[00:02] - W szerokim oceanie świadomości znajduje się wyspa. Ową wyspę porasta gęsty las. W dalekiej głębi tego właśnie lasu znajduje się słoneczna polanka. Przy tej oto polance, w gorących promieniach słońca stoi sobie pewna magiczna chata. Właśnie tam żyje pewien mistyk. Mam na imię Bart i zapraszam wszystkich serdecznie do wysłuchania programu „Chata mistyka”.
[01:08] - Namaskaram. Mam na imię Bart. Witam wszystkich bardzo serdecznie w programie pod tytułem „Chata mistyka”. Przywitałem was tradycyjnym pozdrowieniem namaskar. Jest to tradycyjna forma powitania lub pozdrowienia drugiego człowieka, z którym się widzimy lub mijamy przypadkowo, nawet nie znając tej osoby. Jest to słowo, które używane jest w południowej części Indii, w obszarze, który nazywa się Tamilnadu. Jest to słowo, które ma dużo wspólnego z prawdopodobnie bardziej znajomym nam w świecie zachodnim słowem namaste. Jest to swoistego rodzaju pozdrowienie, ale nie jest to pozdrowienie człowieka w aspekcie jego fizyczności, lecz słowo namaskar czci naszą boską istotę człowieczeństwa. Nie jest to takie pozdrowienie: „Cześć” tylko jest w tym troszeczkę głębsze znaczenie. Jest to pozdrowienie, które dotyczy naszej boskiej natury, bo my jako ludzie nie jesteśmy tylko zwierzątkami chodzącymi sobie po tej planecie, odrębnymi od tego świata zewnętrznego, od tej natury, tylko jesteśmy bardzo dużym częścią tej natury i mamy w tym swego rodzaju cel.
Siedzę sobie tutaj w przepięknych okolicznościach przyrody. Jest wieczorowa pora, tuż przed zachodem słońca. Powietrze pachnie niesamowicie. Szczególnie w miejscu, w którym jestem znajduje się mnóstwo drzew, których to kwiecie produkuje tak przepyszne zapachy, szczególnie wieczorową porą i nocą, że chyba nigdy nie byłem w miejscu, które jest tak nasycone zapachami. Jest naprawdę przecudownie. Tak jak wspomniałem, południowa część Indii, obszar Tamilnadu. Jestem u podnóża wzgórz, które majestatycznie rozpościerają się tuż za mną. Siedzę sobie pod potężnym drzewem. Gatunek bliżej mi nieznany, aczkolwiek drzewo bardzo rozłożyste z małymi listkami. W ciągu upalnego dnia dostarcza bardzo fajnego cienia.
Tutaj różne odgłosy dobiegają nas ukradkiem i bardziej oficjalnie. Ptaszki mi tutaj przyśpiewują. Jak będę mówił do was, drodzy słuchacze, możecie też słyszeć różne głosy dobiegające z pola piłki siatkowej, które znajduje się niedaleko. Tutaj cała grupa mnichów, jak również joginów bardzo entuzjastycznie tam prowadzi zajęcia sportowe. Zwykle o tej porze dnia, tutaj w aśramie, gdzie się w obecnej chwili znajduję, odbywają się takie aktywności sportowe. Także jeżeli uda im się zdobyć punkt, to możecie słyszeć tam różnego rodzaju oznaki podniety i aprobaty. Też różni ludzie przechodzą wokół mnie, więc proszę się tym absolutnie nie przejmować. To nie są warunki studyjne. Nagrywam ten materiał dla was kompletnie na żywo, aczkolwiek jest on notowany przez moje małe urządzenie nagrywające, czyli iPada. Tylko i wyłącznie jest to iPad, więc proszę się nie spodziewać jakiejś specjalnej jakości dźwięku.
Mówię do was przez malutki mikrofonik, takie słuchaweczki, które się wkłada do uszu. Tutaj mam obok nich mikrofonik. Takie zwykłe słuchawki, które używa się zwykle do telefonu, podejrzewam. To są moje warunki techniczne. Aczkolwiek używamy tego, co mamy. Postaram się przekazać parę moich myśli i parę spostrzeżeń, parę nauk, które sam już wywnioskowałem i wyciągnąłem z życia mojego i z moich różnych podróży. Mam naturę podróżniczą. Wspomniałem w poprzednim odcinku, że te podróże nie tylko odbywają się fizycznie, ale również odbywają się metafizycznie. Dlatego, że głównym celem mojej podróży już od wielu lat jest zgłębianie świadomości, naszej ludzkiej świadomości. I ta otóż podróż tym razem zaprowadziła mnie do Indii ponownie, dlatego, że byłem tu w Indiach już parę lat temu, ale byłem troszeczkę w innych celach.
W tej chwili jestem na takiej drodze, gdzie uczę się bardzo dużo na temat prawdy. A prawda jest tylko jedna. Prawda nie może być połowiczna, musi być całkowita i przekładać się totalnie na zrozumienie całego naszego otoczenia, nas samych i całego wszechświata. I wtedy jest to prawda jedyna. Mam nadzieję, że drogi słuchaczu i droga słuchaczko zgodzicie się ze mną, bo ja nie mówię tutaj o żadnych teoriach, nie mówię tutaj o żadnych eksperymentach. Mówię tutaj o drodze poznania, która została zaprojektowana tysiące lat temu i w tej chwili, dzięki temu, że są takie wspaniałe miejsca jak to, w którym jestem obecnie, mamy warunki do tego, żeby się dowiadywać i uczyć i zgłębiać samych siebie i zgłębiać naturę poznania. W dzisiejszym odcinku mam zamiar troszeczkę opowiedzieć o tym, kim jesteśmy jako istoty ludzkie na tej planecie. I troszeczkę chcę opowiedzieć o tych starożytnych technikach, które pomimo tego, że tak archaiczne i starożytne, tak prawdziwe z drugiej strony, że przetrwały aż do dzisiaj i właściwie można w tej chwili zaobserwować potężny rozkwit świadomości i takie nurty, takie systemy i takie szkoły, jak ta, w której obecnie się znajduję, na świecie pojawiają się jak grzyby po deszczu. Miejsce, w którym jestem, potocznie nazywane jest aśramem. Tutaj w Indiach dużo jest takich miejsc.
