[01:10] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną, jeżeli dobrze liczę, 81. już debatę ufologiczną online, w której tematem przewodnim będzie początek disclosure, czyli rewelacje Toma DeLonge'a. 11 października muzyk punkrockowy Tom DeLonge ogłosił powstanie organizacji, która stawia sobie za cel między innymi ujawnienie informacji na temat UFO. Wsparli go w tym liczni byli agenci i wojskowi, którzy w swojej pracy zetknęli się z dowodami na temat NOLI. Czy projekt disclosure, czyli odtajnienia informacji o UFO właśnie się rozpoczął? A może to kolejna zasłona dymna? Tego postaramy się dowieść dzisiaj w debacie ufologicznej online. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”, a po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami: współprowadzący debaty ufologiczne w Radiu Paranormalium, zastępca redaktora naczelnego „Nieznanego Świata”, Piotr Cielebiaś. Dobry wieczór, Piotrze.
[02:13] - Dobry wieczór, Marku. Dobry wieczór wszystkim.
[02:16] - Nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy, autor serwisu Nowa Atlantyda i audycji Paralaxa, Kris Mikina. Witaj, Krisie.
[02:25] - Witam jeszcze raz serdecznie i jeszcze raz chciałbym co do tego poszukiwacza prawdy. Wyszło na to, że gdzieś to się już przedarło do świadomości ludzi, którzy mnie słuchają i niektórzy zarzucają mi, że to ja sam się tak nazwałem. Jeszcze raz dementuję to. Jest to tytuł, który nadał mi Marek Ivellios, a ja siebie nazywam ewentualnie skromnym tropicielem tajemnic. Niekoniecznie tropienie doprowadza do celu, ale sam fakt poszukiwania jest wystarczająco satysfakcjonujący. Także prawdy nie szukam. Wielokrotnie mówię, że prawda jest rzeczą względną. Prawdy nie da się odkryć dlatego, że my zawsze patrzymy z subiektywnego punktu widzenia i dlatego prawda pozostanie zawsze jednym wspaniałym metafizycznym celem, który gdzieś tam jest daleko, ale poza naszym zasięgiem. Więc poszukiwaczem prawdy tak naprawdę nie jestem.
[03:19] - To ja w takim razie jestem poszukiwaczem poszukiwaczy prawdy. Jest z nami również dzisiaj znany i lubiany dziennikarz niezależny Adam Borowski. Witaj, Adamie.
[03:36] - Dobry wieczór wszystkim.
[03:39] - Zanim przejdziemy do rewelacji Toma DeLonge'a i tego, co wiadomo na jego temat i tego, co on sam wie i planuje ujawnić, podam kontakty do Radia Paranormalium, bowiem gdzieś tak po 21:00 będziemy odbierać telefony, ale numery telefonów do Radia Paranormalium warto sobie już teraz zapisać. Stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 624 193. Skype radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Zachęcamy również do polubienia fanpage'a „Nieznanego Świata”. Przy okazji jesteśmy też na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata” właśnie. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Tradycyjnie pierwszemu oddam może głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[05:04] - Dzięki. Drodzy państwo, dzisiaj audycja bardzo na czasie. Rzadko nam się to zdarza, żebyśmy mówili o rzeczach aktualnych w debatach ufologicznych, dlatego, że ostatnimi czasy w ufologii dzieje się raczej niewiele, a jeżeli coś, to przypominane są sprawy sprzed lat i wałkowane od bardzo długiego czasu. Natomiast dzisiaj odnosimy się do sprawy, która elektryzuje środowisko ufologiczne. Co prawda już od chyba jakichś dwóch lat, może z hakiem, ale która ostatnio miała bardzo ciekawy akord i o tym dzisiaj będziemy rozmawiać. Chodzi o rewelacje muzyka punkrockowego, znanego może trochę bardziej za oceanem niż u nas, Toma DeLonge'a i jego organizacji, która się nazywa Akademia Do Gwiazd. Na konferencji założycielskiej tejże akademii11 października tego roku DeLong ogłosił: DeLong. DeLong, to się kojarzy z polskim aktorem, ale Tom DeLong ogłosił, że tworzy grupę organizacji pożytku publicznego, która stawia sobie za cel gromadzenie informacji o zjawiskach z pogranicza, a przede wszystkim ustalenie tak zwanej prawdy na temat UFO i tego, co o UFO wie rząd amerykański oraz wojsko, a konkretnie Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych. Wywołało to bardzo mieszane uczucia i wywołuje od długiego czasu, dlatego, że okazuje się, że DeLong, taki zwykły, może przeciętny muzyk, jakimś cudem namówił do otwartości i do współpracy bardzo wiele osób, uprzednio nie zawsze znanych, które miały do powiedzenia coś na temat UFO. Nie były to zwykłe osoby. Okazuje się, że tę inicjatywę Do Gwiazd wsparła grupa byłych wojskowych, byłych agentów CIA oraz ludzi w jakiś sposób powiązanych z kręgiem rządowo-wojskowym. I co się okazuje? Jest bardzo duża grupa ludzi, która posiada albo chęć, albo jakąś wiedzę na temat UFO i która jest w stanie dostarczyć nam pewnych informacji na temat tego, co rząd Stanów Zjednoczonych wie i jak reaguje na doniesienia o NOL-ach. DeLong też zastanawiał się nad tym, dlaczego ta prawda, jeżeli ona oczywiście gdzieś jest, jest przez tyle lat ukrywana. I on tutaj wysunął bardzo wiele interesujących wniosków, podobnie jak jego koledzy, wśród których znajdowali się między innymi były kierownik laboratorium wojskowego w bazie Wright Patterson, także jeden z członków dyrektoriatu CIA, Jim Semujen. Bardzo ciekawa postać, a także chyba jedna z najciekawszych postaci na polu działalności inicjatywy Do Gwiazd, Luis Elizondo. Ta ostatnia osoba twierdzi, że do całkiem niedawna pracowała jeszcze przy projekcie, którego celem była ocena zagrożeń wynikających z niezidentyfikowanej aktywności powietrznej. Czytaj UFO. Reasumując to wszystko, okazuje się, że DeLong nie tylko skłonił wiele osób do otwartości, ale też ma jeszcze kilka asów w rękawie. On twierdzi, że całkiem niedługo zostaną odtajnione nowe dokumenty na temat zjawiska UFO. On się komunikuje z bardzo wysoko postawionymi osobami i te osoby twierdzą wprost, że projekt Ujawnienie, projekt Disclosure w zasadzie się już rozpoczął. To samo mówi DeLong, że oni, czyli władza lub wojsko, chcą, by społeczeństwo amerykańskie, a za nim społeczeństwo światowe dowiedziało się wreszcie czegoś o zamiarach inteligencji, która steruje zjawiskiem UFO. Pytanie, panowie, czy na naszych oczach wreszcie pęka mur milczenia? Czy zniesione zostaje to embargo naprawdę nałożone 70 lat temu? A może mamy do czynienia po raz kolejny z takim blefem i strony odnowić zainteresowanie zjawiskiem UFO, ale też znowu nam bardzo zamydlić, zamglić obraz? Przejdźmy może na początku jednak do tego, kim jest w ogóle Tom DeLong. Jak to się stało, że facet, który całe życie co prawda interesował się zjawiskiem UFO, nagle zdołał zrobić coś, co nie udało się przedtem? Może nie to, że się nie udało nikomu, ale co nie udało się bardzo wielu osobom. W jaki sposób skłonił tych wszystkich byłych wojskowych i agentów do tego, żeby nie tylko ujawnili swoją wiedzę, ale też powiedzieli, co w ogóle o tym UFO myślą? Jak to się stało? Czy to siła show-biznesu? Czy może osobistego uroku DeLonga, Chris?
[10:27] - Nie jestem pewien, co było bezpośrednią przyczyną tego, że DeLong był w stanie uzyskać takie znajomości, ale wydaje mi się, że jego niezwykła otwartość, poza tym rzadko spotykany w show-biznesie intelekt, bo jeżeli ktoś gra dobrze na gitarze czy dobrze śpiewa, niekoniecznie w jego głowie jest wszystko poukładane tak, jak trzeba. DeLong jest wyjątkowym facetem pod tym względem, ponieważ jest to łebski facet. Dużo rozmyśla, mówi z sensem. Oprócz tego, że jest znakomitym i bardzo popularnym rockmanem, jest w stanie sklecić wiele zdań w jedną całość. Pisze książki, co jest też wyjątkowe w tym światku i dokonuje najrozmaitszych filozoficznych przemyśleń na temat istoty UFO. Czym ono jest, czym się charakteryzuje, jaką spełnia rolę w naszej cywilizacji i jak powinniśmy to rozumieć. I z tego względu DeLong staje się osobą naprawdę wyjątkową, bo jest on w stanie przez tą swoją niezwykłą osobowość stworzyć pomost pomiędzy aparatem wojskowo-polityczno-administracyjno-korporacyjnym, który jest mrocznyUkrywa wiele tajemnic, niechętnie podpisuje się pod czymkolwiek, więc informowanie o jakichś rewelacjach z ich strony może ewentualnie sprawić, że coś takiego wróci do nich jak bumerang i więcej narozrabia niż zrobi pożytku. Więc jest doskonałą osobą do tego, ażeby móc być takim przekaźnikiem. Jednocześnie będąc osobą młodą, ma kontakt z tym młodszym pokoleniem. Ma kontakt bezpośredni. Ci ludzie noszą jego koszulki, wierzą w to, co on mówi, rozumieją język, którym on mówi, kiedy używa żargonu, slangu, kiedy jest w stanie wypić 10 piw i znów zachowywać się tak jak typowy nastolatek czy dwudziestoparolatek, mimo że już Delong nie jest takim młodym facetem. Dzięki temu jest on w stanie dotrzeć do tych ludzi, ponieważ uważają go oni za swojego. I w tym momencie można uznać, że został wybrany jako swego rodzaju pojazd, jako przekaźnik do stworzenia podstaw do ujawnienia prawdy o UFO. Jeżeli ujawniłaby to jakaś agencja, musiałaby wziąć ona pełną odpowiedzialność za to. Jeśli ujawni to Delong, nawet jeśli powie, skąd to wie i kto mu to powiedział, ten ktoś zawsze może temu zaprzeczyć. Ten ktoś zawsze może zejść z tego świata i nigdy nie potwierdzić tego, co kiedyś powiedział. A jednocześnie przez to, że Delong bardzo kwiecistym językiem opowiada te wszystkie historie, można obserwować, jak zostały one odebrane, jaki efekt jest tego, co powiedział i odpowiednio na następnym etapie reagować. Dzięki temu ma się pełną kontrolę nad procesem ujawnienia, tego disclosure, i można wreszcie spróbować zaaplikować go w życie, dlatego, że czas już jest najwyższy. Czas, kiedy można było w nieskończoność utrzymywać tajemnicę UFO, trzymać ten niepewny balans, czy to prawda, czy nie, myślę, że już w tej chwili minął. Żyjemy w czasach, kiedy korporacje wkraczają w kosmos. Lada chwila będą ten kosmos eksplorować. Mamy kilka, jak nie kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt poważnych przedsięwzięć kosmicznych, które są tworzone za prywatne pieniądze. Dziś nawet w zasadzie przeciętny zjadacz chleba jest w stanie odłożyć trochę kasy, żeby stworzyć swoją własną satelitę, która niezależnie od wszystkiego innego będzie obserwować, co się dzieje w przestrzeni kosmicznej i będzie rejestrować zjawiska na przykład takie jak UFO, które trudno będzie odeprzeć, które trudno będzie logicznie wytłumaczyć. One z pewnością są w stanie zrobić dużo zamieszania. Jeśli ktoś jest w stanie wydać zamiast na mercedesa, jak pewien ojciec dyrektor, a kupi sobie za to satelitę, będzie to absolutnie profesjonalny telekomunikacyjny satelita, który będzie nawet był w stanie przekazywać na żywo obraz z przestrzeni kosmicznej i dokonywać szeregu bardzo istotnych pomiarów, które mogą wskazać na warunki, że oto nagle stajemy twarzą w twarz z obcym. Z zjawiskiem, które nazywamy UFO, które już coraz mniej ma w swoim znaczeniu tego nieznanego, niezidentyfikowanego. Ponieważ w momencie, kiedy coś identyfikujemy jako UFO, ta identyfikacja właśnie następuje. Więc nawet jeżeli nie potrafimy powiedzieć dokładnie, co to jest, identyfikujemy to jako coś, co nie należy do naszej ziemskiej kultury, co przybyło z zewnątrz. I to otwiera tą puszkę Pandory, którą możni tego świata, elity chciałyby w 100% kontrolować i będą kontrolować. Dlatego Delong jest bardzo ważnym narzędziem w ich rękach i to, co robi, tworzy rodzaj ujawnienia, ale ujawnienia w pełni, w 100% kontrolowanego.
[15:56] - Dzięki. Musimy też powiedzieć, że Tom Delong to nie jest osoba, która się wzięła znikąd na tym polu ufologicznym, bo to jest autor chyba dwóch książek stricte ufologicznych. To jest też osoba, która ma na koncie tytuł badacza roku, nie pamiętam już przez kogo przyznany, przez MUFON. I to jest człowiek, który, jak powiedziałem, interesował się całe życie tymi zjawiskami. Może często pozostawał gdzieś tam w tyle, bo przez lata słyszeliśmy o innych celebrytach, którzy się UFO zajmowali. Był tam Dan Aykroyd, był potem facet, który się nazywał Ryan, też był muzykiem. Natomiast Delong wypłynął i początkowo, Chris, wiele osób tak naprawdę nie za bardzo dowierzało mu, kiedy on w 2015 roku powiedział, że szykuje coś dużego. Wtedy niektórzy się pukali w głowę, mówili: „Jak ty, chłopie, możesz coś takiego mówić, skoro to się nie udało nawet Johnowi Podestcie”, który był przecież współpracownikiem bliskim Clintonów i przez lata zabiegał o to, żeby tą prawdę UFO ujawnić. To się nie udało Podestcie, to się nie udało Rockefellerowi, to się nie udało wielu innym osobom. A nagle pojawia się Tom Delong i on twierdzi, że ma informacje, które rzucają zupełnie nowe światło na to, jak Ameryka, jak Stany Zjednoczone podchodzą do zjawiska UFO. Bo tam się wydarzyło coś jeszcze. W 2016 roku, pod koniec, WikiLeaks opublikowało pewne listy właśnie wykradzione z konta Johna Podesty. I wtedy, kiedy wszyscy się pukali w głowę i mówili, że ten Delong chyba zgłupiał, nagle się okazało, że on wymienia listy, korespondencję właśnie z Podestą. I w tej korespondencji mówi między innymi oW swoich informatorach. I wtedy narodziła się pewna kłopotliwa sytuacja, bo DeLonge w tych listach, które zostały ujawnione oczywiście bez jego zgody, wymienił kilka nazwisk. Te osoby pewnie poniosły potem jakieś konsekwencje, natomiast pokazały, że przede wszystkim nie kłamał. Że są osoby, które rzeczywiście są żywo zainteresowane tym projektem ujawnienia, nawet jeżeli same nie mają bezpośredniego dostępu do tych informacji. Powiedz Chris jeszcze w trzech słowach, nim oddamy głos Adamowi, jak teraz jest DeLonge przyjmowany po tym 11 października, bo też się pojawiło bardzo dużo komentarzy na jego temat.
[18:40] - Jest przyjmowany o wiele bardziej serio. Przede wszystkim ze względu na to, co powiedziałeś. Napisał dwie książki. Jedna z nich to jest powieść, bo i w ten sposób próbowano, ażeby niekoniecznie pisać w sensie dokumentalnym, a opisać coś w sensie opowieści czy historii. Ale niestety tę książkę potraktowano bardziej jako literaturę science fiction i okazało się, że książka nie jest w stanie wywołać właściwego efektu, ponieważ zakłada, że tak naprawdę to może być wszystko wymyślone, wyssane z palca. Więc nie jest to dobra droga. Napisał drugą książkę, która jest już dokumentem. Jest tomem pierwszym długiej serii, którą zapowiada, która jest częścią, i myślę, fundamentem tego ujawnienia, o jakim rozmawiamy. I ja podejrzewam, nie mam na to żadnych dowodów, dlatego tutaj będę jechał teorią konspiracji i niech sobie każdy mówi i myśli co chce, ale wydaje mi się, że ten przeciek do WikiLeaks na temat UFO, na temat kontaktów Podesty, listów i korespondencji Podesty z DeLongiem, gdzie tam uwikłany jest również szósty człowiek na Księżycu, Edgar Mitchell, i parę innych ważnych osób z kręgu zwłaszcza Clintona. Zwłaszcza że Clinton od lat za każdym razem sugerował, że jest za ujawnieniem, że szuka dokumentów, że chce coś przekazać, że jeżeli coś znajdzie, to o tym opowie, że jest powstrzymywany. Później nawet Hillary Clinton usiłowała pojechać na tym wózku i reklamowała się przed wyborami, że ona będzie za tym, aby dokonać tego ujawnienia i jeżeli znajdzie akta, których nie odnalazł Bill, jej mąż, ona powiedziała, że ona je odnajdzie, ona te akta ujawni. Nie jest to sprawa prosta, ale wydaje mi się, wspominając o tej teorii konspiracji, jaką tutaj powoli staram się zbudować, że ten przeciek był przeciekiem kontrolowanym. Że kiedy przeczyta się dogłębnie wszystkie te dyskusje, jakie prowadził DeLonge razem z Podestą, jest to nic innego jak coś, co ci dwaj panowie chcieliby, żeby dotarło do świadomości publicznej. Przeciek ten spowodował, że DeLonge zaczął być traktowany poważnie, że przestał być tylko muzykiem rockowym. Każdy logicznie myślący człowiek myśli o tym w ten sposób. Jeżeli Podesta jest poważnym człowiekiem, jeżeli uważany jest za mózg całej Partii Demokratycznej, jeżeli uważany jest za najlepszą agencję wywiadowczą Clintonów, jeżeli jest tak niezwykle skuteczny w swoich działaniach, jak mógł dopuścić do takiego przecieku? Poza tym nie powiedział nic, co w jakiś sposób kompromitowało go, nie powiedział nic, co byłoby absurdalne. Wręcz przeciwnie. To, o czym opowiadał w korespondencji z DeLongiem, było opowieścią o problemach, o kłopotach, o trosce, z jaką traktuje się ten problem, jak szuka się poparcia, jak chce się wyjść z tym do ludzi i o tym wszystkim opowiedzieć. Dlatego ja mam takie podejrzenia, że cała ta sprawa została z góry ukartowana i ponieważ wmieszane zostało w to WikiLeaks, nabrała ona rozgłosu. Każdy był ciekaw, co też WikiLeaks, jaką rewelację przyniesie. I dzięki temu nawet osoby nieinteresujące się UFO o tym się wszystkim dowiedziały, czy chciały, czy nie. Z czystej, żywej ciekawości. Jednocześnie lista korespondentów ustawiła jakby w jednym szeregu wszystkie te osoby, które są ważne dla tego ujawnienia. I skoro teoretycznie, w cudzysłowie, ujawniono to wbrew ich woli, tym bardziej buduje się zaufanie wobec tych ludzi, ponieważ ci ludzie nie usiłowali niczego takiego robić wcześniej w sensie otwartym. Nie publikowali tego typu informacji, nie usiłowali przeprowadzić jakichś akcji informacyjnych, konferencji prasowych czy budować instytucji, które zajmowałyby się tym problemem. Nic takiego nie robiono, a jednocześnie okazuje się, że gdzieś w zaciszach, w kuluarach tych wszystkich pięknych gabinetów coś się dzieje. I w związku z tym nagle sugeruje nam to wszystko to, że są to właściwe osoby, które mogą do tego ujawnienia doprowadzić. Tak jak powiedziałem wcześniej, do ujawnienia musi dojść i czas jest już najwyższy. Dlatego to, co się dzieje teraz, jest pierwszą praktyczną fazą przeprowadzenia tego ujawnienia i widzę to na każdym kroku. Niedawno na Nowej Atlantydzie nagle okazał się bardzo kontrowersyjny artykuł na temat dziewiątej planety w naszym Układzie Słonecznym. I pominę dyskusję, jaka tam się wywiązała. Zresztą bardzo interesującą. Pozdrowienia dla mojego dyskutanta. Nie jestem aż takim złym i pokrętnym człowiekiem, jak o mnie myślisz. Zacząłem przyglądać się bliżej temu problemowi związanemu właśnie z odkryciem planety 9 i okazuje się, że ten pan, który chce być odkrywcą, fizycznym odkrywcą tej dziewiątej planety, uznany astronom Michael Brown, ma swój własny program na YouTubie. Zacząłem słuchać tych programów. Świetnie opowiada o kosmosie.I nagle, kiedy pisze o różnych powodach, dla których uzasadnione jest myślenie nie tylko o dziewiątej planecie, ale nawet o dziesiątej planecie w Układzie Słonecznym, mówi o historii, mówi o ludziach, którzy mówili o tym wcześniej. I ja doskonale pamiętam, że tych wszystkich ludzi wyśmiewano. Mówili, że są niespełna rozumu, że są fantastami, mówiąc o tym, że coś jeszcze może być w naszym Układzie Słonecznym, że coś jeszcze może krążyć wokół Słońca. Ci ludzie byli przez naukę zgnojeni. Natomiast Brown ni stąd, ni zowąd opowiada: „Oczywiście dziewiąta planeta jest siłą rzeczy. Musi być, bo mówią o tym ludzie już w przeszłości”. I nagle w sposób bardzo gładki i bardzo przekonywujący przekręca fakty. To on właśnie przekręca fakty, mówiąc, że: „My naukowcy pracowaliśmy nad tym od dawna, podejrzewając, że dziewiąta planeta istnieje i powoli okaże się, że jest to prawda”. Nie powiedział o tym, że wszyscy ci, którzy mówili przez wiele lat o istnieniu dziewiątej planety, zostali przez naukę zgnojeni i wykopani gdzieś na jej kompletne manowce. O tym zapomniał. Niemalże podobny schemat jest z UFO. Mówi się o tym, że UFO jest czymś absurdalnym, że to jest tylko dla oszołomów i szaleńców i różnych innych niespokojnych mózgów. Gdy tymczasem nagle tacy ludzie właśnie jak-
[25:30] - Mamy tutaj jakiś problem. Nie wiem, czy jest iveniunt.
