[00:01] - Parallaxa: Rozmowy na Atlantydzie z Chrisem Miekina. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy właśnie teraz, właśnie tutaj, właśnie na tej antenie i właśnie w twoich uszach, drogi słuchaczu i droga słuchaczko, kolejny odcinek audycji Parallaxa: Rozmowy na Atlantydzie z Chrisem Miekina. Nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy jest już po drugiej stronie połączenia internetowego. Dobry wieczór, Chrisie.
[00:29] - Dobry wieczór. Dobry wieczór państwu.
[00:31] - A tematem przewodnim będą różne nowe fakty dotyczące zabójstwa JFK. Ale zanim przejdziemy do tego tematu, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Linia telefoniczna jest otwarta już teraz, także będzie można dzwonić. Numery telefonów to 32 746 00 08, 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493, 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można do nas także pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02, 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, na fanpage'ach Radia Paranormalium i Nowej Atlantydy, na grupie Radia Paranormalium. Jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i różne inne ciekawe wiadomości w temacie dzisiejszej audycji na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
Chrisie, oddaję ci głos.
[01:47] - Dzięki Marku. Dzisiejszy temat ma w większości dotyczyć w zasadzie zabójstwa prezydenta Kennedy'ego i powodów, które przyczyniły się do tego, że prezydenta zabito. Jest to wydarzenie bez precedensu, kiedy głowa państwa, na dodatek państwa niezwykle ważnego dla świata, ginie w takich okolicznościach i patrzy na to miliony ludzi w telewizji, a później w nieskończoność przez lata na filmach. W jaki sposób do tego dochodzi? Co się dzieje? Można odnieść takie wrażenie, że miejsce i moment tego ataku nie wybrano przypadkowo. Że oprócz tego, że jest ono symboliczne i napisano na ten temat szereg książek, jest to także rodzaj depeszy dla wszystkich tych, którzy przeciwstawiają się tym możnym, ukrytym gdzieś w cieniu ludziom, którzy tak naprawdę pociągają za sznurki i decydują o losach świata. Dlatego ta teoria konspiracji dotycząca Kennedy'ego jest czymś niezwykle trudnym. Niezwykle trudnym, bo wciąż żyją ludzie związani z tą całą sytuacją i wciąż można komuś nadepnąć na odcisk. Wiele osób, wielu badaczy przekonało się o tym, że czasami może nie warto iść za daleko, bo może się to skończyć źle, czasami także i utratą życia.
Co jakiś czas ujawnia się dokumenty związane ze śmiercią prezydenta Kennedy'ego. Zazwyczaj nie wnoszą one zbyt wiele do sprawy, także cała historia nie ma wszystkich informacji, które by w sposób jasny powiedziały, kto za tym stał i w zasadzie o co w tym wszystkim chodziło. I można przypuszczać, że chyba nigdy nie dojdzie do takiego ujawnienia. Ten rok jest szczególny, mimo że rocznica nie jest okrągła, bo jest to 54. rocznica zamordowania prezydenta Kennedy'ego w Dallas, ale tym znaczącym wypadkiem jest to, że ujawniono kilkaset nowych dokumentów, które czekały 50 lat na to, ażeby można je było pokazać i mogli wszyscy przeczytać. Przeczytać najrozmaitsze informacje, które do tej pory były ukrywane właśnie w związku ze śledztwem, głównie ze śledztwem prowadzonym w tej właśnie sprawie. I tak jak się można było spodziewać, dokumenty rozczarowują. Rozczarowują z jednego bardzo ważnego powodu. Raz, że nie są one wszystkie, że ciągle kilkaset dokumentów nadal pozostaje tajnych na jakąś nieokreśloną ilość czasu. Także oznacza to prawdopodobnie, że nigdy nie zostaną one pokazane.
Natomiast te, które ujawniono, mają wiele takich miejsc istotnych po prostu zaczernionych. Są to zazwyczaj nazwiska albo odręczne notatki. Gdy na dokumentach ktoś coś dopisywał, nie wiemy kto, nie znamy nazwisk. Często nie wiadomo nawet, do kogo taki dokument był skierowany. Także to utrudnia myślenie i badanie tej całej sprawy, jak do tego doszło i kto za tym stał. Dlatego stąd ten mój pesymistyczny wniosek, że być może nigdy nie zostanie to w jakiś sposób wyjaśnione i chyba nigdy nie ma to być wyjaśnione. Chyba taki jest pomysł i taki jest projekt tych wszystkich, którzy raz, że stoją za tym zabójstwem i być może ciągle jeszcze żyją, mimo tych wszystkich lat, a dwa, że ta historia nieustannie odgrzewana, bo jest to legenda w tym kraju. Legenda o prezydencie, który był jak piękny i wspaniały książę po dobrej, jasnej stronie. Zawsze sobie stał i został właśnie zamordowany przez te ciemne moce, które gdzieś tam knują, gdzieś właśnie w cieniu i w zakamarkach jego królewskiego pałacu. Mniej więcej tak to wyglądało.
Tak to dziś również wygląda. Mimo to próbuje się znaleźć w jakiś sposób z tych szczątków tej wiedzy, połączyć to wszystko w jakąś jedną całość i znaleźć powody, dla których Kennedy musiał umrzeć. Bo jeśli przyjrzeć się, w jaki sposób rządził Kennedy, to aż się prosiłŻeby do czegoś takiego doszło. Z tego względu, że Kennedy był mistrzem w robieniu sobie wrogów. Praktycznie następował na palce wszystkim i nie sprzymierzał się z nikim i w zasadzie było to kwestią czasu, że w którymś momencie jego prezydentura zakończy się tak gwałtownie, jak się zakończyła. Największym problemem w jego prezydenturze jest to, że zadarł z najmożniejszymi ludźmi w kraju, a przede wszystkim z agencjami wywiadowczymi. I ta cała historia z tym związana tworzy teorię konspiracji. Teorie konspiracji są czymś niezwykle trudnym, dlatego, że teoria konspiracji, która wydaje się atrakcyjna i która w sposób jasny i oczywisty wyjaśnia wiele faktów, najczęściej jest zwykłą ściemą. Kiedyś czytałem książkę na temat teorii konspiracji i wynikało z niej, że im bardziej zawiła i skomplikowana jest teoria konspiracji, tym mniejsze ma szanse powodzenia. Co innego, jeśli się mówi: Ziemia jest płaska, NASA kłamie.
