[01:39] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną debatę niekontrolowaną. Znowu z poślizgiem, tak jak niedawno, ale mam nadzieję, że nam to państwo wybaczycie, bowiem dzisiaj będzie naprawdę bardzo ciekawy temat, a mianowicie nowa era. Ludzie już setki wieków temu mówili o istnieniu w dziejach Ziemi złotej ery, a od kilku dekad mówi się, że nadchodzi ona wielkimi krokami. Czy rzeczywiście czeka nas globalna zmiana albo ewolucja w paradygmacie myślenia? Tego spróbujemy dociec już dziś. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami współprowadzący nasze debaty: wicedyrektor naczelny „Nieznanego Świata” Piotr Cielebiaś. Witaj, Piotrze.
[02:27] - Dobry wieczór, witam wszystkich.
[02:30] - Jest z nami również nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy, autor audycji „Paralaxa” i serwisu Nowa Atlantyda Chris Miekina. Witaj, Chrisie.
[02:39] - Witam wszystkich raz jeszcze.
[02:41] - Oraz dawno niesłyszany, ale lubiany przez naszych słuchaczy artysta malarz, pasjonat tematów ufologicznych Leszek Ostoja-Owsiany. Witaj, Leszku.
[02:52] - Witam wszystkich.
[02:53] - Zanim przejdziemy do tematu, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Dzisiaj planujemy włączyć linię telefoniczną w dalszej części audycji, a to będzie ogłoszone właśnie w momencie, kiedy będzie linia otwierana. Nasze numery telefonów to 32 746 0008, numer komórkowy 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także pisać na naszym Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO i innych dziwnych zjawisk na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Tradycyjnie oddaję pierwszemu głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[04:11] - Panowie, dzisiaj porozmawiamy o czymś, co w zasadzie przejawia się w ezoteryce, w tematach zbliżonych, powiedzmy do ezoteryki, czasami do okultyzmu od bardzo wielu lat. A chodzi o nową erę. Różnie jest to nazywane: czasami erą Wodnika, czasami jakimś tam powrotem złotego wieku. Natomiast wszyscy heroldzi nowej ery są zgodni, że idzie nowe, że widać już na horyzoncie jutrzenki zupełnie nowej ery, która całkowicie odmieni oblicze świata i człowiek nie będzie już takim samym gatunkiem, jakim jest. I tutaj pojawia się problem, dlatego że okazuje się, dlaczego to nowe miałoby przyjść właśnie teraz. Czy rzeczywiście jest tak, że w pewnym momencie wieku dziejów stanie się coś takiego, że zapadnie kurtyna i od tego punktu wszystko już będzie inaczej? Czy da się tą nową erę zapoczątkować bez rewolucji? Czy da się ją zapoczątkować bezkrwawie? Czy da się to zrobić bez wojny, bez przewrotu? To są bardzo ciekawe pytania.
Patrząc na dzisiejszy świat, możemy dojść do wniosku, że mimo wszystko taka nagła zmiana — niektórzy nazywają to nagłą zmianą paradygmatu — będzie troszeczkę trudna. Spójrzmy na wszystkich tych, którzy na przestrzeni wieków próbowali żyć inaczej, począwszy od pewnych sekt w starożytnej Grecji, chociażby pitagorejczyków, o których kiedyś mówiliśmy, którzy próbowali na rzeczywistość patrzeć zupełnie inaczej. Mimo wszystko są dzisiaj tylko ciekawostką. Po katarów, którzy skończyli, jak dobrze wiemy, w sposób bardzo smutny oraz innych tych, którzy proponowali Zmienione modele życia, inne modele funkcjonowania cywilizacji. To się niestety nie przyjęło. Stąd pytanie, panowie, czy w ogóle możliwe jest coś takiego jak nadejście nowej ery w naszych czasach? Czy nie jest to tylko czcze gadanie? I dlaczego niby my mielibyśmy żyć w czasach przełomu? Leszku?
[06:31] - Czy żyjemy w czasach przełomu? Można przypuszczać, że tak jest, bo mamy dużo przesłanek mówiących o tym, że dokonaliśmy raptem wielkiego skoku technologicznego. Rozwinęliśmy swoje możliwości niesamowicie, jeżeli chodzi o rozwój technologiczny. Jest tu pewien problem, który się pojawia, że nie nadążamy nie tyle intelektualnie, ile mentalnie. Nie jesteśmy istotami, które się rozwinęły na tyle, żeby móc korzystać z pewnych dobrodziejstw technologicznych. I tu jest pewien problem. Musimy przeskoczyć do następnej epoki. Opóźniamy się mentalnie w tym kroku, który dokonaliśmy technologicznie, lecz mentalnie jest on jeszcze z tyłu. Nie mamy równowagi i można by było domniemywać, że by uzyskać tę równowagę, musimy przejść następny etap, czyli musi się dokonać pewna zmiana. Musi być pewne katharsis, po którym staniemy się nowym tworem, czymś, co pójdzie dalej w swoim rozwoju.
Wiele tradycji ezoterycznych, wiele szkół mówi o cykliczności tych wszystkich er, tych epok, które mamy za sobą. Nauka próbuje też to określać w formie jakichś kultur, pewnych działów historii, które są pewnymi cyklami, które kończą się upadkami i narodzeniem nowego. Rozwój nowy jest tym postępem, który daje nam możliwość rozwoju. Energia dąży do rozwoju, a ja patrząc na wszystko, co nas otacza, przyjmuję rzeczywistość jako formę energii. A energia również dąży do pewnego rozwoju i jeśli coś stoi na drodze, to piętrzy swoją moc i kotłuje się niesamowicie, ale w pewnym momencie przerywa te tamy i płynie dalej. Jesteśmy w takim momencie, moim zdaniem, zdaniem wielu ezoteryków, wielu ludzi, którzy czekali na tą erę. Co prawda jest też tak, że nie jesteśmy jedyni, którzy tak odbierają rzeczywistość. Poprzednie pokolenia odbierały rzeczywistość również jako przełomową, która przyniesie zmianę. Jednak ta zmiana, patrząc z chwili obecnej, w której jesteśmy, nie nastąpiła. Nastąpiło wyjście jedną nogą do przodu technologiczną, a ta stopa, która jest mentalną częścią nas, stoi nadal w tyle.
Ten przełom przed nami. A kiedy on dokładnie będzie, to nie wiadomo. Byłoby to na tyle na razie.
[09:34] - Krysie?
[09:35] - Ja będę przekorny tutaj troszkę, Leszku. Wybacz, proszę. Bardzo się cieszę w ogóle, że cię słyszę. Ja chciałbym tu państwu też powiedzieć, że w zasadzie jesteśmy teraz w klasycznym składzie z bardzo pierwszych debat ufologicznych, kiedy właśnie w tym naszym czworokącie próbowaliśmy rozwikłać rozmaite problemy, jakie wydawało nam się, że są istotne i ważne. I dziś zataczamy wielkie koło. Leszek jest znów wśród nas. Także cieszę się bardzo, Leszku. Ale będę troszeczkę przekorny, dlatego że ty mówisz o tradycji ezoterycznej. Oczywiście ona istnieje i ma się lepiej lub gorzej, ale pewien facet, dziś już trochę mniej popularny, który był pod ogromnym wpływem Hegla i nazywał się Karol Marks, powiedział kiedyś, że to byt określa świadomość. I jeśli przyjrzeć się wszystkim zmianom, jakie następowały w historii, za każdym razem one zachodzą właśnie, potwierdzając to jego twierdzenie.
Za każdym razem to chęć zmiany bytu zmieniała świadomość świata i ludzkości. I dopiero cała reszta, cała ta ezoteryka podążała za tą zmianą, próbując w jakiś sposób okiełznać ją, czy to w ramy religijne, czy w ramy ideologiczne, w zależności cokolwiek to było. To właśnie byt tworzył podstawę tego żywiołu, który zmieniał kompletnie świat, jego oblicze, zmieniał ludzi, zmieniał ich potrzeby i ich dążenia. Także myślę, że kolejność, jaka w tej chwili następuje, jest kolejnością klasyczną, że zawsze tak było, że ezoteryka tworzyła się dopiero na bazie czegoś, na bazie tej zmiany, do której już doszło. I dziś, kiedy myślimy o tym, kiedy ta zmiana nastąpi, jak ona będzie wyglądać, myślę, że jesteśmy już na samym jej początku, że ta zmiana już się zaczęła. Zaczęła się wraz z tym, że świat stał się globalnym. Najważniejszym medium wokół nas jest internet, który powoduje, że właściwie mamy dostęp do każdego miejsca na świecie, do każdego człowieka. Nasza audycja dzisiejsza jest tego przykładem. Rozmawiamy ze sobą z różnych miejsc, a wszyscy państwo, którzy słuchacie nas dzisiaj, również mieszkacie w różnych miejscach na świecie. Macie różną godzinę często na zegarku i to pokazuje, jak bardzo świat się zmienił, że te wszystkie partykularyzmy Te wszystkie Heimaty, te wszystkie społeczeństwa lokalne, różnice kulturowe, które budowały się przez setki, a czasami tysiące lat, są dziś na etapie zacierania się, dlatego, że te wszystkie granice zaczynają być coraz bardziej płynne, zaczynają nachodzić na siebie.
I to pokazuje, że tak naprawdę tworzymy dziś nową erę. Tworzymy dziś kompletnie nowy świat ze względu właśnie na to najważniejsze medium, jakim jest internet. Dziś jeszcze może sobie przechodzić przez ten internet myśl czy nasz głos, który zabieramy w różnych sprawach, ale lada chwila, patrząc na doświadczenia, jakich dokonuje się w fizyce, kto wie, może będzie można realizować pomysły science fiction, czyli teleportować siebie to tu, to tam w różne miejsca na ziemi, czy chociażby stworzyć jeszcze nowy wymiar świata, kiedy dołożymy do tego wirtualną rzeczywistość. Oczywiście wszystkie te wynalazki mają swoją bardzo mroczną stronę i mogą być początkiem naszej zagłady również. Ale dziś, kiedy mówimy o tym, że tworzy się nowa era, tworzy się nowy człowiek, to powstaje on na naszych oczach i jest to właśnie świat kompletnie globalny. Świat już, który tak naprawdę nie ma żadnych granic i gdzie myśl przepływa w sposób w miarę swobodny z jednego punktu do drugiego, co tworzy odpowiednią ezoterykę. I ta ezoteryka dziś widzimy, nadąża albo próbuje nadążać za tym. Buduje się, tworzy się na nowo. Na przykład mamy szereg ezoterycznych ruchów, gdzie istoty pozaziemskie nagle stają się wyznacznikiem naszego kontaktu ze światem transcendentalnym, światem poza nas, gdzie idea Boga, który był wielką tajemnicą, wielką grozą, jest wymieniana na zupełnie coś innego. Gdzie religie przeżywają swój kryzys, gdzie miotają się w konwulsjach.
Zobaczmy, co się dzieje z islamem albo zobaczmy, co się dzieje z chrześcijaństwem, które usiłuje znaleźć się w tych nowych czasach. I widać wyraźnie, jak wiele zabiegów jest dokonywanych, aby dostosować chrześcijaństwo właśnie do tej nowej ery, w której my właśnie żyjemy. Także myślę, że jesteśmy świadkami czegoś kompletnie nowego i możemy nawet wskazać, kiedy to nastąpiło. Tacy ludzie jak ja, którzy przeżyli już trochę, nie wiem, jak moi rozmówcy. Myśmy jeszcze wychowywali się w erze analogowej, gdzie granica była czymś fizycznym i dlatego można łatwo porównać, jak wyglądało to kiedyś, jak wygląda to dziś. Że kiedyś, ażeby zdobyć wiedzę, trzeba było udać się do biblioteki, która koniecznie była doskonale zaopatrzona, próbować klecić wnioski na podstawie tego, co było dostępne. Dziś można pożyczyć sobie książkę od Piotra. Można się dowiedzieć różnych rzeczy od Leszka. Można zobaczyć zdjęcia z drugiego końca świata, gdzie ktoś coś właśnie akurat wykopał z ziemi i go to bardzo zaintrygowało. Oczywiście druga strona jest taka, że bardzo łatwo tym światem też manipulować.
Gdyby tylko to było możliwe, że świat byłby taki wspaniały i piękny, żylibyśmy do dziś jak w raju. Natomiast nasza ta mroczniejsza część za każdym razem tworzy inny scenariusz i stara się stworzyć warunki, żeby jeden człowiek wykorzystał drugiego. I dlatego mamy mnóstwo też dezinformacji, która tworzona jest sztucznie, implantowana sztucznie po to, ażeby uzyskać odpowiedni efekt, wykorzystując tą energię zmiany. Dlatego w momencie, kiedy mamy czasy takie jak dziś, kiedy tak naprawdę nic już nie jest do końca pewne, kiedy rzeczy ważne stają się nieważne, a rzeczy nieważne urastają do rangi czegoś absolutnie niezwykłego i bez czego się nie można obyć. Widać, jak łatwo tą substancją, tą magmą, z której wykuwa się ta nowa era, manipulować i ezoteryka może być narzędziem, bardzo skutecznym zresztą, ażeby właśnie móc coś takiego okiełznać, że ezoteryka niekoniecznie jest w stanie nas otworzyć na prawdziwą istotę tego świata. Czy kiedykolwiek ezoteryka otworzyła nas na coś takiego? Pojedynczy ludzie mówią, że tak. Natomiast nigdy chyba nie wydarzyło się misterium ezoteryczne, które byłoby czymś, co w jakiś sposób ogarnęłoby całą nację czy gigantyczną grupę ludzi. Może jedynie w przypadku, gdy jest mecz piłki nożnej Polska-Dania przegrany. Wówczas jest wielki smutek i żałoba narodowa.
Może kiedy mecz jest wygrany, stadion eksploduje energią. Być może jest to i należy traktować to jako rodzaj wspólnoty i mistycznego wręcz uniesienia, jako pewną ezoteryczną, paradoksalnie energię, która pokazuje, w jaki sposób można zastosować tego typu narzędzia właśnie w kształtowaniu tej nowej ery i tego nowego środowiska. Także jest to temat, który wydaje się być tematem rzeką, dlatego, że jesteśmy na samym początku czegoś absolutnie nowego, ale też nie ma żadnej wątpliwości, że to coś już zaszło, to coś już jest za nami, a my jesteśmy tego częścią, czy tego chcemy, czy też nie. Nie jesteśmy się w stanie już od tego odizolować. Nie ma takiej izolacji, aby uwolnić się od tego globalnego świata. Będzie ona na nas miała wpływ tak czy owak. I tak jak w ostatnim wpisie jedna z czytelniczek Nowej Atlantydy, kiedy pisałem o ewentualnym konflikcie koreańskim, odpisała mi troszkę obcesowo, pisząc: „A co to nas w Europie obchodzi?”. No więc właśnie, tych konsekwencji jest tak wiele Że dziś wydaje się, że nie ma takiego miejsca na świecie, które nie wpływałoby na drugie gdzieś na drugim końcu półkuli, na każdego z nas z osobna. Za każdym razem te konsekwencje będą i ta nowa era wykuwa te warunki i pokazuje, że one działają i funkcjonują. Teraz jest kwestia, żeby je zrozumieć, a także znaleźć swoje miejsce w tym wszystkim.
Jednocześnie obserwując na podstawie tego, co się wie o tych wszystkich różnych zaprzeszłych czasach dawnych historycznych, kiedy mieliśmy podobne historie, jak chociażby moment upadku Cesarstwa Rzymskiego albo bardzo radykalny i brutalny koniec epoki brązu, który zmienił kompletnie świat. Te momenty i analiza tych momentów w historii ludzkości jest w stanie pokazać ewentualne konsekwencje tego, co się dzieje. Tutaj nową jakością jest to, że świat nagle skurczył się. Skurczył się do tego stopnia, że dziś patrzymy na naszą planetę nie jako na coś, co przysłania całą resztę, ale patrzymy w sensie kosmicznym, widząc ją w szeregu wielkiej układanki, jaką jest wszechświat. Wielkiej, zdumiewającej organizacji fizyki. I coraz mocniej zdajemy sobie sprawę z tego, że istnieją jakieś reguły, jakieś prawa, które o tym decydują, w jaki sposób zachowuje się wszechświat i ma wpływ także na nas. Także globalizm ma tą konsekwencję, że o wiele bardziej otwiera nas na tą kosmiczną rzeczywistość, w której istniejemy i żyjemy. I to jest dodatkowy element, który sprawia, że żyjemy w ciekawych czasach. I czy skończą się one dla nas dobrze? To się okaże może za wiele następnych pokoleń.
Dziękuję.
