[00:00] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Zapraszamy Państwa do wysłuchania niezwykłego wywiadu, którego zgodził się nam udzielić Jakub Niegowski, znany słuchaczom Radia Paranormalium, między innymi z audycji „Przejrzeć czas i przestrzeń”, a starszym słuchaczom i czytelnikom znany między innymi z serwisu Gwiezdne Wrota. Witaj Jakubie.
[00:22] - Witam serdecznie.
[00:24] - Na rynku wydawniczym ukazała się właśnie książka Jakuba Niegowskiego nosząca tytuł „Nowa Biblia”. Jakub podnosi w niej potrzebę świadomego podejścia do zagadnień wiary religijnej i zdroworozsądkowe traktowanie tychże kwestii. Autor zarówno mocno krytykuje nadużycia dominujących religii, jak i zarazem chwali samą ideę wiary w wyższe wartości, proponując alternatywne podejście do religijności. Książka stanowi tak naprawdę próbę stworzenia współczesnego zbioru omawiającego ważne zagadnienia duchowe i społeczne. I właśnie dzisiaj autor tej niezwykłej pozycji czytelniczej o dosyć intrygującym, trzeba powiedzieć, tytule zgodził się udzielić nam wywiadu radiowego. I na sam początek chciałbym cię Jakubie zapytać, o czym tak naprawdę traktuje Nowa Biblia? Co skłoniło cię do napisania książki właśnie na taki temat?
[01:13] - No cóż, od dłuższego czasu muszę powiedzieć, że odczuwałem potrzebę jakiegoś takiego usys-usystematyzowania pewnej wiedzy duchowej, filozoficznej, a poza tym odniosłem wrażenie, że brakuje tak naprawdę w naszym otoczeniu dzisiaj takiego, takiej podstawy, która by odpowiadała na współczesne potrzeby związane właśnie z dzisiejszym rozwojem filozofii i rozwojem duchowym, który przecież w takich alternatywnych, zwłaszcza jak nasze tutaj środowiskach, jest tematem mocno podnoszonym. A jednak mamy tak naprawdę bardzo wiele różnych ścieżek, bardzo wiele różnych podejść i wielu poszukiwaczy gubi się w tym wszystkim. Mam wrażenie, że tak naprawdę z tej chęci odkrywania i poznawania, skądinąd bardzo szlachetnej, słusznej, zrobił nam się taki troszeczkę rozgardiasz i w związku z tym postanowiłem jakby wrócić do tego, co jest moim zdaniem najważniejsze do pewnych podstaw i stworzyć taką spójną filozofię, która by z jednej strony zachowywała to, to, co dotychczas uważam za korzystne i konstruktywne, czyli tutaj odwołanie jak najbardziej do dorobku ludzkości, do tego, co było wcześniej wypracowane, ale zarazem zrobiąc taki krok do przodu, żebyśmy cały czas nie, nie tkwili w tej przeszłości, nie powtarzali w kółko, w kółko tych samych sloganów, zwłaszcza w kwestiach religijnych, bo tutaj oczywiście moja książka mocno w tony religijne uderza i odwołuje się do samej definicji religii, na nowo próbując jakby zdefiniować tak naprawdę, co to jest ta religijność, co, co w religijności jest człowiekowi tak naprawdę najbardziej bliskie, a co jest jakimś takim wypaczeniem, które się wkradło poprzez właśnie różnego rodzaju manipulacje oczywiście kasty kapłańskiej to w różnych religiach tak naprawdę. Więc postanowiłem to w jakiś sposób uporządkować i stworzyć taki nowy, powiedziałbym, kodeks. W pewnym sensie taką książkę filozoficzną, książkę w pewnym sensie religijną. Chociaż tutaj używam bardzo często określenia neoreligijność, czyli takiego stworzyłem takie rozgraniczenie pomiędzy tym, co kojarzy się z religijnością wcześniej, to, co reprezentowało tą religijność, a tym, co w chwili obecnej właśnie chciałbym z tego wszystkiego esencjonalnie wydobyć i zachować i w jakiś sposób na nowo właśnie ukazać.
[04:07] - Takie swego rodzaju rozgraniczenie pomiędzy tym, co było kiedyś, a tym, co jest teraz.
[04:12] - Tak, w pewnym sensie, ponieważ w zasadzie uznałem, że wszelkie postulaty, znaczy główne postulaty religijności dotychczasowej są jak najbardziej nadal aktualne i mi bliskie, więc są to te same postulaty, które ja w neoreligijności jakby podnoszę. I to, to są takie może przytoczę cztery postulaty i możemy tutaj na chwilę się, jeśli zechcesz, nad tym pochylić i zatrzymać. Otóż jakie są w zasadzie te postulaty religijności w niemal każdym zakątku świata do tej pory? Otóż po pierwsze Bóg istnieje. Takie jest założenie, no leżące u podstaw każdej religii, że Bóg istnieje, prawda? Drugie założenie Bóg jest dobry. No, większość religii powtarza do znudzenia, że Bóg jest dobry. W zasadzie zresztą dlatego twierdzą, że warto Go w jakiś sposób tam czcić, w jakiś sposób do Niego dążyć. No, to całe zainteresowanie religijne ludzkości na przestrzeni wieków wynikało z tego, że ludzie uznali, że Bóg jest dobry. Okej, niech im będzie.
Niech, niech to na chwilę z nami zostaje. Po trzecie wiara jest dobra. Tutaj z kolei stwierdziłem, że no ten czynnik wiary jest czynnikiem konstruktywnym i to jest zarówno uznawane przez religie dotychczasowe, jak i w tej całej neoreligijności tutaj, o której będziemy rozmawiać. I na sam koniec chcemy zbliżyć się do Boga. To jest tak samo postulat każdej jednej religii w przeszłości. Oczywiście realizowany na różne sposoby, bo czasami poprzez oddawanie czci, czasami przez samodoskonalenie, ale w zasadzie można tak toKrótko scharakteryzować. No i kiedy spojrzymy na te cztery punkty Bóg istnieje, Bóg jest dobry, wiara jest dobra, chcemy zbliżyć się do Boga. Te rzeczy przyświecały jako podstawa w zasadzie wszystkim głównym, przynajmniej dzisiaj głównym religiom, które najbardziej się rozwinęły. Oczywiście na przykład chrześcijaństwo i islam to są dwie dominujące w tym momencie na tej planecie religie. Procentowo oczywiście to licząc i tutaj nie bawiąc się w rozgraniczenia na te wszystkie podkategorie tychże.
No i uznałem, że w zasadzie w te, te postulaty one są okej, tylko realizacja jest zupełnie nie okej. No bo przecież pomimo że twierdzono, że Bóg jest dobry, wielokrotnie nim straszono i nawet w pewnym sensie powiedziałbym demonizowano. To troszeczkę figura słów, ale coś w tym jest. Wiara z kolei no jest dobra, tylko że wiara fanatyczna, ślepa tutaj prowadziła do różnych oczywiście tragedii i wypaczeń. Samo założenie, że chcemy zbliżyć się do Boga, też było realizowane na różne sposoby. Bardzo często niekoniecznie z dzisiejszej perspektywy byśmy ocenili, że faktycznie w taki sposób, w jaki powinno być to realizowane. Więc widzimy, że założenia, które przyświecały stworzeniu tych głównych filozofii religijnych, może i byłyby dobre, gdyby nie z czasem wypaczona forma realizacji. Stąd też postanowiłem te założenia główne przenieść dalej w tej filozofii, którą postanowiłem zaprezentować czytelnikom książki, ale już realizację przedstawić w zupełnie innym świetle. Mam nadzieję, że w świetle, w którym właśnie, które zresztą uzasadnia to nowe pojęcie neoreligijność, które tutaj ukułem na potrzeby właśnie przedstawionej filozofii.
