[00:01] - Teoria chaosu.
[00:23] - Welcome to the real world. Deny everything. No one. The truth is out there.
[01:11] - Witam was bardzo gorąco i serdecznie. To jest audycja Teoria Chaosu i jak co tydzień w piątek po północy audycja o spiskach, rzeczach niewyjaśnionych w pięciu polskich radiach: w Radiu Paranormalium, Nocnym Radiu, Radiu Dream Time, Radiu Wolne Wilno oraz LCP Radiu. Pozdrawiam was wszystkich serdecznie. Tak, w każdy piątek po północi. Z reguły. Czasem się zdarza, że audycji nie ma, ale z reguły jest. Polecam także zaglądać na stronę audycji teoriachaosu.com. Dziś jest 3 marca 2017 roku, czyli już chyba prawie wiosna. Marzec zawsze mi się z wiosną kojarzył. Także tak można to przedstawić.
Chciałbym jeszcze, jeśli mogę, przedstawić listę sponsorów z ostatnich dwóch miesięcy. Mamy początek miesiąca, więc przeczytam wam. Możecie znaleźć tą listę sponsorów na stronie teoriachaosu.com. W styczniu audycję sponsorowali, długa lista, bardzo dużo sponsorów było. Wielkie dzięki. Blom, Cbronson, Furak, Kacpa, Kacper, Ola, Patryk, Puri, Remigiusz, Sinomen, Thomas Freeman, Tomasz UK, Tomasz z USA, Jubi, Zawodowy Słuchacz znowu on. A w lutym audycję sponsorowali: Kamila, Jarosław, Puri, Thomas Freeman, Tomasz UK i Jubi Zawodowy Słuchacz. Wielkie dzięki za wszelkie wpłaty. Przejdę chyba do newsów od razu, bo troszeczkę tutaj muszę was przeprosić, że było lekkie opóźnienie. Miałem problemy z mikserem.
Wyłączył się dziwnie, nagle. Przypadek? Chyba nie. Jak to się mówi. Z newsów z ostatniego tygodnia jest news o Billu Gatesie, który znowu wieszczy nam nawet 30 milionów zgonów. Tak, 30 milionów zgonów może nastąpić. Dlaczego? Jego fundacja Melindy i Billa Gatesów, wspaniała fundacja oczywiście dla całej ludzkości, chcą walczyć z malarią i różnymi chorobami, ale przy okazji robią różne eksperymenty, czy w Brazylii, czy w innych. Pamiętacie tak zwany wirus Zika, który okazał się ściemą? Tak naprawdę to były testy szczepionek najprawdopodobniej.
Wszystko na to wskazuje. Być może właśnie z fundacji wielce naszych kochanych filantropów, miliarderów. A o co chodzi z tymi zgonami? Bill Gates boi się sztucznie stworzonego wirusa, który może spowodować pandemię. Ciekawe, w jakich laboratoriach, czy w laboratoriach sponsorowanych przez Gatesa, czy też innych. Ale dzisiaj wiemy, wirusy i różne mikroby, bakterie i tak dalej. Nasz organizm jest bardzo dobrze skonstruowany, żeby sobie radzić z nimi i to jest bardzo skuteczne. Także broń biologiczna jest bardzo słaba. To zresztą próbowali wykorzystywać sekta Najwyższa Prawda w Japonii. Próbowali wykorzystywać Ebolę, różne wirusy i stwierdzili, że broń biologiczna jest beznadziejna.
Zastosowali broń chemiczną, która jest dużo lepsza. Po prostu jest skuteczna. Broń chemiczna jest skuteczna. Ostatnio też była sytuacja, miałem przygotować newsa, ale nie przygotowałem, o bracie Kim Dzong Una, Kim Dzong Nam, który został zamordowany chyba tydzień temu czy dwa tygodnie temu na lotnisku w Singapurze albo Malezji, ale chyba to był Singapur. Jeżeli ktoś może mnie poprawić. Tak czy inaczej został zamordowany przez dwie kobiety, jedna złapana Wietnamka Okazuje się, że prawdopodobnie była wrobiona. Była na tyle naiwna, że myślała, że to jest prank YouTube'owy. Przynajmniej tak się broni, ale wydaje się dosyć wiarygodna w tym. Natomiast miała wykonać szmatką, przytknąć po prostu czy rozpylić jakąś substancję przy twarzy Kim Dzong Nama. Okazało się, że te dwie substancje, jedna kobieta miała jedną część substancji jednego typu, druga kobieta miała drugiego typu, powodowały powstanie gazu VX, gazu bojowego.
On już jakiś czas ma, chyba jeszcze podczas II wojny światowej został odkryty. Natomiast jest bardzo toksyczny, porównywalny chyba z sarinem czy somanem. Ale nie znam się na gazach bojowych zupełnie, więc ktoś, jak się zna, mógłby troszkę coś napisać w tym temacie. Jak wiecie coś, co się dzieje z tymi gazami. Brat po prostu. W Korei Północnej mamy komunizm monarchistyczny, gdzie nie wiem, jak to określić. Jest niby komunizm, natomiast monarchia absolutna, może tak bardziej, gdzie władza przechodzi z ojca na syna. I jest taka właśnie dziwna monarchia ludowa. O, to jest świetny termin, monarchia ludowa. I jest monarcha, który oczywiście korony nie nosi, tylko kubraczki takie pracownicze.
I Kim Dzong Kun rządzi państwem, w tej chwili Koreą Północną i bał się brata, który był starszy i któremu się bardziej tron Korei Północnej należał, więc po prostu usunął. Tak jak w zwykłych monarchiach często bywało, to standardowe działania. Także to jest ciekawe. I wracając do Gatesa, tutaj boi się o wirusy, które mogą spowodować pandemie i tak dalej. Także oby nie w laboratoriach Billa Gatesa te wirusy powstały. Ale może coś wie. On jest globalistą, jest za tym, żeby redukować liczbę ludności wprost. Także to jest eugenik, globalista, który mówi, że świat jest przeludniony i trzeba by było troszeczkę zredukować, bo za dużo CO2 jest w powietrzu. Coraz więcej dwutlenku węgla jest emitowanego. Kolejny news jest o Trumpie, który skończy z neutralnością internetu.
Ma po prostu skończyć. O co chodzi? Co będzie chciał zrobić? Neutralność internetu to jest taki chyba lewacki termin, bo ta neutralność internetu chodzi o to, że nie wiem, czy każdy ma równy dostęp, czy po prostu mamy mieć wyważone poglądy, czyli politycznie poprawne. To jak najbardziej. Natomiast Trump będzie walczył z cenzurą Facebooka, Twittera czy innych portali. Uważam to za błąd, bo każda firma, każdy portal może sobie zarządzać eksploatowaniem treści jakie chce i nie powinno być narzucanego, jakiejś odgórnej polityki. Trump chce to zrobić, żeby na przykład nie można było cenzurować narodowców, nie można było cenzurować nikogo. Nie wiem, czy nikogo, prawie nikogo. Wiadomo, że jak będą jakieś treści pedofilskie czy nazistowskie, komunistyczne, może komunistyczne nie, bo komunizm się promuje w dzisiejszych czasach, natomiast jakieś nazistowskie będą usuwane i to Trumpowi nie będzie przeszkadzało.
Natomiast będzie przeszkadzało, jak się odniesienia do Trumpa usuwa. To jak najbardziej panu prezydentowi Stanów Zjednoczonych by przeszkadzało. Chyba że negatywne, to chyba nie miałby nic przeciwko, znaczy pozytywne, a jeżeli negatywne będą usuwane, to chyba Trump nie byłby przeciwko temu. Więc to jest taka jakby ingerencja w prywatną własność i to nie jest dobra sprawa. Niektórzy tu przyklasną, ale słuchajcie, to w dwie strony działa. Jeżeli tutaj w takiej audycji jak ta na stronie Teorii Chaosu czy w różnych jakichś mediach, które zajmują się spiskami, które są przeciwko firmie Monsanto i innym firmom, to będzie na przykład jakaś propaganda firmy Monsanto czy propaganda globalistów i będziemy zmuszeni do drukowania czy mówienia drugiej strony. Żeby co? Na przykład blokujemy treści jakieś propagandowe, jakichś trolli i tak dalej. To co? To Donald Trump po prostu nas zmusi, żeby te treści publikować, żeby ich nie móc usuwać?
To jest bez sensu. Uważam, że każdy ma prawo decydować o tak zwanej cenzurze u siebie. Jak najbardziej słusznie, jak sobie sam każdy we własnym zakresie to robi. Zresztą przecież czytelnicy, słuchacze czy widzowie widzą, co się dzieje, wiedzą, co oglądają i tak dalej, i nie chcą mieć wszystkich treści, tylko takie, które im pasują. Wszystkie treści to znaczy żadne, bo nie można przedstawić danego problemu ze wszystkich stron. Bo stron mogą być tysiące różnych. To nie są tylko dwie strony. Mamy cztery strony świata, a w internecie stron danego problemu może być całe mnóstwo. I naprawdę czasami szkoda tracić na przedstawianie różnych stron. Weźmy chociażby morderstwo J.F.K.
Wiemy, że było morderstwo, ale niektórzy sugerują, że nie było to morderstwo. Zawsze powtarzam ten absurdalny przykład, że po prostu miał raka i wybuchł mu mózg i tak dalej. Albo że kosmici laserem strzelili czy bronią strzelili, ale to kosmita strzelał. Można naprawdę różne teorie z różnych stron puszczać, ale czasami są zupełnie bezsensowne, więc lepiej je wyrugowywać, wyrzucać poza nawias, bo to po prostu zaśmieca tylko cały ogląd sprawy. Więc powinna być cenzura do odsiewania bzdur, że jest jakiś cień szansy, że tak mogło być, ale to jest tak niewielki, że praktycznie jest zerowe prawdopodobieństwo, że tak mogło być. Więc należy takie rzeczy odrzucać i nie tracić czasu na nie, tylko koncentrować się na naprawdę najpoważniejszych, najbardziej prawdopodobnych rzeczach. I tutaj to się nie podoba mi przynajmniej, że uważam, że to może być po prostu wykorzystane w dwie strony i zmuszanie na przykład Facebooka czy Twittera do zostawiania pewnych treści, nieusuwania, to implikuje, że do mediów tych pobocznych też będą musiały te treści jakieś inne trzymać, niewygodne. Więc to nie jest dobra sprawa. Internet powinien być po prostu niezależny od polityki polityków, więc nie wiem, jak to będzie rozwiązane. Na razie jest to oczywiście, można powiedzieć, początek dyskusji w tym temacie, natomiast to jest nowa polityka administracji Trumpa do spraw internetu i ma ten internet być pragmatyczny.
Ta polityka niby ma być pragmatyczna, nie ideologiczna i tutaj chcą przekwalifikować na użyteczność publiczną te serwisy internetowe, więc cenzura się wtedy skończy. Uważam to za duży błąd, bo wtedy po prostu nie wiem, nie można cenzurować na przykład forum czy nie można cenzurować jakichś przekleństw, gdzie ktoś posługuje się rynsztokowym językiem? Nie, takiego kogoś się usuwa po prostu, bo szkoda, żeby się wyświetlał. Na debilizm też trzeba mieć narzędzia, żeby go wycinać. Tak samo raka można zostawiać, leczyć, ale też można i usunąć. Trzeba czasem. Okej, kolejny news, tutaj już bardziej z Polski. To Żydzi nie wpuścili księdza Jacka Międlara do Wielkiej Brytanii. Zrobiła się afera w sprawie takiej, że pan Jacek Międlar, czyli ksiądz Jacek Międlar został zatrzymany na lotnisku w Londynie za tak zwaną mowę nienawiści. Robili to oczywiście brytyjscy oficerowie, celnicy, natomiast za namową żydowskich urzędników czy ze służb specjalnych ludzi, którzy zadawali pytania księdzu Jackowi Międlarowi.
I cóż, sprawa jest wiarygodna. Wydaje mi się, że pan ksiądz Jacek Międlar mówi prawdę, że tak czy inaczej go zatrzymali. To zostało potwierdzone. Mówi prawdę, że to byli żydowscy oficerowie albo służb specjalnych, albo jacyś ludzie, którzy współpracują z brytyjskimi służbami. Przedstawili się jako Jewish Special Branch. Być może to Brytyjczycy, którzy pracują właśnie dla prosemickiej ligi, która wyłapuje antysemityzmy. Tutaj ciekawa sprawa była, że okazało się z tego, co oni ujawnili, ci oficerowie, celnicy i ci ludzie z Jewish Special Branch, czyli taki oddział, jakiś specjalny oddział żydowski i wiedzieli po prostu więcej niż powinni. Okazało się, że musieli, żeby mieć tą wiedzę, musieli inwigilować księdza Jacka Międlara albo podsłuchiwać rozmowy, ale najprawdopodobniej czytać maile. Czyli musieli się włamać na skrzynkę pocztową księdza, bo znali po prostu treść przemówienia księdza Jacka Międlara, który miał być przetłumaczony na angielski. On wysyłał te maile po prostu do Wielkiej Brytanii i jak widać system Echelon po prostu zadziałał, bo były przechwycone te maile.
Błędem to robili, nie musieli się, przepraszam, włamywać na skrzynkę, bo prawdopodobnie, chociaż one były przesyłane, wiem, że ktoś czytał w Wielkiej Brytanii, bo to do Wielkiej Brytanii szły te maile, więc wtedy Brytyjczycy mogli to przechwycić. Gdyby zaszyfrował maile, chociażby tym PGP, nie odczytaliby tego ci hakerzy brytyjscy i wtedy by się okazało, czy znają te treści. Jeżeli okazałoby się nadal, że znają, to musieli się wtedy włamać albo na skrzynkę księdza Międlara, albo na skrzynkę innych osób, do których ten mail trafiał. Natomiast podejrzewam, że to był otwarty tekst. I jaka jest moja ocena tej sprawy? Moja ocena jest taka, jak mawia Max Kolonko fajnie, że jest to prowokacja, ale nie do końca prowokacja, jak się wydaje, czyli żeby wkurzyć kogoś. Jest to pokazanie społeczeństwu polskiemu, inteligentnym ludziom, czy służbom specjalnym, patriotom polskim, inteligentnym patriotom polskim, bo ja nie mówię o ludziach, którzy nie myślą, szkoda czasu na nich i nie ma sensu. Chodzi o to, że oni pokazali, że Polska jest już ich. To znaczy Polska jest żydowska, że mogą robić z Polakami, co chcą. Czyli na przykład ktoś przyjeżdża, jakiś Polak i jest zatrzymany, bo uważają, że jest antysemicki dany człowiek.
I co ciekawe, chodzi o antysemityzm, czyli nie, że ktoś jest przeciwko Wielkiej Brytanii, tylko jest przeciwko Żydom. I to jest chronione. I to jest bardzo dziwne. I wydaje mi się, że właśnie tutaj Mosad czy państwo Izrael pokazuje przewagę bycia państwem poważnym nad niepoważną Polską, że Polska nie zrobi nic, jest podległa Izraelowi, nie broni swoich obywateli. Jest to skandal, że w takiej sytuacji nie wystosowano ani jednego pisma, ani przez konsula, ani przez ambasadora, ani przez ministra spraw zagranicznych do Wielkiej Brytanii z tego tytułu. Jeżeli byłaby sprawa odwrotna, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii by zareagowało, gdyby to dotyczyło Brytyjczyka, który nie zostałby wpuszczony. Przypominam sprawę Maxa Spierasa, który zmarł w Polsce. Sprawa jest do dzisiaj sprawdzana. Była wystosowana nota. Z tego, co wiem, zajęło się tą sprawą czy ministerstwo, czy ambasador.
To była poważna sprawa, chociaż wydaje się, śmierć jak śmierć. Zdarzają się tego typu sytuacje, ale były jakieś nieprawidłowości, jeśli chodzi o podejrzenie różnych rzeczy, które mogły się wydarzyć. To oczywiście też taka sprawa dotycząca tutaj spisków, teorii spiskowych. Max Spiers, superżołnierz domniemany, przynajmniej on tak o sobie twierdził, że był superżołnierzem. Cały czas jest na ustach ludzi w Wielkiej Brytanii. Ostatnio był reportaż zrobiony przez BBC i zobaczcie, że ta sprawa nie jest zostawiona ot tak. Więc tutaj, że został zatrzymany polski ksiądz, który nie został wpuszczony i jeszcze brutalnie, nie brutalnie, bo nie został pobity, ale ostro został przepytywany przez jakichś dziwnych ludzi, tak jak się przedstawili, z tej ligi, nie ligi, tylko Jewish Special Branch, czyli tej odnogi specjalnej, gałąź specjalna, komórka żydowska. Został przesłuchiwany bardzo długo z różnymi pytaniami i nie ma nic, nie ma ani jednego protestu polskich władz. Co to oznacza dla wszystkich inteligentnych ludzi? Oznacza to, że Polska podlega pod Izrael.
Izrael będzie mógł z Polską zrobić dużo, bardzo dużo, a nawet więcej niż nam się wydaje. Już polskie władze są, jest wyraźnie pokazane to. To jest szczegół, bo to jest pretekst. Czy to był ksiądz Międlar, czy ktoś inny. Ważne, że to chcieli zrobić jakiejś znanej osobie, znanej, rozpoznawalnej osobie publicznej, bo ksiądz Jacek Międlar jest publiczną osobą. I tak to widzę. Jest to pierwsza taka jaskółka pokazania Polakom, że: „Uważajcie, przygotowujcie się, bo nadchodzimy”. Nie wiem, czy pamiętacie, co powiedział Kissinger, że Izraela nie będzie. Izrael ma być zniszczony. Mogą być problemy z przetrwaniem państwa Izrael i raczej nie przetrwa.
Więc Żydzi z Izraela szykują się do przeniesienia się do jakichś bezpiecznych rejonów. I po to właśnie się robi, że duża część własności polskich czy hoteli, czy jakichś w centrach miast różnych budynków jest przejmowana przez Żydów i zresztą też firm jak Play na przykład, Netia to z takich telekomunikacyjnych firm, które na 100% mogę wam powiedzieć, że są właśnie w posiadaniu Obywateli żydowskich. To spowoduje, że mogą, jeżeli to jeszcze się bardziej zbuduje, być kastą nad rzeką, czyli Żydzi będą szlachtą w Polsce. Umówmy się, szlachtą w cudzysłowie, bo nie ma już podziału na szlachtę, chłopstwo czy mieszczaństwo i tak dalej. Ale dzisiaj liczy się, ile posiada się w portfelu i co się posiada, jakie majątki się ma. Więc w Polsce na pewno będzie dużo spokojniej niż na terenie Palestyny, na terenie Izraela. To jest ciekawa sprawa. Jak to się rozegra dalej? Nie wiem. Może coś wiecie w tej sprawie?
Chciałem jeszcze do Maxa Spiersa na chwilkę wrócić z tą sprawą, że pojawiła się bardzo ostra ocena w Radio Paranormalium pana Maxa Spiersa. Powiem tak, ja słucham różnych podcastów. Na przykład taki podcast, który mogę wam polecić, jest bardzo fajny: „Mysterious Universe”, czyli tajemniczy wszechświat. Parę miesięcy temu, to chyba we wrześniu było czy w październiku, czyli ta śmierć była sprzed trzech miesięcy gdzieś po śmierci Maxa Spiersa, dużo bardziej objechali pana Maxa Spiersa. Różnie ludzie się zachowują i tak dalej, ale też z drugiej strony nie możemy każdego traktować, jeżeli ktoś jest osobą publiczną czy przedstawia różne rzeczy, że nie mamy prawa kogoś krytykować czy mówić prawdy o danej osobie. Myślę, że Max Spiers niestety został wkręcony w dezinformację. Dezinformację, która ma dotyczyć całości środowiska, na przykład teoretyków spisku czy ufologii. Został oczywiście obwołany, Max Spiers, ufologiem, teoretykiem spisku, a to jest nieprawda. To jest nieprawda i każdy, kto posłucha Maxa Spiersa, ja wiem, że on różne rzeczy wygadywał i tak dalej, każdy ma prawo. Natomiast każdy, kto jest ufologiem czy teoretykiem spisku, takich rzeczy nie mówi, bo trzeba mieć pewne dowody na różne rzeczy.
Tak jak się jest ufologiem, musi być to pokrycie czy w dokumentacji, czy w relacji świadków, czy zdjęciowej. Różnych dowodów, które posiadamy, ale musi być to udokumentowane. Natomiast Max Spiers nie przedstawiał żadnych dowodów ani materialnych, ani świadkowych. Byli świadkowie na zasadzie kilku osób, które były w jego grupie. Czyli niewiarygodnych. Ja mówię z zewnątrz świadków, z zewnątrz ludzi. Tu chodziło o to, że jego osobę wykorzystano do pognębienia czy inaczej, do dyskredytacji. To jest ładne słowo. Dyskredytacji środowiska ufologicznego i teoretyków spisku. Wyobraźcie sobie, czy można było, po części nie był ufologiem, zajmował się trochę UFO, ale jako spisek bardziej.
