[01:01] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną debatę ufologiczną online. Dzisiaj troszeczkę nietypową. Dzisiaj debata będzie miała bardziej formę wywiadu z udziałem słuchaczy. Miejmy taką nadzieję. Już za chwilę otworzymy naszą linię telefoniczną. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”, a dzisiaj po drugiej stronie połączenia internetowego jest z nami astronom Marek Marcinkowski. Witaj Marku.
[01:31] - Witam serdecznie wszystkich. Cieszę się, że znowu jestem tutaj w debacie.
[01:37] - Dzisiaj oczywiście pojawi się odwieczne pytanie gdzieś w trakcie audycji: czy jesteśmy sami we wszechświecie, czy też nie? Będziemy też dyskutować o organizmach na obiektach transneptunowych. Czy są jakieś szanse na to, by tam i w innych częściach kosmosu było życie mimo braku światła? Ale zanim przejdziemy do tematu głównego naszej dzisiejszej audycji, czy też tematów głównych, bo będzie ich kilka, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Dzisiejszą audycję, tak jak prawie zawsze, realizujemy w całości na żywo. Można do nas dzwonić już teraz na nasz numer stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 624 193. Jesteśmy także na Skypie radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy również na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube.
Można nas także znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Przy okazji zachęcamy również do polubienia fanpage'a Niesamowitego Świata. Można także nas znaleźć na grupach Radia Paranormalium i czytelników Niesamowitego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO, naturalnie na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Marku, zacznijmy może od takiego pytania: co z życiem w Układzie Słonecznym? Czy są jakieś szanse na znalezienie organizmów wielokomórkowych?
[03:34] - Myślę, że jak najbardziej tak. Okazuje się po najnowszych badaniach, że szanse na znalezienie takiego życia są całkiem spore i takich miejsc w samym naszym Układzie Słonecznym też wydaje się być całkiem sporo. Jednym z takich miejsc jest oczywiście Mars. Najnowsze badania z łazików wskazują na to, że na pewno kiedyś na Marsie były idealne warunki, aby mogło istnieć tam życie. Była tam też woda na powierzchni w stanie ciekłym. Podobne ilości wody jak obecnie na Ziemi. Woda to podstawowa substancja, aby mogło istnieć życie. Woda w stanie ciekłym. Więc wydaje się bardzo wysoce prawdopodobne, że na Marsie kiedyś było życie i jak najbardziej mogło to być złożone życie. Nie mówię tutaj o jakichś jednokomórkowcach, tylko mogło to być życie złożone.
I okazuje się, że mimo że na powierzchni nie ma wody na Marsie, to jest ona nadal pod powierzchnią. Oczywiście w znacznie mniejszych ilościach niż kiedyś na powierzchni, ale obserwowane są wypływy tej wody gdzieś spod skał. I cały czas w związku z tym naukowcy mają nadzieję, że to życie gdzieś się nadal tli pod powierzchnią planety Mars. A więc na Marsie są duże szanse, że takie życie, nawet wielokomórkowe, jest. Czas pokaże, czy uda się odkryć to życie. Wydaje mi się, że dopiero jak człowiek tam się pojawi, to życie odkryje. Jeżeli tam jest oczywiście. Bo roboty jakoś sobie nie dają z tym na razie rady. Jest ciężko generalnie odpowiednie badania tam przeprowadzić i też dostać się pod tą powierzchnię. To jest na pewno jedno miejsce najbliższe Ziemi, gdzie może być życie wielokomórkowe.
Innym zdecydowanym faworytem w Układzie Słonecznym, gdzie może być takie życie, jest księżyc Jowisza, Europa.Jest to księżyc, który w całości jest pokryty lodem na powierzchni, ma grubą powierzchnię lodu. Ale pod tym lodem znajduje się globalny ocean ciekłej wody wielokilometrowej głębokości. Naukowcy sądzą, że jest duża szansa, że w oceanie Europy może być życie całkiem złożone, bardziej skomplikowane niż proste formy, proste organizmy. Oceany na Europie są podgrzewane, gdzieś na dnie występują kominy termalne, które podgrzewają wodę i przy tych kominach mogą być jakieś istoty żywe. Wiemy dokładnie chociażby z przykładu Ziemi, że takie organizmy gdzieś bez światła, na ogromnych głębokościach mogą sobie żyć przy kominach termalnych, geotermalnych i nie mają z tym żadnego problemu. Europa jest miejscem bardzo przyciągającym uwagę naukowców. W 2025 roku sonda od NASA ma badać z niskiej orbity ten księżyc. Badane będą między innymi gejzery wodne, które występują na powierzchni. Europa ma powierzchnię lodową bardzo popękaną i z tych pęknięć wydobywają się gejzery wody. To jest najnowsze odkrycie zrobione tutaj z Ziemi za pomocą teleskopu Hubble'a.
W cząsteczkach wody, które unoszą się na ogromne wysokości w kosmos, także mogą mikroorganizmy być, więc już niedługo to życie może odkryjemy. Planowana misja na Europę: 2025 rok. Ma już tam sonda dolecieć i z tego, co pamiętam, jeszcze jedna sonda ma być europejska, ale nie wiem, na jakim to jest etapie, czy już zatwierdzono tę misję, czy nie. W każdym razie duże szanse są na to, że tam życie jest. Kolejny księżyc, kolejne miejsce w Układzie Słonecznym to księżyc Saturna – Enceladus. Podobna sprawa jak z księżycem Jowisza, z Europą. Także lodowa powierzchnia i pod tą powierzchnią globalny ocean wody. Sonda Cassini badała ten księżyc niedawno i przeleciała przez smugi wody, które też się wydostają z powierzchni Enceladusa. Okazuje się, że wykryła tam związki organiczne, które mogą świadczyć o tym, że życie jak najbardziej tam jest pod powierzchnią Enceladusa. Dwa podobne księżyce do siebie i podobna sytuacja.
Może tam być życie. Jeszcze wrócę do Europy, bo teraz mi się przypomniała taka ciekawa sprawa. Na zdjęciach pochodzących z sondy Galileo i Voyager, które fotografowały, badały księżyce Jowisza, między innymi Europę, zauważono, że przy pęknięciach na powierzchni, pęknięciach lodowych znajduje się różowawo-czerwona substancja. Jakiś czas temu słyszałem opinię jednego z naukowców, że ta substancja może być przejawem życia na Europie. To mogą być mikroorganizmy żyjące na krawędzi szczelin lodowych. Być może już nawet po części odkryliśmy to życie, ale jeszcze potrzeba nam technologii, potrzeba nam kolejnych misji, aby dokładnie się przyjrzeć Europie. To już mamy trzy miejsca. Kolejne miejsce, gdzie może być życie, to Tytan, kolejny księżyc Saturna. Tytan jest wyjątkowym księżycem, gdyż jest to jedyny księżyc w Układzie Słonecznym, gdzie mamy atmosferę. Bardzo grubą atmosferę, przez którą ciężko dojrzeć powierzchnię.
Ale to się udało. Sonda Cassini badała ten księżyc dosyć intensywnie. Wylądował tam nawet próbnik Huygens na początku misji sondy Cassini. Okazało się, że powierzchnia Tytana jest naprawdę niesamowita. Występują tam jeziora amoniaku i ta gęsta atmosfera. Generalnie związki organiczne tam występują. Naukowcy są zdania, że Tytan jest na takim etapie jak kiedyś mogła być Ziemia w którymś momencie i tam może istnieć życie na Tytanie oparte o chociażby amoniak. Odkrycia na Ziemi też o tym świadczą, że nawet w takich ekstremalnych miejscach, gdzie nie ma dużej ilości wody, są wręcz prawie toksyczne warunki, życie występuje. Więc czemu nie miałoby występować też na Tytanie gdzieś w tych jeziorach?A więc to już mamy cztery miejsca. Drodzy państwo, to już wiemy od dawna: woda w stanie ciekłym to jest substancja, która musi zaistnieć, żeby mogło powstać życie.
Okazuje się, że takich miejsc w Układzie Słonecznym, gdzie woda w stanie ciekłym istnieje, jest bardzo dużo. Chodzi właśnie o księżyce różnego rodzaju. Wspomniana wcześniej Europa, później jest Enceladus, ale jeszcze inne: Ganimedes, Kallisto. Te księżyce także pod lodową skorupą mają najprawdopodobniej wodę w stanie ciekłym. Mamy jeszcze inne księżyce: Tryton, Tytania, Oberon, Rea. To są wszystkie światy, które mają powierzchnię zamarzniętą, ale gdzieś tam pod tym lodem najprawdopodobniej istnieje woda w stanie ciekłym, a więc jest szansa, że tam też jest życie. Nawet Pluton. Dzięki misji New Horizons są podejrzenia, a jest to już chyba prawie pewne, że na Plutonie też pod lodem istnieje woda w stanie ciekłym. Pluton też posiada rzadką atmosferę, więc nawet na Plutonie, który do niedawna był planetą, jest tak bardzo oddalony od Słońca, że jest tam niezwykle zimno. Nawet tam jest szansa, że istnieje życie.
Trudno powiedzieć, czy tam będzie życie złożone, ale wielokomórkowe być może. Tych miejsc już jest naprawdę sporo w Układzie Słonecznym. I co ciekawe, przypuszczenia są jeszcze co do obiektów transneptunowych. Pluton jest takim obiektem, ale są jeszcze inne planety karłowate, na przykład Eris, których obserwacje świadczą o tym, że tam może być pod lodem woda w stanie ciekłym. Drodzy państwo, czasy przed nami bardzo ciekawe. Tylko wysyłać sondy i badać te obiekty, bo wygląda na to, że naprawdę dużo jest miejsc w Układzie Słonecznym, gdzie takie życie może być. Dziękuję.
[14:45] - Kolejne pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań brzmi następująco: co z organizmami na obiektach transneptunowych? Czy są jakieś szanse na to, by było tam życie mimo braku światła?
[14:58] - Właśnie częściowo o tym powiedziałem. Pluton jest planetą karłowatą, która krąży za orbitą Neptuna. Czyli jest to w zasadzie obiekt transneptunowy. Obiekty transneptunowe to jest grupa obiektów krążących za Neptunem w tak zwanym pasie Kuipera. To jest taki pas przypominający nieco pas planetoid między Marsem a Jowiszem. Z tym że znajduje się tam dużo obiektów naprawdę dużych rozmiarów. Chociażby właśnie Pluton, ale mamy jeszcze inne obiekty podobne do Plutona, podobnej wielkości, a nawet niektóre większe. Planeta karłowata Eris, Sedna i jeszcze kilka innych. I te obiekty właśnie, tak jak powiedziałem, wykazują cechy, że tam pod lodową warstwą jest woda w stanie ciekłym, a więc może istnieć życie. A co do światła.
Jak się okazuje, nawet z warunków ziemskich życie nie potrzebuje światła słonecznego. Przynajmniej formy życia nie jakiegoś super złożonego. Mamy przykłady, tak jak mówiłem, tych organizmów, które żyją sobie gdzieś tam na dnie oceanu, przy kominach termalnych. Tam nie ma w ogóle światła, a mimo to mają się dobrze te organizmy. Są też takie ryby, które w zupełnie ciemnych jaskiniach gdzieś w Meksyku sobie pływają. One nie mają oczu, ale żyją sobie. Ewolucja dostosowała ich organizmy do warunków ekstremalnych. Właśnie zero światła i woda. Więc żyją sobie te rybki spokojnie i po prostu zamiast oczu wykształciły jakiś inny organ, który pomaga im się poruszać, lokalizować w terenie. Drodzy państwo, ewolucja, życie wydaje się, że gdy tylko jest najmniejsza szansa ku temu, to życie może gdzieś tam powstać.
Jednak należy pamiętać, że jest duża rozbieżność pomiędzy życiem takim prostym a już jakąś inteligencją, więc tutaj trzeba zawsze to rozgraniczyć. Nie jestem biologiem i trudno mi tutaj powiedzieć, ale generalnie z tego, co usłyszałem, żeby powstało życie inteligentne, znacznie więcej się musi zadziać. Więcej różnych czynników musi zaistnieć. Więc trzeba to rozgraniczać: życie inteligentne od życia takiego prostego, nawet wielokomórkowego.Jak najbardziej na obiektach transneptunowych może takie życie istnieć i może być nawet zahibernowane, bo przecież wiemy, że chociażby w lodach Antarktydy, na dużych głębokościach też znajdują się formy życia ziemskiego, które po prostu są w hibernacji albo niekoniecznie i też funkcjonują. Na takich obiektach to życie może po prostu być, ale czeka na okazję, gdy będzie mogło się ożywić. Też jest szansa, że życie na obiektach transneptunowych w ogóle nie pochodzi z Układu Słonecznego, bo przecież obszar Układu Słonecznego, Pas Kuipera, nie jest dobrze zbadany. To są już bardzo duże odległości od Ziemi i te obiekty są naprawdę małe, ciemne, bardzo trudne do zbadania. Jedna sonda kosmiczna zaledwie zbliżyła się do tych obiektów. New Horizons zbadała Plutona i teraz zmierza do innego obiektu Pasa Kuipera. Zdaje się, w 2019 roku doleci.
Już nie pamiętam nazwy tego obiektu, ale być może czekają nas kolejne niesamowite niespodzianki. Myślę, że tak. Więc te obiekty transneptunowe mogą pochodzić w ogóle spoza Układu Słonecznego. Część z nich. To nie jest wykluczone, że grawitacja Słońca w pewnym momencie przechwyciła jakieś błądzące po wszechświecie, po przestrzeni międzygwiezdnej obiekty z odległego układu planetarnego, które mają na swojej powierzchni jakieś mikroorganizmy. Z czasem zaczęły one krążyć wokół Słońca właśnie w tamtym obszarze za Neptunem. Wracając do pytania, jak najbardziej wydaje mi się, że szanse na życie tam są, mimo że nie ma światła. To życie może sobie gdzieś funkcjonować w wodzie pod lodem albo być zahibernowane częściowo w lodzie.