Wtedy teoria konspiracji jest jasna i prosta, jest niezwykle atrakcyjna. Albo na przykład mówi się, że góra Devil Tower w Wyoming jest to pień ściętego pięknie drzewa i są skamieniałe drzewa olbrzymie jak Empire State Building rosły kiedyś na Ziemi. Wszyscy widzą, prosta teoria i jest ona atrakcyjna i dlatego jest niezwykle nośna. Natomiast gorzej jest, kiedy w teorii konspiracji występują elementy i nachodzące na siebie kolejne layers, kolejne warstwy, które bardzo często się przenikają, nawzajem zakrywając prawdziwe intencje tych, którzy za tym stoją. To powoduje, że przedzieranie się wymaga wręcz policyjnej dokładności, a i tak w którymś momencie trafia się na fałszywy ślad, który został specjalnie zostawiony po to, żeby takie śledztwo zmylić. I chyba tak właśnie jest w przypadku śmierci prezydenta Kennedy'ego. I dziś wybrałem ten temat dlatego, że być może istnieją przesłanki, które wskażą, co tak naprawdę się stało i w którym momencie prezydent Kennedy przesadził na tyle, że po prostu wydał na siebie wyrok. W zasadzie zanim jeszcze on doszedł do władzy, zaczyna się to gdzieś w czasach II wojny światowej, kiedy Amerykanie walczą z Japończykami, rozgrywa się ta potężna II wojna światowa w Europie i niejaki Allen Dulles rezyduje w Szwajcarii. Jest on rezydentem amerykańskiego wywiadu OSS i prowadzi on intensywne pertraktacje z najwyższymi władzami niemieckimi i to w osobie samego Bormanna. I kończy się to tak, ujmując to wszystko w skrócie, że tuż po zakończeniu wojny Bormann gdzieś znika.
Nikt nie bardzo na początku potrafi go znaleźć. Potem okazuje się, że jest w Argentynie. Z kolei do Stanów trafiają tysiące niemieckich naukowców w ramach operacji Paperclip. Trafiają także funkcjonariusze niemieckiego wywiadu razem z generałem Gehlenem i wieloma innymi wielkimi szyszkami niemieckiego wywiadu. I one są wkomponowywane w ten cały amerykański system można powiedzieć, obrony, dlatego, że nawet organizacja OSS, która była organizacją wywiadowczą Stanów Zjednoczonych, zmienia swoją nazwę. Od '47 roku nazywa się CIA, a Allen Dulles staje się jej dyrektorem i ta jego dyrektura nad CIA trwa aż do czasu prezydentury Kennedy'ego, który po prostu wywala go w którymś momencie z roboty. I to jest właśnie ten punkt zwrotny. Dulles nie jest mu tego w stanie nigdy wybaczyć. Zwłaszcza, że Kennedy publicznie mówi, że rozbije CIA na tysiące drobnych kawałków. A na to Dulles odpowiedział, że ktoś taki jak Kennedy zachowuje się jak król, a umrze jak zwykły człowiek.
I tak też się stało. Wyrok na Kennedy'ego został wykonany w taki sposób, że nawet dziś nie wiadomo jest, kto strzelał, z jakiej broni, czy był jeden strzelec, czy było ich więcej. Są uwikłane w to najrozmaitsze osoby. I ten moment jest silnie związany z tym, kiedy tworzy się ta cała historia wokół Kuby, gdzie wygrywa Fidel Castro. Jest rok 1959. 16 lutego Fidel Castro staje się premierem Kuby. Po takiej wyczerpującej partyzanckiej wojnie pokonuje dyktatora. My dziś go nazywamy dyktatorem, który nazywał się Fulgencio Batista, a następnie mając dookoła samych wrogów, sprzymierzył się ze Związkiem Radzieckim. I oczywiście Rosjanie zaczęli wspomagać Kubę militarnie, a w pewnym momencie nawet budować tam swoje instalacje rakietowe. Dla Amerykanów było to absolutnie nie do przełknięcia, że Rosjanie będą mieli swoje bazy tak blisko terytorium Stanów Zjednoczonych.
I to oczywiście zaogniało całą sprawę. CIA wkroczyło do akcji, ponieważ CIA miało już ogromną wprawę w robieniu najrozmaitszych awantur na świecie. Dokonano zamachu stanu na przykład w Iranie, gdzie po obaleniu, zdaje się, Mosaddegha doszedł do władzy szach Iranu, który później też zresztą został obalony. Obalono rząd w Gwatemali, obalono kilka innych rządów na całym świecie. I tutaj można porównać to, co się dzieje, to, co się działo i w zasadzie można powiedzieć dalej, że się dzieje w sposobie działania takiego agresywnego organizmu, jakim są Stany Zjednoczone, gdzie tak naprawdę rządzą te agencje wywiadowcze i ludzie, którzy gdzieś są właśnie ukryci w cieniu, których nazwisk często nie znamy. Że dzieje się to tak, jakby właśnie odrodziła się w swojej najgorszej, najbardziej drapieżnej formie ta Wenecja, o której przez dwie audycje tu kiedyś w Paralaksie opowiadałem.Nawet podobieństwa są tak silne, że kiedy popatrzymy na początek, kiedy Wenecja powstawała i stworzyło je 12 rodzin, magiczna liczba. 12 rodzin stworzyło Wenecję, 12 apostołów stworzyło chrześcijaństwo, 12 rycerzy Okrągłego Stołu stworzyło zupełnie nową sytuację w poszukiwaniu Graala i tak dalej. Także ta dwunastka jest ciągle liczbą, która praktycznie ustala pewien określony cel i jest bardzo zaborcza. W Stanach była organizacja Majestic 12. Organizacja na poły legendarna, dlatego że według wielu dokumentów uważa się, że taka organizacja nigdy nie istniała, że została stworzona wyłącznie na potrzeby dezinformacji.
Ale myślę, że jeśli przyjrzeć się temu, w jaki sposób działa amerykański tak zwany deep state, gdzie funkcjonują te wszystkie osoby, które działają z cienia, z ukrycia, bez pokazywania się w świetle rampy, bez zajmowania ważnych stanowisk, a jednocześnie są zdolne podejmować decyzje, które mają światowe wręcz konsekwencje, to na tej podstawie można stwierdzić, że coś takiego rzeczywiście mogło zaistnieć. Zwłaszcza że w przypadku Dullesa był on najczęściej określany w tego typu dokumentach jako NJ1, czyli najważniejsza osoba w całej organizacji Majestic 12. I to był początek deep state. W przypadku Kuby organizowana była oczywiście kontrrewolucja, gdzie CIA było bardzo mocno uwikłane. Była budowana w Stanach specjalna brygada kubańskich kontrrewolucjonistów, którzy mieli dokonać inwazji Kuby. I rzeczywiście tak się stało. Inwazja została dokonana w niesławnej Zatoce Świń. Okazało się, że Castro postawił się bardzo ostro i zaczął już po kilku dniach wygrywać. W zasadzie w trzy dni było po całej inwazji. Castro pokonał najeźdźców.
