[00:01] - Czas znów oraz. Okej, witajcie. Tak niestety jest. 15 minut temu jeszcze puszczałem kawałek. Wszystko było okej, coś mi się tu zawiesiło. Będę musiał niestety zrobić tutaj później cięcie. No trudno. Live to live, się widzi wszystkiego. Witajcie jeszcze raz wszyscy bardzo serdecznie. Zanim zaczniemy jeszcze, to chciałem złożyć życzenia tutaj kapitanowi Tomkowi.
Wczoraj miał urodziny. Wszystkiego naj, naj. Tak jak powiedziałem 120 lat i więcej. A co, jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia. Okej. Tak. Dzisiaj wybrałem temat, który jest różnie odbierany przez ludzi. Jedni myślą, że nie ma się czego bać, drudzy myślą, że OBE to jest największe szataństwo i zło tego świata. Powiem wam szczerze, że ja też dzisiaj, jeszcze paręnaście minut temu brałem się na plażę. U nas jest ciepleńko, zero deszczu i tak dalej.
I tak sobie przeglądałem różne artykuły, przeglądałem kilkadziesiąt różnych forum, informacji i tak dalej. I im więcej brnąłem w to wszystko, to coraz bardziej, że tak powiem, robiłem się głupszy po prostu. Robiłem się głupszy, ponieważ ludzie czasami naprawdę takie bzdury piszą, że po prostu nie da się pewnych rzeczy słuchać i to raczej bardziej zniechęca, niż daje nam, że tak powiem, inspirację do tego, aby zjawiskami OBE się zajmować. Temat dzisiaj, który żeśmy wybrali, tak jak już wcześniej powiedziałem, jest to strach poza lęki oraz obawy. Nawiążę tutaj również do „Podróżników w czasie i przestrzeni”, bo będzie to inspirowane tym, co wczoraj przeczytałem na jednym z czatów tutaj naszych Radiów Podziemnych, ale odniosę się do tego trochę, bo bardzo mądre były wypowiedzi dwóch panów. Co prawda nie z wszystkim się tutaj zgadzam, ale też dużo jest rzeczy, które spowodowały to, że postanowiłem jednak dzisiaj zrobić. Tak naprawdę miałem dzisiaj nie zrobić audycji, więc jest to audycja po prostu nieplanowana i tak naprawdę chcę z głowy. Będę się opierał tu na swoim doświadczeniu, a nie raczej na cytatach, bo tak jak powiedziałem wcześniej, przygotowałem sobie, dzisiaj jeszcze nawet grzebałem różne artykuły, ale stwierdziłem, że po prostu tu jest trochę za dużo tego wszystkiego mataczenia. Często te wszystkie wypowiedzi na tych forach to są wypowiedzi ludzi, którzy gdzieś tam kiedyś coś mieli, gdzieś tam coś widzieli, zlękli się, przelękli i postanowili, że nie idą dalej, bo to jest za straszne, albo to wiara im przeszkadza i tak dalej. Z perspektywy lat, jak się trochę człowiek dłużej tutaj tym zajmuje, wygląda to zupełnie inaczej.
I teraz tak, jeżeli byście chcieli do mnie zadzwonić, to bardzo chętnie. Na razie mam Skype'a włączonego, ale ja go teraz wyłączę, żeby mnie tutaj nie rozpraszał. Tak za parę minutek może włączę go, tak będziemy mogli sobie spokojnie porozmawiać. Zadawajcie mi pytania, co chcecie, abym poruszył w kolejnych audycjach. Byłoby to fajne. Ja wam tutaj jeszcze podam już od razu, jak już jestem, to sobie tylko telefon wezmę. Który oczywiście chodzi mi teraz jak nie wiadomo co. W każdym razie najbliższa audycja będzie za tydzień i będzie to audycja „Marząco śniąca świadomość”. Okej, ale nie będę na razie teraz mówił co i jak ja tam planuję, bo jest tu i teraz i zajmujemy się innym tematem, a następny temat poruszymy w następnym tygodniu. W każdym razie o marząco śniącym umyśle będziemy tutaj rozmawiać.
I co jeszcze? Chciałbym jeszcze tutaj nakreślić pewną sytuację, a właściwie powiedzieć wam, jak to teraz będzie wyglądało, ponieważ tak naprawdę nie miałoby dzisiaj audycji, ale tylko dlatego zrobiłem, że zdaję sobie sprawę z tego, że wkrótce nie będzie mnie po prostu przy mikrofonie, bo jadę na miesięczny urlop, w ramach którego chcę w końcu wziąć się już tak na poważnie za pisanie mojej książki. Część już jest napisana, wszystko sobie już poprzenosiłem na tablet. Jadę w góry, odcinam się od świata. Będę bez telefonu, bez niczego. Właściwie siadam i piszę. Mam inspirację, bo już od co najmniej trzech lat, że tak powiem, brnę w tym i układam sobie po kolei, jak to by tutaj wam przedstawić. Nie chciałbym, aby to była kolejna jakaś książka stricte naukowa albo coś tego typu. Opierał będę się tutaj na swoich doświadczeniach i będę przykłady tutaj podawał ze swojego życia. Więc jak ktoś będzie chciał to bardzo chętnie zapraszam.
Książka PDF za darmo. Free. Absolutnie nie mam zamiaru tutaj dawkować wiedzy. Dzielę się z tym co ja wiem, co znam. I po prostu tak bym to tutaj widział, więc śmiało, jakby ktoś tutaj mi chciał jakieś pytania zadawać czy coś, nie ma problemu. Jedziemy dzisiaj dalej w klimatach reggae. Co prawda miałem wcześniej co innego zrobić, ale w końcu stwierdziłem, że już nie będę kombinował z tym wszystkim. Patrzę tutaj na czaty, co wy piszecie. Dziękuję bardzo za miłe powitanie. Okej, no to jadę, tak jadę.
Słuchałem go wcześniej. Właśnie, mądro. Wszyscy się powołują na tego mądro. Ja wam dzisiaj miałem puścić to, co mówi Darek Sugier, ale w pewnym momencie uznałem, że już dawno temu uznaliśmy, że nie chcę nikogo oceniać i tak dalej. Nie wiem, czy Darek trochę w złą stronę poszedł czy coś. Nie mam zamiaru tutaj nikogo oceniać, bo nie ma go tutaj ze mną. Ale tam za dużo jest po prostu religii. Mi to nie odpowiada. Komu nie odpowiadam? No kurczę, nie jestem w stanie nad wszystkim panować tutaj, ludzie.
Dobra. Lęk i strach. W czym tkwi ich strach? Wielu ludzi nawiązuje, jeżeli chodzi o wyjścia poza ciałem, właściwie przestrzega przed tym, abyście tego nie próbowali, ponieważ możecie zostać opętani. Są na tych forach ludzie, przywołują... Nie wiem, nie ma sensu. Dawajcie mi jakieś pytania czy coś. Ja wam tu będę odpowiadał, bo takie to jest. Okej. Można się nawrócić.
Nie ma problemu. Kurczę, nie chcę wam czytać tych wszystkich „kurczę", bo to jest głupie, bez sensu. Ludzie tak piszą, to weźmie, spróbuje coś, wyjść, parę ćwiczeń zrobi, przestraszy się lekkiego stuknięcia za oknnem i później pisze takie bzdury i pierdoły. Jakie było moje najgorsze doświadczenie? To tegoś. I najlepsze? O, właśnie. Dobrze. Dziękuję bardzo, że tutaj Select napisałeś mi. Dobra, to zacznę od tego najlepszego.
Zacznę dzisiaj od takiego, co miałem na przykład. Miałem w sumie dwa takie sny, ale tak realne, że hohoho! Miałem takie fajne doświadczenie dzisiaj, że leciałem w przestrzeni kosmicznej i po prostu w pewnym momencie zobaczyłem oczywiście Ziemię, jak wyleciałem z tunelu i wleciałem w Ziemię i widziałem kontynent i wleciałem w ten kontynent. Były takie duże mokradła, moczary, takie stawy duże i była taka drewniana chatka. Obok tego były takie zielone liście, jakieś takie pływały i tak dalej. I stanąłem sobie nad tym i zacząłem się patrzeć w taflę wody. Było odbicie, bo to było ciemno, noc. Pojawił mi się księżyc i w pewnym momencie było coś takiego jak zatrzymanie czasu, coś takiego. W każdym razie dało się takie coś wyczuć, już wiedziałem, że po prostu jestem już w 100% poza. Po prostu wiedziałem, dostawałem jakiegoś olśnienia.
Sytuacja, miejsce w ogóle powodowało to, że po prostu wiedziałem, że jestem już poza. I stanąłem sobie tak na brzegu tego całego rozlewiska. Było ciemno, daleko tam w dali było widać lasy, drzewa i w pewnym momencie na niebie pojawił mi się księżyc. Dostawałem jakichś takich dziwnych przekazów, że będę świadkiem pewnego dziwnego zdarzenia. Polegało to na tym, że w jednym momencie i w jednym czasie nałożyło się sześć planet w jednej linii. I to było niesamowite, bo na początku było słońce. Do tego słońca podleciały dwie kule, to były planety oczywiście. One stanęły po rogach. W sumie to było później cztery i środkowe, czyli centrum to było pięć takich planet. One zaczęły się zlewać do środka pod skosem.
Później, jak już zerknąłem, to widziałem, jakby się ułożyły w takiej jednej linii i później doleciała jeszcze jedna. I to podobno było jakieś takie dziwne wydarzenie, które zdarza się raz na jakiś tam dłuższy czas, ale to było po prostu piękne, niesamowite w tym śnie. Ciężko jest oddać emocje, bo nawet dzisiaj jeszcze, jak sobie pisałem w notatnikach To po prostu zastanawiałem się, o co tu kaman. To było jedno z piękniejszych. Drugie było takie: biblioteka, gdzie byłem w pewnej bibliotece i mogłem w tej bibliotece grzebać różne informacje, dowiadywać się na temat siebie, troszkę zaglądać w przeszłość, przyszłość. To było też fajne. Jeżeli chodzi o najgorsze, tutaj któryś z czatowników, TTK Gość, mi napisał. Moje najgorsze... Strasznie mocno przeżyłem, może nie to, że najgorsze. Okej, najgorsze w sensie emocjonalnym to było rozstanie się z rodziną, która jest tutaj u mnie w rzeczywistości, w tej rzeczywistości, ale również była w tamtej rzeczywistości.