[20:40] - Słuchajcie państwo kolejnej debaty Ufologicznej Online na żywo. Mamy nadzieję, że nie dokuczają wam zbytnio te różne ciekawe warunki. Nieciekawe, przepraszam, warunki atmosferyczne, jakie mamy dzisiaj. Mamy nadzieję, że nikomu nie wywiało połączenia z internetem i że się dzisiaj słyszymy ze wszystkimi. Oczywiście dzisiejszą debatę realizujemy w całości na żywo, troszeczkę wbrew tradycji. Dzisiaj linia telefoniczna jest otwarta cały czas, przez całą audycję. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08 bądź pod numer komórkowy 530 624 193. Jesteśmy też na Skypie radio.paranormalium.pl. Można także pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy także na pytania i komentarze na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na naszym czacie towarzyszącym transmisji na YouTube.
Można także nas znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium, portalu Infra. Zapraszamy przy okazji do polubienia również fanpage'u Niesanego Świata. Jesteśmy też na grupach Radia Paranormalium i czytelników Niesanego Świata. Jeżeli ktoś woli, to może nam również wysłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Marku, co sądzisz o teorii panspermii i pokrewnej teorii wysuniętej przez Chandrę Wickramasinghe, który mówi, że mikroby nadal spadają z kosmosu?
[22:19] - Teoria panspermii mówi przede wszystkim o tym, że życie na Ziemi nie rozpoczęło się tutaj, tylko zostało przyniesione na naszą planetę z pomocą komety bądź planetoidy. Dawno temu, gdy na Ziemi nie było życia, formował się Układ Słoneczny. Było bardzo dużo chaosu w systemie, bardzo dużo zderzeń różnego rodzaju się odbywało, planety zderzały się ze sobą. Planet było bardzo dużo w Układzie Słonecznym kiedyś. Gdy był początek, było ich kilkadziesiąt i one zderzały się ze sobą, tworzyły większe planety, niszczyły nawzajem. Niektóre planety po prostu znikały, zostały zniszczone. Gdy uformowały się główne planety, które znamy obecnie, nadal były bombardowane przez różnego rodzaju śmieci kosmiczne, czyli właśnie komety, planetoidy, pozostałości po tworzeniu się tych dużych planet. Wiemy, co się dzieje obecnie. Co jakiś czas jakaś planetoida przelatuje koło Ziemi i jest o tym głośno w mediach. Bardzo często na wyrost i to bardzo na wyrost, bo robią panikę, tylko żeby ludzie czytali artykuły, a tak naprawdę nie ma żadnego zagrożenia.
Takie obiekty nie dość, że przyniosły wodę na naszą planetę, bo komety i planetoidy mają na swoich powierzchniach ogromne pokłady lodu i związków organicznych, to mogły też przynieść mikroby, życie. Podczas takich uderzeń to życie przetrwałoI zaadoptowały się do warunków ziemskich. Później zaczęła działać ewolucja. Warunki na Ziemi stawały się coraz bardziej przyjazne. I tak to się zaczęło. Tak ta teoria mówi. Więc jak najbardziej nie mam tutaj wątpliwości, że tak mogło być, bo to nie jest mało wiarygodne. To jest jak najbardziej możliwe. Generalnie osobiście uważam, że komety, planetoidy to są takie obiekty w kosmosie, we wszechświecie, które są takimi powiernikami życia bądź stworzenia warunków do życia na planetach. Tak jak mówię, na Ziemi wodę mamy właśnie poprzez te obiekty, poprzez uderzenia z tymi obiektami.
A badania komet i planetoid też świadczą o tym, że na ich powierzchniach są związki organiczne, czyli podstawowe takie cegiełki, które muszą być w środowisku, aby mogło zaistnieć życie. Takie związki organiczne odkryliśmy na planecie karłowatej Ceres, która znajduje się w pasie planetoid między Marsem a Jowiszem. Takie związki organiczne odkryła sonda Rosetta na komecie 67P. Więc jak najbardziej na takich obiektach także mogą być jakieś mikroby. Więc teoria panspermii jak najbardziej jest dla mnie bardzo możliwa. A jeszcze dodatkowo tutaj mówiłeś o teorii Chandry. Nie powtórzę nazwiska .
[26:03] - Chandra Wickramasinghe.
[26:05] - Tak, dokładnie. I on właśnie twierdzi, że cały czas na Ziemię trafiają różnego rodzaju mikroby z kosmosu. I w związku z tą teorią przypomniał mi się taki jeden incydent, o którym słyszałem. W Indiach w 2001 roku spadł czerwony deszcz. Czerwony deszcz, bardzo intensywny. I okazuje się, że elementy, które są odpowiedzialne za zabarwienie tej deszczówki, nie są jakimiś ziemskimi obiektami. Nie jest to ani jakiś piach z pustyni, ani jakaś krew, bo takie kiedyś przypadki bywały, że gdzieś tam jakaś burza, jakaś trąba powietrzna zabiła mnóstwo bydła i później gdzieś tam w innej części regionu spadł czerwony deszcz, krwisty. Okazuje się, że właśnie ta substancja ma cechy mikroorganizmów i trudno ją tutaj rozpoznać. Wydaje się, że jest bardzo niezwykła. Nie znaleziono DNA w tych cząstkach.
Znaleziono związki organiczne. A tutaj jeden z doktorów twierdzi, że te struktury mają zdolność dzielenia się, czyli tak jak komórki żywe po prostu. Tą sprawą zainteresował się między innymi właśnie pan Chandra i stwierdził, że właśnie te obiekty, te cząsteczki, te organizmy w cudzysłowie, bo nie wiem, jak to się do końca skończyło, są najprawdopodobniej organizmami spoza Ziemi. Po prostu przyleciały na powierzchni komety, która gdzieś tam przeleciała blisko Ziemi. Komety mają to do tego, że mają niestabilne powierzchnie i często różne gwałtowne efekty się na ich powierzchniach dzieją. Są wybuchy, różnego rodzaju wyrzuty materii. I ta kometa najwyraźniej właśnie wyrzuciła część materii w kosmos. I Ziemia w pewnym momencie trafiła na taki odłamek tej komety, który wpadł w atmosferę gdzieś tam nad Indiami i też rozdrobnił się na małe kawałeczki, też gdzieś tam wybuchł w atmosferze. I później, gdy spadł deszcz, to razem z tymi cząsteczkami po prostu zabarwił się na czerwono i spadł w takiej formie razem z tymi organizmami z tej komety. Więc tutaj jest taki jeden przypadek bardzo niezwykły, niewyjaśniony.
Trzeba przypomnieć, że pan Chandra jest tutaj profesorem wybitnym, ma wiele publikacji w czasopismach naukowych, więc tutaj nie mówimy o jakimś naukowcu, który jest gdzieś z jakiejś podrzędnej uczelni i sobie tam różne teorie wymyśla, gdyba o różnych kwestiach. Tutaj jest człowiek, który naprawdę ma autorytet i jest astrobiologiem zresztą. Skłania się ku tej tezie, że właśnie takie incydenty cały czas się zdarzają. Cały czas te mikroorganizmy gdzieś tam docierają do Ziemi z pomocą planetoid, komet, meteorów. I według mnie trochę trudna sprawa, bo biolodzy przecież też nie próżnują i szukają różnych organizmów na Ziemi, przeprowadzają różne badania.Z ich strony nie słychać odkryć nieznanych organizmów, takich, których w ogóle nie można sklasyfikować do organizmów podobnych do ziemskich. Co się dzieje z tymi organizmami z kosmosu? To jest inne pytanie. Odpowiedzi chyba do końca trudno znaleźć. Co się z nimi dzieje? Czy automatycznie giną, bo duży ich procent ginie w zetknięciu z naszą atmosferą, z naszymi warunkami na naszej planecie?
Czy może gdzieś tam się chowają i próbują się dostosować do warunków, a później ich może już nie potrafimy rozpoznać i tak się zmienią, w miarę szybko zmienią, że są podobne później do naszych organizmów. To już jest dywagacja bardzo mocna. W biologię bym musiał się zagłębić, a nie jestem odpowiednim człowiekiem do tego, żeby o biologii zbytnio mówić. Ale uważam, że to jest możliwe. Czemu nie? Jak kiedyś mogło to życie dolecieć do Ziemi, dlaczego jakieś mikroorganizmy nie miałyby nadal gdzieś tutaj się przydostawać? Ale drugie pytanie: co z nimi się dzieje? Gdzie one są? Po części ten czerwony deszcz, ale być może więcej jest takich różnych incydentów, które nie zostały zbadane wystarczająco szczegółowo i są przejawem takiej aktywności. Trzeba pamiętać, drodzy państwo, że materia kosmiczna, a więc meteory, pył kosmiczny, ta materia, która spada na Ziemię, to nie są wydarzenia rzadkie.
Codziennie Ziemia uderza, że tak powiem, w kosmosie w ogromne ilości pyłu, różnych meteorów. To są setki ton materiału. Codziennie Ziemia przelatuje przez takie skupiska mniejszych, większych obiektów i bardzo dużo tego materiału dociera do powierzchni Ziemi. Oczywiście część spala się całkowicie w atmosferze ziemskiej, w naszej naturalnej tarczy, ale duża część tego pyłu dociera do ziemi. Można sobie przeprowadzić ciekawy eksperyment. Ustawiając odpowiednio duży pojemnik, powiedzmy kilka metrów na kilka metrów, gdy spadnie deszcz, zbierzemy do tego pojemnika deszczówkę i zaczniemy silnym magnesem tę wodę przeszukiwać, znajdziemy przyciągnięte do tego magnesu kawałki mikrometeorytów. Ta materia jest bardzo powszechna, cały czas do nas dociera. Tak jak mówię, dla mnie to nie jest nieprawdopodobne, żeby mikroorganizmy z kosmosu do nas docierały w ten sposób. Ale drugie pytanie to: co się z nimi dzieje? Czy w ogóle potrafimy je rozpoznać?
To jest zagadka. Wydaje mi się, że jeszcze takiej mocy badawczej w tym kierunku nie ma zbyt dużej. Dopóki rzesza naukowców się nad tym nie skupi, może to być łatwo pomijalny aspekt i nieprędko takie organizmy odkryjemy. Być może to było pierwsze odkrycie, ten czerwony deszcz, te organizmy, jakie się tam znajdowały. Nie wiem, jaki jest finał tej historii, tych badań, ale z tego, co mówił profesor Chandra, to są najprawdopodobniej organizmy spoza Ziemi. Dziękuję.
[34:43] - Proponuję, abyśmy teraz przeszli do pytań z czata, bo tutaj dosyć sporo słuchaczy pyta szczególnie o jaskinie na Księżycu. Słuchacz Kaktus80 pyta: „Co może gość powiedzieć na temat jaskiń na Księżycu? Od kiedy o nich wiadomo, że istnieją?”. Wtóruje mu Mati Majster, podbijając pytanie i dodając: „Czy jest możliwość wykorzystania takiej jaskini na Księżycu jako bazy? Czy można wytworzyć sztucznie sprzyjającą atmosferę wewnątrz takiej jaskini i czy nadaje się ona tylko jako osłona dla osobnej bazy?”.
[35:22] - Te jaskinie, wydaje mi się, że teoretycznie o nich była już mowa dawno temu, za czasów Apollo, gdy tam intensywnie fotografowano Księżyc i go badano za pomocą sond. Już wtedy, wydaje mi się, zostało powiedziane, że takie obiekty geologiczne mogą się znajdować pod powierzchnią Księżyca, ale dopiero niedawno, za pomocą nowoczesnych sond udało się bardzo szczegółowo sfotografować takie miejsca. I faktycznie jest ich trochę. Już kilka takich miejsc sfotografowaliśmy. Z wierzchu, z zewnątrz przypomina to krater, ale wejście do jaskini przypominaDosyć regularny, okrągły krater, gdzie mamy bardzo głęboki cień i widać tylko, albo czasem nawet nie widać dna. Z tym że ścian bocznych jakby nie widać. Po prostu to wygląda jak gigantyczna dziura. I w miarę nowe badania, zdaje się Japończyków, potwierdzają, że są to właśnie wejścia do gigantycznych jaskiń pod powierzchnię Księżyca, które mają długość wielu kilometrów i bardzo dużą szerokość. Więc jak najbardziej te obiekty istnieją i są bardzo ciekawe dla nas, ludzi, gdyż wiemy oczywiście, że wiążemy przyszłość eksploracji kosmosu z Księżycem. Chcemy tam polecieć ponownie i pomału zakładać stałe bazy na powierzchni.
I takie miejsca jak takie właśnie jaskinie są naturalnym schronieniem dla mieszkańców, dla badaczy, którzy będą na Księżycu na stałe. Po pierwsze dlatego, że one znajdują się na znacznej głębokości pod powierzchnią Księżyca i wtedy mamy naturalną barierę przed promieniowaniem kosmicznym. Pamiętajmy, że Księżyc nie ma atmosfery, a więc na powierzchni mamy cały czas oddziaływanie kosmiczne. Cały czas mamy promieniowanie kosmiczne, które jest bardzo niekorzystne dla chociażby życia. Więc takie jaskinie tworzą naturalną barierę, naturalne schronienie przed tym promieniowaniem. A więc to bardzo upraszcza nam budowanie bazy księżycowej. Mamy taki ochronny parasol i żadnego trudu nie musieliśmy włożyć, żeby ten parasol zbudować. To po pierwsze. I dodatkowo jak najbardziej te bazy można tam budować, bo one są potężne, więc śmiało można duże jednostki sobie tam wybudować na dnie tych jaskiń. Więc tutaj z powierzchnią tych jaskiń też nie ma problemu.
Można nawet bezproblemowo z nich startować, z dna tych jaskiń, więc starty różnych statków, które wracają na Ziemię czy lecą dalej, też mogą być realizowane. A więc przede wszystkim ochrona przed promieniowaniem. I także temperatura. Temperatura na Księżycu jest bardzo zróżnicowana. Tam, gdzie mamy słońce, mamy około plus 100 stopni Celsjusza. Tam, gdzie mamy cień, bywa, że nawet mamy minus 150 stopni Celsjusza. A więc wahania temperatury na powierzchni Księżyca są bardzo duże i to też nie ułatwia funkcjonowania na Księżycu. A naukowcy domyślają się, że warunki pod względem temperatury w takich jaskiniach są stałe. Na stałym poziomie temperatura jest i nie ma takich dużych wahań. Jest podobnie jak na Ziemi.