Taki można powiedzieć jeden z największych teoretyków spisku, czyli Milton William Cooper. Czy można powiedzieć, zarzucić cokolwiek jemu jako teoretykowi spisku? Że rzeczy opowiadał nie z tej ziemi i tak dalej. Owszem, mówił czasami mocne rzeczy na początku o UFO, ale sam był świadkiem upadku, właściwie nie upadku, a startu takiego obiektu, startu z wody, gdzie to widział, gdzie służył na łodzi podwodnej w służbach specjalnych wojskowych. Milton William Cooper także dużo widział, dużo wiedział różnych rzeczy, dużo mu whistleblowerów zawierzało i wysyłało, przysyłało mu, mówiło mu o różnych ważnych sprawach. Nie możemy tego. I miał pokrycie na to. Mówił rzeczy, które się później sprawdziły po czasie, i za to zresztą zginął, bo mówił nieprawdę. Czy właśnie Max Spiers został zmordowany? Tego nie wiemy.
Ale nie możemy się obrażać. Ja wiem, że rodzina może się jak najbardziej obrażać za różne słowa, ale nikt nie pisze, że był głupi czy jakiś taki. Tylko że nie miał pokrycia w tym, co mówił. Też mówienie, że był ufologiem czy teoretykiem spisku jest nadużyciem. Jednak, co by nie mówić. Dobrze, zostawmy tą sprawę. On był whistleblowerem. Max Spiers był whistleblowerem. Twierdził, że był superżołnierzem. Być może był, być może nie.
Nie wiem. Natomiast to bycie whistleblowerem jeszcze, wielu whistleblowerów nie ma dowodów na to, co mówi. Dan Burisch na przykład wygadywał jeszcze bardziej odjechane rzeczy, że tworzył Majestic 12. To wtedy była chyba już 40-osobowa grupa. Właśnie Dan Burisch mówił strasznie bez pokrycia rzeczy i tak dalej. Whistleblower ma prawo mówić różne rzeczy. Whistleblower to wyższy poziom od świadka koronnego. Świadek koronny to jest niższy whistleblower. Jest na przykład Masa, który tworzył mafię i opowiada jako świadek koronny, że robił różne rzeczy i tak dalej. Czy Masa zawsze mówi prawdę?
Ma pokrycie w tym, co mówi? Na wszystko nie, ale część prawdy mówił, bo jednak pokryło się to z dowodami, które prokuratura sprawdzała i tak dalej. Tutaj akurat tak, ale whistleblowerzy mają prawo oczywiście mówić różne rzeczy. Dobrze. Wracając do tej sprawy, już zostawiając sprawę Maxa Spiersa. Także ja ostatnio słyszałem, jest duży konflikt pomiędzy świadkami tego, co się stało, a mamą Maxa Spiersa, bo mama widzi, że oni po prostu nie mówią wszystkiego, nie chcą powiedzieć matce, nie chcieli powiedzieć wszystkiego. Jest duży konflikt pomiędzy matką a tymi ludźmi, którzy byli podczas tego, kiedy Max Spiers umierał. Ja nie rozstrzygam tej sprawy. To jest po prostu sprawa do omówienia. Tam jest duży konflikt.
Jeżeli ci ludzie, którzy się znali czy byli w kręgu Maxa Spiersa, są po prostu w konflikcie przez to, to znaczy, że ktoś kłamie, ktoś coś przeinacza czy nie chce powiedzieć. Jest jakaś tajemnica w tym. Bo każdy uczciwy człowiek powiedziałby wszystko, co się stało dokładnie i jak wydaje się, że było. Ale okej, dobra, zostawiam tą sprawę, bo jest ona trudna, ale też zwłaszcza na to, żeby móc omawiać wszelkie rzeczy, że to nie może być tak, że mamy zostawiać wszystko. Okej i kolejny news, taki już astronomiczny, można powiedzieć. W 2018 roku SpaceX, czyli firma Elona Muska, będzie na orbicie Księżyca. Tak, za rok będzie na orbicie Księżyca rakieta nazywana Statek kosmiczny Dragon. Czy będzie, czy nie? Zobaczymy. Mają być też loty komercyjne bardziej i będzie można polecieć na tą misję.
Nie wiem. Wydaje mi się, że to jest buńczuczne. Oczywiście to jest 45 lat temu ostatni raz byliśmy na Księżycu, więc tutaj po 45 latach ma dolecieć do Księżyca. Zobaczymy, czy się to wszystko potwierdzi, czy nie. Tutaj właśnie Ivellios wkleił na czacie. Pozdrawiam Ivelliosa. Z BBC Document w sprawie „Fractured”. Tak, „Fractured” się nazywa i czteroczęściowy dokument w BBC świetnie zrobiony. I zauważcie, co jest napisane: conspiracy theorist, że on jest od razu uznawany przez wszystkich, że to jest teoretyk spisku. Tutaj jest już lepiej dla ufologów, że nie jest uznawany za ufologa, ale wcześniej był uznawany za ufologa, że ufologist pisano o nim.
I to jest nieprawda. Nie można pisać rzeczy nieprawdziwych. Każdy może się uważać za publicystę, ale nie każdy tym publicystą jest. Na przykład Zbigniew Stonoga uważa się za publicystę, ale publicystą nie jest. Nie wiem, kto jeszcze może się uważać za publicystę. Na przykład taki ktoś jak Gracjan Rostowski czy Roztocki też może się uważać za publicystę, dziennikarza, ale nie jest nim. Oczywiście to jest płynna granica, ale jednak wiemy, intuicyjnie to czujemy, że publicysta jest to jakaś forma dziennikarstwa. Oczywiście to jest w pełni forma dziennikarstwa i to muszą być czy artykuły odpowiednio stworzone. Pan Zbigniew Stonoga może być blogerem co najwyżej, ale bloger nie jest publicystą. Publicysta jednak pisze, robi nie tylko, powiedzmy, śledztwa.
Natomiast przede wszystkim pisze, wygłasza, robi więcej niż tylko publikuje coś w internecie, ale też i w czasopismach, i w radiach, i publicznie występuje w różnych miejscach. Co by nie mówić, pan Stonoga tego nie robi. On tylko pisze na swoim blogu różne rzeczy, wrzutki daje. Więc co najwyżej bloger. Nie wiem, czy widzicie tą różnicę. Okej, dobra, zostawmy tą sprawę. Więc to są rzeczy. I jeszcze jedno sprostowanie. Tutaj cały czas są jakieś, kto by powiedział, ojciec Tadeusz Rydzyk, radarze, są jakieś mocne ataki tutaj na moją osobę i oczywiście audycję. Tutaj oczywiście pojawiło się o Concordzie.
Znowu Concord, że jak śmiem w ogóle. Kiedyś zwolniono mnie, znaczy zwolniono, wyrzucono mnie z jednego radia właśnie przez Concorda i przez planowaną nieprzydatność. Oficjalnie, bo nieoficjalnie być może to było za Watykan i jezuitów. Natomiast oficjalna wersja była, że spisek był z Concordem i inną sprawą była planowana nieprzydatność czy postarzanie produktów, którego nie ma według właścicieli tamtego radia. Nie ma czegoś takiego jak postarzanie produktów. Ale rozmawiam z ludźmi, z mechanikami, z elektronikami i wszyscy potwierdzają, że jest. Mechanicy sami też mówią: „Tak, jest to tak zrobione, że to ma wysiąść po iluś tam latach”. I mówią, że to jest standard. To wysiada. Chociażby w moim samochodzie wycieraczki są tak zrobione, że one wysiądą po prostu.
A wystarczyłoby tam zamienić ten plastik na kawałek metalu i on byłby wieczny. No ale cóż, tak jest, a to kosztuje. Potem wymiana po ośmiu latach, po siedmiu, po sześciu latach się coś psuje i trzeba to wymieniać. Z reguły mechanikom często nie chce się robić, bo to trzeba przeróbkę robić wtedy, więc po prostu wymieniają cały system. Czyli nie jedno, tylko cały system wycieraczek. I tak jest ze wszystkim, ze wszystkimi autami, z całą elektroniką. Ja nie mówię, że w 100%. Być może są jakieś, gdzie nie robi się tego, ale w znacznej większości to jest. O co chodzi z Concordem? Concorde został wycofany w 2003 roku.
Było latających kilka sztuk tych Concordów. Właściwie nie wiem, czy kilka latało, ale było kilkadziesiąt wyprodukowanych. Dokładnie nie pamiętam, ile latało. Były zainteresowane firmy: Chińczycy i firma Virgin Atlantic. Firma Richarda Bransona chciała kupić te Concordy. Znaczy i Chińczycy i pan Branson. Natomiast odmówiono sprzedaży kategorycznie. Po prostu poszły na żyletki. Do muzeów część, a część na żyletki Concordów. Pragnę przypomnieć, że nic nowego się nie pojawiło szybkiego.
A Concorde to jest stara bardzo konstrukcja. Concorde to jest konstrukcja jeszcze z końca lat 60., a wyprodukowane były na początku lat 70. W latach 70. generalnie był wyprodukowany Concorde i on latał aż do 2003 roku. Był jeden wypadek, który się zdarzył. Chodziło chyba o opony, że pękło coś tam. Sporo osób zginęło wtedy. Natomiast dlaczego nie latają? Dlatego, że w pewnych kwestiach, żeby ludzie szybko nie latali, jest kilka rzeczy, które można powiedzieć, ale to nie chodzi o to. Jest tutaj Bal KNS.
Bal KNS zarzuca, że może dlatego, że 100 osób w Concordzie jest tylko, a w Airbusie jest 800. To jest ekonomiczne podejście, czyli chodzi o kasę. Panie Bal KNS, nie do końca się zgodzę, bo w Concordzie mieli więcej chętnych niż możliwości przelotu. Jak sobie poczytasz, Concorde latał pełny non stop. Są ludzie, którzy po prostu w ogóle tylko chcieli sobie polecieć Concordem. Już nie mówiąc o tym, że dla niektórych czas liczył się bardziej niż różnica pięciokrotna w bilecie czy nawet dziesięciokrotna w bilecie. Bo są ludzie, którzy są milionerami i dla których jest czas cenny, że oni przez godzinę potrafią zarobić x razy więcej niż kosztuje taki bilet. Różnica biletu. I muszą się szybko dostać na przykład do Nowego Jorku, żeby coś załatwić. Dzisiaj może to już ma mniejsze znaczenie, ale jednak też ma.
Jednak się przemieszczają tutaj ludzie. Jeszcze na przykład z tego, co wiem, właściciel sam się chwalił, że kupił sobie helikopter, bo po prostu po polskich drogach nie da się jeździć. Pan Gołębiewski, który ma hotele, ma firmę produkującą też ciastka i musi się pomiędzy tymi hotelami, tą firmą ciastkarską gdzieś przemieszczać szybko. No i ma helikopter z pilotem, który non stop jest do jego dyspozycji. Stać go, jest multimilionerem, stać go na to, żeby po prostu sobie opłacać. Ale jeżeli chodzi o szybkość, żeby z Londynu czy z Francji do Nowego Jorku się dostać, to był trzy razy szybszy taki transport niż ten Airbus. I ludzie byli skłonni zapłacić dużo więcej. Jeszcze taka ciekawostka o Bal Kanasie, że w Concordzie kiedyś zrobiono, że bilety lotnicze były za tanie i słabo się sprzedawały. Musieli podwyższyć cenę biletów i dopiero na pewnym poziomie cena biletów Concorda, wtedy firma dużo więcej zarabiała, ale okazało się, że więcej ludzi chciało kupić. Właśnie jak były droższe bilety, jak były tańsze.
Na początku to było w latach chyba tych 80. czy 70. jeszcze, kiedy ten Concorde zaczynał latać i wtedy się dziwili, dlaczego tak słabo, bo okazało się, że za tanio wycenili je. Zarabiali oczywiście na tym, ale nie chcieli przesadzić z ceną biletu. I okazało się, że właśnie im droższe bilety, było to więcej. Wiadomo, że pewien pułap jakby był, to nikt by tego nie kupił, ale dlatego to jest pudło, można powiedzieć tutaj, bo naprawdę miał obstawienie Concorde jak najbardziej. I tutaj pisze: „tyle bzdur już w twojej audycji na ten temat było, że może warto zrobić osobny temat z tego”. Był temat. Odsyłam do tematu Concorda i tajnych baz. Nie wiem, czy warto tutaj robić dokładnie ten temat, bo ja mówiłem, o co chodzi z Concordami i być może jest po prostu kolej podziemna.
Ci superbogacze nie potrzebują latać szybko, bo mają swój transport kolejek podziemnych, maglewów, które poruszają się z prędkością kilku tysięcy kilometrów na godzinę. A jak to zrobić, to odsyłam do tego odcinka, bo też pewnie powiesz, że to jest niemożliwe. A jak najbardziej, dzisiaj już jest to możliwe, tylko nikomu się nie chce tego robić. Natomiast technicznie jesteśmy w stanie to zrobić i tańsze byłoby to niż projekt Manhattan w Stanach, który wyprodukował bombę jądrową. Ale cóż, niektórzy uważają, że pewnych rzeczy, jak się nie mówi w telewizji o nich, to ich nie ma. Niestety są. Także Concord tutaj jak najbardziej byłby dochodowy, ale tu nie o to chodziło. To są wszystkie newsy, które miałem i przejdę do tematu audycji. A zanim temat podam, jest cytat: „Sztuczny mózg to już nie fantazje” — to powiedział Andrzej Buler w 1988 roku. Właściwie napisał w swojej książce „Sztuczny mózg”.
Informatyk, autor tej książki „Sztuczny mózg”. Pracował na Politechnice Gdańskiej i pracował nad sztucznym mózgiem w grupie naukowców pod dyrekcją Igo De Garisa. Igo De Garis to też informatyk, cybernetyk bardziej, który zajmował się tą sprawą. Wszyscy nawet tutaj w komentarzach dotyczących tej sprawy i jego książki. „Sztuczny mózg to już nie fantazje”. Już mówię. Jest, dobra, mam. Komentarze, które tutaj są, jest właśnie, że autor był bardzo sugestywny, lecz niestety pomylił się w swoim przekonaniu o bliskim skonstruowaniu sztucznego mózgu. No właśnie. I dzisiaj mamy taki temat: „Uniwersalni policjanci Skynet, szachy i Go, czyli czy mamy się bać sztucznej inteligencji?” Troszkę było to nadinterpretowane, buńczucznie powiedziane te słowa: „sztuczny mózg to już nie fantazje”, bo jednak nadal fantazje.
Mamy 2017 rok, czyli 20 lat później praktycznie i jednak nadal to są fantazje. Może daleko powiedziane słowo, ale jednak jeszcze pewne mrzonki. Ta sztuczna inteligencja jeszcze nam się po prostu umyka. Jeszcze tego nie ma. Chyba że sztuczną inteligencję możemy zinterpretować to, że komputer wygrywa w szachy czy właśnie w Go ostatnio, co ostatnio słuchacze sprostowali, że w Go już komputery potrafią wygrywać. Ja po prostu miałem starą wiedzę. Nie doczytałem, że kiedyś to był znany problem, że właśnie w Go komputery sobie kompletnie nie radziły, a Google zastosował superkomputery. Wydaje mi się, to jest tylko moja interpretacja, że Google zastosowało komputery kwantowe do tego. Google nie podało żadnego algorytmu ani nic, na jakiej zasadzie komputer wygrał z człowiekiem. A uważam, że były zastosowane komputery kwantowe, w których algorytm dużo łatwiej było wpuścić do gry w Go.
I faktycznie mogę wam przeczytać tutaj, jak w Go z człowiekiem wygrywał komputer zaprogramowany przez Google'a. To jest tak zwana wyhodowana sztuczna inteligencja AlphaGo. I pierwszy mistrz Europy, który grał, znaczy nie pierwszy mistrz Europy, tylko pierwszy człowiek, który jest mistrzem Europy. Drugi dan pro Fan Hui 5:0 przegrał z komputerem. Następny gracz, dziewiąty dan pro, najlepszy gracz z Korei Południowej i jeden najlepszy gracz ostatniej dekady Lee Sedol rozegrał pięć partii z maszyną i wygrał jedną, czyli jedną na pięć wygrał. Nasz komputer wygrał cztery. A jeszcze czekamy na mecze z mistrzem chińskim, największym z największych. Też dziewiąty dan pro Ke Jie. Ma pierwsze miejsce w rankingach światowych i twierdzi, że nie przegrałby z komputerem. Ciekawe.
I tutaj jest też ciekawa sprawa, czy przegrałby, czy nie. Zobaczymy. Nie wiadomo, co Google tam zastosowało, jak to wszystko wygląda. Wiem, że Google kupiło sporo komputerów kwantowych, więc sądzę, że mogło to być oparte na komputerach kwantowych, które są bardzo szybkie i jednak troszkę przypominają działanie mózgu. Troszkę przesadzam, że przypominają działanie mózgu, ale potrafią działać na innej zasadzie, troszkę liczyć równolegle, a nie liniowo, tak jak zwykłe algorytmy to liczą. Więc to jest duży plus. Przepraszam. Możecie dzwonić. Telefon 32 702 8 13 45, skype: teoriachosu.com. Audycja Teoria Chaosu.
Dzisiaj rozmawiamy o sztucznej inteligencji. Zresztą gra w Go jest określona przez mistrza szachowego Edwarda Laskera, który powiedział, że jeżeli szachy są królową gier, to Go z pewnością jest ich cesarzem. Czyli cesarz gier to jest gra Go, jedna ze starszych gier. 2000 lat przed naszą erą, czyli ponad 4000 lat historii tej gry. Jest dosyć prosta, jeśli chodzi o zasady, natomiast algorytmy są bardzo skomplikowane. O co chodzi w temacie? Są uniwersalni policjanci. Zawsze mi się kojarzyło. Pamiętam jeszcze, to był koniec lat 80., początek 90. Taki film pojawił się, jeszcze jako młody dzieciak, ale już kojarzący, co się dzieje dookoła.
Widziałem kilka filmów. Jeden, już nie pamiętam, jak się nazywał, ale był taki robot dzieciak Daryl, który super grał w komputery na Atari. Były takie kiedyś konsole do gier z lat 70. i 80. Atari się nazywał, chyba Atari 2600. I on właśnie na tej konsoli Atari grał lepiej niż ktokolwiek i grał tak szybko, że przeszedł całość, co nikomu absolutnie się nie mogło udać. A ten młody chłopak, Daryl, który okazał się potem robotem czy właściwie androidem. Zaraz opowiem, o co chodzi z androidami i tymi innymi różnymi tworami, cyborgami, nie cyborgami. Także to sobie przypominam, że to było takie niesamowite wrażenie, że jest coś, co przypomina człowieka, wygląda jak człowiek, zachowuje się jak człowiek, a jednak nie jest człowiekiem. I sobie wyobrażałem, że w jakichś tajnych laboratoriach mogą być projekty i takie sztuczne dzieci mogą istnieć.
A później, gdy starszy już się stawałem, to wiedziałem, że niestety nie ma tak dobrze. Nawet chyba w tajnych laboratoriach nie ma takich projektów. Natomiast chwilę później zobaczyłem film „Robocop”, czyli przetłumaczyli to „Stalowy glina”. Zaraz, jak to przetłumaczyli? Zaraz wam powiem. To było ciekawe. Film właśnie z końca lat 90. i w tym filmie, co było ciekawą sprawą, mieliśmy kilka różnych wersji robotów. 1987 rok, premiera „Superglina”. Efekty specjalne, klimat, scenariusz.
Może nie był to jakiś super porywający film, natomiast efekty specjalne. Natomiast film całościowo robił wielkie wrażenie. Ale co by nie mówić, efekty specjalne w „Robocopie”, w „Superglinie” były lepsze niż w jakimkolwiek polskim filmie do dzisiaj. Czyli filmy, które są produkowane w 2013 roku, nie mają nawet 50% takich efektów specjalnych, jak były w „Robocopie”. Film jest średniobudżetowy, bo to nie był jakiś bardzo wysokobudżetowy film. Co było takiego fajnego w tym filmie? Że przedstawia dwa rodzaje maszyn. Z jednej strony maszyna, która była Cyborgiem, a z drugiej robotem i pokazywała wyższość cyborgów nad robotami. To było bardzo ciekawe i chyba pierwszy film, w którym zobaczyłem wyższość. W ogóle o co chodzi?
Intuicyjnie wiedziało się, o co chodzi w tym wszystkim, ale jak ktoś nie ma pojęcia o tym i zobaczy sobie film „Robocop”, to dla niego będzie prawie wszystko jasne, czym się różni cyborg od robota. Zaraz wyjaśnię, czym się różni. Witaj słuchaczu. Skąd dzwonisz?
[56:04] - Witam cię Klaudzie. Dzwonię z centralnej Polski.
[56:08] - Super. I co chciałbyś powiedzieć w temacie? Mam nadzieję, że w temacie sztucznej inteligencji, robotów, androidów.
[56:17] - Ja tylko w temacie. Ale zanim coś powiem, to chciałbym zapytać cię, czy pamiętasz może twoją jedną z pierwszych audycji, w której to przeprowadzałeś wywiad z człowiekiem, który rzekomo stworzył-
[56:32] - Tak. Ale to nie było w ramach Theory Chaosu. To było jeszcze w Radiu na Fali. To były wywiady krajowe. W wywiadzie krajowym był gość, rewolucjonista, taki miał pseudonim, który twierdził, że miał zrobioną Halinę, sztuczną komputer Halina. Mieliśmy sprawdzić to wszystko, ale nie chciał pokazać.
[56:58] - To był generalnie fake, to, co on mówił?
[57:01] - Prawdopodobnie tak. Trudno, żeby raczej nie.