[25:35] - Jesteśmy gotowi do tego, ażeby takiego ujawnienia dokonać. Ale wszystko polega na tym, że ujawnienie musi być w 100% kontrolowane i DeLonge w połączeniu z amerykańskimi politykami, które z kolei są oparte o najrozmaitsze, najdziwniejsze agencje i różne ciała doradcze, często niemające nazwy, jest właśnie tą forpocztą tego ujawnienia. I tak widzę ten cały schemat, dziś jesteśmy świadkami.
[26:03] - Dzięki. Adamie, kim są osoby, które wsparły DeLonge'a w tym przedsięwzięciu To the Stars? Czy w ogóle jest potrzebne ujawnienie, skoro de facto o UFO wszyscy wszystko wiedzą? Czy ono przyniesie nam, albo czy ono czasem nie przyniesie nam jakiejś zupełnie nowej teorii albo wizji zjawiska UFO? Oddajemy ci głos.
[26:30] - Tutaj na stronę mi bardzo ciekawie. Są osoby, jest na przykład James Semivan, który jest tutaj napisane, że to właśnie dla CIA działał. Jest osoba z Departamentu Obrony USA. Są to na pewno osoby prawdziwe. Ja miałem wątpliwości, szczerze mówiąc. Niewątpliwie są tutaj osoby, widać, że mają bardzo bogate życiorysy. Tutaj mamy też kogoś, bezpieczeństwo narodowe, także osoby ciekawe. Każdy sobie może na stronę wejść i zobaczyć. Natomiast co do tej uwagi o UFO, to dobrze to ująłeś, Piotrze. Ja bym powiedział, to jest trochę tak jak z angielskim. Każdemu się wydaje, że mówi w cudzysłowie perfect, a jak co do czego przyjdzie, to w praktyce się okazuje, że jest zupełnie inaczej. I z UFO jest podobnie. Każdemu się wydaje, że wszystko wie na ten temat, a w praktyce tak naprawdę my nie wiemy nic. Więc myślę, że też to tutaj warto zobaczyć. Natomiast pragnęłbym też nadmienić jedną rzecz tutaj, trochę odchodząc od tematu osób, bo tutaj to można sobie bez problemu znaleźć. W każdym razie, co jest ciekawe, że na stronie tej misji, tej organizacji, to nie chodzi tylko o ujawnienie. Co ciekawe, oni też chcą się zajmować naturą świadomości. Bardzo ważny temat, moim zdaniem wręcz fundamentalny. Czym jest świadomość? Też oczywiście jest temat związany z UFO, ale nie tylko, żeby ujawniać UFO. Chodzi też o to, żeby wprowadzać nowe technologie. Też bardzo ciekawa rzecz. I co ciekawe, też mają tutaj element takiego już typowego show biznesu, można powiedzieć, czyli na przykład opowiadanie różnych ciekawych historii, inspirujących, filmy, czyli bardzo szerokie spektrum działania, co mi osobiście się podoba. Ale pragnę też tutaj zaznaczyć, że poczytałem trochę komentarze ludzi właśnie odnośnie tej organizacji. I ludzie się dzielą na dwa obozy. Wiadomo jak zawsze. Jedni mówią super, drudzy są sceptyczni, że jakiś muzyk mniej lub bardziej popularny, a tutaj nagle tak się zachowuje, a jeszcze inni, że to pewnie chodzi o pieniądze, bo tutaj w zasadzie jest to wszystko fundowane. Są pieniądze właśnie przez ludzi i z tego, co widzę w tej chwili jest prawie pół miliona dolarów, więc sporo. Ale myślę, że sama idea jest ciekawa, bo faktycznie jak spojrzymy teraz, wracając do tych osób, które tutaj są wypisane, mi się osobiście bardzo podoba, jak to jest zrobione. Dlatego że tak jak w firmach, w zasadzie korporacjach, akurat pod tym względem to jest właśnie dobre, że tam widać od razu, kto jest kim. I tutaj naprawdę mamy ładnie to wypisane, przy czym też na przykład, jeżeli spojrzymy na pana Semivana, podkreślone jest, że to jest emerytowany agent czy tam współpracownik CIA. 25 lat doświadczenia w Stanach, jak i poza Stanami. Wiadomo, tutaj jest kluczowym słowem emerytowany, bo prawdopodobnie na duży procent, gdyby był dalej w CIA, to bardzo mało prawdopodobne jest, żeby się w to zaangażował. Niestety takie mamy czasy, że trudne by to było. Widać, że są to osoby właśnie takie łączone. W sensie, że bardzo eklektyczna jest tutaj grupa ludzi, czyli bardzo zróżnicowana. I to jest, myślę, też dobre, że właśnie są inżynierowie, są naukowcy, są ludzie o ścisłych umysłach. To jest duży plus i nie boją się pokazać. Tutaj właśnie mamy kolejnego pana, który jest odpowiedzialny za strefę powietrzną, że tak się wyrażę. Tutaj widzę Akademia, 31 lat doświadczenia. Lockheed Martin to jest duża firma właśnie związana też z samolotami, z awiacją, więc na pewno jest to imponujące. Pytanie tylko, czy przełoży się to na konkret. Co do tego ujawnieniaTeż bym bardzo chciał, aby nastąpiło takie ujawnienie. Niestety jestem bardziej sceptyczny. Mówi się o planetach, mówi się o Watykanie, coś tam wspomina, ale mam wrażenie, że gdyby miało dojść do takiego ujawnienia wprost, załóżmy, że nawet by doszło, to ludzie moim zdaniem są w dużej mierze zapatrzeni w swoje sprawy. Podatki płacić trzeba, wiadomo, tego typu rzeczy, prawo jazdy, że mały procent by tak naprawdę nawet na to spojrzał. Chyba że miałoby to fundamentalne znaczenie w postaci wolnej energii i tak dalej, a to nie wydaje mi się, by do tego doszło, bo za dużo ludzi ma w tym interes. Za dużo ludzi by straciło na tym, żeby takie coś zaistniało. Także inicjatywa bardzo ciekawa, nobliwa. Pytanie tylko, czy faktycznie coś z tego wyjdzie. Ja niewątpliwie kibicuję tej inicjatywie i być może sam, jeżeli byłaby taka okazja, sam bym swoją cegiełkę jakąś tutaj dołożył, bo widzę, że oni są otwarci na sygnały z zewnątrz, więc czemu nie? Tak bym to widział. Dziękuję.
[31:31] - Dziękujemy. Inicjatywę Delonga wsparła grupa osób i te postacie, o których mówiliśmy, to są osoby najciekawsze. Wspomniany został chyba już kilkakrotnie Jim Semivan. Jest to człowiek, jak mówiłeś Adamie, emerytowany funkcjonariusz CIA, który zajmował się bardzo różnymi zadaniami w ramach tej agencji. Był członkiem Dyrektoriatu do Spraw Operacyjnych. Słusznie tutaj zauważyłeś, że to są w większości emerytowani funkcjonariusze czy też wojskowi. Musi tak być. Podejrzewam, że ich w fazie aktywnej pracy obowiązuje klauzula milczenia i tyle. Nie mogliby o tym mówić, gdyby nie byli emerytami. Cały czas czytam komentarze od państwa. Widzę, że was ten temat bardzo interesuje, stąd co jakiś czas niestety gubię się w tym wszystkim. Ale powróćmy do tych osób, które wsparły Delonga, Kris. Na pierwszy ogień weźmy tego Semivana, o którym już trochę powiedziałem. On jest osobą o tyle ciekawą, zresztą to wszystko jest o tyle interesujące, że tych ludzi możemy podzielić na dwa obozy. Tutaj o jednym obozie już powiedział Adam, ale ja bym dodał drugi. To są osoby, które powtarzają hipotezę już wysuniętą dawno temu przez wspomnianego przez ciebie, Kris, Edgara Mitchella. Mitchell mówił tak, bo Mitchell był w zasadzie jednym z prekursorów tego przedsięwzięcia, niestety zmarł rok temu. Mitchell powiedział mniej więcej tak: on przez lata jako nie tylko astronauta, ale też pracownik NASA, pilot, potem także człowiek zajmujący się zjawiskami z pogranicza, miał bardzo szerokie znajomości w kręgach wojskowych, w NASA i tak dalej. Potem był z tym NASA trochę skonfliktowany. W każdym razie on powiedział tak: miał wielu znajomych, często bardzo wysoko postawionych, ale nawet oni nie byli w stanie powiedzieć mu jakichś konkretów o UFO. Z jego perspektywy to wyglądało tak, pisał w swojej książce „Way of the Explorer”, że istnieje jakaś agencja w Stanach Zjednoczonych. I tutaj są kluczowe słowa: być może związana z rządem, ale być może nie. Czyli może to być agencja, która funkcjonuje w pewnym sensie poza kuratelą rządu czy wojska. I ta agencja może zajmować się UFO. Semivan, o którym była mowa, potwierdza te wnioski. Przez 25 lat pracy w CIA on się nie zetknął z dowodami na to, by istniała jakaś komórka, która się zajmuje stricte NOOBami. Teraz pytanie, czy takiej agencji nie ma? I on we wstępie do książki Delonga odpowiada: chyba jest. Natomiast jest tak doskonale zakamuflowana i tak doskonale osadzona w kręgach tego całego kompleksu rządowo-wojskowego, że zwykły człowiek, a nawet człowiek troszeczkę bardziej uprzywilejowany, nie ma dostępu do tych informacji. Semivan mimo wszystko jest przekonany, że UFO istnieje, ale to w oparciu o informacje, które do niego docierały oraz o swoje własne doświadczenie, o którym nie chce mówić. Natomiast on od 30 lat interesuje się tym zjawiskiem, jakim jest UFO. Coś tam sobie kiedyś przeżył, coś, co odcisnęło na nim bardzo duże piętno i teraz Delonga aktywnie postanowił, swoimi oczywiście możliwościami, wspierać. Kolejną osobą, Kris, która jest tam wymieniana w tych mailach, jest generał McClelland. To też jest były szef laboratorium wojskowego w bazie Wright-Patterson. Też osoba bardzo uprzywilejowana, mająca dostęp do najnowszych technologii. Obok tego mieliśmy tam faceta, który się nazywał Wise i który pracował w Lockheed Martin, czyli tym głównym beneficjencie czarnych projektów. Nie zastanawia cię, Kris, dlaczego osoby tak głęboko osadzone w, nie użyję tego terminu, kręgi wojskowe, kręgi wojskowo-rządowe, ale osoby, które są beneficjentami czarnego budżetu, które czerpią profity z tego, że tworzy się nowe technologie, o których społeczeństwo nie wie, oni nagle wykazują taką trochę dziwną otwartość, prawda?
[36:17] - Tak, oczywiście. I czarny budżet i czarne projekty są tutaj słowem kluczowym. Dlatego, że
[36:24] - Czarne projekty, cokolwiek one nie robią, nie dokonują, zawsze będą związane w jakiś sposób z naszym życiem. Chociażby w taki sposób, że nikną teraz biliony, jak nie tryliony dolarów, gdzieś w jakąś czarną dziurę wpadają i znikają. Okazuje się, że gdyby te pieniądze funkcjonowały w systemie ekonomicznym świata, jaki mamy dziś, nad nami trwałaby i szalała inflacja tak potężna, że praktycznie zniszczyłaby całą ekonomię. Natomiast te pieniądze nie wracają gdzieś z powrotem na Ziemię, nie są reinwestowane w ziemskie projekty, giną w czarnej ekonomicznej dziurze i tę dziurę właśnie tworzą te czarne projekty, które dokonują tej ekspansji w kosmosie. My dziś bardzo mało wiemy już, co tak naprawdę dzieje się w kosmosie, jakie programy są prowadzone. W momencie, kiedy NASA, jej działalność staje się coraz bardziej ograniczona, kiedy obcina się budżet NASA, kiedy jest coraz mniej interesujących projektów, widzimy, że na miejsce NASA wchodzą korporacje. I są to te białe projekty, bo mniej więcej wiemy, o co tam w tym wszystkim chodzi. Ale są jeszcze projekty czarne. Nie wiemy nic, co się dzieje z kosmicznymi samolotami, które gdzieś tam krążą po naszej orbicie, a może nawet jeszcze dalej. Nie wiemy nawet, ile ich jest. Czasami pojawiają się tylko szczątki informacji, jak na przykład: lada chwila spadnie nam na głowę coś z kosmosu. Jest to pierwsza chińska stacja kosmiczna. Ten podniebny rydwan bogów, która już w tej chwili jest poza kontrolą i Chińczycy nie wiedzą na razie, gdzie ona spadnie. Nie wierzą, że walnie gdzieś. Tam mogą być nawet stukilowe, rozgrzane kawałki, które mogą upaść gdziekolwiek i może to stworzyć potężne, poważne niebezpieczeństwo. I okazało się, i powiedzieli o tym sami Chińczycy, że nagle obok tej stacji kosmicznej, do której Chińczycy już nie mają dostępu i nie wiedzą, co zrobić dalej, żeby móc kontrolować jej lot, pojawił się ten amerykański X-37B. Samolot kosmiczny, który nie wiemy dokładnie, co robił, ale jeżeli przeleciał najbliższą okolicę tej chińskiej stacji kosmicznej, wiemy, że na pewno robił coś dla wojska, zbierał dane, może nawet dokonano kompletnego włamania, żeby zobaczyć, jakie Chińczycy robili tam doświadczenia i o co im w tym wszystkim chodziło. To pokazuje, że te projekty czarne być może mają olbrzymi zasięg. Mówi się coraz odważniej o tym, że się będzie latać na Marsa i na inne planety, że będzie się eksplorować asteroidy, co jest czymś niezwykle skomplikowanym i niezwykle kosztownym. I dziś właściwie, jeśli chcieć o tym myśleć poważnie, musielibyśmy zacząć prawie że od zera. A okazuje się, że tak w zasadzie od zera nie musimy tak zupełnie zaczynać, że coś już się wydarzyło w tym temacie, że jakieś technologie istnieją i że właśnie czarne budżety mają w tym swój olbrzymi udział. I teraz te czarne budżety w jakiś sposób muszą wreszcie dać krok na stronę ludzi, poinformować nas o tym nie tylko dlatego, że będzie to szok jakikolwiek, ale dlatego, żebyśmy po prostu w sposób zorganizowany podążali w kierunku, który nam zostanie wyznaczony. I ci wszyscy reprezentanci, przedstawiciele, te wszystkie nazwiska, które pojawiają się wokół DeLonga, wszystkie są związane z wojskiem. A tacy ludzie na stanowiskach związanych z agencjami wywiadowczymi, z czarnymi projektami nigdy nie odchodzą na emeryturę. Mówiłem to już kilka razy, że nawet pułkownik Corso do końca swojego życia pracował. Wszystko, co robił i wszystko, co mówił, było podyktowane pewnej polityce. Polityce wobec właśnie nieznanego, wobec UFO, wobec kosmosu, wobec tego, jak ma wyglądać świat przyszłości. I powoli dochodzimy do punktu, gdzie ten świat musi się zmienić i musi się zmienić wizja tego świata, musi się powiększyć. Tak jak w XV wieku świat nagle powiększył się o gigantyczny amerykański kontynent i sprawił, że Ziemia stała się o wiele większą planetą, tak dziś eksploracja kosmosu dokona tej samej rewolucji. I dlatego powtarzam to troszeczkę maniakalnie, że taka rewolucja musi być przygotowana i forpocztą stanowią ludzie, którzy w jakiś sposób są związani z UFO, jak na przykład Sammy Wan ze swoimi przeżyciami na temat UFO, co jeszcze bardziej podpowiada, że mamy tutaj do czynienia z konkretnym człowiekiem, który coś przeżył, widział na własne oczy, ale jednocześnie nie możemy zapominać, że jest on właśnie forpocztą tej zmiany. Jest forpocztą wojska, jest forpocztą organizacji, która stoi za wojskiem, która być może dyryguje tym wojskiem. Być może wcale nie jest tak, że te wszystkie instytucje, takie jak armia, są instytucjami narodowymi, które są pod rozkazami prezydenta i parlamentu. Być może one, a historia amerykańska na to podpowiada, są na pasku kogoś zupełnie innego i dokonują swoich działań nie ze względów politycznych czy obronnych, a ze względu na to, ażeby przeprowadzić jakiś bardzo mroczny i ponury biznes gdzieś tam na drugim końcu świata, w Bagdadzie czy innym Afganistanie, czy w jakiejś Nigerii, czy w czymś podobnym. Widzimy tego nieustanne przykłady i zastanawiamy się nad logiką tego działania. Ale logika jakaś musi istnieć. I ta logika właśnie tych działań podpowiada, że istnieje jeszcze coś, czego nie znamy z nazwy. Istnieją te ciała, te think tanki, które gdzieś w zaciszach gabinetu decydują o tym wszystkim. I ta cała grupka wokół DeLongaPrzypomina mi właśnie taką forpocztę rewolucji, która ma nastąpić, ponieważ ujawnienie będzie taką rewolucją. Chodzi o to, żeby ją kontrolować. Ale przykład historii świata wskazuje, że każda rewolucja w pierwszym swoim etapie pożera swoich twórców. Tak że wszyscy oni są skazani na zagładę. Będzie to o tyle łatwiejsze, że wszyscy są w podeszłym wieku, w związku z czym będzie ich o wiele łatwiej od tego wszystkiego usunąć i bazując na ich doświadczeniach, kontynuować ten cały proces. Tak to wszystko widzę. Wygląda to dla mnie na to, że jest to proces zorganizowany i w pełni kontrolowany przez właściwych ludzi i właściwe organizacje, które za tym stoją, o których jeszcze nie wiemy, o których być może nigdy się nie dowiemy. Ale ten przełom, ta rewolucja musi być dokonana. Musi być dokonana z wielu względów, nie tylko takich, jak powiedziałem wcześniej, że ktoś wyśle sobie prywatnego satelitę i sfotografuje UFO. I co wtedy? Ktoś musi odpowiedzieć na to pytanie, co to jest. Być może nawiąże kontakt. Jest taka możliwość, ale tak naprawdę jest to cel podrzędny. Celem właściwym jest dokonanie kompletnej zmiany na Ziemi w dziedzinie przede wszystkim ekonomii, ponieważ mamy zamknięty system finansowy, który tworzy wielką bańkę, która musi eksplodować. Więc lepiej jest wymyślić coś, co pozwoli na otwarcie tego systemu, wpuszczenie do niego świeżego powietrza i uratowanie tej całej ekonomii, która chwieje się i trzeszczy w posadach straszliwie. To jest jedna rzecz. Druga rzecz jest taka, że już czas najwyższy na wprowadzenie nowej technologii. Doszliśmy do momentu, gdzie lada chwila bardzo poważną rolę zacznie odgrywać sztuczna inteligencja. Gdzie mówi się o różnych nanokomputerach, które już są produkowane i obsługiwane przez NASA, przez CERN i przez wiele innych ciekawych instytucji naukowych powiązanych politycznie, wojskowo, a także naukowo, które są międzynarodowe, których tak naprawdę nie wiadomo, kto kontroluje i co tam się w ogóle robi. I dlatego wprowadzenie tych technologii i wprowadzenie przede wszystkim nowego źródła energii, które jest konieczne, ponieważ doszliśmy do kresu możliwości rozwoju naszej cywilizacji, używając jako napędu starej dobrej ropy naftowej. Jest to już przeżytek. Od kilkudziesięciu lat nic się nie zmieniło. Jest pora na to, ażeby wymienić stare dobre chemiczne rakiety kosmiczne, które budowane są mniej więcej na tym samym schemacie, jak Chińczycy robili swoje małe rakietki parę tysięcy lat temu, kiedy wymyślili proch i wystrzeliwali to w powietrze. Czasem dla zabawy, czasem żeby spłoszyć przeciwnika. Ale idea rakiety chemicznej istnieje cały czas. Są one wciąż wysyłane w kosmos. Jest to wciąż nasz podstawowy pojazd w kosmos, który z pewnością nie da nam możliwości dotarcia nawet do Marsa. Jest to zbyt długi czas, jaki się spędza i zbyt wielkie koszty, ażeby móc dalej promować tego typu technologie, więc potrzebna jest inna technologia i to niekoniecznie musi być nieziemska technologia, przejęta technologia. To może być technologia, która została przejęta z najrozmaitszych patentów, które nigdy nie weszły w życie. Jak się okazuje, i kiedyś mam nadzieję o tym opowiedzieć, taki wynalazek jak Die Glocke, mówię o tym wynalazku Niemców w supertajnym projekcie, dziś ma szansę zupełnie nową drogą znaleźć się na samym szczycie naszych najnowszych technologii. Zaczyna się mówić o tym zupełnie otwarcie, gdzie okazuje się, że bez stosowania jakichś nieziemskich technologii jesteśmy w stanie stworzyć urządzenie oparte na mechanice i energii, gdzie 10-centymetrowy pojazd, który ma średnicę 10 centymetrów, ma na tyle siły i energii, że jest w stanie podnieść na przykład lokomotywę. Wydaje się to niewyobrażalne. Co jest używane do tego celu? Opis tego wynalazku, który ciągle jest jeszcze w procesie opatentowywania, jest na razie trochę tajny, ale to, co ujawniono, bardzo przypomina różne sugestie tego, jak mogła wyglądać Die Glocke, jaka była rola tych centryfug, które rotowały rtęć w jakichś zbiornikach w polu magnetycznym. Jest to bardzo podobna idea. Okazuje się, że coś takiego jest do zrealizowania i coś takiego jest w stanie pokonać drogę na Księżyc w ciągu kilkudziesięciu minut, ponieważ nieustannie przyspiesza. Urządzenie to ma za dużo energii i trzeba tamować tą energię, więc pokazuje to, że taka energia nie jest zwykłą fantazją. Czekanie na nią, czekanie na zmianę tego patrzenia energetycznego na wszystko, co się dzieje na świecie, nie jest fantazją, nie jest wyobraźnią, jest realnością. To wszystko już gdzieś jest. To wszystko istnieje i czeka na to, ażeby znalazły się aplikacje, które wprowadziłyby to powszechne życie. I jest to kwestia czasu, więc zmieni to możliwości penetrowania kosmosu i eksploracji kosmosu, w związku z czym do tego wszystkiego trzeba ludzi przygotować i ich kontrolować tak, ażeby raz, żeby nie było szoku, dwa, żeby tego typu wynalazek nie trafił w jakieś nieznane, nieoczekiwane i nieobliczalne przede wszystkim ręce. Jeżeli trafiłby w ręce Kim Dzong Una, to być może ten facet jest na tyle szalony, że zacząłby strzelać tym wszystkim gdzie popadnie i w każdego, i wymyśliłby sobie, że jest nowym Czyngis-chanem.Jest tak liwość. Dlatego cały ten proces musi być w jakiś sposób kontrolowany i dlatego częścią tego procesu jest to, o czym dzisiaj rozmawiamy. I częścią tego procesu są ludzie, którzy głęboko są uwikłani w ten tak zwany deep state, ukrytą przed ludzkim okiem ekipę, która rządzi takim krajem jak Stany Zjednoczone, które ponieważ są deklarowane jako najpotężniejszy kraj świata, ewentualnie chcą nadać temu wszystkiemu ton. Oczywiście skorzystać najwięcej na tym wszystkim, ale ażeby to wprowadzić, muszą rozpocząć ten proces. I czas rozpoczęcia tego procesu nadszedł. Robiono wiele prób, w jaki sposób dokonać tego ujawnienia. Wszystkie spełzły na panewce. Myślę, że wcale tak nie było, że one spełzły na panewce. Były to próby, jaka będzie reakcja i czy jest już czas, żeby tego dokonać. Dziś nie ma wątpliwości, że ten czas już absolutnie nadszedł i jest to czas najwyższy, ażeby dokonać ujawnienia i jednocześnie kompletnie zmienić świat. Bo jeżeli przypomnimy sobie przepowiednię Wernhera von Brauna, sprawdza się ona jak w zegarku. Najpierw według von Brauna mieliśmy walczyć z komunistami, z Rosjanami i tak było. Później mieliśmy walczyć z terrorystami. I tak było. Następnie mamy jakiś problem. Ziemia będzie miała problem z nie wiadomo jakim państwem, które oszaleje i zacznie innym zagrażać. Wszyscy głowili się nad tym państwem, które może zagrażać i czy jest to możliwe w globalnym świecie. Okazało się, że Północna Korea, mały punkcik na mapie, jest w stanie to zrobić. Nieoczekiwanie przepowiednia von Brauna zaczyna się realizować. W jego przepowiedni zostały jeszcze dwa elementy i następny element jest to asteroid, który gdzieś będzie śmigał wokół Ziemi i w końcu w nią trafi. Albo trzeba się będzie przed nim jakoś obronić. Z moich obserwacji zauważyłem, że od mniej więcej półtora roku informuje nas się, że tych asteroidów dookoła Ziemi jest bardzo, ale to bardzo dużo. Tak jakby nigdy wcześniej ich nie było. Niebo było spokojne nad kulą ziemską, kosmos był spokojny, a teraz nagle się pojawiły i śmigają. Nawet ostatniej nocy przeleciał asteroid, który miał 22 metry średnicy i przeleciał bardzo blisko. Niemalże nas musnął. Tak że mniej więcej co dwa, co trzy miesiące, czasami co miesiąc mamy kolejną informację o jakimś kolejnym kamyku, który przelatuje nad Ziemią. Nie trafia nas całe szczęście, ale jest to dobra okazja, żeby opowiedzieć, jakich zniszczeń można dokonać albo ewentualnie opowiedzieć o tym, że jeżeli byśmy go przechwycili i okazałoby się szczęśliwie, że asteroid ma w sobie złoto i inne cenne metale, to byłyby to olbrzymie pieniądze i olbrzymie możliwości. Więc przyzwyczaja się ludzi do tego, że te asteroidy latają i przyzwyczaja się do tego, że któregoś dnia okaże się, że asteroid nam zagraża i będzie zrealizowany przedostatni punkt przepowiedni von Brauna. I teraz zostaje ostatni punkt. Według von Brauna ostatnim punktem tego, ażeby móc przekonać Ziemian, ażeby kompletnie poddali się woli jednego nowego porządku światowego, że tak powiem, jest to, że Ziemia będzie zagrożona z zewnątrz. Wspominałem już kiedyś o Reaganie, który z Gorbaczowem mówił o tym, że nasze różnice pomiędzy nami by prysły jak bańka mydlana, gdybyśmy stanęli wobec zagrożenia z zewnątrz Ziemi. „Prawda, towarzyszu sekretarzu?” A Gorbaczow mówi: „Prawda. Takich problemów by więcej nie było. Razem byśmy stanęli ramię w ramię, by bronić Ziemię przed najeźdźcami z kosmosu”. Tylko że żeby do tych najeźdźców z kosmosu rzeczywiście doszło, żeby kosmici rzeczywiście w którymś momencie nam mogli zagrażać, to trzeba najpierw ujawnić, że oni istnieją. Tak że proces przygotowania do tego się rozpoczął. On nie skończy się w rok, dwa. Być może zabierze to następne kilka pokoleń, ale on już w tej chwili wszedł w fazę realizacji i być może po raz pierwszy jesteśmy na etapie, kiedy to wszystko zacznie się rozbudowywać, zacznie się wyjaśniać, będzie wchodzić do świadomości publicznej i stanie się po prostu w którymś momencie naturalnym faktem. Bo naukowcy, tak jak wspominałem wcześniej o Michaelu Brownie, zaczną mówić: „Przecież moi koledzy astronomowie nie raz o tym mówili. Moi koledzy fizycy nie raz o tym mówili i dlatego dziś nie powinno być żadnym zaskoczeniem dla nikogo, że UFO istnieje”. Wymazując kompletnie to, że kiedyś ludzi, którzy mówili wprost o UFO i zajmowali na przykład jakieś poważne stanowiska, po prostu niszczono ich kariery i wyśmiewano wszystko to, o czym opowiadali i uznawano to za rodzaj żartu ludzi niespełna rozumu. Tak że wszystko to zmienia się na naszych oczach i dlatego trzeba łączyć to, co było wcześniej, z tym, co się dzieje w tej chwili, po to, ażeby móc zobaczyć ten cały obrazek w pełni. I dlatego wracając do tych nieszczęsnych przedstawicieli establishmentu amerykańskiego, tych wszystkich reprezentantów byłych, co jest bardzo ważne, najrozmaitszych dziwnych agencji, organizacji i ciał doradczych, tak uważam, że oni mają być tym czołem lodołamacza, który ma dokonać ujawnienia. I oczywiście w procesie oni mają być jego pierwszymi ofiarami, ponieważ dojdzie do różnych błędów, które są dziś nieprzewidziane. I te błędy i te wypaczenia trzeba na kogoś zrzucić. To będą właśnie te osoby, łącznie z Delongiem, który jest taką entuzjastycznie nastawioną główną ofiarą, którą należy złożyć na ołtarzu nowej sytuacji, przed którą w tej chwili już stoimy, a którą będzie właśnie ujawnienie tego, że istnieje życie pozaziemskie. I kto wie, może jest to nawet życie inteligentne. Dziękuję.
[54:48] - Dzięki Chris. Mówiliśmy o tym Samie Venne, który był przez 25 lat agentem CIA, a teraz zdecydował się wesprzeć projekt Disclosure, ale on ma bardzo ciekawe wnioski na temat zjawiska UFO, które stoją poniekąd w sprzeczności z tym, co w zasadzie jego pracodawca cały czas ogłasza, bo CIA twierdzi, że ono się zajmowało przez dekady zjawiskiem UFO w zasadzie od samego początku i cały czas możemy znaleźć bardzo długi esej na ten temat na stronie tej agencji, ale nie doszło do żadnych konkretnych wniosków i w zasadzie porzuciło te badania, gdyż były nieinteresujące i nie rokowały. Nagle okazuje się, że wychodzi facet. Co prawda nie pierwszy już z CIA, który twierdzi, że coś tam przeżył, ale mówi, że to wszystko jest nieprawda, że to wszystko inaczej wygląda. Natomiast Sam Venne, jeszcze jeden ciekawy jest wątek w jego sprawie, dlatego że on twierdzi, że ponieważ przeżył coś takiego, przeżył spotkanie z jakimś dziwnym obiektem, to zdaje sobie sprawę, że to nie jest takie zwykłe zjawisko, że można na przykład wiedzieć, że to są tylko latające skorupy i ten olej i że można je ostrzelać albo pogonić. On dopuszcza taką możliwość, że jest to zjawisko, które rozgrywa się na przecięciu i o tym już mówiliśmy między innymi przy okazji hipotezy Jacques'a Vallee, o którym Chris tak często mówi zawsze i który go tak .
[56:17] - . No proszę, ale to dobrze, że mówimy o Jacques'u Vallee, bo on tu ma też swój udział w tym całym procesie, nawet w tej sytuacji, jaką omawiamy teraz. Dlatego, że przecież Vallee był recenzentem książki Delonga i wyraził bardzo życzliwe zainteresowanie udziałem.
[56:36] - Posłuchaj Chris, zanim oddam jeszcze głos Adamowi, bo powiedziałem, że te osoby, które są związane z Delongiem, dzielą się na dwie grupy, że jedni powtarzają wniosek Edgara Mitchella, astronauty, który mówił, że prawdy o UFO, nawet jak się jest na wysokim stanowisku, to i tak się nie znajdzie, bo ona jest tak głęboko, mówiąc kolokwialnie, zakutana tam gdzieś, że może się nią zajmować w ogóle inna agencja, do której człowiek, który pracuje w CIA czy w wojsku, nie ma po prostu dostępu. Ci tacy przysłowiowi prawdziwi ludzie w czerni. Drugim reprezentantem tej linii myślenia jest facet, który się nazywa Chris Mellon. Także wsparł Delonga. Jest to osoba, która przez bardzo długi czas pracowała w Departamencie Obrony na bardzo różnych stanowiskach. Mellon mówi także wprost, że nie ma co szukać dowodów na oficjalne zainteresowanie władz, czy CIA, czy Pentagonu zjawiskiem UFO, dlatego, że tego się nie znajdzie tak łatwo, a może w ogóle. Natomiast on, interesując się tym fenomenem, odkrył bardzo wiele nie tylko ciekawych relacji, ale też ciekawych ludzi, dla których to również nie jest coś obcego. I na przykład przy okazji tej konferencji 11 października powiedział o bardzo ciekawym zdarzeniu, którego świadkami mieli być marynarze z lotniskowca USS Nimitz, którzy zobaczyli taki podłużny obiekt o długości kilkunastu metrów, wykonujący ponoć w powietrzu wręcz bajkowe ruchy, bajkowe manewry przeczące prawom fizyki. Ścigały go samoloty, para F-18, która nie mogła go dogonić. On z jednej strony się pojawiał przed nimi, a po chwili wskutek, jak pisze tutaj Mellon, delikatnych manewrów był już z tyłu. A w pewnym momencie ten dziwny obiekt zrobił coś, czego nikt nie mógł sobie nawet wyobrazić. On się nagle wzniósł na wysokość ponad 20 kilometrów i zaczął spadać, spadać, spadać z ogromną prędkością, a potem po prostu się zatrzymał 50 metrów nad oceanem. I Mellon mówi tak: „To nie był na pewno żaden testowy pojazd amerykański”. Co to było? Nie ma chyba na świecie kraju, który dysponowałby taką technologią pozwalającą na stworzenie podobnej maszyny, bo to wyglądało definitywnie na pewną manifestację technologiczną. Teraz szybkie pytanie do Adama. Adamie, jak myślisz, czy siły powietrzne Stanów Zjednoczonych, czy CIA i wszystkie agencje, które mają na oku bezpieczeństwo USA, są w stanie cenzurować i filtrować doniesienia na temat UFO? Czy my czasami też nie za bardzo wyolbrzymiamy tego problemu? Bo my cały czas chcemy wierzyć, że jakaś prawda istnieje, jest ukrywana. A może po prostu jest tak, że oni, kimkolwiek są i do jakiejkolwiek agencji nie należą, wiedzą po prostu o zjawisku UFO to samo, co my, co każda podrzędna organizacja. Może to właśnie jest tak, że ta cała tajemnica skupia się do jednej prostej deklaracji: my tak naprawdę nic nie wiemy.
[01:00:08] - No właśnie. Przepraszam. Ja myślę, że może być też tak, że te organizacje CIA czy deep state, czyli te, o których nic nie wiemy, nie mają o ludziach zbytnio dobrego zdania. Może i słusznie zresztą. Ja myślę, że zdają sobie sprawę, że nawet jakby coś było opublikowane, to w tym zalewie, jak Stanisław Lem miał nazwać to takim polem dezinformacji, to może sobie gdzieś tam być, ale tego będzie tyle, że albo nikt tego nie zauważy, albo to zostanie zbagatelizowane. I to jest dużo lepsze niż staranie się każdego miejsca kontrolować, analizować i tak dalej, bo teoretycznie zapewnePo Snowdenie chociaż można założyć, że to jest możliwe, ale myślę, że w praktyce nie ma takiej potrzeby. Naprawdę tego jest tyle, że już teraz może być tak, że prawdziwe informacje są dostępne, ale my tak naprawdę nie wiemy, które jest które. Myślę, że to jest istotnym elementem, na który trzeba zwrócić uwagę. Bo my często mamy taki obraz agenta CIA, że to jest jakiś bohater wielki niczym postać komiksowa, ma siły niesamowite, niczym mentalista potrafi czytać umysły. Ale to jest bzdura. Są pewnie takie osoby, które oczywiście są super wyszkolone. Ja osobiście też byłbym ostrożny w ocenie co do tych super żołnierzy, których też się łączy często w tym. Moim zdaniem naprawdę wymagałoby to mocnego dowodu. Także raczej to są po prostu normalni ludzie. Owszem, zdarzają się tam naprawdę jednostki, nazwijmy to, wybitne. Muszą takie być, ale w większości, moim zdaniem, oni nawet niespecjalnie muszą to ukrywać, czy wiedzą coś więcej. Gdzieś czytałem, że technologia wojskowa, to jest około 44 lat do przodu od cywilnej. Nie wiem jak to jest obliczone, na jakiej zasadzie, tak gdzieś czytałem. Myślę, że mogą wiedzieć coś więcej, ale te różne teorie nawet odnośnie, że NATO ukrywa, że są specjalne jakieś jednostki, które ukrywają. Mało tego, że są takie sytuacje, że w ogóle ludzie są okaleczani przez jakieś tam istoty, to już jest totalny odlot, prawda? Ale też są takie głosy. Myślę, że nie ma na to żadnych dowodów. Oni sobie zdają sprawę, że ludzie nie są zbytnio takimi inteligentnymi istotami w większości, bo są oczywiście wyjątki. Są osoby w społeczeństwie, które potrafią analizować i krytycznie myśleć, ale jakbyśmy tak porozmawiali nawet teraz z kimś na ulicy, to takimi stereotypami to wszystko idzie. Bo UFO mu się kojarzy z tym. Albo ktoś powie: „Panie, nie mam czasu, podatki muszę płacić. Co mi pan tam gadasz jakieś głupoty”. Tak też jest.
[01:02:54] - Adamie, w tych stereotypach jest chyba siła, bo zauważmy też, że pamiętamy lata 80. i fenomen Majestic. Adamie, coś tam się dzieje u ciebie chyba. Pozdrawiamy teraz, bo wiem, że mamy taką słuchaczkę na ulicy Afrykańskiej w Warszawie, Lenkę, która ma siedem lat i już słucha debat ufologicznych. Tutaj wszyscy wujkowie z Radia Paranormalium cię pozdrawiają i machają do ciebie. Przysięgam ci, że ci machają, bo nawet widzę ich teraz w kamerkach. Także Lenko, posłuchaj, co mamy do powiedzenia o fenomenie UFO, którego być może doczekasz się złamania tajemnicy tego zjawiska. Ale powrócę do tego, o czym mówiłem, bo troszeczkę się zapętliłem. W tych stereotypach, Adamie, chyba jest siła w ogóle polityki oficjalnej rządu i wojska amerykańskiego odnośnie UFO. Bo zauważmy jedną ciekawą rzecz, że lata 40. to już jest tworzenie pewnych stereotypów. Wojsko się wtedy zamyka i mówi: „My nie chcemy nic wiedzieć, oficjalnie tego nie ma”. Już wtedy społeczeństwo się czegoś domyśla. To trwa potem przez kolejne dekady. Mamy lata 80., mamy dokumenty Majestic i tam się okazuje, że ktoś podpuszcza po prostu ufologów, żeby dalej wierzyli w to, że jest tak, jak jest, że Stany Zjednoczone coś wiedzą, ale ukrywają. Ale co tak naprawdę, Adamie, to wojsko może ukrywać? Przecież jak mówiłem nieraz, UFO jest tajemnicą poliszynela. Cokolwiek by o nim nie powiedzieć, ludzie i tak wszystko wiedzą. To jest temat wałkowany od 70 lat. Każdy scenariusz został opisany, każdy scenariusz został omówiony. I na przykład niezależnie, której wersji byśmy dotknęli, czy UFO jest groźne, czy nie, i tak ludzkość będzie w stanie z tym się pogodzić. Czy twoim zdaniem to disclosure to nie jest czasami taki wielki balon, który się dmucha i który jest jak mecz piłkarski w Polsce, gdzie najpierw dmucha się balon: wygramy. A potem albo wygrywamy, albo przegrywamy. I tak wszystko jest wiadomo. Nic wielkiego się nie stanie chyba po tym disclosure. A może się mylę, jakoś Lis?
[01:05:32] - Myślę, że dobrą analogią tutaj będzie: wyobraźmy sobie taką imprezę, gdzie są różne osoby i na praktycznie każdej imprezie jest taka często osoba nie za inteligentna, ale jej się wydaje, że wszystko wie. I jak z tą osobą rozmawiamy, przypuśćmy na jakiś temat, z którym się nie zgadza, to ona już ma gotowy szablonik i nas tam odpowiednio albo nazwie, albo przedstawi swoją wersję i potem się na końcu tak uśmiechnie, że jest taka mądra i temat jest zamknięty. Myślę, że ta osoba jest taką właśnie dobrą reprezentacją ogólnie społeczeństwa. Tak jak powiedziałeś, Piotrze, te stereotypy są bardzo mocne i nawet jak coś powiemy, to jesteśmy automatycznie klasyfikowani przez ludzi i automatycznie ludzie wtedy już nie chcą nas słuchać w większości. Bo jak to, przecież takich tematów. Nawet teraz. Albo z drugiej strony mamy ludzi, którzy pokiwają, powiedzą: „To nie na moją głowę, nie mam się co tym zajmować” i tak dalej. Ja też takie podejście rozumiem, bo też uważam, że mówienie, takie dywagowanie na ten temat z każdym też nie jest dobre. Bo oczywiście kiedy mamy rozmowę o pracę, to nie polecałbym, chyba że ktoś faktycznie, zdarzają się takie osoby, które byłyby na to otwarte. Ogólnie UFO to jest taki temat, że jest całe spektrum możliwości. Bo kto chce, to inną rzecz przybliży. Ktoś religijny mocno może uznać, że to są demony. Ktoś inny powie, że to jest technologia. Ktoś inny powie, że to jest jeszcze coś innego. Jest całe spektrum.Które tutaj możemy przełożyć. Oczywiście mamy też osoby, które mogą powiedzieć, że mają kontakt z czymś tam, więc jest tego cała masa. Ja bym był bardzo ostrożny i zgadzam się z tobą, że stereotyp jest niesamowicie mocny, a ludziom się nie chce myśleć. Ludzie lubią stereotypy, bo wtedy jest prosto i przyjemnie. A po co zastanawiać się nad jakimiś tam rzeczami, czy będzie jakieś ujawnienie, czy nie będzie. Taki prosty w cudzysłowie przeciętny zjadacz chleba się wtedy zapyta: „a co ja będę z tego miał? Czy będę musiał mniej płacić? Czy to mi się przełoży na jakieś podstawowe rzeczy?” Ludzie tak myślą. Taka jest prawda życia i też to trzeba zrozumieć. Więc jak z ludźmi rozmawiamy, jeżeli już mamy taki cel, to trzeba przedstawić to tak, żeby oni poczuli, że coś z tego mogą mieć. Bo wtedy będą bardziej chętni do tego, żeby porozmawiać, żeby się nad tym zastanowić. Ja miałem raz taką sytuację, może powiem właśnie à propos różnych takich reakcji. Miałem trochę do czynienia z mediami i widziałem, jak też osoby dosyć znane reagowały. Było to takie trochę z jednej strony ich ciekawiło, a z drugiej strony nie wiedzieli do końca, jak to ująć. Tak jakby dostali takiego kartofla do ręki i tańczyli z tym kartoflem. I nie wiedzieli, co z tym zrobić. Było tak niepewnie. Teraz myślę jeszcze dalej. Wydaje nam się, że ludzie są bardziej na to otwarci, ale nie jestem tego niestety pewien. Myślę, że jesteśmy w takim trochę transie jednak i nie wiem nawet, czy ten przysłowiowy spodek, gdyby teoretycznie założyć, wylądował przed Białym Domem. Taki scenariusz bardzo mało prawdopodobny, ale załóżmy, czy to by tak naprawdę przełożyło się na coś? Oczywiście byłoby tam larum, byłoby mówienie, ale potem nie wiem. Mi się wydaje, że są osoby, które po prostu nic ich nie rusza. Po prostu już mają swoją wizję świata. I ten stereotyp jest tak mocny, że nie da rady. To jest moje zdanie. Być może się mylę, ale póki co, jak nie ma takiej empirycznej weryfikacji, ja obstaję przy takim zdaniu. Dzięki.
[01:08:55] - A może jest tak, Chris, też poniekąd, że my troszeczkę mierzymy ludzi, społeczeństwo za bardzo własną miarą. My długo się tym interesujemy, ale są osoby, dla których to jest coś obcego. Może disclosure jest przeznaczone dla nich. Nie jest przeznaczone dla ufologów, tylko dla społeczeństwa. Może mylą się ufolodzy, że się w ogóle tym zajmują, może się powinni zajmować tym socjologowie.
[01:09:24] - Myślę, że nie. Myślę, że proces, który się rozpoczął, nie jest procesem, który zakończy się w ciągu najbliższego roku czy dwóch, że jest to proces, który jest rozłożony w czasie. Mijają pokolenia, zmienia się punkt widzenia. Tak jak dziś coraz mniej ludzi pamięta, jak na przykład wyglądało życie w latach gierkowskich, w latach gomułkowskich. Na czym polegała instytucja komunizmu, która realizowała się wówczas w Polsce. Zaczyna to obrastać legendą i pamięć o tym zaczyna ginąć. Podobnie stanie się z patrzeniem na UFO ze względu na te różne historie, które my ciągle odświeżamy, opowiadamy o nich, mówimy o nich, próbujemy znaleźć jeszcze nowy punkt widzenia. Jak je opisać z dzisiejszego punktu widzenia, z dzisiejszych czasów, z dzisiejszego poziomu naszej wiedzy. Myślę, że proces, który się rozpoczął, ma doprowadzić do tego, ażeby raz był on w pełni kontrolowalny i wizja tego, czym jest życie pozaziemskie, obca cywilizacja będzie się kształtowała w taki narzucony z góry sposób i będzie realizowana powoli, aż wejdzie ona do świadomości ludzkiej i wówczas, kiedy wszystko stanie się jasne w cudzysłowie, nie będzie już tych wszystkich malkontentów czy osób, które nigdy o tym nie słyszały. One po prostu odejdą w sposób naturalny. To jeszcze raz. Ja znów tak często powracam do tego tematu odkrycia Ameryki. Odkrycie Ameryki trwało przez setki lat. Teraz rybacy portugalscy, którzy łowili dorsza od kilkuset lat u wybrzeży Labradoru, co jakiś czas lądowali na Labradorze, żeby sobie te łódki naprawić czy te ryby sobie posuszyć i włożyć w beczki. Oni doskonale wiedzieli, że taki ląd jest. Żeglarze, którzy wędrowali do Brazylii i w inne miejsca jednej czy drugiej Ameryki, przypływali do portu i opowiadali te wszystkie historie. Co tam spotkali, co stamtąd przywieźli. I to wszystko było częścią jednej wielkiej legendy. Dopóki oficjalnie nie potwierdzono tego, było to ciągle legendą i spekulacją. I ujawnienie nastąpiło w momencie, kiedy wszyscy ci, którzy coś na ten temat wiedzieli, tak naprawdę już odeszli. Natomiast dzięki tym legendom całe społeczeństwo było przygotowane na to. Nie było to dla społeczeństwa szokiem, że coś jeszcze istnieje. Było tylko potwierdzeniem różnych spekulacji, konspiracji, przypuszczeń, ale i wizja tego, co tam mogą spotkać, została już w jakiś sposób ukształtowana. Dlatego można było ten proces przeprowadzić. To samo dzieje się teraz. To zabierze trochę czasu, popracują nad tym media. Spójrzmy, jak się filmy o UFO zmieniają. Film „Arrival”, który był przedmiotem debaty, na której niestety nie mogłem być, jest znakomitym tego przykładem. Pokazuje zupełnie nowe, inne podejście do kosmitów. W ogóle to nie są kosmici, którzy mają wybałuszaste czarne oczy i są typowymi szarakami, gdzieś tam ganiają po krzakach i ścigają ludzi. Nie, ono jest zupełnie inne. Jeżeli już coś ma przypominać, przypomina ośmiornicę, ale jednocześnie sugeruje nam to, że w zasadzie tym życiem pozaziemskim może być coś, co kompletnie nie mieści się w naszych głowach. I to wszystko trzeba przygotować. Film „Arrival” robi to doskonale. Książki DeLonga robią to doskonale. Książki DeLonga, ten pierwszy tom
[01:13:02] - Na razie, który wyszedł. Co on robi? On praktycznie odświeża wszystkie idee, o których kiedyś bardzo radykalnie pisał Sitchin. Sitchin mówił wprost i radykalnie: „Wiemy, kim oni byli, wiemy skąd przybyli, wiemy nawet, jak się nazywali i wiemy nawet, jak wyglądali. I wiemy też, o co w tym wszystkim chodziło”. Mówił wprost, ale to było nie do przyjęcia. Dlatego Sitchina trzeba było ośmieszyć i w zasadzie zniszczyć, zepchnąć do lamusa. De Long robi to samo, ale robi to w sposób sprytny. Przygotowuje, opowiada piękną historię o kontaktach z inną cywilizacją w odległej, dalekiej przeszłości, której już nikt za bardzo nie potrafi sobie wyobrazić. Podgrzewa tą całą historię po to, ażeby ona zaczęła kiełkować w ludzkich umysłach i stawała się naturalnym sposobem patrzenia na to, że obca cywilizacja istnieje, odwiedza nas i mamy kontakt i mieliśmy kontakt z nią w przeszłości. W związku z tym nie jest to nic dziwnego. Nie jest to żadna sensacja, ale oczywiście powiedzą o tym, że nie jest to sensacja w momencie, kiedy odejdą z tego świata ludzie tacy jak my, którzy wiedzą dokładnie, co robi się z tego typu doniesieniami, jak bardzo je się niszczy. Ostatnio na Nowej Atlantydzie opisywałem przypadek z lat 50., który wydarzył się w Oregon nad McMinnville, gdzie przez cud, w zasadzie cudowny zbieg okoliczności udało się zrobić dwie fotografie latającego spodka, który żeglował sobie nad farmą. Pani, która karmiła króliki, dostrzegła go. Krzyknęła do męża, żeby natychmiast wyszedł z domu i wziął aparat fotograficzny. I rzeczywiście ten aparat był pod ręką i miał w sobie kliszę i on zdążył zrobić dwa zdjęcia, bo jeszcze w tamtych czasach trzeba było przewinąć kliszę, żeby kliknąć jeszcze raz. Okazało się, że zdjęcie to narobiło mnóstwo problemów, mnóstwo kłopotów. Przede wszystkim do dziś jest niezbitym dowodem, że istnieje coś, co wykracza poza naszą ziemską technologię. Jest absolutnym potwierdzeniem tego, że istnieje coś jeszcze oprócz nas. Coś, co nas odwiedza, co wędruje nad naszą ziemię, co nas obserwuje. I wówczas wszystko to w zasadzie zakopano gdzieś tam pod dywan, schowano. Zniknęły nawet negatywy, które później w cudowny sposób się pojawiły z powrotem. Te dwa zdjęcia były przedmiotem analizy tej słynnej komisji Condona, która badała wszystkie przypadki i wszystkie wrzuciła do śmietnika oprócz tego jednego. Ale o tym się nigdy nie mówiło, że ta komisja i Condon znaleźli coś, czego nie potrafią wytłumaczyć, a w swoim liczącym sobie 950 stron raporcie o tym napisali. Dziś tą historię się przywołuje. Festiwal McMinnville jest drugim po roswellowskim festiwalem ufologicznym w Stanach. Ludzie przyjeżdżają tam, bawią się, wszyscy wierzą w UFO. Czyli proces przygotowania do przyjęcia tego, że coś jeszcze istnieje, nastąpił. I jest on umiejscowiony w czasie, w związku z czym dziś jesteśmy świadkami kolejnego etapu. Kolejnego etapu, gdzie powoli, jeszcze bardzo nieśmiało wchodzą czynniki oficjalne, na razie w postaci ludzi, którzy mrugają do nas oczkiem, mówią, oni wiedzą więcej, niż mówią wprost. Byli świadkami większej ilości historii i że są rzeczy, o których jeszcze nie mogą mówić, ale któregoś dnia ktoś je powie. I to właśnie w tej chwili obserwujemy. Także ta zmiana nastąpi w czasie i każda minuta, łącznie z czasem, który poświęcamy na dzisiejszą dyskusję, przybliża ten proces. Między innymi powołanie tej grupy, która ma doprowadzić do tego ujawnienia, ma być powodem dyskusji, jaką prowadzimy dzisiaj. Ma być powodem do tego, żeby ta informacja była rozprzestrzeniana, że coś się dzieje i coś w końcu musi nastąpić i że jesteśmy raczej bardziej skłonni zaakceptować istnienie czegoś pozaziemskiego niż odrzucić to do kosza. Także jest to proces. Ludzka natura jest taka, jaka jest, ale jest przede wszystkim jak z plasteliny. Jeśli powtarza się jedno i to samo kłamstwo milion razy w kółko, w końcu staje się to prawdą. Jeżeli zacznie się powtarzać, że istnieje cywilizacja pozaziemska, że jest UFO, że istnieją kontakty nawet z tym UFO, z tym kimś spoza ziemi, to w końcu dotrze to do świadomości ludzkiej. Ci wszyscy oporni w końcu odejdą i wszystko stanie się jasne i będzie można przejść do następnego etapu. Tak to widzę, jako proces, powolny proces. Powolny, ale nie tak jak w czasach jeszcze renesansu. Dlatego, że dziś i powolność już będzie mierzona inaczej. Że coś, co kiedyś zabierało sto lat, bo musiało dotrzeć pod strzechy, dziś pod tą strzechę trafia natychmiast lotem błyskawicy, z fru i już jest. I już jest zdjęcie, i już jest informacja. A ludzie są opętani swoimi smartfonami, nieustannie je sprawdzają i w końcu to wszystko do nich dotrze, że ich główny gwiazdor z ich ulubionego programu rozrywkowego powie, że jest UFO, jest, on to widział i jeszcze powie, że zapytał ważnego profesora, który mu to wszystko potwierdził. I to spowoduje, że akceptacja będzie znacznie lepsza i większa niż była dotychczas. Pozostaną tylko dinozaury, które się jeszcze nie dotykają do smartfonu, bo są jeszcze tacy. No ale i tak już pozostali są skazani niestety na zagładę, na przegraną, bo ludzie tyle nie żyją. A całe nowe pokolenie, łącznie z tymi najdzikszymi ludami, też w cudzysłowie, nie chciałbym dzikich ludów obrażać tu bynajmniej, żyjących gdzieś tam w strasznie odludnych miejscach ziemi, już ma też do tego dostęp. Kiedy patrzymy sobie na tego prymitywnego Masaja, którego życie nie zmieniło się odKilkuset, a może od kilku tysięcy lat, tak jak chodził z tym swoim kijaszkiem zawinięty w czerwony zawój i ganiał za swoimi krowami, a jak się znudził, to pogonił z dzidą na lwa. Nic się nie zmieniło w jego życiu oprócz jednego elementu. Teraz zastanawia się, pogonić za lwem, czy odebrać SMS-a, czy obejrzeć sobie, co się dzieje na Facebooku, albo ewentualnie zadźgać tego lwa i zrobić sobie selfika, żeby świat to zobaczył. Także nawet taki Masaj będzie miał świadomość tego, że coś się dzieje w kosmosie i do niego ta informacja również dotrze i on ją w jakiś sposób będzie musiał przerobić, zaakceptować, ponieważ cały świat to zaakceptował. I na tym ten proces polega. On będzie rozciągnięty w czasie, ale ten czas będzie znacznie krótszy, bo dzisiejsze media są o wiele szybsze i wymagają znacznie mniej czasu, ażeby bardzo dobrze zagnieździć się w ludzkiej świadomości. Dziękuję.
[01:20:03] - Dzięki. Pamiętam, byłem zszokowany parę lat temu, kiedy zobaczyłem zdjęcia, jak w Afryce ładuje się telefony, nie mając prądu. Masz rację, że coś w tym jest, że dzisiaj świat patrzy na wiele spraw zupełnie inaczej. Ale zastanawia mnie też jedna sprawa. Już wchodzimy w projekt DeLonga. Mówiłem o tych osobach, które opowiadają o tym, że prawda UFO jest, ale była dla nich niedostępna. Natomiast był tam też facet i był chyba jedną z najciekawszych postaci na tej konferencji. Nazywał się Luis Elizondo, który odszedł w zasadzie z pracy kilka dni wcześniej, a zajmował się w Pentagonie czymś, co nazwał oceną zagrożenia stwarzaną przez niezidentyfikowany ruch powietrzny. Czytaj UFO. I on mówił wprost, że Stany Zjednoczone śledzą dziwne obiekty w swojej przestrzeni powietrznej i one są pewne, że one istnieją. Nazywają je wrogimi, mimo że te obiekty nie wykazują otwartej wrogości. Natomiast po prostu nie wiadomo, czym one są. I tutaj, panowie, pojawia nam się pewne pytanie, bo w tym momencie, kiedy o tym przeczytałem, to trochę przestałem rozumieć tą inicjatywę DeLonga. Bo z jednej strony tak: oni strzelają do nas jakimiś informacjami, których jest mnóstwo, natomiast one są trochę nie za bardzo poukładane i jeżeli człowiek tego słucha, to może dwa wnioski z tego wyciągnąć. Albo w Stanach Zjednoczonych jest taki nieporządek na tym szczeblu oficjalnym, że prawica nie wie, co czyni lewica i jedna służba robi swoje, inna robi swoje i one nie wymieniają się informacjami. Albo w tym wszystkim panuje totalny chaos i tak naprawdę sam DeLong tego nie ogarnia. O czym mówię? Okazuje się, że Elizondo mówi wprost, że w Pentagonie, na całkiem takim nietajnym może do końca poziomie, bada się aktywność dziwnych obiektów w przestrzeni powietrznej. Sam Even mówi coś zupełnie innego. Coś zupełnie innego powiedział Mellon. Chris, nie wydaje ci się to dziwne?
[01:22:25] - Nie, nie wydaje mi się to dziwne.
[01:22:27] - Dlaczego?
[01:22:28] - Popatrzmy na przykład na pewną historyczną rzecz związaną z ufologią. Blue Book na przykład. Kiedy wszyscy mogli swoje zgłoszenia do Hyneka sobie wysyłać. Profesor je sobie badał, zapisywał, segregował, próbował w jakiś sposób-
[01:22:46] - Zresztą bardzo podobny.
[01:22:50] - Bardzo bym chciał być taki jak Hynek. Wspaniała postać, warta naprawdę długiej debaty. Całe jego życie i jego dokonania, jego podejście, jego cudowna zmiana ze sceptyka w kogoś, kto był przekonany, że UFO istnieje i jego wpływ na Spielberga i „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”, gdzie nawet się pojawia przez sześć sekund. Jest Hynek. To jest jego wielka rola filmowa w jednym z najlepiej sprzedających się filmów w historii kina. Ale to osobna historia. Blue Book był teoretycznie ruchem obywatelskim, który miał na celu zbieranie informacji na temat tego, co dzieje się w powietrzu, bo obywatele mają prawo do tego, żeby wiedzieć, co się tam dzieje i jednocześnie będąc świadomymi obywatelami swojego państwa, chcą uczestniczyć w tym procesie. Wszystko to brzmi pięknie i szlachetnie. Prawdziwym celem Blue Booka było to, że wojsko chciało wiedzieć o tym wszystkim, co przeoczyło. Wojsko nie było w stanie kontrolować w 100% całej strefy powietrznej nad swoim krajem. Wiedziało, że coś w nią wlatuje i wylatuje. Obserwowali to na radarach często bardzo długo. Notowali różne aktywności w różnych miejscach, natomiast nie byli w stanie wiedzieć o wszystkim. I dlatego obserwacje od takich ochotniczych organizacji ludzi pojedynczych, którzy coś gdzieś widzieli, zapełniały tą mapę i dawały szereg rozmaitych informacji. I teraz, dlaczego nie jestem zdziwiony tymi pozornymi sprzecznościami, jakie panują w tej grupie zgromadzonej wokół DeLonga? Oni strzelają informacjami. Między innymi celem strzelenia taką informacją, która wydaje się być sprzeczna, jest spowodowanie reakcji. Widzisz, wywołano taką reakcję w tobie. Jesteś zdziwiony i zaskoczony tym, że coś się dzieje. Zaczynasz o tym mówić i zaczynasz rozprzestrzeniać tą informację. Pytasz mnie nawet o moje zdanie. Ja na pewno nie pomogę tym panom, bo nie wiem nic, czego oni by nie wiedzieli. Natomiast oni zdają sobie sprawę, że wciąż istnieją ludzie, którzy wiedzą coś, czego oni kompletnie nie wiedzą. Nie mają pełnej wiedzy na temat tego całego zjawiska. Nie są pewni w 100% jeszcze, co się jeszcze za nim kryje. I teraz, żeby zapełnić te wszystkie luki, wystrzeliwane są te informacje, które mają być prowokacją, mają sprowokować kogoś do odezwania się.Po to, żeby w pełni móc zobaczyć ten obraz i zobaczyć, co się dzieje.
[01:25:21] - Nie jest to prowokacja skierowana w stronę samych Amerykanów? Bo Elizondo wyskakuje z czymś takim i mówi, że on bada niezidentyfikowane obiekty w przestrzeni powietrznej. Od razu nasuwa się pytanie: skoro one są, to przecież znaczy, że wasza przestrzeń powietrzna jest dziurawa. To oznacza, że trzeba ją wzmocnić. To znaczy, że trzeba przeznaczyć więcej pieniędzy na zbrojenia.
[01:25:49] - To jest jedna z konsekwencji.
[01:25:50] - Tak, to oznacza, że system NORAD nie do końca działa. Trzeba go troszeczkę unowocześnić. Czy to nie jest taki prztyczek w tym kierunku, żeby uzyskać zgodę Amerykanów na to, żeby ten czarny budżet, a niekoniecznie czarny budżet, ale po prostu nakłady na wojsko jeszcze bardziej zwiększyć? Bo za UFO, za tym, co mówi Elizondo, przecież wcale się nie muszą kryć kosmici. To mogą być drony wysyłane przez kogokolwiek, nawet przez Polskę.
[01:26:27] - Ojoj. To poważna sprawa. Oczywiście. Jestem przekonany, że tego typu historie, jeżeli się je realizuje, mają swoją określoną gamę rozmaitych celów i można na jednym ogniu upiec dwie kury, a może czasami nawet i więcej. Oczywiście, że armia będzie potrzebowała zawsze więcej pieniędzy, ale ciekawe jest to, że taki Rysiek Dolan napisał dwie potężne książki na temat UFO i bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych. Dolan to nie jest byle kto, to jest historyk. To jest facet, który ma doktorat, który wie, jak się pisze pracę naukową, który jest na tyle chłodny w swoich ocenach, że niektórzy mówią, że on wcale nawet nie jest ufologiem. On jest historykiem. On bierze zjawisko, traktuje na zimno, traktuje jak żabę przed sekcją i po prostu dopisuje do rejestru innych podobnych zjawisk, analizując to wszystko, co umożliwia mu nauka w jej obecnym stanie. Jak to wszystko wygląda. On napisał te dwa tomy o UFO i stanie bezpieczeństwa narodowego USA i był strasznie zdziwiony, że tak naprawdę nikt się tym nie zainteresował, co wygląda logicznie. Jeżeli coś wlatuje w amerykańską przestrzeń powietrzną i nie jest przez nikogo kontrolowane, to siłą rzeczy zdrowy rozsądek mówi: „Jest to zagrożenie, coś trzeba z tym zrobić”. Absolutnie się z tym zgadzam. Nie jest to nowa historia. Ta historia jest eksplorowana od lat, ale dopiero jak pan z Pentagonu o tym mówi, ona może mieć wtedy większy sens. Bo Dolan będzie tylko historykiem. Nie będzie nikim na tyle ważnym, żeby zmienić podejście do na przykład dzielenia budżetu amerykańskiego. Natomiast pan, który jest wewnętrznie uwikłany w tego typu organizacje, może tego dokonać. I to się dzieje. Myślę, że to jest właśnie kilka kur na jednym ogniu, które można przy okazji upiec, bo wiadomo, że militarnie taki kraj, który będzie któregoś dnia w stanie wejść w jakiś konflikt czy konfrontację z tym czymś pozaziemskim, musi mieć kasę na to, żeby móc stworzyć technologie odpowiednie do tego, aby móc przeciwstawić się tego typu najeźdźcom. Tak jak wspominałem o tym planie czy przepowiedni Wernhera von Brauna. Jeżeli kiedyś ma do tego dojść, to już warto jest zacząć to w jakiś sposób anonsować. Warto zaimplantować to w głowy wszystkich zainteresowanych, że taka potrzeba istnieje i któregoś dnia trzeba będzie odpowiedzieć i otworzyć sakiewkę, i się zrzucić na to wszystko, żeby zrobić nowego czarnego trójkąta, który przechwyci latającego spodka czy coś w tym rodzaju. Oczywiście. Myślę, że nie ma jednej odpowiedzi na jedno pytanie, że jest szereg odpowiedzi i każda z nich może być dobra w tym sensie.
[01:29:30] - Dzięki, Kris. Przypominamy cały czas, że trwa debata ufologiczna poświęcona najnowszym rewelacjom na temat projektu Discover. Przed chwilą wypowiedział się dla państwa Kris Miekina, autor portalu Nowa Atlantyda, który serdecznie polecamy. O, Krisie troszkę spesyl.
[01:29:50] - Zaczerwieniłem się aż, bo taki komplement. W samych debatach się mówi o mojej skromnej, maleńkiej stronce, blogu, że tak powiem.
[01:30:00] - Odwiedzajcie.
[01:30:01] - Ukrytym gdzieś poza galaktyką blogologii.
[01:30:05] - Dlatego że ten artykuł o dziewiątej planecie polecam szczególnie, dlatego że Kris powiedziałeś przed chwilą, że stała się rzecz dziwna w ogóle, bo wszyscy mówią o dziewiątej planecie. W zasadzie ona chyba już jest, można powiedzieć, zgodnie z ustaleniami astronomów. A nagle się okazuje, że ludzie mają ważniejsze problemy na Ziemi, że „nie, nie będziemy o tym dyskutować”. Co najważniejsze w dziewiątej planecie, to nie tylko sam fakt jej istnienia, ale to, że ona w jakiś sposób może oddziaływać na historię życia na Ziemi. Panowie, przejdźmy tak na szybko do kolejnego pytania, bo dzisiejsza debata będzie troszeczkę krótsza. Zresztą my z Ivelliossem myślimy, żeby nasze debaty były nieco bardziej zwięzłe, dlatego że czasami się rozgadujemy za bardzo, a wiemy, że wielu z was musi na przykład jutro rano wstać, żeby do roboty iść. Przejdźmy do kolejnej rzeczy, nim otworzymy naszą linię około godziny 9:00. Panowie, my przetrząsnęliśmy tutaj skład grupyTo The Stars, grupy Academy To The Stars Toma Delonga. Ale pozostają same jego wnioski i one są dość interesujące, bo Delong mówi tak: on sam chyba tego nie ukrywa. Nie ukrywa tego, o czym mówi Chris, że może być pionkiem wykorzystanym w pewnej większej grze. Mówi coś takiego, że być może projekt mający na celu ujawnienie informacji o UFO został już zapoczątkowany i może rząd amerykański chce te informacje obywatelom zaszczepić. Ale jest jeden problem. Prawda na temat UFO może być problematyczna. Wiele ludzi może jej nie zaakceptować. Dlaczego? Pytanie, dlaczego. Czy chodzi o to, że obcy mieszkają tutaj już na naszej planecie i mają bazy w miejscach, które my jako gatunek odwiedzamy rzadko? Chodzi na przykład o dno oceanów czy wysokie partie gór. Czy może chodzi o to, że oni przygotowują się powoli do przejęcia naszej planety w ramach jakiejś cichej inwazji? A może rzeczywiście ta prawda jest trudna, dlatego że ta siła, która stoi za zjawiskiem UFO, nie za bardzo chce z nami rozmawiać z tego względu, że traktuje nas jako gatunek na niskim poziomie, jako cywilizację bardzo niskiego rzędu, skazaną na samozagładę w zasadzie. Adam, jak myślisz, dlaczego ludzkość mogłaby tej prawdy o UFO nie zaakceptować? Czy ona byłaby w stanie rzeczywiście wywołać na Ziemi popłoch?
[01:33:15] - Myślę, że tak. Myślę, że możemy tak założyć. Spójrzmy na chwilę na strukturę nowego porządku świata. Załóżmy, że patrzymy na tak zwaną elitę, której się może wydawać, że tak jak już powiedziałem wcześniej, ludzie nie są gotowi. To raz. A dwa, że postrzegają ludzi jako takich swoich do brudnej roboty, takich wręcz niewolników. Więc po co oni mają coś wiedzieć? My tu mamy kontakt, z kim trzeba. Im to nie jest do niczego potrzebne, bo jeszcze będą wiedzieli za dużo i będą za dużo zadawać pytań. Ja bym też spojrzał od innej strony, właśnie socjologicznej. Jak spojrzymy na społeczeństwo, strukturę społeczną, to właśnie niespecjalnie te tematy są poruszane, jak wszyscy tutaj doskonale wiemy, w audycji słuchacze też. Być może właśnie dlatego, że elita nie chce, żeby te tematy były analizowane, bo po co to? Z ich perspektywy to się zwyczajnie nie opłaca, więc też nie wiemy, jakiego rodzaju byłby ten kontakt. Bo my tutaj sobie spekulujemy, mamy różne dywagacje, teorie i oczywiście niektóre wydają nam się bardziej sensowne, niektóre mniej, ale nie wiemy tak naprawdę, co za tym stoi zjawiskiem, jakie tam mają zamiary, o co w tym chodzi. Być może jest to zupełnie coś innego, niż nam się wydaje. Patrzymy na to ze swojej perspektywy. Ja bym powiedział, wręcz zaryzykował takie stwierdzenie, że jak mówimy o zjawisku UFO, to jest trochę tak, jakbyśmy mówili o Bogu. To jest tutaj trochę podobnej zasadzie, że każdy ma swoją koncepcję, ale nikt tak do końca nie wie, co to jest. I być może, teoretyzując, ta siła jest tak nieznana wręcz. Być może, załóżmy, rządy wiedzą o tym czy elita wie o tym, ale nawet oni nie rozumieją, co to jest za siła, nie są w stanie tego pojąć i wobec tego uznają: nie, jak my tego nawet nie pojmujemy, to tym bardziej masy tego nie pojmą. Wobec tego my na ten temat nie będziemy nic mówić. Może też być tak, że jest jakiś pakt, wręcz mroczny. Było takie mówienie, że w latach 50. na zasadzie: my porywamy obywateli, UFO porywa na badania i tak dalej, a wówczas wy dostajecie technologię. Ale wówczas pojawia się oczywiste pytanie, po co w ogóle w jakieś pakty wchodzić, jak ktoś ma taką przewagę technologiczną? Więc jednak jest ten dysonans, bo my sobie tutaj rozmawiamy, ale jakby nas posłuchał tak zwany w cudzysłowie przeciętny zjadacz chleba, to by prawdopodobnie pomyślał: jacyś intelektualiści tutaj się wymądrzają, co mnie to obchodzi? No więc to jest ten problem, że jest ten dysonans i moim zdaniem, dopóki ten dysonans będzie, to tak zwane ujawnienie nie będzie wystarczającej presji, żeby było. Gdyby faktycznie społeczeństwo jako jedna siła zażądało: tak, chcemy to wiedzieć, chcemy wiedzieć, co jest grane, co innego. Także ja bym sprowadził to do tego, że społeczeństwo po prostu ma deficyt inteligencji. I to jest nasz problem tak naprawdę jako społeczeństwa, bo dlatego mamy rząd, jaki mamy. Dlatego wszystko jest, jak jest, bo tak naprawdę społeczeństwo na to pozwala. A czy zostało zaprogramowane w cudzysłowie, żeby tak było? To już jest argument taki: co było pierwsze, jajko czy kura? To już tak sobie można filozofować, ale ja bym na to od tej strony spojrzał i na tym bym zakończył. Dziękuję.
[01:36:34] - Dzięki. Delong powiedział, że prawdopodobnie prawda o UFO jest ukrywana dlatego, że istnieją jakieś obawy związane z bezpieczeństwem narodowym, które nie pozwalają by to zrobić. I teraz, Chris, my możemy dywagować, dlaczego tak było, dlaczego tak jest, ale czy nie jest czasami tak, że jest to trochę wyolbrzymiony problem? Bo gdyby obcy chcieli nas unicestwić, gdyby chcieli przejąć planetę, to mieliby na to 70 lat. No, żeby już to dawno zrobili. Ale nie powiedziałem o jeszcze jednej kwestii, jeszcze jednym scenariuszu, który jest równie ważny. Może jest również tak, że jesteśmy rezerwatem po prostu i oni tutaj lecą, latają, patrzą, nie kontaktują się, może nas nawet hodują w jakiś sposóbTo jest bardzo interesujące, szczególnie w odniesieniu do wywiadu z doktorem Jacobsem, który pojawił się w nowym „Nieznanym Świecie" dostępnym już w kioskach od piątku. Powiem wam tak, nie będę czarował, to jest tak mocny materiał, że szczerze mówiąc, dla wielu osób to się może wydać bardzo pesymistyczne. Jacobs 50 lat bada zjawisko UFO, szczególnie abdukcje. Mówi, że coś tu się dzieje takiego, czego nie potrafimy wytłumaczyć i co w zasadzie jest chyba negatywne, bo ktoś się wchrzania w historię naszego gatunku. Robi to oczywiście w sposób bardzo delikatny, nie chcąc może za bardzo zwracać naszej uwagi. My i tak jako gatunek nie możemy w tej sprawie nic zrobić. Natomiast ktoś ingeruje i to na takim poziomie, Cris, że można to porównać do tych wydarzeń, które miały miejsce w czasach, które opisują eposy sumeryjskie, do których się odnosi Sitchin. My tak naprawdę cały czas możemy być poddawani tym manipulacjom. Tylko że przedtem żeśmy tego nie zauważali, bo jak mówił Adam, dawniej wszystko traktowano jako emanacje boskie, jako coś, co musimy przyjmować. Natomiast teraz pytamy, dlaczego to się dzieje i dlaczego tak jest, jak jest. Cris, mam nadzieję, że za jakiś czas uda nam się taką debatę przeprowadzić właśnie na temat Jacobsa, na temat jego wniosku, bo on tam mówi też o złych hybrydach, o rasie, która powstaje. On akurat hybryd nie traktuje w sposób pozytywny.
[01:39:12] - Przede wszystkim on podchodzi do tematu naukowo, według wszystkich reguł, jakie stosuje się proces naukowy w badaniu nieznanego zjawiska. Tak że jego bardzo trudno jest nazwać szaleńcem, wariatem czy niespełna rozumu. Jest profesorem uniwersytetu. Pisze swoje rozprawy naukowe, które mu publikują nawet w czasopismach naukowych, bo muszą. Tylko że jest jeden problem. Nikt nie prowadzi z nim żadnej polemiki. Nikt.
[01:39:41] - Ale powiem ci, że ja go poprosiłem o ten wywiad i on to napisał. Ale potem mówi tak: „Panie, to jest za mocne, to nie wiem, czy u was to kupią, bo to jest bardzo pesymistyczne”. On jest człowiekiem zleciwym tak naprawdę. Jeżeli ktoś ma 50 lat badań nad UFO za sobą, jeżeli się spotykał z dziesiątkami ludzi, którzy zostali porwani i ci ludzie przekazywali podobne historie, mówili o przestrogach, które otrzymali od tych porywaczy, to coś na rzeczy jest. Można też powiedzieć tak: „Jacobs sfiksował na starość”. Ale on tak naprawdę jest bardzo sceptyczny, Cris. Ja się go na przykład zapytałem o to, co on sądzi o tych przestrogach, których kosmici udzielają osobom porywanym. I on mówi tak: „Tak naprawdę nie należy tego słuchać, ale z kilku przyczyn”. Już tam szczegóły pominę i zostawimy je sobie na audycję poświęconą Jacobsowi i problemowi tych złych abdukcji. Ale wracając do DeLonga, czy nie jest czasami tak, że klucz tkwi w tego typu teoriach, które są zbyt odjechane, by o nich mówić wprost?
[01:40:57] - Na pewno tak, bo proces ujawnienia będzie kontrolował wszystko, co do tej pory zostało napisane na ten temat i wszystkie dyskusje będą musiały brać pod uwagę w tej chwili to, co zachodzi w tym ujawnieniu, czego stajemy się powoli świadkami. Więc materiały takie, jakie stworzył i odnalazł Jacobs, facet, który z kolei ja przypominam Heinecke'a, a on przypomina Einsteina. Ani jeden, ani drugi z nas nie jest ani o jotę zbliżony do tych pierwowzorów, archetypów. To siła oddziaływania Jacobsa będzie w jakiś sposób kontrolowana, będzie okiełznana, będzie można z niej coś wybrać, a coś kompletnie odrzucić i aplikować to właśnie do procesu ujawnienia, jaki będzie następował. Myślę, że istnieje dziś wielu bardzo poważnych badaczy, którzy stosują do swoich badań proces naukowy, którym nie można zarzucić, że są fantastami i że trzeba ich brać absolutnie serio i poważnie i trzeba odpowiedzieć na ich pytania. Istnieje taka potrzeba, dlatego że oni nie znikają. To, co piszą, zostaje. Ja mam wszystkie książki Jacobsa na przykład i zawsze będzie to dla mnie ktoś, kto jest autorytetem w tej dziedzinie. Właśnie ze względu na to, co powiedziałeś. 50 lat badań, na dodatek przejął je jeszcze od kogoś, więc doszło do tego jeszcze dodatkowe ekstra doświadczenie tego wszystkiego. To bardzo trudno zignorować. Dlatego właśnie istnieje potrzeba stworzenia czegoś, co będzie unifikować, tłumaczyć, uspokajać bądź będzie odpowiednio kontrolować ewolucję tego tematu po to, ażeby osiągnąć swój własny cel. Ja nie mam wątpliwości, że cel takiego ujawnienia istnieje, że nie jest to historia przypadkowa, że nie jest to entuzjazm paru facetów, którzy chcą do czegoś doprowadzić po raz kolejny. Nie. Myślę, że każde ujawnienie, każda operacja ujawnienia, łącznie z doktorem Grearem, ma ten sam dokładnie cel.Jest to wrzucanie sondy w społeczeństwo, jak ono na to zareaguje? To po pierwsze. A drugie, rozpoczęcie procesu. Jeżeli przyjrzymy się tym ujawnieniom, to widzimy, że stopień ważności, w cudzysłowie, ludzi, którzy w nim uczestniczą, czyli w jaki sposób związani są z instytucjami rządowymi, państwowymi, zaczyna gwałtownie wzrastać. O ile, kiedy Michael Hastings zrobił konferencję naukową w Prescla w Waszyngtonie i miał ludzi, którzy byli oficerami lotnictwa czy pracowali w bazach nuklearnych, gdzie były pociski nuklearne i byli świadkami UFO i tego, co UFO jest w stanie zrobić, jak jest w stanie zdezaktywować te wyrzutnie rakietowe z pociskami balistycznymi. Ciągle nie wypowiedzieli się na ten temat ani ich dowódcy, ani szefowie departamentów, ani ministrowie obrony narodowej. Ale ziarno zostało zasiane i ono wzrasta, w związku z czym w tym procesie pojawiają się coraz grubsze ryby i coraz więcej w tym jest tego, co może rzeczywiście przekonać ludzi do przyjęcia ich wersji tego, czym jest zjawisko. W związku z czym pozwala na jego pełną stuprocentową kontrolę i tego jesteśmy świadkami. Oczywiście takie aplikacje i takie elementy jak zagrożenie jest bardzo ważnym elementem, bo wiadomo, już o tym mówiliśmy przed chwilą, że jeżeli coś takiego jest bezkarne nad naszą strefą powietrzną, to nasza duma, chociażby narodowa, nie pozwala na to, żeby nam jakieś tam UFO latało nad naszym niebem. To jest już archetyp, który pokazał Pawlak w „Samochwiecie”, że jego niebo to jest jego sprawa i nikt nie ma prawa latać na tym niebie. Więc wiadomo, że konsekwencje tego jakieś muszą być. I głównie chodzi o to, żeby na samym końcu pokazać, że istnieje coś poza nami, że to coś jest inteligentne, ale my jesteśmy dla tego czegoś czy dla tego kogoś równorzędnym partnerem. I nie ma tak, że można nam mówić, jak ma być, tylko my mamy swoje własne zdanie i my możemy to zdanie nie tylko wyrazić, ale realizować jako partner tego czegoś, co istnieje gdzieś w przestrzeni kosmicznej. Spójrzmy, w jaki sposób ujawnienie i świadomość tego, że nie jesteśmy sami, już wpłynęło na ludzi. Praktycznie od paru lat mówi się bardzo intensywnie, jest wręcz taka moda mówienia o exoplanetach. O planetach, które przypominają Ziemię, które kręcą się dookoła jakiejś gwiazdy i które mają sprzyjające warunki do tego, żeby życie mogło istnieć na takiej planecie. Szczególnie interesująca jest grupa tych Goldilock planet, które żyją w strefie przypominającą ziemską. Więc nie tylko ludzie mogliby się tam przenieść i żyć na tych planetach, ale być może już ktoś tam żyje i istnieje. Być może jest to ktoś, kto wygląda nawet tak jak ja. I kiedy poważni astronomowie opowiadają o tych exoplanetach odkrywanych całymi stadami, okazuje się, że w zasadzie nie ma żadnej przesady w powiedzeniu, że tych planet jest tyle, ile ziarenek piasku na wszystkich plażach świata. Jest ich tak dużo. Więc siłą rzeczy zaimplantowana jest myśl: nie jesteśmy sami, bo nie ma takiej nawet logicznej, nawet wydumanej możliwości, ażeby stwierdzić, że nic na nich nie może się rozwinąć, bo tylko Ziemia jest unikalna dla życia. Tak że ta idea, że nie jesteśmy sami, jest aplikowana z różnych stron i w różny sposób po to, żeby łatwiej ją było zaakceptować. Ta robota została wykonana w sposób mistrzowski i niewidzialny. Exoplanety i ich ilość są wystarczające do tego, żeby móc zaakceptować sam fakt, że jest możliwość istnienia życia pozaziemskiego. Jeśli zdać sobie sprawę z liczby, wówczas w zasadzie nie ma wątpliwości, że coś tam jest, że coś tam żyje. Więc to jest bardzo dobry początek. Jest to dobre przygotowanie do tego, żeby przejść do następnego kroku. I tym następnym krokiem być może jest to, co się rozgrywa teraz, na czele czego stoi Delong, co firmuje Delong i zobaczymy, jak dalej się to potoczy. A wszystko wskazuje na to, że jest to sprawa poważna ze względu na osoby ukryte w tle. Osoby te reprezentują instytucje, w związku z czym te instytucje widać, że będą chciały kierować procesem. I tak to widzę. Nie wiem, czy odpowiedziałem na twoje pytanie.