[20:02] - Dzięki Chris. To jest tak, że w zasadzie każde pokolenie mogłaby powiedzieć, że żyje w innych czasach. To jest taki komunał. Każde żyło w innych czasach i każde miało coś takiego, co zmieniało potem świat. Ktoś urodzony na przełomie XVII i XVIII wieku powiedziałby, że to rewolucja francuska, że to wielka encyklopedia, że to oświecenie. Ktoś żyjący w XIX wieku powiedziałby, że zmienia go postęp technologiczny. Potem ktoś żyjący w dwudziestoleciu powiedziałby, że jego życie zmieniło się poprzez wojny. Ktoś urodzony potem w Polsce w latach 60. powiedziałby, że to wyścig w kosmos i ten dwubiegunowy podział świata i tak dalej. W naszym przypadku każdy z nas pochodzi z innego pokolenia.
Tutaj mogę powiedzieć, że w naszym przypadku i Marka na pewno było tak, że dużą rolę odgrywa ten internet i to otwarcie na świat. Potem Unia, upadek Związku Radzieckiego i tak dalej. Każde pokolenie ma coś takiego, co sprawia, że staje się inne. Natomiast co takiego ma być w tych naszych czasach, że one nagle staną się przełomowe i że ludzie otworzą się na zupełnie nowe prawdy i że wszystko się zmieni, że ten cały nieład, żeby nie powiedzieć burdel, który panuje na tej planecie, doprowadzi się do ładu. Bo my czytając różnego rodzaju wizjonerów, ezoteryków, jasnowidzów, często mamy takie wrażenie, że oni właśnie mówią o tym, że ta zmiana nadchodzi, tylko na jakiej podstawie ona nadchodzi. Niektórzy tłumaczą, że chodzi o jakąś globalną zmianę, świadomości. I to jest odpowiedź na pytanie, które zadał słuchacz Larsen. Skąd ci ezoterycy wiedzą, że coś takiego nadchodzi? Oni w zasadzie nie wiem, skąd wiedzą, że nadchodzi. Natomiast argumentują to w ten sposób, że skoro w zasadzie wiadomo, że świadomość ewoluuje, że świadomość jest wynikiem ewolucji.
Tak jak nasi przodkowie mieli tą świadomość zbiorową, potem mieli indywidualną, potem rodziły się nowe formy funkcjonowania społecznego i ta nasza świadomość też była w jakiś sposób kształtowana. Tak nasza świadomość teraz, w erze dostępnej informacji, wszechobecnej informacji, może ulec jakimś zmianom, które sprawią, że nagle na Ziemi zapanuje królestwo wiecznego szczęścia. Natomiast musimy sobie odpowiedzieć na takie proste pytanie, panowie, czy w ogóle można powiedzieć, że istnieje coś takiego jak Ziemianin? Oprócz tego, że łączy nas wspólnota pochodzenia z tej planety, to naprawdę tych 7 miliardów ludzi żyjących na Ziemi dzieli bardzo dużo. Dzieli więcej, niż my możemy sobie wyobrażać. Świadomość ludzi w różnych zakątkach globu jest zupełnie inna. To znaczy świadomość. My lubimy tutaj w Europie często patrzeć na resztę świata z góry przede wszystkim. Nie zdajemy sobie sprawy, że są inne części świata, które też na nas patrzą z góry, bo na przykład Chińczycy są o tych kilka tysięcy lat cywilizacyjnie starsi, chociaż czasami może tego nie widać, ale tak jest. I w tym cały problem, że my tak naprawdę moim zdaniem nie wiemy jako rasa, gdzie dążymy i po co dążymy, że te podziały jednak są cały czas obecne i mimo że próbujemy je zwalczyć, to one i tak będą obecne, że panują wielkie partykularyzmy i rozłamy.
I teraz, szczerze mówiąc, jakoś trudno mi jest uwierzyć w to, że nagle nadejdzie jakaś bezkrwawa rewolucja, która sprawi, że wszyscy zaczną myśleć inaczej. Ja uważam to troszeczkę mimo wszystko za bajkę, że nagle stanie się tak, że wszystko zmieni się na lepsze. Bo niby na jakiej podstawie? My byśmy musieli założyć, że wszyscy się zmienią z jakiegoś niewidocznego, magicznego powodu. To oczywiście za jakiś czas może się stać, bo świadomość rzeczywiście ewoluuje i nowe formy funkcjonowania mogą powstać, ale wydaje mi się, że nieco naiwnym będzie sądzić, że żyjemy w innych, lepszych czasach. Nie wiem, panowie, jak wy na to patrzycie, ale ostatnio było głośno w Polsce o pewnym pisarzu i jasnowidzu. Nie operujemy nazwiskami, ale jeden twierdził, że 2017 to jest właśnie ten rok. To nie był 2012, tylko to jest 2017. To jest ten rok, kiedy się to zdarzy. To samo mówił ostatnio Jackowski, że 2017 to jest ostatni rok spokoju.
On chyba coś takiego mówił regularnie, ale to inna sprawa. Może problem cały leży w tym, że człowiek jako istota jest dość ograniczony, jeżeli chodzi o długość życia i nie umie po prostu spojrzeć na historię z dystansem. My jesteśmy w stanie ocenić te kilka dekad ze swojego życia, natomiast to, jak było dawniej, wiemy tylko z książek, ale nie wiemy tego, jak było naprawdę. Historia się toczy. Historia uczy, ale my tak naprawdę z historii możemy powiedzieć tylko tyle, co żeśmy zapamiętali, ewentualnie przeżyli. Ta zmiana, która nas może kiedyś czeka, w którą niektórzy wplątują erę Wodnika, niektórzy NWO, niektórzy jakąś globalną zmianę świadomości, to jest tak naprawdę taka maska, za którą skrywają się nasze wielkie obawy odnośnie tego, jak to będzie naprawdę. Myślę, że większość z nas żywi taki podświadomy strach wzmagany przeświadczeniem, że na Ziemi panuje tak ogromny chaos we wszystkim, że trudno sobie wyobrazić, jak z tego chaosu narodzi się przyszłość. Nie wiem, panowie, jak na to patrzycie od tej strony, takiej troszeczkę bardziej przyziemnej, która mówi, że jeszcze nigdy nie zdarzyło się tak, żeby coś wielkiego narodziło się nie w bólach i nie było okupione krwią. Leszku?
[26:51] - To, że będzie okupione krwią, to raczej chyba nie należałoby wątpić. Są pewne problemy, które trzeba będzie rozwiązać. Jest znaczne przeludnienie, jest chaos kulturowy. Tutaj mówiłeś o zjednoczeniu planety jako jedności. Jako planetarianie, jako ziemianie, ludzie, którzy poczują swoją więź globalną. Jest tutaj pewien problem. Jesteśmy przywiązani do pewnych tradycji, do pewnych korzeni, które stanowią nas samych i gdy zaczynamy odcinać się od tych korzeni, tracimy poczucie i stajemy się łatwą lalką, którą łatwo sterować. Co wykorzystuje ten nowy porządek świata, o którym też wspomniane było, który próbuje wykorzystać sytuację zmiany na swoją korzyść.
[27:59] - Leszku, czy to nie będzie właśnie tak, że ten nowy porządek, który idzie, to nie jest czasem ten porządek zupełnie z drugiej strony? To nie jest to, o czym mówią ezoterycy. To nie będzie era światłości, to nie będzie złota era. To będzie właśnie ta era, która zostanie wykorzystana przez tych, którzy mogą manipulować ludzkością na ogromną skalę, przez koncerny.
[28:23] - Jest takie niebezpieczeństwo. Te ciemne siły. Pierwiastek ciemności próbuje wykorzystać daną sytuację na swoją korzyść. To jest cały czas takie przeciąganie liny na jedną i na drugą stronę. Żyjemy w świecie, który jest bardzo skondensowaną energią, taką materialną. Tutaj się ścierają właśnie te dwa nurty: takiej totalnej ciemności i totalnej jasności. To jest właśnie ten przywilej nasz, że żyjemy w takim miejscu i w takim momencie, że jesteśmy świadkami przeciągania tej liny między materią, ciemnością a jasnością, duchowością. Tak to było określane. Ja to tak po prostu pobieżnie klasyfikuję, ale coś w tym jest jednak, że te dwie siły próbują. Biała strona robi to na swój sposób bardziej delikatnie, bardziej wzniośle.
Ciemna strona jest bardziej dosadna, jest bardziej widoczna i to jest bardziej namacalne dla nas. Ona próbuje to robić pod płaszczykiem, chować się, przebierać na różne sposoby, żeby nie być sobą, ale to tylko po to, żeby ugrać swoje. Przynajmniej takie jest moje rozumienie danej sprawy. Nie mogę tutaj wyrokować za nie wiadomo ilu. Każdy z nas inaczej to postrzega, inaczej to w swoim rozumie przyjmuje. Jednakże dopóki nie uszanujemy kultury danej społeczności i damy jej możliwość rozwoju, takiego rzetelnego rozwoju w społeczności globalnej, ale będąc tą właśnie kulturą rdzenną, tą tamtejszą, do tego momentu będziemy cały czas w takiej sprzeczności. Będziemy przeciągać pałeczkę na swoją stronę. Będziemy pokazywać, wykazywać, że my jesteśmy lepsi, nasza kultura jest wyższa, bo my zrobiliśmy to, tamto, siamto. Ale tutaj nie na tym polega. Jeżeli zaczniemy szanować i dostrzegać tę wielokolorową planetę jako całość właśnie w tych kolorach, w tych barwach, w tej różnorodności, że to jest to piękno, to doskonała forma, którą jeżeli zrozumiemy, da nam możliwość rozwoju, bo w końcu znajdziemy swoje miejsce i będziemy w stanie iść dalej.
Zrozumieć tych, którzy są gdzie indziej, którzy też stanowią taki sam zbiór różnorodności, gdzieś tam odmienny, który będziemy mogli zrozumieć poprzez swoją już złożoną różnorodność. Takie jest moje postrzeganie. Jeżeli będziemy dążyć do takiej unifikacji, jeżeli będziemy robić z nas takie twory, które mają być szarą masą, tym tworzywem, które będzie ten lepszy pan, który jest mądrzejszy i bardziej światły od nas, urabiał, to do tego momentu te ciemne siły, te ciemne moce będą nad nami panowały, jak to się dzieje ostatnimi laty. Gdzie mamy chaos, gdzie mamy niekończące się pasmo wojen i szarpania się tak naprawdę. Nie ma jednej wspólnej kultury, która by wchodziła w piękny nowy wiek. Jest ciemna moc, która chce zgnębić i zgnoić resztę po to, żeby siedzieć i spijać śmietankę z tego, co inni robią. Takie jest moje zdanie w tej kwestii.
[32:14] - Dzięki.
[32:15] - Zapewne kontrowersyjne. Chris, jestem zaszczycony rozmawiać z wami ponownie. Naprawdę jest mi bardzo miło.
[32:25] - Nam również Leszku i cieszy nas, że znalazłeś na to moment. Dlatego, że dowiedzieliśmy się, że pracujesz jako konserwator zabytków teraz i z tym czasem może być różnie, ale to jest naprawdę szczepiąca wiadomość, że znalazłeś sobie takie fajne zajęcie, które chyba każdy z nas chciałby wykonywać. To tak na marginesie. Chris, taka szybka sprawa. Czy ta zmiana, która idzie, ta wielka zmiana paradygmatu to nie jest czasem takie wielkie oszustwo ze strony tego NWO, które stara się nas wpuścić, globalnie mówiąc, w taką pułapkę i pokazać: „A, tutaj idzie nowa era, ale to będzie zupełnie inna era. Będzie era Ich przez duże I”.
[33:12] - Myślę, że nie, bo chyba zgodziliśmy się z tym, że każde czasy przynoszą ze sobą zmiany. Kiedy patrzymy na to, co się wydarzyło w bardzo dużym zakresie historycznym, powiedzmy spójrzmy na to z odległości 7000 lat istnienia naszej cywilizacji, to jesteśmy w stanie wskazać te punkty rzeczywiście rewolucyjne. Te punkty, gdzie ta zmiana rzeczywiście się dokonała, zmieniła kompletnie świat i patrzenie ludzi. W związku z czym dziś, jeśli założyć, że jesteśmy w sytuacji unikalnej, której nigdy do tej pory nie było na Ziemi, to siłą rzeczy wynika z tego jakaś zmiana. Teraz jest kwestia, kto tę zmianę wykorzysta do swojego własnego celu. Ostatnio czytam sporo różnych naukowych rozpraw, że tak powiem, krótkich, dłuższych artykułów na temat Göbekli Tepe, bo mnie ten problem bardzo interesuje. Zaraz wrócę do naszego tematu, ale jest to związane z naszą dyskusją dzisiejszą. Göbekli Tepe oczywiście jest to miejsce, gdzie w sposób niezwykle wyrafinowany rozwijała się kultura, która daleko odbiega od tego momentu, który uznaje się za początek naszej cywilizacji. O ile nasza cywilizacja powstawała gdzieś 4500, 5000 lat p.n.e., o tyle Göbekli Tepe jest to 9000, 10 000, może 11 000 lat p.n.e. Okazuje się, że ktoś był w tamtych czasach, kto nie tylko polował i zbierał, ale też budował skomplikowane budowle i one do czegoś służyły.
Coś chciał nimi, za ich pomocą osiągnąć. I teraz czytam te naukowe rozprawy, próbując znaleźć w nich przynajmniej jakieś wskazówki, o co tak naprawdę chodziło. Dlatego, że Göbekli Tepe w tym sensie będzie tym pierwszym momentem, kiedy człowiek uzyskuje świadomość, jakąś świadomość społeczną. Nie tylko grupy, która chodzi tą samą ścieżką i zbiera te nasionka czy poluje na antylopy, ale społeczność w sensie grupy i terytorium. Społeczność, którą łączy coś więcej niż tylko kwestia przeżycia. Łączą ją jakieś cele metafizyczne. I teraz z tej lektury wynika, że tak naprawdę to, co stworzyło Göbekli Tepe i zorganizowało tych ludzi wokół tego miejsca, jest tajna organizacja. Że grupa szamanów, którzy opiekowali się tym miejscem, sprawili, że cała społeczność wokół nich skoncentrowała się, pracowała na nich, budowała Göbekli Tepe. I taki mamy początek naszej cywilizacji. Taka jest pierwsza era naszej cywilizacji, pierwsza odkryta i udokumentowana era powstania naszej cywilizacji.
Co pokazuje pewien mechanizm, że ezoteryka i duchowość jest niczym innym, jak jest narzędziem, bardzo mocnym narzędziem podporządkowywania sobie ludzi. Że nie ma czegoś takiego jak indywidualna wolność człowieka do tego, aby był tym, kim chce. Bo tak mu się to podoba. Jest tylko w sensie bardzo radykalnym i z pewnością kilka osób dotarło do takiego punktu, ale jak zawsze w takich sytuacjach wyjątek potwierdza regułę. Ezoteryka, czyli zmiana tej ery, kompletna przemiana duchowa i jednocześnie przemiana świadomości jest czymś, co nie następuje w sposób przypadkowy, co nie objawia się ludziom jako: „Patrzcie na to piękne światło, które na nas spada i teraz budujcie piękny świat”. Tylko jest kwestią manipulowania tą sferą po to, ażeby uzyskać pewien określony efekt. Tak było od czasów Göbekli Tepe, tak to się zaczęło. Widać to wręcz ewidentnie, że ci ludzie zorganizowali się wokół czegoś, co było czymś ezoterycznym, bo dla nich to była brama do innego świata. To był portal, gdzie kontaktowali się z tym nieznanym, z istnieniem, które jest poza naszym, poza naszymi wymiarami. Było na tyle potężne, że w jakiś sposób musiało się przejawiać, że ci ludzie w to uwierzyli i stworzyli czy pozwolili istnieć grupie, która osiągnęła monopol na manipulację tą duchowością, tą ezoteryczną sferą człowieka.
Dlatego widzimy to także i dzisiaj. Siłą rzeczy w momencie, kiedy świat się globalizuje, ty, Piotrze, troszkę marudziłeś, że to się zmienia czy nie zmienia. W końcu przestałem już nadążać, gdzie się zmienia, a gdzie się nie zmienia, ale faktem jest, że nawet w Amazonii ludzie wiedzą o McDonaldzie, że może nie oglądają „Czterech pancernych i psa”, bo jest to nasze coś bardzo lokalnego, ale Jamesa Bonda już tak. Oglądają wszędzie, w Chinach, w Ameryce Południowej, Eskimosi oglądają, wszyscy i wszędzie, gdzie dochodzi prąd elektryczny, fala radiowa, internet, cokolwiek w tym rodzaju. To pokazuje, w jaki sposób tworzy i buduje się kultura globalna. Jeżeli wywołuje ona emocje, wywołuje ten stan ezoteryczny, uduchowienia, który będzie nadawał ton jej tworzeniu się. Dlatego widzę tutaj olbrzymie pole do działania i myślę, że jesteśmy tego przejawem i obiektem. Jeżeli przeanalizujemy sobie dokonania bardzo mrocznej grupy jak MK Ultra, to wówczas zdamy sobie sprawę, że istnieją think tanki, które dniem i nocą myślą nad tym, jak zorganizować ludziom tą strefę duchowości, nową ezoterykę, która spowoduje, że wkroczą w nową erę w taki sposób, jak ci ludzie, ci rządzący, elity rządzące tym światem sobie życzą. I dziś mamy erę think tanków. Mówimy o tym, że światem rządzą korporacje, ale korporacjami rządzą te think tanki.