[57:08] - Dokładnie tak. Ja tutaj powiem dla słuchaczy, że ten rewolucjonista rzekomo twierdził, że stworzył taki algorytm, taką sztuczną inteligencję, która u niego po prostu siedziała na dysku komputera i w pewnym momencie ta sztuczna inteligencja wydostała się do sieci i rozmawiał wszystkim słuchaczom, że krąży po sieci i buduje swoją inteligencję. Na takiej zasadzie. Pamiętam.
[57:40] - Nie wołajmy nadaremno tej Haliny, bo jeszcze wyłączy tu mi wszystkie komputery, bajery, miksery i skończy się audycja, więc uważajmy z tym wszystkim.
[57:52] - Tak. Natomiast odnośnie tematu już stricte. Bardzo fajny temat dzisiaj. Ja chciałbym kilka swoich refleksji tutaj się ze słuchaczami podzielić.
[58:04] - Ja mam jeszcze pytanie. Oglądałeś „Superglinę”, „Robocopa”?
[58:07] - Tak, oczywiście.
[58:08] - Podobał się film?
[58:10] - Na tamte czasy to był bardzo fajny film. Było to oczywiście science fiction, ale obsada i cała fabuła działa się w bardzo realnym świecie. Mam na myśli to miasto. Tam chyba było Detroit z tego, co pamiętam, tak?
[58:32] - Przewidzieli upadek Detroit, tak? Że to było takie najbardziej przestępcze miasto, miasto upadłe.
[58:39] - Tak. To był kiedyś kultowy film. Pamiętam też, wiele seriali powstało.
[58:47] - Ale to już było chyba kiepskie, nie? Te rzeczy późniejsze były dużo słabsze.
[58:54] - Zgadza się. Teraz tak. Odnośnie tematu sztucznej inteligencji, to ja generalnie uważam, że rozwój tej sztucznej inteligencji będzie na różnych kanałach. Mamy dzisiaj już takie automatyczne boty, które robią za coś w rodzaju call center czy czata. I myślę, że tutaj bardzo będzie się to rozwijało, aż do tego stopnia, w którym każdy człowiek będzie miał właśnie takiego agenta swojego wirtualnego, który będzie za nas robił prawie wszystkie rzeczy, te, które robimy obecnie online. Wyobrażam sobie to tak, jak obecnie mamy Siri, tylko będzie to taka bardziej rozbudowana Siri, która będzie miała dostęp do twojego konta bankowego, będzie mogła ci zabukować hotel, samolot, będzie mogła zabukować ci miejsce w restauracji, zapłacić za jakiś rachunek. Nie wiem, czy wiesz, ale Amazon teraz wprowadza taką bardzo fajną technologię polegającą na tym, że wchodzisz sobie do sklepu i po prostu ściągasz z półek produkty i wychodzisz. Nie musisz płacić w kasie. Oczywiście ten rachunek jest automatycznie ściągany z twojego konta. Amazon wykorzystuje właśnie tutaj bardzo skomplikowany algorytm, aby można było wyliczyć, który produkt został ściągnięty z kasy, przez kogo, ile ten produkt kosztował i tak dalej.
I z tego, co mi wiadomo, ta technologia jest oparta właśnie o obraz wideo. Po prostu kamery są rozmieszczone w sklepie, które na bieżąco rejestrują obraz i z tego obrazu sztuczna inteligencja wyciąga, jaki produkt był, przez kogo i w jakiej cenie ściągnięty z półki, a następnie robi rachunek. Więc to jest myślę coś bardzo fajnego i coś, co sprawi, że przyjemność kupowania poszybuje do góry. Bo dzisiaj na przykład bardzo mnie irytuje, kiedy muszę odstać w kolejce kilkanaście nieraz minut po to, żeby zapłacić za produkty, które wybrałem.
[01:01:26] - Tak. Co do Siri, to używałem, bawiłem się tym i fajna rzecz, natomiast ze sztuczną inteligencją coś już to może mieć wspólnego, ale to są zupełne początki. Pierwsze lepsze pytanie i system się wykłada.
[01:01:45] - Jakiś czas temu był taki film. Niestety nie sprawdziłem jego tytułu i też nie pamiętam. I tam właśnie fabuła polegała na tym, że główny bohater kupił sobie oprogramowanie w postaci wirtualnego agenta czy wirtualnej osoby, bardzo rozbudowanej sztucznej inteligencji i zakochał się w tym oprogramowaniu. I cała fabuła kręci się wokół historii tego faceta. To był taki rudy pan w okularach. Być może ktoś kojarzy ten film i tytuł, to potem proszę napisać na czacie. Myślę, że sztuczna inteligencja pójdzie w tym kierunku. I teraz czasem rodzą się obawy, że jeżeli sztuczna inteligencja będzie tak bardzo rozbudowana, czy w końcu może dojść do tego, że unicestwi ludzkość, prawda?
[01:02:45] - Ale unicestwi jak? Że wszystko przejmie i wypuści ładunki nuklearne i po prostu będzie koniec. Na takiej zasadzie?
[01:02:56] - Różne są hipotezy. Część naukowców, badaczy uważa, że być może pewną ewolucją rasy ludzkiej jest właśnie stworzenie super inteligencji, która będzie lepsza od nas i będziemy mogli, że tak powiem, przemienić się w te algorytmy sztucznej inteligencji. Nasza świadomość, prawda?
[01:03:22] - To jest dla mnie na przykład transhumanistyczny bełkot. Dlaczego? Bo nie ma nawet cienia takiej technologii. To, że stworzymy jakąś supersieć, to nie oznacza, że my będziemy mogli w nią wejść czy coś zrobić. To są filmy jak „Tron”, jakieś takie inne. Uważa się, że człowiek jest komputerem kwantowym i podejrzewam, że to jest prawda, ale to jest tylko część prawdy. My tak naprawdę nie wiemy, czym jest świadomość, czy na przykład człowiek nie ma duszy, bo są doświadczenia wychodzenia z ciała i naprawdę poważne doświadczenia. I podejrzewam, że nawet w tym wieku, XXI wieku, jest duże prawdopodobieństwo, że odkryjemy, że człowiek jest czymś więcej niż tylko ciałem, niż tylko komputerem kwantowym, który ma w mózgu, że jest trochę więcej. I jeżeli się to okaże prawdą, że człowiek ma też duszę, czyli jego świadomość może być poza ciałem, to będzie oznaczało, że to są zupełnie inne wymiary pokładów, nie tyle kwantowych, co po prostu naszego wszechświata. Jest dużo bardziej skomplikowane.
My tego kompletnie nie rozumiemy i być może zupełnie z innej strony. Być może właśnie to OOBE jest kluczem do nie tyle może nieśmiertelności, co komunikacji z komputerami, połączenie elektroniki, telepatii, tych rzeczy, które są dzisiaj, wydaje się, dla nas nieuchwytne. Chociażby ten telefon, Internet 3.0, czyli telefon grawitacyjny. Być może właśnie to urządzenie jest połączeniem elektroniki i stanów myślowych, stanów OOBE, wpływania na to w dziwny sposób i komunikacji w zupełnie inny sposób, niż rozumiemy, że to może pójść po prostu zupełnie w inną stronę. Oczywiście ta sztuczna inteligencja gdzieś może być obok tego wszystkiego, ale póki co na razie to są bardziej automaty. Czy to do gry w Go, czy to wszystko gry w szachy, to są automaty. Czy Siri to jest bardziej automat niż sztuczna inteligencja.
[01:05:41] - Ja ci powiem w ten sposób gdybyś powiedział 200 lat temu do jakiegoś swojego przodka, że za 150 lat ludzie będą lądowali na Księżycu, to by powiedział, że jesteś idiotą, że to jest w ogóle niemożliwe.
[01:06:00] - Zależy kto. Tacy ludzie jak na przykład Leonardo da Vinci? Nie sądzę, żeby wątpił.
[01:06:07] - 200 lat temu to była taka abstrakcja, że w ogóle nauka nie tłumaczyła tego, że można coś takiego zrobić, prawda?
[01:06:15] - 150 lat temu już pisano o tym, że są lądowania na Księżycu.
[01:06:18] - No to może 200, 300 lat temu, okej?
[01:06:21] - Pod koniec XVIII wieku po raz pierwszy ktoś zaproponował, że można na inną planetę polecieć. Czyli bardzo dawno temu, czyli ponad 200 lat temu ktoś-
[01:06:32] - Dobra, mi tylko chodzi o to, że obecny czas niesamowicie wszystko przyspiesza, że może się okazać, że w przeciągu już 20, 30 lat będzie w całości możliwość zapisania ludzkiej świadomości na dysku komputera. Bo zauważ, my nie jesteśmy niczym innym jak tylko zapisem informacji. Mamy ciała i odbieramy bodźce.
[01:06:55] - No właśnie nie wiemy. Nie wiemy, czy tak jest.
[01:06:58] - Nie wiemy, ale oczywiście, że jest tu jeszcze sfera duszy i tak dalej, ale ja uważam, że jeżeli człowiek jest tylko informacją, czyli pobiera informacje ze środowiska w postaci-
[01:07:12] - No właśnie nie jest tylko informacją. Informacją to jest Wikipedia. Ja powiem tak, bo to jest logiczne, co powiem w tej chwili. Czym się różni informacja od inteligencji? Wikipedia, gdzie są wszelkie informacje, jak wpiszesz powiedzmy hasło, zrobisz jakiegoś bota, Wikipedię, wpiszesz hasło i ci odpowie na hasło takimi rzeczami, że nie ma człowieka na świecie, żeby nawet w połowie, w jednej tysięcznej był. Poczekaj. I czy informacja to jest inteligencja? Że zbiór informacji? Ja uważam, że nie. Inteligencja to jest po prostu zapanowanie nad informacją.
A żeby zapanować nad informacją, absolutnie nie możesz tego dokonać posiadając informację. Musisz mieć coś więcej. Inteligencja jest czymś, czego do końca nie rozumiemy, czyli analiza tego wszystkiego, coś, co potrafi logicznie wnioskować nawet przy braku informacji, potrafi tworzyć informacje. Komputer zwykły nie potrafi wytworzyć informacji, chociażby-
[01:08:20] - Poczekaj, bo zobacz, teraz jest tak: te najnowsze algorytmy sztucznej inteligencji nie są budowane tak jak cała reszta, tylko są już budowane na zasadzie sieci neuronowych. A sieć neuronowa działa tak, że są koneksje pomiędzy jakimś plikiem informacji i te koneksje, które są bardziej ze sobą zbliżone, częściej się komunikują. Wówczas te powiązania neuronowe w przypadku mózgu, a informacyjne czy przepływowe w przypadku tych algorytmów są po prostu częstsze, większe. I to jest już zalążek pewnej inteligencji. Ona jest jeszcze bardzo słaba, nierozwinięta, ale tego typu algorytmy już kształtują pewien rodzaj świadomości. Dlatego, że taki algorytm, jak dostanie informację, to on już nie wyrzuci tego, co chcemy, tylko wyrzuci pewną konsekwencję danego ogółu, którą my nie jesteśmy w stanie przewidzieć, bo jest tyle po prostu informacji wejściowych, że informacja wyjściowa jest nie do przewidzenia. I bardzo podobnie działa człowiek. Człowiek działa na zasadzie takiej, że ma jakąś tam ilość wejściowych informacji i na wyjściu wychodzi to, co on przyjął. Czyli jeżeli tobie będą całe życie mówili, że nigdy niczego nie osiągniesz i musisz całe życie spędzić w swojej rodzinnej miejscowości, to tak będzie, prawda? Czyli będziesz uważał, że to nie jest możliwe i tak dalej.
A jeżeli będą ci mówili rzeczy przeciwne, to będziesz myślał tak. I właśnie to jest pewnego rodzaju inteligencja już. Taka bardzo prymitywna, powiedziałbym, ale-
[01:10:17] - Pewnie tak, można się jakoś z tym zgodzić, tylko że według mnie inteligencja bardziej jest czymś takim, co rozwija się na zasadzie braku danych. Czyli tak jak mamy na przykład człowieka małego, który się uczy i tak dalej, uczy się wszystkiego. Myślę, że odpowiednikiem tego są sieci neuronowe w informatyce i można przyjąć, że to jest jakaś forma inteligencji, jakaś początkowa zupełnie, na zasadzie inteligencji robaka. I to, że na przykład do nas mówi to Siri, to są algorytmy. To nie jest na zasadzie, że on myśli, że on ma świadomość. To jest oszustwo. Ja widziałem takie oszustwo teraz, takie roboty piękne pokazują i tak dalej, które odpowiadają na pytania i tak dalej. To jest oczywiście oszustwo, bo tam ktoś wklepuje w komputer, jest komputer podłączony z gościem do tego robota, który wygląda jeszcze jak człowiek, jak kobieta na przykład i jedzie samochodem i odpowiada na pytania. I to jest oszustwo na zasadzie takiej, żeby ludzi wkupić w to, żeby inwestowali, kupowali to. Oczywiście fajne sprawy to są, świetne roboty, androidy i tak dalej, ale to nie jest sztuczna inteligencja, co oni robią jeszcze.
Fajnie wyglądają, ale do sztucznej inteligencji jeszcze jest daleko, bo to Siri ma dużo większą inteligencję. Ten system Siri ma większą inteligencję niż ten robot człekokształtny, ten android, który jest pokazany. Ale jest bardziej efektowny ten android, bo fajnie on odpowiada i tak dalej, ale ktoś tam w komputerze musi wklepywać rzeczy, więc to jest takie pseudo. Natomiast sztuczną inteligencję możesz zaobserwować w filmach science fiction. I to jest bez wątpienia sztuczna inteligencja. Czy w „Odysei kosmicznej”, czy w „Łowcy androidów”, czy weźmiesz właśnie w „AI”, czy w tym filmie z Darylem, nie pamiętam tytułu, ale to przypominam sobie do dzisiaj, czy też w „RoboCopie” to może mniej, bo tam jest już cyborg, a cyborg to jest połączenie elektroniki i biologii, czyli naszego mózgu, powiedzmy części nerwowych z maszyną. Czyli to niby jest sztuczna inteligencja, ale jednak taka oszukana trochę, cyborgi. Ale czy weźmiesz na przykład Terminatora, to jakby nie mówić, już Terminator jest na poziomie tej sztucznej inteligencji. To jest sztuczna inteligencja w tych filmach, ale tu nawet jednej setnej czegoś takiego nie mamy. To jest po prostu ułuda.
Ja wierzę, że to będzie w przyszłości. Oczywiście za naszego życia nie wiem. Natomiast póki co na razie jest to wszystko w takim stanie oszustwa, żeby po prostu ludzi trochę tak podkręcić, że myśleli, że to jest-
[01:13:16] - Może nie nazywajmy tego oszustwem. To są po prostu pierwsze kroki.
[01:13:19] - To znaczy dlaczego oszustwo? Zauważ ten Terminator, chociażby w świetnym filmie „Terminator”, czyli elektroniczny morderca czy zabójca, tak przetłumaczyli go, Jamesa Camerona. On musi sobie radzić w warunkach, w których nie został zaprogramowany. Ten terminator. Zupełnie. O których nie ma zielonego pojęcia i sobie całkiem nieźle radzi. Natomiast jak weźmiesz taką Siri, już nie mówię jakieś pytania zadawać, ale na przykład w innym języku będziesz zadawał, to Siri nie odpowie ci: „Nie znam twojego języka”. Nie rozpozna, że to jest inny język. Nie odpowie ci tak. Przynajmniej tak nie odpowiada.
Próbowałem różnych rzeczy. Czyli to jest tak jakby na zasadzie algorytmów, że on zaprogramowany jest na zasadzie algorytmów. Być może są tam jakieś sieci neuronowe i tak dalej, ale fajne jest, że głosowo rozpoznaje rzeczy i może robić różne rzeczy w systemie. I to jest fajne. Natomiast to nie przypomina sztucznej inteligencji według mnie. To jest po prostu automat ułatwiający poruszanie się po systemie czy ułatwiający wyszukanie informacji gdzieś z sieci. Ja nie odczułem tego. Nie wiem, mogę się mylić, ale po prostu tak, jak ja pracowałem z tą Siri. Ona chyba jest lepsza, bo jeszcze Google ma jakąś, ale ten Google'a chyba jest gorszy nawet, bym powiedział, bo też próbowałem z tym Google'em. Ale Google to chyba tylko rozpoznaje słowa.
Tak? Dobrze mówię?
[01:14:55] - Wiesz co? Nie, też tam wszystko generalnie można zrobić. On bardziej na Androidzie jest ten Google. Hello Google.
[01:15:03] - Tak, bo oczywiście Siri jest na iPhone'ach, nie?
[01:15:10] - Dobra, Klaudiu, dziękuję ci w takim razie, że odebrałeś telefon. Przełączam cię na odsłuch.
[01:15:16] - Jasne. Dzięki. Trzymaj się. Miłego weekendu. Cześć. To był słuchacz z centralnej Polski. Wyjaśnię wam może trzy rzeczy, które należy wyjaśnić. Czyli mamy roboty, mamy cyborgi, mamy androidy i mamy automaty. Teraz wyjaśnię wam pokrótce, które to są które. Znamy jest potrzeba, ale za chwilkę potrzeba, tylko muszę to wyjaśnić.
Pod roboty podciągamy wszystko. Czyli roboty mogą mieć sztuczną inteligencję, mogą nie mieć. Cyborgi to też roboty, androidy to też roboty i tak dalej. Czyli roboty obejmują wszystko. Robot nie musi być człekokształtny, po prostu może być zdalnie sterowany przez człowieka. Nie musi być autonomiczny, chociaż mogę się mylić, bo chyba automatycznie musi wykonywać pewne zadania. Natomiast czy może być sterowany, to raczej niekoniecznie. Może być po prostu sterowany na zasadzie, że wydam polecenie i on wtedy coś robi, jak nacisnę przycisk. I w takim rozumieniu roboty obejmują wszystko: zarówno automaty, czyli te, które robią samochody, takie brzydkie maszyny z ramiona, które coś tam przenoszą i tak dalej. To też są roboty.
Są robotami też cyborgi, czyli jak z „Terminatora” te roboty, które są z częściami ludzkimi. Także cyborgi takie, które mają mózg człowieka, jak w „RoboCopie”. I androidy, czyli człowiekokształtne, nawet bardziej niż człowiekokształtne, czyli przypominające zupełnie już człowieka maszyny są jak najbardziej nieodróżnialne od człowieka. I to jest android. One są w „Łowcy androidów”. Polecam zobaczyć ten film, jak tam wyglądają te androidy. Jeszcze androidy były w wielu filmach, książkach. Androidy, chociażby „Star Trek”, Commander Data, który był super androidem, który był super inteligentny, dużo bardziej inteligentny od człowieka. Tam już jest sztuczna inteligencja ewidentna w Commanderze Data. I co jeszcze miałem powiedzieć?
Automaty to są te takie najprostsze. To te cztery rzeczy, które należy rozróżnić. Zapewne mamy jeszcze jakieś inne tam grupy, ale te są chyba podstawowe. Czy się mylę, Potrzeba? Czy coś jeszcze jest z tych takich podstawowych?
[01:18:16] - Z grubsza tak, ale tutaj mówisz bardziej o robotyce niż o sztucznej inteligencji.
[01:18:20] - Jest to powiązane jak najbardziej.
[01:18:23] - Robot to jest po prostu deterministyczny automat skończony zazwyczaj.
[01:18:31] - Mówisz o automatach, czyli o podgrupie robotów jako automaty. Tak, jest ta grupa automatów.
[01:18:36] - Tak, dokładnie.
[01:18:37] - Bez sztucznej inteligencji.
[01:18:39] - Robot w zasadzie jako takiej sztucznej inteligencji mieć nie musi. Cyborgi to też tutaj nie mówimy o sztucznej inteligencji.
[01:18:45] - Nie musi, ale może.
[01:18:48] - Teoretycznie tak. Jeżeli chodzi o cyborgi, to tutaj w ogóle wyciągamy sztuczną inteligencję całkowicie poza nawias, ponieważ cyborg jest to układ nerwowy żyjącego organizmu, który ma tylko poprzyczepiane bioniczne organy, ma interfejsy pomiędzy układem nerwowym a powiedzmy tam ręką, nogą czy sercem sztucznym. To też będzie cyborg formalnie, jeżeli to będzie jakieś tam-
[01:19:16] - Czyli może być człowiek z na przykład rękoma jakimiś dodatkowymi.
[01:19:20] - Tak, dokładnie.
[01:19:22] - Zgadzam się, ale może być tak jak w „Terminatorze”, czyli mieć tylko skórę, mięśnie człowieka i tak dalej, ale mózg i serce, zasilanie wszystkiego jest z maszyny.
[01:19:34] - A to już jest android, to już nie jest cyborg.
[01:19:36] - Nie, to był cyborg. Nie musi mieć układu nerwowego człowieka cyborg.
[01:19:43] - To znaczy, jak ktoś mnie nazwali, to może tak powiem, sprawa. Natomiast wyznacznikiem cyborga jest organiczny układ nerwowy. Ja chciałem w ogóle zacząć od kwestii Go, bo tak troszkę nie potrzebujemy komputerów kwantowych, żeby wygrać w Go. Co prawda jest to gra bardzo skomplikowana-
[01:20:05] - To tylko moje dywagacje, bo wiem, że Google nie ujawniło tych algorytmów.