Wiemy, że na zewnątrz może być upał plus 30 stopni, ale wejdziemy do jakiejś jaskini gdzieś w górach i temperatura jest tam powiedzmy pięć stopni na plusie i przez cały rok, nieważne, czy jest zima, czy jest gorąco, to temperatura mniej więcej jest na tym samym poziomie. Więc naukowcy spodziewają się, że podobne warunki są też właśnie w tych jaskiniach księżycowych. Dlatego tu też kolejny problem mieszkania na powierzchni Księżyca zostaje zredukowany. Więc to są takie dwa główne czynniki, które ułatwią nam zamieszkanie na Księżycu właśnie w tych miejscach. Ale musimy zbadać dokładnie te miejsca, te jaskinie. Na razie są to takie pobieżne badania. Po prostu trzeba wysłać odpowiednią sondę, która skupi się tylko na tych miejscach i wtedy dowiemy się znacznie więcej. Być może lądownik. To jest jak najbardziej wykonalne. Lądownik, który wleci do takiej jaskini, może nam udzielić bardzo dużo różnych odpowiedzi.
Nie zapominajmy jeszcze, że takie obiekty, takie jaskinie występują także na Marsie, który jest też jednym z celów najbliższych misji załogowych. Więc jak najbardziej też na Marsie to nam ułatwi przeżycie tam, założenie stałej bazy. Dodatkowo jeszcze na Marsie mamy burzliwą atmosferę. Występują potężne burze piaskowe, więc takie jaskinie też chroniłyby nas przed takim czynnikiem. Bazy marsjańskie byłyby chronione właśnie w takich jaskiniach przed gwałtownymi burzami marsjańskimi. To są takie naturalne miejsca schronienia, które na pewno nam pomogą. Ale oczywiście trzeba je dokładnie zbadać, bo nie wiadomo, czy one są stabilne na dłuższą metę czy nie są łatwe do zawalenia się. Jakieś stwierdzenia naukowców mówią, że gdyby te jaskinie miałyStrop podobny do kształtu łuku, tak jak budowaliśmy kiedyś ogromne budowle z pomocą rozwiązania łukowego. Faktycznie te jaskinie mogą być bardzo stabilne, spokojne i nie ma tam żadnych niebezpieczeństw. Dodatkowo jeszcze mniejsza grawitacja też te warunki polepsza, że te jaskinie mogą być bardzo bezpieczne.
Już nie dodam takiej kwestii, że są to doskonałe miejsca do badań geologicznych i poznawania lepiej Księżyca czy Marsa, bo nagle w łatwy sposób możemy się znaleźć głęboko pod powierzchnią planety czy Księżyca i badać jego geologię, lepiej poznać taki obiekt. Dziękuję.
[43:18] - Tylko przypomnę jeszcze kontakty do Radia Paranormalium, bowiem dzisiejszą debatę, tak jak prawie zawsze, realizujemy w całości na żywo. Dzisiaj taki wieczór z astronomem. Bardziej to jest właściwie wywiad niż debata, ale państwo tutaj również zadajecie ciekawe pytania na czatach. Powtórzę może numery telefonów, bowiem przez cały okres dzisiejszej audycji mamy włączoną linię telefoniczną. Numery telefonów to 32 746 00 08, komórkowy 530 624 193, Skype radio.paranormalium.pl. Można także pisać na Gaudacadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy też na pytania na Facebooku i na naszych czatach. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Tutaj wcześniej użytkownik Kaktus80 zadał takie ciekawe pytanie: „Czemu ludzie planują misje na Marsa, zamiast najpierw zbudować bazę na Księżycu?”
[44:27] - To nie do końca tak jest, bo tutaj mamy kilku zawodników wyścigu w stronę Marsa czy Księżyca. Te plany są różne tak naprawdę i się zmieniały przez ostatnie lata, bo faktycznie w pewnym momencie było tak, że Stany Zjednoczone czy inne kraje chciały jak najszybciej do tego Marsa dolecieć, bo przecież na Księżycu już byliśmy. Ale pojawili się inni gracze: Indie, Chińczycy, Japończycy, Europa. Te plany też się modyfikowano. Teraz wydaje się, że na przykład Stany Zjednoczone troszeczkę zmieniły strategię i stwierdziły, że we współpracy z Europejczykami najpierw jednak wybudują bazę na Księżycu. Jednak wydaje się, że najbliższym celem będzie Księżyc. Warto jeszcze dodać, że są przecież prywatni gracze. SpaceX, Elon Musk, który bardzo mocno działa w kierunku eksploracji kosmosu. Niesamowite rakiety wielokrotnego użytku. Elon ma naprawdę niesamowite plany związane właśnie z Marsem.
Z tego, co wiem, to nadal chyba się skupia na podróży na Marsa przede wszystkim. A dlaczego tak się dzieje? Tak jak mówię, nie wiem, dlaczego Mars był pierwszym celem. Wydaje mi się dlatego, że po prostu faktycznie byliśmy już na Księżycu i chcemy lecieć gdzieś w nowe miejsce. Być może to był jeden z takich powodów, że po prostu Księżyc już znamy, to teraz kto poleci na Marsa, ten będzie rewelacyjny. Ale zaczęto odkrywać w międzyczasie, że na Księżycu jest bardzo dużo różnych ciekawych pierwiastków. Bardzo dużo platyny, hel 3. Okazuje się, że Księżyc może tutaj bardzo dużo pieniędzy przynieść eksploratorom. Dlatego też być może część uwagi tych graczy została jednak zmieniona i tę uwagę przekierowali właśnie na Księżyc. Dlatego może być tak, że wydaje się, że jednak Księżyc będzie pierwszy, a stanie się takim pierwszym przystankiem do podróży na Marsa.
Kto wie, co się stanie, jak już dotrzemy na Księżyc i założymy tam stałe bazy, bo może się okazać, że Mars przestanie nas interesować na dłuższy czas, bo zafascynujemy się Księżycem, zafascynujemy się bogactwem naturalnym Księżyca i to na chwilę ostudzi i zmieni punkt widzenia eksploracji kosmosu. Przerodzi się to raczej nie w odkrywanie nowych miejsc, tylko w eksplorację Księżyca i czerpanie z jego dóbr.Więc to się może pozmieniać, ale teraz wydaje się, że nastawienie jest raczej na Księżyc najpierw. Chyba poza Elonem Muskiem, który ma na celu przede wszystkim Marsa. Ale tak jak mówię, Stany Zjednoczone chcą wrócić na Księżyc. Chociaż nie – w 2018 przecież SpaceX ma wysłać dwóch turystów w stronę Księżyca, którzy mają okrążyć srebrny glob. Ale nie wiem, czy to nie będzie koniec. Nie wiem, czy to nie jest po prostu pokazanie swoich możliwości i nic więcej, a nadal będzie on się koncentrował na Marsie. Trudno powiedzieć. Wydaje się, że mogą być nawet dwa fronty. I tak jak mówię, zawodników w tej grze jest dużo.
Indyjczycy, Chińczycy, którzy niedawno posadzili łazik na Księżycu, Japończycy, Rosjanie we współpracy z Europejczykami, z tego, co pamiętam, Europejczycy i Amerykanie. Tutaj jest już trochę tych graczy. I właśnie prywatny sektor SpaceX. I chyba jeszcze jest jedna firma, która też mocno zaczęła testować silniki rakietowe i kto wie, czy na Księżyc też się nie będą chcieli wybrać. Więc już ten front jest podzielony, myślę, i wydaje mi się, że Księżyc jednak będzie szybszym celem i szybciej go osiągniemy. Myślę, że na początku lat 20. już tam będzie człowiek i już to będzie taki zalążek poważnych początków budowy stałej bazy na Księżycu. Ale drodzy państwo, pamiętajmy, że świat jest w takim stanie teraz, że jest bardzo dużo chaosu na tym świecie i w jednej chwili może nastąpić jakiś kryzys światowy, jakaś wojna i to się wszystko zmieni. I konsekwencje takich zmian są na długie lata. Jedna zmiana, jedno jakieś wydarzenie może zaprzepaścić takie plany podboju Księżyca na długie lata i tak to się może rozwlec na bardzo duży czas.
Ale tak jak mówię, wydaje mi się, że najpierw będzie jednak Księżyc. Dziękuję.
[51:04] - Ile planet podobnych do Ziemi jest w Drodze Mlecznej? Na jak wielu z nich mogły powstać inteligentne cywilizacje?
[51:13] - Drodzy państwo, takich planet jest bardzo dużo. Dziesiątki miliardów. Skąd to wiemy? Tego nie wiemy, ale najwyraźniej tak jest. Według naszych obliczeń naukowców, według obserwacji, jakie prowadziliśmy. Mówię „prowadziliśmy” jako o astronomach, bo ja takich badań nie przeprowadzałem, ale tak to formułuję. Proszę państwa, przełom nastąpił, gdy wysłaliśmy w kosmos teleskop Keplera. Teleskop kosmiczny Keplera nastawiony na odkrywanie planet poza Układem Słonecznym. Teleskop stosuje kilka metod wyszukiwania planet. Jedną z najbardziej skutecznych jest metoda, która pozwala obserwować gwiazdy i ich pociemnienia w małym bardzo procencie.
To nawet nie są procenty, tylko dziesiąte części procenta. I teleskop Keplera potrafi obserwować naraz mnóstwo gwiazd. Tysiące gwiazd naraz może obserwować i takie delikatne pociemnienia gwiazd wychwytywać. I gdy takie pociemnienie gwiazdy jest regularne, to jest duża szansa, że to właśnie akurat planeta przysłania na chwilę gwiazdę w naszym kierunku. Planeta, która okrąża tę gwiazdę. I dzięki tej metodzie zaczął się wysyp nowo odkrytych planet. Trzeba zaznaczyć, że teleskop Keplera patrzy w bardzo mały wycinek na niebie i z takiego jednego małego wycinka nieba teleskopowi udało się odkryć tysiące planet. Obecnie trochę się już zmieniła ta misja, w inny obszar nieba teraz patrzy teleskop, ale ponad 4000 planet pozasłonecznych odkryliśmy za pomocą tej misji. Większość z tych planet to są planety duże, gazowe, takie jak Jowisz, większe od Jowisza, czyli planety, które nie mają powierzchni i trudno by było, żeby tam istniało jakieś życie. Chociaż, drodzy państwo, wydaje mi się, że nawet gdzieś tam w atmosferach takich planet życie mogłoby się rozwinąć.
Ale nie odchodźmy tutaj w stronę mało znanych aspektów biologii i nauki. Większość planet właśnie takie odkrywamy. I to są ekstremalne planety, bardzo blisko swoich gwiazd albo bardzo daleko. Planety gazowe, a więc mała szansa, że tam jest jakiekolwiek życie. Ale zaczęliśmy odkrywać także planety ziemiopodobne, czyli planety skaliste o stałej powierzchni, o podobnych rozmiarach co Ziemia i takie planety, które są w odpowiedniej odległości od swoich gwiazd macierzystych, że na ich powierzchniach może być woda w stanie ciekłym.Czyli znajdują się w tak zwanej ekosferze, a więc odpowiedniej odległości, gdzie woda w stanie ciekłym na powierzchni planety może istnieć. Drodzy państwo, takich planet już mamy kilkadziesiąt odkrytych za pomocą teleskopu Keplera. Są to najróżniejsze planety. W sensie takim, że niektóre są nawet kilkakrotnie większe od Ziemi, więc nawet bardzo duże skaliste planety udało nam się odkryć. I okazuje się, biorąc pod uwagę ilość gwiazd obserwowanych, jak mały wycinek nieba, jak mały zasięg ma teleskop Keplera tak naprawdę, że przeliczając to na ilość gwiazd w galaktyce, okazuje się, że takich planet jak Ziemia, czyli o podobnych rozmiarach, o warunkach, gdzie może być właśnie woda na powierzchni w stanie ciekłym, takich planet jest od 15 do 30 miliardów tylko w Drodze Mlecznej. A więc, drodzy państwo, liczba zatrważająco wielka.
A przypomnijmy, że odkrywanie planet pozasłonecznych trwa od bodajże 1991 roku czy 1993, kiedy odkryliśmy pierwszą planetę pozasłoneczną. Więc, drodzy państwo, jesteśmy dosłownie na samym początku odkrywania planet pozasłonecznych, a już wiemy, że ich jest mnóstwo. 95% gwiazd w naszej galaktyce ma przynajmniej jedną swoją planetę. Gwiazd w Drodze Mlecznej jest około 400 miliardów, a więc to są liczby ogromne i światów tam jest całe mnóstwo. A trzeba zaznaczyć, że na razie mamy technologię na takim poziomie, że trudno nam nadal odkrywać planety o podobnych rozmiarach jak Ziemia. Takie planety są właśnie po pierwsze bardzo małe, po drugie ciemne i naszymi metodami trudno je jest na razie odkrywać i naszym sprzętem. Najprawdopodobniej teleskop Jamesa Webba, kosmiczny teleskop, który ma być wysłany w kosmos na początku 2019 roku, następca teleskopu Hubble'a, może zmienić wszystko. Może otworzyć przed nami kolejne, że tak powiem, pudełko Pandory. Podobnie jak teleskop Keplera, tylko na znacznie wyższym poziomie. Bo ten teleskop ma takie możliwości, że będzie mógł bezpośrednio badać atmosfery takich egzoplanet i może uda się bezpośrednio już zaobserwować dowody, że tam jest życie na jakiejś planecie.
A więc jesteśmy naprawdę w przededniu niesamowitych odkryć. I po prostu jak mamy takie liczby, gdzie tych planet podobnych do Ziemi jest miliardy, dziesiątki miliardów, to chyba już nietrudno sobie wyobrazić, że na bardzo dużej ilości z tych planet może być inteligentna cywilizacja. Zresztą w pewnym momencie, kilkadziesiąt lat temu astronom Drake wysunął tak zwane równanie Drake'a. Stworzył równanie, które mówi, ile mniej więcej cywilizacji technicznych może być w naszej galaktyce. To równanie było modyfikowane przez lata. Z biegiem większej wiedzy. Jak wiedzę mieliśmy większą o kosmosie, to to równanie było modyfikowane, ale generalnie zawsze wychodzi, że takich cywilizacji na przynajmniej takim samym poziomie jak nasza w Drodze Mlecznej jest naprawdę mnóstwo. Setki tysięcy, a nawet miliony. Więc drodzy państwo, nie ma siły. Jest tych cywilizacji mnóstwo.
Ja to mówię jako pewnik, bo według mnie to jest więcej niż pewne.
[58:54] - Trwa kolejna debata ufologiczna online. Dzisiaj jest to bardziej taki wywiad z astronomem Markiem Marcinkowskim, ale również państwo zadajecie swoje ciekawe pytania, dzielicie się komentarzami. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08, komórkowy 53 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadugadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium, portalu Infra. Przy okazji zachęcamy również do polubienia fanpage'a „Nieznanego Świata”. Jesteśmy też na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysłać pytania, komentarze. No i oczywiście, a może przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
Marku, jak astronomia tak ogólnie traktuje temat obcych?
[01:00:09] - To zależy, o jakich obcych mówimy. Czy o mówieniu po prostu o cywilizacjach gdzieś tam pozaziemskich, które gdzieś tam mogą sobie funkcjonować, czy o obcych, którzy tutaj nas odwiedzają. Świadczy o tym niezliczona ilość relacji i różnego rodzaju dowodów. Jeżeli chodzi o ten drugi aspekt, bo ten pierwszy już chyba omówiliśmyJeżeli chodzi o drugi aspekt, obserwacje UFO i pozaziemski charakter tego zjawiska, to astronomowie nie zajmują się tym jakoś szczególnie. Jednak zajmują się, bo od prawie samego początku nowożytnej ery obserwacji UFO był astronom Jallen Hynek, który badał to zjawisko pod względem naukowym. Został zatrudniony przez rząd Stanów Zjednoczonych, przez wojsko i miał spojrzeć okiem astronoma, naukowca na fenomen UFO. Na początku był bardzo sceptyczny co do tego zjawiska, ale z czasem okazało się, że coś w tym jest, że najwyraźniej część relacji jest na tyle ciekawa, na tyle niezwykła, że mogą to być relacje o tak zwanych obcych, czyli o pozaziemskich. Tutaj jest pierwszy przykład z dawnych czasów, jeżeli chodzi o zainteresowanie astronoma tym tematem i to na szczeblu wysokim, bardzo profesjonalnym, bo przecież wojsko, rząd zatrudniał Allena Hynekta i on brał udział w głośnym projekcie, między innymi Blue Book. Tam tysiące relacji było badanych pod tym kątem, między innymi właśnie występowania zjawisk astronomicznych. Niewielki procent tych relacji był dla naszego astronoma niewyjaśniony i po skończeniu tych badań okazało się, że Allen Hynek zmienił swoje podejście do tych relacji i już nie był takim sceptykiem.
Z biegiem czasu zmieniało się podejście naukowców. Wydaje mi się, że się zmieniało, ale to było nieoficjalnie. Naukowcy astronomowie nie mówili o tym głośno, że obcy, relacje UFO są ciekawe i warto byłoby się tym zająć, bo generalnie w opinii publicznej w świecie ten temat był bagatelizowany, wyśmiewany i kto się tym próbował zająć poważnie, mógł się praktycznie pożegnać ze swoją karierą naukową. Przez dłuższy czas tak to wyglądało, że większość naukowców wyśmiewała to zjawisko, bagatelizowała i nikt się tym oficjalnie nie zajmował. Przełom nastąpił na początku XXI wieku, gdy zaczęliśmy odkrywać coraz więcej planet pozasłonecznych. Zaczęliśmy badać lepiej nasz Układ Słoneczny i miejsc potencjalnych z życiem w naszym Układzie Słonecznym pojawiło się kilka. Okazało się też, że planet poza Układem Słonecznym też jest całe mnóstwo i planet podobnych do Ziemi także. Perspektywa się trochę zmieniła i naukowcy, astronomowie zaczęli oficjalnie mówić o tym, że faktycznie coś w tych relacjach UFO może być niezwykłego. Chociażby jeden z astrofizyków Michio Kaku, znany popularyzator astronomii, astrofizyki, znany z Discovery czy National Geographic, z różnych programów popularnonaukowych, też otwarcie mówi, że dużą część obserwacji UFO można wyjaśnić racjonalnie, ale te 5% obserwacji jest bardzo niezwykłe, niewytłumaczalne. I faktycznie te obiekty UFO są rzeczywiste.
I jest możliwość, że faktycznie to są przedstawiciele obcej cywilizacji. On to otwarcie mówi, że jak najbardziej jest taka możliwość. Takich naukowców jest coraz więcej. Astronomów z takim podejściem, bardzo otwartym i mówiącym o tym głośno na forum jest coraz więcej, bo zmienia się nasz pogląd na wszechświat i te tematy stają się naturalnie łatwiejsze do przekazania ludziom, bo opinia publiczna i podejście do tego tematu się też zmienia. Chociażby za sprawą różnych odkryć astronomicznych i częściej mówiąc o tym, że gdzieś tam jest życie, że tych planet jest mnóstwo. Już naprawdę jest mały krok do myślenia, że faktycznie nie jest problem, żeby tam było mnóstwo cywilizacji, nawet niedaleko nas i że te cywilizacje faktycznie mogą nasOdwiedzać. Więc spojrzenie na te wszystkie tematy UFO, na tematy starożytnych astronautów, czyli odwiedzin gdzieś tam w zamierzchłych czasach przez obce istoty staje się już bardziej racjonalne. Nie jest to spojrzenie takie: „A, sami wariaci, tylko można się pośmiać z nich albo w ogóle mówią od rzeczy ci ludzie”. Tylko: „A może faktycznie coś w tym jest?”. I tu już jest efekt domina.
Coraz więcej ludzi o tym mówi i coraz więcej naukowców bada. Bo przecież chociażby organizacja MUFON w Stanach Zjednoczonych, to jest międzynarodowa organizacja, zrzesza mnóstwo różnych naukowców, między innymi astronomów. I oni badają te wszystkie relacje, które do nich docierają, do tej organizacji. I faktycznie dużo ludzi na poważnych stanowiskach naukowych się tym zajmuje i staje się to coraz bardziej poważny temat, wydaje mi się. Ale nadal brakuje według naukowców tego tak zwanego smoking gun, czyli takiego niepodważalnego dowodu, że to są faktycznie obcy. Obce cywilizacje nas odwiedzają. Czyli nie ma przebadanego ciała oficjalnie, jakiegoś super mikrochipu, który jest w ogóle całkowicie z kosmosu i tak dalej. Tego według naukowców nie ma i dlatego te relacje są nadal troszeczkę w takiej sferze. Nie na głównym miejscu, żeby badać. Nie jest skupiona pełna uwaga nauki na tym zjawisku.
Bardziej skupiamy się na poszukiwaniu życia pozaziemskiego, obcych cywilizacji za pomocą różnych projektów niż na badaniu domniemanych dowodów w postaci relacji ludzi, którzy widzieli UFO. Oczywiście trzeba zaznaczyć, że to nie tylko zwykli ludzie obserwują te obiekty, ale także astronomowie je obserwują i różni inni ludzie na wysokich szczeblach społeczności. Myślę, że to idzie, ale bardzo powoli w dobrą stronę, gdzie kiedyś nastąpi taki moment, że bardzo duża rzesza naukowców skupi się na tym temacie. Tylko nie wiem, czy ten moment nastąpi naturalnie i to będzie długo trwać, zanim on nastąpi, czy po prostu będzie taki jeden nagły zapłon. Bum! Jakieś wydarzenie, jakiś czynnik, który sprawi, że nagle wszyscy się zainteresują tym tematem i powiedzą: „Ci wszyscy wariaci mieli przez tyle lat rację i oni nie są wariatami”.
[01:10:14] - Kolejne pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań brzmi następująco: dlaczego astronomowie szukają w kosmosie drugich ludzi? Homo sapiens duplicatus. Co szczególnie widać na przykładzie SETI.
[01:10:30] - Dlaczego? Wydaje mi się, że to wychodzi z naszej natury, czystej natury. Tak jak poszukujemy nowych gatunków życia tutaj, na naszej planecie, eksplorujemy naszą planetę, eksplorujemy całe nasze otoczenie. Próbujemy się dowiedzieć jak najwięcej o tym otoczeniu. Tak naturalnie wychodzi to nasze zainteresowanie poza granice naszej planety. I tak jak odkrywamy wszechświat, jego tajemnice, cały czas chcemy więcej się dowiedzieć, co jest bardzo naturalne dla człowieka. Tak też to wynika w poszukiwaniu właśnie drugiej jakiejś cywilizacji, która jest podobna do nas. Być może. Tego nie wiemy. Zapewne tak jest, drodzy państwo.
Przy tych liczbach, przy tej ilości planet, jakie są we wszechświecie, jestem pewny, że tam gdzieś we wszechświecie są drudzy ludzie. Dosłownie drudzy. Drugi ja, drugi ty. Bo jest taka teoria mówiąca o tym, że we wszechświecie jest tak dużo planet, że kończą się możliwości prawdopodobieństw. I gdzieś tam jest możliwość, że wszystko potoczyło się identycznie jak na Ziemi. I dosłownie jest drugi Marek Marcinkowski, który mówi dosłownie o tym samym, co teraz się dzieje. Niektórzy twierdzą, że taka jest możliwość przy takiej złożoności i wielkości wszechświata. Szukamy tych drugich ludzi, bo też zapewne czujemy się trochę samotni. To jest z jednej strony takie... Nie, tu chyba nie ma drugiej strony.
To jest po prostu smutne, wydaje mi się, bo nie powinniśmy się czuć samotni, gdyż mamyCzęsto cudownych ludzi wokół siebie i zapominamy, żeby poznać dobrze kogoś z rodziny chociażby. A marzy nam się poznanie kogoś z kosmosu. Być może trzeba popatrzeć na uczucie samotności w bardzo szerokim spojrzeniu, że jesteśmy tymi ludźmi. Wydaje nam się, że jesteśmy najinteligentniejsi na Ziemi i fajnie byłoby pogadać z kimś równie inteligentnym, ale spoza Ziemi. Podzielić się swoimi doświadczeniami, zapytać się o różne rzeczy, udzielić odpowiedzi. W szerszym spojrzeniu faktycznie może być takie poczucie samotności i chyba z tego względu jak najbardziej szukamy drugich ludzi. Program SETI to największy program, jaki istnieje od dziesiątek lat, który stara się znaleźć obcą cywilizację na podobnym etapie rozwoju co my. Na razie oficjalnie bez żadnych rezultatów. Ale tu też się dużo zmienia. Chociażby za sprawą ludzi, którzy mają dużo pieniędzy.
Okazuje się, że ludzie, którzy mają dużo pieniędzy, też mogą robić sensowne rzeczy. Jest najnowszy program, który wchodzi w skład SETI, Breakthrough Listen się nazywa. Milarder rosyjski zapoczątkował działania mające na celu usłyszenie obcej cywilizacji, która gdzieś być może jest. Zostały podjęte bardzo duże środki, aby tego dokonać. Najnowsze technologie pod względem przeszukiwania pasm radiowych, ogromnej ilości tych pasm naraz zostały zaadaptowane i program SETI przeżywa swoją drugą czy już piątą młodość. Ale faktycznie coś się może zadziać, bo w przeciągu małego czasu ten program sporo ciekawych sygnałów wykrył. Te sygnały, jeżeli dobrze pamiętam, albo będą dalej badane, albo były bardzo ciekawe, ale zostały zidentyfikowane jako nasze. To daje nam pogląd, że w bardzo małym wycinku czasu na początku istnienia tego programu, który jest zaplanowany na przynajmniej 10 lat, a działa chyba od dwóch, to już naprawdę sporo ciekawych rzeczy usłyszeli i wykryli. Myślę, że to może przyspieszyć metodę odkrywania w ten sposób cywilizacji, która gdzieś może nadawać sygnały. Drodzy państwo, szukamy na wielu płaszczyznach jako astronomowie życia i prostego, i technicznego, cywilizacji technicznej.
SETI, odkrywanie planet. Chcemy wysłać próbnik w stronę Proximy Centauri. Jest tego trochę, coraz więcej ludzi skupia się na celu odszukania życia poza Ziemią, czy to inteligentnego, czy prostego, ale życia. Dziękuję.
[01:16:50] - Marku, powiedz, co sądzisz o słowach Hawkinga, że powinniśmy obawiać się obcych? Może inaczej, czy w ogóle powinniśmy się ich obawiać? Odpowiedź może się wydać niektórym oczywista, bo w końcu obcy to coś, po czym nie wiadomo czego można się spodziewać. Ale co ty o tym sądzisz jako astronom?
[01:17:18] - Pan Hawking, trudno by się z nim nie zgodzić, bo przecież to jest wybitny człowiek, wybitny naukowiec. Bardzo dużo wniósł w astronomii, jeżeli chodzi o badania czarnych dziur przede wszystkim. Trudno się z nim po części nie zgadzać. Ja nawet nie czuję się jako szary naukowiec, który liznął troszeczkę tej nauki, żeby dyskutować na temat tego, co powiedział pan Hawking. Wydaje mi się, że z jednej strony ma on rację, bo przecież jakaś obca cywilizacja może pójść, może poszła w kierunku bardzo, nie wiem, jak to określić, złym, spaczonym, że dla nich jakieś postępowania, zachowania są czymś naturalnym i normalnym, a dla nas może to być przejaw najgorszego zła. Zetknięcie się z taką cywilizacją może być bardzo dużym nieporozumieniem i możemy to bardzo drastycznie odczuć.Więc pod takim względem może to być złe doświadczenie, takie spotkanie, taki kontakt. Nietrudno sobie wyobrazić, że są gdzieś tam cywilizacje, które mają na celu podbijanie kolejnych planet. Podbijanie ich, czerpanie z ich naturalnej energii, naturalnych zasobów i pozbywanie się kolejnych cywilizacji, albo chociażby robienie niewolników z takiej cywilizacji. Ale z drugiej strony, patrząc zupełnie inaczej, wydaje się, że cywilizacja, która jest cywilizacją znacznie bardziej inteligentną od nas. Co się wydaje logiczne, jeżeli ktoś potrafi podróżować pomiędzy gwiazdami, pokonał tyle różnych problemów, z którymi my się borykamy, to wydaje się, że jest inteligentniejszy od nas.