Kennedy powstrzymał wówczas całą tę akcję, ale wojsko amerykańskie w jakiś sposób, nie wiadomo z jakich przyczyn, go nie posłuchało. Dulles wydał rozkaz, że cele na Kubie mają być bombardowane przez bombowce. Kennedy przestraszył się wówczas, że doprowadzi to do otwartego konfliktu ze Związkiem Radzieckim. Wtedy właśnie wywalił Dullesa z roboty. Tym samym on sobie właśnie w ten sposób niestety zapewnił swoją dalszą, krótką już prezydenturę, bo tak jak powiedziałem wcześniej, Dulles mu tego nigdy nie wybaczył. Zwycięstwo w Zatoce Świń uczyniło Castro bohaterem i zacieśniło oczywiście związki Kuby ze Związkiem Radzieckim i doprowadziło to w przyszłości do jednego z największych kryzysów w czasie trwania zimnej wojny, która mało brakowało, zamieniłaby się w wojnę gorącą i być może dziś nie mielibyśmy okazji w ogóle o tym rozmawiać. Na szczęście jednak do tego nie doszło. W jakiś sposób nie tylko możliwość takiej wojny została zażegnana, ale zaczęło następować ocieplenie. I to takie dość radykalne ocieplenie. Prezydent Kennedy był człowiekiem, który był ze wszech miar kimś absolutnie niekonwencjonalnym i nawet w sposobie rządzenia doszedł do wniosku, że być może jest już czas najwyższy, żeby porzucić polityczne wyrachowanie, porzucić polityczne gry i znaleźć inny sposób, w jaki można nie tylko rządzić światem, ale budować w ogóle przyszłość tego świata, przyszłość Ziemi.
I to właśnie wówczas doszedł do wniosku, że zamiast ścigać się w tym beznadziejnym wyścigu zbrojeń, w tym pochłaniającym olbrzymie fortuny i istnienia ludzkie wyścigu w przestrzeń kosmiczną, być może lepiej jest to wszystko robić razem. I dlatego zaczął przeprowadzić bardzo bezpośrednie rozmowy przede wszystkim wówczas z Chruszczowem i z ludźmi wokół Chruszczowa, i znalazł w nich dość mocno zainteresowanych słuchaczy. I rzeczywiście powstał pomysł, żeby nawet stworzyć amerykańsko-rosyjską czy radziecką wówczas wyprawę na Księżyc, gdzie dziś nie mielibyśmy problemu, czy Amerykanie byli na Księżycu, czy jest to tylko teoria konspiracji. Także do tego doszło. I oczywiście na to ten amerykański deep state nigdy nie mógł pozwolić, dlatego że to, w jaki sposób patrzył Dulles i jego brat, a także inni, którzy byli związani z tym właśnie rządem zza kurtyny, absolutnie byli zdecydowani na swoją własną dominację. I tylko oni mieli być tymi, którzy będą rządzili światem. Z nikim nie chcieli się tą władzą w żaden sposób dzielić. I tym punktem największym niezgody, jak się okazuje, i do takich wniosków dochodzę po przejrzeniu większości dokumentów, które zostały ujawnione, ma to silny związek właśnie z UFO. Z tego powodu, że jak wiemy z historii, od 1947 roku przez Stany przetacza się fala UFO. Niektóre z tych pojazdów spadają, są przejmowane i dokonywane jest przejmowanie tych technologii.
Dziś nie do końca wszyscy się zgadzają, czy to, co spadło, jest to UFO z innej planety, a jeśli nawet tak, czy to, co spadło, nie jest czasami czymś w rodzaju konia trojańskiego, że nie jest to jakąś być może formą nawiązania kontaktu z człowiekiem, podesłaniem czegoś takiego jak latający spodek, nawet czasami z jakąś załogą, po to tylko, żeby zobaczyć, jakie są intencje człowieka i czy można ewentualnie na nich w przyszłości polegać. I być może nawet jeśli brzmi to jako dośćI powiedziałbym egzotyczna, interesująca forma kontaktu, to niektórzy bardzo poważnie coś takiego zakładają, że właśnie niekoniecznie musiało to być coś, co z jakiegoś powodu rzeczywiście spadło, uległo awarii, a było to coś, co zostało po prostu na Ziemię przysłane i było to formą depeszy, ale która została źle odczytana i zaczęto rozbierać te spodki na części pierwsze. I oczywiście wyszukiwać w nich najrozmaitszych technologii. A wiadomo, że taka technologia, wejście w jej posiadanie spowoduje przewagę, a na końcu oczywiście da pełną i absolutną władzę nad resztą świata. W tym czasie, kiedy Kennedy zorientował się, jak wygląda ta sytuacja z UFO, postanowił Rosjanom przekazać praktycznie wszystkie informacje na temat wszystkich spotkań amerykańskich z UFO, a także, a może nawet i przede wszystkim informacje, gdzie doszło do sytuacji, kiedy doszło do jakiegoś zatargu z UFO, że sytuacja była niebezpieczna, że mogła się nawet wymknąć spod kontroli. Kennedy zakładał, że na podstawie doświadczeń przekazanych Rosjanom przyszła taka wyprawa na Księżyc czy w inne rejony wszechświata będzie mogła z takich właśnie doświadczeń korzystać bądź wypracuje metodę, w jaki sposób reagować na zachowujące się agresywne UFO. To oczywiście też nie zostało zbyt dobrze przyjęte. Dwa ostatnie dokumenty zostały wysłane na 10 dni przed śmiercią Kennedy'ego. Jeden z nich został wysłany do dyrektora CIA, Cona, który był człowiekiem, który zamienił na tym stanowisku Alana Dullesa. Także był to taki typowy biurokrata.
Miał on przede wszystkim przedstawić raport na temat tych wszystkich wydarzeń związanych z UFO, które miały być następnie przekazane Rosjanom. Natomiast drugi dokument był dokumentem, który został wysłany do dyrektora NASA i właśnie ten dokument miał w jakiś sposób rozpocząć ten proces wymiany informacji z Rosjanami. Kennedy oczekiwał, że do tego wszystkiego dojdzie w następnym roku, gdzieś około lutego. Oczywiście nigdy tego nie doczekał, bo 10 dni później był już człowiekiem martwym. Także tak się skończył pomysł niekonwencjonalnego sposobu rządzenia, prowadzenia polityki światowej, zwłaszcza kiedy przewodzi się mocarstwu. I jednocześnie był to rodzaj depeszy dla tych wszystkich, którzy mieliby inne pomysły, którzy chcieliby naśladować w przyszłości Kennedy'ego, którzy chcieliby szukać jakiegoś otwarcia, jest to depesza, która pokazuje, jak taki człowiek kończy. I tak właśnie skończył Kennedy. Oczywiście rozpoczęło się śledztwo w tej sprawie. To śledztwo, można powiedzieć, praktycznie nieustannie trwa do dziś. Zabierały się na początku za to różne komisje, różne instytucje rządowe.
