[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”. Witam cię szanowny przybyszu. Witam cię szanowny gościu. Namaste. Namaskaram.
Aloha. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Mam na imię Bart i czas rozpocząć kolejną opowieść z cyklu programów „Chata mistyka”. Mój drogi, szanowny gościu i gościówo zapraszam do izby. Zasiądź wygodnie przy palenisku, wyluzuj się, zrelaksuj się, zapomnij o stresach i troskach dnia powszedniego i posłuchaj kolejnej opowieści. Moi drodzy, „Chata mistyka” jest to cykl programów, w których opowiadam o świadomości i o drodze, na którą wstąpiłem, na której odkrywam różne ciekawe zagadnienia. Na drodze, do której dochodzę do różnych ciekawych, interesujących wniosków. Tymi wnioskami w niniejszym mam zaszczyt się z wami podzielić. Bardzo często moim zadaniem jest wprowadzenie wątpliwości w zwykły codzienny schemat myślenia. Moi drodzy dlatego, że okazuje się, że jeżeli jesteśmy poszukiwaczami prawdy, jeżeli wstąpiliśmy na drogę, na której chcemy odkryć coś więcej poza ten świat fizyczny, który nas otacza, który wydaje się być tak oczywisty, aczkolwiek nie jedyny w naszym ludzkim doświadczeniu, to bardzo często musimy wymazać, zresetować te wszystkie nawyki, te wszystkie przyzwyczajenia, które na co dzień nosimy ze sobą, żeby rozpocząć proces poznawczy, który polega na innym podejściu do całokształtu sprawy.
Dlatego, że odkrywanie prawdy o stworzeniu i o nas samych polega na procesie wędrówki, aczkolwiek ta droga prowadzi do nas samych, czyli ta droga prowadzi do naszego wnętrza. To, co do tej pory dowiadywaliśmy się w szkole od naszych rodziców, oglądając różne ciekawe wykłady i słuchając różnych wypowiedzi mądrych głów, to zwykle są doświadczenia, które nagromadziliśmy przy pomocy naszych pięciu głównych zmysłów. To są doświadczenia, które naprowadzają nas na pewne wnioski. Aczkolwiek jeżeli jesteśmy prawdziwymi poszukiwaczami, to szybko dojdziemy do wniosków takich, że ten materiał, który dostarczają nam tylko nasze zmysły fizyczne, jest właściwie bardzo ułomny. I to nie jest całokształt tego, co można określić jako świadomość lub jako stworzenie. Więc aby wznieść się poza ograniczenia pięciu głównych zmysłów, musimy posługiwać się innymi narzędziami poznawczymi, które dostarczają nam zupełnie innego materiału i które funkcjonują w zupełnie inny sposób niż te zasady, do których jesteśmy na co dzień przyzwyczajeni. Dlatego moim zadaniem tutaj w „Chacie mistyka” jest bardzo często poddawanie różnych rzeczy, które my uważamy za właściwe i ogólne pod wątpliwość. W ten sposób staram się zachęcić was, drodzy słuchacze, do alternatywnego odbioru rzeczywistości i do zastanowienia się, do kontemplacji życia i naszej egzystencji na tej planecie w zupełnie innym świetle, pod innym zupełnie kątem. W poprzednich odcinkach „Chaty mistyka” rozmawiałem, mówiłem wam o różnych technikach poznawczych, które wykraczają poza owe zmysły. Bardzo potężną techniką jest cały system jogi.
Ja w moich podróżach, tak jak wspomniałem wcześniej, podróżuję na dwóch płaszczyznach. Pierwsza płaszczyzna to jest taka turystyczna, czyli fizyczna. Przemieszczam się w różne, moim zdaniem ciekawe zakątki tej planety, tego świata po to, żeby umożliwić sobie rozpoczęcie tych procesów poznawczych w innych warunkach. Po to, żeby wyrwać się z tej okowy przyzwyczajeń, z tych schematów myślenia, którymi jesteśmy bardzo często wszyscy nasiąknięci. Ale to nie jest jedyna podróż, jaką odbywam. Równolegle odbywam podróż metafizyczną. Ta podróż prowadzi do wnętrza mnie samego, dlatego, że każdy z nas nosi wewnątrz siebie, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie, potężną bazę informacji o tym, jak funkcjonuje stworzenie, kim my jesteśmy właściwie, jaki jest nasz cel tutaj i na czym polega nasze życie właściwie. Jednym z takich potężnych systemów, które umożliwiają nam rozpoznanie tego świata w troszeczkę innym świetle, jest system jogi. Joga pochodzi z kraju, który obecnie nazywa się India. To jest kraj, który ma bardzo potężną i długą tradycję i kulturę rozbudowaną w bardzo wysokim stopniu.
Jeżeli porównamy ją do współczesnej kultury europejskiej na przykład, to kultura europejska wydaje się tak naprawdę znikoma w porównaniu z tym doświadczeniem, które zostało tutaj nabrane i które zostało tutaj rozpowszechnione w kulturze indyjskiej. Jest to historia, która sięga tysięcy lat. Ludzie rozwinęli tutaj swoją duchowość w bardzo wysokim stopniu, wydaje się w dużo większym stopniu niż wygląda to w tej chwili w Europie. Ja mówię tylko i wyłącznie o tak zwanej współczesnej cywilizacji, dlatego, że ta nasza cywilizacja, ta ostatnia nasza cywilizacja liczy sobie tak naprawdę nie więcej niż około 15 000 lat. To nie oznacza, że 15 000 lat temu na tej planecie nie było ludzi i cywilizacji i kultur. Nie. Ja mówię o tym, że ten ostatni cykl cywilizacyjny, ta kultura, czy też ta mnogość kultur, jakie znamy w tej chwili, rozpoznajemy w różnych częściach tej planety, to jest historia, która ma tylko i wyłącznie około 15 000 lat. Ja poświęciłem dwa odcinki „Chaty mistyka” na to, by przedstawić wam pewną bardzo znamienitą postać pewnego tajemniczego przybysza. Słowo przybysz jest tutaj nie bez znaczenia. Opowiedziałem wam historię Shivy.
Shiva, czyli Adiyogi, czyli z języka sanskryt pierwszy jogin. To był tajemniczy przybysz. Mowa jest o tym, że przybysz nie z tej planety, przybysz z kosmosu, który przedstawił ludziom pewne techniki poznawcze i zaczął nauczać ludzi. Początkowo tylko siedmiu wytrwalców, dlatego, że wokół niego zgromadziło się mnóstwo ludzi początkowo, aczkolwiek oni się zniechęcili, dlatego, że on był bardzo uparty i niezbyt chętnie zwracał się do nikogo. Niezbyt chętnie nawiązywał z nikim kontakt, dlatego, że po prostu poszukiwał ludzi, którzy będą gotowi na wstąpienie na drogę udoskonalania się. A droga ta nie jest łatwa, więc oni musieli w pewien sposób udowodnić swoją gotowość i swoją wytrwałość. Swoją wytrwałością musieli udowodnić to, że po prostu podołają zadaniu. Tych siedmiu uczniów Shivy rozpowszechniło kulturę w różnych zakątkach tej planety. Jest to prawdopodobnie początkowa baza dla rozwoju głównych nurtów kulturowych i cywilizacyjnych w różnych zakątkach tej planety. Ja o tym wspomniałem podczas dwóch odcinków zatytułowanych „Adiyogi” część pierwsza i część druga.