I to było doświadczenie, które polegało na tym, że uciekałem tunelami podziemnymi. To też jest dziwne. To nawiąże później do tej rozmowy, którą wczoraj przeczytałem sobie na jednym z czatów. To było takie dziwne, że ja uciekałem wtedy z jakiegoś dziwnego miejsca, które znajdowało się pod ziemią. I to jeszcze w sumie nic. Ale najgorsze w tym wszystkim były te rozstania wszystkich znajomych, przyjaciół, rodziców, braci, sióstr i tak dalej. I to spojrzenie, kiedy z tamtymi bytami, z rodzicami z tamtej strony, wzrokowo się wymieniał człowiek informacją. I to po prostu było tak mocne i silne, że naprawdę na wiele lat, bo to było dawno temu, zostało mi to w głowie, w pamięci. Ale nawiązując jeszcze do tych korytarzy pod ziemią, to jest tutaj coś. Ja już kiedyś próbowałem, bardzo często mi się też śnią.
Próbowałem i będę próbował, dopiero chyba w maju, tak mi się wydaje. Niestety w marcu mi się tego nie udało zrobić, a będę to robił w Londynie. Oczywiście znowu przy wykorzystaniu technologii Keshe, a jakby nie inaczej. I będę chciał zbadać warstwy wewnętrzne Ziemi, czyli chcę lecieć w środek Ziemi. Byłem tam już kilka razy na bardzo krótko, ale zawsze mnie stamtąd wyganiano. W każdym razie teraz będę chciał próbować, chociaż wiem, że jest to niebezpieczne, bo też czytam różne relacje ludzi, którzy to opisują. Zobaczymy, jak tutaj będzie. Muszę się przygotować, nastawić, ustawić. Wczoraj panowie rozmawiali na czacie o czymś takim jak podróże. Jeden się nawet podawał za podróżnika z innego wymiaru.
Okej, można to wziąć, kto jak chce. W każdym razie jedno muszę przyznać rację, co tutaj jeden z panów powiedział, a mianowicie to, że ci, co wiedzą, siedzą zawsze cicho. I to jest prawda, ponieważ to, co nawet ja wam czasami mówię, ja też wszystko wam nie mogę powiedzieć. Mówię to w taki sposób, żeby było do zaakceptowania. Bo jak w temacie dzisiaj mamy, który wam wcześniej podawałem, to czy warto się odkrywać na ośmieszenie? Większość OOBE'nautów ten etap przechodzi. I tu jest właśnie ten moment kluczowy, kiedy albo się człowiek załamuje i więcej nie brnie, bo szkoda, bo widzi, że ludzie, znajomi zaczynają od niego odchodzić, albo idzie dalej. Kwestia tylko pytania, tak jak tutaj również panowie wczoraj zadali: czy warto marnować życie na takie eksperymenty? Bo to są eksperymenty, jakby nie patrzeć. Każdy sobie tutaj może pojmować, jak chce.
Każdy może to brać w strefie, w formie naukowo-materialnej, ale inny też może patrzeć w stronę duchową bardziej. Wydaje mi się, że tutaj jest droga, ale to każdy sobie musi odpowiedzieć na to pytanie sam. Co kto wybiera. Ja tutaj wybrałem podróże kosmiczne, dlatego mam dużo podróży takich po prostu kosmicznych, a nie tych ziemskich. Najgorszy koszmar jeszcze. Kurczę, żeby się tutaj znalazło. Wiecie co? Ja dzisiaj wypełniałem, dodawałem chyba z 50 różnych snów, nawet takie, które nie były publikowane jeszcze nigdy. Powiem wam szczerze, że nawet zapomniałem, jak przeglądałem to wszystko. „Czy są jakieś okresy w ciągu miesiąca, że jest łatwiej z OOBE?
To znaczy czy ma to wpływ na pełnię lub jest brak? Czy zauważyłeś może coś takiego?” Tutaj pyta TTK Gość. Tak, zauważyłem. I powiem wam szczerze, że u mnie to działa trochę odwrotnie, ponieważ ja właśnie kiedy są pełnie, to mam problem. Dużo łatwiej jest mi na przykład, kiedy w ogóle nie widzę księżyca. No dobra, okej, ma to jakiś wpływ, ale ja uważam, że tak czy inaczej lepiej jednak, na mnie to przynajmniej oddziaływuje bardziej, jeżeli nie widzę tego księżyca. Księżyc w jakiś sposób ma wpływ na to. Ma wpływ jakoś na to, że jest mi trudniej osiągnąć wyjście poza ciało? Tak. Selek gość: „Ja przechodziłem z LD do OBE.
Analogicznie czy da się z OBE wyjść na wyższy poziom śnienia?” Wiesz co, Smergol, nie wiem. Ja ci mówię, że pełnia księżyca wspomaga, hamuje szanse. U mnie jest tak, ale to też nie zawsze, nie wiem, od czego to zależy, nie mam pojęcia, ale generalnie jest tak, że mam problemy w ogóle ze spaniem, jeżeli jest pełnia. Mam problemy. Tutaj to bardziej chyba kobiety by mogły powiedzieć, bo kobiety tutaj bardziej są ekspertkami, jeżeli chodzi o pełnię. Nie wiem. „Ja przechodziłem z LD do OBE. Analogicznie czy da się z OBE wyjść na wyższy poziom?” Czy da się z OBE? Tak. W większości moich przypadków, o których mówię, to są wyjścia OBE.
To są wyjścia OBE, ale to są wyjścia, jak mówię wam, to już jest poza tę sferę ziemską. Ja to rozróżniam. Dużo ludzi tutaj w polskim internecie, mówiąc o OBE, mówi właśnie o tych niższych poziomach. Ja to nazwę tak. Te wyższe, niższe. Ja właśnie skupiam się na tej dalszej części, czyli na sferę kosmiczną. Ja nie powiedziałem tu wcześniej, ktoś tu komentarz na YouTubie zostawił, że ja mam Darka Sugiera za głupiego. Nie. Przepraszam bardzo, ale ja tego nie powiedziałem. Ja uważam, że Darek Sugier, nie chcę źle powiedzieć tego, ale w każdym razie Darek Sugier niepotrzebnie tam za bardzo z tym Kościołem nawija.
Ja raczej staram się w żadne religie nie wchodzić. Natomiast wolałbym, aby tu każdy pracował nad sobą sam indywidualnie, a nie pociągał, przywoływał religie jakichś innych Mesjaszów i tak dalej. To jest nam niepotrzebne, bo tak naprawdę wszystkie narzędzia mamy tu w sobie i po co to kombinować? Po co? Nie rozumiem. Tutaj na czacie Paranormalium Selek gość pyta się: „Czy zawsze przy sobie masz przewodnika?” Otóż nie. Przewodnik tak naprawdę, ja ten temat kiedyś poruszę bardziej, jak jest w końcu z tymi przewodnikami. Przewodnika miałem tylko tak naprawdę w pierwszych etapach, kiedy zajmowałem się OBE. Natomiast oczywiście on się pojawia co jakiś czas, ale tak naprawdę w wyższych sferach, jeżeli latasz, to latasz zawsze sam, ewentualnie masz jakichś towarzyszy, ale czy to są opiekunowie? Nie sądzę.
Ja bym nazwał ich braćmi z kosmosu. Oni często na nas czekają i czasami wybieramy się nawet grupkami. Ale przewodnik, czy to jest przewodnik? Nie. Przewodnicy to na początku. Smergol, bo z OBE jest tak, że nie codziennie masz OBE. Ja mówię, jeżeli mówimy o już takim poważniejszym lataniu, to potrzeba, ja na to mówię, takiego doładowania. Jesteśmy taką trochę bateryjką, którą trzeba po prostu raz na jakiś czas doładować. Zresztą nie wiem, czy to w ogóle byłoby możliwe. Dokładnie, technik jest pełno.
Jaką ja technikę? Ja Wilda stosuję. Wizualizację przede wszystkim. Tak, sprawdzajcie swoją świadomość, bo to jest ważne. Nie, nigdzie nie poleciałem. Po prostu musiałem na sekundkę wyjść. Wiecie co, jak tutaj z YouTube'a w ogóle zrezygnowałem, bo jak widzę, jakie ludzie w sumie piszą tu komentarze, to nawet mi się już odechciewa prowadzić audycję. Ja się nie obrażam, naprawdę. Mnie ciężko jest wyprowadzić z równowagi. Nie, Waldek987 na YouTubie, w przestrzeni nie ma czegoś takiego jak czas.
Czas to jest iluzja. Andrzej Skomowilas: „Na kontakt z obcymi cywilizacjami trzeba mieć przyzwolenie.” Armor Karcz mi tutaj na Gadu-Gadu napisał: „Cześć, mam do Ciebie pytanie o metody wychodzenia z ciała. Czy możesz polecić jakąś książkę? Planowałem kupić książkę…” i tutaj jest wymieniona książka „OOBE. Drugie życie”. Tak, polecam Ci tę książkę. Jest to książka Roberta Noble. Ja ją przeczytałem w niecałe dwa dni. Jest dość gruba, ale bardzo fajna. Jeżeli chodzi o polskie piekiełko, to ta książka jest jedną z lepszych.
Także Armor, śmiało, nie zawiedziesz się. Jest tam pokazana ścieżka, jaką Robert przechodził w pragnieniu osiągania OOBE. Stricte też trochę nawet śmiałem się, jak czytałem, bo trochę mi przypominała moją ścieżkę. Ale tutaj nawiązałem do tego. Słuchajcie, jeżeli chodzi o kontakt z obcymi cywilizacjami. Wiecie co? Tu jest ważny poziom zrozumienia, bo jeżeli będziecie mieli lęki i obawy w sobie, to na pewno daleko nie zalecicie. Lęk to jest podstawa tak naprawdę wszystkiego. To nie jest tak, że w moim przypadku, nawet jeżeli ja stosuję metody, techniki, które się uczę, już medytacje, które stosuję już od dłuższego czasu, to choćby nie wiem, ile bym ćwiczył, zawsze jest ten lęk. Tylko chodzi o to, aby mieć tutaj poziom, zrozumienie, albo inaczej wiedzieć, gdzie się trzeba odnosić.
Trzeba wiedzieć, że... kurczę, jak by to nazwać? Trzeba wiedzieć, gdzie się ma tę swoją świadomość. Trzeba wiedzieć po prostu, że jest się tym twórcą, kreatorem. I jeżeli to człowiek zrozumie, to właściwie nic nie stoi na przeszkodzie. To jest najgorsza bariera. Lęk. Ja też się boję nieraz. Mam te lęki, ale zawsze jest coś takiego, że nawet jakbyśmy nie chcieli, to podświadomie podlatują do nas różne istoty, różne byty, które nam pomagają nas albo wyciągnąć. W pewnym sensie to pewnie też jest taki jakby strażnik, tak?
Ale co najważniejsze, najważniejsze przede wszystkim jest to, aby mieć świadomość tego, że jest się tylko punktem obserwatora. Że jest się punktem obserwatora, że to jest taki wentyl bezpieczeństwa dla nas, bo on pozwala nam tak naprawdę patrzeć z boku na to wszystko. Okej, czujesz emocje. To jest tak samo, jak rozdzielasz się na przykład ze świadomością i możesz być w kilku miejscach w jednym czasie i możesz czuć wszystkie emocje, które są w różnych punktach umieszczone. Ja bym to tak nazwał. „Jakie przyzwolenie?” Andrzej Smoliwas. No przyzwolenie po prostu. Nie wszędzie wejdziesz. „A czy przestrzeń jest iluzją?” Trudne pytanie. Waldek987.
W pewnym sensie jest iluzją twórcy, kreatora. Andrzej Smoliwas: „A skąd mam wiedzieć, czy wyszedłem z ciała, a nie po prostu mam zwykły sen albo wyobrażenie?” Wiesz co? Powiem ci tak: jeżeli doświadczysz prawdziwego OOBE, to nigdy tego nie pomylisz z niczym innym. OOBE jest bardziej realne jak ta rzeczywistość. Jeżeli tego doświadczysz, to będziesz wiedział, o czym mówię. „Wydaje mi się, że dalej.” Kondrak Filipek. Tak, można zwiedzić Układ Słoneczny i nie tylko. Układ Słoneczny to jest takie pierdnięcie kosmosu. To taki podmuch. No sfera, musisz się tego nauczyć.
Według LD jest to bardziej takie abstrakcyjne. Tak, OOBE jest inne, LD jest inne. Niektórzy mówią, że OOBE jest snem LD. Ja uważam, że to są dwa inne stany. Czy OOBE ma wpływ na nasze ciało oraz zdrowie? Siepacz pisze tutaj. Ja u siebie takich rzeczy nie zauważyłem. Natomiast w którejś audycji prowadziłem o kundalini. W kundalini były przypadki, już teraz nie pamiętam z głowy, gdzie było przedstawione, że jeżeli źle wykorzystujemy, źle zajmujemy się energiami, to mogą one w jakiś sposób wpływać na nasze zdrowie fizyczno-psychiczne. Natomiast ja tego nie zauważyłem u siebie i chyba dobrze.
„Czy nie jest tak, że to, co odbieramy jako przestrzeń, jest umiejscowieniem zaistniałych emocji? I czy to nie dotyczy też tego, co nazywamy realem?„ Waldek987 pyta się na YouTubie. Uważam, że emocje są tutaj najważniejsze. Poprzez emocje tak naprawdę, nie wiem kto na jakim jest poziomie, ale emocje też można widzieć poza i to też objawia się jako energia, ale to też objawia się jako kolorystyka i poprzez kolorystykę możesz zobaczyć, kto jest pod wpływem jakich emocji. Teraz skoro ja jestem w stanie takie coś widzieć, to jeśli są byty, a zakładam, że są, mało tego, jestem przekonany, że są po tej drugiej stronie i one też w jakiś sposób z nami się komunikują, w jakiś sposób nas wyczuwają. Skoro ja w OOBE jako człowiek tutaj na tej ziemi, na tej płaszczyźnie jestem w stanie takie coś zobaczyć, to jak myślicie, czy tamte istoty nie są? Okej. Witam was ponownie. Trochę pytań tutaj przeleciało na czasie. Strasznie szybko te pytania lecą na YouTubie.
Miałem to przed chwilą i już mi uciekło. Gdzie to jest? Marfo G na YouTubie: „Opowiedz jakieś ciekawe przeżycie z OOBE czy LD. Coś, co zaszło ci włos na głowie.“ Wiesz co, nie mam takich przeżyć, bo ja nie mam koszmarów i takich typu rzeczy. Okej, czasami się zdarzają sytuacje, kiedy coś mnie goni. Teraz to już nie. Kiedyś tak miałem, że po prostu dziwne byty mnie goniły, jakieś wampiry, nie wampiry. Ja latałem, uciekałem i tak dalej. Ale teraz to taka trochę zabawa jest tak naprawdę, bo ja nawet udaję po prostu, że się boję, bo oni migają. Ale na przykład pamiętam, jeżeli chodzi o OOBE, to są takie dziwne, nie wiem czego, ale ja na przykład zawsze oddziaływałem, jeżeli chodzi o stuki, puki.
Jak ktoś puka w drzwi i tak dalej, w szybę. I mam bardzo dużo takich akcji. Miałem kiedyś, sorry, miałem, nie mam, miałem. To zawsze mnie jakoś tak wyprowadza, takie przeszkadzajki. Albo na przykład w łóżku coś ci leży. Ale nie mam jako tako, kurczę. Ja koszmar mam kurczę raz na pół roku jakiś taki. To nawet nie koszmary, to takie lighty jakieś takie. Nie wiem, trzeba się po prostu tego wyzbyć. Zaraz sobie popatrzę w sny jakie.
Kurczę, bo nie pamiętam teraz. Kurczę, żebym miał jakieś, popatrzę jakie tutaj były. Mówię, odcinek 16 „Czasu snu„, zombiaki w dziewiątce na przykład. To faktycznie było coś takiego, że jeszcze w podstawówce lata temu, w każdym razie w budynku z podstawówki latałem, wisiałem sobie nad sufitem i takie dziwne stwory próbowały mnie złapać, że tak powiem, wyrwać ze mnie mięśnie, kości, wszystko i tak dalej. Ale czy to taki jakiś koszmar był? „A czy można na jawie, nie w śnie przedzierać się przez barierę, która dzieli nas od rzeczywistości z OOBE?“ Tak, można. Siepacz na YouTubie pyta. Tak, można. Jest ta technologia. Jedno z miejsc znajduje się w Londynie.
Nie potrzeba żadnych wspomagaczy, nie potrzeba medytacji, tylko wiedza. Nauka. Niektórzy ponoć są tu jedną nogą, a drugą tam. Wiesz, No Sfera, to jest tak, że widzisz, to jest problem, bo kiedy przeważasz na tamtą stronę, to tu będziesz po prostu wariatem. Przynajmniej na ten moment ja mam taką wiedzę, bo przekraczając barierę... Inaczej. Wyobraź sobie na przykład: siedzisz ze znajomymi na piwku czy przy ognisku i opowiadasz im o różnych rzeczach, których doświadczasz. A wiem, co mówię, bo też miałem takie momenty, że w pewnym momencie zaczyna się pojawiać — oczywiście jeżeli nie masz równo pod sufitem — pomieszanie światów. Oj, to, że byłeś w wojsku, to wiesz, Stefan11. Niejednego by powaliło.
Ja też widziałem już niejednego, który był chojrakiem. Stefan11: „Co prowadzący może powiedzieć, mając w kłócie komuś, kto chce liznąć ten temat?” Co mogę ci powiedzieć? To ty masz pilota i ty kierujesz swoim życiem. Nie czujesz potrzeby, to się po prostu nie baw. Ja uznałem, że idę w tę stronę. Od zawsze jakoś tak czułem to. Też doświadczałem, jak byłem młodzieńcem, różnych akcji i dziwnych rzeczy, że nawet potrafiłem się dostrajać, właściwie na zawołanie. Wczoraj też miałem taką dziwną akcję tutaj przy remizie, jak sobie siedziałem, bo się zrobiło ciepło, 20 stopni. No i sobie wyszedłem. Oczywiście miałem taką dziwną sytuację, że w pewnym momencie zauważyłem kulę.
Ale jakoś tak był moment jakiegoś dostrojenia. Zawsze mam jednosekundowe, tak jakbym nawoływał jakieś fale, i to często ludzie to mają w uchu, że coś wam się w uchu włącza i po prostu tak jakbyście nasłuchiwali. I też takiego tutaj miałem. Tak jakbym się po prostu — pyk! I w pewnym momencie podnoszę głowę, a tam leci taka kula. I zaraz paręnaście sekund po tym leci czarny jakiś helikopter. Nie wiem, czy to był helikopter, czy to był dron, bo u mnie tu lata po mieście dron wojskowy. Szczególnie na weekendach, bo prześwietlają tutaj domy i tak dalej w poszukiwaniu narkotyków i tych spraw. No ale w każdym razie dziwny zbieg okoliczności. To żeby drugi raz tak miałem chyba już.
Właśnie, że też takie dziwne bluzgi widziałem i w pewnym momencie po prostu nagle się pojawił czarny helikopter. Czy to był helikopter, czy to był dron? Nie mam pojęcia. Kulę widziałem parę sekund, a później tylko za tą kulą coś poleciało i ta kula w pewnym momencie znikła, a ten samolot dalej leciał. Nie wiem, czy to może jakieś urojenia, przywidzenia. W każdym razie takich sytuacji to miałem dużo. Sam kiedyś w Londynie też to samo miałem. No Sfera, na co mam odpowiedzieć na pytanie Stefana? Gdzie to pytanie? To powiedziałem.
Jeżeli nie czujesz potrzeby, czujesz lęk i strach, to się w to po prostu nie bierz. Nie baw się w to. Co wam mogę powiedzieć więcej? Konrad Filipek: „Ostatnio u mnie nie leżało, ale unosiło się nade mną — w domyśle powiem, że tu chyba chodzi o ciało — które przybrało kształt mojego ciała koloru pomarańczowego”. Polecam ci tutaj zagłębić się, Konrad Filipek, w jedną z audycji z Jarkiem Bzomą. Tam Zbyszek Mrugała przeprowadzał wywiad z Jarkiem i on tam szczegółowo o kolorze pomarańczowym. Nie wiem, może znajdę tutaj. Bo mam utrudnione wszystko, bo klawiatura, kurczę, padła mi, a piszę na bezprzewodowej. Ja wam tutaj poszukam może o tym pomarańczowym, bo tam była jakaś zależność, a już teraz, kurczę, nie pamiętam. Nie mam wszystkiego w głowie.
To też człowiek zapomina i ja tak staram się już teraz raczej uciekać od tego punktu naukowego. Generalnie pomarańczowy kolor tutaj odpowiada za emocje, współdziałanie, energię, przyjemność. A więc jesteś na pewno osobą emocjonalną. Po prostu jesteś emocjonalny. Jakieś jedno głupie słowo niewłaściwie powiedziane może spowodować to, że wybuchniesz w płacz albo coś. Okej, ja tylko tak spekuluję tutaj, ale wydaje mi się, że chyba o to by chodziło. Siapacz Roznień myśl, bo o tym i o tamtym oni piszą to, zanim powiesz. Ja czasami wariuję. Nie rozumiem tego. Ruch płaszczyznach technicznie umysłowy, duchowy.
Wtedy się nie zwariuje. Dokładnie. Morfo G: „To opowiedz nam historię, która was wyrwie z butów OOBE czy LD." Słuchajcie, ja wam polecam sny programowalne. To są sny, które możecie sobie zaprogramować. A więc ustalacie sobie szkielet w punktach. Wcześniej sobie na przykład dwa, trzy dni myślicie, co byście chcieli i tak sobie powtarzacie przez dwa, trzy dni. Programujecie się, a później wchodzicie w hipnozę, medytacja, hipnoza i tak dalej, bo samą też się można zahipnotyzować, nie widzę z tym problemu. W każdym razie sny wielowątkowe, ale jak już robicie takie wielowątkowe, programowalne sny, to róbcie to na zasadzie intencji i dosłownie jednego zdania. Na przykład: chcę doświadczyć bycia chmurą. Powiedzmy.
I prowadźcie się. Nic więcej. Nie kombinujcie, nie wymyślajcie. Nie ustalajcie sobie scenariusza tak, jakbyście pisali scenariusz do filmu albo książkę, tylko po prostu jedno, dwa zdania i koniec, a reszta niech się dzieje już sama. I to jest zajebiste, bo ja pamiętam, że miałem, dzisiaj nawet chyba robiłem sześć wątków w trakcie śnienia. To był mój maks. Czyli w momencie, kiedy śpicie, bo ja śpię dokładnie 7 h 15 min, 7 h 30 min i to są moje optymalne takie. Jak już powyżej tego śpię, to już mam problem, bo już się źle czuję i tak dalej. Ale jak śpię 7 h 15 min, 7 h 20 min to jest dla mnie idealne i to samo mi tutaj moje wykresy pokazują. Wyobraźcie sobie, w ciągu 7 h 15 min prowadzisz sześć wątków, gdzie teoretycznie jest to niemożliwe, bo jeden cykl senny trwa około 90 minut.
Natomiast to, co było wcześniej tutaj, tam nie ma czasu, tam zupełnie inaczej to biegnie. Tutaj kilka minut, to tam mogą być lata. Kiedyś na internecie gdzieś znalazłem, był taki nawet ktoś przytaczał taki dziwny przelicznik. Nie wiem skąd on to wziął, ale był jakiś taki kiedyś mnożnik, przelicznik, że mogłeś sobie wyliczyć. Na przykład masz OOBE czy LD w jakiejś płaszczyźnie. Mógłbyś sobie przeliczyć mniej więcej jak to wygląda. Nie wiem skąd to ludzie biorą. Może ktoś jest bardziej wtajemniczony ode mnie. Tery Chaos ma kanał nieoficjalny. Tak.
Tu Armor Cards pytał. Tak, już ci odpowiedziałem na to pytanie. Polecam ci tę książkę. Jest dobra jak na polskie realia, warunki jest dobra. Ja ją przeczytałem w niecałe dwa dni. Stefan11: „Ja stwierdzam, że jestem osobą niesensytywną czy jakkolwiek to nazwać." Stefan, osoba sensytywna to nie jest to. Można się nauczyć OOBE. Każdy może śnić. To jest kwestia treningu i pewnych technik, ale wiadomo, osoby sensytywne mają łatwiej i to zdecydowanie. Natomiast nie mów hop, bo kiedyś może spaść to jak grom z jasnego nieba.
Nawet się możesz tego nie spodziewać. A powiem wam jeszcze lepiej. OOBE powiem wam szczerze, najlepsze są takie OOBE spontaniczne, bo one są takie nieprzewidywalne. Przeważnie w OOBE spontanicznym świadomość uzyskujesz w połowie albo pod koniec snu. Bardzo często teraz polecam tak zwaną, ja na to mówię cofka, czyli od tyłu. Po prostu od tego, co najlepiej pamiętasz, cofasz się do tyłu. To jest rewelacyjne, bo można po minucie właściwie nawet zapomnieć sen. A jeżeli idziecie kroczki do tyłu po małemu, to kwestia treningu. Naprawdę zrobicie to parę razy i będziecie coraz więcej pamiętać. Coraz więcej, coraz więcej.
Dziennik tutaj to jest podstawa. Tam było jeszcze pytanie wcześniej widziałem. Powrócę teraz gdzieś chyba na paranormalium.pl Tu było pytanie. Jak to było? Teraz odpowiem na Paranormalium. Kurczę, tam było takie dziwne pytanie o grę. Kurczę no. Smergol, zadałeś wcześniej pytanie pół godziny temu. Przepraszam, ciężko mi jest ogarnąć dwa czaty naraz. Twoja wypowiedź: „Juby, czemu ja dwa razy miałem trzy zadania A, B, C do rozwiązania, a po ich rozwiązaniu powibrowałem do góry?
Czy takie zagadki są faktycznie, by dostać OOBE lub świadomy sen?” Tak, zdarza się. Czasami jest tak, że często nawet tak miałem i mam raz na jakiś czas jeszcze coś takiego jak granie w szachy, gdzie muszę grać z pewnym bytem w szachy i jeżeli ja go wykiwam, to lecę tam gdzieś dalej. A jeżeli go nie wykiwam, siadamy wtedy na takich betonowych, z marmuru siedzeniach. Jest duży stół, na tym jest duża plansza złożona z czarno-białych szachów i gramy centralnie. Tak to wygląda. Mówiąc o przewodniku, to jeszcze miałem takie akcje, że jak przechodziłem pomiędzy płaszczyznami, bardzo często między tymi płaszczyznami jest mgła. Koniec. Jak dochodzisz do tej bąbli, to między jedną a drugą płaszczyzną często jest mgła i w tej mgle pojawiają się dziwne istoty. Ja bym nazwał, że to takie Afrodyty, pół kobieta, pół mężczyzna i oni przybierają różne formy. Mówię tu z punktu widzenia bardziej mistycznego.
One bardzo często przybierają dziwne formy. Bawią się nami. Musisz wyczuć. U mnie się często mój strażnik, przewodnik, jeszcze parę lat temu, 2012, 2013 robił sobie jaja ze mnie, bo przybierał jakieś dziwne formy. Czasami nawet jakichś potworków, skrzatów i tak dalej. Próbował mnie wypędzić, żebym dalej nie szedł w dalsze formy, plany. Ale później to się zrobiło śmieszne. Właściwie to ja już miałem taki moment kiedyś, że byłem jeszcze wtedy bardziej katolicką osobą i jeszcze zanim szedłem, zawsze się przeżegnałem i tak dalej. Prosiłem tego swojego aniołka, żeby mnie prowadził i tak dalej. I on bardzo często pojawiał się jako przewodnik, jako istota inna i tak dalej.
To było lata temu, ale w momencie, kiedy wszedłem już na takie wyższe poziomy, pamiętam jedno ze snów, kiedy po wykonaniu pewnego zadania w OOBE, po przejściu tej bariery, jednej z tych pierwszych trzech, znalazłem się jak w cyrku. W każdym razie coś wyglądało jak cyrk. Naokoło były setki, jak nie tysiące ludzi, którzy mi po prostu klaskali, bili mi brawa, że „Jezu, udało się”. To było niesamowite. To też było fajne, piękne uczucie. Wyobraźcie sobie siebie na środku małej sceny. Wokoło macie pełną ławę. Stoją dzieci, dorośli, mężowie, żony, córki i tak dalej. Wam biją brawo i ty wiesz, że to jest dla ciebie. To było też niesamowite uczucie.
Też jedna z fajniejszych takich sytuacji. TMT Gość: „Juby, następne pytanie. Co takiego sprawiło, że jak to się mówi, powaliło ciebie to na kolana? Była to jakaś wiadomość? Też może zobaczyłeś interesującego?” Tak. Wiadomość. Tylko TMT Gość, żebyś mnie dobrze zrozumiał, ja to spróbuję powiedzieć w miarę prosty sposób. To, co mnie powaliło na kolana, to była wbrew pozorom moja pierwsza audycja „Czas snu”. Kiedy zetknąłem się z technologią Keshe i podróżowałem w OOBE, to wyjście trwało około ośmiu godzin. Praktycznie jakbyś był na jakimś haju.
Jeszcze się do tego przygotowywałem dłuższy czas. To było coś takiego, że przechodziłeś przez wszystkie fazy, sfery, krok po kroku, milimetr po milimetrze, przez te wszystkie warstwy, gdzie poleciałeś w kosmos, gdzie pozbyłem się tak naprawdę całkowicie strachu i lęku. Całkowicie. To było niesamowite uczucie. Oczywiście kraina Duat. Kraina Duat to jest coś. Nie da się tego opisać po prostu. Stefan11 gość: „A w zupełnej ciemności śpicie czy na przykład okno nie jest zasłonięte i te światła?” Ja śpię w totalnej ciemności. Zresztą mnisi nie bez powodu wchodzili do dziur, do jaskiń i się izolowali całkowicie od świata zewnętrznego. Ja robię to samo.
Ja mam w pokoju ciemnicę i do tego jeszcze zakładam klapki na oczy. Smargol: „W nocy, czyli w piekle”. Nie. Właśnie noc, ciemność powoduje to, że w naszym mózgu uruchamiają się jakieś dziwne procesy w tle. Selek gość: „To może jakaś rada, jak utrzymać świadomość podczas zasypiania?” Wiesz co? Ja często stosuję zasadę cofki. To znaczy, że jeżeli czuję, że wychodzę albo coś mnie rozstraja, rozprasza, cofam się do punktu poniżej, czyli do fazy niższej. Tam się dostrajam i z powrotem wchodzę w tą samą i czasami nawet są lepsze dostrojenia. Macie tak, że pamiętacie sny z dzieciństwa? Tak.
Stefan11 gość: „Każdy tak ma”. Tak, dokładnie. Ale wiecie, co jest najlepsze w tych snach sprzed 30 lat na przykład? To jest to, że pamiętacie dokładnie stary układ, rozkład swojego mieszkania. Pomimo że teraz, w teraźniejszości mieszkanie może wyglądać zupełnie inaczej, to wy śnicie jednak jeszcze po tym starym rozkładzie. To by świadczyło o tym, że w naszym umyśle, w mózgu zachowują się pewne fragmenty, które gdzieś tam w tych szufladkach są zachomikowane i w momencie, kiedy się dostrajamy, dochodzimy do pewnych faz, jakby ta szufladka się otwierała. Tylko pytanie, dlaczego nam się odtwarza to stare, a nie to nowe na przykład? Cofka najlepsza z rada. Skupić się zasypiając. Tak, dokładnie.
Piotr tak. Okej, teraz żeby nie było, że zaniedbuję drugie forum, to przenoszę się na drugie forum. „Co myślicie o wykorzystaniu substancji psychodelicznej w osiąganiu...? Życie to taki sen programowalny. W pewnym sensie bym się, Nosfera, zgodził. Miałem być inne w ogóle wejście. No dobra, to kiedy indziej tam zrobimy. A jak to jest z tymi złymi setami z tamtej strony? Siepacz. No tak, nie ma tak, że energia musi być równoważna.
Powiem wam tak, że część z tych technologii jest wykorzystywana przez technologię ziemską. Ja już o tym kiedyś wspomniałem i tutaj bym się ukierunkował na Wschód. Nie powiem wam jakie kraje. Natomiast część jest tutaj ziemska, ale też jest część nieziemska. Piotr pisze tutaj na Paranormalium: „Mam tak, że pamiętam sny, w których było coś, co później przeżywam, ale już coś zmienię. Nie ma tych złych wydarzeń z snu”. Wiesz co, ja ci powiem tak: ja na przykład 20 lat temu miałem takie sny, że znajdę się w Anglii. I od 12 lat jestem w Anglii. Także przypadek? Jesteś kreatorem.
„Co się wydarzy po zaśnięciu? Jak rozpoznam, że to to?” Pyta Piotr. Będziesz wiedział po prostu. To, co tak naprawdę nas hamuje, a właściwie ludzi przed osiągnięciem OOBE To jest strach i lęk. Przed czym? Przed tym, że tego nie znasz po prostu. To jest nowe doświadczenie, którego nie znasz i dlatego się tego tak boisz. Troszkę to jest dziwnie napisane tutaj, ale ja to spróbuję. Pewnie o to ci chodzi, że masz takie sytuacje, że na przykład wisisz sobie w pokoju i w pewnym momencie ci pukają, albo wiesz, że za drzwiami stoją inne istoty. To pewnie chyba o to ci chodzi.
Tak? Zgadza się. Jest takie coś. U mnie też tak nieraz było. A wiecie, kiedy się skończyło? Kiedy powiedziałem do nich: „Patrz, idziecie odsunąć się tutaj od mikrofonu, od głośników. Spierdalaj i dopiszcie se dalej”. I od tamtego momentu się skończyło. A miałem taki pewien moment i to trwało chyba z dwa miesiące. Parę sytuacji miałem takich, że przez jakiś okres czasu dziwne byty pukały ciągle w drzwi.
Miałem też takie momenty, że to było takie, ja bym powiedział, trochę paradoksalne. Miałem takie czasami przeświadczenie, że ciągle coś za mną chodzi, ciągle coś za mną łazi. Miałem takie momenty. Strach i lęk to jest to, co nas ogranicza. Stefan11: „Ale to były takie sny, że w pamięci mi się po prostu wryły”. Emocja. Armor, tak, dzwoń. Czekaj, ja ci tu uruchomię Skype'a. Już wchodzę na Skype'a. Radio Dream Time, Skype.
Jak najbardziej. Mam nadzieję, że nam tutaj nic nie zawadzi. Śmiało Armor dzwoń, nie ma problemu. Zawsze to będzie coś w audycji. Mówię, audycja dzisiaj nieplanowana. Mam tutaj jakieś materiały przygotowane, ale odrzuciłem to po tym, jak siedząc dzisiaj na plaży zacząłem przeglądać różne fora. Stwierdziłem, że po prostu jest tam taki bełkot, że nie będę się po prostu w to wgłębiał. Postanowiłem, że lecę dzisiaj na żywioł. Witaj, witaj! Jesteś historycznym dzisiaj w mojej audycji słuchaczem.
Wszczym do mnie, że tak powiem.
[01:04:48] - Serdecznie. Dzień dobry, wieczór.
[01:04:50] - Witaj, witaj.
[01:04:51] - Słyszę, że ktoś tam do ciebie chyba dzwoni. Jeszcze się dobija.
[01:04:55] - Nie. Tylko ty jesteś.
[01:04:57] - A to nie wiem, bo sygnał jest dziwny jakiś słyszę pogłos.
[01:05:01] - To niemożliwe.
[01:05:03] - Teraz tak. Coś, co ja chciałem, bo kiedyś już tak pisałem do ciebie. Za bardzo nie słucham audycji twojej. W sensie podchciałem trochę. Bo wychodzi, że tak działa, ale nie chcę się tak nastawiać, bo niby to, co ja tam spotkam, to jak dopiero to spotkam, to wtedy mógłbym się zapoznać. Nie chciałbym z góry zakładać, że coś takiego ma mi się zdarzyć i mi się na przykład to przyśni i narzuci mi się i będę myślał, że to jest to, nie? Zresztą tak jak już o tym rozmawialiśmy. Ja tak chciałem się ciebie zapytać. Czekaj, jakiś jest teraz posłuch. Sam siebie słyszę.
[01:05:48] - Nie no jestem. Tylko ja tutaj reguluję, wiesz? Bo strasznie ciebie słabo słychać.
[01:05:53] - Dobra.
[01:05:54] - A tutaj ci na wskaźnikach. Czekaj, jeszcze sprawdzę tylko tutaj. Chyba jest okej. Nic tutaj nie widzę, żeby ludzie pisali, że nie słychać. Okej, no dobra, śmiało.
[01:06:10] - No dobra. To teraz tak. Z racji, że za bardzo nie słucham, a też mam takie pytanie, bo nie jestem jeszcze obcykany w temacie, a chciałem wiadomo kupić jakieś książki, coś poczytać i popróbować. Powiedz mi, bo tak mówisz coś na przykład o tym przywołaniu jakiegoś strażnika, opiekuna, to co tak mam? Dajmy na to jako ja, taki chłopek roztropek, co pierwszy raz coś tam próbuje, to mam krzyknąć na moc posępnego czerepu: „Przybywaj opiekunie!” Czy coś takiego? Jak to się robi tak wstępnie?
[01:06:46] - Słuchaj, wiesz co, ja ci powiem tak. Jeżeli chodzi o opiekunów, to tak naprawdę oni są pomocni nam tutaj w początkowej fazie. Inaczej, jakbyś sobie stworzył takiego niewidzialnego przyjaciela po prostu. I po prostu tak naprawdę to jest tylko dla ciebie, żebyś ty się poczuł po prostu, no nie wiem. Że masz kogoś, tak? A tak naprawdę tym opiekunem jesteś ty, tylko z innej płaszczyzny. Ja to tak zawsze odbierałem. Ale teraz mam takie fazy, że właściwie nie mam czegoś takiego. Nie wiem, czy cię słychać, czy cię nie słychać.
[01:07:33] - Ja ciebie słyszę dobrze. Już nie wiadomo, czy mnie słychać na antenie.
[01:07:40] - Właśnie sprawdzam. Mam możliwość sprawdzenia. Czekaj, w takim razie połączę kanał. Okej. Mam nadzieję, że teraz… Nie, nie mogę. Okej. Halo, halo, jesteś?
[01:07:59] - Jestem, jestem cały czas. Może ja będę przeprowadzał test: E, I, O, U, I, E, I, O, U. Zobaczymy.
[01:08:06] - Nie, nie chodzi o to, żebyś tutaj test przeprowadzał, bo tu są bufory i opóźnienia. Ja na jednym kanale sprawdzam. Mam live'a, ale zanim dotrze do tego, to musi potrwać jeszcze z 15, 20 sekund, zanim dojdzie na inny kanał.
[01:08:21] - Ja wiem, ja się kiedyś bawiłem też własne radyjko prowadziłem.
[01:08:24] - Spoko. Z tym przewodnikiem. Słuchaj, jeżeli potrzebujesz kogoś do pomocy, to możesz sobie nawet i takich 10 zrobić albo wymyślić, wytworzyć w swoim umyśle pomocników, którzy ci w tym pomogą. U mnie to było tak, że miałem to do pewnego momentu, a teraz właściwie spotykam takich pomocników, ale to są takie, powiedziałbym, już loty kosmiczne, gdzie podróżuję po innych planach astralnych i nie zawsze wszędzie mogę polecieć tam. Wygląda to w ten sposób, jakby do pewnych rzeczy potrzebowałbyś wsparcia innych bytów, istot. Albo ty byś nie był energetycznie przygotowany na dotarcie w pewne miejsca, albo potrzebujesz takiego… Duży statek, który wpływa do portu, potrzebuje małego holownika. Coś podobnego tutaj może wyglądać.
[01:09:42] - Ale chodzi ci o to, że bardziej powinienem się, kładąc spać, nastawić na to, żeby ktoś mi pomógł albo żeby mi coś pomógł?
[01:09:51] - Po prostu intencja. Wyrażaj intencję. Myśl o tym parę razy w ciągu dnia. W ogóle o sny. Ja na przykład lubię programowalne sny, ale też do pewnego momentu. Z programowalnymi snami jest tak, że to jest tak, jakbyś leciał w scenariuszu filmowym. A ja na przykład jestem osobą spontaniczną i wolę jednak spotykać przypadkowo sytuacje, miejsca, zdarzenia. To, co w danym momencie jest mi potrzebne, bo ja uważam, że do pewnych rzeczy, momentów potrzeba mieć pozwolenia, przyzwolenia, aby móc czegoś doświadczyć. Być może jeżeli czegoś nie doświadczasz albo być może nie masz teraz OOBE, to być może to jeszcze nie jest ten moment, nie jest ten czas. Tutaj też trzeba patrzeć i pamiętać, żeby życia nie przeżyć i nie szukać króliczka przez 20, 30 lat, kiedy można na przykład szybciej, a można w ogóle tego nie doświadczyć.
To już jest kwestia twojego samozaparcia, ja bym to tak powiedział.
[01:11:10] - Ja mam takie pytanie: czy są bardziej realne wyjścia i mniej realne wyjścia?
[01:11:18] - Tak, są takie i takie. To zależy, w jaką warstwę wlecisz, w jakiej sferze się obracasz. Ja tu już od jakiegoś czasu mówię, że większość rzeczy, które czytasz w internecie, to jest często tak, że ludzie opisują te pierwsze trzy warstwy, może nawet cztery. Czyli te przyziemne takie OOBE. Natomiast takie już poważniejsze, prawdziwsze OOBE, gdzie wchodzą emocje, gdzie pozbywasz się prawie całkowicie, w 90% lęku, to są już loty kosmiczne. Tam doświadczasz snów, w których już kreujesz, tworzysz. Tak naprawdę tworzysz własne światy. Kiedy na przykład chcesz wyobrazić sobie siekierę, bo cię jakiś potwór goni, to ta siekiera ci się materializuje w ułamku sekundy. To zależy, o jakich sferach gadamy. Tego nie ma.
Ja przeglądając różne fora, czytając różne rzeczy, tego właśnie nie widzę i to mnie czasami zamartwia i nawet wręcz odcinam się od pewnych rzeczy, bo jakbym się chciał tym zajmować, to tak naprawdę brnąłbym dalej, tak jak większość ludzi brnie i po pół roku czy po roku bym się zniechęcił do tego wszystkiego i tak dalej. Natomiast ja już to robię lata i ciągle odkrywam nowe rzeczy, nowe fakty, ciągle jest fascynacja. To jest tyle rzeczy, możliwości zrozumienia. Chyba źle bym to nazwał, ale takiego Zastanowienia się po prostu i kurczę, o co tu kawał? Ciągle jest więcej pytań niż odpowiedzi. Ciągle im bardziej się człowiek z latami w to wszystko zagłębia, to jest jeszcze trudniej odpowiedzieć na te wszystkie rzeczy, które sobie jeszcze pięć lat temu zadawałem. To się po prostu rozszerza w takim postępie geometrycznym, nie wiem, jak by to nazwać. Sorry, że ja czasami mówię ciężkim słownikiem, bo po prostu muszę. Muszę uważać, co mówię, bo zdaję sobie sprawę z tego, że jak już tutaj dzisiaj na samym początku nawet było na forum, już po 20 minutach stwierdziłem, że chyba kończę audycję, bo to nie ma sensu. Muszę uważać, w jaki sposób przekazuję informacje, bo biorę jednak odpowiedzialność za to, co mówię.
Bo tak ma być po prostu.
[01:14:17] - Ja mam takie pytanie co do tej realnej rzeczy i mniej realnej. W sensie takim, czy takie zwykłe wyjścia się zdarzają? Że śpisz, dajmy na to, czy położyłeś się, jesteś w pewnej fazie i ty wychodzisz z ciała i sobie idziesz po budynku, wychodzisz na dwór, gdzieś na podwórko i sobie możesz gdzieś pójść, w ogóle odlecieć wtedy gdzieś do Warszawy.
[01:14:48] - Dokładnie.
[01:14:52] - Realnie w sensie, że jesteś w stanie gdzieś na przykład zajrzeć do budynku i rzeczywiście tam w tym budynku są te pokoje, te miejsca. Czy to jest raczej takie-
[01:15:02] - Ja ci powiem tak. Przynajmniej ci ludzie, bo ja też z czasem musiałem sobie zrobić sito. Czyli przerzedzić, że tak powiem, ludzi, którzy pierniczą głupoty, a ludzi, którzy naprawdę wiele doświadczają. Oczywiście z mojego punktu widzenia tutaj mogę tylko powiedzieć. Natomiast każda jedna osoba, z którą ja się kontaktuję i rozmawiam o tych zjawiskach, to mówi i takie samo jest moje zdanie, że tamta rzeczywistość jest bardziej realna niż ta tutaj. To jest tak, jakbyś tam dostał takie dodatkowe ramy, które pozwalają ci poszerzyć o więcej zmysłów. Nie tylko słuch, węch, wzrok i tak dalej, tylko dostajesz jeszcze jakichś innych supernatural mocy. I po prostu wyczuwasz więcej. Wyczuwasz emocjami, wyczuwasz myślami, pomimo że nie masz na przykład ciała. Bo to też trzeba pamiętać o jeszcze jednej rzeczy: OBE masz też do pewnego momentu, ale w pewnych momentach, jeżeli mówimy już o lotach kosmicznych i tak dalej, też do pewnego momentu masz OBE i jesteś w stanie latać.
Nawet widzisz siebie, jak latasz, ale to też nie zawsze, ale już takie naprawdę wielkie, potężne, te dalsze podróże to są podróże po prostu mentalne. Dlatego jest ciężko niektórym ludziom zrozumieć, że: „Czyli normalnie mam ciuchy na sobie, kapcie, coś tam i sobie latam”. To tak nie wygląda do końca. To trochę inaczej wygląda. Inaczej to jeszcze jest tak, że pomiędzy odległościami, między jednymi a drugimi warstwami, na przykład między Ziemią a powiedzmy Marsem. Okej, możesz sobie wylecieć poza Ziemię, widzisz siebie na przykład jako świecąca istota i tak dalej, ale w pewnym momencie wpadasz w takie tunele i tymi tunelami się po prostu przemieszczasz i w tych tunelach poruszasz się po prostu mentalnie. A są to tak kosmiczne prędkości. Właściwie jak „Star Treka” oglądałeś to widzisz, jak na przykład widziałeś tam pewnie te światła, jak wpadali już w te kosmiczne prędkości, jak światło się po prostu rozbryzgało, to tak samo masz w tych tunelach. Te tunele jeszcze się kręcą, wirują, czasami inne pozycje przyjmują. To jest taka emocja, że dlatego jest ciężko to po prostu czasami wytłumaczyć na takiej ludzkiej, chłopskiej rozum.
[01:18:02] - Ja ciebie rozumiem, bo ja na przykład w pierwszej kolejności dążę do takiej podstawowej rzeczy, żeby spróbować po prostu wyjść, że jestem poza i czuć to, że jestem poza. A później to ja jestem w stanie zrozumieć to, co mówisz, że dostrzegasz więcej wtedy. Coś się nowego pojawia, którego mogłeś nie widzieć normalnie sobie chodząc w tych swoich trzech wymiarach. I jestem w stanie to zrozumieć. Tylko to też jest problematyczne strasznie. Jak ja na przykład słucham gdzieś opowieści tych różnych czy tam OBN-autów, to jest mi ciężko odróżnić ten świat realny, tego realnego OBE od na przykład snu o OBE. Tak jak rozmawialiśmy przed chwilą, powiedziałeś o snach, gdzie na przykład gdzieś się kontroluje coś, że sobie wyobrażasz coś i tworzysz, kreujesz. Mi się zdarzyło parę razy, że przejmowałem kontrolę nad snem, bo dochodziło to do mnie, że to jest sen, ja mogę go kontrolować. I miałem takie dziwne wrażenie, jak odpowiedziałem na to, gdy był koszmar na przykład, że to, co tworzyło ten koszmar się mnie przestraszyło i przez dłuższy czas nie miałem żadnych koszmarów, żadnej tego typu sytuacji, tylko miałem właśnie jakieś fajne sny. I ja myślę, że tu jest też problematyczne to, żeby sen, który ty kontrolujesz, gdzie ty sobie wyobrażasz, tak jak na to- Czujesz to, że latasz i zaczynasz latać i ten wiatr czujesz, że aż cię dmucha i cię unosi i ty sobie fizycznie wręcz ciałem lecisz, czujesz się wolny.
To można pomylić i ktoś pomyśli, że OOBE mu się przyśniło, a naprawdę to nie było OOBE, tylko taki kontrolowany sen, nie?
[01:19:44] - Tak, zdarza się. To wiesz, nie tylko jest OOBE i OOBE, OOBE nierówne, sen kontrolowany nierówne. Są też inne stany. Tak, dużo jest w tym, co powiedziałeś. Masz rację, tak. Też bym się z tym zgodził.
[01:20:01] - Czyli ciężko czasami rozróżnić. Albo też nie wiadomo, co inni ludzie sami odbierają i jak to przypisać. Ale mam jeszcze taką sprawę, bo pamiętam, pisałem do ciebie i mówiłem o tym, że miałem kilka takich stanów, że próbowałem wyjść z ciała. Kiedyś miałem, to też opisywałem, jak dzwoniłem do audycji, jak byliście razem w kilka osób odnośnie kosmitów, te debaty.
[01:20:30] - To była taka fajna dość wtedy pamiętam, cztery lata temu.
[01:20:36] - Ja akurat mówiłem o, jak teraz była ta debata, niedawno była debata ufologiczna z wami. To pamiętam, wspominałem wtedy o tym, że byłem na zielonej szkole jako dzieciak i wtedy wyleciałem tak jakby z ciała, takie miałem wrażenie. I tam widziałem też wejście na jakiś stryszek, którego wcześniej nie widziałem. Potem jak się obudziłem następnego dnia sprawdziłem, że tam jest za szafą zamalowano ścianę, taki sam kolor, te drzwiczki. I coś tam na mnie wskoczyło i mnie jakby z powrotem do ciała zepchało, wystraszyło mnie i się obudziłem będąc leżąc z zamkniętymi oczami. Widziałem, że wróciłem do siebie. Miałem jeden taki stan takiego zastraszenia, trochę może astralnego. Ja o tym też gdzieś tam spotkałem się z takimi opisami różnych właśnie też OOBE-nautów, że coś się takiego może zdarzyć, że ktoś nas próbuje wystraszyć. Ale to już mniejsza o to. Ostatnio pisałem o tym, że próbowałem wychodzić z ciała i mnie blokowała na przykład głowa.
Ty mówiłeś, że przeważnie z głowy.
[01:21:42] - Przepraszam, że co cię blokowało?
[01:21:44] - Tak jakby w głowie się blokowałem, że po prostu czułem, że byłem w takim stanie przejściowym, takim jakby też między snem a jawą troszeczkę w takim stanie, że to moje ciało wiedziałem, że ono leży, ale ja byłem ponad nim. Zaczynałem wychodzić, te nogi, to wszystko mi zaczynało się unosić, ale w rejonie głowy mniej więcej czułem ucisk i trzymałem się. Nie mogłem wyjść, jakby wyrwać.
[01:22:10] - Wiesz co, ja ci powiem jedną rzecz, bo też często są takie stany. Czy robiłeś wtedy medytację? W trakcie medytacji takie coś robiłeś?
[01:22:22] - Nie.
[01:22:22] - Próbowałeś wyjść w trakcie medytacji? Stosujesz medytację?
[01:22:26] - Powiem ci nie. Kiedyś, dawno temu miałem próby, ale dawno do tego nie wracałem.
[01:22:32] - Bo ja ci powiem na przykład jest coś takiego jak programowanie się. Nie programowanie, jak to się nazywało? W każdym razie jest coś takiego, że możesz sam się wprowadzić w hipnozę. I na przykład jest takie coś, ja też się na tym nieraz przyłapywałem, że właśnie brakował ten milimetr, żeby wyjść z ciała. Ale to było tak w pierwszych okresach, powiedzmy parę lat temu, że właśnie też mi ciągle coś brakowało. I po prostu wydaje mi się, że to jest chyba kwestia nie do końca dostrojenia. Nie wiem, ja na przykład straszną uwagę teraz, bardzo dużo uwagi, właściwie większość rzeczy przywiązuję do energetyki cielesnej i po prostu bardzo dużo pracuję nad energiami, bo uważam, że do tych podróży właśnie kosmicznych, tych dalszych potrzeba po prostu odpowiedniego: raz, że motywacja, nastawienie, intencja i tak dalej, ale też potrzebne jest, ja na to mówię, po prostu takie doładowanie. Czyli po prostu chcąc podróżować daleko, musisz mieć zasoby energetyczne. Być może czegoś ci po prostu musi albo brakować, albo się nie dostrajasz do częstotliwości odpowiedniej, do wibracji. Coś cię blokuje.
[01:24:05] - Ja też takie mam wrażenie, że tak jakby czegoś właśnie tu brakowało. To, co mi tam wysyłałeś, to, co masz na stronie odnośnie trzeciego oka i tak dalej, troszeczkę tych muzyczek, to też tak sobie trochę pościągałem od tych czakr i myślę: „Popróbuję, posłucham, może to jakoś tam coś pozytywnie na mnie wpłynie pod tym względem”. Zobaczymy. Ale mówię, miałem parę takich sytuacji, że tak jakby próbowałem, gdzieś była blokada, ale akurat właśnie rejon głowy. Miałem kiedyś taką sytuację nawet śmieszną, że tak byłem, że już naprawdę mocno, tak intensywnie chciałem wyjść, aż były aż boku-
[01:24:45] - Pamiętaj, że im bardziej się starasz, im bardziej się starasz, to ci mniej wychodzi.
[01:24:50] - No tak.
[01:24:51] - Naprawdę. Im mniej się starasz, znaczy im bardziej chcesz osiągnąć wyjście poza ciało, to ci się tym bardziej to nie uda. Naprawdę, ja to już testowałem. Wiesz, że naprawdę to, co ci mówię, to jest sprawdzone. Im po prostu mniejszy nacisk kładziesz do tego, żeby osiągnąć wyjście poza ciało, im mniej się stresujesz i po prostu taką większą wagę kładziesz na to, to wtedy masz właśnie takie najlepsze OOBE. Najlepsze. A w ogóle polecam ci, ja na przykład strasznie lubię dostrajać się. Uwielbiam tworzyć sobie takie sytuacje, gdzie na przykład biorę udział w jakimś wydarzeniu i bardzo często sobie tworzę wcześniej dwa, trzy, cztery tygodnie wcześniej sobie wyobrażam jakąś sytuację w paru punktach, że chciałbym na przykład komedię i to strasznie nakręca człowieka później, kiedy masz takie OOBE i bierzesz udział. Na przykład ja miałem kiedyś takie OOBE, gdzie brałem udział w lekcji i na tej lekcji byłem uczony anatomii człowieka i to dla mnie takie, byłem w tym OOBE w innej postaci oczywiście jako dziecko. I to było dla mnie niesamowite, kiedy obserwowałem siebie, wiedziałem, że to jestem ja i obserwowałem, jak nauczycielka mnie uczyła.
„A to jest teraz dzieci noga”. Ja tak patrzę na to wszystko, mówię: „No jak? Noga to noga. Co tu tego?” Miałem takie wrażenia, że jakbym był w innej rzeczywistości i jakby programowali mnie, uczyli, zanim jeszcze tu wstąpiłem na tą płaszczyznę. Naprawdę są absurdy i tak dalej, ale to jest fajne, bo później przez to człowiek też jest trochę nakręcony przez kolejny tydzień czy coś. Chodzi i się śmieje pod nosem z tego wszystkiego, bo wiesz, jakbyś naprawdę wszystko brał z tego, co cię tam spotyka, to byś zwariował. To byś miał łatkę, że masz coś z głową. Zresztą ja też przechodziłem przez te etapy i wiem, o co chodzi. Też musiałem z wielu ludzi, znajomych zrezygnować tylko dlatego, że ja zacząłem o czym innym mówić niż to, co 99% niestety dzisiaj ma w telewizji oglądając „Klany”, „Na Wspólnej” i tam jeszcze jakieś inne. Po prostu wychodząc poza schemat.
[01:27:35] - Ja się zgadzam, tylko tak się zastanawiam. To ciężko, kurde, ogarnąć, bo wiadomo, musiałbym to przeżyć i być pewnym tego, co ja przeżyłem, żeby móc to ocenić. Też sny miałem jakieś różne, że miałem wrażenie, że na przykład w innej rzeczywistości czy jakimś czymś równoległym.
[01:27:57] - To widzisz, armor to jeszcze pal licho. A teraz sobie wyobraź, że tych innych rzeczywistości możesz prowadzić kilka jednocześnie. Dopiero wtedy można dostać poplątania.
[01:28:09] - Tak, ja się zgadzam. Są różne historie z ludźmi, którzy jakby wręcz na jawie mają takie jazdy, że coś.
[01:28:17] - Ja na przykład prowadziłem kilka żyć jednocześnie i w pewnych momentach miałem takie momenty oczywiście, ale ja uważam, że to wszystko, co mamy, to jest po prostu tylko nam po to potrzebne, żeby dojść do pewnego etapu. Na przykład teraz już rzadko mi się zdarza. Oczywiście zdarza mi się, ale to nie jest tak jak kiedyś, gdzie prowadzę powiedzmy pięć czy sześć żyć w różnych rzeczywistościach i później nagle dostajesz tego poplątania. Już w pewnym momencie zaczynasz się gubić: kurczę, gdzie ta rzeczywistość jest? I powiem ci, że to jest tak naprawdę do pewnego momentu, bo w pewnym momencie osiągasz już taki stan, że te wszystkie wcześniejsze przeżycia doprowadzają cię do takiego momentu. Tak naprawdę wszyscy w jakimś sensie jesteśmy prowadzeni. Nigdy nie jesteś sam po tej drugiej stronie. Ja pamiętam, nieraz sytuacje miałem takie, że miałem zwątpienia i tak dalej i też nie wiedziałem, kurczę, co mam robić w danej sytuacji i tak dalej. I zawsze jakaś pomocna dłoń z tamtej strony przy mnie się przechodziła. Tak samo zresztą miałem, pewnie wiesz zapewne albo nie wiesz, ale 30 lat temu przeżyłem też śmierć kliniczną i też już mając siedem czy osiem lat, również miałem po tej drugiej stronie dłoń pomocną.
To nie było OOBE, chociaż też bardzo podobne do OOBE, ale to była trochę taka pętla, jakbyś był zapętlony po prostu. Ja to tak czułem wtedy jako małe dziecko. Także tematy są naprawdę ciężkie, ale tak naprawdę nie wiem, jak uważasz, czy to nie jest czasami zabawa?
[01:30:10] - Powiem ci, nie wiem, jak to powiedzieć, bo powiedz jeszcze tak jakbyś mógł uściślić: te różne życia to ty prowadziłeś z punktu OOBE, czy tak normalnie w rzeczywistości ze znajomymi jesteś na grillu i mówisz nagle: „A ta wczoraj to w sumie to mi się dwójka dzieci urodziła w innym życiu”.
[01:30:27] - Nie, tak raczej nie mówiłem. Okej, parę osób wiedziało, że takie coś się praktykuje, więc podchodziły do mnie już tak. Ja nie mogę wejść komuś w umysł i pomyśleć sobie, co on tak naprawdę myśli, ale otoczyłem się takimi ludźmi, którzy też doświadczają tych zjawisk i dla nich to jest takie bardziej normalne. Natomiast miałem kiedyś na przykład takie sytuacje, a szczególnie na przykład miałem takiego kiedyś kolegę, pana magistra, prawnika, gdzie na przykład jak ja mu powiedziałem o takich wyjściach poza ciało, że prowadzę tam sobie inne życia i tak dalej, to dla niego to było nie do pojęcia. Z takimi ludźmi to nawet nie ma co gadać, bo on cię nie zrozumie po prostu. I w pewnych momentach musiałem podejmować decyzje: no dobra, to co? Żyjemy tak jak większość i dalej brnę, właściwie do czego? Czy po prostu idę dalej i odpowiadam za moje życie, moje decyzje i trudno. Albo pójdę w tę stronę i mi się uda, albo nie. Każdy ma chyba jakiś cel.
Tak mi się wydaje przynajmniej.
[01:31:52] - Ja się z tobą po części zgodzę. Mówię po części, bo wiadomo, różnie możemy na to patrzeć. Ja też mam takie wrażenie, że część rzeczy jest na przykład w pewien sposób dla nas zaplanowana. My przeżywamy coś, jesteśmy po to, żeby też pewnych rzeczy doświadczyć i tak dalej, żeby doświadczać, żeby zdobywać może wiedzę. Nie wiem, na ile to jest wszystko, co ja mogę myśleć prawdziwe. Ale też miałem czasami takie przebłyski czy takie uczucia, że na przykład baw się czy ciesz się z tego, co masz teraz, bo to się na przykład niedługo skończy, za miesiąc czy za ileś. Ciesz się z tego, co masz. Nie denerwuj się. I przestawałem się denerwować. Byłem spokojnie nastawiony, cieszyłem się z tego, co mam.
To się na przykład skończyło po tym miesiącu. Ja teraz się cieszę z tego, że się wtedy nie spinałem, nie denerwowałem, nie próbowałem czegoś ustalać, tylko cieszyłem się z tego, co tam przeżywałem.
[01:32:47] - Ja ci jeszcze, Armor, powiem jeszcze lepszą rzecz. Bodajże chyba dwa tygodnie temu Tomasz opowiadał w Fipperprzestrzeni o kosmicznych braciach. O tych podróżnikach, którzy wyglądają na to, przynajmniej takie są relacje ludzi oraz z mojego doświadczenia też ci powiem, że są takie relacje, że w przestrzeni kosmicznej znajdują się pewne istoty, które wlatują, jak by to powiedzieć, w naszą sferę ziemską. W pewnym momencie do tej sfery przylatują i obserwują Ziemię. I co najlepsze, o tym Tomasz wspominał. Ja też taką istotę widziałem i tą istotą byłem ja. Czyli wyobraź sobie, że widzisz siebie w innej płaszczyźnie, w innej rzeczywistości zawieszoną nad Ziemią i w mojej wizji na przykład, bo miałem takie wizje, że byłem na przykład normalnie jako ubrany w skafander kosmiczny i sobie wisiałem i śniłem. I to jest niesamowite. Można powiedzieć, że ja świruję, wariuję. Tylko że problem jest taki, że jest wiele takich relacji.
Nie wiem, czy kiedyś zajmowałeś się weryfikacją tego, co śnisz na przykład albo tego, co doświadczasz. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że jeżeli się spotykasz z takimi osobami, albo jeżeli masz tak zwane wspólne śnienie, to wtedy robi się coś takiego jak weryfikacja. I weryfikacja nie polega na tym, że jedna osoba opowiada, a reszta słucha. To są takie weryfikacje polegające na zadaniu jednego pytania i oczekujesz odpowiedzi. To jest tak, jakbyś składał po klocku, aby też nie dawać innym sugestii do tego, żeby nie było czegoś takiego jak dokładanie sobie, dopisywanie, bo niestety nasz mózg też lubi sobie dopisywać i tak dalej. W każdym razie to jest niesamowite. Wszyscy mówimy o tym samym, używamy tylko trochę innych pojęć, ale mówimy wszyscy o tym samym. Skoro mówi się o krainie Dua, to o krainie Dua się mówiło kilka tysięcy lat temu i tak dalej. I tak samo mówi się o tych podróżnikach kosmicznych. Dzisiaj temat jest, tak jak mówiliśmy o tych podróżnikach w przestrzeni i tak dalej.
I właśnie pytanie: kim są te podróżniki, skoro nie tylko ja to widzę, skoro inni widzą? W Internecie też jest masa tych różnych zdjęć. Słynne to pewnie wiesz. Pamiętasz kolesia z 1900 któregoś roku. Czy jest to możliwe? Nie wiem. Wczoraj czytając jednego z czatów, to się naprawdę zastanawiałem, jak sobie tam panowie wymieniali się opiniami i tak dalej. Ale właśnie jak powiedziałem na samym początku audycji jedno takie zdanie, że tak naprawdę ci wszyscy, co wiedzą, o co chodzi, to milczą.
[01:36:17] - Powiem ci, co do weryfikacji, to jak nawet mi się numery totka śniły, to niestety nie mogłem ich zapamiętać rano jak wstałem, więc nie dałem rady zweryfikować. Ale może jest jeszcze wyższy poziom hardcoru i ty jesteś jakąś inkarnacją samego siebie, co tam się obserwuje. Tak że to cholera wie, jak to jest tak do końca. Nie wiem.
[01:36:46] - Odsłuchaj sobie Czas Tym 01, to tam będziesz miał przedstawione pewne wizje i tam zobaczysz. To jest pod wpływem emocji nagrane. Mówię, niecałe dwa tygodnie po wspólnym śnieniu. Nagrywałem tę audycję wtedy właśnie, bo wiedziałem, że mi uciekają już te wizje. A to jest po prostu śnienie osiem godzin. Jak można śnić osiem godzin i każdą minutę, każdą sekundę od momentu, kiedy kładziesz się na łóżko do momentu wybudzenia się pamiętasz? Praktycznie nierealne. Niektórzy mówią: „Ja to pewnie mam OOBE jedno, to tam lekko, co pamiętam” i tak dalej. Najczęściej to końcówkę pamiętasz ostatniego śnienia. Ale teraz sobie, Armor, wyobraź Wyobraź sobie sytuację, kiedy idziesz spać i śpisz od momentu, kiedy przykładasz głowę do poduszki, do momentu, kiedy podnosisz tę głowę z poduszki.
To są dopiero jazdy. To tak naprawdę jakbyś nie spał, a spał.
[01:37:57] - Tak raczej to nie miałem. Powiedz mi, a ty ogólnie pamiętasz te wszystkie swoje OOBE, czy nie? Czy to jest jakoś tak, że czasami się to zdarza, czasami nie?
[01:38:09] - Przez swoje niedbalstwo bardzo dużo zapominam, natomiast zarejestrowanych mam około trzech tysięcy nagrań. Różne mam audio i część zapisuję tutaj, część w Polsce. Tyle mam zarejestrowanych swoich relacji.
[01:38:35] - Ale to jest na tyle odjazd mocny, że ty go pamiętasz? Czy się tak zdarza?
[01:38:41] - Ja na przykład 90% jak sobie wezmę na dysku nagrane sny i tylko zobaczę tytuł, to ja już nawet nie muszę odtwarzać tego, bo już wiem, co tam było. Ja to wszystko pamiętam w głowie. Uczucia, emocje, wszystko.
[01:38:59] - Czyli jednak na tyle silne, że zostaje.
[01:39:01] - Tak, absolutnie. I to jest niesamowite. Wygląda na to, że wszystko jest związane z emocjami.
[01:39:10] - Czyli też plus chyba taki dla OOBE, że jak będziesz miał OOBE, to wtedy wiesz o tym, że miałeś.
[01:39:15] - Dokładnie. Nie pomylisz tego z niczym innym. Nie da się tego pomylić. A najlepsze jest to, że załóżmy, że przeciętnie człowiek żyje 60 lat. 20 lat po prostu idzie w kibel, jak by to niektórzy powiedzieli. Więc dlaczego na przykład z tych 20, chociaż nawet te 50% czy nawet te 30%, czyli powiedzmy te pięć, sześć, siedem lat nie przeznaczyć na badanie czegoś innego? Na przykład co cię może po życiu, po śmierci spotkać i tak dalej, i tak dalej. Albo na przykład w ogóle badanie struktur. Dla mnie to jest fascynujące. Dlaczego na przykład choćby nawet nie polatać sobie?
Już nie musisz badać, ale choćby nawet lekko tę kurtynę tylko odchylić i spróbować. Czemu nie?
[01:40:18] - Tak, ja się zgadzam w pełni, dlatego też moje zainteresowanie tym. Dobra, to ja tak nie chcę ci za bardzo też czasu zajmować.
[01:40:25] - Nie zajmujesz. Dzisiaj jest nielimitowany czas, aczkolwiek i tak będę chyba zaraz kończył, bo też już trochę zmęczony jestem. Także jesteś historycznym słuchaczem dzisiaj. To w takim razie ja będę miał dla ciebie prezent.
[01:40:41] - O kurde, trochę się przestraszyłem.
[01:40:45] - Dostaniesz ode mnie książkę.
[01:40:48] - Książkę?
[01:40:49] - Dostaniesz ode mnie książkę. Lubisz książki?
[01:40:52] - No...
[01:40:53] - Czy wolisz audiobooka?
[01:40:55] - Powiem ci tak: teoretycznie wolałbym audiobooka, aczkolwiek to nie ma znaczenia, bo to jest kwestia tylko tego, co to jest.
[01:41:02] - Tę książkę, o którą pytałeś.
[01:41:06] - Aha, o tą, o którą pytałem. A ty masz taką?
[01:41:09] - Ja mam swoją, ale wiesz, jako nagrodę dostaniesz nową. Z dedykacją oczywiście.
[01:41:15] - A to bardzo fajnie. Bardzo dziękuję, bo też próbowałem kupić, ale widzę, że nigdzie nie ma dostępnej w takim wydaniu.
[01:41:24] - Znajdzie się. Dobra, wiesz co? Jak co, to będziemy w kontakcie w takim razie. Obiecałem, więc dostaniesz ode mnie tę książkę, aby była taką inspiracją i chociaż próbą zaglądnięcia troszkę dalej niż, ja na to mówię, strukturę stożka. Bo często dzisiaj ludzie chodzą po ulicy na zasadzie struktury stożka, czyli 30 centymetrów w prawo, w lewo i wprost tylko pół metra. Tak żebyś troszkę dalej zobaczył poza te okulary, w których jesteś tutaj na zdjęciu, jak cię widzę na Skypie.
[01:42:04] - Wiadomo, że to nie moje, ale ok. Dobra, to sobie też powiedziałem chyba to, co chciałem. Wróciłem do audycji. Będę próbował na pewno.
[01:42:18] - Próbuj, próbuj, bo warto. Ja tylko mówię: próbuj. Albo możesz zwrócić uwagę. A w ogóle ty stosujesz coś takiego jak oczyszczanie się?
[01:42:29] - Ale mówisz takie fizyczne, czy...?
[01:42:32] - Fizyczne to tam jeszcze inne, ale takie wiesz, bo na przykład ja, jeżeli chcesz zwiększyć sobie też poziom śnienia, to polecam ci na przykład wyrównywanie energetyczne oraz oczyszczanie się, takie też w formie wizualizacji na przykład. Ja robię coś takiego, że to jest inaczej. W Kościele katolickim codziennie klękają i wymawiają te zdrowaśki i tak dalej, a tutaj po prostu spowiadasz się przed sobą, czyli mówisz: „Okej, zrobiłem to, to, to i to, ale jutro będzie lepiej” na przykład. I wywalasz te wszystkie stare śmieci i tak dalej. Możesz to robić w formie wizualizacji. Wchodzisz do jakiegoś bana na przykład, od góry leci ci pozytywna energia. Ja na to mówię energia chi prana i tak dalej. A od dołu leci ci ta brudna i po prostu w ten sposób wizualizujesz, oszukujesz mózg po prostu.
[01:43:22] - Powiem ci, czasami intuicyjnie. Nie robię tego, że gdzieś przeczytałem, że tak robić, tylko intuicyjnie.
[01:43:30] - Tak naprawdę wszyscy podobnie myślimy, bo na przykład ja też wiele rzeczy, technik, które sobie kiedyś wymyśliłem sam, nawet jeszcze nie mając książek i tak dalej. Okazało się, że biorę kiedyś jakąś książkę, czytam, a mówię: „Kurczę, przecież ja to robię od iks lat”, no nie? Także i to nawet podobne marzenictwo. Wszyscy śnimy podobnie. Kwestia tylko świadomości i samokontroli. Bo każdy jest na różnym poziomie tu i teraz świadomościowym. To, że ja na przykład pewne rzeczy rozumiem w ten sposób, a nie inaczej, to nie znaczy, że ty tak samo musisz rozumieć. Ja ostatnio siedziałem ze znajomym na ławce, który wie, że robię takie OOBE, że mam radio i tak dalej, sobie prowadzę takie rozmowy. To w pewnym momencie, sam byłem nawet w szoku, bo do mnie mówi: „Ty, a jaką ty mi dasz gwarancję, że ten biały kolor, który ja widzę przed sobą, ty tak samo widzisz ten biały kolor?”. Ja popatrzyłem na niego.
Kurczę, panie kolego, to już jest dobry punkt, bo zadajemy sobie pytania. I tego ci też życzę, Armor. Będziemy się później wymieniać kontaktami i dostaniesz ode mnie jako historyczny słuchacz książkę Roberta Noble OOBE „Ścieżka Serca”, jak dobrze pamiętam. Tak? To chciałeś.
[01:45:02] - Zaraz trzeba zobaczyć, bo jakieś rady tam są przydatne. Zobaczymy. W pokoju poszukam. Dzięki, pozdrawiam też.
[01:45:17] - No hej. Armor dzisiaj jako pierwszy z słuchaczy historycznych. Będziemy kończyć w takim razie audycję, nie ma co przedłużać. „Nieświadome sny to te, których nie pamiętasz”. Oczywiście, tak, Sebastian. Dziękuję, Sebastian. Robię, jak mogę. Nie staram się na siłę zrobić. Chodzi o wymianę informacji, nic więcej. Nie, najdłuższa audycja, Sebastian, miała sześć godzin, ale za bardzo się wtedy zagalopowałem.
Nie ma sensu takich długich audycji robić, bo kto tego będzie słuchał? Dobra, w takim razie będziemy kończyć audycję. Postaram się za tydzień zrobić jakąś audycję. Trochę muszę jakoś inaczej to zrobić. W każdym razie albo za tydzień, albo za dwa tygodnie zrobię audycję i potem będzie miesiąc przerwy niestety, bo jadę w góry, odcinam się od świata i kontynuuję swoją książkę, której już ponad dwa lata, chyba trzy nawet nie mogę skończyć, bo ciągle jakieś obowiązki i tak dalej. Ale chcę to napisać. Zastanawiam się tylko, jaką formę wybrać. Czy jako opowieść, czy bardziej zaszyfrować. Zobaczymy, jak to będzie. Mam plan, mam już rozpisane wszystko, mam spis treści, materiały, wszystko już przerzucałem sobie na tableta, więc po prostu będę sobie po górkach hasał i od czasu do czasu sobie gdzieś tam przysiądę i będę notował.
Będę to chciał poprzeć moimi praktycznymi przykładami, gdzie szczegółowo już będę opisywał. Jeżeli o czymś będę mówił, to będę podawał przykłady ze snów, które kiedyś eksplorowałem, przestrzenie i tak dalej. Tak że będę tak chciał przedstawić. Dobra, w takim razie dziękuję za Paranormalium. Dziękuję za te ciepłe słowa, które też w niektórych momentach padały. I w takim razie do następnego razu zapraszam was. Cześć, trzymajcie się. Świadomy i kolorowy. Projekt NieRealizacja.