[01:48:04] - Oczywiście. Panowie, ja muszę niedługo się zbierać. Zostało nam ostatnie pytanie w tej debacie, które zaraz zadam i mała prośba do was. Kris, czy będziesz miał dosłownie jeszcze 10 minut na to, żeby podejrzewać przy telefonie od naszych słuchaczy?
[01:48:21] - Oczywiście.
[01:48:22] - Dziękujemy. Kris niezastąpiony, bez którego tych debat by nie było.
[01:48:28] - Naprawdę.
[01:48:30] - Ale teraz to już przesadziłeś. Prawda jest taka, że ludzie by nas nie słuchali, jakby ciebie nie było.
[01:48:37] - To teraz się Kris musiał zaczerwienić.
[01:48:41] - Tak. Dobra panowie, ostatnia sprawa, do której ja bym się chciał odnieść, bo i przed pojawieniem się maili Podesty, i nawet teraz, po 11 października, pojawiają się takie oskarżenia, że inicjatywa Delonga to jest tak naprawdę nowy Majestic 12, że to jest próba przeforsowania jakiejś dezinformacji do środowiska ufologicznego, może ożywienia nawet tego środowiska, bo Kris niejednokrotnie wspominał, że Stany Zjednoczone są nękane przez falę obserwacji UFO, o której my mamy niewielkie pojęcie, bo te informacje spływają zwykle do tych badaczy polowych MUFON-u. Trafiają potem gdzieś tam na ich strony.
[01:49:27] - Albo do Narodowego Rejestru UFO, który prowadzi Peter Davenport i bardzo często o tym informuje. Jego strona jest otwarta, każdy sobie może przeczytać. Tam są opisy świadków tego, co się wydarzyło i każdy może mieć swój własny punkt widzenia, czy to prawda, czy nie. Ale jeżeli pojawia się między 400 a 700 wpisów miesięcznie, to pokazuje, że to są po prostu naloty, że niebo jest pełne dziwnych zjawisk. Jeśli przynajmniej jedno z tych 700 jest rzeczywistym, prawdziwym UFO, reprezentantem cywilizacji pozaziemskiej, to wystarczy, żeby móc potwierdzić: tak, oni są, oni nas odwiedzają.
[01:50:04] - Takie pytanie się nasuwa, czy czasami ta inicjatywa nie jest taką reakcją na to, co się tam dzieje i próbą ożywienia środowiska ufologicznego, tylko po to, żeby ono w sumie nie wiadomo co robiło. Tu się oczywiście nasuwają te hipotezy związane z czarnymi projektami. Może po prostu Stany Zjednoczone cały czas chcą coś ukryć, maskując się za zjawiskiem UFO. A może tak naprawdę chcą wprowadzić zamęt w swojej polityce odnośnie tego zjawiska, skłaniając ludzi do tego, żeby dyskutowali o tym, co ukrywają, a nie zwracali uwagę na to, co lata im nad głowami. Myślę, panowie, że najlepszym dowodem na to, że ta polityka Stanów Zjednoczonych odnośnie UFO jest skuteczna, że my cały czas się na to łapiemy. To jest genialnie zaprojektowane. My cały czas się pytamy, gdzie jest prawda, kto kłamie, kto ma rację, a pomijamy w tym teraźniejszość. Pomijamy to, co się dzieje. Sam zauważ, Chrisie, jest 700 wpisów, tak? 700 wpisów czasami.
[01:51:18] - Do 700. Między 400 a 700, rzadko powyżej 400.
[01:51:21] - O aktywności NOLI. A tak naprawdę, co o tym wiemy? Tylko że było, że przeleciało. Czasami o tym napisze jakaś gazeta regionalna, ale na szczeblu takim, powiedziałbym, międzynarodowym, bo przecież Stany Zjednoczone mają wielką sieć mediów, do której jesteśmy poniekąd podłączeni w Polsce przez różnego rodzaju stacje i gazety, nie ma o tym informacji.
[01:51:50] - Media są własnością kilku osób, więc wiadomo, że jeśli czegoś nie zaakceptują, to nie będzie to nigdy opisane ani pokazane.
[01:52:01] - Zastanawia mnie, czy to, co się dzieje, nie jest czasami, bo żeśmy chyba doszli do wniosku, że to jest odgórnie sterowane, że to jest przeciek kontrolowany. Ale czy to nie jest odpowiedź na coś, co się dzieje nie od 70 lat, tylko co się dzieje teraz? I czy czasami prawda nas nie zdziwi, że przyszłość projektu To The Stars może przynieść zupełnie inny zwrot akcji, taki absolutnie niespodziewany. Ludzie zaczną mówić o czymś zupełnie innym, bo o UFO już wszystko wiemy. Krążą różnego rodzaju teorie, łącznie z takimi, które dzielą te obiekty na poszczególne klasyfikacje, na rasy i tak dalej. Także wydaje mi się, że tutaj jest pewna zagwozdka dla nas wszystkich, że ktoś chce znowu zagrać. Ktoś chce zagrać i pewnie to robi. Pytanie, co dalej? I czy czasami znowu nie jest szykowany Majestic 12. Ja się będę żegnał ze słuchaczami i z panami. Dziękuję, Chris, za przyjęcie zaproszenia. Zapraszam cię oczywiście na kolejne debaty. Mam nadzieję, że przyjmiesz to zaproszenie.
[01:53:16] - Okej.
[01:53:18] - Ja również. Może tak szybko, ale też się pożegnam. Dziękuję słuchaczom, dziękuję panom i też będę się ewakuował. Dziękuję.
[01:53:27] - Dziękujemy, Adamie, za przybycie. Twój głos jest dla nas również bardzo ważny.
[01:53:35] - Dziękuję, pozdrawiam.
[01:53:37] - Chris, jeżeli znalazłbyś 10 minut w tych wyjątkowych okolicznościach dzisiejszych, żeby podeżurować przy telefonie na antenie Radia Paranormalium, to bardzo proszę.
[01:53:48] - Oczywiście. Mam nadzieję, że zawiesiłeś tablice strzeleckie, żeby łatwiej było w mnie trafić. Zwłaszcza że wy będziecie sobie z bezpiecznego bunkra, popijając piwko, oglądać, co się dzieje, jak szamoczę się jak zajączek między jedną stroną a drugą.
[01:54:03] - Apeluję do naszych słuchaczy, żeby też nie nadużywać dzisiejszej cierpliwości.
[01:54:09] - Aha.
[01:54:10] - Ze względu na to, że czasami te telefony potrafią się przedłużać, a nasz limit czasowy jest dzisiaj ograniczony. Także dzięki, Chris. Dzięki wszyscy. Dzięki, Marku. Pozdrawiamy i pamiętajcie, że coś się dzieje. Coś się dzieje tam za oceanem. Trzymajcie się. Cześć.
[01:54:27] - Dzięki Piotrze. To był Piotr Cielebiaś, współprowadzący debaty w Radiu Paranormalium, zastępca redaktora naczelnego „Nieznanego Świata”. Dzięki jeszcze raz, Piotrze. Będziemy powolutku otwierać naszą linię telefoniczną. Przypomnę numery telefonów do Radia Paranormalium to 32 746 00 08. Komórkowy 530 624 193. Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Przypominamy również, że jest tam również fanpage Nieznanego Świata. To także zachęcamy przy okazji do polajkowania.Można nas także znaleźć na Facebooku, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Niestatecznego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania i komentarze. I oczywiście relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Jeżeli chodzi o relacje, to dzisiaj odebraliśmy dosłownie parę godzin temu e-maila z ciekawą historią, aczkolwiek przerażającą, trzeba powiedzieć, historią dotyczącą spotkań małoletniego dziecka z czymś pomiędzy MIB a Bedroom Visitors. Postaramy się tej sprawie przyjrzeć bliżej i oczywiście zachęcamy, jeżeli macie państwo takie czy inne historie związane nie tylko z UFO, ale również z Bedroom Visitors, Men in Black i tak dalej, to zachęcamy do dzielenia się nimi z nami pod naszym mailem: radio@paranormalium.pl.
[01:56:29] - A tak w ogóle, à propos tych Bedroom Visitors, to bardzo modne to jest w tej chwili w Japonii. Jest w ogóle szał w Japonii na to, że coś się pojawia w łazience w najmniej odpowiednim momencie. To coś się pojawia i pyta: czerwone czy niebieskie? I trzeba się bardzo poważnie zastanowić, co wybrać. Jak ktoś wybiera czerwone, to coś robi z niego kaszankę, sieka go na kawałki i go spłukuje w tej łazience. A jak ktoś powie niebieskie, to coś go zadusza tak, że aż ten ktoś się staje niebieski i sztywny i źle kończy. Także wydawałoby się, że nie ma teoretycznie dobrej odpowiedzi na to pytanie, ale można odpowiedzieć na przykład, że poproszę o drugi zestaw pytań i podobno ta cała istota zaczyna być lekko zdezorientowana, sama nie wie, co robić i można już spokojnie dokończyć to, po co się przyszło do łazienki i spokojnie odprężyć się już poza tym bardzo niebezpiecznym, jak się okazuje, miejscem. Ale to taka dygresja.
[01:57:32] - Wracając do tematu Toma DeLonge'a, tutaj kilka pytań ciekawych od użytkownika Nosfera na naszym YouTube. Czy czasem pewni ludzie ze środowiska ufologicznego nie chcieli wybić się na DeLonge'u? Czy to, co mówi DeLonge, ma jakieś przełożenie na rzeczywistość i czy John Podesta jest wiarygodny? Ten człowiek jest przecież zamieszany w aferę pedofilską i handel dziećmi.
[01:57:59] - Oczywiście, ale reprezentuje pewną grupę trzymającą władzę i uczestniczy w tym procesie od bardzo dawna, więc trudno mi sobie wyobrazić coś takiego, że ktoś mógłby się wybić na DeLonge'u. Tym ludziom jak Podesta, jak ta cała grupa, która za nim stoi, takie rzeczy tak naprawdę nie są potrzebne. Popularność jest w zasadzie ostatnią rzeczą potrzebną komuś, kto współpracuje z CIA i z czarnymi projektami. Diabli wiedzą jeszcze z kim. Popularność takim ludziom jest niepotrzebna. Mają wszystko, co im w życiu trzeba. Mają pieniądze, mają dostęp do najrozmaitszych informacji, są generalnie dobrze ustawieni w życiu. Mimo to podejmują się kontynuowania swojej pracy w taki właśnie sposób. Dlatego wydaje mi się, że to właśnie jest próba znalezienia drogi przełożenia przez DeLonge'a do ludzi po to, żeby rozpocząć proces ujawnienia i kontrolować go i rozpocząć go w zmasowanej formie jako piękna opowieść. Mam nadzieję, że książka „Secret” zostanie przetłumaczona na polski. Powinna być. Jeżeli mamy do czynienia z procesem światowym, to być może już ktoś pracuje mocno nad tłumaczeniem tej książki. Więcej szczegółów na temat tej książki, i tu już autoreklama, jest na moim blogu Nowa Atlantyda i są to cztery artykuły pod tytułem „Mechanizm tajemnicy” i one opisują właśnie udział DeLonge'a i ludzi wokół niego związanych w tym właśnie procesie, który dziś dokonał następnego kroku, czyli ewentualnie na blogu będzie część piąta, czyli próbuje doprowadzić do ujawnienia, ale zupełnie na innych zasadach. Taką mam intuicję, że tym razem to ujawnienie jest już na serio i będzie ono zachodziło. Jest już ono dobrze zaplanowane i wchodzi właśnie w etap realizacji. Także nie myślę, żeby te osoby chciały się na DeLonge'u wybić. Jest zbyt mało do zyskania na tym, żeby się wybić na nim w jakiś sposób. Zwłaszcza że żadna z nich nie jest ani pisarzem, ani osobowością medialną, żeby zabłysnąć gdzieś w telewizji czy w Radiu Paranormalium. Są to cisi, niby spokojni ludzie, już w mocno podeszłym wieku i próbują czegoś dokonać. Tak jak powiedziałem wcześniej, moja intuicja podpowiada mi, że są to ofiary rzucone na ołtarz rewolucji, która ma nastąpić, ujawniając, że nie jesteśmy sami w przestrzeni kosmicznej. Zresztą oni znikną sami, ponieważ ich wiek na to nie pozwoli, ażeby móc kontynuować przez następne kilkanaście lat to, co rozpoczęli dzisiaj.
[02:00:51] - Już troszeczkę zahaczyłeś o to pytanie, ale mimo to zadam je, bo to jest ostatnie pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań: co dalej po projekcie To The Stars?
[02:01:03] - To oczywiście się okaże. Otwiera mnóstwo ścieżek. Nie wiemy, którą drogą pójdzie tego typu ujawnienie. Następna rzecz jest, w jaki sposób zareagują wszystkie grupy niezależne. Mam tu na myśli doktora Greera, który sam cierpi troszeczkę na gwiazdorską manię, ale ja go osobiście lubię z jego gwiazdorstwem. On sam chciałby być forpocztą tego ujawnienia, ale ja myślę, że doktor GreerNiestety przekazuje wiele niewygodnych informacji i niewygodnych faktów, z którymi na tym etapie nie wiadomo, co zrobić, więc myślę, że Greer zostanie odsunięty. On realizuje z uporem i z niesamowitą energią swój obywatelski proces ujawnienia. Realizuje wspaniale zrobione filmy, jest osobą niezwykle elokwentną, pięknie opowiadającą te wszystkie historie, jednocześnie w jakiś sposób jest magnesem UFO, bo za każdym razem, gdziekolwiek się nie pojawi na jakiejś konferencji, zebraniu, zjeździe, czymś takim, chociażby na plaży, razem ze swoimi zwolennikami, pojawia się coś na niebie. Pojawiają się orły, pojawiają się dziwne światła, pomarańczowe kule, czerwone kule. Różne rzeczy zaczynają się dziać wokół niego. Także człowiek ten obrósł legendą i jego charyzma może spowodować, że ten proces ujawnienia w jakiś sposób może się wykoleić. Ponieważ Greera nie za bardzo się da kontrolować. On jest na tym etapie, że już nie ma nic kompletnie do stracenia i idzie na całość. Dlatego w tej chwili można powiedzieć jest to kontrprojekt „To the Stars”, który będzie reprezentowany przez ogromną liczbę nie tylko instytucji, ale najprawdopodobniej naukowców także, którzy podeprą to wszystko swoim autorytetem, przez co ta gwiazda Greera lekko przygaśnie. Jeszcze jest kilka innych projektów. Jest projekt Hastingsa, który jest bardzo radykalny, i kilka mniejszych. Widać wyraźnie, że taka potrzeba istnieje. W zasadzie można powiedzieć, że żaden z tych projektów ujawnienia tak naprawdę nigdy nie skończył się klęską, ponieważ on zrobił swoje. Ale według tych, którzy organizują „To the Stars”, oni zrobili swoje i teraz mają odejść. „To the Stars” przejmie wszystko i zobaczymy, w którą stronę oni ruszą, ponieważ jest to pierwszy krok. Jest to informacja, że oto jesteśmy i mamy chęć coś takiego zrobić. Zobaczymy, jaki jest drugi krok, który będzie już musiał pokazać kierunek, w którym rozpocznie się to ujawnienie. Także jest to bardzo interesujące, żeby to obserwować. Na tym etapie za wcześnie jest mówić, ponieważ oprócz deklaracji nie mamy za dużo informacji. Także czekamy, aż informacja się uleży, a następnie będzie wykonany następny krok, bo musi taki nastąpić.
[02:03:56] - Nie widzę tutaj jakichś pytań odnoszących się do tematu audycji dzisiejszej. Przypominam, że jest jeszcze ostatnia szansa, aby dzisiaj zadzwonić. Linia telefoniczna jest czynna. Numery telefonów 32 746 00 08 i komórkowy 530 624 193. Pojawiło się tutaj pytanie od użytkownika. Oczywiście mamy jeszcze Skype'a. Zapomniałbym o Skype. Patrzcie ludzie, Skype: radio.paranormalium.pl. Także ostatnie kilka minut, żeby wykonać telefon na antenę i zadać jakieś pytanie, podyskutować. W międzyczasie pojawiło się tutaj pytanie od użytkownika Zeus. Troszeczkę nie w temacie, ale spróbuję je dostosować do tematyki ufologicznej. Pytanie do Chrisa. Wiem, że nie w temacie, ale teraz wieczorem ukazało się w polskim internecie, że Trump ujawni informacje o śmierci Kennedy'ego. Jak się na to Chris zapatruje? Ja może pozwolę sobie rozciągnąć to pytanie. Jak ty się w ogóle, Chrisie, zapatrujesz na obietnice faktyczne czy też rzekome pana Donalda Trumpa w kwestii ujawnienia tego i tamtego?
[02:05:21] - Przede wszystkim to nie jest pomysł Trumpa, żeby to ujawniać. Po prostu akta zostały utajnione na 50 lat i ten czas minął. W związku z czym trzeba ujawniać, trzeba pokazać ludziom, bo to, co wydarzyło się z Kennedym, jego śmierć jest traumatyczną dla Ameryki po dziś dzień. Dlatego jest to legendarny prezydent i dlatego-
[02:05:44] - Przepraszam bardzo, że przerywam ci, Chrisie, odpowiadanie na pytanie, ale właśnie dodzwonił się do nas słuchacz.
[02:05:52] - Bardzo proszę.
[02:05:52] - Wyczekiwany przez niektórych słuchaczy na czacie pan Edek. Dobry wieczór, panie Edku. Jesteśmy już na antenie.