Jeżeli w ogóle patrzymy w takich kategoriach inteligencji, bo nawet mamy problem z zdefiniowaniem samej inteligencji, takiego pojęcia. Ale wydaje się, że jeżeli taka cywilizacja pokonała różne przeciwności i jest najwyraźniej inteligentniejsza od nas, to nie powinna być zła. Nie powinna być zła, bo jest ponad tym. Doszła do tego etapu, że stwierdziła, że zło jest w ogóle niepotrzebne nikomu do szczęścia i tylko hamuje rozwój cywilizacji i wyplewiła to zło. Wyplewiła ta cywilizacja zło ze swojej cywilizacji. Więc wydaje się to też bardzo logiczne, że takie istoty, gdzieś tam na wyższym poziomie, nie są złe. Problem jest bardzo złożony i bardzo filozoficzny, psychologiczny. Za mało wiemy, żeby sądzić, jak to może z nimi być, z tymi obcymi i w jakimś stopniu powinniśmy się obawiać obcych. Ale według mnie jest duża szansa, że jeżeli nastąpi taki globalny kontakt z obcymi, to będzie to raczej kontakt z ich strony pokojowy. Z naszej strony nie wiem, ale z ich strony raczej pokojowy.
[01:21:52] - Właśnie słuchacz Artemius na czacie napisał: „Jedno jest pewne, nie będzie żadnej płaszczyzny porozumienia. Dobrze opisał to Olson Scott Card w swoich książkach”. A Make dodaje: „Jedno jest pewne, że nic nie jest pewne”. Ale pewne jest, że... Tak, Marku?
[01:22:13] - Dokładnie, się z tym zgadzam. Nie ma czegoś takiego jak pewnik. Więc tylko możemy sobie tutaj gdybać i tak to pozostanie. Za mało jeszcze wiemy, żeby tutaj chociażby zbliżyć się do prawdy. Jeżeli takie coś jak prawda jest.
[01:22:34] - Nic nie jest pewne, ale pewne jest to, że mamy jeszcze sporo pytań na liście i właśnie przejdziemy do kolejnego. Co z planami zasiedlenia Księżyca? Ostatnio znaleziono tam ponoć wielką jaskinię, idealną na bazę. Chyba temat jaskiń już poruszyliśmy. A czy wszystkie teorie z księżycowym helem to prawda? I czy tak ogólnie możliwe jest, na chwilę obecną przynajmniej, zasiedlenie naszego satelity?
[01:23:05] - Wszystkie teorie związane z helem księżycowym. Nie wiem, ile tych teorii jest. Jedna jest taka, przepraszam, to jest fakt, że helu 3 na Księżycu jest bardzo dużo. I to jest fakt. Odkryto ten pierwiastek i okazuje się, że hel 3 jest bardzo pożądanym pierwiastkiem, bo chyba nie występuje na Ziemi albo w bardzo małych ilościach, dosłownie śladowych. A na Księżycu jest go mnóstwo i w połączeniu z deuterem można uzyskać bardzo dużo energii z takiego połączenia. Energii porównywalnej z fuzją, z energią atomową. Więc ten pierwiastek rozwiązywałby problemy energetyczne na świecie. Dlatego też bardzo dużo państw, które mają takie możliwości, jest zainteresowanych właśnie eksploracją Księżyca między innymi, albo nawet przede wszystkim, żeby pozyskiwać ten pierwiastek ze skał księżycowych. Więc jak najbardziej to jest fakt.
Helu 3 jest na Księżycu, jest jego bardzo dużo. To ma związek z tym, że słońce oddziałuje bezpośrednio na powierzchnię Księżyca i ten pierwiastek się tam gromadził przez te miliardy lat. Nie ma tam atmosfery, więc nie było z tym problemu.I właśnie skały księżycowe między innymi w ten pierwiastek są bardzo bogate. A druga część pytania była o zasiedlenie Księżyca, tak? Czy mamy taką technologię? Oczywiście, że mamy. Mieliśmy ją już w latach 60., 70. XX wieku. Już wtedy chcieliśmy lecieć na Marsa i tam wylądować z ludźmi. Więc jak najbardziej technologię mamy.
Jest dużo pomysłów różnego rodzaju, chociażby wykorzystanie tych wulkanicznych jaskiń, które są pod powierzchnią Księżyca. Ale są też inne ciekawe projekty. Więc jak najbardziej technologię mamy. Tylko chodzi o pieniądze, drodzy państwo. Jak zawsze chodzi o pieniądze. Gdybyśmy żyli w cudownym świecie, bliskim ideałowi, że byłoby znacznie mniej konfliktów zbrojnych na Ziemi, to już byśmy dawno byli poza Marsem i bylibyśmy gdzieś tam na Księżycu, na Europie jowiszowej. Bylibyśmy już tam dawno jako ludzie, bo takie pieniądze, jakie są przeznaczane na zabijanie siebie nawzajem, tak ogromne pieniądze, które byłyby przeznaczone na chociażby podbój kosmosu, to, drodzy państwo, już Układ Słoneczny byłby zwiedzony od A do Z praktycznie. Dlatego technologia jak najbardziej jest. Jest bardzo dużo pomysłów, jak takie bazy zbudować, jak tam funkcjonować. Więc chodzi o pieniądze jak zwykle i dlatego też czasowo jest to rozwlekane.
Cały czas próbujemy stworzyć jakieś takie technologie jak najtańsze, jak najbardziej ekonomiczne, jeżeli chodzi o podbój kosmosu, o budowanie stacji orbitalnej na Księżycu, budowanie stacji badawczej na powierzchni. Więc cały czas jakieś tam nowe pomysły są testowane też, chociażby takie pompowane moduły, które mają być użyte do budowy stacji orbitalnej księżycowej. Więc cały czas tutaj chcemy koszty takiej eksploracji zmniejszać. To się w jakimś tam stopniu udaje, ale nadal tych pieniędzy brakuje. I właśnie takie rzeczy jak hel-3 czy jakieś inne pierwiastki, których jest dużo na Księżycu, mogą niestety przyspieszyć podbój naszego satelity. Mówię niestety, bo tu chodzi o chęć zysku. Tu chodzi o chęć wzbogacenia się, a nie chęć taką czysto naukową. Oczywiście nauka też będzie przy okazji, ale głównym celem będzie wzbogacenie się, pozyskanie zasobów, a nie poznanie innego świata i pójście dalej, więc nic nie jest takie czarne i białe. Nadal nasza cywilizacja opiera się na pieniądzach i na takiej pierwotnej chęci zysku, więc cały czas będą podziały różnego rodzaju. Nie będzie takiej jedności, jeżeli chodzi chociażby o podbój kosmosu i w związku z tym będzie to dłużej trwać.
A takie cywilizacje troszeczkę bardziej zaawansowane już dawno mogły się pozbyć takich podziałów i dlatego mogą podróżować między gwiazdami. A my nadal walczymy za pomocą karabinów i chcemy jak najwięcej zyskać dla siebie nawzajem, a nie dla całej ludzkości. Więc dlatego jesteśmy nadal tak blisko.
[01:29:07] - Przypomnę, że słuchacie państwo kolejnej debaty ufologicznej online. Dzisiaj to jest właściwie taki bardziej wywiad niż debata. Wywiad z astronomem Markiem Marcinkowskim. Czekamy na państwa telefony i na państwa pytania wysyłane drogą tekstową. Numery telefonów do Radia Paranormalium to 32 746 008, 32 746 008. Komórkowy 530 620 493. Jesteśmy także na Skypie radio.paranormalium.pl. Gadu-Gadu 36 08 80 02. Czaty Radia Paranormalium to oczywiście czat na www.paranormalium.pl oraz czat towarzyszący naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku.
A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania i komentarze. No i oczywiście, a może przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. I właśnie z czata pochodzi parę komentarzy, które właśnie teraz przytoczę. Komentarz od użytkownika Mati Majster: „Dzisiaj czytałem na portalu astronomicznym o cywilizacjach, które mogły rozwinąć się pod lodowcowymi pokrywami planet i księżyców. Cywilizacje te mogą nie być kompletnie świadome istnienia czegoś poza lodową skorupą. Punktem wyjścia było samo istnienie życia w oceanach przykrytych lodem. Jest ono bardzo realne, ponieważ pokrywa chroni przed rozbłyskami i promieniowaniem, a kontakt ze skalistą częścią planety sprzyja powstaniu warunków, w których życie może zaistnieć oraz ewoluować. Mając miliony czasu, kto wie?”
[01:30:52] - Tak, też czytałem ten artykuł. Bardzo ciekawa sprawa. Tam też jest przytoczone w tym artykule, że to taka teoria, takie podejście do sprawy życia podwodnego jest po części wyjaśnieniemParadoksu Fermiego, który mówi, że skoro tych cywilizacji jest tak dużo w kosmosie, to dlaczego nikogo nie usłyszeliśmy, nie zaobserwowaliśmy? I to jest jedna z propozycji wyjaśnienia tego paradoksu. Tak jak zaczęliśmy naszą debatę, takich światów wodnych jest naprawdę bardzo dużo w samym naszym Układzie Słonecznym. Tylko że to są światy, na których woda znajduje się pod pokrywą lodową. I drodzy państwo, tam naprawdę może być bardzo złożone życie. Nie posunę się tutaj do stwierdzenia, że może być życie inteligentne, jakieś naprawdę zaawansowane, ale złożone organizmy, bardzo różnorodne mogą tam już być od dawna. Więc jak najbardziej, patrząc troszeczkę do przodu, gdzieś tam mogą być takie cywilizacje podwodne w całości i żyją sobie w swoim świecie, nie wiedząc o istnieniu pozostałego wszechświata. I to jest dla mnie jak najbardziej możliwe.
Znając kosmos, to co się tam dzieje i jak dużo różnych jest możliwości, to dla mnie jak najbardziej jest prawdopodobne, że takie cywilizacje mogą być. Czy w pewnym momencie taka cywilizacja będzie chciała pójść dalej? Wydaje mi się, że tak. Wydaje mi się, że w pewnym momencie, na jakimś etapie taka cywilizacja zapragnie przebić tę skorupę lodu i gdzieś tam się z niej wyłonić. Ale to jest trudne pytanie. Znowu tutaj wchodzimy w taką sferę filozoficzną, bardzo psychologiczną. Co by było, jeżeli taka cywilizacja w ogóle zechce? Można to chyba trochę porównać też do nas, bo my też jesteśmy tutaj na swojej planecie. I w pewnym momencie też zapragnęliśmy przebić tą skorupę lodową w cudzysłowie, w tym przypadku po prostu osiągnąć przestrzeń kosmiczną. Zapragnęliśmy tego w pewnym momencie, mimo że jeszcze nie poznaliśmy do końca naszej planety, że rozwijamy cały czas tutaj różną technologię, różne pomysły.
Żyjemy sobie na tym świecie blisko Ziemi, ale część z nas zapragnęła przebić się przez tą skorupę i gdzieś tam zobaczyć dalej. Okazuje się, że mimo że kosmos jest bardzo nieprzyjazny dla nas, dla życia, to radzimy sobie jakoś. Więc takie cywilizacje podwodne, ja tu robię takie porównanie, gdzieś tam cywilizacja podwodna, a my jesteśmy taką cywilizacją zanurzoną w powietrzu. Więc można to troszeczkę do siebie porównać. I też kiedyś nie wiedzieliśmy, że coś jest poza. Widzieliśmy te gwiazdy tam, okej, coś tam jest, ale nie wiedzieliśmy co to jest. I z biegiem czasu żeśmy rozwinęli wiedzę i zapragnęliśmy to zwiedzić, te gwiazdy, te obiekty w kosmosie. Więc takie cywilizacje podwodne mogą być już naprawdę mocno zaawansowane technicznie. Chociaż jeden komentarz pod tym artykułem mówi: „Jak może być zaawansowana technologia podwodna technicznie, skoro nie mogą rozpalić ognia? A w związku z tym, jak mogą budować maszyny bez ognia, bez tego wszystkiego, co z wynalezieniem ognia się wiąże?”.
Z jednej strony wydaje się to oczywiste. Nie może być takiej cywilizacji. Ale to jest znowu spojrzenie z naszej perspektywy, z tego, co się u nas działo. Bo gdyby nie ogień, to przecież byśmy byli dalej gdzieś całkiem, albo w ogóle by nas nie było, nic byśmy nie osiągnęli. Więc patrzenie na taką cywilizację podwodną z naszego punktu widzenia, porównując do naszej, jest, wydaje mi się, bardzo błędne i na pewno są jakieś rozwiązania, na które my byśmy nie wpadli, a te istoty podwodne by wpadły i jednak rozwinęły tę swoją cywilizację techniczną. Więc jak najbardziej takie cywilizacje na pewno gdzieś tam są. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że tej wody jest mnóstwo we wszechświecie i dużo jest pod lodem. Ale w pewnym momencie wydaje mi się, że bardzo duży procent tych cywilizacji zapragnie patrzeć dalej. Przebije się przez tą barierę lodową. Z drugiej strony też, jak już jesteśmy przy planetach wodnych, są też planety w całości pokryte wodą.
