[01:03] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy właśnie tutaj, właśnie teraz, wlewaną właśnie do twoich uszu, słuchaczu i słuchaczko, kolejną debatę ufologiczną online, w której dziś przyjrzymy się najdziwniejszym teoriom o UFO. Dziś powiemy o teoriach na temat pochodzenia i roli UFO, które zostały nieco zapomniane, choć wydają się interesujące i nadal drzemie w nich pewien potencjał. Przy mikrofonie i za sterami technicznymi audycji Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami oczywiście współprowadzący debaty w Radiu Paranormalium: zastępca redaktora naczelnego „Nieznanego Świata”, Piotr Cielebiaś. Dobry wieczór, Piotrze.
[01:48] - Dobry wieczór. Witam.
[01:49] - Nasz agent w Jarosławiu, czyli Tomasz Pawlus, założyciel Klubu Paranormalium w Jarosławiu. Witaj, Tomku.
[01:56] - Dobry wieczór, witam wszystkich.
[01:57] - Oraz ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej, Arkadiusz Kocik. Dobry wieczór, Arku.
[02:03] - Dobry wieczór, witam wszystkich.
[02:04] - Zanim przejdziemy do tych najdziwniejszych teorii dotyczących UFO, podam oczywiście kontakty do Radia Paranormalium. Dzisiaj po 21:00 tradycyjnie będziemy otwierać linię telefoniczną, ale numery telefonów już teraz warto sobie zapisać. Numer stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 53 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Można nas także znaleźć na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy też na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i portalu Infra. Zachęcamy przy okazji do polubienia fanpage'u „Nieznanego Świata”. Także na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata” właśnie. A jeżeli ktoś woli, to można również wysyłać pytania, komentarze i naturalnie relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Pierwsze na naszej ściśle tajnej liście teorii do omówienia mówi, co następuje: UFO nie pokazuje się byle komu. Wybiera ludzi sensytywnych. Tradycyjnie oddam pierwszemu głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[03:42] - Dzięki. W naszych audycjach mówiliśmy nieraz już o tym, że istnieje bardzo dużo dróg podejścia do zjawiska UFO. I paradoksalnie żadna z nich nie wyjaśnia go w 100%, a z drugiej strony w zasadzie wszystkie w jakiś sposób wyjaśniają jego pewne aspekty. To nam pokazuje, że zjawisko UFO jest troszeczkę w swojej naturze bezsensowne i irracjonalne. Posługuje się swoistą logiką. My nawet nie jesteśmy w stanie powiedzieć, czy to jest jedno zjawisko, to znaczy proces jakiś, który się bierze z jednego źródła, czy w zasadzie kilka zjawisk, które są do siebie podobne, które się jakoś nakładają, ale że wykraczają daleko poza nasze zrozumienie, to my nie jesteśmy sobie w stanie ich w głowie poukładać. W naszym programie, jak powiedziałem, pojawiały się różne teorie do tej pory, ale nie wszystkie. Niektóre tak mocno zarosły kurzem i mchem, że zostały w zasadzie zapomniane. Nikt o nich nie mówi, chociaż są ciekawe. Jest ich bardzo dużo. Niektóre mają słabe strony, inne są dość intrygujące i mogą rzucić nieco światła na ten fenomen. I tak jeszcze pokrótce: do tej pory najczęściej odnosiliśmy się w naszych audycjach do dwóch głównych teorii o pochodzeniu UFO. Niektórzy to nazywają hipotezami. To zależy, z której strony do tego podchodzimy. Pierwsza mówi o tym, że UFO oczywiście to pojazdy przybyszów z innego świata, a druga teoria, bardzo często powtarzana tutaj, odnosiła się do tego, że UFO jest zjawiskiem troszeczkę paranormalnym i znacznie wykracza poza sferę fizyczną. Kiedyś ta teoria, kiedy się rodziła, była nazwana teorią międzywymiarową. Teraz już się od tego odchodzi. Ale Ivelliosie, zadałeś pytanie bardzo interesujące, związane poniekąd z tą drugą teorią, że UFO nie pojawia się byle komu. To jest bardzo ciężkie zagadnienie, dlatego że z jednej strony mamy do czynienia z relacjami pilotów.Którzy widzą, że te obiekty sobie śmigają gdzieś tam w przestworzach. A z drugiej strony mamy czasami do czynienia z historiami kobiet lub mężczyzn, którzy po prostu wychodząc na zewnątrz, tak jak mieliśmy w przypadku wielu rejestracji notowanych przez INFRA, widzieli nad blokiem czy nad lasem ogromny obiekt. Ogromny. I to nie taki mały spodek, tylko po prostu statek matkę. I on był widoczny tylko jakby dla nich, był w pewnym sprzężeniu z tymi świadkami. I to nam pokazuje, że obserwacje UFO nie są jednorodne. Mamy do czynienia z czymś, co lata w przestworzach, zachowuje się w zasadzie jak maszyna latająca, jak samolot, tylko trochę podrasowany. A z drugiej strony mamy do czynienia z obserwacjami, które są dziwne. Po prostu są dziwne. Nie można tam zastosować już takich typowych metod pojęciowych i takiego typowego podejścia, że: „O, to po prostu jakaś tam maszyna latająca”. Dam przykład. W 2009 roku pewna mieszkanka Puław wyszła wieczorem z siostrą na spacer i zobaczyła nad swoim blokiem ogromny obiekt, który tam zawisł. Kilka lat później przecież coś podobnego było na Bernardyńskiej w Warszawie, w tych okolicach, w których mieszkał Kazimierz Brzostowski. Pojawiła się relacja, że nad jednym z bloków po prostu przez chwilę był taki wielki obiekt obserwowany w biały dzień. Inna sprawa, bardzo przecież dobrze mi znana, to zdarzenie z Dąbrowy Górniczej, gdzie ogromne UFO po prostu zawisło nad blokowiskiem i widziała to tylko jedna osoba. I to UFO wysyłało w stronę ziemi takie jakby sondy, ale nikt inny tego nie widział, nikt inny się nie zgłosił. A to była przecież bardzo spektakularna obserwacja. Dobrze poznałem tę panią i wiem, że ona nie kłamała. Także takich historii jest mnóstwo. I teraz pytanie: czy ludzie, którzy wspominają o takich magicznych przypadkach, kiedy to UFO się nagle wyłania jakby z innej czasoprzestrzeni czy rzeczywistości, nie zostali przypadkiem wybrani przez to zjawisko do tejże manifestacji? Czy może, jak mówił Karol Gustav Jung, to wszystko jest po to, że nasza podświadomość chce nam coś powiedzieć i to UFO w zasadzie nie istnieje. To jest kreacja naszego umysłu. My dostajemy przez to jakiś przekaz, chociażby od jakiejś zbiorowej nieświadomości albo z głębi naszego umysłu, który nam chce poprzez pewną symbolikę coś powiedzieć. To jest ciekawe. Zauważyliśmy w wielu przypadkach, że ludzie, którzy notowali obserwacje UFO, mieli w swoim życiu pewne ciekawe incydenty. To znaczy wielu z nich na przykład miało już wcześniej inne obserwacje, chociaż o nich nie mówili, bo były na przykład mało znaczące. Inne osoby twierdziły, że w ich rodzinie często dochodziło do różnego rodzaju dziwnych zdarzeń. Jeszcze inne twierdziły, że posiadają nawet coś w rodzaju szóstego zmysłu. W zasadzie wielu z nich nie łączyło tego z tą obserwacją. To wychodzi zazwyczaj w wywiadzie, prawda, Arku? Że kiedy rozmawia się ze świadkiem obserwacji UFO i się go pyta: „Czy pan coś jeszcze przeżył?”, to wtedy sobie zaczyna ten człowiek coś przypominać: „O tak, było coś takiego. A wie pan, u nas w rodzinie na przykład wszyscy mają jakieś zdolności”. I to naprowadziło wielu ufologów na trop tego, że tak naprawdę obserwacje UFO, te najdziwniejsze bliskie spotkania z tym wysokim współczynnikiem dziwności, mogą dotykać nie do końca zwykłych ludzi. O ile każdy z nas może zobaczyć latające światełko na niebie i nie wie, co to jest, o tyle świadkiem bliskiego spotkania według tej teorii zostają tylko osoby w pewnym sensie czujące więcej, sensytywne, posiadające bardziej rozwinięty tak zwany szósty zmysł. Innymi słowy bardziej skłonne do postrzegania pozazmysłowego. Na czym to polega? Do końca tego nie wiadomo, bo parapsychologia nie złamała jeszcze zasady postrzegania pozazmysłowego. I czy ma to związek z wchodzeniem umysłu w stany hipnotyczne, czy po prostu wchodzenie w jakieś wyższe wibracje i inne postrzeganie rzeczywistości to jest kwestia dyskusyjna. Natomiast panowie, nie wiem, jak wy patrzycie na ten kontrowersyjny mimo wszystko problem, bo rzeczywiście, jeżeli analizujemy przynajmniej część przypadków, to się okaże, że rzeczywiście ci ludzie, którzy byli świadkami bliskich spotkań, mieli jakieś historie w życiu związane z doświadczaniem zjawisk paranormalnych. Ja tutaj powrócę do tego przypadku z Dąbrowy Górniczej. Ta pani, świadek tego zdarzenia, przypominam, że to odbywało się w ten sposób, że ona pewnego letniego wieczoru w roku 2007, wracając do domu, jadąc dość często uczęszczaną trasą, to była bardzo późna noc, około chyba trzeciej, zobaczyła nagle światło wlewające się do jej samochodu. To był Fiat Panda chyba. No i po chwili, kiedy się obejrzała, zobaczyła, że po prostu wisi nad tą drogą, to było chyba w Sosnowcu, dziwny obiekt, taki błękitny, bardzo dobrze widoczny i on ją po prostu ścigał. Ona w tym momencie zadzwoniła do swoich znajomych, mówiła, że coś ją goni. Cały czas kierowała się do domu w Dąbrowie Górniczej na osiedlu Mydlice i kiedy tam dotarłaOna w międzyczasie jadąc oczywiście ten obiekt zgubiła, ale kiedy dotarła, okazało się, że on wisi po prostu nad jej blokiem i z niego opadają w dół tak jakby sondy. Ona tak się przeraziła, że pojechała do swojego znajomego i tam spędziła noc, że obawiała się do tego domu wejść. Kiedy przyjrzałem się bliżej jej przypadkowi, to tam nie tylko było dużo elementów takich czysto paranormalnych, ale było też dużo historii, które były nie do końca zrozumiałe. Mieliśmy tam opowieści o dziwnych snach, dziwnych obserwacjach, zdarzeniach z przeszłości, które chociaż w zasadzie nie były powiązane z tą obserwacją z 2007 roku, to mogły mieć bardzo duże znaczenie. Inny przypadek, przecież bardzo znany i tutaj niejednokrotnie poruszany, czyli Rzeszów i jak się nazywa ta dzielnica? Cholera, zapomniałem. Arek Miazga o tym pisał. Słocina. Słocina, czyli ta, powiedziałbym, wiejska dzielnica Rzeszowa przyłączona do miasta kilkadziesiąt lat temu. Większość to domy jednorodzinne i tam od pewnego czasu, w zasadzie ta historia przeniosła się gdzie indziej teraz, bo te panie się stamtąd wyprowadziły. Ale zaczęło się chyba w 2010 roku, kiedy one zobaczyły dziwny obiekt i powiadomiły o tym Arka Miazgę. Wyglądało jak zwykła obserwacja UFO na polu w niedzielę. Poszły się przejść we wrześniu. Ładna pogoda była. Idąc po prostu zobaczyły typowy latający metaliczny dysk unoszący się nad polem. Co się wtedy wydarzyło? One się skontaktowały z Arkiem. Marek o tym już nam niejednokrotnie opowiadał, jak pewnie pamiętają nasi wytrwali słuchacze. Ale im głębiej wchodził w ten przypadek, tym więcej się dowiadywał. I to wydarzenie z pola, ta niedzielna obserwacja była czubkiem góry lodowej. Panie nie tylko miały bogatą historię poprzednich bliskich spotkań, ale miały też bardzo rozwinięty, trudno powiedzieć, że to jest ekstra zmysł, ale one stale balansowały swoimi umysłami na przecięciu między naszą rzeczywistością a jakąś inną. Ten przypadek był momentami straszny, momentami śmieszny, momentami przerażający, ale pokazywał, że wiele osób uczestniczy w stałym procesie kontaktu z tą siłą i oni dopiero, kiedy widzą latający spodek albo kiedy spotykają ufonauty i wiedzą: „O, zdarzyło się coś takiego, muszą o tym powiadomić tego czy tego”. Wtedy się dopiero okazuje, że oni tak naprawdę mają za sobą całą sagę podobnych doświadczeń. Ci ludzie bardzo często sobie tego nie uświadamiają. Dopiero kiedy osiąga ich przypadek punkt kulminacyjny, dochodzi do jakiegoś bardzo spektakularnego zdarzenia, to oni sobie uświadamiają, że w ich życiu jakaś siła się osadziła i to mocno i co jakiś czas daje o sobie znać. Czasami są to drobne incydenty niepowodujące jakiegoś dyskomfortu psychicznego. Ale panowie, przecież mówiliśmy o tym samym w debacie o implantach, prawda, Tomku? Że tam osoby, które twierdziły, że mają jakąś historię związaną z abdukcjami, odkrywały czasami po pierwszym zapamiętanym nocnym spotkaniu czy abdukcji, że w zasadzie w ich życiu cały czas się coś dzieje. Jak ty uważasz, czy osoby, które mają bliskie spotkania, które widzą UFO, to nie są tak do końca zwykłe osoby?
[15:59] - Witam ponownie wszystkich jeszcze raz. Przede wszystkim ja bym tutaj sobie zadał i wszystkim pytanie, czy sensytywność tych ludzi, o której mówimy, jest sensytywnością wrodzoną czy sensytywnością wywołaną? Zasadnicze pytanie jest takie: czy fenomen UFO nie wywołuje w ludzi efektu pobudzenia, tych, jak to mówią, innych czakr. Tego jest mnóstwo, prawda? Trzecie oko, nadwrażliwość zmysłowa, wszystkie takie różne rzeczy. Moim zdaniem bardziej bym się skłaniał do tego, że to wywołuje, to jest taki jakby katalizator, to wydarzenie. Weźmy pod uwagę jedną sprawę: relacje osób. Dotarłem swego czasu do oryginalnych nagrań policyjnych ze słynnego zdarzenia światła nad Phoenix. Co tam ciekawego zauważyłem? 80% relacji, tam było ponad 300 telefonów, 300 osób obserwowało różne zjawiska. Oczywiście tu też ciekawa rzecz, bardzo różniące się w opisach. Te telefony były na policję, na straż pożarną, do wszystkich możliwych służb i tam pada słowo, że jest coś dziwnego. Z drugiej strony ten funkcjonariusz używa określenia: „Proszę opisać, czy to jest UFO”. To się pojawia bodajże w trzech lub czterech odpowiedziach. Do czego dążę? Dążę do tego, że być możePierwsza relacja zdana komuś, kto, nazwijmy to w cudzysłowie fachowcowi, który już wie, jak to tłumaczyć, jak to opisywać, powoduje, że, tu będę troszkę adwokatem diabła, powstaje sposób autosugestii w opowiadaniu tej historii po raz kolejny. Mamy dużo takich przykładów, że te historie opisywane się kolejno rozrastają z czasem i nabierają nowych wątków. Ja nie mówię, że ludzie ci kłamią. Jestem daleki od tego. Niemniej jednak autosugestia wywołana samym kontaktem z osobą, która być może przedstawia się jako osoba, która posiada autorytet w tej kwestii, powoduje w człowieku, że chce się tej osobie, no kurczę, gość zna te sprawy i takie rzeczy, to może mój opis jest troszkę za słaby. To jeszcze go podkoloryzuję. Jeszcze raz powtarzam, nie mówię, że ci ludzie kłamią. Niemniej jednak przekaz, to, co my widzimy, możemy opisać tylko słowami, które nasz mózg przekłada z obrazu. Obraz na słowo. Jeżeli my widzimy coś, czego nasz mózg kompletnie nie jest w stanie rozpoznać, przyporządkować do jakiejś prawidłowości logicznej w swoim działaniu, to wtedy szukamy najbliższej możliwej korelacji myślowej, co to jest. Fenomen UFO od 70 lat funkcjonuje, jest znany od trzylatka do siedemdziesięciolatka. I wtedy być może zjawisko, którego dana osoba jest świadkiem, jest interpretowana jako UFO. Nie wiem, czy to jest dobra czy zła interpretacja. Niemniej jednak tutaj bym dołączył do sensytywności tych ludzi również aspekt psychologiczny odbierania i tłumaczenia sobie czegoś, co nie jest w zupełności zrozumiałe, w zupełności możliwe do porównania. Umysł ludzki działa na zasadzie zapamiętywania i porównywania. Jeżeli widzi coś nowego, to musi się tego nauczyć. A jeszcze w kwestii sensytywności. Mi się wydaje, że częściej ludzie widzą te zjawiska, ja bym to rozpatrywał pod kątem psychologicznym i światopoglądowym, częściej spotykają to ludzie, którzy posiadają tak zwany open mind, czyli otwarty umysł. Są w stanie poprzez wychowanie, poprzez środowisko, w którym są, ten umysł jest w stanie to pojąć. Ja jestem daleki od całego włączania w to New Age, tych trzecich oczu i wszystkich channelingów i takich rzeczy. Przepraszam, ale to nie moja bajka. Mówię bardziej w aspekcie psychologicznego odbioru i tłumaczenia sobie tego, co to jest. Sensytywność tłumaczyłbym bardziej kwestią otwartości umysłu na coś nowego, bagażem doświadczeń życiowych, bagażem wiedzy wyuczonej, przeczytanej. Nie mówię, że każdy, kto czyta książki ufologiczne, wychodzi i z częstotliwością dwa razy w miesiącu UFO zobaczy. Nie, moim zdaniem, jeżeli już ktoś ma jakiś wybór i ktoś tym coś steruje, to uważam, że w pełni oni tym sterują i oni w pełni wybierają ludzi, których testują w różnych aspektach psychologicznych, biologicznych, tak jak mówiliśmy o implantach. Tak bym ze swojej strony tą sensytywność określił.
[23:09] - To też działa w drugą stronę. Jedna część tego fenomenu działa tak, że niektórzy ludzie mają jakieś wrodzone predyspozycje do ESP, czyli postrzegania poza zmysłami i często widzą to UFO, a u drugich działa to w następujący sposób, że doznają jakiegoś bliskiego spotkania i dopiero wtedy się zaczynają tym wszystkim jakoś interesować.
[23:40] - Taki wyzwalacz. To działa na zasadzie wyzwalacza.
[23:44] - To jest w ogóle już inna sprawa. Chociażby jako przykład weźmy historię z lat 80. z Helu, kiedy ten świadek tamtego zdarzenia, malarz, artysta spacerował sobie w okolicach chałup, kiedy zobaczył dziwny obiekt. Te stworki wyglądały troszeczkę jak kopia tego, co widział Wolski, ale nie były tak w pełni materialne. On twierdzi, że to było jak hologram.To było płaskie, troszeczkę dziwne, dlatego, że pod jakim kątem na to się nie patrzyło, to wydawało się, że oni też na ciebie spojrzą. Było dość przerażające. Inni tego nie widzieli, a on to widział. Powróćcie sobie do tego przypadku. On był omawiany dawno temu w naszych debatach i on dokładnie pokazuje, co się dzieje z niektórymi świadkami, że oni po zetknięciu z tym dostają jakiegoś powera intelektualnego. Jak powiedział Tomek, to jest taki katalizator i wyzwalacz. Coś się wtedy z ludźmi dzieje. Arku, czy twoim zdaniem osoby bardziej sensytywne, powiedziałbym rozwinięte duchowo, mają większą szansę, żeby zobaczyć UFO? Bo my tutaj poruszamy się po dość śliskim gruncie. Z jednej strony cytuję przypadek ze Słociny, kiedy mamy do czynienia z kobietami, które naprawdę mają jakieś przedziwne zdolności, ewentualnie zdolność do dryfowania między różnymi stanami świadomości, a z drugiej strony przecież UFO to też przypadki, kiedy chociażby coś wielkiego nadlatuje z Obwodu Kaliningradzkiego, tak jak było w przypadku Gołdapi. Albo ludzie widzą dziwny obiekt na niebie i świadkami tego jest pół miasta. Tutaj chyba nie wchodzi w grę teoria OSP, ale nie zaprzeczysz chyba, że wśród tych historii kryją się takie, które pozwalają w jakiś sposób nam dojść do wniosku, że ta otwartość umysłowa, zależy jak to określimy, jest cechą, która występuje właśnie u wielu świadków bliskich spotkań.
[26:03] - To jest tak, jak wcześniej mówiłeś, prawie dokładnie tak, że jak ktoś w momencie, kiedy coś zobaczy, jakiś latający obiekt czy jakąś kulę, jeżeli nam o tym opowiada, przypomina sobie wcześniejsze tego typu spotkania i wtedy wychodzi to, że z reguły taka osoba nie widzi tego po raz pierwszy, tylko po raz kolejny, a już ten moment, kiedy do nas się zgłasza, to już jest spowodowany jakimś takim przepełnieniem, przegięciem pały, że tak powiem. Już jest tego dosyć i po prostu chce o tym powiedzieć, czy po prostu nie zwariował. Na tej zasadzie czasami się to odbywa. Nie wiemy tak naprawdę, ile osób faktycznie w społeczeństwie jest sensytywnych, jakie mają zdolności, bo nikt chyba na skalę statystyczną nie przeprowadzał takich badań. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo należałoby przeprowadzić badania w Polsce, u nas. Nikt tego nie zrobił. Więc ciężko powiedzieć, jaki wpływ ma, czy UFO pokazuje się akurat dla osób bardziej sensytywnych. Niewątpliwie jest wyzwalaczem tego typu rzeczy, ale to można powiedzieć też o tym, że osoby, które raz widziały, częściej rozglądają się, częściej patrzą w niebo, częściej patrzą w gwiazdy. To jest prawie tak jak w „Facetach w czerni”, gdzie pozbawiony pamięci jednak to zostaje w człowieku, że chce się tam popatrzeć, że czegoś się tam szuka, mimo że na pierwszy rzut oka nie mogę nic znaleźć. Ale zajrzę i po jakimś czasie dostrzega się większą ilość takich drobnych zdarzeń, które dookoła się nas dzieją. To są właśnie tego typu rzeczy jak pokazywanie się jakichś kul, zaobserwowanie jakiegoś dziwnego przelotu, krążącej nad nami nocnej kuli, na zdjęciach wychodzą jakieś orby, gdzie w zasadzie nie powinny nawet wyjść, a to się kręci dookoła właśnie takich osób. To jest troszeczkę z jednej strony dziwne, z drugiej strony takie UFO, tak jak mówiliście, jest takim swego rodzaju wyzwalaczem i ukierunkowuje późniejsze zainteresowania danego świadka na sferę bardziej duchową bardzo często. Może nie duchową w zwracaniu się w kierunku wiary chrześcijańskiej, jakiejś tam ukierunkowanej, tylko ogólnie powodującej chęć rozwoju duchowego, chęć zrozumienia tego ponadczasowego czy źródła typu skąd jesteśmy, dokąd zmierzamy. Czegoś takiego, jakichś bardziej filozoficznych aspektów życia. Potwierdzam, że takie rzeczy się zdarzają i takie rzeczy bardzo często mają miejsce. I jest taki moment bardzo przyjemny w momencie, kiedy świadek przypomina sobie właśnie takie wcześniejsze drobne obserwacje, które w sumie nic nie znaczyły, o których zapomniał, które brał za jakieś tam samoloty, ale dopiero po pewnym czasie, jak sobie przypomina, dochodzi do wniosku, że to jednak było coś takiego nieszablonowego i coś, co się umyka prostym wyjaśnieniom.Natomiast najlepszym chyba przykładem tego, co się może, to właśnie była ta Słocina, gdzie te panie faktycznie musiały uciekać z miejsca, w którym żyły. I to w jakiś sposób pokazuje nam z drugiej strony, jak odbywało się to w wiekach wcześniejszych. Kobiety były traktowane jako jakieś wiedźmy albo jakieś inne i po prostu jeżeli nie uciekły w porę, albo ktoś widział, że miały jakieś kontakty, były po prostu zabijane, palone czy jeszcze inne musiały się diabła wypierać. Więc dziękuję.
