[01:39] - 4 czerwca 1989 roku podobno skończył się w Polsce komunizm. Mówię podobno, bo niektórzy mają co do tego wątpliwości, ale nie ulega wątpliwości, że 4 czerwca roku pańskiego 2017 rozpoczyna się w Radiu Paranormalium kolejny sezon „Debat Niekontrolowanych”, a pierwszy odcinek niewątpliwie poświęcony będzie III wojnie światowej. Temu, kiedy wybuchnie, czy też może już trwa. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”, a dzisiaj po drugiej stronie Google Hangouts zebrała się bardzo mocna ekipa. Współprowadzący nasze debaty, współpracownik „Nieznanego Świata” Piotr Cielebiaś. Dobry wieczór, Piotrze.
[02:24] - Dobry wieczór, witam wszystkich.
[02:25] - Nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy, autor serwisu Nowa Atlantyda oraz audycji „Paranexa” Chris Miekina. Witaj, Chrisie.
[02:34] - Dobry wieczór.
[02:35] - Polski Alex Jones, autor audycji „Teoria Chaosu” Michał Gieraś, szerzej znany jako Claude Monet. Witaj, Michale.
[02:43] - Witaj, Ivelliosie. Witam wszystkich słuchaczy. Tutaj chciałbym, żebyś sprostował, bo nie czuję się jak Alex Jones ze względu na to, że jest to osoba kontrowersyjna.
[02:53] - To polski Arthur Bell.
[02:54] - Po prostu jestem sobą. Nie chciałbym się porównywać do kogokolwiek i ogólnie. Z tego, co wiem, to chyba Janusz Zagórski z Niezależnej TV jest takim polskim-
[03:06] - Jakbym się kłócił. Dobrze. Michał Gieraś. Jest z nami również dziennikarz niezależny Adam Borowski. Witaj, Adamie.
[03:15] - Witam panowie i witam również słuchaczy.
[03:19] - „Debaty Niekontrolowane” będą miały troszeczkę inną formę, inną formułę od „Debat Ufologicznych”. Mianowicie to będzie bardziej skondensowana audycja. Telefony będziemy odbierać co trzy, cztery odcinki. Będą takie specjalne odcinki, w których cały czas linia telefoniczna będzie otwarta. Natomiast dziś będziemy odbierać tylko komentarze tekstowe. Można oczywiście wysyłać SMS-y pod numer 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Jesteśmy także na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czaty Radia Paranormalium to oczywiście www.paranormalium.pl oraz czat towarzyszący naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania, komentarze i jakieś różne swoje spostrzeżenia na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl.
Panowie, witajcie w pierwszym odcinku nowego sezonu „Debat Niekontrolowanych”. Dziś zajmiemy się problemem, który okresowo wraca jak bumerang. Szczególnie w kontekście powracających, dziejących się raz po raz ataków terrorystycznych, takich jak ostatni, dosłownie, atak w Londynie. III wojna światowa. Nieuchronny scenariusz, czy też może coś, co od dawna toczy się na naszych oczach? Zacznijmy może od tego, co zostało przed chwilą powiedziane. Czy III wojna światowa to nieuchronny finał tego, co się dzieje na świecie, czy też raczej wydarzenie, które rozgrywa się na naszych oczach pod postacią mniejszych wojen i konfliktów? Tradycyjnie pierwszemu oddajmy głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[05:24] - III wojna światowa. Temat wybitnie kontrowersyjny i moim zdaniem na pytanie postawione tutaj, czy III wojna trwa, czy raczej dopiero się wydarzy, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Kiedyś historycy żyjący w XXII, III wieku, dokonując retrospekcji mogą powiedzieć: „Aha, od końca II wojny światowej do, nie wiemy w zasadzie dokąd, ale w czasach, w których żyjemy nawet obecnie, trwał bardzo burzliwy okres. Nazwijmy ten okres III wojną światową, tak jak była kiedyś Wojna trzydziestoletnia. To my umownie nazwijmy to trzecią wojną światową. Niewykluczone jednak, że za jakiś czas dojdzie do sytuacji, w której napięcia na świecie będą skumulowane do tego stopnia, że będzie można wyładować je jedynie przy pomocy większego konfliktu. Tutaj się rodzi bardzo kontrowersyjny problem, o którym za chwilę będziemy też mówić. Otóż każda wojna to nie tylko oczywiście stronnictwa, interesy i tak dalej, to całkiem przyziemne sprawy związane chociażby z wydarzeniami na tle gospodarczym, z samym faktem przetrzebienia populacji. Może to brzmi troszkę jak teorie spiskowe, ale tak jest. Drodzy panowie, Chrisie, zaczniemy od ciebie.
Czy twoim zdaniem to, co się dzieje na arenie polityki od samego początku tego wieku daje nam takie przerażające nadzieje na początek trzeciej wojny światowej?
[07:26] - I tak, i nie. Ja przede wszystkim jestem najmniej wykwalifikowaną osobą, która miałaby pojęcie na ten temat, czy taka wojna może się odbyć, czy też nie. Ale patrząc na to z szerszego kontekstu historycznego, to, co przede wszystkim rzuca się w oczy, to fakt, że nigdy nie byliśmy w czasach, które są podobne dzisiejszym, kiedy zmiany zachodzą w niesamowitym tempie. Do tej pory wszystkie zmiany trwały w jakiś sposób ewolucyjnie, zajmowały sporo czasu. Dziś głębokie zmiany, jakie zachodzą w ogóle w społeczeństwie światowym, zachodzą błyskawicznie, praktycznie z pokolenia na pokolenie i wręcz nie mamy tego połączenia pomiędzy pokoleniami. Dlatego dziś próbując znaleźć taką odpowiedź na pytanie, czy trzecia wojna światowa jest możliwa, jest praktycznie wręcz niemożliwe, bo nie wiadomo, jak by ta wojna miała wyglądać. Różnica między wszystkimi innymi wojnami, jakie miały miejsce w historii naszej planety, jest taka, że ta trzecia wojna światowa może być tą wojną kompletnie ostatnią. To, co nagromadziliśmy, czym możemy się okładać pomiędzy sobą, może doprowadzić do tego, że planeta Ziemia zresetuje się do takiego punktu, od jakiego wystartowała, kiedy po prostu dymiła z gorąca i stygła powoli, czekając na pierwsze mikroby, które będą w stanie ją zasiedlić i tak rozpocząć życie. Dlatego nawet ci, którzy mają gorącą krew i szukają tej wojny, chcieliby ją być może w jakiś sposób rozpocząć, muszą mieć świadomość tego, że może to być pyrrusowe zwycięstwo albo jeszcze gorzej, że nawet nie będą w stanie tego zwycięstwa sobie celebrować, bo nie będzie czego celebrować. Nie będzie po prostu niczego.
Chociaż tacy ludzie na szczytach władzy istnieją. I tu mi się przypomina historia generała LeMaya. Ten generał był w czasach, kiedy trwała wojna wietnamska, kiedy on dowodził amerykańskimi siłami powietrznymi, później startował w wyborach prezydenckich jako kandydat na wiceprezydenta. Jego kiedyś ktoś zapytał: co się wydarzy, jeśli na przykład Stany zaczną się okładać z Rosją, ze Związkiem Radzieckim wówczas, tymi pociskami nuklearnymi, tymi bombami atomowymi i tak naprawdę nic z tego świata nie zostanie? Na to LeMay odpowiedział, że mają tam pobudowane kilka głębokich podziemnych bunkrów i nawet jeżeli wojna skończy się tym, że zostanie jeden Ruski i dwóch Amerykanów, to Amerykanie to wygrają, bo ich będzie o 50% więcej. Także to pokazuje skalę szaleństwa tych ludzi i tego, że jeżeli mają coś do dyspozycji, nie będą się bali tego użyć. Taka perspektywa takiej wojny jest straszna. Natomiast ci ludzie, którzy kontrolują to, co się rozgrywa tutaj na naszej planecie, wiedzą też, że w przypadku takiej wojny zwycięstwo kompletnie nic im nie da, bo dziś, kiedy mają praktycznie kompletną kontrolę nad światem, są w stanie w jakiś sposób stymulować to, co dzieje się na naszej planecie, stymulować naszym zachowaniem. W momencie, kiedy nas nie będzie, utracą praktycznie wszystko to, co budowali od tysięcy lat. Dlatego w moim przekonaniu, w mojej nadziei do takiej trzeciej wojny światowej nie dojdzie właśnie z tego powodu.
Jeżeli już, to trwa ona w tej chwili, teraz i tak ona będzie wyglądać, że będziemy tracić coraz więcej naszych swobód i wolności i kontrola naszego zachowania i poruszania się i tego, co robimy, będzie po prostu bardzo ścisła. Mamy krótką audycję, więc nie rozciągam tematu. Dziękuję.
[10:59] - Dzięki Chris. Zwróciłeś uwagę na bardzo konkretną rzecz. Otóż wybuch trzeciej wojny może być zbyt ryzykowny dla nas wszystkich i tak naprawdę może nie przynieść nikomu żadnych rozwiązań ani żadnych profitów. Michał, czy twoim zdaniem to, co się dzieje, doprowadzi w końcu do wybuchu trzeciej wojny? Chociaż zaczęliśmy w ogóle od faktu, że trzecia wojna nie musi być wcale podobna do dwóch wojen światowych poprzednich. My znamy kulisy wybuchu pierwszej i drugiej wojny światowej. Wiemy, jakie wydarzenia do nich doprowadziły, analizując je. Czy twoim zdaniem dopatrzymy się w tym, co się dzieje obecnie, analogii do tego, co działo się chociażby w 1914 czy 1939?
[11:57] - Uważam, że absolutnie nie. Ze względu na to, że wojna światowa to po prostu wojna światowa, czyli dziejąca się na całym świecie. I tego po prostu nie obserwujemy. Generalnie w Europie od końca II wojny światowej jest spokój. W kilku miejscach Jugosławii była wojna krwawa, kilkuletnia, teraz na Ukrainie, ale też raczej wschodniej, a nie zachodniej części czy tej bardziej azjatyckiej. Więc tak naprawdę w Europie nie ma żadnych konfliktów zbrojnych, a można powiedzieć, że Europa nadal, co by już nie mówić, jest sercem świata. Może trochę przesadzam, ale jednak cała Europa PKB ma większe niż wszystkie inne potęgi, biorąc pod uwagę na przykład Unię Europejską, czyli ma większe PKB niż Stany Zjednoczone czy też Chiny. Więc nadal, co by nie mówić, Europa jest potęgą gospodarczą. Owszem, militarną już dzisiaj chyba niekoniecznie. Dlatego ja tego nie obserwuję po prostu w tym momencie.
Natomiast pytanie, czy w przyszłości może dojść do III wojny światowej, to jest, myślę, pytanie za bilion dolarów, nawet nie za miliard, bo tak naprawdę III wojna światowa będzie decydowała o tym, czy my jako cywilizacja światowa, cywilizacja ziemska osiągniemy pierwszy stopień w typie cywilizacji w skali Kardaszewa. Bo jeżeli po prostu nastąpi ta mityczna III wojna światowa, to nie osiągniemy tego poziomu, nawet nie osiągniemy tego pierwszego poziomu, czyli powiedzmy pokojowego funkcjonowania na Ziemi, korzystania ze wszystkich dóbr energetycznych na Ziemi. Dzisiaj wykorzystujemy chyba kilka procent tego, co powinniśmy, kilka czy 10%, to się zmienia w stosunku do tego, ile powinniśmy czerpać. Więc ja tego nie wiem i nie odważę się powiedzieć, czy to będzie, bo to jest wszystko wskazuje na to. To, co widzimy, obserwujemy, z jednej strony pokazuje, że jednak mamy wielu oszołomów czy ludzi na najwyższych stanowiskach, którzy prą do konfliktu, ale pytanie, czy na pewno oni prą do konfliktu światowego, czy raczej tylko do małych rozgrywek, małych wojen. I wydaje mi się, że oni na tyle już są rozwinięci, nawet patrząc na Busha, Blaira i innych, że oni też mają tą świadomość, że III wojna światowa to dla nich także jest koniec. Dla nich, dla ich rodzin. I oni także, pomimo nawet jeżeli są zbrodniarzami, nawet myślą jak zbrodniarze, nawet mówiąc o Kim Dzong Unie z Korei Północnej, myślę, że mają na tyle jeszcze przemyślunku, na tyle są mądrzy, że do III wojny światowej nie będą chcieli doprowadzić. Więc mam nadzieję, że nie będzie. Ale czy?
Tego naprawdę nie wiem. Także dziękuję.
[15:22] - Adamie, czy gdzieś w wydarzeniach światowych, gdzieś w tym, co się obecnie dzieje na świecie, ukryta może być beczka prochu, która rozsadzi świat w postaci wielkiego światowego nowego konfliktu?
[15:42] - Ja myślę, że ten konflikt, zgadzam się tutaj z poprzednikami, że on już tak naprawdę trwa. On jest w tej chwili połowiczny. I à propos jeszcze słów mojego poprzednika co do Kardaszewa, to bodajże stopień pierwszy osiągnęlibyśmy dopiero w 2150 roku, więc to jest daleka przyszłość, jeżeli miałaby zaistnieć. Natomiast ja bym zwrócił uwagę na takie grupy, chociaż jak Państwo Islamskie. Ja wiem, że dużo tutaj w spiskowych teoriach się mówi, że to są fałszywe flagi. Ja osobiście uważam to za absurd. Za dużo tego mówienia jest. Owszem, może to się zdarzyć, ale nie można wszystkiego sprowadzać do jednego punktu, że to jest fałszywa flaga. Dzieje się dużo realnych zdarzeń, one mają miejsce. Kto za tym stoi, to już jest inna kwestia.
Więc ja bym zwracał uwagę właśnie na takich aktorów nieprzewidywalnych, nie państwa, czyli właśnie typu Państwo Islamskie, typu nawet sekty, które mogą coś rozpuścić, jakiegoś wirusa czy coś. Ja bym od tej strony bardziej patrzył. Jeżeli chodzi o państwa, uważam, że nie ma raczej w tej chwili takiego potencjału, aczkolwiek jak wiemy z historii, wydaje nam się, że nie ma, a coś może się stać na przykład w Korei Północnej. Pamiętajmy, to jest azjatycka mentalność. Wódz musi pewien stopień respektu, honoru zachować, więc czasami ten honor może być ważniejszy niż zdrowy rozsądek. Także zwracałbym uwagę na takie rzeczy. Ale jeżeli chodzi o otwarty konflikt, to uważam, że w tej chwili raczej nie ma potencjału do tego. Co do elit, to tak naprawdę my nie wiemy do końca, jak one patrzą na nas, jaki mają sposób myślenia. My tylko spekulujemy. Wiem jednak, że sprzedaż bunkrów, naprawdę jest masa firm, które się tym zajmują w tej chwili, strasznie poszła w górę, bo czasy są niebezpieczne, to fakt, ale myślę właśnie, że bardziej uważajmy na takie grupy mniejsze.
Właśnie nawet ten atak w Londynie, co był ostatnio, to jest tylko symptom oczywiście. Natomiast co do Europy, że ona jest centrum świata, na pewno była, ale czy dalej jest naszym sposobem myślenia obecnie, to bym z tym polemizował. Czy tak do końca jest fajnie? Jest PKB, wiadomo, siła militarna w tej chwili, tak jak tutaj poprzednik powiedział, nie jest imponująca. Więc ja myślę, że tak jak tutaj możemy zauważyć obecnie na przykładzie Ukrainy, wydawało się, że wybuchnie wojna w pewnym momencie, że będzie nie wiadomo co się działo. Krym, tutaj już atomówki polecą, nic się nie dzieje dalej to stoi. Owszem, tam są jakieś potyczki i tak dalej, ale nic z tego dalej nie wynika. Jeżeli nie stanie się nic nieprzewidywalnego w postaci czegoś, czego nikt nie przewidział, typu 11 września chociażby, to raczej nie grozi nam otwarty światowy konflikt. Tak bym to widział. Dziękuję.
[18:27] - Dzięki. Z trzecią wojną światową jest tak, że ona wcale nie musi mieć otwartego frontu, a główny agresor może mieć zupełnie inną postać. Panowie, pójdźmy w wodze wyobraźni i fantazji i przyjrzyjmy się kwestii, która budzi zastanowienie wielu osób na świecie. Otóż wiadomo, że pierwsza i druga wojna światowa to dwa zupełnie inne konflikty. Nie tylko z racji podłoża politycznego, ale oczywiście techniki wojskowej. Mija ponad 70 lat od końca drugiej wojny światowej. Zmieniło się wiele w technologii, zmieniło się wiele w ludzkiej mentalności, a przy tym w mentalności tych, którzy tą wojną żyją i na tej wojnie zarabiają. Adamie, gdybyś mógł nam powiedzieć, jak ty osobiście wyobrażasz sobie hipotetyczny ogólnoświatowy konflikt w dzisiejszych czasach? Wiemy, że jeszcze całkiem niedawno straszono nas, iż będzie to konflikt atomowy, że będą się pojawiać grzyby, opady i wszystko zniknie z powierzchni Ziemi. Natomiast wiele wskazuje, że trzecia wojna światowa rozgrywać się będzie na kilku polach i to pole bitwy będzie może miało nawet mniejsze znaczenie niż wojna informacyjna.
Jak ty widziałbyś przebieg trzeciej wojny światowej od strony czysto technicznej?
[20:22] - Kilka tygodni temu bodajże miał miejsce cyberatak. Z tego, co wiemy, nie jest jeszcze do końca jasne, kto za tym stoi. Są głosy, że mogła to być Korea Północna, czego bym nie wykluczał. Więc jak najbardziej, Piotrze, może mieć to wiele frontów i bodajże z tego, co wiemy, w przypadku cyberataku można ogłosić stan wojenny. Przynajmniej w Polsce jest taka dyrektywa. Także trzecia wojna światowa to nie będą stricte rakiety, czołgi. To będzie działo się na polu psychologicznym. Już to od drugiej wojny można obserwować. Przez cyberataki uważam, że to w tym kierunku będzie zmierzało i należy patrzeć, tak jak już wspomniałem wcześniej, na różnego rodzaju grupy, które wydają się mało istotne. Na przykład mówi się o tak zwanych samotnych wilkach, które do końca nie są samotne, bo często mają wsparcie różnych komórek, ale taki samotny wilk naprawdę może, że tak się kolokwialnie wyrażę, namieszać nawet na arenie międzynarodowej, jeżeli uderzy w odpowiedni punkt.