[08:13] - Nasunęło mi się przed chwilą takie pytanie co może być nie tak ze współczesnym rozwojem duchowym i czy w ogóle można powiedzieć, że coś jest nie w porządku?
[08:23] - No cóż, żeby odpowiedzieć na to pytanie, musielibyśmy najpierw zdefiniować rozwój duchowy. Czym jest? No i tutaj oczywiście każda grupa społeczna będzie miała inną definicję, bo dla jednego człowieka, powiedzmy chrześcijanina katolika, rozwój duchowy będzie wiązał się z jakimiś, będzie związany z praktykami religijnymi i wypełnianiem nakazów religijnych i słuchaniem na przykład swojej kasty kapłańskiej. Dla z kolei takich alternatywnych poszukiwaczy rozwój duchowy będzie czymś zgoła innym. Będzie wiązał się z poszukiwaniem takiej duchowej przestrzeni w sobie, zrozumienia otaczającego świata, również w tym aspekcie właśnie duchowym. To jest moim zdaniem mi szczególnie bliskie podejście, ale na przykład niektórzy alternatywni poszukiwacze zapędzili się w takie przekonanie, że rozwojem duchowym jest rozwijanie jakiegoś rodzaju parapsychicznych zdolności, co wielokrotnie w swojej twórczości i publicystyce podkreślałem, że właśnie zdolności to jest osobna sprawa, a rozwój duchowy osobna. Więc tutaj zależnie od tego, jak byśmy to definiowali, ale w zasadzie co jest nie tak z rozwojem duchowym? Myślę, że doszliśmy jako ludzkość do takiego stadium, gdzie troszeczkę za dużo gadamy o tym, a za mało doświadczamy i za mało w tym jesteśmy być może. O rozwoju duchowym mówi się dużo, a tak naprawdę bardzo często poprzestaje się na tej takiej teorii, na tym takim rozmawianiu o rozwoju duchowym. Z drugiej strony czy tak naprawdę mamy potrzebę definiowania rozwoju duchowego?
Być może jest tak, że my intuicyjnie możemy wykonywać jakieś czynności, które de facto będą tym rozwojem, ale się okaże, że wcale nie mamy potrzeby definiowania, więc trudno mi odpowiedzieć tak do końca na w ten sposób postawione pytanie. Nie wiem, czy to cię zadowala.
[10:39] - Przejdźmy może do kolejnego pytania, już stricte związanego z książką Nowa Biblia. No właśnie, jakie cele niosło za sobą nadanie książce właśnie takiego tytułu? Skąd w ogóle wziął się pomysł na tego typu nazwę? Czy, co by nie mówić, jednak tytuł Nowa Biblia dla niektórych może się wydawać dość prowokacyjny, a przy tym również kontrowersyjny. Może. Może taki tytuł ma jakiś właśnie cel sprowokować kogoś?
[11:07] - No cóż, tak by się mogło wydawać na pierwszy rzut okej. Wcale nie mam za złe nikomu takiej interpretacji. Po części jest to szczęśliwe zrządzenie losu, jakby ułożenie się wydarzeń, że ta książka się tak nazywa, jak się, jak się nazywa i że przy okazji jest faktycznie to tytuł dla niektórych może trochę kontrowersyjny, chociaż sama treść uważam, że nie jest wcale taka jakaś, jak to się mówi, obrazoburcza, jakby się to mogło wydawać po tym tytule. Tytuł po prostu wynikł w sposób naturalny, ponieważ kiedy rozpocząłem pracę nad książką, wiedziałem już, jaką treść chcę w niej zawrzeć, ale oczywiście tytułu jako takiego nie miałem. Początkowo nazywało się to książka. Taki folder miałem na pulpicie i w nim oczywiście gromadziłem wszelkiego rodzaju notatki. Z czasem myślałem o tej książce jako takiej nowejPodstawie filozoficznej. I tutaj myślałem często, że chcę napisać coś na kształt takiej współczesnej Biblii, powiedzmy. No i właśnie Nowa Biblia, Nowa Biblia to jest coś, co krążyło w mojej głowie przez sporą, spory okres pisania. Początkowo był to tytuł tylko roboczy, taki właśnie poglądowy dla mnie.
Ale z czasem uzmysłowiłem sobie, że żadnego lepszego tytułu dla tej książki nie znajdę. Ponieważ owszem, moglibyśmy się pokusić o jakieś tam bardziej poetyckie tytuły, jakieś takie krążenia wokół tego tematu i może bardziej dyplomatyczne jego ujmowanie, ale tak naprawdę moglibyśmy wtedy uzyskać książkę, która będzie pośród wielu innych tonąć w tym gąszczu. Bo dzisiaj mamy, no nie oszukujmy się, masę literatury, również tej takiej duchowej, alternatywnej. I kiedy byśmy nadali jej tytuł jakiś taki właśnie zwyczajny bardziej, zrobili taką zwyczajną okładkę, czyli bardzo ładną jakąś tam grafikę kolorową i tak dalej wstawilibyśmy na półkę, no to utonęłaby w gąszczu. Tymczasem tytuł Nowa Biblia i taka minimalistyczna oprawa graficzna, która nawiasem mówiąc towarzyszy okładce i w ogóle szacie, w ramach której promuję ten tytuł, no jednak jest czymś charakterystycznym. Rzuca się w oczy, zwraca uwagę i myślę, że to jest dobre i, i to już może sprawić, że ktoś ściągnie tą książkę z półki, być może przeczyta, co jest na odwrocie, a na odwrocie już mamy, powiedzmy takie streszczenie, które w jakiś sposób oddaje już to sedno. Więc to jest dobry, dobra rzecz, że książka tytułem przyciąga. Mam nadzieję, że nie odstraszy zbyt wielu osób, no bo biorę również pod uwagę, że niektórzy mogą mieć skojarzenia i wyobrażenia o treści nie do końca takie, jakie faktycznie ta treść niesie. No ale poniekąd nie da się wszystkich gustów naraz zaspokajać. Mam nadzieję więc, że, że ten tytuł nie będzie tylko uznany za kontrowersyjny.
Po prostu ten tytuł jest taki, jaki jest w sposób naturalny, swoim własnym zrządzeniem.
[14:26] - Starsi słuchacze oraz czytelnicy pamiętają zapewne prowadzone przez Ciebie niegdyś serwisy internetowe, jak choćby Gwiezdne Wrota, Projekt Infinitus czy później Gwiezdne Wrota Odwrot-Odrodzenie. Pisałeś dużo artykułów oraz wydałeś książkę na temat rozwijania postrzegania pozazmysłowego. Natomiast w Nowej Biblii zajmujesz się filozofią, mistyką, socjologią. Skąd ta nagła zmiana? Czy te wszystkie tematy w jakiś sposób się ze sobą wiążą?