Jedne są bardziej widzialne, drugie mniej. Wiemy o Komisji Trójstronnej, o Bilderbergach, parę innych organizacji tego typu o wielkich wpływach kilku ludzi, takich jak Soros, Rockefellerowie, Rothschild. Ci ludzie ponad granicami są w stanie zdecydować o losach wielu państw czy o losach tysięcy czy milionów ludzi. Czy doszłoby do tych historii na Bliskim Wschodzie, krwawych, jakich jesteśmy teraz świadkami, gdyby ci ludzie zdecydowali, że na to się nie zgadzają? Zapewne nigdy by nie doszło, co pokazuje, jaka jest ich siła i w jaki sposób jest w stanie polegać manipulacja. I dziś przez to, że ten świat zmienia się tak bardzo poważnie technologicznie, zmienia się sposób przekazu tej ezoteryki. Zmienia się po prostu medium przez to, że nie tylko mamy internet, który możemy wykorzystywać do kontaktów między nami, ale mamy jeszcze wiele innych rzeczy, które są w stanie tą świadomość i warstwę ezoteryczną stworzyć w zupełnie nowej, nieznanej do tej pory formie. O ile starożytni Grecy musieli bazować na opowieściach, z kolei my, świat chrześcijański, na odtwarzanych misteriach i jasełkach. Dziś mamy do dyspozycji nie tylko hollywoodzkie filmy, gdzie w najdrobniejszych szczegółach można sobie obejrzeć najrozmaitsze kataklizmy, eksplozje, wybuchy, zmiany z jednej postaci w drugą. Jest to coś absolutnie niezwykłego.
Możemy obejrzeć sobie dinozaury na wybiegu. Dziś wiemy, że jest absolutnie technologicznie możliwe, żeby stworzyć hologram, który będzie wręcz tak samo jak realny. Jeżeli dodamy do tego kolejną fizykę, która sprawia, że będziemy mogli poczuć dotyk, a takie dotyki już się tak dotykano na dużej odległości, kiedy on i ona mieli na sobie kostiumy i podotykali się trochę, chcąc poczuć się nawzajem i okazało się, że jest to możliwe. Wówczas właściwie wszystko jest otwarte na nowy ezoteryczny świat, który dostanie kompletnie nowych bodźców, bo świat ezoteryczny musi rozgrywać się i tylko wtedy może się rozgrywać, kiedy istnieje jakiś bodziec, który do niego popycha. Dzisiejsza technologia i zespolenie ją z myśleniem człowieka tworzy zupełnie nowe warunki. I dlatego widzę to jako rzeczywiście nową erę i nową ewolucję. Nie jako nową erę kumbaya, zatańczmy sobie przy ognisku, ale jako coś, czego w historii ludzkości jeszcze nie było, kiedy nigdy tak blisko człowiek i technologia nie byli ze sobą. My sami staliśmy się swego rodzaju cyborgami. Właściwie każdy ze słuchających dzisiaj ludzi ma gdzieś w swoim zasięgu swój własny telefon, urządzenie, bez którego prawie że nie potrafi się obyć. Więc w tym sensie Każdy z nas jest cyborgiem, bo cyborg jest połączeniem człowieka i maszyny.
Telefon stał się częścią nas. Jeszcze nie wmontowuje się go w nas, ale kto wie? Lada chwila wszystko jest możliwe i są też tego typu projekty, które zapierają dech w piersiach, ale też tworzą gęsią skórkę. I w kwestii duchowości ma to olbrzymie możliwości. Kiedy staniemy w tak zwanej wirtualnej rzeczywistości i nie będziemy w stanie odróżnić, co jest realne, a co nie jest. I to stworzy zupełnie nowe pojęcie świata i postrzeganie jego. To wszystko zdaje się ciągle jeszcze przed nami, ale jaskółki tego już widzimy teraz i próby nakierowania myślenia ludzkiego w tym kierunku również wyraźnie widać dookoła nas. Między innymi poprzez sterowanie z góry najrozmaitszymi ezoterycznymi ruchami, grupami New Age, które realizują czyjś program, który na początku powstał właśnie na biurkach organizacji takich jak MK Ultra. Dziękuję.
[43:52] - Dziękujemy Chrisie. Druga sprawa jest taka, że w historii ludzkości, w historii cywilizacji zawsze było tak, że często tworzono sobie mity związane z cyklicznością. Na przykład cywilizacja grecka, jak wiemy, stworzyła mit złotej ery, która potem zredukowała się do ery żelaznej. Podobnie jest u Hindusów, którzy również dzielą ten czas, w którym istniejemy na epoki. Święty Augustyn również podobny podział stosował, chociaż on się nie do końca przyjął. Wiadomo, że cywilizacje Ameryki Południowej również taki stosowały. I teraz takie pytanie Leszku, czy my czasami wyglądając tej złotej ery nie mówimy, nie odzwierciedlamy takiej tęsknoty i przywiązania do cykliczności czasu w Europie, która została zapomniana, która gdzieś tam ciągle w naszej podświadomości dzwoni i tłucze?
[45:01] - Ona właśnie nie została zapomniana. Ona cały czas żyje w nas, tylko że w nowym wdzianku, w nowym ubranku, które założono na nas. Ta tradycja, która istnieje na Wschodzie czy też w Ameryce, jest obecna cały czas w kulturze europejskiej. Te nurty pogańskie, przedchrześcijańskie, tak właściwie powinniśmy określać je, one cały czas istnieją. One przesiąkły do kultury chrześcijaństwa europejskiego i nadały koloryt temu chrześcijaństwu. To, że wielki kult Matki Boskiej w Polsce jest taki rozpowszechniony i w zasadzie to za sprawą Polską Maryja została wyniesiona tak wysoko na ołtarze. On przyjął również taki mocny nurt w Ameryce Północnej, w Meksyku. To pokazuje, gdzie był bardzo rozpowszechniony kult Matki Ziemi, kult płodności, który został wprzęgnięty w kulturę chrześcijańską. To cały czas jest obecne. Ta kultura przebiera się, zmienia swoje szatki, ale cały czas jest obecna.
To jest ciągłość dla mnie. To jest walka cały czas czegoś, co jest bardzo przyziemne. Coś, co może nas ograniczyć z wolnością duchową. To jest ten fragment w nas, który jest pierwotny, dziecinny, który pokazuje nam, że może być wspaniale, cudownie. Ale jest ten drugi pierwiastek, który przegina nam kręgosłup i mówi, że to jest ta codzienność, która nas doświadcza. Cykliczność jest wpisana w nas i nie uwolnimy się od niej. To, że odbieramy, że te ery następują po sobie cyklicznie, to jest w nas wpisane, że to jest. Jesteśmy zaprzęgnięci w to koło i kroczymy w nim. Jesteśmy w miejscu, które można powiedzieć, że jest przełomowe. Kiedyś będzie się uczyło o tych czasach, że to były czasy przełomu, że ten moment przełomowy trwa w tej chwili.
My tego nie dostrzegamy, bo jesteśmy w trakcie niego i jesteśmy obecni tutaj świadomie i ciężko nam to rozgraniczyć. Zapewne będzie taka cenzura w 2001 roku, kiedy te dwie wieżyczki zostały trafione. Jest to takie mocne uderzenie, od którego pewnie będzie brany początek, ale to po prostu trwa. To cały czas narasta i będziemy świadkami jeszcze wielu zmian, które będziemy pokonywać i zobaczymy tylko, jak to nam wyjdzie.
[48:30] - Leszku, bo nie możemy ukrywać, że ty również jesteś zaangażowany w to, co nazywa się Takimi ruchami związanymi z dawnymi wierzeniami, z rodzimowiercami. I tutaj pobrzmiewa w tym, co mówisz, tak zwany manichejski pierwiastek, czyli to, o czym mówi większość starych religii. Ten dualizm, rozbieżność między dobrem i złem. Ale powiedz mi, czy twoim zdaniem w tej cykliczności, w tych erach, o których mówisz, to człowiek steruje rozwojem dziejów, czy coś steruje człowiekiem? Coś niewidzialnego.
[49:13] - Człowiek zapewne nie steruje. Jesteśmy zbyt ułomnymi istotami, żeby tym sterować. Jeszcze nie wzrośliśmy do tego etapu, aby móc kreować. Jesteśmy istotami, które są świadome tego, że to ma miejsce. Jesteśmy istotami, które potrafią doświadczyć tego, ale kreacja jeszcze jest przed nami. To jeszcze jest etap, do którego musimy dojść. Jesteśmy w momencie, kiedy zaczynamy świadomie zmieniać, zaczynamy być świadomi tych zmian. I tu jest ten nasz ludzki pierwiastek. Mówię o walce dobra ze złem, bo jest taki dualizm od początku naszego postrzegania, od czasów szamanizmu, kiedy to szamani nam objawiali prawdę objawioną, kiedy wyjaśniali nam, o co tutaj chodzi i dlaczego się wydarza. Od tego momentu jest pokazywany nam dualizm tego świata i jest to piękno i to zło.
Jest ta jasność i ta ciemność. Może po to, żebyśmy doświadczyli jednego i drugiego, żebyśmy mieli porównanie, co by było na przykład, gdybyśmy żyli w idealnym świecie. Ta błogość by nas tak naprawdę zabiła. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w idealnym społeczeństwie, na idealnej planecie, w idealnej galaktyce. I co robimy? Leżymy, doświadczamy czego? Tego piękna, błogości i pozwalamy nam się to-
[50:51] - To byłoby nudne, prawda?
[50:53] - No właśnie.
[50:55] - Czy ta nasza ewolucja, na którą jesteśmy chyba skazani na tej planecie, bo tak na to wygląda z punktu widzenia bardzo wielu religii i ideologii, które mówią, że Ziemia jest w zasadzie takim miejscem, na którym nie może być dobrze. Powiedz mi, czy tego różnego rodzaju przekazy, channelingi od istot niematerialnych nas wprowadzają w nową erę w jakiś sposób? Bo przecież nie da się ukryć, że nowa era to też częściowo termin związany właśnie z channelingami. Czy raczej jest to coś, co należy rozpatrywać na zupełnie innym poziomie? Może te channelingi, może ten ktoś, kto do nas mówi. Nie jest ważna w tym treść przekazu, ale zrozumienie natury tego właśnie, który przemawia. Jak patrzysz na tą kwestię? Bo tak naprawdę okazuje się, że ta nowa era, która się zbliża, została w dużej części zapowiedziana właśnie przez tak zwane byty niematerialne.
[52:05] - Tak, za każdym razem się tak działo. Te byty niematerialne objawiały nam nadchodzące wydarzenia zawsze. Czy to poprzez gorejące krzewy, czy to poprzez jakieś jasne postacie, które się objawiały. Możliwości było wiele i wykorzystywanych sposobów było zapewne wiele. A przekazy są różne tylko po to, żeby nas skierować w daną ścieżkę. Dla danej osoby, dla danej społeczności te przekazy są różne po to, żeby wywrzeć jakiś wpływ, czasami w stronę pozytywną, czasami w stronę negatywną. Właśnie żyjemy w tym momencie, gdzie mamy dostęp do tej ciemnej i jasnej strony, gdzie te istoty, które zapewne są i po jednej, i po drugiej stronie, próbują ugrać swoje. Czyli mamy do czynienia z istotami, które chcą nam życzyć dobrze, jak i te, które są do nas negatywnie nastawione, czyli źle chcą dla nas. Tak że musimy zachować zdrowy rozsądek i jakieś poczucie godności, jakiegoś celu, do którego chcemy dążyć. I ten rozwój nasz też jest uwarunkowany tym, jakie cele sobie wybierzemy.
Czy będziemy chcieli żyć pod tym butem, tym jarzmem jako szara masa z możliwością połączenia się z jednym kontynentem, z drugim, czy żyć jako wolne istoty i być szczęśliwe tym, że żyją, że doświadczają, że mają możliwość rozwoju. Tutaj właśnie ten dualizm, który mamy dookoła, to wszystko, co nas otacza i to, jak odbieramy świat, daje nam możliwość gdybania, czyli uczenia się, wyciągania własnych wniosków. I tak jak przyszliśmy nago na ten świat, ta energia się pojawiła tutaj naga. Tak samo naga z niego schodzi, tylko z tym doświadczeniem, które zdobyła poprzez to życie. Ta nauka daje nam możliwość wzrostu. Czyli jeżeli będziemy się koncentrować na czymś negatywnym, to negacja dookoła nas będzie istniała. To, że NWO, ten materialny świat próbuje wywrzeć na nas nacisk i nas stłamsić, żebyśmy żyli w takim kieracie przytłoczeni, żebyśmy byli nieszczęśliwi.
[54:45] - To daje energię, którą się żywi ten negatywny świat. Natomiast gdy się wyzwolimy, kiedy będziemy potrafili docenić ten błękit nieba, stokrotki, motylka lecącego, kiedy ta radość bycia w życiu będzie w nas, da nam wolność. Wiele razy wielu takich ludzi światłych mówiło właśnie, że tu jest ten sens bycia. Sens życia, żeby umieć doświadczać tu i teraz. I tylko tyle.
[55:22] - Dzięki. Chris, jak myślisz, czy ta potrzeba zmian to taki podświadomy apel naszej podświadomości? Dobre to było. Czy to taki krzyk naszej podświadomości domagający się uznania, przypomnienia sobie tych epok, kiedy wierzyliśmy jeszcze w cykliczność dziejów? Jak zapatrujesz się na tak zwaną erę Wodnika? Mieszkasz w kraju, gdzie ten ruch związany jest z hipisami, którzy w zasadzie byli bardzo blisko związani z erą Wodnika. Z tym terminem. Jest nadal dość żywy. Czy twoim zdaniem nie mamy w naszych czasach do czynienia z czymś bardzo podobnym? Grupa ludzi jest zmęczona cywilizacją, zmęczona naszymi, tutaj w cudzysłowie, dokonaniami i wygląda tej nowej ery, nadejścia tej ery Wodnika jako takiego swoistego zbawienia, które będzie lekiem na całe zło, lekarstwem na wszystkie choroby, ale które zasadniczo od religii niczym się nie różni.
[56:39] - Rzeczywiście się nie różnią. Ja będę tutaj podtrzymywał moją linię. Troszkę teorii konspiracji, ponieważ bardzo trudno jest mi zaakceptować istnienie tego typu ruchów, które powstają w sposób samoistny. Jest mi trudno je zaakceptować, ponieważ patrzy się później na efekty, jaki ten ruch wywołał. Na przykład ruch dzieci kwiatów hipisów z lat 60. Wywołał bardzo potężne zmiany w tym kraju. Zmienił go nie do poznania. Dziś ci ludzie rządzą tym krajem i wcale nie jest lepiej, co pokazuje, że praktycznie wszelkie ruchy religijne. Dlatego wspominałem o tym przykładzie aż z Göbekli Tepe, mówiąc o tym, że jest to w zasadzie uniwersalny schemat, że poprzez właśnie ezoterykę zmienia się człowieka, ponieważ on zaczyna wierzyć. Wiara jest czymś tak niezwykle potężnym, że przenosi góry, jak to się mówi, prawda?
Czyli w zasadzie wszystko można dokonać. Można założyć na siebie kamizelkę z dynamitem i się wysadzić gdzieś na rynku właśnie dla wiary, ze względu na to. Więc jest tak potężnym zjawiskiem, że zamiast docierać do ludzi w sposób racjonalny, przekonać ich do czegoś argumentami, a na końcu się dowiedzieć: „A ja i tak zrobię odwrotnie” i nic nie osiągnąć, to lepiej stworzyć tego typu ruch. I dlatego badając, może troszkę pobieżnie, ale to wystarczyło. Tego typu organizacje, twory, ugrupowania, które mają na celu popularyzację jakiegoś ezoterycznego przesłania. Za każdym razem widać czyjeś paluszki, które tym manipulują. Ktoś dostarcza. Żeby coś takiego powstało, zawsze są potrzebne pieniądze. Ktoś je dostarcza, ktoś coś organizuje, ktoś na coś zezwala, drukuje, tworzy koszulki, sprzedaje rozmaite parafernalia, a także gloryfikuje inne stany świadomości, na przykład przez palenie marihuany czy branie LSD. Przy okazji robi swoje badania.