Wiemy, że są takie planety, takie światy i nie ma tej bariery lodowej, ale nie ma też lądu, suchego lądu, więc takich planet też jest sporo w Drodze Mlecznej, we wszechświecie. Takie planety już odkryliśmy, że tam najprawdopodobniej właśnie jest woda i tylko woda. Wydaje mi się, że też jak najbardziej takie cywilizacje mogą się tam rozwinąć. Właśnie cały czas jednak nasze ograniczenia umysłowe kończą się na takiej jakiejś barierze, która mówi nam: „Brakuje nam wyobraźni”.Skoro nie ma ognia, nie ma lądu, to jak może być cywilizacja technologiczna? Według mnie może być, chociaż nie mam takiej wiedzy i nie potrafię sobie wyobrazić, jak by to mogło działać. Ale oczywiście, że może być. Po prostu za mało wiemy na temat świata, na temat ogólnie inteligencji, jaka może zaistnieć gdzieś tam we Wszechświecie. Dziękuję.
[01:37:39] - Marku, na ile realne są szanse na kolejną słoneczną burzę, która może poważnie zaszkodzić naszej cywilizacji?
[01:37:48] - Proszę państwa, oczywiście, że są duże szanse na taką burzę słoneczną, bo Słońce cały czas jest aktywne. Cały czas niewiele o nim wiemy. Wiemy, że ma cykle aktywności. Co 11 lat jest bardziej aktywne i tych burz słonecznych jest więcej. Przepraszam. Jak najbardziej takie burze się będą zdarzać i to jest jedna z najbardziej prawdopodobnych przyczyn upadku naszej cywilizacji. Jest taka lista 10 realnych przyczyn końca świata i właśnie burza słoneczna jest jedną z najbardziej prawdopodobnych, bo już tego doświadczyliśmy po części. Były takie zdarzenia w historii, że gdy zadziała się burza słoneczna, to w małym stopniu, ale mieliśmy jakieś problemy. Chociażby w Kanadzie w latach 80. nie było prądu na dużym obszarze.
Takie burze będą się zdarzać, nie ma co do tego wątpliwości. Jest to bardzo realne i my cały czas monitorujemy Słońce, naszą gwiazdę. Cały czas monitorujemy i próbujemy takie burze przewidzieć. Zresztą nawet jak taką burzę zaobserwujemy, to zanim ona dotrze do Ziemi, mamy troszkę czasu. Trzy, cztery dni. To jest mało czasu, żeby przygotować całą ludzkość na uderzenie takiej burzy, ale może być na tyle dużo czasu, żeby zminimalizować skutki takiej burzy. Bo przecież, proszę państwa, nasza cywilizacja jest oparta o elektryczność. Niedawno doświadczyłem, że bez elektryczności jesteśmy w czarnej dziurze, bo przyszedł wiatr, przyszedł orkan Ksawery i nie było prądu przez ponad dwie doby u nas, tutaj u mnie w domu. No i co? Domu nie ogrzeję, bo piec zasilany jest częściowo prądem.
Pompa, sterownik pieca. A więc w domu zimno. Indukcja, kuchenka indukcyjna nie podgrzeje nic. Okej, można byłoby mieć zapas, czyli kuchenkę gazową i agregat prądotwórczy. Okej, agregat dopiero kupię, a kuchenki gazowej nie mam gdzie wstawić. Tutaj taki prosty przykład, że nawet jakieś małe kataklizmy, które mają wpływ na naszą energetykę, na prąd, na infrastrukturę elektryczną, potrafią zrobić duży problem. Zwiększając skalę, czyli przekładając taki kataklizm na burzę słoneczną, która może być bardzo silna, możemy mieć poważny problem na bardzo długi czas. To nie jest tak, że się skończy świat, że nagle wylądujemy z powrotem w jaskiniach, ale będzie poważny światowy kryzys na świecie, bo padnie infrastruktura różnych państw, komunikacja, banki i tak dalej. Transport, produkcja żywności. To stanie na jakiś czas.
Zależy, jaka płaszczyzna może to być. Zależy, jaka to jest struktura. To może być dłużej, może być krócej. Niektóre urządzenia, które generują ten prąd. Nie jest tak, że zaraz je stworzymy na nowo. Jakieś tam stacje transformatorowe czy elektrownie to się nagle nie zadzieje, że wymienimy sobie, bo ogromne przeciążenie za sprawą burzy słonecznej i elektrownia nie działa, jakieś tam transformatory są spalone. To nie jest tak, że sobie je wymienimy od razu. Taki przestój cywilizacyjny trochę potrwa. Na różnych płaszczyznach, tak jak mówię, różna długość czasu będzie. To nie jest tak, że będziemy nagle w jaskiniach, cofniemy się z cywilizacją do czasów jaskiniowych, ale będzie to bardzo poważny problem i niektóre państwa mogą nawet to wykorzystać.
Wyobraźmy sobie, że taki impuls elektromagnetyczny, taka burza słoneczna uderza. Odczują to najbardziej Stany Zjednoczone. Automatycznie mamy kryzys światowy. Inne państwa na drugiej półkuli świata nie odczują tego tak mocno. Nie zostaną tak mocno uszkodzone, ale z automatu mamy od razu kryzys ekonomiczny na całym świecie. Proszę sobie wyobrazić, jak duże teraz wahania, chociażby na cenę paliw czy na ceny żywności, mają jakieś lokalne wydarzenia gdzieś na świecie. A co dopiero by było, jakby takie duże państwo padło, że tak powiem kolokwialnie. To jest efekt domina i takie zdarzenie może wywołać naprawdę poważny chaos na Ziemi, a ten chaos może się nawet skończyć wojną, bo takie państwo może wykorzystać ten moment. Na przykład Stany Zjednoczone zawsze były naszym wrogiem. Nie wiem.Będzie jednego przydziwiga mniej.
Nie dość, że są na kolanach, to wyślijmy im jeszcze kilka rakiet, to skończy USA w całości. Nie trudno sobie wyobrazić takie sytuacje, wydaje mi się. Tak jak mówię, taka burza słoneczna może ciągnąć za sobą bardzo dużo różnych efektów niekorzystnych i to nie będzie koniec świata, ale koniec świata, jaki znamy, do jakiego się przyzwyczailiśmy. I dużo czasu może być potrzebne, abyśmy z powrotem doszli do punktu wyjścia. Jak najbardziej burze słoneczne są realne, mocne. Każdy cykl, gdy Słońce jest bardziej aktywne, przynosi nam jakieś nowe odkrycia. Takie, że powstają rozbłyski, których się nie spodziewaliśmy, o dużej mocy. Na szczęście nieskierowane w stronę Ziemi. Cały czas to Słońce, tą naszą gwiazdę poznajemy. Obecnie Słońce jest w minimum aktywności, a mimo to pojawiają się pojedyncze plamy słoneczne i z niektórych tych plam zostaje wyrzucona materia słoneczna, powstaje wiatr słoneczny, powstają burze słoneczne.
I mimo że Słońce jest w minimum aktywności, to na północnym biegunie mamy niesamowite zorze polarne. A więc cały czas ten wiatr słoneczny, ta materia słoneczna oddziałuje z Ziemią i bywa, że jest naprawdę bardzo silna, mimo że mamy minimum aktywności Słońca według naszej wiedzy. Słońce należy obserwować, należy badać, jak najlepiej go poznać i robić wszystko, aby zminimalizować potencjalne szkody wywołane takim rozbłyskiem słonecznym, taką burzą słoneczną. Dziękuję.
[01:45:35] - Słuchacie państwo kolejnej debaty Ufologicznej Online. Dzisiaj to jest bardziej wywiad z astronomem Markiem Marcinkowskim. Poruszamy wiele tematów, między innymi to, czy jesteśmy sami we wszechświecie, czy też może nie. Debatę oczywiście realizujemy w całości na żywo. Czekamy na państwa telefony. Nasze numery telefonów to 32 746 00 08, a komórkowy 530 624 193. Skype radio.paranormalium.pl. Można także pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na YouTube. Można nas także spotkać na Facebooku, a jeżeli ktoś woli, może nam również wysłać pytania, komentarze i przede wszystkim relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
Teraz pytanie o słynną planetę X. Marku, czy możemy powiedzieć, że taka dziewiąta planeta istnieje?
[01:46:45] - Możemy powiedzieć, ale tego jeszcze nie wiemy. Tak naprawdę nie odkryliśmy tej planety jeszcze, ale możemy powiedzieć, że mamy przesłanki, dowody nawet bym powiedział, dowody na to, że faktycznie taka planeta jest gdzieś daleko za orbitą Plutona. Coraz więcej astronomów szuka tej planety. Dowody na to, że taka planeta może być są takie, że astronomowie przeanalizowali orbity obiektów transneptunowych, obiektów z pasa Kuipera i bardzo dużo orbit tych obiektów jest nachylonych pod takim kątem, że najwyraźniej oddziałuje na nie jakiś duży obiekt. Grawitacyjnie oddziałuje na ich ruch duży obiekt, którego jak na razie nie znamy. Analizowano te orbity, jak one się zachowywały. Ruch tych obiektów zachowywał się od dziesiątek, setek lat wcześniej. I wychodzi na to, że jakiś obiekt tam jest gdzieś. Przewiduje się, że ta planeta może mieć wielkość nawet Neptuna, a więc kilkanaście razy większą niż Ziemia. Ale nie wyklucza się też, że to jest planeta skalista.
Jak najbardziej dowody na to są. Jednak obszar, w którym ta planeta może być, jest akurat w takim miejscu, że na tle tego obszaru znajduje się płaszczyzna Drogi Mlecznej, a więc bardzo dużo różnych innych obiektów, innych gwiazd i innych obiektów, które zaburzają pomiary, zaburzają możliwość odkrycia tej planety dziewiątej. Dlatego naukowcy przewidują, gdzie mniej więcej ta planeta może być, ale najwyraźniej jest to miejsce, gdzie akurat jest w tym momencie widoczna Droga Mleczna w jednej linii. I to właśnie bardzo przeszkadza w obserwacjach. Po prostu te obiekty w tle bardzo przeszkadzają i przez to trudno będzie odkryćW najbliższym czasie tę planetę. Wszystko wskazuje, że tam jest duży obiekt i najwyraźniej ta planeta gdzieś sobie krąży po bardzo odległej orbicie. Okres obiegu tej planety wokół Słońca może być liczony nawet w tysiącach lat, więc to jest naprawdę odległa orbita. Naprawdę odległy obiekt. I tak jak wspominałem na początku, bardzo trudno obserwować takie obiekty, odnajdywać takie obiekty, gdyż są to małe obiekty bardzo daleko od Ziemi i bardzo ciemne, więc praktycznie nie odbijają w ogóle promieniowania słonecznego i bardzo trudno je wykryć. Ale obliczenia matematyczne, symulacje wskazują, że faktycznie coś tam jest, co oddziałuje na te wszystkie obiekty transneptunowe.
Generalnie jesteśmy na podobnym etapie jak byli astronomowie w XIX wieku, gdy odkryliśmy Neptuna. Była podobna sytuacja. Analizując orbitę Urana jeden z astronomów stwierdził, że są pewne perturbacje, ta orbita zmienia się i najwyraźniej coś ma wpływ na Urana, na jego orbitę, na jego ruch. Matematycznie obliczono, gdzie może być kolejna planeta. I faktycznie matematyk obliczył, gdzie może znajdować się późniejszy Neptun. Jeden z astronomów za pomocą wyniku tych obliczeń spojrzał w to miejsce na niebie i faktycznie odkryto w ten sposób Neptuna. Więc tu mamy podobną sytuację, że obliczenia wskazują, że tam gdzieś jest duża planeta, ale nadal jej szukamy, nadal potrzebujemy ją odkryć. Tyle na ten temat z mojej strony.
[01:51:50] - Przechodzimy do kolejnych pytań czy komentarzy na czacie. Tutaj sobie bardziej ciekawe komentarze zapisuję na boku. Szyderca napisał godzinę temu pytanie: „Na jakim etapie jest coś takiego jak kosmiczna prognoza pogody? Bo to podstawa przy planowaniu lotu. Da się jakoś może przewidzieć promieniowanie czy komety lub meteory?”
[01:52:21] - To znaczy tak, jeżeli chodzi o obserwacje przestrzeni kosmicznej, to cały czas szereg obserwatorów spogląda w kosmos pod kątem wykrywania różnych obiektów. Planetoid, obiektów NEO, czyli Near-Earth Object, czyli planetoid, które są blisko Ziemi. Pod tym względem cały czas monitorujemy takie obiekty i potrafimy je wykrywać z jakimś wyprzedzeniem. Nie pamiętam teraz z jakim, ale to wszystko zależy od tego, jak duży jest obiekt. Potrafimy wykrywać obiekty kilkunastometrowe, więc pod tym względem wydaje się, że to jest całkiem niezły wynik. Ale nadal pojawiają się obiekty, które w ostatniej chwili potrafimy tylko zauważyć. Takie obiekty mogą jakieś zagrożenie sprawiać. Może niekoniecznie zagrożenie dla lotów kosmicznych, bo trudno by tu było, żeby taki obiekt akurat uderzył w jakąś sondę czy statek kosmiczny. Bardziej chodzi tutaj o obiekty na powierzchni Ziemi. Pod tym względem tak to wygląda.
Pod względem monitorowania śmieci kosmicznych także cały czas monitorujemy przestrzeń okołoziemską pod tym kątem, czyli monitorujemy orbity śmieci kosmicznych, czyli tych wszystkich pozostawionych w kosmosie na orbicie różnych kawałków, różnych części satelitów, różnych śrubek, nakrętek. Tego jest całe mnóstwo najróżniejszych elementów. Oczywiście są duże elementy, jakieś wypalone silniki rakietowe, nieczynne satelity różnego rodzaju. Tego jest całe mnóstwo. Ich są tysiące obiektów, które krążą wokół Ziemi i to jest bardziej realne zagrożenie dla różnego rodzaju misji kosmicznych, takich okołoziemskich. Takie obiekty potrafimy wykryć z takim dużym prawdopodobieństwem. Raczej nie prawdopodobieństwem, tylko nieduże obiekty potrafimy wykryć, czyli od kilkunastu centymetrów. Nie, nawet nie. Od kilku centymetrów niektóre obiekty już da się wykryć i je monitorujemy i cały czas wiemy, gdzie są. Samo monitorowanie samych misji, gdzie zgubiono jakąś część, już nam daje dużo informacji o tym kolejnym śmieciu kosmicznym, który gdzieś tam zaczyna krążyć.
