[00:00] - To think for yourself and question authority.
[00:08] - Hola, señores and señoritas albo señoritas and señores. Witam w kolejnym odcinku Hiperprzestrzeni w Radiu Na Fali, retransmitowanym oczywiście w Radiu Paranormalium oraz w radiu czasnu.com. Tak to się nazywa: czas, jeszcze jedno „s”, snu kropka com. SS. Od Grzegorza i Oliveriosa. I podziękowania dla obydwu panów za wspieranie w tych ciężkich chwilach. No właśnie, zamieszanych chwilach. I wielkie podziękowania dla ciebie, mecenasko i mecenasie Radia Na Fali. Radio cały czas funkcjonuje, nic się nie stało. Trochę bardziej kameralnie, szczęśliwie i mniej szaleństwa.
I tyle. I jest miło. Także wszystko działa jak najbardziej. Doskonale działa. Ja się doskonale czuję. Książę też doskonale się czuje. Wszyscy się czują doskonale. Ja troszkę zajęty miałem podpisywać, pozałatwiać korespondencję w tym tygodniu, kilka spraw i dosłownie cały tydzień zleciał jak z bicza strzelił. Nie miałem czasu nawet sięgnąć i odpisać wszystkie korespondencyjne historie, które tam się pojawiły. Ale to też taki intensywny tydzień.
Takie historie, rozumiesz, człowieku. Ale zostawiam w tej intensywności tygodnia. Wracam do ciebie tutaj przed mikrofon w Radiu Na Fali, Hiperprzestrzeni. Na imię mam Tomek. Skype do radia. Właśnie, Skype do radia. Moment. Mikrofon podłączę, nie? Także podłączę mikrofon i będziesz już mógł zadzwonić. Ja dzisiaj będę dalej kontynuował.
Będę wchodził w te zabytkowe tematy. Pośmierdzi kurzem z pustyni i nie tylko. Takie refleksje też na temat society, współczesnego society, czyli społeczeństwa. Hola! Ale to brzmi. Zauważyłem, że kabelek mi się przetarł w jednym miejscu. Wymaga remontu. Ale to może kiedy indziej. Mamy nadzieję, że zadziała. Moment, moment.
Mam tu dużo kabli do podpięcia, zawsze jest zamieszanie. Ale ten dźwięk lasu tak koi. Już podpięte, wszystko jest gotowe, także możesz nawet do mnie zadzwonić. Radionafali.com taki jest adres na Skype, jakbyś chciał się odezwać i zapraszam serdecznie. Ostatnio dowiedziałem się od znajomych, że Radio Na Fali, szczególnie moja postać, stała się strasznie popularna wśród, nie wiem, jak to określić, dziwnych indywiduów. Słyszałem, że nawet w telewizji, która twierdzi, że jest niezależna, się pojawiło moje imię i nazwisko. Janusz w kapciach. Pozdrawiam, Januszu, tylko nie zapomnij ściągnąć kapci. Pozdrawiam serdecznie. Oczywiście przypominam, że jak najbardziej jest to wszystko nadawane na urządzeniach sponsorowanych przez technologię Keshe.
Tak sobie mówię, sponsorowanych. Zrobionych moimi własnymi rękami i osaczony magrawami i wszystkim dookoła. I bardzo dobrze. I wszystko działa idealnie. Ja jeszcze oprócz tego zajmuję się technologią i to coraz bardziej, bo jest coraz bardziej niesamowita. Wszystkich zainteresowanych tymi keszyzmami jako autor słowa keszysta czuję się doskonale i zapraszam cię, drogi keszysto, skoro dałem ci już nazwę i sobie też. Cewki na sztorc i zapraszam cię do technologii plazmowej. Tam pokazałem taką ciekawą rzecz jak wygląda redukcja prądu elektrycznego, bo zdaje się jak zwykle dużo kolesi, którzy moim zdaniem, mogę się oczywiście mylić, ale moim zdaniem nawet nieświadomie czasami współpracują z gangiem pedofili, który jest mocno zakorzeniony. WSI, kilka innych służb specjalnych. Tu przecież w Polsce był król Belgii na wizytacji, widział się z niejakim Rossatim i kilkoma innymi dżentelmenami.
Król Belgii, jeżeli nie wiesz, droga słuchaczko i drogi królu, to jest taki koleś, który zerżnął, zgwałcił swoją sześcioletnią córkę. Jest proces sądowy, który jest ciągle uwalany nieustannie, bo to jest rodzina królewska w Belgii. Ta rodzina królewska siedzi na kilku patentach związanych łącznie z produkcją butelek Coca-Coli, wydobywaniem przemysłowym wszystkiego, co się znajduje w ziemi, łącznie z tym, co się znajduje na hałdach w Polsce, w kopalniach. Po kopalniach, bo tam jest masa różnych rzeczy. Może dzisiaj powiem trochę o tym parę słów. Generalnie ta siatka pedofilska używa takiego slangu. W Stanach używa pizzagate, słowo pizza, a w Europie mają swój kryptonim, który nazywa się Q. Także człowieku, wiesz już jak ich rozpoznać. To są bardzo dziwni kolesie. Używają hipnozy.
Poważnie, wcale nie żartuję. Wiem, że brzmi troszeczkę, jakbym był jednym z tych świrów od Janusza w kapciach i mówił ci, że właśnie teraz przestawiam ci w głowie. Nie, nie do końca. Nic z tych rzeczy. Panowie używają hipnotyzerów. Tak. Bardzo łatwo jest takie dziecko małe w ten sposób złapać i tak dalej. I się okazuje, że co tu dużo mówić, forum David Icke. Pozdrawiam wszystkich użytkowników, szczególnie tych pracujących. Nie wiem właśnie dla kogo, bo to nie wiem, czy to już jest WSI, czy to jest jakaś pedofilska hołota, która się już nazbierała i której już odbiło kompletnie na głowę.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie, bo naczytałem się od znajomych ciekawe komentarze na mój temat. Także pozdrawiam wszystkich, tym razem pedofili zgromadzonych na forum davidicke.pl. Jeżeli tam jesteś, a szukasz jakichś sensownych rzeczy, to daj spokój człowieku. Po prostu nie wiem, czy jest to zdrowe i poprawne towarzystwo do w ogóle spędzania jakiejkolwiek minuty w swoim własnym życiu. Oczywiście wszystkich chętnych zainteresowanych technologią zapraszam na technologię plazmową. Jeżeli ktoś ma jakieś pytania, takie sensowne pytania. Niekoniecznie pedofili zapraszam tam. Także tu już uprzedzam, że pewne ruchy zostały poczynione i jeżeli chcesz robić jakiś shit dookoła tego wszystkiego, to bardzo szybko dostaniesz po łapach. Bardzo szybko. A może nawet jak ktoś się wkurzy, to napisze eleganckie zawiadomienie gdzieś, że jest podejrzenie pedofilstwa, a są nazwiska.
Są już pierwsze dane z Niemiec, bo siatka tych pedofili idzie przez Niemcy. Do Belgii, Holandia, w Austrii jest lekkie zamieszanie z tym. Poważnie, wcale nie żartuję. Bynajmniej brzmi to troszeczkę tak jak oglądasz telewizję, reklamy tamponów czy reklamy dezodorantów pod pachę. Możesz tego nie złapać, bo będzie ci się wydawało, że najważniejszą sprawą na świecie jest David Icke. Natomiast w rzeczywistości jest troszeczkę inaczej. Nie dla David Icke, ale Donald Trump. Tutaj są kolesie, którzy używają, nie wiem, czy akurat David Icke o tym cokolwiek wie. Może powinien go odwiedzić i mu o tym powiedzieć, bo mieszka całkiem niedaleko. Co tam się dzieje na forum, które wykorzystuje jego imię i nazwisko, bo to jest dosyć egzotyczne i bardzo ciekawe.
A David Icke naprawdę mieszka niedaleko i nie zna polskiego, także można go uświadomić. Obawiam się, że bardzo szybko sobie zażyczy zwrotu swojego imienia i nazwiska i nie będzie chciał się podpisywać pod tym gównem, które tam występuje i nawet nie chcę tego komentować. Tak czy siak pozdrawiam serdecznie, życzę udanych komentarzy, udanych pedofilskich łowów. Właśnie niedługo ktoś się dobierze do waszej dupy. I do twojej, i do twojej. Tak, słonko, do ciebie mówię. Sprawdziliśmy kontakty, sprawdziliśmy kilka rzeczy. Okazało się, nie tylko ja, bo też kilku ludzi jest w to zaangażowanych, także wiemy, gdzie sięgają macki. Wiemy, kto za to płaci. Wiemy, kto za tym stoi.
Nie jest to żadną tajemnicą. Wszystko jest robione po to, żebyś ty jako zwykły obywatel, który nie jest pedofilem, jest normalnym, zdrowym człowiekiem i naprawdę nie chce mieć nic wspólnego z tym gównem. Po to, żebyś miał energię za darmo. Po to, żebyś miał wszystkie swoje zasoby. Żebyś miał wszystkie rzeczy, których potrzebujesz do życia. I wszystko to jest w zasięgu ręki. Jest grupa ludzi, która stara się zrobić wszystko, co tylko może, żebyś do końca życia zależał od ich korporacji, ponieważ mają patenty. Sprawa była znana od paru lat, a w zeszłym tygodniu wypłynęła taka sprawa ciekawa, już publicznie. Jest to sprawa związana, jeżeli ktoś siedzi właśnie w komputerach, technologii komputerowej i przede wszystkim algorytmach kompresji. Zna bardzo dziwną historię pewnego algorytmu do kompresji wykorzystywanego przez firmę Philips.
Była bardzo dziwna sprawa. Dżentelmen, który wymyślił genialny algorytm kompresji, wręcz genialny, został zaproszony na rozmowę do firmy Philips. Akurat koleś jest z firmy Philips, okej, po prostu normalny biznesmen. Tutaj nie będę nic wymyślał. Naprawdę nie ma co tu wymyślać. Miał współinwestora, współ kogoś tam, kto przyszedł z dużymi pieniędzmi i się okazało, że to dziwna postać. Koniec końców, tuż przed rozmowami, zaraz po tym, jak algorytm już właściwie był sprzedany, dżentelmen znikł. Został po prostu zamordowany. Taka jest prawda. I na rozmowie pojawił się już wspólnik i zmieniły się warunki kontraktu.
Zmieniło się wiele innych rzeczy. Za tym zniknięciem tego dżentelmena, który wymyślił genialną kompresję, która częściowo jest używana przez firmę Philips, też stoi dokładnie ta sama banda pedofili. Za wieloma rzeczami stoją ci kolesie. Macki sięgają strasznie. Swoją drogą jakiś czas temu sięgnąłem na chwilę, żeby przyjrzeć się tej historii o nazwie Pizzagate w Stanach Zjednoczonych. Tu trzeba powiedzieć głośno i wyraźnie, że pracownicy korporacji Fox i właściciele korporacji Fox, właściwie współwłaściciele, są też mocno w to zamieszani i telewizja Fox zrobiła wszystko, co mogła, żeby stwierdzić, że ta afera nie istnieje. Nikt tego nie zrobi. To się w ogóle nie działo. To jest jakiś science fiction. Głosujcie, oglądajcie Donalda Trumpa.
To jest sprawa, którą masz się zajmować, jeżeli mieszkasz w Ameryce albo wszędzie na świecie. To jest twój temat dnia. Do śniadania, do lunchu, do kolacji, do poduszki. Twój temat dnia to jest temat, który mają ci zapodać. I uwalili tą aferę specjalnie, świadomie, ponieważ jak się okazuje dużo ludzi związanych z Fox News jest bezpośrednio zamieszanych w tą aferę i co tu dużo mówić, są to gwałciciele dzieci. Także ciekawa historia tutaj wyskoczyła taka znienacka. Właśnie w tym tygodniu ujrzały światło dzienne pierwsze dokumenty związane z zabójstwem dżentelmena, który wymyślił ten algorytm do kompresji danych, który jest po prostu genialny. I nagle się okazało, że jest pedofilem. Trzeba go stuknąć, a patent przechodzi na własność jego wspólnika. Jego wspólnik, jak się okazuje, część jakiegoś holdingu, który jest związany z rodziną królewską w Belgii i tak dalej.
Pozdrawiam w ogóle polskie władze, szczególnie małżonkę i premier, ten pączuś. Ten koleś naprawdę musi mocno chlać, bo jest tak spuchnięty na twarzy, że to widać. Kolego, makijaż nie pomaga naprawdę. Widać, że jesteś alkoholikiem. Żona też powinna czasami odstawić ten kieliszek wina, bo to po prostu widać po twarzy. Strasznie puchnie twarz, jak się pije takie ilości alkoholu. Od kiełbasy tak nie puchnie. Także nie musisz mi tu opowiadać, że najadłeś się czosnku i kiełbasy, bo to nie przejdzie. Zrozumiem, że powiesz mi, że popijasz to oczywiście seteczką jedną, drugą, trzecią, czwartą. No tak, stąd się bierze taka nalana, owalna twarz.
I owialna, bym powiedział prawie że. Przyjrzyj się drogi słuchaczu i droga słuchaczko, kto odbierał królewską parę Belgii, jak to wyglądało w Polsce? Kto za tym stoi? Kto to organizuje? Kto odpowiada za te kontakty? Masz wszystko na dłoni. Jest pewna inwestycja, którą para królewska belgijska próbuje zastępować w Polsce. Jest to taka marina. Wiesz, prosty numer. Kradniesz dzieci, a wiadomo, że z Europy Wschodniej znika potężna ilość dzieci, które są kradzione przez gang pedofili.
I to naprawdę nie są żarty. Jest to po prostu potężna ilość. Wiadomo, że jest to dzikie miejsce. Policja działa tak, wiadomo, kto jest policją. Krawężniki. To tam poza spisaniem kogoś, kto przechodzi na pasach nic więcej nie zrobią, bo też nie potrafią. Nawet nie mają wyobraźni, żeby cokolwiek innego zrobić. Także wiadomo, jak prawo działa. Po prostu nie działa. Jest taka marina budowana, gdzie możesz wziąć, przywieźć dziecko nieozznaczonym samochodem, z ciemnymi szybami i tak dalej.
Jest to ekskluzywna marina, także nikt nie ma tam wjazdu. Wjeżdżasz, dziecko jest ładowane. Jest dokładnie tak, jak na tych zdjęciach. Jeżeli widziałeś te zdjęcia, tak to wygląda. Dziecko jest związywane taśmami klejącymi, spakowane jak paczka. To są istoty, które my nazywamy ludźmi. To oni robią takie rzeczy z dziećmi. Po czym jest wrzucany na tą łódkę i bez żadnych papierów, bez niczego, spokojnie sobie Bałtykiem płynie luksusowym jachtem, którego nikt nie jest w stanie zatrzymać, bo jest to jacht, który na przykład ma flagę korony belgijskiej. Rozumiesz? Nikt tego nie zatrzyma i ty możesz w ten sposób przewieźć dowolną ilość żywego towaru.
Zresztą dokładnie tym się zajmuje głowa belgijskiej rodziny królewskiej, o czym chyba wszyscy Belgowie wiedzą. Taka historia. Także jeżeli zastanawiasz się, skąd się to gówno bierze, dlaczego gówno tu przychodzi, co ono tu próbuje zrobić? Jak to co? Powód jest dosyć prosty: utrzymać kontrolę nad światem i nie pozwolić światu się dowiedzieć, w jaki sposób wygląda życie tych ludzi. To ma zostać ukryte przed nami w tajemnicy. To jest coś, co właściwie nie jest niczym nowym. Coś, co sięga właściwie tysiące lat do tyłu. Sekty ludzi, która robi krzywdę innym ludziom, najczęściej tym, którzy się nie mogą obronić, najczęściej małym dzieciom, czerpiąc z tego satysfakcję. Forum Davida Icke w Polsce chodzi na ich pasku.
Kilku ludzi w WSI, w polskich służbach specjalnych pracuje dla gangu pedofilii. Zresztą jeżeli śledzisz temat, to doskonale wiesz, o czym mówię. Nie ma tu żadnych tajemnic. A jeżeli słuchasz mnie i jesteś pracownikiem WSI, kolego, i jesteś dobrze ustawiony, to rusz swoje tłuste dupsko i sprawdź to. Sprawdź to porządnie. Sprawdź tą marinę. Sprawdź, kto stoi za tymi inwestycjami. Firma, która to projektuje nazywa się Odcuba. Też taka specyficzna nazwa Cube. Wzięło się to stąd, że dzieci są zamykane w klatkach i oni mają taką satysfakcję, że dziecko jest w cube zamknięte i nie wyjdzie z tego.
To jest taka podjarka tych psychopatów. Także drogi kolego oficerze, w tym momencie zostajemy kolegami. Względy polityczne, pracy nie grają tu roli. Jeżeli chcesz to ruszyć, człowieku, to jest właściwy moment. Bierz to i ruszaj, bo jest takie gówno, że po prostu głowa mała. Oczywiście może być tak, że będzie lekko nieświeżo. Może być tak, że kolesie typu Rosati i kolesie typu inni pozostali polecą i śladu po nich nie pozostanie. Ale prawda jest dosyć brutalna. Trzeba sobie zadać pytanie, w jakim świecie my żyjemy i kto tworzy ten świat. Także kolego oficerze w WSI, jeżeli nie chcesz, żeby ktoś zerżnął twoją sześcioletnią córkę gdzieś w piwnicy w Belgii, jakiś lokalny arystokrata albo biznesmen, a ty będziesz szukał tej córki po całym świecie, wszędzie, bo ci dziecko zniknęło, to polecam serdecznie zająć się tą sprawą, bo to jest naprawdę gruba sprawa i myślę, że jeżeli są jakiekolwiek wspólne punkty pomiędzy nami, to właśnie to jest ten wspólny punkt.
Zabezpieczyć normalne życie temu młodemu pokoleniu, tej nowej generacji, która wchodzi właśnie w ten świat. I to troszeczkę inne życie niż to, co proponuje współczesna cywilizacja. Także koleżanki i koledzy z forum Davida Icke, pozdrawiam serdecznie. Zastanówcie się, co robicie i dla kogo pracujecie, kto wami zarządza, kto wam podrzuca te tematy, kto ogniskuje te wszystkie tematy na konkretnych punktach. Sprawdź człowieku, sprawdź i obyś się nie zdziwił. Duże pieniądze za tym stoją. Naprawdę bardzo duże. Duże kontrakty, duże koncerny i takie tam historie. Dobra, ale to zostawiamy. Mi się zrobiło troszkę ciężko, a to wiadomo, że jest sobota.
No ale cóż, jest może nie tyle ciężko. Tak zacytuję jednego z alkoholików naczelnych Rzeczpospolitej, Kazika, swego czasu największego chyba alkoholika, Kazika: „Nie ten się powinien wstydzić, kto widzi, ale ten co robi”, prawda? Czy jakoś tak to było. No właśnie. Także ja akurat tutaj się nic a nic nie wstydzę, człowieku. Puść tą informację dalej. Są tu nazwiska, są kontakty, są podane firmy, które w tym partycypują. Nie ma żadnego problemu. Ja nie chcę akurat w tym momencie wyrzucać tego wszystkiego jeszcze na widok publiczny. Wszystko jest już dostępne w języku angielskim, także nie ma z tym żadnego problemu.
Masz nazwiska ludzi z Belgii, nazwiska ludzi z Niemiec, nazwiska ludzi z Holandii. Znajdziesz ich kontakty z ludźmi z Polski bez problemu. Absolutnie bez problemu. Mi się udało to zrobić w ciągu niecałego pół dnia. Niesamowite, jak ci ludzie się czują tacy panami, takimi panami świata, tacy nie do ruszenia, że oni wręcz sobie żartują z tego, że gwałcą dzieci, byleby tylko dziecko mogło chodzić. To jest jedyne kryterium, jak się okazuje. I to chyba też nie za bardzo. Nie wiem, nawet się nie chcę zastanawiać nad tym bydłem, bo to już nawet ciężko nazwać, bo to już nawet nie są zwierzęta. I don't get it po prostu. Także drogi oficerze prowadzący, który to nasłuchujesz jak zwykle w hiperprzestrzeni, rusz dupsko.