Zwykle w świecie zachodnim takie miejsce kojarzy się z jakąś formą fanatyzmu, bardzo często ma bardzo negatywne opinie. Jest to coś, czego my automatycznie nie rozumiemy, będąc wychowywani i szkoleni przez edukacyjny system europejski, odrzucamy jakiekolwiek formy duchowości. Ta duchowość, o której mówię, to nie są strachy na lachy, gdzieś w domu, w którym straszy. To nie o takich duchach mówimy tutaj. Mówimy o energii. Mówimy o drugiej płaszczyźnie naszego istnienia. Dlatego, że poza tym, że jesteśmy takimi zwierzątkami w świecie zwierząt na tej planecie, które zamieszkują tą planetę zwaną Ziemia, to poza tymi fizycznymi zwierzątkami mamy jeszcze parę innych płaszczyzn, które wszystkie razem tworzą nas jako jednostkę ludzką. I oprócz tego, że mamy formę cielesną i że mamy wszyscy rączki, nóżki, główki, oczka, uszka i tak dalej, to jednak nie jest koniec tej całej historii. My jako ludzie nie istnielibyśmy, gdyby nie istniały również pewne równoległe aspekty naszego bytu. Jednym z takich bardzo ważnych aspektów tego naszego człowieczeństwa, poza tym, że mamy ciało fizyczne, jest również ciało energetyczne.
To ciało energetyczne to jest niesamowita plątanina i skrzyżowania takiej autostrady, gdzie energia podróżuje z niesamowitą prędkością, gdzie energia manifestuje się w sposób niewidoczny pozornie dla naszych zmysłów. I to jest coś, czego na pewno nie możemy odrzucić, na pewno nie możemy zaniechać i na pewno nie możemy zlekceważyć, dlatego, że to jest bardzo istotna część naszego bycia. Oprócz tego, że jesteśmy formami energetycznymi, mamy również sferę emocjonalną. My jako ludzie kierujemy się bardzo często w naszym życiu, w naszych działaniach sprawami emocjonalnymi. Te emocje bardzo bezpośrednio wiążą się z naszą duszą. Pojęcie duszy jest wszelakie, w zależności od tego, z jakiej kultury się wywodzi. Pojęcie duszy często jest przywoływane przez różne religie, ale nie o takiej duchowości tutaj chciałem mówić. Dla mnie osobiście, z moich doświadczeń, z moich obserwacji duchowość ludzka niekoniecznie wiąże się z religijnością. Wręcz bardzo często jest to dyskurs, dlatego, że każda religia jest stworzona na bazie systemu wierzeń, tak zwane dogmaty, w które próbujemy ślepo wierzyć, bez zrozumienia całej idei i bez zrozumienia ogółu całego systemu. Na tym polega większość religii na świecie.
Czy to jest judaizm, czy chrześcijaństwo, czy islam. Zostały te religie zaprojektowane w pewien sposób przez odpowiednich ludzi, którzy dawno temu postanowili, że będą myśleć za nas i będą nam opowiadać na podstawie swoich doświadczeń czy własnych celów najczęściej o tym, jak świat funkcjonuje, jak my powinniśmy żyć w tym świecie, co powinniśmy reprezentować sobą. Moi drodzy, ja kompletnie odrzucam te wszystkie koncepcje. Zostawmy to na półkach. Większość z tych religii posiada jakąś ważną książkę zwykle. To jest albo Koran, albo Biblia. I studiując tą księgę Mamy za zadanie się nauczyć całej prawdy, wielkiej prawdy i tylko jedynej prawdy. I nie mamy w ogóle opcji, żeby zadawać jakiekolwiek pytania. Jest to coś, co jest ze mną, z moją własną naturą bardzo niezgodne. Ja jestem takim rebeliantem w tych sprawach.
Zgłębiam tajniki świadomości. One się wydają coraz mniej tajne właściwie, a coraz bardziej jawne. Droga do zrozumienia jest taka, że każdy z nas musi ją odbyć samodzielnie i nie ma takiej opcji właściwie, żeby ktoś nas nauczył czegokolwiek, żeby ktoś nas nauczył zrozumienia, żeby ktoś nas nauczył duchowości tak samo, dlatego, że to jest coś, co każdy z nas jako indywiduum żyjące na tej planecie musi przejść tą drogę samodzielnie. Po prostu tego zadania domowego nikt za nas nie odrobi. Więc jeżeli jeszcze do tej pory macie jakieś złudzenia, że to może nastąpić, to polecam porzucić te wszystkie niechlubne nadzieje, dlatego, że to nie nastąpi. Jeżeli chcecie się dowiedzieć czegoś o samych sobie i czegoś o świecie otaczającym was, to jedyna droga to jest droga samodzielna. Teraz opowiedzmy sobie troszeczkę o tym, jak my poznajemy w ogóle ten świat wokół nas i jak my w tym świecie funkcjonujemy. Ja już wspomniałem jakiś czas temu, chyba w pierwszym odcinku, że my jako cywilizacja dokonaliśmy troszeczkę błędnego wyboru w pewnym momencie naszego rozwoju, tego pędu cywilizacyjnego, dlatego, że zaniechaliśmy te pozostałe aspekty naszego człowieczeństwa i zajęliśmy się bardzo mocno zapewnieniem przetrwania tylko temu ciału fizycznemu. Dlatego, że wydało nam się w pewnym momencie jako cywilizacji, nie mówię za wszystkich oczywiście, są wyjątki. Pięknie mi tutaj ptaszeczki ćwierkają.