[31:18] - Dzięki. I weszliśmy na kolejny temat, który się okazuje polem do szerokich dyskusji, bo jeżeli przyjrzycie się chociaż książkom Rzepeckiego i Piechoty, to oni tam wspominają mnóstwo przypadków, które się rozgrywały na pograniczu naszej rzeczywistości i innej. Chociażby taka sprawa z Olsztyna jest opisana tam. Ona była słabo zbadana. Pamiętam, że Rzepecki pisał, iż świadkiem był bodajże jakiś pracownik służby zdrowia, lekarz, który został porwany przez istoty, które przypominały chodzące worki. On sobie wielu rzeczy nie był w stanie przypomnieć, ale też nie wyszedł nigdy z jakimiś bardziej namacalnymi dowodami, chociaż trudno o nich mówić w tej sprawie. I w jego życiu też nagle rozegrało się coś takiego, co nie miało żadnego wyjaśnienia. W żaden sposób nie odnosiło się do tego, o czym wcześniej myślał. Kolidowało z jego światopoglądem, ale jednak miało miejsce. Kiedy coś takiego się dzieje u wielu osób, to one dopiero zastanawiają się nad tym, jak to było z ich wcześniejszym życiem, ze zdarzeniami, o których raczej wcześniej nie myśleli, takimi drobnymi sprawami, które czasami były bardzo znaczące. Ale panowie, tutaj Klirskaj przysłał bardzo ciekawy komentarz trochę wcześniej przed debatą. On pisze coś takiego, że UFO wcale nie wybiera sobie ludzi sensytywnych. To jest dobry, mocny komentarz. UFO nie wybiera sobie ludzi sensytywnych, tylko tych, którymi najłatwiej sterować, tych, na których może wpłynąć, których może ukształtować i w pewien sposób nimi manipulować. Zgadzacie się z tym tak w trzech słowach?
[33:06] - To jest strzał w dziesiątkę, bo to nie tylko muszą być ludzie słabi, ale też ludzie, którzy są zafiksowani na punkcie tego wszystkiego alternatywnego postrzegania. Oni nawet będą łatwiejsi do zmanipulowania niż tacy nieświadomi, tylko, że tak delikatnie ujmę, o niskiej świadomości intelektualnej. Także to jest strzał w dziesiątkę, gdyż grupa ludzi, których łatwo jest w ten sensytywizm wbić, to nie musi być, powtarzam, tylko ludzi słabych w naszym rozumieniu, ale również tych, którzy są zbyt otwarci, a przez to chłoną wszystko. Taka moja uwaga.
[33:56] - Ja mam odrębną opinię. Myślę, że ludzie sensytywni są trudniejsi do zmanipulowania, dlatego że to jest mniej więcej tak, jak ten moment w „Gwiezdnych wojnach”, gdzie Obi-Wan wjeżdża do miasta i mówi temu strażnikowi, że nikogo nie widzi. To mniej więcej jest na tej zasadzie. Człowiek sensytywny, mimo tego, że jest sensytywny, jest najczęściej indywidualistą i bardzo często potrafi wypowiedzieć swoje zdanie i je uargumentować. Dlatego nie sądzę, żeby tak było, że łatwiej się manipuluje osobami, które inaczej postrzegają nieco rzeczywistość. Najczęściej są to osoby wykluczone. Natomiast spotkałem się z czymś takim, że do świadka UFO wysłało przesłanie, że do kontaktu czy do czegoś takiego on się nie nadaje. Coś takiego. Dlatego nie sądzę, osoba, która to mówiła, nie jest specjalnie sensytywna, jakimś sensorem. Ona się bawi trochę może w wróżkarstwo, ale hobbystycznie bardziej. Natomiast nie sądzę, żeby tak było.
[35:33] - Dzięki. I tutaj przy okazji pytania Klirskaja pojawiła się kolejna dziwna teoria na temat UFO, którą wysunął Jacques Vallée. I on twierdzi wprost, że ten fenomen działa w zasadzie cały czas tak samo. Ma kilka form manifestacji i trafia do różnych ludzi i różnie na nich oddziałuje. Natomiast kiedy znajdzie odpowiednią osobę, łatwą do zmanipulowania, osobę nastawioną do życia w sposób, powiedziałbym dość naiwny, osobę, która jest mocno religijna, to zetknięcie z UFO najczęściej w bliskim kontakcie sprawia, że ta osoba zaczyna powoli zmieniać się psychicznie. My to nazywamy czasami z kolegami tak zwanym syndromem proroka. Osoby teNagle zdają sobie sprawę, zaczynają się tak zachowywać, jakby złapały Pana Boga za nogi, jakby nagle zyskały większą wiedzę. Zyskują przekonanie, że: „miałem kontakt, wiem więcej, jestem wybrany. Nie będę z wami rozmawiał, bo jestem lepszy” i tak dalej. Śmiejcie się, ale to jest powszechne. Valle doszedł do takiego wniosku: wiele osób, które zachowują się podobnie, może świadczyć o tym, że siła, która stoi za UFO, chce stworzyć na Ziemi religię. Religię, w której centrum będą właśnie kosmici. Dlaczego? Nie wiadomo. Możliwe, że to jest jakaś forma wyższej manipulacji. To się dzieje na większą skalę. My tego nie widzimy na co dzień. Przecież Arku, doskonale znane są przypadki UFO kultów, z których nigdy nic nie wyszło. Ale sam na pewno w swojej pracy ufologa spotkałeś osoby, które były po prostu nawiedzone po bliskim spotkaniu. Czegoś doświadczyły, ale z takim człowiekiem trudno się rozmawiało, bo on nagle przeszedł taką metamorfozę, gubiąc po drodze skromność, że uznawał, że jest już ponad wszystkimi, że prawie miał kontakt z aniołami. Jeżeli sobie to wszystko poukładamy, to okaże się, że kontaktowcy, których jest mnóstwo, przecież Rzepecki w Polsce ich naliczył chyba dziesiątki, swego czasu publikując takie opracowania. Ci kontaktowcy mogą być świadkiem tego, że to zjawisko opisane przez Vallego działa i ta religia jest tutaj tworzona. Czy nam się to wydaje w jakiś sposób możliwe? Czy nie jest to troszeczkę naginanie rzeczywistości przez doktora Żaka, Arku?
[38:23] - Myślę, że to zależy od danej osobowości, która miała kontakt z obcymi. I wcale nie chodzi o to, że oni w jakiś sposób starają się wpłynąć czy stworzyć religię. Tylko jeżeli jest osoba taka, która jest podatna na manipulacje, ona będzie tak sądem. Ona będzie bardziej wierzyła czy będzie bardziej przeciętnie religijna, ale to, co jej włożyli do głowy za młodu, będzie brała za to, jak jest, że to musi być jakiś Bóg, musi być coś, co przychodzi z nieba i tak dalej. I w momencie, kiedy ta osoba spotyka się właśnie z czymś takim bardziej materialnym i po prostu najpierw przechodzi taką fazę niezrozumienia wśród społeczeństwa, o czym ona mówi. Jest troszeczkę odrzucana i przychodzi swego rodzaju ostracyzm jakiś. Wtedy dopiero dochodzi do niej, że jest wybrańcem. I tak to się mniej więcej według mnie kształtuje. Gdyby obcy chcieli założyć religię, w której by byli traktowani jak bogowie, to byśmy już od dawien dawna składali, podejrzewam, pokłony jakimś latającym urządzeniom i byśmy nawet nie wyszli poza fazę wzlotu samodzielnego w powietrze, bo im by na tym nie zależało. Nam chyba też specjalnie. Bo gdzie byśmy się pchali? Co jakiś czas spotyka się wypowiedź jakiegoś imama, jednego, drugiego czy trzeciego, który mówi, że Amerykanie nie mogli polecieć na Księżyc ani tym bardziej w kosmos, bo nie ma żadnego kosmosu. Dlatego, że tam jest niebo, a w niebie jest Mahomet u boku Allaha czy odwrotnie i koniec na tym. I że Ziemia się nie kręci, bo jakby się kręciła, to by samoloty nie mogły lecieć pod prąd, leciałyby w jedną stronę. To jest zderzenie wiary z nauką. Tego nie da w jakiś sposób przeskoczyć. A mówią to właśnie osoby, które nasłuchały się za młodu, nie myślą samodzielnie i po prostu nie przeskoczą tego. Tutaj bardzo ważnym wskaźnikiem tego, co by się stało czy co się może dziać w momencie, kiedy zetknie się kultura kosmiczna z kulturą ziemską i sposobem myślenia ziemskiego, bardzo fajnie pokazuje Zecharia Sitchin w swoich książkach. To będzie „Dwunasta planeta”, „Schody do nieba” na przykład, czy „Wojny bogów”, które są na audiobooku. Wszystko bardzo ładnie przeczytane i bardzo zachęcam do odsłuchania tego. Tu mamy esencję tego, o co w tym momencie by nam chodziło.
[41:35] - To może być też tak, że religia. Mówiąc o religii, mamy na myśli bicie pokłonów, modły w stronę bóstwa czy w tym przypadku latającego spodka. Ale może chodzi o taką subtelniejszą formę zawładnięcia umysłami, że oto stoi nad nami jakaś inteligencja, która bawi się z nami, robi sobie eksperyment, chce tą religię stworzyć. Ale to nie jest taka religia per se podobna do chrześcijaństwa, do islamu czy do każdej innej religii, tylko jest to implantacja w umyśle pewnego obrazu, wyobrażenia dobrych istot z kosmosu. Bo przecież kontaktowcy o tym mówią cały czas, że są dobre istoty. Są też oczywiście złe istoty, ale te dobre są lepsze, bo się z nami skontaktują i chcą dla nas dobrze.Nawet gdyby te osoby pomyślały troszeczkę racjonalnie, co dla niego jest dobre. Dobre dla ludzi jest niekoniecznie dobrym dla Ziemi. To widzieliśmy.
[42:43] - Tak. Kontaktowcy nie rozumieją tematu, tylko przyjmują mniej więcej swoje wyobrażenie dobroci czy czegokolwiek, czym zostali karmieni w dzieciństwie, jak powinno wyglądać bóstwo. Tak, oni przenoszą to bóstwo na inny teren, przenoszą to na UFO, dajmy na to.
[43:06] - To jest jak objawienie. Kiedy posłuchamy tych UFO proroków, to oni nie myślą, oni nie odpowiadają na pytanie. Oni mówią o tym dostarczonym materiale jako o objawieniu. Posłuchajmy Mayera, posłuchajmy Adamskiego. Przecież to wszystko jest niespójne. Jakikolwiek tekst kontaktowca sobie weźmiemy, to nigdy jest niespójne. Natomiast wiele osób w to wierzy i jest w stanie się na to złapać. Tomku, nie wiem, czy pamiętasz, swego czasu w Polsce była popularna taka książka faceta, który się nazywa Desmarke i to się nazywało „Misja”. W oryginale to się nazywa jakoś tam „Thiaoouba”, coś tam. I on tam opowiada, jak pewnego dnia wyszedł z domu i został porwany przez dwumetrową babę na planetę, gdzie były latające konie, chyba jakieś drzewa włosowe.
[43:59] - To ja nie czytałem co prawda, ale pamiętam, że czytając samą recenzję się zdrowo uśmiałem.
[44:06] - No właśnie. I facet tak porwał czytelników, że ja do dzisiaj się spotykam, chociaż minęło chyba od publikacji może ze 20 lat. Nie jestem pewien, bo to chyba w latach 90. u nas wyszło.
[44:20] - Dzisiaj przed audycją ktoś na czatach Radia Paranormalium wspominał o tej książce.
[44:25] - Naprawdę?
[44:27] - Serio.
[44:28] - I zobaczcie, że facet, który nawet nie wiadomo kim jest, nie wiadomo skąd się wziął, nie wiadomo nawet czy żyje, czy istniał, tak rozpropagował w umysłach innych tą Thiaoouba, czy jak to się wymawia, że ludzie o to do dzisiaj pytają. Wielu jest przekonanych, że to prawda. Tak samo jest z innymi dziełami ufologicznymi. Nie będę już tutaj dawał przykładów. Ja nie poruszę tematu tych nieszczęsnych reptilian, ale zobaczcie, że puszczona w obieg informacja, często nawet najbardziej absurdalna, jest w stanie znaleźć ogromną ilość odbiorców. Może właśnie Vale miał to na myśli, że ktoś tam u góry stara się w pewien sposób nakręcać nas. Nakręcać nas tylko po to, żebyśmy myśleli w pewnych kategoriach i mieli przekonanie, że nad nami ktoś jest, nad nami ktoś czuwa i być może nam nawet kiedyś pomoże. Tomku, co o tym myślisz?
[45:32] - Ja tutaj odczuwam pewien dysonans, bo ja nie chcę robić z fenomenu UFO czegoś super mądrzejszego od nas. Naszło mnie teraz taki wniosek w trakcie tego, co żeście mówili, że wszystkie te śmieszne rzeczy, te przekazywania, te przekazane różne dziwne rzeczy, które wywołują u racjonalnie myślących ludzi śmiech, jakieś porywane konie. Czy nawet w tych relacjach, które są oznaczone dużym stopniem dziwności. Może to wynikać również z tego, że przecież oni ciągle czegoś próbują. À propos wszczepienia tej religii. Oni próbują tą religię wszczepić, bo popatrzcie się ci kontaktowcy, ja tu widzę bardzo duże prawdopodobieństwo raz do każdego z twórców nowoczesnych religii. Bo też istnieją przekazy i w Koranie, i w Nowym Testamencie, które jednoznacznie wskazują, że ci również byli nieuznawani. Później mamy pierwszych świętych, tych do wczesnego średniowiecza. Oni też również byli poddawani ostracyzmowi, byli negowani. Więc może oni cały czas próbują, tylko nasz umysł jeszcze nie potrafi właśnie tego, co Piotrze powiedziałeś, tej subtelności zrozumieć.
[47:30] - Może też jest tak po prostu, że wszystkie święte księgi, czy to Ewangelia, czy księgi prorockie ze Starego Testamentu, czy Koran, czy wiele innych ksiąg objawionych, jest po prostu tym samym, co robił Mayer.
[47:49] - Tak, dokładnie. Tylko że poglądy wyewoluowały.
[47:57] - My w naszych czasach mamy za dużo świętych ksiąg, żeby po prostu zawracać sobie głowy. Kościół istnieje 2000 lat, jest bogatą instytucją, ma dziesiątki milionów wyznawców i on nie zawraca sobie głowy kolejnym kontaktowcem. Ale gdyby nagle doszło do sytuacji, że następuje totalny reset religii, to czym różni się zasadniczo Koran od takiej księgi typu Księga Urantii?
[48:26] - Zasadniczo opiera się na takim samym rodzaju manipulowania ludzkim umysłem.
[48:40] - Przecież my mamy to samo. To jest zmanipulowanie umysłem, aby uznał pewne wartości i nimi się kierował w takiej czy innej drodze. Przeważnie są to wartości uznawane za dobre. Rzadko się spotyka ogólnoświatową religię wyznającą zło, prawda? Niemniej jednak myślę, że to może być właśnie ta subtelność, jeszcze raz powtórzę, o której mówiłeś, że tutaj będzie właśnie to, że widzą, że załapali ci ludzie, że chodzi o dobro, ale jeszcze o coś więcej. Bo to jeszcze nie jest ta religia. Ta religia nie weszła, nie zadziałała tak, żeby wpłynęła na moralność, żeby wpłynęła na codzienne zachowania. Więc oni próbują. Być może te channelingi to są takie próby, tylko że już nasza cywilizacja, my tak być może emocjonalnie i duchowo wyemancypowaliśmy się spod kurateli ich, że teraz już im jest o wiele bardziej ciężej przesłać jakąś wiadomość, która by padła na podatny grunt w skali światowej. Być może po prostu będą musieli, kurczę, przylecieć tutaj i pokazać, o co im naprawdę chodzi. To tyle.
[50:10] - Dobra, nie wiem, czy Arek jest, bo na chwilę musiał wyjść, ale po każdym pytaniu, o tym zapomniałem, będziemy zadawać proste pytanie. Tomku, czy twoim zdaniem teoria o tym, że obcy tworzą tutaj religię, teoria Jacques'a Vallee, ma w sobie trochę prawdy?
[50:29] - Ma. Moim zdaniem ma jak najbardziej. Tylko mówię, my cały czas obracamy się w określaniu poprzez nasz system wartości i określania różnych rzeczy. Tak jak mówiliśmy, religia to my mamy określony przyjęty paradygmat, co to jest religia. A religia może być całkiem czym innym, może być naprawdę czymś takim, co będzie kreować nasze życie od początku do końca w myśl kompletnie innych zasad opartych na całkiem innych wartościach i całkiem czym innym. W tym kontekście można nazwać religię, szukanie przewartościowania ludzkich zachowań i takich rzeczy, a nie w kontekście, tak jak mówiłeś sam, bicia pokłonów i wierzenia we wszystko, co się z ambony czy z innego świętego miejsca powie.
[51:27] - Przejdźmy zatem do kolejnej teorii, która mówi: UFO to postbiologiczna inteligencja, która wyewoluowała na Ziemi na długo przed nami. O co w tym chodzi? W debatach, w których brał udział Marek Żelkowski, poruszana była często taka koncepcja, która mówiła, że skoro na Ziemi istnieją różnego rodzaju istoty, istoty królestwa roślin, królestwa zwierząt, królestwa minerałów, jest człowiek i my nie możemy porozumieć się z kamieniami, a kamienie nie mogą się porozumieć z nami. Zwierzęta postrzegają nas na pewno na swój własny sposób, także nas nie rozumiejąc. My zwierzęta postrzegamy również w bardzo konkretny sposób. Innymi słowy, na Ziemi mamy do czynienia z całą mieszaniną różnego rodzaju systemów, które sobie żyją własnym życiem. Jeden nie zwraca na drugiego uwagi. Oczywiście wśród tych systemów jest też człowiek i jego cywilizacja. Ale co jeżeli na Ziemi jest jeszcze coś ponad nami? Jeżeli są tu mieszkańcy, jakieś istoty bardziej od nas subtelne, zaawansowane, które też tutaj są, ale których my nie widzimy, tak jak nie widzimy bakterii, tak jak nie widzimy gazu, nie widzimy powietrza, możemy tych istot też nie widzieć. I teraz pytanie: kim one mogą być? Hipoteza postbiologicznej inteligencji, o której mówiliśmy chyba tydzień temu, została stworzona przez takiego młodo zmarłego ufologa Mac Tonniesa. I on twierdził, że na Ziemi po prostu przed nami wyewoluowała inna cywilizacja, inne istoty inteligentne, które w jakiś sposób nadal tutaj są. Może nie są bardzo liczne, może nie rzucają się w oczy, ale to one poruszają się po naszej planecie różnego rodzaju dziwnymi pojazdami i odpowiadają za te wszystkie nietypowe doniesienia. Jakiś czas temu głośno było o bardzo ciekawej koncepcji, którą wysunął pewien amerykański naukowiec. Zaraz wam powiem, jak on się nazywał. I on powiedział tak: Ziemia jest bardzo starą planetą. Możemy tutaj powiedzieć, że hipotetycznie mogło dojść do sytuacji, że życie powstawało na niej więcej niż raz. I cywilizacje mogły tutaj też powstać więcej niż raz. Mogły gdzieś zniknąć. A my jesteśmy po prostu kolejnym pokoleniem takich cywilizacji, których — i tutaj już kłania się teoria Tonniesa — potomkowie nadal mogą gdzieś się tutaj znajdować. I teraz pytanie, czy na Ziemi, jak uważają niektórzy, może oprócz ludzi istnieć równoległa, zaawansowana cywilizacja. I to nie pozaziemska, ale całkiem ziemska, rozwijająca się jakoś tam równolegle do naszej, któraNa pewnym etapie swojego rozwoju doszła do takiego poziomu, że wyszła poza stadium biologiczne. To nie są już istoty z krwi i kości. To nie są istoty podobne do nas, ale to są chociażby myślące roboty. Zimne, wyrachowane, niepotrzebujące wiele, mogące schować się pod ziemią. Nie wykorzystujące słońca, niepotrzebujące tlenu, które gdzieś głęboko pod Himalajami, głęboko pod powierzchniami oceanów sobie egzystują i bytują. Nie interesują się nami, bo po co? Natomiast ich istnienie to już zupełnie inna sprawa. Jest w zasadzie ciągłym trwaniem. Ta teoria jest dość interesująca, bo rzuca nam pewne wyzwanie. Abyśmy się zastanowili, jak mocno znamy naszą planetę i czy tak naprawdę jesteśmy jej panami. Sama w sobie wydaje się dość oryginalna, bo załóżmy, że gdzieś pod naszymi nosami istnieje prawie druga ludzkość, niepomiernie bardziej zaawansowana. Dziwaczna, zimna, postbiologiczna, całkowicie oddalona od tego, jak sobie wyobrażamy potencjalnie obcych. Arku, co ty powiesz na temat tej teorii o postbiologicznej inteligencji? Czy ona cię przekonuje w ogóle?
[56:17] - W ogóle przekonują mnie do siebie troszeczkę te wszystkie, cała teoria, że na Ziemi nie jesteśmy sami, że może być jakaś cywilizacja, która z Ziemi się wywodzi i w dalszym ciągu na tej Ziemi bywa, tylko że po prostu nie chce z nami mieć nic wspólnego albo po prostu nie chce wpływać na nas. Życie na Ziemi toczy się na tyle długo, że jest czas na to, żeby taka cywilizacja, takie życie wyewoluowało na tyle daleko, żeby się albo zmieniło w taką samą duchowość. Nie wiem, jak to bardziej określić, jako taką wspólnotę ducha. Wówczas będziemy mieli kontakt czy wyobrażenie jej jako jakiegoś niebytu, nadbytu. Albo będzie potrzebowała do obsługi swojego istnienia bardziej lub mniej zaawansowane robotyczne istoty, być może biologiczne, które będą umożliwiały jej dalsze funkcjonowanie. Być może to ona stoi za zbiorową nieświadomością czy Kroniką Akaszy. Być może to jest jej jakaś część. Cywilizacja i życie może w tę stronę iść. Natomiast z takich teorii, że Reptilianie na przykład są potomkami dinozaurów, też to jest wysoce prawdopodobne, bo miały na tyle dużo czasu, jeszcze raz tyle co ssaki, żeby cokolwiek zrobić technicznego. Jest też teoria, która mówi o tym, że ta druga cywilizacja jest cywilizacją wodną, która żyje pod powierzchnią morza i również nie chce się z nami kontaktować. Zresztą się wcale nie dziwię, bo co jakiś czas rzucamy im tam na głowę jakieś żelastwo i niekoniecznie muszą wiedzieć, o co chodzi. Jak daleko mogą być zaawansowani? Daleko mogą być zaawansowani. Każda teoria jest dobra, tylko do tej teorii trzeba po prostu pozbierać trochę faktów i wtedy zobaczymy, na ile ona jest wiarygodna. Dziękuję.
[59:18] - Słuchacie państwo kolejnej debaty ufologicznej online. Dzisiaj dyskutujemy o najdziwniejszych czy też najciekawszych teoriach dotyczących UFO. Teoriach, które zostały nieco zapomniane i choć wydają się interesujące, nadal drzemie w nich pewien potencjał. Przypomnę może teraz kontakty do Radia Paranormalium. Po godzinie 21:00 będzie można do nas dzwonić. Po 21:00 powtarzam, bo tutaj już ktoś próbował się dodzwonić zaraz po 19:00. Zaraz na samym początku. Jeżeli mówimy, że linia telefoniczna będzie od 21:00 otwarta, to znaczy, że będzie otwarta od 21:00 i nie wcześniej raczej. Także numery telefonów warto sobie już teraz zapisać. Numer stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 624 193. Skype radio.paranormalium.pl. Gadu-gadu 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Zachęcamy także do polubienia fanpage'u Nieznanego Świata.
[01:00:47] - Jesteśmy też na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:01:04] - Dzięki. Jak to jest z tą teorią postbiologicznej inteligencji pokazuje bardzo ciekawie temat o ukrytej bazie UFO pod Himalajami. Jakiś czas temu interesowałem się tym przypadkiem. O tym już kiedyś mówiliśmy. Chodzi o to, że w Ladakhu, na granicy Chin, Indii i Pakistanu, w miejscu gdzie Karakorum styka się z Himalajami Zachodnimi, ma zdaniem hinduskich, indyjskich żołnierzy znajdować się ukryta baza UFO. Świadczą o tym różnego rodzaju doniesienia żołnierzy, którzy obserwowali tam seryjnie dosłownie dziwne obiekty. Ale była też historia, którą przekazał geolog. Nazywał się Kulkarni, który się wybrał z grupą badaczy, glacjologów, nad himalajskie jezioro położone bardzo wysoko, na wysokości chyba 4500 metrów. Okazało się, że pewnego dnia doktor Kulkarni oraz jego kolega zostali zaalarmowani, że do ich obozu, który znajdował się, jak mówiłem, bardzo wysoko w górach, zbliża się jakaś postać. Nie wiedzieli kto to. Po pewnym czasie ten ktoś się przybliżył. Okazało się, że to wcale nie jest człowiek. Oni twierdzili, że był to robot, który unosił się nad ziemią. Co ciekawe, ten robot miał jakieś cechy humanoidalne i w pewnym momencie, kiedy był kilkadziesiąt metrów od nich, kiedy krzyknęli do niego, zniknął. Zaczął się oddalać, potem odbił i wystrzelił w górę i zniknął. Po prostu stał się kropką na niebie i odleciał. I teraz pytanie, czy w różnych miejscach na świecie nie jest czasami tak, że znajdują się tam takie bazy? Są tam istoty, które wyszły już poza to biologiczne stadium. Są po prostu maszynami i tak sobie egzystują. Nie podbijają nas, nie kontaktują się z nami. One tam po prostu są. Zareagują, jeżeli włamiemy się do ich gniazdka. A na razie mieszkają tam, czekając być może na nas. Takich miejsc, gdzie człowiek jeszcze nie zajrzał, na naszej planecie jest mnóstwo. Miejsc, w które nigdy nie zajrzy, jest pewnie jeszcze więcej. Natomiast jedno jest pewne: są obszary, które pozostają niezbadane. Przecież jest takie powiedzonko między naukowcami, że powierzchnię oceanów znamy dużo gorzej od powierzchni Księżyca. To jest też paradoks. Teraz teoria numer trzy: UFO to przybysze z innych wymiarów. To jest teoria z taką brodą, panowie.
[01:04:00] - To jest moja ulubiona.
[01:04:04] - Też ją lubię, dlatego, że kilkadziesiąt lat temu, 20, 30 lat temu stwierdzono w zasadzie, że te wszystkie paranormalne aspekty zjawiska UFO muszą się wywodzić właśnie z tego, że ono pochodzi z jakiegoś innego wymiaru. Ale o czym my w ogóle mówimy, Arku, myśląc o innym wymiarze twoim zdaniem? Bo to też jest bardzo niesprecyzowana teoria. Czy mówimy o innym wymiarze świadomości, czy mówimy o innym wymiarze fizycznym? A może mówimy o rzeczywistości paralelnej, równoległej, która też w zasadzie z punktu widzenia fizyki teoretycznej jest czymś odmiennym.
[01:04:50] - Ta teoria jest jak joker w kartach. Zastępuje wszystko i do wszystkiego pasuje trochę. Więc głównie chodzi o inne wymiary. Przynajmniej ja to rozumiem. Inne wymiary rzeczywistości, czasoprzestrzeni, które są dla nas niewidoczne, niedostępne, bo żyjemy w sumie w tych naszych trzech, a w zasadzie czterech wymiarach, jeżeli doliczymy czas. A fajnie pasuje to do wszelkiego typu zniknięć, nagłych pojawień się statków UFO, ich prędkości i takiego właśnie załamania czasoprzestrzennego, do jakiego tam dochodzi, że świadek mówi o tym, że wchodzi w las, widzi tam coś tam i cały las zamiera. Nie słychać nic: śpiewu ptaków ani szumu. Wszystkie gałęzie stoją, nic się nie przemieszcza. Ludzie, którzy szli gdzieś tam obok, przechodzą niezauważeni przez świadka. Ani oni go nie widzą, ani on ich nie widzi w tym czasie. To do wszystkiego pasuje. Natomiast teoria pasuje też do światów równoległych jak najbardziej, bo nikt nie wie, co się może zdarzyć, co się wydarza w świecie obok, gdzie te wymiary są dla nas zwinięte, a dla tych innych, którzy tam żyją, są rozwinięte. Tak to się mniej więcej tłumaczy. Na początku XX wieku Kościół katolicki nawet orzekł, że wymiarów nie może być jakaś ograniczona ilość, bo to w jakiś sposób ograniczałoby możliwość sprawczą Boga. TakżeTutaj poparcie jest niemalże ze wszystkich stron. W tej chwili mówi się o 11 wymiarach. I jest książka na przykład Michio Kaku „Hiperprzestrzeń”, która próbuje to wytłumaczyć w bardzo przystępny i zrozumiały dla takich laików jak ja sposób.
[01:07:18] - Tak, ale są różne drogi podejścia. Wymiary fizyczne mówią nam, że egzystujemy w przestrzeni, która ma trzy wymiary, plus oczywiście czas. Ale istniały też inne wymiary fizyczne, które zostały zwinięte, jak powiedziałeś, w czasie wielkiego wybuchu. I one są, tylko na przykład są dezaktywowane, z jakichś powodów odpadły od naszego wszechświata. Albo są, i tutaj nie do końca wiem, co fizycy mają na myśli, mówiąc, że te wymiary są małe, że my nie mamy tam wstępu. Może chodzi o to, że one działają na jakichś polach, tam, gdzie są cząstki subatomowe. W każdym razie moim zdaniem teoria o tym, że UFO przybywa z innych wymiarów, jest troszeczkę, jak powiedziałeś Arku, takim kociołkiem, do którego wszystko można włożyć. Bo jeżeli spojrzymy na to od strony czysto praktycznej, weźmy sobie na przykład UFO dwuwymiarowe. Jeżeli ono by do nas przyleciało, to moglibyśmy jeszcze jako tako je rozpoznać, tak?
[01:08:32] - Co byśmy wtedy widzieli? Wtedy byśmy widzieli-
[01:08:34] - Byłby to taki płaski obiekt
[01:08:36] - ... z jednej strony bardzo płaski. Jedni by widzieli niemalże kreskę w sumie, a z drugiej strony inni by widzieli elipsę albo okrąg. Okrąg albo koło jakieś.
[01:08:52] - Tak. Ale jeżeli pójdziemy w górę, to się okaże, że nie jest to takie łatwe. Pamiętacie film „Interstellar”? Tam pod koniec było pokazane, jak bohater znajduje się w innym wymiarze i jak z tamtego innego wymiaru postrzega naszą rzeczywistość. To i tak było moim zdaniem bardzo uproszczone. Ale weźmy teraz pod uwagę następujący przypadek: pojawia się u nas kosmita z jakiejś wyższej wymiary, z innego wymiaru. Pytanie, czy my jesteśmy w stanie go w ogóle rozpoznać i dostrzec? Czy my to w ogóle byśmy byli w stanie nazwać jakimś ziemskim określeniem? Bo moim zdaniem wykraczałoby to mocno poza nasze rozumienie rzeczywistości. Arku, jak sądzisz?
[01:09:39] - Wróćmy do tej hipotetycznej, bo z personą to by było nam dosyć ciężko, ale najłatwiej to zaobserwować przy jakimś obiekcie technicznym, powiedzmy. Gdyby ten obiekt był wielowymiarowy więcej niż te trzy wymiary, gdyby istniał jednocześnie w kilku wymiarach i gdyby się obracał, to co byśmy na temat tego obiektu widzieli? Byśmy widzieli raz ten sam obiekt jako cygaro, innym razem za chwilę ktoś inny albo ten sam osobnik widziałby ten obiekt jako elipsę. Z innej strony mógłby widzieć nawet kwadratowy sześcian i za każdym razem by widział ten sam obiekt pod każdym innym możliwym kącie, który jest do zobaczenia.
[01:10:37] - A to się zdarza w obserwacjach UFO, przyznaj.
[01:10:40] - To właśnie się zdarza w obserwacjach UFO. Właśnie do tego zmierzam. Natomiast taka osoba, która by się pojawiła, ta wielowymiarowa, mogłaby mieć te same atrybuty i też byśmy widzieli ją w zależności od niemalże kąta patrzenia, od tego, co byśmy chcieli zobaczyć i czego byśmy się nie mogli spodziewać. Tak ona by mogła wyglądać. By mogła się przemieszczać w przestrzeni powietrznej bez żadnych ograniczających ją grawitacji. Nie wiem, ale być może, że tak. Ta istota mogłaby być dla nas przerażająco straszna w sumie. Moglibyśmy widzieć jednocześnie w tej osobie kilka twarzy, dlatego że to by był dla nas jak obraz Picassa niemalże. To jest bardzo trudne nawet do wyobrażenia sobie.
[01:11:52] - Albo słowiański Perun.
[01:11:56] - Tak. I tutaj jest następna konotacja z tym, co widzieli nasi przodkowie, jak to mogli interpretować i jak to chcieliby przedstawić następnym pokoleniom. To byśmy mieli mniej więcej to, co mamy w tej chwili w przedstawieniu naszej słowiańskiej i nie tylko zresztą-
[01:12:22] - Trójca Święta to też jest wyobrażenie, że tak powiem, trzy osoby w jednej. To też mamy wielowymiarowość. Arku, wróćmy na chwilę do tej koncepcji. Co byśmy zobaczyli, kiedy by zjawił się u nas obiekt z innego wymiaru, powiedzmy z wyższego jakiegoś wymiaru? Arek wspominał tutaj, że za każdym razem mógłby mieć inną formę. Pamiętacie to zdjęcie z Chile sprzed paru lat, z roku chyba 2013? Tam nad kopalnią Collahuasi pojawił się właśnie obiektKtóry raz był kulą, raz był dyskiem. W zależności jak się na niego patrzało, to tym był. To ciekawe. Może nie w zależności jak się patrzało, ale po prostu co jakiś czas zmieniał formę. Pamiętam też taką historię z Wolbromia z lat 90., kiedy dostałem taką relację, że obiekt również był widziany raz jako dysk typowy latający, innym razem miał zupełnie inną formę i tak dalej. Tutaj patrzę, co do mnie Velios pisze. Cały czas nadsyłacie do nas pytania, za chwilę się może do niektórych odniesiemy. Tutaj pytanie do Tomka, czy w przypadku dyskusji o wizytach z wyższych i z innych wymiarów możemy mówić o istotach? Bo wiemy, że życie na innych planetach mogło wyewoluować w zupełnie formy nam trudne do wyobrażenia. A co dopiero ma się dziać w innych wymiarach. Tam mogą żyć stworzenia, które nie tylko mają formę, jakiej nie ogarniemy, ale też które niekoniecznie poruszają się po swoich międzywymiarowych królestwach jakimiś kulami czy latającymi spodkami. Innymi słowy, czy nasza wyobraźnia doznaje kompletnej klęski, kiedy próbujemy sobie wyobrazić to, jak ten inny wymiar wygląda?
[01:14:27] - Moim zdaniem tak. Dużo żeście mówili, teraz muszę to pozbierać trochę. Każda, nazwijmy to wizyta, ewentualna wizyta z innego wymiaru to przede wszystkim nie jest żadna podróż. Bo jeżeli przyjmiemy, że wymiary istnieją w miarę równolegle, czyli tutaj nie ma możliwości przenoszenia ich fizycznie z punktu A do punktu B, tylko ich widoczność jest, to na Ziemi odbieramy to po prostu jako anomalię. Anomalie w odbiorze naszego trój plus czas wymiarowego świata. Powtórzę to, co wcześniej mówiłem. Stąd powstaje ta wieloznaczność tego zjawiska. Dlatego, że nie jesteśmy w stanie go po pierwsze zrozumieć, a po drugie nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić tego i mózg podsuwa nam te najprostsze kształty. Jeżeli coś zbliża się do nas w zarysach przypominające człowieka, to będziemy to widzieć w kształcie humanoida. Jeżeli daję sobie rękę obciąć, że ktoś, na przykład fan reptilian by zobaczył coś takiego, to założę się, że zobaczy reptiliana w tym momencie. To jest kwestia tego, że nie jesteśmy w stanie postrzegać jeszcze na naszym etapie ewolucji czy rozwoju, jak ktoś woli, w innych niż te wymiary, które mamy. Więc to, co się pojawia, jest odbierane przez nas jako anomalia, które automatycznie mózg stara się wytłumaczyć. Więc stąd jest taka duża różnorodność i taka duża rozpiętość w tym, co to jest. Plus do tego jeszcze dochodzą zaszłości jakieś, tak jak już powiedziałem, dzisiaj już każdy wie mniej więcej jak UFO wygląda. Natomiast kwestia tej wielowymiarowości to jest, że tak użyję takiego określenia: to jest kompletny kosmos moim zdaniem dla umysłu, bo możemy się zapętlić w takie myślenie. Zawsze powtarzam wielu osobom jak chcą sobie coś wyobrazić niewyobrażalnego, to niech sobie wyobrażą, gdzie się kończy wszechświat. Tak samo tutaj jest. Jak można nadać kształt czegoś, czego nie znamy? Nie można nadać. Więc szukamy skojarzeń. A to, jak to wygląda, to jest po prostu wypadkowa naszego myślenia. Wrócę jeszcze chwileczkę do tego tematu ewoluowania, bo to się bardzo pokrywa. Ta teoria postbiologiczna z teorią wielowymiarowości, bo to również może doprowadzić do tego, że poprzednie cywilizacje, tak jak jest ta teoria dotycząca dipoli cywilizacyjnych, czyli dana cywilizacja wzrasta, osiąga szczyt i opada, ale zawsze coś po niej zostaje. Więc jedna z drugą teorią wcale nie muszą się wykluczać, mogą się kapitalnie uzupełniać. A mianowicie, że po prostu ten rozwój naszych poprzedników, właścicieli Ziemi mógł doprowadzić do tego, że dla nich przestało być ograniczeniem właśnie to ciało biologiczne. Wyzwolili się z tych wymiarów i stali się, że tak powiem, są wszędzie, w miejscu i w czasie. I tylko ich wola powoduje to, że nam się objawiają bądź jakieś fizyczne anomalie, które dochodzi, że tak jak już
[01:19:11] - W poprzedniej debacie wspominałem, dochodzi do takich jakby przetarć, takich jak przykładowo, jak zepsuje się szkło weneckie. Z jednej strony zawsze jest szkło, a z drugiej strony widać na przelot i jeżeli z jednej strony lekko się przetrze, to już w obie strony widać to, a niekoniecznie musi być zrozumienie jedna z drugą stroną, co widzą. Nie wiem, czy troszkę wyjaśniłem mój tok myślenia, ale tak myślę po prostu. Za chwilę będziemy mówić o kolejnej, która jeszcze bardziej się zazębiają, dotycząca bardziej paranormalnych rzeczy, stricte duchowych. To na tyle. Dziękuję.
[01:20:01] - Tutaj pojawiają się cały czas pytania i sugestie. Ja bym chciał was odesłać do tych, którzy się interesują teoriami na temat innowymiarowych istot w naszej przestrzeni. Do takiego przykładu płaszczaków z pewnej brytyjskiej powieści. I tam zostało to dość ciekawie wytłumaczone. Oczywiście na przykładzie istot dwuwymiarowych, które nagle mają problem, bo w ich świecie pojawia się człowiek kula i co z nim zrobić? Za chwilę do tych tematów odnośnie wymiarów wrócimy, ale ja bym chciał zwrócić panowie jeszcze uwagę na jedną rzecz, bo teoria wielowymiarowa jest bardzo nieuporządkowana, ale istnieje też taka jej odmiana, która mówi, że te obiekty mogą przebywać z równoległych rzeczywistości. Równoległa rzeczywistość to jest coś innego niż inny wymiar. Hugh Everett, matematyk i fizyk stworzył taką koncepcję, która mówi, że przy każdym zdarzeniu kwantowym wszechświat się dzieli. Innymi słowy, nie ma czegoś takiego jak jeden wszechświat. Są ich niezliczone ilości. Każde zdarzenie powoduje, że on po prostu się rozdziela. Rzeczywistość ma nieskończoną ilość linii. Są takie rzeczywistości, w których to ja jestem Inveliosa na Invelios Now na przykład albo gdzie Arek ma na imię Marek i tak dalej. A są takie rzeczywistości, w których na przykład nas nie ma w ogóle. Albo umarliśmy, albo spadła na nas przejechana szarańcza i tak dalej. I to teoria Everetta mówi nam, że ona nie dopuszcza w stu procentach. Może Everett jej w zasadzie nie rozwinął tak mocno. Nie dopuszcza tego, że mieszkańcy jednej rzeczywistości mogą odwiedzać drugą. Ale wiele osób sądzi tutaj, analizując relacje o UFO, że oni wszyscy, ci przybysze, są do nas tak gdzieś dziwnie podobni często, że mogą być właśnie gośćmi z jakichś równoległych, paralelnych rzeczywistości, gdzie coś w ewolucji poszło nie tak i na przykład ludzie wyewoluowali w istoty, które są małe, grube i włochate jak w przypadku tej słynnej fali UFO z Francji, o której już mówiliśmy parę debat temu. Albo wyewoluowali w szaraków. Coś poszło nie tak w tym równoległym świecie słońce nadmiernie się roztyło, na Ziemi było zbyt ciepło i staty musiały zejść do podziemi. I stały się chuderlawe. Wyewoluowały właśnie w takie stworzonka chude, blade i ogólnie nieszczęśliwe. I to powiem wam, jest bardzo interesujące. Mimo tego, że również możemy do tej teorii o równoległych rzeczywistościach podpiąć w zasadzie każdy przypadek i wszystko nią udowodnić. Rzuca nam to dość spore wyzwanie, bo jak w ogóle pojąć, że ja mam nieskończoną ilość kopii? Gdzieś sobie tam żyje drugi, który w tej chwili mówi, ale dla niego wszechświat jest zupełnie inny. Jest to bardzo intrygujące. Mimo wszystko wydaje mi się, że z tych dwóch teorii ta o równoległych rzeczywistościach wydaje się troszeczkę bardziej ludzka. Bo o ile tego gościa z innego wymiaru możemy po prostu nie poznać, możemy uznać, że jest on zbyt dziwny, żeby go sobie wyobrazić, to ci goście z równoległych wszechświatów, z sąsiednich wszechświatów, z sąsiednich rzeczywistości, niezależnie jak to nazwiemy, będą do nas bardzo podobni, ale będą się też równocześnie troszeczkę różnić. I tak właśnie jest w przypadkach spotkań z UFO i ufologami. Arku, co sądzisz o tej hipotezie?
[01:24:14] - No nie wiem, czy by wystarczyło jakiejkolwiek masy, która jest we wszechświecie na to, żeby stworzyć tak dużą ilość wieloświatów. To tak jak mówiłeś, ta teoria mówi o tym, że każda decyzja przez nas podejmowana tworzy nowy wszechświat. Możliwości podejmowania każdej decyzji tworzy już inną rzeczywistość. I teraz wyobraźmy sobie, jaka gałąź tego, ile tych światów by musiało być. Każda decyzja, nawet to, czy ja za pięć minut pójdę tam, czy nie pójdę tam, to już tworzy całkiem inny świat. Przez tyle miliardów istnienia, przez jedenaście miliardów lat istnienia wszechświata każdy przeskok kwantowy w zasadzie tworzyłby inny wszechświat.To jest w sumie bardzo ciężkie do pojęcia. Zapewne te wszechświaty musiałyby się zapadać w jakiś sposób. Po prostu to jest nie do ogarnięcia.
[01:25:34] - Nie wydaje ci się, że troszeczkę coś w tym jest? Ci kosmici, jak już nieraz mówiliśmy, przelatują tu swoimi cudownymi maszynami, wychodzą na dwóch nogach, czasami mają na sobie spodnie, mają buty tak jak my. Czasami nawet wyglądają tak jak my i potem sobie znikają, odlatują dosłownie w mgnieniu oka. Wydaje się raczej mało prawdopodobne, by przebywali gdzieś-
[01:26:03] - Daleko musieli lecieć, żeby się tam dostać do swojego domu, do swojej willi z basenem. Owszem, jak najbardziej, ale to jest całe życie, które opiera się, te, które ewentualnie do nas, z którym mamy kontakt mniej lub bardziej, opiera się na wodzie, więc to, że przylatują, wychodzą i oddychają tlenem nie jest wielkim ewenementem według mnie, bo nikt inny by nie przyleciał, nie chciałby i nie lądowałby. Z drugiej strony bardziej mnie pociąga i bardziej wydaje mi się, przynajmniej w mojej ocenie, bardziej prawdopodobna teoria wielowymiarowego świata, który przez te dziury robacze można w mgnieniu oka przeskoczyć gdzieś tam bardzo blisko i być może do tego wcale nie potrzeba tak wielkiej energii, jak obliczają fizycy wszyscy. Samo powstanie tych wielu wszechświatów, bo do tego by się w sumie sprowadzało i to nie byłaby jakaś liczbowo możliwa do wyobrażenia sobie liczba istnienia wszechświatów całych. Ja tego nie jestem w stanie ogarnąć i dlatego być może mi to mniej podchodzi.
[01:27:43] - Tomaszu, jak myślisz, czy te równoległe rzeczywistości mogą co jakiś czas wypluwać tutaj swoje dzieci i traktujemy je właśnie jako przybyszów z innych planet, a oni w rzeczywistości są kimś zupełnie innym?
[01:27:59] - Faktycznie, ujmując to tak, jak Arek powiedział, jest ciężko, bo jak człowiek sobie przeanalizuje nawet swoje dzienne czynności, dzienne rzeczy i mnogość podejmowanych decyzji, myśli, jeżeli za każdym razem dochodziłoby do rozjechania się, przemnożyć przez ilości ludzi, sekund, minut, a myśl jest szybsza niż czyn, to jest ciężko sobie naprawdę wyobrazić. Nie jest koniecznością, żebyśmy musieli sobie to ogarniać. Jeżeli przyjmiemy to jako teorię, to nie musimy konkretnie szukać od razu jak to wygląda do końca. Kiedyś w fizyce było tak, że jest przyczyna, jest skutek. Teraz w fizyce się mówi, że niekoniecznie zawsze coś powstaje na skutek czegoś, po prostu powstaje i wszystko się zmienia. Moim zdaniem ta teoria jest równie niesamowicie ciekawa i bardzo podobało mi się, Arka, określenie „kolejny joker w talii” do wyjaśnienia wszystkiego w kapitalny sposób. Podkłada się tę kartę pod każdą praktycznie obserwację, każdą relację i można to wybronić idealnie. A swoją drogą zastanawianie się nad mnogością tych światów równoległych odradzam, bo chwilę się pozastanawiałem i mi się w głowie lekko zakręciło. Naprawdę tak sobie wyobrazić, jakie opcje, alternatywy powstają. To jest naprawdę ciężko sobie wyobrazić, ale jeżeli przyjmiemy, że jest to możliwe, przyjmiemy tak, to kapitalny wytrych do rozwiązania zagadki. Natomiast mówię, ogarnięcie tego jest gruba sprawa.
[01:30:38] - Przypominamy, że słuchacie państwo kolejnej debaty ufologicznej online. Tutaj cały czas pojawiają się kolejne komentarze na naszym YouTubie. Oczywiście te komentarze przekazuję poza anteną prowadzącemu dyskusję Piotrowi Cielebiesiowi. Natomiast czekamy także na państwa pytania pod naszym Gadu-Gadu 36 08 80 02. Można też pisać na Skypie radio.paranormalium.pl. Czekamy też oczywiście na czaty, na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube.Można także nas znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Niestatecznego Świata. Oczywiście czekamy także na państwa pytania, komentarze i naturalnie na relacje z obserwacji UFO pod naszym adresem e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:31:43] - Panowie, ja bym tej teorii mimo wszystko o tych równoległych wszechświatach i rzeczywistościach oraz wymiarach nie skazywał od razu na żarcie. Dlatego, że my nie wiemy, jak to wszystko funkcjonuje. Nie jesteśmy w stanie wyjaśnić sobie, skąd się w ogóle bierze świadomość. Jeżeli rację ma doktor Danuta Adamska-Rutkowska oraz osoby, które zajmują się badaniem świadomości, może ona wywodzić się z tak zwanego ukrytego porządku rzeczywistości. Oznacza to, że nasze otoczenie, to, w czym funkcjonujemy, ma jakieś drugie dno. Opiera się na zasadach, których jeszcze nie pojmujemy. Mówiliśmy o tym już co prawda niejednokrotnie, ale myślę, że warto przypomnieć hinduską koncepcję Mayi, która mówi, że to, co widzimy na co dzień, jest tylko rodzajem iluzji lub filmu. Jest osnową. To jest maja. Natomiast prawdziwa rzeczywistość pracuje pod spodem. Ona tam funkcjonuje, my jej nie widzimy. Widzimy tylko iluzję, która przykrywa, ale tryby rzeczywistości, jej silniki gdzieś tam działają na niższych partiach. Myślę, że jeżeli tego nie poznamy, jeżeli nie dowiemy się, skąd się bierze świadomość, jak działa psychika, jaką pełni rolę mózg, czy mózg jest równoznaczny z umysłem, to myślę, że musimy się wstrzymać, dlatego że zjawisko UFO ma w sobie tak duży ładunek związany z psychiką i ze świadomością, co staramy się wam pokazywać, że ta zagadka się pogłębia. Pogłębia i przenosi nas na zupełnie inne pola. Ale gdybym miał powiedzieć, czy UFO przybywa stricte z innego wymiaru, to bym powiedział: nie. Dlatego, że te stworzenia są zbyt podobne. To wszystko jest zbyt bliskie człowiekowi. Chociaż interesująca bardzo wydaje mi się ta hipoteza, którą przedstawił Tomasz, że niezależnie od tego, skąd oni przybywają, to my widzimy ich zawsze na swój sposób, w bliski sposób. Nie jesteśmy w stanie wyjść poza pewną barierę. Bardzo to wszystko interesujące. Tomek musiał na chwilkę wyjść, a my przechodzimy tymczasem do kolejnej teorii. Marku, jak ona brzmi?
[01:34:23] - Teoria, jeżeli dobrze liczę, czwarta. Obiekty UFO, jak pisze William Bramley w „Bogach Edenu” wiązano z wybuchami epidemii i depopulacją.
[01:34:35] - Do dzisiaj się uznaje, że zjawisko UFO i szczególnie działalność tak zwanych seraków ma coś wspólnego z populacją na Ziemi. Oni coś tutaj majstrują. Mówiliśmy już w poprzednich debatach o poglądach doktora Jacobsa, który twierdzi wprost, że oni przygotowują nową ludzkość, pracują nad nią. To wszystko się dzieje powoli, ale skutecznie. Wprowadzane są już na Ziemię pierwsze hybrydy i one zastąpią zdegenerowaną, zużytą, zdemoralizowaną ludzkość. Stworzenia będą podobne do nas, ale będą zwyczajnie lepsze. Arku, z obcymi z UFO zawsze wiązały się tego rodzaju teorie, że oni się z nami nie kontaktują, bo mają nas za istoty niższego rzędu, za istoty niegodne kontaktu i robią wszystko, żeby nas się stąd, delikatnie mówiąc, pozbyć. Cała teoria cichego kontaktu na tym właśnie się opiera, że oni tutaj są, a dlatego do nas nie mówią, że robią wszystko, by nie zakłócać naszego rozwoju i pozwolić nam jak najszybciej się samounicestwić. Im szybciej znikniemy, tym lepiej dla nich, bo oni się tu osiedlą i będą mieli wreszcie planetę dla siebie. Inaczej się nas nie mogą pozbyć. Bo jak? Wszystkich nas nie złapią, wszystkich nas nie zamkną, parafrazując pewnego klasyka. William Bramley, o którym mówiliśmy, to autor troszeczkę zapomniany, przypomniany dzięki serialowi „Starożytni Kosmici”, który napisał książkę swego czasu bardzo popularną pod tytułem „Bogowie Edenu”. Jedna z hipotez tam zawarta mówi, że epidemia czarnej śmierci i związane z nią epidemie były wywołane przez obcą inteligencję. I on twierdzi wprost, Arku, że widywano wtedy różnego rodzaju obiekty oraz postaci, które wywijały by się w powietrzu, roznosząc te zarazki. Ta hipoteza wróciła w XXI wieku w postaci bardzo ciekawej koncepcji pewnego naukowca, oczywiście zupełnie niezwiązanej z tym, co powiedział Bramley, ale podobnej. Zastanówmy się, czy kupujesz tą hipotezę Bramleya, że obcy chcieli nas po prostu przetrzebić, przerzedzić rodzaj ludzki.
[01:37:19] - Teorii nie można wykluczyć całkowicie.
[01:37:26] - Z tym że ja do tego podchodzę troszeczkę inaczej. Sądzę, że przez cały czas jest prowadzony jakiś może nie eksperyment, ale jakiś program, który ma umożliwić odpowiednie ukształtowanie człowieka. Tak sądzę przynajmniej, że każde wprowadzenie wirusa w jakikolwiek organizm, lekko ten organizm zmienia. Oprócz tego, że jesteśmy bardziej odporni na tą chorobę, to o innych czynnikach ciężko na tak długim czasie działania i przy tak skąpych informacjach jakie mamy powiedzieć. Bo w sumie jesteśmy w stanie tak dokładnie prześledzić ludzki genotyp od kilkudziesięciu tysięcy lat. Ale co działo się wcześniej? Przez półtora miliona lat braliśmy pierwszy lepszy kamień, obrabialiśmy go, a później go wyrzucaliśmy. I zmiana nastąpiła dopiero po milionie lat, że ten sam kamień, który raz obrobiliśmy, wzięliśmy do ręki, zaczęliśmy go nosić. A więc potrzebowaliśmy coś, gdzie go włożyć, żeby sobie ręce w jakiś sposób ulożyć. Takie skoki cywilizacyjne, jakie następowały, następowały zawsze przeważnie po jakichś dużych klęskach. Czarna śmierć spowodowała rozkwit kultury, przynajmniej w Europie. Jeżeli chodzi o depopulację, to jeżeli popatrzymy na teorię chemtrails, tych smug, które widujemy rzekomo na niebie i które mają tutaj w jakiś sposób zmniejszyć ilość ludzi, to widzimy je nad krajami rozwiniętymi, a nie tam, gdzie jest przysłowiowe zadupie i tam należałoby dobrze powalczyć z tym. Bo niektóre kraje, tak jak Uganda czy jakieś jeszcze inne, są jednymi wielkimi roznosicielami choroby typu AIDS czy coś takiego, gdzie jest bardzo dużo młodych ludzi tylko dlatego, że ludzie krótko żyją. To nie przynosi żadnego rozwoju i trucie dodatkowo rozwiniętej części ludzkości w zasadzie do niczego nie doprowadzałoby. Więc to jest takie bez sensu. Poza tym uważam, że jesteśmy obserwowani, czy może prowadzeni przez bardzo długi okres czasu i gdyby chcieli nam zrobić krzywdę czy wygubić ludzkość, to dawno już by to zrobili. Robimy to sami i skutecznie i bez namowy innych. Dziękuję.
[01:41:01] - Dzięki. Tomku, czy te hipotezy-
[01:41:04] - Ale jeszcze dodam, że faktycznie były widziane wówczas postacie, które można by było w tej chwili określić mianem ludzi opryskujących tereny. Sama postać śmierci, to znaczy gościa zakapturzonego trzymającego w ręku coś. My widzimy w tym, czy wcześniej widzieli w tym kosę, ale równie dobrze to mogły być właśnie końcówki z dyszami, które opryskiwały dane tereny. Ale też nie wiemy, czy opryskiwali to dlatego, żeby uchronić ludzkość, czy dlatego, żeby ją czymś właśnie zakazić. Dziękuję. To już koniec.
[01:41:54] - Dzięki. Tomku, jak myślisz, czy kosmici mają na celu pozbycie się nas z tej planety? Wiele relacji na to wskazuje. Wspomniany doktor Jacobs, koncentrując się na przekazach, które uzyskiwali ludzie uprowadzeni przez kosmitów, mówił, że oni cały czas gadają o jakimś wielkim kataklizmie, który nadciąga. Inni mówią wprost, że wkrótce pojawi się tu nowa ludzkość, więc chyba powinniśmy się trochę niepokoić. Z drugiej strony pojawia się ktoś taki jak Bradley, który twierdził wprost, że oni w ogóle nam tutaj urządzali jakieś masowe mordy, rozsiewając choroby, podrzucając zakażonych osobników, tutaj infekując innych i tak dalej. Czy sądzisz, że jest w tym jakieś malutkie ziarenko prawdy? Czy fakt, że oni się z nami nie kontaktują, może wynikać z tego, że po prostu traktują nas jak myszy, które trzeba wytępić albo przynajmniej zaczekać, aż same się wysysą?
[01:43:00] - Ja mam takie podejście do naukowców amerykańskich, z czego żeśmy się zawsze śmiali na spotkaniach klubu Paranormalium, z tego określenia „amerykańscy naukowcy udowodnili” czy coś powiedzieli. Ja bym troszkę takie sceptyczne, bo nie przyjmuję ich tak. Dobrze, fajna teoria, okej. Ale jest bardziej proste i bardziej nie tak pandemiczne wyjaśnienie tej sprawy polegające na tym, że jeżeli przyjmiemy ich jako obserwatorów, okej, oni są widoczni, ale oni obserwują, oni się pojawiają w tych właśnie-
[01:43:40] - W określonych momentach, tych przełomowych momentach naszej cywilizacji i obserwują, badają nas. Być może badają nasze zachowania, reakcje organizmów czy prowokują te działania. Tak rozwinięta cywilizacja z pewnością miałaby o wiele bardziej efektywne i szybsze metody usunięcia populacji na przestrzeni, gdzie była jeszcze mniejsza. Bardziej mi to wygląda na eksperymenty, jeżeli już to eksperymenty w ograniczonym zakresie i pod pełną kontrolą, bądź na obserwacje. Obserwacje rodzajów zachowań organizmów, psychiki, wpływu na rozwój różnych przełomowych wydarzeń, czy wywoływanych naturalnie, czy przez nich. A co do kwestii związanych z ostrzeżeniami przekazywanych ludziom porwanym, jeszcze raz powtórzę moją tezę, że ja bym z nich nie robił bogów. Jeżeli już przekazują jakąś informację, to być może przekazują ostrzeżenie co do zdarzeń, na które nawet oni nie mogą mieć wpływu. Kolega astronom, który tu się wypowiada, może wskazać w trakcie debat wiele przyczyn takich, na które niewyobrażalne jest nawet, żeby istniała jakaś cywilizacja, która mogłaby powstrzymać niektóre zjawiska astronomiczne. Być może oni mają wiedzę, której my nie mamy, że coś do nas zmierza, bądź coś nas czeka i przed tym nas ostrzegają. Ja bym się na nich nie patrzył jako na wrednych zielonych ludzików, które chcą nam cały czas robić na złość. Jeżeli już, to być może nas łagodnie obserwują i notują sobie coś. Ewentualnie być może te porwania mają również na celu spowodowanie jakiegoś przełomu genetycznego, który może nas obronić przed jakąś pandemią z kosmosu, która przyleci. Można tutaj gdybać, ale ja jestem przeciwnikiem używania ich jako straszaka, że zaraz nam tutaj dokopią tak, że się nie pozbieramy.
[01:46:34] - A co powiecie na taką wariację tej hipotezy, która mówi, że może nie do końca nas trują, ale raz na jakiś czas fundują ludzkości małego kopniaczka, przez co my musimy się przez długo zbierać i się podnosić i nigdy nie możemy rozwinąć się do takiego stopnia, aby móc opuścić planetę. My na razie stawiamy nieśmiałe kroki w kosmos. W czasie trwania cywilizacji miało miejsce wiele zjawisk. Gdyby nie one, to pewnie bylibyśmy na dużo bardziej zaawansowanym poziomie. Tomku?
[01:47:18] - To się wpisuje w zasadę eksperymentu. Czyli spowalniania. Jakbyś nadal zakładał, że chcą nam zrobić coś na złość, chcą nas kontrolować na tej zasadzie, żebyśmy za bardzo się nie rozwinęli. Okej, w porządku. Dobra teoria, jak najbardziej realna. Tym bardziej, że mają ku temu możliwości, biorąc pod uwagę aspekt całych omawianych dookoła ufologicznych kwestii. Niemniej jednak ja bym się bardziej skłaniał ku temu, że te punktowe działania, jeżeli już, polegające na wystawianiu nas na różne próby — znowu będę bronił obcych jako dobrych — mają na celu, być może w myśl zasady, że co cię nie zabije, to cię wzmocni, wzmacnianie naszej cywilizacji. Chociaż owszem, ja cały czas jestem zwolennikiem tej teorii, już tych nazwisk nie trzymają mi się głowy, ale tego spowolnienia cywilizacyjnego, które doszło, które porównywane jest na zasadzie statystycznej. Jeżeli biorąc pod uwagę, że pod koniec XIX wieku człowiek wzniósł się w powietrze, a za 30 lat samoloty już latały z prędkościami 300, 400 kilometrów na godzinę. Następne 20 lat, następne 30 lat lub troszkę więcej i lecimy w kosmos. Biorąc pod uwagę teorię statystycznego rozwoju, powinniśmy już budować domy na Marsie. Uważam, że coś być może w hamowaniu naszego rozwoju poprzez takie czy inne działania, czy działania stricte celowe w danych regionach, poprzez depopulację w danym regionie i obserwowanie zachowań ludzkich. Być może.Być może. Cały czas obracamy się w teoriach, ale teoriach już troszkę bardziej opartych na faktach, bo bazujemy na konkretnych wydarzeniach, które mają swoją cykliczność, a nie ma teorii wyjaśniającej bezpośrednio, skąd ta cykliczność się bierze, skąd się te paroksyzmy cywilizacyjne biorą. Bo nie ma jednoznacznie określonych przyczyn, natomiast wyraźnie wskazywane są skutki. Dlatego uważam, że jest to zastanawiające. Z pewnością.
[01:50:31] - Przypomnę teorię wysuniętą przez ojca teorii panspermii, jakim jest Chandra Wickramasinghe, lankijskiego pochodzenia astronom, naukowiec żyjący w Wielkiej Brytanii. On sugeruje wprost, że może nie tyle obcy nas trują, co mikroby rzeczywiście spadają z kosmosu. On wysunął nawet śmieszną dla niektórych hipotezę. Pewnie zauważyliście, że kiedy przychodzi zima, kiedy robi się nieprzyjemnie, są krótkie dnie, dochodzi do częstych wybuchów różnego rodzaju żołądkowych epidemii. Nazywa się to rotawirusami, grypami żołądkowymi, chociaż oczywiście to jest błędna nazwa. Wickramasinghe, opierając się na analizie statystycznej, uznał, że istnieje jakaś szansa na to, że rotawirusy wywołujące biegunkę spadają z kosmosu. Związane są z tym, co krąży wokół Ziemi. Możecie sobie o tym przeczytać, kiedyś o tym pisałem. Co ciekawe, znalazł zwolenników. Jakby tego było mało, że nie tylko, brzydko mówiąc, sraczka spada z kosmosu, to on sugerował, że inne choroby, których pochodzenie często pozostaje tajemnicą, niektóre wirusy również mogły po prostu spaść z nieba. Czy tak było z dżumą? Trudno mi o tym mówić. Chyba na ten temat napisano już wystarczająco dużo. Nie wiem czemu, ale temat czarnej śmierci niezmiernie mnie od dziecka przerażał. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić tego, jaki to musiał być psychiczny terror. Przy czym musimy pamiętać, że ta wielka epidemia była w zasadzie tylko jedną, która miała miejsce w tamtych czasach. Dżuma uderzała w sumie kilkakrotnie. Tutaj teorie, które poruszamy w związku z tym, co opisał Bramley i tak dalej, są już bardzo mocno spiskowe. Niekiedy powtarzamy, że Amerykanie mocno naciągają fakty, ale ufologia jest mocno zamerykanizowana. Wiele z hipotez, które do nas przeniknęły, przyszło właśnie z Ameryki. Ale to już jest dyskusja na zupełnie inną okazję. Przejdźmy może do kolejnej bardzo kontrowersyjnej hipotezy. Otóż, drodzy państwo, w którejś z audycji z cyklu „Debaty Niekontrolowane” poruszaliśmy temat reinkarnacji. Tam pojawiły się oczywiście opowieści o dzieciach reinkarnacji pamiętających poprzednie wcielenia, ale mało kto wie o tym, że zbiera się również relacje od ludzi, którzy twierdzą, że pamiętają swoje życie — uwaga — poprzednie życie na innej planecie. Brzmi dziwnie, brzmi dziwacznie, wręcz mało wiarygodnie. Ale jeżeli zajrzycie do prac Brada Steigera, jednego z najbardziej płodnych pisarzy na tym polu, ufologa, ale też osoby, która zajmuje się zjawiskami parapsychicznymi, zobaczycie, że tego jest dużo. Tego jest nawet bardzo dużo. Osoby, które mają takie przeżycia, oczywiście nie chcą o tym mówić. Bo jak wyjść do mediów i powiedzieć: „W poprzednim wcieleniu byłem mieszkańcem Zeta Reticuli. Pamiętam, jak to było”. To jest dziwna sprawa. Pamiętacie jednak, że kilka lat temu pojawiła się w sieci bardzo sugestywna, popularna historia na temat pewnego chłopaka z południowej Rosji. Miał na imię Borys Kiprianowicz. Niektórzy nazywali go... Zapomniałem. Bo występował też pod drugim nazwiskiem. Niestety wypadło mi z głowy. To w Stenie. Tenże Boryska zasłynął gdzieś około roku, nie pamiętam, ale chyba 2000, może 2002, tym, że mówił o swoim poprzednim życiu toczonym na Marsie. On posiadał oczywiście znacznie więcej atrybutów, bo był ponadprzeciętnie inteligentny, miał coś w rodzaju wrodzonej wiedzy o kosmosie, a swoich rodziców zaskakiwał opowieściami, że był kiedyś mieszkańcem Czerwonej Planety, kiedy miała ona jeszcze mieszkańców i kiedy toczyła się tam okrutna wojna. Tenże Boryska miał podróżować po całym systemie słonecznym, zbierać informacje. Odwiedzał również Ziemię, na której także była jakaś zaawansowana cywilizacja. O tym wszystkim opowiadał sobie tak, jakby po prostu to było coś absolutnie zwyczajnego.Dziwna sprawa, panowie. Jak mówiłem, zaglądając do relacji zebranych przez Steigera, okaże się, że takich Borysków, tylko znacznie starszych, bo Boryska, kiedy dorósł, to przestał o tym mówić. Jak miał jakieś 10 lat, to go to przestało interesować i zniknął. Zniknął z nawiu. Dzisiaj nie wiadomo nawet, co się z nim dzieje. W każdym razie są osoby na świecie, które twierdzą, że posiadają coś w rodzaju alter ego z kosmosu, że posiadają wspomnienia z poprzedniego życia, w którym byli mieszkańcami innych planet. O rany, powiecie, to już jest zupełnie oderwane od rzeczywistości. Jakaś teoria z czapy. Mimo wszystko od czapy tacy ludzie są. Teraz pytanie, Tomku, jak to traktować? Bo my w debatach ufologicznych często ocieramy się o problem hipnozy, który mimo wszystko z tym, o czym mówię, jest głęboko związany. Często ludzie uprowadzeni przez UFO są gośćmi gabinetów regresji hipnotycznej i tam rekonstruuje się ich wspomnienia. I okazuje się, że osoba wprowadzona w stan hipnozy dzięki odpowiedniej komendzie może stworzyć sobie także coś w rodzaju alternatywnego scenariusza życia. Stąd mamy te wszystkie relacje o osobach, które pamiętają swoje poprzednie wcielenia pod różnego rodzaju postacią. Mówią o tym, że były księżniczkami egipskimi i tak dalej. Co ciekawe, ta ilość księżniczek egipskich w relacjach z hipnozy regresyjnej jest zatrważająca. I teraz pytanie, czy my powinniśmy tego typu doniesienia o Borysku i ludziach pamiętających poprzednie wcielenia toczone na innej planecie traktować jako dowód na to, jak mało wiemy o funkcjonowaniu naszego mózgu, czy raczej na to, o czym już mówiłem, że żyjemy w rzeczywistości, która jest cholernie skomplikowana i w której dzieją się takie rzeczy i zjawiska, o jakich się nie śniło nawet największym filozofom pokroju Schopenhauera.
[01:58:12] - Ja powiem tak, najbardziej się tego pytania bałem, bo staram się w miarę składać to do przysłowiowej kupy, żeby miało to sens.
[01:58:28] - Znaczy wiesz, chodzi mi o to, jak ty patrzysz na rolę hipnozy nawet w ufologii. Czy my nie nadinterpretujemy wielu rzeczy?
[01:58:41] - Rozumiem. Ja po prostu nie jestem takim zwolennikiem ciemnej wiary w opowiadania, jakie padają w trakcie hipnozy. Ja ciebie, Piotrze, podziwiam za niesamowitą pamięć do nazwisk. Ja takiej nie mam. Pamiętam, że ktoś coś powiedział i być może czasami moje wypowiedzi nie są zbyt wiarygodne, bo nie podpieram ich nazwiskami, ale wiem, że istnieją wypowiedzi mówiące o tym, że przeciwnicy hipnozy mówią, że jest to technika bardzo sugestywna. Bardzo sugestywna poprzez sam fakt świadomości człowieka, że ma coś powiedzieć nadzwyczajnego w trakcie hipnozy. Nie wiem, czy były próbowane na zasadzie takiej, żeby wziąć kogoś z ulicy i wprowadzić w hipnozę regresywną i zobaczyć, czy wtedy coś powie, bo zawsze to działanie poprzez tych hipnotyzerów poprzedza jakieś zdarzenie. Ktoś sięga po ten sposób dowiedzenia się, co się wydarzyło, bo jest jakaś blokada. Co ciekawe, nie leczy się hipnozą przykładowo amnezji niemechanicznych. To jest ciekawe, bo w takim układzie dlaczego? Jeżeli jest możliwość cofnięcia się i przypomnienia sobie wszystkiego poprzez tę regresję, to tutaj tego się nie leczy tym. Nie słyszałem o tym, żeby amnezję leczyć. Nie mówię o amnezji mechanicznej. Są amnezje psychologiczne, psychiczne, które powstają na skutek stresu pourazowego. Takie rzeczy nie są leczone przy pomocy hipnozy. Ja przynajmniej nie słyszałem, a trochę się psychologią zajmuję. Być może słuchacze mnie naprostują w tej kwestii. Szczególnie dziękuję za uwagi za poprzednie moje wystąpienie. Przyjmuję. I wydaje mi się, że tu bardziej to, co żeś powiedział, to jest kwestia nieznajomości naszego umysłu, jak on pracuje. Tam padło fajne stwierdzenie, czy umysł czy mózg to to samo. Właśnie tutaj jest zasadnicza kwestia, bo tutaj poruszymy sprawę, że być może umysł to jest mózg plus dusza i tutaj wchodzimy na wyższe stany świadomości w tym momencie i ciężko jest to ogarnąć naszą wiedzą naukową, teraźniejszą. Wydaje mi się, że w tym momencie tutaj będzie kwestia właśnie po pierwsze być może narzucania, jakiegoś podświadomego narzucania sposobu tej interpretacji przeszłości w trakcie hipnozy.
[02:02:10] - A po drugie to będzie kwestia jeszcze tego, bo nikt tak dobrze nie przepracował. Interesowałem się tymi sprawami już swego czasu i nigdzie nie znalazłem kwestii dogłębnego opracowania stanu psychicznego osoby przed hipnozą. Jaką ona ma wiedzę, na czym bazuje, na czym opiera się ten jej imperatyw moralny, jakie ma poglądy na różne rzeczy i określenie. I później podejście do hipnozy i porównanie tego z tą wiedzą o tej osobie wcześniej. Czy to jest całkowicie coś odmiennego, co ona reprezentowała i przekazała wcześniej? Czy to jest po prostu jakiś rodzaj świadomego przełożenia się tej wiedzy, którą ona ma, tego całego klimatu, który ją otacza później i przełożenie w tej opowieści hipnotycznej. Także ja bym się bardziej tutaj skłaniał do psikusów naszego umysłu. Powtórzę nie mózgu, tylko umysłu i jego stopnia interpretowania rzeczywistości i innych wymiarów, z którymi się może stykać. Sorry, ale ja nie kupuję teorii wspomnień z życia na innych planetach. No to dziękuję.
[02:04:02] - Dzięki. Jeżeli chodzi o porównywanie, badanie tego, czy podczas hipnozy można sobie wymyślić alternatywne życie, to były takie eksperymenty prowadzone i to jest coś powszechnego. Po prostu odpowiednia sugestia powoduje, że-
[02:04:19] - Nie mówię o sugestii, mówię o wszywności tego hipnotyzera
[02:04:22] - ... mózg zacznie wybierać, szukać sobie. Nie ma się nad tym absolutnie kontroli. Słynny przypadek Bridey Murphy, kobiety, która to chyba w latach 60. było czy 50. zasłynęła tym, że podczas hipnozy opowiadała historię z życia w Irlandii. Ona była sama Amerykanką, a miała zakodowane w głowie historie z życia w Irlandii sprzed kilkudziesięciu lat. Tego pamiętać nie mogła. Co się okazało? Wszyscy myśleli, że to jest pamięć z poprzedniego życia. Natomiast ona tak w swojej podświadomości poskładała sobie z różnych zasłyszanych opowieści o życiu w tamtych czasach własną historię, że wydaje się to wręcz nieprawdopodobne. Podobnie jest chyba z tym problemem, czy wierzyć w opowieści uzyskiwane w czasie hipnozy. Jeżeli chodzi o te przypadki, gdzie osoba uprowadzona przez UFO doznaje amnezji i potem nic nie pamięta, wie, że coś się zdarzyło, ale nic nie pamięta i wtedy odzyskuje się te wspomnienia. Ta metoda regresji jest ciekawa dlatego, że w niektórych przypadkach ona naprawdę jest bardzo pomocna, ale w innych potrafi się zwyczajnie jednym słowem źle wypowiedzianym, jedną złą komendą zniweczyć cały ten proces. Mózg można zakodować w zupełnie inną stronę. Mimo wszystko wydaje mi się, że ta hipnoza regresyjna jest interesująca, ale wielokrotne pokazy tego, jak człowieka przenieść w poprzednie wcielenie, pokazują nam, że wielu hipnotyzerów, także w Polsce, także ten najsłynniejszy polski hipnotyzer, który występował w telewizji w „Nie do wiary”. Oni się tym bawią. Oni traktują to jako metodę sceniczną, jako coś, co jest dobre dla pokazów. Uszwala się wiele mitów o hipnozie. Nie mówi się tym ludziom, że: „Wie pan, to nie musi być pana poprzednie życie. Nie musiał być pan egipską księżniczką w poprzedniej inkarnacji. To może jest wytwór pańskiego mózgu”. Tylko utwierdza się ludzi w przekonaniu, że tak właśnie jest. Podobnie może być z tymi historiami na temat wspomnień o życiu na innych planetach. Arku, jak do tego w ogóle podchodzisz? Bo to jest jedna z chyba najdziwniejszych teorii, jaka w ufologii w ogóle się plącze. Nawet jest tak dziwna, że o niej się mało mówi. Pisał o niej Blach-Staiger, pisała Cannon Dolores, ale jakoś to się tak nie może przebić do tego mainstreamu. Czy to jest zbyt dziwne, żeby zainteresowali się tym nawet ufolodzy, którzy wierzą w rzeczy bardzo niezwykłe?
[02:07:14] - To nie jest takie jednoznaczne, dlatego że mamy oprócz takich, tak jak powiedziałeś, bardzo dziwnych relacji, relacje takie, które oprócz tego, że są dziwne, to mają jakieś wielkie szanse prawdopodobieństwa. Właśnie tak jak mówiłeś, że osoba miała jakiś kontakt, zaburzenie czasu, nie pamięta. Później przy właściwym seansie hipnotycznym odzyskuje pamięć. Pewnie bardzo często też i tak by ją odzyskała, bo odzyskuje się ją na skutek takich drobnych przypomnień sytuacyjnych. To może być nawet wypicie mleka z kartonu czy czegokolwiek innego powoduje przypomnienie sobie takich rzeczy i w takim wypadkuHipnoza przyspiesza tylko ten proces, ale tak jak powiedziałeś, niewłaściwy dobór słów, czy tak jak Tomek wcześniej wspominał o tym, że hipnotyzer chce koniecznie uzyskać taki, a nie inny efekt, może doprowadzić do tego, że z człowiekiem zrobi się coś nieobliczalnego, czego się nikt nie spodziewa. Natomiast przypomnijcie sobie, nie wiem, czy mówiliście o tym w międzyczasie, bo mnie chwileczkę nie było, o Borysce. On mówił, że jest reinkarnacją kogoś, kto żył na Marsie, oddychał dwutlenkiem węgla i oni się tam sami pozabijali i tak dalej. I co za tym idzie, uciekli stamtąd na Ziemię i tego typu sprawy. Ciężko w to, nawet przy dużej dozie chęci do uwierzenia w takie historie, żeby w to uwierzyć. Natomiast ja, mimo tego, że spotkałem się parę razy z takimi przypadkami, rozmawiałem z taką osobą, która mówi, że jest reinkarnacją pochodzącą z kosmosu, czytałem na ten temat, mnie to po prostu nie przekonuje. Ja jestem w dalszym ciągu przekonany, że jeżeli już jest jakaś wędrówka dusz czy coś tego typu, to jest ściśle związana z danym miejscem. To znaczy dusza czy ta reinkarnowana istota nie jest w stanie opuścić na przykład Ziemi. Nie wiem dlaczego, ale sądzę, że tak może być. W sumie jedną osobę spotkałem, która tak mówi. Mówi o wcieleniu swoim i o możliwości wędrówki dusz przez cały wszechświat praktycznie. Mnie to po prostu nie przekonuje. Ja nie sądzę, żeby można było dalej uciec niż poza obręb. Nie sądzę, żeby do Księżyca można było dotrzeć. W sumie wszyscy zarzucili badania hipnotyczne i regresję hipnotyczną jako taką, która nie przynosi spodziewanych efektów. Swego czasu pani Lucyna Winnicka prowadziła Akademię Życia i tam były też kursy Rebertingu, czyli próba autohipnozy i wprowadzania się w stan, który umożliwiał przejście do dnia swoich narodzin i prześledzenia całego życia, właśnie takiego retrospekcyjnego. I tak, uczestniczyłem w tym, ale na to cofnięcie się, że tak powiem, się nie załapałem. Po prostu wydaje mi się, że mój sceptycyzm wychodzi z wewnątrz mnie i raczej ciężko mi jest załapać się za tego typu rzeczy, żeby dać się pociągnąć.
[02:12:30] - Wiesz, już przecież w XVIII wieku Swedenborg pisał, że kiedy podczas swoich podróży astralnych przemierzał inne domeny bytu, to trafił do nieba, trafił do raju. Widział też oczywiście inne rzeczywistości pośmiertne. Twierdził, że w tych różnego rodzaju wojażach spotkał istoty z innych planet. Innymi słowy, że niebo nie jest ograniczone tylko dla Ziemian. On już to mówił w XVIII wieku. Dzisiaj się o tym może tak nie za bardzo pamięta.
[02:13:08] - To jest mniej więcej tak, jak mówienie papieża o tym, że nie może być określona ilość wymiarów dlatego, że to ograniczałoby możliwości twórcze Boga. Mniej więcej tak samo. On został również wychowany w kulturze chrześcijańskiej i dla niego, tak mi się przynajmniej wydaje, niebo stanowiło w zasadzie miejsce, gdzie wszyscy idą w jedną stronę i wszyscy idą tam.
[02:13:35] - Tak. Wiesz, spojrzenie na wszechświat zależy od naszego wychowania i naszej wiedzy. Nam ktoś podesłał ostatnio link do wywiadu z Kononowiczem, gdzie pyta się go w takiej internetowej telewizji, czy istnieje życie w kosmosie. To on powiedział, że nie, bo Gagarin tam był i nikogo nie widział. Można na to patrzeć w ten sposób. Można też patrzeć tak na to jak Swedenborg. Mimo że gdzieś tam zazębia się religia i ezoteryka z ufologią, i to dość mocno.Rzeczywiście trudno mi jest jednoznacznie wypowiadać się o tych osobach, które twierdzą, że posiadają pamięć z poprzedniego wcielenia na innych planetach. Ja miałem do czynienia z takimi ludźmi, ale niestety to się może ograniczyć jedynie do wysłuchania ich, nawet nie komentowania tego. Wielu z nich było tak silnie przekonanych, że jest to prawda, że żyli w swoim świecie, byli do tego po prostu w 100% przekonani i jakakolwiek dyskusja w takim wymiarze nie ma sensu, bo my dotykamy sfery ich wierzeń osobistych. I to w zasadzie byłaby dyskusja o religii w takim momencie. Jeżeli ktoś w to wierzy, jest o tym przekonany. Jeżeli tak jest, to po prostu dla niego tak jest i nic tego nie zmieni. Nawet nasz sceptycyzm w tych kwestiach. Mimo wszystko musicie mieć świadomość, że takie przypadki istnieją i nie są wcale tak rzadkie, jak się uważa. Ten Borysek nie był ewenementem.
[02:15:18] - I zawsze pozostaje możliwość, że to my się mylimy, a oni mają rację.
[02:15:25] - Tak. Nigdy nie wiadomo, jak na tym świecie tak naprawdę jest. Może to ten największy schizofrenik, może największy, najbardziej wyszydzany prorok mają rację, bo to oni widzą więcej, a to my błądzimy w tej hinduskiej mai. Marku, jak tam na czacie? Czy pojawiają się jakieś interesujące pytania? Ja bym oczywiście chciał wam wszystkim przypomnieć, że ukazał się nowy numer „Nieznanego Świata”, po który możecie sięgnąć i znaleźć tam bardzo ciekawe, różnego rodzaju historie, także o UFO. Polecam wywiad z Danutą Adamską- Lutkowską. Polecam też bardzo ciekawy materiał na temat Sfinksa, ale to sobie możecie zobaczyć na stronie „Nieznanego Świata”. Marku, może nadeszła najlepsza pora na otworzenie naszej linii, powoli.
[02:16:20] - Zgodnie z tym, co mówiłem wcześniej, linia telefoniczna powinna być już od 20 minut otwarta, ale lepiej późno niż wcale. Właśnie teraz otwieramy linię telefoniczną i Skype'ową. Można dzwonić. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08, komórkowy 530 624 193, Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Tutaj oczywiście wszystkie komentarze dotyczące audycji przesyłam Piotrowi poza anteną na Messengerze. Można nas także znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Zachęcamy też przy tej okazji do polubienia fanpage'u „Nieznanego Świata”. Jesteśmy też na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata” właśnie. A jeżeli ktoś woli, to możemy również wysłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
[02:17:40] - Dzięki Marku. W naszych audycjach poruszaliśmy różnego rodzaju teorie na temat UFO, które odbiegają od mainstreamu. Jedna z nich mówiła na przykład o nazistowskim rodowodzie obiektów UFO. Poświęciliśmy temu bardzo dużo czasu. Inna odnosiła się do zagadnień wojskowych, wszelkich prób tuszowania przy pomocy UFO aktywności związanej z czarnymi projektami, o czym mówiliśmy w czasie debaty o uciekającej cywilizacji. Ale z tego, co pamiętam, nie odnosiliśmy się chyba do takiej koncepcji, panowie, która mówi, że pojazdy UFO są obiektami ziemskimi wyprodukowanymi nie przez wojsko, ale przez jakąś grupę ludzi. Być może jakąś tajną organizację, być może grupę o innym charakterze, która już setki lat temu opanowała technikę lotniczą, która setki lat temu była w stanie wznieść się w powietrze. Robiła to wszystko w utajeniu, nie dzieląc się z cywilizacją swoimi wnioskami i rozwinęła się do tego stopnia, że my dzisiaj traktujemy tego typu obiekty jako przybyszów spoza Ziemi. W rzeczywistości jednak są to pojazdy. Tutaj możemy sobie podstawić dowolną nazwę, ale musicie wiedzieć, że w latach 60. całkiem poważnie traktowano teorię, która mówiła, i to nawet Zaggale się do tego przychylał, że obiekty UFO są dziełem Ziemian, jeśli już to trochę bardziej zaawansowanych. Może jakichś potomków alchemików, może jakichś różokrzyżowców. Oczywiście pojawią się masoni i różnego rodzaju inne teorie, ale właśnie te grupy miały stać za manifestacjami tych obiektów. Trochę się zwiesiłem, bo tutaj czytam cały czas wasze komentarze. Dlaczego to było takie popularne? Pamiętacie, że kiedyś poruszaliśmy teorię tak zwanej fali statków powietrznych, airships nad Stanami Zjednoczonymi pod koniec XIX wieku? To była słynna fala z roku chyba 1897. Wtedy nad dużą częścią Stanów Zjednoczonych widywano latające obiekty, które niektórym przypominały rakiety, innym przypominały trochę bardziej, że tak powiem, podrasowane balony.I w czasie tych relacji miały miejsce bardzo dziwne spotkania z pasażerami tych obiektów. Oni zazwyczaj twierdzili, że są ziemianami, że są wynalazcami, którzy podróżują po Stanach Zjednoczonych w swoich super zaawansowanych jak na tamte czasy statkach powietrznych. Czasami oni miewali jakieś problemy, lądowali, prosili o wodę, czasami chcieli zabierać ludzi na swój pokład. Ludzie, świadkowie tych zdarzeń, którzy zasypywali prasę amerykańską relacjami o spotkaniach z UFO stwierdzili, że pojawił się tam wątek człowieka, jakiegoś tajemniczego wynalazcy, często obcokrajowca, który mówił, że opracował tajemniczy latający pojazd będący przyszłością ludzkości i zamierza go ujawnić. Rzeczywiście on się nigdy nie ujawnił. Te statki powietrzne stały się sensacją. Oprócz relacji całkiem poważnych napływało całe mnóstwo tutaj jakichś zmyślonych historii, mistyfikacji, także ta sprawa utonęła, zawaliła się pod swoim ciężarem. Mimo wszystko, kiedy już narodziło się zjawisko UFO w znanej nam formie, zaczęto zwracać uwagę na fakt, że jakaś grupa bardziej zaawansowana, grupa geniuszów, grupa genialnych konstruktorów, potomków alchemików mogła już dawno temu skonstruować maszyny latające i od kilkuset lat je udoskonalać, unowocześniać tylko po to, żeby w pewnym momencie podbić resztę ludzkości. Arku, co sądzisz na ten temat? Czy to w ogóle ma się kupy?
[02:22:09] - Na ten temat to nie jest takie łatwe do odrzucenia. Dlatego, że jeżeli popatrzymy na to, ile jeden człowiek może zrobić i tutaj przytoczę postać Elona Muska, który potrafił zrobić całą fabrykę i zmienić motoryzację w ten sposób, że zrobił samochód Tesla. To jest bardzo ogromny skok, bo nikomu na tym nie zależało wcześniej. Koncerny wolały robić mniej lub bardziej udane jakieś tam próby i to wszystko na jakieś inne możliwości spalania. A tu wyskakuje, że tak powiem, z historii jak królik z kapelusza Elon Musk, który w sumie w przeciągu nastu lat zmienia całkowicie oblicze motoryzacji do tego stopnia, że niektóre duże miasta, aglomeracje chcą wprowadzić zakaz jazdy samochodów o napędzie tradycyjnym, a tylko elektrycznym. Więc tyle może zrobić jeden człowiek. A jeżeli będzie to grupa alchemików, którzy mieli dostęp do starych pism, czy byli na tyle inteligentni, żeby nie bić się z władzami, z koncernami, tylko tak po cichu wymyślone koncepcje i jakąś myśl techniczną doprowadzić do końca. I jeżeli hipotetycznie taka grupa by powstała, to czy ta grupa by chciała wiązać się z jakimkolwiek rządem, czy z jakąkolwiek strefą wpływów nawet, z czymkolwiek? Raczej nie. Bo z tego, co widzimy, wszystkie uznane rządy, które mają robić dobro dla świata, okazują się po pewnym czasie kichą. Z jednej strony, jak popatrzymy na gwałtowny rozwój bolszewickiej Rosji, tak statystycznie pięciolatka, to super. Elektryfikacja pełna, jakieś tam jeszcze wszystkie inne możliwe dobra. Ziemia dla mas, robotnicy właścicielami fabryk. Wydawałoby się, że jest super, ale przy bliższym przyjrzeniu dopiero widać jakim kosztem i tak dalej. To samo na początku wyglądało też i z Hitlerem. W tej chwili, jeżeli się przyjrzymy jakiemukolwiek mocarstwu, to za tym stoją tragedie milionów. Więc grupa, która jest na tyle świadoma swoich odkryć, na pewno z nimi się nie będzie chciała wiązać. I tu mamy właśnie klucz do tej uciekającej cywilizacji. Jeżeli nawet coś takiego ktoś wymyśli, na pewno z tym nie pójdzie bardzo szybko do władzy. Tutaj można wspomnieć postać Grabelnikowa, tego, który zrobił latadło swoje używając pokrywek chitynowych chrząszcza. Abstrahujmy od tego, czy to jest możliwe do wykonania, czy nie, czy faktycznie można to w ten sposób zrobić. Ale z jednej strony to jest bardzo prosty sposób na to, żeby można było wykorzystać siłę, jakąś siłęNieokreśloną bliżej, ale też i on podał powód, dla którego tego nie ujawnia. Właśnie taki, żeby nie pokazywać tego ludziom, którzy są tego niegodni. A miał na myśli władze Związku Radzieckiego, a później władze Rosyjskiej Federacji. Także to idzie za takimi odkryciami, w sumie epokowymi, idzie też myślenie o skutkach ujawnienia czegoś takiego. Widocznie grupa będzie coraz bardziej odstawała od nas i nie sądzę, żeby chciała w jakiś sposób przejmować władzę. Bo co przejmie? Nie ma nic do przejmowania. Natomiast sam pomysł nie jest taki, który trzeba od razu odrzucać na pierwszy rzut oka. Dziękuję.
[02:27:14] - Tymczasem mamy słuchacza na antenie telefoniczną. Dobry wieczór. Radio Paranormalium. Jesteśmy już na antenie.
[02:27:22] - Dobry wieczór panom redaktorom. Michał z Poznania się kłania. Dzisiejsza dyskusja zainteresowała mnie bardziej niż wszystkie poprzednie, ponieważ panowie dotykacie właściwie wszystkich prawie wątków, które były poruszane poprzednio. Słyszę nawet, jak się odwołujecie do tematów, które były poruszane 10 debat albo 20 debat temu. Ale ta dyskusja trochę mnie napawa pesymizmem i smutkiem, ponieważ sądzę, że ona pokazuje, jak bardzo jesteśmy bezradni. Bezradni ci, którzy rzeczywiście interesują się tematem i traktują go poważnie. Bo teorii na temat tego, kim są obcy, bo w rzeczywistości my właściwie prawie cały czas o tym dyskutujemy albo słuchamy tego, o czym wy dyskutujecie, to właściwie cały czas to kręci się przede wszystkim wokół tego. Ta dyskusja jak żadna inna pokazuje, że kręcimy się troszeczkę w kółko, bo skala manipulacji wokół tematu, chaos, który cały czas w sieci istnieje i skala manipulacji, bo to jest temat idealny do tego, żeby go w ten sposób wykorzystywać przez różne mroczne siły poza służbami. Można mieć tu tysiące pomysłów, kto za tym stoi. Ale nie chcę iść tą drogą absolutnie, bo nie chcę tutaj spekulować. Zastanawiam się po prostu, czy my, może wy panowie bardziej, a my jako osoby poważnie zainteresowane tematem, nie jesteśmy skazani trochę na obserwowanie tego, co się dzieje. Taki powrót trochę do źródeł, do tego, co pierwsi ufolodzy uważali, że trzeba po prostu badać i jeszcze raz badać przypadki. A to wszystko, co jest dalej, to jest już wchodzenie w taką, moim zdaniem, bardzo daleko posuniętą abstrakcję. I ja nie wiem, czy to nie wiedzie nas troszeczkę na manowce. Z jednej strony dyskusja jest fascynująca i bardzo interesująca i też bardzo ukazuje, jak można dużo się od panów dowiedzieć na ten temat. Naprawdę słucham z zainteresowaniem tego, bo zawsze dowiem się czegoś nowego. Natomiast boję się, że po raz kolejny nic konkretnego z tego nie wyniknie, bo nie może wyniknąć.
[02:30:31] - Wie pan, za każdym razem podkreślamy, że tak właśnie jest. I to jest temat tragiczny. Pamiętam, że mówiłem o tym chyba trzy razy ostatnio, że kręcimy się cały czas w kółko i prawda gdzieś jest. O tym mówili już twórcy serialu „The X-Files”. Ale jeżeli pan mówi o tych badaniach nad przypadkami, to to też jest błędne koło, dlatego że ono nam pokaże, iż mamy do czynienia ze zjawiskiem, które się manifestuje w wielości form. A natura ludzka jest taka, że chce poznać odpowiedzi. Niestety, mimo bardzo zaawansowanych prób dociekania do prawdy na temat zjawiska UFO, także poprzez badania i analizę przypadków, nie udało się wiele osiągnąć i te odpowiedzi znowu nam uciekły mimo wszystko. To jest właśnie paradoks zjawiska UFO, że ono zarówno w tym bliskim fizycznie kontakcie, jak i w próbach jego badania nie da się zdefiniować. Ono się nawet zdefiniować nie da mimo wszystko. I to jest cały problem, bo my mówimy o UFO jako obiektach latających. Wchodzą nam w to kosmici z drugiej strony, od dołu pukają istoty z równoległej rzeczywistości. Gdzieś tam jeszcze jest wątek świadomości, objawienia religijne, okaleczenia zwierząt, rządy i tajne służby. To wszystko tworzy taki konglomerat, że my możemy sobie wierzyć, co chcemy. Którąkolwiek teorię sobie wybierzemy, to zawsze znajdziemy jakieś przypadki popierające tą teorię.Natomiast dzisiaj chyba powiedziałem kluczowe zdanie odnośnie tego całego problemu. My nawet nie wiemy, czy to jest jedno zjawisko, czy kilka różnych, to, co określamy mianem UFO. Nie byłbym takim pesymistą. Ten pesymizm jest oznaką tego, że pan bardzo dobrze przeanalizował to zjawisko i pewnie za jakiś czas dojdzie pan do wniosku, że tak naprawdę już nie ma o czym mówić, bo się tematy kończą. Tak jak napisałem kiedyś, nie pamiętam już gdzie, że już dawno osiągnęliśmy ścianę w badaniu zjawiska UFO. Ono dla niektórych stało się po prostu nudne, bo ono cały czas się dzieje i ani żadnego kontaktu, ani jakichś przełomowych zdarzeń. Dlatego ludzie wolą interesować się nie UFO, ale kosmitami. Jak pan zauważy, nawet jak mało jest relacji, o tym jeszcze będziemy na koniec dzisiejszej audycji mówić, jak mało jest w mediach doniesień, bo poruszył pan temat internetu, jak mało jest w mediach doniesień na temat nowych przypadków obserwacji UFO. Prawie ich nie ma. Natomiast jeżeli wejdziemy w sieć, zobaczymy dziesiątki teorii o obcych, którzy manipulują, ukrywanych dowodach i tak dalej. To jest śliski temat. Ten pesymizm, o którym pan mówi, powinien chyba cechować wszystkich tych, którzy dogłębnie się mu przyjrzeli i myślą przede wszystkim.