Także dla tych, którzy nie słuchali jeszcze tych odcinków „Chaty mistyka”, bardzo serdecznie zapraszam do archiwów i do zapoznania się z historią Shivy. Moi drodzy, rozmawialiśmy o różnych innych aspektach świadomości, też w innych częściach „Chaty mistyka”. Był też odcinek poświęcony Aborygenom w Australii, gdzie opowiadałem troszeczkę o kulturze, która rozwinęła się równolegle do wszystkich innych cywilizacji na tej planecie. Kulturze, która skupiła się dużo mocniej na rozwoju świadomości i rozwoju duchowym raczej niż na umiejętności przetrwalniczej w naturze, w świecie. Dlatego, że bardzo szybko poradzili sobie z funkcjonowaniem w dosyć srogich warunkach australijskich. Więc nie poświęcali za dużo czasu na rozwój wielkich miast i metropolii, tylko bardziej zagłębili się do wewnątrz po to, żeby podróżować w kierunku rozwoju świadomościowym. Moi drodzy, joga jest to temat bardzo rozległy. Jest temat tak rozległy niczym sam ocean kosmicznej świadomości, rzekłbym. Dlatego żeglujemy sobie tym oceanem świadomości. Posługuję się w tych programach różnymi dziwnymi, tajemniczymi, magicznymi słowami.
Te słowa pochodzą ze starożytnego języka sanskryt. Bardzo często jest tak, że ciężko jest znaleźć słowa, które można by przetłumaczyć bezpośrednio na język polski czy też w ogóle język angielski czy inne języki europejskie, po prostu w swoich słownikach nie posiadają słów, które opisują pewnego rodzaju stany, pewnego rodzaju doświadczenia i nazwy technik i narzędzi, które zostały wypracowane w Indiach. Więc staram się troszeczkę na skróty opowiadać wam o tym, czego się uczę, o tym, jakie wnioski zostały wysunięte w tej starożytnej kulturze na subkontynencie indyjskim. Ale czasami po prostu zwykle najzwyczajniej w świecie brakuje słów. Słowo joga, co oznacza dosłownie? Dosłownie oznacza unię, czyli swoistego rodzaju jedność świata fizycznego razem z tym, czym jest umysł oraz tym, czym jest ciało emocjonalne i tym, czym jest ciało energetyczne. Ja opowiadałem troszeczkę wcześniej o tym, że my jako ludzie nie jesteśmy tylko workiem flaków chodzącym po tej ziemi, przemieszczającymi się dzięki naszym kończynom, dzięki nogom i tak dalej. Oprócz tego, że mamy ciało fizyczne, to również istnieje ciało emocjonalne i ciało energetyczne, które są bardzo mocno powiązane z tym całym naszym człowieczeństwem. My dosyć rzadko rozpoznajemy te dwa pozostałe ciała, dlatego, że jesteśmy przyzwyczajeni bardzo często tylko i wyłącznie do zapewniania sobie przetrwania w tym świecie fizycznym. Jak gdyby umysłowo odsunęliśmy się bardzo od tego aspektu, że posiadamy również bardzo subtelne ciała energetyczne, które zawsze nam towarzyszą i posiadamy również ciała energetyczne, które nie są widoczne gołym okiem, aczkolwiek definitywnie istnieją.
Jeżeli jesteśmy w pewien sposób wyczuleni na te subtelne aspekty energetyczne, to jesteśmy w stanie definitywnie stwierdzić, że oprócz tego, że jesteśmy ciałami fizycznymi, to jest jeszcze coś ponad to. Joga jako proces oznacza również drogę samą w sobie, czyli pewnego rodzaju totalną metodę do osiągnięcia celu. Czyli można by powiedzieć, że joga jest to po prostu technologia. Technologia to jest coś, co ma za zadanie działać. Jeżeli mamy jakieś zamierzone cele, to poprzez technologię jesteśmy w stanie te cele w jakiś sposób osiągnąć. I tak właśnie jest z jogą. Joga to nie jest ani religia, ani żadna filozofia. Dlatego, że filozofowanie może być okej dla gimnastyki umysłu, ale tak naprawdę nie zaprowadzi nas nigdy do żadnych wniosków. Dlatego, że filozofia zadaje mnóstwo pytań, na które nie ma odpowiedzi. Joga natomiast z drugiej strony to jest czysta technologia, to jest czysta mechanika, czyli po prostu sposób postępowania, który został przedstawiony nam przez pierwszego jogina, przez Adiyogiego, czy też Śiwę, tajemniczego przybysza z kosmosu, który to pojął kompletnie sposób, w jaki funkcjonuje człowiek, jego ciało fizyczne, energetyczne i emocjonalne.
Tutaj, na tej planecie, w tych konkretnych warunkach nie tylko klimatycznych, ale galaktycznych. Dlatego, że to, jak my wyglądamy, jak funkcjonujemy tutaj, na tej planecie, to jest tylko i wyłącznie wypadkowa pewnych warunków, które zostały stworzone na tej planecie. Więc ów przybysz posiadł wiedzę, posiadł umiejętność zamanifestowania się w ciele fizycznym, w ciele ludzkim tutaj na tej planecie. Ale ponieważ był mistrzem swojego rodzaju, można powiedzieć kosmicznym, to był w stanie zamanifestować to swoje ciało w połączeniu z umysłem, jak również z ciałem emocjonalnym i fizycznym po prostu w najwyższym możliwym stopniu, w jakim to ciało może zaistnieć tutaj, w tych warunkach. I o tym właśnie nauczał swoich siedmiu apostołów. I tych siedmiu owych apostołów przekazało tą wiedzę wszystkim innym ludziom na tej planecie. Ta historia trwa od wielu lat. W tej chwili zostaje odkrywana na nowo, dlatego, że my jako cywilizacja zapędziliśmy się troszeczkę w złym kierunku w sensie rozwoju. Zaczęliśmy zapewniać sobie jak najbardziej wygody i jakaś taka dziwna panika, dziwny strach przed samą naturą, której jesteśmy częścią właściwie, a nie żyjemy jako odrębne istoty od natury. My jesteśmy częścią całej tej planety.
Ale pojawił się w pewnym momencie rozwoju tej cywilizacji jakiś dziwny strach, jakieś dziwne lęki, które odsunęły nas od głównego nurtu, od głównego powodu, dla którego tutaj jesteśmy. Jaki jest cel odbywania praktyk jogińskich? O co w tym wszystkim chodzi? Chodzi o to, żeby pozbyć się jakichkolwiek limitacji, czyli tego, co właściwie ogranicza naszą wolność jako istoty ludzkie. Dlatego, że każdy z nas gdzieś głęboko wie i pragnie tego, aby być wolnym. Bycie wolnym oznacza nic innego jak pozbycie się jakichkolwiek ograniczeń. Jak mówię o ograniczeniach, to nie są tylko ograniczenia fizyczne, ale to są również ograniczenia mentalne i to są również ograniczenia emocjonalne i energetyczne. I właśnie to oznacza słowo joga. To jest zespolenie tych wszystkich elementów i objęcie swoistego rodzaju kontroli nad owymi. Czyli sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem.
I znowu powracamy do nurtu pirackiego. Ja bardzo lubię ten wątek. Słuchajcie, w chacie mistyka odchodzi czyste piractwo. Bardzo często prezentuję wam tutaj drogę na skróty. I chwała za to, że przez tysiące lat różni mistrzowie duchowi opracowali pewne techniki, opracowali pewne metody, które to przekazali swoim uczniom. Ci uczniowie przekazali to kolejnym ludziom i tak dalej. I dzięki temu ta podróż duchowa to doskonalenie się na drodze duchowej nie jest już opłacane takim niesamowitym wysiłkiem i bólem, jak to miało miejsce parę tysięcy lat temu. Dodatkowo wspaniałą rzeczą jest to, że w dzisiejszej dobie komunikacji globalnej jesteśmy w stanie przekazywać sobie te informacje bardzo sprawnie i bardzo szybko. I dzięki temu ten rozwój duchowy, jeżeli tylko chcemy, możemy sobie zapewnić w dużo szybszej formie i lżejszej, przyjemniejszej formie, niż miało to miejsce parę tysięcy lat temu. I tym samym rozpowszechnia się ponownie system jogi.
Tak jak wspomniałem wcześniej, joga jest to totalne narzędzie, które jest bardzo doskonałe w swojej formie. Jest to narzędzie, które ma umożliwić nam uzyskanie pewnego rodzaju wolności, a tym samym poznanie prawdy. To swoistego rodzaju forma pozwalająca nam pozostawić w tyle nasze ułomności i tym samym jako istoty ludzkie wznieść się na najwyższy poziom naszej ludzkiej egzystencji, a tym samym jesteśmy w stanie osiągnąć ten stan, w którym możemy kompletnie wykorzystać nasz ludzki potencjał. Joga, moi drodzy, to nie jest tylko rozciąganie się, czy jakaś forma fitness, czy jakieś modne ciuszki, bo to się zwykle kojarzy w naszym świecie zachodnim właśnie z taką formą jakiejś aktywności sportowej. To zupełnie nie o to chodzi. Joga tak samo gimnastykuje ciało, jak ma za zadanie również gimnastykę umysłu, a również sfery energetycznej człowieka. Więc tylko w połączeniu tych wszystkich elementów mamy do czynienia z jogą prawdziwą i właściwą. Taką klasyczną, starożytną jogą. Ta forma usprawniania ciała, organizmu fizycznego, jak również umysłu i energii ludzkiej, jest pewną swoistą formą liniowania się nas jako organizmów ludzkich z resztą tej galaktyki, której to jesteśmy mieszkańcami. Dlatego klasyczna joga, czyli hatha joga, ma za zadanie wytworzenie takich warunków, w których jesteśmy najbardziej czynnie w stanie uczestniczyć w tej galaktycznej mieszaninie, w tej galaktycznej zupie, że tak powiem.
Jesteśmy jak najbardziej w stanie wykorzystać energie, które tutaj krążą w naszej galaktyce. Zresztą samo słowo hatha oznacza zespolenie warunków panujących pomiędzy Słońcem a Księżycem. Dlatego, że słowo ha ze starożytnego języka sanskryt oznacza słońce, natomiast słowo tha oznacza księżyc. My jako organizmy ludzkie żyjemy w bardzo ścisłej relacji do cyklów Które to wyznaczają nam i Księżyc. Cykl Księżyca jest to obrót Księżyca, jest to droga, którą Księżyc przebywa wokół naszej planety Ziemia. Ten cykl trwa mniej więcej 28 dni i wyznacza pewne procesy fizjologiczne i energetyczne w naszych organizmach, z czego bardzo często nie zdajemy sobie sprawy. Oprócz tego cały cykl galaktyczny również jest nie bez kozery tutaj, dlatego też musimy umieć nastroić się do cyklu galaktycznego. I o to w tym wszystkim chodzi właśnie w hatha joga. I też tutaj nie bez powodu cykl naszych programów nazywany jest Chatą Mistyka. Hatha Mistyka, czyli swoistego rodzaju umiejętność zespolenia sił i energii słonecznych i księżycowych w pewien magiczny i mistyczny sposób.
Hatha Mistyka. Więc słuchajcie, walczymy z tymi naszymi ułomnościami i ograniczeniami, jakie zostały narzucone na nas w pewnym stopniu w tej naszej ludzkiej formie. A co to są za ograniczenia? Właściwie my jako ludzie doświadczamy tylko dwóch rodzajów ograniczeń, można by powiedzieć. Z jednej strony są to ograniczenia fizyczne i te ograniczenia fizyczne jesteśmy w stanie przezwyciężyć, wykonując pewnego rodzaju praktyki cielesne, które dostarczają nam praktyki jogi. Są to tak zwane joga asany. Asana to nic innego jak poza lub pozycja. Bardzo skrupulatnie i bardzo szczegółowo opracowana pozycja. Dlatego, że asana to właściwie jest każda jakakolwiek pozycja, którą przybierze nasze ciało, można by nazwać asaną, ale wśród tych wszystkich milionów pozycji, które jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, dlatego, że po prostu każde nasze zamarcie w bezruchu to będzie jakaś asana. Okazuje się, że tylko 84 pozycje mają bardzo znaczące zadanie w naszym rozwoju duchowym i energetycznym.
Więc jest to metoda opracowana tysiące lat temu. Jest to metoda zainicjowana przez samego Szerwę, pierwszego nauczyciela, pierwszego guru, który pokazał nam te 84 pozycje, w których jesteśmy w stanie wyczulić się na bodźce kosmiczne. Więc cały w tym ambaras, że po prostu ucząc się tych 84 pozycji dostajemy potężne narzędzia do tego, aby wznieść się poza ten świat materialny i poza ten świat fizyczny. Tak naprawdę to nie chodzi tutaj o żadnego rodzaju rozciągania się czy akrobacje, dlatego że z tych 84 pozycji tak naprawdę możemy wybrać sobie tylko jedną i tylko jedną pozycję możemy starać się wyszlifować i udoskonalić tak naprawdę przez resztę naszego życia. I ta jedna, jedyna pozycja jest w stanie otworzyć nam drogę, otworzyć nam drzwi do kompletnie innej percepcji i do kompletnie innego poznawania świata. I jeżeli uda nam się tego dokonać, to jesteśmy w stanie doznać tak zwanego olśnienia i jesteśmy w stanie połączyć się z wszechświatem. Więc są ograniczenia na tle fizycznym. Z drugiej strony drugi rodzaj ograniczeń, który wiąże się z naszą ludzką egzystencją, to są ograniczenia umysłowe. Dlatego, że nasz umysł to jest swoistego rodzaju narzędzie, które funkcjonuje tylko i wyłącznie po to, abyśmy wiedzieli, jak przetrwać w tym świecie fizycznym. Umysł to jest po prostu zgromadzenie pewnego rodzaju informacji i pewnego rodzaju schematów, doświadczeń, które pozwalają nam na przetrwanie w warunkach fizycznych.
Ale z drugiej strony ten umysł dostarcza nam mnóstwo ograniczeń, dlatego, że po prostu taka jest jego natura. Więc ćwiczenie umysłu jest również ważne, tak samo jak ćwiczenie ciała. Do tego mamy inne rodzaje narzędzi, między innymi takie jak na przykład medytacje. Są różnego rodzaju formy medytacyjne. Wspomniałem wcześniej o tym, że właśnie w kulturze naszej europejskiej, zachodniej brakuje troszeczkę słów, dlatego że dla nas istnieje tylko jedno słowo określające tego rodzaju praktyki, czyli właśnie medytacja. Natomiast tutaj, w kulturze indyjskiej są różnego rodzaju formy medytacyjne i te różnego rodzaju formy będą miały też inne nazwy, więc czasami ciężko jest to przetłumaczyć. Czasami ciężko mi jest wyjaśnić tutaj te różnego rodzaju formy. Musicie uwierzyć mi na słowo, że medytacja to jest bardzo szeroki temat i nie jest to tylko jedna forma uczestniczenia w tego typu stanach umysłowych. Oprócz tego wspomniałem wcześniej, że są pewnego rodzaju narzędzia, które pozwalają nam wyostrzyć w pewien sposób naszą ludzką uważność. Te narzędzia zostały nazwane sadhana.
Sadhana oznacza nic innego jak urządzenie. Urządzenie, czyli coś, co ma za zadanie działać. Coś, co ma nas doprowadzić do celu. Są to swojego rodzaju praktyki, które są w stanie wyczulić nas na różnego rodzaju kosmiczne aspekty. Mi jest też ciężko tutaj czasami używać polskich słów. W pierwszym początkowym odcinku Chaty Mistyka, kiedy to przedstawiałem się wam, drodzy słuchacze, wspomniałem o tym, że nie żyję w Polsce już od długiego czasu. Już od 15 lat właściwie. Podróżuję sobie po różnych częściach świata. Większość czasu jednak spędzam w Anglii, w Londynie i na co dzień nie posługuję się językiem polskim. Dlatego proszę mi wybaczyć, jeżeli czasami tutaj mi się plącze język i czasami nie znajduję odpowiednich słów, aby się wysłowić.
Mam nadzieję, że w schludny i zgrabny sposób udaje mi się tę informację przekazywać. Oprócz tego sprawa jest taka, że jest ta różnica kulturowa, czyli jest kompletna przepaść pomiędzy rozwojem duchowym nas w Europie, nas jako Polaków a na przykład Hindusów, gdzie bardzo rozpowszechniona jest tradycja duchowieństwa czy też duchowości. Równolegle do tego podąża sprawa religijności. Dlatego, że bycie religijnym a bycie duchowym to są dwie odmienne kwestie, które niekoniecznie się ze sobą wiążą. Większość religii na tym świecie to są pewnego rodzaju systemy. To są schematy, które właściwie dostarczają dużo więcej ograniczeń i zakazów niż możliwości na rozwój duchowy. Tak jak wspomniałem, nie należy się właściwie nikim ani niczym sugerować, dlatego że wszystkie odpowiedzi na nurtujące nas metafizyczne pytania istnieją w każdym z nas i każdy z nas ma równe szanse, równy potencjał na to, żeby zagłębić się wewnątrz siebie i odkryć te prawdy na temat funkcjonowania nie tylko nas, ale w ogóle całego naszego otoczenia i całego kosmosu i wszechświata. Dlatego, że tak zostaliśmy zaprojektowani i tak funkcjonujemy tutaj, w tej formie, w tej rzeczywistości. My jesteśmy stworzeni jako ciała ludzkie na wzór całej tej natury, która nas otacza. Jesteśmy jej częścią.
Jest pewnego rodzaju wspólna dla tych różnych płaszczyzn funkcjonowania różnych bytów. My nie jesteśmy żadnymi odrębnymi ludźmi, przybyszami, ludkami, które sobie funkcjonują na powierzchni tej planety. My jesteśmy częścią tej planety, z którą mamy bardzo różne silne powiązania. Czy nam się to podoba, czy nie. Wiecznie i zawsze istnieje interakcja pomiędzy wszystkimi naszymi komórkami w naszych organizmach, tak samo jak ze wszystkim, co nas otacza i tak samo z całą resztą kosmosu i stworzenia. Tylko bardzo często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Tutaj chciałbym troszeczkę kontynuując temat, opowiedzieć wam o kwestii informacji, czyli w jaki sposób przechowywana i w jaki sposób jest zachowywana informacja i czym w ogóle informacja w stworzeniu i we wszechświecie jest. Informacja to jest właściwie nic innego jak pamięć. Pamięć wiąże się z jakąś formą zapisu, prawda? Musi być swego rodzaju nośnik, można by powiedzieć, po to, aby ta pamięć funkcjonowała.
Jak mówię o pamięci, to to nie ma nic wspólnego właściwie z intelektem. To jest, można by powiedzieć, samoistna forma, która istnieje bez udziału tak zwanej inteligencji homo sapiens, z której to bardzo często jesteśmy tak dumni. A ta inteligencja to właściwie nic innego jak tylko umiejętność funkcjonowania w świecie fizycznym. To jest nagromadzenie swego rodzaju doświadczeń, które pozwalają nam tylko i wyłącznie przetrwać w świecie fizycznym. Ta inteligencja nie przekłada się w żaden sposób na całość funkcjonowania wszechświata. I dzięki tej inteligencji, która posługuje się zwykle logiką, nie jesteśmy w stanie właściwie odkryć nic poza światem fizycznym, którego jesteśmy częścią i który nas otacza. Więc informacja. Teraz co innego troszeczkę jest kwestia, czy wiemy, jak taką informację, czyli pamięć, odszukać i czy mamy w ogóle umiejętność jej odczytania. Dlatego, że można by powiedzieć, że pamięć natury jest właściwie bytem samoistnym. Z naszym udziałem czy bez naszego udziału ta informacja tkwi w każdej cząsteczce stworzenia.
Musimy sobie z tego zdać sprawę. My sami jesteśmy niezliczonym zbiorem informacji nie tylko o nas samych, ale właściwie o wszystkim, co dosłownie sprawiło, że jesteśmy tutaj jako my sami. Cała historia związana z naszym pojawieniem się tutaj i teraz, w takiej formie, to, że jesteśmy tu i teraz, to, jakie mamy uwarunkowania fizjologiczne, fizyczne, nasza fizjonomia, to jak wyglądamy, czy też na przykład jaki mamy kolor skóry, jak brzmi nasz głos i tak dalej, to właściwie nie jest nasza zasługa. Trzeba sobie z tego zdać sprawę, ale to dzieło, można by powiedzieć, naszych rodziców, wcześniej naszego dziadka, babci, a wcześniej po prostu całej ewolucji. To jest bardzo długi szereg, który doprowadza nas do tego momentu, do tego punktu, w którym to manifestujemy się w taki, a nie inny sposób. To jest cały proces, który zaprowadził nas w to miejsce. Więc można by powiedzieć, że to są miliony lat, podczas których ta informacja przekazywana ze stworzenia na stworzenie sprawiła, że oto dziś jesteśmy po prostu tym, kim jesteśmy. Więc ta pamięć jest bardzo istotna. Ta pamięć istnieje w każdej najdrobniejszej cząstce nie tylko organizmu, ale w ogóle stworzenia. Bo jak mówię o tej pamięci, to nie są tylko organizmy żywe, tylko po prostu każdy fizyczny obiekt, każdy kawałek trawy, każdy kawałek kamienia czy czegokolwiek, co się manifestuje w formie fizycznej na tej planecie, posiada ową pamięć.
Dodatkowo ta informacja zawiera nie tylko pamięć nas samych czy też naszych przodków, ale jest to informacja o całym wszechświecie. Tylko teraz umiejętność tego, czy my jesteśmy w stanie tę informację odczytać. I tutaj można by również wspomnieć to, że to, jak funkcjonuje na przykład atom, jest to dokładnie odzwierciedlenie tego, jak wygląda i działa cały kosmos. Teraz, tak jak wspomniałem, kwestia tego, czy jesteśmy tego świadomi i czy potrafimy korzystać z tej nieograniczonej biblioteki stworzenia. Ale faktem jest, że każda cząsteczka bytu dla wtajemniczonych jest to po prostu przepis na kosmiczną zupę. I tak właśnie nazwałem dzisiejszy odcinek Chaty Mistyka: Kosmiczna zupa. Nie dlatego, że jest to odcinek, w którym gotujemy i podaję wam przepisy na jakieś smakowite wynalazki kulinarne, tylko po prostu w tym kotle kosmicznym, w tym kociołku bulgoczącym, kosmicznym kociołku zdajemy sobie powoli sprawę z tego, jakie są składniki, jakie są elementy tej całej zupy. No i dzięki temu jesteśmy w stanie stworzyć przepis na wszystko, czyli po prostu przepis na kosmiczną zupę. I to właśnie, moi drodzy, to jest właśnie alchemia w pełnym pojęciu. Dlatego, że to, co ponad nami, takowe wewnątrz ciebie.
Czyli po prostu od najmniejszej cząsteczki, która funkcjonuje w tobie w postaci atomu, tak samo zbudowane jest całe twoje ciało, tak samo zbudowana jest ta planeta, tak samo zbudowana jest ta galaktyka i tak samo funkcjonuje cały wszechświat. A teraz proponuję, aby tradycji stało się zadość. Po prostu, żebyśmy sobie najzwyczajniej w świecie świadomie pooddychali. Ci, którzy słuchali Chaty Mistyka wcześniej, wiedzą, co nas czeka, a wszystkich nowych słuchaczy zapraszam do tego, aby usiedli sobie wygodnie albo w krześle, albo najlepiej na podłodze ze skrzyżowanymi nogami. To zajmie nam dosłownie chwilę. Po prostu pooddychamy sobie w sposób bardzo świadomy. Zaczerpniemy trzy i tylko trzy głębokie oddechy, ale w pełni świadomie. Także zapraszam wszystkich, żeby porzucili wszelkie zadania, które w tej chwili wykonują, żeby usiedli sobie wygodnie na podłodze ze skrzyżowanymi najlepiej nogami. Dłonie spoczywają luźno na udach skierowane do góry, palce są wyprostowane. Zamknijcie oczy.
I oddychając poprzez nos, weźmiemy trzy głębokie wdechy i trzy głębokie wydechy, ale będąc kompletnie świadomi tego, że powietrze przedostaje się poprzez nasze nozdrza do płuc i wypełnia nasze organizmy kompletnie, oczyszczając je w każdym momencie, kiedy wykonujemy wydech. Więc jak jesteście gotowi, zamknijcie oczy, połóżcie ręce luźno na udach skierowane do góry. Palce są wyprostowane i wciągając powietrze nosem, weźmiemy głęboki wdech Pierwszy wdech. I wypuszczając powietrze nosem głęboki wydech. Wydychając powietrze zrelaksujcie się. Drugi głęboki wdech nosem. I wydychając powietrze nosem zrelaksujcie się jeszcze bardziej. I czas na trzeci bardzo głęboki wdech. I wypuszczając powietrze nosem zrelaksujcie się kompletnie. Powoli, powoli otwórzcie oczy.
I uśmiechnijcie się dlatego, że jesteście nadal w izbie w chacie mistyka i właśnie dokonaliście trzech bardzo świadomych, bardzo wypełniających wasze organizmy energią oddechów. Polecam tą technikę moi drodzy wszystkim, szczególnie w momentach stresowych, w momentach, w których wydaje nam się, że nie radzimy sobie z sytuacją i z naszym otoczeniem. Oddech jest rzeczą bardzo istotną. Jest to właściwie najbardziej istotna funkcja naszego życia, aczkolwiek bardzo często o niej zapominamy dlatego, że jest tak oczywistą funkcją życia. Dlatego polecam przynajmniej parę razy dziennie zatrzymać się w tej gonitwie i po prostu usiąść sobie, nie przejmować się niczym, co dzieje się dookoła. Zamknąć oczy i po prostu w sposób bardzo, bardzo świadomy dokonać tych trzech głębokich wdechów i wydechów. I jeżeli będziecie to praktykować na co dzień, to bardzo szybko przekonacie się, że jest to bardzo prosta, aczkolwiek bardzo potężna technika, która może doprowadzić was do zupełnie innych stanów świadomości. A o co w tym wszystkim tutaj chodzi? Pogłębiamy stany świadomości. Także wracamy do naszych alchemicznych tematów moi drodzy.
To, co ponad nami, takowe wewnątrz nas. Po angielsku to brzmi: as above, so below. I jest to jedna z najbardziej uniwersalnych prawd i reguł, formuł, które po prostu, na które możemy się natknąć w procesie rozwoju naszej świadomości. I to jest sprawa, która ułatwia wiele rzeczy. Jeżeli w momencie, kiedy zdamy sobie sprawę z tego, że jesteśmy po prostu stworzeni na wzór każdego innego stworzenia, powiedziałbym tutaj, w tym kosmosie, no to sprawa po prostu zaczyna się wydawać troszeczkę łatwiejsza. Moi drodzy, prawdziwa droga poznania to nie jest zbieranina wiedzy o tym, co cię otacza. To nie jest jakieś usilne, to nie są usilne próby opisania w sposób intelektualny tego, co cię otacza i warunków, w jakich ci przyszło żyć. Dlatego, że w ten sposób nigdy nie odkryjesz całości. Najzwyklej zabraknie ci czasu na przeczytanie wszystkich mądrych książek, na obejrzenie wszystkich filmów dokumentalnych na YouTubie czy wysłuchanie wszystkich wykładów mądrych głów. To tylko sprawia wrażenie, że rozszerzasz swoje horyzonty i gimnastykujesz swój intelekt.
Ale jeżeli kiedykolwiek podążałeś czy podążałaś tą drogą, to zdajesz sobie sprawę bardzo szybko, że im więcej wiesz, tym bardziej przeraża cię ogrom informacji, którego nie jesteś w stanie pojąć z różnych względów. Albo twój intelekt nie jest wystarczająco wygimnastykowany, albo po prostu nie ma wystarczająco czasu w trakcie twojego życia, aby to wszystko ogarnąć. Wspomniałem wcześniej intelekt ludzki to nic innego jak właściwie narzędzie służące do przetrwania. Intelekt pozwala ci na przykład ściąć drzewo siekierą dlatego, że wiesz, jak posługiwać się siekierą. Wcześniej nastąpił jakiś proces myślowy. Zaprojektowałeś tą siekierę, wykorzystałeś technologię obróbki materiałów, trzonka drewnianego i metalowego, metalowej części siekiery. Nie wiem, jak się nazywa ta druga część. Udało ci się stworzyć to narzędzie, więc teraz jesteś mistrzem lasu, że tak powiem, królem lasu. Jesteś w stanie pójść do lasu, ściąć drzewo tą siekierą, wybudować sobie dom z tych bali, które przygotowujesz. No i później rozpalić ogień w tej chacie, którą to wybudowałeś sobie i za-- no i zagotować wodę w kociołku i zaparzyć sobie herbatę.
I to właściwie tyle. No to tak w spłaszczeniu tylko tyle pozwala ci osiągnąć twój intelekt. Dlatego, że jeżeli chcesz ogarnąć i doznać tego, co wykracza poza nasze doświadczenia zmysłowe, to musisz posługiwać się zupełnie innymi narzędziami. No więc udało ci się rozpalić ten ogień Udało ci się zagotować wodę w kociołku. Udało ci się nazbierać tych jagódek wcześniej w lesie, czy też upolować jakiegoś biednego zajączka. Więc ugotowałeś tą strawę, masz dach nad głową. No i co teraz? Czy to oznacza, że nasz los jest przesądzony, że nie możemy wznieść się ponad te ograniczenia, że nie jesteśmy w stanie tak naprawdę poznać tego, o co w tym wszystkim chodzi? Czy to oznacza, że nie ma innych opcji na ogarnięcie tego wszystkiego? Nie.
Słuchajcie, to oznacza tyle, że droga poznania przy udziale intelektu jest po prostu drogą bardzo ograniczoną. Nie oznacza to jednak, że jest to droga jedyna. Więc teraz, jeżeli każdy z nas ma tą świadomość, że jest coś ponad to dlatego, że każdy z nas w pewnych momentach naszego życia dochodzi do takich wniosków, że musi być coś ponad to. To nam towarzyszy przez całe życie. Jest to tak naturalne, że nie można tego ignorować. Wielu z nas stara się to usilnie zepchnąć gdzieś w kąt i nie przejmować się tą świadomością tego, że jest coś więcej. Ale wielu z nas wkracza na tą drogę poszukiwania, na tą drogę mistyczną, w której to chcemy dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. Więc teraz, żeby wstąpić na tą inną drogę niż droga intelektu, gdzie intelekt pozwala nam tylko na przetrwanie w świecie fizycznym, musimy potrafić wyzwolić się z ograniczeń poznania tylko i wyłącznie intelektualnego, czyli tego, który bazuje na doświadczeniach naszych pięciu zmysłów. Na zmysłu wzroku, słuchu, dotyku, smaku i zapachu. Dlatego, że te zmysły pozwalają nam tylko i wyłącznie na przetrwanie w świecie fizycznym.
A świat fizyczny, tak jak już to wiemy, to nie jest tylko świat materialny. To znaczy świat to nie jest tylko świat fizyczny. To chciałem powiedzieć. Więc musimy potrafić w sposób transcendentalny wznieść się ponad możliwości owych pięciu zmysłów. Transcendencja, czyli umiejętność wykroczenia poza ten materiał, który dostarczają nam tylko i wyłącznie zmysły. Również musimy potrafić wznieść się ponad schematy, którymi posługuje się nasz umysł. Też tutaj warto zdać sobie sprawę z tego, że umysł właściwie nie istnieje. To jest największy dowcip. Umysł to tak naprawdę tylko forma aktywności naszego rozumu, można by powiedzieć, która bazuje na pamięci, którą posługuje się ciało fizyczne i energetyczne. Czyli po prostu w tej aktywności nie ma nic ponad to, co doznaliśmy jako my sami, czego doświadczyliśmy, co nagromadziliśmy podczas naszego życia.
Więc prawdziwe poznanie może odbyć się tylko na zasadzie tak zwanego olśnienia. Olśnienie jest to pewnego rodzaju akt wykraczający poza schematy myślenia, poza schematy logiczne. Więc to, czego nie da się opisać w sposób logiczny, nie oznacza, że nie istnieje, tylko jest to po prostu zupełnie inna gra. Jest to zupełnie inna płaszczyzna, aczkolwiek nie oznacza to, że ona nie istnieje dlatego, że nie jesteśmy w stanie ogarnąć jej przez nasz umysł i przez nasze zmysły. Więc proces olśnienia jest to swego rodzaju akt, który następuje w sposób momentalny i udostępnia poznanie totalne, czyli całościowe. To nie jest jakiś długi proces szkolenia się, studiowania w bibliotekach, spędzania czasu poznając, badając różnego rodzaju rzeczy w laboratorium. To jest pewnego rodzaju proces, który następuje momentalnie. On właściwie nie wiąże się z granicami czasowymi. Tym samym poprzez swój charakter nie wiąże się w jakikolwiek sposób z procesem czasowym. Czyli takie olśnienie nie wiąże się na przykład z tym, że przez 50 lat wertujemy strony mądrych książek w bibliotece i później się okazuje, że i tak to ma mierny skutek, dlatego, że dowiedzieliśmy się tyle, że po prostu nic nie wiemy.
Tylko jest to taka jak gdyby zupa ekspresowa powiedziałbym. Skoro odcinek dzisiejszy zatytułowany Kosmiczna zupa, to tutaj przywołam takie porównanie zupki ekspresowej, powiedzmy taki gorący kubek, czyli olśnienie po prostu polega na tym, że wsypujesz do kubka proszek z saszetki, zalewasz gorącą wodą, zamieszasz łyżeczką i proszę tadam! Zupa gotowa. Jest. To jest po prostu olśnienie. To nie jest proces gotowania zupy przez trzy godziny i później doprawiania jej i tak dalej, tylko jest to po prostu momentalny proces, który nie wiąże się właściwie z żadnym interwałem czasowym. Więc tutaj warto wspomnieć, że właśnie w ten sposób funkcjonowały największe i funkcjonują największe umysły tej cywilizacji. Nie metodą żmudnej pracy i prowadzeniem testów i eksperymentów, tylko swoistą umiejętnością wglądu, powiedziałbym, w sprawę, a tym samym uchwycenia całości i ogółu sprawy. Czyli ogółu i szczegółowości każdego aspektu sprawy. I tutaj warto wspomnieć, że tak przykładowo funkcjonował na przykład Nikolaj Tesla, bardzo często wspominany tutaj w audycjach przez kapitana.
Ja się wcale nie dziwię, dlatego że postać bardzo czcigodna, postać bardzo znacząca dla rozwoju naszej cywilizacji. Człowiek, któremu zawdzięczamy praktycznie większość technologii, którą wykorzystujemy w dzisiejszych czasach. Ci, którzy znają zasługi pana Tesli, wiedzą, że to on odkrył, w cudzysłowie, zasady i z tym związany potencjał możliwości procesów elektromagnetycznych na tej planecie. Ale nie tylko to. Dzięki niemu wykorzystujemy dzisiaj prąd w gniazdkach. Ale tak naprawdę ci, którzy znają historię, wiedzą, że prąd miał być bez gniazdek. Prąd miał być przesyłany na zasadzie bezprzewodowej, ale tutaj nie będę za bardzo się na ten temat rozwijał. Te wszystkie historie były wspomniane w wielu odcinkach Syntezy, także zapraszam wszystkich, którzy nie znają tematu, do sięgnięcia do archiwów. Dzięki panu Tesli mamy telefonię komórkową w dzisiejszych czasach czy chociażby telewizory i tak dalej. To są setki wynalazków.
No i właśnie tutaj, na czym polega to olśnienie? Nikolaj Tesla właściwie nie odkrył niczego, tylko on opisał pewne zasady propagacji energii i na bazie tego zbudował urządzenia, które to wykorzystują, czy też opisał patenty tak zwane, które wykorzystują te fenomeny. On sam bardzo często mówił, że wiedzę tą posiadł na zasadzie pewnej transmisji, czyli transmisji od wyższego źródła. To nie było nic wyuczonego czy eksperymentalnego. Zresztą on sam często narzekał, że zazdrości naukowcom ich niewiedzy po prostu, tego, że muszą wykonywać eksperymenty, że prowadzą różnego rodzaju testy, podczas gdy on doznawał swego rodzaju wizji i po prostu to wszystko wiedział i później to tylko opisywał. Więc to jest właśnie to. To jest proces, który nie wiąże się kompletnie z żadnym interwałem czasowym. Pan Tesla na przykład zasypiał sobie wieczorem, rano budził się, brał kartkę i długopis i po prostu wypisywał cały schemat budowy urządzenia, które na przykład później nazwane jest telegrafem. I tak dalej. Tych przykładów dorobku Nikolai Tesli są dosłownie tysiące.
Także zachęcam wszystkich, którzy nie znają tematu, do zapoznania się z tym tematem, do poszperania w archiwach Radia Nafali. Słuchajcie, innym przykładem takiego wybitnego umysłu może być pewien matematyk, który pochodził z Indii. To jest też postać bardzo znacząca, aczkolwiek w ogóle niewspominana w świecie zachodnim, szczególnie w świecie akademickim, dlatego, że jest to człowiek, który sprawił, że mnóstwo akademickich naukowców w Cambridge i nie tylko zażenował, że tak powiem, dlatego że oni nie potrafili się za bardzo odnieść do ogromu informacji, jaką on przelał na środowisko akademickie w Anglii. To jest bardzo prosty człowiek, który pochodził z Indii. Jego imię brzmiało Srinivasa Ramanujan. Ja wiem, to jest skomplikowane hinduskie imię, prawdopodobnie dlatego też niezbyt często wspominane w świecie zachodnim, aczkolwiek uwierzcie mi na słowo, że człowiek niebagatelny, dzięki któremu zawdzięczamy mnóstwo odkryć. On to wszystko rozpisał tylko i wyłącznie w formie formuł matematycznych. Jeszcze raz, jego imię brzmiało Srinivasa Ramanujan. Zachęcam do tego, żebyście poszperali sobie troszeczkę informacji na jego temat. Z tego, co się orientuję, to niedawno został zrobiony film, taki troszeczkę biograficzny na jego temat.
Film po angielsku jest zatytułowany „The Man Who Knew Infinity”, czyli po polsku „Człowiek, który wiedział o nieskończoności”. Niesamowity umysł. Człowiek, który opisywał formułami matematycznymi po prostu całość stworzenia. To jest człowiek, który widział wyniki, a jak gdyby nie za bardzo potrafił udowodnić cały schemat rozumowania. Właśnie to był problem, kiedy wyruszył do Cambridge, popłynął statkiem, bo to w tamtych czasach pływano jeszcze statkami, nie było samolotów. To wszyscy czcigodni panowie profesorzy wiedzieli, że coś jest w tym młodym człowieku pochodzącym z Indii, coś tam dzwoni. Natomiast spodziewali się od niego tego, żeby udowodnił po prostu całe swoje schematy myślenia, całe swoje procesy równaniami. On nie za bardzo sobie z tym radził, dlatego, że to jest człowiek, który widział koniec całego procesu, a właściwie zbędne mu były te wszystkie równania po drodze, dlatego że on wiedział, jakie są wyniki, jakie są rezultaty. Słuchajcie, to jest człowiek, który formułami matematycznymi opisał zasady funkcjonowania czarnych dziur w kosmosie. Także możecie sobie zdać sprawę z tego, że to, o czym mówił, to jest nie bagatela i dlatego nie znalazł wielu ludzi, którzy byli w stanie podołać jego sposobom rozumowania.
Dlatego został w pewien sposób zepchnięty do cienia. Został zignorowany, aczkolwiek jeszcze dzisiaj środowisko akademickie próbuje zrozumieć i wyjaśnić jego równania, dlatego że okazuje się, że to wszystko, o czym on mówił, to jest prawda. Tylko ludziom te procesy myślowe zajmują tak dużo czasu. Ludzie potrzebują zupełnie innego podejścia do tego, żeby uznać to za właściwe. A to jest człowiek, który widział to, jak funkcjonuje kosmos. Opisywał to językiem matematyki, a dowiadywał się o tym na zasadzie owego olśnienia. Więc są różnorakiego rodzaju narzędzia poznania. Są różnego rodzaju techniki. Jest joga, o której wspominam bardzo często tutaj w programach Aty mistyka. Są również substancje psychoaktywne, o których też tutaj wspominam czasami.
Substancje psychoaktywne to nie jest kwestia rozrywkowa, kwestia wypełnienia sobie czasu dlatego, że nie wiemy, co ze sobą zrobić. To są swego rodzaju bardzo znaczące klucze, które istnieją w naszej naturze. Jesteśmy częścią tej natury i dlatego natura jest tak doskonałą formą, że jeżeli wiemy, jak funkcjonować w tej naturze, jesteśmy w stanie znaleźć sobie takie klucze, które otwierają nam zamki różnych ciekawych drzwi i wrót, bram. Po otwarciu takiej bramy okazuje się, że jesteśmy w stanie pojąć mnóstwo rzeczy. Metafora bramy jest dosyć ciekawa. Czy metafora drzwi jest bardzo ciekawa dla mnie zawsze dlatego, że z jednej strony drzwi to jest coś, co blokuje nas od tego, co jest za tymi drzwiami. Można by to w ten sposób sobie wyobrażać. A z drugiej strony drzwi to jest swojego rodzaju możliwość przeistoczenia się, przejścia w inny stan świadomości. Więc teraz kwestia tego, po której stronie tych drzwi jesteśmy. Jeżeli jesteśmy w stanie je otworzyć, to jest to szeroki aspekt nowych możliwości, które dostarczają nam nowych możliwości poznania.
Natomiast jeżeli nie jesteśmy w stanie, nie potrafimy tych drzwi otworzyć, jeżeli nie mamy klucza do tego zamka, to drzwi rzeczywiście stają się dla nas przeszkodą. Więc teraz tylko kwestia tego, czy jesteśmy w stanie przekręcić kluczyk w tym zamku i czy jesteśmy w stanie otworzyć te drzwi i kwestia tego, po której stronie tych drzwi jesteśmy. Dlatego są różne techniki, które pozwalają nam te drzwi otworzyć. Są formy medytacyjne, są techniki medytacyjne, które w doskonały sposób poszerzają nam horyzonty świadomości. Jest joga jako ogólny system, jako totalny system, który pozwala nam przełamać bariery, który pozwala nam wznieść się ponad ograniczenia związane tylko z tym materiałem, który dostarczają nam zmysły. Jest to również technika, która pozwala nam osiągnąć lepszą sprawność nie tylko ciała, ale również umysłu i w pewien sposób kierować, kontrolować przepływ energii w naszych organizmach. Jest też sprawa informacji. Sztuka wykorzystywania owej informacji według naszych upodobań tutaj jest bardzo istotna. Tutaj pojawia się sprawa świadomych wyborów, czyli umiejętności decydowania o procesach, czymkolwiek by te procesy nie były. Czyli znowuż stajemy się kapitanami naszych własnych okrętów.
Jest to coś bardzo potężnego w wachlarzu ludzkich możliwości, co pozwala nam podjęcie próby zmodyfikowania rzeczywistości, a nie tylko bycie w tej rzeczywistości. Czyli pozwala nam na przejęcie kontroli, a nie tylko i wyłącznie na bycie świadkami istnienia, czyli biernymi świadkami w tym procesie życia, w tym, co się dzieje. W naszym wachlarzu ludzkich możliwości jest coś bardzo potężnego, co pozwala nam na podjęcie tej próby kontroli, czy też na przejęcie totalnej kontroli. To coś to jest intencja. Jest to swego rodzaju moc, która sprawia, że jesteśmy w stanie popchnąć, powiedziałbym w cudzysłowie, istnienie w innym kierunku. Czyli nie tylko być biernymi świadkami, tylko właśnie ta intencja ma moc sprawczą, że jesteśmy w stanie właściwie coś zmienić. Nie oznacza to, że jest to zawsze moc sprawcza, ta intencja, ale jest to bardzo dobry początek do realizacji tego, że forma istnienia może ulec owej modyfikacji, czyli po prostu zmianie. My jako istoty ludzkie dysponujemy świadomością istnienia, czyli zdajemy sobie sprawę z naszego bytu i dodatkowo posiadamy cechę uważności. I to właśnie to wyróżnia nas od reszty zwierząt na tej planecie, czyli ta nasza świadomość istnienia i nasza swojego rodzaju uważność. Ja tutaj zawsze mam wątpliwości, używając tego słowa, czy używam właściwego słowa.
Po angielsku to brzmi awareness, ale wydaje mi się, że najprościej to jest przetłumaczyć właśnie jako uważność. To nie chodzi o uważność w tym sensie, że spostrzegamy wszystko, co się dzieje wokół nas, że po prostu notujemy wszystko, co się dzieje wokół nas, wszystkie bodźce. Tylko chodzi o pewnego rodzaju formę świadomości, że zdajemy sobie sprawę z tego, że żyjemy, że jesteśmy istotami rozumnymi i że jesteśmy czymś ponad tylko ciałami fizycznymi. Dlatego, że zwierzęta po prostu są i one sobie robią to, co sobie robią. One nie mają za bardzo problemów. Właściwie można powiedzieć, one nie mają moralności czy żadnych zasad społecznych. Wiadomo, że zwierzęta również żyją w stadach, w grupach, ale tam nie ma kwestii moralnej. Tam po prostu funkcjonuje tylko to, co działa. Czyli jeżeli takie zwierzątko jest w stanie upolować sobie inne zwierzątko, to jest okej. Tam nie ma płaczu, że ktoś zginął, że ktoś nie żyje albo że lew odgryzł jeleniowi nogę, dlatego, że to jest po prostu niezbędne do funkcjonowania takiego lwa.
Tam po prostu nie są wliczane w jakiekolwiek problemy moralne w to. Czyli te zwierzęta po prostu są. One sobie tylko i wyłącznie funkcjonują. One się nie zastanawiają nad tym, co będzie po tym, jak umrą, czy na przykład istnieje sprawa reinkarnacji i tak dalej. Zwierzęta po prostu takich problemów nie mają. One sobie najzwyczajniej w świecie funkcjonują. Nasza ludzka świadomość natomiast i świadomość istnienia i sposób, w jaki postrzegamy nas samych i nasze otoczenie, sprawiają, że mamy również tę specjalną umiejętność decydowania o nas samych i o tym, co się z nami dzieje. I to właśnie zaczyna się od pojawienia się intencji. Czyli ja chcę coś zmienić albo chcę, żeby coś było tak a tak. I to nie oznacza, że jest taka forma akcji zawsze możliwa, ale każda chęć zmiany czegokolwiek pojawia się właśnie w momencie, kiedy pojawia się ta intencja.
Czyli to jest właśnie ten moment, kiedy wyrażamy chęć chwycenia steru we własne ręce i być może chcemy zmienić azymut. No i znowu żeglujemy tutaj po piracku tym oceanem świadomości. Ale tak to już właśnie jest. Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Ale drodzy słuchacze, powracając do pamięci. W czym jest ta informacja zapisana? Otóż całe nasze istnienie, my sami, zwierzęta, drzewa, planeta i galaktyka oraz cały kosmos w formie fizycznej są zbudowane z pewnych specyficznych elementów. I tutaj, pomimo ogólnej różnorodności stworzenia, zarówno tu na Ziemi, jak i w kosmosie, tych elementów, które tworzą rzeczywistość, jest tylko pięć. I tutaj te owe słynne pięć elementów to jest nic innego jak znane nam w naszej kulturze, czyli w kulturze europejskiej, cztery żywioły. Cztery żywioły, czyli woda, ogień, ziemia i powietrze.
No tak, Bart, ale to są tylko cztery, a wspomniałeś o pięciu. Jest jeszcze jeden element dodatkowy, który rzadko jest wspominany, aczkolwiek może i nawet najważniejszy w całej tej zupie. Właściwie powiedziałbym, że może nie najważniejszy, bo wszystkie elementy są niezbędne, ale ten jest najobszerniejszy też. I co to jest ten piąty element? Piąty element. Tutaj zapewne wszystkim nasuwa się na myśl film z Brucem Willisem i z Milą Jovovich, gdzie to bohaterowie w znoju ratowali świat. Zresztą bardzo fajny film. Ja mam do niego dosyć duży sentyment. Oglądałem ten film wielokrotnie. Taka komedia science fiction, aczkolwiek w bardzo fajny, rozrywkowy moim zdaniem sposób ten koncept jest pokazany.
Z tym że tam piątym elementem był romans pomiędzy Brucem Willisem a Milą Jovovich Który przejawił się pocałunkiem na końcu i to był właśnie ten piąty element, czyli miłość, która uratowała cały świat. Ale tutaj jednak nie. Tradycja jogińska mówi o troszeczkę innym piątym elemencie, dużo bardziej znaczącym. Słuchajcie, najbardziej powszechnym we wszechświecie piątym elementem jest nic. Tada! To jest po prostu pustka. To jest tak zwany niebyt, moi drodzy. Cztery elementy: woda, ogień, ziemia i powietrze to są składniki aktywne, swoistego rodzaju forma budulca materii. To są te bloki, z których zbudowana jest materia, ale te bloki nie są w stanie funkcjonować poza istnieniem w tej właśnie sferze niebytu. Piąty element, czyli przestrzeń.
Nikolaj Tesla nazywał to eterem. To jest właśnie ta pustka, ale to jest ta pustka, która ma największy, najbardziej nasycony potencjał. Czyli z tego może wyniknąć wszystko. To jest swego rodzaju katalizator, powiedziałbym, dla tych pozostałych czterech elementów. Te cztery żywioły, czy też te cztery elementy pełnią określone funkcje w bardzo ścisłej zależności od tego piątego elementu, przestrzeni, czy też pustki i tylko w powiązaniu z tą pustką są w stanie zamanifestować się i funkcjonować w tym świecie. Tak zbudowane jest wasze ciało, tak zbudowana jest ta planeta wraz z całą naturą, tak zbudowana jest cała galaktyka i cały kosmos. Ale o tym wszystkim opowiem wam, drodzy słuchacze, w kolejnej części „Chaty mistyka”, która to zatytułowana będzie „Pięć elementów”. Dlatego niniejszym zapraszam wszystkich bardzo serdecznie do kolejnego odcinka „Chaty mistyka”. A tymczasem dziękuję wam wszystkim bardzo za wysłuchanie tego odcinka, w którym to opowiadałem o tym, jak zaczyna się proces gotowania kosmicznej zupy. A ten proces będziemy kontynuować, dlatego, że teraz właśnie w przyszłym odcinku dowiemy się o tym, jak wykorzystywać i jak kontrolować w bardzo specyficzny, alchemiczny sposób owe pięć elementów, czyli podejmiemy próbę decydowania o nas samych i o wszystkim.
Także bardzo serdecznie wszystkich zapraszam do kolejnej części „Chaty mistyka”, a tymczasem pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Uważajcie na siebie, bądźcie zdrowi i tymczasem borem, lasem po prostu zawijam się. Żegnam się ze wszystkimi. Bądźcie zdrowi. W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”.