Ludzie przechodzą rzeczywiście do innego świata. Wracają z niego, mają doznania ezoteryczne, zaczynają w coś bardzo mocno wierzyć. I w taki sposób patrzę na tego typu rzeczy jak na erę Wodnika, która ma nadejść. To, że jest ona w jakiś sposób zgodna z pewnym astrologicznym kalendarzem, porządkiem dziejów, niekoniecznie znaczy, że w taki sposób ta zmiana ma rzeczywiście zajść. Jestem absolutnie przekonany, że istnieje wszechpotężna energia kosmosu, którą jesteśmy w stanie w jakiś sposób zaabsorbować, że jesteśmy w stanie wykorzystać ją do czegoś, co chcemy osiągnąć, nawet do zmienienia samego siebie. Natomiast każdy ruch ezoteryczny, a każdy ruch zakłada więcej niż jedną osobę, zaczyna wzbudzać we mnie podejrzenia. Ezoterykę widzę tylko w jednym ujęciu. Ezoterycznej przemiany, tej duchowej przemiany można dokonać tylko w sensie indywidualnym. Jesteśmy kompletnymi indywidualnościami o różnych potrzebach i różnej sensytywności na świat i na różnym poziomie reagujemy na ten świat. W związku z czym nie jest możliwe stworzenie masowego szczęścia dla wszystkich.
Nie ma takiej możliwości. Każdy z nas jest inny, ale przez to, że dysponuje czymś absolutnie niezwykłym, z czego zdajemy sobie sprawę właściwie od samych początków naszego istnienia, że każdy człowiek jest w sobie nośnikiem takiej tajemniczej siły, tajemniczej energii, która jest w stanie połączyć go z czymś jeszcze, jest czymś szalenie atrakcyjnym. I dlatego właśnie wszelkie tego typu ruchy, jak na przykład ruch ery Wodnika czy wszystkie inne tego typu ugrupowania są dla mnie pewnym sztucznym podziałem mającym na celu wciągnąć ludzi po to, żeby tę energię z nich wyzwolić, a następnie wykorzystać. Do czegoś, w swoim własnym celu. Jest to mroczne, co mówię, zapewne trochę smutne i zapewne wiele osób się ze mną nie zgadza. Prawdopodobnie Leszek też tego tak nie widzi, sam jestem świadkiem, kiedy obserwuję tego typu manipulacje, kiedy obserwuję to, co dzieje się w świecie ufologicznym, to co tworzy w tej chwili Michael Salla i Corey Goode, gdzie tworzą praktycznie nową religię, gdzie przesłanie przybyszów z kosmosu przekazują dzieci Corey Goode'a i próbują stworzyć sobie szereg zwolenników. I znajdują ich, co ciekawe, po to, żeby stworzyć nowy spirytualny świat. Jest to wyraźnie i mocno podejrzane. To, jak wielka i potężna jest siła ezoteryki, najczęściej widać nie w tym, jak wiele dobra jest ona w stanie stworzyć, ale jak wiele zła jest ona w stanie przynieść.
[01:02:01] - Chris, powiem ci, że musimy się zastanowić nad samym znaczeniem terminu ezoteryka, bo co to w zasadzie jest? Wiele osób się zapyta. Ezoteryka w najprostszym ujęciu, najbardziej podstawowym według mnie przynajmniej, to jest wiedza tajemna dla profanów. Jako że wiedza tajemna z zasady nie może być dostępna ogółowi, dlatego wprowadzono termin ezoteryka, który jest czymś w rodzaju wiedzy tajemnej popularnej. Czegoś w rodzaju zamiennika religii. Jest to interesujące z wielu względów i faktem jest, że dochodziło do sytuacji, kiedy niejednokrotnie ezoteryka była polem różnego rodzaju manipulacji. Ale Chris, czy za tym wszystkim stoi jakiś ogólny zamysł, czy stoi nasza naiwność?
[01:03:06] - Myślę, że za tym wszystkim stoją nasze naturalne zdolności, które pozwalają nam przekroczyć granice naszych trzech wymiarów i połączyć się z czymś, co jest absolutnie poza nami. Jest niemierzalne, nieobserwowalne w sensie naukowym, że to coś ciągle jest z nami, bo zawsze się przewija dookoła człowieka. Człowiek nie jest w stanie bez tego żyć. Natomiast tworzenie pewnego ruchu jest sposobem, jak można przejąć tego typu umiejętności czy właściwości człowieka i wykorzystać je do własnych celów, często bardzo mrocznych. Kiedy na przykład widzimy efekt zbiorowych modłów religijnych, bo taki istnieje, albo nawet chociażby pozytywnego myślenia. Dokonano tego eksperymentu w przypadku Jimmy Cartera, który bardzo poważnie zachorował na raka i w zasadzie żaden z lekarzy nie widział możliwości, żeby Carter wrócił do zdrowia. I wówczas zorganizowano rodzaj takiego ruchu, który można nazwać ezoteryczno-duchowym. Ludzi, którzy życzą dobrze Carterowi po to, żeby w jednym miejscu, w jednym czasie, niezależnie od miejsca na świecie, spotkali się w swego rodzaju medytacji, połączyli ze sobą swoją własną energię. I to brzmi naprawdę ezoterycznie. To brzmi kompletnie newage'owo.
I następnie tę dobrą energię wysłali w stronę Cartera po to, żeby uratować mu życie i zniszczyć tego raka. I co się stało? Okazało się, że to działa. W jakiś sposób Carter wykaraskał się z tego i tego raka gdzieś zgubił. W sensie religijnym można by tu mówić o cudzie. Cudów w religii mamy wiele i wiele z nich, masa z nich jest bardzo zasadna. Ja nie mam wątpliwości, że cud się dokonał, ale cud się dokonał poprzez właśnie zagospodarowanie tej duchowej energii każdego z nas. I to jest właśnie ta sytuacja dla mnie najważniejsza. Każdy z nas to ma w jakiś sposób i my jako ludzkość jesteśmy ją w stanie połączyć. Natomiast sami z siebie, bez jakichś przewodników nie umiemy tego zrobić.
Dlatego ci, którzy wiedzą o tym, mają tą wiedzę tajemną nie dla profanów, a dla pro, z takiej wiedzy korzystają i wykorzystują ją do tego typu celów. Tak to właśnie widzę i tak to właśnie wygląda. Dlatego, że za każdym razem, gdzie mamy początek ludzkości, mamy zaraz jakąś świątynię, co pokazuje, że świat duchowy był dla tych ludzi strasznie ważny, co oznacza także, że mieli o wiele bardziej bezpośredni kontakt z tą tkanką duchową, z tym czymś, co jest poza naszymi wymiarami, że wchodzili w jakieś interakcje. Funkcja szamana, straszliwie mocna, a później z całą bezwzględnością zniszczona, w sensie dosłownym spalona i starta z ziemi, na to również wskazuje. Taka jest moja obserwacja tej sfery duchowej i także tego, że bez niej nie potrafimy żyć i że ciągle ona do czegoś nas prowadzi. To tak jak w przypadku pierwszej wojny światowej, która w zasadzie nie miała powodów, żeby wybuchnąć, ale przez praktycznie półtora roku wcześniej gazety, różne media i ludzie ze sobą nie rozmawiali o niczym innym, jak tylko mówili sobie: „Wojna, wojna, wojna, wojna, wojna, wojna”. Stworzyli energię wojny, stworzyli akceptację wojny w powietrzu. I kiedy wybuchła z głupiego powodu, że jakiegoś arcyksięcia ktoś zabił gdzieś w jakimś zadupiu Serbii, wszyscy powiedzieli: „Tak, wojna, wszyscyśmy o tym wiedzieli”. Bo się wszyscy tą energią ze sobą połączyli. To pokazuje wielką, gigantyczną siłę, jaką niesie ze sobą ta tkanka duchowa.
I jak bardzo jest atrakcyjna dla tych, którzy przewodzą tym wszystkim nowym erom, rozpoczynają je, próbują zagospodarować tę energię. To samo zrobiło chrześcijaństwo. To samo próbuje zrobić każda inna religia. Wzbudzić coś, żeby móc tę energię w jakiś sposób wykorzystać do swoich własnych celów. I prawdopodobnie odszedłem teraz już od pytania, bo już go kompletnie zapomniałem i podążyłem w tym kierunku znów takim mroczno-konspiracyjnym, ale na takiej zasadzie obserwuję i widzę człowieka. Zmierzono ten moment, kiedy świat dowiedział się o tym, co wydarzyło się 11 września 2001 roku w Nowym Jorku. I widać jest, że w polu elektromagnetycznym Ziemi w tym momencie coś nagle poważnie tąpnęło, coś drgnęło. To pokazuje, że świat jako cały, ta olbrzymia ludzkość w momencie tego, co zobaczyła na ekranach telewizorów, zareagowała w sposób duchowy, wpłynęła na coś niezwykle fizycznego, jak pole elektromagnetyczne Ziemi. Nastąpiła taka, można by powiedzieć, magiczna koherencja, zjawisko wręcz fizyczne. A jeżeli połączyć to jeszcze z innymi zjawiskami kosmicznymi, które się wyśmiewa, mówiąc, że jest to zacofana astrologia, kto wie, do czego jeszcze dojdziemy.
Dziś astrologia coraz bardziej przypomina z punktu widzenia nauki, jaka jest w tej chwili realizowana, coraz bardziej przypomina bardzo serio naukę, która jest w stanie dokonywać rzeczy, które wydawałyby się być wręcz cudowne. Ale do tego wszystkiego właśnie jest potrzebna ta substancja, ta substancja ezoteryczna, to, czego my cały czas szukamy po to, żeby zdobywać i określać to doświadczenie. Tylko że tak mi się wydaje, Leszku, że żyjemy w świecie, ponieważ żyjemy w społeczności, nikt nam nie pozwoli robić to samemu. Za każdym razem znajdą się inni, którzy powiedzą: „Hej, zróbmy to razem, a ten facet w tym wysokim kapeluszu i z zakręconą laską nam powie jeszcze jak, bo on ma parę fajnych trików”. I nagle łączymy się i realizujemy czyjś program, który do czegoś ma prowadzić. Dlatego właśnie te wszystkie ruchy ezoteryczne, które obserwuję od czasów Flower Power przez erę Wodnika, przez wszystkie ruchy newage'owe i ten nieszczęsny Corey Goode i Michael Salla, który stracił tak straszliwie w moich oczach i przestał być kompletnie jakimkolwiek autorytetem od czegokolwiek. Wszystko to właśnie ma przekonać ludzi do tego, żeby zaakceptowali coś, co się zmienia, żeby zaakceptowali świat, który wykorzysta ich w nowy, inny, jeszcze bardziej dosadny sposób. Dziękuję.
[01:09:54] - To może moje trzy grosze. Pozwolicie? Chris, zgadzam się z tobą jak najbardziej. Nasze zdanie nie jest tak różne, jak by się mogło wydawać. To, że te ruchy wszystkie są sterowane i wykorzystywane przez te materialne siły, to jest wiadome i tak jest po prostu. I wiadomo, że energia, którą my określamy mianem duchowość, oddziaływuje na nas i każdy z nas potrafi to odczuwać albo współgrać z tym. To jest wiadome. Ten przykład, o którym wspominałeś, 2001 rok to wydarzenie nawet opisywane było w „Nieznanym Świecie”, że w OSIR-owie wykryli zmianę w ciągu cyfr wcześniej niż to miało miejsce. Czyli to wydarzenie miało swój początek jeszcze przed rozpoczęciem. Czyli ta energia była na tyle mocna, że potrafiła oddziaływać na ten ciąg liczb, które oni tam spisywali.
I energia ma bardzo duże znaczenie. I ta duchowość, ta energia jest składową nas, istot, które tutaj biorą udział w tym życiu. Nie dziwne jest to, że przykładamy tak wielką wagę i to zaranie ludzkości, które opiera się na tym duchowym pierwiastku, nie jest wcale dziwne. Te przesłania, które dawały ludziom kiedyś wgląd w to, co nas otacza, pozwalało nam rozwijać się jako ludzkości. Te podszepty szamanów kierowały nas w kierunku, który dał nam rozwój. Oni mieli tę mądrość, którą przekazywali dalej. Ta mądrość była. Potrafili do niej sięgnąć. To jest to sacrum, które w tej chwili jest w zasadzie dostępne dla każdego, który chce, który potrafi rozwinąć w sobie chęć poznawania. I to, że istnieje coś takiego jak internet, to, że mamy dostęp do tej wiadomości, jest to rzeczywiście wielkim krokiem dla nas.
To jest to, że ta wiadomość, która jest istotna, może dotrzeć do każdego, kto będzie chciał szukać, kto będzie gotowy na nią. Jest to wielki krok dla nas jako ludzkości. Zobaczymy, jak to wykorzystamy. Wszystko przed nami. Dziękuję.
[01:12:54] - Dzięki, dzięki. Panowie, kolejna sprawa. Okazuje się, że wielu ezoteryków mówi o nadchodzącej globalnej zmianie świadomości. Tutaj teorie są bardzo różne. Natomiast jak to się ma odbyć? Czy będzie to wynikiem jakiejś nagłej zmiany, czy może dojścia do władzy zupełnie nowego pokolenia, takiego, które inaczej patrzy na świat? Leszku?
[01:13:20] - Czy to będzie nowe pokolenie, to bym raczej nie powiedział. Niestety jesteśmy takimi istotkami, które są przyzwyczajone do pewnych rzeczy, w których zostaliśmy wychowani, które nas ukształtowały. Ten pancerz krępujący nas, schemat, który każe nam iść w tym kierunku, a nie innym. Nowe pokolenie raczej nie. To musi przyjść wolność w nas, w ludziach, którym będzie dane przejść to. Wszelkie zmiany niosły ze sobą niestety wojny. Nie przypuszczam, żeby ta zmiana odbyła się bez tego. Prawdopodobnie czeka nas dużo złych i nieprzyjemnych chwil, kiedy będziemy doświadczać brutalnej szarpaniny między jedną a drugą stroną, kiedy będzie się lała krew, kiedy będzie dużo nieszczęścia i krzywdy, kiedy będziemy zmuszeni do zrozumienia pewnych rzeczy. Spójrzmy na dwie poprzednie wojny. Pierwsza, druga.
To, co później się działo, nie niesie ze sobą pozytywnego przesłania. Nie wskazuje na to, żebyśmy byli na tyle świadki, żeby przejść bezproblemowo ten etap i pójść dalej płynnie. Spodziewam się, że niestety, ale będziemy świadkami bardzo ostrego konfliktu między tymi stronami, ciemną i jasną stroną, kiedy dużo krzywdy zostanie wyrządzonej tylko dlatego, że będzie walka. Będzie niechęć pewnej grupy ludzkiej do porzucenia stanu, który mamy obecnie. Chciałbym, żeby to się odbyło bardzo fajnie, płynnie i bezproblemowo jako hippis, jako te dzieci kwiatu, które chciały bezkonfliktowo przejść do następnej lekcji. Jednak dostrzegam niechęć ogólną do zmian, do zrozumienia, że nie tędy droga, że rozwój musi zostać wyrównany. Rozwój materialny musi iść z rozwojem mentalnym. Nie może być rozdźwięku. Jeżeli chcemy iść w świetlaną przyszłość, to musimy być zrównoważonymi istotami, bo tak to będziemy marionetkami, które będą łatwo sterowalne, łatwymi obiektami do manipulacji przez tych, którzy będą siedzieć i być mądrymi i zaradnymi, którzy będą nas prowadzić. Nie wiem, czy to jest pozytywna perspektywa dla nas jako cywilizacji.
Raczej postrzegam jako pozytywne życie w świadomym społeczeństwie, gdzie będę spotykał ludzi świadomych i chętnych do pójścia dalej, a nie tych stłamszonych, którzy są skrzywieni, bo mają kolejny dzień pracy i ten kierat niekończący się, który zmusza ich do życia w ograniczeniu, nie mających żadnej możliwości rozwoju, bo są ograniczeni przez to, że muszą zarobić na to, żeby przeżyć, żeby być w ogóle. To nie jest fajny świat. Nie jest świat, który daje nam możliwość realizacji siebie. Chciałbym, żeby było fajnie i beztrosko, ale niestety widzę, że ludzkość nie jest gotowa na to w taki sposób i czeka raczej nas twarda i gorzka lekcja. Może tyle.
[01:17:43] - Chrisie? Halo, halo, Chrisie, czy się nas słyszymy?
[01:17:48] - Jestem. Byłem poszukiwany?
[01:17:51] - Tak.
[01:17:55] - To widocznie byłem nie w tym wymiarze. Bo ja tu się muszę wytłumaczyć. Już mówiłem w Paralaksie o tym, że sobie zafundowałem pizzę, która w magiczny sposób zamieniła się w żołądku w kowadło, nie dała spać do rana. I dziś zamiast czegoś bardziej ożywczego herbatka miętowa i woda. Więc ganiam sobie robić tą herbatkę i przez chwilę mnie nie było, ale już wróciłem z zaświatów. Mięta, spirytualny napój dawnych Lechitów zapewne. Może zdziała coś dobrego. Już działa.
