[00:00] - To think for yourself and question authority. Witam oficjalnie w hiperprzestrzeni. Oczywiście Radio Na Fali jak najbardziej. Oczywiście retransmitowane w Radiu Paranormalium, bo ja się nieustannie obijam, mówiąc szczerze, przed zrobieniem wszystkich porządków. Oczywiście, żeby nie było, że tradycji nie ma tutaj zadość, to ja tu teraz będę poprawiał mikrofon. Poważnie. Jak się okazało, znowu czegoś nie dokręciłem, tak że będę tutaj dokręcał sobie mikrofon. Tak delikatnie, żeby tutaj nic nie zmaestrować strasznego. Dobra, może zostawię po prostu. Jakoś to będzie.
Anyway, chyba mnie słyszysz. Chyba nawet doskonale. Dobra, pozdrawiam słuchaczy Radia Paranormalium, które hostuje Radio Na Fali. Ono tam ciągle, właściwie ja ciągle tam nie mogę dotrzeć, porobić wszystkich tych porządków, a plan jest oczywiście ambitny i tak dalej, ale po prostu proza życia. Taka radosna proza życia, bo mam tu kilka rzeczy związanych z życiem zawodowym, które mnie skutecznie odciągają od Radia Na Fali na parę chwil. Tak że jeszcze troszkę na innej orbicie, tak trochę z boku, z dystansu. Ale dalej Radio Na Fali oczywiście, dalej hiperprzestrzeń. Ja tam za chwilę pewnie wrócę i coś tam się pojawi, ale to wiesz, jak to jest, człowieku. Na razie jeszcze tutaj mam troszkę swoich zawodowych historii, które ogarniam, i życia poza mikrofonem. Bo te wszystkie opowieści się przecież skądś biorą.
Przecież te opowieści nie biorą się z siedzenia tutaj w słuchawkach przy mikrofonie, tylko te opowieści biorą się z życia. No właśnie. Zatem słuchacz hiperprzestrzeni retransmitowanej też jeszcze w radiu CzasSnu.com, jakbyś człowieku nie wiedział, jest jeszcze czat Radia Na Fali. Ja sobie siedzę tutaj w lesie, ognisko sobie trzaska. Jestem na czacie Radia Na Fali oczywiście jak najbardziej. Czat rnf.hatango.com. Tam sobie będę parkował jednym okiem. Jestem też na Skypie radionafali.com. Możesz zadzwonić, mam nawet mikrofon podpięty przed sobą. Dzisiaj testuję nowe połączenia kabli tak swoją drogą.
Jak zwykle, zawsze coś nowego. Ekscytacja życiem. Co jeszcze? Pozdrawiam oczywiście ciebie, słuchaczu offline i tu obecny słuchaczu i słuchaczko offline. Co ja dzisiaj? Dzisiaj tak troszkę będę nawiązywał, takie wakacje sobie będę robił. Ja dzisiaj sprzątam w ogóle. Pomagam. Sprzątam, jak sprzątam. Ogarniam kilka rzeczy dookoła, zamykam kilka spraw tutaj, takie porządkowe, graciarskie rzeczy.
Nic takiego, żebym jakieś życiowe historie tutaj poruszał. Nic z tych rzeczy, absolutnie. Wszystko jest okej. Organizacyjne, związane z pracą zawodową, tak można to w skrócie nazwać. I nie tylko, bo też z pasją życiową i tak dalej. Taki szczęśliwy jestem troszkę od tej strony. Właśnie, ale co ja chciałem dzisiaj? Ja chciałem troszkę refleksji wrzucić z okazji tych wszystkich zabytkowych rzeczy, o których tu ostatnio mówię. Ja tu ostatnio mówiłem, że mam książkę, którą dostałem w prezencie, Johna Anthony'ego Westa. I ten temat tych starych skamielin, wzorków na kamykach dziwnych i tak dalej ciągle chodzi mi po głowie nieustannie.
Piramidalne tematy. Dzisiaj troszeczkę nawiążę tych piramidalnych tematów jak zwykle ostatnio, bo przecież co się będę obcyndalał. Temat jest moim zdaniem gruby i w ogóle ciekawa historia, bo w tygodniu wyskoczyły zdjęcia. Tu pozdrawiam, Mike. Pozdrawiam serdecznie. Kolega był w takim miejscu, które jakby zobaczyli miłośnicy Puma Punku, to pewnie by może nawet oszaleli z radości, bo miejsce wygląda bardzo podobnie do Puma Punku. Jest takie miejsce w Ameryce Południowej, gdzie są finezyjnie przycięte skały. Jeżeli ktoś nie był w Puma Punku, to niech się nie martwi. Jest wujek Google. Jeżeli masz internet, żeby słuchać właśnie tej hiperprzestrzeni, to na pewno masz internet, żeby sprawdzić na wujku Google, co to jest owe miejsce.
W owym miejscu są fantastycznie wyrzeźbione kamyki. W Puma Punku oczywiście. Jest to jezioro Titicaca dookoła, taki duży kompleks. Okej, to może zacznę od całej opowieści, bo troszeczkę tak robię bokami. Jest kilka takich niesamowitych miejsc w Ameryce Południowej, o czym doskonale wiesz, droga słuchaczko oraz drogi słuchaczu. Nie tylko tam, wiele tajemniczych miejsc. Puma Punku należy do tych miejsc. Z Puma Punku jest w ogóle związana historia taka, że właściwie nie wiadomo, czym to było. Oryginalne datowanie zrobione przez takiego dżentelmena, który miał bardzo polskojęzycznie brzmiące nazwisko, ale w rzeczywistości był Niemcem gdzieś z Prus, czy jakoś tak dosłownie. Chociaż brzmi jak polski.
Nie przypomnę sobie w tym momencie jego nazwiska, ale mniejsza o to. Dżentelmen w latach 40., 30. badał tamte miejsce, nawet troszkę później zdaje się, chociaż 1945, jakoś tak. Mniejsza o to. W każdym razie było to w okresie końca drugiej wojny światowej. Tam się zaszył, badał to wszystko i dzięki niemu mamy takie oryginalne czarno-białe zdjęcia tej bramy słońca. Tam się znajduje brama słońca, właśnie taka brama, przez którą przechodzi słońce, kiedy Ziemia jest w odpowiednim ustawieniu planetarnym, kiedy zmieniają się cykle tej planety względem kosmosu, zmieniają się pory roku. Wszystkie te kosmiczne nawiązania, które są w kosmicznych budowlach, tak można powiedzieć po naszych kosmicznych przodkach w kosmosie, na kosmicznej planecie Ziemia oczywiście. To Puma Punku zostało opisane, weszło do takiego kanonu archeologii jako nie wiadomo co. Pan był poznański, chyba tak się nazywał, chociaż nie urwę sobie za to głowy.
Nie mam do tego pojęcia, ale tak to troszkę brzmiało. Poznański, Prusakiem był, zdaje się, czy jakoś tak. Anyway, on tam zmierzył, jak dawno wybudowano ten obiekt i postanowił posłużyć się tym cyklem astronomicznym, że jeżeli słoneczko jest tam ustawione i w najbardziej wysuniętym momencie roku chowa się za tą Można powiedzieć bramę. Kiedy stoi się na środku placu, to słońce się chowa za bramę, a jak jest w tym drugim miejscu, to z drugiej strony. Wiesz, o czym mówię. Słońce zmienia kierunek i jeżeli masz odpowiedni punkt, w którym możesz pozycjonować kierunek słońca, to widzisz, jak się rusza. I czasami masz takie stare skały, gdzie jest zaznaczony ruch słońca od lewego do prawego. Masz to samo w Irlandii, masz to w Anglii, masz praktycznie w całej Europie, masz w Skandynawii. Ba! Masz nawet w Polsce.
W każdym razie zaobserwował, że ten ruch to jest ruch precesyjny. Jeszcze nie było wiadomo wtedy o precesji. On sobie wyliczał lata. Wyszło mu, że 36 000 lat w skrócie. Mniej więcej tyle potrzeba czasu, żeby słonko przeszło przez całą tą bramkę od lewego do prawego. Ale oczywiście teoria tego dżentelmena okazała się zbyt daleko idąca, jeżeli chodzi o refleksję. Tak że oficjalna nauka troszkę to zlała. Właściwie nie wiadomo, kto to wybudował, ile to ma lat. Nikt się do tego nie przyznaje. Indianie mówią, że to pozostałości po bogach.
Były próby rekonstrukcji Puma Punku. Widziałem takie wizualizacje 3D robione w Autocadzie, robione przez dżentelmenów z architektonicznym zacięciem, gdzie dopasowywali do siebie te fragmenty bardzo dziwnie wyrzeźbionych, kanciastych kształtów. Wygląda to troszeczkę tak, jak kostka, którą używasz sobie do zimnej herbaty latem, które już nadchodzi. I wyobraź sobie, że kostka jest wyrzeźbiona. W środku ma na przykład krzyżyk wyrzeźbiony do wewnątrz. Wszystko jest rzeźbione do wewnątrz. Takie schodki do wewnątrz. Do wewnątrz. Się okazuje, że wyrzeźbienie czegoś takiego w dzisiejszych czasach jest nie lada sztuczką. A co dopiero sztuczką w czasach, w których oficjalnie, jak mówi oficjalna nauka, wszyscy biegali w skórach i tłukli się kawałkiem kija po głowie.
Za bardzo nie chce się to nic zgadać ze sobą. Ale oficjalna nauka jest oficjalną nauką i ciężko traktuje takie historie. W każdym razie mamy cały taki kompleks. Rozsypane kamyki, bo to jest w ogóle taki kompleks. Dalej nie wiemy, co to było. Jest ślad platformy, że był kompleks wybudowany na platformie. Coś grzmotnęło. Ja to mówię w wielkim skrócie, tak już obcinam na zakrętach, jak tylko mogę. I wszystkie te elementy konstrukcyjne rozsypało po okolicy, a te elementy konstrukcyjne wyglądają jak takie... Słuchaj, Lego Technic przy tym, nie będę ci ściemniał, to naprawdę jest zabawka.
To są takie ekstremalne puzzle wyrzeźbione. Właśnie nie wiadomo, czy wyrzeźbione, czy odlane oryginalnie, bo właśnie jest ku temu kilka teorii. Ale to może za chwilę. Ja sobie zapiszę, że teoria odlewania. Tak żeby troszkę spontanicznie tą całą opowieść ci wyłuszczyć, bo ja w sumie jestem zaznajomiony z tymi tematami. Tak mi się wydaje, w miarę. Tak, żebym nie zapomniał, o czym ja z tobą rozmawiam jeżeli nie wiesz wszystkich rzeczy, które mnie się wydaje, że wiesz, człowieku. W każdym razie są takie niesamowite kamyki. Ja jestem na czacie Radia Nafali. Jeżeli jedziesz samochodem, to jest słaby numer i w tym momencie sobie słuchasz tego podcastu, bo ja tu właśnie wchodzę na internet.
I sobie klikam na Puma Punku, żeby tam wkleić oczywiście jak najbardziej na czat Radia Nafali link do Puma Punku, żeby sobie każdy tam zobaczył na tym czacie, jak wyglądają te kamyki. Bo wiesz, o czym mowa. Jeden obraz wart tysiąca słów. Są takie pomysły na rekonstrukcję tego Puma Punku. Właśnie sobie teraz oglądam, ale z tymi rekonstrukcjami jest taki troszkę trefny numer. Właściwie nie wiadomo, jak wyglądał cały budynek. Wiadomo, jak pasują do siebie kamyki, bo są tak precyzyjnie zrobione, łącznie z takim lekkim dziabnięciem. I właśnie co jest takiego fenomenalnego? Bo oczywiście każdy może powiedzieć: „Ale oni siedzieli z dłutami, jak zwykle kuli”. Klasyczny tekst związany na przykład z Egiptem.
Tu jest ten elementarny argument podstawowy, że jest to obróbka mechaniczna kamienia, a nie obróbka ręczna. Tak że co tu się kłócić? Nie ma z czym się kłócić i nie ma z czym dyskutować od tej strony. Mamy do czynienia z potężnym kamiennym kompleksem, który został po prostu rozsypany. Nie wiem, to było wszystko chyba dopasowane do siebie. Przynajmniej taka jest pierwotna koncepcja, że to był jeden budynek i coś musiało tak grzmotnąć, że te wszystkie cegiełki rozsypało po całej okolicy. Miejsce nie jest takie tuzinkowe, że tak powiem, bo dookoła jest masa dziwnych kompleksów. Archeolodzy, którzy tam się zapędzają w takie piaszczyste miejsca w Ameryce Południowej, oficjalnie twierdzą, że może 3% jest odkopane i to właściwie nie wiadomo, czy tylko 3%, bo nie wiadomo ile. Indianie, jeżeli chodzi o legendy, to cały czas mówią, że to nie są sprawy, które zostały po nich. Indianie cały czas tu się odwołują na poprzednie cywilizacje, które istniały, na czasy bogów na ziemi, na czasy, kiedy w ogóle wszystko było inaczej.
Okej, możesz się z tym nie zgadzać lub zgadzać. Brzmi egzotycznie dla wielu ludzi w dzisiejszych czasach, ale chodzi o czasy, gdzie słońce zachodziło na wschodzie, a wschodziło na wschodzie. Chodzi o mówienie o innym ustawieniu biegunów na Ziemi. To są takie legendy, które mówią o innych kształtach kontynentów. To są legendy mówiące o innych możliwościach ludzkiego organizmu. Właściwie nie wiadomo, czy organizmu, bo my tak troszkę trefnie opisujemy całą sprawę, że mamy tu organizm, a starożytni nie traktowali tego jako fizyczny organizm, tylko jako część troszkę większej historyjki, która się nazywa naszą istotą. Że nie jesteśmy tylko fizyczną strukturą, jesteśmy manifestacją ducha na tej planecie. I mamy dostęp do niesamowitej technologii. I moim zdaniem, bo to jest taka moja główna koncepcja dzisiaj, zresztą nie po raz pierwszy. Ci, którzy słuchają „Hiperprzestrzeni”, może ty, a może ty doskonale wiesz o tym albo się domyślasz, że taką mam koncepcję, że to była właśnie ta technologia.
W każdym razie Puma Punku jest ciekawym kompleksem, który właściwie nigdy nie został odkopany do końca. Stoi tam coś takiego jak Brama Światła. Brama Słońca — tak została oficjalnie nazwana. Ona jest zrekonstruowana częściowo, ale numer polega na tym, że właściwie, tak jak powiedziałem, zrekonstruowana. Historia podobna do Stonehenge, które zostało chyba zrekonstruowane i przebudowane. Właściwie nie chyba, tylko na 100%. Są zdjęcia dostępne w internecie, jak to przebudowywano Stonehenge, jak sobie brytyjscy archeolodzy wyobrażali wpierw 100 lat temu, jak to powinno wyglądać, bo kamienie były tak słabo estetycznie porozrzucane, także trzeba je poprawić. Później przyszła kolejna ekipa w okresie międzywojennym. Stwierdziła, że biorąc pod uwagę, że wiemy troszkę więcej o druidach, poprzestawiamy te kamyki jeszcze bardziej, bo to na pewno stało tak, a nie inaczej. I w latach 50.
przyszła kolejna ekipa. Są takie fascynujące zdjęcia, jak chłopaki wylewają betonowe podmurówki pod te kamienie w Stonehenge po to, żeby się już nigdy więcej nie kiwały, na wypadek, gdyby się miały pokiwać. Chociaż nigdy się nie kiwały. Przez stałe tam tysiące lat i wszystko było okej, ale rozumiesz. Na wszelki wypadek. Taka brytyjska myśl techniczna, dosyć specyficzna z tej strony. Ale widzisz, brytyjska archeologia ma długie tradycje. Na przykład Carter, który odkrył grobowiec w piramidzie i że to niby Tutenchamon i tak dalej, cały ten bullshit. Chodzi o tak zwaną największą piramidę, Dużą Piramidę w Gizie na płaskowyżu Giza. On właściwie nie odkrył tego, tylko ktoś mu powiedział, że tam jest wejście.