Jedną z takich pierwszych komisji była komisja niejakiego Garrisona i jak się okazuje, była to jedna z tych grup śledczych, która przeprowadziła chyba najlepsze i najbardziej dokładne śledztwo. Jest to bardzo interesujące z jednego szczególnie powodu. Dlatego, że Garrison był człowiekiem, który pracował przez długi czas w FBI i jego nawyk do prowadzenia bardzo metodycznej pracy i wyciągania wniosków był na tyle doskonały, że dzięki temu stworzyła się sieć najrozmaitszych nazwisk uwikłanych w całą tę sprawę Kennedy'ego. I kiedy przestudiujemy te wszystkie nazwiska, kiedy ustawimy je właśnie na tej planszy z teorią konspiracji i połączymy je ze sobą, stworzy ona niezwykle skomplikowany wzór. I między innymi dlatego chyba taka teoria konspiracji nigdy nie będzie miała szans na żadne powodzenie, nigdy nie będzie zaakceptowana dla ludzi, bo jest ona po prostu zbyt skomplikowana. Zbyt dużo ludzi, zbyt dużo najrozmaitszych powiązań. Na przykład są takie historie, kiedy Dulles został wyrzucony jako dyrektor CIA i razem z nim zostało wyrzuconych kilku jego poddyrektorów, ludzi, którymi władał, a którzy zajmowali znaczące stanowiska właśnie w tej całej organizacji. Jeden z nich, jak się okazało, ma brata, który był majorem Dallas, miejsca, w którym zginął Kennedy. I dziś na przykład na podstawie tych dokumentów, które ujawniono, okazało się, że ten człowiek, major Teksasu, był w tamtych czasach współpracownikiem CIA, co oczywiście prowadzi do takich wniosków, że był jedynym człowiekiem, był doskonałym człowiekiem, który mógł logistycznie opracować i doprowadzić do wykonania ten cały projekt, który miał się skończyć właśnie śmiercią prezydenta Kennedy'ego. Także takie właśnie powiązania wychodzą.
Na przykład okazało się również, że Harvey Oswald, który został osądzony, że to on był tym strzelcem i to on zastrzelił prezydenta i miał on strzelać z budynku Texas School Depository, jest to taki magazyn książek, podręczników książkowych. Znów okazało się, że ten budynek, jego właścicielem był człowiek, który nazywał się Driehol Ber.Dryhol Bird był bratankiem słynnego admirała Birda, który wędrował na Antarktydę, który miał swoje własne kontakty z nazistami, który też nie wiadomo, co odkrył na tej Antarktydzie, co on tam znalazł, ale ze swoim bratankiem był tak mocno związany, że nawet łańcuch górski, który napotkał, a który był nienazwany na Antarktydzie, nazwał właśnie jego imieniem. Także Dryhol Bird ma swoje własne góry na Antarktydzie. W tym czasie był właścicielem, przypadek, właśnie tego budynku magazynu podręczników, a następnie w dziwny sposób, tuż po śmierci prezydenta Kennedy'ego stał się niezwykle zamożnym człowiekiem. Krótko przed śmiercią prezydenta nabył akcje firmy produkującej samoloty. Te samoloty nie miały zbyt wielu szans powodzenia z tego względu, że panowała zbyt duża konkurencja na rynku. Były to jakieś samoloty szturmowe i następnie, kiedy prezydent Kennedy został zabity i jego następca przejął stery w państwie, wojna w Wietnamie ruszyła pełną parą. Firma, która praktycznie ledwo utrzymywała swoją płynność finansową, uzyskała całą masę zamówień i Dryhol Bird stał się grubym milionerem. Także takie dziwne powiązanie. Jest to też bardzo dziwne, bo właśnie ten Dryhol Bird był szefem takiej organizacji Civil Air Patrol.
Civil Air Patrol było to coś takiego jak terytorialna obrona lotnicza, że po prostu obywatele w takiej organizacji paramilitarnej odbywali patrole lotnicze i współpracowali w jakiś sposób z wojskiem. Była to więc organizacja paramilitarna. I co ciekawe, ten Harvey Oswald był również członkiem tej organizacji. W tej organizacji jest jeszcze inny człowiek zamieszany w śmierć prezydenta Kennedy'ego. Nazywał się David Ferry. Był on dowódcą tej organizacji właśnie w Teksasie i był człowiekiem, który pracował dla CIA. Był pilotem od specjalnych zadań, a później okazało się, że był także pilotem mafii orleańskiej Carlosa Marcello. Woził właśnie tym swoim samolotem pod znakami i kodami CIA. Woził po prostu narkotyki z Meksyku i z różnych innych miejsc. Także ta sieć powiązań ze sobą jest tak gęsta, że naprawdę bardzo się łatwo w niej pogubić.
Sam Harvey Oswald jest bardzo interesującą postacią. W zasadzie jest to główne nazwisko, które pojawia się, gdy się myśli i mówi o tym zabójstwie prezydenta Kennedy'ego. Jedni mówią, że jest on tylko kozłem ofiarnym, inni mówią, że jest on prawdziwym zabójcą. Z tych ostatnio ujawnionych dokumentów wynika na przykład, że człowiek, który go zabił, bo tam była taka sytuacja, że kiedy cały naród amerykański dowiedział się o śmierci Kennedy'ego i dowiedział się, kto to zrobił, bo po krótkim śledztwie znaleziono Oswalda i pokazano go przed kamerami telewizyjnymi jako właśnie tego brutalnego zabójcę prezydenta. Nieoczekiwanie, gdy przewożono go z jednego aresztu do drugiego, z grupy fotoreporterów wyskoczył człowiek. Wyskoczył człowiek, wyciągnął rewolwer i po prostu na miejscu zatłukł Oswalda. Także sam wymierzył sprawiedliwość. Ten człowiek nazywał się Jack Ruby. Przedstawiał się jako oburzony tym, co się wydarzyło obywatel, który wymierzył sam sprawiedliwość, żeby zaoszczędzić pieniędzy prokuraturze. No i jak się okazało, ci ludzie, Jack Ruby i Harvey Oswald, bardzo dobrze się znali wcześniej.