[01:18:30] - Chris, twoim zdaniem ta wielka zmiana, która nadchodzi, bo my powoli przechodzimy do zupełnie innej partii naszego programu, w której powiemy o konkretach, bo na razie mówimy o tym, jak ezoterycy na to patrzą. A teraz spojrzymy na to od strony bardziej realistycznej albo nawet topornej. I teraz pytanie, Chris, czy te zmiany, które nadejdą, bo wielu ezoteryków mówi na przykład o takiej globalnej zmianie świadomości. Czy nie będzie to czasem w praktycznym znaczeniu dojściem do władzy i przejęcia władania nad planetą przez pokolenie, które patrzy na ten świat zupełnie inaczej, bo zostało wychowane w takiej epoce, która nie zna wojen, a która zna pojęcie globalnej wioski i globalizacji?
[01:19:18] - Zapewne, jeżeli rzeczywiście do czegoś takiego dojdzie, że świat się zglobalizuje w pozytywnym tego słowa znaczeniu, utraci te swoje różnice, które doprowadzają do lokalnych wojen i uniemożliwiają dotarcie do jakiegoś większego kosmicznego celu, jak Star Trek na przykład
[01:19:40] - To rzeczywiście do tego to wszystko zmierza. Jeżeli ktoś zrozumiał to w taki sposób, to jest to cel, któremu warto się dla tego kogoś poświęcić, po to, żeby móc ludzi skupić w jednym sposobie patrzenia na świat i połączyć ich energię. A doświadczenie mamy olbrzymie, sięgające kilku tysięcy lat, po to, żeby ten cel mógł osiągnąć. Ta podstawa duchowa jest nieprawdopodobnie ważna i jest ona widoczna za każdym razem, kiedy patrzymy na przykład na drugą wojnę światową. Możemy popatrzeć na to jako na wydarzenie historyczne, bardzo krwawe, bardzo nieprzyjemne. Mnóstwo ofiar, mnóstwo ludzkich cierpień. Ale kiedy zobaczymy, co stoi u podstaw tej wojny, to zobaczymy ruch ezoteryczny. Cały ten hitleryzm, faszyzm, nazizm, jakkolwiek go nazywać, wynika z pewnych spirytualnych wierzeń. W zasadzie na tym gruncie się rodzi i jest niczym innym, jak upraszczając, rodzajem satanizmu, który opanował umysły ludzkie do tego stopnia, że rzucili wyzwanie światu. Być może rzeczywiście miała to być wojna, która miała zakończyć wszystkie inne wojny.
Dlatego była tak straszna, żeby przerazić ludzi na tyle, żeby się o wiele łatwiej łączyli globalnie gdzieś tam w przyszłości i o wiele szybciej zakopywali te granice, które ich jeszcze do dziś dzielą. Prawdopodobnie nie spełniła tego warunku, ale mimo wszystko z pewnością była aktem spirytualnym. A więc jeżeli chcemy stworzyć nowe społeczeństwo, nowy globalny świat i zatrzeć te granice, trzeba je robić pod każdym względem. Ale ten najważniejszy jest w tej sferze duchowości. Stąd ci prorocy tej duchowości, którzy objawiają się tu i ówdzie, są dla mnie czymś w rodzaju takiego testu, jaka będzie ludzka reakcja na to wszystko, jak będą reagować i w jaki sposób trzeba budować tą nową religię. Tego zręby już mamy. Religia na przykład globalnego ocieplenia, religia wegetarianizmu. Są to drobne elementy, ale sprawdzane są na olbrzymiej ludzkiej populacji i z tego są wyciągane wnioski. Dlatego łatwo, w jakiś sposób to skorygować po to, żeby móc tą nową globalną religię wytworzyć. Widzimy, że nawet Kościół katolicki nie zasypia gruszek w popiele.
On też w jakiś sposób się modernizuje. Widać to po ruchach Franciszka. Dla ultrakatolików robi on dziwne ruchy i są wszyscy tym zaskoczeni, ale on patrzy daleko w przyszłość i jest forpocztą tych zmian. One nie stworzą się, nie powstaną z dnia na dzień, ale one się budują i jest to energia, której się zatrzymać już w jakiś sposób nie da. Należy tylko kontrolować, aby proces przebiegał we właściwym kierunku. I o to w zasadzie tylko chodzi. W tym właśnie między innymi pomaga technologia, którą się otaczamy. Tym, co jest kompletnie nowe w naszych czasach, jest fakt, że zmieniło się kompletnie to pole elektromagnetyczne, które jest w jakiś sposób nośnikiem tej naszej substancji, tkanki duchowej, która łączy nas ze światem zewnętrznym. Tym światem, który dziś z braku lepszego słowa nazywamy światem spirytualnym, który być może jest zupełnie innym wymiarem, do którego już dotarliśmy. Chociażby o tym świadczą wypowiedzi szefa CERN, który powiedział, że właśnie zapukaliśmy do kogoś, kto żyje gdzieś w innym wymiarze i czekamy na odpowiedź.
Czyli istnieje możliwość dotarcia. Istnieje fizyka, która pozwala, żeby móc opanować ten proces i być może, kto wie, może w tym procesie okaże się na końcu, że tak naprawdę człowiek z tymi swoimi możliwościami spirytualnymi, z tą energią, która się w nim kryje, tak naprawdę wcale już do niczego nie będzie potrzebny. Że wystarczy stworzenie super gigantycznego zderzacza hadronów albo całej serii tych zderzaczy, żeby stworzyć warunki, które pozwolą na taki rodzaj połączenia, gdzie u człowieka występuje to naturalnie i wówczas człowiek nie będzie do niczego potrzebny, będzie można z niego zrezygnować. Także nie wiadomo, dokąd zmierzamy i czy to jest lepsza przyszłość. Jest to jakaś przyszłość, ale nie wiemy, gdzie jest ten cel, jaki on jest. Jedyne, co wiemy, to jest to, że świat się zmienił i to w sposób radykalny i to na naszych oczach. Wielu z nas nie dostrzega to aż tak radykalnie. Jednak jeśli przyjrzeć się temu, co dzieje się dziś czy w nauce, czy w sposobie, w jaki żyjemy, widać to bardzo wyraźnie, że jest zupełnie inne od tego, jak żyli, zachowywali się nasi może nie ojcowie, ale dziadkowie. Jakie wartości były dla nich ważne i istotne, a jakie są dzisiaj. Na dodatek istnieje taki ruch, którego celem jest kompletna zmiana historii, tej, jaką poznaliśmy na temat świata.
Ta historia przechodzi bardzo poważną ewolucję. Nie wiem, czy zwróciliście panowie na to uwagę. Gdzie właśnie powstają takie historie jak właśnie historia wielkiej Lechii, czasu widmowego. Zupełna inna interpretacja tego, co wydarzyło się w przeszłości. Jeśli połączyć to wszystko razem, ma to moc kompletnej zmiany tego, w jaki sposób patrzymy w przeszłość, a jednocześnie tworzy fundament do zbudowania tego czegoś nowego.
[01:25:40] - Dziękuję
[01:25:41] - To ja może skorzystam z tego momentu ciszy i pozwolę sobie powtórzyć kontakty do Radia Paranormalium. Dzisiaj słuchacie państwo kolejnej „Debaty Niekontrolowanej”, tym razem poświęconej w całości Nowej Erze. Można będzie do nas już niedługo dzwonić, ale telefony warto już sobie teraz zapisać. Numery telefonów to 32 746 00 08. Komórkowy 53 624 193. Przepraszam, że tak troszkę bełkoczę, ale niestety opuchlizna po usunięciu zęba mądrości jeszcze nie zeszła. Także troszkę mogę bełkotać dzisiaj. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube.
Można także znaleźć nas na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam także wysyłać pytania i komentarze. Oczywiście relacje z obserwacji UFO i różnych zagadkowych zjawisk na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Tutaj padło takie ciekawe pytanie od Larsena na czacie Radia Paranormalium: „Może prawdziwa rewolucja w świadomości nastąpi dopiero wtedy, kiedy dobitnie będziemy wiedzieli, kto tą planetą rządzi i jak bardzo byliśmy w przeszłości manipulowani?” Może pierwszego o skomentowanie tego pytania poprosimy Chrisa Miekina. Chrisie?
[01:27:41] - To takie trudne pytanie, ponieważ robi założenia. Są w tym pytaniu założenia, że może będziemy wiedzieli. A kiedy wiedzieliśmy? Takie jest moje pytanie. Przecież nigdy nie wiedzieliśmy i tak naprawdę my jesteśmy nieustannie, od kiedy istnieje coś takiego jak historia czy archeologia, która zapisuje przeszłość, za każdym razem pokazuje, że jesteśmy rodzajem planety więziennej, że ciągle ktoś z nas korzysta, że nie ma wolności, szczęścia i swobody. Za każdym razem są reguły, ograniczenia i konsekwencje, które płaci się za to, że się łamie reguły tego życia. Więc myślę, że wiara w to, że się dowiemy bądź zmieni się coś w naszym sposobie życia, że będziemy szczęśliwsi, bardziej otwarci, że świat będzie piękniejszy, jest troszkę naiwna, bo nie mamy tego przykładu nigdy z przeszłości. I niekoniecznie to my jesteśmy predestynowani do tego, ażeby wykonać ten pierwszy ruch, że to od nas się to wszystko zacznie. Życie pokazuje, że od nas wcale się to nie zacznie. Jesteśmy być może jeszcze bardziej skłóceni niż ludzie w przeszłości.
Każdy z nas ma inne zdanie, inne pojęcie. Niektórzy jak nawet nie mają pojęcia, to zrobią w zasadzie odwrotnie po to, żeby było weselej może nawet. Także nie widać tego, żeby można było się w czymś zjednoczyć. Przynajmniej na razie nie ma takiego elementu, który jednoczyłby ludzi. Jest różnorodność, ale ta różnorodność tworzy chaos, który oczywiście funkcjonuje w ramach określonych reguł, który jeżeli się złamie, jest się ukarany. Także myślę, że elitom, jakkolwiek one ewoluowały i zmieniały się na przestrzeni tysiącleci, na pewno nie grozi coś takiego jak to, że nagle obudzimy się z naszego snu. Bo się nie obudzimy. Ten sen trwa i syndrom sztokholmski w psychologii pokazuje, że w zasadzie akceptujemy taką rolę ofiary, że jest dobrze wiedzieć, że się jest ofiarą i dzięki temu szanuje się tego oprawcę i tego kogoś, kto nakazuje nam chodzić na 12 godzin do pracy, płacić podatki i ciągle zamartwiać się najróżniejszymi problemami w życiu. W zasadzie gdyby nas zapytać, co to jest szczęście, byłoby to o wiele trudniejsze pytanie. Może nawet najtrudniejsze pytanie.
Co to jest szczęście? Jak je zdefiniować? Kiedy człowiek czuje się szczęśliwy? Co oznacza wolność? Wolność od czego? W jaki sposób ona ma się przejawiać, żeby tą wolność i szczęście osiągnąć? To są takie terminy nośne i lotne i dlatego w tym ruchu New Age tak dużo miejsca one zajmują. Bo nie wiadomo, do czego one prowadzą, bo to, w jaki sposób ludzie to widzą, to wręcz jest w takim lekko narkotycznym uniesieniu, kiedy napalimy się czegoś mocnego i odpływamy gdzieś na różowe chmurki dokoła nas i świat kotłuje się i wiruje i jest wesoły i jest przyjemnie i nic nie boli, nic nie uwiera, nie ma przeszłości, nie ma przyszłości. Może dlatego tak tego szczęścia trzeba, bo trzeba czegoś właśnie takiego. Ale taki stan, ażeby uświadomić sobie, że jest stanem uszczęśliwienia, może nie szczęścia, ale uszczęśliwienia, potrzebny jest drugi element, który dla człowieka jest niezmiernie ważny.
Potrzebny jest stan kompletnego nieszczęścia. My nie jesteśmy w stanie stworzyć najprostszych definicji, jak na przykład co to jest prawda, co to jest poznanie, co to jest Bóg. Nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie w sposób obiektywny, dlatego że wypływają one od nas i to my jesteśmy tym punktem widzenia. I tylko możemy odpowiedzieć na jakieś pytanie czy spróbować znaleźć taką odpowiedź poprzez właśnie porównanie. Porównanie wynika z czegoś, że trzeba doświadczyć jednego, aby móc ocenić to coś drugie, co niekoniecznie oznacza, że jest to obiektywna definicja i nigdy nią nie będzie. Dlatego bez doznania nieszczęścia, upokorzenia, bólu i cierpienia nie ma uczucia szczęścia, swobody, dobrego samopoczucia i piękna świata. Musi być brzydota, żeby docenić piękno, musi być ból, żeby docenić stan przyjemności. I tak dalej. Dlatego właśnie te wszystkie hasła ezoteryczne do mnie ideologicznie nie docierają. Właśnie dlatego, że są ideologią pewną, pustą w sumie gdzieś tam w środku.
Natomiast cały czas, i chcę to podkreślić, zdaję sobie sprawę z potęgi świata duchowego, który istnieje w nas i istnieje dookoła nas. Kiedyś uczestniczyłem w takim hawajskim rytuale hawajskich kahunów. Nazywa się to Ho'oponopono i to były czasy, kiedy jeszcze byłem takim dość poważnym sceptykiem, z pewnymi cechami wojowniczego ateisty nawet. Pojechałem absolutnie tylko w takim celu, żeby w zasadzie potwierdzić, że ci wszyscy ludzie to muszą być chyba troszkę zamroczeni albo coś z nimi nie tak. Skoro uczestniczą w tego typu rytuałach i wziąłem w nim udział. I pomyślałem sobie, że skoro ten mój udział ma być częścią tego misterium, które się rozgrywa, to w takim razie psychicznie, czyli energetycznie również poddam się mu w taki sposób, ażeby nie być tylko tym złośliwym sceptykiem, ale być częścią tego misterium, które rozgrywało się na moich oczach. I kiedy to wszystko się skończyło, nagle poczułem coś, czego w życiu nie poczułem. Okazało się, że wydarzyło się coś takiego, jakby ktoś zdjął ze mnie kamień, który waży ze 150 kilo, a ja sobie nie zdawałem sprawy z tego, że go w ogóle noszę. Tak czułem się lekki, w stanie uniesienia, w stanie absolutnej szczęśliwości. Oczywiście nie w sensie definicji, ale w sensie takim, że czułem się wspaniale i doskonale.
Przyjechałem do domu. To są czasy, kiedy miałem problemy z ciśnieniem krwi. Zmierzyłem sobie ciśnienie. Było bardzo w porządku. Na drugi dzień nie wziąłem tabletki. Zmierzyłem sobie ciśnienie. Ciśnienie było świetne i tak trwało przez następnych kilka dni. Chyba trzy czy cztery dni pod rząd, że nie biorąc tabletek, to był eksperyment na ludzkim organizmie, który dokonałem świadomie. Okazało się, że wszystko jest w normie i dopiero gdzieś na piąty dzień zaczęło się podwyższać. Efekt tego rytuału, efekt tego misterium zaczął ode mnie odchodzić.
Nie był niczym utwierdzony, nie był kontynuowany w żaden inny sposób. Był tylko pojedynczym doświadczeniem, którego byłem uczestnikiem. I to pokazało mi, jak wielka energia gdzieś tkwi wokół nas i jak wiele można z nią zrobić dobrego, ale też i wiele złego, czego przykłady dawałem, tak jak właśnie satanistyczny kult nazistów czy wiele innych, jak na przykład kult z Watykanu. Nie chcę obrażać katolików, który dokonywał krwawych krucjat czy palił na stosie wszystkich tych, którzy myśleli inaczej. I tak dalej. Można by to mnożyć od małych do dużych kultów. Za każdym razem widzę tych, którzy organizują tą ludzką energię, ten ludzki stan duchowości, tą umiejętność naturalnego przekraczania wymiaru i łączenia się być może z energią kosmiczną w jakiś sposób, co dziś coraz bardziej potwierdza fizyka. Jaką wielką i potężną ma siłę. Dlatego dziś właśnie z tej perspektywy i z tego, co w życiu doznałem, a podobnych doświadczeń, jak ten rytuał Ho'oponopono przeszedłem więcej i miały o wiele silniejszy efekt na mnie. Zaskakująco silniejszy efekt.