I facet w ostatnim takim desperackim skoku na kasę, bo kasa się kończyła, trzeba było z Egiptu wracać, zawijać ekipę, świecić gołym dupskiem w Europie na salonach, mówić, że piękny kraj i właśnie zbieram na kolejną krucjatę, żeby wykopać kolejne złoto, którego jeszcze nie udało mi się znaleźć. Ale dżentelmen jakoś tam sobie z tym poradził i jak grzmotnął dynamitem, znaczy miał taki pomysł, że po prostu tam grzmotnie, to musi coś być, bo coś się obsuwa. Załadował dynamit na ścianę piramidy i grzmotnął tym dynamitem i w ten oto sposób znalazł wejście do piramidy. To nie jest tak, że to był taki cywilizowany dżentelmen, który robił taki research. Rozumiesz? Mierzył, sprawdzał, był inteligentny, rozumiesz? Nie, taki głupek był wioskowy. No dokładnie. Ale widzisz, tytuł szlachecki mu się, że tak powiem, dostał, że to dobrze urodzony głupek wioskowy. Także wszystko było okej.
Później zresztą w ogóle były pomysły, żeby wysadzić na przykład piramidy. Poważnie. Po II wojnie światowej w Kairze zapanowała taka moda, żeby je wysadzić, bo przeszkadzają i trzeba by rozbudować Kair o drugi brzeg, a tam już nie ma miejsca. To jest fajny płaskowyż, fajny widok na pustynię czy jakoś tak. Szczęśliwie każda z tych prób spełzła na niczym. Kiedyś u mnie chyba wspominałem legendę o jednej z piramid. Już było ich więcej, ale stała w troszkę innym miejscu i została całkowicie rozebrana na potrzeby Kairu. Ale o tym chyba mówiłem ostatnio. Ale wracam do tego Puma Punku, bo to jest ciekawa historia. I tam są te kamyki bardzo spektakularne ze śladami obróbki maszynowej.
Wiadomo, że obróbki maszynowej nie da się przeskoczyć. Wiadomo, że młoteczkiem i dłutkiem tego nie zrobisz. Ani ja, ani sąsiad, ani babcia, ani dziewczyna. Nikt tego nie zrobi. Nawet prezydent. Jeżeli wierzysz w prezydenta oczywiście. W każdym razie te ślady są tak spektakularne, że do tej pory elektryzują umysły. Nie wiem, czy milionów, ale na pewno tysięcy ludzi na świecie. Bo to jeszcze nie jest wszystko. Jeżeli pójdziesz sobie dalej w góry, bo to jest na takim płaskowyżu, to znajdziesz ślady czegoś, co lokalni mieszkańcy nazywają kamieniołomami.
Że to są kamieniołomy, z których wzięto na przykład część tego materiału skalnego. Nikt właściwie nie wie, skąd ten materiał skalny się do końca wziął. Nikt tego do końca nie badał. Jest to tak spektakularne, że chyba każdy boi się badać. Wszystkie te kamyki, prawie wszystkie te, które tam leżą odkopane, zostały pobadane, pomierzone i to laserami. Precyzja jest dokładnie laserowa. Kąty 90-stopniowe, rzeczy, które jest trudno dzisiaj zrobić technologicznie. Wtedy, jak się okazuje, patrząc na skalę oczywiście przedsięwzięcia, musiało być to, za przeproszeniem, puszczenie bąka. Takiego, który nawet nie zapachniał. Bo skala tego przedsięwzięcia, ilość ludzi, która teoretycznie musiała być albo maszyn zaangażowana, z naszej perspektywy jest nieludzka.
To musiała być jakaś nieludzka technologia, żeby parę osób mogło to zrobić. Tak mi się wydaje. I to jest ta tajemnicza technologia, do której myślę tak czy siak jako cywilizacja wracamy, bo jest to nieuniknione. Ale wracając do tego przestawiania i tej Bramy Słońca, tak jak ze Stonehenge, tak sobie panowie poprzestawiali całe te Stonehenge i teraz jest troszeczkę inne niż w oryginale, zdaje się. Podobnie z tym Puma Punku. Tam też kilka takich budynków jest poprzestawianych. Zresztą te przestawki nie były domeną ani jezuitów, którzy tam się pojawili i kazali wszystko przewracać. Poważnie, bo tam jeszcze dosyć sporo rzeczy stało. Ten kompleks był dosyć spory. No i fama głosi, że jak się pojawili jezuici, to oczywiście kazali wszystko niszczyć, bo to znaki szatana i jego obecności na Ziemi i że trzeba to wszystko zniszczyć, bo szatan, oni mają nowego władcę i pana ludzkich dusz i on każe im to niszczyć.
Efekt taki, że masa rzeczy została zdewastowana. Cokolwiek tam jeszcze stało i parkowało, zostało mocno poprzesuwane. I później była próba rekonstrukcji tego wszystkiego i z tego, co fama niesie, ta główna Brama Słońca jest przesunięta. Wcale nie jest ustawiona tak oryginalnie. Gdzieś tam były próby przestawiania i tych Bram Słońca tak zwanych tam w ogóle dookoła jest w tym materiale tak zwanym skalnym, znaczy porozsypywanych takich płyt, które się walają na tym płaskowyżu, idealnie wyrzeźbionych z granitu. Niesamowicie to wygląda. Jest trochę. Także nikt do końca nie wie, jaki był budynek. Wszyscy tam się zastanawiają, którzy siedzą w temacie, bo mamy tylko fundamenty. Jak to mogło potencjalnie wyglądać?
Większość nawiązań jest oczywiście do takich klasycznych rzeczy, które gdzieś tam zostały w Meksyku, gdzieś tam w Mezoameryce. Takie piramidalne kształty, ale właściwie nikt do końca nie wie, bo konstrukcja jest fenomenalna. Wiadomo, że w części górzystej Która znajduje się niedaleko. Jest masa bardzo dziwnych, nie wiem, jak to nazwać, takich wycinek w skale, bo to chyba najlepsze określenie. I te wycinki w skale świadczą dosyć dobitnie o tym. Udało mi się znaleźć zdjęcie vintage photo w Tiahuanaco, bo tak to się nazywa. To jest Brama Słońca. Właśnie tak to kiedyś wyglądało. W dzisiejszych czasach wygląda trochę inaczej. Także zaraz ci to wkleję na czata.
Zaraz zobaczysz, na czym polegała rekonstrukcja tego zjawiska, że troszeczkę inaczej mogło być ustawione i właściwie nie wiemy, jaką pozycję przedstawiało. Teorie na ten temat wyłuszczę ci zaraz, za sekundę. W każdym razie kompleks jest potężny. Obok mamy coś, co wygląda potencjalnie na kamieniołomy, ale też nie do końca, bo właściwie w tych kamieniołomach zostały wyrzeźbione schody, różne takie dziwne ujęcia. Te skały w ogóle wyglądają, jakby ktoś rzeźbił piramidę od góry, ale jeszcze na dodatek do góry nogami, a później całą skałę po wyrzeźbieniu sobie obracał i zostawiał sobie na miejscu i w ten sposób manipulował na przykład 40-tonowym blokiem granitu, który praktycznie jest nie do zmielenia. I to wszystko robiono maszynowo, bo ewidentnie na krawędziach tych kamieni, tych wszystkich bloków są ewidentnie ślady obróbki maszynowej. Zresztą przewiercanie się przez potężne bloki skalne głowicą, która właśnie składa się z paru głowic. Do dzisiaj temat niewiadomy. Nie wiemy, jak to zrobić. Jest taki dżentelmen w Polsce, bo ja dzisiaj troszkę będę, może nie troszkę, ale nawiążę, bo myślę, że naprawdę sprawa jest gruba.
Jest to dżentelmen, który moim zdaniem roztrzaskał historię egiptologii. Jeżeli cokolwiek zostanie po egiptologii, to będzie tylko Franz Zalewski, a nie Carter. I ten dżentelmen, Franz Zalewski, pan geolog między innymi, zbadał zawartość tych wszystkich rzeczy w Egipcie i przede wszystkim zajmuje się obróbką kamienia, bo oprócz tego jest panem inżynierem, który właśnie bada wszystkie te rzeczy związane z obróbką kamienia i zrobił z tego nawet jakiś tam papier. Dyplom z ziemniaka i buraka, jak to się popularnie mówi. W każdym razie dżentelmen wie, o czym mówi. Tak czy siak. I dżentelmen zajął się badaniem właśnie tych śladów obróbki mechanicznej. I to jest, myślę, doskonały trop, żeby w ogóle złapać tą całą historię i może skalę. Dokładnie tylko o to chodzi, żeby złapać na początek skalę, bo jak złapiemy skalę, to może coś w głowie się przestawi i zaczniemy trochę inaczej na to patrzeć. Może z mniejszym dystansem i może coś więcej z tego złapiemy.
Bo skala przedsięwzięcia, które wykonano kiedyś na Ziemi prawdopodobnie nie raz, nie dwa, a może by to było kilka cywilizacji, jest potężna. Bo jeżeli ktoś miał maszyny do obróbki tych kamieni, a my nie mamy maszyn do obróbki tych kamieni, to znaczy, że było coś więcej niż mniej. I jest masa rzeczy, o których nie wiemy. I to jest taka podstawowa historia, którą trzeba założyć, że właściwie nie wiemy nic w tej dziedzinie. Jedyne co znajdujemy, to te wszystkie skalne łupki. Oczywiście można się uprzeć, że tak, ale tych miejsc jest tylko parę. Ale otóż nie. Dowcip polega na tym, że właściwie tych miejsc typu Puma Punku, ja mówię oczywiście o jednym miejscu gdzieś tam w Ameryce Południowej. Wiadomo, że jest jeszcze Machu Picchu, jest kilka innych rzeczy, jest masa rzeczy w Azji, dużo tego jest w każdym razie. Takie specjalne miejsce.
Wiadomo, że nie w każdym miejscu na świecie znajduje się piramida w Gizie. Może to urobek całej ludzkości, która się zebrała w jednym miejscu i tam postanowiła wyżyć się do oporu, budując jakąś kosmiczną konstrukcję. Myślę, że absolutnie nie w tą stronę. Przede wszystkim, jak się okazuje, tu mój kolega, nie przedstawię go, bo go tutaj nie ma. Jest na czacie. Pozdrawiam serdecznie. Był dziarsko w jednym miejscu, które właśnie wskazał Franz Zalewski, żeby się tam przejechać i sobie samemu zobaczyć, że ta skala tej kultury, tej cywilizacji kosmicznej była potężna, która tu mieszkała na tej planecie. Być może to była poprzednia cywilizacja. Jeżeli my jeszcze nie jesteśmy żadną, my jesteśmy takim przedsionkiem do piątej, przynajmniej tak mi się wydaje, to przed nami musiała być cywilizacja, która co najmniej dorównuje albo jakoś tak. Bo w końcu o to chodzi.
Zresztą co ja tu dużo będę mówił. Kamienie mówią same za siebie, koleżanko i kolego. Także ja nie muszę nic dodawać. No i wyobraź sobie, że kolega pojechał w to miejsce wskazane przez Franza Zalewskiego, a miejsce, żeby było zabawniej, znajduje się w Polsce. Znajduje się w Krakowie. Też byłem w tym miejscu i żeby było zabawniej, byłem tam parę lat temu i ja myślałem, że to są takie oficjalne kamieniołomy i że to takie świeże ślady są, że ktoś tam faktycznie w dzisiejszych czasach coś robił, bo to tak dziwnie wygląda. Ślady obróbki mechanicznej i nawet nie zrobiłem ani jednego zdjęcia, bo to tak wiesz, przeszedłem obok, ktoś rył skały i tyle. A tu się okazuje, i to jest największy dowcip tej historii, że właściwie w Polsce znajduje się coś, co jest dokładnie takim samym drugim Puma Punku. Jeżeli się przejdziesz i pogrzebiesz tam właśnie w okolicach Krakowa, to znajdzie się masę takich miejsc. Zresztą słuchaj, pamiętam takie miejsca z Karkonoszy.
Ciekawa historia, bo oczywiście z Karkonoszami jest związana cała ta historia z Riese, o której nie należy zapominać, czyli tym niemieckim kompleksie, właściwie nie wiadomo jakim oficjalnie. Nieoficjalnie każdy z nas ma, podejrzewam, swoje własne spekulacje. Także można tutaj sobie powymyślać troszeczkę, ale zostawiając te spekulacje gdzieś tam na boku, wiadomo, że pozostało dużo śladów po tej aktywności w ciągu ostatniego stulecia, że tam budowano bunkry podziemne i tak dalej. Ale oprócz tej aktywności jest masa różnych dziwnych skał, które żeby było zabawniej, też noszą na sobie ślady obróbki mechanicznej. Zresztą, o czym wspomniał właściwie już chyba doktor, miał obronę doktoratu, doktor Klaus. Co ja mówię, jaki doktor Klaus? To inny doktor. O czym wspomniał doktor Franz. Dobrze mówię. Doktor Franz Zalewski.
Bo chyba już teraz doktor, jeżeli udało mu się obronić. Jeżeli tak, to życzę wszystkiego najlepszego i gratuluję. W każdym razie wspomniał o tym, że robiąc odwierty nad morzem w Polsce znajdowali masę takich rzeczy i przytoczył masę przypadków i różnych przykładów tego typu historii, że ktoś tam kopał studnię i tak dalej. Nie chcę tutaj się powtarzać. Tak się zaciąłem, bo co ja tu mądrego mogę powiedzieć? Mogę ci tylko powiedzieć, żebyś sobie wpisał nazwisko Fran Zalewski w internecie i sobie obejrzał to, co ten dżentelmen ma do powiedzenia, bo ja tu nie chcę za bardzo powtarzać dokładnie tego samego. Myślę, że ustami autora jest zawsze najlepiej i autor najlepiej o tym wszystkim mówi. Ja troszkę będę nawiązywał. Dzisiaj tylko trochę będę się powoływał na te historie, ale bardziej chcę się powołać na moje własne refleksje, bo myślę, że każdy z nas ma własne. Myślę, że doskonale się uzupełniają, a mi się tak wydaje, że moje się uzupełniają z koncepcjami wysuniętymi przez Mr.
Franza Zalewskiego, bo widziałem sporo takich kamyków w okolicy Wrocławia, miejsca, z którego pochodzę. Chociaż teraz mieszkam w Londynie. Widziałem sporo takich kamyków w różnych miejscach na świecie, gdzie zdarzyło mi się być. Niekoniecznie aż tak dużej ilości miejsc. Bez przesady, nie jestem takim obrzyświatem, ale widziałem kilka kamyków, które są bardzo stare, a wiadomo, że mają więcej niż 200, 300 lat. To na 100%. Nosiły ślady obróbki mechanicznej. Wiadomo, że obróbka mechaniczna kamienia rozpoczęła się w tym stuleciu, nie wcześniej na tą skalę, w ogóle na jakąkolwiek skalę. Wcześniej czegoś takiego nie było. Były tylko dłuta i można było sobie klepać i klepać, i klepać tego kamyka i może ewentualnie jakoś go sklepać do właściwej formy i kształtu.
Trwało długo. Ślady na kamyku są tak specyficzne, że wszyscy widzą, że był klepany na kolanie, a nie robiony maszynowo. Także tego się pomylić nie da. I to jest chyba taki najlepszy ślad moim zdaniem, żeby skumać, jak potężna była ta cywilizacja. Są już na czacie zdjęcia. Także zapraszam cię, człowieku, na czata i słuchaczu Radia Czas Snu i Radia Paranormalium na czat Radia Na Fali. Link jest na stronie radionafali.com. Tam właśnie przez Majka są twoje zdjęcia. Mike jest tym dżentelmenem, który tam był. Taka jest prawda.
Co ja będę udawał, że chodzi o kogoś innego. I to są zdjęcia bardzo ciekawych odwiertów robionych, jak wspomniał badacz tych odwiertów, a robił z tego papier głowicą, która składała się właściwie z trzech głowic. Cały otwór został wywiercony głowicą z trzech elementów. Rzecz unikatowa, bo właściwie dzisiaj nie wierci się czegoś takiego. Widać ślady troszkę innych narzędzi, innego podejścia do tego wszystkiego. I to jest ta magiczna cywilizacja. I tak ludzie szukają tych wszystkich specyficznych rzeczy. Ludzie tam jeżdżą do Puma Punku i tak dalej. Myślę, że warto tam pojechać na 100%. Jakbym miał tu bilet w ręku, w ogóle bym się nawet nie zastanawiał, bo myślę, że bardzo cenna historia, ale jak się okazuje, jest o tyle zabawnie, że to przysłowiowe Puma Punku my właściwie mamy wszędzie.
W każdym kraju jest jakieś takie Puma Punku. W Anglii są niesamowite Puma Punku. Jest bardzo duża ilość kurhanów. Wiadomo, że w tych kurhanach częściowo coś tam było albo jeżeli jeszcze nie zostały rozkopane, coś tam jest. Wiadomo, że ta historia z kurhanami zamieniła się w jeszcze lepszą historię na samym południu Turcji, tam, gdzie już jest pustynia tylko pagórki i się okazało, że jest potężne centrum. Niektórzy nazywają neolityczne. Göbekli Tepe. „Maćkowe brzuchy” tak to można przetłumaczyć. Rozumiesz, pan? Tak się okazuje, że nie jest tego wcale mało.
I żeby było zabawniej, coraz więcej śladów wskazuje na ciekawe miejsce, o którym do tej pory było cicho ze względu na propagandę oczywiście, bo wiadomo, że wschód Europy, kultura zachodnia i tak dalej. Pokazuje się dużo ciekawych wykopalisk właśnie z tego miejsca, które prowadzą gdzieś tam w kierunku Ukrainy, Słowacji, Bułgarii. Niesamowicie to wygląda w Turcji w ogóle. Zabytki, które znajdują się w Turcji, pozostałości po jakiejś niesamowitej kulturze, te potężne skały, obróbka mechaniczna kamienia nie pozostawiają żadnych złudzeń. I ta historia, która nieustannie kojarzy się z Rzymem, że wiele z tych geometrycznych paternów, które się tam pojawiają w tych wzorach architektonicznych, tak można to nazwać, mają kilka bardzo podobnych elementów, które występują w kulturze tak zwanej romańskiej. To, co my nazywamy, że pojawiło się przywiezione przez Rzymian. A ja tu mam telefon i już odbieram telefon. Halo, halo, proszę pana. Halo, halo. Ja właśnie pana nie słyszę.
Jeszcze, zaraz. Ja to muszę sprawdzić. Słyszę, już słyszę. Nie wiem, czy pan mnie słyszy. Ja tu sprawdzam jeszcze swoje ustawienia.
[29:14] - Nic nie słyszę.
[29:16] - Jeszcze. Halo, halo, czy mnie słychać? Teraz mnie słychać? Powinno być okej. Chyba mnie słychać.
[29:30] - Nie było słychać.
[29:31] - Teraz już słychać. Teraz ja cię słyszę i ty słyszysz mnie.
[29:35] - Tak.
[29:36] - Witam serdecznie. Znajomy głos. Znajomy głos.
[29:39] - Znajomy? Nie.
[29:41] - Jakoś tak.
[29:42] - Chyba tam dzwoniłem kiedyś, bardzo dawno temu. W każdym razie jakbyś mógł też przytoczyć poza Göbekli Tepe nasze kochane piramidy z ziemi, bo o tym się też bardzo zapomina. A odnośnie Stonehenge'a to chciałbym troszeczkę przerobić to, ponieważ jest to tworzenie historii od nowa praktycznie. Stonehenge było tworzone przez 3000 lat prawdopodobnie. Tak wynika przynajmniej. Tam jest 30, 40 kamieni. Takie coś przez 3000 lat to nie jest żaden wyczyn. Jak sobie zobaczymy na Göbekli Tepe, to tam były o wiele większe kompleksy i dodatkowo były kamienie ozdobione. A na przykład Stonehenge nie było ozdobione. Także tutaj kapitalizm wszedł, wydaje mi się, do naszej kochanej Wielkiej Brytanii i po prostu zrobili z-
[30:37] - Wiesz co ja myślę? Ja myślę po prostu zwyczajnie. Ja cię rozpoznaję, kolego. Doskonale cię rozpoznaję. Dzwoniłeś tu już kiedyś. Rozpoznaję ten słodki głos bardzo dziwnego dżentelmena o bardzo dziwnych poglądach. Słuchaj, nikt nie wie, jak stary jest Stonehenge. To, co mówisz, to jest jedna z wielu definicji. Możemy sobie takich definicji uknuć naprawdę setki albo tysiące. Nie, nie było żadnego badania, bo tam nie było żadnych szczątków organicznych.
Nie ma. Masz tylko warstwy archeologiczne, do której się dokopiesz głębiej i na tej warstwie, na której były kamyki, nie ma żadnych specjalnie szczątków. Także nie możesz za bardzo nic zbadać poza czasem rozpalenia ostatniego ogniska w tym miejscu. To troszeczkę tak, jakbyś ty wszedł do budynku, który ktoś wybudował 5000 lat temu, rozpalił tam ognisko. Ktoś przyszedł po tobie 5000 lat później i stwierdził: „Ten budynek jest 5000 lat stary”, bo datował na twoje ognisko. A budynek jest dwa razy starszy od ciebie.
[31:39] - Nie, da się to stwierdzić po warstwach. Ile warstw od wykucia. Jak wykułeś ten kamień, to później zaczęły się osadzać osady różne na tym kamieniu i po tym jesteś w stanie stwierdzić. Poza tym nawarstwiały się warstwy ziemi. Oni też wtedy nie dbali o-
[31:53] - Wiesz co, powiem ci szczerze. Po prostu Stonehenge zostało, wszystkie kamyki zostały wyciągnięte, przerzucone jeszcze raz. Także nie za bardzo wiem, o czym mówisz w tym momencie, bo wszystko zostało pozmieniane rękami ludzi, którzy postanowili sobie poprzestawiać, bo myśleli, że wiedzą lepiej. Nikt do końca nie wie, jak to jest stare, nikt nie wie, jak to datować. Także tutaj jest to taka, że tak powiem, można godzinami na ten temat. To jest twoja teoria, nie moja.
[32:18] - 3100 przed naszą erą, więc to raczej wiadomo i tam-
[32:22] - Nie ma tak wiadomo. Słuchaj, naprawdę nie ma żadnego „wiadomo” w tym temacie. Nie ma żadnego konkretnego dowodu, który mógłby ci wskazać na konkretne datowanie. Taka jest prawda.
[32:31] - Tomku, w takim razie jak myślisz, kiedy powstało Stonehenge? Tak od ciebie.
[32:36] - Nie mam bladego pojęcia, ale moja spekulacja jest, że jest o wiele starsze.
[32:43] - Nie. Ja tutaj twierdzę, że to jest po prostu zwykłe ułożenie kamieni. Tam nie ma żadnej specjalnej technologii, nie ma żadnych wyrytych monumentów na tym, tak jak na przykład Göbekli Tepe, gdzie są faktycznie-
[32:53] - Nie wiem, czy byłeś kiedykolwiek na Stonehenge prywatnie. Czy widziałeś te kamyki z bliska?
[32:58] - Nie, ale się wybieram w tym roku.
[33:00] - Powiem ci, że teraz niemożliwe jest dojście. Jak byś chciał dojść do kamyków teraz, w dzisiejszych czasach, musiałbyś być w dzień przesilenia zimowego, równonocy zdaje się albo wiosennego. Ale jak podejdziesz do kamyków, to są ślady rzeźbienia na kamykach troszeczkę inne. Są dodatkowe rzeczy. Zresztą jeżeli jesteś wnikliwy, to myślę, że wujek Google i przeczytasz, że nawet ostatnio przesunięto datowanie właśnie Stonehenge o kolejne 6000 lat do tyłu, ponieważ znowu coś tam znaleziono. Znowu się okazuje, że wszystko jest o wiele starsze niż zakładano i zrobiono skan magnetyczny terenu. Dokładnie.
[33:37] - Przesunięto kopanie pierwszych dołów do obrządków, a kamienie powstały tysiące, bo na początku to się składało z samej-
[33:47] - Wiesz co, jest taka rzecz, ja tu wyjaśnię, na jakiej podstawie, bo to sobie można wymyślać. Mechanizm jest bardzo prosty. Robi się skan rezonansu magnetycznego ziemi i od razu widzisz, jak dawno ten kamyk leży w danym miejscu, bo widzisz przeskanowane warstwy w troszeczkę inny sposób. Także myślę, że skoro brytyjscy dziarscy inżynierowie, którzy obsługują te maszyny, podają, że jest to powyżej 6000 lat, to myślę, że akurat się nie mylą tak bardzo, jeżeli mają takie maszyny.
[34:18] - Bierz pod uwagę, że oni chcą wyciągnąć z tego jak najwięcej pieniędzy i pieniądze się tam najbardziej liczą i chcą przyciągnąć do siebie jako turystów-
[34:25] - Może zostawmy, bo to już sprawa Stonehenge. Naprawdę. Możesz sobie spędzić trochę czasu, sprawdź sobie temat, bo jest troszkę badań nowych na ten temat zrobiono dokładnie dwa lata temu.
[34:38] - Raz mówisz, żeby wierzyć naukowcom, a raz mówisz, że naukowcy nic nie wiedzą-
[34:42] - Sprawdź sobie. Moja koncepcja jest taka, że jest o wiele starsze, niż mówią ci naukowcy i ty. Także tak czy siak dla mnie jest okej. Rozumiesz? Bo ja i tak twierdzę, że jest o wiele starsze niż powiedziałeś. Rozumie pan.
[34:58] - Dobra, w każdym razie Göbekli Tepe jest na 100% starsze i jest bardziej zaawansowane i tam jest w ogóle cały kompleks i radziłbym się temu przyjrzeć. Tak samo jak piramidom z ziemi we wschodniej Europie. To w sumie tyle. Dzięki i do następnego razu.
[35:13] - Dzięki. Na razie. All right, to był gość. To był słuchacz. Dziwny słuchacz. Ale ja wrócę do naszego dziarskiego Puma Punku, bo to jest takie miejsce, na którym się dzisiaj zawieszam, bo jest tam kilka ciekawych rzeczy związanych z technologiczną obróbką kamienia, która oprócz tego, że jest maszynowa, wskazuje na troszkę inne zastosowanie tych kamyków. To się nazywa we współczesnej inżynierii konstrukcje samonośne na przykład między innymi, czyli mówiąc w wielkim skrócie, bo nie chcę być taki inżynieryjny, konstrukcja automatycznie reprezentuje funkcjonalność urządzenia. Czyli jeżeli masz, najprościej mówiąc, młotek, właściwie cały jest skonstruowany po to, żeby wykonywać swoją funkcję. On nie ma bardzo takiego designu, żebyś się na niego oglądał, żeby był piękny albo coś w tym stylu. Budynek jest od razu urządzeniem, może w ten sposób.
I to są takie dosyć specyficzne rzeczy. Mi się to zawsze kojarzy z różnymi dziwnymi technologiami. I właśnie po ostatnich takich sprawdzaniach, gdzie to jest, bo ja widziałem o tym, widziałem, jak pewnie setki, tysiące ludzi doskonale o tym wie. Takie miejsce znajduje się w Holandii, takie miejsce znajduje się w Polsce. To jest w ogóle ciekawa historia, bo kopce ziemne, które znajdują się w Holandii i to, żeby było zabawniej, odkryte dopiero po W wysuszeniu folderów, kiedy tam odpompowano troszeczkę morza. Wyglądają dokładnie tak samo jak te kopce, które znajdują się w Polsce na Pomorzu. Oczywiście tam fama mówi, że kwestia polega na tym, że to było zlodowacenie, że to wszystko tam zostało wybudowane paręset lat temu albo parę tysięcy lat temu. Są różne szalone konstrukcje, takie logiczne, żeby to wyjaśnić, żeby nie zburzyło to panującego zastanego systemu i w ogóle pomysłu na historię. W każdym razie co tu dużo mówić. Ja miałem w ręku, już się wpaliłem chyba parę razy, obiekty, które miały więcej niż 6000 lat i to tak sprawdzone, bo zostały wykopane na odpowiednich stanowiskach archeologicznych.
Później były sprawdzane jeszcze na ten wypadek specjalnie, bo kolega archeolog po drodze czasami się zdarzało, że potrafił pochwalić się takim czymś. To oczywiście wracało później do muzeum. Nikt tego nie gra. Także spokojnie chłopaku i dziewczyno. Nie jest tak, że mam tu gdzieś obok siebie jakieś takie zaginione fanty, które powinny wylądować w muzeum. Nie, nie fantów nie było żadnych, ale była okazja, żeby się temu przyjrzeć tak z bliska. Dosłownie wziąć taką na przykład biżuterię celtycką do ręki, jak to się mówi celtycka albo jakiejś tam kultury, jak to się mówi czasami prełużyckie albo nie wiadomo jakie, bo właściwie nikt do końca nie wie, co to było. Wygląda oficjalnie niby celtycko, ale nie do końca celtycko to wygląda, bo to nie jest takie wszystko jednorodne. Na tym wielu ludzi zrobiło karierę w Ameryce Południowej, że tak jak mówiłem tydzień temu, że ta ceramika, która tam jest wykopywana, jest praktycznie na wielu warstwach archeologicznych, dokładnie taka sama przez cały kontynent i nikt się nie chce z tym pogodzić i każdy szuka. Okej, a ci używali innego koloru.
To już jest inna kultura. Dokładnie taka historia. Ciekawa rzecz, że oczywiście to muszą być osobne kultury, bo my nie możemy być tacy jak inni, a inni nie mogą być tacy jak my. Taki troszkę faszyzm w głowie i podział tego wszystkiego na to, żeby jak zwykle każdy musi się podpisać, że odkrył coś nowatorskiego. Głupio by było powiedzieć: okej, stary, odkryłem tą samą kulturę, którą ty odkryłeś. Także wiadomo, że już się nie ma, że tak powiem, tej przewodniej koszulki lidera, że coś się nowego odkryło. Tu trzeba by się zgodzić na taki wspólny obrazek świata. Nie wiem, czy każdy by chciał. Przede wszystkim, bo wiadomo, że prace naukowe wtedy są troszkę mniej spektakularne, ale ja może zostawię te spektakularne prace naukowe. Göbekli Tepe to w ogóle jest w archiwum Radia Nafali na ten temat chyba nawet sprzed trzech czy czterech lat jest cała hiperprzestrzeń na ten temat, bo to jest w ogóle ciekawa historia, naprawdę mocno dziarska historia.
Ale się okazuje, że właśnie z tym Göbekli Tepe teraz wychodzi jeszcze lepsza rzecz, bo oczywiście okazało się, że jest tego więcej niż ktokolwiek przypuszczał. Po kolejnych skanach okazało się, że właściwie całe górki mogły być pokryte takimi kompleksami kamiennymi, a później okazało się właściwie teraz powoli się okazuje, że znakomita część kompleksów, które były tam datowane na czasy gdzieś tam, wiesz, ale tak mówię, gdzieś tam wiesz. A może nie wiesz? A może tylko ja wiem? Przed Imperium Rzymskim, gdzieś te okresy, gdzie Persowie się pojawiali. Są takie potężne fortece. I dowcip polega na tym, że te fortece są wybudowane z takich bloków skalnych, przynajmniej jeżeli chodzi o fundamenty, które mają właśnie ślady mechanicznej obróbki. Czyli wiadomo, że to wszystko pochodzi z zupełnie innego miejsca i widać, że jest niedopasowane. Jest masa miejsc, które jak mówią archeolodzy należą do zabytków kultury neolitycznej. I okazuje się, że jest to bardzo mocno powiązane, jeżeli chodzi o na przykład design, przedstawienia zwierzątek, przedstawienia właśnie takich podobnych rzeczy, które się znajdują w Göbekli Tepe.
Jak tak pojedziemy dalej, to znajduje się troszeczkę więcej tych wszystkich ciekawych rzeczy w całej Europie. Ciekawa historia jest związana z jedną ponoć oficjalnie, bo tylko oficjalnie wiemy, co jest publikowane najstarszą rzeźbą drewnianą, która została znaleziona nigdzie indziej, gdzieś tam na Syberii. Drewniana rzeźba. Nie wiem, czy taka specjalnie ładna, ale jest ciekawa sprawa i rzeźba ma tam 8000 lat. To już wtedy ludzie sobie rzeźbili z drewna. Co to znaczy, że już wtedy? Jak to było, że rzeźbili z drewna? Liczę na to, że to jak było świeże, to fajnie wyglądało. Nie wyglądało tak jak teraz, ale to nie była taka precyzja. Porównanie tej jakości obróbki materiału skalnego, precyzji z tym, co ludzie robili 8000 lat temu, to taki troszeczkę dowcip.
To jest tak, jak wchodzisz do Muzeum Starożytnego Egiptu, w ogóle do działu starożytnego Egiptu, na przykład w muzeum w Berlinie czy w muzeum w Londynie, czy wchodzisz do jakiegokolwiek innego miejsca. To zawsze to jest taki dosyć charakterystyczny moment złapania się za głowę, kiedy zauważasz, że przecież im bardziej młodsza ta kultura, tym większe wieśniaki, tym bardziej wszystkie te kształty nierówne. Zanika umiejętność rysowania prostych kresek, zanika umiejętność zrobienia takiego prostego paternu dookoła trumny. Te najstarsze egipskie jakieś sarkofagi tego typu. Dziwne kamienne pomieszczenia, właściwie pomieszczenia sarkofagi, można powiedzieć nie wiadomo na co. Oficjalnie się mówi, że oczywiście na zdechłego pieska albo coś w tym stylu. Nieoficjalnie właściwie nie wiadomo, co tam było i widać, że wzorki na tym są idealnie zrobione. Bierzesz taki dalmierz laserowy, sobie sprawdzasz i wszystko jest w idealnych stopniach. 90 stopni, 360, 180. Wszystko jest piękna, perfekcyjna, doskonała matematyka.
Nam się mówi, że matematyka pochodzi z Grecji, ale z greckich zapisków wiemy, że Grecy matematyki nauczyli się w Egipcie. Zresztą piramida jest na to doskonałym przykładem. Cała matematyka, z której słyną oficjalnie Grecy, jest zawarta w budowie piramid i nie tylko. Praktycznie na całym płaskowyżu Giza masz podręcznik matematyczny tak zwanej platońskiej i całej tej reszty algebry Całej tej matematyki. Wracając do punktu widzenia na to, jak to może być stare, spójrzmy na to jeszcze raz. Mamy rzeczy sprzed 8000 lat i widać, że w niektórych miejscach na świecie coś jeszcze potrafiono. Czy potrafiono budować jakiekolwiek budowle skalne? W mojej opinii absolutnie nie. Jeżeli już, to było tylko i wyłącznie odcinanie od istniejących kuponów. Moim zdaniem te centra neolityczne, które są znajdowane na przykład w Polsce na całej jej długości i rozciągłości, w Niemczech, na Ukrainie jest potężna ilość tego, na Białorusi, w całej tej części Europy, która nie została do tej pory spenetrowana oficjalnie, bo zawsze było, że tam mieszkają troszkę głupki, cywilizacja jest z Zachodu i wszyscy generalnie muszą szukać tam cywilizacji, a jak nie, to w Afryce.
Tam raczej nie szukano, ale tam też była cywilizacja i to potężna. Zresztą manuskrypt Wojnycza jest bardzo ciekawą książką świadczącą o tym, że bardzo ciekawa wiedza mogła być po tej drugiej stronie. Nie potrafię tego przeczytać, potrafię się tylko domyślać, ale to jest moje domyślanie się, a nie rzeczywisty tekst manuskryptu Wojnycza. Tak że tutaj nie łap mnie za słowo. Moim skromnym zdaniem zostało kilka śladów, które mówią jasno i wyraźnie o tym, że istniało coś bardzo ciekawego. Nie wiem, czy była to kultura upaństwowiona, tak jak się dzisiaj mówi i kilku ludzi próbuje nas wkręcić w Lechitów, Słowian i tak dalej. Nie wiem, czy miało to jakikolwiek taki sens. Na pewno była to grupa ludzi, która posiadała niezłą wiedzę i potrafiła się nieźle schować przed cywilizacją, żeby nie musieć z nikim walczyć i nie zostawić po sobie tony żelastwa, czołgów w polu albo innych lemieszy i mieczy zakopanych na polach bitwy. Czegoś takiego tutaj nie ma. To się nie pojawia.
Natomiast pojawiają się oczywiście kosmiczne budynki. To jest ciekawa rzecz. Myślę sobie, że te kosmiczne budynki są starsze niż ostatni etap zlodowacenia, który panował w Europie, czyli mogą mieć jakieś 35 000, 36 000 lat. To wcale nie musi być nowa kultura. Pamiętajmy, że wcześniej mogło tam być morze. Może w ten sposób: jeżeli to jest tak precyzyjnie ustawione, jak jest, a co do tego nie ma żadnych wątpliwości, to jeżeli masz taką precyzję w ustawianiu kamyków, to masz też precyzję w obróbce. Jeżeli masz duży kamień, który jest tak scrushowany, jest taki troszkę pozaokrąglany, nie styka z każdej strony, wygląda, jakby się toczył cały czas po skalnej ścianie, bardziej naturalnie niż maszynowo, ale ma jeden ślad obróbki maszynowej, to łatwo się domyślić, że być może kamień jest w rzeczywistości zniszczony, zdewastowany i akurat ten kawałek, którym się łączył z innym, ten kawałek obróbki maszynowej akurat na tym kamyku jeszcze został i jest jeszcze widoczny. I to jest jedyny ślad, po którym możesz złapać, że coś innego istniało na tej planecie, na której myślisz, że istnieje tylko ta cywilizacja, z której się składa ten świat dookoła. Proste? Proste.
Konkluzja jest dosyć trywialna. Jeżeli masz takie możliwości, to przecież nie będziesz siedział i nie będziesz z cyzrykiem dłubał w drewienku. Tylko weźmiesz swoje rzeczywiste moce i wybudujesz konkretną strukturę. Dlatego według mojej opinii żadna z tych wielkich budowli nie powstała w ciągu ostatniego sześciu tysiąclecia, ośmiu tysiąclecia. Może niektóre zostały naprawione. Na 100% można powiedzieć, że zostały naprawione. Puma Punku jest doskonałym przykładem, że zostało naprawione. To jest miłe spojrzeć na to od tej strony, pomimo całego bezeceństwa, które się wydarzyło dookoła tych wykopalisk archeologicznych i że ludzie, którzy podają się za historyków, próbują robić sami siebie i nas generalnie w ciula, mówiąc szczerze, że mamy oficjalną wersję historii, to musisz w to wierzyć i tak dalej, a się okazuje, że właściwie wszystko, co jest oficjalną wersją historii, jest takim bullshitem centralnie. Co tu dużo mówić? Ciężko nawet skonstatować inteligentnie w głowie, skąd się bierze ta oficjalna wersja historii, skoro pod nosem masz takie rzeczy.
Wracając do mojej konkluzji na temat tej drobnej różnicy. Indianie w Ameryce Południowej, jeżeli powstawały jakieś kulty dookoła tych budowli, które może nie były cywilizacjami, ale trzymały kawałek informacji, kawałek wiedzy o tym, że wcześniej było coś i że ta wiedza powróci, bo właściwie tego dotyczy się cała ta opowieść, że kiedyś przodkowie twierdzili, że to nie jest tak, że to jest jeden cykl, że cywilizacja umiera, znika i już jest po wszystkim. I koniec, pozamiatane. Do końca życia mamy przystrane. Jesteśmy skazani na firmę Nestle i tak dalej. Nie. Jest tak, że robimy taki obrót. Cała planeta robi obrót. My jesteśmy uzależnieni od tego cyklu. Jesteśmy sklejeni z tym cyklem.
Nie tyle uzależnieni, tylko jesteśmy dziećmi tego cyklu, bo właściwie najczęściej jest to właśnie To jest najczęściej używane określenie, że jesteśmy dziećmi tego kosmicznego cyklu. Ten kosmiczny cykl wymusza poniekąd nasze zachowania. Do pewnego stopnia determinuje w lewo albo w prawo i dzięki temu powstają cywilizacje lub upadają cywilizacje z różnych powodów. Można wziąć koncepcję, że każda cywilizacja dochodzi do pewnego granicznego momentu i na przykład wyprowadza się w kosmos, bo opanowuje taką technologię. Jak patrzę na te kamyki z Puma Punku, jak patrzę na te kamyki spod Krakowa, to co tu dużo mówić. Jeżeli ktoś potrafi tak kroić kamień, jeżeli ktoś potrafi przesuwać tak potężne głazy kamienia od wewnątrz, wyobraź sobie, że dziura w kamieniu jest robiona od wewnątrz. Potrafisz to zrobić? Ja nie. A tu piaskowiec pęka i okazało się, że w środku jest dziura. Ktoś sobie drążył dziurę od wewnątrz.
Prosto w Krakowie, tutaj pod nosem. Nie trzeba wcale do Ameryki Południowej kupować biletu. Wiem, że tam jest fajnie, egzotycznie, ale prosto pod nosem. Myślę, że jeżeli się przyjrzysz na podmurówki wielu katedr, może nie katedr, bo katedr akurat w Polsce za bardzo nie ma, ale starych gotyckich kościołów Szczególnie krzyżackich. Zobaczysz masę dziwnych kamieni, które znajdują się właśnie w podmurówkach, fundamentach. One mają troszkę inną wielkość i zauważ, że one są tak dziwnie obrobione, dziwnie równe. To jest z kolei historia, która się wydarzyła tu w Europie, bo o ile Indianie, jak gdzieś tam trafili, którzy tam zostali, te wszystkie budynki i kultywowali te swoje kulty cargo, ale jednak zachowując tą resztkę wspomnień po naszej historii, żeby nie było tak, że zapomnimy wszystkiego, że kiedyś coś z tego wróci i będziemy wiedzieli, jak się tym posługiwać. Także nie niszczymy tego, zostawiamy to, dbamy o to. To oni potrafili jeszcze to wzmocnić murkiem dookoła, żeby się tam nie przewróciło. Natomiast sytuacja w Europie polega troszkę na innej zasadzie i granie w świecie białego człowieka polega na tym, że ekipa się rzuciła na to, co zostało.
Wyrwali najfajniejsze kamyki z pola i wybudowali sobie kościoły, a jeżeli czegoś się nie udało przebudować, to oczywiście wybudowali w tym miejscu sobie kościół albo centrum władzy, coś w tym stylu. Jest kilka takich miejsc. Zresztą właściwie ciężko by było w Europie znaleźć kościół, który nie znajduje się na takim miejscu, szczególnie w tej francuskiej części, niemieckiej części. W polskiej części dokładnie to samo. Także jest tego naprawdę masa. Jak się okazuje, nie jest to naprawdę nic takiego wyjątkowego. Tam jest kilka różnych ciekawych hipotez właśnie na temat, jak bardzo to jest stare, bo tam niektórzy chcą to skleić. Ja tak będę nawiązywał do tych starości dzisiaj oczywiście z jakimś właśnie takim nacjonalistycznym podejściem, że wiesz, ruch Słowian i tak dalej. Ale ciężko to naprawdę skleić z takim czymś, że ty opowiesz to albo ja opowiem, że to byli Lechici. Nikt nie wie do końca.
Pokazuje się nam facetów biegających w lnianych koszulach, dziewczyny z wiankami kwiatów we włosach, siedzących z takim kozikiem i skrobiących miedzianym kozikiem, żelaznym kozikiem w drewienku i wisiorek na szyi z rzemyka, rozumiesz? No kurde, człowieku, to nie jest możliwe, żeby ktoś spędzał popołudnie siedząc na zydelku i skrobiąc sobie scyzorykiem w drewienku figurkę Światowida. Miał specjalne wiertło, które składa się z trzech głowic i rzeźbi piaskowiec, czy co tam jest od wewnątrz. No właśnie, troszeczkę inna technologia. Chociaż koszulę lnianą mógł mieć oczywiście jak najbardziej. Wcale to niczemu nie przeszkadza, że tak powiem, jedno drugiemu nie szkodzi. Niemniej raczej nie jest to taki model kultury, który próbują czasami propagować takie organizacje, które próbują cofnąć się troszeczkę, zrekonstruować czas i pokazać nam, jak się żyło w czasach tysiąc lat temu, średniowiecza bez prądu elektrycznego, że tam była zagroda ze zwierzętami i tak dalej. Jasne, ten okres historii oczywiście był, się nam wszystkim przydarzył. Jest to świetny okres historii. Fajna taka komitywa życia z naturą.
Tymczasem dzięki Nikoli Tesli dotarliśmy do momentu, że mamy prąd elektryczny, internet, wszystkie te historie po drodze, także wzbogaciliśmy swój asortyment dnia codziennego o produkty naszej głowy, które stały się troszkę drugą rzeczywistością, można powiedzieć. No i wtedy mogło być podobnie. Ludzie też mogli mieć dostęp do troszkę innych narzędzi, tak jak my teraz. Dawniej siedziałeś na zydelku i skrobałeś się też, a później albo wcześniej siedziałeś z jakąś dziwną technologią i obrabiałeś potężne bloki skalne, które mają po 20 000 ton kamienia i tak sobie rzeźbisz w nich. Albo co? Sobie zrobię schody na przykład gdzieś w odludnym miejscu na samym końcu świata. W kawałku skały wyrzeźbię schody na długości 900 metrów na wysokości 4000 metrów i to będzie w najtwardszym granicie, takim wulkanicznym jeszcze, który ma masę przerostów różnych minerałów, także praktycznie w ogóle fizycznie nie do zrobienia. A co? Ciekawa technologia, prawda? To ja może włączę jakąś muzyczkę, bo tak się zagadałem o tych technologiach.
Moja puenta dzisiaj, że jest tego masa pod naszymi nogami, że to wcale nie jest tak, że trzeba biegać, szukać gdzieś tego nie wiadomo gdzie. Trzeba szukać Szambali w Tybecie, trzeba szukać w Puma Punku. To jest świetne. Ja myślę, że gdybym miał możliwość, a jeszcze mógłbym cię zabrać, a jesteś fajnym ziomem albo fajną ziomką na wyprawę, fajną ekipą, to jasne. Czemu nie wybrać się samemu albo z ekipą? Cokolwiek. Nieważne. Pojechać i zobaczyć. Mieć to doświadczenie. To jest całkiem miłe, ale jak się okazuje wcale nie trzeba jechać do Puma Punku.
Wystarczy czasami ruszyć dupsko do lokalnego, najstarszego kościółka. Jeżeli mieszkasz gdzieś w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, ja myślę, że znasz troszeczkę legend na temat podziemi, w których leżą tak zwani Słowiańscy, Lechińscy przodkowie. Jakoś tak. To też ciekawa historia. Ja w ogóle dzisiaj będę tak wiązał historie. Nie to, żebym był patriotą, ale człowieku, nigdy się nie wstydziłem, że mam polski paszport. Polska jest od tej strony też niesamowitym krajem. Myślę, że czasami nie doceniamy swoich własnych historii, które gdzieś tam z tego polskiego, lechickiego czy jak to zwał kraju pochodzą. Kiedyś tu opowiadałem o legendzie, która została nie wśród Majów, tylko wśród Azteków, czyli tam, gdzie przybyli Portugalczycy do Peru. Legenda.
Zanim jeszcze puszczę muzyczkę, przypomnę tą legendę o tych ostatnich ludziach, którzy mieli moc bogów i byli władcami wszystkiego, stworzenia i tak dalej. Potrafili robić niesamowite rzeczy. Legenda o tych ludziach została. Mówi jasno i wyraźnie, że były to mumie, że były to już wtedy mumie, które oni raz w roku, to był król i królowa, wyprowadzali z pałacu i obnosili w takim specjalnym kondukcie dookoła miasta, tak żeby wszystkim się powodziło i szczęściło. Po prostu wyciągali mumie, obnosili te zwłoki. I teraz sobie skojarz, że ponoć i to ja poważnie całkiem sobie myślę, że to wcale nie musi być bajkowa historia. A może tak znowu się pozował na Franza, ale Franza Zalewskiego musi gdzieś swędzieć po prostu ucho. Że w każdej bajce jest więcej historii czasami niż w normalnej, oficjalnej historii. Są ciekawe mumie znajdowane w wielu miejscach na świecie. O tym doskonale wiem.
Nie będę nawet przytaczał, bo to są godziny opowieści o tych wszystkich mumiach, o tradycji mumifikacji i tak dalej. Począwszy od Egiptu, Ameryki Południowej, Chin. Nawet jest mowa o Australii, ale to nie dzisiaj. I masz tę opowieść o tym, że są zabalsamowani, zmumifikowani owi polscy władcy tamtego miejsca, ostatni, którzy mieli kontakt z bogami, ale którzy tu zostali. Koncept jest w ogóle ciekawy. Nie wiem, czy go słyszałeś. Mówi o tym, że wszystko się zmieniło na Ziemi. Inaczej się zaczęło oddychać. Ptaki pospadały się, pozmieniały. Oczywiście mowa jest o wielkich transformacjach całej planety.
Trzęsienie ziemi, morze się przesunęło, rzeka zmieniła swój bieg, ale nie do końca o takich katastroficznych bardzo mocno, tylko bardziej, że coś się zmieniło w powietrzu, zmieniła się atmosfera. I to byli ludzie, którzy byli określani mianem w bardzo wielu kulturach synami bogów czy bogami na Ziemi. Nie zawsze było to takie sensu stricte religijne. Zawsze dotyczyło głównie jednej rzeczy, jeżeli sobie obgolisz z tych wszystkich religijnych teologii. Chodziło o to, że kolesie mieli niesamowite właściwości, niesamowite umiejętności i właściwie byli autorytetami, że nawet setki lat po odejściu wiedza, historia po nich zostawała, że to nie było tak, że koleś odszedł, zniknął i wszyscy zapomnieli i po sprawie. To było tak, że jak odszedł, to wszyscy przez kolejne tysiąc lat wspominali, że to był ostatni ze sprawiedliwych, który miał w rękach moc bogów, moc sprawiania światła, życia i on przechodził pomiędzy życiem a śmiercią i nie do końca był stąd i uczył wszystkich ludzi, tych, którzy zostali i tak dalej. A ty słuchasz „Hiperprzestrzeni”. Ja dzisiaj tak wyrzucam swoje refleksje na temat, że nie trzeba wcale daleko jeździć. Nie trzeba wcale daleko szukać. Właściwie ta cywilizacja, która była przed nami, jest tak potężna i zostawiła tak potężną spuściznę po sobie, że w każdym kawałku świata jesteś w stanie znaleźć wszystko, cokolwiek chcesz.
Oczywiście może nie do końca, bo wiadomo, że jest ciekawa tradycja kurhanów, bo to jest rzecz, która została wpompowana gdzieś tam pomiędzy te piramidy. Ale dawno, dawno temu dorwałem jakieś wydawnictwo rosyjskie, jeszcze za czasów Związku Radzieckiego, gdzie jakiś pan archeolog prarosyjskie kurhany gdzieś na Ukrainie i w tamtej części Rosji zwiedzał i robił spis tego wszystkiego. Potężna ilość. Oczywiście wiele z nich właściwie nieodkopanych, nie do końca ludzie zawsze odkopywali, po prostu górka. W pewnych momentach historii ludzie zapominali, że tam była jakakolwiek górka. I z tej okazji nikt nie wpadł na pomysł, żeby tam szukać złota albo czegokolwiek. Oczywiście z kurhanami jest jeszcze jedna zabawna historia, która została poniekąd potwierdzona poprzez wykopaliska archeologiczne w Irlandii i w Anglii. Potwierdzona, zauważono pewien specyficzny mechanizm w tym wszystkim. Nic nowego. Polegało to na tym, że była sobie konstrukcja neolityczna, tak to nazwijmy.
Były sobie te wszystkie bloki skalne i one coś tam robiły. Ktoś je wybudował i to były te oryginalne czasy, kiedy powstawały. Następnie coś się wydarzyło. Minęło dużo lat i dopiero wtedy przyszli kolejni ludzie, którzy właściwie, to jest dosyć zabawne, nie byli tacy zagubieni w tym wszystkim, bo wiedzieli, w którym miejscu budowlę odbudować, co przesunąć, co ustawić, co i jak. Czyli mieli jakiś plan rekonstrukcji tego wszystkiego, częściowy. To zależy jakie cywilizacje, bo niektórzy twierdzą, że to jest ten numer z czterema, pięcioma cywilizacjami. Czyli jeżeli jedna nadchodziła po drugiej, to normalne jest to, że część kolesi miała tą spuściznę w głowie i nie było dymu, żeby odpalić urządzenie jeszcze raz i żeby wiedzieć, jak ono działa. Także widać bardzo udane próby rekonstrukcji, bez żadnych problemów wszystko zostało odpalone. Przynajmniej tak to wygląda, bo budynki zostały zrobione, uzupełnione, ale widać te pęknięcia. Nawet w tej wielkiej komorze grobowej, w tej wielkiej piramidzie w Gizie jest takie potężne pęknięcie, które idzie przez tą granitową ścianę i kawałek sarkofagu.
On jest zresztą ułamany. Widać, że coś tam mocno dupnęło, ale tak konkretnie, że chyba cała piramida pękła i ktoś to później skleił. Czyli ktoś wiedział, jak zmontować wszystko z powrotem. Czyli częściowa rekonstrukcja się udała, ale widać, że to jest rekonstrukcja. Już są mniejsze kamyki, aczkolwiek technologia obróbki kamyka jest dokładnie taka sama, tylko że na mniejszą skalę. Może było mniej rąk do pracy. I don't know. Nie mam bladego pojęcia. Później pojawia się kolejna rzecz, już naprawdę takie pobuczyny, można powiedzieć. Centralne pobuczyny po cywilizacji.
Może gdzieś tam resztki były. Ja myślę, że ta technologia składała się z kilku elementów, dosłownie z kilku czynników i tylko część tej technologii ocalała, druga część po prostu zniknęła z wielu przyczyn. Ja myślę, że była związana chyba ze zmianą w ogóle atmosfery i klimatu na Ziemi. Właściwie wszystko mocno na to wskazuje, bo nagle wyprowadzają się wielkie kultury, zaczynają się jakieś troszkę dziwne zgięcia w głowie, jakieś konflikty, coś się zmienia na świecie, coś się pojawia w naszych głowach. Coś, co powoduje, że na świecie pojawiają się ludzie, którzy nie zasną jak Nie nabijał komuś guza na przykład. Coś takiego się wydarzyło. W każdym razie cofając się do ostatniego stadium kultury, mamy próbę uzupełniania tych wszystkich budynków, ale już glinianymi cegłami. Paradoksalnie wygląda, masz potężny kamień granitu, a dookoła oblepione takimi glinianymi cegiełkami posklejanymi z gliny na słońcu. To jest taki dowcip troszeczkę kuriozalny, ale widać, że ktoś próbował zachować oryginalny kształt. Zresztą, żeby było zabawniej, widać, że nawet może nie tyle kształt, ile ktoś próbował część tej wiedzy często zatrzymać dla siebie.
Stąd te mury dookoła konstrukcji. Słynna historia z kolumnami, że to były takie place, na których były kolumny i właściwie nie było żadnych murów dookoła. To była otwarta struktura. A później się nagle okazuje, że powstaje nowa warstwa archeologiczna. Są zupełnie inne kamyki, inaczej cięte, inna technologia. I co się dzieje z tymi kamykami? Te kamyki są używane do wybudowania muru dookoła i wszystko jest później zapieczętowane i jest tylko jedno wejście do środka. Nazywa się to świątynią. Już się okazało, że jakiś koleś, który troszeczkę wie więcej na temat rzeczywistości, już jest bardziej świętym albo już wymyślił jakiegoś boga i generalnie musisz mu zapłacić za to, żeby ten bóg nie skopał ci tyłka. Takie dziwne historie.
Ale wracając do Polski. Myślę, że mamy w Polsce troszeczkę tego wszystkiego. Jak to jest stare? Właśnie taka ciekawa historia, bo ostatnio się pojawiła na konferencji w Kairze parę miesięcy temu taka dosyć konkretna teza, że mówimy o jeszcze starszym wieku Sfinksa. Sfinks, jeszcze wrócę do Kairu, ma jakieś 250 000 lat. Właściwie nikt nie wie, czym była oryginalnie statuetka Sfinksa. Są różne koncepcje. Wiem, że głowa szakala i tak dalej. Znam te koncepcje, ale nikt do końca nie jest w stanie przeważyć w jakąkolwiek stronę. To dalej są tylko koncepcje.
Mianowicie chodzi o ten finalny ślad erozji i po sprawdzeniu datowania ustawienia nieba, jak jest Sfinks ustawiony, się okazuje, że ten cykl, bo to ciągle są cykle w przyrodzie, niekoniecznie musi być cyklem 12 000 lat. To jest cykl, który jest o wiele starszy, jest o wiele dłuższy, potężniejszy i być może ten sam cykl ma w okolicach, jeden element tego cyklu, jeden taki obrót ma w okolicach 36 000 lat. A taki pełny cykl gdzieś tam już w setkach, tysiącach lat idzie. To jest dosyć zabawna historia, bo tutaj jak spojrzysz w ludzki kod DNA, to się okazuje, jeżeli sobie cofniesz do tyłu, że dramatyczna i diametralna różnica pomiędzy naszymi przodkami a nami w dzisiejszej formie, w której jesteśmy, wydarzyła się dokładnie 250 000 lat temu. Dokładnie wtedy coś się stało z naszym DNA. Przemutowaliśmy własne DNA, zrobiliśmy sobie ewolucję i staliśmy się innymi istotami. To jest ten punkt, w którym się zastanawiamy, co się stało z Neandertalczykiem i tak dalej. To było 250 000 lat temu. I wyobraź sobie, że ta kultura, która nam się wszędzie pałęta pod nogami, łącznie z tymi miejscami, które zostały w Krakowie, tymi, które Mike wrzuca, te wszystkie dziwne kamyki, wszystkie niesamowite rzeczy, te wszystkie historie mają nie 12 000 lat, nie 6000 lat, nie 3000 lat, nawet nie 36 000 lat, tylko sięgają do jednych z pierwszych cywilizacji. Bo tu jest ciekawa historia związana z cyklami.
Skąd się bierze taki szalony pomysł, żeby w tym momencie odtrąbić, że ten krąg kamienny nie ma wcale 12 000 lat, tylko przypuśćmy, że ma w okolicach 50, 60, może ma 100 000 lat. Może właśnie cała ta korozja, to, że on jest tak poprzestawiany, zniszczony i poprzesuwany, to nie jest wcale taki przypadek, że on był niewykończony, że komuś zabrakło pary w rękach, po tym, jak go przyniósł na miejsce, żeby go obrobić. Ja sądzę, że to nie o to chodzi. To jest po prostu kwestia erozji, że to mogło być dewastowane, niszczone i tak dalej. Na potwierdzenie tej hipotezy mamy bardzo ciekawą rzecz, która się nazywa geologia i tutaj trzeba sobie przejść przez warstwy geologiczne. I to jest historia związana z cyklami tej planety, bo z naszej perspektywy wydaje się, że niewiele się zmienia. Chociaż w tym pokoleniu to jest troszkę inna historia. Tak się nam trafiło, że żyjemy w czasie największej aktywności największych wulkanów, które istnieją na tej planecie. Po raz pierwszy od 250 000 lat mamy taką aktywność wulkanów. Także ups, wylądowaliśmy chyba w tym samym momencie czasu i przestrzeni co 250 000 lat temu.
Tak to trochę wygląda. I don't know. To jest taka moja spekulacja. Ale wracając do tych moich kamyków porozrzucanych po polach i lasach, do tej erozji tego kamyka. Wyobraź sobie, że to są ślady po pierwszej kulturze. Bo jeżeli się przyjrzysz, zastosujesz to się nazywa techniki porównawcze. Bierzesz zdjęcia wszystkich tych kamyków, które są w Ameryce Południowej, wszystkich tych kamyków, które Indianie opisują, że to są najstarsze, że nawet to jeszcze istniało przed pierwszymi bogami, którzy wybudowali na przykład Machu Picchu. Tam na górze jest taki kamyk jeden. Cały ten teren jest zbudowany w specyficzny sposób i jest jeden kamyk, który nawet przez mieszkańców, którzy tam znają całą tą historię, jest określany, że to było na samym początku. I często wiele z tych kamyków, które się znajdują właśnie w szczerym polu, które tak niepozornie wyglądają, mają na sobie właśnie te działania maszyny.
Widać to urządzenie, które kroiło ten kamyk, widać tą lekką krawędź, która nagle ups, maszynowa historia. Nagle się okazuje, że na całym świecie statystycznie to te miejsca we wszystkich kulturach są oznaczane jako najstarsze. Najlepszym przykładem jest Japonia. Jest tam kilka bardzo ciekawych, neolitycznych struktur, które wyglądają jakby były krojone niczym kostka masła nożem na ciepło. Tylko że jest to wielkie, potężne. To ma około 20 metrów wysokości i szerokości, potężne kolumny i tak dalej. Wygląda dosłownie tak samo jak struktury tak zwane neolityczne z Afryki. Dokładnie tak samo wygląda. Mają takie krzyżyki specyficzne, są wyrzeźbione dokładnie jak w Pumapunku. Jeżeli się przyjrzysz na to, co sobie znajdziesz w Krakowie, to znajdziesz podobne historie.
Znajdziesz dokładnie tak samo cięty kamień. Też widzisz te specyficzne kąty, jakby ktoś montował to do celów technologicznych. Koncepcji jest bardzo dużo. Jedna z takich bardzo popularnych koncepcji mówi o wzbudzaniu czegoś tam rezonansem i chodzi o rezonanse akustyczne. Było masę eksperymentów robionych przez masę dżentelmenów przez ostatnie chyba 40 lat na temat rezonansów akustycznych. I owszem, te eksperymenty udowodniły, że w tych ocalałych budowlach są troszeczkę inne właściwości tego rezonansu. One są wystrojone na konkretne częstotliwości, że to nie budowali wariaci. I właśnie wracając do tych kurhanów, bo tak ciągle tak chodzę dookoła. Może być tak, że w Europie mamy bardzo dużo kurhanów i nie do końca jest to, co nam się wydaje, bo my nazywamy to kurhanami. To zostało w naszej kulturze, że zostali tam pogrzebani jacyś ludzie.
Najczęściej zostały wykorzystane w ten sposób. Być może Göbekli Tepe zostało zasypane właśnie po to, żeby żaden pajac nie wpadł na pomysł, żeby tam zanosić zwłoki i je zakopywać. A może to była jakaś inna historia, właśnie związana ze zmianą klimatu, zmianą wszystkiego dookoła. Coś, co spowodowało, że fizycznie można powiedzieć generacja, która coś potrafiła, coś umiała, miała wiedzę, po prostu odchodziła. I odchodząc ta nowa generacja, nie wiedząc za bardzo, jak sobie poradzić z tą rzeczywistością, na upartego albo robiła z nich mumie, żeby przedłużyć ich obecność na tej planecie, żeby móc dalej korzystać z tej technologii, bo nie chciała się tego nauczyć. Albo jakoś tak. Nie wiem, może tak było. Albo zwyczajnie na świecie nie miała już tej fizycznie możliwości. Miała na przykład inną strukturę krwi, bo zmiana atmosfery dookoła planety to jest ciekawa rzecz. O tym wiedzą doskonale biolodzy.
Powoduje zmianę struktury naszej krwi, a zmiana struktury naszej krwi może zmienić bardzo dużo. To jest och, człowieku, to w tym momencie zaczyna się proces, można powiedzieć, mutacji własnego organizmu i jego możliwości w niesamowity sposób. To są zdolności regeneracyjne, to są takie, że kończyny same odrastają i tak dalej. To są właściwości krwi między innymi. Ciekawostka. Wiedzą o tym naukowcy takich oficjalnych instytutów, nawet tam oficjalnie się przyznają, że po cichu to badają, bo to wcale nie jest takie science fiction dla nich już tam. No, ale mniejsza o to, zostawiamy współczesną naukę. Mowa jest o skali technologii, bo do tego właśnie zmierzam, żeby ci uświadomić skalę technologii. Jeżeli do tej pory jeszcze nie, że musieli wiedzieć wszystko dosłownie jak latać w kosmos, jak budować wszystkie te piramidalne konstrukcje. I nagle musiało się coś takiego stać, że ten najważniejszy reaktor, czyli ich własny organizm, odmówił posłuszeństwa.
I być może to są właśnie te ostatnie zwłoki, wywłoki, które zostały na tym padole łez gdzieś tam pochowane w tych wszystkich tajnych grobowcach, gdzieś tam różnych kurhanach w całej Europie. Ponoć masa kurhanów jest jeszcze nierozgrzebanych właśnie w Europie. Masa do zbadania. Ponoć są potężne podziemia, ale naprawdę potężne, znajdujące się właśnie w górach Częstochowa i okolice dokładnie częstochowskich. I w ogóle ciekawostka, bo Riese ten kompleks, który znajduje się w Karkonoszach, nie w Karpaczu, w Karkonoszach, Góry Sowie, dokładnie Wielka Sowa, Mała Sowa, te okolice, że tam nie są tylko i wyłącznie te jaskinie i te tunele wybudowane i kompleksy wybudowane przez nazistów do testowania troszeczkę innej technologii i świat miał o niej usłyszeć w trochę inny sposób ponoć, ale się nie udało. Chyba wszyscy byli mocno przerażeni, jak daleko zaszli w swoich badaniach i co się okazało i jakie wnioski końcowe po tych badaniach. No ale zostawiamy nazistów. Kiedyś może do nich wrócę. I wyobraź sobie, że tam jest potężna ilość podziemnych tuneli, które są bardzo, bardzo stare. Są takie tunele, które znajdują się w Austrii.
Ostatnio nie wiem, czy przypadkiem na kanale gentlemana, czyli u Witka właściwie Zalvit ma na imię. Pozdrawiam serdecznie, jeżeli Witek słucha Hiperprzestrzeni. Witek pozdrawiam serdecznie. Ja w ogóle bardzo lubię czasami sobie wpaść do Zalvita i sobie w niedzielę posłuchać w ogóle różnych opowieści. W każdym razie dotarła do mnie po raz kolejny wieść o podziemiach w Austrii, że są bardzo ciekawe podziemia w górach, takie niezbadane. Nikt tam nie chce wchodzić za bardzo. Legendy są niesamowite. Mówią, że coś tam jest. Jakieś niesamowite technologie, skarby, archiwa, cokolwiek chcesz. Podobne historie krążyły oczywiście w Karkonoszach, a to jest kraina kopalni.
Karkonosze właściwie nigdy nie były takim miejscem jednonarodowościowym. Tam już od właściwie XII, XIV, XIII wieku mieszkali ludzie z całej Europy Belgowie, Holendrzy, Flamandowie, Francuzi, górnicy, którzy się tam przeprowadzali, bo były tam całkiem niezłe złoża złota, srebra, wielu rzeczy. I były tunele podziemne ponoć. I ponoć naziści gdzieś tam trafili. Słyszałem taką legendę. Nie wiem, czy jest to prawda, że trafili na część tych kompleksów, które są bardzo stare i mowa jest o kompleksach, które właśnie wracamy jeszcze raz. Zostały wycięte za pomocą sprzętu mechanicznego, obróbki mechanicznej kamienia. Czyli mówimy o czymś, co sięga tysięcy, tysięcy lat do tyłu. Nie wiemy ilu tysięcy. Jeżeli masz kawałek skały, który wygląda jakby szlag go trafił i tak centralnie się prawie rozsypał na kawałki, a na jednej ścianie widzisz idealną obróbkę mechaniczną, taką jakby taka tarcza przejechała.
Wiadomo, że kamień stoi w tym miejscu od 300 lat i od 300 lat jest we wszystkich pamiętnikach podróżniczych narysowany ołówkami i tak dalej, i tak dalej. Dokładnie z tym samym przycięciem i szlifem. ... obróbki mechanicznej i widzisz resztkę po tarczy, bo widzisz, że tam był po prostu obrót tarczy, bo się obsunęła, omsknęła się ta tarcza przy tym poślizgu. To wiadomo, że kamyk troszeczkę uległ erozji. Może reszta odpadła zwyczajnie. To może starsze jest to, niż nam się mówi. To może właśnie cały ten napór tego lodowca, wszystkich tych sił, które tam się pojawiały po drodze, spowodował, że właśnie te centra neolityczne, jak to nazywają archeolodzy, zmieniły troszkę swoją strukturę, zmieniły swój kształt i nie wiadomo teraz do końca, o co tam w tym wszystkim chodziło. Może tą metodą było właśnie zasypywanie tych centrów. Może to są jakieś sprawy związane z technologią przyszłości, kto wie.
Ja myślę, że dosyć mocno mogą być związane. Wcale tego nie wykluczam. I dlatego część z nich została zasypana, żeby szlak ich nie trafił. Część się zasypała, a część nie. Część została później odkopana i zrobiono z tego grobowce, bo taki, że tak powiem, malowniczy kątek. Tam byli przodkowie. To są wielkie kamienie. Tam nie kopiemy, bo złe nas trafi. Ale jak ktoś umrze, wielki król, to go zakopiemy tam, bo to wielki człowiek i powinien być na miejscu przodków zakopany, bo tam ostatni raz widzieliśmy przodków. To nawet nie musi świadczyć o tym, że ci przodkowie tu zostali jacykolwiek.
Wszyscy mogli polecieć w kosmos. To tylko taka nasza ułomna natura, że zwariowaliśmy. Zamieniliśmy się w taki kult cargo i nagle się okazało, że co dużo mówić, modlimy się do kamyka. Słaby numer troszeczkę, ale tak wyszło. Co dużo mówić. I taka rzecz się wydarzyła. Także mamy tych kurhanów trochę i ciekawostka właśnie na temat kurhanów tu z Anglii i Irlandii. Archeologicznie panowie zbadali kilka kurhanów. Okazuje się, że właśnie tak one powstawały, przynajmniej tutaj. Panowie nie badali akurat tych na Ukrainie, w Polsce, w Bułgarii, Czechach, na Słowacji i tak dalej, w Niemczech, tylko właśnie tutejsze.
I się okazuje, że praktycznie chyba, przynajmniej taka jest hipoteza, każdy kurhan w Europie wybudowano dokładnie na tej samej zasadzie jak Göbekli Tepe. Czyli wpierw było normalne centrum neolityczne, tak to nazywają archeolodzy. Czyli były kamienie, które były jakoś ustawione, spozycjonowane, coś się z nimi stało. Często pozostały poprzestawiane. Widać, że oryginalne kamienie mają inną obróbkę niż te, które zostały później postawione. Te pierwsze, te najstarsze mają zawsze właśnie ślady obróbki mechanicznej. Później na to idzie jakiś dach. I później wszystko jest to zasypywane małymi kamieniami. Nie wiadomo kiedy, bo właściwie ciężko zbadać piasek. Warstwa archeologiczna też niewiele powie, bo człowiek, który to zasypywał, odkopał to wcześniej z piasku i sobie wsypał swój świeży piasek tam w to miejsce i nie wiadomo, co on tam wtedy jeszcze zastał.
Także tutaj, jak zawsze, jest dużo kwestii spornych, ale widać, że jest to zasypywane tak, żeby uzupełnić luki w ścianach. Następnie, co jest w ogóle dosyć zabawne, wejścia były zasypywane od góry. Nie zasypywano tych wejść do tych kurhanów z dołu. Bo my myślimy często, ja też miałem przez lata taki stereotyp, że to są takie jaskinie, że wchodzimy do jaskini, a się okazuje, że to były otwarte budynki, otwarte platformy. Tylko że później ktoś tam nasypał piasek na górę. Ale cały czas była to otwarta platforma i nigdy nie było inaczej. Dopiero później, kiedy coś się zmieniło na świecie i ślady zasypywania tej otwartej platformy jest właśnie w typie zasypywanie. Inaczej się tego po prostu nie da zrobić. Najwygodniej się zasypuje od góry i widać jak zasypywano sekwencyjnie po kolei od początku do końca. Widać materiał, który został pobierany gdzieś tam z pół, które znajduje się w okolicy, badano tą skałę i tak dalej.
Sprawdzano, jak daleko trzeba było nosić tą skałę i się okazuje, przynajmniej z tych wykopalisk irlandzkich i angielskich, że takich przypadków Göbekli Tepe to mamy w Europie chyba wszędzie pełno. Właściwie chyba, co dużo mówić, chyba każdy przypadek tak wygląda, że gdzieś tam dawno, dawno temu, tak jak w czasach Göbekli Tepe, to wiemy, że około 9–11 tysięcy lat temu zakopano cały ten kompleks i zapadła cisza, a później coś się stało z atmosferą ziemską. To, że się stało z atmosferą ziemską wiemy po badaniu lodowców, po badaniu zachowań skrupy ludzkiej, ziemskiej, ludzkiej skrupy oczywiście. Ludzkiej skrupy też po badaniu DNA wiemy, że nasze DNA 250 tysięcy lat temu wyglądało zupełnie inaczej. Wiemy, że w pewnych momentach historii, w naszym DNA, w tej naszej skrupie, w RNA zachodziły jakieś tak zwane mutacje. Coś się zmieniało. No i ciekawa rzecz. Obserwujemy ten nieubłagany, zabawny cykl, najzabawniejszy cykl planety Ziemia, który polega na tym, że kontynenty rozchodzą się, bo Ziemia się cały czas kręci. Rozchodzą się później prawdopodobnie, bo to jest obiekt oczywiście spekulacji. Nikt nie jest w stanie ci tego ani ja, ani nikt inny powiedzieć na 100%, przynajmniej w tym momencie.
Może ktoś się pojawi. Później Ziemia staje w miejscu, kiedy się już rozkręci i z powrotem cofa się w drugą stronę jak magnesik. Że raz magnes się kręci w jedną stronę, raz magnes się kręci w drugą stronę i rozkręcając się kontynenty się rozsywają, a później się sklejają z powrotem. Rozsywają i sklejają z powrotem. Kontynenty wykonują taki bardzo podobny ruch cały czas po naszej skrupie ziemskiej. Rozsuwamy się i zsuwamy i Ziemia wygląda na to, się troszeczkę rozszerza. Ale też jest moment, kiedy się troszeczkę kurczy. I to jest związane właśnie z przesunięciami tych wszystkich płyt tektonicznych. Jakby sobie wyobrazić to troszeczkę tak jak taką krę, tak jak krea na jeziorze. Dokładnie w ten sam sposób.
Tylko że ta krea zawsze będzie tak samo mutowała. Znaczy zawsze będzie się obracała w ten sam sposób, będzie miała mniej więcej podobny kształt, będzie się rozchodziła i z powrotem zamarzała, rozchodziła i zamarzała. I te kawałki lądu, które znajdują się właśnie na naszej dziarskiej planecie, mają ślady tych wszystkich procesów. I co tu dużo mówić, jest to absolutnie sprawdzalne, udowodnione naukowo. Nikt się z tym nie kłóci. To jest normalna część oficjalnej nauki, oficjalnej geologii, żeby było zabawniej. Te wszystkie procesy. Tylko że my nie spodziewamy się tego, że te procesy nastąpią bardzo szybko, że mają taką siłę sprawczą. Nam historia opowiedziała to, czy historycy opowiedzieli jako coś, co się dzieje, jako taki długi, niezauważalny proces. A tu się okazuje, że nie do końca tak jak sprawa z tymi mamutami, które nagle w ciągu ułamka sekundy dosłownie zamarzły.
Żując trawę mamut zamarzł. Dzięki temu wiemy, że wtedy żuł trawę, bo jest świerzutka w całym jego przełyku i żołądku. Zamarzł na kość w ciągu ułamka sekundy. To jak potężne zmiany, w jak krótkim okresie czasu się odbywają. Znowu numer z tym meteorytem, który przeorał połowę Ameryki Północnej. Wielki Kanion Colorado. Przecież to jest ślad. Teoria mówi, że to jest meteoryt. Jest druga koncepcja, która mówi, że to są zjawiska plazmowe, które się dzieją dookoła w kosmosie, że to niekoniecznie musiał być meteoryt, że to mogło być troszeczkę w inny sposób, ale widać ślad potężnej zmiany kształtu całego kontynentu. Jak gigantyczne jezioro, gigantyczne połacie wody nagle spłynęły z jednego końca kontynentu na drugi i zrobiły niesamowity, malowniczy obraz.
I od tamtej pory nie ma tam ani grama wody. I pewnego dnia, jak mówią Indianie Hopi, którzy niedaleko mieszkają tego miejsca, wszystko z powrotem wróci na swój stary bieg, bo to jest naturalny bieg historii planety. To są cykle. W pewnym momencie to miejsce zawsze jest pustynią i przez parę tysięcy lat nasi przodkowie nigdy tam nie mieszkają. Zostawiają wszystko, co tam było, następnie przenoszą się w inne miejsce. A kiedy historia się zmieni, wróci z powrotem do tego miejsca, z którego wyszli, to będzie można z powrotem wrócić do swoich pozostawionych w cudzysłowie lotnisk w kosmos, do swoich starych technologii, do samego siebie. I że jest to jeszcze związane oczywiście z atmosferą naszej planety. I nie tylko i wyłącznie chodzi o taką technologię, że się nauczysz czegoś w szkole i później będziesz potrafił to zrobić, tylko że to jest związane z naszym emocjonalnym myśleniem. To jest cały taki kompleksowy zestaw zagadnień. To nie jest tak, że my, wyrwani stąd niczym dynamitem od pługa, oderwani i przeniesieni w przeszłość, nagle coś zmieniamy, bo mamy technologię.
Okazuje się, że to jest związane z czymś, co mamy w głowie, emocjami po prostu, z tego, jak się traktujemy. Zobacz na cywilizację współczesną. Mamy tyle cudownych rzeczy, nawet w tej dziadowskiej technologii mamy naprawdę rozwiązania na prawie wszystko. I te rozwiązania służą tylko po to, żeby się zabijać nawzajem i żeby kasować jak największą kasę za wszystko, zrobić się nawzajem wszyscy wspólnie niewolnikami. Taki jest ogólny koncept. Przecież to jest niemożliwe, kiedy masz takie osoby, bo w życiu byś nie wybudował takiej konstrukcji, w życiu nie znalazłbyś ludzi, którzy partycypowaliby z tobą w czymś takim. Powstanie by szybciej powstało niż cokolwiek by się zaorało przez parę pokoleń, żeby budować kamyki według twojego widzimisię. W stylu właśnie tego, co znajdujesz w Krakowie, tego, co znajdujesz w Ameryce Południowej, w Puma Punku czy gdziekolwiek tam się wybierzesz i znajdziesz stare pozostałości po starych cywilizacjach, które moim zdaniem sięgają bardziej setek dziesiątków tysięcy lat do tyłu i to troszkę dalej niż 30 000 lat do tyłu niż 6, 8. Oczywiście są takie pewne drobne zmiany przez tych ostatnich tysięcy lat, ale myślę, że taka konkretnie cywilizacja na pełną skalę nie wróciła. Świadkami powrotu będziemy, kiedy zobaczymy tą technologię na własne oczy już w użyciu.
Będzie to oznaczało, czy chcemy, czy nie, że stara cywilizacja wróciła na swoje miejsce, ale dopiero wtedy. Tak mi się wydaje, bo to musi być taki konkretny dowód, bo to, że wyjdzie ktoś i powie, że powołuje się na jakieś prawo przodków i tak dalej, to tak wiesz. Równie dobrze ja się mogę wyjść i powołać na swój kapelusz albo swoje skarpetki, albo swoje buty, które stoją w przedpokoju. Dokładnie ta sama historia. Natomiast tu mamy takie konkretne dowody w ziemi i tych dowodów jest coraz więcej. Tylko ciekawe pytanie, kiedy my zaczniemy się budzić tak samodzielnie, każdy z nas, żeby złapać tą świadomość, że życie troszeczkę inaczej na tej planecie wyglądało, że ta oficjalna historia to jest taki naprawdę bardzo karykaturalny dowcip. Bo wyobraź sobie, że nie tak daleko od tych pozostałości tej cywilizacji, które się znajdują w Krakowie, znajduje się uniwersytet historii, na którym uczą ludzi nieprzeciętnych bajek. A to jest tyle, że kupujesz sobie bilet na tramwaj i możesz tam sobie podjechać, przejść spacerem i samemu zobaczyć, że ta historia, o której cię uczą, to jest kłamstwo, bo obok masz coś zupełnie innego. I wcale nie trzeba Puma Punku, wcale nie trzeba nic tak wielkiego. Wciąż cały czas na tym stoimy.
Nie ma z tym żadnego problemu, żeby to odkopać. Za wyjątkiem tylko jednego problemu. Jak mawiają Anglicy w swoim powiedzonku: problem nie jest w komputerze, problem jest w krześle. Czyli chodzi o nas samych, że problem jest z tą osobą, która siedzi na tym krzesełku i się nie za bardzo rusza. Rozumiem, że koła akademickie nie za bardzo chcą brylować w tym temacie, bo w tym momencie trzeba było stracić granty europejskie prawdopodobnie, bo wiadomo, że ta nauka powoli, z powodu aspiracji geopolitycznych można powiedzieć, sięgnęła po pieniądze z Europy i teraz muszą badać to, co im tamci każą. A komu by się chciało rozsuwać tą wielką kulturę akurat w czasach, kiedy tak istotne jest rżnięcie siebie nawzajem na kasę pod jakimkolwiek pretekstem rządów, podatków, czegokolwiek innego. Nagle manifestować komuś taką historię, która mówi: „Ej, kiedyś byliśmy jedną wielką kulturą, nie było podatków, to w ogóle była inna technologia, to w ogóle inny kierunek. Nie było wojen, nie było tego szaleństwa”. I przede wszystkim historia wyglądała inaczej, że ci bohaterowie, według których próbujemy sobie poustawiać życie i zaistnieć w ogóle w tym czasie i przestrzeni. Ktoś tam sobie myśli: „Będę jak ta postać historyczna albo coś tam”.
I później powstaje taki świr, który wymyśla wojnę na świecie razem z kumplami. Może właśnie gdyby ta wersja historii normalna wróciła do szkół, to troszkę mniej byśmy mieli takich dzikich pomysłów w głowie, mniej świrowania i nie byłoby tej iluzji, że bycie wielkim robi się z tego, że wymyślasz wojnę i krzywdzisz innych ludzi. To taka prosta, podstawowa sprawa, nawet elementarna, bym powiedział. Jeżeli chodzi o spojrzenie na historię. Jest las. Ja oczywiście w tym lesie powoli zmierzając do końca z tą hiperprzestrzenią w radiu na fali. Oczywiście transmitowana w Radiu Paranormalium, w Radiu Czas Snu, dawniej Dreamtime. Dreamtime dalej działa jako domena, zdaje się. Ale ja wrócę do swojego wątku tych zabytkowych historii, bo tak się nagadałem dzisiaj o tych oczywistych sprawach, że jest to tak oczywiste, że aż zaskakujące, że nie jest to podnoszone dosłownie codziennie z podłogi. Codziennie powinien mieć jakiś taki wielki news w gazecie.
Teoretycznie, jeżeli gazeta miałaby jakikolwiek mieć sens w naszym życiu. Anyway, ale ja o czymś innym chcę tutaj powiedzieć, bo dzięki temu z drugiej strony jest doskonała gratka, która się już zupełnie nie powtórzy za bardzo, przynajmniej w tym momencie w Anglii. Nie powtórzy się w wielu innych miejscach na świecie, a już tym bardziej nie powtórzy się gdzieś tam w Puma Punku i kilku innych miejscach. Tam już są ogrodzenia, tam już musisz zasuwać tak, jak ci przewodnik każe. Tam musisz zgodnie z tym wytyczonym szlaczkiem elegancko dookoła. Jak wdepniesz, to płacisz karę finansową. Nie ma to tamto. W Stonehenge nie podejdziesz absolutnie do kamyków. Zapomnij o tym, że to się w ogóle uda. Wszystko jest ogrodzone z dalekiej odległości, tak żeby nie było podejrzenia, że ty podejdziesz i zniszczysz te kamienie.
Zrobili to kolesie, którzy wpierw je zdewastowali i postawili na betonowej wylewce. Po 50, 40 latach, teraz parę lat temu okazało się, jak zrobiono skan tego terenu, okazało się, że kamień nie stał, ale w innym miejscu. W ogóle skan terenu wskazał zupełnie inne miejsca, troszkę poprzesuwane i tak trochę inaczej powinno być generalnie, ale stwierdzono, że tych kamieni brakuje, to właściwie nie wiadomo, co tam stało. Może były duże, właściwie nie wiadomo, może zakopane. Ale jest blisko. W każdym razie mamy Stonehenge, jest blisko. Ciężko się po prostu zwyczajnie dopchać do tych wszystkich cudownych miejsc. Tych wszystkich fajnych miejsc, tych, które budzą naszą wyobraźnię w taki magiczny sposób. W Polsce jest o tyle cudownie, że właściwie nikt nie zwraca na to uwagi w takich krajach właśnie jak Bułgaria, Rumunia, Ukraina. Właśnie w tej części świata, łącznie z Turcją.
Ono też jest troszeczkę ogrodzone, ale też możesz macać, dotykać i przyglądać się temu ile chcesz. Także szczęśliwie, jak się okazuje, jeżeli jest tu jakiś ambitny człowiek, to może zrobić nieprzeciętną karierę kręcąc polską wersję „Extraterrestrials”. Coś w tym stylu. Takiego „Indiany Jones”, bo właściwie na miejscu ma tyle tego wszystkiego. Wystarczy wziąć troszkę sprzętu pomiarowego, laserowego, bo to jest taki obowiązkowy sprzęt, żeby sprawdzić, czy wszystkie kąty są równe. Wziąć troszkę kamer ze sobą, aparatów, porobić zdjęcia, zrobić od tego analizę. I masz taki materiał wybuchowy, że tam nie ma to tamto. Ja na pewno sobie z chęcią obejrzę, bo nie mieszkam w Polsce od lat i pamiętam gdzieś tam dawno, dawno temu, nieraz w górach, w kilku miejscach spotykałem różne dziwne kamyki i nie wyglądało to absolutnie na robione ręką ludzką. Normalnie obróbka maszynowa, tak jak tu dzisiaj cały czas, przez cały wieczór marudzę o tej obróbce maszynowej, ale nie robione przez Niemców, absolutnie. Przez zupełnie kogoś innego, gdzieś dawno, dawno, dawno temu.
I te ślady zostały. Tak że tych śladów jest naprawdę masa. Tak że nie trzeba szczęśliwie się tam męczyć z karami za przeskakiwanie przez płotek i robienie zdjęć i płacić dodatkowych opłat właśnie za robienie zdjęć, bo to już bardzo często spotykana historia, że jest dodatkowa opłata za robienie zdjęć. A ty ponoć oglądasz dobytek kultury światowej, który ma cię wzbogacić, ale wszystko już jest za kasę w bardzo wielu miejscach. Tak że doskonała szansa. Myślę, że to się tak mówi, że najciemniej pod latarnią. I taka jest prawda, że najciemniej jest pod latarnią. W tym momencie, jak się okazuje, wszyscy pobiegli gdzieś na piramidy, wszyscy próbują tam doić turystów na Machu Picchu i tak dalej. A ty w tym momencie możesz się wybrać ze sprzętem i sobie tam pomierzyć kamyki. Tutaj Mike się wybrał.
Mike porobił taką dokumentację, zrobił tonę zdjęć. Trochę zarzucił tych zdjęć. Jak tak oglądałem to wow. Puma Punku, dosłownie polskie Puma Punku. Tak że jest miejsce w okolicy, gdzie można się wyżyć jak Indiana Jones, dosłownie. Może coś jeszcze ekstra znaleźć. Ja dodam od siebie, że znalazłem sam dla siebie takie historie w tych zabytkowych sprawach lata temu, kiedy właśnie kolega archeolog. Czasami zdarzyło się właściwie więcej niż jeden kolega archeolog. To już inna sprawa. Tych kolegów archeologów było trochu w moim życiu.
Tak się złożyło po prostu. Nie wiem dlaczego, ale część moich znajomych po prostu postanowiła kopać w ziemi. Coś jest w tym pokoleniu, coś jest w tej generacji, że postanowiła wrócić śladami przodków i wykopać to, co zostało po nich. Przynajmniej się dowiedzieć, co tam może być. W każdym razie widziałem tą biżuterię. Zresztą akurat pod tym względem jestem taki cwany, że gdzieś tam udało mi się załapać na kilka ciekawych kolekcji, które tam sobie krążą po świecie, jeżeli chodzi właśnie o te zabytkowe biżuty gdzieś tam odkopywane w takich tajemniczych kulturach. Zdarzyło mi się to już z okazji mieszkania w Londynie i tutaj na miejscu, że są tutaj organizowane takie wystawy i czasami właśnie trafisz na takie prace w muzeum i możesz sobie obejrzeć na żywo. A jeszcze oprócz tego była okazja dawno, dawno temu, żeby wziąć to sobie do ręki, jak koledzy archeolodzy byli. No i kiedy człowiek sobie bierze to wszystko do ręki i sobie ogląda, jak to jest zrobione, to moja refleksja była taka dosyć prosta. Znaczy wiem, jak to jest zrobione, bo znam technologię robienia takich rzeczy, ale kilka spraw mnie zastanowiło.
Na przykład materiał, z którego było to zrobione. Wyobraź się, że stare miedziane ozdóbki, które jak się mówi, są niby z takiej dziadowskiej miedzi i tak dalej, bardzo często okazują się jakościowo właściwie taką samą miedzią, jaką mamy dzisiaj. Dokładnie tak samo czystą. Żeby otrzymać taką miedź, musisz mieć bardzo specyficzne warunki wytapiania. Musisz mieć około dwóch, trzech tysięcy atmosfer do pieca. No jakoś tak. Tlenu pod ciśnieniem. Kilka innych rzeczy, żeby elegancko wytopić czysty metal, żeby wyseparować zanieczyszczenia podczas całego procesu technologicznego. Okazuje się, że ludzie w tamtych czasach produkowali bardzo czystą miedź. Miedź na tyle czystą, że dzięki temu te wszystkie ozdoby dotrwały do naszych czasów.
Ja mam jeszcze jedno swoje spostrzeżenie, bardzo istotne, które brzmi dokładnie tak, że część z tych rzeczy była przekuwana z oryginałów. To nie jest coś, co było oryginalnie robione z pomysłu, że zrobię sobie na przykład konika z brązu. Nie było czegoś takiego. To była historia pod tytułem, że coś było gotowe i ktoś wziął młotek, bo widać dwie różne techniki. Kawałek przedmiotu zrobiono inną techniką, a drugi kawałek jest zrobiony inną techniką i jeden wskazuje ślady dalej maszynowej obróbki. Kilku rzeczy, których normalnie koleś, który sklepywał całą resztę, nie był w stanie zrobić, bo gdyby był, to nie musiałby się męczyć z młotkiem tak długo. Taka dosyć prosta konkluzja. Jeżeli potrafisz przyciąć równo materiał, to nie będziesz siedział i nie będziesz sklepywał młotkiem materiału do tego kształtu, bo to nie ma sensu, bo zajmie ci to bardzo długo. Stracisz właściwie więcej materiału niż wszystko to jest warte i na dodatek jeszcze zajmie ci to parę lat, a w ten sposób możesz sobie skrócić. Widać, że często biżuterię, różną biżuterię, taką bardzo starą, robiono właściwie na dwie tury.
Był ktoś, kto zrobił początek, używając innej technologii. Był ktoś, kto później to, może wykopał z tych kurhanów, może wyciągnął z tych wszystkich miejsc ciekawe kółko zębate albo coś tam innego z jakiejś innej technologii, po czym wziął i przekuł sobie na pierścionki, przekuł sobie na bransoletki. Dlatego te techniki są takie dosyć specyficzne. Widać zaawansowanie technologiczne i tak od razu, nie trzeba się zbyt długo zastanawiać. Widać, że to jest sama epoka, a to jest inna epoka. Widać, że jedni kolesie mieli do dyspozycji praktycznie tylko młotek, kowadło i nic więcej, a drudzy kolesie mieli coś więcej. I to coś więcej jakoś się tak nie pokrywa, żeby jeden przedmiot był zrobiony w dwóch tak zaskakująco różnych technologiach odległych od siebie o drogę świetlną co najmniej, jeżeli jakakolwiek istnieje. To są takie moje spostrzeżenia na ten temat. „Ale to chyba była inna cywilizacja”. Nie chyba.
Moja opinia jest taka, że to była zwyczajnie inna cywilizacja i to były resztki po tej cywilizacji, które później na zasadzie recyklingu, tak jak to widzimy w dzisiejszych czasach w Indiach chociażby, się dzieje wszędzie na świecie. Każda z tych starych świątyń w Indiach, jak tam sprawdzisz, to kamyczki troszeczkę większe są u podstawy i właściwie nikt tam nie powie, że to kiedyś była inna świątynia i tak dalej, bo wiadomo, że wtedy musiałby powiedzieć: „Były inne bogi przed moimi bogami”. To stawia każdego wierzącego w sytuacji mało komfortowej, bo się nagle okazuje, że jego Bóg nie jest jedyny i właściwie nie jest taki najważniejszy, bo ktoś był wcześniej. To wszystko takie znowu do kolejki i znowu na koniec. Wiadomo, że nikt ci za bardzo tego nie powie, ale widać na zdjęciach, widać masę tego. Zresztą dokumentacja archeologiczna jest tutaj naprawdę tak bogata na całym świecie, że to się w głowie nie mieści. I tam panowie nawet 100 lat temu już rysowali takie sztychy, na których rysowali te mechaniczne wcięcia w kamień i opisywali jako naturalne, wyglądające perfekcyjnie, zrobione siłą natury. Oczywiście teraz wiemy, że to nie siła natury, ale troszeczkę inne siły. Siły umysłu naszych przodków, które wykonały te wszystkie przedmioty. I się okazuje, że całkiem miło, bo w Mapunku zdaje się jest takie w Polsce.
We Wrocławiu nie ma z bardzo, ale w okolicach Wrocławia też bywają różne miejsca. Ja myślę, że w okolicy każdego dużego miasta, szczególnie na Pomorzu, w Polsce, na wschodzie Polski, dookoła Poznania. Naprawdę myślę, że ten kawałek lądu akurat jeżeli spojrzymy na cykle tej planety, te, o których tak wspominałem ochoczo minut temu trochę, te cykle jasno wskazują, że ta część świata rzadko kiedy ulega takiemu głębokiemu zanurzeniu, żeby wszystko tak konkretnie wyorało. Gdzieś tam się pojawi era lodowcowa i tak dalej, ale w większości z reguły jest to dobre miejsce do przechadzania się po nim, dobre miejsce do zamieszkania. Także konkluzja dosyć prosta: mogła tam być cywilizacja, bo jest to miejsce, które się fajnie do tego nadaje. Wskazują na to wszelkie badania geologiczne. Oczywiście dawno, dawno temu wszędzie było morze. Oczywiście rozumiem, ale są te momenty, kiedy nie ma morza i o tych momentach mówimy, że jest ich dosyć sporo i czasami, jak się okazuje, w niektórych miejscach tego morza nie ma dłużej, a w niektórych troszkę częściej bywa. I dlatego tam, gdzie nie ma go dłużej, tam się osadziły te najstarsze cywilizacje i tam do tej pory znajdujemy ich ślady. Może być tak, że jak na ironię wszystkie te kamieniki pod Krakowem są dokładnie tak samo stare jak to, do czego się modlili Indianie gdzieś tam w Ameryce Środkowej twierdząc, że to byli pierwsi bogowie, którzy tu się pojawili, pierwsi, którzy się stworzyli.
Ten kawałek kamienia wyrzeźbiony właśnie jest przez nich. Reszta to jest dobudowane przez kolejnych bogów. I może być tak, że jak na ironię, oglądając się troszeczkę na te wszystkie zachodnie filmy dokumentalne, oglądając się na całą tą historię właśnie stamtąd, że takie niesamowite, niebywałe rzeczy tam znajduje się ziemi, okazuje się, że właściwie najstarszą cywilizację, być może pierwszą, mamy tu w Europie i żeby było zabawniej nawet w Polsce. Może tak być. Nikt nie chce tego podnosić z ziemi, ale to taka historia, która parzy w ręce bardzo wielu ludzi, bo to jest tak jak z tą historią Polski, która jak się okazuje wyglądała zupełnie inaczej. To też bardzo wielu parzy nie tylko w ręce, ale i w głowie nawet. Także boją się o tym myśleć. Ale słuchaj, to też tylko do czasu, bo to tak jak z wynalazkiem samolotu albo odkryciem tego, że Ziemia jest okrągła i się kręci. Rozumiesz? Możesz stawać okoniem przez parę lat.
Możesz dłużej stawać okoniem. Możesz się męczyć z tym. Męczyć tak czy siak. Mówi stare powiedzonko: „Oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa”. Także nie ma z tym żadnego stresu i problemu. Ja myślę, przynajmniej liczę, takie jest moje życzenie, że w tym roku się dowiemy bardzo wielu takich rzeczy, bo to jest taki rok, w którym ja chciałbym, żebyśmy się dowiedzieli. Tak sobie wymyśliłem takie pogadanki. To co? To ja może włączę jakąś muzyczkę i powoli kończę tą hiperprzestrzeń, człowieku. Ciekawa historia z tymi kurhanami.
Troszkę ciężko się odlepić, bo przed oczami latają mi znaleziska z Europy. Takie ciekawe kamienne małe figurki zanidowane w różnych miejscach i one też są intrygujące. Wcale nie mniej intrygujące od figurek z Ameryki Południowej. Tam może trochę więcej, bo tak jak powiedziałem, Indianie troszkę dbali o to. Niekoniecznie tak jak w Europie. Nie było takiej ślepej dewastacji, bym powiedział. Koniec hiperprzestrzeni przede wszystkim po tych refleksjach na temat co gdzie można spotkać. Jak się okazuje nie tylko Puma Punku, nie tylko takie egzotyczne miejsca, jak się okazuje chyba najciemniej pod latarnią i może być tak, że mamy pod ręką tutaj w Europie. Ja tu w Anglii, ty w Polsce albo gdziekolwiek jesteś, rozejrzyj się. Na pewno masz pod ręką jakąś skamielinę zabytkową po naszych odległych przodkach, bardzo zabytkową, która kompletnie przeczy oficjalnej wersji historii.
Wcale nie jest to żadna zagadka ani nie jest to żadna tajemnica, już nie w dzisiejszych czasach. Pytanie tylko, kto to zaakceptuje? Myślę, że chyba ty to akceptujesz. Ja to akceptuję. Myślę, że wielu z nas już troszeczkę inaczej patrzy na historię w dzisiejszych czasach i ciężko zrozumieć tych wszystkich bęcwałów, którzy próbują coś opowiedzieć mi o jakichś kolesiach, którzy biegali w skórach 6000 lat temu. Chociaż to akurat jeszcze jest możliwe. Ludzie mogli na moment zwariować. Chociaż 6000 lat temu też działy się ciekawe rzeczy na świecie. I don't know. Ta cała wersja historii, która się oficjalnie pałęta pod nogami , naprawdę się tak mocno rozsypuje na każdym kroku, że u lala.
Ciężko to uznać za coś poważnego. Jedno jest pewne. Na pewno mamy niesamowitą historię. Na pewno ta historia jest dosłownie wszędzie. Kolejna rzecz to to, że nie jest to historia pojedynczych plemion tak zwanych, pojedynczych nacji, tylko jest to historia właściwie całej planety. Nas jako ogólnie gatunku ludzkiego, bo to absolutnie wykracza poza jakiekolwiek granice jakiejkolwiek narodowości, jeżeli o to chodzi. Absolutnie, to w ogóle nie ma nic do gadania. To jest globalna, kosmiczna historia, która wydarzyła się na tej planecie i my właściwie po niej stąpamy. I szczęśliwie jest jeszcze tak, że kilka miejsc na świecie jest nieogrodzonych, także można tam się wybrać, można sobie pozwiedzać, można sobie podotykać, porobić zdjęcia i się samemu na własne oczy przekonać, że ta historia to nie jest taka teoretyczna rzecz. To czuć, to można dotknąć.
To właśnie stoi przed twoimi oczami. Ty możesz to kopnąć, ale nie za mocno, żebyś nie zdewastował. Absolutnie lepiej nie kop w to coś. Także wszystko jest pod ręką, jak się okazuje naprawdę nie tak daleko. Teraz jest pytanie, co nam się tai w tym wszystkim? Bo oczywiście to tylko początek wyprawy, bo to tak brzmi ciekawie. Okej, dowiedzmy się, kto był na początku tej całej drogi. Dowiedzmy się. Ale przecież jak się dowiemy, kto był na początku tej drogi, to bardzo blisko będziemy tego, w jaki sposób chodził po tej drodze, czyli jakiej technologii używał. I to jest, myślę, taka ciekawa historia.
To jest ten moment, w który warto wskoczyć i to jest coś, co się kryje za całą tą legendarną częścią naszego bytu na tej planecie. Dla niektórych legendarną oczywiście. Ja myślę, że to chyba więcej w tym prawdy niż legend o tych wszystkich potężnych historiach, że człowiek mógł robić takie niesamowite rzeczy. Wiadomo, że później, co możemy skonfrontować dzisiaj, powstało na tym miejscu troszeczkę kościołów i mają w fundamentach właśnie te wszystkie stare, oryginalne kamyki. To troszkę tak brzmi, jakby próbowały się powołać na tą zabytkową przeszłość, że niby pochodzą stamtąd, że to oni kontrolowali wtedy świat i że wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi, że mają monopol jakikolwiek na informacje. Tutaj się okazuje właśnie nie. Ten cały monopol gdzieś tam głęboko chyba jeszcze pod ziemią siedzi, także szczęśliwie nie da się tego chyba zmonopolizować, bo to jest tak potężna spuścizna. Te wszystkie kamyki, które zostały, że tego się nie da zignorować. Okej, możesz nie pisać o tym w książkach, możesz nie uczyć o tym w szkole, ale wiesz co? Wystarczy, że człowiek wyjdzie na spacer, przejdzie się po paru miejscach.
No i co? I co na to książka? Nic. Dokładnie. A człowiek swoje wie. No i taki człowiek, który swoje wie, myślę, że już głowę ma w troszkę innym miejscu i że troszkę łatwiej o taką percepcję świata, gdzie sąsiad niekoniecznie chce cię zabić, niekoniecznie chce cię zjeść. Taką percepcję troszkę bardziej pokojową, mówiącej o współpracy, a nie o zabijaniu się nawzajem, bo na to wskazują wszystkie ślady tej potężnej cywilizacji. Nikt nie byłby w stanie wybudować czegoś takiego, używając jakichś nędznych, cwaniackich, wieśniackich numerów. Wszystko by się dawno zawaliło, a to było budowane jakąś potężną intencją. Po prostu każdy naprawdę się tam chyba starał, żeby to zrobić w taki sposób, że przetrwało to tysiące, dziesiątki tysięcy lat do naszych czasów.
Jak dawno zostało zbudowane? Tak jak mówię, cały czas nie wiemy. Są tylko radosne spekulacje. Ja sobie myślę, że te, które parkują w Europie, mogą być jednymi z najstarszych ze względu na erozję, która dotknęła te kamyki. Bo dyskutowanie nad tym, co one wskazują na niebie, to jest już inna sprawa. To też jest ciężko wszystko ustawić, bo jeżeli Ziemia była na innej eklektyce. Ekliptyce, przepraszam. Nie eklektyce. Eklektyczna Ziemia na innej, tak dokładnie, na innej ekliptyce. Obracała się w troszeczkę inny sposób.
Trochę inna wysokość kątowa, troszeczkę inaczej ustawiona względem gwiazd i już co innego na niebie. I w tym momencie całe datowanie wszystkiego o to kosmiczne przesunięcie to tak nie do końca. Ciekawa jest ta historia z ustawianiem wszystkiego na przykład na Orion, związana właśnie z piramidami w Gizie. Ta teoria wysnuta przez... Jak się ten dżentelmen nazywa? Baval. Nazwisko jest Baval. No i to jest ciekawe, ale też nie do końca może tak być. Chociaż tu też jest schowana kolejna historia, o której legendy opowiadają z tymi gwiazdami, że są gwiazdy, które nigdy nie zmieniają położenia na niebie i tak dalej. Ale to już zostawię jako opowieści na inne wieczory.
Przestanę cię zamęczać opowieściami o kurhanach, starych, zabytkowych rzeczach. Ja tu sobie siedzę i snuję do opowieści. Właśnie. Ale czy ty, człowieku, nie zasnąłeś? To czas najwyższy, żebym ja zakończył tą historię, przeszedł do czegoś bardziej żywszego, do samego końca tej hiperprzestrzeni. Także dzięki, człowieku, za wysłuchanie tego odcinka. Mam nadzieję, że gdzieś po drodze się wybierzesz może w okolicy na jakieś kamyki i może coś znajdziesz. Czemu nie? Może to ty zmienisz historię. Będziesz kolejnym dżentelmenem, który niczym Fran Zalewski zbada coś tam i się nagle okaże, że wszystkie te podręczniki, które mówiły o oficjalnej wersji historii, można wycofać do działu pod tytułem „Muzeum ludzkiej głupoty” na przykład albo jakoś tak.
I się okaże, że od ciebie ludzie zaczną pisać historię na nowo. To jest całkiem prawdopodobne. To wcale nic nie powiedziałem, że to się nie wydarzy. To musi się wydarzyć, bo wiadomo, że historia była inna. Pytanie tylko teraz, na kogo padnie, kto tak naprawdę zrobi tą rewolucję? A może zwyczajnie zrobimy ją my? Ponieważ tak indywidualnie, skoro każdy wie, że ta cywilizacja wcale nie ma sześciu, trzech tysięcy lat czy jakoś tak i wcale nie chodzi o to, że ktoś biegał w skórach, że tu sprawy wyglądają troszeczkę inaczej, te wielkie kamyki, to jeżeli my to wiemy, to może pewnego dnia ta kolejna generacja będzie miała już troszkę inną perspektywę o sobie i o świecie. Będzie mniej paniki i może jak będą szukali rozwiązań, to tych rozwiązań będą szukali w troszkę inny sposób. Już nie taki konfliktowy, nie opierający się na dominacji, tylko troszkę bardziej na współpracy. Niby taki drobiazg, ale wiele zmienia.
To ja kończę na dzisiaj tą hiperprzestrzeń, to swoje gadulstwo na temat tych kurhanów. A ty, człowieku, chciałem powiedzieć, żebyś rozkopywał jakiś kurhan, ale nie, bez przesady. Nie żebyś tam coś zniszczył, ale miej oczy otwarte, może coś ciekawego znajdziesz. Ja też lubię sobie, że tak powiem, rzucać okiem po horyzoncie, jak jestem w ciekawych miejscach i sprawdzać, czy przypadkiem gdzieś tam nie ma czegoś, co bardzo staro wygląda, bo ślady są dosłownie wszędzie. Także zostawiam cię tu, człowieku, w tą sobotnią noc, gdziekolwiek byś tego nie słuchał. Mam nadzieję, że obok ciebie są ślady sympatycznej, miłej cywilizacji, która przypomina o troszeczkę innym podejściu do życia i robi się troszkę spokojniej dzięki temu. I tyle. I do usłyszenia następnym razem w „Hiperprzestrzeni” w Radiu Na Fali retransmitowanym w Radiu Paranormalium i w Radiu Czas Snu. I to tyle na koniec. Słuchałeś Radia Na Fali.