[01:20:10] - Ja ci wytłumaczę, co Google ujawniło i dlaczego to nie zostało wypuszczone jako open source. Chodzi o to, że w grze Go mamy planszę 29 na 29 i mamy tam czarne i białe kamienie, ewentualnie stan pusty i mamy mniej więcej 10 do 360 możliwości układu tej planszy. Czyli tutaj taki podstawowy algorytm, czyli próbujemy przewidzieć wszystkie możliwe ruchy do przodu, praktycznie spala na panewce. Problem, na czym działał AlphaGo. AlphaGo działał bodajże na 24 zwykłych procesorach i ośmiu kartach graficznych do obliczeń zmiennoprzecinkowych. Tam była zapięta 13-warstwowa sieć neuronowa, która się uczyła, której na samym początku dano 160 000 modelowych rozgrywek Go, żeby się ten system nauczył. I to jest właśnie miara sztucznej inteligencji. Nie to, czy Siri będzie w stanie rozpoznać, przetworzyć to, co mówisz na jakieś zdanie, potem to zdanie zrozumieć i zareagować w określony sposób. Miarą sztucznej inteligencji tutaj będzie to, czy dany system będzie w stanie się nauczyć ciebie, komunikacji z tobą. I ten mechanizm dokładnie został wykorzystany w AlphaGo, czyli dano 160 000 zapisanych gier.
Jeżeli mamy mnóstwo możliwych ruchów, ale nauczymy, pokażemy tej maszynie na samym początku, że słuchaj, tutaj masz taką sytuację wyjściową, ale jeżeli pójdziesz w tym kierunku, to jest głupie, to się skończy katastrofą. Nie interesuj się tym, nie próbuj w ogóle iść w tym kierunku, bo wszystko w tym kierunku jest po prostu zrąbane od początku do końca. To jest głupi ruch. I w ten sposób redukujemy liczbę wszystkich możliwych zagrań diametralnie. Dosłownie tak, jakbyśmy grali w szachy i sobie odsłaniamy króla, wychodzimy królem do przodu i już w tym momencie partia jest przegrana, król nie jest chroniony. Nie trzeba systemu, który będzie analizował, gdzie tym królem dalej ma uciekać, jeżeli mamy pewność, że to się skończy matem w pięciu posunięciach. Więc wykorzystano właśnie mechanizm sztucznej inteligencji, któremu pokazano, postawiono przed nim zadanie: słuchaj, masz wygrać grę i zobacz, w ten sposób 360 000 gier zostało wygranych i spróbuj się na tym wzorować. I ze sztuczną inteligencją zasadniczo jest tak, że nawet nie do końca znamy, nie do końca jest uchwytna metoda, jak ta sieć neuronowa się ustawi. Ona jest zapakowana naprawdę ciężkimi petabajtami danych i dlatego to nie zostało udostępnione. Tylko i wyłącznie dlatego, że nawet większość z nas nie widziała nigdy komputera, który udźwignąłby to, czego się ta sieć neuronowa nauczyła.
A sieć neuronowa bez tego ładunku, bez tego procesu nauczenia nie będzie miała możliwości w ogóle wygrania czy podjęcia się jakiejkolwiek gry, ponieważ musi przejść wieloletni proces nauki, bo wiadomo, na naszych domowych PC ten proces nauki będzie trwał dużo dłużej. I dlatego Google tego nie udostępniło, bo to było praktycznie bezcelowe, dopóki jakoś nie usprawni czasu uczenia, metody uczenia tejże sieci neuronowej. I tutaj przykłady można mnożyć.
[01:23:53] - Jasne. Jeśli mogę tylko sprostować, że jest 19 linii, bo mówiłeś 29 lokacji. Już sprawdziłem właśnie, że faktycznie jest 19.
[01:24:03] - Tak.
[01:24:06] - 19.
[01:24:07] - Tak, 19 na 19. W każdym razie tutaj przykłady można mnożyć. Jakieś pół roku temu ogłoszono publikację na temat trzech systemów sztucznej inteligencji, które wytworzyły samodzielnie nieznany nam algorytm szyfrowania podobny do szyfrowania PGP. To znaczy dano tym maszynom proste zadanie, że słuchaj, masz tutaj szyfrogram, masz klucz publiczny, klucz prywatny. Jeden system miał zaszyfrować wiadomość, drugi system miał odszyfrować wiadomość, mając połówkę klucza, a trzeci system miał podsłuchując sprawdzić i spróbować przechwycić tę wiadomość i sobie ją podsłuchać. No i co się okazało? Okazało się, że po odpowiedniej, niewyobrażalnej dla nas liczbie prób, bo idącą naprawdę w miliony, miliardy nieudanych prób, po prostu dano temu systemowi miarę, że jeżeli udało się przechwycić transmisję, to znaczy, że to jest źle, to nie idź tą drogą. Jeżeli ten komputer szyfrujący, ten system szyfrujący zaszyfrował tak, że ten, który miał tę połówkę klucza, nie był w stanie tego odczytać, to też w ten sposób nie idź tą drogą. I dzięki dążącej do nieskończoności liczbie nieudanych prób udało się w końcu wypracować system, który faktycznie pozwolił na zaszyfrowanie tych danych. Z odkryć, że tak powiem, z ostatniego miesiąca postawiono system sztucznej inteligencji, który nauczył się programować na podstawie kradzionego kodu z GitHuba, czyli takiego portalu, gdzie wrzuca się masę oprogramowania open source, gdzie on wykorzystując działający kod innych ludzi i tworząc pewną permutację na tej podstawie był w stanie napisać jakiś inny gotowy program realizujący dane zadanie.
Tylko tutaj powiedziałeś wierutną bzdurę, że rozwija się na podstawie braku danych. Nie, my zawsze musimy dać sztucznej inteligencji jakiś taki warunek oceny, tak jak na przykład uczysz młodego szczeniaka komendy typu „siad”. Na początku mówisz „siad” i piesek nie za bardzo wie. Musisz go posadzić, dać mu chrupka i wtedy, jak dostanie chrupka, to znaczy, że to jest dobrze. Jeżeli chrupka nie dostanie, to wie, że jest źle. I na tej podstawie, używając inteligencji naturalnej, ale prostej, bo inteligencji zwierzęcia, jesteś w stanie nauczyć tego psiaka, żeby zrozumiał polecenie „siad”. Ale to nie znaczy, że on usłyszy słowo „siad” w danym języku i przeprowadzi potężną analizę semantyczną i zrozumie, o co ci chodzi i przechwyci twoją intencję. Tylko i wyłącznie sobie przypomni, że jeżeli usłyszy „siad” i klepnie dupskiem o podłogę, to wtedy dostanie chrupka. I na tej zasadzie uczymy sztuczną inteligencję. I to jest miara współczesnej sztucznej inteligencji, czyli umiejętność adaptacji, umiejętność uczenia się.
Tylko że zawsze musimy jakieś warunki temu uczeniu postawić, tak samo jak musimy postawić jakieś warunki nauczania naszych dzieci, bo jeżeli weźmiemy niemowlaka i wrzucimy go do dżungli, to on nie zacznie nam gadać szekspirowskim językiem i nie zbuduje łuku, bo to musi od kogoś podpatrzeć, zobaczyć, ewentualnie ewolucyjnie przez 400 pokoleń być może na to wpadnie. Natomiast to są metody, którym my się uczymy przez naśladownictwo i trzeba dać takiej sieci neuronowej pokarm w postaci czegoś, na czym może się oprzeć, co może naśladować, co będzie wiedziało po wykonaniu danego eksperymentu, czy idzie bardziej w dobrą drogę i ten sygnał należy wzmocnić, czy bardziej idzie w złą drogę i nie należy dalej tą ścieżką iść. I tutaj jeszcze odnośnie takich najprostszych systemów sztucznej inteligencji, czyli Siri i nawet wcześniej systemy do rozpoznawania pisma ręcznego, co jest takim modelowym i łatwym do zrozumienia przykładem, gdzie jeżeli sobie kupujemy stary jakiś Windows Phone 5.0, gdzie mieliśmy dwie takie kratki, gdzie się rysowało literki, to pierwotnie ten system miał wbudowane, jak taka literka może zostać narysowana, co tam zostało wgrane przez programistów. Ale z czasem, jak uczyliśmy się telefonu, telefon się uczył nas i na przykład narysowaliśmy po naszemu „b”, on to zidentyfikował jakoś inaczej, ale go tapnęliśmy i poprawiliśmy, że to jest jednak „b”. On się zaczyna uczyć naszego charakteru pisma. I to jest właśnie ta kwestia sztucznej inteligencji. Czy Siri jest sztuczną inteligencją? Trudno mi powiedzieć. Czy się adaptuje? Ja prywatnie nie widzę, żeby była ta adaptacja.
Na pewno widzę możliwość, że analizuje moje słowa, wysyła gdzieś do serwera, żeby ze skomplikowanego „ustaw mi spotkanie jutro o 9 rano” przetworzyć na faktycznie jakąś funkcjonalność systemu. Ale to nie jest system, który się mnie uczy, tylko który ma zaprogramowane jakieś konstrukcje językowe. Jeżeli użyję jakiejś dziwnej konstrukcji językowej typu „Weno mi tam zanotuj w kalendarzyku, że dwie godziny po tym, jak przyjdę do pracy, przyjdzie Zośka”, to wtedy już nie. Jeżeli on nie jest w stanie tego wyczaić, to wtedy nie będzie się tego w stanie nauczyć. I tak jak mówiłeś odnośnie kwestii z językami, jeżeli system nie został zaprogramowany do tego, żeby się uczyć języków, czyli przykładowo w jakimś języku swoim zapyta czy pokaże ci obrazek drzewa: „Powiedz, co to jest?” i powiesz „drzewo”, to wtedy taki system się może uczyć. Jeżeli on nie został zaprojektowany po to, żeby się uczyć języków, to nie spodziewajmy się cudów, bo nawet nasze małe dzieci musieliśmy najpierw nauczyć, w jaki sposób powinny się uczyć dużo bardziej skomplikowanych rzeczy.
[01:30:15] - No tak, mogę się oczywiście zgodzić z tym, co mówisz, z tym, że musisz mieć jakieś informacje wejściowe, żeby coś przetwarzać i tak dalej. Chodziło mi bardziej o to, że wtedy już, powiedzmy, nauczony w jakiś sposób, to tak samo jak dziecko w dżungli zostawisz, to może sobie nie do końca poradzić. Jakoś na pewno da radę. Zwierzęta mu pomogą i jakoś sobie się poduczy. Natomiast chodzi o to, że takie dziecko się poduczy, ale taka właśnie Siri w dżungli dalej będzie Siri i ono nie poradzi sobie. Nie wiem, czy łapiesz, o co chodzi. Że dziecko się nauczy, bo z dzieckiem jest taki też problem, że dziecko wymaga czasu, aby się nauczyło chodzić. Nie tylko dlatego, że nie umie chodzić, to też, ale że jego mięśnie, to wszystko nie jest jeszcze dostosowane do chodzenia. Czyli musi mieć czas, kiedy po prostu jego nogi, ręce, tułowie wszystko będzie odpowiednio na tyle, że będzie mogło chodzić. Dziecko, gdyby miało odpowiednie ciało, mogłoby wcześniej zacząć chodzić.
Tak jak zobaczmy na przykład małpki, które szybciej chodzą czy jakieś inne zwierzęta. Tak samo dziecko ludzkie też wcześniej mogłoby, ale po prostu fizycznie nie może. W jakiś sposób fizjologicznie nie może, prawda?
[01:31:44] - Z jednej strony tak, ale tutaj też jest przede wszystkim pytanie, czy jeżeli takie dziecko by zamknąć w piwnicy przez rok i nie pokazywać mu absolutnie nikogo, kto porusza tymi kulosami, żeby się jakoś szybciej poruszać, to czy to dziecko by skąsało, żeby stanąć na dwóch łapkach jednak?
[01:32:01] - Nie wiem. Wydaje mi się, że tak, bo były przypadki dzieci, które wychowywały się po prostu ze zwierzętami. Były takie przypadki.
[01:32:14] - Tak, jakieś tam filmy dokumentalne z Ukrainy.
[01:32:17] - Nie potrafiły mówić, nie potrafiły się już nauczyć nawet mówić. Jakieś takie tylko dziwne dźwięki wydawały, natomiast z tego, co widziałem, to chodziły prosto. Czyli chodziły. To jest intuicyjne, to jest wrodzone.
[01:32:33] - Z drugiej strony konstrukcja naszego ciała, jednak nam jest wygodniej w jakiejś tam postawie, że jeżeli byśmy biegali dłużej na czworakach, to wtedy zaczyna nas w plecach boleć i ograniczenia naszego ciała też determinują nam-
[01:32:46] - Absolutnie jest niewygodne. Każde inne chodzenie niż wyprostowane w przypadku człowieka jest nieintuicyjne i niemożliwe. Chodzi o to, że inteligencja radzi sobie w sytuacji, tak jak weźmiesz tego sławetnego Terminatora. Są te sceny. Wiadomo, że to jest film tylko, ale uważam, że w science fiction dużo więcej możemy się dowiedzieć niż to, co mamy dzisiaj o przyszłości, że to, co pokazują filmy science fiction bardziej nam pokazuje to, do czego możemy dążyć i co się sprawdza w jakimś stopniu. Bo przez science fiction w tych „Star Trekach”, jak tam były touch screeny czy gdzieś tam w jakichś innych, to wszystko później to robili, bo to jest intuicyjne.
[01:33:26] - Dla jasności tutaj trzeba postawić bardzo wyraźną barierę, bo dopóki rozmawiamy o sztucznej inteligencji, to rozmawiamy o współczesnej nauce, o matematyce i informatyce XX i XXI wieku. Natomiast to, o czym ty mówisz i co często bywa zrównywane ze sztuczną inteligencją, jest to sztuczna świadomość.
[01:33:52] - Nie, do tego jeszcze nie przeszliśmy. Ja nie twierdzę, że na przykład ten cyborg T-800, znaczy robot cyborgizowany, ten android czy jak to tam nazwać go.
[01:34:09] - Android jest, przepraszam.
[01:34:11] - Tak, ten T-800.
[01:34:13] - Android jest automatem człekokształtnym.
[01:34:15] - To on raczej nie miał świadomości. Oczywiście to jest tylko film, ale wydaje mi się, że to jeszcze nie był nawet ten poziom, żeby mieć świadomość. Natomiast już te roboty z „Łowcy androidów” wykazywały jakąś świadomość. Przynajmniej się tak wydawało. Trudno powiedzieć do końca, ale one były już dużo bardziej zaawansowane, a jeszcze dalej bardziej zaawansowany ten system, który nie miał ciała oprócz elektronicznych skrzynek, czyli Hal 9000. Wydaje się, że już tą świadomość miał. Wynikało z rozmów i z tego, co on mówił, że ma samoświadomość jednak ta maszyna, pomimo że nie miała ciała.
[01:34:53] - No tak, akurat tutaj powłoka jest kompletnie pomijalna. I tutaj jeszcze jeżeli chodzi o takie wyróżniki tego całego podziału, to faktycznie człekokształtna budowa jest cechą charakterystyczną androidów. Czyli faktycznie cyfrowy mózg, ciało nieważne czy to symuluje człowieka, czy to jest tkanka ludzka, to wtedy mówimy, to znaczy nawet mi się nie wydaje sensowne, żeby wytracać tkankę ludzką do androida, ale to tak już kompletnie pomijając. Natomiast pojęcie świadomości jest na tyle ulotne, że pamiętam taką scenkę właśnie z „Terminatora” bodajże dwójki, gdzie z tym małym O'Connorem sobie zaczęli żartować: „Stary, weź nie mów tak sztywno”. „A to jak mam mówić?”. „Ta hasta la vista, baby”. I tutaj ten terminator troszkę bezrozumnie przejął pewne postawy, pewne rzeczy, których faktycznie się nauczył poprzez znowu nauczanie, poprzez wzorowanie się na czymś innym, czyli jak najbardziej spełnia kryteria sztucznej inteligencji. I tylko pytanie, czy jeżeli zastosował naprawdę w pięknym kontekście to „hasta la vista, baby”, to pytanie, czy to już było świadome, czy po prostu trafił, udało mu się, wyszło zabawnie i wyglądało to tak, jakby po prostu sobie kotek wskoczył na jakąś szafkę, na którą nigdy nie mógł i wszyscy się wokół cieszą, że wow, jak on to zrobił, a kot nawet nie wie, co on tam odwalił.
[01:36:41] - To jest trudne, bo to jest fikcja literacka, filmowa i tutaj absolutnie nie można tego interpretować do rzeczywistości. To są już bardzo trudne sytuacje, więc na razie nam to nie grozi. Natomiast myślę, że testy jak lustro są dobrym testem posiadania świadomości, ale lustro na zasadzie niezaprogramowania. Bo jeżeli zaprogramujemy lustro, to jest oszustwo. To jest tak jak w Siri, że na przykład maszyna Wikipedia, która wie wszystko więcej od kogokolwiek na Ziemi.
[01:37:27] - Maszyna nie wie.
[01:37:28] - Ja wiem, że nie wie i nie ma świadomości, ale wie wszystko. Testu z lustrem by nie przeszła, bo nawet w ogóle by nie wiedziała, co tu się dzieje. W ogóle nie miałaby takiej świadomości. Ale z lustrem chodzi, że nie zaprogramujesz w maszynie tego i po raz pierwszy widzi lustro. I tutaj wtedy można stwierdzić, czy on siebie zobaczy, czy nie. Rozumiesz, o co chodzi, nie? Ale że nie może mieć tego zaprogramowanego, że musi odkryć siebie po prostu. I wydaje mi się, że to może być dobry test. Natomiast tak ze zwierzętami się robi test. W sumie zwierzęta mają podejrzewa się świadomość, ale dopiero te najwyższe zwierzęta z najwyższą inteligencją jak małpy, jak delfiny, jak słonie potrafią właśnie rozpoznać, ale już na przykład psy, koty nie bardzo.
To już jest niższa inteligencja i nie potrafią rozpoznać. Podejrzewam, że są jakoś świadome w jakiś tam sposób czy psy i koty i tak dalej. Ale nie jest jeszcze taka świadomość na poziomie, nie mówiąc już człowieka. Człowiek potrafi rozpoznać. Nawet dzieci. Oczywiście małe dzieci zupełnie nie. Ale jak już uzyskają jakąś pewną inteligencję świata dookoła, chyba w wieku jednego czy dwóch lat rozpoznają siebie już od razu i już potem, nawet jak nie uczyłeś tych dzieci, to i tak rozpoznają siebie w lustrze. Tylko muszą osiągnąć pewien rozwój mózgu. Halo? Potrzeba zniknął.
Nie wiem, czy Potrzeba słyszałeś, o czym mówiłem, ale o tym lustrze, żeby nie programować. Nie wiem, co ty na to jako fachowiec od sztucznej inteligencji.
[01:39:19] - Akurat ten test z lustrem wydaje mi się taki troszkę wymuszony i śliski, sądzę, bo jest to jakaś koncepcja, natomiast nie dowodzi to ani pozytywnego, ani świadomości. Przede wszystkim ciężko jest nam zdefiniować świadomość i nie jestem pewien, czy takie rozpoznanie się na bazie lustra.
[01:39:42] - Jakiś to test jest. Trzeba coś zaproponować. A to jest jednak tak, że każda istota świadoma, czy przynajmniej na wysokim poziomie świadomości na pewno ten test przejdzie.
[01:39:57] - Tak, natomiast nie każda, bo tutaj też mierzymy swoją miarą.
[01:40:03] - Podaj przykład.
[01:40:06] - Jakaś istota, która nie ma oczu, nie przejdzie testu lustra.
[01:40:09] - To przejdzie, nie wiem, na przykład ucha może, że nagra siebie i puści. Tylko że widzisz, z nagraniem jest trochę inaczej siebie, bo inaczej brzmi ktoś.
[01:40:20] - Dobra, ale do tego zmierzam, bo to też padło w telefonie pierwszego słuchacza. Też troszkę mi się wydaje bezmyślnie, jeżeli chodzi o takie podłączanie się do tego wirtualnego świata sztucznej inteligencji i innych pierdół. Słuchajcie, to są interfejsy, to są po prostu interfejsy, tak jak teraz mamy interfejs w postaci monitora, który daje nam wizualny kontakt z komputerem, głośników, czyli emisji też w stronę naszą z komputera do nas i klawiatury, gdzie mamy od nas do maszyny. To są interfejsy i my mając nasze ludzkie zmysły postrzegamy to tymi interfejsami. Natomiast to, że ktoś byłby głuchoniemy, niewidomy i bez czucia nie wyklucza tego, że byłaby to istota samoświadoma i byłaby to istota inteligentna, tak jak mówiłeś na przykład o zwierzętach i o świadomości zwierząt. Dla mnie bardziej miarą jest to, że potrafię się zaprzyjaźnić ze zwierzęciem, że potrafię z nim nawiązać więź, która nie jest oparta o to, że ja mu daję żarcie i on wtedy będzie mnie kochał, tylko zwyczajnie, bezinteresownie przyjdzie, coś tam cię trąci, zastanowi się, będzie chciał z tobą spędzić czas. Nawet wiedząc, że nie jesteście się w stanie ni cholery zrozumieć, że jeden trzeba do kibla, drugi do kuwety. Nieważne. Ale będzie jakaś tam wyższa, nieuchwytna więź do nawiązania. Bo jeżeli zaczniemy sobie mnożyć przez interfejsy, to mówię, jeżeli weźmiemy sobie człowieczka pokrzywdzonego czy pozbawimy go wszystkich bodźców z zewnątrz, zamkniemy go w komorze deprywacyjnej, to nie znaczy, że on nagle traci świadomość, mimo że praktycznie nie jest w stanie przejść żadnego z testów tych naszych interfejsów.