Masz czystą sprawę przed sobą i to tak czystą, że wow, po prostu jak po stole idziesz i od razu dostajesz wszystkie odznaczenia rządowe. Po drodze kilku ludzi zniknie z tego rządu, ale naprawdę nie musisz się tym absolutnie martwić. Jeżeli masz z tym problem, odezwij się koniecznie do Interpolu. Ja wcale nie żartuję. Interpol ma specjalnych ludzi, którzy są od tego delegowani. Dostaniesz taką ochronę, o jakiej ci się w głowie nie marzyło nigdy w życiu. Ja wcale nie żartuję. Tak, jest aktualnie otwartych około-- nie chcę podawać liczby, ale generalnie dane-- okej, może powiem z drugiej strony. Ten case, czyli ta sprawa, która jest aktualnie otwarta i jest czyszczona w Interpolu. Dokumenty mówią o około 71, 72 siatkach pedofilskich działających w Europie, przy czym znakomita część działa w tej tak zwanej wschodniej Europie.
Piękne polskie dzieci. Rozumiesz pan i pani? Nawet nie chcę tego komentować. Od tego jest policja. Jeżeli policja jest już na świecie i ty jesteś tym policjantem, kolego z WSI, to odzywaj się natychmiast do Interpolu. Okej, weź sobie tydzień czasu na załatwienie tego. Naprawdę nie ma problemu. Są tam ludzie delegowani do tej całej sprawy i bardzo mocno ci pomogą. Zorganizują wszystko. Możesz pogadać ze swoimi kumplami z pracy.
Naprawdę nie ma z tym problemu. Trzeba zrobić jedną wielką rewolucję i to gówno, łajno wyrzucić po prostu tam, gdzie jest jego miejsce. Nie to, żebym się chciał mścić ani robić jakichś dziwnych rzeczy, wieszać ludzi na latarniach, tego typu historie. Absolutnie, w ogóle nie jest mi to w głowie. Od tego jest policja. Niech się tym zajmie. Taki jest mój pomysł. Okej, zostawiam zatem te ciężkie tematy. Wow! Pozdrawiam Mr Gniewko.
Widzę zdjęcie urządzenia, które dotarło do Mr Gniewko. Tam Mr Gniewko będzie testował. Ja się odezwę. Przepraszam, że się nie odezwałem, ale po prostu moc zajęć taka, że urwanie głowy przy samym dupsku. Także nie wyrobiłem, ale będę łapał człowieka w tygodniu. Także wybacz mi moją troszkę niesprawność czasową. I wybacz mi ty, czytelniczko i czytelniku e-maila, którego mi wysłałeś. Potencjalny, bo ja jeszcze muszę ci odpisać na tego maila. Także daj mi chwilę czasu, a ja za parę chwil odpiszę ci na tego maila i siadam do tych pocztowych historii i się już z tobą kontaktuję. Ale jeszcze chwilę, sekundkę, bo ja tu ogarniam kilka drobiazgów, a szczęśliwie wyobraź sobie, że nawet posprzątałem dookoła siebie.
Część gratów, udało mi się po końcu część rzeczy popakować, powysyłać. Uff, rewelacja! Troszkę więcej przestrzeni dookoła siebie. Wracam do tych piramid troszeczkę. Zostawiam wszystkie ciężkie tematy. Myślę, że wszyscy doskonale wiedzą, o co chodzi. Jeszcze na koniec taka szybka informacja dla wszystkich szukających dodatkowych informacji na temat Keshe. Są dwie strony internetowe. Jedna się nazywa Keshe Fact, a druga się nazywa Keshe Scam. Ciekawa rzecz.
Sprawdź, do kogo należą te strony internetowe. Sprawdź, gdzie prowadzą ślady. To są ludzie związani z gangiem pedofili w Belgii. O la la, co za shit! Całe te strony mówiące na temat, jak zła jest ta technologia, jak nie działa i jak wszystko jest do dupy. To jest działalność finansowana bezpośrednio z kieszeni gangu pedofilów. Taki numer. Ciekawe. Nagle się okazuje, że grubo. Są na to dowody, są na to papiery.
Ja w tym momencie nawet nie chcę tego wyciągać dalej. Jeżeli chcesz się przyglądać sprawie, to myślę, że wiesz, gdzie szukać tych wszystkich rzeczy. Tak czy siak, już niedługo się kilka spraw wyjaśni. Ale anyway, zostawiamy te wszystkie rzeczy. Przepraszam, że cię przeczołgałem przez ten ciężkostrawny początek audycji, ale czas najwyższy, żebym jakoś troszkę powiedział może więcej niż dwa słowa na temat kilku bęcwałów, którzy wycierają sobie twarz moim nazwiskiem i próbują na tym zrobić karierę. Wiem, że jakieś radyjka internetowe próbują zyskać na tym, bo wiadomo, że jak wpiszesz temat Keshe, to jest on popularny i wielu ludzi teraz się, co dużo mówić, pałuje nad tym, żeby zdobyć troszkę popularności, gdzieś przytulić tą popularność. Łącznie z Januszem w kapciach, który też próbuje zaliczyć rekordy oglądalności, bo statystyki na YouTubie tłuką, sponsorzy, reklamy i tak dalej. Jak się okazuje jest to taki doskonały obraz rzeczywistości naszego czasu w pigułce. Tego, kim są niektórzy z nas albo bardziej może kim chcą być i w efekcie czego kim są albo kim nie chcą być i kim nie są. Myślę, że świat nie dzieli się na lewą i prawą, prosto i do tyłu, ani z tych rzeczy.
Świat dzieli się generalnie na ludzi, którzy chcą coś robić i to robią, i żyją w ten sposób. I ludzi, którzy tego nie robią, tak zwyczajnie. Generalnie każdy z nas, bo zamotałem troszkę. Chodzi o zwykłą, banalną rzecz. Każdy z nas wymyśla swoje własne życie. Możemy się cały czas, nieustannie strofować, nieustannie kopać w plecy, robić sobie przykrości tylko dla zabawy i wymyślać sobie, że taka sytuacja patologiczna jest to związane z tak zwanym stresem pourazowym, gdzie w ramach dowcipu próbujesz komuś zrobić krzywdę. To znaczy, że coś jest z tobą nie tak. Jeżeli niefajne zachowanie, gówniane gadanie, oskarżanie, jeżdżenie po kimś sprawia ci frajdę, to znaczy, że powinieneś się zacząć mocno przyglądać w lusterku, bo to znaczy, że coś z tobą jest mocno nie tak. Jeżeli robienie słabej atmosfery to jest taka drobna przykrość. Drobnych przykrości innym ludziom powoduje u ciebie wzrost czegoś, że wydaje ci się, że lepiej się czujesz.
To znaczy, że czas na wyleczenie tej choroby psychicznej albo w ogóle przyjrzenie się sobie w troszkę innym aspekcie, bo nie jest to bynajmniej zdrowe. Bierze się to ze stresu pourazowego. Taki mocny stres powoduje w ludziach, że tracą zdolności do ludzkich reakcji. I to tak konkretnie. Zresztą człowieku, na pewno oglądałeś setki, tysiące filmów o weteranach. Słyszałeś historie o ludziach, którzy przeszli ciężkie kawałki w życiu. Albo może znasz takich ludzi i wiesz, jak ich to mocno połamało. Takimi twardzielami w gacie są tylko ci kolesie, którzy chodzą teoretycznie na strzelnicę albo tylko chodzą na strzelnicę tak, żeby sobie postrzelać w warunkach takich w kapciach w domu, ewentualnie sobie pobiegają gdzieś tam po poligonie, ale też wiadomo, że nikt ich nie zastrzeli. Ryzyka żadnego życiowego nie podejmują, poza tym, że poczołgają się po trawie i troszkę się ubrudzą i to wszystko. Ewentualnie sobie postrzelają na strzelnicy i sobie może ściągną po prostu jak źle ustawią kolbę i im odbije, to sobie bark mogą lekko przestawić.
No i to cała sytuacja. I to jest największe ryzyko w całym życiu. Do tego się to sprowadza. I ci z reguły są apologetami takiego ciężkiego życia. Twardo, że musi być tak w obozie wojskowym i tak dalej. Prawda jest zupełnie inna. Nikt z nas nie jest rodzony i stworzony do bycia żołnierzem w obozie wojskowym. Była taka piękna wystawa w British Museum jakiś czas temu. To była wystawa poświęcona kulturze celtyckiej. Bardzo ciekawa.
To była ta komercyjna wystawa. Tam są właśnie, jak się wybierasz do British Museum uprzedzam, że jest normalna ekspozycja oraz zawsze jest jakaś komercyjna ekspozycja, która tam się czai znienacka. I ta komercyjna wymaga czasami zapłacenia za bilet. Nie są to jakieś gigantyczne kwoty rzędu 15, chyba 10 funtów. I czasami są naprawdę rewelacyjne wystawy. No i była taka wystawa na temat Celtów. Tam jest też taka stała ekspozycja na temat Celtów i tam jest jeden taki fajny element tej wystawy. Pokazano mianowicie, jak wyglądało, właściwie Normanów, bo to było Celtowie i Normanie, moment zdobywania Anglii, bo oczywiście w takiej oficjalnej kulturze Anglii może nie do końca, ale jednak taki obraz jest preferowany, że Może Anglia była takimi pastwiskami, pustym miejscem, gdzie się właściwie nic nie działo. Byli jacyś ludzie, którzy biegali w skórach. Byli jacyś druidzi, o których zostały legendy.
Ale te legendy to takie rzymskie legendy albo nie wiadomo co. Wiadomo, że są Melchiorry, wiadomo, że jest Stonehenge i wiadomo, że jest cały ten potężny kompleks neolityczny na Orkney Islands. To jest na północy i to nie jest już Anglia, to jest Szkocja. Generalnie tych kompleksów kamiennych jest potężna ilość i ja sam byłem w kilku. Nie we wszystkich. Naprawdę jest tu tych kompleksów tyle, że się w głowie nie mieści i jest z nimi związana bardzo ciekawa historia. Ale wracając do tych Celtów, nomadów, normalnie to jak oni tu przypłynęli, to nie była taka organizacja, że tu byli normalni ludzie, tylko to były normalne grupy psychopatów wojowniczo nastawionych do wszystkich ludzi. Właściwie kolesie przypływali tylko po to, żeby okraść lokalne wioski i wrócić do siebie. Do tego się to sprowadzało. Czasami może zakładali jakąś osadę.
To dopiero później, jak już się porodziły tutaj dzieci, jak już im przeszło takie wojowanie. I była piękna wystawa, która pokazywała taki obóz, dosłownie replika obozu. To byli Celtowie, którzy przybywali do Anglii, żeby łupić klasztory i tak dalej, czy jakoś tak. Jakieś takie opowieści przy tym. Fenomenalne było to, że ci kolesie żyli w koszarach. Poważnie. Oni nie partycypowali w jakichś lokalnych społecznościach, nie szli razem z tobą, żeby sobie usiąść na klifie, zapalić jointa z lokalnego zioła. Nie, nic z tych rzeczy. Zapomnij. Ci kolesie się separowali.
Oni tam przyjeżdżali tylko po to, żeby grabić, gwałcić, palić i zdobywać. Taki był pomysł. Pracowali dla kogoś, mieli tam pracodawcę w swoim własnym miejscu i pewnego dnia tam wracali, a tu mieli tylko obozy. I te obozy to były właśnie takie psychopatyczne. Jedna miska, pięknie zrobiona oczywiście, taki piękny, potężny gar z brązu. Gar dosłownie wysoki prawie na ponad metr, w którym ważono jedną strawę dla całego namiotu. Taki namiot był stawiany, coś w rodzaju dużej chaty. Wszyscy spali jak w koszarach. Łóżka wystawione tak normalnie. Nikt nie miał żadnej prywatności.
Zapomnij. Pośrodku wielkie palenisko i ten wiszący potężny gar. W rzeczywistości wszyscy musieli żreć to samo, spać w ten sam sposób. Zero prywatności, takie koszary wojskowe. Jak żyjesz w taki strematyzowany sposób, że nie masz ani grama swojej prywatności, ani grama na własną refleksję, twój job polega na tym, że musisz wstać razem z innymi pajacami, pójść i zrobić komuś krzywdę, jeszcze mieć z tego satysfakcję, to jedyne co się rodzi to chyba dowcip z tak zwanych żołnierskich dowcipów i z takiego traumatycznego stylu życia. I być może, nawet nie być może, jak wracasz z czegoś takiego, to później nie ma za bardzo zabawy w życiu, bo wszyscy skrzywdzeni ludzie w twoim życiu stanowią sumę twoich zachowań, sumę twojego dobrego samopoczucia. Czyli tłumacząc to na ludzki język: nie czujesz się już dobrze i raczej nie ma szans, żebyś się poczuł dobrze. No chyba, że jesteś psychopatą. Są i tacy, są i tacy wśród nas. I ten taki syndrom kopania się w plecy na zasadzie: bo kumple to zawsze na powitanie muszą się tak pieprznąć w twarz, żeby każdemu zęby wyleciały na drugą stronę.
I to jest prawdziwe przywitanie kumpli. Nie. Otóż nie. To jest patologia, którą nam wkładają prawdopodobnie media albo my sami po tym stresie urazowym. To jest coś, co blokuje naszą relację z drugim człowiekiem. Jeżeli podejdziesz do drugiego człowieka i potraktujesz go w taki bydlęcy sposób, zaczniesz go oskarżać, oczerniać, zaczniesz po nim jeździć jak po łysej kobyle, a człowieka w życiu na oczy nie widziałeś, nawet nie wiesz jak wygląda. Może wiesz, jak wygląda, bo to tajemnicą nie jest, ale w życiu nie spędziłeś z tym człowiekiem nawet sekundy swojego życia. Nie zjadłeś jego kanapki z chleba, który upiekł, nie odwiedziłeś go nigdy. Nic z nim wspólnie nie zrobiłeś, żadnej aktywności życiowej. Nawet siku nie zrobiłeś po prostu w tej samej toalecie, w której ten człowiek był.
Czy jakoś tak. Rozumiesz? Nie ma nic wspólnego między tym człowiekiem a tobą, a ty próbujesz po nim jeździć. To jest taki moment, który już wyraźnie oznacza, że ups, troszeczkę jest nie tak. Nie ma tu komunikacji. Występuje coś, co jest łatwe do opisania. Chciałem powiedzieć nieopisywalne, żeby tak tajemniczo to brzmiało. Nie, jest to bardzo łatwe do opisania. Jest to właśnie taki stres pourazowy i ludzie z tym stresem mają bardzo dziwne reakcje. Z reguły rżną takich twardzieli, wielkich twardzieli.
Żołnierski język: tu ci przypierdolę, tam ci dojebię. Tego typu gadki na co dzień to jest taki standard. Natomiast w sytuacji kryzysowej ten człowiek ma zawsze tą samą reakcję. Tak wygląda z punktu widzenia medycyny takiej sprawdzanej na wojnach, wypadkach i tak dalej. Jak ktoś jest ratownikiem drogowym, takim paramedic i wie, o co chodzi, bywa przy takich wypadkach na drogach, to widzi to na własne oczy. Ja akurat miałem szczęście lub nieszczęście, że otarłem się o taką medycynę, może akurat nie paramedyczną, w sensie ratowanie życia na autostradzie albo coś w tym stylu, albo taki oddział intensywnej terapii. Ale przez chwilę, szczęśliwie. Nie, nie jestem lekarzem. Absolutnie. Ale widziałem, jak to wygląda.
Tam pracowałem przez sekund parę. I widzisz zachowania ludzi w ciężkim stresie. To ciekawe są opowieści właśnie panów i pań pracujących na autostradzie. Poznałem takich ludzi, którzy pracują właśnie na autostradach. Jak się dzieją takie historie, to taki wielki facet, wydziarany, widać, że twardy koleś. Normalnie jakbyś go spotkał na ulicy, by ci powiedział: „Ej mate, I'm gonna kill you” albo coś takiego, że cię zabije. Taki twardy, wielki koleś, napakowany. A tu się okazuje, że nagle jak coś się dzieje, to ten człowiek stoi jak sparaliżowany. Nie potrafi zrobić ani jednego kroku do przodu, ani do tyłu. Po prostu paraliż.
To jest taki klasyczny numer, który widać w krajach, w których ludzie są bardzo mocno strematyzowani. Nie chcę ich wytykać palcem, ale muszę wytknąć palcem Polskę i nie tylko, bo Polska nie jest jedynym krajem. Takie rzeczy dzieją się też w Anglii, chociaż o wiele rzadziej. I w kilku innych miejscach. Po prostu tam, gdzie ludzie mają traumę. Wyobraź sobie sytuację, na pewno widziałeś nie raz, że ktoś jest w tramwaju albo w autobusie zaczepiany w bardzo niemiły sposób. Ile razy widziałeś taką reakcję, że połowa autobusu się odwróciła i powiedziała: „Ej kolego, nie możesz tak traktować tego człowieka”? Raczej wątpliwa sprawa. Wszyscy raczej odwracają głowę w drugą stronę i udają, że nie widzą tej sytuacji. Liczą na to, że się sama rozwiąże.
To jest właśnie takie typowe zachowanie podczas stresu pourazowego. Ludzie, którzy mają problem z psychiką, ze stabilizacją w głowie swoich własnych myśli, mają wielką panikę myśli w głowie, w tym momencie strachu, wszystkich emocji i tak dalej. Efekt jest taki, że ich wszystkie odruchy są sparaliżowane, bo sygnał, który jest wysyłany do rdzenia nerwowego, po prostu paraliżuje, mrozi ich w miejscu. Jedyne, co mogą zrobić, to udawać, że tego nie widzą i uciec w drugą stronę. To jest jedyna opcja, na którą mogą sobie w tym momencie pozwolić. Jest to poniekąd zaprogramowane, można powiedzieć, biologicznie przez organizm, chociaż nie do końca. Można to przełamać w sobie. Nie musisz być takim człowiekiem. Ja nie muszę być takim człowiekiem. Nie jesteś takim człowiekiem.
Ja też nie jestem takim człowiekiem. Można zrobić to w zupełnie inny sposób. Można reagować i wiadomo, że nasza reakcja, jeżeli będzie odpowiednio wzbudzona, to pociągniemy za sobą jeszcze kilku innych ludzi, którzy widząc tak zwany common sense, czyli logikę tej sytuacji, zauważą, że faktycznie sytuacja jest czarno-biała, także nie ma nad czym się zastanawiać. Trzeba zbudować swoje własne życie. Przecież nie będę jeździł przez całe życie autobusem, w którym ludzie są zaczepiani, poniżani i niemile traktowani, bo pewnego dnia może paść to na mnie. Więc normalna sprawa jest to, że czyszczę swój autobus. Właśnie ja tu mam takie pytanie, czy... Momencik. To są takie historie. Przepraszam, bo na czata rzuciłem okiem, jednym okiem jestem na czacie.
Także jest czat radio nafali.com. Zapraszam na czata. Tam jednym okiem podczas puszczania utworów muzycznych będę wpadał. I to jest taki stres pourazowy, który towarzyszy naszej całej cywilizacji. To jest ta klasyczna historia z napuszczaniem jednych na drugich. Jest to właściwie jedyny taki skuteczny, po angielsku się mówi trigger, czyli spust, który działa na dużą grupę populacji. Czyli spolaryzować opinię. Dzięki temu każdy z nas jest zajęty właściwie uciekaniem przed tym strasznym życiem, które jest dookoła. I to jest tak zajęte uciekaniem przed tym strasznym życiem, że nawet jeżeli coś się dzieje takiego, że musiałby zareagować i ta jego reakcja wysadziłaby ten cały system z siodła, to tego nigdy nie zrobi. Po prostu jest sparaliżowany.
Jedyną jego reakcją może być to, że właśnie ciekawa rzecz zaobserwowana w psychologii lata temu, nazywa się to syndrom sztokholmski, że zaczyna się identyfikować nie z ofiarą, ale z katem. Nazywa się to syndromem sztokholmskim. W rzeczywistości to też jest moja taka spekulacja, co za tym stoi, bo nie jest to jakiś specjalnie tajemniczy mechanizm. Jest to mechanizm, który odpowiada za nasze poczucie komfortu. Czyli jeżeli jestem z tymi kolesiami, którzy rządzą, to się czuję fajnie, bo znaczy, że może sobie będę mógł porządzić, może to, co powiem, będzie coś znaczyło, może w oczach innych ludzi zyskam coś i tak dalej. Natomiast w drugą stronę nie warto się identyfikować z ofiarami, więc to jest taki klasyczny przykład lekarzy w Polsce chociażby, którzy nie chcą przepisywać cannabis swoim pacjentom. Wolą, żeby pozdychali wszyscy. Taki lekarz jak doktor Mengele. Dokładnie taka sama historia. Oni liczą tylko ilości zgonów, żeby jak najwięcej do piachu poszło i żeby jak najwięcej tabletek sprzedać, zanim pójdzie do piachu.
