[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu Chata Mistyka. Czas więc rozpocząć kolejny odcinek programu Chata Mistyka. Witam wszystkich bardzo serdecznie. Kłaniam się tradycyjnie nisko do pasa. Pozdrawiam wszystkich gości Chaty Mistyka.
Pozdrawiam wszystkich stałych słuchaczy mojego programu i również witam wszystkich nowych słuchaczy i wszystkich nowych gości w Chacie Mistyka. Proszę się rozsiąść wygodnie, zrelaksować i natężyć słuchu, dlatego, że czas rozpocząć kolejną opowieść. Moi drodzy słuchacze, robiłem sobie takie wstępne kalkulacje tuż przed nagrywaniem dzisiejszego odcinka. No i z moich kalkulacji wynika, że ten odcinek jest odcinkiem o numerze 10, więc z tego tytułu jest mi tutaj bardzo miło. Jestem bardzo zaszczycony, dlatego, że świętujemy dzisiaj w pewien sposób mały, drobny, powiedziałbym jubileusz. Tak więc zapraszam bardzo serdecznie do dzisiejszego odcinka. Zanim zacznę kolejne rozważania na temat świadomości oraz poszerzania świadomości i zanim pożeglujemy na ten rozległy, rozpościerający się po horyzont ocean świadomości, ocean o praktycznie nieskończonej głębi, to pomyślałem, że może zrobię takie lekkie streszczenie tego, co wydarzyło się do tej pory. Dla tych, którzy może nie wiedzą. Wszystkich nowych słuchaczy bardzo serdecznie zapraszam do odwiedzania archiwów Chaty Mistyka, dlatego, że każdy z odcinków, które do tej pory wyprodukowałem jest odcinkiem w pewien sposób tematycznym. To znaczy tematy, które poruszam tutaj, tematy, które mnie interesują, tematy metafizyczne i tematy świadomościowe to jest bardzo szeroki asortyment materiału, powiedziałbym.
Aczkolwiek staram się każdy odcinek zadedykować i tym samym zatytułować jednemu z zagadnień. Więc tak jakby troszeczkę kąsamy ten olbrzymi temat, nacierając z różnych kątów. No i tak moi drodzy, do tej pory słuchaliśmy sobie moich opowieści. Mam nadzieję, że takich składnych i w pewien sposób interesujących dla was. I całą tę opowieść rozpocząłem od odcinka zatytułowanego „Joga”. Dlatego, że jestem od bardzo niedawna, nie będę tutaj się szczycił ani chwalił, bo to nie byłaby prawda, gdybym powiedział, że jestem bardzo doświadczonym, aczkolwiek staję się powoli joginem, można by powiedzieć. Temat jogi przez większość mojego życia był mi troszeczkę obcy, ale tylko i wyłącznie z definicji. Dlatego, że dosyć niedawno, parę lat temu okazało się, że wszystkie tematy, które interesowały mnie, wszystkie rodzaju zagadnienia związane z poszerzaniem świadomości i rozwojem umysłowym, rozwojem duchowym to są właściwie te rzeczy, które joga skupia w sobie jako jeden spójny, logiczny system. Ja do tej pory nie wiedziałem o tym. Wydawało mi się, że joga to są jakieś ćwiczenia rozciągające, że to jest jakiś system, taki fitness.
Może troszeczkę jest to związane z jakąś swego rodzaju modą i stylem. Przynajmniej taki wizerunek sobie wykreowałem. No ale czas ten wizerunek wymazać, kompletnie go po prostu zaprzepaścić, dlatego, że jestem od wielu miesięcy już w tej chwili, jak do was mówię, słuchacze, jestem w Indiach i szkolę się, dowiaduję się o prawdziwym, oryginalnym systemie jogi pochodzącym sprzed tysięcy lat. I właśnie o tym troszeczkę opowiadałem w pierwszym odcinku zatytułowanym „Joga”. Ja tutaj nie będę robił streszczenia każdego odcinka, ale chciałbym tylko zachęcić tych, którzy nie są zaznajomieni z tematem do odwiedzenia archiwum i do posłuchania wcześniejszych odcinków Chaty Mistyka. Więc kolejnym odcinkiem, a właściwie w dwóch kolejnych odcinkach zająłem się zagadnieniem pewnej bardzo czcigodnej postaci, postaci Adi Yogiego, czyli postaci, która stała się pierwszym nauczycielem sztuki mistycznej. W cywilizacji na tej kuli ziemskiej, w cywilizacji, jaką znamy obecnie. Adiyogi, czyli Śiwa, postać o wielu tytułach i wielu imionach, jest postacią bardzo trudną do scharakteryzowania, dlatego, że jest to postać, która oscyluje pomiędzy mitami a rzeczywistą historią, która wydarzyła się w Indiach. Historia ta zapoczątkowana została wysoko w górach. Tajemniczy przybysz z kosmosu, bo tak można to ująć, objawił się czy też pojawił się w wyższych partiach Himalajów.
Postać niebagatelna. Wyglądał zupełnie inaczej niż każdy z nas. Człowiek wysokiej postury, rzekomo miał ponad 2,5 metra wzrostu, o niebieskim zabarwieniu skóry, o niesamowitej aparycji i nieprawdopodobnych talentach. Znalazł sobie siedmiu i tylko siedmiu uczniów, bo tylko siedmiu udowodnili swoją wytrwałością, że nadają się do podjęcia nauk, które to Śiwa miał za zadanie przekazać reszcie światu. To był odcinek pod tytułem Adiyogi. Właściwie ten odcinek był podzielony na dwa, więc bardzo serdecznie zapraszam do poznania historii pierwszego jogina, Adiyogiego. Tam również wspomniana jest historia góry Kajlasz, która jest bardzo mocno związana z tradycją jogi, z tą prawdziwą, duchową, klasyczną tradycją jogi. W kolejnym odcinku opowiadałem troszeczkę o tym, kim jest guru, a tak naprawdę zacząłem od tego, kim guru nie jest. Dlatego, że dla nas w zachodnich krajach, w zachodniej kulturze europejskiej i nie tylko, słowo guru kojarzone jest bardzo negatywnie. Także próbowałem troszeczkę sprostować znaczenie słowa guru i rolę guru w procesie rozwoju duchowego i w procesie uczenia się jogi, dlatego, że o jodze bardzo często wspominam w tych programach.
Był też odcinek poświęcony jedzeniu. To nie był odcinek kulinarny, w którym się dzieliłem z wami jakimiś sprytnymi przepisami na ciasto z jabłkami. Mówiłem bardziej o jedzeniu i podejściu do jedzenia w sposób świadomościowy, w sposób świadomy. Dlatego, że jedzenie jest bardzo istotnym budulcem naszych organizmów, z czego często sobie nie zdajemy sprawy. Także dla wszystkich zainteresowanych polecam odcinek Chaty Mistyka pod tytułem „Jedzenie”. Był też odcinek pod tytułem „Śnienie”. Moi drodzy, „Śnienie” był to odcinek australijski, dlatego, że miałem zaszczyt i przyjemność bycia w Australii przez parę miesięcy. Więc specjalnie dla was, drodzy słuchacze, zmajstrowałem odcinek, który opiewał historię świadomości wśród Aborygenów, czyli wśród oryginalnego ludu zamieszkującego Australię. Także polecam również. Następnie był odcinek zatytułowany „Milczenie”.
Tutaj byłem już z powrotem w Indiach. Byłem z powrotem w aśramie, czyli w miejscu, które umożliwia bardzo mocno rozwój duchowy i poznawanie praktyk klasycznej jogi, hatha jogi. Przechodziłem różnego rodzaju praktyki, dlatego, że to całe rozciąganie i maltretowanie swojego ciała z rana i również z wieczora to nie jest tylko forma jakiejś tam tortury i próba przełamania swoich własnych barier. Oprócz tego są różnego rodzaju inne praktyki, o których to właśnie opowiadałem w odcinku pod tytułem „Milczenie”. Milczenie dlatego, że przebyłem praktykę, która polegała na podjęciu milczenia poprzez trzy dni, czyli trzy dni nie odzywałem się ani nie miałem kontaktu z nikim. Ale to nie była jedyna rzecz, którą robiłem. Dlatego, że oprócz tego, że byłem w milczeniu, że nosiłem na szyi tabliczkę z napisem „silence”, co po angielsku oznacza milczenie, to mój harmonogram dnia był bardzo napięty i dzień zaczynał się bardzo wcześnie i kończył się bardzo późno. Także jeżeli jesteście zainteresowani tym, co przydarzyło mi się podczas tych trzech dni, to zachęcam do odcinka pod tytułem „Milczenie”. Moi drodzy, całkiem niedawno poprzedni odcinek właściwie rozpocząłem bardzo ciekawą moim zdaniem opowieść, którą to zatytułowałem „Kosmiczna zupa”. Kosmiczna zupa, dlatego, że troszeczkę mówiłem o tym, troszeczkę o tamtym, aczkolwiek ta zupa nadal jest na palenisku i ona nadal sobie powoli bulgocze.
W dzisiejszym odcinku będziemy kontynuować opowieść kosmicznej zupy. I jak sprawić, żeby ta zupa, którą gotujemy, ta kosmiczna zupa o tym metafizycznym aspekcie, żeby była po prostu smakowita. Więc dzisiaj podejmiemy próbę ugotowania i dokończenia tej kosmicznej zupy. Aczkolwiek dzisiejszy odcinek już nie będzie nazywał się „Kosmiczna zupa”. Będzie nazywał się troszeczkę inaczej. Ale zanim rozpoczniemy tą opowieść, to chciałem wspomnieć też o tym, że całkiem niedawno, praktycznie parę dni temu odbyło się przesilenie letnie. Jest to bardzo swoisty proces. Jest to- Jest to pewien fenomen na skalę galaktyczną, o którym warto wspomnieć. Jest to czas, w którym długość dnia zrównuje się z długością nocy, czyli tak naprawdę rozpoczyna się tak zwane prawdziwe lato. Tylko że ten fenomen zachodzi tylko i wyłącznie na półkuli północnej, dlatego, że na półkuli południowej w drugą stronę zmienia się pora roku na zupełnie inną porę roku, czyli na porę zimową.
Oficjalnie według astronomii. Jest to taki swoisty czas i w tym właśnie czasie rozpoczęła się transmisja pierwszych odcinków „Chaty mistyka”. Kapitan okrętu Tomek postarał się, żeby pierwsze wydanie „Chaty mistyka” zostało nadane dla was, drodzy słuchacze, właśnie w okolicach tego czasu zrównania letniego. Więc ja teraz tutaj siedząc sobie, nagrywając już ten dziesiąty odcinek, wiem, że pierwsze dwa odcinki zostały już wyemitowane. A zanim ten odcinek do Was dotrze, to minie jeszcze na pewno parę tygodni. Ale z tego miejsca pragnę bardzo serdecznie pozdrowić całą ekipę radiową i nie tylko radia Nafali, ale też Radia Paranormalium, w którym „Chata mistyka” jest retransmitowana i w której znajduje się archiwum oraz radia pod tytułem „Czas snu”. Także niniejszym bardzo miło mi jest być gościem na waszych falach, moi drodzy. Także bardzo serdecznie dziękuję wszystkim za hosting i za archiwizację podcastu „Chata mistyka”. Jest mi szalenie miło. Jestem bardzo wdzięczny kolegom za umożliwienie mi realizacji „Chaty mistyka”.