Moim zdaniem będzie to czysty przypadek, którego nikt nie będzie zakładał. Być może nawet w Korei coś się zadzieje, na przykład, że będzie potrzeba od strony Kima utrzymania reżimu, który będzie w takim stanie degeneracji, że nie będzie miał wyjścia, tylko będzie musiał zaatakować. Ale zgadzam się z poprzednikami, że nie będzie to na zasadzie celowego działania, że teraz będziemy się bić. Nie. To będzie konieczność z czyjejś strony albo czysty przypadek i może nas to zaskoczyć. Ale jeżeli chodzi o stricte przemyślane ataki, to tak jak powiedziałem wcześniej, nie uważam, że nastąpi otwarty atak, jak zawsze było, że jedna strona wypowiada drugiej stronie. Nie, to będzie dużo bardziej skomplikowane. Patrzyłbym raczej na scenariusz syryjski, gdzie mamy tych stron w tej chwili tyle, że to jest groteska. Tak do końca już nawet nie wiadomo, kto tam z kim walczy. I uważam, że tego się możemy spodziewać, jeżeli taki konflikt zaistnieje.
[22:27] - Dzięki. Michał, pierwsza wojna światowa kojarzyła nam się z ogromnymi ofiarami ponoszonymi podczas bitew, z wojną pozycyjną, z wprowadzeniem nowinek, jakimi były samoloty, czołgi. Czy trzecia wojna światowa będzie podobna do tych dwóch pozostałych pod tym względem? Czy dojdzie w niej do masowych wręcz hekatomb, wielkich bitew, eksterminacji ludności, także cywilnej? Czy będzie to raczej bardzo szybka wojna? Taki ultra blitzkrieg pozwalający jednej ze stron na precyzyjne, szybkie uderzenie i natychmiastowe zniszczenie przeciwnika.
[23:23] - To ja może zacznę troszeczkę nietypowo. Dla was, gości w audycji „Debat Niekontrolowanych” oraz dla słuchaczy Radia Paranormalium mam pewien fragment. I pytanie jest, z jakiej to właśnie książki science fiction? Pozwólcie, to będzie dosłownie minuta, ale jest bardzo istotne. „Na świecie szaleje trójwymiarowa wojna konwencjonalna. Ponad 100 pocisków manewrujących codziennie sieje zniszczenie na terytorium wielkości Wysp Brytyjskich, zabijając tysiące cywili. Pociski balistyczne uderzają w zabytkowe miasta, okręty wojenne zatapiane są z niezachwianą precyzją przez niewielką liczbę pocisków sterowanych powietrze-woda zrzucanych z samolotów. Strategiczne bombowce wdzierają się w serce wrogiego terytorium, umożliwiając otwarcie ognia odrzutowcom i wyposażonym w radary mocnym myśliwcom. Okręty podwodne płyną pod powierzchnią oceanów i atakują wroga, przy czym wcale nie muszą wynurzać się z wody. Wyposażone w pociski balistyczne mogą siąść grodzie w sercu kraju przeciwnika, a automatycznie kierowane pojazdy atakują linie wroga lub przedzierają szlaki przez niezaznaczone na mapie pola minowe.
Urządzenia telewizyjne umożliwiają prowadzenie operacji wojskowych przez 24 godziny na dobę. Nowoczesna elektronika daje dowódcom zdolność wykrywania przeciwników i koordynowania własnych działań w czasie rzeczywistym, czyli bez najmniejszego opóźnienia między decyzją a wprowadzeniem jej w życie.” Czy wiecie, panowie? Jakiej to książki science fiction jest fragment?
[24:50] - Musisz sam odpowiedzieć. Umieramy z ciekawości.
[24:53] - Tak. To troszeczkę podchwytliwe było z mojej strony. To nie pochodzi z książki science fiction. To jest opis końca II wojny światowej. Takie technologie były użyte podczas II wojny światowej, więc wyobrażałem sobie III wojnę światową. Ja tu cały czas z uporem maniaka idę, że wojna światowa to dla nas jest wojna światowa i nawet jeżeli uważamy wojnę informacyjną, takimi pałkami się okładanie to jest troszeczkę za mało jednak. Bo wyobraźmy sobie, że jeżeli faktycznie by na przykład była odpalona broń nuklearna czy też użyte nowoczesne bronie, o których za chwilkę, jeżeli będę miał jeszcze chwilę czasu, powiem, ale nie wiem, czy wystarczy, to musi ogarnąć niekoniecznie cały świat, ale dużą część. I według mnie, jeśli naprawdę dojdzie do III wojny światowej, już rozumiejąc dosłownie ten termin, wydaje mi się, że będzie to bardzo brutalna wojna, będzie miała bardzo szybki przebieg, miliony, jeśli nie miliardy ofiar oraz po prostu szok cywilizacyjny cały. I cofnięcie naszej cywilizacji do poziomu średniowiecza, a może nawet jeszcze wcześniej. Chyba raczej nawet wcześniej.
Tak jak mawiał Einstein, że Czwarta wojna światowa to będzie na kamienie i kije. Na maczugi można w uproszczeniu powiedzieć, bo w III wojnie światowej według mnie mogą być użyte bronie, jak na przykład broń geofizyczna, o czym się mówi w teoriach spiskowych. Broń Tesli, czyli death ray, zgromadzone wielkie pole elektromagnetyczne w jednym miejscu o sile naprawdę wielu nawet bomb jądrowych. Napędy antygrawitacyjne samolotów, jeśli nawet nie antygrawitacyjne magnetohydrodynamiczne to napędy hipersoniczne, na przykład samolot Aurora, który się podejrzewa. Będzie także być może użyta niewidzialność. Polecam filmik z Iraku, gdzie widać jej użycie już militarne, bo niewidzialność, takie czapki niewidki czy takie stroje już są opracowywane. Można sobie je oglądać czy w internecie, czy też na różnych naukowych przedstawieniach. Bronie psychotroniczne, które też wiemy, że są. Do tego się też Freedom of Information Act przyznała CIA. Natomiast ona jest dużo bardziej rozwinięta w tej chwili, być może też w formie blue beam.
I technologie, które na pewno istnieją, czyli lasery, których nie było podczas II wojny światowej. Lasery, broń mikrofalowa, czyli rozpraszanie demonstrantów czy też gotowanie żywcem żołnierzy. Strzelając z takiej broni można przez ścianę nawet kogoś strzelić. I nowoczesna broń atomowa, czyli nie zwykłej małej mocy bronie konwencjonalne, bronie uranowe, tylko bronie wodorowa na przykład, neutronowa czy małe też ładunki taktyczne. Czyli raczej właśnie tego typu broń będzie użyta w III wojnie światowej, czyli o niewyobrażalnej mocy, bo chociażby jeżeli nawet uznając, że nie ma tych nowoczesnych technologii, tylko nawet wykorzystując lasery, broń mikrofalową czy nowoczesną broń atomową, to są potężne. Chociażby sama broń nuklearna. Jeden ładunek może całą Europę zniszczyć. Te najmocniejsze ładunki, które zostały wyprodukowane. To są po prostu przerażające rzeczy, które mogą być użyte i też nie możemy wykluczać, że do czegoś takiego nie dojdzie. To może tyle, co chciałem powiedzieć od siebie.
Dziękuję.
[28:48] - Myślę, że jeżeli doszłoby do III wojny światowej, to w przeciwieństwie do tego, co sądzą panowie, nie sądzę, że ona będzie miała taki zabójczy przebieg czy do straszliwego zniszczenia wszystkiego i wszystkich. Z prostego względu, że kiedy przyjrzeć się, w jaki sposób są zbudowane struktury różnych wiodących armii na świecie, to widać, że w ostatnich kilkudziesięciu latach doszło tam do bardzo poważnych zmian. Ostatni raz, kiedy armia w swojej całej rozciągłości, czyli flota, lotnictwo, siły piechoty plus jakieś tam czołgi, czyli w sposób klasyczny zostało to użyte w Iraku podczas Pustynnej Burzy i okazało się, że tak naprawdę koszty są gigantyczne, efekt jest absolutnie mizerny. Od tego momentu armia amerykańska została przeorganizowana i stała się armią nagle ekspedycyjną, stworzoną do tego, żeby nie walczyć totalnie z totalnym wrogiem, jak na przykład z milionami ruskich czołgów, tylko żeby udawać się jak najszybciej się da w jakieś miejsce zapalne na świecie, zrobić swoje i błyskawicznie się wycofać czy przenieść się w jakieś inne miejsce, gdzie będzie do tego potrzebna. I kiedy patrzy się na to z punktu widzenia państwa, to może to troszeczkę zastanawiać, bo z drugiej strony, kiedy patrzy się na przykład na Rosjan, którzy zazwyczaj mają taką wielką, totalną, olbrzymią armię, rozwiniętą i rozbudowaną silną liczebnie, to może to nieco dziwić. Ale jeżeli dać lekki krok do tyłu i myślę, że tutaj panowie też doskonale widzicie to, co ja dostrzegam, że dziś, kiedy mówimy o państwach, taka kwestia istnienia państwa i kwestia istnienia jego granic powoli się zaciera. Mamy do czynienia z sytuacją, że państwo tak naprawdę się już zużyło. Dziś, kiedy widzimy, że ktoś walczy ze sobą Nieoczekiwanie gdzieś za tymi wszystkimi dymnymi zasłonami okazuje się, że tak naprawdę walczą ze sobą najróżniejsze korporacje. Czy to są korporacje zachodnie, chińskie, rosyjskie czy jakieś inne, za każdym razem widzimy, że są to czyjeś interesy. Jeżeli ktoś ma wygrać w tej przepychance i sprawić, że to jego interes będzie kwitł, a nie przeciwnika, to nie może doprowadzić do takiego totalnego konfliktu.
Dlatego, że jesteśmy opleceni, dosłownie opleceni globalną siecią najrozmaitszych uzależnień. Ta siateczka jest bardzo delikatna i zepsucie jej w jakimś jednym miejscu w sposób poważny może kompletnie zakłócić równowagę przepływu środków najrozmaitszych, od pieniędzy po różne inne wartości pomiędzy korporacjami i po prostu sami sobie podetną tym samym korzenie. Dlatego to, co ja widzę, to właśnie na przykład zastosowanie dronów, masowe zastosowanie dronów. Jest to coś zupełnie nowego, a jednocześnie pokazuje, że nie jest to broń masowa, nie jest to broń masowej zagłady służąca do błyskawicznego wygrania wojny na olbrzymim obszarze i kompletnego zniszczenia przeciwnika, a uderzania w najbardziej jego odkryte miejsca i tylko po to, ażeby uzyskać pewien doraźny efekt w momencie takiego przepychania się pomiędzy sobą tych wszystkich interesów. Także znów wracając do historii, kiedy na przykład patrzymy z punktu widzenia naszej historii na taką bitwę pod Grunwaldem, to patrzymy na to, że walczy państwo polskie z państwem krzyżackim. Gdy tymczasem w tamtych czasach większość ludzi, która uczestniczyła w tej wojnie, nie bardzo rozumiała, czym jest idea państwa. Oni stali po stronie czyichś interesów albo po prostu do kogoś należeli. Dziś pokazujemy granice i mówimy, że to była państwowość, natomiast wyglądało to zupełnie w tamtych czasach inaczej. Ludzie nie mieli świadomości przynależności do jakiegoś państwa, mieli świadomość przynależności do kogoś, do czyjegoś sztandaru. I być może w tej chwili zataczamy takie pewne kółko, że znów instytucja państwa w jakiś sposób się zużyła.
Ten globalizm, czy nam się to podoba, czy nie, musi wygrać, dlatego, że nawet fakt, że dziś rozmawiamy ze sobą, będąc w różnych kompletnie miejscach i mamy szansę dyskutować na najrozmaitsze tematy w realnym czasie, pokazuje, jaki świat jest bardzo mały i w związku z czym siłą rzeczy staje się globalny. I te powiązania sprawiają, że granice same w sobie się powoli zacierają. Spójrzmy na to, co wydarzyło się w Europie. Unia Europejska stała się jednym organizmem państwowym. Przejeżdża się tysiące kilometrów z jednego jej końca na drugi. Właściwie nie ma kontroli granic. Właściwie coraz więcej ludzi mówi o wspólnym interesie. Mówi o tym, że nie jestem Polakiem, Niemcem, Francuzem, a jestem Europejczykiem. Coraz więcej ludzi o tym mówi i dlatego właśnie myślę, że nie można dziś, w dzisiejszych czasach patrzeć na wybuch trzeciej wojny światowej jako na konflikt totalny, jaki miał miejsce w przypadku dwóch poprzednich wojen światowych, które zresztą nie wybuchły w zbyt dużym odstępie czasu od siebie. Właściwie druga wojna światowa miała być dokończeniem tej pierwszej, kiedy to Niemcy chciały wyjść z tego upokorzenia pierwszej wojny światowej i odzyskać swoją mocną pozycję.
Czy im się to udało? To jest prawdopodobnie temat na następną audycję, ale myślę, że dziś jesteśmy w zupełnie innych warunkach. Dlatego ja nie widzę kwestii tutaj totalnej wojny. Jest ona po prostu z tego punktu widzenia niepotrzebna. Dziś właściwie można mówić o rozmaitych typach bardzo wyrafinowanej broni, ale wystarczy na przykład taka eksplozja, która powoduje ten impuls elektromagnetyczny, kiedy to na przykład bomba atomowa wybucha na olbrzymiej wysokości nad jakimś miejscem na świecie i nie zabijając nikogo, przerywa całą sieć energetyczną, która łączy ze sobą ludzi. Przerwanie takiej sieci powoduje, że w ciągu dosłownie roku ten olbrzymi obszar musi się cofnąć wręcz do epoki kamienia łupanego, ponieważ ludzie oduczyli się żyć bez wykorzystania energii, więc nie działają szpitale, nie działa transport, nie działa kompletnie nic, nie działa informacja, nie działają nasze telefony, zabawki i najróżniejsze inne rzeczy. Także większość ludzi po prostu nie przetrzyma tak trudnych warunków i bez jednego wystrzału praktycznie można doprowadzić do kompletnego załamania się danego miejsca, pod warunkiem, że tak jak nasze, te wysoko wyrafinowane cywilizacje, te zachodnie tak zwane, jest właśnie uzależniona od tego typu technologii, którą używamy na co dzień, łącznie z dzisiejszą audycją. Dlatego mając taką technologię, raczej ona nie zostanie, o czym opowiadał Piotr, o tych wyrafinowanych broniach, które potrafią zniszczyć tysiące, a może nawet miliony ludzi, a może nawet mieć miliardy ofiar. Myślę, że nie ma potrzeby ich takiego użycia. Jeżeli gdzieś znajdzie się pole bitewne do zastosowania tego typu historii, to z pewnością będzie to wojna kosmiczna.
Na pewno nie rozegra się na Ziemi, dlatego, że konsekwencje tego są zbyt wielkie i koszt zbyt ogromny. Nie ma praktycznie możliwości wyłonienia zwycięzcy z takiego konfliktu. Dziękuję.
[36:09] - Czyli reasumując, przyszły światowy konflikt będzie dążył w zasadzie nie do otwarcia frontu, ale do najszybszego unicestwienia stolicy swojego głównego wroga. Na to wszystko wskazuje. Prowadzenie takiej konwencjonalnej wojny staje się w zasadzie bezsensowne. Chyba że chcemy tą wojnę w jakiś sposób sztucznie utrzymać, by ona się cały czas działa, wtedy się okopujemy, jak to ma miejsce w Afganistanie od niepamiętnych czasów czy obecnie w Syrii. Takie otwarte. Takie otwarte rany na ciele świata, na ciele kuli ziemskiej, tak zwane punkty zapalne, to kolejny kontrowersyjny element. Po co one są? Jakie interesy się tam ścierają? Bo nas w szkole uczy się, że pierwsza wojna światowa była wynikiem partykularnych interesów pewnych państw, ale kiedy dorastamy, to dowiadujemy się, że stały za tym po prostu pieniądze i ambicje. Ale tutaj, Michał, teraz pytanie do ciebie może trochę z zupełnie innej beczki, które nieco wywołał Chris, przypominając o tym Londynie.
Mówimy cały czas, wspominał też o tym Adam, iż trzecia wojna światowa na pewno będzie niepodobna do tego, co do tej pory się wydarzyło i na pewno będzie brała pod uwagę też grupy, które niekoniecznie będą państwami. Czy twoim zdaniem coś takiego jak wojna z islamem, oczywiście tutaj w dużym cudzysłowie, która się toczy, może być wstępem do jakiegoś większego, szerszego konfliktu? Nie ukrywajmy, że po tym, jak zabrakło komunistów po upadku Związku Radzieckiego, Stany Zjednoczone próbowały szukać nowego wroga. Znaleźli go, znaleźli pretekst. Ale czy ta wojna z terroryzmem nie przeradza się powoli w wojnę z islamem? Czy ta kostka domina, którą ktoś kiedyś przewrócił, nie wywołała czasem lawiny?
[38:40] - Myślę, że to jest skomplikowany temat. Nie jestem specjalistą w dziedzinie geopolityki, natomiast mogę powiedzieć z tego, co wiem, co udało mi się przeczytać, obejrzeć, wysłuchać, jeśli chodzi o wojnę z islamem. Trzeba powiedzieć, że islam to jest najbardziej agresywna religia świata dzisiaj. Drugą najbardziej agresywną, według mnie, wielu się nie zgodzi, jest chrześcijaństwo. Dlaczego tak uważam? O islamie to chyba każdy przytaknie, natomiast już o chrześcijaństwie nie. Mogę was zaskoczyć, ale Tony Blair to jest katolik. On kiedyś był protestantem, ale później na katolicyzm przeszedł. Jak by nie było, był najbardziej agresywnym z Europy krajem, który atakował kraje islamskie. Zresztą dzisiaj tak jest.
George Bush junior był baptystą, chrześcijaninem. Oczywiście można mówić, że to nie ma nic do rzeczy. Ma po prostu, bo dzisiaj nawet, co by nie mówić, czy Europę, czy Stany Zjednoczone to są w większości jednak kraje postchrześcijańskie lub nadal chrześcijańskie. W Stanach Zjednoczonych chrześcijanie generalnie chyba stanowią większość religijną. Nawet tacy bardzo radykalni chrześcijanie w Stanach Zjednoczonych, jeśli chodzi o religię. A dlaczego sprawa jest dużo bardziej skomplikowana? Ze względu na to, że na samej górze mamy grupy, które tak naprawdę rządzą poza państwami, które my widzimy, poza rządami, które potrafimy zobaczyć, czyli na przykład grupa Bilderberg czy CFR, czy też Komisja Trójstronna w Stanach Zjednoczonych, czy Okrągły Stół w Wielkiej Brytanii, czy też City of London, o czym w ogóle się praktycznie nie mówi. City of London, które też zarządza, na czele z Rothschildami, finansjerą. Tak naprawdę ci ludzie, którzy stoją na górze, chcą rządu światowego, chcą połączyć wszystkie kraje. Im jest na rękę, żeby stworzyć politykę dziel i rządź.