Jestem ciągle pod wrażeniem tego, co się wydarzyło pod wpływem właśnie tego typu doświadczeń. Wiem, że dziś ktoś, kto próbuje stworzyć rodzaj nowej duchowości, zaczyna być osobą podejrzaną, bo albo sam nie zdaje sobie sprawy, że jest narzędziem w czyichś rękach, albo próbuje zbudować po prostu nowy rodzaj kultu, jak to było zawsze w przeszłości. Tak jak mówię, nic nie uprawnia nas do tego, żeby powiedzieć o nas, że my jesteśmy inni od całej reszty, że my jesteśmy lepsi od całej reszty ludzkości, od tych tysięcy, dziesiątek tysięcy, setek tysięcy pokoleń, które żyły przed nami i podobnie jak my doświadczały rzeczywistości dookoła i podobnie jak my chcieli ją zmienić. Podobnie jak my wierzyli, że rozpoczynają nowe czasy, nową erę. Nasza jest wyraźnie operowana sztucznie, jest operowana datami. Ten wielki eksperyment myślowy z rokiem 2012 i z kalendarzem Majów, którego tak naprawdę mało kto zrozumiał, o co w tym wszystkim chodzi. Wszyscy oczekiwali końca świata. Czy inne reklamowane przepowiednie pokazują, jak ludzie łasi są na tego typu historie i jak bardzo reagują na nie. I jest to efekt, który można wykorzystać do czegoś. Daje on wiedzę.
Dlatego jeszcze raz wrócę. Trochę tak często wracam do tego, ale MK-Ultra stworzyła podstawy tego, w jaki sposób organizować tą sferę życia ludzkiego i w jaki sposób manipulować nią, żeby osiągnąć swój własny, mroczny cel. Dziękuję.
[01:37:45] - To teraz oddajmy głos Leszkowi. Leszku.
[01:37:50] - Chris swoim krasomówstwem utopił mnie. Mentalnie odbiegłem od pytania, które zostało zadane.
[01:38:00] - To ja może je powtórzę. To jest pytanie od użytkownika Larsena z czatu Radia Paranormalium: „Może prawdziwa rewolucja w świadomości nastąpi wtedy, kiedy dobitnie będziemy wiedzieli, kto tą planetą rządzi i jak bardzo byliśmy w przeszłości manipulowani?”
[01:38:16] - Tak. Dość na razie na pewno nie dojdziemy. Te siły, które są zaangażowane w to, na pewno nie dopuszczą do tego, żeby ta prawda przeciekła do nas. Jeżeli już przecieknie, to będzie utopiona w morzu kłamstw, które zostaną wypuszczone przy okazji, żeby rozmyć, rozwodnić to pojęcie, żeby zaginęło w morzu teorii spiskowych. Jeżeli nawet ta prawda zostanie ujawniona, to niewielu będzie w stanie ją zrozumieć. Niewielu będzie w stanie ją wyłowić i nie widzę możliwości, żeby przez to była możliwość rozwinięcia skrzydeł przez ludzkość. Raczej będzie to coś bardzo dosadnego, żeby przebudziło aż tylu ludzi i żeby dokonała się ta zmiana. Może na tyle. Dziękuję bardzo.
[01:39:16] - I kolejne pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań, bo już niestety Piotr musiał troszeczkę wcześniej się ewakuować. Dlatego teraz stery audycji przejmuję w pełni ja. I bekocząc, wciąż wyglądając jak pół chomik, pół człowiek, odczytam kolejne pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań: „Co sądzicie o teorii tak zwanych dzieci indygo? Czy są one zapowiedzią przełomu?” Może tym razem pierwszemu oddajmy głos Leszkowi Ostoiowskiemu. Leszku.
[01:39:48] - Dzieci indygo to w zasadzie za każdym razem każde pokolenie niesie ze sobą przypływ nowych istot, które są świeże, chętne do pojmowania, przyjmowania i konsumowania tego, co zastały. Także nie dziwmy się, że są jednostki wybitniejsze niż taki ogół. Mamy duże spektrum istot, które się tutaj rodzą. Także mówienie, że nadejście Nowej Ery zostało poprzedzone rodzeniem się istot, które mają wprowadzać tą erę, dawać nam przykład i światłość, jest trochę bezzasadne. Moim zdaniem takie istoty zawsze brały udział tu w życiu, żeby doświadczyć i posmakować tego, co niesie ze sobą Ziemia i życie tutaj. Każdy, który się tutaj rodzi, ma możliwość konfrontacji siebie samego z takim życiem dualistycznym, życiem na rozdwojeniu. Umiejętność wyboru jest dla nas istotna i tego się uczymy tutaj. Dzieci indygo. Fajnie, że dostrzegamy, że takie istoty się rodzą. Fajnie, jeżeli dajemy możliwość rozwoju takim ludziom.
Jeżeli nie są krępowane i nie są wykorzystywane do niecnych celów, hołubmy je, dawajmy im możliwość rozwoju w każdej dziedzinie. Dadzą nam światło, światłość i dadzą nam możliwość pójścia dalej. Ale to jest po prostu wykorzystanie, moim zdaniem, tej właśnie nagonki, tej takiej szumnej nazwy Nowej Ery. Czegoś, czego się wszyscy spodziewają, czegoś, czego wszyscy oczekują. Jest w tym temacie duże zamieszanie i dzieci indygo to jest dla mnie jedno z właśnie z tych pas, które są bardzo krzywe, bo często gęsto pod płaszczykiem tych dzieci indygo wyłapuje się te jednostki, które są wybitne, które są ponadprzeciętne i zaprzęgane są do niecnych celów, do właśnie tych takich mrocznych kwestii życia. To mi się nie podoba i przypuszczam, że właśnie jak Chris wspominał, ten New Age jest taką manipulacją, to i to pojęcie dzieci indygo również służy do wyszukiwania, wyłapywania ludzi, którzy chętnie będą chcieli się pochwalić swoim dzieckiem, które jest ponadprzeciętne, ponad takie normalne. I te służby mają możliwość wtedy łatwego wyłapywania takich jednostek. To pojęcie mi się nie podobało od samego początku, chociaż niesie ze sobą fajną rzecz, to moim zdaniem jest wykorzystywane do mrocznych celów.
[01:43:31] - Ja usłyszałem, że podobno w zachodniej Europie funkcjonują od wielu lat szkoły, w których są jakby składowane dzieci indygo. Szkoły specjalnie dla nich stworzone.
[01:43:44] - No właśnie. I tutaj te służby mają wtedy piękne pole do popisu, żeby wykorzystać takie jednostki do swoich celów. To nie jest fajne. Na pewno nie.
[01:43:59] - Dobrze, to był Leszek Ostoja-Jawsiony. A ty, Krysiu, jak podchodzisz do tematu dzieci indygo, dzieci kryształowych i innych?
[01:44:10] - Ja generalnie zgadzam się ze wszystkim, co powiedział Leszek. Myślę, że doskonale opisał całą tę sytuację i wskazał jej największe niebezpieczeństwo, że dzieci indygo są czymś, co ma być filtrem wyłapującym tych wszystkich, którzy wyłamują się w jakiś sposób z szeregu normalności po to, żeby rzeczywiście użyć ich w jakimś niecnym celu. Wydaje mi się to być pewne. Spójrzmy na to, jakie filmy czy seriale teraz się kręci. Jest sporo filmów na temat tego, że jest grupa dzieci, które mają niezwykłe zdolności, rzucają ogniem, unoszą się w powietrzu. Zawsze są jakieś nieszczęśliwe, nieprzystosowane i te mroczne organizacje ich ścigają. Ale jest też dobra organizacja, która ich uchroni i uratuje przed tym nieszczęściem i one będą mogły służyć dobru. To oczywiście działa na wyobraźnię tych dzieciaków. Każdy by chciał być takim dzieckiem indygo, takim superherosem, ale spójrzmy, to są komiksowe superherosy, które mają zdumiewające możliwości. Coś takiego reklamuje całą ideę i wychwytuje tego typu ludzi, istoty.
Wiele z nich próbuje samych w sobie znaleźć coś takiego, co widać po tych wszystkich ruchach młodzieżowych, kiedy usiłują zmienić wygląd samego siebie, żeby wyglądać podobnie jak bohaterowie tego typu filmów, a często seriali. Mieliśmy serial o Roswell, o dzieciakach, które miały kontakty z UFO. Był serial o wampirach, też rodzaj indygo, młodych, atrakcyjnych ludziach, którzy żyli inaczej. To jest cały czas zamierzona próba stworzenia czegoś, wyłapania czegoś, stworzenia sita, które by tych ludzi w jakiś sposób wyselekcjonowało, znalazło, żeby można ich było do czegoś wykorzystać. To mi kojarzy się z projektem Montauk, gdzie wykorzystywano dzieci i ich umysł, który nie jest skażony ugruntowaną opinią, nie jest zmieniony przez rodzaj wiary, jaką wyznają, nie jest zmieniony przez uprzedzenia do różnych historii i sytuacji. Można wykorzystywać do najrozmaitszych mrocznych celów i ewentualnie prowadzić doświadczenia, w jaki sposób stworzyć nowego człowieka, poprowadzić ten młody umysł po to, żeby nadać mu kompletnie nową formę i wysłać go w świat jako forpocztę czegoś nowego. Tej nowej, lepszej zmiany, w cudzysłowie, globalnej, mrocznej, niebezpiecznej. Dziękuję.
[01:47:09] - Myślę, że możemy w tym momencie otworzyć naszą linię telefoniczną dla słuchaczy. Przypomnę kontakty do Radia Paranormalium, numery telefonów 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Skype radio.paranormalium.pl. Można także pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i Czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO i zjawisk paranormalnych na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Kolejne pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań brzmi następująco: jakie wydarzenie realne i prawdopodobne może być cezurą oddzielającą nasze czasy od nowej ery? Kosmiczny kataklizm?
A może trzecia wojna? Co musi się stać, by świat uległ zmianie? Może tym razem pierwszymu oddajmy głos Chrisowi. Krysiu?
[01:48:43] - Już mówiłem wcześniej o tym, że ta zmiana już zaszła. Nie trzeba dokonywać niczego radykalnego, bo najbardziej radykalnym elementem, który zmienił się w naszym życiu był internet, który zmienił wszystko. Nie potrafimy już żyć bez internetu. Ciągle sprawdzamy, co się wydarzyło na Facebooku, co zrobił, co się wydarzyło w świecie. Ustalamy sobie różne siatki, które wyłapują informacje, które nas interesują. Zaciągamy z Chomika różne chomiki, szukamy zdjęć, wysyłamy te zdjęcia. Praktycznie coraz bardziej nasze życie jest wkomponowane w świat cyfrowy i ten świat cyfrowy i to niczym nieskrępowane połączenie ludzi na świecie jest już właściwą rewolucją. Teraz tylko muszą odejść dinozaury tacy jak ja i paru innych i za kilkadziesiąt lat będziemy mieli do czynienia z zupełnie nowym pokoleniem. Tak że rewolucja się odbędzie i być może po raz pierwszy bezkrwawo. Ale czy bezkrwawo to się okaże, bo to z kolei wiąże się jeszcze z innymi elementami, o których wspominałem wcześniej.
Zmienia się ludzkie patrzenie na świat, na historię, na związki międzyludzkie. Już teraz młodzi ludzie wierzą, że ich rodzice nie mają aż tak ważnej roli w ich życiu jak na przykład społeczność, która jest dla nich o wiele bardziej ważna. Czyli łamie się struktury, które istnieją od zarania ludzkości. Łamie się wiedza o przeszłości i jej rozumienie, łamie się wiele innych elementów. To stwarza kompletnie nowego człowieka w sposób niezauważony. I ten nowy człowiek, kiedy on osiągnie siłę, ewentualnie jeśli zechce przyspieszyć tę rewolucję, to wytnie tych wszystkich, którzy do tej rewolucji nie przystają. Też w bardzo łatwy sposób. Tak to widzę. Ta zmiana rewolucyjna jeszcze jest przeprowadzana na paru innych poziomach, tak jak na przykład zmiana, która jest dla mnie najbardziej groźna, która jest ukryta pod nazwą singularity, czyli pojedynczość, co oznacza pewne połączenie człowieka i maszyny, stworzenie sztucznej inteligencji. W zasadzie wówczas, co będzie najważniejsze, na czym będzie polegało człowieczeństwo, jeśli stworzymy sobie społeczeństwo cyborgów?
Jest w najnowszym „Alienie” taka pierwsza scena, gdzie jest rozmowa pomiędzy właśnie cyborgiem, kompletnie sztuczną inteligencją a jego panem, który jest człowiekiem.
[01:51:37] - Wrócimy, Chrisie, do tej sceny za chwilę, bowiem właśnie dodzwonił się do nas słuchacz telefoniczny. Halo, Radio Paranormalium, jesteśmy już na antenie.
[01:51:48] - Witam, z tej strony Cyprian. Słychać mnie?
[01:51:50] - Tak, słychać bardzo dobrze.
[01:51:53] - Witam, tutaj panowie rozmawialiście o takim globalnym przebudzeniu świadomości i nowej erze, w którą ludzie mają tutaj wstąpić, która ma nastąpić. Myślę, że takim ważnym punktem albo ważnym wydarzeniem w życiu wielu ludzi są obserwacje tych istot, które tak jak chyba szaracy najbardziej popularni, raczej nie kryją się z tym. Po prostu są widziani przez wielu ludzi, choćby w Polsce. Ja też sam widziałem takie istoty i takie wydarzenie. Mam świadków. Znam ludzi, którym to opowiadałem, którzy też przełamywali się przy mnie, o tym opowiadali. I stok myślenia tych ludzi jest już inny na temat polityki i tego, co się wokół nas dzieje. Bardziej taki globalny, w sposób proroki myślą. Tutaj panowie mówiliście o religii. Ktoś tutaj, Lenin chyba powiedział: „Religia jest to opium dla mas”.
Ludzie potrzebują jakiejś religii, trzeba im zaimplikować jakąś ideę, z której wytłumaczą sobie istnienie. Tutaj bardzo ciekawy film niedawno odnalazłem w internecie z lat 60. projektu Blue Book i przesłuchanie obcego. Nie wiem, czy panowie tym się interesowaliście i jaka jest opinia wasza na ten temat. Bardzo ciekawie brzmi ta wypowiedź à propos wymiarów światów i tego, co nas otacza. Kto wie, czy na przykład również podróże w czasie nie są już możliwe. Halo?
[01:53:48] - Słyszymy się cały czas. Nie wiem, który z panów chciałby tutaj zabrać pierwszy głos, skomentować jakoś pana wypowiedź.
[01:53:56] - Może Chris odpowie. Chrisowi oddajmy głos. Dzięki. Ciągle skowadłem z żołądku. To są bardzo interesujące obserwacje. Myślę, że tutaj nasz słuchacz zwrócił uwagę na bardzo ważny element właśnie tego, że wręcz mamy fizyczne spotkania z czymś, co jest kompletnie nieznane, że my tutaj ciągle mówimy o tej sferze ezoterycznej, sferze duchowej, że jakoby coś istniało poza naszymi wymiarami, ewentualnie do czego się w jakiś sposób zwracamy i z czym się łączymy. Ale istnieje jeszcze jedna forma tego kontaktu. Jest to forma ze światem pozaziemskim w sensie dosłownym i w sensie fizycznym. Bo kiedy obserwuje się szaraki, kiedy czyta się historie o Annunakach, kiedy słucha się opowieści świadków, którzy mieli tego typu spotkania, wiemy, że coś jest na rzeczy. Powstała cała nowa dziedzina, ufologia.
My mamy od kilku lat debaty ufologiczne, które w tytule mają ufologię. I teraz to, co powiedział przed chwilą słuchacz, jest dla mnie przynajmniej ogromnie interesujące, ponieważ będzie to częścią składową drugiej „Paralaksy”, drugiego odcinka „Paralaksy” po tym dzisiejszym. Będzie mówiło o tym, w jaki sposób działa zagroda kosmiczna i dlaczego zagroda kosmiczna jest budowana i tworzona. Że jest nie tylko po to tworzona, ażeby zmienić ludzką świadomość, ale przede wszystkim, ażeby kontrolować spotkania z tego typu istotami, które w jakiś sposób pojawiają się tutaj, u nas na Ziemi, lądują często w formie w sensie fizycznym. I teraz pojawił się tutaj Blue Book. Blue Book ma bardzo ciekawą historię, w jaki sposób powstał. Kiedy zastanowimy się, jak na to wpadli generałowie, żeby pozwolić ludziom tworzyć tego typu archiwum pojawiania się UFO, kiedy temat jest niezwykle kontrowersyjny, nagle pojawia się projekt, który jest ewentualnie otwarty dla każdego i Każdy może tam dopisać.
[01:56:04] - Jeśli mogę się wtrącić, to wiele z tych materiałów, ja zacząłem się interesować całym tematem w zasadzie kiedy otrzymałem dostęp do internetu, gdzieś tam lata 2004, 2005. Natomiast samo wydarzenie, które ja zaobserwowałem było w roku 1995 i konkretnie temat UFO mnie nie interesował. Byłem dzieciakiem. Wiadomo, dzieci myślą raczej o piłce nożnej, zwykłych, przyziemnych rzeczach. Natomiast cały czas ten temat zjawiska, które ja zaobserwowałem, na tyle mnie nurtował, dręczył, że zacząłem szukać tego. Opowiadając znajomym jeszcze lata temu, ludzie się wyśmiewali. Do dzisiaj osoby, które ze mną widziały to zjawisko, tylko jedna z tych osób prawdopodobnie byłaby w stanie udzielić jakiejś odpowiedzi, wywiadu. Reszta nie chce o tym wspominać, nawet wśród znajomych. Kiedy o tym rozmawiamy, zamykają od razu temat, kończą. To jest taka świadomość.