[14:53] - Zacznę może od końca. Oczywiście, że się wiążą i to bardzo mocno. A zmiana wcale nie jest nagła, ponieważ tak się jakoś moje życie ułożyło, że na tematy bardziej filozoficzne, bardziej poszukiwania duchowe nakierowało mnie życie już bardzo dawno temu tak naprawdę. Ja już od więcej niż dekady, a dekady to na pewno, właśnie bardziej jestem związany z kwestiami rozwoju duchowego i jakiegoś mistycyzmu. Właśnie takiego poszukiwania tego naszego miejsca we wszechświecie i sensu istnienia et cetera, et cetera, niż z takimi rzeczami jak nie wiem, zjawiska paranormalne, rozwój zdolności paranormalnych. Chociaż nawiasem mówiąc, oczywiście to jest coś, na czym się znam, ponieważ kawał życia spędziłem zgłębiając mocno te tematy i po prostu w pewnym momencie stwierdziłem, że wszystko już w tym temacie powiedziałem, co było do powiedzenia. Tej wiedzy jest naprawdę dużo. Publikacji książkowych jest sporo. Zresztą ja napisałem, moja pierwsza książka była stricte o rozwoju zdolności naszego umysłu, zdolności postrzegania pozazmysłowego, w której to opisywałem zarówno własne doświadczenia, doświadczenia pobytu poza ciałem i tym podobne, jak również opisywałem różnego rodzaju techniki, więc jeżeli ktoś się interesuje takimi rzeczami, to myślę, że temat w jakiś sposób wyczerpałem. A tematy takiego, takiej zdrowej, zdrowego podejścia do duchowości mam wrażenie, że to jest coś, czego, co nie zostało do końca jeszcze jakby zrealizowane i zaspokojone, przynajmniej jak dla mnie w tej przestrzeni, w której się znajdujemy.
Dużo się mówi o tym rozwoju duchowym, dużo się pisze, ale bardzo często są to jakieś takie w pewnym sensie mam wrażenie kalki z innych kultur. A to jest modny jakiś tam hinduizm, buddyzm, jakieś tam egzotyczne rzeczy. Oczywiście one są bardzo często wartościowe i warte uwagi. Zresztą właśnie taka wiedza zarówno co do naszej własnej kultury i jej historii, jak również historii innych kultur, ich dorobku, daje nam pewien pogląd na sprawy duchowe i na rozwój ludzkości, który jest bardzo ważny. Ja takie rzeczy jak najbardziej sobie cenię, ale mimo wszystko uznałem, że w tematach rozwoju duchowego jest jeszcze miejsce na i potrzeba przede wszystkim powiedzenia czegoś jeszcze. Bardzo często rozwój duchowy jest taki, odniosłem wrażenie, jakiś taki świętoszkowaty, takie jakieś wybieranie się. Spotkałem wielu ludzi, którzy tak się nawet co niektórzy w białych szatach nosili, żeby podkreślić swoją świętość. Oczywiście, no, odwołując się tu do inteligentnego słuchacza, chyba każdy rozumie, że toNie na tym polega duchowość, żeby się na biało ubrać i udawać Jezusa. Yy, więc z drugiej strony, yy, z drugiej strony właśnie, ee, być może ta duchowość, trzeba ją troszeczkę przybliżyć naszemu codziennemu, praktycznemu życiu uznałem. Ee, żeby, ee, te rzeczy, które wydają się, mm, odległe, egzotyczne, trudne do zrozumienia, żeby stały się praktyką naszą codzienną i, yy, żeby nie były już takie w taki wydumany sposób, yy, opisywane.
Oczywiście nie musi, nie muszą przez to tracić na swojej, yy, atrakcyjności pod względem, no, takiej pewnej elitarności, bo, yy, nie oszukujmy się również, również, yy, po rozwój, ee, duchowy, ee, wielu ludzi sięga po to, żeby stać się kimś we własnym nawet poczuciu lepszym niż się było. I to niekoniecznie jest zła rzecz. To nie tylko chodzi o takie, yy, sztuczne dowartościowanie się, ale naprawdę szczerą chęć rozwoju i jakiejś takiej wewnętrznej ewolucji. Chcemy stać się kimś więcej niż jesteśmy. I tutaj nawiasem mówiąc, dochodzę do szalenie ważnej rzeczy, yy, która skłoniła mnie do napisania tej książki i mówienia w ogóle o Bogu, o religijności, o wierze w Boga na przykład. Otóż, yy, tak naprawdę u-uznałem, że po-pomimo że religie nas bardzo często zawiodły, moim zdaniem przynajmniej mnie zawiodły. Yy, gdzie, gdzie mamy do czynienia z po prostu z manipulacjami, rozbuchaną ka-kastą kapłańską i tak dalej, i tak dalej. Wiadomo, o co chodzi. Ale jednak, yy, sama wiara religijna ona jest szalenie dla człowieka konstruktywna bardzo często. Oczywiście, jeżeli nie jest jakaś fanatyczna, jeżeli jest dobrze pojęta.
I właśnie to, to takie zdrowe pojęcie wiary religijnej promuję w swojej książce. Otóż przede wszystkim, yy, uzmysłow, yy, uzmysłówmy sobie coś takiego. Jeżeli człowiek, yy, wierzy, że jest tylko świat fizyczny, że jest tylko ciałem fizycznym, ee, i nie ma żadnego Boga, nie ma żadnych zaświatów i tak dalej, to wierzy, że jest po prostu kupą mięsa i w zgo-- w, w, jakby w odpowiedzi na to, w zgodzie z tym przekonaniem będzie żył i postępował. Co nie znaczy, że on oczywiście musi od razu być człowiekiem niemoralnym, ale jednak, yy, to, yy, brać, brak takiego szerszego kontekstu jednak definiuje, yy, bardzo często podejście ludzi do samych siebie. Natomiast człowiek, który wierzy w istnienie jakiegoś Boga, ist-istnienie jakichś zaświatów, istnienie jakiejś kontynuacji własnej, jego istnienia po, po tym fizycznym życiu, już, yy, z punktu widzenia religijnego, takiego podejścia, yy, ma taką aspirację do bycia kimś lepszym. Czuje się zobowiązany do bycia kimś lepszym, bo widzi wokół siebie ten sens istnienia. Sens tej drogi w jakiś sposób, ee, że jest częścią pewnej całości. I ten sam, ten aspekt uważam za szalenie potrzebny, szalenie konstruktywny. I, yy, wielu ludzi myślę, że dzisiaj, ee, zrażonych do religii, yy, widzących c-- tą całą religijną obłudę. A to jakieś oszołomy w postaci jakichś tam, mm, przysłowiowych moherowych beretów, a to jakieś, yy, po prostu, yy, księża rozbijający się, yy, drogimi wozami i po prostu prowadzący się w sposób bardzo, ee, niemoralny.
Więc jeżeli, yy, widzimy tych ludzi, którzy się zawiedli i oni, yy, są zrażeni do religijności, to jest bardzo smutne, bo oni bardzo często, yy, nie mają jakby alternatywy. Oni, yy, chcieliby w coś wierzyć, ale tak naprawdę odebrano im poprzez to obrzydzenie, odebrano im ten aspekt wiary i pozostaje im, ee, co? Wiara w taki czysty materializm? Konsumpcjonizm? To ma być nowa religia, religia? No nie sądzę. Myślę, że wielu ludzi, yy, dla wielu ludzi to jest stanowczo za mało. I mam taką cichą nadzieję, że właśnie moja książka może trafi do tych ludzi, którzy zawiedli się na tym, co było. Ale tak naprawdę tą całą ideę wiary, yy, i, ym, jakiegoś poszukiwania, yy, zjednoczenia z Bogiem, jakiegoś właśnie dążenia do tego, takiego, yy, zbliżenia się do tego, dos-doskonałości, do tego jakiegoś, yy, ideału, nawet jeżeli on jest na razie dla nas czysto tak, yy, zarysowany symbolicznie. Ale j-jednak już mamy jakiś kierunek.