Jako ogół wydało nam się, że my jesteśmy tak bardzo odrębni od tego świata, w którym żyjemy. I ten świat, te złe warunki atmosferyczne, to wszystko jest takie nieprzyjazne dla nas, że my musimy jak najbardziej się zabezpieczyć i mieć pewność, że my w tym świecie przetrwamy za wszelką cenę. Zaczęliśmy budować sobie fortece. Zaczęliśmy się ogradzać płotami, murami, budować mury. Zaczęliśmy gromadzić jedzenie, pomimo tego, że nie zawsze są potrzeby takie, żeby tyle tych dóbr materialnych wokół siebie nagromadzić. Jest to zupełnie błędne podejście do życia, istnienia w tym świecie. Jak gdyby gromadzenie wokół siebie dóbr materialnych ma za zadanie uspokoić nas w jakiś sposób. Ma za zadanie dać nam to poczucie bezpieczeństwa. I troszeczkę się zagalopowaliśmy w tym działaniu, dlatego, że jesteśmy częścią tej natury. My nie jesteśmy jakimiś ludzikami chodzącymi sobie po powierzchni tej planety, która to jest taka nieprzyjazna dla nas i my musimy za wszelką cenę przetrwać.
Nie. My jesteśmy częścią tej planety. My jesteśmy nie tylko częścią tej planety. My jesteśmy częścią tej galaktyki, a ta galaktyka jest częścią wielkiego, potężnego, rozległego kosmosu. W momencie, jak sobie uświadomimy taką rzecz, to dochodzimy do bardzo ciekawych wniosków. Dlatego, że właściwie my nie mamy żadnego znaczenia. Sorry, że tak wam wylewam kubeł zimnej wody na głowę, ale tak niestety jest. My jako ludzie mamy bardzo nikłe znaczenie, a wydaje nam się, że my jesteśmy tacy ważni i że jesteśmy tacy niesamowici. Gromadząc jak największą ilość dóbr, zarabiając jak najwięcej pieniędzy, jeżdżąc jak najszybszym i najbardziej nowoczesnym samochodem i mieszkając w jak największym domu, wydaje nam się, że my jesteśmy tacy ważni. A ta droga od lepianki, glinianki takiej, w której mieszkaliśmy, albo tej jaskini, z której wyszliśmy nie tak dawno temu, bo to jest tylko parę tysięcy lat.
W przypadku historii tej planety parę tysięcy lat to jest nawet krócej niż mrugnięcie oka naszego. My otaczając się tymi betonami, tymi dachami z dachówkami i tak dalej. Myślę, że tutaj koncept jest całkiem jasny w tym momencie. My stworzyliśmy sobie świadomość tego, że my jesteśmy tacy bezpieczni i że ta natura nas nie może uszkodzić i że my tutaj przetrwamy. Sorry, ponownie niestety muszę przywołać was troszeczkę do porządku. Jeżeli tego jeszcze nie rozumiecie, drodzy słuchacze, każdy z nas ma tutaj bardzo określony czas bytu na tej planecie. Jeżeli chcesz spędzić swoje życie na tym, żeby troszczyć się o to, co przyniesie ci dzień jutrzejszy, o to, żeby mieć pewność, że twoja wielka lodówka jest zaopatrzona po brzegi, dlatego, że dzisiaj jesteś najedzony, ale co będzie jutro? To są wszystko takie metafory właściwie. Wiadomo, o co chodzi. Musimy przetrwać, musimy coś zjeść, musimy się w coś odziać, musimy mieć schronienie nad głową, szczególnie w srogich warunkach klimatycznych, takich jak w Polsce na przykład.
Jesteśmy w strefie, która zimą jest nieprzyjazna dla hasania sobie na bosaka. Tak jak ja na przykład teraz, pomimo tego, że jest grudzień, siedzę sobie tutaj na pieńku pod drzewem O bosych stopach. Mrówki mnie podgryzają, czasami muszę się ogarniać troszeczkę. Siedzę sobie w bardzo przewiewnych ciuszkach. Cóż, w takiej jestem strefie klimatycznej. Give thanks for that. Aczkolwiek meritum sprawy jest takie: jako cywilizacja dokonaliśmy złego wyboru. Zaczęliśmy za bardzo przejmować się naszą sztuką przetrwania, a zapomnieliśmy o całej reszcie aspektów naszego istnienia na tej planecie. Stąd się biorą różnego rodzaju problemy. Stąd się biorą traumy, stąd się bierze stres.
Ludzie chodzą do pracy jak opętani, jak robociki. Zapominają o tym, że życie nie polega na tym-- właśnie, komar. Przepraszam, musiałem go niestety unicestwić. Nie chciałem, ale tak wyszło. Zapędziliśmy się troszeczkę. Ten szczurzy wyścig trwa właściwie odkąd przechodzimy proces edukacyjny. Idziemy do szkoły, rodzice nas dumnie wysyłają do szkoły. „Tam synu i córeczko, nauczycie się, jak sobie radzić z tym światem, żeby was nie poskromił”. I uczymy się tych wszystkich bzdur. Spędzamy godziny, wieki całe spędzamy w tej szkole.
Uczymy się historii, krwawej historii Polski, jak to w moim przypadku było. To jest moja trauma z dzieciństwa. Ja nasiąknąłem tak krwią II wojny światowej, że mam to tak za złe moim nauczycielom starej daty. Naprawdę szacunek. Wiem, że przeszli przez te trudy. Wiem, że wojna to nie jest nic ciekawego. Ale jak ja chodziłem do szkoły, to było lat 50 już po tej wojnie i przywoływanie tej traumy i ta nienawiść do Niemców, i ta trauma, to było nie na miejscu. Jestem teraz dorosły, mam prawo. To jest mój własny podcast. Mogę sobie powypominać troszeczkę.
Czemu nie? W końcu jest to radio pirackie. Tutaj nikt nie będzie cenzurował moich tekstów. Ale meritum sprawy. Do rzeczy, mógłbym na ten temat gadać i gadać, wspominać te wszystkie stare dzieje. Ja chcę mówić o tym, co się dzieje w dzisiejszych czasach. Pięknie, ptaszki przyleciały, bardzo blisko są teraz mnie. Siedzą tuż nad moją głową właściwie. Jest taki moment w historii tej cywilizacji, że możemy zrobić zwrot. Dlatego, że poprzez rozwój technologii, która do tej pory wydawała się iść tylko w kierunku takim, żeby nasze życia stały się bardziej wygodne, bo przetrwanie już sobie dawno zapewniliśmy.