No i cóż. I zapraszam do wspólnego słuchania. Dla tych, którzy nie wiedzą, opowiadałem troszeczkę o sobie na samym początku. Jestem takim troszeczkę rodzajem podróżnika, powiedziałbym. Moje podróże odbywają się na dwóch płaszczyznach. Pierwsza to jest ta płaszczyzna fizyczna, gdzie rzeczywiście przemieszczam się w różne części naszej planety. Drugi rodzaj podróży to jest podróż bardziej metafizyczna. Ta podróż zachodzi do wewnątrz mnie samego, dlatego, że odkrywanie wnętrza siebie jest to jedyna droga ku poznaniu prawdy o stworzeniu i jest to po prostu jedyna możliwość odpowiedzenia sobie na nurtujące nas egzystencjalne pytania. Mówiłem troszeczkę o tym w poprzednich odcinkach. Tutaj w programie „Chata mistyka” zgłębiamy różne aspekty świadomościowe i tym samym poszerzamy horyzonty świadomości.
Ja to zawsze nazywam takim swoistym rodzajem piractwa, dlatego, że, moi drodzy, często wybieramy drogę na skróty. Dlatego, że w dzisiejszych szalonych czasach, kiedy po prostu pęd i szczurzy wyścig jest tak potężny, że nie mamy czasu, żeby medytować w jaskini 50 lat ani na przykład nie każdy może zostać mnichem i wstąpić kompletnie na drogę poznawania świadomości, więc musimy stosować sobie pewnego rodzaju skróty. Dlatego zawsze jestem wdzięczny tym wszystkim mistrzom duchowym, którzy przebyli już tę drogę dla nas i którzy umożliwiają nam poszukiwanie prawdy. I staje się to w dzisiejszych czasach dużo, dużo łatwiejsze, niż było to parę setek lat temu. Chociażby z tego względu na to, że mamy niesamowitą możliwość komunikowania się między sobą głównie za pośrednictwem internetu. Więc jest to niesamowity krok naprzód w dziejach tej cywilizacji. Prawdopodobnie pierwszy raz od początku tej cywilizacji. Zawsze podkreślam tej dlatego, że nie jest to jedyna cywilizacja i nie jest to pierwsza cywilizacja na tej planecie, ale po raz pierwszy mamy prawdopodobnie możliwość tak nagłego, tak dynamicznego postępu i rozwoju świadomości i dzielenia się tymi naszymi doświadczeniami pomiędzy sobą. Więc należy to docenić i myślę, że powinniśmy wszyscy bardzo mocno wykorzystać tą daną nam podczas naszego czasu życia szansę. Dlatego, że nasi dziadkowie, pradziadowie i wszyscy nasi poprzednicy nie mieli takich możliwości.
Więc ten rozwój świadomości nie następował aż tak gwałtownie i były to naprawdę ewenementy. A w dzisiejszych czasach mamy możliwość, żeby ta świadomość dotarła po prostu w najodleglejsze zakątki tej planety. No i dlatego nazywam sobie to troszeczkę piractwem, bo żeglujemy tym szerokim oceanem świadomości. Używamy różnych narzędzi poznawczych, używamy różnych substancji po to, żeby właśnie przedrzeć się przez te warstwy tego, co wykreowaliśmy sobie jako nasz światopogląd i jako opinia o nas samych. I tylko jeżeli zedrzemy te warstwy własnego ego, czyli tego, co stworzyliśmy na swój własny wizerunek, to będziemy w stanie rozpocząć tą prawdziwą wędrówkę, która może doprowadzić nas do swego rodzaju oświecenia i poznania całości momentalnego olśnienia, który umożliwi nam dostęp do wszystkiego. Moi drodzy, zachęcam wszystkich do zdzierania tych warstw wizerunków, które stworzyliśmy sobie samym i nawzajem wszystkim innym dookoła. Dlatego, że to jest wszystko tylko to, jak nam się wydaje, że jest. To, jak jest naprawdę, jest bardzo proste w swojej istocie i nie potrzebuje naszej interpretacji. Ale żeby dojść do takiego momentu, kiedy będziemy w stanie postrzegać świat bez skazy interpretowania i weryfikowania wszystkiego poprzez nasze zmysły i poprzez nasz umysł, przez to, co nam się wydaje, to do tego niestety troszeczkę musimy włożyć pracy. Aczkolwiek każdy ma predyspozycje, żeby oskubać warstwy tej cebuli i żeby dotrzeć do samego wnętrza.
A we wnętrzu mieszka prawda. Moi drodzy, podróżujemy sobie tutaj. Ja podróżuję sobie przynajmniej na różne sposoby. Zachęcam was również do podróżowania. Wspominałem wcześniej, że warunki techniczne moich programów nie są może najwybitniejsze, dlatego, że nie nagrywam tego wszystkiego w studio w cichych warunkach. Wręcz przeciwnie, jestem zwykle na zewnątrz albo zamknięty w jakichś małych przestrzeniach toaletowych. Tam, gdziekolwiek jest cicho. W Indiach zaczęła się pora monsunów, więc ostatnio przez wiele dni ciągle pada i wieje dosyć mocno. Dzisiaj akurat w tej chwili, jak do was mówię, jest bardzo słonecznie, więc wykorzystuję okazję. Wyszedłem sobie przed chatę mistyka i siedzę sobie przy strumyku, co zapewne słychać.
Na pewno słychać pluskanie wody i w strumyku tapla się paru wesołych joginów. Zapewne słychać również ich głosy. Co jeszcze słychać? Na pewno słyszycie troszeczkę wiatru. Tak jak mówiłem, podczas pory monsunowej jest dosyć wietrznie i czasem nie pada. Przypomina mi się żarcik. W Londynie mówimy generalnie, jak ktoś się pyta, jaka jest pogoda, to mówimy, że jest normalna, londyńska. Czasem nie pada. Dzisiaj też jest taki czas, że nie pada, więc postanowiłem wykorzystać tą lukę w monsunie i wyszedłem sobie na zewnątrz przed strumyczek. Słychać na pewno odgłosy ptaszków latających nade mną.
Czym mogę się pochwalić, to to, że przynajmniej moje odgłosy w tle są zupełnie oryginalne, zupełnie prawdziwe. Tutaj troszeczkę uśmiecham się do moich kolegów z Radia Nafali, do Tomka, do kapitana i do księcia Edwarda, dlatego że wiem, że lubią puszczać sobie różne nagrania natury w tle. In a background, jakby to powiedział wujek Mehran. A ja mam ten zaszczyt i tą sposobność, że moje wszystkie odgłosy w tle są prawdziwe, na żywca. Tylko tyle. Pozdrawiam zresztą Tomka i Edwarda. No i co? Słuchajcie, czas rozpocząć opowieść. Poprzedni odcinek: Kosmiczna zupa. Dla tych, którzy nie słuchali odcinka, zapraszam ich bardzo serdecznie do przesłuchania tego odcinka w archiwum.
Dzisiaj gotujemy dalej. Strawa bulgocze sobie radośnie tutaj na ognisku. Co wydarzyło się w odcinku zatytułowanym Kosmiczna zupa? Mówiliśmy troszeczkę o limitacjach. Limitacjach, jakie sprawia nam nasza forma ludzka. Nasza forma ludzka, czyli sposób, w jaki istniejemy tutaj na planecie. Tak jak wspomniałem wcześniej, człowiek to nie jest tylko ciało fizyczne. Ciało fizyczne, notabene, w tradycji jogini nazywają to ciałem pożywieniowym, czy też może ciałem żywieniowym. Nie wiem do końca, jak to przetłumaczyć. Ciało żywieniowe dlatego, że często nie zdajemy sobie sprawy, że to, z czego zbudowane są nasze organizmy, to jest nic innego jak to, co nazbieraliśmy z naszego otoczenia.
Moi drodzy, to nie jest naprawdę nic dodać, nic ująć, nic innego, jak tylko to, co włożyliśmy do swoich ust, co przeżuliśmy, połknęliśmy, przetrawiliśmy i co stało się naszą energią, naszym materiałem budulcowym. To są kawałki, to są cząstki naszej mamy planety. Ale oprócz tego, że mamy ciało żywieniowe, to również dysponujemy ciałem energetycznym, które jest szalenie istotne w naszej ludzkiej egzystencji. Oprócz tego, że jest ciało energetyczne, to mamy również ciało emocjonalne. Tutaj zresztą ci, którzy podążają technologią plazmową i słuchają wykładów pana Keshe'ego, a może też słuchają warsztatów kapitana Wiedzą doskonale o tym, że jest tak zwana emocjonalna część organizmu, emocjonalna część człowieka. To jest właśnie to, co jogini nazywają ciałem emocjonalnym. To jest ciało, które odgrywa potężną rolę, dlatego że jest swego rodzaju komunikatorem pomiędzy światami: pomiędzy światem fizycznym a światem emocjonalnym. Światem, który jest po prostu nienamacalny. Ale co to są za rodzaje ograniczeń, które się wiążą z naszą ludzką formą? Są to ograniczenia fizyczne, głównie umysłowe i energetyczne.
Tak jak wspomniałem, te trzy ograniczenia fizyczne, umysłowe i energetyczne. Dlatego, że tylko z tym właściwie borykamy się. To są jedyne nasze problemy, jakie istnieją w naszych życiach. To są problemy fizyczne. To są problemy, które dostarcza nam nasz umysł, który często jest niekontrolowany. Jeżeli nie potrafimy tego umysłu przywiązać na smyczy, to on sobie hasa swobodnie i działa przeciwko nam troszeczkę. Tak jak wspomniałem wcześniej, umysł ludzki to nie jest nic innego jak tylko swego rodzaju narzędzie do przetrwania w świecie fizycznym. Jeżeli zdamy sobie z tego sprawę, to jest to już pierwszy krok do tego, żeby zacząć ten umysł ujarzmiać i żeby nad nim pracować. Dlatego, że to my sami jesteśmy żeglarzami i sterami tego okrętu. To my jesteśmy piratami i to my kontrolujemy naszą łajbę, a nie umysł, który często po prostu bierze kontrolę nad nami i z którym sobie nie możemy poradzić.