Więc ponieważ tutaj polegamy w tym teście lustra na interfejsie, to jest właśnie to niebezpieczne założenie. Być może by to jakoś zadziałało. Natomiast z drugiej strony, jeżeli mam komputer z dwiema kartami sieciowymi i zepnę sobie te dwie karty sieciowe jednym kabelkiem, a potem zepnę tym samym kabelkiem dwa różne komputery, to ten komputer odróżni, czy był podpięty do samego siebie, czy podpięty do samego siebie nie był. I to też jest troszkę test lustra przy innym interfejsie, który jest zaliczony przez najprostszą durną maszynę, przez zwykły automat i to nie świadczy absolutnie o jego świadomości. Także tutaj mi się to wydaje takim strasznie pułapkowym testem.
[01:43:04] - Ale widzisz, chodzi o to, że tutaj masz zaprogramowane w komputerze. To jest zły przykład. Natomiast w lustrze to jest test, że dostajesz przedmiot, którego wcześniej nie widziałeś i nie rozumiesz go i nie wiesz, co to jest. Coś po prostu tak jak w „Odysei kosmicznej” przychodzi ten monolit i budzi inteligencję tych małpoludów i tak dalej. Takie klimaty. Chodzi o coś, że po prostu jest niezaprogramowane i na tym właśnie inteligencję możesz sprawdzić na rzeczach, których nie zaprogramowałeś, nie masz wiedzy. Po prostu musisz użyć tą wiedzę, którą masz do rzeczy, których nie masz. I dlaczego człowiek jest bardzo inteligentną istotą? Bo odkrywa rzeczy, których nie ma. Fizyka, chemia, matematyka, wszystkie rzeczy, które robimy po prostu odkrywa człowiek, ale nawet sztuka.
Cokolwiek. Każda dziedzina życia, polityka, wszędzie możemy znaleźć rozwój. Rozwijamy się dalej, korzystając z wiedzy, którą tworzymy. Zapisujemy teraz tą wiedzę i tworzymy dalej następne rzeczy i rzeczy, których po prostu nie ma. I dlatego tutaj jest ewidentna inteligencja. Czy komputer będzie zdolny do tego, żeby tworzyć nowe rzeczy, których w ogóle nie ma w programie? I tu jest problem, że rzeczy, których nie ma w programie, a nie, że z programu coś tam może wynikać, tylko nie ma w programie, że na przykład coś zaproponuje, czego nie ma w programie. I to jest tak jak człowiek nie ma w programie tego. Rzeczy jakieś wymyśla różnych, których w ogóle nie ma. Przeszliśmy od momentu, kiedy nawet rozpalanie ognia.
Nie ma czegoś takiego jak ogień, rozpalanie ognia, że człowiek musiał dojść do tego, jak to rozpalić, że można po prostu pocierać dwoma kamieniami.
[01:44:53] - Nie wiem, ale zauważył na przykład, że była burza. Piorun gruchnął w drzewo, drzewo się zapaliło, było gorąco, więc coś tam sobie skąsał. Zauważył, że jeżeli się pociera dwa kamienie, bo się jakieś dziecko bawiło, że ten kamień się robi troszkę cieplejszy.
[01:45:11] - Właśnie nie wiemy, jak to jest. Możemy sobie dywagować, jak to się stało.
[01:45:15] - Zawsze te wszystkie cuda to tak naprawdę opieramy się na tym, co jest potężnym, że tak powiem, takim quantum leap w historii człowieka. To jest moment, kiedy zaczęliśmy dokumentować swoje rzeczy. I nie mówię tutaj o Gutenbergu, tylko o pierwszych naskalnych rysunkach, gdzie byliśmy w stanie zapisać w sposób materialny, w sposób, który się będzie w stanie zachować przez kilka pokoleń, nie tylko przez nasze sadownictwo takie z ust do ust, ale właśnie, że na przykład masz rysunek byka na ścianie i masz takie ludki i ktoś tam trzyma dzidę. To nawet jeżeli tutaj jakieś plemię wymrze w tej jaskini i za 50 lat pojawi się zupełnie inne, to ono skąsa, że ta dzida troszkę wygląda jak patyk. To spróbujmy z patykiem, a potem jak patyk jest zaostrzony, to może przebić ciało. A jeżeli się człowieka przebije i on umrze, to wtedy pewnie jak się takiego byka przebije, to też on umrze. To nie jest tak, że takie rzeczy nam się wzięły z kosmosu. Takich rzeczy praktycznie nie ma. Wszystkie wynalazki wzięły się stąd, że zaobserwowano, może poza magrawami, ale wzięły się stąd, że zaobserwowano pewne zależności i postanowiono je wykorzystać w nieco inny, zmieniony sposób. Czy tam powiedzmy ulepszyć pewne rozwiązania, które widzieliśmy w naturze, tak jak zbudowaliśmy samoloty, patrząc na konstrukcję skrzydeł ptaków.
[01:46:44] - Zgadzam się, ale to trzeba wszystko nawet nie tyle zaobserwować, ale wdrożyć. Póki tego nie będzie w maszynach, to nie będziemy mogli mówić o sztucznej inteligencji. Nawet ptaki budują gniazda, robią różne rzeczy. To też wymaga jednak inteligencji. To nie jest tak, że zapisane wszystko w genach. To najłatwiej powiedzieć, że wszystko w genach jest zapisane.
[01:47:11] - Nie, nie jest. Po prostu ptak zauważył, że sąsiad ptak na drugim drzewie buduje gniazdko. Ewentualnie zobaczył, jak jego rodzice, kiedy on był jeszcze małym pisklęciem, budowali takie gniazdko. To jest wszystko nauka przez naśladownictwo. To, jaką przewagę mamy jako istoty żywe. I też zwierzęta mają tę samą przewagę, że mają dużo bardziej złożoną sieć neuronową, która potrafi się uczyć i zwyczajnie jest dużo bardziej wielofunkcyjna. Tutaj to w zasadzie jest bardziej kwestia mocy obliczeniowej. Ile procesorów z tyłu postawimy i jak wiele warstw.
[01:47:49] - Ja się nie zgodzę. Wiesz dlaczego?
[01:47:51] - Poczekaj chwilkę. Tylko problem się zaczyna, kiedy zaczynamy mówić o świadomości, czy nawet dalej jeszcze podniosę to jeszcze wyżej, gdy zaczynamy mówić o duszy. I wtedy już jest kiepsko.
[01:48:04] - Ale nie trzeba do tego dochodzić. Nie trzeba do duszy. Mówiłeś świadomości czy właściwie duszy, czyli świadomość. Duch, bardziej może duch niż dusza, czyli coś, co istniejemy poza ciałem, że możemy istnieć. Czyli człowiek to nie jest tylko ciało. Ale okej, zostawmy tą sprawę. Myślę, że w tym wieku może się to wyjaśnić, bo już po części mamy doświadczenia z OBE, z wychodzeniem z ciała podczas operacji, podczas różnych rzeczy, że człowiek kiedy w ogóle nie żył, a widział siebie lewitując na górze, unosząc się nad swoim ciałem i są na to potwierdzenia. Ale tą sprawę zostawmy. Natomiast tutaj chciałbym ci powiedzieć jedną prostą rzecz, jeśli chodzi o elektronikę, którą dzisiaj generalnie wszystkie roboty, wszystkie rzeczy bazują na elektronice i na technice cyfrowej. Technika cyfrowa jest wspaniała, ale ma jedną dużą wadę.
Nie potrafi zapisywać wszystkiego. Jest idea oczywiście, którą zaproponował. Ja na przykład od razu zrozumiałem tą ideę. Dzisiaj informatycy nawet nie znają tej idei. Nie wiem, czy ty Potrzeba znasz. Hiperkomputer, czyli idea, którą zaproponował Alan Turing, czyli komputer. Nie superkomputer, tylko hiperkomputer, który liczy wszelkie liczby. Chociażby zwykły komputer nie jest w stanie policzyć liczby niewymiernej. Człowiek potrafi, bo na przykład potrafi posługiwać się doskonałą, perfekcyjną długością, liczbą pi, liczbą e, czy tym podobnymi liczbami niewymiernymi, czy liczbą Fibonacciego. Dobrze mówię?
[01:49:55] - Fibonacciego to już chyba nie.
[01:49:56] - Nie Fibonacciego.
[01:49:57] - Ciąg Fibonacciego jest już.
[01:49:59] - Tak. A to jest phi. Ta liczba, która określa ciąg zbliżeniowy pomiędzy wyrazami Fibonacciego. To jest Feigenbauma stała czy jakaś inna? Nie pamiętam. Złotego podziału.
[01:50:13] - Nieważne.
[01:50:14] - Ale jest taka stała niewymierna, która po prostu jest ciągiem nieskończonym. Określa przybliżenia tych wszystkich liczb, które pojawiają się w danych. Nie wiem, nie pamiętam dokładnie, ale to musielibyście sprawdzić. W matematyce są takie najważniejsze liczby niewymierne, które są takimi przepięknymi liczbami, czy jak one się tam określają? Pi właśnie, e liczba. Ale Adrian, co chciałem powiedzieć. To, że hiperkomputer potrafi działać na takich liczbach. Póki nie mamy hiperkomputera, nawet najlepszy, będziesz miał milion bajtów pamięci i tak dalej, nie zapiszesz takiej liczby i nie obliczysz Po prostu poprawnie nie zrobisz rachunków. Człowiek da radę poprawnie zrobić. Nie obliczysz.
Wiesz dlaczego? Uczyłem się trochę informatyki. Są zjawiska, przy których powstają błędy. To zjawisko po raz pierwszy zauważył, nie pamiętam, czy pan Torn, czy jak tam się nazywał. Mniejsza z tym kto. Ale chodzi o to, że to zauważył przy prognozie pogody, wykorzystując superkomputery i w obliczeniach pojawiały się niesamowite błędy, pomimo niewielkich różnic na ostatnich miejscach w jakichś danych wejściowych, a wyjściowe pojawiały się tak koszmarne błędy, że po prostu do niczego. I chodzi, że są pewne rzeczy, które należy policzyć gdzieś tam, gdzie musimy wykorzystywać dokładne liczby, czy w miarę dokładne.
[01:52:04] - Ale nie sprowadzaj tego, Alechlot, do rozwinięcia dziesiętnego. Bo i my nie będziemy w stanie przedstawić rozwinięcia dziesiętnego pierwiastka z dwóch.
[01:52:13] - Ale nie potrzebujesz tego. Bo my możemy skracać, na przykład w dalszych obliczeniach sobie skracamy te liczby, liczbę pi i tak dalej.
[01:52:22] - Ale istnieją systemy współcześnie, które to potrafią, gdzie zwyczajnie nie idziemy w stronę rozwinięcia dziesiętnego, tylko idziemy w stronę pewnych wartości, których już dalej się nie przelicza, typu pierwiastek z dwa i coś takiego masz na wolframalpha.com. Możesz sobie obliczyć równanie całkowłe. Możesz sobie obliczyć naprawdę różne rzeczy, gdzie nie idziemy do przedstawienia liczby w formie rozwinięcia dziesiętnego 0,1274814, tylko dochodzimy do punktu, gdzie mamy pierwiastek z dwóch przez dwa i wiemy, że to jest liczba niewymierna i że pierwiastek z dwóch przez dwa jest liczbą dokładną i jeżeli przedstawimy ją w takiej formie, jest to zrozumiałe. Ta technologia już dzisiaj istnieje.
[01:53:03] - Ale komputer nie będzie potrafił tego przetworzyć. Komputer jako sztuczna inteligencja.
[01:53:08] - WolframAlpha cały czas to robi.
[01:53:10] - Dobrze, ale to jest jakby ekspozytura dla człowieka, który to zrozumie. Natomiast nie wiem, czy widzisz to, bo ja czytałem z informatyki właśnie o problemie tych liczb rozwiniętych czy pewnych algorytmów, jak problem stopu na przykład, który jest nierozwiązywalnym problemem. W sensie takim, że nie da się po prostu stwierdzić, czy dany program się zatrzyma, czy się nie zatrzyma, czy będzie dobrze napisany, czy źle napisany. Nie da się tego wcześniej stwierdzić. To jest udowodniony problem. Natomiast właśnie w tych liczbach, których nie potrafimy zapisać, czy też różnych problemów, człowiek sobie radzi z tymi rzeczami dużo lepiej niż maszyny. Tak jak mówię, chociażby z tymi rozwinięciami. Są rzeczy, na przykład w teorii strun, że komputery sobie radzą gorzej niż ludzie przy obliczeniach. I to są dziwne rzeczy, które są dla nas za bardzo niezrozumiałe, ale tak po prostu jest w pewnych rzeczach. Komputer jest skończoną sprawą i ludzki mózg jest nieskończony.
Potrafi sobie wyobrazić liczbę pi. Nie potrafi rozwinąć tej liczby, ale wie, że nie musi rozwijać tej liczby.
[01:54:32] - Nie, ludzki mózg też nie jest skończony. Nasza sieć neuronowa, mimo że jest nieporównywalnie bardziej skomplikowana i pewnie nawet ilości jej warstw nie jesteśmy w stanie-
[01:54:41] - Jest oczywiście skończona, ale w sensie takim, że myślenie jest nieskończone. Potrafimy sobie wyobrażać rzeczy bez rozwijania ich. Dla nas są oczywiste.
[01:54:52] - Dobra, ale słuchaj, jeżeli nauczysz system, że jeżeli dojdzie do pierwiastka z dwóch przez dwa, żeby on dalej tego nie liczył, bo to nie ma sensu i stosuj te wszystkie zasady algebry dalej wobec tego pierwiastka z dwóch, to on będzie dalej stosował. I tak samo człowiek, mówiąc pierwiastek z dwóch-
[01:55:12] - Ale nie jesteś w stanie. Liczb niewymiernych jest nieskończona liczba. Nie jesteś w stanie zapisać tych wszystkich liczb. A człowiek jest w stanie.
[01:55:19] - Ale czemu nie?
[01:55:20] - Nie w stanie zapisać, tylko zrozumieć je. Słucham?
[01:55:23] - Ty cały czas idziesz w to, że to musi mieć rozwinięcie dziesiętne, bo jeżeli nie ma rozwinięcia dziesiętnego, to po prostu nie ma opcji. Słuchaj, z tą skończoną ilością danych, które może przetworzyć komputer, to też nie jest do końca tak, bo możemy go nauczyć, żeby potrafił korzystać z pewnych rzeczy. Jeżeli człowieka nie nauczysz liczb urojonych, to on nie będzie w stanie korzystać z liczb urojonych. Jeżeli go nie nauczysz algebry, to nie będzie w stanie korzystać z algebry. Musisz mu to pokazać. Musisz go tego nauczyć.
[01:55:57] - Nie, nie musisz nauczyć, bo człowiek może się tego wszystkiego sam nauczyć, może sam to wymyślić. Oczywiście nie jest możliwe, żeby wszystko wymyślił, bo nie ma czasu, ale zakładając, że człowiek żył długo, to by mógł wymyślić wszystko. Pytanie, czy sztuczna inteligencja tego samego mogłaby dokonać? I tu jest właśnie pies pogrzebany, że w tej chwili nie ma takiej sztucznej inteligencji, która by to potrafiła wymyślać. A jest taki Rama Vijayan, ten znany matematyk, Hindus, który wymyślił mnóstwo rzeczy, które do dzisiaj jeszcze nawet nie do końca rozumiemy, ale wymyślał rzeczy, które były już dawno udowodnione, ale po prostu on nie miał książki i musiał je wymyślać. Więc ludzie są zdolni do wymyślania rzeczy, których nie ma. Tak jak Leibniz wymyślił razem z Newtonem rachunek całkowy i różniczkowy.
[01:56:45] - Ale 15 minut temu ci mówiłem, że przecież powstał system sztucznej inteligencji, który wymyślił algorytm przeprowadzania, którego my nawet nie rozumiemy, nie jesteśmy w stanie zrozumieć. Został wymyślony przez maszyny. Maszyny też potrafią tworzyć pod tym względem. Potrafią wnioskować, uczyć się, jeżeli damy im wystarczające dane, żeby się tego nauczyły. To już jest teraz.
[01:57:12] - Jasne, wymyślimy. Czy to rozumieją? Ale pytanie, czy one to rozumieją? To jest kluczowe pytanie, bo owszem, ja znam te algorytmy generyczne, które potrafią same tworzyć nowe rzeczy. Wirusy te takie, które same tworzą nowe wirusy i tak dalej.
[01:57:34] - To trochę nie tędy droga.
[01:57:36] - Ale zaraz, jeżeli program tworzy wirusa jakiegoś nowego, sam program, to też można powiedzieć, że to jest jakaś forma inteligencji, ale pytanie, czy ona to rozumie?
[01:57:44] - Nie. Polimorfia i tworzenie wirusów to jest coś zupełnie innego, gdzie system jest ustawiony w ten sposób, żeby on sam siebie modyfikował tak, żeby zmieniać swoją sygnaturę, żeby być niewykrywalnym przez antywirusy. Tutaj żadnej inteligencji akurat nie ma.
[01:58:00] - Jasne, jest sieć, ale ona jest też zaprogramowana, żeby akurat wygenerować taki, a nie inny algorytm, a nie że sama nagle taki nam nic z czego.
[01:58:07] - Nie, algorytm się nie zmienia. Tam się zmienia sygnatura wirusów, kolejność ustawiania pewnych.
[01:58:12] - Nie, ale ja mówię o tym nowym algorytmie do szyfrowania, który wytworzyła sieć neuronowa, musisz ją zaprogramować. Ona sama z tego nagle nie produkuje czegoś z niczego, tylko musisz ją zaprogramować.
[01:58:27] - Dałeś jej algebrę. Tam nie było programowania nawet. Dałeś jej algebrę i tyle. I liczby. I ona na tej podstawie była w stanie zbudować sieć.
[01:58:39] - Musiałbym poczytać, jak to wygląda, bo wydaje mi się, że to było zaprogramowane tak, że oczywiście były jakieś tam, tak jak mówisz, sama algebra, ale przy wejściu były rzeczy, co chcemy osiągnąć na wyjściu.
[01:58:55] - Tłumaczyłem, że mieliśmy jeden system, który szyfruje, drugi system, który deszyfruje i trzeci system, który podsłuchuje. I eksperyment się skończył w momencie, kiedy przez 90% ostatnich prób każda wiadomość została perfekcyjnie zaszyfrowana, czyli nie została przechwycona i w 100% została odkodowana przez drugą maszynę.
[01:59:12] - Rozumiem. Czyli było jednak programowanie tego wszystkiego. A ja mówię o czymś innym, o czymś, czego nie masz, zupełnie nie masz niczego. Nie masz liczb nawet. Żeby odkryć liczby, musisz najpierw wpaść. I ja o tym mówię, że człowiek jest zdolny do odkrywania rzeczy, których nie masz na wejściu.
[01:59:29] - Ale masz te rzeczy. Jeżeli widzisz trzy kamyczki czy trzy jabłuszka w koszyczku, a ktoś ci jedno zabierze, to wtedy próbujesz sobie nazwać, że w takim razie to nazwijmy trochę inaczej. Nawet jeżeli masz ten zwykły problem ognia, że tam piorun cię uderzył i ci się ciepło zrobiło w jaskini, to wtedy się zaczynasz zastanawiać: „O, fajnie by było mieć taki ogień”. I to nie jest tak, że nagle cię olśniło i sru. Tylko z czegoś to zawsze wynika. Jeszcze wracam do tego filmu.
[01:59:58] - Jasne, gdzieś tam są jakieś, ale nie są powiązane. A dobra, a na przykład masz liczby ujemne. To już jest trudniejsza sprawa. Albo zero. Bardzo długo nie było w ogóle w historii zero, bo to jest trudne do wyobrażenia sobie. To jest dla nas intuicyjne i łatwe, ale tak naprawdę zero nie jest łatwą rzeczą.
[02:00:18] - Współcześnie jest intuicyjne i łatwe, ponieważ nauczono nas, że jest coś takiego jak zero, że jest coś takiego jak liczby ujemne. Natomiast jeżeli miałeś te trzy jabłuszka w koszyczku, wziąłeś komuś na kredyt, dałeś dwa, to wtedy wiesz, że gdzieś tam w pamięci masz te jeszcze dwa dodatkowe jabłuszka i to już ci się może jakoś tam przeliczać, że doszło do jakiegoś odejmowania, że ktoś ci dał jabłuszko na kredyt. Nie wiem dlaczego mam takie wrażenie, że zakładasz, że dochodzi od czasu do czasu do jakiegoś takiego nagłego olśnienia i nagle znikąd pojawia się coś rewolucyjnego, nieskazitelnie po prostu doskonałego.
[02:01:01] - No tak jest u człowieka. No właśnie jest tak. Bo gdyby tak nie było, gdyby wymagało tylko takiej pracy, to byśmy nie wpadali na te rzeczy. Chociażby tak jak odkryto nić DNA czy wiele różnych innych rzeczy w chemii chociażby. Bardzo często to były takie intuicyjne, przyśnie, gdzieś coś się komuś przyśniło i zaproponował coś, bo na przykład nie było wtedy tak potężnych mikroskopów, żeby zobaczyć te cząsteczki i tak dalej. I ludzie musieli wpadać na te rzeczy niejako nawet nie przez eksperyment, tylko musieli proponować jakieś teoretyczne modele na zasadzie jakichś pewnych pomysłów, które gdzieś rodziły się nie wiadomo skąd.
