[01:20] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie. Rozpoczynamy w Radiu Paranormalium kolejną debatę ufologiczną online. Dzisiaj wyjątkowo nie na żywo, ale myślę, że będzie i tak bardzo ciekawie, bowiem dzisiaj będziemy dyskutować o UFO, demonologii i folklorze. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”, a dzisiaj po drugiej stronie Skype'a i Google Hangouts są z nami współprowadzące nasze debaty, współpracownik „Nieznanego Świata” Piotr Cielebiaś. Dobry wieczór, Piotrze.
[01:48] - Witam wszystkich. Witam ciebie, Arku, długo niesłyszany.
[01:52] - Arek Miazga, nasz człowiek na Podkarpaciu, badacz ufologii z Ropczyc. Dobry wieczór, Arku.
[01:58] - Witam serdecznie, witam wszystkich.
[02:00] - Właściwie powinniśmy zamiast „dobry wieczór” mówić „dzień dobry”, bowiem dzisiaj, jak nagrywamy, jest dzień, ale audycja leci oczywiście w niedzielę. Tak więc jeszcze raz dobry wieczór wszystkim. Dzisiaj co prawda nie będzie linii otwartej dla słuchaczy, ale cały czas czekamy na państwa relacje z obserwacji niezidentyfikowanych obiektów latających pod naszym adresem e-mail: radio@paranormalium.pl.
[02:22] - Przypominamy też, że można zostawiać komentarze na naszej stronie internetowej w archiwum pod audycją oraz na YouTubie, gdzie wszelkie dyskusje są mile widziane i mamy nadzieję, że jeżeli zadacie Arkowi pytanie, to na pewno się do tego odniesie. Arku, witaj po długiej przerwie w debatach ufologicznych.
[02:43] - Witam.
[02:45] - Powiedz tak na początek, co się tam dzieje teraz u ciebie. Czy masz jakieś nowe sprawy? Bo u ciebie zawsze jest coś nowego.
[02:52] - Zaskoczę was tutaj, bo akurat w tym przypadku od dłuższego czasu nie mam. Są jakieś sprawy, oczywiście, jakieś tam się pojawiają, ale to są sprawy raczej słabe z mojej perspektywy doświadczenia. Ostatnio mogę się pochwalić takim wydarzeniem, które opisałem na swoim blogu. To wydarzenie miało miejsce w Spytkowicach, koło Zatoru. Charakteryzowało się tym, że ono miało takie konotacje troszkę związane z abdukcjami. Sprawę tą dość dokładnie opisałem na moim blogu. Także serdecznie zachęcam wszystkich słuchaczy. I tutaj jeszcze mogę do tego dodać, że udało mi się pozyskać też próbki gleby z tego miejsca, bo jak słuchacze czy czytelnicy czytali ten mój artykuł, to zjawisko było nad bardzo niską ziemią, ale próbka, którą otrzymałem, a które zbadałem z tej gleby. Oczywiście to nie jest takie personalne badanie, ale użycie licznika Geigera, miernika elektromagnetycznego czy tam wykonywanie próby wody elektronami magnezu nie wykazało tam w ogóle żadnych anomalii. Także zdarzenie jest naprawdę bardzo wymowne. Myślę, że wam jest znane, bo tutaj Piotr na Facebooku w grupie „Nieznanego Świata” opublikował i ono się cieszyło naprawdę dużą oglądalnością. Ale jeżeli chodzi o Podkarpacie, to rzeczywiście bardzo słabiutko. Czasami otrzymuję od czytelników swoich informacji, że tak naprawdę obserwacji jest rzekomo bardzo dużo. Z czym się nie do końca zgadzam, bo choćby nawet wy panowie dostajecie dużo mniej takich sygnałów Daniehkra czy inni tacy znani mi tutaj, takie osoby, które się tym parają. Generalnie, tak jak mówiłem wcześniej Markowi, w okolicy 2014 roku nastąpił taki dość gwałtowny zanik tego zjawiska. Nie wiem, jak do końca jest to na Zachodzie, ale tutaj u mnie, że tak powiem, teraz mam zdecydowany luz. Tak bym mógł powiedzieć.
[04:52] - Właśnie, bo relacje, które osobiście otrzymuję ja czy otrzymuję je poprzez radio, dotyczą z reguły spraw starszych. To są wydarzenia, incydenty często bardzo ciekawe, sprzed pięciu, 10, czasem i więcej lat. Ale czy nie odnosisz takiego wrażenia, że ten fenomen właśnie po tym 2014 roku, coś koło tego, po prostu zniknął i zamarł? Pamiętasz rok 2010, 2011, kiedy mieliśmy właśnie zatrzęsienie obserwacji. Jak myślisz, czy to wynika z jakiejś wewnętrznej natury tego zjawiska, którą już wiele lat temu odkryli inni badacze, twierdząc, że ono się pojawia falowo z jakichś przyczyn? Czy to oznacza, że UFO powróci kiedyś do Polski znowu w wielkiej fali, tak jak w latach 70. czy na początku drugiej dekady obecnego wieku?
[05:48] - Ja bym też troszkę z innego punktu wyszedł. Ono też się rządzi, to zjawisko, obojętnie czym jest, innym czasem. I my tutaj żyjemy według naszego wymiaru czasu, a tak naprawdę nawet te fale UFO, które miały miejsceW ubiegłym wieku. Tak naprawdę dla tamtej siły, która za tym stoi, to mogło być dosłownie wczoraj, wczorajszy dzień. Tutaj nie stwierdziłbym aż po dotknięcie, że ona tak gwałtownie zahamowała, że nie będzie takiej dominacji, takiej manifestacji w przyszłości. Owszem, teraz widać, ale bardziej bym się tutaj martwił tym, czym tak naprawdę ono jest i jakie skutki za sobą pchnie. Tutaj bym widział większy potencjał tej analizy. Same obserwacje są bardzo ciekawe, znane są, choćby nawet te ze Spytkowic. To też jest bardzo interesująca obserwacja, ale tak naprawdę nie potwierdza czegoś nowego. My już to wszystko tak naprawdę wiemy. Ten cały wachlarz tych dziwności jest dosłownie nam znany od dłuższego czasu. Troszeczkę, bym powiedział, stoimy pod pewnym murem. Niektórzy czekają na kontakt. Kontakt chyba raczej nie będzie i raczej tutaj są takie złudne nadzieje tego wszystkiego. Wydaje mi się, że trzeba poczekać. Zjawisko UFO, jak wiemy, się transformuje w różnych okresach czy świadomości człowieka. W dawnych czasach nawet nie musimy zahaczać o dawny folklor. Ludzie widywali przeróżne przedziwne rzeczy. Chyba nawet dziwniejsze w odniesieniu do współczesnych obserwacji UFO. To zjawisko wtedy wyglądało inaczej i dziś wygląda inaczej. Dziś bardziej żyjemy w takim świecie, gdzie mówimy o lotach w kosmos, nawet o wojnie kosmicznym. Jednak pewne marzenia się według mnie projektują w ludzkiej świadomości. Dość możliwe, że one są tym, co nas opuszczamy zjawiskiem UFO. Gdzieś widzę taki czynnik ludzkiej świadomości, psychicy.
[08:04] - Arku, piszesz nową książkę na temat, można powiedzieć w skrócie, wysokiej dziwności w ufologii na temat folkloru. Tę książkę czytałem. Jest świetna. Tam mówisz o takich sprawach, które dzisiaj nas będą interesować między innymi, a mianowicie o przypadkach, kiedy ludzie, niekoniecznie w tak bardzo dawnych czasach, spotykali się z dziwnymi obiektami, spotykali się z dziwnymi istotami i tak naprawdę nie potrafiąc ich przypasować do żadnej sfery, bo na przykład nie znali zjawiska UFO, nie mówiło się jeszcze o wyprawach w kosmos. Twierdzili, że są to istoty magiczne, istoty z folkloru. Twoim zdaniem, zresztą jak i moim, jak i wielu innych, w dawnych relacjach ludowych tkwi ten sam bardzo charakterystyczny element, który jest obserwowany w zjawisku UFO. To znaczy te obiekty, te postaci, które znamy z folkloru, z mitologii, z opowieści ludowych, zachowują się w sposób bardzo podobny do ufonautów. Mówiąc najprościej, one mają taką chochlicą naturę, że są gdzieś koło człowieka, krok przed człowiekiem, ale nigdy nie pokazują mu swojej prawdziwej twarzy. Mają natomiast taką przewagę, że mogą manipulować naszymi myślami, naszym postrzeganiem otoczenia i czasu. Arku, w swoich publikacjach i wypowiedziach wielokrotnie, co się wielu osobom, nie oszukujmy się, nie podoba często, odnosisz się do tego aspektu ufologii, który mówi, że jest ona w pewnym stopniu podobna do tego, co opisuje szeroko pojęta demonologia. Wiele osób jednak troszeczkę źle to pojmuje. Myślą, że poprzez mówienie o tym, że ufonauty są w swojej naturze podobni jakoś do tych ludowych demonów, ty chcesz przeforsować jakieś koncepcje religijne, a tu przecież zupełnie nie o to chodzi.
[10:15] - Zupełnie nie. Także ja może nie będę tego wszystkiego tutaj zdradzał, o czym piszę w książce, bo byłoby to taką fajną niespodzianką dla moich przyszłych czytelników. Ale wydaje mi się, że książka będzie na tyle interesująca, a dla niektórych może nawet szokująca, nie ukrywam tego, bo jestem takim człowiekiem, że nie boję się tak naprawdę żadnych teorii, a tym bardziej jakichś ferowanych opinii na ten temat. Ponieważ jakby nie było ufologia rzeczywiście, jak to mówiłem, ma aspekty związane czy to z demonologią, czy to z okultyzmem. I ja w tej książce właśnie wykazuję takie podobieństwa na przykładach wielu zdarzeń, począwszy od średniowiecza, a skończywszy na współczesnych czasach. Także tutaj przedział jest bardzo szeroki i wachlarz dziwności naprawdę jest ogromny.
[11:11] - A gdzie przebiega ta główna linia podobieństwa? Bo myśmy często rozmawiali o różnych przypadkach i tam pojawiały się bardzo różne historie. Mieliśmy relacje od angielskich badaczy zajmujących się tematem ichniejszych chochlików, czyli fairies, którzy dostawali historie, przypadki będące w zasadzie gdzieś tam na przecięciu bliskich spotkań z demoniczną, powiedziałbym, inteligencją. Ale w czym jeszcze tkwi to podobieństwo między bliskimi spotkaniami z ufonautami a powiedzmy tym, co opisuje folklor?
[11:51] - Jeżeli się człowiek zgłębi w ten dawny folklor czy polską demonologię ludową, odnajdujemy tam taki szereg konotacji, gdzie są takie naprawdę poważaneAspekty nawet abdukcji na takie przypadki. Nie ukrywam, to nie jest tak prosto wyszukać, bo to nie jest tak, że na przykład bierzemy książkę Leonarda Pełki, polskiego demonologa ludowego i tam nagle na którejś stronie odnajdujemy wręcz wymowne sytuacje. To nie jest tak. Musimy się tutaj poruszać po bardzo wielu publikacjach, książkach i dopiero po przeanalizowaniu tego potoku informacji odnajdujemy pewne schematy, szczegóły. I one są bardzo podobne. Niektóre są tak wprost uderzające, że ostatnio jak czytałem nawet „Klechdy” Kazimierza Wójcickiego, one są niesamowite. Tam jest tak zauważalny aspekt abdukcji samego zjawiska UFO i w ogóle tych istot, że mówienie, że to jest zabawa czy że to są bzdury wymyślone przez 2. połowy XIX wieku opis, to jest naprawdę chyba dość absurdalne. Są takie podobieństwa rzeczywiście, jeżeli chodzi o demonologię, ufologię i te same istoty, one mają czasami te same twarze. Ja nie chcę tutaj też uderzać w jakąś religię w tym charakterze. Nie chcę być źle odczytany, po prostu poszukuję pewnych źródeł, a te źródła są bardzo do siebie podobne. I niestety nie znajduję, jeżeli chodzi o ten wymiar kosmiczny, jeżeli chodzi o UFO zjawisko, ja tego nie odnajduję. Jeżeli chodzi o mój zasób archiwum, które mam, a mam dość dużo tych obserwacji, to ja naprawdę nie wiem, czy bym się dzisiaj mógł na przykład pofatygować i powiedzieć, że te moje przypadki w zasobie to są typowe zjawisko stricte pozaziemskie. Raczej nie. Nawet sytuacja, jaką miałem miejsce w Gliniku. Tam ja na początku, gdy zawitałem do tej wioski, rzeczywiście miałem nastawione, że tam przelatują kosmici, czy jakiś tam jest portal. Z czasem się okazało, że to jest coś innego. Tak naprawdę do dzisiaj nie wiem, z czym tam miałem do czynienia, zresztą ta sprawa jest dość znana, chociaż nie wszystkie aspekty opisałem w mojej książce, czy dane są w „Strefie tajemnic”, gdzie tutaj Piotr publikował, bo są niektóre sprawy tak dziwne, tak niezrozumiałe, że zwyczajni ludzie by mogli w to raz nie uwierzyć, a raz nie zrozumieć. Także pozostawiłem sobie to dla siebie samego.
[14:45] - Weźmy Arku pierwszy taki przykład, który się pojawia zarówno w bliskich spotkaniach z UFO, jak i w tych opowieściach związanych z folklorem. Wyjaśnijmy jeszcze jedną rzecz, że my mówiąc o folklorze, nie mówimy o tym, co wyczytaliśmy w książkach, tylko o tym, co często usłyszeliśmy od starszych ludzi lub od ich potomków. Wiele z tych relacji do nas napłynęło i niektóre były zaskakujące. Pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy, kiedy mówimy o spotkaniach UFO i zetknięciach, powiedzmy z jakimiś tam stworami, istotami z demonologii ludowej, to jest takie poczucie wyrwania z czasoprzestrzeni, prawda? Świadkowie zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku doznają czegoś takiego. Kiedy mówiłeś o tych abdukcjach, to na myśl przychodzi kolejny taki element, który jest bardzo charakterystyczny dla pewnych spotkań, opowieści o pewnych demonach ludowych i o abdukcjach. Mianowicie to, że na przykład kiedy przyjrzymy się historiom o mamunach, czyli dziwożonach, które porywają najczęściej dzieci, to tam pojawia się taki wątek, że ta mamuna porywa dziecko. Rzadko porywa starszego, ale kiedy go zwraca, to on już jest odmieńcem. To już nie jest taki człowiek jak dawniej. Kiedy się przyjrzymy opowieściom o ludziach, którzy zostali trafieni, którym poszczęściło się i zostali porwani na przykład przez jakieś skrzaty czy jakkolwiek to nazwiemy, bo w całej Europie to ma swoje nazwy, a tak naprawdę mówimy o jednym. Również zobaczymy ten zaskakujący element, że ci ludzie wracają już zupełnie inni, że ich światopogląd ulega całkowitej zmianie. Arku, czy wymieniłbyś jeszcze jakieś takie paralele między tymi sprawami z folkloru, tymi sprawami związanymi z demonologią ludową a współczesną ufologią?
[16:49] - Takich bardzo podobnych schematów, jeżeli chodzi o odniesienia do współczesnej ufologii, jest bardzo wiele. Także tutaj możemy brylować w naprawdę szalenie interesującym materiale. Może nawet jeszcze nawiążę na takie relacje związane z Narnią. Pisał o tym Kazimierz Wójcicki. To jest taka opowieść o pewnej dziewczynce o imieniu Kasia, która straciła, jak to się mówi, dar życia. Zgasła nagle i pewien człowiek, był traktowany w tej wiosce jako czarownik, postanowił sprowadzić do tej dziewczynki tak zwane niawy, prawda? Przepraszam, nie niawy, tylko niewidy. To były według demonologii dawnej takie dość rzadko spotykane określenie. To takie trzy żuchwowe postacie. I to jest bardzo ciekawe, bo pamiętam tego dokładnie. Mówię tyle, ile sobie zapamiętałem, bo to wszystko dokładnie pisałem. Ale chodzi o to, że ten właśnie człowiek sprowadził te istoty, które przybyły w chmurze latającej z tej chmuryWystrzelił jakiś dziwny promień światła. Po tym promieniu światła te istoty zeszły do tego domu, wzięły tę dziewczynkę i na kilka dni odleciały gdzieś w górę i dopiero po jakimś czasie ta dziewczyna została przywrócona zdrowia. Siły witalne z powrotem do niej wróciły. Także tu jest naprawdę wyraźna konotacja, jeżeli chodzi o UFO abdukcje. Oczywiście to jest w wielkim skrócie to, co powiedziałem, bo oryginalny zapis jest troszkę męczący, ale myślę, że czytelnicy mojej książki na pewno się nie zawiodą i będą mogli sobie z tego opisu naprawdę wnioski wysnuć z tego wszystkiego.