[02:06:00] - Halo. Jeśli można, chciałbym się podzielić taką myślą. Mianowicie jestem sceptyczny w stosunku do ujawnienia, dlatego że myślę sobie, iż mogłoby dojść do czegoś takiego, jeśli macherzy od inżynierii społecznej na szeroką skalę mogliby na tym coś zyskać. Nie chcę użyć słowa, ale zarobić. Nie mam tu na myśli kwestii finansowych, bo na pewnym etapie finanse przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. A w przypadku, gdy chodzi o władzę, nikt nie oddaje władzy, nie mając nadziei, że poprzez oddanie tej władzy chwilowej może zyskać w przyszłości jeszcze większą władzę. To można obserwować na różnych poziomach polityki, a ujawnienie wiąże się bezpośrednio również z tą polityką, tylko w wyższym, większym, szerszym wymiarze. I o ile na tych niższych poziomach politycznych można kierować się nadzieją taką nie do końca empirycznie w 100% pewną, to na tym poziomie już na tego typu ryzyko sobie nikt nie pozwoli. Dlatego bardzo mocno w to wątpię, ale jednocześnie bardzo bym chciał, dlatego że jak wielu ludzi na przestrzeni czasu, społeczeństw i ludzi piszących różne kwestie, na przykład jak Apokalipsa świętego Jana, to ja ulegam temu samemu syndromowi, który sobie prywatnie określiłem jako syndrom adrenaliny.Każdy z nas z osobna chce, lubi przeżywać pozytywne emocje, coś wielkiego przeżyć. To napędza wiele osób do typu 2012 i tak dalej. To jest ekscytacja z potrzeby adrenaliny. My też ulegamy, ja również temu syndromowi, żeby się wydarzyło coś dla naszego życia wielkiego, prawda? Jeszcze jak będzie to miało pozytywny wydźwięk udowadniający, że nie jesteśmy jakąś grupą oszołomów, tylko różnimy się od wielu osób. Wiemy, o czym mówimy. Ale to jest troszeczkę, moim zdaniem, iluzoryczne, dlatego, że nie dojdzie do czegoś takiego, jeśli nie będzie 100% gwarancji, bo to jest oddanie władzy. Dlaczego? Bo pojawi się mnóstwo pytań. Choćby o technologię. Dla przykładu, ja bym zadawał takie pytania. Jak sobie poradzono z różnymi problemami społecznymi na innych planetach, w innych cywilizacjach i tak dalej. Jak oni rozwiązali te problemy? Obawiam się, że nikt nie chciałby udzielić odpowiedzi na tego typu pytania, bo właściwie konkluzja jest oczywista. Łatwiej jest zarządzać społeczeństwem tak zróżnicowanym, tak podzielonym i zróżnicowanym intelektualnie. Ja kiedyś wspominałem, że co łączy Aborygena z Europejczykiem i z Indianinem z Ameryki Południowej. To jest kosmos. Albo słuchaczy czy oglądaczy „Mam talent” — jest taki program w telewizorze, o którym się niedawno dowiedziałem, że istnieje — i słuchaczy Radia Paranormalium czy też czytających książki troszeczkę bardziej skomplikowane. To są rzeczy nieporównywalne. W związku z tym jak to wszystko wgrać? To jest jeszcze jeden element. Przy założeniu, że jest jakaś kooperacja tajna czarnych projektów z cywilizacjami czy też istotami, można by wtedy zadać pytanie o prawa autorskie. Czy na przykład Stany Zjednoczone Ameryki Północnej mają prawo do wyłączności na pewne technologie? Bo jednak jesteśmy globalną wioską. Mógłbym mnożyć te wszystkie powody, dla których jestem sceptycznie nastawiony co do zagadnienia disclosure. Nie wiem, czy dobrze powiedziałem. W każdym razie bardzo mocno w to wątpię, choć bardzo również bym chciał, a jednocześnie mam obawy, bo to mogłaby być skrajna anarchia i panika, bardzo szeroko rozumiana. Nie wiem sam, czy przyniosłoby to więcej złego czy dobrego. Być może w konsekwencji długofalowej tak. Natomiast jeśliby dotknęło to nasz czas rzeczywisty, to mogłoby być w niektórych sytuacjach dość mocno niesympatycznie. To tyle. Jeszcze powiem panom, że był kiedyś na YouTube, z pół roku temu, interesujący film na ten temat, aczkolwiek zniknął. Tytuł był: „Dlaczego nie można ujawnić prawdy o UFO?”. To było opracowanie jakiegoś psychologa czy historyka idei, krótko mówiąc człowieka dość fachowego. Zniknął ten film, ale ciekawe były tego typu zagadnienia poruszone, związane z ujawnieniem. Ale nie traćmy nadziei i zbierajmy informacje, interesujmy się tym dalej, bo coż byłyby warte niedziele bez Radia Paranormalium? Kłaniam się szanownym paniom, panom. Pozdrawiam zarówno pana Chrisa zza wielkiej wody, którego darzę ogromnym szacunkiem. Wie pan co?
[02:11:35] - Nawzajem.
[02:11:35] - Szanowny panie Chrisie, szanowny panie Chrisie, do swojej prywatnej, osobistej repliki Janki mówię: „Tam jest mój intelektualny bliźniak”. On mi to przeprawdzi. Jaki jest problem? Tylko mówię, ile kosztuje mniej więcej tam w sąsiedztwie i jadę. I pozdrawiam pana.
[02:11:53] - Panie Edku, nie ma problemu. Z wielką przyjemnością. Zapraszam serdecznie. Uwielbiałbym mieć takiego sąsiada, żeby sobie móc obserwować rozgwieżdżone niebo w odpowiednich warunkach klimatyczno-nastrojowych.
[02:12:09] - Musiałyby być gogle do tego koniecznie. To taka trójkąta z siatką.
[02:12:15] - Bardzo mi się podoba. Przypominająca piramidę.
[02:12:21] - Tak, tak, słucham? Halo, halo.
[02:12:24] - Jesteśmy tutaj cały czas. Ja dziękowałem za pańską chęć bycia moim sąsiadem i uważam, że byłbym zaszczycony mając takiego sąsiada i wymieniłbym takiego sąsiada na wszystkich innych, jakich do tej pory posiadałem.
[02:12:39] - Szanowny panie Chrisie, zaszczyt był po mojej stronie, dlatego, że ja jakąś tam wiedzę posiadam, natomiast nie stricte z tego tematu, w którym pan jest. Za moich czasów mówiło się korba. Bo ja pamiętam czasy wielkiej domówki, a ja to chudy w uszach jestem, ale z przyjemnością bym słuchał godzinami. Także jeszcze raz serdecznie pozdrawiam pana. Pana Marka również. Nie chcę zabierać czasu, zgodnie z sugestią pana Piotra Cielebiasia i do usłyszenia następnym razem. Kłaniam się niziutko. Z pozdrowieniem.
[02:13:12] - Dziękujemy panie Edku i do usłyszenia oczywiście.
[02:13:17] - Pozdrowienia dla pana Edka raz jeszcze. Myślę, że pogłoski o tym, jakobym był korbą, są mocno przesadzone. W związku z tym się nie będę identyfikował, ale pan Edek, jak wspomniał, pamięta czasy, gdzie jeszcze kindersztuba stała na bardzo wysokim poziomie. Także doceniam ten elegancki zwrot i ukłon w moją stronę. Odkłaniam się w równie podobny sposób do pana Edka.
[02:13:42] - I wyglądając już ogłoszeń na temat sprzedaży różnych nieruchomości gdzieś w mojej okolicy, żeby przyjąć mojego nowego sąsiada, z czego byłbym bardzo szczęśliwy. Wracając do obiekcji pana Edka. Jakiś czas temu zgodziłbym się z panem Edkiem bezwarunkowo, że ujawnienie jest niemożliwe. Prawdopodobnie istnieją audycje, istnieją debaty, gdzie takie zdanie wyrażałem i byłem bardzo mocno przekonany i prawdopodobnie dość solidnie nawet to uzasadniałem, dlaczego nie może dojść do ujawnienia. Dziś mój pogląd na ujawnienie nieco się zmienił. Nieco się zmienił poprzez próbę zrozumienia, jaki proces zachodzi w dzisiejszym świecie, czego jesteśmy dzisiaj świadkami. Ten świat buzuje w konwulsjach. W zasadzie nie wiadomo już, o co w tym wszystkim chodzi. I teraz szukanie poprzez selekcję negatywną, odrzucanie tego i czegoś jeszcze innego, o co chodzi w tym całym naszym życiu, w naszym globalnym życiu, w naszym globalnym świecie. Nagle przychodzą na myśl takie rzeczy jak to, że pan Edek sam powiedział: „Jesteśmy światem globalnym”, ale jeszcze w tym samym zdaniu powiedział: „a Stany Zjednoczone to”. Tutaj mamy właśnie sprzeczność. Jeśli świat globalny, to nie ma czegoś takiego jak Stany, Rosja czy Burkina Faso. Istnieje jeden globalny świat. I tak jak kiedyś w tych różnych teoriach konspiracji mówiono, że NWO nadejdzie, że wszystkich nas tutaj zrobi taką urawniłowkę, wszystkich nas tutaj wciągnie w jeden wielki organizm. To zostało wielokrotnie wyśmiane. Potem się tym ludzie trochę znudzili, ale myślę, że taki jest generalnie cel. Dlatego że bez unifikacji świata, bez unifikacji tej całej ludzkiej energii, tego potencjału, jaki mamy, nie jesteśmy w stanie dać nawet małego kroczku poza naszą planetę. Jeżeli mamy ambicje kosmiczne, jeżeli chcemy eksplorować asteroidy, chcemy budować osiedle na Marsie, chcemy penetrować naszą galaktykę, nie możemy tego zrobić, jeżeli za plecami będziemy mieli państwa, które są wrogie do siebie. Ten podział jest już anachroniczny i historia tego, co się rozgrywa ostatnio na Ziemi, w ostatnich kilku wiekach coraz bardziej na to wskazuje. Były próby jednoczenia siłą, imperialnie, pod jednym berłem, brutalną siłą, miażdżenia wszelkiej opozycji. Okazuje się, że tak się nie dzieje, tak się nie udaje. Jest więc druga metoda i ta druga metoda znów przywodzi na myśl wiele rzeczy i w niektórych uszach pewnie zabrzmi niezbyt przyjemnie, która się nazywa mind control, kontrola umysłu. A więc jeżeli nie da się wszystkich wziąć pod buta siłą, jak zrobić, żeby wszyscy, którzy usłyszą jakieś zdanie, opinię czy będą świadkami wydarzenia, myśleli tak, jak my chcemy? Jak wiemy, prace nad tą kontrolą umysłu trwają od bardzo dawna i jest to bardzo wyrafinowana nauka, która ma niezwykłe efekty. Także na obecnym etapie widzę, że istnieje absolutnie realna szansa tego, żeby móc stworzyć jeden globalny organizm. Zwłaszcza że, zauważcie państwo, granice państwowe stają się coraz bardziej anachroniczne. Jedziecie sobie państwo do Holandii, w zasadzie mija się Niemcy i nawet się o tym nie wie. Albo do Włoch czy jakieś inne miejsce. Gdzieś te granice zanikają. I taki jest być może cel, żeby stworzyć jeden organizm, taką jaskółką tego. Co to może dać? Jest serial, który niedawno wznowiono. Star Trek został wznowiony, leci od nowa. Star Trek przez wiele lat był takim zjawiskiem wręcz kulturowym w Stanach, dlatego że pokazywał, co możemy napotkać w kosmosie. I ponieważ pokazywał to w wersji fabularnej, nie trzeba było brać za to wielkiej odpowiedzialności. Ale dziś, z perspektywy czasu wiemy, że koncepcje, które były opisywane w Star Treku, dziś są koncepcjami naukowymi, które zostały odkryte niedawno, że wynalazki, technologie stosowane, niektóre z nich dzisiaj już mamy. Czyli Star Trek okazywał się zapowiedzią czegoś. Jeżeli pójść tym tropem, to ten Star Trek opowiada o eksploracji kosmosu przez Ziemian, którzy są kompletnie zjednoczeni, nie reprezentują jakiegoś konkretnego kraju czy konkretnej grupy krajów. Reprezentują całą Ziemię i tylko w takiej sytuacji możliwe jest dokonanie tego kroku na zewnątrz naszej planety, dokonania ekspansji. Ja już na samym początku powiedziałem, dlaczego ta ekspansja jest konieczna. Jest konieczna z dwóch względów, bardzo fundamentalnych. Pierwszy wzgląd jest to wzgląd ekonomiczny. Nasza ekonomia jest zamknięta i puchnie, i w końcu eksploduje, i wszyscy stoczymy się do kamienia łupanego. Jeżeli ilość pieniędzy w obiegu jest kilkadziesiąt razy większa niż cała wartość wszystkiego, co ma jakąkolwiek wartość na świecie, nie trzeba być genialnym ekonomistą, żeby to stwierdzić. Dlatego trzeba ten system finansowy otworzyć, znaleźć nowy sposób i nową formułę. My przyzwyczailiśmy się, że mówimy o pieniądzach, używamy pieniędzy, używamy jakiejś tam wartości umownej do czegoś, żeby coś nabyć. To nie jest taka koncepcja łatwa i prosta. Ona kształtowała się w bardzo burzliwy sposób. Na przykład Sumeryjczycy stosowali tabliczki gliniane. Na tabliczce glinianej było napisane: ten człowiek sprzedał siedem krów. Ta tabliczka jest warta równowartość siedmiu krów. I szedł z tą tabliczką i kupował sobie na przykład cały wóz zboża za to, bo dostał tyle zboża, ile było warte siedem krów. Bo ten ktoś, mając tą tabliczkę, mógł ją zrealizować w jakiejś innej formie, czy to innego dobraCzy jakiegoś kruszcu, czy czegokolwiek innego, czy fragmentu ziemi. Ta tabliczka miała możliwość zakupu jakichś dóbr, czyli była w pewnym sensie pieniądzem prymitywnym, ale była bardzo dobrze funkcjonującym na rynku lokalnym. Nikt z taką tabliczką nie pojechał do Chin i nie powiedział: „Ja tu siedem krów sprzedałem gdzieś tam za Eufratem, a wy mi tutaj dajcie dwie bele jedwabiu za to”. Chińczycy by parsknęli śmiechem. Dlatego potrzebne było przez tą ekspansję, to jest dobry przykład wbrew pozorom, potrzebne było nowe medium i tym medium okazało się, że może być kruszec, który może być uniwersalny w różnych punktach na Ziemi, niezależnie od kultury, konotacji, czegokolwiek. Może być przekładalny z jednej strony na drugą. Ta wartość może być zrozumiała, co otworzyło świat i otworzyło proces jego globalizowania się. I dziś, kiedy ten proces jest w zasadzie niemalże zakończony, potrzebujemy medium, które będzie medium wymiany, która będzie sięgała już poza Ziemię. Więc należy zmienić naszą ekonomię, otworzyć, ale otwarcie oznaczać może to w przypadku, jeśli świat będzie niezglobalizowany, że może mieć to nieprzewidziane konsekwencje. Dlatego trzeba cały świat kontrolować. On musi się zglobalizować. I dlatego pierwsza rzecz to jest ekonomia, niezwykle ważna. Wszystko jest oparte na ekonomii dzisiaj. Druga rzecz to jest technologia. Też powiedziałem na wstępie, że dalej na tej ropie już nie pociągniemy i na tych rakietach napychanych ciepłym tlenem i różnymi innymi chemikaliami. Za daleko na nich nie polecimy. Kosztują masę pieniędzy. Są to pieniądze wywalone w błoto kompletnie. Te nowe technologie już istnieją, ale ich schemat technologiczny jest na tyle jasny i prosty, że nawet patent nie ochroni tych technologii przed tym, żeby ktoś je przejął. Taki północny Koreańczyk na przykład i wymyślił sobie, że zrobi jakieś małe bubu tu i tam. Więc jeżeli ujawnić taką technologię, nową technologię napędu, nowy sposób wykorzystywania napędu, należy mieć pewność, że nie ma w żadnym punkcie na świecie takiego kogoś, kto będzie chciał to wykorzystać tylko i wyłącznie dla siebie i dla swojej własnej grupy. Dlatego tego typu historie muszą zostać zlikwidowane i doprowadzić do zglobalizowania. I dlatego następnym punktem jest to, że siłą rzeczy nie jesteśmy sami w kosmosie, bo opowiadam o tym dzisiaj cały dzień, że w zasadzie na różne sposoby, w sposób bezpośredni, ale przede wszystkim pośredni, nieustannie potwierdza się istnienie życia pozaziemskiego. Więc dochodzimy do sytuacji, że należy o tym powiedzieć. Ten proces został stworzony w sposób przemyślany i ma on oczywisty cel. To, co powiedziałem wcześniej, plus to, że tylko wtedy mamy szansę ekspansji poza naszą planetę, a jednocześnie w przypadku zderzenia się z inną cywilizacją, z inną inteligencją czy z jakimkolwiek życiem, może to będzie życie tylko i wyłącznie jakieś bakteryjne, które może być na tyle inwazyjne, że też musimy się z nim zetrzeć. Nie będzie żadnym zdziwieniem dla ludzi na Ziemi, że coś tam jest, a myśmy o tym nie wiedzieli. I ratunku, pomocy. Nie. Ten proces to po prostu są elementy, które muszą zostać spełnione. Spójrzmy na to, co się dzieje w religii, ponieważ religia w jakiś sposób ucierpi na tym najbardziej. Religia już przygotowuje się do tego, żeby chrzcić obcych. A drugi element to jest taki, że coś się dzieje z religijnością. Tych agresywnych dżihadystów religijnych po prostu zaczyna się wybijać masowo. I nie wiem, jak to się stało, że przez lata spokoju, kiedy nie było ataków terrorystycznych, nagle wybuchły one z taką siłą, że ktoś tych ludzi popchnął do tej walki. Ktoś ich na tyle zmanipulował tylko dlatego, że ci ludzie są niereformowalni. Ci ludzie nie są w stanie porzucić swojej religii bądź być tolerancyjni wobec kogoś innego. Jest albo ich, albo nikogo. W związku z tym, brzydko rzecz ujmując, są do usunięcia. I dlatego dzieje się to, co się dzieje. Powstają niby te niebezpieczne dżihadystowskie organizacje terrorystyczne, ale wybija ich się ze straszliwą bezwzględnością. I my na to przystajemy, bo wierzymy, że oni są źli. Bo jak przejadą się samochodem po deptaku w Marsylii czy jakimś innym miejscu, to wiadomo, że nikt ich nie będzie lubił. Jak rozrabiają w Niemczech, wiadomo, że nikt ich nie będzie lubił, więc nikt ich nie żałuje. I z tym islamem coś trzeba zrobić. Trzeba go skończyć. Z kolei jeśli chodzi o Kościół katolicki, tak jak powiedziałem, jest gotów już chrzcić. Ale inna sprawa, że jego zasięg zaczyna dziś gwałtownie spadać. Ostatnio przeprowadzono w Stanach badania socjologiczne na temat tego, w jaki sposób ludzie zapatrują się na religijność, więc stało się w ostatnich latach coś absolutnie niezwykłego. Odejście od religii jest masowe. Generalnie przy Kościele są jeszcze ludzie, którzy wyrośli w tej tradycji, ale większość młodych ludzi nie ma żadnej tradycji spirytualnej. Ich tradycja spirytualna polega na tym, że otworzą sobie szóstkę piwa albo że zapiszą się do klasy jogi, albo że sobie na przykład wezmą ayahuascę czy LSD, czy jakiegoś grzybka. To jest ich tradycja spirytualna. Szukają tradycji spirytualnej w wierzeniach dawnych Indian, w wierzeniach innych plemion z różnych innych części świata. Wierzą nawet w to, że istnieje jakiś świat w innym wymiarze, który ma z nimi kontakt, czy świat, który żyje gdzieś w przestrzeni kosmicznej, który ma z nimi kontakt. I w tym sensie zderzenie z religią chrześcijańską na przykładCzy buddyjską. Ta religia nie wytrzymuje tego wszystkiego i w zastraszającym tempie zaczyna zanikać, co pasowałoby do tego planu, że w momencie, kiedy nastąpi oficjalne ogłoszenie, że ktoś jeszcze jest, paniki religijnej nie będzie, ponieważ ludzi naprawdę głęboko religijnych, którzy nie akceptują nic poza tym, co może być stworzone przez Boga i może być tylko na Ziemi, będzie tak niewiele, że ich wpływ na to, co się wydarzy, będzie bez znaczenia. Tak przydługo odpowiadam. Pan Edek zadał mi bardzo długie pytanie i bardzo wymagające. Mam nadzieję, że przynajmniej w części zaspokoiłem potrzebę pana Edka usłyszenia mojej odpowiedzi na tyle, na ile byłem w stanie skromnie to ogarnąć. Tak, widzę to, panie Edku, i wierzę, że proces się rozpoczyna i powoli nabiera rozmachu i zaczynamy wchodzić w ten właściwy etap. Nie wiadomo, czy do ujawnienia dojdzie jeszcze za naszego życia. To wszystko będzie zależało od wielu czynników. Jak powiedziałem, nie tak dawno, jesteśmy na samym wstępie. Powiedziano A, mamy przed sobą jeszcze cały alfabet, także B podpowie nam dużo na temat tego, co ewentualnie wydarzy się dalej, jaki będzie następny krok tych, którzy stoją za tym ujawnieniem, za tym disclosure. Dziękuję bardzo.
[02:27:17] - Wracając, Krisie, do pytania, na które odpowiadanie przerwał ci pan Edek swoim telefonem. Jak się zapatrujesz na te wszystkie rzekome bądź faktyczne obietnice Donalda Trumpa, że ujawni to, ujawni tamto?