Moi drodzy, są sposoby. Są pewnego rodzaju techniki, aby nad tymi naszymi ludzkimi ograniczeniami po prostu sobie pracować. Jest cała technologia, która umożliwia wzniesienie się poza te ograniczenia. Tą technologią jest właśnie joga. Dlatego, że joga to jest coś bardzo technicznego. Technologia to znaczy metoda, która działa. Czyli po prostu rób to i to, i to, a uzyskasz takie i takie efekty w zależności od tego, jak się do tego przyłożysz, jak się bardzo do tego zastosujesz, jak na poważnie to weźmiesz, jak często będziesz to robić, to takie osiągniesz rezultaty. I tym właśnie jest joga. Więc aby rozpocząć jakikolwiek właściwie proces mistyczny nie tylko w systemie jogi, ale w każdych innych systemach, które skupiają się nad rozwojem duchowym, musimy najpierw uporać się z tymi naszymi ograniczeniami, które niesie ze sobą ta nasza ludzka forma. Tylko nie myślcie sobie tutaj, że ta nasza ludzka forma to jest tylko przeszkoda.
Dlatego, że to ciało to jest również, a może przede wszystkim możliwość rozwoju. To zależy teraz, jak do tego podejdziemy. Dlatego, że my pojawiliśmy się tutaj na tej planecie, w tej określonej części galaktyki, a ta galaktyka jest w tej określonej części kosmosu nie bez powodu. Dlatego, że ta niesamowita, nieprawdopodobna świadomość o pełnym, nasyconym potencjale postanowiła zamanifestować się w tej urągającej formie ludzkiej, w tej niedoskonałości. Dlatego, że my mamy za zadanie tutaj się czegoś nauczyć. My jesteśmy w swego rodzaju szkole. Czego się uczymy? Głównie uczymy się dualności, czyli rozdwojenia stworzenia świata. Właśnie tymi swoimi niedoskonałościami możemy wypracować sobie pewien poziom ogarniania tego świata fizycznego, tej egzystencji materialnej do takiego stopnia, że jesteśmy w stanie oświecić się, czyli wznieść się ponad to wszystko i powrócić do tej pierwotnej, do tej najczystszej formy egzystencji, którą jest świadomość. Ja tutaj przywołałem ostatnio w odcinku metaforę drzwi i klucza, która jest moim zdaniem bardzo trafna, dlatego, że właśnie tę niedoskonałość naszego ciała można potraktować jako swego rodzaju drzwi.
Na drzwi możemy popatrzeć jak gdyby z dwóch punktów widzenia. Są dwa punkty widzenia, żeby popatrzeć na drzwi. Czyli jesteś albo przed drzwiami, albo jesteś za drzwiami. Jeżeli jesteś przed drzwiami, a drzwi są zamknięte na klucz, to drzwi stają się dla ciebie swego rodzaju zaporą. Jest to swego rodzaju przeszkoda. Natomiast jeżeli masz możliwość użycia klucza, przekręcenia klucza w zamku i wiesz, jak otworzyć te drzwi, to jesteś w stanie wyjść na drugą stronę drzwi do innego pomieszczenia, powiedziałbym do innego świata. A jest to tak naprawdę świat potężnych możliwości. Więc teraz od ciebie zależy tylko to, czy wiesz jak użyć klucza, czy wiesz jak odnaleźć ten klucz początkowo, później czy wiesz jak włożyć go do zamka, czy wiesz jak go przekręcić. No i końcowo już czy wiesz jak nacisnąć klamkę i przejść przez próg. Są tacy, którzy nigdy nawet nie dostrzegają tego, że są drzwi przed nimi.
Wszystkich gości programu Chata Mistyka zachęcam bardzo do tego, żeby te drzwi jednak dostrzegli i żeby zaczęli pracować nad tym, aby te drzwi po prostu otworzyć. Drodzy, wspomniałem troszeczkę o informacji, o tym, czym jest informacja we wszechświecie, w jaki sposób istnieje, jak ją odczytywać. Tutaj już zacząłem wytaczać dosyć poważną artylerię. Grube działa wytoczyłem na burtę naszego pirackiego okrętu. To już są sprawy, które wymagają troszeczkę uwagi i również uważności, dlatego, że wykraczamy już na takie obszary oceanu, że tutaj już nie można posługiwać się za bardzo logiką, czyli tym, co jest naszym narzędziem na co dzień, podczas dnia codziennego. To wszystko trzeba zostawić w tyle. Sprawy metafizyczne, czyli te, które są ponad fizycznością, są ponad logiką i ponad umysłem, wymagają troszeczkę innej metody. Tak jak wspomniałem, umysł jest tylko takim narzędziem, które służy do przetrwania w naturze fizycznej. To jest tylko zespół naszych doświadczeń, które nagromadziliśmy podczas istnienia. To jest to, czego nauczyliśmy się podczas naszego rozwoju jako dzieci, następnie jako dorośli ludzie.
Stworzyliśmy sobie pewne opinie na różne tematy. Te opinie stają się bardzo często barykadą i przeszkodą do poznania rzeczy samej w sobie. Dlatego jeżeli chcecie pogłębiać świadomość, to musicie porzucić te wszystkie schematy myślenia logicznego, dlatego, że one daleko was nie zaprowadzą. Głównie poznanie metafizyczne polega na zasadzie tak zwanego olśnienia. Powiedziałem o tym troszeczkę w poprzednim odcinku. Olśnienie polega na momentalnym, dostępie do całości. To nie jest jakaś forma studiowania, czytania książek przez wiele lat. To jest po prostu chwila moment. To jest taka zupka ekspresowa, którą wsypujesz do kubka, zalewasz gorącą wodą i ona jest. Dlatego, że to jest jedyny sposób dotarcia, połączenia się z główną bazą informacji.
W ten sposób funkcjonowały i nadal funkcjonują największe umysły w historii tej cywilizacji. Wspomniałem w poprzednim odcinku o panu Nikolai Tesli. Nazwisko, które na pewno jest bardzo znane powszechnie słuchaczom Radia Nafali, słuchaczom Radia Paranormalium. Również wspomniałem o pewnym hinduskim matematyku, który nie jest zbyt często wspominany w naszej historii z paru powodów. Jego imię jest dosyć ciężkie do wymówienia i zapamiętania. Miał na imię Srinivasa Ramanujan. Pan Srinivasa Ramanujan był nieprawdopodobnym umysłem matematycznym. To znaczy on był nieprawdopodobnym umysłem, człowiekiem oświeconym, ale językiem, którym się posługiwał, by przekazywać swoją wiedzę, była matematyka. To jest pan, który opisał swoimi formułami matematycznymi całość funkcjonowania kosmosu. Opisał w szczegółach to, czym są czarne dziury, w jaki sposób funkcjonują czarne dziury w kosmosie.
Był taki okres podczas końcówki swojego życia. On popłynął do Anglii. Spędził troszeczkę czasu w Cambridge na uniwersytecie, gdzie próbowano rozszyfrować jego formuły matematyczne z dużym niepowodzeniem. Dlatego, że poziom jego intelektu był tak potężny, że nawet ci szanowni profesorzy nie podążali za bardzo za jego tokiem rozumowania. Wymagali od niego udowadniania długimi równaniami, jak doszedł do wniosków. Natomiast był to człowiek, który miał problem z przebyciem tego całego procesu, dlatego, że on widział już wynik końcowy. Było bardzo trudno dla niego usiąść i napisać setki stron, bo to dosłownie były setki stron notatników, równań, po to, żeby udowodnić, jak doszedł do końcowego wyniku. A panowie podważali wiarygodność jego równań, jego formuł matematycznych, dlatego, że nie było poprzedzającego go procesu. I do tej pory grube głowy, tęgie głowy matematyczne próbują rozszyfrować to, co on zostawił w swojej spuściźnie. On zmarł dosyć wcześnie, ale zostawił tony zapisków, tony notatników.
Zresztą tak samo jak Tesla. Tylko że te prace Tesli zostały ukradzione przez rząd Stanów Zjednoczonych. Myślę, że historia konspiracyjna w przypadku pana Tesli jest wszystkim doskonale znana. Troszeczkę z tego się udało odratować, natomiast większość prac Tesli To były tony notatek pochowanych gdzieś w skrzynkach, w kufrach. To wszystko zniknęło, przejęło FBI. W przypadku pana Ramon Llull Jana, ponieważ język, którym się posługiwał, język matematyki, nie jest tak powszechnie dostępny dla każdego, więc większość jego zapisków przetrwała, ale do tej pory następują próby rozszyfrowania tego, co on tak naprawdę napisał w tych notatkach. Moi drodzy, można by wymieniać wiele takich oświeconych istot, które miały wgląd w główną bazę danych. Warto wspomnieć, że Nikolaj Tesla, kiedy zaczął opisywać te wszystkie fenomeny związane z naszą egzystencją, ze stworzeniem wokół nas i nas samych, doszedł do takiego miejsca, gdzie zaczął mieć problemy z nazywaniem tego, nad czym pracuje. Nie było w języku fizyki ani matematyki takich definicji, które opisywałyby to, nad czym on pracował. I słuchajcie, taka ciekawostka.
Pan Tesla spotkał się z pewnym mnichem pochodzącym z Indii. To było pod koniec XIX wieku. Ten mnich pochodzący z Indii nazywał się Swami Vivekananda. Bardzo znacząca postać w rozwoju systemu jogi i w pogłębianiu świadomości w Indiach. Człowiek, który również nie żył bardzo długo. On żył niecałe 40 lat, chyba 39 lat, z tego, co pamiętam. Istota oświecona bez wątpliwości. Człowiek, który pozostawił po sobie mnóstwo informacji. Miał mnóstwo uczniów, ale pod koniec swojego życia dokonał podróży do Stanów Zjednoczonych, pod koniec XIX wieku. I to był prawdopodobnie jeden z pierwszych zwiastunów rozpowszechniania się świadomości duchowej pochodzącej z Indii w Stanach Zjednoczonych.
On spotkał się z Teslą i to właśnie Tesla od niego, od tegoż mnicha, od Swami Vivekananda, poznał parę słów i parę definicji, które opisywane są szeroko w tradycji jogi już od wielu tysięcy lat. I zaczął używać tych słów w swoich odkryciach, dlatego że okazało się, że to, nad czym Tesla pracuje, te wszystkie olśnienia, których doznaje, cała ta transmisja danych, której doświadczał podczas swojej pracy, podczas swojego życia, to jest coś, czym jogini zajmowali się i o czym są poinformowani już od tysięcy lat. W starożytnym języku sanskryt istniały już od wielu tysięcy lat słowa, które określały te różne fenomeny. I taka ciekawostka. Jedną z rzeczy, nad którymi pracował Nikolaj Tesla, to był tak zwany eter. Eter to nie jest słowo, które on wymyślił. To nie jest też słowo pochodzące z języka angielskiego ani z łaciny. Eter to jest stricte słowo pochodzące z języka sanskryt. Równoznacznym słowem, którym posługują się jogini nawet w dzisiejszych czasach, jest słowo Akasz czy też Akasza. Akasz to jest dokładnie to samo co eter.
