[01:09] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną, 66. już debatę ufologiczną online, w której dziś będziemy dyskutować na temat uciekającej cywilizacji. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios", a dzisiaj po drugiej stronie Skype'a i Google Hangouts są z nami współprowadzący nasze debaty: współpracownik „Nieznanego Świata” Piotr Cielebiaś. Dobry wieczór, Piotrze.
[01:34] - Dobry wieczór. Witam wszystkich.
[01:36] - Nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy Chris Mikina, autor serwisu Nowa Atlantyda. Chrisie, czy już jesteś? Chrisa chyba jeszcze nie ma, ale za chwilę do nas dołączy. A przy naszym Skypie jest ufolog z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej, Arkadiusz Kocik. Witaj, Arku.
[01:55] - Witam, dobry wieczór.
[01:56] - Krótko po godzinie 21:00 otworzymy naszą linię telefoniczną dla słuchaczy. Będzie można dzwonić i dyskutować z naszymi dysputantami na antenie, ale ja już teraz podam wszystkie kontakty do Radia Paranormalium. Nasz numer telefonu to 32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Odbieramy również pytania z czata, który towarzyszy naszej transmisji na YouTube. Jeżeli ktoś woli, to może nas również znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. Można również wysyłać nam pytania i komentarze, a także naturalnie relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. Panowie, czy istnieje ludzkość dwóch prędkości?
Czy na naszych oczach powstaje supercywilizacja dostępna dla elit, korzystająca z technologii pozaziemskich? Co ukrywa się przed okiem obywateli? O tych i innych sprawach pomówimy w dzisiejszym odcinku poświęconym uciekającej cywilizacji. Na początek wyjaśnijmy w kilku słowach, czym jest uciekająca cywilizacja. Jak rozumieć ten termin? Kiedy i na jakich przesłankach narodziła się ta teoria? Tradycyjnie pierwszego o zabranie głosu poprosimy Piotra Cielebiasia. Piotrze?
[03:33] - Dziękuję. Uciekająca cywilizacja to temat, który w naszym kraju jest troszeczkę mało znany. Wiąże się głównie z teoriami, które mówią o tym, że Amerykanie rozwijają sobie w kosmosie tajny program kosmiczny. Natomiast temat jest trochę szerszy, bo obejmuje bardzo wiele zagadnień. A chodzi przede wszystkim o to, że jak powiedziałeś, istnieje ludzkość dwóch prędkości. Ta pierwsza prędkość to jesteśmy my wszyscy tutaj, tak zwana ludzkość, obywatele. Natomiast ta reszta, uciekająca cywilizacja, jest to ta część ludzkości, elity, które partycypują nie tylko w największej części dochodów, ale też w tym, że mają dostęp do najnowszych technologii. I to nie chodzi wcale o technologie, które wyprzedzają nas o rok, dwa, trzy, ale o sprawy i zagadnienia, które są bardzo daleko i mogą mieć bardzo znamienny wpływ na życie ludzi. Jak to wszystko wiąże się z UFO? W zasadzie odbywa się to na dwóch płaszczyznach.
Pierwszy związek UFO z uciekającą cywilizacją to są wszystkie dziwne obiekty latające, które przez ufologów są brane za obiekty typu NOL i wiązane z ingerencją z pozaziemi, a które tak naprawdę mogą być wytworem owej uciekającej cywilizacji. Natomiast druga hipoteza mówi o tym, że ta ludzkość pierwszej prędkości swoje dane techniczne może tak naprawdę pozyskiwać z kontaktów z istotami pozaziemskimi. Jest to bardzo kontrowersyjne i tak naprawdę hipoteza uciekającej cywilizacji narodziła się po wojnie. Trzeba mieć na uwadze to, że w zasadzie uciekająca cywilizacja to jest tak naprawdę kilka hipotez. Pierwsza mówi, że istnieje od zawsze jakaś grupa, która w pewien sposób wpływa na bieg ludzkości i tak naprawdę ona mogła już osiągnąć zaawansowane stadium dawno, dawno temu, kiedy ludziom nie śniło się jeszcze w ogóle o jakiejkolwiek mechanice, może nawet na długo przedRewolucją przemysłową. Natomiast druga hipoteza mówi o tym, że kluczowym okresem w rozwoju uciekającej cywilizacji było wybuchnięcie II wojny światowej, rozwój koncernów militarnych, postęp technologiczny napędzany z jednej strony napływającymi do Stanów Zjednoczonych ekspertami z Trzeciej Rzeszy, ale też zimną wojną i chęcią prześcignięcia drugiej strony, czyli Związku Radzieckiego. W tym czasie pewne grupy decydenckie, głównie w Stanach Zjednoczonych, bo musimy jeszcze rozstrzygnąć, do jakiego kręgu narodowościowego ma się ograniczać uciekająca cywilizacja. Przede wszystkim są to moim zdaniem Amerykanie. Są różne szkoły patrzenia na uciekającą cywilizację. Jedna z nich mówi, że są to elity współczesnego świata.
Druga mówi, że są to elity świata, które tak naprawdę trzymają wręcz finansjerę nie od dziś, nie od II wojny światowej, ale w zasadzie od kilkuset lat. Tak naprawdę mamy pewien problem z zdefiniowaniem tego, odkąd ta cywilizacja ucieka, gdzie ucieka, kto tam ucieka, ale jedno wydaje się bardzo niepokojące i nie wiem czy pewne, bo nie chcę używać tu takich bardzo jednoznacznych sformułowań, ale jeżeli oglądaliście film „Elysium”, zresztą dość ciekawy, zauważyliście na pewno ludzkość dwóch prędkości. Że robole i niewolnicy mieszkali na Ziemi, która była zdeprawowana, rządzona przez różnego rodzaju grupy przestępcze, kartele i tak dalej, a reszta, która spijała śmietankę z pracy tych wszystkich, mieszkała sobie na orbicie w specjalnej stacji kosmicznej. Mniej więcej na tym polega koncepcja uciekającej cywilizacji. Jak powiedziałem, cały problem w tym, że ona jest dość niezdefiniowana. Natomiast są pewne przesłanki pozwalające twierdzić, że jednak ktoś próbuje się od tej cywilizacji w obecnym stopniu oddzielić, zbudować sobie nową cywilizację. Zbudować sobie przewagę technologiczną i co ważne, dzięki tej przewadze móc na przykład kontrolować pozostałą część ludzkości, bo to też bardzo ważny element tej hipotezy. Co jeszcze możemy dodać do uciekającej cywilizacji? Będziemy jeszcze mówić o głównych przesłankach, do których zaliczają się przede wszystkim projekty czarnobudżetowe. I będziemy mówić o tym, czy możliwe jest, by dało się wtłoczyć uciekającą cywilizację w ramy ufologii.
Ale teraz oddam głos Chrisowi, dlatego że w zasadzie on nas napchnął do tego, żeby zająć się uciekającą cywilizacją. Gdyż u nas ten temat nawet nie jest traktowany. Od tego trzeba zacząć. Chris, jak ty definiujesz uciekającą cywilizację?
[09:43] - Jest to rzeczywiście trudne do zdefiniowania, dlatego, że problem wymyka się. Jak sama nazwa wskazuje, cywilizacja ucieka i wymyka się naszemu zrozumieniu. Nie bardzo udaje nam się znaleźć jakieś określone, silne przesłanki, informacje, które wskazywałyby, że z czymś takim mamy do czynienia. Ale masa niepokojących zjawisk, które funkcjonują wokół tego terminu i wokół tego typu myślenia, wokół tego typu filozofii, skłaniają nas do postawienia takiej hipotezy, że rzeczywiście istnieje jakaś grupa, która zorganizowała się dobrze na tyle, aby móc wykorzystać większość, jaka żyje na naszej planecie do swoich własnych celów, być może jakichś bardzo mrocznych celów. Próbując zdefiniować czy znaleźć źródło czegoś takiego jak uciekająca cywilizacja, ja bym się cofnął do czasów tak zamierzchłych, że aż legendarnych, bo przecież mamy do czynienia w naszej legendarniej historii z pojęciem takim jak Atlantyda. Że istnieje nagle taka cywilizacja, która rzekomo żyła długo przed potopem, zanim została zniszczona przez ten potop, która ma do swojej dyspozycji nie tylko technologie, ale najrozmaitsze możliwości, być może z możliwością poruszania się w naszym układzie słonecznym, a może jeszcze dalej. Nie mamy pojęcia. Możemy gdybać i budujemy tę legendę na podstawie najrozmaitszych znalezisk, tych właśnie megalitów tu i ówdzie rozrzuconych po świecie, których precyzja, sposób wykonania jest niepokojący. Nie wiemy kto to zbudował, nie wiemy, kiedy to zbudował. Ten ktoś nie zostawił po sobie żadnych śladów, ale to, w jaki sposób zbudował, podpowiada nam, że mamy do czynienia z kimś, u kogo kultura technologiczna była bardzo wysoka.
I teraz ta pierwsza archetypowa dla mnie definicja uciekającej, odrywającej się cywilizacji to jest właśnie ta historia, kiedy po zniszczeniu Atlantydy, która miała się gdzieś zapaść w morskie odmęty, zostają ci uciekinierzy, czy też raczej ci, którzy uratowali się z tego kataklizmu.Którzy uratowali także ze sobą część tej wiedzy, która była własnością tej legendarnej Atlantydy. I teraz ich celem jest jej odbudowanie i aby ją odbudować, muszą to zrobić czyimś kosztem, najlepiej kosztem reszty ludzkości na Ziemi, która stoi na bardzo niskim poziomie. Kiedy patrzymy na nasz rozwój, który nasza historia opisuje przez ostatnie maksymalnie 7000 lat, nagle widzimy, że bardzo trudno jest znaleźć logikę tego, jak się nasza cywilizacja rozwija. Wygląda to tak, że ten chaotyczny, wydawałoby się rozwój jest przez kogoś, przez jakąś grupę sterowany, że ktoś coś tworzy i buduje gdzieś za naszymi plecami. Jest bardzo cierpliwy. Ten plan nie realizuje się w ciągu 20 lat, 200 lat czy 2000 lat. Być może potrzeba na to dziesiątków tysięcy lat, ale nieoczekiwanie przychodzi taka myśl do głowy, że coś dzieje się za naszymi plecami, że to, co się wokół nas buduje, niekoniecznie służy naszemu rozwojowi i temu postępowi, którego my jesteśmy częścią, rozbudowując naszą własną cywilizację. Ale że ktoś za tym stoi i tworzy to wyłącznie do własnych celów i naszym kosztem. Tu bym widział archetyp i początek definicji budowania terminu uciekająca cywilizacja właśnie w taki sposób rozciągnięty niesłychanie w czasie. I dochodzimy do czasów współczesnych, kiedy nagle w ciągu 100 lat mamy do czynienia z nieprawdopodobnym rozwojem technologicznym, za którym ledwie nadążamy.
Sposób, w jaki kontroluje się nas, mechanizmy, jakie powstają wokół nas, a jednocześnie technologie, które mamy świadomość tego, że istnieją, a my nie mamy ich do własnej dyspozycji, podpowiadają, że projekt jest zaawansowany. Ktoś za nim stoi i dokądś z tym wszystkim zmierza. Naszym zadaniem jest odkryć całą historię, w jakiś sposób odkryć jej mechanizm, pokazać tych, którzy są za tym wszystkim i do czego zmierzają i co chcą zrobić naszym kosztem. Stąd ten termin uciekającej bądź odrywające się cywilizacji, o której dzisiaj mamy rozmawiać. Może tyle na początek. Dziękuję. Arku, jak ty definiujesz uciekającą cywilizację?
[14:52] - Rozwój człowieka, rozwój cywilizacji ludzkiej przypomina troszeczkę wyścig kolarski. Wiadomo, gdzie jest mniej więcej meta, dokąd trzeba jechać. Jedzie cały peleton i co jakiś czas zdarzają się ucieczki. Mniej więcej tak to wygląda też na poziomie rozwoju ziemskiej ludzkiej cywilizacji. Co jakiś czas wyskakują tu i gdzie jakieś przebłyski inteligencji społeczeństw, tworzą się bardzo wysokie jak na pozostałą część społeczeństwa ludzkiego kultury. One pod wpływem czy to katastrof naturalnych, czy upadku wewnętrznego upadają po to, żeby za chwilę znowu na gruzach tej cywilizacji wybudowała się następna, rozkwitła i znowu upadała. Tak się dzieje w różnych miejscach na świecie. W tej chwili też mamy do czynienia z tym. To nie tylko dwie prędkości, ale tych prędkości rozwoju cywilizacji ludzkiej jest w tej chwili co najmniej kilka. Tutaj akurat cywilizacja europejska w tej chwili zdobyła możliwie dużo poprzez rozwój technologiczny.
Nie tylko mamy do czynienia z cywilizacją zachodnioeuropejską. Niektóre państwa czy krainy stoją w dalszym ciągu w tym, co miały, dokąd doszły i obywatele są zadowoleni, nie idą dalej, nie posuwają się do przodu, a jeżeli się posuwają do przodu, to tylko dlatego, że coś im wskakuje z cywilizacji europejskiej. Najczęściej są to jakieś odpady, ale i tak to jest o niebo wyżej zorganizowane niż to, co oni sami są w stanie dojść. Cywilizacja natomiast uciekająca ma według mnie bardzo mocne powiązania z finansowaniem i jej początków należałoby szukać w zasadzie w bitwie pod Waterloo. Dlatego że pewien pan puścił plotkę na giełdzie w Londynie, że Napoleon wygrał tę bitwę. Wszystkie akcje poszły od razu w dół. On skrupulatnie poskupował to wszystko. Natomiast w momencie, kiedy przyszła właściwa informacja, wszystkie akcje poszybowały w górę i w ten sposób pan Rothschild stał się bardzo mocno bogatym człowiekiem. Potem mamy do czynienia zZ powstawaniem Stanów Zjednoczonych, gdzie ta rodzina maczała swoje palce, dawała pieniądze jednej i drugiej stronie, bardzo ugruntowując swoje wpływy w tym nowym kontynencie, tym, który miał wszystko posunąć do przodu. I tak mniej więcej to się toczy, że oni sponsorują różne takie działania.
Ten rozpęd, kompletny odlot zaczął się w sumie, tak jak powiedział Piotr, po II wojnie światowej, gdzie ta technologia, która rozwijana jest za te pieniądze, bardzo przewyższyła to, czym dysponują wszyscy inni. I w ten sposób mamy tutaj, to były początki i tak należy to rozumieć. Tak mi się wydaje. Dziękuję.
[19:21] - Przechodzimy do kolejnego pytania. Głośny udział w ujawnieniu zakusów uciekającej cywilizacji mieli whistleblowerzy. Przepraszam, nawet dla anglisty ta nazwa bywa troszeczkę problematyczna. Whistleblowerzy i tajni informatorzy, a wśród nich Gary McKinnon, który poinformował opinię publiczną o tym, że Amerykanie mogą budować armię w kosmosie. Czy szkockiemu hackerowi można wierzyć? Może tym razem pierwszy niech się wypowie w tym temacie Arek Kocik. Arku?
[19:54] - Czy można mu wierzyć? Raczej w momencie, kiedy zostały próby ściągnięcia go przez Stany Zjednoczone na swoje terytorium, osądzenie go i chęć skazania go na wieloletnie więzienie, należy wziąć pod uwagę, że faktycznie to, co on mówił i ujawnił, mogło mieć miejsce. Ujawnił mianowicie kilka spraw, ale taka najbardziej zapadająca w pamięć jest to, że Amerykanie w szeregach swojej armii mają nieziemskich oficerów. Cokolwiek to by oznaczało, jednoznacznie kieruje myśl na to, że mają kontakt z obcymi i być może oni są tymi nieziemskimi oficerami, a być może część czarnego budżetu Stanów Zjednoczonych jest przeznaczana właśnie na rozwój sił kosmicznych, które operują w przestrzeni kosmicznej, o czym społeczeństwo zarówno amerykańskie, jak i opinia światowa nie jest informowana. Natomiast jako potwierdzenie jego słów były te zdjęcia różnym instalacjom, które orbitują po orbicie ziemskiej. Robił zdjęcia, jak on się nazywa? Wyleciało mi z głowy. Przy pomocy teleskopu robił zdjęcia tym obiektom kosmicznym i te filmiki z nagrywaniem zamieszczał na YouTubie. Kurczę, wyleciało mi z głowy, ale być może Piotr będzie wiedział i uzupełni moją wypowiedź. Według mnie jak najbardziej można mu wierzyć, że coś jest na rzeczy.
Ale co? To ciężko stwierdzić. Dziękuję.
[22:21] - To może oddajmy teraz głos Chrisowi McKinnonie. Chrisie?
[22:24] - Ta historia z McKinnonem wielokrotnie była przez nas omawiana. Jest często przywoływana jako taki przykład koronny tego, że w tle coś się dzieje, że istnieją jakieś równoległe programy technologiczne realizowane kompletnie bez wiedzy opinii publicznej, bez naszej wiedzy, że coś się dzieje, dochodzi do jakichś wynalazków. I to spostrzeżenie McKinnona, że nagle mamy do czynienia z pozaziemskimi oficerami, mamy nieoczekiwanie informację o tym, że gdzieś w Układzie Słonecznym stoi cała kosmiczna flota, tak groteskowa, że niemalże przypominająca „Gwiezdne wojny” czy raczej „Star Trek”. Jest to zdumiewające, bo nie potrafimy sobie nawet wyobrazić, że coś tak potężnego, olbrzymiego, że taka organizacja byłaby w stanie umknąć naszej uwadze. Jak czytamy w pytaniu, gdzie jest mowa o whistleblowerach, to mamy wrażenie, spoglądając na historię tego typu przypadków, że za każdym razem, jeśli tworzone jest coś niepokojącego, taki whistleblower, ktoś taki, którego rusza sumienie, ma pewne informacje, których nie ma reszta, informuje tą resztę o tym, że nieoczekiwanie dzieje się coś, na co należy zwrócić natychmiastową uwagę. Istnienie takiej floty, a zwłaszcza floty, która zatrudnia pozaziemskich oficerów, jest czymś niezwykłym, czymś sensacyjnym. I teraz sytuacja jest rzeczywiście wręcz groteskowa. Bo jak do tego podejść? W jaki sposób przyjąć do wiadomości, że oto mamy do czynienia z czymś, czego rozmiary przewyższają wszystko to, co do tej pory mieliśmyZ czym do tej pory mieliśmy do czynienia tutaj na Ziemi, w naszym codziennym życiu. Jak wyobrazić sobie dziś, w czasach, kiedy Rosjanie jeszcze pływają na parowych lotniskowcach, potężne statki kosmiczne stojące gdzieś w środku układu naszego układu słonecznego i tworzące jakąś kosmiczną flotę.
O ile rozsądek mówi, żeby taką myśl odrzucić, to z drugiej strony Stany Zjednoczone traktują tego typu informacje na serio, że ktoś o tym opowiada i za wszelką cenę starają się ściągnąć tego hackera do siebie po to, żeby go w jakiś sposób osądzić, a najprawdopodobniej po prostu zdjąć go publicznego i uciąć głowę tej całej sprawie. Przynajmniej tak to wygląda z pozoru, dlatego że gdyby to była rzecz niepoważna, to tak poważne służby jak CIA czy inne trzyliterowe agencje nie zawracałyby sobie tym głowy, a raczej ośmieszono by tą sytuację. A tutaj przykłada się dość dużą wagę i kolejni amerykańscy prezydenci konsekwentnie podtrzymują prośbę o ekstradycję McKinnona. Jak zjeść teraz tą żabę? Jak może powstać coś tego typu o rozmiarach? Czytałem ostatnio książkę człowieka, który opisuje różne zakulisowe historie związane z budowaniem amerykańskiego programu kosmicznego. Te zakulisowe historie najczęściej jest to, że technologia, którą wykorzystywano do tych lotów czy przygotowań Księżyc po prostu kiepska. Groziła utratą życia astronautów. Wszystko było praktycznie testowane i wyniki, efekty tych wynalazków, tych nowych pojazdów, tych nowych koncepcji wystrzelenia kogoś w przestrzeń kosmiczną były praktycznie testowane na żywych ludziach. W jakiś sposób szczęśliwym zbiegiem okoliczności program, bo dziś mamy wypraw najrozmaitszych satelit na krańce Układu Słonecznego, mamy stację kosmiczną i dużo więcej wiemy na temat kosmosu.
Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że program ten pochłaniał gigantyczne kwoty pieniędzy. Był budowany, przynajmniej w części był utajniany, bo były to wynalazki, które mogły mieć w przyszłości wpływ na to, w jaki sposób będzie się nie tylko rozwijał kraj, ale w jaki sposób na przykład poradzi sobie, gdy będzie wojna ze swoim wrogiem, w tym czasie ze Związkiem Radzieckim. Więc był to olbrzymi program, pochłaniał olbrzymią ilość myśli technicznej ludzi, infrastruktury i pieniędzy. Wiemy o nim dość dobrze, bo co jakiś czas pojawiali się ludzie, którzy informowali o takich rzeczach. Na dodatek dziś, po latach te historie wszystkie są odtajniane, dlatego możemy czytać o zakulisowych historiach, jakie miały miejsce podczas początków podboju kosmosu. Z tych informacji wynika, że tak naprawdę dookoła nie istnieje nic i nie ma właściwie takiej możliwości, ażeby móc stworzyć coś takiego jak na przykład flota kosmiczna, którą widział w kosmosie na komputerze McKinnon. Nazwiska tych oficerów, w tym oficerów pozaziemskich. Żeby istniał taki program i byłby on stworzony w tak szczelny sposób, że żaden trybik tej maszyny nie pękłby i w postaci whistleblowera nie poinformował nas o tym. Tymczasem tego nie ma i autor książki o amerykańskim podboju kosmicznym sam po prostu śmieje się z takiej teorii, jak teoria odrywającej się cywilizacji, uciekającej cywilizacji, czy też czarnych programów na gigantyczną skalę, które na przykład budują bazy gdzieś w najrozmaitszych zakątkach Marsa czy po ciemnej stronie Księżyca.
Że pewne rzeczy, pewna wielkość jest po prostu na Ziemi nie do ukrycia. Nie da się tego zrobić. I dlatego tego typu program czy tego typu historia, jaką opowiada McKinnon, nie istnieje, a jego sam przykład i cały ten precedens tej historii jest po prostu eksplorowany i wykorzystywany przez te trzyliterowe agencje, ażeby odstraszyć innych śmiałków, którzy będą próbowali wedrzeć się do amerykańskich supertajnych komputerów i spróbować dotrzeć do różnych interesujących danych. I tylko po to wszystko jest utrzymywane i realizowane w taki właśnie sposób. Dlatego wciąż McKinnon jest na liście gończym. Wciąż chętnie chcieliby go wyrwać z Szkocji, przenieść do Stanów i osądzić go, zrobić mu w ten sposób jakąś krzywdę. Ale z drugiej strony, jeżeli przypatrzymy się czemuś takiemu jak fenomen odrywającej się cywilizacji, to musimy założyć jedną rzecz. Znów, jak formułuję to pytanie, mówi się o tym, część pytania brzmi: czy Amerykanie mogą budować armię w kosmosie? I myślę, że tutaj w przypadku tego tematu, który dzisiaj omawiamy, zachodzi pewien logiczny problem, dlatego że my jesteśmy przez szkołę głównie ukształtowani, przez media oczywiście również w ten sposób, że patrzymy na świat jako obszar pewnej określonej grupy ludzi. Czyli Polska należy do Polaków, Stany do Amerykanów i tak dalej.
Dlatego my nagle operujemy takimi terminami jak Polacy, Amerykanie, Rosjanie. Oni to mają, ci mają coś innego. Operujemy w tym świecie. Odrywająca się cywilizacja, uciekająca cywilizacja zakłada kogoś. Nie ma żadnej przynależności pod jakąkolwiek banderę. To właśnie te kraje są wykorzystywane w jakiś sposób do tego, ażeby tenOdrywający się cywilizacji, uciekającej cywilizacji mógł w ogóle zaistnieć. Dlatego jeżeli nawet istnieje, załóżmy, flota kosmiczna, to nie jest państwem. To nie są fajne historie ze Star Treka. Ewentualnie, jeżeli weźmiemy patrzeć na to jako coś, co należy do grupy ludzi, okazuje się, że nazywam się w ten sposób i mam taką banderkę, i to jest nasz symbol, i tworzymy sobie nowe państwo czy nowe coś. Myślę, że aby zrozumieć do końca pojęcie uciekającej cywilizacji, należy pojąć jej ideologię.