Naprawdę każdy wie, że musimy jeść. Każdy wie, że musimy się ubrać. Każdy wie, że musimy się schronić. To są bardzo podstawowe rzeczy. Ten rozwój technologiczny poszedł w kierunku takim, że zaczęliśmy sobie to życie nasze tworzyć jak najbardziej wygodne, żeby nam jak najszybciej było dojechać do pracy, po to, żebyśmy mogli w tej pracy spędzić jeszcze więcej czasu niż może do tej pory. Po to, żeby dom był bardziej obszerny. Właściwie po co nam ten obszerny dom, skoro i tak w nim nie spędzamy czasu, bo jesteśmy w pracy? I teraz co? Dzieci nasze są wychowywane przez innych ludzi, dlatego, że my nie mamy czasu, bo musi opiekunka przyjść i opiekować się dziećmi, bo my jesteśmy w pracy. To jest troszeczkę zamknięte kółko i to tak się niestety dzieje i wszyscy się jakoś na to zgadzamy.
Większość przynajmniej społeczeństwa się na to zgadza i nie widzi z tego wyjścia. Moi drodzy, zwrot musi nastąpić i on właściwie następuje. To jest bardzo ciekawa i bardzo budująca rzecz, dlatego że ten rozwój technologiczny doprowadził do takiego momentu w naszej historii, że jesteśmy w stanie się bardzo sprawnie i bezkonfliktowo komunikować między sobą. Za tym idzie olbrzymia wymiana informacji. Ten potencjał jest tak przewspaniały w dzisiejszych czasach. Możemy się uczyć praktycznie wszystkiego. Bardzo ciężko już jest ukryć wiedzę, dlatego że jest mnóstwo rzeczy, które zostały ukryte przed nami jako przed poszczególnymi jednostkami w społeczeństwie, w różnych kulturach. W tej chwili te wszystkie rzeczy wychodzą na zewnątrz, są już poza kontrolą wszelakich rządów i jest czas taki, że po raz pierwszy w historii tej cywilizacji, mówię tej cywilizacji, to podkreślam dużymi literami, dlatego, że uważam, że nie jesteśmy pierwszą cywilizacją na tej planecie. Jest dużo śladów tego, że nie jesteśmy pierwszą cywilizacją. Jest dużo śladów różnych innych wcześniejszych cywilizacji, które były bardzo rozwinięte, ale o tym sobie też porozmawiamy przy innej okazji.
Tyle tematów do rozważań. Ale w końcu jesteśmy w takim momencie, że ta wiedza i ta wiedza prawdziwa, a nie ta ściema, która była proponowana przez tyle stuleci, może wypłynąć na jaw i możemy tą wiedzą się dzielić i możemy ją między sobą dystrybuować. Możemy ją rozdawać za darmo. I tutaj miejsce pojawia się znowu dla starożytnej szkoły, starożytnej technologii, która zwie się jogą. I co to jest joga? Widzicie, ja do tej pory też niewiele miałem wspólnego z jogą. Odkąd jestem w ashramie, już od paru miesięcy, bardzo mocno się wdrażam w ten temat I bardzo dużo się uczę będąc tutaj, dlatego, że ashram to jest takie miejsce, które nie jest miejscem fanatyzmu i czczenia jakiegoś guru. I jest to sekta, która jest na pewno niebezpieczna i na pewno skończy się masowym mordem lub samobójstwem. To nie, nie, nie. To nie jest tak.
Ashram to jest miejsce dla ludzi świadomych, które tworzy warunki do odkrywania prawdy. A prawda istnieje tylko wewnątrz nas. Miejsce, w którym jestem, jest centrum jogi. Miejsce nazywa się po angielsku Isha Yoga Center. I właściwie ta nazwa jest częściej używana niż słowo ashram, dlatego że właśnie słowo ashram ma takie negatywne skojarzenia, szczególnie w świecie tych krajów naszych zachodnich. No i dzisiaj chciałem pokrótce opowiedzieć, co to ta joga właściwie jest, a czym joga nie jest. Ja, będąc laikiem, byłem w Indiach już parę lat temu. Nigdy jakoś nie zainteresowałem się tą jogą, właściwie nie miałem za dużo styczności, aczkolwiek widziałem ludzi praktykujących jogę i tak dalej. Zwykle kojarzyło mi się to z czymś, co tylko wiedziałem z mojego wcześniejszego doświadczenia. W krajach zachodnich, w których żyję, joga zwykle kojarzy się z jakimś rozciąganiem, z jakimiś ćwiczeniami, z jakąś modną panią, która w modnych ciuszkach, z taką zrolowaną matą raz w tygodniu gdzieś udaje się na zajęcia w celu ćwiczenia swojego ciała.
Dlatego, że to jest w modzie. W zdrowym ciele zdrowy duch. Wiadomo, takie hasło jest bardzo powszechne. No i ta joga w świecie zachodnim została bardzo, bardzo spłaszczona tylko do fizyczności. Cała gama aspektów jogi została po prostu spłaszczona tylko do jednej jedynej rzeczy, do ćwiczeń fizycznych. No i może chwała za to, że to w jakiś sposób jest propagowane, ale zależy mi na tym, żebyśmy rozumieli, czym joga właściwie jest. Dlatego, że joga to nie są tylko ćwiczenia rozciągające i ćwiczenia fizyczne, które mają za zadanie usprawnić działanie naszego ciała. I to nie jest jakieś wykręcanie naszych kończyn i jakieś niemożliwe, niemożliwe postury, które próbujemy tutaj zaprząc. Tak zwykle się kojarzy joga w świecie zachodnim, w Stanach Zjednoczonych również. Joga ma dużo, dużo głębszy, dużo głębsze znaczenie.