Jeżeli powiemy sobie, że jest jakiś dobry Bóg, to mamy jakiś kierunek i ten kierunek jego nie można przecenić. On jest szalenie ważny dla ludzkości, moim zdaniem. Oczywiście my nie możemy w imię te, w imię tego naszego wyobrażenia, yy, zmuszać kogokolwiek do czegokolwiek. To jest coś, co bardzo potępiam, yy, bo, yy, religijność i, yy, taka no neoreligijność to powinno być, yy, coś, yy, co wybieramy świadomie i po prostu realizujemy, yy, w sobie, we własnym życiu, a nie, mm, nie można po prostu, to jest ohydna rzecz. To, co zrobiło wiele religii i nadal star się robić, czyli przymuszanie i, i nawracanie na siłę na, na swoje potrzeby, to jest coś tak dla mnie odrażającego, że, że aż tutaj brakuje mi słów na antenie, żeby to opisać. Więc, yy, uważam, że można coś ciekawego tutaj, yy, zaproponować alternatywnie.
[23:45] - W Nowej Biblii mamy do czynienia z wspomnianym już wcześniej pojęciem neoreligijności. Co to pojęcie tak naprawdę oznacza? Czy jest to próba wprowadzenia, czy też stworzenia jakiejś nowej religii, niejako odpowiadającej zapotrzebowaniu czasów obecnych? Czy też na przykład przyświeca temu jakiś inny cel, typu nakłonienie ludzi do zastanowienia się nad swoim życiem, poglądami, postępowaniem, stanem swojego rozwoju duchowego, na przykład?
[24:10] - Neoreligijność to jest taki termin, który, yy, ukułem po to, żeby, yy, w taki wizuali-- yy, zwizualizować, yyCzytelnikowi pewne rozgraniczenie. To jest coś takiego, co ma służyć takiemu wyrazistemu pokazaniu. To jest to, co było wcześniej, czyli religijność. Tak wam się kojarzyła, tak, tak żeśmy to postrzegali, tak żeśmy to odbierali. Natomiast neoreligijność ma być czymś nowym, czymś, co oczywiście ma swoje korzenie w tym, co było wcześniej, ale jest, jest jednak pewną nową jakością. Więc takie jest moje podejście. Natomiast czy to jest religijność? To jest-- czy to jest nowa religia? Na razie to bym powiedział, że to jest bardziej filozofia i ten termin neoreligijność on sam w sobie nie jest może filozofią. Filozofią jest bardziej całościowo to, co prezentuje w książce Nowa Biblia, a czego neri-neoreligijność jest po prostu pewną taką, pewnym takim przejawem, pewną taką definicją.
Myślę, że przede wszystkim, jeśli chodzi o jakieś tworzenie religii, to z punktu widzenia, nie wiem, formalnego może, może ma to sens. Zresztą o tym również piszę w książce, że bardzo często główne religie zaczęły lobbować za tym, żeby nadawać im przywilej, przywileje poprzez sformalizowanie ich i, i właśnie z samego faktu ich istnienia formalnego już tutaj bardzo często mają jakieś tam ulgi podatkowe i tak dalej kościoły, więc dlaczego by tego nie wykorzystywać w słusznej sprawie? To jest jedna rzecz, którą poruszam w pewnym fragmencie książki. Natomiast bardzo jestem daleki od hierarchicznych religii i od, i od tworzenia czegoś, co by miało strukturę hierarchiczną. Ja w swojej książce przedstawiam filozofię, którą można i należy stosować po prostu samemu so-sobie i indywidualnie, bez żadnych pośredników. To jest, jeżeli mówimy o neoreligijności, to to jest rzecz mocno zindywidualizowana. To jest coś, co ma odpowiadać potrzebom danego człowieka, a nie być takim jakimś kolejnym takim szablonem, który w sposób wymuszony, taka matryca, która w sposób wymuszony próbuje wszystkich formatować w taki sam, w taki sam sposób. Bardziej moja książka jest zbiorem pewnych takich wskazówek, takim zbiorem wskazo-wskazówek. Tutaj przypomniał mi się film Piraci z Karaibów i tam, kiedy mówiono o kodeksie pirackim, właśnie powoływano się bardzo często na kodeks, a ktoś tam nie wiem, czy nie Jack Sparrow w pewnym momencie może powiedział, że, że to w zasadzie to miał być zbiór wskazówek, a nie jakieś tam żelazne prawo, prawda? I właśnie o to mi chodzi.
Jeżeli mowa o neoreligijności, to jest rzecz zupełnie do praktykowania bez pośredników i to jest, jeśli chodzi o kontakt z Bogiem przede wszystkim. To jest rzecz dla mnie, która musi istnieć bez pośredników. Pośrednikiem-- nie może być pośrednika, może być tylko ktoś, kto przekazuje swoją wiedzę, pokazuje pewne rozwiązania, które sobie gdzieś tam wypracował, tak jak ja i pokazuje jakieś tam możliwości, ale na tej zasadzie. Nie na zasadzie takiej jak niektóre religie mówią, że musisz się udać do pośrednika, który tylko poprzez niego dostąpisz kontaktu z Bogiem. To jest coś, na co chcę uczulić czytelników, że to zupełnie nie tak działa i że żeby się wystrzegali takiego podejścia. Więc w pewnym sensie może i religia, ale właśnie nie do końca tak, taka religia postrzegana jak dotychczas. Więc znowu wracamy do pojęcia neoreligijność, czyli takie neo podejście coś, coś, coś na nowo zrealizowane, mam na, mam nadzieję bardziej z głową niż dotychczas wcześniej.
[28:24] - A dla kogo tak naprawdę przeznaczona jest Nowa Biblia i jak reagują na nią dotychczasowi czytelnicy? Bo wiem, że w internetowej, nazwijmy to sferze życia, książce towarzyszy forum dyskusyjne.
[28:39] - Tak, to prawda. Książka jest kierowana w zasadzie do każdej osoby o otwartym umyśle. Osoby, która poszukuje gdzieś tam, chce poszerzać swój punkt widzenia przede wszystkim, bo to jest istotne. Osoby, która chce zdobyć własne umiejętności, możliwości samodzielnego, jakiegoś dalszego zgłębiania sfery mistycznej. Osoby, która chce w jakiś sposób zweryfikować swoje przekonania na temat istoty Boga. Bo dużo w tej temacie, prawda, nam w życiu, jak to się mówi, kład-kład-kładziono do głowy. A w moim podejściu jest, no może to podejście jest troszeczkę inne i być może komuś właśnie to będzie potrzebne, komuś to pomoże. Nie kieruję mojej książki do jakiejś określonej grupy wiekowej czy społecznej. Myślę, że każda osoba, która po prostu chce jakiejś takiej stymulacji własnego umysłu i chce mieć jakiś materiał do przemyśleń, materiał, który ją w jakiś sposób podbuduje, zbuduje. Bo też mam nadzieję, że ta książka będzie ludzi podbudowywać, będzie dawać im poczucie własnej wartości, bo to jest szalenie ważne, że, że człowiek jako, jako istota, jako jednostka ma, ma swoją wartość i, i nie należy tego bagatelizować.Więc tutaj książka w zasadzie dla każdej takiej osoby, która po prostu poszukuje i chce czymś się zainspirować, mieć jakieś materiały do przemyśleń.
