych wariantów zresztą pewno można by mnożyć, bo tak jak powiedziałem, historia fantastyki liczy sobie już sporo lat. W związku z tym pomysłów również jest sporo, ale to jest ten wariant, nazwijmy go: wczesny. To są te warianty, które wymieniłem wcześniej, to są warianty wczesne.
Oczywiście później pojawiały się podróże z jakimiś takimi prędkościami ponadświetlnymi, ale już na początku naszej audycji Arek mówił o tym, że jeśli zaczynamy gdzieś tam gmerać przy prędkościach świetlnych albo nawet je przekraczać, to już w ogóle jest szaleństwem z punktu widzenia przynajmniej naszej wiedzy. Nagle masa gdzieś tam rośnie ku nieskończoności i zaczynają się problemy. Dlatego nawet z tego wariantu zrezygnowano, chociaż był bardzo ponętny, bo jakieś statki fotonowe, zbliżające się do 99% prędkości światła to było to, co się na początku wielu pisarzom podobało, jednak na dłuższą metę to nie wytrzymywało próby czasu. I wcześniej czy później musiało się pojawić to, co chyba najlepiej jest znane w tej chwili z fantastyki, czyli różnego rodzaju nadprzestrzenie, podprzestrzenie, hiperprzestrzenie i tak dalej. To oczywiście nosi różną nazwę, a sprowadza się do tego, że w fizycznym wszechświecie z jednego punktu do odległego o miliony nawet lat świetlnych przenosimy się w ciągu ułamka sekundy albo najwyżej krótkiego czasu. Tak również możemy to rozwiązać, przynajmniej na kartach SF. Oczywiście pojawiają się też prędkości warp znane z całej serii „Star Trek”, które nie niosą za sobą tego efektu związanego z masą i w ogóle z prędkościami przyświetlnymi i świetlnymi. Niemniej jak jest naprawdę trudno rozstrzygnąć. Pewno rozwiązaniem takim najbardziej wygodnym z punktu widzenia omawiania tej tematyki byłyby te bramy nadprzestrzenne, podprzestrzenne i tak dalej, ponieważ one pozwalają podróżować bez utraty czasu. W tej sekundzie wchodzimy, w następnej wychodzimy miliony lat świetlnych dalej.
Wówczas nie ma żadnych problemów. Ale zwróćmy uwagę, że w gruncie rzeczy, chociaż opisujemy zjawisko podróży, to tak naprawdę opisujemy też zjawisko panowania nad czasem, bo to się ściśle ze sobą wiąże. To, że jakieś istoty potrafiłyby podróżować z jednej części wszechświata do innej natychmiast, to tak właściwie jest panowanie nad czasem. Jeśli byłyby w stanie to robić, to byłyby w stanie robić również szereg innych rzeczy, które być może obserwujemy. I to jest, myślę, najlepsze wyjaśnienie tego, z czym być może się stykamy. Stykamy się z inteligencją, jeśli przyjmiemy oczywiście ten wariant, że UFO to przybysze z daleka, a nie z innej linii czasowej. Jeśli to są przybysze z daleka, to wbrew pozorom oni również będą istotami, które nad czasem potrafią zapanować. I to jest może rzecz warta przemyślenia. Dziękuję.
[01:42:47] - Dziękuję. Tutaj jak przypomnicie sobie naszą dyskusję o filmie „Arrival”, to znajdziecie tam wiele ciekawych elementów.
[01:42:57] - „Nowy początek”.
[01:42:58] - „Nowy początek”, tak. Interesujące jest to, że kinematografia wykorzystuje często to zapętlenie czasowe. Był taki fajny film, chyba się nazywał „Trójkąt” z początku lat 2000. Tam nie było wątków UFO, ale też to było ciekawie wykorzystane. Wydaje mi się, że jeżeli chodzi o dyskusję na temat kosmitów, przede wszystkim o kinematografii i tak jak Hollywood na nich patrzy w związku z czasem, toJest jeszcze taki film z aktorem, który jest scjentologiem. Jak się on nazywa? Cholera jasna. Tom Cruise się nazywa. Tam też jest historia opowiedziana o tym, jak walczy on z kosmitami, z potworasami. Biega i oni go za każdym razem jak Super Mario zabijają.
On po pewnym czasie odkrywa, że się rodzi na drugi dzień i w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że musi ginąć, żeby znaleźć sposób, jak z nimi poradzić. I to takie zapętlenie czasowe w Hollywoodzie. Myślę, że nie może akurat w tym przypadku być dla nas wskazówką odnośnie tego, że obcy mogą być panami czasu. Jak zauważyliśmy, istnieje pewien dysonans. To, jak patrzą na to pisarze fantastyczni i twórcy scenariuszy, a jak wygląda to z perspektywy osób, które doświadczają spotkań z UFO. Dla nich po prostu czas się zatrzymuje. Albo zatrzymuje się czas, albo zatrzymuje się poczucie czasu. Natomiast nie sądzę, żebyśmy mogli na podstawie badań ufologicznych, wybranych relacji dojść do wniosku, że ci obcy w jakiś sposób tym czasem manipulują w taki sposób, i podkreślam w taki sposób, jak to jest pokazane w filmach. Ale panowie, my tutaj pitufi. Teraz zbliża się 20:50.
Marku, chyba będziemy niebawem otwierać linię.
[01:44:59] - Tak, gdzieś za jakieś 10 minut, może troszeczkę dłużej, będziemy otwierać naszą linię telefoniczną, chociaż może otworzymy ją już teraz, jeżeli będzie taka potrzeba. Nasze numery telefonów to 32 746 0008, 32 746 0008. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Oczywiście pod numerem komórkowym odbieramy także SMS-y, więc jeżeli ktoś nie może zadzwonić, to może też napisać. Czemu nie? Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. Przy okazji zachęcamy do polubienia fanpage'a tego czasopisma, a jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania, komentarze i przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[01:46:22] - Przyjdzie kiedyś taka pora, kiedy zaprezentujemy wam te relacje, które już posiadamy. Może to będzie odcinek noworoczny, ale przejdźmy tymczasem do kolejnego.
[01:46:33] - Nie zapowiadaj tak z tym odcinkiem noworocznym, bo wiesz, jak wyglądał u nas 1 stycznia 2017.
[01:46:42] - Nie to, że tak pochlaliśmy z Iweriosem, że potem nie mogliśmy mówić, tylko że nam się po prostu coś wtedy strasznie popsuło ze Skype'em czy z Hangoutem. Nie mogliśmy w ogóle wystartować z audycją. Pamiętam, że to było absurdalne nawet.
[01:46:57] - I potem przez kolejne pół roku, aż do maja, ciągle jeden ze słuchaczy truł nam pewną część ciała: „Kiedy będzie wreszcie ta debata z relacjami?”
[01:47:07] - A potem była i rozwaliła system. Mieliśmy wtedy tyle telefonów, że chyba więcej nie pamiętam. W każdym razie mamy dla was pewne smaczki, pewne fajne relacje, które się pojawią. Dobrze, także odpukuję tutaj. Nie mówię, że to będzie audycja noworoczna, ale może będzie. Ale przejdźmy do kolejnej kwestii związanej z tematem UFO i czas. Mówiliśmy o wielu sprawach, o czynniku Oz, o missing time, ale powiedzmy o tych najważniejszych sprawach. Otóż okazuje się, że wiele osób, które się zetknęły z UFO, miały różnego rodzaju inne anomalne odczucia. Jednym na przykład rosły brody. Po spotkaniu z UFO mieli na sobie zarost, co znaczyło, że ich zegar biologiczny się przesunął i musiało minąć w jego odczuciu co najmniej kilka dni.
Innym przestawiały się zegarki. Panowie, które z tych historii i z tych elementów uznajecie za najbardziej interesujące? Bo można tutaj mówić o bardzo wielu sprawach, jeżeli bierzemy pod uwagę taki temat jak czas. Chyba takim najbardziej znanym przykładem odnośnie anomalii czasowych i spotkania z UFO jest wydarzenie z udziałem kaprala Valdesa. To miało miejsce, zaraz wam powiem, bo dzisiaj gdzieś nie mam pamięci do cyfr. To miało miejsce 25 kwietnia 1977 roku w Pampa Illucuma koło miasta Putre. To jest bardzo ciekawa sytuacja i bardzo znana, bo to przebiegało mniej więcej w taki sposób, że grupa chilijskich żołnierzy siedziała sobie na punkcie kontrolnym i było ich tam chyba sześciu. Dowodził Valdes. Siedzieli późno. Oni siedzą, rozpalili sobie ognisko.
Pamiętam, czytając raporty na temat tego przypadku, że zawsze podkreślano, że aby nie zasnąć, ci żołnierze śpiewali jakieś piosenki i w pewnym momencie doszło do dziwnej sytuacji. Otóż zaobserwowali około 4.00 nad ranem dwa fioletowe obiekty. I tutaj wersje są różne. Jedna mówi, że te obiekty wylądowały w pewnej odległości.Natomiast druga, bardziej rozpowszechniona mówi o tym, że były na początku dwa obiekty koło tej grupy żołnierzy, potem natomiast w bliższej odległości pojawił się tylko jeden z nich. Wtedy też jeden z członków tej grupy, pamiętam, nazywał się Rosales, podbiegł do Valdesa i mówi: „Panie dowódco, mamy taki problem. Pojawił się tutaj jakiś dziwny obiekt. Bardzo jasny”. Obiekty były fioletowe, ale były na nich też widoczne takie punkciki, czerwone światełka. Valdes, czując się w obowiązku wyjaśnienia tego wszystkiego, zebrał się, kazał tym swoim ludziom zostać na miejscu, a sam dosłownie podszedł do tego obiektu. Jak to było do końca, nie wiadomo, jeżeli mam być szczery, bo relacje mówią o tym, że ten obiekt roztaczał wielką jasność.