Joga jest to nastrojenie się naszych organizmów do wszystkich sfer naszego istnienia. A tak jak wspomniałem na samym początku, my nie jesteśmy tylko fizycznymi zwierzątkami. My mamy również przewspaniałą sferę energetyczną i oprócz tego mamy też sferę emocjonalną, która bardzo silnie wiąże się z naszą duchowością, z naszą duszą. Joga jest to właściwie nauka, która sprawia, że aktywujemy nasze wewnętrzne energie, które istnieją w nas w taki sposób, że dostrajamy nasze ciało, nasz umysł i nasze emocje do najwyższego stopnia, w jakim mogą one funkcjonować. Słowo joga pochodzi ze starożytnego języka sanskryt i ono dosłownie oznacza unifikację, czyli zespolenie. Co to znaczy? Joga też jest określana jako środek, który jest w stanie przywołać nas do rzeczywistości. Dlatego, że ta rzeczywistość, tak jak wspomniałem, nie odbywa się tylko w sferze materialnej, tylko ta rzeczywistość, w której my żyjemy, to jest sfera również emocjonalna i to jest sfera energetyczna. Więc słowo joga określa w jednym słowie, to jest ciężko, ciężko przetłumaczyć, ale jedno słowo określa zespolenie tych wszystkich czynników naszego bytu jako bytu człowieczego na tej planecie. No i teraz sztuka jest to taka, która istnieje już od wielu tysięcy lat.
Właściwie mówi się o tym, że joga ma, liczy sobie już praktycznie więc ponad 12 000 lat w tej chwili. Została początkowo zainicjowana i rozpowszechniona przez Lorda Shivę, który też jest zwany Adiyogi, czyli Adiyogi to znaczy dosłownie pierwszy pierwotny jogin. To jest pierwotny jogin, o którym sobie opowiemy. Ja poświęcę na ten temat cały odcinek w przyszłości, ale jest to człowiek, który doznał olśnienia i który połączył się z wszechświatem w ten sposób, aby przywołać te wszystkie techniki i rozpowszechnić je i dzielić się nimi z innymi ludźmi po to, aby naprowadzić ich na ślad tej duchowości. Joga jest czymś takim, co staje się ogólnym, totalnym systemem istnienia naszego życia. To nie są tylko ćwiczenia i zajęcia, na które się udajemy raz w tygodniu. To nie jest-- ludzie mówią: „O, idę zrobić jogę”. To nie jest tak. To jest znowu pomyłkowe ujęcie tego całego tematu przez świat zachodni. Joga to jest coś, jak już się raz zacznie to robić, to jest to tak wspaniałe.
Jest to tak Totalne, że to, że tym się zajmujemy, bo joga to jest nasze życie, to przejawia się na wszystkie aspekty naszego życia. Na to, jak chodzimy, na to, jak siedzimy, na to, jak oddychamy przede wszystkim dlatego, że techniki oddechowe są bardzo istotne w procesie pobudzania tych wszystkich naszych życiowych energii i czerpania tych życiowych energii. To przekłada się na to, jak jemy i co jemy. Dlatego, że jedzenie jest bardzo istotnym aspektem nas samych. Cóż tutaj warto jeszcze wspomnieć? W momencie, kiedy natrafimy na tą sztukę dostrajania się do rzeczywistości, to jest to coś, czym naprawdę chcemy się zająć, dlatego, że staje się to tak naturalne dla nas jak mycie zębów codziennie rano. Pomimo tego, że początkowo te techniki mogą się wydawać trudne, każdy z nas ma właściwie predyspozycje do tego, żeby osiągnąć swego rodzaju wyżyny poznania poprzez praktykowanie jogi. Każdy z nas jest człowiekiem. Pomimo tego, że jesteśmy jednostkami, jesteśmy wszyscy zbudowani w ten sam sposób i manifestujemy się tutaj, w tym świecie fizycznym w taki sam sposób. O tym, jak się manifestujemy, powiem jeszcze za chwilkę, ale każdy ma te same warunki, żeby na tą drogę wstąpić i żeby te techniki praktykować.
Słuchajcie, to jest system bardzo stary, dlatego przez tysiące lat powstało mnóstwo różnych szkół jogi, mnóstwo różnych systemów. W dzisiejszych czasach słowo joga łączy się z różnymi innymi dziwnymi słowami, które powodują jakieś wynaturzenia, kompletne niezrozumienie tematu. Słyszy się joga w połączeniu ze słowami takimi jak odżywianie, joga odżywiania, joga siedzenia i tak dalej. Tutaj już w tej chwili nic mi nie przychodzi do głowy, ale czasami napotykam się na takie hybrydy językowe, że to jest troszeczkę śmieszne, dlatego, że joga jest jedna jedyna. To jest bardzo starożytny system. Pomimo tego, że różne szkoły powstały, to w pewnym momencie rozwoju tej techniki, dokładnie około roku 400 naszej ery, czyli już tysiące lat po tym, pojawił się taki pan, który nazywał się Patańdżali i on stwierdził, że troszeczkę już to za daleko wszystko zaszło i ta joga już ma trochę za dużo form, a ona powinna być bardzo pierwotna, dlatego że ta sztuka jest tak uniwersalna, że ona powinna zachować się w swojej oryginalnej formie. I pan Patańdżali, który żył sobie tutaj w Indiach, był niesamowitym umysłem. Był przepotężnym naukowcem i to takim naprawdę naukowcem. Przypisuje mu się mnóstwo zasług, mnóstwo wynalazków. Pomimo tego, że niektórzy nie wierzą, że to był jeden jedyny człowiek, który stworzył cały system różnych nauk i informacji.
To jest też oddzielna historia. Przywołamy sobie tego pana jeszcze. Aczkolwiek ten oto pan Patańdżali został okrzyknięty ojcem nowoczesnej jogi, czyli obecnej jogi. To było około roku 400 naszej ery. Dlaczego on został okrzyknięty ojcem współczesnej jogi? Dlatego, że w Indiach, w tym momencie, jak on sobie tutaj chodził po świecie, istniało około 1800 różnych szkół propagujących jogę i różne techniki jej. Patańdżali tak się rozejrzał dookoła i stwierdził, że to jest wszystko tak skomplikowane i właściwie wprowadza taki zamęt, że już czas najwyższy to wszystko uporządkować i powrócić do tej oryginalnej jogi, którą to lord Shiva tutaj zainicjował. I to wszystko trzeba usystematyzować, dlatego że po prostu jest taki burdel w tej jodze w całym kraju, a jest to kraj potężny, że to jest taki burdel, że tego się nie da po prostu ogarnąć. Więc on, będąc takim umysłem troszeczkę ścisłym, naukowym, zajmował się różnymi rzeczami. Naprawdę tutaj nawet nie zacznę mówić o tym, bo poświęciłbym resztę tego odcinka na jego temat.
Wspomnimy sobie tylko o tym, że to jest człowiek odpowiedzialny za tą nowoczesną jogę, która dotrwała do naszych czasów, aczkolwiek jest to ta nowoczesna starożytna joga, która jak gdyby powróciła do swojego korzenia. Ten pan Patańdżali zapisał całą tą swoją wiedzę w formach tak zwanej sutry. Sutra to są takie naukowe zapiski, które dają ludziom możliwość pewnej interpretacji. Dlatego, że to nie jest informacja przekazana czarne na białym, tylko to były takie zagadkowe przypowieści. To były takie strofy krótkie, które czytając można rozumieć w bardzo indywidualny sposób, ale nurt cały tej wiedzy jest jednoznaczny. Trzeba wiedzieć, jak takie sutry czytać właściwie. To są takie czytanki Które są przekazywane później z pokolenia na pokolenie, ale musi być również znajomość czytania takich zapisków. I o to w tym wszystkim chodzi, że jest to forma biegła, bardzo rzetelna, ale na tyle elastyczna, że jest w stanie dostarczyć nam poznania rzeczy właściwej. Myślę, że wiadomo, o co chodzi. Oprócz tego, że został ten cały system zapisany w tych sutrach, to dzięki temu, że został zapisany w taki, a nie inny sposób.
Przepraszam, język mi się bardzo plącze, bo już jest pora wieczorowa. Już słychać chyba cykady w tle. In a background. Cykady mi tutaj cykają, bo słońce już prawie zaszło za górami, za lasami. Więc język mi się troszeczkę plącze. Wziąłem oddech głęboki. Jeszcze jeden wezmę. Słuchajcie, oddychanie jest bardzo istotne. Polecam wszystkim wziąć trzy głębokie oddechy. Zróbmy sobie przerwę.
Usiądźmy swobodnie albo na podłodze w pozycji ze skrzyżowanymi nogami, albo na krześle z wyprostowanymi plecami. Zamknijmy na chwilkę oczy. Wsłuchajmy się w nasze otoczenie. I przez nos weźmy trzy głębokie oddechy, wdyjając powietrze przez nos i wydychając je przez nos również, nie przez usta. I posłuchajmy sobie odgłosów przyrody, w której się znajduję. I posłuchajcie sobie odgłosów, które się znajdują wokół was w tej chwili, jak słuchacie Chaty Mistyka. Naprawdę tylko te trzy oddechy wystarczą i później pojedziemy dalej. Pierwszy oddech, głęboki oddech przez nos. I wydech. Wdech.
I wydech. Wdech. I wydech. Świetna sprawa. Naprawdę polecam oddychać. Pomimo tego, że ciężarówka nam wystartowała w trakcie, to myślę, że każdy z nas odczuł, że nawet te trzy zwykłe oddechy, ale świadome oddechy, przenoszą nas w zupełnie inny stan myślenia. I to jest jedna z technik, które propaguje joga. To są techniki oddechowe, które sprawiają, że nasz umysł zatrzymuje się na chwilę, zwalnia i energia w naszym organizmie zaczyna krążyć w zupełnie inny sposób. Czujemy się po prostu dobrze. Powracając do jogi, o to chodzi, żeby zająć się wszystkimi naszymi płaszczyznami istnienia tutaj, na tej planecie.
Żebyśmy żyli w symbiozie z tą planetą, z tą naturą, której jesteśmy częścią, a nie na przekór naturze, tylko jesteśmy częścią, i to bardzo potężną, znaczącą częścią tej natury. Chodzi o to, żeby życie tutaj spędzić w sposób troszeczkę inny niż tylko gonitwa i stres. Jest bardzo ważne, żeby ćwiczyć nasze ciało, ale również jest istotne, żebyśmy ćwiczyli nasze umysły i żebyśmy ćwiczyli to, w jaki sposób propaguje się energia w naszych ciałach. Tym się zajmuje właśnie joga. Słuchajcie, jesteśmy częścią tego świata. Jesteśmy częścią tej natury i wyglądamy tak, jak wyglądamy dlatego, że na tej planecie zaistniały bardzo odpowiednie ku temu warunki. To, że my jako ludzie wyglądamy w taki, a nie inny sposób i że różnimy się od zwierząt, to, że mamy dwie ręce, dwie nogi, mamy głowy, z których odstają uszy, mamy nosy na środku naszej twarzy i mamy oczy, i jesteśmy pokryci włosami w większym albo mniejszym stopniu, w zależności od płci i nie tylko. To wszystko zbiega się w pewnym punkcie dlatego, że zaistniały pewne warunki na tej planecie zwanej planetą Ziemia. Jesteśmy stworzeni z tych wszystkich elementów, które istnieją tutaj, na tej planecie. W głównej mierze nasze organizmy stworzone są z wody.
Dlatego nie zapominajmy o tym, że woda ma również potężne znaczenie w naszym bycie, w naszym jestestwie, w naszym życiu. Woda ma niesamowite warunki energetyczne. Wodę można programować, o czym zresztą pewnie wiecie, drodzy słuchacze. Woda zachowuje się na swój bardzo specyficzny sposób. Ta planeta pokryta jest w 70% wodą, oceanami. I nie tylko te warunki sprawiają to, że wyglądamy tak, jak wyglądamy. Warto wspomnieć o czymś, co jest prawdopodobnie najważniejszym warunkiem naszego istnienia na tej planecie jako formy życia. Dlatego, że różne rzeczy manifestują się obok nas. Oprócz tego, że zwierzęta, to manifestują się również rośliny. To wszystko jest sfera życia, a oprócz tego manifestują się różne przedmioty, skały, minerały i tak dalej.
To, że istniejemy tutaj w formie życia, to są właśnie te pozostałe aspekty, czyli aspekty energetyczne. To, co dostarcza nam największej ilości energii do funkcjonowania na planecie Ziemia, moi drodzy, jest to, co wydaje się być tak oczywiste, aczkolwiek bardzo często zapominane przez większość z nas. Jak popatrzymy rano, po tym jak wstaniemy, przeciągniemy się porządnie albo dokonamy tych pierwszych praktyk jogi, do czego bardzo serdecznie zachęcam, popatrzymy na niebo, to widzimy ten okrągły, żółty, gorący obiekt. Ten obiekt zwany jest Słońcem. Tak sobie go nazwaliśmy. Słuchajcie, całe istnienie, nasze życie na tej planiecie, nie tylko nas jako ludzi, ale wszystkich organizmów żywych, jest zależne od tego Słońca. Jest to tak oczywiste, aczkolwiek często zaniechane i zapominane przez nas. Stąd pochodzi energia w tej galaktyce. Dlatego, że wszystkie planety krążą wokół Słońca, które jest bardzo scentralizowane w naszym układzie galaktycznym. Ono nie jest dokładnie w centrum naszego układu galaktycznego, tak jak nam się wydaje lub tak, jak na lekcjach geografii nas uczono.
Słońce jest troszeczkę obok. Ale nie o tym chciałem dzisiaj mówić. Chciałem mówić o warunkach, jakie zaistniały na tej planecie. Jest Słońce, bardzo ważny czynnik, który wyznacza bardzo znamienite cykle. Jest cykl dzienny, jest cykl nocny. Planeta obraca się wokół własnej osi. W ten sposób dyktowany jest cykl słoneczny na bazie doby. Tak wyznaczana jest doba słoneczna. Pół dnia mamy słońce, pół dnia nie mamy słońca. Te czasy wahają się w zależności od tego, jaka jest pora roku.
Teraz jest grudzień i właśnie doświadczyliśmy momentu przesilenia zimowego, co oznacza, że na półkuli północnej od momentu przesilenia zimowego mamy coraz dłuższe dni pod względem dystrybucji światła ze Słońca, a coraz krótsze noce. Do tej pory było na odwrót. Noce były coraz dłuższe, a dni były coraz krótsze. Ten cykl słoneczny dobowy jest bardzo istotny, dlatego, że wyznacza nam rytm życia, tryb naszego życia. Oprócz tego istnieje również duży cykl słoneczny, który przejawia się jako cykl roczny. Planeta nasza krąży wokół Słońca. Jeden obrót planety wokół Słońca, wokół tego centrum energetycznego, wyznacza nam rok. Ponieważ nie jest to okrąg dokładnie, a bardziej elipsa, Słońce raz jest dalej lub my jako planeta Ziemia, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, jesteśmy jako Ziemia troszeczkę dalej, troszeczkę bliżej. Dlatego na półkuli północnej są różne pory roku. Im bliżej do równika, właściwie to ma troszeczkę mniejsze znaczenie, co chodzi o pory roku.
Pory roku bardziej określane są porami suchymi i deszczowymi. Tu nie ma tak, że jest zima, wiosna, jesień i lato. Pamiętam jeszcze wszystkie pory roku. Ten cykl roczny ma też bardzo wielkie znaczenie w naszym istnieniu tutaj na tej planecie. To są sprawy błahe i oczywiste, ale o nich zapominamy. Dlatego, że te sprawy regulują nasz tryb życia i to, czy jesteśmy ustabilizowani, czy jesteśmy zbalansowani i to, jak funkcjonujemy w odpowiednim czasie, w odpowiedniej części tego cyklu. Okazuje się, że jeszcze jest jedna bardzo istotna rzecz, która wyznacza nam cykle. Również trzeba popatrzeć na niebo. W tym przypadku patrzymy na niebo nocą lub wczesnym porankiem lub wczesnym wieczorem. I ten drugi obiekt na niebie, który powoduje cykle i dyktuje nasze istnienie na tej planecie w takiej formie, to jest Księżyc.
Obrót Księżyca wokół naszej planety Ziemia to jest cykl, który trwa 28 dni. Ten cykl wyznacza kolejne nasze zachowania i kolejne sposoby naszego istnienia tutaj, na tej planecie. On jest bardzo istotny. Ten cykl powoduje pływy wody w oceanie. To jest bardziej cykl spowodowany obrotem naszej planety Ziemia, dlatego, że planeta Ziemia kręci się, wokół niej kręci się Księżyc. Ten cykl Księżyca trwa 28 dni. My nastrajamy się podświadomie. Właściwie żyjąc zdrowo i będąc zbalansowanymi, powinniśmy żyć podług tego 28-dniowego cyklu. Nie bez powodu Cykl kobiecy, co chodzi o menstruację, trwa 28 dni. Przynajmniej tyle powinien trwać w przypadku zdrowej kobiety, dlatego, że jest to cykl księżycowy.
Nie wiem, czy kiedykolwiek zdaliście sobie z tego sprawę, czy porównaliście sobie te dwie kwestie, ale tak właśnie to wygląda. Jeżeli nie jesteśmy zbalansowani, jeżeli odbiegamy od natury, to okazuje się, że wytrącamy się z równowagi i żyjemy na przekór naturze. I wtedy pojawiają się problemy. Jesteśmy poirytowani, zestresowani, zmęczeni i tak dalej. Chodzi o to, żeby teraz nauczyć się takiej technologii życia, żeby żyć w zgodzie z tą planetą, żeby żyć w zgodzie z tym kosmosem. Dlatego, że to wszystko są prawdy uniwersalne. To, co się dzieje tutaj na Ziemi, to co się dzieje w naszych organizmach, to co się dzieje w naszych komórkach, które tworzą nasze organizmy, to jest dokładnie to samo, co dzieje się w kosmosie. I dopóki będziemy starać się żyć naturalnie, w zgodzie z tymi cyklami, to wszystko będzie okej. Będziemy zbalansowani, szczęśliwi, zdrowi i wypoczęci. Jeżeli usiłujemy żyć na przekór tym cyklom, to robimy coś, czego to stworzenie nie zaprojektowało.
Próbujemy płynąć pod rzekę. Jest nurt rzeki, a my próbujemy za wszelką cenę płynąć w górę rzeki. To jest na tej zasadzie. Słońce i księżyc to są te czynniki, które w bardzo dużym stopniu uformowały nas jako istoty tutaj, na tej planecie i nasza energia manifestuje się w formie materialnej. Tak samo jak manifestuje się księżyc. Tak samo jak manifestuje się słońce. Słońce manifestuje się też bardzo mocno w formie energetycznej, nie tylko materialnej. To są właśnie te rzeczy, które powodują, że my tutaj istniejemy jako ludzki na tej planecie. Teraz powracając do jogi, podsumowując to wszystko, ta najbardziej starożytna sztuka jogińska, te systemy przywracania nas do balansu, przywracania nas do rozsądku. Ta najbardziej starożytna sztuka jogi ma jedną jedyną nazwę.
Ona się nazywa Hatha Joga. „Ha” z języka starożytnego sanskrytu oznacza słońce. Słowo „tha” oznacza księżyc. Hatha Joga. Unifikacja tych dwóch elementów. Zespolenie cykli słonecznego i księżycowego. Zespolenie pierwiastka męskiego, który reprezentowany jest przez słońce i pierwiastka żeńskiego, który to reprezentowany jest przez księżyc. Raz jak posiądziemy tą sztukę, wszystko będzie okej, wszystko się prostuje. Nagle okazuje się, że życie nabiera sensu, smaku, energii i stajemy się szczęśliwi. Dlatego, że podróż do szczęśliwości musimy odbyć do wewnątrz.
Nie bez przyczyny ta podróż odbywa się do wewnątrz. Dlatego, że to, co jesteśmy w stanie poznać naszymi zmysłami, naszym smakiem, dotykiem, słuchem, wzrokiem to są rzeczy, które jesteśmy tylko i wyłącznie w stanie przefiltrować przez nasz umysł. To daje nam swojego rodzaju poznanie naszego otoczenia. Ale czy my tak naprawdę wiemy, jak to otoczenie istnieje? Właściwie to nie. My tylko wiemy, jak interpretować te wszystkie czynniki, które docierają przez nasze zmysły do naszego mózgu. I my sobie interpretujemy to, że widzimy coś przed sobą, na przykład drzewo. Myślimy, że my widzimy drzewo, ale zadajmy sobie pytanie, gdzie my tak naprawdę widzimy to drzewo? Czy to drzewo widzimy przed nami? Nie bardzo.
Jak nad tym się zastanowimy głębiej, to to drzewo widzimy we własnej gałce ocznej. Po prostu są pewne formy energii, które dostarczają nam bodźców do tego, żeby pojawił nam się obraz, który to za pośrednictwem energii, która przekracza naszą gałkę oczną, my sobie interpretujemy w naszym mózgu i tworzymy sobie opinię jakąś na temat tego, co przed nami się znajduje. Na przykład takowe drzewo. Temat szeroki, głęboki. Poruszymy sobie to jeszcze na pewno nie raz, nie dwa razy. Dlatego, że po to jest ten program, żebyśmy poruszali sobie tematy trudne, zadawali sobie pytania, które może gdzieś tam od dawien dawna wam towarzyszą. Mnie zawsze towarzyszyły tego typu pytania egzystencjonalne. Do tej pory nie znajdowałem na nie zbyt wielu odpowiedzi, ale akurat jestem takim szczęściarzem, że na wiele tych pytań odnalazłem odpowiedzi już w tym czasie. I tych pytań właściwie pojawia się coraz mniej, dlatego, że więcej już jest zrozumienia raczej niż zadawania pytań w moim życiu. Do tego zrozumienia wszystkich was bardzo gorąco zachęcam.
Serię tych programów postanowiłem nazwać sobie „Hatha mistyka”. Myślę, że teraz już się wyjaśniło, o co w tym wszystkim chodzi. Tutaj miałem na myśli taką troszeczkę grę językową, dlatego że w języku polskim słowo „chata” kojarzy się ze schronieniem, z szałasem, można powiedzieć, ze swego rodzaju domkiem. Mistyk to jest osoba mistyczna, o której sobie jeszcze poopowiadamy. Kim mistyk jest i o co w tym wszystkim chodzi. Ale słowo „hata” jest tutaj użyte nie bez powodu. To jest dowcip językowy z mojej strony, dlatego że słowo „hata” po angielsku pisane przez samo H-A-T-A pochodzi od nazwy „hatha yoga”, czyli zespolenie dwóch czynników: Słońca i Księżyca. Sztuka, która jest technologią, która daje nam możliwość dostrojenia się do rzeczywistości. A ta rzeczywistość jest przepiękna. I o tym, jak ta rzeczywistość funkcjonuje, będziemy sobie opowiadać w kolejnych odcinkach.
Ja póki co będę kończył te rozważania, dlatego że zrobiła się już późna pora wieczorowa. Na niebie pojawiają się już gwiazdki. Patrzę sobie w górę. Zrobiło się ciemno. No i czas udać się na wieczerzę, dlatego że tutaj właśnie o tej godzinie, kiedy do was mówię, drodzy słuchacze, kiedy nagrywam ten program, czas jest coś przekąsić, więc dołączę do reszty mnichów i joginów w Ashramie w południowych Indiach. Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco i serdecznie. Mam na imię Bart, a wysłuchaliście właśnie kolejnego odcinka programu pod tytułem „Hata mistyka”.