[00:05] - Nie grzeb się! Czas na zapomniany księgozbiór. Ty, ale my zawsze wygrzebujemy coś ciekawego. Czas snu oraz relacje. Okej, witajcie w kolejnej części „Czasu snu”. Audycja numerowana jako 09. Od razu mówię, że nie będzie dzisiaj długa audycja, bo jestem padnięty i po prostu chyba nie dam rady. Już wypiłem chyba z pięć kaw dzisiaj, a nie chcę znowu przeginać, bo za dużo kaw to też jest nie za bardzo. Tytuł audycji dzisiaj, tak jak wcześniej napisałem na czatach: „Czas snu. Marząca, śniąca świadomość.
Wyzwalacz snów Goodfella oraz relacje”. Zanim jednak do tego przejdę, to krótko powiem co do planów. Mianowicie za tydzień prawdopodobnie będzie nie tyle ostatnia, ale na pewno przynajmniej na pięć, sześć tygodni będzie przerwa, ponieważ będę poza dostępem do internetu, więc po prostu będzie utrudniony kontakt z wami i nie będę w stanie nadawać. Dlatego też dzisiejsza audycja i ta za tydzień będą ostatnimi audycjami, przynajmniej na razie. Natomiast w tym czasie będę oczywiście nagrywał inne audycje. Będą to audycje podcastowe z cyklu „Śladami naszych przodków”. Pierwsza audycja, już tak zadecydowałem, będzie o Aborygenach. Będę się chciał skupić na kulturze aborygenskiej i na tym, jak w kulturze aborygenskiej wyglądało śnienie. W czasie tej przerwy będzie również nagranych kilka audycji do przodu, tak że w tym czasie będę mógł, kiedy będą audycje puszczane z puszki, skupić się bardziej na „Czasie snu” i bardziej się przygotowywać, bo nie ukrywam, że mam teraz troszkę utrudnione zadanie. Po prostu nie wyrabiam czasowo.
Nie zawsze są te audycje takie, jakie bym chciał, żeby były. Jeżeli chodzi o czaty, będę oczywiście czytał to, co mi piszecie. Zapraszam was do zadawania pytań. Ja będę w przerwach odpowiadał na wasze pytania. Przepraszam, że nie zawsze odpowiadam od razu. Wiem, że dzisiaj ludzie chcą mieć od razu odpowiedź, ale prowadzenie audycji, czytanie czatów, do tego jeszcze skupienie się na temacie, który by się chciało prowadzić, czasami powoduje to, że mogę się rozbijać i gubić wątek, a to nie o to chodzi. Będzie możliwość oczywiście dzwonienia do Skype'a. Na razie dajcie mi tylko, że tak powiem, rozkręcę audycję, a później będziemy mogli spokojnie dyskutować. Chciałem tu również podziękować wielu osobom, bo wiem, że audycja jest wrzucana na różne inne kanały. To nawet fajnie, miło, że ktoś jednak słucha i próbuje czerpać wiedzę z tego, co ja tutaj mówię.
Tak to tutaj by wyglądało. Co do planów jeszcze, to wam mogę powiedzieć, że są już ankiety przygotowane i jeżeli by ktoś chciał, miał wolę takie ankiety wypełniać, to zapraszam na czas snu. Co prawda one jeszcze nie są opublikowane, bo w tym tygodniu nie znalazłem czasu, aby je udostępnić. Natomiast ja muszę sobie jeszcze je przeglądnąć tak, żeby było to logicznie i z sensem sformułowane, żeby były również pytania i abyście mogli, jeżeli tylko macie ochotę, udzielić odpowiedzi. Ankieta będzie roczna, więc przez rok czasu będę zbierał dane. Później te dane oczywiście zostaną upublicznione. Absolutnie nie biorę dla siebie tej wiedzy. Będzie tam około 30 pytań, na które trzeba będzie odpowiedzieć i później to wszystko będzie sumowane i wyciągane wnioski, analizy i tak dalej. Co jeszcze? Forum również nie uruchomiłem jeszcze.
Nie udało mi się, nie wyrobiłem czasowo. Jeżeli ktoś by chciał, to bardzo polecam. To jest trochę stricte związane z dzisiejszym tematem naszej audycji. Na wieczór po audycji spokojnie możecie sobie oglądnąć film, który ma tytuł „Odkrycie" z 2017 roku. Z tego, co pamiętam, to chyba w marcu była premiera na Netflixie. Filmik jest bardzo fajny i tam jest również temat ujęty odnośnie świadomości, czyli to, co się dzieje z człowiekiem po śmierci. Nie chcę tutaj spamować, więc wam nie będę mówił za bardzo, o co chodzi. Generalnie została wynaleziona maszyna, która rejestruje obrazy, jakie się pojawiają u zmarłych osób i która dowodzi istnienia świadomości po śmierci. Bardzo ciekawy film. Może nie jest to stricte hollywoodzki film, nie jest to pierwszej kategorii film, ale bardzo fajnie poruszone są tam tematy i przede wszystkim nawiązanie do tego tematu trudnego, jakim niewątpliwie jest temat, co się z nami dzieje w momencie, kiedy przechodzimy na inne płaszczyzny.
Przepraszam, musiałem trochę odkaszlnąć. No dobra, mam nadzieję, że chyba wszystko już powiedziałem, a jak by co, to jeszcze tutaj dorzucę. Żeby ten temat ugryźć, to trzeba by było w ogóle poruszyć temat, co to jest marzenie, co to jest świadomość i jakoś w tym porządku chronologicznym trzeba by było iść. I tak będę się tutaj starał z wami prowadzić tę audycję. Na koniec powiem coś nieco o tej goodfeli, o relacjach, o sposobach, w jaki sposób sobie ją stosować, w jakie miejsca ją przykładać, tak aby osiągać efekty. Ja ze swojego doświadczenia, a mam już ponadroczne doświadczenie z używania tej goodfeli, mogę wam powiedzieć jedno, że jest to rewelacyjne urządzenie. Sny są tak potężne, że po prostu masakra. Ja sobie tylko tu jeszcze popatrzę. Okej, Ivellios, jak coś, to później będziemy rozmawiać. Może nie teraz, bo nie na antenie, a zresztą czujmy się na luzaka.
Ja sobie tu przekręcę, bo widzę, że chyba jest za bardzo basowo. Jakby coś się działo czy podkład za głośno, to piszcie mi tutaj na fora, bo ja to wszystko widzę na wskaźnikach, ale nie jestem w stanie też odsłuchiwać streamu. Jestem w stanie, ale po prostu za dużo tego. Spoglądnę tylko na czata, co tutaj napisaliście, żeby nie było, że znowu Że tak powiem, nie odpowiadam na pytania. Dobra, to zróbmy teraz w ten sposób może. Określmy, co to jest w ogóle świadomość, żeby mieć jakiś punkt wyjścia. Jak jest świadomość definiowana? Świadomość jest definiowana przede wszystkim jako zdolność bycia. Właściwie stan, w którym jesteśmy w stanie postrzegać cokolwiek świadomie, a więc jako warunek myśli, odczuć oraz woli, oraz jako zjawisko, które może towarzyszyć w rozpoznawaniu własnych czynów lub uczuć. W medycynie świadomość jest to stan fizjologiczny ośrodkowego układu nerwowego, który jest uwarunkowany prawidłową czynnością kory mózgowej oraz układu siatkowego charakteryzującego się zachowaniem orientacyjnym co do miejsca, czasu i sytuacji.
Jest to tak zwany najwyższy stopień przytomności. Jeżeli chodzi o psychologię, termin ten jest używany w wielu znaczeniach, a między innymi jest to zdolność do zdawania sobie sprawy z własnego zachowania. Jest to również najwyższy poziom rozwoju psychicznego człowieka, który umożliwia odzwierciedlenie rzeczywistości. Również jest to stan przytomności, czuwania oraz odbierania bodźców, a zarazem jest to zdolność do przeżywania doznań oraz stanów emocjonalnych. Tutaj właściwie to jest kluczowe, ponieważ to jest coś, co nas charakteryzuje od innych istot. Tutaj każdy sobie zadaje pytania: co to jest sen? Jaka jest nasza egzystencja? Po co tu jesteśmy? Do czego dążymy? Jakie mamy cele?
Jakie mamy zadania? To są niewątpliwie pytania, które zawsze człowiekowi towarzyszyły i zawsze szukał na nie odpowiedzi. Jest setki, jeśli nie tysiące. Właściwie to każdy człowiek ma swoją wizję świata. Ja osobiście uważam, że każdy ma swój prywatny wszechświat i poprzez możliwość, na przykład poprzez OBE czy świadome śnienie, człowiek jest w stanie przekroczyć pewne bariery, które umożliwiają nam spostrzeżenie drugiej płaszczyzny, właściwie przejście na tą drugą stronę. To, co wspomniałem na początku, bardzo was zachęcam do oglądnięcia tego filmu, który na początku wam podałem. Powtórzę jeszcze raz, jest to film „Odkrycie" z 2017 roku. Tam są porównywalne te tematy. Nawet nie zdążyłem go oglądnąć, bo niestety już czas audycji nastał, ale bardzo fajnie się zapowiada, także zachęcam was na dzisiejszy choćby nawet wieczór albo w innym terminie oglądnąć sobie ten film. Czym jest jeszcze świadomość według tego pojęcia psychologicznego?
Albo może bardziej filozofia, a nie psychologia, bo tutaj bym na tym się bardziej skupił. Jest to tak zwane pojęcie pierwotne według fizjologii, którego znaczenie wyjaśnia się w trakcie użycia. Podobnie jak pojęcie pierwotne matematyki, które wyjaśniane są w trakcie ich stosowania. Oznacza to w przybliżeniu zdolność docelowej orientacji oraz odczuwania, przytomność. Stanowi ona podstawę tworzenia wiedzy oraz zapamiętywania. Sama świadomość jest specyficzną gatunkową cechą każdego człowieka. Tu zawsze powstają pytania, czy tylko my jako istoty tak zwane rozumne, bo tu też trzeba odróżnić świadomość od rozumu, świadomość od inteligencji albo świadomość od sprytu. Czym to tak naprawdę właściwie jest? Bo nie każda inteligentna osoba równocześnie musi być do końca świadoma pewnych czynów i stanów rzeczy, które robi, doświadcza w życiu i które napotyka. Coś mnie strasznie w gardle, przepraszam, ale coś mnie drapie strasznie.
W doktrynach religijnych świadomość była kojarzona z duszą. Dalej jest właściwie. W wielu indyjskich systemach religijno-fizjologicznych została ona utożsamiona z absolutem, tak zwanym Brahmanem, stanowiąc jego ostateczny oraz dynamiczny aspekt, a także z bytem sat-cit. W filozofii zachodniej do tych koncepcji zbliżają się na przykład filozofowie idei Hegla oraz Fitzgerald. Pojęcie świadomości przeciwstawne właściwie jest z reguły pojęciu przyrody, ciała oraz materii, co wiąże się ono na ogół z problemami psychofizycznymi mind body problem, polegającym na pytaniu o pierwotność, autonomiczność oraz zależność od siebie tych dwóch kategorii. W poglądach filozoficznych typu materialistycznego, na przykład Holbach, marksizm twierdzi się, że świadomość jest pochodną funkcji materii, a zatem przyrody oraz ciała. W innych systemach przyjmuje się, że albo materia, przyroda, ciało pochodzi od świadomości, na przykład Platon, Plotyn, św. Augustyn, albo też jest kategorią niezależną, chociaż skoregowaną ze stroną cielesną. Mówił o tym na przykład Arystoteles, św. Tomasz z Akwinu, Kartezjusz.
Współczesne badania nad świadomością angażują takie dziedziny wiedzy, jak na przykład psychologia, o której wcześniej wspomniałem, filozofia, biologia, neurofizjologia, psychiatria, czy też nawet fizyka. Termin „świadomość” jest to stosunkowo nowe słowo, którego nie używano jeszcze przed XVII wiekiem. Oczywiście te informacje są zaczerpnięte z literatury języka angielskiego. Według Oxford English Dictionary wyraz podstawowy dla tego terminu, tak zwany „świadomy” znaczył ni nic innego, jak posiadający określoną wiedzę, która mogła być łączna lub też wzajemna. John Locke z 1690 roku twierdził, że świadomość jest percepcją tego, co dzieje się w umyśle danego człowieka. Znacznie później, w 1866 roku Huxley napisał w swojej książce „Science and Morals”. Tutaj wam zacytuję to, co on tu napisał: „Zaliczamy doznania, podobnie jak emocje, przejaw woli czy też myśli do wspólnej kategorii stanów świadomych. Nie wiemy jednakże, czym jest świadomość. Zastanawiamy się, jak to jest możliwe, by coś takiego niezwykłego jak stan świadomości, był wynikiem drażnienia tkanki nerwowej. Jest to również zagadkowe, jak pojawienie się dżina wtedy, gdy Aladdin pocierał swoją lampę lub jak każde z podstawowych zjawisk naturalnych”.
Koniec cytatu. Co mówił Lem o świadomości? Lem twierdził, że jeżeli nie potrafimy odróżnić maszyny od człowieka, należy wtedy uznać, że taka maszyna zachowuje się jak człowiek, czyli posiada swoją własną świadomość. Są do pomyślenia tak zwane dwa rodzaje maszyn. Pierwszą z tych maszyn jest zwykła maszyna cyfrowa, która jest złożona jako mózg ludzki i z którą można grać w szachy, rozmawiać o książkach, o świecie, na wszelkiego rodzaju tematy. Gdybyśmy ją otworzyli, ujrzelibyśmy ogromną ilość obwodów sprzężonych tak, jak są sprzężone obwody neuronowe w mózgu. Poza tym takie elementy jak na przykład bloki pamięci, czyli takie jak RAM. Druga maszyna jest zupełnie inna. Jest to do planety albo do kosmosu powiększony gramofon. Posiada ona bardzo dużo, na przykład 100 trylionów nagranych odpowiedzi na wszelkie możliwe pytania.
Tak twierdził tu Lem. Tak więc gdy pytamy, maszyna tak naprawdę niczego nie rozumie, a jedynie tylko forma pytań, to jest kolejne drganie naszego głosu, uruchamia przekaźniki, które wpuszczane są w obroty, które wpuszczają w obroty wcześniej nagrane jakieś nagrania na przykład na taśmie czy na jakiejś płycie z odpowiednimi oczywiście odpowiedziami. Mniejsza, jeżeli chodzi o stronę techniczną, w jaki sposób by to mogło być rozwiązane. Rozumie się, że maszyna taka jest nieekonomiczna, że jej nikt nie zbuduje, bo i to właściwie jest niemożliwe. To głównie jest też nie wiadomo po co, a właściwie po co by to trzeba by było w ogóle takie coś robić. Nas jednak interesuje tutaj strona teoretyczna. Bo jeśli o tym, czy maszyna ma świadomość, decyduje zachowanie, a nie budowa wewnętrzna, struktura, czyż nie dojdziemy do podobnych wniosków, że kosmiczny gramofon ją posiada? Tak tutaj mówił Lem, jeżeli chodzi o świadomość. Jak myślicie, czy my jako ludzie jesteśmy w pewnym sensie takimi biomaszynami? Bo to są ciekawe tematy.