Nie jest też do końca sprecyzowane, w jakiej odległości on się znajdował od tej grupy żołnierzy, bo jest powiedziane, że Valdes po prostu tam poszedł i wszedł w ciemność. Wszedł w ciemność i znikł. Znikł. Nie było go. Oni go wołali, nie mogli się go dowołać i po jakimś czasie, chyba po około kwadransie, on się pojawił. Pojawił się, ale się cały trząsł. Był zmieniony. Co ciekawe, oni od razu zauważyli, że był naturalnie zarośnięty. Jeżeli przed tym spotkaniem z UFO był gładko ogolony, ładny i pachnący, tak po tym spotkaniu miał na sobie kilkudniowy zarost. Pierwsza rzecz, którą rzekomo powiedział po tym przejściu, będąc w stanie szoku, brzmiała, tutaj cytuję: „Nie wiecie, kim jesteśmy ani skąd przychodzimy, ale wkrótce wrócimy”.
To też takie nawiązanie do filmu „Nowy początek”. W każdym razie okazało się, że datownik w jego zegarku przesunął się z 25 kwietnia na 30. Co więcej, tutaj pojawiły się nawet takie plotki, że kiedy Pinochet się dowiedział o tym zdarzeniu, kazał to wszystko zatuszować w jakiś sposób. Kiedy się dowiedział, kiedy próbowano je w jakiś sposób potem badać, zakazał badań na ten temat. Często właśnie przypadek Valdesa rozpatruje się jako tą historię, która pokazuje, jak bardzo spotkanie z UFO jest w stanie zmienić nie tylko postrzeganie czasu, ale dosłownie upływ czasu. Zegara biologicznego nie da się oszukać. W jakiś sposób stało się tak, że przesunął mu się nie tylko zegarek na ręku, ale też wyrósł facetowi zarost. Co znaczy, że to spotkanie z UFO w jakiś sposób sprawiło, że minęło więcej czasu w jego odczuciu niż na Ziemi. Na Ziemi minęło 15 minut, a jego organizm zareagował tak, jakby nie było go co najmniej dzień. To jest dość ciekawe.
Ale to jeszcze nie koniec. Parę lat temu, wyobraźcie sobie, ten Valdes, już będąc na emeryturze, powiedział, że wychodzi z jakimiś nowymi informacjami i z nim się stała dziwna rzecz. Otóż zareklamował, że pisze książkę na temat tamtego wydarzenia z 77. roku i powiedział, że wyjaśni, co się tam wtedy zdarzyło. Szczerze mówiąc dotarłem tylko do takich informacji, że zdradził, że, mówiąc szczerze, to facet doznał religijnej fiksacji. On stwierdził, że został porwany przez istoty nie to, że nie z tego świata, ale jakoś związane z religią, z nadchodzącym końcem świata i tak dalej. Także facet zaczął to wszystko postrzegać w taki sposób jak Betty Andreasson, która też była osobą bardzo religijną i też twierdziła, że to jej bliskie spotkanie z UFO miało właśnie religijny charakter. Valdes też tak zaczął uważać, ale po tylu latach ta sprawa nadal ma pewne rumieńce. Jest bardzo interesująca. Jeżeli spojrzymy na historie ufologiczne i anomalie czasowe, to pojawi się ich więcej.
Natomiast te historie, o których mówię, są często słabo opracowane. O ile przypadek Valdesa był naprawdę interesujący i w miarę dobrze opisany, o tyle inne przypadki już nie. Znamy przecież bardzo dużo historii, ale niestety tylko tak pobieżnie tutaj nakreślonych. Kiedy ktoś wjeżdżał w jakąś mgłę i okazało się, że przestawiał mu się zegarek, że nie tylko wyjeżdżał w innym miejscu, ale też okazało się, że w tej mgle zgubił dość dużo czasu. Takich historii też było sporo. Znamy przecież też opowieści o tym, że ktoś został tam w jakiś sposób wchłonięty albo porwany przez UFO na zawsze, ale to już chyba nie dzisiaj temat do rozważań. Istnieje też historia bardzo znana, bardzo popularna i budząca ogromne kontrowersje. Arku, to jest sprawa Travisa Waltona. Dlaczego ona jest tak interesująca? Dlatego, że Walton został porwany na oczach swoich kolegów przez UFO.
To był drwal. Razem ze swoim przyszłym szwagrem i grupą innych drwali pracowali w parku narodowym koło miasta Snowflake w Arizonie i w pewnym momencie, wracając do domu pickupem, zauważyli w lesie światło. Myśleli, że się coś pali. Kiedy dojechali bliżej, zobaczyli, że to wielki latający spodek. Walton wtedyChcąc, nie wiem, czy popisać się przed kolegami, czy z czystej ciekawości, podleciał do tego obiektu. Kiedy jego koledzy obserwowali to wszystko z samochodu, zauważyli, że w pewnym momencie jakiś promień z tego obiektu strzela w tego biednego Waltona, on się przewraca. Oni uciekli dosłownie na chwilę. Po chwili zorientowali się, że zrobili głupio i powinni po swojego towarzysza wrócić. Kiedy wrócili, okazało się, że Waltona już nie ma. Na dobrych kilka dni przepadł.
To, co widział, też było interesujące, bo to jest jeden z tych niewielu przypadków, kiedy udało się udowodnić, że człowiek został... Udowodnić. To jest też kwestia kontrowersyjna, bo jak mówiłem, przypadek Waltona obrósł kontrowersjami jak kalejdoskop. W każdym razie faceta nie było i znalazł się dopiero po kilku dniach, zarośnięty, przestraszony, twierdzący, że był na pokładzie obiektu UFO. Powstał nawet na ten temat bardzo ciekawy film, moim zdaniem, bo naprawdę ten filmik jest dobry. Nazywa się chyba „Fire in the Sky”. Zresztą tak jak książka Waltona. Panowie, powróćmy do meritum. Które elementy tych czasowych anomalii związanych ze spotkaniami z UFO, Arku, uważasz za najbardziej interesujące? Które najbardziej rzucają się w oczy?
Co one nam mówią ogólnie o naturze tego zjawiska? Bo my poruszaliśmy się dotąd często po takich filozoficznych polach. Próbowaliśmy odpowiedzieć na pytanie, jak to może być z perspektywy filozoficznej, jak to jest z perspektywy literackiej, a z takiej pozycji, powiedziałbym, ufoloogicznej, kiedy rozpatrujemy różnego rodzaju incydenty i elementy, to też nam zupełnie inaczej wygląda, prawda? Bo ufonauci też, jak powiedziałem na samym początku, mają coś w rodzaju takiej obsesji mówienia o kalendarzu, mówienia o przyszłości. Pamiętamy chociażby ten przypadek ze Szczecina z 1986 roku, też już parę razy wałkowany w naszym programie, kiedy doszło do takiej ciekawej sytuacji, że małżeństwo spało sobie po prostu w swoim małym mieszkanku na dwóch tapczanach umieszczonych naprzeciw siebie. Śpią, drzemią w zasadzie. Zbliża się dzień telewizyjny, ten charakterystyczny dżingiel. W pewnym momencie pani Czesława otwiera oczy i widzi w pokoju dwie sylwetki. Krzyczy do swojego męża: „Marian, kogo żeś tu do domu wpuścił?”. Marian mówi: „Gdzie tam, Czesławo, ja nikogo nie wpuszczałem do domu”.
I wtedy się okazuje, że w tym pokoju są jakieś dwie istoty. Tutaj nasi stali słuchacze na pewno pamiętają ten kontrowersyjny dalszy ciąg tego spotkania, kiedy dosłownie doszło do swego rodzaju opętania pani Czesławy przez siłę płynącą z tego zjawiska, z tej manifestacji. Ale co najważniejsze, do czego dążę, tam został udzielony bardzo ciekawy komunikat tej pani Czesławie, bo te istoty się komunikowały z nią. Starały się ją zabrać, namówić do tego, żeby z nimi jechała. I w pewnym momencie powiedzieli im tak: „Zmieni się czas i kalendarz”. I to było dla niej tak szokujące, że to zapamiętała i przekazała potem dalej ufologom. To podkreślanie, że nadejdzie w przyszłości jakaś zmiana, jest w tych relacjach bardzo częste. Taką ci kosmici mają fiksację na tym punkcie. Coś ich to bardzo interesuje. Tutaj się strasznie rozgadałem, mówiąc wam o tych przypadkach, bo jest ich naprawdę bardzo dużo.
Jeżeli sobie poszukacie tych wątków z missing timem albo z jakimiś czasowymi anomaliami, to sami zobaczycie. Ale już tutaj oddaję głos Arkowi. Arku, czy na podstawie swoich badań jesteś w stanie powiedzieć, które z tych czasowych anomalii są najbardziej interesujące, które rzucają nam nowe światło na naturę zjawiska UFO? I co powiedziałbyś o tych przypadkach, które tutaj wymieniłem, zarówno w kwestii tych anomalii czasowych, jak i tej takiej fascynacji ufonautów czasem?