To są słowa wymienne. Pan Tesla zdecydował się, że w swoich badaniach, w opisywaniu swoich patentów, w swoich procesach będzie posługiwał się słowem eter. Także taka ciekawostka dla tych wszystkich, którzy podążają historią i technologią, wynalazkami pana Tesli. Zresztą tych słów jeszcze było parę innych, tylko ja tutaj nie będę ich teraz wszystkich wspominał. Aczkolwiek warto wiedzieć, że Tesla również miał dostęp do starożytnej wiedzy jogińskiej, do klasycznego systemu jogi, a to za pośrednictwem Swami, czyli mnicha Vivekananda. Polecam wszystkim zapoznanie się z tematem. Jest troszeczkę informacji na ten temat w internecie. Wystarczy poszperać. O czym jeszcze mówiliśmy w poprzednim odcinku? Wspomniałem troszeczkę o intencji.
Intencja, która jest swoistego rodzaju mocą stwórczą, którą posiadamy jako ludzie. To jest bardzo istotne, dlatego, że intencja jest na samym początku procesu poznawczego. Czyli my musimy chcieć na samym początku wygenerować pewnego rodzaju formę energii, która to natchnie nas, naprowadzi na odpowiednią ścieżkę świadomościową, na odpowiedni kurs. Musimy obrać odpowiedni kurs, odpowiedni azymut, żeglując naszą łajbą piracką oceanem świadomości. Co tutaj dalej? Spoglądam w moje notatki. Mówiliśmy o jodze. Joga to jest temat bardzo rozległy, niczym sam ocean kosmicznej świadomości. Moi drodzy, słowo joga dosłownie oznacza unię, czyli jedność świata fizycznego, tego, czym jest umysł, tego, czym są emocje i energii. O tym rozmawialiśmy troszeczkę bardziej W poprzednim odcinku polecam rozpocząć.
Dla tych, którzy nie wiedzą, jak zaczęliśmy gotować naszą kosmiczną zupę, polecam sięgnąć do poprzedniego odcinka. A my tymczasem doszliśmy w naszych rozważaniach do takiego momentu, kiedy powiedziałem, że cała ta kosmiczna zupa, cały kosmos i to, kim my jesteśmy i z czego my jesteśmy stworzeni, to jest nic innego jak tylko i wyłącznie pięć elementów. Czyli jest to swego rodzaju porządek i swego rodzaju konfiguracja tylko i wyłącznie pięciu elementów. I w zależności od tego, jak te elementy występują i w jakich proporcjach i w jakiej jakości, od tego zależy, jak manifestuje się materia. Tada! W dzisiejszym odcinku zatytułowanym „Pięć elementów” będę opowiadał dalszy ciąg tego zagadnienia pięciu elementów. Pięć elementów to jest nic innego niż to, co znamy w naszej tradycji europejskiej jako tak zwane cztery żywioły, czyli woda, ogień, ziemia i powietrze. Tylko że z jakiegoś powodu ktoś bardzo mocno postarał się, żeby kompletnie zawyruszyć, schować piąty element, który jest tak naprawdę najbardziej powszechny. Nie powiedziałbym najbardziej znaczący, dlatego, że wszystkie te elementy są równoznaczne, co chodzi o gotowanie kosmicznej zupy. Aczkolwiek ten piąty element, jak się za chwilkę przekonacie, jest tak naprawdę najbardziej obecny.
No i czymże jest ten piąty element? Już nie będę was dłużej trzymał w niepewności, drodzy słuchacze. Ten piąty element jest po prostu niczym. Tak, moi drodzy. Piąty element to jest po prostu nic. To jest pustka. To jest kompletny niebyt. Więc mamy wodę, ogień, ziemię, powietrze i kompletną pustkę. I ta pustka to nie jest coś, co powinniśmy pominąć dlatego, że tego nie ma. Bo to, że tego nie ma, to nie oznacza, że tego nie ma, że tego nie jest.
Tutaj właśnie musimy schować w kieszeń naszą logikę, moi drodzy. Ta pustka, o której mówię, ten niebyt, to jest rozpościągająca się, nieprawdopodobnie nasycony potencjał możliwości. Czyli to nie jest jeszcze nic, co zamanifestowało się w konkretnej formie fizycznej, ale to jest coś, co ma możliwość przemienienia się w pewien magiczny sposób w cokolwiek. Z tej pustki możemy powołać do istnienia, czy też powołać nawet do życia wszystko inne za pośrednictwem pozostałych czterech elementów. Te cztery elementy wspomniane przed chwilą: woda, ogień, ziemia, powietrze to są aktywne składniki materii. To jest forma budulca materii, czyli tego, z czego my jesteśmy stworzeni. Z tego, z czego stworzona jest cała planeta. Z tego, z czego stworzona jest cała galaktyka i cały kosmos. Piąty element, tak zwana przestrzeń lub eter, o którym przed chwilą wspomniałem, to jest swego rodzaju katalizator. Te cztery żywioły pełnią określone funkcje w bardzo ścisłej zależności od tego piątego elementu, czyli od tego eteru, od tej pustki i tylko w powiązaniu z tą pustką są w stanie funkcjonować, a nie w żaden inny sposób.
Moi drodzy, żeby udowodnić te rozważania troszeczkę liczbami, statystykami, to powiem wam parę ciekawostek. Z czego składa się ciało ludzkie? Moi drodzy, 72% ciała ludzkiego to jest woda. 12% naszego ciała, naszych organizmów to jest ziemia. Ziemia to jest nic innego jak sole, różnego rodzaju minerały i tak dalej. 6% to jest powietrze. Wypełniamy nasze płuca powietrzem, oddychając. I to powietrze znajduje się też w różnych innych organach. 4% naszego organizmu to jest ogień. „Ogień?
Jak to, Bart, ogień?” No tak, moi drodzy, ogień. Bo czymże innym jest ciepłota organizmu? Jak ktoś umiera i chcemy się przekonać, czy on już umarł rzeczywiście, czy on nadal żyje, to co robimy? Dotykamy go. Jeżeli ciało jest ciepłe, to znaczy, że jeszcze żyje. To ta ciepłota właśnie sprawia, że jesteśmy organizmami żywymi. To jest 4%, który funkcjonuje w naszym ciele. To nie jest płomień w sensie dosłownym, gdzieś tam sobie skwierczący w naszej śledzionie, tylko tak jak powiedziałem, porzućcie logikę i wyobraźcie sobie, że w każdej najmniejszej cząstce waszego organizmu, w każdej tkance jest swoistego rodzaju siła, swoistego rodzaju energia, która to sprawia, że wasz organizm żyje, że wasz organizm funkcjonuje, że jest ciepły. Woda, ziemia, powietrze i ogień to jest to. A reszta to jest przestrzeń.
I tutaj już słyszę głosy trolli różnych i tych, którzy policzyli sobie tutaj, jak wymieniałem te procenty, że tylko 94% pododawałem. No tak Bart, nie umiesz liczyć. No tak, moi drodzy, 94%. Reszta to przestrzeń. Ale wyobraźcie sobie, z czego tak naprawdę przecież nasze tkanki są zbudowane. Przecież te wszystkie komórki, z których my jesteśmy stworzeni, one mają w sobie też przestrzeń, prawda? Ba, każdy atom, moi drodzy, oprócz tego, że składa się z jądra, z protonów, z neutronów. Jądro to są protony i neutrony. Jądro atomu. I wokół tego jądra krążą sobie elektrony.
Ale właśnie te elektrony, protony i neutrony nie wypełniają całej przestrzeni, tylko pomiędzy tym jest właśnie owa pustka, owy eter. Więc tutaj nie można procentowo dodawać tego wszystkiego. Ta matematyka tutaj nie będzie działać, tylko po prostu musicie sobie zdać sprawę z tego, że ta pustka, ta przestrzeń wypełnia wszystko i jest częścią tego stworzenia, tej manifestacji materii w kosmosie. Na przykład weźmy sobie taką cząstkę wody. H2O. Mamy dwa wodory, jeden tlen. Objętość tej cząstki wody będzie niewspółmierna tak naprawdę z objętością wodoru i tlenu, które są składową tej cząstki, prawda? Dlatego, że wszystko, co jest pomiędzy tym, również jest częścią składową tej cząstki wody. Aczkolwiek nie jest to ani wodór, ani tlen. Jest to po prostu nic innego jak tylko przestrzeń.
Tutaj jeszcze taki przykład mogę wam podać. Wyobraźcie sobie na przykład wentylator, taki zwykły. Jest gorąco, włączacie sobie wentylator. Jak ten wentylator się kręci, to zwykle to są trzy czy cztery takie skrzydła wentylatora, czy też płaty. Nie wiem, jak to się nazywa. Jak ten wentylator się kręci, to on właściwie wygląda jak taki kręcący się dysk, prawda? Więc dla kogoś, kto nie wie, co to jest wentylator, jeżeli komuś pokazalibyście po raz pierwszy w życiu wentylator, to ten ktoś sobie pomyśli, że to jest po prostu jakiś taki dysk czy też talerz. Nawet może nie zauważyć, że to się kręci. A ta przestrzeń pomiędzy tymi śmigłami wentylatora jest tak naprawdę przecież większa niż same te śmigła. Na tej samej zasadzie właśnie funkcjonują cząsteczki i atomy.
Czyli to się nazywa śmigłami wentylatora, ale tak naprawdę ten cały wentylator tworzą nie tylko śmigła, ale również przestrzeń pomiędzy nimi. I to właśnie to sprawia, że masz przyjemną bryzę, że masz jakiś taki chłodny powiedzmy powiew, który cię ochładza w ciągu gorących dni letnich. Więc tak samo ciało ludzkie jest takim ciałem praktycznie zwierzęcym, można by powiedzieć. Cała nasza planeta, cały wszechświat, cały kosmos to jest nic innego jak gra owych właśnie wspomnianych przeze mnie pięciu elementów. Kompozycja naszego ciała jest taka, że najwięcej jest w nas wody. Tak jak przed chwilą wspomniałem tutaj, w tych naszych wzmiankach procentowych. Potem ziemi, czyli tych wszystkich związków mineralnych, które nagromadziliśmy w swoich organizmach. Później jest powietrze, a później jest ogień. Jako żywe istoty, jako funkcjonujące tutaj na tej planecie istoty posiadamy po prostu swój wewnętrzny ogień, który przejawia się dla nas, ludzi, ciepłotą ciała. Tylko że wiadomo, że są zwierzęta zmiennocieplne i stałocieplne, aczkolwiek to są tylko zmiennocieplne z nazwy.