Więc pod tym względem też mamy wgląd w przewidzenie, gdzie się znajdują takie zagrażające ludziom obiekty. Niestety jest tego coraz więcej i nie potrafimy posprzątać tych śmieci kosmicznych. Są jakieś pomysły, ale nie do końca jeszcze to działa.Też monitorujemy Słońce, mamy całą prognozę pogody słonecznej, która nam pokazuje wzrost aktywności Słońca, możliwe wybuchy koronalne na Słońcu, które mogą zagrozić astronautom na orbicie. To cały czas też jest monitorowane. W związku z tym aktywność słoneczna ma wpływ na to promieniowanie, na wiatr słoneczny, który dociera w okolice Ziemi i wiedząc, co się dzieje na Słońcu, możemy przewidzieć z wyprzedzeniem kilku dni. To są trzy, cztery dni, zanim dotrze do nas ten impuls, ta burza słoneczna. Możemy przewidzieć, jaką będzie miała moc i jaki obszar Ziemi zostanie najbardziej dotknięty tą materią słoneczną. Cały czas pod tym względem obserwujemy przestrzeń kosmiczną, ale nadal jest to mały zakres, co świadczą różne przykłady, takie jak odkrycie jakiejś planetoidy w ostatniej chwili, która przemknie dosłownie tuż obok Ziemi bądź nawet uderzy w Ziemię. Czelabińsk – znany przypadek. Nadal mało środków jeszcze wykorzystujemy do przewidywania takich różnych zagrożeń.
A jeżeli chodzi o pogodę kosmiczną, to przede wszystkim obserwacje Słońca, jak się zachowuje, bo to jest największe zagrożenie, najbardziej poważne. Wydaje mi się, że na równi poważne albo nawet bardziej poważne niż zderzenie się z jakimś kosmicznym śmieciem czy mikrometeorytem. Mikrometeorytów raczej nie jesteśmy w stanie przewidzieć, bo są to bardzo malutkie obiekty i poruszają się z bardzo dużymi prędkościami przede wszystkim. Dlatego to też jest duże zagrożenie. Nieczęsto zdarzają się kolizje z takimi obiektami, ale się zdarzają, więc to też jest realne zagrożenie dla astronautów, dla ich pojazdów, dla ich statków. To są główne zagrożenia: śmieci kosmiczne, Słońce i mikrometeoryty, meteoryty. Staramy się tego unikać. Staramy się to monitorować w miarę możliwości. Tak to wygląda.
[01:58:35] - Marku, co sądzisz o zdarzeniu tunguskim z 1908 roku? Czy to aby na pewno był meteoryt, czy może coś innego?
[01:58:44] - Mimo że już minęło ponad 100 lat, to nadal nie mamy pewności, co to tak naprawdę było. Większość naukowców skłania się, że to był jednak meteoryt bądź nieduża planetoida. Zostały poczynione różnego rodzaju symulacje, różnego rodzaju obliczenia. Mówi się, że to był obiekt o wielkości około 40 metrów, który wybuchł w atmosferze ziemskiej nad powierzchnią Ziemi i dlatego chociażby nie ma krateru. A specyficzny teren syberyjski sprawił, że wszelkie odłamki meteorytu gdzieś w tych bagnach utonęły i to jest trudno osiągalne. Ale jest kilka faktów, które zaprzeczają tej teorii, więc nie jest to do końca wszystko jasne. Należy też brać pod uwagę liczne relacje świadków. Wbrew pozorom dużo ludzi widziało to zdarzenie i te relacje zaprzeczają teorii meteorytowej. Nawet mówią te relacje o dwóch zjawiskach. Tutaj jest to zaprzeczeniem.
Trudno to z aspektów naukowych brać mocno pod uwagę, bo jednak na tym terenie żyją bardzo prości ludzie i ich opisy mogą nie do końca być trafne, jeżeli chodzi o późniejszą weryfikację, co to mogło być. Według mnie jeszcze dużo nie wiemy na ten temat i biorąc pod uwagę chociażby zdarzenie czelabińskie sprzed kilku lat, mógłbym być skłonny stwierdzić, że wydarzenie tunguskie to był jednak meteoryt. Bo gdyby zdarzenie czelabińskie cofnąć w czasie o te 100 lat, to wydaje mi się, że mogło być bardzo podobne tak naprawdę, bo tak samo mieliśmy tutaj wybuch na wysokości dużej i tak samo była fala uderzeniowa. Mówię o Czelabińsku teraz. Też była fala uderzeniowa, która nie dość, że spowodowała bardzo dużo zniszczeń, to też była fala dźwiękowa bardzo mocna. Bardzo mocno był słyszalny wybuch.I efekty oczywiście wizualne na niebie. Więc jakby przenieść to zjawisko sto lat wcześniej i troszeczkę porównać z perspektywy prostego człowieka, który sobie żyje na Syberii i widzi coś takiego, to mogło być to. To mógł być właśnie meteoryt. Oczywiście trudno tutaj porównywać skalę zniszczeń, choć tak jak mówię, w przypadku czelabińskim była fala uderzeniowa i dużo tych zniszczeń było materialnych. A wydarzenie tunguskie to pamiętamy te znane zdjęcia, które pokazują całe hektary lasu pokładzionego w jednym kierunku.
Więc wydaje mi się, że można to porównać i skłaniałbym się na tym etapie, że to mógł być jednak meteoryt. Ale cały czas mnie kuszą te relacje świadków, że jednak mogło to być coś innego. Ale boję się tutaj pójść w tą stronę bardziej niezwykłą. Choć powiem, jest to kuszące. Ale porównując właśnie tak jak mówię, chociażby do Czelabińska, to jest tu dużo wspólnych cech tego wydarzenia i mógłbym się skłaniać co do meteorytu. Bo przecież tego czelabińskiego meteorytu nie znaleziono, tego głównego kawałka, tylko znaleziono jakieś małe drobiny. Z tego, co wiem, to ten krater w jeziorze, który tam widziano, to jednak nie był krater po tym meteorycie. Więc niewiele go znaleziono. Jeżeli dobrą mam wiedzę. Tego czelabińskiego też wiele kawałków nie znaleziono.
Tunguskiego w ogóle nie znaleziono żadnego kawałka. Tak jak mówię, teoria z bagnami. Może to jest ta przyczyna. Skłaniam się do tego, że to był meteoryt. Planetoida wielka.
[02:03:50] - Słuchacie państwo debatę ufologiczną online. Dzisiaj mamy taki wieczór z astronomem i z możliwości wysyłania pytań państwo bardzo aktywnie, szczególnie na czacie, korzystacie. Tutaj Czechul koło godziny 22 napisał, to jeszcze w kwestii poszukiwania obcych pod powierzchnią oceanów na planetach: „Czy w takim razie nie powinniśmy spojrzeć pod taflę oceanów na naszej planecie? Czy właśnie taka cywilizacja nie znajduje się czasem pod naszym własnym nosem?”.
[02:04:28] - Właśnie. Mówi się o obiektach USO przecież, czyli tych, które gdzieś tam nurkują w wodę albo wylatują z tej wody.
[02:04:40] - Ziemia, wiadomo, nie jest idealną kulą. Ziemia ma strukturę gąbczastą, czyli pod powierzchnią oceanów też prawdopodobnie znajdują się jakieś jamy. Mówi się też o ukrytym oceanie.
[02:04:53] - To ciekawa koncepcja. O tym nie słyszałem, szczerze mówiąc. O ukrytym oceanie gdzieś tam jeszcze pod powierzchnią dna, jeżeli dobrze rozumiem. Dno oceanów ziemskich jest bardzo mało poznane, więc tutaj niektórzy nawet mówią, że lepiej znamy kosmos czy nawet powierzchnię Księżyca niż powierzchnię dna oceanów ziemskich. Więc tutaj jak najbardziej wydaje mi się, że jest na tyle miejsc na dnie oceanicznym, że mogłyby się tam gdzieś chować przedstawiciele, jakieś obiekty właśnie przedstawicieli obcych cywilizacji czy chociażby nawet bazy. Kurczę, tam są takie zakątki gdzieś tam na dnie, że wydaje mi się, że to nie jest problem, żeby gdzieś tam się schowały takie instalacje. Ale ponownie, nawet jeżeliby dużo ludzi chciało zbadać bardzo szczegółowo pod każdym kątem dno oceaniczne, to są ogromne koszty. Zawsze musimy pamiętać, że takie przedsięwzięcia wiążą się z ogromną ilością pieniędzy i to jest często bariera, że nawet jak ktoś bardzo chce, to ta bariera jest nie do przeskoczenia i nie do końca można to w dużym stopniu zbadać. Chociażby przykład jeziora Loch Ness. Przecież tam też w jakimś momencie chcieli ludzie po prostu dokładnie zbadać dno całego tego jeziora.
I też to się wiązało z ogromnymi kosztami, żeby to dokładnie przebadać, prześwietlić, zrobić sondę dna i całego tego otoczenia. Więc takie jeziorko, a co dopiero mówić tutaj o oceanach. Więc jest dużo zakątków, które mogą skrywać te nasze USO. I tak jak mówię, jeżeli chodzi o dowody, relacje świadków, są nawet zdjęcia, jak takie obiekty gdzieś tam wlatują w tą wodę, więc jest o czym myśleć jak najbardziej, że takie obce gdzieś tam są na dnie. Dziękuję.
[02:07:31] - Zbliżamy się już powolutku do końca naszej debaty. Zostało jeszcze jakieś, ja myślę, 15 minut, a tutaj czeka takie bardzo ważne pytanie na odpowiedź. Alan Stern, główny naukowiec misji New Horizons, która dotarła do planety karłowatej Pluton, zaproponował nowe rozwiązanie paradoksu Fermiego. Rozwiązaniem tego paradoksu jest skorupa lodowa, która otacza oceaniczne globy. Proszę, wyjaśnij Marku, o co chodzi.
[02:07:59] - Już po części troszeczkę o tym mówiliśmy. Odkrywanie takich księżyców i planet, które pod lodową skorupą skrywają globalne oceany ciekłej wody. Jest takich obiektów bardzo dużo i najwyraźniej bardzo dużo jest ich nawet w naszym Układzie Słonecznym. Dlatego wydaje się, że w kosmosie jest ich mnóstwo. Jest to dosyć powszechne zjawisko, że ciekła woda gdzieś jest pod lodem na wielu obiektach. Tak jak mówiliśmy, w naszym Układzie Słonecznym jest duża szansa, że jest życie w tej wodzie. Nie będę tutaj mówił o życiu inteligentnym czy jakimś zaawansowanym, ale jest duża szansa, że jest życie jakieś złożone u nas w Układzie Słonecznym i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby gdzieś w innym systemie planetarnym, w takim świecie zaistniała, rozwinęła się cywilizacja techniczna pod wodą, pod grubą warstwą lodu. Z jednej strony ta cywilizacja jest chroniona przez ten lód. Jest chroniona przed promieniowaniem kosmicznym, przed negatywnymi oddziaływaniami pochodzącymi z kosmosu. I żyje sobie pod tym lodem nieświadoma niczego, co się tam gdzieś dzieje poza tą wodą i może rozwinąć cywilizację techniczną.
Ale tak jak mówiłem wcześniej, w pewnym momencie na pewno taka cywilizacja, wydaje mi się, zapragnie przebić się przez tą skorupę lodu i zobaczyć, co tam jest. Paradoks Fermiego polega na tym, że skoro jest tak dużo cywilizacji według astronomów, tak dużo szans na życie w naszej galaktyce, to dlaczego nie mamy żadnych dowodów? Dlaczego nie słyszymy sygnałów, jakichś oznak tych cywilizacji? Być może dużo takich cywilizacji jest pod lodem i po prostu nie są w stanie nadawać sygnałów. Tych cywilizacji jest tam dużo, ale tak naprawdę zamknięte są one pod lodem w tym swoim świecie i sobie tam tak żyją. W jakimś procencie może to być faktycznie wyjaśnienie tego paradoksu, ale nie w całości. Tak jak mówię, taka cywilizacja w pewnym momencie zapragnie przebić się przez ten lód i zobaczyć, co jest dalej, tak jak my to robimy. Przebiliśmy się przez atmosferę ziemską i sprawdzamy, co jest w kosmosie. Dziękuję.
[02:10:57] - Kolejne pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań. Marku, co sądzisz o planach Elona Muska? Czasami niektórzy źle to czytają. Elona Muska to jest Elon Musk. Co sądzisz o planach Elona Muska? Czy są one możliwe do zrealizowania?
[02:11:17] - Wydaje mi się, że jak najbardziej. Ten człowiek pokazał, że można realizować swoje marzenia bardzo szybko i zdecydowanie. Udowodnił to chociażby za pomocą rakiet Falcon 9, które potrafią powrócić na Ziemię, wylądować bezpiecznie i możemy je wykorzystać ponownie, co wcześniej, zanim zostało to zrealizowane, specjaliści pukali się w głowę i mówili: „No co ty? Jak? Przecież to jest nie do zrobienia”. Ten pan udowodnił, że to jest do zrobienia i te rakiety funkcjonują. Obniżyły bardzo drastycznie koszty wysyłania satelitów na orbitę ziemską i starty rakiet Falcon 9 odbywają się chyba kilka razy w miesiącu wręcz. Powracają na Ziemię pierwsze człony rakiet, takie najbardziej drogie, które są. Zostają odświeżone i mogą ponownie wynieść jakiś obiekt na orbitę. Pod tym względem Elon Musk udowodnił, że coś, co wydaje się niemożliwe, mało prawdopodobne, jest jak najbardziej do zrealizowania i zrobił to w bardzo krótkim czasie.
