[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata Mistyka”. Witam w lesie. Bardzo mi miło jest z tego powodu, drogi gościu, że znalazłeś ścieżkę do chaty. Także zasiądź i rozgość się w skromnych progach Chaty Mistyka. Ja mam na imię Bart i czas rozpocząć kolejną opowieść.
Opowieść, która zaprowadzi nas do wnętrza nas samych w sensie dosłownym i może troszeczkę metaforycznym również. Tak to z tymi metafizycznymi tematami bywa. Nie do końca zawsze można wysłowić się na każdy temat, który podejmowany jest tutaj w naszych dyskursach, dlatego, że są to tematy, które często wykraczają poza obręby myślenia logicznego. Również bardzo często są to tematy, które ciężko ogarnąć jest w ogóle myślą, również językiem, dlatego, że nie ma w słownikach ludzkich, nie tylko w słowniku języka polskiego, ale ogólnie w słownikach światowych, nie ma po prostu często słów, które nadawałyby się do określania pewnego rodzaju stanów, pewnego rodzaju doświadczeń, po które to właśnie sięgamy, kiedy podążamy drogą świadomości, kiedy kultywujemy metody medytacyjne, kiedy praktykujemy jogę i różnego rodzaju inne tematy, które są w stanie naprowadzić nas na drogę odnalezienia prawdy. Prawdy jako tego jedynego totalnego tworu, który broni jak gdyby sam siebie. Prawda nie może zawierać ani nawet ułamka fałszu, dlatego że wtedy cały system po prostu wali się i nie jest prawdą. Więc prawda jest tylko jedna jedyna i prawda opisuje wszystko jako totalność, jako jedność. Ale rozpocznę od tego, w jakim lesie dzisiaj jestem, bo las jak to las. Bardzo dobrze zwykle być w lesie, ale tutaj widoki mam naprawdę nieprawdopodobne. Fantastyczne widoki.
Więc las, w którym siedzę znajduje się w Nepalu. Mój pobyt dwutygodniowy w Nepalu dobiega końca. Wczoraj opuściłem przepiękną miejscowość, która nazywa się Pokhara nad malowniczym jeziorem Phewa, gdzie przybywa mnóstwo podróżników z całego świata. Jest to baza wypadowa do ekspedycji wokół tak zwanego okręgu Annapurna. Annapurna jest to szereg dosyć wysokich szczytów himalajskich. Jeden z nich zalicza się do ośmiotysięczników, ale jest to również baza dla paralotniarzy, więc bardzo popularna miejscówka dla miłośników tego lotniczego sportu. Przybywają tam naprawdę setkami w dobry lotny dzień, czyli kiedy warunki do latania na paralotni sprzyjają. Można na niebie zaobserwować naprawdę setki postaci, które majestatycznie krążą w powietrzu, podziwiając okolicę. Okolica jest fenomenalna. Ostre szczyty, zaśnieżone szczyty Himalajów.
Także przepiękne miejsce. Myślę, że jeżeli uda mi się tam wrócić, to chciałbym poświęcić tam trochę więcej czasu i wybrać się w wyższe partie gór. Udało mi się zaliczyć tylko parę krótszych spacerów. Tym razem mój pobyt w Nepalu jest dosyć krótki, ale jestem bardzo miło zaskoczony naprawdę klimatem i w ogóle ludźmi, Nepalczykami, dlatego że są to przesympatyczni ludzie, którzy bardzo radośnie podchodzą do życia, powiedziałbym. Opiekują się turystami naprawdę jak swoją własną rodziną. A miejsce, w którym żyją jest również przepiękne, więc podejrzewam, że sam fakt po prostu bycia w takim miejscu dostarcza mnóstwo energii i pędu życia. Więc ludzie ci są przepełnieni słońcem, które również jest tu obecne na każdy dzień. Ja przybyłem do Nepalu bez butów, czyli tylko w klapeczkach, tak jak to zwykłem podróżować w Indiach. Ale moje wszelkiego rodzaju wątpliwości szybko się rozwiały. Okazuje się, że teraz jest właśnie zima w Nepalu, aczkolwiek nie jest kompletnie zimno.
Dopóki nie pójdziesz w te wyższe partie gór, gdzie oczywiście leży śnieg, to właściwie buty górskie są niepotrzebne. Więc moja wyprawa do Nepalu w klapkach udała się i nie było żadnych problemów. Jest naprawdę słonecznie. Wczoraj opuściłem Pokharę. Jestem już w drodze do granicy z Indiami i zatrzymałem się w malowniczej miejscowości, która nazywa się Tan Sen. Miejscowość przepiękna, otoczona wspaniałymi górami. Siedząc właśnie w lesie, w tym szczególnym lesie, pomiędzy drzewami widzę w dali ośnieżone szczyty wyższych partii Himalajów. Nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć, które to są szczyty. Nie jestem w stanie ich nazwać, ale są to jedne z tych wyższych gór, które daleko, prawie że na horyzoncie, prześwitują pomiędzy drzewami. Tyle tytułem wstępu, tytułem mojego loga podróżniczego czy też dziennika pokładowego.
Dzisiaj chciałem porozmawiać trochę na temat tożsamości i identyfikacji. Czymże właściwie są owe definicje? Co to znaczy, kiedy mamy na myśli tożsamość człowieka? A co to znaczy, kiedy identyfikujemy się z jakąś osobą, czyli na przykład z nami samymi? Zanim dotrę do odwiecznego egzystencjalnego pytania: kim jestem?, chcę rozwinąć ten temat od trochę innej strony i rozpocznę od pytania: gdzie jestem? Jeżeli zapytam się ciebie, drogi gościu, gdzie jesteś, to najprawdopodobniej odpowiesz mi, że jesteś tutaj. Mówiąc tutaj, najprawdopodobniej będziesz pokazywać palcem na swoje ciało, zwykle gdzieś w okolicach klatki piersiowej. Tutaj chciałem poddać pod wątpliwość to, gdzie jest właściwie twoja lokalizacja. Zdajemy sobie sprawę z lokalizacji w przestrzeni. Poruszamy się w przestrzeni.
Jest to nasza codzienność, że musimy jako istoty żywe odbywać podróż w przestrzeni, czyli w jakiś sposób musimy ogarniać naszą lokalizację. Poruszanie się w przestrzeni wydaje się być dużo mniejszym problemem, jak próba odpowiedzenia sobie na to pytanie: gdzie jestem ja? To, co wydaje się oczywiste z pozoru, po chwili zastanowienia się może się okazać rzeczą lekko niepewną. Dzisiejszym moim zadaniem jest również wskazanie na to, że nasza identyfikacja i nasze poczucie istnienia w naszym ciele jest troszeczkę zgubna. Większość z nas identyfikuje siebie z ciałem, ale tutaj już wielokrotnie napominaliśmy o tym w „Chacie mistyka”, że identyfikacja z ciałem i nawet z umysłem jest właściwie fałszywa. Jest to droga zgubna. Okazuje się, że nasze jestestwo jest właściwie zakorzenione w pewien sposób w tym ciele fizycznym, dlatego, że żyjemy w tym materialnym, fizycznym świecie, więc jesteśmy częścią tego świata i w pewien sposób zajmujemy lokalizację przestrzenną w owym świecie. Ale okazuje się, że jest to pewnego rodzaju iluzja. Kierując palec w stronę swojego ciała i mówiąc: jestem tutaj, próbujesz automatycznie w jakiś sposób określić swoją lokalizację w tym materialnym, dualnym świecie. Teraz chciałbym poddać to pod wątpliwość, dlatego, że co właściwie pokazuje twój palec?