[02:33:59] - Panie redaktorze, przepraszam, że wchodzę w słowo. Widzę po prostu, że jest ogromne pole dla szarlatanerii, która rośnie z każdym miesiącem. Jak czytam brednie, które są wypisywane na Facebooku i nie tylko na Facebooku, to jestem po prostu przerażony skalą tego. Skalą ignorancji i głupoty, która wokół tego tematu narasta. A jest to temat jak najbardziej naukowy i to mnie strasznie irytuje .
[02:34:33] - To jest temat, który się może wiązać z naszym być albo nie być w przyszłości, bo ci obcy kiedyś się pojawią. Za 1000 lat, za 5000 lat. Może ich sami znajdziemy. I co wtedy? A jak się okaże, że oni są źli? A jak się okaże, że to wszystko, o czym myśleliśmy, to brednie? Ma pan rację, ale jeżeli chodzi o tą szarlatanerię, ona jest na każdym polu. Tam, gdzie mamy do czynienia z mediami, tam prędzej czy później ta szarlataneria się narodzi. Człowiek działa tak, że orientuje się tylko w pewnych obszarach. Do której dziedziny byście nie zajrzeli: do medycyny, do religii, do Polskiego Związku Hodowców Kanarka albo Chomika, to w każdej dziedzinie rodzą się takie kontrowersje, takie burdy. Niektórzy to nazywają bardzo brzydko, burze różnego rodzaju, że czasami jest dobrze trzymać umysł na wodzy, mieć ten zdrowy rozsądek zachowany, włączony zawsze do każdej dziedziny, nawet tej, która nam się wydaje czymś bardzo mądrym. Weźmy fizykę czy kosmologię. Doszliśmy do punktu, w którym na chwilę obecną nie wiadomo, co jest prawdą. Są dziesiątki naukowców, każdy z nich ma swoją teorię. Jeden przekrzykuje drugiego. I tak naprawdę, gdyby ktoś się zapytał: „A jak powstał wszechświat dzisiaj?”, to byśmy otrzymali kilkadziesiąt różnych wersji. A na to samo pytanie odpowiedź jeszcze 10, 20 lat temu byłaby: „Pewnie to był wielki wybuch, ewentualnie coś innego”. Ten ogrom wiedzy, internet, społeczeństwo informacyjne sprawia, że my powoli się przestajemy już w tym wszystkim orientować. I to samo dotyczy zjawiska UFO. Ale ma pan rację i szczerze mówiąc powiedziałem, że ten pesymizm może nie jest potrzebny, natomiast wydaje mi się, bo ja miałem takie samo zdanie, że bardzo to dobrze o panu świadczy. Dlatego, że ktoś, kto by się podpiął do byle jakiej teorii na temat zjawiska UFO, stałby się fanatykiem, odrzucałby wszystko inne. Pan jakimś cudem zachował otwarty umysł. Gratuluję.
[02:37:20] - Moja konkluzja, panie Piotrze, jest taka, bo chcę skończyć swoją wypowiedź, solidaryzując się z panem jako historykiem, bo sam nim jestem, chociaż nie wykonuję tego zawodu, że ja uważam, że pójście w stronę, którą, być może teraz obrażam Hancocka, ale to Däniken zaczął, a potem na szczęście mądrzejsi od niego idą w tym kierunku, żeby trochę pokopać w ziemi, poszukać, pozanurzać się w oceany. I myślę, że tam jest mnóstwo rzeczy do odkrycia, twardych rzeczy, o które się można oprzeć i dowiedzieć się naprawdę różnych fascynujących rzeczy. Dlatego ja czekam z niecierpliwością na audycję zahaczającą o paleononautykę i o to, co być może w końcu dowiemy się, co udało się znaleźć albo co uda się znaleźć.Bo być może to, co się udało znaleźć dzięki satelitom, zdjęciom na powierzchni Księżyca, na powierzchni Marsa, to są rzeczy, o które można się oprzeć i z czego można wysnuć jakieś wnioski. Ja taką mam nadzieję, że idąc w kierunku archeologicznym, może czegoś się doszukamy i znajdziemy jakiś dowód na to, że pochodzenie człowieka, pochodzenie naszej cywilizacji i to, co się działo wcześniej na tej planecie, w naszym Układzie Słonecznym było zupełnie inne, niż nam się w tej chwili wydaje. Może nie to, co nam się wydaje, tylko co jest oficjalnie przyjęte. I tego jest coraz więcej i coraz więcej poważnych badaczy mówi o tym głośno. Liczę na to, że w najbliższych latach jest szansa na odnalezienie czegoś ciekawego, konkretnego, na temat czego można nie tylko dywagować i tworzyć teorie, ale można interpretować już na podstawie jakichś faktów, dowodów. Mam nadzieję, że tak będzie.
[02:39:48] - Dziękujemy.
[02:39:50] - Dziękuję.
[02:39:51] - Dziękujemy. Ja powiem tylko tyle, że dzisiaj miała być audycja poświęcona właśnie obcym artefaktom, ale z pewnych przyczyn nie doszła do skutku. Mam nadzieję, że uda nam się to za tydzień. Dziękujemy za telefon. Ma pan rację, że przeczesawszy ufologię można dojść do pesymistycznego wniosku, że to wszystko już kiedyś było. Pamiętacie nasze wielokrotne porównania na temat zjawiska UFO i ufologii, ich stanu wiedzy na ten temat? Cały czas drapiemy po prostu Pana Boga po piętach, nie widząc, co jest nad nami i o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Jeszcze coś miałem powiedzieć, nim oddam Tomkowi głos. Zapomniałem, ale to za chwilę do tego wrócę.
[02:40:45] - Tu jeszcze próbowała się dodzwonić pani Emma Popik. To może jak Tomek skończy wypowiedź, to połączmy się z panią Emmą.
[02:40:53] - Dobrze. My tymczasem wracamy do tematu rozpoczętego przed chwilą, związanego z alchemikami, ewentualnie innymi grupami wpływowymi swego czasu, grupami geniuszy, którzy mogli już dawno temu opracować metody na wznoszenie się w powietrze. Pamiętamy przecież, że da Vinci miał na ten temat szkice. Pamiętamy też, że jeżeli się przyjrzymy troszeczkę innym dziedzinom, na przykład budowniczym katedr średniowiecznych, to zobaczymy, że była to grupa, która tę bardzo cenną wiedzę, wiedzę bardzo specjalistyczną potrzebną do wzniesienia tak cudownych budowli, przechowywała w bardzo hermetycznym kręgu, opierając się o pewne starożytne dzieła Witruwiusza. I czy podobnie mogło być z innymi dziedzinami wiedzy? Bo alchemicy, jak wiemy, zajmowali się bardzo różnymi sprawami. Nie tylko chemią, nie tylko eksperymentami, ale także próbowali się poruszać po dziedzinach, które dzisiaj nazwalibyśmy biochemią, nawet i psychologią. Ale oczywiście zajmowali się też tymi aspektami technicznymi. Pamiętamy przecież, że w XII, XIII wieku pojawiły się relacje o mówiących głowach skonstruowanych przez alchemików, porównywanych nieco do dzisiejszych robotów. Tomku, czy pewne grupy geniuszy, czy pewne grupy bardzo rozwiniętych umysłowo ludzi mogły już kilkaset lat temu zapoczątkować coś, co nazwaliśmy kiedyś uciekającą cywilizacją?
[02:43:04] - To jest moim zdaniem bardzo długi temat, bo należałoby go praktycznie wyprowadzić od teorii wskazanych przez Ściganę i później jechać po kolei. Znajdujemy cudowną cywilizację rozwiniętą. Najsłynniejsza jest chyba Atlantyda. Mamy Atlantydę, mamy mit poatlantycki, że niektórym udało się uciec z katastrofy i przetrwać. Następnie jesteśmy w starożytnym Egipcie, gdzie mamy tych słynnych kapłanów, którzy posiadali taką czy inną wiedzę, dzięki której potrafili rządzić tłumami. Wszyscy znają przykłady zaćmień słońca i takich rzeczy, znajomość odpływów i przypływów Nilu. W ten sposób rządzili ludźmi.
[02:44:11] - Za chwilę po nich pojawia się kolejna mitologiczna baza wiedzy w dziwnych okolicznościach spalona, czyli Biblioteka Aleksandryjska, która posiadała bardzo duże zasoby dotychczasowej wiedzy. Następnie widzimy, że ktoś nadal poszukuje tej wiedzy. Rodzi się chrześcijaństwo, rośnie w siłę, szuka oparcia swojej wiedzy. Pojawiają się słynni templariusze, którzy ponoć, jak mówi wiele teorii dotyczących Świętego Graala, nie byli potomkami Chrystusa ani kielichem, tylko Świętym Graalem była zachowana w podziemiach świątyni w Jerozolimie Biblioteka Aleksandryjska i potężna wiedza. Możemy to przeprowadzać następnie od templariuszy idą wolnomularze, przewijające się nazwiska, wspomniany przez ciebie Leonardo da Vinci, następne nazwiska typu Newton aż po Einsteina. Zawsze pojawiają się jednostki, które być może są dla tej grupy podwójną zasłoną, czyli wysyłają jedną osobę, która ujawnia część wiedzy, przez co nie powstaje dysonans i za bardzo nie widać różnicy cywilizacyjnej. Być może w tej grupie, która w przeciwieństwie do ogólnie znanego pojęcia trzymającej władzę, trzyma wiedzę. Ta grupa trzyma wiedzę, a wiedza stanowi przewagę nad tymi, którzy trzymają władzę. Tak czy inaczej, myślę, że jeżeli by była taka grupa, to byłaby dobrze znana rządzącym. Nie powiedziałbym, że sterowałaby rządzącymi, ale rządzący musieliby się z nią liczyć, bo wiedzieliby, że określone czynności i działania mogą doprowadzić do eskalacji konfliktu. Oni żyją na zasadzie takiej, że my wam damy troszeczkę, a wy nas zostawcie w spokoju. Tak w dużym skrócie, bo można by było oczywiście każdy z wątków rozwijać temporalnie poprzez setki lat i znajdować potwierdzenia dla takich zdalności. Nie wspomniałem o Tesli, też wybitny człowiek, który być może nie chciał się podporządkować jednej bądź drugiej grupie i skończył, jak skończył. A gdzie się podziały jego osiągnięcia i wszystko, to już wszyscy, którzy się interesują tymi tematami, wiedzą. Więc wydaje mi się, że jak najbardziej możliwe jest istnienie takiej grupy. Powtórzę jeszcze raz: nie trzymającej władzy, tylko trzymającą wiedzę. Kapitalnie się w ten sposób to pokrywa z tymi wydarzeniami, rodzajami opisu. Bo co tutaj mamy? Grupę ludzi, którzy znają to społeczeństwo, znają tą cywilizację, wiedzą, jak manipulować, wprowadzać dezinformację, kształtować świadomość danego zdarzenia, danych zjawisk, a jednocześnie pod przykrywką robić swoje, wznosząc technikę wyżej. Być może to jest też ta wiedza o tym u nich, że coś nam grozi. Być może to oni są obserwatorami, naszymi strażnikami, którzy czekają na ujawnienie wtedy, kiedy zajdzie taka potrzeba. Dziękuję.
[02:48:30] - Dzięki. Marku, może teraz-
[02:48:33] - Może teraz połączmy się z panią Emmą, bo pani Emma tutaj czeka bardzo długo. Pani Emma Popik próbowała się dodzwonić do nas paręnaście minut temu.
[02:48:51] - Halo?
[02:48:52] - Halo, dobry wieczór, pani Emmo. Jesteśmy już na antenie. Tu Radio Paranormalium.
[02:48:56] - Dobry wieczór. Przedstawiono dzisiaj przerażające teorie mówiące o tym, że obcy chcą nas zgładzić, zetrzeć z powierzchni ziemi, zniszczyć. Przedstawiono ludzi jako istoty o wiele od nich niższe, stojące na znacznie niższym poziomie techniki, bo ich technikę, wielką i wspaniałą, oczywiście widać. Wbija się w nas takie przekonanie, że jesteśmy gorsi, nędzni, marni na jakiejś skali jakiegoś naukowca, gdzieś na dole. Oczywiście moglibyśmy zostać starci z powierzchni ziemi w jednej chwili, ale dlaczego to się nie dzieje? Bo ja uważam, że jest zupełnie inaczej. Ludzkość jest bezcennym skarbem dla obcych. Ziemia jest ogromnie wielką wartością. Interesowałam się porwaniami i badaniami kobiet. Otóż iKobiety i mężczyźni ulegali takim badaniom, że pobierano z nich materiał rozrodczy. Ja już o tym mówiłam. I gdzieś tam w kosmosie jest taki program długotrwały, wieloletni i powstają dzieci. Ostatnio dotarłam do takich badań, gdzie oczywiście są porywane dzieci. Ośmio- czy dziewięcioletniej dziewczynce również przedstawiono, jak wygląda jej system rozrodczy i powiedziano, że istnieje coś takiego jak kosmiczne macierzyństwo. Dzieci miały się bawić gdzieś tam w jakimś nursery z innymi dziećmi, które były gdzieś tam indziej. Nie wiem, czy powstały, czy były urodzone, czy w jakiś inny sposób powstały i były takie małe, słabe, nędzne i bardzo delikatne. Czy może jest tak, że ta nasza wielka siła geologiczna jest warunkiem istnienia gdzieś tam innych planet? Że gdzieś rozwija się życie dzięki temu, że pobiera się od nas tę fizyczną, biologiczną siłę, że dzięki nam istnieją gdzieś tam w kosmosie czy powstają nowe planety, nowe ludy, rasy, że gdzieś tam ci, którzy tutaj przebywają i pobierają od nas ten materiał, tam zasiewają gdzieś życie. Wiemy również, że bardzo się interesują ludzkimi emocjami i wręcz te emocje wchłaniają. Wydaje się, że nasze emocje są dla nich kluczowe i bezcenne i bardzo możliwe, że gdzieś tam indziej są przenoszone i również są używane do tego, aby tworzyć nowe rasy, zasiedlać jakieś nowe światy. I one są używane, magazynowane i potem jakoś przekazywane tym innym istotom, które właśnie są stworzone. Taka jest moja pozytywna i ceniąca ludzi teoria mówiąca, że jesteśmy po prostu czymś bardzo wartościowym we Wszechświecie i nie zostaniemy wcale nigdy zniszczeni ani starci, ani zdeptani, gdyż naprawdę jesteśmy bardzo potrzebni. I te badania, pobieranie naszego materiału genetycznego trwa od samego początku istnienia ludzi na Ziemi. Jesteśmy potrzebni, jesteśmy kluczowi. Nie powinniśmy chyba być przytępieni. To tyle.
[02:53:21] - Dziękujemy, pani Emmo. Czy któryś z tutaj obecnych panów chciałby jakoś odnieść się do słów naszej słuchaczki i uczestniczki? Też jest temat.
[02:53:32] - Właśnie piszę o tym na swoim blogu i również tam poruszam. Jutro zamieszczę taki materiał mówiący o hipnozie. Powiem tylko w skrócie: nie możemy sobie przypomnieć tego, czego nie przeżyliśmy. A więc jeżeli ludzie opisują coś, czego nigdy nie przeżyli i czego w ogóle nigdy nie widzieli i o niczym nie mają pojęcia, to nie jest możliwe, żeby to było nieprawdą. Mogą tylko opisać to, co widzieli, a jeżeli opisują coś, a nigdy tego nie przeżyli, nie jest możliwe, żeby to się zdarzyło. Także przepraszam, że o tym mówię, ale to są istotne badania pewnego lekarza, który odniósł się w sposób naukowy do relacji poprzez hipnozę. Dziękuję.
[02:54:31] - Dziękujemy. Może Arka poprosimy o parę słów komentarza?
[02:54:40] - Tutaj owszem, przewija się ten wątek wśród porwanych o tym, że ratują w ten sposób, oddając się tym badaniom, ratują cywilizację przybyszy, obcych. Ja nie jestem o tym w sumie przekonany, tylko po prostu wydaje mi się, że bardziej by w jakiś sposób ułagodzić stres spowodowany właśnie tym wzięciem, wszczepiane są takie informacje czy przekazywane są takie informacje, żeby osoba, która doświadcza tego, uważała, że ten cały gwałt na niej jest dokonywany w jakimś szczytnym celu. Nie wiem, dlaczego tak-
[02:55:34] - Oni w sumie nie mówili o tym. Nigdy tego, przepraszam uprzejmie, najmocniej przepraszam, ale nigdy ludziom nie mówiono, że jakiś ważny, szczytny cel.
[02:55:48] - Ratowanie?
[02:55:49] - Jenny Randles prowadziła takie badania. Ja też właśnie o tym na blogu napiszę. Zamieszczę wiadomość jutro, bo tutaj mało czasu, już jest późno. Ona pytała ludzi, którzy się zetknęli z UFO, byli porwani i ci, którzy nie byli porwani, żeby opisywali, jak to się wydarzyło. Więc ichLudzie, którzy nigdy nie doświadczyli, nie byli porwani, nie byli na pokładzie statku, mówili, że kosmici robią to dla jakiegoś pięknego celu, że od nich są korzyści, że ratują ludzi. Natomiast ci, którzy się znaleźli na tym stole w tej sali, nigdy nie powiedzieli, że to jest dla nich coś dobrego, że to jest dla ich korzyści. Oparłam się na takich badaniach. To jest tylko moja teoria oczywiście.
[02:56:51] - Nie mam przy sobie nic takiego, żebym poparł moją tezę. Zostałem zaskoczony tym trochę.
[02:57:02] - Spotkałam Jenny Randles w Londynie na zjeździe i myśmy o tym dużo rozmawiały. To jest temat, który mnie interesował. Nigdy nie jest w benefisie o to, tylko tak się nam wydaje. To są tylko różne hipotezy. Jedni uważają tak, inni inaczej.
[02:57:29] - Dokładnie. Jestem przekonany, że dla jakiegoś ułagodzenia tej całej sytuacji jest przekazywana taka informacja, że nawet jeżeli były pokazywane te hybrydy, to w tym kontekście: „nie to, że zobacz, tym zastąpimy Ziemian, tylko zobacz, co nam pomoże. Zobacz, ta istota jest z siebie i z nas i robimy to dla dobra wspólnego” parafrazując sytuację. W tej chwili ciężko mi jest cokolwiek przytoczyć, bo debata toczy się na nieco inny temat.
[02:58:20] - Oczywiście nie można z ręką na serce wyrzucić dat, nazwisk i argumentów, ale bardzo możliwe, że tak jest, że starają się, żeby ludzie nie byli w strasznej traumie. Tylko tyle. Nie wyjaśniają, w jakim celu są te kosmiczne hybrydy. Nie wiemy, czy one tam zostaną wychowane i tu z powrotem zostaną zrzucone na ziemię, czy też chodzi tutaj o zmianę ludzi. Tutaj możemy sobie oczywiście dywagować. Faktem jest, że takie rzeczy są, że ten materiał biologiczny jest zbierany.
[02:59:06] - Ja bym powiedział w tym momencie troszeczkę więcej, dlatego że być może te hybrydy w ogóle nie istnieją, mimo że są pokazywane. Otóż ja sądzę, że w wielu miejscach dokonywane jest pokazywanie ludziom tego, co oni chcą widzieć. I tak jak obserwacja danego osobnika obcego niekoniecznie musi się wiązać z tym, że on tak faktycznie wygląda, tylko oni przyjmują formę, która jest dla nas do zniesienia. To jest swego rodzaju może maska. W ten sam sposób być może, że maską jest też pokazywanie, że doświadczenia, które są prowadzone na ludziach, są ukierunkowane w tym kierunku właśnie, żeby pokazać hybrydę. Być może, że właśnie tak jak pani wcześniej wspominała, karmią się pozytywną emocją, tylko pozytywną czy negatywną, ale emocjonalnością ludzką. Może nie tyle karmią, co po prostu chcą ją zbadać emocjonalność ludzką i tu pokazanie takiej hybrydy-
[03:00:34] - Jest potrzebne. Ale również na statku byli pokazywani ludzie. Ci porwani widzieli, że na pokładzie statku są osobniki ludzkie, że są ludzie. Jest taki znany przypadek Travisa Waltona, który chyba jeden z pierwszych mówił, że tam się znajdują ludzie. Więc ja nie wiem, czy pokazywanie tych hybryd jest tylko po to, żeby pocieszyć kobietę. Tym bardziej że pokazywano hybrydy również dzieciom. Dzieci potem rysowały. Dzieci opowiadały o swoim przyjacielu. Napisałam o tym na blogu, we wtorek to będzie, że przerażona dziewczynka mówiła, że ma takiego przyjaciela, który gdzieś ją zabiera. Inna mówiła, że ma psa szarego, który ją strzeże. Ta pierwsza dziewczynka była tak przerażona, narysowała to wszystko, co widziała w tym pojeździe, a potem zaczęła to zamalowywać czarną kredką, mówiąc, że ona robi pudełko, żeby się do tego pudełka schować, żeby jej nie zabrali. Różnego rodzaju emocje miała z tym związane. Trudno to było wymyślić raczej.
[03:01:53] - Ja się spotkałem z kolei z opisem chłopca, który uważał, że miał takich przyjaciół, którzy do niego przez ścianę wychodzą. W jakiś sposób próbował ich opisać, ale nie wiązało się to w żaden sposób z tym, żeby do tego chłopca ktokolwiek przychodził. On się czuł samotny, mimo że mieszkał w bardzo ładnym, dużym domu i miał rodzeństwo. Niemniej jednak był takBył troszeczkę z boku rodziny i to mogło powodować przy opisach dzieci.
[03:02:37] - Osoby specjalnie psychicznie w jakiś sposób nakierowane mają takie, panowie mówili o tym na początku, że jest taka hipoteza, że jakieś sensytywne czy jakoś w pewien sposób wydzielone, wybrane. Może on właśnie taki był i może to, że taki był, miał takie widzenie, a nie było odwrotnie. Na tym polega nasza rozmowa.
[03:03:05] - Nie można tego wykluczyć. Niemniej jednak ja bardziej się skłoniłem ku temu, że po prostu on musiał sobie wymyślić przyjaciół, których nie miał. I to było bardzo smutne.
[03:03:18] - Oczywiście, że tak bywa, ale nie zawsze. Dziękuję bardzo za rozmowę. Było to bardzo cenne dla mnie.
[03:03:28] - Dla nas również.
[03:03:30] - Pozdrawiamy. Dziękujemy. Pozdrawiamy. Dobranoc. Jeżeli chodzi o tych zmyślonych przyjaciół, to ja pamiętam taki przypadek, który otrzymałem kiedyś spod Krakowa. Normalny człowiek pisał, że jako dziecko, to się bardziej może odnosi do tej hipotezy o równoległych rzeczywistościach, mówił, że po prostu jako dziecko widywał dzieci wychodzące ze ściany i to takie całkiem zwykłe dzieci, trochę chudsze niż mówił. Chyba jakieś ubogie niż inne dzieci. Takie z nim się robiły.
[03:04:04] - Może to my tak nazywamy, że to taki wymyślony przyjaciel, żeby rodzice czuli się bardziej uspokojeni. Może to jest zupełnie co innego. Ja mówiłam, że nie można sobie wymyślić czegoś, czego się nigdy nie widziało.
[03:04:21] - On mówił, że oni wychodzili tylko z jednego miejsca w piwnicy. Była tam taka... i oni się tylko tam pojawiali i tam się z nim bawili. Nikt ich oczywiście nie widział. A pewnego dnia, jak twierdził, zobaczył, że wyszła z tej ściany ich matka. Tak myślał, że to była ich matka. Ale ta istota już wyglądała troszeczkę inaczej niż ludzie. Zabrała ich i nigdy się nie pojawili. Takie historie są naprawdę ciekawe, dlatego że pokazują nam, jak plastyczny jest mózg, jakie tam mogą się rzeczy dziać, że my czasami nie jesteśmy w stanie odróżnić fikcji od rzeczywistości, bo nie jesteśmy w stanie powiedzieć, czy on to widział, czy nie. Dla świętego spokoju nazywamy to sobie zmyślonymi przyjaciółmi. W Ameryce jest taka faza, że tam co drugi dziecko ma zmyślonego przyjaciela. Szczerze mówiąc w Polsce nie spotkałem się z tym zbytnio, ale właśnie do tego zmierzałem. Dziękujemy za telefon pani Ewko. Pozdrawiamy.
[03:05:25] - Dziękuję, do widzenia.
[03:05:27] - Panowie, czy chcecie coś dodać jeszcze w kwestii tych genialnych konstruktorów?
[03:05:41] - Ja dziękuję, ja już wypowiedziałem się.
[03:05:44] - Jeżeli nie, to przejdziemy do kolejnego pytania. Do takiej teorii, która łączy zjawisko UFO ze zjawiskami paranormalnymi. Nie chodzi o to, że samo UFO jest zjawiskiem w jakimś stopniu paranormalnym, ale o to, że wielu świadków po bliskim spotkaniu mówi o tym, że albo w ich domu się coś zagnieżdża i czują się obserwowani, albo mają przypadki aktywności poltergeista, albo też doznają jakiegoś zintensyfikowania postrzegania pozazmysłowego. Takich relacji jest dużo. To się troszeczkę wiąże z tym, co już żeśmy powiedzieli o naturze obserwatorów zjawiska UFO. To, że są to osoby szczególne. I panowie, czy ta teoria, która mówi, że istnieje bliski związek między manifestacjami UFO a tym, co nazywamy zjawiskami anomalnymi, paranormalnymi, nie sugeruje nam czasem, że to jest bardzo kontrowersyjna hipoteza, o której mówiłem na początku, że to my sami w pewien sposób generujemy te zjawiska. Carl Gustav Jung, który przecież też zajmował się UFO, zjawiskami paranormalnymi, porównywał latające spodki do wszystkich innych manifestacji podświadomości. Jego zdaniem te wszystkie incydenty generuje człowiek, widzi je człowiek. Są dla świadka obiektywne, natomiast one istnieją na pograniczu snu. Dlatego ci obcy są tacy oniryczni. Oni są nieuchwytni, oni się zachowują jak chochliki. Oni się wydają tylko przybyszami z obcych planet. Tak naprawdę mogą być przybysze z naszej głowy. Jak się manifestują? W ten sam sposób. Twierdzi z kolei czeski parapsycholog i psycholog Milan Ryzl, że my w pewnych momentach wpadamy w nieuświadomione sobie transy hipnotyczne. W takich transach, które zdarzają się nam czasami co dzień na kilka sekund, kiedy na przykład jedziemy drogą, gdzie rosną drzewa, jest monotonnie i wpadamy na chwilę w taki trans, bywa przez większość z nas niezauważalne. Są osoby, które mają zwiększone pole sugestii, że łatwiej wpadają w hipnozę, mogą więcej zobaczyć. I te osoby w wyniku pewnych nie do końca jasnych incydentów mogą różne rzeczy widzieć. Mogą też manifestować różne rzeczy. Poltergeisty, jak wiemy z badań nad tym zjawiskiem prowadzonym przez mnóstwoParapsychologów są generowane przez nieświadomy umysł. W jaki sposób? Tego nikt nie wie. Wiadomo, że poltergeist zawsze ma osobę, która go inicjuje, w jakiś sposób dokonuje projekcji tych sił, napędzając poltergeista i sprawiając, że w danym miejscu dochodzi do tych manifestacji, które mają całkiem silny charakter. I teraz pytanie, panowie: czy niektóre cechy zjawiska UFO nie świadczą o tym, że pochodzi ono właśnie z naszych umysłów? Oczywiście jest jedno „ale”: nie możemy tego podciągnąć pod wszystkie manifestacje. Nie możemy powiedzieć, że piloci wymyślają sobie jakieś obiekty, które są potem widziane na radarach. Nie powiemy, że to jest kwestia hipnozy. Chodzi mi raczej o bliskie spotkania. Te pełne dziwności, te pełne niewyjaśnionych elementów. Czy może być tak, że za tym wszystkim stoją zjawiska, które parapsycholodzy znają od dawna, które są blisko związane z seansami hipnotycznymi i spirytystycznymi, na których pojawiały się przecież różnego rodzaju fantomy. Fantomy będące w rzeczywistości projekcjami psychicznymi. To brzmi dziwnie. To brzmi mało wiarygodnie, natomiast dla osób, które zajmowały się parapsychologią, nie jest to już tak błaha rzecz. Tomku?
[03:10:10] - To jest właśnie tak, jak na początku swojej wypowiedzi powiedziałeś. Chyba takim sztandarowym zdarzeniem są omawiane już chyba w pierwszym sezonie debat wydarzenia na ranczu Skinwalker. To jest, można powiedzieć, flaga, jeśli chodzi o kwestie powiązania zjawisk paranormalnych, stricte paranormalnych, poltergeistów czy tego całego worka, bo tam praktycznie całe spektrum tych zdarzeń się pojawiło. Musimy pamiętać, że posługujemy się na co dzień czymś takim jak świadomość. Znane jest również określenie podświadomości, czyli czegoś takiego, co nie jest pod naszą kontrolą werbalną umysłu. To znaczy nie możemy określić, że to i ma się stać. Mamy o tym pomyśleć. Jak zbadać swoją podświadomość? Bardzo prosta rzecz. Spróbujcie panowie i drodzy słuchacze, spróbujcie chociaż przez chwilę starać się nie pomyśleć o czymś, czyli wyłączyć się całkowicie. Cholernie ciężko to jest zrobić. Zawsze coś się włącza. To są właśnie te elementy podświadomości, które się pchają. I przejęcie przez chwilę kontroli podświadomości nad świadomością może powodować właśnie takie niekontrolowane całkowicie objawienia się czegoś, kogoś lub czegoś. Bo pamiętajmy, że to nie oczy sterują mózgiem, ale mózg steruje oczami. To jest zasadnicza kwestia. Mózg interpretuje tylko wiązkę świetlną, która jest podawana nam do oka. Barwy, to już nie będę strzelał, bo mnie zaraz jakiś okulista naprowadzi, że głupoty gadam, ale mniej więcej na tym rzecz polega. Z kolejnej strony należy popatrzeć, że jak to jest w wielu teoriach powiedziane, człowiek jest w jakimś stopniu ładunkiem energetycznym. Nosi w sobie ten ładunek energetyczny, potrafi go przekazywać. Przecież już są zdjęcia tej aury, że niektórzy ludzie chorzy jakieś kolory wydzielają, ciepło, temperatury różne. Jest jakaś forma wydzielania energii i kwestia ukierunkowywania tej energii poprzez tą podświadomość może powodować właśnie, à propos Piotrze tego, co mówiłeś, tworzenie tych fantomów, wywoływanie różnych zjawisk typu telekinezy czy nawet elementów tak zwanej, wyleciała mi w tej chwili nazwa, przebywania w dwóch miejscach w tym samym czasie. Zdarzały się takie. Tutaj myślę, że również w tej kwestii, tak jak i w poprzedniej, dużo by mógł też powiedzieć pan Rafał Nieradzik, z którym w trakcie jednego z naszych spotkań rozmawialiśmy i doszliśmy na koniec do takiej konkluzji, że ten wymiar paranormalny, plus do tego dodane jego opowieści z krainy OBE, jak ja to nazwę, bardzo zazębiał się w kwestiach, w takich drobnych szczególikach, które naprawdę trzeba było w momencie, jak on opowiadał o tych swoich doznaniach, ja tam widziałem mnóstwo właśnie takich tożsamych z opisami obserwacji czy spotkań ufologicznych. Także wydaje mi się, że jest w tym coś. Jeżeli przyjmiemy, żeNa 100% 90% zjawisk UFO jest wytłumaczalnych. Z tych 10% 90% niech będą to zjawiska faktycznego, klasycznego, nazwijmy to UFO. Z tych 10% pozostanie UFO na granicy światów. To znaczy tego realnego i tego, które jest w naszym umyśle, który ten nasz umysł może kreować tak, jak kreuje literaturę, książki, piękne piosenki. Czego nie może kreować? Fizycznych odczuć u innych osób. Nie wykluczam tego. Jeżeli jesteśmy energią, to tak brzmi po newage’owsku, ale taka jest prawda, to w zupełności jest możliwe, że tą energią potrafimy wpływać na siebie samych bądź na inne osoby. Zwróćmy uwagę, że co jest charakterystyczne dla bardzo wielu z tych styczności z UFO? To, że pomimo że istnieją miejsca, w których powinno być mnóstwo ludzi, w tym danym momencie nagle ludzi nie ma. Jest jeden świadek, uczestnik, pobrany. Jest jedna osoba, gdzie dochodzi albo do takiego zbiegu okoliczności, albo do wytworzenia takiego stanu psychicznego, który powoduje, że ta osoba tworzy swój własny świat w tym momencie, w którym wszystko jest możliwe i w którym coś powstaje realnego tylko dla tego umysłu człowieka. To na tyle. Dziękuję.
[03:16:53] - Dzięki. To by też w jakiś sposób tłumaczyło, dlaczego te wszystkie manifestacje UFO są tak różnorodne. Milan Ryzl, o którym mówiłem, autor bardzo wielu książek, troszeczkę ciężkich, ale bardzo ciekawych. Zajmował się hipnozą, zagadnieniami związanymi z podświadomością. Mówił wprost: jeżeli podświadomość chce coś człowiekowi powiedzieć, to ona nie ogranicza się zawsze tylko do symboli sennych. U niektórych osób ma ona wyraz zewnętrzny, pojawia się na jawie. On mówił o całym spektrum różnego rodzaju manifestacji. Niektórzy tę wiadomość otrzymają. Ona nie może nam tego powiedzieć wprost. Dlatego niektórzy tę wiadomość otrzymają drogą głosu w głowie, przekazu, inni oświecenia, inni otrzymają we śnie.
[03:17:52] - Bądź symbolu czasami.
[03:17:57] - Albo synchroniczności. A jakaś grupa osób może spotkać obiekt UFO, kosmitę, przybysza z innego świata. Wiecie co? Ostatnio otrzymaliśmy w „Nieznanym Świecie” taką relację z Chicago. Ona odeszła, natomiast ta pani tam wyjechała jakiś czas temu i wysłała nam historię o tym, co ją spotkało na rok przed tym, jak podjęła decyzję o emigracji na stałe. Mówi, że miała wizyty dziwnych postaci w domu w dzień i te postaci, ona ich nazywa mędrcami ze Wschodu, bo to były zakapturzone ludziki niewysokie, które trzykrotnie ją odwiedziły. Dwa razy pojawiły się w grupie, przeszły przez salon i wyszły. Ona nie zareagowała. Ubrane były w kaptury szpiczaste. Natomiast za trzecim razem pojawił się jeden i ten jeden miał nóż i powiedział do niej, że będą ściągać z niej skórę. Ona odpowiedziała: „Ale czy to będzie bolało?” „Nie”. I wtedy zniknął. I ta pani wcale nie powiedziała, że to była manifestacja duchów czy czegoś piekielnego. Nie. Mówi, że to był znak od jej podświadomości, dlatego że to było pełne symboli. Wiązało się z jej poszukiwaniem duchowej drogi w filozofii Wschodu. Po pierwsze dlatego one miały taką postać tych istot. Po drugie tam było jeszcze pełno takich drobnych symboli, o których nie chcę mówić, bo szczerze mówiąc nie pamiętam wszystkich. Ale ona mówi, że słowa tej istoty, takie dziwne o ściąganiu skóry były znakiem od podświadomości, że przyszła pora coś zmienić w swoim życiu, przeistoczyć się. Jak ona to mówi: przepoczwarzyć, zrzucić starą skórę. Dlatego po wizycie tych gości postanowiła podejść do decyzji o emigracji i mówi, że to było bardzo ważne. A dlaczego to zrobiła? Dlatego, że otrzymała właśnie taki znak. I ona nie twierdzi wcale, że to byli kosmici, czy nocni goście. To był, mówi, znak od podświadomości w takiej formie nietypowej, ale akceptowalnej przez psychologów, psychiatrów. Bardzo interesujące. Pokazuje nam to, jakie formy może przybrać ta komunikacja z podświadomością, że to się czasami rozgrywa na bardzo dziwnych polach. I teraz pytanie, czy na przykład niektórzy kontaktowcy, bo wiemy, że były bardzo różne przypadki kontaktowców, chociażby niektóre ciekawe, inne naciągane, inne w ogóle
[03:20:48] - Niewarte uwagi. Ale były też liczne incydenty, kiedy rzeczywiście ludzie otrzymywali bardzo personalne wiadomości od tych przybyszów z kosmosu. Czy nie jest, Arku, czasami tak, że my nie doceniamy ładunku psychicznego związanego właśnie z tym aspektem, o którym tutaj mówiliśmy? Czy my czasami nie dopuszczamy się pewnego błędu deprecjonując teorię o związku psychiki i UFO? Niezbadane są do końca możliwości ludzkiego mózgu i tego, co jesteśmy w stanie zrobić. Od setki prawie lat prowadzone były mniej lub bardziej udane doświadczenia i prawie naukowe, bo odbywały się w możliwie stałych warunkach i próbowano ten fenomen ludzkiego mózgu i jego możliwości zbadać. I to było od czasów Mesmera, czyli możliwości zahipnotyzowania człowieka i wpływania na jego ciało bodźcami zewnętrznymi, których on nie odczuwał i nie pozostawało na człowieku żadnych śladów. Próbowano przypalać ludzi metalem gorącym i tak dalej. Takie ślady albo były nikłe, albo praktycznie nie występowały. Przez Ochorowicza, Stepańskiego z czasów nowożytnych. I zawsze rysuje się jeden taki rys, że w sumie możliwości ludzkiego mózgu są nieograniczone i dotyczy to również oddziaływania na przedmioty materialne, jak i własny organizm. W jakiś sposób emanacje własnych myśli na zewnątrz, prawdopodobnie łącznie z powstawaniem niektórych kręgów zbornych. Przy badaniu takie efekty nam między innymi wychodziły, że robiła to właśnie jaśń ludzka w odpowiedzi na wyczekiwanie tego zdarzenia. Co za tym idzie, również jeżeli weźmiemy pod uwagę takie manifestacje UFO, gdy medytuje większa ilość osób albo większa ilość osób spotyka się i o tym właśnie mówią i chcą zobaczyć ten fenomen, więc jak na zawołanie coś się pojawia. Więc tej książki, tej rubryki też nie można jednoznacznie odrzucić, tylko po prostu należałoby ją przyjąć, jako „to też jest UFO”. W takiej szufladce to można zamknąć. Takich szufladek jest w mojej głowie bardzo dużo i nie można tego jednoznacznie określić. Nie można tego jednoznacznie ani zanegować, ani potwierdzić. Innym takim przykładem dziwnych możliwości ludzkiego mózgu jest między innymi to, w jaki sposób rozgrywa się akcja wizyt nocnych gości. W normalny dzień my tego nie wyczuwamy. Nie bylibyśmy w stanie tego zobaczyć. Natomiast w momencie, kiedy się wszystko uspokoi, kiedy ludzie są wypoczęci, wtedy te istoty potrafimy zobaczyć i wtedy te istoty w jakiś sposób oddziaływują na nas. Na ile one są realne, na ile są wytworem? Tak jak powiedziałeś w przypadku tej pani z Chicago, są to wytwory własnej podświadomości w odpowiedzi na problemy dnia i problemy, z jakimi się spotykamy. Ciężko jest tutaj to rozgraniczyć w tym momencie. Owszem, bardzo łatwo jest w momencie, kiedy próbujemy zmienić swoje życie, mamy jakąś alternatywę i wówczas coś nas niespotykanego dotyczy, dochodzi, coś spotykamy. A co innego, kiedy po prostu dzień za dniem i wówczas też się coś takiego dzieje. Tutaj odpowiedzi jednoznacznej wówczas nie ma. Ludzki umysł potrafi podnieść, tak jak według tych doświadczeń, które Ochorowicz robił, potrafi podnosić przedmioty do góry. Robiła to pani Kaługina, także ludzki umysł potrafi rejestrować na zdjęciach dowolne myślokształty. I takie doświadczenia prowadził między innymi pan Stepański. Ludzki umysł potrafi mało tego, potrafi na skórze wygenerować jakieś blizny czy jakieś... podobne tatuażom wzory tylko dlatego, że chce tego i tak to można zrobić.
[03:27:09] - Kiedyś tłumaczyłem artykuł na ten temat. Podobno to jest wykonalne w przypadku osobliwie silnej hipnozy.
[03:27:20] - Tak. Jest taka książka Stefańskiego i Komara „Od magii do psychotroniki” i tam jest bardzo fajnie pokazane na zdjęciach, taki tatuaż chyba kotwicy z tego, co pamiętam, bo to dawno temu czytałem.
[03:27:37] - Powiem wam, że coś takiego jest charakterystyczne w przypadku stygmatyków. Dlatego, że większość stygmatyków to histerycy, osoby z pewnymi defektami psychicznymi. I co ciekawe, u ludzi, którzy w pewien sposób mają jakieś tymczasowe niekiedy zaburzenia pracy mózgu, te paranormalne zdolności się intensyfikują. Ja tylko wam przypomnę rzecz niebywale interesującą, ale zapomnianą w dużej mierze. Nie wiem, z jakiego powodu. Otóż chodzi mi o tą słynną manifestację w szpitalu Czerniakowskim, którą zajmował się Marek Glemuszko i Ania Oszczycka. Tam doszło do takiej sytuacji, że przywieziono faceta, który wychlał jakiś trefny alkohol, jakąś metę i zapadł w śpiączkę. On nie umarł, ale był w śpiączce. Stan był krytyczny. I co się wtedy wydarzyło? W szpitalu doszło do aktywności poltergeista i to w taki sposób, że przedmioty fruwały, widzieli to lekarze. Nikt sobie z tym nie mógł dać rady. Marek tam wtedy przyjechał. Ten facet, który się zatruł, przeżył jakiś zawód miłosny. Już nie pamiętam, on chyba grabarzem był z zawodu. To była młoda osoba. Zaczął generować wokół siebie różnego rodzaju zjawiska paranormalne. Co ciekawe, on się co jakiś czas budził. Wtedy krzyczał różne rzeczy. Są też relacje o tym, że mówił o rzeczach, które dopiero się wydarzą. Nie dawano mu większych szans. On tego poltergeista cały czas generował, bo początkowo to nie było takie jasne, skąd ten poltergeist się wziął. Dopiero potem skojarzono, że to on, balansując cały czas na krawędzi między granicą a śmiercią, jakby dawał pewne znaki, że cały czas jest obecny. Co ciekawe, ten facet przeżył, chociaż nie dawano mu żadnych szans. Możliwe, że żyje do dzisiaj. W każdym razie historia jest fascynująca. Polecam wam „Powrót nieuchwytnej siły”. To dzisiaj jest książka, której prawie nie można dostać, ale kiedyś może namówię Marka, żeby te najciekawsze fragmenty umieścić w sieci. Zobaczymy, co z tego będzie. Naprawdę historia jest nie do uwierzenia. Szkoda, że została zapomniana. To wam pokazuje jedną rzecz, drodzy państwo. W pewnych momentach nasz umysł pokonuje pewne bariery. Jest w stanie generować zjawiska, które były nazywane paranormalnymi, parapsychicznymi, które badali ludzie zajmujący się spirytyzmem. Czy tak jest w przypadku zjawiska UFO? Nie sądzę, że to tylko przypadek, że osoby bardziej sensytywne częściej mówią o tych bliskich spotkaniach. Moim zdaniem parapsychologia ma jeszcze dużo panowie do zdziałania na tym polu, ale żeby troszeczkę rozruszać dyskusję, zarzucam hasło: UFO i demony. Arku, co o tym sądzisz? Dlatego, że parę lat temu zwołana została ogromna dyskusja przez Arka Miazgę, który porównał zachowanie ufologów do demonów. Pamiętacie? On nie postawił znaku równości, ale powiedział, że jest tak, iż pewne cechy przypisywane demonom pojawiają się w przypadku zachowania ufologów. Niektórzy oczywiście szli krok dalej, utożsamiając tą zwodniczą naturę demonów z tą naturą zjawiska UFO. To wszystko nas doprowadziło do bardzo dziwacznego konglomeratu, ale musicie wiedzieć, że teoria o UFO i demonach jest cały czas żywa, cały czas się pojawia i ma wielu zwolenników. Tomku, jak ty ją rozpatrujesz? Czy po prostu jest w tym coś więcej niż taki zwyczajny religijny zapał? Bo wiele osób traktuje to właśnie w ten sposób przez pryzmat religii. Arek Miazga mówi o czymś innym, ale wiele osób traktuje to właśnie w taki sposób dosłownie. Jak do tego problemu podchodzić twoim zdaniem?
[03:32:23] - Ja z racji tego, że z tego samego regionu co Arek Miazga, to nie wypada mi się z nim nie zgodzić. Ja skusiłbym się na danie znaku równości pomiędzy UFO a demonami.
[03:32:45] - Dlaczego?
[03:32:46] - Teraz powiem dlaczego. Przy czym w pojęciu demonów, powiedzmy sobie społecznym do XVIII wiekuZostawmy demony pokazywane w mainstreamie: wampiry, demony z Egzorcysty, takie rzeczy. To wyobrażenie. Demony, demonologia ludowa, czyli sposób zachowywania się. Duża inność, całkowite niewspółpracowanie. Te demony to jest duże określenie. Mówię jeszcze raz: chodzi mi o demony określane bardziej w wierzeniach ludowych jako istoty nie z tego świata. W tym kontekście UFO kapitalnie się wpisuje. Są to istoty nie z tego świata. Są to istoty, które dla człowieka i ich działania nie są do końca zrozumiałe. Jest tam domówione coś, tak jak my domawiamy teraz ideologię do zjawisk UFO, tak kiedyś w demonologii ludowej każdy demon, каждый chochlik, każdy skrzat coś tam miał, po coś się pojawiał, bo coś chciał bądź coś chciał zabrać, coś dać. Tutaj jest bardzo duże podobieństwo. Różnica polega tylko na różnicy cywilizacyjnej. Wtedy to była pochodna. Demon powstawał w tych czasach jako wyrażenie czegoś złego. Tam było po prostu tak: jak czegoś się nie rozumiało, to było złe. Na tej zasadzie tutaj bym właśnie postawił, ale to tylko pod kątem, wydaje mi się, bardziej semantycznym znak równości. To znaczy jako zjawisko, które było niewytłumaczalne wtedy i jednocześnie które ma bardzo dużo wspólnych niuansików, elementów szczegółowych opisów spotkań, opisów uprowadzeń. Oczywiście ewoluuje kształt i forma tego zjawiska. Niemniej jednak ja cały czas będę tutaj całkowicie z Arkiem się zgadzał, że to się ciągnie już od iks czasu, tylko po prostu jest inaczej opowiadane. Dziękuję.
[03:35:46] - Dzięki. To fakt, bo to zależy, jak patrzymy na demona. Demony ludowe to troszkę inna rzecz niż demony chrześcijańskie. To też zupełnie inna rzecz niż daimon lub daimonion, który drzemie w człowieku. W zasadzie do każdego z tych terminów moglibyśmy dopasować odrębną teorię, jeżeli idzie o UFO, ale by się pokrywały z tym, co już mówiliśmy. Wiele osób, szczególnie chrześcijan, także tych radykalnych, utożsamia jednak demony ze zjawiskiem UFO, twierdząc, że to jest kolejna forma i faza zwodzenia ludzkości. Tutaj kolejna kontrowersja. Troszeczkę trudno się tutaj nie zgodzić właśnie w kwestii zwodniczości. Arku, zjawisko UFO charakteryzuje się tym, że niczego nie mówi do końca. Cały czas nas prowadzi na manowce. Cały czas pokazuje inną twarz, zmusza nas, jak mówił nasz słuchacz przed chwilą, do strasznie karkołomnych eksperymentów myślowych często. Pytanie, czy teoria o UFO i demonach nie jest wyrazem tego, że ludzie po prostu zawsze się spotykają z tą siłą, czymkolwiek ona jest, jakkolwiek się manifestuje, jako UFO czy jako jakiś potworek. A może po prostu w jakiś sposób dokonujemy projekcji cech znanych nam istot z folkloru na przybyszów z kosmosu, że chcemy ich widzieć właśnie w taki sposób. To, że ich kompletnie nie rozumiemy, nadaje im pewne cechy, które pojawiały się u istot znanych z mitologii. To jest wszystko bardzo interesujące. Myślę, że dzisiaj wśród naszych dyskutujących nie ma zwolennika opcji hardcorowej, która mówi, że UFO to te demony, przed którymi przestrzega Kościół. Jeżeli słucha nas osoba, która ma takie zdanie, prosimy, żeby z nami się podzieliła swoimi wnioskami, dlatego że to nam wniesie coś nowego do dyskusji. Natomiast, Arku, jak ty patrzysz na ten temat? Czy przemawia do ciebie interpretacja, o której mówił Arek Miazga, że jeżeli chodzi o zachowanie, nawet o termin demoniczność, to ufolodzy i samo zjawisko UFO przejawia go wiele.