Divide et impera, czyli żeby podzielić ludzi. Stąd też ten napływ imigrantów, który powoduje destabilizację wraz z częścią terrorystów, czyli ludzi, którzy zostali pokrzywdzeni przez świat Zachodu. Bo umówmy się, ja tu tak patrzę na wyniki, co świat Zachodu zrobił w krajach muzułmańskich, to w samym Afganistanie liczy się, że jest 4,9 miliona śmierci powiązanych z wojną, czyli nie bezpośrednio w wyniku bombardowań, ale w wyniku na przykład zbombardowania szpitala umiera znacznie więcej osób, gdyby takiego szpitala nie zbombardowano. I tego się już nie uwzględnia. Uwzględnia się tylko oficjalnie, chyba w Afganistanie 220 000 cywilów zginęło z oficjalnych danych, ale tak naprawdę wiemy, że jest ich znacznie więcej. Przecież to są rodziny, które zostały, którzy opłakiwali swoich bliskich i tak dalej. Ja sam znam ludzi z Afganistanu i wiem, że mają traumę wojenną i mają żal do krajów przede wszystkim agresorskich, czyli Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, ale także Francji i między innymi Polski. To jest dużo bardziej skomplikowana sprawa, bo także z atakami terrorystycznymi pojawiają się ataki terrorystyczne tak zwanej fałszywej flagi, być może nawet wykonywane przez samych muzułmanów, ale nakierowywanych przez służby specjalne, MI6 na przykład czy CIA, ale nawet przez niemieckie BND, które także podejrzewam, sporą ma część palców w różnych zamachach. Nie wszystkie zamachy są fałszywą flagą, ale duża część z nich jest, o czym można się przekonać, oglądając na przykład filmik z Iraku, który pokazuje, jak to jest organizowane, że oprócz tego, że mamy zamachy pod fałszywą flagą, gdzie naprawdę ludzie giną, mamy też zamachy W których nikt nie ginie lub ginie tylko tak zwany patsy, czyli kozioł ofiarny. Ktoś, kto nie wie do końca, w czym uczestniczy.
Podejrzewa się też zamachy w Bostonie czy w Sandy Hook, że mogły to być ludzie, którzy badają tą sprawę. Oczywiście można to wszystko wyśmiać, ale jest ten filmik upubliczniony z Iraku, gdzie pokazywany jest, jak się robi fikcję na oczach ludzi, czyli fałszywy zamach, który w ogóle nie ma miejsca, ale w mediach jest pokazywany jako zamach. Dzisiaj zupełnie inaczej to wygląda niż kiedyś. Dzisiaj najważniejsze są media. Media mogą pokazać rzeczywistość zupełnie inaczej niż ona jest. Zamachów terrorystycznych, jak naliczyłem w 2015 roku, było 500 ofiar terrorizmu w Europie. Porównując to do działań europejskich armii, to jest kropla w morzu ofiar. Jest to nawet nie do porównania. Pytanie, czy muzułmanie mogą spowodować wybuch trzeciej wojny światowej? Myślę, że nie.
Oni są dokładnie kontrolowani. Oni są co najmniej 100 lat do tyłu, tak jak mówił libijski przywódca Kadafi, już nieżyjący, że oni nie przeszli jeszcze rewolucji informacyjnej, którą my już mamy. Im brakuje 100 lat, więc nie mają szans. Nie mają broni jądrowej oprócz Pakistanu i Iranu, ale te kraje na pewno nie podzielą się bronią jądrową z Syrią czy z krajami arabskimi, bo Pakistan i Iran to nie są kraje arabskie, pomimo że też tam jest islam. Także myślę, że nie, że to jest rozgrywka na wyższych poziomach i tak naprawdę religia islamu jest używana do rozgrywek wyższego poziomu, czyli tych ludzi, którzy tak naprawdę rządzą. Tak to widzę. Dziękuję.
[45:07] - Dzięki Chris. Chwilę cię nie było. Mówiliśmy o tym, jak islam mógł zostać wykorzystany przez pewne ośrodki do stania się, może nie kozłem ofiarnym, ale elementem wielkiej układanki w rozgrywającym się geopolitycznym konflikcie po tym, jak zabrakło komunistów. Czy twoim zdaniem wojna z terroryzmem może być zaliczona w poczet trzeciej wojny światowej? Czy ten wróg, o którym się tyle mówi, wróg jako terroryzm, czy islam, który też jest tematem numer jeden i jest przedmiotem realnego konfliktu ogólnoświatowego, czy może po prostu jest to konflikt kultur?
[45:57] - Jest to jedno i drugie. Może mamy do czynienia z konfliktem kulturowym. Będę tutaj często do tego powracał, że świat w sposób nieunikniony zmierza w stronę globalizmu, że któregoś dnia rzeczywiście, tak jak w „Star Treku„, będzie powołana do życia ziemska federacja, tak jak została powołana do życia Federacja Europejska jako twór państwowy, jako twór kompletnie niezależny. Islam w tym momencie jest w jakiś sposób niekompatybilny. Jak zauważył Claude, jest 100 lat do tyłu, może nawet i więcej. Natomiast w kwestii religii jest absolutnie nieugięty, więc nie da się go zasymilować, nie da się go dołączyć do tej układanki, do tych puzzli. W związku z czym jeżeli tego nie zrobi, będzie musiał zostać wyeliminowany. Ale póki on ciągle jeszcze istnieje, można go wykorzystywać do własnych interesów. I teraz terroryzm pokazał swoją olbrzymią skuteczność w latach 60. i 70., kiedy w Europie szalały Czerwone Brygady, Frakcja Czerwonej Armii i różne inne organizacje, które były organizacjami kryptokomunistycznymi.
Dziś, kiedy znamy o wiele lepiej szczegóły i różne detale tego, w jaki sposób przebiegała tak zwana operacja Gladio i wiele innych im podobnych, okazuje się, że wszystkie te organizacje terrorystyczne, dosłownie wszystkie, bez żadnego wyjątku, były wspierane przez najrozmaitsze służby. I teraz te wszystkie służby, te wszystkie agencje jak CIA, jak BND, jak te szpiaki, jak rosyjska agencja czy chińska agencja wywiadowcza, czy MI6. Ja myślę, że w dzisiejszych warunkach należy je traktować nie tyle jako coś, co reprezentuje dany kraj, tylko reprezentuje daną grupę interesów. Są to korporacje, które uprawdopodabniają dotarcie do pewnego określonego celu, który wyznaczyła sobie elita. Robią to dzięki najrozmaitszym manipulacjom. Nie wiem, jak to Claude ocenia, ale według mnie w operacji fałszywej flagi, gdzie za atakami terrorystycznymi na początku widzimy islamistów, tak naprawdę w 95% stoją te właśnie agencje, które stymulują te działania terrorystyczne. Podobnie jak stymulowane były Czerwone Brygady i wszystkie organizacje terrorystyczne w latach 70. po to, ażeby odnieść jakiś określony efekt. Czerwone Brygady zostały powołane do tego, aby powstrzymać zmianę ustroju Włoch na komunistyczny. Włosi byli tak niezadowoleni tym, co się działo w ich kraju, że byli zdecydowani zagłosować na komunistów i być może popchnąć ten kraj w stronę drapieżnego wówczas Związku Radzieckiego.
Ażeby to uniemożliwić, Czerwone Brygady, między innymi wspierane przez CIA i MI6 Dokonały szereg zamachów, podzieliły ten kraj, a później sprawiły, że komunizm przestał być tak atrakcyjny i Włosi odstąpili od tego zamiaru i nigdy nie stali się tego typu krajem. To właśnie pokazało, jak bardzo tego typu działania są skuteczne. Zresztą widzimy wcześniej te próby, które działały na tej samej zasadzie, jak na przykład obalenie króla Faruka w Egipcie tuż po II wojnie światowej, kiedy to Egipt był praktycznie miejscem, gdzie ścierały się konflikty. On sam nie uczestniczył w żadnych konfliktach tak naprawdę, dlatego że ta monarchia dawała gwarancję stabilności. Ale w momencie, kiedy Faruk odszedł i doszli do władzy agresywni generałowie, wszystko się zmieniło i mamy niekończący się konflikt między tymi krajami i przy okazji Egiptu z Izraelem. Podobna historia miała miejsce w Iranie, kiedy obalano tam rząd Mosaddegha, później był szach Reza Pahlawi. I w każdej sytuacji, kiedy władcy Iranu tracili swoją władzę, znów widać wyraźnie ślad, jaki zostawiają te służby specjalne. Pokazują one, że praktycznie w każdej sytuacji maczają swoje palce i tak naprawdę żaden jaskiniowiec typu Osama ben Laden i jemu podobni ekstremiści, którzy gdzieś tam sobie wymyślili gdzieś na środku pustyni, że będą teraz atakować resztę świata, nie byliby w stanie w żaden sposób tego przeprowadzić, gdyby nie mieli konkretnej pomocy ze strony tych służb. I tak widzę wykorzystywanie islamu do tego celu, ponieważ różni się od wszystkiego innego i nie będzie nigdy kompatybilny. W tym momencie nie mieści się w globalnej układance, więc jego wyborem jest albo się dostosować, albo zniknąć z powierzchni Ziemi.
Myślę, że powoli do tego zmierza.
[51:05] - Dzięki. A może jest właśnie inaczej, że rodzący się nowy porządek świata uważa islam za coś tak dobrze opracowanego, że stanowi dla niego zagrożenie. O czym mówię? Chodzi mi o to, że islam jako religia zbudował sobie system, który w zasadzie jest totalny. Wykorzystuje i obejmuje każdą dziedzinę życia osoby wierzącej i jest na tyle skuteczny, że potrafi zaabsorbować ludzi z wielu kultur. Nie oszukujmy się, islam jest bardzo podzielony, jest w nim mnóstwo nurtów. Oczywiście najczęściej zamachowcami są sunnici. To też jest ważne.
[51:55] - Czy ja mogę coś tutaj dodać od siebie à propos tego?
[51:58] - Tak, proszę.
[51:59] - Dzięki. Właśnie à propos islamu, ponieważ ten temat mnie interesuje już od jakiegoś czasu. Owszem, z jednej strony to prawda, że islam nie jest kompatybilny, ale nie zapominajmy o tym, że islam również ma ambicje globalne i czy to wyjdzie, czy nie, to jest inna kwestia. Ale islam jak najbardziej mówi, że jest religią pokoju. Przy czym na czym ten pokój ma polegać? Właśnie na tym, że ten pokój jest wtedy, kiedy będzie wszędzie szariat. To jest bardzo istotna kwestia, uważam. Poza tym ciekawą kwestią jest Państwo Islamskie. Co Państwo Islamskie mówi, niezależnie od tego, czy stoją za tym służby, czy nie. Ja osobiście jestem bardziej sceptyczny.
Uważam, że nie można mówić, że większość tych ataków to jest coś stworzone przez służby czy zmanipulowane. Nie poczuwam się, żebym miał taką wiedzę, żeby to stwierdzić. Część może być, ale ja tu jestem bardziej ostrożny. Natomiast co powiedziało ISIS w tym swoim magazynie? Powiedzieli, że niezależnie od tego, czy przestaniemy ich bombardować, przestaniemy ich zabijać, oni i tak będą nas zwalczać, bo jesteśmy niewiernymi. Więc to jest etap, który trwa dalej. Oczywiście można się z tego śmiać, że co im tam się uda, przecież to nic nie wyjdzie, ale bądźmy ostrożni, bo tak jak powiedział w Turcji Erdogan, demografia to jest ten istotny element. To jest właśnie to, co może okazać się najbardziej istotne. Przy czym w tym układzie i tak mamy drugą stronę układanki, bo zgadzam się, że globalizm jest nieunikniony, ale nawet zakładając w najgorszym scenariuszu, że islamowi udaje się, nazwijmy to, przejąć w jakiś sposób ideologicznie Zachód, to jest jeszcze Azja, a w Azji to jest zupełnie inna para kaloszy. Miałem okazję pracować w Chinach i zobaczyłem, że tam polityczna poprawność, co mi się osobiście podobało, nie istnieje.
Więc tam jest zupełnie inna gra od tej strony. To jest naprawdę, jak już powiedział Claude, bardzo skomplikowane zjawisko i osobiście islam nie zniknie, on będzie. On jest tutaj od 1400 lat. On sobie nigdzie nie pójdzie. Kwestia jest tylko, co my z tym islamem zrobimy, a będziemy musieli coś z nim robić, bo on jest jak taki włamywacz, który chce się dostać. Oczywiście ja nie mówię, że wszyscy. Oczywiście, że nie, ale jest do tego potencjał. Coś trzeba z tym zrobić. Dziękuję.
[54:30] - Zostawmy na chwilę islam, panowie, i przenieśmy się kilka dekad wstecz. Chris, jak myślisz, w którym momencie po II wojnie światowej świat był najbliższy wybuchu trzeciej wojny? Czy to był kryzys kubański, czy to któreś z późniejszych wydarzeń?
[54:53] - Myślę, że absolutnie kryzys kubański, dlatego że praktycznie były to już personalne decyzje konkretnych dowódców z jednej i z drugiej strony, żeby tych guzików nie przycisnąć. Gdyby na tych rosyjskich okrętach podwodnych, które już nie miały łączności, ktoś przycisnął taki guzik, ten kamyk atomowy mógłby wywołać atomową lawinę. I mało brakowało rzeczywiście, by do tego doszło. Do tego dochodzi fenomen Kennedy'ego, którego tak naprawdę się nie docenia. On jest takim troszeczkę gwiazdorem. Jest głównym bohaterem teorii konspiracji, że został zamordowany, wszyscy wiedzą, w tajemniczych okolicznościach. Jego rządy, jego doświadczenie, którego mu bardzo brakowało w sprawowaniu władzy nad takim krajem jak Stany Zjednoczone, pokazywało, że sam fakt, że został prezydentem, jest wynikiem pewnych manipulacji zza kurtyny i gdzie on był tym elementem, który po prostu wymknął się spod kontroli. Dlatego te rządy trzeba było przerwać. Myślę, że ten moment w kryzysie kubańskim był chyba najgroźniejszym momentem, ponieważ wówczas jeszcze wciąż świat nie zdawał sobie sprawy, do czego może taki totalny konflikt doprowadzić. Natomiast dziś, kiedy ten świat jest powiązany ze sobą tak ściśle, wyraźnie widać, że konflikt totalny po prostu nie byłby zyskiem praktycznie dla nikogo, więc nie warto chyba wchodzić w tego typu historie.
Można trzymać ewentualnie sobie jakiś starzejący się arsenał atomowy, jak to mają Rosjanie i Amerykanie, którzy ostatnio nawet niektórzy generałowie zaczynają podnosić głos, że mają dużo mniej rakiet niż Rosjanie, bo wiele z nich trzeba po prostu odświeżyć. To nie może leżeć sobie wieczność, to trzeba jeszcze raz przerobić i zbudować nową rakietę, ale po prostu taka broń już nie jest za bardzo potrzebna. Natomiast wtedy była pod ręką. Mieli jej dość sporo i wystarczyłoby to właśnie do potwornego zamieszania tuż po, praktycznie niewiele lat po drugiej wojnie światowej, gdzie świat już po tych dwóch wojnach światowych był strasznie tymi konfliktami zmęczony i ten mógłby być rzeczywiście absolutnie nieobliczalny w skutkach. I nawet gdyby już ta wojna trwała krótko, dziś jeszcze skutki byśmy bardzo mocno odczuwali, a być może nawet nie byłoby szansy, aby mieć dzisiaj taką rozmowę z tego właśnie powodu. Bo widzimy sami, co wydarzyło się w takich przypadkowych historiach, gdzie w ogóle nie była żadna wojna brana pod uwagę, jak na przykład Czarnobyl czy Fukushima, która trwa nadal i jej konsekwencje są ogromne i też nieobliczalne. Nie wiemy, do czego to doprowadzi w przyszłości. Więc wojna, kiedy eksploduje, być może tu i ówdzie zaczynają wybuchać elektrownie atomowe, doprowadziłaby do straszliwego końca. Dlatego myślę, że konflikt kubański był tym najbliższym konfliktem i po raz ostatni ci generałowie, którzy jeszcze myśleli analogowo, mogli do niej właśnie doprowadzić, gdzie olbrzymie siły mogły zetrzeć się ze sobą i zetrzeć przy okazji naszą cywilizację z powierzchni ziemi.
[58:05] - Dzięki. Adamie, wspomniałeś tu o Chinach. To jest jedno z państw często brane pod uwagę w tych scenariuszach trzeciej wojny światowej, ale w przeszłości mieliśmy też taki bardzo niepokojący, dzisiaj już mocno zapomniany epizod, jakim był konflikt rosyjsko-chiński, który mógł się skończyć czymś bardzo gorącym. Jak myślisz, w którym momencie w poprzednich dekadach po drugiej wojnie światowej świat był najbliższy wybuchu trzeciego wielkiego konfliktu?
[58:46] - Ja tutaj się zgodzę z Chrisem, że kryzys kubański niewątpliwie był takim momentem, kiedy mieliśmy do czynienia z kryzysem. Naprawdę już bardzo niewiele brakowało. Przy czym jest też taki ciekawy moment w historii, że bodajże w latach 80. jeden z rosyjskich wojskowych ocalił nas w zasadzie od kolejnego konfliktu, bo coś tam niedobrze wskazywało, że z USA lecą właśnie pociski. On się zorientował, że to zachował zimną krew, więc to była taka sytuacja. Natomiast wracając do Chin, może taką swoją osobistą perspektywę tutaj zaoferuję. Co zauważyłem ciekawego, na przykład jak jesteśmy w kinie, że jest chociaż jeden film antyjapoński, niezależnie czy to jest komedia, czy to jest horror, bardzo widać im zależy na tym, żeby ten sentyment podtrzymywać. Teraz mają tam właśnie Morze Południowochińskie bodajże. To jest kolejny temat bardzo istotny. Także ja bym tego regionu też nie spisywał zupełnie na straty pod tym względem.
Uważam, że oni są oczywiście spokojni, oni są pragmatyczni, ale tam coś może zaistnieć, niekoniecznie od strony Korei wcale. Może to być właśnie z Rosją potencjalnie, ale w tej chwili nie wydaje mi się, aby miało tam miejsce coś większego z Rosją. Teraz się skupili przecież na tej nowej drodze do Europy, Jedwabnym Szlaku. Właśnie. Więc teraz to jest ten główny temat. Ale właśnie tu się pojawia kolejny ciekawy temat à propos wojny, bo być może możemy założyć, że jest tak zwana wojna typowo ekonomiczna, że po prostu to, co USA wiele razy było oskarżane, kto wie, czy Chiny właśnie tego samego nie wprowadzą. Wiemy, co dzieje się w Afryce, wiemy, co dzieje się w różnych miejscach na świecie. Kto wie, czy właśnie tutaj nie mamy z tym teraz do czynienia. Także to ma wiele aspektów i patrzyłbym też od tej strony. Dziękuję.
[01:00:41] - Dzięki. To samo pytanie do ciebie, Michale. Czy byliśmy już kiedyś bardzo blisko trzeciej wojny?
