[00:02] - Witajcie bardzo serdecznie. Przepraszam za moje błędy. Niestety to nie moja wina. To Skype sobie coś pomyślał dziesięć minut przed audycją, żeby zrobić sobie aktualizację. Poprzestawiał mi wszystkie wskaźniki, robiłem kilka razy reset systemu i ciągle coś było nie tak. Dajcie mi tylko znak tutaj na czatach, czy wszystko jest okej, bo niestety zawsze w takich sytuacjach jest harmider i nie zawsze człowiek panuje nad wszystkim, co się dzieje. Właśnie, Mark. Tak. Dobrze. Dziękuję bardzo, Ivellios, za informację.
Nie jest tak, jak chciałem. Jak zwykle. Już nawet myślałem, żeby po prostu dać sobie spokój. Komuś strasznie zależy na tym, żebyśmy nie mogli tutaj rozmawiać, dyskutować na tematy okołosenne i nie tylko. Dziękuję, Ivellios. Tutaj wszystko jest okej na transmisji. Ivellios czuwa nad tym, żeby tu wszystko chodziło. W ogóle internet mi się zaczął coś chrzanić parę minut przed startem. Czekajcie, niech dojdę do siebie, bo jestem wkurzony tym wszystkim i trochę rozbity. Okej, dzisiejsza audycja.
Sprawdzę tylko, czy się jeszcze tu wszystko nagrywa. Wygląda na to, że jest wszystko okej. Ja dzisiaj robiłem testy i wiele razy robiłem z rana testy i wszystko było przygotowane na cacy, a okazało się, że jednak dziesięć minut przed Skype, nie pierwszy raz zresztą, zrobił sobie taki humorek. Okej, w takim razie dzisiaj jest temat: Czas snu. Istoty nieorganiczne w śnieniu, sen umysłu czy coś więcej? Jest to temat luźny, więc robię absolutnie nieprzygotowaną audycję. Porobiłem sobie jakieś notatki, ale w większości chciałem się skupić na tym, żebyśmy mogli tutaj porozmawiać. I tak właśnie bym chciał to widzieć. Skype będzie aktywny. Właściwie jest otwarty, ale na razie jeszcze nie odbieram.
Bardzo chętnie bym chciał z wami porozmawiać, w jaki sposób wy te istoty postrzegacie, w jaki sposób wy te istoty widujecie. Czy są to formy stricte niefizyczne, nieorganiczne jako hologram? Być może jako mentalnie te osoby widzicie, bo też jest takie coś możliwe. Bardzo chętnie chciałbym, abyśmy się tutaj wymieniali informacjami, w jaki sposób wy postrzegacie takie istoty. Ja sobie zdejmę słuchawki, bo mi w słuchawkach jest trochę niewygodnie mówić. Jakieś przykłady, śmiało możecie dzwonić, opowiadać również jakieś sny. Nie ma problemu. Tutaj nikt was nie wyśmieje. Od tego jest ta audycja. Nie wiem, jak nam czas starczy.
Jeżeli nam starczy, to zrobię jeszcze później taką wieczorową porę. Jeżeli nie, to po prostu zrobimy wszystko na zasadzie jednej audycji czasu snu. Natomiast chciałbym zrobić w końcu tę wieczorową porę i kontynuować tradycję, to, co żeśmy kiedyś wynieśli w Radiu Na Fali. Bardzo dziękuję Ivelliosowi za możliwość streamowania i za te opóźnienia, ale jakoś wyszło. Trzeba będzie to później jakoś zmontować. Również zapraszam was wszystkich do sąsiednich audycji mojego i Marcinego Radia Na Fali, które ciągle ma jeszcze problemy techniczne. Mam nadzieję, że już niedługo kapitan Tomasz to wszystko ogarnie. Zapraszam was również do audycji związanej ze świadomym śnieniem, gdzie bardzo fajnie Kamil porusza tematy. Świadomy sen, nasz drugi świat. Tam też chłopaki różne tematy okołosenne opowiadają.
Jak nie zapomnę, to wam troszkę też opowiem później o GoodFeli, którą tu Kamil ostatnio dostał i wiem, że jest zadowolony, bo okazało się, że jednak chyba działa. W każdym razie ja wiem na pewno, że działa, bo ja już tego systemu używam od roku. Jestem jednym z pierwszych testerów i potwierdzam. Nie będę tu się wbijał w technologię Keshe, bo to jest nie mój problem. Problem mają ci, którzy wyszydzają tę technologię, ale zostawmy ich w spokoju. Niech oni sobie tam zostają z swoimi myślami i swoimi dziwnymi teoriami. To są ich problemy, nie moje. Ja tutaj się w to nie będę wgłębiał. W każdym razie, jeżeli mi tylko starczy czasu i nie zapomnę, to troszkę wam opowiem o sposobach, w jaki sposób używać tej GoodFeli. Moje doświadczenia i tak dalej możecie sobie poczytać na www.czassnu.com w dzienniku snów.
Jak już mówię wam tutaj o adresie, to od razu wam powiem też, że troszkę snów zostało wrzuconych. Co prawda nowostarych, ale jeszcze chwilkę mi dajcie czas i tutaj się wszystko już zaktualizuje. Co wam jeszcze mogę powiedzieć? Dodałem oczywiście na stronę zakładka czasnu.com forum, więc na tym forum będziecie mogli tworzyć własne tematy i wymieniać się informacjami. Tam też zostanie stworzona specjalna zakładka, gdzie będziecie mogli swoje sny anonimowo oczywiście opisywać, jeżeli będziecie mieli taką wolę. Do tego wprowadziłem również zakładkę „Ankiety”. Jeszcze to jest nieupublicznione, bo chcę wrzucić trochę większy pakiet aktualizacyjny na stronę, więc troszkę się pozmienia. Wszystko jest w trakcie. Jeszcze nawet wczoraj w nocy robiłem, niestety nie dałem rady, bo musiałem się też troszkę przespać, ale myślę, że jakoś będzie w porządku. Dokładnie, wieczorowa pora to jest coś, co nas tutaj zbliża i możemy sobie normalnie, spokojnie porozmawiać.
Gdyby nie te przeszkadzajki, które nam tutaj przeszkadzają, to by było naprawdę świetne miejsce. Ale mówię, komuś tutaj strasznie zależy na tym, żebyśmy nie mogli sobie porozmawiać. Dobrze. Mam trochę dzisiaj soundów. Specjalnie muzyczka wybrana jest dzisiaj na takie rymy dubowo-reggowe, bo ostatnie dwa tygodnie w tych klimatach się tutaj obracam, więc sporo muzyki będzie. Tak jak powiedziałem wcześniej, będziemy tutaj w głównej mierze opierali się na takich zwykłych rozmowach, nie cytowaniu z Wikipedii czy z jakichś innych stron. Aczkolwiek ja się tutaj też posłużę troszkę materiałami zewnętrznymi, żeby nie było. Bardzo polecam wam stronę. Jak ta strona się nazywała? Teraz już nie dojdę.
Dobra, później w każdym razie podam w linkach stronkę. Tak Mark, kiedyś właśnie tak było, że aplikacja Skype była aplikacją peer-to-peer. Ale właśnie od momentu, kiedy Microsoft przejął Skype'a, to się takie akcje dzieją. Komuś zależy na tym, żeby ten komunikator uwalić. Bo jak inaczej to można nazwać? Opowiem wam też troszkę dzisiaj o snach ogólnie, o OOBE, o LD, o technikach i tak dalej. Przygotowałem sobie dość sporo tych notatek, ale zanim jeszcze tu przejdziemy, to zacytuję wam cytat Don Juana Matiusa odnośnie istot niefizycznych, obcych, dżinów, aniołów oraz duchów. Cytuję: „Zarówno drzewa, jak i istoty nieorganiczne żyją dłużej niż my. Są stworzone tak, aby być w miejscu. Nie są w stanie się przemieszczać.
Jednocześnie sprawiają, że wszystko porusza się wokół nich. Istoty nieorganiczne są nieruchome jak drzewa. To, co widzimy we śnie jako jasne lub ciemne kształty, to są ich projekcje. To, co słyszymy jako głos emisiariusza, jest również projekcją, tak samo jak ich zwiadowcy. Drzewa również mają tego typu projekcje, jednak ich projekcje są nam jeszcze mniej przyjazne niż te od istot nieorganicznych. Śniący nigdy nie szukają kontaktu z nimi, chyba że mają wyjątkowe przywileje u drzew, co niezwykle trudno jest osiągnąć”. Tak mówił tutaj Don Juan do Carlosa Castanedy. Bardzo chętnie wam polecam w ogóle książki Castanedy. Nie musicie we wszystko wierzyć, ale bardzo dużo jest takich praktycznych rzeczy. Niektórzy twierdzą, że jest to zbieranina kilku różnych prac.
Natomiast jaka jest prawda? Nie wiemy chyba tak naprawdę. Ja wiem, Marku, już nie rozmawiajmy o tym Microsofcie, zostawmy tam chłopaków w spokoju, niech oni sobie kombinują jeszcze dalej. Trzeba szukać po prostu będzie czegoś, zamiennika. Chyba Marek tutaj w dobrą stronę poszedł na Google Hangouts i mi się wydaje, że chyba to bardziej jakoś tak tutaj będzie funkcjonowało. Też nad tym myślałem, ale niestety czasowo nie wyrabiam. Jeżeli chodzi o te sprawy. Istoty nieorganiczne. W jaki sposób wy pojmujecie takie istoty? W jaki sposób wy widzicie takie istoty?
W jaki sposób komunikujecie się? Spotykacie te istoty? Czy są to formy wizualne? Jeżeli tak, to czy w pełni je widzicie, czy widzicie częściowo? Czy maski im się na przykład zmieniają? To, co kiedyś poruszałem w jakiejś tam audycji. Czy widzicie może jednocześnie kilka tych istot, ale jesteście świadomością pełną? Właściwie rozumiecie to w ten sposób, że nawet jeżeli się rozdzielacie na kilka innych osób, postaci, to jesteście w każdej postaci jakby jedną częścią? Czyli jesteście w kilku miejscach jednocześnie. W jaki sposób wy to pojmujecie?
Tu was zapraszam do tej dyskusji, abyście się mogli dzielić ze słuchaczami oraz ze mną. Ja też nie jestem alfą i omegą. Za każdym razem to podkreślam. Nie jestem żadnym ekspertem. Też się uczę, tak jak wszyscy. Może jakąś tam wiedzę mam swoją, ale Ale i tak czasami zmieniam zdanie, zmieniam poglądy. To nie jest tak, że się na coś ukierunkowałem i jest tylko moja prawda największa i nie ma żadnej innej prawdy. Nie. Uważam, że wszyscy mamy po części rację. Tak samo jak jest w religiach, gdzie religie są podzielone właśnie po częściach, żeby tylko tacy bardziej bystrzy...
Nie możemy powiedzieć, że 99% ludzi są głupków, a my jesteśmy mądrzy, bo tak nie może być. Ale wszystko jest tak podzielone, aby było jak najtrudniej nam spostrzec, dostrzec te wszystkie rzeczy, zjawiska oraz połączyć i powiązać. Tak mi się wydaje, że tak chyba jest. Dobra, dajcie, za chwilkę jeszcze odsapnę. Kurczę, puszczę wam może jakąś teraz muzyczkę. Zrobię pięciominutową przerwę, żeby zebrać myśli i za chwilkę powrócę. Okej, wszystko w porządku. Widzę, że tutaj się wszystko ładnie nagrywa, że mnie słyszycie, więc okej. Odkładam sobie słuchawki, bo mnie słuchawki trochę denerwują, bo jednak na kilka frontów jak się leci, to można się troszkę pogubić. Zapraszam was również do dzwonienia i rozmowy ze mną.
Rozmowy ze mną na tematy okołosenne, o istotach organicznych, bo główny temat dzisiaj jest taki przewodni, ale podkreślam, że bardziej jest dzisiaj luźna audycja, jest sporo muzyki, więc sporo muzyki będę tutaj puszczał. Astralne istoty. Astralny wymiar zawiera szeroki wybór tego, co można nazwać istotami niefizycznymi, subtelnymi formami życia lub jak zrycznie nazywał je Carlos Castaneda „nieorganicznymi istotami”. Niektóre z tych istot posiadają pozytywną naturę. Są one miłe, ale inne wydają się posiadać naturę negatywną. Poziom ich inteligencji znacznie się od siebie różni. Niektóre są tak głupie i tępe, mówimy na nie „istoty boty, roboty”. Ciężko z takimi istotami jest rozmawiać. Bardzo fajny test sobie można zrobić, czy rozmawia się z istotą świadomą, czy też z jakąś projekcją czegoś. Właśnie pytanie czego?
Poprzez patrzenie w oczy, niefizyczne oczy. I w tym momencie widzimy, czy w tych oczach jest życie. Takie życie. Wiemy wtedy, czy komunikujemy się z istotą, która jest w jakiś sposób... Mówiłem, podkreślałem w różnych audycjach, to było chyba w jakiejś audycji o holografii, że jest inteligencja, która jest poza i jest ona inteligentna, ale też jest inteligencja, która się maskuje w postaci holograficznej rzeczywistości. I tak naprawdę, kiedy się skupimy na takich istotach, na tej istocie, na tych botach, bo tak trzeba je nazwać, to widzimy różnice i to kolosalne różnice. Ogromna większość takich istot wydaje się kierować własnymi prawami, które istnieją w astralu. Na przykład mogą mieć skłonność do trzymania się razem oraz ogólnie mogą czuć brak sympatii. Mogą być one kłopotliwe, mogą być takimi jakby przeszkadzajkami. To jest też często to, co spotykamy przy paraliżach sennych, przysennych, ale nie tylko.
Każdy ma te problemy. Ja też prowadzę z różnymi osobami różne rozmowy u siebie na miejscu i wszyscy mamy te same problemy. Wszyscy boimy się jednak paraliżu. Powiem wam szczerze, ostatnimi czasy mam bardzo dużo świadomych paraliżów, ale troszkę na innym poziomie. Albo ja już tak doświadczam tych swoich paraliżów, że przechodzę kolejne. Czasami odnoszę wrażenie, że to są takie momenty, etapy, które co kilka miesięcy chyba każdy z nas przechodzi. Po prostu jest prowadzony kroczek po kroczku wyższe stany świadomości, aby móc pojmować tę rzeczywistość. Ale trzeba powiedzieć, że pojmowanie tej rzeczywistości, powiem wam tak, że jeżeli bardziej zaczniecie pojmować tę rzeczywistość, to w tej rzeczywistości, w naszej realnej, jak podkreślamy wszyscy, realnej rzeczywistości, będziemy uznawani za świrów. Ja sam nieraz, jak rozmawiam z ludźmi, to czasami widać w ich oczach strach i przerażenie, czy oni na pewno z normalną osobą rozmawiają. Bo niestety dzisiaj sklejenie z materializmem jest tak ogromne, że dla wielu ludzi jest to nie do przejścia.
Nieorganiczne istoty jawią się w szerokiej różnorodności swych izomerycznych form. Te mniej inteligentnego rodzaju zdają się być zwierzęcymi lub też ... drapieżnymi bytami w swojej naturze, podobnie jak zwierzęta oraz insekty, które znajdują się w przyrodzie fizycznego świata, wymiaru tego naszego tutaj. Te mniej inteligentne zwierzęce negatywne typy nazywam astralną dziczą. To, co podkreśliłem wcześniej, mimo że wszystkie one mają albo bardziej wydają się pochodzić z okolic wymiaru astralnego, wiele z nich potrafi działać w strefie czasu rzeczywistego. Na szczęście niektóre z tych bytów, istot czerpią przyjemność z wręczenia, na nieszczęście oczywiście. Przepraszam, pomyliłem się. Wygląda na to, że oni czerpią jakąś przyjemność z tego, że nam trochę dokuczają. Ja na to najczęściej mówię po prostu pijawki, którym chyba chodzi głównie o to, aby podebrać nam energię, bo tak to odbieram i to się da wyczuć, bo kiedy mam świadome sny i rzeczywiście ktoś mnie goni, coś mnie goni, jestem przerażony. W cudzysłowie przerażony, bo jednak zawsze masz kontrolę i tutaj wystarczy się tylko zatrzymać.