[02:00:24] - Może od końca. W sumie wszystkie cywilizacje, jakie do tej pory były, były zafascynowane upływem czasu i jego, w jakiś sposób, zobrazowaniem, obliczaniem. To są nie tylko kalendarze Majów czy wcześniejszych jeszcze cywilizacji Ameryki Południowej, ale też jeżeli weźmiemy zwykły Stonehenge, „zwykły” w cudzysłowie oczywiście, to ono ma się nijak do potrzeb rolników, tak jak nam tutaj próbuje ktoś tam przedstawić. Dlatego, że o wiele prościej, przylatują jaskółki, siejemy, odlatują, zbieramy i to wszystko. Bez dwóch zdań. Jest o wiele bardziej. Wystarczą kilka kijków czy wbity jakiś pniak, żeby dokładnie sobie obliczyć. Nie potrzeba stawiać wielotonowych głazów, przenosić ich setki kilometrów, żeby zrobić z tego kalendarz, tylko po to, żeby wiedzieć, kiedy siać czy cokolwiek innego zbierać, czy kiedy jakieś tam wpływy będą. Więc to zafascynowanie czasem w sumie odnosi się do nas wszystkich. W jakiś sposób opisanie upływu czasu, stworzenie kalendarza, żeby znać przyszłość ewentualnąTo implikuje bardzo wiele rzeczy, które ludzkość od zarania dziejów próbuje zgłębić i spisać w jakiejkolwiek formie.
Natomiast jeżeli chodzi o ufonautów, z powodu braku innego określenia należałoby tak w zasadzie mówić, oni zawsze przekazują informację, która ma wpływ jak wróżba czy tego typu rzeczy. Jeżeli wspomnimy o kulturze judeochrześcijańskiej, to tam przez cały czas było oczekiwanie na Mesjasza. W przypadku, o którym mówiłeś spod Szczecina, mówione było: „Czekajcie, zmieni się tamto, czekajcie, zmieni się coś innego”. I tak wszyscy czekają, wypatrują, a w sumie nic się nie zmienia. Natomiast jeżeli chodzi o przypadek Travisa Waltona, jest to sztandarowy opis przypadku z porwaniem, dlatego że został bardzo skrupulatnie przebadany niemalże na wszelkie możliwe sposoby. Tych ludzi, których zatrudniał przy wyrębie lasu, bo on był brygadzistą. To polegało na tym, że wykupywali pozwolenie na pozyskanie drewna i on dowodził całą tą grupą ludzi. Oni wszyscy przez ten czas, którego nie było, byli przez policję dokładnie inwigilowani, przejrzeni, byli poddawani badaniom wariografu i wszyscy stwierdzali to, co widzieli. To znaczy, że Travis faktycznie podszedł pod ten spodek, faktycznie został trafiony i zaginął. Natomiast ciekawostką jest to, że sam Walton nie zawsze przechodził przez test wariografu.
Coś było na tyle bulwersującego w tym wszystkim, że jego organizm tak reagował silnymi emocjami, które kazały klasyfikować jego zachowanie jako opowiadanie nieprawdy. Bo w ten sposób wariograf działa. On nie wykrywa, czy ktoś mówi prawdę, tylko reakcję organizmu na zadawane pytania. To, co on opowiada, ten film jest bardzo ciekawy i bardzo go polecam. Jego przeżycia są tam pokazane w bardzo wielu szczegółach i jest to dobry przykład. Natomiast jeżeli chodzi o zaginięcia w czasie, to ten przypadek z Meksyku jest naprawdę taki, który daje bardzo dużo do myślenia. Nie pamiętam, jak nazywał się ten kapral, ale to, że on na początku po prostu nie wiedział, co się z nim stało, nie wiedział, gdzie był i w sumie, na dobrą sprawę nigdy wcześniej, z tego, co pamiętam, nie mówił, co się z nim stało. Wiadomo, po latach, gdy trzeba napisać książkę, bo jak się napisze książkę, to będą być może jakieś tantiemy i pieniądze, wówczas wszystko można napisać, wymyślić i tak dalej. Ale ważne jest to, że na samym początku nie miał przeprowadzanych badań w zakresie regresji hipnotycznej czy czegoś takiego, albo przynajmniej nie doczytałem, że po prostu nic na ten temat więcej nie wiadomo, tylko wiadomo, że zaginął i wrócił po 15 minutach z brodą. Później przy bliższym spojrzeniu okazało się, że zegarek jest przestawiony i tak dalej.
To jest taki przypadek z wykorzystaniem anomalii czasowych. I to są trzy całkiem różne przypadki, które bardzo ciężko włożyć do jednego worka i jedną konkretną sentencję z tego wszystkiego wyłuskać. Tak jak mówiłem, UFO wymyka się spod wszelkiej możliwej kontroli czy wszelkich możliwych jednoznacznie brzmiących definicji. To jest wszystko płynne i tego jest naprawdę bardzo dużo. Te wszystkie sprawy są odrębne. Ciężko nad tym przejść do porządku dziennego, żeby stworzyć jedną teorię, która będzie tłumaczyła to wszystko. Można uciec się do ucieczki w ponadwymiary, niewymiary, przestrzenie, hiperprzestrzenie, ale to tylko spekulacje, które pozwalają dalej spekulować.
[02:08:00] - Dziękuję.
[02:08:01] - To teraz oddajmy głos Markowi Żelkowskiemu. Marku?
[02:08:05] - Trudno mi cokolwiek dodać. Te dwa przypadki, o których mówimy, czy one o czymkolwiek świadczą? Dla zwolenników oczywiście. Dla zwolenników tego, że UFO jest zjawiskiem realnym i tego, że jak najbardziej oddziaływuje w jakiś czasowy sposób, to rzeczywiście mogą być pewne poszlaki. Natomiast równie dobrze można spojrzeć na ten przypadek w taki sposób, że to są, przynajmniej w tym drugim przypadku, w przypadku drwala Travisa, że to po prostu człowiek, który w dosyć umiejętny sposób buduje swoją legendę. O, tak to określmy. Zawsze oczywiście w takim przypadku pada pytanie: ale po co on to robi? Nie podejmuję się udzielić odpowiedzi, natomiast możemy dopuścić również takie wyjaśnienie. Pierwsza sytuacja, pierwszy przypadek jest bardziej interesujący, bo skoro komuś wyrasta broda po 15 minutach, tak to spłyćmy ten przykład, to już jest co najmniej interesujące i co najmniej wchodzi w zakres dzisiejszej debaty. To znaczy coś się musiało stać, skoro komuś w 15 minut wyrosła broda i najprawdopodobniej jakaś manipulacja z czasem miała miejsce.
Natomiast jakie wnioski z tego można wyciągnąć? Chociażby takie, że zjawisko UFO i zjawisko manipulacji czasem są w jakiś sposób ze sobą powiązane. I pytanie brzmi tylko w taki sposób: czy to jest kwestia eksperymentów dokonywanych przez załogantów UFO, czy to może być też kwestia samego napędu, samej istoty zjawiska, które nazywamy UFO? Może z tym zjawiskiem UFO ściśle związane są pewne anomalie czasowe. To może wiązać się chociażby z napędem tychże pojazdów, czy też z jakimiś elementami, które są niezbędne do utrzymania, do istnienia tego zjawiska. I tu znowu, w zależności od tego, jaką koncepcję przyjmiemy, czy to będzie teoria związana z tym, że to są podróżnicy w czasie, czy też podróżnicy w przestrzeni, czyli gdzieś z dalekiego kosmosu przybywający. Od tego będzie zależeć, jak będziemy postrzegać to, że jakieś manipulacje czasem zostały dokonane. Ale z mojego punktu widzenia te zjawiska, chociaż ciekawe i jeśli się czyta relacje z obu tych wydarzeń, to one dla niektórych przynajmniej mogą być porywające. W kwestii tych manipulacji czasem, czy też zrozumienia, z jakimi manipulacjami mamy do czynienia, czy ci obcy są panami czasu, czy też te zjawiska związane z czasem dzieją się niejako przy okazji. Na to pytanie nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć.
I to chyba tyle. Dziękuję.
[02:12:03] - To ja może przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, bowiem już teraz jest otwarta nasza linia telefoniczna. Można dzwonić na nasze numery stacjonarne 32 746 00 08. Komórkowy 53 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Cały czas oczywiście pozostaje też czynny nasz numer GG 36 08 80 02. Można nas także spotkać na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania, komentarze. No i oczywiście, a może przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[02:13:12] - Dokładnie. Marku, jest jeszcze taka sprawa, bo Arek musiał na chwilę zniknąć. Mówiliśmy na samym początku, że my czas postrzegamy przede wszystkim albo nawet wyłącznie przez przemijanie. Natomiast czas z perspektywy fizycy to jest coś zupełnie innego. Możemy na niego patrzeć z punktu widzenia Newtona, który mówił o czasie w całym wszechświecie jako o czymś ogólnym, ale możemy też patrzeć jako zwolennicy teorii wszechświata blokowego, którzy uważają, że nie istnieje coś takiego jak przeszłość czy przyszłość. To wszystko jest jedno. Żyjemy cały czas w jednej teraźniejszości, a po prostu otoczenie się zmienia. Teraz pytanie, bo mówiłem na początku o tych eksperymentach, z tym że w niektórych warunkach określonych czas może płynąć inaczej, w inną stronę.Nam jest sobie to trudno wyobrazić, bo my czas postrzegamy przez konkretne zjawiska: pory roku, upływ, starzenie się organizmu, historię, historię rodzinną, że nasi bliscy odchodzą, zastępują ich nowe pokolenia. My jesteśmy przyzwyczajeni do takiego rozumienia czasu, bardzo określonego. Ale czy Marku, twoim zdaniem, jesteśmy w ogóle w stanie pojąć i wyobrazić sobie takie idee, jak na przykład to, że linia czasu płynie w inną stronę?
