[00:02] - Paralaxa. Spojrzenie Chrisa Miekiny. Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy pierwszy po długiej przerwie odcinek audycji Paralaxa z Chrisem Miekiną na żywo. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios", a po drugiej stronie hangouts jest nasz gospodarz Chris Miekina. Witaj, Chrisie.
[00:24] - Dobry wieczór. To jest taka dziwna teraz rola dla mnie, bo zawsze byłem gościem i zacząłem się wczuwać w atmosferę gościa. Nagle okazuje się, że jestem gospodarzem i po takim trochę nieprzemyślanym pomyśle, żeby powrócić nagle do Paralaxy, na dodatek zrobić ją na żywo tutaj z wami wszystkimi, przyszły najrozmaitsze wątpliwości. Przyszła też i trema. Także jestem trochę stremowany. Jest to zaskoczeniem dla mnie samego. Zobaczymy, jak się ta dzisiejsza audycja potoczy. Jesteśmy godzinę przed główną debatą, także mam nadzieję, że wytrwacie tą godzinkę i będzie to takie alternatywne słowo na niedzielę, bo domyślam się, że każdy już jest po sumie, po niedzielnym kazaniu, po niedzielnym rosole. Zobaczymy, jak dalej ta audycja się potoczy. W każdym razie bardzo dziękuję wszystkim za mnóstwo pozytywnych e-maili, pozdrowień i za chęć wspomagania mnie w tej Paralaksie.
Zobaczmy, czy było warto. Witam wszystkich.
[01:26] - A ponieważ audycja leci na żywo, wypadałoby podać kontakty do Radia Paranormalium. Prawdopodobnie będzie można dzwonić niedługo na Skype'ie, tylko muszę właśnie tego Skype'a uruchomić. Nasz numer telefonu to 32 746 0008. 32 746 0008. Numer telefonu komórkowego, który też muszę właśnie podpiąć, to 530 620 493. 530 620 493. Skype to oczywiście radio.paranormalium.pl. Można także pisać na GG pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube.
Można nas także znaleźć na Facebooku, na fanpage'u Radia Paranormalium, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania, komentarze i różne inne ciekawe wiadomości na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Przechodzimy do dzisiejszych tematów. Będzie ich na dobry początek kilka, a żeby ten dobry początek jakoś zacząć, chciałbyś, z tego, co wiem, Chrisie, dokonać pewnego sprostowania dotyczącego Marsa. Także oddaję ci głos.
[02:59] - Tak, oczywiście. To jest bardzo dobra wiadomość, bo okazuje się, że słuchacze, którzy słuchają tych wszystkich historii, które tutaj opowiadam w Radiu Paranormalium, słuchają je bardzo uważnie i bardzo często weryfikują to, co ja mówię. A ja jestem istotą emocjonalną i czasami niektóre moje wnioski mogą być kompletnie nieprzemyślane albo kompletnie błędne. Kolega Bajkonur, pozdrawiam tutaj, zwrócił mi uwagę, że strasznie się walnąłem w ilości czasu, jaką potrzebuje fala radiowa, żeby pokonać dystans pomiędzy Ziemią a Marsem. Dlatego wypada to wszystko sprostować. Ta komunikacja między na przykład łazikiem Curiosity a naszą Ziemią to jest średnio około 13 minut zaledwie. W jedną stronę przechodzi sygnał. W najlepszych warunkach, idealnych warunkach jest to nawet cztery minuty, kiedy Mars jest wystarczająco blisko Ziemi, bo nasze planety poruszając się dookoła Słońca, czasami zbliżają się do siebie niebezpiecznie, czasami oddalają się. I dlatego ten czas przekazu radiowego trwa dłużej. Także jak nas Curiosity słuchają w Radiu Paranormalium, to nie wiem, jak to będzie dzisiaj, ale będzie to co najmniej 15 minut.
Najdłuższa taka transmisja, kiedy Mars jest najdalej oddalony od Ziemi, jest w największym dystansie od Ziemi, to jest 24 minuty. Także jest to dużo i mało, zważywszy, że są to już odległości kosmiczne. Tyle trzeba czekać, żeby na przykład Curiosity przejechał kolejne kilka centymetrów. Musi wysłać sygnał z obrazem, który trzeba zanalizować i odesłać odpowiedź. Dlatego w zasadzie pokonanie pół metra może zająć nawet kilka dni, bo to wydawanie komend będzie trwało. I rzeczywiście, patrząc na te odległości kosmiczne, zupełnie niedawno mieliśmy sondę niedaleko Plutona i tam już ten sygnał szedł znacznie, znacznie dłużej, bo szedł cztery i pół godziny aż. Jeśli chcieć w jakiś sposób zobaczyć, gdzie idzie najdłużej sygnał radiowy, do której z tych ziemskich satelit, które zostały wysłane w kosmos, to oczywiście rekordzistą będzie Voyager 1, który ciągle działa. Pędzi już na granicy Układu Słonecznego. Właściwie już go minął i jest już bardzo, bardzo daleko. Jest to najdalej od Ziemi oddalony obiekt, który został wykonany na Ziemi.
Już wiele, wiele lat nieprzerwanie nadaje. Teraz bardzo, bardzo rzadko, dlatego, że oszczędza się baterie i ci wszyscy, którzy pracują w NASA nad jego lotem, chcą, ażeby ta już legendarna transmisja z Voyagera trwała tak naprawdę jak najdłużej, jeszcze chociaż kilka lat pociągnął i jeszcze ciągle spróbował czy wysłać zdjęcie, czy jeden z prostych eksperymentów, które dokonuje po drodze. I ten sygnał do Voyagera w tej chwili w jedną stronę idzie 17 godzin i 15 minut. Także jest to rzeczywiście już spora odległość. Kiedy patrzymy na gwiazdy, tam już odległości są inne i gdybyśmy chcieli wysłać na przykład SMS-aDo kogoś na Alpha Centauri, naszej najbliższej gwiazdy, to już jest ponad cztery lata w jedną stronę. Także na odpowiedź trzeba by było długo czekać. Takie są odległości kosmiczne i mniej więcej w takim tempie przebiegają fale radiowe, które w przestrzeni kosmicznej osiągają prędkość światła, a czasami nawet ją wyprzedzają. Nikt do końca nie wie, jaka jest natura fal radiowych, w jaki sposób się rozpraszają, jaki dystans mogą do końca pokonać. Mieliśmy kilka historii w audycjach, w debatach ufologicznych o tych dziwnych sygnałach z przestrzeni kosmicznej, które być może wskazują na istnienie życia pozaziemskiego, które ktoś wysłał w przestrzeń kosmiczną i zostało to wychwycone przez nasze anteny tutaj na Ziemi. To oczywiście daje pole do różnych przemyśleń, domysłów co, kto, jak, w jakim celu i czy są bezpieczne takie kontakty pozaziemskie.
My jesteśmy bardzo głośną cywilizacją. Emitujemy masę sygnałów. Co prawda na razie jest to około 100 lat takiej eksplozji wysyłania sygnałów z Ziemi. Także nie doszły one jeszcze zbyt daleko, ale kto wie, czym się to skończy, bo one ciągle pędzą w przestrzeni kosmicznej, a my ciągle je nadajemy. Nawet są głosy, żeby być może z tego zrezygnować, bo obudzimy jakąś cywilizację wrogą, która ma pirackie zapędy, przyleci tu do nas i zrobi z nami porządek. Są różne teorie. Także sprostowałem. Mam nadzieję, że Bajkonur jest zadowolony i wszyscy mają w tej chwili właściwe informacje do swojej dyspozycji.
[08:04] - Ale chyba zanim ten sygnał dotrze do tej cywilizacji, zanim ta cywilizacja go odbierze i zanim tutaj dotrze, to chyba trochę czasu jednak minie.
[08:14] - To zależy. Z tego względu, że kiedy patrzymy we wszechświat, widzimy różne galaktyki, systemy planetarne i one są w jakiś sposób zorganizowane i ułożone. A przecież w ostatniej debacie ufologicznej nawet nasz pan astronom Marek potwierdził, że jest ogromna ilość tych dzikich planet. Planet nomadów, które wędrują, żeglują sobie po przestrzeni kosmicznej, nie są związane z żadnym układem planetarnym. Kiedy się nad tym troszeczkę głębiej zastanowimy i to wszystko przemyślimy, to taką właśnie planetą, traktowaną przez większość ludzi jako legendarną planetę, jest planeta X, planeta Nibiru, która też jakimś dziwnym sposobem zawędrowała w nasz Układ Słoneczny. Tego typu planety czasami same mają swój mikroskopijny, na skalę kosmiczną oczywiście, układ planetarny, mają księżyce, mają ciała niebieskie, które wokół nich krążą, mają nawet swoją własną atmosferę. O ile jeszcze kilkanaście lat temu była to sfera legend, dziś nie ma już wątpliwości, że takich planet, które nie są związane z żadną gwiazdą, wędruje po kosmosie już miliardy. Także nagle, nieoczekiwanie możliwość istnienia takiej planety jak Nibiru jest bardzo prawdopodobna. Jest to szokujące i zaskakujące, dlatego że to daje nam możliwość kolejnego nowego podejścia do tych legend o Annunakach. Nazywamy je ciągle legendami.
Do osoby Sitchina, do wszystkich historii związanych z Biblią i do początków nas jako ludzi, jako inteligentnych istot, które zamieszkują Ziemię. Jest to absolutnie fascynujący temat i mam nadzieję, że w którymś momencie rzeczywiście uda nam się osiągnąć konkretne wnioski, bo tych danych jest coraz więcej i są potwierdzane w sposób naukowo-astronomiczny, więc wiele rzeczy staje się o wiele bardziej prawdopodobnych, niż było to jeszcze parę lat temu.
[10:21] - Ale czy można te dane traktować jako mocny dowód na istnienie rzeczywiście takiej planety?
[10:27] - Przynajmniej jest taka możliwość. Na przykład pamiętam jeszcze 10 lat temu mówienie o planecie X to były rzeczy wyssane z palca. Mówili to teoretycy konspiracji, różni fantaści. Nie traktowało się ich poważnie. Dziś astronomowie patrzą w przestrzeń kosmiczną i wyglądają następnej, dziewiątej planety w naszym Układzie Słonecznym. Nie ma wątpliwości, że taka planeta jest, bo coś się dzieje na obrzeżach naszego Układu Słonecznego. Widać wpływ na nasz Układ Słoneczny jakiejś innej planety. Jeszcze jej nie odnaleziono, punktu, w którym ona jest, ale nie ma wątpliwości, że jest i zajmują się tym poważne głowy. Astronomiczne oczywiście, naukowe. Także lada chwila, mam nadzieję, jeszcze w tym roku zostanie to ogłoszone, gdzie ona jest, jak ona jest wielka.
Na razie przypuszcza się, że może jest wielkości Neptuna. Także jest to sporych rozmiarów ciało niebieskie. Mam nadzieję, że piękne to ciało będzie. To pokazuje, że nasza wiedza na temat wszechświata i tego, co się w nim dzieje, jest bardzo mocno w zarodku i może w każdej chwili ulec zmianie i diametralnie zmienić nasze pojęcie spraw, które wydawałoby się nie są warte dyskusji pod tym kątem. Możliwość istnienia planety X w naszym Układzie Słonecznym, fizyczne istnienie planet nomadów wędrujących po przestrzeni kosmicznej nieoczekiwanie mówią, że teorie Annunaków wcale nie są takie złe, bajeczne i kompletnie wymyślone. Wszystko jest możliwe.
[12:06] - Wspomnianego Zecharia Sitchina mamy w rozpisce na dzisiejszy odcinek, ale przejdziemy do niego w dalszej części audycji. Natomiast terazKrisie, kilka słów wspomnienia o Jimie Marsie. Pochodzący z Teksasu amerykański pisarz specjalizujący się w teoriach spiskowych, były dziennikarz. Był jednym z głównych dziennikarzy wspierających teorię spiskową dotyczącą zamachu na Johna Kennedy'ego. Niestety umarło mu się 2 sierpnia 2017 roku. Krisie, co można powiedzieć na temat tej osobistości?
[12:43] - Korzystam teraz z okazji, że jest Paralaxa i osoba Jima Marsa jest mi bliska. Nie z tego względu, że miałem z nim osobisty kontakt, bo jedyny mój kontakt z nim to byłem podczas rozmowy z Jimem Marsem, która odbywała się na wielkiej sali właśnie przez Skype'a, kiedy on był po drugiej stronie kamery. Niesamowicie ciepły i sympatyczny człowiek, który rzucał żartami, dowcipami przez cały czas, a jednocześnie jeden z bardzo rzetelnych dziennikarzy, którzy w swojej pracy byli bezkompromisowi, dlatego że Mars nigdy nie uznawał czegoś takiego jak tabu. Jeżeli coś go intrygowało, zawsze szedł do samego końca. A to, że niezbyt często spotykał się z ludźmi, wynikało z tego, że miał taką dziwną naturę, że był bardzo przywiązany do miejsca, w którym żył. Był Teksańczykiem z urodzenia. Urodził się 73 lata temu i bardzo niechętnie Teksas opuszczał i praktycznie całe swoje życie tam spędził. Dlatego w większości konferencji, w których uczestniczył, uczestniczył właśnie przez Skype'a. Czasami wyjeżdżał gdzieś i było to dla niego traumatyczne uczucie. Nawet tuż przed śmiercią, kiedy okazało się, że ta aparatura do dializy jest mu potrzebna o wiele bardziej wyrafinowana niż tą, którą miał do dyspozycji i chciano go przewieźć do szpitala w Oklahomie, to on pokrzykiwał na wszystkich, że „Cholera jasna, zostawcie mnie w Teksasie”.
Bardzo nie chciał wyjeżdżać. Bardzo bał się umrzeć poza Teksasem. Tak był związany z Teksasem. Może to się wydawać dziwne, może trudno zrozumieć tą jego pasję akurat do tego stanu, bo przecież można mieszkać w rozmaitych stanach w tym kraju zwanym Stanami Zjednoczonymi. Teksas ma swoją specyfikę z tego względu, że jest to jedyny stan amerykański, który tak naprawdę posiada swoją własną niepodległość, ma historię swojej własnej niepodległości i swojej własnej państwowości. Generalnie Teksas jako jedyny z amerykańskich stanów tak naprawdę w każdej chwili może odłączyć się od Unii i będzie to wszystko prawne i legalne, jeżeli Kongres i Senat Teksasu uznają i oczywiście mieszkańcy Teksasu uznają to za stosowne. Także to jest taki lokalny patriotyzm, ale jednocześnie patriotyzm oparty na tym, że Teksas jest czymś absolutnie innym od reszty Ameryki i ma swoją bardzo silną tożsamość. Myślę, że taką tożsamość miał w sobie Jim Mars, który zmarł. I rzeczywiście jego kariera zaczęła się od Kennedy'ego. Badał temat Kennedy'ego, zebrał olbrzymie archiwum na temat śmierci prezydenta Kennedy'ego, gdzie nieoczekiwanie odkrył, co stało się zresztą częścią takiej powszechnej świadomości na świecie, to, że za śmiercią Kennedy'ego stał bardzo poważny spisek, w którym być może uwikłane były najwyższe czynniki państwowe, być może agencje wywiadowcze, nie wiadomo kto jeszcze.
Badał ten temat. Napisał tą swoją słynną książkę, bestseller „Crossfire”. Na podstawie tej książki Oliver Stone nakręcił film pod tytułem „JFK” i badając to pod względem, jak to później nazwano, teorii konspiracji, odkrył kilka innych konspiracji, między innymi relacje pomiędzy władzami, administracją państwową a UFO. I to był taki kolejny temat tabu, a ponieważ tabu działało na niego jak płachta na byka, zaczął bardzo intensywnie się temu fenomenowi przyglądać i nagle odkrył, że istnieje również powiązanie między UFO a tą administracją. Był niezwykle analitycznym i wnikliwym obserwatorem, który potrafił łączyć wiele, wydawałoby się, trudnych do połączenia ze sobą faktów. On znajdował te wszystkie tajne ścieżki połączeń. Dlatego właśnie w świadomości wielu i dlatego ja również o nim dziś mówię, bo był kimś w rodzaju takiego wręcz nauczyciela myślenia, w jaki sposób myśleć i patrzeć na fakty, nawet kiedy są mocno zaciemnione, kiedy ktoś dołożył wielkich starań, ażeby ukryć się za tak szczelną zasłoną, żeby nikt nie mógł dotrzeć do ich źródeł i skąd się one wzięły. Napisał w sumie 12 swoich książek i w każdej następnej książce aż do ostatniej coraz więcej było w tym temacie UFO. I co ciekawe, bardzo dużą rolę w tych książkach odgrywała teoria, która mówi o naszym pochodzeniu. Mars nie miał wątpliwości, że nasze pochodzenie jest również pozaziemskie, że zostaliśmy zmanipulowani genetycznie, że ktoś nas tutaj stworzył.
Ktoś, kto przyleciał z innej części wszechświata i na dodatek tworząc tą naszą cywilizację, być może kontroluje nas do dziś, o czym jest jego ostatnia książka, która wyszła w tym roku pod tytułem „Illuminati”, gdzie wyjaśnia on ten właśnie fenomen, jaki powstał w ciągu tych paru tysięcy lat istnienia ludzi na Ziemi, kiedy nagle na czele ludzkości stanęła elita. Elita na tyle dyskretna, że bardzo rzadko ujawnia się z imienia, nazwiska, z postaci, a stoi za większością najważniejszych wydarzeń, jakie są naszym udziałem.Także Mars niestety nie napisze żadnej innej książki. Odleciał już gdzieś na swojego Marsa. Jego ciało spalono i prochy rozsypano oczywiście nad Teksasem, tak że nie ma swojego grobu. Myślę, że jako człowiek na pewno był człowiekiem spełnionym, zawsze bezkompromisowy. Z wyglądu bardzo charakterystyczny, z siwą brodą i zawsze w kapeluszu. Niektórzy podejrzewali, że on chyba nawet sypia w tym kowbojskim kapeluszu. Jedyne przypadki, kiedy widziano go bez niego, to kiedy wiatr od pustyni zrywał mu go z głowy. Także Jim Marrs w każdej sytuacji, w domu czy na zewnątrz, zawsze chodził w kapeluszu. Taka charakterystyczna ikona, można powiedzieć, tego alternatywnego podejścia do zrozumienia świata.
I bardzo żal, i bardzo szkoda, że tacy ludzie odchodzą. Każdy z nas musi kiedyś odejść, ale czasami takich ludzi jak Marrs jest bardzo żal i dlatego dziś warto o nim wspomnieć i chwilę o nim ciepło pomyśleć, gdziekolwiek w tej chwili jest.
[19:29] - Jednym z głównych tematów badanych przez Marrsa była zagadka śmierci Johna Fitzgeralda Kennedy'ego. Jak podsumowałbyś to, co udało mu się ustalić?
[19:41] - Chyba tym największym jego odkryciem było to, że Harvey Oswald, który rzekomo miał zastrzelić prezydenta Kennedy'ego, nie działał sam. Że strzelców było znacznie więcej, a to z kolei wymagało bardzo precyzyjnej logistyki i jednocześnie organizacji, która byłaby w stanie coś takiego dokonać. Spowodować, że taka akcja, tak ustalona, bo wiadomo przecież, że prezydent jest doskonale pilnowany, mogłaby się powieść. Czyli konspiracja z tym związana musiała być bardzo szeroka i na najpotężniejszych szczeblach władzy. Marrs jednocześnie w trakcie tego śledztwa nad śmiercią Kennedy'ego doszedł do wniosku, że jego śmierć tak naprawdę ma związek właśnie z UFO i według jego teorii Kennedy był bardzo blisko tego, co my dziś nazywamy ujawnieniem. My ciągle czekamy, aż prezydent wyjdzie przed Biały Dom i powie: „Słuchajcie, istnieje obca cywilizacja. Przylatuje, odwiedza nas od bardzo dawna i takie są fakty. To mamy, to wiemy i nie ma już dziś wątpliwości”. I wówczas świat musiałby zacząć swoje myślenie, działanie i funkcjonowanie, praktycznie rzecz biorąc, na nowo, dlatego że nagle musielibyśmy patrzeć inaczej na nasz ziemski grajdołek niż tylko na nas samych i że wszystko wynika z nas i jest przyczyną tego, co my robimy, ale jednocześnie musiałby być czynnik pozaziemski. Doprowadziłoby być może do nieobliczalnych konsekwencji.
Kennedy nie zastanawiał się nad takimi konsekwencjami według Marrsa i był bardzo blisko tego, ażeby właśnie informacje na temat UFO, a w tym czasie mieliśmy przecież szereg tych najrozmaitszych katastrof związanych z UFO, począwszy od Roswell, przez Aztec i kilka innych miejsc, gdzie rzekomo UFO się rozbiło i co stało się właściwie przyczynkiem do tej całej serii „X-Files”, które starały się w tym serialu przynajmniej nadmienić istnienie tego typu wypadków, historii, faktów związanych. A jednocześnie „X-Files” pokazało tą ukrytą konspirację, że z jednej strony mamy doskonale zorganizowaną administrację, która tak naprawdę jest zorganizowana w taki sposób, ażeby tą konspirację, która zza kurtyny rządzi wszystkim dookoła, schować. Dlatego często się mówi o okultystach, o okultyzmie i wówczas każdy ma na myśli to, że ktoś dokonuje jakichś dziwnych obrzędów, rytuałów, czarów, składa jakieś ofiary. Jest to takie mroczne, ale jednocześnie w tej swojej mroczności ma taki posmak średniowieczny wręcz i dotyczy raczej tej sfery bajkowej. Tymczasem Marrs używał słowa „okultyzm” w dosłownym tego słowa znaczeniu. Okultyzm oznacza ukrycie czegoś, schowanie czegoś, że pokazane jest to w jakiejś określonej formie, że jest to pewien rodzaj teatru, pantomimy, że pokazywana jest nam jakaś scena, która tak naprawdę gdzieś zza tej zasłony ma zupełnie inny efekt, niż my się jego spodziewamy. To, co nam się przekazuje, to jest jedno, a to, co się dzieje po drugiej stronie, to jest zupełnie coś innego i ma swoje mroczne i ukryte cele. I właśnie to było tym napędem Marrsa w jego szukaniu odpowiedzi, których chyba szuka każdy z nas, każdy ze słuchających dzisiaj, bo po to się chyba spotykamy, żeby się dowiedzieć o nas trochę więcej, o naszych źródłach, skąd przyszliśmy, po co dążymy i w ogóle o co w tym wszystkim chodzi. I szamoczemy się, próbując znaleźć to pytanie. Ale dobrze jest to robić razem, wspólnie, tak jak dziś, niż gdzieś w samotności.
Wtedy jest znacznie nudniej.
[23:58] - Słuchacie audycji „Paralaxa. Rozmowy na Atlantydzie”. Dzisiaj na żywo. Po drugiej stronie mikrofonu jest nasz poszukiwacz prawdy, Chris Miekina. Powtórzę kontakty do Radia Paranormalium, bowiem tak jak mówiłem, audycja jest w całości na żywca, na spontanie można powiedzieć.Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można także do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku, na fanpage'u Radia Paranormalium, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania i komentarze na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[25:05] - Ja chciałbym jeszcze potwierdzić, że audycja jest absolutnie spontaniczna, bo kiedy tuż przed audycją rozmawialiśmy sobie z Ivelliosem, to okazało się, że ja nie mam żadnego scenariusza, nie mam żadnego planu. Idziemy w zasadzie absolutnie na żywioł. Ja sam niestety jestem człowiekiem, który ma wiele rozmaitych problemów. Jednym z moich problemów jest, żeby sobie sprostać rzuconemu mi zadaniu. Czyli na przykład, jeżeli napisałbym sobie scenariusz dzisiejszego spotkania, to prawdopodobnie zrobiłbym wszystko. Gdzieś ukryte we mnie to drugie moje ja zrobiłoby wszystko, żeby od tego scenariusza odejść i zawalić to wszystko, co wcześniej było mozolnie budowane. Dlatego taka forma jest absolutnie spontaniczna.
[25:52] - I teraz spontanicznie przechodzimy do kolejnego z naszej ściśle tajnej listy tematów na dziś. Peruwiańskie mumie. Krisie, co wiadomo na temat tych artefaktów?
[26:08] - Peruwiańskie mumie i historię z nimi związaną zacząłem opisywać na blogu Nowa Atlantyda. Oczywiście nie są to wszystkie informacje na ten temat. Tych informacji jest sporo i są z różnych źródeł. Myślę, że to jest dobry moment, żeby przede wszystkim postawić ten cały temat we właściwym świetle, bo ten temat peruwiańskich mumii to nie jest jeden temat. To jest kilka tematów. Natomiast kiedy mówimy o historii z trójpalczastymi mumiami, tym ostatnim niezwykłym odkryciem, to są praktycznie dwa równoległe i niezwiązane ze sobą wątki. W tych dwóch artykułach, które do tej pory wstawiłem, te wątki są naświetlone, w jaki sposób one powstały. Pierwszy z nich zaczyna się już jakiś czas temu, kiedy człowiek peruwiański o pseudonimie Kravix pokazał gigantyczną trójpalczastą łapę i zaczął opowiadać historię o tym, że istnieje gdzieś na pustyni Nazca coś w rodzaju krypty. Nie jest to grobowiec, jest to jakaś krypta, nie jest to jaskinia. Jest to jakieś tajemnicze miejsce.
Odnalazł tam w dwóch sarkofagach szereg bardzo dziwacznych artefaktów. Jeden z nich to była właśnie ta olbrzymia trójpalczasta łapa giganta trójpalczastego, a drugi artefakt, który pokazał, była to taka miniaturowa mumia jakiegoś dziwnego humanoida. Te pierwsze kontrowersje tego dotyczące i dyskusje na ten temat mówią o tym, że ta trójpalczasta ręka jest zwykłą ściemą, że nie pasują tam jakieś kości. Między innymi słuchacze przysłali mi wypowiedzi Briana Forstera. Brian Forster jest z pewnością bardzo mocno zainteresowany tą całą sytuacją. Mieszka w Peru, obserwuje to na bieżąco. Zwłaszcza że Kravix mieszka w Cusco, a Forster przypuszczam, że przynajmniej pół miesiąca w roku mieszka również w Cusco i rozmawia z ludźmi, odwiedza, ogląda artefakty i dyskutuje te wszystkie historie, którymi fascynuje się od wielu lat. Jest bardzo blisko tego i ma takie zdroworozsądkowe podejście do wszystkiego, co znajdowane jest w Peru. Jeżeli ktoś pokazuje gigantyczną trójpalczastą łapę, to po prostu taki artefakt aż wręcz nie mieści się w głowie, że nasz instynkt podpowiada nam, że coś musi być tutaj złego. Nie ma żadnego porównania do czegoś innego, co by mogło potwierdzić, że w ogóle coś takiego jest możliwe.
Jest to po prostu coś wyjęte z takiej szafy, o której nikt wcześniej nie miał pojęcia. Według ostatnich doniesień Forstera doszedł on do wniosku, że jest to jednak coś, co zostało stworzone, sztucznie zbudowane. Nie przedstawił żadnych informacji czy dodatkowych wyjaśnień, dlaczego tak myśli. Podobno nie zgadzają się tam jakieś kostki, ale prześwietlenia tej olbrzymiej łapy, którą pokazywał Kravix, są już w internecie od półtora roku. Tu następna ciekawostka. Zazwyczaj, kiedy jest taka bezczelna ściema na jakiś temat, rozgłaszają ją wszystkie możliwe media. Najpierw ją rozgłaszają i bardzo szybko pojawia się miażdżąca krytyka i temat jest zamykany. Ma to oczywiście stworzyć pewien efekt psychologiczny po to, żeby każdy następny odkrywca, czy to jest właśnie taki ściemniacz, czy to jest autentyczny odkrywca, który rzeczywiście znalazł coś niezwykłego, żeby się dziesięć razy zastanowił, zanim coś pokaże i zamiesza znowu w głowach ludziom, a szczególnie naukowcom, bo dla nich jest olbrzymi ból głowy. I dopiero po półtora roku nagle są takie opinie, które niekoniecznie są do końca prawdziwe, bo nie ma za tym żadnych nazwisk. Forster mówi o radiologach, ale nie wymienia ich z nazwiska.To jest ten jeden wątek tego Krawiksa, który rzekomo miałby to zrobić dla pieniędzy, ale przecież z drugiej strony nikomu nic nie sprzedał.
Te rzeczy nie są na sprzedaż. Co prawda Forster sugeruje jakieś dolary, ale do tej pory nikt nigdy nie usłyszał od Krawiksa, że chciałby to sprzedać i chciałby za to jakieś pieniądze. Ta sprawa jest zupełnie inaczej nagłaśniana w Ameryce Południowej. I teraz, kiedy patrzymy na nasz globalny świat, wydaje nam się, że jeżeli ktoś coś szepnie na jednym jego końcu, zaraz będzie go słychać na drugim końcu i wszystkie informacje równomiernie przemierzają kulę ziemską. Tymczasem, jak się okazuje, wcale tak nie jest. Te trójpalczaste mumie są praktycznie tematem zupełnie na boku. Nie wzbudzają zainteresowania, nie ma nakręcania mediów, ażeby o nich mówiły i je pokazywały. Tymczasem w Ameryce Południowej w programach telewizyjnych są całokilku godzinne programy, gdzie prowadzi się dyskusje i z Krawiksem, i z naukowcami peruwiańskimi. Czy podobne programy telewizyjne w Meksyku, gdzie również miliony ludzi oglądają historie, które są nie do pomyślenia w świecie Europy czy Ameryki. Także postrzeganie tego jest inne.
Tutaj jest cała masa kłopotów, bo w moim przypadku, nie znając języka hiszpańskiego, bardzo trudno mi się jest przez niektóre zawiłe elementy tego wszystkiego przedzierać. Na szczęście mam kilku przyjaciół, którzy mówią bardzo dobrze w tym języku, bo się w nim urodzili. Jednocześnie mówią po angielsku, bo mieszkają z kolei w tym kraju i niektóre kwestie są mi w jakiś sposób przybliżane, między innymi kwestie kulturowe, kwestie pojmowania takiego zjawiska czy rozumienia go przez ludzi. Także jak się okazuje, żyjąc w tym globalnym świecie, ta sama historia jest inaczej przekazywana na dwóch jego końcach. Ja przekazuję ją tutaj z własnego punktu widzenia. Na razie póki co nie przedstawiam żadnych na ten temat teorii. Zresztą nie jestem do tego uprawniony. Nie widziałem ani jednego artefaktu i ani też nie mam dostępu do szczegółowych badań, na podstawie których można byłoby wyciągnąć wnioski. I tutaj przechodzimy do drugiego wątku trójpalczastych mumii. Tak jak powiedziałem wcześniej, kompletnie równoległego, nie mającego nic wspólnego z Krawiksem.
Jest to historia związana z Jayem Weidnerem, z Jaimem Maussanem, tym słynnym meksykańskim dziennikarzem, który ma swój własny program na temat UFO i jednocześnie ma niezbyt dobrą reputację w świecie dlatego, że stał za wieloma najrozmaitszymi mistyfikacjami.
[33:17] - I właśnie teraz Chrisowi chyba urwali od internetu. Chrisie, czy się słyszymy? Mamy jakiś problem z połączeniem. Halo, halo, Chris? Właśnie urwało się połączenie. Chrisie?
[33:33] - Ja jestem. Ja ciebie słyszę doskonale.
[33:36] - Ciebie nie było słychać przez jakieś 10 sekund.
[33:39] - To akurat krótko. Może myśliwiec przeleciał nad głową, bo dzisiaj właśnie nasz pan prezydent Trump postanowił wziąć sobie urlop, bo już nie wytrzymał w Białym Domu w tych upałach. Mi się tam podobno klima zepsuła i schody się połamały. I Trump się zirytował. Powiedział, że jedzie na wakacje i wszyscy myśleli, że pojedzie na swój pas prezydent, a on poleciał jakieś 12, 13 kilometrów ode mnie do swojej chałupy. I jest wielkie zamieszanie, bo widzę, że ruch lotniczy samolotów pasażerskich, które lecą w stronę Newark, w stronę JFK, LaGuardii, tych wielkich-
[34:27] - Chyba strasznie latają. Strasznie cię przerywa, Chris. Strasznie cię przerywa. Dużo musi latać tych helikopterów, tak zwanych czarnych.
[34:37] - Latają. A teraz nie przerywa? Słychać mnie czy już mnie nie słychać?
[34:42] - Teraz słychać cię bezproblemowo.
[34:44] - Halo, ziemia.
[34:45] - Halo, halo Chris.
[34:47] - Jestem, jestem. Nie są to nawet helikoptery. Są to F-35. Po raz pierwszy sobie z tak z bliska to oglądałem. Kurczę, to strasznie jaskółki się płoszą, wiewiórki spadają z płotów. Straszna masakra. Zające siedzą na drzewach ze strachu. Ale to nasz pan prezydent. A ja mówiłem o trójpalczastych mumiach. Pan prezydent nasz nie przypomina trójpalczastej mumii, ale to się wszystko w przyszłości okaże.
Temat jest fascynujący i mówiłem o tym drugim wątku, że zaczęto prowadzić badania i mimo że uwikłane są w nie osoby, które mają podejrzaną reputację, taką reputację ma Maussan między innymi, to jest tam grupa naukowców. Naukowców, którzy mają doktoraty, mają osiągnięcia naukowe. Jest kilku lekarzy chirurgów. W tej chwili podlega badaniu, a jest ich w tej chwili pięć. Prześwietloną. Prześwietloną nie tylko rentgenem. Zrobiono badania tomografem. I wywołały one spore zaskoczenie, dlatego że mimo że cały nasz zdrowy rozsądek krzyczy wręcz, że coś w tym jest wręcz za dużo, żeby to było prawdziwe, jest to zbyt dobre, żeby było prawdziwe. Jest to jak stare amerykańskie przysłowie, które mówi, że jeżeli coś brzmi za dobrze, żeby było prawdą, to na pewno prawdą nie jest. I tak właśnie wygląda ta sytuacja z tymi mumiami, które wyskoczyły jak diabeł z pudełka i w ichW przypadku zdjęć często mogę od razu wykaż ściemę, dlatego że w momencie, kiedy preparuje się taką kukiełkę, która ma być taką mumią, nawet jeżeli używa się prawdziwych ludzkich kości, prawdziwej ludzkiej skóry, to w zdjęciach tomograficznych kość, która pochodzi z innego ciała będzie wyglądała inaczej.
Każda kość ma unikalną gęstość i nawet laik odróżni, że dana kość została dodana do takiej mumii. A jest tam na co popatrzeć, bo to nie chodzi tylko o te trójpalczaste ręce, gdzie ci zawzięci krytycy mówią, że odcięli mu kciuka, odcięli najmniejszy palec i z tego, co im zostało, dorobili im te długie palce. Ale tam są jeszcze inne mumie. Mumie, które na przykład przypominają swoją budową węża. W jednej z nich znaleziono, że jej klatka piersiowa została spięta jakimś metalem, a z kolei w jej wnętrzu znajdują się trzy jaja. I to już w ogóle wygląda jak jakieś straszliwe szaleństwo. I można by to za szaleństwo uznać, gdyby nie fakt, że ten cały materiał fotograficzny i z rentgena, i z tomografu, oprócz tego, że został obejrzany przez tych wszystkich naukowców związanych z projektem i związanych z badaniem tej mumii, został wywieziony do Stanów i oglądali to lekarze z doktoratem uniwersyteckim, którzy są specjalistami w zdjęciach radiologicznych i w kwestii anatomii. Dla takich ludzi ocena, że coś jest nieprawdziwe jest ich chlebem powszednim. Jest tam taka pani doktor Jesse, która nie uważa, nie sądzi, żeby to mogły być kiedykolwiek jakiekolwiek żywe istoty i że jest to na pewno ściema, ale sama przyznaje, że nie jest w stanie znaleźć dowodu. Bardzo by chciała pokazać, że coś jest złego w tych mumiach i że zostały one po prostu skonstruowane.
Tymczasem wszystko tam działa, wszystko jest na właściwym miejscu i mimo że wygląda tak dziwacznie, jak na przykład żebra, które sięgają od szyi aż do pasa, pokazując dziwaczne ciało jakiegoś człowiekowęża. Reptilianie tu się pewnie ucieszą, ci wszyscy, którzy wierzą w reptilian, bo taka reptiliańska mumia z tego by powstała. Wywołuje to olbrzymie zdumienie. Teraz patronuje tym badaniom firma, która się nazywa Gaia. Gaia należy do Widenera. Z kolei postać Widenera obserwuję od wielu lat. Wielu z was miało z nią do czynienia, ponieważ jeszcze kilka lat temu była taka fascynacja „Księgą wodnika”. I to Widener był jej autorem, kiedy zebrał mnóstwo przepisów alchemicznych. Widener jest również specjalistą od Kubricka i jest to człowiek o bardzo przenikliwym umyśle, a jednocześnie o bardzo dobrym zmyśle biznesowym. Więc gdyby nawet to była ściema, to musi to być doskonała wręcz ściema, żeby Widener w to wszedł.
Jego osoba, przez tą jego trochę przewrotność, a jednocześnie tą jego sławę kogoś o bardzo przenikliwym umyśle, gwarantuje, że jest w tym coś więcej niż zwykła podróbka, niż zwykłe zmontowanie artefaktów po to, żeby wzbudzić sensację i zebrać pieniądze. Teraz Gaia publikuje raz w tygodniu raport. Jest to raport pomiędzy osiem a 15 minut. Publikuje ze swoich badań, pokazuje na filmie, w jaki sposób są one przeprowadzane, jakie są ewentualne wnioski. Raport, który liczyłem na to, że pojawi się wczoraj, nie pojawił się do dzisiaj. Także nie mam pojęcia, co się dzieje wokół mumii. Na pewno jest jakaś przyczyna tego, że tego raportu nie ma i nie mamy dalszych danych, co się dzieje i kto wszedł w taką sytuację. Scenariusze mogą być różne. Może być tak, że rzeczywiście jest to ściema i myślą, co robić dalej, jak wyjść z tego bez jakiegoś szwanku i bez kompromitacji. Ale z drugiej strony może być coś zupełnie innego.
Mogły to wejść właśnie jakieś czynniki oficjalne. Rząd peruwiański jest rządem absolutnie bezwzględnym, jeśli chodzi o artefakty, które mają jakieś niekonwencjonalne źródła historyczne. Jest na tyle bezwzględny, że na przykład w takim Machu Picchu, gdzie dziennie kilka tysięcy turystów odwiedza Machu Picchu, nie można używać profesjonalnej kamery do filmowania, dlatego, że zakładają, że profesjonalna kamera być może dopatrzy się czegoś, pokaże coś w jakimś innym świetle, a jednocześnie profesjonalna kamera spowoduje, że ktoś nakręci film, który będzie miał na tyle mocną i dobrą jakość, że będzie mógł promować zupełnie inną wizję powstania Machu Picchu niż ta, która jest uznawana za wizję historyczną. Także zwalcza ludzi, którzy na przykład opowiadają o Machu Picchu. Jeżeli ktoś nie ma licencji przewodnika Machu Picchu, jest natychmiast wypędzany, jest banowany z tego miejsca i nie może się tam pojawić przez jakiś czas, czasami przez kilka miesięcy, zanim się nie poprawi. Dlatego kiedy byłem w Machu Picchu z Forsterem, robiliśmy to w ten sposób, że on szedł w jakieś miejsce, myśmy sobie chodzili, udawaliśmy, że go nie znamy, po czym zbiegaliśmy się do niego. On opowiadał szybko swoją historię. Patrzyliśmy, co robią dookoła ci strażnicy, a oni są wszędzie, i kiedy jakiś się zbliżał, rozbiegaliśmy się, jak gdyby nigdy nic, że sobie tutaj oglądamy kamyczek, a tam lamę czy jakąś inną jaskółkę. Tak to wygląda. Także to pokazuje, że rząd peruwiański potrafi działać bardzo nerwowo.I te badania trójpalczastych mumii być może jest w stanie na tyle utrudnić, że po prostu je zakończono.
Mumii ani żadnych artefaktów z Peru wywozić nie wolno, dlatego można je badać tylko i wyłącznie tam. Zamknięcie tego w tym kraju pokazuje, że rząd ma pełną kontrolę nad tym, co się tam dzieje, w związku z czym w każdej chwili może uciąć te badania. Tam dochodzi do różnych historii, do różnych przypadków. Tak mi się to przypomina w historii tego miejsca Machu Picchu, najsłynniejszego miejsca przecież w Peru, że jeden z ludzi, którzy jest związany z tą całą historią z mumiami, mam na myśli tego Francuza, który jest szefem Inkari Institute, w jakiś sposób jest uwikłany w tej chwili w te badania nad mumiami. On do Machu Picchu po nocy się włamał kiedyś i włamał się z radarem penetrującym ziemię. I tym radarem odkrył w Machu Picchu grobowiec. Wielki grobowiec. Ten radar jego był dość dobrej jakości i wykazał on między innymi, co znajduje się w takim grobowcu, w sensie tego, z czego jest to zrobione. Były tam elementy kamienne, ale były tam na przykład elementy ze złota. I Francuz był przekonany, że odkrył grób legendarnego władcy Inków, Pachacuteka.
Opowiedział o tym Peruwiańczykom i oni go po prostu przepędzili. I nikt tam nie kopie, nikt nawet nie próbuje kopać, dlatego, że w myśleniu Peruwiańczyków jest to, że zostali po raz kolejny upokorzeni przez jakiegoś przybłędę z Europy, który znowu jak konkwistadorzy będzie im mówił, co jest, a czego nie ma i jak ma być. Oni są bardzo czuli na tym punkcie, dlatego nie kopie się, niczego się nie szuka w Machu Picchu, a wręcz przeciwnie, pilnuje się wręcz każdego kamienia. Tam jest armia tych pilnowaczy turystów, żeby czasami niczego nie odkryli czy niczego nie sfotografowali, co przeoczyli na przykład specjaliści peruwiańscy. Tak że tak wygląda sytuacja. Sytuacja jest delikatna i skomplikowana. Jakie przyniesie efekty? Sam na nie wyczekuję z olbrzymim zaciekawieniem, bo jeżeli okazałoby się, że te mumie jednak są prawdziwe, zakładam, że gdyby to była ściema, już byśmy o tym wiedzieli. One już za długo są na powierzchni ziemi, za długo są obserwowane i mają za dużo wrogów, żeby nie znaleźć jakiegoś słabego punktu w tym wszystkim, nie wykazać, że jest to bezczelna ściema. Tak że ewentualnie istnieje nadzieja, że są prawdziwe.
A jeżeli są prawdziwe, to otwiera to gigantyczną puszkę Pandory, bo pokazuje, że działo się tu coś absolutnie niezwykłego i to na jakąś ogromną skalę. Ponieważ technologia, jaką ktoś zastosował do stworzenia takiej mumii albo technologia, którą zastosował ktoś do stworzenia takiej istoty, to byłoby rzeczywiście coś niezwykłego, a jednocześnie w jakiś sposób współgrałoby z tymi wszystkimi historiami o powstaniu człowieka, o tworzeniu hybryd, o manipulacjach z ludzkim ciałem. Kto wie, czy nie mamy do czynienia z przejawem, z tworzeniem takich hybryd i jednocześnie w jakiś sposób łączy się z tym ta legenda wydłużonych czaszek i tej tajemniczej cywilizacji kultury Paracas, która żyła sobie w Nazca. Stworzyła te gigantyczne geoglify. Myśmy się do nich przyzwyczaili, że one istnieją, ale tak naprawdę, gdy się spróbować tak na świeżo zastanowić, o co w tym wszystkim chodzi, jest to coś absolutnie przecież niezwykle unikalnego, że ktoś tworzy geoglify, które są widoczne wyłącznie z powietrza i to z sporej wysokości. I do czego coś takiego miało służyć? I w jaki sposób ten ktoś, kto to wykonywał, wiedział, że wykonuje właściwy wizerunek, właściwy glif, właściwy znak. Jest tych znaków ogromna ilość. Część z nich została zniszczona, ale część z nich ciągle pozostaje nieodkryta, bo okazuje się, że oprócz tych słynnych geoglifów na Nazca, które niektórzy naukowcy mówili, że zostały wytupane przez ludzi. Ale nie można wytupać takiego okopu w pustyni, który ma na przykład pół metra głębokości czy 20 centymetrów głębokości, bardzo precyzyjnie odłożone kamienie po to, żeby ten wizerunek kolibra czy małpy, czy czegoś tam innego, czy węża wyglądał doskonale.
I to okazuje się, że te geoglify sięgają w Andy, idą w Andy i te znaki często są ukryte dzisiaj pod jakąś roślinnością. Ale kiedy ci lotnicy, którzy latają nad Pustynią Nazca z turystami, zapędzają się czasami w Andy, wówczas widać, że tych geoglifów jest znacznie, znacznie więcej. I ta kultura jest znacznie przez to bardziej tajemnicza. Bo o co w tym wszystkim chodzi? Raz, że wydłużone czaszki oczywiście, które oficjalnie uznawane są, że są tworzone w sposób sztuczny, że deseczki, ręczniki i paseczki powodowały, że one się w taki sposób wydłużały. Lada chwila jesteśmy właśnie na takim progu. Te mumie trójpalczaste trochę w tym przeszkadzają, ale badania genetyczne nad mumiami, nad czaszkami z Paracas, nad wydłużonymi czaszkami są już mocno zaawansowane i można się spodziewać już niedługo raportu na ten temat. Kim byli ci ludzie? Z pogłosek na razie wiadomo, że różnic jest bardzo dużo, że być może mamy do czynienia z jakąś inną, nową rasą ludzką. I być może właśnie nie było to tak, że te wydłużone czaszki powstawały na skutek ich formowania, a odwrotnie, że ludzie, którzy posiadali takie czaszki, posiadali także niezwykłą wiedzę.Posiadali także niezwykłą kulturę, która pozwoliła im stworzyć geoglify w Nazca, a jednocześnie być może hybrydy takie, jakie oglądamy w trójpalczastych mumiach.
Wszyscy inni dookoła bali się ich na tyle, a jednocześnie wydłużone czaszki imponowały im na tyle, że chcieli się do nich upodabniać. W jakiś sposób wierząc, że taka wydłużona czaszka spowoduje, że im przybędzie na przykład rozumu, czy w jakiś sposób nawiążą kontakt z bogami, z jakimiś przybyszami, czy być może nawiążą kontakt ze światem równoległym. Tego nie wiemy. Jedno jest pewne, że w którymś momencie ten lud z Paracas, te wydłużone czaszki musiały kogoś bardzo mocno zaniepokoić, dlatego że praktycznie ludzi z Paracas wyrżnięto w pień. Wyrżnęły ich sąsiednie plemiona, których jedynym celem było zmasakrowanie ludu z Paracas i starcie ich z powierzchni ziemi. Jednocześnie, mimo że wybito wszystkich ludzi z wydłużonymi czaszkami, nie ruszono geoglifów. Geoglify zostały takie, jakie stworzyli ludzie z Nazca i do czegoś one muszą służyć. Niektórzy podejrzewają, że być może taki geoglif jest niczym innym jak swego rodzaju softwarem, który działa na przykład, to będzie brzmiało bardzo komiksowo, będzie prowadził do jakiejś reakcji czy kontaktu z jakimś pojazdem, który pojawi się nagle nad tym miejscem i zaobserwuje taki geoglif. Być może jest to tylko dobra sugestia, w jaki sposób to działa, w jaki sposób działa wizualnie software, który być może zmieni świadomość. Spójrzmy na to, jak takie obrazki zmieniają świadomość.
Wystarczy popatrzeć na loga. Jeżeli popatrzymy sobie na zmieniające się co sekunda obrazki, jeżeli pojawi się tam trójramienna gwiazda Mercedesa, łezka Nike czy czegoś innego, wszyscy je natychmiast rozpoznamy w jednej chwili. Tak właśnie działa ten wizualny software, że włącza coś w naszej głowie. Włącza system myślenia, włącza jakieś połączenie. Od razu widzimy, wiemy, z kim mamy do czynienia. Od razu wiemy, trójramienna gwiazda, jedzie sobie ojciec dyrektor i już jest wszystko jasne. Taką myśl od razu to gdzieś wywołuje. Może u mnie. Nie wiem dlaczego ojciec dyrektor w mojej głowie. Może dlatego, że niedziela.
Tak samo działałyby jak działa dziś logo. Spójrzmy także na inne symbole. Jakąż one mają potęgę. Jakąż potęgę ma na przykład krzyż. Symbol krzyża. Jak wielką energię potrafi wzbudzić w człowieku. Czy każdy inny symbol religijny, czy znak Om w kulturze indyjskiej. Na tej być może samej zasadzie działały te geoglify w Nazca. Co nie oznacza, że to dokładnie to samo, że to są jakieś loga. Mamy tych dziwnych ludzi, którzy jeżeli byli zdolni do stworzenia czegoś takiego jak te geoglify, to być może byli w stanie również stworzyć hybrydy.
Być może stworzyli w jakiś straszliwie okrutny sposób. Gdy potwierdzi się ewentualnie, na co po cichu liczę, że trójpalczaste mumie są prawdziwe, to zmieni to zupełnie wizję i patrzenie świata. Na szczęście tutaj już się mleko wylało. Nie da się schować tych mumii ani zniszczyć. W świat poszła informacja na ten temat. Jest sporo zdjęć, jest kilka filmów, także mam nadzieję, że prace zostaną zakończone i do czegoś one doprowadzą. Prawdopodobnie w którymś momencie nauka powie, że to wszystko jest nieprawda, bo nie pasuje do takiego modelu, nie pasuje do innego modelu, w związku z tym nie może to być prawdziwe. Żaden poważny instytut nie będzie chciał tego zbadać. Tutaj jeden z czytelników Nowej Atlantydy ubolewał trochę nad tym, że warunki, w jakich się przeprowadza tam te badania, wcale nie wyglądają na jakieś bardzo dobrze wyposażone laboratorium, że nie ma tych pięknych maszyn ze slampkami, o których Monty Pythoni mówili, że robią ping. Wygląda to trochę prymitywnie, ale tomograf jest tomograf.
On robi swoje zdjęcia. Nieważne, że ktoś tam namalował lamperię w kolorze musztardowym. Jest to paskudne wyposażenie wnętrza, ale tomograf robi swoją robotę i na tej podstawie można wyciągnąć jakieś wnioski, na co bardzo liczę. Dlatego ta historia mnie fascynuje i nawet jeżeli skończy się źle i okaże się to ściema, myślę, że jest to bardzo dobre ćwiczenie, które od początku do końca pokazuje pewien proces. Jednocześnie na podstawie tego procesu można nauczyć się na błędach, czego nie robić, żeby w kolejnym takim przypadku, przy kolejnym tego typu wydarzeniu, a wiemy, że one się powtarzają, co jakiś czas znajdowane są artefakty, które do niczego nie pasują, żeby postąpić inaczej po to, żeby móc doprowadzić badania do końca i znaleźć odpowiedź na pytanie. Myślę, że takim wyłomem był na przykład Homo floresiensis. Dziś jest to kompletnie nowa i nieznana odmiana człowieka z naszej bardzo odległej przeszłości. Człowieka, który wymarł, ale który żył w tym samym czasie, kiedy żyli neandertalczycy, a nawet już może i Homo sapiens. Przez wiele lat nauka za wszelką cenę unikała, żeby przyjąć coś takiego do świadomości. Uważała, że jest to jakiś wynik chorób, mutacji, że wszystko jest normalne i że nic się nie stało.
Trzeba się rozejść. Gdy tymczasem udało się doprowadzić do tego, że konieczne badania zostały przeprowadzone i okazało się, że różnice genetyczne są na tyle duże, że trzeba to uznać jako nową odmianę człowieka. Póki co Homo floresiensis nie zamieszał jeszcze mocno w teorii ewolucji, ale jeżeli istnieje Homo floresiensis, jeżeliIstnieje tajemnica neandertalczyka, który rozpłynął się gdzieś w powietrzu, zostawiając Homo sapiens zaledwie 4%, czyli bardzo niewiele. Jeżeli istnieją jeszcze kilka innych odmian człowieka, to oznacza, że ciągle być może stoimy przed kolejnymi nowymi odkryciami. Że być może gdzieś są jeszcze istoty, które również różniły się nie tylko od nas, ale od wszystkiego innego, co było hominidem czy pretendowało do rangi człowieka. I czymś takim mogą być również te trójpalczaste mumie. Jeżeli oczywiście okażą się prawdziwe. Ja podchodzę ostrożnie, nie podchodzę z hurraoptymizmem i olbrzymim entuzjazmem. Zobaczymy, co się będzie działo. Będę o wszystkim na bieżąco w „Paralaksach” i w Nowej Atlantydzie informował.
Myślę, że jest to absolutnie fascynujący temat. Może tyle. Dziękuję.
[55:34] - Nie wiem, czy zdążymy jakoś szeroko omówić ostatni z naszych planowanych na dzisiaj tematów. Dlatego może w paru słowach o Sitchinie, Annunakach, o całych problemach ze zrozumieniem sumeryjskich tabliczek i o tym, co to jest teoria pola semantycznego, która wydaje się być kluczem do zrozumienia tego, co w tych tabliczkach jest zapisane. Krisie, dosłownie trzy minutki.
[56:02] - To w trzech minutkach to może w takim razie to będzie zapowiedź. Może zaczniemy następną „Paralaksę” od tego, bo temat jest absolutnie fascynujący. Wybuchła ta eksplozja z Sitchinem, z jego księgami na temat Annunaków i później nastąpiła miażdżąca krytyka. Oczywiście wszyscy podpierają się Heizerem. Heizer nigdzie takich słów nie odnalazł i nie wiadomo, co w zasadzie z tym zrobić. Ja tylko powiem krótko o nowym podejściu do rozumienia sumeryjskich tabliczek. Ich zrozumienie polega na tym, że słowo ma również znaczenie psychologiczne. I to całe pole semantyczne, o którym mówimy, polega na zrozumieniu. Jeżeli na przykład czytamy wiersz, on symbolizuje coś, niesie ze sobą pewne emocje, niekoniecznie oznacza to, co zostało zapisane. Podobnie rzecz się ma w przypadku sumeryjskich tabliczek.
Kiedy czytamy pierwszy mit stworzenia, kiedy czytamy na przykład w sumeryjskich tabliczkach o Adamie i Ewie i porównujemy to na przykład do Biblii, okazuje się, że Ewa powstała z żebra Adama. Można to tak przetłumaczyć, ale Sumerowie rozumieli to w dwóch znaczeniach. Można to było przetłumaczyć jako żebro Adama, ale można to było przetłumaczyć jako władczynię świata. Dwie różne rzeczy. Ale utarło się, że żebro Adama i jest to absolutne nieporozumienie. Dalej idąc tropem tej Ewy w te parę minut, skoro już tu jesteśmy. Ewa po hebrajsku z kolei to jest hawa. Hava to znaczy kreująca życie. Ale to samo słowo hawa po aramejsku, czyli w języku, który równolegle funkcjonował w tym świecie na Bliskim Wschodzie, hawa oznacza węża. To otwiera nową puszkę Pandory i pokazuje, jak błędnie, jak fatalnie można zrozumieć te wszystkie historyczne zapiski, te wszystkie tabliczki klinowe, których są tysiące i zapisane są na nich niezwykłe historie.
I dlaczego osoba Sitchina jest tutaj niezwykle ważna? Dlatego, że był to człowiek o wykształceniu zachodnim, które pochodziło z zachodniego świata. Rozumiał tak, jak my rozumiemy świat, ale jednocześnie jednym z pierwszych języków, jakich się nauczył, to był właśnie starosumeryjski, akadyjski. Mówił świetnie po hebrajsku i znał aramejski, dlatego był kimś, kto predestynował i był tym człowiekiem, który rozpoczął coś, co dziś nazywamy teorią pola semantycznego, czyli sposobu rozumowania czegoś, co zostało zapisane w różnych językach, w różnych czasach i był to w stanie przenieść do naszego rozumienia świata. Dlatego kiedy Heizer mówi, że takiego słowa nie ma, to on po prostu szuka słowa, szuka zamiennika, szuka mechanistycznego rozumowania tego, o czym mówią tabliczki z sanskrytem. Zwłaszcza, że Heizer nie jest człowiekiem obiektywnym, bo jest on fundamentalistą chrześcijańskim i dla niego mit stworzenia człowieka przez Annunaków jest czymś, czego religijnie nigdy by nie zaakceptował. W związku z czym używa swojej wiedzy, olbrzymiej zresztą. Jest bardzo aktywny, bo pisze dużo książek. Przeczytałem jedną z jego ostatnich książek, o której w przyszłości opowiem. Po to właśnie, żeby obronić chrześcijaństwo i religię, i ośmieszyć Sitchina, i uniknąć ewentualnego skojarzenia powstania nas na Ziemi i tych wszystkich bogów z Jahwe na czele, żeby skojarzyć je z Annunakami.
A tymczasem okazuje się, że można odczytać to zupełnie inaczej. Nie jest to już dziś tylko Sitchin, jest cała szkoła, gdzie uczestniczą w niej antropolodzy i psycholodzy, którzy używają tej teorii pola semantycznego do nowego zrozumienia tego, co zapisano w starożytności. Jest to coś absolutnie fascynującego, co otwiera oczy na wiele spraw. Dziękuję bardzo wszystkim za uwagę. Dobrnęliśmy do końca. Udało się. Nie udało się odebrać dzisiaj żadnych telefonów, ale to prawdopodobnie przez moją gadatliwość.
[01:00:09] - Może za to udało się odebrać wiele pytań drogą tekstową, także ja te pytania sobie zapisałem. I tak jak ustaliliśmy przed chwilą, kolejny odcinek „Paralaksy” rozpoczniemy od tematów, że tak powiem, sitchinowskich. A za dzisiaj już dziękujemy. Po drugiej stronie hangouta był nasz gospodarz, nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy, Chris Miekina. Dzięki jeszcze raz, Krisie.
[01:00:36] - Dziękuję bardzo. Ja bym to sprostował. Usiłowałem dyskretnie to sprostować na mojej stronie, bo w tytule jest Nowa Atlantyda. Poszukiwanie tajemnic. Raczej szukamy tajemnic, rzeczy, które są fascynujące, bo chcemy się dowiedzieć dlaczego, po co, kto i kiedy to zrobił i w ogóle do czego to miało służyć. Niż prawdy, która jest ulotna i nie da się jej uchwycić. I moja prawda jest mojsza niż twojsza i odwrotnie. W związku z czym jest to bardzo śliski temat z tą prawdą. Już sami Grecy się kapnęli, że coś z nią jest nie tak, a używali języka precyzyjnego, o czym będę mówił w następnej audycji. Mimo to dziękuję wszystkim ogromnie za uwagę, za to, że byliście tutaj dzisiaj ze mną, za wsparcie, za pytania.
Będę je układał w tej kolejności, w jakiej zostały one do nas wysłane i będziemy próbowali ugryźć kolejne tematy. Bardzo się z tego cieszę. Dziękuję jeszcze raz. Dobranoc.
[01:01:28] - A audycję od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk "Ivellios". Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień w kolejnej „Paralaksie”. Archiwum Radia Paranormalium. Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie. Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na ciebie. Słuchaj zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy. Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć. Archiwum audycji Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl.
Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.