[18:48] - A pamiętasz taką sprawę opisywaną z źródeł historycznych, nie pamiętam dokładnie, to chyba było pod Krakowem. Opowieść jest o pewnej kobiecie, dziewczynie, która została porwana w burzy, w wielkim trzaskaniu i błyskaniu. Tak była narracja, a potem została zwrócona parę dni później, co nie?
[19:11] - Tak. W książce mam taki rozdział właśnie na ten temat, ogólnie związany z czasem, bo bardzo dużo jest takich wątków w demonologii ludowej czy w ogóle folklorze nie tylko polskim, ale dużo też celtyckim, gdzie tak jak wspominasz, ludzie nagle znikają albo są porywani przez różne kreatury i pojawiają się dopiero po iluś tam dniach czy nawet latach. Mam takie przypadki. Oczywiście nie wiadomo, czy to jest do końca prawda, bo to jest jednak folklor, ale mimo wszystko takie opisy zostały gdzieś usłyszane. Także jeżeli tutaj wpisujemy pojęcie nawet czasu, ja mam takie sytuacje, gdzie opisy, gdzie na przykład we wiosce Dominikovice w województwie małopolskim, tam kilkakrotnie dochodziło do takich, oczywiście są też wypowiedzenia z kronik dawnych, dochodziło do takich właśnie anomalii czasowych, gdzie ludzie znikali i pojawiali się po 50 latach. Takie formy znane nawet ze spotkań współczesnych związanych z UFO. Tutaj jest dość analogiczny aspekt tego wszystkiego. Naprawdę bardzo dużo jest takich opisów, także trzeba to skrupulatnie wyszukiwać. Ja myślę, że kiedyś ktoś może... ja to tylko po macoszemu na razie wziąłem, bo to naprawdę jest ogromna liczba książek i do tego potrzebna jest, wydaje mi się, znaczna rzesza ludzi, żeby tym się zajmować, bo na jedną osobę to jest troszeczkę za dużo tego wszystkiego. Mimo wszystko, szczerze mówiąc, jak tę książkę piszę i odnajduję te różne takie odniesienia z dawnej demonologii czy folkloru ludowego, jest to niezmiernie wciągające, powiem szczerze. Nawet nie wiem, czy nie ciekawsze niż sama ufologia, bo tak naprawdę to jedno i drugie ma bardzo wiele wspólnego ze sobą.
[21:08] - Arku, ludzie, którzy nas słuchają, mogą mieć w głowie pewien mętlik, bo mówimy w zasadzie o dwóch rzeczach. Dwie rzeczy wynikają z naszej dotychczasowej rozmowy. Pierwsza mówi, że ludzie w zasadzie od zawsze spotykali się z tym zjawiskiem, o którym mówimy i które dziś nazywamy UFO. Ale można to też interpretować w inny sposób, bardziej, powiedziałbym, dogłębny i ten bardziej dogłębny sposób patrzenia na ten problem mówi nam, że ludzie od zawsze byli w kontakcie nie z obiektami, nie z istotami, ale z siłą, która te zjawiska wywołuje. Jak byś to wytłumaczył swoimi słowami naszym słuchaczom? Jak do tego podchodzisz? Czy jesteś zwolennikiem... ja wiem, jak do tego podchodzisz, ale słuchacze nie wiedzą. Czy jesteś zwolennikiem tej pierwszej opcji, że UFO zawsze było tutaj, oni już tu są, oni tu byli od zawsze i gonili naszych pradziadków, czy raczej coś z nami mieszka i to coś jest w zasadzie nieokreślone?
[22:15] - Ja akurat już 20 lat zajmuję się sprawą aspektem ufologii i odpowiem nie ukrywając, że jestem bardzo związany z teorią wizyt pozaziemskich, takich typowych. Jestem ukierunkowany, bym powiedział, przez ówczesnych znanych ufologów. Oczywiście nie mam do nich żadnego żalu, wręcz przeciwnie. Ale jeżeli się przeanalizuje tak naprawdę ufologię, to niemal od początku było widać, że ona była pociągnięta pod wizyty pozaziemskie i nie traktowano tego zjawiska w innych kategoriach. Dzisiaj zaczyna się ten pogląd, mam wrażenie, zmieniać. Dostrzegalne są tutaj też również aspekty związane z demonologią, parapsychologią czy okultyzmem. Co ciekawe, tak naprawdę demonologia czy angologia, w końcu nawet sama ufologia w zasadzie jest tym samym, bo ona mówi i skupia się na badaniach i analizie nieznanej siły, nieznanych istot, które cały czas budują naszą rzeczywistość albo nawet, jak właśnie tutaj mówimy, mieszkają równocześnie z nami. Także tutaj jeszcze wydaje mi się, należałoby sobie przypomnieć, iż tak naprawdę teoria o parafizycznych czy paranormalnym UFO, bo tutaj też mówimy o tym, wcale nie została zapoczątkowana przez Chmielarza czy samego Żaka-Walni. Gdzieś tam znalazłem w literaturze, że tak naprawdę zaczęto o niej mówić znacznie wcześniej, bo już w latach 50. XX wieku. Z tego, co tam wyczytałem, angielski badacz Gerald Heard chyba wydaje się tak się nazywał, w latach 50. napisał książkę, już nie pamiętam tego tytułu, ale w której właśnie porównał za i przeciw tej teorii pozaziemskiej, dochodząc do takich dość ciekawych konkluzji.I bardziej się właśnie skłaniał ku tej parapsychicznej, paranormalnej twarzy tego zjawiska niż tego wymiaru kosmicznego. Zresztą też, jak wiemy, podobne argumentacje miał Arthur C. Clarke, który w 1950 roku też zauważył dosłownie ten sam aspekt parapsychiczny, jeżeli chodzi o zjawisko UFO. Także znacząca część tych bliskich spotkań rzeczywiście ociera się nawet o takie aspekty jak spirytyzm czy demagogia, która sama była od najdawniejszych wieków i funkcjonowała właśnie z ludzkością. Także nie ukrywam, że jestem raczej sceptyczny, jeżeli chodzi o wizyty typowych kosmitów, jeżeli chodzi o nasze funkcjonowanie na Ziemi. Nie chcę też całkowicie zaprzeczać, że takie wizyty nie są realne, bo jak najbardziej wiem, że cały wszechświat kipi najprawdopodobniej od inteligentnych form życia, ale nie znajduję tego aspektu pozaziemskiego w zjawisku UFO. Na pewno się słuchacze ze mną nie zgodzą. Możliwe, że i wy, panowie, ale ja osobiście tego tutaj nie znajduję.
[25:28] - Moim zdaniem jest tak, że istnieje bardzo wąska część relacji, które rzeczywiście można by podpiąć pod odwiedziny obcych, ale większość tego zjawiska niestety ma prawdopodobnie inne pochodzenie. Świadczy o tym po prostu jego charakter, to jak się objawia, jak się pokazuje, to, że ma bardzo dużo zbieżności właśnie z tym, o czym dzisiaj mówimy. Archu, powiedziałeś w jednej z poprzednich wypowiedzi o tym, że czasami ludzie, którzy skontaktowali się w dawnych czasach, za czasów tych klech, opowieści, legend, jakieś 200, 300 i wcześniej lat temu, kiedy ten folklor się rodził, kontaktowali się z tą siłą ludzie o pewnym szczególnym, powiedziałbym, zacięciu. To znaczy my w debatach ufologicznych wielokrotnie podkreślaliśmy, że osoby, które widzą UFO, to nie są też bardzo zwykłe osoby. Trzeba, moim zdaniem, dysponować pewnym ekstra zmysłem, być może nawet nieświadomie, żeby w kontakt z tą siłą wejść. Ona sobie nie wybiera byle kogo. Mówimy tu oczywiście o tych bliskich spotkaniach. Mówiłeś o tym facecie, który przywołał niewidy, ale takich przykładów mamy więcej. Kiedy osoby zwane guślarzami, czarownikami były w kontakcie z takimi istotami, w jakimś kontakcie albo były po kontakcie i nagle wtedy nabywały tych swoich niezwykłych zdolności. Przychodzi mi do głowy pewien bardzo kontrowersyjny przykład. Otóż powróćmy na chwilę myślami do tego nieco zapomnianego dzisiaj przypadku Słociny. Kilka lat temu dostałeś stamtąd relację. Słocina to jest taka dzielnica na obrzeżach Rzeszowa. W zasadzie domy, a dalej pola, jeżeli dobrze pamiętam. Dzielnica willowa, można powiedzieć, miejscami. I tam w roku bodaj 2011, tak?
[27:41] - Tak.
[27:42] - W 2011 otrzymałeś relację od dwóch kobiet. Te dwie kobiety, i one się chyba obrażą, jeżeli będą nas słuchać.
[27:53] - Mimo wszystko pozdrawiamy.
[27:55] - Tak. Niczym niegdysiejsze czarownice weszły w kontakt z czymś, z czym nie umiały sobie absolutnie poradzić. One najpierw wezwały cię, żebyś poradził im, co począć z obserwacjami UFO, których doświadczają. W zasadzie zaczęło się bardzo tradycyjnie i niewinnie. Dostałeś relację o tym, że przechadzając się niedzielnym popołudniem, te panie natknęły się na wiszący wśród pól obiekt, ale tak naprawdę potem zaczęło robić się coraz dziwniej. O wielu elementach tej historii nie możemy mówić z różnych powodów. Dlatego, że są albo bardzo osobiste, albo po prostu zbyt dziwne. Okazało się jednak, że mieszkają tam dwie kobiety, które niczym niegdysiejsze czarownice mają otwarte, powiedzmy trzecie lub czwarte oko. Dostrzegają rzeczy, których normalny człowiek nie widzi. Najgorsze, że mają z tym ogromny problem. Ta siła, z którą są w pewnej interakcji, zupełnie nie daje im spokoju. A co najciekawsze, nie objawia się już jako czart z kopytami, ale jako latający spodek. Czy możesz dorzucić kilka swoich słów i interpretacji z perspektywy na przypadek Słociny? Bo to, co powiedziałem, pewnie wiele osób zaskoczy. Zaskoczyło.
[29:16] - Tak. Osobiście może masz tutaj, Piotrze, rację. Nie chciałbym wnikać w taki aspekt osobisty tych pań, a nawet i mój, bo należy wiedzieć, że jednak sprawa Słociny odbiła się też w pewnym sensie na mojej osobie. Tutaj chyba by mnie zrozumiał John Kim. Tak mi się wydaje. Wiemy, o co mniej więcej chodzi. Chodzi o to po prostu, że rzeczywiście to się zaczęło gdzieś około roku 2011. Te dwie bardzo miłe panie, zresztą z jedną mam do dzisiejszego dnia kontakt. Tam aktualnie nic się nie dzieje. Te panie się z tego, co wiem, chyba nawet przeprowadziły gdzieś w inne miejsce. Jakie, to nie mogę niestety mówić, wiadome. Ale rzeczywiście miałem takie wrażenie, gdy tam się pierwszy raz zjawiłem, że tak naprawdę tam nie raz zawitam w to miejsce. I tak się właśnie stało. Jakbym czuł intencjonalnie, że po prostuCoś mnie przyciąga w to miejsce. Wtedy nie wiedziałem, czy to coś negatywnego, czy pozytywnego. Po prostu chciałem poznać te zdarzenia jak i każde inne. Ale z tego wszystkiego wynikał pewien dość niepokojący aspekt. Tu już nie chodzi nawet o to, że te kobiety były ateistami, bo ktoś może powiedzieć, że skoro wspominałem w artykule, że były niewierzące, to nie ma aż takiego specjalnego znaczenia. Jak jadę do świadków, pytam się między innymi o takie szczegóły. Bo czasami są bardzo istotne, jak się okazuje. Zauważyłem, że ta siła, która tam się pojawia, nigdy nie była przez te panie nazywana kosmitami, czy w ogóle nigdy nie funkcjonowała na etapie wyjaśnienia tego zjawiska w kontekście kosmitów. Nie wiedziały, czym to jest, ale nigdy tego aspektu tak nie wyjaśniały. To też mówiło coś o ich wiarygodności. Sprawy tam były bardzo dziwne, czasami absurdalne w zachowaniu, bo należy też widzieć, że pojawiały się tam też takie zdarzenia, które się wiązały z dawnym folklorem. W jednym przypadku jedna z pań zobaczyła taką bardzo małą, niewielką, kilkunastocentymetrową istotę, która miała coś takiego jak magiczną różdżkę znaną z różnych bajek. Ten aspekt jest bardzo szeroko znany w dawnej demonologii czy dawnym folklorze. To jest bardzo znaczący aspekt, jeśli chodzi o te różdżki. I on się też pojawia w współczesnych relacjach z niezidentyfikowanych obiektów latających. Ja też w książce bardzo wiele na ten temat piszę. Sprawa Socziny była naprawdę bardzo dziwna, złożona. Na tyle była dziwna, ponieważ jedna z tych pań była chyba takim kontaktorem, szczególnie ta młodsza. Ona nie mówiła wszystkiego. Jak się jeździ ileś tam lat do świadków, to się wie, czy ktoś coś ukrywa w sobie, czy mówi pełną prawdę. Nie umiem tego przedstawić przez radio, to trzeba być oko w oko, żeby to zobaczyć. Miałem takie wrażenie, że nie do końca te panie mi wszystko mówią, bo chodzi o te aspekty bardziej okultystyczne. Tam przeważały takie elementy. Były takie odniesienia, że jedna z pań wprost mi mówiła, żebym zostawił to zjawisko, żebym się nie zajmował. Nawet dawała pewne wskazówki, żebym nie przyjeżdżał, bo to sobie po prostu nie życzyło, żeby to miejsce ruszał. Tak mogę nazwać. Tutaj taka ciekawostka, jedna pani, którą znam, pochodzi z Rzeszowa. Możliwe, że nas teraz tutaj słucha. Serdecznie teraz w tym miejscu pozdrawiam. Niedaleko mieszka Socziny. Ona chciała poznać tą sprawę, ponieważ ma trzecie oko w sobie i jest niezwykle osobą sensytywną. Ona tak samo mnie ostrzegała, żebym tam na jakiś czas nie jeździł. Nie chcę pewnych osobistych swoich spraw tutaj wnosić, chociaż powiem, że one zostaną upublicznione w mojej nowej książce. To nie są jakieś strasznie rażące sprawy, ale na tyle niepokojące, że nie chciałem tutaj ich przedstawiać. One się zgłębiały, jeżeli chodzi o jakieś przedziwne rzeczy, które się działy. Nawet to medium ostrzegało mnie, żebym tam nie jechał, bo miała bardzo dziwną wizję z moją osobą, która się w pewnym sensie materializowała niestety dla mnie. Tak prawdę mówiąc, pozostawiłem tą sprawę Socziny, bo była bardzo dziwna, bardzo niebezpieczna. Piotrek tutaj wkracza w taką sprawę związaną bardziej z czarownicami. Nie wiem, jak to kojarzyć. Wiem, że to medium też mi o tym coś wspominało. Pamiętam. Nie wiem, jak to zaplątać. Wiadomo, że to dziwne. Wszystkie zjawiska, które odlatywały z tego miejsca, to były bardzo bliskie zdarzenia. One zawsze odlatywały i koncentrowały się nad byłym cmentarzem cholerycznym. Nie wiem, czy to jest przypadek, ale za każdym razem w tym miejscu one się uaktywniały, w tej okolicy. W książce też opisuję takie zdarzenia z takimi cmentarzami, także jest tutaj pewna jakaś reguła. Sprawa Socziny się skończyła tak naprawdę. Ja mam kontakt. Wiem, że córka tej pani w tym momencie nie ma takich ciężkich... Możliwe, że ona kontaktuje się częściej czy coś, ale nie jestem w stanie teraz powiedzieć, bo córka zerwała ze mną kontakt. Nie wiem dlaczego. Ona prawdopodobnie w obawie o moje bezpieczeństwo zerwała tą współpracę. Szkoda, bo naprawdę to, co przekazała mi ta osoba, to czasami są szokujące informacje. Jeżeli ja bym upublicznił to, co ona mi opowiedziała, zwierzyła, to mogliby ludzie poczytać sobie, że pan Jaskra jest niepoczytalny albo ta osoba. To są tak absurdalne historie, że prawdę mówiąc, pozostają tylko w moim archiwum. Tak bym mógł rzec. To jest cała gama przeróżnych zjawisk, które ta córka widziała. Zresztą to nie było tak, że tylko w jednym miejscu, bo ona potem na przykład ze znajomymi koleżankami czy kolegami widziała jakieś dziwne pojazdy, które się kręcą na łące. Sama nieraz się pytała, czy ona jeszcze nie zwariowała już do końca. Nic nie wynikało, żebyŻeby tak faktycznie było. Ten widzik według mnie się tak naprawdę chował, jeżeli chodzi o przypadek Sociny. Tylko że on jest tak rozbudowany, tak nietypowy, że ja tylko taki zarys w książce swojej „UFO pod Karpaczem” przedstawiłem. On sięciera o przeróżne aspekty dosłownie. Mimo wszystko te osoby były niewierzące. One miały, co ciekawe, bardzo często związane sny z Kościołem i z UFO na tym miejscu. Także wielokrotnie to widywały w swoich snach. To jest taki aspekt bardzo interesujący. Jak macie jakieś pytania do mnie, to kierujcie, bo nie wiem, czy się gdzieś nie zapętliłem w tym, co powiedziałem.