Oczywiście pieniądze robią różnicę, bo to jest bogacz. Ten pan ma markę Tesla, samochody elektryczne i na bazie tego wynalazku, tej technologii postanowił podbić kosmos. Dąży do tego podboju. Jego celem niewątpliwie jest Mars oraz stworzenie nowego rodzaju samolotu kosmicznego, który będzie bez problemu wielokrotnie mógł być używany, podobnie jak wahadłowce kiedyś, ale znacznie mniejszy koszt będzie użytkowania takiego samolotu kosmicznego. Jego celem jest też wysłanie człowieka na Marsa i jak najbardziej wydaje mi się, że jest to do zrealizowania. Facet ma bardzo duże samozaparcie w tym, co robi. Jeżeli nie przytrafi się coś dramatycznego, jeżeli konkurencja czy ktośNieprzychylny mu nie znajdzie jakiegoś haka na niego, który go po prostu zniszczy, to wydaje mi się, że jeżeli nie będzie żadnego dramatu, to uda mu się tego dokonać. Na 2018 rok jest planowana załogowa misja na Księżyc. Nie na jego powierzchnię, ale na orbitę. Dwóch turystów ma być wysłanych za pomocą nieco silniejszej, nieco mocniejszej rakiety Falcon Heavy Elona Muska.
Ta rakieta ma wynieść dwóch turystów w stronę Księżyca. Oni zrobią orbitę wokół Księżyca i powrócą na Ziemię. Taki jest najbliższy plan związany z powrotem na Księżyc, można tak powiedzieć. I jak najbardziej wydaje mi się, że to zostanie zrealizowane. Może zahamować jego poczynania jakaś tragedia. Gdyby ci astronauci, ci turyści kosmiczni zginęli w tej misji, to mogłoby to zahamować albo nawet zniweczyć plany Elona. Ale tak jak mówię, jeżeli nic się nie zadzieje bardzo dramatycznego, to uda się to zrobić i wydaje mi się, że jak najbardziej Mars jest w zasięgu tego pana i jego pomysłów i wydaje mi się, że może tego dokonać do 2030 roku. Patrząc, jak szybko rozwija swoją technologię, to jest to dla mnie bardzo prawdopodobne. Dziękuję.
[02:15:54] - A teraz poważnie. Czy uważasz, że NASA ukrywa coś przed ludźmi?
[02:16:01] - Tak, coś na pewno ukrywa. Nie mam co do tego wątpliwości. Tylko co to takiego jest? Teorii spiskowych jest mnóstwo różnego rodzaju. Nie ma na świecie żadnej takiej dużej instytucji, która by czegoś nie ukrywała. A jeżeli chodzi o NASA, to od razu nam się uruchamia wyobraźnia, że przecież badają kosmos, wysyłają ludzi w kosmos, sondy i jakby mieli coś ukrywać, to będzie to na pewno coś bardzo ważnego dla ludzkości. Coś bardzo szczególnego, coś, co może wywrócić wszystko do góry nogami. Wydaje mi się, że tak. Wydaje mi się, że coś mogą ukrywać albo nie do końca być szczerym z ludźmi, z opinią publiczną, bo NASA działa, jakby nie patrzeć, dosyć szeroko. Przecież badanie głębokiego kosmosu, wszechświata, wysyłanie na orbitę różnego rodzaju sond, wysyłanie w stronę Układu Słonecznego różnych próbników, różnych sond.
Na różnych polach NASA działa i dobrze. Jestem jak najbardziej za tym, bo ta agencja przyczyniła się do, jakby nie patrzeć, bardzo wielu sukcesów i rozwoju nauki i wiedzy. Ale wydaje mi się, że coś mogą ukrywać. Tylko co to takiego jest? Oto jest pytanie. Czy może już odkryli życie pozaziemskie? Bo generalnie o tym dzisiaj rozmawiamy. Z jednej strony wydaje się to możliwe, że coś takiego mogliby ukrywać, ale z drugiej strony niektórzy mówią, że faktycznie oni to ukrywają. Więc czy ci ludzie to jest ten tak zwany przeciek? Być może.
Bo przecież taka duża ilość ludzi, jaka pracuje w NASA, jaka się zajmuje tymi różnymi misjami i analizuje dane, obserwuje zdjęcia z tych różnych sond. Przy takiej ilości ludzi trudno uchować taką tajemnicę, że faktycznie coś tam zostało odkryte, życie chociażby pozaziemskie. Więc wydawałoby się, że to by głośno było o tym, żeby to wyszło z takim hukiem, można powiedzieć, taka tajemnica. Ale z drugiej strony może niekoniecznie. Nie wiem do końca, jak to jest z tą organizacją. Czy to jest cywilna organizacja, czy jednak wojskowa. Nie pamiętam, jak to z nią jest. Czy po części wojskowa, po części cywilna. Coś tam jest z tym wojskiem, więc jak wojsko macza palce w różnych sprawach, to utajnienie czegoś jest zdecydowanie bardziej możliwe i odcięcie chęci naukowców z dzieleniem się wiedzą z ludzkością niekoniecznie może iść w parze z chęcią wojska. Na pewno najbardziej prawdopodobne jest, że NASA ukrywa różnego rodzaju technologie, które wojsko może wykorzystywać w swoich tajnych projektach.
To jestem tego prawie pewny, że tak jest, bo jednak NASA, mając możliwość badania różnych materiałów, różnych technologii właśnie w przestrzeni kosmicznej, daje taką furtkę wojsku, żeby taką technologię gdzieś ukrywać. I z tego względu, żeby być cały czas krok dalej niż przeciwnik, niż Rosjanie czy Chińczycy.... że w razie ostateczności wyciągnąć asa z rękawa i pokazać super technologię, gdy będzie ona potrzebna. W kwestii technologicznej jak najbardziej wydaje mi się, że NASA ukrywa różne rzeczy, a w kwestii życia pozaziemskiego jest taka możliwość. Chociaż wiele się mówi o misji Viking, gdzie jedno z badań mówiło, że najprawdopodobniej odkryto życie. Dwa badania stwierdziły, że nie. I to takie niejednoznaczne badanie meteorytu marsjańskiego, też w pewnym momencie coś świadczyło o tym, że faktycznie są tam skamieniałe mikroby. Później to dementowano. Jest trochę różnych epizodów związanych z NASA i z życiem pozaziemskim, gdzie coś było na rzeczy, ale później to dementowano, więc do końca nie dowiemy się na razie tej prawdy. Ale z drugiej strony wydaje się, że jak jest poważne odkrycie planety ciekawej, to od razu jest to w mediach, od razu jest to rozgłaśniane.
Tu jest dysonans. Z jednej strony bez problemu dzielą się różną wiedzą, a z drugiej strony wydaje się, że jednak coś ukrywają. Pod względem technologicznym wydaje mi się, że na pewno jest coś ukrywane, bo ma to konotacje z wojskiem. A jeżeli chodzi o odkrycia naukowe być może też, ale jest mniejsza szansa na to, bo jednak naukowcy bardziej chcą być otwarci. Wojskowi, jak wiemy, raczej wolą tajemnice i jak jest jakaś technologia, to zrobią wszystko, żeby tą technologię ukryć, zataić. To tyle.
[02:21:58] - Mi się wydaje, że będziemy musieli zrobić jeszcze jedną taką audycję, bo zostało jeszcze kilka pytań, a czasu wystarczy właściwie tylko na jedno. Z tych pytań, które pozostały na naszej ściśle tajnej liście, tak tajnej, że stopniowo ją ujawniamy, chyba najbardziej pobudzające wyobraźnię słuchaczy pytanie dotyczy błysków radiowych. Co z zagadką szybkich radiowych błysków?
[02:22:29] - Szybkie radiowe błyski. Generalnie znamy obiekty we wszechświecie, które takie błyski radiowe generują. Są to pulsary, szczególny rodzaj gwiazd, a w zasadzie pozostałości po gwiazdach. I one generują cyklicznie bardzo szybkie błyski radiowe. Ale jeżeli chodzi o tak zwane szybkie błyski radiowe, sprawa jest taka, że obserwowano pojedyncze silne błyski radiowe. Taki błysk się pojawił i już go nie było więcej. W przeciwieństwie do pulsarów, gdzie pulsary cały czas regularnie emitują takie błyski, jeżeli chodzi o tak zwane fast radio burst, czyli szybkie błyski radiowe, to są zdarzenia pojedyncze. I chodzi o to, że obiekt, jaki mógł wygenerować taki błysk, mają bardzo dużą energię. Obiekt musiałby być naprawdę niesamowity wręcz, bo okazuje się, że najprawdopodobniej te błyski pochodzą spoza naszej galaktyki, a więc z bardzo odległej przestrzeni kosmicznej. Pulsary, które znamy, które odkrywamy, znamy z naszej galaktyki, a więc można powiedzieć z bliskiego podwórka.
A szybkie radiowe błyski pochodzą najprawdopodobniej gdzieś spoza naszej galaktyki, z odległej przestrzeni i są tajemnicze. Do końca nie wiemy, skąd one się biorą. Pomalutku tę tajemnicę odkrywamy. Odkryto niedawno kilka szybkich błysków radiowych, a więc zaprzeczenie tego, co wcześniej obserwowaliśmy. Wcześniej obserwowaliśmy pojedyncze, udało się zaobserwować błyski, które trwały kilka po sobie. I jak wcześniej uważaliśmy, że takie pojedyncze błyski są powodem naturalnego zjawiska, jakiegoś bardzo dramatycznego we wszechświecie, na przykład spadku gwiazdy neutronowej do czarnej dziury. To są zdarzenia bardzo energetyczne, więc zostaje wyemitowana ogromna ilość energii przy takich wydarzeniach. I wtedy tylko jeden błysk może być wygenerowany. Gdy zaobserwowaliśmy jeden przypadek, gdzie tych błysków było kilka po sobie, ta teoria legła w gruzach i nadal nie wiemy, co tak naprawdę jest źródłem tych błysków. Tak jak mówię, źródło wydaje się potężne.
Znamy w naturze źródła ogromnych emisji energii, chociażby zlewające się czarne dziury, gdzie mamy fale grawitacyjne wytworzone. Ostatnio żeśmy zaobserwowali, to jest najnowsze odkrycie, bardzo głośne, z ostatnich dni w zasadzie, połączenie się dwóch gwiazd neutronowych, gdzie też zaobserwowano falę grawitacyjną i jeszcze w dodatku zaobserwowano to wizualnie.Drodzy Państwo, we wszechświecie są naprawdę takie kataklizmy, jakich my w ogóle nie potrafimy sobie prawie wyobrazić. Energia podczas takich kataklizmów jest porównywalna z energią, którą wyemituje Słońce przez całe swoje życie, przez 10 miliardów lat, więc w jednej chwili. Energie są potężne, niewyobrażalne przy takich różnych zjawiskach i takie szybkie błyski radiowe też mogą być najprawdopodobniej jakimś zjawiskiem naturalnym, być może właśnie nieznanym jeszcze dla nas. Trudno mi się odnieść do naszego dzisiejszego tematu związanego z cywilizacjami pozaziemskimi, z jakimś życiem pozaziemskim. Czy mogłyby takie błyski być związane z taką cywilizacją? Nie wiem, na jakim poziomie musiałaby być cywilizacja, aby wygenerować taką ilość energii, która idzie przez miliony lat świetlnych i dociera do nas, do Ziemi i my wyraźnie widzimy energię tego rozbłysku. Nie wiem, co by musiała potrafić taka cywilizacja, żeby wygenerować taki błysk, ale myślę, że to byliby chyba władcy galaktyki albo wszechświata. Być może nie znamy jeszcze jakichś obiektów astronomicznych, które przy odpowiednich warunkach, przy odpowiednim zdarzeniu wygenerują takie właśnie tak zwane szybkie błyski radiowe. Tak jak mówię, cały czas poznajemy ten Wszechświat.
Cały czas jesteśmy na początku poznawania Wszechświata. Drodzy Państwo, zaawansowane obserwacje Wszechświata są od niecałych 100 lat, więc jesteśmy cały czas na początku i mimo że wydaje nam się, że wiele wiemy na temat Wszechświata, to tak naprawdę bardzo niewiele. Dziękuję.
[02:28:27] - I tak możemy chyba zakończyć naszą dzisiejszą debatę uologiczną online. Na zakończenie jeszcze troszkę dla rozluźnienia komentarz szydercy z czata Radia Paranormalium: „Kosmici mają przechlapane. Wszystkie kosmitki mają niedorozwinięty biust”.
[02:28:49] - Co tak?
[02:28:54] - No rzeczywiście. Kończymy już dzisiejszą debatę. Jest już po 23:00. Czas najwyższy kończyć, powolutku się żegnać, uruchomić powolutku edytor, żeby tę debatę ładnie zmontować i zapisać i udostępnić w archiwum Radia Paranormalium już niedługo. Naszym dzisiejszym gościem był astronom Marek Marcinkowski. Dzięki jeszcze raz, Marku.
[02:29:24] - Dziękuję bardzo państwu za wysłuchanie tej debaty. I mam nadzieję, że do usłyszenia. Bardzo dziękuję. Dobranoc.
[02:29:32] - Na pewno się usłyszymy, bo tutaj z Piotrem Cielebiasiem pewne nadzieje w tobie pokładamy, tak że czuj się zaproszony jeszcze nie raz, nie dwa, jeszcze wiele razy. Dzięki jeszcze raz.
[02:29:44] - Dziękuję bardzo.
[02:29:46] - Audycję od strony technicznej jak zawsze obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. Temat kolejnej debaty ufologicznej online podamy, gdy go tylko ustalimy. Będzie on podany na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na naszym profilu na Facebooku.
[02:30:14] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl.
[02:30:22] - Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:31:11] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:31:22] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[02:31:48] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:31:59] - Archiwum Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:32:49] - Dwa miesiące temu był drop prowadzący do pewnego radia. Że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:33:00] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl. Radio Paranormalium na Facebooku. facebook.com/radioparanormalium. Polecajcie nasze radio swoim znajomym. Polecajcie nas gdzie się da: na forach, na profilach, gdziekolwiek. Niech społeczeństwo zrozumie, że UFO, zjawiska paranormalne, ezoteryka i podobne dziedziny nie są tylko tematem do żartów, ale też wartą zainteresowania dziedziną o najszerszych horyzontach poznawczych.
facebook.com/radioparanormalium.