[01:00:49] - Myślę, że absolutnie byliśmy i myślę, że byłaby ta trzecia wojna światowa, natomiast ktoś nam pomógł, żeby świat nie zginął. W kryzysie kubańskim myślę, że nie mam stuprocentowych na to dowodów, ale są poszlaki, relacje różnych oficerów, którzy twierdzą, że Dziwne były różne sploty wydarzeń, że nie doszło do tego, że nastąpił atak nuklearny, znaczy ze Związku Radzieckiego i Ameryki nawzajem, chociaż też uczestniczyłyby w tym kraje natowskie i Polska też, bo prawdopodobnie nawet na terytorium Polski była broń jądrowa. Na pewno na terytorium Węgier była broń jądrowa, bo czytałem o tym i to zostało ujawnione. Trzeba też powiedzieć, żeby być uczciwym, w kryzysie kubańskim tak naprawdę Amerykanie byli prowodyrem, bo Amerykanie umieścili rakiety przy granicy z Związkiem Radzieckim w Turcji. Rosjanie natomiast w odpowiedzi na amerykańskie umieszczenie rakiet nie umieścili w NRD, prawda? Chociaż nie wiadomo do końca. Być może też, ale na to nie ma żadnych dowodów, że w NRD. Natomiast umieścili na Kubie, czyli przy granicach ze Stanami Zjednoczonymi i to się już Stanom Zjednoczonym bardzo nie podobało, co doprowadziło do kryzysu kubańskiego, na szczęście rozwiązanego. Dlaczego tak mówię, że prawdopodobnie doszłoby, a że nie pomoc zewnętrzna? Bardzo wielu żołnierzy, oficerów właściwie nie tyle samych żołnierzy, co oficerów, na przykład Charles Holt mówią o tym, że UFO bardzo często manipuluje przy broni jądrowej.
To znaczy blokuje, włącza, wyłącza. Wiem, że prawdopodobnie w Związku Radzieckim też to samo było, ale tam jest kurtyna milczenia i dużo mniej dociera tych informacji stamtąd. Natomiast ze Stanów Zjednoczonych, z Wielkiej Brytanii o tym się mówi publicznie. Robert Hastings, ufolog, który zbiera te wszystkie rzeczy, opowiada świadków. Także tutaj trzeba jednak wierzyć tym świadkom, że mówią prawdę, że nie konfabulują. Czyli coś jest na rzeczy, że siły zewnętrzne czy kosmici, czy jakieś inteligencje pozaziemskie, na pewno jakieś inteligentne siły po prostu blokują użycie broni nuklearnej. Ja wierzę w to, że tak jest, bo gdyby tak nie było, to myślę, że ta trzecia wojna światowa byłaby dużo bardziej prawdopodobna i nie tylko prawdopodobna, ale to cofnięcie naszej cywilizacji o tysiące lat po prostu. Więc wydaje mi się, że to był chyba taki najbardziej spektakularny przykład tego. To znaczy ludzie wtedy nie zdawali sobie sprawy, że ta blokada jest i wydaje mi się, że ludzie użyliby tej broni wtedy w kryzysie kubańskim, natomiast zostaliśmy zablokowani. Później jeszcze nie wiem, być może w Polsce, jak Rosjanie chcieli zaatakować Polskę, ale wtedy już chyba nie wiem, czy ktoś by się odważył użyć broni nuklearnej.
Zresztą Amerykanie chyba też by nie pomogli Polsce. Wydaje mi się, jakby Rosjanie weszli do Polski na początku lat 80., prawda? Czy też z takich konfliktów to był ten konflikt nad rzeką Usuri, czyli radziecko-chiński. Czytam z Wikipedii, że było 100 zabitych po stronie chińskiej, po stronie Związku Radzieckiego 48, chociaż Rosjanie twierdzą, że 1000 zabili Chińczyków, natomiast to były spore armie. To się wydaje, że to było takie niepoważne zupełnie. To było oczywiście przemilczane i zatuszowane mocno, bo komuniści ze sobą, jeden kraj komunistyczny z drugim krajem komunistycznym walczył. 814 000 po stronie Chin żołnierzy, prawie 660 000 po stronie Związku Radzieckiego. To są strasznie potężne armie. Nie wiem, czy one całe były użyte, ale to było groźne. Natomiast raczej to był konflikt, pomimo że to były wielkie mocarstwa, to jednak był konflikt lokalny i wydaje mi się, że ten kryzys kubański to chyba był taki najbardziej groźny moment w historii.
A tak poza tym to raczej chyba nie. I mam nadzieję, że w przyszłości nie będzie tego typu, co by jeszcze nie mówić tak do Korei Północnej, co niektórzy mówią, że Korea Północna, że tu i tak dalej. Myślę, że to jest jednak trochę ściema. Będę na przekór wszystkim raczej, że oczywiście to jest oszołom ten Kim Dzong Un, ale myślę, że jest to robione trochę po to, żeby Kim Dzong Un dostał kolejne dostawy żywności, jakichś różnych rzeczy, żeby zmniejszono może embargo na niego. Trudno mi powiedzieć, ale że jest tutaj polityka, że ci koszykarze, którzy jeżdżą do tej Korei Północnej, to nie jest przypadek. To nie jest na zasadzie, że oni tylko tam jeżdżą po pieniądze, ale to tak, jak było w tej rozgrywce pingpongowej w latach 70., kiedy Chińczycy otwierali się na świat, zaprosili pingpongistów amerykańskich i po prostu ci pingpongiści tak naprawdę przynieśli, jako można powiedzieć szpiedzy amerykańscy, taką politykę wymiany informacji, wymiany dyskusji różnych rzeczy. I podejrzewam, to samo może być z koszykarzami w Korei Północnej, o czym kompletnie nas się nie informuje i nie mówi się o tym, że oni są sportowcy używani właśnie do... Nie mogą pojechać do Korei Północnej przedstawiciele politycy amerykańscy, ale wysyła się sportowców jako forpocztę tego, co się chce zrealizować, więc to raczej tutaj to jest taki konflikt wydumany w Korei Północnej, aby postraszyć po prostu ludzi w Stanach Zjednoczonych, żeby uspokoić ich, powiedzmy, i tak dalej, że nie mają pracy, że nie mają co jeść, że są na tych stamps, na tych znaczkach żywnościowych. Nie, to są jakieś bardzo dziwne sprawy. Może Chris więcej o tym może opowiedzieć.
Także tak to widzę, że to był taki jeden z niewielu i liczę na to, że kosmici UFO tutaj czuwają nad Ziemią i nie pozwalają używać broni nuklearnej. Także tyle ode mnie. Dziękuję.
[01:07:02] - Dzięki, dzięki. Tutaj panowie szybkie pytanie z czatu, które się pojawiło. Może nie będę go czytał w całości, ale tutaj nasz słuchacz Sapero, taki ma pseudonim Pisze o Trumpie twierdząc: „Trump był postrzegany jako ten spoza establishmentu, ale jego polityka doprowadzi do trzeciej wojny światowej, a zacznie się od Korei”. Tak pisze nasz słuchacz. Chris, czy zgodziłbyś się z taką teorią? Czy w ogóle z zachowań Trumpa wynika jakaś polityka?
[01:07:36] - Oczywiście, że wynika. Trump oczywiście nie działa w próżni, nie jest niezależnym prezydentem, który będzie sprawował swoje rządy według swoich własnych pomysłów, ale on reprezentuje jakąś elitę. Ostatnio Daniel Estulin, który jest znawcą tych wszystkich Bilderbergów, wszystkich tych historii związanych z najrozmaitszymi elitarnymi organizacjami, przedstawił Trumpa jako kogoś, kto reprezentuje interesy w tym globalnym konflikcie elit, bo te elity się nieustannie ścierają i my najczęściej padamy tego ofiarą, dlatego, że jeżeli popatrzymy na historię wojen, bardzo często ich źródła są kompletnie abstrakcyjne. Niby jakieś są, ale tak naprawdę z punktu widzenia historii jest to w ogóle kompletna bzdura i ludzie zabijają się o jakieś straszliwe bzdury, zamiast po prostu współpracować i żyłoby się nam wtedy wszystkim znacznie lepiej. Jest to kompletnie niepotrzebne, ale okazuje się, że nas się używa do walki właśnie w imię tych elit najrozmaitszych. I dziś dzieje się podobnie. I teraz wracając do Estulina, Estulin uważa Trumpa za reprezentanta interesów Rothschildów, który zwalcza drugą frakcję, do której należą między innymi Clintonowie, Bushowie. Oni walczą ze sobą w wyborach prezydenckich, ale jest to ta sama frakcja, której okrętem flagowym będą Rockefellerowie. I problem tu główny polega na tym, że ci, nazwijmy, że tak jest, przyjmijmy dla dobra tej dyskusji, że tak jest, jeżeli rzeczywiście ci ludzie, których reprezentuje Rockefeller i oni z nim współpracują, oni reprezentują tą frakcję, która dalej chce rozwijać coś, co nazywa się takim niezbyt dobrym określeniem, ten system, którym jest ogarnięty świat, a jest to kapitalizm. Kapitalizm, ażeby móc się rozwijać, potrzebuje nieustannie przeciwnika, potrzebuje konfrontacji i potrzebuje ekspansji.
Natomiast w dzisiejszych czasach już praktycznie ta ekspansja jest niemożliwa, więc świat stał się znacznie mniejszy niż kiedyś i nie ma już dokąd się rozwijać. Dlatego kapitalizm, czyli przenoszenie olbrzymich środków z jednej strony na drugą, musi doprowadzać do kolejnych wojen, załamań, z tych załamań budować od nowa i ciągle, nieustannie ci sami ludzie zarabiają na tym olbrzymie fortuny i kontrolują coraz większą ilość innych ludzi, przy okazji pogrążając w tych odmętach niektóre elity, które się temu sprzeciwiają. Natomiast to, co reprezentuje Trump, tą opcję, którą reprezentuje Trump, mówi o tym, że skoro kapitalizm się skończył, należy wymyślić coś nowego, nowy system świata, któremu świat byłby podporządkowany, gdzie można byłoby robić mniej więcej to samo, ale bez tego typu konfliktów. Czyli należy zmienić praktycznie ideologiczne podejście do tego, jaki ma być sens tego świata i do czego on ma zmierzać i dążyć. I w tym przypadku nie jest to aż tak jednoznaczne do-
[01:10:48] - My chyba straciliśmy, Chrisie, połączenie
[01:10:54] - Korporacyjną, że znów przez to, że aby zbudować globalny świat, należy wyeliminować granice, ale jednocześnie tym cementem, który będzie łączył ten świat w jedną całość, będzie właśnie korporacja. I wówczas poprzez korporacje o wiele łatwiej, o wiele bardziej skutecznie można kontrolować wszystko, co się na tym świecie dzieje, a jednocześnie przekazywać olbrzymie środki bez zwalczania się nawzajem, tak jak było to właśnie w tych wielkich wojennych czasach, podczas dwóch poprzednich wojen czy jeszcze wcześniejszych wojen. Także jest to ta różnica koncepcji. Dlatego cokolwiek robi Trump, z pewnością nie jest jego pomysłem. On jest kolejnym człowiekiem, który jest na czyimś pasku. W dzisiejszych czasach bardzo trudno jest o kogoś absolutnie niezależnego, który ni stąd, ni zowąd wygrałby, zdobyłby jakąś władzę w jakimkolwiek miejscu na świecie. Za każdym razem przecież jest to gra olbrzymich interesów i nawet w najmniejszym kraiku będą najrozmaitsze frakcje, które będą chciały, żeby rządził ich człowiek tylko po to, żeby dalej te swoje interesy mogli robić. Dlatego nie ma przypadków. Dlatego wydaje mi się, to jest bardzo cyniczne, co powiem, demokracja nie jest dobrym narzędziem, ponieważ się nigdy nie sprawdzi, łącznie od czasów demokracji greckiej, ateńskiej. Nigdy się nie sprawdzi.
Jest tylko przedmiotem, kolejnym narzędziem manipulacji, dzięki któremu można dokonywać najrozmaitszych zmian, czy zdobywać te wszystkie historie, które do tej pory zdobywało się drogą wojenną, czy drogą mordów, czy jakąś inną drogą. Jest to po prostu narzędzie. Na pewno nie służy ono zwykłym ludziom, takim na przykład jak ja, dlatego, że mój głos praktycznie nie ma znaczenia, jest nieważny. Nawet nie wiem, czy jest liczony w jakichkolwiek wyborach, bo najczęściej wygląda na to, że te wybory są z góry już rozegrane, zanim jeszcze do nich dojdzie i my tylko jako wyborcy pełnimy rolę dekoracyjną. Także wracając do Trumpa, nie jest on niezależną osobą, natomiast ściera się z drugą potężną frakcją. Frakcją, która jest świetnie okopana w Ameryce i dlatego ktokolwiek patrzy na Trumpa przez pryzmat na przykład amerykańskich mediów, które praktycznie jednogłośnie są przeciwko niemu, będzie go widział jako takiego śmiesznego faceta, który ma jakieś ekstrawaganckie pomysły i lubi klikać na Twitterze, gdy tymczasem jest to poważny, rozgrywający, wybrany
[01:13:31] - Na to miejsce przez bardzo silną grupę wpływów, które ścierają się w tej chwili na świecie. Dziękuję.
[01:13:41] - Michale, czy to Trump będzie antychrystem, który wywoła trzecią wojnę?
[01:13:47] - Rzeczywiście troszeczkę się śmieję. Są oczywiście takie teorie, że ktoś jest antychrystem, niektórzy mówią, że papież, chociaż Stalin kiedyś papieża pytał, ile ma dywizji. Parę lat później zmarł Stalin, a Związku Radzieckiego już dawno nie ma, Watykan ma się ciągle dobrze. Także nie. Z tym antychrystem to ja bym troszeczkę uważał na tyle, że myślę, że nie ma dzisiaj ani jednej osoby na świecie, która chciałaby trzeciej wojny światowej, bo nawet co byśmy nie mówili o Putinie, wiadomo, morderca. Sam Rosjan wysadzał w blokach, to on był odpowiedzialny za to jako szef wtedy już chyba państwa też. Myślę, że ja przynajmniej nie wierzę w teorię antychrystów, czyli ludzi, którzy dążą do zniszczenia świata, takiego apokaliptycznego zniszczenia świata. Raczej przywódcy, nawet mówiąc już o Bilderbergach, dzisiaj tak à propos jest ostatni dzień, kiedy obradują i już chyba w tym momencie większość Bilderbergów wyjechało z Wirginii, z Chantilly. Ale wracając do tematu: nawet taka osoba jak Władimir Putin też nie może, pomimo że jest w rządach autorytarystycznych, robić co chce. On też jednak musi gdzieś lawirować pomiędzy swoją osobą, tym, co on chce, pomiędzy jego gremium politycznym i służb specjalnych, które gdzieś koło niego się kręcą, obok wyborcy, społeczeństwo rosyjskie, a także opinią społeczeństw międzynarodowych czy opinią innych gremiów międzynarodowych.
On musi lawirować. Dzisiaj każdy musi gdzieś grać w tej grze ogólnoświatowej, jeśli chodzi o mocarstwa i nikt nie może sobie pozwolić na takie działanie, co chciałby robić. Działania à la Stalin, czyli takiego satrapy, który robi, co chce. Chociażby zobaczmy po Ukrainie. Władimir Putin nie zajął Ukrainy całej, a właściwie oprócz Krymu nie zajął absolutnie Ukrainy w ogóle. Tam separatyści są na wschodzie. Co najwyżej pomaga po prostu militarnie separatystom, natomiast nie zajął Ukrainy. Nie to, że nie mógłby zrobić, bo to mógłby zrobić w kilka dni. Umówmy się. Natomiast wiedziałby, że to z politycznego punktu widzenia jest bardzo niewygodne i dla Rosji, i dla niego samego.
Więc takich rzeczy nie robi. Tym bardziej Donald Trump, który ma jeszcze mniej możliwości działania niż Władimir Putin. On nie może sobie na przykład zadecydować o wojnie z Koreą Północną. Te rzeczy wszystkie to według mnie jest po prostu gra nawet międzynarodowa, że Korea Północna czegoś oczekuje, Amerykanie to dają, ale Amerykanie też oczekują, żeby Korea Północna to i to zrobiła. Myślę, że tak się po prostu dogadują przez właśnie sportowców. Dogadują się, żeby tak to wszystko wyglądało, że to, co nam pokazuje telewizja, jest po prostu odwróceniem o 180 stopni tego, co naprawdę jest, że ludzie też, widać, przychodzą do internetu, nie siedzą w mediach. Także myślę, że takich osób, które są we władzach, które mogą spowodować trzecią wojnę światową i tak dalej, wydaje mi się, że nie ma. Także dziękuję.
[01:17:34] - Dzięki. Adamie, jak ty to widzisz?
[01:17:37] - Właśnie à propos tutaj Korei Północnej i tych sportowców jest jeden bohater, jak tak możemy nazwać, Dennis Rodman. Trochę tak może komicznie, ale zawsze podkreśla, że u Kima są najlepsze imprezy podobno. Więc jeżeli ktoś tutaj jest takim agentem lub też dyplomatą, to jest to zapewne on. Bardzo ciekawe zdjęcia można znaleźć. Jest to ciekawe w ogóle zjawisko socjologiczne, iż była taka ta przyjaźń, która ma mieć miejsce. Ale tak wracając do tematu, to tutaj jaki był główny wątek? Może byśmy powtórzyli, bo poszliśmy w wiele aspektów. To może Piotr.
[01:18:12] - To było to szybkie pytanie z czata od naszego słuchacza, który pytał o Trumpa, a w zasadzie mówił, że Trump będzie tym, który wywoła trzecią wojnę.
[01:18:24] - Tak. Ja uważam, że Donald Trump nie jest żadnym szaleńcem czy też komikiem. On dokładnie wie, co robi. Ja absolutnie się zgadzam z Chrisem, że nie ma tutaj osób niezależnych w tej chwili. Jeżeli ktoś nawet jest miliarderem, to się nie dzieje z próżni. Tutaj trzeba mieć zawsze jakieś połączenia, kontakty, nie kontakty. To jest oczywista rzecz. Uważam, że nie będzie żadnej wojny wywoływał, jeżeli nie będzie musiał tego robić. Ale też można zauważyć ciekawą rzecz, że jego obietnice, jego mówienie wcześniejsze wszystkich oburzało, prawie wszystkich, a obecnie jest zupełnie często odwrócenie tego. Miał migrację zablokować z niektórych rejonów.
Z tego, co wiem, to przez sądy, przez sędziów nie może tego zrobić i tak dalej. Jego córka bodajże w Berlinie opowiadała się w ogóle za otwarciem granic. Także zupełnie w inną stronę to zmierza. Mnie osobiście dziwi ten fenomen, że ludzie nawet z tak zwanych alternatywnych mediów zapatrują się w jedną osobę, w tym wypadku w niego i mówią: „Tak, teraz on jest naszym Mesjaszem”. To jest bardzo niebezpieczne i uważam, że trzeba myśleć, każdego traktować tak samo, patrzeć, co robi. Nie jestem tutaj jakimś fundamentalistą chrześcijańskim, ale w Biblii dobrze było napisane: po owocach ich poznacie. To, co mówią, to mówią. Patrzmy na to, co robią i uważam, że na to warto zwrócić uwagę. Ja osobiście też powiem, że obecnie Donald Trump dla mnie jest takim prezydentem, trochę tak miał coś wystrzelić, ale ten wystrzał taki bardzo słaby. Nie wiadomo w zasadzie, co robi.
Trochę jakby się motał, jakby mu tam faktycznie ktoś wchodził, robił wszystko za niego. Tak teraz z tą Rosją coś tam namieszane. Widać, że tam jest jakaś wewnętrzna mocna walka jak w grze o tron niemalże i co z tego wyniknie? Jest to o tyle istotne, że jeżeli ta gra się niedobrze skończy, to dla nas może być niedobrze. Bo w końcu jest to jednak przynajmniej na tym poziomie, nazwijmy to czysto oficjalnym, jedno z najważniejszych stanowisk, jak nie najważniejsze. Oczywiście wiemy, że poza tym różne tam sobie siły działają, ale powiedzmy dla takiego Kowalskiego dalej ten prezydent USA to ciągle się kojarzy. To jest ta postać najważniejsza, więc to też trochę smutne jest, że taka osoba jak on stała się tym przykładem, tym symbolem tak zwanego w dużym cudzysłowie oczywiście wolnego świata. Także tak bym to widział.
[01:20:36] - Dzięki. No to teraz krótka przerwa na reklamę. Drodzy państwo, ukazał się czerwcowy numer Nieznanego Świata. W nim jak zwykle mnóstwo ciekawych rzeczy. Także zapraszam do kiosków. Można też zakupić wydanie elektroniczne na stronie e.nieznanyświat.pl. A druga sprawa wiąże się z projektem, który puścił w ruch Arek Miazga, znany wam ufolog z Podkarpacia. Otóż Arek wydaje drugą książkę. Bardzo trudną książkę, dlatego stara się ją wydać własnym sumptem. Potrzebuje na to w miarę niewielkiej sumy i na Polak potrafi stworzył specjalny projekt, gdzie chce zebrać fundusze na swoją nową publikację.
Mam nadzieję, że Ivellios zaraz udostępni to na profilu radia. Jeżeli chcecie wesprzeć Arka Miazgę, to klikajcie i drobnymi sumami wspierajcie jego aktywność.
[01:21:44] - Link do strony, na której można wesprzeć Arka Miazgę znajduje się również na stronie głównej Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl.
[01:21:56] - Panowie, mówiliśmy o Trumpie, mówiliśmy o kryzysie kubańskim, ale przyjrzyjmy się teraz kwestii takiej. Na świecie jest wiele tak zwanych punktów zapalnych. Znamy doskonale takie terminy jak kocioł bałkański. Znamy takie terminy jak konflikt bliskowschodni, który nie może zostać rozwiązany. Takich miejsc było naprawdę dużo i jest naprawdę dużo. Są też takie mniejsze kraje, w których kryzys trwa ciągle. Niektóre przypadki są głośne, jak chociażby Afganistan, inne przebiegają po cichu i niezauważalnie, jak na przykład w Wenezueli. Każdy ma tam jakieś swoje interesy. Adamie, czy widzisz gdzieś takie potencjalne źródło tego hipotetycznego ogólnoświatowego konfliktu? Czy jest gdzieś ta wspomniana beczka prochu, która mogłaby rozpocząć trzecią wojnę?
Albo czy jest kraj, którego interesy mogą do tej wojny doprowadzić? Wspominałeś o Chinach. Istnieje taka teoria, która mówi, że Chiny mogą w niedalekiej przyszłości zacząć poszukiwać po prostu przestrzeni życiowej. Chińczycy już infiltrują większość społeczeństw. Ta ich diaspora jest ogromna i pojawiła się taka hipoteza, że mogą po prostu zechcieć osiedlić się na tych rozległych terytoriach syberyjskich. Oczywiście jest to problematyczne ze względu na panujące tam warunki, ale bogactwa naturalne oraz po prostu ogromna przestrzeń skłoniłaby ich do tego, by te tereny po prostu siłowo zająć. Czy twoim zdaniem taki scenariusz żywcem wyjęty w zasadzie z pierwszej czy drugiej wojny światowej i związany z ówczesną mentalnością miałby się szansę dzisiaj sprawdzić?
[01:24:02] - Oczywiście, że tak. Już teraz się dzieje. Syberia w tej chwili jest zasiedlana i wiem to będąc w Chinach. To nie jest żadna tajemnica. I mało tego, jeden z profesorów, bodajże profesor Dziag, jeżeli pamiętam dobrze, to podsumował. Oni są tam witani w tej części Rosji. Mało tego, też jeszcze biznesmeni chińscy bogaci szukają tam żon. Także to jest proceder jak najbardziej znany od tej strony i uważam, że Chiny nie będą się zachowywać jak USA i Chiny mają przynajmniej przywództwo bardzo pragmatyczne. Oni mają już tysiące lat doświadczenia, więc oni prędzej na ekonomię będą stawiać, prędzej na wpływy kultury, chociażby instytuty wszelakie, które mają też różne ambiwalentne co do ich intencji. Nie będę tu wymieniał nazwy, ale też są takie właśnie różnego uczenia języka i tak dalej.
Więc jak najbardziej uważałbym na Chiny. Patrzyłbym na Chiny, bo niewątpliwie oni zmierzają do tego, żeby mieć jak największy wpływ, tak zwany soft power. Niewątpliwie w tym kierunku zmierzają. Natomiast jeżeli chodzi o takie miejsce, gdzie ta wojna mogłaby się zacząć, ja tutaj może zaskoczę wszystkich. Uważam, że może się zacząć na przykład w Europie, jeżeli się sytuacja pogorszy znacznie, co nie jest wykluczone. Jest taka możliwość właśnie, że w Europie może dojść do wojny domowej i wtedy nie mówię, że to się w konflikt światowy przerodzi, ale z racji tego, co ja widzę w tej chwili w Europie, a naprawdę, proszę mi wierzyć, nigdy nie byłem żadnym konserwatystą, to dla mnie jest to i tak nie do pojęcia, jak niektórzy się zachowują, jak można nie widzieć pewnych zjawisk. Wcześniej mieliśmy pewien rodzaj cordon sanitaire, czyli takiej strefy buforowej. Byli ci dyktatorzy, owszem, oni byli, jacy byli. Ale byli, trzymali to jakoś, a w tej chwili to wszystko legło i nagle się okazuje, że i z Afryki, i z różnych miejsc ludzie idą. Fajnie, jak są to osoby wartościowe w cudzysłowie, w sensie wyedukowane i tak dalej, i naprawdę uciekają przed wojną, ale jak to sprawdzić, to już wiadoma sprawa, więc patrzmy na Europę.
Uważam, że wcale to nie muszą być czołgi. Może to wynikać z kryzysu społecznego, który może przerodzić się w konflikt dalszy. Ale jeżeli chodzi o stricte wojnę trzecią globalną, to uważam, że w tej chwili raczej ona nie zaistnieje. Jeżeli jakimś cudem coś by się stało, bo nie możemy nigdy tego wykluczyć w geopolityce, to ja bym właśnie obstawiał mimo wszystko Koreę. Chociaż zgadzam się, że Kim nie jest szaleńcem. Mu zależy na tym, żeby utrzymać się przy władzy, ale to, na czym mu zależy, to jest jedno, a jaka jest sytuacja, to jest drugie, więc uważam, że warto na ten rejon niewątpliwie zwracać uwagę. Dziękuję.
[01:26:42] - Dzięki. Michale, gdzie byś upatrywał takiej beczki prochu? Adam wspomniał o Europie. Europa rzeczywiście tę historię burzliwą od wielu setek lat ma i mimo że wydawało się, że II wojna światowa wyczerpała już limit nieszczęść i powiedziałbym, gwałtowności na Starym Kontynencie, tutaj przypadek Ukrainy czy wojna w Jugosławii byłej pokazały, że tak naprawdę cały czas Europa rozrywana jest przez partykularyzmy. Zadam ci takie prowokacyjne pytanie o Niemcy, które odgrywały kluczową rolę w dwóch poprzednich światowych konfliktach. Czy one czasami i tak nie zrealizowały swojego wielkiego planu mocarstwowego, tworząc Unię Europejską, która w zasadzie na obecną chwilę wydaje się statkiem z wielkim niemieckim silnikiem?
[01:27:51] - Tak, tutaj wszystkich zaskoczę, bo uważam, że w zupełnie innym miejscu beczka prochu jest, w Stanach Zjednoczonych. Chyba będę jako jedyny, ale za chwilkę powiem dlaczego. Natomiast co do Europy, tak, to jest prawda to, co powiedział były prezydent Algierii Houari Boumediène, czyli: „My podbijemy Europę łonem naszych kobiet”. Tak, on powiedział kiedyś, jeszcze w latach 70. I to jest prawda. Tak można podbić. Jednak patrząc na demografię w kraju, który ma najwięcej muzułmanów, to jest Francja i to nawet nie jest 10%. Jeśli dobrze pamiętam, to jest chyba 7% czy ileś stanowią całego społeczeństwa. Nie mówiąc już o krajach takich jak Polska, Czechy, Słowacja czy Węgry, nawet Irlandia czy Wielka Brytania. To może troszkę inaczej, ale też nawet Wielką Brytanię można zaliczyć, że nie jest aż tak bardzo dużo procentowo wyznawców religii Allaha.
To jeszcze jest daleka droga i być może nawet nie za naszego życia zdobędą to, bo różnie może się to wszystko rozegrać. My po prostu nie wiemy, jak będzie. Może na przykład można założyć scenariusz, że faktycznie w Europie nastąpi konflikt, ale umówmy się, islamiści nie mają żadnych szans. Żadnych. Tam jakieś legendy krążą, że 500 000 broni w Niemczech już czeka dla imigrantów. Już tutaj ci imigranci mają broń, są szkoleni w jakichś tajnych podziemnych bazach. Są takie dezinformacyjne różne. Robiłem audycję o tym. Pokazywałem od A do Z, dlaczego to jest bzdurą totalną, pokazując w liczbach, że to nie jest możliwe. Natomiast tak naprawdę służby europejskie działają bardzo dobrze i to, co w Niemczech się dzieje, na przykład Niemcy są bardzo inteligentnym narodem i oni próbują stworzyć Czwartą Rzeszę.
Uważam, że większość zamachów w Niemczech jest nie tylko tuszowanych medialnie, ale też prowokowanych właśnie jako fałszywa flaga. Chociażby ten zamach bożonarodzeniowy z Polakiem w tle. Po co to jest robione? Po to, żeby wkurzyć Niemców na tyle, żeby powiedzieli islamistom dosyć i stworzyli właśnie takie quasi faszystowskie państwo. Dla Polski oczywiście będzie to też bardzo niedobrą sprawą, ale myślę, że część elit niemieckich do tego dąży i dlatego tuszuje się w mediach. Nie dlatego tuszuje się w mediach, że oni chcą być blisko muzułmanów, że oni tak chcą razem z nimi funkcjonować i chcą multikulti tworzyć w tym państwie. Tylko właśnie nie. Chcą, żeby Niemcy się w końcu wkurzyli. Niemcy są troszeczkę tacy bardzo nieruchliwi i tak troszeczkę wolno reagują na te rzeczy, które służby specjalne gotują w Niemczech. Także naprawdę kraje europejskie to tylko w mediach widać, że to nie jest poukładane wszystko, że nie wiemy, o co chodzi, ale jak spojrzymy na to głębiej, jak to wszystko wygląda, to zupełnie inaczej.
Bilderbergowie to są, można powiedzieć, jedni z największych rasistów. Czy Rockefellerowie, Rothschildowie, czy Kissinger i tak dalej. To nie tylko, że nas uważają za zwierzęta, ale także te kraje muzułmańskie uważają, że tam po prostu zwierzęta mieszkają, nie ludzie. To są rasiści. Ci na szczycie to są ludzie, którzy bardzo często dzielą nie tylko oczywiście na rasy, na klasy, ale na rasy też. I na takim spotkaniu Grupy Bilderberg naprawdę rzadko zaprasza się Turków, ale zaprasza się Turków, ale nikogo z krajów islamskich się nie zaprasza, czy z Arabii Saudyjskiej, czy z innych. Absolutnie nikt taki nie ma tam wstępu. To są niższe spotkania. Grupa Bilderberg to nie są najważniejsze. Może są ważne spotkania, ale to nie są z najważniejszymi ludźmi, którzy sterują, kreują tą całą politykę ogólnoświatową.
Oni nie przyjeżdżają tam. Rothschildowie nie przyjeżdżają na spotkania Grupy Bilderberg. Oni się spotykają w City of London, mają tam spotkania i tak dalej. Dlaczego uważam, że Stany Zjednoczone? Stany Zjednoczone to jest beczka prochu. Po pierwsze edukacja w Stanach Zjednoczonych jest jedną z najgorszych na świecie. Jeżeli chodzi o kraje rozwinięte, to jest chyba najgorsza. Poziom inteligencji i wiedzy przeciętnego ucznia szkoły podstawowej czy liceum w Stanach Zjednoczonych jest dramatycznie niski. Natomiast jeżeli mówimy o studiach w Stanach Zjednoczonych, to tak naprawdę one by też nie istniały, gdyby nie to, że uniwersytety skupują z całego świata specjalistów, też zachęcają z całego świata do studiowania w Stanach Zjednoczonych. Bardzo dużo osób tam studiuje czy wykłada z innych krajów: z Japonii, z Polski też przecież, z Kanady, z Francji, z Wielkiej Brytanii, o Japonii już mówiłem, ale i z Chin, ze wszystkich krajów.
Oczywiście pieniędzmi zachęcają te osoby do pracy na tych uczelniach, bo trzeba brać skądś. Później są naturalizowani ci ludzie i są już jako Amerykanie. Odbierają Noble bardzo często jako Amerykanie, nie jako Polacy. Dużo potomków Polaków czy ludzi polskiego pochodzenia też Noble dostawało naukowe. Nie tylko Curie-Skłodowska, chociaż Curie-Skłodowska też jako Francuzka odbierała Nobla, a nie jako Polka. Tak to wszystko funkcjonuje. To jest jedna sprawa. Druga sprawa jest straszne rozwarstwienie finansowe w Stanach Zjednoczonych, jest potworne. Pomiędzy bogatymi a biednymi jest przepaść, która rośnie dramatycznie. Jest mnóstwo ludzi bezrobotnych, ukryte bezrobocie, gdzie podaje się jakieś publiczne prace, które tylko księgują to bezrobocie, że go nie ma, a tak naprawdę jest.
Inna sprawa, te znaczki żywieniowe to jest sprawa niebywała. Takich rzeczy w krajach Europy nie stosuje się. Czasem dla dzieci jakichś, ale nie dla całego społeczeństwa, żeby wspomagać ludzi, bo oni nie mają co jeść. To jest dramat duży, co może doprowadzić do wojny domowej. Jeżeli w Stanach będzie wojna domowa, nie wiemy, kto dojdzie do władzy. Czy nie dojdzie jakiś oszołom i nie zacznie grozić Rosji, innym krajom, nie zacznie razem z oszołomami generałami faktycznie funkcjonować na... Umówmy się, Stany Zjednoczone to jest najpotężniejsza armia świata i może dużo namieszać na całym świecie. Obawiam się rewolucji w Stanach, która nie będzie kontrolowana i która może doprowadzić nie tylko do zniszczenia Stanów Zjednoczonych, ale tam mogą wygrać siły nierozumu, czyli siły, pejoratywnie określąc, głupoty totalnej, którą możemy obserwować bardzo często u takich przeciętnych Amerykanów, którzy uważają Amerykę za coś świętego, coś najwyższego, co w ogóle w historii świata mieliśmy i absolutnie kto sprzeciwia się Ameryce, powinien być zniszczony. Dużo ludzi tak myśli i to jest bardzo groźne dla całego świata, myślę. Oby do takiego nie doszło, do takiej rewolucji negatywnej.
Także dziękuję. To jest moje zdanie, że to może się zacząć właśnie od Stanów Zjednoczonych.
[01:35:44] - Chris się śmieje, także oddaję mu głos.
[01:35:47] - Uśmiecham się, nie śmieję się. Jest ironicznie. Mieszkam trochę w tym kraju i myślę, że troszeczkę go poznałem i myślę, że jakby na to nie spojrzeć, ten kraj jest olbrzymim sukcesem. I przy tym zgadzam się ze wszystkim, o czym Michał powiedział. Rzeczywiście poziom nauczania jest niski. Rzeczywiście są te food stampsy. Właśnie w tym tygodniu zostały wydane, więc będą bardzo dobre wyniki gospodarcze. Wszystkie sklepy zarobią, bo wszyscy z tymi kartami kredytowymi wydawanymi przez rząd będą robili jakieś masowe zakupy. Najwięcej pójdzie oczywiście alkoholu na te food stampsy, na te karty wydawane. Ale z kolei programy socjalne, bo to jest program socjalny, który ma wspomagać ludzi, którzy na przykład obydwoje rodzice nie pracują, bądź jest to rodzina wielodzietna.
Takich jest bardzo wiele. Mam nadzieję, że nikt mnie nie posądzi o rasizm, ale najczęściej są to czarni i Latynosi, którzy korzystają z tego typu świadczeń. Program socjalny w Stanach, w porównaniu z tym, jaki jest w Europie, to jest absolutna kropla w morzu. Opieka socjalna w Stanach nad ludźmi, w jakiejkolwiek formie, jest zaledwie namiastką tego, w jaki sposób wygląda to w Europie. Jest to bardzo brutalny kraj. Praktycznie nie ma żadnej opieki rządu nad takim zwykłym, prostym obywatelem. Chyba że należy do jakiejś grupy społecznej, która ewentualnie może być takim miejscem zapalnym, jak na przykład widać wyraźnie, jeżeli ktoś się interesuje Ameryką, jak ona wygląda, wie na przykład, co wydarzyło się w Detroit i wie, jak wygląda średnia demograficzna w Detroit. Właśnie wynikło to z tego powodu. I teraz bardzo trudno jest takich ludziom pomóc, ale też nikt nie za bardzo chce im pomóc. Na początku powiedziałem, że Stany Zjednoczone są olbrzymim sukcesem.
Dlaczego mówię, że jest to jednak mimo wszystko sukces, mimo tego wszystkiego, co się dzieje? I tu już od razu mówię, Michale, nigdy tutaj do żadnej wojny domowej nie dojdzie. Myślę, że każdy konflikt, który by wybuchł, jakikolwiek, byłby w błyskawiczny sposób spacyfikowany. Z tego względu-
[01:38:08] - Przepraszam, że się wtrącę. Kiedyś doszło. W połowie XIX wieku była wojna domowa. Bardzo krwawa.
[01:38:14] - Oczywiście. Myślę, że z tej historii czegoś się tutaj Nauczono i myślę, że w tamtej wojnie brały udział dwie koncepcje tego, jak ten kraj ma wyglądać. I była to wojna elit. Dziś nikt nie jest w stanie powiedzieć, o co się tak naprawdę bili. Dzieciaki w szkole uczą się o wojnie secesyjnej. Jeżeli zapytasz takiego dzieciaka, o co była ta wojna, to oni mówią, że była o to, żeby uwolnić Murzynów z niewoli. Teraz wyobraźmy sobie w tamtych czasach ludzi, że z jednej strony biali chłopcy zabijają białych chłopców z drugiej strony, bo są bardzo niezadowoleni z tego powodu, że są czarni i istnieją czarni niewolnicy. To jakiś kompletny absurd. To była absolutna wojna elit i dlatego do niej doszło. Dziś natomiast do takiej wojny elit na terenie Stanów nie jest w stanie w żaden sposób dojść.
Natomiast tak jak powiedziałem na początku, amerykańska armia została kompletnie zmieniona. Zmieniona jest do tego właśnie, żeby pacyfikować konflikty. Już nie jest armią totalną z milionami czołgów, tylko jest armią, która wykonuje konkretne zadania i w tym momencie, jeżeli coś dzieje się wewnątrz kraju, jest to bardzo szybko pacyfikowane. Może być przykładem to, co wydarzyło się w czasie, kiedy budowano ten rurociąg gdzieś w środkowym zachodzie Stanów i ten rurociąg przechodził przez indiańskie ziemie. Powstał ogromny protest o olbrzymich rozmiarach i siły pacyfikacyjne działały nieprawdopodobnie skutecznie. Niewiele przedzierało się tych informacji do prasy. No i postawiono w końcu na swoim. Ten konflikt się wykrwawił. Nigdy nie poszedł w taką stronę, żeby mógł się przerodzić w coś bardzo poważnego. Także nie sądzę, że w obecnej sytuacji jest jakakolwiek możliwość dojścia do tego, żeby w Ameryce wybuchło jakiekolwiek powstanie, jakikolwiek konflikt zbrojny.
Przykładem dla mnie jest na przykład to, co zrobiono z tak zwaną milicją w Michigan, gdzie w rękach ludzi jest cała masa broni. I ci ludzie się organizują w bardzo poważne grupy, spotykają się gdzieś tam w lesie i tłuką z najrozmaitszej broni, często bardzo groźnie, więc są to zorganizowane oddziały. Już wiele lat temu, kilkadziesiąt lat temu wiedziano o tym, co się może wydarzyć, jakie będą tego konsekwencje. I każdy taki oddział jest świetnie kontrolowany. W wielu tych oddziałach są agenci federalni, którzy doskonale wiedzą, z kim mają do czynienia i ewentualnie używają tych ludzi. Są to tacy tak zwani użyteczni idioci do różnych historii, takich właśnie spod fałszywej flagi jako takich chorych z rasizmu czy z jakichś innych powodów paców. Po to, żeby mieć gotowych prowodyrów czegoś, czego sami nie byli.
[01:41:06] - Gdybyś wskazał takie miejsce albo kraj, od którego wszystko może się zacząć, to?
[01:41:13] - Ja wskażę miejsce. Miejsce, gdzie według mnie, jeżeli dojdzie do jakiejkolwiek wojny, a w końcu dojdzie, ale nie dojdzie na Ziemi, dojdzie w kosmosie, dlatego, że kosmos jest tym wyjściem, tym wyjściem tego, co się dzieje obecnie na świecie. Ten, kto będzie miał kosmos, będzie miał wszystko, będzie miał władzę nad Ziemią, będzie miał władzę nad zasobami nie tylko Ziemi, ale zasobami w kosmosie. Jest ich w kosmosie znacznie więcej. Jest hel, są metale, które są na Ziemi bardzo potrzebne. No i konieczna jest ekspansja. Widzimy, co się dzieje w tej chwili. Zaczyna się dziać powoli z Księżycem, zaczyna się dziać na Marsie. Tam się ścierają potężne interesy. Tam się już ścierają nie interesy państwowe, a interesy korporacyjne.
Dlatego w Stanach na przykład jest to pokazane wprost. Już nie rząd, już nie NASA. NASA już została odesłana do kąta, spełniła swoją rolę i może sobie prowadzić jakieś doświadczenia kosmiczne i ewentualnie oglądać Wszechświat przez teleskop. Natomiast firmy takie jak SpaceX, jak firma Bezosa, one będą eksplorować przestrzeń kosmiczną, one będą zarabiać pieniądze, one będą dokonywać terraformizacji innych planet, będą nie tylko zdobywać środki naturalne, bogactwo naturalne, jakie tam istnieją, ale być może stworzą Ziemię B i C i kto wie, co jeszcze. Być może stworzą takie miasta kosmiczne, jakie oglądaliśmy na „Odysei 2001”, które będą sobie wirowały gdzieś tam w przestrzeni kosmicznej w rytm muzyki Johanna Straussa. I myślę, że to jest pole przyszłej bitwy. Dlatego że dzisiejsza wojna, trzecia wojna światowa na Ziemi skończy się kompletnym zniszczeniem wszystkiego i każdego. Nikt nie wygra, nie ma nawet żadnych szans. Natomiast kosmos jest tą ekspansją i takim dowodem na to, że w kosmosie tak wiele się dzieje, że dzieje się więcej niż wiemy, niż sądzimy, jest to, że jeśli policzyć wszystkie pieniądze, jakie są na Ziemi, okazuje się, że jest ich ponad dwa razy więcej niż wartość wszystkiego, co jest na Ziemi, co spowodowałoby super hiperinflację. System finansowy byłby rozszarpany na strzępy.
Tymczasem tak się nie dzieje. Dlaczego tak się nie dzieje? Dlatego, że efekt działania tych pieniędzy gdzieś musi być wysyłany i być może wysyłany jest właśnie w przestrzeń kosmiczną, gdzie budowane jest coś, o czym powie się nam we właściwym czasie. Natomiast dziś sami nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić. Natomiast wiemy, że jeżeli prywatna firma kosmiczna, która wydaje się, że nie ma za wiele środków czy technologii, poważnie mówi o tym, że będzie na przykład eksplorować asteroidy, to coś się musi za tym kryć. Jeżeli ktoś inwestuje całe olbrzymie miliardy dolarów i mnóstwo instytucji jest w to zamieszane i zainteresowane, to jest coś na rzeczy. Dlatego ja widzę ten konflikt ewentualnie właśnie raczej w przestrzeni kosmicznej, a nie na Ziemi. To, co należy zrobić na Ziemi, należy doprowadzić do jego globalności i do tego, ażeby móc kontrolować tą masę i populację ludzką. Dlaczego z tej perspektywy mówię o Ameryce jako o sukcesie? Dlatego, że ludzie, którzy mieszkają w Ameryce, są ludźmi, którzy nie mają tak naprawdę swojej jakiejś głębszej historii, nie mają głębszych korzeni.
Korzenie wszystkich są bardzo płytko. Jaki jest mój związek z Ameryką? Moje życie w Ameryce to jest ćwierć wieku i Czy ja jestem Amerykaninem, czy ja się czuję bardziej Polakiem? Rozmawiam dzisiaj z wami, rozmawiamy o tych wszystkich tematach po polsku, więc moje korzenie polskie są dużo mocniejsze i sięgają w historię. W związku z tym jestem emocjonalnie związany z Polską jako moim krajem. Natomiast Ameryka jest miejscem takim samym dobrym jak każde inne i w podobny sposób traktuje wielu ludzi, którzy osiedlają się w Ameryce. Dlatego Ameryka stworzyła tygiel narodu, który stał się sukcesem, gdzie właściwie nieważne jest kto skąd pochodzi, kto z jakiej rodziny jest, czy ktoś jest z Warszawy, czy spod Warszawy, czy ma tytuł szlachecki, czy też nie. Każdy radzi sobie sam. Jeżeli kupuje to i wystarczy mu to, co mu sprzedadzą w szkole, w tym kiepskim systemie edukacyjnym, i tu się zgadzam, rzeczywiście jest kiepski, to oczywiście do nikogo nie dojdzie, ale znajdzie swoje miejsce przy sprzątaniu śmieci czy w jakichś bardzo prostych czynnościach, które wykonuje się za małe pieniądze. Będzie przewracał kotlety w McDonaldzie.
Ale jeżeli czegoś chce, jest w stanie rzeczywiście taką wiedzę zdobyć i wówczas osiągnąć naprawdę dużo. I w tej sytuacji Ameryka daje taką szansę właśnie ludziom, którzy tych korzeni nie mają, nie mają znajomości, nie mają pieniędzy, mają jedynie ambicje, nieograniczone niczym ambicje i chęć tego, żeby właśnie dokądś tam dotrzeć. Nie tak jak w innych krajach Europy, gdzie na przykład w Niemczech ktoś obcy zawsze będzie obcy. Jeżeli ktoś ma matkę Niemkę, a ojca z innego kraju, Niemcy postrzegają go jako reichsdeutsche czy kogoś innego, nie jest on czystym Niemcem. Z tego względu, że te wszystkie narodowe historie odgrywają tak poważną rolę. Dlatego celem globalizmu jest zrównanie tego i Ameryka pokazuje, że jest to absolutnie możliwe i tylko wówczas można dokonać ekspansji w kosmosie, a w kosmosie nastąpi to właśnie decydujące starcie i będzie to decydujące pole bitwy trzeciej wojny światowej, ewentualnie.
[01:46:42] - W naszych dyskusjach bierzemy pod uwagę sytuację obecną, ale nie bierzemy pod uwagę czegoś, co może się stać i czego wykluczyć nie można. Chodzi o chociażby wielką zmianę klimatu będącą rezultatem kolizji Ziemi z jakimś ciałem niebieskim, ewentualnie wybuchu superwulkanu. A jak wiemy, tutaj puchną od lawy. I taka hipotetyczna sytuacja, puszczamy wodze fantazji na chwilę, chociaż to raczej prognoza aniżeli fantastyka. Wyobraźmy sobie, że dzieje się coś takiego, że nagle do atmosfery dostaje się mnóstwo pyłu i związków siarki, które odbijają promienie słońca. Ewentualnie znaczna część powierzchni naszej planety, znaczna część lądu znajduje się pod wodą. Dochodzi do wielkich oczywiście zmian klimatu. Dochodzi do strasznej sytuacji w społeczeństwie, upadają państwa i tak dalej. Jednym słowem armagedon. Czy trzecia wojna światowa czasami nie rozegra się właśnie w takich okolicznościach?
W okolicznościach skrajnych, w okolicznościach znanych nam z filmów, ale okolicznościach, które przecież nie są czymś, co wydarzyć się nie może. Czy Adamie, trzecia wojna nie będzie czasem wojną o jedzenie, żywność i miejsce do życia?
[01:48:25] - Zgadzam się z tobą tutaj jak najbardziej. W przypadku kryzysu natury, tak jak powiedziałeś, asteroida, wulkany czy ogólnie tak zwane czarne łabędzie, czyli nagłe zdarzenie, które zmienia cały tok naszego życia. Oczywiście, że tak. Kryzys zawsze wywołuje u ludzi takie reakcje. Jaki możemy mieć teraz kryzys, jakiego rodzaju? Jak najbardziej mogą to być wulkany, ale póki co nic na to nie wskazuje. Może to być jakaś asteroida, jednak póki co to jest w miarę spokojnie. Jest tych czynników cała masa. Kto wie, może jakieś nuklearne sprawy, jakieś atomowe sprawy. Mówi się o tej Fukushimie.
Ja nie jestem ekspertem, nie wiem jak to wygląda. Osobiście wydaje mi się, że jakby coś miało być, to już trochę lat minęło i mówi się, że tam jakieś efekty są tego, ale aż tak dramatyczne to jednak nie wskazuje nic na to. Więc jak najbardziej może tak być, ale póki co nie wydaje mi się, aby to miało mieć miejsce. Czas pokaże. To już jest zupełnie w tym momencie dla nas takie, kolokwialnie mówiąc, wróżenie z fusów. Ale sam efekt psychologiczny, jaki opisałeś, jak najbardziej tak. To się obserwuje i na poziomie indywidualnym, gdzie mamy hierarchię Maslowa, czyli musimy najpierw mieć miejsce do mieszkania, dopiero potem możemy kontemplować egzystencję. Jak jesteśmy głodni, nie możemy tego robić. Tak samo jest z kolektywami, tak samo jest ze społeczeństwami. Zawsze tak było, że jedno społeczeństwo chce coś od drugiego, a w przypadku kiedy dana rzecz, na przykład woda, jest takim znanym elementem już w filmach chociażby, to jest niewątpliwie coś, co może być przykładem tego, że może być właśnie walka o wodę.
Czyli jeżeli już, to właśnie stawiałbym na coś, bez czego nie możemy żyć. To wtedy jak najbardziej wszelkie zasady, wszelkie ONZ, cały ten ONZ to wiadomo, ile jest wart w sensie praktycznego rozwiązywania konfliktu. Więc jak najbardziej, my jesteśmy ciągle, można powiedzieć, wyszliśmy z tych wieków ciemnych, tak to określę. Jest ta cywilizacja, ale ona jest bardzo płytka. Dlaczego fascynują nas na przykład takie filmy czy wręcz serie, których nie będę tu wymieniał? Moim zdaniem dlatego właśnie, że w pewnym sensie jest to odzwierciedlenie naszego życia na jakimś poziomie i dlatego nas to tak fascynuje. Więc jest to potencjał, ale
[01:50:44] - Ja się nie podejmuję powiedzieć, co miałoby być tym czynnikiem, bo ich jest tyle, że może być to dosłownie coś, czego w ogóle nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Tak bym to widział.
[01:50:54] - Dzięki. Nie musimy tutaj mówić od razu o jakimś kataklizmie na skalę globalną, bo kataklizm na skalę globalną to rzeczywiście coś, co zdarza się pewnie raz na być może nawet dziesiątki milionów lat. Ale gdyby doszło do eksplozji superwulkanu, chociażby pól flegrejskich pod Neapolem, to mielibyśmy do czynienia z sytuacją niebagatelną. Ale pamiętajmy też o tym, że coraz więcej uwagi poświęca się takiemu tematowi, jak te wszystkie zagrożenia z kosmosu. I co za tym idzie zmiany klimatu. Oczywiście tą listę niebezpieczeństw, które mogą zaważyć na wybuchu trzeciej wojny możemy jeszcze poszerzać. Ale teraz pytanie do Michała: czy twoim zdaniem ta trzecia wojna, ten wielki konflikt nie rozegra się właśnie w takiej sytuacji skrajnej, związanej z wydarzeniem absolutnie nieprzewidywalnym, acz całkowicie naturalnym?
[01:52:08] - Wydaje mi się, że może być wręcz odwrotnie. To znaczy, jeżeli dojdzie do takiego kataklizmu, zależy, jaką on będzie miał siłę, ale w pierwszym przypadku, jeżeli to będzie taki bardziej lokalny wybuch wulkanu, tak jak na Sycylii, Etna wybuchł, czy też jakiś taki lokalny, czy nawet asteroida, ale jakaś, nie wiem, 50 metrów czy do 100 metrów, nie większa niż taka, która spowoduje jakiś lokalny, powiedzmy konflikt. Oczywiście kilka miast może tam wyparować, ale dalej cały świat jakby się nie zmieni, to jednak takie wydarzenie myślę, że właśnie odwróci stosunek do trzeciej wojny światowej, ludzie zaczną ze sobą współpracować, po prostu zaczną bardziej się łączyć, razem walczyć. To jest tak zawsze jeżeli mamy konflikt zewnętrzny, nie wiem, kosmitów, cokolwiek, wtedy zawsze czy w science fiction, czy w literaturze science fiction, czy filmach, czy ogólnie w różnych spekulacjach geopolitycznych ludzie się łączą. O tym nawet już wspominał Reagan z Gorbaczowem, że wtedy razem Związek Radziecki ze Stanami Zjednoczonymi, żeby odeprzeć. To takie właśnie głupie oczywiście to jest myślenie, że od razu kosmici mają być ci źli. Też się naoglądali chyba za dużo filmów science fiction Reagan i Gorbaczow. Natomiast razem po prostu będą walczyli z tym jakimś najeźdźcą. I tak podejrzewam, będzie nawet nie z takim najeźdźcą inteligentnym, tylko z jakąś taką asteroidą. Jednak na przykład czy Stany Zjednoczone, czy Rosja, czy Chiny wtedy wszyscy na przykład będą chcieli pomóc, żeby tą asteroidę, żeby ona nie uderzyła na przykład w ziemię.
Czyli że nawet jeżeli ta asteroida ma uderzyć w jakąś Sri Lankę czy nie wiem, na Pacyfiku w jakieś wyspy mało istotne, to i tak te nawet kraje pomogą. Chociażby to możemy widzieć w Europie, że pomagamy jednak, staramy się. Większość przynajmniej krajów stara się pomóc tym imigrantom czy uchodźcom, że pomimo to są ludzie, którzy są skłonni pomagać w takich skrajnych sytuacjach. To można by było obserwować w Japonii, jak były czy trzęsienia ziemi, czy jakieś rzeczy. Ludzie nawzajem sobie pomagają. W Stanach Zjednoczonych to troszeczkę wyjątkowe jest właśnie przez ten system edukacji, przez media, które ogłupiają strasznie tam ludzi, że na przykład przy huraganie Katrina ludzie po prostu rabowali, nie pomagali sobie. Może się mylę, bo ja nie byłem w Stanach Zjednoczonych, tylko to, co z mediów widziałem obrazki różne, że zamiast sobie pomagać, to po prostu ludzie szabrowali wobec siebie rzeczy, zachowywali się troszeczkę bardzo niefajnie. Nie wiem, jak by było w Europie, to też różnie mogłoby być. Natomiast ludzie wtedy muszą ze sobą współpracować, a nie walczyć. Natomiast jeżeli byłby globalny kataklizm, czyli taki, który by dotyczył wszystkich krajów, byśmy się cofnęli, po prostu to byłaby jak trzecia wojna światowa, taka z użyciem broni nuklearnej, taki, nie wiem, dziesięciokilometrowa asteroida, czy po prostu jakieś takie naprawdę kosmiczne uderzenie, czy jakiś wielki superwulkan by wybuchł i nie byłoby na przykład zima byłaby przez parę lat i tak dalej, to spowodowałoby to, że byśmy się po prostu cofnęli, że ludzie by wymierali.
Wtedy faktycznie mógłby być taki konflikt, ale raczej nie na zasadzie jeszcze pogłębienia konfliktu, ale to byłyby lokalne bardziej takie rozgrywki, że na przykład wojsko polskie rabowałoby Polaków, czy rabowałoby też Niemców, najeżdżaliby po prostu, tworzyłyby się państwa w państwie jakby. Więc to trudno też mówić o konflikcie jakimś takim międzynarodowym czy ogólnoświatowym. To raczej po prostu byłby chaos ogólnoświatowy, chaos, masowe śmierci, co doprowadziłoby do cofnięcia też cywilizacji, bo nie odnowiłaby się. Ale ja tutaj chciałbym zwrócić uwagę na jeden ważny aspekt, o którym nie powiedzieliśmy: o sztucznej inteligencji, że to może być duży problem. Oczywiście jej jeszcze nie ma, przynajmniej oficjalnie, ale nic nie wiadomo mi, żeby była. Są różne algorytmy, które się pisze, czyli scenariusz z takiego filmu „Terminator”. Myślę, że coś takiego mogłoby być, że sztuczna inteligencja mogłaby przechytrzyć człowieka i wywołać konflikt nuklearny, tak jak miało to miejsce w filmie „Terminator”. I tego moglibyśmy się obawiać, czyli żebyśmy stworzyli taką broń, tą sztuczną inteligencję, która by przechytrzyła nas i zniszczyła ludzkość, żebyśmy cofnęli się. Ona jakby przejęła ziemię, a my byśmy gdzieś tam zostali z tyłu i musieli z nią później, z tą sztuczną inteligencją walczyć o byt na planecie Ziemia. Myślę, że taki scenariusz też mógł być, chociaż nie wiem, czy za naszego życia.
Także tyle chciałem powiedzieć. Dziękuję.
[01:57:00] - Dzięki. Zniknął nam Chris. Nie wiem, gdzie on jest. Chyba tutaj mały problem techniczny wyeliminował go na chwilę z tematy. To, że trzecia wojna światowa może się rozegrać w jakiejś skrajnej sytuacji, moim zdaniem nie jest taką wielką fantazją, bo weźmy pod uwagę kraj, który dysponuje większą siłą niż inny kraj i powiedzmy, że ten drugi kraj, nagle ten słabszy, biedniejszy, dajmy jakiś tam Surinam, prawie w ogóle większa część terytorium niezamieszkała albo Republika Środkowoafrykańska, nagle okazuje się, że stanowi miejsce, gdzie można zamieszkać w przeciwieństwie do innych części planety. I nagle mogłoby dojść do sytuacji, w której państwa, które posiadałyby jeszcze znaczące środki, zaczęłyby się bić po prostu o tą przestrzeń życiową, jak to miało miejsce w czasie pierwszej i drugiej wojny światowej. Przejdźmy do kwestii, którą tutaj Michał już poruszyłeś. Einstein powiedział kiedyś, że nie wie, czy wybuchnie trzecia wojna światowa, ale jeżeli wybuchnie, to czwarta będzie odbywać się na kije i kamienie. Czy rzeczywiście trzecia wojna światowa w kontekście tego, co tu już powiedzieliśmy, miałaby taki niszczycielski charakter, który cofnąłby nas do prehistorii? Mówiliśmy już o tym, że straszono konfliktem nuklearnym, ale co prawda to było w czasach zimnej wojny, a teraz wyłania się nam zupełnie inne oblicze takowego konfliktu.
Takiego wysoce wyspecjalizowanego konfliktu rozgrywającego się na wielu polach i zupełnie innego od wojen, które oglądaliśmy w toku całej historii. Czy Michale, twoim zdaniem Einstein w tym przypadku czwartej wojny na kije i kamienie miał rację?
[01:59:11] - To znaczy w samej tej sentencji, którą powiedział, oczywiście jest wiele racji i tak by było, gdyby faktycznie była użyta broń w trzeciej wojnie światowej. Natomiast czy to będzie? Tego nie wiem. Ja po prostu jestem trochę w opozycji do twierdzeń, że trzecia wojna światowa to może być ekonomiczna, że ekonomicznie można wykańczać kraje, bo cały czas to się dzieje. To się dzieje na przykład walka z Trzecim Światem, z zadłużaniem Trzeciego Świata dzieje się już od lat 60., 50., czyli tak de facto kolonizacją krajów Trzeciego Świata. Chiny troszeczkę inne stosują, w tej chwili Chiny przejmują kraje Trzeciego Świata, przede wszystkim afrykańskie. Wiemy, Afryka jest bardzo zasobna w metale ziem rzadkich, które są bardzo istotne do elektroniki, do tych rzeczy, które okazało się, że w Afganistanie właśnie nie chodziło o żadnego bin Ladena, tylko chodziło właśnie o metale ziem rzadkich i wojna w Afganistanie po to właśnie jest, bo dzisiaj już wiemy, że są te złoża. Kiedyś nie wiedzieliśmy, ale ci ludzie, którzy wjechali do Afganistanu, wiedzieli, co tam jest. Nie wiem, czy ten scenariusz się zrealizuje, ale jestem przeciwny do mówienia, że trzecia wojna światowa może być właśnie informacyjna, bo dzisiaj też mamy informacyjną wojnę, czyli tą tak zwaną infowars, wojny informacyjne czy wojen informacyjnych po prostu w mediach, które kreują rzeczywistość. Bo tak jest, oni kreują rzeczywistość w mediach, media mainstreamowe, ale dzisiaj nawet media alternatywne, które też sam współtworzę.
Mam nadzieję, że ja nie kreuję rzeczywistości, tylko przedstawiam prawdę w większej mierze, ale w jakiejś części na pewno. Natomiast są media, tutaj muszę skarcić Alexa Jonesa, który można powiedzieć na peleton wysunął się ze swoimi infowars, to już ma miliony, dziesiątki milionów widzów i słuchaczy. To są już naprawdę można powiedzieć mainstreamowe media, pomimo że mówi o HARpie i o chemtrails, czyli smugach chemicznych i o innych sprawach. Natomiast używa też w tej chwili retoryki podobnej z mediów mainstreamowych, że pokazuje tylko jedną stronę medalu i zafałszowuje rzeczywistość bardzo często, chociażby dotyczący Trumpa. Po prostu wychwala Trumpa pod niebiosa. To jest bardzo niepoprawne, bo nawet media mainstreamowe, co prawda negują Trumpa, ale też nie wychwalały aż tak Hillary Clinton, jak wychwala Trumpa Alex Jones. Więc mamy po prostu wojnę medialną. Już ona funkcjonuje od dłuższego czasu. Mamy wojnę ekonomiczną, która od jeszcze dłuższego czasu funkcjonuje, czyli neokolonializm, który jest obserwowany przede wszystkim w krajach Trzeciego Świata i różne wojny, które trwają, ale to nie są wojny światowe. Trzecia wojna światowa to jest coś takiego, co mi po prostu babcia opowiadała czy dziadkowie opowiadali, bo oni przeżyli wojnę i mówią, że to jest po prostu nie do opisania, że jeżeli ktoś nie przeżyje wojny, to po prostu nie wie, co powinno się nazywać wojną.
Wojna światowa dotyczyłaby wszystkich, że po prostu byśmy mieli godzinę policyjną, żebyśmy mieli okupację krajów, żebyśmy mieli bomby, które by na nas spadały. To jest po prostu wojna światowa, że mamy zagrożenie życia codzienne. Nikt w Europie nie ma zagrożonego życia codziennie. Niektórzy ja wiem, że mówią, że ataki terrorystyczne, że imigranci, ale równie dobrze jakiś zbir spod budki z piwem też może nas zaszlachtować nożem. I na przykład w Polsce czy nawet tutaj w Irlandii, gdzie mieszkam, większość jednak robionych przestępstw, takich poważnych mord jest i tak dalej przez rdzennych Irlandczyków, a nie przez imigrantów. Więc
[02:03:05] - Więc po prostu tego nie można zaliczyć do wojny. Wojna to jest naprawdę bezustanny terror i brak wolności, totalny brak wolności, więc tego po prostu nie ma i mam nadzieję, że też nie będzie. Tak po prostu to widzę.
[02:03:22] - Adamie, co sądzisz o słowach Einsteina o czwartej wojnie?
[02:03:30] - Absolutnie niestety prawda. Inaczej tego nazwać nie można. Zgadzam się tutaj z poprzednikiem, z Claude'em, że taka wojna globalna to jest totalny terror. To jest sytuacja, w której nie można mówić o tym, że teraz sobie podywagujemy na ten temat, a potem o czym innym porozmawiamy. To jest już sprawa, która trwa cały czas. To jest konstans, który nas otacza. Więc oczywiście na tym etapie jeszcze można o tym mówić, aczkolwiek w niektórych rejonach świata, na przykład Syria, myślę, że ludzie mieliby inną perspektywę, której my oczywiście, ja nawet nie śmiałbym przedstawić tej perspektywy, bo nie jestem tam i to jest zupełnie inna sytuacja. Także ja też myślę, że to zależy od naszej perspektywy, skąd jesteśmy. Mówię, bo jesteśmy w kraju, gdzie toczy się wojna, to dla nich nie ma znaczenia, że nie ma wojny światowej, bo u nich się już dzieje wojna w tym momencie, nawet na wschodzie Ukrainy. Przecież to się dzieje niezależnie, jak tam patrzymy na te zawiłości, kto tam, z kim tam, bo są różne głosy.
To prawda jest taka, że jeżeli dzieciak dostaje, to nie jest to wtedy ciekawa rzecz. Więc myślę, że Einstein powiedział rzecz oczywistą, ale miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie. Chociaż spójrzmy na to też od strony, załóżmy takiej pragmatycznej elity. Ludzie jako ludzie już przestają się w wielu miejscach sprawdzać. Wchodzą roboty, wchodzą maszyny, więc część ludzkości, teoretycznie mówiąc, można by puścić do piachu. Jest taka możliwość, ale czy wszystkich? Uważam, że nie. Więc też na to warto zwrócić uwagę, bo jednym z kryzysów właśnie, o którym myślę, też warto wspomnieć, który może spowodować poważne społeczne zawirowania, jest to, że maszyny właśnie przejmują pracę od ludzi i czym to się skończy, to też czas pokaże. Dziękuję.
[02:05:31] - Chris, może teraz cię słyszymy.
[02:05:33] - Słychać już mnie?
[02:05:34] - Tak. Super. Co sądzisz o słowach Einsteina? O tym, że czwarta wojna będzie na kije i patyki.
[02:05:43] - Myślę, że on powiedział to na podstawie tego, co wiedział, co się dzieje wokół niego. Natomiast nie przewidział tego, że celem świata, celem naszej cywilizacji będzie właśnie ekspansja w kosmos. Ja troszeczkę tak bardzo krążę wokół tego tematu dlatego, że uważam, że jest to najważniejszy temat w tej chwili, jaki ma ludzkość do rozwikłania. Właśnie ta ekspansja. Olbrzymia ilość pieniędzy, środków jest na ten cel właśnie przeznaczona. I kiedy patrzymy na konflikty, jakie rozgrywają się w tej chwili na Ziemi, to widzimy wyraźnie, że jest to ustawka elity, która ma przynieść ewentualnie tych, którzy będą mieli najwięcej do powiedzenia w przyszłym podziale prawdziwego sezamu pełnego skarbów, jakim jest właśnie przestrzeń kosmiczna. Ludzkość i jej ilość, ponieważ często dochodzi do takich opinii, kiedy mówi się na przykład o depopulacji, ilość ludzkości, jaką mamy dziś, jest czymś absolutnie niezbędnym, dlatego że każda niemalże ta osoba będzie kiedyś tam w przyszłości potrzebna do tego właśnie, żeby móc pracować, czy to na Księżycu, czy na Marsie, czy być może na jakiejś asteroidzie, czy być może na jakiejś kompletnie innej stacji kosmicznej. Dlatego ten backup jest potrzebny. Do tego oczywiście dochodzi technologia i być może my ciągle trwamy w tej dyskusji, w tym właśnie takim XX-wiecznym pojęciu świata, że ciągle widzimy państwa, widzimy prezydentów, widzimy rządy, widzimy jakieś rozgrywki, partie polityczne, a tak naprawdę czegoś takiego tak naprawdę już od dawna nie ma. Rządzą nami wpływowi władcy feudalni, którzy tak naprawdę nas posiadają, bo pracujemy dla firm, które są częścią jakiejś innej korporacji, do kogoś przez to należymy, bo ta firma może uczestniczyć w wymianie towarów, wymianie ekonomicznej na świecie.
I tak naprawdę właśnie ten cel, tak jak mówię, jest inny, jest właśnie wyrwanie się w przestrzeń kosmiczną i rozpoczęcie tam nowej, kompletnie nowej ekspansji. Tak na to patrzę. Natomiast co do pewnego pytania zgadzam się z Michałem, że każda historia, która wiązałaby się z jakąś globalną katastrofą, raczej zbliży do siebie ludzi niż wywoła na przykład rywalizację o środki, jakie pozostaną.
[02:08:04] - Wierzysz w to, że na przykład upada asteroida i jedziemy do Trumpa i mówimy: „Panie Trumpie, wpuść nas do swojego bunkra” i on nas wpuszcza?
[02:08:19] - Do swojego bunkra? Do swojego bunkra nie. Pewnie by się nas tam z 50 000 najwyżej zmieściło. Natomiast ludzie zaczynają pomagać sobie nawzajem, bardzo mocno ze sobą współpracują. Wiele rzeczy przestaje mieć wówczas znaczenie. Przestaje mieć znaczenie kolor skóry, poglądy polityczne, religia. Wszystko to przestaje mieć znaczenie. Najważniejsze jest przetrwanie. I wtedy ludzie wyciągają do innych ludzi rękę. Nie wiem, czemu Michał tak nienawidzi Ameryki.
Wszędzie widzi tylko głupich, grubych Amerykanów, którzy nawzajem strzelają do siebie, okradają się, robią jakieś tam ruchawki, są złe i w ogóle bez sensu zupełnie. I ten kraj będzie przyczyną jakiejś strasznej, kolosalnej wojny, który najpierw sam siebie zniszczy, a potem zniszczy resztę świata. Same Stany. Spójrzmy na to, co się dzieje na świecie. Jak jest jakikolwiek kryzys, pierwsze ręce wyciągnięte są do wujka Sama. „Wujku Samie, daj nam cokolwiek do jedzenia, do picia, pieniędzy nam daj, wszystkiego nam daj, bo musimy się ratować”. Europa jest skąpa, nie wychyla się, żeby w czymś tak szybko za bardzo pomóc. Sami Amerykanie w tych wszystkich kataklizmach, które tu wystąpiły, jak chociażby Katrina. Jak w każdym społeczeństwie dochodzi do najrozmaitszych sytuacji. Dla jednych jest to okazja do okradania, dla innych jest to okazja do tego, żeby jeden drugiemu mógł pomóc.
Między innymi wiele zależy od tego, w jaki sposób pokazują tę sytuację media. Na przykład była tam taka wstrząsająca historia pokazywana o tym, jak ci biedni czarni ludzie wędrowali przez jakiś most i ci okropni biali stali ze strzelbami na drodze razem z policjantami i nie chcieli ich puścić. Właśnie na tym polegała samoobrona tych ludzi. Oni wiedzieli, że wpuszczając tych ludzi nikt nie będzie miał niczego kompletnie i oni w tym momencie ratowali swoje miasto. Natomiast tym ludziom, którzy stali na tym moście, przesyłali i jedzenie, i koce, i wszystko, co się dało. Także historia nie została nigdy opowiedziana do końca. I mimo tych olbrzymich różnic, jakie wśród ludzi panują w Stanach, tak naprawdę na pewnym określonym poziomie, kiedy kryzys dotyka tak samo wszystkich, ci ludzie nie mają problemu, żeby sobie pomóc nawzajem. I ja sam tego często doświadczyłem i sam często w tego typu historiach na takim zwykłym ludzkim poziomie uczestniczę. Kiedy sam sobie zdaję sprawę i myślę sobie, jak kompletnie nieważny dla mnie jest czy kolor skóry kogoś, czy jego poglądy polityczne, czy jego religia. Mam z takimi sytuacjami do czynienia na co dzień.
Dlatego na moim własnym przykładzie mogę powiedzieć, że one w sytuacji kryzysowej znikają, przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Tak widzę, może to w ten sposób.
[02:11:05] - Na zakończenie pytanie zupełnie niezwiązane z teoriami spiskowymi, bo to, o czym dzisiaj mówimy, to raczej takie dywagacje na żywej rzeczywistości. Ale Michale, co sądzisz o tej koncepcji depopulacji? Czy czasami nie zrobiło się nas na świecie za dużo i ta trzecia wojna może okazać się dobrym rozwiązaniem na to, by części populacji po prostu się pozbyć?
[02:11:36] - Co do pierwszego twojego pytania Piotrze, czyli do tego, że jest nas za dużo na świecie, jest to absolutna nieprawda ze względu na to, że jeszcze Ziemia może strasznie dużo ludzi wyżywić bez problemu. Problemem tylko jest bezsensowność naszej cywilizacji. Ludzie tego nie dostrzegają, ale o tym bardzo fajnie pisze i mówi Igor Witkowski, którego ostatnio gościłem, że chociażby tak: z jednej strony mamy konsumpcjonizm do potęgi n-tej w pewnych miejscach, jak Europa Zachodnia, ale jeszcze bardziej widoczny w Stanach Zjednoczonych. Ten konsumpcjonizm oparty na kupowaniu, na otaczaniu się rzeczami, które są tak naprawdę niepotrzebne, ale gdzieś w reklamie, w telewizji widzieliśmy jakiś produkt, musimy go mieć. Dzieci też od razu zabawki, wszystko kupowane, gdzie potem te zabawki są psute przez dzieci. Nie reperuje się zabawek z jednej strony, a z drugiej strony specjalnie są produkowane w taki sposób, żeby się one psuły. Nie tylko zabawki oczywiście, tylko wszystkie rzeczy, czyli tak zwany planned obsolescence. Coraz więcej na śmietnikach trafia rzeczy. Musimy znowu produkować nowe rzeczy, co powoduje nie tylko zaśmiecanie, ale powoduje tworzenie w naszej cywilizacji działania bez sensu. To znaczy z kapitalistycznego punktu widzenia może jest sens, żeby jak najwięcej żarówek produkować, ale z punktu widzenia cywilizacji jest to głupota, bo lepiej wyprodukować żarówki, które będą działały, nie będą się psuły niż takie żarówki, które musimy co miesiąc wymieniać, prawda?
Szczególnie te energooszczędne, które są jeszcze niebezpieczne dla środowiska, które zawierają rtęć i różne inne niekorzystne substancje dla człowieka i ogólnie przyrody. Więc pokazuje to, że jeżeli mądrzej była cywilizacja zarządzana, jeżelibyśmy po prostu mądrzej się sami zarządzali, dałoby się więcej wolności ludziom. Spowodowałoby to to, że po prostu byśmy naprawdę żyli na znacznie wyższym poziomie. Jeszcze nawet więcej osób mogłoby żyć na wyższym poziomie. Oczywiście nie takim jak w Stanach Zjednoczonych ludzie żyją, bo to potrzeba byłoby chyba siedem razy większą planetę mieć, ale nie dlatego, że mamy za mało przestrzeni, tylko że zbyt dużo trzeba by było wydobywać tych metali ziem rzadkich, tych różnych surowców. I tak naprawdę depopulacja jest tematem zastępczym przed pytaniem, jak cywilizacja powinna funkcjonować. I widać wyraźnie, że przecież większość ziemi jest niezagospodarowana. Bardzo świetne ziemie, w ogóle się ich nie uprawia i tak dalej. Może i dobrze, że się nie uprawia, żebyśmy całej Ziemi nie zniszczyli, ale mnóstwo ludzi... Źle to wszystko jest zorganizowane.