[36:59] - Nie, jest bardzo dobrze, Arku. Mówimy cały czas o osobach, które mają jakieś wewnętrzne energie, predyspozycje do tego, żeby widywać pewne obiekty, być może wpadać w odmienne stany świadomości. Ale przecież były historie, kiedy zupełnie zwyczajni ludzie, bez podobnych incydentów w przeszłości, mieli bardzo dziwne spotkania leżące gdzieś na pograniczu folkloru i ufologii. I to są sprawy, które miały miejsce teraz, w ostatnich latach na przykład. Jedną z takich spraw jest ten słynny latający humanoid z Manastyrza bodajże. Manastyrza. Dobrze wymawiam to miejsce?
[37:40] - W Karpaczu.
[37:42] - To była też przedziwna historia. Kolejny epizod w tej sadze o latających humanoidach, które z kolei bardzo przypominają niegdysiejsze płanetniki. Dostaliśmy chyba jakiś czas temu relację od jednego z naszych słuchaczy, który mówił, że w jego rodzinnych archiwach przechowywana jest relacja o babci, prababci, która miała takich płanetników puścić nawet do domu. Płanetnicy to, przypomnijmy, w demonologii słowiańskiej istoty zamieszkujące chmury, często wiązane z deszczem. Ich charakterystycznym wyróżnikiem było to, że były chude, brzydkie i często spadały na ziemię razem z opadem lub z jakimiś większymi wichurami. Ten pan nam relacjonował, że taki płanetnik właśnie spadł do miejscowości jego babci. W zasadzie chyba było ich dwóch. Kiedy patrzymy na relacje z Manastyrza, kiedy patrzymy na inne przykłady latających humanoidów, również przychodzi nam do głowy, że istnieje bardzo duży związek między tym, co opisują dzisiejsi świadkowie, a o czym mówili w swoich legendach nasi przodkowie. Pamiętamy na przykład XVI-wieczną relację, która mówiła o chłopie lecącym na powietrzu, którego niósł szatan. Pamiętamy te wszystkie relacje o płanetnikach, o latających ludziach. I nagle w XXI wieku spotykamy się ze zjawiskiem latających humanoidów. Sugeruje nam to, że... Nie wiem nawet, jak to dokładnie powiedzieć, ale o ile w przypadku Sociny mieliśmy do czynienia z osobami, które mają jakieś predyspozycje, prawdopodobnie paranormalne, o tyle wielu innych świadków czegoś takiego nie ma. Co nas prowadzi do wniosku, że ta siła, która operuje i która odpowiada za te wszystkie zdarzenia, krąży sobie po świecie, szukając ofiar. Arku, czy ty masz jakieś jeszcze ciekawe relacje związane z takimi dziwnymi postaciami widywanymi przez ludzi zupełnie współczesnych, które wyglądały jak żywcem wyjęte z klechd?
[40:02] - Ja chcę tylko wrócić do tego wątku z Sociną, bo mi się przypomniało tak naprawdę właśnie to, do czego zmierzałem wcześniej, że tak naprawdę ta córka w wieku sześciu lat miała już takie widzenie dziwnych rzeczy. Ona już od dziecka miała takie bardzo interesujące obserwacje przeróżnych zjawisk i to się chyba prawdopodobnie utrzymało jej do chwili obecnej, bo ona już kilkanaście, parę lat pewnie będzie miała. Ale jak wiemy nawet z badań demonologów, oni też to samo mówią, że tak naprawdę właśnie w takim wieku między sześć a 12 lat dzieci przeważnie mają kontakt z tą drugą rzeczywistością i czasami ten kontakt jest przerywany nie wiadomo dlaczego, a czasami podąża dalej za tym człowiekiem, niekiedy aż do śmierci dosłownie. Także tak chciałem zakończyć tamten temat jeszcze, bo sobie przypomniałem. Rzeczywiście, jeżeli chodzi o takie przypadki, jak tutaj, Piotrze, wspomniałeś, to rzeczywiście są takie odniesienia, choćby nawet jeżeli chodzi o demonologię polską, ludową oczywiście, słynny demon słowiański latawiec, latawica. Tutaj Leonard Pełka, etnograf, folklorysta, choćby nawet wielokrotnie o niej wspomina. Czy Oskar Kolberg chyba bodajże. Nie wiem, czy dobrze wymawiam nazwisko. On też o tym wspomina. Zazwyczaj te demony były związane właśnie z niebem. Mocno świeciły. I co bardzo wymierne, porywały przeważnie kobiety. Gdzieś te kobiety były zostawiane tak daleko, że nie mogły się nigdy odnaleźć. Troszkę taki skręt w kierunku średniowiecznych inkubów, sukkubów, bo to też należy wiedzieć, że podobna analogia tego była, tyle że to było w średniowieczu. Potem pewne podobieństwo właśnie było zauważalne w motywie tych latawców męskich i żeńskich latawic. Także to też jest właśnie słowo „latawica” dzisiejsze potoczne, też wzięte właśnie choćby nawet z dawnego folkloru ludowego. Niezbyt pochlebne oczywiście. Oczywiście mam naprawdę sporo informacji, jeżeli chodzi o współczesny żywy folklor. Naprawdę nie wiem, około 40 takich przypadków mam.Są bardzo różne te zdarzenia. Część tych spraw, jak mieliście okazję się zapoznać, opisałem na moim blogu w cyklu artykułów „Magonia po polsku”. Oczywiście to nie było wszystko, bo jednak część chcę zostawić do książki. Nie ukrywam, że to są zdarzenia naprawdę bardzo dziwne i z bardzo dużą dozą, gdzie ludzie raczej nie chcą specjalnie o tym pisać, nie chcą specjalnie się ujawniać. Miałem ostatnio taki przypadek właśnie z okolic Polkowic. Pewien pan w latach 80. na początku zobaczył taką postać, która skojarza się raczej z wyobrażeniem fauna albo diabła. Miała taki wygląd. Tę postać obserwowały dwie osoby. Są to naprawdę interesujące aspekty powiązane właśnie z tymi sprawami. Chciałbym jeszcze powiedzieć o takim przypadku, który niedawno otrzymałem od pewnego czytelnika, który też jest czytelnikiem „Drugiej strony świata” na Facebooku. On mi bardzo ciekawą, interesującą opowieść przekazał, która zahacza o taką naturę, bym powiedział, i o wymiarze paranormalnym, ale też takim demonologicznym. Ponieważ ten człowiek na początku lat 90., to było w okolicach Solca Kujawskiego, jadąc na jakąś obserwację, bo się dowiedział, że w okolicy lasu można czasami zobaczyć jakieś dziwne kule świetliste. I on tam był kilkakrotnie z niepowodzeniem, parał się tymi obserwacjami. Podczas jednego takiego powrotu do domu rowerem postanowił wjechać w taką polną leśną drogę. I wtedy wydarzyła się bardzo dziwna rzecz. To było już zmierzchu, co prawda, i ta droga przez las prowadziła kilkaset metrów maksymalnie. Ona miała wylot na drogę główną. I stało się o tyle bardzo interesujące w tym zdarzeniu, że ten człowiek wpadł w taki dziwny korkociąg zdarzeń. Po prostu nie mógł z tej drogi wyjechać. Tutaj też mam taką myśl, że to mógł być tak zwany ten błąd, który jest znany w polskim folklorze ludowym. Ja też akurat miałem okazję się z tym spotkać oko w oko tamtego roku na Grzybach, też mnie to padło. To jest taka chwilowa dezorientacja w terenie, ale też nie wiadomo, czym się dokładnie to tłumaczy. Bo jeżeli się zna idealnie miejsce, teren i człowiek się gubi nawet w miejscu, w którym są w okolicy domy najbliższe i on nie może stamtąd wyjść, to troszkę to już jest zagadkowa sytuacja. Ale w sprawie tego Solca Kujawskiego o tyle było ciekawe, że ten człowiek nie mógł się wydostać z tego korkociągu zdarzeń i zobaczył w pewnym momencie na drodze taką podnoszącą się, taki spęty w kierunku magii dosłownie. Zobaczył taką postać, którą on określił, że to była wiedźma. To była taka osoba ubrana w ciemny, granatowy płaszcz z taką ogromną czapką. To była taka czapka znana nam, choćby nawet z bajek o czarownicach. Tak teraz kojarzę sobie, taka ogromna czapa kucharska. I ta postać się po prostu podnoszyła, jakby kucąc. Człowiek oczywiście, wiadomo, jak to zobaczył, dał nogę w przeciwnym kierunku. I jak wtedy wspominał, on wpadł w taki energetyczny kanał, tunel. Oczywiście tylko wyczuwalny swoją psychiką. I w tym momencie on doznał takiej wizji z dzieciństwa. Po prostu zaczęły mu się ukazywać podobnie w jego psychice różne symbole z dzieciństwa. To były bardzo pozytywne. On bardzo pozytywnie wspominał, ale też nastąpił taki przedziwny akt, że jak to stwierdził, po lewej stronie nagle zobaczył coś takiego, co on skojarzył sobie z klasycznym, archetypicznym wyglądem diabła. On to nazwał Belforem chyba, czy Belgorem, już nie pamiętam dokładnie. Jeżeli chodzi o tego Belgora, to chyba to był bodajże diabeł lenistwa, jak sobie tak przypominam. I po prostu dla niego to było takie szokujące. On się ledwo co z tego wydostał, z tego dziwnego stanu i tak naprawdę dopiero po pięćset pięćdziesiąt metrach wyjechał w zupełnie innym miejscu. Także to zdarzenie tak naprawdę zahaczało o takie wątki totalnej magii. Także nie wiem nawet, do jakiej kategorii to zaliczyć. I co ciekawe, ten człowiek rzeczywiście od dzieciństwa miał takie różne powiązania z tą drugą stroną. Różnie się to okazywało, raz pod postacią zjawiska UFO, drugim razem pod postacią nawet jakichś takich demonicznych, demonicznych postaci. Także tutaj cały wachlarz tej dziwności, gdzie ten człowiek się znalazł w tym lesie. Także to może tyle w tym momencie.
[47:26] - Słuchając takich opowieści osoby, które są mało zaznajomione z tematem, mogą odnieść wrażenie, że my tutaj bredzimy albo sobie popijamy przez Skype'a. W rzeczywistości jest jednak inaczej. Okazuje się, że są takie zdarzenia, które wykraczają zupełnie poza wszelkie schematy. Ja swego czasu otrzymałem, to było niedawno, relację od pewnego mężczyzny z roku 1990. Ten pan był wtedy dzieckiem, miał dziewięć, dziesięć lat i on opowiadał taką historię, kiedy po prostu wchodził sobie normalnie w swoim domu na piętro. Zobaczył w pewnym momencie, że na, jak to napisał, oparciu fotela lub kanapy siedzi sobie taki stworek. Wyglądał po prostu jak smoła. Miał głowę, oczywiście miał głowę, nie dało się zauważyć twarzy. Lśnił się cały. Nie było futra, tylko tak jakby był oblepiony czymś. W dodatku takie jakieś oczy miał dziwne. No i miał cztery takie patykowate-... kończyny. W pewnym momencie ten chłopiec, który mi to opisywał potem już w wieku całkiem słusznym, powiedział, że wpatrywali się przez kilkadziesiąt sekund w siebie, aż w pewnym momencie ten stwór zeskoczył z kanapy i najzwyczajniej pobiegł do wnętrza domu. Ten chłopak się oczywiście zestraszył i to mocno. I co ciekawe, jak mówi, nie bał się mimo wszystko przebywać w tym domu. Ja bym miał na przykład poważne obiekcje odnośnie czegoś takiego, ale jak dodawał, jedyne, co go po jakimś czasie zaczęło zastanawiać, to, że tamtego dnia jego koty, których miał kilka, po prostu się na ten jeden dzień wyprowadziły z domu. Nie było ich tak, jakby czuły obecność tego czegoś. W dzisiejszych czasach podobne spotkania trudno sklasyfikować. Leży to gdzieś na przecięciu doznań parapsychicznych, czasami nawet jakiś ekstaz o zabarwieniu religijnym. Ja bym tutaj wrzucił taki mały komentarz do tego przypadku, o którym mówiłeś. Tego faceta, który wpadł w ten korkociąg. Mnie się wydaje, że tam element odpowiedzi kierowanych przez jego podświadomość był ogromny. To jest bardzo ciekawe, co go skłoniło, co wywołało w nim ten stan, powiedziałbym, wręcz transu, w którym on był w stanie zobaczyć tak bardzo symboliczne obrazy, tak bardzo symboliczne postaci. I jak to było możliwe, że te doznania, które działy się w jego psychice, tak bardzo wpływały na jego ciało fizyczne? To jest zagadnienie wprost dla Freuda. Arku, my mówimy o rzeczach bardzo mrocznych dzisiaj. Jedną z takich mrocznych rzeczy, która już działa się tak stuprocentowo, bym powiedział, na przecięciu ufologii i folkloru, była historia, którą opisał Damian Trela i to było zdarzenie z Huty. Przypominam wszystkim, którzy chcą się o tym dowiedzieć, że to była historia, kiedy grupka młodych ludzi była dosłownie śledzona przez bardzo dziwną istotę, która wyglądała trochę jak szarak w kapturze. Ta istota miała ewidentnie złe zamiary. Nie był widziany żaden obiekt, ale wygląd tego stworzenia i zachowanie jego, które było inteligentne, można skojarzyć z bliskim spotkaniem. To można sobie doczytać u Damiana Treli. O tym można sobie posłuchać w archiwum Radia Paranormalium, bo z tego, co pamiętam, ta historia jest przez Ivelliosa przedstawiona w formie czytanki.
[51:17] - Tak. Ja nawet się wtrącę. Przypominam o niej w swojej książce nowej, bo jest ona na tyle interesująca, że musiałem ją po prostu zamieścić.
[51:26] - I postaci, o których mówimy, te wszelkie diabełki, stworki mają taki charakter, bym powiedział, nie wprost pozytywny. W wielu przypadkach, które otrzymywaliśmy, bo ja w jednej z naszych poprzednich audycji mówiłem o historiach ze swojego archiwum. Nie będę ich dzisiaj przypominał, bo nie będziemy się powtarzać, ale wielokrotnie zauważyliśmy, że te postaci, które mieszkają sobie na przecięciu ufologii, folkloru i zjawisk paranormalnych, one są nie tak do końca zawsze pozytywne. Mają w sobie pewien aspekt dzikości, chochliczości. Czasami są po prostu wredne i złośliwe. Dokładnie było to widać w przypadku Huty. Dokładnie to było widać w przypadku kilku innych zdarzeń, o których mówiliśmy lub będziemy mówić. Arku, wiele osób analizując tego typu historie dochodzi do takiego wniosku, że ta siła, być może ta sama siła, która odpowiada za część relacji o UFO, ma charakter jednak negatywny. To znaczy ona jest nastawiona wobec człowieka nie do końca pozytywnie. Ona się żywi emocjami, pobudza emocje i tak jakby na tym jej głównie zależało. Czy ty się zgadzasz, że tkwi w tym jakiś taki element, powiedziałbym, nie chcę powiedzieć czystego zła, ale jakiejś negatywności? Czy w ogóle zjawisko UFO odbierasz, taki szybki przeskok do UFO, jako coś pozytywnego czy raczej nie? Dla człowieka oczywiście.
[53:08] - To znaczy chciałbym właśnie wierzyć w to, że jest pozytywnym zjawiskiem, ale pewne fakty wskazują troszeczkę, że nie do końca tak jest. Nie chcę kogoś straszyć, bo już napisałem taki artykuł jeden, który poznacie: „Kosmiczni oszuści”, którym chciałem zainteresować dwa pisma w Polsce nieznanego, ale nie udało mi się po prostu opublikować tego artykułu, bo w jednym przypadku otrzymałem od wydawcy informację, że ja tym artykułem straszę ludzi. Także to jest troszkę kuriozalne dla mnie.
[53:43] - Nie lepiej powiedzieć prawdę, niż cały czas maskować się kosmicznymi braćmi i tymi pierdołami.
[53:52] - Wiesz, Piotr, tam była poruszona tematyka. Znalazł się ten artykuł na moim blogu bodajże z maja tamtego roku, ponieważ miałem problemy z publikacją w dwóch pismach, także zdecydowałem się właśnie na publikację w Egzo Syście, bo w końcu postanowiłem sobie, że muszę to opublikować i żadna poprawność mnie nie powstrzyma pod tym kątem. A tam były poruszone takie tematyki jak nawet troszkę demonologia, okultyzm. Nie wiem, dlaczego akurat tak zaistniało, jak zaistniało, ale ten aspekt troszeczkę poruszam właśnie w mojej nowej książce, bo tutaj uważam, że takie wkręcanie komuś własnej opinii, tym bardziej że one nie są jakieś tam powiązane szczególnie z religią, bo też mi ktoś tam zarzuca, że promował religię. To nie jest tak. Zresztą ten artykuł mogłeś przeczytać.Ale jeżeli chodzi o zjawisko UFO, nieraz otrzymuję od czytelników zapytania, czy traktuję to zjawisko w jakichś odmętach demonologicznych. Nie wiem do końca, jak to jest, ale sama tematyka związana z demonologią jest traktowana u nas jak temat tabu i nie do końca możemy się tak płynnie tutaj poruszać. Tym bardziej, że tak jak ufologia ma bardzo wiele dowodów istnienia tego zjawiska, tak samo zjawiska stricte demonologiczne są jednak, według mnie przynajmniej, prawdziwe i negowanie ich dla mnie jest tak samo, przynajmniej w mojej ocenie, niepoważne, jak negowanie zjawiska UFO. I tutaj trzeba rozdzielić właśnie te oba zjawiska, bo one są bardzo do siebie podobne. Możliwe, że one pochodzą z tego samego źródła, tylko różnie ludzie to interpretują. Ja chciałbym jeszcze powiedzieć, że John Keel pisał o tym w bardzo wdzięcznym tonie w książce „UFO. Praca konspiracji”. Wielekrotnie tam o tym wspominał i możliwe, że też sobie narobił takich krytyków pod swoją osobą. Ale wydaje mi się, że dążał do prawdy i oby jaka prawda by nie była, musimy iść w tym kierunku. Ja osobiście nie widzę jakichś super pozytywnych odniesień, jeżeli chodzi o zjawisko UFO. Dopiero jak teraz analizuję, po 170 latach, co żeśmy zebrali, te relacje, te historie, widać pewien aspekt, jak mówiłeś, złośliwości. Nawet dawne chochliki, dawne skrzaty. Nie do końca tak, jak mówił Edward Evans, ten znany folklorysta amerykański. Mówił wprost, że to nie do końca są te istoty magiczne, dobre. Raczej są negatywne. Ja osobiście chciałbym wierzyć, że jest jakiś jednak pierwiastek pozytywny w tym wszystkim i na pewno taki jest, tyle że ufologia ma w sobie tyle złożonych aspektów, że chyba ociera się o różne sprawy niezwiązane z nieznanym i są w nim tak samo takie aspekty jak demonologia czy okultyzm, bo nawet okultyzm bardzo często występuje. Czy spirytyzm jest zauważalny w zjawisku UFO, co mnie nawet samego zaskoczyło, jak teraz pisuję nową książkę. Ale to są dość niewygodne rzeczy, bo nie ukrywajmy, nasi poprzednicy zarówno kraju, czy za granicy raczej omijali szerokim łukiem takie aspekty, bo nie pasowały do ich przekonań. Oni koncentrowali się głównie na teorii kosmiczego pochodzenia UFO i raczej zbierali wszelkie na ten temat doniesienia. Ale dzisiaj tak naprawdę, jak widzimy, stoją pod ścianą i dalej czekają na kontakt, którego nie będzie. To jest taka moja krótka ocena.
[57:50] - Bo szczerze mówiąc wiele osób, tak jak powiedziałem już dzisiaj, nie rozumie tego maleńkiego niuansu, że nie twierdzisz, że UFO pochodzi z piekła, tylko wskazujesz na pewne zachowania, które charakteryzują dzisiejsze latające spodki, które charakteryzowały, powiedzmy, pierwsze z brzegu diabły i chochliki. I ci, i ci zawsze byli o krok przed człowiekiem. UFO zawsze wyprzedza człowieka. Chochliki, diabły i inne stworzenia z demonologii potrafiły człowieka uśpić, porwać i przenieść do innej rzeczywistości. To samo potrafią dzisiejsi kosmici. Posiadali magiczne urządzenia, diabły, chochliki, wszelkiego rodzaju cudowne atrybuty. To samo posiadają dzisiejsi kosmici. Jeżeli poszukamy takich paraleli, jest ich mnóstwo. I nagle się okazuje, że od 70 lat, a w zasadzie może nawet od kilkuset tysięcy lat, borykamy się z jedną siłą, która przyjmuje po prostu różne formy wobec nas. I przede wszystkim na nas oddziałuje. Myśmy nie raz już wymieniali uwagi na temat natury tej siły. Pamiętam, że byłem, może nawet trochę jestem zwolennikiem takiej opcji, która mówi, że ona nie jest negatywna, ta siła. W tym oczywiście całe zjawisko UFO. Ono nie jest negatywne i na niektórych ludzi może mieć pozytywny wpływ. Wytłumaczę, o co mi chodzi w ogóle. Siła, o której mówimy, która się przejawia jako UFO, oddziałuje przede wszystkim na ludzką psychikę i świadomość. Ludzie się pod jej wpływem zmieniają. Natomiast faktem jest, że zmieniać się mogą też na złe. I my nie raz spotykaliśmy się, Arpu, z przypadkami, kiedy świadek obserwacji UFO, najczęściej bliskiej obserwacji UFO, bliskiego spotkania, po prostu odlatywał potem. Zachowywał się jak taki ufologiczny Jezus, że on już wszystko wiedział. Nie można go było krytykować. Znał odpowiedzi na wszystkie pytania. Ja osobiście uważam zjawisko UFO i siłę, która za tym stoi, za pewien element naszej rzeczywistości. My jesteśmy z nim w takim sprzężeniu zwrotnym, to znaczy ono na nas wpływa i otwiera nam w umyśle pewne furtki, tak jak w filmie „Odyseja kosmiczna” był monolit. Monolit potrafił sprawić, że małpa zaczynała myśleć. I ta siła, z którą mamy do czynienia, również to robi. Fakt, że czasami pokazuje się jako krasnal lub demon lub kosmita, ale mimo wszystko otwiera to pewne klapki w umyśle ludzi. Pytanie, dlaczego otwiera te klapki? Czy my po prostu widząc te istoty w zasadzie nie spotykamy się z żadną siłą, tylko wchodzimy na pewne wyższe stadium świadomości, zupełnie inny stan świadomości, w którym
[01:00:48] - Wiemy więcej, z którego możemy czerpać wiedzę. To są bardzo kontrowersyjne sprawy. Ale Arku, mówiłeś tutaj o wizji ufonautów jako dobrych braci z kosmosu. Czy tobie się nie wydaje, że to jest równie radykalne podejście do kosmitów i do całego problemu UFO, jak w zasadzie dyskusja o jego demonicznych korzeniach? Wydaje mi się, że to, co obserwujemy teraz w Polsce, czyli taki pęd do ubarwiania, adoracji przybyszów z kosmosu. Jeden ze znanych youtuberów chce zostać obywatelem wszechświata, drugi znany pisarz wręcz wyczekuje kosmicznych braci i mówi, że ma sam z nimi kontakt. Czy twoim zdaniem nie jest to czasem takie trochę mydlenie oczu? Bo po prostu taka szczera analiza zjawiska UFO pokazuje zupełnie coś innego: że my jesteśmy, jak napisałeś w swoim artykule, poddawani ciągle jakiejś formie propagandy przez tą siłę, że ona nam cały czas mydli oczy. Czy ci panowie, czy ci wszyscy, którzy chcą i pragną kontaktu z kosmicznymi braci, nie padają czasem ofiarą jakiegoś gigantycznego oszustwa? Może to jest po prostu cicha inwazja, która chce opanować umysły ludzi? Jak podchodzisz do tego problemu kosmicznych kłamców?
[01:02:18] - Piotrze, to właśnie są osoby, które chcą na siłę wierzyć w to, w co wierzą. W ten mit. Według mnie ten mit ostatnio troszkę upada. Jakby nie było, gros badaczy czy osób tym się zajmujących ma inne koncepcje na temat tego zjawiska. Ale są osoby, które chcą na siłę wierzyć w ten mit o dobrych kosmitach i traktują choćby nawet każde przesłanie. Bo wiadomo, że tych kontaktrów na przełomie 70 lat było bardzo, bardzo wielu. I tutaj nie będę nawet wymieniał pewnego autora, który jest znany sprawcom pewnych książek, który przekazuje potok takich różnych przez panią bodajże z Ameryki. Może mi przypomnisz nazwisko, bo zapomniałem, jak ona się nazywała. O tych Plejadach, prawda? Potok takich sprzecznych informacji. To jest bardzo dziwne. Właśnie. Dziękuję serdecznie. Dziwne, że po prostu ludzie, którzy tym się zajmują, nie zauważają, że są tak naprawdę wykorzystywani poniekąd. Dla mnie to siła, która za tym stoi, jest siłą o ogromnym potencjale dezinformacyjnym. Ja ją tak nazywam osobiście, bo ona wszystko robi, żeby zacierać za sobą ślady. Jest bardzo anonimowa. No bo wiadomo, ona się pojawia pod każdą formą, każdym obrazem i nie możemy jej zidentyfikować do końca, czym ona jest, bo ona jest anonimowa cały czas, mimo że ma całą paletę różności, różnorodności wokół siebie. I tutaj byłbym bardzo ostrożny, jeżeli chodzi o te przesłania treningowe, które budzą mój osobiście niepokój. Nawet nie ze względu na kontakt, ale ze względu właśnie na potok niespójnych, często kłamliwych i absurdalnych informacji, które nie ukrywam, teraz w społeczeństwie są bardzo tak traktowane jak chłonny pewnik. Tak bym to określił. Także tutaj ja osobiście jestem ustosunkowany sceptycznie co do takich kontaktów, bo choćby nawet odnajdujemy takie same konotacje w demonologii ludowej, gdzie dawne istoty podszywały się na przykład pod jakichś tam wysłanników Świętego Ducha i tym sposobem na przykład potrafiły wejść w interakcje z kobietą. Mamy takie relacje. Czyli wykorzystywały po prostu niewiedzę i naiwność ludzi. Także tutaj ja bym był bardzo ostrożny. Zresztą nie tylko ja jestem w tym temacie sceptyczny. Damian Trela ma podobne zdanie. Wiem, że ty, Piotrze, tak samo. Tutaj jakoś nie skupiał się szczególnie na takich płynących super wartościach skierowanych do ludzkości, ponieważ wydaje mi się, że mimo wszystko, będę bronił ludzkości, jest na tyle rozwinięta, na tyle efektywna, że potrafimy podjąć dobre momenty, żeby nastąpił pewien dobry zwrot właśnie na naszej chemii, gdzie to użyjemy, bo wiadomo, żyjemy w trudnych czasach, jakby nie było, a możliwe, że będą jeszcze gorsze. Przepraszam. Ale wydaje mi się, że do tego nie są potrzebni nam żadni kosmici, a tym bardziej te ich złudne przekazy, które tak naprawdę się cały czas powtarzają. To jest taki dla mnie jeden wielki bełkot, który troszkę ma też powiązania, nie ukrywam, z objawieniami maryjnymi. Tutaj jest takie podobieństwo. Na pewno też to zauważyliście. To może tyle z mojej strony. Ja tutaj jeszcze chciałbym potem, jak będziemy rozmawiać o samej demonologii, chciałbym na tym temacie też porozmawiać, ponieważ też odnajduję pewne współzależności z niektórymi ufodukcjami czy z innymi gośćmi. Tutaj jest bardzo ciekawa sfera, gdzie zauważam takie podobieństwa. Nie wiem jak wy, ale są bardzo interesujące. Dziękuję.
[01:06:24] - Słuchacie państwo właśnie teraz 73. debaty ufologicznej online. Dziś wyjątkowo nie na żywo, ale myślę, że debata tak czy siak jest niezwykle interesująca. Cały czas czekamy na państwa relacje z obserwacji UFO na naszym adresie e-mail: radio@paranormalium.pl. Można oczywiście nadsyłać relacje również pod pozostałe kontakty podane na naszej stronie internetowej www.paranormalium.pl. Będą one również podane pod koniec naszej dzisiejszej audycji.Arku parapsychiczna natura zjawiska UFO ujawnia się na wiele sposobów. Najciekawsze są jednak te, w których nie można w 100% rozstrzygnąć, czy mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem anomalnym, czy takim związanym z ufologią. Czy posiadasz takie zdarzenie w swoich archiwach? I dlaczego dawniej ufolodzy wstrzymywali się od publikacji takich właśnie zdarzeń?
[01:07:18] - Tak. Zacznę może od tego, że rzeczywiście parapsychiczna natura zjawiska UFO jest dość ulotna. Nie ukrywajmy tego, nie można jej zbadać w empiryczny sposób. To jest zupełnie zrozumiałe. Dlatego wiele takich cech jest bardzo kontrowersyjnych dla wielu badaczy, którzy tak jak wcześniej mówiłem, uzurpowali sobie tę wiedzę, że za UFO musi stać tylko i wyłącznie inteligencja pozaziemska z jakichś tam innych planet. I tak właśnie UFO zawsze wiązano z obecnością kosmitów, a zdarzenia o silnym, anomalnym czy wręcz wysokiej dziwności burzyły ten mit. Choćby nawet sprawa z lat 50. tych goblinów, które były obserwowane na farmie, już nie pamiętam, w Wisconsin bodajże. Przecież sam David Jacobs negował istnienie takich istot i w jednej z jego książek nawet natrafiłem na taką wzmiankę, że istoty zaliczał do kategorii obcych kosmitów tylko te, które wyglądały jak Szrak. Istoty czy jakieś inne postacie, które wyglądały jak krasnale, gnomy, koboldy po prostu ignorował i twierdził wprost, że to są niewiarygodne informacje. Także tutaj widzimy, jaki mamy mimo wszystko w ufologii ogromny podział. Ja osobiście posiadam około 30 relacji związanych z tematyką folkloru, takiego żywego folkloru, który miał miejsce na przełomie XX i XXI wieku. Tak samo są to przypadki tak wręcz absurdalne, że ciężko chyba je zakwalifikować do jakiejkolwiek kategorii zjawisk anomalnych, a tym bardziej kosmitów. I co jeszcze tutaj podkreślam, nie ukrywam, że nie widzę w tym motywu, że są to istoty z krwi i kości, bo też pojawiają się takie sygnały, że niektórzy ludzie chcą w tym widzieć na przykład jakieś duchy natury. Ja nie twierdzę, że sama natura nie potrafi być inteligentna, ale nie sądzę też, żeby to były właśnie takie istoty z krwi i kości. Raczej widzę właśnie drugą stronę tej drugiej siły, która potrafi dokonywać manifestacji w naszej rzeczywistości w różnorodny sposób i jej obraz może być naprawdę niezależnie od danego człowieka zupełnie inny. Możliwe, że ona kreuje, wybiera z podświadomości to, co dany człowiek chciałby na przykład zauważyć. Możliwe, że też wiąże się z naszą wiarą, z naszą religijnością, albo nawet ateistą, bo są różni ludzie na świecie i może to tyle z mojej strony.
[01:10:16] - Wiesz, Arku, taka sprawa, bo wspominałeś o tym wcześniej i zapytał o to przed chwilą i Velios. Dlaczego dawniej ufolodzy wstrzymywali się od publikacji? Dlaczego? Czy bali się tego, że zostaną poczytani jako niewierni studenci hipotezy pozaziemskiej? Czy bali się tego, że czytelnicy stwierdzą, że za bardzo dryfują w stronę religii, filozofii, fantastyki? Mimo wszystko ostatnio zauważamy, że jeden z pionierów polskiej ufologii zaczyna zmieniać zdanie. Dzieje się z nim to, co z wieloma innymi ufologami, a mianowicie zaczyna dostrzegać, że to czekanie na kontakt to było chyba trochę bez sensu, prawda?
[01:11:04] - Tak. Akurat miałem okazję zapoznać się z tymi artykułami na stronie KKK. Także fajnie, że strona powstała i są bardzo ciekawe informacje, jeżeli chodzi w ogóle nawet o sam Emici. Tutaj czapki z głów, jeżeli chodzi o faktycznie metodologię analizy tej sprawy przez pana, o nim mówimy. Chociaż tam nie jest podany autor, ale myślę, że to prawdopodobnie po stylu pisania, że to o niego chodzi. Owszem, rzeczywiście wydaje mi się, że w tamtych czasach nasi, przynajmniej ufolodzy, którzy żyli, faktycznie skupiali się głównie na tej teorii pozaziemskiej i tutaj jakiekolwiek inne filozofie związane z innymi nawet wymiarami raczej były takie nie do końca przez nich akceptowane. Tutaj chyba jedynie się wyłamywał z tej całej grupy właśnie Kazimierz Wizowsk. On naprawdę miał troszkę inne, szersze widzenie tego wszystkiego i także to się zmienia. Rzeczywiście widać po wpisie na tamtej stronie KKK, że zjawisko UFO jako zjawisko pozaziemskie zostało cofnięte do pewnej niszy. Wydaje mi się, że autor tej publikacji raczej się skłania, że tutaj jesteśmy chyba mieszkańcami z jakąś właśnie egzotyczną siłą, która współistnieje tutaj z nami prawdopodobnie od samego początku i może jeszcze nawet i wcześniej. Bo czytając nawet Biblię, studiując to, tam jest wyraźnie napisane, że człowiek był dopiero drugim mieszkańcem tak naprawdę, bo pierwszymi wiadomym to byli upadli aniołowie. Oczywiście według Biblii. Także są takie ciekawe konotacje.
[01:12:55] - Arku, przed chwilą powiedziałeś też, że kontakt według ciebie prawdopodobnie nigdy nie nadejdzie.
[01:13:03] - Jesteś rzeczywiście zwolennikiem pesymistycznego podejścia. Z czego ono wynika? Z analiz naukowych, które mówią, że jeżeli istnieje jakaś zaawansowana cywilizacja, to jest albo tak daleko, albo jest tak rozwinięta, że patrzy na nas jak na mrówki. Czy może widzisz w tym problem związany z wielkimi kosmicznymi odległościami? To znaczy obcy mogą gdzieś być, ale są za daleko.
[01:13:27] - Na pewno nie ukrywam tego, że kontakt byśmy mieli miejsce w historii ludzkości, tylko jest kwestia czasu, kiedy. Ale jeżeli tutaj mówimy, rozmawiamy na temat zjawiska UFO, to w tym momencie nie widzę ze strony tego zjawiska, że to są faktycznie jacyś tam kosmiczni bracia. Tego nie dostrzegam i raczej tutaj teoria pozaziemska jest bardzo kulawa w tym momencie. Oczywiście, że jest jak najbardziej możliwe, że cywilizacje pozaziemskie, które na pewno istnieją i są zdecydowanie na większym poziomie łapie technologicznym, mogą posiadać technologię umożliwiającą nawet przedostawanie się do naszej czasoprzestrzeni. Tylko ja się zastanawiam tylko po co? Po co jest cały czas takie podglądanie nas. Od wieków by się to odbywało, bo wiadome, że zderzenia z udziałem UFO są znane już od najdawniejszych czasów. I trochę jest kuriozalne dla mnie to podglądanie, bawienie się w kotka i myszkę, czy zabieranie patyków. Troszkę to jest niepoważne jak dla mnie na cywilizację pozaziemską, bardzo zaawansowaną. Oczywiście nie ulega wątpliwości, że prawdopodobnie człowiek kiedyś w przyszłości możliwe wytworzy jakieś stabilne dziury w czasoprzestrzeni i będzie się poruszał. Nie wiem, jak to było. Nawet tutaj teoria Ludwiga z niemieckiej organizacji MUFON jest bardzo atrakcyjna i bardzo mało znana, ale też dla mnie atrakcyjna. I tutaj widzę pewną próbę wyłamania się z naszego świata, aby spojrzeć troszkę dalej. Wiadomo, kosmiczne odległości istnieją. Tutaj to jest kwestia bezsporna. Tyle że mamy na tyle już pewną wiedzę, że możemy próbować coś w tym zamiarze robić. Nawet w CERN-ie jest tutaj pewien potencjał. Możliwe, że tam coś się robi, czego my nie wiemy, ale ja osobiście na razie nie widzę wizji. Nie mam nawet kontaktu, jeżeli chodzi o istoty pozaziemskie, a szczególnie jeżeli chodzi o zjawisko UFO. Tutaj nie widzę w tym akurat żadnego aspektu pozaziemskiego, mimo że dawniej rzeczywiście nie ukrywam, byłem fanem tego i chyba człowiek z czasem swoje wiadomości przewartościował i wydaje mi się, że chyba w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Patrzę teraz na to całe zjawisko, na cały ten aspekt troszkę chłodnym okiem, sceptycznym i nie ukrywam, że tak naprawdę być możliwe, nie chciałbym spekulować specjalnie, czy jakiś kontakt będzie miał miejsce, czy nie, bo wiadomo, że jeżeli chodzi o samą drugą stronę zjawisk, jeżeli chodzi o UFO, to cały czas mamy ten kontakt. Generalnie to są ludzie wybrani, jakby nie było. To nie jest jakiś wybrani. Na nich właśnie są wybrani, bo nie wiadomo dlaczego. Nie wiemy, dlaczego tak jest, że kogoś ta druga strona wybiera. Właśnie sam sobie marzę, że ten człowiek zostaje wybrany do jakichś tam ich celów. Tutaj też nie wiadomo, o jakie cele chodzi, ale musimy cały czas ten aspekt analizować troszkę chłodnym okiem. Nie zachłystywać się tymi przekazami właśnie od rzekomych kosmitów, bo one mogą właśnie funkcjonować na takim domenie dezinformacji. A tak naprawdę prawda może zupełnie leżeć na innej płaszczyźnie, w innym kierunku. I tutaj jest ten problem poznania tego tak naprawdę.
[01:17:20] - Jest jeszcze jeden problem, który wymaga pewnej klaryfikacji i naświetlenia, bo mówiłeś przed chwilą, że UFO było widywane od dawna. W kontekście tego, o czym dzisiaj mówimy i w kontekście teorii, z którą ja się też zgadzam, to wynika, że w zasadzie UFO nie powinno być widywane od dawna. Bo skoro ta siła, która za nie odpowiada, pokazuje się ludziom zawsze tak, jak oni sobie wyobrażają świat, to oni nie wyobrażali sobie świata tak jak my. Stąd wniosek, że UFO w formie dzisiejszej nie mogło się pojawiać. I kiedy zajrzymy do relacji tych najstarszych, to zobaczymy, że rzeczywiście te obiekty są podobne do dzisiejszych UFO. Może tym, że mają niezwykłe osiągi, ale trudno tam znaleźć tak naprawdę latające spodki czy latające trójkąty. Tam mamy najczęściej do czynienia z obiektami, które przypominają kulę światła, kulę energii. I teraz pytanie do ciebie, Arku, bo ty w swojej książce znalazłeś historie polskie, stare, które mówiły o spotkaniach z takimi obiektami. Czy to mogły być pozaziemskie sondy? Czy to mogły być jakieś obiekty naturalne? Nie chcę używać tego terminu „pioruny kuliste”, bo nim można wyjaśnić wszystko i nic.
[01:18:40] - Albo UFO.
[01:18:42] - Czy było to coś innego? W każdym razie te relacje o spotkaniach z takimi obiektami są niezwykle intrygujące. Ja też ich sporo zgromadziłem. Zresztą z takich relacji starszych ludzi, nie wiem, czy się ze mną zgodzisz, wynika, że kiedyś takich zdarzeń i to z udziałem tych takich dziwnych kul i nawet dziwnych postaci, było znacznie więcej. I to nie było tak dawno.Kogo bym się nie zapytał ze starszych, to mówi: dawniej to się działo, teraz się nie dzieje. Uspokoiło się. Czemu? Nie mam pojęcia. Sam zresztą muszę powiedzieć, że mieszkam niedaleko miejsca, gdzie takie kule się pojawiały. Zbierałem o nich sporo historii. Wspominałem o tym nieraz, także nie będę się powtarzał. Jedna z najciekawszych dotyczy takiego spotkania oko w oko z taką kulą. Zresztą niedaleko Góry Osona, gdzie do dzisiaj takie incydenty się zdarzają. Każe to nam zapytać Arku o naturę takich obiektów, bo ludzie takie kule widywali bardzo często i pojawia się hipoteza, czy nie jest to zjawisko naturalne związane w jakiś sposób z elektromagnetyzmem. Myśmy to już analizowali w związku z Górą Osona. A jak ty patrzysz na zagadnienia tych świecących kul? Świetlików? Jak brzmiała ich nazwa w folklorze słowiańskim?
[01:20:03] - Tak, jeżeli chodzi o wszystkie świecące kulki i różnego rodzaju anomalii świetlnych. Na pewno mają swoje wyjaśnienie. Tak samo zjawiska dotyczące z plazmą. Na przykład Nicola Tosci we Włoszech bada, dokumentuje i rejestruje bardzo interesujące fenomeny świetlne. Ale nie ukrywam, że chyba najpierw ludzie wpadli w taką pułapkę swojej naiwności, ponieważ nawet ja w taką pułapkę wpadłem na początku swojej pracy z UFO związanej, że każde światełko, czy małe, czy to większe, jakąś kulkę światła zaliczaliśmy tak naprawdę do zjawiska UFO, a przeważnie do UFOsondy. A już, nie daj Boże, w latowie to były sondy telemetryczne. Na okrągło wszyscy widywali je. Ale faktycznie, jeżeli się przeanalizuje nawet aspekt tych dziwnych błędnych ogników czy tam jurników, bo dawniej czasami różnie nazywano, jest chyba kilkadziesiąt różnych nazw tego samego zjawiska. Odnajdujemy bardzo duże podobieństwo do tego wszystkiego i być może jakaś część faktycznie ma coś wspólnego z UFOzywiskiem, ale ja jednak w ostatnich latach raczej się cofnąłem w innym kierunku. Na przykład widzę pewne zależności związane nawet ze spirytyzmem, bo wielokrotnie na różnych seansach spirytystycznych ukazywały się różnego rodzaju, czy to większe, czy mniejsze zjawiska świetlne. To były w postaci kul, a nawet trójkątów. W tamtych czasach to był XIX wiek czy nawet początek XX wieku. Nikt nie tytułował ich etykietą kosmiczną, prawda? Dla nich to były jakieś niby duchy z innych światów, ale one się manifestowały właśnie w takiej formie. Posiadam też przypadki, na przykład ze swojego archiwum, gdzie kule świetlne się materializowały, przekształcały na jakieś postacie i odwrotnie, vice versa było tak samo. Także tutaj nie możemy mówić tylko i wyłącznie, że te kule światła są zjawiski naturalne. Na pewno takie zjawiska są, niewątpliwie. Ja ostatnio nawet dotarłem do bardzo ciekawych obserwacji tutaj na Podkarpaciu, niedaleko Siemiatycz. Kontakt mam troszkę utrudniony ze świadkiem, ale on twierdzi, że widywał wielokrotnie takie dziwne małe kuliste światła w lesie i nawet mam nagranie tego zapisu. To jest troszkę kontrowersyjne, bo wiadomo w nocy nagranie jeszcze komórką telefonem. To jest dość ciekawe, ale mimo wszystko rzeczywiście tam widać jakieś dziwne światła i czekam na kontakt tego człowieka, bo to byłby chyba pierwszy film, jeżeli chodzi o tak zwane błędne ognie z Polski, bo co prawda mam taką historię z Małopolski, gdzie zaobserwowano coś, co można nazwać błędnym ogniem i to mamy zdjęcia. To jest naprawdę niezmiernie rzadki przypadek. Tym bardziej że zdjęcia były analizowane przez Marka Marcinkowskiego i tam nie było żadnej próby mistyfikacji czy nic na to nie wskazywało. Po prostu zjawisko było obserwowane z odległości bodajże, jak pamiętam, nawet 20 metrów, a świadek wykonał chyba sześć czy siedem takich zdjęć. W tym miejscu potem inni ludzie tak samo zauważyli podobną taką dziwną kulę świetlną. Wracając jeszcze do tematu tego aspektu, wydaje mi się, że niesłusznie żeśmy wszystko wrzucali do jednego worka z napisem UFO, prawda? Bo to nie jest tak. Nawet ostatnio mi Krzysiek Dryszkowski, którego serdecznie pozdrawiam przy okazji, podesłał bardzo ciekawą informację z pewnego zamku w Czechach, gdzie coś, co możemy określić jako piorun kulisty, wpadł do komnaty. Już nie pamiętam, przepraszam, jaki to był zamek. Gdzieś koło Pragi prawdopodobnie. Wiem, że ta kula wpadła do komnaty, znaczy wręcz goniła jakąś kobietę. Ta kobieta się zabarykadowała drzwiami. Gdzieś tam się w tej komnacie schowała, prawda? I to coś potrafiło wywalić te całe drzwi z zawiasów i weszło do środka. Ona potem wszystko spisała i co się okazało? Że chyba ta kula potem jakoś przenikła do obory chyba ze zwierzętami. Jakoś tak sobie kojarzę. I te zwierzęta po prostu zostały martwe. To troszkę przypomina to zdarzenie z Kazachstanu chyba, jak tak sobie przypominam, jak pewna kula światła wnikła do namiotu i zabiła jedną osobę, a kilka bardzo ciężko poraniło. To Lucjan Gawlicki w „Gościach z kosmosu” bardzo dokładnie opisywał. To była kula wielkości chyba bodajże kilkunastu centymetrów, która powodowała bardzo ciężkie obrażenia, bo świadkowie, którzy przeżyli ten atak, mieli powyrywane dosłownie mięso ze swojego ciała. Także tutaj chyba raczej ciężko mówić o przypadku, na przykład pioruna kulistego czy nawet jakiegoś podobnie dziwnego zjawiska, bo takie chyba nie jest znane nawet.Rzeczywiście, jeżeli chodzi o te świetlne kulki, spotykamy ten aspekt bardzo często, a wręcz on kipi w polskim folklorze. Naprawdę jest tego tak dużo i jeżeli ktoś się tym interesuje, to serdecznie polecam z takimi relacjami się zapoznać, bo one są naprawdę bardzo ciekawe. Zgłębiają interesujące historie, na przykład przemiany osób w kule świetlne albo odwrotnie. Takie relacje są też współczesne, bo na przykład Alberto Rosales, który je skomentuje, takie informacje podesłały mi osoby z Puerto Rico, z niektórych stanów USA tak samo. Także to nie jest tylko aspekt dawnego folkloru i współczesności, które się ze sobą zawiązują. To nie jest jedna wspólność. To jest ciekawe, bo ja osobiście takiego czegoś nie spotkałem, ale jestem bardzo zainteresowany, jeżeli chodzi o historie z tymi obiektami. Ja bym chyba zapytał, czy to UFOsondy. Ja bym tak nie powiedział prawdopodobnie jednak, bo UFOsonda, jeżeli faktycznie była jakaś pozaziemska, to ona byłaby według mnie raczej niewidoczna, niewidzialna. Po co niby wysyłać coś, co sobie lata wszędzie i każdy to widzi i tym bardziej nie jest czymś anonimowym. Taka moja myśl mi teraz przyszła na ten temat. Dziękuję.
[01:26:45] - Myśmy z takimi obiektami mieli do czynienia między innymi na Górze Osona, w okolicach Góry Osona i zawsze wspaniałym było zastanawianie się nad ich naturą. Trudno było uznać, że to jest UFO. To latało, to było z natury UFO. Natomiast z jednej strony wykazywało jakieś inteligentne zachowania, a z drugiej trudno było powiedzieć, czy nie jest to zjawisko naturalne. Jedno, co było pewne w tego typu przypadkach, to fakt, że emitowało tak silne pole elektromagnetyczne, że czasami świadkowie mówili o tym, że wpływa to nie tylko na pracę telefonów komórkowych czy samochodów, ale też w innych przypadkach mogło wpływać na pojawianie się wizji i występowanie jakichś zaburzeń świadomości. Także jest to interesujące. Bardzo możliwe, że to zjawisko, którego nie znamy, którego nie potrafimy nazwać, znane było naszym przodkom i to oni opisywali je jako świetliki, świcoki i pod wszelką inną możliwą nazwą.
[01:27:49] - Jeszcze conceptem jest taka fajna nazwa tego zjawiska: alfy. Też odkryłem, to było bardziej z Wielkopolski. Alfami, właśnie przyszło mi takie sformułowanie, nazywano świetliste kule, które latały nad budynkami, prawda? I jeszcze mało to często czuć było bardzo dziwny, przykry zapach. To jest dość typowe, jeżeli chodzi o te zapachy siarki czy ozonu. Ja miałem też taki przypadek w Sopocie na przykład, gdzie czuć było bardzo nieciekawy zapach jak spalonej gumy, coś w tym rodzaju. Alfy były znane właśnie w Wielkopolsce pod taką nazwą. Kule świetlne.
[01:28:37] - W folklorze górnośląskim z tego, co pamiętam, istnieje cały szereg dziwnych nazw określających tego typu obiekty. Jedna z najdziwniejszych to chyba świstu deptu, z tego, co pamiętam. Jeżeli ktoś by się chciał zapoznać, to polecam „Mitologię śląską” Podgórskich. Naprawdę fajne opracowanie. Przejdźmy do takich grubszych spraw. Zarówno spotkania z UFO, jak i spotkania z, powiedzmy, demonami ludowymi mają pewien wspólny element. Jest nim to, że i obiekty UFO, i ich pasażerowie oraz chochliki i ich kuzyni zainteresowani są wpływem na świadka, wywołaniem emocji. Zainteresowani są jego przerażeniem, zainteresowani są pokazaniem siebie, natomiast nigdy nie dążą do jakiegoś większego kontaktu. Zauważmy, czym kończy się próba kontaktu z obcymi, z UFO. Zwykle świadkowie zostają z niczym. Tak samo w legendach ludowych ci, którzy spotykali diabły, chochliki, którzy mieli od nich coś obiecane, okazywało się potem, że zostawali z niczym, prawda? Ile takich legend znamy. Ta siła zwodzi ludzi. Ta siła nie jest materialna. Natomiast jest w tym jeszcze jeden element. Otóż ona okazuje się być zainteresowana generowaniem emocji. Ona może żyć tymi emocjami, ona się może nimi karmić. Jak to jest twoim zdaniem, dlaczego ta siła, nawet nie używam sformułowania „to zjawisko”, jest tak bardzo zainteresowana tym, żeby wzbudzać w nas strach lub emocje?
[01:30:24] - Mam też podobne odniesienie, bo najważniejszym chyba ogniwem w tej pogoni za nieznanym jest tak naprawdę chyba człowiek i energia, która w jakiś sposób jest niezwykle cenna dla tych różnych bytów. Możliwe, że bytów na różnych płaszczyznach. Tutaj zarówno może być przyciągana przez byty o charakterze nawet i demonicznym, bo ja nie ukrywam, jak mówiłem wcześniej, że takie siły też istnieją i tutaj mogę też wykazać się konkretnymi argumentami w tym temacie tak samo. Wydaje mi się, że coraz więcej badaczy na podstawie zebranych świadectw zaczyna dziś troszkę inaczej i otwarcie sądzić, że sprawa porwań ma o wiele głębszy aspekt związany z wykorzystywaniem seksualnym niż badaniami medycznymi.Które według mnie osobiście odbywają się bardzo niedbale, niechlujnie, a nawet dość prymitywnie. Należy wiedzieć, że aby pozyskać tkankę skóry, nie trzeba powodować takiej traumy, takiego bólu. Dzisiaj już ludzkość potrafi to w znacznie lepszym stopniu wykonywać niż te rzekome istoty z kosmosu. Tutaj ten aspekt, jeżeli chodzi o karmienie się tymi istotami jest bardzo wymowny. I to nie tylko zauważalne przez ciebie, Piotrze, bo już nieżyjący Richard Thompson zbierał i analizował te opisy z folklorem indyjskim i on też na ten temat ma bardzo interesujący opis istoty demonicznej o nazwie Mohini. To była istota, która według wierzeń indyjskich miała wykorzystywać ludzi i zabierać energię z ich emocji, dosłownie wysysać. To jest bardzo interesujący aspekt. Zarazem podobne odniesienia choćby niektórych spirytystów, którzy podczas seansu w bardzo podobnym tonie wypowiadali się. Choćby badaczka Karla Turner nie była spirytystką co prawda, ona była uważana za ofiarę abdukcji, ale też stwierdziła w swojej książce, że niektóre istoty wprost żywią się naszymi emocjami. Wymieniała nawet ból, strach, traumę. Także tutaj może jest jakiś punkt, badacze tego nie zauważyli wcześniej. Może czas zacząć koncentrować się na tym wszystkim. Tym bardziej, że choćby nawet współczesne karmienie się emocjami ma też konotacje z dawnym folklorem. Tutaj jest ewidentnie zarysowana interesująca różnica tego zjawiska i wydaje mi się, że takich aspektów, szczególnie z ufologiami należy się w zasadzie w większości spodziewać, bo jeszcze nie spotkałem osoby, która tutaj pracując w abdukcji, która była uprowadzona, która była idealnie szczęśliwa i miała poukładane życie. Wręcz odwrotnie, często te osoby miały problemy ze swoją osobowością i tak jak wcześniej Piotr powiedział, są bardzo różni. Niektórzy się bardzo dobrze czują, nabierają pewnych nowych akcentów, pewnych nowych możliwości, rozwijają jakieś swoje zainteresowania. Ale to nie jest tylko domeną abdukcji, ufologii, bo takie same konotacje choćby nawet zauważyli spirytyści. Też są przypadki, gdzie po którymś seansie jedna z pań odkryła u siebie niezwykłe zdolności artystyczne w postaci malowania różnych obrazów. Także takich przykładów, jeżeli chodzi o okultyzm, też jest wiele i tu widać to powiązanie, jeżeli chodzi o abdukcje i okultyzm związany z spirytyzmem dawnym. Tutaj widać bardzo duży wydźwięk tego aspektu. To może tyle z mojej strony.
[01:34:38] - Powróćmy jeszcze do tematu tych ludzi, którzy są ofiarami zetknięć z tą siłą, z tymi obiektami. Jak wspomnieliśmy, wielu z nich, szczególnie świadkowie bliskich spotkań, to postaci w jakiś sposób sensytywne, mające lub rozwinięte lub nie do końca uświadomione zdolności nadprzyrodzone, jeżeli tak to możemy nazwać. Arku, czy w swoich badaniach zetknąłeś się kiedyś jeszcze z takim przypadkiem jak Słocina? Kiedy świadek być może miał jakieś zdolności bardzo nietypowe, ale niekoniecznie sobie zdawał z nich sprawę. Wiesz co mi przychodzi do głowy teraz? Taka historia, tylko nie pamiętam, kto o tym pisał. Raz mi o tym opowiadałeś, że pewna pani, to był jeden z czołowych ufologów w Polsce, tylko nie pamiętam który i on tego nie włączył do swoich archiwów. Historia przebiegała tak, że pewna pani zobaczyła nagle przy swoim śpiącym mężu bardzo dziwną postać, jakiegoś gargulca, futrzaka, jakiegoś stwora. Mnie to się od razu skojarzyło z tym, o czym mówiłeś, z elementem spirytystycznym. Kiedy rozum śpi, budzą się demony. Tak samo, kiedy medium śpi z jego emanacji fluidalnych, jak to twierdzili spirytyści, tworzą się zjawy. Pamiętamy przecież media materializacyjne, które potrafiły rzekomo, jak Franek Kluski, materializować różnego rodzaju postaci lub zwierzęta. Czy twoim zdaniem klucz może tkwić gdzieś tu? Że w jakimś stanie głęboko transowym, hipnotycznym możemy sami sobie generować wizje lub nawet takie fantomy. Jak to było w ogóle z tym przypadkiem tego stworka na tym łóżku, bo już zapomniałem.
[01:36:36] - Akurat dobrze, że przypomniałeś tę historię. Bardzo fajna, jeszcze nigdzie nieopisana, ponieważ ukazuje się w mojej książce. Przypadek dostałem od pana Andrzeja Remlejna. To jest dawny badacz KKK, bardzo rzetelny i który jak nas teraz to słyszy, to serdecznie człowieka w tym momencie pozdrawiam. Jeżeli chodzi o ten przypadek, to on miał miejsce we Włocławku, z tego, co pamiętam chyba w '94 roku. Historia ta nie została włączona prawdopodobnie do artykułu, właśnie jak byłam w „Znany świecie” albo w którymś z kartoników. Prawdopodobnie dlatego, że porusza ten aspekt dawnego folkloru, który niezbyt był albo zrozumiały, albo mile widziany w teorii pozaziemskiej.Sprawa nieco burzyła tę wizję. Tak w skrócie może opowiem o tym przypadku. Chodziło o to, że pewna pani, która miała już kilka razy kontakty z UFO, miała też kontakty z takimi nocnymi gośćmi, ale może nie w nocy do końca, bo te istoty raz się pokazały na balkonie, coś podobnie jak w przypadku tej sprawy z Szustochowy. Ona zobaczyła w pewnym momencie, gdy jej mąż spał na fotelu, pojawiły się takie bardzo dziwne istoty. Ja bym powiedział takiego gremlina. Pamiętacie na pewno ten film z naszych młodzieńczych lat „Gremliny”, ta postać bardzo ją przypominała. Ona się pojawiła w takim dziwnym trzasku, takiego ładowania elektrycznego i stała niedaleko tego śpiącego męża. To była taka istota, taki futrzak, można powiedzieć. Też ta kobieta miała to trzecie oko w sobie i na mnie zrobiła wrażenie, że ta istota miała psychikę bardzo traumatyczną. Taki smutek odczuwała bijący od niej. Oczywiście nie wiadomo, czy tak było naprawdę, ale takie odczucie miała. Nad głową tej istoty ta pani zauważyła takie dziwne ładowania elektryczne, z tego, co pamiętam. A ta istota potem znikła w takim jakby dziwnym błysku flesza. Takie było zdarzenie, w wielkim skrócie opisane. Szczerze? Nie dziwię się. Nie wiem, dlaczego ten przypadek nie został załączony wtedy i zaprezentowany szerszej opinii, ale teraz będę mógł akurat dzięki temu panu ten przypadek udostępnić. Takie pytanie było, czy sugeruje to, że te byty pojawiają się w momentach, kiedy rozum śpi, jak tutaj zauważyłem. Rzeczywiście w większości takich przypadków dochodzi w momencie, kiedy nasz rozum śpi. Ale nie można tylko tym tutaj tego wyjaśniać, bo jednak gro przypadków, nawet we współczesnych relacjach, czy związanych nawet z dawnymi opowieściami, miało miejsce nie podczas snu, a jednak działy się w rzeczywistości vis-à-vis. Świadkowie stykali się cztery oczy z takimi przypadkami. Oczywiście, jeżeli mówimy o nocnych gościach, to tutaj nasuwa się sprawa znana z hipnagogii. Tutaj to jest oczywiste, że wiele zdarzeń, wiele przypadków ma taką naturę i można jak najbardziej wyjaśnić wiele takich zdarzeń. Sam miałem takie przypadki opisywane przez moich czytelników bloga. Oni chcieli widzieć rzeczywiście jakiś byt ekstraterrestrial, ale z tego, co ja słyszałem, to raczej to była typowa hipnagogia. Chociaż jeżeli jesteśmy przy tym aspekcie, przy tym temacie, to jednak będę bronił opinii, że rzeczywiście ludzkość od dawien dawna była i jest nękana przez jakieś niezrozumiałe siły, które w momencie, gdy jesteśmy pogrążeni w śnie, wchodzą z nami w interakcję. Ona ma wtedy, nasza świadomość, zmienioną pewną częstotliwość i być możliwe, że w tych fazach właśnie jesteśmy otwarci na pewien kontakt, a szczególnie osoby sensytywne. Może nie klasyczny kontakt stricte fizyczny, ale być możliwe rozgrywający się w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, astralnej nawet. Także tutaj jak najbardziej dopuszczam możliwość takich astralnych wizyt i prawdopodobnie one mają taki podobny wydźwięk, jeżeli chodzi też o abdukcje. Tutaj też takie jest zauważalne podobieństwo, bo gro badaczy, jak chyba Hopkins czy David Jacobs, oni wtedy się koncentrują w tym przypadku na takich fizycznych, klasycznych zdarzeniach i raczej traktują to, jak to się mówi, tezą nakrętki śrubki. A jednak ja tutaj widzę trochę bardziej taki duchowy aspekt tego wszystkiego. Wracając jeszcze do tego pytania, chciałbym też wspomnieć, że ostatnio choćby nawet w Spytkowicach świadek, który dokonał obserwacji UFO i miał takie odczucie, że po prostu coś niebywałego się działo, on też miał wrażenie, że padł ofiarą hipnagogii, bo to było z paradoksem sennym. Ale tak naprawdę spotkałem się chyba, nie wiem, czy wy się spotkaliście kiedykolwiek z człowiekiem, który śnił aż tak rozbudowany sen. Dla mnie to jest niezrozumiałe. Opis tego zdarzenia oczywiście załączyłem na moim blogu dość dokładnie, dlatego nie będę go rozwijał, ale mówiłem mu wprost, że raczej to nie był sen, bo to zdarzenie było tak rozbudowane, tak szczegółowo, że po prostu to byłby dla mnie pewien podziw, żeby to był tylko i wyłącznie sen. Znam też taki pewien przypadek. Przypomniało mi się, że ostatnimi czasy ze zmianą niepewna mieszkanka okolic Poznania, która już chwilę temu próbowała się kontaktować z różnymi dziwnymi bytami, sobie tak powiedzmy szczerze. I do tej medytacji załączyła sobie zakupioną pewną taką energetyczną piramidkę, prawda? Ta sprawa jest znana, ta kwestia. I dość szybko właśnie zmaterializowała, nie wiem, czy wpływem swojej psychiki, że pojawiły się pewnej nocy w jej sypialni dwie takie niezbyt przyjemne, zakapturzone postacie, które spowodowały paraliż i całkowity bezruch twarzy tej osoby. Także od tego czasu ta pani jak najbardziej chciała wymazać z pamięci ten obraz, ten koszmar i pytała się, czy nie padła ofiarą hipnagogii. Tego też do końca nie wiemy, ale właśnie po dość szybkim kontakcie takimMożna powiedzieć, te postacie się jakoś u niej dość szybko zmaterializowały. To może tyle z mojej strony.
[01:43:40] - Nasi przodkowie znali tego typu doświadczenia i opisywali je w bardzo szczegółowy sposób, nadając im różne nazwy. Wszyscy doskonale znamy legendę o zmorach, o marach, chociaż to nieco już przestarzały dla niektórych temat. Ale kiedy zarzucimy w internecie temat zmory, to okazuje się, że mnóstwo ludzi ma takie doświadczenia. Mnóstwo ludzi widziało coś na pograniczu snu i jawy. Ale dzisiaj, jak Arek powiedział, jest termin hipnagogia, w który się to próbuje wtłoczyć. Okazuje się, że ta granica między jawą i snem to najkrótsza droga do spotkania tych istot tkwiących gdzieś na przestrzeni między folklorem a ufologią. Arku, pamiętasz? Opisywałeś w swojej książce pewien przypadek bodajże z Australii, gdzie kobieta, która wróciła do domu po długiej podróży, położyła się spać. Obudziła się w nocy, widząc, że jest transportowana, wynoszona praktycznie z łóżka przez grupę małych istot. To był zadziwiający przypadek. On mi przypomniał inne historie, które rozgrywały się również na pograniczu snu i jawy, a które było trudno może nie podważyć, ale wytłumaczyć. Bo hipnagogia hipnagogią, poświęciliśmy temu całą audycję, ale okazuje się, że są takie sprawy, kiedy świadkowie widzą coś po przebudzeniu, kiedy świadkowie widzą rzeczy bardzo nietypowe, bo hipnagogia ma bardzo określony charakter. Wiemy jaki. Pojawia się zaraz po zaśnięciu. I tak można klasyfikować różnego rodzaju dziwne incydenty z nocnymi gośćmi. Natomiast ty też znasz takie historie, kiedy świadkowie widzieli coś już po przebudzeniu, kiedy na przykład dwaj świadkowie widzieli jakieś dziwne zdarzenie rozgrywające się powiedzmy w sypialni. Ja w swoim archiwum mam taki dziwny przypadek, który rozegrał się koło Myszkowa. Dotyczył, jak już kiedyś mówiłem, pani, która obudziła się, widząc w swoim pokoju taką wielką kulę światła. Czy ty masz też w swoich przypadkach podobne opisy? Bo kiedyś opisywałeś mi taką historię, kiedy pewien pan obudził się, widząc, jak coś takiego umyka gdzieś z jego pokoju.
[01:46:00] - Tak. Ja jeszcze tak na początek chciałbym tutaj wspomnieć, bo Piotrze mówiłeś o tym przypadku w Australii, a przypadek mam od doktora Simona Junga. To jest taki bardzo miły człowiek, historyk również z Bogusza, który zajmuje się dawnym folklorem i też żywym folklorem, można powiedzieć. Wydaje też takie czasopismo internetowe, które też mi co kwartał wysyła. I właśnie tam, w tym czasopiśmie, ono się nazywa Fire Investigation Society, on tam opisuje właśnie tę historię z Australii i tam jest taki jeszcze bardzo ciekawy motyw, bo oprócz tego, że ta osoba się budzi i widzi te małe istoty, które próbują ją tam gdzieś ściągnąć z tego łóżka, to tam się pojawia taki motyw, że te istoty wyszły z szafy i tam do tej szafy chciały tę osobę wciągnąć. I tak abstrahując od tego, przypomniała mi się taka historia małej dziewczynki. Ona miała pięć lat. Mieszka w okolicach Warszawy. W 2013 roku obudziła mamę, bo spała w osobnym pokoju. Obudziła mamę, że jakieś dziwne istoty wyszły z szafy i ją w nocy zbudziły. Ona wtedy, mając pięć lat, opisała to: mali ludzie. Dopiero jak miała sześć albo siedem lat, powiedziała: nastolatki, bo zobaczyła pierwszą bajkę chyba bodajże o nastolatkach i tak nazywała. Ale co ciekawe, właśnie ten sam opis tych istot był dość przerażający, bo jedna istota stanęła z jakimś, nie wiem, czy młotkiem, czy toporem nad tą dziewczynką i ona strasznie się bała. Zaczęła krzyczeć. I co ciekawe, naprawdę doszło do jakiegoś zderzenia, rozegra się w tym pokoju, ponieważ matka, która mi to opisywała, stwierdziła, że córka jest strasznie rozpalona. Ona wtedy jej mierzyła i temperatura miała 40 stopni. Wyobraźcie sobie 40 stopni i ta temperatura w przeciągu godziny spadła do normalnej temperatury. To był szok. I ta dziewczynka, ona była ogromnie sensytywna, bo sama mama mówiła, kiedy ona ma wizję, czy coś widzi, po prostu doznaje takiej właśnie dużej gorączki, można powiedzieć, która bardzo szybko spada, ale to jest dla mnie też niebezpieczne, bo w jednym na przykład przypadku pamiętam, ona widziała wychodzące postacie ze ściany i wspomniała o takiej ciemnej, czarnej pani, która po prostu uspokajała tak jakby te istoty, właśnie te małe, takie te gnomy, takie, które tam się pojawiały. Ale właśnie ten aspekt był związany z szafą. Wiem, że też John Keel, który analizował ten aspekt też z inspektorem, też pamiętam, w którejś z książek opisywał, że coś wyszło z szafy tak samo. Także to może to się wydać słuchaczom śmieszne, ale po prostu takie podobieństwa potem stają się pewną regułą. I właśnie takie wychwytywanie takich nawet małych szczegółów jest bardzo cenne, uważam. Wracając do pytania. Tu chodziło o pytanie, Piotrze, bo padłem z tematu chwilowo o relacje-
[01:48:57] - O te takie najciekawsze relacje o nocnych gościach. Takie, które trudno podważyć.
[01:49:04] - Słuchaj, mam taką fajną historię, której co prawda nie opisuję na moim blogu, bo ona jest świeża. Tyle że zdarzenie miało miejsce na Lubelszczyźnie chyba bodajże trzy lata temu. I naprawdę jest niesamowicie dziwna historia, ponieważ małżeństwo pewne, może nie będę nawet wskazywał lokalizacji miejscowości, odpoczywało sobie późnym popołudniem w pokoju. To była zimowa pora. Wchodziła godzina 17:00. Mąż leżał przykryty... nogi ją szczytny kocem. Żona siedziała na fotelu, oglądali wspólnie telewizor. Wiem, że są pewni, że była godzina 17:00 albo coś po 17:00 i nastąpiła tak niebywała i tak kuriozalna rzecz, że może wywołać nawet śmiech w oczach słuchaczy, a nawet i waszym panowie, bo nagle ta pani zauważyła, że spod koca wylatuje coś takiego jak dziwna kula światła. I to było bardzo dziwne, ponieważ w tym momencie ona zarówno mówi, że została sparaliżowana, nie mogła się ani ruszać, ani krzyczeć. Natomiast mąż, który to zobaczył, zaczął nagle krzyczeć. On jeszcze mógł wykonać pewien odruch i wiem, że wzywał akurat: „Boże, Boże, Boże!” krzyczał: „Co to jest?” Był niezwykle przerażony. Ta kula była wielkości około 20 centymetrów, tyle że w środku miała coś takiego jakby wiatrak włożony. Coś takiego właśnie tam było. Wzniosła się na wysokość kilkunastu centymetrów i tak naprawdę znikła. Tyle że w tym momencie zarówno ta pani nie mogła rozmawiać, była sparaliżowana i tak samo ten pan leżący. I co dziwne było w tym wszystkim, że kiedy oni doszli do siebie, ta kula znikła. Zauważyli, że w telewizorze już jest zupełnie inny program. Dopiero była godzina 17:00, a oni mówili, że była gdzieś godzina chyba 19:50 albo coś po 20. Muszę dokładnie sprawdzić, bo nie pamiętam w tym momencie. Upłynęło co najmniej dwie i pół godziny czasu. Nie wiadomo, co się wtedy z nimi działo, czy przeskoczyli w czasie, można tak rzec, czy po prostu coś innego działo. I oni byli naprawdę bardzo tym faktem zdziwieni. Skrywali to w sobie, bo to była taka dość przykra historia. Nic się tam wcześniej w tym domu nie działo, ani później. Nie wiadomo, jak to wytłumaczyć. Bo jeżeli ktoś mówi, że załóżmy to był paraliż senny, to te osoby nie spały. Funkcjonowała jedna osoba na fotelu, druga leżała i oglądali telewizor. Także to jest takie bardzo niezwykłe zdarzenie, takie troszkę nawet śmieszne, bo ta kula wyleciała spod koca dosłownie. To było samo w sobie niezwykłe. Tutaj też takie zdarzenie pamiętam. Piotr, wspominałeś o tym, że coś wyleciało przez okno, prawda? To znane mi bardzo dobrze zdarzenie. Znam osobiście tą osobę. Tyle że tutaj wkraczamy w taki odnóg troszeczkę demonologii i nie wiem, czy o tym mówić, czy nie, ponieważ to gdzie miało miejsce, może nie będę wymieniał miasta, miejscowości. Była taka sytuacja w 2003 albo 2002 roku, że osoba ta wcześniej nabyła jakąś książkę sprzed pierwszej wojny światowej i tam były różnego rodzaju rytuały, takie demoniczne, okultystyczne. I ta osoba w tym pokoju gdzieś tam dla żartu po prostu odprawiła ten rytuał, że tak powiem. I coś się zaczęło pojawiać w tym pomieszczeniu. Nie od razu, tylko po pewnym czasie. Wiem, że osoba, która relacjonowała mi tą sprawę widziała coś takiego, że w nocy coś jej wyciągało poduszkę spod głowy, a gdy popatrzyła to widziała taki skumulowany kąt energii, ciemnej energii, który wyskakiwał przez okno. Także to było dla takiej osoby bardzo traumatyczne i próbowałem ją pocieszać, że tutaj nic poważnego nie było, że to był sen. Ale ta osoba była tak pewna, że to było realne, że ciężko jej było wytłumaczyć. Także pamiętamy taką sytuację.
[01:53:06] - Mówiłeś o tej szafie, o tych oknach i wiesz, co mi przychodzi do głowy, bo dla niektórych to brzmi na jakieś tam bajery, ale jakiś czas temu w „Nieznanym Świecie” ukazał się taki artykuł doktor Stępień, który ogólnie odnosił się do symboliki okien i drzwi. To jest bardzo długa sprawa. Symbolika oczywiście może być rozpatrywana na wiele sposobów. W każdym razie, o co mi chodzi. W szeroko pojętej ezoteryce i okultyzmie, a nawet w czymś takim jak folklor związany z wampirami, taki całkiem współczesny, to mi będzie najłatwiej przedstawić. Istnieje przekonanie, że by jakiś byt wszedł, to trzeba go wpuścić. I taki byt, zdaniem ezoteryków widzi tylko miejsca, gdzie może wejść, czyli okno, drzwi lub drzwi szafy. To brzmi absurdalnie, ale posłuchajcie dalej. Ja swego czasu zacząłem zbierać relacje do „Nieznanego Świata”, do tej rubryki „Dotknięcie nieznanego”. Tak w ogóle to przypominam, że wyszedł kwietniowy „Nieznany Świat” i co najciekawsze jest już dostępny w formie elektronicznej. Zajrzyjcie na www.nieznanyświat.pl i tam można pobrać za darmo wydanie marcowe oraz nowe wydanie kwietniowe. A w nowym wydaniu kwietniowym między innymi dość długi artykuł o nauczycielach z kosmosu mojego autorstwa. Także polecam. Ale już zdążam do puenty. Okazuje się, że w bardzo krótkim czasie zebrałem kilka relacji, niektóre ciekawsze, niektóre mniej, które mówiły o takim schemacie, posłuchaj albo, że na przykład powiem tą najciekawszą historię. W pewnym domu, w pewnym mieszkaniu, bo to był blok. Regularnie rodzina budzona była pukaniem do drzwi i dzwonieniem dzwonka, które powodowało, że pies zrywał się, zachowywał się panicznie, kiedy tymczasem po drugiej stronie nie było nikogo. Ta rodzina miała w sobie tyle jakiegoś, nie wiem, przeczucia, jakiegoś samozaparcia, że kiedy wyglądali, nie otwierali drzwi. Nigdy tam nie otwarli drzwi. Po pewnym czasie to się skończyło.Druga relacja, ta z tych najciekawszych, mówiła o tym, że coś takiego działo się w drugim mieszkaniu. Ktoś dzwonił, pukał, ale się nie pojawiał. Nikogo za drzwiami nie było, też go nie wpuszczono. Okazuje się, że jakiś czas później dotarła najciekawsza historia, ale to już do Damiana Treli, mówiąca o demonie zza okna, który wlazł komuś do mieszkania. Pamiętacie to, panowie? To też była niezła historia. Przypomnijmy, że pewien mały chłopiec widział dziwną sylwetkę włażącą do jego domu przez okno. Potem w tym domu wydarzyła się tragedia. Okazuje się, że jak zbierałem takie historie, takich dobijających się sił niewidzialnych było mnóstwo. I ta historia Damiana pokazuje nam, co się dzieje, kiedy się je wpuści, kiedy się im pozwoli wyjść. To jest fascynujące, chociaż niektórym może się to wydać absurdalne. Ale w świecie, gdzie te byty, nazwijmy to bezcielesne inteligencje, przez niektórych zwane duchami, przez innych demonami, funkcjonują gdzieś w energetycznym świecie wokół nas. Widzą go, ale widzą go trochę inaczej niż my. Może widzą tylko pewne zarysy, może potrzebują pewnych czynności, żeby móc w naszym środowisku zaistnieć. Może dlatego potrzebują energii, żeby przez chwilę znowu poczuć się żywe. To też jest ciekawe.
[01:57:00] - Tak. O tym nawet wspomina John Keel w którejś książce, że żeby zaistnieć potrzebuje jakiejś energii do pobierania z zewnątrz, z większego świata.
[01:57:12] - Właśnie, zauważmy, że nocni goście, pominąwszy te przypadki, które mówią o hipnagogii, też są związani tylko z sferą energii życiowej. To jest bardzo dziwne, że te siły, o których mówimy, tak bardzo są przyciągane przez emocje i przez siłę życiową. To jest jeden z kluczów do tego zjawiska. On może świadczyć o dwóch sprawach, jak mówiłem. O tym, że ta siła życiowa manifestuje się przez nas. To znaczy, że my w środku mamy podświadomość, która kieruje tą siłą życiową, a my wchodząc w inny stan świadomości możemy je eksterioryzować jakoś i tworzyć jakieś fantomy i wizje. A druga wersja mówi, że wokół nas jest morze bytów bezcielesnych, które kiedyś były człowiekiem albo które nigdy nie były człowiekiem i które po prostu potrzebują tej siły, żeby się trochę lepiej poczuć. To też by wiele tłumaczyło, ale to tylko jest nasze postrzeganie tego problemu. Arku, jak patrzysz na tę zagadkę? Bo to jest bardzo ciekawe, nagle się okazuje, prawda?
[01:58:18] - Znam ten artykuł od Damiana Treli na jego blogu i jest bardzo interesujący, bo świadek, który to widział, był wcześniej świadkiem śmierci swojej mamy. Także tam cała taka kulminacja zła się potęgowała w tym domu. Być możliwe, że właśnie to coś przyciąga te morze różnych bytów, które gdzieś tu istnieją z nami i w pewien sposób się właśnie tymi emocjami żywi poniekąd. Nie chcę tutaj uciekać specjalnie w tym kierunku okultystycznym, ale wiadomo, że nawet pewne rytuały potrafią spowodować to, że z tamtego świata coś potrafi tutaj się zagnieździć czy w domu, czy gdzieś. Nie wiem, jak ty to, Piotrze, odbierasz, ale według mnie takie fakty są dość namacalne. Mogę się tutaj odnieść nawet do pracy Warrenów. To są pani demonolodzy w Ameryce chyba najbardziej liczący się. Pan Warren już nie żyje od chyba 10 lat bodajże, ale książka jest naprawdę bardzo ciekawa. Pamiętam taką historię, która mi strasznie utkwiła z tej książki. To było w domu Backfordów bodajże. Tam jedna dziewczyna, która uprawiała jakąś czarną magię czy tabliczkę Ouija, już nie pamiętam, o co tam chodziło, ale w każdym razie tam nastąpiła naprawdę eksplozja zarówno poltergeista i dosłownie takich demonicznych aktywności można rzec, bo to tam były już takie typowe, ostre, na pograniczu takiego już naprawdę. I co ciekawe, ja sobie przypominam, że zarówno Warrenowie, bodajże dwóch duchownych zauważyło coś, po prostu oni sami byli totalnie może nie przerażeni, ale zaskoczeni, ponieważ w okolicy podczas chyba egzorcyzmów zmaterializowała się postać w rodzaju tego diabła, taki typowy, archetypiczny sur z rogiem i kopytami. I to było dla nich tak bardzo dziwne, że oni sami nie mogli tego zaakceptować, bo po prostu komu powiedzą, że przekażą raport duchownym, że widzieli klasycznego diabła? To było dla nich nonsensowne i powiem, że oni potem szukali do tego argumentów, dlaczego to się tak manifestowało, a nie inaczej. Może nie będę tutaj przytaczał całego tego wniosku do końca, bo jest bardzo ciężki w wymowie, ale rzuca pewne światło właśnie na anonimowość tego reżysera. Czym ta siła jest i ewentualnie jak może się przeobrażać. Tutaj akurat ja osobiście nie miałem takich przypadków tak mocnych, ale wiadomo, że takie rzeczy się zdarzają.
[02:01:32] - Miałeś taki mocny przypadek przecież, ale to już mówiliśmy o nim w naszej audycji poświęconej żywiołowi folklorowiA kiedy gość, żołnierz jechał na rowerze i zobaczył stojące w zbożu coś?
[02:01:44] - To ja mam jeszcze lepszy przypadek, tylko jestem w trakcie dopiero dokumentacji tego.
[02:01:48] - To mów, chociaż pary słów.
[02:01:52] - Sprawa jest tak niebotycznie dziwna, że wydarzenie miało miejsce w okolicach Gorlic. Strzeszyn, Wieprz, te okolice i historia miała miejsce gdzieś około dwadzieścia lat temu. Pewien człowiek wracając, nie wiem, na ile w tym prawdy jest, ale jest na razie na dobrej drodze. Człowiek wracając z pracy zobaczył dziwną, pograbioną postać. On to nazwał diabłem po prostu. To był prosty człowiek, nazwał to diabłem i ta postać, co ciekawe, podawała mu dłoń nawet. Od tej pory temu człowiekowi wtedy się nawet dość dobrze powodziło. Ogólnie był radością życia do pewnego momentu. Potem jego osobowość się rozbiła do dzisiejszego dnia, z tego, co wiem. Także nawet w tym miejscu, co ciekawe jest tam patyczka do tego, że ludzie wtedy określali jakieś negatywne czy demoniczne byty. Także to jest historia jak najbardziej autentyczna. Nie mogę w tym momencie całkowicie potwierdzić, bo to byłby szok po prostu. Człowiek określił to jako diabła. Oczywiście to mogło być coś innego, mogło inaczej wyglądać. Tym bardziej że w okolicy tej miejscowości, bardzo blisko tego miejsca dochodziło do takich wystąpień świetlnych, małych kół światła. Także też mam takie historie i taki obszar, który się koncentruje po prostu.
[02:03:15] - A tak szczerze to Arku, podałbyś grabę diabłu?
[02:03:20] - Wiesz co? Czemu nie?
[02:03:25] - To taka mała dygresja. Nie, temat jest całkiem poważny wbrew wszystkiemu, dlatego że ja wielokrotnie rozmawiałem z ludźmi, którzy przeżyli coś podobnego. Mówiłem już o tych sprawach. Przytoczę może trzy. Pierwsza historia. Z tą osobą nie rozmawiałem. Ta historia pochodzi z listu skierowanego gdzieś w latach 90. do „Dziennika Zachodniego”. Nie jestem pewien, czy to jest prawda, dlatego że wtedy w tej rubryce, którą oni drukowali kiedyś o zjawiskach paranormalnych, mogły występować jakieś delikatne ubarwienia. W każdym bądź razie mężczyzna twierdził, że jako dziecko, to jest bardzo ufologiczny przypadek, bo posłuchajcie. Jako dziecko były sianokosy chyba czy żniwa i został w domu, żeby pilnować wsi jako tako i domu przed szabrownikami. Nie wsi, ale przynajmniej dwóch gospodarstw. I w pewnym momencie założył sobie słuchawki od radia. Nie mógł tego za długo słuchać, bo wiadomo, musiał być czujny, ale w tym momencie rozległ się pisk. On te słuchawki zrzucił. Okazało się, że to nie radio piszczy, tylko coś za oknem. On zajrzał i zobaczył dwie postaci. Jedna z nich miała na głowie hełm, który miał na sobie jakieś rogi czy coś. I on od tego czasu popadł w taki stan przygnębienia, bo wmawiano mu od dziecka, że jeżeli ktoś jest predestynowany i wybrany przez złego, to będzie miał całe życie nieszczęść. I on wszystkie swoje nieszczęścia składał na karb właśnie tego spotkania z diabłem. Dopiero kiedy zainteresował się ufologią, okazało się, że istnieje bardzo dużo podobieństw między tymi postaciami, które on widział a ufonautami. Czyli on wtedy uznał, że to prawdopodobnie diabeł nie był. Druga historia, o tej chyba już mówiłem nieraz. Pochodzi z telefonu, niestety bardzo mało konkretnego, który kiedyś otrzymałem późną nocą od pewnej pani, która była córką głównego świadka. Główny świadek nie chciał o tym mówić. To było gdzieś pod Poznaniem. Facet miał taką firmę remontową, ale niedużą, bo wkładał sobie narzędzia do samochodu pewnego dnia i odwróci się i zobaczy nagle przed sobą, jak sam potem powiedział swojej małżonce, diabła. Wyglądało to jak skrzyżowanie człowieka ze zwierzęciem. Tylko tyle był w stanie powiedzieć. I ten diabeł enigmatycznie się ulotnił. Potem zniknął. Natomiast facet się przeraził totalnie. Rozmawiał potem z żoną. Dzieci to podsłuchały. I stało się to taką opowieścią rodzinną. Tylko że on do dzisiaj uważa, że to zdarzyło się naprawdę. Trzecia historia, już mniej ufologiczna, bardziej folklorystyczna. Pochodzi chyba z lat 80. Też ją przedstawiałem. Gdzie pewien mężczyzna, bodajże nasz słuchacz zresztą, dziś malarz, był z trzema znajomymi na wakacjach. Miał wtedy 18 lat, jego koledzy niewiele mniej chyba. I w pewnym momencie jeden z nich zobaczył przy takiej kupie gałęzi stworzenie, które przypominało gargulca lub fauna i które sobie stało śmiesznie. Nie był to człowiek, nie była to małpa, nie było to nic, co można by opisać w sposób naturalny. I oni, co ciekawe, zbliżyli się do niego. To coś się na nich pogapiło i znikło. Poszło sobie. Oni pomyśleli, że ten stworek się schował pod tą kupą gałęzi i co ciekawe zaczęli tam nawet grzebać, nie bojąc się, bo to już było jasno, ale po chwili poczuli się prawdopodobnie nieswojo i odpuścili. Takie historie się zdarzają. Jest ich bardzo dużo i Arku, one nas skłaniają do zadania sobie pytania, o ile jakieś tam zjawy, manifestacje energetyczne, które można kojarzyć z UFO, ale nie trzeba, czasami mają naturę jakąś eteryczną, ulotną. To czy twoim zdaniem takie historie jak te, które opowiedziałem przed chwilą, wskazują nam na materialną naturę tego zjawiska? Innymi słowy, czy to coś jest namacalne? Bo pamiętamy, że jeden z naszych kolegów kiedyś tak się napalił na podobne historie, że próbował nawet sfotografować mieszkańców tego niewidzialnego świata. Czy to jest możliwe? Czy to jest dotykalne? Czy to nie jest czasami wszystko, nie chcę powiedzieć wytwór naszej wyobraźni, ale coś w rodzaju emanacji.
[02:07:45] - ... doktorowi Jungowi, bo też tym aspektem się zajmował. Miał bardzo podobne stanowisko, troszkę zbliżone do koncepcji Jacques'a Vallee i tak troszkę podobnie i ty, i ja. Sugerował jednak, że ta siła nie jest fizyczna, chociaż w danym momencie może być też, może o tym decydować w jakiś zrozumiały sposób. Chociaż pewne wydarzenia z mega archiwum mówią wprost, że raczej nie są fizyczne. Choćby taki przypadek, który pamiętam w 1998 roku w Łupicach-Tłustym się rozegrał. Tam pewna pani w marcu spacerowała z mężem i ze swoim dużym pieskiem po lesie. Ona w pewnej chwili gdzieś się oddaliła troszeczkę od męża, zawiązała sobie buta i zobaczyła kątem oka, że coś się porusza jakieś 20 metrów dalej w jakichś krzakach. Jakie było zdziwienie, kiedy zobaczyła, że tym czymś jest taki klasyczny krasnal, dosłownie jaki można sobie wyobrazić z bajek. I to było bardzo dziwne, bo on gdzieś tam chował się za jakimiś zaroślami. Ja tam zadałem takie bardzo konkretne pytanie, bo tam był śnieg, gdzieniegdzie jeszcze zalegał, ale ta istota, gdzie biegła, to jeszcze zalegał śnieg i ona miała około 50 centymetrów według niej, czyli miała też swój jakiś ciężar jako istota fizyczna. I w momencie, kiedy ona tam podeszła, nie było tam żadnego śladu na śniegu. Kompletnie, mimo że były już roztopy, nawet na plusie. Mało, przyszedł nawet w to miejsce pies właścicieli i zachował się całkiem normalnie. Także takie wrażenie miałem, że to zjawisko jednak nie było fizyczne. Nie wiem, czy pamiętacie historię. Teraz właśnie jestem na etapie tłumaczenia pewnego. W '79 roku, dobrze mówię chyba, Walton Park w Anglii. W '79 roku było takie zdarzenie, takie bardzo słynne z dziećmi, które gdy wychodziły z parku, już tak ściemniało. Zauważyły, jak z takich zarośli, z takich bagnistych terenów zaczynały wyjeżdżać autami, takimi przedziwnymi krasnale, dosłownie jakieś dziwne skrzaty. Było ich około 60. I co ciekawe, tą rozmowę nagrał dyrektor szkoły, do której te dzieci chodziły, bo rodzice po prostu tym dzieciom nie uwierzyli w to i nawet na drugi dzień poszli sprawdzić to miejsce. Tam nie było żadnych śladów. Kompletnie. Nawet wiem, że teraz Simon Jung jest na etapie poszukiwania tych osób, bo chce na nowo z nimi przeprowadzić korespondencję. Ale też pojawia się ten aspekt braku śladów kompletnie. Takich historii mamy znacznie więcej i w moim odniesieniu ja raczej nie traktuję tych zjawisk właśnie tak, jak ktoś mówi, z krwi i kości tych istot, bo one raczej nie są fizyczne. Tu się według mnie rozgrywa to zjawisko, cały ten obraz prawdopodobnie w naszej świadomości. Być może to są jakieś archetypy jeszcze pochodzące z dawnych wieków, dawnych czasów, które się utrwaliły poniekąd i one są tutaj cały czas, szczególnie u takich osób sensytywnych. Ukazują się po prostu. Nie wiem jeszcze, co na ten temat tutaj powiedzieć. Przypominam sobie jeszcze taką historię też, jak tutaj mówię. Takie zdarzenie mam w archiwum. Aha, tu wspominałem chyba o tym kopyciastym tutaj na Dolnym Śląsku, koło Polkowic akurat. Także chyba tu wspominałem. Właśnie tam dwie osoby, które bawiły się jako dzieci, dziesięcioletnie były, dziewczynka i chłopiec zauważyły właśnie takie coś jak ala diabeł czy faun taki zgarbiony, ogłoszony. Nawet pojawia się mi tutaj takie przypomnienie historii. Nie wiem, czy pamiętacie, tutaj na Podkarpaciu, gdzie nie Hutę Komorowskie, tylko w każdym razie na Podkarpaciu, zapomniałem już nazwy tego miejsca, gdzie koło tego ogniska siedział ten taki ogłoszony stwór. I tam też o tyle to było bardzo dziwne, bo nie pojawiły się żadne ślady obecności tej istoty. Mimo że świadkami było bardzo wiele dzieci, a nawet nauczyciele to widzieli i zauważyli.
[02:12:08] - To pamiętam. Ale Arku, zwróćmy uwagę teraz na coś, co dzieje się w sfiksacji ufologii i co dla osób zainteresowanych tym tematem nie jest niczym zaskakującym. Opowiadałeś o tej pani, która widziała tego skrzacika biegnącego. Ktoś, kto słucha, to powie: „A jaki bajer, jaki bajer. Dajcie spokój, wyłączam te debaty ufologiczne”. Ale dobra, rok chyba 1981. Chałupy. Idzie sobie Ryszard, nazwijmy go Ryszardem K., malarz i nagle widzi na skraju ścieżki, którą idzie, dwóch humanoidów, którzy wyglądają, jakby byli wycięci z papieru. I tam stoją i lampią na niego, gapią się na niego. On ich widzi. Tylko że problem, że nikt inny ich nie widzi. Słynna sprawa. Okazuje się, że takich związków między zachowaniem tych zjawisk, które określamy jako żywy folklor, a ufologią jest mnóstwo. Inna sprawa, słynny incydent z Zimbabwe w szkole Ariel. Przecież tam również pojawiło się stworzenie, które dzieci czarnoskóre opisały jako tokolosze, jako istota z ich demonologii. Natomiast dzieci białe, jeżeli już tak mówię brzydko, stwierdziły, że to był już jakiś tam stworek, jakiś kosmiczak. Kiedy sobie popatrzymy na rysunki tych dzieci, zobaczymy ogromną rozbieżność. Natomiast zdarzenie prawdopodobnie miało miejsce naprawdę. Dlatego, że jeżeli badacze pytali po 20 kilku latach dzieci o to, co się tam zdarzyło, to one potwierdzały, że to coś było. I to nie tylko było, ale też wysłało nawet im jakiś komunikat. Tylko że problem w tym, że jedni widzieli szaraka, a drudzy widzieli tokolosze z długimi czarnymi włosami spływającymi na-Na plecy. Jest to naprawdę materiał do analiz ogromny. Tylko że niestety, taki mój smutny wniosek, że te analizy nas do niczego nie doprowadzają, dlatego że czymkolwiek jest to zjawisko, to ono ma się dobrze. Jest straszne, ale nie jest szkodliwe. Nie słyszałem, żeby kogokolwiek zabiło. Niektóre osoby, które są bardziej sensytywne, mogą mieć do niego bliższy dostęp. Podejrzewam, że fiksują po prostu. Ale czymkolwiek jest, pokazuje nam, że żyjemy w morzu jakichś sił i energii, których do końca nie rozumiemy. I to, co nam się wydaje na pierwszy rzut oka absurdem albo fantazją, może być elementem tego świata.
[02:14:40] - Chciałbym jeszcze tutaj zwrócić uwagę, że jeżeli chodzi o negatywne skutki UFOzywiska, to jednak były takie przypadki w Brazylii, gdzie te UFO obiekty wręcz polowały na ludzi. Były takie przypadki śmiertelne. Tylko że były skrywane, z tego, co wiem. Nie słyszałem z Polski takich rzeczy. Owszem, jakieś okaleczenia były, nieudowodnione do końca, zwierząt, ale nie słyszałem o śmiertelnych przypadkach. Wiem, że coś tam też z USA było, ale nie są takie jasne. Nie wiadomo, co za tym stoi tak do końca. Chociaż sam Kim gdzieś w którejś książce wspominał, że prawdopodobnie zabijstwo kaleczenie ludzi jest — troszkę tak poczułem inną tematykę — znacznie większe, niż się powszechnie mówi, ale jest utajniane. Ale to jego opinia. Ciężko się z tym zgodzić, bo nie ma na to jakichś konkretnych dowodów.
[02:15:43] - Rzeczywiście w sprawie-
[02:15:44] - Nie widać, a płynie kąt i jak dotkniesz, to cię kopnie, że tak powiem.
[02:15:51] - W sprawie z Brazylii rzeczywiście było tak, że te obiekty zwane szopa szopa paraliżowały ludzi i strzelały do nich. Ta historia jest długa i kiedyś może opowiemy o niej bardziej szczegółowo. Ja poruszyłem ten temat parę miesięcy temu w „Nieznanym świecie”. I tu bym zaryzykował nawet stwierdzenie, że ta sprawa, którą badała grupa w ramach operacji Spodek, grupa pułkownika Olandy, mogła mieć jednak konotacje pozaziemskie, dlatego że to, co się tam działo, zachowywało się po prostu jak rasowe sondy. Takie jest moje zdanie. I to akurat z tym zjawiskiem, o którym my dzisiaj mówimy, na przykład z tymi kosmitami wyświetlonymi na Helu czy wyświetlonymi w mieszkaniu państwa Mariana i Czesławy w Szczecinie, ono chyba nie miało nic wspólnego. Jest UFO takie, które może porazić i takie UFO, które może postraszyć, ale cholera wie, czym jest. Tak to widzę.
[02:16:52] - I prawdopodobnie nieprędko ustalimy, jakie źródło jest tego wszystkiego, bo cały czas tak jak mówisz, przypadki są przypadki. One są ciekawe, ale tak naprawdę pokazują do tej pory to, co już znamy z tego wszystkiego. Czy działu UFOzywiska.
[02:17:09] - I powiem ci, co gorsze, to zjawisko tak naprawdę otwiera. Zetknięcie z tą siłą, która za tym stoi, może być przyczynkiem do jakiegoś personalnego oświecenia, ale tak naprawdę nie wnosi nic nowego w rozumienie tego zjawiska. Tak jakbyśmy żyli sobie w takim matriksie, w jakimś kołowrotku z czymś, co nie chcę powiedzieć, że się nami bawi, ale stoimy tak trochę na przegranej pozycji.
[02:17:35] - Raczej tak. Jeżeli się porówna choćby nawet książki Prexxoida czy Kila, raczej aspekt negatywny bym tutaj mógł wskazać. Chociaż też nie sądzę, żeby to wszystko było aż takie złe, ale jak się tak popatrzy okiem sceptycznym i na chłodno, to jak mówiłem wcześniej, ja akurat nie widzę aż takich super korzyści. Raczej chyba ktoś ma z nas świetną korzyść, bo my z tego na razie żadnej nie mamy.
[02:18:03] - Tym optymistycznym akcentem-
[02:18:07] - W tym momencie.
[02:18:10] - Tym optymistycznym akcentem, Arku, kończymy naszą dzisiejszą rozmowę. Chciałbym ci bardzo podziękować, że znalazłeś czas, żeby odpowiedzieć na nasze pytania.
[02:18:19] - Jeśli masz pytania do mnie, to bardzo chętnie odpowiem. Może jakieś inne wam przyjdą jeszcze. Także jestem do waszej dyspozycji jak najbardziej.
[02:18:29] - Zachęcamy do zadawania pytań Arkowi pod naszą audycją, która będzie umieszczona na YouTubie i w naszym archiwum na Radiu Paranormalium. Także jeszcze raz dziękuję, Arku.
[02:18:41] - Dzięki, dzięki. No cóż, do usłyszenia w zasadzie.
[02:18:45] - Marku i Beliosie, a co tam z Radiem Paranormalium? Czym się zajmujemy za tydzień? Czy już wiemy?
[02:18:54] - Mamy na razie do wyboru dwa tematy: czy obcy nas stworzyli albo kosmos, matriks, hologram i iluzja. Ale o doborze ostatecznym tematu poinformujemy państwa jak zawsze w odpowiednim czasie, w ciągu paru najbliższych dni.
[02:19:11] - Także jeszcze raz chciałbym podziękować Arkowi, życzyć wszystkim dobrej nocy.
[02:19:17] - Ja również życzę.
[02:19:19] - Co jeszcze możemy powiedzieć? Nie bójcie się tak bardzo tych diabłów, bo z tego, co mówił Arek, one jednak, mimo że czasami podadzą grabę, to chyba nie są w pełni materialne. Chociaż kto wie?
[02:19:33] - I nie wstydźcie się oczywiście nadsyłać do Radia Paranormalium swoje relacje z obserwacji UFO, bo pomimo że jesteśmy radiem, to jednak nie działamy w taki sposób, że wrzucamy na antenę absolutnie wszystko, co nam słuchacze podeślą. Jeżeli dany świadek życzy sobie zachować anonimowość, to oczywiście szanujemy to.Każda relacja jest podana gruntownie, na tyle, na ile to jest możliwe. Dlatego też zachęcamy gorąco do podsyłania państwa relacji z obserwacji UFO i innych nietypowych zjawisk na kontakty, które będą podane już za chwilę, pod koniec naszej audycji. W dzisiejszej debacie udział wzięli: współprowadzący nasze debaty ufologiczne, współpracownik „Nieznanego Świata”, Piotr Cielebiaś. Dzięki jeszcze raz, Piotrze.
[02:20:24] - Również dziękuję, pozdrawiam.
[02:20:26] - Oraz nasz gość specjalny, ufolog z Podkarpacia, Arkadiusz Miazga. Dzięki jeszcze raz, Arku.
[02:20:33] - Jeszcze na koniec chciałbym rzucić taką prośbę do słuchaczy: jeżeli macie w swojej miejscowości jakieś ciekawe legendy, podania czy znacie historie na przykład z żywym folklorem, podzielcie się z nami, z Radiem Paranormalium czy odbierając ze mną, z Piotrem. Także czekamy na takie informacje. Z tej strony serdecznie dziękuję i pozdrawiam was serdecznie. Do widzenia.
[02:20:54] - Ja również dołączam się do tej prośby i prosimy nadsyłać wszystkie ciekawe relacje na adres, który za trzy sekundy poda Ivellios.
[02:21:03] - Zanim podam, jeszcze się przedstawię. Audycję od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”, Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień. A teraz czas na nasze kontakty. Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.