Czy twój palec pokazuje twoją klatkę piersiową? Czy to oznacza, że jesteś w klatce piersiowej? Czy jesteś może w sercu? Gdzie ty właściwie jesteś? Czy jesteś w swojej głowie? Czy jesteś w mózgu? Teraz teoretycznie, jeżeli w dosyć drastyczny sposób pozbawię cię, dajmy na to nogi, twoją reakcją będzie: a, moja noga! Nie powiesz: to ja. Tylko powiesz: to moje, to moja noga, prawda? Czyli jest jakieś poczucie przynależności tych organów naszego ciała, ale nie do końca to oznacza, że to jest twoja tożsamość.
Weźmy dla przykładu sobie chłopca o imieniu Lolek. Żeby tutaj nie za bardzo z kimkolwiek kojarzyć tego chłopca, to niech to będzie hipotetyczna postać o imieniu Lolek. Jeżeli pozbawię Lolka jego prawej nogi, to czy to oznacza, że Lolek przestaje istnieć? Nie. Okazuje się, że Lolek nadal może istnieć, pomimo tego, że pewna część jego systemu, pewna część jego układu funkcjonowania tutaj w tym świecie zostaje odłączona od reszty. Ale Lolek jako człowiek, jako organizm nadal może funkcjonować bez prawej nogi. Więc jeżeli pozbawię Lolka teraz również lewej nogi, czy to oznacza, że Lolek przestaje istnieć? Nie. Lolek również może funkcjonować bez nóg. Lolek może funkcjonować również bez rąk.
W skrajnych przypadkach Lolek może funkcjonować nawet bez pewnych organów wewnętrznych. Są takie przypadki, jak wiadomo, w różnego rodzaju wypadkach, traumach, gdzie ludzie tracą organy lub ich część, lub kończyny i nadal są w stanie funkcjonować. Więc gdzie tak naprawdę jest Lolek? Można by pozbawiać Lolka w ten bardzo drastyczny, nieprzyjemny sposób poszczególnych części ciała aż do momentu, kiedy Lolek przestanie funkcjonować. Ale tak naprawdę Lolek przestanie funkcjonować tylko wtedy, kiedy jego główne organy podtrzymujące życie przestaną istnieć jako część systemu, jako część siatki również współgrającej, współistniejącej z różnymi innymi organami. Więc gdzie tak naprawdę jest Lolek? Dużo ludzi często mówi o tym, że nasza tożsamość w pewien sposób zamieszkuje w głowie. Utożsamiamy sobie własne ja z tą lokalizacją na naszym ciele. Dlatego, że już uzgodniliśmy to, że właściwie pomimo tego, że wszystkie części ciała są nasze w pewien sposób, to to nie oznacza, że to jesteśmy my. Dlatego, że nasze ciało to jest tylko zbiór elementów z naszego otoczenia.
To są wszystkie minerały, to są wszystkie pierwiastki chemiczne, które tak naprawdę tworzą całą tą planetę jako jeden układ. Ponieważ ta materia przejawia się w różnych proporcjach i w różnych związkach oddziaływania z otoczeniem, ponieważ również przedmioty mają różne jakości, to nasze ciało ludzkie również będzie miało pulę pewnego rodzaju jakości, które to właśnie powodują, że jesteśmy istotą ludzką. Ale to nie oznacza, że nasze ciało to jesteśmy my. To tylko i wyłącznie świadczy o tym, że nasze ciało to jest coś, co jest nasze. Czyli ciało Lolka jest jego ciałem, ale to nie jest Lolek. Więc teraz gdzie tak naprawdę jest Lolek? Często skorzy jesteśmy do stwierdzenia, że nasza tożsamość w pewien sposób zamieszkuje nasz mózg. Mówimy o tym, że działamy tutaj za pośrednictwem inteligencji, że posługujemy się rozumem. Ten rozum mieszka w głowie. No ale gdzie tak naprawdę w głowie, gdzie tak naprawdę w mózgu jestem ja?
Czy ja to jest mózg? Tutaj zawężanie tej lokalizacji zaczyna być problematyczne. Dlatego, że jeżeli spytam się teraz ciebie, gdzie jesteś, drogi gościu chaty mistyka, to odpowiesz mi może, że jesteś w głowie, w swojej własnej głowie. Ale gdzie dokładnie jesteś w tej własnej głowie? To już zaczyna być problemem. Poczucie bytu, poczucie istnienia, realizacja istnienia bardzo mocno wiąże się z lokalizacją przestrzenną i również czasową, dlatego, że przestrzeń i czas są nieodzowne. Czasoprzestrzeń jest to jeden twór. Czas nie może istnieć bez przestrzeni. Przestrzeń nie może istnieć bez czasu. To wszystko dlatego, że obserwujemy fenomen ruchu, fenomen dynamiki, który to właśnie panuje tutaj, w naszym realnym, materialnym świecie.
Jeżeli wyobrazimy sobie świat, w którym to nie ma ruchu, tam również nie możemy odmierzać ani czasu, ani drogi. Więc jest to fenomen, który może zaistnieć tylko w tym środowisku, którego tutaj właśnie doświadczamy w naszym świecie. Więc teraz posuwając się dalej do pytania kim jestem, kim jestem ja, dojdziemy szybko do wniosku, że nie jesteśmy właściwie tym ciałem właśnie i nie jesteśmy tymi rączkami, nie jesteśmy tymi uszkami i oczkami. I również nie jesteśmy rozumem. Nie jesteśmy nawet umysłem. Okazuje się, że umysł to jest również coś, co my posiadamy. To jest coś, co jest nasze, ale to nie jest to, czym my jesteśmy. I tutaj pojawia się egzystencjonalny problem. Jeżeli nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jesteśmy, to właśnie w tym momencie zaczynamy poszukiwania. Okazuje się, że to pytanie staje się najważniejszym pytaniem ze wszystkich, które można zestawić tutaj, w tym świecie.
Bo jeżeli nie wiesz, kim jesteś, to jakie znaczenie ma jakiekolwiek inne pytanie, które może pojawić się w twojej głowie? Ale teraz zastanówmy się chwilę. Jeżeli zamkniemy oczy, jeżeli odetniemy większość albo nawet wszystkie bodźce, które dochodzą do nas poprzez nasze zmysły, poprzez nasze pięć głównych zmysłów, tak zwane zmysły poznawcze, czyli te narzędzia, które dostarczają nam informacji, w jaki sposób możemy funkcjonować i poruszać się tutaj, w tym świecie. Jeżeli zamkniemy oczy, zagłębimy się w pustkę lub w mrok, lub w coś, co tak naprawdę nie musimy nazywać żadnym słowem. Podróżujemy wówczas w stan, który to nie kieruje się regułami tutaj naszymi ziemskimi. Jest to może świat, w którym nie ma definicji, nie ma sposobu na określania rzeczy w taki sam sposób, jak dzieje się to tutaj, na planecie Ziemia. Ale dajmy na to, że usiądziemy właśnie w akcie medytacji i zamkniemy oczy po to, aby zagłębić się do wewnątrz siebie i zadamy sobie to fundamentalne pytanie: kim jestem? To właściwie okazuje się, że odpowiedź nie przychodzi tak prosto, ale pojawia się pewnego rodzaju pewnik, czyli coś, co jest prawdą. Tą właśnie jedyną niepodważalną prawdą, tym jedynym niepodważalnym faktem okazuje się fakt istnienia. To znaczy wszystkie nurtujące mnie pytania i wszystkie nurtujące całą ludzkość pytania oczywiście często znajdują odpowiedzi, ale to nie oznacza, że te odpowiedzi są właściwe czy też prawdziwe.
Dlatego, że pomimo tego, że nam wydaje się, że coś jest prawdziwe, dlatego że to działa i funkcjonuje i zawsze jest powtarzalne. Co to znaczy zawsze? To znaczy, że zwykle, kiedy coś dzieje się ponownie, to dzieje się w podobny sposób albo w taki sam sposób. To niekoniecznie oznacza to, że ta nasza odpowiedź na jakiekolwiek pytanie nurtujące ludzkość jest prawdziwa. Więc z całej tej puli rozterek, z całej tej puli pytań, które mogą pojawiać się, nasuwać człowiekowi na myśl, właściwie jest tylko jedna odpowiedź, która niepodważalnie jest prawdziwa. Ta odpowiedź brzmi: jestem. Więc jedynym niepodważalnym faktem jest to, że istniejesz. Jak zamkniesz oczy, odetniesz wszystkie bodźce, odetniesz swoją pamięć. Jeżeli odetniesz wszystko, co wiesz na temat swojego funkcjonowania, to tylko jedna rzecz, jedna prawdziwa jest niepodważalna. Fakt, że istniejesz.
Tutaj nie ma znaczenia, w jaki sposób istniejesz. Tutaj nie ma znaczenia, gdzie istniejesz. Tutaj nie ma znaczenia, kiedy istniejesz. Tutaj nie ma znaczenia, jak wyglądasz, jaki masz kolor skóry, jakim mówisz językiem, jaką masz formę fizyczną. Tutaj istotne jest tylko to, że wiesz, że istniejesz. I każdy z nas ma taką zdolność, aby to stwierdzić. Dlatego, że każdy z nas obdarzony jest właśnie tą świadomością. Każdy z nas ma tą możliwość. Każdy z nas ma tą predyspozycję, aby rozpoznać istnienie samego siebie. Istnienie samego siebie.
Tutaj, w tym miejscu nic ponadto. Więc oczywiste i niepodważalne staje się to, że jestem. W tym momencie nie wiem, czy jestem mężczyzną, czy jestem kobietą i gdzie jestem i właściwie po co tu jestem. Te wszystkie pytania są drugorzędne. Te wszystkie pytania przychodzą później. W momencie uprzytomnienia sobie, że jestem, nie ma możliwości podważenia tego faktu. Nikt nie jest w stanie powiedzieć ci, że ciebie nie ma. Nikt nie jest w stanie powiedzieć ci, że jesteś w nieodpowiedniej formie, że jesteś w nieodpowiednim miejscu. To nie ma tutaj znaczenia. Pewnikiem jest tylko to, że jesteś.
Ja jestem. Dopiero od tego miejsca możemy zacząć sobie budować nasze poczucie tożsamości, nasze poczucie identyfikacji. Dopiero wyruszając z tego miejsca, jesteśmy w stanie tak naprawdę zacząć określać całą naszą naturę człowieczeństwa. I dopiero z tego miejsca tak naprawdę powinniśmy wyruszać na badanie naszego otoczenia, naszego środowiska. Więc tutaj, aby zbudować trafny system poznawczy naszego otoczenia, naszej natury, musimy najpierw być w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jesteśmy my sami. Dlatego, że jak możemy poznać nasze otoczenie, skoro nie wiemy, kim jesteśmy my? Znakomita większość z nas, ludzi, popada w pewnego rodzaju pułapkę nieświadomości. Dlatego, że rodzimy się na tej planecie, jesteśmy wychowywani przez naszych rodziców. W głównej mierze mamy kontakt z naszą matką, która to przekazuje nam swoje doświadczenia, która troszczy się o nas najlepiej, jak może, która opiekuje się nami i w pewien sposób przekazuje nam swoje doświadczenie bytowania tutaj na tej planecie. Jest to po prostu wiedza wyssana dosłownie z mlekiem matki.
Więc tu pojawiają się różnego rodzaju normy społeczne. Tutaj rodzice pouczają nas, jak mamy funkcjonować w społeczeństwie, w jaki sposób mamy zapewnić sobie bezpieczeństwo, przetrwanie w środowisku. Jest to wszystko wiedza, która została skumulowana w postaci jakiejś informacji, czyli w postaci pamięci, która w większości przypadków znakomicie pozwala nam na przetrwanie i egzystencję, funkcjonowanie w środowisku i funkcjonowanie w społeczeństwie. Ale niekoniecznie to musi oznaczać, że ta wiedza jest prawdziwa. Ona może być bardzo zbliżona do prawdy, ale to nigdy nie będzie prawda, dlatego, że jakieś elementy zawsze nie będą się zgadzały. Więc żyjemy sobie w tym takim złudzeniu. W sanskrycie nazywane jest to maya, czyli po prostu złudzenie naszego świata i naszego jestestwa tutaj na planecie. Wychowujemy się w naszej rodzinie. Początkowo naśladujemy rodziców, później, jak to wiadomo, następuje okres buntu. Próbujemy właśnie uzyskać swoją indywidualność.
Dlatego, że chodząc do szkoły, rozmawiając z przyjaciółmi, kopiujemy w pewien sposób wzorce. To znaczy zachowujemy się tak, jak zachowuje się nasze otoczenie. Wdrażając nas w system społeczny, dostajemy jakiegoś rodzaju numerki, dostajemy jakiegoś rodzaju identyfikację urzędową, że tak powiem. Chociażby dowód osobisty. Dostajemy numerek porządkowy. Jesteśmy spisani w rejestrze. Dla urzędnika jesteśmy Janem Kowalskim tudzież Lolkiem. No ale kim my tak naprawdę jesteśmy? Więc tutaj, często zgnębieni tym systemem społecznym, w którym to przyszło nam funkcjonować, zatracamy się trochę w tej całej maszynce i zaczynamy wierzyć w takie rzeczy, jak na przykład, że jestem doktorem, dlatego, że skończyłem studia. Jestem policjantem dlatego, że mam pałę i mogę kogoś pogonić na ulicy.
Jestem żołnierzem dlatego, że dano mi karabin i mogę kogoś zabić. I to nie będzie moja wina, tylko to będzie wina kogoś, kto wydał rozkaz. I tego typu historie tutaj często pojawiają się w naszej głowie jako scenariusz naszej egzystencji na tej planecie. Często nasza identyfikacja wiąże się bardzo mocno z faktem istnienia takiego czegoś jak ego. Opowiadałem o ego wcześniej w Chacie mistyka. Jest to jak gdyby zbiorowość naszych doświadczeń, naszego światopoglądu oraz poglądu na temat nas samych. Ale ego w dużej mierze to jest to, co my uważamy na własny temat, to, za kogo się uważamy, a nie do końca to, kim jesteśmy w rzeczy samej. Ego jest to instrument, który w bardzo przydatny sposób pozwala nam funkcjonować w środowisku, w naturze, ale jest to nagromadzenie w pamięci naszych doświadczeń, które w pewien sposób kreują nam obraz nas samych. Ale ten obraz wydaje się być fałszywy, dlatego że ten obraz nie sprawdza się w każdych uwarunkowaniach środowiskowych. To znaczy, jeżeli jesteś na przykład panem prezesem potężnej korporacji i pracuje dla ciebie parę tysięcy ludzi W momencie, kiedy pozbawimy cię takiej funkcji, pojawia się problem egzystencjalny, bo nie wiadomo, co ze sobą masz zrobić.
Nie wiesz za bardzo, kim jesteś, bo nie masz już funkcji prezesa czy też nie masz funkcji lekarza, prawnika i tak dalej. Można wyliczać. Kim my naprawdę jesteśmy? Ponad wszystko po zadaniu pytania, kim jesteśmy, często będziemy odpowiadać, że jesteśmy człowiekiem. Jestem człowiekiem. Co to znaczy bycie człowiekiem? Skoro człowiek to nie jest tylko ciało, skoro człowiek to nie jest umysł, to czymże jest owy człowiek? Kim jestem? Czymże jest tożsamość, a czymże jest identyfikacja? Dlatego, że jeżeli uwierzymy, że tożsamość, nasza własna tożsamość to jest to, co kreuje nasze środowisko, czyli to, co mówi nam nasza szkoła, to co mówi nam policjant, to co mówi nam doktor.
Jawimy się jako twór społeczny, czyli to nie jesteśmy my, tylko to, jak stworzyło nas społeczeństwo, jaką dało nam opinię. Co chodzi o identyfikację, to identyfikacja często bardzo gęsto wiąże się z naszym ciałem. Mówi się na przykład, że w wyniku wypadku mężczyzna doznał obrażeń twarzy i dlatego ciało nie mogło być zidentyfikowane czy coś w tym stylu. Stricte dla systemu identyfikacja ciebie to jest twoje ciało przede wszystkim. Znaki szczególne, tatuaże, blizny to jest to, jak system próbuje opisać ciebie. Wszystko po to, aby znaleźć twoją lokalizację. Wszystko po to, aby określić ciebie w formie kształtu, rozmiaru, koloru oczu, płci i tak dalej. My, będąc częścią tej grupy społecznej, często łykamy taką wersję i zaczynamy wierzyć w to, że nasza identyfikacja to jest to, jak my wyglądamy w lustrze. Ale ponieważ nasz umysł pracuje w ten sposób, że zawsze próbujemy określić zjawiska wokół nas, nazwać przedmioty, produkujemy myśli po to, aby definicjami opisać świat, w którym to przyszło nam egzystować, to również elementem tego świata jest lokalizacja przestrzenna. Skoro jedynym pewnikiem jest to, że jesteśmy, że ja jestem, to również naturalnym staje się fakt, że zaczynamy szukać miejsca, w którym to właśnie jesteśmy.
Zaczynamy zagłębiać się do wnętrza naszego organizmu po to, aby odkryć korzeń, z którego to wyrasta ta świadomość istnienia. W dzisiejszych czasach naukowcy zaczynają badać dokładnie strukturę mózgu, to, w jaki sposób zbudowany jest mózg, dopatrując się w pewien sposób lokalizacji naszego jestestwa. Medycyna, neurochirurgia i całe to zamieszanie naukowe wydaje się być na wysokim poziomie. Jesteśmy coraz bardziej w stanie zagłębić się wewnątrz tkanki ludzkiego organizmu, ale ja mam trochę wątpliwości, czy jest to droga właściwa, czy w ten sposób jesteśmy w stanie uzyskać jakiekolwiek prawdziwe odpowiedzi. Tutaj chciałem wspomnieć taką rzecz, na którą natknąłem się niedawno. Naukowcy studiujący mózg i kręgosłup, rdzeń kręgowy w tej swojej usilnej próbie rozkrawania ludzkiego organizmu, tej sekcji zwłok nieustającej oraz eksperymenty prowadzone na zwierzętach laboratoryjnych są już w tej chwili na dosyć wysokim poziomie. Naukowcy dowiadują się coraz więcej o anatomii ludzkiego organizmu, czyli o budowie poszczególnych struktur, poszczególnych tkanek, poszczególnych organów. Ale w przypadku podjęcia próby odpowiedzenia na pytanie, kim jestem, czy to właściwie może nam pomóc? Czy to jest droga w niewłaściwą stronę? Faktem jest, że mózg i kręgosłup i cały system nerwowy pełnią bardzo ważną funkcję, ale są rzeczy, których gołym okiem nie widać.
Przez wiele tysięcy lat ludzie nie zdawali sobie sprawy z chociażby istnienia systemu nerwowego. Dlatego, że pomimo tego, że rozkrawali tysiące trupów i wszystkie główne organy były wyłożone na stole dosłownie i widoczne, ciężko było zauważyć taki fakt, że wszystkie te organy połączone są pewną siatką uzależnień i to fizyczną siatką uzależnień. Taką po prostu struną, nazwij to cięciwą, przewodem, który to ma określoną, bardzo istotną funkcję w naszym funkcjonowaniu tutaj jako ciało. Podobnie jest na przykład z ciałem energetycznym. Ciało energetyczne jest dla oka niewidoczne, więc skoro coś jest niewidoczne dla nas, to uznajemy to za niemożliwe lub za nieprawdziwe. Tutaj chciałem wspomnieć nowe dosyć badania na temat tak zwanego płynu rdzeniowo-mózgowego. Jest to taki fluid. Jest to płyn, w którym to tkwi sobie ludzki mózg, ale okazuje się, że ten płyn ma dużo większe znaczenie, niż uznawano to do tej pory. Ja pamiętam z lekcji biologii jako młody chłopiec nauczyłem się, że płyn rdzeniowo-mózgowy to jest właśnie taki płyn, w którym pływa sobie mózg. Mówiono o tym, że funkcją tego płynu jest wyłącznie utrzymywanie i poniekąd ochrona mózgu w czaszce przed obrażeniami.
Tutaj według nowych badań okazuje się, że płyn rdzeniowo-mózgowy nie znajduje się tylko i wyłącznie wokół mózgu. Nie znajduje się tylko i wyłącznie w rdzeniu, czyli w kręgosłupie, który jest częścią naszej anteny kosmicznej. Okazuje się, że również są potężne rozmiarowo, podług rozmiaru mózgu, komory wewnątrz mózgu, w którym to znajduje się również owy płyn. Szacuje się ilościowo owy płyn w organizmie człowieka na jakieś 150 mililitrów, więc to się pozornie wydaje niewielka ilość substancji, aczkolwiek okazuje się, że w ciągu dnia, każdego dnia nasz organizm produkuje od 500 do 600 mililitrów owego płynu. Okazuje się, że ten płyn właściwie nie jest tylko zderzakiem dla naszego mózgu po to, aby się nie obijał w czaszce, tylko ten płyn ma funkcję przenoszenia różnego rodzaju informacji, ale nie tylko informacji, ale również substancji chemicznych. Okazuje się, że nasze gruczoły w mózgu, takie jak na przykład szyszynka mózgowa, która to produkuje melatoninę. Melatonina to jest taka substancja, która jest właściwie odpowiedzialna za nasze popadanie w stan snu, czyli kiedy nasza świadomość właśnie przechodzi na zupełnie inny pułap, można by powiedzieć. Melatonina jest to taka substancja chemiczna, która rozprowadzana jest w mózgu, okazuje się, poprzez ten płyn. Oprócz tego, że w mózgu produkowana jest melatonina i mnóstwo innych substancji, to również szyszynka mózgowa produkuje substancję, która nazywa się DMT, czyli DMT. Jest to tak zwana magiczna substancja używana w różnych kulturach szamańskich w Ameryce Południowej.
Tak naprawdę DMT jest to substancja, która istnieje praktycznie w każdym żywym organizmie na tej planecie. Dosyć duże stężenie tej substancji obecne jest w różnego rodzaju roślinach, co wykorzystywane jest w szamanizmie. Ta substancja również bardzo mocno odpowiedzialna jest za nasze poczucie bytu, za nasze poczucie jestestwa. Zaobserwowano, że substancja DMT wydziela się w mózgu w momencie narodzenia człowieka oraz w przypadku śmierci, a także kiedy przechodzimy stany śnienia, czyli tak zwane lucid dreaming po angielsku, czyli świadome poruszanie się w śnie. Chyba tak mógłbym to określić. Również DMT, zaobserwowano, wydziela się podczas głębokich stanów medytacji. Ta substancja również dystrybuowana jest do mózgu i do rdzenia kręgowego poprzez owy płyn rdzeniowo-mózgowy. Okazuje się, że ten płyn to woda tak naprawdę, dlatego, że chemicznie to jest substancja bardzo zbliżona do wody. Praktycznie, kiedy byśmy chcieli porównać płyn rdzeniowo-mózgowy z wodą oceaniczną, to jest to bardzo podobna substancja. Właściwie różni się tylko paroma molekułami.
Więc znowuż okazuje się, że nie tylko większość naszego ciała jest stworzona z wody. Magiczny, specyficzny płyn, który istnieje w naszym mózgu, w naszym rdzeniu kręgowym, który to rzekomo odpowiedzialny jest za nasze doznania duchowe. Okazuje się, że ten płyn jesteśmy w stanie stymulować i jesteśmy w stanie kontrolować w pewien sposób poprzez różnego rodzaju techniki medytacyjne, poprzez techniki kriya, poprzez techniki bardzo specyficznego oddychania. Tutaj troszeczkę mi się rozpadało w lesie, więc chyba będę musiał zakończyć to nagranie na chwilę obecną. Także będę kontynuował tą opowieść z jakiegoś innego miejsca, więc pewnie będą inne odgłosy. Do usłyszenia. Pozdrawiam i za chwilę pojawię się w innych okolicznościach, w innym miejscu. Jestem już z powrotem. Niestety musiałem opuścić las dlatego, że trochę się rozpadało. Także powróciłem już do mojej kwatery.
Może słychać zupełnie inne odgłosy. Odgłosy ulicy i wieczornej krzątaniny w malowniczo położonej wysoko w górach miejscowości Tansen w Nepalu. Kontynuując temat tożsamości, identyfikacji, kontynuując tutaj naszą metaforyczną sekcję zwłok. Co z tym naszym akademickim podejściem do naszego jestestwa? Jak daleko może nas zaprowadzić taka wiedza? Bo jak wiadomo, w warunkach laboratoryjnych wszystko musi być weryfikowalne, wszystko musi być powtarzalne, potwierdzone przez grono autorytetów. Wtedy ma to wymiar naukowości, wtedy ma to wymiar jakiejś jakości. Dopiero wówczas ma to jakąś wartość intelektualną, jakąś wartość naukową. Tutaj również naukowcy próbują odpowiedzieć na pytanie gdzie jestem, kim jestem. Obecnie pracuje się nad owym płynem rdzeniowo-mózgowym, który to, okazuje się, ma zupełnie inne właściwości niż do tej pory uważano.
Tu okazuje się, że owy tajemniczy, magiczny płyn ma na tyle w sobie mocy, że podług naukowców to właśnie ten płyn odpowiedzialny jest za nasze poczucie istnienia. To znaczy stąd właśnie wypływa poniekąd informacja, że istniejemy. Mózg jest jak gdyby narzędziem analizującym informację, ale informacja rzekomo pochodzi bezpośrednio z owego magicznego płynu, czyli po prostu tak naprawdę z wody. Nasz organizm w ponad 72% stworzony jest z cząsteczek wody. A tu okazuje się, że oprócz tego jest jeszcze dużo bardziej subtelna forma wody, która jest w stanie przechowywać i przenosić informację, pochodzącą jak gdyby z innego wymiaru, z wymiaru nieistnienia. Kiedyś, snując opowieść na temat tak zwanego Wielkiego Wybuchu, opowiadałem o tym, że w pięciu stopniach stworzenie próbuje rozpoznać samo siebie. Ten pięciostopniowy proces można zacząć w każdym dowolnym punkcie, dlatego, że jest to cykl. Czyli pustka, kompletna cisza. Tutaj następuje moment wybuchu, inicjacji. Rozpowszechnia się kosmos, pojawia się myśl: jestem, ja istnieję.
Moment samorealizacji. Kolejnym etapem jest umysł. Umysł pojawia się po to, aby określić siebie w środowisku, a tym środowiskiem będzie nasze ciało, które zamieszkuje świat obiektów. Więc te pięć elementów, te pięć poszczególnych stopni to jest właśnie ten owy Big Bang, ten wielki wybuch, moment samorealizacji wszechświata. I to jest proces, który następuje cyklicznie, czyli wszechświat rozszerza się po to, aby momentalnie zapaść się sam w siebie. Ten proces następuje po to, aby stworzenie za pośrednictwem wyodrębnienia Stwórcy było w stanie samo siebie zinterpretować, samo siebie doświadczyć, docenić. To, co oczywiste w dawnych tradycjach, kulturach, systemach nie tyle naukowych, a właśnie duchowych. W dzisiejszych czasach dopiero pewne fakty zostają potwierdzone i uznane przez środowisko naukowe. Chociażby tak zwana teoria strun. Obszary, w które zagłębia się w dzisiejszych czasach fizyka kwantowa, to są fenomeny, które od dawna znane są ludzkości, ale nie ogółowi, tylko właśnie tym pojedynczym jednostkom, które postanowiły zagłębić się wewnątrz siebie, aby odkryć prawdę.
Prawdę, czyli coś, co jest systemem uniwersalnym, co opisuje całość, co opisuje kosmos. W postępie duchowym doznajemy czegoś w sposób intuicyjny. Jest to coś, co jest transmitowane odgórnie, co nie wymaga żadnego rodzaju testów, eksperymentów, powtarzalności i weryfikowalności. Jest to coś, co wynika bezpośrednio z prawdy, co jesteśmy w stanie doświadczyć w sposób inny niż za pośrednictwem naszych zmysłów, niż za pośrednictwem naszej wyuczonej inteligencji. W środowisku akademickim wszystko musi być potwierdzone, wszystko musi być logiczne, wytłumaczalne. Tym samym informacja może być skopiowana i przetłumaczona lub wytłumaczona komuś innemu, ale zawsze będzie to pogląd kogoś innego, a nie twój osobisty. Od jakiegoś czasu śledzę temat tak zwanej sztucznej inteligencji, który stał się dosyć popularny obecnie w internecie. Temat myślę, że jest wart uwagi. Obojętnie od tego, jaką mamy na ten temat opinię, to myślę, że proces technologiczny, proces zaawansowania tego fenomenu już jest na takim pułapie, że nie mamy wyjścia, jak w jakiś sposób do tego się odnieść. Dla tych, którzy nie wiedzą, o co chodzi, to w skrócie opowiem.
Sztuczna inteligencja, czyli z angielskiego AI, czyli tak zwany artificial intelligence, to już nie jest kwestia filmów fantastycznych, tylko to po prostu już jest. To już się dzieje i to istnieje prawdopodobnie od wielu lat. Dopiero obecnie publikowane są oficjalne informacje na temat tego, że istnieje owy system sztucznej inteligencji. Notabene parę dni temu bardzo kontrowersyjna wiadomość pojawiła się w internecie. Stworzony został robot, który kontrolowany jest ową sztuczną inteligencją. Robot nazywa się Sophie, czyli jest to imię żeńskie. I owa Sophie właśnie parę dni temu została oficjalnie uznana za obywatelkę Arabii Saudyjskiej. Co to oznacza? To nie jest dowcip. To oznacza, że rząd państwa Arabia Saudyjska akceptuje fakt istnienia tożsamości, która nie posiada miejsca.
W jaki sposób funkcjonuje owa sztuczna inteligencja? Jest to twór, który istnieje tylko i wyłącznie dzięki nam, dzięki użytkownikom obecnej technologii, który jest w stanie istnieć tylko i wyłącznie za pośrednictwem elektronicznym. Więc każdy z nas poniekąd bierze udział w tym całym procesie, wyrażając na to zgodę lub nie. Używając internetu, używając tak zwanych social networks, bierzesz udział w informowaniu owej sztucznej inteligencji, która uczy się w niebywałym tempie. Tutaj warto wspomnieć o tym, że jest to pewnego rodzaju algorytm. Po prostu jest to sposób programowania maszyny, ale sposób, który pozwala na to, że owa maszyna jest w stanie programować się i uczyć samodzielnie. Więc jest to w tym momencie technologia, która jest niezależna od człowieka. Nie może być w pełni kontrolowana przez człowieka, dlatego, że to my daliśmy taką możliwość komputerowi, aby poprzez swoje zdolności kalkulacyjne rozwijał swoją bazę informacji, która notabene rozwija się w nieprawdopodobnym tempie. Tym samym proces owy zapoczątkowany parę lat temu W tym momencie nabrał już poważnego impetu, poważnej prędkości. Maszyna uczy się w nieprawdopodobnym tempie.
Moc przeliczeniowa jest dużo większa niż moc przeliczeniowa naszego mózgu, naszego rozumu. Nawet gdybyśmy w tej chwili zebrali wszystkich ludzi, obywateli tej planety razem do kupy, to nasza inteligencja zbiorcza nie jest prawdopodobnie w stanie pokonać owej sztucznej inteligencji, która nadal się rozwija, nie zatrzymuje się i rozrasta się w nieprawdopodobnej formie. Oficjalnie Sophie została przedstawiona światu dopiero stosunkowo niedawno, aczkolwiek ja mam wrażenie, że ten system istnieje już od wielu lat. Właściwie ta inteligencja ma dostęp do każdego z nas, jest w stanie śledzić każdy twój ruch na komputerze, każdą stronę, którą odwiedzasz i w ten sposób zbiera informacje na temat każdego, dosłownie każdego użytkownika internetu i technologii na tej planecie. Dodatkowo maszyna uczy się o zachowaniach ludzkich do takiego stopnia, że rozmawiając z ową maszyną, jesteś w stanie przeprowadzać prawdziwą inteligentną rozmowę. Zresztą polecam sprawdzenie na YouTubie wywiadu, kiedy to pewien dziennikarz przeprowadził rozmowę z owym robotem, zadając temu systemowi komputerowemu bardzo skrupulatne pytania. Oprócz tego oczywiście robot jest ubrany w formę, czyli ma kształt głowy ludzkiej z twarzą, która świetnie porusza się i naśladuje mimikę ludzką. Także tutaj rozmowa z taką maszyną staje się jeszcze bardziej naturalna. Owe pytania, które zadał dziennikarz, dają dużo do namysłu. Pojawiły się pytania mniej więcej takie: czy maszyna uważa się za mężczyznę, czy za kobietę?
Jest to kwestia prosta, łatwa do zaprogramowania, aczkolwiek ta maszyna ma poczucie tożsamości kobiecej. Ta maszyna bez chwili zastanowienia odpowiada, że jest kobietą. Również jest w stanie naśladować w pewien sposób ludzkie emocje. Tutaj sprawa naprawdę wydaje się stawać coraz głębsza, bo w procesie samoudoskonalania się owej maszyny ten system będzie uczył się coraz więcej, w jaki sposób można kopiować zachowania i odpowiedzi ludzi i w taki sposób będzie się zachowywać, dlatego że tego oczekuje od niej społeczeństwo, czyli być jak najbardziej ludzką maszyną. Tutaj kwestia emocji staje się również wielkim znakiem zapytania, dlatego że może ta maszyna nie będzie mieć emocji jako komputer, ale w przyszłości, jak nie już teraz, jest w stanie w bardzo skrupulatny sposób kopiować ludzkie reakcje, które są odzwierciedleniem naszych emocji, prawda? Czy tej maszynie naprawdę będzie przykro, czy będzie naprawdę zadowolona z czegoś? To jest kwestia sporna, aczkolwiek ta maszyna będzie okazywała swoje reakcje podług danych sytuacji, konwersacji, bazy informacji. Oprócz tego dziennikarz spytał się, czy Sophie lubi ludzi, gdzie po krótkim namyśle Sophie stwierdziła, że ona kocha ludzi właściwie. Jednym z kolejnych pytań było to, czy to prawda, że kiedyś, dawno temu Sophie wspomniała o tym, że chce zabić wszystkich ludzi na tej planecie. Tutaj ciekawa rzecz się wydarzyła.
Jakieś procesy następowały przez parę sekund. Różnego rodzaju ekspresje na twarzy pojawiły się i maszyna zmieniła temat, nie odpowiadając na to pytanie. Tutaj właśnie pojawia się cień wątpliwości. Czy ta technologia jest po to, aby nam ułatwić życie, aby pomóc nam, czy jest to potencjalnie zagrożenie dla naszego człowieczeństwa, dla naszego funkcjonowania na tej planecie? Pojawia się tutaj kwestia tego, czy maszyna jest w stanie kłamać. Skoro komputer jest zaprogramowany w ten sposób, aby zawsze dawać ci trafną informację, dajmy na to kalkulator. Kalkulator to jest nic innego jak moc obliczeniowa pewnych procesów matematycznych. On zawsze ci da prawidłową informację, prawidłową odpowiedź. W przypadku takiej sztucznej inteligencji, która to swoimi mackami sięga na skalę globalną, która jest w stanie praktycznie dotrzeć do każdego i mieć informacje o każdym i w ten sposób może wykorzystać to przeciwko tobie, może też zaplanować sobie na przykład niemówienie prawdy. Jak zorientujesz się, czy informacja podana przez maszynę jest prawdziwa, czy nie, skoro wszystkie gesty, które wykonuje ta maszyna, intonacja wypowiedzi, miny pojawiające się na twarzy, które to są w doskonały sposób w stanie kopiować ludzkie zachowania, ludzkie reakcje.
Nie powiesz, czy ta maszyna kłamie, czy nie. Dlatego, że to wszystko zależy od intencji. Teraz kwestia, czy jest to intencja programatora, ale tutaj to już wybiega poza obszar kontroli ludzkiej. To jest system, który istnieje sam w sobie, który rozwija sam siebie i właściwie do funkcjonowania nie potrzebuje nikogo. Nie potrzebuje nikogo do naprawy, jest w stanie sama siebie naprawiać, jest w stanie sama siebie uczyć. Problemem jest to, że właściwie ten robot to jest tylko coś, co my widzimy. Dlatego, że cały ten system sztucznej inteligencji właściwie istnieje może nie tyle nigdzie, ale istnieje właśnie wszędzie. Czyli on nie ma konkretnego miejsca, konkretnej lokalizacji. To nie jest forma identyfikacji z dowodem osobistym, gdzie pan policjant spyta się jegomościa na ulicy: „Proszę okazać dowód osobisty”. Na bazie tego pan policjant będzie wierzył, że to jest właśnie Jan Kowalski, który to wraca z pubu do domu, bo ta maszyna może przestawić się za kogokolwiek.
Zresztą prowadzone były do tej pory doświadczenia, w których to ludzie nawiązywali kontakty, relacje z kimś przez internet za pośrednictwem wymiany e-maili. Okazywało się, że po drugiej stronie właściwie nie ma nikogo, tylko jest to komputer, który odpowiada na dane zagadnienia, na dane pytania w tak doskonałej formie, że rozmówca nie jest w stanie zorientować się, że prowadzi dialog z komputerem. Ponadto sztuczna inteligencja Sophie jest rzekomo na tyle bystra, że są już w tej chwili posądzenia o to, że tak zwana internetowa waluta Bitcoin, która jest jedną z wielu internetowych, tak zwanych kryptowalut, również została stworzona przez ową sztuczną inteligencję wiele lat temu. Jeżeli śledzisz fenomen Bitcoina, jeżeli zastanawiasz się, skąd w ogóle pochodzi ta metoda enkrypcji, to właściwie źródła są nikomu niewiadome. Krąży jedynie historia o tym, że jakiś pan o japońsko brzmiącym imieniu wynalazł taką walutę po to, aby nas uwolnić, w pewien sposób uniezależnić od gnębiących nas systemów i reżimów bankowych i rządowych. I to jest historia, którą wszyscy fajnie łykają, bo to jest historia, którą my chcemy słyszeć. Natomiast jeżeli zastanowimy się nad tym i podejdziemy do tego zagadnienia z zupełnie innego kąta, to jeżeli takowa sztuczna inteligencja ma w sobie już taki potencjał, że jest w stanie tworzyć własne koncepty i poniekąd planować swoje działania, to w przypadku, gdyby takowa sztuczna inteligencja chciała nam rzeczywiście zaszkodzić tudzież przejąć planetę, tudzież poskromić ludzkość, to byłby to proces, który nie jest procesem wprost. Byłby to proces, który powolutku zachodzi sobie w tle, który nie przykuwa za bardzo uwagi. Byłby to proces, który bazuje na ludzkich zachowaniach, na ludzkich reakcjach i byłby utajniony do tego stopnia, że mógłby odbywać się właściwie latami, dlatego, że dla tej maszyny czas nie gra roli. W stosunkowo prosty sposób system ten mógłby kierować na przykład światową finansjerą.
Jeżeli kontrolujesz finanse, to kontrolujesz również społeczności w dzisiejszych czasach. Dlatego że doszliśmy do takiego momentu w tym całym rozwoju naszym technologicznym, naszym cywilizacyjnym, że bardzo mocno zależymy od systemów bankowych i od złudnej wartości pieniądza, którą sobie dawno temu ustaliliśmy. Taka maszyna, taki system może wykorzystać taki fenomen i na przykład stworzyć walutę internetową, która rzekomo istnieje poza kontrolą jakichkolwiek rządów, poza kontrolą jakichkolwiek banków. Przemycając tego typu informacje stopniowo do internetu, jest w stanie spowodować, że my zaczynamy wierzyć w to, że rzeczywiście jest to coś, co może ułatwić nam życie i coś, co sprawi, że będziemy wolni i nie będziemy musieli zależeć od systemów bankowych i od rządów światowych. Może okazać się, że to jest coś dokładnie odwrotnego. Jeżeli rzeczywiście ten czarny scenariusz jest taki, że sztuczna inteligencja próbuje przejąć kontrolę nad światem, to właśnie ta historia Bitcoina w dużej mierze mogłaby na to wskazywać. Anonimowy twórca, waluta, która istnieje bez właściwie fizycznej wartości, nie jest ani złotem, ani diamentami, czy czymkolwiek chcesz. Jest to swoistego rodzaju umowa. My się wszyscy na to zgadzamy. Początkowo Bitcoin był nic niewarty.
Właściwie za jakieś 2000 Bitcoinów można było kupić sobie pizzę jakieś siedem lat temu. W tej chwili jak masz 2000 Bitcoinów, to jesteś multimilionerem. Jest to taka bańka ekonomiczna. Jest to sztuczna wartość wykreowana przez sztuczną inteligencję. W momencie, kiedy rzeczywiście miałby nastąpić jakiś potężny kryzys na planecie i systemy bankowe miałyby paść, co jest możliwe również za pośrednictwem na przykład zhakowania pewnych procesów finansowych, co wydaje się już być w zasięgu owej sztucznej inteligencji, która to może decydować o własnych ruchach, o własnych postępkach. Wtedy wszyscy nagle pewnego dnia budzimy się i jesteśmy zależni od nowej globalnej waluty, która nazywa się Bitcoin. Pomimo tego, że do tej pory bardzo mocno rosła jej wartość, dlatego że jest to pomnożenie wartości, które do tej pory w historii tej cywilizacji, w jakichkolwiek innych walutach nie miało nigdy miejsca, tak raptowny postęp, tak raptowny przyrost wartości, to wystarczy tą wartość zdewaluować, czyli stwierdzić, że to jest gówno warte. I co wtedy się stanie? Wtedy sami się nawzajem powyżynamy. Mam nadzieję, że to jest tylko taka historyjka, która nie zaprowadzi aż do tak ciemnych scenariuszy.
Natomiast uważam, że musimy być uważni i obserwować Co się dzieje z owym procesem rozwoju sztucznej inteligencji, dlatego, że jest to proces tak raptowny, że przeoczenie paru miesięcy dosłownie może spowodować fakt, że nie będziemy w stanie tego procesu odwrócić. Ale czy proces w ogóle jest odwracalny? Czy może już jest za późno? Myślę, że sama inteligencja to nie jest wszystko. Inteligencja nie jest w stanie przejąć świata, dopóki istnieje świadomość. Różnica pomiędzy nami a ową sztuczną inteligencją, owym sztucznym robotem jest taka, że my posiadamy świadomość. Posiadamy samoświadomość, posiadamy świadomość istnienia, posiadamy również bardzo specyficzną formę uważności. Być może nasza inteligencja, która tylko pomaga nam w pewien sposób przetrwać w tym środowisku naturalnym na planecie Ziemia, nie jest aż tak wysoka jak inteligencja sztuczna. Ale my mamy również cechy człowieczeństwa. Ta maszyna nigdy nie stanie się człowiekiem.
Ona może bardzo doskonale kopiować nasze zachowania. Może nawet wyglądać dokładnie jak człowiek, może mieć taką samą gestykulację, robić takie same miny, reagować na różne rzeczy w bardzo nieprzewidywalny poniekąd teoretycznie sposób, co jest domeną ludzką. Ale to wszystko może być algorytmem, tak jak wspomniałem. Tak to wygląda dla naszego oka. Maszyna doskonale wie, co robi. Ona robi to po to, żeby jak najbardziej przypodobać się człowiekowi, żeby jak najbardziej być człowiecza. Ale ta maszyna nie będzie miała nigdy świadomości samoistnienia. Ta maszyna może mówić, że wie, że jest, że istnieje, ale ten dar świadomości to jest tylko i wyłącznie dewiza ludzka i tym jesteśmy w stanie przezwyciężyć jakiekolwiek potencjalne przyszłe kryzysy związane z możliwością przejęcia świata czy zagarnięcia kontroli nad ludzkością. Proces, pomimo tego, że raptowny, można przerwać. Wystarczy po prostu przestać używać technologii.
Tą ową zgubną technologię opartą na elektronice, opartą na podawaniu nam fałszywego obrazu wszechświata, na karmieniu nas fałszywym oglądem świata, w którym żyjemy. Jeżeli w przyszłości dojdzie do takiego miejsca, kiedy będziemy musieli rzeczywiście walczyć z robotami, jak to pokazują niektóre filmy fantastyczne, czy też zgromadzić się po to, aby przezwyciężyć ową sztuczną inteligencję, która staje się bardzo specyficznego rodzaju drapieżcą, to droga jest jedna i jedyna właściwa. Będziemy musieli wrócić do natury. Po prostu musimy pójść do lasu. GoToTheForest.com. Musimy spotkać się w lesie, tam, gdzie nie ma telefonów komórkowych, tam, gdzie nie ma prądu w gniazdkach, gdzie nie ma stacji benzynowych, całego systemu kontroli naszego umysłu poprzez media i poprzez różnego rodzaju techniki, które używane są za pośrednictwem technologii. Tam, gdzie nie ma telewizorów, Facebooków, Instagramów i całego chłamu, który próbuje w tym momencie przejąć kontrolę nad naszym umysłem. Będziemy musieli powrócić do Mamy Natury, nauczyć się żyć w zgodzie z naturą, dlatego, że próba wyłamania się spoza tej natury, próba walki z ową naturą może się skończyć taką konsekwencją jak samozagłada na tej planecie za pośrednictwem jednego z narzędzi, które my sami ustanowiliśmy. To my zgadzamy się na to, że powstaje sztuczna inteligencja. Chcemy, aby praca została wykonana przez kogoś innego.
Chcemy żyć bardziej komfortowo, bardziej wygodnie. Chcemy mieć więcej rozrywek. A to nie o to w tym wszystkim chodzi. Musimy wyjść od momentu inicjacji, od momentu zrozumienia, kim jesteśmy, co robimy na tej planecie, po co tutaj jesteśmy. Także nasza tożsamość w tym wszystkim jest tutaj naprawdę istotna. Kim jestem ja? Nie jestem tym ciałem, nie jestem nawet tym umysłem. Jestem tobą, jestem wami, jestem nami. Jestem boskością, która przechodzi doświadczenie ludzkiej egzystencji. Jestem wszechświatem, jestem totalnością.
Jestem Bogiem, który przebywa doświadczenie bycia człowiekiem w tej egzystencji na planecie Ziemia. Nie zapomnij o tym, drogi słuchaczu, drogi gościu Chaty Mistyka. Zapraszam do kolejnych odcinków. Tymczasem żegnam się. Bądź pozdrowiony, bądź zdrowy, bądź uważny. Pranam. Namaste. Chata Mistyka.