Co do forum owszem, istnieje pod adresem nowabiblia.pl pisane razem. Natomiast tak szczerze mówiąc, na chwilę obecną tam w zasadzie jeszcze nic nie ma. Książka dopiero co się ukazała na rynku i to ukazała się na raz, na razie posługuje się tak zwanym self publishingiem we własnym zakresie, zajmując się całą promocją, więc tutaj stopniowo, stopniowo będzie się mam nadzieję ta książka gdzieś tam rozchodzić i popularyzować. Więc na wszelki wypadek przygotowałem po prostu forum, niekoniecznie na zasadzie, że musowo ono będzie jakoś eksploatowane, ale gdyby się czytelnikom nasunęły pytania, gdyby były osoby, które chciałyby ze sobą między, między sobą porozmawiać o właśnie treści książki, być może jacyś czytelnicy chcieliby się dopytać o coś mnie. No to właśnie stworzyłem taką platformę, która służy temu, żeby ludzie mogli wejść, porozmawiać i żeby było takie wspólne miejsce. Być może się przyjmie, być może będą ludzie, którzy zaczną się tam udzielać. Być może będzie to niepotrzebne. No bo nie każdy czytelnik książki jakiejkolwiek ma potrzebę, prawda, dyskutowania zaraz na forum o jej treści, nawet jeżeli była to treść dla niego bardzo inspirująca i którą bardzo, bardzo dobrze przyjął. Więc jak tutaj będzie, zobaczymy.
[31:50] - Ale chyba masz już jakiś feedback od dotychczasowych czytelników, którzy mieli styczność z książką?
[31:59] - Tak, owszem. I no generalnie wrażenia są pozytywne. Zresztą nie sądzisz chyba, że powiedziałbym coś innego. Natomiast chyba jak do tej pory ludzie zgodnie mówią, że książka wcale nie jest taka jakaś szokująca, jak się im początkowo właśnie wydawało po tytule i okładce. Chyba niektórzy spodziewali się tutaj takiego jakiegoś obrazoburczego szoku, że będę w niej, nie wiem, wygłaszał jakieś tezy po prostu totalnie wywracające świat na lewą stronę. Nie, tak nie jest, chociaż myślę, że książka jest odważna w wielu kwestiach. Zresztą nawet sam tytuł poniekąd chyba wymagał trochę odwagi i podpisywania się pod, pod nim, ale uznałem, że właśnie tak trzeba. Natomiast feedback jest pozytywny. Na razie. Na razie stopniowo.
Właśnie dopiero jesteśmy, dopiero co ta książka tak naprawdę ukazała się więc, więc tego feedbacku jeszcze tak dużo nie mam. Natomiast osoby nawet, które czytały przed jeszcze faktyczną publikacją, które poprosiłem o jakieś tam właśnie zrecenzowanie i zwrócenie mi uwagi ewentualnie na jakieś braki, na jakieś rzeczy do uzupełnienia, to raczej tych uwag krytycznych miały bardzo niewiele, jeżeli w ogóle jakiekolwiek. I wrażenia były właśnie pozytywne, dodatnie, co, co cieszy mnie oczywiście i mam nadzieję, że, że ten materiał będzie miał szansę dotrzeć do jak największego grona ludzi. Bo uważam, że jest to przekaz warty, warty właśnie propagowania. Uważam, że to jest, jestem tak mocno przekonany o tym, że naprawdę to postanowiłem zrealizować, bo nie oszukujmy się, niewiele kto dmuchał z taką książką i z takim tytułem. I jeżeli z imienia i nazwiska się tu podpisuję pod tym, jeszcze do tego gdzieś tam swoją twarz również pokazuję, to chyba uwiarygadnia to fakt, że jestem przekonany o wartościowości tego materiału. A czy dla czytelnika tutaj będzie tak samo to rzecz fajna? No mam nadzieję, zobaczymy. Każdy oceni po swojemu.
[34:18] - Czy wśród dotychczasowych czytelników książki znalazły się może osoby silnie osadzone w wyznawanej przez siebie religii? A jeśli tak, to jak wpłynęła bądź jak może taka książka wpłynąć na ich światopogląd, na ich system wartości? Bo widząc na przykład podejrzewam, że szczególnie katolicy widząc tytuł, w którym postawiono, postawiono słowo Biblia, choćby z ciekawości zajrzą do książki. Co? Żeby zobaczyć, co tam, czego tam można się spodziewać. Jak ta książka może wpłynąć na ich system wartości i światopogląd? Czy, czy należy się spodziewać masowego, że tak powiem, rozpadania się tych wierzeniowych kolosów?
[35:06] - Powiem tak bardzo bym chciał, żeby katolicy sięgnęli po tą książkę. W zasadzie ja zresztą piszę bardzo często, w zasadzie zawsze piszę rzeczy, które sam chciałbym przeczytać na pewnym jakimś etapie swojego życia. To mi jakby to jest pierwsze, pierwszy wyznacznik, kiedy nad czymś pracuję, to pracuję nad tym dlatego, że sam chciałbym coś takiego przeczytać. I powiem Ci, że gdybym taką książkę dostał w swoje ręce lata temu, kiedy właśnie odchodziłem od, bo ja się wychowałem w rodzinie katolickiej i kiedy zacząłem mieć jakieś wątpliwości, właśnie coś mi się zaczęło tutaj nie zgadzać, nie zgadzać. Z jednej strony szlachetne idee, a z drugiej strony dookoła zakłamanie, obłuda ludzi i w ogóle niepostępowanie zgodnie z wytycznymi tych szlachetnych założeń. Więc gdybym coś takiego przeczytał, myślę, że bardzo by mi pomogło. Dałoby mi chyba taki wewnętrzny spokój. Podejrzewam, bo poczułbym się wtedy, że nie tylko ja tak myślę i jakby poczułbym się z tym tak, tak w porządku. Natomiast nie miałem na razie żadnegofeedbacku od właśnie stricte na przykład katolików takich. Chciałbym, żeby takie osoby po to sięgnęły, natomiast obawiam się, że tak nie będzie, bo niestety bardzo często jest tak, że ludzie o bardzo konkretnych poglądach religijnych, zwłaszcza jeżeli to są właśnie ludzie w takim, takim świecie religijnym, mocno jakby to ująć mocno, no jednak z klapkami na oczach.
Chcą tylko i wyłącznie tą swoją wiarę religijną praktykować. Oni bardzo często unikają sięgania po cokolwiek, co mogłoby im właśnie zburzyć ten obraz. Ja znam takie osoby z bardzo bliskiego otoczenia, nie przytaczając tutaj już kto i co. I-i niestety tak jest. To jest troszeczkę dla mnie osobiście osoby, które, która tak bardzo sobie ceni wiedzę, tak bardzo sobie ceni wyższą świadomość i tak bardzo wierzy w to, że, że w ten sposób możemy naprawdę jako ludzkość zrobić kolejny krok i powinniśmy. To jest nasza wrodzona, przyrodzona po prostu cecha, ten, ten rozwój, to poznawanie, to stawanie się coraz lepszymi. I jeżeli kogoś nauczono, żeby nie sięgał po inną wiedzę, to to jest bardzo smutny syndrom takiego zindoktrynowania takiego niewolnika, który już boi się nawet zadawać pytań, boi się usłyszeć cokolwiek, ponieważ już czuje się tylko bezpiecznie w tym małym świecie swojej klatki, którą wokół niego zbudowano. Więc chciałbym, żeby katolicy to przeczytali. Chciałbym, żeby też inne wyznania to przeczytały. Natomiast też nic na siłę.