Także nie był to przypadkowy obywatel i on również jest w jakiś sposób związany i uwikłany w tą całą sprawę. Jeśli chodzi w ogóle o Oswalda, to w zasadzie nic o nim nie wiadomo. Nie wiadomo za bardzo nawet, gdzie się urodził. Nie wiadomo nawet do dziś, ile miał wzrostu, bo jego dokumenty w różnych miejscach, a miał być między innymi żołnierzem Marines, miał pracować w rozmaitych instytucjach i w zasadzie jego rysopisy nigdy nie są spójne. Ma inny wzrost, ma inny kolor oczu, ma inne wykształcenie. W ogóle nie wiadomo, czy miał jakiekolwiek wykształcenie. Miał swoją niezwykłą przygodę w Związku Radzieckim. Przez jakiś czas mieszkał w Związku Radzieckim. Nawet ożenił się tam z Rosjanką, którą później przywiózł ze sobą do Stanów i okazało się, że mówi tak płynnie po rosyjsku, że nawet Rosjanie nie byli w stanie się zorientować, że nie jest on jednym z nich. Ktoś taki właśnie, kto urodził się w Ameryce, ma potężny kłopot z nauczeniem się mówienia w językach słowiańskich.
Harvey Oswald nie miał takich problemów. Mówił znakomicie. Kiedy wrócił z Rosji do Stanów, pierwsze co zrobił, to zorganizował, stworzył w zasadzie organizację, która wspierała Fidela Castro, co było w jakiś sposób spójne. Wrócił zarażony tą komunistyczną bakterią i prowadził bardzo głośną kampanię, że należy wspierać Castro, że ręce precz od Castro. Organizował wiece i okazało się, że większość tej swojej działalności prowadził z biura i w miejscu, gdzie to biuro się znajdowało, okazało się, że w tym samym miejscu ma biuro niejaki Banister, który jest byłym agentem FBI, a który z kolei pracował w tym czasie dla CIA i organizował te wszystkie kontrrewolucyjne akcje przeciwko Castro, także prowadził ultraprawicowy ruch antykomunistyczny, który zwalczał wszystkich agitatorówKtórzy wspierali reżim Castro na Kubie. Także dochodzi tutaj do absolutnej paranoi. Ludzie, którzy powinni być swoimi śmiertelnymi wrogami, tak naprawdę pracowali w jednym biurze. Spotykali się każdego dnia. W tym domu były dwa wejścia, prawdopodobnie jedno dla komunistów, drugie dla antykomunistów. I to też pokazuje, że stara zasada hegelowskiej dialektyki ma się świetnie, że tworząc właśnie taką sytuację kontroluje się obie strony po to, żeby do końca mieć pod kontrolą efekt i to, co się osiągnie, uzyskać i zaplanować znacznie wcześniej.
Kiedy właśnie rola tego Bannistera stała się w jakiś sposób bardziej widoczna w całym tym śledztwie, po prostu Bannister zniknął. Został najprawdopodobniej zamordowany. Natomiast sam Oswald był człowiekiem kompletnie stworzonym przez CIA. Jest to kreacja CIA i do dziś wiemy o nim bardzo niewiele. I prawdopodobnie wiele z tych innych powiązań zniknęłoby niemalże z powierzchni ziemi, gdyby nie inna historia, którą zazwyczaj rzadko łączy się ze śmiercią prezydenta Kennedy'ego. I jest to inna słynna afera polityczna. Nazywała się ona Watergate, gdzie grupa ludzi usiłowała się włamać, a właściwie włamała się do kwatery głównej demokratów i usiłowała założyć tam podsłuch. Nich niestety złapano na gorącym uczynku i wytoczono im bardzo efektowny proces. Skończyło się to dymisją prezydenta Nixona. Także miało to swoje olbrzymie konsekwencje.
I wśród ludzi, którzy zostali tam schwytani, był człowiek, który nazywał się Howard Hunt. Howard Hunt ma wiele twarzy. Jest osobą niezwykle prominentną. Najczęściej jest znany jako pisarz całkiem niezłych książek szpiegowskich, których napisał ze 30 albo 40, co chyba nie jest dziwne, zważywszy na fakt, że Howard Hunt posiadał olbrzymią wiedzę na temat tego, jak działają najrozmaitsze organizacje szpiegowskie, ale był przede wszystkim specjalistą od walki politycznej. To właśnie on był jednym z reżyserów inwazji w Zatoce Świń. Między innymi to właśnie Hunt obalił praktycznie osobiście rząd w Gwatemali, używając najrozmaitszych intryg politycznych i doprowadzając do zamachu stanu i powołania do władzy prezydenta, który sprzyjał nie tyle Stanom Zjednoczonym, co sprzyjał przede wszystkim polityce wewnętrznej Deep State i właśnie agencji, które ten Deep State chroniły. A Howard Hunt, kiedy został aresztowany w sprawie Watergate, co było samo w sobie niezwykle sensacyjne, że człowiek tego formatu jest w zasadzie złapany na gorącym uczynku przy takiej sytuacji, gdzie ma się wrażenie, że czegoś takiego dokonywali wręcz amatorzy, żeby zaryzykować tak bardzo, żeby pogrążyć amerykańskiego prezydenta. Dziś mówi się, że ci ludzie gdzieś stracili swoją czujność i dlatego zostali schwytani, ale okazało się, że towarzyszy temu bardzo dużo najrozmaitszych elementów. Oczywiście Gordon Hunt poprosił o prawnika. Sam miał sporo pieniędzy, więc wynajął sobie całkiem niezłego prawnika i to dzięki temu prawnikowi dziś można się troszeczkę więcej dowiedzieć na temat przeszłości Hunta, na temat ewentualnie jeszcze innych powodów, dla których Hunt był osobą niezwykle ważną, jeśli chodzi właśnie o śmierć prezydenta Kennedy'ego.
I właściwie można też powiedzieć, że to dzięki niemu wiemy, dlaczego doszło do ukartowania tego zabójstwa i zamordowania prezydenta. Przede wszystkim prawnik, który podjął się obrony Hunta wówczas, w czasie tej sprawy Watergate, był ciekaw, czego szukano w tej kwaterze głównej demokratów. Bo oczywiście, jeżeli chce się szukać jakichś dokumentów, to przy takim ryzyku musi to być powód niezwykle ważny. I okazało się, że mniej więcej dwa tygodnie wcześniej wybuchł polityczny skandal, bo okazało się, że wielu demokratycznych, prominentnych polityków jest klientami luksusowych domów publicznych w Waszyngtonie. I to włamanie miało znaleźć taką listę. Przynajmniej utrzymywał przez jakiś czas Hunt. Ale jak się okazuje, ta cała historia ma swoje podwójne dno, dlatego że została sprowokowana przez politycznych przeciwników Nixona. I dziś wiadomo, że wszyscy zainteresowani w tej sprawie, łącznie z policją, która czekała przed tym budynkiem Watergate, wiedzieli o tym, że będzie to włamanie na dwa tygodnie wcześniej. Także wszystko to było ukartowane. Osoba Hunta w jakiś sposób miała być unieszkodliwiona i Hunt nawet w pewnym momencie zaczął się odgrażać, że jeżeli jego sytuacja nie zostanie błyskawicznie unormowana, co znaczyło, że zostanie wyłączony ze śledztwa i po prostu będzie robił to, co sobie tam w życiu robił, to on zacznie mówić.