Bo to, że linia czasu płynie w inną stronę, zdaniem niektórych fizyków nie oznacza, że on płynie w tył. Nie jesteśmy sobie chyba w stanie wyobrazić tego, jakby to było, żeby czas płynął w bok. Czy my mówiąc o czasie, w takim wydaniu czysto fizycznym, nie skazujemy się na wejście na terytoria będące zupełnie poza understanding? Bo szczerze mówiąc, powiedzenie, że strzałka czasu obraca się w tył w niektórych wszechświatach albo w pewnie określonych warunkach, w zasadzie nic nam nie mówi, prawda?
[02:15:18] - Prawda. W dodatku powiedzenie sobie, że czas płynie w tył, to jest jeszcze rzecz najprostsza. Z trudem, bo z trudem, ale jakoś będziemy sobie próbowali to upostaciować, w jakiś sposób zwizualizować, jak młodniejemy albo jak jakieś takie zjawiska się odbywają. Natomiast to, co powiedziałeś przed chwilą, jeśli sobie zaczniemy mówić o tym, że czas płynie niejako w bok, to co to właściwie miałoby oznaczać? Takim najprostszym skojarzeniem, które się pojawia, jest oczywiście rzecz, o której już dzisiaj mówiliśmy, czyli powstanie nowej linii czasowej. A zatem to będzie to płynięcie w bok, czas się niejako rozdwaja, rozstraja czy też uwielokrotnia. To by można od biedy przyjąć jako to płynięcie czasu w bok. Czy coś jeszcze? Mnie akurat wyobraźni nie starcza, ale chylę czoła przed tymi, którzy jakąś koncepcję wymyślą, bo to oczywiście jest możliwe. Jak się człowiek bardzo skupi, to różne rzeczy jest w stanie wymyśleć.
Poruszyłeś bardzo ważny problem. Już dwie i pół godziny na ten temat rozmawiamy. Czas, jeśli zaczniemy dokonywać z nim pewnych eksperymentów myślowych, zaczyna nam się błyskawicznie wymykać. O ile mówimy o czasie, który dobrze znamy, takim czasie, który porusza się do przodu, który płynie zgodnie ze swoim rytmem, to jest wszystko w porządku. Oczywiście możemy sobie powiedzieć, że mamy subiektywne poczucie czasu, że czas raz nam biegnie szybciej, raz wolniej, że w przypadku ludzi to jest tak, że dzieciom czas płynie bardzo powoli. Czas między jedną gwiazdką a drugą, pomiędzy jednym Nowym Rokiem a drugim to jest olbrzymia przestrzeń czasu. A dla osoby starszej czy osoby w średnim wieku to już właściwie rok za rokiem mija pyk! I już następny pyk! I następny. Oczywiście wiąże się to wówczas z pojawieniem się takich teorii, że być może coś z tym czasem jest nie w porządku.
I takie teorie przecież też funkcjonują z przydomkiem spiskowe, że coś się z naszym czasem stało takiego dziwnego, że przyspieszył, że to jest oczywiście specjalnie zrobione, że to przyspieszenie czasu będzie miało swoje konsekwencje. Nie będę wchodził w szczegóły, ale każdy, kto sprawą jest zainteresowany, odpowiednie informacje sobie znajdzie w internecie. Ważne jest to, że możemy mówić o subiektywnym poczuciu czasu. To jednak niewiele zmienia w tej sytuacji. Jeśli zaczniemy analizować, bo fizycy nam powiedzą z kolei: „Nie, proszę państwa, nic, jeśli chodzi o upływ czasu, się nie zmieniło. W dalszym ciągu mamy stałą, że to jest pewna stała, która podlega żelaznym regułom”. I tu znowu znajdą się inni fizycy, którzy powiedzą, że może niekoniecznie, a może podlegamy jakimś wpływom. Może nasze subiektywne poczucie czasu jest takie, że wszystko widzimy, że jest stałe. Sam się wkopałem, mówiąc szczerze. Subiektywne, czyli takie miałoby być związane z naszym osobistym poczuciem czasu, ale to subiektywne w sensie naukowym, w sensie mierzymy ten czas i on wydaje się stałą, a ktoś powie: „Nie, to tak naprawdę się mylicie, bo oddziaływanie zewnętrzne jest takie, że wam się wydaje, że to jest obiektywne mierzenie czasu.
Tymczasem my działamy w taki sposób, że ten czas jest zupełnie inny”. Wiem, że motam w tej chwili, i to dosyć mocno, a to nawet dobrze, że tak się dzieje, ponieważ dobrze to unaoczni sytuację, w której jesteśmy. My rozmawiamy o zjawisku, które tak jak już raz to powiedziałem, wymyka się po pierwsze naszemu językowi, bo jak zaczniemy dobrze drążyć cały problem, to okaże się, żeUcieka nam ta warstwa opisowa. Po drugie ucieka nam pewne pojmowanie czasu. I chociaż ja dzisiaj powiedziałem za pisarzem science fiction, Sajmakiem, że czas jest najprostszą rzeczą, to wydaje się, że to jednak jest pewna przenośnia literacka dotycząca konkretnego utworu. Tymczasem jeśli rozmawiamy o czasie, to nic nie jest proste i właściwie jesteśmy skazani na to, że musimy arbitralnie przyjąć, że w coś wierzymy albo w coś nie wierzymy, albo się opowiadamy za jedną, albo za drugą, albo za trzecią, albo za entą teorią czasowości, czasu, czy też następstw czasowych. I wtedy w ramach tej przyjętej teorii jesteśmy oczywiście w stanie się poruszać, udowadniać pewne rzeczy, pokazywać ich mechanizm i tak dalej. Natomiast jeśli dopuścimy do siebie, że czas to jest tak naprawdę zjawisko, którego nie rozumiemy, chociaż wydaje nam się, że rozumiemy go świetnie, bo na co dzień go doświadczamy, to wówczas będzie nam łatwiej. Jeśli uświadomimy sobie, że to rozumienie jest tylko pozorem, a tak naprawdę to o czasie możemy mówić długo, tak jak ja w tej chwili, ale w gruncie rzeczy trudno jest wyczerpać temat, to wtedy uświadomimy sobie, że właściwie każde zaproponowane w tej chwili rozwiązanie dotyczące naszej czasowości, tego jak to wszystko funkcjonuje, jest dopuszczalne. A jeśli sobie uświadomimy, że wszystko jest dopuszczalne, to właśnie stwierdziliśmy, że niewiele jesteśmy w stanie powiedzieć, niewiele jesteśmy w stanie zrozumieć, niewiele wiemy po prostu.
Dziękuję.
[02:21:57] - A do tego dochodzi taka sytuacja, że po pierwsze nie jesteśmy pewni, czy czas w ogóle istnieje, po drugie z wiekiem oceniamy zupełnie inaczej upływ czasu, bo nasz mózg też jest pewnego rodzaju zegarem i pokazuje nam to, jak to wszystko działa, jak to wszystko upływa. Po trzecie, coś takiego jak czas ludzki czy czas ziemski podporządkowaliśmy sobie pod nasze życie. I po czwarte, kiedy tak wszystko zsumujemy, okazuje się, że siedzimy w pewnym, może nawet nie wymiarze, ale pewnych ideach i koncepcjach, poza które nie jesteśmy się w stanie wyrwać z racji naszej natury. Tymczasem są sobie jacyś ufonauci, którzy działają, którzy są w stanie to zaburzać, może niekoniecznie nawet rozwalając czas od środka, ale wpływając na nasz mózg. Jesteśmy zatem osadzeni w jakimś własnym matriksie, w swoim garnku i trudno nam wystawić głowę na zewnątrz. To dość pesymistyczne rozwiązanie, ale mimo wszystko wydaje mi się, że docieramy po raz kolejny do progów poznania. I tak samo jest ze zjawiskiem UFO. Poza pewne schematy nie jesteśmy w stanie wyjść, bo nie wiemy, co się kryje za nimi. I to nas skazuje, i to już chyba powtarzam piąty raz w ciągu tego sezonu debat, że cały czas aktualne jest to porównanie człowieka do istoty zawieszonej między aniołami a zwierzętami. My z tego chorym położenia nie potrafimy się wyrwać.
Cały czas nie wiemy, co się kryje za pewnymi granicami. Ale to już zupełnie inna sprawa. Drodzy państwo, dzwoni ta do nas, dlatego, że zostało niewiele czasu. My już powoli zmierzamy do końca tej audycji, dlatego, że ona jest wyczerpująca intelektualnie. Bo nie oszukujmy się, na pytanie, co ufonauci mają wspólnego z czasem, i tak odpowiedzi nie znajdziemy. Oni coś z tym robią. Oni potrafią nam zaburzyć albo nasze jego rozumienie, albo jego upływ. Moglibyśmy to zakończyć w zasadzie w kilku zdaniach. Natomiast my pokazaliśmy wam pewne paradoksy, pewnie zresztą wam znane. Nie oszukujmy się, czas jest fascynujący.
Jest na ten temat bardzo dużo pozycji interesujących. Marku, pojawiła się parę lat temu taka książka Nowikowa „Rzeka czasu” chyba to się nazywało, tak? To była dość popularna pozycja mówiąca o tym, jak czas należy pojmować, chociaż była dość trudna. Ale jest jeszcze jedna sprawa. Okazuje się, że doświadczenia ufologiczne doświadczeniami ufologicznymi, ale są jeszcze takie przypadki, kiedy ludzie wychodzą poza czas mimowolnie podczas innego rodzaju doświadczeń, powiedzmy nadprzyrodzonych, nadnaturalnych. Chodzi mi o takie zdarzenia, które są opisywane jako zetknięcie z równoległą rzeczywistością. Na pewno znacie tego rodzaju historie. To są te opowieści o ludziach, którzy mówią, że nagle znaleźli się w zupełnie innej czasoprzestrzeni. Doskonale opisała taką sytuację doktor Danuta Adamska-Rutkowska w „Kwantowej rzeczywistości”, gdzie podała w zasadzie pamiętnik Danuty Dudzik odnoszący się do jej takich mimowolnych wyjść poza naszą czasoprzestrzeń. Jak to się odbywa, nie mam pojęcia, ale są ludzie, jest ich bardzo dużo, którzy twierdzą, że wykroczyli poza naszą linię czasową i nagle znaleźli się w jakiejś alternatywnej.
Przychodzi mi do głowy taka ciekawa historia z Wrocławia z lat 80., kiedy pewien pan zwyczajnie skręcając w inną alejkę w parku, znalazł się w zupełnie innej rzeczywistości. Był skonsternowany widokiem takiego futurystycznego, ładniejszego Wrocławia niż ten, z którego przyszedł. Budynki były trochę inne, wszystko było trochę inne, lekko ładniejsze, nawet pogoda była lepsza.Z kolei w historiach pani Danuty Dudzi pojawiają się zupełnie kuriozalne sytuacje pokazujące, że nasz mózg może wędrować, przełączać się między różnego rodzaju, jak to mówił Hugh Everett, wszechświatami równoległymi albo różnymi liniami czasowymi i manifestować się w różnych rzeczywistościach. Te historie Danuty Dudzi, jak mówiłem, są opisane w książce „Kwantowa rzeczywistość”. Mamy do czynienia z takimi sytuacjami, kiedy ona twierdzi, że pani Danusia jest na pewno dostępna dla nas i może ją kiedyś zaprosimy. Pani Danusia twierdzi, że miała bardzo wiele różnych sytuacji, kiedy na przykład znajdowała się w innej rzeczywistości, w której trwał jej pogrzeb jako dziecka, albo kiedy wsiadała do autobusu i okazało się, że jest w zupełnie innej linii czasu, jest z przyszłości. I to jest naprawdę bardzo interesujące. Wnioski oczywiście pozostawiam wam, ale pokazuje nam to, że czas także w takiej sferze praktycznej może być dla nas medium, w którym możemy się w jakiś sposób poruszać, jeżeli nie fizycznie, to nawet mentalnie. Jest to bardzo interesujące. Oczywiście otwiera to spektrum dywagacji dla osób, które się zajmują zjawiskiem OOBE i które na pewno miałyby nam wiele o tym do powiedzenia.
Ale Marku, jak ty oceniasz tego rodzaju relacje? Bo my tutaj mówimy o takich przypadkach, kiedy Polacy znajdowali się w innej rzeczywistości, ale przecież są na świecie różnego rodzaju historie i relacje opowiadające nam o tym, że chociażby w Trójkącie Bermudzkim taki facet jak Bruce Gernon wyleciał samolotem w coś, co wyglądało jak lejkowata chmura i nagle też się w takim tunelu znalazł. Czy dopuszczasz istnienie na naszej planecie takich naturalnych dziur robaczych, które pozwalają na wypluwanie człowieka w innych czasach? Bo ten temat w środowisku parapsychologicznym jest naprawdę wałkowany od dawna.
[02:28:28] - Dlaczego miałbym nie dopuszczać? Tym bardziej że pojawiają się też tego rodzaju relacje. Ja nie pamiętam w tej chwili kto, co i gdzie, ale była taka relacja bodajże z jakichś krajów hiszpańskojęzycznych o kobiecie, która obudziła się w swoim domu, pojechała do pracy, do jakiejś korporacji, poszła na swoje stanowisko pracy i nikt jej tam nie znał. Nikt nie wiedział, że ona tam pracuje. Ona natomiast była przekonana, że właśnie jest pracownicą tej korporacji, że powinna tam być. Tymczasem co więcej tam się pojawiło, więcej komplikacji w jej życiu. Generalnie chodziło o to, jakby ona przeniosła się w czasie snu pomiędzy jedną linią czasową a drugą. One się różniły nieznacznie, a jednak się różniły. To chociażby jedna z takich poszlak. Jeśli chodzi o czysto fizyczne ślady, to Trójkąt Bermudzki czy też to, co tam zachodzi, relacje o tym, co tam zachodzi, czy też z innych miejsc naszej planety, w których podobne zjawiska miały miejsce, to by mogło świadczyć o tym, że gdzieś tam, w określonych lokacjach geograficznych coś takiego dziwnego od czasu do czasu ma miejsce.
Jaka jest natura tego zjawiska? Mogłaby być chociażby taka, jak staramy się to opisać. Ja w ogóle mam takie wrażenie. Powołałeś się na książkę „Rzeka czasu”. To jest książka, przy okazji której cytuje się bardzo często takie powiedzenie świętego Augustyna, które chyba najlepiej oddaje dzisiejszą naszą dyskusję, znaczy sens naszej dzisiejszej dyskusji, że kiedy ludzie pytają mnie, czym jest czas... Znaczy nie. Jeśli ktoś mnie nie pyta, czym jest czas, to doskonale wiem, czym on jest. Ale jeśli ktoś mnie zapyta i spróbuję odpowiedzieć, to okazuje się, że nie wiem. To jest coś takiego, że mamy intuicyjne pojęcie czasu w sobie i kiedy próbujemy to zacząć opisywać, kiedy zaczynamy to opisywać, to się nagle okazuje, że nam się wszystko rozjeżdża. I bardzo podobnie jest później, kiedy opisujemy rzeczywistość albo te rzeczywistości, z którymi się stykamy.
Nagle się okazuje, że brakuje nam słów. Ja specjalnie powtarzam to chyba dzisiaj po raz któryś, że kiedy rozmawiamy o czasie, pojawiają się problemy z wysłowieniem tego, o czym mówimy, bo pojęcie teraźniejszości, przyszłości i miksowania tego w mowie bywa dosyć trudne. Ale to jest, powiedzmy, najmniejszy poziom trudności. Bo kiedy zaczynamy mówić o tym, że coś się mogło, ale nie musiało albo zdarzyło, ale może niekoniecznie, to zaczynamy popadać właśnie w tego rodzaju pułapki językowe. I to, powiedzmy, jest najmniej groźne, ale one pokazują, te pułapki językowe, że gdzieś za tym stoi też problem z naszym rozumieniem. Bo jeśli czegoś nie potrafimy zgrabnie, w miarę sensownie opisać, nawet po przemyśleniu, to okazuje się, że mamy problemy ze zrozumieniem takim dogłębnym. Bo my oczywiście przyjmujemy, że to się tak może zdarzyć, że coś gdzieś tam się dzieje dziwnego. I wówczas, jeśli nie musimy tego specjalnie dogłębnie opisywać, to wszystko się zgadza. Natomiast jeśli stwierdzamy, że mamy problemy z opisem, z takim jasnym przedstawieniem koncepcji, to wówczas może to świadczyć, nie musi oczywiście, ale może świadczyć o tymże chyba nie do końca łapiemy istotę problemu. To jest ważny trop.
Natomiast te wszystkie zjawiska, które następują na Ziemi, jeśli by tłumaczyć to, co się dzieje w Trójkącie Bermudzkim, tak szeroko pojętym, czy też w innych miejscach porównywanych z tym obszarem. Jeśli patrzeć na te zjawiska, na te zaginięcia, te dziwne sytuacje, które się zdarzają, wtedy musimy patrzeć na to w taki sposób, że jeśli patrzymy na to pod kątem czasowym, to wtedy okazuje się, że to jest jedno z możliwych wyjaśnień. Dziękuję.
[02:33:29] - W międzyczasie dodzwonił się do nas nasz stały słuchacz, pan Edek. Dobry wieczór, panie Edku. Jesteśmy już na antenie.
[02:33:35] - Dobry wieczór szanownym panom. Arcyciekawa debata i z tego rodzaju, przy których jakkolwiek mój otwarty umysł, ale jednak sformatowany empirycznie się gotuje. To tak jak z mechaniką kwantową. W związku z tym postaram się nie skompromitować całkiem, tylko trochę. W związku z tą debatą dam przykład. Postrzeganie czasu przez człowieka i przysłowiową muchę, którą chcemy złapać. Clou sprawy nie polega na tym, że ona jest taka szybka. Tylko że dla postrzegania czasu przez tę muchę nasza ręka, chcąca ją złapać, porusza się bardzo powoli. I tu może zachodzić, moim skromnym zdaniem, odwrotna reakcja w naszym postrzeganiu obiektów, które się poruszają z dużą prędkością, choć w postrzeganiu innych istot wcale tak szybko się nie poruszają. To taka moja myśl, która mi przyszła do głowy.
Natomiast mam pytanie do pana Piotra, w kwestiach już bardziej przyziemnych. Czy nie uważa pan, że wszystkie religie nie są tworzone na nowo, tylko gdzieś z jednego pnia się wywodzą i są modyfikowane lub same się też modyfikują bez ewidentnych czynników zewnętrznych, poprzez jakiś rozwój ideologiczny, narodowościowy, geograficzny? To takie pytanie. A jeśli panowie pozwolicie, to jeszcze chciałbym jeden temat, z którym przymierzałem się, żeby zatelefonować. Przepraszam, że nie na temat, ale jakakolwiek wiedza na pewno pomaga w prowadzeniu tego typu audycji, w ogóle całego radia. Nie mam wątpliwości co do tego, iż nie robi się tego tak, że się siada do Skype’a czy Messengera i zaczyna się. Trzeba się do tego przygotować. W związku z tym apel do tych wszystkich, nie wiem, czy to nie są inspirowane jakieś ataki, że kwestie reklam i tak dalej. Przepraszam bardzo, jeśli się trzeba z tygodnie przygotować, żeby coś poprowadzić w sposób profesjonalny, to się nie robi tak ad hoc. Tak jak mówię, w oparciu o wiedzę.
Niemniej jednak trzeba się przygotować. To jakim prawem można czynić wam zarzuty, że są w trakcie reklamy? Szanowni panowie, ja i gros słuchaczy, mam wrażenie, szanuje wasze poświęcenie i wcale tak nie myśli. Natomiast ci, którzy być może są inspirowani przez jakąś konkurencję, to może by sobie życzyli, żebyście jeszcze po 100 złotych dopłacali do słuchających. To jest trochę absurd. Tak chciałem wystąpić trochę w obronie, na bazie logiki, państwa, panów audycji. Natomiast temat jest bardzo arcyciekawy i dla mnie osobiście moja percepcja nie ogarnia tego. Stąd taki banalny pomysł, który przyszedł mi do głowy i postanowiłem się z panami nim podzielić. Mam nadzieję, że się totalnie nie skompromitowałem, tylko jeszcze jeden procent został taki, który jeszcze zasługuje na odrobinkę szacunku. Natomiast ponawiam pytanie, czy pan Piotr nie uważa, przepraszam, tak cofam się w debacie, ale wcześniej nie było możliwości telefonowania, że to wszystko z jednego pnia, można sięgnąć 12 tysięcy, 10 tysięcy lat wstecz.
I jeszcze jest jedna kwestia. Mamy jakąś taką dziwną, irracjonalną potrzebę wierzenia w ogóle w cokolwiek. To już są moje takie przemyślenia. Czy nie można w ogóle bez tego żyć? Są przecież całe grupy osób, kontynenty, które sobie nie wyobrażają życia bez tego. I to tyle. Przepraszam, że tak zawróciłem głowę trochę nie na temat i bez żadnej wymaganej wiedzy do wypowiadania się na tematy czasu, bo to są rzeczy niepojęte. Także podjęliście panowie ogromne wyzwanie. Wielki szacunek za to dla was i słucham z rozwartym dziobem, już głowa zagotowana i to tyle. Kłaniam się níziutko i przepraszam, że zabrałem czas i do usłyszenia za tym razem.
O ile nie ma przeciwwskazań, bo tam były jakieś takie piski, żeby może nie telefonować do panów, ale myślę, że to może być działanie konkurencji, żeby zdepopularyzować wasze radio.
[02:38:22] - Dobrze. Dziękujemy. Ja powiem tak, z tym przygotowaniem to jest różnie. Często nie mamy po prostu czasu, żeby jakoś tak bardzo się przygotować. Dlatego to, co mówimy, pochodzi z głowy, czyli znikąd, jak mówił klasyk.
[02:38:42] - W każdym razie nie wiem, co jeszcze mogę dodać odnośnie tych kwestii. Nie sądzę, żebyśmy byli jakimiś ludźmi i posiadali nie wiadomo jaką wiedzę. Po prostu kiedyś zaczęliśmy o tym gadać i gadamy już od osiemdziesięciu kilku audycji i bardzo sobie cenimy-
[02:39:04] - De facto to już od ponad dziewięćdziesięciu.
[02:39:07] - Tak.
[02:39:07] - Jeśli policzyć te pytania niezadane i tę debatę rekordową, sześciogodzinną to już ponad dziewięćdziesiąt.
[02:39:13] - To właśnie na zasadzie tej teorii, że panowie nie ma się gdzie spieszyć. Kłaniam się, nie będę zawracał głowy. Pozdrawiam, do usłyszenia.
[02:39:20] - Bardzo sobie cenimy telefony od słuchaczy, dlatego, że każdy może tutaj wtrącić jakieś swoje trzy grosze i dobrze o tym wiecie. Z tymi reklamami, na które niektórzy narzekają, to nie jestem tak za bardzo w temacie, ale po prostu Radio Paranormalium jest tak ogromnym medium, mimo wszystko. Jeżeli sobie spojrzycie na listę audycji, że ono potrzebuje też czasami wsparcia, żeby chociażby te serwery się jakoś utrzymywały. Bo i Velios jest, jakby nie patrzeć, wolontariuszem. Możecie mu zarzucić, co chcecie, ale tak jest.
[02:39:58] - I syntezatorem.
[02:40:00] - Tak. I syntezatorem. Można różne rzeczy powiedzieć. Nikt z tego nic nie ma tak naprawdę. I to jest biblioteka wiedzy. Darmowa i robiona przez chłopa, który robi to za darmo i nic z tego nie ma. To jest jego hobby. Wiele osób nie jest sobie w stanie tego wyobrazić, a możecie mi uwierzyć, że tak jest. Jeżeli chodzi o czas, to tutaj padła bardzo ciekawa koncepcja, o której żeśmy nie wspomnieli. Otóż panowie, te wszystkie zmiany, te wszystkie anomalie czasowe, które zachodzą w pobliżu obiektów UFO, to może być też związane z tym, że one na przykład posiadają tak ogromną masę, wirują z tak ogromnymi prędkościami, że ten czas zostaje zaburzony.
To jest dość kontrowersyjna sprawa, dlatego że nie jesteśmy w stanie tego zmierzyć. W większości przypadków to takie obracanie się ultraszybkie nie jest notowane. Zresztą ono by i tak nie było zauważalne dla ludzkiego oka. Przychodzi mi tylko na myśl taka sprawa z Todmorden z lat 80. Kiedy ten obiekt rzeczywiście wydawał się bardzo szybko wirować jak puszczony w ruch bąk. Ale tutaj mówimy chyba o kwestiach, które w ogóle wykraczają poza zdolność oceny, że tak powiem, na oko, na które, jak wiadomo, chłopu marł w szpitalu. Jeżeli zaś chodzi o religię, tak jest, owszem. Tutaj chyba Marek by się mógł wypowiedzieć, bo jest religioznawcą, że istnieją tak zwane uniwersalne wartości, które są obecne w każdej religii. I dlatego często się mówi, że żadna religia nie jest zła, bo każda się opiera o te same wartości. Są też symbole i te symbole są znacznie ciekawsze, bo jeżeli sięgniemy do katolicyzmu, do chrześcijaństwa, to zobaczymy, że jest wiele elementów, które przesiąknęły z religii babilońskiej, z religii mezopotamii, Sumerów, Babilonu.
Wiele elementów biblijnych ze Starego Testamentu się na tym opiera. Oczywiście dyskutowaliśmy wielokrotnie na temat związków życiorysu Jezusa z innymi bóstwami, z Mitrą, z Ozyrysem, ale to jest zupełnie odrębna dyskusja. My tutaj nie podejmiemy tego tak szybko, ale chyba taki najprostszy przykład, jaki przychodzi do głowy: wąż z biblijnej opowieści, który skusił Ewę, jest chyba jednym z najbardziej pierwotnych symboli, które występują w ogóle w sztuce. Jeżeli przyjrzymy się rysunkom naskalnym czy rytom, to okaże się, że on tam bardzo często występuje. Wąż też jest takim symbolem, który jest bardzo blisko związany z ludzką podświadomością. Nie bez przyczyny hipnoterapeuci, jeżeli nie mogą kogoś wybudzić, to sugerują mu właśnie, że widzi węża. Wąż jest tak głęboko wtopiony w nasze lęki, że znalazł sobie miejsce nawet w religii, w symbolice. I to chyba nam dobrze obrazuje, bo czas jest też związany z tą tematyką, że są rzeczy, które są po prostu w nas wtopione i nie jesteśmy w stanie opisywać świata bez nich. I to jest właśnie ten problem. Opiszmy sobie wszechświat bez czasu.
Opiszmy sobie sens istnienia cywilizacji bez czasu. Opiszmy sobie sens życia człowieka bez czasu. My niestety nie możemy wyjść poza ten schemat. I tak też jest w wielu kwestiach związanych z UFO. Marku, miałbyś coś do dodania tutaj?
[02:43:38] - Nie wiem. Zaskoczyłeś mnie troszeczkę. W tej chwili to chyba nie. Na razie dziękuję.
[02:43:49] - Dzięki. Marku, bo nie było cię przez chwilę. My już w zasadzie dobiegamy do końca naszej debaty. Czy tutaj pojawiły się takie pytania o te doświadczenia wszystkie związane z wykraczaniem poza nasze rzeczywistości, o ludziach, którzy wpadli w pętle czasowe? Czy twoim zdaniem w ogóle mówienie o innych kierunkach czasu, o różnych strumieniach czasu z naszej perspektywy ludzi, którzy są tak bardzo w czasie osadzeni, jest w ogóle zrozumiałe? Mówiliśmy o fizykach, którzy sobie wyobrażają, że w pewnych warunkach czas mógł płynąć w bok albo na przykład przed początkiem wszechświata, przed wielkim wybuchem czas mógł płynąć w zupełnie inną stronę. Czy z naszej perspektywy, gdybym ja wpadł teraz do strumienia rzeki czasu, która płynie w bok, jak ja bym to odczuł?
[02:44:43] - Subiektywnie pewnie byś mógł ewentualnie doznać uczucia zawieszenia w czasie, gdyby to było w boku, bo wszystko inne w tym momencie by chyba stało i przemieszczało. Taka muzyczka. Natomiast nie wiem, czy jesteśmy w stanie sobie wyobrazić upływ czasu. Jesteśmy pogrążeni w tym strumieniu czasu i raczej o ile możemy sobie wyobrazić skutki, to takie krótkowzroczne skutki, to takich dalekosiężnych raczej nie. Takich szczegółowych bardziej, które dotyczą zarówno materii organicznej, jak i nieorganicznej, istoty pamięci, przeżywania. Raczej nie jesteśmy w stanie sobie do końca wszystkich rzeczy z tym związanych wyobrazić, dlatego, że to jest bardzo szeroki i bardzo złożony temat. Natomiast jeżeli chodzi o miejsca, w których dzieją się różne anomalne rzeczy związane z czasem, to wydaje się, że to nie tylko Trójkąt Bermudzki, nie tylko akurat tamten czas. Pamiętam, była taka teoria FOSSAR-u, którzy upatrywali właśnie w zawiłościach upływu czasu kolizje czy incydenty z samolotami, które w danym miejscu, w danym czasie powinny się wydarzyć. I faktycznie oni mieli przez jakiś czas dobre z tym związane relacje. To znaczy faktycznie takie rzeczy, incydenty się zdarzały i to było dosyć ciekawe.
Dlatego o tym mówię, że doniesienia dotyczące takiego przeskoku czasowego dotyczyły ludzi nie tylko w takich rejonach jak Trójkąt Bermudzki, ale często w takich bardzo przyziemnych zdarzeniach jak przejazd Anglików do Francji na urlop. I się okazało, że nocowali w hotelu, którego dawno już nie było i zapłacili za tą wizytę naprawdę śmieszne pieniądze, jak się później okazało. Więc takie fluktuacje czasoprzestrzeni prawdopodobnie dzieją się i są naturalnymi rzeczami. Nie wiem, z czym to się wiąże. Być może wiąże się to z oddziaływaniem Słońca na środek Ziemi, na ten magnetyczny wir wewnątrz Ziemi. Ciężko cokolwiek powiedzieć, bo on przechodzi, czy chcemy, czy nie chcemy, przechodzi przez warstwy skalne i być może jest w jakiś sposób skupiany czy rozszczepiany. Być może, że są to nitki czasowe, ale tu też ich mnogość i rozkład byłby tak przeogromny, że jest to praktycznie nie do wyobrażenia dla przeciętnego człowieka i nie tylko przeciętnego podejrzewam. Bo te teorie nawet na temat czasu i upływu czasu, które głosi najsłynniejszy myśliciel Hawking, też nie są wybitnie niezrozumiałe. Raczej nie wnoszą nic takiego, czego nie można by było sobie wyobrazić czy przetrwalić. Także nie wiem.
Wydaje mi się, że jeszcze troszeczkę nam potrzeba wiedzy, żeby ulokować te wszystkie domniemania dotyczące czasoprzestrzeni i tej nici rozwidleń czasowych. Troszeczkę potrzeba może więcej wiedzy, czy może powiązania tego wszystkiego z innymi wymiarami. To wymaga jeszcze trochę więcej pracy i doświadczeń. Być może Wielki Zderzacz Hadronów odpowie na te pytania. Dziękuję.
[02:49:56] - Dzięki. Tymczasem dodzwonił się do nas nasz stały słuchacz, pan Grzegorz spod Londynu. Dobry wieczór, panie Grzegorzu, jesteśmy już na antenie.
[02:50:07] - Dobry wieczór wszystkim. Witam ponownie. Bardzo ciekawa audycja jak zwykle i bardzo kontrowersyjna też. Postanowiłem też trochę zabrać głos tutaj. Bardzo ciekawe koncepcje panowie przedstawiacie. Moim zdaniem wydaje mi się, że te istoty, kimkolwiek są, czy to są istoty z innych planet, czy wszechświata i tak dalej, wydaje się, że mają taką zdolność, żePotrafią w jakiś sposób tym czasem sterować. Mnie się wydaje, że mogą to być istoty z jakiegoś wyższego wymiaru. My, jak mówi oficjalna nauka, wyewoluowaliśmy na nizinach afrykańskich w taki sposób, który nam umożliwiał przeżycie, czyli wyewoluowaliśmy w trzech wymiarach, tak? Musimy widzieć, co się dzieje wokoło nas i musimy jakoś dostrzegać ten czas, a reszta do przeżycia nam nie była potrzebna. Ewolucja w nic poza tym nas nie wyposażyła.
W tej chwili znajdujemy się w takiej samej pozycji, jak wspomniane kilkakrotnie płaszczaki, które nie potrafią postrzegać trzeciego wymiaru wzwyż. Po prostu nic wtedy nie zobaczą i nawet nie potrafią tego sobie wyobrazić. Jeśli to są istoty z wyższego wymiaru, my nie potrafimy sobie wyobrazić ich wymiaru. Skoro pochodzą z innego wymiaru, to pewnie potrafią tym wymiarem sterować, czyli czasem. Czwarty wymiar. Poza tym wiele też wskazuje na to, że czas jest wymysłem czy konceptem typowo ludzkim. Istnieje u nas, w naszym świecie, w tym niewielkim wycinku rzeczywistości, jak kiedyś mówiłem, a tak naprawdę czas nie istnieje podobno. Zresztą można się o tym przekonać w pewien sposób. To oczywiście jest bardzo subiektywne, ale na pewno każdy z nas miał w pewnym momencie taki sen, który się dzieje przez kilka dni, kilka miesięcy albo nawet kilka lat. Który trwa bardzo długi czas i budzimy się rano z takim uczuciem, że minęło przecież tyle czasu w tym śnie i pamiętamy wszystko dokładnie, każdy dzień, każdy miesiąc i tak dalej z tego snu.
W nocy przebyliśmy te sześć czy siedem godzin, a we śnie odbyliśmy całą podróż powiedzmy kilkunastu tygodni czy nawet lat. Wygląda na to, że to jest właśnie w taki sposób. Przynajmniej taka jest moja koncepcja w tej sprawie. Jeszcze chciałem się tylko odnieść do tego, co mówił wcześniej pan Żelkowski o możliwości przetrwania podróży międzygwiezdnych. W pewnym momencie pojawiła się taka koncepcja, że można przenieść naszą świadomość w jakiś sposób do komputera cyfrowo i wszystkie nasze uczucia, wspomnienia, wiedzę i tak dalej, całą świadomość można przenieść do komputera i będziemy wtedy żyli wiecznie. Tutaj użyję pana Piotra sformułowania: a guzik prawda. A dlaczego? Dlatego, że wydaje mi się, że to będzie sytuacja dokładnie taka sama, jakbyśmy komuś zrobili zdjęcie albo nakręcili film. Nawet jeśli się przeniesie kogoś do komputera, całe jego wspomnienia, wiedzę, świadomość, obojętnie co tam jeszcze, to nie będzie ta osoba. Bo ja jako ja, mam teraz takie ciało, a nie inne.
W przyszłości być może będę miał jakieś inne. A jak się mi zrobi zdjęcie albo przeniesie moje uczucia i cokolwiek tam jeszcze do komputera, to w dalszym ciągu ja tutaj zostanę.
[02:55:15] - To jest taka reprezentacja nas wtedy. To nie jesteśmy my.
[02:55:19] - Dokładnie. Nawet bardzo możliwe, że komputery w przyszłości będą tak doskonałe, że będziemy mieli wrażenie, że rozmawiamy z taką osobą i będzie wszystko pasować. Sztuczna inteligencja na pewno się do tego stopnia rozwinie, ale to w dalszym ciągu nie będzie ta prawdziwa osoba, bo ona będzie w kompletnie innym miejscu prawdopodobnie. Bo jak mówię, ja czy ktoś inny jest w danym miejscu i czasie à propos, ale jak się przeniesie, to będzie taka sama sytuacja, jakby się mu zrobiło zdjęcie albo nakręciło film. To nie będzie ta osoba. Tak mi się przynajmniej wydaje. Dziękuję bardzo.
[02:56:13] - Dziękujemy, panie Grzegorzu. Czy chcielibyście, panie Woj, coś tutaj dodać, jakoś skomentować?
[02:56:20] - To może ja. À propos tego przeniesienia czy też możliwości przeniesienia, mówimy potocznie do komputera, ale tak naprawdę to jest raczej przybliżenie. W każdym razie najpierw garść faktów, a właściwie nie tyle faktów, co buńczucznych zapewnień. Otóż zwolennicy transhumanizmu, czyli takiego troszeczkęWzbogacenia człowieka o różnego rodzaju wynalazki pozwalające mu żyć dłużej, żyć pełniej i tak dalej. Każdy zainteresowany może sobie rzecz sprawdzić. Twierdzą, że w roku 2050 tego rodzaju zjawisko jak przeniesienie świadomości do sztucznego środowiska nastąpi. Ja specjalnie używam pojęcia „sztuczne środowisko”, ponieważ porównanie z komputerem to pewne nieporozumienie, bo mamy naturalną tendencję do kojarzenia komputera z naszymi blaszankami albo laptopami, które gdzieś na biurkach stoją. Tymczasem ludzie, którzy mówią o transhumanizmie, o możliwości uczynienia człowieka nieśmiertelnym poprzez przeszczepienie jego świadomości w sztuczne środowisko, mają co innego na myśli. To już nie będą komputery, które będą się posługiwały kodem zero-jedynkowym. To już będą nieco inne urządzenia, którym będzie bliżej do naśladowania struktur biologicznych, niż nam się to dzisiaj wydaje.