Nie, nie chciałbym, żeby jakiś mój czytelnik komuś na siłę wcisnął moją książkę wbrew woli tej osoby. Co najwyżej, żeby ją polecono takim ludziom. Byłoby mi miło, nawet jeżeli te osoby nie będą się zgadzać z ze sporą częścią książki, to może znajdą w niej cokolwiek dla siebie. Cokolwiek, co w jakiejś chociaż odrobinę da im nowe światło gdzieś tam w umyśle, w ich wnętrzu i coś tam, coś tam do przodu po prostu dzięki temu pójdą. To już samo w sobie byłoby dla mnie potwierdzeniem wartości tego, co tutaj zrobiłem.
[38:35] - A jak określiłbyś sam siebie? Czy nazwałbyś się mistykiem, myślicielem, głosicielem nowej filozofii? Może propagatorem nowej wiedzy?
[38:45] - No cóż, propagatorem wiedzy bardzo chętnie, zawsze. Myślicielem chyba jest to mi najbardziej bliskie. Oj, przepraszam bardzo. Chyba słyszysz bardzo stukanie czy-czy, czy nie?
[39:01] - No troszeczkę. Troszkę tutaj było słychać, ale ja to sobie zapiszę ten moment, żeby żeby go wyciąć.
[39:06] - No to, to, to tutaj zróbmy cięcie. No niestety, nade mną się niestety zaczął remont ożywiać chyba. Dobra, może nie będzie to zaraz walenie. Jak coś to to nie wiem. Zrobimy jakąś małą przerwę czy coś. Dobra, jakie było pytanie jeszcze raz? Bo już się urwało.
[39:25] - Jak określiłbyś sam siebie? Czy nazwałbyś się mistykiem, myślicielem, głosicielem nowej filozofii, czy może głosicielem nowej wiedzy?
[39:33] - Na pewno bardzo chętnie nazwę się myślicielem, bo to jest bardzo pozytywna cecha, którą polecam każdemu. I filozofia, właśnie bycie filozofem w pewnym sensie tak. Propagatorem wiedzy bardzo chętnie, jak najbardziej. Mistykiem to jest już dość takie no troszeczkę górnolotne określenie, aczkolwiek oddające pomimo wszystko chyba tym, czy to, czym się zajmuję. Więc jest to poniekąd zajmowanie się mistycyzmem, a zatem również muszę być poniekąd mistykiem. Ale tak naprawdę ja tych etykietek szalenie unikam raczej. Stosuję tylko wówczas, kiedy muszę się w jakiś sposób przedstawić właśnie czytelnikom gdzieś tam w sieci. No, czasami musimy zdefiniować samych siebie za pomocą właśnie takich etykiet. Natomiast ja się uważam przede wszystkim za zwykłego człowieka, zwykłego i niezwykłego zarazem, ponieważ każdy z nas jest również niezwykły, o ile oczywiście wybierze takiego siebie i uwierzy w swoją wartość. Więc uważam się za człowieka przez takie duże „cz” jak to się mówi.
Staram się takim człowiekiem być i to jest dla mnie właśnie najważniejsze, żeby, żeby zamiast trzymać się etykiet, po prostu być kimś. Być człowiekiem z jakimś, z jakąś wyrazistością. Człowiekiem, który wybiera w życiu realizowanie czegoś, bo to czuje wewnętrznie potrzebę, a nie realizuje to, co mu inni tylko powiedzieli, że należy dreptać dalej tą wydreptaną już ścieżką przez innych i nie zadawać pytań. Dla mnie to jest rzecz, no nie to, co ja sam wybieram. Dlatego owszem, mistyk, filozof, myśliciel, propagator wiedzy bardzo dobre wszystkie określenia.
[41:42] - Jak widzisz obecnie przyszłość ogólnie ludzkości?
[41:47] - Przyszłość ludzkości? Cóż, jestem przekonany, że jesteśmy teraz w bardzo ważnym momencie dziejowym i to już nawet nie patrząc na to z punktu widzenia jakichś ezoterycznych i mistycznych przesłanek, a z punktu widzenia po prostu suchych faktów, które nas otaczają. Ludzkość doszła do takiego stadium, w którym naprawdę jesteśmy na rozdrożu i definiujemy teraz swoją przyszłość jako całość. Ponieważ-Wypracowaliśmy już takie narzędzia, za pomocą których właśnie naszą przyszłość być może przypieczętujemy jako ludzie. Jakiś czas temu tak myślano o broni atomowej, o w ogóle energetyce nuklearnej, że to jest coś tak potężnego, co już no sprawi, że albo sięgniemy gwiazd, albo się wszyscy wysadzimy w powietrze. Natomiast ja bym powiedział, że poza bronią atomową teraz istnieje jeszcze inna, równie potężna, a może nawet potężniejsza broń. Broń informacyjna. Ponieważ jesteśmy w takim punkcie dziejowym, gdzie ta komunikacja i przekaz informacji jest szalenie, szalenie płynny, szalenie szybki i to na całym globie. Z jednej strony jest, niesie to bardzo pozytywne, pozytywne rzeczy, następstwa, bo możemy się skontaktować łatwo i szybko z osobą będącą na antypodach dosłownie. Możemy również, możemy przekazywać sobie informacje globalnie i to w czasie rzeczywistym bardzo często.
Coś się dzieje na drugim krańcu świata, a my w czasie rzeczywistym niemal możemy się o tym dowiedzieć. I to jest dobra rzecz. Ale niestety wszystko w naszym świecie tutaj jest dualistyczne i w tym dualizmie niestety z tych nowych możliwości siły ciemności bardzo skrzętnie i ochoczo korzystają. I tutaj się to sprowadza do tego, że dzisiaj jest tak łatwo manipulować społeczeństwem na skalę globalną za pomocą informacji jak nigdy wcześniej. Kiedyś to było w ogóle wręcz nie do wyobrażenia, żeby, żeby istniała możliwość takiego indoktrynowania i takiego manipulowania informacją na skalę globalną. Nawet te najbardziej zaborcze i agresywne religie, które dokonywały różnego rodzaju podbojów, potem czystek etnicznych, próbowały na siłę jakąś taką swoją wizję świata gdzieś tam zaprowadzić, ale to się nie udawało, bo ci ludzie mimo wszystko z tymi krucjatami nie wszędzie dotarli. Oni tylko w pewnym, na pewnym terenie się poruszali. Poza tym łatwiej było się, nie wiem, ukryć, jeżeli ktoś był jakimś, nie wiem, innowiercą i stwarzać pewne pozory. Dzisiaj taka jest, taki jest przekaz informacji i taka już nawet przejrzystość tej informacji o nas samych, że bardzo ciężko jest, bardzo ciężko jest już mówić jedno, a pokazywać coś innego. Już coraz częściej stajemy się po prostu przejrzyści dla innych, dla innych i widać po prostu, jeżeli ktoś się zainteresuje, jakie my mamy poglądy.