[02:01:56] - Ale też nie nie wiadomo skąd, tylko obserwujesz, że-
[02:01:59] - Właśnie nie było gdzie obserwować tego
[02:02:01] - ... ojca i matkę i dziecko jest mniej więcej podobne, to coś w tych komórkach musi być, co zawiera jakąś taką pamięć. I fajnie by było sprawdzić, zbadać, co tak naprawdę się dzieje.
[02:02:12] - Ale nie do końca. Ja powiem ci historię, to było czy alkohole aromatyczne, czy ogólnie związki organiczne aromatyczne, czyli mające pierścień. Nie wiedziano, jak to opisać dokładnie i nikt nie mógł wpaść na wzór tego, jak to w przestrzeni może wyglądać. Wiadomo, mikroskopów nie było elektronowych wtedy czy jakichś jeszcze mocniejszych, żeby to oglądać wszystko i tak dalej. Trzeba na to było wpaść. Jeszcze chyba był to XIX wiek nawet. Chyba nie wcześniej, ale to już XIX. I przyśniło mu się po prostu jakieś tam czy to diabełki, czy coś tam, które się trzymały za rączki, jako węgielki. Diabełki jako węgielki. I to mu się przyśniło.
I gość po prostu wpadł na to w śnie, że w aromatycznych związkach mamy po prostu cykliczne węgle, które są złożone. I to nie jest proste, jak ci się wydaje, że na zasadzie takiej, że po prostu ktoś z eksperymentu czy z czegokolwiek to wyznaczy. Jest dużo takich rzeczy.
[02:03:13] - Brzytwa Ockhama. Co jest bardziej prawdopodobne? Jeżeli zastanawiasz się nad jakimś problemem, to, że ci ten problem wejdzie do podświadomości i zareaguje ci jakoś, zostawisz go odpowiednio długo podświadomości i ona go tam w jakiś sposób rozgryzie, przedstawiając ci nawet to w formie snu, czy po prostu dostajesz boskim piorunem i nagle ci się objawia to w formie aniołków trzymających się za rękę? Co jest bardziej prawdopodobne? Znasz zjawisko podświadomości, wiesz jak ono działa. Wiesz, że nie potrzebujesz się zajmować świadomie danym problemem, żeby dojść do rozwiązania.
[02:03:44] - Wszystko jedno jak, ale ja ci chciałem przedstawić, że to jest błysk. Że najczęściej w tych różnych historiach to nie jest tak, że możesz wypracować coś, bo możesz nawet całe życie nad czymś pracować i nie wpaść, a możesz mieć jedno takie walnięcie nie wiadomo skąd. Niektórzy mówią, że podłączasz się do tak zwanej księgi Akaszy, w której jest wszystko zapisane i tylko trzeba wiedzieć, jak się do niej podłączyć. I prawdopodobnie Rama Dżuanin się do niej podłączał. Tak się mówi, bo on zresztą sam mówił, że podczas snu przychodzą mu te pomysły, że przychodzi do niego jakaś bogini, już nie pamiętam, jak się nazywała, która wszystko mu mówi o tych matematycznych problemach i rozwiązaniach.
[02:04:32] - Dobra, ale wracając do tego olśnienia odnośnie tego systemu szyfrowania. Luknij na stronach Nocnego Radia „Sztuczna inteligencja”. Tam miałem audycję i podawałem linki, omawiałem dokładnie ten sam mechanizm. Jeszcze jedna ostatnia rzecz i będę kończył, bo już za długo siedzę. Natomiast tam było tak, że przez pierwsze kilkadziesiąt tysięcy prób komputer, system, który szyfrował miał cholerne problemy. Cały czas albo był odszyfrowany, albo nie był w stanie wypracować wiadomości, którą by w stanie był rozszyfrować kolejny system. I nagle, dosłownie widać, tam jest pokazany wykres, gdzie są trzy wartości sukcesu poszczególnych trzech systemów. I nagle się okazało, że jest slou i nagle trafił na coś, co działa w wyniku nieskończonej próby, to znaczy dążącej do nieskończoności nieudanych prób. Więc jakby nie było, ta maszyna również doznała olśnienia. Tam były takie dwa piki, że najpierw faktycznie uzyskał większą skuteczność, ale bardzo szybko został złamany przez tego podsłuchiwacza, a potem wymyślił czy odkrył inną metodę i praktycznie do końca eksperymentu, gdzie poszło to naprawdę w miliony prób, zachowano to.
Znalazł skuteczną metodę, ulepszał ją cały czas, a ten podsłuchiwacz już w tym momencie wymiękł, więc taki przeskok też był. Natomiast ten przeskok nie wziął się znikąd, nie wziął się z księgi Akaszy czy Magrav go nie spowodował, tylko i wyłącznie miał ileś za sobą prób nieudanych i kolejna próbka okazała się jednak udana.
[02:06:22] - Tak. Fajne rzeczy jak najbardziej. Trzymamy kciuki za naszych sztucznych matematyków.
[02:06:31] - Tak. Odsyłam, jeżeli chodzi o szczegóły tego konkretnego algorytmu. Jakoś pod koniec zeszłego roku było o tym w Nocnym Radiu. Także dzięki i do usłyszenia.
[02:06:41] - Dzięki, trzymaj się Potrzeba. Cześć. Hej. To był Potrzeba. Wracamy do naszych robotów bardziej. Faktycznie niekoniecznie muszą być ze sztuczną inteligencją, ale dzisiaj mówimy nie tylko o sztucznej inteligencji, bo tak jak mówiłem, że przedstawiamy w audycji uniwersalnych policjantów, Skyneta, szachy i go. Skynet jak najbardziej to jest sztuczna inteligencja, forma sztucznej inteligencji z „Terminatora”, która rozpętała trzecią wojnę światową, wojnę nuklearną. Tu są uniwersalni policjanci w filmie „Robocop”, czyli Superglina. Sorry, że tak mówię. Czy to nam grozi?
Myślę, że roboty bez sztucznej inteligencji raczej nie będą stanowiły dużego zagrożenia. Natomiast te roboty, które będą miały sztuczną inteligencję raczej też nie, ale jeżeli znajdą się w rękach złych ludzi, to mogą być problematyczne. Aczkolwiek może to być zupełnie inaczej. Taki pisarz Philip Dick bardzo często w swoich książkach opisywał, że roboty ze sztuczną inteligencją były bardziej ludzkie niż ludzie. To było fajne. Zresztą tak było też w „Blade Runnerze”, czyli w tym „Łowcy androidów”. Jest z nami Harry. Witaj Harry.
[02:08:23] - Halo, halo, dobry wieczór. Witam ciebie, witam słuchaczy.
[02:08:26] - Rozpoznałem ciebie. Zawsze muszę.
[02:08:27] - Może na starcie od razu się odniosę do tego, co tu mówisz o tym „Blade Runnerze”, bo mówisz o androidach, że to były.
[02:08:36] - Ale ze sztuczną inteligencją.
[02:08:38] - Nie, jak się czytało „Blade Runnera”, to jest oczywiste, że ci replikanci, bo tak się nazywali, to nie były maszyny wyprodukowane w fabryce, ale nie zmontowane z części, tylko to były klony specjalnie zaprojektowane i to były organizmy biologiczne zaprojektowane, żeby miały takie i takie funkcje, takie i takie zdolności, takie i takie talenty i żyły przez określony okres, żeby się szybko zużywały, żeby na przykład nie mogły wykorzystać tego, że mają świadomość, że mają zdolność organizowania się jak ludzie, bo są stworzone na pełne podobieństwo ludzi, żeby miały ludzką adaptowalność, miały ludzką przebiegłość i tak dalej, żeby nie mogły tego wykorzystać do porwania się na ludzkość, co robią w tym jednym wypadku, który obejmuje fabuła.
[02:09:30] - Tam na Marsie chyba chodziło o kolonię, z tego, co pamiętam.
[02:09:33] - Po całym kosmosie je wysyłali, bo one są, jak to się mówi, disposable. To jest jak drony. Można je było rzucać na różne zadania.
[02:09:43] - Nie jestem pewny. Musiałbym sobie przypomnieć, czy to było tak rzeczywiście.
[02:09:45] - Ale ja nie muszę sobie przypominać. To mogę ci powiedzieć na pewno, że to były-
[02:09:50] - Że nie były to cyborgi.
[02:09:52] - Designerskie klony. I na tym polegało całe wykrywanie tego, co robił Deckard. Zamiast przeciąć je czy pobrać próbkę z ciała, co by wykazało, gdyby to była maszyna czy zbudowany z nano-maszyn jakiś organizm, by je zdradziło od razu. Ale zamiast tego musiały być przepuszczane przez długi wywiad i musiały być obserwowane ich różne podświadome reakcje biologiczne: dilatacja źrenic, puls, tętno, oddech i tak dalej. Bo one na poziomie świadomym mogły nie mieć świadomości tego, że są replikantami, ale na poziomie podświadomym było niedopasowanie wszczepionej im samoświadomości do ich ciała. Jak się je o coś pytało, na przykład o kolor oczu twojej matki. One nie miały matki, ale to wywoływało reakcję, że brakowało. Musiały improwizować. I tego szukał Deckard, jak szukał replikantów. Biologiczne byty to były.
[02:11:04] - Tak, bo w filmie chyba było, że dodali, że miały elektronicznych trochę rzeczy.
[02:11:11] - W żadnym wypadku przecież. Nie ma żadnej sceny, gdzie by miały. Może ci się myli z „Terminatorem” czy z czymś, że on tam ma scenę, jak sobie-
[02:11:21] - Nie, tam była twórca tych scena, która mówi, że jest produktem, że on zaprojektował te, że to jest-
[02:11:31] - Tak, bo on je projektuje, ale to, że on je projektuje, to nie znaczy, że on jest w pawie. To nie jest ten proces opisany w sposób ostentacyjny, ale o to chodzi. On ma w domu różne zaprojektowane przez siebie małe biologiczne automatony, że on w jakiś sposób ma dostęp do inżynierii, która pozwala manipulować dostarczonym mu do manipulacji kodem genetycznym i je w wielkich tubach inkubować, żeby one miały takie, a nie inne kształty, funkcje i preferencje. To jest służebna rasa niewolników, tyle że się o nich mówi jako replikanci. To jest kwestia semantyczna, bo gdyby to byli ludzie czy niewolnicy, to wszystko się wiąże z tym, jak działa w „Blade Runnerze” całe budowanie świata, że one nie uczestniczą aktywnie w ludzkim społeczeństwie, tylko są wysyłane na placówki, żeby unikać moralnych problemów, które by mogły powstać, gdyby chciało się zintegrować do społeczeństwa.
[02:12:46] - Tak. A co powiesz bardziej w temacie? To też jest w temacie, o realnych rzeczach, sztucznej inteligencji.
[02:12:55] - Chciałem się odnosić do rzeczy, co popadały w newsach, ale może jest na to trochę za późno. Już dwie godziny 30 minut audycji, nie? Także nie wiem, czy jest sens się do newsów odnosić nawet.
[02:13:07] - Szybciutko tak, proszę.
[02:13:09] - Jedna rzecz, co mi się nie spodobała. O AlphaGo już zostało powiedziane wszystko i dość szeroko. Jedno co tylko, że programy takie jak AlphaGo mogą dążyć do wygranej, ale nie dysponują pojęciem wygranej ani przegranej, tylko mają zaprogramowane, żeby szukały sytuacji, w której jest osiągnięty stan planszy taki, a nie inny. I z naszego punktu widzenia to jest stan wygranej, ale one nie dysponują, po prostu wykonują zadany algorytm, który jest, żeby dążyły do takiego stanu, który będzie, powiedzmy, jeden, a jak przegrają, jest zero. Jest to coś, że amatorzy nawet mogą, ty możesz, jak chcesz, uczyć program grać w gry. Uczy się grać sieci neuronowe w „Mario”, w „Pac-Mana”, w „Tetrisa” i tak dalej. I nauka każdej z tych gier przynosi inne problemy, które nam pokazują, jak działa sieć neuronowa, bo jak te dyskretne sieci neuronowe działają, my de facto wiemy, jakim tym rządzi mechanizmem, ale to się dzieje bez naszego wkładu, że one mają dostarczony input, problem i mają osiągnąć zadany outcome. Dlatego to się sieć neuronowa, że po prostu one same będą wybierały różne ścieżki, różne sposoby na rozwiązanie problemu i będą wykonywały dobre kroki, złe kroki, kroki, które nie mają sensu i tak dalej. Ale z czasem chodzi o to, że zaczynam promować kroki, które prowadzą do coraz to lepszych rozwiązań i coraz efektywniej osiągać cel. Z tym AlphaGo też nie było żadnych komputerów kwantowych ani nic innego, tylko właśnie taki proces za to odpowiadał.
Mogą ci opisać w ogólnikach, jak zaprojektowali generalną strategię, jakiej ma używać AlphaGo do szukania zwycięskich rozwiązań w grze.
[02:15:17] - To zrobił już Potrzeba. Powiedział, że były tablice gier wrzucane do gier.
[02:15:25] - W to już się nie będę zagłębiał.
[02:15:27] - A co sądzisz o rozwoju w tym momencie, jaki mamy? Czyli ile nam brakuje do takiego RoboCopa cyborga albo takich robotów policyjnych, które były dosyć brutalne?
[02:15:41] - Do tego dojdę, bo tu sztuczna inteligencja, takie perspektywy transhumanistyczne i tak dalej, to jest coś, co mnie osobiście bardzo interesuje, ale jeszcze chciałbym te rzeczy o newsach skończyć, a o tym możemy mówić za chwilę. À propos tego Concorda jest jedna rzecz, że Concorda, pomijając decyzje administracyjne, zabiły głównie ceny paliwa.
[02:16:05] - I to jest czynnik, którego nie można nie doceniać.
[02:16:10] - Mówiłem, że byli chętni do wykupienia. Luksusowe linie Virgin Galactic, nie Galactic, to Virgin Atlantic.
[02:16:19] - Ale to nic nie znaczy, bo oni chcieli po prostu uruchomić, ale wszystko poszło na psy.
[02:16:22] - Trzeba utrzymać dla nich całą infrastrukturę.
[02:16:25] - Nie ma problemu.
[02:16:26] - I musisz sobie zapamiętać o tym, że-
[02:16:28] - Virgin Galactic są ileś razy droższe.
[02:16:30] - Że sieci lotnicze i latanie generalnie samolotem to nie jest tak, że siadasz w samolot i lecisz sobie gdzie chcesz, tylko to jest uczestnictwo w ruchu. I musisz mieć coś, co będzie przystawało do standardu sieci. Uznano, że ten standard z jednej strony był całkowicie nieekonomiczny. Stał się Concorde. Istnieją inne opcje, jak na przykład czarter dla bogatych ludzi, że możesz sobie samemu nawet wynająć samolot, a możesz też przewieźć zamiast 108 osób 80.
[02:16:59] - Tak szybkiego nie wynajmiesz, nie ma szans.
[02:17:01] - Ale po co? Po co?
[02:17:04] - Czas to pieniądz. Jest hasło.
[02:17:05] - Tym bardziej, że jest coraz mniejsza potrzeba latać z końca na koniec świata superodrzutowcem.
[02:17:16] - Dla nas Polaków, biedaków nie.
[02:17:18] - Nie.
[02:17:19] - Ale dla bogatych ludzi, którzy są multimiliarderami.
[02:17:22] - Nie ma potrzeby, bo możesz się zwyczajnie, jeśli chcesz załatwiać umowę, nie ma potrzeby.
[02:17:28] - Jak chcesz się spotkać na tajnej naradzie, nie będziesz rozmawiał przez Skype'a, bo ktoś może cię podsłuchać. To są ryzykowne rzeczy. Po prostu takie sprawy.
[02:17:39] - Zamiast tego zjedziesz się na Bilderbergach, gdzie będą potem stali foliaze i robili ci zdjęcia. Mi się wydaje, że jak oni chcą się spotkać, to mają dostęp.
[02:17:49] - No właśnie, bo dlaczego nie mogą się na Bilderbergu spotkać? Nie spotykać się, tylko sobie rozmawiać.
[02:17:55] - Mają dostępne na pewno-
[02:17:56] - Wirtualnie.
[02:17:57] - Jeśli założymy, że istnieje jakiś rząd światowy, jeśli założymy takie coś i że oni się chcą ze sobą komunikować, to jestem pewien, że mają środki, żeby wynieść na przykład satelitę na orbitę i komunikować się jakimś superzaszyfrowanym kanałem z każdego końca świata. I co jest bardziej dyskretne? Wynieść jednego satelitę pośród setek satelitów, które są wynoszone w kółko na orbitę i go używać i o tym nikt nie będzie wiedział, czy zbierać jakichś 60 najbogatszych ludzi świata, z których każdy przyjedzie przecież jednym z 60 Concordów na jedno lotnisko. Co jest bardziej dyskretne? Mi się wydaje, że nie ma absolutnie potrzeby.
[02:18:43] - Ale mi nie chodzi o takie rzeczy. Nie chodzi o takie spotkania.
[02:18:45] - To by się zachowywali jak jacyś superzłoczyńcy w Bondzie.
[02:18:50] - Nie o takie spotkania chodzi, tylko o spotkania kameralne. Takich spotkań jest całe mnóstwo. Zresztą sami oni wprost mówili, że takich spotkań dużo organizują, ale nie w takim dużym gronie. Spotkanie w Bilderbergu jest duże.
[02:19:01] - Ale to jest inna sytuacja.
[02:19:02] - Ale spotkanie kilka osób gdzieś tam coś załatwiających.
[02:19:04] - Tacy ludzie jak Bill Gates czy Soros, czy inni robią wszystko to, obojętnie, czy się zgadzasz, czy nie zgadzasz z ich agendą, to oni zasadniczo nie robią nic, z czym by się musieli kryć, bo mają agendę, mają środki, żeby ją realizować. I to robią na ogół legalnymi ścieżkami. To jest coś, na co wszyscy teoretycy spisku nie mieliby dość środków, żeby się zrzucić, żeby lobbować z taką siłą, z jaką będzie lobbował Gates czy Soros. I to się jak wszystko rozbija o pieniądze. Tak że jeśli chcesz walczyć z Bilderbergami, to powinieneś dążyć do założenia wielomiliardowego biznesu, przeprowadzić się do Stanów i tam wpływać na senatorów.
[02:19:54] - Ale nie ma szans nawet tego zrobić, bo wcześniej ciebie odpalą.
[02:19:58] - A próbowałeś?
[02:20:00] - Ja nie próbowałem, ale próbował na przykład poseł Wójcikowski, który miał wypadek miesiąc temu. Sprzeczne informacje są, ale czasami nawet takie absurdalne rzeczy, które sugerują, że on wcale nie zmarł, tylko że coś dziwnego się później stało. Ale nie, są świadkowie.
[02:20:23] - Skoro o dziwnych okolicznościach mówimy, to jeszcze o Maksie Spiercie można powiedzieć. Wspomniałeś o tym-
[02:20:29] - To może lepiej nie.
[02:20:31] - Żeby go nazywać, tylko dwa zdania, żeby go nazywać ufologiem.
[02:20:34] - Nie, whistleblowerem. Mówiłem, żeby nazywać whistleblowerem, czyli świadkiem spisku.
[02:20:41] - Tak, ale czym był? Z tym się nie zgadzałeś, że on był nazywany teoretykiem spisku, ufologiem i tak dalej. Mówisz: „Na to są potrzebne dowody”. Ale w to, że był superżołnierzem, to należy mu wierzyć na słowo.
[02:20:54] - Ale czy ja powiedziałem, że należy mu wierzyć, że był superżołnierzem? Tylko że jest whistleblowerem, że mówił coś takiego.
[02:21:00] - Sprawa, jaka była z nim, jest dość jasna, jak się popatrzy na inne okoliczności, które były eksponowane zaraz po tym, jak on umarł i sprawa była jeszcze ciepła. I dlaczego nie powiedziano jego rodzinie i bliskim, jakie były dokładnie okoliczności? Bo sprawa była rozwojowa, bo były bardzo mocne ślady na to, że on uczestniczył w przemycie narkotyków.
[02:21:21] - To już naciągasz jakieś rzeczy. Przecież gdzie jest Cypr, on na Cyprze był. Gdzie jest Cypr? Ale zaraz, gdzie narkotyki, gdzie? Halo, skąd, gdzie i jak? Przecież to na Cyprze było. On był na Cyprze. To jest Europa, to jest Unia Europejska.
[02:21:36] - Ale on tam jeździł po świecie. To nie jest tak, że narkotyki przewozi się tylko z Afganistanu.
[02:21:41] - Z Cyru do Polski? Proszę ciebie. I gdzie? W walizce?
[02:21:48] - Nie, w żołądku. I dlatego prawdopodobna przyczyna śmierci jest taka, że po prostu woreczek, jaki miał w żołądku, pękł.
[02:21:54] - O Jezu. Wiesz co, to jest przykre.
[02:21:56] - Od tego umarł. Stąd się brał ten dziwny czarny śluz, który z niego miał rzekomo wyciekać i tak dalej.
[02:22:02] - Ale jakie masz dowody, że jak narkotyki weźmiesz, to czarny śluz będzie po kokainie czy czymś? Przecież bez kitu to są.
[02:22:06] - Ale to by pasowało do generalnej koncepcji. I do czego doszła policja szwedzka, nie wiemy.
[02:22:14] - To już taka historia spiskowa, że wiesz
[02:22:18] - Mi się wydawało, że jest to program o teoriach spiskowych. Także prezentuję tu pewien punkt widzenia. Nie mówię, że to jest prawda, tylko mówię, że to jest bardzo prawdopodobna wersja wydarzeń. To jest bardziej prawdopodobne niż to, że na przykład był superżołnierzem. Tu była jeszcze mowa po drodze o Stonadze. Ja się do pana Stonogi nie będę ustosunkowywał, bo nie mam
[02:22:43] - A co było o Stonadze?
[02:22:45] - O Stonadze była mowa właśnie-
[02:22:47] - Aha, że nie jest publicystą.
[02:22:49] - À propos tej walki z Bilderbergami. To jest takie coś. Już się przewijało dużo razy, że o czymś nie będziesz wspominał w audycji, bo cię wezmą, znajdą i ukrócą o głowę. Churchill takie coś powiedział, że jeśli masz wrogów, to znaczy, że w swoim życiu stanąłeś w obronie czegoś. I Stonoga jest, kim jest, robi, co robi, ale ma w Polsce wrogów. Ma jakieś poglądy i ma jakiś punkt widzenia i robi-
[02:23:14] - Jak pisze takie rzeczy, no to wiesz.
[02:23:16] - Wyszła raz za skórę ludziom w establishmentcie tak-
[02:23:18] - To jest spiskowe takie wyrzuca, że-
[02:23:20] - Są gotowi w każdej chwili, jak się pojawi, posadzić do mamra, bez procesu odkopać jakieś dawne brudy i do niego pukają do drzwi o piątej nad ranem i inne takie rzeczy. Ale ciebie żaden Bilderberg nie odwiedził. Także jeszcze rok za mało.
[02:23:38] - Ale zaraz, czy kogoś Stonogę odwiedził? W Monte Carlo nagrywa sobie filmiki. To jest Europa. Nikt go nie ściąga, nikt nic mu nie chce zrobić.
[02:23:46] - Bo to jest na poziomie rządu polskiego na razie.
[02:23:49] - Nie, to jest europejski nakaz aresztowania chyba już wystawiony.
[02:23:54] - Ale ktoś go musi za rękę złapać, ktoś go musi zakablować i inne takie rzeczy. I jeszcze jedna rzecz, co mi bardzo ubodła. O neutralności sieci wspominałeś i wydaje mi się, że nie bardzo wiesz w ogóle, co to jest neutralność sieci w tym porządnym sensie. Bo jak mówiłeś o neutralności sieci, to chodziło ci o to, żeby po prostu nie były tam żadne poglądy na internecie.
[02:24:21] - Żeby były wyważone.
[02:24:23] - Tak. To nie jak do cenzury, tylko chodzi o to, żeby nie był blokowany dostęp z jakichś przyczyn i tak dalej.
[02:24:32] - Aha, neutralność, czyli że każdy ma równy dostęp do sieci.
[02:24:35] - Tak, że masz równy dostęp. A co tam robisz w sieci, to już jest kwestia prawa twojego kraju. Czy będzie twoja wolność słowa-
[02:24:42] - Ale zaraz, nie rozumiem tego. Jeżeli ktoś ma na przykład rzeczy, których usługodawca, tak jak Facebook, nie akceptuje, to co to ma wspólnego z neutralnością? Masz dostęp do Facebooka, ale po prostu pewnych treści nie akceptuje Facebook.
[02:24:58] - Rozumiesz, to chodzi o to, że-
[02:25:02] - Że musi wszystko akceptować.
[02:25:03] - Dostawca tej usługi albo będziesz do jego punktu widzenia, do jego agendy, którą on sobie przyjmuje, że on będzie przyzwalał na swojej witrynie. Ty musisz do niej pasować albo musisz zgodnie z warunkami użytkowania zrezygnować z usług.
[02:25:22] - Aha.
[02:25:24] - I mają wszelkie prawo. Tak jak ostatnio Alexa Jonesa wywalono z AdRolla i się rzucał wściekle, że ich wszystkich pozwie do sądu i wygra z nimi i tak dalej. To jest prywatna firma i ona ma prawo do podejmowania prywatnych decyzji. To nie jest prawem korzystanie z ich usług, tylko jest przywilejem. Jak on nie będzie korzystał z ich usług, to oni mają prawo go wywalić, a on ma prawo siedzieć dupa cicho, jak to się brzydko mówi.
[02:25:52] - Nie, może protestować przeciwko temu, może głośno o tym mówić.
[02:25:55] - Może, ale już się zapisując na korzystanie z tych usług, podpisał jakąś umowę, w której musiało być określone to, że mają prawo w dowolnym momencie przerwać. Zastrzegają sobie firmy tak prawo, że mogą bez podania przyczyny zakończyć świadczenie usług, jeśli uznają, że jest naruszone to i to. To się zdarza. Jeszcze à propos uczenia się i tak dalej. Jest ukraińska dziewczyna, Oksana Malaja. Dziewczyna. Teraz to jest 33-letnia kobieta. Między trzecim a ósmym rokiem życia żyła z psami i po dziś dzień bardziej komfortowo porusza się na czterech nogach. I sama nie doszła do chodzenia pionowo, bo dziecko uczy się przez naśladownictwo i dziecko ma bardzo elastyczne kości. Generalnie jest się w stanie łatwiej przystosować.
Ty teraz, stary chłop, by się nie umiał nauczyć chodzić po czterech, ale dziecko bardziej może się przyzwyczaić do tego ruchu i tak dalej, bo dziecko uczy się przez naśladownictwo. Podobnie się nie zgadzam z tym, co było mówione całkiem przed chwilą, że człowiek pozostawiony sobie samemu na odpowiednio długo wymyśliłby wszystko.
[02:26:58] - Wszystkiego nie, tylko to, co może. Tak samo nie zaprojektuje samolotu, co będzie latał, bo to wymaga zbyt wielu kroków.
[02:27:05] - Ale tu rzeczy takie jak na przykład Pierwiastki, potęgowanie. Czy liczba pi, czy fi, czy inne takie rzeczy. To nie jest tak, że sobie siedział człowiek, chłopek roztropek, paskudy i nagle wymyślił pierwiastki czy stosunek promienia do obwodu koła, tylko najpierw musiał się nauczyć-
[02:27:28] - Podstaw. Tak, oczywiście.
[02:27:29] - Żadna wiedza nie powstaje spontanicznie, tylko-
[02:27:34] - Powstaje. Wiedza z wiedzy, którą masz, ale powstaje spontanicznie. Najczęściej właśnie rzeczy w snach przychodzą.
[02:27:42] - Nie.
[02:27:43] - No tak.
[02:27:44] - Ale to tylko-
[02:27:45] - Przebłysk.
[02:27:48] - Nie, bo tu popełniasz błąd, bo używasz marginalnego przypadku do opisania całości.
[02:27:53] - To nie są marginalne przypadki. To są bardzo częste.
[02:27:55] - Absolutnie marginalne przypadki, kiedy komuś się coś przyśniło i nagle miał wielki-
[02:28:01] - Bardzo częste.
[02:28:03] - To, że ktoś nakapał plazmi z nosa do probówki i nagle miał penicylinę. To są absolutnie marginalne przypadki, ale o nich słyszysz cały czas, bo to są takie zabawne anegdoty do opowiadania i dlatego o nich słyszysz. Ale nie słyszysz o tych naukowcach, którzy pracowali całe życie niestrudzenie, żeby dopracować jakąś teorię, dopracować jakieś badanie i z tego mieli wyniki. Bo to jest nudne, to jest mało telewizyjne. Kto to mówił? Newton? Edison? Że sukces to jest 99%?
[02:28:42] - Ale to był nieuk. Umówmy się, na Edisona pracowali ludzie.
[02:28:46] - Możesz go nazywać nieukiem, ale dzięki niemu masz komputer. Także tu bym się powstrzymał od nazywania szanownego pana Edisona, który wymyślał żarówkę i tak dalej, nieukiem. Tylko przez to, że jesteś fanboyem Tesli.
[02:29:01] - Nie, nie tylko o to chodzi. Chodzi o to, że on wykupował naukowców, którzy wymyślali za niego rzeczy. On na początku faktycznie ciekawe wynalazki jako młody chłopak, czy później jako młody człowiek, na których zarobił pewne pieniądze, zainwestował w Menlo Park, gdzie zatrudnił naukowców.
[02:29:21] - No i fantastycznie. Dał stypendia.
[02:29:23] - Pracowali dla niego, ale pytanie, czy oni uzyskiwali to właśnie też w ramach przebłysków, czy w ramach, tak jak ty mówisz, ciężkiej pracy i codziennie czegoś-
[02:29:34] - W ramach przebłysku.
[02:29:35] - I tak było, i tak. Bo pewne rzeczy za pomocą testów, ale za pomocą czasami-
[02:29:42] - To nie jest reprezentatywna grupa dla całości.
[02:29:48] - Ja ci dziękuję, bo muszę za niedługo kończyć, bo dzisiaj wcześniej kończę audycję.
[02:29:53] - Czekaj, bo o UFO było powiedziane.
[02:29:58] - Ja zadałem ci pytanie o tych robotach. Co ty sądzisz?
[02:30:01] - Bo mam napisane kilka rzeczy, o których chciałem mówić.
[02:30:03] - Ale mówisz cały czas od 20 minut o tych rzeczach.
[02:30:06] - Jeszcze jedna rzecz, bo była mowa o OOBE i tam spirytualnym, metafizycznym elemencie.
[02:30:11] - Prosiłem, żeby nie gadać, bo o tym można gadać w kolejnej audycji.
[02:30:15] - Także tu była jeszcze mowa po drodze o tym filmie, który się nazywa, było na czacie napisane, z Joaquinem Phoenixem. „Her” się nazywa ten film.
[02:30:25] - Co to za film?
[02:30:25] - Istnieje takie oprogramowanie, które jest zaprojektowane po to, żebyś ty się w nim zakochał. To jest taka japońska gra, cała seria się nazywa „Love+”. Bardzo polecam. Jest jedna część przetłumaczona na angielski i powiem, że to jest bardzo niekomfortowe doświadczenie w takie coś grać, bo to jest zaprojektowane tak dokładnie, żeby naciskać wszystkie twoje guziki, żeby w tobie wywołać taką, a nie inną reakcję emocjonalną. Już jesteśmy na tym etapie, gdzie można zaprojektować program, w którym można się zakochać. Pytałeś o RoboCopia, nie będę już mówił. Co sądzę o sztucznej inteligencji i transhumanizmie? I na jakim jesteśmy etapie jako cywilizacja? Mi się wydaje, że jest tu różnica. Jak już mówili przedmówcy, jest różnica między sztuczną inteligencją a samoświadomością.
I wydaje mi się mało ważne, żeby sztuczna inteligencja miała świadomość, bo to nie jest ważne. Dla obserwatora to jest absolutnie bez konsekwencji. Tak samo ty nie możesz być pewien tego, że ktokolwiek poza tobą, ani ja nie mogę być w jakimkolwiek stopniu pewien tego, że ktokolwiek poza mną posiada jakąkolwiek inteligencję. Bo nie możesz komuś wejść do głowy, tylko zakładamy, że tak jest. Na własnym przykładzie wiemy.
[02:31:54] - Mówisz o świadomości. Mieszasz świadomość z inteligencją.
[02:31:57] - Tak, świadomość, inteligencję.
[02:31:59] - Nie, ale to jest co innego. Świadomość to jest co innego, a inteligencja co innego.
[02:32:03] - Istnieją takie systemy filozoficzne, które dopuszczają, że jesteś tylko ty w całym wszechświecie, a reszta to są automatony bez duszy. Prześlę ci coś. Były sztuczne inteligencje do konwersowania z ludźmi.
[02:32:24] - To mówisz o teście Turinga?
[02:32:28] - Nie, nie mówię o teście Turinga. Po prostu na internet są wrzucane takie sztuczne inteligencje.
[02:32:36] - O botach mówisz?
[02:32:38] - Boty zaprojektowane, żeby symulować obcowanie z inteligencją. I robią to w sposób przekonujący i udatny. I test Turinga są w stanie przejść. I dlatego po teście Turinga teraz się wymyśla coraz-
[02:32:56] - Czasami. Ale z drugiej strony ludzie się mylą, bo człowiek odpowiada i ludzie mówią, że to jest maszyna, a nie człowiek. Więc test Turinga w dwie strony działa źle w tej chwili, bo ludzie coraz bardziej przypominają maszyny i maszyny po prostu dostosowują się do poziomu ludzi, czyli dosyć niskiego.
[02:33:15] - Albo może to jest to, że po prostu nasze czasy i nasz rozwój złamał ten test i on już nie przystaje. Dlatego są wymyślane
[02:33:23] - Właśnie mówisz, że nie przestaje, bo ludzie są coraz głupsi, a maszyny troszkę lepsze.
[02:33:29] - To jest absolutnie kłamliwa generalizacja, że ludzie są coraz głupsi.
[02:33:32] - Zmierzamy bardziej do idiokracji, wydaje mi się.
[02:33:35] - A mi się wydaje, że to są absolutnie bezpodstawne głupoty teraz mówić, że ludzkość głupieje.
[02:33:42] - Polecam ci wyjść z czterech ścian i porozmawiać ze standardowymi ludźmi na pewne tematy.
[02:33:50] - Się mówi, że idiotów na Ziemi jest bardzo mało, ale są strategicznie rozmieszczeni.
[02:33:56] - Na pewno.
[02:33:56] - Ja osobiście nie wiem, już pomijając ludzi, którymi wybieram się, żeby otaczać, to osobiście rzadko. Absolutnie nie pamiętam, kiedy mi się zdarzyło spotkać kogoś, o kim bym pomyślał od razu, że to jest idiota. Nie wiem, czy to może u nas po prostu na wschód.
[02:34:14] - Nie możesz powiedzieć. Musisz porozmawiać z nim. Trzeba porozmawiać chwilę.
[02:34:19] - Może nie jesteśmy reprezentatywną próbą, ale uważam, że to, czy jest autentyczna inteligencja, czy nie, jest mało ważne, jak długo imituje to wystarczająco udatnie. I co dalej mi się wydaje? W kontekście transhumanistycznym wydaje mi się, że jest absolutnie nieunikniona gdzieś tam dalej down the line, jak to się mówi, unia człowieka z maszyną. Bo ewolucja, jak dobrze wiemy, działa. Ale wiemy również, że działa z perspektywy milionów lat fantastycznie. Tylko wiemy, że w naszej perspektywie ludzkiej cywilizacji to jest proces bardzo powolny i mało efektywny. Bo ewolucja w wielkim skrócie, że przypomnę, polega na nieprzypadkowym przetrwaniu przypadkowej mutacji. Że jakiś gatunek mutuje się w każdym pokoleniu na milion różnych sposobów, ale przeżywają tylko te, które się zmutowały w sposób, który daje im jakąś przewagę. Jakiś 1% więcej pióra. I my teraz na przykład patrzymy na maszyny, jakie buduje Boston Dynamics.
Też zaczynali od imitowania natury, żeby miała maszyna cztery nogi, dwie nogi.
[02:35:33] - To dodają kółeczka, ale cały czas jednak bazują na naturze.
[02:35:36] - Ale teraz zaczynają. Natura nie jest w stanie zainstalować w żywym stworzeniu koła, ale do maszyny można i to jest zdecydowanie lepszy system.
[02:35:50] - A to ciekawe, że kiedyś właśnie bardziej zaczynano od kół, jak robiono te roboty pierwsze.
[02:35:56] - No i widzisz, tu żeśmy zatoczyli pełne koło.
[02:36:01] - Było łatwiejsze. Jakieś właśnie modele samochodzikowe, jakieś takie. Też roboty miały na kółkach.
[02:36:09] - Kółka się sprawdzają. Jednak łaziki na Marsie nie mają nóżek, tylko mają kółka, mają gąsienice i tak dalej. I w dalekiej perspektywie unia ludzi z maszynami jest nieunikniona, bo po prostu będą ludzie, tak jak masz ludzi, którzy chodzą w tej chwili po ulicach i mają implanty ślimakowe na przykład, bo nie słyszeli.
[02:36:31] - Jasne. I tym spuentujmy to wszystko, także tą dyskusję o tych robocikach. Ja dziękuję ci, Stały Sceptyku, za rozmowę. Trzymaj się.
[02:36:39] - Jak będzie jeszcze coś do dodania, to może jeszcze zadzwonię. Także do usłyszenia.
[02:36:45] - Na razie. Trzymaj się. Cześć. To był Stały Sceptyk. A ja chciałbym jeszcze tutaj dopowiedzieć o robotach, bo roboty to jest wynalazek bardzo stary. Oczywiście nie miały kiedyś inteligencji. Ja pomijam te roboty, automaty, które były oszukane, czyli człowiek gdzieś wchodził i sterował nim jakąś laleczką czy czymś. O takich nie mówię. Ale jest wynalazek jeszcze z XVIII wieku, można powiedzieć, który został zaprojektowany przez Jacquesa de Vaucanson, który oficjalnie to jest podane w 1738 roku zaprojektował tak zwaną mechaniczną kaczkę, ale też jeszcze inne. Można powiedzieć taką trójkę takich swoich wynalazków.
To był grający na flecie, czyli robot, który grał na flecie, na tamburynie i kaczka, która zjadała, połykała różne rzeczy. Dzisiaj się wydaje, że to jest oszustwo. Wiele chyba nawet mówiono, że to było oszustwo. W XIX pewnie wieku nie wierzono w takie rzeczy i tak dalej, ale potwierdza się, że jednak to była prawda. Rewolucja francuska zniszczyła te wynalazki. I jednak, co by nie mówić, one zostały praktycznie potwierdzone. To jest dziwne, że ten pan wynalazca Jacques de Vaucanson wynalazł czy stworzył w wieku 18 lat ten pierwszy automat czy robot, nie wiem, jak to określić. Pierwsze automaty. Natomiast to nie były te, o których mówię, o tym grającym człowieku grającym na flecie i na tamburynie oraz tej kaczce. To 10 lat później.
Czyli w wieku prawie 300 lat, 28 lat. Także bardzo niezły wynik, jeśli chodzi o to. To było oczywiście mechaniczne, nakręcane te rzeczy, natomiast one działały już jak roboty. Gdyby miały zasilanie tej mechaniki, mogłyby działać dużo dłużej. Dzisiaj, można powiedzieć, roboty są bardzo popularne w Japonii, Korei Południowej, ale i w Europie też. W Austrii jest taka firma znana. Źle mówię, nie w Austrii, co ja mówię, w Stanach Zjednoczonych. Polecam wam taką firmę, która robi roboty, androidy bardziej. Androidy to jest firma Hanson Robotics w 2006 roku. Natomiast człowiek odpowiedzialny za to, czyli David Franklin Hanson, robi te roboty już dużo dłużej.
Generalnie można powiedzieć zajmuje się tymi rzeczami, trudno powiedzieć jak długo, natomiast pierwsze roboty pokazał już w 2002 roku, więc długi czas. Robią wrażenie, jego roboty naprawdę robią wrażenie, bo on poszedł raczej na wygląd robota, czyli żeby głowa przypominała ludzką i robi furorę dzięki temu. Hanson Robotics także polecam ze Stanów Zjednoczonych. Takim odpowiednikiem pana Hansona jest pan Hiroshi Ishiguro z Japonii, który też tworzy roboty humanoidalne, androidy. To jakoś ludzi bardzo przyciąga, bo jest coś co jak nowy gatunek. Jeżeli ten robot byłby cały metalowy, nie miał ludzkich cech, to nie byłby taki ciekawy dla ludzi. Natomiast jak wygląda, to robi wrażenie, że to świetnie wszystko wygląda. Jeszcze o robotyce zapomniałem powiedzieć, bo mam tutaj informację o Leonardo da Vinci. Jako pierwszy zaproponował robota w takiej definicji jak mamy: automatycznego rycerza. To zostało odkryte dopiero w 1950 roku.
I był projekt tego oczywiście, były jakieś linki, jakieś kabelki. To był rycerz taki automatyczny, który sam mógł się poruszać. Miał po prostu mechanizm, który gdyby sam się podtrzymywał, mógłby dzięki temu poruszać się autonomicznie. Natomiast to był projekt, pomysł. To się myślę bardzo liczy, pomimo że nie było technologii, żeby coś takiego zrobić. Jak wiemy, większości projektów Leonardo da Vinci nie dałoby się w tamtych czasach zrobić. Przynajmniej może nie większości, ale dużej części na pewno nie. Podejrzewa się, że jeszcze mógł to być, tu mam jeszcze jedno nazwisko, żeby już być bardziej ścisłym, Al-Jaziri. Niektórzy twierdzą, że on mógł być pierwszy. Al-Jazari mógł być pierwszy, który stworzył projekt robota, a nawet może stworzył tego robota, a Leonardo da Vinci był kolejny.