Dlatego, że każdy organizm żywy emituje swego rodzaju radiację cieplną, można by powiedzieć. Ona czasami będzie wyższa, czasami będzie niższa, ale wszystko, co żyje, po prostu ma w sobie pewnego rodzaju ciepłotę. I to jest właśnie ten ogień. A wszystko inne, co wypełnia tą przestrzeń pomiędzy tymi czterema elementami, to jest eter. Tak jak wspomniałem niedawno w tradycji jogi eter nazywa się również Akasz lub Akasza. Ja mówiłem troszeczkę o tym w odcinku zatytułowanym Adiyogi, czyli w odcinku, w którym opowiadałem o pierwszym joginie Shivie. Dlatego, że Shiva, pomimo tego, że postrzegany jest przez joginów nie jako jakiś bóg, tylko po prostu jako istniejąca fizyczna postać w historii dawno temu, to jest jak gdyby jedna jego płaszczyzna. Drugi aspekt Shivy to jest właśnie niebyt. Dlatego, że Shi-va z takim myślnikiem pomiędzy, shi-va oznacza po angielsku the one which is not, czyli po prostu ten, który jest niczym. Czyli właśnie Shiva to jest nic innego jak kolejna nazwa na ten sam wspomniany przeze mnie eter, na tą Akaszę.
I o tym jogini wiedzą od wielu tysięcy lat. To są nowości dla naukowców w dzisiejszych czasach. Dla tych, którzy eksplorują kosmos, jakąś tam fizykę kwantową. Oni dochodzą do tych samych wniosków, o których po prostu jogini siedząc na słomianych matkach, królowie słomianych mat, jak ja ich nazywam. Oni po prostu o tym wiedzieli już 15 tysięcy lat temu. A dopiero my dzisiaj tą naszą inteligencją, tą naszą dumą, która wyznacza ten nasz postęp cywilizacyjny, dopiero w dzisiejszych czasach dochodzimy do tych samych wniosków, tylko w zupełnie inny sposób i nie potrafimy sobie tego nazwać. Dlatego, że my próbujemy obserwować wszystko, co jest na zewnątrz nas jako cywilizacja zachodnia. Ci panowie w długich dredach, siedzący godzinami na słomianych matach, podróżowali do wewnątrz i poznali całą tą charakterystykę stworzenia na zupełnie inny sposób. Dlatego, że wszystko, co jest wewnątrz nas, jest dokładnie tym samym, co jest ponad nami i co jest w kosmosie. Dlatego jeżeli będziesz eksplorował to, co jest na zewnątrz ciebie, to nie starczy ci nigdy czasu i życia na to, żeby cokolwiek się dowiedzieć, żeby poznać to, w jaki sposób funkcjonuje świat, w jaki sposób istnieją gwiazdy, czarne dziury.
Jeżeli chcesz poznać to, to może to nastąpić tylko w jeden jedyny gwałtowny sposób. Jeżeli rozpoczniesz wędrówkę do wewnątrz. A ta wędrówka następuje w kompletnej ciszy, w kompletnym odosobnieniu. Moi drodzy, the one which is not, czyli ten, który jest niczym, Śiwa. Owa pustka, czy też eter, czy Akasza. Tak jak powiedziałem, jest to swoista forma niebytu, ale niebytu o maksymalnym, nieograniczonym potencjale możliwości. Czyli to jest niebyt, który ma nieskończoną możliwość przekształcenia się właściwie w coś, czyli po prostu w materię. No i znowuż o naukowcach. W dzisiejszych czasach naukowcy dochodzą do tych samych wniosków, bardzo podobnych do tych, które jogini mieli już dawno, dawno temu. Wspomniałem tutaj o czarnych dziurach.
Czarna dziura to jest nic innego jak to, co w tradycji jogi nazywane jest również Śi-wa. Czyli nie jako jedno spójne słowo Śiwa, tylko dwa człony z takim myślnikiem pomiędzy Śi-wa. To jest słowo pochodzące z języka sanskryt. Czarne dziury to jest nic innego jak totalna pustka, która jest tak gęsta, że zasysa do siebie jakąkolwiek materię, czyli wszystko, co jest w pobliżu, w sąsiedztwie tej nieskończonej, niezgłębionej pustki jest po prostu absorbowane, zasysane do środka. Dlatego, że ta pustka cały czas stara się pojednać ze wszystkim innym, stara się stać jednością. Ale moi drodzy słuchacze, powróćmy do naszej kosmicznej zupy. Dodajmy tu jeszcze parę składników. Aby nasza zupa była smakowita, tak jak powiedziałem, musimy użyć wszystkich składników. Oprócz tego, że mamy już składniki na zupę, to musimy dodatkowo wiedzieć, jak ich użyć i w jakich proporcjach. I tutaj właśnie w tym momencie z kucharzy zamieniamy się, moi drodzy, w alchemików, czyli zamieniamy czapkę kucharską na czapkę alchemiczną.
Ale zanim zabierzemy się za cokolwiek z dziedziny mistycyzmu, czyli tego, co wykracza ponad świat pojmowany tylko poprzez zmysły fizyczne, jest bardzo istotne, żebyśmy byli w stanie ustabilizować owe pięć fundamentalnych elementów nas samych. Dlatego, że cały proces alchemiczny zawsze musimy rozpoczynać od nas samych. Moi drodzy, alchemik jest zawsze częścią procesu, jest zawsze częścią doświadczenia, więc alchemik nie może być obserwatorem stojącym z boku i zapisującym sobie notatki, tylko musi być zawsze częścią procesu. Dlatego, że cały świat jest stworzony na jego podobiznę i on jest stworzony na podobiznę całego świata. Tak by można było to powiedzieć. Więc na czym polega proces szeregowania tych pięciu elementów? Jest to swego rodzaju proces oczyszczania owych elementów. W technologii jogi ten proces nazywa się, znowuż z języka sanskryt, bhuta shuddhi. Ja wiem, że tu używam dużo takich magicznych, różnych słówek. One tylko brzmią magicznie dlatego, że one nie pochodzą z naszych europejskich języków.
Ale tak jak powiedziałem wcześniej, nie ma odpowiedników w słownikach europejskich takich zagadnień, o których tutaj mówię. Więc myślę, że tutaj ta szczypta magiczna do zupy tylko sprawi, że ona będzie bardziej smakowita. Więc proces oczyszczania pięciu elementów nazywa się procesem bhuta shuddhi. Jest to podwalina wszystkich praktyk duchowych związanych z jogą. Od tego zaczyna się właściwie cała podróż. Te całe wyzwania związane z rozciąganiem czy też spuszczeniem, z wstrzymywaniem oddechu, z medytacją i z różnego rodzaju mantrami wypowiadanymi w odpowiedni sposób to są okolicznościowe tematy. Cała joga bazuje i wywodzi się właśnie od momentu, w którym jesteśmy w stanie rozpoznać i jesteśmy w stanie zacząć porządkować i tym samym oczyszczać owe pięć elementów. Dlatego, że tutaj okazuje się, że od tego, jak te- Od tego jak pięć elementów zachowuje się w tobie samym, zależy dosłownie wszystko. Od tego, w jakim stopniu jesteśmy w stanie zorganizować nasze pięć elementów i sprawować nad nimi kontrolę, zależy, jaką mamy moc. I to nie jest, moi drodzy, byle jaka moc.
To jest dosłownie moc stwórcza. Wszystko, co człowiek chce stworzyć, czyli w pewnym sensie powołać do istnienia czy to w sferze materialnej, czy tylko jako myśl, musi najpierw w pewien sposób zamanifestować się w umyśle. Wszystko, co chcemy osiągnąć, musi najpierw pojawić się w umyśle. Dopiero od tego momentu, jak to się pojawi w umyśle, możemy to wziąć na inny tor. Możemy to w jakiś inny sposób rozwijać. Ta moc alchemiczna zależy od tego, w jakim stopniu kontrolujemy ten materiał budulcowy, czyli owe pięć elementów i od tego zależy, jak smakowita będzie nasza zupa. Cały proces uzdatniania czy też oczyszczania elementów nas samych ma za zadanie uwolnić nas od natury fizyczności, czyli od tych wszystkich ograniczeń, o których wspomniałem na samym początku. To prowadzi do pewnego rodzaju synchronizacji owych pięciu elementów. Wspomniałem wcześniej o ograniczeniach, które wiążą się z naszą ludzką formą. Tutaj warto wspomnieć, że większość ludzi boryka się właściwie tylko z dwoma rodzajami problemów w życiu.
Są to dwa rodzaje impulsów, można by powiedzieć. Są ludzie kontrolowani przez procesy albo fizjologiczne, albo psychologiczne, albo przez obydwa. Nie ma właściwie innego rodzaju problemów, z którymi się borykamy. Czyli albo fizjologiczne, albo psychologiczne problemy. Fizjologia to jest, tak jak powiedziałem wcześniej, nic innego jak tylko to, co pozbieraliśmy z własnego otoczenia i właściwie później tylko to, co z tym robimy. Czyli co się z tym wiąże. A z tym się wiąże, moi drodzy, to na przykład jak jemy i w jaki sposób siedzimy, jak się poruszamy, czy w ogóle się poruszamy. Wiem, że są tacy, którzy się poruszają mało lub niewiele. To jest całość naszego funkcjonowania. To jest też coś, co kiedyś, dawno temu nazywało się z języka starofrancuskiego, a wcześniej z języka łaciny dietą.
Diaeta oznaczało nic innego jak sposób funkcjonowania, sposób na życie. To nie była tylko kwestia odchudzania czy też ograniczania pokarmów w celu odchudzenia się, zrzucenia wagi. Tylko oryginalnie słowo diaeta z łaciny oznaczało sposób życia, czyli wszystko: sposób oddychania, sposób siedzenia, sposób spania i tak dalej. To są problemy fizjologiczne. Oprócz tego doznajemy również problemów psychologicznych. Tutaj również warto zdać sobie sprawę, że problemy psychologiczne, moi drodzy, to jest również zbieranina naszych wrażeń i naszych opinii o świecie. Co to jest wrażenie? Wrażenie to nie jest to, jak coś jest, tylko to, jak nam się coś wydaje, jak to sobie interpretujemy na bazie naszych wcześniejszych doświadczeń. Czyli to są tylko i wyłącznie nasze historyjki, które my sobie klecimy w głowach, które sobie często pielęgnujemy w niepotrzebny sposób, o których sobie często przypominamy, które nie mają tak naprawdę kompletnie nic wspólnego z rzeczywistością. Dlatego, że rzeczy wokół nas po prostu są, jakie są.
Stworzenie i natura nie mają problemów psychologicznych. Natura funkcjonuje tylko i wyłącznie w swojej najbardziej doskonałej formie i po prostu ona istnieje w sposób taki, w jaki istnieje. To my robimy sobie z tego niesamowite problemy. Uczestnicząc w tych dwóch procesach fizjologicznym i psychologicznym, my sobie na okrągło tworzymy jakieś opinie o nas samych, ale to, co tak naprawdę się dzieje, to to, że kompletnie mijamy się z prawdziwą naturą naszego bytu. Dlatego, że nasza właściwa egzystencja staje się kompletnie zaewoluowana naszymi opiniami, które jak to właśnie wam pokazałem przed chwilą, są właściwie niczym uzasadnione. I w ten sposób tworzymy sobie opinie, światopoglądy, bazując tylko na jakimś bardzo wąskim materiale naszych doświadczeń. Dlatego, że my nie jesteśmy w stanie poznać wszystkiego poprzez udział naszych zmysłów i zinterpretować sobie tego przez nasz umysł, przez nasz rozum. My poznajemy tylko koniuszek egzystencji. Tworzymy sobie natomiast opinie na temat całej góry. Czyli widzimy tylko na przykład szczyt góry lodowej, a wydaje nam się, że wiemy wszystko na temat całej góry lodowej.