Nie tak, jak powinno być. Niektórzy ludzie żyją sobie na przykład na tysiącu hektarach, mają jakieś posesje. Vide na przykład pan Jackson, Michael Jackson, już nieżyjący, który miał Nibylandię, całą stworzył dla siebie, która kosztowała horrendalne pieniądze. Oczywiście miał prawo, to były jego pieniądze i tak dalej, ale pokazuje pewne absurdy, że niektórzy ludzie żyją w jakichś kosmicznych, niepotrzebnych im fanaberiach, a niektórzy ludzie, tak jak w Chinach, gdzieś tam muszą się tłoczyć na trzech metrach kwadratowych. Może przesadzam, może czterech, ale są takie obrazki, gdzie ludzie sobie po prostu żyją na takich naprawdę gorszych warunkach.
[02:15:03] - Jedynym rozwiązaniem tego problemu jest wprowadzenie albo komunizmu, albo NWO komunistycznego, które wszystkim da po równo. Christian znowu się śmieje.
[02:15:15] - Niekoniecznie.
[02:15:16] - Bo bolszewicy z tego samego punktu widzenia wychodzili.
[02:15:20] - Niekoniecznie tak.
[02:15:20] - Najgorsza jest utopia. Utopii się nie da zrealizować, tak mi się wydaje, dlatego że nikomu nie wyszła taka utopia. 10 000 lat męczymy się z tą naszą cywilizacją i za każdym razem jesteśmy ciągle w tym samym punkcie, gdzie jedni mają olbrzymie środki do swojej własnej dyspozycji, a inni prawie nic albo odrobinkę. I to jest cały problem naszej cywilizacji, który rozpoczął się od momentu, kiedy zdecydowaliśmy, że zasiejemy pierwszy raz zboże i przestaniemy się przemieszczać jak antylopy gnu gdzieś przez Afrykę, tylko zatrzymamy się i będziemy sobie tu już mieszkać. A potem zrobiliśmy sobie płot wokół tego naszego miejsca i zaczęliśmy poszerzać granice, tworzyć coś sztucznego, co się nazywa tożsamością narodową, tworzyć osobną, odrębną kulturę i potem naparzać się nawzajem, ile się da. I doszliśmy właśnie do takiego punktu, w jakim jesteśmy dziś, kiedy jest szansa, że może to zostać zmienione, dlatego że Ziemia stała się zbyt mała dla wszystkich. Już nie ma co więcej zagospodarowywać, wszystko już jest praktycznie pod kontrolą, wszystko do kogoś należy. Nie ma ziemi czyjej. Nawet Antarktyda, lody Antarktydy już do kogoś należą. Nie każdy może tam sobie zrobić, co ma tylko ochotę.
[02:16:32] - Jeśli mogę sprostować.
[02:16:34] - Proszę bardzo, bo ja się wtrąciłem.
[02:16:36] - To nie jest taki prosty schemat rynkowy, że mamy komunizm, kapitalizm, bo dzisiejszy kapitalizm tak naprawdę z tym kapitalizmem XIX-wiecznym ma niewiele wspólnego. To jest bardziej merkantylizm dzisiaj, który jest po prostu wszystko globalnie sterowane. Chociażby zobaczmy: Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy, które decydują o dolarze, czyli o tym, ile będzie produkowanej waluty na przykład w Polsce. To o takich rzeczach się decyduje. Decyduje się, ile można mleka wyprodukować w Unii Europejskiej, w Stanach też tego typu rzeczy, może na mniejszą skalę, ale też decydują o produkcji dolara chociażby, czyli decydują o życiu każdego człowieka. Nikt nie może wprowadzić swojej prywatnej waluty. Więc o jakim wolnym rynku mówimy, jeżeli człowiek nawet nie może sobie pieniądza sam wyprodukować? Więc tak naprawdę czy kapitalizm dzisiaj jest, czy komunizm, jak to wszystko wygląda? W Chinach można powiedzieć, że w pewnych zakresach jest bardziej kapitalizm niż komunizm, niż w Stanach Zjednoczonych. Czyli w Chinach mamy w pewnych warunkach, w pewnych miejscach więcej kapitalizmu, tego wolnego rynku niż jest w Stanach Zjednoczonych.
A z drugiej strony mamy de facto działający system, który się nazywa systemem komunistycznym w Chinach. Więc tu naprawdę wszystko jest takie bardzo skomplikowane dookoła. Ja tylko pokazałem o problemach cywilizacji, że to nie chodzi o przeludnienie. To jest wymysł elit już od XIX wieku, którzy chcą po prostu zmniejszyć liczbę ludzi, żeby łatwo było kontrolować ich i żeby każda osoba wtedy mogła żyć na dużo lepszym poziomie. Ale oni zawsze chcą być elitą, chcą mieć społeczeństwo feudalne, społeczeństwo nowoczesnego feudalizmu, czyli taka technokracja nowoczesna zarządzana przez grupę tych Gilderbergów, którzy uważają się za oświeconych iluminatów. I po to im jest to potrzebne, bo nie da się zarządzać miliardami ludzi, bo ludzie powiedzą „dosyć”, jeżeli będą to widzieli. Muszą mieć po prostu dużo mniejszą grupę osób, nad którą mogą mieć pełną kontrolę. Tak to widzę.
[02:18:38] - Dzięki. Adamie, co ty na to? Czy dojdzie do depopulacji?
[02:18:44] - Moim zdaniem, jeżeli nawet dojdzie, to nie będzie to skala tak drastyczna, że mówimy o 90%. Zgadzam się tutaj z Chrisem, że nasze spojrzenie powinno być nie tyle globalne, co nawet wręcz, jako dziwnie zabrzmi, kosmiczne. Natomiast odnosząc się do Chin ze swojej perspektywy miałem okazję obserwować właśnie, jak to wygląda. I to jest prawda, że oni naprawdę na poziomie takim podstawowym są strasznymi kapitalistami, znacznie bardziej niż w Europie czy w Stanach. Ja to miałem okazję zaobserwować. Jest niby ten reżim, ale to jak oni się rozwijają. Niestety człowiek się liczy jak się liczy, jest ta hierarchia tam. Jest to fascynujący aspekt, że skóra, biały człowiek jest ciągle pewnego rodzaju kapitałem. Są stwierdzenia, że jak ktoś ma białą skórę, to może udawać biznesmena z Europy czy ze Stanów. Można nic nie wiedzieć, ale biała skóra to wystarczy.
Więc samo to, moim zdaniem ja bym się zgodził z jedną rzeczą tutaj, jeżeli chodzi o tak zwane spiski, że Chiny mogą być takim wzorcem w pewnym sensie dla elit, w jakim kierunku chcą zmierzać. Bo oni mają bardzo dobre rozwiązania, wiedzą, jak trzymać ludzi w tym kagańcu tak zwanym, wiedzą, jak to sterować. I naprawdę, nawet jak z młodymi rozmawiałem, to jednak ten Mao, jednak ciągle ta indoktrynacja jest w przypadku Tajwanu czy Tybetu to jest jak najbardziej widoczne. Oni sobie jednocześnie zdają sprawę, że mają dużo problemów. Zdają sobie sprawę oczywiście z zanieczyszczenia, czyli tego już szablonowego problemu, ale właśnie ich sposób myślenia, uważam, mógłby być takim wzorcem i nie wykluczałbym tego. Także ponownie uważam, że trzeba patrzeć na tamte rejony świata. Oczywiście nie tylko, ale nie należy ich ignorować. To na pewno. Jeżeli chodzi o depopulację, to powtarzam, że być może jeżeli już miałaby zaistnieć, to są różne sekty, różne kulty. Też tego nie można wykluczyć.
Mogliby coś wypuścić. Nie zapominajmy, że oni ciągle działają. I tutaj bodajże jeszcze przywróciłbym, że bodajże kto powiedział, że nikt nie chce trzeciej wojny światowej, czy takiej właśnie masownej depopulacji. Ja się z tym nie zgodzę. Jest masa ludzi, którzy tego pragną. Jest masa ludzi niestabilnych umysłowo nawet, ale bardzo inteligentnych, którzy jak najbardziej by byli chętni widzieć taki scenariusz. Kwestia tylko, czy mają taką możliwość. Póki co nie mają i oby tak zostało. Dobra, dziękuję. To by było ode mnie i ja jednocześnie bym się też już wylogował.
Także dziękuję panowie i dziękuję słuchaczom.
[02:21:04] - Dzięki Adamie. My też już skończymy, dlatego że dobrnęliśmy do końca audycji o tym, czy trzecia wojna będzie, czy już trwa. Doszliśmy do wniosku, że nie jest to takie proste, jak się może wydawać, że na wojnę można patrzeć pod bardzo różnymi kątami, a ponadto nie wiemy Co przyniesie nam przyszłość? W każdym razie scenariusze są otwarte. Cała sprawa jest otwarta i nie wiemy, jak na to pytanie odpowiedzą za kilkadziesiąt lat historycy. Być może stwierdzą, że właśnie żyjemy w okresie, który umownie nazwą trzecią wojną światową, ale nie wszyscy tak sądzą. Panowie, macie jeszcze coś do dodania?
[02:21:51] - Kto ma zacząć?
[02:21:53] - No to proszę.
[02:21:54] - Tak. Miałbym do dodania tak na koniec reasumując, jeśli chodzi o trzecią wojnę światową, to myślę, że jej nie będzie. Liczę na to, trzymam kciuki, bo to jest też nasza przyszłość, naszych dzieci, wnuków i tak dalej. Przyszłych pokoleń całej cywilizacji ludzkiej. Przepraszam, ale żeby faktycznie do tego nie doszło, muszą być zmienione paradygmaty. Nie da się tak funkcjonować, jak funkcjonują dzisiaj kraje: czy Europa, czy Stany Zjednoczone. Tutaj do Chrisa mam taką sprawę. Ja nie uważam Stanów Zjednoczonych za zło wcielone i tak dalej, bo wewnątrz Stanów Zjednoczonych panuje wolność słowa, prawda? Jest dużo plusów, tylko tak jak było mówione w misiu, żeby te plusy nie przysłoniły minusów. Z minusów właśnie chodzi o to, że Stany Zjednoczone roszczą sobie prawo do bycia szeryfem i właścicielem świata.
Społeczeństwo, które stanowi, nie wiem, 5% populacji świata, decyduje o całej reszcie świata. To jest troszeczkę niedopuszczalne dla Chińczyków.
[02:22:59] - Tak jak w starożytnym Rzymie decydowano właśnie na Kapitolu rzymskim przez cesarza o reszcie imperium. Czy coś takiego się wydarzy.
[02:23:08] - Rzymu już nie ma właśnie dzięki temu, że tak próbowali cały czas robić. Tak samo i Stany Zjednoczone mogą zginąć.
[02:23:14] - Oczywiście.
[02:23:15] - Zapomniane, bo jednak chodzi o to, że-
[02:23:19] - Europy już nie ma. Jest już Unia Europejska. Nie ma Niemców, Polskich.
[02:23:23] - Nie, to tak nie jest. Ja przecież mieszkam tutaj w Unii Europejskiej całe życie. Znaczy całe życie, od 2004, ale wcześniej w Europie mieszkałem. Europa jest. Unia Europejska może być taka, może być inna, może się zmienić. Ale Europejczycy jednak mentalnie, co by nie mówić, są bliscy sobie. Czy na przykład Irlandczycy, Polacy, Niemcy bardziej się rozumieją. Na przykład jak rozmawiamy o Stanach Zjednoczonych, rozmawiamy o innych krajach, rozumiemy się naprawdę bardzo dobrze. Jak na przykład o Trumpie. Ja może wolałem Trumpa od Hillary Clinton, ale bardzo sceptyczny byłem wobec niego.
Irlandczycy byli bardzo przeciwni Trumpowi przeciętnie.
[02:24:01] - Przez media.
[02:24:03] - Nie, nie przez media. Oni naprawdę nie są zmanipulowani przez media.
[02:24:06] - Ale skąd oni mogą wiedzieć o Trumpie, skoro żyją w Irlandii?
[02:24:09] - Jeżeli Trump chce zrobić mur-
[02:24:10] - Wiedzą z mediów.
[02:24:12] - Jeżeli Trump mówi, że chciał zrobić mur, to wiedzą, że to jest głupi pomysł, bo w Unii Europejskiej naprawdę są duże plusy dlatego, że nie mamy murów w Unii Europejskiej. Jeszcze nie stworzyliśmy murów, bo jak się stworzy mur, to później to powoduje jeszcze większe konflikty.
[02:24:27] - Ale w Stanach jest jeszcze coś takiego, co się nazywa rekonkwista. To, że Meksyk chce z powrotem swoje terytoria i olbrzymi procent Meksykanów żyje już w Stanach i stworzenie otwartej granicy między Stanami a Meksykiem spowoduje po prostu wymianę populacji. W którymś momencie oni wezmą górę i wszystko to, co stanowiło jakiekolwiek, umownie przyjmijmy to, wartości amerykańskie, zostanie po prostu przegłosowane, żeby to wszystko skasować. Zwycięzca ma zawsze rację. Więc w tym momencie populacyjnie zmieniliby wszystko to, co się zaczęło kiedyś za George'a Washingtona.
[02:25:04] - Chińczycy budowali mur i tak zbudowali ten mur, że ich cywilizacja zamknęła się w sobie. Była najpotężniejszą cywilizacją świata. Prawie 70% PKB świata kilkaset lat temu stanowili Chińczycy. Dzisiaj Chińczycy to jest nic w porównaniu do tego jak kiedyś. Właśnie przez to, że budowali mur. Faktycznie pomagał im w tym wszystkim, ale zamknęli się w sobie i wszystkie kraje-
[02:25:28] - Taka jest natura Chińczyków. To był ich wybór.
[02:25:30] - Tak, ich wybór.
[02:25:32] - Spalić okręty, przestać podróżować po świecie, zapomnieć o wszystkim.
[02:25:37] - Właśnie. Amerykanie chcą w tą drogę pójść i myślę, że to nie jest dobra droga.
[02:25:42] - Dziś żyjemy w globalnym społeczeństwie, więc nie można się już zamknąć takim murem, jak zamknęli się Chińczycy. Zwłaszcza że wszystkie korporacje, dzisiaj korporacja mówi się amerykańska, natomiast oddziały ma na wszystkich kontynentach i we wszystkich liczących się krajach.
[02:25:55] - Jasne. To tylko tyle chciałem powiedzieć, że po prostu paradygmaty cywilizacji muszą i zmienią się na 100%. Po prostu jeżeli zrozumiemy, że właśnie tak jak mówiłeś Chris, musimy się otworzyć na kosmos i to daje zupełnie inną perspektywę, prawda? I być może jest też, że ujawnienie cywilizacji pozaziemskich może nastąpi, może nie, tego nie wiemy, ale jeżeli nastąpi, to już to będzie kompletna zmiana całego paradygmatu cywilizacyjnego. Samo jedno tylko takie wydarzenie, więc tak naprawdę jaka będzie przyszłość, to nie wiemy. Cóż, po prostu myślę, że edukacja jednak to jest bardzo ważny element. Dobra edukacja to ważny element żeby ludzie po prostu byli bardziej świadomi tego, co dookoła się dzieje. Że tak naprawdę jesteśmy jedną rasą i powinniśmy jakoś ze sobą współpracować, nawet nie łączyć się na siłę, tylko współpracować. Zawsze współpraca, jak to się zawsze mówiło, buduje, a nienawiść czy walka ze sobą rujnuje. Czy wojna rujnuje.
Kiedyś nawet uczono za komuny i dzisiaj też to będzie. Dziękuję. To chciałem dodać, tak precyzując na koniec. Także pozdrawiam wszystkich tutaj gości i także wszystkich słuchaczy Radia Paranormalium. Dzięki.
[02:27:08] - Dzięki. Pozdrawiamy i liczymy na to, że nas jeszcze kiedyś odwiedzisz.
[02:27:15] - Jasne. Dzięki.
[02:27:16] - Tak. Dobrnęliśmy do końca pierwszej „Debaty Niekontrolowanej”. Do tematów poruszonych dzisiaj na pewno jeszcze w tym sezonie wrócimy.
[02:27:29] - Marku, a co za dwa tygodnie? Dlatego, że za tydzień debaty wyjątkowo nie będzie z powodu mojej absencji.
[02:27:39] - Bo bez ciebie te debaty zdecydowanie nie mogą się odbyć. Mamy tutaj parę propozycji ciekawych tematycznych: uciekli muszko, przepowiednie trzeciej wojny.
[02:27:53] - Tak, w tym też propozycje od naszych słuchaczy. Także za tydzień może trzecią wojną już się nie będziemy zajmować, żeby nie za bardzo męczyć temat i materiał, ale mamy na przykład chęć zrealizować audycję o superwulkanach albo czymś podobnym. Tematów jest naprawdę dużo. Może nawet o reinkarnacji porozmawiamy. Dziękujemy wszystkim i do usłyszenia. Trzymajcie się. Cześć.
[02:28:26] - To był Piotr Cielebiaś, współpracownik Nieznanego Świata, współprowadzący nasze debaty w Radiu Paranormalium. Dzięki jeszcze raz, Piotrze. Poza Piotrem udział w audycji wzięli również Chris Miekina, Michał Giereś, szerzej znany jako Claude Monet oraz dziennikarz niezależny Adam Borowski. A audycję od strony technicznej obsługiwał jak zawsze Marek Sęk "Ivellios" Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia.
[02:29:01] - Mówią, że włączyć radio jest bardzo łatwo. Tylko że z wyłączeniem jest już troszeczkę gorzej.
[02:29:12] - Posłuchaj nieznanego! Radio Paranormalium www.paranormalium.pl. Archiwum Radia Paranormalium.
[02:29:27] - Pełne archiwum audycji najbardziej paranormalnego radia w polskim internecie.
[02:29:32] - Dziesiątki gigabajtów wciągających paranormalnych mp3 czekają na Ciebie.
[02:29:38] - Słuchaj zawsze i wszędzie o każdej porze dnia i nocy.
[02:29:42] - Dziel się nagraniami ze swoimi znajomymi i pokaż im prawdę, o której boją się nawet pomyśleć.
[02:29:48] - Archiwum audycji Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl. Koniecznie również sprawdź naszą oficjalną aplikację na Androida i Windows Phone.
[02:30:03] - Mówią, że wejść do archiwum jest bardzo łatwo. Tylko że z powrotem jest już troszeczkę gorzej.
[02:30:14] - Archiwum Radia Paranormalium. www.paranormalium.pl.
[02:30:23] - Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na Twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.
[02:31:13] - Dwa miesiące temu był trop prowadzący do pewnego radia. Czy ktoś go tam słyszał? Podobno. Jednak potem okazało się, że to radio istnieje tylko w internecie.
[02:31:25] - Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu. www.paranormalium.pl.