Ja nie twierdzę, zawsze tu w moich audycjach staram się nikomu nie mówić, co jak jest. Tę kwestię pozostawiam każdemu, aby sobie rozstrzygnął na swój sposób pojmowania i rozumowania. Natomiast jest to bardzo interesujące, bo jest naprawdę wiele tych koncepcji. Ja w pewnym sensie uważam, że jesteśmy takimi trochę robocikami. Pytanie, gdzie jest tutaj ta granica tej naszej duszy, tej świadomości, w której przekraczamy tę barierę. Okej. Ja jeszcze może później, jak nie zapomnę, to wam przytoczę pewne badania, bo już chyba nawet dwa, trzy tygodnie temu, gdzieś chyba na Onetach czy na Interia była taka informacja podana, że naukowcy Udowodnili istnienie tej granicy, tej drugiej strony. Ale jak tutaj sobie znajdę, bo nie pamiętam teraz, mam tyle tych zakładek pootwieranych, że nie będę teraz może zaśmiecał. Elektryczną maszynę myślącą można zbudować z poszczególnych bloków. Jest to kontynuacja tego wątku, o którym mówił wcześniej Lem, odpowiadających mózgowym zwojom.
Teraz, kiedy rozdzielimy na przykład te bloki i umieścimy je na całej Ziemi tak, że jeden jest w Moskwie, drugi w Paryżu, trzeci na przykład w Australii, czwarty na przykład w Chinach czy w Japonii i tak dalej, to tak naprawdę możemy połączyć to wszystko kablami telefonicznymi i to by się stawało jakby taka jedna integralna osobowość. W ogóle Lem zawsze jakoś za bardzo chyba w przyszłość leciał, ale miał trafne. Wiele swoich tez w opowiadaniach były trafne, przynajmniej z wieloma ja bym się tutaj też zgadzał. Gościu kumał, wiedział, o co chodzi. Świadomość takiej połączonej maszyny tutaj było podane na przykładzie tych kabli, tak? Czyli które są, powiedzmy, klastry czy cząstki rozmieszczone w różnych sferach, na przykład ziemskich i połączonych kablami. I tutaj można powiedzieć tak, że świadomość takiej maszyny nie zawsze znajduje się naturalnie ani w Moskwie, ani w Paryżu, czy też jeszcze w innym miejscu, lecz w pewnym sensie w każdym z tych miast, a na pewno w każdym z nich podobny problem ukazuje, choć nie tak jaskrawo jak mózg ludzki, ponieważ naczynia krwionośne, białkowe molekuły, tkanki łączne znajdują się wewnątrz mózgu, ale nie wewnątrz świadomości. To znowu nie można też powiedzieć, aby świadomość znajdowała się pod taką samą kopułą właśnie takiej czachy albo że raczej jest niżej nad uszami po obu stronach głowy. To jest w ogóle problem, bo zawsze ludzie się zastanawiali, gdzie jest ta świadomość, gdzie jest ta dusza, gdzie jest ten punkt, gdzie byśmy umiejscowili tą świadomość w naszym ciele. Świadomość oraz rozum przypisujemy również wielu istotom.
Podstawową i najbardziej konieczną cechą umysłu jest właśnie świadomość. Poprzez świadomość rozumie się taki stan odczuwania oraz przytomności, który zaczyna się zwykle, gdy budzimy się rano na przykład ze snu i trwa tak długo, aż znowu zaśniemy wieczorem. A więc tak naprawdę świadomość to jest ten moment, tych kilka, kilkanaście godzin w ciągu naszego dobowego życia, w których jesteśmy w stanie odróżnić, jesteśmy w stanie obserwować, analizować, podejmować decyzje, myśleć, rozmawiać, wykonywać różne czynności będąc na jawie. Ale świadomość też można mieć i poza. Tutaj już przychodzą wam techniki, być może też czasami predyspozycje, które umożliwiają nam również badanie naszego życia też i poza. No bo czemu nie, tak? Czemu nie również badać, jeżeli śpimy? Dlaczego mamy tracić tych kilka godzin w ciągu naszej doby na spanie? Ja na to mówię jak zwierz, bo tak to wygląda, jak się na przykład nagrywa swój sen i w jaki sposób się nasz organizm zachowuje, kiedy śpimy. Świadomość zanika wtedy, kiedy umieramy, kiedy zapadamy w śpiączkę albo stajemy się w inny sposób nieprzytomni.
Świadomość ma niezliczoną ilość form oraz odmian. Konieczną cechą świadomości we wszystkich jej formach jest jej wewnętrzny, jakościowy, subiektywny charakter. W rzeczywistości podczas całego naszego aktywnego życia, a także wtedy, gdy śnimy, jesteśmy w jednym ze stanów świadomości. Jak znajdę tutaj, to wam jeszcze później podam w ogóle, bo jest to podzielone, skategoryzowane, te rodzaje świadomości, ale to może troszkę później. Świadome stany oraz procesy są wewnętrzne w bardzo zwykłym sensie przestrzennym. Zachodzą wewnątrz ciała, a konkretnie wewnątrz mózgu. Nie można oddzielać świadomości od mózgu. Ja bym się tu trochę nie do końca zgodził, ale może później. Tak jak nie można oddzielić płynności od wody albo solidności stołu od stołu. Świadomość w sposób konieczny pojawia się wewnątrz organizmu bądź systemu.
Jest wewnętrzna także w innym sensie, takim, że każdy z naszych stanów świadomości istnieje tylko jako element ciągu takich stanów. Stany świadomości, takie jak na przykład cierpienie czy też zwykłe myślenie, są tylko częścią naszego świadomego życia i każdy z nich ma swoją tożsamość tylko w realizacji do innych stanów. Formułowanie świadomości jako pewnego osobnego, tajemniczego fenomenu, różnego od rzeczywistości materialnej czy fizycznej, zmusza do przyjęcia, jako się tradycyjnie określa, dualizmu, a więc poglądu, zgodnie z którym w świecie obecnie są dwa zasadnicze rodzaje zjawisk czy też bytów. Ani dualizm, czy to w wersji substancjonalnej, czy też własnościowej, ani też materializm w którejkolwiek ze swoich postaci w żaden sposób nie może być słuszny. A fakt, że wciąż stawiamy podobne pytania oraz próbujemy na nie odpowiadać w archaicznych i przestarzałych terminach tak zwanych mentalnych, fizycznego ciała czy też umysłu, powinien być dla nas ostrzeżeniem, że popełniamy jakieś podstawowe błędy myśleniowe, sposób formułowania pytań czy też odpowiedzi. Z jednej strony jednak taki dualizm w jakiejkolwiek formie sprawia, że status oraz istnienie świadomości w jakiejkolwiek formie sprawia, że status oraz istnienie świadomości. Jak więc na przykład mamy sobie wyobrazić taką interakcję przyczynową pomiędzy świadomością a światem fizycznym? Jeśli postulujemy wydzielanie domeny mentalnej, niemożliwe jest wyjaśnienie tego, jaka jest jej relacja do świata materialnego, w którym żyjemy. Z drugiej jednak strony też materializm wydaje się w oczywisty sposób błędny, zaprzeczający istnieniu świadomości rzeczy, istnieniu zjawisk, które jest punktem wyjścia, w ogóle jeżelibyśmy chcieli rozmawiać o świadomości. Jak byśmy w ogóle podsumowali to wszystko, jeżeli chodzi o świadomość?
Świadomość składa się z wewnętrznych, jakościowych, subiektywnych stanów oraz procesów. Z tego też względu ma ona ontologię pierwszoosobową. Z powodu ontologii pierwszoosobowej świadomość nie może zostać zredukowana jedynie do zjawisk trzecioosobowych w taki sposób, w jaki zwykle dokonuje się tego w przypadku innych zjawisk naturalnych, takich jak na przykład temperatura czy też stan skupienia jakiejś tam substancji. Świadomość jest przede wszystkim zjawiskiem biologicznym i są to procesy świadomości biologicznej. Procesy świadomości są wynikiem niższego rzędu procesów neuronalnych w mózgu, a zatem to, co zachodzi w mózgu, jest wynikiem świadomości. Tak jak tutaj wam przytoczyłem, jest wiele tych pojęć. Moglibyśmy tak rozmawiać. Przedstawię wam dziesięć cech świadomości. Najważniejszą cechą świadomości jest subiektywność. Wszystkie stany świadomości ściąga tylko jako doświadczanie poprzez przedmiot, a więc poprzez byt, osobę, ciebie, mnie.
Druga cecha jest absolutnie niezbędna do zrozumienia świadomości. Posiadamy świadomość jako całość. Nie postrzegamy dotyku ubrania, myśli o problemie fizjologicznym, odgłosów licznych w tle, widoku wzgórzów w oddali, ale przede wszystkim te doznania stanowią część całościowego, pojedynczego doświadczenia. Tutaj świadomość bym łączył właśnie z tym doświadczeniem. Najbardziej niezbędną dla naszego przetrwania cechą świadomości jest to, że daje ona nam dostęp do świata innego niż świat naszych własnych stanów świadomości. To właśnie dzięki świadomości tak naprawdę przekraczamy granicę, barierę i możemy eksplorować inne przestrzenie. Czyni to na dwa sposoby: poprzez doznania, które są odzwierciedlane jako rzeczy oraz poprzez doznania, które pozwalają nam dostrzec odbicie takiego doznania i zobaczyć, jak by mogło być. Świadomość jest zatem nierozerwalnie związana też z intencjonalnością. Ważną cechą również jest to, że wszystkim stanom świadomości towarzyszy tak zwany inny nastrój. Myślę, że to jest zrozumiałe.
Zawsze jesteśmy w jakimś nastroju. Czasami się czujemy lepiej, czasami się gorzej czujemy. Nawet jeśli nie ma on określonej nazwy, takiej jak na przykład radość czy też depresja. Kolejną cechą stanów świadomości jest to, że w swoich normalnych postaciach są one zawsze ustrukturyzowane. Najbardziej dobitne przykłady znaleźć można w psychologii gestalt. Wskazują one między innymi, że nawet bardzo zniekształconemu bodźcowi mózgu nadaje się strukturię tak zwanej spójnej figury. Nie będę wam tu podawał przykładów, bo tego jest za dużo. Chociaż mógłbym, ale to może pomińmy. Kolejną właściwością świadomości jest zróżnicowanie natężenia uwagi. Jeszcze inną jest, powiedzmy...
To pominę w takim razie, bo tutaj jest za dużo tego. Będziemy dwie godziny gadali o samej świadomości, a chciałbym jeszcze trochę z wami porozmawiać później. W każdym razie świadomość to temat rozległy. Można by było rozmawiać właściwie z każdego punktu, czy to z punktu religijnego, czy to z punktu kwantowego, czy to też z punktu biologicznego, jeszcze innego i tak dalej. W każdym razie tutaj wam troszkę przedstawiłem, co powiedział wcześniej Lem. Troszkę od nauki. Jak jeszcze tutaj gdzieś znajdę, bo gdzieś mam w notatkach, to wam jeszcze powiem co nieco o tej kwantowej rzeczywistości. Jako ciekawostkę mogę wam powiedzieć i to jest news z 2014 roku, z lipca. A mianowicie taka informacja, że naukowcy odkryli w naszym mózgu taki przełącznik świadomości. Twierdzą oni, że potrafią włączać oraz wyłączać świadomość na zawołanie.
Podkreślam, to nie jest moja informacja. To jest informacja z Wyborczej.pl. Taka informacja. Tytuł: „Naukowcy odkryli, co sprawia, że jesteśmy świadomi”. Jest to informacja z 10 lipca 2014 roku. Redaktor Olga Woźniak. I jeżeli chodzi o ten tak zwany przełącznik, gdzie on się znajduje? Znajduje się w tak zwanym przedmurze. I to jest taka mała, niepozorna część mózgu. Tak oni twierdzą.
Twierdzą, że poprzez głęboką stymulację elektryczną, bo te badania robili, testowano na pacjentach, którzy mieli padaczkę czy też drżenia kończyn i właśnie poprzez badania na tych ludziach odnaleźli taki ten pstryczek. Jak to się robi? Robi się to tak, że w czasie specjalnego zabiegu wprowadza się do głowy takiego chorego długą, tępą, zakończoną igłą. Ta igła jest taką elektrodą, która nie przebija tkanki mózgowej, ale delikatnie ją rozsuwa, aż czubek tej elektrody dotrze do miejsca docelowego. Jakiego? Tam trzeba by było się bardziej zagłębić. Oni już na pewno wiedzą co, gdzie i jak. W każdym razie ustala się to miejsce docelowe na podstawie tak zwanych metod obrazowania mózgu. Potem następnie delikatnie puszcza się prąd, który stroi mózg do określonych częstotliwości. Zwykle pacjent w trakcie takich zabiegów jest świadomy tak, aby można było kontrolować skuteczność wykonywanego zabiegu poprzez lekarza.
Efekt taki widać natychmiast. Choremu wtedy poddanemu elektrostymuluje się mózg i dzięki temu na przykład przestają mu drżeć kończyny. Zaczyna również on wyraźniej mówić. Do takich zabiegów podaje się też dożylnie środki przeciwbólowe oraz znieczula się miejscowo skórę głowy tak, aby można było ją naciąć, wywiercić otwór w czaszce oraz dostać się do mózgu. Sam mózg nie boli, bo nie ma w nim receptorów bólowych. Taki zabieg był przeprowadzany w George Washington University u kobiet, które cierpiały z powodu lekoopornych napadów padaczki. I robił to zespół lekarzy, który był kierowany poprzez doktora Mohamada Koubeissi, który to stymulował prądem różnego rodzaju części mózgu, usiłując w ten sposób zlikwidować ogniska epilepsji, a więc padaczki. I właśnie kiedy oni robili takie badania, nagle odkryli tę część mózgu zwaną przedmurzem. Kiedy puszczali te impulsy elektryczne, kobieta wtedy straciła świadomość. Gdy prąd przestał płynąć, ona świadomość odzyskała niczym na zawołanie, na naciśnięcie jakiegoś niewidzialnego guzika.
Byli oni tak tym podekscytowani, że zaczęli bardziej to badać. Jak wygląda przedmurze? Przedmurze jest to cienka warstewka istoty szarej, podobna kształtem do robaka. Leży ona dość głęboko w mózgu i na pierwszy rzut oka nie wygląda okazjonalnie. To, że może mieć jakiś związek ze świadomością podejrzewane to już było dawno temu, między innymi poprzez jednego z odkrywców struktury DNA oraz poszukiwacza podstaw ludzkiej świadomości Francis Cricka. Uważał on, że świadomość polega na koordynowaniu i spajaniu działań rozmaitych obszarów naszego mózgu. To coś jakby rodzaj mózgowego dyrygenta, takiego zarządcy. Ja na to mówię interpretator, analizator. W pewnym sensie nasz mózg jest po prostu jakby takim komputerkiem, który to, jak on twierdził, zawiaduje rozmaitymi grupami instrumentów tak, by razem były one w stanie zgrać się w spójny i harmonijny utwór. To są właśnie te elementy, które dzieją się poza naszym postrzeżeniem.
Bo przecież kiedy podnosimy rękę, to my tę rękę podnosimy, ale zanim podniesiemy rękę, to w tle dzieje się wiele procesów, o których nawet nie mamy pojęcia. I ktoś to wykonuje. A kto? Nasz mózg. Crick wraz ze swoimi kolegami, między innymi z takimi panami jak Christopher Coche z Allen Institute for Brain Science w Seattle sądził, że ów dyrygent może mieszkać właśnie w przedmurzu. Tam integrują się z informacjami wszelkiego rodzaju, takimi jak na przykład informacjami wzrokowymi, słuchowymi, dotykowymi, bólowymi oraz milionami, jeśli nie trilionami innych informacji, które pojawiają się w różnych częściach naszego mózgu i tworzą z nich doznanie, które nazywamy świadomością. A więc według Francis Cricka tak naprawdę świadomość jest elementem zbiorowym wielu milionów, jeśli nie trilionów czy jeszcze jakichś innych jednostek elementów, które złożone do kupy tworzą naszą świadomość, w pewnym sensie też naszą duszę. Ciekawa koncepcja. Czy się z tym zgadzam? Raczej chyba nie.