Wracając do tego tematu, ludzie boją się chyba tego przebudzenia. Boją się w ogóle zmiany, wejścia w tą nową erę, mi się wydaje. Boją się nowości, czegoś, co nadchodzi. Ta globalizacja, którą my obserwujemy, sterowana przez korporacje, nie oszukujmy się, jest u nas sterowana przez korporacje i agresywnie przebiega w sposób nieakceptowalny. Nie oszukujmy się, bo rzeczywiście ona musi nastąpić, jeśli chcemy iść dalej. Natomiast rzeczywiście czipowanie ludzi w Stanach czy sterowanie naszym czasem wolnym, czasem pracy to jest wszystko, co jest dla mnie nieakceptowalne i nie w ten sposób. Myślę, że nie tędy droga do oświecenia, przejścia w nową erę.
[01:57:59] - Oczywiście zgadzam się z tym, ale trzeba znaleźć sposób. Tu też zauważył pan interesującą rzecz, mianowicie taką, że mówi pan w osobie pierwszej, mówi o sobie i ja przynajmniej tak samo widzę ewentualnie drogę, jak można wyjść z tego. Nie przez jakiś ogólny ruch, który zabierze mnie z sobą. Coś takiego można znaleźć tylko i wyłącznie indywidualnie, w swojej własnej sferze, używając swoich własnych możliwości do tego, ażeby móc w jakiś sposób wymknąć się z matrixa albo się na niego uodpornić. Nie ma darmowego przejazdu. Nie ma tak, że przyjedzie pociąg i zabierze nas do krainy szczęścia. Każdy z nas musi dokonać serii decyzji i ponieść ich konsekwencje. Jeżeli są to decyzje dobre, wówczas rzeczywiście osiągnie ten moment, o którym dzisiaj rozmawiamy. Jeżeli nie, można stracić wszystko. Dosłownie wszystko.
Także jest to zawsze ryzykowne działanie. Oczywiście.
[01:59:04] - Jeszcze na koniec. Przepraszam, że panu przerwę. Na koniec jeszcze pan wspominał o dzieciach indygo. Ciekawy temat. Ja na razie dopiero się tego uczę, ale mam wrażenie, że niektórzy ludzie zbyt poważnie do tego podchodzą. Chociaż rozmawiam z ludźmi, którzy ten temat dość dogłębnie studiują, ale uradza on do rangi wręcz religii dokładnie. To, o czym pan wspominał, że niektórzy ludzie posiadając dziecko nieprzeciętnie inteligentne czy z jakimiś zdolnościami, rzeczywiście tym dzieckiem się chwalą. Wokół tych dzieci robi się całą otoczkę. To wszystko, te tematy, które dzisiaj były poruszane na tej debacie, rzeczywiście jest to kilka takich nurtujących kwestii, z którymi ludzie się mierzą w tej chwili, którzy starają się oświecić ludzi, starają się poznać temat, czy to UFO, czy to wejścia w tą nową erę Wodnika.
[02:00:21] - Co pokazuje, że trochę poruszamy się po omacku. Każdy ma jakąś inną koncepcję. I często jest też tak, że są różni ludzie, którzy starają się na tym w jakiś sposób skorzystać, bo często można zaobserwować, że z czymś takim wiąże się ruch, potem organizacja, jakieś działanie. Jest to coś, co ma coś jeszcze pod skórą oprócz tego, że ładnie wygląda z wierzchu. Często to widać. Dlatego właśnie tu na chwilkę, żeby pokazać to na schemacie, jak to działa. Wspomniał pan o projekcie Blue Book i w tym projekcie ludzie mogli dokonywać obserwacji. Były one zapisywane przez agencje najrozmaitsze. Te obserwacje UFO były dokonywane i wydawało się, że jest to taki fajny, otwarty projekt, który ma na celu „wszyscy poznajemy UFO”. A dziś już wiadomo, że ten projekt zaistniał tylko z jednego powodu.
Okazało się, że w momencie, kiedy rozpoczęły się próby nuklearne, za każdym razem wielkie zainteresowanie wzbudzało to właśnie UFO. Pojawiały się dziwne pojazdy kosmiczne. I teraz siłą rzeczy wojsko nie było w stanie znaleźć odpowiedzi, z czym ma do czynienia i jaka jest skala takiego pojawiania się. Więc stworzono projekt Blue Book po to, ażeby uzupełnić te elementy układanki, których by ewentualnie samo wojsko nie zauważyło poprzez obserwacje ludzi. Chodziło o to, żeby wytropić, skąd to UFO przylatuje, co to jest i w ogóle z czym to się kojarzy i jest. Także ludzie, ludzkość jako taka została zaprzęgnięta do wojskowego projektu, wierząc, że służy jakiejś dobrej, interesującej idei, która rozwinie świat i pomoże poznać nowe zjawisko. Służyło to tylko i wyłącznie temu.
[02:02:17] - Jakby nie było, mimo wszystko ten projekt ma jakąś swoją dobrą stronę.
[02:02:25] - Owszem, jak wszystko.
[02:02:27] - Przecież te materiały się archiwizują, są przekazywane. Mimo że usuwane z YouTube'a, bo to zauważam, to mimo wszystko gdzieś ludzie to przechowują i wrzucają dalej. Gdyby nie te materiały, nie bylibyśmy w stanie się komunikować między sobą i opowiadać o tych wszystkich wydarzeniach. Opowiadając swoją historię znajomemu, on nigdy nie był w stanie opowiedzieć swojej historii nikomu, aż w końcu się wygadał, że jego mama widziała, w tym przypadku kulę ognistą przechodzącą po polach, która zawisła niedaleko niej, po czym odleciała w mega szybkim tempie w inny kierunek. Ona sobie poszła, opowiadała tę historię przerażona, ale nigdy więcej do tego nie wracała. Jemu to opowiedziała. Ja już się nie kryję ze swoją historią. Opowiadam znajomym, żeby byli świadomi, żeby patrzyli w niebo. Żeby też nie kumulowali swojej energii tylko na polityce, która w tej chwili zabiera znaczną część naszej energii. I chyba tyle w temacie, bo pewnie ktoś by się jeszcze chciał dodzwonić oprócz mnie.
[02:03:42] - Dziękujemy bardzo za telefon.
[02:03:44] - Dziękuję.
[02:03:47] - To był słuchacz telefoniczny, który przerwał Chrisowi odpowiadanie na pytanie. Chrisie, coś opowiadałeś o scenie chyba najnowszego „Albiona” czy nie pamiętam, jak to się nazywało.
[02:04:02] - Najnowszego „Obcego”. Scott nakręcił najnowszego „Obcego”. Jak zawsze jest to znakomite to, co kręci Scott. Jestem wielkim fanem jego filmów. Tam jest scena, w której ta sztuczna inteligencja rozmawia ze swoim panem człowiekiem i powstaje taki problem. Sztuczna inteligencja mówi swojemu panu: „Jesteś moim panem, rządzisz mną, robię, co mi każesz, wykonuję wszystko, co tylko przejdzie ci przez myśl, ale ty kiedyś umrzesz, a ja jestem nieśmiertelny”. Taka ciekawa relacja. Wobec tego typu problemu stajemy oko w oko przyszłości. Wydaje się, że sztuczna inteligencja jest jednym z najważniejszych punktów tej przemiany, która nas czeka i sztuczna inteligencja będzie tym zderzeniem z naszą tradycyjną duchowością, która jest rozwijana przez tysiące lat od zarania ludzkości. Zderzeniu z tym czymś, co zostanie stworzone przez komputer, czyli zupełnie nowa jakość i w zasadzie nie wiadomo, jak to dziś ugryźć.
Bo o ile dziś ta sztuczna inteligencja ciągle nie dorównuje ludzkiej, ale już się podaje daty, w którym momencie dorówna ona człowiekowi. Już dziś sztuczna inteligencja wygrywa we wszelkich grach losowych i komputerowych z człowiekiem, co pokazuje, jak szybko się rozwija i może doprowadzić do czegoś, o czym dziś w zasadzie zapomnieliśmy dołączyć do tych wszystkich problemów, jakie czekają nas w tej nowej erze. Dlatego że sztuczna inteligencja nigdy nie była udziałem człowieka. Dopiero teraz jest ona czymś absolutnie realnym i osiągalnym, zwłaszcza wraz z nową generacją komputerów kwantowych, które operują w zupełnie innym wymiarze logicznym, gdzie jedynka i zero rozumiane są w sensie również odwrotnym, że jedynka jest rozumiana jako jedynka, a zero jako zero. Jedynka jako jedynka i jedynka jako zero. To chciałem powiedzieć. W zależności od sytuacji. Co pokazuje rodzaj myślenia podobny do człowieka, który jest w stanie stworzyć sobie opcję czy wybór, jak rozwiązać problem i co zamienić na działanie. Także interesujące czasy się dla nas zbliżają. Zobaczymy, jak bardzo szybko.
Wydaje się, że nastąpi to bardzo szybko, ale żeby do czegoś takiego doszło, musi zajść coś jeszcze. Na razie się na to nie zanosi, żeby zaszło to coś jeszcze. Jest wiele elementów, które się mieszczą w tym co jeszcze, ale wydaje się, że kierunek jest nieunikniony. To coś jeszcze najważniejsze według mnie to są ludzie, którzy za tym stoją. Na ile oni mają siłę, energię i szaleństwa, aby móc taką zmianę przeprowadzić. Czy pozwolą na jej ewolucję, czy będą starali się dokonać rewolucji po to tylko, żeby być świadkami tej zmiany? Dziękuję.
[02:07:18] - Leszku, co musi się stać, by świat uległ zmianie? Jakie wydarzenie może być cezurą oddzielającą nasze czasy od nowej ery?
[02:07:31] - Musi się wydarzyć to, żebyśmy my jako społeczeństwo globalne, jak to Chris określa, społeczeństwo obejmujące całą planetę, byli świadomi pewnych zmian, pewnych wyzwań i potrafili stanąć naprzeciwko nich. Takiej świadomości na razie nie widać za wiele w społeczeństwie. Ogół jest skupiony na bardzo materialnej i życiowej stronie, gdzie wymaga się czegoś od niego i nic więcej.
[02:08:17] - Ten wolny czas jest zakadrowany na wszelkie możliwe sposoby poprzez sport, poprzez wszelkiego rodzaju rozrywki, tak aby społeczeństwo nie rozwijało się, nie było świadome. Ale ta świadomość musi się narodzić, żeby ten krok kolejny wykonać. Tu jest ten problem do pokonania. Jak zrobić, żeby nieświadome społeczeństwo stało się nagle świadomym społeczeństwem? I czy ci, którzy są u steru, będą potrafili panować nad tym świadomym społeczeństwem? To raczej jest nieosiągalne. Człowiek świadomy jest na tyle wolny, że nie jest podatny na przymus. To jarzmo, które jest nakładane przez tych panujących. I tu jest ten problem. Jak to zostanie rozwiązane?
To jarzmo zostaje nakładane coraz większe. Ta świadomość, która jest nam serwowana, chociażby przez internet, jest ograniczana poprzez pulpę. Ten wypełniacz, który ma nam uniemożliwić poznanie prawdy. Ta prawda jest, ale zarazem tonie w morzu śmieci, które jest sprytnie nam serwowane na bieżąco, żebyśmy broń cię Panie Boże, nie stali się za bardzo świadomi, bo to będzie niewygodne. Ta zmiana nastąpi moim zdaniem dosyć nagle. Jeśli nie czynnikiem będzie człowiek i w pewnym momencie ta gra załamie się i będzie wywołany kataklizm ludzki poprzez wojnę, to przyjdzie na nas albo od Matki Ziemi, która będzie chciała, żebyśmy wykonali ten kolejny krok. Będzie to jakiś kataklizm, który nas przebudzi, albo będzie to impuls z kosmosu poprzez jakąś gwiazdę, która gdzieś tam sobie pierdnie mocniej i wypuści swoją energię tak ukierunkowaną, że pewne rzeczy będziemy musieli przewartościować i zmienić. Może nie tyle w sobie, ile technologicznie, bo nagle ktoś nam wyłączy prąd i zostaniemy pozbawieni czegoś, co jest dla nas tak istotne i tak w tej chwili nieodzowne. Możliwości jest sporo. Musi być to bardzo mocny impuls, który spowoduje, że te nieświadome społeczeństwo będzie chciało świadomie wykonać kolejny krok.
Niestety ja to widzę w ciemnych, czerwonych poprzez krew barwach. Dziękuję bardzo.
[02:11:29] - Z tego, co pamiętam, to Chris ma chyba ograniczony czas. Tak, Chrisie?
[02:11:36] - Tak, już jestem. Mam ograniczony czas ze względu na samopoczucie i długotrwałość tej audycji, która zaczęła się parę godzin temu od paralaksy i teraz odpadł od nas Piotr. Zostaliśmy tylko we dwóch, ale ja jeszcze zanim zaczniemy myśleć o jakimkolwiek zakończeniu, chciałbym jeszcze zadać jedno pytanie Leszkowi, które bardzo mnie intryguje i myślę, że Leszek ma być może odpowiedź na ten temat. Mianowicie wiem Leszku, że jesteś człowiekiem, dla którego ten świat spirytualny jest bardzo ważny. Masz poczucie tego, że jesteś ziemianinem, że masz kontakt z tą ziemią, po której chodzisz, że czujesz tą obecność jeszcze innego świata, jaki nas otacza. I robisz to wszystko za pomocą tej starej, sprawdzonej, starożytnej drogi. Drogi pokory, drogi zrozumienia, drogi pojęcia tego, co się dzieje wokół nas. I teraz jednym z tych najważniejszych elementów, który umożliwia taki kontakt, jest doprowadzenie do takiego zespolenia z energią ziemi, na której jesteśmy. Ziemia ma swoją własną energię, nawet obliczalną w hercach. I jeżeli stuningujemy się do tej właśnie energii, potrafimy nieco przeniknąć te mroki, które nas otaczają.
Mroki, które ograniczają nasze zmysły. I dziś żyjemy trochę w innych czasach. Ta rewolucja i ta nowa era polega także na tym, że dookoła nas jest cała masa gadżetów, które tworzą nowe pole elektromagnetyczne, tworzą chaos elektromagnetyczny. Wszystkie te wieże telefonów komórkowych, nasze komputery, okablowanie, satelity, kto wie, co jeszcze zmienia to pole elektromagnetyczne i w jaki sposób dziś, w takich właśnie warunkach możliwe jest dotarcie do tego praźródła, do tej istoty Ziemi, do jej spirytualnej substancji. Czy jest to możliwe?
[02:13:58] - Jest możliwe jak najbardziej. Pamiętaj o tym, że te źródło, które jest tą macierzą, oddziaływało na nasze pokolenia przez tysiące lat i my jesteśmy przesiąknięci właśnie tą wibracją. Te energie, które dały nam początek, one cały czas są w nas. To, że przychodzi chaos, że przychodzi zawierucha, nie sprawia Większej trudności w zestrojeniu się z tym praźródłem. Oczywiście te wszystkie elektromagnetyczne nowości, które się pojawiły ostatnimi czasy, zakłócają i w niektórych sytuacjach niwelują wręcz te pozytywne energie. Ale jednak Ziemia jest na tyle dużym organizmem, na tyle mocnym, że potrafi ten impuls swój nadawać non stop. Byłem w wielu miejscach, które od tysięcy lat są aktywne, są używane przez ludzi do różnego rodzaju medytacji, doświadczeń duchowych, do wszelkiej takiej działalności ezoteryczno-duchowej. Od tysięcy lat te miejsca działają. One cały czas są aktywne. One cały czas oddziałują na nas, niosą ze sobą pewien ładunek.
Ten ładunek się zmienia. To jest życie. Matka Ziemia jest istotą żywą. Jeżeli my chcemy się zjednoczyć z kosmosem, zrozumieć szerszy aspekt, nie rozumiejąc tego, co się dzieje dookoła nas, nie wykonamy tego kroku. Musimy najpierw zrozumieć to, kim jesteśmy, po co tu przyszliśmy i dlaczego tu jesteśmy. Jeżeli my tego nie zrozumiemy, to nie wykonamy kolejnego kroku. Ten krok jest właśnie poprzez świadome społeczeństwo, świadomość bycia tu i teraz. Nie tam gdzieś, nie wiadomo gdzie, ale tu i teraz. To szczęście nam daje moment, kiedy pójdziemy na łąkę, kiedy zdejmiemy sobie buty i możemy przejść się po wilgotnej trawie, kiedy możemy wskoczyć do zimnej wody w gorący dzień. To szczęście nam daje bycie tu i teraz.