[02:27:34] - Tak jak powiedziałem, Trump nie ujawnia, bo ma taki kaprys. Ujawnia, bo minęło 50 lat i wypada ujawnić. Takie zostały określone reguły. Wypadły one za jego prezydentury. Z ujawnieniami dokumentów jednak, jak wiemy, jest różnie. Różne rządy, mówiłyśmy o tym w debatach, mówiły: „Ujawniamy akta UFO”. Nagle okazywało się, że tak, ujawniono, ale te wszystkie najbardziej kiepskie, najsłabsze, bez znaczenia zupełnie czasami, a te najlepsze do tej pory są utajnione. Tak że co to jest za ujawnienie? Myślę, że w przypadku Kennedy'ego będzie podobnie. Ujawniona zostanie część dokumentów, ale ujawniona zostaną w jakiś sposób selektywny. Obawiam się, że 50 lat wystarczyło do tego, żeby niektóre dokumenty zniszczyć, do niektórych dokumentów zatrzeć wszelkie ślady. I myślę, że tajemnica, która została stworzona jako archetyp legendy amerykańskiej, która będzie trwać, samej legendy jak legenda 9/11, na której można zbić różne interesy i można dzięki niej w różny sposób manipulować ludźmi, że ta tajemnica nigdy w 100% nie zostanie wyjaśniona. Dokumenty, które zostaną ujawnione, rzucą być może jakieś kolejne światło. Odbędą się kolejne dyskusje, będzie kolejna manipulacja. Bo nie zapominajmy, za każdym razem, kiedy dochodzi do dyskusji, co się stało z prezydentem Kennedy'm, włącza się ktoś w nią jeszcze, który steruje tą dyskusją w taki sposób, ażeby znowu zabrnęła w ślepy zaułek. Mamy jedynie świadomość, że coś poszło nie tak, że prezydenta kropnięto ze względu na to, że myślał inaczej i chciał dokonać czegoś innego wbrew woli oligarchów, którzy tak naprawdę rządzą tym krajem. Podobnie jest z 9/11 i przypuszczam, że tak to pozostaje. Nie jestem tutaj optymistą tak jak w przypadku ujawnienia UFO. Natomiast kwestia, że akurat wypadło to na Trumpa. Myślę, że on sam też nie jest zainteresowany drążeniem tego tematu, dlatego że ma dużo więcej innych problemów na głowie, którym może sprostać. Zwłaszcza że powiedziano o tej informacji, ale nie wiem, czy powiedziano także o tym, że powołał pod broń emerytowanych pilotów wojskowych, bo piloci wojskowi bardzo szybko idą na emeryturę. Są to jeszcze młodzi, jurni faceci po 30, 40, którzy potrafią dokazywać na tych szalejących maszynach. I powołał ich z powrotem pod broń, co oznacza, że szykuje się coś bardzo brzydkiego. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale ta informacja wydaje mi się o wiele ważniejsza dla tego, co się dzieje na świecie, niż to, że Trump ujawnia jakieś akta o Kennedy'm. Tak jak powiedziałem, nie on za tym stoi, w administracji tak zostało zapisane. Czas minął, więc czas coś otworzyć i coś pokazać. Dziękuję.
[02:30:39] - I na koniec jeszcze pytanie z czata od użytkownika Smigol. Pytanie: „A po co wojsko USA budowało statki UFO? A może wciąż buduje?”
[02:30:53] - Może. Jest to bardzo prawdopodobne. Jeżeli weźmiemy ten już trochę bardziej znany X-31B, samolot kosmiczny, można powiedzieć, że to jest UFO. Jeżeli zobaczyliśmy to, być może czegoś jeszcze nie zobaczyliśmy. Mówiłem dzisiaj o pewnej technologii, która potwierdza, że zasadne jest myśleć o tym, że projekt Diglocka mógł zostać w jakiś sposób zrealizowany, bo taka technologia istnieje i jest do opanowania. Jest to technologia mechaniczna, nie ma nic wspólnego z jakąś egzotyczną technologią i pozwala na przykład w półtora dnia dolecieć do Marsa, gdzie już w połowie drogi trzeba hamować, bo tak rozpędza się ten pojazd kosmiczny. Trzeba dorobić do niego całą resztę po to, żeby mógł funkcjonować jako coś, co można praktycznie wykorzystać. A może. Coś takiego istnieje od dawna.I tylko my o tym nie wiemy. Większość tych różnych UFO, które widzimy nad sobą, jest niczym innym jak testami tego typu pojazdów albo ich normalnym funkcjonowaniem. Tym bardziej ujawnienie jest konieczne po to, ażeby tę energię można było wyciągnąć na zewnątrz, bo do pewnego momentu można ją ukrywać, ale kiedy zaczyna oddziaływać i mieć bezpośredni wpływ na coś, nie da się już tego ukryć. Po to, żeby tę energię pokazać i jednocześnie zmienić świat. Jeszcze jest jedna rzecz, którą powinienem dodać do odpowiedzi dla pana Edka o tym, że zapominamy jeszcze o jednym elemencie, bo my cały czas mówimy o elemencie ludzkim. Jak zareaguje na UFO, na tę informację, co z tym zrobi? Jak byśmy my byli najważniejsi. Ale niech pan, panie Edku, spojrzy na to, co się z ludzkością dzieje. Ostatnie kilkadziesiąt lat jest niczym innym, jak zamienianiem ludzkości w rodzaj maszyny. Funkcjonujemy, jesteśmy zajęci cały dzień. Chodzimy do pracy, płacimy podatki, mamy swoje powinności. Nieustannie jesteśmy w jakichś trybach, które kontrolują nasze życie. Dla nas samych zostaje go nam bardzo niewiele i w ostatnich latach coraz więcej mówi się o zbliżeniu człowieka i maszyny. Mówi się o stworzeniu wręcz cyborgów. Już jesteśmy cyborgami, bo sam fakt, że używamy takiego urządzenia jak telefon komórkowy po to, żeby dzwonić do kogoś, to pokazuje, że używając urządzenia mechanicznego i rozmawiając z kimś innym, stajemy się takimi cyborgami. Teraz istnieje coraz więcej możliwości technologicznych, ażeby dokonać połączenia człowieka i maszyny. Jest to coś niezwykle kontrowersyjnego, co jest realizowane na naszych oczach, gdzie mówi się wprost, że sztuczna inteligencja około 2036 roku będzie w stanie nie tylko dorównać, ale pokonać ludzką inteligencję. Niektórzy powątpiewają, czy jest to możliwe, ale wydaje się, że jest to możliwe i wiele zmian, jak znajdowanie rozmaitych laboratoriów pokazujących swoje osiągnięcia, pokazujących swoje teorie, jakie są możliwe do realizacji, sugerują, że coś takiego jest możliwe. Te komputery zwane D-Link. Jest ich niewiele, tych komputerów, które są w zasadzie komputerami kwantowymi, które działają w taki sposób, że są zupełnie nieporównywalne do tego, co używamy dziś, gdzie mamy zero i jedynkę. W komputerze D-Link zero może być i zerem, i może być jedynką, i to może być w tym samym czasie. Także mamy kompletnie zupełnie inny, wyższy poziom, który przypomina naszą ludzką inteligencję, w związku z czym ewentualnie można w przyszłości stworzyć maszynę, która inteligencją przewyższy nas samych. I wówczas co? Może okaże się, że nie jesteśmy potrzebni, a może będziemy tylko potrzebni do tego, żeby te maszyny czyścić, konserwować, oliwić trybiki i ewentualnie wynieść śmieci z biura takiego elitarnego człowieczka, który rządzi światem. Wszystko jest możliwe, ale jest to niepokojące, jak mocno inwestuje się w sztuczną inteligencję i wydaje się, że ta singularity w pewnym momencie będzie nieunikniona. Być może też i z tego powodu jest czas zacząć mówić o tym, że istnieje ktoś jeszcze i na którymś etapie, kiedy okaże się, że taką sztuczną inteligencję trzeba będzie pokazać, będzie doskonałym wytłumaczeniem tego, że nawet jeżeli to coś jest bardziej inteligentne od nas, to musimy to zaakceptować, bo to coś będzie nas broniło przed tym najeźdźcą z kosmosu. Także jest dużo różnych implikacji, dużo różnych dróg rozumienia tego, ale wydaje się być mocno prawdopodobne, że właśnie dochodzimy do takiego punktu, że ujawnienie jest jak najbardziej realne i ono nastąpi, że istnieją technologie, które już najwyższy czas jest pokazać, o czym mówił słuchacz. I trzeba zmienić ekonomię świata, która jest oparta na kiepskim źródle energii i trzeba wprowadzić nowe, inne po to, żeby móc realizować ekspansję w kosmos. Więc jest już czas. Wszystko to, to są puzzle tej samej układanki. Wszystkie one tworzą jeden pełny obraz tego, że zmierzamy w stronę bardzo poważnej, rewolucyjnej wręcz zmiany. Zmiany tak samo szokującej, jak wynalezienie maszyny parowej i wyeliminowanie koni, które były częścią ludzkości przez tysiące lat. Zobaczcie, jak ludzkość bardzo szybko zaakceptowała fakt, że już nie ma więcej powozów. Stało się to błyskawicznie. Nikt o tym nawet za bardzo nie myśli, nie zastanawia się. Tysiące lat. Olbrzymia tradycja posiadania konia i używania konia jako napędu, jego siły pociągowej do pracy w polu, jego siły w kopalniach, wszędzie indziej. Była to podstawa ekonomii. I nagle któregoś dnia przyszedł facet, który powiedział: „Maszyna parowa na kółkach załatwi ten cały problem. Konie nam nie są potrzebne”. I świat nie miał problemu z akceptacją tego. Wcale nie było to dla niego takim szokiem. Mimo tysięcy lat utrwalania wizerunku konia gdzieś w naszej kulturze, w naszym myśleniu, w naszej świadomości. Bez problemu z tego zrezygnowaliśmy. Dlatego w tej sytuacji może się okazać absolutnie podobnie, że mimo tego, że żyjemy tysiące lat, wierząc, że jesteśmy sami, może jednak stworzone zostaną warunki, że z łatwością zaakceptujemy, że tak sami jednak nie jesteśmy, że istnieje coś jeszcze i że ekscytujące jest to, że możemy tam dotrzeć i tam się osiedlić. Człowieku, istnieje potrzeba podróżowania, zdobywania i zagospodarowywania czegoś nieznanego.To obserwujemy w całej ludzkiej historii, że człowiek za każdym razem jest ciekawy, co się kryje za tym pagórkiem, za tą rzeką, gdzieś za tym oceanem. A dziś, co się kryje poza moją planetą, poza Układem Słonecznym, poza Galaktyką. I jeżeli powstaną możliwości, warunki technologiczne, aby tego dokonać, natychmiast znajdzie się grupa ludzi, która bez wahania w taką podróż wyruszy, żeby stanąć jako pierwszy na nowym lądzie, nawet jeżeli skończy się to tragicznie. Człowiek jest niepowstrzymany w tego typu działaniach, ale chyba odszedłem od tematu. Dziękuję.
[02:38:37] - Myślę, że możemy powolutku w ten sposób kończyć naszą dzisiejszą debatę ufologiczną online.
[02:38:42] - Ja jeszcze ogłoszenie mam jedno małe. To ogłoszenie prawdopodobnie przyjmiecie z mieszanymi uczuciami, ale chciałem państwa poinformować też, że mam ogromną przyjemność uczestniczenia w tych debatach. Ale wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Z różnych względów jest to dzisiaj moja ostatnia, pożegnalna debata. Wszystkim serdecznie dziękuję za wsparcie mojej osoby w debatach, za słuchanie moich, czasami przydługich, wywodów, dygresji, różnych odjazdów nie na temat, także i niezbyt śmiesznych żartów. Wszystkim bardzo dziękuję za tą naszą wspólną przygodę, która trwa już czwarty rok. Z wielu względów nie mogę dalej kontynuować debat, bo nie jestem w stanie wówczas realizować żadnych moich projektów. Niektóre są związane z tym, co lubię robić, myśleć, czytać. Niektóre są związane ze zwykłym, realnym życiem. Ufologia, tajemnice, tropienie tych tajemnic w odróżnieniu od innych nie jest częścią mojego zawodu. Jest to tylko hobby, w związku z czym jest trudniej znaleźć na to wszystko czas w taki sposób, aby to, co państwu opowiadam, było dla was satysfakcjonujące. Bo jak się okazuje, wymagania macie olbrzymie i trzeba im sprostać. I bardzo dobrze, że są takie wymagania. Gdyby były niższe, cała historia byłaby prymitywna i niewarta waszego czasu. Ale tak nie jest. Myślę, że debaty dojrzały już do zmian. Do tego, żeby odświeżyć powietrze, żeby wprowadzić być może nowych ludzi, być może znacznie lepszych ode mnie. Natomiast ja zostanę z „Paralaxą”, jeśli mnie Marek stąd nie wypędzi.
[02:40:35] - Chyba ktoś wypędził Krisa z internetu. Właśnie teraz straciliśmy chyba połączenie. Krisie, czy się słyszymy?
[02:40:41] - Tak, ja słyszę. Już jesteśmy?
[02:40:44] - Już jesteśmy z powrotem.
[02:40:49] - Nie mówię nic ważnego. Mówiłem o tym, że jeśli nie będziesz miał nic przeciwko temu, „Paralaxa” będzie nadal kontynuowana i być może będzie przybierała jakieś nowe formy, ponieważ moja głowa ciągle szuka czegoś nowego, nie lubi zastanych schematów i szuka kolejnych dróg różnej ewolucji bądź eksploracji, bądź sprawdzenia się czasami tylko i wyłącznie w nowych warunkach, w nowych tematach, w nowych dekoracjach. Także wszystko to będzie naszą przyszłością. Oczywiście debatom życzę wszystkiego absolutnie najlepszego. Jestem związany bardzo mocno emocjonalnie z całą ekipą tutaj, z tymi naszymi spotkaniami, ale między innymi z projektów, które planuję, jest rozpoczęcie projektu YouTube'owego i to jest taki mały rąbek tajemnicy. To jest na razie mój plan. Bardzo chciałbym pokazać wam wszystkie te miejsca, dookoła których tutaj żyję. Żyjąc w New Jersey mam blisko takie miejsca jak Nowy Jork, Filadelfia, Waszyngton, a nawet Boston. I dlatego chciałbym pokazać wszystkie te miejsca, o których często się mówi, ale ogląda się je gdzieś na zgooglowanych obrazkach. A ja chciałbym być osobą, która będzie tam na miejscu, będzie mogła to wam pokazać, o tym opowiedzieć. Pojechać do Wright-Patterson, pokazać Walkirię, pojechać do Nowego Jorku, pokazać wam autentyczny egipski obelisk i wskazać jego historię, mniej więcej, o co w tym wszystkim chodzi. Czy pojechać do Filadelfii i stanąć pod drzewem wyhodowanym z nasiona, które było przewiezione w Apollo 11. Ma jakiś związek. A obok stoi sobie lądownik, który był zapasowym lądownikiem Apollo na Księżyc i wiele innych elementów. Jak chociażby to, że 20 minut ode mnie jest miejsce, które było miejscem, gdzie rzekomo mieli kosmici rozpocząć swoją inwazję i co zostało opisane w „Wojnie światów”, a przeczytane przez Orsona Wellesa i miało wywołać taką panikę. To miejsce jest 20 minut od miejsca, w którym dziś w tej chwili siedzę i do was mówię. I z tego miejsca też chciałbym zrobić krótki filmik YouTube'owy i je pokazać i o nim trochę porozmawiać i w taki sposób z wami się przywitać. Nie tylko głosem, ale i całą resztą. Zapomnijmy o tym, czy jest atrakcyjne, czy nie. Raczej nie. Ale będzie inaczej, będzie bardziej medialnie i myślę, że jest to interesujący projekt i ze względu chociażby na to nie jestem w stanie mojego czasu i doby, którą mam do dyspozycji, wydłużyć do takich rozmiarów, aby móc realizować wszystko. Po prostu się tego nie da. I dlatego czasami trzeba podjąć trudne decyzje. I nie jest to łatwa decyzja, bo lubię tu bardzo być, w tym środowisku, w tym otoczeniu, gdzie widzę, ile Piotr włożył wielkiej i wspaniałej pracy, żeby zbudować tą audycję.I gdy patrzę z perspektywy czasu, widzę, jak doskonale i profesjonalnie je prowadzi, wyciągając różne informacje, wątki, nastroje i tematy na światło dzienne. Robi to doskonale i myślę, że sobie doskonale w dalszej części debat poradzi. Nie ma osób niezastąpionych. Ja nie jestem z pewnością osobą, której się nie da zastąpić. Także trzymam kciuki za ekipę debat. W przyszłości zapraszam do moich nowych projektów. Ewentualnie w przyszłym tygodniu będę miał prawdopodobnie zapowiedź czegoś nowego. Mam nadzieję, że zaakceptujecie to na Nowej Atlantydzie, która co jakiś czas podupada, ale teraz przykładam się do niej troszkę więcej. Jest więcej materiałów, informacji. Myślę, że ciekawych, bo są tam ciekawe dyskusje, osoby, do czego zapraszam. Tak wygląda sytuacja. Żegnam się jeszcze teraz serdecznie z wszystkimi słuchaczami. Bardzo się cieszę z tych czterech lat, które spędziliśmy razem. Naprawdę nigdzie nie odchodzę, bo tak jak powiedziałem, jeśli mnie Ivellios nie wywali, to będę tu z wami przy Paralaksie. Później będę trochę na YouTube i w różnych innych formach. Tak łatwo się mnie nie pozbędziecie. Jestem z wami. Pozdrawiam serdecznie. Życzę wspaniałego poniedziałku i do następnego razu. Do usłyszenia. Dobranoc.
[02:45:28] - Dziękujemy Chrisie. Mam nadzieję, że dasz się czasem jeszcze porwać na debatę ufologiczną. Może nie co tydzień, ale tak raz na jakiś czas.
[02:45:41] - Zobaczymy, jak będzie. Trudno mi jest obiecywać. Mam bardzo słabą silną wolę, ale to byłaby pewna niekonsekwencja. Z pewnością jeżeli będzie fajna historia, w której będę chciał o czymś opowiedzieć, co walnęło mnie w głowę i mnie trzyma, i będę chciał się wygadać, wtedy z przyjemnością, jeżeli mnie zechcecie. Jeżeli nie, to oczywiście nie. Bez urazy. Żadnej urazy tutaj nie ma. Wręcz przeciwnie, jest dużo wdzięczności za to, że mogliście mi tutaj dać tyle wolnego czasu przy mikrofonie, żebym mógł poopowiadać to wszystko, co mam do powiedzenia. Ale to wszystko przyniesie przyszłość. Nie chciałbym od razu w pierwszej minucie po tym, kiedy powiedziałem, że to już koniec, mówić, że to wcale nie koniec, więc to byłaby niekonsekwencja. Nie jestem na tą niekonsekwencję gotów. W związku z czym nie mogę wyrażać tego typu kategorycznych opinii, że na pewno nie. Na pewno tak, że czasami, że kiedyś. Na razie ze wszystkimi się żegnam. W imię Ojca. Nie, to nie to pożegnanie. W takim razie inne pożegnanie. Do usłyszenia na falach eteru Radia Paranormalium. Pozdrawiam jeszcze raz wszystkich i wszystkim bardzo serdecznie dziękuję.
[02:47:06] - Oczywiście do usłyszenia w kolejnej Paralaksie.
[02:47:11] - Tak jest.
[02:47:13] - To był Chris Mikina, autor audycji Paralaksa i serwisu Nowa Atlantyda. Nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy, znaleziony przez poszukiwacza poszukiwaczy prawdy, czyli przeze mnie. Dzisiaj kończymy naszą debatę ufologiczną. Jeżeli dobrze liczę 81. już, ale tak naprawdę to chyba 86. czy 90. nawet. Ja już straciłem rachubę, szczerze mówiąc. Dzisiaj dyskutowaliśmy o Tomie DeLonge'u. W audycji udział wzięli Chris Mikina, Adam Borowski i zastępca redaktora naczelnego Nicnego Świata, współprowadzący debaty w Radiu Paranormalium Piotr Cielebiaś. O temacie kolejnej debaty ufologicznej online poinformujemy państwa już niedługo za pośrednictwem naszej strony internetowej www.paranormalium.pl oraz naszego fanpage'a na Facebooku facebook.com/radioparanormalium. Cały czas oczywiście zachęcamy państwa do nadsyłania propozycji tematów do debat ufologicznych, ale przede wszystkim do dzielenia się swoimi relacjami z obserwacji UFO i zjawisk, które mogą być z UFO powiązane, czyli między innymi MIB, Bedroom Visitors i tak dalej. Audycję od strony technicznej obsługiwał jak zawsze Marek Sęk „Ivellios” Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia.
[02:48:57] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:49:54] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już troszeczkę gorzej
[02:50:06] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl.
[02:50:27] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już troszeczkę gorzej.
[02:50:39] - Archiwum Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:51:28] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia, że ktoś tam słyszał podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:51:39] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w Twoim domu. www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.