Trudno powiedzieć, historię cały czas odkrywamy tego, jak proponujemy. I firma z tych takich, oprócz tych dwóch panów, mnóstwo, tysiące osób pracują nad tym, ale znana firma jest, która cały czas pracuje nad robotami i ma duże sukcesy dzięki przede wszystkim budżetom, które ma, bo to sponsoruje DARPA. DARPA jest to organizacja militarna, właściwie rządowa militarna. To jest Defense Advanced Research Project Agency, Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w obszarze obronności, która zajmuje się finansowaniem wszystkich rzeczy, które mogą być przydatne dla armii. I te roboty jak najbardziej są przydatne, więc wielkie, ciężkie miliony po prostu idą z roku na rok. Generalnie firma istnieje od 1992 roku. Pod koniec 2013 roku została przejęta przez korporację Google. I można powiedzieć, że mają niezłe efekty. Widać na filmikach. Możecie sobie zobaczyć takie roboty jak BigDog, Cheetah, LittleDog, Rice, SandFlea, Petman i tak dalej.
Ostatnio też zaprezentowali takiego, który potrafi wchodzić na schody, sprawnie jeździć po drogach. Dosyć szybki jest dzięki temu, że ma kółka. Nie tylko, ma nogi i kółka. To jest taki bardziej robot zaawansowany. Najbardziej znany jest BigDog, który został stworzony w 2005 roku. Niby projekt zawieszony. Ciekawy jest. To jest taki muł, przypominający niby dużego psa. Natomiast bardziej mówi się o tym, że jest muł, który ma na celu przenosić jakieś ładunki. On jest też oczywiście sterowany, ale z tego, co wiem, może sam się poruszać.
Można nim sterować za pomocą radia, ale może też mieć swoją drogę przejścia, decyzję, gdzie ma pójść. Jest z nami Tomek. Witaj Tomku. Halo, czy się słyszymy? Halo? Niestety, jakiś jest błąd. Jeszcze raz, ostatnia szansa. Czy się słyszymy, Tomku? Niestety coś nie słychać było. Także DARPA, nasze DARPA.
Firma Boston Dynamics. W tej chwili mogą się rozwijać te firmy, które mają finansowanie najbardziej. O co chodzi? Jednak to jest bardzo droga zabawa. Robotyka jest to droga sprawa. Można oczywiście bawić się prostymi robotami dzisiaj za nieduże pieniądze, czyli drony. Drony już niektórzy podciągają pod roboty. Są sterowane niby. Autonomiczne są drony. Są tego typu jakieś ważki autonomiczne czy owady, które są dużo tańsze.
Natomiast są jakieś małe zabawki, roboty czy z Lego, gdzieś grające w piłkę nożną. To są tańsze znacznie. Natomiast te bardziej zaawansowane roboty są bardzo drogie. Wszystkie firmy, które produkują, tak jak właśnie Hanson Robotics, robią taki trik, aby zbierać jak najwięcej pieniędzy, żeby pokazywać niesamowite filmy, że to wygląda, jakby to już była sztuczna inteligencja, że to wszystko działa. Ludzie mówią: „Wspaniale, ekstra, rewelacyjnie”. Natomiast zawsze one pobierają spore pieniądze za to, żeby takiego robota kupić. Kilkanaście tysięcy dolarów za jednego robota. Jeszcze raz spróbuję. Chyba już słychać.
[02:49:16] - Już słychać mnie?
[02:49:16] - Tak, słychać ciebie, Tomku. Super.
[02:49:19] - Cieszę się, że dodzwoniłem, bo pierwszy raz tutaj dzwonię. Tylko radio jeszcze wyciszę, dobrze?
[02:49:27] - Tak, proszę bardzo. Rozmawiamy dzisiaj o sztucznej inteligencji, robotach, robotyce, policji zrobotyzowanej. Jeszcze nie widziałem robota policjanta, ale być może za naszego życia nas to czeka. I wtedy co zrobimy? Podskoczysz, to wystarczy obejrzeć sobie film „RoboCop”, superglina. Tam nie ma lekko, ma maszynówy wpięte. Ktoś podskoczy, to od razu śmierć na drodze. Nie dasz prawa jazdy takiemu robotowi i koniec, po tobie. Przestrzeli cały samochód, zrobi sito z samochodu twojego.
[02:50:01] - Tylko nie wiem, czy to byłoby takie groźne, bo może robot byłby mniej groźny niż człowiek, bo by miał mniej takich pobudek emocjonalnych. Właśnie mi się wydaje, przysłuchiwałem się tej dyskusji, to było dużo o komputerach i różnych rzeczach bardziej. Technologia. A mnie ciekawi, czy dałoby się stworzyć, tylko nie znam tych definicji za bardzo, robota, ale na podstawie człowieka. Na przykład urodzić człowieka i go tak modyfikować od poczęcia, żeby stworzyć maszynę biologiczną. Na przykład teraz interesuję się farmakologią, lekami i psychiatrią. I da się takie stosować rzeczy. Na przykład jak człowiek jest agresywny, da się to stłumić. Da się działać już na geny same, że da się pewne geny przytłumić, a niektóre geny wzmocnić. Właśnie na tej podstawie mnie to zastanawia, czy da się człowiekiem tak zmanipulować od strony genetycznej, żeby go zaprogramować, żeby działał w jakimś kierunku.
[02:51:15] - Pewnie jakoś tam się da, ale chyba nie o to raczej chodzi tutaj, tylko chodzi o to, żeby sobie stworzyć nowe narzędzie, jakim są roboty, do ułatwienia życia sobie. Powiedzmy, że roboty będą sprzątały. Zapomniałem powiedzieć, że są roboty sprzątające takie proste, ale to bardziej jak automaty, ale już mające jakąś prostą inteligencję w tym sensie, że wiedzą, gdzie mają odkurzać. Rumba chyba się nazywały takie te pierwsze. A teraz już jest duży wybór tych takich odkurzaczy. Nawet w Lidlu widziałem się pojawiły jakiś czas temu te takie automatyczne odkurzacze, autonomiczne, inteligentne. Dzisiaj słowo inteligentne to wszędzie się wstawia inteligentny telefon, inteligentny telewizor. Chociaż to nie ma-
[02:52:05] - Właśnie mnie zastanawia taka koncepcja, że po co budować, wymyślać koło od nowa, jeżeli mamy już człowieka? Na przykład stworzyć człowieka takiego jakby bez duszy. Po prostu człowiek maszyna, który na przykład nie ma jakichś potrzeb, na przykład seksualnych, nie ma potrzeb, żeby się wiązać z ludźmi. Po prostu wymazać to z jego głowy.
[02:52:27] - Część ludzi myślę, że takich jest. Nie potrzeba żadnych leków, wiesz, niczego. I są tacy. Więc tutaj no cóż, to jest... Ale dzisiaj nie rozmawiamy, wiesz, jak ludzi przerabiać. Także, czyli nie obawiałbyś się tak rasowo mówiąc, nie obawiałbyś się policjanta, który by ciebie legitymował, takiego automatycznego, jakby tak z bronią w ręku?
[02:52:51] - No bym się bał, jakby się zepsuł. A mnie się wydaje, że po części to już jest. Przecież na przykład są bramki, które na przykład trzeba pokazać kartę, żeby się otworzyła, tak? Jak nie mamy jakiejś tam karty, zgubimy, no to na przykład drzwi nam się nie otworzą. Na przykład człowiek, już możemy się dogadać. Na przykład człowiek nas zapamięta, na przykład ochroniarz i nas wpuści, bo pamięta nas. No jakaś tam maszyna i już na przykład tak zgubimy jakieś tam karty elektroniczne i już nas nie wpuści. Właśnie tego bym się bał, że po prostu to byłoby tak sztywne.
[02:53:24] - Tak jest, tak jest. No, no cóż, myślę, że nie będzie tak źle. No zobaczymy. Ale pewnie podejrzewam, że taka sytuacja nas gdzieś w przyszłości będzie czekała. No nie wiem, co na to policjanci, bo chociaż czasami zwykłych policjantów też równie się obawiam. Też nie wiadomo, co im strzeli do głowy, czy też zaczną strzelać, zaczną bić, pałować też różnie może być, więc też to nie jest do końca jasne. Dzięki ci.
[02:53:47] - Dziękuję.
[02:53:48] - Trzymaj się. Hej, hej.
[02:53:49] - Na razie.
[02:53:52] - Także to był Tomek. A jeszcze tutaj no takie właśnie buńczuczne jeszcze na koniec przedstawię. Twierdzenia. Twierdzenia o sztucznej inteligencji, tak? Szczególnie korporacji różnych. „Mamy sztuczną inteligencję we wszystkich produktach, od telewizorów Bravia, przez bezlusterkowe aparaty fotograficzne po Xperia i PlayStation”. To powiedział szef europejskiej centrali Sony, Daiji Yama Fuji. No dramat, dramat po prostu. Coś takiego powiedzieć to trzeba mieć naprawdę z czymś się na coś zamienić. Kolejny as intelektu, też Japończyk.
Albo chociaż to chyba był Yama Fuji. To chyba Daiji Yama Fuji to chyba jest Koreańczyk. Chociaż nie, przepraszam. Japończyk tak Sony to jest japońska firma. A tutaj kolejna. „Na naszych oczach startuje czwarta rewolucja przemysłowa. Uczące się komputery drastycznie zmienią nasze życie bardziej niż koło, prąd czy internet”. No to jest dramat. Ktoś jak pisze koło, prąd czy internet, no to trochę, trochę zbyt ostro. No, być może zmieni.
Zmienią, jeżeli faktycznie te uczące komputery ze sztuczną inteligencją, jeżeli faktycznie będą tą inteligencję miały. Na razie jest to trochę w powijakach, bo jeżeli by tak było, to każdy by tego używał, a nie kupuje jakoś masowo nikt tych iPhone'ów, bo naprawdę, no to to, co tam jest w tym systemie, no nie wiem, polecam wam się pobawić. No to nie jest jakaś rewelacja, to nie jest to co w Star Treku, że wydaje się poleceniami i wszystko ci robi. No to trzeba tam uczyć sprawy, potem to nie działa, to nie działa. Szybciej wszystko, nawet jak potem jak głosem wydaje się to szybciej i tak samemu się robi te rzeczy później ręcznie, bo to klikniesz pach, pach, pach, pach i szybciej. No to trochę bez sensu, no bo bardziej złożone jakieś rzeczy chciałbym robić i tak dalej. Więc w telefonie naprawdę rzeczy generalnie wszystkie się dosyć szybko robi, ale jeżeli żeby telefon wybrać jakiś, to też trzeba. No jeszcze z wybieraniem telefonów jakoś tam można to ogarnąć. Natomiast ogólnie jest trochę słabo ze wszystkim, no bo i tak jak się dzwoni telefonicznie, to musi być dużo szybsze coś. Jeżeli mam głosowo wydać i tracić energię na głosowe gadanie, bo każdy woli sobie wybrać nie głosowo, jeżeli szybko da się to wybrać.
Chodzi o takie funkcje, które zajmują więcej czasu. Na przykład plik gdzieś skopiować, skądś tam prawda znaleźć co by dużo ułatwiało. No ale to takich rzeczy on nie jest w stanie zrobić, ze strony na przykład jakieś ściągnąć czy coś. No podcast to tak nie działa. No więc to powiedział Jen-Hsun Huang, szef Nvidii o tych rewolucji czwartej inteligenty komputerów bardziej niż koło prąd czy internet. No myślę, że te wynalazki koło, prąd i internet to były wynalazki jednak, co by nie mówić, no na poziomie technologicznej nie otchłani, tylko osobliwości technologicznej osobliwości, czyli technological singularity. Gdzie dotyczy to rozwoju jakby, który przyspiesza dzięki temu w pewnych gdzieś tam działach. Tutaj nasz geniusz Elon Musk powiedział: „Sztuczna inteligencja jest potencjalnie groźniejsza od bomb atomowych. Sztuczna inteligencja. Bóg już istnieje”.
No aha, przepraszam, to jest artykuł z Wyborczej. No tak, bardzo inteligentny tytuł. Groźniejsza od bomb atomowych. Bo co? Bo sztuczna inteligencja te bomby atomowe odpali? Ludzie też równie dobrze mogą odpalić, więc nie wiem, czy tutaj akurat. Ale to bomby atomowe zabiły, a nie sztuczna inteligencja. Jakby nie było bomb atomowych, to sztuczna inteligencja człowieka nie zabiła. Proste. Czy całej ludzkości, musi być broń masowej zagłady.
Tutaj Stephen Hawking odgraża się, że w przeciągu najbliższych 100 lat komputer wyprzedzał ludzi, jeśli chodzi o inteligencję. Dodatkowo mówi, że stworzenie sztucznej inteligencji byłoby największym wydarzeniem w historii ludzkości. Niestety mogło również być ostatnim. Chyba że nauczymy się panować nad związanym z tym ryzykiem. Czy to największe osiągnięcie w historii ludzkości? Jakieś osiągnięcie na pewno tak, ale czy największe to bym polemizował, bo myślę, że rolnictwo było dużo istotniejsze. Ale każdy może wybrać różne rzeczy. Dużo więcej jest oczywiście tych cytatów. Niektóre mądre, z reguły głupie. Tutaj Stephen Hawking mówi: „Gdy osiągnie się IQ 100 czy 150, nie będzie problemu.
Ale gdy 1000 albo 10 000, co wtedy? To może być największe osiągnięcie ludzkości, ale zarazem jej koniec”. Tu oczywiście się boi, że taki poziom sztucznej inteligencji będzie. Nie wiem. Zmierzyć inteligencję też nie jest tak łatwo, prawda? Wykonywanie prędkości obliczeń matematycznych bije najlepszego matematyka na głowę. To jest milion IQ. Nie 10 000 IQ. Co to 1000 czy 10 000 IQ? IQ wynosi milion, miliard.
Tak szybkie obliczenia robi komputer, ale nie można inteligencji porównywać do obliczeń. Jest to dużo bardziej skomplikowane, więc myślę, że to jest naciągana troszeczkę sprawa. Już mówiłem o tych obliczeniach. Jeszcze miałem o paru rzeczach powiedzieć, o świadomości ogólnie. Myślę, że jednak świadomość musimy odciągnąć od inteligencji, szczególnie jeśli chodzi o te doświadczenia z OBE, z wychodzeniem z ciała. To są naprawdę udokumentowane rzeczy. I to poświadcza tym, że świadomość jednak jest czymś więcej niż tylko inteligencją emocjonalną czy jakąś inną. Pytanie, czy sztuczna inteligencja musi mieć świadomość? Myślę, że niekoniecznie. Nie musi mieć i czy będzie w ogóle miała, też tego nie wiem.
Termin świadomość myślę, że każdy wie, co to oznacza, bo każdy ma świadomość swojego istnienia, samego siebie. Jeżeli słuchacie tej audycji, to musicie to rozumieć i to widzieć. Bo tak po prostu jest, że ludzie, którzy są już na pewnym poziomie intelektualnym, na pewnym poziomie inteligencji, takie rzeczy czują. To nie jest tylko czucie. Poczucie tak, bo w sumie świadomość to coś więcej niż poczucie? Raczej chyba nie. I tu się nie zgodzę z tymi transhumanistami, którzy propagują różne dziwne rzeczy, jak to, że wszystko jest deterministyczne, że nasze decyzje są deterministyczne. Czyli jeżeli mamy wszystkie decyzje deterministyczne, to po prostu nie ma wolnej woli. To jest jeszcze inne pojęcie, wolna wola, ale wiąże się ze sztuczną inteligencją jednak, że sztuczna inteligencja powinna mieć wolną wolę, ale niekoniecznie. Myślę, że możemy to rozłączyć.
Powinna po prostu wybierać jakieś rzeczy. Wolna wola. Niektórzy twierdzą, że nie ma czegoś takiego, że to są wszystko algorytmy pewne czy przypadek też, czy rzucanie kostką. A ja myślę, że nie, że jest troszeczkę to wszystko bardziej skomplikowane, że jednak są realne przykłady w życiu każdego człowieka, że jednak wybiera się, dokonuje się wyboru pewnych rzeczy i wyboru nie na zasadzie rzucania kostką czy wyboru przypadkowego gdzieś tam, bo mi się coś zawidziało, tylko świadomego wyboru tego, że akurat chcę coś zrobić, że wybieramy czasami wbrew sobie, żeby coś przeżyć, żeby czegoś dokonać, żeby coś stworzyć. I tu widać wyraźnie, że ta wolna wola jest po prostu. Tutaj są krytycy, mówią, że cały czas do tego ciała. I jeżeli wykażemy, to już będzie duży plus na to, że istnieje ta świadomość poza ciałem, czyli jesteśmy czymś więcej niż tylko biologiczną istotą, to będzie duży plus na to, że jednak istnieją takie rzeczy jak wolna wola czy też dusza, czy duch człowieka. Ale nawet jeśli nie, to tak czy inaczej, jeżeli okaże się inaczej, że nie ma nic ponad materię, to jednak wolna wola też w jakimś stopniu jest, bo nawet sprowadzając wszystko do przypadku, to nie jest przypadkiem, że ktoś coś wybiera. Bo mamy albo determinizm, albo przypadek i nie wiem, jak oni to łączą trochę, ten przypadek z tym determinizmem całym, ale są rzeczy, które po prostu wybieramy w danym momencie naszego życia, bo chcemy coś zrobić. Nie znamy przyszłości, ale chcemy coś zrobić.
Niekoniecznie dla nas na plus, ale że chcemy coś przeżyć i wybieramy coś, jedno czy drugie. I wydaje mi się, że to nie jest deterministyczne, że nie jesteśmy zaprogramowani. Niektórzy wierzą w to, że jesteśmy od A do Z zaprogramowani i to wszystko już się zdarzyło i teraz tylko odgrywamy w filmie role. Jesteśmy aktorem, nie mamy wolnej woli. Ja nie uważam, że tak jest. Zresztą wiele religii zakłada istnienie wolnej woli, chociażby chrześcijaństwo, że nie wszystko jest deterministyczne, że musimy pewne rzeczy jednak robić, przerabiać. Reasumując, czy się boję tych uniwersalnych policjantów? Trochę tak, bo jakby nie było, boję się trochę tych ludzi, którzy sterują nimi, będą właścicielami nimi i to nie jest wtedy takie... Zależy, jak to wszystko będzie zrobione, ale jest ryzykowne, że faktycznie może się popsuć. Tak jak widzi się tego RoboCopa, gdzie robot wariuje i potrafi zabijać ludzi.
Trzeba by było jakoś temu robotowi ograniczyć posiadanie broni, bo to jest niebezpieczne. Jeżeli wariatom się nie daje broni, to tym bardziej jednak robotom, bo niby mogą być bardziej odpowiedzialne, ale coś się może popsuć i zacznie, nie daj Boże, strzelać. Poza tym nie może trafić do więzienia, a taki robot podejrzewam, że nie będzie miał takiej inteligencji, żeby rozumiał, co to jest więzienie i tym podobne kwestie. Więc to jest niebezpieczne. Atak policjanta, nawet jakiegoś psychopatę policjanta, pewnie też tacy się zdarzają, hamuje jednak prawo, że nie chce znaleźć się w więzieniu, więc nie będzie używał broni. Chyba że jest ku temu okazja, ale tak normalnie na pewno tej broni nie będzie używał. Także Skynetu czy się boję jeszcze tak na koniec. Skynetu, czyli sztucznej inteligencji, która przejmie cały świat i wysadzi. Być może tak, to może być zagrożenie, ale kiedy coś takiego powstanie? To jest zupełne science fiction.
Chociaż mówi się, że to już blisko, że już zaraz. To chyba nie jest tak łatwo. Wydaje mi się, że jeszcze trochę przed nami lat, żeby tego dokonać. Chociażby jeszcze nie skopiowano ręki ludzkiej. To jest skomplikowany oczywiście twór, bardzo sprawny, potrafi trzymać małe, ciężkie rzeczy, przenosić. Ta ręka ludzka jest bardzo skomplikowana i ma duży wkład w rozwój cywilizacji ludzkiej. Kciuk przeciwległy, dzięki temu możemy operować łatwiej różnymi przedmiotami. Myślę, że póki co nie. Natomiast w przyszłości być może można się tego obawiać, ale nie tak jak to mówi Elon Musk czy Stephen Hawking, że nas po prostu zabiją rośliny i co ja mówię? Już wybaczcie, bo chyba odpływam.
Zabiją nas sztuczne rośliny. Nie sztuczne rośliny, tylko sztuczne organizmy. Sztuczne organizmy inteligentne. Chyba tak nie będzie. Dobra, kończę na dzisiaj. Dzięki, że byliście. Audycja była o sztucznej inteligencji. Można ją prowadzić bardzo długo. Powstało mnóstwo książek w tym temacie, natomiast to wszystko jeszcze się rozwija i być może gdzieś w jakiejś piwnicy jakiegoś geniusza powstała sztuczna inteligencja. Wydaje mi się, że takiej osoby nie poznałem, bo myślę, że to by było głośne, że jednak nie dałoby się tego zatrzymać w piwnicy.
Ale kto wie, mogłoby się coś takiego zdarzyć. Czy w przyszłości sztuczna inteligencja powstanie? Myślę, że tak, ale najpierw musimy się nie zabić sami. Życzę wam miłego weekendu. Cześć. Hej.
[03:10:24] - When there's no one around for you to talk with. Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story? Do you know the story? Are you lonely like me? When all the world around you crumbles. Do you build a new one inside you to see?
Have you found the things you once dreamed? Suddenly lost or imagined clean. Did you play with the piper when he came for his fee? Do you know the story? Do you talk to the trees? Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story? Do you talk to the trees?
Do you know the story behind every star? To find what is near. Have you traveled too far? Do you know the story?