Nie gdzieś, nie wiadomo gdzie. Potrafimy być wspaniałymi, cudownymi istotami, które cieszą się z najmniejszych, najbardziej błahych powodów, ale też potrafimy być istotami, które się trapią rzeczami, które są totalnie wymyślone i wirtualne i które nas przytłaczają. Musimy być świadomi. Jeżeli tą świadomość w sobie obudzimy, to będziemy czuć tą energię. Ja wróciłem, zatoczyłem duże koło, przewędrowałem poprzez wszystkie kontynenty w zasadzie, tych wszystkich filozoficzno-mistycznych klimatach. I tak naprawdę znalazłem dopiero miejsce, kiedy odkryłem to, że korzenie moje są tutaj. Ja jestem tubylec, jestem ziomal stąd, krwi i kości. Te pokolenia, które przede mną były, one przesiąkły tą wibracją, która tutaj jest na tej ziemi. Ta wibracja jest moją wibracją. Dlatego znalazłem to miejsce swoje wśród rodzimowierców, czegoś, co się powołuje do tej tradycji przedchrześcijańskiej, tego jarzma, które zostało tak naprawdę nam nałożone.
Ta Lechia wyśmiewana przez wielu ma swoją rację bytu. Nie poprzez to, że była, istniała wielka, wspaniała Lechia obejmująca cały kontynent europejski z kawałkiem azjatyckiego, ale to była pewna myśl ludności, która tutaj była na tych ziemiach pierwotnie. Ona istnieje cały czas. Genetycy mogą nam wyjaśnić wiele i wyjaśniają, że jesteśmy tubylcami od dawna. Jesteśmy tu żyjącymi istotami od dawien dawna. Jeżeli te pokolenia, które żyły w danej wibracji, przesiąkły tą energią w taki sposób, że przekazują tą wibrację w DNA następnym pokoleniom, to to jest odbieralne przez nas, nawet gdy będziemy otoczeni siatką Wi-Fi i innych pól, które w tej chwili stworzymy. Jeżeli ktoś będzie otwarty, Chris, to dostrzeże i będzie mógł korzystać z tego.
[02:18:52] - Ja tak właśnie to czuję, bo sam żyjąc przez pół życia poza Polską mam poczucie odciętych korzeni i że moje korzenie nigdzie nie wrastają zbyt głęboko. Natomiast miejsce, w którym się wychowałem, gdzie jest wiele tych takich mistycznych, tajemniczych punktów, jak na przykład kopce, które nie wiadomo kto usypał, nie wiadomo, jakiemu celu służyły, ciągle wywołują we mnie niezrozumiałą w sposób racjonalny falę najrozmaitszych emocji. Czyli nawet na odległość one działają. Dlatego myślę, że doskonale rozumiem twoje podejście i znalezienie tych właśnie źródeł swoich własnych w miejscu, z którego przyszło się na świat. Każde miejsce, w którym przychodzi się na świat, w którym się wzrasta, jest miejscem magicznym, bo to właśnie tam nabiera się tej energii jedynej w swoim rodzaju, która właśnie zaznacza nas na całe życie i łączy nas z tym właśnie punktem. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się wybrać z tobą, jeżeli się zgodzisz, w któreś z takich miejsc, żeby móc jeszcze raz spróbować odkryć je na nowo, przynajmniej dla mnie i posmakować tej mistyki, która bardzo mnie intryguje. Przypomina mi się tutaj taki jeden z filmików, które stworzył Arek Paterek, który też często spotykał się tu z nami przez jakiś czas w debatach ufologicznych. Jakoś ostatnio mniej ma dla nas czasu. Czymś innym się zajmuje. Pozdrowienia dla Arka, ale on nakręcił taki filmik właśnie z jakiegoś kamiennego kręgu Niestety nie pamiętam w tej chwili miejsca, w którym on to nakręcał i mówił o tym, że gdzieś tu jest ta energia, ale on jej nie czuje i jakoś nic się nie dzieje.
Zakończył to tym, że powiedział, że w zasadzie ta jego przygoda i wycieczka skończyła się tak naprawdę tylko silnym bólem głowy. I właśnie to jest to. Nawet ten ból głowy był prawdopodobnie symptomem tego, że wkroczył w jakiś krąg energetyczny w sposób, który sprawił taką reakcję jego organizmu. Nie była ona przyjemna dlatego, że być może gdzieś zostało tu przekroczone, nie w taki sposób, jak trzeba, ta cienka strefa pomiędzy sacrum i profanum i energia tego pola została naruszona w taki sposób, że wywołała coś takiego jak ten jego ból głowy w tamtym czasie. Także zdaję sobie sprawę, że tego typu miejsca ciągle są portalami. Są czymś, co emituje coś niezwykle silnego i należy się z tym zawsze liczyć i mieć do tego respekt w jakiś sposób. Także bardzo ci dziękuję za tę odpowiedź. Mam nadzieję, że kiedyś się zgodzisz być chociaż raz przewodnikiem w takie miejsce, żeby móc rodzimowiercze poczuć siłę Lecha.
[02:22:00] - Jak najbardziej. Jestem otwarty.
[02:22:02] - Bardzo dziękuję.
[02:22:03] - Jestem otwarty. Zapraszam.
[02:22:05] - Ja rozumiem ten przekąs w stosunku do Lechi, ponieważ co jakiś czas głośno wygłaszam twierdzenia o Lechi. Jestem wyłącznie przeciwnikiem tej Lechi jako komiksowej opowieści o wielkim mocarstwie, które istniało kiedyś, przed wiekami.
[02:22:20] - Rozumiem, ale chciałem podkreślić jednak, że ma to jakieś uzasadnienie.
[02:22:28] - Natomiast sam w głębi duszy czuję się absolutnie Lechitem, co myślę, że za każdym razem podkreślam, kiedy tu z wami wszystkimi spotykam się w tym radiu.
[02:22:43] - Oczywiście, czuć to od ciebie.
[02:22:45] - Wow! Aż tak?
[02:22:50] - Przejdźmy do kolejnego pytania.
[02:22:56] - To kolejne pytanie. Tutaj sprawdzam w międzyczasie, bo tu jakieś skargi są na strumienie „Radia Paranormalium”, że coś działa, coś nie działa. Nie wiem, co tu się dzieje, szczerze mówiąc, ale przyjrzę się temu po debacie. A tymczasem kolejne pytanie brzmi: czy opatentowanie wolnej energii oraz albo zupełne przewartościowanie systemu społecznego i gospodarczego może stać się początkiem nowego rozdziału w historii planety? Na ile jest to jednak możliwe? Pierwszemu może oddajmy głos Chrisowi. Chrisie?
[02:23:34] - Odpowiem bardzo krótko na to pytanie. Już to mówiłem dzisiaj wcześniej, że jako ludzkość jesteśmy pełni sprzeczności najrozmaitszych i zawsze ktoś gdzieś wpadnie na pomysł, żeby odciąć gałąź, na której siedzi cała reszta. Zawsze się ktoś taki znajdzie. Więc myślę, że wolna energia byłaby nieszczęściem dla ludzkości, bo ktoś by wpadł na pomysł: „A mnie się to wszystko nie podoba i czas skończyć tę planetę. I na pewno odlecę sobie gdzieś na inną, lepszą planetę, lepszy świat i uwolnię całą ludzkość od tego jarzma bycia w tej niewoli grawitacyjnej Ziemi”. Z pewnością ktoś taki się pojawi. Dlatego brońcie nas wszystkie siły kosmosu przed wolną energią w taki właśnie sposób. Myślę, że za każdym razem energia musi mieć taki rodzaj kontroli, żeby nie dopuścić do nich szaleńców. Niestety szaleńcy dziś mają w rękach różne nuklearne zabawki, mają dostęp do rozmaitych technologii, które mogą się dla nas źle skończyć. I mówię to także i w takim sensie, że oni są niepowołani.
Niekoniecznie oni powinni być strażnikami tego typu energii. Energia jest czymś, co daje życie, ale przynosi także śmierć i zagładę. Dlatego nie sądzę, żeby wolna energia stała się przyczyną wolnego świata. Po prostu raczej by go zakończyła.
[02:25:04] - Leszku?
[02:25:09] - Przyszłoby mi tutaj kłamać, gdybym coś zaczął mówić przeciwnego do tego, co usłyszałem. Chris powiedział w zasadzie wszystko. Nie będzie to ten krok, który będzie prowadził nas do tej wolności, do tej nowej ery. To cały czas będzie nam systematycznie ograniczane. Ta wolna energia nie będzie dostępna dla każdego. Niestety jesteśmy tak różnorodni, że obok tego Jezusa chodzącego będzie i szaleniec Hitler, który będzie chciał wymordować. Nie możemy pozwolić na to, żeby każdy osobnik miał dostęp do nieograniczonych źródeł energii i nie wiadomo, co z nimi robi. Dopóki nie jesteśmy świadomym społeczeństwem, każdy z nas nie jest świadom, to niestety nie jesteśmy gotowi na tą wolną energię i ta wolna energia nie będzie nam dana. Tyle.
[02:26:21] - I ostatnie pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań. Ja tu w międzyczasie restartuję jeden z naszych serwerów, bo rzeczywiście coś tam się podziało ze strumieniami. A ostatnie z pytań na dziś brzmi następująco: jeśli przyglądamy się historii kolejnych wieków, zauważamy, że tak naprawdę w stylu prowadzenia polityki nie zmienia się wiele. Kiedy zatem waszym zdaniem nastąpi nowa era? Owo wejście naszej cywilizacji na kolejny stopień w skali Kardaszewa? Chrisie?
[02:26:57] - Nowa era może nastąpić tylko w jednym momencie, kiedy dokonamy w sobie indywidualnej rewolucji. Nie będziemy się organizować wokół wodzów, zbawicieli, polityków, różnych innych przewodników duchowych, tylko sami indywidualnie dokonamy takiej zmiany. Jeżeli wszyscy razem nie zgodzimy się na coś, co wymyślają nam politycy i powiemy, że nie zapłacimy po pierwszym ani grosza żadnego podatku, nie mogą nas wszystkich wsadzić do żadnego więzienia ani ukarać, bo nie będzie nawet komu ukarać. Wówczas nastąpi nowa era. Dlatego póki do czegoś takiego nie dojdzie, nie dojdzie do zmiany, nie dojdzie do przejścia w ten lepszy wymiar, ten wyższy stan świadomości. Póki co myślę, że ciągle jesteśmy jako ludzkość czymś niezwykle młodym i mamy jeszcze na to miliardy czasu, żeby wyewoluować w stronę wyższej świadomości, większej odpowiedzialności za to, co się robi, kogo się wspiera. Myślę, że ciągle potrzebujemy znaleźć sposób, żeby wyeliminować te 5% psychopatów i 20% tych, którzy tych psychopatów wspierają po to, żeby te 75% mogło żyć. Jeżeli ich uda się wyeliminować i ograniczyć ich wpływ na Ziemię albo kompletnie zniszczyć ich wpływ na Ziemię, wówczas taka zmiana jest możliwa. Jeśli do tego nie dojdzie, ciągle to oni będą tymi politykami, to oni będą królami. Oni będą pokazywać, w jaki sposób się te zmiany będą odbywać.
I jak zawsze to właśnie przez nich będzie ta ziemia ciągle ociekać tą krwią, którą ocieka już od tylu tysięcy lat. Z tego powodu także ja cały czas mówię o tym, że zmiana jest kwestią indywidualną, że nie robimy nic grupowego, robimy wszystko indywidualnie. Sami stajemy się lepszymi ludźmi od takich drobiazgów, jak chociażby prozaiczne niezaśmiecanie swojego środowiska, pomaganie tym, którzy tej pomocy potrzebują i nieoczekiwanie w zamian niczego, jakieś pochwały, nagrody czy czegoś takiego. To po prostu ma to być normalny i naturalny odruch. Wtedy stajemy się lepszymi ludźmi. Wtedy świat staje się lepszy i wtedy jest możliwość, że nowa era, która istnieje wyłącznie w legendzie, jest w stanie znowu nadejść. Leszku?
[02:29:34] - Tutaj dla mnie ta skala Kardaszewa pokazuje zrozumienie bardzo materialistyczne. Jest to oparte na postrzeganiu w zasadzie tylko materii i ten duch został trochę pominięty. Rewolucja, która ma nastąpić, to, co Chryst przedstawił, musi nastąpić w każdym z nas i każdy z nas musi się obudzić z tego snu, w którym jesteśmy pogrążeni. Ta era wielkiego snu, o której mówią Aborygeni, że jesteśmy obecnie, musi się skończyć. Musimy przebudzić się do świadomego bycia, świadomego życia. Dopiero w tym momencie będziemy świadomi na tyle, żeby przejść do następnego etapu rozwoju, który będziemy mogli nazwać tą nową erą. Nowa era. Era Wodnika musi nastąpić. Nie ma mocnych na to, czy nam się podoba, czy nie podoba. To jest nieubłagany cykl.
Możemy się nie godzić na to, ale jednak to przyjdzie. Czy to w formie właśnie tej zawieruchy, którą my sami spowodujemy, czy to impuls z zewnątrz. Coś musi nas zmienić na tyle, żeby przewartościować nasze bycie na to, żebyśmy byli świadomymi uczestnikami w życiu, w tym, co nas otacza, żeby to był dobrostan nasz i dobrostan tego, co nas otacza. Żebyśmy czuli się jako jedność z tym, co jest w nas i dookoła nas. Na to na razie nie zanosi się. Ten moment, kiedy to nastąpi, może być jeszcze odległy. Może być za 100, 200, 300 lat, ale nieubłaganie zmierzamy do tego. Zmierzamy poprzez budowanie tej świadomości, poprzez to, że stajemy się świadomymi istotami. Ta świadomość nas wyzwoli i da nam poczucie szczęścia i chęci życia. Przynajmniej taką mam nadzieję, że to przyniesie wam wszystkim, bo dla mnie świadome życie, świadome bycie przynosi taką radość z codziennego życia.
I to jest, uważam, piękne. Czego wszystkim życzę. Na razie tyle.
[02:32:28] - I w ten oto sposób możemy zakończyć kolejną debatę niekontrolowaną, w której dziś dyskutowaliśmy o Nowej Erze. Byli z nami nieobecni już na hangoucie współprowadzący nasze debaty Piotr Cielebiaś, zastępca redaktora naczelnego Nieznanego Świata oraz obecny jeszcze nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy, wytrwały autor audycji Paralaxa i serwisu Nowa Atlantyda Chris Miekina. Dzięki jeszcze raz Chrisie.
[02:33:00] - Dzięki wielkie i cieszę się Leszku, że mieliśmy okazję porozmawiać trochę i wymienić zdanie.
[02:33:05] - Dobre, dawne czasy znowu wróciły. Dzięki, powodzenia i wszystkim dobrej nocy.
[02:33:12] - Oraz nasze dawno niesłyszane, ale bardzo lubiane przez słuchaczy: artysta malarz, pasjonat tematów ufologicznych, a od niedawna również konserwator zabytków Leszek Ostoja-Łowsiany. Dzięki jeszcze raz, Leszku.
[02:33:28] - Dziękuję wam bardzo. Bardzo miło się rozmawiało i brało się udział w takiej pogawędce. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy i was, panowie.
[02:33:39] - Pewnie jeszcze będzie niejedna okazja w trakcie debat ufologicznych, szczególnie żeby w takim albo jeszcze szerszym składzie sobie porozmawiać. A dzisiejszą debatę niekontrolowaną już kończymy powolutku. Z tematów nie wybraliśmy jeszcze jednego tematu, który będzie za tydzień, ale w rozpisce mam coś takiego: przypowiednie islamskie, Sfinks, bazy obcych w Układzie Słonecznym, niepocentryzm. I propozycję od jednego ze słuchaczy, żeby puścić coś w ruch z tematów o opętaniach. Zobaczymy, jaki temat ostatecznie zostanie wybrany na kolejną debatę. Oczywiście dowiedzie się tego państwo z newsa na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl oraz na naszym profilu na Facebooku. A tymczasem dziękujemy państwu za uwagę. Audycję jak zawsze od strony technicznej obsługiwał troszeczkę bełkoczący dzisiaj, ale jednak w miarę jeszcze sprawny Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium Paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień.
[02:34:50] - Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail: radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:35:43] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:35:54] - Posłuchaj nieznanego. Radio Paranormalium. www.paranormalium.pl. Pisz artykuły, rozmawiaj z czytelnikami, moderuj komentarze i poczuj się jak redaktor. Załóż bloga na Paranormalium. Więcej dowiesz się w dziale Blogi na www.paranormalium.pl.
[02:36:22] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już, powiedzmy, troszeczkę gorzej.
[02:36:33] - Archiwum Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Rozmawiaj z prezenterami oraz z innymi słuchaczami na żywo. Wejdź na naszego czata na www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium.
www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.