W moim przekonaniu ta ideologia najłatwiejsza jest do zrozumienia w momencie, kiedy zobaczymy, co wydarzyło się tuż po drugiej wojnie światowej, kiedy mamy do-
[31:10] - Tym razem wystąpił chyba jakiś problem u Chrisa, bo nam go wywaliło.
[31:16] - Dzisiaj się dzieją rzeczy bardzo złe.
[31:18] - Ale za to ciebie słychać.
[31:20] - Dzisiaj się dzieją rzeczy przedziwne na tym hangoucie. Ja tutaj przecież byłem cały czas i gadałem nawet o tym McKinnonie jak jakaś dupa, za przeproszeniem, przez trzy minuty i nie było mnie w ogóle słychać. Ja nie wiem, co to jest. Chłopaki mnie nie słyszeli, nikt mnie nie słyszał. Straszne rzeczy, a teraz Chrisa wywaliło jeszcze w środku wypowiedzi. Dobrze, że sobie tutaj zanotowałem, gdzie go wywaliło. Tak że jak wróci, to mu o tym przypomnimy. Marku, staraj się go tam przywołać z powrotem. Natomiast ja rzucę krótki mój komentarz na McKinnona. Jak już tutaj powiedzieli chłopaki i jak ja zacząłem mówić, kiedy nie było mnie słychać, on już od kilkunastu lat jest w zasadzie bohaterem opowieści mediów mainstreamowych, bo McKinnon to jedna z niewielu osób.
Nawet nie wiem, czy go nazwać tajnym informatorem, bo on w zasadzie nie pretenduje do tego miana. Oficjalnie jest zwykłą chłopaczyną ze Szkocji mieszkającą w Londynie, która próbuje walczyć z wielkim światem tajemnic. Przypomnijmy, że McKinnonem kierowało to, że chciał szukać informacji o UFO i tajnych technologiach. Skończył na tym, że odnalazł listę pozaziemskich oficerów i zdjęcie przedstawiające jakiś dziwny obiekt na orbicie, który wygląda trochę jak parówka nadziana piłkami golfowymi. Zdjęcie się całe nie załadowało, ale widać było, że coś krąży po orbicie. I tak naprawdę narodził się problem. Dlaczego? Dlatego, że z jednej strony McKinnon zaoferował historię, która była bardzo ciekawa, bo on przyznawał wprost, że coś znalazł. O tym, że coś znalazł, świadczyła reakcja strony amerykańskiej, która jak zacytuję jednego z prokuratorów, chciała go po prostu usmażyć. To znaczy oni twierdzili, że żądają ekstradycji McKinnona, że skażą go na kilkadziesiąt lat więzienia.
Przede wszystkim chcieli go skazać za zniszczenie komputerów, bo on włamując się na przykład do komputerów NASA, do komputerów NSA, do komputerów marynarki wojennej spowodował przestój w działalności CIA po pierwsze, a po drugie odwołanie pewnych działań. I to wszystko przeliczono na dolary i okazało się, że tego jest bardzo dużo i McKinnonowi grożą poważne konsekwencje. Jak mówię, żądano dla niego kilkudziesięciu lat więzienia. Ale potem sprawa się robi dość dziwna. O ile Amerykanie w przypadku wszystkich osób, które ujawniały tajemnice rządowe rzekomo milczeli, tak w tym przypadku zachowali się wręcz alergicznie. Zażądali wydania McKinnona, zażądali dla niego wielu lat więzienia. Pewnie nie wyszedłby stamtąd żywy. I pojawia się pytanie, czy po pierwsze, jeżeli McKinnon zrobiłby coś takiego, miałby na sumieniu jakiś grzech, to czy oni by się zachowali w ten sposób, że swoją agresywną postawą w zasadzie tylko podsycali teorie spiskowe? Po drugie, czy McKinnon twierdząc, że w zasadzie chałupniczymi metodami wszedł na komputery agencji rządowych i wojska amerykańskiego, był w stanie to zrobić? Po trzecie, wydaje się, że Amerykanie, którzy mają przecież za sobą wiele podobnych akcji z osobami typu...
Może jeszcze wtedy nie mieli, ale na pewno pojawiały się różnego rodzaju przecieki. Chodziłem przede wszystkim wcześniej o Snowdena i Assange'a. Wtedy ich jeszcze nie było, natomiast byli whistleblowers i inne osoby, które starały się to ujawnić. Oni oczywiście często kłamali i o tym trzeba mówić, ale wydaje się, że lepszą taktyką dla Amerykanów w przypadku McKinnona byłoby po prostu pozyskanie go do roboty i nierobienie wokół tego szumu z dwóch powodów. Po pierwsze tą swoją alergiczną reakcją i próbą usmażenia go, jak cytowałem, wzmocnili teorie spiskowe, a po drugie pokazali tylko, że w zasadzie ich zabezpieczenia informatyczne są bardzo słabe. W zasadzie każdy może je złamać w domu. Wtedy, przynajmniej w tamtym okresie. Tak że wydaje mi się, że ta sprawa McKinnona jest ciekawa, ale jest trochę za piękna, by była prawdziwa. Coś tam jeszcze jest w tej historii. Albo McKinnon nie do końca powiedział, co zobaczył, bo on w zasadzie mówi tylko o dwóch rzeczach, które widział.
Może widział znacznie więcej. A te sprawy, o których mówi
[36:26] - Niekoniecznie mają się do prawdy. Albo został naciśnięty, przyciśnięty, by mówić tylko o tych dwóch sprawach, a o reszcie, którą widział, którą zobaczył, której ujawniać nie wolno, zapomnieć i milczeć, bo wtedy może mieć realne kłopoty. Przypomnę, że McKinnona uratowano. To znaczy w gruncie rzeczy go uratowali. Chodzi mi o rząd. Rozpoczęła się kampania, która miała na celu niewydanie go i rzeczywiście się udało. Natomiast on skutecznie w ostatnich kilku latach, właściwie co roku są jego słowa przypominane, rozpropagował teorię o uciekającej cywilizacji i o tym, że ktoś coś sobie na orbicie buduje. I jak powiedział Chris, to mogą być Amerykanie, ale w zasadzie nie muszą być Amerykanie, bo to może być internacjonalistyczna grupa elitarna, która współpracuje ze sobą. To mogą być grupy związane z finansjerą, które sobie podkupiły naukowców. To mogą być sami naukowcy, ale skąd sami naukowcy mieliby na to pieniądze?
I tak dalej. Spróbujmy się połączyć z Chrisem, żeby dowiedzieć się więcej, co miał na myśli, mówiąc o ideologii uciekającej cywilizacji. Marku, mamy go tam na linii?
[37:53] - Chrysa nie ma nawet na Facebooku, więc chyba całkiem stracił połączenie z internetem.
[38:00] - No to kiszka. I to niezła. Arku, jak ty sądzisz, czy ta sprawa McKinnona nie wydaje ci się zbyt piękna, żeby była prawdziwa? To znaczy, czy czasami nie jest to taki kontrolowany przeciek, żeby stworzyć w ludziach wrażenie, że coś jednak tam na tej orbicie się dzieje i ci Amerykanie coś robią? Bo tak naprawdę z jednej strony ta historia jest w jakiś sposób wiarygodna, ale zachowanie Amerykanów w tych sprawach pokazywało zawsze, że oni raczej byli bardzo niechętni do ujawniania czegokolwiek i jeżeli czynili jakieś kroki na przykład na polu ufologicznym, zawsze kryło się w tym jakieś drugie dno. Czy może być tak, że te rewelacje McKinnona mają tylko doprowadzić do wniosku innych wielkich graczy na arenie polityki, że Amerykanie coś tam sobie w kosmosie dłubią na większą skalę?
[38:56] - Ja sądzę, że coś tam dłubią na większą skalę. Jeżeli popatrzymy w ogóle na rozwój komputerów i informatyzacji, jak się to wszystko rozwijało, jak ruch hakerski rósł w siłę i czego potrafił dokonać, to osiągnięcia McKinnona nie są wcale rewelacyjnie duże. Jeżeli sobie przypomnimy taki film „Gra wojenna”, gdzie chłopaczek za pomocą modulatora przez budkę telefoniczną wchodzi do serwisów armii amerykańskiej. Takie rzeczy faktycznie w tym czasie były możliwe, podejrzewam. Jeżeli weźmiemy pod uwagę też to, że najczęstszym hasłem dostępu dla poszczególnych osób jest słowo „password”. Co tu dużo mówić, mógł tego dokonać. Zwłaszcza że to było jeszcze zanim powstało WikiLeaks, zanim inni próbowali pokazać to, co oni tam dłubią u siebie. Mówiłem wcześniej o zdjęciach z tych teleskopów, które zamieszczał Wilson na YouTube'ach. Robił takie filmiki. Szczerze powiedziawszy nie za bardzo wiemy, jak on namierzał te stacje.
Rozmawiałem z jednym panem, który zajmował się astronomią, miał dosyć duży teleskop. Pytałem się go, czy jest możliwe robienie zdjęć satelitów. Chodziło mi konkretnie o stację orbitalną i on powiedział, że zdecydowanie nie, dlatego, że ona porusza się zbyt szybko i te silniczki, które napędzają i przesuwają jego teleskop, są zbyt wolne, żeby nadążyć za czymś, co się tak szybko porusza. Niemniej jednak Wilsonowi udało się zrobić bezapelacyjnie te zdjęcia z kosmosu, które obiegły internet. Pokazują, że coś jeszcze lata oprócz tego, o czym społeczeństwo jest informowane. Amerykanie mają dosyć długą praktykę w czarnych projektach szpiegowskich. Oni stworzyli pierwszych orbitalnych szpiegów, tak to powiedzmy, ponieważ oni nie mogli się w żaden sposób dostać na terytorium Związku Radzieckiego i wybadać, co oni faktycznie mają. Więc robili zdjęcia, żeby mieć to możliwie szybko, bo kiedyś odbywało się w ten sposób, że były robione z orbity zdjęcia, później kasety z tymi filmami były zrzucane z orbity. Najprościej tak to powiedzieć, że były zrzucane i wyłapywane przez samoloty i tak dalej. To było wywoływane.Te zdjęcia były zawsze robione z pewnym opóźnieniem i on wpadł na genialny pomysł, żeby zrobić obróbkę cyfrową u góry, w kosmosie i przesyłać tylko dane.
Mieli swoją wizję. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że cały program wahadłowców kosmicznych powstał na zlecenie Pentagonu i miał na celu między innymi wynoszenie i wyłapywanie satelitów, które krążą po orbicie, bo innego sensu jeżdżenia ciężarówką do pracy, a tak to określano, nie było. Co się w tej chwili dzieje? Pamiętajmy, że pierwsze próby z Columbią robione w trakcie lądowania, to był chyba rok 1978, z tego, co pamiętam. Mamy rok 2017 i raczej mało prawdopodobne, żeby Amerykanie nic nie mieli. Wszystkie rzeczy dookoła tego mówią o tym, że coś jest na rzeczy i być może McKinnon nawet nie wie, gdzie dotarł. Dlatego sposób dotarcia przez niego do tych informacji jest ważniejszy niż to, co faktycznie zdążył stamtąd pobrać.
[44:22] - Dziękujemy.
[44:22] - Na pewno Chris będzie miał na ten temat świeższe informacje.
[44:30] - Chris, jesteś. Skończyłeś mówić, zanim cię wyrzuciło na ideologię, którą się może kierować uciekająca cywilizacja i do tego za chwilę powrócimy. Natomiast kiedy uciekłeś, rozmawialiśmy o McKinnonie i o tym, że trochę ta sprawa jest zbyt piękna, żeby była prawdziwa, bo McKinnon w zasadzie jest człowiekiem, który rozsławił teorię uciekającej cywilizacji na cały świat dzięki mediom głównego nurtu. To dzięki niemu zaczęto mówić o tym na całym świecie, bo przecież inne teorie nie miały dojścia do serwisów najbardziej poczytnych. Zaczęto mówić wtedy o tym, że Amerykanie coś sobie w kosmosie budują i tak dalej. Zaczęliśmy się zastanawiać, czy czasami nie był to też taki myk i unik ze strony Amerykanów, że oni przez McKinnona starali się albo powiedzieć swoim oponentom: „My coś budujemy i możecie nie wiedzieć co i próbujcie nas teraz dogonić”. Czyli taktyka znana jeszcze z zimnej wojny. Albo McKinnon powiedział coś, ale nie do końca. Pewne informacje mógł zatrzymać dla siebie, bo wiemy, że powiedział o tych pozaziemskich oficerach i o tym dziwnym statku, ale tak naprawdę mógł zobaczyć dużo więcej i w pewnym momencie, by nie narobić sobie kłopotów, został mocniej przyciśnięty i od tego czasu nie mówi o niczym innym. Co sądzisz o takim podejściu do sprawy McKinnona?
Dokończ nam swoje wnioski na temat ideologii uciekającej cywilizacji, do której zresztą zaraz się odniesiemy.
[46:18] - Właśnie, wy sobie tutaj rozmawialiście w najlepsze, a ja mówiłem do ściany i argumentowałem sam z sobą. Prawie sytuacja jak z McKinnonem, że widziałem coś, co nie istniało. Jeśli chodzi o McKinnona, wydaje mi się, że jest to część pewnej skutecznie działającej propagandy, z którą mamy dziś do czynienia niemalże na co dzień, a która się nazywa fake news. Wystarczy stworzyć pewną hipotezę i nadać jej ramy prawdopodobieństwa po to, żeby wystartowała i zaczęła żyć własnym życiem. Za każdym razem, kiedy dzieje się coś niepokojącego, dowiadujemy się o tym, co dzieje się niepokojącego, od tych słynnych whistleblowerów. To są ludzie, którzy nagle odzyskują coś w rodzaju człowieczeństwa, odpowiedzialności za ten świat, za ludzi. Nie boją się zrobić krok do przodu, narazić samych siebie i opowiedzieć światu to, co zobaczyli i co dzieje się, i dlaczego uważają to za coś niepokojącego. Za każdym razem taki whistleblower nie tylko odkrywał system, ale kompromitował ludzi, którzy byli z nim związani. Takie sprawy zawsze rozgrywały się z olbrzymim rozgłosem i miały swoje bardzo głębokie często konsekwencje. Do dziś to targujemy.
Na przykład sprawa Snowdena czy wiele innych. Kiedy popatrzymy na to z perspektywy dzisiejszych fake news, okazuje się, że te wszystkie fake news są implantowane sprytnie przez tych samych ludzi, którzy podają czy oburzają się na tego typu informacje, uważając je za teorie konspiracji. Najbardziej wnikliwi ludzie, badacze problemów, nawet my dziś, którzy zastanawiamy się nad tym, czy McKinnon miał rację, czy rzeczywiście coś widział, czy nie, możliwości istnienia czegoś takiego. Żeby unieszkodliwić takich ludzi jak my, tworzy się ten fake news i ten fake news objawia się w takich rzeczach jak prototyp będzie opowieść McKinnona.Jak na przykład opowieść o płaskiej ziemi. Jak na przykład niekończąca się dyskusja, czy Amerykanie wylądowali na Księżycu, czy zostali sfilmowani przez Kubricka. Zauważcie, to wszystko zabiera naszą energię, kompletnie zbija nas z pantałyku, zbija nas z tropu i już nic nie jest pewne do końca, bo wszystko może mieć swoje inne reperkusje i być w zupełnie inny sposób tworzone. Doprowadza to do kompletnego zamieszania, w którym nic nie wiemy i na dodatek nawet nie wiemy, czy można komuś wierzyć, czy też nie. Dlatego dla mnie z dzisiejszej perspektywy McKinnon wygląda zupełnie inaczej. Wygląda właśnie jako jeden z pierwszych, na którym testowany jest efekt takiego fake news.
[49:29] - Ale zauważ Chris, że ta niepokojąca tendencja, o której mówisz, przerosła chyba projektantów ze służb specjalnych do tego stopnia, że już nawet włodarze wielkich serwisów zaczynają walczyć z fałszywymi informacjami. W polskim internecie to się zrobiło takie szambo, że szczerze mówiąc jestem przerażony. Nie wiem, czy zaglądasz często na takie strony będące poniekąd poza pierwszym obiegiem. Jakieś blogi, blogczki, jakieś portale samozwańcze różne. Nie będę podawał nazw, bo nie chcę być potem ciągany po sądach. Natomiast jest tego mnóstwo i w sieci pojawiają się w polskiej szczególnie. Oczywiście nie monitoruję sieci angielskojęzycznej w takim stopniu, żebym zaglądał tam na różnego rodzaju blogi tak często. Natomiast w Polsce między innymi dzięki temu, że prowadzę grupę Nieznanego Świata i obserwuję, że tendencja do tworzenia fałszywych informacji wymknęła się spod kontroli zupełnie. Dzisiaj można w zasadzie napisać wszystko i to coś pójdzie w świat, pójdzie w Polskę i będzie żyło swoim własnym życiem. To jest straszne.
Jest taki znany naukowy przykład, że wpuszcza się szympansy do pokoju z maszynami do pisania i one po pewnym czasie napiszą na pewno nowego „Hamleta”. Internet pozwolił na to, że człowiek o mentalności szympansa może sobie napisać co chce i w zasadzie to pójdzie w świat. Poziom wielu polskich blogerów, szczególnie w tym środowisku alternatywnym, wielu nauczycieli duchowych, wielu osób, które mówią o sprawach takich jak UFO i tak dalej, jest tak niski i oni mają takie braki w wiedzy, że mnie to przeraża. Szczególnie jest to widoczne na YouTubie.
[51:36] - Wystarczy popatrzeć też na samo nasze kochane radio Paranormalium. Co się dzieje w dyskusjach, jakie argumenty ludzie stosują, w co wierzą.
[51:44] - Na przykład tutaj pewien pan wspomniał przed chwilą o górach Bucegi i o bazach UFO, jakie tam mają się znajdować. To jest dobry przykład, bo nagle w polskim internecie, szczególnie w polskim, pojawiła się taka hipoteza, że tam gdzieś są bazy UFO, podziemne tunele i tak dalej. Ja się tej sprawie przyglądałem jakiś miesiąc temu. Pisałem na ten temat artykuł do Nieznanego Świata, bo napłynęły pytania, czy to jest możliwe. Zajrzałem do rumuńskiego internetu, zapytałem rumuńskich kolegów, między innymi doktora Farkasa, co w tym jest. Czy to jest w ogóle prawda? On mi mówi tak: że wszystko się zaczęło od jednego faceta, który się nazywa Cinamar, który nie istnieje, którego nie ma. Radu Cinamar, czyli facet, który wymyślił historię o bazach UFO w górach Bucegi, to jest pseudonim literacki jednego człowieka albo grupy ludzi, która wydała książkę, która w zamiarze autora miała okazać się wielkim sukcesem i wielką kontrowersją, a skończyło się w zasadzie na niczym. Nie wywołało to wielkich reperkusji, dlatego że ta książka była tak słaba i tak pozbawiona szczegółów, że nawet najwięksi zwolennicy teorii spiskowych zaczęli uważać to za bzdury. Natomiast w polskim internecie dzięki kilku osobom, między innymi panu, nie będę mówił, ale pewnemu panu, ta historia sobie zaczęła żyć własnym życiem.
Okazuje się, że góry Bucegi oczywiście są tajemnicze. Dzieją się tam jakieś rzeczy na powierzchni, ale pod powierzchnią tak naprawdę nikt nie wie o istnieniu żadnych tajnych baz. Oprócz tego Cinamara i tych, którzy wierzą w jego bujdy. Oczywiście kilku innych osób, które przetłumaczyły tę książkę na angielski. Po drugie, góry Bucegi znane są od XIX wieku. One są znane od zawsze, ale od XIX wieku zaczynają się w Rumunii pojawiać teorie, że tamtejsza formacja skalna w kształcie Sfinksa oraz sąsiednia formacja Babele kryją w sobie pozostałości jakiejś pradawnej cywilizacji. Potem z tych wniosków przystają kolejni autorzy Dan Brown albo Daniel Russo. I oni tworzą hipotezę podobną do hipotezy Hancocka, że tam kiedyś na płaskowyżu Bucegi było siedlisko zaawansowanej cywilizacji rozbitków z potopu. Potem pojawia się Radu Cinamar nie wiadomo skąd, czyli człowiek, który nie istnieje. Dodaje do tego teorię, która jest podobna do opowieści o księżycowej jaskini.
Ubogaca ją nieco, dodając pewne wątki. Wszystko to wygląda w zasadzie jak skopiowane ze scenariusza „Prometeusza” i tworzy historię o bazie w górach Bucegi.W ten sposób, Kris, odpowiedziałem na dwa pytania. Pytanie o to , czy historia o bazie UFO w górach Busek jest prawdziwa i o tym, jak ogromne jest pole manipulacji w tematach, którymi się zajmujemy. Bo wielokrotnie podkreślamy, że w nie wszystko trzeba wierzyć, a tutaj okazuje się nagle, że nawet takie informacje, które pojawiają się na samym świeczniku, na przykład historia McKinnona, chociaż ona jest bardzo wiarygodna na pozór i bardzo interesująca, ale okazuje się, że w niej może się kryć jakieś drugie, paskudne dno. Ale nim przejdziemy dalej, to, Kris, odniesiemy się do tego, co mówiłeś. Do ideologii twórców uciekającej cywilizacji. Załóżmy, że istnieje grupa ludzi, która umówiła się, że stworzy sobie cywilizację plus, która będzie bardziej zaawansowana od obecnej, która będzie korzystała z nowych rozwiązań i która w pewnym momencie albo ucieknie z Ziemi i stworzy sobie idylliczną stację kosmiczną, gdzie będzie panował raj, albo osiedli się na Marsie, albo po prostu weźmie pod buta resztę ludzkości. Pytanie, Kris i Arku oczywiście, kim ci ludzie mogą być? Czy są to tylko Amerykanie? Czy są to te wszystkie tajne stowarzyszenia, o których bez przerwy się mówi?
Nie będę tutaj oczywiście wymieniał wszystkich, bo nie sposób z tego wyciągnąć jakiegoś wniosku, ale niewykluczone, że przecież takie stowarzyszenia istniały i istnieją i one trzęsą tym wszystkim, co nazywamy polityką i co nazywamy systemem ekonomicznym. Czy też może za tym stoi coś jeszcze bardziej złowrogiego? Jak już mówi taka ekstremalna teoria dopatrująca się w uciekającej cywilizacji związku z kosmitami. Także Kris, jeżeli byś miał szukać tożsamości twórców uciekającej cywilizacji, to czy byliby to tylko Amerykanie?
[57:09] - Cały czas staram się powiedzieć, że tutaj leży problem, że nie możemy tego rozpatrywać, jeżeli rozmawiamy o czymś takim jak uciekająca cywilizacja, nie możemy tego rozpatrywać w kategoriach przynależności narodowych, bo to jest w sumie zaprzeczenie całej idei odrywającej się cywilizacji. Odrywająca się cywilizacja nie będzie amerykańska, chińska czy rosyjska. Odrywająca się cywilizacja będzie czymś, co nie ma granic, nie ma przynależności narodowej. To, co ją łączy, jest generalnie tylko i wyłącznie cel, do którego zmierza. Cała reszta przestaje mieć znaczenie. Nasze insygnia, do których my jesteśmy tak straszliwie przywiązani, nie potrafimy bez tego żyć, żeby siebie jakieś nalepki ponalepiać. Ten z PiS-u, ten z KOD-u, ten katolik, tamten muzułmanin, ten Amerykanin, tamten Rosjanin. Nieustannie produkujemy nalepki, żeby się w jakiś sposób lepiej rozpoznawać, a tak naprawdę nie widzimy się już kompletnie wcale z czym i z kim mamy do czynienia. I jest to idealna, idealna wręcz pożywka do tego, ażeby właśnie ta uciekająca cywilizacja mogła powstać i w czasach współczesnych, jeżeli chcielibyśmy spróbować znaleźć jej korzenie, to myślę, że w czasach współczesnych, kiedy popatrzymy na historię tego świata, w którym my żyjemy, to najlepszym przykładem takiej cywilizacji będzie zakon templariuszy, który obrósł w najrozmaitsze mity. Prawdopodobnie większość z nich stworzył w takim samym celu jak opowieści McKinnona, po to tylko, żeby doskonale się za tymi mitami móc ukryć.