To troszeczkę zdziwiło wielu ludzi, co takiego Hunt ciekawego ma do powiedzenia. Ale Hunt bardzo szybko przestał się w ten sposób zachowywać, kiedy dwa tygodnie później zginęła w tajemniczych okolicznościach jego żona. Zrozumiał wówczas, że żarty się skończyły i spotkał się jeszcze ze swoimi dziećmi, którym powiedział, że musi się do wszystkiego przyznać i musi pójść do więzienia.Bo jeśli tego nie zrobi, to żadne z tych dzieci nie przeżyje. Rzeczywiście poszedł do tego więzienia, napisał tam parę książek, także nie próżnował. Kiedy po wyjściu z więzienia spotkał się jeszcze raz ze swoim prawnikiem, który bronił go w poprzednim procesie, prawnik był bardzo ciekaw, o co chodziło w tych wszystkich historiach związanych ze straszeniem Hunta i z tym, dlaczego próbował zaszantażować tych, którzy nie pomogli mu uniknąć pójścia do więzienia. Wówczas on odpowiedział, że jest to związane ze śmiercią prezydenta Kennedy'ego. I kiedy zniecierpliwiony prawnik wreszcie zapytał: „Ale co to było? Co było powodem śmierci, wydania wyroku na Kennedy'ego?”, Hunt odpowiedział, że Kennedy zamierzał przekazać Rosjanom największe sekrety USA. Prawnik jeszcze wtedy przycisnął mocniej, zapytał, jakie to są sekrety. I wówczas Hunt powiedział, że jest to obecność obcych na Ziemi.
I tak skończyła się ich rozmowa. Dziś niektórzy mówią o tej obecności obcych na Ziemi, o tym zdaniu, które powiedział Hunt, że w ten sposób wskazał on, że obcy już tu są, że żyją wśród nas, że być może mają swoje bazy, że być może tworzą hybrydy i wszystkie inne historie. Ale jeżeli przyjrzeć się temu, w jaki sposób CIA i te wszystkie agencje reagowały na informację, że pojawiło się UFO, a zwłaszcza gdy spadł latający spodek, to było to takie zdanie kod. Jeśli ktoś mówił, że obcy są obecni na Ziemi, oznaczało to, że gdzieś spadł spodek. A spodek spadł nie tylko w Roswell. Tych wypadków było znacznie więcej i trwały przez wiele lat, do połowy lat 70. I są to wypadki liczone w dziesiątkach wręcz, w zależności od źródła. Ostatnio czytam serię historii na temat najrozmaitszych wypadków związanych z latającymi spodkami, do jakich doszło na terenie Meksyku. I są one rzeczywiście zdumiewające i są tak interesujące, że swoją atrakcyjnością przewyższają to, co się wydarzyło w Roswell. Na przykład historia z '74 roku, kiedy latający spodek spada na teren Meksyku i pilot myśliwca, który widzi to, który obserwował cały ten wypadek, obserwuje, gdzie ten spodek spada.
Niestety nie może nad nim krążyć, bo kończy mu się paliwo. Wraca na lotnisko i tam dostaje rozkaz, że ma zostawić samolot i w zasadzie się tym już więcej nie zajmować. Jest bardzo uparty. Wypożycza awionetkę z lotniska. Jest pułkownikiem, więc nie ma z tym problemów. Wsiada w awionetkę i leci przez meksykańską granicę na miejsce, gdzie się ten spodek rozbił. Okazuje się, że teren już jest otoczony przez armię meksykańską i meksykański oficer myśląc, że reprezentuje on Amerykanów, melduje mu, że teren jest cały pod kontrolą. I okazuje się, że po prostu armia meksykańska została wynajęta przez Amerykanów do osłonięcia tego miejsca. Oni już nie pracują dla rządu meksykańskiego w tym momencie, a pracowali właśnie dla Amerykanów. I wkrótce po tej całej historii pojawiły się amerykańskie śmigłowce, które zabrały ten spodek i odleciały gdzieś w stronę Teksasu, a później Atlanty.
Także takich historii jest znacznie więcej. Naliczono nawet, że samych ciał znaleziono ponad 130. Nie kilka, ponad 130 rozmaitych ciał. Dlatego kiedy czasami rozmawiamy i dyskutujemy o historiach, że ktoś widział jakieś ciała gdzieś w jakichś lodówkach, w jakichś bazach wojskowych, że to w Wright-Patterson, że może w Atlancie, może w jakiejś jeszcze innej bazie, to może być tak, że to nie są historie, które eliminują się nawzajem. Być może każda z tych historii jest prawdziwa, bo okazuje się, że tego typu ciał i tego typu wypadków było więcej. Ale to jest osobna historia. Tutaj, w tym znaczeniu, o którym opowiadam w przypadku śmierci prezydenta Kennedy'ego, obecność obcych na Ziemi oznaczała, że gdzieś się rozbił spodek. I cała gra polegała właśnie na tym, żeby uzyskać tą całą technologię związaną z takim spodkiem. Prezydent Kennedy chciał się tą-
[41:36] - Drodzy państwo, stała się rzecz niesłychana. Urwało nam Chrisa. Chrisie, halo, halo?