Dlatego, że jest to tylko to, co zdołaliśmy pojąć poprzez nasze zmysły. A tak jak rozmawialiśmy wcześniej na ten temat, zmysły po prostu nie dostarczają nam materiału poznawczego na temat rzeczy samej w sobie. Zmysły pozwalają nam tylko i wyłącznie przetrwać w tym świecie fizycznym, czyli zapewnić sobie pożywienie, schronienie, w jakiś sposób komunikację pomiędzy nami. Natomiast jeżeli chcemy wznieść się ponad te ograniczenia i mieć dostęp do wymiarów, które wykraczają poza nasze doświadczenia zmysłowe, mówię tutaj o wymiarach, które nazywane są mistycznymi, to musimy rozpocząć od oczyszczenia owych pięciu elementów w nas samych. Czyli jeżeli chcemy cokolwiek oczyścić wokół nas samych, to musimy mieć pewność, że nasze ręce są czyste. Przede wszystkim. I to jest w pewnym stopniu umiejętność programowania nas samych. Kiedy te elementy są uzdatniane do działania w taki sposób, w jaki chcemy, aby te elementy działały. Czyli tutaj pojawia się to zagadnienie intencji. I wtedy właśnie widzimy wyraźną różnicę pomiędzy tym, co fizyczne, tym, co psychologiczne, a tym, co egzystencjalne.
Egzystencjalne, czyli istniejące po prostu samo w sobie. No i tutaj, moi drodzy, zaczniemy proces oczyszczania tych pięciu elementów. Zacznijmy proces od oczyszczania wody, dlatego że jest to najbardziej powszechny element nie tylko w nas samych, ale również na planecie, którą tutaj zamieszkujemy, której jesteśmy częścią. Większa część naszych organizmów zbudowana jest z wody, dlatego musimy szczególnie obchodzić się z wodą, którą pijemy, dlatego, że ona jest po prostu niezbędna do życia. I tutaj, jak mówię o tym, żeby się obchodzić w sposób szczególny z wodą, to nie chodzi za bardzo o czystość wody, w sensie zawartości bakterii czy też chemikaliów w wodzie pitnej. Wiadomo, że to jest istotne, aby pić wodę czystą, niezanieczyszczoną chemikaliami. Mówię tutaj o czystości energetycznej, moi drodzy. Woda jest bowiem podatna na myśli, na emocje, czy nawet na dotyk. Tak, moi drodzy. Myśli, emocje i dotyk.
To te czynniki są w stanie zmienić nie tyle strukturę chemiczną wody, ale są w stanie zmienić wodę na poziomie molekularnym. I to właśnie ma wpływ na to, jak woda zachowuje się później w naszych organizmach. Oprócz tego, że woda ma pamięć, wszystko, co dzieje się z wodą i w jej otoczeniu jest zapisywane na płaszczyźnie molekularnej, na zasadzie takiego, można by powiedzieć, twardego dysku. Dlatego bardzo istotne jest, jak obchodzimy się z wodą, bo jest to, tak jak wspomniałem, przecież źródło życia. Więc bardzo ważne jest zatem, jak traktujemy wodę, zanim pojawi się ona w naszych organizmach. A tutaj bardzo istotne jest też to, jak tą wodę przechowujemy. W jakim naczyniu na przykład. Ja wspomniałem wcześniej, że najlepiej przechowywać wodę w naczyniach miedzianych. Czyli jeżeli mamy taką opcję, to bardzo wszystkim gorąco polecam zakupienie miedzianej butelki albo miedzianego dzbanka. Są takie produkty dostępne, można kupić je poprzez internet.
Chyba najprościej zamówić. Nie są to bardzo drogie produkty, dlatego, że miedź nie jest aż tak droga. Miedź ma niesamowite walory energetyczne. Oprócz tego ma jeszcze dodatkowo efekt taki, że miedź jest bakteriobójcza. Dlatego rurki w instalacjach wodnych w domach są też miedziane, bo woda przepływając przez miedź po prostu gubi mnóstwo bakterii, które mogą być nieprzyjazne dla naszego systemu. Więc najlepsze są naczynia miedziane. Tutaj w Indiach, gdzie jestem, jest to bardzo powszechne. Różnego rodzaju miedziane kubki, dzbanki, butelki. Ja tutaj mam nawet obok siebie taką miedzianą butelkę, z której właśnie się niniejszym napiję łyczka. Mam nadzieję, że pozwolicie mi.
Tutaj odkręcam niniejszym butelkę. Ach, ale dobra woda. Także polecam wszystkim zakup takiej butelki miedzianej. Woda w takiej butelce powinna sobie postać im dłużej właściwie, tym lepiej. Znaczy dłużej, przynajmniej parę godzin. Ta woda nie będzie momentalnie naenergetyzowana, jeżeli wlejemy ją do takiego naczynia i powiedzmy za 10 minut chcemy ją wypić. Dobrze ją zostawić tak przynajmniej na pół godziny minimum. Tak naprawdę na parę godzin. Jak lubicie zimną wodę, to w lodówce, żeby ona sobie po prostu stała. Dlatego, że w tym czasie właśnie następuje ten proces energetyzowania wody.
Też istotne jest to, żeby ta woda stojąc sobie w naczyniu miała wokół siebie pewną przestrzeń, czyli żeby nie była na przykład ciasno zapakowana pomiędzy innymi produktami w lodówce, żeby nie była w kontakcie z jakimiś innymi zapachami albo substancjami, tylko po prostu żeby ona sobie stała w jakiejś swojej określonej przestrzeni i sobie tam się energetyzowała. No i teraz co robimy dalej, żeby oczyścić ten element wody? Dobrze jest potrzymać takie naczynie, miedziane najlepiej, w rękach Więc co robimy? Trzymamy to naczynie w rękach na wysokości serca, dlatego, że tutaj, w tym miejscu znajduje się tak zwana czakra serca, czyli swoistego rodzaju skrzyżowanie energetyczne w naszym ciele energetycznym. Trzymając to naczynie na wysokości czakry serca, wyrażamy pewnego rodzaju szacunek i... Przepraszam, tutaj ktoś mi dzwoni na alarm, więc powróćmy do energetyzowania wody. Trzymając tę wodę w naczyniu na wysokości czakry serca, w myślach lub nawet szepcząc, możemy wyrazić szacunek i wdzięczność dla wody, która jest materiałem, który sprawia życie i które to życie podtrzymuje. Warto sobie z tego najzwyczajniej w świecie zdać sprawę i tej wodzie podziękować za to. Można to zrobić po cichu, można zrobić w myślach. Najlepiej to zrobić z zamkniętymi oczami.
I ten sam proces powtarzamy tuż zanim wypijemy wodę. Czyli energetyzujemy tę wodę i odstawiamy ją na parę godzin, a następnie już po nalaniu do szklanki, tuż przed wypiciem, świadome picie wody, czyli nie takie dzikie, niekontrolowane, zwierzęce hausty, tylko podziękujmy tej wodzie za to, że sprawia życie i że podtrzymuje nasze życie. I to, moi drodzy, wystarczy. Jeżeli w ten sposób podejdziemy do wody, to mogę was zapewnić, że to sprawi cuda w waszych organizmach. To przyniesie wam zdrowie i spokój jako naturalną konsekwencję tego procesu. Także bardzo serdecznie wszystkim polecam oczyszczanie elementu wody w ten sposób. Kolejnym elementem z pięciu elementów jest ziemia. Ziemia, po której chodzimy, posiada również głęboki rodzaj inteligencji i również posiada pamięć. I to są takie rzeczy, o których sobie często nie zdajemy sprawy. To są jakieś takie zachowania, które wydają nam się oczywiste, naturalne, aczkolwiek bardzo często podchodzimy do tego nieświadomościowo.
Dlatego tutaj zalecam wszystkim chwilę, podjęcie próby świadomego obcowania z Ziemią, z planetą Ziemią również. O co w tym wszystkim chodzi? Chodzi w tym o to, żeby jak najczęściej się uziemiać. To staje się problemem dla ludzi, którzy żyją w dzisiejszych czasach w miastach, w metropoliach, w betonowych blokach. I dla tych ludzi jest to szczególnie ważne, aby jak najczęściej mieć kontakt z Mamą Ziemią, na której żyjemy. I w jaki sposób mamy kontakt z Ziemią? Najlepiej jest uziemiać się poprzez dłonie i poprzez nasze stopy, dlatego, że to są swoistego rodzaju narzędzia, którymi dysponujemy jako ludzie. Przepraszam za przerwę, jeżeli dało się ją zauważyć. Musiałem zmienić troszeczkę miejscówkę. Taka już natura mojego szalonego reportażu.
Jestem w plenerze, jestem troszeczkę w innym miejscu już. Ale kontynuujemy opowieść o oczyszczaniu elementu ziemi. Mówiłem o tym, że dla ludzi, którzy mieszkają szczególnie w zatłoczonych miastach i w metropoliach, istotne jest to, żeby bardzo często uziemiać się z naszą Matką Planetą. Dlatego, że ci ludzie nie mają za bardzo styczności z glebą, z ziemią. Najłatwiej i najlepiej uziemiać się poprzez dłonie i poprzez stopy. I tutaj mam na myśli bose stopy. Jak mówię o dłoniach, to mam na myśli wewnętrzną część dłoni. Czyli co robimy? Polecam na co dzień spędzić sobie trochę czasu dotykając ziemię czy chodząc na boso po ziemi czy po trawie. Tak po prostu, najzwyczajniej w świecie.
Postarajcie się spędzić przynajmniej parę minut dziennie. Jeżeli nie macie za dużo czasu na tego typu procesy, to przynajmniej parę minut dziennie w ogrodzie czy w parku i pochodzić sobie na bosaka, dotykając roślin, dotykając drzew. Szczególnie tych potężnych, bo te duże drzewa mają korzenie, które sięgają głęboko do ziemi. No i tutaj właśnie pojawia się ten hipisiarski trend, ten trend, który można nazwać flower power. Czyli moi drodzy, przytulajmy się do drzew i chodźmy na bosaka, bo to właśnie prowadzi harmonię w procesach fizjologicznych zachodzących w naszym systemie. Czyli bardzo prosta rzecz, aczkolwiek rzecz, o której bardzo często zapominamy w dzisiejszym natłoku naszych zadań codziennych, w naszym sposobie życia w metropoliach, podczas naszego szczurzego wyścigu. Tutaj warto również poświęcić przynajmniej minutę lub parę minut na wyrażenie swoistego rodzaju pokory dla naszej planety. Dlatego, że musimy zdać sobie sprawę z tego, że każda forma życia pochodzi właśnie od tej planety. Więc, moi drodzy, nie zapominajmy o tym. Bądźmy za to wdzięczni i bądźmy tego świadomi.