Mam trochę inne podejście do tego wszystkiego, ale to pozostawiam już wam, abyście sobie mogli po swojemu, że tak powiem, ułożyć cały ten obraz. Wygląda na to, że naukowcy mieli dość dobrą tutaj intuicję, bowiem gdy zespół dr Koubeissis puścił prąd przez przedmurze, pacjentka, w której mózgu się to działo, nie straciła przytomności. Odłączyła jej się tylko świadomość. Siedziała, patrząc pustym wzrokiem przed siebie. Po chwili, gdy prąd wyłączono, już była z powrotem tu i teraz. Czyli taki przełącznik po prostu, że jakby przełączała się między dwoma stanami. Lekarze kazali jej w trakcie eksperymentów powtarzać wyraz „dom" oraz poruszać palcami. Gdy stymulowali oni jej przedmurze, mówiła coraz słabiej, coraz mniej poruszała palcami, aż aktywność całkiem zamierała. Powracała po zakończeniu stymulacji. Aby wyjaśnić rolę przedmurza w stworzeniu stanu świadomości Koubeissi lubi używać tutaj metafory samochodowej.
A więc auto, tłumaczy na łamach tygodnika „New Science", składa się z wielu części zapewniających jego działanie, a więc silnik, rozrusznik, układ napędowy, układ paliwowy, kierownica i tak dalej. Ale jest tylko jedna stacyjka, jedna dziurka, w którą wystarczy wrzucić kluczyki i odpowiednio kręcić tym kluczykiem, aby wszystko razem zaczęło nagle działać lub też się wyłączyło. Podobnie działa również przedmurze w naszym mózgu. Tak uważa ten pan Koubeissi. Owo doświadczenie jest jednostkowym eksperymentem. Do tego, jak mówią sceptycy, przeprowadzonym na chorym mózgu, a więc trudno jest na podstawie tego eksperymentu dokonać uogólnień, ale jak twierdzą, wygląda to dość obiecująco. Chociaż z drugiej strony ja uważam, że zawsze jest coś takiego, że kiedy naukowcy myślą, że odkryli już naturę, znają mechanizm, jak oni to twierdzą, to nagle się coś z naszą świadomością dzieje i idzie to w inną stronę. To jest takie trochę gonienie króliczka uciekającego do nory. Tak jak powiedziałem wcześniej, te eksperymenty wyglądają dość obiecująco. Dzięki temu może uda się w końcu pomóc osobom, które dzięki tym eksperymentom pozostają na przykład w śpiączkach, albo też ustalić wreszcie, czym właściwie jest ta nasza świadomość.
Ja im kibicuję, ale jak będzie, to pozostanie nam troszkę poczekać. Gdzie jest ten dyrygent? Albo jeszcze może wrócę tutaj, bo to są dość fajne, ciekawe... Naukowcy bardzo chcieliby przyłapać naszą świadomość na gorącym uczynku, a więc na tym, w jaki sposób jest ona kompletowana. Jeżeli przyjmiemy tę koncepcję, o której wcześniej powiedziałem, że świadomość jest połączeniem kilku trylionów, milionów, bilionów, nie wiadomo ilu procesów. Tak naprawdę naukowcy chcieliby ustalić, gdzie ona jest, jak wygląda, czy da się nią jakoś sterować, mierzyć, badać, dotknąć, łączyć i tak dalej. Jedne z najciekawszych badań z tej dziedziny były prowadzone poprzez Brytyjczyka, profesora Jackie Andrei, psychologa z University of Sheffield. W poszukiwaniu świadomości zawędrował on nawet na salę operacyjną. Przepraszam, zawędrowała, bo to pani oraz weszła ona we współpracę z anestezjologami. Dlaczego akurat do nich zawędrowała?
Właśnie dlatego, że anestezjolog, jeżeli mieliście operację kiedyś, ja miałem, także wiem, jak to wygląda. Jeżeli ktokolwiek z was miał, słuchaczy, operację, to wie, że zanim anestezjolog do czegokolwiek się zabierze, to najpierw was musi poznieczulać i tak dalej, a na koniec was jeszcze pokroić, a na koniec was jeszcze pozszywać. Dlatego ta pani wybrała właśnie tę grupę lekarzy. Postanowiła ona, że zbada, czemu człowiek, który jest poddany znieczuleniu, jest w stanie myśleć, uczyć się oraz zapamiętywać. Aby to ustalić, usiłowała ona zmusić mózgi ochotników, którzy przeszli poprzez różne procedury operacyjne na różnym poziomie znieczulenia, tak aby zechciały się chociaż trochę pouczyć. Po pierwsze rozmawiała z pacjentami, którzy byli poddawani sedacji, wydaje mi się, że tu chodzi bardziej o elektrowstrząsy. Tak najprościej, jeżeli byśmy chcieli prostym językiem rozmawiać. Zadawała ona im pytania, wydawała polecenia, puszczała nagrania z określonym zbiorem słów. Następnie sprawdzała, co z tego pozostawało im w głowie. Grupy osób, które zostały lekko oszołomione popularnym wśród anestezjologów lekiem o nazwie propofol, nie poddawano żadnemu zabiegowi i mimo że po podaniu leku był z nimi kontakt, to ich mózgi tak naprawdę zupełnie tego nie rejestrowały.
Kolejne doświadczenia pokazywały, że im więcej śladów pamięciowych nam pozostaje i im bardziej poważniejszy jest zabieg, który jest związany z naruszeniem tkanek w naszym organizmie, przechodzimy poprzez procesy, które powodują to, że nie wszystko pozostaje w naszej pamięci, w naszej świadomości. Paradoksalnie w takiej sytuacji znajdujemy się też w stanie najgłębszego uśpienia. Jednak procesy poznawcze w naszym mózgu bardzo starają się wtedy zachodzić. Pomimo nawet jeżeli śpimy, zawsze jest właśnie ten czynnik, który powoduje, że nas wybudzi z tamtego stanu Tak jakby mózg zaniepokojony był tym, co wyrabia się z jego ciałem. Próbował bronić się przed oszołomieniem oraz starał się też choćby odrobinę kontrolować sytuację. Bo jest to coś po prostu nowego. Kiedy ludziom w czasie poważnych zabiegów profesor Andrade puszczała zbiór przypadkowych słów, mózg mógł je zapamiętywać. Wykazywały to tak zwane testy luźnych kojarzeń, którym to psycholog poddawała wybudzonych pacjentów. Statystycznie częściej przychodziły im wtedy do głowy słowa z nagrania. Zapytani, czy je ostatnio słyszeli, stanowczo zaprzeczali.
To jest niesamowite badanie, bo ja takie coś też stosowałem. Takie programowanie lata temu. Kurczę, 15 lat temu, kiedy uczyłem się języka angielskiego, wchodziłem w takie stany prawie że wyjścia poza ciało, ale to były takie stany zawieszenia, w których nawet nie musiałem się uczyć, ale wystarczyło, że słuchałem na słuchawkach zwykłych rozmów po angielsku. I w ten sposób nawet uczyłem się. Też byłem nieraz zaskoczony, na przykład kiedy rozmawiałem z Anglikami i znałem słowa, których wcześniej się nie uczyłem. Jeszcze zrobię teraz przerwę króciutką. Muszę sobie przerwę zrobić, bo coś mnie dławi i będziemy kontynuować dalej te badania, które były robione na świadomości. Okej. Tak, to była Kosielka „Abracadab”. Co prawda treść piosenki nie do końca odpowiadająca audycji, ale strasznie mi się podoba ta nuta, więc postanowiłem, że ją puszczę.
Jest to cover słowackiego zespołu, dlatego po słowach, w jaki sposób śpiewali, można było się skapować, że to nie jest angielski. „Abracadab” Kosielka. Dobrze, kontynuujmy w takim razie te badania. Już wam wklejam na czata, bo widzę, że jest pytanie o utwór. Już wam wklejam na YouTube'a. Proszę bardzo. Bardzo fajna. Okej, poszło. Dobra, to w takim razie kontynuujmy te badania. Andrade w artykule, który został opublikowany w „British Journal of Anaesthesia”, wyciągnęła takie wnioski, że być może procesy, które zachodzą w mózgu w głębokim znieczuleniu w trakcie poważnych zabiegów, mają związek z wydzielaniem się adrenaliny.
A hormon ten wpływa stymulująco na proces konsolidowania śladów pamięciowych. Adrenalina wydzielana w sytuacjach kryzysowych zmusza nasz mózg do większego wysiłku poznawczego i pamięciowego. Gdzie jest ten dyrygent, o którym wcześniej była mowa w tych badaniach? Aby to przebadać, kolejni tropiciele świadomości wdali się do krainy anestezjologów, oświadczając, że nie ma lepszego sposobu na to, by doszczęć, co się dzieje wtedy, kiedy mózg tworzy takie zjawiska i najlepszym sposobem do tego jest po prostu do niego zajrzeć. Wykorzystali do tego między innymi funkcjonalny rezonans magnetyczny fMRI, który to analizuje, ile tlenu zużywają poszczególne części naszego mózgu i na tej podstawie ocenia aktywność mózgu. Mistrzem łączenia anestezji z neuroobrazowaniem jest Michael Alkire z Wydziału Anestezjologii University of California. Po obejrzeniu przy pomocy tego rezonansu magnetycznego Dziesiątek mniej lub bardziej śpiących mózgów. Stwierdził on, że i tutaj zacytuję: „Choć rozmaite leki anestezjologiczne mają odmienne mechanizmy działania, w większości przypadków skutek jest taki sam. Stłumienie aktywności części mózgu zwanej wzgórzem układu wzgórzowo-koroniowego oraz dezintegracja funkcji kory mózgowej właśnie powoduje takie efekty. Co w praktyce to oznacza?
Po pierwsze to, że mimo iż mówi się o uśpieniu, nasz znieczulony mózg wcale nie zasypia. Jest on cały czas aktywny, jedynie tylko porządnie jest on skołowany, zdezorientowany. Wzgórze bowiem to swoiste centrum przekaźnikowe, w którym to zbiegają się szlaki nerwowe związane z pobudzeniem, utrzymaniem, uwagami i emocjami. Bodźce przesyłane tu z wszystkich narządów zmysłowych są następnie odsyłane do kory mózgowej, która to nadaje im sens oraz wysyła z powrotem do wzgórza decydującego, jak ma na to zareagować i które struktury mózgu ma pobudzić. Otumanienie wzgórza można zatem porównać do chaosu, jaki zacząłby panować na froncie, gdyby do kwatery głównej dowódcy ktoś wpuścił gaz usypiający. Jest to taka totalna dezorganizacja. Tak twierdzą badacze. Na dodatek poszczególne oddziały rozsiane na linii frontu tracą zdolność komunikowania się ze sobą. Nawala wtedy właśnie taka, aby to obrazowo przedstawić, łączność. Tak właśnie pod wpływem anestetyków płat czołowy kory mózgowej przestaje komunikować się ze skroniowym, a skroniowy z potylicznym, a potyliczny z ciemieniowym i tak dalej.
Co się wtedy właśnie dzieje? Odpowiada tutaj na to eksperyment, który został przeprowadzony przez profesora Giulio Tononiego z University of Wisconsin-Madison. Jest on neurofizjologiem. Ten pan profesor użył do tego kota, który raz zachował go w całkowitej przytomności, a raz poddał go anestezji. W obu takich sytuacjach poddał zwierzę działaniu bodźcowi słuchowemu. Oznaczało to, że puszczał mu rozmaite dźwięki i patrzył, jak reaguje na nie mózg kota. U przytomnego kota reakcja poszczególnych obszarów kory mózgowej oraz struktur podkorowych była uporządkowana. Kolejno włączały się też poszczególne części, które poddawały bodziec analizie. Tymczasem w głowie kota, który był uśpiony, doszło do całkowitej kakofonii. Różne obszary mózgu reagowały, ale wysyłały też impulsy nerwowe na oślep oraz zupełnie przypadkowo.
Tak jakby dźwięk w głowie zwierzaka odbijał się niczym kulka w automatach do gry. Po prostu występował tutaj pełen brak synchronizacji. To Tononi uważa, że dzieje się tak dlatego, ponieważ anestezja zaburza mózgowy system przekaźnikowy. Poszczególne części kory wciąż odpowiadają na bodziec, ale mózg nie może przekazywać tych informacji dalej, aby stworzyć pojedyncze świadome doświadczenia zmysłowe. W tym właśnie tkwi natura świadomości, konkluduje Tononi w swoim artykule z 2008 roku w piśmie „Science". Składa się na nią współdziałanie wielu regionów mózgowych oraz skomplikowanego systemu, który umożliwia wzajemną komunikację. Doświadczenia te pokazują, że świadomość to efekt działania jakiegoś integratora bodźców. Znajdują go jednak nie w przedmóżdżu, ale w innej części mózgu. Być może jednak dyrygentów jest kilka. Kto wie?
Ale może jest jeszcze dyrygent nad dyrygentami. Ciekawe. Jedno jest tutaj pewne, że im więcej będziemy wiedzieć o naturze ludzkiej świadomości, tym skuteczniejsze będą metody jej kontrolowania. Zyskamy wtedy też narzędzia do rozstrzygania, czy świadomość również mają zwierzęta. Z jednej strony otwiera się przed nami mnóstwo różnych możliwości, jednak z drugiej strony sprawia się, że trochę jest tak pomyśleć o takich przełącznikach on-off, który każdy z nas ma w głowie. Tak twierdzą tutaj naukowcy. Ciekawe badania, jakby nie patrzył. Marząca świadomość. No właśnie, czym jest ta marząca świadomość? Jak byście do tego podeszli?
Jak byście to interpretowali? Jak byście rozdzielili marzenia od świadomości? Jakbyście to wszystko połączyli, jak według was to może wszystko wyglądać? Jeżeli ktoś będzie chciał, to zaraz uruchomię tutaj linię, byśmy sobie mogli porozmawiać, ale póki co, to jeszcze może bym wam tutaj opowiedział o innych sprawach. Na pewno na świadomość ma wpływ pozytywne myślenie. Pozytywne myślenie, czy też pozytywne nastawienie do życia oraz ludzi pomaga nam w osiąganiu wyznaczonych celów. Niektórzy twierdzą, że można wydłużyć sobie tym życie, bo tak naprawdę ludzie szczęśliwi żyją dłużej oraz mają większe poczucie szczęścia. Jak można zatem nauczyć się pozytywnego myślenia? Już w dzisiejszych czasach tak naprawdę fizycy kwantowi potwierdzają to, co już od dawna wiedzą nauczyciele z Dalekiego Wschodu, którzy od tysięcy lat nauczają. Twierdzą oni, fizycy kwantowi, że myśl jest falą energii i jak każda energia może niszczyć oraz może też budować.
Każda myśl wibruje z określoną częstotliwością. Te częstotliwości bardzo wyraźnie są odczuwalne, jeżeli praktykujecie te wszystkie stany okołosenne i nie tylko. Częstotliwości tak naprawdę przyciągają częstotliwości podobne do siebie. Myśl wywołuje emocje, które również wytwarzają wibracje. A zatem myśli oraz emocje to są fale energetyczne, które wysyłamy na zewnątrz. To tak naprawdę myśl oraz emocja jest tym, czym jesteśmy, bo tak naprawdę poprzez emocje tworzymy i kreujemy swoją rzeczywistość, o której ja tu już nieraz wspominałem w różnych audycjach i też tak uważam. Pomimo lat właściwie, jeżeli chodzi o tą kwestię, jest to u mnie niezmienne. Pozytywne myślenie jest jak magnes. W zależności od jakości naszych myśli oraz od wypowiadanych przez nas słów przyciągamy do siebie różne wydarzenia i ludzi. Zresztą eksperymentów jest masa.
Choćby nawet emocjonalność możesz po prostu wyczytać z twarzy. Patrząc na daną osobę, oczywiście może nie do końca, bo jednak to może być trochę mylne, ale każdy człowiek wytwarza energetykę i tą energetykę jesteś w stanie po prostu wyczuć nawet z paru metrów. To jest ta wibracja, energia, którą każdy z nas wytwarza, czy to będą świadome tu na jawie, w tej rzeczywistości, czy w innych. Próbuję to jakoś dobrać, żeby wam to wytłumaczyć. Ja to rozumiem, ale ciężko jest czasami w prostych słowach wytłumaczyć, o co mi dokładnie chodzi. W każdym razie z perspektywy odkryć fizyki kwantowej tak naprawdę codziennie stwarzamy swoją rzeczywistość za pomocą myśli, emocji, pragnień, przekonań, wyobrażeń i oczekiwań. A więc już nieraz o tym wspominałem i jeszcze również teraz wspomnę, abyście uważali, co robicie, co mówicie, jakie słowa wypowiadacie, bo to po prostu może w pewnym odrębie czasu nabrać taką kształt i formę, że po prostu się to zmaterializuje, zrealizuje. Mam masę takich przypadków z własnego życia i nie zawsze jest dobrze mówić albo życzyć komuś źle, bo to się może źle skończyć. Okej. Im częściej powtarzamy te same przekonania, tym bardziej doświadczamy tego, co sobą reprezentujemy.
Myśli oraz słowa są jak magnes, które przyciągają dokładnie takie same częstotliwości, jakie wysyłają w świat. Myśli o podobnej treści przyciągają do nas zdarzenia oraz osoby, które wibrują w taki sam sposób. Mogę tutaj podać eksperyment, gdzie na przykład kiedy jesteście w poczekalni na dworcu PKP i po prostu siedzicie w jakimś gronie ludzi, powiedzmy 10 osób i wystarczy, że ktoś wejdzie do tej poczekalni, to nawet nie musicie spojrzeć na tą osobę, ale już wibracyjnie czujecie, że albo jest to dobra, albo zła osoba. Po prostu to jest fala. To jest ta bąbla na parę ładnych metrów do przodu, gdzie tworzy się takie jakby zagęszczenie wibracyjne. To się da po prostu wyczuć, że ta osoba jest albo wkurzona, albo zła i tak dalej. To tak samo Ludzie o podobnych strukturach wibracyjnych, o podobnych częstotliwościach łączą się w grupy. Lepiej nam się rozmawia z ludźmi, którzy mają podobne myślenie, podobne koncepcje niż z osobami, które mają odmienne spojrzenie, wizję. Tak bym to określił. Coś mi się tutaj z dyskiem dzieje.
Ciekawa akcja. Okej. Myśli oraz słowa są to wibracje, które mają wpływ na otaczający nas świat. Są intencjami, wyrażeniami, które wysyłamy na zewnątrz. Tak właśnie działa prawo przyciągania, a więc prawo uniwersalne działające w kosmosie, we Wszechświecie. Odwołują się do niego nie tylko fizycy kwantowi, ale też psychologowie, religioznawcy, jak buddyzm czy inne religie. Podkreślają, jak wielką wagę mają myśli oraz wypowiadane słowa i emocje towarzyszące tym słowom. Zgodnie z mechaniką kwantową to my wpływamy na świat i jesteśmy odpowiedzialni za to, co nas spotyka. Nasza świadomość ma realny wpływ na rzeczywistość. Zgodnie z prawem przyciągania większość tego, co wydarzyło się w naszym życiu, wydarza się obecnie, jest manifestacją naszych myśli, pragnień, oczekiwań oraz przekonań.
Jeśli nasza energia psychiczna ma moc kreowania rzeczywistości, to stosując świadomie tę wiedzę, możemy przyciągać do siebie to, czego pragniemy. Pozytywne myślenie. Dobro przyciąga dobro, natomiast zło przyciąga zło. I tutaj się absolutnie z tym zgodzę, ponieważ codziennie, kiedy myślimy, posługujemy się swoimi przekonaniami oraz pragnieniami. Tak naprawdę rzadko jesteśmy w pełni świadomi tych procesów. To jest to, co mówiłem wcześniej o tym zarządcy, o tych badaniach, które wcześniej prowadzili profesorowie na różnych uniwersytetach. Posługujemy się zatem wielkimi narzędziami kreacji w sposób nieświadomy. Możemy to zmienić oraz używać tych narzędzi świadomie. Ja wam proponuję używać ich świadomie, ale to każdy niech sobie interpretuje po swojemu. W ten sposób też będziemy mieli większy wpływ na nasze życie.
Jeśli myślimy pozytywnie, to tak naprawdę przyciągamy pozytywne doświadczenia oraz ludzi, którzy myślą podobnie jak my. Nawet gdy spotkamy kogoś, kto myśli negatywnie, jego pesymizm nie wpłynie na nas, jeśli jesteśmy pozytywnie nastawieni. To raczej by to działo się w drugą stronę. Wyjątek stanowi tutaj sytuacja, kiedy nasz optymizm oraz wiara w moc myśli nie są jeszcze ugruntowane. Nie do końca jesteśmy pewni swoich możliwości. Możemy wtedy błędnie założyć, że wszyscy ludzie są źli i że nie można nikomu ufać, a w konsekwencji schizofrenia i te wszystkie inne stany. Kształtujemy życie swoimi myślami oraz przekonaniami. Często nie wiemy do końca, czego pragniemy, natomiast doskonale wiemy, czego powinniśmy unikać. Mówiąc wyraźnie to, czego nie chcemy, odżywiamy tą niechcianą sferę, ponieważ energia podąża za naszą uwagą. Energia podąża za naszą uwagą.
Dokładnie. Pozytywne myślenie tak naprawdę kształtuje nasz świat. Tu by pasowało zadać kilka pytań, na przykład takich jak. Trzeba by było zastanowić się przez chwilę nad tym, jak często się rozmawia w myślach. Bo na przykład spotykałem wiele osób w swoim życiu, które mówią, że nie mają takiego wewnętrznego głosu. A wewnętrzny głos to nic innego jak sumienie. A to sumienie to tak naprawdę jest głos naszej duszy, tylko kwestia teraz, abyśmy chcieli ją słuchać. O czym myślisz? Jaka jest jakość twoich myśli? Czy są one pozytywne i lepiej się po nich czujesz?
Czy też wprawiają cię one w złe samopoczucie? Często w myślach krytykujemy siebie, innych, świat, kśniemy i tak dalej. Normalka. Każdy to ma albo większość ludzi to ma. Jeśli wysyłamy krytykę na zewnątrz, wraca ona do nas taką samą częstotliwością. Ja bym powiedział, że nawet zwielokrotnioną częstotliwością, bo rzeczywistość jest dla nas taka, w jaką wierzymy, że powinna być. Na świat patrzymy bowiem poprzez pryzmat naszych przekonań. Jeśli nie jesteśmy zadowoleni z tego, co się przytrafia nam w życiu, powinno się wtedy zastanowić, jakie myśli oraz słowa najczęściej przekazuje się, wysyła się w świat. A więc jeżeli będziemy na przykład ciągle biadolić, narzekać: o, jaki ja nieszczęśliwy, o, jaki zły, o, bo tu mi ciągle coś nie wychodzi, bo tu ciągle dostaję kłody pod nogi i tak dalej, to tak będzie po prostu. Tak będzie.
Uważam, że powinno się bardziej myśleć pozytywnie. Nawet neutralne jest nie do końca dobre. Zatem trzeba pamiętać, aby wzmacniać to, na czym się tak naprawdę skupiamy, ponieważ energia podąża za naszą uwagą. Jak wyzwolić się od negatywnego myślenia? Jak pobudzić naszą świadomość do tego, abyśmy mogli, wejść na normalną ścieżkę naszego myślenia? Przede wszystkim ja zalecam przynajmniej pół godziny przed spaniem nie oglądać telewizji, a szczególnie wiadomości, gdzie 80% to jest straszenie. Ja to mam na co dzień wśród domowników, bo wystarczy, że ludzie wstaną, to pierwsze co robią, odpalają laptopa i czytają newsy albo ciągle jest rozmowa o jedzeniu. Mnie to przeraża, ale tak to jest. Na pewno nie powinno się plotkować, obgadywać. Co jest ciężkie w dzisiejszych czasach, bo jednak ludzie lubią żyć życiem innych.
Często nieraz się z tym spotykam, że ludzie więcej wiedzą o mnie niż ja sam o sobie. To też jest zastanawiające w dzisiejszych czasach. Jeżeli ktoś będzie obgadywał inną osobę, mówić o innych nie do końca dobre rzeczy, to raczej nie powinno się tego wzmacniać. Po prostu wysłuchać i tyle. Mieć swoje zdanie, ale nie powielać tego. Raczej wolałbym, abyście starali się wyciągnąć albo w jakiś sposób stanąć w obronie tej osoby i powiedzieć coś pozytywnego oraz pocieszającego. Na pewno trzeba być świadom, że gdy zaczynasz myśleć negatywnie, krytykujesz i oceniasz innych. A więc powinno się wyrobić w sobie taką barierę, która pozwoliłaby nam odróżnić albo wyczuć to, że zaczynamy coś mówić na kogoś innego. Czy trafnie, czy nietrafnie, to już pozostawmy rozważanie. Natomiast generalnie chodzi o to, aby wyrobić sobie taką barierę.
Należy zwracać uwagę na to, kiedy zaczynają nam się w głowie pojawiać, nazwijmy to, takie czarne scenariusze. To znaczy takie stany, że analizujemy sobie jakąś sytuację i zamiast pozytywnie myśleć, od razu, już na starcie wysyłamy impuls, informację obierając drogę w kilku różnych kierunkach i najczęściej są to kierunki, z doświadczenia już wam mogę powiedzieć, że są to właśnie branie tych złych kierunków. Chodzi o to, żebyśmy nie za bardzo myśleli: „A jak nam się nie uda, a jak to nie będzie to?” i tak dalej. Wiecie, o co chodzi, nie? Przede wszystkim też stylistyka w domu, ubranie, ciepłe kolory. Jeżeli jesteś w ciąży, jeżeli jesteś kobietą, to przede wszystkim nie przekazywać swoje emocje dziecku. Myśli oraz emocje u kobiet w ciąży mają ogromny wpływ na rozwijający się w łonie płód dziecka. Kiedy matka jest zestresowana, w jej krwi rośnie poziom adrenaliny, natomiast część jej przechodzi do jeszcze nienarodzonego dziecka. Jeżeli stresujące są sytuacje, które często występują, dziecko może być również po urodzeniu pobudliwe, płaczliwe, nerwowe i tak dalej. Istotne są myśli oraz słowa, które są wypowiadane przez matkę do dziecka oraz jej wyobrażenia.
Wszystko to jest wibracją energetyczną, która wpływa na rozwijające się dziecko. Jeśli spodziewasz się dziecka, staraj się myśleć pozytywnie oraz wypowiadać pozytywne słowa. Możecie sobie przeprowadzić również takie mini teści. Dobra, to wam powiem, bo to jest króciutkie. W sumie czemu nie? Pierwszy krok. Weźcie sobie kartkę i napiszcie na tej kartce co chcecie. Piszcie tak, jak pojawiają się wam zdania w głowie, bez zastanawiania. Nie zatrzymujcie się, nie oceniajcie tego, co piszecie. Dajcie się ponieść własnym myślom.
Gdy skończycie, wsłuchajcie się w siebie. Jak się czujesz po wykonaniu tej części ćwiczenia? Przeczytaj swoją stworzoną przez siebie listę. Drugim krokiem należałoby przekształcić wszystkie zdania zaczynające się od „nie chcę”. Trzeba zapisać na kartce stwierdzenia, które są przeciwieństwem tego, czego się nie chce. Na przykład, jeżeli napisałeś „Nie chcę czuć się przygnębiony”, to trzeba tutaj się zastanowić, co chciałoby się czuć zamiast przygnębienia. Następnie kiedy zmienisz to zdanie na pozytywne, na przykład „Chcę czuć radość”. I tak to powinno mniej więcej tutaj strukturalnie wyglądać. Jeżeli na przykład napisałeś „Nie chcę tej pracy”, napisz: „Chcę mieć pracę, w której będę mógł się rozwijać”. Jeżeli napisałeś „Nie chcę być chory”, to napisz przeciwieństwo tego: „Chcę być zdrowy”.
Jeżeli na przykład napisałeś „Nie chcę mieć problemów finansowych”, to napisz sobie: „Chcę doświadczać obfitości finansowej” i tak dalej. Takich przykładów może być mnóstwo. Wtedy, kiedy napiszesz sobie te przeciwieństwa, to weź sobie tę karteczkę i przeczytaj sobie te pozytywne strony i wyobraź sobie, jak się czujesz, kiedy czytasz te dobre przeciwieństwa. W kroku trzecim trzeba by było popracować nad tym, czego byś chciał. Spróbować trzeba sobie wtedy wyobrazić, że właśnie dzieje się to, czego chcesz, a zatem, że czujesz radość, że masz pracę, w której się rozwijasz, że jesteś zdrowy, doświadczasz obfitości finansowej. Tutaj musiałbyś szczególnie zwrócić uwagę, drogi słuchaczu, na to, w jaki sposób się będziesz odczuwał, jak się będziesz czuł po prostu, kiedy będziesz czytał te pozytywne twierdzenia. Jak będziesz się czuł tutaj fizycznie, psychicznie, jak będziesz czuł swoje samopoczucie w porównaniu z tym, jakie miałeś przed tym ćwiczeniem. Bardzo fajne, proste ćwiczenie, które właśnie kształtuje nas. No dobrze. Pasowałoby tutaj też trochę powiedzieć o samoświadomości, bo świadomość to też świadomość.
Ja później troszkę nawiążę jeszcze do tej śniącej świadomości, bo taki jest główny temat dzisiaj marząco-śniąca świadomość. Ale zanim jeszcze to zrobię, to jeszcze wam trochę powiem. W sumie czas mam nieograniczony, więc mogę siedzieć. Wypiłem dwie kawy teraz przed samą audycją. Do tego mam tutaj jeszcze litrową dzbanę z cytryną, którą uwielbiam. Przynajmniej litra muszę wypić dziennie. Także ona mnie teraz postawi z ginger oczywiście, a jakby inaczej. Także tutaj sobie później popiję, ale zanim jeszcze do tego przejdę, to pasowałoby jeszcze mieć też samoświadomość, bo w dzisiejszych czasach mamy, chyba większość z nas, widzisz, tak naprawdę niektórzy nawet chyba nie mają świadomości tego, że w ogóle są. Nie chcę tutaj nikogo oczywiście oceniać i tak dalej, ale czasami się widzi idąc ulicą, po prostu patrząc na pewne zachowania różnych ludzi, że tak naprawdę niektórzy ludzie w ogóle nawet nie wiedzą chyba, że żyją. Tak Marku, tak.
Piję czysty sok z cytryną i piję tam już od dłuższego czasu. Wbrew pozorom sok z cytryną połączony z ginger i jeszcze jak dajesz miętę taką świeżą, to jest po prostu rewelacja. Co prawda cytryna ma jeden minus, że jak wypijesz, to za 15 minut lecisz do ubikacji, bo jest bardzo, że tak powiem, wypukującym, ale jest po prostu rewelacyjny. Jeszcze nawiązując do tego wcześniejszego, co tam mówiłem, chodzi generalnie też o to, żeby mieć tak naprawdę świadomość tego, że tak naprawdę myślami kształtujemy naszą własną rzeczywistość. Ja sam pamiętam stany, kiedy, bo każdy ma różne tam swoje problemy i czasami też jakieś tam, może nie, że doły, bo ja generalnie dołów nie mam, ale generalnie u mnie było tak czasami, że po prostu musiałem Po prostu przychodzi zima czy coś, człowiek bardziej dostaje takich dołów, mniej słońca i tak dalej. Pamiętam, kiedyś nie raz sobie wyobrażałem: „Ciekawe, jak bym miał raka”, czy coś tego typu. I na przykład dostawałem jakieś takie dziwne bóle i tak dalej. Także sam się przekonywałem na swoich myślach, swoim działaniu, jak myśli są mocnym narzędziem w kształtowaniu naszej rzeczywistości. To tylko taki przykład, może nie do końca jest taki sensowny i logiczny, ale chodzi o to, żeby to zrozumieć. Myśli tak naprawdę kształtują naszą rzeczywistość i mam tego setki, tysiące, jak jeszcze nie więcej przykładów, które wpływały poprzez moją świadomość kreacji.
Gdzie będąc w różnych stanach, czasami w dole i tak dalej, tworzyłem takie sytuacje, które po jakimś czasie kształtowały się. Tak naprawdę kształtowanie myśli to mniej więcej trzy, cztery do tygodnia. W tym okresie w polu morfogenetycznym, tak zwanym eterze, jest ta informacja. Jest ta informacja i teraz, jeżeli będziemy dalej brnęli, to ona się zacznie realizować. Jeżeli będziemy kontra robili, czyli na przykład to, co podałem wam wcześniej, to ćwiczenie takie na zasadzie przeciwstawieństw, to ono się rozpłynie. Ważne, aby mieć tutaj samoświadomość tego procesu, w jaki sposób to wygląda i zachodzi. Dzięki sile umysłu mamy tak naprawdę wpływ na własny zapis naszego DNA, które możemy kontrolować. Możemy dzięki temu kontrolować swoje własne zdrowie somatyczne oraz wpływać na naszą przyszłość i zdarzenia nam towarzyszące. Oraz co niektórzy uważają, również na losy przyszłe świata. Też tak uważam, ponieważ uważam, że w pewnym sensie jesteśmy wszyscy połączeni taką niewidzialną nicią i taką nić również widziałem w poza wiele razy.
Tak naprawdę jakbyśmy byli wszyscy jednością, jedną wielką świadomością, a my jesteśmy takimi małymi sondami, które doświadczają pewnych rzeczy, zjawisk, sytuacji. Jeżeli wierzymy w reinkarnację, to prawdopodobnie powróciliśmy po to, aby tutaj na nowo przebadać albo nie zdążyliśmy wcześniej przebadać sytuacji, które nas wcześniej mogły dotknąć we wcześniejszych życiach. Ja wierzę absolutnie w reinkarnację, natomiast nie pamiętam już teraz, chyba do pięciu czy do sześciu doszedłem i później już nie wchodziłem, bo dostawałem też takie przekazy, że dalej nie ma sensu. Natomiast widziałem wiele swoich wcieleń, o których nawet chyba w pierwszej części „Czasu Snu” opowiadałem. Było ich bardzo wiele. Nie do ogarnięcia tymi niefizycznymi ramionami. W każdym razie o tym, że możesz kształtować swoje zdarzenia oraz przyszłe zdarzenia, nie tylko swoje, również wiedzą naukowcy oraz specjaliści od programowania rzeczywistości, którzy to codziennie zaprzepiają na naszych umysłach określone wytyczne, dzięki którym wpływają na świadomość zbiorową i kształtowanie się przez nią rzeczywistości, a raczej jej końcowego odczytu w trójwymiarze. Pamiętacie wcześniej, co powiedziałem? Telewizja, wiadomości, programowanie. Ja telewizji nie oglądam już od 2005 roku.
To ile to jest? 12 lat. 12 lat telewizji już nie oglądam. Czasami się zdarzy, wiadomo, jestem u rodziców czy w Polsce gdzieś w jakiejś knajpie, restauracji, to wiadome, ale generalnie nie mam. Wiecie, kiedy ostatni raz brałem antybiotyk? W 2004 roku. Nie biorę żadnych leków. Żadnych. Nawet witaminę D3 odrzuciłem. Metafizyka umysłu odpowiada za oprogramowanie natury świata.
To od nas tak naprawdę zależy, czy będziemy marionetkami, czy też będziemy tym głównym zarządcą. To jest to, co zawsze powtarzam w audycjach. Czy będziemy pilotem, czy będziemy palcami, które po tym pilocie przełączają odpowiednie programy. To już sobie musi każdy na to odpowiedzieć sam, indywidualnie. Generalnie chodzi o to, abyśmy się przebudzili z tak zwanego kosmicznego Matrixa i abyśmy odzyskali swoją własną samoświadomość oraz wolną wolę. Abyśmy zrozumieli, że to my jesteśmy tym kosmonautą, który sobie wisi na przykład nad Ziemią i obserwuje, doświadcza. Tak abyście zrozumieli. Dlatego będę później pił trochę w dalszej części audycji, że tak naprawdę nasza świadomość, przynajmniej ja mam takie na obecną chwilę wnioski, że nasza świadomość nie znajduje się tutaj, w tym wymiarze. Pewnie to głupio zabrzmi, ale tak mi się wydaje. Natomiast to, co wcześniej wam powiedziałem, mózg jest interpretatorem.
Jesteśmy fizyczną antenką, która łączy się z niefizyczną częścią. Tak naprawdę jesteśmy poza pełnią życia, tu jesteśmy tylko ograniczeni. Zresztą jak sobie weźmiecie proces nie wychodzenia z ciała do astrala, tylko wchodzenia z astrala do ciała, to bardzo ładnie to wszystko widać, jak przechodzi się przez zagęszczenia. Normalnie jakbyś na siłę wchodził w ciasne buty. Myślę, że to będzie dobre określenie. Coraz częściej otwarcie mówi się o zjawiskach z pogranicza czynnika pesji, radiestezyji, psychotroniki, czy też fizyki kwantowej, które to zagłębiają się o siebie. Tak naprawdę wszystkie te nauki w jakiś sposób są połączone. To tak samo jak jest z religią. W ogóle uważam, że systemy religijne to są do bani, ale jeżeli już mówimy o religii, to każda religia ma ziarnko prawdy w sobie. Wydaje mi się, że w części jest to zrobione w taki sposób, aby te klocki, które są porozrzucane w różne miejsca, było bardzo ciężko nam złożyć i skumać.
Tak mi się wydaje. Ludzkość badając kosmos oraz odkrywając nowe prawa, czy to metafizyki na przykład, zaczyna świadomie zagłębiać istotę własnej psychiki, która jest tworem nieskończenie pięknym, konstruktywnym czy też wielowymiarowym. Ja byłem kiedyś w takim wymiarze, że nie wiem, czy to nawet było dziesięciowymiarowe. Po prostu to nie do opisania stan. „Ale to nie trzeba nikogo przekonywać, każdy ma własną percepcję. Nie możesz powiedzieć słoniowi, że jest mrówką.” Tutaj odpowiadam Chięci z czata na YouTubie. Ty możesz tylko powiedzieć komuś i tyle. Co więcej? Przecież nikogo nie zmusisz. Nikomu nie każesz wyjść na ulicę w majtkach, kiedy jest zima.
Prawdopodobnie tego nie zrobi. Dzięki świadomości tak naprawdę niemożliwe staje się realne, a wszystko to, co powstaje w ludzkim umyśle, prędzej czy później przenika do rzeczywistości. Tak jak na przykład wynalazki, takie jak rakiety kosmiczne, teleportacja stanów kwantowych, inteligentne protezy, urządzenia sterowane ludzkim głosem czy też myślami albo praktykowanie psychokinezy. Ja z doświadczenia wam mogę powiedzieć, że wiele osób, które znam i które zajmują się badaniami naukowymi czy też są projektantami, wiele swoich pomysłów czerpie właśnie z astrala. Wiele problemów, które mają, nie są w stanie rozwiązać tutaj, w tej rzeczywistości. Rozwiązują po tej drugiej stronie. To jest niesamowite, że sam byłem nie raz. Byłem też kiedyś w różnych swoich snach konstruktorem czy też laborantem. Po prostu miałem swoje własne laboratorium i mnie zawsze ciągnęło do chemii. Zawsze uwielbiałem fizykę, chemię.
Uwielbiałem zawsze tym się bawić i zawsze miałem dobre wyniki w tych dziedzinach. Technologia idzie naprzód w nieobrażalnym tempie, a wszystko to za zasługą siły umysłu. Tak naprawdę większość tych wszystkich wynalazków, które dziś mamy, powstały poprzez wprowadzenie naszego umysłu w pewne odpowiednie stany. I mówimy tutaj o stanach, zarówno kiedy sami się dostrajaliśmy do pewnych stanów, czy choćby nawet wchodziliśmy w tak zwane Biblioteki Akaszy, ale to też mówię o stanach, gdzie doprowadzaliśmy się przy użyciu choćby nawet substancji psychoaktywnych, LSD czy innych rzeczy. Bardzo wiele takich wynalazków, z których dziś korzystamy, zostało wynalezionych w tych stanach, a więc musicie sobie tutaj odpowiedzieć na to pytanie. Patrząc na świat w sposób holistyczny oraz dostrzegając fenomeny niewytłumaczalnego, można dostrzec, że kosmos wpływa tak naprawdę na nas, a my wpływamy na rzeczywistość, tworząc własne ramy oraz konstruując kosmiczne prawa. Jeżeli chodzi o oddziaływanie kosmiczne, to jak to opisać? Poza po prostu to widać. Poza po prostu widać energetykę kosmosu, tak bym to nazwał. To znaczy widać takie jakby promienie.
Brakuje mi słowa. To jakbyście byli żółtkiem, jajkiem, żółtkiem w środku. I ta zewnętrzna otoczka była bombardowana cały czas energią. Po prostu energią. Jeżeli chcemy to zrozumieć, to niestety, ale musimy mieć świadomość, samoświadomość siebie oraz tego, że kształtujemy tą naszą rzeczywistość. Tutaj musimy rozpatrywać naturę kosmosu oraz ludzkiej psychiki i rzeczywistości krok po kroku, dochodząc do miejsc, w których tak naprawdę zrozumiemy, że stanowimy jedność i że wszyscy ogólnie jako ludzie, ludzkość, istoty mamy wpływ na to wszystko, co kształtuje naszą rzeczywistość. Jest taka też teoria konspiracyjna, która mówi o tym, że po to się właśnie tworzy takie wielkie koncerty, ponieważ niektórzy, którzy kumają, wiedzą, o co chodzi z pojmowaniem rzeczywistości, w pewien sposób oni potrzebują do funkcjonowania własnych siebie, naszych emocjonalnych stanów. A więc na koncertach jest tworzona ogromna ilość energii emocjonalnej i ta energia emocjonalna w jakiś sposób pozwala pewnym rzeczom, pewnym istotom z innych światów, z innych rzeczywistości gromadzić tą energię, a ta energia pozwala im znowu na manifestację się w tej rzeczywistości. Dlatego teraz system wariuje, ponieważ dużo ludzi się budzi. Zresztą ten rok będzie fenomenalny.
Przynajmniej ja tak to odbieram. Mamy trzy wybory w tym roku Francja, Niemcy i chyba Włochy, jak się nie mylę. Coś tam na Grecji jeszcze będzie. W każdym razie system się już szykuje na backupa, bo zawsze w takich dziwnych zwrotach historycznych, kiedy system już jest niemal pewien, że ma władzę nad ludźmi, to zawsze się dzieje coś takiego w ludzkiej świadomości, że ludzie robią odwrotnie. Mamy przykład tutaj choćby nawet z Brexitem angielskim. Angole się do tej pory nie mogą pozbierać z tego, dopiero tak naprawdę po niecałym roku, po sześciu, siedmiu miesiącach do nich zaczyna dochodzić. Ja sam rozmawiam z młodymi ludźmi tutaj w pracy, takimi 20-, 20-parolatkami. Oni są przerażeni tu po prostu. Zresztą ja widzę też po cenach w ogóle, jak tutaj wszystko wygląda. Banana, którego kupowałem kiedyś za 10 pików, teraz kupuję za 20, a więc 100% w górę w ciągu roku niecałego.
Rzeczywistość wypełniona jest falami elektromagnetycznymi. Zgadzam się z tym jak najbardziej, które to wpływają na siebie, pokrywają się oraz kooperują ze sobą. Cała przestrzeń oraz rzeczywistość, łącznie z ludzką świadomością, składają się z informacji, gdzie pierwsza informacyjna struktura jest to czasoprzestrzeń, a w niej są też formy energii oraz materii przeliczone na informacje, które można odczytywać za pomocą końcowego przetwarzania informacji, czyli generowania ich w trójwymiarze. Oznacza to tylko tyle, że zarówno czasoprzestrzeń, energia, czy też materia są czynnikami, które są sztuczne, ponieważ są stworzone przez nas i nasze wyobrażenia tak, aby były na tym poziomie świadomości łatwiej nam do tworzenia oraz zrozumienia praw fizyki. To jest to, co chyba w ostatniej, ósmej części nawet chyba „Czasu snu" mówiłem o sytuacji, kiedy siedziałem ze swoim znajomym na ławce i zadał mi takie dziwne pytanie: „Wytłumacz mi, jaką mi dasz gwarancję, że biały, który ja widzę, jest takim samym białym, które ty widzisz?". Ja uważam, że nie da się tego wytłumaczyć. Bo jak możesz to wytłumaczyć, tak? Jedynie co to możemy to w jakiś sposób ubrać w ramy, chociaż pewnie są może jakieś narzędzia, które pozwolą nam po prostu to znormalizować. Natomiast uważam, że my wszyscy kreujemy tak naprawdę swoje wyobrażenia. Pogląd, że rzeczywistość jest składową interakcji umysłu i wolnej woli ze skalarnym polem informacyjnym można zauważyć również u fizyka Davida Bohma, który to wskazuje, że podobieństwo budowy ludzkiego umysłu złożonego z sieci neuronów do konstrukcji wszechświata jest złożone z galaktyką.
Kurczę, gdzieś to kiedyś czytałem w jakichś artykułach, że- Nasza budowa mózgu jest dokładną kopią kosmosu naszej galaktyki. Gdzieś kiedyś byłam, teraz już nie znajdę niestety, ale gdzieś były takie badania, że naukowcy brali zdjęcia naszej galaktyki i brali pod mikroskopami elektronowymi robili zdjęcia mózgów. Było kilkadziesiąt pacjentów badanych i każdy miał podobną strukturę do galaktyki. Niemalże idealna kopia. Zawsze były różnice niewielkie, ale niemalże idealna kopia. Szkoda, że sobie tego nie przygotowałem wcześniej. Teraz już niestety nie będę grzebał, bo nie znajdę tego tak na szybkiego. Programowanie nas samych oraz wpływ myśli na DNA. Wiara czyni cuda, czyli pierwiastek metafizyki z fizycznym postrzeganiem złożonej rzeczywistości. Zdaniem wybitnego amerykańskiego biologa oraz genetyka, który specjalizuje się w inżynierii genetycznej, Bruce'a Liptona, myśli stanowią panaceum na wszystkie choroby oraz poprzez odpowiednie kodowanie się, programowanie, mentalnie wpływamy na zapisy DNA.
Chodzi o to, że bazując na podwyższonych założeniach, że wszystko jest zapisem informacyjnym, a my sami jesteśmy biozapisami informacyjnymi umieszczonymi w zaprogramowanej rzeczywistości, która jest wypadkową kooperacji naszych myśli oraz wyobrażeń i odczytu końcowego, to i siebie też możemy dowolnie przeprogramować siłą myśli oraz wiary. Bo skoro to, czym jesteśmy, jacy jesteśmy i na co chorujemy, jest wynikiem naszego zapisu w genach, to również to oraz zapis DNA może również ulec przeprogramowaniu. Też uważam, że takie coś jest. Długie troszkę to zdanie przeczytałem, ale rzeczywiście uważam, że jesteśmy w pewnym sensie zapisem informacyjnym, a właściwie informacją uplecioną po części w energii oraz po części w wibracji oraz dźwięku. Tak naprawdę te wszystkie elementy są skupieniem nas w tzw. superumysł. Superumysł, który jest poza, a wynikiem jesteśmy my w tej rzeczywistości. Zdaniem tego pana Bruce'a Liptona podświadomość ludzka jest kluczem do samoleczenia oraz zmiany struktury DNA. O samoleczeniu kiedyś zrobię osobną audycję, bo jest to mega ciekawy temat. Sam stosuję samoleczenie już od wielu lat i absolutnie potwierdzam działanie tego w różnych sferach, nie tylko fizycznych, ale też psychicznych.
Chodzi tu o samopoczucie i nie tylko. Dla niektórych może być to oczywiście czynnik oparty o siłę myśli, takich jak wiara, terapie szamańskie, modlitwę czy też efekt placebo, gdzie pacjent dostaje neutralny lek i jakikolwiek bodziec czy też czynnik mają pobudzić siłą naprawczą jego myśli. A więc następnie pod wpływem takich myśli oraz wiary w moc tego lekarstwa, opatrzności oraz protekcji Bożej, czy też mocy uzdrawiania, wpływa się na zachowanie takich genów oraz ich struktur. Zdaniem dr Berrendi Fox zmiany w DNA odpowiadają za rozwój umiejętności PSJ, tego współczynnika oraz prowadzą do ewolucji gatunku. W pewnym sensie też już niektórzy, już słyszałem takie teorie ostatnio dość głośno, ale nie będę mówił tutaj od kogo, też uważają, że w pewnym sensie my już przechodzimy taką terraformację. Przepraszam. Musiałem kichnąć. Podobne założenia można zauważyć również u polskich autorytetów z dziedziny samoleczenia czy też medycyny holistycznej. Jednym z takich autorytetów może być chociażby prezes Polskiego Stowarzyszenia Duchowych Uzdrowicieli Antoni Przechrzta. Jakie dziwne nazwisko, który to udokumentował niejeden przypadek, gdzie siła mentalna i wiara w wyzdrowienie była mocniejsza niż śmiertelna diagnoza lekarska i nieuleczalna choroba.
Nie wiem jak wy, ale ja jeżeli by mi się już coś działo, to raczej bym wierzył w siebie i stosował samoleczenie niż poszedłbym do lekarza Mengele. Jakoś to robię od x lat i tak jak wam wcześniej powiedziałem, od 2004 roku praktycznie nie choruję i ostatni raz w 2004 roku brałem antybiotyk. Czasami mi się zdarzy jakieś przeziębienie, wiadome, nie? Ale to tak raz na dwa, trzy lata mi się coś tam zdarzy. To jest kwestia tylko później dwóch, trzech, czterech dni i dochodzę do siebie. Wszystko oczywiście natura. Jego zdaniem wiele osób jest powoływanych poprzez myśli, emocje, stres i strach, a są one wywoływane poprzez konflikt, który następuje pomiędzy misją obraną przez nasze wyższe ja a rodzajem życia, jakie prowadzimy. Polecam wam audycję w Radiu Paranormalium, audycję ze Zbyszkiem Mrugałą i Aleksandrem Dejovem. Nie, przepraszam, to było z Markiem Wysockim w Warszawie, którzy zajmowali się leczeniem, takim bardziej duchowym. Panowie mówili między innymi o zdjęciach kilianowskich, gdzie można zobaczyć swoją własną aurę.
Ale przede wszystkim w tych audycjach był poruszony temat, że na nasze zdrowie ma wpływ emocja, myśli oraz tryb życia, jaki prowadzimy. To, w co wierzymy, staje się naszą rzeczywistością, bo myślami przyciągamy pozytywne lub negatywne wibracje, czy też zapisy informacyjne lub stany kwantowe. Ponieważ nasza świadomość jest w stałej kooperacji z tak zwanym inteligentnym polem uniwersalnym, polem morfogenetycznym. Wszelkie zjawiska PSI, cała fizyka, forma rzeczywistości, stany OOBE, wyjścia poza ciało, LD, wizjonerstwo, praktyki rytualne, religie, modlitwy, światopoglądy oraz wierzenia, czy też kontakty z obcymi cywilizacjami oraz bytami energetycznymi, takimi jak demony, duchy oraz anioły. Cała magia: ta dobra i ta zła. Wszystko to, w co wierzymy, tak naprawdę staje się naszą rzeczywistością, ponieważ jesteśmy kreatorami. Nasze myśli kształtują je, przybierają taką formę, jakiej się spodziewamy. Tak że naprawdę podkreślam tu już nie pierwszy raz: uważajmy, co myślimy. Ja sam widzę po sobie efekty, kiedy podchodzę nawet do obcych osób przyjacielsko i zupełnie inna jest reakcja. Bo na przykład mam zły dzień, jestem wkurzony na szefa czy coś.
Podchodzi do mnie klient na przykład, a ja mu coś odbarchnę. To automatycznie wiadomo już, jak to się odbije. A zupełnie inaczej, kiedy od samego początku podchodzisz do klienta z podniesioną ręką. Odpowiedzi na pytanie, dlaczego się tak dzieje, jest miliony, ale tak naprawdę gdzieś tak dlatego, ponieważ każdy swoim własnym umysłem odbiera i kształtuje swoją własną rzeczywistość, będąc w stałej kooperacji z polem informacyjnym, z innymi ludźmi oraz stale zmieniając się i rozwijając strefę rzeczywistości przestrzennej. Tak naprawdę uważam, że nie jesteśmy w kontakcie z polem informacyjnym tylko jeżeli chodzi o istoty ludzkie, ale również z innymi istotami, również ze zwierzętami. Też uważam, że mają świadomość. Oczywiście każde z tych rzeczy ma swoje ograniczenia, bo wiadomo, inaczej będziemy mogli się łączyć z polami. Jeżeli będziemy chcieli doświadczać bycia choćby nawet ślimakiem dla przykładu, tak teraz strzelę, to inaczej będzie to wyglądało. Aczkolwiek też są piękne odczucia. A inaczej będziemy odbierali, jeżeli będziemy jeszcze chcieli być na przykład różowym słoniem, latającym różowym słoniem.
Dobra, wiecie co? Teraz spojrzę na czata, czy coś się dzieje. Jak ktoś chce ćpać, to niech sobie ćpa. Już każdego indywidualna sprawa. Nie oceniajcie ludzi, naprawdę nie oceniajcie ludzi, bo to do niczego nie prowadzi. Socjolog będzie również szukał rozwiązania w naszych umysłach, ale zupełnie inaczej podejdzie on do tego zagadnienia. Do ciekawych wniosków doszli tutaj amerykańscy socjolodzy oraz twórcy książki „Paranormalna Ameryka. Spotkania z duchami, obserwacje UFO, polowanie na Wielką Stopę i inne dziwności w religii oraz kulturze”. Ci panowie to jest doktor Christopher D. Banderą oraz doktor Carson McKeina z Baylor University w Waco w Teksasie.
Po przeanalizowaniu statusów społecznych wielu religii, wykształcenia oraz innych czynników badanych ludzi uznali, że ponad 70% Amerykanów wierzy w tak zwane zjawiska paranormalne, mimo różnych statusów społecznych. Niektórzy w paranormalności szukają przygód i emocji oraz oderwania się od nudnej, szarej rzeczywistości. Inni zaś wierzą, że studiowanie tych zagadnień doprowadzi ich do lepszego zrozumienia świata, a jeszcze inni pragną sławy. Wspólną cechą wszystkich ludzi była umiarkowana wiara religijna. Tacy ludzie są na tyle otwarci, aby wierzyć w zjawiska nadprzyrodzone. Ale nie są oni tak ugruntowieni, usztywnieni w swoich własnych przekonaniach, aby odrzucać to, co się wpisuje w dogmaty. Naukowcy zwrócili tutaj również uwagę, że najczęściej ludzie wykształceni doświadczają wędrówek astralnych, natomiast biali mężczyźni najczęściej widzą UFO. Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam analizy. Zresztą pracowałem kiedyś jako analityk. Polecę trochę prywatą.
W jednej z największych firm w Polsce zbrojeniowych. Pamiętam sytuację, kiedy rozmawiałem ze swoimi kolegami, jak schodziliśmy na tematy, jeżeli chodzi o broń. Ja zawsze twierdziłem, że w sumie praca w firmie zbrojeniowej to jest tak naprawdę tak, jakbyś ty po prostu zabijał, tylko zwalasz winę na to, że musisz mieć pracę i tak dalej. Były ostre dyskusje na ten temat, ale to tylko tak parafrazowałem. Do tego sny, międzywymiary, projekcja astralna i połączenie z rzeczywistością przestrzenną, w której żyjemy. Popiłem sobie cytrynkę. Bardzo polecam ten napój. Przynajmniej litra dziennie sobie wypić, najlepiej na czczo. Oczyszcza organizm i to bardzo mocno, szczególnie jeżeli połączymy to z ginger oraz z miętą. Można dodać trochę pieprzu.
Tak na odporność. To stosują właśnie rolnicy na przykład indykom, ziarna pieprzu wrzucając do gardła, aby nie chorowały. Dobra, to co? Lecimy w takim razie dalej. Sny, międzywymiary, projekcje astralne oraz ich połączenie z rzeczywistością przestrzenną, w której istniejemy. Uciszę trochę podkład, bo wydaje mi się, że chyba za głośno jest. Niektórzy naukowcy, jak na przykład neurofizyk Kevin McCaffrey uważają, że projekcje astralne są odbiciem alternatywnych wymiarów oraz rzeczywistości, gdzie myślami, świadomością czy też stanem kwantowym przebywamy podczas śnienia. A to, co znajduje się w sferze snu czy podświadomości, może przeniknąć do świata fizycznego. Też się zgadzam z tą koncepcją. Naukowiec przeprowadził nawet takie badania, aby udowodnić, że przy odpowiedniej wizualizacji jesteśmy w stanie wydobyć sen do jawy oraz sprawić, by ten sen przeniknął do naszej rzeczywistości.
Znam człowieka jednego, który będąc w innej rzeczywistości był w stanie przenieść kamyk do naszej rzeczywistości. Wiem, że dla wielu będzie to pewnie „co ja za głupoty plekę?", ale z tą osobą również wspólnie śniłem. I znam tą osobę już od dłuższego czasu, przynajmniej od czterech lat. Badania osób śniących, które miały koncentrować się na konkretnych przedmiotach we śnie, zdaniem grupy naukowców z Boston Harvard Medical School odniosło sukces, bo pewne przedmioty udało się wydobyć ze świata realnego. A to dlatego, bo sny stanowić mogą jakby takie odbicie z innych płócien. Zatem człowiek znajdujący się w stanie snu jest w stanie nawiązać łączność z równoległym wymiarem, jak w efekcie splątania kwantowego i ściągnąć z niego zapis informacji, który, nazwijmy to, rozpakuje się w naszym realnym fizycznym wymiarze. Naukowcy stan snu często nazywają piątym wymiarem lub substancją, czy też materią, albo skalarnym polem, w którym znajduje się nasza trójwymiarowa rzeczywistość fizyczna. Według naukowców dla lokalnych efektów kwantowych istnieją formy synchronizacji, które to umożliwiają nawiązywanie połączeń i zależności pomiędzy wydarzeniami oraz sytuacjami, jak też formami wymiarowymi, gdzie każdy związek przyczynowy jest możliwy. Zdaniem kanadyjskiego fizyka Davida Petta synchroniczności zdarzające się w naszym życiu, które tłumaczymy jako zbiegi okoliczności, a które to pojawiają się z niecodzienną częstotliwością i mają dla nas, obserwatorów jakieś konkretne znaczenie, nie mogą być wynikiem zwykłego przypadku. Okej, musiałem sobie usunąć pewną rzecz, bo mi coś wyskoczyło.
Przepraszam was bardzo. Zdaniem naukowców bazujących na definicjach skalarnego pola fizyki kwantowej oraz założeniach dotyczących holograficznych wizji świata rzeczywistość, która nas otacza, jest bardziej złożona od tego, co widzimy. W moim logo na stronie dużymi napisami jest napisane: „Bo nic nie jest takie, na jakie wygląda”. I nie jest to przypadkowe zdanie. Jest wielowymiarowym tworem ta rzeczywistość, którą widzimy, która w zależności od punktu oraz sposobu patrzenia, ja na to mówię i Castaneda też o tym mówił, z punktu scalającego może mieć różne formy. Składa się ona z powłok, które się wzajemnie przenikają. Każdy to widzi inaczej. Ja to bardziej bym odróżniał jako warstwy porównywalne do cebuli. To, co fizycznie stanowi jeden z takich wymiarowości, lecz jest niejedyny. Jaki jest zapis w strukturze kosmologicznej łączności pomiędzy duchem o materią?
W rzeczywistości tutaj chodzi o to, że rzeczywistość łącznie z naszym własnym zapisem oraz informacją o nas samych może poprzez świadomość dowolnie projektować. Może być dowolnie projektowana jako na przykład, żeby to tak zrozumieć bardziej na przykład jako gra komputerowa, dzięki czemu można zrozumieć i wyjaśnić procesy samoleczenia, bilokacji, psychokinezy, psychotroniki czy też telepatii. Tak, telepatia jest absolutnie możliwa. Ostatnio w ciągu miesiąca miałem kilka snów takich właśnie, gdzie znajdowałem się w miastach, w przestrzeniach. Idąc po ulicach znałem myśli wszystkich istot. Wystarczyło, że się na kogoś popatrzyłem i ja wszystko wiedziałem o tej istocie, o tej osobie. Oczywiście mówię tutaj o sferze w poza. To było niesamowite doświadczenie i jedno z takich snów miałem na przykład, że kiedy zaczynałem odczytywać myśli innych istot telepatycznie, to w pewnym momencie w tym świecie astralnym było takie jakby poruszenie, bo większość ludzi to było na takim placu, gdzie ja stałem i obserwowałem przechodzących ludzi. Byłem w stanie odczytać emocje, byłem w stanie odczytać problemy ludzkie, znaczy problemy, które w tamtej sferze mieli ludzie. I w pewnym momencie poszła informacja taka, że nagle wszyscy się skapowali, a przynajmniej większość skapowała się, że ja ich rozumiem, że oni mnie widzieli, ja ich widziałem.
W pewnym sensie jakbym był w takim normalnie realnym świecie, ale że ja odczytuję ich myśli. I to było niesamowite doświadczenie. To doświadczenie mi się kilka razy w ciągu ostatniego miesiąca pojawiało. Ja tutaj o GoodFellie nawiążę jeszcze później. Jak będę już mówił, to powiem, w jaki sposób, gdzie, w jakie miejsca przykładać to, aby mieć różne stany. Aby na przykład, jeżeli chodzi o energetykę, to się trochę w inne miejsca kładzie, ale jeżeli chodzi na przykład o OBE, to też jeszcze w inne miejsca, LD jeszcze inne miejsca. Wiem, ostatnio był Kamil, mi tam pisał z Ruchu RO, z Ruchu Oneironautycznego, że się dziwne rzeczy u niego zaczynają dziać. Kamilu, ja wiedziałem, że tak będzie, ale nie chciałem na razie nic mówić, bo nie chcę, abyś sugerował się tym. Nie chciałbym, abyś po prostu nieświadomie się zaprogramował. Dlatego wolę nic nie mówić.
Wolę słuchać, co ty mi tam napiszesz w prywatnych mailach. Bo tak naprawdę to ty też bierzesz eksperyment, który ja robię. Ciekawe rzeczy się dzieją u Kamila. Spójrzmy na czata i będziemy zaraz kontynuować. Okej, na YouTubie cisza. Mike33: „Witam, od kilku lat nie mam prawie żadnych snów, a jak coś się pojawi, to jest to jakiś koszmar. Jaka może być tego przyczyna?” Zaglądnij w siebie. Ja ci nie mogę powiedzieć, co ty masz w głowie. Przyczyna jest zawsze w nas. Jeżeli masz porządek w sobie, to nie powinieneś mieć koszmarów.
A jeżeli coś jest nie tak, to ja ci tylko mogę poradzić, Mike33 gość na Paranormalium na czacie, abyś po prostu przyglądnął się sobie, swojemu wnętrzu. Tyle. Nic więcej ci nie mogę powiedzieć. Ja również, Marku, pamiętam bardzo mało ze snów. Łącznie może z 15, 20 w ciągu roku. To ja wam powiem jeszcze taką jedną rzecz: przyglądnijcie się, bo też kiedyś zrobię o tym audycję, jeżeli chodzi o sposób odżywiania się, bo to też jest bardzo ważne. Ja widzę tu kolosalne różnice. Oczywiście unikam mięsa, ale zdarza mi się czasami, że mięso jem. Wiadomo, też mam swoje słabości, jeszcze stare przyzwyczajenia i kiedy jadam mięso, to poziom snów spada u mnie. Robię się bardziej agresywny i tak dalej.
Nie przesadzajmy, mnie jest ciężko wyprowadzić z równowagi, ale widzę jakość snów, jeżeli chodzi o odżywianie. Polecam wam ginger na przykład do herbaty dodawać. Ginger też bardzo wspomaga. „Jak byłem młodszy, to miałem masę barwnych snów„, Mike33. No i co się stało, że nie masz? Selego: „Zapisuj sny, prowadź dziennik snów". Jeżeli ktoś ma problemy z zapisywaniem, bo jest to uciążliwe. Ja przybrałem formę parę lat temu, 2013, 2014, że nagrywałem swoje sny po prostu na dyktafonie. Od razu jak szedłem spać, odstawiałem telefon na pół metra od siebie. Oczywiście już mikrofonik przygotowany, wszystko podpięte.
Tak że jak się budziłem, to nagrywałem. Dlatego czasami te nagrania niektóre, które są na Radiu Nafali, czy też na mojej stronie czasnu.com są po prostu jakbym był jakiś ućpany albo coś. Ale to są po prostu nagrania, które kiedyś nagrywałem i nigdy ich nie modyfikowałem. Chodziło o to, aby oddać pierwotną pełnię tego, co się wtedy działo. Wielu snów też nie pamiętam i tak dalej. To były moje takie prywatne dzienniczki. Później się to wszystko przerodziło po prostu w audycje. „Nic się nie trzyma kupy w tych snach. Jak już są, to nie ma tam żadnej logiki„, Mike33 gość. No nie wiem, ja mam inaczej.
Oj, zdziwiłbyś się, Mark. „Nie ma co zapisywać, niestety". Oj, zdziwiłbyś się. Po latach, kiedy zapisujesz i tworzysz, to tak naprawdę jakbyś tworzył historię z kilku płaszczyzn. A najlepsze te sny są, które są najmniej logiczne. Cząstkowe. Gibon Gibki: „Mówiłeś o tym, że znałeś myśli i uczucia innych ludzi we śnie. Pozdrawiam, bo może to przed tobą uciekałem dwie noce temu." Wiesz co? Ktoś uciekał. Słuchajcie, ja już miałem takie sytuacje, że też się wielu osobom śniłem w ich snach świadomych.
Natomiast nie wiem, skąd oni wiedzieli, że to ja, skoro nie znamy się, a nawet zdjęć nie miałem swoich prywatnych na Fejsie. Tak że skąd te osoby wiedziały, że to ja, to nie wiem. Ale fajnie, to miłe. Ale zdarzało mi się też, że do mnie tutaj u siebie w pokoju, gdzie ja sypiam, byłem sprawdzany. Zdarzało się to. Dobra, kontynuujemy ten wątek dalej ducha i materii oraz zapisów informacyjnych w rzeczywistości w strukturze kosmologicznym. Dobrze. Mówiłem tu o tej biolokacji, psychokinezie, psychotronice. Według Roberta Schwartza „Odważne dusze„. Inaczej.
Według tego autora większość z nas ma w psychice głęboko zakorzenione, że świat i to, co nas spotyka, jest splotem niemających na siebie wpływu związków wydarzeń. Co jest oczywiście złudne, bo my sami jesteśmy twórcami tych wydarzeń oraz sami tworzymy zbiegi okoliczności, ponieważ to wszystko, co spotykamy, sami sobie zaplanowaliśmy i to nawet nie podczas snu czy projekcji, lub też w formie przyciągania, tylko jeszcze przed urodzeniem i wejściem w ciało fizyczne, będące jedynie pojemnikiem dla zapisu informacji, czy też dla energii duszy lub świadomości. Po to tylko, aby poprzez odpowiednie doświadczenia, a nawet i cierpienia spojrzeć na własną rzeczywistość z każdej możliwej strony, aby lepiej ją zrozumieć i doskonalić swój rozwój nieśmiertelnej duszy oraz rozwijać swoją nieśmiertelną świadomość. Podkreślam nieśmiertelną, dlatego że dużo osób używa wieczną. I to jest mylne, bo uważam, że my nie jesteśmy niewieczni. My jesteśmy nieśmiertelni. Nieśmiertelność a wieczność to są dwa inne stany. Ja wyznaję taką ideologię, że jest pewien konstrukt. Ja na to mówię planistra, konstruktor. Nie mówię na to Bóg.
To on jest właśnie tą wieczną istotą, jakkolwiek by tego nie nazywać, bo ja podchodzę od strony duchowej do tego wszystkiego, do tej strony sennej. Natomiast nieśmiertelni to my jesteśmy. To są dwa inne stany. Taki pan jak Jan Kefir. Podkreślam Jan Kefir w swojej zbiorowej publikacji „Laboratorium Ziemi” przedstawia on ciekawe wizje koncepcji tłumaczących działanie oraz prawa wszechświata, które to mocno wpisują się w ramy teorii holograficznej wizji świata. Autor porównuje Ziemię do takiego laboratorium, ponieważ uważa, że rzeczywistość, w której żyjemy, została wygenerowana jako eksperyment, gdzie Bóg jest kreatorem, a uniwersum generatorem przestrzeni kosmicznej. Absolut nie kocha nas i nie ma na celu wysłuchiwania naszych modłów oraz żalów. Określił nam on jedynie pewne mechanizmy oraz zasady. Jest on ciągle zajęty swoją kreacją tworzenia czasoprzestrzeni. Śmierć na tej planecie nie jest jej końcem, a jedynie początkiem wędrówki.
Po śmierci ciało nasze, ciała wyższa inteligencja będąca kreatorem światów dokonuje matematycznego rozliczenia duszy i podejmuje decyzję o reinkarnacji na wyższym, niższym poziomie lub też tylko na tym samym poziomie, lub wyczyszczenie algorytmu, czyli rozpadu tej informacji. Powiem wam szczerze, że jest coś takiego. Nie wiem, skąd to się bierze, kto mi to kreuje, ale u mnie to jest zawsze tak, że wchodzę do ciemnego pokoju i w tym ciemnym pokoju po prostu sobie przeglądam wszystko. Mogę sobie cofać do tyłu, do przodu. Przeważnie w pokoju, bo zależy w jakie dostrojenie wejdę. Czasami mogą być to, kiedyś już o tym mówiłem chyba w którejś tam audycji, że mogą być to strumienie światła, gdzie mogę po prostu mieć strumienie światła jako energetyczne w kosmosie takie wiązki ciągną się po prostu od jednego końca do drugiego końca, gdzie mogę zaglądać. Najczęściej mam to jednak na zasadzie albo jakiegoś kina, gdzie w kinie oglądam pewne sceny, pewne sytuacje, albo po prostu siadam sobie, wchodzę do takiego powiedzmy pokoju, nie wiem, cztery na cztery czy tam sześć na sześć metra. Izolorycznie tak mówię, żebyście to zrozumieli. Siadam sobie na takiej ławeczce przy stole i mam przed sobą ekran telewizora i po prostu sobie to oglądam. Także to wygląda różnie naprawdę.
Ale rzeczywiście ja też uważam, że jesteśmy takim kreatorem, ale też równocześnie możemy mieć wgląd w te sfery reinkarnacyjne oraz planować. Zresztą to chyba Monroe o tym pisał kiedyś, w którejś chyba książce, ja już nie pamiętam. Jest tego masa. Absolut nie kocha nas. To już mówiłem o tym wcześniej. Po tym rozpadzie informacji założenia w holograficzną wizję wszechświata możemy to wpisać do takiej kreacji w przestrzeni, gdzie jest unitarne pole informacyjne, które to może zakładać, że jest takie pole. Albo też może uznać, że jednostka, zamiast dostrzeżać to pole oraz działać na swój rozwój społeczny, może też również mordować lub unicestwiać rozwój. To pole informacyjne mogłoby być taką jednostką, która może zniszczyć oraz sprawić, że przestanie istnieć taka informacja, czyli cząstka, czyli my, świadomość, dusza. Dlaczego pozwalamy tworzyć tak zwaną sztuczną rzeczywistość kreowaną poprzez zbiorową świadomość? Wystarczy zaszczepić pewną myśl grupie ludzi, aby urosła ona do rangi masowej.
Zapewne pamiętacie takie obrazki często są wrzucane na Facebooku czy na innych stronach. Takie zastanawiające, dlaczego na przykład stado owiec idzie za jednym baranem. Jeśli chociażby w mediach wciąż pojawiały się komunikaty, że jest wojna, a konflikt ciągle narasta, to nawet jeśli informacja jest sztucznie wywołana naszą świadomością, wpływamy na przyciąganie takiej rzeczywistości oraz kreujemy taki świat, jaki widzimy w mass mediach. Myślę, że to jest zrozumiałe, w jaki sposób jest kreowana rzeczywistość, kto kreuje rzeczywistość. Cała rzeczywistość kontrolowana jest za pomocą narzucanych nam komunikatów, zaszczepianiu ich w podświadomościach ludzkich oraz sprawianiu, że nieświadome jednostki myślą tak, jak każą im myśleć jednostki narzucające swoją wolę. A więc garstka, niecały 1% ludzi, którzy mają w garści media, telewizję, prasę i tak dalej, tak naprawdę wpływają na kreację rzeczywistości, w jakiej jesteśmy. Pamiętam, że chyba w 2008 roku przestałem, czasami zdarza mi się, ale przestałem czytać portale społecznościowe typu Onet czy Wirtualna Polska, bo kiedy wszedłem na stronę i pośród wszystkich nagłówków znalazłem tylko dwie pozytywne informacje, reszta to była wojna, terror, kryzys i tak dalej, stwierdziłem, że nie biorę w tym udziału i przestałem oglądać. Nie pamiętam już wtedy ile było, ale wtedy doliczyłem się trzydziestu paru newsów, które by mnie wcześniej potencjalnie zainteresowały. To z tych trzydziestu paru wybrałem tylko dwie takie, które były dość konkretne i w miarę pozytywne w znaczeniu. Reszta były same negatywne.
A więc jeżeli ja mam się przykładać do tworzenia negatywnych emocji i później przy śniadaniu czy przy obiedzie przeżywać, opowiadać ze znajomymi o takich rzeczach i tak dalej, stwierdziłem, że w tym nie biorę udziału. To nie ma sensu. Później chodzi cały dzień czy pół dnia zdołowany, zamiast cieszyć się życiem, zamiast cieszyć się przelatującym ptakiem, czy na przykład dotykiem drzewa i tak dalej, to ja kreuję zupełnie co innego. To zupełnie przeciwstawne mojej naturze. Od tamtego czasu przestałem czytać. Naprawdę nie interesuje mnie to. Mam swój własny świat, swoją własną rzeczywistość i tyle. Przetwarzając daną informację w myślach oraz budując emocje na jej podstawie, przyciągamy masowo dane wibracje oraz zapisy informacyjne, które sprawiają, że obrazy zaczynają przenikać do rzeczywistości. Też absolutnie się z tym zgadzam. Świadomość zbiorowa ma ogromny wpływ na kształtowanie rzeczywistości i jej formy poprzez masę ludzkich jaźni.
Jeśli będą one świadome, to będziemy mieć realny wpływ na kształtowanie lepszego jutra. Jeżeli będziemy tylko bazować na komunikatach, które podkładają nam inni w celu kształtowania w nas poglądów oraz myśli, to stajemy się marionetkami wysoko postawionych jednostek oraz systemów, które to kształtują naszą rzeczywistość za nas, wpływając na komunikaty medialne i na to, co przyciągamy siłą sprawczą umysłu do rzeczywistości, skoncentrowane poprzez świadomość zbiorową. Tutaj zacytuję wam Jarka Kefira: „Największe zagrożenie dla każdego systemu to człowiek szczęśliwy, wolny, świadomy, mający wolny czas i pieniądze”. Nie wiem czy wiecie, ale już są pomysły w Polsce, że chcą wprowadzić zakaz wypłacania wypłaty w gotówce. Chodzi generalnie o to, abyście dostawali swoje pensje na konta bankowe. A wiadomo, że na konto bankowe to trzeba płacić za utrzymanie. Chociaż wiem, że są pewnie jakieś darmowe. Pisiory chcieli coś wprowadzić, jakąś ustawą na każdym banku, że jakaś ograniczona ilość kont powinna być darmowa. W każdym razie zobaczcie, co się dzieje. Za wszelką cenę chcą was zmusić, zaprosić was do tej gry.
To dlatego władze generują strach oraz niespełnienie, niewolę, religię oraz ideologię, czyli przeciwieństwa świadomości oraz system, który uniemożliwia nam posiadanie wolnego czasu oraz godne zarabianie. To dlatego dziś pracujecie po 12, 14 godzin, abyście nie mieli czasu na to, aby chociaż troszkę się zastanowić, że coś tutaj jest nie tak. Generalnie chodzi o to, abyście mieli zapełniony swój umysł informacjami typu komedia, rozrywka, abyście nie mieli czasu nawet na to, aby pomyśleć o czymś więcej. Wszystko na tej planecie jest wrzucone o 180 stopni. Ja bym powiedział, że nawet jeszcze więcej, ponieważ prawda jest przedstawiana jako fałsz, a fałsz jest jako prawda. Co na górze, to na dole. Plus i minus. Dobro, zło. Zdaniem Davida Richarda elity rządzące, które nazywamy Iluminatami, używają wobec ludzkości fal SSSS Silent Sound Spread Spectrum. Poszerzone spektrum cichego dźwięku.
Służą do kontroli umysłu poprzez system, a wolny umysł jako klucz do ucieczki z Matrixa. Nie chcę tu wchodzić w takie tematy jak mind control, bo od tego mamy teorię chaosu i Michała Claude'a. W każdym razie te fale elektromagnetyczne służą do kontroli mas oraz sprawiają, że nasze myśli stają się chaotyczne, a emocje negatywne. Nie raz się zastanawiałem, kurczę Kiedyś była taka bajka. „Potwory i spółka”? Chyba to było to. Nie pamiętam, nie chcę mylić. W każdym razie była taka bajka, która mówiła o tym, że ktoś produkuje sny. I nieraz się zastanawiałem: a co jeżeli ten czajniczek Russella czy coś takiego pływa w przestrzeni kosmicznej i nam wysyła impulsy i co niektórzy są bardziej sensytywni, mogą się bardziej dostroić i odbierają to w formie snów, a tak naprawdę mamy to wszystko podrzucane. Ciekawe.
Nie słyszymy ich, ale nasz mózg sam wytwarza impulsy elektryczne, a dzięki temu fale te wpływają na jego pracę, na nasz nastrój oraz świadomość. Wybrane wzorce fal mózgowych zarejestrowane podczas gdy odczuwamy depresję, apatię oraz negatywne uczucia, są nagrywane i emitowane nam tak, abyśmy mogli na nie oddziaływać. O kontroli umysłu oraz ogłupieniu nas poprzez emitowanie dźwięków pisał między innymi Zbigniew Brzeziński, Norbert Wiide opisując własne badania, czy też Stefan Miller zwany z cytatu: „Możliwym jest oraz kuszącym wykorzystać dla celów strategiczno-politycznych owoce nauki o mózgu oraz ludzkim zachowaniu”. Również geofizyk specjalizujący się w problematyce działań wojennych Gordon McDonald pisał o tego typu zabiegach i tutaj zacytuję jego: „W ten sposób można by opracować system, który mógłby poważnie upośledzać pracę mózgów dużej populacji w wybranych rejonach przez dłuższy okres czasu. System przekazów podprogowych implantuje emocje do mózgu. Wielu monitorów i ekranów HDTV podczas wyświetlania obrazu emituje się pulsujące promieniowanie elektromagnetyczne o takiej amplitudzie, aby wpływać i manipulować systemem nerwowym żywej jednostki. Człowiek, który jest frustrowany nie ma zaspokojonych potrzeb niższego rzędu, jest idealnym niewolnikiem systemu i nie myśli o potrzebach wyższego rzędu. Zauważyć można, że są rejony świata, jak na przykład Korea Południowa, nazywane krajami samobójców, gdzie depresja jest zjawiskiem powszechnym wśród ludzi przepracowanych, zestresowanych korporacyjnym życiem, ludzi na krawędzi załamania nerwowego. Wykreowanym ratunkiem na tą przypadłość są leki oraz psychoanalitycy. By żyć i funkcjonować trzeba zarabiać na system oraz na leczenie własnych emocji.
Jest to niekończące się koło, które zmusza nas do zarabiania na ten system. Ten system tak naprawdę zawsze będzie się dostrajał. Nieważne, którą stroną byśmy poszli, on i tak zawsze będzie szukał sposobu, aby nas zniewolić. Aby łatwiej było sterować społeczeństwem, zamyka się ludzkie umysły w sztucznie wykreowanych dogmatach religijnych, pozbawiając ich możliwości samodzielnego myślenia oraz doprowadzając do tak zwanych krachów bankowych, wojen, mieszania multikulturowego, w wyniku którego ludzie walczą ze sobą, obniżania poziomu zdrowia fizycznego i psychicznego, polityką dezinformacji oraz propagandy oraz wprowadzania chaosu. Macie to teraz tutaj jak na dłoni. Wyrywanie się z matni systemu nie jest absolutnie proste, ale kluczem do niego jest zrozumienie, że to, co myślimy i jak wpływamy, wpływa na naszą rzeczywistość. Powtórzę to jeszcze raz zdanie. Wyrywanie się z Matrix systemu nie jest proste, ale kluczem do niego jest zrozumienie, że to, co myślimy i jak myślimy, wpływa na naszą rzeczywistość. Jeśli jednak poznamy mechanizmy kreowania świata, jesteśmy na dobrej drodze do odzyskania samoświadomości, wolnej woli oraz kontroli nad własnym życiem. Bo nie jesteśmy tylko konsumentami, wytwórcami dóbr fizycznych, ale istotami o wyższej świadomości i duchowości.
Kosmiczna świadomość jest to zaprogramowanie umysłu do holistycznego patrzenia na rzeczywistość oraz preludium do przebudzenia się z Matrixa. To tak naprawdę my tworzymy ten świat i od nas zależy, jaki on będzie. Jeśli dana rzeczywistość nam nie odpowiada, nie zamykajmy się w sztucznych klatkach świadomości, stając się niewolnikiem systemu. Nie powielajmy myśli narzuconych przez innych oraz nie twórzmy nową poprzez wykazanie nielogicznego systemu i tworzenie nowego, przyjaznego dla globalnych mas społecznych. Dlatego ja tutaj zawsze ostrzegam, bo tu zawsze jest tak, że zawsze system będzie się chciał dostosować. To znaczy, że coś nie wypaliło, to tworzy się kolejny system i to jest ciągle tworzenie systemu i to jest ciągłe wpadanie w te same pułapki. Według mnie jest to niepotrzebne. Tworząc nowe wzorce oraz wizje można doprowadzić do oburzenia muru propagandy oraz obłudy oraz stać się mentalnie wolną jednostką. W gruncie rzeczy wolność, siła oraz wiedza jest tak naprawdę zakodowana w nas samych. A jak zauważył już wiele lat temu Immanuel Kant i tutaj zacytuję jego słowa: „Niebo gwiaździste nade mną ma prawo moralne we mnie”.
Tak, ja bym wam polecił. W ogóle mam tutaj jeszcze fajne książki Michaela Talbota „Holograficzny wszechświat. Rewolucja teorii rzeczywistości". Schwartz Robert „Odważne dusze". „Biologia przekonań tu i teraz" Bruce Lipton. Jarek Rdzeń „Zagadnienia filozoficzne w nauce". „Ewolucja DNA". To może tego nie. Artykuł na innemedium.pl „Naukowcy stwierdzili, że nasze sny mogą być realne" i tutaj jest zakładka wiadomości i tam będzie ten artykuł. Jarek Kefir Mroczny „Sekret masonów".
I też odnośnik do innemedium.pl wiadomości. „Nasz Stwórca jest kosmicznym programistą twierdzi naukowiec NASA". Dobra, to byśmy może na tym zamknęli. Ile to już w ogóle trwa? Bo się rozpędziłem. Czy mnie tu w ogóle słychać? Pięknie, bo teraz coś mi się zaczęło dziać z komputerem. Okej, widzę, że stream leci, ale ja nie mogę. No pięknie. Mam nadzieję Ivellios, że nagrywasz, bo może być problem.
Z ośmiu giga wolnego nagle mi się na dysku zrobiło zero. Ale jaja. Programu w ogóle nie mogę zatrzymać. Dobra, zróbmy przerwę w takim razie. No nic, w takim razie nie wiem, jak to będzie, bo nawet nie jestem w stanie. Coś mi się z kompem dzieje. Coś mi się z komputerem dzieje. Ale widzę, że na streamie leci. Wszystko jest okej. O jejku!
Za długo było chyba pięknie. Wiecie co? Ja spoglądnę tutaj na czaty. Co tu jest na czatach? Okej, dobrze, dzięki. Wiem. Dobrze, że słychać. No właśnie. Ile ludzi tak naprawdę, tyle jest spojrzeń na tą rzeczywistość. Ale ważne jest to, aby po prostu rozmawiać i mówić, nie zamykać się w czterech ścianach przed TV, a raczej aby próbować w jakiś sposób ogarnąć.
Tak naprawdę dowiemy się tego wszyscy w innym czasie i wymiarze. W kwantowej nie będę wchodził w kwantówkę, w kwantową rzeczywistość. Jejku, co mi się tu dzieje z tym komputerem? Czekajcie sobie. Dobra, to opowiem wam trochę o gutfelii jako wyzwalacz snów. W pewnym sensie gutfella jest takim trochę jakby talizmanem. To jest urządzenie, które jest potrzebne nam tylko do pewnego momentu, do pewnego etapu. Ponieważ tak naprawdę ja bez gutfelii też świetnie sobie radziłem i radzę, bo też nie zawsze tą gutfelę biorę jednak. W każdym razie gutfella jest takim narzędziem, które kondensuje nam tą energię, tą pozytywną energię i bilansuje nasze pola magnetyczno-grawitacyjne. Nie będę tu wchodził w technologię, natomiast zapraszam was tam do kapitana Tomasza.
On prowadzi technologię plazmową, ma tam wszystko, pięknie, ładnie wyjaśnia. Jest też konstruktorem wielu urządzeń, więc aby coś tworzyć, to trzeba się na tym znać. On jest wydaje mi się, że świetną osobą, która ma pojęcie i też kuma o co chodzi. Jak używać gutfelii? Nie polecam wam na przykład przystawiać gutfelii do głowy, jeżeli nie macie porządku w sobie. Generalnie nie powinno się powyżej brody gutfelii używać, aczkolwiek dużo ludzi lubi eksperymenty i porywać się na szerokie wody. Tak samo ja to robiłem i na przykład przykładałem sobie do głowy. Ja mam jeszcze o tyle takie coś, że mam dwie gutfele, do tego jeszcze mam tutaj Magrava oraz Gansy. Śpię na Gansach zresztą też oraz Health Peny, więc mam tutaj praktycznie tak zbilansowane to wszystko, że po prostu mam kosmiczne loty. Natomiast gutfella, jak powiedziałem wcześniej, jest tylko do pewnego momentu potrzebna.
Chodzi o to, abyśmy wyłapali, zrozumieli, na czym polega dostrajanie się do częstotliwości oraz do wibracji. A później jak już raz pojmiesz, złapiesz o co w tym wszystkim chodzi, w tych wibracjach, w tym dostrajaniu się, to właściwie urządzenie ci jest już niepotrzebne, bo będziesz mógł sobie sam własnym ciałem, własną świadomością i umysłem wprowadzać się w te stany i osiągać je. Jeżeli chodzi o OOBE polecam wam na przykład na wewnętrznych częściach dłoni szpikulcem skierowanych w stronę ręki. Musicie sobie wyobrazić, jakbyście urządzenie podpinali do waszego własnego układu nerwowego i bardzo wyraźnie będziecie czuć. Bardzo szybko zresztą wchodzi się w stany. Trwa to dużo krócej jak normalne praktyki, ćwiczenie, na przykład medytacja czy inne jeszcze stany. Goodfella z całą pewnością po ponad roku czasu użytkowania skraca ten czas i to dużo. Także kładzenie na wewnętrznej części dłoni. Bardzo fajne stany można osiągnąć, jeżeli na przykład bierzecie sobie Goodfelle. Ja biorę dwie, ponieważ mam dwie na prawą i na lewą dłoń.
I teraz tak. Albo kładzenie na stopie od strony wewnętrznej i możecie sobie to zrobić jakimiś gumeczkami albo na przykład skarpetkę i pod skarpetkę albo od wewnętrznej, albo od spodu, od zewnętrznej strony. To samo. Niesamowity jest efekt, bo pamiętać trzeba, że energia przepływa od strony materialnej w stronę duchową wyżej, tak? Czyli od dolnych czakr idzie w górę i w tym momencie wyłapujecie energię od części tej ziemskiej, dolnej. Przepływa poprzez całe ciało, idzie do góry. Czuć to niesamowicie. Wręcz czasami ma się wrażenie, że ta Goodfella tak jakby nam się wpalała w nasze ciało fizyczne. Takie są tutaj doznania. Poczekajcie, ja sobie tu sprawdzę.
Kurczę, dalej jest coś nie tak. No dobra, w każdym razie chyba mnie słychać, bo byście pisali mi tutaj. Że jeszcze jest pracy na podglądzie. Dobra jest okej. W takim razie słychać. Także tutaj, jeżeli chodzi o tą Goodfella Mike 33. Zapraszam na stronę czas-snu.com tam masz Goodfella, testy, masz sny opisane jakie doznawałem. Co prawda dawno tam nie aktualizowałem, no ale kurczę robię to w wolnym czasie i w wolnych chwilach, więc po prostu ile tylko mogę, tyle robię. Także Goodfella. Dobry koleś.
Dobry koleś. Dobry szaman. Coś w tym sensie. Takie jest dosłowne tłumaczenie. Okej, także tu Goodfelli. Co wam tu jeszcze o tej Goodfelli powiedzieć? Można to łączyć. Też ogromnego kopa dostaje Goodfella, jeżeli na przykład sobie weźmiecie własne gazy i weźmiecie sobie wacik na przykład i po tej Goodfelli przejedziecie po tej całej nano warstwie, to tak jakby oddajecie swoje aminokwasy nawet. Możecie sobie lekko nanieść na to i po prostu jest niesamowity. Aż wieje normalnie, aż wieje normalnie w pokoju.
Także tak to tutaj wygląda. Powiem wam szczerze, że jestem zmęczony, jestem padnięty. Jestem, kurczę, od 24 godzin już na nogach. Miała być krótka audycja dzisiaj, a znowu się trochę zagalopowałem. Będę kończył, wiecie co? Bo ja będę ten temat jeszcze z Goodfellą ciągnął na pewno nie raz. Zapraszam was tutaj do mnie na stronę zakładka Cashe testy. I tutaj macie Goodfelle. Dwa rodzaje właściwie, bo ja używałem małą i dużą. Teraz używam małą, ponieważ jest bardziej skondensowana.
Ona jest tutaj już z kryształem. Cała tajemnica jest tak naprawdę w tych połączeniach oraz w kształcie tej Goodfelli. Po prostu w tym urządzeniu. Dobra, wiecie co? Nie, ja padam. Ja padam. Po prostu nie ma co. Jeszcze mi się coś tutaj z laptopem dzieje. Zapraszam was tutaj do moich kolegów po fachu do Radia Paranormalium. Dziękuję tutaj Ivelliosowi za opiekę i za to, że mogę u niego audycję swoją nadawać.
Zapraszam do Radia Na Fali, które dalej ma jeszcze problemy, ale to To jeszcze chwila i powinno być już niedługo uregulowane. Po sąsiedzku do Claude'a Moneta. On tam również zajmuje się spiskami, próbuje nam wyjaśnić naturę tego naszego świata. Kto nami rządzi, kto próbuje nas zniewolić w tym systemie i tak dalej. Także ja wam tutaj dziękuję za audycję. Przepraszam, że nie mogę dalej kontynuować. Po prostu padam. Za tydzień powinna być dziesiąta audycja. Ja tylko teraz zobaczę na telefon, bo nie pamiętam. Któryś z słuchaczy mnie kiedyś prosił, żebym się zajął.
Czekajcie, bo coś z telefonem się dzieje. „Świadomość podczas reanimacji”, coś takiego mi tu kiedyś jeden ze słuchaczy podał. Biorę to pod uwagę. Zobaczymy. Parę dni temu wysłałem do Kamila. Myślałem, że z Kamilem byśmy tutaj jeszcze porozmawiali. Może on by coś tutaj przedstawił o tej gutfelii, ale Kamil jest zajęty, więc absolutnie nie mam nic do niego. To nie ma także tutaj jakiegoś zobowiązania. Absolutnie. Pewnie jeszcze nie raz nawiążę do tego.
Także zapraszam was na kolejną audycję. Przypuszczam, że za tydzień zrobię. To będzie ta ostatnia audycja. Później będzie pięć, sześć tygodni przerwy, ale w tym czasie powinny wystartować już audycje „Śladami naszych przodków”. Zaczynamy od Aborygenów i będę to nagrywał w Bieszczadach, bo będę w Bieszczadach cztery tygodnie. Tutaj będę pisał swoją książkę. Mam już te pomysły, wszystko, jak to mam wszystko robić, w jaki sposób chcę to przedstawić. W tym czasie również poświęcę kilka dni na to, aby przy strumyczku ponagrywać parę audycji. Także później tylko przyjadę, pomontuję je i od razu będą wrzucone audycje na powiedzmy dwa miesiące do przodu. Także ja nie będę już tam ingerował, wszystko będzie z automatu startować.
A ja w tym czasie będę po prostu się przygotowywał do audycji „Czasów snów”. Jeszcze chciałem tę audycję z Mariuszem kiedyś zrobić. Ciągle jest problem z dograniem się, ale mam nadzieję, że niedługo jakoś będzie. Dobra, to w takim razie życzę wam kolorowych, a przede wszystkim świadomych snów i bacznego obserwowania rzeczywistości. I abyście mieli świadomość tego, że to wy jesteście twórcami i kreatorami swoich własnych snów, a przede wszystkim własnej rzeczywistości. Mam nadzieję, że jakoś nie zanudziłem was. I w takim razie będziemy kończyć. Dobra, to w takim razie trzymajcie się i do następnego razu. Hej, hej. Pa, pa.
Projekt i realizacja.