I to jest dokładnie taka sama sytuacja z takim panem doktorem, który ma w dupie swojego pacjenta i patrząc mu prosto w oczy życzy mu śmierci. Znasz takiego lekarza? To jest standard. 80, 99% lekarzy dokładnie w ten sposób cię potraktuje. Spojrzy ci prosto w oczy i powie: „Ale ja nie mogę panu wypisać tej recepty”, licząc na to, że nie weźmiesz krzesła i nie poprzestawiasz mu troszeczkę pleców, nie zrobisz mu takiego masażu za tą cudowną refleksję, którą ci zaprezentował na temat tego, w jaki sposób może ci pomóc. Lekarz o tym doskonale wie, bo wie, że ty też zależysz od tej całej historii. Mówię o jakichś rozwiązaniach siłowych. Oczywiście tak sobie żartuję. Spokojnie. Ponieważ lekarz też chce być najczęściej w gronie tych, którzy rządzą.
Tym bardziej że ma troszkę więcej kaski i tak dalej. I to jest dokładnie taki mechanizm, który sam się napędza. Sami tworzymy społeczeństwo, które jest psychopatyczne. Nie ma tutaj absolutnie co do tego żadnych dyskusji, absolutnie żadnych. I teraz to psychopatyczne społeczeństwo w swoim psychopatycznym locie egocentrycznym planuje sobie przyszłość, opowiada różne rzeczy o historii, szczególnie o tej pradawnej historii, budując na tym jakąś kanwę na nadchodzącą opowieść albo toczącą się aktualnie, kim my jesteśmy. I stąd się biorą te różne takie dziwne, toksyczne historie, że ktoś sobie wymyśli, że: „Ale przecież to jest tak, że ja muszę kogoś kopnąć w dupę, żebym się poczuł lepiej”. I to właśnie stąd się wzięło całe to, że tak powiem, wkładanie nam do głowy przez szkołę, przez rywalizację, przez wszystkie te zabawne historie zwane telewizją, radiem i mediami masowego rażenia, syndromu rywalizacji i tego, że drugi człowiek jest twoim zagrożeniem, szczególnie jeżeli robi coś, co jest fajne i na przykład nie pasuje do obrazu rzeczywistości, z którego ty wychodzisz. Bo w tym momencie to coś fajne jest za fajne i może zburzyć twój świat. Więc okej, masz taką opcję: zostać tu, gdzie jesteś. Ale tak nie można.
Życie nie stoi w miejscu. Wiadomo, że będziesz musiał pewnego dnia podjąć tą decyzję, bo ktoś się zapyta, a ty będziesz musiał zaistnieć w tej sytuacji i podjąć jakąś decyzję i powiedzieć, z której strony jesteś. Bo to też bycie takim życiowym łajzą nieustannym, który jest jak chorągiewka. Tu raz za tymi, raz za tymi, bo wiesz, ja raz za tymi, raz za tymi, bo ja taki jestem demokratyczny. Nie, to nie jest demokracja, to jest po prostu dupowłastwo. Tak to przynajmniej ja to nazywam. Nie ma to nic wspólnego z żadnym zrozumieniem kogokolwiek i czegokolwiek. Jest to po prostu próba, że tak powiem, przysmarowania się każdemu. Tak, żeby wykorzystać coś z tej sytuacji dla siebie. To jest taki syndrom stresu pourazowego, że osoba, która sobie żyje na tej planecie, nagle poczuła się ofiarą i jako że poczuła się ofiarą, postanowiła w czuć się ofiarą, zostać tą lepszą ofiarą.
Tą, która jeszcze ma swoje ofiary na dole. I teraz wymyśla swój własny dramat i uczestnikami tego dramatu są wszyscy znajomi. Stąd się bierze zawsze taka zabawna historia, że jak się pojawia jakaś nieświeża historia w towarzystwie, to zaczyna się segregacja znajomych. Wiesz, kto z tamtej, kto z tamtej strony. To jest dokładnie efekt tej całej polaryzacji wynikającej z tego, że tak dziarsko sobie radzimy w społeczeństwie jako społeczeństwo, że sami produkujemy coś takiego i wymyślamy sobie taką pozę, że naprawdę była ta maczuga, że wszyscy się tłukli tymi maczugami o skóry, że atawizm, nienawiść, agresja jest w naszej krwi. Jak się okazuje bzdura. Naprawdę permanentna bzdura. I pięknym dowodem na to była ta wystawa Celtów pokazująca jakiś zbrojny obóz bandy psychopatów, którzy naprawdę byli bardzo prostymi, zepsutymi do cna psychopatami, którzy w tych pięknych czasach, gdzie nie było potrzeby chodzenia do pracy, do korporacji, nie było potrzeby chodzenia do jakiejkolwiek pracy, było dużo lasów, dużo czystej wody i tak dalej. To oni w tamtych czasach mieli wszystkiego w bród, łącznie z żarciem. To oni musieli mordować innych ludzi po to, żeby ich król mógł przybić pieczątkę na jakimś dokumencie, którego i tak sam nie był najczęściej w stanie przeczytać, bo nie zawsze znał łacinę.
Takie historie się działy i nam się wkłada do głowy, że ci kolesie są podwalinami naszej cywilizacji. Otóż nie. Ci kolesie są zakałą naszej cywilizacji do dzisiaj. Mamy dużo takich dżentelmenów, mamy dużo takich radosnych forum dyskusyjnych, gdzie nieustanne napady, wskakiwanie komuś na plecy zdaje się być codziennością. Gdzie rzeczywistość tych ludzi polega tylko i wyłącznie na tym, żeby sobie powbijać nawzajem zęby, połamać nogi, połamać ręce, oskarżyć się o wszystko, co tylko możliwe. A następnie? Nie wiem co następnie, bo właściwie po wykonaniu wszystkich tych czynności następnie nie masz komunikacji między sobą. Każdy z nich już jest tak skonfliktowany, tak zatawizowany, że nikt z nim nie chce rozmawiać. Jedyne co mu zostaje, to sczęznąć niczym ta samotna wyspa na oceanie fantastycznych ludzi, z których żaden nie chce z tobą rozmawiać. Dokładnie tak to wygląda i stąd się biorą frustracje później tych ludzi.
Ci ludzie trafiają do polityki. Ci ludzie trafiają do wielkiego biznesu, bo albo masz czas na robienie sobie układanek, koneksji i tak dalej, albo masz czas na spędzanie go z ludźmi. Zawsze jest albo albo. To nigdy nie jest tak, że doba ma więcej niż 24 godziny na dobę. Właśnie. No chyba, że potrafisz rozciągnąć czas i przestrzeń w jakiś taki magiczny sposób, tak, że w ten sposób zadziała. No ale inaczej nic nie działa. W każdym razie taki obraz cywilizacji nam sprzedaje, że jesteśmy wszyscy jacyś atawizowani, że moja rozmowa z tobą powinna wyglądać tak, że powinienem ci, za przepraszaniem, przypieprzyć w szczękę tak, że powinny ci gwiazdki zamrugać w oczach i wtedy podam ci piątkę. Mówię: „Ziom, równy jesteś”. Rozumiesz?
Takie odruchy troszeczkę więzienne, koszarowe. Takie, że na każdym etapie jesteś sprawdzany. Skąd to się bierze? Prosta rzecz. Ponieważ nikt z tych ludzi nie ufa nawet samemu sobie. Ta reakcja na drugiego człowieka, ta atawistyczna, agresywna reakcja jest niczym innym jak sprawdzaniem się. Sprawdzaniem, czy ja będę panem tej sytuacji, czy też ta sytuacja będzie panem mnie. To jest założenie od razu takiego standardu, że wchodzę w strefę wojny, że każda relacja z każdym człowiekiem, ze wszystkimi jest strefą działań wojennych i wchodzę tam od razu, przeładowując swój automatyczny karabin. Na tym polega takie podejście do życia. Natomiast życie jest troszeczkę inne.
Kiedy dziecko się rodzi, wychodzi z łona kobiety i jest czasami krzyczące. Jest zawsze piękne, szczęśliwe, uśmiechnięte, ma duże oczy i się przygląda z taką ciekawością światu i się lubi śmiać. I teraz postaw takiego kolesia. Jeżeli widziałeś, jak wyglądają ludzie, którzy wracają z operacji w Iraku i Afganistanie. Ja znam kilku takich ludzi. Widziałem na własne oczy. Wyglądają inaczej niż małe dziecko, które się rodzi, nawet kiedy to dziecko jest smutne, prawda, że ciekawe? I teraz pytanie o ludzką naturę jest banalnie proste. To co jest ludzką naturą? Co?
Kto jest wyznacznikiem tej ludzkiej natury? Ten koleś, który właśnie nie może już okiełznać swojego własnego życia, jest o krok od samobójstwa, bo mordował ludzi używając dronów albo anyway cokolwiek. Czy jakiś psychopata, który ciągle szuka kogoś, komu może udowodnić, że on wie lepiej, że on w tej wojnie wygrał, bo ma obraz konfliktu nieustannego w głowie sam ze sobą? Czy też to dziecko, które rodzi się, przychodzi na ten świat, jest piękne, cudowne i nie ma w nim żadnego konfliktu. Chce się do ciebie przytulić, zasnąć i czuć się dobrze. Ciekawe, bo moim zdaniem ta obserwacja mówi już jasno i wyraźnie, co jest normalne na tym świecie, a co jest, że tak powiem, mocno popieprzone. I tu akurat w moim życiu nie ma absolutnie żadnej dyskusji na ten temat. Jeżeli potraktowałbyś tak małe dziecko, jak dorośli ludzie się traktują, to myślę, że niewiele dzieci przeżyłoby do następnego sezonu. Po prostu czysto fizycznie zostałoby uszkodzone, bo tak my się traktujemy jako dorośli ludzie najczęściej. Szczęśliwie dla nas nie robimy tego, przynajmniej w tej części świata, tak mocno fizycznie, tak jak robią to dzielni Polscy, amerykańscy i inni żołnierzyki, tak bym ich nazwał, dżentelmeni, którzy przyjeżdżają do obcego kraju i go pacyfikują.
Tu pacyfikacja się odbywa za pomocą gierek słownych, czegoś, co powinno być argumentem, ale nigdy argumentem nie jest, bo właściwie nie ma tam żadnej logicznej dyskusji, nie ma żadnych argumentów, nie ma szukania konkluzji. To jest zawsze charakterystyczna cecha. Ludzie zepsuci w głowie nie szukają konkluzji. Rozmowa nie prowadzi do konkluzji. Konkluzja jest tym niebezpiecznym czymś, co należy wykluczyć. Rozmowa powinna być strefą walki, strefą wojny. Wiesz, kto jest na górze, kto jest na dole. W ten sposób. Natomiast nie ma tam konkluzji, ponieważ konkluzja jest niebezpieczna. Konkluzja zmusza każdego z nas, i ciebie, i mnie, w przypadku, kiedy ze sobą rozmawiamy, do porzucenia swoich wierzeń i porzucenia swoich ideałów i zrozumienia, że wow, jest coś nowego, czego wcześniej nie zauważaliśmy.
I to nowe coś być może jest ważniejsze od wszystkich tych rzeczy, których się nauczyliśmy do tej pory. I to wymaga, jak się okazuje w dzisiejszych czasach, mocnej odwagi. Bo świat został tak ustawiony, że właściwie jeżeli nie chcesz realizować swojego stresu pourazowego, to przyjemności tego świata nie są dla ciebie. Absolutnie. No bo co? Nie jesteś zdołowany po robocie, bo nie masz dołującej roboty. No to wiadomo, że taki wielki billboard reklamowy pod tytułem: „Weź się i zapakuj i wyjedź na piękne wakacje na Malediwy i zapomnij o tych wszystkich stresach” ciebie nie dotyczy, bo ty patrzysz się na ten plakat i mówisz: „Człowieku, przede wszystkim pierwsza rzecz, jakie stresy w moim życiu?”. Po czym patrzysz się na ten plakat bardziej wnikliwie i mówisz: „Zaraz, zaraz, przecież te palmy są robione w Photoshopie”. Po czym się patrzysz na tą dziewczynę w bikini i mówisz: „Ojejku. Pięciokrotnie powiększony biust, pupa obniżona czy podniesiona, tu poprawione policzki nos.
Kim jest ta dziewczyna ze zdjęcia? Chyba dziełem grafika w Photoshopie”. I to jest dokładnie... Świat nam się proponuje, że jeżeli wstąpisz w to, to doświadczysz krainy relaksu i rozkoszy. Co za bullshit. Elegancki bullshit, ale słuchaj, ten bullshit działa. Wielu ludzi w ten sposób funkcjonuje. Cały tak zwany kapitalizm jest na tym oparty. Socjalizm też polega na tym, że ten, kto jest wyżej, ten ma lepiej. Także ideą naczelną każdej jednostki w społeczeństwie jest piąć się do góry niczym pieprzone kangury, tak?
To Leroy zdaje się jakiś czas temu tak cytował, że tak zacytuję dzisiaj muzycznie. No i całe to towarzystwo, cała ta brać się pnie i dziewczęta i chłopcy się pną po szczeblach, pną się po szczeblach, replikując ten obóz żołdaków, nieszczęsnych żołdaków, którzy przybyli do Anglii, spacyfikowali tą kulturę tak, że kamień na kamieniu nie pozostał. Efekt jest taki, że dzisiaj rządzi tu oficjalnie królowa. Właściwie nie tyle królowa. Królowa jest takim namiestnikiem tego kraju. Rządzi tym rodzina Rothschildów, tak to się nazywa. Ona jest właścicielem właściwie Bank of England. Królowa jest tylko na banknocie, ale właściwie i dano jej ziemie. Także praktycznie cała ziemia Anglii, to jest w ogóle ciekawostka, należy do rodziny królewskiej. Nie wszyscy o tym wiedzą.
To się tak wydaje, że masz prawo własności ziemi, ale jest taki dokument prawny, który jest jak najbardziej obowiązujący do dzisiaj i tu się nic nie zmieniło. O nim się nie mówi popularnie, bo to nie jest coś, co rodzina królewska chciałaby afiszować za każdym razem. W każdym razie dokument jasno i wyraźnie precyzyjnie określa, kto jest właścicielem każdego kawałka grama ziemi, po której stąpasz, jeżeli przybywasz na Wyspy Brytyjskie, łącznie ze Szkocją. Rodzina królewska. Tadam! I to rodzina królewska wynajmuje, dzierżawi ziemie landlordom. Ten string to połączenie między landlordem a rodziną królewską. Już jest takie, wiesz, niebezpośrednie, bo to jest ukryte w podatkach. To jest ukryte gdzieś tam. Się do Wendy, tutaj council, tu coś innego takie, wiesz.
W rzeczywistości i tak nigdy nie jest to twoja ziemia. Jest ten zabawny królewski dekret, że ty właściwie operujesz, uprawiasz królewską ziemię. No i generalnie do tego się sprowadziło całe to zdobywanie Zachodu, tak jak w Ameryce, że ludzie, którzy byli sługami, niewolnicy, którzy byli sługami swoich własnych panów, zbudowali imperia pełne niewolników, którymi rządzą kolejni niewolnicy, którzy są wyżej postawieni. I wszyscy ci niewolnicy mają swojego zarządcę, który klepie ich batem po dupskach i rozkazuje im, co zrobić. Jak: „Masz używać ropy, masz ropy używać, tylko ropy. Spróbuj mi wyciągnąć łapę po coś więcej, ci utnę. Na!” I wszyscy ci niewolnicy elegancko zginają te karki. Tam nie ma innej alternatywy. Nie ma, że to tam, to działa. Tam wiesz, jest ropa, to trzeba palić ropę.
Jak się pojawi jakaś alternatywa, bo wiadomo, że świat się troszkę zmienia i troszkę głupio już brzmi, że ropy używać, bo dużo ludzi zaczyna wiedzieć, o co chodzi z ropą, że jest to nic niewarty od tej strony po prostu staw. No mniejsza o to, zostawię ropę na dzisiaj. Może trochę później do tego wrócę, bo tam jest jeden ciekawy wątek związany z Polską w ogóle, żeby było zabawniej, ale to może później, jak nie zapomnę. W każdym razie, jeżeli się pojawia jakakolwiek inna technologia czy cokolwiek innego, zawsze ci mówią, wiesz, tylko w kręgach akademickich, tylko tam, gdzie ten stres istnieje, tylko tam, gdzie ta rywalizacja istnieje, nie ma możliwości, żeby weszło coś spoza tej rywalizacji, bo ta rywalizacja zapewnia nieustanny atawizm dwóch ludzi naprzeciwko siebie. Dzięki temu ten trzeci, który po cichu pożycza pieniądze jednemu i drugiemu, ma doskonały zysk. Dwóch się bije, trzeci korzysta. Stare przysłowie, którego większość ludzi nieustannie go powtarzających nie chce nigdy zrozumieć ani dopuścić do siebie. Fajnie jest powiedzieć, że dwóch się bije, a trzeci korzysta, ale ciężko jest to zrealizować w swoim własnym życiu, chociaż jest to bardzo trywialna prawda. Wystarczy nie stawać się częścią konfliktu. Wystarczy po prostu przestać ulegać stresowi pourazowemu i zająć się byciem normalnym, transparentnym, zdrowym psychicznie człowiekiem, który nie ma problemów sam ze sobą i nie szuka problemów z nikim innym.
I do tego się sprowadza cała historia. Tadam! Prawda, że proste? Ale proste jest tylko wtedy, kiedy nie masz skonfrontowanego tego obrazu, że wszyscy musimy się pobić o to, kto z nas dostanie tą wycieczkę na Malediwy. Bo właściwie jeżeli się spojrzysz, na czym polega cywilizacja, to jest to nieustanna bitwa pomiędzy zgrają niewolników, którzy się tłuką o to, żeby mniej godzin spędzić w biurze, mniej pracować, żeby wiesz, żeby być jeszcze bardziej wolnym w ramach systemu. Jeszcze bardziej wolnym niewolnikiem. Ale oczywiście być tym niewolnikiem, bo dalej jest dokładnie to samo, że wiesz, wszystkie treści, które do ciebie docierają, są treści akceptowane przez tak zwany mainstream, czyli treści akceptowane przez ten cały atawistyczny pomysł na rzeczywistość. Tak. I ci Celtowie doprowadzili do tego, że powstała taka dysfunkcyjna kultura, w której każdy musi, jak czasami to mówię, koniec tygodnia przywitać prawie każdy w pubie z pintą piwa i potem stuknąć może jeszcze jedną pintę, żeby zapomnieć o tym, co się robiło w pracy. Bo słabe jest to naprawdę słabe i mało wspólnego, jak się okazuje, z życiem ludzi.
I tak to się zaczęło od żołdaków, którzy wprowadzili swoje żołdackie zasady do życia normalnych ludzi. Część z nas przejęła te zasady i część z nas nie wyobraża sobie relacji z innymi ludźmi niż podejście: zbluzganie, nakrzyczenie, opieprzenie, wyzwanie kogoś od takich i owakich, a następnie podanie mu ręki i powiedzenie: „Dobry z ciebie ziom jesteś. Przeżyłeś mój cios” . Lub coś w tym stylu. Okej, kolego, ty chyba jesteś chory psychicznie, skoro na dzień dobry rozdajesz komuś cios. To chyba czas na lekarza. Czas na medycynę. Czas na co najmniej, ja bym tak oceniał, dziewięć sesji ayahuaski, ale nie takich ayahuasek, takich, że tam lekkie wymioty po tym i tak lekko. Tylko ja mówię o takiej konkretnej jazdzie, takiej, że tam 24 godziny tripu konkretnego. Weź sobie kogoś, kto będzie ci machał mapacho, żeby podczas dalekich podróży, jak się zgubisz, żebyś słyszał ten dźwięk referencyjny, żebyś mógł wrócić do samego siebie.