[03:38:37] - Tutaj bardziej bym się skłaniał ku tezie, o której przed chwilą mówił Tomasz. To znaczy, że po prostu oni są z nami od zarania dziejów i zmieniła się tylko może forma opisu, natomiast czynnik jest ten sam.Przede wszystkim próbujemy, tak mi się wydaje, błędnie wszystko sprowadzić do jednego mianownika, że to musi być to, a nie może być czymś innym. A to jest po prostu jedna z opcji. Sposób odbierania tego zjawiska czy postaci jako demony jest po prostu sposobem na opis tego przez osoby, które w jakiś sposób są religijne i to pokazuje, jak one będą to widziały. Jeżeli zobaczy to osoba wierząca, zobaczy postać zakapturzoną, która nie wiadomo co chce i jest w pokoju w środku nocy, z całą pewnością będzie mówiła o demonie. Tu wszystko zależy od tego, co chcemy i co stanowi nasz sposób patrzenia na świat i w jaki sposób to robimy. Faktycznie jest tak, że bardzo łatwo połączyć to, co robią ufonauci i te wszystkie rzeczy, które pokazują się lub ukrywają, chowają za dnia lub wywierają jakiekolwiek naciski psychiczne czy całkiem fizyczne z demonami. Ale jeżeli weźmiemy przypadek z Brazylii, gdzie byli atakowani mieszkańcy nadmorskich terenów, gdzie była ta słynna akcja-
[03:41:08] - Była ta akcja Spodek Prato.
[03:41:13] - Spodek. Tak, dokładnie. Można by było to wziąć jako czynnik demoniczny, bo w sumie nikogo za rękę nie złapano i krążyły tam jakieś tego. Ale z punktu widzenia racjonalistycznego, racjonalnego, nie możemy tu powiedzieć o jakichś grasujących demonach. Zawsze nie jesteśmy w stanie zrozumieć, dlaczego to się wydarzyło. Nie było tam chęci zdobycia terytorium, nie było tam chęci zdobycia jakichś trofeów. Nikt na nikogo w sumie prawie nie polował, a jednak takie rzeczy jak właśnie te ataki oświetlonych obiektów czy samych świateł na ludzi zdarzały się bardzo często. To było, to jest i to jest przez cały czas z nami. Z całkiem innej strony ludzie sensytywni, czyli powiedzmy, że bardziej obdarzeni odczuwaniem czynników zewnętrznych, ich psychika jest bardziej wyczulona na jakieś niegodziwości, które się wokół nich dzieją. I być może to jest czynnikiem, który każe utożsamiać te całkiem realne zdarzenia jako zdarzenia demonologiczne. Natomiast nie wiem skąd i kogo by uznano za demonów i dlaczego demony wyglądają tak, a nie inaczej. Nie wiem, czy w starożytnym Sumerze, czy w dawnych czasach, kiedy bogowie chodzili po ziemi były demony. Tego nie wiem. Po prostu nie sądzę, żeby taki odbiór wówczas był, mimo że widywano bogów na niebie i przechadzali się wśród ludzi w miastach. Ciężko mi ten temat w jakiś sposób jednoznaczny określić. Wydaje mi się, że to wszystko zależy od punktu widzenia danej osoby.
[03:43:56] - Nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę religioznawstwo, przywołałeś tutaj wierzenia starożytnego Wschodu, to zobaczymy, że tam mianem demona literatura europejska określa istoty, które tak w zasadzie nie są demonami z naszego dzisiejszego punktu widzenia. Są to istoty po prostu zawieszone gdzieś między bogami a śmiertelnikami. Coś, co byśmy nazwali dzisiaj aniołami. Może niekoniecznie mają pozytywne cechy, ale to są po prostu ludzie, tylko lepsi. Coś w rodzaju elfów w świecie Tolkiena. To są takie istoty będące człowiekiem wersji 2.0. Tak mi się wydaje.
[03:44:44] - Bez jednoznacznej konotacji negatywnej.
[03:44:47] - Też. I przede wszystkim bez utożsamiania tego z religią, bo dopiero okultyzm, szczególnie w średniowieczu, zaczął utożsamiać demony z-Z siłami zła. Pojawiły się wtedy słynne grymuary, które nawet wyliczały, za co dany demon odpowiada i co robi. Nie rozumiem troszeczkę podejścia hardkorowych zwolenników tej opcji, bo szczerze mówiąc, Arku, nie pamiętam takiego przypadku, kiedy by była jednoznaczna wrogość demonstrowana przez ufonautów. Przypominasz sobie coś takiego?
[03:45:36] - Jeżeli Sarną coś wspominała o odczuciu wrogości szaraków wobec ludzi, było takie jednoznaczne podczas wzięcia któregoś z opisów. Tak wynikało. Natomiast ja się z jednoznacznie złym odbiorem nie spotkałem. Natomiast nie wiadomo, jak traktować te miejsca, które były uznawane za nawiedzone, bo z radiestezyjnego punktu widzenia czasami w takich miejscach uznawanych za nawiedzone jest tak zwany kolor czarny. To jest bardzo niskie promieniowanie witalne. Praktycznie go nie ma albo jest nawet ujemne. Mocno w tym nie siedzę, ale taki fakt jest. W takich miejscach bardzo często dochodzi do obserwacji istot, które próbują stamtąd przeniknąć do naszego świata. Też są to informacje od ludzi, którzy wyszli na grzyby, znaleźli się gdzieś tam w takim miejscu przypadkowo. Ekipa tam przez przypadek jedzie i sprawdzamy to i się później okazuje, że to miejsce niedawno powstało. Faktycznie takie zdarzenie miało miejsce i to miejsce jest niesprzyjające. Oprócz tego nie ma tam śladów zwierząt, mimo że dookoła dziki ryją, sarny chodzą, a w tym miejscu jest pozostawione samo sobie i rośliny, które tam rosną, też są liche. Takie miejsca. Nie potrafię takich wszystkich zdarzeń, które się wokół dzieją, usystematyzować w jedną jednolitą teorię. Takie rzeczy wymykają się spod jednoznacznej oceny i urobienie z tego jednej teorii jest bardzo trudne i ciężko to zrobić tak, żeby to miało ręce i nogi, było takie alabastrowe, że tak powiem, że pasuje do wszystkiego. Po prostu ciężko to połączyć ze sobą.
[03:48:18] - Ja pamiętam parę takich przypadków, które były zgłaszane, ale to już dawno, kiedy opowiadano o tym, że te istoty widziane w czasie bliskich spotkań rzeczywiście sprawiały wrażenie opresyjnych. Natomiast co łączyło te wszystkie przypadki, to fakt, że to nie były stricte bliskie spotkania. To były wizje. To było coś w rodzaju scenariuszy ludzi, którzy miewali OOBE. Pamiętam taką jedną sprawę pani z województwa świętokrzyskiego, która mówiła wprost, że widywała demony z UFO. To było tak pokręcone i było tak blisko związane z wyjściami jej poza ciało, takimi nieświadomymi, że trudno to było w ogóle uznać za domenę ufologii.
[03:49:11] - Ale Piotrze, UFO jako demony w kontekście religijnym uznanym, to ja bym się bardzo zgodził z takim spojrzeniem z racji tego, że to się bardzo dobrze wpisuje w każdą religię, która uwielbia stworzyć coś, przeciwko czemu należy występować, z czymś należy walczyć. I oni też ewoluują i muszą szukać kolejnych wyzwań, więc bardzo fajnie jest teraz powiedzieć, że UFO to demony i mamy kolejnego diabła. W tym kontekście to jak najbardziej pasuje.
[03:50:02] - Wiecie, swego czasu na Zachodzie, kiedy jeszcze o UFO nie mówiono w taki sposób, pojawiło się wielu, szczególnie pastorów twierdzących, że UFO to wysłannicy diabła, że to szatan wcielony, że to ktoś, kto jest posłańcem piekła i zwiastuje Armagedon. To nie jest wcale śmieszne. To się pojawiało kiedyś na Fortean, wydaje mi się był artykuł na ten temat, bardzo długi. On gdzieś jest w sieci, można go sobie znaleźć. Jeżeli nie znajdziecie go na stronie Forteana, to poszukajcie przez archiwum internetowe, on tam będzie. Można się troszeczkę pośmiać, a z drugiej strony zobaczyć, że to jest śmiech nie do końca szczery, dlatego, że mimo iż niektórzy mówią, że teoria o UFO i demonach to jest przemodlenie główki, coś tam gdzieś zawsze pobrzmiewa w tym wszystkim. Nawet jeżeli się z nią nie zgodzimy, to zobaczymy, żeże przeplata się w tym wszystkim jakaś jedna nić: że za kogokolwiek uznamy kosmitów, oni będą zawsze w gronie tych istot, powiedziałbym, które-
[03:51:19] - Dominujących.
[03:51:21] - Dominujących i takich troszeczkę będących w opozycji wobec człowieka. Ale to jest zupełnie inna sprawa. Nam przydałby się tutaj ksiądz do dyskusji i niejednokrotnie żeśmy próbowali z Ivelliosem znaleźć takiego, który by nam odpowiedział. Natomiast to nie jest takie łatwe.
[03:51:40] - Ja też próbowałem na spotkaniach w klubie. Ksiądz był nawet chętny, ale z kurii nie dał zgody.
[03:51:48] - Tak, właśnie co mnie zdziwiło, to że oni potrzebują po prostu zgody.
[03:51:54] - Tak. Szczególnie wypowiadać się na tematy związane z interpretacją wiary. Właśnie było w tym piśmie zaznaczone, że dotyczące demonów, egzorcyzmów, takich rzeczy. A o egzorcyzmach to w ogóle nie może, tylko wyznaczeni mogą rozmawiać.
[03:52:13] - Tak, i to mnie bardzo zaskoczyło. Mam nadzieję, że kiedyś nam się uda. Panowie, przejdźmy do ostatniego pytania, bo nasza debata się kończy dzisiaj. Ale jest też taka teoria, która mówi, że UFO się kończy. Tego wszystkiego jest trochę mniej. Jeżeli się przeniesiemy do lat 70., 80., to tego było zatrzęsienie. Były przypadki, które zrzucały sandały z butów: historie o lądowaniach, prowadzeniach, śladach fizycznych. Natomiast teraz jest tego jakoś strasznie mało, mówiąc szczerze. Kiedy przyjrzymy się temu, co prezentuje nawet tak wielka organizacja jak MUFON, to same historyjki o światełkach na niebie, które de facto mogą być wszystkim. Raz na jakiś czas zdarza się duża historia, ale to wszystko ginie w szumie. Nie ma dzisiaj dobrych relacji, nie ma takich relacji, które by dostały się do mainstreamu. Jakoś to wszystko, cholera, ucichło. Nie masz, Arku, takiego wrażenia?
[03:53:22] - Może nie tyle ucichło. Chociaż ucichło też, ale każdy, kto coś tam widział, próbuje to nagrać telefonem komórkowym. Za tym poszła kilkakrotnie większa ilość fejków tworzonych po to, żeby generować jakieś wejścia, żeby stać się sławnym albo może w ten sposób, jak YouTube zapłaci, bogatym. Po prostu ciężko jest wyłowić w tej chwili takie rzeczy, które są naprawdę wartościowe. I być może, że stąd taki właśnie zanik informacji z MUFON-u. U nas takie rzeczy, jakieś obserwacje zdarzały się dwie, trzy, czasami więcej, czasami mniej w ciągu roku. Czasami było ich kilka w ciągu miesiąca. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę, ale nie ma w tej chwili w Polsce od kilku lat takich doniesień spektakularnych o pojawieniu się kręgów zbożowych, a powinny być. Także wszystkie takie rzeczy trochę zostały wyciszone, ucichły albo ludziom się przejadło i podchodzą do tego tak, nie wiem, do porządku dziennego nad tym wszystkim. Po prostu zdarzyło się. Być może natłok tych filmów fantastycznych prowadzi również do tego, że ludzie stają się bardziej obojętni na to, po prostu traktując to jako coś, co się może zdarzyć i nie potrzeba o tym nikogo informować, bo nie ma w sumie po co. Zostało wszystko już powiedziane, wszystko pokazane, więc po prostu przyjmują to do wiadomości, że takie coś miało miejsce i ja też to widziałem, i tyle. Stąd nie sądzę, żeby to się kończyło, tylko po prostu brakuje doniesień na ten temat, takich, które by coś wnosiły do tego. Być może to jest przyczyną tego, że mamy mniejszą ilość takich rzeczy, które warto by było zbadać i takich rzeczy, o których jesteśmy informowani. Bardzo dużą rolę odgrywa w tej chwili radio Paranormalium i te nasze audycje. Tak przynajmniej sądzę, że co niektórzy, którzy zainteresowani są tym, którzy coś widzieli, teraz posłuchają. Być może skontaktują się z radiem, a w efekcie trafi to do dokładniejszych badań przez grupy ufologiczne czy ufologów takich pojedynczych. Dziękuję.
[03:56:29] - Dzięki. Tutaj też są różnego rodzaju teorie, takie pomniejsze. Jedna mówi o tym, że UFO ma naturę falową i ono na przykład czeka w uśpieniu, a potem się nagle objawia z dużą intensywnością. W naszym kraju mieliśmy parę lat temu do czynienia z taką prawdziwą falą. To był rok 2010, 2011, 2012. Tych doniesień było rzeczywiście dużo. Potem tego zrobiło się mniej. Zrobiły się mniej spektakularne, mniej ciekawe. Co nie znaczy, że to UFO nie powróci. Druga hipoteza mówi, że UFO jako zjawisko, powiedzmy, będące swego rodzaju eksperymentem czy teżProjekcją mającą cel, jakim jest zmiana nastawienia i myślenia ludzi. Spełniła po prostu swoje zadanie. Ludzie nauczyli się myśleć o kosmitach. Ludzie przyswoili sobie to zjawisko, myślą już pewnymi kategoriami. Ten, kto to zaprojektował, spełnił swoją rolę. Dlatego tych relacji jest mniej. Pytanie kto to był? Ale z drugiej strony to, co Arek powiedział, też jest godne uwagi, bo wiele osób, nawet jeżeli coś widzi, nawet jeżeli coś nagrało, nie kontaktuje się z nikim, bo zawsze istnieje obawa. Tak jak dawniej istniała obawa o wyśmianie w telewizji, tak teraz istnieje obawa o hejt w internecie. Lepiej się chyba nie pokazywać, lepiej nie wysuwać się przed szereg, bo ktoś prędzej czy później odkryje, że to ty. Tomku, czy uważasz, że UFO się skończyło?
[03:58:14] - Nie, w żadnym wypadku. Ja uważam, że jest po prostu tylko cisza przed burzą w tej chwili. A efekt tego, że mało, że dużo fejka, to jest wynik. Niestety społeczeństwo przeszło z trybu live na tryb online. Zawsze to powtarzam. I dla nich pojawił się nowy Bóg: Facebook, YouTube. Instagram jakieś i czego tam jeszcze nie wymyślą, żeby ludziom sprać mózgi, żeby pokazać im, co jest właściwe. Przecież ludzie na siebie na ulicach nie patrzą, a co dopiero patrzeć w niebo, czy coś tam lata. Na litość boską, przecież ludzie chodzą, już jest stwierdzony jakiś zespół chorobowy kręgów szyjnych, schylania się do tych telefonów komórkowych. Przepraszam, to już nie są telefony komórkowe, tylko smartfony i to jest porażające.
[03:59:22] - Tomku to są tak zwane kieszonkowe, podręczne, małe, elektroniczne substytuty mózgu.
[03:59:36] - Można tak powiedzieć, tylko że to jeszcze gorzej brzmi niż to, co ja powiedziałem. I tak sytuacja wygląda. Mało jest ludzi, którzy udają się w jakieś miejsca odosobnione, gdzie po prostu spędzają czas naprawdę odłączając się od elektroniki, od tego wszystkiego. To wszystko napędza. Ja widzę, że w ludziach gasną pasje, gaśnie hobby, zainteresowanie. Tacy wariaci jak my tutaj w Radio Paranormalium i w paru innych grupach jeszcze to są już naprawdę dinozaury. Jak rozmawiam, jak poruszam temat UFO z kimś nowym, młodym człowiekiem, to nawet się z tego nie śmieje. Jest kompletny brak zrozumienia. Ale to wynika z o wiele głębszych przyczyn. Nie wiem, z braków wykształcenia, we wszystkim tym, którym nasze pokolenia jeszcze zostały obdarzone. Oczywiście zdarzają się jednostki, które tylko potwierdzają niestety tą regułę, o której mówię. Także moim zdaniem UFO się nie skończyło, społeczeństwo się kończy i społeczeństwo nie chce już dostrzegać takich fascynujących rzeczy. Woli gonić za kasą i za takimi wszystkimi innymi rzeczami, które im piorą codziennie z telewizorów i wmawiają im, że to jest dla nich najlepsze. Zamiast poszukiwać takich fantastycznych odpowiedzi na takie trudne pytania i zajmować się tym. I to jest moim zdaniem efekt taki, że wysychają nam, ufologom, wysychają źródła. Ale źródła wysychają nie dlatego, że się nic nie dzieje, tylko że źródła po prostu są obojętne na takie zjawiska, na takie rzeczy, gdyż uznają, że one nic im nie przyniosą. Więcej lajków nie dostaną, tak jak Arek powiedział, za to, że napiszą, że coś takiego widzieli, a wręcz przeciwnie, mogą stracić paru znajomych na Facebooku, jeżeli mają na tym samym poziomie intelektualnym jak oni. Przepraszam oczywiście tych, których uraziłem w tym momencie, ale niestety tak to wygląda. Dzisiaj miałem taką możliwość. Akurat wracałem, bo matkę odwoziłem do sanatorium i wracałem koło Glinika, tam słynnych wydarzeń, które Arek opowiadał. I powiem szczerze, zatrzymałem się chwilę i co prawda nic nie zobaczyłem, ale rozglądałem się po tym niebie i przeszedł mnie dreszczyk emocji, jakbym co najmniej coś zobaczył. Wątpię, żeby ktokolwiek z większościTej niestety społeczeństwa, jaka nas otacza, poczułaby to, co ja tam poczułem. Chociaż nic się nie wydarzyło. Ale jednak byłem w tym miejscu, o którym tak czytałem i fajna rzecz. Brakuje tych źródeł, tego wszystkiego. Dochodzi do zniechęceń ludzi. Ludzie się zniechęcają tym, że ciężko jest. A że zawsze byliśmy, jeżeli ze swoimi poglądami wychodziliśmy do szerszego grona, traktowani z ostracyzmem, to do tego już się trzeba było przyzwyczaić. Ale myślę, że UFO się nie skończyło. Jest jakiś problem z naszym podejściem do pojmowania różnych rzeczy jako ogólnie pojętej grupy społecznej. A UFO to nie. Mamy teraz ciszę przed burzą. Dziękuję.
[04:04:10] - Dzięki. Zdarzały się takie lata, że rzeczywiście tego było mało. Może rzeczywiście to wszystko jeszcze wybuchnie raz z nową siłą. Panowie, bardzo dziękuję za dzisiejszą debatę. Poruszyliśmy bardzo wiele kwestii z różnych pól. Pokazało nam to, że zjawisko UFO jest dziwne, dlatego że chociaż mówiliśmy o dziesiątkach, o kilkunastu teoriach plus tych, które poruszaliśmy w innych audycjach, to okazuje się, że każda z tych teorii coś w sobie ma. Żadnej z nich w 100% nie da się wykluczyć. Każda coś do tego fenomenu wnosi. Innymi słowy, on ma tak wiele twarzy i tak wiele form manifestacji, że jest fascynujący, ale też ta jego kompleksowość troszeczkę przeraża. Przeraża też to, że on się tak broni przed swoją kompleksowością, tak broni przed szerszym poznaniem, dlatego, że za każdym razem jest nowy. Jeżeli chodzi o Glinnik, to słyszałem, że tam nowe, ciekawe rzeczy się dzieją. Arek będzie o tym mówił. Arka jeszcze mam nadzieję kiedyś złapiemy, dlatego że on w niedzielę niestety na żywo być nie może. Ale kiedyś złapiemy go w tygodniu i nagramy audycję. Panowie, jeszcze raz dziękuję. Naszymi wspaniałymi gośćmi byli dzisiaj Arek Kocik z Nadnisko Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Dziękujemy Arku.
[04:05:46] - Dziękuję. Dobranoc wszystkim życzę.
[04:05:50] - Tomasz Pawlus, pasjonat zjawiska UFO, twórca klubu Paranormalium w Jarosławiu. Pozdrawiamy Tomku, dziękujemy i zapraszamy jeszcze.
[04:06:01] - Pozdrawiam. Dobranoc.
[04:06:04] - Dobranoc.
[04:06:06] - Zanim ty zadasz to pytanie, to może ja cię tym razem wyręczę. A co za tydzień?
[04:06:12] - Jesteś sprytny Iweriosie. A ja chciałem cię pożegnać i powiedzieć, że tak ładnie prowadziłeś tą debatę od strony technicznej. Za tydzień jeżeli wszystko dobrze pójdzie, to zrealizujemy debatę, w której będziemy używali czaru Facebooka i udostępnimy wam trochę zdjęć, bo to będzie debata, która będzie się opierała na zdjęciach. Będzie się odnosić do pozostałości techniki obcych na Ziemi w formie zarówno dużych przedmiotów, jak i takich zupełnie małych i niepozornych. O wielu z nich jeszcze nie mówiliśmy. Druga opcja jest taka, że będzie to debata o UFO i czasie. Wielu z was mogło zauważyć, że dzisiaj nie poruszyliśmy bardzo znanej teorii o temponautach, czyli podróżnikach w czasie, za których niekiedy uważa się pasażerów UFO. Dlatego, że ona zostanie przesunięta właśnie na debatę o UFO i czasie, zjawisku bardzo interesującym i, jak to się mówi, na czasie. Także zaglądajcie na profil radia i słuchajcie, co Iwerios ma do powiedzenia. Na pewno informacja o tym, co za tydzień niebawem się pojawi. A tymczasem ja się z wami żegnam i do usłyszenia w kolejnej debacie ufologicznej za tydzień.
[04:07:30] - Mówił te słowa do państwa Piotr Cielebiaś, współprowadzący debatę w Radiu Paranormalium, zastępca redaktora naczelnego „Niestonego Świata”. Dzięki jeszcze raz Piotrze. Bez ciebie tych debat na 100% by nie było, a na pewno nie byłyby one takie fascynujące.
[04:07:47] - Dzięki. Ja myślę, że bez nas wszystkich by ich nie było. Także każdy ma wkład po równo. Jesteśmy w tym wypadku jak komuniści. Trzymajcie się i do usłyszenia.
[04:08:00] - A audycję od strony technicznej jak zawsze obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnej debacie ufologicznej online już za tydzień. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to numer Gadu-Gadu 36 08 80 02. 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08. 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[04:09:03] - Mówią, że wyłączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko, że z wyłączeniem jest już troszeczkę gorzej
[04:09:15] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale blogi na www.paranormalium.pl.
[04:09:41] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już troszeczkę gorzej.
[04:09:52] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[04:10:42] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia, że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[04:10:54] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.