[41:44] - Jedna i druga strona ma w sobie tyle rozsądku, wystarczająco dużo rozsądku, żeby powstrzymać się od czegoś takiego, co może doprowadzić do potężnej zagłady świata. I kiedy szuka się gdzieś, gdzie w tym deep state jest zakorzeniona ta antyrosyjskość i ta niechęć współpracy z Rosjanami, oprócz tego, że oczywiście Rosjanie wówczas reprezentowali komunizm, czyli ideologię kompletnie wrogą dla Ameryki, do tego dochodzą ci wszyscy niemieccy naukowcy, którzy sami, wielu z nich wychowywało się właśnie na tym antykomunistycznym i antyrosyjskiej propagandzie. I oni również nie szukali żadnego kontaktu z Rosjanami i traktowali Rosjan jako wrogów. Po śledztwie przeprowadzonym przez tego Garrisona i po ustaleniu wielu rozmaitych faktów związanych z zabójstwem prezydenta Kennedy'ego, gdzie właśnie wówczas doszło do utajnienia całej masy dokumentów, przejęła to śledztwo komisja Warrena. I co ciekawe, w skład tej komisji Warrena wszedł Allen Dulles. Wszyscy wiedzieliŻe Allen Dulles był śmiertelnym wrogiem Kennedy'ego i tu wówczas, właśnie w tym czasie pokazał, jak potężnym jest człowiekiem. Był człowiekiem, który nie zajmował żadnej funkcji w państwie, ale wszyscy bardzo mocno podejrzewali, że ciągle jest tym MJ ONE, że tak naprawdę jest najważniejszym człowiekiem, najbardziej wpływowym człowiekiem w Ameryce, mimo że nie pełni i nie piastuje żadnej funkcji, że CIA jest organizacją mu podporządkowaną. Doszło nawet do tego, że w jednym z tych dokumentów, w którym Kennedy przekazuje różne informacje NASA, bądź raczej skłania NASA do przekazania różnych informacji Rosjanom, zaznacza on, ażeby bardzo dokładnie sprawdzać wszystkie informacje, jakie zostały uzyskane od CIA, dlatego, że wiele z tych informacji są to informacje nieprawdziwe. Są to informacje spreparowane. Także nie dowierzał CIA i dlatego pozbył się jej szefa.
Chciał rzeczywiście rozbić ją na tysiąc kawałków. Okazało się, że jest to potwór znacznie silniejszy i znacznie mocniejszy. Istnieje do dziś. Allen Dulles, tak jak powiedziałem, rządził całą tą organizacją zza kotary. I kiedy właśnie ten pierwszy w czasie tego pierwszego śledztwa Garrison chciał wezwać go jako jednego ze świadków, okazało się, że nie ma takiej możliwości, że jego wpływy są zbyt potężne. I Dulles nigdy nie stawił się przed tą jego komisją, przed komisją Garrisona, żeby zeznawać w sprawie śmierci Kennedy'ego. Natomiast kiedy stworzono komisję Warrena, która dalej prowadziła śledztwo w sprawie zabójstwa prezydenta, Dulles stał się jej częścią, kontrolując dokładnie jej przebieg. Między innymi podczas tych przesłuchań w komisji Warrena przed właśnie tą komisją pojawiła się kobieta. Nazywała się Marita Lorenz. Marita Lorenz była Niemką, ale była także dziewczyną Fidela Castro i była także agentką CIA.
Jej zadanie miało być zabicie Fidela Castro bądź w ogóle uczestnictwo w jakimś szerszym zamachu na Fidela Castro i nigdy do tego nie doszło w taki skuteczny sposób. Fidel Castro przetrwał wszystkie zamachy, jakie na niego zorganizowano. I właśnie ta Marita Lorenz została wezwana przez komisję Lorenza i ona sama na przykład opowiada kolejny taki element tej układanki, o której mówię, że jest niezwykle skomplikowana i być może nigdy nie dojdziemy prawdy. Opowiada o dniu, w którym zginął prezydent i jechała samochodem właśnie do Dallas i w samochodzie, którym jechała, samochód prowadził jeden z agentów CIA, który później okazało się, że był jednym z włamywaczy podczas afery Watergate. Nazywał się Sturgis i pojechali do Dallas po to, ażeby odebrać większą sumę pieniędzy od paymastera, czyli skarbnika CIA, który miał być w jakimś dobrze zakonspirowanym mieszkaniu. I tym skarbnikiem okazał się nie kto inny, a właśnie ten Hunt, o którym mówiłem wcześniej, który również został w jakiś sposób uwikłany w tą aferę Watergate i trafił w związku z tym także do więzienia. Także jest to interesujące, bo kiedy poszukać, spróbować znaleźć nazwisko Hunta z tego czasu, kiedy zginął prezydent Kennedy, okazuje się, że za każdym razem, gdy gdzieś pojawia się jego nazwisko, to ten dokument ciągle jest utajniony. Uważa się, że jest jeszcze co najmniej trzysta takich dokumentów, gdzie ich waga i informacje w nich zawarte, które mimo że dotyczą zbrodni, jaką dokonano pięćdziesiąt cztery lata temu, do dziś nie może być ujawnione. Czy będzie kiedykolwiek ujawnione? Trudno o tym powiedzieć.
Nikt nie ma pojęcia, czy zostanie to ujawnione. Najprawdopodobniej nie. Najprawdopodobniej już te akta na dobre zaginął. Nie wiadomo nawet, czy te, które zostały ujawnione, które są prawdziwe, które są spreparowane, a wiele z nich, które niby ujawniono, ma właśnie te zaczernione miejsca, że najważniejsza część ta decydująca informacja, która być może coś zmieniłaby w próbie zrozumienia tego, co wydarzyło się pięćdziesiąt cztery lata temu, jest ciągle tajna i prawdopodobnie prawdy na ten temat się nigdy nie dowiemy. Natomiast wszystkie dokumenty, w których uczestniczył, w których pojawiało się nazwisko Hunta, do dziś są absolutnie poza zasięgiem. Także nie wiemy, co robił w dniu, w którym zamordowano prezydenta Kennedy'ego i nie znamy też jego roli. Czy była to istotna rola, czy może mniej istotna? Nikt nie ma na ten temat pojęcia. To pokazuje właśnie komplikację związaną ze śmiercią prezydenta Kennedy'ego. O ile dla Amerykanów, dla których jest to część historii poszukiwania i sposób zrozumienia tego, co się wydarzyło, jest fascynujący, bo to jest to ich kraj.
Są to ludzie, których oni sami pamiętają z przeszłości bądź pamiętają ich rodzice. Siłą rzeczy naturalna kolej rzeczy przemawia za tym, że jest to temat interesujący. Tak samo jak dla Polaków super interesującą sprawą jest to, co wydarzyło się w Smoleńsku i kulisy tego wypadku, czy tego raczej zamachu, do jakiego tam doszło. Także te wszystkie niuanse powodują, że tego typu teoria konspiracji jest zrozumiała dla bardzo ograniczonej liczby osób, a nawet dla tych, którzy rozumieją gąszcz tych wszystkich faktów i ich olbrzymie przemieszanie sprawia, że obraz wraz z upływem czasu staje się coraz mniej czytelny. Wydawałoby się, że już nic nie powinno nas oddzielić od tej prawdy, gdy tymczasemCiągle istnieją bardzo poważne przeszkody. Dlatego właśnie wybrałem ten temat, z tego względu, że wiele osób było ciekawych, co można znaleźć jeszcze w tych ujawnionych dokumentach, które wskazałyby na jakiś szczególny powód, dla którego prezydent Kennedy musiał zginąć. Była tych powodów ogromna ilość, bo podpadł każdemu i każdy miał coś do niego. Problem na tyle duży, że mógł się skończyć śmiercią prezydenta, ale z tej całej ilości, z tej całej masy papieru i z tej całej masy domysłów jedno staje się szczególnie jasne. Mianowicie to, że głównym powodem, dla którego zdecydowano się dokonać zamachu na prezydenta akurat tego dnia i w tym miejscu był fakt, że prezydent chciał ujawnić informacje na temat obcych. Chciał poinformować o tym świat, chciał powiedzieć światu, że istnieją technologie przejmowane z latających spodków i chciał się tą technologią dzielić.