I taki konkretny trip. Jak to przeżyjesz, to znaczy, że jesteś człowiekiem, który jest poukładany ze sobą. Taka jest moja opinia. A w ogóle wyznaję taką opinię, że każdy, kto chce zajmować funkcję publiczną gdziekolwiek, w jakimkolwiek tak zwanym społeczeństwie, powinien przeżyć takich sesji w okolicach 50 minimum i to powinny być konkretne sesje. I dopiero wtedy ten człowiek nabiera wrażliwości samego siebie, która jest na tyle sensowna, że może potencjalnie razem ze mną deliberować na temat mojej decyzji w życiu, ponieważ tylko wtedy jest szansa, że jego empatia dorośnie do tego, żeby zrozumieć moją empatię, moją duszę. Tylko w tym momencie. Jeżeli natomiast jest to koleś, który widząc mnie, widzi swoje wakacje na Malediwach, to wiadomo, że jak patrzy na mnie, to widzi trumnę, bo ja mu przeszkadzam w tych wakacjach na Malediwach. Chcę zniszczyć jego piękny świat. Świat oparty na ropie, świat oparty na pieniądzach, świat oparty na kopaniu się w dupę nieustannym i próbie odcinania od tego kuponów, żeby być na siłę kontrowersyjnym w dzisiejszych czasach, mocnym, twardym takim. Dużo ludzi ma jakąś taką historię, że koniecznie chce dołożyć, przyładować.
Jak nie ma nikogo w okolicy, to przyłożą głową w ścianę. Będą groźnie mówili, groźnie wyglądali. Pójdą na strzelnicę, postrzelają do puszek, poprężą mięśnie przed lustrem. Wiesz, o co chodzi. Wszystkie te psychopatyczne rzeczy. I teraz wróćmy do Anglii. Co się działo wcześniej? Bo rzymskie kroniki bardzo omijają ten temat, i celtyckie, i oni w ogóle nie chcą tak za bardzo mówić, bo to coś zupełnie innego. Nagle się okazuje, że właściwie cała Anglia i Irlandia jest usiana strukturami neolitycznymi. Czytałem takie bardzo krótkie opracowanie.
Nie czytałem jeszcze, nie skończyłem do końca, bo jest w ogóle książka na ten temat, którą zamierzam sobie przytulić i przeczytać. Napisana przez dżentelmena z Irlandii, który jest z Północnej Irlandii. Ma taki bardzo irish północny akcent. Jest niesamowitym badaczem tych wszystkich rzeczy, bo jest stamtąd. Jest chyba zdaje się z Donegal czy jakoś tak, czy Limerick. Anyway, pan zajmuje się badaniem tych wszystkich rzeczy i robił taką mapę, ile tych centrów neolitycznych jest. I wziął się za konkretne badania, bo w Anglii akurat można jeszcze być archeologiem amatorem. Nie trzeba koniecznie mieć papieru uniwersytetu, który ci zabrania albo nie zabrania kopania w ziemi. Wręcz odwrotnie. Powiem ci, że panowie z uniwersytetu chętnie przyjdą i ci pomogą.
Tu jest troszkę inne nastawienie w kilku dziedzinach życia. Ludzie dorośli do tego, żeby nie kopać się w dupę nawzajem, tylko żeby ze sobą współpracować, że komunikacja polega na otwartej, przyjaznej współpracy, a nie na byciu agresywnym psychopatą w stosunku do drugiego człowieka, który wystawia do ciebie rękę i dobrze ci życzy przez całe życie. No właśnie, to się wtedy zmienia. I odkopano te wszystkie rzeczy. Znaczy nie wszystkie rzeczy. Podjęto kilka prób odkopania kilku centrów neolitycznych przed tymi Normanami, przed tymi żołdakami. I się okazuje, że wyglądało to bardzo ciekawie. Pierwsza konkluzja brzmi tak: około 3000 lat temu do 4 był jakiś większy kataklizm, bo jest dodatkowo warstwa ziemi, która przykrywa to wszystko i żeby się tam dokopać, musisz przekopać dosłownie 50 ileś tam warstw. To jest ostatnie 3000 do 4000 lat. Panowie to wszystko zbadali, niekoniecznie węglem C14.
Też robili próby węglem C14, ale ta metoda jest bardzo chybiona z wielu powodów. Jedna prosta rzecz: masz swoją próbkę wyciągniętą ze stanowiska archeologicznego. Bierzesz torebkę foliową, wkładasz ją do torebki foliowej i w tym momencie jest po twojej próbce, bo w torebce foliowej są inne substancje. I teraz jak wyciągasz ją do analizy, to już nie wyciągasz tej próbki z twoich wykopalisk archeologicznych, tylko wyciągasz próbkę z wykopalisk plus to, co było w tym woreczku foliowym. Nagle się okazuje, że wszystkie wyniki latają w jedną i w drugą stronę i nie wiadomo, o co chodzi. Także jest kilka innych metod badania. Bada się inne izotopy, które nie występują tak często i tak dalej. I panowie zaczęli to badać właśnie tymi bardziej złożonymi metodami, żeby naprawdę określić precyzyjnie czas powstania tych kręgów neolitycznych, bo właściwie do dzisiaj nikt nie wie oficjalnie, kiedy to zostało wybudowane. Oficjalnie mówi się, że to była tak zwana era brązu. I ta era brązu to era kamienia łupanego.
I właśnie w tym momencie ludzie taszczyli te wielkie kamienie i stawiali. Wiesz, o co chodzi. Klasyczny przypadek psychopaty w dzisiejszych czasach, który musiał wykończyć swoich wszystkich kumpli po drodze na swoje stanowisko na uniwersytecie i sportretował swoją pracą naukową samego siebie. Czyli jeżeli on musiał wykończyć wszystkich konkurentów, to jego praca naukowa na temat jak żyli ludzie dawniej na świecie nigdy nie będzie o czymś innym, tylko i wyłącznie o nim samym. I on będzie opisywał tylko i wyłącznie samego siebie niszczącego swoich konkurentów. I on ci napisze, że tysiące lat temu było dokładnie to samo. Ludzie żyli w ten sposób, silny wygrywał i tak dalej. I don't know I don't know. Nic nie chce tak wyglądać. Nie ma ani jednego stanowiska archeologicznego na całym świecie, które by potwierdzało tą psychopatyczną, lunatyczną wizję przeszłości.
Nic takiego nikt nigdy nie znalazł. Okej, wiemy, że są Sumerowie i tak dalej, tam były wojny i tak dalej, ale to może innym razem, bo to troszkę inny okres czasu, jak się okazuje. Co z tą Anglią i z tą Irlandią? Okazuje się, że jak zedrzesz tą darninę w dół, to te wszystkie neolityczne zabytki są schowane pod płaszczem ziemi, który jasno i wyłącznie pokazuje, że coś się działo, że musiał być kataklizm, cokolwiek. Coś się musiało dziać na tyle dużego, że duże warstwy ziemi przykryły to dosyć solidnie i przykrywały to nie w ciągu jednego roku. To nie była akcja, że wodę wylało tylko raz w jedno miejsce i nawiozło mułu razem z tą wodą. Nie. Akcja była przez setki lat i później ten muł osiadł, się zmienił, zamienił się w glebę i nagle odkopujesz tą glebę i się okazuje, że wszelkie te wielkie kamienie, wszelkie te obszary aktywności, które tam są odkopywane, właściwie leżą w tej samej warstwie archeologicznej. Porównując to do dzisiejszych czasów, to jest tak, jakbyś wybrał się teraz na przejażdżkę parę tysięcy lat do przodu i zostajesz archeologiem w podobnej cywilizacji jak nasza, czego nikomu nie życzę. Tysiąc lat do przodu i wykopujesz starą cywilizację, o której nic nie wiesz.
Pierwsze co, to wykopujesz te same przedmioty na tej samej głębokości archeologicznej od Tybetu poprzez koniec Afryki i środek Ameryki. W przypadku naszym wykopujesz puszkę Coca-Coli albo coś w tym stylu, albo karnistry po benzynie. Coś w tym stylu. Wniosek jest dosyć konkretny. Wszystko to, przynajmniej znakomita część, bo nie można mówić, że wszystko, ale znakomita część, przynajmniej to, co odkopano tu w Anglii, wszystkie te neolityczne zabytki powstały dokładnie w jednym okresie czasu. To jest w ogóle fenomen. Nikt tego nie chce poruszać za bardzo i jest to znana informacja. Angielscy archeolodzy oficjalnie wiedzą o tym, ale nikt nie chce o tym wspominać, bo za stare to jest. Dosłownie. To jest ten problem, bo oficjalnie jest tak, że 6000 lat temu kolesie w skórach stawiali Stonehenge.
Okazuje się, że Stonehenge jest prawdopodobnie starsze. Oczywiście nikt tam nie jest wpuszczony za bardzo na badania archeologiczne. Teraz jeszcze po tym, jak odkryto drugi taki Stonehenge obok, cały obszar został zagrodzony i teraz jest taka komercha. Jeszcze byłem w czasach, kiedy nie było takiej komerchy na Stonehenge. Poważnie, możesz mi zazdrościć. Też były czasy, gdzie można było przekroczyć tam i podejść. Krzyczeli na ciebie, jak podchodziłeś do kamyków, ale można było podejść. Ja sobie wypaliłem jointa przy jednym z takich kamyków i żadna krzywda mi się nie stała. Fajnie się poczułem. Ciekawe to jest i ciekawe są rysunki na tych kamieniach.
Tam są takie drobne wyrycia. Po latach się okazało, że faktycznie jest tam coś wyryte i jest to teraz przedmiotem badań uniwersyteckich tu w Londynie. Anyway, wracając do tych wykopalisk archeologicznych wiadomo, że nikt, kto biegał w skórach, nie mógł tego zrobić. I tu jest kolejna ciekawostka, że praktycznie na żadnym z tych odkopanych stanowisk archeologicznych, które sięgają 6000, 3000 lat temu. Masz taką warstwę 3000 lat temu i kolejna 6000 lat temu. Ten pierwszy kataklizm jest jakieś 3000 lat temu, coś koło tego. Kolejny jest jeszcze dalej i tak dalej. I kiedy są znajdowane wszystkie te kamienne budynki, nie można znaleźć jednej rzeczy — przedmiotów codziennego użytku, czegoś, co popularnie w naszej kulturze nazywamy sztuką. Każda kultura za sobą niesie jakieś formy aktywności. Jakiekolwiek.
Wyrzeźbisz sobie konika z kawałka kości albo cokolwiek. Słuchaj, mój dziadek potrafił sobie wziąć scyzoryk, usiąść i sobie coś wyrzeźbić. Mój tato dokładnie to samo. Ja też potrafię sobie usiąść i coś wyrzeźbić. Nie wierzysz, człowieku? Jak wpadniesz kiedyś w odwiedziny, to ci pokażę. Zrobiłem sobie fajkę. Sam, swoją własną fajkę z drzewa lipowego od początku do końca dłutkami, tak jak mój dziadek. Piękna rzecz. Mamy taki odruch, że lubimy sobie usiąść i wyrzeźbić.
Ja nie wytrzymałem. Był piękny letni dzień w środku lata i po prostu musiałem sobie usiąść w ogrodzie, na trawie, w słomku i sobie wyrzeźbić taką fajeczkę z lipy, która została ścięta w ogrodzie, bo było troszeczkę wolnego drewna w okolicy. I to są formy aktywności, które nazywamy sztuką, jakkolwiek by tego nie definiować dalej. Co jest artyzm, a nie artyzm i tak dalej. Po prostu forma aktywności wizualnej, wysyłanie sobie komunikacji wizualnej. I się okazuje, że właściwie fenomen nie dość, że nie ma żadnych śladów takiej aktywności artystycznej, która powinna towarzyszyć teoretycznie według takiej konserwatywnej teorii, że były jakieś centra religijne, sztuki, nie wiadomo czego, kultów jakichś, to byłaby masa rysunków. Idź do kościoła i zobacz, ile tam jest propagandowych rysunków. Zawsze masz jakąś propagandę, która cię namawia do tego, że ten Bóg jest jedyny i prawdziwy. Idź do budynków rządowych, zobaczysz od razu portret jakiegoś plastusia prezydenta albo kogoś innego, jakiegoś figuranta na ścianach. To jest ta religia, do której się modlisz.
Pójdziesz do banku, zobaczysz drogie obrazy. Bardzo drogie obrazy, dlatego, że to są drogie obrazy. To jest pieniądz, do którego się modlisz. Każda propaganda ma swojego boga, do którego musisz się modlić. I się okazuje, że odkopujemy potężne ilości neolitycznych struktur. Odkopanych jest tylko w okolicach 5% do 10%. Nikt tak naprawdę nie jest w stanie oszacować. Tu w Anglii. Poważnie. Ja nie mówię o Szkocji nawet.
Na razie nie wspomniałem o Szkocji, mówię tylko o Anglii. I nie ma żadnych rysunków, nie ma żadnej propagandy na tych rysunkach. Jedna rzecz. Dziwne, prawda? Dziwna kultura. Kolejna rzecz. Nie ma śladów broni. Absolutnie. Co najwyżej znajdziesz nożyk, ale taki nożyk do krojenia pieczywa albo rzeźbienia sobie w drewnie. Widziałem te nożyki.
Była wystawa nie w British Museum, ale w innym i widziałem, co tam wykopano na stanowiskach neolitycznych, tak zwanych neolitycznych w Anglii. Ciekawe rzeczy, bardzo ciekawe. Bynajmniej nie do walki. Przynajmniej takich nie znaleźli. I to jest kolejna konkluzja, że masz kulturę, nie ma żadnej sztuki, nie ma żadnych przedmiotów codziennego użytku. Wszyscy jakby wyszli w tym momencie. Ciekawe było określenie jednego z brytyjskich archeologów, który powiedział, że najbardziej zastanawiające w tych wszystkich konstrukcjach jest to, że kiedy je odkopują, to wygląda jakby odkopywali chatę, którą ktoś skończył wynajmować, że właśnie właściciel zapakował wszystko na samochód, wszystko wyniósł z domu, odjechał, zamknął dom na klucz i tyle było po całej historii. Jeszcze zabawniejsze. Nie wiem, czy kojarzysz historię Göbekli Tepe. To jest kilka wzgórz.
Mówi się Maćkowe Wzgórza. Tak to jest po polsku. Maciek od brzucha. Tak jak po polsku mówimy brzucho, nazywamy Maćkiem. Kiedyś o tym wspominałem. Göbekli Tepe to jest taka seria wzgórz w Turcji, blisko granicy z Syrią. Nagle się okazało, że tam są potężne takie Stonehenge, takie kamienne kręgi odkopywane. Na razie odkopanych jest tylko sześć czy siedem. Zlokalizowanych jest 27 czy 26 wszystkich razem. Dodatkowo wygląda na to, że wszystkie pozostałe wzgórza, które tam się ciągną prawie po horyzont, posiadają dokładnie podobne neolityczne struktury zakopane w środku.
I czego dotyczyło to badanie? Bo to badanie roztrzaskało całą oficjalną doktrynę archeologii w ciągu ostatnich 10 lat. Tak roztrzaskało na maksa, bo się okazało, jest o tym „Hiperprzestrzeń” dawno temu w archiwum Radia Nafali. Okazało się, że wszystkie metody datowania jasno i wyraźnie mówią, że ma to 10 000 czy 12 000 lat. Tadam! Czyli oficjalnie starsze od Sfinksa, od piramid, od Stonehenge, od wszystkiego. Najstarsza rzecz na świecie. Jeżeli oczywiście ktoś myśli, że piramidy zbudowano 3 000 lat temu albo 6 000 lat temu. Są tacy, którzy w to wierzą. Naprawdę.
Tych zostawiamy na boku. Ci chyba muszą się zająć polityką albo czymś innym. W każdym razie spostrzeżenie archeologów odkopujących Göbekli Tepe było dosyć oczywiste. Okazuje się, że ktoś elegancko te całe kompleksy, bo to nawet nie jest jeden kompleks, po prostu zasypał. Wyobraź sobie grupę ludzi, która zasypuje piękne neolityczne kompleksy tak, żeby nikt ich nigdy nie znalazł. To trochę tak, jak pójść do ogródka i zakopać swoje oszczędności. Dokładnie w ten sposób. I najlepszy numer z Anglią i Szkocją, i Irlandią polega na tym, że tu są znajdowane dokładnie te same historie. Panowie wchodzą na stanowiska archeologiczne, a stanowisko archeologiczne jest jakby przysypane przez kogoś. Ja tu mam telefon.
Witam serdecznie. Bomberman. Bomberman, człowieku, nie wiem, czy mnie słyszysz. Mam nadzieję, że mnie słyszysz. Ja ciebie nie słyszę.
[01:04:10] - Halo, halo.
[01:04:11] - Teraz cię słyszę.
[01:04:13] - Chwila, moment, ja się zgłośnię.
[01:04:15] - Okej, już cię dobrze słychać, także możesz śmiało mówić.
[01:04:19] - Nie no, co tam w ogóle słychać?
[01:04:21] - A u mnie doskonale, proszę pana. Co u pana, jak zdrówko?
[01:04:24] - Dobrze, dobrze, nie narzekam w ogóle. Jedno, co się boję, kiedy ta Floryda do morza spłynie.
[01:04:29] - Wiesz co? Już za chwilę. Myślę, że przede wszystkim pierwsza spłynie Kalifornia, nie Floryda. Na to wygląda. I razem z Kalifornią może ci spłynąć troszeczkę Karaibów. Polecam takie oprogramowanie. Nazywa się Earthquake 3D. Masz to wszędzie na internecie. Możesz sobie wejść i sprawdzić serwisy podające informacje na temat trzęsień ziemi. Także jeżeli jesteś na tyle łebski, że potrafisz liczyć do więcej niż 50, to sobie policzysz, że w ciągu jednego tygodnia aktualnie mamy tyle trzęsień ziemi, ile 20 lat temu mieliśmy w ciągu jednego roku.
Także jeżeli jesteś w stanie jeszcze wyciągnąć z tego konkluzję, użyć swojej własnej głowy do tego, to chyba wiesz, w którym miejscu jesteś i wiesz, czego się spodziewać. Także jeżeli spodziewasz się czegoś innego, obawiam się, że raczej słaby pomysł.
[01:05:12] - Nie, bo już spływa zwłaszcza od zeszłego roku.
[01:05:16] - Rozumiem, że chcesz mnie złapać za słówko, bo ciągle dzwonisz. Widzę cię.
[01:05:20] - Coś jest z tym.
[01:05:21] - Nie, ja cię kojarzę, kolego, bo to, że zmieniasz nicki, teraz jesteś Bomberman czy jakoś tak, to ja cię kojarzę po głosie. Już tak głupi nie jestem. Spokojnie, na takiego kretyna nie trafiłeś. Także take it easy, man. Take it easy.
[01:05:33] - Nie, tylko się pytam.
[01:05:34] - Czy wybierasz się na Florydę? Słuchaj, ciekawe pytanie. Domyślam się, że masz już paszport w kieszeni i bilet na wycieczkę do Disneylandu na Florydę albo do Kalifornii. I właśnie dzwonisz do mnie, zapytując się: „Tomek, czy to przeżyję?”. Więc to, co ci mogę poradzić od siebie, to jest moja prywatna uwaga. Słuchaj, nie leć tam. Zostań. Pojedź do tego Disneylandu w Paryżu. Okej?
[01:05:59] - A już byłem w Paryżu.
[01:06:00] - To pojedź jeszcze raz do tego Disneylandu w Paryżu. Jest to bezpieczniejsza opcja niż aktualnie jazda na Florydę.
[01:06:07] - No ale co, jak mnie tam będą chciały kebaby napadnąć?
[01:06:10] - Co to jest kebab?
[01:06:11] - To jest taki brązowy człowiek, co wyznaje fałszywego bożka.
[01:06:16] - Man, go away, sir. To tak, jak ja bym powiedział o tobie, że jesteś Polaczkiem. Sorry, stary. Ban. Do widzenia. Właśnie, to jest taki problem tej cywilizacji, że część z nas ma już tak mocną chorobę psychiczną, że na widok człowieka, który ma inny kolor skóry, zaczyna używać takich pejoratywnych określeń, żeby automatycznie tego człowieka ustawić w pozycji niewolnika w stosunku do siebie. Droga słuchaczko i drogi słuchaczu, jeżeli się zastanawiasz, czy są tacy ludzie na świecie, którzy mają tak nastukane w głowie. You got it. You got it. Przykład sam się znalazł.