Ponadto oczywiście, jak nigdy wcześniej wielkie koncerny, wielkie korporacje tą informacją zarządzają, one ją filtrują. Z jednej strony dostarczono nam narzędzi do komunikacji, różnego rodzaju wyszukiwarki internetowe, portale społeczne, społecznościowe serwisy, które pozwalają nam na publikowanie własnych treści. I uzależniliśmy się od tego niestety i ze wszystkimi pozytywnymi rzeczami, które to przyniosło, jednocześnie przyniosło, oddało władzę nad nami w pewnym sensie tym korporacjom, które są właścicielami tychże serwisów, tychże wyszukiwarek, tychże portali społecznościowych. Oni coraz bardziej filtrują te informacje, coraz bardziej skutecznie wykluczają informacje niepożądane. To się dzieje teraz na całym świecie i to w bardzo krótkim czasie. Dosłownie, nie wiem, na przestrzeni nawet jednego ostatniego roku strasznie duże zmiany zaszły, niestety na niekorzyść wolności słowa. Wolność słowa jest dzisiaj coraz bardziej zagrożona i to na różne sposoby, również poprzez szkalowanie wolności słowa. Coraz częściej argument tak zwanej mowy nienawiści jest, jest niesłusznie wytaczany tam, gdzie po prostu ktoś wypowiada inną opinię. Więc żyjemy w czasach przełomowych, przełomowych, dlatego że to, kim się staniemy jako ludzkość, jakie będziemy dzisiaj werbalizować i wygłaszać poglądy i co jako wspólnie, jako ludzie, jako społeczeństwa przyjmiemy za nowe, obowiązujące normy postępowania, to już zdefiniuje dalsze, dalsze losy ludzkości. Może, może to sprawić, że dzisiaj zrozumiemy na bazie tych wszystkich błędów, co jest nie w porządku i skorygujemy we właściwy sposób swoje postępowanie.
A może być tak, że będziemy coraz bardziej szli w kierunku jakiegoś orwellowskiego świata, gdzie będzie istniała jakaś zbrodniomyśl i jakieś takie rzeczy, że w zasadzie nawet ludzie będą bali się pomyśleć w inny sposób. Znowu, znowu w zasadzie chciałoby się powiedzieć, a z drugiej strony w przeszłości, nawet w najciemniejszych czasach tak nie było, żeby, żeby ludzie nawet bali się myśleć inaczej. No, to jest coś, to jest realna groźba. Więc ja ze swojej strony, ze swoją publikacją postanowiłem zrobić coś, co uznałem za po prostu słuszne i potrzebne, otworzyć ludziom na to oczy, pokazać gdzie, na jakie aspekty tego, co się dzieje w otoczeniu, zwracać uwagę. Napisałem o tym, jakie formy funkcjonowania społeczeństwa uważam za mające jakiś potencjał pozytywny, a na co zwracać uwagę znowu i dlaczego.Więc moja książka Nowa Biblia ona jest nie tylko religijno-filozoficzna, ona jest bardzo praktyczna od strony właśnie takich zagadnień społecznych, bo uważam, że to, jakimi się dzisiaj zdefiniujemy, co będziemy mówić o sobie, jakie wartości będziemy wyznawać, na co się odważymy, a co, czego zaczniemy się bać robić, to naprawdę to jest punkt przełomowy i albo my będziemy mieli odwagę i taką rycerską postawę wewnętrznie, duchowo w sobie i będziemy ją pokazywać po prostu światu albo, albo damy się zamieść pod dywan i będziemy po prostu pod butem tych, którzy za pomocą strachu, za pomocą fałszowania informacji będą chcieli nami rządzić. Więc uważam, że to jest naprawdę bardzo kluczowy moment.
[49:27] - Użyłeś w pewnym momencie określenia szkalowanie wolności słowa. Można powiedzieć, że wolność słowa zostaje, została to jakby jest właściwie używana samą przeciwko sobie. Czy to nie jest? Czy jednym z takich zagrożeń nie jest właśnie nadużywanie również tej wolności?
[49:47] - Dzisiaj, dosłownie dzisiaj ktoś mądry fajną rzecz powiedział i tutaj powtórzę, a w zasadzie może sparafrazuję: wolność słowa jest albo jej nie ma. Z wolnością słowa jest tak jak z byciem w ciąży. Nie można być w ciąży tylko trochę. Nie można ludziom dać trochę wolności słowa, ponieważ jeżeli my będziemy ludzi tutaj w jakiś sposób ograniczać, to znaczy, że my tej wolności słowa im nie dajemy tak naprawdę. Oczywiście osobną sprawą są zachowania jakieś, które wiążą się z na przykład oczernianiem kogoś, mówieniem, poświadczaniem nieprawdy. Ale to są rzeczy, które są od dawna i są, i były regulowane przez normalne prawo. I to są rzeczy, które oczywiście w społeczeństwie nie powinny mieć miejsca, ale na to są odpowiednie przepisy. Natomiast wolność wypowiedzi, wolność wypowiadania własnych przekonań. Tutaj nie może być żadnych półśrodków. Tutaj nie może być tylko trochę wolności słowa, że możemy powiedzieć jedno, ale już drugiego nie, bo nie można być tylko trochę w ciąży.
W ciąży albo się jest, albo się nie jest i albo się jest wolnym człowiekiem, albo się nie jest, albo ma się wolność słowa zagwarantowaną, albo się jej nie ma. I myślę, że to jest moja odpowiedź na to pytanie.
[51:13] - A jak sądzisz, w jaki sposób człowiek żyjący w dwudziestym pierwszym wieku Anno Domini 2017 może nawiązać kontakt z Bogiem? A może my kontakt z Bogiem mamy cały czas, tylko tego nie dostrzegamy?
[51:28] - A no z pewnością mamy cały czas, tylko tego nie dostrzegamy. Jak ryba, która pływa w oceanie i nie jest świadoma, że tak naprawdę w owym oceanie się znajduje, prawda? Niemniej jednak chyba częścią tego całego poznawania i nawiązywania kontaktu jest przede wszystkim właśnie uświadamianie sobie możliwości świadomego kontaktu i tworzenia takiej, powiedzmy, jakości własnego istnienia, jakości własnego życia. I tutaj uważam, że możemy przede wszystkim zebrać tą całą wiedzę darowek ludzkości dotychczasowych. I to już na przykład samo w sobie nam wskazuje, że jednak, jednak Bóg coś, coś jest na rzeczy z tym Bogiem, tak? Że tyle religii niezależnie od siebie, co ciągle o tym Bogu trąbiło w taki czy inny sposób. Nawet jeżeli wygadywano chwilami bzdury, to jednak nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Jest taki mój apel. Tylko przyjrzyjmy się temu. Ja, ja zgłębiając różnego rodzaju i księgi religijne i różnego rodzaju filozofie alternatywne, naprawdę zebrawszy pewien taki całkiem spory ogrom wiedzy, bym powiedział, stwierdziłem, że no jednak jest bardzo dużo przesłanek ku temu, że jednak Bóg istnieje.