Kolejnym z pięciu elementów jest element powietrza. Pomimo tego, że procentowo powietrze zajmuje dosyć niską pozycję w kompozycji naszych organizmów, to jest to składnik, który jest najbardziej dynamiczny. Dlaczego? Dlatego, że wymiana powietrza pomiędzy nami a naszym otoczeniem następuje dosyć raptownie. Można powiedzieć z minuty na minutę. Dlatego, że oddychamy. Ten proces oddychania jest procesem najbardziej istotnym dla podtrzymywania naszego życia, aczkolwiek proces, o którym bardzo często zapominamy i nie zdajemy sobie z niego sprawy. A wystarczy, że zabraknie nam dosłownie jednego oddechu i po prostu nas już tutaj nie ma. Tak istotne jest, żeby oddychać powietrzem w sposób świadomy. Co tu można jeszcze dodać?
Powszechnie wiadome jest, że jakość powietrza, którym oddychamy ma znaczenie. Stopień jego zanieczyszczenia, szczególnie jeżeli mieszkamy w miastach, odgrywa dosyć dużą rolę, ale zanieczyszczenie powietrza to nie jest coś, na co zawsze możemy mieć wpływ. Dużo bardziej istotne jest to, żeby oddychać w sposób świadomy. Jeżeli oddychamy, róbmy to bardzo świadomie. Tutaj również zalecane są tradycyjne metody, o których wszyscy doskonale wiemy. Bo to jest taka joga, tylko że nie zdajemy sobie z tego sprawy. Co zrobić, żeby oczyścić element powietrza naszego organizmu? Nic innego jak spacerować. Regularne spacery, moi drodzy, w mniej zanieczyszczonych częściach miasta czy w parkach, czy gdzieś nad rzeką zalecane są przynajmniej raz w miesiącu. Jeżeli nie możemy tego robić na co dzień, jeżeli nie możemy tego robić nawet raz w tygodniu, to przynajmniej raz w miesiącu musimy wywlec się z tego miasta gdzieś na zewnątrz, udać się do lasu, wejść sobie gdzieś na górkę czy popływać w rzece, czy w jeziorku.
Tutaj chodzi nie tylko o bycie w czystym powietrzu, tylko o pewną dynamikę oddechu. Musimy zwiększyć dynamikę oddechu, żeby oczyścić płuca, a tym samym oczyścić powietrze, które funkcjonuje w naszych organizmach. Nie trzeba robić zbyt wiele, dlatego, że nasza swego rodzaju wewnętrzna forma inteligencji w organizmie sama zadecyduje o tym, jak wykorzystać fakt, że jesteśmy za miastem, że jesteśmy w czystszej atmosferze i ten proces oczyszczania nastąpi samoistnie, nie za bardzo z naszym udziałem. My tylko musimy umożliwić warunki. A jeżeli natomiast mamy to szczęście, że żyjemy w czystym środowisku, mieszkamy gdzieś blisko lasu, to co możemy robić, to przynajmniej raz dziennie przez parę minut pooddychać troszeczkę głębiej niż zwykle. Nie forsujemy oddechu, tylko oddychamy troszeczkę głębiej. To co, moi drodzy? Pooddychamy sobie przez chwilkę świadomie. Dla stałych bywalców w chacie mistyka to jest nic nowego. A nowych bywalców zapraszam, żebyśmy wspólnie zatrzymali się w tym pędzie.
Cokolwiek robicie w tej chwili, słuchając podcastu, czy na żywo, czy też w swoim własnym czasie, zatrzymajmy się na chwilę i weźmy wspólnie trzy głębokie wdechy, po każdym wdechu nastąpi oczywiście głęboki wydech. Moi drodzy, usiądźmy najlepiej z nogami skrzyżowanymi na podłodze. Jeżeli nie jest to możliwe, to usiądźmy w krześle. Nogi skrzyżowane są na wysokości kostek. Skrzyżowane są w ten sposób, że prawa noga jest z przodu, a lewa noga jest za tą prawą nogą. Nogi nie krzyżują się w kolanach, tylko krzyżują się przy ziemi, w kostkach w ten sposób, że prawa noga jest z przodu. Wyprostujmy plecy. Zamknijmy oczy. Połóżmy dłonie na naszych udach, ale skierujmy dłonie otwarte do góry. Palce są wyprostowane, połączone.
Weźmiemy trzy i tylko trzy głębokie wdechy i wydechy, ale zrobimy to w sposób bardzo świadomy, myśląc o powietrzu, które kompletnie wypełnia nasze płuca i każdy wydech powoduje, że oczyszczamy totalnie nasze organizmy. Jeżeli jesteście gotowi, mam nadzieję, że nadal macie wyprostowane plecy i zamknięte oczy, weźmiemy pierwszy bardzo głęboki wdech nosem i wypuszczając powietrze nosem, wydychając, zrelaksujemy się. Teraz weźmiemy drugi bardzo głęboki wdech nosem i wypuszczając powietrze nosem zrelaksujemy się jeszcze bardziej. Czas na trzeci bardzo głęboki wdech nosem i wypuszczając powietrze nosem zrelaksujcie się tym razem kompletnie. Powoli, bardzo powoli otwórzcie oczy. Rozejrzyjcie się dookoła. Wylądowaliście w chacie mistyka. Jest mi z tego powodu szalenie przyjemnie i właśnie wzięliście trzy głębokie i bardzo świadome oddechy, które to sprawią, że wasze życie, jakość waszego życia nabierze zupełnie innego znaczenia i zupełnie innego rozpędu. Tak, moi drodzy. Właśnie takimi sztuczkami magicznymi żeglujemy po tym oceanie świadomości.
To jest naprawdę bardzo prosta metoda. Tych metod jest dużo więcej. Są metody bardziej skomplikowane, jedne bardziej przyjemne, jedne mniej. Wszystkie mają na celu posunięcie nas do przodu podczas tej żeglugi, czyli wypełnienie swego rodzaju naszych żagli wiatrem. Moi drodzy, tutaj jeszcze wspomnę jedną rzecz dla tych, którzy nie mogą wybrać się na spacer na co dzień. Zresztą dla tych, którzy mogą też, chcę jedną rzecz wspomnieć. Polecam bardzo prostą praktykę jogińską, która się nazywa nadi shuddhi. Mówiłem o niej troszeczkę wcześniej. Jest pewien filmik na YouTube, który wyjaśnia, jak stosować tą metodę. Filmik jest po angielsku, aczkolwiek nie jest bardzo skomplikowany, także nawet tym, którzy nie władają językiem angielskim biegle polecam bardzo ten filmik i właśnie tam możecie nauczyć się, jak stosować pewną bardzo prostą i bardzo krótką technikę pod tytułem nadi shuddhi.
Filmik na YouTubie nazywa się Yoga for Peace, czyli joga dla pokoju. Myślnik nadi shuddhi. Nadi literuje się N-A-D-I pierwsze słowo i drugie słowo S samo h u d znowu d samo h i i. Yoga for Peace-nadi shuddhi. Jest to bardzo prosta, aczkolwiek bardzo potężna technika, która jest częścią większej technologii zwanej jogą i polecam wszystkim bardzo gorąco nauczenie się tej techniki oddechowej. Jeżeli będziecie praktykować ją regularnie, to gwarantuję wam, że za parę miesięcy, jak nie za parę tygodni nawet, wasze życia się odmienią kompletnie i będziecie dużo bardziej zenergetyzowani. Będziecie dużo bardziej zadowoleni z dnia codziennego. Będziecie mieli więcej frajdy z funkcjonowania na tej planecie. Ale cóż, my posuwamy się dalej w oczyszczaniu naszych pięciu elementów. Kolejnym elementem z naszych czterech żywiołów jest ogień.
Ogień jest również naszym składnikiem budulcowym, pomimo tego, że jest to tak mały procent, można by powiedzieć w tym zestawieniu procentowym. W przypadku tego elementu ognia bardzo istotne jest to, jaki rodzaj ognia płonie w tobie, drogi słuchaczu, droga słuchaczko, drogi słuchaczku. Czy jest to płomień chciwości? Czy jest to płomień nienawiści? A może gniewu? A może pożądania? A może jest to płomień miłości lub współczucia? Anyway, jeżeli oczyścisz element ognia, to tym samym zaopiekujesz się swoim zdrowiem fizycznym i mentalnym. Więc to jest również bardzo istotne, żeby pracować nad elementem ognia. Od tego właśnie zależy twój spokój i twoja kontrola umysłu, drogi słuchaczku.
Jak oczyszczamy element ognia? Prostym sposobem na oczyszczanie ognia jest najzwyczajniej w świecie opalanie się słoneczne. Dlatego, że jeżeli wystawiamy się na działanie promieni słonecznych przynajmniej na chwilę codziennie, to już bardzo pomaga. O co w tym wszystkim chodzi? Moi drodzy, światło słoneczne nie może zostać zanieczyszczone, dlatego że my w naszym środowisku, żyjąc jako ludzie nieświadomi, spowodowaliśmy, że praktycznie każdy inny element w naszym środowisku wokół nas jest już w jakiś sposób skażony. Czy to ziemia, czy woda, czy powietrze. Udało nam się wszystko na tej planecie wokół nas skutecznie w jakiś sposób zatruć. Ale promieni słońca nie możemy popsuć, chociaż bardzo byśmy nawet chcieli, to się nie da ich popsuć. Dlatego, że promienie słoneczne docierają do nas tylko w swojej pierwotnej i perfekcyjnej formie i one są tylko takie, jakie są. My nie jesteśmy w stanie nic z nimi zrobić.
To jest czysta energia. Dlatego korzystajmy z tego, moi drodzy i jak często się da, opalajmy się. Nie mówię o długich godzinach opalania się, tylko o paru minutach dziennie popatrzenia w górę, w stronę słońca, wystawienia twarzy do słońca. I to znowuż są takie rzeczy, które my podświadomie wszyscy wiemy. Wiemy, że promienie słoneczne są dla nas dobre. Wiemy, że spacery są dla nas dobre, że musimy pić czystą wodę i tak dalej. To wszystko właśnie jest joga, moi drodzy. To wszystko jest ten jeden spójny, totalny system, który istnieje od tysięcy lat i to są jakieś jego ślady, które przetrwały do dzisiejszych czasów. Ale my tutaj staramy się zajmować sprawą całościowo. W jaki jeszcze inny sposób możemy oczyścić sobie element ognia w organizmie?