Jednocześnie my definiujemy ten zakon, znów na zasadzie etykietek, że przynależy na przykład do nurtu katolickiego, wojowniczego, tych krzyżowców, którzy mieli walczyć z islamem. Kiedy przyjrzeć się historii, czasami walczyli z islamem, czasami w ogóle nie walczyli, znikali na jakiś czas, stawali się archeologami, a w innym z kolei wypadku świetnie się z muzułmanami dogadywali. Jednocześnie, jeśli popatrzeć na pewne ślady struktury, jaką stworzyli, okazało się, że stworzyli niesamowitą sieć powiązań, które były kompletnie ponad narodami, ponad władzą, tą, do której my przywykliśmy, jakąś polityczną i ponad wszystkim, co działo się wówczas na świecie. I mogli to z tej pozycji właśnie kogoś absolutnie niewidzialnego, nieuchwytnego, niedotykalnego. Nie można wypowiedzieć komuś wojny, kto nie ma terytorium, nie ma swojego rządu, przedstawicielstwa ambasady, flagi swojej nie ma nic. Nie można tego uchwycić. I na tym polega cała idea uciekającej cywilizacji. Także w momencie, kiedy, cały czas rozpatrując to na przykładzie templariuszy, w momencie, kiedy oficjalnie zakon zostaje skasowany, tak naprawdę ginie kilku ludzi. Dziś nawet nie jesteśmy pewni, czy byli to właściwi ludzie, czy być może byli to ludzie podstawieni, którzy figurowali jako Jacques de Molay i zginęli na stosie w imię jakiejś pewnej idei. Ale tej idei, która w tym momencie polegałaby na tym, że należy już kompletnie zatrzeć ślady właśnie po istnieniu organizacji.
Tak jak w tym momencie mamy do czynienia, że istnieje organizacja templariuszy i ma ona pewną strukturę i ta struktura komuś podlega. W momencie, kiedy zakon zostaje skasowany, teoretycznie nie powinien on istnieć. Natomiast skądinąd wiemy, że właśnie to templariusze stoją u źródeł powstania wszelkich tych tajnych stowarzyszeń, niewielkich stowarzyszeń, które grupują niezwykle wpływowych ludziKtórzy z kolei są w stanie manipulować wątami świata i często i gęsto zastanawiamy się, do jakiego oni celu dążą. I tu właśnie zobaczymy ideologię uciekającej cywilizacji, że za naszymi plecami powstaje coś, czego nie możemy nazwać, że jest amerykańskie czy jakieś inne, czego nie możemy wskazać palcem na mapie, bo nie ma tego na mapie i po prostu nie wiemy, w jaki sposób to ugryźć. Ale przez przebłyski tych informacji co jakiś czas coś się pojawia. Widzimy, że coś dzieje się za naszymi plecami i być może powinniśmy o wiele więcej uwagi na to poświęcić i o wiele bardziej serio na to wszystko popatrzeć. Tylko wtedy będzie można nakreślić jakieś ramy tego, czym jest ta uciekająca cywilizacja. Nie wiem, w tym momencie, kiedy mnie oderwało od tej dyskusji i stałem się uciekającym dyskutantem. I okazało się, później sam nagle zobaczyłem, że ja mówię raczej do ściany i nikt mnie nie słyszy.
[01:01:59] - Oderwało cię dokładnie w momencie, kiedy powiedziałeś słowo ideologia uciekającej cywilizacji i zniknąłeś.
[01:02:07] - Ciekawe. Właśnie opowiadałem to wszystko na przykładzie tego, w jaki sposób obserwujemy dziś i oceniamy upadek Trzeciej Rzeszy i tego, co stało się później, że określamy to jako zwycięską wojnę, zniszczenie faszyzmu jako rozwiązanie największego problemu ludzkości, jakim był właśnie Hitler i jego chłopcy. I po 1945 roku teoretycznie sprawa jest załatwiona. Nie musimy do tego wracać. Możemy popatrzeć na to tylko z historii, ale kiedy troszeczkę zatrzymamy się nad tym tematem, widzimy nagle, że takie programy jak Paperclip w Stanach i podobny program w Rosji, którego nazwy nie znamy, nagle kolekcjonuje technologie, niezwykle zaawansowane niemieckie technologie, kolekcjonuje tych naukowców, grupuje ich w instytutach. Nieoczekiwanie tysiące ludzi, którzy powinni być sądzeni w sądzie kryminalnym, w sądzie takim jak Norymberga, są ułaskawiani przez między innymi Johnem McCloyem, który był komisarzem do spraw Niemiec, amerykańskim komisarzem do spraw Niemiec. I ci zbrodniarze, nagle oczyszczeni ze swoich grzechów, zajmują stanowiska w aparacie państwowej nie tylko Niemiec, ale także i Stanów. Całe grupy, tak jak grupa generała Gehlena, staje się częścią CIA. I nagle okazuje się, że następuje wyścig zbrojeń. Tyle że tak naprawdę o tym wyścigu pomiędzy Rosją a Ameryką, które wówczas uważane są za supermocarstwa, tak naprawdę o losach tego wyścigu decydują ludzie, których tak na pierwszy rzut oka wcale nie widać.
Są to ci sami Niemcy, którzy najpierw sprzyjali Hitlerowi, a teraz manipulują i Rosją, i Stanami, tworząc zręby tego typu cywilizacji, o której dzisiaj mówimy, tej uciekającej cywilizacji. Bo przecież nie mają oni już państwa, nie mają żadnej praktycznie przynależności, często przez kraje w cudzysłowie pracują, są uważani za bohaterów narodowych, bo pan esesman Wernher von Braun jest amerykańskim bohaterem narodowym. Podobna historia jest w Rosji. Ich Niemcy, znów w cudzysłowie, również są rosyjskimi bohaterami narodowymi. Niektórzy dostawali najwyższe odznaczenia od Stalina za swoje osiągnięcia i pracę dla Sawieckoho Sojuza. To pokazuje nam, że jest możliwe istnienie czegoś takiego tak ulotnego i tak sprytnie zakamuflowanego, jak ta uciekająca cywilizacja, odrywająca się cywilizacja. I tak jak widzimy zręby powstawania w momencie, kiedy znika z powierzchni ziemi, znów w cudzysłowie, potężna, przepotężna i niezwykle zaawansowana organizacja templariuszy. Tak nagle widzimy, że to, że został zniszczony hitleryzm, faszyzm, to, że Niemcy zostały rzucone na kolana absolutnie nic nie znaczy, że być może wojna miała służyć kompletnie innym celom, celom tej uciekającej cywilizacji, których my tych celów nie jesteśmy w stanie do końca odnaleźć. Dlatego należy patrzeć wnikliwie, a przeszkadzają w tym przede wszystkim myślenie w kategoriach narodowych i kategoriach etykietek z jednej strony, a z drugiej strony te wszystkie fake newsy, o których mówimy, które są wysyłane jako zasłona dymna. I lada chwila nawet najrozsądniejsze zdanie w temacie będzie wołaniem na puszczy, ponieważ zniknie w tej pornografii, bo tak to trzeba nazwać, pornografii wszelkich newsów, domysłów, teorii konspiracji.
Tylko dlatego, że dzisiejszy, nawet uważny obserwator tego typu problemów potrzebuje emocji. Jeżeli coś czy jakiś pomysł nie ma w sobie tych emocji, ma za mało krwi i mięsa, wówczas po prostu on nie jest ciekawy, bo są chłopcy, którzy wymyślą taką historię jak z tymi górami, o których opowiadałeś. I wtedy wszyscy będą mocno roznieceni. Albo tak jak problemem płaskiej Ziemi czy różnymi innymi historiami. To kompletnie uniemożliwia stworzenie przynajmniej czegoś, co pozwoliłoby wykryć uciekającą cywilizację i tego, do czego ona zmierza, co chce tak naprawdę osiągnąć. Bo w tym momencie sami stajemy się ślepi i głusi, bo zawsze znajdzie się coś interesującego, coś ciekawego. I widzimy dziś na Facebooku te same informacje, są mielone w kółko i po latach znowu wracają, bo jest następny odkrywca, który to odkrywa. I nawet w ostatniej audycji mieliśmy historię z filmem, o którym mówił słuchacz, który okazuje się być kompletnym fejkiem, ponieważ został zrobiony jako fejk od samego początku z premedytacją. Gdzie twórcy tego filmuTaki mieli plan marketingowy, ażeby to wyglądało na dokument. Dokumentem nie jest.
Najlepszy przykład: pamiętamy, przez kilka lat trwała dyskusja na temat, czy żyją w morzach syrenki. Tylko dlatego, że nakręcono film o syrenach, o stworzeniach morskich, z których jedno zostało wyrzucone przez ocean na plażę. I tak się zaczęła historia, gdzie pojawiają się służby specjalne i wywożą i starają się zatuszować całą historię. Cała ta historia jest od początku do-
[01:07:27] - Telewizja Discovery, która ma promować podobną naukę, właśnie popełniła kiedyś całą serię takich filmów.
[01:07:35] - Więc to jest doskonały przykład i tymi syrenkami odbijało nam się przez długi czas. I ci, którzy robią tego typu rzeczy, doskonale to widzą, obserwują i widzą, jak ten mechanizm działa. Jest olbrzymia, doskonała możliwość, żeby stworzyć za każdym razem, każdego dnia całą serię tego typu fake news, bo już dziś, w dzisiejszych czasach wcale nie trzeba ataku fałszywej flagi, żeby zamieszać ludziom w głowach. Wystarczy na Discovery puścić film taki jak jest o syrenkach i ludzie go kupią, ludzie w niego uwierzą. I dziś jest to wszystko dziecinnie łatwe, dlatego że przez to, że wszyscy jesteśmy wyrównani, bo mamy internet, mamy taki sam dostęp do świata i taki sam głos. I dlatego jeżeli czyjś głos jest atrakcyjny, teoria będzie tym bardziej.
[01:08:35] - Mamy chyba jakiś problem z połączeniem. Krysie, coś cię zaczął rwać.
[01:08:39] - Może dlatego, że dochodzimy do sedna tej historii. Czy słychać mnie teraz?
[01:08:45] - Teraz już lepiej. Troszeczkę jakość dźwięku się pogorszyła, ale słychać cię w miarę stabilnie.
[01:08:51] - To według mnie potwierdza, że to, o czym dzisiaj rozmawiamy, jest tematem niezwykle ważnym. Jest być może najważniejszym tematem wszystkich debat, jakie kiedykolwiek zostały tutaj w radiu przeprowadzone. Bo mówimy o czymś, interesując się tematyką i mówiąc tematyką, która rzadko kiedy gości na stronach mainstream news tak zwanych i gości w ogólnych mediach. Kiedy my właśnie na tym skraju, na poboczach tych tematów usiłujemy je w jakiś sposób uchwycić i pokazać, gdzie, którędy idzie ta niewidzialna czasami linia między kompletną bzdurą i fałszem a czymś, co dzieje się realnie. I myślę, że dziś jest apogeum takiego tematu, dlatego że właśnie mówimy o tym, że żyjąc w czasach, gdy informacja jest łatwo dostępna, powinniśmy w jakiś sposób o wiele łatwiej móc dostrzec zarysy tej uciekającej cywilizacji, którą widzimy, że rozwija się ona od dawna. Dlatego wspomniałem o templariuszach, o ich organizacji, która zniknęła, a tak naprawdę wcale nie zniknęła. Być może funkcjonuje w jakiś sposób do dziś, czy jej zręby, czy na jej podstawach. Organizacja była niezwykle silna i przerastała wszystko i wszystkich w tamtych czasach. I właśnie dlatego, zalewani przez te fake news, być może dziś mamy ostatnią szansę, żeby móc tą linię nakreślić, żeby ostudzić zapały tych gorących wielbicieli teorii konspiracji, którzy mówią: „a ja się nie zgadzam, dlatego, bo taki jestem, bo nie mogę się zgodzić, dlatego, że to wszystko jest kłamstwo, co jest wokół mnie” i po prostu wciągają całą resztę ludzi w jeszcze gorsze bagno. I obserwuję to w wielu miejscach i wręcz na każdym kroku.
Także myślę, że tak.
[01:10:41] - Zauważ, że przez te wszystkie lata, moim zdaniem przynajmniej tak jest, że przez te wszystkie lata owszem, w ufologii było mnóstwo dezinformacji, było mnóstwo pierdół. Natomiast to, co się dzieje teraz, przekracza wszelkie granice. Ilość fałszywych informacji, filmików, teorii spisku, zdjęć rzekomych kosmitów i tak dalej, opowieści o reptilianach w złotych majtkach i tak dalej, osiągnęła pewne apogeum. Zacząłem się zastanawiać, z czego to wynika. Czy z tego, że prawdy nie da się ukryć już do tego stopnia, że trzeba ją za wszelką cenę rozmydlić, zamazać, utopić w różnego rodzaju teoriach spiskowych? Czy może to jest po prostu naturalny proces, który wyrasta z tego, że internet pozwolił ludziom mówić i mówią, co chcą. W zasadzie nie oszukujmy się, internet zabił ufologię, tą poważną.
[01:11:47] - Rzeczywiście świetnie, że na ten temat rozmawiamy, bo zjawisko jest niesamowicie interesujące. Bo na czym wyrósł internet? Wyrósł właśnie na kontestacji głównego nurtu wiadomości, prawda? Że wiadomości głównego nurtu omijają wiele informacji, które są niezwykle ważne, które są istotne i są w sposób bezczelny przez ten główny nurt omijane. W związku z czym jaka jest reakcja odbiorców? Jest kontestacja tego, co ten główny nurt reprezentuje, czyli jest poszukiwanie tego, co zostało omijęte. I fake news jest odpowiedzią głównego nurtu, bo według mnie ten cały fake news, te całe historie, które tak zaciemniają i robią takie zamieszanie, robi dokładnie ten sam główny nurt po to, żeby się absolutnie uratować. Ponieważ dojdziemy lada chwila do punktu, gdzie tak naprawdę nic już nie będzie pewne. Nie wiadomo, kogo słuchać, kogo nie słuchać, kto mówi prawdę, czy jej film jest prawdziwy, a czy jest zrobiony z użyciem efektów specjalnych. Kto będzie mógł lepiej przekonać, zyska sobie zwolenników.Ktoś inny, kto będzie być może miał twarde argumenty, jeżeli nie będzie potrafił ich wyrazić, zginie w tłumie.
I co się wydarzy? Zmęczeni tym wszystkim odbiorcy znów wrócą do mediów głównego nurtu, ponieważ tylko one w jakiś sposób przez tę maszynę, którą reprezentują, będą w stanie im zagwarantować, że to, co one podają, ma jakieś odzwierciedlenie w rzeczywistości. Natomiast przez ten proces fake news i przez tych wszystkich bohaterów internetowych, którzy tak szaleją z tymi swoimi teoriami i są tacy dumni, że oni tak wszystko kontestują, następuje kompletne zniszczenie alternatywnego i innego podejścia do tego świata, w którym żyjemy i wszelkie tajemnice, które staramy się rozwikłać, po prostu zginą śmiercią naturalną, zostaną ukryte, schowane raz na zawsze.
[01:13:40] - Zresztą my tu możemy dużo powiedzieć z Markiem Iweriosem. Jeszcze powiem parę słów, zanim oddamy go Arkowi, że obserwowaliśmy ten proces na przykładzie Spearsa. To, co się dzieje w sprawie Spearsa, odbiera mi nadzieję w ludzkość. Dlatego że owszem, nie żyje. Natomiast jego bliscy, jego główny promotor Swierdłow i ogólnie osoby, które miały z nim jakikolwiek kontakt, zaczynają mówić o brutalnych szczegółach z jego życia, prawda, Marku? I to oni to powiedzieli. To nie powiedzieli jacyś tam sceptycy, tylko-
[01:14:19] - Tak, nawet matka udzieliła kiedyś, krótko po śmierci Maxa Spearsa, wywiadu pani Vanessie Bates. Ten wywiad jest dostępny w języku polskim, w tłumaczeniu polskim. Tak że polecamy zapoznać się z nim. Nawet matka Spearsa potwierdziła, że był on osobą niezrównoważoną psychicznie, że miał problemy z alkoholem, z narkotykami, że był mitomanem. Ale niestety osoby, które traktują Spearsa jak idola, nawet jego własną matkę potrafią zmieszać z szambem dosłownie i uznać ją za dezinformatorkę.
[01:14:57] - Tak, wiesz co, nawet okej, mogą nie wierzyć matce, ale jak nie wierzą guru Swierdłow, który nawet się chyba wystraszył tego, co się dzieje i przecież-
[01:15:05] - Matka Spearsa, Stuart Swerdlow. Nie wiem nawet, jak to nazwisko się wymawia. Nawet była dziewczyna Maxa Spearsa tak naprawdę również potwierdziła i to już wiele lat temu, jeszcze jak Max Spears żył, że to jest człowiek o osobowości psychopatycznej. Bił ją, znęcał się nad nią, wprowadził ją właściwie chyba też w temat głęboko typu Bruce Lee jest człowiekiem z Oriona i tak dalej. I ona też również potwierdziła, ta jego dziewczyna była, że Max Spears był uzależniony od narkotyków, od opiatów.
[01:15:46] - Co najciekawsze, to przecież Spears tę swoją historię w zasadzie spisał z Ala Bieleka. To było praktycznie to samo, tylko nowymi słowami powiedziane. Ale dajmy mu spokój, niech mu ziemia lekką będzie.
[01:16:01] - Zaraz się rozpęta kolejny shitstorm i dowiemy się, że jesteśmy dezinformatorami i że pastwimy się nad biednym, martwym człowiekiem.
[01:16:12] - Dodajmy to, że w rzeczywistości ta taktyka była wykorzystywana na polu ufologii od dawna, tylko jeszcze przed czasami internetu. Jeżeli sobie zobaczymy te dokumenty, które przeciekały do ufologów i te wszystkie prowokacje, to działa na tej samej zasadzie. Puszczamy pewne informacje.
[01:16:29] - Skala się zmieniła. Dociera to już pod strzechy i dociera wszędzie.
[01:16:35] - Stracono kontrolę nad tym i tak naprawdę po co dzisiaj dyskutować o UFO? Bo co? Dowiemy się, ktoś tam, jakiś sceptyk rzuci tematem: „A zobaczcie, jakie głupoty piszą”. No i mamy usta zamknięte. Bo jak możemy walczyć z czymś takim? Ale na obronę mamy to, że to samo dzieje się z innymi dziedzinami. Popatrzmy, co się dzieje na przykład w sferze takiej jak religia, w sferze takiej jak medycyna. Jakie dziwaczne czasami teorie krążą, jakie tam burze się dopiero odbywają. O polityce nawet nie mówię, ale w innych dziedzinach dzieje się w zasadzie to samo. Tak że możliwe, że jakoś z tego szamba się kiedyś ludzkość wydostanie.
Arku, my tutaj już zeszliśmy z tych ubitych tematycznych dróg.
[01:17:24] - Ale tylko pozornie. Bo jest to częścią tego, o czym dziś rozmawiamy.
[01:17:31] - Oddaję ci głos właśnie w kwestii tego, jak widzisz tożsamość uciekającej cywilizacji. Czy to będą internacjonałowie, czy to będą banksterzy, czy to będą ci, co na siebie nazywają Holender? Masoni. Ja pindolę, zapomniałem takie słowa. I druga sprawa, jak się ustosunkujesz do tego, co mówiliśmy o tej dezinformacji, która staje się coraz bardziej nieznośna?
[01:18:06] - Dezinformacja w dziedzinie ufologii była, odkąd powstało w zasadzie sformułowanie „ufologia” i odkąd pierwsi ludzie zaczęli się interesować i udostępniać materiały dotyczące UFO dla ogółu społeczeństwa. Mieliśmy tutaj, nawet tutaj na Warmii mamy taki przykład tego słynnego upadku obiektu na poligonie w Węgorzewie, gdzie on żyje już praktycznie swoim życiem, gdzie ukazało się w sumie wszystko w kwartalniku „NOK”. Nie ma na ten temat żadnych innych potwierdzeń, żeby coś takiego miało miejsce. Ani od strony wojskowej, ani jakiejkolwiek innej. Jest tylko taka notka, gdzie ci żołnierze coś tam badali.Jak to dalej można traktować? Po prostu jako informację gazetową, nic więcej. Innym takim przykładem jest słynny Diglocke. W sumie nie wiemy nic na ten temat poza tym, że ktoś powiedział, że ktoś inny narysował i tyle, a poszło w świat i w sumie też możemy zobaczyć to na kanałach, które mają propagować naukę i przybliżać naukę społeczeństwu. Z drugiej strony mamy do czynienia z czymś takim, że niektórzy ludzie, którzy są zaangażowani w jakieś czarne projekty, chcą przekazywać to wszystko społeczeństwu po jakimś tam wstrząsie. Po prostu dlatego, że nie widzą sensu w dalszym swoim działaniu.
Najlepszym przykładem było między innymi małżeństwo Rosenbergów, które ujawniło plany i sposób dojścia do bomby atomowej z projektu Manhattan dla Rosji, dla Związku Radzieckiego, bez żadnych tam praktycznie pieniędzy, czy z pobudek ideologicznych. Tak chcemy widzieć tych wszystkich whistleblowerów, którzy puszczają informacje w świat. Tak chcemy widzieć, nie znaczy, że tak jest. Jeżeli chodzi natomiast o to, kim są ci ludzie, którzy ewentualnie mogą uczestniczyć w rozwoju tej cywilizacji, to jest takie proste sformułowanie, że kapitał nie zna państwa. Jeżeli popatrzymy na to, co się dzieje i co jest głównym motywem przesłania filmu „2012”, gdzie ziemia się rozpada i jest ileś biletów na to, żeby się dostać do arek i w jakiś sposób to się dzieje. Tam ludzie, którzy mają pieniądze, którzy mogą się wykupić, ewentualnie są na te arki zabierani i te arki są dla elity tylko. W tym filmie mieliśmy do czynienia z zagładą Ziemi. Natomiast tutaj oni ewentualnie chcieliby co zrobić? Ja nie rozumiem pobudek. Gdybyśmy wzięli pod uwagę to, że uciekną z Ziemi, nie ma lepszego miejsca do życia dla człowieka jak Ziemia, bo tutaj jesteśmy.
Ucieczka gdziekolwiek nic nie daje. Co, będą jeździć jeszcze lepszymi samolotami i latać jeszcze lepszymi międzygwiezdnymi samolotami? To raczej mało prawdopodobne i możliwe. Natomiast jeżeli weźmiemy pod uwagę kompleks militarno-finansowy i oni faktycznie chcą uzyskać przewagę technologiczną nad światem, żeby zapewnić sobie spokojne i długofalowe życie dla siebie i dla swoich potomnych, mogą taką cywilizację spróbować stworzyć. Nową kulturę. Po co rozdzielać pieniądze dla wszystkich i starać się wszystkim podnosić na całej Ziemi poziom życia, jak można po prostu samemu sobie zabezpieczyć życie i swoim potomkom i możliwie maksymalnie przedłużyć własne życie? Chyba głównie o to im chodzi. I tyle. Dziękuję.
[01:23:19] - Słuchacie państwo kolejnej, 66. już „Debaty Ufologicznej Online”. Dziś dyskutujemy o uciekającej cywilizacji. Krótko po godzinie 21:00 otwieramy naszą linię telefoniczną dla słuchaczy, więc będzie można dzwonić i wziąć udział w dyskusji na antenie. Kontakty do Radia Paranormalium podam już teraz. Numer telefonu to 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można cały czas oczywiście zadawać pytania poprzez Gadugadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Jeżeli ktoś woli, to może nas również znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników Nieznanego Świata.
A jeżeli ktoś woli, to może nam również wysyłać pytania i komentarze na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
[01:24:25] - Jeżeli już mówimy o tym nieznanym świecie, to zaraz coś o nim dodam. Natomiast Chris, czy nas słyszysz? A jeżeli nas słyszysz, to coś powiedz.
[01:24:36] - Słyszę was z przerwami. Po prostu uciekacie jak ta uciekająca cywilizacja.
[01:24:42] - My cię słyszymy bardzo dobrze. Przynajmniej ja.
[01:24:44] - Ale czasami też uciekasz.
[01:24:46] - Coś rzeczywiście dziwnego się dzisiaj dzieje. Po prostu dlatego, że-
[01:24:51] - Jeszcze taka ciekawostka technologiczna, techniczna właściwie. Jeden z serwerów, na których nadaje Radio Paranormalium, jest mocno atakowany i większość czasu nie działa, niż działa. Zauważyłem właśnie dzisiaj taki problem. Nie da się w ogóle wejść na stronę tego serwera. Także chyba coś jest na rzeczy. Chyba komuśNadepnęliśmy na odcisk tą audycją.
[01:25:14] - Może nie tylko tą audycją, ale wszystkimi tymi audycjami, które robimy, bo konsekwentnie próbujemy ustawić to wszystko, to całe patrzenie na drugi obieg informacji w określonym porządku. Być może ktoś doszedł do wniosku, że wreszcie osiągamy jakieś efekty tego wszystkiego.
[01:25:38] - Nawet mimo tych problemów technicznych wciąż słucha nas 444 unikalnych słuchaczy co najmniej. Gdy trzy czwóreczki staną obok siebie, miej człowieku nadzieję, że nic się nie zepsuje, bo debat potrzebuję.
[01:26:00] - Niektórym klikom nasze istnienie może w ogóle przeszkadzać. To nie ludzie, to wilki. Ale jeżeli mówimy o tym nieznanym świecie, to słuchajcie, do wszystkich fanów UFO. W numerze lutowym, który jest dostępny teraz w kioskach na stronie 48. jest bardzo unikalny materiał mojego autorstwa. Jest to artykuł poświęcony operacji Spodek. Operacja Prato. To było wydarzenie bez precedensu, odnoszące się do słynnego ataku albo inaczej inwazji UFO na północno-wschodnią Brazylię. Trudno taki materiał znaleźć. Trochę się namęczyłem nad tym, także jeżeli ktoś jest zainteresowany czymś naprawdę dobrym ufologicznie, to polecam.
W najnowszym „Nieznanym Świecie” też bardzo ciekawa relacja dosnięciu nieznanego pewnego pana, który prawdopodobnie ma przeżycia abdukcyjne. Redakcja się z nim kontaktuje, to już wiem. Także polecam lutowy „Nieznany Świat” w kioskach, a niebawem artykuł, który skrobiemy razem z Chrisem, ale to niespodzianka. Panowie, uciekająca cywilizacja w świetle tego, co powiedzieliśmy, może być faktem, ale nie musi. Może to być straszak, może to być element polityki obronnej Stanów Zjednoczonych, a może to być smutna prawda. Jedną z poszlak sugerujących, że coś się dzieje, są tak zwane czarne projekty. O co chodzi? Czarne projekty, czyli założenia obronne realizowane w ramach amerykańskiego budżetu, na które łoży się ogromne sumy. To jest kilkaset miliardów, kilkadziesiąt miliardów. Zaraz skorygujemy tę informację.
Dolarów amerykańskich. Na co one są pożytkowane? Tego w zasadzie nie wiadomo. Okazuje się, że przynajmniej od lat 70. jak twierdzą eksperci, czarnobudżetowe projekty wymknęły się poza pewien obszar tematyczny. O ile dawniej skupiano się na przykład na rekonesansie, tak od tego czasu, od środka zimnej wojny zajęto się rozwiązaniami obronnymi. W czym tkwi cały problem? Okazuje się, że o rozwoju wielu czarnobudżetowych projektów nie wiemy w zasadzie nic. Krążą co prawda plotki o istnieniu Aurory, krążą plotki o istnieniu latających trójkątów w różnych formach, ale tak naprawdę Stany Zjednoczone dbają mocno o to, aby nowe informacje na ten temat nigdzie się nie dostały. Chris, bo masz tam najbliżej.
Co w Stanach Zjednoczonych mówi się w ogóle o czarnych projektach? Jak społeczeństwo do tego podchodzi? I czy twoim zdaniem to, co się buduje teraz w ramach czarnych projektów, bo na przykład projekt Aurora rzekomy to już jest melodia dalekiej przyszłości, kilkudziesięciu lat w zasadzie. Czyli to, co się buduje teraz, może być, nie chcę użyć tego sformułowania, że technologią podobną do magii, ale czymś, co wykracza daleko poza nasze pojęcie techniki. Niezależnie jak blisko się jest tych czarnych projektów, gdybym miał informacje na temat czarnego projektu, nie byłoby mnie tu dzisiaj w programie. Zarówno byłbym sześć feet pod ziemią. Dlatego, że to zawsze się dzieje w przypadku, gdy coś wymyka się. Czy przynajmniej te wszystkie służby, które pilnują tajności tych czarnych projektów, zaczynają podejrzewać, że ktoś ma ochotę więcej informacji na ten temat przekazać. Jest to po prostu okrutny sposób eliminowania wszelkich słabych punktów i połączeń do takiego stopnia, że nawet nie chodzi o poszczególnych ludzi, ale dosłownie nawet o ich rodziny, o ich bliskich. I to sprawia, że o czarnych projektach tak naprawdę niewiele wiemy.
I teraz znów wpadamy w tą samą pułapkę, mówiąc o tym, że jest to amerykański czarny projekt. On jest taki amerykański, że nawet prezydent nie ma uprawnień, ażeby się dowiedzieć, o co chodzi w tym czarnym projekcie. Jego stopień i dostęp do tajnych informacji nie jest wystarczająco wysoki, aby móc uzyskać takie informacje. To pokazuje, że w fundamentach amerykańskiej administracji tego kraju jako państwa, jako pewnego systemu istniejącego na geopolitycznej mapie świata istnieje coś, co tu się nazywa deep stateCzyli osobna grupa, która działa niezależnie od tego, czy Trump zostanie prezydentem, czy Clinton zostanie prezydentem, czy zostanie wybrana taka czy inna opcja. Ci ludzie ciągle są i funkcjonują. Na przykład w serialu „X-Files” reprezentował to facet, który ciągle palił papierosy. Nie bardzo wiadomo było, kim on jest, co robi, o co w tym wszystkim chodzi. Miał olbrzymie wpływy, miał dostęp wszędzie i do wszystkiego. Wszystko się dookoła mogło zmieniać oprócz niego samego. On reprezentuje uciekającą cywilizację, teorię, na której temat dzisiaj rozmawiamy.
Jedno jest pewne, co potwierdza istnienie tego typu czarnych projektów, to jest to, że coś dzieje się z pieniędzmi, bo pieniądze mają to do siebie, że działając w sferze ekonomicznej, działają w sferze naczyń połączonych. To znaczy, że jeżeli gdzieś ubędzie olbrzymia ilość pieniędzy, to gdzieś muszą się pojawić, gdzieś się muszą pokazać. Dzięki temu mamy przynajmniej szansę, żeby zobaczyć drogę, którą podążały te pieniądze. To słynne follow the money. Jeśli podążymy za pieniędzmi, znajdziemy, kto za tym stoi i znajdziemy, jakie cele mu przyświecają. Tutaj trafiamy na bardzo poważny problem, bo oblicza się, że w tej chwili, jeśli chcielibyśmy dokonać audytu wszystkich amerykańskich organizacji, które w jakiś sposób przekazują, są elementem, który jest na taśmociągu przekazywania pieniędzy do różnych tego typu czarnych projektów, tych pieniędzy, których audyt nie potrafiłby obliczyć, co się z nimi stało, jest około 14 bilionów dolarów. Jest to suma absolutnie astronomiczna, niewyobrażalna. Nie wiem, ile pociągów z banknotami studolarowymi trzeba by było podstawić, żeby te pieniądze tam zmieścić. Taka suma pieniędzy mniej więcej to jest tyle, ile dziś w obiegu jest wszystkich innych pieniędzy, czyli wszystkiego tego, co produkuje cała nasza planeta, wszystkie gospodarki światowe. Co oznacza, że gdyby istniało ich dwa razy więcej, wówczas stalibyśmy się ofiarami szalejącej superinflacji, takiej jaka miała miejsce w czasie na przykład Republiki Weimarskiej.
Po chleb jechało się z taczkami banknotów i nie wiadomo było, czy nie trzeba przywieźć pół taczki więcej, żeby kupić bochenek chleba. Natomiast tak się nie dzieje. Te pieniądze odparowują w magiczny sposób. Nie ma ich na naszej planecie, bo nigdzie nie przejawiają się w żadnej ekonomii, w żadnej gospodarce. Co sugeruje, że gdzieś na tym tajnym, ciemnym, mrocznym zapleczu coś się tworzy, coś się buduje i to coś, co się tworzy i buduje, na co idą te olbrzymie pieniądze, nie zostaje na Ziemi, jest budowane poza nią. Co podpowiada, że termin uciekająca cywilizacja można również brać w sensie dosłownym, że budowany jest system, który już nie ma nic wspólnego z Ziemią, jest absolutnie autonomiczny. W ten sposób te pieniądze wyparowują kompletnie, bez śladu. Wszelkie czarne programy mają to do siebie, że dziś praktycznie mają niewielki związek z oficjalną administracją państwową. Ona po prostu nie ma do niego dostępu z tego względu, że wiele z nich, próbując ominąć instytucje państwowe, które wciąż mają władzę, żeby sprawdzić na przykład, co się tam dzieje, kto wydaje i na co wydaje takie pieniądze. Te czarne projekty coraz częściej działają w sferze korporacji.
Korporacji, które nie mają przynależności państwowej, które są jak ośmiornice z mackami, sięgają to tu, to tam. Potrafią zmienić swoją postać, kolor, zniknąć, pojawić się znowu pod inną nazwą, stworzyć miliony swoich awatarów, z których tylko niektóre są prawdziwe, a może nawet żadne nie są prawdziwe. Korporacja jest po prostu nieuchwytna i nie ma też sposobu takiego, ażeby sprawdzić, czym tak do końca ona się naprawdę zajmuje. My od czasu do czasu biadolimy na przykład nad tym, co się dzieje z NASA, że budżet NASA jest okrajany, że jest coraz gorzej, że NASA już niczego nie bada. Ale jeśli popatrzeć na to troszeczkę uważniej, to wyraźnie widać, że budżet, jaki ma NASA, to tak naprawdę jest budżet na pensje pracowników, którzy stoją w rezerwie w momencie, kiedy będą potrzebni do czegoś, kiedy w czarnych projektach uruchomiony zostanie następny, bądź będzie potrzebna jeszcze większa liczba ludzi do pracy przy czymś, o czym my dziś nie mamy pojęcia. Bo dziś cała eksploracja kosmosu przeniosła się w korporacje. Jedną z takich korporacji jest chociażby SpaceX. Jak wiele wiemy o SpaceX? Nie wiemy praktycznie nic. Od czasu do czasu oglądamy jakąś rakietę, która startuje z kompletnie zagubionego zakątka kuli ziemskiej gdzieś na Pacyfiku, z wyspy, której nazwy nigdy nie mogę zapamiętać, dlatego jej dzisiaj nawet nie mogę powtórzyć.
Praktycznie nikt nie ma dostępu na tę wyspę. Wyspa jest silnie strzeżona i robi się tam coś, o czym my nie wiemy. Nie wiemy, co tam się robi. Robi się na pewno znacznie więcej niż tylko buduje się pojazdy, które mają zaopatrywać stację kosmiczną. Zwłaszcza że Elon Musk, który jest właścicielem tej firmy, co jakiś czas opowiada swoje marzenia, zamierzenia, różne historie i wizje tego, jak widzi eksplorację kosmosu. Widzimy, że ten człowiek jest opętany myślą tego, ażeby móc dokonywać nie tylko eksploracji na przykład planety Mars, ale także przenieść tam ludzi.Rozpocząć tam nową cywilizację, de facto odrywającą się, uciekającą cywilizację z Ziemi. W tym sensie mamy wręcz stuprocentowy dowód na to, że uciekająca cywilizacja istnieje, ale jednocześnie nie mamy najmniejszego narzędzia, żeby sprawdzić, w jaki sposób ona to robi i po co to robi. Dlatego mamy to powiązanie pomiędzy z jednej strony korporacjami, z drugiej strony wojskiem, które zatraciło swój charakter instytucji, która ma bronić kraju, a zajęło się tak naprawdę kontrolą i ochroną tych najczarniejszych, najstraszniejszych projektów, o których nie sposób myśleć. Mówi się o tym wyłącznie w sferze takich przypuszczeń jak projekt Aurora czy wiele innych. Być może jest, być może nie ma.
Tak naprawdę nie wiemy. Nikt nie ma żadnych konkretnych informacji na ten temat, a ludzie, którzy by mogli mieć tego typu informacje albo giną w tajemniczych okolicznościach, stają się seryjnymi samobójcami, albo na przykład, tak jak pokazuje przykład Boyda Bushmana, po prostu są absolutnie ośmieszani. Jest tworzona sytuacja, w której z człowieka, który nigdy nie żartował sobie z innych ludzi dookoła siebie i z tego, co robił, nagle zrobiono kompletne pośmiewisko i stał się wyrzutkiem na śmietniku ufologii właśnie tylko dlatego, że w inny sposób kompletnie zniszczono jego reputację i dziś nikt nie traktuje go poważnie. A być może informacje, które przekazywał, były jak najbardziej serio i rzeczywiście dotykały pewnych ważnych elementów, na które dziś się po prostu nie patrzy. I dlatego ten problem uciekającej cywilizacji gdzieś nam ginie, gdzieś nam ucieka. Ciągle jest tylko mglistą masą, która gdzieś tam krąży, ale nie potrafimy określić jej granic. I właśnie po to są te czarne projekty, bo one jak czarne dziury są w stanie wchłonąć wszystko i nie zostawić po tym, co wchłoną, żadnego śladu. Wszystko rozpływa się kompletnie bez śladu i nikt, łącznie z najwyższymi władzami takiego kraju jak Stany Zjednoczone, nie ma nad tym żadnej kontroli. Co pokazuje jeszcze raz i do czego nawołuję przy niemalże każdym pytaniu, troszkę może upierdliwie, żeby przestać nazywać tego typu historie, że ta jest amerykańska, ta jest rosyjska, dlatego że te wszystkie instytucje okazuje się, że tak naprawdę dla nich granice państwowe nie istnieją. Granice są dla nas po to, żebyśmy mieli problemy, dokumentacje, żeby nasze telefony pokazyły naszą pozycję, gdzie jesteśmy, nasze zainteresowania, naszych przyjaciół, to, o czym myślimy i żeby nas było łatwiej dzięki temu kontrolować.
Bo przechodząc przez te wszystkie granice, zostawiamy po sobie ślad i dokładnie można wytyczyć trasę, którą się poruszamy i kogo spotykamy na swojej drodze. Podobnie jest zresztą w internecie, kiedy krążymy po jednych stronach, po innych mniej i zaczynamy dyskusję taką, jak dziś prowadzimy w radiu. Dlatego właśnie czarny projekt nigdy w tej sytuacji nie będzie dla mnie projektem narodowym, ponieważ praktycznie narodowe prawo nie jest w stanie wpłynąć na jego wielkość, kształt i na to, co on robi. Nie jest w stanie nawet określić, co taki czarny projekt robi. Dziękuję.
[01:40:44] - Dziękujemy. W obecnych czasach szacuje się, że rocznie z budżetu Stanów Zjednoczonych na czarne projekty wydawanych jest ponad 50 miliardów dolarów. Na co jest to przeznaczane? Nie wiemy. Jak twierdzi Bill Sweetman, jeden z dziennikarzy zajmujących się aktywnie tymi tematami, w zasadzie jakiekolwiek konkretne informacje o czarnych projektach utknęły w latach 70. i od tamtego czasu w zasadzie objęte jest tajemnicą wszystko, co się dzieje. Co prawda co jakiś czas pojawiają się jakieś przecieki, mówi się o tym, że pracuje się nad tym czy tamtym, natomiast brak zupełnie konkretów, poza tym, że istnieją bardzo określone grupy i koncerny, które są głównymi beneficjentami tych środków. Trudno nagle uznać, że to wszystko jest przeznaczane na przykład na co? Na budowę nowego drona czy na coś podobnego. Oczywiście trzeba pamiętać o tym, że istnieje cała grupa agencji zajmujących się obroną w Stanach Zjednoczonych, zajmujących się rekonesansem, które również z tych środków mogą korzystać, ale o tym może powiemy innym razem przy debacie poświęconej szczególnie temu zagadnieniu.
Pozostaje, Arku, pytanie: co tak naprawdę może być rozwijane w ramach czarnych projektów i czy może mieć to związek z budowaniem floty kosmicznej? Jak jest twoim zdaniem?
[01:42:27] - Tutaj musimy popatrzeć troszeczkę na rozwój amerykańskiego lotnictwa, że niektóre projekty, niektóre sposoby myślenia o strategicznej przewadze doszły do takiego punktu, gdzie w sumie dalej się rozwijać nie ma dla tego konkurencji. Jeżeli popatrzymy na samolot szpiegowski SR-71 Blackbird, on już wyszedł ze służby, nigdy nie został strącony. Jest w sumie najszybszym samolotem, który kiedykolwiek latał, najwyżej latał. Mimo wszystko mamy go satelity z jednej strony, ale z drugiej strony nie można by było stworzyć nic lepszego. Jeżeli popatrzymy na rozwój samolotów trudno wykrywalnych dla radarów, to był ten słynny karaluch F-17
[01:43:32] - Zaniechano niejako produkcji, czy technologia poszła troszeczkę w inną stronę. Wyprodukowano F-22, którego też już zakończono produkcję. Próbuje się produkować F-35 i na tym w zasadzie cała ta linia produkcji się zakończy, dlatego, że po prostu nie ma nic, z czym te samoloty mogłyby konkurować. Jeżeli weźmiemy na bombowce, to jest ten niewidzialny trójkątny i w sumie też w tej chwili nie ma sensu produkować nic nowszego, bo po prostu nic go na razie nie jest w stanie zniszczyć w doktrynie wojskowej Stanów Zjednoczonych. Stany Zjednoczone doszły do takiego muru. Jeżeli cokolwiek stworzą nowego, wszystkie firmy, a zwłaszcza Chińczycy, będą próbowali to naśladować. Jeżeli ujawnią, rozpęta się następny wyścig i nie będą mieli tego noża za pazuchą. W jakiś sposób na pewno próbuje się cokolwiek robić, ale gdzie te pieniądze uciekają, to naprawdę nikt nie jest w stanie przewidzieć. Zostaje nam tylko ucieczka w kosmos. Jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że ujawniane dokumenty, które są w różnych książkach pokazywane, w sumie ujawnienie polega na tym, że są zaczerniane niemalże całe strony.
Nie wiemy, dlaczego zostało to zaczernione ani co zawierało. Ujawnienie tak, jakby tego nie było. Nie jesteśmy nawet w stanie przewidzieć, w którą to stronę idą wszystkie te projekty. Natomiast jeżeli się cofniemy, warto zobaczyć, w którym miejscu nastąpił rozdźwięk pomiędzy tym, co jest ujawniane, do czego miał hipotetyczny dostęp prezydent Stanów Zjednoczonych. Wszystko zaczyna się mniej więcej od roku 1945, 1947, w momencie, kiedy wypłynął Roswell. W jakiś sposób musi mieć powiązanie może w tej dziedzinie. Dziękuję.
[01:46:17] - Dziękujemy. Najwięcej kontrowersji wobec tego, co się może dziać z czarnymi projektami i jaki to może mieć związek z uciekającą cywilizacją, ma chyba ten kontrowersyjny Boeing X-37. Bezzałogowy wahadłowiec, który sobie wylatuje w przestrzeń kosmiczną i pełni tam bardzo długie misje i tak naprawdę nie wiadomo za bardzo, co on tam robi. Do tego dochodzą teorie spiskowe związane jeszcze z Reaganem, który gdzieś tam w swoich wspomnieniach twierdził, że spotkał się z naukowcami, którzy mu powiedzieli, że mają dostateczną liczbę miejsc na orbicie, żeby tam wysłać. Już nie pamiętam teraz ile, ale to była ogromna liczba ludzi, przy czym w rzeczywistości oficjalnie Amerykanie mieli tylko kilka wahadłowców, na których się mieściło maksymalnie siedem osób. Tu się nagle okazuje, że tego miejsca jest więcej. Czy on coś chlapnął językiem? To całkiem możliwe albo coś zostało źle zrozumiane. W każdym bądź razie to był jeden z kroków milowych, kiedy zaczęto mówić o Reaganie, o tym, że Amerykanie mogą sobie w tym kosmosie coś budować. Panowie, mamy jeszcze mnóstwo tematów do obgadania w związku z uciekającą cywilizacją, ale pojawia się pytanie: jaki to ma związek w ogóle z UFO?
Dlaczego taki temat pojawia się w debatach ufologicznych? Szukam informacji o tym Reaganie. On powiedział coś takiego: 11 czerwca 1985 roku w swoim dzienniku odnotował: „ Lunch z pięcioma czołowymi naukowcami zajmującymi się kosmosem. To było fascynujące. Kosmos to rzeczywiście ostateczna granica. Niektóre osiągnięcia na polu astronomii i tak dalej brzmią niczym naukowa fantastyka, tyle że są prawdziwe. Dowiedziałem się, że możliwości naszych wahadłowców pozwalają na wysłanie na orbitę 300 osób”. 300 osób. Oficjalnie wtedy NASA posiadała chyba trzy wahadłowce, z których każdy mógł, jak mówiłem, zabrać siedem osób. Gdzie więc pozostałych 280 ludzi?
Trudno to powiedzieć. Panowie, szukając drogi z uciekającej cywilizacji do UFO, ocieramy się o teorię, która mówi, że jednym z motorów, jednym z powodów zbudowania przez Amerykanów tajnego programu kosmicznego było to, że chcieli oni w ten sposób monitorować aktywność UFO. Arku, jak myślisz, czy rzeczywiście podejmowano jakieś oficjalne kroki w ramach czarnobudżetowych projektów, by prowadzić jakiś określony nadzór nad NOL-ami? Czy w ogóle jest to technologicznie możliwe, znając naturę UFO?
[01:49:18] - Niewątpliwie próbowano sprawdzać, co robią, dokąd latają i dlaczego. Tutaj najlepszym przykładem, już omawialiśmy najlepszy przykład, czyli okaleczenia zwierząt, gdzie po obserwacjach UFO i porwaniach pojawiały się czarne helikoptery.Zapewne też nie są firmowane przez żadną znaną agencję rządową te działania. Na pewno zanim się pojawił pomysł na stworzenie latającego spodka, te spodki były obserwowane. Stąd mieliśmy ten projekt, który Amerykanie wspólnie z Kanadyjczykami robili, tego pionowzlotu AVRO, który się w sumie nie nadawał się do niczego. Należy też wziąć pod uwagę, że Amerykanie w tym czasie bardzo obawiali się szpiegostwa ze strony Rosji, a ono w Kanadzie było bardzo rozpowszechnione i spodziewano się nawet bardzo dużego przepływu informacji właśnie przez Kanadę. Nawet utrącono cały projekt tego najlepszego, rzekomo, myśliwca przechwytującego, który później był w Rosji wybudowany jako MiG-25, z tego co pamiętam, czy 26. Ten z nową geometrią skrzydeł, który jest w dalszym ciągu najszybszym myśliwcem świata. My w Polsce mieliśmy te MiG-i, natomiast zostały one, poszły na złom. Ale wracając do tych projektów, niewątpliwie starł się zawsze w jakiś sposób odtworzyć. Ja sądzę przez cały czas, że naprawdę coś ważnego się wydarzyło.
Amerykanie przejęli jakąś tam technikę i przez długie lata próbowali ją odtworzyć. I w tym momencie zaczął się ten rozdźwięk między tym, co jest podawane dla prezydentów Stanów Zjednoczonych, dla ogółu społeczeństwa, z tym, co się faktycznie robi. Warto by było, tylko nie wiem, czy to jest możliwe, sprawdzić, czy budżet projektów niejawnych zaczął się rozbudowywać w tym momencie. Myślę, że jednak do tego momentu należałoby się cofnąć. Zwłaszcza że niektóre materiały, które są do dyspozycji, nawet materiały, które pamiętają swój kształt, mniej więcej zostały odkryte, ich właściwości, dopiero parę lat po Roswell. Najpierw Roswell były omawiane, że coś takiego jest, natomiast pojawiły się trochę później, więc coś jest na rzeczy i mniej więcej w tym momencie, jak się wydaje, jest start i próba dogonienia tego. Dziękuję.
[01:52:24] - Dziękujemy. No tak, czarnobudżetowe projekty oficjalnie pożerają te kilkadziesiąt miliardów dolarów rocznie od, powiedzmy, kilkudziesięciu lat. Wcześniej te projekty były, ale były nieco tańsze. Taka jest przynajmniej oficjalna wersja. Pożerały co najwyżej kilka miliardów. Kris, jak odnosisz się do tej hipotezy o związku UFO z uciekającą cywilizacją? Czy rzeczywiście jej fundamenty mogły zostać zapoczątkowane, wzniesione wtedy, kiedy służby specjalne Stanów Zjednoczonych chciały monitorować aktywność UFO w kosmosie?
[01:53:12] - Wygląda, że takie jest logiczne połączenie tych obu tematów. Bo spójrzmy, żyjemy w świecie, gdzie jest nas bardzo wielu. Jest nas miliardy ludzi, którymi rządzi garstka wybrańców. I oni nam mówią, co będzie dla nas lepiej i my się z tym zgadzamy. Oddajemy im ponad połowę naszej pensji i respektujemy wszystkie regulacje, które nam są narzucane. I teraz wyobraźmy sobie sytuację, że pojawia się cywilizacja z innego zakątka kosmosu i ci nasi wybrańcy, którzy mają nas chronić i mają rozwiązania na każdy temat, nie mają sposobu, jak temu zaradzić. Nie kontrolują po prostu tej sytuacji. I dlatego raz, że mamy połączenie UFO i dwa, że mamy to połączenie utajnienia UFO. Jedynym uzasadnieniem istnienia jakiegokolwiek rządu, maleńkiej grupki mniejszości nad większością jest to, że zawsze ma rozwiązanie danej sytuacji. Zauważcie, zbliża się zła pogoda, natychmiast powstają komitety antypowodziowe, jakieś sztaby kryzysowe i tak dalej.
To jest wszystko teatr, który pokazuje nam, że ci wybrańcy są mądrzejsi i lepsi od nas, bo oni wiedzą, co robić. Oni już zaraz stworzą warunki, żeby ten dany problem kontrolować. I to sprawia, że siedzimy sobie spokojnie przed telewizorem, oglądamy „Taniec z gwiazdami” i nie przejmujemy się, bo wiemy, że ktoś czuwa nad naszym bezpieczeństwem. Ci właśnie wybrani, lepsi od nas, mądrzejsi od nas, a tak naprawdę sprytniejsi od nas. I dlatego w tej sytuacji, w momencie, kiedy pojawia się UFO, kiedy zaczyna się to wszystko od Roswell i kiedy coś trzeba z tym zrobić, powstaje pytanie, czy możemy coś takiego ujawnić i jednocześnie przyznać się, że nie jesteśmy wszechmocni, że nie jesteśmy w stanie tego problemu rozwiązać o własnych siłach. Nie mamy na to recepty. Nie mamy sztabu kryzysowego, który by temu zaradził, bo nie ma takiej możliwości. To UFO przewyższa nas wielokrotnie technologicznie i wymyka się wszystkiemu, co my na Ziemi stworzyliśmy. Więc w tym momencie wchodzimy właśnie w sferę utajnienia i wchodzimy w sferę podwójnej gry, gdzie próbuje się za naszymi plecami albo może dogadać z tym UFO, z tym kimśAlbo spróbować konfrontacji z tym kimś na podstawie tego, co uda się zdobyć na przykład z miejsc, gdzie takie UFO się rozbiło, odtworzyć, stworzyć technologię, która w jakiś sposób temu sprosta. I to wszystko, ta praca w kompletnie tajnych warunkach, czarnych warunkach, gdzie nic nie ma przeniknąć do takiego czarnego projektu, bo budowany jest on w wysokim stopniu tajności, ażeby móc stworzyć warunki do konfrontacji z tym właśnie nieznanym.
Wokół tego buduje się grupa ludzi, która przesiąka tą ideą i nagle zdaje sobie sprawę, że mając do dyspozycji takie narzędzia, że nawet jej własnej grupie rządowej nie są one znane. Dzięki tym narzędziom może spowodować, że będzie miała uprzywilejowaną pozycję w świecie. I w tym momencie można ewentualne zagrożenie ze strony jakichś istot pozaziemskich przekuć na kolejny element, który podtrzymuje pozycję takiego kogoś, kto nas kontroluje. Było kilku polskich psychologów, nazwisk teraz nie pamiętam, jak sobie przypomnę, to o tym napiszę gdzieś albo powiem o tym w następnej audycji. Ale oni trafili w czasie II wojny światowej do obozu koncentracyjnego. Nie wiem, czy to był Auschwitz, czy jakiś inny. W każdym razie przetrwali ten obóz koncentracyjny i wpadli w następny obóz, tym razem komunistyczny władzy komunistycznej. I to, co pozwoliło im między innymi przetrwać, to właśnie badania psychologiczne nad dużymi grupami ludzi, z którymi mieli do czynienia, mieli do czynienia ze współwięźniami i władcami, którzy byli nad nimi. I teraz oni doszli do zaskakujących wniosków, ponieważ zauważyli, że statystycznie to tak, że to, o czym się nie mówi, próbując nas zjednoczyć jako jedna rasa homo sapiens, to, o czym się nie mówi, to jest to, że w tej rasie nastąpiło szereg takich, można powiedzieć, specyficznych mutacji. Jedną z takich mutacji jest tworzenie grupy ludzi, którą my dziś nazywamy psychopatami.
Ludzie, którzy są odporni na jakąkolwiek empatię, nie mają żadnych uczuć w stosunku do innych osób, z którymi żyją. I tych osób, tych psychopatów jest 5% całej ludzkiej populacji. Do tego dochodzi 20% ludzi, którzy chcą czegoś w życiu dokonać, mają energię, wolę i siłę tego, ażeby zacząć jakiś projekt i coś zrobić w swoim życiu. I teraz te 5% psychopatów jest w stanie wykorzystać 20% ludzi, którzy są w stanie czegoś dokonać do tego, aby kontrolować całą resztę. Te 75% reszty populacji Ziemi. I tak to wygląda. I dlatego taki mechanizm jeszcze raz pokazuje, że nie tylko jest możliwe i połączenie tej całej historii z UFO, znalezienie wspólnych momentów, gdzie nagle UFO pojawia się w przypadku uciekającej cywilizacji, ale jednocześnie sama psychologia pokazuje, że w sposób naturalny tworzy się coś w rodzaju uciekającej cywilizacji, która próbuje żyć swoim własnym życiem kosztem całej reszty i w kompletnym oderwaniu od całej reszty. Dziękuję.
[01:59:04] - Już niedługo na naszej antenie otworzymy linię dla naszych słuchaczy. Ja może pozwolę sobie przypomnieć kontakty do Radia Paranormalium. Nasz numer telefonu to 32 746 0008. 32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Cały czas można oczywiście również do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. 36 08 80 02. Jesteśmy także na czatach Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl oraz na czacie towarzyszącym naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku, na kontach Radia Paranormalium i portalu Info, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam również przesyłać pytania, komentarze na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl.
A teraz przejdźmy może do kolejnego z naszej ściśle tajnej listy pytań. Mianowicie powróćmy do samych początków uciekającej cywilizacji. Przed ustąpieniem z urzędu prezydent Eisenhower ostrzegał przed kompleksem wojskowo-militarnym, który mógłby naruszyć delikatną powojenną strukturę, powojenną równowagę. Kim mogli być ludzie tworzący ów kompleks i będący ojcami założycielami uciekającej cywilizacji? A może ich historia sięga znacznie głębiej? Może tym razem pierwszy niech się wypowie nasz człowiek w Stanach Zjednoczonych Chris Mikina. Chrisie?
[02:00:32] - Ta słynna sentencja, jaką wygłosił Eisenhower, jest interpretowana wielokrotnie, przy każdej okazji. Najczęściej szuka się tego zagrożenia, przed którym przestrzegał Eisenhower właśnie w tym całym olbrzymim przemyśle militarno-zbrojeniowym, którego częścią są także i czarne projekty, za którym stoi i odpowiada w jakiś sposób za niego Pentagon, czyli pokazuje się konkretną organizację, konkretnych urzędników, którzy często w tym, co robią, właściwie można powiedzieć, że stoją nad prawem, w związku z czym to, czego dokonali, to dokonali tego, że podporządkowali sobie praktycznie ten kraj, którego połowa całego budżetu idzie właśnie na zbrojenia, na ten właśnie kompleks, na rozwijanie tej maszyny zagłady, być może samozagłady. I tak na to się patrzy. I nie jest to jedyny sposób patrzenia na to, przed czym przestrzegał Eisenhower. Dla mnie na przykład to, o czym on mówił, to jest to, że dostrzegłTak naprawdę kraje takie jak Stany Zjednoczone i Związek Radziecki są rozgrywane przez kogoś. Nie mówią własnym językiem. Ktoś w sposób wręcz niezauważalny wniknął w najgłębsze, najbardziej leżące u podstaw tych krajów struktury. Ktoś opanował je i zmienił rozwój czy kierunek, w którym te kraje miały zmierzać. Mam tu na myśli to, o czym wspominałem już wcześniej. Prawdopodobnie wtedy mnie urwało na początku naszej audycji.
To jest to, co wydarzyło się po operacji Paperclip, kiedy nagle ludzie, którzy byli zbrodniarzami wojennymi, którzy reprezentowali zupełnie inną formację, nie tylko etniczną, ale także ideologiczną, kompletnie służyli zupełnie innej sprawie. Nagle stali się częścią amerykańskiego systemu i zajęli bardzo prominentne stanowiska. Mam tu na myśli całą siatkę generała Gehlena, generała Dornbergera, który chronił te wszystkie doświadczenia na Peenemünde, a w Stanach stał się wiceprezesem firmy Bell, która produkuje helikoptery wojskowe i wielu innych tego typu ludzi. Ilość tych ludzi jest liczona wręcz w dziesiątki tysięcy, a być może i w setki tysięcy, którzy przeniknęli do amerykańskiej administracji i jednocześnie w sposób niezauważony przejęły kontrolę nad tą administracją, sterując ją w znanym tylko dla siebie kierunku. Z drugiej strony mamy to samo w przypadku Rosjan, którzy również połakomili się na niemieckie technologie i sprowadzili do siebie cały bardzo dobrze zorganizowany aparat. Ten, który był w stanie dalej kontynuować niemieckie faszystowskie projekty technologiczne, ale tym razem na terenie Związku Radzieckiego. Dochodzi wówczas do słynnej zimnej wojny, gdzie niecierpliwe palce przez długi czas ogrzewają te czerwone guziki, które wystrzeliwując pociski balistyczne rozpoczęłyby samozagładę Ziemi. Na szczęście do tego nie doszło, ale kiedy popatrzeć na to znów z pewnej chłodnej perspektywy, widać wyraźnie, że osiągnięcie jednej strony, Amerykanów, za chwilę miało za każdym razem kontrpropozycję z drugiej strony, gdzie druga strona odkrywała nie tylko coś, co osłabiało wynalazek pierwszej strony, która myślała, że uzyskała przewagę, ale jednocześnie tworzyło coś nowego, tworząc prawdziwy wyścig. Kiedy to raz jedna, raz druga strona wychodziła na czele. Patrząc na to chłodnym okiem, można nieoczekiwanie zauważyć, że być może jedna i druga grupa Niemców, którzy pracowali dla obu stron, była doskonale jeszcze kontrolowana przez kogoś.
I to ta grupa była narzędziem wyścigu, który tak naprawdę miał zniszczyć oba kraje i sprawić, że ta uciekająca cywilizacja w sposób niezauważalny przez nikogo, w sposób powolny mogła dochodzić i realizować cele, do których została stworzona. Tak to widzę i myślę, że Eisenhower zorientował się, z czym ma do czynienia, kiedy okazało się, że niemieccy naukowcy i najrozmaitsze postacie z ruchu faszystowskiego zdobywają nagle bardzo wysokie pozycje w administracji amerykańskiej, przejmują urzędy między innymi takie osoby jak bracia Dulles, gdzie Allen Dulles został szefem CIA, a jego kontakty z Bormanem nie ulegają żadnej wątpliwości, że były intensywne, o wiele bardziej niż serdeczne i bardzo konkretne. Człowiek ten był przesiąknięty duchem współpracy wręcz z nazizmem. Do tego dochodzi jeszcze sam fakt, że gwiazda Hitlera nigdy by nie wyrosła, gdyby nie amerykańska pomoc finansowa, którą reprezentuje tutaj dziadek prezydenta Busha, który prowadził intensywne kontakty. Tak naprawdę według standardów powojennych po zakończeniu II wojny światowej powinien być za współpracę z nazistami sądzony. Natomiast nigdy do tego nie doszło z jakiegoś powodu, mimo że do końca finansował niemieckie faszystowskie projekty, przesyłał pieniądze, wykorzystywał nawet amerykański potencjał, infrastrukturę na terenie Niemiec, która była własnością amerykańską do niemieckiej maszyny wojennej. Potęga Hitlera nigdy nie osiągnęłaby tego rozmiaru, gdyby nie amerykańska pomoc. Co właśnie pokazuje, że idea tej odrywającej się, uciekającej cywilizacji być może jest w czasach nowożytnych znacznie starsza i II wojna światowa nie tyle ją stworzyła czy powołała do życia, co była jednym z elementów jej powstawania. Była potrzebna do tego, aby z poziomu lokalnego przejść na poziom globalny, czego w dzisiejszych czasach przeżywamy apogeum, kiedy mówi się o tym, że więcej nas teoretycznie łączy niż dzieli, choć zawsze nas wszystko dzieliło. Ale wszyscy mamy żyć w tym samym kurniku, na tej samej planecie, walczyć z globalnym ociepleniem i stać się wegetarianami po to tylko, żeby ktoś inny mógł zrealizować za naszymi plecami jakiś cel, o którym mówił w słynnym ostrzeżeniu prezydent Eisenhower, który być może dostrzegł to, ale było za późno, aby móc to powstrzymać, jednocześnie widząc, że on sam jako amerykański prezydent tak naprawdę jest jednym z figurantów i niewiele ma do powiedzenia oprócz tego, żeby móc ogłosić światu i wygłosić przemówienie, które dla niektórych ludzi jest czymś w rodzaju ostrzeżenia, czerwonego światełka, że istnieje problem, któremu należy się dokładniej przyjrzeć.
Dziękuję.
[02:07:51] - Arku?
[02:07:53] - Jak sądzę, Eisenhower obił się sam o ścianę i stwierdził tylko fakt, że mają bardzo duży problem i ten problem będzie narastał i nikt sobie z nim specjalnie nie może poradzić. Niewątpliwie kompleks wojskowo-finansowy wodził długi czas prym właśnie w czasie wojny i chwilę po powojennej w Stanach Zjednoczonych. Natomiast sama uciekająca cywilizacja, tak mi się wydaje, jej czas przypadł na lata późniejsze trochę. Choć na pewno początki organizacji wymykającej się spod kontroli wszelkiej były podczas tego odzyskiwania wartościowych ludzi z Europy. Być może było to już wcześniej, w momencie, kiedy Niemcy zaczęli prześladować Żydów. Niektórym Żydom udawało się dostać do Stanów Zjednoczonych, innym się nie udawało dostać. Raczej należałoby tę granicę przesunąć jeszcze troszeczkę bardziej do tyłu i zapewne już w tym momencie zaczęły się pojawiać te czarne projekty. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że sama napaść Japończyków na Pearl Harbour, też o tym wiedziano wcześniej, mogli się tego spodziewać. A jednak wszystko zostało tak zrobione, żeby włączyć Stany Zjednoczone do tej wojny, mimo tego, że całe społeczeństwo trochę wcześniej tego nie chciało. Tutaj mamy takie działania mocno zakulisowe.
W momencie, kiedy nagle im z nieba spada spodek, tutaj jest już wtedy kompletny odlot. Jeżeli weźmiemy pod uwagę to, co się dzieje w akcji filmu „Kula”, gdzie powoływani są ludzie, humaniści, którzy mogą cokolwiek wnieść do sprawy nawiązania kontaktu, to mniej więcej tak samo, na tej samej zasadzie stworzono słynne Majestic 12. Też to byli ludzie, którzy byli owszem, na wysokich stanowiskach, ale nie stanowili oni jakiegoś jednego nurtu. Było to raczej grono dosyć szerokie i oni, wydaje mi się, ugruntowali kierunek rozwoju myśli czarnych projektów właśnie w stronę takiej przewagi technologicznej, która umożliwiła właśnie zachwyt czy rozwój tej uciekającej nam cywilizacji. Dziękuję.
[02:11:33] - Piotrze, czy się słyszymy?
[02:11:36] - Tak. Trudno tu więcej dodać. Wytłumaczę to tak łopatologicznie. Eisenhower bał się powtórki tego, że... Albo inaczej, on się nie bał powtórki. W zasadzie polityka cały czas się rządzi tymi samymi prawami. Natomiast ze zbliżenia wielkiego przemysłu i biznesu i wielkiego kapitału z polityką mogą wynikać rzeczy bardzo niedobre. I takie rzeczy pojawiły się na przykład w Trzeciej Rzeszy. Kiedy wielkie kartele dyktowały, a w zasadzie współpracowały z rządem i czerpały z tego olbrzymie korzyści. I ta wzajemnie napędzająca się machina, zdaniem Eisenhowera w Stanach Zjednoczonych mogła doprowadzić najprawdopodobniej do uruchomienia kolejnej machiny wojennej, tylko tym razem po drugiej stronie globu, nadmiernej militaryzacji i tak dalej.
Jeżeli o tym pomyślimy i spróbujemy to wtłoczyć w teorię o uciekającej cywilizacji, to spójrzmy na to, kim są dzisiejsi główni beneficjenci czarnych projektów. Boeing, Northrop, kto tam jeszcze? General Electric i tak dalej. Wielkie koncerny. I teraz pytanie, czy nie czeka nas czasami za jakiś czas taka nowa forma porządku światowego, kiedy to koncerny będą rządzić albo koncerny będą dyktować warunki, a sfery państwowe pozostaną na drugim planie. Kiedy to koncerny będą toczyć wojnę otwarcie już, nie tak jak dawniej, że będą się zasłaniały flagą państwową, ale będą otwarcie finansować, będą mówić, o co im chodzi. I być może tego się bał albo na pewno się tego bał Eisenhower. Natomiast jak rozumieć to w kontekście uciekającej cywilizacji? Bo przecież może dojść do pewnego stopnia albo już doszło do takiegoTakiego wydarzenia, że oni zdecydowali się, że nadszedł czas na wprowadzenie Ziemi w zupełnie nową erę, na wprowadzenie ludzkości na nowy poziom i na zrobienie tego, o czym cały czas mówimy. Stworzenie cywilizacji dwóch prędkości, kiedy ta pierwsza będzie korzystała z rozwiązań, które nam wydają się jeszcze niemożliwe lub są jeszcze w sferze tego, o czym piszą twórcy science fiction.
Natomiast cała reszta ludzkości będzie sobie żyła i będzie podporządkowana staremu systemowi. Najlepiej, jak mówiłem, wyjaśnia to „Elysium”. Film, na którym doskonale widzimy, jak taki porządek mógłby wyglądać, jeżeli uciekająca cywilizacja zdecydowałaby się opuścić Ziemię i zamieszkać poza nią. Ale panowie, kolejna kwestia w tej sprawie pyta: skoro koncerny, o których wspominałem, będące beneficjentami czarnych projektów, rozwijające technologie, przy których legendarna Aurora jest rzeczą przestarzałą, to co w tym czasie robi NASA? Czy ona o tym wszystkim wie? Czy dzieje się to niezależnie od agencji kosmicznej, której skrót niektórzy rozszyfrowują jako „Nigdy Odpowiedzi W Prost”? Chris, czy twoim zdaniem NASA może być zaangażowana w tworzenie uciekającej cywilizacji? Czy to jest tylko grupa kolesi spoglądających w gwiazdy i liczących, jak daleko jesteśmy od tej czy innej gwiazdy? Czy też może są tam ludzie, którzy tworzą plany nie tylko lotu na Marsa, ale też stworzenia tam bazy albo tajnej stacji wojskowej?
[02:16:11] - Jestem przekonany, że tak, że jest to jeden z graczy i na pewno nie należy lekceważyć, niezależnie od tego, czy NASA pokazuje jakieś sukcesy i efekty swojej pracy, czy też nie. Wspominałem o tym już wcześniej, że NASA tak naprawdę stanowi olbrzymi potencjał ludzki, który jest utrzymywany dzięki naszym podatkom, ponieważ jest to agencja państwowa, w związku z czym utrzymuje się z budżetu. Dzięki temu my mamy szansę opłacać tych najrozmaitszych geniuszy. A ludzie, którzy są częścią tej organizacji, nazywając ich geniuszami, nie mówiłem tego w sensie ironicznym. Rzeczywiście takimi są. Co jakiś czas, kiedy powstają najrozmaitsze pomysły na temat rozwiązania problemów, tego, jak na przykład dolecieć do asteroidy i dokonać ekstrakcji ukrytych tam cennych minerałów, okazuje się, że ten olbrzymi think tank jest w stanie stworzyć w bardzo krótkim czasie kilka sposobów, jak to zrobić i jak jest to możliwe do zrealizowania. Dlatego według mnie NASA jest wciąż częścią tej samej układanki. Tyle że będąc instytucją państwową, podlega pewnym mechanizmom kontroli i w pewnym momencie te mechanizmy kontroli, odpowiednio użyte, odpowiednio poruszone, są w stanie na przykład dotrzeć do tej prawdy. I dlatego NASA w powiązaniu z korporacjami takimi jak SpaceX czy parę innych prywatnych firm kosmicznych jest w stanie prowadzić swoją pracę, a jednocześnie doskonale ukryć to, czym naprawdę zajmują się te korporacje i w czym sama ta NASA aktywnie uczestniczy. Dlatego nie bagatelizowałbym roli NASA i ciągle uważam, że jest to bardzo silna organizacja o olbrzymim potencjale i olbrzymich możliwościach.
Praktycznie macza w palce niemalże w każdym projekcie kosmicznym, a jednocześnie jej sferą działania jest sfera polityczna. Bo zobaczmy przecież, co wydarzyło się w momencie, kiedy Chińczycy powiedzieli, że będą lądować swoim łazikiem na Księżycu. To właśnie NASA, używając tej swojej przekładni, która prowadzi wprost do administracji państwowej USA, łącznie z jej najwyższymi urzędnikami, którzy rządzą tym krajem, doprowadziła do tego, że uznano miejsce, w którym doszło do lądowania na Księżycu, za miejsce zabytkowe, które należy chronić. I to chronić tak skutecznie, że Chińczycy z tego wszystkiego wylądowali kompletnie po przeciwnej stronie Księżyca, żeby nawet odrobinę nie zbliżyć się do miejsca, które wykorzystali kilkadziesiąt lat wcześniej Amerykanie. Tak że przekłada się to również na siłę polityczną. Jednocześnie NASA ze względu na potencjał, który posiada, tradycje i doświadczenie, które wciąż reprezentuje, nie może być bagatelizowana na przykład w programach kosmicznych każdego innego kraju, który ma ambicje kosmiczne. Czy to będą Chiny, czy to będzie Rosja, czy to będzie Europa. Za każdym razem NASA jest w jakiś sposób uwikłana w ten projekt, w związku z czym może go kontrolować. Nie mogłaby tego robić na przykład korporacja w taki sposób, jak robi to właśnie NASA. Dlatego NASA ciągle jest bardzo ważnym rozgrywającym w tej całej historii, nawet kontrolerem tego, co się dzieje.
Jednocześnie NASA pokazuje, żeW bardzo krótkim czasie jest w stanie stworzyć skuteczny projekt. Widać to, gdy mówimy o Marsie, kiedy stworzono szereg łazików, pojazdów badawczych, które już od lat 70. lądują na tej planecie, eksplorują ją. Są to właściwie jedyne urządzenia, które przekazują dokładne dane z tej planety, a jednocześnie nie udało się to żadnemu innemu krajowi. Próbowali Rosjanie, próbowali Anglicy i nikomu się to tak naprawdę nie udało. Jedyny kraj, który jeszcze w jakiś sposób kontroluje sytuację na Marsie, to są Hindusi. Ku zaskoczeniu wszystkich. Ale hinduski satelita, który krąży wokół Marsa, działa w amerykańskim systemie, w związku z czym jest tylko dodatkowym elementem tej układanki, którą Hindusi sfinansowali, a kontrolują Amerykanie. To właśnie pokazuje, że NASA jest w stanie skutecznie stworzyć rozwiązanie danego problemu. Czy to będzie eksploracja planety, czy to będzie dotarcie do niej, czy to będzie zbudowanie tam stałej bazy.
I stąd te pogłoski, że być może tego typu bazy już istnieją, że istnieją również technologie, o których my nie mamy pojęcia, które budowane są w ramach czarnych projektów. Ale ten potencjał myślowy, potencjał technologiczny i ten geniusz, jak to zrobić, ma swoje źródła w NASA. Dziękuję.
[02:21:23] - Ja tutaj pozwolę sobie taką uwagę do słuchaczy przekazać, którzy próbują się do nas dodzwonić. Niestety coś się w Skype porobiło. Nasz numer jest zarejestrowany jako usługa w Skype. Taka usługa o nazwie „Numer Skype”. Niestety coś się popsuło i nie udaje się podłączyć żadnego z dzwoniących słuchaczy do rozmowy grupowej. Dlatego jeżeli macie państwo taką możliwość, to prosimy jednak o dzwonienie na Skype'a radio.paranormalium.pl. A jeżeli państwo nie macie takiej możliwości, to można jeszcze przesyłać pytania drogą SMS-ową pod nasz numer 530 620 493. To tyle jeżeli chodzi o ogłoszenia techniczne. Teraz może Arek Kocik.
[02:22:20] - Darku, jak sądzisz, jak to jest z NASA? Czy jeżeli Amerykanie budowaliby sobie jakieś kosmiczne siedlisko, to raczej przez różnego rodzaju koncerny, którym płacą w ramach czarnego budżetu, czy NASA też by w tym partycypowała już jako agencja państwowa? Czyli pewien konflikt interesów się tu jednak wkrada.
[02:22:49] - Myślę, że NASA by była całkowicie pominięta. Czasy NASA w zasadzie, z przykrością należy to stwierdzić, ale mijają. Bazują w tej chwili, nie wiem, czy jakikolwiek nowy projekt jest tworzony. Prawdopodobnie właśnie dlatego, że bardzo łatwo jest kontrolować ich wydatki i wszystko musi być przejrzyste. Natomiast tak jak ktoś wcześniej mówił, korporacje działają na swoich własnych zasadach. Bardzo szybko taką korporację można zamienić na cokolwiek innego, na inną korporację. Nikt nie wie nigdy, kto jest właścicielem jakiejś firmy. To wszystko ma jakieś powiązania sznurkowe, gdzie nić pajęcza jest niczym w porównaniu do tego. Natomiast niewątpliwie NASA bardzo mocno przyczyniła się do rozwoju technologicznego USA w momencie, kiedy Kennedy dał zielone światło i zadeklarował podbój kosmosu czy podbój lot na Księżyc. To było niesamowite przyspieszenie cywilizacji.
Być może w tym momencie ci, którzy jeszcze w jakiś sposób się zastanawiali nad tym, czy tworzyć ten drugi obiekt, podejrzewam, że podjęli decyzję „tak”. Przeszkadzał im później w tym wszystkim sam Kennedy, bo jednak zapewne chciałby na tym też i rękę położyć w ten sposób, żeby społeczeństwo miało kontrolę. Był jak najbardziej niewygodny. Dlatego kompleksu militarno-finansowego, bo tak należy ich określać. Nie wiem, nie znam w tej chwili projektu NASA, który by był szczególnie z przyszłością związany.
[02:25:12] - Lot na Europę, na Celadona. Sąd kosmiczny, nowy teleskop, superteleskop kosmiczny, następny łazik na Marsa.
[02:25:20] - To wszystko były projekty, które już były, które zapoczątkowano co najmniej 10 lat temu. Stworzenie czegoś takiego jest dosyć czasochłonne, bo te wszystkie ustrojstwa muszą działać w bardzo szczególnych okolicznościach. Weźmy pod uwagę to, że lada chwila skończy się możliwość korzystania ze stacji ISS i nie ma żadnej możliwości w sumie na to, żeby ona przetrwała dalej, dlatego, że wycofują się Rosjanie.A rosyjski element jest właśnie tym elementem przysłowniczym i po prostu nie ma go czym zastąpić na ten moment.
[02:26:09] - Z tego prostego powodu, że stacja przestała spełniać swoje zadanie w takiej formie, w jakiej została stworzona.
[02:26:19] - Dokładnie tak. I po prostu tutaj nie widać nic, co by miało ją zastąpić. Zresztą to była bardzo dziwna droga, ucieczka w tą stronę, w budowę stacji kosmicznej, a nie właśnie eksploracja Księżyca i tak dalej. Weźmy inną sprawę. Rosjanie też próbowali zbadać Fobosa i ta rakieta zaraz po wystrzeleniu odmówiła jakiejkolwiek współpracy i poleciała hen daleko w kosmos, nie wiadomo dokąd, a miała tylko zbadać i lądować na księżycu Marsa.
[02:27:04] - Podobno w ogóle nie poleciała z naszej atmosfery raczej i podobno spadła na południowym Atlantyku, w miejscu, gdzie nikt nie był w stanie jej zobaczyć ani stwierdzić, czy rzeczywiście tam spadła. Wybrano takie miejsce, żeby nas poinformować, gdzie ona spadła, którego nikt nie może sprawdzić. I taki był podobno koniec rakiety Fobos.
[02:27:27] - No tak panowie, ale zastanówmy się też nad jeszcze jedną rzeczą. Cały czas NASA wykorzystuje technologie oparte o rakiety. Międzynarodowa Stacja Kosmiczna też jednak nie jest czymś, co jest forpocztą technologii. Innymi słowy, niedawno zrezygnowano przecież z wiekowych wahadłowców. Cały czas więc przemysł kosmiczny kręci się wokół pewnego schematu, który jest dość przestarzały. Wiemy, że planowane są inne formy podróży w kosmos, nawet komercyjne. Raczej na orbitę, przepraszam. Ale mimo wszystko to, o czym dzisiaj mówimy, mocno wykracza, przynajmniej w sferze naszych przypuszczeń, poza zdolności NASA. Także albo istnieje również NASA dwóch prędkości i jedna, którą nam się pokazuje z rakietami, z Międzynarodową Stacją Kosmiczną, z satelitami, z Teleskopem Hubble'a, a druga też taka, która wykorzystuje już to, o czym mówiliśmy przy technologii UFO, EmDrive i tak dalej. Pytanie, czy w budżecie NASA jest miejsce na upchanie tej uciekającej cywilizacji?
I przede wszystkim pytanie, które zadał Chris na samym początku, czy technicznie wykonalne jest to, żeby tak wielkie przedsięwzięcie było na orbicie przeprowadzone? A może w rzeczywistości jest trochę inaczej i ten ukryty program kosmiczny wcale nie jest taki wielki, rozbudowany, jak nam się wydaje, jak niektórzy snują. Że tam jest jakaś ukryta stacja kosmiczna wielka, że latają tam dziesiątki wahadłowców i tak dalej. Może jest to po prostu coś dużo mniejszego, natomiast pozwalającego w przyszłości rozwinąć taką jednostkę w taki sposób, by potrafiła zaszachować głównych graczy na arenie politycznej. Ja myślę, że państwa i świat muszą myśleć o tym, żeby przenosić rywalizację poza Ziemię. I tutaj pojawia się pytanie, czy gdyby ktoś zaczął nagle tworzyć sobie jakąś stację wojskową, jakąś bazę. Oczywiście to jest wszystko melodia przyszłości i oczywiście przypuszczenia, ale zastanówmy się, że któreś państwo, nawet Hindusi, Indie, którzy nie kojarzą nam się przecież z agresywną polityką, nie kojarzą się nam tutaj na Zachodzie. I gdyby oni sobie nagle zdecydowali: „A zbudujemy sobie bazę wojskową na Księżycu”, to przecież pojawiłyby się nagle srogie pytania o to, czy w ogóle przestrzeń kosmiczna jest miejscem, przestrzeń okołoziemska. Pamiętajmy, że człowiek jednak oficjalnie NASA nie wystawił w daleki kosmos oprócz kilku statków kosmicznych, które nam po prostu umknęły już gdzieś daleko, ale nadal są przecież w Układzie Słonecznym. I pojawiłoby się pytanie, czy istnieje jakiekolwiek usprawiedliwienie na przykład do takiej ścisłej militaryzacji przestrzeni okołoziemskiej.
Ale mimo wszystko wydaje mi się, że coś takiego jest kwestią nieuniknioną, że ktoś kiedyś się zdecyduje na to, żeby coś takiego przeprowadzić. Pytanie, czy to będą państwa, czy to nie będą jednak korporacje. Przejrzyjmy sobie na przykład filmy o „Obcym” czy „Prometeusza” i tam zobaczymy, że ci, którzy latają w kosmos, to już nie są państwa, to są firmy, to są korporacje, które czegoś chcą, czegoś szukają, mają pieniądze bez państwa. Nie wiemy, jak tam jest, ale ci, którzy grają tam główną rolę, są kimś innym niż
[02:32:06] - Niż z państwami. Ja się będę zbierał niedługo.
[02:32:09] - My mamy w międzyczasie słuchacza na Skypie. Czeka tutaj taka kamienna twarz na awatarze. Witamy, jesteśmy już na antenie.
[02:32:18] - Dobry wieczór, z tej strony słuchacz Krzysiek, ale niech będzie Czesław, bo Kris jest tylko jeden. Na początek pozdrawiam uczestników debaty i słuchaczy, a zwłaszcza słuchacza Edka, z którym miałem przyjemność prowadzić mini debatę trzy tygodnie temu. A teraz jako lekarz z otwartym umysłem testuję na sobie jego metodę leczenia przeziębienia. Ale do rzeczy. Chciałem powiedzieć słowo o czarnych projektach. Czy coś panowie wiedzą o czarnych projektach w ZSRR i Rosji? Na przykład odżegnałem się teraz od czegoś takiego jak Sura, projekt kontroli pogody, odpowiednik HAARP, ponoć jakieś pokłosie pomysłów Tesli. Ogólnie o Rosji i ZSRR przydałoby się trochę więcej mówić, ale zdaję sobie sprawę, że pewnie ilość materiałów jest mniejsza. To jedna sprawa. Druga, chyba najcięższa dla mnie do wyartykułowania kwestia w nawiązaniu do rządu światowego i uciekającej cywilizacji.
Panowie uwypuklają cały czas rolę nazistów, a ja swego czasu czytałem książkę „Kontrowersja Syjon”. Temat jest bardzo mało poprawny politycznie i za bardzo nie chciałbym go publicznie rozwijać, ale w myśl tej teorii praprzyczyna leży jednak gdzie indziej i znacznie wcześniej. I ostatnie pytanie do pana Piotra Cielebiasia. Jako wyznawcę minimalizmu proszę o rozważenie elektronicznego wydania „Nowego Świata”. Dzięki temu trochę oszczędzimy dżungli amazońskiej, a może sprzedaż wzrośnie. Serdecznie pozdrawiam.
[02:33:47] - Ostatnie pytanie to chyba bardziej do redaktora naczelnego pana Marka Remuszki. Tutaj Piotr, podejrzewam, nie jest osobą decyzyjną w tych kwestiach. Także czy chciałby pan jeszcze coś dodać, czy możemy już...?
[02:33:58] - Nie, dziękuję bardzo. Myślę, że nie będę przedłużał. Pora już jest późna. Posłucham panów do końca.
[02:34:05] - Dziękujemy bardzo. Pozdrawiamy i życzymy długiego, wciągającego i interesującego słuchania. Do usłyszenia przy kolejnych debatach. Także Piotrze?
[02:34:16] - Tak. Oczywiście możemy toczyć dysputy nad tym, kim są ci, którzy mogą uciekającą cywilizację tworzyć i to nie od 70 lat, ale na przykład od okresu, który liczymy w setkach lat. Książka wielokrotnie przywoływana, „Poranek magików” Bergera i Pavelsa. Bergera, tak wymagam to nazwisko, bo trzeba pamiętać, że Berger był trochę Polakiem. Mówi o tym, że może istnieć grupa, która trzyma wodze. I to nie jest Wojciech Szczerszy, Lech Nikolski i Jerzy Miller, tylko jest to bliżej nieokreślona. Może nie to, że bliżej nieokreślona, po prostu oni mówią wprost, że są okultyści, magicy, którzy od jakiegoś czasu trzęsą cywilizacją i od czasu do czasu pokazują się temu czy owemu, podsuwają jakieś pomysły, ale też nie pozwalają, żeby cywilizacja rozwinęła się aż nadto, żeby się ludziom nie poprzewracało w głowach i gdzie indziej. I oni taką możliwość wysuwają. Co ciekawe, w latach 60. ta hipoteza była podejmowana przez wielu ufologów.
Między innymi Jacques Vallée twierdził, uznawał, że odpowiedź na istnienie UFO może się kryć w jakiejś tajnej grupie dysponującej wiedzą techniczną wyprzedzającą to, co wiemy my i która się nie ujawnia, ale po prostu zbudowała sobie coś takiego i sobie tam lata. I teraz pytanie, kim te osoby mogą być? Tutaj otwiera się oczywiście pole do ogromnych spekulacji, od masonów przez różokrzyżowców po różnego innego rodzaju grupy wpływu połączone albo wspólnym interesem, albo wspólną ideologią, bądź spuścizną duchową. Panowie, mam nadzieję, wspomnicie tu za chwilę o tym, że przecież swego czasu, pod koniec XIX wieku, kiedy wybuchła ta słynna afera z latającymi maszynami w Stanach Zjednoczonych, wysuwano właśnie taką możliwość, że mogą to być statki stworzone przez grupę wynalazców, którzy trochę się izolują od ludzkości, ale którzy dopięli jej skrzydła, zanim zrobiła to reszta, ta powolniejsza cywilizacja. Oczywiście mając na myśli maszyny latające tamtego okresu. Nie mówię o ówczesnej aeronautyce, tylko o tych cudownych latających maszynach, o których rozpisywały się gazety i o których my żeśmy wspominali kilka debat temu. Druga sprawa, panowie, kluczowa sprawa, nad którą mam nadzieję też tutaj się pochylicie za chwilę, to kiedy ujawni się ta uciekająca cywilizacja. I to chyba najbardziej kontrowersyjna sprawa. Jeżeli sięgniemy pamięcią wstecz przed rok 2012, to pamiętamy, że pojawiało się bardzo dużo hipotez o tym, że-
[02:37:30] - Halo?
[02:37:32] - Mamy na antenie słuchacza Edka. W końcu udało się połączyć. Witamy.
[02:37:38] - Dobry wieczór. Kłaniam się nisko. Dziękuję za miłe słowa ze strony innego słuchacza. Natomiast znów zaraz pan Piotr będzie mówił, że Edek ględzi nie na temat. Natomiast chciałem panu Piotrowi powiedzieć, że ostatnim razem, kiedy brał udział w debacie i wcześniej musiał gdzieś sprawy jakieś swoje załatwiać, popełnił błąd. Pomylił się, bo powiedział, że debata z pewnością nie ucierpi, gdy go nie będzie. Ucierpiała.
[02:38:11] - Ucierpiała w znaczny sposób. Jest pan, panie Piotrze, po prostu niezbędny. A w kwestii dzisiejszej debaty to jest w ogóle debata debat. Aż się boję myśleć, co będzie przy 666. Dlatego, że myślę sobie, iż istnieje taki poziom, na którym finanse mogą w ogóle nie mieć żadnego znaczenia i znaczenie może mieć władza i przetrwanie. To w kwestii tej uciekającej cywilizacji. Zresztą uciekająca cywilizacja to jest kwestia bardzo wielopoziomowa. Ja będę się powoływał na nas Europejczyków, czy też w ogóle na ten świat taki zachodni i rykszarza z Bangladesz. To my jesteśmy dla niego uciekającą cywilizacją, ale my mówimy w tym momencie o tym najwyższym stopniu. Szanowni panowie, 20 lat temu na przestrzeni swoich różnych działań miałem okoliczność poznać wysokiej rangi oficera dawnej Stasi.
Jakieś tam żeśmy sobie rozmowy ucinali na różne tematy i powiem panom, że oczywiście kontakt się w tej chwili urwał. I niech tak pozostanie. On bez zażenowania twierdził po większej ilości jagermeister, że rządzą światem w taki czy inny sposób. I tutaj może zbyt daleko pójdę w tym momencie ta teoria tak zwanej szabi wcale może nie być oderwana od rzeczywistości. A dlaczego o tym wspominam? Dlatego że poprzedni słuchacz, co nie znaczy, że poprzedni słuchacz może nie mieć racji, bo tutaj też wykluczyć tych czynników nie można. Natomiast ja zwracam uwagę, że te rozmowy moje z tymże człowiekiem miały miejsce 20, 21, 19 lat temu, a debaty ufologiczne troszkę krótszy staż mają. To tyle w kwestii tematu. Natomiast jeszcze chciałem zwrócić uwagę, że panowie jesteście kreatorami tematów, dlatego że jak kiedyś wspomniałem, mam mnóstwo czasu, więc śledzę sobie różne telewizje, bardziej lub mniej zależne i trochę tak za wami podążają. To akurat chwalebne dla was.
Jeszcze jestem jedną kwestię panom winny, bo jak kiedyś wspomniałem, że internet jest pełen informacji, ale niewiedzy. Jak trafiłem na drodze tych swoich poszukiwań z tą piekielną maszyną, bo trochę się wcześniej kierowałem tym, co powiedział Nietzsche, że jak patrzy się w otchłań, to trzeba pamiętać, że otchłań patrzy na nas. Jestem panom winny przeprosiny, dlatego proszę mi wybaczyć, z premedytacją panów kiedyś tam wypuściłem w kwestii, chciałem zobaczyć, jaka będzie reakcja. Reakcja była zresztą nie tylko ta. Po prostu bardzo rozsądnie i rzeczowo panowie mówicie. Mam na myśli kwestię tego nieszczęśliwego człowieka, który zmarł, który był kreowany przez pewną telewizję, taką, która jakby nie kręciła kierownicą, zawsze skręci w lewo. Szanowni panowie, ja nie jestem psychiatrą, ale pewne zagadnienia nie są mi obce i uważam, że psychoza maniakalno-depresyjna, choroba dwubiegunowa, dwufazowa w stosunku afektywnym, a jeśli do tego jest jeszcze wspierana jakimiś czynnikami, środkami zewnętrznymi, to jest taki efekt, jaki jest. To tyle. Natomiast jeszcze żeby wrócić do tematu dzisiejszej debaty, to myślę, że to nie jest kwestia jednej, a może i więcej tego typu spotkań, bo to jest temat tak szeroki, jest tak dużo dezinformacji, absurdów, andronów, z którymi między innymi tacy ludzie jak panowie musicie się niestety zmagać. Co jest trochę walką z wiatrakami, ale trzymam panowie za was kciuki i myślę, że przyjdzie taki moment, że jakoś może wesprę.
Mam jakąś koncepcję, ale to jeszcze jak ją sprecyzuję, to powiem. To tyle. Kłaniam się niziutko, pozdrawiam panów. I tak jak mówię, mimo to, że jestem zbieżny w poglądach z panem Krysiem Nikiną, to pana Piotra zdanie sobie cenię bardzo wysoko. Co więcej, nie tylko ja, bo rozgadałem się. Trudno. Niech będzie mea culpa. Moja prywatna, osobista reptilianka, która mówi: „No widzisz, musisz mi złote gacie kupić, bo pan Piotr powiedział.” Jest kwestia tego typu, że ona nie słucha. Mimochodem, fragmentarycznie. Ale później, jak pan Krysić coś mówi, ja mówię: „A widzisz, nie mówiłem.” To ona wtedy: „A pan Piotr powiedział.” I jest potem sto słów na moje jedno zdanie.
Muszę stanąć potem przed lustrem, żeby potwierdzić swoją tożsamość. Panie Piotrze, jest pan niezbędny. Atakując na serio. Historyk z otwartym umysłem, takim jak pan i tak jak wspomniałem już wcześniej, kiedyś z takim właśnie rytem historycznym jest do tego typu debat niezbędny, dlatego że pan jest takim kubłem wody. Chłońcie panowie, bo szczególnie lubię pana stwierdzenie: „A guzik prawda. Bo to było inaczej.” Przepraszam za zbyt długie wystąpienie i zamieniam się w słuch. Pozdrawiam. Kłaniam się niziutko. Do usłyszenia.
[02:43:52] - Pozdrawiamy.
[02:43:53] - Pozdrawiamy.
[02:43:55] - Tak.
[02:43:55] - No i rekord słuchalności mamy. 525 unikalnych słuchaczy przed chwilą pokazały nasze liczniki.
[02:44:03] - Bardzo ważną rzecz pan powiedział, że jest taki pułap. I to właśnie chciałem powiedzieć. Fajna synchroniczność, bo o tym mówiłem, kiedy się pan Edek włączył, że są takie sprawy, w których rzeczywiście pewne rzeczy mogą się nie liczyćMówiłem o 2000 roku, kiedy pojawiły się hipotezy, że ten czy inny kraj przygotowuje się do jakiegoś kataklizmu. Okazało się, że chyba nie było to w 100% prawdą. Ale mimo wszystko pytanie, kiedy ujawni nam się uciekająca cywilizacja? Pan Edek zwrócił uwagę na coś bardzo ważnego, o czym zapomnieliśmy powiedzieć na samym początku, że my, mówiąc o uciekającej cywilizacji, stawiamy znak równości między wszystkimi cywilizacjami na Ziemi, bo Ziemia to też nie jest jedna cywilizacja. To jest grupa cywilizacji, kultur. Oczywiście każdy może sobie to rozumieć na swój sposób, które są zantagonizowane i które tak naprawdę wzajemnie się nie zawsze rozumieją. Natomiast mówiąc o uciekającej cywilizacji z naszego punktu widzenia, mówimy tak naprawdę o Zachodzie, do którego należymy. Nie wiem, czy w 100%, czy trochę na doczepkę, kulturowo jednak należymy.
Ale Zachód też jest podzielony na Zachód szybszy i Zachód wolniejszy, i Zachód gospodarczy, i Zachód polityczny i kulturowy. My jesteśmy w tym kulturowym, aspirujemy do politycznego, do gospodarczego nam chyba jeszcze daleko. W każdym razie w konfrontacji z innymi częściami świata, z innymi państwami, rzeczywiście tą uciekającą cywilizacją jesteśmy my. Natomiast z perspektywy Zachodu, z perspektywy najnowszych osiągnięć, może być zawsze coś, co wykracza poza tę sferę. Kiedy nam się może ujawnić grupa ludzi, która coś takiego tworzy? Najprostsze rozwiązanie w obliczu jakiegoś wielkiego zagrożenia, które może czekać ludzkość. A jakie jest najpewniejsze zagrożenie, najbardziej prawdopodobne zagrożenie? Kolizja z dużym obiektem z kosmosu na przykład z asteroidą. Ewentualnie wybuch superwulkanu byłby bardzo uciążliwy dla Stanów Zjednoczonych. Co jeszcze?
Oczywiście komety. Oczywiście wszelkiego rodzaju inne zagrożenia z kosmosu, które wydają się mniej lub bardziej możliwe, tudzież jakaś katastrofalna zmiana klimatu, która sprawi, że cywilizacja zacznie sięsię w posadach, gdyż nie będzie mogła przez długi czas wrócić do odpowiedniego pułapu produkcji żywności i tak dalej. Innymi słowy, kiedy ta cywilizacja uciekająca się może ujawnić? Właśnie w momencie jakiegoś wielkiego kryzysu. Teraz tylko pytanie, panowie, czy ona ucieknie z Ziemi, czy ona się okopie na Ziemi i będzie patrzeć, co się tu dzieje i kontrolować resztę roboli, jak we wspomnianym filmie „Elysium”. To tyle na dzisiaj z mojej strony. Ja się żegnam ze słuchaczami i z panami. Zapraszam za tydzień. Jestem pewien, że Chris za tydzień będzie, bo to jest temat bardzo chrisowy. Będzie to temat o planecie X.
Spróbujemy odpowiedzi na te i inne zagadnienia, bo wiemy, że Chris wyjeżdża za jakiś czas i przez pewien okres nie będzie mógł w debatach uczestniczyć. Będzie z nami duchowo. Zostawiam panów z tymi trudnymi rozważaniami o uciekającej cywilizacji, która być może ucieka tak szybko, że nawet nie będziemy w stanie zobaczyć jej ogona. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy. Pozdrawiam Mariankę, pana Edka. Proszę molestować pana Edwarda o te złote słuchawki od Sony. Na pewno się uda. Pozdrawiam serdecznie. Trzymaj się, Velios i do usłyszenia za tydzień.
[02:48:31] - Dziękujemy bardzo, Piotrze. To był Piotr Cielebiaś, współprowadzący nasze debaty ufologiczne, współpracownik „Nieznanego Świata”. Muszę zaktualizować licznik, informację o rekordzie, która wyświetla się na stronie Radia Paranormalium. Przed chwilą było 525 słuchaczy. Przed momentem licznik pokazał 527. Tak więc bardzo nas to cieszy, że jest was aż tak wielu i że tak tłumnie słuchacie Radia Paranormalium. W międzyczasie przechodzimy do kolejnego z naszej ściśle tajnej listy pytań. Brzmi ono następująco: uciekająca cywilizacja ma również smutne oblicze. Okazuje się, że dostępna jest ona jedynie dla wybranych, podczas gdy zwykli podatnicy mogą się na nią co najwyżej składać. A czy super technologii nie tworzy się po to, by kiedyś elity oderwały się od grupy niewolników i jak w filmie „Elysium” zamieszkały w rajskim ogrodzie na orbicie?
Jak sądzisz Arku Kociku?
[02:49:45] - Nie ma dokąd uciec za bardzo, aż tak daleko posunięci nie są, żeby mogli. Ta uciekająca cywilizacja, która niewątpliwie się tworzy, nie jest aż tak mocno technologicznie do przodu, żeby mogli polecieć na planetę, która umożliwia życie na niej, życie ludzkie, bo to też jest na pewno problem. Jak sądzęTo odlot tej cywilizacji jest odlotem czysto technologicznym i głównie tu chodzi o możliwości nadzoru nad tym, co inne państwa będą w tej mierze wykonywać. Po prostu, żeby być o ten kroczek do przodu, co najmniej kroczek albo dwa kroczki, ale pod żadnym pozorem tego nie ujawniać. Natomiast jest wiele filmów, które mówią właśnie o jakiejś elicie, która gdzieś daleko w kosmosie próbuje cokolwiek załatwić, w bliższym lub dalszym. Jednak to jest niemożliwe ze względu na kosmiczne warunki. To znaczy na emisję zarówno promieniowania gamma przez kosmos, jak i wiatr słoneczny czy promieniowanie naszego własnego słońca. Największym zagrożeniem w tej chwili, jakie jest, bo nie wiadomo, kiedy nastąpi, to jest potencjalny wybuch supernowej Betelgeza w gwiazdozbiorze Oriona. Ona już od jakiegoś czasu zmienia swoje kształty, nasilenie emisji światła, więc cały świat naukowy niemalże czeka z dnia na dzień, kiedy to się zacznie. I w momencie kiedy ten wybuch nastąpi, może dojść do tego, że zniknie ochrona Ziemi.
Nie będzie ozonu. Ozon się po prostu rozszczepi na tlen cząsteczkowy O2. I wtedy nasze własne słońce zafunduje mały armagedon i na to nikt nie będzie miał wpływu. Stąd być może te wszystkie cywilizacje wcześniejsze, które próbowały uciec pod ziemię, były przed tym już ostrzegane. Gwiazda ta leży około 650 lat świetlnych od nas, tak że jeżeli już dojdzie do tego wybuchu, będziemy ją bardzo dobrze widzieli nawet w ciągu dnia. Zatem jakakolwiek ucieczka już w tej chwili w kosmos mija się z celem. Podobnie nie da się nigdy terraformować Marsa. To jest użądka, dlatego, że Mars nie posiada ochrony przed promieniowaniem kosmicznym, więc na Marsa mogą wyemigrować tylko osoby starsze, które nie spodziewają się już więcej mieć dzieci. Jeżeli cokolwiek tam może się pojawić, to szpital geriatryczny i na tej zasadzie. Dziękuję.
[02:53:19] - Krysie?
[02:53:20] - Arku, ja się nie zgadzam z tym, co mówisz, że Marsa się nie da terraformować. Da się jak najbardziej. Jeżeli popatrzysz sobie na doświadczenia, jak robi się w CERN i zobaczysz, że efektem ich jest stworzenie pola magnetycznego, które jest 50 000 razy silniejsze od ziemskiego, to taka maszynka zamontowana na Marsie może taką ochronę stworzyć i da się to zrobić. Jest to tylko kwestia przeniesienia skali na skalę planetarną ze skali laboratoryjnej, co jest możliwe. Natomiast wracając do pytania, my cały czas — i staram się na to zwrócić uwagę i to trochę jest taka moja tragiczna wręcz próba, bo ona się nigdy nie udaje — obsesyjnie wracamy do przyjaźności państwowej, a także obsesyjnie mówimy o technologii. Uciekająca cywilizacja zawsze nam się jakoś kojarzy od razu w pierwszym rzędzie, że na pewno jest lepsza technologia. Technologia to jest wszystko. Natomiast nie próbujemy spojrzeć na to takim trzeźwiejszym okiem i dostrzec, że technologia jest narzędziem naszego zniewolenia, że akceptując technologię doprowadziliśmy do tego, że nasz każdy krok jest kontrolowany. Nie tylko to, że gdzie chodzimy sobie na lody czy na piwo i gdzie się spotykamy, gdzie przebywamy najczęściej, ale całe nasze życie zmieniło się z życia, które ewentualnie przypominałoby rajskie życie do życia, gdzie stajemy się niewolnikami, tyle że dobrowolnymi. Niewolnicy w starożytnym Egipcie pracowali przynajmniej za wikt i opierunek.
My natomiast ten wikt i opierunek musimy sobie zarobić i jeszcze zapłacić podatki. I oddajemy się w niewolę praktycznie całe nasze życie, bo nie można sobie pozwolić nawet w większości przypadków na to, żeby być miesiąc bez pracy, bo to jest katastrofa dla naszego życia. I myśmy sami sobie to zafundowali, zachłystując się właśnie tą technologią, że ona jest taka wspaniała i tak wspaniale nam służy. Ona nam nie służy, ona nas tylko i wyłącznie zniewala. I teraz, myśląc o uciekającej cywilizacji w tej formie, w jakiej ona by nas i kontrolowała, a jednocześnie już nie miałaby wyjścia, musiałaby pokazać swoje prawdziwe oblicze, to jeżeli patrząc na to technologicznie z tego punktu widzenia, jaki przed chwilą określiłem, to wynikałoby z tego to, że ona wcale nie musi się ani ukazywać, ani ukrywać. Ona po prostu ogłupi nas do tego stopnia, że nawet nie zwrócimy na nią uwagi. Właśnie poprzez technologię. Nie mówię o tym, żebyśmy wrócili do epoki kamienia łupanego, ale nasze zachłyśnięcie się tą technologią, jej wspaniałością jest wręcz czasami porażające, że z taką swobodą przyjmujemy każdą nowinkę, widząc w niej postęp ludzkości, a nie widzącKto tak naprawdę ma z tego jakiś benefit? Ma z tego jakiś zysk? Komu to tak naprawdę służy?
Rozszczepiliśmy atom. Jesteśmy tacy wspaniali, mamy technologie z tym związane i powiedzcie mi, komu to służy? Dla kogo jest to coś, co jest niezbędne w jego życiu? Czy Fukushima i Czarnobyl to było coś dobrego i wspaniałego? Czy to, że jakiś kraj posiada bomby czy rakiety nuklearne jest to coś wspaniałego i straszy tym inny kraj, i ewentualnie jakiś psychopata z tych 5%, o których mówiłem, naciśnie w końcu taki guzik i rozpocznie reakcję łańcuchową wydarzeń tym razem, które zakończą życie na naszej planecie? Dlatego właśnie ta technologia jest dla mnie niepokojąca i dlatego w poprzednim programie opowiadałem tę historię o cywilizacji, która nie używa technologii, ale posiada wiedzę i posiadając tę wiedzę z minimalną technologią jest w stanie stworzyć wielkie rzeczy. Stąd ta moja historia, która nie zrobiła na nikim żadnego wrażenia, jak się okazuje. Zresztą wcale nie miałem takich ambicji. Jak można zbudować piramidę, mając prostą, zwykłą i nieskomplikowaną technologicznie cywilizację? Jeżeli popatrzymy w historii na rozwój technologii, im więcej technologii, tym więcej zniewolenia, tym więcej obowiązków, tym mniej czasu dla siebie, tym więcej szaleństwa, chciwości, walki i tym więcej nieszczęść na tej naszej planecie.
Także myślę, że może nadchodzi powoli czas, żeby troszeczkę zrewidować swoje podejście do tego, czym jest technologia i w jaki sposób nam ona służy, bo w tej chwili wyraźnie widać, że staje się ona wręcz narkotykiem. Nie daje nam niczego ekstra, ale zabiera wszystko, łącznie z wolnym czasem i z naszymi kontaktami, naszą interakcją ze światem i wieloma innymi rzeczami. A przede wszystkim jest narzędziem naszej kontroli. Każdy nowy typ telefonu, komputera jest dodatkowym łańcuchem, który skuwa nas i trzyma nas pod kontrolą i mówi, gdzie jesteśmy i co robimy w każdej chwili, przy każdym oddechu naszego życia. I tak to z mojej perspektywy wygląda, także z tej wizji odrywająca się cywilizacja, uciekająca cywilizacja byłaby być może nie cywilizacją taką, która by mogła sobie żyć w stacji kosmicznej gdzieś na orbicie okołoziemskiej czy nawet na jakiejś innej planecie, ale stworzyłaby dla siebie samej jako elity warunki. Warunki równe greckim bogom do tego, żeby spoglądać na całą resztę z wysoka, cieszyć się swoją własną wolnością i swobodą, a jednocześnie żyć na koszt tej całej reszty, która została i dostała do rączek te swoje telefoniki, o których często tak pogardliwie wspominam. I dziś jeszcze raz mam okazję, korzystając z tego pytania. Dziękuję.
[02:59:37] - Niestety cały czas mamy tutaj jakiś problem techniczny z podpinaniem słuchaczy dzwoniących z telefonu. Coś niestety w Skype bardzo mocno się popsuło i mamy tak, że albo Arek jest na Skype i możemy z Arkiem prowadzić rozmowę, natomiast próba podłączenia jakiegoś słuchacza kończy się zawsze fiaskiem. Udało się dzisiaj połączyć pana Edka, natomiast okupione to było koniecznością zerwania połączenia z Arkiem Kocikiem. Dlatego też proszę tutaj-
[03:00:11] - Nie ma problemu, jeżeli słuchacz chce się tego, zawsze można mnie połączyć z powrotem.
[03:00:17] - Tak, tylko że wtedy nie udaje się podłączyć ciebie do takiej rozmowy. Dlatego taka prośba do słuchaczy dzwoniących na telefon, aby dzisiaj wyjątkowo zamiast dzwonić na telefon, przesyłać pytania drogą SMS-ową na nasz adres, nasz numer telefonu 530 620 493. To jest numer, pod którym odbieramy SMS-y i ten numer tutaj przesyłam w SMS-ach do słuchaczy, którzy próbowali się dodzwonić. Także macie państwo ułatwione zadanie. A tymczasem na Skype dzwoni do nas użytkownik Grek. Dobry wieczór.
[03:01:01] - Dobry wieczór. Witam ponownie.
[03:01:05] - Przepraszam, jeszcze taka prośba do użytkownika Jesion32, aby napisał jeszcze raz pytanie drogą SMS-ową, ponieważ jest ono ucięte. Niestety nie dotarło do nas w całości, także prosimy przesłać je jeszcze raz, a tymczasem oddajemy głos słuchaczowi na Skype.
[03:01:24] - Dobry wieczór jeszcze raz. Grzesiek z Wielkiej Brytanii znowu. Też chciałem parę słów dorzucić na temat tej cywilizacji uciekającej. Z tym że ja bym się tutaj nie za bardzo zgodził z tym terminem „uciekająca cywilizacja”, bo wydaje mi się, że jakkolwiek są jakieś siły, które próbują zarządzać tym wszystkim ponad naszymi głowami i jakoś nas tam ustawiać, to nie wydaje mi się, żeby mieli na celu uciekać gdzieś tam, na przykład z Ziemi na orbitę czy coś w tym rodzaju.
[03:02:09] - Oni uciekają od nas. Po prostu tworzą się-
[03:02:13] - No właśnie.
[03:02:13] - Kompletnie grupą, która nie ma z nami związków, wykorzystuje nas jedynie do swoich celów.
[03:02:20] - No właśnie.
[03:02:21] - Nawet, przepraszam, że ci tak wchodzę w słowo, nawet dzisiejsza tendencja. Spójrzmy, jak wiele się mówi o genetyce, jakie to ma być wspaniałe dla ludzkości. Możemy nawet doprowadzić genetycznie do tego, że taka uprzywilejowana grupa powstanie, która będzie zbudowana na obraz i podobieństwo czegoś, co dla tej grupy będzie właśnie ideałem, czyli będzie była w stanie żyć dłużej, lepiej wyglądać, być zdrowsza i tak dalej. Właśnie dzięki genetyce, która jeszcze nie tak dawno nazywała się eugeniką.I jej efekty możemy zobaczyć w obozach koncentracyjnych.
[03:02:55] - Tak, to się zgadza z tym, że mi się wydaje, że oni nie planują uciekać na orbitę czy coś takiego. Tylko uciekają cywilizacyjnie, mając wspomnianą już technologię i tak dalej, oddalają się od nas, takich zwykłych szaraków. Z tym że oni przypuszczam, że chcą pozostać tutaj na Ziemi jak najdłużej, bo w momencie, kiedy ją opuszczą, to my się do niczego już wtedy im nie przydamy. A przecież my potencjalnie pracujemy na te wszystkie ich zachcianki i płacimy podatki i tak dalej. A to, że panowie wspominali wcześniej, że nie ma na to specjalnie dowodów, nie za bardzo to widać, ale wydaje mi się, że jednym z takich dowodów, a przynajmniej poszlak jest to, że w momencie, kiedy Rumsfeld ogłosił, że nie może się doliczyć ponad czterech trylionów dolarów, a też mniej więcej w tym samym czasie doktor Greer zwołał słynną konferencję z udziałem mnóstwa poważnych osobistości. Nie wiem, czy to następnego dnia było, w każdym razie krótko po tym było 9/11.
[03:04:30] - Następnego dnia.
[03:04:32] - Tak.
[03:04:33] - Dzisiaj na początku tej debaty mówiłem, ta suma wynosi już 14. Amerykanie mówią tryliony, w europejskiej formie to będą biliony dolarów. Nie miliardy, biliony. Następny kroczek nad miliardami. Także gigantyczne sumy.
[03:04:49] - Tak że ktoś w sprawie ukręcił łeb prawie natychmiast, żeby zamieść wszystko pod dywan i zwrócić uwagę opinii publicznej na zupełnie inne sprawy. Tak że myślę, że właśnie to wygląda w ten sposób. Poza tym pan Chrystus wspominał, że ta technologia nas tutaj wiąże i tak dalej, ale ja myślę, że wiąże nas coś innego. Myślę, że wiąże nas głównie to, że nauka oficjalna i myślenie ludzi w ogóle na świecie nie może wyjść poza paradygmat nauki, która w tej chwili się obraca, a przede wszystkim chodzi też o ropę. Proszę zauważyć, że wszystkie pięć głównych banków, największych banków jest również właścicielami głównych producentów ropy naftowej. Tak że to jest wszystko powiązane i oni nas tutaj pięknie trzymają właśnie w tym uścisku ropy naftowej. Przypuszczam, że kombinują coś na boku z własną technologią, która potrafi od tej ropy uniezależnić. Ale to, że trzymamy się ropy naftowej i nie potrafimy się od niej uwolnić, to jest też bardzo poważna sprawa. Mi się wydaje, że uciekająca cywilizacja z jednej strony właśnie nas więzi różnymi przestarzałymi technologiami, jednocześnie stara się jakoś rozwijać swoje technologie. Ja od jakiegoś czasu śledzę sobie, co doktor Bill ma do powiedzenia w tej sprawie i w wielu rzeczach powiedziałbym, że się zgadzam z tym, co on mówi.
Bardzo mi się wydaje wiarygodne to, że wspomina właśnie o tym, że już w latach 60. została opracowana technologia, która pozwala uwolnić nam się od ropy, która pozwala czerpać energię praktycznie z przestrzeni po prostu. Opracowane zostały technologie, które pozwalają wznieść się w powietrze, jakieś napędy antygrawitacyjne i tego typu historie. Tak że myślę, że po prostu ta uciekająca cywilizacja jest faktem. Nie ma co tutaj za daleko szukać po prostu. W ten sposób myślę. Dziękuję.
[03:07:57] - Dziękujemy, panie Grzegorzu. Panowie, czy chcielibyście tutaj się jakoś odnieść do słów słuchacza? Słuchacz bardzo dobrze zanalizował warunki, w jakich obecnie żyjemy. Pokazał wszystkie istotne punkty, które sprawiają, że ta kontrola może być skuteczna. Rzeczywiście ropa naftowa, nie będąc idealnym paliwem, jest idealnym narzędziem kontroli. Kontrolowane są jej złoża, wydobycie i przesyłka do stacji benzynowych. Możemy tylko określony czas na niej jechać, bo nam się skończy i musimy znowu tankować. Powstała tego cała sieć, więc taka infrastruktura globalna powoduje, że te wszystkie systemy kontroli można zunifikować dla każdego i na bazie tego próbować rozbudowywać ten system, żeby w ten sposób bocznymi drzwiami wprowadzić globalizm, ponieważ nagle przy takiej pompie na stacji benzynowej wszyscy porozumiewamy się tym samym językiem.Potrzebujemy więcej benzyny, wiemy gdzie ją zatankować, rozumiemy koncepcję samochodu, który jest w stanie pokonać tylko pewien dystans drogi i tak dalej. To buduje pewien rodzaj zachowań. Rzeczywiście ropa jest idealna do tego celu, ale oczywiście potrzebujemy czegoś innego.
Mówienie o tym, że istniały jakieś inne rozwiązania i istnieją do tej pory, jest również oczywistym faktem. Spójrzmy chociażby na przypadek Tesli. On sam miał bardzo dużo pomysłów energetycznych i wszyscy wiemy doskonale, jak skończył. Jego wynalazkiem również jest standardowym wynalazkiem energetycznym, takim jak na przykład elektrownia na wodospadzie Niagara czy prąd zmienny, który wymusił na Edisonie, żeby ten zaakceptował. Natomiast cała reszta jego wynalazków zniknęła i prawdopodobnie spoczywa sobie w sejfach, a być może, z pewnością nawet można powiedzieć, prowadzone są doświadczenia czy próby. Natomiast żeby nastąpiła implikacja takiego wynalazku w życie codzienne, to czas to pokaże. Jeżeli do czegoś takiego dojdzie, ten ktoś, kto na to zezwoli, będzie musiał mieć jakiś pomysł. Co jakiś czas pojawiają się wynalazcy niezależni, którzy wpadają na czasami genialne pomysły, jak na przykład samochód napędzany wodą, co można było obserwować nawet na filmie. Technologia okazało się, że istnieje, tylko że taki wynalazca długo zazwyczaj nie żyje. Zawsze coś mu się przytrafia, zawał serca, wypadek samochodowy, spadnie z drzewa albo drzewo spadnie na niego i kończy życie.
Biuro patentowe jest miejscem, które teoretycznie powinno strzec tego typu wynalazków, a jak się okazuje, jest to pajęcza sieć, która wychwytuje te wynalazki i pokazuje, kto za nimi stoi. Ci, którzy kontrolują technologię, już wiedzą, co z takim niepokornym człowiekiem zrobić. Tak było między innymi z napędem Searla, którego zasad do końca dziś nie znamy, ale wiemy, że stworzył on dyski, które były w stanie przebić sufit mieszkania i ruchem jednostajnie przyspieszonym podążać w przestrzeń kosmiczną. Prawdopodobnie, jeśli nie uderzyły w jakiś asteroid, jego dyski dalej podróżują gdzieś w kosmosie. Być może to one jako pierwsze przekroczyły granicę Układu Słonecznego jako ostatnie pojazdy kosmiczne stworzone przez człowieka. Na coś takiego wpadł. Nigdy nie zostało to wykorzystane na masową skalę. Searle zmarł i zabrał swoją tajemnicę ze sobą. I tego typu wynalazków można by mnożyć i mnożyć. Jak wiadomo, każdy, który dotyczy energii jest szczególnie istotny, bo energia oznacza kontrolę.
Ten, kto posiada energię, ten posiada kontrolę. Dlatego dla nas nie ma potrzeby, ażeby móc tak często zmieniać energię czy powodować, że będzie ona dla nas lepsza, tańsza, bo wtedy będziemy mieli więcej czasu i możemy zacząć myśleć o tym, jak wyrwać się z tej niewoli, w którą tak skutecznie sami się wprowadziliśmy jak chłopi pańszczyźniani. Więc nie ma takiej potrzeby. Trzeba nas trzymać w ciągłej niepewności i w bólu życia, w takiej sytuacji, w jakiej jesteśmy. A jak ktoś próbuje coś innego wymyśleć, to jeszcze oprócz tego można dołożyć trochę fake news i zamieszać ludziom w głowach i wtedy już nic nie pomoże. Nawet odkrycie największych tajemnic ludzkości, bo inne będą o wiele ciekawsze, jak na przykład latające duszki czy jakieś schody na Antarktydzie, czy jakieś postaci reptiliańskie stworzone w laboratorium gdzieś tam. Już sam nie będę tych bzdur powtarzał, najrozmaitszych, które tysiącami co jakiś czas pojawiają się na internecie. Dziękuję.
[03:13:03] - Słuchacie państwo 66. już debaty ufologicznej online. Dzisiaj mamy rekord za rekordem. Przed chwilą słuchało nas 562 unikalnych słuchaczy. Bardzo nas to cieszy, a podkreślam, że to jest liczba unikalnych IP. Tak naprawdę jest państwa dużo więcej. Choćby tutaj ktoś pisał nam na Skype, że słucha nas z kolegami z pracy gdzieś tam głęboko pod ziemią. Bardzo nas to cieszy, że jest was aż tak dużo i mam nadzieję, że będzie was jeszcze więcej. A tymczasem przechodzimy do kolejnego z naszej ściśle tajnej listy pytań, które brzmi następująco: czy uciekająca cywilizacja, jak już napomnieliśmy, może być tworzona od wieków przez grupy wpływu sterujące gospodarką i polityką? Czy to oni mogli stać za słynnymi statkami powietrznymi obserwowanymi pod koniec XIX wieku, jakie niektórzy uznają za wczesną manifestację UFO?
Może tym razem pierwszemu oddajmy głos w tej kwestii Krisowi Mieklinie. Krisie?
[03:14:15] - Z pewnością tak. Też mówiłem o tym na początku dzisiejszego programu, dając przykład templariuszy. Organizacji, która nie posiadała ani państwa, ani przynależności politycznej, specjalnej, ani języka, a jednocześnie była w stanie stworzyć bardzo silną grupę, wpływową grupę, która nawet po rozwiązaniu bardzo skutecznie działała i funkcjonowała na świecie, nie potrzebując tego typu granic. I teraz templariusze oprócz normalnych zajęć w tamtych czasach, jak gwałcenie, palenie, podpalanie i różne inne harce tego typu, jeszcze oprócz tego zajmowali się technologiami, między innymi najsłynniejszą technologią, którą możemy do dziś obserwować, są te przepiękne katedry. Strzeliste katedry.Które zaczęto budować właśnie pod ich kierunkiem. Poznali technologię unikalną jak na tamte czasy i zaczęli tworzyć niezwykłe budynki, których zastosowania do dziś nie bardzo rozumiemy. A można się domyślać, że znaleźli także inne technologie w miejscach, których szukali gdzieś w ruinach świątyni Salomona. Dlatego, że z nic nieznaczącego zakonu, który liczył sobie dziewięciu rycerzy, niemalże z dnia na dzień stali się wielką potęgą o olbrzymich wpływach, olbrzymim bogactwie i olbrzymiej sile militarnej. Czymś, co przerosło ich własne czasy i być może stało się podstawą do tego, w jaki sposób funkcjonuje globalny świat dzisiaj, właśnie na zasadach, jakie oni stworzyli. Byli też początkiem całej masy najrozmaitszych tajnych, ukrytych organizacji, które być może w dzisiejszych czasach wiele z nich połączyło się ze sobą właśnie w jednym wspólnym celu.
Po to, żeby stać się częścią tej uciekającej cywilizacji. Być może jednym z efektów takiego poszukiwania nowych technologii były te airshipy, o których wspomina pytanie, które są zjawiskiem bardzo unikalnym i zaskakująco dziwnym w naszej historii, bo mimo że są one faktem, były obserwowane przez ludzi, widziano je na niebie, widziano je lądowano. Niektórzy nawet rozmawiali z pasażerami takich airshipów. Nikt nie wie tak naprawdę skąd one przyleciały i kto je zbudował i co się tak naprawdę z nimi stało. Jedyne, co wiemy, że ludzie, którzy w jednym przypadku w Oregon jest historia o tym, że ludzie, którzy lecieli takim airshipem mówili z mocnym niemieckim akcentem. Ale to taka ciekawostka na obrzeżach ufologii, ponieważ nie miało to jakiegoś wielkiego znaczenia w ufologii. Było krótkotrwającym zjawiskiem, niemniej jednak przez pewien czas intensywnym i obserwowanym nad różnymi krajami. Między innymi taki airship obserwowano nawet nad Tybetem. Także interesujące, że miały one olbrzymi zasięg i największe ich zgromadzenie było na terenie Arizony w Stanach Zjednoczonych, gdzie podobno istniała supertajna organizacja superbogatej elity, która tego typu pojazdy używała właśnie do przemieszczania się przez ten olbrzymi kontynent i utrzymywała to w tajemnicy. I kiedy bracia Wright wynaleźli samolot i nową technologię latania o airshipach słuch zaginął.
Zresztą sama idea skończyła się w płomieniach, kiedy graf Zeppelin spłonął właśnie nad New Jersey, pokazując, jak niebezpieczne jest latanie olbrzymimi sterowcami, czyli również swego rodzaju airshipami. Dziękuję.
[03:18:07] - Arku?
[03:18:09] - Rozwój cywilizacji ziemskiej, jeżeli popatrzymy na to, co się dzieje od zamierzchłych czasów, wyglądał tak, jakby była sterowana. Nie udało się zdobyć, chociaż miał wszystko pod kontrolą na przykład Hitler. Nie udało mu się tego, co zamierzał. Aż to budzi niemalże zdziwienie, dlaczego to mu nie wyszło, on miał wszystko za. Jednak się nie udało. Trochę wcześniej mogli napaść na Europę i zrównać wszystkich do jednego bolszewicy, więc im się też nie udało z jakiegoś tam takiego małego powodu, jak jakaś tam jedna Bitwa warszawska czy coś takiego. To wręcz nawet budzi to takie zastanowienie. Być może, że wygląda to na to, że cywilizacja jest od dawien dawna sterowana przez jakąś właśnie elitę. Być może ta elita nie ma nic wspólnego z nami mieszkającymi tutaj. Być może po prostu tylko są to pokłosie jakichś Annunaków, którzy hen daleko kiedyś przylecieli i tak po prostu od czasu do czasu wpadają, czy są w stanie wpływać w ten sposób na psychikę ludzi, że co jakiś czas jest taka tendencja narodów do jednoczenia się, by następnie po jakimś czasie zrobić całkowitą woltę i po prostu znowu się grupować wokół jakichś przywódców narodowych, by potem, niemalże dla oczyszczenia, stworzyć jakąś wojnę i ponownie po tym zarzekać się, że nigdy więcej, budować jedność.
W tej chwili jesteśmy akurat po takim okresie budowy jedności i jednego wspólnego państwa. Jesteśmy w momencie, kiedy zaczynają się odzywać jakieś nacjonalistyczne głosy. Ma to być może związek z wpływem, o czym zawsze mówili astrolodzy, wpływem gwiazd na nas i to tworzy jakieś warunki do określonego myślenia. Ale to być może, że ma troszeczkę głębszy podtekst. Być może, że po prostu ktoś na nas w ten sposób wpływa jakimiś właśnie okresami. Jeżeli chodzi o statki powietrzne, które były obserwowane, to ciężko powiedzieć, ile z nich było faktycznie leciało, ile było zwykłymi przedrukami tekstowymi z innych obserwacji, żeby po prostu mieć co napisać w gazecie i gazety posprzedawać. Z całą pewnością były takieTo nic dziwnego, że one się pojawiły. Dlatego, że pierwsze balony wzniosły się w powietrze w 1792 roku, bodajże, z tego, co pamiętam. Może parę lat wcześniej, ale mniej więcej w tych latach. Zastąpienie ciepłego gazu gazem lżejszym od powietrza wcale nie było czymś bardzo nowatorskim, niektórzy byli w stanie tego dokonać.
Mieli takie możliwości techniczne i nie można się za bardzo dziwić temu, że coś takiego powstało. Bardzo duży rozkwit myśli technologicznej jest opisany w książkach Juliusza Verne'a, na przykład. Także nie jest nic takiego, czego nie można by było przewidzieć albo uznać za niebyłe. I czy to miało związek z próbą zdobycia przewagi technologicznej i stworzenia jakiejś elity elit, która by panowała nad światem? Nie wiem. Natomiast Stany Zjednoczone są takim krajem, w którym bardzo łatwo mieszają się wszystkie inne narody. I być może jest to takie miejsce, do którego wszyscy zamożni niemalże pielgrzymują po to, żeby się osiedlić, żeby do jakiejś kasty bardzo bogatych ludzi przynależeć. Może stąd jest też taki zwrot w tę uciekającą cywilizację, tę elitę elit, bo trzeba pomyśleć, jak się do tej elity dostać, bo na razie gdzie się nie pojedzie na świecie i nie rozmawia z normalnymi ludźmi, to mają swoje własne drobne problemy i drobne życiowe sukcesy, które w sumie są stałe i takie same dotyczą zarówno człowieka w Polsce, jak i gdzieś daleko w Chinach. Każdy chce mieć swój dom, swoją stałą pracę i realizować swoje marzenia. Dziękuję.
[03:24:07] - I tako dotarliśmy do ostatniego z naszej ściśle tajnej listy pytań. A brzmi ono tak: kiedy uciekająca cywilizacja może objawić się przepraszam, to się wytnie. Kiedy uciekająca cywilizacja może objawić ludziom swoje istnienie? Kiedy wreszcie ucieknie z targanej problemami Ziemi? Może tym razem pierwszemu oddajmy głos Arkowi Kocikowi. Arku?
[03:24:38] - Ziemia przez cały czas ma coraz większe problemy i ten problem natury globalnej to jest w tej chwili ocieplenie klimatu, które niewątpliwie następuje. Przy czym akurat ręka ludzi nie ma może jakiegoś decydującego znaczenia. Po prostu tak już było na tej planecie, kiedy była całkowicie pokryta lodem. W tej chwili się ociepla, co z kolei prowadzi do ochłodzenia się dlatego, że ustają prądy prurowe, morskie, więc niedługo w Wielkiej Brytanii będzie bardzo zimno. Takich problemów na Ziemi i takich zagrożeń jest bardzo dużo i wydaje mi się, że podobnie jak w tym filmie „2012”, być może gdzieś w Chinach i Mongolii czy jakimkolwiek innym kraju budowane są już arki właśnie dla ludzi z tej cywilizacji, która ma na tyle dużo pieniędzy, żeby coś takiego wybudować i próbować uciec od problemu. Ale to nie jest na dłuższą metę możliwe i nie da się w tym momencie, nawet przy takiej technologii, powiedzmy 30, 40 lat do przodu, nie da się na stałe żyć w kosmosie. Trzeba na tę ziemię wrócić i tym problemom stawić czoła. Więc nie sądzę, żeby to była jakaś droga dokądkolwiek. Skoro ja nie sądzę, żeby to była ucieczka jakaś sensowna, więc zapewne ci ludzie doszli do takiego samego zdania, więc pewnie nigdy nie dowiemy się o tej cywilizacji, która istnieje i zapewne oni nigdy stąd nie uciekną, więc mogą być spokojni. Będą w dalszym ciągu kontrolować masy ludzi w ten sposób, żeby po prostu żyć wspólnie tutaj z nami.
Dziękuję.
[03:27:01] - Krysie?
[03:27:02] - Ja na ten ostatni problem może popatrzę troszeczkę, jak zawsze taką tendencję już mam. Chyba nic na to nie poradzę. Taki mój własny problem, bo popatrzę z szerszej perspektywy, nieco historycznej, w jaki sposób ta cywilizacja może się nam objawić, czy może nam się objawia, my jej po prostu nie chcemy zauważyć. I ten moment, w którymW którym widzę najwyraźniejszy przejaw jej działania, to jest właśnie moment II wojny światowej, wcześniej nawet i I. Można dołączyć do tego I wojnę światową, ale pomówmy o II, jest świeższa i ma więcej konsekwencji. Do jakich doszło. Powody jej wybuchu są co najmniej spekulatywne. Dzieje się coś strasznego na olbrzymią skalę. I wojna kompletnie wydaje się być niepotrzebna, bo ktoś, kto doszedł do władzy w tak potężnym, rozwiniętym gospodarczo kraju jak Niemcy, decyduje się popełnić samobójstwo. O czym już wielokrotnie wspomniałem, że jest to zadziwiający fakt dla mnie, że ktoś decyduje się popełnić w taki sposób samobójstwo, żeby być pewnym, że na pewno tej wojny nie wygra.
Wydaje wojnę całemu światu, wiedząc, że nie ma szans wcześniej czy później tego wygrać na większą skalę. Więc ta wojna musiała czemuś innemu służyć. I jeżeli jest częścią tej układanki, tych puzzli pod tytułem uciekająca cywilizacja, o której dzisiaj mówimy, to właśnie być może w tym momencie będzie widać to, co jest szczególnie istotne dla tej uciekającej cywilizacji. Że przez to, że ta wojna była jej do czegoś potrzebna, być może odkryła jakieś swoje elementy, które są na naszych oczach, ale mamy kłopot, żeby je dostrzec. Bo zazwyczaj tak jest, że jak coś leży pod światłami rampy, to najtrudniej to zobaczyć. Najciemniej jest zawsze pod latarnią, jak to się mówi. Być może jest też tak w tym przypadku. I jak już mówiliśmy, nawet i dzisiaj, podczas tej II wojny światowej okazało się, że skok technologiczny Niemców był olbrzymi, imponujący. Technologia została wchłonięta. Ale ja dziś próbowałem wykazać, że nie tyle chodziło o to, że wzmocniła ona technologicznie dwa wrogie sobie kraje, co doprowadziła do elementu kontroli nad tymi krajami.
I teraz, przyglądając się tym tajnym projektom, zazwyczaj omija się skrzętnie dwa z nich. Absolutnie najważniejsze projekty technologiczne, jakie realizowano w tym czasie w Niemczech. Pierwszy jest to projekt stworzenia broni nuklearnej i panuje opinia, że Niemcy nie zdążyli tego zrobić, że pracowali, że mieli złe pomysły i im się to nie udało. Tyle że różne fakty, które odkrywa się coraz częściej i coraz więcej ich wypływa na światło dzienne, wskazują, że było wręcz przeciwnie. Że tak naprawdę nie tylko byli zdolni do stworzenia takiej bomby naukowej, ale jest opinia, że nawet ją próbnie sprawdzali, między innymi gdzieś na terenach, które kiedyś były nazywane Kurlandią, gdzie przez długi czas było rejestrowalne promieniowanie radioaktywne. I bomba atomowa była jedną z kart przetargowych z Amerykanami. Być może ona zaważyła na tym, że projekt Paperclip w taki sposób wyglądał, a nie inny. I bomba, która została Amerykanom przekazana, została zrzucona na Hiroszimę i Nagasaki. I znów podstawa takiego myślenia jest taka, że amerykańskie wirówki, które tworzyły materiał nuklearny potrzebny do takiej bomby, w takiej ilości, jakie Stany posiadały w 1945 roku, potrzebowały jeszcze co najmniej dwóch lat, żeby wyprodukować materiał tylko na jedną bombę. Tymczasem zrzucono dwie bomby.
Do tego dochodzą oczywiście informacje, już nie będę wpływał, może przy innej okazji, w jaki sposób manewr z niemieckim materiałem nuklearnym we złoteczkach, jak wiemy, to inicjuje promieniowanie
[03:31:09] - No i w tym momencie nam Chrisa urwało po raz kolejny dzisiaj. Mamy nadzieję, że Chris za chwilę wróci. Dałem mu właśnie znać na Facebooku, że urwało się połączenie. Mocno komuś dzisiaj nadeparliśmy na odcisk, nie tylko treścią dzisiejszej audycji, ale również rekordem. W szczytowym momencie, przypomnę, słuchało nas 562 słuchaczy. Wciąż ponad 500 jest podłączonych. Niestety nie widać Chrisa Mikiny.
[03:32:30] - Kaje, masz może dane z zagranicy? Czy ktoś nas słuchał?
[03:32:35] - Mam dane z zagranicy z jednego serwera tylko, ale wiem, że też nas słuchają w Wielkiej Brytanii, w Niemczech, w Szwecji. Jakiegoś słuchacza z Francji też widziałem. Ja tutaj zobaczę, czy słuchacze coś pisali ciekawego w międzyczasie. Jeden ze słuchaczy pytał, jak się nazywał ten gość od zdjęć z kosmosu. Wilson? Jakie imię? Nic nie mogę znaleźć. Panowie audycjinarze, poproszę o podanie jakiegoś linku bądź nazwiska. Nie wiem, Arku, może ty pamiętasz, jak on się nazywał, ten gość?
[03:33:07] - Wilson, owszem. Jack? Zaraz, chwileczkę. Zaraz, momencik, znajdę. Nazywał się John Leonard, pisze się: Balson. Jeżeli wejdzie słuchacz na YouTube'a
[03:33:31] - To wystarczy podejrzewam tylko to wpisać: John Ward Lawson 2012.
[03:33:39] - Słuchacz Jaszczur pyta: „Ja bym zaczął od pytania”. To jest pytanie, które pojawiło się krótko po rozpoczęciu dzisiejszej debaty, więc jest troszkę już stare. „Ja bym zaczął od pytania, czy obcy ingerowali w ludzkość, czy nie? Inaczej trudno rozmawiać o uciekających elitach. Jak tak, to trzeba inaczej spojrzeć chociażby na religię, wojny i tak dalej. Jeżeli nie, to można się rozwijać na przyziemne teorie spiskowe. Tylko ile ludzi musiałoby być w konspiracji, żeby zrealizować jakąś technologię wyprzedzającą o 200 lat? Żeby uciekli, musieliby mocniej pomerać w historii i ją zniszczyć. Wojna, a wcześniej ogłupić, zdegenerować ludzi. Na patenty przyjdzie pora, jak będzie sytuacja pod kontrolą.
W sumie to wojna nie musi wybuchnąć, jak książki wytrzymują 100 lat, płyty CD 10, a internet odcina się w sekundę”. Co tutaj jeszcze było?
[03:34:47] - Jeżeli weźmiemy pod uwagę, w jaki sposób był budowany SA71, że po prostu pracownicy budowali tylko fragmenty i te fragmenty gdzieś były zwożone nocami w jedno miejsce i tam dopiero składane w bazie. Więc da się zrobić nawet bardzo duży obiekt i ludzie nawet by nie wiedzieli, że coś takiego robią. Jeżeli popatrzymy z drugiej strony na historię religii, to te pierwsze źródła to jest jak opis kontaktu z obcymi cywilizacjami, innymi cywilizacjami niż cywilizacja wówczas panująca na Ziemi. Pamiętajmy o tym, że zawsze wysoka technologia będzie postrzegana bardzo często jak magia albo dopust religijny jakikolwiek. Wystarczy nawet nocą wyjść i popatrzeć na przelatujący samolot, gdzie słyszymy huk, migające światełka. Spróbujmy to opisać słowami, które nie mają ugruntowania technicznego. Mniej więcej tak, jak mogli to zrobić w Grecji czy w Rzymie długo przed naszą erą. Wyjdzie nam dokładnie opis takich dzbanów, jaki oni wykonywali.
[03:36:25] - W dalszym ciągu nie mamy kontaktu z Chrisem, niestety. Jeden ze słuchaczy, pan Maciej na Skypie pisze: „Christian Fan Heist, fotograf lotniczy, w 2015 roku ustrzelił zdjęcie statku ze światłami”. Może słuchacza podłączymy? Spróbujemy podłączyć słuchacza pod Skype'a. Chyba się nie uda, niestety. Także chyba będziemy już powolutku kończyć. Chrisa nie widać na horyzoncie. Nie widzę, by był aktywny na Facebooku.
[03:36:59] - Na ostatnie pytanie już odpowiedzieliśmy w sumie.
[03:37:01] - Także możemy chyba już rzeczywiście kończyć powolutku tę audycję. Jeszcze ostatnie parę minut na podsyłanie komentarzy. Arku, może jeszcze parę słów na koniec?
[03:37:13] - W sumie pytania były tak skonstruowane, że wszystko, co można było powiedzieć, powiedzieliśmy. Przynajmniej ja powiedziałem na ten temat, co myślę. Mam może inne zdanie niż Chris i Piotr, ale każdy ma swoje zdanie. Nie sądzę, żeby cywilizacja powstała na tyle, że by chciała opuścić Ziemię. Naprawdę znaleźć planetę taką, na której można mieszkać i która jest ustabilizowana, może nie byłoby takie trudne. Wszechświat jest ogromny, podobno jej pełen jest życiem. Więc chyba lepiej zostać tu, gdzie jesteśmy i skierować rozwój naszej własnej cywilizacji, żeby można było długo jeszcze na niej żyć w normalny sposób. Dla możliwie dużej populacji, bo to też jest ważne.
[03:38:16] - I tak oto właściwie dotarliśmy do końca naszej dzisiejszej debaty 66. już, rekordowej pod względem frekwencji, ale też dość obfitującej w problemy różne techniczne. Ale dotarliśmy. Myślę, że przynajmniej większość słuchaczy może być zadowolona z tego, co dzisiaj tutaj się dowiedzieli. Audycję od strony technicznej obsługiwał Marek Sęk „Ivellios”, a dzisiaj po drugiej stronie Skype'a i Google Hangouts byli z nami obecni jeszcze Arkadiusz Kocik z Warmińsko-Mazurskiej Grupy Ufologicznej. Dzięki jeszcze raz, Arku.
[03:38:53] - Dzięki. Dobranoc wszystkim życzę.
[03:38:56] - No i właśnie w tym momencie wrócił do nas Chris Miekin. Chrisie, urwało cię jakoś tak 10 minut temu.
[03:39:01] - Słychać mnie teraz?
[03:39:02] - Tak, teraz słychać.
[03:39:04] - Właśnie przez te 10 minut mówiłem do, okazało się, martwego ekranu . W ostatniej mojej tyradzie dzisiejszego dnia. Może powtórzę to, co powiedziałem na koniec, że chciałbym podziękować wszystkim za dzisiejsze spotkanie. Tobie, Ivelliosie, Arkowi oczywiście, Piotrowi i wszystkim naszym słuchaczom. I jednocześnie te wszystkie ponure teksty, te wszystkie ponure historie, które jakoś dzisiaj same mi się nasuwały.Wynikają także z tego, że jestem po zaledwie trzech godzinach snu i chyba jestem w najgorszej kondycji fizycznej ze wszystkich debat, jakie udało nam się przeprowadzić.
[03:39:43] - Ale nie bałam się tak słuchać.
[03:39:45] - Na koniec naszej dyskusji na ten temat może powtórzę to samo, co próbowałem opowiedzieć do martwego i niesłuchającego mnie kompletnie ekranu. Może on ma rację. To jest porównanie tego, czym ewentualnie może być uciekająca cywilizacja do scenki z „Odysei kosmicznej” Stanleya Kubricka, kiedy odtwarza się muzyka z „Pięknych fal modrego Dunaju” Straussa i widzimy tańczący kosmos wypełniony planetami, stacjami kosmicznymi, statkami kosmicznymi, małymi asteroidami, które podróżują w tej olbrzymiej otchłani w nieprawdopodobnym pięknie, majestacie i porządku. I gdzieś nagle w kąciku tego ekranu widać naszą planetę. I w odróżnieniu od wszystkiego innego dookoła, ona jest ciemna, zimna i ponura jak mój nastrój dzisiaj. Nie ma żadnego światła, nie ma żadnego blasku. Nie ma nic, co by sprawiało, że może na tej planecie cokolwiek żyć i kwitnąć. I kiedy kamera powoli zbliża się do naszej planety, a następnie powoli od niej oddala i patrzymy ze zdumieniem na ten jej wielki, ogromny, rozpaczliwy mutek. Nagle z kąta ekranu wypływa statek kosmiczny, który okazuje się wcale nie być statkiem, który podróżuje gdzieś w kosmosie po to, żeby coś odkryć czy przewieźć coś. Ten statek kosmiczny jest statkiem strażniczym.
Jest statkiem więziennym, który pilnuje naszej planety, żeby nikt ani nic z niej się nie wyrwało i nie uciekło, bo w międzyczasie nasza planeta zamieniła się w planetę więzienną i wszyscy my jesteśmy pod kontrolą. I tylko ci wybrańcy z uciekającej cywilizacji mają szeroko otwarte wrota na ten bezkresny kosmos i wszechświat, na życie, na realizację swojego życia w takiej formie, w jakiej sobie to wszystko wymyślili. A nas pilnuje ten statek więzienny, który oddalając się pokazuje swoją burtę, na której wymalowany jest czarny niemiecki krzyż. I tym optymistycznym akcentem dziękuję jeszcze raz wszystkim. Dobranoc.
[03:42:06] - Dziękujemy Chrisie. To był Chris Macina, nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy, autor serwisu noweatlantyda.com oraz audycji „Paralaxa”. Był z nami również dzisiaj nieobecny już na Hangoutcie Piotr Cielebiaś, współprowadzący nasze debaty i współpracownik „Nieznanego Świata”, a audycję jak zawsze obsługiwał Marek Sęk „Ivellios” od strony technicznej. Kończymy powolutku naszą dzisiejszą debatę 66. Za tydzień, tak jak mówił Piotr gdzieś półtorej godziny temu, będziemy dyskutować na temat planety X. A dzisiaj już żegnamy się powolutku z państwem. Dziękujemy bardzo za to, że byliście z nami w tak tłumnie, że tak tłumnie słuchaliście Radia Paranormalium. Do usłyszenia w kolejnej debacie już za tydzień. Radio Paranormalium — paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia.
Byłeś świadkiem zagadkowego zjawiska? Jeśli tak, poinformuj nas o tym już dziś. Czekamy na relacje współczesne oraz z lat ubiegłych. Nasze kontakty to: numer Gadu-Gadu 36 08 80 02, 36 08 80 02. Numer telefonu 32 746 00 08, 32 746 00 08. E-mail radio@paranormalium.pl, radio@paranormalium.pl oraz Skype radio.paranormalium.pl. Czekamy na twoją relację. Na życzenie świadka zapewniamy pełną anonimowość.