Oczywiście jest to rzecz dyskusyjna. Wcale nie twierdzę, że tak będzie. Bardziej relacjonuję to, o czym transhumaniści mówią. To jest oczywiście koncepcja tego, gdzie tak naprawdę jest nasza świadomość, gdzie tak naprawdę jesteśmy my. Czy to jest tylko i wyłącznie układ tego, co się w naszej szarej materii mózgu znajduje? Czy to jest subtelna gra prądów, chemii i czego tam jeszcze? Czy też jest to coś więcej? Bo jeśli jest to czysto fizyczne, materialne zjawisko, to wcześniej czy później tego rodzaju przeniesienie, tego rodzaju, jak słuchacz powiedział, kopiowanie, fotografowanie może nastąpić, tylko że ono będzie o niebo dokładniejsze i wtedy, jeśli mamy do czynienia tylko i wyłącznie z materialnym zjawiskiem, to da się je skopiować. Jeśli natomiast moja świadomość to coś więcej niż tylko i wyłącznie szara materia zamknięta w czaszce, to wtedy jest problem i wtedy może już niekoniecznie. Może rzeczywiście słuchacz ma wtedy rację, że to będzie tylko i wyłącznie mniej lub bardziej wyraźne zdjęcie, próba skopiowania czegoś, czego się skopiować tak naprawdę nie da.
Tu wchodzimy w sferę dociekań naprawdę filozoficznych, a właściwie więcej niż filozoficznych. Gdzieś dotykamy nawet teologii. Po czym rzecz naprawdę jesteśmy? Czy tylko materią lepiej lub gorzej zorganizowaną, czy też może czymś więcej? Odpowiedź na to pytanie warunkuje też dalsze odpowiedzi, a przynajmniej może warunkować dalsze odpowiedzi. Tak naprawdę dzisiaj nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć, czy to się da zrobić, czy nie. Może mieć rację słuchacz, który mówi, że absolutnie nie, że to będzie tylko fotografia, nieudolna zresztą, naszego ja. Mogą mieć rację ci, którzy się identyfikują z transhumanizmem, którzy mówią: „Nic trudnego, jeszcze 40 lat niecałe i zrobimy to”. Nie wiem, jak będzie i jakie będą później tego konsekwencje. Natomiast warto to po prostu uwzględniać, ten transhumanizm w ogóle, skoro już o nim mówię, warto przywołać, bo to jest też sprawa związana z tym, jak postrzegamy ufonautów.
Obojętnie, czy są to przybysze z innych planet, czy są to przybysze z innych linii czasowych, to samo istnienie zjawiska transhumanizmu, które chce nas wzbogacać o różnego rodzaju sztuczne organy. Zresztą transhumanizm ma kilka wersji, kilka dróg. Jedni mówią o tym, że trzeba grzebać w genach i nas udoskonalać. Inni mówią, tak w skrócie, że trzeba nam doszczepiać różnego rodzaju sztuczne elementy i wtedy będziemy doskonalsi. Abstrahując od tego, jak się do tego odnosimy, warto o tym pamiętać i warto wziąć pod uwagę, że skoro mówimy o różnych liniach czasowych, to w różnych liniach czasowych ten transhumanizm mógł przebiegać różnymi drogami. Jedni mogli grzebać rzeczywiście w genach, inni mogli sobie doszczepiać do ciała, do mózgu, wszędzie, gdzie tylko mogą, różnego rodzaju sztuczne elementy i to mogło doprowadzić do tego, że wygląd załogantów UFO jest taki, jaki jest relacjonowany, czyli bardzo różny. Myślę, że warto wziąć to również pod uwagę, ale myślę, że trochę odbiegamy od tematu dzisiejszej audycji, więc dziękuję bardzo.
[03:02:23] - Dzięki. Powoli dobiegliśmy do końca naszych rozważań o UFO i czasie. Pewnie nie wyczerpaliśmy jeszcze wszystkiego. Może jeszcze kiedyś do tego powrócimy. Ja chciałbym podziękować naszym wspaniałym gościom, chyba że ktoś jeszcze chciałby coś dodać. Panowie? Myślę, że jakiekolwiek podsumowania są troszeczkę nie na miejscu, dlatego że musielibyśmy powtórzyć jeszcze raz to wszystko. To był trudny temat i jest trudny temat. Zresztą jak całe zjawisko UFO. Nie jest to takie proste, jak już nie raz mówiliśmy, ale ja się nie będę powtarzał.
Naszymi gośćmi byli dzisiaj: Arek Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Dzięki, Arku.
[03:03:05] - Dziękuję również. Dobranoc.
[03:03:07] - Odwiedzajcie blog Arka, odwiedzajcie blog, szukajcie nowości, zgłaszajcie do niego swoje przypadki. Arek zajmuje się różnego rodzaju zjawiskami. Teraz w Działdowie doszło do ciekawej sprawy, prawda?
[03:03:24] - Tak. Jest z jednej strony bardzo ciekawa, a z drugiej strony bardzo trudna dla rodziny, która tego doświadczyła. Chodzi mianowicie o pojawienie się w ich mieszkaniu poltergeista, który rzuca wszystkim, czym może w domowników czy osoby, które próbują pod ich nieobecność sprawdzić, czy faktycznie działa. Doszło do tego, że rodzina musiała się wyprowadzić z mieszkania, z domu. Jest to dosyć trudny temat. Był tam ksiądz, który próbował coś zrobić i krótko mówiąc dostał w łepetynę, aż nie chciało mu się tam więcej zachodzić, bo następną swoją wizytę odwołał do czasu zakończenia rekolekcji. Z drugiej strony nawet pod nieobecność tych mieszkańców domu sprawdzali to. Te rzeczy w dalszym ciągu się działy, przemieszczanie przedmiotów. Tutaj mamy taki pomysł, żeby taką ekipę mocno zaangażowanych duchowo ludzi pojechała w tamto miejsce i sprawdziła, czy da się tym ludziom w jakiś sposób pomóc. Nie jestem specjalistą od tego typu zjawisk, więc mało w tym zakresie zależy ode mnie.
Ale zapadałem temat i został przychylnie odebrany. Trzeba tylko, żeby się odpowiednie osoby zebrały w czasie i będziemy tam jechać. Spróbujemy nakręcić jakieś filmy, jeżeli się da. Podobno się nie daje. To jest też tak, ale spróbujemy. Może akurat coś się tam uda przez przypadek nagrać ciekawego.
[03:05:41] - Dzięki Arku. Trzymamy kciuki. Trochę tam mam daleko. Chętnie bym zobaczył tą sprawę. O tym będziemy jeszcze dyskutować.
[03:05:49] - W tamtych okolicach to nie byłby pierwszy dom, który z takimi rzeczami się spotyka. Tam niedaleko tej miejscowości, kilkanaście kilometrów od jest inny dom, który jeszcze nie tak dawno był niezamieszkały właśnie z podobnego powodu.
[03:06:09] - Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się porozmawiać na ten temat. To może nie być łatwa sprawa, bo pamiętam, że parę lat temu podobnym przypadkiem próbowałem się zajmować tutaj w okolicach. Okazało się, że również zaangażował się ksiądz. Rodzina została porządnie nastraszona i w sumie wszystko ucichło. Nie wiadomo, co się tam dzieje. Tym bardziej że oni byli dość silnie związani z Kościołem. Mówię o tym dlatego, że sprawa z Działdowa też jest już na takim etapie. Rodzina mieszka w Caritasie i mogą być różne scenariusze z tym związane. Pamiętajmy też o tym, że jak mówią niektórzy, może nie na pierwszym miejscu jest rozgłos, ale pomoc tym ludziom. Napisano o tym w lokalnych mediach i na pewno to sprawie nie pomogło.
Na pewno w jakiś sposób stygmatyzacji tych ludzi ułatwiła. Będziemy o tym rozmawiać. Dziękuję Arku jeszcze raz.
[03:07:16] - Dziękuję. Dobranoc i miłych snów życzę.
[03:07:19] - Naszym drugim gościem był Marek Złotkowski, pisarz science fiction, autor portalu „Bibliotekarium” i audycji pod tym samym tytułem dostępnej na Radiu Paranormalium. Dziękujemy ci, Marku.
[03:07:30] - Dziękuję bardzo. Pozdrawiam wszystkich.
[03:07:32] - Zapraszamy oczywiście na Paranormalium. Zapraszam was też do odwiedzenia bloga Arka „Niezwyki”. Ukazał się tam bardzo fajny artykuł na temat kilku nowych przypadków bliskich spotkań trzeciego stopnia. Zajrzyjcie sobie na blog Arka. Naprawdę fajna sprawa. Polecam wam nowy „Nieznany Świat”. Tam jak zwykle dużo ciekawych rzeczy, także zajrzyjcie, rzućcie okiem, może was coś zainteresuje. I to chyba tyle na dzisiaj. Co za tydzień, to zobaczymy. Damy wam znać.
Są oczywiście pewne koncepcje.
[03:08:05] - Jest propozycja, jeżeli dobrze sobie przypominam, to była propozycja obcych artefaktów.
[03:08:11] - Tak, ale zobaczymy jak nam to wyjdzie. Będziemy was o wszystkim informować. To by było na tyle. Trzymajcie się i do usłyszenia w kolejnej debacie ufologicznej za tydzień.
[03:08:25] - A mówił te słowa do państwa Piotr Cielebiaś, współprowadzący debatę w Radiu Paranormalium, zastępca redaktora naczelnego „Nieznanego Świata”. Dzięki jeszcze raz, Piotrze.
[03:08:36] - Dzięki Marku i tobie również dzięki i pozdrawiam i dobranoc. Cześć.
[03:08:40] - A audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”. Radio Paranormalium paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnej debacie ufologicznej online już za tydzień. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium www.paranormalium.pl
[03:09:06] - Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na Twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[03:09:56] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już troszeczkę gorzej.
[03:10:08] - Posłuchaj nieznanego! Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[03:10:36] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już troszeczkę gorzej.
[03:10:47] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[03:11:37] - Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia. Że ktoś go tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[03:11:48] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.