Po prostu koniec, kropka. Ale z drugiej strony byłem i jestem świadomy, że to jest nadal przekonanie, nadal wiara. I okej, to też musimy sobie uświadomić, że jeżeli my twierdzimy, że Bóg istnieje, bo zebraliśmy dostatecznie dużo poszlak, no to, to okej, w porządku i bardzo dobrze dla nas. Może nam to dać jakiś lepszą jakość własnego istnienia i mam nadzieję postępowania w ogóle i tworzenia lepszej przyszłości. Ale też oczywiście musimy być obiektywni w stosunku do siebie i, i uświadomić sobie, że to jest nasza wiara. I tutaj z kolei kolejna, kolejny krok, żeby uświadomić sobie wagę wiary w życiu człowieka. Wiarę. Wiara zawsze jakaś istnieje. Nawet jeżeli wierzymy w to, że po śmierci zeżrą nas tylko robale w trumnie, to to też jest jakaś wiara. Wiara po prostu w nicość po śmierci też jest wiarą, bo my tego fizycznie nie jesteśmy w stanie teraz w żaden sposób sprawdzić.
Więc skoro tak czy inaczej w coś wierzymy, to ja tutaj podnoszę, żeby spróbować wierzyć w coś konstruktywnego, coś, co będzie dawało nam siłę, coś, co będzie dawało nam takie, będzie dla nas dobrym drogowskazem do stawania się kimś bardziej szlachetnym, kimś lepszym, co będzie dla nas takim właśnie pozytywnym motywatorem. I w tym kontekście myślę, że warto to postrzegać.
[54:30] - I ostatnie pytanie dotyczące książki Nowa Biblia. Właśnie, gdzie można tę książkę nabyć?
[54:37] - Wszędzie. W każdej księgarni możecie o nią pytać. Jeżeli księgarnia jej nie ma, to ją może sprowadzić, ponieważ książka jest dostępna w szerokiej dystrybucji i wystarczy, że księgarnia się o nią upomni i będzie mogła ją dla was zamówić. Ale również w księgarniach internetowych, na przykład na czarymary.pl jest dostępna. Może gdzieś tam przy okazji audycji gdzieś tam się link pojawi. Tak czy inaczej na mojej stronie link się znajduje jakubniegowski.pl na stronie no w zasadzie Paranormalium myślę, że gdzieś tam się coś mam nadzieję pojawi.
[55:17] - Właśnie na stronie Radia Paranormalium książka trafiła niedawno do katalogu książek poleconych, tak więc dosyć łatwo będzie można ją tam znaleźć. I takie jeszcze pytanie całkiem na koniec. Jakubie, chciałbym cię zapytać o plany na przyszłość. Czy przede wszystkim, ponieważ jestem radiowcem, nie mogę nie zapytać, czy planujesz może jeszcze wrócić do nagrywania podcastów?
[55:46] - Powiem ci, że w tym momencie nawet zamierzam zrobić kolejny krok, ponieważ jestem na etapie kompletowania sprzętu do nagrywania z green screenem w tle, czyli po prostu również przekaz wizualny. Na pewno podcasty będę również chciał jakieś wrzucać. Natomiast ponieważ moja dotychczasowa działalność i tak się wiązała z tym, że te podcasty lądowały na YouTubie, więc teraz może będzie również można mnie zobaczyć. Namawiało mnie na to z kilku znajomych bardzo długo. Ja się wzbraniałem, ponieważ sam siebie postrzegał, postrzegałem jako taką osobę bardziej radiową i bardziej zawsze, zawsze mówiłem, że ja chcę, żeby ludzie słuchali przekazu, żeby ludzie nie dekoncentrowali się, nie wiem, moją twarzą i tak dalej. Po prostu niech, niech ludzie posłuchają, co mają, co mam do powiedzenia i tylko to jest dla mnie ważne. Ale skoro dzisiaj również ten przekaz optyczny jest istotny, no to być może w tym kierunku coś się pojawi. No nie chcę za dużo zapeszać. Teraz dosłownie jak rozmawiamy, to dzisiejszego dnia byłem mocno pochłonięty przeglądaniem sprzętu, jaki tam ewentualnie do tego małego studia będę potrzebował do tego green screena i zobaczymy co z tego będzie. Staram się nagrywać wtedy, kiedy mam, mam wenę.
Mam coś ważnego do powiedzenia, coś konkretnego do powiedzenia. Stąd też te moje audycje. One, jak moi słuchacze być może się tutaj jacyś znajdą, zapewne zauważyli. Czasami się pojawiały częściej, a czasami były bardzo długie przerwy. Ponieważ bardzo unikam takiego wypełniania jakimś po prostu zapychaczami. Tym bardziej że prowadzę taki no niezobowiązujący, hobbystyczny mimo wszystko ten kanał YouTube. Więc w momencie, kiedy coś mnie zainspiruje, coś jest wartego skomentowania, staram się to robić. Ostatnio zaniedbałem kanał właśnie dlatego, że byłem pochłonięty pisaniem książki i zarówno przygotowywaniem researchu do niej, potem samym pisaniem, więc to był, to miesiące mi na tym mijały. Z tego też powodu właśnie nic się na kanale u mnie nie pojawiało. Teraz zobaczymy.
Na pewno będę skoncentrowany cały czas na pro-propagowaniu treści książki. Mam nadzieję, że uda mi się z tym dotrzeć do jakiegoś szerszego grona i wokół tego będę starał się budować jakąś dalszą treść. Ponieważ książka stanowi jakąś taką spójną, spójny przekaz filozoficzny. Ale być może, jeżeli będzie taka potrzeba, to być może w jakiś sposób rozwinę jeszcze niektóre kwestie i stworzę z tego cykl właśnie audycji. Być może. Chociaż nie chciałbym, nie chciałbym po prostu zamieniać teraz treści książki w serię audycji, bo to nie do końca chyba o to chodzi. Zobaczymy. Sami moi czytelnicy i słuchacze tutaj mają coś do powiedzenia, bo to od, od ich zapatrywań i zgłaszania potrzeb ewentualnych zależy, czy, czy ja sam mam potem motywację do nagrywania i chęć, czy, czy po prostu widzę, że takiej potrzeby nie ma. Zobaczymy.
[59:09] - I myślę, że na tym możemy zakończyć dzisiejszą audycję. Naszym gościem był autor książki „Nowa Biblia” Jakub Niegowski. A nasunęło mi się jeszcze takie pytanie gdyby słuchacze mieli jakieś pytania do Ciebie, to w jaki sposób mogą się z Tobą skontaktować?
[59:27] - Bardzo chętnie udzielę odpowiedzi na forum właśnie nowabiblia.pl. Nowabiblia.pl. Tam śmiało wchodźcie, nawet jeżeli tam nikogo za bardzo na razie nie ma, to zawsze ktoś musi być pierwszy i serdecznie zapraszam. Co prawda forum jest troszeczkę bardziej zrobione z myślą o osobach, które książkę już przeczytały, ale, ale postaram się po prostu na wszystkie związane z treścią i tematyką książki odpowiedzi udzielić i bardzo chętnie też podyskutuję. Także serdecznie tam zapraszam.
[01:00:02] - Także raz jeszcze dziękujemy. To był Jakub Niegowski, autor książki „Nowa Biblia”. Znany słuchaczom Radia Paranormalium również z podcastu „Przeniknę czas i przestrzeń”. Rozmowę poprowadził od strony technicznej, próbował obsłużyć, ponieważ dzisiaj wyjątkowo na awaryjnym sprzęcie, ale jednak chyba się udało Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium Paranormalny głos w Twoim domu. Dobronoc. Dziękujemy za uwagę i do usłyszenia.
[01:00:30] - Dziękuję serdecznie. Do usłyszenia.
[01:00:36] - Produkcja i realizacja Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl