[01:10] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną debatę ufologiczną online. Dzisiaj wyjątkowo pytania niezadane, a więc będzie dyskusja ogólna o ufologii. Natomiast pytania, które do tej pory jeszcze nie doczekały się odpowiedzi, a dzisiaj się jej wreszcie doczekają, są naprawdę bardzo interesujące. Poruszymy bardzo interesujące kwestie, ale zanim do nich przejdziemy, tradycyjnie wstęp do naszych debat ufologicznych. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”. A dzisiaj po drugiej stronie połączenia internetowego są z nami współprowadzące nasze debaty, współpracownik „Nieznanego Świata” Piotr Cielebiaś. Witaj Piotrze.
[01:50] - Witam wszystkich.
[01:51] - Oraz ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej Arkadiusz Kocik. Dobry wieczór, Arku.
[01:57] - Dobry wieczór.
[01:58] - Debatę dzisiaj, jak prawie zawsze, realizujemy w całości na żywo. Po godzinie 21:00, może troszeczkę później, będzie można do nas dzwonić. Będzie otwarta linia telefoniczna, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby numery do Radia Paranormalium zapisać sobie już teraz. Numer stacjonarny 32 746 00 08. Numer komórkowy 530 620 493. Można oczywiście również nadsyłać SMS-y. Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy również na Wasze pytania i komentarze na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jesteśmy także na Facebooku na kontach Radia Paranormalium, portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może również wysyłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. W dzisiejszej debacie odniesiemy się do najbardziej kontrowersyjnych i budzących największe dyskusje pytań, jakie padały w trakcie obecnej serii debat ufologicznych, których ostatnie dwa odcinki jeszcze przed nami. Nie przesłyszeliście się państwo, będą jeszcze dwa odcinki. Temat planowany początkowo na dzisiaj „Kto się boi prawdy o UFO?” będzie poruszony prawdopodobnie za tydzień. Mamy też w planach jeszcze debatę o objawieniach w Fatimie, ale przejdźmy może dzisiaj do pytań niezadanych. „Panowie, czy wy w ogóle wierzycie w UFO?” — pytają słuchacze, zdaniem których jesteście zbyt racjonalnie nastawieni do tego tematu. Czy to sceptycyzm, czy raczej zdrowy rozsądek w podejściu do tematu, na który jest tyle niedopowiedzeń i manipulacji? Tradycyjnie pierwszemu oddajmy głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[03:50] - Czy wierzymy w UFO? Tutaj pytanie, czy wierzymy, to jest trochę dziwne, bo można wierzyć w coś na takiej zasadzie, jak się wierzy w Boga czy w pewne zasady, a można dopuszczać istnienie czegoś na podstawie przesłanek. W naszym przypadku, i chyba nie mówię tylko za siebie, wchodzi w grę ta druga opcja. To znaczy przekonaliśmy się nie raz, że coś w tym temacie jest, a to, że podchodzimy do niego tak, a nie inaczej, wynika z tego, że na tyle długo żeśmy się temu przyglądali, że doszliśmy do wniosku, iż wiele osób wykorzystuje temat UFO jako miejsce, gdzie bardzo łatwo wzbudzić zainteresowanie w mediach czy w internecie. Raczej w internecie ostatnio, gdzie łatwo zostać ekspertem samozwańczym. Przecież nie można zostać ufologiem, kończąc jakąś szkołę. I tak dalej. Mnie się najbardziej osobiście nie podoba to, że wiele osób wykorzystuje to zjawisko do tworzenia sobie jakichś prawd duchowych czy do tworzenia sobie pseudoreligii. Moim zdaniem nie ma to ze sobą żadnego związku. Zresztą będziemy o tym jeszcze mówić. Wiele osób uważa, że interesując się UFO, wchodzą na wyższy stopień rozwoju, że osiągają jakieś przemiany duchowe. Ja powiem tak: kontakt z UFO rzeczywiście taką przemianę gwarantuje, natomiast jakieś otwieranie umysłów i tak dalej, łączenie z tym metafizyki jest trochę nie na miejscu. Oczywiście metafizyki tworzonej przez ludzi. Stąd ten mój sceptycyzm osobiście, bo spotkałem się z niejedną sprawą, rozmawiałem z wieloma ludźmi. Miałem takie szczęście, że miałem zwykle do czynienia z bardzo konkretnymi świadkami.I ci ludzie byli bardzo konkretni, mówili o bardzo konkretnych sprawach, mówili o tajemniczym zjawisku. Natomiast istnieje trend wśród wielu osób do dorabiania sobie jakichś tam prawd, teorii, ruchów i tak dalej. I to mnie osobiście trochę mierzi, dlatego, że UFO jest tajemnicą, która nie została wyjaśniona. Mamy kilka teorii odnośnie jego pochodzenia, ale zauważam taki niepokojący trend, o którym mówiło zresztą wiele osób, że ta koncepcja jest popularna w środowiskach szczególnie katolickich. Co ciekawe, ludzie zaczęli po prostu traktować obcych, ufologię jako substytut tego, co dawniej dawała im religia. Ponieważ Bóg się schował i go nie widać, ludzie zaczynają szukać tej transcendencji w innym wydaniu i znajdują ją w postaci zjawiska UFO. Ale tak naprawdę nikt nie wie, czym ono jest. Ono wcale nie musi być dobre. I stąd ten mój osobisty czasami sceptycyzm, ale też racjonalizm w stosunku do wielu spraw. Ale ja muszę powiedzieć, że ta moja wizja zjawiska UFO jako czegoś, co jest wywołane po części przez rzeczywiste wizytacje z kosmosu, a po części przez coś zupełnie innego, wcale nie jest chyba taka racjonalna, żeby ktoś mnie w komentarzach nazywał sceptykiem i tak dalej. Ja przede wszystkim apeluję czasami do niektórych osób o zastanowienie się nad tym, co w ufologii jest prawdą, a co nie, bo doszliśmy do takiego punktu, że ta dziedzina zaczyna powoli zamierać. Ona zaczyna zapadać pod swoim ciężarem narosłym przez 70 lat. Narosło tyle opowieści i mitów, że to już żyje swoim życiem. Nawet my się nigdy możemy nie dowiedzieć, czym jest to zjawisko UFO. Tym bardziej że ono jakoś tak dziwnie zaczyna się albo transformować, albo znikać z horyzontu wbrew temu, co się mówi. Arku, jak ty podchodzisz do tych zarzutów o zbytni racjonalizm?
[08:27] - Powiem tak: ja zacząłem się interesować tym zjawiskiem, incydentami bardzo dawno temu, ale miałem też na swoim koncie w roku 2001 obserwacje. Znaczy można powiedzieć w ten sposób: zaliczyłem obserwację UFO, czyli w ciągu dnia normalnego dysku około godziny dziewiątej wieczorem z latem. Oprócz mnie był jeszcze na podwórku syn i teść, więc nie było możliwości, żeby mi się coś tam przywidziało. I tak ciężko mi powiedzieć, żebym ja był w jakiś tam szczególnie sceptyczny i czy wierzyć, czy nie wierzyć. Ja po prostu widziałem i wiem, że coś takiego istnieje. Natomiast inaczej jeszcze wygląda sprawa w momencie, kiedy podjeżdżamy do jakiegoś świadka i korespondujemy z nim. Informacje, które już od niego otrzymujemy, musimy traktować obiektywnie. Nie sceptycznie, nie jakoś huraoptymistycznie, tylko po prostu obiektywnie. On nam przekazuje konkretne zdarzenie. I teraz jeżeli ten świadek jest wiarygodny, to faktycznie takie coś miało miejsce, nawet jeżeli nie ma żadnych dowodów w postaci zdjęcia czy nagrania, czy czegokolwiek innego. Ale czasami zdarzają się, i chyba Piotr o tym dobrze wie, ludzie, którzy chcą zaistnieć przy okazji fenomenu UFO, a mianowicie puszczają jakieś dziwne zdjęcia, próbują wprowadzić w błąd. To znaczy, nie wiem, jaki tam może być ich cel, bo w sumie co przez to zyskują? Chcą ośmieszyć zjawisko, z którego i tak pół świata się nabija. Także to jest co najmniej dziwne. Najlepszym przykładem jest sprawa z Leoncina, gdzie gościu jakiś tam zaczął wymyślać niestworzone historie. Na takich dziwnych, niestworzonych historiach albo stworzonych tylko po to, żeby gdzieś tam w gazecie ktoś tam wydrukował zdjęcie, było parę wierszówek i jakiś tam jeszcze innych, jest sprawa fundacji, powiedzmy N i jej zdobycia ufologicznego w postaci tej tam miejscowości na Z z kolei. Także po co ludzie takie rzeczy robią? Albo dla śmiechu, albo dla kasy. A pozostaje jeszcze taka właśnie część ludzi, którzy faktycznie mieli z tym do czynienia, którzy faktycznie chcieliby się dowiedzieć, co oni widzieli, jak zareagować w przypadku następnego takiego spotkania. Bo takie rzeczy też się zdarzają, że nad jakąś tam miejscowością parokrotnie się takie rzeczy dzieją. Więc próbują uzyskać jakieś odpowiedzi, czegoś. I tej odpowiedzi z rządowych czy jakichś innych tego typu rzeczy, tego typu organizacji nie mają. Kto dzwoni na policję w przypadku w Polsce?W przypadku kiedy UFO zobaczy, nikt nie zadzwoni. Jeżeli chodzi o policję naszą-
[12:18] - Chociaż powiem ci, że to jest wina policji akurat, że ona stworzyła wokół siebie taką atmosferę, nie będę im ubliżał, a można by, że w zasadzie mówiliśmy przed programem, że nagle u mnie parę dni temu brakło na dwa dni prądu i nikt nie wiedział w zasadzie, co mi powiedzieć, kiedy ten prąd wróci, bo nikt nic nie wiedział. Tak samo jest w przypadku policji. Nikt nic nie wie. Zresztą będziemy jeszcze o tym dzisiaj mówić odnośnie jednego pytania, które słuchacz przesłał w związku z tematem UFO i wojsko. Ale Arku, powiedz mi, czy ten twój sceptycyzm, może nie twój, ale nasz ogólny-
[13:07] - Powiedzmy obiektywizm raczej niż sceptycyzm.
[13:10] - Czy on wynika z długoletnich przemyśleń, z twoich analiz tego zjawiska, czy po prostu z kontaktu z ludźmi, że tym najsłabszym ogniwem w ufologii są właśnie ludzie?
[13:27] - I jedno, i drugie, bo raz, że dosyć dużo rzeczy przeczytałem, człowiek interesujący się tym tematem obejrzy czy w telewizji, czy w tej chwili jest internet, ale też bardzo racjonalnie trzeba traktować te wszystkie programy, które są i naprawdę przez okulary niemalże polaryzacyjne to oglądać. Natomiast te momenty, kiedy się jedzie do jakiejś obserwacji, powiedzmy kręgu i powstawania kręgu i w miarę rozmów ze świadkiem ta sytuacja się troszeczkę rozwija, ujawniają się następne rzeczy, które ten świadek sobie przypomina, takie dosyć drobne z ostatnich 24 godzin, które poprzedzały powstanie na przykład tego kręgu. Tak było w Rożnowie na przykład. I to jest całkiem inne to niż niektórzy, którzy zgłaszają, tak jak wspominałem, ten Leoncin. Próbuje zrobić gość coś naprawdę dużego, niemalże armię w to zamieszać, a tak naprawdę to jest jakiś pojedynczy gość, który ma troszeczkę nierówno pod sufitem i tyle. A z drugiej strony są właśnie ci ludzie, tacy ludzie, którzy przeżyli to. I stanęli w obliczu nieznanego, niepoznanego i nie mają znikąd żadnej pomocy ani nic po prostu. Ale o tym pewnie będziemy mówić. Stąd też i moje takie racjonalne podejście do sprawy. Z tego również względu, że ja właśnie widziałem obiekt techniczny, to nie była jakaś tam kula światła czy coś takiego, tylko konkretnie metaliczny obiekt. Także tutaj już bardziej w tą stronę jestem ukierunkowany.
[15:49] - Ja też widziałem, o czym już nieraz mówiłem.
[15:51] - Bardziej inne troszeczkę podejście. Nie odczuwałem jakiejś więzi czy jakiegoś nacisku psychicznego ze strony tego obiektu. Ale z drugiej strony moje takie własne przeżycia typu śnienia o czymś, czy jakby to powiedzieć, na granicy snu, które się czasami każdemu myślę zdarzają. Ja po prostu tego nie traktuję w sposób jakiś tam realny, formalny i do tego w ogóle nie podchodzę w żadenkolwiek sposób. I też uważam, że wiele takich rzeczy, które są wyciągane pod wpływem hipnozy, jeżeli nie jest to ugruntowane w obserwacji, udokumentowanej obserwacji czy obserwacji przez kogoś jeszcze innego niż sam świadek i tylko wyciągnięcie pojedynczego człowieka, któremu coś tam się przyśniło i wprowadzanie go w stan hipnozy, żeby mu wmówić w sumie, że on coś tam widział, coś tam przeżył, to też jest według mnie nie fair, jeżeli chodzi o niektórych badaczy UFO w stosunku do osób, które w jakiś tam sposób imaginują coś sobie. Coś sobie stwarzają na podstawie obejrzanych filmów czy opowieści, czy przeczytanej książki. Ale jeżeli nie ma tej podstawy, takiej twardej, że on widział, że ktoś jeszcze z nim widział, a tylko dlatego, że jemu się coś tam przyśniło i jest badany przez hipnotyzera, to wiadomo, że on tam odleci totalnie.
[17:50] - Ja też widziałem przecież UFO i w sumie to nie raz. Dwa razy widziałem z dodatkowymi świadkami, ale nie będę o tym opowiadał. Natomiast ten pierwszy incydent, o którym mówiłem kiedyś na antenie, mnie jakoś tak pchnął w kierunku rozważań nad tym zjawiskiem. To było oczywiście bardzo dawno temu, ale zacząłem się zastanawiać, czy osoby, które to także widziały, które może znalazły się bliżejNie poczuły tego, co ja, czyli dotknięcia tajemnicy. Muszę powiedzieć wam jedną rzecz, która mnie nurtuje od pewnego czasu. Otóż kiedy się człowiek interesuje UFO i przeczyta większość rzeczy, książek, artykułów, zapozna się z przypadkami, które często są podobne lub takie same, dochodzi do wniosku, że w zasadzie nic nowego już tutaj powiedzieć nie można. To wszystko już było i staje się trochę nudne. Zmienia się to zupełnie, kiedy człowiek ma kontakt z tym zjawiskiem. W nim tkwi jakaś tajemnica. Tkwi w nim element zupełnie innego świata, który potrafi przewrócić człowiekowi w głowie. Mnie nie przewrócił, bo mógłbym zostać na przykład mesjaszem pokoju z innej galaktyki przygotowującym państwa na nadejście dobrych braci z kosmosu. Ale to się nie stało. Mnie zainteresowała zupełnie inna sprawa. Wyjaśnienie, co to jest. Nawet już nie zbieranie kolejnych relacji, bo wiele osób dochodzi do wniosku, że zbieranie kolejnych relacji tak naprawdę nie prowadzi nigdzie. Chyba że to będą jakieś wyjątkowe przypadki ze śladami fizycznymi czy ze zdjęciami. Interesuje mnie, co tkwi wewnątrz tego zjawiska. Ja się nie dziwię osobom, które miały bliskie spotkanie i stały się bardzo uduchowione, ale myślę, że nie tędy droga. Temu zjawisku zależy na tym, by kształtować sobie ludzi pod swoje dyktando. Tutaj jeden ze słuchaczy napisał Ivelliosowi, że UFO czy cokolwiek to jest, kontaktuje się z każdym na innej płaszczyźnie i innym poziomie. I to jest prawda. Tylko że nie używajmy już tu terminu UFO czy kosmici, tylko siła, bo myślę, że w tym wypadku mamy do czynienia z pewną siłą, której po prostu nie rozumiemy i ona się może pojawić zarówno w postaci UFO, jak i w postaci czegoś innego. Zależy, o czym człowiek myśli. Zależy, o czym słyszy, jak sobie to wszystko wyobraża. To są tematy, o których już nie raz, nie dwa mówiliśmy. Stąd też taka dawka sceptycyzmu w ufologii w dzisiejszych czasach, moim zdaniem, jest bardzo dobra, bo nie oszukujmy się, jeżeli się podsumuje wiedzę na ten temat, to nic z tego nie wynika. Nie wynika spójny obraz. Dlatego musimy cały czas przede wszystkim pytać. To chyba najlepsze podsumowanie tego.
[21:05] - Jeżeli chodzi o osoby, o których mówisz, które bardzo posunęły się w rozwoju duchowym w momencie kontaktu, ktoś kiedyś powiedział, że kontakt z wysoką techniką będziemy odbierali jako magię. Wydaje mi się, że to może generować pójście w sferę duchową. Też nie do końca-
[21:36] - Nawet nie chodzi mi o to, że ktoś doznaje jakiegoś przewartościowania po bliskim kontakcie z UFO, bo to jest fakt, ale mnie najbardziej dziwi i trochę irytuje to, że ludzie, którzy czegoś doświadczyli, którzy czasem przeczytali dwie czy trzy książki o UFO, nagle zaczynają nauczać innych i stają się takimi mini prorokami. To jest trochę śmieszne, bo tak naprawdę obserwacja UFO nie daje człowiekowi żadnego mandatu do tego, żeby nauczał innych, żeby tworzył sobie w oparciu o to jakieś nowe duchowe wartości. Człowiek jest dziwnie skonstruowany. Ocierając się o tajemnicę, jaką jest zjawisko UFO, nagle myśli, że złapał Pana Boga za nogi i został wybrańcem. Wielu z nas może w to nie uwierzyć, ale tak jest. Jeżeli byście porozmawiali z niektórymi ludźmi, szczególnie po kilku latach, kiedy mieli jakiś bliski kontakt, to byście zauważyli czasami niepokojące przemiany w ich psychice, podejściu do otoczenia i rzeczywistości. Tak to wygląda i wydaje mi się, że jeżeli nawet za zjawiskiem UFO stoją obcy, to ja się wcale nie dziwię, że oni nie chcą kontaktu, bo tak jak Arku mówisz, człowiek jest istotą wciąż na tak niskim poziomie, że widząc coś, co przekracza jego umysł, jego wyobrażenia i wszelkie fantazje, zaczyna traktować to jako bożkę, jako coś, co związane jest ze sferą religijną. Przecież wcale nie musi tak być. Nikt nigdy nie powiedział, że UFO, kosmici i tak dalej, że to ma jakikolwiek związek z duchowością, z rozwojem duchowym. Oni mogą być źli na przykład. I co wtedy? Albo to zjawisko może mieć ogólnie negatywny charakter. I co wtedy? Jak się zachowają ci wszyscy głosiciele historii o braciach z kosmosu? Albo pewien starszy pan, który opowiada na YouTubie o UFO i o tym, jak się stać obywatelem kosmosu. Co się stanie, jeżeli ci, którzy tu przylatują, są negatywnie nastawieni i może chcą nas zeżreć? Wtedy to obywatelstwo kosmosu do niczego nam nie będzie potrzebne. Do tego też, może to jest najlepsze podsumowanie, trzeba podchodzić trochę na chłodno. Nie ekscytować się za bardzo. Przynajmniej tym, co jest
[24:27] - najgorętszym tematem, tymi wszystkimi teoriami spiskowymi. Takie chłodne podejście chyba wszystkim nam na dobre wyjdzie, a szczególnie samej ufologii.
[24:35] - Na bibliotekach któryś z naszych znajomych pisarzy powiedział fajną rzecz: „Przeczytajcie wiadomości z dnia wczorajszego. Jaki one będą miały sens dzisiaj?” Mniej więcej taki dystans należy zachować w przypadku doniesień o UFO. Tak mi się wydaje. To jest bardzo dobry sposób. Bardzo dobry pomysł. To tyle. Dziękuję.
[25:03] - Słuchacie państwo kolejnej debaty ufologicznej online na żywo. Dzisiaj odpowiadamy na pytania niezadane, czyli takie pytania, które nadesłaliście państwo podczas poprzednich debat, a które z takiego czy innego powodu nie doczekały się jeszcze odpowiedzi. A teraz pytanie z zupełnie innej beczki: co sądzicie o najnowszym zamieszaniu wokół Toma DeLonge i jego obietnicach ujawnienia prawdy? Czemu się to powiecie? I co tak ogólnie myślicie o tych wszystkich ujawnieniach? Może tym razem pierwszy tradycyjnie się wypowie Arek Kocik. Arku?
[25:43] - Te wszystkie ujawnienia najczęściej, właściwie zawsze, są robione post factum, czyli gość idzie na emeryturę, nie ma co z sobą zrobić, dostaje się w krąg albo zostaje zaproszony w krąg ufologów i próbuje zrobić wielkie ujawnienie, z którego i tak nic nie wychodzi, bo w sumie nie ma specjalnie nic do ujawniania. Tak mi się wydaje. Wystarczy przeczytać to, co jest do tej pory dostępne. Może powiem w ten sposób: jest taki cykl filmów „Bliskie spotkania” i to są właśnie filmy robione na podstawie raportów MUFONu. Tam przypadki jak przypadki, ale ważny jest sam koniec, dlatego że tam jest pokazane, co mówi na to, co widzieli świadkowie, co na ten temat zgłoszenie przyjęła policja, ewentualnie policja jak stara się to wytłumaczyć i oficjalna struktura, która się tym ewentualnie zajęła. I co jest ciekawe: bardzo często próbują zagmatwać tę sprawę, ale gdzieś tam zawsze znajdzie się raport. Niech będzie nawet raport, ten, który był dla Błękitnej Księgi robiony, gdzie można się doczytać praktycznie wszystkiego. I cóż więcej potrzeba? W sumie można by powiedzieć: nic. Bo nawet jeżeli choć jeden raport mówi o tym, że przylecieli na Ziemię kosmici nie wiadomo skąd, obojętnie, abstrahując od tego, to to podważa całkowicie wszystkie dokonania i całą fizykę, jaką do tej pory mamy. Dlatego, że odległość, którą zawsze starają się nam pokazać, że to jest bariera ostateczna kontaktu, przestaje być barierą, a to oznacza, że fizyka drepcze w kółko i w zasadzie uczeni nie zajęli się tym, czym powinni. Widocznie błądzimy w ślepej uliczce. I takie zebranie kongresmenów czy czegokolwiek innego i ogłaszanie publiczne: „O tak, teraz to już powiem”. Ileż to razy już takie rzeczy słyszeliśmy. Ileż to razy miał powstać film, który miał zmienić świadomość ludzkości. Ileż to razy miało być coś wielkiego, a tymczasem w dalszym ciągu jesteśmy w tym samym miejscu. Nikt nic nie przekazuje takiego, co by faktycznie mogło poruszyć i nic takiego, jak sądzę, nie jest w stanie nikt przekazać. Miała być kiedyś debata po zgłoszeniu którymś tam z kolei. Był taki prezydent Gerard Ford i on miał właśnie między innymi uruchomić debatę najpierw w Kongresie, a następnie to się jakoś tam zbiegało z debatą w ONZ na temat powołania komisji na temat UFO. I co? W dalszym ciągu nic takiego nie wypaliło, nic takiego nie ma. Więc czy to będzie jakiś projekt jednego, czy projekt drugiego, można by powiedzieć: po owocach ich poznacie. Na razie są tylko szumne zapowiedzi i nic z tego w zasadzie nie wynika. Technologia Kesha miała latać, umożliwiać przeloty na Marsa niemalże od pstknięcia palcem. W dalszym ciągu jest to technologia Kesha i nic więcej. Także niczego się specjalnie na ten moment nie należy spodziewać, jak sądzę. Wszystko to, co mogliśmy mieć, to mamy, tylko po prostu trzeba dokładnie przemyśleć to, co jest dostępne. Dziękuję.
[30:08] - Jotrze? Przypomnę tylko, o co chodzi. Tom DeLonge, muzyk jakiejś tam punkowej grupy, szczerze mówiąc, nie wiem nawet jakiej. Amerykanin zainteresowany zjawiskiem UFO. Zajął się tym na poważnie jakiś czas temu, brał udział w dyskusjac
[30:29] - W takim wąskim kręgu fascynatów i pasjonatów, między innymi, w którym obracali się też John Podesta, były szef Białego Domu, kierownik kampanii Hillary Clinton oraz zmarły astronauta Edgar Mitchell. Ta grupka miała sobie tam dyskutować o UFO i nagle DeLonge wyskoczył z historią, że oczywiście napisał swoją książkę. Wyskoczył z historią, że szykuje się wielka sprawa w kwestii UFO w ciągu dwóch miesięcy. I ta informacja pojawiła się bodajże miesiąc temu. Także w maju mamy się jej spodziewać chyba. I teraz pytanie, czy rzeczywiście DeLonge jest w stanie, nie ten aktor Dyląg polski, tylko DeLonge muzyk, jest w stanie coś nowego w tej kwestii powiedzieć? Tak jak Arek powiedział, do tej pory już tyle pojawiało się różnego rodzaju filmów czy dokumentów, które miały odmienić postrzeganie ufologii, że stało się to trochę nudne. Pamiętamy chociażby dokument „Sirius”, który był lansowany przez doktora Greera. Chyba Greera. To był straszny niewypał. Wszyscy, co to oglądali, wiedzą, o co chodzi. Było wiele innych dokumentów, było wiele konferencji, chociaż te konferencje akurat były fajne. Pamiętacie tą konferencję sprzed kilku lat, to był chyba rok 2007, kiedy zgromadzono bardzo wpływowe osoby, często na emeryturach, ale oczywiście nadal posiadające sporą wiedzę. Byli tam piloci, byli tam uczeni, którzy mówili o zjawisku UFO. Ta konferencja była naprawdę wartościowa. To chyba było jedno z najważniejszych wydarzeń w ufologii. Oczywiście to było coś ważnego, ale czy DeLonge może wnieść coś nowego do tej ufologii? On się obracał w środowisku osób naprawdę wpływowych, miał rzekomo z nimi kontakt. Jedną z tych osób był John Podesta, były szef kadr Białego Domu, blisko związany z Clintonami od lat. Osoba bardzo wpływowa, potem szef kampanii prezydenckiej Hillary Clinton. I ten facet interesuje się UFO od zawsze. Stwierdził wprost kiedyś, że jego największą porażką było to, że nigdy nie zdołał w tej sprawie nic zrobić. Niczego się nie dowiedział. Facet, który tkwił przy prezydencie, nie był w stanie niczego się dowiedzieć. To samo Mitchell. Facet, który miał mnóstwo znajomości, jak sam twierdził, któremu pewne osoby coś powiedziały na temat istnienia UFO czy na temat kosmitów. I tak to nadal nie było pewne. Mitchell mówił, że coś kiedyś usłyszał, ale nie mógł powiedzieć, kto mu to powiedział. I teraz pytanie: skoro dwie tak bardzo wpływowe osoby ledwo się dowiedziały na temat tajemnicy UFO, to czy DeLonge może zrobić tutaj coś przełomowego? Wydaje mi się to takim trochę nadmuchiwaniem balonika, jak to ma miejsce w Stanach Zjednoczonych często. To jest zupełnie inna kultura. Im wystarczy rzucić chwytliwe hasło i będą się tym podniecać. Dlatego też traktuję to trochę tak z przymrużeniem oka. Oczywiście możemy założyć, że DeLonge został wybrany przez grupę wpływowych osób jako tuba, która obwieści nam prawdę o UFO. Ale Arku, czego możemy się tak spodziewać, kiedy tak naprawdę wszystko jest wiadomo? UFO jest tajemnicą poliszynela. Wszyscy wiedzą, o co chodzi. Prawdziwym przełomem może być to, że nagle ktoś wyskoczy z informacją, która nam zupełnie zniszczy dotychczasowy obraz. Okaże się, że na przykład to nie są kosmici albo że oni są źli, albo że oni planują inwazję, że oni się w ogóle nie kontaktują z rządem. To by mogło wpłynąć na nasze pojmowanie tego zjawiska.
[34:40] - Prawdziwą bombą to by było, gdyby DeLonge ubrany w tą swoją bejsbolówkę podleciał takim latającym spodkiem, wylądował przed Białym Domem, wysiadł i pozdrowił publiczność. I to by było coś. A tak te wszystkie inne rzeczy. Co może ujawnić?
[35:01] - Zobacz, on opowiada tam o związkach ze Strefą 51, o tym pozyskiwaniu technologii z rozbitych statków. Ale o tym się mówi od dekad. Czy to jest coś nowego? Nawet jeżeli się pojawia jakiś nowy świadek rzekomy, to i tak wszyscy będą mówić, zastanawiać się, czy on jest wiarygodny, czy to nie jest kolejny Lazar na przykład. To jest taki zamknięty krąg się zrobił.
[35:28] - On nawet jest mniej wiarygodny niż Lazar, dlatego że Lazar przynajmniej zabrał tych kumpli na tą pustynię. „Dobra, teraz zaraz, za 15 minut będzie tu leciał”. I tutaj wszystko okej, poleciało. On czegoś nawet takiego nie jest w stanie zrobić. Owszem, wydał książkę. Być może, że wyda jeszcze jedną książkę, która będzie bestsellerem na rynku amerykańskim i nie tylko. I gość zrobi kasę na tym i to wszystko.
[36:02] - Chris by się pewnie nie zgodził, jakby tutaj z nami był. Dzisiaj go niestety nie ma. Marka też nie ma, gdyż wypadły im pewne sprawy rodzinne. Mieliśmy dzisiaj poruszać zupełnie inny temat, stąd taka szybka zmiana i robienie pytań niezadanych. Ale Arku, spójrz na to tak z tej perspektywy. Czy czasami to nie jest takie wałkowanie tego samego od lat? Tak jak mówię, wszyscy wszystko wiedzą. Nawet najdziksza teoria spiskowa wśród ludzi nie wywoła jakiegoś poruszenia. No dobra, mają to UFO, niech mają.Nie będzie to miało żadnego realnego wpływu. To jest troszeczkę bicie piany moim zdaniem. Chyba że ktoś rzeczywiście ma jakieś przełomowe informacje, które zupełnie burzą obraz dotychczasowy. Bo myślę, że ta scena, po której porusza się Delong i wszyscy inni, którzy mówią o tym, że rządy kontaktują się z kosmitami, że mają pakt, że wymieniają technologie, to jest już tak wyślizgany temat, że tak naprawdę musi się stać coś wielkiego, żeby wywołało to jakiś przełom. Bo do tej pory to wszystko jest takie...
[37:10] - Tak jak mówię, w tej chwili, żeby zadziwić publiczność, potrzeba dowodu materialnego. I to nie zdjęcia, tylko autentycznie statek albo ufoludek, ale też nie w słoju, bo wiadomo, że wszystko można zrobić. W tej chwili tylko normalnie żyjący tutaj. „O, zobaczcie, macie tutaj mojego kumpla”. I tyle. Kumpel zamachaj łapką i macka pójdzie w górę. Wtedy ewentualnie będzie to jakiś szok. Ale wszystkie inne rzeczy typu kontaktują się z rządem, nie kontaktują się z rządem, są źli, przygotowują inwazję, nie przygotowują inwazji. To jest temat tak wyświechtany jak filmy i pomysły na filmy SF.
[38:02] - Ale powiem ci, że jest coś, co nadal może wywołać na tym polu potencjalną zmianę i być potencjalnym szokiem dla nas tutaj. Chodzi o to, o czym mówiłem, że zarówno Podesta, jak i Mitchell, jak i wiele innych osób, łącznie z Rockefellerem, który przecież próbował wyciągnąć jakieś informacje, nie zdołali tak naprawdę dowiedzieć się wiele o zjawisku UFO. Mitchell twierdził, że istnieje bardzo wąska grupa ludzi, którzy mają do tych informacji dostęp. Wynika z tego, że to, co my wiemy, to, co jest wiadome w społeczeństwie, to może być tak naprawdę trochę prawda albo w ogóle nieprawda. Że ten obraz zjawiska UFO, który jest lansowany od 30 lat, jest stworzony na potrzeby społeczeństwa. Natomiast prawda o nim może być zupełnie inna i może być szokująca pod jakimś względem. Tylko pytanie jakim, skoro jest to tak pilnie strzeżona tajemnica? Bo tak naprawdę moim zdaniem, skoro jest wszystko wiadomo, skoro wszyscy wszystko wiedzą, skoro w internecie można przeczytać najróżniejsze historie, to przecież amerykański rząd nie ma już chyba żadnego interesu w usilnym maskowaniu fenomenu UFO. Mimo wszystko wydaje mi się, że coś w tym jest, że oni coś wiedzą, tylko że to, co wiedzą, to się w ogóle nie łączy moim zdaniem z tymi tajemnicami, które badał Fox Mulder, które bada Greer. To jest coś zupełnie innego. I jeżeli Delong znajdzie coś takiego jakimś cudem, to może nas czekać szok. Ale niestety jestem pewien, że będzie to coś zupełnie innego. Będzie to kolejne maglowanie Roswell, Strefy 51 i tak dalej. Co sądzisz Arku w ogóle o tej koncepcji, że skoro tylko kilka osób wie, zna konkrety na temat UFO, to czy ta prawdziwa prawda nie jest czasem z jakichś powodów dla nas bardzo niewygodna czy wręcz straszna?
[40:16] - Według mnie, w mojej ocenie nie ma czegoś takiego jak zło. Jest tylko odczucie zła. Natomiast ja zaraz wrócę do tego i wyjaśnię, dlaczego tak uważam i co z tym się wiąże. Natomiast jeżeliby to tak pociągnąć dalej, to okazałoby się, że być może Kennedy zginął dlatego, że dowiedział się i chciał coś ujawnić. Jego brat również wiedział, dlatego musiał w bardzo krótkim czasie również zginąć. Krąży jakiś pamiętnik, być może pani Jacqueline Kennedy, który w jakiś sposób dawał jej szansę na to, że przeżyła swoje życie w miarę spokojnie, ale już w momencie, kiedy odziedziczył ten pamiętnik jej syn, musiał po prostu zginąć. I tak się dzieje. To, o czym mówisz, wiązałoby się z czymś takim, jak jest pokazywane w „Archiwum X” i jakąś majestatyczną dwunastką, czyli osobami, które zarządzają tak naprawdę dostępem do informacji. Co za tym idzie, musiałby być kontakt tych ludzi z ufonautami, kimkolwiek oni są. Być może, że za tym stoi też chęć stałego trzymania ręki na technologii, która mogłaby całkowicie zmienić układ sił, bo być może byłaby to również darmowa energia dla wszystkich, a co za tym idzie państwo albo ludzie trzymający władzę i pieniądze nie mieliby tak dużego wpływu bezpośrednio na społeczeństwa. Bo w sumie jesteśmy uzależnieni tylko od energii i technologii, którą powoli nam się skapuje. Natomiast jeżeliby było ujawnienie czegoś takiegoNa pewno nie można by było opatentować tych rzeczy, zatem pieniądze musiałyby gdzieś upłynąć i nie byłoby tej hegemonii technologicznej Stanów Zjednoczonych, jaka jest w tej chwili. Z drugiej strony, co by było dla nas najgorszym scenariuszem? Dla nas ludzi to to, żeby nas chcieli zabrać i skonsumować w jakiejś formie. Kimkolwiek oni są i czy byśmy się do tego jedzenia nadawali, takie powiedzmy tvary ludzkie. Natomiast obiektywnie zło jest pokazane mniej więcej w filmie, gdzie przylatuje ta kula i jest takie sformułowanie, że bronimy Ziemi, ale nie bronimy ludzkości. Mniej więcej tak by wyglądało. To by było bardzo dla nas niedobrze, ale życie ma to do siebie, że my jesteśmy takim trochę złym wirusem i nie wiem, czy dla dobra Ziemi nie należałoby troszeczkę w tym pogmerać. Jeden koniec teorii pozwala rozwijać następne teorie, które są coraz bardziej zagmatwane, a być może to jest wszystko bardzo proste i tu nie należy się doszukiwać jakichś aż tak mocnych zawikłań tej całej sprawy.
[44:36] - Jest też taka możliwość, że po prostu nikt nie wie tego, co to jest i czym to jest. Wątpię jednak, że przyznanie przez władze, że UFO istnieje i nikt nie wie tak naprawdę, o co mu chodzi i skąd ono pochodzi, nie wywołałoby w dzisiejszych czasach wielkiej awantury, wielkiej paniki. Wszyscy wszystko wiedzą od lat. Tak mi się wydaje. Natomiast jeżeli chodzi o wszelkie koncepcje mówiące o tym, że rząd pobiera od obcych jakieś technologie, to wydaje mi się to trochę bajkowe. Przypomnijmy sobie, co mówił Lazar. Lazar twierdził, że obiekty, które widział w Strefie 51, wyprzedzały o 10 000 lat naszą technikę. To tak, jakbyśmy my wzięli teraz tableta. Mówiłem już o tym kiedyś. Wjechali, cofnęli się w czasie do powiedzmy Gobekli Tepe, poszli do tamtejszych mieszkańców, dali im tego tableta i powiedzieli: „Macie, pograjcie sobie, a jak pogracie, to sobie możecie skopiować tą technikę”. To trochę bez sensu moim zdaniem. Szok kulturowy, szok techniczny, technologiczny byłby za duży. Druga sprawa jest taka, że wydaje mi się, że pewnego dnia może dojść do takiej sytuacji, że Stany Zjednoczone wykorzystają ten zasilany przez lata mit o UFO i powiedzą po prostu: „Tak, oni tu są. Oni czyhają na nas, chcą zająć naszą planetę, ale są tak sprytni, że rzadko ich widzimy”. I to będzie doskonały asumpt, doskonały powód do tego, żeby wprowadzić stan wojenny. A jak wiadomo, totalitaryzmy stany wojenne lubią, ale to już zupełnie inna kwestia, o której będziemy mówić, mam nadzieję, za tydzień, kiedy pojawią się Marek i Kris.
[46:47] - Słuchacie państwo kolejnej debaty ufologicznej online. Dziś odpowiadamy na pytania niezadane, a kolejne pytanie brzmi następująco: dlaczego jest mniej dobrych doniesień o UFO? Wydaje się, że dawniej było więcej ciekawych historii. Gdzie się podziali humanoidzi z UFO? Piotrze?
[47:09] - Szczerze mówiąc nie wiem. Wydaje mi się, że tych przypadków dobrych rzeczywiście jest mniej. Mówiąc o przypadkach dobrych, chodzi mi o historie typu bliskie spotkania drugiego stopnia i trzeciego stopnia. Przypadki, kiedy UFO pozostawiło po sobie jakiś ślad lub kiedy te zdarzenia były tak spektakularne, że nie uszły uwadze mediów. Zwróćmy uwagę na przykład na falę UFO z PRL-u, jak było tam wiele bardzo różnych ciekawych przypadków. Potem tego było coraz mniej, a mimo to zdarzały się takie historie. Druga sprawa to fakt, że nieco wcześniej, w dawnych latach, wymiana informacji między prawdziwymi grupami badawczymi była lepsza. Te grupy badawcze bardziej się skupiały na publikowaniu tych materiałów za granicą. Dzisiaj niestety mamy do czynienia tylko z chęcią wywołania sensacji. Mamy MUFON, ale co więcej? Oczywiście istnieją jakieś grupy ufologiczne w konkretnych krajach. Publikują swoje materiały, ale niestety w językach ojczystych. Stąd pewna bariera. A co do tego, dlaczego tych dobrych przypadków jest mniej? Nie wiem, czasami czy nam się tak nie wydaje po prostu. My zwykle analizując historię ufologii, patrzymy na nią z perspektywy kilku dekad i tam te dobre historie wyłaniają się na tej strzałce czasu.One tak naprawdę nie występowały bardzo często. Nie działy się co rok. Działy się co kilka lat. I tak naprawdę nie wiem, czy aktywność tego zjawiska zmalała. Ostatnio twierdzi się, że Stany Zjednoczone doświadczają wielkiej fali obserwacji UFO. Dla mnie to jest jakiś paradoks, dlatego że nagle pojawiają się informacje, że w Stanach i w Kanadzie również obserwuje się mnóstwo obiektów, a tak naprawdę jak człowiek chce jakichś konkretów, to żadnych nie dostanie. I pytanie, czy rzeczywiście mamy do czynienia z prawdziwą falą, czy mamy do czynienia z doniesieniami od ludzi, którzy widują światełka na niebie i te światełka zasilają statystyki. To wszystko stało się trochę dziwne. Wydaje mi się natomiast, że te dobre historie, co udowadnia praca naszych polskich ufologów, nadal się dzieją. Nadal się dzieją, są zgłaszane. Może nie są nagłaśniane, bo w dzisiejszych czasach nagłośnienie takiej historii, że się było świadkiem obserwacji bardzo bliskiej UFO, jest trochę problematyczne. Przekonał się o tym niedawno Arek Miazga, kiedy okazało się, że jakiś lokalny stalker zaczął nachodzić świadka obserwacji, który się zgłosił do Arka. I kiedy Arek opublikował ten materiał, oczywiście bez podawania nazwiska świadka, ten stalker, orientując się po zdjęciach, gdzie może mieszkać świadek, chodził po domach i szukał tego świadka obserwacji. To było karygodne. Dzisiaj mówienie, że się widziało UFO, wychodzenie z tym do mediów wymaga pewnej odwagi. I taką odwagą wykazywał się zawsze Grzegorz Tarczyński. To mi się zawsze podobało, że on się nie bał powiedzieć: „Tak, widziałem, goniło mnie” i tak dalej. I on nie zwracał uwagi, jak ludzie na niego patrzą. To naprawdę wymaga pewnego samozaparcia i twardej dupy tak naprawdę, bo nie wszyscy są przychylnie nastawieni do takich tematów jak my. Kolejna sprawa, o której chciałem powiedzieć, która mi trochę wypadła teraz z głowy, to fakt, że mi wypadła z głowy. Reasumując, jest coś w tym jednak, że na chwilę obecną, przynajmniej w ciągu trzech ostatnich lat, to zjawisko wyhamowało w Polsce do tego stopnia, że przypadki, które otrzymujemy i rejestrujemy ja i koledzy plus Ivellios, dotyczą głównie zdarzeń sprzed lat i to czasem sprzed 20, 30 lat nawet. W porównaniu do roku 2010, 2009, 2011, 2012, kiedy obserwacji było naprawdę dużo, teraz nie dzieje się praktycznie nic. To jest poniekąd wyraz falowej natury zjawiska UFO, która była wielokrotnie podkreślana przez badaczy. Z czego to wynika? Nie mam pojęcia. Być może w roku 2019 czy 2020 UFO znowu powróci nad Polskę ze zdwojoną albo nawet potrojoną siłą, ale obecnie sobie śpi. Być może aktywuje się w innych regionach. Tego nie wiemy. Wydaje mi się jednak, że ludzie tak przyzwyczaili się do doniesień o UFO, że po prostu nie robi to na nich większego wrażenia. Trzeba to przeżyć. Wtedy człowiek ma ciarki i będzie to wspominał. Ale kiedy się słyszy codziennie prawie o jakichś nowych zdarzeniach, one po czasie przestają na nas oddziaływać, przestają na nas robić wrażenie. I może stąd wynika właśnie to przekonanie, że tych dobrych przypadków jest mniej. One cały czas są. Są, dzieją się. Czasami otrzymujemy o nich jakieś informacje, często skąpe, ale mimo wszystko ja nie tracę nadziei, że to zjawisko nie wygasło. Niektórzy twierdzą, że ufologia umarła, że tych przypadków nie ma. I to nam mówi dużo o całym fenomenie UFO, że on tak naprawdę był nic niewartą fanaberią, jakimś wymysłem, jakąś manią kulturową. Ale tak naprawdę potrzeba na to spojrzeć z pewnej perspektywy, żeby zobaczyć, że to zjawisko rządzi się swoimi prawami. W zasadzie nie wiadomo jakimi prawami. Nie wiadomo nawet, co to jest. Także ja to tak odbieram. Arku, czy twoim zdaniem tego UFO jest też coraz mniej?
[53:40] - To jest tak: jeżeli popatrzymy na to, co się działo wcześniej, to patrzymy z perspektywy czasu. Więc nawet jeżeli był jeden dobry przypadek na dwa lata, na trzy lata i zrobimy taką zbitkę od lat 50., to wydaje się, że owszem, wówczas kiedyś to było, a teraz nie ma. Faktycznie nie mamy zgłoszeń, jeżeli chodzi na przykład o kręgi, ale wbrew pozorom te kręgi się pojawiają. Po prostu my nie mamy zgłoszeń. Przez przypadek zauważyłem, że taki krąg się pojawił całkiem niedaleko nas i jest on na zdjęciach działki do sprzedaży wystawionych. I tak akurat przez przypadek zobaczyłem, ale nie mieliśmy o tym żadnego zgłoszenia i takie rzeczy po prostu nam umykają.Podobnie być może ma się to z dobrymi przypadkami, gdzie są widoczni hominidzi. Być może jest taki przypadek. Po prostu osoba, która go widziała milczy dlatego, że nie chce TVN-ów, nie chce telewizji, nie chce być ośmieszana czy pokazywana palcem na swoim osiedlu. Zwłaszcza w tej chwili, gdzie jeżeli weźmiemy pod uwagę, że może być to osoba starsza, to może przy sprawnie działającej rodzinie pozbyć się swojego majątku całego życia, może być wtłoczona gdzieś tam. Czyli ze względów społecznych nie dostajemy takich informacji. Natomiast brakuje nam tutaj Chrisa w tym momencie, który by oczywiście powiedział, że w Stanach Zjednoczonych to nieprawda, bo w Stanach Zjednoczonych jest tego dosyć dużo, a my po prostu o tym nie wiemy. To jest dokładnie to, o czym Piotrze mówiłeś na początku, że w tych małych krajach działają poszczególne organizacje ufologiczne. One być może, prezentują swoje rzeczy, swoje raporty, niemniej jednak odbywa się to w językach ojczystych i po prostu do tego nie mamy dostępu. Bo o ile jeszcze coś się ukazuje w języku niemieckim czy angielskim, to jeszcze jesteśmy w stanie to w jakiś sposób przeczytać. O tyle, jeżeli się pokaże w języku holenderskim czy hiszpańskim, czy francuskim nawet, to szansa na to, że ktoś to odczyta w Polsce jest dużo mniejsza. Po prostu nie są to zbyt popularne języki, mimo że wielu Polaków tam mieszka i pracuje. Zobaczymy. Z reguły UFO przylatuje do nas falami, gdzie obserwacje są bardzo częste, a później się nic nie dzieje na danym terenie, takich obserwacji nie ma. W sumie należałoby się z tego cieszyć, że nie mamy takich obserwacji, bo z reguły one znamionują jakieś wydarzenia społeczno-polityczne, które na danym terenie za jakiś czas, rok czy trochę krócej się pojawią. Dziękuję.
[57:25] - A ja wykorzystując wolną chwilę, chciałbym państwa poinformować, że całkiem niedawno ukazała się bardzo ciekawa książka pod tytułem „Zapomniana cywilizacja”. Autorem jest doktor Robert Schoch, znany zapewne wielu z dokumentów poświęconych między innymi tajemnicom historii. Chciałbym wam polecić tę książkę, dlatego, że naprawdę jest godna uwagi. Sam Schoch, z którym od dawna koresponduję, to człowiek bardzo miły, o otwartym umyśle, będący przede wszystkim naukowcem. Znany jest między innymi z badań nad Giza, badań nad wiekiem Sfinksa i on stara się zwrócić uwagę na pewien zapomniany szczegół sprzed lat. A mianowicie to, że jakieś 12 000 lat temu ta pra-cywilizacja na Ziemi, która mogła stworzyć Göbekli Tepe, została zniszczona. Nie to, że została zniszczona, ale istniała w czasach, kiedy doszło na Ziemi do wielkiego kataklizmu, który nie był wynikiem, powiedzmy, zderzenia z kometą, ale bardzo nietypowego zachowania naszego Słońca. On dowodów na to szuka właśnie w książce „Zapomniana cywilizacja”. Możecie ją sobie znaleźć w sieci. Dostępna jest między innymi w księgarni „Nieznanego Świata”. A jeżeli już mówimy o „Nieznanym Świecie”, to w kioskach numer majowy, w którym jak zwykle kolejna dawka bardzo ciekawych informacji. Dokończenie mojego artykułu o nauczycielach z kosmosu, czyli coś o paleoastronautyce. Przypominam też, że od tamtego miesiąca „Nieznany Świat” dostępny jest w formie elektronicznej dla tych, którzy wolą czytać w takiej formie. Także zachęcam do odwiedzenia strony tego pisma, zapoznania się z jego ofertą i do sięgnięcia po książkę doktora Schoha „Zapomniana cywilizacja”.
[59:36] - Co sądzicie o próbach łączenia duchowości z ufologią? Czy to ma sens, czy raczej jest zbliżaniem się w kierunku sekty? Pierwszemu oddajmy tym razem głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[59:48] - Tak, mówiliśmy już trochę o tym, jak wygląda to połączenie duchowości z ufologią. Oczywiście jest tak, że bliski kontakt często jest doświadczeniem wręcz duchowym dla świadka. Natomiast dla mnie osobiście zjawiskiem niebezpiecznym jest to, że niektórzy z ludzi, którzy mieli kontakt ze zjawiskiem UFO, zaczynają się zachowywać, i o tym już mówiłem jak tacy mini prorocy, że stają się nagle gośćmi, gościami pewnych prawd. Zaczynają opowiadać o roli człowieka w stosunku do zjawiska UFO, o roli człowieka w kosmosie i tak dalej. Takie traktowanie zjawisków ekokosmicznych braci pachnie trochę latami 50. i działalnością Adamskiego i jego kolegów, słynnych kontaktowców, o których mówiliśmy w którejś z poprzednich audycji. Byli to ludzie, którzy twierdzili, że mieli kontakt z istotami z innych planet, które że tak powiem, miały wobec ludzkości pewien określony plan.I on się wiązał z tym, żeby nas hodować, żeby nam pomagać i tak dalej. Nie oszukujmy się, nie widać szczególnie, żeby przybysze z kosmosu decydowali się na pomoc ludzkości. Nie da się wykluczyć, że mogą nas podglądać, ale jakoś nie jestem w stanie uwierzyć w tą hipotezę o dobrych braciach z innej planety, którzy czekają tylko na to, aby wyciągnąć do nas pomocną dłoń i skontaktować się przenosząc nas na wyższy stopień rozwoju. To jest takie marzenie, które więcej mówi o człowieku niż o zjawisku UFO. Bo jak zostało wcześniej powiedziane, UFO dla wielu osób stało się substytutem religii. To znaczy, ponieważ Bóg odleciał, nie widać go, stwórca śpi i ma ziemię w nosie. Ludzie oczekują kontaktu z kimś, kto naprawdę posiada wielką moc i tym kimś mogą być kosmici. Ich istnienie przecież nie jest wykluczone. Nie jest wykluczone, że gdzieś w kosmosie są obcy, którzy są na tak wielkim poziomie, na tak wysokim poziomie, że są nieodróżnialni od istot boskich. Dlatego też to całe continuum, ten cały problem pokazuje nam, że ludzie są bardzo skłonni, szczególnie tak zwane masy są bardzo skłonne do pewnych uproszczeń, a zjawisko UFO jest odpowiednim materiałem do przerobienia go na tworzywo, powiedzmy filozoficzno-religijne. Były próby czynione przez osoby związane z New Age do wtłoczenia UFO w religijne ramy. Przecież mówiliśmy niedawno o Billym Meyerze, który próbował powołać do życia nawet swoją własną sektę, chociaż mu się to nie udało. I tak naprawdę, cóż mogę powiedzieć? Z wielkim niepokojem obserwuję to, że nastąpił renesans tych idei z lat 50. Ludzie zaczynają traktować kosmitów jako ostatnią deskę ratunku, jako w zasadzie nienazwane bóstwa. Wielu z nich oczekuje ich przybycia, wiążąc z tym jakieś wielkie nadzieje na poprawę naszego losu. Zwróćcie państwo uwagę, od jak wielu lat w środowiskach ezoterycznych wieszczy się nadejście ery Wodnika. Ona już jest tuż, tuż mówią co krok różnego rodzaju znawcy. Ona się dla jednych miała zacząć w latach 60., dla innych ma się zacząć teraz. Jeszcze inni widzą ją gdzieś tam za 20 czy za nawet 200 lat. Ten złoty wiek w dziejach ludzkości nie nadchodzi. Nic się nie zmienia. Ludzie ciągle mają nadzieję, że stanie się coś magicznego, co sprawi, że życie na Ziemi będzie inne. Rzeczywistość mówi nam coś innego. Jeżeli sobie sami nie zapracujemy na zmiany, to nikt nam jej nie przywiezie. A wiele osób jednak ma na to nadzieję. Myśli, że nagle pewnego dnia na bruku przed Kremlem, na bruku na Placu Czerwonym wylądują kosmici, którzy przywiozą nam lek na raka. Ostatnio na przykład Alan Bean, jeden z astronautów amerykańskich, bodajże czwarty człowiek, który postawił nogę na powierzchni Księżyca. Nie jestem teraz pewien. Stwierdził, że choć nigdy nie widział UFO i choć uznaje, że do tej pory nie zostaliśmy odwiedzeni, to jego zdaniem muszą istnieć dobrzy kosmici, którzy pewnego dnia przywiozą nam lek na raka. Bo Bean wyobraża sobie ich jako istoty wyższe, uduchowione i zupełnie inne od nas. Mimo wszystko, że jest to astronauta, który powinien dysponować jakimś szerszym spojrzeniem na tą sprawę, wydaje mi się, że Bean po prostu wierzy w bajki. Jest jedną z tych osób, które żywią nadzieję, że nagle ktoś przywiezie nam rozwiązanie na nasze wszystkie problemy. Do tej pory się nigdy to nie stało. Dlatego też ubolewam, że tak wiele osób jest podatnych na tego typu manipulacje informacyjne i tak wiele osób sakralizuje sobie czasami ufologię, starając się dopatrywać w niej jakichś wyższych wartości, których tak naprawdę nie ma. Bo jak podkreślamy, my nie wiemy, czym jest to zjawisko, nie wiemy, jakimi się celami kieruje, nie wiemy, o co mu chodzi i wcale nie musi mieć dobrych zamiarów. Na razie tak naprawdę nie wynika z jego zachowania cokolwiek, co sprawiałoby, że moglibyśmy sądzić, że ono ma na celu, powiedzmy, zbawienie ludzkości, że ma na celu poprawę bytu ludzkości. Raczej nie. Kiedy się przyjrzymy zjawisku UFO, to ono jest takim trochę obserwatorem, trochę ekshibicjonistą, trochę prowokatorem, ale raczej nie pomaga. Ono może podnosi niektóre osoby na wyższy stopień rozumienia rzeczywistości przez jakieś swoje tajemnicze oddziaływania, ale w takim masowym ujęciu raczej nie wpływa na kondycję naszej cywilizacji w taki sposób, by zadziało się nam lepiej. Owszem, może się otwiera nasza świadomość, ale przecież droga do tego złotego wieku jest bardzo długa. I z pewnym niesmakiem muszę powiedzieć, patrzę na osoby, które starają się wykorzystać to UFO, szczególnie w Polsce, do głoszenia swoich prawd, do nabijania sobie odsłon na YouTubie, które starają się wmówić ludziom, że tak słuchaczu, słuchaczko, skoro interesujesz się UFO, to weszłaś, weszłeś na wyższe stadium świadomości, gdzie już jesteś inna niż wszyscy.Nie, to jest troszeczkę nadużycie moim zdaniem. Więcej chłodnej głowy, o którą apelowałem na początku. Arku, a jak ty sądzisz, czy ci dobrzy kosmici kiedyś przylecą i jak chce Alan Bean, przywiozą nam lek na najgorsze choroby?
[01:07:33] - Nie sądzę przede wszystkim. Jeżeli popatrzymy na dysproporcje w rozwoju ludzkości i to, że mogłoby być dużo lepiej, a jest, jak jest, jesteśmy kłamstwem przez religie, swoje drobne interesiki, interesy, myślenie za innych, ale przez pryzmat własnego dobra. Także nie sądzę, żeby oni w ogóle, nawet jeżeli nas obserwują zza węgła, żeby przyjechali i próbowali coś zrobić. Weźmy na przykład w tej chwili, co by było, gdyby Stany Zjednoczone zaatakowały Koreę Północną? W sumie na dobrą sprawę wystarczyłaby jedna duża bomba spuszczona w momencie, kiedy Kim klaszcze, a wtórują mu całe tłumy jego podopiecznych klakierów i zobaczyć, co się będzie dalej działo. Ale to nie zmienia sytuacji. Co można zrobić dalej? Jesteśmy w takiej samej sytuacji z obcymi. Przylatują na Ziemię, okazuje się, że gdzieś tam na którymś z oceanów jest olbrzymia wyspa, która składa się z samych śmieci, które tam krążą. Lecą dalej, patrzą, gdzieś tam wyrzucane są odpady toksyczne, radioaktywne czy stare bomby chemiczne do morza. Gdzieś tam w Afryce zamiast sadzić drzewa, pali się stare komputery i tym się człowiek zatruwa. Jaki jest sens dawania komukolwiek leku na raka? Nie ma, nawet gdyby oni mieli, umieli albo wiedzieli. Podejrzewam, że taki lek już jest, bo rak nie jest wielką niewiadomą. Wiadomo, w jaki sposób on tam się mniej więcej powoduje, w jaki sposób się tworzy. Są to technologie paramedyczne i tutaj są na przykład help Pen Keshe'ego, mówi się o tym, że one są bardzo skuteczne i działają faktycznie. Nie wiem, nie sprawdzałem. Także pozostaje tylko mieć nadzieję, że ci, którzy sprawdzali, faktycznie to działa. W jakiś sposób zmienia to wibracje, bo na dobrą sprawę organizm sam wie, jak ma wyglądać i sam ma zapisane w komórkach wygląd tego organizmu, jaki ma być. To znaczy bez chorób, bez niczego. Taki, który umożliwia jak najdłuższe przetrwanie i jak najdłuższe życie tego organizmu. Wystarczy być może troszeczkę popracować nad tym, nad tymi wibracjami, odrzucić tam troszeczkę z boku, postawić te komórki i nie naświetlać się tym wszystkim elektromagnetycznym śmieciem, z którym mamy do czynienia. W czym mogą pomóc obcy? Musimy sobie sami z tym jakoś poradzić, a nie czekać na mannę z kosmosu. Skądinąd maszyna do produkcji manny musiała, faktycznie ktoś musiał gdzieś ją kiedyś zakopać, żeby ten Mojżesz mógł odkopać i użyć.
[01:11:24] - Ale z drugiej strony zauważ, że my nawet jako ludzie nie jesteśmy na takim stopniu zaawansowania, żeby móc w jakikolwiek sposób, jako jedność rozmawiać z przybyszami z kosmosu. Wróćmy do tego filmu. Jak on się nazywał po polsku? „Arrival”? Zapomniałem. Ten, gdzie wielkie jajowate statki kosmiczne przywiozły na Ziemię kosmitów przypominających kalmary, którzy kontaktowali się z ludźmi. Taki scenariusz jest w miarę realny. I nagle okazałoby się, że tak naprawdę nie wiadomo, kto z tymi obcymi ma rozmawiać. Po pierwsze, że oni będą radykalnie inni od tych, których sobie wyobraża Adamski i jego dzisiejsi zwolennicy. Nie będą to drudzy ludzie. Będzie to ktoś może nawet radykalnie odmienny. Ktoś, kto może nie przywiezie leku na raka, bo nie choruje na niego. Dlatego też problemem jest samo to, jak ludzie odpowiedzą, kto ma odpowiadać. Ludzie się tłuką na Ziemi od setek lat. Pierwsza wojna niczego nie nauczyła nas, druga wojna również. Teraz, jak powiedziałeś, straszy się Koreę. Chociaż moim zdaniem to jest tylko próba bardzo sprytnego zagrania na Pjongjangu, dlatego że Korea od lat żyje atomowym straszeniem, wymusza w ten sposób pewne ustępstwa na swoich sąsiadach i wielkich mocarstwach. Po prostu lekkie naciśnięcie Kim Dzong Una sprawi, że jako młody, słaby władca — nie wiem, czy słaby, ale na pewno młody, niedoświadczony — być może stanieWobec groźby zamachu stanu, jakiegoś przewrotu pałacowego.
[01:13:23] - No tylko że tam chyba Kim Dzong Un sam nie rządzi tą Koreą Północną. Tam jest cały klan. Musimy o tym pamiętać.
[01:13:30] - Tak, ale to jest bardzo dobrze przemyślana decyzja, moim zdaniem, z której wojny nie będzie. Ten przewrót pałacowy w Pjongjangu jak najbardziej może się odbyć. Przewrót wojskowy. Ale nie sądzę, żeby ktoś z Kimów mógł chcieć objąć władzę, dlatego że ich klan jest wysoce zhierarchizowany i pamiętamy, co stało się niedawno z jednym z nich. Ale powróćmy do tematu naszej dyskusji. Myślę, że ludzie marzą o kontakcie, wypatrują jakichś aniołów z innej planety, ale tak naprawdę jest to takie trochę marzenie ściętej głowy, dlatego, że choć jako jednostki niektórzy są na to przygotowani, ludzie jako całość, jako masy tak naprawdę nie reprezentują sobą wiele. Myślę, że XXI wiek znowu pokaże, że najlepszym dowodem na to, że kosmitów nie ma, jest to, że się z nami nie kontaktują, dlatego, że pewnie znowu wytniemy jakiś numer, który sprawi, że nasi potomkowie będą się uczyć na lekcjach historii o kolejnej wielkiej wojnie. Nie chcę być złym prorokiem, mimo wszystko.
[01:14:55] - Ale pomijamy objawienia wszelkiego typu, jakie mają miejsce na ziemi, różnej maści, które w zasadzie mogą być przejawem działania czystej techniki, tak jak miało miejsce w Fatimie, a sto lat później sejm jakiegoś państwa, które jest tysiące kilometrów od tego miejsca, będzie na ten temat dyskutował i powoływał jakieś dodatkowe komisje czy uchwały na ten temat. Ten odlot spowodowany pojawieniem się niezidentyfikowanych obiektów latających i ich wpływu na społeczeństwo zarówno przed wiekiem, jak i całkiem niedawnym, może powodować totalny odlot polityków w całkiem innym miejscu i w całkiem innym kraju i o ciężko do przewidzenia konsekwencjach. Trudno powiedzieć. Być może w ten sam sposób kiedyś miał swój początek islam i setki lat po tym, 1500 lat po tym, mamy z tym wielki problem, bo sposób na życie, jaki przekazał Mahomet, w dalszym ciągu jest kultywowany w całkiem innych realiach świata, w całkiem innych realiach życia. A tutaj w dalszym ciągu ktoś coś tam próbuje porównywać ludzi do zwierząt użytecznych, użytkowych gospodarczo. Także to tak jest niewątpliwie.
[01:17:05] - Ja mimo wszystko broniłbym Mahometa, dlatego, że islam sam w sobie religią złą nie jest. Pewne patologie, które się narodziły, nie wynikają de facto z Koranu będącego podstawą, tylko z mentalności i kultury ludów, które tworzyły tę religię, oraz faktu bardzo niepokojącego. W zasadzie może nie niepokojącego, tylko sprawiającego, że islam w pewnym momencie, po oczywiście bujnym rozkwicie kultury i nauki, zamknął się na wszelkiego rodzaju próby zmian. Jeden ze słynnych cytatów córki Mahometa Fatimy mówił, że w naszej religii nie wolno nic zmieniać, bo jeżeli się coś zmieni, to — już nie pamiętam — ale coś złego się stanie. Od bardzo dawna islam jako religia konserwatywna oczywiście cofa się w rozwoju, a mimo to musimy pamiętać, że Arabowie w latach rozkwitu islamu mieli ogromny wpływ na rozwój kultury i nauki. To potem przesiąknęło do Europy. Oczywiście wszyscy się o tym uczyli na lekcjach historii. To już niestety tak jest, że mówi się o tym islamie dużo, nie pamiętając, że on jest religią wywodzącą się z pewnego kręgu kulturowego, stworzoną dla tego kręgu kulturowego. Tak jak powiedział Arek, dzisiaj już troszeczkę pewne rozwiązania są anachroniczne, ale mimo wszystko podstawowe zasady, jakie zostały opisane w Koranie, są jak najbardziej uniwersalistyczne. Ja postawię nawet taką hipotezę, może bardzo kontrowersyjną dla niektórych, że gdyby Mahomet urodził się w Polsce w tym samym czasie, chociaż może nie w Polsce w tym samym czasie, ale powiedzmy, że w Europie i gdyby stworzył tu swoją religię, mielibyśmy do czynienia z zupełnie inną Europą, może nawet lepszą niż obecnie. Może nawet nie byłobyTych stuleci wojen. Ale kto wie? Z drugiej strony nie lubię takich historycznych rozważań co by było gdyby, bo można sobie wymyślić wszystko, co się chce. Ale kiedy już jesteśmy przy tematach religijnych i Beliosie, to mamy pytanie numer pięć.
[01:19:43] - A piąty element brzmi następująco: co o UFO wie Watykan? Czy oni rzeczywiście ukrywają jakąś wiedzę? I to jest pytanie od następnego słuchacza, które pierwszemu zadamy może tym razem dla odmiany Arkowi Kozikowi. Arku?
[01:20:01] - Co Watykan wie? Może wiedzieć dużo, dlatego że mają swoje obserwatoria astronomiczne, mają swoje archiwa, których nie udostępniają innym. Nie wiemy, co się tak naprawdę znajdowało w Bibliotece Aleksandryjskiej, która została spalona ostatecznie przez Teodozjusza. Nie wiemy, co z tych pism zostało mimo wszystko zachowane i przywiezione najpierw do Bizancjum, a później do Rzymu. Nie wiemy nawet, czego nie wiemy. Także ciężko tutaj gdybać. Jeżeli teraz weźmiemy pod uwagę, że Watykan ma najlepszą służbę wywiadowczą na naszej planecie, nie ma lepszej. To nie Mosad, nie CIA ani jeszcze inni, tylko właśnie Kościół katolicki. Zobaczcie, ile osób wyjawia swoje najgorętsze tajemnice co niedziela księżom. Owszem, oni nie mogą mówić kto i co, ale ogólnie o jakimś zdarzeniu powiadomić górę, swoich przełożonych mogą. Tak jak był taki przypadek z Nowej Zelandii, gdzie któryś tam nie pamiętam czy ksiądz, czy pastor — to jest duża różnica — niemniej jednak zaliczył obserwacje UFO i miał z nimi jakiś kontakt, czyli zamachał latarką, oni mu odmachali ręką i tak dalej. Podobna sytuacja miała miejsce też i w Afryce. Takich informacji Watykan może mieć dosyć sporo. Z tym że Watykan jakoś tak dziwnie podchodzi do wszelkich nauk. Mianowicie w momencie, kiedy na początku wieku XX zaczęto mówić o wielowymiarowości świata, Watykan przyznał, że świat musi być wielowymiarowy, dlatego że w przeciwnym wypadku ograniczałoby to możliwości boskie, które ograniczeń nie mają. W tym momencie, w wieku XXI Watykan przyznaje, że nawet gdyby żyli jacyś ufoludkowie hen daleko, to oni są w stanie ich wziąć i z jednej strony ochrzcić, a z drugiej strony na każdej planecie musiał być podobny system odkupienia win, jaki miał miejsce na Ziemi. To znaczy musiał się pojawić Jezus, który odkupił winy społeczeństwa, ludności. Z tymi winami to jest tak trochę dziwnie, bo skoro odkupił, to nie powinniśmy mieć grzechu pierworodnego, więc nie powinniśmy być koniecznie chrzczeni w ten sposób. No ale to tak kolikot. To już jest problem Kościoła, nie mój. Brak logiczności tych działań w jakiś sposób to nie mój problem. Niemniej jednak coś jest na rzeczy. Czegoś się ten Watykan, tak wydaje mi się, spodziewa, jakiegoś ujawnienia czy kontaktu, że tak ochoczo i z wyprzedzeniem mówi na ten temat. Przecież jeszcze kilkaset lat temu za stwierdzenie, że mogą istnieć inne planety i inne osoby, palono na stosie. Także coś może być na rzeczy, ale co? Pewnie dowiemy się jak zwykle post factum i to najpewniej kilkaset lat po tym, jak już będziemy mieli sąsiada ufoludka w bili obok. Dziękuję.
[01:24:38] - Piotrze?
[01:24:40] - Coś mnie tutaj wywaliło znowu. Nie słyszałem, o czym mówił Arek, ale może trafię w coś innego. Nie będę wypowiadał się o tym, co może wiedzieć Watykan, ale zwrócę uwagę na bardzo ciekawą rzecz, która pojawiła się jakieś dwa miesiące temu w polskich mediach. Otóż Tomasz Terlikowski wyskoczył nagle z tematem, czy mogą istnieć kosmici i jak do tego powinni podchodzić katolicy. On o tym mówił na swoim blogu, a potem w rozmowie z dwoma panami w telewizji Republika. Byli to ksiądz profesor Michał Tatar oraz doktor Tomasz Rowiński. I szczerze mówiąc, ja wam powiem, że z jednej strony oni dotykali tematów bardzo ciekawych, ale kiedy posłuchałem, co oni mówią, to po raz kolejny utwierdziło mnie to w przekonaniu, że jeżeli kosmici odbierają naszą telewizjęTo rzeczywiście dobrze, że nie robią, że się kontaktują. Dlatego, że nagle panowie wyskoczyli z taką kwestią. Rowiński był w tym wszystkim najbardziej racjonalny, ale to, co mówił Terlikowski, było absurdem. To będzie prawie dosłowny cytat, że nie interesują go w ogóle wyjaśnienia naukowców. Interesuje go kwestia duchowa. Co on się będzie przejmował jakimiś naukowcami, jak on jest katolikiem? To jakieś fanaberie. Oczywiście pojawiały się odniesienia do tego, co mówił Franciszek, którego Terlikowski nie lubi. Ksiądz profesor Tatar rzucił tam parę słów o jakimś pan satanizmie i podobnych rzeczach w odniesieniu do rozmów o kosmitach, co było rzeczą w ogóle od czapy. I ta dyskusja była totalnie absurdalna. Z jednej strony okazało się, że ludzie wysyłają sondy w kosmos w poszukiwaniu egzoplanet, a z drugiej strony ich widzenie świata jest tak cholernie ograniczone, że momentami było to po prostu śmieszne. Co najciekawsze w tym wszystkim było, to w toku tej dyskusji doktor Rowiński, historyk idei, powiedział, że jeżeli odkryje się kosmitów, to trzeba będzie coś zmienić w traktatach. Okazuje się, że problem tej zmiany czegoś może doprowadzić do upadku Kościół katolicki, bo przecież nie jest on zupełnie gotowy na konfrontację z obcymi. Ale czy z wszystkimi obcymi? Otóż nie. Moim zdaniem Watykan od wielu lat doskonale sonduje ten temat i on doskonale wie, jak zareagować w przypadku, jeżeli zostanie ogłoszone istnienie obcych. Zwróćmy uwagę na następujący scenariusz. Franciszek dwa lata temu mówi o tym, że gdyby przyszedł do niego Marsjanin, to on by go ochrzcił. No dobrze, ale czy oni wiedzą, czy oni są pewni tego, że pojawią się tacy kosmici? A co się stanie, jeżeli ci kosmici będą wiedzieć więcej od nich? Watykan zapewne analizuje różnego rodzaju scenariusze. Spójrzmy na to, co się stanie, jeżeli życie pozaziemskie zostanie ogłoszone w formie jakichś mikrobów. Przecież nie będzie to miało żadnego wpływu na istnienie Kościoła, na jego nauki. Okaże się, że to kolejne dzieło Boże, podobne ziemskim zwierzętom i tak dalej. Co się stanie, jeżeli ludzie odnajdą na innych planetach, powiedzmy, jakieś mniej rozwinięte istoty? Też nie będzie to miało większego znaczenia. Wtedy Franciszek będzie mógł sobie ochrzcić tego Marsjanina, który nie będzie mu zadawał wielu pytań. Ale kolejny scenariusz, taki jak odebranie przez nas sygnału od obcych, również nie będzie miał dla Watykanu większego znaczenia. Otóż odbierzemy sygnał od obcych, jakieś kosmiczne „dzień dobry” czy „cześć”, który sygnał leciał sobie w kosmosie przez całe lata, którego nadawcy mieszkają w drugim krańcu galaktyki. Taka wymiana kosmicznych uprzejmości również nie wpłynie w żaden sposób na postrzeganie przez ludzi religii. Ot, są gdzieś kosmici. Są daleko. Może do nas nawet nigdy nie dolecą. Pewnie nie wymienimy ze sobą nigdy poselstwa dyplomatycznego. Watykan będzie miał mnóstwo czasu, nawet jeżeli projekt SETI osiągnie swój sukces i Seth Shostak otrzyma swój wymarzony sygnał. Kościół będzie miał wtedy mnóstwo czasu na zastanowienie się, jak poradzić sobie z kwestią istnienia obcych na innej planecie. Dlatego, że komunikacja międzygwiezdna przez sygnały radiowe to jest rzecz obliczona na lata, nie wiążąca się z bezpośrednim kontaktem. Takim prawdziwym zagrożeniem dla Watykanu, moim zdaniem, jest przypadek, kiedy dochodzi do kontaktu i obcy, z którymi ludzie się stykają, są istotami na bardzo wysokim poziomie. Ale są istotami, które wiedzą o nas więcej. Wiedzą więcej o kosmosie, wiedzą więcej o Wielkim Wybuchu, o praprzyczynie. Mówią o tym, że tak naprawdę Wielkiego Wybuchu nikt nie wybuchnął. O tym mówił między innymi profesor Tatar w programie Terlikowskiego, zastanawiając się, kto wybuchnął Wielki Wybuch. A tacy kosmici mogliby wiedzieć, że nie było żadnej praprzyczyny, że to wszystko jest ukształtowane tak, że żadnego Boga nie ma. I wtedy religia traci zupełnie grunt pod nogami. Wszelkie inne scenariusze jej nie zagrażają. Dlatego Watykan musi jakoś na to zwracać uwagę i zapewne wie też o tym, że tacy kosmici, bardzo zaawansowani i rozwinięci, też nie będą mieli wielkich chęci do kontaktu z nami, gdyż będą sobie zdawać sprawę, że mogliby tym zrobić nam większe kuku, niż się większości ludziom wydaje. Tak to wygląda. Na pytanie, co Watykan wie o UFO myślę, że może nie wie tak bardzo dużo, ale bacznie obserwuje całą sytuację.
[01:31:21] - Gdy zobaczyłem następne pytanie, przypomniał mi się komentarz, który kiedyś pojawił się na stronie Radia Paranormalium na Facebooku, przy okazji małego shitstormu związanego z Maxem Piercem, z jego śmiercią. Oczywiście tam na komentarze odpisywaliśmy z radiowego konta jako Radio Paranormalium i jeden zDysputantów strzelił tekstem: "Pokaż swoją twarz, parszywa gadzia istotko, a kolejne z pytań niezadanych". Wyobraź sobie moją reakcję, jak to przeczytałem. To było po prostu mistrzostwo.
[01:32:01] - Mnie najbardziej szokuje to, że w sprawie spisku jest wszystko wiadome. Wszystko. Nawet jego opiekun Swierdłow wypowiedział się na ten niewygodny temat. Nawet jego matka zabrała głos, a nadal wielu Polaków wierzy w to, że to jest jakiś ogromny spisek. To tylko świadczy, moim zdaniem, o intelektualnym upadku internautów. Nie wszystkich, bo oczywiście jest pewna grupa, która myśli, ale moim zdaniem im dłużej człowiek przebywa w internecie, tym mniejsza chęć uczestniczenia w tego typu zbiorowisku. Czasami po prostu czuję się lepiej, kiedy nie wchodzę w sieć, ale niestety muszę z racji wykonywanego zawodu. Jak nie miałem prądu przez dwa dni, to mi brakowało kontaktu z globalną wioską. Nauk pokaż.
[01:32:56] - Pokaż swoją twarz, przemów i przeczytaj pytanie niezadane numer sześć. A brzmi ono następująco: „Jakie jest wasze zdanie na temat teorii reptilian? Dlaczego się z niej śmiejecie? Jak tak można?” — pyta słuchacz radia Paranormalium. Piotrze, dlaczego się śmiejesz?
[01:33:18] - Ja się nie śmieję z teorii o reptilianach, bo z jednej strony podziwiam Icke'a za to, że wymyślił sobie coś takiego, spieniężył to wszystko i był w stanie tak skutecznie manipulować pewnymi informacjami, że ludzie zaczęli w to wierzyć. Z drugiej strony jestem przerażony faktem, że na Zachodzie, który jest siedzibą wszelkiego rodzaju półgłówków, którzy nie znają historii, tak wielu ludzi było w stanie w to uwierzyć. Oni, po prostu nie interesując się historią absolutnie, nie mając świadomości historycznej, byli w stanie przyjąć taką teorię, że za wszystko odpowiedzialni są kosmici gadoidalni, którzy przybyli na Ziemię. Gdyby ci ludzie po prostu poczytali sobie książki historyczne, byliby sobie w stanie wyjaśnić pewne procesy i pewne rzeczy zauważyć. Otóż ta reptiliańska teoria spiskowa nie ma w sobie żadnych większych tajemnic. To są mechanizmy, które po prostu cały czas działają w naszym społeczeństwie. Można sobie w to miejsce podstawić dowolną zbiorowość. Że on podstawił kosmitów, sprawa nabiera tylko większego kolorytu. Ale tak naprawdę stoją za tym wszystkim nie reptilianie, ale grupy wpływu, które niekoniecznie charakteryzują się pochodzeniem z innej planety, ale raczej wysokim statusem materialnym. Istnieje natomiast pewna interesująca kwestia związana z tym, dlaczego w wielu kulturach, tych starożytnych, często prehistorycznych, tak dużą rolę odgrywał wąż, odgrywały gady. Oczywiście musimy się tutaj odwołać do pewnej symboliki, co zajęłoby nam ogromną ilość czasu. Ale rzeczywiście fakt faktem, wąż jako jedno z tych zwierząt, które zawsze towarzyszyły człowiekowi, zawsze wiązały się z nimi różnego rodzaju wierzenia, był doskonałym materiałem do ukucia kolejnej teorii spiskowej, tym razem w XXI wieku, która mówi o tym, że światem rządzą gady. To jest może dość duże uproszczenie, bo wiem, że teoria o reptilianach dość się rozrosła i mówi się między innymi o tym, że współpracują oni z innymi kosmitami w celu choćby przejęcia Ziemi lub stworzenia nowej rasy. Ale ja muszę powiedzieć, że przez lata, kiedy się zajmowałem ufologią, a to jest naprawdę już dużo, to ja bardzo rzadko się spotykałem z historiami, w których występowaliby jacyś reptilianie. To były historie tak rzadkie, że można to policzyć na palcach. Także wydaje mi się, że jest to spora nadinterpretacja. I najgorsze w tym wszystkim jest to, że tak jak z pirsiakami nie dało się w ogóle dyskutować, tak ze zwolennikami Icke'a też się nie da. Że tak jest i koniec. Udowodnij, że tak nie jest. I tutaj oczywiście trzeba będzie wykazać sporą dawką tolerancji dla takiego dyskutanta. Arku, a jak ty podchodzisz do tej kwestii? Czy twoim zdaniem reptilianie istnieją?
[01:37:04] - To jest wbrew pozorom bardzo poważna kwestia, czy reptilianie istnieją. Co prawda królowa brytyjska bardziej może przypomina niekoniecznie gada, tylko bardziej żabkę, ale królowej wolno, a wszyscy inni muszą niestety się z tym borykać. Sama idea tego, że jacyś reptilianie wyemigrowali z Ziemi, jak było zagrożenie i wrócili tutaj, ewentualnie gdzieś z kosmosu pochodzą i też przyjechali tutaj, żeby nami rządzićJest taka dosyć science fantastyczna. Praktycznie trzeba naprawdę mieć dobry pomysł na to, żeby to wszystko mniej więcej w czasie i logicznie ukierunkować, żeby z prezentera telewizyjnego zrobić gwiazdę na światowym poziomie, bo dzisiaj nazwisko Davida Icke znają chyba na całym świecie i wystarczy, żeby on coś powiedział, pokazał. I ludzie się zastanawiają, co on powiedział, co pokazał. Więc to nie jest łatwe. A z drugiej strony musimy wziąć pod uwagę, że skoro na Ziemi panowały nieprzerwanie sto ileś milionów lat gady różnej formacji, czy to będą gady gady, czy to będą gady dinozaury, to faktycznie na tej Ziemi pobyły troszeczkę dłużej niż my ssaki. Mieli większe możliwości, ale ich po prostu nie wykorzystali. Coś tam widocznie im nie wyszło i tyle. Natomiast możliwość zaistnienia cywilizacji, którą my będziemy traktowali jako cywilizacja gadzia gdzieś tam, jest możliwa, ale tak samo możliwa jak cywilizacja inteligentnych grzybów. Też musimy się z tym liczyć, że taka może być. Czyli należałoby się spodziewać następnego Icke'a. Tu podaję pomysł, że może właśnie ci, którzy przychodzą, przylatują do nas z jakiejś gwiazdy, są po prostu ruchomymi grzybami i oni dlatego mają szary kolor skóry, cienkie rączyny, ręce, unoszą się lekko nad powierzchnią ziemi i po prostu też starają się zdobyć władzę nad Ziemią, żeby co? Za bardzo tutaj się kończy moja inwencja. Po co miałyby zdobywać władzę na Ziemi? I w jednym, i w drugim przypadku nie jestem w stanie tego rozwiać. Także dziękuję. Przemyślę to.
[01:40:55] - Żołnierze! Najważniejsza, kurczę, jest wymiana zdań w debacie ufologicznej Radia Paranormalium. A teraz pytanie z debaty o Wojsku Polskim. Czy naprawdę sądzicie, że Polskie Wojsko ukrywa informacje o UFO z jakichś wyższych celów? Bo może być tak, że po prostu nikt nie chce wziąć za to odpowiedzialności. Może tym razem pierwszy niech się wypowie w tym temacie Arek Kocikarku.
[01:41:24] - Wojsko Polskie w tym momencie pod wodzą Antoniego Macierewicza . O jeny! Po prostu przepraszam, ale nie pozostaje mi nic innego, jak roześmiać się w tym momencie.
[01:41:37] - Może Macierewicz jest takim reptilianinem, troszkę zarośniętym, ale jednak.
[01:41:43] - Takie włoski wystają, ale to owady też je mają. No dobra, nic, wracajmy do tematu. Najlepiej o tym, co w wojsku się dzieje, jak się działo, świadczy to, co się stało z archiwum pułkownika Grundmanna, które po prostu zaginęło. I to nie zaginęło z powodu takiego, że Amerykanie położyli na nie łapy, tylko dlatego, że ogólnie rzecz biorąc, nie ma osób takich, nie było takiej komórki kompetentnej, żeby to jakoś kontynuowała, żeby była tym zainteresowana. Wszyscy ci oficerowie, którzy decydowali się na mówienie o tym, najwyższy chyba rangą wojskowy, jaki kiedykolwiek się na ten temat wypowiadał, to jest generał Czernow Apoloniusz. Powiedział o tej sytuacji, że to jest pilot major Makieła. Powiedział mniej więcej, jaki jest sposób działania polskiego wojska z tego typu przykładami. I tutaj po prostu ręce opadają. W tej chwili mamy u steru rządu, w wojsku pana Macierewicza, który, żeby nie wiem, jak ktoś chciał dobrze o nim powiedzieć, ten człowiek nie jest w stanie się przejechać na dobrej opinii kogokolwiek. Po prostu jest tak tępy jak normalnie siekiera. Nie wiem czy ja. Ciężko powiedzieć. Obuch siekiery. I po prostu on nie jest w stanie nawet zajarzyć, że taka komórka by była potrzebna, jest potrzebna i działanie w tę stronęJak najbardziej może cokolwiek dać Polsce, natomiast nie robi tego i nie robiły tego poprzednie rządy z powodu braku szerszego pojmowania świata. Tak jak dla Antoniego Macierewicza zakup 50 Caracali był dla wojska niepotrzebny, o tyle jego umysł nie jest w stanie zajarzyć, że w przypadku zalania Polski, tak jak miało miejsce podczas powodzi stulecia, takie rzeczy się mogą zdarzyć. Tego typu śmigłowce uratują ileś tam set tysięcy ludzi. Są w stanie. On nie jest w stanie nawet na ten temat pomyśleć, że coś takiego jest możliwe. To tylko świadczy o horyzontach jego myślenia i skostnienia mózgu czy czegoś takiego. Tego się inaczej nie da wytłumaczyć. Natomiast polskie wojsko jest w jakiś sposób w tej chwili flanką NATO i w tej chwili naprawdę bardzo ciężko by było, żeby jakaś komórka powstała i działała samodzielnie, w oderwaniu od zwierzchnictwa sił zbrojnych NATO. Chociaż to akurat mogłoby być dobre, dlatego, że w jakiś sposób ukierunkowałoby badania na ten temat. Ale mamy, jak mamy i nikt z rządzących nie widzi tego problemu czy celu działania w tym kierunku. I trudno. Dziękuję.
[01:45:54] - Piotrze?
[01:45:56] - Więc o temacie UFO kontra polskie wojsko debatowaliśmy bardzo długo, ale rzeczywiście nie udzieliliśmy odpowiedzi na podstawowe pytanie: czy to, że oni się tym nie interesują, wynika z faktu, że po prostu ukrywają jakieś informacje, jak Amerykanie, czy zwyczajnie nikt nie chce brać za to odpowiedzialności? Moim zdaniem tutaj ta druga opcja jest jak najbardziej realna. Na czym polega mój wniosek? Chodzi o to, że kilkakrotnie próbowałem kontaktować się w przypadku bardzo konkretnych obserwacji UFO, choćby tej serii z Krakowa sprzed kilku lat, kiedy UFO było widziane między innymi w okolicach Balic. Ja się wtedy próbowałem kontaktować z wojskiem. Arek Gniazda też próbował. Otrzymaliśmy pewne odpowiedzi, bardzo lapidarne. Ja otrzymałem taką bodajże, że nic nikt o tym nie wie. Arek otrzymał taką, że nie wie nikt nic, ale też nie mogą mówić o helikopterze, który w czasie, gdy UFO było widziane, przelatywał gdzieś w okolicach Ropczyc. Wiązało się to z obserwacją dysku w Brzezówce. Fajna historia. I wtedy zobaczyłem, że tak naprawdę wielu osób nie obchodzi, co się z takimi sprawami dzieje. Otóż każdy incydent tego rodzaju trzeba by było tłumaczyć. Trzeba by było powołać komisję, trzeba by było jakoś to ocenić. Wiemy, ile jest tym Zachodu. Ktoś by musiał wziąć za to odpowiedzialność, a z tym jest ciężko. Trzeba by było pomyśleć, trzeba by było udzielić jakiejś odpowiedzi, zaprezentować się mediom. To nie leży w naturze naszej armii. Jeżeli przypomnimy sobie, jak zachowywało się wojsko belgijskie w odpowiedzi na słynną falę latających trójkątów, zobaczymy, czym jest profesjonalizm w takim wypadku. Oczywiście w naszym kraju nie mieliśmy do czynienia z takimi historiami, które wywoływałyby u ludzi obawy o ich bezpieczeństwo. Owszem, mieliśmy przypadki obserwacji latających trójkątów, ale obywatele Polski nauczeni są tego, że rząd jest po to, żeby rządził i żeby nie mówił ludziom wszystkiego. My jesteśmy z tym pogodzeni. Historia nas ukształtowała tak, że nie zadajemy zbyt wielu pytań i zdajemy sobie sprawę z tego, że jakieś tajemnice tam są i one są. Natomiast w samym wojsku, moim zdaniem, już tutaj abstrahując od tego, co powiedział Arek, na pewno panuje przekonanie, że skoro nie wyjaśnili tej sprawy Amerykanie, Rosjanie, Chińczycy, to co tam taka Polska może wyjaśnić? I tego typu historie są na pewno bagatelizowane i spychane na dalszy plan. Mimo wszystko stoję na stanowisku, że moim zdaniem wojsko interesuje się tego typu sprawami. Chociaż oczywiście nie wszystkie jednostki i na pewno nie możemy tego rozciągać na całą armię. Na pewno lotnictwo szczególnie dużą wagę przykłada do tego rodzaju incydentów. Natomiast w kwestii całej armii sprawa wygląda tak, jak wyglądała przez lata. Nikt oficjalnie nie wie nic. Z tą różnicą, że o ile na Zachodzie próbowano to w jakikolwiek sposób badać, o tyle w Polsce uznane to zostało za temat, który musi zostać przetrawiony przez społeczeństwo i na które społeczeństwo musi sobie samo odpowiedzieć. Także ja bym to tak widział. Tutaj przychodzą jakieś relacje cały czas na nasz live chat.Adres. Zaraz będę je czytał. Drodzy państwo, zostało nam jeszcze kilka pytań. Ja bym może teraz zachęcił Ivelliosa do otwarcia naszej linii telefonicznej.
[01:50:10] - A więc właśnie teraz oficjalnie otwieramy naszą linię telefoniczną dla słuchaczy. Można będzie do nas dzwonić pod numer Radia Paranormalium stacjonarny 32 746 00 08. Komórkowy 530 620 493. Można oczywiście również wysyłać SMS-y pod ten drugi numer. Nie wiemy, czy Skype czasem nie zrobi nam jakiegoś numeru z połączeniami głosowymi, ale spróbujemy również Skype: radio.paranormalium.pl. Tu również można próbować się do nas dodzwonić. Cały czas oczywiście również czekamy na państwa pytania, komentarze i oczywiście na relacje z obserwacji UFO. Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium, na www.paranormalium.pl oraz na naszym czacie towarzyszącym transmisjom na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to możemy również wysyłać pytania i komentarze na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. Można oczywiście także wysyłać relacje z obserwacji UFO, co też jeden ze słuchaczy niedawno zrobił. Informujemy, że Radio Paranormalium z zasady nie odbiera połączeń z numerów zastrzeżonych. Taki numer zastrzeżony ostatnio nagrał jakiś czas temu pogróżki pod naszym adresem na naszej sekretarce. Dlatego nie odbieramy połączeń z numerów zastrzeżonych, tylko z numerów, że tak powiem, jawnych. Przejdźmy do pytania numer osiem. Aż chce się pojechać youtubowym klasykiem. Hemoglobina, psychomanipulacja, demokracja, hybrydyzacja. Teoria doktora Jacobsa jest bardzo pesymistyczna dla ludzi. Czy naprawdę są dowody na to, że obcy tworzą nową rasę? Jeżeli tworzą, to dlaczego waszym zdaniem UFO to zjawisko paranormalne, skoro jest całkowicie materialne? Pierwszemu oddajmy głos Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[01:52:38] - To pytanie pochodzi z debaty, którą poświęciliśmy hybrydom i chyba w czwartym sezonie debat wrócimy do tego tematu. Wiąże się to z pracami doktora Jacobsa. Z doktorem Jacobsem przeprowadziłem niedawno wywiad, który pewnie niebawem ukaże się w „Nieznanym Świecie”. I ten wywiad jest bardzo pesymistyczny ogólnie. To znaczy Jacobs stoi na takim bardzo określonym stanowisku. On się zajmuje UFO od ponad 50 lat. Zajmuje się głównie uprowadzeniami. Współpracował wiadomo z czołowymi badaczami na tym polu. I w zasadzie zbliżając się już do kresu swojego życia, dzieli się swoimi poglądami na temat tego, czym te abdukcje mogą być i o co może chodzić kosmitom. Ja mu zadałem kilka pytań, takich bardzo konkretnych. Jedno z nich mówiło, kim oni są i o co im tak naprawdę chodzi. I Jacobs myślałem, że zaskoczy mnie czymś takim, że przygotuje mi jakąś odpowiedź taką typową. Natomiast on stwierdził, że nikt nie wie, kim oni są, że zjawisko abdukcji przebiega według bardzo konkretnego, ustalonego scenariusza. Natomiast nikt nie umie powiedzieć, kim te istoty są, dlatego, że one stosują pewien rodzaj mimikry. To znaczy są bardzo tajemnicze. Szaracy, jak mówi, zwykle nie komunikują się z ludźmi. Jego zdaniem to, że oni przekazują ludziom jakieś informacje, to mit. Innymi słowy, szaracy porywający ludzi kontaktują się z ofiarami tylko czasem, ale to, o czym mówią, to są kwestie bardzo lapidarne, niewyjaśniające w zasadzie niczego. Jacob w swoich badaniach skupił się na czymś innym. On nie zagłębiał się w te historie, które opowiadają uprowadzeni, bo te historie mogą mieć bardzo różne źródła. Tutaj wiemy o tych wszystkich zarzutach wobec hipnozy i tak dalej. Ale Jacobs zwrócił uwagę na samą procedurę. Chodzi o to, że te istoty, kimkolwiek są, wykonują ściśle określony plan w sobie tylko znanym celu. My możemy tylko dojść do wniosku, że skoro interesują się materiałem genetycznym, układem rozrodczym człowieka, to ich celem jest tworzenie tak zwanych hybryd. I tutaj możliwości jest wiele, mówi Jacobs. Jedna z nich mówi, że hybrydyzacja postępuje, że jest procesem, który jest bardzo wymagający. To znaczy, myśmy pytali wtedy w tej debacie, dlaczego, skoro hybrydy istnieją, skoro tworzone są od tylu lat, to dlaczego my ich nie widzimy w społeczeństwie? Dlaczego one tu nie przebywają? Czy one są wywożone gdzieś na inną planetę, czy coś się z nimi dzieje? Jacobs tymczasem mówi, że hybrydy nie są wcale takimi pozytywnymi istotami, jak wiele osób sądzi. Otóż wielu uprowadzanych miało takie doświadczenia, w których widzieli hybrydyJako towarzyszy szaraków Zeta Reticulan, którzy porywali ludzi. Hybrydy często same dopuszczały się abdukcji, same przeprowadzały te bolesne procedury. Zdarzały się też przypadki zupełnie odrealnione, które cechowały się straszną brutalnością. Swego czasu w jednej z książek Jacobs pisał nawet, że hybrydy to nie do końca udany eksperyment. One z jednej strony dziedziczą po ludziach wiele rzeczy, w tym charakter. I ten charakter bywa często krewki. One są bardzo nieułożone i zachowują się brutalnie wobec ludzi często, chociaż nie jest to regułą. Hybrydy jako eksperyment może cały czas być zdaniem amerykańskiego ufologa w toku.
[01:57:03] - Halo?
[01:57:04] - Mamy słuchacza na Antonie. Dobry wieczór. Radio Paranormalium.
[01:57:10] - Dobry wieczór, ja tylko was szybko wyciszę na innym, żeby się tu pogłos nie brał. Już. Dziękuję. Fajnie, że udało mi się dodzwonić. Panowie, ja mieszkam w Wielkiej Brytanii już od 12 lat i zdarzyły mi się dwie takie historie, żeby tak tu prywatnie strasznie nie jechać. Pierwszą historią w 2009 roku, jadąc przez główną ulicę miasteczka, w którym mieszkam, zobaczyłem, chyba kobietę, mniej więcej w wieku 17-19 lat, taką bardzo kolorową istotę. I w tym czasie coś takiego się we mnie wewnątrz wydarzyło, że poczułem w sobie mnóstwo miłości do wszystkich. Może to złe słowo, ale tak się zrobiło. Od tego czasu moje zainteresowanie tematem UFO się zaczęło. Czyli nie tak wcale dużo. Dzisiaj w zasadzie, od kiedy panowie poruszacie tematy tej duchowości, to naprawdę wszystko pasuje. Wszystko mi pasuje, to, co mówicie, idealnie. Tylko że jak taki szary Kowalski jak ja czegoś takiego doświadcza na co dzień pierwszy raz w życiu, to wydaje mi się, że nie można tego w żaden inny sposób zakwalifikować niż takie właśnie duchowe przeżycie. Nikt tutaj nie musi mi z Biblią obok stać, bo te uczucia się pojawiają jakieś takie wewnątrz. Czy to świadczy o prawdziwości, czy nieprawdziwości tego? Nie mam pojęcia. Natomiast różne kanały staram się odwiedzać o tematyce UFO. Jest taki pan z Hamburga, prowadzi audycję w każdą niedzielę i ma takiego dziwnego, panowie pewnie znacie go, człowieka. Przepraszam, nie chciałbym tu nikogo obrazić. W każdym razie on twierdzi, że jest duchowym smokiem, Reptilianinem, nie wiem, jakkolwiek to nazwać i w zasadzie wszystko składnie mówi, logicznie. I tyle jest niewiadomych w tym temacie.
[01:59:35] - Ale wie pan, mogę wejść w słowo? Ja tutaj może odniosę się do dwóch rzeczy. Pierwsza to jest ta kwestia, o której pan mówi, że są to przeżycia duchowe. To są przeżycia duchowe, bo mówiłem o tym już chyba dwa razy dzisiaj, że to zetknięcie z UFO powoduje pewnego rodzaju szok. Ja nawet we wcześniejszych debatach mówiłem, że taki bardzo bliski kontakt dla wielu ludzi jest po prostu czymś w rodzaju oświecenia. Tak w zasadzie nie ma dobrego rozróżnienia między skutkami oświecenia religijnego a takiego spotkania z UFO, które kończy się dla człowieka szokiem. Problem może nie w samej naturze tego doznania, ale z tym, co się dzieje potem z ludźmi, że niektórzy doznają swego rodzaju chęci do głoszenia różnego rodzaju prawd. I to jest moim zdaniem bardzo dziwny efekt uboczny. To znaczy wiele osób czuje jakiś wewnętrzny przymus do działania, które skupia się na tworzeniu. Może powiedzenie, że tworzeniu sekty to jest za dużo, bo tych sekt powstało tak naprawdę sporo. To były efemerydy i one się nigdy nie rozwinęły. Ale wydaje mi się, że wiele osób nie zachowuje chłodnej głowy w stosunku do tych przeżyć i uważa się za jakichś wybrańców i tak dalej. Chodziło mi o to, że niektórzy po prostu doznają tak dużego szoku, iż nie potrafią przetrawić tego intelektualnie i nie potrafią się pogodzić z tym doświadczeniem. I myślę, że złapali po prostu tego kosmicznego Pana Boga za nogi. A co do składności przekazów channelingowych, to nie wiem, czy czytał pan „Księgę duchów” Kardeca kiedyś.
[02:01:26] - Nie.
[02:01:28] - „Księga duchów” to jest dzieło XIX-wieczne, powstałe w kręgu spirytystów francuskich, którzy kontaktowali się przez media spirytystyczne z różnymi bytami, które podawały się na przykład za zmarłych filozofów i tak dalej. Na tej podstawie stworzono „Księgę duchów” w formie pytań i odpowiedzi dotyczących takich kardynalnych spraw związanych z życiem po życiu, z sensem życia, z filozofią i tak dalej. Te odpowiedzi są mega składne i ta składność cechuje wiele channelingów tak naprawdę. Problem tylko w tym, że my nigdy nie wiemyKto te odpowiedzi dyktuje? Czy to dyktuje rzeczywiście realny byt, czy dyktuje mózg osoby, która jest medium? Za tą drugą możliwością może odpowiadać fakt, że wiele z channelingów, chociaż mówią o sprawach związanych z metafizyką i ezoteryką, tak naprawdę nigdy nie wnoszą do filozofii nowych koncepcji. To jest zwykle uniwersalizm, coś, co jest połączeniem bardzo wielu nurtów. Ja to tak odbieram. Czytając różnego rodzaju channelingi, słuchając tych opowieści, nie znajduję w tym rzeczy, które byłyby mi nieznane. Stąd mój wniosek, że jest to temat równie śliski, na którym trzeba zachować pewną dozę sceptycyzmu. Bo jeżeli przeanalizuje pan literaturę spirytystów, którzy twierdzili, że kontaktowali się z duchami i uzyskiwali odpowiedzi, to to, co oni odbierali, między innymi w postaci „Księgi duchów”, to już było megaciekawe w porównaniu z tym, co mówią niektórzy dzisiejsi channelingowcy. Także jeżeli się pozna całe spektrum tego zjawiska, to zauważy się pewne bardzo ciekawe paralele. A ta druga historia, o której pan mówił?
[02:03:33] - Nie wiem, czy to jest kwestia tego, że mi się oczy otworzyły, ale z tą drugą historią to nie tylko ja to widziałem. Jest kilka osób i powiem wam, że właśnie do tego pana, który z Hamburga nadaje temat ufologiczny, bardzo się tym interesuje. Kiedyś do niego napisałem i w zasadzie czemu o nim wspominam? Bo jest bardzo dużo osób, kanałów, które ten temat chcą poruszyć, ale tak naprawdę nikt nie daje takiej odpowiedzi chyba, która by pasowała każdemu. I to nie dlatego, że wy, panowie, jakieś teorie badacie albo bardzo się fizyki i realiów trzymacie, bo to tak nie jest. Bo im głębiej się kopie, to wychodzi na to, że to, co kiedyś archeolodzy odkryli, to 30 czy 50 lat później okazuje się, że te warstwy się przemieszały i to, co do tej pory widzieliśmy, ten paradygmat, trzeba go obalić, bo w zasadzie cały czas dochodzimy do tego, że nie wiemy, gdzie jesteśmy. Nawet taki głupi przykład. Ja bardzo przepraszam, jeżeli kogoś obrażę, ale te głupie malowidła w jaskiniach, gdzie siedzi jakaś postać, która przypomina człowieka i trzyma dzidę i tak dalej, i że ktoś może to zinterpretować. Dzisiaj interpretujemy to, że to jest scena, która pokazuje tuż przed polowaniem, jak się wojownik skupiał. A może to jest wizja artysty? Przepraszam, że to powiem, ale wiele razy się z tego śmiałem, że może przyłapał syna, jak właśnie w okresie dojrzewania coś robił, ostrzył dzidę. Wiem, że to jest głupie, ale naprawdę nie jesteśmy w stanie ogarnąć tego, co było nawet w latach 60. Bo w jakiś dziwny sposób mózgi wszystkich ludzi się zmieniają. Jak oglądam programy dokumentalne brytyjskiej telewizji, co było w latach 60. i 70., to naprawdę doznaję szoku, co w tamtym okresie można było publicznie głośno powiedzieć i nikogo to nie dziwiło. 10 lat później może mniej nas dziwi, 20 lat później coraz bardziej. I to wszystko się tak kręci. Ale wracając jeszcze do tej drugiej historii, na którą mam co najmniej czterech świadków. Wracaliśmy samochodem, już było bardzo późno na autostradzie i gdzie zauważyliśmy coś dziwnego. Wydawało nam się na początku, że wzdłuż autostrady, gdzie pole jest poniżej drogi, ktoś wtrącił słupki z pomarańczowymi końcówkami, które świecą na ulicy, jak są roboty drogowe. I to się nam strasznie dziwne wydawało. Zrobiliśmy rundkę, zatrzymaliśmy się i jestem święcie przekonany dzisiaj, że to był jakiś obiekt UFO. Dlatego że po pierwsze wszyscy wyciągnęliśmy telefony, żeby to sfilmować. Wszyscy szliśmy do tego obiektu i każdego z nas coś dziwnego spotkało. To znaczy, mimo tego, że logicznie myśleliśmy, nasze mózgi pracowały, co robić, ze sobą rozmawialiśmy, to opanowywał nas jakiś przedziwny strach. Nie potrafiliśmy opanować drżenia rąk, drżenia nóg i w zasadzie poza tymi pomarańczowymi światełkami to nie był obiekt okrągły. To był bardziej trójkątny. Przypominał gitarę bardziej rockową. Nie wiem, czy rockową, ale kiedyś takie gitary chyba były, takie dziwne, trójkątne kształty z wieloma pomarańczowymi światełkami rozżarzonymi jak węgle na górze, nie pod spodem, tylko na górze. I te światełka-
[02:07:25] - A duży to był obiekt?
[02:07:27] - Ogromny to był obiekt, ale my tam byliśmy po czasie, żeby to obejrzeć. Tam nie ma nic poza sztucznym rowem wykopanym przez farmera, który odprowadza nadmiar wody z pól. Minęło trochę czasu. My ze sobą staramy się o tym rozmawiać. Niektórzy nie chcą w ogóle o tym rozmawiać, mimo że wszyscy jesteśmy świadomi tego, co zaszło. Takie dziwne między nami się tworzy coś, że w zasadzie jak to wspominamy, to lepiej nie. Lepiej nie zaczynać tematu, ale kolejny raz się trafiło coś takiego, że mimo tego, że logicznie już nauczony chyba tym poprzednim doświadczeniem, mój mózg potrafi pracować i się tak nie zagłębia. Nawet byłem bardzo-
[02:08:17] - A dlaczego pana koledzy twierdzą, żeby się w to nie zagłębiać? To znaczy, czy to zdarzenie tak ich dotknęło na przykład?
[02:08:28] - Koledzy na przykład mówią, że oni doszli do wniosku, że całe to UFO to jest po prostu zło i jak najdalej. Jeżeli coś nas takiego jeszcze trafi, to należy jak najbardziej w głowie zacząć się modlić.
[02:08:44] - Czyli można dojść do wniosku, że to, co poczuli, było dla nich czymś niezwykle obcym, nie było takim typowym podnieceniem, nerwówką związaną. Bardzo interesujące. Gdyby pan mógł oszacować rozmiary tego obiektu, żeby przybliżyć naszym słuchaczom pewne sprawy, to na ile by pan wycenił jego powiedzmy-
[02:09:12] - Obiekt widzieliśmy, udało nam się dojść mniej więcej około 15 metrów od obiektu. Obiekt był wielkości, żeby nie skłamać, może półtorej długości tira, wysokości też mniej więcej jak duża ciężarówka. Te światełka na górze były bardzo regularnie po obwodzie rozłożone i rozszerzone jak węgielki. My przejechaliśmy obok tego obiektu, stwierdziliśmy, że to jest coś dziwnego. Sprawdzimy. Zrobiliśmy rundkę, może minęło 10 minut maksymalnie, żeby się obrócić. Dlatego nam się kojarzy tak jak węgielki, bo te światełka lekko przygasły. Ale to uczucie trzęsących się rąk, niemożności opanowania nad własnym ciałem to jest kolejny raz przeżycie, które mówi, że mimo tego, ja nie wiem, czy to ma jakiś wpływ na nasze fizjologie, ale coś strasznego. Jak sobie do dzisiaj to przypominam.
[02:10:13] - W jaki sposób ewakuowaliście się z tego miejsca? Jak ta sytuacja się zakończyła?
[02:10:19] - Stwierdził któryś z nas. Już teraz nie powiem kto pierwszy, bo sekundę po tym, jak powiedział ktoś pierwszy, to wszyscy uznaliśmy, że tak, dobrze wracać do samochodu. Ja powiem szczerze, że ja wracałem przez pierwsze trzy metry na czworaka, bo nie byłem w stanie inaczej iść. Moje mięśnie po prostu odmawiały posłuszeństwa, mimo tego, że już wracałem do samochodu. Jak dzisiaj sobie o tym pomyślę, to strach mnie oblatuje, bo to jest pierwszy raz, gdy byłem tak wystraszony bez żadnego powodu. Jak mówię, są na to świadkowie. Gdzieś tam napisałem w tym temacie i w zasadzie to tyle. To trzeba zostawić i żyć dalej, bo każdy ma swoją pracę, z której żyje, każdy ma rodzinę, dzieci i tak dalej, więc nie ma co się pogłębiać za bardzo.
[02:11:13] - Ale czy u pana kolegów zaobserwował pan jakieś syndromy tego, że zaczęli się bardzo interesować tym zjawiskiem? Czy raczej poprzestali na uznaniu, że to jakieś zło i dajemy sobie spokój? Czy tylko u pana wystąpiło to zaciekawienie?
[02:11:30] - U mnie zaciekawienie wystąpiło już od 2009 roku. To ja nawet trochę się cieszyłem. A u wszystkich innych to jest temat, którego lepiej nie poruszać. Wszyscy twierdzą, że cokolwiek widzieliśmy, to było złe i lepiej tego tematu nie poruszać, nie wracać. Nawet zabawna historia jest, bo jak staramy się we wspólnym gronie, gdzie są nasze partnerki, poruszyć temat, to nawet te partnerki naciskają, żeby lepiej tego nie ruszać, żeby się nie błaznować. Ja przepraszam, bo tu dziecko było.
[02:12:10] - Bardzo ciekawa historia. Bardzo interesuje mnie zawsze to, w jaki sposób ludzie reagują. W pana przypadku dostarczył pan ciekawego wglądu w to, jak osoba będąca świadkiem takiego zdarzenia może zareagować, jak ona sobie je przyswaja. A jeszcze takie pytanko: czy to poszerzenie myślenia, bo tak to pan chyba określił, jakie ono ma u pana objawy? Jak się przejawia? Czy odczuł pan na sobie to piętno ze strony tego doświadczenia? Czy sprawiło ono, że stał się pan innym człowiekiem? Bo wiemy, że wywołało ciekawość. Ale czy coś jeszcze?
[02:13:00] - Poza tym, że przewertowałem chyba swoje myślenia na temat Kościoła katolickiego i w ogóle to, że poświęciłem trochę czasu, żeby zobaczyć, jak Watykan, jak to już bardzo chłodno oceni, że spotkałem się i z księdzem katolickim, i spotkałem się z pastorem protestanckim i że próbowałem jakoś odnaleźć się w tym, po co mnie to spotkało. Tak było na początku. Nie chcę powiedzieć, że tu się zgadzam z tym, że przez chwilę się czułem taki wyjątkowy, że mnie to dotknęło, bo innych to nie dotyka. Bo chyba tak. Ale później przyszło takie zderzenie z szarą rzeczywistością, że tak naprawdę i tak żywi z tego nie wyjdziemy i tak kiedyś umrzemy i po co tu sobie głowę zajmować, jeżeli takich faktów, takich ludzi na całym świecie jest mnóstwo? Ja nie mam nic do przekazania. Mnie osobiście to nie zmieniło. Trzeba chodzić do pracy, trzeba płacić rachunki. Dzieci są ważniejsze. Rodzina, znajomi. Jakoś mnie to strasznie nie odmieniło, poza tym, że zacząłem szukać w temacie UFO, czego nigdy wcześniej nie robiłem. Co mogę wam powiedzieć? Nie wiem, jakiego słowa użyć, ale doceniam waszą pracę, że wam się chce to robić mimo tych-Kilkuset wyświetleń ludzi, że nie macie pieniędzy z reklam z YouTube'a, że robicie to z pasji. To mnie przekonuje o pewnej autentyczności, że nie ma tu komercji. Życzę wam jak najlepiej. Mam nadzieję, że kiedyś jakieś słowa, które mówicie na antenie, do mnie bardziej trafią. Bo szczerze wam powiem, że można tydzień czy dwa, czy miesiąc nie słuchać i tu się nic nowego nie pojawia. Nie tylko u was, tylko w całym tym temacie. Tu można zdobywać książki. Fantastyczna audycja jest o bibliotekarium. Naprawdę doceniam waszą pracę, ale minął już jakiś czas, od kiedy was słucham i chyba wysłuchałem wszystkiego. To, co mogłem znaleźć, to znalazłem i chyba niczego więcej się tu nie znajdzie.
[02:15:29] - Ja mam takie pytanie, bo mówił pan na początku, że jak szliście w stronę tego obiektu, wyciągnęliście telefony. Czy ktoś może ma, pan albo któryś z pana kolegów zrobił jakieś zdjęcia, filmik nagrał czy coś takiego?
[02:15:49] - Z jednego telefonu jest w miarę taki filmik. Poza tym, że było w nocy i niewiele było widać, to naprawdę można powiedzieć, że to jest wszystko. Nikt tu nie powie, że to było coś szczególnego. Poza tym jak szliśmy, te telefony nie były na wprost ustawione. Na wprost były, ale idąc to szło w lewo, w prawo i tak dalej, a później to drżenie rąk, drżenie nóg naprawdę nie wiem z czym to porównać. Później tego zaniechaliśmy. Później był tylko taki tchórzowski odwrót. Chociaż nie wiem, bo po tym czasie oglądaliśmy taki film „Czwarty stopień” o pani doktor, która na Alasce przypadki różne badała. Teoretycznie jej UFO porwało dziecko, które nigdy nie wróciło do niej. Może to dobrze, że nic się nie stało. Nie mam pojęcia, co tu powiedzieć.
[02:16:56] - Czy ten film, który nagraliście wtedy, jest gdzieś dostępny? Można go gdzieś pobrać, czy jest pan w stanie go może przesłać?
[02:17:05] - Oczywiście, przesłać można, tylko jak mówię panu, nie oczekujcie tutaj za wiele, bo to jest noc i poza tymi pomarańczowymi światełkami, które widać na wprost, a telefon idzie razem w prawo, w lewo, to tam niewiele widać. Ale oczywiście jest dostępny.
[02:17:27] - Tutaj jeden ze słuchaczy na czacie Radia Paranormalium zapytam, czy wystąpiło coś takiego jak missing time?
[02:17:36] - Nie. Jedną rzecz, którą mogę stwierdzić tutaj u jednej osoby, która nie wiemy, czy to jest związane z tym, czy nie, ale to się wydarzyło z soboty na niedzielę, a w następny czwartek pierwszy raz miał tak zwane omdlenie w domu, czyli z niewiadomego powodu stracił przytomność. To było w czwartek, a trzy dni później, w niedzielę stało się to samo. Więc zrobił sobie wszelkie badania. Na jakimś stole był nawet u kardiologa, takim pochylnym, gdzie mu badali serce, żeby doprowadzić do tej samej sytuacji i zobaczyć, co mu się dzieje, ale niestety nic nie wykryło. To jedyna taka dziwna sytuacja, która tutaj nastąpiła. Jak mówię, próbujemy o tym nie rozmawiać, ale to głównie dlatego, że to będzie takie masło maślane. Nic z tego nie wynika, nic nowego w tym temacie nie znajdujemy i w zasadzie tyle.
[02:18:43] - Ja jeszcze wrócę do tych nagrań telefonów. Czy konfrontowaliście ze sobą, który w tym samym czasie telefon pracował i co nagrał? Właśnie kwestia między innymi czasu, jaki tam spędziliście w okolicach tego obiektu i co się udało nagrać, na którym. Bo rozumiem, że nie tylko w jednej komórce było nagrywane, tylko po prostu w jednej komórce widać światła, natomiast w innych jest ciężko cokolwiek dostrzec, tak?
[02:19:21] - Tak. Natomiast właśnie tu ciekawe coś, bo nie porównywaliśmy czasu, o której to się nagrywało, ile to trwało. Nie przyszło nam to do głowy szczerze, żadnemu z nas. Ale to jest ciekawy nowy wątek.
[02:19:38] - Czy koledzy również mają jeszcze nagrania te, czy to zlikwidowali? Czy jest to jeszcze możliwe do sprawdzenia?
[02:19:44] - Tak podejrzewam. Nie słyszałem od żadnego z nich. Jeszcze chciałem powiedzieć tylko, że nie wracaliśmy z żadnych imprez. Każdy z nas był trzeźwy. Wracaliśmy po prostu z pracy. Dziękuję. Przepraszam, mój syn wszedł. Wracaliśmy z pracy i tyle. Żaden z nas nie pali.
[02:20:14] - Proszę mi jeszcze przypomnieć lokalizację tego incydentu oraz datę.
[02:20:24] - Jako że mieszkam w Wielkiej Brytanii, toTo jest przy autostradzie A1, na skrzyżowaniu. To jest bardzo ruchliwe miejsce, więc to by było bardzo dziwne miejsce na lądowanie UFO. Ale w pobliżu muszę powiedzieć, że jak szukaliśmy, to znaleźliśmy takie coś, co się nazywa MOD, czyli stare lotnisko, które kiedyś tam było, czyli Ministerstwo Ministry of Defence, ale ono już jest dawno nieczynne. Tam są teraz bloki wybudowane, domki. To jest w Wielkiej Brytanii, w hrabstwie Suffolk. W zasadzie tyle mogę powiedzieć. Z bliższych informacji mogę wam jakąś pinezkę gdzieś na Google Map dopiąć i wysłać, jak was to interesuje. W zasadzie to chyba tyle.
[02:21:28] - Poprosimy o tę informację o lokalizacji, o dacie i będziemy się kontaktować z panem, mam nadzieję, w celu uzyskania dalszych informacji. Sprawa jest bardzo ciekawa. Co do tego, co pan mówił, że kręcimy się w kółko jak bąk w poszukiwaniu jakichś nowości, to jest niestety prawda. Nic nowego się nie dzieje. Musiałoby się zdarzyć nie wiadomo co, żeby ludzie sobie odpowiedzieli na jakieś kardynalne pytanie związane z ufologią. Istnieje ściana, której się nie przeskoczy i nie przejdzie. Można ją badać za pomocą metafizyki. Możemy sobie tworzyć różnego rodzaju teorie, ale nic więcej. Tam coś jest. To coś czegoś od nas chce, ale my nie możemy tutaj wiele zdziałać tak naprawdę. Interesujące jest tylko to, dlaczego to coś nie chce z nami rozmawiać, przynajmniej na takiej przyjacielskiej stopie. Dziękujemy za bardzo interesujący telefon.
[02:22:27] - Dziękuję bardzo. Pozdrawiam.
[02:22:29] - Pozdrawiamy. Ja tutaj mówiłem o doktorze Jacobsie. Ja muszę teraz na chwilkę wyskoczyć, nakarmić mojego psa Albina. Także pożegnam się z wami na chwilę i niebawem wracam. Oddaję głos Arkowi.
[02:22:51] - Bardzo ciekawy i poruszający telefon. Między innymi dla takich telefonów warto posiedzieć przed mikrofonem i pomęczyć trochę siebie i rodzinę. Wracając do pytania o hybrydyzację, ja sądzę, że po prostu mało prawdopodobne jest, żeby to było możliwe w ogóle. Jeżeli jest możliwe i oni coś takiego robią, to być może, że jesteśmy częściowo efektem. Z tego powodu, że nie widzimy tego, to być może, że jesteśmy efektem takiej powolnej zmiany. Można przypuszczać, że ci, którzy są porywani, mają zmieniane w jakiś sposób lekko genotyp i po prostu wchodzą w pulę genową ludzkości i stąd ta zmiana systematycznie następuje. Nie bardzo z drugiej strony mi się chce w takie coś wierzyć, dlatego że ten skok ludzkości, taki technologiczny miał już miejsce. To było u zarania dziejów, sześć tysięcy lat temu. Wcześniejszy też jeszcze jakiś był, czego efektem są jakieś budowle megalityczne i to się datuje z kolei na 12 tysięcy lat temu. Jeszcze inne megality świadczą o budowaniu ich sprzed dwudziestu paru tysięcy lat temu. Przez cały czas ci sami ludzie i te budowle raczej nie stanowią, nie pokazują jakiejś ciągłości technologicznej czy ciągłości cywilizacyjnej, więc taką odskocznią jest dopiero nasza cywilizacja od czasów rzymskich czy troszeczkę wcześniejszych. Ale musimy wziąć też pod uwagę, że ktoś kiedyś zrobił te mapy, które są zagadkowe, bo pokazują lądy bardzo dokładnie. To też było. To jest namacalny dowód na to, że jakaś cywilizacja musiała być wyższego rzędu. To też świadczy o tym, że być może ten kontakt był. To może świadczyć o tym, że jakieś gmeranie w naszych genach odbywa się przez cały czas i zastanawia tylko, do czego może doprowadzić. Z całą pewnością nie robi się wówczas inwazji czy nie wprowadza rządów reptilian czy NWO, bo to jest wtedy bez sensu. Także tutaj cała ta teoria hybrydyzacji zdaje się po prostu nie mieć głębszego sensu w tym wypadku. Chyba że mamy w naszej puli genowej coś takiego, co chcieliby mieć ci, którzy dokonują tych abdukcji, dokonują tychTych działań, które są dla nas zatrważające. Dziękuję.
[02:26:48] - Spróbujemy teraz oddzwonić do pana Edka, który pytał się, jak może do nas zadzwonić przed chwilą. Panie Edku, prosimy. Halo, dobry wieczór panie Edku, Radio Paranormalne.
[02:27:04] - Dobry wieczór. Kłaniam się. Szanowni panowie, tytułem wstępu mam taką gorącą prośbę. Szanowni panowie, nie zmieniajcie formuły programu pod żadnym pozorem. Panowie, wszyscy tworzycie poważne medium. W sposób poważny zajmujecie się sprawami, które są również poważne. Jeśli są jakieś głosy, które domagają się wywiadu z reptilianinem czy z kimś z Zeta Reticuli, to niech sobie szuka w Internecie. Tam tej papki jest po prostu pełno. Wracając do tego, że jesteście poważnym medium, to nie o każdym medium można to powiedzieć. Trzeba zwrócić uwagę, rozważyć, czy takie głosy mówiące o tym, że „rozwińcie tu i tak dalej, puśćcie wodze fantazji”, nie muszą być wcale głosy bezinteresowne, bo jest pewna granica. Trochę tak jak pomiędzy demokracją a anarchią. Ona jest bardzo cienka i nie zawsze można zauważyć, kiedy się ją przekroczy. Teraz w kwestii panów debat. Jak przekroczy się pewną granicę takiej, nie waham się użyć słowa „śmieszności”. Z mojego punktu widzenia, a mam kilka razy po 20 lat i trochę się tym interesuję. Nie mam takiej wiedzy jak panowie. Natomiast widzę, że jak się przekroczy taką granicę, to jest ciężko wrócić. Dlatego, że zawsze ktoś może powiedzieć: „Tak panowie, ale zamieściliście wywiad z Szarakiem”. Są takie rzeczy. Więc taka prośba gorąca, żeby nie iść w tą stronę. Aczkolwiek nie sądzę, żeby moja prośba była konieczna, bo jesteście ludźmi rozsądnymi i tutaj bardziej chcę nie tyle zwrócić się z prośbą, co zasygnalizować, że są słuchacze tacy jak ja i myślę, że w większości, którzy słuchają panów z zapartym tchem i doceniają to, że jesteście medium poważnym na tym rynku. Tak jak mówię, nie wymieniając różnych bardziej lub mniej śmiesznych audycji czy też programów, które przekraczają tę granicę.
[02:29:08] - Nazwijmy te śmieszne po prostu zbiorczo „Janusze tematyki paranormalnej”.
[02:29:13] - Dokładnie tak. To jest w punkt. Po prostu. Dokładnie tak. Tam już są po prostu bajery takie, że ręce i nogi opadają. Na szczęście tylko ręce i nogi. Jakby jeszcze coś opadało, to byłby problem. W kwestii, szanowni panowie, chciałem się podzielić z panami taką myślą, pewną dość wąską teorią. Niemniej jednak tak sobie myślę, że z naszego ziemskiego punktu widzenia to w sposób powolny się dzieje. Niemniej jednak się dzieje. Dewaluuje się pewnego rodzaju kult cargo, szeroko rozumiany, bo my tu żyjemy w takiej szerokości geograficznej, w jakiej żyjemy, i widzimy te kwestie, które nas dotykają bezpośrednio. Natomiast to się dzieje nie tylko w Europie, bo gdzieś na innych kontynentach również wyczerpuje się ten szeroko rozumiany kult cargo. Czy może być tak, jak panowie uważacie, czy Radek zwariował, czy też może coś w tym być, że chodzi o to, żeby pewien kult cargo, szeroko rozumiany, zastąpić nowym kultem cargo? Innym rodzajem religii, może nawet światowej. Stąd jakieś channelingi, które słusznie pan Piotr zauważył. One rzeczywiście trzymają się kupy. Tyle tylko, że one nic nowego nie wnoszą. Ktoś, kto przeczytał kilka książek, nawet podstawowych, fundamentalnych na temat psychologii, może to samo powiedzieć. Że miał wizje i tak dalej i jest po prostu wybrańcem. Takie jest moje stanowisko. Jestem bardzo ciekawy panów zdania na ten temat. To tyle. Jeśli można, to dziękuję serdecznie i pozdrawiam i do usłyszenia. Jeszcze jedno słówko. Ta zapowiadana debata dotycząca tego, komu przeszkadza wiedza, to jest bardzo poważny temat. Bardzo poważny. Powiem panom tak, że jest mnóstwo środowisk. Sorry, że się tak rozgaduję. Jest mnóstwo środowisk, którym to w mojej ocenie bardzo przeszkadza. Ale ja znam takie środowisko, kilka osób bardzo poważnych i śmiem twierdzić sympatycznych, którzy nie mają z tym problemu. Jak chcecie, panowie, to ja powiem. Mam na myśli panów prowadzących Radio Paranormalium i Debaty Ufologiczne. To tyle.
[02:31:34] - Dziękujemy za słowo uznania.
[02:31:37] - Pozdrawiam. Kłaniam się. Do usłyszenia.
[02:31:39] - Dziękujemy również, do usłyszenia. Z uwagi na nieobecność paru kluczowych gości, czyli Marka Żelkowskiego i Chrisa Mekiny, niestety nie mogliśmy tego tematu dzisiaj zrealizować „Kto się boi prawdy o UFO?” Ale gdy tylko będzie to możliwe, prawdopodobnie już za tydzień ten temat poruszymy, omówimy na naszej antenie. Chwilowo nie ma Piotra Cielewiasia chyba na antenie. Czy już jest, Piotrze? Jeszcze karmi tego psa. To może oddajmy teraz głos Arkowi Kocikowi. Arku, parę słów, komentarz.
[02:32:15] - To bardzo duży pies musi być. Albo wymaga specjalistycznego karmienia, po prostu wkładania mu między zęby czegoś. Bardzo długo-
[02:32:28] - Ja właśnie tłumaczę taki długi artykuł Seana Castilla na temat alien big dogs.
[02:32:35] - I?Oj, coś nie słyszę.
[02:32:47] - My cię słyszymy cały czas.
[02:32:49] - Aha, a zacząłeś mówić o tym Alien Big Dogs, czy co?
[02:32:55] - Na razie jestem gdzieś w jednej trzeciej tego artykułu, więc jeszcze nie powiem, co tam dokładnie jest, ale autor powołuje się między innymi na ciekawy wywiad z Baczem Witkowskim. Także jak tylko będzie ten artykuł przetłumaczony, to oczywiście on się znajdzie na stronie Radia Paranormalium. Dużo różnych ciekawych tam jest historii, między innymi o owcem czarnym psie, który troszeczkę przerósł gabarytami nawet Arnolda Schwarzeneggera.
[02:33:35] - Moje pierwsze pytanie przy wywiadach prowadzonych ze świadkami obserwacji UFO czy ludzi, którzy odkryli kręgi zbożowe, to jest właśnie pytanie o zachowanie zwierząt, z którymi najczęściej wtedy bywają. Bardzo często świadkowie UFO widzą obiekty w momencie, kiedy po prostu wychodzą z psami wieczorem i to będzie nie tylko w nocy około godziny 22:00, ale czasami też rano. Właśnie moje pytanie to jest z reguły, jak się zachowywał pies w tym momencie? Tu bardzo różne są odpowiedzi, od tego, że pies pierwszy zauważył UFO do tego, że: „Tam się nie patrzyłam na psa, tylko w górę”. Także obecność zwierząt i ich zachowanie w momencie takiej obserwacji jest, wydaje mi się, bardzo ważne. Lepiej słyszą i lepiej reagują. Natomiast tutaj pan Edward bardzo dobry temat podniósł, mianowicie kult cargo. On się po prostu lekko zmienił. Kiedyś był to być może kult, tak jak w poprzednich debatach mówił Piotr czy ktoś inny. Wspominał właśnie tych Papuasów, którzy oklecili samoloty, żeby uzyskać cukierki, aspirynę plus czekoladki. W tej chwili kultem cargo wydaje się być lekarstwo na raka, jeśli takie byśmy dostali. Ewentualnie sama myśl taka, że jest ktoś, kto się nami opiekuje, ktoś, kto nam coś dostarczy i bądź co bądź ktoś zbierał pieniądze na to, żeby postawić ambasady dla obcych. Jest ten kult, ta sekta, do której należy Tom Cruise. Ich głównym sensem działania i powołania, oprócz tego, żeby ktoś tam zbijał kasę, jest między innymi to, że są jacyś obcy, którzy czegoś chcą od nich i oni mają z nimi mieć kontakt czy być przygotowani na to. Także to nie jest takie, chodzi o scjentologów, nie jest takie pozbawione umotywowania w naszej obecnej kulturze. Kult cargo w XXI wieku i nadzieje, jakie mamy z kontaktem. Tylko że ten kontakt może się odbyć między innymi tak, jak to opisał w książce Sagan, a jest prezentowane w filmie „Kontakt”, że po prostu tylko osoba, która będzie go przeżywała, jest w stanie przeżyć i widzieć go. Natomiast dla pozostałych innych może być to szum informacyjny z dziurą w czasie. My natomiast nawet nie jesteśmy w stanie stwierdzić, obserwator z boku, że taka dziura w czasie nastąpiła dokładnie tak, jak to jest w tym filmie czy w powieści pod tytułem „Kontakt”. To tyle by było na temat tego, co mówił pan Edward. Skądś mi bardzo miło takie rzeczy usłyszeć.
[02:37:53] - Słuchacie państwo kolejnej debaty ufologicznej online. Dzisiaj wyjątkowo robimy pytania niezadane, ale sądząc po frekwencji i po reakcjach, chyba państwu to nie przeszkadza, że ten temat wcześniej zapowiadany musieliśmy przełożyć. Swoją drogą ten nasz sezon obecny debat ufologicznych się wydłuży dokładnie o jeden tydzień. Najprawdopodobniej, bo temat „Kto się boi prawdy o UFO” wstępnie przełożyliśmy na następną niedzielę, a w kolejce czeka jeszcze temat pod tytułem „Fatima” z okazji, jak wiadomo, setnej rocznicy słynnych objawień, czy też jak wolą niektórzy bliskiego spotkania, które Kościół traktuje jako objawienie.Ale na razie przejdziemy do pytania numer dziewięć. Zanim przejdziemy do tego pytania, powtórzę jeszcze kontakty do Radia Paranormalium, bowiem cały czas jest otwarta nasza linia telefoniczna. Można do nas dzwonić na nasz numer 32 746 00 08 bądź na numer telefonu komórkowego 530 620 493, Skype radio.paranormalium.pl. Można także pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy również na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można także nas znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata. A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail radio@paranormalium.pl. A kolejne z pytań niezadanych brzmi następująco: „Kto w końcu kłamie w sprawie UFO? Rządy? Media? A może sami ufolodzy?” Pyta inny słuchacz. Arku, jak sądzisz?
[02:40:17] - Prawdę jest dosyć ciężko znaleźć i wszyscy ją troszeczkę do siebie naginają. Należałoby zacząć od końca. Są ludzie, którzy chcą przez ufologię coś zyskać. Z reguły albo poklask, albo bycie znanym, albo swoje pięć minut uzyskać od świata. Najlepszym dowodem na to jest działająca w Polsce jedyna fundacja, która zajmuje się sprawami nieznanymi, Fundacja N. Jeżeli mówiliśmy przy okazji o debacie o dezinformacji w ufologii, mówiliśmy między innymi o przykładach. Tutaj jest tego dosyć dużo i szkoda, że jest firmowane przez pana Roberta B. Nie chcę mówić po nazwiskach, żeby później nie być ciąganym w jakiś sposób, ale to jest moja prywatna opinia o tym.
[02:41:34] - I tak wszyscy wiedzą, o kogo chodzi.
[02:41:35] - Ktoś na to pozwala. Być może jest też tak, że to właśnie pan B. tworzy całą tą dezinformację. A to dlatego, że kiedyś byłem na ich forum i przy okazji dyskusji na temat UFO, które miało się pojawić parę lat po zajściach, w których uczestniczyli dziennikarze Faktu, były wykonywane zdjęcia i na jednym z tych zdjęć okazało się według Fundacji N UFO. Przy bliższej analizie okazało się, że jest to balon, który w tym momencie puszczał. Oczywiście na początku ze mnie cała fundacja przywieszała i śmiała się, i próbowała moje analizy zdjęć zdewaluować. Niemniej jednak później przysłali mi informację, że faktycznie to jest balon przez nich puszczany i to było przez przeoczenie. I co się okazało? Pani, która mi takiego maila przysłała, że to przeoczenie wzięło się stąd, że mieli dwa takie same telefony, aparaty fotograficzne. Oprócz tego jeszcze nagrywali na wideo, ale jednym z tych aparatów był właśnie, o czym oni nie poinformowali wcześniej, ten aparat fotograficzny posiadał pan Robert B. i on też robił zdjęcia. I to właśnie na jego zdjęciach to wyszło. Czyli to po prostu wygląda, jakby on robił taką gierkę swoją i tyle. Natomiast jeżeli chodzi o rządy, ja mówiłem o filmie, bo to najłatwiej jest obejrzeć, najprościej sobie wyrobić zdanie przy filmach, które pod tytułem „Bliskie spotkania”. To jest taki paradokument, który jest robiony na podstawie raportów MUFON-u. I tak jak mówiłem parę godzin wcześniej, ważne jest to, co mówią na samym końcu. Co widział świadek, jakie jest zgłoszenie do policji czy do wojska, natomiast jak to zostało zinterpretowane i wyjaśnione przez instytucje do tego powołane przez rządy. I jest bardzo wielka dysproporcja. Między innymi jest tam pokazane wyjaśnienie Heyneka, który mówił o tych płonących gazach błotnych. W innym miejscu gość wypowiada się, że pastor, który widział UFO, które było kilkadziesiąt metrów nad nimi, jest krótkowidzem i tego nie mógł widzieć.Ale gość nosi okulary, więc wszyscy, którzy noszą okulary, owszem, mogą być krótkowidzami, ale po założeniu okularów widzą normalnie. Po to chyba okulary są. Tego typu wyjaśnienia, na przykład gość, który został poturbowany przez UFO. Próba wyjaśnienia jest taka, że ludzie, którzy mają padaczkę, mogą się po prostu sami pokaleczyć. Ale to jest takie wyjaśnienie, bo oprócz tego, że on został okaleczony, zostały tam jeszcze ślady na ziemi po lądowaniu tego statku i tych istot, które go poturbowały. Na ten temat już się raczej nie wypowiadają, bo po prostu co więcej mogą powiedzieć? Natomiast policja zrobiła zdjęcia tego miejsca i te ślady są zarejestrowane na kliszy filmowej, na zdjęciach, także są jednoznaczne i wygląda na to, że rządy próbują w jakiś sposób zalepić tę dziurę zwykłymi wyjaśnieniami, żeby po prostu nie wnikać za bardzo i żeby nie pokazywać, że faktycznie są wielkie armie, olbrzymie kwoty pieniędzy na to przeznaczane i w zasadzie nic z tym nie mogą zrobić. Media są całkiem oddzielną sprawą. Tutaj Piotr by mógł dużo powiedzieć, jeżeli jest, na temat TVN-u i tego typu telewizji, które zapraszają. Ja się akurat spotkałem z reporterkami, które w miarę obiektywnie chciały przedstawić sytuację. I mimo tego, że prowadzący audycję w Superstacji oczywiście mówił to z szerokim uśmiechem, to jednak ten kontakt, jaki my mieliśmy czy mamy czasami sporadycznie z przedstawicielami telewizji, czy tej olsztyńskiej, czy właśnie takiej jak wówczas w Superstacji przy okazji badania kręgu w Giedni, był jak najbardziej pozytywny z naszej strony. To, co mogli pokazać w tak krótkim czasie, zdecydowanie pokazali w sposób obiektywny. Tutaj również Bogdan, gdy wypowiadał się w telewizji olsztyńskiej, też pozwolono mu powiedzieć to, co myśli, tak jak myśli. To zostało puszczone bez jakichś skrótów zmieniających całkowicie sens wypowiedzi. Tutaj akurat duże telewizje być może mają inne nastawienie i szukając przez cały czas jakiejś niezdrowej sensacji, próbują coś innego z tego zrobić. Natomiast zapraszanie do telewizji śniadaniowej, ja raczej bym na to nigdy nie poszedł, dlatego, że ciężko wyjaśnić coś, mając za adwersarza fizyka akademickiego, że po prostu ludzie widzą co innego, a ma się to nijak do tego, co prezentuje, co pokazuje fizyka i że fizyka się w sumie zatrzymała na wieku XVI i dalej nie próbuje iść do przodu. I tyle. Natomiast wyjaśniać w przeciągu dostępnych pięciu minut zasady fizyki kwantowej i wpływie obserwatora na działanie czy przebieg doświadczenia, to jest raczej trudne do zrobienia, do spełnienia. Także tak czasami bywa. Natomiast jest całe grono ludzi, którzy są w tej chwili skupieni między innymi wokół Radia Paranormalium, ale nie tylko, którzy próbują wyjaśniać takie rzeczy. Marnują swój czas i pieniądze i są czasami zgrzyty w rodzinie, gdy potrzeba wyjechać i którzy po prostu chcą czegoś więcej, chcą tego wyjaśnienia, chcą do czegoś tam dojść. I chwała im za to. Dziękuję.
[02:49:43] - Darku, jak tak opowiadałeś o tej fundacji, to mi się przypomniało parę takich różnych przygód. Między innymi po tym, jak opublikowałem artykuł o dezinformacji w ufologii polskiej, dość się mocno rozpisałem na temat chyba największej mistyfikacji, którą ta fundacja właściwie co roku próbuje odświeżać. Miała być o tym książka. Książki nie ma, a już 11 lat z górą minęło od tego rzekomego zdarzenia. Po opublikowaniu tego artykułu napisały do mnie dwie osoby: pani Małgosia, niejaka związana z tą fundacją oraz pan Rafał M., który rzekomo zbadał to całe zdarzenie, który swoją drogą opublikował cztery raporty w tej sprawie, które wzajemnie się wykluczały, ale pomniejszę o to. Postraszono mnie oczywiście sądem za rzekome szkalowanie dobrego imienia tej fundacji i musiałem troszeczkę ten artykuł zmienić. Natomiast krytyka w dalszym ciągu tam jest. Przy okazji pani niejaka Małgosia ostro zjechała pewnego badacza z Łotwy, niejakiego Włada Guszcze, który pierwszy, chyba jako jeden z pierwszych, nagłośnił tezę o tak zwanych miskolotach.Dużo mógłbym tutaj w tym temacie opowiadać. Pamiętam jeszcze, jak na swoim prywatnym blogu opisałem inną mistyfikację. Mianowicie kiedyś ukazał się na ich stronie artykuł zawierający zdjęcie rzekomego UFO, które po bliższym przyjrzeniu okazało się nie UFO, ale tak zwanym UFO zbudowanym z pięciu dmuchanych baloników w kształcie gitar elektrycznych. Ja to oczywiście opisałem, troszeczkę poddałem to zdjęcie obróbce. Wyszło właśnie, że to nie jest żadne UFO. To nawet nie jest latający pająk, jak to opisali, tylko po prostu pięć perfidnie sklejonych ze sobą baloników w kształcie gitary elektrycznej. Jakiś czas po opublikowaniu tej notki ktoś powiązany z Fundacją Nautilus, podobno tak się podpisał przynajmniej, wysmarował mi wiadomość krótką, ale konkretną o treści: „Pozdrawiamy paranormalnego idiotę z małym fiutkiem”.
[02:52:09] - Czyli to jest w ich stylu, bo takich epitetów dosyć dużo. Całe wyjaśnienie sprawy z puszczaniem tego balonu to jest chyba 16 stron czy jeszcze więcej. Już pomijam same zdania, nic się nie sumuje od samego początku. I tak wspomnieliśmy mimochodem-
[02:52:35] - Z danych chyba doszło do dwóch takich. Miały miejsce dwie obserwacje: jedna prawdziwa w grudniu 2015 roku i ta już zfabrykowana przez Fundację N. Natomiast Fundacja N zrobiła na odwrót, to zdarzenie z grudnia okrzyknęli jako fałszywe, a to swoje jako prawdziwe, także coś tu jest nie w porządku.
[02:53:04] - Wszyscy pomijają czasy, kiedy znaleźli karpia z odciśniętym z boku na skórze rysunkiem w kształcie plastikowych nakładek do zlewu. To się odcisnęło na karpiu i to puścili, że to był odciśnięty wzór, jaki powstał też i na Ziemi w Wylatowie jako pictogram. On się później odcisnął w zadziwiający sposób na karpiu. Taka rzecz też im przeszła przez wszystko. Najgorsze jest to przy tym wszystkim, że mimo że zostało wyjaśnione, balonik został wyjaśniony, to w dalszym ciągu na ich profilu YouTube film, w którym zarzekają się, że wtedy się pojawiło i kto tam obserwuje, w dalszym ciągu funkcjonuje. I to ludzie w dalszym ciągu oglądają i są wprowadzani w błąd, bo mało kto jest w stanie znaleźć wyjaśnienie tej sprawy. Oni tego nie podali w swoich komentarzach pod tym filmem. Także tu widać ewidentnie, że jest to zakłamanie. Co tu dużo mówić.
[02:54:37] - Z rybą pamiętam, nie pamiętam, czy to było właśnie na stronie tej fundacji, czy na jakiejś innej podobnej organizacji, ale pamiętam, że był też motyw z rybą, gdzie rybie rzekomo pojawiło się na boku napisane imię Allaha i to miał być jakiś przekaz, coś powiązanego z islamem i tak dalej. Także takich wpadek było dosyć sporo, a taką najświeższą pamiętam też jak to plazma na boisku, ten pływający piłkarz to było po prostu boskie.
[02:55:15] - Tutaj akurat patrzę na czata radiowego i tekst można przeczytać: „Niepotrzebnie tak się wyśmiewacie z Fundacji N. Oni poszukują, sprawdzają. Zdarzają się przecież błędy oceny. Nie musi wynikać to ze złej woli. Czuję niesmak, obserwując te wojenki”. Człowieku, kurczę, wejdź na ich profil, sprawdź temat zdany. To jest apel do czytelników czy coś takiego. Prześledź, jak oni się odzywają do tych, którzy nawet są im przychylni, a tylko się lekko wyłamią poza linię nakreśloną przez pana R.
[02:56:00] - Mamy słuchacza na antenie. Halo? Radio Paranormalium. Jesteśmy już na antenie.
[02:56:07] - Wreszcie się dodzwoniłem. Marek, tak ciężko do was się dodzwonić. To ja Jesiont 32.
[02:56:13] - Witamy.
[02:56:14] - Witam.
[02:56:14] - W końcu się udało.
[02:56:16] - Właśnie tyle razy się pokładałem, dla chłopaków, Krysia i tak dalej. To po prostu masakra z telefonem jest. Dzwonię i dzwonię i nie mogę się dodzwonić. Jedno pytanie niezadane jeszcze było. Jakiś czas temu było o obcych na Księżycu, prawda? Ja swojego czasu oglądałem film na YouTubie, tak zwane Apollo 18 i tytuł zatytułowany filmu „Mona Lisa z Księżyca”. I chodzi takie pytanie, bo jest taka opcja, że naprawdę istoty istnieją, inne cywilizacje pozaziemskie i rządy o tym wiedzą. Na przykład w Rosji jest taka sytuacja jak na przykład, że jak prezydent obejmuje urząd, dostaje dwie informacje. Pierwszą z nich jest stan o uzbrojeniu nuklearnym, a drugą o obcych żyjących na Ziemi. I kolejne pytanie, czy obcych istnieje kilka ras? Bo z tego, co kiedyś się doczytałemTo nawet w NATO powstała specjalna komórka do kontaktu z obcymi. Na wypadek kontaktu z obcymi nawet jest taka komórka. I to jest moje pytanie właśnie: co wy w ogóle o tym sądzicie? Czy tak naprawdę jesteśmy sami, czy nie? Bo wszystko na to wskazuje, że sami nie jesteśmy. I właśnie o to bym się chciał zapytać.
[02:57:25] - Dziękujemy w takim razie za pytanie. Nie wiem, czy Piotr już się pojawił. Piotrze, jesteś?
[02:57:32] - Tak, od pewnego czasu jestem. Cześć, Jesion. Zaraz coś postaramy się odpowiedzieć.
[02:57:40] - My się może rozłączymy. Czy będziesz jeszcze tutaj zadowolony?
[02:57:44] - Tak, bo ja tutaj mam...
[02:57:48] - To ja się nastawię na odbiór. Nie będę linii blokował. Może ktoś jeszcze mi zadzwoni, a ja się nastawiam na odsłuch. To pozdrowienia dla was.
[02:57:54] - Dziękujemy, również pozdrawiamy.
[02:57:55] - Dobrze. Siema, dobrego.
[02:57:56] - Pozdrowienia. Ja się odniosę może do tego, co tutaj padło w pytaniu. Jest bardzo trudno ocenić jednoznacznie, jak to jest z tymi rasami. Bo z jednej strony, kiedy spojrzymy na to z perspektywy całej ufologii, to się okazuje, że tych ras są dziesiątki tysięcy. Każdy kosmita jest inny. Natomiast kiedy to weźmiemy na chłopski rozum, postaramy się to jakoś rozgryźć, to okaże się, że ten rozdźwięk między nimi jest zbyt duży. Albo oni wszyscy inaczej wyglądają, albo coś tu nie gra. Stąd pojawiła się ta hipoteza, że UFO to zjawisko, za którym stoi pewna siła, która przybiera sobie określone formy. O tym mówiliśmy zresztą już nie raz. A co do tych wszelkich komórek, to też powiedzieliśmy na początku, że tutaj i Mitchell, i inni próbowali zdobyć pewne informacje. Okazało się, że tylko bardzo wąskie grono ludzi w Stanach Zjednoczonych zna rzekomo informacje o UFO, te sprawdzone. Reszta się musi zadowolić jakimiś przeciekami. Nie wiem, jak jest w innych krajach, ale podejrzewam, że podobnie. Ta tajemnica musi być strzeżona dość pilnie i podejrzewam, że to, co my wiemy, to, co funkcjonuje w społeczeństwie, ta wiedza, te wszystkie teorie spisku i domysły, to jest tylko mała część realnego obrazu, być może stworzona tylko po to, żeby ludzie się tym zajmowali i nie myśleli o tym, jak jest naprawdę. Nie wiem, co musiałoby się stać, byśmy się dowiedzieli jakichś większych konkretów. Wróćmy może do tematu audycji, bo panowie, jak wróciłem, słyszałem, rozmawialiście o tych wszelkich mistyfikacjach. Ja wam powiem, że to jest immanentna część ufologii. One się zawsze zdarzały. A taką rzeczą, która mnie najbardziej osobiście drażni i szczerze mówiąc odbiera mi nawet energię do jakiegokolwiek działania, jest to, że toczą się na tym polu jakieś takie dziwaczne wojenki między różnego rodzaju badaczami, co mnie, szczerze mówiąc, trochę dziwi i zniechęca. Ale dajmy temu spokój, nie napędzajmy tego wahadła nienawiści. Ważne, żeby robić swoje i myślę, że jesteśmy tego dobrym dowodem. Powrócę jeszcze na chwilę do hybryd, na których skończyłem i do teorii doktora Jacobsa. On twierdził, że hybrydy nie zawsze pokazują ludziom to swoje pozytywne oblicze. Często pojawiają się w sytuacjach, kiedy dokonują jakichś rzeczy, powiedzmy bolesnych lub makabrycznych wręcz. Często są agresywne. Dlatego Jacobs mówi, że ta cała sprawa abdukcji musi zostać przemyślana jeszcze raz. Trzeba oczyścić to pole z mitów i przede wszystkim zwracam uwagę na fakt, że w tym zjawisku mówi się często, iż istoty uprowadzające ludzi kierują się jakimiś celami, przekazują ludziom jakieś informacje. On natomiast twierdzi, że te informacje, które te istoty przekazują, są z jednej strony lapidarne, z drugiej niejasne. A to sugeruje nam fakt, że po prostu nasza cywilizacja poddawana jest pewnego rodzaju eksperymentowi i nie mamy w tym nic do powiedzenia. Ciekawą rzeczą, którą zauważył Jacobs, było między innymi to, że abdukcje występują wzdłuż drzewa genealogicznego. To znaczy, jeżeli jeden z rodziców był uprowadzony, to dzieci też będą uprowadzane i tak dalej. I on sugerował, że to postępuje. Czyli fenomen abdukcji musiał się zacząć w miarę niedawno, bo skoro to się porusza po drzewie rodowym i można abdukcję odziedziczyć, nie wiadomo dlaczego, to oznacza, że musiała istnieć pewna grupa ludzi, od których się to zaczęło, że wszyscy ludzie, którzy biorą udział w abdukcjach, mogli brać swój początek od pewnej bardzo małej grupy, od której się to wszystko zaczęło. I on sugeruje, że początkiem tego był wiek XIX, że wtedy doszło do pierwszej abdukcji na Ziemi. Pojawiła się cywilizacja, która chciała przeprowadzić ten swój tajemniczy plan. I Veliosie, co tam mamy jeszcze na tapecie w dzisiejszych pytaniach niezadanych?
[03:02:59] - Mamy w pytaniach niezadanych jeszcze pytanie o nauczycieli z kosmosu.Ostatnio ogłoszono, że w Göbekli Tepe znaleziono stelę upamiętniającą kolizję z kometą. Potwierdza to badania Grahama Hancocka i to, co napisał w „Magach bogów”. Czy zatem nauczycieli z kosmosu nie było, Piotrze?
[03:03:21] - Rzeczywiście ostatnio pojawiła się bardzo ciekawa informacja, że uczeni z Edynburga, badając tak zwaną stelę Sępa z Göbekli Tepe, odkryli coś zadziwiającego. Otóż dopasowując wizerunki zwierząt na tej steli do układu konstelacji, doszli do tego, że na tej steli przedstawiona jest mapa nieba z około początków XI wieku, jedenastego tysiąclecia przed naszą erą. Oczywiście nie było tam wizerunków komety, ale oni zasugerowali, że skoro w Göbekli Tepe ktoś umieścił datę około roku 10 950 przed naszą erą, to musi to coś oznaczać. Data ta wiąże się z tym, o czym pisał Graham Hancock między innymi. A chodzi o tak zwany młodszy Dryas, czyli nagłe ochłodzenie klimatu, do którego wtedy doszło, za co miała odpowiadać kometa rozczłonkowana, której fragmenty uderzyły w Ziemię. Resztę pewnie znacie z naszej audycji. Hancock twierdzi, że pra-cywilizacja, która istniała wtedy na Ziemi, została unicestwiona w wyniku tego uderzenia komety. Niektórzy z przedstawicieli tej dawnej cywilizacji przeżyli jednak i w Göbekli Tepe oraz w paru innych miejscach na Ziemi utworzyli, że tak powiem, uniwersytety. To znaczy nauczali ludzi pozostałych przy życiu, często prymitywnych, podstawowej wiedzy, podstawowych rzemiosł i tak dalej. Hancock twierdzi, że te postaci zapisały się w mitach wielu ludów jako słynni magowie bogów, czyli nauczyciele z nieba. Innymi słowy, jego zdaniem nauczyciele z nieba, jak Oannes, jak ci wszyscy, o których mówiliśmy, byli ludźmi. Nie wiem, na ile to jest prawdopodobne. Hipoteza Hancocka, szczerze mówiąc, do mnie w 100% nie przemawia. O ile rzeczywiście młodszy Dryas wystąpił bez wątpienia, o ile doszło do tego kometarnego impaktu, o ile Göbekli Tepe rzeczywiście może odnosić się w jakimś stopniu do tamtych wydarzeń, o tyle nie jestem pewien tego, czy ci magowie bogów, o których on pisze, w ogóle istnieli. Bo zwróćmy uwagę na pewną nieścisłość. Hancock mówi, że istniała jakaś wielka cywilizacja, która po tym wydarzeniu zbudowała sobie Göbekli Tepe i tam rozszerzała swoją wiedzę. Ale z drugiej strony Göbekli Tepe też nie jest pomnikiem jakiejś wielce zaawansowanej cywilizacji. To jest stanowisko neolityczne mimo wszystko. Jego twórcy nie posługiwali się pismem. Posługiwali się pewnymi symbolami. Zatem nie mogli być to przedstawiciele bardzo zaawansowanej kultury. Jestem sceptyczny wobec Hancocka, szczerze mówiąc i wobec jego rewelacji, często które są szyte grubymi nićmi. Ale co warto powiedzieć, moim zdaniem hipoteza o nauczycielach z kosmosu jest bardzo interesująca, dlatego że ona pokazuje nam, że w pewnym momencie historii, o czym już nieraz mówiliśmy, na Ziemi ktoś mógł zasiać ziarno cywilizacji. Weźmy pod uwagę nie tyle kulty cargo, o których kiedyś mówił Pilz, co pewne afrykańskie mity. Otóż okazuje się, że w wielu afrykańskich mitach, które pojawiły się w XIX, XX wieku, mowa jest o tym, że na przykład pojawił się biały człowiek i przywiózł samolot albo przywiózł strzelbę, albo inny wynalazek. Dla ludzi odciętych zupełnie od cywilizacji zetknięcie się z taką w miarę zaawansowaną techniką wywoływało szok. I teraz zestawmy to wszystko choćby z „Księgą Henocha”. Zestawmy to z tymi relacjami mezopotamskimi o półbogach, którzy nauczali ludzkość. To wszystko jest niezwykle interesujące. Przemawia to do mnie bardziej, że na Ziemi wylądowali przedstawiciele jakiejś innej inteligencji, którzy postanowili w miarę swoich możliwości ucywilizować człowieka. Przekazali mu pewną wiedzę, może nawet nie tyle go nauczyli, co wytresowali. I takie jest moje zdanie. Także według mnie więcej przemawia za istnieniem tych nauczycieli z nieba w formie jakichś tam przybyszy w dziwnych skafandrach niż za hipotezą Hancocka, która szczerze mówiąc jest, jak mówiłem, dość ponaciągana w wielu elementach. Tak to wygląda z mojej perspektywy. Nie wiem, jak na to patrzysz, Arku.
[03:08:54] - To jest tak. Była jakaś wcześniej cywilizacja, która została zniszczona. Bezsprzecznie po niej zostały ślady. I tutaj ingerencja tych obcychNauczycieli z kosmosu jak najbardziej by były potrzebne. A wydaje się, że takich w tym momencie nie było, bo mimo stawiania tych megalitów, mimo postawienia Gebelitepe… Chociaż za bardzo tej nazwy nie lubię, dlatego że ona sugeruje, jakoby powstała już za czasów tureckich, a tak nie było. I to nie ma nic wspólnego ani z językiem, ani z ludnością, która tam zamieszkuje. Ta ludność, która to postawiła, wyemigrowała. Wokół tego miejsca prawdopodobnie nie było żadnego osadnictwa, czyli było ono wzniesione ku chwale kogoś. Więc jeżeli wznosi się coś tak na owe czasy wspaniałego i nie uzyskuje pomocy od tego kogoś, jest to nietrafiona inwestycja. Natomiast cały ciąg zdarzeń, jaki przedstawił mag og Óg, mi z kolei jak najbardziej pasuje, łącznie z przedstawionymi głazami, które znajdują się w Stanach Zjednoczonych i tak dalej. Co jeszcze? Najbardziej mnie irytuje stan archeologii. Potrafią wykopać niemalże wszystko, potrafią wszystko udokumentować, pokazać i mniej więcej stworzyć chronologię zdarzeń na podstawie co niektórych tylko artefaktów. Natomiast nie przedstawia się prawie nigdy uwarunkowań geoklimatycznych w tym czasie. I to jest cały problem archeologii, powiązania archeologii z alternatywnymi książkami o historii ludzkiej. Tu jest poważny dysonans, dlatego że jak wiemy, Morze Kaspijskie powstało stosunkowo niedawno i prawdopodobnie było niecko, i w wyniku topnienia lodowców przez Dardanele przedostały się ogromne masy wody i zalały cywilizację, która tam była. To było w bardzo szybkim tempie. Może nie tak szybkim, żeby zatopiło tam. Być może część zatopiło, ale musieli bardzo szybko uciekać stamtąd. Liczy się, że woda przybywała-
[03:12:09] - Ty mówisz o Morzu którym? Czarnym czy...?
[03:12:14] - Kaspijskim.
[03:12:17] - Kaspijskim? Jest taka hipoteza o Czarnym Morzu, że to się właśnie-
[03:12:21] - Masz rację, Czarnym. Przepraszam za pomyłkę. Z drugiej strony nie ma uwarunkowań. Nie wiąże się bezpośrednio rozwoju cywilizacji z ustępowaniem czy występowaniem lodowca, jego przesuwaniem się. Stąd w niektórych alternatywnych środowiskach pojawiają się cywilizacje, które musiałyby zajmować część lądolodu północnego, co jest też z kosmosu wzięte. Do tego jeszcze samo Morze Śródziemne w momencie, kiedy w okresie zlodowacenia był na terenie części Polski, musiało być w większości żyzną krainą. Nie brano pod uwagę nigdy tego. Takie badania są dopiero od niedawna prowadzone na temat Afryki subsaharyjskiej, gdzie w tej chwili owszem, jest piasek i nic więcej, ale wiadomo było od dawien dawna, że tam płynęły rzeki, że tam była normalna, bardzo bogata roślinność i cały system ludzi, którzy tam byli. Oni zaczęli uciekać w momencie osuszania się tych terenów. Dotarli na jedyne zdatne miejsce do życia, czyli do Rzeczeniu. Takich rzeczy mi brakuje, połączenia migracji z rozwojem kultury. Na ten temat archeologia i historia w zasadzie milczy. Tak jak mówię, na podstawie dwóch, trzech artefaktów potrafi stworzyć całą historię kultury. Natomiast wszystko to, co nie pasuje do tego, jest w jakiś sposób odkładane na później do dalszych badań. Nic na ten temat nie wiemy i to pozwala wówczas na tworzenie nieznanych cywilizacji, które nigdy nie miały miejsca. I to jest problem.
[03:15:18] - Panowie, mamy kolejnego słuchacza na antenie. Dobry wieczór, jesteśmy już na antenie Radio Paranormalium.
[03:15:23] - Witam ponownie. Ja mam takie pozdrowienia dla wszystkich i mam takie jeszcze pytanie, bo mi chodzi o tak zwany dział zakazanej archeologii. Co sądzisz odnośnie tych różnych artefaktów, które się znajdują? Ostatnio znaleziono element pokazujący się jak telefon komórkowy z przeszłości, na przykład mapę chińską sprzed 4 tysięcy lat, na której są pokazane rzeczy, których obecnie nie ma. Tak samo naziści też mieli mapy, które pokazywały zupełnie inne kontynenty naszej Ziemi. Tak samo, że rzekomo Ziemia jest pusta w środku i rzekomo jakie to są zniesienia. Tak samo był U-Boot, który wypłynął od Niemiec, wpłynął pod Nową Szwabię i już nigdy nie wypłynął. Potem Amerykanie wysłali tam całą flotyllę, dostali po tyłku i wrócili. I na tej sprawie temat ucichł na przykład. I moje drugie pytanie: jak sądzicie, czy to jest prawda, że na Księżycu jest tak zwany hel 3, który by rozwiązał całe problemy ludzkości energetycznej? To były moje pytania. Dziękuję.
[03:16:36] - Dzięki. O hel 3 mówiliśmy audycję temu, także tam sobie sprawdź.
[03:16:42] - Aha, to się cofnę. Dobrze.
[03:16:44] - A co do tej zakazanej archeologii, to temat jest niestety bardzo śliski.
[03:16:50] - Ale mogliśmy, przerwę ci przerwę, zrobić na przykład kiedyś rozdział audycji na temat zakazanej archeologii?
[03:16:59] - Tak, na pewno zrobimy. Ale pamiętać trzeba, że ostatnio wiele pojawia się mistyfikacji w związku z tym. Między innymi ten telefon. Między innymi jakieś tam dziwne kamyki.
[03:17:13] - Bateria w Bagdadzie.
[03:17:19] - Bateria z Bagdadu akurat jest prawdziwa, ale trzeba też na to spojrzeć z takiej szerszej perspektywy. Oprócz tego, co opisał Cremo w „Zakazanej archeologii” odnosiło się w większości do znalezisk z XIX wieku ze Stanów Zjednoczonych. I te znaleziska zaginęły. To jest też trochę podejrzane, biorąc pod uwagę fakt, że wielokrotnie w Stanach Zjednoczonych próbowano przeforsować ewolucjonizm. Wielokrotnie próbowano zmienić historię tak, żeby pasowała do obrazu pewnych grup religijnych, ale o tym już kiedyś mówiliśmy w audycji o tak zwanych OPART. To też sobie zobacz, bo jest to ciekawe. Zostało nam ostatnie pytanie i dotyczy tego, co w czwartym sezonie Debat Ufologicznych. A będzie się działo. Mamy sporo tematów odłożonych. Między innymi USA, między innymi MILABS. Między innymi mamy taki temat do zrealizowania.
[03:18:35] - Proszę pamiętać, drodzy państwo, że MILABS to jest temat dosyć ciężki. Do tego trzeba się naprawdę bardzo mocno przygotować. Stąd też przekładamy trochę ten temat z jednego sezonu na kolejny, ale w czwartym sezonie już mamy nadzieję go w końcu zrealizować.
[03:18:53] - Co do MILABS, to sobie trzeba przygotować wiele cytatów i wiele opowieści. Opowiemy też na pewno w tym czwartym sezonie o Roswell. Opowiemy na pewno o przypadkach, kiedy UFO zostało ostrzelane. Opowiemy o związku obcych z atomem, o sondach obcych, o ogólnej wrogości kosmitów i wielu innych sprawach, o których jeszcze nie mówiliśmy. Zostało tego jeszcze całkiem sporo, ale przypominamy, że-
[03:19:23] - Dodzwonił się do nas na Skypie kolejny nasz stały słuchacz, pan Maciek. Dobry wieczór.
[03:19:27] - Dobry wieczór, witam. Takie pytanko mam: co sądzicie o tej teorii pewnego rosyjskiego naukowca na temat tego, że piramidy były budowane na Ziemi po to, by rozładowywać napięcia sił płyt tektonicznych, które mogą tworzyć trzęsienia ziemi? Czy coś o tym wiecie? Czy coś słyszeliście? Jak się do tego odnosicie?
[03:19:53] - Teoria jest intrygująca, ale trzeba pamiętać, że mówiąc o piramidach, większość osób myśli przede wszystkim o cudownościach wielkiej piramidy w Gizie, tak zwanej piramidy Cheopsa. Natomiast jeżeli się rozejrzymy po świecie, to zobaczymy, że po pierwsze nie jest to największa piramida, bo weźmy na przykład piramidę w Cholula, która jest jeszcze większa i na której nawet Hiszpanie postawili kościół. Weźmy sobie piramidy z Nazca, weźmy sobie piramidy, które się rozleciały. Takich budowli było więcej. Niestety nie wszystkie były tak wspaniałe jak piramida Cheopsa. Nie wszystkie były tak wielkie. O ile rzeczywiście ciężar piramidy wielkiej ma znaczny wpływ na podłoże, o tyle teoria o tym, że inne piramidy mogły w jakiś sposób być punktami, gdzie równoważą swoim naciskiem ruchy skorupy ziemskiej, wydaje się mało prawdopodobna, dlatego, że jest to sytuacja, która raczej miejsca mieć nie może, jeżeli weźmiemy pod uwagę w ogóle naturę zjawisk tektonicznych. No i dodajmy do tego jeszcze jedną sprawę, która jest dość kontrowersyjna. Okazuje się, że chyba trzy tygodnie temu, dwa tygodnie temuWiadomości obiegła wieść o znalezieniu zaginionej piramidy w Dahshur. Tam z tej piramidy niewiele zostało. Ale jak to jest możliwe, że w Egipcie znaleziono zaginioną piramidę? Przecież coś tak wielkiego nie mogło się ukryć. Okazuje się, że mogło się ukryć. Akurat z tej piramidy zostało niewiele, bo zostały trochę fundamentów i część podziemna. Kto tą piramidę zbudował w Dahshur? Nie wiadomo. Mogła mieć jakieś 3500 lat, 4700 lat. I to nas zmusiło do pewnego zastanowienia się nad samą naturą piramidy. Dahshur, nekropolia kilkadziesiąt kilometrów na południe od Kairu zawierała pierwotnie jakieś 11 piramid, w tym dwie piramidy wzniesione przez Snofru. Co ciekawe, z tych 11 piramid pierwotnych i prawdopodobnie 12, tej odkrytej, zachowało się jakieś pięć, sześć. I to jest dziwne. Jak piramidy mogły wyparować? Mogły. Jedne się zlasowały, drugie się zawaliły, a trzecie pewnie rozebrano albo w ogóle ich nie stawiano, dlatego, że zauważono, że zaczynają się burzyć. Historia piramid egipskich jest dość kontrowersyjna, bo kiedy się przyjrzymy wielu z nich, na przykład Czarnej Piramidzie z Dahshur, to zobaczymy, że one się po prostu rozleciały. Innymi słowy były postawione ze złej jakości materiałów, na przykład z gliny, z cegły, co sprawiło, że dosłownie się rozkruszyły i przypominają dzisiaj takie kopczyki gruzu. Na tym tle oczywiście dobrze wygląda tylko mała grupa piramid egipskich, między innymi Wielka Piramida i sąsiednie oraz Czerwona Piramida z Dahshur oraz kilka innych. Wniosek z tego płynie taki, że piramidy egipskie raczej nie zostały zbudowane przez kosmitów, ale były wynikiem procesu dość mozolnego. To znaczy na samym przykładzie Dahshur widać, że na samym przykładzie piramid Snofru widać, że stosowano różnego rodzaju rozwiązania techniczne. Ale pozostaje jeszcze jedna kwestia. Ponieważ nie do końca wiadomo, czyim dziełem jest Wielka Piramida i czy ten Cheops, syn Snofru, rzeczywiście maczał w tym palce, pojawiło się wiele różnego rodzaju teorii. Jedna z nich mówi, że przede wszystkim nie jest tak, że Egipcjanie eksperymentowali z piramidami po to, żeby zbudować majestatyczną Wielką Piramidę, tylko że oni próbowali naśladować Wielką Piramidę, która już tam była, kiedy oni tam przyszli. To jest ciekawa hipoteza, chociaż oczywiście egiptolodzy by wszystkich za nią zjedli. Tak to wygląda. Co do samej Wielkiej Piramidy to oczywiście jest to majstersztyk w porównaniu z innymi tego typu budowlami ze względu na matematyczny kod w niej zawarty i szereg kontrowersji, które wzbudza jej konstrukcja oraz materiał użyty do tej konstrukcji. Mówiąc o materiale mam na myśli przede wszystkim kamień oraz tą utrzymującą się od dawna hipotezę, która mówi, że ten kamień został w zasadzie odlany z betonu, który był znany starożytnym Egipcjanom. Także tak to wygląda z perspektywy historycznej i jest to wyraz tego, o czym mówił Arek, że o ile wiedza na temat egiptologii jest ogromna i to jest paradoks w ogóle. Egiptolodzy dysponują ogromną wiedzą, ogromną ilością materiałów, teorii, ale kiedy zapytamy się ich wprost o najprostsze rzeczy, na przykład gdzie jest labirynt, o którym wspominał Herodot, to wspomną o tym dwa, trzy zdania i tak dalej. Spróbujcie poszukać w internecie jakichkolwiek informacji o Wielkim Labiryncie. Są skąpe. Spróbujcie poszukać informacji o podziemiach w Gizie. Przecież to jest temat wałkowany przez archeologów. Dlaczego informacje o tym są praktycznie niedostępne na stronach naukowych, tylko gdzieś tam na jakichś blogach i tak dalej. Dlaczego nie mówi się o tych szybach w Wielkiej Piramidzie, o tych korytarzach? To jest podejrzane wszystko. I ja się wcale nie dziwię, że budzi to tyle kontrowersji. Zwróćcie uwagę też na tematy, które budzą jeszcze więcej zastanowienia. Na przykład drugi Sfinks z Gizy na przykład. Już chociażby te wspomniane podziemia pod piramidą i Sfinksem. To wszystko daje nam bardzo niejasny obraz i wierzę w to, że coś tam rzeczywiście jest z jakichś powodów ukrywane, ale z jakich to nie mam pojęcia.
[03:26:48] - Były mity, że jest tam jakaś biblioteka czy coś w tym stylu, ale póki nikt tego nie odkrył, to nie wiemy na pewno.
[03:26:56] - To znaczy to pochodzi akurat od Edgara Cayce'go, jasnowidza amerykańskiego, który twierdził, że w okolicach roku 2000 w pobliżu Sfinksa zostanie odnalezione wejście do słynnej Komnaty Zapisów, która ma stanowić rezerwuar wiedzy pozostawionej przez Atlantydę. Oczywiście jest to interesujące, tym bardziej, że to była wizja Cayce'go. A przejdźmy teraz do historii.Sugeruje się, że kapłani, o których wspominał Platon przy okazji opowieści o Atlantydzie, między innymi Sonchisis, byli rzeczywiście spadkobiercami wielkiej wiedzy. Oczywiście to wszystko rzekomo jest mit, ale pojawiają się też historie o innych miastach w dolinie w delcie Nilu, którzy mieli taką zaawansowaną wiedzą dysponować. Także jest to naprawdę ciekawe, ale niestety z racji tego, że wiedza egipskich kapłanów uległa w dużej części zapomnieniu, po części pewnie gdzieś wsiąknęła do ezoteryki, nie dowiemy się o tym wiele. Dziękujemy za telefon. My powoli będziemy kończyć.
[03:28:29] - Ja też dziękuję.
[03:28:29] - Pozdrawiamy.
[03:28:30] - Pozdrawiam.
[03:28:36] - A już w kwestii tego, co będzie w kolejnym sezonie. Coś tam jeszcze chciałeś chyba dodać, Piotrze? Tak, ale nie będę uchylał rąbka tajemnicy. Ja tylko przypomnę, że mamy jeszcze do zrealizowania dwa tematy w tym sezonie. Pierwszy to jest „Kto się boi prawdy o UFO?", a drugi będzie dotyczył Fatimy i wypadnie chyba pewnym zrządzeniem losu prawie w setną rocznicę pierwszych objawień.
[03:29:09] - Coś tam chyba jeszcze planowaliśmy. Z tego, co pamiętam w wakacje jakąś taką specjalną debatę ufologiczną. Nie wiem, czy pamiętasz.
[03:29:17] - To jak Bozia pozwoli, to zrobimy, ale jeszcze nic nie jest w pełni powiedziane. Zapraszamy przede wszystkim na debaty niekontrolowane, gdzie będziemy poruszać tematy nieco inne niż UFO, które mogło się wielu z was już po prostu osłuchać i może wielu z was nudzić. Może nawet powrócimy do tych piramid, o których dzisiaj tyle mówiliśmy, bo to przecież bardzo ciekawy temat.
[03:29:40] - Bardziej szczegółowych informacji oczywiście udzielimy, jak już będzie wszystko wiadomo na 100%. Także śledźcie państwo naszą stronę internetową i nasz profil na Facebooku, jak również profile na Instagramie, bo też mamy i na Twitterze, bo również mamy. Tam dowiecie się-
[03:29:59] - Czego my nie mamy?
[03:30:02] - Mamy też profil na Naszej Klasie, ale tam już żywej duszy nie ma. Tak więc nas też nie będzie.
[03:30:11] - Nie wiem. Dawno nie byłem na Naszej Klasie. Szczerze mówiąc zapomniałem, że to istnieje. Na pewno tam jeszcze coś zaglądam. Ezoteryczna Grażyna na pewno tam jest.
[03:30:20] - Istnieje, ale jednak jeszcze istnieje.
[03:30:23] - Boże, co to było? Pamiętam. No cóż. Dobra, kończymy. Dziękuję Arku za dzisiejszą audycję jak zwykle.
[03:30:32] - Dziękuję również. Dobranoc wszystkim i ufologicznych snów życzę oczywiście.
[03:30:39] - Nawzajem, Arku. Ja też się będę powoli z wami żegnał. Dziękuję wszystkim za poświęcony czas. Dziękuję też osobom, które do nas dzisiaj dzwoniły, bo telefony dzisiaj były wybitnie ciekawe moim zdaniem. I pozdrawiam. Cześć.
[03:30:57] - Mówił do państwa Piotr Cielebiaś, współprowadzący nasze debaty, współpracownik „Nieznanego Świata”. Człowiek, bez którego właściwie tych debat by nie było. Dzięki jeszcze raz Piotrze. A audycję od strony technicznej jak zawsze obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”. Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie w kolejnej debacie ufologicznej online już za tydzień. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.