Możemy rozpalić również ognisko. Z tego, co wiem, to wszyscy lubią patrzeć się w płomień. I właśnie o to tutaj chodzi. Co robimy? Rozpalamy sobie takie zwykłe ognisko z gałęzi czy z drewna. Nie takie, w którym się palą jakieś szmaty, opony czy plastikowe butelki i różne dodatki, tylko takie zwykłe organiczne ognisko. Stajemy sobie przy tym ognisku z otwartymi dłońmi i otwartymi oczami. I tak sobie stoimy parę minut, dosłownie trzy minuty i patrzymy się w ogień. Czyli dłonie otwarte skierowane są w stronę ognia i oczy są również otwarte i patrzymy się w ogień. Następnie odwracamy się plecami.
Najlepiej jak mamy odsłonięty kręgosłup i stoimy sobie tak plecami do ognia przez kolejne trzy minuty. I to jest dosłownie wszystko. To jest proces oczyszczania ognia. Dlatego, że ten proces oczyszcza naszą aurę, czyli naszą sferę energetyczną i początkuje również swoisty proces odrodzenia naszego systemu. Można by powiedzieć. Dlatego, że sprawia, że nasz ogień wewnętrzny w pewien magiczny sposób łączy się i dostraja z ogniem tym na zewnątrz w ognisku. Proste, nie? Bardzo proste. Ja w odcinku pod tytułem joga bodajże wspomniałem również pewną technikę, która nazywa się Surya Kriya. Surya Kriya jest to bardzo specyficzna praktyka w procesie Hathy jogi, czyli w procesie tej klasycznej, prastarej jogi.
Polega na tym, że każdy z nas ma w sobie takie wewnętrzne słońce. To jest swego rodzaju reaktor życia. On znajduje się na wysokości splotu słonecznego. Tutaj też nie bez powodu splot słoneczny nazywa się słonecznym. Może to też jest jakaś pozostałość z pradawnego systemu jogi wśród plemion słowiańskich. Kto to wie? Chodzi o to, żeby ten reaktor, to wewnętrzne słońce połączyło się i dostroiło się z tym naszym słońcem galaktycznym. Ale to jest bardziej skomplikowana technika. Do niej trzeba zostać w pewien sposób wtajemniczonym. Jest to kurs, swego rodzaju program, który trwa parę dni, żeby tą technikę poznać i później żeby ją poprawić.
Polecam wszystkim, którzy będą mieli okazję zapoznać się z tematem. Jeżeli będziecie mieli możliwość taką, to bardzo gorąco polecam wszystkim odbycie takiego programu, dlatego, że naprawdę warto. Jest to program, który daje wam praktykę, którą później możecie wykonywać codziennie, który usprawnia nieprawdopodobnie organizm i właśnie powoduje, że ta energia życia, ta energia słoneczna w nas funkcjonuje na najwyższym poziomie i to przynosi tylko i wyłącznie korzyści. Moi drodzy, zmierzamy tutaj do ostatniego elementu, do elementu Akasha, czyli do elementu eterycznego, który jest piątym elementem, najbardziej ekspansywnym wymiarem stworzenia. Czyli jest to właśnie ten eter, nad którym również pracował pan Nikolaj Tesla, który w tradycji hinduskiej, indyjskiej nazywany jest Akasham albo Akashą, ale też używane jest słowo eter bardzo często. I owy Akash posiada bardzo szczególną formę inteligencji. Dlatego, że natura twojego życia, jakość twojego życia i moc, z jaką dysponujesz, w głównej mierze zależy właśnie od tego, w jakim stopniu jesteś w stanie dysponować inteligencją eteru, czyli w jakim stopniu masz dostęp do tej potężnej bazy danych, do tej potężnej, zasilającej twoje życie, twoją istotę, bazy, którą jest eter. Teraz jak popatrzymy na pozostałe elementy wodę, powietrze, ziemię i ogień, to ilość tych elementów w stworzeniu jest ograniczona. Czyli można by powiedzieć, że tych elementów jest tylko tyle, ile ich jest, prawda? One mają po prostu jakieś ograniczone zasoby.
Można by to w ten sposób ująć. Natomiast eter czy Akash ze względu na swój wymiar jest praktycznie nieograniczony. On jest nieskończony. To jest nieskończona pustka. Czyli możesz z niego czerpać ile chcesz, dlatego że jego zasoby są również nieograniczone, więc tym samym im więcej z niego korzystasz, tym bardziej poszerza się twoja percepcja i wzmaga się twoja inteligencja. I tu jak mówię o inteligencji, to nie mówię o tej inteligencji wyuczonej, wyczytanej w książkach, tylko o tej inteligencji właściwej, czyli inteligencji życia. O tej inteligencji, która zakodowana jest w każdej poszczególnej komórce i cząsteczce twojego organizmu, jak również wszystkiego wokół ciebie. I tu generalnie jako jeden z pięciu elementów eter nie wymaga właściwie żadnego oczyszczania, dlatego, że my nie mamy na niego żadnego wpływu. Ale jeżeli chcemy zwiększyć nasz dostęp do eterycznej bazy danych, jest na to pewien sposób w jodze. Tym sposobem, moi drodzy, z wami się chcę podzielić.
Jest to bardzo prosty proces. Polega on na tym, że tuż po wschodzie słońca, zanim słońce przekroczy kąt 30 stopni, jedyne co musisz zrobić, to popatrzeć w niebo i po prostu się ukłonić. Tak szczerze do Akash. Ukłoń się i podziękuj za to, że jesteś tutaj i teraz. Podziękuj za to, że jest ta magiczna siła, która utrzymuje cię w twojej formie i sprawia, że ani ty, ani ta planeta nie rozpadacie się na czynniki pierwsze. Jest coś bardzo magicznego, coś bardzo potężnego, co trzyma, co zespala was wszystkich tutaj do kupy. Pomimo tego, że ty się rozpadasz miliony razy na sekundę, jest nadal ta potężna forma, która cię zespaja, która trzyma cię w kupie i w całości. To robisz rano. Później w ciągu dnia, kiedy słońce jest już wysoko na niebie, popatrz do góry, znowu zatrzymaj się na chwilę i znowu pokłoń się nie do słońca, tylko do Akash. I później, po zachodzie słońca, trzeci raz, w okresie do 40 minut po zachodzie słońca, uczyń to ponownie.
Taki prosty, aczkolwiek bardzo szczery gest, moi drodzy. Tutaj nie chodzi o żadne modlenie się do słońca, o bicie pokłonów, tylko chodzi o taką chwilkę świadomości, docenienia tego, że jesteśmy tutaj w takiej formie, że nie jest to nasza zasługa. Po prostu zwykła, czysta pokora. Jeżeli zaczniesz to praktykować na co dzień, drogi słuchaczu, drogi słuchaczku, twoje życie może wkrótce zmienić się w bardzo pozytywny sposób. Jeżeli zdołasz sprawić, że Akash zacznie współpracować z twoimi życiowymi energiami, to twoje życie może nabrać zupełnie innej, bardzo magicznej dynamiki. A może nawet uda ci się uzyskać dostęp do pewnej potężnej kosmicznej inteligencji, o której do tej pory nie miałeś pojęcia. I to tyle właściwie, moi drodzy. Tutaj jeszcze muszę wspomnieć o pewnym procesie, który służy oczyszczaniu pięciu elementów, zwanym bhuta shuddhi, który jest podstawą wszystkich praktyk jogi. Tych duchowych praktyk. Jest to rodzaj krótkiego rytuału, który wykonuje się na co dzień, jeżeli praktykuje się klasyczną jogę, hatha jogę.
Polega on na spożywaniu małych ilości odpowiednio przygotowanej ziemi, takie dosłownie maluteńkie kapsułeczki z oczyszczoną ziemią skompresowaną oraz na popijaniu naenergetyzowanej ówcześnie wody oraz na inhalowaniu płomyka, a następnie inhalowaniu powietrza do płuc w pewien specyficzny, powiedziałbym bardzo szamański sposób. Ma to wszystko na celu zestrojenie owych pięciu elementów. Ja sam od niedawna praktykuję tutaj w aśramie bhuta shuddhi. To jest taka ciekawostka, że tutaj to wspominam, dlatego że do tej praktyki trzeba być przeszkolonym w odpowiedni sposób, a następnie przejść pewną inicjację, więc nie jest to opcja dla każdego. Aczkolwiek tylko wspominam tutaj o tym. Taka zajawka. Jeżeli będziecie mieli takową możliwość w przyszłości, to tym tematem warto się zainteresować. To jest taki mały woreczek różnych szamańskich przedmiotów, które rozkłada się rano tuż przed rozpoczęciem wszystkich innych praktyk jogi na podłodze i siedząc w odpowiedniej pozycji, wykonuje się ten mały, krótkotrwały rytuał po to, żeby te wszystkie pięć elementów nastroić do funkcjonowania w przeciągu dnia. I to tutaj też nie ma znaczenia, że połykasz te kapsułki z ziemią, że połykasz tą wodę i tak dalej. To jest bardziej symbol, moi drodzy.
Tu chodzi bardziej o to, żeby zdać sobie sprawę, żeby być świadomym tego, że jesteśmy stworzeni z tych pięciu elementów i to, w jaki sposób te pięć elementów funkcjonuje w naszych organizmach, świadczy o tym, jakiej jakości jest ta nasza gra. A gra jest niebagatelna, dlatego, że tą grą nazywam życie. To, w jaki sposób kontrolujemy nasze życie, w jaki sposób kontrolujemy nasze elementy, z których to jesteśmy stworzeni, czemu się nie da zaprzeczyć, to przekłada się na jakość naszego życia, na to, jak dużo mamy energii, jak dużo mamy radości z tego życia i jak bardzo jesteśmy świadomi. A im bardziej usystematyzujemy sobie te wszystkie nasze zmagania z naszą fizycznością, z naszą psychologią, tym wcześniej jesteśmy w stanie wkroczyć na drogę tej świadomości i poznawania prawdy na temat stworzenia Stworzenia w sensie całościowym, czyli nie tylko tego, czym jesteśmy my, ale czym jest cała nasza planeta i czym jest całe stworzenie wokół nas, czym jest po prostu kosmos. Będziemy kończyć dzisiejszy program „Chaty mistyka”. Patrzę na zegar. Troszeczkę się przeciągnęło dzisiaj, aczkolwiek musiałem wytoczyć grube działa, więc troszeczkę ta artyleria dzisiaj grzmiała. Nie chciałem tego tematu zostawiać jak gdyby w polu, więc niniejszym udało mi się dokończyć ten temat pięciu elementów. To jest tylko zachęta dla was, moi drodzy słuchacze, żebyście eksplorowali te tematy dużo głębiej, żebyście je poznawali, żebyście się dowiadywali na ich temat. Będziemy o nich mówić sobie jeszcze w przyszłości.
Póki co tylko taka zajawka. Mam nadzieję, że udało nam się dogadać, porozumieć. Pozdrawiam wszystkich serdecznie z tego miejsca. Zapraszam was bardzo serdecznie do kolejnego odcinka „Chaty mistyka”. A tymczasem, moi drodzy, borem, lasem zawijam się i żegnam się z wami. Obyście byli zdrowi. Peace and love. W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka.
Przy tej polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”.