Dzielić nawet ze swoimi śmiertelnymi wrogami, w których wierzył, że staną po jego stronie. Mam na myśli tu oczywiście Rosjan i ten sentyment przejawiał się chociażby trochę później w tym, co powiedział Reagan do Gorbaczowa, mówiąc mu, że gdybyśmy stanęli wobec zagrożenia z zewnątrz, z pewnością bylibyśmy zjednoczeni. I Gorbaczow wówczas potwierdził, że wszystkie te problemy, które dzielą oba kraje, nie miałyby żadnego znaczenia wobec jakiegoś wspólnego wroga. Pierwszą taką wizję miał Kennedy i był takim romantycznym bohaterem, który został właśnie złożony na tym ołtarzu prawdy. Chciał, żeby świat wyglądał lepiej. Może dlatego dziś jest taką postacią legendarną, ale pokazuje też, że nawet w najczarniejszych czasach ciągle istnieje szansa, że pojawi się ktoś, kto zdecyduje się mimo wszystko wyłamać się z tych wszystkich układów i spróbować rzucić na szalę wszystko, co ma i powiedzieć światu prawdę, mimo że będzie go to kosztować. Kennedy próbował, bardzo wiele powiedział. Jego prezydentura skończyła się przedwcześnie, dlatego przeszedł do legendy. Przy okazji niestety zabrał ze sobą kilka osób. Jedną z nich była Marilyn Monroe, którą, jak wiecie, bardzo lubię z dawnych czasów.
Te wszystkie filmy, w których grała i piosenki, które śpiewała, do tej pory są moje ulubione. Mam do niej rodzaj takiej ogromnej sympatii jako do aktorki, do artystki. Natomiast w życiu swoim prywatnym prawdopodobnie to wszystko było o wiele bardziej skomplikowane. Jak wiadomo, prezydent Kennedy miał romans z Marilyn Monroe, który był bardzo burzliwy. Miał też romans z Marilyn Monroe jego brat. I kiedy Marilyn Monroe zmarła, a zmarła teoretycznie z tego powodu, że przedawkowała środki nasenne, to dziś, kiedy bada się tą sprawę, wychodzą oczywiście kolejne dokumenty. Nie mają one takiej wagi jak w przypadku prezydenta Kennedy'ego, ale okazuje się, że przez to, że Marilyn Monroe była zbliżona do tych wszystkich kręgów władzy amerykańskiej, do tych najwyższych kręgów władzy, istniała możliwość, że miała dostęp do różnych tajnych informacji. W związku z czym praktycznie wszystkie miejsca, które odwiedzała, wszystkich znajomych, których miała, miejsca te były nafaszerowane różnymi mikrofonami i wszystkie rozmowy były nagrywane, te osoby były kontrolowane. I dlatego dziś wiemy, że Marilyn Monroe któregoś dnia została zabrana przez prezydenta Kennedy'ego na wycieczkę i była to wycieczka do jednej z tajnych baz amerykańskich. Nie powiedziane jest, jaka to była baza amerykańska.
Można ewentualnie przypuszczać, że była to Strefa 51. I właśnie w tej Strefie 51 Marilyn Monroe razem z prezydentem oglądała właśnie te pozaziemskie istoty w rozbitym spodku, który tam przewieziono. I kiedy doszło do tych burzliwych rozstań, najpierw z prezydentem, później z jego bratem, Marilyn Monroe, wściekła na taki rozwój sytuacji, chciała zwołać konferencję prasową i powiedzieć światu, kim byli obaj ci bracia, jakie tajemnice kryją i chciała o tym wszystkim opowiedzieć, co widziała w czasie, kiedy była na takie wycieczki zabierana i ewentualnie, kto wie, może jeszcze jakieś inne informacje, które były niedostępne dla przeciętnego śmiertelnika. Do tego nigdy nie doszło. Na dwa dni przed taką konferencją Marilyn Monroe już więcej się nie obudziła i tragicznie zakończyła w ten sposób swoje życie, pokazując jeszcze raz, z jak okrutną maszyną miała do czynienia. Jak bardzo naiwna była, wierząc, że coś takiego jej się uda kiedykolwiek komukolwiek powiedzieć. Także w sposób pośredni stała się ofiarą tego ujawnienia, do którego co jakiś czas wracamy i stała się ofiarą nie tylko namiętności prezydenta Kennedy'ego i jego brata i całej jego politycznej pasji, jaką posiadał do tego, żeby stworzyć świat lepszy, ale także stała się ofiarą właśnie tego, że chciała opowiedzieć wprost o UFO. Była jego bezpośrednim świadkiem i to w sposób być może absolutnie bezpośredni, o jakim każdy z nas marzyłby, żeby czegoś takiego dostąpić. Ale się to niestety nie udało. Dziś możemy ewentualnie wspomnieć jej imię i czasami pokazać ją na obrazku w paralaksie i czasami potrafi się nawet przyśnić, tak jak w tym moim śnie, o którym wam niedawno opowiadałem.
Ale to już wszystko jest historia. Także dziś w zasadzie można powiedzieć, że to wszystko. Historia o prezydencie Kennedym i jego próbie przekazania informacji na temat UFO, na temat latających spodków, technologii z tym związanych i połączenia świata w jeden organizm po to, ażeby tą całą energię zużyć do ekspansji w kosmos, do podróży na Księżyc okazała się błędna. Dziś świat wyglądałby z pewnością inaczej, ale o tym można jedynie gdybać, jak by wyglądał, gdyby Kennedyemu się to wszystko powiodło. Ale niestety nie wygląda i borykamy się z naszymi problemami, ale dzięki temu, że od czasu do czasu trafiają różne nowe dokumenty, jest okazja, żeby do tego tematu powrócić i coś się z niego ewentualnie nauczyć. I to wszystko na dzisiaj. Dziękuję państwu serdecznie. Dobranoc.
[56:14] - Mówił te słowa do państwa nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy Chris Miekina, autor audycji „Paralax”, serwisu internetowego Nowa Atlantyda oraz oczywiście od niedawna autor wideobloga „Polaraxa”. Dzięki jeszcze raz, Chrisie.
[56:30] - Dziękuję.
[56:31] - A audycję od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl