[00:01] - Teoria chaosu. Welcome to the real world. Deny everything. No one. The truth is out there.
[01:11] - Witam was bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu. Jak co tydzień w piątek po północy audycja o spiskach, rzeczach niewyjaśnionych w pięciu polskich radiach internetowych. Jeszcze internetowych. Może w przyszłości nie tylko. FM, DAB, ale Internet się rozwija, także radia stają się coraz większe. W radiach następujących: w Radiu Paranormalium, Nocnym Radiu, Radiu Dreamtime, Radiu Wolne Wilno oraz LCP Radiu. Pozdrawiam was wszystkich słuchaczy tych radiów. Także polecam słuchać innych audycji w tych radiach. Na pewno są równie lub bardziej ciekawe.
Strona audycji to teoriachaosu.com. Archiwalne nagrania, znajdziecie tam także forum, aktualne informacje, podziękowania dla sponsorów. Wielkie dzięki za wszelkie wpłaty. Jest lista każdego miesiąca sponsorów. Możecie zasponsorować. Jest tam link jak to zrobić. Dziś jest 24 marca 2017 roku. Wiosna. Ach, to ty? Chciałoby się rzec.
Coraz cieplej, fajniej, bardziej słonecznie. Tutaj w pobliżu, gdzie mieszkam, już kończą budować supermarket. Miałem taki ładny widok, ale niestety wybudowali supermarket, że dużo słabiej. Nie ma wszystkiego tego, co by się chciało mieć. Tak, ale takie czasy są dzisiaj, że jednak sklep dla niektórych też jest istotny. Szczególnie te osoby, które nie mają transportu, własnego samochodu, muszą drałować gdzieś do sklepu. Tutaj w Irlandii, skąd nadaję, sklepy są dużo rzadziej. Są bardziej porozrzucane, czyli występują mniej gęsto i samochód się bardzo przydaje, aby robić zakupy. Mam kilka newsów dla was, które zgromadziłem w zeszłym tygodniu. Także wielkie dzięki za wszystkie newsy, które dostaję od was, bo być może nawet nie wykorzystam wszystkich, ale wszystkie czytam.
Także wielkie dzięki. I z następujących newsów to oczywiście pierwszy news, który chyba wszyscy słyszeliście, w mainstreamowych mediach nawet o tym pewnie cały czas trąbili. Czyli 322 zamach w Londynie. Znowu numerek ten sam. Powtórka z przed roku. Tego samego dnia rok temu wydarzyły się zamachy w Brukseli na lotnisku i w metrze. Jeśli dobrze pamiętam, że w metrze. Może coś pomieszałem. Na lotnisku na pewno dwie bomby wybuchły i nie oceniam, czy to był false flag, czy nie. Wszystko wskazuje, że był jednak.
Natomiast jednak tam ludzie, wydaje się, że zginęli. To wszystko świadczy, że to były realne wybuchy i nie było fałszywej flagi. Natomiast tutaj w Londynie trudno powiedzieć. Być może ludzie zginęli, być może nie. To dziwnie wygląda. Te zdjęcia są jak zwykle dziwne. Ci ludzie mają jakieś na przykład poszarpane nogawki, natomiast nie ma śladu krwi na przykład. Jest to dziwne, aczkolwiek może po prostu rozcięli mu, może tam siniaka nabił ta osoba. Cztery osoby zmarły, natomiast cały czas mi się wciska nasz ulubiony Radosław Sikorski. Natomiast jest poszkodowanych...
Przed chwilą miałem i nie mam w tym momencie tego newsa, ile jest. Czterdziestu chyba około. Jak potrzeba, to nigdy nie ma tego, co potrzebne jest. Nie wiem, jak to się stało. Było i nie ma. Jakieś bezsensowne mam informacje. Nie ma szczegółowych, nic. Tak to bywa. To jest newsowe jakieś. Pochwalę się wirtualną Polskę i niestety.
Nie wiem, dlaczego mi się akurat wgrała ta informacja, bo wcześniej miałem informacje pełne, 40. Dobrze, wszystko jedno, ile było rannych. To na Moście Westminsterskim doszło, niedaleko Big Bena. Od razu w pobliżu był Radosław Sikorski. Przypadek? Oczywiście. Uczestnik ostatnich obrad grupy Bilderberg od razu wpisał na Twitterze: „W sumie widziałem pięć osób. Jeden pan mocno krwawił z głowy. Wszystkie były ewidentnie ciężko ranne”. To napisał Radosław Sikorski w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie.
Okazało się, że Jarosław Kaczyński też był w Londynie, natomiast nie w miejscu. Chyba chciał się spotkać z Jarosławem Kaczyńskim pan Sikorski. Jak o nim mówi się w Polsce Radek Zdradek. I jest to chyba nie gołosłowne, bo zdradził na pewno. Na pewno nie mamy dowodów na to, ale wydaje się po jego zachowaniu, mowie ciała wydaje się, że zdradził tajemnice na grupie Bilderberg, tajemnice państwowe. Także to każdy, kto jest patriotą, powinien o tym pamiętać, że tak było. Tutaj oczywiście zarzuty są u Monaczi pisze, że robię dezinformację, bo bronię ciapatych. To trochę nieładnie określać ludzi: ciapatych, kosmatych, różowatych i tak dalej. Oczywiście zamachowcem oficjalnie był muzułmanin zabity na miejscu, jak zawsze. Musi być zabity, bo jakby nie był zabity, to jeszcze mógłby, nie daj Boże, coś powiedzieć nie tak, niezgodnie z linią oficjalną i byłoby niedobrze, więc zawsze trzeba tych łobuzów zabić, którzy robią te zamachy.
Nie wiem, czy dzisiaj ci terroryści są słabi. Po prostu słabi pod tym względem, że nie ma żadnych ładunków wybuchowych, są nieprzygotowani, nie mają żadnych maszynowych karabinów. Ale mówię, najlepsza jest bomba. Nie żadne karabiny maszynowe. Ile karabinem maszynowym zabije? Trochę może zabić faktycznie, gdzieś w Londynie i tak dalej, ale tam są uzbrojeni ludzie. Akurat ostrzelili go policjanci, bo jednego policjanta jeszcze zabił. Aha, to może dlatego właśnie. Tutaj piszą też, że pięć osób zginęło, ale nie wiem w końcu, czy pięć zginęło. Z policjantem może pięć.
Policjant został zadźgany przez tego muzułmanina, natomiast został zastrzelony przez następnych policjantów, którzy już byli uzbrojeni. Bo musicie wiedzieć, że w Irlandii czy Wielkiej Brytanii policjanci są nieuzbrojeni najczęściej. Nieuzbrojeni, najwyżej mają gaz, kajdanki, może jakąś pałkę czasem, ale nie mają broni ostrej, a nawet na kule gumowe dopiero specjalne tylko jednostki policyjne, tak zwane armed units są uzbrojeni. Oczywiście na Bilderbergach pamiętam w Londynie, to tam wszyscy policjanci byli uzbrojeni i to była specjalna policja. Granaty mieli, maszynówy, helikoptery, w których też byli policjanci z maszynówami, były wyrzutnie rakiet na hotelu. To był chyba ten hotel luksusowy w Watford pod Londynem, także tamci byli uzbrojeni i to było. Tam mieli. Natomiast tutaj w Londynie nie mają i jeden został policjant zabity. Tutaj ten nazywa się Abu Izzadin, ten zamachowiec, terrorysta. Wcześniej nazywał się Trevor Brooks.
Zmienił po prostu imię. On się urodził już w Londynie. Był potomkiem. Zmienił nazwisko po prostu. Był przedstawicielem muzułmańskiej organizacji Al Ghuraba oskarżonej o gloryfikację terroryzmu. Jego rodzina pochodzi z Jamajki i przeszedł na islam dzień przed skończeniem 18 lat, przyjął imię Omar. Takie informacje o nim ciekawe. Ale mówię, bardzo dziwne rzeczy. Jeszcze nie sprawdziłem tego, czy faktycznie to jest przypadek, tylko ma symbole masońskie na przykład helikopter medyczny. Natomiast wiadomo, że centrum masońskim świata jest Londyn, więc być może po prostu masoni mają swoje też helikoptery i te znaczki umieszczają, ale może być zwykły, po prostu medyczny.
Tutaj w Irlandii też są na przykład przedstawiciele Zakonu Maltańskiego, rycerzy Maltańskich, którzy też tu mają swoje jakieś oddziały, robią na przykład szkolenia z ratownictwa i tak dalej. Więc jak najbardziej to różnie może być, ale ewidentnie jest ten helikopter z symbolami masońskimi, który gdzieś tam ratuje ludzi, więc to jest ciekawe. Mówię, nie przesądzam, bo nie zdążyłem po prostu zapoznać się z tą sprawą dokładnie, ale akurat 22 marca przypadkiem, jak rok temu znowu jest atak, tym razem w Wielkiej Brytanii. Kolejny news, akurat dobry tym razem. Zmarł nasz ukochany biznesmen, filantrop, jak o nim się mówi, kolekcjoner sztuki David Rockefeller zmarł w ten poniedziałek w wieku 101 lat w swojej posiadłości Pocantico Hills w Nowym Jorku, w stanie Nowy Jork. Przyczyną była zastoinowa niewydolność serca. Tutaj się pojawiają te rzeczy, trochę mnie wkurzają, że trochę jest dezinformacji. Mówi się, że miał siedem, osiem operacji serca i powtarza się tę informację. Takie rzeczy, po pierwsze, David Rockefeller by nie ujawniał specjalnie, przynajmniej nie widziałem jego cytatów, żeby mówił o tym, że ma kolejne serduszko i się cieszy. Natomiast przeszczepy powodują to, może operacje serca miał, nie mówię, że nie, ale co innego jest operacja serca, co innego przeszczep serca.
Jeżeli przeszczepiamy serce, jest to bardzo skomplikowana sprawa i trzeba brać leki immunosupresyjne, które są bardzo problematyczne. I tacy ludzie, którzy miały przeszczepy, długo nie żyją. Nie żyją do 100 lat. Może się mylę, ale z tego, co wiem, można trochę przedłużyć sobie to życie, ale tutaj to jest chyba dezinformacja w tej sprawie. Być może stosował inne terapie, przetaczanie sobie krwi od dzieci czy też od młodych ludzi. Może takie rzeczy robił. Trudno powiedzieć, co oni tam robili. To wszystko jest utrzymywane w tajemnicy. Był oczywiście, jak się mówi, nie miliarderem, tylko bilionerem. To był bilioner, nie miliarder.
Był współwłaścicielem największych banków świata, głównym udziałowcem można tak było powiedzieć. A z tym filantropem to oczywiście nie wiem, niech każdy sobie sam dopisze, co uważa za słuszne. Żył 101 lat. W zeszłym roku życzyłem mu 100 lat. Troszkę może się te życzenia sprawdziły jakoś. Nie wiem, czy mi przykro, a raczej chyba nie. Na nieszczęście po prostu pan Rockefeller nie próżnował, jak to można powiedzieć. Miał sześcioro dzieci, dziesięcioro wnucząt, także być może jeszcze jakieś bękarty miał, kto wie. Także ostro. Musiał tę rodzinę mieć większą, żeby było.
Teraz będą oczywiście jak w monarchii, bo dzisiaj banksterzy są monarchią, można powiedzieć, kolejną odnogą monarchii. Będą sukcesje tronu po Davidzie Rockefellerze, będzie przejmowanie, będą walki różne. Aczkolwiek David Rockefeller zawsze powtarzał, że konkurencja jest dla pastuchów, on to inaczej określał, ale to jest dla tych maluczkich. My musimy współpracować. I dlatego tworzył między innymi CFR, czyli Radę Stosunków Międzynarodowych Council on Foreign Relations, czy też stworzył Trilateral Commission, czyli Komisję Trójstronną. Nie mylić z tą polską, Trójstronnego Komitetu Ekonomicznego w ‘73, którą założył i w tych dwóch organizacjach grał na pierwszych skrzypcach. To były pierwsze skrzypce tych organizacji. I oczywiście w bardziej tajnej grupie Bilderberg też później uczestniczył. Nie zakładał tej oczywiście organizacji grupy Bilderberg, ale był cichą personą, która łączyła trzy rzeczy, cały czas w trzech tych instytucjach brał udział. Brał w grupie Bilderberg, brał w Komisji Trójstronnej i można powiedzieć niekoniecznie pierwsze skrzypce, ale jedne z pierwszych skrzypiec.
I właśnie w Radzie Stosunków Międzynarodowych w tych trzech organizacjach uczestniczył. Także można powiedzieć, że dużo robił po to, żeby tworzyć rząd światowy i globalizację, że sam on stwierdził, że jeżeli zarzucamy mu to, że po prostu steruje światem, chcą zrobić feudalny system na świecie, to jest z tego dumny po prostu. Tak powiedział David Rockefeller. O systemie feudalnym nie wprost, ale o takim systemie, że będzie po prostu rada mędrców, która będzie zarządzała światem i taka technokracja, taki nowoczesny feudalizm. To nie jest aż tak. Także jest duży plus. I to nie jest fake news. Naprawdę David Rockefeller zmarł. Ja wam bardzo dziękuję za przesyłanie informacji. To po prostu zewsząd do mnie docierało.
Już dotarła informacja tego samego dnia z, nie wiem, kilkanaście czy ponad 20 nawet różnych przez Skype'a czy gdzieś informacji dostałem od was, także wielkie dzięki. Jest dzień, w którym można było otworzyć szampana i wypić za zdrowie ludzi. I można powiedzieć już zdrowie Davida Rockefellera też można wypić, bo już go nie ma z nami, więc za zdrowie możemy jego pić już legalnie. Kolejny news to jest o dokumentach NSA, które potwierdzają, że Trump i jego rodzina byli od lat pod stałym podsłuchem. Donald Trump już w 2004 roku próbował wdrażać się w politykę, żeby konkurować z George'em W. Bushem, czy później, kilkanaście lat później znowu startował już z sukcesem, czyli w 2016 roku został prezydentem, zaprzysiężony w 2017 roku. Jego establishment jednak się trochę bał, bo był jakby troszkę spoza establishmentu, więc musieli go dokładnie sprawdzać i na niego nagrywać haki. Wiadomo, że system PRISM od początku lat 2000 działa. Też inne systemy powiązane z systemem PRISM, gdzie można było dokładnie śledzić pana Trumpa, jego poczynania, a ja podejrzewam, że nie był zbyt lotny, jeśli chodzi o elektronikę i gadał różne rzeczy i robił przy komputerach, przy komórkach. Tego nie chronił się w żaden sposób.
Tak jak ja mam laptopa z kamerą, to zawsze można tą kamerę sobie przykryć. Czy mam jakiegoś tableta, też można kamerę sobie zakryć i nie ma potrzeby. To samo widziałem, zrobił. Takie rzeczy to już robię od kilkunastu lat, że sobie zaklejam. Od kiedy przesadziłem? Od 11 lat. Pierwszego laptopa sobie kupiłem w 2006 roku. Wcześniej miałem komputery, nie miałem żadnych kamer. Natomiast z kamerką to był wtedy właśnie 2006 rok. Może nie miał wtedy kamerki, już nie pamiętam, czy miał, czy nie miał, ale jak coś dostawałem, to sobie zaklejałem.
Natomiast mikrofonów nie, bo co można z mikrofonów uzyskać? Niektórzy mówią, że z dwóch mikrofonów można uzyskać obraz z pokoju, prawda? Umówmy się, obraz z pokoju to jest . Poza tym jak jakieś ważniejsze sprawy, to zawsze bez elektroniki, bez dostępu do mikrofonów przeprowadzam jakieś takie rzeczy, a najczęściej z mikrofonem też, jak tutaj do was mówię, nie mam za wiele do ukrycia. Jednak większość rzeczy tu wszystkie mówię otwarcie. Nie mam się czego wstydzić. Zawsze jest coś, czego można się wstydzić, ale nie takiego czegoś, co by kompromitowało moją osobę, więc tutaj nie mam. Aczkolwiek doradzam wam tutaj, żeby szyfrować maile. Ja swoich nie szyfruję, chociaż też powinienem zacząć. Powinienem robić te rzeczy, bo maile są wszystkie zapisywane i jak się otwartym tekstem pisze, to wszystko leci i wtedy w bazach one zostają i można je przeszukiwać.
Natomiast obraz musi być w danym momencie gdzieś zbierany, muszą być jakieś haki, potrzeba, tak jak na Trumpa na przykład zbierano i jego rodzina była podsłuchiwana i tak dalej. W filmie Snowden jest to przesadzone wszystko na zasadzie takiej, że wszystkich tam podsłuchują, sprawdzają. Tak trochę w klimacie Wielkiego Brata to zrobili, żeby trochę zastraszyć ludzi, że wszyscy są podsłuchiwani i tak dalej. Tego się nie da zrobić. Nie da się zrobić wszystkiego nagrywać. Po prostu nagrywa się pewne kluczowe rzeczy. Firmy jego były podsłuchiwane, lokale czy te budynki, w których on przebywał, czy też być może i klientów jego podsłuchiwano i tak dalej. Także tutaj jak najbardziej na niego haki były zbierane, ale samymi hakami po prostu nie da się pewnych rzeczy zrobić. Tak jak też ostatnio ujawnili Rosjanie o 9/11, że znowu przebąkują, że coś tam może sypną. Jak Ameryka trochę za dużo sobie pozwala, to wtedy Rosjanie rzucają taką rzecz i pytanie, czy Rosjanie wiedzą coś?
Zapewne wiedzą. Mają satelitów mnóstwo, które przelatują i na pewno skorzystaliby z takiej okazji. Tak jak Amerykanie mają zdjęcia satelitarne z katastrofy smoleńskiej. To przypadek? Wiadomo, że takie satelity śledzą tą sprawę. Tak samo tutaj Rosjanie śledzili być może nie akurat pierwszy samolot, który uderzył. Może Rosjanie nie mają tego zdjęcia z pierwszego samolotu, ale z drugiego pewnie tak. Wtedy może mają zdjęcia pokazane, czy były samoloty, czy nie było, co tam się dokładnie wydarzyło. Jeżeli nie było samolotów, czy to były hologramy i to wyraźnie było widać i tak dalej, to jest bez dyskusji wtedy już dalej, nie ma żadnej dyskusji. Oczywiście to jest daleko posunięta hipoteza, ale jednak ma jakieś uzasadnienia, które mogą występować.
Bo inaczej, jeżeli mają na przykład wszystko było okej, zakładając, po co to Rosjanie mówią takie rzeczy? Jeżeli faktycznie było tak, jak mówi mainstream, czyli te wszystkie samoloty i tak dalej, to co mówisz, że uderzyły, że tam byli pasażerowie i tak dalej. Wiemy, że w Pentagon nie uderzył żaden samolot. Nie wiadomo, co się z nim stało. Zniknął, po prostu rozpłynął się. Oficjalnie się mówi, że uderzył samolot, ale wszystkie dowody absolutnie wskazują, że nie było tam żadnego samolotu. To po prostu bezsens. Jeżeli mają nagrane to, co mainstream potwierdza, to nie mają żadnych dowodów. Co mogą mieć Rosjanie? Przecież Rosjanie mogą mieć tylko zdjęcia satelitarne.
To muszą mieć takie rzeczy, na których widać ewidentnie, że to było robotą wewnętrzną, czyli na przykład brak samolotów czy hologramy, coś takiego mocnego czy wysadzenie, czy wybuchy jakieś dodatkowe, coś takiego, co mogliby robić. Te rzeczy takie rzucają, wydaje się po prostu Może nie mają nawet dowodów, mogą blefować. Ale jeżeli nawet blefują, to muszą wiedzieć, że Amerykanie, te władze amerykańskie, te ukryte władze wiedzą, że to oni są odpowiedzialni za atak terrorystyczny. I wtedy muszą jakoś się z Rosjanami dogadywać, że nie daj Boże Rosjanie coś tam ujawnią. Tak samo pan Stonoga, tak samo blefuje pana Jarka Kaczyńskiego i PiS cały. Zobaczcie, czy ktoś ściga teraz Stonogę? Zobaczcie, wyciszyło się, on sobie żyje spokojnie, nikt go nie ściga. Niby jest jakiś nakaz aresztowania i tak dalej. Ale co się dzieje? On rzeczy takie rzuca, że każda znana osoba, która by takie kolumnie rzucała na PiS, na polityków PiS i tak dalej, absolutnie byłaby zaaresztowana od razu, a ona nie jest.
Czyli być może jest jakaś prawda w tym, co on opisuje, jeśli chodzi o PiS, pan Zbigniew Stonoga. To jest ten sam przykład. Po prostu rzuca się takie określenia, niby insynuacje, ale z drugiej strony rzuca się takie zaczepki w drugą stronę, które mają pokrycie, bo z drugiej strony jakby nie miały pokrycia, to by ktoś nie reagował na nie i po prostu atakował tamtą osobę. Tak jak pana Stonogę by od razu zamknięto czy gdzieś starano się złapać, czy służby specjalne gdzieś by tam starały się złapać. I tak samo tutaj w przypadku Amerykanów po prostu olałyby, a Rosjanie nie bawiliby, Rosjanie są dużo bardziej poważni niż pan Stonoga. Nie bawiliby się w takie akcje, że ujawnię jakąś tam prawdę i tak dalej o 9/11. Ale dobra, zostawmy tą sprawę. Także tutaj z tym NSA i tak samo CIA podsłuchuje. Zresztą to był podwójny agent Snowden, jeżeli dobrze pamiętacie. Kolejni agenci też się ujawniają.
Tu polecam InfoWars zobaczyć. Z NSA zaczynają sypać. Zresztą Snowden nie był pierwszy, nawet nie był drugi. Było więcej osób, które sypały. Chociażby z takich najbardziej znanych to Binney, dyrektor techniczny, który zresztą zamach na jego życie był zorganizowany prawdopodobnie przez CIA albo NSA, kto wie. Więc pan Binney był zaatakowany. Chyba strzelano do niego, jeśli dobrze pamiętam, ale mogę się mylić. Także to jest jedna sprawa. Tu kolejna sprawa, już z Polski. Jest informacja o instruowaniu polskich dziennikarzy przez dyrektora Axela Springera, wydawnictwa Axel Springer, wydawnictwo, które jest właścicielem siedemdziesięciu pewnie kilku procent, jak wyliczali, dzienników, prasy polskiej, przede wszystkim dzienników i takich najbardziej poczytnych gazet.
I można powiedzieć, że wydaje, nazywa się Mark Dekan ten pan dyrektor, szef instruował, żeby być za zjednoczoną Europą i atakować PiS. Trzeba atakować PiS i tak dalej. Prywatne, umówmy się, to jest prywatne wydawnictwo, mogą robić co chcą sobie. Natomiast czy to jest cenzura? Absolutnie jest cenzura. Czy to nazwiemy cenzurą państwową, czy cenzurą prywatną, to jest inna sprawa. Na szczęście mamy wolność prasy, możemy swoje założyć dzienniki, nikt nam nie broni. Polacy, bogacicie się, jak chcecie walczyć z Axem Springerem, sami zakładajcie wydawnictwa, radia, telewizję i walczcie z systemem. Czemu nie? Po prostu trzeba się bogacić i działać.
Niestety większość ludzi liczy kasę i tylko dla siebie. Biznesmenów w Polsce, tych milionerów jest dużo, ale oni raczej nie są patriotami najwyraźniej, bo nie starają się jakiejś tej myśli Partii Narodowej wspomagać i tak dalej. Więc po prostu Polacy jacy są, nie można mieć pretensji do tego. Nawet wiem, że też milioner, pan Stanisław Tymiński też nie bardzo chce sypać pieniędzmi na partie narodowe. Mówi, że to strata pieniędzy i nie ma kogo wspomagać. W sumie racja jest, bo oni są pokłóceni i kłócą się ze sobą o jakieś tam pieniądze, o tysiąc złotych się kłócą, o pięćdziesiąt złotych się kłócą, jakieś śmieszne śmiesznostki. Także tutaj jest oczywiście tygodnik Newsweek Polska należy do Axela Springera, Fakt z tych największych, Forbes, Onet.pl i wiele, wiele innych. Także tutaj wielkie aj waj się w Polsce podniosło. Ale mówię, po prostu niech każdy sobie swoje założy i robi. Nikt nie ma pretensji do Telewizji Polskiej, że propagandę uprawia i tak samo dziennikarze są instruowani, nawet już chyba za bardzo nie muszą być, bo wszyscy wiedzą, że linia partii PiS jest najistotniejsza.
Ale nawet do takich sytuacji dochodzi, że tam partia wybiera, kto z opozycji może przyjść do Telewizji Polskiej. To już jest po prostu poniżej krytyki. Poniżej krytyki i nawet ten dziennikarz pisowski, pan, który był oczywiście w PZPR-ze, jakby nie inaczej, tam dużo z PiS-ie było w PZPR-ze, to jest skandal w ogóle. Uważam, że w partii, którą każdy tworzy, wszystkich, którzy byli w PZPR-ze odsuwać się powinno. Nie tylko którzy byli agentami czy tajnymi współpracownikami SB, ale jeżeli walczymy z tą komuną czy komuną mentalną, nie można promować PZPR-owców. Chyba że faktycznie jakichś nawróconych wyjątkowo, ale wydaje mi się, że lepiej nie robić po prostu wyłomu. Każdy: „Byłeś w PZPR-ze, dziękuję, do widzenia I Jan Pietrzak był w PZPR. Dużo ludzi było, o czym się już zapomina, prawda? Mówił, że morda w kubeł. Tak mówił pan, zapomniałem nazwiska, Marcin Wolski, ten pan PZPR-owiec.
Pewnie by mnie podał do sądu, jak mówię, że PZPR-owiec, bo był w PZPR pewnie jakiś czas, tylko troszkę hapsnął. Ale większość osób, które ja znam, nie było w PZPR i jakoś żyli za komuny i jakoś sobie radzili, działali w opozycji też i nie musieli wstępować do PZPR. Także pamiętam, że zarzucali jakieś tam czy współprace, czy coś. Nie do końca można Markowi Niedźwiedzkiemu, który w PZPR nie był, z tego, co wiem, a sami ci, którzy zarzucają i próbują niszczyć na przykład Marka Niedźwiedzkiego, dobrego skądinąd dziennikarza muzycznego, który jednak jakoś tam starał się w politykę nie wchodzić, w te rzeczy, aczkolwiek robił jakieś takie polityczne trochę akcje. Chociażby Kora Jackowska może opowiedzieć o tym, jak puszczał Manam, jak zakazano na przykład puszczania Manamu, a robił jakieś takie akcje, też ryzykowne dla siebie, Marek Niedźwiedzki. A ci, co mu tam zarzucają, dziennikarze, którzy byli w PZPR, teraz mu wypominają jakieś tam różne rzeczy i tak dalej. Także tak to wygląda. Okej, zostawmy te sprawy polskie. Kolejny news z Polski, już taki ciekawy, naukowy. Silnik ze Szczecina lepszy od silnika Tesli.
Oczywiście nie Nikola Tesli, tylko Tesli silnika, który jest w samochodach marki Tesla. Ma być bardzo oszczędny. To jest unikatowy silnik elektryczny zbudowany w Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym. Specjalna konstrukcja obwodu magnetycznego silnika. Do samochodów elektrycznych najbardziej się nadaje i w elektrowniach wiatrowych. Także jak najbardziej to jest ciekawe, także polecam. Widzę, jak ten silnik wygląda. Jest świetny projekt. Nie wiem, czy to będzie używane. Być może, silnik elektryczny.
Kolejny news jest o spalaniu węgla bez dymu. Polski wynalazca pieca nowego typu, który właśnie ma do dwutlenku węgla doprowadzać, żeby nie powstawał czad czy nie powstawała jakaś sadza, żeby to było spalanie pełne. Pan się nazywa Marian Strzelczyk. Pokazuje, jak to się da, ma projekt, opatentował bezdymowy piec węglowy, spala paliwo stałe i też dym spala, który jest niedopalony. Jest projekt cały, jest ten piec, nazywa się piec Michał z utylizerem i jest pokazany. Są zrobione badania tego pieca, także działa. Wszyscy są zadowoleni. Jest zainteresowanych sporo miast z południa Polski, gdzie może te piece będą dotowane, produkowane. Kto wie? Ciekawe to jest i myślę, że to jest dobry kierunek.
Okej, ostatni news. Trochę przedłużyło się wszystko. Ostatni news jest taki, można powiedzieć, zapraszający czy reklamujący wydarzenie Wiosna Zdrowia, które jest współorganizowane przez Jerzego Ziębę, chociaż Jerzy Zięba mówi, że to nie on organizuje, ale chyba są jacyś inni organizatorzy, ale on zapraszał lekarzy na to spotkanie, lekarzy znani na świecie, między innymi Andrew Wakefield, Jorge Flechas, jest Thomas Levy, jest Bożena Kilarski, Helmut Reetzek, Janusz Kołodziejczyk. Także polecam się zapoznać. Bilety są w cenie 130 złotych na jednodniowy, na dwa dni, na wszystkie imprezy 160 złotych. I strona to jest wiosnazdrowia.pl. 1, 2 kwietnia, czyli już za siedem dni i w Spodku Katowickim. Także jak macie czas wtedy, to będzie sobota, niedziela. Polecam, żebyście się wybrali, szczególnie jak macie problemy zdrowotne czy chcielibyście się dowiedzieć, bo to są naprawdę wybitne autorytety. Sam bym się wybrał, ale niestety troszeczkę za daleko mieszkam i można powiedzieć, musiałbym zbyt dużą wyprawę robić do tego.
Ale jeżeli mieszkacie w Polsce, szczególnie w jakimś województwie śląskim czy w okolicach województwa śląskiego To jak najbardziej warto się wybrać na to. 1 i 2 kwietnia, sobota, niedziela, za tydzień. Wiosna Zdrowia, wiosnazdrowia.pl. Wszystkie szczegóły są tam podane. Dobrze, to przechodzimy do dzisiejszego tematu audycji. Jak zwykle zaczynam cytatem. Tak będzie i dzisiaj. „Zazdrościmy wam pustego nieba” — to powiedział ufonauta do prowadzonego przez siebie człowieka. Nie wiem, czy to miało miejsce coś takiego, ale gdzieś zasłyszałem, że coś takiego miało miejsce, jakieś porwanie trzeciego czy czwartego stopnia i tak się zwrócił kosmita ufonauta do porwanego człowieka. „Zazdrościmy wam pustego nieba”.
I tak dzisiaj sobie porozmawiamy, jak to zmienić, żeby to niebo nie było takie puste. Czyli przepis na silnik antygrawitacyjny. I tu przepis nawet wam podałem. To nie jest żart. Wlej plazmę z pomocnego pola elektromagnetycznego i szczyptę łągiewki. Wszystko brzmi dziwnie, oszołomsko, odjechanie. Ale nie, to wszystko jest prawda i przepisów jest kilka, ale ten przepis gwarantuje wam, że z 99% zadziała. Nie mogę 100% zagwarantować, bo nie widziałem tego. Powinienem zagwarantować w 100%. Wydaje mi się, że tak.
Tak samo nie byłem na Antarktydzie, a wierzę, że istnieje, bo są mapy, byli ludzie. Chociaż nie znam nikogo, kto tam był. Ale są ludzie, którzy opisują, że byli, pokazują zdjęcia. Nie mam żadnych przeciwwskazań, żeby negować to. I tak samo tutaj są informacje, doświadczenia, które są robione przez naukowców przez duże „N”. Nie w Polsce. Póki co jeszcze w Polsce się ludzie tym nie zajmują. Natomiast na świecie tak, zajmują się, robią badania i przedstawiają je nawet w szanowanych czasopismach naukowych, przede wszystkim fizycznych. Fizycznych się mówi, czyli dotyczących fizyki. Możecie dzwonić do audycji, telefon 32 728 13 45 i Skype teoriahosu.com.
Jak będziecie z zagranicy, jeszcze +48 trzeba dodać do telefonu. Ten temat się wydaje wam, podejrzewam, oszołomski i odjechany. Wcale nie jest. Naukowcy nawet potwierdzają, że takie rzeczy są możliwe, ale mówią, że takie rzeczy zachodzą w pobliżu czarnych dziur, wirujących kwazarów, jakichś innych może gwiazd neutronowych. Tam takie rzeczy zachodzą. Pojawia się ta antygrawitacja, ale nie. Okazuje się, że nie. I są na to doświadczenia naukowe. Oczywiście zamiecione pod dywan, niszczone, nawet nie utajniane, bo nie są utajniane. Co ciekawe, to są jawne rzeczy.
Nie wszystko jest jawne. Nie mówię, że wszystko jest jawne od A do Z, ale są pewne rzeczy nawet nie tyle utajniane. Mówią o tych sprawach, ale to absolutnie się zupełnie nie przebija. Ale dzisiaj sobie o tym zupełnie porozmawiamy. Ale dzwoni do nas pierwszy telefon, to szybko odbiorę, jeżeli będzie coś w temacie. Dzwoni do nas Dawid. Witaj, Dawidzie.
[40:50] - Dzień dobry, dobry wieczór. Kłaniam się.
[40:52] - Dobrze. Czy będzie coś w temacie, czy poza?
[40:55] - W zasadzie tak, bo chciałem zapytać, kolędzie, dlaczego mnie szkalujesz? Bo z tej strony David Rockefeller ze światów dzwoni.
[41:04] - Okej, dzięki ci. Dzięki, trollowanie wyszło, ale nazwisko było podane inne, więc tutaj widzę, że się podajesz za kogoś innego. Okej, zaraz będę odbierał. Natomiast zanim przejdziemy do opisu całego silnika antygrawitacyjnego. Ale dzwoni niespodziewany jeszcze telefon. To jeszcze szybciutko odbiorę, bo jest z nami..
[41:45] - Stały słuchacz.
[41:46] - O, witaj stały słuchaczu. Nie spodziewałem się ciebie. Żartuję, bo mam zapisany twój telefon już i wiem, że to ty. Więc dlatego tak ciebie odebrałem. Wiem, że interesujesz się tą sprawą i w mainstreamowych na Discovery, na History Channel, na tych innych, czy mówi się coś o silniku antygrawitacyjnym?
[42:08] - Dawniej, parę lat temu było coś takiego, ale teraz nie ma nic na ten temat, nie ma nic o antygrawitacji. Mam tylko dwa newsy na szybciutko. To słyszał pan, Snowden tego typu rzeczy podali, że NSA podsłuchuje przez telewizory i mogą w niektórych markach samochodów zdalnie sterować samochodami. I to podali w głównych wiadomościach na Polsacie.
[42:41] - O! To tak mówiłem o tym. Mówiłem o tych sprawach, że Samsung się też przyznał do tego.
[42:48] - Tak i to podali w głównych wiadomościach na Polsacie. W głównych wiadomościach.
[42:52] - No niesamowite to. To się trochę dziwię, że to i w wiadomościach, ale w wiadomościach w TVP tak? W TVP tylko.
[42:58] - Nie, nie Polsat.
[43:00] - Polsat to był. O!
[43:02] - Polsat.
[43:02] - O proszę. No czyli jednak podają takie rzeczy.
[43:05] - To było w głównych wiadomościach. No i króciutka informacja, dlaczego Concordy nie latają. W fajnym programie było to podane i to ma ręce i nogi. Zanim ogłosili, że zakańczają regularne loty Concorda, to wtedy zanim ogłosili po tych wypadkach, bo wznowili loty po tych wypadkach. Coś jeden spłonął. Wznowili loty, to wtedy miał nawet nie miał 50% obłożenie. Zanim ogłosili, że za pół roku zakończą loty Concordami. To zanim to ogłosili, to nie mieli pełnego obłożenia i wtedy były jeszcze bardzo wysokie ceny paliw i były bardzo duże protesty na lotniskach, bo on bardzo hałasuje przy starcie i emituje bardzo dużo zanieczyszczeń niż nowoczesne silniki odrzutowe. No i trzeci samolot ma określoną ilość startów i lądowań pod względem wytrzymałości kadłuba. I ten resurs się Concordom już kończył, bo one miały już prawie dwadzieścia lat i po prostu wymagały bardzo dokładnych badań serwisowych, żeby uniknąć zmęczenia materiału, żeby wykryć te zmęczenia materiału.
[44:17] - Zgadza się. One powinny być były odnowione, czyli powinny to-
[44:21] - Ale kadłub nie był wymieniony, tylko był remont przeprowadzony.
[44:25] - Wymienione na nowe, nowe wyprodukowane Concordy.
[44:29] - Sama ten płatowiec, te wewnętrzne wręgi to wszystko było już nieco osłabione i dlatego zdecydowali się na po prostu zakończenie eksploatacji tych samolotów. I to moim zdaniem ma ręce i nogi po prostu. A przede wszystkim hałas przy starcie i gigantyczne zanieczyszczenie powietrza, bo widziałem filmy jak on startował, to po prostu z silników leciał czarny dym i smog w miastach wzrastał. Zanieczyszczenie i hałas przede wszystkim. Bardzo duży poziom hałasu przy starcie i lądowaniu. I to ludzi bardzo denerwowało wokół lotniska. Wie pan, te normy ekologiczne były coraz większe, coraz większe i ten samolot zaczął nie spełniać. Tego. I jeszcze jedna taka ciekawostka główne te firmy Boeing czy Airbus. Oni mają gotowe plany samolotów naddźwiękowych, tylko nie ma chętnych linii lotniczych, żeby złożyć zamówienia na takie samoloty.
[45:30] - Chętni byli, ale być może za mało. Może troszeczkę więcej się nie zgodziło.
[45:34] - Za mało i za mało, za mało tych ilości chętnych do-
[45:38] - Samolotów.
[45:40] - Tak po prostu jest na pasażera ilość zużytego paliwa, obsługi jest znacznie niższa niż się lata poniżej, poniżej, tuż poniżej prędkości dźwięku. Jest to po prostu ekonomicznie, ekonomicznie. Jedynie jakaś firma już prototyp ma. Nie pamiętam jaka, chyba Barden samolot tuż naddźwiękowy dyspozycyjny. Tylko tyle co słyszałem. A teraz tylko dwie słowa o astronomii. To słyszał pan dwa, rok temu podejrzewali astronomowie strefę Dysona i wtedy ona zostaje przeanalizowana. Miały być to komety, ale po przeanalizowaniu komety zostały wykluczone. Po prostu są naturalnie komety nie mogłyby czegoś sprawić, żeby tak Słońce przygasało.
[46:33] - Czyli co? Sugeruje się, że jest cywilizacja drugiego typu gdzieś?
[46:37] - Tak. I jeszcze jedną rzecz, z którą z taką cywilizacją jakiś astronom znalazł obserwacje tej gwiazdy przed dwudziestu lat. Porównując dzisiejsze obserwacje z zapisanymi ilościami energii, jakie emituje gwiazda, a te lekko podrosły, to ta gwiazda straciła dwadzieścia procent swojej jasności. Dwadzieścia procent straciła jasności przez dwadzieścia lat, czyli dwadzieścia lat obserwacji. Teraz obserwacje i ona straciła dwadzieścia procent jasności. Jedynym, jedynym trendem jest to, że ta strefa Dysona była buduje się i coraz bardziej zasłania Słońce w tym układzie słonecznym. I teraz kilka grup astronomów pilnie tą gwiazdę obserwuje, są na dziewięćdziesiąt procent pewni, że tam jest strefa Dysona. Tyle, tyle podali w tym programie.
[47:33] - Ciekawe.
[47:34] - Jeszcze odkryli na Marsie prostokątny obiekt jak blok wysokości kilkudziesięciu pięter. Jest, wygląda jak blok, po prostu brudny, rozpadający się blok. Taki blok po prostu jak blok wieżowiec prostokątny z wielkiej płyty na Marsie. Tam nie ma łazików w pobliżu, więc mają tylko jedno niewyraźne zdjęcie z orbity. Nie wiedzą, co to jest. Jest to szansa, że to jest naturalne. To jest bardzo nikła.
[48:09] - Różne tajemnice są we wszechświecie. A co stały słuchaczu myślisz o silniku antygrawitacyjnym? Czy w dwudziestym pierwszym wieku zbuduje ktoś taki silnik? Być może ktoś ze słuchaczy.
[48:20] - Zależy. Zależy. I teraz może zbuduje. Tylko się zastanawiam, ile on potrzebowałby, ile on potrzebowałby energii. Czy zużywałby tyle samo energii co śmigłowiec tej samej wagi z tym samym ładunkiem? Czy zużywałby więcej energii niż śmigłowiec?
[48:43] - Czy więcej energii?
[48:45] - To jakby źródło, które przeciwstawia się grawitacji, by unieść jakiś obiekt. Go rozpędzić trzeba zużyć odpowiednią ilość energii. Pytanie, czy zużywałby więcej energii, ja mówię o lotach w atmosferze, bo co innego, gdyby umożliwiał wyniesienie czegoś na orbitę. Bo jeżeli w atmosferze się miał przemieszczać, to ile by musiał zużyć energii do swojego działania?
[49:09] - Podejrzewam, że można by było to wykonać na zasadzie pewnych trików, tak jak na przykład masz nadprzewodnik.
[49:16] - Przewodnik, plazmę trzeba, czyli podgrzać trzeba plazmę, silne pola magnetyczne, czyli potrzeba sporo energii, żeby to wszystko zasilić.
[49:24] - Tak. Ale do tego dojdziemy, że to jest tylko w uruchomieniu urządzenia. Największym problemem jest odpalić.
[49:37] - A czy sam generuje energię do swojego działania? Plazmę.
[49:42] - Tak. Wyjaśnię, dlaczego tak może być. Ja nie wiem w 100%, czy tak jest, ale tak może być.
[49:48] - Czyli jeżeli pozyskiwał energię z plazmy, to byłby reaktorem, a nie silnikiem. Jednocześnie reaktorem i silnikiem.
[49:56] - Tak, ale nie jesteśmy pewni tego. To jest akurat wiedza, której nie mamy jeszcze, bo oficjalnie nie ma tego silnika działającego, więc dzisiaj będę mówił, jak go zrobić. I od czego zacząć. Bo tak naprawdę, żeby zacząć budowę tego silnika, on nie jest prosty w budowie, o czym sobie dzisiaj powiemy. Natomiast można zacząć od małych rzeczy, które jesteście w stanie wykonać i sprawdzić. Jeśli to, co mówię, potwierdzi się w waszych doświadczeniach, to jesteście na dobrej drodze i oznacza, że jest duża szansa, że ten silnik zadziała. Zaraz wam będę mówił o tych rzeczach, które możecie wykonać w waszym warsztacie.
[50:40] - Jeszcze jeden newsik. Na planetę leciały, pewnie dziś będą powtarzane, filmy o gospodarce, pieniądzu, który nie ma wartości, banku rezerw rozliczeniowych. To, co pan mówił, jak było w gospodarce. To wszystko praktycznie w kilku filmach dokumentalnych, które będą powtarzane, wszystko dokładnie zostało wyjaśnione. Tylko taka ciekawostka. I nawet była propozycja w jednym filmie pod koniec, na czym oprzeć walutę, jak była kiedyś na złocie oparta. Złoto też było i też była na energii, na jednej jednostce energii zamiast złota. Też był taki pomysł. To są bardzo fajne filmy dokumentalne i można sobie poszukać i sobie obejrzeć. Prawie to samo, co pan mówił w niektórych audycjach, to dokładnie zostało omówione w tych filmach dokumentalnych.
No i na Chomiku wrzuciłem coś o terroryzmie, film dokumentalny na mojego Chomika, więc kto chce, może sobie ściągnąć. Tyle mam newsów. Żeby mnie nie mylić, stałym sceptykiem.
[51:51] - Jasne. Czasem mi się zdarza przeznaczyć, że przepraszam, jeżeli się przeznaczyłem. Stały słuchacz jesteś, zawsze stałym słuchaczem, pierwszym, niepodzielnym. Także stały sceptyk po prostu próbuje wejść gdzieś tam.
[52:05] - To po prostu mów mi stały sceptyk, żeby mnie ludzie wiedzieli.
[52:09] - To jest stały sceptyk. Trudne do wymówienia, ale jest stały sceptyk. Jasne. Dobrze. Dziękuję ci, stały słuchaczu za wszystkie informacje.
[52:19] - Do widzenia.
[52:20] - Miłego weekendu ci życzę. Trzymaj się. Cześć.
[52:22] - Do widzenia.
[52:23] - Hej. To był stały słuchacz. Także z tymi informacjami. Miałem zacząć o tych rzeczach. Dobrze, ale dzwoni Jacek vel Blacha. Jacek Blacha czy Jacek vel Blacha? Nie wiem, jak to powiedzieć. Witaj, Jacku.
[52:52] - Wszystko jedno, może być po prostu Blacha.
[52:55] - Czy mogę zdradzić, czym się zajmujesz? Bo to jest ważne do dzisiejszej audycji.
[53:01] - Tak, możesz zdradzić. To nie jest żadna tajemnica.
[53:03] - Jesteś spawaczem, tak? Źle to brzmi, ale pracujesz jako spawacz.
[53:08] - Jeszcze jestem. Tak, zgadza się. Pracuję, pracowałem wcześniej.
[53:12] - I tutaj mam do ciebie pytanie, czy słyszałeś, co to jest soliton?
[53:21] - Szczerze mówiąc, jak mi powiedziałeś tę nazwę, to nie, nie słyszałem wcześniej.
[53:24] - To jest czytam z Wikipedii.
[53:27] - Przyznam ci się uczciwie, że musiałem sobie sprawdzić, co to jest.
[53:32] - W uproszczeniu mówiąc, zaraz przeczytam definicję. Soliton to samopodtrzymująca się odosobniona fala wywołana przez efekty nieliniowe występujące w materiale, w którym fala ta się rozchodzi. Solitony towarzyszą wielu zjawiskom fizycznym. Pojawiają się też jako rozwiązanie nieliniowych cząstkowych równań różniczkowych. Zjawisko solitonu zostało po raz pierwszy opisane przez Johna Scotta Russella, który zaobserwował falę solitonu w kanale wodnym w Wielkiej Brytanii, a następnie odtworzył to zjawisko w specjalnie przygotowanym zbiorniku wodnym. Także z tego, co wiem, solitonami się zajmował Piotr Kapica, fizyk polski. Chociaż on był z pochodzenia Polakiem, ale fizykiem radzieckim, był profesorem fizyki. Piotr Kapica zajmował się też piorunami kolistymi, bo piorun kolisty jest przykładem solitonu między innymi. I tutaj do ciebie pytanie, Jacku, jako że zajmujesz się spawaniem zawodowo, czy zaobserwowałeś solitony w swojej pracy?
[54:35] - Wiesz co, być może, że tak było.
[54:38] - Takie kulki, nie iskry, tylko takie kulki, które gdzieś wychodzą i one nikną od razu gdzieś tam, takie piorunki kuliste, małe. Tylko że nie na niebiesko. Może na niebiesko. Nie wiem właśnie.
[54:52] - Miej to na uwadze, że ja nie jestem naukowcem i mi jest ciężko pewne rzeczy ocenić. Ale co do świata samych naukowców, to jeszcze mam parę rzeczy do powiedzenia.
[55:06] - Zostawmy świat nauki dzisiaj, bo dzisiaj zajmujemy się nauką tak naprawdę już XXII wieku.
[55:13] - Właśnie troszeczkę o tej nauce XXII wieku.
[55:17] - Ale to jest ważne, bo na tym bazuje silnik antygrawitacyjny, na solitonach. I do ciebie pytanie, że przy spawaniu często zdarza się, że te solitony występują, tylko one bardzo szybko nikną, ale czasami zdarza się, że troszeczkę dłużej, na przykład sekundę czy jakiś ułamek sekundy, że da się zaobserwować takiego solitona. Można doświadczenie zrobić też w kuchence mikrofalowej. Jeżeli macie kuchenkę mikrofalową, włóżcie świeczkę i zapalcie tą świeczkę uruchamiając. Ale uwaga, można uszkodzić też kuchenkę mikrofalową, więc ja nie odpowiadam za straty, tylko możecie wtedy ten soliton zobaczyć, czyli taki jakby piorun kulisty, który możecie wytworzyć na chwilę w kuchence mikrofalowej, wkładając zapaloną świeczkę do mikrofalówki. Ale mówię, nie odpowiadam za straty. Wielu się udało i nic się nie stało. Zaobserwowali solitony, nagrali solitony i żyją, i się kuchenka nie zepsuła.
[56:12] - Mogę?
[56:13] - Tak, proszę bardzo. Powiedzieć właśnie czy widziałeś solitona?
[56:19] - Nie widziałem, a jeżeli widziałem, to ciężko by mi było to ocenić. Ale w jakimś stopniu od niedawna coś takiego jak astrofizyka jest w obszarze moich zainteresowań. Jeżeli nie boisz się wykładów bardziej akademickich, a mniej popularnonaukowych, to polecam tobie i wszystkim, jest do znalezienia na YouTube taki wykład. Nie będę ci tutaj podrzucał linków. Natomiast jest taki wykład, doktor Patryk Mach, „Czy rzeczywiście istnieją czarne dziury?”. To jest wykład zrobiony w Centrum Kopernika i polecam ogólnie wszystkie wykłady Krzysztofa Meissnera. Krzysztof Meissner jest byłym dyrektorem naukowym Instytutu Problemów Jądrowych. To jest specjalista od cząstek elementarnych. I na podstawie tego, jak on opisuje wszechświat, bo wykładów z jego udziałem jest dosyć sporo i w języku angielskim, i w języku polskim, to na podstawie tego, jak on opisuje językiem nauki wszechświat, jednocześnie będąc do samej nauki bardzo sceptycznym i co ciekawe, będąc bardzo sceptycznym do literatury popularnonaukowej, to ja tutaj nie podzielałbym tego entuzjazmu co do takiego rodzaju napędu.
[58:10] - Jacku, doczekaj do końca. Bo zarzucasz coś, to jest z nauki. Ja będę cytował prace cytowane w, zaraz ci powiem, w jakich periodykach są te prace. To jest między innymi, już mówię. Zaraz, już mam. „Physics Letters B”, a także jeszcze w drugim jakimś też takim, które są uznane w świecie fizyki. To są prace czysto naukowe, nie żadne popularnonaukowe i na tym dzisiaj będziemy bazowali. Ale oczywiście dzisiejszy temat będzie mówił o rzeczach, które są, ja mówię z XXII wieku, ale trochę się nabijam, bo tak naprawdę to jest XXI wiek. W XXI wieku ja uważam, że ktoś to zrobi. Kto to zrobi i będzie odważny na tyle, to poleci sobie w kosmos.
Proste. Dobrze Jacku, nie przeszkadzam.
[59:15] - Ja na przykład na podstawie tego, czego można się dowiedzieć od Krzysztofa Meissnera, na podstawie tego, czego można się dowiedzieć od Kipa Thorne'a, który jest relatywistą, fizykiem pracującym dla Caltechu. Chyba, jeżeli można powiedzieć, na dzień dzisiejszy największym fizycznym mózgiem w ogóle w zachodniej części świata. Człowiekiem, który nadzorował prace nad modelem graficzno-komputerowym tego, jak w odbiorze ludzkich oczu by wyglądała czarna dziura, co było niesamowicie skomplikowane i wymagało pewnego nad wyraz wrażliwego zmysłu matematycznego, żeby modele matematyczne potem się przekładały na jakiś obraz. I głównie opierając się na tym, co mówi w swoich wykładach Krzysztof Meissner, to ja bym tutaj prędzej stawiał na to, na co on stawia, czyli na to, że za jakiś czas, nie wiem, za 10, za 20 lat, może za 100 lat pojawi się ktoś, kto zrobi jeszcze większy przełom, niż zrobił Einstein i wyjaśni nam wiele pojęć, co do których najtęższe głowy, i to samo w swoich wykładach anglojęzycznych mówi Kip Thorne, których najtęższe głowy nie są w stanie zrozumieć pojęć z zakresu fizyki kwantowej. Przechodząc do szczegółów, o co chodzi? W fizyce kwantowej są możliwe takie zjawiska pod tytułem przenoszenie się z jednego miejsca w drugie na setki kilometrów w ciągu ułamka sekundy. Jest możliwe przenoszenie się oczywiście-
[01:01:33] - Być w dwóch miejscach naraz, Jacku.
[01:01:35] - Tak! Oczywiście.
[01:01:36] - Bilokacja, czyli święty Jan Pio w dwóch miejscach naraz.
[01:01:43] - Dokładnie. Ja tutaj bardziej bym pokładał nadzieję w tym kierunku, bo mam wrażenie, że-
[01:02:00] - Ale ja będę mówił o konkretach. Jacku, ja będę mówił o konkretach. Solitony to są konkrety, które możesz zobaczyć, bo ty mówisz o fizyce kwantowej, że coś tam, że tamto, że w dwóch miejscach naraz. Na razie to się udaje na poziomie cząsteczek. Więc cząsteczka a człowiek to jest kosmos. Ja będę mówił o fizyce kwantowej, którą możemy zaobserwować w świecie naszym, czyli w świecie makro. I obserwacja solitonu to jest obserwacja fizyki kwantowej w naszym realnym świecie. Chociażby piorun kulisty. Piorun kulisty jest niewyjaśnionym zjawiskiem do dzisiaj, a jednak praktycznie można powiedzieć, że coraz bliżej jesteśmy wyjaśnienia przyczyn powstawania pioruna kulistego. Czy ogólnie tego, jak on funkcjonuje, bo on jest solitonem, który przez długi czas funkcjonuje, co jest dziwną sprawą.
Nie rozumieją tego naukowcy. A ja dzisiaj opieram się na wiedzy naukowców, bo mgliste mam pojęcie o tym. Natomiast są badania już robione, że to jest sprzężone z tymi rzeczami, które podałem. Czyli jest plazma, jak podałem w dzisiejszym temacie. Czyli mamy plazmę, mamy olbrzymie pole elektromagnetyczne oraz mamy taką szczyptę łągiewki. Można się śmiać, ale za chwilkę wszystko połączę i będzie jawne. Pewnie słyszałeś, jaki wynalazek został określony najważniejszym wynalazkiem pierwszej połowy XXI wieku.
[01:03:48] - Nie, jaki?
[01:03:50] - Zaraz ci powiem, kto to mu nadał dokładnie. To jest wynalazek zderzaka łągiewki i ten tytuł dokładnie brzmi: najlepszy wynalazek pierwszej dekady XXI wieku. O czym mówiłem? Międzynarodowa Federacja Organizacji Wynalazczych. Jest najbardziej renomowana na całym świecie i w tej organizacji zasiadają nobliści oraz ludzie, którzy siedzą w Komitecie Noblowskim i przyznali coś takiego Nieukowi Łągiewce. I wtedy sceptycy polscy troszeczkę zamknęli usta. To było, w którym roku? Już tutaj patrzę. To było dokładnie w roku 2011. W 2011 w końcu mu to przyznali.
No i troszeczkę od tego momentu zamknięto też usta Łągiewce. Dali mu kupę siana. ESA między innymi robi projekty dla ESA, czyli Europejskiej Agencji Kosmicznej, European Space Agency i po prostu kazano mu tylko zamknąć się, nie gadać o tym. Masz tu, Lucjanie, kasę, pensję ile chcesz, ale ten wynalazek nie jest dla ludzkości. Jeszcze nie można o nim głośno mówić. Ludzkość nie jest gotowa. A dlaczego nie jest gotowa? Bo to jest jeden z elementów silnika antygrawitacyjnego. No i czy chcecie, żeby nasze nieba były wypełnione milionami, a może i miliardami latających ludzi? Czy chcesz tego, Jacku?
Żeby były miliony ludzi na niebie? Wyobraź sobie, że zamiast samolotów mamy latających ludzi. Wiesz, o co chodzi, nie? Przecież to jest straszne.
[01:05:42] - Tak jak powiedziałem na samym początku, mi się wydaje, że myślenie o jakimkolwiek napędzie to już jest w ogóle myślenie archaiczne.
[01:05:55] - Ale jak archaiczne?
[01:05:58] - To już jest myślenie-
[01:05:59] - A co, teleportować się będziemy?
[01:06:02] - Być może tak.
[01:06:04] - Nie, Jacku, to nie jest science fiction.
[01:06:06] - To nie jest science fiction.
[01:06:07] - Słuchaj, wiesz, co się stanie przy teleportacji ciebie, na przykład żebyś ty się zamienił w energię? Jeżelibyś ty się zamienił w energię w jednej chwili, to by Ziemia wyparowała. To jest taka energia.
[01:06:19] - Pozwolisz, że dokończę zdanie?
[01:06:20] - Jakby twoja masa się zamieniła w energię.
[01:06:24] - Jak budowali zderzacz hadronów, to do ludzi, którzy budowali ten zderzacz, przychodziły pozwy sądowe. Nie wiem, czy o tym wiesz. To były pozwy sądowe związane z działalnością ich pracy naukowej. Mianowicie, że oni konstruują takie mikroskopijne czarne dziury.
[01:06:53] - Ale odrzucono, z tego, co wiem. Chyba odrzucono.
[01:06:56] - Tak. Odrzucono.
[01:06:59] - Ale słusznie uważasz, czy niesłusznie, że sąd odrzucił to?
[01:07:04] - Ja uważam, że niesłusznie.
[01:07:06] - Że sąd niesłusznie odrzucił? Także jednak powinno się zabronić trochę fizykom babrania w tych różnych dziwnych rzeczach.
[01:07:14] - Oczywiście, że nie.
[01:07:17] - Aha. Ale jednak sąd odrzucił. Jak odrzucił te skargi tych ludzi, to chyba dobrze, to jest za naukowcami.
[01:07:25] - Tak. Natomiast zmierzam do kwestii tego napędu. Dlatego moim zdaniem mówienie o jakimkolwiek napędzie jest rzeczą archaiczną. Kogo jak kogo, ale ciebie bym nie podejrzewał o to, że nie masz wyobrażenia i nie jesteś w stanie sobie przeliczyć Ile lat świetlnych podróż przez kosmos, ile to jest lat dla człowieka? W sensie jakie to są odległości?
[01:08:09] - Jacku, zanim zaczniesz budować napędy warp, jak wiesz co to jest napęd warp, to warp jeden to jest silnik czy urządzenie, które potrafi rozpędzić statek do prędkości światła, a warp dwa, trzy to skala jest logarytmiczna, to strasznie szybko tam idzie. Warp dziewięć to już z galaktyki może chyba wylecieć czy coś tam ze Star Treka. Zanim zaczniesz budować te napędy warp, postarajmy się zbudować taki prostszy troszeczkę silniczek, żeby na Marsa sobie dolecieć w przeciągu kilku dni. Takie po prostu prostsze rzeczy.
[01:08:45] - Okej, ale zobacz jak to też między innymi-
[01:08:48] - Albo na Księżyc, żebyś wrócił.
[01:08:52] - Pozwolisz mi coś powiedzieć?
[01:08:53] - Tak, proszę bardzo.
[01:08:56] - To też między innymi o tym mówił Krzysztof Meissner, ale nie tylko on, bo jak posłuchasz sobie innych ludzi, którzy głęboko siedzą w fizyce, to oni również to dostrzegają. Jaki wielki przeskok był między tym, co wykazał Newton, a między tym, co wykazał Einstein. Także człowiek, który odkryje, można powiedzieć, przed nami fizykę kwantową, to ten przeskok będzie jeszcze większy.
[01:09:28] - Tak. Tu jeszcze Furak jako fan Star Treka mnie sprecyzował. Warp dwa to jest razy dziesięć prędkość światła, warp trzy to już razy trzydzieści dziewięć prędkość światła, a dziewięć to już nie wiem, bo to już kosmos jest. Co to jest warp dziewięć? Okej, Jacku, ja rozumiem ciebie, ja rozumiem też naukowców kosmologów, ale kosmologowie mają to do siebie, że nie tworzą tu i teraz. To są ludzie, może i ważne rzeczy, zajmują się ważnymi rzeczami, jakimiś cząstkami Higgsa, różnymi innymi, czarnymi dziurami, efektami Mandeli i tak dalej, takimi różnymi sprawami. Natomiast póki co na razie one nie mają przełożenia, tak jak cały CERN jeszcze nie przełożył nam nawet o milimetr na jakieś urządzenie konkretne. Urządzenie, które by nam pomogło tu i teraz, w najbliższej przyszłości, a nie za pięćdziesiąt czy milion lat. I ja dzisiaj będę mówił o takich rzeczach, które możecie sobie skonstruować w waszym warsztacie. Nie mówię, że ten silnik skonstruuj, bo to naprawdę sporo pieniędzy trzeba wydać, żeby taki silnik zrobić antygrawitacyjny.
Natomiast można małe kroki sprawdzić, czy w ogóle to ma sens. I te kroki możecie sobie sprawdzić w domu. Jednak z wydatkami pewnymi, bo to nie jest też takie hop-siup. To nie jest wynalazek na zasadzie, że sobie zrobicie maszynę Wiernschura, czyli tą maszynę elektrostatyczną. To są troszeczkę bardziej zaawansowane rzeczy niż maszyna elektrostatyczna. Bardziej zaawansowane, może za dużo powiedziane. Niekoniecznie. W konstrukcji są prostsze, ale trudniej je zrobić, bo wymagają bardziej skomplikowanych materiałów. Okej Jacku, czy jeszcze chciałbyś coś dodać?
[01:11:12] - To może ja na koniec powiem tak: stop cyborgizacji. Dziękuję bardzo.
[01:11:17] - Dziękuję. Trzymaj się. Dzięki. Cześć Jacku, miłego weekendu. Hej. Także to był Jacek Welblacha, bardzo optymistycznie patrzący na podróże kosmiczne, jakieś różne rzeczy. No i słusznie, bo trzeba patrzeć w przód, a nie w tył, a nie oglądać się w tył i robić maszyny elektrostatyczne. Dzisiaj każe się studentom robić maszyny elektrostatyczne, a rzeczy, o których ja wam powiem, nikt nawet nie wspomni. Większość rzeczy, które mam, mam z książki niejakiego pana Igora Witkowskiego, którego wiele razy gościłem w audycjach i uważam go za geniusza. Igora Witkowskiego za geniusza.
To jest człowiek, który zbiera różne ważne rzeczy, zbiera je do kupy w książkach swoich, a także w wykładach, które mówi i opowiada o nich. Ja te rzeczy staram się sprawdzać. Nie wszystko da się oczywiście, ale w jego książkach są podane dokumenty, które można sobie oglądać, zdjęcia, odsyłacze, czy właściwie nie tyle odsyłacze, co aneksy na przykład, czy indeksy z pracami naukowymi, które można sobie prześledzić, zobaczyć i tak dalej. Oczywiście to są bardzo skomplikowane rzeczy. Tutaj oczywiście pan Igor Witkowski upraszcza te sprawy, ale i tak są na tyle skomplikowane, że i tak połowy nie rozumiem, jeżeli chodzi o opisy naukowe. A jeżeli nie wierzycie mi, to będę za jakiś czas je czytał, te opisy właśnie tych badań naukowych. Ale od początku. Wytłumaczyłem wam, co to jest solitony i to jest podstawa wszystkiego, jeśli chodzi o silnik antygrawitacyjny. Co się okazuje? Co wiemy z nauki?
Z nauki wiemy, właściwie nawet nie tyle teorii kwantów, znaczy tak, z fizyki, że teoria kwantów, czyli mechanika kwantowa, mechaniki kwantowej nie da się połączyć z ogólną teorią względności Alberta Einsteina. One są rozłączne i któraś z tych teorii musi być błędna lub obie. Mogą być obie błędne, ale na pewno jedna z nich musi być błędna. Mechanika kwantowa wydaje się bardziej słuszna, bo to jest bardziej praktyczna dziedzina, gdzie dostosowuje się mechanikę kwantową. Oczywiście odkrywa się różne prawa, prawo nieoznaczoności Heisenberga czy też zakaz Pauliego. Różne rzeczy, które stosuje się, wynajdują naukowcy i Które okazują się prawdą, się utrzymuje, które nie, to się odrzuca. Błąd pomiarowy tej teorii mechaniki kwantowej jest sporo mniejszy od błędu pomiarowego, czy błędu teorii, przewidywania teorii do mierzonych efektów, jest znacząco mniejszy niż teorii względności. Czyli świadczy to o tym, że jednak mechanika kwantowa podejrzewa się, że jest bardziej prawidłowa niż ogólna teoria względności Alberta Einsteina, że ona jednak, ta teoria grawitacji jest bardziej dziurawa. Nie chciałbym określać dziurawa, ale nieprawidłowa. Jeśli tak, to dobra wiadomość dla nas, że są większe luki w ogólnej teorii względności niż w mechanice kwantowej, bo mechanika kwantowa nie zabrania właśnie takich działań, jeśli chodzi o antygrawitację.
Po prostu grawitacji jeszcze nikt nie wdrożył do mechaniki kwantowej. To jest Graal dzisiejszej fizyki, połączenie mechaniki kwantowej z grawitacją. Mechanika kwantowa jest połączona ze wszystkimi oddziaływaniami jądrowymi, słabymi, silnymi, elektromagnetyzmem. To jest już połączone wszystko, potrafią to naukowcy połączyć w jakąś teorię, ale nie mogą złapać grawitacji. Natomiast odwrotnie w przypadku ogólnej teorii względności grawitację nie da się połączyć właśnie z innymi zjawiskami w tej teorii. Dzięki temu, wychodząc z rozszerzania ogólnej teorii względności, uzyskujemy różne dziwne rzeczy, o których mówi teoria Einsteina. Kurczę, tutaj zgubiłem tę nazwę. Mój błąd. To jest teoria Einsteina. Kurczę, źle to zapisałem.
Jest. Cartana. Einsteina-Cartana. Ogólną teorię względności, tyle, o ile rozumiem, czyli na przykład, że czas zwalnia przy dużej grawitacji. Też czas zwalnia, jeśli z większą prędkością podróżujemy. Grawitacja to jest nic innego jak sama przestrzeń, ułożenie przestrzeni. Czyli sama przestrzeń układa się tworząc grawitację. Tak tłumaczy to teoria względności. Tak w uproszczeniu mówiąc. O czym mówi teoria Einsteina-Cartana?
Że wirująca masa może być, czy jest właściwie źródłem wirowania pola i siły antygrawitacyjnej. I to naukowcy w tej teorii Einsteina-Cartana uwzględniają, że to jest. Tylko że naukowcy dzisiejsi, XX-wieczni naukowcy, bo oni w XXI wiek nawet jeszcze nie weszli. Oni ledwo w połowę XX wieku weszli dopiero. Są w 1950 roku ci naukowcy. Twierdzą, że tak, są te efekty antygrawitacyjne, ale przy jakichś czarnych dziurach, kręcących się kwazarach, czyli kręcących się czarnych dziurach. Tam kwazar powstaje, czarna dziura wciąga materię z wszechświata i tworzy się kwazar. Najpotężniejsze, można powiedzieć, latarnie czy źródła światła we wszechświecie naszym, że często na przykład kwazary potrafią mieć większą jasność niż galaktyka cała. Mówią, że po prostu w żaden sposób nie da się tego na Ziemi stworzyć. I co się okazuje?
Być może się da i eksperymenty coraz częściej potwierdzają, że się da. Niestety bardzo często też się utajnia te różne badania. Dlaczego? Właśnie dlatego, że być może już ktoś stworzył silnik antygrawitacyjny i wykorzystuje go. Wykorzystuje go do swoich niecnych celów. Tutaj są oczywiście legendy krążące. Określany jest czarny trójkąt TR-3 albo TR-3B. Są różne modele tego. Z czarnych projektów w kształcie czarnego trójkąta. Oczywiście wszyscy oficjalnie mówią, że może i coś takiego jest, ale to jest standardowy napęd odrzutowy albo rakietowy, hypersoniczny maksymalnie, czyli impulsowy, tak jak Aurora.
Okazuje się, że prawdopodobnie niekoniecznie, że tak zwane czarne trójkąty mogą mieć trochę inny napęd, że jednak mogą bazować na napędzie MHD i być samolotem VTOL, czyli Vertical Take-off and Landing. To jest podstawa. VTOL to jest przyszłość awiacji. Dlaczego? Jest dużo bardziej bezpieczny od samolotów konwencjonalnych oraz jest Nie wymaga lotnisk. Proste. Nie wymaga lotnisk. WTL-em jest na przykład helikopter. Świetny przykład. Helikoptery może nie są zbyt bezpieczne, natomiast latają i mogą wylądować wszędzie.
W górach ratują. Nikt samolotów nie wykorzystuje do ratownictwa górskiego czy na wodzie. Stosuje się helikoptery. Helikopter jest przykładem VTOL-a. VTOL-a jest przykładem też samolot, chociażby radziecki Jak-38 czy też Harrier. Harriery to nawet dzieci znają. Samolot, który może pionowo wznosić się. I oczywiście całe science fiction bazuje na VTOL-ach. Nikt chyba nie projektuje science fiction, że lądują samoloty. To jakieś science fiction może z XIX wieku czy skądś, ale generalnie całe science fiction bazuje na VTOL-ach.
Ufa też, ufologia cała bazuje na VTOL-ach. Nikt chyba nie spotka UFO, że ląduje jak samolot. Po prostu musi mieć lotnisko do lądowania i tak dalej. To są wszystko VTOL-e. Do nich się używa muchołapek. To nie ja wymyślam to słowo. Flytrap to chyba się fachowo nazywa. To są budynki, które testuje się właśnie w VTOL-e, czyli testuje się te pionowego startu. Może tak będę po polsku mówił, bo to ładnie. Maszyny pionowego startu i pionowego lądowania.
Chociaż to strasznie długie jest. PSPL może. Pspl. No nie, VTOL. Dobra, VTOL. Umówmy się, że to jest VTOL. Ładnie brzmi. Tam są testowane. Możecie sobie zobaczyć nawet PZL Świdnik w województwie lubelskim. Taka firma, która produkuje śmigłowce, ma takie muchołapki.
Możecie sobie zobaczyć, jak to wygląda. Wpiszcie sobie: PZL Świdnik i muchołapka. Nawet sam z ciekawości wpiszę, czy to znajdzie się. PZL Świdnik i muchołapka. Mielec chyba też. Nie wiem, czy jeszcze Mielec funkcjonuje, ale Mielec też robił śmigłowce. Nie widać. Ale jak wpiszemy: muchołapka, VTOL i muchołapka, czy coś w ogóle będzie? Pokazuje nam, ale tylko jedną. Widzę, że flytrap.
Może jeszcze raz sobie znajdziemy. Ale coś nie mogę znaleźć. W każdym razie możecie znaleźć takie miejsca do testowania. One są w kształcie toroidalnym, w kształcie takiego walca pustego. I tam testuje się takie w VTOL-e. I tym się dzisiaj będziemy zajmowali. Nie będziemy się już zajmowali silnikami odrzutowymi, rakietowymi, jakimiś super, hiper, szmicer, innymi, tylko i wyłącznie VTOL-ami. I silnik, jak się pewnie domyślacie, antygrawitacyjny będzie przykładem silnika VTOL czy ogólnie napędu. Napęd to jest coś więcej niż silnik, bo to będzie i silnik, i napęd. Napęd, który po prostu będzie się odpychał od ziemi, czyli będzie miał antygrawitację.
To jest bardzo podobne zjawisko do nadprzewodnictwa. Jak widzicie nadprzewodnik, czyli mamy magnes, to przyciąga się albo się odpycha, ale raczej nie może być w stanie stałym, jest niestabilny. Znaczy przyciągnie albo odepchnie, w zależności od tego, którym biegunem magnesu przyciągamy czy odpychamy. Natomiast jeżeli zastosujemy nadprzewodnik, to on nad magnesem reaguje w sposób dziwny. On po prostu lewituje. Dlaczego lewituje? Ze względu na to, że on wypycha pole magnetyczne magnesu, nie wpuszcza do siebie tego oddziaływania. To powoduje nadprzewodnik. To jest skomplikowane zjawisko i do dzisiaj jeszcze nie do końca wyjaśnione, ze względu na to, jak pojawiły się te wysokotemperaturowe nadprzewodniki. To trochę bardzo zamieszało, jeśli chodzi o fizykę i dzisiaj to jest też Graal fizyki kolejny, czy techniki właściwie.
Wysokotemperaturowe nadprzewodniki, które zapewne się prędzej czy później gdzieś tam pojawią. Tutaj UMO pisze, że Mielec ma przetarg na śmigłowce. Okej, dobra. Mielec produkuje świetne śmigłowce i ma takie do testów też miejsca. Te muchołapki takie. Wracając do teorii Einsteina-Cartana. Polega to na tym, że wirująca masa powoduje właśnie wirowanie pola Źródło wiru powoduje, że powstaje źródło. Jest źródłem wirującego pola i siła antygrawitacyjnej. Wybaczcie mi, jak jakieś głupoty trochę powiem, bo to są skomplikowane rzeczy. Ja tylko tyle, co się naumiałem gdzieś tam z różnych miejsc, przede wszystkim z książki pana Igora Witkowskiego.
Polecam wam. To jest „Nowa prawda o Wunderwaffe”. Tam opisuje te rzeczy bardzo szczegółowo, ale także w książce „Początek nowej ery” też są skróty z tych opisów naukowych, tych wszystkich spraw. I ta teoria Einsteina-Cartana jest opisem tego, że te sprawy zachodzą. Tak jak mówiłem, naukowcy to odrzucają, że to zachodzi w bardzo wysokich energiach. Oczywiście do tego też wtedy teoria Einsteina-Cartana musi być poprawiona, że jeżeli zdarzy się jakieś doświadczenie, że zachodzą efekty antygrawitacyjne przy mniejszych energiach, przy niższych energiach i niższych zjawiskach, które nie powinny zachodzić, a zachodzą, to znaczy, że ta teoria będzie do poprawy. I okazuje się, że tak jest. Jeszcze wyjaśnię, na jakich zasadach możemy zmniejszyć grawitację. Możemy poprzez kilka sposobów. W teorii Einsteina-Cartana możemy poprzez sam ruch wirowy danego obiektu bez pola elektromagnetycznego, tylko przez szybki ruch wirowy.
Ten ruch musi być olbrzymi, żeby coś tam zachodziło. Tutaj naukowcy mówią, że to muszą być albo masa wielka i też szybko, żeby coś tam zachodziło, albo strasznie szybko, że miliardy czy biliony obrotów na sekundę, czy na minutę. Szybciej już zniknąłby obiekt, szybciej niż prędkość światła, szybciej by się obracał, więc to niemożliwe jest w ogóle, żeby coś takiego zaszło od obrotów. Czy znacie jakieś urządzenia, które się bardzo szybko obracają? Czy znacie takie urządzenie? Oczywiście jak nie znacie, to wam podpowiem, że to są żyroskopy i żyroskopy dosyć szybko się obracają. Nawet kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy obrotów na minutę są żyroskopy, może nawet niektóre szybsze jakieś się zdarzają, ale to nie wiem. Natomiast z reguły to jest kilkanaście tysięcy obrotów na minutę. Takie standardowe żyroskopy są używane w awiacji przede wszystkim do pozycjonowania, takiej poziomicy dla samolotu. Widziałem też w internecie, akurat do końca chyba nie obejrzałem, nie oglądałem tych filmów, ale o żyroskopach, że tam dziwne zjawiska faktycznie zachodzą gdzieś tam.
Niektórzy mówią, twierdzą. I ta teoria Einsteina-Cartana zakłada, że sam ruch wirowy powoduje zmniejszanie grawitacji, czyli wchodzenie do gry antygrawitacji. Antygrawitacja jest przeciwnym zjawiskiem do grawitacji. Czyli to nie chodzi o sam brak grawitacji, o zmniejszanie grawitacji, a w późniejszym momencie następuje odpychanie danego obiektu, czyli ta antygrawitacja nasza. Chodzi nam o stworzenie silnika antygrawitacyjnego, a nie z brakiem grawitacji, który będzie tylko będzie zawieszony jak astronauci czy kosmonauci w stacji kosmicznej, czy gdzieś tam w przestrzeni kosmicznej w stanie mikrograwitacji, że mogą wykonywać jakieś różne ruchy, że ta grawitacja jest nieodczuwalna. Tak jak w spadającej windzie też wtedy możemy odczuć brak grawitacji, możemy sobie podskoczyć i tak dalej. Może się to zakończyć z reguły taka jazda windą w spadku swobodnym może się skończyć nieciekawie dla takiego człowieka, który w takiej windzie jest na samym końcu tej podróży, ale przynajmniej przez chwilę może doznać efektów mikrograwitacji, czy właściwie nawet nieważkości, czyli braku grawitacji. Ale nie próbujcie tego, nie próbujcie zrywać lin w windach i sobie zjeżdżać w dół, bo zabijecie się po prostu finalnie. Chyba że będzie zderzaczek Łągiewki zamontowany w odpowiednim miejscu, to wtedy może się przeżyć. Ale do zderzacza Łągiewki jeszcze przeżyjemy, bo tam też jest ruch obrotowy.
I tu jest ważna sprawa, że być może właśnie w zjawiskach Łągiewki zupełnie inne zjawiska zachodzą niż nam się wydaje. Że nie tylko zjawiska newtonowskie, zderzenia, ale może tam też wchodzi do gry grawitacja. Dobrze, wracając do tego, czyli mamy ruch wirowy. Z drugiej strony oprócz samego ruchu wirowego wchodzą w Także efekty wpływa samo pole elektromagnetyczne na grawitację w tej teorii, ale olbrzymie muszą być pole elektromagnetyczne, które też muszą być wirujące. Pola elektromagnetyczne, magnetyczne czy elektryczne, które są połączone, jak wiemy, sprzężone, to wtedy one też wpływają na grawitację, co oczywiście ogólna teoria względności Einsteina wyklucza. Natomiast teoria Einsteina-Cartana zakłada, że może tak być. Czyli wynika z tego, że musimy połączyć te dwie rzeczy, czyli ruch wirowy z jeszcze silnymi polami elektromagnetycznymi. I takie eksperymenty były prowadzone. Badania nad zmniejszeniem grawitacji. Oczywiście pierwsze eksperymenty mogli robić bogowie starożytni, hinduscy.
Devi, czyli bóstwa hinduskie. Bóstwa hinduskie miały swoje pojazdy, które się nazywały vimany. I tu mam cytat. Co prawda to jest z sanskrytu hinduskiego. Samara Samarana Gana Sutra Dhara. To jest 1000 rok naszej ery. I tu cytat z tego. Mam nadzieję, że to dobrze przetłumaczone jest, bo ja nie tłumaczyłem tego, to znalazłem w internetach. Mógł ktoś coś tam dodać, więc tutaj zastrzegam sobie. „Korpus vimany musi być mocny i wytrzymały, niczym wielki ptak z lekkiego materiału.
Wewnątrz należy umieścić silnik rtęciowy z żelaznym aparatem grzewczym pod spodem. Dzięki mocy uśpionej w rtęci, która wprawia napędowy wir powietrza w ruch, siedzący wewnątrz człowiek może przelatywać niebem wielkie odległości. Ruchy vimany są tego rodzaju, że może ona wznosić się pionowo i pionowo opadać, a pochylona może poruszać się do przodu i do tyłu. Dzięki tym maszynom ludzie mogą latać w powietrzu, a istoty niebiańskie mogą przybywać na Ziemię”. Także to ponad 1000 lat ma ta księga. Czyli nie jest z tych najstarszych. Jeszcze tam są inne opisy, też z innych ksiąg, starszych nawet, ale ten był najbardziej szczegółowy, jaki znalazłem i pokrywa się jednak z tym, co myślimy, że ma sens. Aparat grzewczy i silnik rtęciowy. Żelazny aparat grzewczy. Czym może być żelazny aparat grzewczy?
Żelazny aparat grzewczy to raczej nie węgiel, ale rozgrzane żelazo na przykład. Natomiast silnik rtęciowy, który jest sercem tego całego napędu, bo to można nazwać napędem. I to próbowali stosować jako pierwsi Niemcy. Nie mam żadnych informacji, kto wcześniej próbował tego dokonać. Nie mam nic takiego. Może wy wiecie coś, ale Niemcy, III Rzesza w latach 30. i 40. próbowała właśnie badać ten silnik. Oczywiście to są niesprawdzone do końca informacje. To są informacje otrzymane dzięki Igorowi Witkowskiemu, który jako pierwszy podał, chyba jako pierwszy, bo nie wiem, czy ktoś wcześniej, Die Glocke, dzwon.
Natomiast wielu innych badaczy wcześniej mówiło V7 Hanebu, V7, V3, V ileś, czyli można powiedzieć, że w VTOL7, w VTOL5 i tak dalej, a może w Vril5, Vril7. Natomiast nie ma żadnych dokumentów, które by w ogóle cokolwiek wspominały o V7, tych różnych wymyślnych. Jakieś są zdjęcia gdzieś w internecie możecie znaleźć, że jest jakiś faszysta, sobie stoi, patrzy, pięknie się unosi spodek. Piękne zdjęcia czy grafiki. Ale mówię, to nie jest dowód na to. Natomiast że takimi rzeczami się zajmowano, to są już dokumenty na to. Igor Witkowski widział te dokumenty, nawet przedstawia te dokumenty z archiwów amerykańskich, bo te rzeczy trafiły do archiwów amerykańskich. Odtajniono te rzeczy. Odtajnione. Nie wiem, może znowu będą gdzieś tam zakryte, natomiast można było do nich dotrzeć.
Gdzie Niemcy wyraźnie pracowali nad tym, nad innego typu silnikami, które są zupełnie z innej strony próbowane zbudować, czyli nie żadne odrzutowe, nie żadne rakietowe, które też budowali. Jako pierwsi latające modele zbudowali właśnie Niemcy. Silniki rakietowe i silniki odrzutowe, które były udokumentowane, działające. Wcześniej różni ludzie robili też próby z tymi silnikami w innych krajach, natomiast Niemcy jako to dokładnie rozwinęli ten temat i Mówi się o nich jako twórcy V1, V2, które spadały na Londyn. Natomiast wracamy do naszego silnika antygrawitacyjnego i Niemców, którzy się tym zajmowali. Dlaczego możemy podejrzewać, że Niemcy mogli się tym zajmować i jakie są potwierdzenia tego, że coś jest na rzeczy? Coś jest na rzeczy w dokumentacji Waltera Gerlacha, profesora fizyki, który odkrył kwantyzację spinu w polu magnetycznym. Kwantyzacja spinu to jest efekt nazwany Sterna-Gerlacha. Także naprawdę fizyk, który był zapomniany przez to, że współpracował z nazistami. A współpracował z nazistami dlaczego?
Bo był między innymi profesor Gerlach kierownikiem Rady Badań Naukowych Trzeciej Rzeszy od 2 grudnia 1943 roku. Był po prostu współtwórcą projektów naukowych Trzeciej Rzeszy. Został odsunięty z naukowego środowiska. Był w zbrodni uczestniczył, pomagał nazistom. Sam był nazistą. Nie był w SS. Chociaż nie wiem, czy musiał zostać esesmanem, tak jak w Polsce już dziennikarz musiał pójść do PZPR-u. Chyba nie, bo nie ma informacji, że był, ale mogę się mylić, tego nie wiem. Tak czy inaczej żył później, jeszcze po wojnie. Zmarł w 1979 roku.
Natomiast bardzo dużo stworzył książek, prac naukowych, całe mnóstwo. Ja tu tylko takie wybrane podam wam, żebyście zobaczyli, jakimi zagadnieniami się profesor Gerlach zajmował. Między innymi to były takie książki z wcześniejszych jego lat, koło 40. był, czy 30-latkiem. „Eksperymentalne podstawy teorii kwantów” w 1921 roku taką książkę wydał. „Materia, elektryczność, energia” w 1923 oraz „Magnetyzm” w 1931. Zajmował się przede wszystkim magnetyzmem, elektrycznością i elektrodynamiką kwantową. Natomiast jego też przydzielali do projektów związanych z bombą jądrową Hitlera. Tak się mówi „bomba jądrowa Hitlera”, na to nie ma dowodów, ale z promieniotwórczością czy rzeczami, które miały stworzyć broń jądrową, szerzej rozumianą. Po wojnie przestawił się na tematy ogólne i już nie zajmował się fizyką stricte.
Na przykład takie książki wydał jak „Fizyka życia codziennego” czy „Ludzkość i badania naukowe” w '56, tą wcześniejszą w '62. Więc chyba zrezygnował z tego etapu życia, gdzie zajmował się tym w tej Radzie Badań Naukowych Rzeszy. Możecie prześledzić sobie, czym się pan Gerlach zajmował, ale on, tak jak słyszycie o tym spinie, to jest kwantyzacja spinu. Nie wiem, o co chodzi dokładnie, ale co to jest spin w atomach. W teorii kwantów czy w teorii mechaniki kwantowej, że jakby traktować jako cząsteczki czy jakiś układ, dany atom, to każdy atom czy nawet cząsteczki małe, bo na przykład elementy atomu mają swój spin. Elektron ma swój spin, proton ma swój spin, neutron ma swój spin, każda cząsteczka, a nawet inne jakieś mezony, jakieś tau cząstki, nie cząsteczki, tylko cząstki, czyli takie niepodzielne kwarki mają swoje spiny. I to są ważne rzeczy, które wydaje się właśnie odpowiadają w dużej mierze, związane są z grawitacją. I tym się zajmował i on po prostu kontrolował te projekty naukowe, najbardziej zaawansowane projekty naukowe. W ogóle zrobił taki eksperyment, który się nazywa eksperyment Sterna-Gerlacha, który udowodnił istnienie kwantowania momentu pędu. Kwantowanie momentu pędu to nie wiem dokładnie, co to jest.
Natomiast moment pędu wiem co to jest. Moment pędu jest to w fizyce wektor, który odpowiada za poruszanie się w ruchu obrotowym, który opisuje dane siły działające na ruch ogólny danego obiektu. Ja to mogę tak w uproszczeniu, bo pewnie coś tam może pokręciłem, ale jak widzicie łyżwiarkę, która Na pewno widzieliście w telewizji nie raz. Łyżwiarka, która ma wyciągnięte ramiona i obraca się dosyć powoli. Jeżeli ona ściągnie ręce do siebie, to zaczyna się szybciej obracać. A dlaczego? Bo musi być zachowany właśnie moment pędu. Musi być zachowany. To jest zasada zachowania momentu pędu, która jest chyba dosyć ważną zasadą w fizyce. I w fizyce kwantowej też są te zasady, tak samo obowiązują.
I właśnie ta zasada jest bardzo istotna, zasada zachowania momentu pędu w silniku antygrawitacyjnym. Więc jak tu już jesteśmy, w tym miejscu, to może do Niemców jeszcze wrócimy, do dzwonu i na czym to polegało, i o co chodziło, i dlaczego mogło być. Może nie, może dokończę to, a za chwilkę po Niemcach opowiem wam o doświadczeniach, które możecie przeprowadzić. Więc Niemcy. Dlaczego uważa się, że oni budowali dzwon? To znaczy, nie wiem, czy oni skończyli, czy udało im się zrealizować ten projekt. Natomiast wydaje się, że musieli pracować nad jakimiś wtolami, czyli maszynami, które poruszają się pionowego i lądowania i startu. Niemcy, nie wiem, czy mieli jakieś projekty helikopterów czy śmigłowców. Nie wiem, czy coś próbowali właśnie z tymi, ale wydaje się, że tutaj chodziło o inne. Dlaczego?
Skąd wiemy, że chodziło o jakieś zupełnie innego rodzaju wtole? Jest taka budowla, która się nazywa właśnie Muchołapka w Ludwikowicach Kłodzkich. Możecie zobaczyć na zdjęciach. Tutaj Umo pisze, że mnie uczyli w szkole o spinach i kwarkach i nie był, nie wiem, coś, zginął wpis. Aha, nie uczyli go w szkole. Chyba jakoś nie jest naukowcem. Nie wiem, czy w szkole uczą o tych sprawach. Może tylko wspominają, że coś takiego jest, ale nie wiem, w liceum nawet takich rzeczy nie ma. To już jest elektrodynamika kwantowa. To są skomplikowane rzeczy.
Nie sam spinie, ale tych rzeczach, za co to odpowiada. Konkretnych, rozszerzających tą sprawę. Więc te sprawy są dosyć skomplikowane. Ale to związane jest właśnie z pędem, z momentem pędu w atomach czy cząstkach. Cząstkach, bo każdy atom też swój ma spin. Jeżeli dobrze mówię, też można odpowiednio to zrobić. Także tutaj nie wiem, jak było z tymi śmigłowcami, to może ktoś potwierdzi czy nie. Natomiast dlaczego tu nie chodziło o śmigłowce, tylko jakieś inne rzeczy? Jest ta Muchołapka, która świadczy o tym, że to była właśnie rzecz do testowania wtoli. Tu są oczywiście podzielone rzeczy, że to mogła być na przykład podstawa pod chłodnię.
Chłodnia, która jest potrzebna do elektrowni, która była niedaleko. Pierwsza sprawa jest, że ta elektrownia miała swoją chłodnię. To jest jeden, dwa i wiele innych jeszcze rzeczy, które można potwierdzić, które za Igorem Witkowskim mówię, bo to on świetnie po prostu wszystko tłumaczy. Fundamentów nie miała zrobiona ta budowla, żeby po prostu cokolwiek ciężkiego utrzymać. A o takiej wielkości ta chłodnia musiała być dosyć duża. Igor Witkowski mówi, że musiałaby mieć nawet ze 100 metrów przy takiej wielkości, ale zakładając nawet dużo mniej, to ona nie ma fundamentów zrobionych. Fundamenty są na poziomie krawężnika. To jest grubość kilkudziesięciu centymetrów. To przy takich fundamentach to wszystko by się posypało jak domki z kart. To po pierwsze.
Po drugie było zrobione maskowanie, czyli pomalowane to było farbą całe. Czyli też ta strona wierzchnia była pomalowana zieloną farbą maskującą. To jeżeli była pomalowana wierzchnia część, a na tym powinna stanąć chłodnia, to po co było to maskować? Po co było to malować? Bez sensu. To beton był przede wszystkim. Żelbet to był, więc malowanie żelbetu nie ma sensu. Tracenie farby na takie sprawy. Były doprowadzone kable wysokiego napięcia, bardzo grube kable, które świadczyło o tym, że tam było bardzo wysokie napięcie musiało być. Te kable zostały oczywiście już skradzione, ale były jeszcze.
Były do lat, nie wiem, 80. chyba czy 90., więc te kable były, natomiast one zostały skradzione. Standard. Miedzi było dużo i tak dalej, więc te kabelki były drogie, więc złomiarze skorzystali z tego i nie było, też powinny być rury tam, jakieś ślady rur. Nie było czegoś takiego. Jeżeli to miała być chłodnia. Nie było żadnych rur w tamtym miejscu nic nie było, więc to świadczy o tym, że najprawdopodobniej to nie była chłodnia, tylko właśnie Muchołapka do testowania wtoli. To po pierwsze. To po trzecie, czwarte, piąte i tak dalej. I ostatnia ważna sprawa.
Był to niesamowicie chroniony obiekt. Tam były trzy kręgi zabezpieczeń w ogóle, to było po prostu obstawione przez esesmanów, obstawione przez zasieki, przez jakieś okopy, takie zygzakowe okopy wręcz. Po prostu niesamowite rzeczy. Nie robiłby takich rzeczy do ochrony chłodni czy nawet jakichś elektrowni. To jest bzdura. To musiało być coś bardzo ważnego, żeby było tak chronionym obiektem. Nawet ktoś stwierdził, że to było chronione bardziej niż Berlin. Te Góry Sowie, te rejony były bardziej ochraniane, bo z tego, co wiem, chyba były później zdobyte niż Berlin, dopiero później je zajęto. Ale mogę się mylić, bo to tylko z zasłyszenia. Więc wynika, że to musiało być coś istotniejszego i że jest prawdopodobne, że mogło to być właśnie do testowania, do sprawdzania w Toli.
I kolejne rzeczy, które mogą świadczyć, że pracowano nad tym, że w bardzo wielu miejscach znajdują się olbrzymie ilości rtęci, nawet na Bałtyku. Tutaj zatopiono bardzo wielkie ilości rtęci i tak naprawdę nikt nie wie, po co nazistom było tyle rtęci przewożonej właśnie na ważnych, podkreślam jeszcze raz, transportach na łodziach podwodnych. Po co było przewożenie tej rtęci w takich ilościach? Do czego oni potrzebowali tej rtęci? Trzeba to jakoś wyjaśnić. Nie można zostawić. „Rtęć. Dobrze. Rtęć potrzebowali do czegoś, do zrobienia trucizn, bo rtęć jest bardzo trująca i tak dalej”. To proszę przedstawić dowody, jakie substancje.
Niemcy mieli naprodukowane tyle gazów bojowych, że więcej już nie potrzebowali. Po prostu mieli potąd i jeszcze więcej. Mieli arsenał olbrzymi. Po prostu mogli wytruć cały Zachód praktycznie tą bronią chemiczną, którą mieli. Soman, sarin, gazy VX. VX ostatnio zatruto tego Kim Dzong-nama, brata Kim Dzong-una. Wykorzystano gaz bojowy VX. Także to świadczy, że są duże poszlaki, że jednak ta rtęć do czegoś musiała służyć ważnego. Co by nie mówić, Vimany jakoś tłumaczą zasady tej rtęci, potrzeby posiadania tej ilości rtęci, czyli te w Tole. Po co jest ta rtęć?
Ta rtęć jest rdzeniem całego mechanizmu silnika antygrawitacyjnego, silnika dzwona. Omówmy silnik antygrawitacyjny na dzwonie. Dzwon w sobie ma cylindry czy cylinder właściwie, podejrzewam, że dwa, że jeden jest na zewnątrz, drugi wewnątrz, w którym tym cylindrze krąży rtęć. Rtęć jest doprowadzona poprzez bardzo wysokie pola elektromagnetyczne do postaci plazmy i ta plazma nie tyle zaczyna sama wirować z siebie, co jest dosyć skomplikowanym zjawiskiem. To Igor Witkowski opisuje, że ta plazma wiruje, powoduje ciągnięcie. Jak to można określić? Zachowuje się inaczej niż coś wirującego, czyli ma siłę dośrodkową, a nie odśrodkową. Nie wiem, czy rozumiecie, o co chodzi. Możecie sobie w domu zrobić doświadczenie. Pierwsze doświadczenie może każdy z was przeprowadzić.
O co mi chodzi? Ja zaraz tutaj znajdę, co mówi Igor Witkowski, który pisze na podstawie tych naukowych badań, ale każdy z was może przeprowadzić pierwsze doświadczenie w domu. Jeżeli macie filiżankę, najlepiej szklankę jakąś, może być szersza, zrobić sobie herbatkę i do tej herbaty dosypać trochę cukru, włożyć łyżeczkę i zacząć mieszać. Powiedzcie, czy widzicie coś dziwnego, co się dzieje. Powiedzcie wtedy, czy coś dziwnego się dzieje, czy nie, jak to zrobicie. Ja wam podpowiem, że jest tam coś dziwnego. I za Igorem Witkowskim, to też mnie rozbawiło, jak on mówił o tym, że to doświadczenie nie zastanawia żadnego nauczyciela fizyki, żadnych nauczycieli czy naukowców, którzy opowiadają te swoje różne rzeczy o siłach odśrodkowych, te wszystkie sprawy, a potem idą do swojego gabinetu, zaparzają sobie herbatkę, dosypują cukru i mieszają. I dla nich nie ma nic dziwnego w tym. Ja nie jestem naukowcem. Nie wiem, czy coś jest dziwnego, czy nie, ale na chłopski rozum jest.
Może da się jakoś to wyjaśnić. Ja nie twierdzę, że nie, ale jeżeli robimy ten efekt wiru, czyli mieszamy, to widzimy, że siła odśrodkowa Wyrzuca ciecz na zewnątrz. Siła odśrodkowa wyraźnie widoczna. W środku robimy wir i na zewnątrz herbata próbuje uciec na zewnątrz. Czyli jest siła odśrodkowa przy mieszaniu herbaty. Ale co się dzieje z cukrem? Cukier jest ściskany do środka, a cukier jest cięższy od herbaty, więc powinien bardziej lecieć na zewnątrz. Nie wiem, może się mylę. Nie znam się tak na fizyce. Tu na pewno i fizycy słuchacie, to lepiej może to wyjaśnicie, że jest wir i wir tak tworzy.
Właśnie o to chodzi, że w wirze, być może nie każdym, ale właśnie w tym, o którym mówię, w silniku antygrawitacyjnym, występują zjawiska siły dośrodkowej. Nie, ale zróbcie tak, żeby cukier wirował. Zobaczcie, gdzie ten cukier się znajduje. Czyli tak naprawdę mocno, żeby troszkę wirował. Bo faktycznie, jak tak robimy, on będzie do środka dociskany. On będzie na ściankach, nie na zewnątrz, tylko do wewnątrz. Mogę się mylić, ale robiłem to doświadczenie i widziałem, że cukier był dociskany do środka. To może ktoś wyjaśnił, jakiś starszy, mądrzejszy i tak dalej i to wyjaśnia, że to jest banalne. To jest pierwsze doświadczenie, które możecie przeprowadzić, każde z was. Pierwsze, o co chodzi z silnikiem antygrawitacyjnym.
Ale to jest najprostsze doświadczenie. Kolejne będą trochę bardziej skomplikowane, żeby wam uzmysłowić, o co chodzi z tym silnikiem antygrawitacyjnym. Na chłopski rozum. Robimy urządzenie. Pewnie kiedyś widzieliście, jak wygląda muszla albo róg takiej kozicy. Nie kozicy, tylko takich muflonów. Źle to określam. Jest taka kozica chyba. Ma taki róg, który się na samym końcu zwęża. Wyobraźcie sobie taki róg albo muszlę ślimaka odwróconą.
Czyli na górze mamy taki ślimak, gdzie poprowadzimy rurkę w tym ślimaku i ona na początku jest gruba, ma gruby przekrój i ona się zwęża. Zwęża coraz bardziej. Robimy dosyć długą tą rurę, ona zwęża się i na samym końcu jest bardzo cieniuteńka. Czyli na górze jest gruba, a na dole cieniuteńka. Wrzucamy, wlewamy wodę. Im zimniejsza, tym lepiej, bo zimniejsza lepiej nam będzie przepływała przez to zrobione doświadczenie. Też od czegoś to zależy. Igor Witkowski też tłumaczy, czy różni naukowcy to tłumaczą. I co się okazuje? Zróbcie to doświadczenie.
Najpierw trzeba zrobić to, bo tego nigdzie w sklepie nie kupicie. Natomiast trzeba zrobić to, czyli bardzo grube na górze. Nawet najlepiej zrobić dwumetrową taką rzecz. Czyli ten ślimak taki dwumetrowy. Rura najpierw gruba i ona cały czas się zwęża. Zwęża i na samym końcu przy wylocie jest taka malutka. Najlepiej jeszcze zrobić z przezroczystego materiału. Jeżeli zrobicie to z przezroczystego materiału, to możecie zrobić coś, jeżeli odpowiednio będzie duże to urządzenie, to następują dziwne rzeczy, że tam zaczynają się pojawiać przebłyski. Jakieś błyski się pojawiają. I to jest szok!
O co chodzi? Za chwilkę powiem. Tutaj wyjaśnił Potrzeba tą sprawę. Woda idzie na boki, zwiększa ciśnienie po bokach i wciska cukier do środka. Proste wyjaśnienie. Jest wyjaśnienie Potrzeby, jak zwykle naszego naczelnego informatyka w Nocnym Radiu. Także polecam audycję Potrzeby w Nocnym Radiu. I jest wyjaśnione tutaj przez fizyka. Znaczy nie fizyka, ale fana fizyki, pana Potrzebę. Znaczy pana, po prostu Potrzebę.
Tak czy inaczej, wracając do tego naszego ślimaka kochanego, jak go zrobicie przezroczystego i szybko będzie wam wypadał, doszliśmy właśnie do zasady zachowania momentu pędu. Właśnie w tym ślimaku wyraźnie widać. Przepływ wody, to jest to samo, co robi ta nasza łyżwiarka. Ściskamy, tylko że wodę tym razem. Ściskamy wodę, woda się ściska coraz bardziej, a woda jest nieściśliwa, więc musi przyspieszyć wypływ wody. I jeżeli będzie duża różnica pomiędzy tym wlotowym, w miarę spore ciśnienie wody będziemy wrzucali do tego, żeby nie był nawet spadek swobody. Można ze spadkiem swobodnym, ale można troszeczkę nawet zwiększyć ciśnienie i mamy duży przekrój tej rury na górze, na szczycie naszego ślimaka, a na dole ślimaka będzie dosyć mały, to mamy gwarancję, że ta woda naprawdę nam ostro przyspieszy. I jak ostro nam przyspieszy, zacznie świecić. Czyli mamy ogień z wody. I ja nie żartuję.
Zróbcie to doświadczenie i sprawdźcie, czy mówię prawdę. Jeżeli nie, to mi dajcie znać. Ale są naukowcy, którzy twierdzą, że to zrobili i to się potwierdziło. Dla człowieka z XIX, XVIII wieku jakby zrobili takie doświadczenie, nikt nie myślał, żeby robić takich doświadczeń. Takie doświadczenie proponował właśnie Viktor Schauberger. Chyba jako jeden z pierwszych zaproponował to. On zajmował się wieloma różnymi dziwacznymi rzeczami. Był samoukiem, natomiast pokochał wiry i zajął się profesjonalnie wirami. Zaproponował między innymi doświadczenie z takim czymś. I sam robił to doświadczenie i widział to na własne oczy.
Robił jeszcze bardziej skomplikowane z metalami, rtęciami różnymi. Także polecam wam zainteresować się panem Viktorem Schaubergerem. Co ciekawe, akurat Viktor Schauberger ma szerszą biografię na polskiej Wikipedii niż angielskiej. W angielskiej kompletnie jest przemilczana ta postać specjalnie, bo jak zainteresujecie się Viktorem Schaubergerem, to dojdziecie do zjawiska magicznego. Świeci woda nam! Jak to możliwe? To jest niemożliwe. W tamtych czasach, nawet za czasów pana Viktora Schaubergera nie było możliwe wyjaśnienie tej sprawy. We wcześniejszych czasach, latach tak samo. Nie było to możliwe.
O co chodzi? Dzisiaj jest już to możliwe i nazywa się to sonoluminescencją. I to jeszcze na Wikipedii jest definicja tego: „To słabo zrozumiane zjawisko fizyczne polegające na emisji fal świetlnych w chwili zapadania się pod wpływem ciśnienia akustycznego bąbelków gazu zawieszonych w cieczy”. Czyli kawitacja akustyczna. Jeżeli produkuje się tam światło, to znaczy, że powstaje jakaś energia. Ja nie mówię, że to jest perpetum mobile. Będziemy mieli perpetuum mobile. Tego nie twierdzę. Nie wiem, czy komuś to się udało, czy nie. Tego nie twierdzę, że to perpetum mobile będzie, ale samą luminescencję powinniście zaobserwować.
Sonoluminescencja, trudne słowo, odkryta została w 1934 na Uniwersytecie Kolońskim. O, proszę, to już dawno temu zostało, więc nie tak dalej. Wtedy nie potrafili tego wyjaśnić, ale zaobserwowali to. Tak samo podejrzewam, że Viktor Schauberger mógł zaobserwować. Nie jestem pewny, czy on miał tę świadomość, że robi to doświadczenie, bo on pisał. W swoich książkach opisuje to doświadczenie, nie nazywał tego kawitacją, tymi sprawami, ale o momencie pędu wody, która po prostu się ściska i bardzo szybko wypływa, powodując właśnie tę kawitację w tym wypływie i stąd to świecenie. Więc to zjawisko jest znane, wyjaśnione, ale możecie to w domu zrobić. To nie jest rocket science. Wiecie, jak to zrobić w swoich domowych pieleszach. Jaki materiał zastosować?
Nie wiem. Zawsze mi tego czasu brakuje, ale jakbym miał ten czas, to bym poświęcił na takie rzeczy. To nie jest takie banalne, bo trzeba jakiś materiał fajny zastosować, jakiś przezroczysty fajnie by było. Też w miarę wytrzymały, bo ta woda też ma trochę energii, później z bardzo dużą energią wypływa, więc jakiś plastik, jakiś słaby pleksiglas. Nie wiem, czy to utrzymałby. Może. Więc taka sprawa dla was. Mam nadzieję, że zrobicie i poinformujecie mnie, czy wam się udało. Tutaj woda wiruje. UMO: „Że na południowej wiruje w odwrotną stronę niż na północnej”.
Tak, ale to jest tak zwana pozorna siła Coriolisa. Bo to nie jest siła tak naprawdę, tylko to jest właśnie reprezentacja tego, że żyjemy na kuli i kula się obraca i przez to ten ruch obrotowy powoduje zjawiska. Ta siła ruchu obrotowego działa na wszystko i jest zauważalna właśnie w wirach czy wypływie. Przy wypływie tworzą się wiry właśnie przez to. Gdybyśmy byli na równiku, to podejrzewam, że woda powinna wypływać przypadkowo. To zresztą Cejrowski tam pokazywał. Jest doświadczenie w Ekwadorze, tam na równiku. Ekwador jest, można tam robić. Chociaż niektórzy twierdzą, że to ciężko zrobić i to różnie jest, że to nie jest tak prosto zaobserwować. Więc polecam wam.
Ale dobra, nie zmieniajmy tego tematu. UMO, ty tutaj piszesz o jakichś tam sprawach z XVII wieku, a my mówimy o poważnych sprawach z XXI wieku, czyli sonoluminescencji, którą możecie sobie w domu zrobić. Mało tego, były takie zabawki. O tym mówił Igor Witkowski. Ja nie spotkałem się z tą zabawką, ale one przez jakiś czas były sprzedawane. Zabawki, które bazowały na innej rzeczy, ale to też możecie zrobić. Czyli dym. Czym jest dym? Okazuje się, że dym jest też formą solitonu. Czyli takim solitonem powiedzmy w Nie wiem, czy to dobrze mówię, ale dym na przykład z papierosa.
Jak zrobimy dymek, puścimy sobie taki torusowy, to okazuje się, że możemy zbudować urządzenie, było to nawet do kupienia jako zabawka dziecięca, że taki dymek możemy zrobić, żeby on, kiedy zawiruje odpowiednio, będzie obracał się bardzo szybko wokół własnej osi, czyli wirował. Jeżeli on będzie wirował, to może przelecieć nawet ponad 100 metrów. Podobno Niemcy pracowali nad taką bronią, tylko oczywiście potężniejszą, nie zabawką dla dzieci, która tworzy takie solitonowe dymki, jak to można określić, które mogły zabijać ludzi nawet. To oczywiście wtedy chodzi o sprężone powietrze bardziej, nie tyle sam dym w sobie, ale sprężone powietrze, które jest też zapętlone i ma olbrzymią siłę. A że powietrzem możemy uszkodzić komuś słuch, to chyba każdy wie o tym, że wystarczy odpowiednio głośno puścić muzykę, wsadzić komuś głowę pod głośnik i taki głośnik może uszkodzić słuch komuś. A to nie jest wielka energia. To może wystarczy tylko 100 watów czy kilkaset watów. Nie wiem. Wystarczy odpowiednią moc akustyczną uzyskać w decybelach. 120 decybeli to już jest chyba próg bólu i niszczenie słuchu, a 130 to już na pewno niszczenie słuchu i naprawdę masakra.
Takie rzeczy jest się w stanie zrobić. To zabawka była, gdzie można było zobaczyć solitony tworzone w dymie. Czyli mamy te rzeczy, które możecie zbudować u siebie w garażu. Bardzo proste są. Ta sonoluminescencja mnie bardzo fascynuje i fajnie zobaczyć, jak to się dzieje. Ale żeby zbudować silnik antygrawitacyjny, trzeba wyciągnąć wnioski z tego, że solitony są podstawą tego silnika antygrawitacyjnego, czyli zapętlone, jeszcze raz, solitonem, czyli samopodtrzymująca się odosobniona fala wywołana przez efekty nieliniowe występujące w materiale, w którym fala ta się rozchodzi. Możemy mieć na wodzie solitony, możemy mieć wodne solitony, możemy mieć elektromagnetyczne solitony. Wszystko, co jest falą, czyli tak samo falą w powietrzu. Jak mamy falę na wodzie, to możemy mieć falę w powietrzu też dźwiękową. W uproszczeniu mówiąc, to jest akustyczna fala.
Czyli ten dymek to nie jest sam dym w sobie, tylko to jest akustyczna fala powietrza, który możemy zaobserwować, bo dym nam umożliwia zaobserwowanie. W uproszczeniu można powiedzieć, że dym papierosowy, który jest takim solitonem. Nie wiem, czy to łapiecie już. Ja naprawdę mówię nienaukowo. Nie znam się na tych rzeczach, ale chcę wam przedstawić wiedzę. Już teraz macie urządzenia, które możecie zbudować. Możecie zbudować urządzenie, które będzie solitonem dymu, na przykład papierosowego czy jakiegokolwiek dymu, który będzie mógł na przykład przez 100 metrów przelecieć albo długi czas, wywołując zawirowania w powietrzu. Czyli zrobić taką niewidzialną strzałę powietrzną. Oczywiście ona nie przebije człowieka, ale jeżeli byście zrobili to, co Niemcy chcieli zrobić, czyli solitony w powietrzu, które podobno, takie legendy są, że przebijały drewno nawet. Potrafiły wbić się w drewno czy nawet przebić jakąś deseczkę do krojenia.
Bardzo szybko wirujące powietrze i sprężone, które stworzyło solitony, może nawet coś takiego się stanie. Nie wiem. Dla mnie to jest science fiction do dzisiaj nawet. Człowiekowi powiedzieć jakiemuś z ulicy, to powie: „Panie, jesteś pan głupi”. Albo powiedzieć o tym doświadczeniu, że sobie wodę puścisz. „Tu pan zrobisz tutaj szeroko, tu pan zrobisz tak wąziutko, puścisz pan wodę i tak szybko puścisz tą wodę, to ci zacznie, panie, świecić”. A gość powie: „Panie, pan jest jebnięty, dobrze się pan czuje?” i tak dalej. Nie wiem. Spróbujcie zrobić to doświadczenie, może wam wyjdzie. Dobra, trochę za dużo gadam.
Jest już jakiś telefon. Wisz, to pewnie stały sceptyk, ale zobaczymy. Witaj słuchaczu.
[02:13:52] - Halo, halo, dobry wieczór.
[02:13:53] - O, rozpoznałem ciebie pierwszy raz.
[02:13:55] - Dobrze, że mnie rozpoznałeś.
[02:13:57] - Łatwo ciebie rozpoznać.
[02:13:58] - Dobrze, cieszę się. Może na początek, zanim przejdę, bo widzę, dzisiaj jesteś nakręcony. Ja bym chciał najpierw sprawdzić, w jakiej gęstości jesteś dzisiaj, żeby ustalić. Czy możesz mi powiedzieć, co jest ciężkie?
[02:14:10] - W trzeciej gęstości jestem. Co mogę powiedzieć jeszcze?
[02:14:15] - Pytanie kontrolne. Sprawdzamy gęstość. Czy możesz mi powiedzieć, co jest cięższe, kilo pierza czy kilo gwoździ?
[02:14:22] - A jak myślisz? Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Przecież to jest ta sama waga.
[02:14:29] - Tak, dobrze.
[02:14:30] - Ale to jest zadanie dla siedmiolatków czy ośmiolatków.
[02:14:33] - Jeszcze nie jesteś w czwartej gęstości, bo to by mogły być jakieś bardziej metafizyczne.
[02:14:36] - Nie, słuchaj, obrażasz moją inteligencję takimi pytaniami.
[02:14:39] - Nie, to żarty są, żarty. Już się nie obrażaj.
[02:14:41] - Daj coś trudniejszego. Zobaczymy, czy będę wiedział.
[02:14:45] - Najpierw się odniosę do newsów, a potem będziemy mówić o tym.
[02:14:48] - Nie, do newsów nie. Dzisiaj jest bardzo ważny temat. Budujemy silnik antygrawitacyjny, a ty o jakichś newsach mówisz, o jakichś Rockefellerach. Wbij się, stały sceptyku.
[02:14:59] - Rockefeller mnie ubódł, bo od razu zdezawuowałeś teorię o jego licznych przeszczepach, a ty sam byłeś ich zagorzałym zwolennikiem. Przecież ile razy można iść i normalnie supercut godzien zrobić.
[02:15:11] - Ale ja się nabijałem z tego. Słuchaj, przecież nabijałem z takich spraw. Dziesięć przeszczepów, dwadzieścia.
[02:15:17] - Zawsze jest możliwość, że się żywił magrawem i dlatego tyle żył.
[02:15:20] - Nie, ale tak na serio mógł mieć operację na sercu. Podejrzewam, że pewnie jakieś miał. To jedno drugiemu nie zaprzecza.
[02:15:27] - A może po prostu miał długowieczne geny?
[02:15:30] - Inną medycynę mają. Oni mają dobre jedzenie i medycynę, którą sobie leczą.
[02:15:39] - Generalnie Żydzi są rasą długowieczną, jakby na to nie patrzeć. To nie są jak my.
[02:15:45] - Ma pan dowód, że Rockefeller był Żydem? Ma pan dowód?
[02:15:49] - Dowód miał w portkach, ale to by trzeba teraz było trumnę wykopać.
[02:15:52] - Akurat nie ma szans, bo w Stanach wszyscy mężczyźni są obrzezywani, więc byś nie rozpoznał. Widzisz, złapałem.
[02:16:00] - To jest straszna tragedia. Jestem święcie przekonany, że był wyznania mojżeszowego.
[02:16:09] - Ale ciężko sprawdzić w Stanach. Nie jest tak prosto.
[02:16:12] - Powszechne obrzezanie w Stanach Zjednoczonych właśnie wypromowali Żydzi, żeby się łatwiej wtapiać w normalnych ludzi. Ale mniejsza z tym. À propos doświadczenia z cukrem w herbacie. Wydaje mi się, że rozwiązanie tego jest bardzo proste.
[02:16:30] - Możliwe. Ja nie wiem. Dawaj.
[02:16:33] - W herbacie zasugerował ciśnienie wody, a mnie się wydaje bardziej, że to jest problem dynamiki płynów. Cukier jako ciało stałe w płynie nie podlega takim samym zawirowaniom jak inne ciała i ucieka do miejsca, które porusza się najwolniej, do środka, bo tam płyn na zewnątrz.
[02:16:56] - Logiczne. A nie powinno być tak z teorii fizyki, z zasad dynamiki newtonowskich, że ten cukier powinien być siłą ośrodkowej wyrzucany? Tak na chłopski rozum z XVII-wiecznej fizyki.
[02:17:11] - Wydaje mi się, że płyn jako ośrodek ma tu przewagę, a ten cukier jest ciałem w ośrodku.
[02:17:21] - Czyli łatwo wyjaśnić to.
[02:17:24] - Problemy dynamiki płynów są bardzo skomplikowane.
[02:17:27] - Skomplikowane, tak.
[02:17:28] - To jest bardzo trudno opisać modelem matematycznym. Z tego powodu to jest bardzo trudna i bardzo żmudna dziedzina fizyki. Idzie to niestety powoli, ale pracuje się nad tym, bo turbulent flow, hydraulika, takie rzeczy to jest proste zasadniczo.
[02:17:48] - Hydraulika prosta, a robiłeś doświadczenie właśnie z sonoluminescencją, o którym mówiłem? Pytanie, czy robiłeś, czy chciałbyś zrobić?
[02:17:55] - Ale ja wiem, na czym to polega.
[02:17:57] - Ale czy zrobiłeś to?
[02:17:58] - Tak. Coś się tu przewijało o tym, że jakaś energia, ale zapominasz o tym, że żeby wykonać to doświadczenie, musisz najpierw wodę zagitować, czyli włożyć pracę. Jak się pojawia jakieś światło w następcie, ta energia ucieka z układu.
[02:18:16] - A może komuś wyjdzie perpetuum mobile, podłączysz wyjście potem do wejścia i będzie cały czas płynęło. Kto wie? Warto spróbować.
[02:18:25] - Nie możesz mieć układu, który oddaje więcej energii, niż do niego wkładasz.
[02:18:29] - Za wyjątkiem fizyki kwantowej albo że w sonoluminescencji powstaje na przykład, że podgrzewa nam tą wodę, czyli po prostu zachodzą reakcje termojądrowe.
[02:18:39] - Patrz, to jest tak.
[02:18:45] - A wiesz, że w fuzji się używa też kawitacji?
[02:18:47] - To się wiąże z tym, co mówiłeś wcześniej o spinie elektronów i tak dalej. Jak teraz mówisz.
[02:18:54] - O co chodzi? Może byś to wyjaśnił, bo ja nie kumam tego za bardzo. Jakbyś mógł wyjaśnić, mówiłem, że się znasz na tych sprawach.
[02:19:00] - Orientuję się jako tako. Generalnie ten spin, takie rzeczy, to, co mówiłeś o kwantyzacji tego i tak dalej, to chodzi o to, że ruchy w elektronie jako układzie mają tendencję, żeby się synchronizować. Ale wracając do tej wody. Jakbyś miał takie coś, że energia i w tym energia cieplna jako forma energii, to jak się ciało rozgrzewa, elektrony w nim się przyspieszają. To jest pytanie z fizyki z gimnazjum. Patrz, bo na ogół się miesza herbatę, żeby ją ochłodzić, ale jak będziesz mieszał wystarczająco energicznie, to w pewnym szczególnym układzie będziesz ją mieszaniem ogrzewał. Rozumiesz? Bo dostarczasz do niej energię, ją agitując.
[02:19:47] - Ale dostarczasz zbyt mało, żeby ogrzać.
[02:19:50] - Tak, bo masz wszystkie te rzeczy, masz temperaturę powietrza, są tarcia, nietarcia.
[02:19:57] - Ale to musiałbyś bardzo szybko mieszać chyba, jakoś tak, żeby się ogrzała.
[02:20:00] - Właśnie. To jest sytuacja praktycznie niewykonalna, ale teoretycznie możliwa.
[02:20:07] - Ale dzięki temu chłodzisz, bo wtedy szybciej po prostu się-
[02:20:11] - Tak, bo szybciej ucieka energia z układu, niż ją dostarczasz. Na tym na przykład polega działanie mikrofalówki. Mikrofalówka to nie jest piecyk. Ty nie dostarczasz ciepła, tylko dostarczasz falę, która rezonuje z wodorem w ciele. Dlatego niektóre rzeczy grzeją się w mikrofalówce, a niektóre pozostają zimne. I te elektrony przyspieszają, aż to, z czego one się składają, czyli na przykład wilgoć w ciałach, osiągnie temperaturę na przykład wrzenia i się coś tam ugotuje, co miałeś w tej mikrofalówce. Bo to wszystko się sprowadza.
[02:20:47] - Ciała tak naprawdę wszystko paruje, tylko bardzo powoli, prawda?
[02:20:53] - W tym momencie nie mówimy o parowaniu i to jest na przykład problem zera absolutnego. Dlaczego zero absolutne jest nieosiągalne? Można się do niego bardzo zbliżyć, ale nie można go całkowicie osiągnąć, bo przynajmniej my nie dysponujemy taką technologią, żeby to osiągać. Gdzieś tam w kosmosie prawdopodobnie jest coś bardzo blisko, ale twierdzi się, że nie można całkowitego zera absolutnego osiągnąć, bo zero absolutne to jest całkowite ustanie wszelkiego ruchu wszystkich cząsteczek elementarnych. To się wiąże z ruchem elektronów i tak dalej. Dlaczego to wszystko się rusza? Bo wszystko to ma jakąś energię. I co wiemy? I tu wchodzi Einstein. Rozumiesz, że energia to co to jest?
[02:21:42] - E = mc².
[02:21:45] - A możesz mi rozwinąć ten skrót?
[02:21:47] - Energia równa się masa pomnożona przez prędkość światła do kwadratu.
[02:21:51] - Czyli każde ciało. Dlatego trudno nam się zbliżać do prędkości światła. Możemy osiągać jakieś tam marne ułamki, ale nie możemy osiągać jej dużo, bo mamy masę. Ale są cząsteczki, tak jak neutrino, tachiony, które mają masę bliską zerowej i dlatego mogą się poruszać.
[02:22:12] - Ale tachiony są hipotetyczne.
[02:22:14] - Co?
[02:22:15] - Tachiony są cząstkami hipotetycznymi.
[02:22:17] - Nie, tachiony zostały wykryte.
[02:22:19] - Nie, to było potwierdzone, że to był humbug. Sprostowanie było, że pomyłka w eksperymencie.
[02:22:28] - Nie, jestem tego pewien. Zostało to zweryfikowane, bo po prostu naukowiec, który się odkrył.
[02:22:34] - Ale mówisz o tej Szwajcarii, o tym CERN-ie?
[02:22:37] - Nie w CERN-ie. Tachiony są już dawno znane.
[02:22:41] - Nie, nikt nie odkrył tego. Coś wciskasz kitu.
[02:22:45] - Nie wciskam ci kitu. Miałeś odrobić lekcje i się przygotować. Tachiony zostały dawno odkryte. Naukowiec zbudował model, który przewidywał, że będą takie i takie cząsteczki i cząsteczki brakowało. I potem z czasem dopiero, jak było odpowiednio czułe narzędzie, dało się tachiony wykryć i cały model pasował. I neutrino właśnie i tachiony to są cząsteczki, które mają energię bliską żadnej, raczej mają masę bliską żadnej, przez to mogą się zbliżać bardzo blisko do prędkości światła. I wszystkie protony, neutrony, elektrony, wszystko, co się składa na atomy i na molekuły i tak dalej, to wszystko ma masę. Rozumiesz? Każdy jeden elektron. I one się ruszają i tam jest w tym energia.
I jak masz sonoluminescencję i tak dalej, to dostarczasz energii do układu i się zmieniają połączenia w tym ośrodku, który agitujesz. Tu nie trzeba żadnej miednicy z wodą i wiosła ani nic takiego. Jak się chce zaobserwować sonoluminescencję czy raczej triboluminescencję, to można po prostu wziąć rolkę taśmy izolacyjnej, zamknąć się w ciemnym pokoju i ją odklejać. I wtedy też będziesz widział, że tam, gdzie jest klej, będzie pojawiało się światło, bo są zrywane łączenia między atomami. I stąd się to bierze.
[02:24:17] - A nie jest to elektryczne? Tak jak elektryzowanie swetra na przykład.
[02:24:23] - To nie jest elektrostatyczne.
[02:24:25] - W kleju? Myślisz, że to nie jest elektrostatyczne.
[02:24:30] - Ja nie myślę, ja wiem. To jest doświadczenie, które pamiętam jeszcze.
[02:24:34] - Ja wiem, bo ja widziałem też to z klejem. Jak się szybko tak odrywa, tak?
[02:24:40] - Tak. Tak samo jak możesz sobie wziąć cukier w kostkach na przykład, bo ma jakąś nadaną strukturę krystaliczną i go tłuc młotkiem. On będzie świecił bardzo jasno.
[02:24:52] - No tak, zgadza się.
[02:24:55] - Także tu nie ma żadnych cudów. Jeszcze co do tej rtęci, którą mieli naziści. Tu też nie wydaje mi się, żeby mieli budować jakieś vimany.
[02:25:04] - No to dlaczego rtęć? Proszę wyjaśnić, po co ta rtęć.
[02:25:07] - Jest na to bardzo proste wyjaśnienie. Na to jest wyjaśnień kilka, dlaczego ją mieli i wszystkie mają sens. Jedno tłumaczenie, które donikąd nie prowadzi, to jest to, że próbowali otrzymać teoretyczną substancję, która de facto nie istnieje, która się miałaby nazywać czerwoną rtęcią.
[02:25:30] - Jakieś dowody na to, czy to tylko spekulacje, spekulatywność?
[02:25:35] - Była rtęć i wiemy, że Niemcy nie mieli broni atomowej.
[02:25:38] - Ale to wymyślono po wojnie. Ta czerwona rtęć jest wymyślona powojennie.
[02:25:43] - Mi się wydaje, że to było w tych latach jeszcze. W latach 30. już było wiadomo. Nie mam tu dokładnej osi czasu, ale może rzucę okiem.
[02:25:53] - Ale nikt nie stworzył tego. To był jakiś humbug.
[02:25:54] - Nie, bo to nie istnieje. To jest substancja hipotetyczna, że rzekomo można by było przesunąć rtęć na jakiś poziom energetyczny, który by mógł ją przyrównać do materiału rozszczepialnego. I to możemy od razu odrzucić. To nie miało miejsca, to nie może się zdarzyć.
[02:26:11] - Nie, poczekaj. Ja się zgodzę z tobą, ale to musiałoby im coś wyjść. Bo jeżeli próbowali, to po co by gromadzili tą rtęć? To nie miałoby sensu.
[02:26:21] - W wysiłku wojennym rtęć jest bardzo przydatna, bo rtęć jest powszechnie używana do produkowania środków wybuchowych. Na przykład rtęci się nie używa tylko w zapalnikach do różnych bomb i rakiet i tak dalej, które wykorzystują zmiany ciśnienia, przewodnictwo elektryczne i tak dalej w małych ilościach, ale się wykorzystuje do reakcji produkując na przykład piorunian rtęci, który jest bardzo silnym środkiem wybuchowym. I są dziesiątki tych pochodnych rtęci. I taka rtęć jako półprodukt mogłaby być używana do produkowania
[02:26:56] - Myślę, że troszeczkę konfabulujesz, że sobie podciągasz do teorii ze względu na to, że oni materiałów wybuchowych mieli mnóstwo, a tej rtęci po prostu są takie zatrważające ilości, że to po prostu tony tej rtęci. I to w najcenniejszych ładowniach w łodziach podwodnych. Czyli w łodziach podwodnych próbowali też materiały rozszczepialne jakieś przewozić czy coś, ale właśnie tej rtęci mnóstwo. No i co z tym zrobić? W tych łodziach podwodnych dokumenty jakieś różne ważne rzeczy, które po prostu miały gdzieś płynąć czy do Argentyny, czy gdzieś indziej. Choroba wieńciona, przewozili je. Ale po prostu zatrważające ilości i do dzisiaj ta rtęć zagraża. Nie jakieś tam inne rzeczy, tylko właśnie ta rtęć jest najgorsza.
[02:27:49] - To po prostu było do produkowania środków wybuchowych. To jest potrzebny półfabrykat, żeby produkować dalej inne środki wybuchowe.
[02:28:00] - Jakoś troszeczkę ci nie ufam, ale mówię, nie znam się na tym, więc nie mogę.
[02:28:05] - Możesz mi nie ufać.
[02:28:05] - A możesz przesłać mi gdzieś jakieś opracowanie? Bo jeżeli ty wpadłeś na to, to może i jacyś historycy czy jacyś ludzie, którzy się znają na militariach, też to opisali.
[02:28:17] - Nie mam teraz linków, bo nie przygotowywałem się na wysyłanie linków, ale potem możemy zobaczyć, jak mnie znowu ze Skype'a nie usuniesz.
[02:28:24] - Ja nie usuwałem ciebie ze Skype'a. Cały czas jesteś na tych innych też. Każdy może dzwonić nawet z konta. Nie blokuję ciebie, więc możesz dzwonić z konta, jak chcesz. Nie muszę cię dodawać.
[02:28:38] - Bo ile razy do ciebie zadzwonię, to nigdzie indziej, ale tylko jak do ciebie zadzwonię, na drugi dzień mnie Skype prosi o potwierdzenie tożsamości, numer telefonu i inne takie rzeczy.
[02:28:49] - Nie, to są bzdury. To sobie wymyśliłeś. A dlaczego mnie nie prosi?
[02:28:54] - No widzisz, bo jesteś pewnie zarejestrowany z numerem telefonu i tak dalej.
[02:28:57] - Jestem zarejestrowany.
[02:28:57] - Nie masz tych numerów telefonów wirtualnych?
[02:29:01] - Jeden telefon tylko jest na tą osobę.
[02:29:04] - Oni cię mają.
[02:29:05] - Ale jak? Tam nie ma telefonu. Tam jest tylko jeden telefon.
[02:29:08] - Ale mniejsza z tym.
[02:29:10] - Skype'owy, nie ma innego.
[02:29:12] - À propos właśnie coś było jeszcze o posługiwaniu się tutaj solitonami, w sensie tym ruchem dymu. Puszczałeś kiedyś może kółeczka z dymu?
[02:29:24] - O tym mówiłem właśnie.
[02:29:25] - Właśnie. To też nie wydaje mi się, że to był żaden czarodziejski proces, tylko po prostu tak jak dynamika płynów, tak dynamika gazu będzie działała. Widziałem w jakimś-
[02:29:40] - Tak, ale że taki dymek 100 metrów może przelecieć.
[02:29:43] - Widziałem i oglądałem program o tych less lethal weapon, jakie stosuje armia amerykańska, jak tam buduje ten-
[02:29:54] - Ma już z solitonami, żeby po powietrzu może zabijać?
[02:29:58] - Aż do tego dojdę, że mają jakieś działo. W sensie to wygląda jak antena taka duża, jak radar normalny, tylko że to się nakierowuje na tłum i powoduje, że ludzi zaczyna skóra piec. Nic się im nie dzieje, żadna krzywda.
[02:30:12] - To chyba mikrofalowe są.
[02:30:13] - Ale rozpierzchają się. Potem jest znowuż coś, co może powodować zlokalizowane omamy słuchowe, że można po prostu rzucić głosem na odległość.
[02:30:26] - Nie, to LRAD-y standardowe.
[02:30:29] - Tak. I pokazywali już, że mają właśnie takie coś, co zasadniczo puszcza pod ogromnym ciśnieniem kółeczka z dymu, tylko po prostu z przejrzystego powietrza.
[02:30:37] - I to przewraca człowieka, także człowieka może przewrócić.
[02:30:40] - Powietrze to też nie jest pustka, to nie jest eter, tylko to jest obiekt, który można przyspieszyć i że można puścić takie kółeczko i tam owali.
[02:30:49] - No i zrobić z tego soliton. Soliton, czyli że w dłuższym czasie po prostu on będzie samopodtrzymującą się falą, tak że ona nie zaniknie od razu tak jak dymek, tylko że pociśnie dalej.
[02:30:59] - To można po prostu, jak się wytworzy odpowiednie ciśnienie na określony dystans do określonego punktu skutecznie przesłać. W sensie można tak puff i ten.
[02:31:11] - Ale widziałeś skuteczność tego? I co człowiek potrafi powalić? Co to zrobi?
[02:31:13] - Była demonstracja. Nie pokazywali na ludziach, ale pokazywali po prostu na celowniku.
[02:31:19] - Na zwierzętach.
[02:31:19] - Nie na zwierzętach. Po prostu był spreparowany cel strzelniczy normalny.
[02:31:25] - Ale co się stało? Przebiło go na wylot czy co tam?
[02:31:27] - Zdmuchło.
[02:31:28] - Znaczy, że przewróciło, tak?
[02:31:31] - Tak.
[02:31:31] - Aha, ale to wielkości człowieka było coś czy papier jakiś?
[02:31:34] - To było większe niż człowiek, że po prostu ile mogli, tyle robili.
[02:31:38] - Właśnie z tego, co słyszałem, Niemcy mieli tą broń, faszyści.
[02:31:43] - Działy Gaussa pracują nad tym ciągle. Wszystkie te railguny i tak dalej, że to jest ta caseless ammunition, że jak się ma taki przyspieszacz, to można do niego włożyć broń kinetyczna.
[02:32:02] - Broń przyspieszyć to nie potrzebujesz nic, tylko energii, bo po prostu walisz cały czas.
[02:32:07] - To jest broń kinetyczna, dlatego właśnie, że nie potrzebujesz żadnego środka wybuchowego ładować do tego naboju, tylko po prostu bierzesz powiedzmy cylinder z tytanu czy z innego metalu, który się po prostu nie stopi momentalnie od tego przyspieszenia jeszcze w lufie. I jak go odpowiednio przyspieszysz, to im szybciej się porusza, tym bardziej rośnie jego energia. I po prostu sama masa tego tak działa, że to działa silniej niż środek wybuchowy.
[02:32:40] - Jasne, tak. Dobrze. Słuchaj, stały sceptyku, to ja dziękuję ci, bo muszę lecieć teraz z konkretnym już opisem silnika degrawitacyjnego, co potrzebne jest, by to zrobić.
[02:32:52] - Trochę strachłem, jak tak słuchałem, bo tu się przewinęły te vimany, te inne takie rzeczy Przecież nie jest to wszystko doszczętnie zdebunkowane, że tak powiem.
[02:33:04] - Nie, vimany, to, co przeczytałem, to jest ze starożytnych pism.
[02:33:09] - Tak, ale to są starożytne mity, a nie starożytne fakty.
[02:33:15] - To, że w tamtym czasie napisał, podejrzewam, że ten twórca tego, co cytowałem, Samaranganasutradhara opierał się na starożytnych przekazach i po prostu to tylko opis z tysięcznym roku.
[02:33:36] - Chcesz mi powiedzieć, że to nie jest nawet to, że on to widział, tylko on się opiera na jakimś źródle, o którym on słyszał i tak dalej. Czyli to jest takie podanie z piątej ręki. Nie wiem, czy to jest w jakimkolwiek stopniu wiarygodne.
[02:33:51] - Ale skąd on mógł wiedzieć o jakimś żelaznym pawracu, grzew czy silniku rtęciowym? Takie rzeczy pisze.
[02:33:56] - Może być tak, że skoro to spisywał, w którym roku?
[02:34:00] - Około tysięcznym. Naszej ery, czyli tysiąc lat temu.
[02:34:04] - I zostało to od tamtego czasu przetłumaczone na nasze, tak?
[02:34:08] - Niby ktoś przetłumaczył. Nie wiem, czy to jest prawidłowo, bo może ktoś coś wymyślił.
[02:34:12] - Właśnie.
[02:34:13] - Trzeba sprawdzić to.
[02:34:14] - Na jakieś opisy, które nie miały z tym nic wspólnego w latach, kiedy przyjechali Anglicy do Indii czy coś takiego, ktoś tego nie zaczął tłumaczyć. Była rewolucja przemysłowa i on po prostu nie nałożył na jakąś fikcyjną maszynerię opisaną, nie przefiltrował tego przez swój umysł i nie przełożył tego w lepszy sposób.
[02:34:38] - Trzeba by było to sprawdzić dokładnie. Tak samo jak są ludzie, którzy twierdzą, że piramidy Napoleon zrobił, że stworzył Napoleon ze swoimi inżynierami. Są też takie teorie. Różne są teorie spiskowe.
[02:34:52] - Ale to jest pocieszające, że one pozostaną zawsze teoriami, tylko i wyłącznie teoriami spiskowymi.
[02:34:59] - Tak. Wszystkim można się zajmować, ale lepiej tymi ciekawszymi. Dzisiaj mówimy o silniku antygrawitacyjnym, czyli bardzo ciekawą rzeczą, która może zmienić i ja uważam, że zmieni XXI wiek, więc to jest ważna sprawa. Dobra, dziękuję ci Stały Sceptyku. Wszystkiego dobrego.
[02:35:14] - Do usłyszenia.
[02:35:15] - Na razie. Trzymaj się, cześć. Tak że to był Stały Sceptyk. Dzisiaj bardzo konstruktywnie, co się cieszę, że im bardziej naukowy temat, tym widzę, że Stały Sceptyk bardziej mówi z sensem, bez żadnych rasistowskich podtekstów czy też jakichś różnych dziwnych herezji historycznych. Wracamy do silnika antygrawitacyjnego naszego. Jeszcze tu miałem o Niemcach powiedzieć, jak to wszystko było w latach 30., 40. Tajemnice na Dolnym Śląsku, czyli o kompleksie Riese. Riese to jest olbrzym po niemiecku i to jest oficjalnie największy kompleks podziemny świata. Oczywiście oficjalnie, bo nieoficjalnie to i Amerykanie mają podejrzewam, Amerykanie to praktycznie na 100% mają. Być może Rosjanie, być może też Brytyjczycy lubią rozkopywać różne rzeczy, większe kompleksy, które tworzą.
Tak że tutaj to się trochę zmieniło. Natomiast Niemcy mogli to zrobić ze względu na to, że sami Amerykanie po wojnie, gdzie trafiła do nich dokumentacja, stwierdzili, że są zacofani kilkadziesiąt lat nawet, w niektórych dziedzinach kilkadziesiąt lat w stosunku do Niemców. Taką potężną machinę naukowo-badawczą stworzyli Niemcy. Hitlerowscy Niemcy, niestety zbrodniczy, nazistowscy Niemcy, zbrodniczy reżim. Niestety. Mógł nawet wygrać wojnę. Zakłada się scenariusze, że jakby jeszcze trochę pociągnęli, a może te właśnie vimany, Vrile, V7 uruchomili, te wtole na masową skalę. Przenieśliby tymi wtolami cały arsenał broni chemicznej, który mieli nad Londyn, Nowy Jork, Waszyngton, Los Angeles i wygraliby wojnę. Dlaczego? Mówi się: „Amerykanie mieli broń jądrową, zatrzymaliby Niemców”.
Nieprawda. Oni mieli tylko kilka ładunków nuklearnych i to bardzo słabej mocy. Jeden porządny nalot na miasto, na przykład Drezno czy Monachium, czy jakieś inne miasta, alianckie naloty dużo większe szkody i dużo większe straty w ludziach powodowały niż bomba jądrowa. Bomba jądrowa była po prostu propagandowo, że wystarczyło jedną bombę spuścić, a nie trzeba było tysiące bomb czy dziesiątki tysięcy bomb spuszczać. Natomiast w Dreźnie i tak dalej takimi nalotami ginęło więcej. Dziennie potrafiło zginąć więcej osób, czy w ciągu kilku dni więcej niż w Hiroszimie czy Nagasaki. To są okropne rzeczy, o których mówię, ale tylko chciałem tak po prostu zaznaczyć, że wtedy mogliby wygrać wojnę, gdyby użyli tego arsenału. Nie użyli tego arsenału. Też nie wiadomo, dlaczego nie użyli. Może wiedzieli, że już przegrywają wojnę, wiedzieli, że już nie wygrają i jest taka legenda, że podpisali jakiś układ nieformalny z Brytyjczykami, że będą mogli Niemcy odbudować, że Niemcy nie zostaną zniszczone i tak dalej, ale nie użyją tej broni chemicznej.
Albo po prostu wiedzieli, że to spowoduje, że jeżeli użyją broni chemicznej, to zostaną Niemcy zniszczone. Po prostu przegrają i tak wojnę, zabiją dużo Brytyjczyków. Do Ameryki nie dolecą te rakietki ich z bronią chemiczną, ale potem naród niemiecki zostanie zniszczony. Więc nie odważyli się na ten krok. Natomiast tutaj oczywiście są te dywagacje, czy do tego doszło, czy nie doszło. Nie mamy smoking gun, czyli takiego jednoznacznego dowodu, że tak po prostu było, że stworzyli ten dzwon, stworzyli napęd antygrawitacyjny. Ja tu może troszeczkę pod prąd pójdę, jeśli chodzi o temat Foo Fighterów i bitwę o Los Angeles. Znacie temat pewnie Foo Fighters, czyli tak zwanych latających kul. Tak naprawdę nie wiemy, czy to były kule, czy po prostu w formie świecącej jakieś obiekty, które po prostu świeciły, bo wytwarzała się plazma i plazma świeci w postaci najczęściej właśnie kuli, bo kula jest obiektem, tak jak bańka mydlana się tworzy. Jeżeli tworzymy jakąś bańkę, to ona od razu przyjmuje postać kuli.
To nie jest idealna kula, bo tam są pewnie napięcia powierzchniowe, które trochę to zniekształcają, ale w przybliżeniu. I tak samo Foo Fightery. To też nie były idealne kule, ale takie w przybliżeniu kształty. Widać na niektórych zdjęciach, że te Foo Fightery być może miały zupełnie inny wygląd. Nie zupełnie kul, tylko kule świecące były, bo to była plazma. I jest taka legenda, że to były po prostu obiekty niemieckie, które towarzyszyły alianckim samolotom, ale też i niemieckim. Raportów niemieckich w tym temacie za bardzo nie ma, natomiast są raporty alianckie. Mnóstwo tych raportów było. Pierwszy raport pochodzi z września 1941 roku, od załogi polskiego transatlantyku „Pułaski”. Jest z Wikipedii, nie wiem, czy to akurat prawda jest, ale powiedzmy.
Więc już na wczesnym poziomie i pytanie, czy Niemcy po prostu mieli taką technologię? Ja uważam, trochę naprzeciw wszystkim tym znanym badaczom, że jednak to nie były niemieckie obiekty, że Niemcy może widzieli je i po prostu chcieli je naśladować, ale to nie były niemieckie obiekty. Dlaczego? One zachowywały się dosyć dziwnie. Na przykład przyczepiały się do samolotu, przyczepiały się i latały za samolotem, czyli wykonywały dokładnie takie same manewry jak samolot. Potrafiły przylepić się, nie w sensie, że przylepią się do poszycia samolotu, tylko do ogona. W bliskiej odległości od samolotu wykonywały dokładnie takie same manewry jak samoloty. Samoloty próbowały, bombowce czy coś, robić różne beczki, różne świdry, jakieś manewry, żeby uciec tym Foo Fighterom i nie udawało im się. One dokładnie powtarzały te same manewry co samoloty i zakładając, że one były zdalnie sterowane, bo one były często bardzo małe, te obiekty, Foo Fightery, zakładając, że były sterowane radiem, to po prostu nie nadążyłby robić tych manewrów joystickiem jakimś uproszczonym jeszcze w dodatku nazista, żołnierz nazistowski, żeby gonić te samoloty. Więc to trochę odpada według mnie.
Więc wydaje mi się, że to mogły być obiekty pozaziemskie. Chociażby też ta sprawa znana z bitwy o Los Angeles. Nie wiem, czy tak można określić. Czyli incydent można bardziej powiedzieć w Los Angeles właśnie podczas II wojny światowej 25 lutego 1942 roku. Jest ewidentnie spodek, który po prostu unosił się nad Los Angeles, który został oświetlony i w niego były uderzane szarpnele czy potężne działa strzelały do niego i nic mu nie mogły zrobić. Nic zupełnie. Po prostu on tam się unosił. Unosił się i przez wiele godzin do niego strzelano. On sobie z tego nic nie robił i sami Amerykanie do siebie strzelali, bo jemu się nic nie działo. Ale te szarpnele, te pociski po prostu rozwalały budynki.
Znaczy rozwalały to dużo powiedziane, ale niszczyły też i budynki i ludzie jacyś byli być może ranni. Na pewno, bo tu też podaje Wikipedia, że trzy osoby zmarły, zawał serca z paniki, trzy zginęły właśnie z powodu odłamków. Wypadki drogowe jako zaciemnienie, bo wyłączyli światło w Los Angeles. To był po prostu niesamowity szok. I to jest fakt. To, że to miało miejsce jest faktem. Są świadkowie, którzy to widzieli. Już mówię, można sfałszować gazety, wszystko, zdjęcia, umówmy się, ale świadkowie jeszcze mówili, że to widzieli. To nie był żaden balon, żaden gaz błotny, ewidentnie UFO. Myśleli, że to Japończycy są, raczej nawet nie, że Niemcy.
Wydaje się, że to byli jednak kosmici. Może przesadzam, że kosmici, bo też nie ma dowodów, że kosmici, ale coś nie z tej Ziemi, nie zrobione ręką ludzką. I tak samo Foo Fightery. Wydaje mi się, że to nie było ręką ludzką, ale Niemcy próbowali to powtórzyć. Próbowali spiąć wszystkie siły, żeby to stworzyć. Gdyby mieli nawet te Foo Fightery latające, to umówmy się, podczepiliby gazy bojowe i by uruchomili te Foo Fightery i puścili je na wszystkie miasta. Paryż już był ich. Puściliby i na Moskwę, na Ruskich, na Londyn, na Stany Zjednoczone i wygraliby wojnę, bo mieli zasoby gazów bojowych, że mogliby wytruć te wszystkie kraje. Miliony mogliby zabić ludzi bez problemu na odległość, jakby mieli te Foo Fightery. Nie zrobili tego.
A zakładamy, że byli racjonalni i chcieli wygrać wojnę wszelkimi możliwymi środkami. Jeżeli Żydów potrafili mordować w komorach gazowych, to zabijać masowo ludzi. Jak najbardziej świadczy to o tym, że Foo Fightery nie były niemieckie. Jeżeli nie niemieckie, to podejrzewam, że i nie rosyjskie i nie amerykańskie, że to było coś nie z tej Ziemi. O tak powiem. Nie, że kosmici od razu. Mogę się mylić. Może i Foo Fightery. Bardzo mi się nie podobają takie od razu słowa, że Niemcy to już wszystko mieli, Haunebu, V7, w czasie się przenosili i w ogóle wszystko, a potem w 1947 roku Amerykanie próbowali zaatakować Antarktydę, a Niemcy mieli bazę na Antarktydzie i odparli atak. Zniszczyli, mnóstwo ludzi zabili w operacji Highjump.
Ja to między bajki wkładam. Highjump miało miejsce, zginęli Amerykanie, ale to, że to byli Niemcy, naziści, to według mnie między bajki można włożyć. Natomiast inna jest jakaś pewnie rzeczywistość. Może kosmici, może jakieś ze środka Ziemi, może jacyś ludzie. Różnie może być. Nie wiem co było, coś tam się wydarzyło, ale według mnie między bajki wkładamy, że to Niemcy. I dlatego uważam, że jeżeli coś stworzyli, mogli zrobić to coś takiego, co było jakby już poza XX wiekiem, czyli zrobili coś, co mogło latać, ale bardzo słabo. Są jakieś tam relacje, że pojawiały się efekty prac silnika antygrawitacyjnego, które sami Niemcy gdzieś tam opisywali, o czym pisze Igor Witkowski. Bielenie roślin. To się okazało, on się pytał doktor nauk biologicznych, profesor nawet, która powiedziała Igorowi Witkowskiemu, że to jest stres oksydacyjny, fotooksydacja chlorofilu, czyli że światło niszczy chlorofil, utlenia chlorofil.
Pod wpływem światła chlorofil się utlenia. Czyli to jest jakaś rzecz, która jest niedobra. Błędnie organizm działa. Roślina jest w jakimś złym środowisku czy coś, nieprawidłowo funkcjonuje. I to podobno zachodziło właśnie w pobliżu tego silnika antygrawitacyjnego. Zabójcza dla organizmów żywych ogólnie. Odchodzenie skóry od ciała, nawet takie rzeczy były opisywane. Po prostu bardzo dziwne rzeczy, które w pobliżu gdzieś zachodziły, dużo ludzi zmarło podobno. No i stwierdzenie, że nad i być może pod urządzeniem jest odczuwalny efekt antygrawitacyjny, czyli ten efekt antygrawitacyjny nie tylko odczuwalny wewnątrz tego urządzenia i dla samego urządzenia, ale także dla osób, które są pod tym urządzeniem czy nad urządzeniem. Pod to nie jestem pewny, ale nad to były relacje, że nad są, ale pewnie też i pod.
Nie wiem na jaką odległość, bo to pewnie działa na zasadzie bardziej pola, które oddziaływuje, właśnie tego antygrawitacyjnego. Przejdźmy do tego silnika. Jak on jest zbudowany? Żeby wam dać tutaj wskazówki do budowy. Potrzebne jest olbrzymie napięcie, które musimy posiadać. Napięcie, nie wiem dlaczego akurat napięcie, ale megawolty. To są megawolty. Także potrzebujemy w cylindrze umieścić rtęć. Być może mogą być to tylko opary rtęci, czyli w formie tak jak na przykład w świetlówkach jest, ale nie wiem tego. Raczej chyba musi być rtęć, normalna rtęć wlana i dzięki temu polu może to nie tyle wirować, tylko wpływać na Wirowanie jest odwrotne, czyli jest docisk.
Nie tak jak się nam wydaje, że rtęć będzie się z siłą odśrodkową obracała, czyli tak jak na przykład mieszamy. Wyobraźmy sobie, że walec to jest nasza herbata i mieszamy, czyli obracamy, to wtedy widzimy, że herbata dociska ścianki tego walca rtęci. A właśnie przy dużych, wysokich polach elektromagnetycznych, które działają na rtęć, rozpędzając ją bardzo szybko, zaczyna dociskać do wewnątrz. To jest trochę dziwne, wbrew logice. Może przeczytam trochę tych rzeczy. Dwa terminy opisują zjawiska, które powinniśmy osiągnąć. To jest separacja pól magnetycznych i kompresja wirowa. Nie pytajcie mnie, co to znaczy. Separacja pól magnetycznych to jeszcze jest w miarę zrozumiałe. Czyli odseparować trzeba zrobić nadprzewodnik.
Nadprzewodnik jest separacją pól magnetycznych albo soliton. Soliton też jest odseparowanym magnetycznie. Soliton w sensie elektromagnetycznym, czyli na przykład piorun kulisty odseparowanym. I co ciekawe, taki piorun kulisty może przejść przez kartkę, przez szkło, nie uszkadzając, nie paląc. Przez kartkę papieru może przejść. A to jest plazma przecież. A plazma ma tysiące stopni. Tak to działa. To jest magia. Dla normalnych ludzi jest to magia, ale są świadkowie, którzy opowiadają, że przechodził przez ściany, czasami coś osmalił, ale z reguły nie spalił niczego, nie zniszczył.
Palił jedynie elektromagnetyzmem swoim, czyli na przykład cewki są gdzieś w telewizorze, jakieś układy elektroniczne, to on to palił, bo tam się indukowały prądy w danych urządzeniach elektronicznych. Ale człowieka nie poparzył. Chociaż były relacje, że niby zabił, ale były, że ludzie nawet dotknęli, były relacje, że jakaś kobieta wyrzucała z domu ten piorun kulisty miotłą czy czymś takim. On przez okno może przejść, przez ścianę. To są magiczne rzeczy dla nas, ale tu nie ma żadnej magii. To jest czysta fizyka, której jeszcze nie rozumiemy. Ale ma to wspólnego z separacją pól magnetycznych i kompresją wirową, czyli z solitonami. To są czyste solitons, które są przyszłością silnika elektromagnetycznego. Przeczytam wam ten fragment, bo ja to źle tłumaczę, że wiruje samo z siebie. To jest bardziej skomplikowane zjawisko, to rozpędzanie rtęci.
Czyli tak: mamy rtęć w jakiejś postaci zamkniętą w obracającym się z ogromną prędkością cylindrze. I jak każda wirująca masa... aha, przepraszam, źle to powiedziałem. Czyli trzeba rozpędzić cylinder, a nie rtęć. Czy rozpędzimy rtęć, czy rozpędzimy cylinder, to wszystko jedno. Czyli naszą łyżeczką. Wyobraźmy sobie, że to jest nasza łyżeczka, która rozpędza rtęć. Nie wiem, czy przypadkiem polem elektromagnetycznym też nie można rozpędzać, czy polem elektrycznym, elektromagnetycznym właściwie. Ale tak czy inaczej musimy doprowadzić, żeby ta rtęć nam bardzo szybko krążyła i musimy oprócz tego jeszcze mieć pole elektromagnetyczne bardzo mocne. Nie mówię, żeby teslę mieć, jedną teslę, pole magnetyczne, ale jakąś dosyć potężną, czyli potężne moce muszą w to wchodzić.
Dobra, czytam. Mamy rtęć w jakiejś postaci zamkniętą w obracającym się z ogromną prędkością cylindrze i jak każda wirująca masa wytwarza ona siłę odśrodkową. Odśrodkową, jeszcze raz. Czy zatem znane zjawisko odwrotne, wirowanie jako źródło siły dośrodkowej, kompresującej, ściskającej? Okazuje się, że jest znane i dotyczy to dziedziny fizyki plazmy. Z angielska nosi nazwę pinch. Pinch po polsku. Wynika ono z bardzo prostego efektu zwanego efektem dynama. Plazma jest gazem zjonizowanym, przez który, jak można było założyć, przepływał prąd wysokiego napięcia. W przypadku wirującego cylindra otrzymujemy w jego wnętrzu wir będący źródłem silnego, w tym przypadku raczej ogromnego pola magnetycznego, które z kolei ten wir ściska, z powodzeniem kompensując klasyczną siłę odśrodkową.
Obecnie nie nazywa się tego wprost kompresją wirową, ale chyba tylko dlatego, że w języku polskim przyjęło się określenie angielskie, czyli pinch. W gruncie rzeczy jest to to samo, czyli kompresja wirowa to jest pinch. Jak jesteście fizykami czy coś, to pewnie rozumiecie, o co chodzi. Ja nie wiem do końca, ale wiecie, co trzeba zrobić. Trzeba rozpędzić tą naszą rtęć. Tutaj oczywiście wszyscy się już boją. „Nie bawcie się rtęcią, może zabić!” Oczywiście, zgadza się, rtęć jest niebezpieczna, ale byłem świadkiem i siedziałem w pokoju, gdzie był rozbity termometr. Nawdychałem się trochę, ale był zebrany, wyrzucony odpowiednio. Ale żyję. Pamiętam, że ktoś...
Nie, jakieś takie rzeczy, że ktoś się rtęci najadł czy coś tam, klął rtęcią. Nie wiem, to jakieś herezje. Dobra. Czy chciał popełnić samobójstwo z rtęci. Natomiast oczywiście trzeba zachować bezpieczeństwo, ale mówię, zróbcie najpierw, proszę was, nie zaczynajcie od robienia silnika degrawitacyjnego, bo to nie jest prosta sprawa. Zacznijcie od sonoluminescencji, od robienia tych wirów powietrznych, żeby na przykład zrobić z dymkiem, bo wtedy zobaczycie ten dymek, wir powietrzny. Nie mówię, żebyście deskę przebijali powietrznym solitonom, ale żebyście ten soliton potrafili wyprodukować. Zrobisz urządzenie. Mówię, zabawki takie można było kupić, takie bazooki, w kształcie broni. Strzelało się, elektrycznie to się napinało i strzelało z dymkiem.
Ten dymek leciał przez 100 metrów. I to była zabawka dla dzieci. Potem w oko komuś strzelił i okazało się, że stracił wzrok, że to była taka siła, że nawet oko potrafiło uszkodzić. Więc to była niebezpieczna zabawka. Tutaj chodzi o to zjawisko. Zjawisko to separacji pól magnetycznych odkrył w 1931 roku i opisali w 1933 Walter Meissner i Robert Ochsenfeld, fizycy, oczywiście w nadprzewodnikach. W miedzi i cynie schodzili do bardzo niskiej temperatury i odkryli, że nadprzewodnik całkowicie wypiera zewnętrzne pole magnetyczne, czyli stuprocentowo izoluje swe wnętrze od zewnętrznych pól magnetycznych. Czyli można stosować nadprzewodniki, bawić się z nadprzewodnictwem tej rtęci, ale tutaj chyba nie ma potrzeby schładzania tej rtęci ze względu na to, że nadprzewodnik bardzo szybko wypada z bycia nadprzewodnikiem pod wpływem wysokiego pola elektromagnetycznego. A wysokie pole elektromagnetyczne, jak potraktujemy wysokim polem elektromagnetycznym coś, co się obraca jeszcze szybko, to wtedy tworzy się właśnie soliton. Tak czy inaczej się soliton może wytworzyć wtedy i samonapędzający się, czyli jeszcze przyspieszający na przykład, jeszcze szybciej obracający się.
Ja nie wiem dokładnie, co tam będzie. Nikt nie bada takich rzeczy, nikt nie sprawdza takich rzeczy, za wyjątkiem niektórych naukowców, którzy badają trochę inne rzeczy. Nie dokładnie te od opisu dzwona. Czyli mamy cylinder, w którym w środku jest pusty, ale cylinder z pojemnikiem, że mamy taki w przekroju torus. Można w uproszczeniu mówić, że cylinder może być, to może być torus, w którym rtęć się szybko obraca. Cylinder to nie jest torus. Można to mieć i w torusie obracać, a można tą rtęcią obracać w cylindrze. Teraz myślę, cylinder to jest walec, tak? Dobrze mówię czy nie? Już mi się miesza wszystko.
Cylinderem jest walec chyba, tak? Ale to chyba chodzi o torus tutaj. Według mnie na ściankach, czyli mamy kształt torusa, połączenie cylindra z torusem. Czyli dwa walce w sobie, jeden pusty i drugi, źle to określam, ale jest tam miejsce na wlanie tej rtęci. Rozpędzamy to do bardzo szybkich obrotów, kilkadziesiąt tysięcy obrotów na minutę, olbrzymie pole elektromagnetyczne i wtedy powinniśmy uzyskać, automatycznie uzyskujemy wtedy antygrawitację, efekty antygrawitacyjne. Skąd są podejrzenia, że to jest możliwe? Że to nie jest jakiś humbug, że ja opowiadam wam pierdoły, za przeproszeniem, że to są kompletne bzdury. Tak, Lux Racjus mówi, że Claude chce, abyśmy sobie zbudowali statek kosmiczny. Tak, tylko to jest antygrawitacja. Muszę cię zmartwić, Lux Racjuszu, że im dalej od Ziemi, tym wolniej będzie leciał.
Więc to jest raczej ziemski statek. Lepiej nie opuszczać Ziemi tym statkiem, bo daleko nie polecisz. W kosmos polecisz trochę, ale potem, żeby cię ściągnąć, żeby polecieć, to wyłączasz ten napęd i sama Ziemia cię ściąga. Więc w takim znaczeniu może być, że w kosmos możemy gdzieś wlecieć, ale cały czas maleje nam ten efekt. Maleje ta antygrawitacja, bo antygrawitacja jest tym silniejsza, im bliżej jesteśmy środka Ziemi. I teraz tak. Chcę, żebyście zbudowali, ale żebyście to zbudowali, to nie jest takie proste. Wiemy, co trzeba zbudować. Trzeba mieć ten cylinder, wlana w ściankach, w tej przestrzeni jest rtęć nasza kochana i rozpędzamy to silne pole elektromagnetyczne na zewnątrz, które jest zmiennym polem dla tego solitonu. I jak się wytworzy, wtedy już podejrzewam, nie ma potrzeby, że to samo się podtrzymuje, nie ma potrzeby, żeby to pole zewnętrzne elektromagnetyczne działało dalej.
Czyli wtedy można wyłączyć to olbrzymie pole elektromagnetyczne, bo to chodzi tylko o rozpędzenie tego układu całego. I potem już mamy tą antygrawitację, która działa. Czy tak będzie działało? Nie wiem tego, ale podejrzewam, że jest jak najbardziej możliwe. Może ta rtęć musi być trochę schłodzona, nie do nadprzewodnictwa, bo tak jak mówiłem, nadprzewodniki nie lubią silnych pól elektromagnetycznych. Dlaczego? Skąd to wiemy? Wiemy to od późniejszych zabaw. Te zabawy jeszcze z antygrawitacją też stosował Viktor Schauberger, też w podobnych czasach. Natomiast Viktor Schauberger raczej nie stosował silnych pól elektromagnetycznych.
On raczej bawił się w wiry. To był maniak wirów. I faktycznie na zdjęciach dziwne rzeczy mu wychodzą, że te wiry były niesamowite, też rtęciowe jakieś. Musicie sobie zobaczyć. Poczytajcie o Viktorze Schaubergerze. On był kimś, kto cenił przyrodę. Był sam przyrodnikiem też, leśnikiem. Podpatrywał przyrodę, tak bym powiedział. I on to odkrył, te wiry wszystkie i tak dalej, bo przy strumykach różnych chodził i widział, jak ryby zachowują się w wirach, że są odpowiednie wiry, które na przykład rybę potrafią utrzymać, że prąd nie ściąga ryby dzięki wirowi, gdzie ten wir się gdzieś tam tworzy, jak gdzieś tam rzeka się rozwidla i w tym odpowiednim wirze ryba nie musi się w pobliżu tego wiru wysilać. Może sobie trwać i nie jest ściągana przez prąd rzeki.
I to Viktor Schauberger zauważył. Zauważył też zjawisko sonoluminescencji. Nie wiem, czy akurat to widział, ale budował takie maszyny, które zachowywały moment pędu, dzięki temu rozpędzały tą wodę do bardzo wysokich prędkości. Najważniejszą sprawą jest rtęć. Dlaczego rtęć? Ma ciężar duży i jest cieczą, czyli łatwo dosyć rozpędzić. Ja tu jeszcze powiem w skrócie te inne pomysły, które były do budowania napędów antygrawitacyjnych. Było latadło Wiktora Grabiennikowa. To latadło. Powiedzmy, nie ma dowodów na to, że on latał.
Jest jedno zdjęcie. Żadnych filmów nie widziałem z nim. Opis jest jakiś dziwny dosyć. Dziwny i prosty zarazem, bo chodzi o to, że w tym latadle on to latadło robi, wykorzystując przyrodę, wykorzystując gatunek jednego chrząszcza i takie jamki, to jest efekt jamy, efekt kształtu. I dzięki temu z tego efektu kształtu to powoduje, że jest tutaj antygrawitacja. Ale mówię, to jest zupełny science fiction. Ale podobna zasada być może jest z używaniem magnesów, które się obracają. To są urządzenia Johna Searla, czyli mamy masę, która się obraca, plus do tego mamy pole elektromagnetyczne, które się też obraca i które oddziaływuje na to. I tam jest ileś takich torusów, które się obracają w tym urządzeniu Johna Searla i też powodowało to efekt antygrawitacyjny w tym urządzeniu. Czy to prawda z tymi magnesami kręcącymi się?
Nie wiem. Też pokazywał zdjęcia. Mówił o tym. Do dzisiaj chyba żyje jeszcze nawet John Searl. Trzeba by się zobaczyć, bo może już nie żyje John Searl. Nie wiem, nie śledziłem ostatnio tej sprawy. I jeszcze prawdziwe UFO, które troszeczkę są bardziej zaawansowane i zaawansowane solitony, które soliton tworzony jest na obudowie statku i to są nanorurki, nanofulereny czy te struktury nanorurkowe. Można powiedzieć, że jeszcze może bardziej zaawansowane niż fulereny, czyli takie struktury węglowe, które nie pozwalają wejść innym atomom do środka, do wnętrza rurki, że tam jest dosłownie tylko parę atomów, które tworzą te rurki, wirtualne oczywiście, bo sobie tam dorysowujemy, że to jak rurka wygląda, ale to naprawdę taką strukturę ma rurowatą, bardzo małą, niewielką i ma wytrzymałość większą niż stal. Niesamowite zdolności. Być może też jest to nadprzewodnikiem naturalnym.
To jest science fiction. To, że UFO może mieć coś takiego. Ale tutaj mamy bardziej, jeśli chodzi o ten napęd dzwon à la dzwon, czyli z obracającą się rtęcią, jest bardziej prawdopodobny. Dlaczego jest bardziej prawdopodobny? Bo takie eksperymenty robiono. W pierwszej połowie lat 90. robił taki eksperyment Jewgienij Podkletnow w Uniwersytecie Tampere w Finlandii. Rozpędzał nadprzewodnik do kilku tysięcy obrotów, 5000 obrotów na minutę. To były takie nadprzewodniki wykonane z tlenku litu, baru, miedzi, które były w temperaturze nadprzewodnika. Ten schemat się kręcił.
Badał te rzeczy i odkrył, że dziwnie się dym tytoniowy zachowuje. Że ten dym tytoniowy, tworzy się jakby soliton z niego. Ten dym tytoniowy po prostu się bardzo dziwnie porusza. Odkrył nawet, że ileś kondygnacji nad nawet też ten dym tytoniowy dalej się dziwnie porusza, odwrotnie niż powinien się zachowywać. I świadczy o tym, że jest jakieś zmniejszanie się grawitacji. Siły grawitacji. Stwierdził, że do 3% nawet jest zmniejszenie grawitacji, ciężaru tego obiektu. Nie wiem, czy ciężaru, czy masa się zmniejsza ogólnie. A może nie, może masa się nie zmniejsza, tylko siła grawitacji. Nie wiem, na jakiej zasadzie to jest.
To są skomplikowane rzeczy, bo grawitacja zależy od odległości i masy, więc co może wpływać na to, że się zmniejsza ta grawitacja i robi się z tego potem antygrawitacja? Jewgienij Podkletnow robił te eksperymenty, były wszędzie na świecie znane. Później wyciszono to wszystko. W drugiej połowie zatrudniła go Toshiba i robił w Toshibie te eksperymenty. W Toshibie już uzyskiwano 10% podobno. On tam oczywiście buńczucznie twierdził, że w 2000 roku Jewgienij Podkletnow twierdzi, że zniwelował grawitację całkowicie. Ale w Toshibie raczej ludzie nie potwierdzają tego. Natomiast coś na rzeczy może być. O co chodzi w tych eksperymentach? Zakładając, że są prawdziwe, a wydaje się, że są.
ESA powtarzała te eksperymenty w 2003, 2006 roku i potwierdziła, że jest coś na rzeczy, że zachodzą te rzeczy, obniżenie grawitacji. Obniżenie grawitacji znacznie bardziej niż zakłada to teoria, nawet ta teoria Einsteina-Cartana. NASA próbowała robić. Oczywiście stwierdziła, że nic nie wyszło, bzdura i tak dalej. NASA raczej powinna tak mówić, jak już Amerykanie mają antygrawitacyjne TR-3B, czyli te Black Manta samoloty. Taki samolocik możecie oglądać właśnie w „Archiwum X" przedstawili ten TR-3B. W „Archiwum X" w tym nowym sezonie, ostatnim, 10. sezonie tam był właśnie ten czarny trójkąt. Tak się to określa, czarny trójkąt i on jest właśnie oparty o zasady magnetohydrodynamiki. Zresztą cały czas, o czym tutaj mówimy, to są zasady magnetohydrodynamiki i jak najbardziej wszystko jest związane z tym działem fizyki.
Magnetohydrodynamika, MHD to jest akademicka dyscyplina, dział mechaników płynów zajmujący się zagadnieniami związanymi z ruchem płynów przewodzących prąd elektryczny w polu elektromagnetycznym. Szczególnym zainteresowaniem MHD jest oddziaływanie ośrodka i pola magnetycznego. Tak się składa, że plazma jest zawsze przewodząca prąd elektryczny, niezależnie od tego, co jest magnetyczna bardzo mocno. Tutaj dodam jeszcze z Wikipedii. Magnetohydrodynamika bada oddziaływania przewodzących cieczy i przewodzących zjonizowanych gazów. Płynne metale, rtęć, plazma. To nie ja napisałem, coś tutaj za dużo tych nawiasów, nie da się tego, ale tu płynne metale, rtęć jest napisane też wraz z polem magnetycznym oraz obejmuje również zagadnienia budowy silników plazmowych, generatorów magnetohydrodynamicznych, aerodynamiki wielkich prędkości. Obejmuje również niektóre zagadnienia kontrolowanych reakcji syntezy termojądrowej i magnetyzmu ciał kosmicznych. Oczywiście bardzo trudny to jest dział fizyki, natomiast jak najbardziej to wszystko zawiera magnetohydrodynamika, jeśli chodzi o właśnie zjawiska te, które byście chcieli badać i tworzyć, czyli ten cylinder z rtęcią, który będzie się szybko obracał i jeszcze w dużym polu elektromagnetycznym, to jest właśnie dokładnie magnetohydrodynamika. I to jest przyszłość silnika antygrawitacyjnego.
Ale żeby to zrobić, tutaj was ostrzegałem, że rtęć jest najmniejszym problemem w tym silniku. Tutaj piszą na czacie ludzie, że rtęć, Boże święty, umrą wszyscy. To jest czarna bomba w ogóle, rtęć nie jest czarna, tylko srebrna. Ale to wszystko nas zabije. Rtęć wypali i tak dalej. W szczepionkach może być rtęć. Jednomiesięcznym dzieciom się pakuje rtęć i one zdychają. Natomiast wszyscy boją się rtęci. Nie, rtęć jest naprawdę najmniejszym problemem. Tak jak mówiłem, jest bielenie roślin, nawet potrafi skóra odchodzić.
Także trzeba z wielką ostrożnością robić te eksperymenty. Tam zachodzą zjawiska, których nie rozumiemy, dlatego trzeba się zawsze osłonić, czyli robić zdalnie, ten dzwon uruchamiać, żeby w środku nie siedzieć w tym dzwonie, żeby w pobliżu nie być, tylko być zasłoniętym, klatkę Faradaya zrobić sobie. Osłonić się od tego. Może tam promieniowanie gamma nagle zaczyna występować czy promieniowania X w dużej mierze. Raczej gamma bym się spodziewał, że może być. Tutaj Umo mówi, że polecam rtęć dla ludzi, żeby eksperymentować. To ja się boję o ciebie albo jeszcze o mnie. Nie ma się co bać. Ja nie każę pić rtęci, nie każę wstrzykiwać sobie rtęci, nie każę sobie robić głupich rzeczy. Tylko ta rtęć jest w zamkniętym cylindrze.
Umówmy się, nie róbmy z siebie debili, że zachowujecie się gorzej jak dzieci. Dziecko wie z reguły, co to jest rtęć i wie, że jest niebezpieczna, jak rodzice powiedzą. I nie tłucze termometru rtęciowego, nie wypija tej rtęci. Chyba że jakieś dziecko autystyczne, ale chyba jesteście pełnosprawni. Więc jak najbardziej to nie jest nic złego. Nie dotykałem nigdy rtęci, bo tego nie powinno się robić. W rękawiczkach jedynie, to jest bardzo toksyczne i przez skórę też może przejść. A może i nie, może przez skórę nie, ale podejrzewam, że może jakoś zakazić, więc zawsze to trzeba zebrać i usunąć. Dobrze. Także to są te kwestie.
Jeszcze tutaj porozmawiać o kilku sprawach. Aha, miałem powiedzieć o eksperymentach, bo zarzucacie mi, że absolutnie jakieś bzdury gadam i tak dalej. Nie, są eksperymenty robione. Żyroskopy. Zaczniemy od żyroskopów? Proszę bardzo. Okazuje się, że żyroskopy zmniejszają siłę grawitacji. Nie mówię, że wywołują od razu efekt antygrawitacyjny, ale zmniejszanie siły grawitacji jest efektem antygrawitacyjnym już, jakby nie było. Były robione badania w takim artykule w 1989 roku w magazynie Physical Review Letters. Nie wiem, czy to jest jakiś popularny, czy nie, ale naukowcy z japońskiego Tohoku University badali żyroskopy.
Badania wykonywano seryjnych żyroskopów ze względu na to, że dziwne rzeczy się pojawiały w samolotach, że trzeba korekcje było robić różnych tych żyroskopów. No i Japończycy postanowili to wybadać, co się dzieje z nimi. Był próżniowy pojemnik z żyroskopem o odważnik, była odpowiednia waga. Żyroskopy były elektromagnetyczne, czyli były bardzo cieniutkie przewody, które zasilały silnik żyroskopu i był oczywiście szklany pojemnik, w którym można było obserwować za pomocą tachometru stroboskopowego prędkość rotacji. One pewnie były oznaczone te żyroskopy, żeby stwierdzić, jak one się szybko obracają. Oczywiście były poważane wcześniej i później ważono je, jak one się obracały. Badano w kolejnych seriach badań trzy żyroskopy z wirnikami o masach 140 gramów, średnica wirnika 52 milimetry, 175 gramów 58 milimetrów i 175,5 grama 58 milimetrów średnica wirnika. Ich wirniki były rozkręcane do względnie niewielkich prędkości rzędu 13 000 obrotów na minutę, przy czym pomiary prowadzono w stanie spoczynku i od prędkości 3000 obrotów wzwyż. Dbano oczywiście o błędy pomiarowe, błędy interpretacji. I co się okazało?
Były weryfikowane te rzeczy, sprawdzane, czy nie popełniono błędu jakiegoś, czy wzoru jakiegoś nie popełnili, złego zapisali. Wszystko sprawdzali półtora roku. Jakie osiągnięto wyniki? Po pierwsze siła antygrawitacyjna, czyli wielkość zmniejszania wagi żyroskopu okazała się znacznie większa niż przewidywały istniejące teorie, na przykład teoria Einsteina Cartana. Dla żyroskopów o masach wirników rzędu 175 gramów zmniejszenie wagi ciała, czyli ten efekt antygrawitacyjny był przy 12 000 obrotów na minutę 11 miligramów. Czyli to jakieś 0,1%. Mniej nawet niż promil, ale jednak. Obliczono też zależność liniową. Inaczej, wielkość generowanej siły okazała się zależnością liniową od prędkości rotacji, więc na tej podstawie można było w prosty sposób, bo to, tak jak mówiłem, robiono na różnych pomiarach i ciągłe pomiary były, więc wyznaczono dosyć dokładnie, że tu liniowo rośnie ten efekt antygrawitacyjny wraz ze wzrostem obrotów. I co się okazuje?
Co zrobić, kiedy waga spadłaby do zera, czyli efekt antygrawitacyjny zrównałby się z grawitacją, czyli byłaby nieważkość? Żeby doprowadzić żyroskop do nieważkości, potrzeba by było rozpędzić żyroskop do prędkości, tych dwóch, który miał 140 i 175 gramów do 3,27 miliona obrotów na sekundę, a inny do 3,95 milionów obrotów na sekundę. Oczywiście w tej chwili nie mamy materiałów, które można by rozpędzić do takich prędkości. Chyba że czegoś nie wiem. Chyba że wy wiecie. Nawet zakładając ten lepszy wynik za 3,27 miliona obrotów na sekundę, to milion obrotów na sekundę to jest kosmos, a 3,27 milionów obrotów na sekundę to jest już superkosmos. Wtedy takie obroty powodują stan nieważkości. Tutaj mówimy oczywiście, gdy nie ma silnego wirującego pola magnetycznego czy elektromagnetycznego, tym bardziej separacji pól. Jedynie zwykłe wirowanie masy jest, czyli standardowe wirowanie masy bez niczego więcej i są już zauważalne efekty antygrawitacyjne. To oczywiście zamietane pod dywan wszystko.
Sprawdźcie sami. Ja nie mówię, bo to nie jest pewnie proste, żeby sprawdzić zjawisko antygrawitacyjne w domu z takim żyroskopem. Poza tym podejrzewam, że nie macie nawet elektromagnetycznego żyroskopu, czyli nie takiego rozpędzonego na niteczkę, tylko który troszeczkę szybciej, 12 000 obrotów na minutę. Czyli nie są jakieś superhiper te kosmiczne żyroskopy, ale jednak są profesjonalne. Czyli jest efekt. Teraz efekt z rozpędzaniem. Mamy efekt z rozpędzaniem i mamy też efekt z rozpędzaniem masy akurat nadprzewodnika Jewgienija Podkletnowa, który też wykazał, że rozpędzany do małych nawet prędkości nadprzewodnik przy bardzo niewielkich polach elektromagnetycznych, magnetycznych, które oddziaływują na ten, jednak z prędkościami powiedzmy 5000 obrotów na minutę, to wtedy też już są zauważalne efekty, tak jak opisał to Jewgienij Podkletnow. ESA także robiła badania i tu mogę wam przeczytać z ESA wyniki badań. Co naukowcy z ESA, ze strony internetowej. Artykuł zamieszczony na stronach ESA 26 marca 2006 roku, można to było znaleźć.
Piszą tak, to już jest przetłumaczone. Co pisze ESA o tych eksperymentach, które były powtórzeniami tego, co robił Jewgienij Podkletnow? Naukowcy finansowani przez Europejską Agencję Kosmiczną po raz pierwszy zmierzyli w laboratorium grawitacyjny ekwiwalent pola magnetycznego. W pewnych szczególnych warunkach pojawia się efekt, który jest o wiele większy niż można się spodziewać na podstawie ogólnej teorii względności. Może pomóc fizykom stworzyć od dawna poszukiwaną kwantową teorię grawitacji. Tak samo jak poruszający się ładunek elektryczny generuje pole magnetyczne, tak poruszająca się masa generuje pole grawito magnetyczne. Według ogólnej teorii względności nadal jest to efekt dosłownie pomijalny. Jednak doktor Martin Tajmar z austriackiej firmy ARC Schriebersdorf Research GmbH, Clovis De Matos z Kwatery Głównej ESA w Paryżu i ich koledzy zmierzyli ten efekt w laboratorium. W ich eksperymencie zastosowano pierścień z materiału nadprzewodzącego, wirującego z prędkością 6500 obrotów na minutę. Nadprzewodniki to szczególne materiały, które poniżej pewnej temperatury całkowicie tracą opór elektryczny.
Wirujące nadprzewodniki generują słabe pole magnetyczne, tak zwany moment Landona. Małe czujniki przyspieszeń rozmieszczone w różnych miejscach w pobliżu pływającego nadprzewodnika, które muszą być przyspieszane, aby wykryć efekt, zarejestrowały pole wywołujące przyspieszenie w pobliżu nadprzewodnika, które wydaje się być wywołane przez grawitomagnetyzm. De Matos komentuje to następująco. De Matos, czyli ten pan z ESA. Komentuje to tak pan De Matos: „Eksperyment ten jest grawitacyjnym odpowiednikiem eksperymentu Faradaya z indukcją elektromagnetyczną z roku 1831. Pokazuje on, że żyroskop nadprzewodzący jest zdolny do generowania potężnego pola grawitomagnetycznego i tym samym jest on grawitacyjnym odpowiednikiem cewki elektromagnetycznej. W zależności od dalszego potwierdzenia efekt ten może stać się podstawą nowej dziedziny techniki, która miałaby liczne zastosowania w kosmosie i w innych sektorach high-tech”. XXI wiek. My tu już mówiliśmy o XXII wieku, a ja zostawiam to na XXI wiek. To już piszą ludzie w XXI wieku ze stron ESA takie rzeczy.
To są mądrzy ludzie. ESA współpracuje z panem Łągiewką. Też mądry człowiek. Wy współpracowaliście z ESA? Robiliście coś dla ESA? A wszyscy naukowcy w Polsce, którzy się wyśmiewali z Łągiewki, nic nie robili dla ESA, czyli Europejskiej Agencji Kosmicznej, a Łągiewka robił. Zatkało kakao? Tak jest. Tu jeszcze jest koniec. Podsumowanie tego.
Zmierzone pole antygrawitacyjne, pole grawitacyjne bardziej, jest ku naszemu, bo nie napisali antygrawitacyjne, to jest dopis chyba Igora Witkowskiego, jest zmierzone pole, jest ku naszemu zaskoczeniu 100 milionów bilionów razy silniejsze niż przewiduje ogólna teoria względności Einsteina. 100 milionów bilionów to jest 10 do 20, bo tutaj Igor Witkowski pisze 10 do 20. Czyli 1 i 20 zer. To więcej, niż miała pieniędzy cała rodzina Rockefellerów, Rothschildów razem wzięta. Tyle pieniędzy nawet nie mieli. Pieniędzy tyle nie mieli, co tutaj, proszę, jest różnica w stosunku do tego, co przewiduje ogólna teoria względności Einsteina, a to, co w laboratorium wytworzono. Jeśli chodzi o ten efekt antygrawitacyjny, który w ogólnej teorii względności też występuje. Tutaj doktor Tajmar pisze: „Przeprowadziliśmy ponad 250 eksperymentów. Ulepszaliśmy laboratoria przez trzy lata, czyli od 2003 do 2006 roku, i omawialiśmy ważność tych wyników przez osiem miesięcy, zanim je ogłosiliśmy. Teraz jesteśmy pewni tych pomiarów” — dodaje doktor Tajmar, który przeprowadza te eksperymenty.
„Jeśli będzie się to potwierdzać, będzie to poważny przełom. Otwiera on nowe drogi do badania ogólnej teorii względności z następstwami w świecie kwantowym”. Wyniki były prezentowane na konferencji European Space and Technology Centre, ESTEC, Europejskim Centrum Badań Kosmicznych i Techniki w Holandii 21 marca 2006 roku. Proszę bardzo, możecie sobie zajrzeć do internetu, czy to jest prawda, czy nie. Tutaj 6500 obrotów na minutę to 110 obrotów na sekundę, czyli niewiele, a już można coś zauważyć. W plazmie w tej chwili można osiągać 30 tysięcy kilometrów na sekundę w takich laboratoriach, na przykład Sandia Laboratories amerykańskich, które utajnione są, bo Sandia Laboratories są na terenie bazy wojskowej czy wojskowych terenów, więc to niby nie wojskowe, a jednak wojsko ochrania i w wojsku to się wszystko dzieje. Także przyznały do osiągania 3% prędkości światła, jeśli chodzi o plazmę. Przyspieszania do takich prędkości. Tam wytwarzają solitony bardzo często w tym Sandia Laboratories. Nawet zdjęcia przedstawiają, można sobie obejrzeć.
Tutaj Umo pyta: „Czy w końcu zwierzysz, że pole grawitacyjne jest szybsze od prędkości światła?” Nie mnie się pytaj, ja nie mam pojęcia. Nie wiem. Tutaj mówił stały sceptyk, że tachiony wykryto, a wydaje mi się, że to coś chyba źle podoczytał, bo żadni naukowcy się nie przyznali do tego tytułu. To był błąd. Zostawmy już te wszystkie sprawy. I wiecie, o co chodzi. Tam jeszcze zachodzi efekt w tym silniku nieciekawy, że rtęć się przemienia w złoto. Podobno, że pod wpływem tej pracy rtęć się przemienia w złoto i trzeba co jakiś czas wymieniać tą rtęć. Być może właśnie przez te zasoby rtęci, że jednak rtęć jest też trochę paliwem. To znaczy paliwem, że przez te wszystkie zjawiska tam mamy kamień filozoficzny, ale tak naprawdę na minus, bo wyobraźcie sobie, że faktycznie w złoto się przekształca rtęć.
Rtęć jest wydaje mi się lżejsza od złota, ale to jeszcze muszę zobaczyć, bo to z pamięci mówię. Ale wydaje mi się, że rtęć jest... Ale mogę się mylić. Nie, cięższa jest od złota. Jednak! Gdzie tu te złoto nasze kochane jest? Osmy jakieś, reny, kurde, co to, wolframy, tantale. Bójcie się Pana Boga! A gdzie złoto jest nasze kochane? A może się mylę?
Zaraz sprawdzę dokładnie, bo tu widzę, że się już... Liczba atomowa 79, a rtęci? 80. Kurczę, to są koło siebie. Czyli faktycznie ma to sens, że się w złoto może przekształcać rtęć. Jest cięższa i następuje pod wpływem tej pracy całej, którą wykonuje, wytwarzania się tej dużej energii, rozpad. Występuje wtedy rozpad tego pierwiastka na złoto. No i wtedy musi nastąpić emisja protonu. Być może też neutronu, w zależności jakie tam występują izotopy. Trzeba by fachowca, czy coś takiego może dojść.
Tak podobno jest, że występuje tam przemiana rtęci w złoto, czyli kamień filozoficzny. Ale mówię, na minus jest, bo my chcemy latać. O ile dowolne, wolne latanie bez wchodzenia na lotniska i tak dalej, bo każdy taki latacz będzie miał. I po co wtedy, że będą zaglądali nam do majtek na tych lotniskach, będą nam sprawdzali, jaką gumkę mamy i jakiego koloru majtki. Po co? Po co takie rzeczy? Nie będzie tego, po prostu każdy będzie latał. Niebo faktycznie będzie zapchane tymi wszystkimi podróżnikami czy awiatorami, lotnikami, którzy będą latali. A tutaj okazuje się, że tą rtęć będzie trzeba wymieniać, czyli złota będziemy mieli za dużo z kolei. Czyli będzie takie Keshe, stworzenie Keshe.
Prawdę mówiąc Keshe Keshe, ale dalej nie lata pan Keshe. Natomiast ten silnik antygrawitacyjny według mnie działa. Jeżeli go zrobicie, to zobaczycie. Zacznijcie od sonoluminescencji. Zacznijcie od tworzenia, tak jak mówiłem, solitonów najprostszych w kuchence mikrofalowej. Zobaczcie, czy mówię prawdę. Włóżcie zapaloną świeczkę do mikrofali i odpalcie mikrofale na maksa na chwilę i zobaczycie, czy tam będą powstawały solitons, czyli właśnie takie małe kule ogniowe, jakieś takie kule, pioruny kuliste, malutkie, które gdzieś tam się będą organizowały. I zobaczycie, czy mówię prawdę, czy nie. A z tym nie wiem. Na razie oficjalnie nikt nie zrobił tego silnika antygrawitacyjnego.
Oficjalnie nikt, ale uważam, że w tajnych laboratoriach już od dawna on funkcjonuje. Nie w laboratoriach, ale armia amerykańska ma właśnie silniki magnetohydrodynamiczne oparte o zjawisko solitons, czyli zjawisko... Nadprzewodnik jest solitonem, ale nie każdy soliton jest nadprzewodnikiem. O, tak wam powiem. A może się mylę, może każdy jest, ale nie potrzeba niskich temperatur do tego. Bo soliton możecie wytworzyć w kuchence mikrofalowej, a tam są bardzo wysokie temperatury, bo podgrzewa mocno. Mikrofale podgrzewają te obiekty, które wkładamy do mikrofali. I to jest cały przepis. Cały przepis, jak to dokładnie zrobić, jak to zabezpieczyć. To już wiecie, to jest wyższa szkoła jazdy, ale wiemy, od czego zacząć, żeby dokładnie to zrobić.
Wystarczy próbować. Ludzie widzę, że już próbują robić w małych skalach takie rzeczy, jakimiś żyroskopami się bawią, z tym, z tamtym. Niewiele im wychodzi, bo faktycznie, jeżeli mamy mały dostęp, nie mamy zaplecza do nowoczesnych materiałów, do nowoczesnych urządzeń, to co najmniej ileś milionów dolarów trzeba poświęcić na taki projekt. Przecież cylinder musi być odpowiednio zrobiony. Prawdopodobnie musi być z materiałów diamagnetycznych, czyli niemagnetycznych. Czyli z miki na przykład. Podobno też o mice jest napisane w tym „Mahabharacie”, że te vimany miały mikę i ta mika krążyła. Znaczy nie mika krążyła, tylko rtęć krążyła w przewodach z miki czy z cylindrów z miki zrobionych. To nie musi być tomika oczywiście, ale może być jakiś inny materiał. Może ebonit, może coś innego.
Kiedyś wiem, że ebonit był bardzo modny. Ja jeszcze pamiętam telefon ebonitowy. Jaki zapach miał. Specyficzny zapach ma ebonit. Nie wiem, czy wy w ogóle kiedyś coś mieliście ebonitowego. Dzisiaj się nie stosuje ebonitu za bardzo. Może się mylę, ale nie, chyba coś mieszam, bo ebonit się stosował. Tak, to jest chyba diamagnetyk. Zobaczymy. Diamagnetyk.
To wszystko z głowy mówię. Nie da rady wszystkiego przygotować. Zaraz, diamagnetyk. Dobrze. Może coś mówię. Ferromagnetyki. Dobrze, paramagnetyk. Chyba dobrze mówię, że diamagnetyki to są te takie słabo namagnesowujące się bardzo? Wszystko mi się miesza z Wikipedii, nie rozumiem, co tu piszą w ogóle. Niech nie pisz.
Nie wiem właśnie jak się nazywa diamagnetyk, paramagnetyk. Diamagnetyk i paramagnetyk. Nieprzyciągany przez magnes diamagnetyk jest. Właśnie o to chodzi. Ale mogę się mylić. Mika. Czy mika jest diamagnetykiem? Mika. Chyba tak. Dobra, już tak sprawdzam sobie tutaj diamagnetyki różne.
Dobra, nic nie zrobimy. Tu jest skala Moesa, kolory jakieś różne. Skala Moesa oczywiście. Skala twardości. Za dużo tego wszystkiego. Sorry, już troszkę zasypiam. Ale dobrze, najważniejsze co chciałem powiedzieć o silniku antygrawitacyjnym i powiązanie tego z Lucjanem Łongiewką. Lucjan Łongiewka, jak wiecie stworzył trzy wspaniałe urządzenia. Pierwsze, które jest znane prawie wszystkim, zderzak Łongiewki. On pokazywał, wsiada do malucha, wsadza syna bez pasów, zapina i jedzie.
I 20 na godzinę uderza w ścianę. I nic. I nic się nie dzieje z samochodem. I to jest zderzak Łongiewki. Najprostszy jego wynalazek. Potem mamy hamulec dynamiczny. Odwrotnie. Nie chcemy rozbijać się o ścianę, ale chcemy wyhamować samochód. Chcemy wyhamować samochód za pomocą hamulca dynamicznego. Jedziemy, uruchamiamy hamulec dynamiczny i okazuje się, że hamuje.
Droga się skraca o 60%. Od 30 do 60. Trzeba było jeszcze te filmiki przejrzeć z panem Łongiewką, jak tam mówi, że 30% spokojnie zmniejsza drogę hamowania. Ludzie, którzy byli w samochodzie i używali hamulca dynamicznego, mówili, że odczuwali bardzo dziwne efekty, takie jakby byli w innym świecie. I to wszystko odpowiada temu, co może dziać się w solitonie wewnątrz na przykład takiego dzwona. Dlaczego działa tam antygrawitacja? Na czym to polega? Efekt czy odpychania, czy właśnie braku grawitacji, wyrugowania grawitacji, a potem jeszcze antygrawitacji. Na tym, że odseparowujemy się od rzeczywistości naszej, czyli tym samym jest ten soliton, który jest nadprzewodnikiem, że pola elektromagnetyczne na niego nie wpływają zewnętrzne. On po prostu odrzuca je, jest w innej rzeczywistości.
Wiem, że to głupoty teraz troszeczkę mówię, nie tak, jak to powinno się mówić, ale ja to tak rozumiem, że po prostu jest w innym polu, w innej przestrzeni. W ogólnej teorii względności mamy przestrzeń, że grawitacja zależy od przestrzeni i my z tej przestrzeni wychodzimy w inny wymiar. Nie wiem, czy to rozumiecie, że mamy grawitację i my nagle wychodzimy z tej przestrzeni, więc nas ta grawitacja już wtedy nie obchodzi. A możemy jeszcze zwielokrotnić to na zasadzie, żeby jeszcze odepchnęło nas od tej przestrzeni. Nie wiem, czy to łapiecie. I dlatego to potwierdza, że nie trzeba mieć elektromagnetyzmu w ogóle. Każde Każde pole, każdy soliton powoduje wyjście z naszej przestrzeni. Czyli zarówno elektromagnetyzm, magnetyzm, elektryczność, jak i fizyczność. To, co Łągiewka pokazuje, to, co pokazują żyroskopy, że dlatego zmniejsza się grawitacja, bo wychodzimy z naszej przestrzeni. Obrót powoduje, że wychodzimy z przestrzeni i grawitacja przestaje działać.
I to samo są Łągiewki. Nie wiem, czy to łapiecie. Ja to tak rozumiem i wydaje mi się, że jestem na dobrym tropie. Nie jestem żadnym naukowcem, ale tak można to wytłumaczyć. Gdzie wychodzimy z tej przestrzeni? Ja nie wiem, bo tego jeszcze nikt nie opisał, o tym nikt nie mówił. Ale tak to należy rozumieć. Czyli Łągiewka pokazał i dlatego tu już wszyscy uznali, nie tylko, że to jest zwykły zderzak, który Łągiewka mówi, że neguje prawa Newtona, że łamie je w jakiś sposób. Naukowcom już da się to wszystko wyliczyć i tak dalej. Myślę, że Łągiewka jest bliższy prawdy, ale nie do końca sobie zdaje sprawę z tego, co zrobił, że to idzie dalej.
To idzie do mechanicznego zamykania pola wewnątrz, co powoduje wychodzenie z przestrzeni, co powoduje obniżenie grawitacji. I te efekty inercyjne bezwładności, o których opowiadają ludzie, którzy używają na przykład hamulca dynamicznego, który trwa ileś sekund. Trzy sekundy na przykład trwa użycie tego hamulca dynamicznego, gdzie ludzie mówią, że wychodzą, widzą, że są w innym świecie, czują tak. A w przypadku zderzaka tego nie za bardzo czuć, bo to jest ułamek sekundy. To jest jakaś jedna tysięczna, jedna setna sekundy i ciężko wtedy to odczuć. A w przypadku hamulca dynamicznego można. Łągiewka zrobił też pędnik Łągiewki, który nie jest perpetum mobile, ale jest czymś, co powoduje brak tarcia. Inaczej, że można poruszać się bez problemu z brakiem tarcia. Czyli na przykład mamy świetną przyczepność na lodzie. Tak to można powiedzieć.
Poczytajcie o pędniku Łągiewki. Tam jest wyjaśnione, o co chodzi. I to jest wyjaśnieniem wszystkiego, domknięciem całości. I to jest XXI wiek i każdy, kto to zrozumie, jak Tesla będzie tworzył te urządzenia. Ja jestem za głupi na to, żeby tworzyć te rzeczy, o których opowiadam, ale zdarzy się ktoś. Trzymam kciuki, że ktoś, kto słucha tej audycji i zacznie tworzyć te urządzenia, znajdzie sponsorów. Tak jak pan Łągiewka zrobił to. Oczywiście nie zrobił silnika antygrawitacyjnego, ale podejrzewam, że nawet bardzo szybko rozpędzony przedmiot mógłby stać się silnikiem antygrawitacyjnym bez żadnego pola elektromagnetycznego. Ale tak jak słyszeliście, to jest na poziomie trzech milionów obrotów na sekundę dla małego żyroskopu. I właśnie przez ten efekt obrotowy szybkoobrotowego talerza z dużą masą, szybkoobrotowej masy powoduje wyjście z naszej przestrzeni, co skutkuje zmniejszeniem grawitacji, co skutkuje z kolei załamaniem zasady d'Alemberta.
Zasady d'Alemberta nie będę wam czytał. To są rzeczy skomplikowane. Natomiast zasady d'Alemberta rozszerzają zasady dynamiki Newtona. Zasady dynamiki Newtona miałem w szkole. Znam mniej więcej trzecią zasadę dynamiki. Jest najprostsza, że względem każdego działania istnieje przeciwdziałanie zwrócone przeciwnie i równe. To jest wzajemne działanie dwóch ciał, są zawsze równe i zwrócone przeciwnie. Dwóch ciał, podkreślam. A w uproszczeniu mówi, że siła reakcji jest równa sile akcji. To jest uproszczona wersja trzeciej zasady dynamiki Newtona i tutaj można złamać właśnie te rzeczy przez to, że grawitacja będzie zmieniana.
Te doświadczenia z żyroskopami potwierdzają, że wystarczy sama rozpędzona masa bez żadnych pól elektromagnetycznych, powoduje zmniejszanie grawitacji i tym samym inercji układu. I tym mogą być poświadczone te rzeczy z UFO, wyjaśnione, że oni robią 90-stopniowe manewry, jakieś takie, które by człowieka natychmiast zabiły. Jeżeli tam mamy bezwładność, jesteśmy poza naszą przestrzenią, pomimo że widzimy, że jest w naszej przestrzeni, ale jest poza przestrzenią, to nasza przestrzeń nie oddziałuje na nich. Przez co mogą wykonywać bez problemu tego typu manewry, bo grawitacja na nich nie oddziałuje. I to wyjaśnia po prostu wszystko. I widzicie, gdzie tu jest Łągiewka? Ja to załapałem. A jak wy? Czy załapaliście? A to, że przekręt, że ten.
Dobrze. Anonie wiedział, co powiedział, co wiedział. Łągiewka mówił, że rozszerzał układ o kolejny wymiar. Ma rację. Łągiewka rozszerzał kolejny wymiar, czyli wymiar poza naszą przestrzenią, czyli zmniejszaniem grawitacji. Bo grawitacja to jest po prostu czasoprzestrzeń. Pamiętacie te rzeczy? Jest jedna kulka, druga kulka większa, mniejsza i jedna drugą okrąża. Dlaczego? Bo czasoprzestrzeń jest tak ukształtowana.
Czy rozumiecie to? Jak nie rozumiecie, to odsyłam do zrozumienia. To nie jest żadna siła. Grawitacja nie jest żadną siłą. To jest po prostu ukształtowanie przestrzeni, czasoprzestrzeni. Ludzie, zrozumcie to i wtedy będziemy latali. Jeżeli nie zrozumiemy tego, że ten efekt jest możliwy. U Łągiewki to zachodzi i to zachodzi w żyroskopach i zachodzi w nadprzewodnikach u Jewgienija Podkletnowa. I zachodzi w polach, w solitonach, na przykład, że może przechodzić przez ściany, przez wszystko. Może nie palić kartki papieru, bo on jest trochę w innej rzeczywistości jakby, ten piorun kulisty.
On jest w innej przestrzeni. I grawitacyjnie na siebie, jak w innej przestrzeni będąc, pomimo że widzimy się, że niby ta sama przestrzeń. Ja tego nie rozumiem do końca. Ja przyznam się wam, że nie rozumiem tego, ale rozumiem zjawisko, o co chodzi. Tak jak nie rozumiem czwartego wymiaru. Nie potrafię sobie wyobrazić czwartego wymiaru przestrzennego. Nie da się, ale można obliczyć to. Można pokazać siatkę. Można sobie wyobrazić, jak pan kula czterowymiarowy wchodzi do trzywymiarowej przestrzeni i będę wiedział, że to jest zmniejszająca się i zwiększająca się kula. Że się od zera zmniejsza do największej swej postaci i potem się znowu zmniejsza.
I to jest obserwacja oczywiście tej czterowymiarowej kuli w trzywymiarowej przestrzeni, ale nie potrafię sobie tego wyobrazić. Pomimo tego, że nie potrafię sobie czegoś wyobrazić, to rozumiem zjawisko. I tak samo tutaj rozumiem to zjawisko i zarówno Łągiewki, to wszystko, zmniejszania grawitacji. Jesteśmy w domu. Dobrze. Ja obiecuję, że chciałbym budować takie rzeczy, ale mówię, jestem za głupi. Czekam po prostu tutaj na słuchaczy, na ludzi nowego pokolenia, którzy odrzucą paradygmaty nauki. Nie w tym sensie, jak to Keshe robi, czy tam inni, że wszystko jak w czambuł walą. Tylko tak jak pan Jerzy Zięba. Wszystko, co jest słuszne, przyjmujemy.
I zauważcie, że tutaj na badania naukowe się powołuję. Na Gerlacha. Profesor Gerlach, który duży wkład do fizyki kwantowej włożył. I co? Trzeba oprzeć się na nauce. Ale nauka nie może sobie rościć praw, że jest nieomylna, że wszystko już wie, bo jednak nie wie wszystkiego. I mało tego, ja uważam, że jest spisek, żebyśmy nie latali. Bo co to będzie? To jest wolność dla nas. Jeżeli my będziemy latać lataczami po naszym niebie, to jak wprowadzić kontrolę na lotniskach?
Jak to zrobić wszystko? Przecież lotniska się zamknie, a teraz chcą w Polsce PiS chce budować największe lotnisko na świecie, jedno z największych w Europie. Coś potężne takie, że milion samolotów będą rocznie przyjmowali i tak dalej. Dobrze, troszeczkę się zagadałem. Witaj. Jest z nami podejrzewam, że Karol. Strzelam.
[03:56:47] - Mylisz się.
[03:56:48] - Mylę się. Dobrze.
[03:56:49] - Tutaj słuchacz z centralnej Polski.
[03:56:53] - Dobrze, okej, niech będzie.
[03:56:57] - Witam cię, Klaudzie. Bardzo ciekawa dzisiaj audycja. Słucham od samego początku.
[03:57:04] - Co myślisz o tym? Bo to mówię, to nie jest moja wiedza. Ja się oparłem o wiedzę Igora Witkowskiego przede wszystkim, ale nie tylko, bo też trochę z internetu. A on się z kolei oparł o wiedzę naukowców, bo to też nie jest wiedza Igora Witkowskiego, tylko pozbierał wszystko do kupy, chyba jako pierwszy na świecie, trzeba powiedzieć. Szacunek dla niego.
[03:57:22] - Wiesz co, powiem ci, Klaudzie, że to jest tak bardzo inspirujące to samo, co mówisz, że ja dzisiaj po odsłuchaniu twojej audycji mam ochotę po prostu zrobić to i po prostu rzucić wszystko i spróbować, czy to, co powiedziałeś dzisiaj w audycji, jest prawdą. Zrobić doświadczenie, zrobić pierwszy prototyp. To jest na tej zasadzie.
[03:57:54] - Słuchaj, zacznij nie od silnika grawitacyjnego, bo ja ci gwarantuję, że polegniesz. To są Niemcy. Zobacz. Prawdopodobnie, nie wiadomo, czy zrobili, byli na pewno na dobrej drodze, zakładając ten die Glocke, ten dzwon, że mieli. Ale podejrzewam, tam były potężne pieniądze wrzucone, miliony, miliony marek, które wrzucili i też ledwo sobie z tym radzili, gdzie mieli mnóstwo naukowców. Więc tu polegniesz, ale z wodą i z tymi rurkami, co ci mówiłem, że zwężającą się rurką, taką zapętloną w wir zrobić jak najbardziej możesz, przezroczystą i wtedy zobaczysz na przykład sonoluminescencję, czyli że zobaczysz świecenie tego. Jeżeli zobaczysz, to znaczy, że jest ciekawy efekt. Możemy dalej i potem dalej możemy pójść dalej z tymi solitonami. Dalej, powoli. Łągiewkę zrób, zderzak Łągiewki i zobaczyć tam, żeby rozproszyć energię.
[03:58:49] - Jak ja patrzę na fenomen w Polsce Łągiewki To jest coś niewytłumaczalnego. Facet, który po pierwsze nie miał w ogóle wykształcenia.
[03:59:02] - Miał wykształcenie średnie.
[03:59:06] - Średnie. Nie miał żadnego wsparcia od państwa. Wymyślił coś takiego, co całkowicie zaprzeczyło prawom fizyki.
[03:59:18] - Uważaj! Naukowcy twierdzą, że nic nie zaprzeczyło prawom fizyki. Jeżeli jakaś rzeczywistość, zjawisko zaprzecza prawom fizyki, tym gorzej dla tych zjawisk rzeczywistych.
[03:59:37] - Powiem ci tak, ja nigdy nie miałem okazji spotkać się z panem Lucjanem Łongiewką, ale chciałbym z nim porozmawiać. To, że miał ten zderzak łongiewki, to jest tylko początek jego pracy. On poprzez dalsze swoje doświadczenia wymyślił dużo bardziej odkryte rzeczy. Mam na myśli to, że wymyślił dużo więcej niż tylko swój zderzak łongiewki.
[04:00:22] - Hamulec i pędnik. Znamy te rzeczy, o których mówił i pokazywał.
[04:00:31] - Tak, na pewno.
[04:00:40] - Wiesz, dlaczego teraz nie słychać o Łongiewce nic? Cisza jest zupełna. Halo, czy się słyszymy? Coś słuchacz odpadł. Tutaj z Łongiewką coś się zerwało. Dzwoń słuchaczu jeszcze raz. Inspirująca audycja. Bardzo dziękuję za te słowa. Natomiast to jest nie moja wiedza. Ja tylko przekazuję, jestem tylko przekaźnikiem.
Absolutnie nie mam nic, nie zrobiłem żadnych doświadczeń, nie sprawdziłem tej sonoluminescencji. Tutaj oczywiście zarzuca Ivellios, że wszystko wymyślał o Diglocku Witkowski. Nie istnieją żadne dokumenty ani zeznania świadków wymienionych z imienia i nazwiska, którzy potwierdziliby pracę nad takim wynalazkiem. Owszem, być może jest to prawda, natomiast są dokumenty amerykańskie, na które się powołuje Igor Witkowski. Ma je umieszczone w książkach, na których są oczywiście nie jakieś V7, nie ma też Diglock napisane, ale są dookoła różne rzeczy. To Witkowski powiedział o tym. Igor Witkowski powiedział, jeśli chodzi o Diglock, podał mu to jeden whistleblower tej informacji. Ale cóż, zobaczymy. Pożyjemy, zobaczymy. Na razie to się składa wszystko w logiczną całość.
Jest z nami Jan. Witaj, Janie. Co się dzieje? Nic nie słychać. Halo, halo, czy się słyszymy, Janie? Halo.
[04:02:50] - Teraz chyba powinno być dobrze.
[04:02:51] - Teraz dobrze. Coś tam było słychać. Powtórz. Bardzo dobrze. Tylko proszę, nie przeklinaj Łongiewki. Już będziemy kończyli, bo ja będę już powoli kończył.
[04:03:01] - Nie, do Łongiewki nic nie mam.
[04:03:03] - Będziesz negował, wszyscy na tego biednego Łongiewkę.
[04:03:06] - Nie, ja do Łongiewki nic nie mam, ponieważ tematu nie dotykałem w ogóle, więc wolę się nie wypowiadać na rzeczy, których po prostu nie znam. Ale wypowiem się na temat, który znam niestety dość dobrze i coś, co bardzo mi przypominało siebie z okolic lat 2008, 2009. Jak słuchałem ciebie dzisiaj podczas tej audycji, jak opowiadałeś o projektach V7, Diglock.
[04:03:32] - V7 to może być dezinformacja zupełna.
[04:03:35] - Ogólnie chodzi mi o książki Igora Witkowskiego i jego pseudowypociny. Ja byłem zafascynowany z początkiem, właśnie 2009 rok.
[04:03:46] - Jasne, ale konkrety. Bo mamy mało czasu. A konkrety, jakie to są według ciebie wypociny? Co jest nie tak?
[04:03:55] - Po pierwsze Rutkowski udowodnił, że z Emilcinem była kompletna bzdura. To jest pierwsze podważenie Witkowskiego.
[04:04:03] - To jest bzdura. To jest beznadziejna książka i każdy ci stwierdzi. Ludzie właśnie tamtych lat. On zarzucał nie Blaniowi Bolnarowi, tylko drugiej osobie, która zajmowała się tą sprawą, że po prostu wszystko zmyślił, że to było zmyślone i wkleili jakby w mózg, wszczepili Wolskiemu te wszystkie przeżycia i tak dalej poprzez hipnozę. To jest bzdura. Potwierdza to syn jednego, który miałby niby hipnotyzować, że takimi rzeczami się nie zajmował w ogóle jego ojciec. To są bzdury zupełne. Rutłowski wymyśla. To jest konfabulant dopiero, to jest mistrz konfabulacji.
[04:04:50] - Mistrz nie mistrz. W każdym razie też obnaża niektóre dokumenty. Warto przeczytać jednego i drugiego i sobie skonfrontować te rzeczy, ponieważ jeden przedstawia fakty i drugi przedstawia fakty, ale wszystko, jak się przeczyta obie publikacje dotyczące jednej sprawy, to się wszystko rozjaśnia i tak naprawdę wychodzi, że jeden i drugi kombinuje i chce na tym jak najwięcej zarobić. To jest coś takiego jak sprawa-
[04:05:13] - Zarobić to się zgodzę. Wiesz, każdy chce zarobić, bo w dzisiejszych czasach nawet na YouTubie youtuberzy robią jakieś naprawdę dziwne rzeczy, zupełne bzdury, chociaż wiedzą, że są bzdurne, żeby zarobić. Ja myślę, że jednak twórcy książek mają dużo większą dbałość o wszystko. A zdarzają się każdemu pomyłki, przeinaczenia, naciągania faktów. Każdemu się zdarzają. Nie ma takiej osoby, która tego nie robi. Natomiast ja mam kilka książek Igora Witkowskiego i są bardzo dobre. Oczywiście nie ze wszystkim się zgadzam, natomiast na przykład o Hitlerze w Argentynie i Czwartej Rzeszy, sprawdzałem różne rzeczy. Później na przykład wyszła sprawa, że FBI odtajniło dokument, że jednak ścigali Hitlera w Argentynie i dotarł do naprawdę ciekawych informacji i rzeczy, bo często pisze te książki wspólnie z kimś. To znaczy ma dużo znajomych, którzy są na miejscu.
[04:06:17] - Tacy znajomi to tak samo Dariusz Kwiecień z tajemnic Riesu ma znajomych. Cały czas opowiada o spotkaniach z innymi, ale to zwykły wariat i do tego konfabulant. Tak samo jak Witkowski. Witkowski ma tylko tę przewagę na przykład nad Dariuszem Kwietniem, że jest o wiele inteligentniejszy i że robi swoje dzieła jednak w formie książki. W formie książki masz pełną redakcję, później wyłapiesz błędy, a na przykład Kwiecień, który nagrywał filmiki o Deriese, to cały czas robił to live i było łatwo wyłapywać te błędy i te konfabulacje. Dlatego tutaj radzę się powstrzymać. W szczególności, że byłem kiedyś wielkim zwolennikiem i sam chciałem zbudować właśnie w 2009 roku, przełom 2008/2009. Później niestety był problem z rtęcią i właśnie rozpędzeniem tego do tych kilku tysięcy RPM, jak było w książkach Witkowskiego opisane. Później się okazało, że te jego pseudodokumenty, które przedstawiał, były częściowo sfabrykowane, w szczególności opisujące właśnie te pseudolatające talerze. To jest w 100% sfabrykowane.
[04:07:31] - Zaraz, zaraz, trochę konfabulujesz. Igor Witkowski nigdy nie napisał, że miał jakikolwiek dokument o latającym talerzu niemieckim. Mówisz o niemieckim, tak? Nie było żadnego dokumentu i to mówi Igor Witkowski wprost, że ma dokumenty o Foo Fighterach, ma dokumenty o różnych projektach niemieckich, ale nie ma dokumentu o Die Glocke, nie ma dokumentu o Spocków, o V-7, Spockach, tych Hanebu. Nie ma nic. Null. Zero. Natomiast o Foo Fighterach ma i o projektach związanych z grawitacją, z elektrograwitacją. Są dokumenty w tym temacie. Są.
Więc nie konfabulujmy. Pokaż w jakimkolwiek miejscu, gdzie Igor Witkowski pisze, że dokument przedstawia o Spockach niemieckich.
[04:08:19] - Musiał się pochylić z powrotem. Mówiłem, że to jest 2008, 2009 rok. Później się pochyliłem nad rzeczą bardzo podobną, która działa na podobnej zasadzie, a mianowicie generatory Searla. I to była pierwsza rzecz, na którą wtopiłem pieniądze odnośnie sprawy związanej z free energy i nikomu nie polecam. To nie były duże kwoty, bo tam się skończyło łącznie-
[04:08:42] - Ale ja myślę, że to nie jest głupie, tylko żeby to zrobić jest bardzo skomplikowaną sprawą, że musisz mieć odpowiednie magnesy. Bardzo szybko musisz to rozpędzić. To jest kosmos, żeby to zrobić. To jest projekt na poziomie rtęci i rozpędzania rtęci w cylindrach.
[04:08:58] - Tak, tylko że tamte magnesy z urządzenia Searla o wiele łatwiej wykonać niż właśnie rtęć. Poza tym rtęć jest, tak jak wspominałeś wcześniej, radioaktywna i może powodować różne uszkodzenia tkanek. Tutaj mówię odnośnie rozpędzenia tej rtęci. Później powinna być radioaktywna. Zasadniczo ma żę rozkład. Jak rozpada się na to złoto, to wtedy wytwarza się promieniowanie.
[04:09:24] - To tam niby legenda jest. Ja nie wiem, czy to jest prawda.
[04:09:27] - Tak samo nikt tego nie zrobił, więc to jest takie nasze mówienie, co było gdyby. Ale w każdym razie przy zamianie czegoś na coś powstaje też promieniowanie i teoretycznie to powinno zabijać.
[04:09:38] - I może to właśnie zabija, bo wiem, że te niemieckie są opisane, te rzeczy, że mieli różne jakieś tam efekty negatywne. Te bielenie roślin było opisane.
[04:09:52] - Tak, tam ludzie ginęli, tak jak opisywał Witkowski przy rozpędzaniu tego później. Dlatego nie ma świadków między innymi. Tylko że to są też-
[04:09:59] - Świadkowie byli zabijani, tam nawet inżynierów zabijano niższego szczebla i tak dalej. SS-manów zabijano, więc to po prostu się nie ma czemu dziwić, że mało świadków jest. Ale dokumenty myślę, że jeszcze gdzieś są, że mogą gdzieś być i jest poszukiwanie. Być może Jaroszewicz coś wiedział o tym, być może ktoś tam wiedział i to jest po prostu świetna gra.
[04:10:21] - W Bursztynowej Komnacie będą te dokumenty.
[04:10:24] - Nie w Bursztynowej Komnacie, ale mówię, ja tu tylko przedstawiłem wiedzę, żeby próbować te rzeczy robić. Jeżeli ktoś będzie chciał próbować robić, ale nie mówię na poziomie, że ma warsztat w domu i coś robi, tylko to już są poważne rzeczy. Ktoś musi być fizykiem, musi za sobą mieć jakiś instytut, musi mieć duże pieniądze, żeby na to ściągnąć, a małymi kroczkami się tego nie zrobi. Albo masz na przykład oszczędności na poziomie kilku milionów euro i chcesz zainwestować i zrobić coś takiego, albo się w to nie bawisz, bo nie masz szans. Nie masz szans tego zrobić. Jeżeli to robili Niemcy, którzy mieli potężne fundusze na takie rzeczy i nie wiadomo, czy zrobili w końcu, czy nie, do czego doszli, to jeżeli samemu się chce, to można robić. Zacząć od prostszych rzeczy, czyli od tej wody, żeby sonoluminescencję zobaczyć.
[04:11:15] - To jest akurat potwierdzony fakt. To jest fakt.
[04:11:19] - To jest fakt? A skąd wiesz? Widziałeś?
[04:11:22] - Tak, oczywiście.
[04:11:22] - Ale z tą wodą. Z tą wodą. Czy widziałeś?
[04:11:25] - Oczywiście. I to potwierdzam, ponieważ-
[04:11:28] - Chyba na YouTubie.
[04:11:29] - Nie. Ja się bawiłem w takie rzeczy, ponieważ chciałem wykonywać urządzenia free energy właśnie tam na przełomie 2008/2009 i się bardzo mocno tym interesowałem i wtopiłem pieniądze między innymi na stworzenie urządzeń Searla, jak zamówiłem te magnesy z Chin i to nie zamówiłem ja tylko, ponieważ tam była większa ekipa.
[04:11:48] - Ale nie mogłeś, bo musiałeś zrobić te magnesy.
[04:11:50] - To były na zamówienie robione magnesy z Chin.
[04:11:53] - Ile wtopiłeś? Powiedz. Przyznać się.
[04:11:55] - Znaczy ja osobiście niedużo wtopiłem, bo to było około trzech koła, ale to był projekt, na który składało się cztery osoby i to akurat dwóch studentów.
[04:12:04] - A możesz pokazać co osiągnęliście. Czy masz jakieś zdjęciowo, żeby coś się pochwalić?
[04:12:08] - Mogę pokazać na pewno korespondencję, bo korespondencją. Aha, czyli to będę ja tam, a nie mogę udostępnić części korespondencji.
[04:12:18] - Lepiej zdjęcia, no bo wiesz, po co korespondencję, żebym wszystko wiedział. A zdjęć nie ma żadnych, jak to urządzenie wyglądało? Nie robiliście żadnych filmów? Nic?
[04:12:27] - Znaczy ja tego nie konstruowałem, więc musiałbym się zwrócić do osoby, która to robiła faktycznie.
[04:12:31] - To może ona ukradł, zabrał, wiesz wszystko.
[04:12:33] - Możliwe, bo to byli studenci, więc tutaj całkiem możliwe, że brakowało na piwo. No to zabrali, nie?
[04:12:39] - Kasę dałeś im czy coś i to dałeś jeszcze.
[04:12:42] - Znaczy ja widziałem te rzeczy częściowo, więc i produkcję. Zresztą ja się dołączyłem do tego projektu dość późno w stosunku do tego, co oni już mieli osiągnięte, bo te urządzenia Searla tak naprawdę, które są właśnie następstwem tych Digloque, po części następstwem, to były rzeczy, które się ciągnęły już od lat osiemdziesiątych. Później w dziewięćdziesiątych miało swój renesans przez zainteresowanie się tym serialem paranormalnym. Teraz mi wyleciało. Archiva File X. I później to ucichło. I znowu jak przyszedł internet taki na masową skalę, znowu powrócił nasz Searle, który znowu zaczął opowiadać swoje głupoty na temat free energy. To tak samo jak mamy Keshe. To jest dokładnie ta sama sprawa.
[04:13:26] - Poczekaj, poczekaj. Ja nie twierdzę, że Searle coś osiągnął, ale jednak były wzmianki w prasie. Były zdjęcia, które ukazywały się w prasie brytyjskiej w tamtych latach, w latach sześćdziesiątych to było tak?
[04:13:40] - W czterdziestych chyba albo trzydziestych nawet.
[04:13:42] - Nie, to były sześćdziesiąte lata. Co ty gadasz? Przecież on się urodził w latach chyba trzydziestych.
[04:13:46] - Poza tym nie w brytyjskiej, tylko w amerykańskiej.
[04:13:49] - Nie, nie, nie brytyjskiej. Widzę, że kręcisz. Kręcisz. To była brytyjska.
[04:13:52] - No nie, właśnie ty chyba kręcisz, ponieważ Searle to robił w Ameryce.
[04:13:59] - No muszę sobie sprawdzić jeszcze.
[04:14:00] - No to sprawdź sobie, ponieważ się tym mocno interesowałem. Tak jak mówię, to były momenty, kiedy naprawdę wierzyłem w te urządzenia free energy, że oni nie chcą oszukać ludzi, ale później widzę po prostu te same schematy przy właśnie tym Searlu. Nie twierdzę, że przy Łągiewce to jest to samo. Tutaj nie testowałem tego, ale przy Searlu mogę to potwierdzić. Przy Keshe nie testowałem co prawda, ale to jest świeża sprawa, więc też mogę potwierdzić częściowo, że to jest fake. To są takie rzeczy, które się czuje. Tak samo powiedziałeś wcześniej, że pewnych rzeczy nie potrafisz sobie wyobrazić, ale rozumiesz to na wyczucie. No to tak samo na wyczucie można zrozumieć niektóre projekty free energy.
[04:14:46] - No wiesz, jednak projekty free energy łatwiej sobie wyobrazić niż czterowymiarową przestrzeń, tak?
[04:14:55] - Tak. Tylko polecam tutaj, zanim ktoś zacznie budować faktycznie z tym Digloque czy tam rozpędzać tą rtęć, bo to są naprawdę kosmiczne wartości. Jeśli się będzie czytało tamtego Witkowskiego i tam będzie się czytało, że tam musi być rozpędzone do kilka tysięcy obrotów na sekundę, to nie wiem, jak wy chcecie to rozpędzić. To co prawda już nie są miliony czy tam miliardy, tak jak mówiłeś wcześniej.
[04:15:15] - Kilka tysięcy na sekundę. Można to zrobić, ale jest skomplikowana sprawa. Wiem, że chyba możesz na przykład wziąć turbosprężarki są tak? I turbosprężarki w samochodach mają chyba bardzo szybkoobrotowe tam jakieś części. Dobrze mówię? W samochodzie.
[04:15:31] - Na samochodach się nie znam.
[04:15:32] - Że tam możesz to nawet nie wiem, czy ona nie sto tysięcy na minutę. Gdzieś tam są jakieś takie elementy, więc to spokojnie możesz zrobić. Tylko że to trzeba odpowiednio. Trzeba wiedzieć, co się robi. Bo jak za duży rzecz to może być jak strzelić to może różnymi magnesikami czy coś.
[04:15:55] - Dlatego lepiej było zbudować to Searla i dlatego było porzucone między innymi projekt stworzenia z tego pseudo Digloque. Osobiście to jest zawiły temat i radzę podchodzić sceptycznie. Problem z Witkowskim taki, że on pokazuje faktycznie dokumenty sprawdzone odnośnie z uczelni, jakieś potwierdzone fakty, potwierdzone fakty znowu, jakieś fakty, jakieś rzeczy, które działają, które są sprawdzone.
[04:16:20] - To są faktyczne Physical Letters Review. To są rzeczy faktyczne.
[04:16:23] - Ja tego nie mogę potwierdzić. Z tym, że on używa tych rzeczy prawdziwych. On używa tych rzeczy prawdziwych, żeby podbudować sobie prawdziwość swoich niesprawdzonych informacji. I to jest właśnie niefajne u niego. Także radzę wstrzemięźliwość i wszystko weryfikować na własną rękę i właśnie robić eksperymenty.
[04:16:42] - Dobrze, ale dlaczego Lucjan Łągiewka, jeżeli to byłby tylko zderzak i wszystko byłoby zgodne z nauką, no to umówmy się, to nie jest jakiś wynalazek, wiesz, najważniejszy wynalazek pierwszej połowy XXI wieku, tak? No to nie jest wynalazek jakiś nie wiadomo co. Dlaczego ta organizacja tych wynalazców i naukowców, gdzie zasiadają też naukowcy, dała Łągiewce po prostu taki tytuł. Pytanie dlaczego? Najlepszy wynalazek pierwszej dekady XXI wieku. Międzynarodowa Federacja Organizacji Wynalazczych.
[04:17:20] - Tak, tylko że Łągiewka, o ile dobrze kojarzę, jeszcze konstruował silniki jakieś dziwne, które nie do końca działały i działały tylko jemu. Jak ktoś chciał to powtórzyć z tym zderzakiem, to faktycznie jak ktoś robi, to działa. On też jest takim niepewnym.
[04:17:35] - Ale dlaczego? Według mnie jest odpowiedź jedna, że tam faktycznie dochodzi do złamania nie tyle praw, tylko prawa nie potrafią tego opisać, prawa dzisiejszej nauki. I wydaje mi się, że to jest związane właśnie z efektami antygrawitacyjnymi, a nie efektami, które się mówi, że jakaś tam mechanika, bo musi skądś to się brać.
[04:17:56] - To czemu nie dostał Nobla w fizyce, tylko dostał od jakiegoś europejskiego instytutu.
[04:18:02] - Ale jak może Nobla dostać za coś? Nobla możesz tylko dostać, jeżeli coś opiszesz, a nie wynalaziesz.
[04:18:07] - To on opisał właśnie.
[04:18:10] - Nie, tego nie opisał.
[04:18:10] - Ten cały silnik. Znaczy silniki opisywał swoje, które też miały być gnianie.
[04:18:14] - Opisywał po swojemu. On nie opisał tego zjawiska. Po prostu musisz z teorią wyjść. Dlaczego Tesla nie dostał, tak? Dlaczego Tesla nie dostał Nobla? Pytanie. Widzisz, takie są rzeczy, wiesz. Nobel nie jest wyznacznikiem najważniejszym. Nie jest.
[04:18:36] - Ale w nauce jest jakimś prestiżem, który coś udowadnia.
[04:18:39] - Jeżeli zaczniemy latać tymi rzeczami, to ktoś tam Nobla z tych ludzi, którzy się zajmowali tym, dostanie. Ale póki nie latamy silnikami antygrawitacyjnymi, nie napędzają naszych pojazdów, to nikt nie dostanie Nobla. To jest po prostu jak dwa plus dwa równa się cztery.
[04:18:57] - To już są te zderzaki Łągiewki, więc ktoś powinien od tych Łągiewek dostać w takim razie Nobla. I mam nadzieję, że jakiś naukowiec to opisze te wszystkie rzeczy.
[04:19:06] - Nie chodzi o zderzak sam, tylko zjawiska, które idą za zderzakiem. To jest najważniejsze.
[04:19:10] - Tak. Niech ktoś to opisze i będę bardzo zainteresowany tematem.
[04:19:13] - Ale nie możesz tego opisać, bo to jest tak skomplikowane. To nie jest wyliczenie samo. Można wyliczyć wszystko. W matematyce możesz wszystko, każdą fizykę możesz matematyką opisać. Tu nie chodzi o to. Chodzi o to, że co z czego wynika, tak? Że wszyscy biorą się za zderzak Łągiewki, ale już hamulca nie tykają, bo hamulec ewidentnie wskazuje, że tam zachodzą zupełnie inne zjawiska, nie? Że to nie jest możliwe. To zupełnie zaprzecza, nie? Ale hamulca nawet nikt nie wspomina nawet.
Jak hamulec? Hamulec? Zderzak. Jaki hamulec? Nie ma żadnego hamulca.
[04:19:48] - To znaczy tak samo nie wspominają o silnikach. I tu możesz powiedzieć, że tak samo silniki są magiczne jakieś, łamią prawa fizyki, a tak naprawdę po prostu działają. Ale on nie opisał, bo nie jest fizykiem. Tak jak wspominałeś wcześniej, chyba wykształcenie podstawowe, tak? O ile dobrze kojarzę.
[04:20:05] - Nie, średnie.
[04:20:06] - Czy średnie.
[04:20:07] - Średnie, tak. Tak jest.
[04:20:10] - Sceptycznie po prostu radzę podchodzić. To w sumie tyle. To były takie moje doświadczenia.
[04:20:14] - Sceptycznie, ale budować.
[04:20:16] - Nie no, jak najbardziej budować, inwestować.
[04:20:18] - To już nie sceptycznie. Sceptycznie to wszystko negujesz i mówisz: „A idź pan”.
[04:20:22] - Nie no, da się sceptycznie budować i sprawdzać. Trzeba do wszystkiego podchodzić neutralnie.
[04:20:27] - Czyli sprawdzać. No to sprawdzać to już nie sceptycyzm, to jednak jest jakaś wiara w to, że może. Jak sceptycznie, to stwierdzasz, że to bzdura wszystko, to po co tracić czas? Jak wszystko bzdura, no to po co? To jest sceptycyzm.
[04:20:39] - Co innego wiara w coś, a co innego przetestowanie czegoś.
[04:20:42] - Wiesz, bo masz, nauka mówi, że to jest głupota. Ty nie wierzysz w naukę, ale wiesz, że nauka jest prawdziwa, bo to sprawdziłeś. Jesteś sceptykiem, znasz, jesteś profesorem fizyki, więc po co będziesz sprawdzał? Tak jak z Keshe, prawda? Jest profesor matematyki czy fizyki.
[04:20:58] - Z Keshe kupiłem health pena i mi nie pomógł.
[04:21:01] - A niektórym pomaga, widzisz. Ale po prostu ludzie mówią, że nie będą budować, bo nie będą tracić czasu na głupoty.
[04:21:09] - A jak ktoś chce przetestować Keshe to bardzo polecam. Na Allegro health peny są tam po 20, 30 złotych.
[04:21:15] - To jakieś oszustwa. To są oszustwa.
[04:21:17] - Nie, to są prawdziwe. Dodatkowo możecie sobie zamówić gansy, tam chyba za pięć dych dodatkowo do tych health penów, z których zostały zrobione, a raczej w których zostały zrobione i nanocoatingowane. Można się zainteresować, wszystko można kupić teraz dość tanio z tych popularnych technologii, więc próbujcie i dowiedzcie się, jak to naprawdę wygląda. A właśnie jak tam twoje testy?
[04:21:44] - Nie no, zarzuciliśmy w tym sensie, że dużo rzeczy dookoła się dzieje, wiesz, czy u mnie, czy u Marcina.
[04:21:55] - A to szkoda, bo-
[04:21:56] - Ale może w jakimś czasie będę. Słucham?
[04:21:59] - Radzę kupić te health peny tak najprostszej linii.
[04:22:02] - Health peny to były robione.
[04:22:05] - I pomogło?
[04:22:06] - Jak pomogło? Mi nic nie dolega.
[04:22:10] - Ale mieliście dać do poduszki komuś, kto nie będzie świadomy i pytać się, czy będzie lepiej.
[04:22:15] - Mieliśmy, mieliśmy, ale na razie nie robimy tego. Ale może zrobimy.
[04:22:19] - Mam nadzieję, że coś takiego powstanie. Tak że dzięki i fajna audycja, i do następnego.
[04:22:23] - Dobra, dziękuję. Dziękuję. Trzymaj się, Janie. Cześć. Hej, hej. Tak że to był Jan. Jan Dynamit. Jan Dynamit. Dynamite jest taki utwór, tak? O, tutaj opiszę.
Czy Nobel jest wyznacznikiem czegoś? Oczywiście prestiżu naukowego. I to jest potwierdzeniem, że ktoś, no idiota Nobla nie dostanie. Zaraz, zaraz. Lech Wałęsa, Lech Wałęsa. Mówimy o naukowych Noblach teraz, tak? Dobrze. Naukowych Nobli. Aczkolwiek był jeden przypadek, że ktoś dostał Nagrodę Nobla i Nagrodę Ig Nobla, czyli tego anty-Nobla. Czy anty-Nobel jest wyznacznikiem czegoś?
Dostał anty-Nobla i Nobla. Chyba jedna osoba jest taka, która ma dwie nagrody, zdobyła. A może więcej już? Ale też tylko kilka osób jest, które dostały kilka Nobli. Linus Pauling miał dwa Noble z chemii i z pokojową, ale naukową miał chyba dwa razy z fizyki. Stwórca Shockley chyba. Shockley? Stwórca tranzystora. No i pierwsza osoba, która dwa Noble zgarnęła, to Marie Curie-Skłodowska. Tak.
Szacun, szacun. I nie dość, że pierwsza kobieta, która Nobla dostała, to jeszcze dwa Noble i jako pierwsza osoba w ogóle na świecie dwa Noble. To jest szok. Szoker. Czyli bądźmy jak, sprawdzajmy te rzeczy. To jest myślę, że bardzo ważna sprawa. Okej, dobra. Kończę dzisiejszą audycję. Myślę, że była dla was dobrą przygodą intelektualną. Ja myślę, że nie oceniajmy kogoś, zanim się nie zapoznamy, bo z tymi rzeczami, które nas dotyczą, znaczy nie dotyczą, coś już bredzę.
Rzeczami, którymi chcemy się zajmować i naprawdę, co by nie mówić o Igorze Witkowskim, to te rzeczy naprawdę można sprawdzać i widać, że gość ma wiedzę i bardzo dobrze opisuje te wszystkie rzeczy. A czy się gdzieś tam nie myli? Nie robi różnych rzeczy? Możemy sprawdzać go. Ja widzę różne odtajnione dokumenty, które w swoich książkach przedstawia. Przedstawia mnóstwo odnośników, mnóstwo właśnie przypisów do różnych rzeczy, o których mówi. Konfabulacje udowodniono panu Rdłowskiemu. Rdytłowski, tak? Rydy? Rdłowski.
Rdłowski. Chyba tak jest, że to on konfabulował, jeśli chodzi o Emilcin i wkładał po prostu jakieś różne tezy idiotyczne ludziom, którzy po prostu nie było tak, jak on opisywał, że to Blania-Bolnar na przykład zrobił jakąś tam rzecz w tym Emilcinie. Ten człowiek naprawdę był uczciwy. Jan Wolski. Jan Wolski. Zresztą jego dzieci chyba też już nie żyją. Józef Wolski, jego syn chyba też już nie żyje. Opowiadali, że ojciec gdzie? Ojciec co on tam będzie opowiadał? On po prostu swoimi słowami to opowiadał i coś przeżył.
Byli jeszcze świadkowie, były dzieci, które widziały ten obiekt. To nie tylko sam Jan Wolski był. Więc stwierdzanie, robienie teraz człowieka, który nie może się bronić, prawda? I nie tylko on, bo też i Blania-Bolnar nie żyje. I ta osoba druga, już nie pamiętam nazwiska, która też była, niby miała hipnotyzować właśnie pana Jana Wolskiego. No to jest takie... Owszem, można takie rzeczy robić, prawda? Nie ma problemu, wszystko możemy robić, ale to jest niezgodne z faktami po prostu. Z faktami. Ja słyszałem, jak ten człowiek się wypowiadał.
On wierzył w to. Sam Blania-Bolnar opowiadał, że chciał przekupić Jana Wolskiego, że go nabrał i chciał zapłacić pieniądze Wolskiemu, że proszę, tutaj ileś tam złotych, panie Janie, ja wiem, że to kawał tutaj jestem. Dobrze, świetnie się bawiliśmy. Proszę i wszystko już zakończmy to i powiedzmy wszystko. No i nie. Powiedział, że absolutnie, że to jest po prostu coś przeżył. Tak chciał go podejść psychologicznie Blania-Bolnar. Czy się podszedł? Zresztą były robione różne eksperymenty, takie z historiami. Badanie było dosyć dobrze przeprowadzone, jednak co by nie mówić, pan Blania-Bolnar był dobrym ufologiem.
To był gość, który był socjolog, ale podchodził rzetelnie do tego tematu. Kształcił się na tym, co robił Hynek. Allan Hynek, twórca, można powiedzieć, ufologii. Jeden z twórców, bo to też nie może być jedyny twórca. I to jest właśnie o podchodzeniu do tematu. A stwierdzanie, że ktoś po prostu był zahipnotyzował, to trzeba to udowodnić. Nie można rzucać takich rzeczy o kimś, że hipnotyzował i wszystko jest wyjaśnione. Tak dobrze można powiedzieć, że Lee Harvey Oswald zabił, strzelał trzy razy do prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy'ego. Wyjaśnić tę sprawę. Dziękuję.
Proszę iść spać Polsko, Ameryko. Wszystko jest wyjaśnione. Tak po prostu nie można robić. Trzeba mieć na to dowody. A jeżeli dowody przeczą temu, to musimy zmienić, że jednak na przykład potwierdzają to, co mówił Jan Wolski. Ja nie mówię, że potwierdzają wszystko, że nie konfabulował czegoś tam, bo mógł czegoś nie wiedzieć. Coś kolor mógł pomylić tych kosmitów czy obiekty i tak dalej, że na swój sposób to wszystko opowiadał. Został przecież wyśmiany, miał potem naprawdę ciężkie życie przez to. Ciężkie życie, a nie dobre. Tak jak się myśli, że ktoś tam opowiada o tym, to pieniądze będzie zarabiał i tak dalej.
Bzdury są właśnie. Nie, jest odwrotnie. Ludzie bardzo źle traktowali Jana Wolskiego później. Za wariata, ze wszystkich wsi tam dookoła po prostu. Także miał naprawdę gehennę. Potem już nie bardzo chciał o tym mówić, prawda? Ale bo się z niego śmieli. Tak samo tego pana. To chyba Adam Popiołek był. Tak się chyba nazywał ten.
On wtedy był dzieckiem. I który widział ten obiekt i o tym mówił później, że zapamiętał go do dzisiaj. I zniszczono mu życie. Po prostu nie dano mu żyć i musiał się wycofać z tego wszystkiego. I teraz absolutnie nie chce nic mówić o tych sprawach. To są przykre rzeczy. Nie powinno się tak od razu tego wszystkiego niszczyć. Myślę, że niektórzy po prostu zazdroszczą pewnych rzeczy, do których ktoś dochodzi. Do tego, że Igor Witkowski to nie jest tak zwany armchair, badacz fotelowy, że siedzi i wszystko z domu, dzwoni najwyżej telefonem, gdzieś w internecie siedzi, grzebie, coś znajduje i wrzuca. Ja taki bardziej jestem, chociaż nie jestem żadnym badaczem, ale też gdzieś jeżdżę, żeby zobaczyć.
W Bilderbergi jeżdżę zobaczyć, jak wygląda. Jak gdzieś zaglądam, jest coś ciekawego do zobaczenia, to oglądam, patrzę, robię zdjęcia i wiem, jak to wygląda. Igor Witkowski po prostu jeździ wszędzie. Jak pisze książkę o starożytnych budowlach, Puma Punku i tak dalej, to pojechał do tego Puma Punku, zobaczył, pomierzył, sprawdził, ocenił, zrobił zdjęcia, pokazał i można sobie zobaczyć i dyskutować z nim wtedy. A nie na zasadzie, że sobie z internetu skopiuje zdjęcia i będzie wrzucał. Także to pokazywał i w Egipcie tak samo, jak opisywał piramidy czy cokolwiek. Tak samo był, oglądał, jeździł do Stanów do archiwów, jeździł do Argentyny, w Bariloche był, gdzie była ta wioska niemiecka i tak dalej. To są konkrety. To jest konkretny gość, który tam był i badał to na miejscu, a nie na zasadzie, że coś się mówi. Jak mówi o Ludwikowicach Okocskich, był w Riese wiele razy.
Był zresztą wiele razy też w tych podziemiach wszystkich. Zna się na militariach, jest profesjonalistą, jeśli chodzi o Igora Witkowskiego. Ponad 60 książek napisał. Wielu ludzi zazdrości tego, że jest płodnym autorem książek, że dużo pisze, dużo z sensem pisze. Wszyscy się śmiali. Czwarta Rzesza i Hitler w Argentynie. A potem jak FBI napisało, że szukało w Argentynie Hitlera, wszyscy zmiękli. Pały wszystkim. W 1947 roku jeszcze szukali, w tych 40. latach, długo po wojnie.
Odtajniono dokumenty. Nie wiem, czy przypadkiem, czy jakoś to wyszło i wszyscy potem zmiękli. Czyli jednak coś w tym jest, że co? FBI to są idioci? Co wy myślicie? Taki dokument po co powstał? Bo dokładnie wiedzieli, że zwiał z Berlina. Tak samo Stalin o tym mówił. I robi się z kogoś idiotę. Robią ci właśnie idioci z kogoś idiotę.
Pokazuję zdjęcie Reinharda Koppsa na przykład. Że żyje w Bariloche. Jest zdjęcie z Bariloche i tam faszoli żyje mnóstwo. I żyje sobie. Także takie to historie. Śmiali się wszyscy, że Mengele niby zabity był. Mengele nie wiadomo, co się działo, czy zabity, czy nie, czy przeżył. Adolf Eichmann złapany, przetransportowany. Zostawmy te sprawy. Ale mówię wam, nieważne.
Myślę, że jest w tym dobry kierunek, świetny kierunek w tym, żeby tworzyć ten napęd antygrawitacyjny, że to jest odseparowanie od naszej rzeczywistości, od naszej czasoprzestrzeni i dzięki temu obniżamy grawitację, a nawet mamy ujemną, czyli antygrawitację do tego. I to jest ten kierunek. Ruch obrotowy jest kluczem. Czy to będzie wir, czy to będzie masa jak u Łągiewki, to odseparowuje od naszej rzeczywistości. Brzmi to jak bredzenie jakiegoś schizofrenika, ale nie, nie jestem schizofrenikiem i myślę, że to jest najprawdopodobniejsze rozwiązanie tego i to dużo wyjaśnia. Potrzebni teraz są naprawdę świetni fizycy, którzy mogliby ogarnąć ten temat i wywnioskować pewne rzeczy z tego wszystkiego. Okej, dobra, to na dzisiaj będzie tyle. Wielkie dzięki, że byliście. Dzisiejsza audycja była dziwna trochę. Pewnie się tego nie spodziewaliście, że możecie w garażu budować silnik antygrawitacyjny.
Można, ale to nie jest proste. Zacznijcie od prostszych rzeczy, o których mówiłem w tej audycji. Jak nie pamiętacie, to sobie odsłuchajcie jeszcze raz audycję. No i cóż. Silnik grawityczny jest możliwy. Wydaje mi się, że to jest najprawdopodobniejsza sprawa, o której mówiłem. Dzięki Igorowi Witkowskiemu przede wszystkim, a także badaczom, którzy też wnoszą wiele. Nie ma się co załamywać. Trzeba zachęcać naukowców, może młodych, bo jak to się mówi, stare idee umierają wraz ze starymi naukowcami. Trzymajcie się.
Cześć! Miłego weekendu. Hej!
[04:35:45] - Behind every star. To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story? Do you know the story? Are you lonely like me? When all the world around you crumbles. Do you build a new one inside you to see? Have you found the things you once dreamed? Suddenly lost or imagined clean.
Did you play with the piper when he came for his fee? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story? Behind every star. To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story?
Behind every star. To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story?