Ja najczęściej wyciągam białą różę, tak mój mózg sobie to jakoś ułożył, ubzdurał, która jest symbolem niewinności. Kiedy taką różę wyciągam przed taką istotą, czar po prostu pryska. Spojrzę tylko na czata. „Czy te istoty nieorganiczne to są myślokształty, serwidory?” Wydaje mi się, że tak. Po części tak. Po części tak, ale uważam, że tam jest wiele aspektów, jeżeli chodzi o astral. Ja na przykład nie do końca rozumiem albo inaczej, mam pewne obiekcje do pewnych ludzi, którzy zajmują się świadomym śnieniem, OOBE i tak dalej. Często jest takie trochę pomieszanie z poplątaniem, dlatego że tutaj ciągle ktoś coś mówi o pewnych rzeczach, zjawiskach, o świadomym śnieniu, o OOBE, ale to jest wszystko robione na granicy przyziemskiej. Ciągle widzę, że komuś zależy na tym, aby osoby, które doświadczają takich stanów siedziały, zajmowały się tylko i wyłącznie w tej sferze najniższej, czyli okołuziemskiej. Kiedyś swego czasu przedstawiałem wam koncepcję cebuli, a później się śmiałem, bo w ogóle o tym zapomniałem, ale po jakimś czasie wziąłem którąś z książek Carlosa Castanedy, gdzie Don Juan opowiadał też o warstwie cebuli.
I byłem w szoku, że właściwie on bardzo podobnie to opowiadał, a ja tyle siedziałem i głowiłem się nad kartkami. Okazało się, że ta warstwa cebuli jest od dawna znana. W każdym razie mam żal do pewnych osób. Nie będę tutaj wymieniał z imienia i nazwiska, ale ja się troszkę od tych osób odcinam, dlatego że to są osoby, które wam i mi mówią o pierdołach. To są dosłownie pierdoły, jakieś latanie, jakieś skakanie, zabawa i tak dalej. Uważam, że jest głębszy sens w tym wszystkim i mówię o trochę innych poziomach śnienia, o tych dalszych poziomach śnienia. Jak to Jarek Bzoma tutaj nazywa mentalno-kauzalnych poziomach. To są już te poziomy śnienia na granicy wyjścia poza tę bąble rzeczywistości, gdzie podchodzisz już pod tę ścianę. Bardzo fajną miałem ostatnio rozmowę z kapitanem Tomkiem, jak byłem ostatnio w kapitanacie w Londynie i prowadziliśmy sobie tam różne rozmowy właśnie na temat przejścia między tymi bąblami, właściwie bycia już na tej granicy. Tomasz mi opowiadał różne relacje.
Nie powiem wam tu wszystkiego, bo nie chcę wchodzić w wielką prywatę, ale powiem wam jedno, że bardzo podobne stany on opowiadał mi, jakie osiągał przy zastosowaniu oczywiście technologii Keshe i kasku i systemów do stanów, które ja osiągam tutaj w świadomym śnie, stosując Goodfella na przykład oraz inne. Mam tutaj też Magrava, więc Magrav mi to konsoliduje. W każdym razie bardzo podobne stany, a rozmowy nasze zawsze polegają na tym, że ja nie za bardzo chcę mówić w ogóle nie tylko Tomaszowi, ale też innym osobom wszystkiego i te osoby też w jakimś sensie. Chodzi o to, żebyśmy mieli konfrontację swoich myśli, ale przede wszystkim też doświadczeń, które mamy w poza i abyśmy mogli, że tak powiem, porównać, czy obydwie podobne stany osiągamy, czy nie. I wszystko wychodzi na to, że tutaj wszyscy mówimy chyba o tym samym. Dziękuję bardzo Select. Mamy tylko troszkę inne pojmowanie rzeczywistości. Bardzo fajną miałem rozmowę wczoraj z kolegą tutaj Poszliśmy sobie na spacer, było fajnie, cieplutko i siedzieliśmy sobie na ławce i rozmawiamy. Mariusz do mnie mówi: „Słuchaj, ale wiesz co? Jaką ty mi dasz gwarancję, że ten biały kolor, który ja widzę, ty masz takie same spojrzenie na ten biały, no nie?”.
I tak popatrzyliśmy się na siebie. Ja mówię: „O kurczę, kumasz. Chyba wiesz, o co chodzi”. I oczywiście zeszło na jakieś inne jeszcze tematy i tak dalej. W ogóle też fajną sytuację miałem wczoraj, ale już nie będę może o tym za bardzo mówił, bo jest to prywatka. W każdym razie to jest to pojmowanie rzeczywistości, w jaki sposób my to pojmujemy. Ja pamiętam z tego czasu stany, kiedy... Ale wydaje mi się, że to jest wszystko związane z tym, co my mamy w głowie, na jakim poziomie jesteśmy zrozumienia i samoakceptacji tego, co nas tutaj tak naprawdę otacza. Mogę wam powiedzieć tylko jedno, że kiedy się otwierasz na tę drugą stronę i działasz, nazwę to w cudzysłowie, „w dobrej mierze”, nie przeszkadzasz nikomu, wchodzisz w świat. W pewnym sensie jest to też nasz świat, ten drugi świat.
Natomiast kiedy wchodzisz w ten inny świat, to tak naprawdę poddajesz się prawom, które tam rządzą. Nie próbujcie tam nic zmieniać, bo wam się to nie uda, bo albo was wywali, albo was ktoś przegoni, albo ktoś was będzie gonił, albo jeszcze inne rzeczy. W każdym razie wchodząc w tamten świat, po prostu traktujcie tamten świat jako miejsce, zezwolenie, pozwolenie na podniesienie chociaż troszkę tej kotary i zobaczenia, jak to wszystko wygląda. Co prawda jest to inne spojrzenie, jest to szersze, głębsze spojrzenie. Jak wchodzisz w tamte stany, to tak naprawdę jakby ktoś ci w głowę wkładał dodatkowy RAM. Mówię to w sposób komputerowy, ponieważ jestem z zawodu informatykiem też i tak trochę czasami mi jest bardziej wszystko skumać w sposób cyfrowy, informatyczny, ale w pewnym sensie jest to takie właśnie jakby dodanie dodatkowej pojemności pliku stronicowania, które wam pozwoli objąć troszkę szerszym, większym aspektem. Bardzo fajny artykuł był ostatnio, chyba z tydzień czy dwa tygodnie temu. To był chyba artykuł z „Nieznanego Świata”, jak dobrze pamiętam. I tam chyba Piotr Cielebiaś właśnie pisał o tym, że doszliśmy do takiego momentu, właściwie ja już o tym wiem, bo żeśmy też takie tutaj rozmowy w Londynie prowadzili i nie tylko w Londynie, gdzie świat rozdzielił się chyba na takie dwie strefy. Bo tak to chyba trzeba rozróżnić.
Dwie strefy, a właściwie dwie formy, że są ludzie, którzy potrafią żyć już w dwóch stanach. W dwóch stanach gęstości. Podkreślam gęstości. To, co kiedyś nas tu śmieszyło. Tak, jesteś zwycięzcą. I bardzo mi się to fajnie czytało, bo w pewnym sensie pomyślałem sobie, że może ja taką też istotą jestem po części, że żyję na tych dwóch granicach, bo czasami te sny są tak prawdziwe, tak realne, że po prostu można dostać świra. Dosłownie. Na ten temat Keshe dalej. Ludzie, odpuśćcie, dajcie sobie spokój. Nie potraficie normalnie rozmawiać, tylko ciągle się czegoś czepiacie.
Nie może być jakiejkolwiek audycji w internecie, żeby nie padło słowo Keshe. Ludzie, dajcie sobie spokój. Ja i tak w to nie będę. I tak mnie nie sprowokujecie, żeby w to wchodzić, bo ja mam tutaj swoje koncepcje, a jeżeli ktoś ma problem z Keshe, to on ma problem, nie ja. I koniec. Ja to testuję od ponad roku i u mnie to działa. A jeżeli u ciebie nie działa, to znaczy, że chyba coś z tobą jest nie tak. I tyle. I więcej temat zamykam. Nie wracam do tych tematów, bo nie ma sensu.
Jedynie co, to mogę napomnieć eksperymenty i tak dalej. Ja tu nie jestem konstruktorem, ja tylko jestem eksperymentatorem, podkreślam eksperymentatorem i mam już roczne doświadczenie w działaniu tej technologii, a głównie urządzeń typu Guthella czy właśnie PEN-y, nie-PEN-y i tak dalej. Także nie wciągajcie mnie w to, bo ja się sprowokować wam tutaj na pewno nie dam i tak dalej. Dobrze. Co by tu wam jeszcze tutaj o tych istotach astralnych. W pewnym sensie ten wymiar astralny może być porównywalny właśnie do takiego oceanu. Pamiętam takie sny, gdzie miałem na przykład wizję jako obserwator rzeczywistości i była to rzeczywistość morza, oceanu takiego, gdzie na tym oceanie były duże fale, mniejsze fale i tak dalej, ale co niektóre fale wychylały się ponad wszystkie te fale. I na szczytach tych fal pojawiała się taka właśnie biała plama, która była symbolem takiego światła. Ja jako obserwator wiedziałem, że to jest świadoma fala, że tam jest świadomość. Tak to rozumowałem i pojmowałem wtedy.
I to jest właśnie to, co wam powiedziałem wcześniej. Ta kurtyna, która po prostu w tej kwestii, kiedy jesteśmy poza, możemy ją lekko uchylić. Tak samo ta fala, że na tym wielkim oceanie zawsze znajdzie się kilka fal, a na szczytach tych fal świadomości, które będą chciały wybić się troszkę wyżej od tych niższych fal. I to jest chyba piękne, bo to nam pokazuje to, że cokolwiek by się nie działo, w jaki sposób by wszystko nie funkcjonowało, to świadomość ta jest tak inteligentna, że zawsze i nieważne, czy to będę ja, czy to ktoś inny, ale zawsze się znajdzie jakaś taka forma, która będzie dążyła do tego, aby iść w nieznane. Ja pamiętam, kiedy przedstawiałem wam tutaj audycję Czas Nu 01 Wspólne Śnienie, kiedy na tej barierze do trzeciej, czwartej, te ostatnie, te ziemskie sfery cebuli, o której ja wam tam kiedyś opowiadałem. Bardzo często to zależy, czy przechodzę to stopniowo poprzez każdą warstwę, czy też automatycznie na przykład zostaję wystrzelony w przestrzeń kosmiczną. To właśnie jest ta niefizyczna istota, która mnie kieruje, pomaga mi przejść przez tę warstwę, bo nie ma co się oszukiwać i mówić. Na tej najniższej warstwie jest największa kontrola. Tak jak mi to przedstawiono w tamtej rzeczywistości jest technologia na świecie, która kontroluje. W pewnym sensie my jesteśmy wszyscy poddani działaniu tego.
Problem się pojawia, kiedy kontrolerzy po tej drugiej stronie zauważają, a mają ku temu wiedzę i technologię. Być może są to maszyny, być może jakieś czarne magie. Nie wiem. Nie będę teraz w to wnikał, co oni tam wykorzystują. Mi zostało to tylko powiedziane, że jest technologia, ale nie pokazano mi tego. Znaczy w pewnym sensie mi pokazano, ale to tak też izolorycznie. W każdym razie, kiedy byłem po tej drugiej stronie, właśnie na tych warstwach trzech, czterech warstwach od środka, czyli od wyjścia, to zawsze mi się pojawiała ta niefizyczna istota, a czasami było to kilka istot, które czekały już w przestrzeni kosmicznej na mnie, które pomagały mi przejść właśnie tę warstwę. Jeżeli chodzi o takie już inne śnienie, to nie jest tak, że ja śnię to codziennie, bo ja nie mam codziennie świadomych snów, ale mam bardzo dużo świadomych snów. Natomiast OOBE mi się zdarza co jakiś czas, ale ja jeżeli już robię OOBE, to rzeczywiście staram się do tego przygotowywać i to jest przez kilka... Tak, tu się o wszystkim rozmawia.
Jest dzisiaj luźna audycja, możecie zadawać pytania, cokolwiek chcecie. Przewodni temat są to istoty astralne, niefizyczne istoty. Ale generalnie rozmawiamy dzisiaj. Powiedziałem wcześniej na wstępie, że nie przygotowywałem się jako tako, tylko to, co mam w głowie. Tak więc mówię wszystko z głowy. Czasami tutaj jakąś definicję wam rzucę, ale mówię wszystko z głowy i staram się mówić wam ze swojego doświadczenia, ze swoich obserwacji, a nie z wyczytanych książek. I w każdym razie na tych przestrzeniach, kiedy już właśnie wychodzimy, to pojawiają się właśnie takie istoty. Jedna istota, kilka istot. U mnie jest to piękna istota. Absolutnie nie czuję do niej strachu.
Zawsze jest pomoc, nie ma kłamstwa, nie ma oszukiwania. Kiedy jestem atakowany przy wyjściu czy coś, to ta istota mnie ochrania. I teraz pytanie, czy to jest przewodnik, czy to jest jakiś inny podróżnik kosmiczny? Ostatnią audycję Tomasz prowadził z kapitanatu RNF w hiperprzestrzeń. Właśnie Tomasz mówił o pewnych podróżnikach, którzy są zawieszeni w przestrzeni. Muszę wam powiedzieć, że ja również taką istotę spotkałem. Tomasz wie, o co chodzi. Kapitan Tomasz wie, o co chodzi. Bardzo dobrze to powiedział. Dobrze to podkreślił.
Mówimy wszyscy o tym samym. Mhm. Okej. To Tomasz bardzo dobrze wie, o co chodzi, więc ja się też. Pytanie tutaj było Adela Gość napisała tutaj: „Czy tu się też rozmawia o życiu, czy tylko o grach?” Się mi wcinam w jakąś paranoję. No trudno, jeżeli komuś ta audycja nie odpowiada, to na górze jest tutaj krzyżyk oraz stop i można bardzo chętnie wyjść. Naprawdę ja tutaj nie będę nikogo kategoryzował. Jeżeli komuś taka audycja nie odpowiada, do widzenia i tyle pozostaje mi tutaj powiedzieć. Dobrze. Mówiłem tutaj o tej fali.
Gdzie ja tutaj skończyłem? W pewnym sensie wymiar astralny może być porównywalny do oceanu. Są tam ryby, skorupiaki, ośmiornice, delfiny, wieloryby, rekiny, barakudy, morskie węże, kraby, krewetki, meduzy, żółwie, foki i tak dalej. Właśnie część z tej morskiej fauny jest dla nas tu przyjazna, część jest nieszkodliwa, natomiast część może być szkodliwa tylko gdy jest się niespokojnym lub głodnym. Część jest niechcąca szkodliwa, pozostała część jest całkowicie niebezpieczna przez cały czas. Jest tam również wiele podróżników, niektórzy z odległych krain, żeglujących, latających czy pływających po okolicy. To jest świetny przykład właśnie odnośnie tego oceanu. I dokładnie jest tak samo w tamtym świecie. Ma się taki podział właśnie na przeszkadzajki, na nieszkodliwe istoty oraz te, które po prostu psocą i szkodzą nam, przeszkadzając nam wyjść choćby o ten milimetr poza tę kurtynę, abyśmy mogli tutaj badać i odkrywać. Nie ukrywam, że latanie jest naprawdę świetną, przyjemną formą, ale latanie to nie wszystko.
Można jeszcze inne rzeczy osiągać w tym świadomym śnieniu. Tak to tutaj wygląda. No i wracamy z powrotem do naszego prawienia. Tu ktoś napisał na czacie. Ja przepraszam was w ogóle, że nie na wszystkie pytania odpowiadam. Jakbyś Marku mógł, to proszę cię o pomoc, abyś mi co ciekawsze pytania tutaj podsyłał, jeżeli masz taką możliwość, bo ja niestety nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć z tych wszystkich zakładek. W każdym razie ktoś tutaj na czacie napisał na YouTubie Radia Paranormalium, że nie wszystkie obiekty, które widzimy jako UFO są obiektami stricte UFO. Zgadzam się z tym, ponieważ ja też nieraz widywałem różne obiekty. Jestem miłośnikiem gór i nie tylko, ale głównie gór. Bardzo dużo chodzę po górach i śpię czasami w górach i widuję różne.
Ale to nie tylko na niebie, nawet u siebie w mieście czy w Londynie też. Jak byłem w kapitanacie u Tomasza również widywaliśmy. On widział, ja widziałem różne obiekty i właśnie pytanie, co to było? Czy my żeśmy się tylko dostrajali do pewnych stanów, czy też technologia ziemska, czy po prostu nam biło na dykie? Mi się wydaje, że to chyba pierwsze, czyli po prostu dostrajaliśmy się do pewnych wartości, form, warstw tej cebuli i po prostu byliśmy w stanie na live'ie widzieć to, co nie każdy widzi. Ja też miałem bardzo fajne doświadczenia ostatnimi czasami, kiedy to wprowadzałem się w stany właśnie przy magrawach, przy systemach balansujących, gdzie właściwie w ciągu może nie ułamka sekundy, ale powiedzmy w ciągu dwóch, trzech minut byłem w stanie po prostu wejść w inną rzeczywistość. To są niesamowite rzeczy, niesamowite stany. Wiele rzeczy, które ja doświadczam, to są również nowe rzeczy albo w inny sposób się to jakoś odbywa. Marcia tutaj napisała na czacie Radia Paranormalium: „A w sumie to jak to jest? Spotkałam się z opiniami, że OBE jest niebezpieczne i może można za sobą przytargnąć coś niebezpiecznego z tej drugiej strony.
Czy to prawda?” Wiecie co? Ja ci, Marciu, odpowiem tak. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale jest wiele osób, rzeczy, które piszą ludzie, a właściwie powielają informacje, które są w internecie. W pewien sposób może być OBE niebezpieczne, bo jeżeli jesteś nieogarnięty, osobą psychicznie chorą albo mającym nie do końca zachowaną równowagę psychiczną w sobie, to w pewnym sensie może się zdarzyć tak, że rzeczywiście coś możesz przytargać. Ja sam nieraz mam takie rzeczy. Jak to nazwać? Mam wrażenie, że coś się do mnie przypętało, ale zawsze kiedy się to na przykład ciągnie dwa, trzy dni, ja po prostu odganiam to. Ewentualnie proszę o pomoc moją czystą duszę czy też pomocników, tych astralnych, niefizyczne istoty, które są przychylne mi po tej drugiej stronie, aby mi tu w jakiś sposób pomogły i Znika to. Natomiast uważam, że wiele rzeczy i informacji, które jest w internecie jest przesadzonych. Przesadzonych dlaczego?
Dlatego, abyście się tym nie zajmowali. Abyście siedzieli przed telewizją, łoiли browara, abyście byli zajęci graniem w grę, oglądaniem „Klanu” czy jakichś innych rzeczy. Abyście chodzili, pracowali i tak dalej, abyście zajmowali się pierdołami, a nie tak naprawdę sensem i próbą zrozumienia, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Ja bardzo dużo osób spotykam i widzę, że zmienia się świadomość ludzka, ponieważ ludzie zaczynają dojrzewać i system to widzi. System to widzi, ponieważ każdy ruch, który teraz obserwujemy na świecie, co się dzieje, nie chcę tu za bardzo w politykę wchodzić, ale to jest to samo, co było w Rzymie kiedyś, kiedy Rzym już upadał. To było właśnie coś takiego, że kiedy powstawały najgorsze absurdy, przepisy totalnie nielogiczne i bez logiki, bez konsekwencji, to było tak naprawdę zwiastowanie tego, że to się już ma ku końcowi. I to samo jest dzisiaj, kiedy są uchwalane sprzeczne ze sobą, nielogiczne rzeczy, ustawy. To po prostu zaczyna się to wszystko chrzanić, chamolić. Tak to tutaj ja to widzę. Rzeczywiście z OOBE jest tak jak z życiem.
OOBE nierówne życie jednego człowieka, nierówne jest innego człowieka. I tyle. Kwestia, żeby zachować umiar w sobie, samodyscyplinę i po prostu, żeby nie dać się za bardzo ponieść i nie odjechać. „Życie też może być niebezpieczne”. Tak, Select Gość. „Życie może też być niebezpieczne”. Tak, Select Gość. „Życie może zmienia, bo niektórzy nawet nie wiedzą, że takie coś istnieje”. Słuchajcie, wiecie co, Select? Ja już o tych poziomach mówiłem.
Ja jeszcze kiedyś wejdę głębiej, bo ja bym chciał jeszcze to bardziej rozciągnąć. Kiedyś powiedziałem wam taki, powiedzmy, skrót myśleniowy, taki jakby w punktach, podpunktach, jak to wygląda. Czy teraz? Wiecie co, nie chcę za bardzo mieszać, bo do tych poziomów to ja bym się chciał bardziej przygotować, bo ja widzę te poziomy i rozróżniam te poziomy. Bo po latach śnienia wyjść OOBE czy innych tych stanów dochodzi się do takiej jakby może nie perfekcji, ale dochodzi się do takiego odróżnienia. Ja na przykład, kiedy się wprowadzam w transę, to jest uzależnione też od emocji to, w jaki sposób funkcjonuję na przykład w tym tygodniu i ja wiem już mniej więcej, w jaki sposób, jakie będę miał OOBE. Bo jednak się to ukierunkowuje. Mam też spontaniczne OOBE i one też są naprawdę fajne, ale jednak, żeby mieć takie naprawdę kompletne OOBE, to trzeba jednak dwa, trzy dni wcześniej o tym myśleć i na przykład, gdzie by się chciało polecieć. I po prostu to się nam później wszystko jakoś tutaj już poza ułoży, ukształtuje. Być może ktoś tam, te istoty niefizyczne czy imaginacje tych wszystkich wyższych form istot, świadomości powodują to, że może jakiś plan sobie układają.
Kto to wie? W każdym razie być może tak to tutaj wygląda. Ja pamiętam, mam wiele takich wyjść na przykład, gdzie znajduję się w ciemnym pomieszczeniu. Przed sobą mam ekran śnienia i ja na przykład sobie oglądam sytuację. Dosłownie jakbyś miał pilota w ręce i przewijał, pauzował. Tak, jakbym był w kinie przed ekranem dużym, ale to jest tak realne. To jest po prostu niesamowite. Ja mogę w ten obraz wejść. Ja mogę wczuć się w rolę, ja mogę wejść w inną istotę nawet, żeby poczuć jakąś emocję, żeby poczuć chwilę tej danej sytuacji, w której tam jestem. I to jest coś niesamowitego.
To jest coś niesamowitego. To jest w pewnym sensie tak, jakbym był ja konstruktem, programatorem tego, co zobaczę. Albo wyjścia OOBE, albo wręcz wchodząc w przyszłość, mogę sobie wykreować tę przyszłość do przodu. I co najciekawsze, wiele rzeczy się z tych rzeczy sprawdza. Ja mam, nie wiem, dziesiątki czy setki sytuacji, które widziałem w strukturach w poza, które mi się po prostu sprawdziły. Także świat fenomenalny i tak dalej. Powiem wam później jeszcze o tych technikach. Przedstawię wam może ze dwie, trzy techniki wyjścia poza ciało, które ja stosuję. Jedna z technik to jest metoda transowa. Ona jest bardzo trudna, ale ja ją stosuję od lat i tutaj przy połączeniu z WILD-em jest bardzo skuteczna dla mnie i taka właściwie najbardziej Najbardziej realna, tak bym to nazwał.
Ale to może troszkę później. Chociaż wiele z astralnych płaszczyzn wydaje się być pełne życia, podróżując po tych okolicach dość rzadko można spotkać interesujące istoty, lecz też okazjonalnie się to zdarza. Właściwie każda astralna płaszczyzna oraz kraina posiada swych lokalnych mieszkańców. To jest to, co dokładnie w ostatniej audycji opisywałem. Te dolne światy. Nie skończyłem niestety wszystkiego znowu, jak zwykle, bo tematy są obszerne, ale już na przestrzeni setek czy tysięcy lat widać, jak ludzie pojmowali te wszystkie formy i płaszczyzny. To nie jest dzisiejszy wymysł, że my w XXI wieku czy w XX wieku wcześniej mieliśmy takie sny i tak dalej. Ludzie od zawsze o tym śnili. I czy wszyscy żeśmy się mylili? Czy to był przypadek?
Chyba nie. Musi być coś bardziej, bo zresztą to też jest taka trochę forma nadziei. Człowiek zawsze sobie musi stworzyć jakąś formę, nadzieję taką, że może być coś lepszego. Te formy często są zdumione, spotykając takiego astralnego podróżnika. Nieraz takie sytuacje miałem, gdzie to fajnie wygląda, jak na przykład toczy się życie po tej drugiej stronie, kiedy rozmawia się z pewnymi istotami. One w ogóle do pewnego momentu traktują cię tak, jakbyś był w ich świecie. Ale kiedy tylko wyrazisz intencje albo dasz mu zrozumieć, tamtej istocie astralnej, niefizycznej, że ty jesteś świadomie śniący, to tak naprawdę cała sytuacja obraca się. Bardzo często takie istoty chcą szybko skończyć rozmowę z nami. Tak, jakbyśmy byli dla nich w pewnym sensie zagrożeniem. Kiedy dojdzie do nich informacja, że my jesteśmy świadomie śniący i że wiemy, że śnimy i że możemy różne rzeczy robić.
Z takimi rzeczami się spotykałem i często takie istoty bardzo szybko chciały kończyć ze mną rozmowę, gdzieś nagle znikały, ale niektóre były na przykład zainteresowane. I powiem wam szczerze, że na tych dolnych płaszczyznach, na tych dolnych trzech pierwszych płaszczyznach, właśnie się takie coś odbywa, że kiedy te istoty astralne w tych dolnych płaszczyznach przyziemskich zrozumieją albo dostaną synka, informację, że wy śnicie świadomie i kontrolujecie w pełni swój sen, to te istoty bardzo szybko odpływają, uciekają, zmieniają się. Czasami coś tam jeszcze próbują, na przykład przebrać się w inną formę, aby was postraszyć, przestraszyć. Ale kiedy już jesteście na tych wyższych formach, powiedzmy w sferach kosmicznych, to zawsze albo przeważnie, oprócz tej waszej świadomości czy też waszej tej prawdziwej duszy, ja tą swoją duszę widzę w formie wizualnej. Natomiast bardzo często podlatują do was świadomości i są to świadomości, które przeważnie widuję mentalnie. To znaczy komunikuję się z tymi świadomościami mentalnie, poprzez myślę telepatię. Bardzo rzadko przybierają one jakąś formę wizualizacji czy też formę energii. Natomiast te istoty, które podróżują, to są te istoty, o których tutaj Tomasz ostatnio wspominał. To są istoty, które przylatują z różnych obszarów kosmicznych i nie wiem, czy one czekają przed Ziemią. Być może to też są jacyś kontrolerzy, na przykład już szerszej powierzchni, tak?
Powiedzmy spoza. Na przykład kontrolerzy Ziemi, którzy czekają tylko jak ktoś wyjdzie troszkę dalej, to zagadują i tak dalej, pomagają i tak dalej. Ale w pewnym sensie też istoty te w jakiś sposób pewnie mogą, to są tylko takie moje dywagacje, w pewnym sensie mogą mieć też formę taką jakby... One też coś chcą od nas. Chociaż ja się nigdy jeszcze nie spotkałem z takimi, przynajmniej teraz sobie nie przypominam na obecną chwilę, z formami wyzysku. Owszem, jest coś takiego jak wymiana energetyczna. Jest. I czasami trzeba w jakiś sposób wspomóc się, ale też bardzo często od tych wyższych już form Nazwijmy tych kontrolerów tak, chociaż to jest brzydkie słowo. Ja bym wolał użyć jednak podróżnicy kosmiczni. Oni też bardzo często z nami się dzielą tymi energiami, więc tak ja bym to widział i pojmował.
Astralne istoty, jak większość nieznajomych, nie wydają się być zadowolone z angażowania się w nieswoje sprawy, gdyż zwykle mają własne rzeczy do zrobienia. Istoty takie bardzo często, jeżeli już nam pomagają, to pomagają nam. Ja czasami też dostawałem takie wiadomości od swojej duszy, że pewnego pułapu nie jestem w stanie przeskoczyć bez dışnego wsparcia czy też pomocy. Takie osoby, to co wam wcześniej powiedziałem, nie zawsze są chętne do pomocy, ale czasami są oddelegowane poprzez jakąś wyższą świadomość, może jakąś kontrolę czegoś, która ma nas ukierunkować, pomóc nam w przekroczeniu pewnego progu, bo nie ma co ukrywać, są progi. To są etapy. Jakbyś szedł po małym kroczku coraz wyżej, coraz wyżej, coraz wyżej do pełniejszego zrozumienia, próby zrozumienia. Oczywiście na swój sposób, bo nie każdy jest istotą, która jest w stanie zrozumieć wszystko. Każdy ma swój poziom zrozumienia i to jest też piękne zjawisko, bo coś, czego ja nie potrafię pojąć, ty możesz w inny sposób to pomować i po prostu twoja informacja, twoja rozmowa ze mną poprzez radio czy poprzez czaty może mi dać takiego impulsu, punktu zaczepienia albo zrozumienia w inny sposób tego, co bym chciał w danym momencie sytuacji zrozumieć. Ja to tak widzę, jeżeli chodzi o te sprawy. Co by wam tutaj jeszcze powiedzieć?
Wiele takich istot nieorganicznych wydaje się lunatykowały lub też śniły. Niektóre, tak jak powiedziałem wcześniej, mają tę świadomość, którą można właśnie... Właściwie to jest chyba jedyny sposób, gdzie możesz stwierdzić, czy ta istota, byt, osoba niefizyczna jest istotą świadomą czy nie. To jest właśnie patrzenie w oczy. Podejrzewam też, że zmienność pamięci oraz świadomość spowodowana jest też wieloma takimi czynnikami, jak rozwój i aktywność energetyczna. Ilość energii płynąca do wyprojektowanego sobowtóra z jego fizycznego, eterycznego ciała czy też dokonującej się projekcji doprowadzi w pewnym momencie do wyjścia świadomości czy nie, czy później nie utraci też świadomości. Świadome wyjście poza ciało wydaje się być przyczyną znacznie większego przepływu energii do wyprojektowanego sobowtóra lub też innej projekcji podczas snu. Jest również prawdopodobnym tym, że nieprzerwana kontynuacja świadomości powstała dzięki świadomej projekcji. Usuwa ona wiele sennych właściwości związanych z istnieniem w innych wymiarach. Najważniejszą rzeczą jest tutaj jednak zrozumienie, że nie wszystkie istoty inteligentne czy też nieinteligentne, czytaj jako boczy, które możesz spotkać w wymiarze astralnym, są tylko istotami snu, czy też kreacjami własnego podświadomego umysłu.
Tu pozostawię wam własny osąd, kim są te istoty. Niech każdy pojmie to, jak uważa w danym momencie za stosowne. W większości przypadków nie są one zwykłymi dodatkami, którymi każdy astralny podróżnik może się bawić lub też je wykorzystywać. Większość astralnych istot nie uważa za szczyt być pytanym i zaczepianym przez przypominający ciągły strumień zagubionych i przestraszonych podróżników astralnych. Pomimo tego, że niektóre te istoty astralne będą rozmawiać czy też nam doradzać, a nawet aktywnie pomagać nam w naszych astralnych podróżach, szczególnie jeśli ci będą zachowywać się nie do końca tak jak na właściwym miejscu, a ich podejście nie będzie szczere, to się to nagle szybko skończy. Podobne przyciąga podobne w sytuacjach astralnych. A więc jeżeli będziemy w danym momencie w lęku, to prawdopodobnie trafimy w taką przestrzeń, która będzie nieciekawa dla nas. O takich rzeczach mówił Robert Bruce, o którym wam wcześniej powiedziałem, bo to są jego wnioski, do których ja się też bardzo przechylam i w pewnym sensie zgadzam. W większości się zgadzam, bo uważam, że Bruce to też była dość dobra persona. Gościu, który po prostu badał te wszystkie zjawiska Okej.
Bardzo fajna muzyka. Ostatnie dwa tygodnie tutaj u mnie króluje. Przypominam, że dzisiaj są dubowo-reggowe klimaty i jest więcej muzyki. Luźniejsza forma audycji. Staram się, żebyście nie słuchali mojego dekania z Wikipedii czy czegoś, tylko bardziej takie praktyczne, życiowe spostrzeżenia, informacje. O znakach szamańskich może bym wam tutaj coś powiedział. W tradycyjnej kulturze hawajskiej wszechświat podzielony jest na po i a'o. Po oznacza wewnętrzny sen, zaś niewidzialną rzeczywistość, która rodzi sen zewnętrzny, czyli a'o. Ponieważ po oznacza to, co jest niewidzialne, czyli świat doświadczeń. Ludzie Zachodu, którzy mogliby nazwać takie doświadczenie doświadczeniem umysłu lub też ducha.
Ten sam wyraz używany jest do określenia pory nocy, czyli tej części doby, w której panuje ciemność. To jest ta jedna trzecia naszego życia, którą przesypiamy, więc czemu tego nie wykorzystać? Dzięki starożytnym poetom hawajskim po, czyli noc, stała się symbolem świata wewnętrznego, a a'o, czyli pora dnia, symbolem zewnętrznych przejawów świata wewnętrznego i dlatego a'o oznacza także uczenie się i nauczanie. Moment zachodu słońca rozpoczynał się u Hawajczyków nową dobą, a świt był początkiem przejawiania się całego procesu twórczego, który odbywał się w porze nocy. Zachód jako taki stał się symbolem po, co wywołało zamieszanie wśród wielu wczesnych badaczy i w dalszym ciągu miesza szyki antropologom. Może jeszcze coś troszkę bym wam nakręcił. Zawsze kiedy Polinezyjczycy mówili, że pochodzą z Zachodu, nie mieli na myśli Azji czy też po, czyli świata duchów. Mówię o tym, ponieważ aby zwrócić uwagę na taką szamańską koncepcję, trzeba wziąć pod uwagę, że to, czego doświadczamy jako rzeczywistości zewnętrznej, jest przejawem lub też odzwierciedleniem rzeczywistości wewnętrznej. Czyli dokładnie to, co zawsze mówię, że to, co widzisz poza, jest objawem tego, co się dzieje tutaj. Tak naprawdę swoją myślą jesteś w stanie kreować to, co ci się tutaj w życiu przydarza.
I mam takich tysiące przypadków swojego życia, które mi uświadamiają, że tak właśnie jest. Tak jak w szamaniźmie aborygeńskim, tak samo w tym szamaniźmie, o którym wcześniej powiedziałem, o Polinezyjczykach również istnieją trzy regiony. Tak naprawdę w każdej religii jest to samo, tylko jest to inna forma nazewnictwa. Tak bym to określił. Co oni tutaj mówią? W świecie zewnętrznym istnieją trzy regiony, czyli ląd, morze oraz niebo. W szamaniźmie jest to świat dolny. W tym szamaniźmie aborygeńskim dolny, świat zerowy i świat górny. Również w świecie wewnętrznym regiony są trzy, przynajmniej w systemie myślenia hawajskich szamanów. Są to Lanikeha, Kahiki oraz Nilu.
Lanikeha jest wyższym poziomem świata niewidzialnego. Tam właśnie znajduje się Bóg, aniołowie, święci. Przypisz sobie do swojej religii jak ty to pojmujesz. Zostawiam to tobie. Tam mieszkają i bawią się też bogowie oraz boginie. Tam jest też siedziba niezliczonej liczby bohaterów czy też mitów. Może się też zdarzyć, że w nocy, przeżywając ważny, ponadnaturalny sen, możemy się znaleźć na takim właśnie poziomie. Jeżeli chodzi o szamanów, to oni się tam udają w te wyższe rejony po to, aby na przykład pobrać jakąś inspirację, tak jak to uczyli na przykład Maji, aby odkrywać na przykład tajemnice ognia czy też uprawy konkretnych roślin. Kahiki. Poziom średni jest tym regionem wewnętrznym, który najbardziej przypomina rzeczywistość zewnętrzną.
U Aborygenów jest to poziom zerowy. To jest tak naprawdę nasz świat tutaj. Ta iluzja nasza. To, że wyraz Kahiki jest podobny do Tahiti wynika z tego, że są to te same wyrazy, lecz w różnych dialektach. W Polinezji powszechnym zjawiskiem było też nazywanie miejsc w świecie zewnętrznym nazwami określającymi obszary świata wewnętrznego. W języku hawajskim Kahiki oznacza zagraniczny, obcy lub też moc robienia czegoś. W języku tahitańskim wyraz Tahiti oznacza przesiedlenie, przesadzenie i przekraczanie pewnych granic, barier. W połączeniu z czymkolwiek innym znaczenia te nawiązują do wykorzystania snów z poziomu Hakiki w celu wprowadzenia zmian w otaczającym nas świecie. W trzecim rejonie jest Milu. Jest to poziom niższy.
Jest to miejsce, gdzie mamy koszmary senne, próby sił, a także to obszar, w którym szamani bardzo często udają się w poszukiwaniu wizji niezbędnej dla odzyskania utraconej mocy. Zaczniemy tutaj więc najpierw od procesu Haiki ze snami, jakie możemy mieć w ciągu nocy. Metoda, o której mówię, jest krótka, przyjemna, prosta. Najlepszymi interpretatorami swoich snów tak naprawdę my jesteśmy, a podając tę metodę chcę pomóc wam tutaj, abyście mogli uwolnić się od takich jakby senników, które są pisane przez tysiące lat przez ludzi. Ja nie mówię, że senniki są złe, natomiast one w pewnym sensie mogą nas nakierunkować, w którą stronę trzeba patrzeć i analizować swoje sny. Ale tak jak powiedziałem wcześniej, właściwie interpretatorami jesteśmy my. My jesteśmy tymi interpretatorami, bo każdy ma inne emocje, innych doświadcza stan rzeczy w ciągu dnia i tak naprawdę on najlepiej wie. To mnie bardzo denerwuje w dzisiejszych czasach, że czasami mam wrażenie, że niektórym ludziom się wydaje, że oni wiedzą o mnie więcej lepiej niż ja sam o własnym sobie. To takie trochę paranoidalne, że tak powiem, sytuacje w dzisiejszym świecie. No ale tak jest niestety.
Możliwe też jest bezpośrednie dotarcie do rzeczywistego znaczenia naszego snu, co wynika z piątej zasady huny, która brzmi mniej więcej tak, że wszystko żyje, ma świadomość i reaguje. Wszystko, co istnieje, zawiera również różne formy, postaci oraz przedmioty z naszych snów, a także same nasze sny. Sposobem interpretowania snu jest świadome odtwarzanie ich przebiegu w stanie odprężenia i bezpośrednie zachowanie występujących w nim postaci i przedmiotów. Takich pytań jak na przykład: co tu robisz? Co sobą reprezentujesz? Co symbolizujesz? Najczęściej osoba, zwierzę lub też przedmiot przemówią do nas i udzielą nam takich informacji, jakich oczekujemy. Jeżeli chcemy porozmawiać ze snem jako całością, należy wtedy wyobrazić sobie, że jest on kulą. W przypadku, gdy dotyczy on sprawy, która wywołuje choćby niewielki stres w twojej podświadomości, dana postać może nie chcieć odpowiadać na twoje pytania. Toteż może aby uzyskać interesującą informację, będziesz tutaj musiał być nadszczególnie miły lub przekonujący, lub bardzo stanowczy.
Wszystko to zależy od osobowości twojej oraz twojego rozmówcy. Gdyby jednak nie było żadnej odpowiedzi, pasowałoby tutaj zastosować technikę próbnej interpretacji, która polega na tym, że zadajemy pytanie, a następnie świadomie zmyślamy odpowiedź tak, jakbyśmy mówili za daną postać lub przedmiot. Nieważne jest, że brzmi to dziwnie, ale ważne, że ta technika pomaga i działa. A działa dlatego, ponieważ w tym stanie jesteśmy na poczekaniu, zmyśli dowolną odpowiedź, która nie ma tak naprawdę znaczenia, co wynika z wniosku z tego, że według drugiej zasady huny, która brzmi: wszystko jest ze sobą połączone. Tak właśnie to tutaj wygląda. Po kilku próbach wykorzystania takiej techniki dojdziesz do wniosku, że spontaniczne odpowiedzi zaczną napływać dużo łatwiej. Tak naprawdę, jeżeli chodzi o interpretację snów albo inaczej powrót do snów, to odbywa się to po prostu od tyłu. Nigdy nie próbujcie, bo czasami jest tak, że obudzicie się i w ciągu minuty pamiętacie sen, i po minucie nagle zapominacie. Ale jest możliwe coś takiego jak wielokrotne powracanie do tych snów. Przez jakiś czas.
Ja uważam, że ten czas trwa do trzech, czterech, czasami może i pięć dni. Później się coś w tym eterze dzieje takiego, że jest nam trudniej wrócić do danego snu, ale nie niemożliwe. Jest to możliwe, tylko że jest nam trudniej wrócić. W każdym razie można wracać do takich snów. I pamiętajcie jedną rzecz, że sny się odczytuje od tyłu. Tam jest wszystko odwrotnie. Jeżeli na przykład wiecie, że mieliście dwa czy trzy sny, to zacznijcie od ostatniego snu, który pamiętacie i stopniowo zapisujcie. Bardzo fajna technika. Jeszcze wam mogę powiedzieć, jeżeli chodzi o to, aby mieć świadomość w tym śnie, aby mieć pamięć w tym śnie, to jak się kładziecie, wprowadzacie się w transy, dostrajacie się, to analizujcie sobie cały dzień, ale od tyłu, bo nasza świadomość działa właśnie w dziwny sposób, odwrotnie. Na przykład jeżeli macie jakiś ból, to również stosując metody samoleczenia ciała i wprowadzając się w te odpowiednie stany, to nie możecie powiedzieć coś takiego, na przykład w moim przypadku: „Grzegorz, już cię nic nie boli”.
Bo wasza świadomość odbierze to odwrotnie i będziecie się czuli jeszcze bardziej zmęczeni, ból jak obudzicie się po tych paru godzinach snu. Raczej powinniście zastosować coś takiego: „Grzegorz, bólu nie ma, ból już dawno przeminął” albo „Grzegorz, palenie już jest dawno skończone”. Nie dawać sugestii własnemu umysłowi, bo on to odbierze właśnie odwrotnie. Ja wiem, bo stosowałem te rzeczy i to działa. To naprawdę działa, tylko trzeba odpowiednio zadawać pytania, formułować pytania tak, aby nasz umysł to odebrał w inny sposób. Okej. Tibor Raven: „Ja mam teorię, że wymiarów jest nieskończona ilość”. Ja tak naprawdę, Tiborze, uważam, że każdy z nas ma swój własny prywatny wszechświat. I to jest tak, jak też fizyka kwantowa próbuje nam powiedzieć, że tych światów jest nieskończenie. Wiecie co?
Ja się zgodzę z tym, chociaż ciężkie jest to, bo to są sprzeczne rzeczy, informacje, które ja też mam i o których ja rozważam, bo nieskończona ilość wszechświatów tak, ale wydaje mi się, że też nie do końca, bo jednak w niefizycznej formie po tej drugiej stronie, czy świadomy sen, czy OOBE też ma pewne ograniczenia. To nie jest tak, że możesz tam wszystko zrobić. Nie zrobisz wszystkiego. A więc są jakieś prawa, są jakieś reguły. Ktoś narzucił jakieś blokady, żebyśmy dalej czegoś tam na przykład nie poznali. Tak że czy jest nieskończona ilość? Nie wiem. Powiem szczerze wam, że nie wiem. Mam też z tym trochę problem i mętlik i nie będę tu kombinował. W każdym razie dobre pytanie, Tiborze, jak najbardziej i na miejscu.
Ciekawostką jest to, że również wspomnienia ze świata zewnętrznego można traktować jako sny oraz też interpretować je w taki sam sposób. Co by tu wam jeszcze o tych światach? Nie chcę wchodzić za bardzo w te światy, opisywać wam tak szczegółowo, bo znowu się zrobi audycja taka cytująca. Nikt nie chce dzwonić do mnie, tym pierwszym słuchaczem być historycznym. Zmiana snów. Jednym z najbardziej skutecznych sposobów pracy ze snami jest ich zmiana przy pomocy wyobraźni. W hipnagogach bardzo często się to dzieje, kiedy ja na przykład dostrajam się i przeskakuję pomiędzy obrazami. Może być to forma to, co wam wcześniej powiedziałem, że siedzę sobie w takim ciemnym pomieszczeniu, mam obraz i po prostu przewijam, przeskakuję przez klatki i wybieram sobie na przykład klatkę, w którą wskakuję i tam tworzę jakby swoją rzeczywistość i żyję na przykład w innym świecie. Ale może być też to na przykład forma przejść między jedną a drugą strefą kuli. To jest to, co wcześniej powiedziałem właśnie, aby ogarnąć cały sen, to można sobie to wyobrazić jako sen, jako kula.
Albo na przykład wyobraźcie sobie siebie, jak stoicie przed trzema drzwiami i wybieracie sobie, w którą płaszczyznę wchodzicie, a tam już na przykład jest sala kinowa czy coś, gdzie macie sobie na przykład w ręce pilota czy joysticka i sobie przebieracie obrazy. W wymiarze duchowym są one rzeczywistym doświadczeniem, ale też, podobnie jak wszystkie rzeczywiste doświadczenia, wynikają z określonych przekonań oraz przyzwyczajeń człowieka. Pod tym względem przypominają one jakby języki, które są czy też bazują na konstrukcjach oraz wzorcach. Nawet gdyby język miał najbardziej elastyczne zasady i był najbogatszy w słownictwo, przy jego pomocy można byłoby również wyrazić to, co ma do powiedzenia posługujący się nim umysł. Ponieważ również wewnętrzne oraz zewnętrzne środowiska snu można wyrażać jedynie tym, o czym myśli umysł, który je wytwarza. Tak samo jest z opanowaniem innego języka snu, odmiennych, ujmujących pewne sfery życia stanów, które może spowodować zmienienie naszego sposobu myślenia, a tym samym doświadczania poprzez człowieka, oraz również zmiana środowiska, które jest tworzone poprzez nasz umysł snów, który może przekształcić wszystko, czego w nich doświadczamy. Co oznacza to w praktyce? Oznacza to, że jeżeli wprowadzimy zmiany do jakiegoś snu, to przebudowujemy również pewne wzorce, które go wywoływały i w ten sposób automatycznie zmieniamy wszystkie inne sny, które mogłyby powstawać w przyszłości w oparciu o ten wzorzec. To jest właśnie to, Tibor, o czym tutaj pisałeś. O tych nieskończonych ilościach wymiarów.
Temat jest ciężki tak naprawdę, aby to zrozumieć. Myślę, że tu nie uda nam się. To by było za proste. Przy odpowiedniej motywacji możliwe jest również obudzenie świadomości w trakcie śnienia, ale do uzyskania korzyści ze zmiany snów nie jest to już konieczne, ponieważ we wspomnieniach zachowują się te same wzorce, jakie występowały w oryginalnym śnie wraz ze wszelkimi zmianami na poziomie umysłowym, które zdążyły już nastąpić od momentu jego przyśnienia się. Z tego też powodu do celów uzdrawiania zmiana wspomnienia snu jest również dobra. Jak również taka zmiana podczas snu jest też dość dobrym pomysłem. Omówię tutaj trzy sposoby przekształcania snu lub też ich wspomnień, którymi jest zmiana naszych reakcji na sen, zmiana przebiegu oraz dodanie kolejnych wątków w tym śnie. I każdy z nich jest skuteczny w przypadku zarówno powracających, jak i też pojedynczych snów, które to zawierają strach, gniew, poczucie krzywdy lub też frustracji. I poziom ten przeprowadzamy na poziomie kahiki. To są te poziomy, o których wam wcześniej wspomniałem.
Zerknę tylko na czata. Select coś tutaj napisał: „Czy taka istota nieorganiczna może nabrać samoświadomości?” Wydaje mi się, że to są samoświadomości. Trzeba tutaj pamiętać, Select, że przynajmniej ja takie istoty spotykam, które żyją swoim własnym życiem i one mają świadomość tego, że ja wszedłem w ich sferę i są oddelegowane albo też dziwnym trafem nagle przylatują przez sferę ziemską i po prostu same mi się odkrywają, że przyleciały tu, żeby mi pomóc. A więc jest to jakaś forma inteligencji. Jak jest inteligencja, to też chyba jest i samoświadomość. Da się to rozdzielić? Nie wiem. Nie będę dywagował. Powróćmy do tego, co wcześniej wspomniałem, a więc do sposobu przekształcania snów. Zmiana naszej reakcji oznacza świadomy wybór, by inaczej reagować na to, co się dzieje.
Uczestniczka jednego z moich warsztatów, kiedy rozmawialiśmy, prowadziłem swego czasu, parę lat temu, takie mini warsztaciki. Oczywiście to było dawno temu. W każdym razie opowiadała mi jedna z takich osób, że bardzo często ma powtarzające się sny i w tym śnie gonił ją jakiś różowy smok. Troszkę też teraz dodaję, żeby nie było później, że kogoś odkrywam, mówię prywatę jakąś, więc troszkę tutaj dodaję, ale chodzi generalnie o genezę i o sens wypowiedzi. Pod gonieniem w śnie kobieta ta uciekała, ale w zwolnionym tempie. I kiedy taki różowy smok miał ją już prawie dopaść, nagle się budziła. To jest normalne. Tak samo jest jak Gonią nas jakieś wampiry, latające stwory i inne różne rzeczy. Wszyscy mamy podobne sny i tak dalej. To są takie sny, wydaje mi się, że bym to wziął pod kategorię snów spontanicznych, bo najczęściej właśnie przestraszyć nas jest jednak w takich snach spontanicznych.
Oczywiście świadomych, tylko że spontanicznie po prostu wchodzimy i to najczęściej na samym początku się takie akcje dzieją. Kiedy już bardziej praktykujemy wyjścia poza ciało czy świadome śnienia, czy inne stany, to się staje taką normą i właściwie odchodzą już tak naprawdę te koszmary. Ja koszmarów praktycznie nie mam w ogóle. Zdarza się raz na jakiś czas, ale bardzo rzadko. Podczas takich zajęć skupiała się ona na momencie tuż przed obudzeniem i wyobraziła sobie, że zatrzymuje się, odwraca i krzyczy: „Dlaczego mnie ścigasz?". Ku jej zdziwieniu różowy smok również się zatrzymał, spojrzał na nią zmieszany i powiedział: „Ja ciebie nie ścigam. Ja podążam za tobą". Wpływ, jaki miało takie przeprogramowanie snu na życie tej kobiety polegał na tym, że w dużej mierze pozbywała się ona lęków i zwiększała swoje poczucie własnej wartości. To jest to, co ja też wam wcześniej powiedziałem o tym, jak kiedy mam koszmary, to najczęściej wyciągam białą różę albo lilie i to działa. To jest ta sama sytuacja, tylko inna postać, inne zdarzenie.
Tu mówimy o smoku, ja mówię o róży czy jakimś innym kwiatku. Dodawanie dalszego ciągu do snu oznacza, że przywołujemy go w pamięci, koncentrujemy swoją świadomą uwagę na momencie, w którym to obudziliśmy się, oczekując dalszego rozwoju wypadków. Z niektórymi snami pracuje się w ten sposób lepiej niż z innymi, ale też jeżeli będziemy tę technikę wykonywali dostatecznie długo, zawsze przyniesie ona pozytywną przemianę. Kiedyś czytałem taką relację, że podczas jakiegoś kursu pewien mężczyzna pracował z powracającym snem, w którym to wjeżdżał samochodem do wielopiętrowego garażu, gdzie czekał na niego inny samochód. Jak się później dowiedział w procesie interpretacji, prowadzony był on przez jego matkę. Następnie obydwa te samochody ścigały się po spiralnej rampie aż do ostatniego piętra, gdzie samochód matki zatrzymywał się, a jego wylatywał w powietrze. I to był taki moment, o którym ten pan mówił, w którym to zwykle człowiek ten budzi się pełen lęku. Ja wiem, czy to taki koszmar? W każdym razie budził się pełen lęku i podczas takich ćwiczeń, zajęć odtwarzał on ten sen wiele razy z poczuciem strachu. Do momentu, kiedy to ten pan powiedział, że kiedy to jego samochód wyfruwał w takie najwyższe rampy, pozwolił on wtedy bez sensu samoistnie się rozwijał dalej i jego samochód poszybował nad miastem i miękko wylądował na autostradzie po drugiej stronie.
Ja często takie coś robię, że na przykład kiedy mam jakiś sen, często jest tak, że ten sen wiem od początku do końca, jak on będzie się tylko po prostu jestem obserwatorem tego snu. Ale czasami jest tak, że warto właśnie to, co wspomniałem wcześniej, pozwolić temu snu, żeby biegł dalej. Takie czasami paranoje się tworzą w tych snach, że najczęściej się wybudzam ze śmiechem z takich snów, z koszmaru przeobraża się taki sen w jakąś komedię i mam wtedy niesamowity ubaw z tego. Kiedy ten pan zatrzymał się na tej autostradzie, zobaczył on taką tablicę informacyjną, na której było napisane: „Życie trwa". I takie zakończenie tego snu pozwoliło mu poprawić relacje ze swoją matką oraz spowodowało to, że zmienił się jego strach przed śmiercią. Prawda jest taka, że jak zapytacie OOBE, czy też praktykujących świadome śnienie, to wiele osób wam powie, że nie boi się śmierci. Ja też się nie boję śmierci, bo ja już kiedyś wspominałem, że miałem śmierć kliniczną, więc coś tam widziałem. Może coś tam jeszcze kiedyś bardziej powiem. W każdym razie nie ma co się bać. Zmiana przebiegu snu jest formą bezpośredniej, twórczej interwencji, dzięki której można nabrać większej pewności siebie czy też wzmocnić poczucie własnej wartości.
Jeżeli dana osoba ma niskie mniemanie o sobie, jest tutaj niezbędne powtarzanie tego procesu w odniesieniu do różnych części snu przez dłuższy okres czasu. Usuwanie własnych trosk poprzez zmianę swoich snów na jawie. Tak naprawdę sen może nam pomóc, abyśmy mniej się bali funkcjonowania w rzeczywistości. Możemy tak przestawić nasze funkcjonowanie umysłu, że sprawy, które nas kłopoczą w danej sytuacji, w danym momencie mogą przybrać zupełnie inną formę. Ostatnio chłopacy ze Świadome sny na drugi świat prowadzili audycję o sporcie w LD. Sport również jest w pewnym sensie taką formą wpływania w poza na rzeczywistość, która przekształci nam się później w realną formę i w pewien sposób pomoże nam na przykład zwalczyć lęki. Jeżeli na przykład jest spadochron, to bardzo chętnie można sobie wcześniej popróbować w takich świadomych snach i to na pewno nam w jakiś sposób pomoże i ułatwi zrealizować nasze marzenia. Marzenie chęci nauki skakania na bungee czy ze spadochronu w realnej rzeczywistości. Świetna alternatywa. Mało znanym lub rzadko uświadamianym faktem jest to, że wewnętrzne sny pojawiają się nie tylko w nocy.
Śnimy je praktycznie przez 24 godziny na dobę. Sny wewnętrzne powstają nieustannie, lecz my dostrajamy się do nich tylko od czasu do czasu. W naszym społeczeństwie śnienie czy też oddawanie się takim marzeniom, tak przez dzieci, jak i przez dorosłych, jest potępiane, a wśród poetów, pisarzy czy też ludzi przebywających na urlopie jest ono tolerowane, dopóki robią oni tego w nadmiarze. Bierni marzyciele, czyli ci, którzy pozwalają umysłowi swobodnie dryfować, uważani są za próżniaków. Natomiast marzyciele czynni, a więc ci, którzy snują twórcze fantazje, o ile im się za to nie płaci, są traktowani jako osoby uciekające od życia. Tu też mogę wam powiedzieć, że możemy się dostroić do swoich snów albo snów innych. Nie wiem, czy wchodzić w tematy wspólne śnienia. Nie, nie będę tutaj wchodził. Dobra, to zróbmy teraz przerwę i za chwilkę powrócimy. Ja muszę się wody napić, bo mi coś zasycha w gardle.
Powrócił podkład. To w takim razie przejdźmy może do innej rzeczy. Haikule. Słyszeliście o czymś takim jak haikule? Haikule to jest nic innego jak powoływanie do życia nowego marzenia sennego. Jednym ze sposobów zmiany snu na jawie, czy też marzenia świata zewnętrznego, jest stworzenie jego nowej wersji na poziomie kaki oraz podstawienie go zamiast poprzedniego. Taka zamianka. Bardzo stary, wypróbowany proces stosowany do tego celu jest technika zwana haikule. Może ona mieć wiele odmian, ale ta, którą wam przytoczę, jest dostosowana do audycji, którą prowadzę. Aby lepiej zrozumieć ten proces, trzeba najpierw zaznajomić się z pojęciem słowa haikule.
„Hai" jest rdzeniem, który oznacza pragnienie lub też potrzebę, przedstawić propozycję, oświadczyć oraz dążyć. Takie może mieć znaczenia. Ogólnie tłumaczy się to jako modlitwa, czy też magiczna siła przyciągania. Innymi powiązanymi z tymi słowami rdzeniami są: „pua", która oznacza pojawianie się, „pu" oznaczająca pragnąć, „mi" oznaczająca wybuchnąć i „lea" oznaczająca poszczęścić się. Również każda sylaba wyrazu tego ma znaczenie dla procesu H. Jest to energetyzowanie się poprzez głębokie oddychanie oraz pamiętanie i oznacza afirmowanie tego, czego pragniemy. Pu natomiast będzie oznaczało wyobrażanie sobie tego, czego chcemy. Natomiast li będzie oznaczało tutaj podejmowanie pewnego rodzaju działania. Tak więc haipule jest procesem stosowania afirmacji oraz wyobrażania sobie działania w celu stworzenia nowego snu na jawie. Kiedy mamy już dostateczną ilość energii, ten sen staje się rzeczywistością.
Kategoria szamański znaczy tylko tyle, że zastępuje on wówczas marzenia senne. Pierwszym krokiem jak zwykle jest tutaj ustalenie, co chcemy powołać do istnienia. A może lepsze zdrowie? Może związek, czy też poprawę dotychczasowego życia? To musimy sobie takie pytania wcześniej zadać, aby w ogóle drążyć ten temat. Większą ilość pieniędzy może. Może samochód czy jakiś dom? Pokój na ziemi. Pamiętać trzeba, że im więcej ludzi będzie uczestniczyło w doświadczeniu naszego nowego snu na jawie, tym więcej będzie nam potrzebować energii, aby się mogło to wszystko przejawić. Przyciągnięcie innych ludzi do danego procesu haipule zwiększy jego skuteczność.
Jednak przed przystąpieniem do niego należy ustalić, co się wtedy chce osiągnąć. Sam proces podzielony jest na krótkie i długie haipule. Krótkie haipule są tym, co robi się całymi dniami, do momentu, aż twoje marzenia stają się tak rzeczywiste, że przejawia się to w życiu. Przepraszam, musiałem odkaszlnąć. Tak więc krótkie haipule są tym, co faktycznie powoduje materializowanie się takiego marzenia w rzeczywistości. Natomiast długie haipule są rodzajem pewnej praktyki medytacyjnej, która służy do wzmocnienia krótkiego haipule. A teraz może wam przedstawię taką procedurę ostatniego etapu, czyli długiego haipule. Często przypominaj sobie swoje marzenia i myśl o nich. Oddychaj głęboko, wytwarzając w związku z nim pozytywne emocje. Opisuj swoje marzenia pozytywnymi słowami i zdaniami głośno i w umyśle.
Nie zmuszaj też innych ludzi do słuchania tego, co mówisz. Nie daj się też również wciągnąć w żadne sprzeczki na ten temat, ale nie trzymaj się też tego wszystkiego tak sztywno i w tajemnicy. Jeżeli twoja motywacja jest tak słaba, że chcesz przez inne osoby pozbawiać siebie pewności siebie, to lepiej by było, żebyś najpierw popracował właśnie nad nią i nad wzmocnieniem wiary we własne siły. Poszczególne słowa, których używasz, nie mają znaczenia, natomiast wskazane jest tutaj formułowanie zdań w czasie teraźniejszym. Na przykład ja jestem, to jest, tu jest, tu byłem. Pamiętaj o tym, że twoje afirmacje nie opisują zewnętrznego świata, jakim jest. Opisują jednak tylko twój nowy sen, który powołujesz do istnienia. I to było i, tak? Teraz pu. Używając tutaj wszystkich swoich zmysłów w plastyczny sposób, dobrze by było, jakbyś wyobrażał sobie wszelkie przyjemności oraz korzyści i pozytywne zmiany, jakie przyniesie twój nowy sen na jawie oraz myślał o nich tak, jakby miały one miejsce już w chwili obecnej.
Po krótkiej praktyce będziesz umiał robić to często i będzie ci to zajmowało kilka sekund. Lepiej jednak koncentrować się na swoim wyobrażeniu sto razy w ciągu dnia po 10 sekund, niż robić to w jednej trwającej 20 minut sesji przeprowadzanej rano lub wieczorem. Sesji przeprowadzanej rano lub wieczorem. Na przykład to właśnie w ciągu dnia kilka razy sobie ustalać. To jest też pewnego rodzaju programowanie, tak? Ale czy tak do końca? Zaraz odpowiem na pytanie, które padło na czacie, tylko skończę tutaj, żebyśmy nie skakali po tematach. Li. Znaczenie li. Jak najczęściej rób to na poziomie fizycznym.
Rób coś, co może wzmocnić twoje marzenie. Może to być jakieś rzeczywiste działanie mające bezpośredni związek z jego manifestacją, na przykład opracowanie planu lub też spotkanie z właściwymi ludźmi. Mogą to być symboliczne działania, takie jak specjalny gest lub dotknięcie czegoś, co stanowi symbol obiektu naszych marzeń. Na przykład monety, która przynosi szczęście, maskotki, która symbolizuje oczekiwany wynik lub też obrazka, który przedstawi nam realizację tego, o czym śnimy. Ja najczęściej stosuję tutaj obrazki. Nie ograniczaj się tylko do patrzenia na te przedmioty, ale dotykaj, czuj je. By móc podtrzymywać plastyczne wyobrażenie swojego nowego snu, należy natychmiast i definitywnie rozprawić się z negatywnymi myślami, wspomnieniami i reakcjami innych ludzi i swoimi własnymi. Pomocą może tu służyć starożytna odmiana skróconego HEIPULE, którą nazwijmy na potrzebę tej audycji potrójnym urokiem. Polega ona na natychmiastowym zastosowywaniu pozytywnych słów, pozytywnych wyobrażeń i pozytywnej postawy ciała, kiedy tylko pojawi się jakikolwiek przejaw negatywności odnośnie naszego założonego wcześniej planu. Jeżeli na przykład pomyślisz lub wypowiesz coś negatywnego o nim albo o kogoś innego, ułożysz pod jego adresem negatywne opinie, natomiast natychmiast, gdy sobie to uświadomisz, wypowiedz głośno lub w myśli zdanie stanowiące dokładne przeciwieństwo tej negatywności.
To jest to, co wcześniej wam wspomniałem, w jaki sposób umysł funkcjonuje po tej drugiej stronie. To, co powiesz, może być sprzeczne z obecnym snem, ale to nie ma żadnego znaczenia, ponieważ słowa te dotyczą już nowego stanu, o którym właśnie teraz marzysz. A więc jeśli pomyślisz: „To nie może się stać”, natychmiast pomyśl: „To się tak stanie”. Po prostu myślimy inaczej, mówimy inaczej. Jeżeli w twojej myśli rodzi się pytanie: „Jak to może się zrealizować?” Natychmiast pomyśl sobie: „Nie wiem jak, ale się zrealizuje”. W przypadku pojawienia się jakichkolwiek wątpliwości szamani stosują wyrażenie EWOP. Jest to wyraz, który jest utworzony z pierwszych liter słów Everything Works Out Perfectly. Wszystko działa w sposób doskonały. Ma on przypominać o oddawaniu trudnych problemów w ręce wyższej jaźni. Pozytywne wyobrażenia stanowiące przeciwieństwo negatywnych wyobrażeń można stosować do własnych lęków oraz wątpliwości wynikających z doświadczenia z przeszłości, jak i naszych projekcji przyszłości, które tak czy inaczej są również snami.
Jeżeli w twojej wyobraźni powstanie myśl, że zostałeś odrzucony, natychmiast wyobraź sobie, że jesteś akceptowany. Jeżeli będzie to obraz doznanej porażki, natychmiast zobacz siebie osiągającego sukces. Po prostu generalnie chodzi o takie przeciwstawieństwa. Prawdopodobnie początkowo będziesz się przy tym czuł nieswojo, ponieważ będą się zmieniały energetyczne wzorce starych marzeń. A zatem kiedy jednak opanują cię negatywne emocje, takie jak strach, złość czy też depresja, pamiętaj o przyjęciu właściwej postawy ciała. Każdej emocji towarzyszy określona postawa, która wzmacnia te emocje. Ogólnie rzecz biorąc, przy lęku człowiek jest spięty i odchylony do tyłu. Przy gniewie jesteśmy spięci, pochyleni do przodu, a przy depresji jesteśmy spięci i skurczeni. A więc w przypadku lęku przyjmuj rozluźnioną pozycję wyrażającą odwagę oraz pewność siebie. Przy gniewie natomiast nakłoń swoje ciało do wyrażania radości oraz zadowolenia, wesołości, a przy depresji zmuś swoje ciało do entuzjastycznego oczekiwania.
Kiedy jednak zmienisz pozycję ciała, zmienią się również twoje emocje. Jeżeli potrzebujesz przykładów takich właściwych postaw, które chcesz naśladować, obserwuj ludzi, a zwłaszcza aktorów. Oczywiście, że może się też zdarzyć, iż pomimo naszej zmiany pozycji nie poczujemy poprawy stanu emocjonalnego. W takim to przypadku zapytać siebie trzeba, na ile ważne dla ciebie jest takie marzenie senne. Drugie HEIPULE polegają na spędzaniu dużej ilości czasu na oczyszczaniu i wzmacnianiu swojego nowego snu na jawie. Wykorzystujemy tu ten sam proces energetyzowania, afirmowania czy też wyobrażania sobie i przybierania właściwej postawy w wygodnym miejscu. Możemy robić to z zamkniętymi oczami, poświęcając temu tyle czasu, ile uważamy za stosowne. Długą sesję wskazane jest zakończyć w jakiś konkretny sposób. Dobry byłby tutaj fizyczny gest, taki jak na przykład oznaczający koniec, na przykład zaciśnięcie pięści, położenie ręki na sercu, ja to często stosuję, któremu to towarzyszy słowne ogłoszenie zakończenia, na przykład hawajskie słowo amama. Na przykład amama.
Świadome śnienie w ramach struktury. Im głębiej wejdziemy na poziom „po", tym trudniej będzie nam utrzymywać koncentrację. Bardzo głębokie wejście najczęściej kończy się odwróceniem uwagi od naszego celu lub też wyłączaniem świadomości. Pamiętajcie tutaj, aby nie za bardzo skupiać się też na przedmiotach. Nie próbujcie ogarnąć wszystkiego, bo po prostu wylecicie ze snu. Raczej skupcie się na jednym, dwóch, trzech przedmiotach, a najprościej jest zawsze próbować zobaczyć swoje dłonie na przykład w świadomym śnie. To praktycznie zawsze działa. Oczywiście dłonie są różne. Możecie mieć więcej palców, mniej palców. Jednym ze starych szamańskich sposobów radzenia sobie z tym problemem jest śnienie w ramach ustalonej struktury.
Polega to na tym, że pewne podstawowe elementy wewnętrznego świata są z góry zaprogramowane. W egipskiej księdze śmierci jest to rzeka, którą należy przekroczyć. Istota, z którą należy się spotkać. Trzeba także zważyć duszę na wadze. Miałem takie sny. Miałem takie krainy. Kraina Duat się tutaj kłania. Wiele razy w takiej krainie byłem. Nie do opisania emocje, nie do opisania, jak się w takim miejscu człowiek, ty czy ja jako istota znajdujemy. Natomiast w wielu kulturach szamańskich są też pieczary, do których należy się dostać oraz drzewa, na które trzeba się wspinać.
Często też odnośnie takich, na które trzeba się wspinać. Często też odnośnie takiej struktury mamy wolny wybór. To też każde doświadczenie w świecie sennym może być zupełnie inne. To tak, jakbyśmy byli na przykład na wakacjach na Hawajach, gdzie układ geograficzny jest niezmienny, a przewodniki turystyczne podają nam wskazówki, gdzie warto się udać, co zobaczyć. Ale za każdym razem, kiedy pojedziemy na wyspy, nasze doświadczenia będą zupełnie inne. Bardzo często ja w takich snach na przykład znajduję się w lesie i w lesie idę sobie jakąś ścieżką leśną i jest rozdwojenie ścieżki na parę ścieżek i przy jednej ścieżce mam takie jakby znaki symbolizujące albo ukierunkowujące mnie, w którą stronę muszę iść. Polinezyjska nazwa dla takiej struktury to tiki i zwykle uważamy, że tiki jest drewnianym posągiem, ale w rzeczywistości słowo to oznacza koncentrację, określając pewną formę. Tak tutaj by to wyglądało. Sny z istotami nieorganicznymi. Kontrast ze starożytnymi snami, czy też snami z Don Juana.
O tym wam tutaj za chwilkę nieco opowiem, ale może teraz puśćmy jeszcze jakąś muzykę. Powiedziałem wcześniej, że dziś troszkę luźniej, więc jest też trochę więcej dzisiaj muzyczki. Wracając do tematu przewodniego, który tu wcześniej powiedziałem. Sny z istotami nieorganicznymi. Kontrast ze starożytnymi, czy też snami z Don Juana. Tak naprawdę, aby tutaj odpowiedzieć na to pytanie, a właściwie założoną taką sugestię, to tak naprawdę nigdy istoty nieorganicznej nie zobaczycie, czy też istoty nieorganicznej, starożytnej istoty, czy też Don Juana nie zobaczycie tak naprawdę w tym samym śnie. Tak naprawdę może być tylko jeden z tych trzech poziomów, ponieważ każdy z tych snów wymaga całkiem odrębnego położenia punktu scalającego. Czasami to może wyglądać, jakby istota nieorganiczna doprowadzała cię do jednego z tych dwóch innych rodzajów snu, pozostawiając jednocześnie w tym śnie. Ale tak naprawdę jest to tylko powtórka wspomnienia z poprzedniego snu. A właściwie chodzi tu głównie o to, że zapamiętywanie snu wiąże się też z określonymi pozycjami punktu scalającego i wygląda to tak, jakby działo się to w tej danej chwili.
Jeżeli sprawdzisz oba te typy istot jeszcze raz, to tylko jeden będzie nadal aktywny, a drugi będzie się wydawał bez życia. I właśnie ten drugi będzie tylko takim jakby wspomnieniem. To jest nawiązanie też do tego, co tutaj napisał na czacie Select Ghost. Czy taka istota też będzie świadoma, czy też będzie to tylko marionetka? Tu masz właśnie to, co powiedziałem wcześniej. Podpowiedź na to. Ja też mówiłem o tych istotach wcześniej jako boty. Jako roboty po prostu, czyli będące na tej płaszczyźnie, na której jesteś, ale nie do końca będące świadome. To są właśnie takie stany, gdzie te wyższe stany nie mogą istnieć. Na przykład dwa stany na tej samej płaszczyźnie, ponieważ zawsze któraś z tych płaszczyzn będzie przejmowała kontrolę i będzie chciała być bardziej świadoma od tej drugiej.
Jeżeli widzisz we śnie człowieka, który się wydaje być żywy, ale też wygląda na unieruchomionego, starzejącego się, niczym statua, to wtedy możesz widzieć ciało śniącej osoby, która na przykład śpi albo i nie śpi, bo to też trzeba odróżnić. Gdy Castaneda zobaczył Don Juana ze swoimi sprzymierzeńcami, co było widzeniem we śnie, to był to sen Don Juana, który zawierał istoty nieorganiczne jako dodatki do niego samego, nie jako oddzielne byty kontrolujące ten sen. Czy OOBE może być nieszkodliwe? Bo widziałem tu kiedyś wcześniej pytanie jakieś takie było chyba bodajże na YouTubie Radia Paranormalium. O, przepraszam, to było na czacie Select Gość. Kto to pytał? Przepraszam. To Marcia pytała wcześniej, czy OOBE może być bezpieczne. Jeżeli chodzi o OOBE, szkodliwe efekty takiego rodzaju aktywności tak naprawdę nie zostały określone ani potwierdzone. Ja osobiście nie zauważyłem nigdy u siebie żadnych fizjologicznych zmian, które by mogły być bezpośrednio związane z podróżami poza ciałem.
Natomiast zauważyłem u siebie wiele zmian psychicznych i one z latami się przekształcają. Prawdopodobnie jeszcze większych tych stanów nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić, ponieważ one mogą się pewnie nieświadomie, poza moją świadomością odbywać. To jest to, co na przykład podnosimy rękę, ale my nie znamy tych wszystkich procesów, informacji, impulsów, które przebiegają w naszym umyśle, spowodują podniesienie tej ręki. Po prostu wyrażamy taką chęć, wolę i ręka się podnosi. To jest to samo tutaj. Jedna osoba zainteresowana takimi eksperymentami, która chce się tym zająć. Nie widzę tu wielkich zagrożeń, ale powiedzmy, że zostawmy sobie takie minimum bezpieczeństwa i zalecam takim osobom jednak jakąś tam ostrożność, pewną dozę ostrożności. Takie jakby wyobrażenie drzwi, które wiodą nas do owych przeżyć. Raz otwarte, nie mogą one zostać ponownie zamknięte. I tak jak było u Castanedy, gdzie Don Juan mu mówił: „Droga bez powrotu„ to jest coś, że jak raz się na coś otworzysz, to już nic nie będzie tak, jak było wcześniej.
Mówiąc ściśle, jest to sytuacja, w której nie możesz z tym żyć, ale nie możesz też bez tego żyć. Także generalnie chodzi o to, aby aktywność wynikała ze świadomości i ona nie jest w stanie się pogodzić z nauką, religią oraz obowiązującymi normami społeczeństwa, w jakim żyjemy. Jak to mówią, historia jest pełna męczenników, których jedyną zbrodnią był nonkonformizm. Jeżeli twoje zainteresowania oraz badania staną się powszechnie znane, możesz otrzymać etykietę dziwaka lub co gorsza narazić się na całkowity ostracyzm, ośmieszenie i tak dalej. Generalnie jest tak, że tak naprawdę ten świat zmieniają szaleńcy. Lecz nawet gdyby coś takiego w czystości miało miejsce, to zaprzestając dalszego eksperymentowania i badania straciłbyś coś niezwykle cennego. Już podczas niezliczonej ilości wcześniejszych prób, kiedy będziesz w stanie uzyskać zamierzoną aktywność, niezależnie od tego, jak usilnie będziesz o to zabiegał, głęboko uświadomisz sobie to, o czym w tej chwili ja wam tutaj mówię. Będziesz miał silne uczucie opuszczenia, odcięcia od źródła o ogromnym znaczeniu dla twojego życia. Tak również mówił o tym Robert Monroee. I niestety tak to jest, że jest dużo przekłamień.
Tutaj ludzie piszą o tych nicjach. Widziałem kilka razy taką nić, ale Jest dużo sprzecznych informacji. Jedni mówią, że się nie da wrócić, drudzy mówią, że się da. Ja już kiedyś przedstawiałem swoją koncepcję. Nie będę o tym mówił tu teraz, bo nie ma sensu dublować, powtarzać tego wszystkiego. Gdy jesteś we śnie, co wtedy można? To po drugiej, tak? Dobrze. To w takim razie, Ivellios, to jeszcze tak 40 minut poprowadzimy audycję „Czas snu”, a po czasie snu ja zrobię już wieczorową porę u mnie na Radiu Dreamtime, więc jestem przygotowany, chciałbym w końcu tę audycję zrobić, bo chciałbym w końcu już jakąś wieczorową porę zacząć nagrywać. Nikt nie chce do mnie dzwonić.
W takim razie lecimy dalej. Także dobra, mamy jeszcze 40 minut w takim razie na audycję „Czas snu”. Dobra. Przekraczanie tej bariery, gdy już jesteś we śnie. Dobra, a więc jeżeli już jesteś we śnie, co wtedy możesz robić? Rób cokolwiek chcesz, co ci się podoba. Przeraża mnie to, jak czytam różne fora, bo ludzie ciągle myślą, piszą, mówią o pierdołach tak naprawdę. Mówią o lataniu, mówią o uprawianiu seksu i tak dalej. Ja uważam, że świadomy sen można w szerszej perspektywie stosować. To nie tylko latanie i to nie tylko uprawianie seksu z nieznaszą partnerką, nie wiem, czy bycia w haremie, czy doświadczanie innych tych.
Nic nam nie odbierze co prawda realu, więc w realu też trzeba pewne rzeczy robić. Aczkolwiek po tej drugiej stronie emocje są większe, doznania są na pewno szersze, ale też trzeba pamiętać, że w realu też trzeba działać i nie zaniedbywać tego reala. Trzeba mieć po prostu ten punkt świadomościowy taki, aby móc odróżniać. Odróżniać po prostu, nie zwariować. Kiedy jesteś w takim śnie, zwiedzaj, ucz się. Możesz wypytywać i rozmawiać z postaciami z twojego snu, spotykać się z różnymi bytami. Możesz próbować wchodzić do tak zwanych kronik Akaszy, do bibliotek, jeżeli masz oczywiście pozwolenie. Możesz patrzeć w przyszłość, możesz wracać do przeszłości. Aczkolwiek ja uważam, że jeżeli ktoś na przykład robi powroty do minionych żyć i tak dalej, to nie ma sensu za bardzo grzebać w przeszłości. Warto jest wrócić do trzech, czterech, ale nie więcej, bo te przeszłe minione życia, one były tylko po to, żeby nas...
Inaczej, teraz już z tej perspektywy po prostu doprowadziły nas do tego poziomu. Także one nie były zmarnowane, one były po coś nam potrzebne. Tak samo teraz życie, które tutaj mamy, ja czy ty, słuchaczu, będzie też momentem, informacją dla kolejnego ciebie na tej już innej płaszczyźnie, jakiej nie wiemy. Natomiast warto tutaj rozmawiać, dopytywać się. Nie za bardzo też wchodzić w przeszłe życia, bo to tak naprawdę nie ma sensu. Trzeba żyć tutaj tą chwilą i patrzeć w przyszłość. Możesz na przykład robić rzeczy, które chciałbyś zawsze robić, tak jak na przykład z jakiejś góry, uprawiać seks na przykład z jakąś znaną aktorką. Możesz też dowiedzieć się trochę o sobie od siebie samego. Żadna książka nie opowie ci, co powinieneś zrobić. Dokładnie tutaj ja mówię o doświadczaniu, a nie czytaniu regułek nauczonych w publikacji i tak dalej.
Tak naprawdę pewnie powiem coś teraz dla wielu osób głupiego, ale Robert Monroee miał swoje doświadczenia. Inni mają swoje doświadczenia, ja mam swoje. Tak naprawdę nie wiemy, kto ma rację. Możemy mieć wszyscy po trochu rację, a może i nie. Ważne jest, aby doświadczać i próbować zrozumieć, dochodzić do konsensusu naszego własnego istnienia tu, na tej pięknej planecie Ziemi i nie tylko. Zanim jednak osiągniesz taki stan kompletnej wolności, musisz po prostu poszukać, pogrzebać w informacji. Między innymi takich jak „Czas snu” czy „Świadomy sen. Nasz drugi świat”, czy również jakieś fora internetowe, które pozwolą ci, abyś mógł wykorzystywać już wcześniej zdobyte techniki i metody podtrzymywania pamięci, wchodzenia w stany medytacyjne, wchodzenia w inne fokusy, jak to niektórzy nazywają. We mnie to są levele. I właśnie dlatego też wymyślono kilka technik, które są używane przez wielu ludzi do podtrzymywania takiej świadomości, przeniesienia tego punktu referencyjnego, punktu scalającego poza swoją świadomość ciała fizycznego.
Dlatego też polecam wam, abyście grzebali, szukali informacji. Pamiętać trzeba o tych metodach, technikach, poradach OBEnautów, oneironautów. Kiedy kładziecie się spać, nie kładź się jak zwierzę, tylko wykorzystaj ten cenny czas. Bo popatrzcie, załóżmy, że będziesz żył 60 lat, to 20 lat przesypiasz. Kłaść się i spać jak takie zwierzę bez świadomości to trochę głupio. Czemu tego nie wykorzystać? Przekraczanie bariery. Pewnie zauważyłeś w swoich zapisanych snach momenty, kiedy byłeś o krok od uzyskania świadomości. Prawdopodobnie rozpoznajesz wtedy znak snu, ale nie byłeś w stanie zrobić kroku w stronę świadomości. Zdanie „Ja śnię” jest monumentalne i brzmi niezwyczajnie, gdy wierzysz, że to, co się dzieje wokół ciebie, to rzeczywistość.
Zazwyczaj jest więc trudno przekonywać siebie samego, że tak naprawdę znajdujemy się we śnie. Jednak trudny dowód jest łatwy do znalezienia. A więc gdy masz wątpliwości, czy że śnisz, czy nie, popatrz na przykład na zegarek. Popatrz wtedy na dłonie. Tutaj ktoś pisał na czacie, to było chyba na YouTubie, że bardzo często pociera pośladki, jak dobrze pamiętam. To są właśnie takie rzeczy, które nam pozwalają sprawdzić naszą pozycję punktu scalającego. Sprawdź oraz zapamiętaj swój czas. Odwiedź wzrok i spójrz ponownie na swój zegarek. Jeśli właśnie śnisz, na przykład czas na czeso się zmieni lub będzie on nierealny na pierwszy rzut oka. Wyłapujesz po prostu, że coś jest nie tak.
Możesz na przykład zauważyć, że zegarek przesunął się o 10 minut do przodu, wskazówki chodzą do tyłu i tak dalej. Możesz sobie wyobrazić na przykład jakąś książkę, którą masz pod ręką. Odwiedź ją w tamtym kierunku i ją zobaczysz i na przykład spróbuj coś przeczytać. Często się nie da czytać, często się da czytać. Problem jest z tym, żeby zapamiętać, co się czyta. Trzeba dużo uwagi, koncentracji i energii włożyć w to, aby zapamiętać przekaz, który żeście otrzymali w trakcie swojego śnienia. Skupienie się na szczegółach i na wrażeniach. Czasami możesz czuć, że ten twój sen zaczyna zanikać. Otoczenie twoje może nagle się rozmywać lub też twoje odczucia mogą być niejasne. Może mieć również uczucie, że już też prawie się obudziłeś.
W takich sytuacjach skupienie się na detalach swego snu może ci pomóc z powrotem wyostrzyć ten sen. Popatrz na coś, co w rzeczywistym świecie wygląda na skomplikowane, na przykład na kawałek drewna. Przyglądaj się mu uważnie, przyglądaj się słojom tego drewna oraz zewnętrznym szczegółom tego obiektu. Na przykład kora na obrzeżach tego kawałka drewna. Jeżeli później spojrzysz na swoje otoczenie, ono też zwykle będzie bardziej wyraziste. Oprócz wzroku możesz również skupić się na szczegółach docierających przez inne zmysły. Obserwuj twoje otoczenie. Ptaki, motocykle, szum w telewizji dochodzący z sąsiedniego pokoju lub też odczucia, które doświadczasz. Nacisk twojej stopy podczas chodzenia. Wilgotność wody na twojej skórze.
Zapach lub smak czegoś. Skup się na tych małych częściach swego snu. Zwróć szczególną uwagę na ostrość całego otoczenia, abyś mógł ją później ogarnąć. Generalnie jeżeli tracisz kontrolę nad snem, spróbuj się wysufać o jeden poziom do tyłu, skoncentrować się, tak jak powiedziałem wcześniej, na jakimś jednym przedmiocie, na przykład tym drewnie. To nie trwa długo. To trwa krótko i z powrotem wchodzisz na ten wyższy poziom i kontynuujesz dalej sen. Zamykanie oczu. Gdy poczujesz, że twój sen odchodzi i że go tracisz lub po prostu chcesz się przenieść w inne miejsce z jakiegoś powodu, spróbuj wtedy też zamknąć oczy. Zwykle, gdy zamyka się oczy we śnie lub idziemy spać we śnie, przenosimy się w całkiem inną scenerię. Pomiędzy tymi sceneriami tak naprawdę możesz też przechodzić.
To jest ta wielowymiarowość. Przenoszenie swojej świadomości. Możesz wracać z powrotem też, nie ma żadnego problemu. Uwalnianie się od niepokoju. Gdy uświadomimy sobie, że śnimy, pojawiają się napięcia oraz niepokój. Walczymy, aby nie stracić świadomości. Jeżeli twój sen zaczyna zanikać, wyluzuj się. Zamiast panikować, nie zmagaj się z zanikającym snem. Zamiast tego uwolnij się Pokoju i daj się ponieść. W tej sytuacji napięcie jest niepożądane, gdyż można łatwo wytrącić się ze snu.
Wirowanie jest też techniką sprawdzoną w Luci Institute. Gdy jesteś we śnie i ten sen, twoja świadomość zaczyna tracić na ostrości, spróbuj zakręcić się dookoła swojej pionowej osi. Ja często też stosuję technikę, taką wymyśliłem sobie, huśtawki, ale nie wylatujemy. Jak nie będziemy gotowi na to, żeby z powrotem wejść, to bujajmy się na huśtawce do momentu, aż będzie ten punkt kulminacyjny. Będziecie po prostu wiedzieć. Jest to niezwyczajne i realistyczne odczucie wirowania całym ciałem, która pomaga na odzyskanie przejrzystości właśnie tego naszego snu. Dobra, to w takim razie może jeszcze zróbmy przerwę. Coś wam jeszcze powiem o lataniu tutaj i będziemy kończyć audycję, bo mamy ograniczenia czasowe. Nie wiem, czy się nie pomyliłem i nie puściłem jeszcze raz tego samego kawałku, ale to najwyżej się wytnie później albo coś. Dobra, mamy jeszcze około pół godziny i będziemy się zmywać, bo Marek mi tutaj wcześniej pisał, że ma jeszcze do drugiej czas, ale ponieważ tutaj jest też różnica czasowa godzinna, więc ja też muszę czasami patrzeć na zegarek, żeby się tam nie pomylić.
Przepraszam was tutaj czasami za moje słownictwo. Mieszkam tu 12 lat w Wielkiej Brytanii i czasami po prostu jest mi ciężko sklepać. Po prostu mieszają mi się języki czasami, tak? I czasami układam te zdania w taki dziwny sposób. Ale i tak widzę poprawę, bo widzę poprawę w swojej wymowie. Bo jeszcze rok temu miałem taki ogromny problem, że po prostu zacząłem się bać, że zaczynam coraz mniej rozumieć. Po prostu brakowało mi słów. Dobra, ale zostawmy to. Teraz tak, opowiem wam jeszcze troszkę o lataniu podczas snu, o pamięci snów oraz o testach rzeczywistości. Być może jeszcze o zapobieganiu obudzeniu się.
Zobaczymy, jak tutaj nam czas wystarczy. I opowiem wam jeszcze troszkę o tej butwelce, bo ostatnio dostałem też informację od Kamila, który dostał ode mnie w prezencie butwelkę do właśnie śnienia. To wam jeszcze podpowiem takiej ciekawej rzeczy, jeżeli ktoś ma taką butelkę albo chciałby sobie zrobić, to są schematy na stronie internetowej u mnie na czasnu.com. Na Radiu Na Fali też tam w audycjach Synteza o tym kapitan mówi i możecie sobie spokojnie, że tak powiem, podpatrzeć, o co tam wszystkim chodzi. Generalnie jest to urządzonko, które po prostu do pewnego momentu ma nam pomóc w osiąganiu świadomych snów, wyjść poza ciało, podniesieniu poziomu energetycznego i żebyście mogli po prostu właśnie to wszystko doświadczać. Już mam informację od Kamila, że rzeczywiście sny są klarowniejsze, jaśniejsze, dłuższe. Tak, więc coś tam się dzieje. Ja wiem, że się dzieje, bo ja od roku czasu testuję, a od miesiąca testuję już na dwóch butwelach, a więc że tak powiem, na większej ilości dostarczania energii. I są to zupełnie inne poziomy śnienia niż właśnie większość ludzi opisuje na tych forach. Czasami nawet nie chce mi się wchodzić na te fora, bo ludzie czasami takie pierdoły piszą, ale okej, ktoś może mieć inne spojrzenie, inną percepcję, ja mam inną.
Nie będę oceniał, bo to nie moja brocha. Czytając różne wypowiedzi na forach na temat świadomych snów, często natrafiałem na wypowiedzi czy też pytania odnośnie latania podczas lucid dream. Dużo osób narzekało na takich stronach i forach o nieudolnej próbie wzbicia się w powietrze. Prosiło też innych o porady, rady. Jednak nigdy nie spotkałem się ani razu z żadną konkretną odpowiedzią na ten temat. A więc postanowiłem wam tutaj powiedzieć troszkę, jak u mnie to wygląda. Być może każdemu z was, a może jakimś nowym lotnikom się tutaj to jakoś przyda. Jednym z takich sposobów jest na przykład zastosowanie dywanu. Zastosowanie dywanu, czyli zamiast bezpośrednio latać na przykład wspomóc się jakimś urządzeniem czy jakimś przedmiotem, który spowoduje to, że polecimy. Na przykład wyobraźmy sobie, że latamy na dywanie, nie latamy sami, tylko na przykład na dywanie.
Możemy na przykład sobie wyobrazić na przykład, że latamy, a jesteśmy na przykład złączeni z jakąś lotnią. Możemy na przykład sobie wyobrazić spadochron, jak lecimy, ale tym spadochronem też w jakiś sposób manewrujemy. Ja tutaj bardzo lubię technikę. Właśnie to, co powiedziałem wcześniej, kiedy sobie tak wymyśliłem huśtawki, nawet pamiętam. Kiedy to było? Dwa lata temu z Basią Tomczkowską i Tomkiem Grubą jak się widzieliśmy w Londynie, to właśnie też zapowiedziałem taką moją technikę bujania się na huśtawce w momencie, kiedy już jestem odpowiednio dostrojony. Wybijam się na tym ostatnim progu i po prostu lecę w powietrze. Niesamowite uczucie, niesamowite opisy, stany. A później sobie już latasz nad oceanem, nad wspanim i tak dalej. Na początku wam może też powiem tutaj, dlaczego niektórzy mają problemy z takim właśnie wybiciem się w powietrze.
Jak wszyscy wiemy zapewne z fizyki, każdej naszej akcji towarzyszy reakcja przez własne doświadczenia, które czerpiemy z własnego życia. Na przykład jesteśmy już zaprogramowani na taką sytuację, że jak rzucam piłkę do góry, to na podstawie wcześniejszych obserwacji bez namysłu możemy stwierdzić, że ona spadnie z powrotem na trawnik, na ziemię. Mózg uczy się wtedy, co się stanie, jeżeli zrobią coś. I taka wiedza, nawet podświadomie, towarzyszy nam przez całe nasze życie. Mechanizm ten często jest wykorzystywany przez iluzjonistów, ale też bardzo dużo sztuczek opiera się właśnie na oszukiwaniu naszego mózgu. To jest to, jak się spodziewa ten nasz mózg reakcji. Podczas świadomego śnienia mózg nasz działa w taki sam sposób. A zatem świat stworzony w naszym umyśle rządzi się takimi samymi prawami, które byliśmy w stanie zaobserwować w ciągu całego naszego życia w prawdziwym świecie. Proponuję tutaj, abyście zrobili sobie taki mały eksperyment. Na przykład podczas świadomego snu podejdźcie do dziewczyny na ulicy i dajcie jej klapsa.
Daję wam tutaj gwarancję, że albo zostaniecie potraktowani ręką w twarz, albo po prostu ona ucieknie. To zdarzenie nastąpi, ponieważ wasz mózg uzna to za prawidłową reakcję. Chyba że ktoś ma jakieś inne swoje życiowe doświadczenia, choć wtedy reakcja może być oczywiście inna. Z tego też powodu często występują problemy właśnie z lataniem, gdyż nasz mózg jest przekonany, że po wybiciu się w górę spadniemy w dół. Zwykle takie próby kończą się skokiem, który może mieć zaledwie parę metrów, niekiedy kilkunastometrowym być skokiem, co też może być całkiem dobrym doświadczeniem. W pewnym sensie nas to utwierdza i daje nam motywację do takich naszych dalszych prób latania. Teraz podam wam może sposób, w jaki bardzo prosty sposób można oszukać nasz mózg. Oczywiście jest to łatwo nam powiedzieć, ale trudniej to zrobić. Gwarantuję wam, że po takim treningu nie powinno być już jakichś takich większych problemów. Zwłaszcza że wielu osobom, w tym także i mi, takie rozwiązanie przychodzi instynktownie i mogą one też w pewnym sensie już za pierwszym razem mieć właśnie ten pierwszy swój lot.
Jak oszukać mózg? Dość ciężko jest to opisać, ale spróbuję wam to w taki sposób powiedzieć. W trakcie wybicia do lotu lub też ułatwienia skoczenia z wysokości musisz sobie wyobrazić, że twoje ciało nic nie waży. Ja często tutaj stosuję coś takiego. Kumuluję swoją całą energię do postaci kulki i tak jakbym wchodził w ciało, w swoje fizyczne ciało. Nie robię tak jak właśnie większość ludzi powoduje odkleić się od ciała, bo to samo przyjdzie, tylko skupiam się na tym, żeby wejść w swoje ciało jeszcze bardziej i to w pewnym sensie zrobi taką kontrreakcję, która spowoduje po prostu odstrzelenie nas. To momentalnie się tak szybko dzieje. Trzeba sobie to po prostu wyobrazić, że tracisz poczucie ciała, wchodzisz w swoje ciało, wchodzisz tak jakby w taką pustkę siebie wewnętrzną. I wtedy, jeżeli takie coś przynajmniej będziesz próbował, to na pewno będziesz wiedział, o co chodzi. Każdy ma pewne pokłady jakieś informacyjne w swoim umyśle, które na pewnych poziomach mu się po prostu uaktywniają i doskonale wie, co ma robić.
Gdy po prostu takie coś już raz załapiesz, to nigdy więcej już tego nie zapomnisz i nigdy też nie będziesz miał żadnych takich problemów, aby po prostu polatać sobie. Bardzo fajna technika. Pamięć snów. To wiadome. Dzienniki, substancje wspomagające, galantaminy, inne. Polecam imbir. Pić codziennie do herbaty imbir. On oczyszcza organizm. Do tego też powoduje, że pamięć się zwiększa. Dobra, nie będę w takim razie, bo o tych dziennikach snów to jest masa informacji.
Ja też tutaj nie raz mówiłem. Testy rzeczywistości, w skrócie TR. Jest to jedna z najbardziej rozpowszechnionych znanych metod na osiągnięcie świadomego snu. Z góry jednak uprzedzam, że na początku może się ona wydawać żmudna i męcząca, ale efekty, jakie się otrzymuje w przyszłości wynagrodzą. Bardzo często stosowałem takie testy na zasadzie: szedłem gdzieś ulicą, przyglądałem się czemuś, później za pół godziny, godzinę znowu. To jest śmieszne, ale w jakiś sposób mózg podświadomie uczy się tego, aby zapamiętywać pewne sytuacje, pewne miejsca i później automatycznie robi to samo w śnie, gdzie później będzie nam łatwo wrócić do takich stanów, aby sobie to wszystko pamiętać. O teście zegarka to powiedziałem. Test z książką również, czyli sprawdzanie, czytanie tekstów. Test z dłoniami. Tu wcześniej słuchacz powiedział, słuchaczka na czacie Paranormalium, Marcia powiedziała o pocieraniu dłoni, o pocieraniu ud, bioder.
Jak wykonywać często te testy? Im częściej, tym lepiej, ale bez przesady. Wówczas jest większa szansa, że wykonasz taki test podczas snu. Sprawdzanie włącznika świateł, sprawdzanie przejścia przez drzwi, włożenie ręki w te drzwi, w ścianę, spróbowanie zaglądnięcia przez sufit do sąsiada, sąsiadki. Robienie rzeczy, których w normalnym, realnym świecie byś nie mógł zrobić. Na przykład często wchodzisz w realnym świecie po schodach albo na przykład zeskakiwać po dwa, trzy, cztery schodki w realnym świecie, a w fizycznym prawdopodobnie będziemy wtedy lecieli. Kiedy nabierzemy takie doświadczenia, to wchodzisz w sen automatycznie. Dlatego ja też często podkreślam u siebie, że czasami działam jak taki automat, że ja z automatu już na przykład wchodzę w pewny przestrzeń i ja już automatycznie wiem, że śnię. Ja nawet nie muszę żadnych takich technik robić, po prostu już chyba przez lata tak wykształciłem swoją świadomość, swój umysł, że on przy określonych wibracjach, stanach, już był taki podświadomy podprogram, już gdzieś był zakotwiczony w moim umyśle, który spowoduje to, że tę świadomość osiągnę. Ale też podkreślam, że nie zawsze mam te śny świadome, też mam nieświadome, też mam w ogóle zwykłe sny, które też są interesujące.
Czemu nie? Jak najbardziej. Wszystko to, co mamy tutaj spotykane, jest w pewnym sensie takim pomocnym narzędziem, które nam ma próbować pomóc zrozumieć to wszystko, co osiągamy. Zapobieganie obudzeniu się, na koniec jeszcze. Jak zapobiegać? Technika wiru. Taka technika również może być stosowana do przenoszenia się pomiędzy wymiarami. Bardzo często latam w tych wirach. Chyba w „Debacie Ufologicznej”, jak dobrze pamiętam, mówiłem o tych kanałach też. Tutaj Jason mi też potwierdzał, że on też takie coś ma.
Rzeczywiście porusza się w takich kanałach. Technika wiru jest to popularna technika, która często jest opisywana na różnych forach. Gdy tylko sen zaczyna się rozmazywać, zaczynamy się kręcić. To wspominałem wcześniej o tym wokół własnej osi, jak najszybciej tylko potrafimy. W ogóle świetna technika. Uwielbiam tę technikę. Gdy przestaniemy się kręcić, sen powinien z powrotem się wyostrzyć. Czasami się podnosi oczy, czasami się od razu wskakuje. Jednak zazwyczaj po zastosowaniu tego sposobu znajdujemy się w zupełnie innym miejscu, bo to powoduje wytrącenie nas z pewnej płaszczyzny i przeniesienie nas w inną płaszczyznę. Skuteczność tej metody jaka jest?
W moim przypadku tak siedem, osiem na 10. Technika wzroku. Polega ona na próbie skupienia się na jakimś małym detalu z otoczenia. Już też wcześniej wspominałem o tym. Staramy się tutaj dostrzec jak najdokładniej, powoduje to zazwyczaj przedłużenie i pogłębienie snu. I tu jest ta metoda, o której mówiłem wcześniej, wspominałem o tym drywie Kucha i nawet Hora. Generalnie szczegóły, ale nie za dużo. Technika, ja bym powiedział sześć na 10. Technika dotyku. Podobna do wyżej wymienionej, jednak zamiast używać wzroku, używamy zmysłu dotyku.
Dotykamy najlepiej jakiejś szorstkiej powierzchni lub staramy się o odczucie rzeczy niefizycznej, a także każd Próbujemy wyczuć. Wyobraźmy sobie stół. Gładzimy stół i potrafimy sobie wyobrazić strukturę, wgłębienia, nierówności, lakier. Czuć po prostu. I to też powoduje skupienie naszej uwagi. Generalnie chodzi o to, aby zrozumieć koncepcję. Jest tutaj sporo tych technik. Zapobieganie. Tutaj jeszcze może technika liczenia, która pozwala nam osiągnąć świadomy sen. To wam jeszcze krótko tę technikę powiem.
Jest to metoda, którą stosujemy, gdy jesteśmy bardzo zmęczeni lub gdy obudzimy się w środku nocy. Jej skuteczność oceniam na 80%. Ja bardzo często stosuję tę technikę i można ją opisać w dwóch punktach. Zamykamy oczy i liczymy do 30. Za długo jak będziemy sobie tutaj dawali, to nie dawajcie za dużo, bo zazwyczaj jest tak, że ja na przykład jeżeli liczę do 100, bo to trzeba też pamiętać, że liczymy od jednego do na przykład 30 i z powrotem później od tyłu, od 30 do jednego. Pomiędzy co pięć, co 10 możemy sobie wstawić na przykład jakieś zdanie typu: „I będę śnił świadomie, a po przebudzeniu będę pamiętał swoje sny i wezmę swój dziennik, aby je zapisać lub nagrać na dyktafonie”. I znowu liczymy 12, 13, 14, 15, 20. I znowu możemy powtórzyć na przykład: „Chcę wyrównać swoje obydwie półkule. Chcę odzyskać świadomość we śnie. Widzę.
Jestem świadomy. Jestem istotą świetlistą. Jestem istotą nieśmiertelną. Mam świadomość bycia w poza. Mam świadomość bycia w innym wymiarze” i tak dalej. Tego typu rzeczy. Nie za długie, proste, zrozumiałe. Ale nie róbcie tego automatycznie, tylko raczej starajcie się czuć to, co mówicie. Emocjonalnie podchodźcie do tego. Gdy skończymy liczyć, otwieramy oczy na około dwie, trzy sekundy.
Ja czasami to stosuję, czasami nie. Znowu zamykamy oczy, liczymy i znowu to samo. Powtarzamy taką procedurę kilka razy, aż do momentu, kiedy poczujemy takie już zmęczenie i zacznie nas trochę to zmęczenie denerwować. Dobrym sposobem jest jeszcze przewrócenie się wtedy już, kiedy mamy taki już ostatni moment, przewrócenie się na prawy bok. O tym mówi też Carlos Castaneda. Wiele innych osobistości wspomina o takich rzeczach, że bardzo pomocne jest przewrócenie się. Ja osobiście jeszcze stosuję przewracanie i nogi mam lekko zgięte, bo w trakcie snu nie powinno się spać na prostych nogach. Nogi na przykład powinny być lekko ugięte, bo to jest brak logiki. Jest tak, że kiedy śpimy, kiedy mamy proste nogi, one są napięte, a kiedy skulamy się, to wtedy rozluźniamy się. Jeszcze bardziej nam to może pomóc w rozluźnieniu i osiągnięciu tego paraliżu sennego albo i pominięcie bezpośredniego wejścia w sen.
Staramy się też skupiać wyłącznie na liczeniu. Nic nie powinno nas rozpraszać. Nie starajcie się myśleć za dużo. Po prostu zostawcie myśli swobodnemu działaniu. Jeśli wszystko dobrze się robi, powinno się nam tutaj udać. W pewnym momencie powinno też dojść do otwarcia oczu we śnie, zachowując świadomość. Jest to ta cienka granica. LD osiągnięte tą metodą zazwyczaj jest na bardzo wysokim poziomie. Stosowane jest to też do bezpośredniego wejścia w sen bez utraty świadomości, a więc technika WILD. Ja właśnie stosuję tę technikę WILD i liczenie bardzo często, niemal prawie codziennie.
Jest bardzo skuteczna. Bardzo skuteczna. W 80% mi się to udaje i osiągam te stany. Jeszcze teraz powiem wam może na króciutko o tej lutefeli, o której tam było kiedyś. Kamil też widziałem, że pisał tutaj na fanpage'u czy na jakiejś tam stronie na Facebooku. Lutefela to jest po prostu całkiem taki talizman, który nam pozwala kumulować energię, skupiać. Ja mam dwie, więc mam jeszcze silniejsze wrażenia. Jeżeli chodzi o zastosowanie. Jak ją stosować? Najlepiej ją przykładać na przykład na dłoniach, zewnętrznej części dłoni, tym szpikulcem skierowanym w stronę ramienia, tak aby po prostu jakbyśmy podpinali jakieś urządzenie, które łączy się z naszym układem nerwowym i wysyła poprzez to urządzenie, które kumuluje, zbiera energetykę zewnętrzną, przesyła, przypina tak jakby się pod układ nerwowy i nas doładowuje energetycznie.
To naprawdę czuć i widać nawet w poza. Jest to bardzo silne urządzenie. Jedno takie urządzenie ma około siłę 50 health penów. Ja mam dwa, więc do tego mam jeszcze zewnętrzne health peny Magrava, więc naprawdę mam tutaj odloty takie, że hohoho! Tak to tutaj działa. Jak ją jeszcze stosować? W jakie miejsca ją przytykać? Ściągnijcie sobie z internetu mapę dłoni. Macie punkty akupunktury i każdy tam punkt oznacza coś. Jeżeli macie jakieś bóle, to przykładacie sobie tym szpikulcem właśnie.
Jeździcie tak po prostu ręką, jakbyście głaskali. Po tych punktach, gdy macie na przykład ból głowy czy coś, stosujcie to, to wam bardzo szybko minie. Są też punkty, jeżeli chodzi o tą akupunkturę, o które odpowiadają właśnie za nas przede wszystkim po prostu po tych punktach sobie jedźcie. To też jest mocne, ale jeszcze też fajne jest uczucie i to tak odkryłem gdzieś z miesiąc temu, kiedy zakładam skarpetkę pomiędzy skarpetką a na przykład albo dolną częścią od stopy, albo u góry kładę sobie przy jednej i drugiej nodze właśnie butwę. Szpikulcem oczywiście w stronę nogi, kolan i tak po prostu podpinam układ nerwowy, to urządzenie i dokładnie taka sama reakcja, nawet silniejsza niż przez dłonie. Nogi są bardziej chyba energetyczne, tak mi się wydaje. Bardziej tak odczuwa się i one powodują to, że nawet w zielonym świecie po prostu niesamowite uczucie jest. Czujesz się wtedy, jakbyś chodził jak ten Neo w Matrixie. Kiedy on tak stąpał tymi nogami, gdy był już ślepy i ta przestrzeń, która się mu pojawiała pod nogami, rozpryskiwała się energetycznie. Dokładnie tak samo tu widać, zanim jeszcze się w te stany wejdzie.
Na samej granicy przejścia na przykład w eksterioryzację jest bardzo silne uczucie bólu fizycznego. To jest tak, jakby ta butwela wtapiała nam się w ciało fizyczne i podawało nie wiem. No, tak jakbyście wzięli rozżarzony nóż i próbowali wbić sobie w ciało. Dokładnie tak to czuję, ale to trzeba przeczekać. To jest tylko taka iluzja, impuls umysłowy do umysłu, że coś tam się dzieje. Coś, czego nie znamy, dlatego się tego boimy. Także jeżeli chodzi o tą butwę, coś tu jeszcze powiedzieć? Chyba tyle, nie? Jeżeli chodzi tu o butwę. W takim razie dobra, będziemy kończyć audycję, bo mam ograniczony czas.
Ja was zapraszam. W takim razie dajcie mi tylko około dziesięciu minut na to, aby móc tutaj zapisać audycję, zrobić sobie chwilkę przerwy, odsapnąć od mówienia. Tak myślę, że z dziesięć minut powinno być wszystko okej. A więc będziemy zamykać tutaj audycję w Radiu Paranormalium. Jeżeli ktoś chciałby dalej słuchać, co mam do powiedzenia już tak na większym luzie, to zapraszam was do wieczorowej pory i w wieczorowej porze będziemy mogli sobie już spokojnie porozmawiać. Ciągle nikt nie chce do mnie dzwonić, a bardzo bym chciał, żeby ktoś do mnie zadzwonił, pogadać normalnie o snach. No trudno. Skype jest cały czas aktywny, ale nikt nie dzwoni, więc może następnym razem. Ja teraz zapraszam was na czasnu.com i tam macie zakładka radio, jest czat, wszystko i tak dalej. To sobie tam obczajcie.
Zaraz wam tutaj wkleję jeszcze linki na czaty. W takim razie tak byśmy to tutaj zrobili. Dziękuję tutaj za dość liczny udział. Z tego, co pamiętam było ponad sto osób w szczytowym momencie na live, więc jest naprawdę fajnie. Dziękuję wam tutaj za udział. Było też trochę takich może nie obraźliwych, ale takich dziwnych pytań. Nie odpowiadam na takie rzeczy, nie bawię się w takie. Przedstawiam swój punkt widzenia. Nikt nie musi się z tym zgadzać. Nikogo do niczego nie zmuszam.
Każdy podejmuje własne decyzje, ma tego swojego pilota. Nie podoba się? To może przełączyć program i wyjść, zamknąć i wyjść. Także tak tutaj u mnie wygląda to. Dziękuję jeszcze raz za liczny udział, za możliwość streamowania w Radiu Paranormalium. Dziękuję tutaj Markowi. Przepraszam za problemy techniczne, które były związane z Escape'em na samym początku, ale się to wszystko jakoś udawało. Zmieniłem tu trochę formę głosową, troszkę inaczej rozwiązałem też, jeżeli chodzi o nadawanie audycji, już trochę więcej zewnętrznych urządzeń niezależnych tutaj działa, więc jakoś to inaczej jest. Zapraszam was do zaglądania na moją stronę, na stronę Radia Paranormalium, do audycji Po sąsiedzku, do Kapitana, do Claude'a, do Ivelliosa. Dziękuję wam wszystkim i zapraszam do następnego razu.
Aha, jeszcze wam puszczę na koniec może jakiś kawałeczek fajnego kawałeczku i później dziesięć minut przerwy i się usłyszymy. Hej, trzymajcie się.