Uderz w stół, a nóż się odezwał. Zawsze na tej samej zasadzie. Jakoś tak. A przy okazji, wracając do tego dziwnego pytania. Znaczy dziwnego, dziwnego. Odradzam ci. Jeżeli mieszkasz w Kalifornii, mieszkasz gdzieś blisko wybrzeży w Stanach Zjednoczonych, pomyśl naprawdę o przeprowadzce. Jeszcze jest okej. W sensie jeszcze nic się nie stało, ale naprawdę pomyśl solidnie o przeprowadzce. Bo to jest najlepsza opcja.
Za chwilę będzie krucho, gorąco i bardzo niestabilnie. Ale to już za parę chwil. To może zostawię. Ten temat i tak będzie wracał, bo mocne rzeczy dzieją się na świecie. O tym na razie nie mówię. Afryka pęka. Są bardzo ciekawe zdjęcia lodowców, które też pękają. Rzeczy, które się dzieją, troszeczkę przerastają wyobraźnię naukowców. Szczególnie po tym, kiedy niecały miesiąc temu opublikowano oficjalny raport na temat tego, że cały system klimatyczny, cała metodologia sprawdzania, jak wyglądają ruchy klimatyczne na Ziemi okazała się nietrafiona. Okazuje się, że Ziemia się grzeje od spodu, a nie od Słońca i kilka innych rzeczy, ale to na razie zostawię.
Jest cały raport naukowy przybity przez rząd Stanów Zjednoczonych, rząd Kanady, kilka innych uniwersytetów i tak dalej. Nagle się okazało, że mamy do czynienia z czymś zupełnie innym, niż wydawało nam się, że mamy. Wszyscy myśleli, że to jest taki klasyczny model, który wymyślono 100 lat temu. Minimalnie się przestawiono i się okazuje, że płyty kontynentalne, ten cały shelf, to wszystko się ustawia zupełnie w inny sposób. I nie wygląda to różowo od tej strony, jeżeli mieszkasz na wybrzeżu. Ale to może zostawiamy. Tę historię zostawiamy dżentelmenom, którzy mają satysfakcję z odwiedzania Disneylandów. My tym dżentelmenom zostawiamy. Wracając do naszych zabawnych kultur. Właśnie ciekawa rzecz, bo to, co zauważyli naukowcy, tak jak wspomniałem, że dokładnie to samo wydarzyło się w Anglii i Irlandii.
Znajdują na przykład coś, co nazywają grobowcami, ale fenomen polega na tym, że one są zasypane. I zabawna rzecz polega na tym, że są zasypane dokładnie w tym samym momencie i gleba, którą zostały zasypane wszystkie te stanowiska, pochodzi dokładnie z tej samej warstwy. Czyli ktoś, kto korzystał z tych budynków trzy tysiące lat temu chociażby, w pewnym momencie postanowił zasypać te budynki, schować je gdzieś pod ziemią, usypać górę i zostawić to w tajemnicy. Troszeczkę jak Gobekli Tepe. Dokładnie w ten sposób. O tym się niezbyt często mówi, bo wiadomo, że to godzi w taki obraz historii, który nam się sprzedaje. Słaby obraz historii człowieka, że jesteśmy takimi kolesiami, którzy wiecznie próbują jeden dokopać drugiemu, tacy wiecznie spolaryzowani, wiecznie na nie, wiecznie z pretensjami do kogoś. Bywa. A tu się okazuje, że kiedyś było to chyba troszkę inne życie i ktoś się bardzo mocno napracował, żeby zachować część tej spuścizny na następne pokolenia, bo wiedział coś, o czym my chyba niezbyt chętnie mówimy. A to coś, o czym my bardzo niezbyt chętnie mówimy, znajduje się w jednych z ocalałych, tych nielicznych starodruków.
Nie są to starodruki. Są to dokumenty pochodzące z Egiptu. Jeden znajduje się w Mediolanie. Dokładnie. Jest to taki dokument, którego specjaliści od Egiptu, egiptolodzy, nienawidzą wręcz ci konserwatywni, bo mówi rzeczy, o których oni nie chcą słyszeć. I jeszcze kilka innych dokumentów, ale na razie może nie będę mówił, o czym oni nie chcą słyszeć, bo myślę, że doskonale wiemy, jak oficjalna nauka próbuje datować piramidy i że wymyślają nam, że w ogóle wzięli i wybudowali te piramidy sami z siebie, pstryknięciem palców i zrobili to jakieś 3000 lat temu. Tak, oczywiście. Na pewno Stonehenge też i wszystkie inne powstałe budynki też. Oczywiście. Miliony kamiennych budynków rozsianych po całej Europie.
Dosłownie miliony. Bam! Centra neolityczne są znajdowane, nie uwierzysz słuchaczko i słuchaczu, w miejscu, które nikt z nas od tej strony by nie podejrzewał. Jeżeli oczywiście wierzymy w taki klasyczny model klimatyczny. Nie ten rzeczywisty, bo ten rzeczywisty mówi o tym, że nadchodzi właśnie ta wielka zmiana. Jest tuż za rogiem. Naprawdę mamy fuks. Ja się cieszę, że jeszcze się nie zatrzęsła Kalifornia, jeszcze nie zjechała do oceanu, bo moment, kiedy Kalifornia zjedzie do oceanu, oznacza automatycznie, że ziemia się zatrzęsie w Szkocji i tutaj automatycznie to samo. Ja mieszkam w Anglii, także mnie ten problem dotyczy personalnie, osobiście. Także nie jest to dywagacja teoretyczna, po prostu będę się musiał z tym zmierzyć prawdopodobnie i myślę, że będzie okej, jakoś przeżyję.
Anyway, wracając do tych archeologicznych rzeczy. Masz potężne kompleksy, które ktoś schował przed nami. I ten dziwny zapis, który jest znajdowany w tych najstarszych egipskich dokumentach, mówi bardzo ciekawą rzecz. Ja tak ci przytoczę to z głowy. Nie jest to dosłownie zapis jota w jotę, ale jak będzie trzeba, to go znajdę i troszkę więcej z tego tekstu opowiem. Ale tak czy siak to nie dzisiaj, bo to jest w ogóle tekst z warto osobnej hiperprzestrzeni, te stare dokumenty z Egiptu i co tam jest, to jest naprawdę wow. Jak się po angielsku mówi mind blowing, czyli mózg rozsadzające. Nauka nie chce w ogóle nawet stać obok tego ta oficjalna, bo to wszystko im psuje. Psuje całą wizję historii, całą listę królów, wszystko im psuje, nic się nie zgadza. I ta historia, ta opowieść mówi o tym, że jest moment, to jest ciekawe w egipskiej mitologii, kiedy lew opuszcza inną konstelację.
Są dwie konstelacje, które odpowiadają, tak w wielkim skrócie, bo nie chcę cię tu motać ani robić wielkich wykładów astronomicznych, alchemicznych związanych z tymi wszystkimi historiami z tak zwanych hermetycznych szkół. Chociaż wiem, o co chodzi. Wiem i mógłbym ci zrobić ten wykład. Pewnego dnia ci zrobię, ale nie w tym momencie. W każdym razie koncept jest dosyć prosty. Pewna konstelacja na niebie oznacza naszą duchowość, świadomość, to, kim jesteśmy w naszym sercu, to, kim jesteś naprawdę. Ty i ja, kim jesteśmy wszyscy. Naszą duszę. Druga część konstelacji oznacza naszą fizyczność. Dosłownie.
I ten stary zapis mówi o tym, że nadchodzi czas, gdzie te konstelacje się rozchodzą i konsekwencją tego jest to, że duch traci kontakt z ciałem, z materią, zaczyna świrować. I kolejna część tej opowieści mówi o tym, że nadchodzi taki czas, kiedy z powrotem konstelacje na niebie, gwiazdy ustawiają się w takim miejscu, gdzie mózg z powrotem staje się partnerem dla rozumu. Bo tak to właściwie jest dosłownie opisane, że mózg staje się partnerem dla, że umysł staje się partnerem dla duszy. Czy jakoś tak. Dosłownie w ten sposób, że masz duszę, bo to jest konkretnie opowiedziane. To nie jest taka, wiesz, teoretyczna historia. To jest dusza, czyli to, co my nazywamy w języku polskim imponderabilia, czyli wszystkie te nieokreślone rzeczy. Tu już zostawiam definicję duszy i świadomości, ale dokładnie to. Wiesz, bo definicja świadomości jest bardzo prosta. To jesteś ty tu i teraz z tym wszystkim, co masz w głowie.
To cała definicja. Nie ma tu nic złożonego. I to jest właśnie to. To jest twoja świadomość, twoja dusza w tym wszystkim, twoja intencja, to jak się czujesz i jak, czy wiesz, bierzesz, dajesz. Wszystkie te korelacje, interakcje ze światem zewnętrznym i to, co z tym robisz, czyli twoje działanie. Jeżeli te dwie rzeczy się rozjadą, no to jest pewna awaria. Jest mocna awaria. To widzisz, jak weźmiesz młodego człowieka, który ma dziewiętnaście, dwadzieścia lat, zapakujesz go w brązowe buty, wyślesz na wojnę, każesz mu strzelać do ludzi i on zaczyna strzelać do tych dzieci, kobiet w ciąży, starców i całej reszty pod pretekstem, że to na pewno są terroryści, tylko że są przebrani specjalnie w kobiety w ciąży. I wiadomo, że ten człowiek już nie ma normalnego życia. Mu się śnią ci martwi ludzie bardzo często.
Taki bardzo klasyczny przypadek. I nie potrafi już w ogóle normalnie zasnąć. Nazywa się właśnie ten stres pourazowy po mordowaniu innych ludzi. Też inna sprawa, że jak zabije kogoś, to jest taki odruch w organizmie. Niewielu ludzi to, że tak powiem, przeżywa. Nigdy nie byłem świadkiem, nie miałem zamiaru być świadkiem. Znam to z opowieści dżentelmena, który spędził dwadzieścia pięć lat w Legii Cudzoziemskiej i skończył w randze oficera. Poznałem takiego dżentelmena, kiedy mieszkałem w Irlandii. Bardzo ciekawy dżentelmen. Wysłuchałem bardzo ciekawych opowieści prosto z pierwszej ręki faceta, który walczył na paru wojnach osobiście.
No i opowiadał mi o tym stresie. Konsekwencją było tego, że nie miał żadnej relacji ze swoimi dziećmi. Miał trójkę dzieci z żoną. Nikt, absolutnie kompletne disaster. I sam się przyznał przede mną. Mówił: „Wiesz, to moje życie to zniszczyło. To ludzie, których zabiłem”. I taki człowiek. I to jest jakby część tej historii. I teraz masz właśnie.
I teraz masz człowieka, w którym się, któremu robienie i dusza się po prostu rozjechały. I masz te obrazki na co dzień. Ja akurat miałem okazję, szczęście w życiu spotkać tak spektakularną historię takiego człowieka, który ma tak mocne doświadczenie. Bo wiesz, często się czyta książki i słyszysz gdzieś w filmach dokumentalnych i tak dalej, i tak dalej, wiesz o tych sprawach, że, że są tacy ludzie i tam wiesz, aktorzy próbują ich odgrywać. Ale co innego aktor na filmie, a co innego taki dżentelmen, z którym siedzisz, spotykasz się raz na dwa tygodnie w pubie, żeby sobie pogadać o życiu i kilku innych sprawach. To, to już jest zupełnie inna historia, troszkę inne relacje i wtedy się dowiadujesz troszeczkę więcej o tej sprawie od tyłu. O czymś, o czym żadne scenariusze hollywoodzkie ci nie powiedzą, że zabicie człowieka kończy się potężną traumą, często próbą samobójczą i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Wszystkie te dziwne rzeczy. To tak à propos, jakbyś się zastanawiał, czy atawizm jest w twojej naturze. Jeżeli zaczniesz być atawistyczny, agresywny, no to wiesz, co się stanie?
To wszystko wróci do ciebie bardzo szybko i bardzo szybko stracisz kontakt z ludźmi, którzy cię otaczają. Chociażby z takim kolesiem jak ja. Bardzo szybko, bo ja w tym momencie już nie będę chciał partycypować w tym całym bigosie. I to wszystko. Na tym się kończy cała ta historia. No i ci, że tak powiem, streumatyzowani, streumatyzowani postanowili narzucić troszeczkę te nowe, nowe reguły. I wygląda na to, że ktoś dawno, dawno temu wiedział, że nastąpi pewna polaryzacja w naszych umysłach, że coś się stanie z nami nienajlepszego. Bo ciężko nazwać wszystkie rzeczy, które się wydarzyły w ciągu ostatnich tysięcy lat jakimiś sympatycznymi, miłymi rzeczami. Powstanie totalitarnych religii, które zamordowały więcej ludzi niż wypadki samochodowe. Powstanie technologii, która zamordowała jeszcze więcej ludzi niż wszyscy wcześniej przedtem, wojny i tak dalej, i tak dalej.
Oraz co najzabawniejsze powstanie potężnej grupy ludzi, która twierdzi, że wszystko to, co mają, jest szczytną cywilizacją, która gwarantuje im, jak to się mówi z angielskiego successful living. I wszyscy kończą, pięćdziesiąt procent tych ludzi kończy z nowotworem, pięćdziesiąt procent z nich umiera na choroby tak zwane cywilizacyjne. To jest troszkę jak samobójca, który sobie wbija nóż, mówi: „Stary, ale to jest takie fajne. On jest tak zapolerowany. Zobacz ta rączka, taki design!” I umiera z tym okrzykiem: „Jaki piękny design!” na ustach. Dokładnie tak to wygląda. I co dalej? Co dalej z tymi przepowiedniami? Bo to właśnie nie są przepowiednie. To są zapisy, bo wiesz, wielu ludzi chciałoby to widzieć jako przepowiednie, ale nie do końca.
Jest taki ciekawy tekst. Nazywa się Lament of Egypt, czyli to jest tekst napisany przez Ptolemeusza jakieś dwieście lat przed tak zwanym Chytrusem Chrystusem. O tym tekście też pewnego dnia wspomnę, bo jest naprawdę niesamowity. I tam jest też takie, że tak powiem, coś, wprowadzenie na ślad, można powiedzieć, troszkę wrzuca na podobny tor myślenia, bo jest mowa o bardzo podobnej historii, że jest, że jesteśmy uwarunkowani jako istoty nie tylko i wyłącznie, wiesz, kawałkiem mięsa, który leży na talerzu, tudzież tego typu rzeczami, tudzież tego, gdzie wsadzimy rękę, czy w gacie, czy w coś innego. Się okazuje, że nasze uwarunkowania sięgają daleko w kosmos i sposób, w jaki odbieramy rzeczywistość i sposób, w jaki konstruuje się cywilizację. Sposób, w jaki właściwie de facto konstruuje się nasza indywidualna relacja z samym ze sobą i w konsekwencji z każdym dookoła nas, jest dosyć mocno związany z gwiazdami. To jest właśnie to, czego nauka współczesna nie chce akceptować, pomimo że największym sponsorem tej współczesnej nauki był facet, który z tego skorzystał, właściwie jego rodzina. Rothschild, bo on korzystał z astrologii, alchemii i tak dalej. To tak wyprodukował sobie złoto, które pożyczał Napoleonowi. I stąd się wziął jego, jego wielki sukces komercyjny, można powiedzieć, jak największego rzeźnika w historii cywilizacji, przynajmniej ostatnich setek lat, bo za jego pieniądze stworzono najbardziej brutalne imperia, łącznie z sowiecką Rosją.
To wszystko pieniądze rodziny Rothschild. Rewolucja w Rosji kosztowała swoje. Rewolucja wszędzie kosztowała swoje. W Anglii kupienie banku i całej rodziny królewskiej kosztowało swoje. Wszystko kosztowało swoje. I ci kolesie postanowili, że teraz już nie ma żadnej alchemii ani żadnych tych rzeczy, żeby ich nikt przypadkiem nie ubiegł w ich badaniach naukowych, bo oni dalej chcieliby produkować złoto, dalej chcieliby być panami twojego i mojego życia. Ale już skończyło się to panowanie na świecie i teraz chłopaki muszą znaleźć inną rzecz. Ale ciągle jest to bazowanie na atawistycznych odruchach. A w międzyczasie udało im się przekonać bardzo skutecznie gigantyczną część z nas do tego, że nasze życie naprawdę zależy od tego, że włożymy sobie rękę w gacie i że położymy sobie tłusty kawałek śmierdzącego truchła z jakiegoś zabitego zwierzaka, które było jeszcze fajne, zanim zostało zabite. I będziemy to żarli.
Okej, taki pomysł ciekawy na rzeczywistość i że to nas usatysfakcjonuje, a jak nie, to żebyśmy sobie sami nie wkładali ręki w gacie. Wyślą nam jakąś pannę, która będzie robiła to za nas, bo w reklamie kazano, żeby tak robiła ze swoim chłopcem. I taka się historia toczy. Natomiast w rzeczywistości coś, co determinuje nasze życie, okazuje się czymś zupełnie innym. I o tym jest cały czas mowa w tych starożytnych tekstach. To jest ta część, której archeolodzy oficjalnie i historia oficjalnie nie chce zaakceptować. Absolutnie. Ten sam problem tyczy się wszystkich wierzących, bo jak się okazuje, każda wiara, szczególnie totalitarna, mordercza i krwawa, ma swoje korzenie. I nie zawsze są to korzenie aż tak mocno krwawe. Czasami są to korzenie, które aż zaskakują.
Chociażby najstarsza instytucja planująca masowe ludobójstwa, czyli Watykan, ma swoje korzenie w Aleksandrii. To bynajmniej nie jest chrześcijaństwo. To są zupełnie inne historie. I są te pierwsze teksty, które mają 200 lat do tyłu przed narodzeniem Chytruza i ich oczywiście nikt nie chce tam za bardzo ruszać, nikt nie chce tam miksować, bo się nagle okazuje, że chrześcijaństwo nie jest oryginalne, nic nie jest oryginalne, wszystko jest po prostu podróbą czegoś, co było o wiele dawniej i zostało troszkę tych oryginalnych tekstów, których nikt nie chce się dotykać. Zresztą kanwa tych tekstów jest kanwą wielu opowieści, bo przecież skąd się wziął Giordano Bruno? Skąd się wzięli kolesie typu Franciszek z Asyżu? To byli kolesie, którzy dorwali się do hermetycznych tekstów i postulowali Watykanowi zaakceptowanie tych tekstów i wprowadzenie ich do tak zwanego kanonu wiary. Natomiast Watykan stwierdził, że nie będzie wprowadzał tych tekstów i stwierdził, że są one heretyckie, ponieważ mówią o tym, że to ty masz bezpośredni kontakt z tym czymś, co nazywasz Bogiem i tak dalej. Nie ma pośredników i kilka innych rzeczy. To nie weszło do kanonu.
Natomiast ludzie, którzy pierwsi to przetłumaczyli dokładnie z arabskiego języka, bo gdyby nie Arabowie, obawiam się, że cywilizacja w Europie wyglądałaby jeszcze gorzej niż wygląda aktualnie. Gdyby nie matematyka, właściwie cała filozofia, wszystko to dzięki krajom Maghrebu, to tam przetrwało. Europa nie za bardzo się nadawała do uprawiania nauki przez czasy, kiedy Watykan tu rządził. Absolutnie. Szybko można było skończyć na stosie. No chyba, że produkowałeś złoto dla lokalnego króla, wtedy byłeś szanowanym obywatelem. Natomiast pomaganie za darmo ludziom automatycznie zostawałeś czarownikiem albo babą jagą, albo jakoś tak. Trzeba było cię spalić, utopić albo coś w tym stylu. Nie mogłeś robić tego za darmo. Od tego był medyk królewski, żeby cię uratować.
I monopol. Po prostu jak zwykle monopol na to, co możesz zrobić ze swoim własnym życiem. I się okazuje, że od słowa do słowa, kiedy tak poskładasz wszystko do kupy, to wygląda na to, że nasi przodkowie zaplanowali, widzieli, że następuje jakiś ciekawy i desperacki chyba rozłam w naszej głowie, że w tym momencie coś, co nazywamy jakimś zdrowym myśleniem, zaczyna nas powoli opuszczać i że część z nas centralnie zwariuje i że dorwie nas jakaś choroba psychiczna. Teraz powoduje, że wszyscy się zatawizujemy, zaczniemy niszczyć siebie nawzajem, niszczyć wszystko dookoła. Tak dla zabawy. Tak wiesz, polemika, żeby kogoś zniszczyć dla zabawy. To jest dokładnie to samo, co wziąć karabin i postrzelać. To jest dokładnie to samo. Tylko, że skala przesiąknięcia jest inna. W twojej głowie dzieje się ten sam proces, jeżeli to robisz.
Po prostu jesteś atawistycznie nastawiony. Chcesz zrobić komuś krzywdę w jakikolwiek sposób, prawda? Tadam! Tu nie ma, że tak powiem, excuses. Nie ma wymówek. Rzecz jest dosyć banalna i trywialna, że się powtórzę. Dawniej, jak się okazuje, cywilizacja chyba wyglądała zupełnie inaczej, bo są też takie ciekawe ślady kultury, która się ciągnie przez całe wybrzeże, na którym właśnie aktualnie od miesiąca tłuką takie trzęsienia ziemi, że głowa mała. Tam troszeczkę zjeżdżasz powoli do Pacyfiku. Jest takie miejsce, a mianowicie Peru. Całe to wybrzeże Pacyfiku.
Jeżeli sobie spojrzysz na alerty trzęsień ziemi, to tam to, co się dzieje ostatnio, to jest tak grubo. Widać, że się już powoli obsuwa to wszystko. Albo powoli, albo po prostu jednorazowo się obsunie bardzo szybko. Wygląda na to, że bardziej jednorazowo. Teraz się zbiera i układa, układa, układa, układa i będzie łup! I po wszystkim. W każdym razie są tam ślady potężnej kultury. Różnie ją próbowali nazywać. Jedni nazywają Moche, inni nazywają inaczej. Co archeolog, to sobie wymyśli nową nazwę, bo oczywiście jest to jego odkrycie jego nowej kultury na nowym stanowisku archeologicznym.
To jest stanowisko kolegi. Ono jest tam 20 kilometrów dalej i on odkrył inną kulturę. Moja jest inna. Rozumiesz? To jest ciągle ten problem w głowie tego konfliktu, która kultura jest ważniejsza. I do tej pory panowie nie chcą zaakceptować, że kopią w tej samej kulturze. To jest dokładnie to samo. Tu jest podobna historia w Anglii, że ciężko jest zaakceptować, że właściwie mowa jest o tej samej kulturze, bo do tego się sprowadza jeszcze dodatkowy fakt, który tutaj odkryto w Anglii, że korzenie, fundamenty tych budynków sięgają głębiej, jeszcze głębszych warstw archeologicznych, które mają troszkę inne datowanie, które powoduje, że oczy robią się naprawdę duże. Ale wracając do Peru, okolice Limy, jest potężny kompleks pod ziemią. Jak na razie z tego kompleksu odkopano, nie śmiej się, 3% i właściwie nie wiadomo, co z tym zrobić, bo są to podstawy piramid, które są większe niż jakakolwiek do tej pory wykopana na świecie i istniejąca.
I kilka innych rzeczy. Potężne centra i znajdowane są Zwłoki ludzi. Znajdowane są groby i to w bardzo ciekawy sposób, bo groby są znajdowane razem z potłuczoną ceramiką. To wygląda troszkę tak, jakby ktoś zrobił taki rasowy pogrom na wiosce. Zapędził kobiety, starców, dzieci, facetów, wszystkich zapędził, zabił, wrzucił do dziury i pobił całą ceramikę, którą mieli i przysypał to wszystko ich własnymi rzeczami i zakopał. I tak się kultura skończyła. Na czym polega ten fenomen? Fenomen tej kultury? Na tym, że nie znaleziono oryginalnie na tym site archeologicznym ani grama urządzeń do zabijania, ani grama z broni, murów obronnych, czyli właściwie czegokolwiek, co byłoby związane z tą częścią życia, którą tak usilnie i tak twardo postuluje banda psychopatów nam nieustannie od lat, wbijając do głowy, że jesteśmy agresywni. Nie, nie jesteśmy agresywni.
Jesteśmy agresywni wtedy, kiedy chcemy. Jeżeli jesteś agresywny, to tylko wtedy, kiedy chcesz być agresywny. Tak samo jak ja. Jeżeli chcę być agresywny, mogę być agresywny, ale mam wybór. Nie muszę. I to jest właśnie to coś. To jest ten mój wybór, że nie muszę i tego nie robię. Mam zupełnie inną świadomość świata dookoła siebie. Ale to jest moja własna, indywidualna wyprawa w moim własnym życiu, także wcale cię nie namawiam do robienia tego dokładnie w taki sposób jak ja. Także spokojnie, nie rób ze mnie swojego guru, człowieku.
Nie wariuj, nie świruj. Nie ma tutaj guru, nie ma tu nauczycieli, nie ma uczniów. Wszyscy jesteśmy naprawdę równi, takimi samymi istotami na tej planecie i w całym kosmosie. Nie ma tu ani równych, ani równiejszych. W każdym razie ta kultura w Chile, o której mówię, przepraszam w Peru, wybrzeże Peru, okolice Limy. Żadnych przejawów agresji, żadnych przejawów wojen, żadnych przejawów kultury, która bazowałaby w jakikolwiek sposób na jakiejkolwiek formie agresji. Po prostu nie ma. Normalnie paradygmat historyczny jest taki, że mamy kulturę, znajdujemy broń później i ta kultura napada inną kulturę. Poznajemy to po tym, że znaleźliśmy tam te same karabiny, które były tam wcześniej i to znaczy, że jeden napadł na drugich i tak dalej. Efekt tego jest taki, że na pewno sensem kultury i cywilizacji jest napadanie na siebie nawzajem.
Tadam! Taki światły wniosek naukowy. A się okazuje, że ta kultura, którą tam wykopano w tej Ameryce Południowej, nie jest czymś takim, co trwało przez 100 lat, przez nawet 200. To było coś, co trwało, jak się okazuje, chyba 6000 lat. Ślady sięgają 12 000 lat do tyłu, czyli od 6000 lat do 12 000 lat do tyłu. Pokojowa kultura. Wyobraź sobie teraz skalę naszej cywilizacji, cywilizacji prądu elektrycznego i ropy naftowej, czyli chociażby ostatnie 100, 200 lat. I teraz porównaj nasze ostatnie 100, 200 lat. Co my jako cywilizacja zrobiliśmy do potężnych kompleksów, które tam się znajdują pod piaskiem i do tego, że tamci ludzie funkcjonowali bez zabijania się nawzajem przez około 6000 lat. Nikt o tym nie chce mówić.
Podobna historia z Göbekli Tepe. Najstarszy kompleks archeologiczny, pięknie datowany. Wszystko podane prosto jak na talerzu, na patelni. Wszystko jasno widoczne do sprawdzania. Oficjalne badania wszystkich uniwersytetów na świecie potwierdzające absolutnie co do joty wszystkie rzeczy związane z tymi wykopaliskami są tak stare, że tak zrobione i tak dalej. I ani grama broni, ani grama agresji, ani grama zniszczenia. Natomiast jeżeli się cofniesz do Egiptu i zobaczysz te budynki, których nikt nie zdążył przysypać piaskiem, to się okazuje, że tak: twarze są skuwane nieustannie. Gesty, ręce na płaskorzeźbach tak, żebyś nie zobaczył, co ci ludzie trzymali w rękach, o co tam chodziło. Wszystko było regularnie niszczone. Kolejna rzecz w Azji posążki Buddy i tak dalej też niszczone.
Zawsze jest tak, że jak przychodzi agresor, to próbuje zniszczyć tą piękną wizję świata, ponieważ on się w niej nie sprawdzi i po prostu nie zadziała u niego. I to jest ta rzeczywista historia naszej cywilizacji. To nie jest cywilizacja, to jest choroba psychiczna, która opanowała setki tysięcy ludzi na całym globie przez ostatnie chyba 6000 lat. I to tak ciężka choroba psychiczna, i to chyba przewidywalna, która jest determinowana troszeczkę ustawieniem gwiazd na niebie być może. I don't know. Może te nasze decyzje wtedy mają troszkę inny skutek. Znaczy mają ten sam skutek, tylko że może po prostu podejmujemy łatwiej troszkę bardziej kiepskie decyzje. Może w ten sposób. Tak czy siak wygląda jasno i wyraźnie, że ktoś 3000 lat temu, 6000 lat temu, 12 000 lat temu, kiedy nadchodziły duże zmiany, takie zmiany w geologii planety i to takie potężne zmiany, ktoś usilnie starał się schować cały swój dorobek kulturowy, ten właśnie astronomiczny, bo wszystkie te budynki są niesamowicie spuentowane na gwiazdy na niebie, idealnie spozycjonowane i to w taki sposób, że my dzisiaj używamy satelit, żeby wyliczyć te wszystkie rzeczy i inaczej by się nie udało, bo musimy znać położenie Ziemi z kosmosu względem innych gwiazd, ale widziałem z kosmosu, czyli bez satelity nie dasz rady. Znaczy satelity, musisz wylecieć poza Ziemię, żeby to wiedzieć i nie dowiesz się tego nigdy na Ziemi.
No chyba, że żyjesz 26 000 lat albo 27. Wtedy zauważysz ruch precesyjny i zaczniesz się powoli domyślać, o co chodzi, ale też niewiele się domyślisz, bo też ciężko przeżyć 27 000 lat, żeby to zauważyć. A ci ludzie to doskonale wiedzieli. Przepraszam, ja sobie odkaszluję, może sobie połknę troszkę kawki. I jaka jest konkluzja? Konkluzja jest taka, że dealujemy zupełnie inną rzeczywistość. I to nie jest teoria. Dealujemy z czymś zupełnie innym w naszej przeszłości, naszej historii niż to, o czym nam się opowiada. I ta różnica nie jest tylko i wyłącznie różnicą pomiędzy przepychaniem się kilku frajerów na uniwersytecie, czyja praca będzie bardziej zgodna z mainstreamem albo kto się lepiej sprzeda, kto dostanie lepsze wykopaliska archeologiczne w fajniejszym miejscu. Ta różnica jest zupełnie w innym miejscu.
Ta różnica jest w ogólnej koncepcji na życie. Po prostu mamy bardzo poważny problem, żeby podjąć rzeczywistą koncepcję. Tą, która stoi naprawdę głęboko za nami. Tą, że nie jesteśmy psychopatycznymi zwierzakami, które mają na siebie skakać. Jeżeli ktokolwiek z nas się tak zachowuje, to jest to jego własny, indywidualny wybór i nie ma tutaj żadnych wymówek na to, że wiesz, tym bardziej, że jest dorosłym człowiekiem, że on tak musi. Nie, nikt tak nie musi. To jest wybór każdego z nas, indywidualny wybór. To, jak sobie pomyślisz o ludziach dookoła ciebie, to jak sobie pomyślisz o świecie dookoła ciebie, to jest zawsze twój indywidualny wybór. Tak samo jak mój. Jeżeli myślę o kimś jak o kawałku gówna, to ciężko, żebym się spodziewał czegoś miłego z tej strony.
Taka prosta sprawa. Także możesz pomyśleć o życiu w inny sposób. Troszkę mniej atawizmu, mniej konfliktowych sytuacji. Przede wszystkim brak partycypowania w tym zjawisku, bo to jest chyba coś, co skutecznie pomogło zagonić nas jako stado wręcz do sytuacji, którą mamy dzisiaj, że nas zachęcono do tego, żebyśmy zabrali i wzięli udział w tej grze. I do tego się to sprowadza. Cała gra jest robiona naszymi rękami. To nie jest tak, że policja, rząd dzwoni do mnie i mówi: „Tomek, nie możesz mówić o tym albo nie możesz mówić o tamtym, albo siamtym”. Nie, nie ma takich rzeczy. Jedynymi ludźmi, którzy mają z tym problem, to są ludzie tacy sami jak ja. Dokładnie tacy sami jak ja.
Z tą różnicą, że oni nic nie robią, ale pracują dla systemu, nawet sobie nie zdają z tego sprawy, komentując innych ludzi. To jest właśnie też taki sport dzisiejszych czasów. To już przerosło kolejną ewolucję. I teraz wygląda to tak, że media komentują inne media. Gazeta komentuje internet, internet komentuje gazetę, telewizja komentuje i gazetę, i internet, a internet później komentuje gazetę i telewizję. Generalnie, jeżeli ty sobie z tego pokoju wyjdziesz, gdzie stoi pan reprezentujący gazetę, telewizję i cokolwiek innego, to ci panowie i tak chyba nawet tego nie zauważą, bo to jest tylko ich wewnętrzny świat. To tylko jest świat, który oni robią. Oni żyją w tym świecie. Tam nie ma ani ciebie, ani mnie. To jest tak, że oni się komentują nawzajem.
Czasami muszą skomentować kogoś z zewnątrz. Także wtedy zaczyna się takie szukanie, kogo by tu zacząć komentować, na kim by się powiesić, że tak powiem, dookoła czyjej osoby polaryzować opinię do oporu, na kim można się wozić, żeby zarobić jeszcze więcej na reklamach. To jest właśnie natura owego wojownika. To są ci ludzie, to jest to, co mają w głowach i tam naprawdę nie jest istotne przekazanie jakiejkolwiek informacji nawet tym dzieciakom, które zaczynają te podcasty i próbują zrobić karierę. I to jest zabawne, że młody człowiek zaczyna, licząc na to, że znajdzie szczęście i radość w życiu, a jedyne co znajduje to zakłamanie, agresję i nienawiść. Jedyne co jest w stanie wyprodukować sam z siebie to agresję, zakłamanie i nienawiść w stosunku do świata. I nic innego nie ma. Smutne i przerażające w przypadku młodego człowieka, ale miejmy nadzieję, że kilku z nich pewnego dnia wróci na właściwą drogę. Przynajmniej sami ze sobą się dogadają, bo wcale nie wymagam, żeby ktokolwiek się dogadywał ze mną. Akurat naprawdę nie muszę w tym uczestniczyć i nie mam takiego obowiązku.
Wystarczy mi, że się dogaduję sam ze sobą i z tobą, człowieku. To naprawdę jest enough i tyle wystarczy. Natomiast reszta niech się dogada sama ze sobą. Ja myślę, że to jest odpowiedzialność każdego z nas, żeby się dogadać samemu ze sobą. Nie ma tutaj kogoś, kto zrobi to za nas. Po prostu fizycznie nie ma takiej opcji. Ale widzisz, ten obraz nie jest popularny, bo teraz się sprzedaje takie numery, że żeby zrobić popularność, to musisz komentować kogoś. Teraz tak sobie obserwuję, co się dzieje przy okazji, bo mieszkam w Anglii. Po jednej stronie mam kontynent, po drugiej stronie mam Amerykę. Jakieś pięć godzin lotu samolotem.
Oczywiście jako że to jest pięć godzin lotu samolotem, to ciężko, żeby tutaj w gazecie nie próbowano spolaryzować mojej opinii, żeby zamienić część mojego dnia na ten moment, że się będę zastanawiał, kto powinien być prezydentem gdzieś tam w jakimś kraju, którego w ogóle w dupie mam ten kraj. Nigdy mnie tam nie było i nie zamierzam. I tyle. I co to ma wspólnego ze mną? Tym bardziej że wiadomo, że wszyscy ci kolesie wybierani to tylko takie pacyńki, które i tak nie mają żadnych szans na własną decyzję. To tylko pacyńki, marionetki. Z tyłu za nimi chodzi zupełnie inna historia. Duży, wielki biznes i zupełnie inni ludzie. Dlatego że to kryją te wszystkie świndele. Dlatego trwają wojny na świecie i wszystkie rzeczy się dzieją dookoła takie niesympatyczne albo słabo sympatyczne.
Wyobraź sobie, że można zmienić tą cywilizację w przeciągu dosłownie tygodnia, odpalając kilka technologii. Dosłownie kilka technologii. Wcale nie mówię tylko o jednej, o Keshe i tak dalej. Jest cold fusion, jest kilka innych rzeczy i w ciągu jednego miesiąca, maksymalnie pięciu, sześciu tygodni jesteś w stanie odpalić taką technologię, że praktycznie nie ma rządu na świecie, który by to przeżył. Ale widzisz, pytanie powstaje tutaj dość konkretne. Okej, skoro nie ma rządu, który przeżył, to dlaczego tak się nie dzieje? Bo tak się nie stanie nigdy. Bo ty jesteś rządem. Każdy z nas jest rządem. Każdy z nas podejmując gównianą decyzję w swoim własnym życiu, staje się jednocześnie rządem.
Staje się zakładnikiem tych frajerów i oni później mogą polaryzować takiego koleżkę w lewą stronę, w prawą. Raz wygra PiS, tutaj wygra Labour Party, tu później jest konserwatyści. Zawsze będziesz miotany w jedną, w drugą stronę i będziesz myślał, że twój sens życia jest uczciwym komentowaniem, w cudzysłowie uczciwym, bo dalej jesteś po prostu głupkiem takim samym, jak byłeś. Nic się nie zmieniło, tylko wpierw masz pretensje do jednych kolesi, później masz pretensje do drugich kolesi. Później, kiedy tamci wrócą, to masz pretensje z powrotem do tych samych kolesi i ciągle masz pretensje do całego świata, że świat nie jest taki piękny, jak sobie go wyobraziłeś. Ale zaraz, kolego i koleżanko, któż robi ten świat? Któż planuje te wszystkie rzeczy? Kto podnosi te tematy z podłogi? Przecież gdyby nikt nie podniósł tego tematu, nie byłoby o czym gadać. Gdyby wszyscy w tym momencie skupili, nawet nie wszyscy, gdyby tylko 5%, 10% populacji skupiło swoją uwagę na czymś innym, co jest mało toksyczne, to system by nie działał.
Wyobraź sobie, że 10% policjantów w twoim mieście nagle przypomniało sobie o tym, czym właściwie w swojej definicji jest człowiek, którego nazywamy policjantem i jaką usługę, jakie wsparcie powinien serwować swojemu środowisku dookoła, swojej małej społeczności. Gwarantuję ci, że w ciągu dokładnie 24 godzin wszystkie gangi w Polsce, wszystkie gangi pedofilskie, wszystkie gangi dziwne, podejrzane, w ogóle nie wiadomo co, handlarze bronią, żenioną heroiną i tak dalej, wszystko to byłoby od razu w pierdlu w ciągu 24 godzin, bo policja to wszystko doskonale wie. To nie jest żadna tajemnica, naprawdę. Oni to wszystko doskonale wiedzą. Wiadomo, kto jest pedofilem, a kto nie jest. Przecież to nie jest tajemnica dla tajnej policji. Tajna policja sama korzysta z usług tych ludzi, ponieważ wtedy mają na nich papier. Mówią: „Możesz pracować dla nas, jesteś pedofilem, my to akceptujemy. Musisz tylko uważać, żeby nic nie wyszło publicznie. Jak coś się stanie, będziemy pomagali cię kryć.
Ale nie przesadzaj, bo tego akurat za mocno nie możemy zrobić”. A dlaczego go biorą? Bo mają haczyk na niego. Bo zawsze jest ten argument pod tytułem: „Ale jeżeli zrobisz coś wbrew nam, to my w tym momencie automatycznie publikujemy twoje skandale pedofilskie”. I ręka rękę myje. I to jest ta cywilizacja, w której dorastamy. To jest ta cywilizacja permanentnego szaleństwa, w której każdy chce udowodnić swoją prawdę, nie mając pojęcia o niczym. Trochę tak to wygląda. A ja tymczasem włączę jakiś dźwięk. Ja tak krzyczę dzisiaj.
Ale wiesz co? Miło mi się gada do mikrofonu, człowieku. Naprawdę miło. No a co? Raz na jakiś czas, w sobotę wieczorem w Radiu Nafali troszeczkę takie tematy, które niekoniecznie są o podpaskach, pampersach i tym, jakiego talku użyć, żeby się nie spocić pod pachami i które perfumy pachną lepiej oraz jak pokroić ziemniaka, żeby szybciej ugotować obiad dla swojej rodziny. Nie, tego tu raczej nie usłyszysz. To po takie rzeczy zapraszam do mainstreamowych mediów. One tam szykują całą tą, nie wiem, jak to nazwać, całe to środowisko dla nas, całą tą bajkę, żebyśmy przypadkiem nie poczuli się osamotnieni w momencie, kiedy kopiemy kogoś w dupę, żebyśmy mogli później otworzyć to piwo, napić się tego piwa i pomyśleć: „No dobre, przynajmniej piwo z tego mam”. Coś w tym stylu. Żeby była nagroda, bo musi być nagroda, żeby niewolnik pracował.
Niewolnik musi dostać nagrodę, ale nie może dostać za dużo. Badania naukowe jasno pokazują, że najlepszy niewolnik to taki, który dostaje grosze, ochłapy tego, co powinien dostać. On wtedy czuje się najbardziej zobligowany i zobowiązany do tego, żeby być tym niewolnikiem, żeby być jeszcze lepszym niewolnikiem, bo może pan da mu więcej. Skąd się biorą ci sfrustrowani ludzie na internecie? Skąd się biorą? Przecież wiadomo, że nie mają kasy, żeby pojechać na wakacje, bo nie mają. Mają tylko tyle, żeby zapłacić za rachunek za internet. Ewentualnie mama z tatą ma, żeby zapłacić za rachunek za internet. I to cała filozofia, to cała mądrość tych ludzi. To wszystko.
Natomiast tą agresję trzeba odreagować, trzeba w internecie i tak dalej. Bo może ktoś ich dostrzeże i może wydaje im się, że pewnego dnia ktoś dostrzeże ich cudowną cechę charakteru kopania innych w dupę bez powodu dla zabawy i z tej okazji zainwestuje w nich jakąś fortunę. Ich projekt i ich przedsięwzięcie wygra po prostu gdzieś. Wygrają po prostu złoty bilet na przejażdżkę życia, jakoś tak. Bo to jest też taka historia, że wielu z nas wierzy, że jest taka final destination, ostateczny punkt, do którego docieramy i tam czeka na nas nagroda w postaci grubego konta w banku, luksusowego samochodu albo nawet trzech, czterech, dużego domu z basenami i w ogóle. I my będziemy tam się pławić, będziemy zapraszać ludzi i będziemy się cieszyli tym, że jesteśmy poważani i możemy komuś pozwolić się wykąpać w naszym basenie, pod warunkiem oczywiście, że docenia nasze zdobycze cywilizacyjne. Czy jakoś tak. Tu jest w ogóle ciekawa sprawa. Właśnie jest ciekawy news à propos, to taki troszkę dodatek do tego, w jakim świecie żyjemy i jak to zostało ustawione, że naprawdę mamy do czynienia z bandą psychopatów, o czym doskonale wiemy. Zresztą chyba już dotarł do Polski, bo widziałem ten news po angielsku.
Jest już po polsku. Okazuje się, że Fukushima. Ja przeczytam może po prostu tytuł artykułu, bo to mówi jedno za siebie, że Fukushima zaatakowała. Promieniowanie stukrotnie przekroczyło śmiertelną dawkę. Jest materiał wideo i tak dalej. Jest to znana sprawa. W Kalifornii, tam, gdzie za chwilę to wszystko sobie zjedzie na dno oceanu. Zresztą widać, jak już powoli zjeżdża. Pojawi się szczelina w Arizonie nawet, takie potężne tąpnięcie. Tak dla wszystkich tych, którzy tam mieszkają: człowieku, bierz manatki, graty.
Mieszkasz w Nowym Jorku, na Florydzie, mieszkasz w Kalifornii. Naprawdę, weź się wyprowadź stamtąd w jakieś inne, bezpieczniejsze miejsce. Poważnie. Po prostu zrób sobie wakacje na trzy miesiące. Wiem, że teraz jest zima wszędzie, ale staraj się monitorować to, co się dzieje, bo może być tak, że nie będzie czasu, żeby się pakować w ostatnim momencie i zjedziesz razem z tą całą ziemią do oceanu i razem ze swoim domkiem. Także może być, że tak powiem, słabo, wesoło od tej strony, bo to już widać, jak kontynent zaczyna pękać. Już idą spęknięcia po Arizonie. Zresztą nic dziwnego, dzieją się takie rzeczy, to głowa mała. Fukushima już przekroczyła dawkę śmiertelną. Także jeżeli się kąpiesz w Pacyfiku od strony Seattle, LA i tak dalej, welcome LA, to możesz wyjść z chorobą popromienną z tej wody.
Także nie polecam. Odradzam. No i tak się przyglądam tym zabytkom, bo wkroczyłem w tą serię „Piramidy i my”. I dżentelmeni, którzy badali te wszystkie rzeczy tu w Anglii na miejscu, zaraz po tym, jak archeolodzy wyszli z tych site'ów, oni jeszcze odkopali kilka innych pozostałych. Okazało się, że są zasypane tak samo jak Göbekli Tepe. Ktoś zabezpieczył to wszystko, żeby banda wariatów, która później się pojawi na świecie, nie zniszczyła, nie zdeformowała wszystkiego. Co się okazało? Ilość tych stanowisk neolitycznych jest tak potężna, że się w głowie nie mieści. W tym momencie nie podam ci numeru, ale jak usłyszałem numer, to zrobiłem duże oczy i się zastanawiałem. Tak w tysiącach, 50 000, jakoś tak.
Dosłownie. Tylko i wyłącznie w Anglii, żeby policzyć Irlandię i tak dalej. Panowie próbowali liczyć szacunkowo część tych kamieni. To wyszły jakieś dosłownie tysiące. I taka konkluzja. Właściwie bardziej pytanie. Skoro mamy w warstwie archeologicznej dokładnie z tego samego okresu. Już nie będę mówił, co było pod spodem i co jest pod spodem. O tym jeszcze powiem. To nie jest ostatnia hiperprzestrzeń.
Chyba że się zatrzęsie ziemia i nam rozłączy internet, ale liczmy na to, że jeszcze do przyszłego tygodnia będzie okej, że jeszcze chwilę postoi. Tak, żebym mógł to opowiedzieć, jakby to akurat było najważniejsze na świecie, ale powiedzmy, że w tym momencie czemu nie? Anyway, mamy tą jedną warstwę archeologiczną sięgającą 3000 lat do tyłu i żadnych śladów sztuki, nic. Wszyscy się wyprowadzili, zasypali te rzeczy i zniknęli. Tak to wygląda oficjalnie. I co się okazuje? Żeby wybudować te wszystkie rzeczy, ilość ludzi, która musiałaby to robić, jest jakaś potężna. Okazuje się, że praktycznie jeżeli ktoś chciałby w dzisiejszych czasach zrobić taką samą sztuczkę i wybudować nawet połowę z tego, nawet nie wszystko, tylko połowę, to się okazuje, że populacji mieszkającej fizycznie na Wyspach Brytyjskich, czyli tu Anglia, Szkocja, nie ma tyle. Po prostu nie ma tyle luda, żeby wziąć i te wszystkie kamienie poustawiać. Przynajmniej taką technologią, o której mowa była w oficjalnych źródłach, że to niby tam na palach drewnianych przesuwali, linami ciągnęli, mięśnie prężyli i przesuwali te kamyki.
Okazuje się, że tutaj właściwie bardzo niewielu ludzi mieszkało. I podobna historia jest w Egipcie, bo są przecież groby. Wiadomo, ilu ludzi mieszkało w Egipcie. Jest cała ta era rzymska, pięknie zachowana. Tam są groby, mumie, wszystko. Zresztą to wszystko zostaje na pustyni. To nie jest tak, że jak zakopiesz zwłoki na pustyni, to one się rozpadną. One się zmumifikują. I ten gigantyczny cmentarz tuż przy Kairze. To jest właściwie już Kair, Dolina Królów.
Tam graniczy z tym potężny cmentarz, który ma już setki czy cholera wie ile lat, sięga jeszcze czasów koptyjskich, bo właściwie pierwsze chrześcijaństwo to nie było chrześcijaństwo, tylko sekta nazywająca się koptyjską. Stąd pochodzą pierwsze starodruki. Anyway, wracając do tego, wiadomo, że nie było tylu ludzi w Egipcie. Było około 200 000 ludzi. Populacja mieszkająca w okolicach Kairu 200 000 ludzi mogła wybudować coś takiego. To teraz ile osób potrzeba na wybudowanie takiego budynku w centrum Londynu? Mieszkam w Londynie, to wiem, co mówię. Jest taki szkaradny budynek wybudowany przez pieniądze z Arabii Saudyjskiej, gdzieś trzeba było wyprać te pieniądze z handlu heroiną, bronią i interesów watykańskich, najlepiej przez rodzinę Saudów. Tym się zajmuje ta rodzina i postawić koszmarny, szpecący miasto budynek, który nazywa się Shard. Ten budynek został postawiony w ciągu właściwie trzy lata trwało budowanie.
Pamiętam, bo akurat to była moja droga do biura i z powrotem. Widziałem, jak to powstaje to szkaradztwo. I słuchaj, to szkaradztwo, które jest właściwie technologicznie niczym. Jest to po prostu rusztowanie odlane ze stali, tafle szkła, trochę betonu. Naprawdę jest to współczesna architektura, czyli kawał gówna, które się do niczego nie nadaje, robiony z komponentów produkowanych masowo, przywożonych na statkach prosto z Chin. I słuchaj, to im zajęło trzy lata. I to była ekipa wszystkich ludzi. Bo jeżeli masz populację 200 000 ludzi i teraz masz wielkie piramidy, to pytanie: dobra, to co? Wszyscy pracowali? Nawet dzieci, niemowlęta, starcy?
Wszyscy nosili ci wielkie kamienie? Tak samo, jak powiedzieć, że w Londynie ten budynek budowało set parę tysięcy ludzi. Tylko sam budynek składało do kupy części, które zostały wyprodukowane przez parę tysięcy ludzi w Chinach. To teraz sobie wyobraź, jak duże musiało być miasto, żeby zapewnić, nawet Londyn, miejsce do mieszkania ludziom, którzy potencjalnie mieliby tu mieszkać, gdyby tutaj produkowano wszystkie komponenty do produkcji tych wieżowców. To tego miasta by nie starczyło. To tu musiało mieszkać nie jak oficjalnie z 8–12 milionów, tylko musiałoby tu mieszkać około 40 milionów ludzi w jednym mieście, żeby było tyle luda, żeby mogli wykonać, począwszy od projektu, począwszy od klamek do tego budynku, począwszy od zawiasów, okien, szyb, drzwi, instalacji, rur metalowych, rur do instalacji kanalizacyjnej, wszystkiego. Tapet, wykładzin. Przecież to jest potężne przedsięwzięcie. I teraz sobie wyobraź, że teraz przekupujesz tą ziemię tu w Anglii, cofasz się o tą warstwę archeologiczną, zrywasz tą darnię, te 5 metrów darni, 3 metry darni. Odkrywasz te potężne neolityczne stanowiska.
Jak się okazuje, Stonehenge jest naprawdę malutki. Tu pod ziemią w Anglii są o wiele większe obiekty, tylko nikt nie chce ich wykopywać, bo przeczą oficjalnej wersji historii. Wszyscy wiedzą, że są, ale lepiej je zostawić. Lepiej nie drażnić się nawzajem, bo jeszcze się pozabijamy przez przypadek, a mamy zabić kogoś innego teraz. Mamy zabijać tych, którzy mieszkają na Bliskim Wschodzie. Później się pozabijamy między sobą nawzajem. Czy jakoś tak. Chyba taki pomysł jest na to. W każdym razie, jeżeli spojrzysz na tą warstwę, to pytanie, gdzie są ślady bytności tych ludzi? Jeżeli ktoś na całych Wyspach, w Irlandii.
Jeszcze nie wspomniałem o Francji i nie wspomniałem o Belgii i Holandii. Właśnie wspomnę o Holandii, bo my znamy Holandię jako kraj folderów, kraj, który cały czas był zalany w połowie wodą. Dopiero 100, 200 lat temu zaczęto osuszać foldery. Na tyle skutecznie, że pojawiły się tam pola i można na tych polach sadzić, stawiać szklarnie i tak dalej. Ciekawostka: po osuszeniu polderów i przygotowaniu infrastruktury pod te wszystkie szklarnie i tak dalej, okazało się, że są centra neolityczne wykopywane pod ziemią. Czyli Holandia nie zawsze była pod wodą i to wygląda na to, że raczej mało kiedy była pod wodą. Taka ciekawostka. Potężne centra neolityczne, podobne do tych w Polsce. Żeby było zabawniej, są w Polsce takie centra neolityczne też i jest bardzo niewielka ilość zachowanych, nie wiem, jak to nazwać, petroglify właściwie to jest taka oryginalna nazwa, czyli wszystkie te wykute w skale znaczki. Numer polega na tym, że te same petroglify są znajdowane wszędzie na świecie.
Jest to grupa, kiedyś podawałem około 21 czy 24 petroglifów z takiej potężnej grupy, bo tam jest ich około setki i tak dalej. Każda kultura dodawała coś swojego czy po prostu mieszkańcy każdego innego miejsca mieli troszkę inny slang. Tak to można nazwać. Niemniej cała podstawa to dwadzieścia parę petroglifów. Jest wszędzie na świecie takie same i dokładnie to samo w Polsce, to samo w Holandii, tam, gdzie osuszono poldery, to samo w Anglii, tutaj pod ziemią. I się okazuje, że pod nami jest nasza kultura, nasza stara, oryginalna kultura i nasza stara, oryginalna kultura nie ma nic wspólnego z agresją, nie ma nic wspólnego z tą patologią, którą sobie wymyślamy, żeby zrobić sobie krzywdę nawzajem i udowodnić, że ktoś jest właścicielem, a ktoś jest niewolnikiem. To jest coś innego i niechęć do odgrzebania tej historii jest chyba kamą powstania współczesnej nauki. Bo współczesna nauka naprawdę nie chce zauważyć tego, że wszyscy jesteśmy żywymi istotami na tej planecie. Współczesna nauka ciągle chce udowodnić istnienie Boga, jakiegoś tajemniczego stwórcy, ale nie w takim kontekście wyrwanym z dupska, tylko w dosyć prostym ustawieniu. Oni udowadniają, że istnieje jakieś tam bóstwo, po czym automatycznie ogłaszają się jego przedstawicielami i automatycznie, jako że ty nie rozumiesz tej technologii, bo ani nie piszesz oprogramowania komputerowego do swojego Facebooka, z którego korzystasz, ani nie wiesz, jak naprawić prztyczek, elektryczek w urządzeniu elektronicznym, które właśnie odpowiada za całą komunikację w twoim życiu i tak dalej.
Generalnie jesteś bezradny jak dziecko we mgle. I ta kasta cię kontroluje. I oni mają dar przemawiania od Boga do ciebie. Na tym polega zabawa, przynajmniej tej cywilizacji. I jak się przekopiesz do tyłu z powrotem w tą ziemię, to pytanie jest, to dlaczego tego nie było przez tysiące lat na Ziemi? Dlaczego grupa świrów nieustannie wkłada mi, tobie i wszystkim dookoła jakąś patologię do głowy, próbując się wybielić? Bo jest to nic innego jak próba wybielenia własnego gówna. Narobili już tyle syfu, że jedyną opcją, jaka zostaje takim biednym, smutnym ludziom, jest zagonienie cię do tej samej zabawy i wciągnięcie cię przede wszystkim do tych samych zachowań. To są tacy ludzie, którzy przedstawiają się jako na przykład moi znajomi komentujący moje życie, a ludzie mnie w życiu na oczy nie widzieli. I w ogóle komentowanie kogoś, kogo na oczy w życiu nie widziałeś i nic z nim nie robiłeś jest takim dosyć trefnym numerem.
No chyba że masz jakieś powody, to też nawet się nie komentuje osób. Komentuje się ich działanie. To też jest taka sprawa, że my już przeskoczyliśmy próg w ogóle jakiegokolwiek racjonalnego myślenia. Nasza cywilizacja zajmuje się komentowaniem tego, jak ktoś wygląda i samym komentowaniem czyjejś obecności. Natomiast nie ma ochoty, przynajmniej w mediach, nie ma takiego nurtu, żeby pokazać konkluzje. Okej, skoro jesteśmy tu we dwójkę, to nie po to, żeby się komentować i kopać po dupie, tylko po to, żeby znaleźć wspólnie konkluzje. I to jest coś, co jest związane z tymi poprzednimi kulturami. Tam jest jedna konkluzja schowana, taka bardzo mocna konkluzja, której dzisiejsze czasy najeżone bezsensownym atawizmem wymyślonym w agencjach reklamowych, takich jak Watykan tudzież podobnych placówkach rządowych, próbuje nas zarazić i to wszystko. Natomiast czy ten atawizm w nas istnieje? Jak się okazuje, jak się każde dziecko rodzi, jeżeli ktoś widział takie dziecko, które się urodziło właśnie przed chwilą, to doskonale wie, że nie ma tam ani grama atawizmu.
I teraz pytanie, kto ma decydować o potencjale naszej natury, o naszej duszy, o tym, kim jesteśmy, o tym, jakie decyzje podejmujemy? Czy banda świrów, która widzi wszędzie zagrożenie, czy też normalni, zdrowi ludzie, którzy potrafią dać misia, przytulić się do ciebie, powiedzieć ci dobrą rzecz, pomóc ci, być po prostu z tobą? No właśnie. Ja myślę, że właśnie teraz nadchodzi ten czas, kiedy dobrzy ludzie, jak to się mówi, wygrywają. Użyję tego języka polaryzacji. Nadchodzi czas dobrych ludzi. To jest to, co jest w tym tajemniczym tekście z Egiptu, żeby się nie martwić. Jest to tak samo właśnie w owym lamencie nad Egiptem napisanym 200 lat przed Chrystusem. Tam jest taki bardzo fajny koniec, który mówi o tym, żeby się nie martwić, że pomimo tego szaleństwa, że brat będzie mordował brata, ale żeby się tym nie martwił, pewnego dnia wszystko wróci na swoje miejsce. I to wszystko jest zapisane w gwiazdach.
I się okazuje, że 2012 to było właśnie to przestawienie gwiazd. To jest dokładnie przejście przez ten moment, od którego zaczyna się troszeczkę inna historia. Ja myślę, że to jest główny powód, dla którego mamy do czynienia z takimi świrami dzisiaj. Ja na przykład mam w radiu troszkę jakichś świrów, którzy próbują zadzwonić i zaistnieć, chociaż nie mają nic do powiedzenia. Przynajmniej taka jest moja opinia. Nie to, żebym chciał kogoś szargać na krawędź klifu i zrzucać z tego klifu, ale po prostu wiadomo, o co chodzi. Wiadomo, że człowiek albo chce ci zrobić krzywdę, albo chce być miły dla ciebie. Wiadomo, przecież nad tego nie trzeba się zastanawiać. I zastanawiające co najwyżej w tym wszystkim jest to, że niektórzy z nas mają problem z odróżnieniem tej postawy w samym sobie. Czy ja chcę zrobić komuś krzywdę, czy jestem tu po to, żeby po prostu być, uczestniczyć, partycypować w swoim własnym doświadczeniu i doświadczeniu innych ludzi?
No właśnie, takie bardzo ciekawe pytanie. Dobra, to ja kończę na dzisiaj swoje opowieści. Znikam, bo to koniec „Hiperprzestrzeni”. Tak przyciągnąłem troszkę dzisiaj, ale to też taki temat. Ja myślę, że czas najwyższy, żebym ja też zrobił taką swą troszkę bardziej Może być autorską opowieść o tym, co się dzieje dookoła, bo w końcu opowieść zahaczyła o mnie. Kilku dżentelmenów, którzy twierdzą, że kogoś reprezentują. Kolesie, którzy mówią zawsze „my", a za nimi jest greenbox i wyświetlana taka planeta Ziemia. My, nasze środowisko. Tak. Cóż, nadchodzi koniec takich dżentelmenów i takiego czasu polaryzacji.
I to, co mówi ten tekst, który został znaleziony nie tak dawno temu, że nadchodzi czas, kiedy wreszcie gwiazdy na niebie z powrotem wracają na swoje stare miejsce i każdy z nas dostanie, w cudzysłowie, zapłatę za to, w jaki sposób funkcjonuje. Myślę, że to jest bardzo prosty mechanizm. Nasze myśli będą się, właściwie już to się dzieje. Widzę u siebie, widzę u znajomych. Zresztą to nie jest mój pomysł. Moi znajomi mi tak mówią, że nasze myśli w dzisiejszych czasach bardzo szybko się materializują. Zwróć uwagę na to, jak szybko dzieje się jakakolwiek sytuacja w twoim życiu od momentu, gdzie się skoncentrujesz na niej, pomyślisz o niej i ona się wydarza. Ile czasu mija? Wygląda na to, że ten okres czasu jest coraz krótszy, coraz szybciej się to wszystko dzieje. Czyli co tylko sobie pomyślisz w głowie, automatycznie się spełnia i realizuje w twoim życiu.
Doszliśmy do chyba najpiękniejszego momentu w historii cywilizacji, gdzie każdy z nas odbierze dokładnie to, co zasiał w swoim życiu. Jeżeli masz lęk w życiu, odbierzesz ten lęk. Jeżeli masz radość, odbierzesz radość. I nie ma innej opcji. Każdy z nas będzie już tylko i wyłącznie w tym momencie swoim własnym katem, jeżeli będzie jakikolwiek kat. Nic więcej. Nikt za nas tego nie zrobi. To nie będzie tak, że ktoś ci przyjdzie i powie coś. To są wszystko nasze własne uczynki, które wracają do nas w ramach takiej globalnej refleksji i przede wszystkim spraw, które się dzieją dookoła nas. Im bardziej kiepsko myślimy o ludziach, im bardziej kiepsko żyjemy, tym mocniej się to manifestuje dookoła nas, w tym mniej sympatycznych sytuacji.
I koniec końców świat, w którym żyjemy, wygląda jak kawał gówna. I wiecznie mamy pretensje do tego, że wszystko jest nie okej i nie tak. A to się bierze tylko z jednego miejsca, z naszej głowy, w której jest troszeczkę inny obraz świata i my ten obraz manifestujemy. Tylko że ciężko się przyznać przed sobą, bo to jest takie leniwe. Każdy chciałby, może szczęśliwie nie każdy, bo znam masę ludzi, którzy akurat tego skrzywienia nie mają, ale wielu z nas chciałoby dalej być takimi cwaniakami. Co to pokażą komuś swoją pańską siłę, ale będą jeszcze mieli pieniądze, jeszcze będą mieli sukces i tak dalej. Takie parcie na szkło, parcie na kasę, parcie na brak relacji z ludźmi, parcie na relacje tylko z jednym istniejącym współcześnie Bogiem o nazwie Mamona. I ci ludzie są coraz bardziej nieszczęśliwi, na to wygląda. Mamona się kończy. Ta cała zabawa okazała się też fikcją literacką wymyśloną przez kilku wariatów, do której cała reszta wariatów gromko dołączyła.
I teraz koniec bajek. Nadchodzi koniec bajek. I o tym mówią te starożytne teksty. To jest to połączenie pomiędzy tym dzisiejszym światem, w którym my żyjemy, a tym światem sprzed paru tysięcy lat. To nie ma żadnej różnicy. Ja sprzed paru tysięcy lat jestem tym samym ja tutaj albo ja tutaj jestem dokładnie tą samą żywą istotą jak parę tysięcy lat temu. Tak samo jak ty, każdy z nas. Emocje rządzą naszym życiem. To, jak ogarniamy swoje własne emocje. Nic więcej.
Jeżeli w głowie nie ma miejsca na fajną emocję, to nie będzie fajnego świata. Szczęśliwie dotyczy to personalnie każdego z nas i tylko tego miejsca, do którego sięgają nasze ręce i właściwie nasza myśl. Także jeżeli ktoś kiepsko o sobie myśli, to te myśli wracając zawsze zrobią mu kiepskie życie. Szczęśliwie jest tak skonstruowany cały ten świat, że nikomu nie uszkodzi tym swoim myśleniem. No, chyba że wyśle drony gdzieś tam, ale to już jest inna sprawa. Nie mówię o planowanym ludobójstwie, tylko mówię o takim zwykłym, zawistnym myśleniu. Najczęściej to zawistne myślenie wraca szybko do ludzi. Jak wraca? Bardzo prosto. Tracą swoich przyjaciół i to takich dobrych przyjaciół od lat.
Widziałem takie sytuacje nie raz. Sam podjąłem kilka takich decyzji w życiu, żeby nie prowadzić kontaktu z pewnymi ludźmi, z którymi już po prostu nie chcę prowadzić kontaktu, bo zauważyłem, że nie ma w nich dobrego serca. Nie ma ani grama dobrego serca do siebie, do innych ludzi, a co dopiero do mnie. I to jest chyba ta najbardziej brutalna, oczywista zapłata, która przychodzi ze strony normalnych ludzi dla tych wszystkich wariatów, że wszyscy normalni ludzie pewnego dnia się po prostu odsuną od wariata i zostanie on sam ze swoim szaleństwem i z tym, że będzie musiał sobie poradzić w życiu i będzie jedynym człowiekiem, który będzie chciał z nim gadać. Jeżeli będzie chciał dalej gadać sam ze sobą. I do tego się to wszystko sprowadza, bo wszyscy inni ludzie się po prostu odsuną. Na razie, póki jeszcze jest wymus, taki przymus dealowania z tym światem, gdzie jeszcze kilku z nas ma takie iluzje, że gdzieś próbujemy przemycić jakiś taki chory, toksyczny kompromis, że tu coś. Czasami nawet nie musimy. Czasami jesteśmy zmuszani. Ktoś ma samochód, musi zawieźć dziecko do szkoły i tak dalej.
To nie jest jego wina. Po prostu tak jest skonstruowany świat. Ja wcale nie chcę cię oskarżać, człowieku, że ty wozisz samochodem na benzynę dziecko do szkoły. Wszystko jest okej, ale to jest to coś, za co nas i ciebie, i twoje dziecko, i mnie, i wszystkich nas trzymają mocno przy ziemi. Przynajmniej tak próbują właśnie, żeby kontrolować nasze zasoby, żeby nie dać nam miejsca na tą ekstra refleksję, która bardzo szybko może pokazać, że świat jest zupełnie inny. I to jest jedyny moment wpływu na nas. I teraz tylko od nas zależy, jak daleko pójdziemy w tej zabawie i czy w ogóle odrzucimy tą zabawę. I to wszystko. To wszystko zależy od nas. 6000 lat temu grupa ludzi odrzuciła pewne gry i zabawy i stworzyli ostatni przyczółek takiej cywilizacji, z której być może za chwilę uda nam się skorzystać.
Jeżeli dorwiemy się do podziemi w Danderze i w kilku innych miejscach i dowiemy się czegoś więcej o swoich własnych przodkach, bo na razie jesteśmy wyprani z tej wiedzy. Absolutnie żadna książka, żadne uniwersytety, nic nie chcą nam powiedzieć, kim jesteśmy, skąd przyszliśmy i co tu robimy na tej ziemi. Nikt nie ma dla nas odpowiedzi na te pytania. Ci ludzie biorą za to gigantyczne pieniądze, prowadzą luksusowe, ekskluzywne życie, wożą się po mediach, robią z siebie jakieś archetypy kulturowe, robią z siebie nie wiadomo kogo. Kogoś, kto lepiej robi kupę za ciebie i za mnie. A właściwie odpowiedzi nie mają na nic, poza tylko i wyłącznie utrwalaniem tej całej patologii. Oczywiście ciekawe czasy przed nami, bardzo ciekawe. Myślę, że ten rok to jest naprawdę wow. Po prostu wow. Dobra, kończę swoje marudzenie na dzisiaj, swoją refleksję.
Sorry, jeżeli była troszkę przyciężkawa i mało muzy i tak dalej, ale wiesz, czasami ja muszę wrzucić poważniejszy temat troszeczkę. Troszkę od takiej mocniejszej strony bym powiedział. Ale to wiesz, raz na parę lat mi się zdarza, także pozwól, że sobie taką terapię tutaj zafunduję. To jest takie zajęcie terapeutyczne, żeby otwarcie, szczerze ci powiedzieć do mikrofonu, co ja sobie myślę o różnych sytuacjach, co się dzieje dookoła. Także właśnie to sobie myślę. I myślę, że sobie wracamy teraz do tej informacji, jak wyglądała cywilizacja przed nami. Dlatego archeolodzy starannie, oficjalnie to ukrywają. Nikt nie chce tego wyrzucać, jeszcze nie. Jeszcze parę chwil, żeby nie mówić nam, że wcale nie wojujemy, że wcale nie jesteśmy agresywni, że to jest nasz własny indywidualny wybór, co robimy ze swoim własnym życiem. Że nie ma Boga, który nas determinuje, że to my jesteśmy Bogiem w swoim własnym życiu.
I to jest ta najbardziej ciężkostrawna prawda do przełknięcia w dzisiejszych czasach. Aczkolwiek szczęśliwie dla nas ciężkostrawna niekoniecznie w naszej okolicy. Myślę, że ty nie masz z tym problemu, tak samo jak ja. I bardzo dobrze. I miło jest cię widzieć, i miło jest cię czuć, i miło jest cię słyszeć. I ja w tym momencie się zawijam sprzed tego mikrofonu. Koniec tej hiperprzestrzeni. Zapraszam cię za tydzień. Opowiem troszkę bardziej. Chyba za tydzień zanurzymy się naprawdę bardzo poważnie w kurz historii.
To taki piasek pustyni, bo jest tam kilka takich rzeczy, o których nikt nie chce wspominać ani w ogóle wyciągać refleksji z tego absolutnie, że głowa mała. Także będę starał się odświeżyć kilka tych ciekawych wykopalisk archeologicznych. Ale o tym wszystkim następnym razem w hiperprzestrzeni. Jeszcze raz podziękowania dla monsieur Ivelliosa za wsparcie hostem Radia na Fali i za wsparcie hostem od Jubego, czyli od Grzegorza dokładnie. Ja to tak próbuję sobie przypomnieć. CzasSnu.com dokładnie tak to się nazywa. Jeszcze nie jest aż tak znane, także czas najwyższy, by było bardziej znane. Otóż to. Także dziękuję serdecznie za hostowanie i za wsparcie tutaj w tej zabawnej jakże sytuacji, kiedy nagle dziwni ludzie poczuli się urażeni tym, że ktoś sobie produkuje prąd za darmo i poczuli się tym tak urażeni i są tak przerażeni, że ktoś odbierze im moc sprawowania władzy nad innymi ludźmi i jeszcze obnaży, co te łajzy robią innym ludziom i dzieciom. Tak się boją, że chwytają się już najbardziej desperackich metod.
Wiadomo, że nie działa. Wiadomo, że ja tu wrócę. Wiadomo, że nie jestem sam jeden. Życie jest brutalne dla niektórych. Bardzo dobrze. Dla niektórych musi być, ale taki los sobie sami wybieramy. To nie jest kwestia tego, że ja jestem brutalny dla kogoś albo ty. Nie bierz tego na swoje własne plecy. Nie jesteśmy od dźwigania ciężaru tego świata na własnych plecach. Jesteśmy od noszenia, właściwie chodzenia swobodnym krokiem w swoim własnym życiu, na swojej własnej planecie.
Od tego jesteśmy, a nie od dźwigania ciężarów świata. Ciężary świata muszą dźwigać ci, którzy ciężko na te ciężary pracowali. I teraz jest właśnie ten czas. Zobacz jeszcze zanim skończę, zobacz na chorobowe historie dookoła. Ja jestem kolesiem, który już jest po czterdziestce, także pamiętam, jak to było lata temu, kiedy ja byłem młody. Nowotwory to były choroby, które zdarzały się tylko starym ludziom, którzy już chcieli stąd odejść. Poważnie. Absolutnie, bez dwóch zdań. Potrójna ilość potwierdzeń. Anyway, tak było kiedyś.
Kiedy ja byłem młody, o raku się słyszało tylko w tych jednych wyjątkowych sytuacjach. Natomiast teraz na nowotwory choruje, zdaje się, nieoficjalne dane mówią, że prawdopodobnie, nie chcę cię straszyć, ale wygląda na to, że około 50% populacji w krajach cywilizowanych jest objęte takim cichym planem rządowym, że ta część ludzi jest już out. To już jest rak. Nowotwory, których nie są w stanie wyleczyć. Są w stanie zaleczyć na trzy, cztery do pięciu, siedmiu lat. Nic więcej. I tym programem, przynajmniej to są oficjalne dane z NHS, jest objęte około 50% ludzi w Anglii. Czyli jeżeli masz 60, 70 milionów ludzi na wyspie, to wyobraź sobie, że nasz sposób myślenia o nas samych, budowanie korporacji, budowanie tej cywilizacji doprowadziło do takiego globalnego samobójstwa, ekstremalnego samobójstwa, jak ciężko to porównać do czegokolwiek. 50% populacji postanowiło odejść dobrowolnie z tego świata poprzez własne myślenie, poprzez sposób budowania rzeczywistości, to jak ona wygląda i tak dalej. To wszystko jest układanka, taka układanka pozbierana z wielu puzzli.
To nigdy nie jest jedna rzecz, która się dzieje. To my tylko chcemy widzieć jedną rzecz, jedną rzecz na swoim horyzoncie, a w rzeczywistości ta jedna rzecz na naszym horyzoncie pojawia się dopiero, jak przeżyjemy niezły kawałek życia w konkretny sposób i pójdziemy tą drogą. Tylko wtedy ją spotkamy. Zawsze możemy pójść inną drogą, zawsze możemy dokonać innych wyborów, zawsze możemy być fajnymi ludźmi, zawsze możemy robić miłe, pozytywne rzeczy i nie mieć pretensji do świata o to, że jest taki, jaki jest. I w zamian za te emocje zbudować coś, co działa, podzielić się tym z innymi ludźmi i być szczęśliwym w tym, co się robi. Cała filozofia. Prawda, że proste? Jak się okazuje, ciężko jest żyć prosto. Oj, ciężko dla niektórych. Ciężko jest żyć lekko, jak mają mój dobry przyjaciel Edward.
Pozdrawiam serdecznie monsieur Edward. Zapraszam przy okazji do pozostałych audycji w Radiu na Fali. Tak jeszcze rzutem na taśmę. Oczywiście. Etykieta zastępcza w środę jak najbardziej, streamowana jeszcze przez Czas Snu. Także jeszcze przez chwilę będziemy tam ustawiali te streamy, żeby już to odpalić, żeby już na własnym streamie iść. Jeszcze przez chwilę zamieszania z tym wszystkim. Jakoś mi się tak strasznie nie pali. Niech się chłopcy wypsdrykają, niech dalej poblokują serwery. Dzięki temu, że to robią, są bardziej widoczni.
Dzięki temu mniej więcej wiemy, gdzie prowadzą linki i tak dalej, i tak dalej. Kilka takich dodatkowych informacji i wiemy, kto za tym stoi. Im dłużej to robią, tym więcej o nich wiemy. To mi się bardzo podoba. Anyway. I opublikujemy te informacje pewnego dnia i wtedy będzie niektórym bardzo łyso. Wielu panom, którzy przed swoim nazwiskiem próbują wydukać swoje „doktor, doktor” też się poczują łyso troszeczkę i wielu innych ludzi. I bardzo dobrze. Czas, żebyśmy zaczęli ze sobą rozmawiać normalnie na argumenty i dochodzić do konkluzji i skończyli z tym patologicznym pomysłem kopania się nieustannie w plecy dla zabawy. Ja nie jestem twoim niewolnikiem, ty nie jesteś moim niewolnikiem.
That's all. Respect for everyone. Tak bym to określił z angielskiego. Także zapraszam serdecznie na pozostałe audycje w Radiu na Fali, Czasnu, archiwum. Tam jest w archiwum stary Czasnu, bo Czasnu odżył. U Grzegorza zapraszam na czasnu.com i oczywiście na „Edkę” zastępczą i na „Hiperprzestrzeń” i „Syntezę” już za parę chwil. Ale jeszcze sekundę się tu wożę, bo coś tam chcę przygotować sobie na tę „Syntezę” i nie chce mi się z tym śpieszyć za bardzo. Także jeszcze chwila, moment cierpliwości i wszystko się pojawi z powrotem. Albo i nie. Albo kto to wie?
Także dzięki jeszcze raz, człowieku, za wysłuchanie. Przepraszam za troszkę cięższy kaliber dzisiejszej opowieści, bo to wiadomo, że sobotni wieczór, ale cóż, myślę, czasami trzeba tak dla zdrowia psychicznego troszeczkę. Przynajmniej ja. Dobrze dla mnie, że odparuję czasami tak trochę kilka tych ciekawych komentarzy, które tam się pojawiły w ustach ludzi, którzy ponoć twierdzą, że są moimi znajomymi. Ciekawe. Anyway, pozdrawiam cię serdecznie. Życzę ci miłego dzionka jutro. Miłej niedzieli. Miłego wieczoru. Ja tu sobie znikam zza mikrofonu.
Wieczorowej pory dzisiaj nie będzie. Jestem zajęty troszeczkę pracą, także dzisiaj odpuszczam wieczorową porę. Rzucam się jeszcze w wir organizowania swoich własnych rzeczy, bo mam jutro kilka spraw na głowie. Wiesz, człowiek pracujący, tak to się nazywa. Ale tak czy siak już myślę, że chyba w ten czwartek się pojawię. Także zapraszam serdecznie. Jakby co sprawdzić na Facebooku radia, radionafali.com. Teraz jestem częściowo obecny z powodu keszowszczyzny, dokładnie z RNF dla Keshe Foundation, też na Facebooku. Jakbyś chciał sobie sprawdzić, koniecznie wybierz się na Radio Paranormalium. Teraz jest ciekawa rzecz.
Ivellios puszcza tam pewną książkę, bardzo ciekawą, która mówi o kontaktach pomiędzy ludźmi władzy, pedofilami i całym tym zamieszaniem. Tam się dowiesz troszeczkę rzeczy, o których ci normalnie w telewizji nie chcą mówić, bo jest pewna obawa, że ludzie, którzy tam pracują, też są w to umoczeni. I to mocno. W końcu jakoś trzeba dostać ten stołek, nie? Tylko swój dostaje takie stołki. A żeby być swoim, to musi być na ciebie hak, inaczej nie będziesz swój. Nie można usunąć człowieka, który jest krystaliczny z jego miejsca, zarzucając mu jakieś ciekawe rzeczy. Znaczy sam nie odejdzie. Musisz mu powiedzieć tak: „Przypomnę o jednej sprawie”. „O, to już odchodzę, już rezygnuję”.
To tak się odbywa zawsze. Także ciekawostka na ten temat. Myślę bardzo dużo takich konkretnych informacji. To zapraszam. Właśnie w Radiu Paranormalium się pojawi. Także zapraszam serdecznie. I oczywiście po sąsiedzku Radio Czasnu. No i co? I to wszystko na dzisiaj. Koniec.
Wygadałem się, wykrzyczałem. Uff. Się nagadałem. Nawet nie zdążyłem wypić swojej kawki, którą sobie tu zaparzyłem. Tak się nagadałem do tego mikrofonu. Także pozdrawiam cię serdecznie, słuchaczko i słuchaczu słuchający tego offline. Pozdrawiam cię, mecenasko i mecenasie, który tam dorzucasz parę groszy, żeby radio pomógł, bo serwery chodzą cały czas. Są opłacane, także to akurat musimy opłacać cały czas. Także dzięki ci wielkie za wspieranie tego, żeby to wszystko dalej się trzymało tak jak trzeba. Peace and love i namaste.
I to tyle, co miałem do powiedzenia. I człowieku, jeszcze może na koniec taka po prostu trywialna refleksja, żebyśmy podchodzili do siebie zawsze tak transparentnie, z otwartymi rękami i normalnie. Nie musimy się od razu ściskać i nie wiadomo co, zostawać swoimi nie wiadomo kim. Wcale nie musimy robić dzieci ze sobą razem. Zapomnij o tym. Ale możemy się normalnie traktować. Naprawdę możemy się normalnie, sympatycznie traktować. I to zmienia wiele w życiu. I to zmienia tak dużo, że świat dookoła zaczyna wyglądać diametralnie inaczej, łącznie z twoimi rachunkami za prąd i wieloma innymi rzeczami. Rachunkami za lekarza.
I nagle okazuje się, że życie przestaje być traumatyczne i nagle przestajesz chodzić do kościoła, bo już nie musisz się spodzierać z tego, że tak nienawidzisz tych wszystkich ludzi, że masz w sobie tyle złości. Bo to też jest taki numer, wiesz? Utrzymywać cię w takim pacie, żebyś nie mógł się ruszyć w jedną i w drugą stronę. Zawsze będziesz wkurwiony, niezależnie od tego, w którą stronę pójdziesz. Są jeszcze kolesie, którzy nieźle z tego żyją, żeby wykorzystać to twoje wkurwienie i włożyć ci poczucie winy do głowy i wiesz, jeszcze popracujesz tam dla nich w wolnych chwilach. Także uważaj na cwaniaków z każdej możliwej strony. Najlepsza opcja moim zdaniem to pogadać sam ze sobą, ze swoją własną głową. Tam jest to rzeczywiste rozwiązanie. Tam jesteśmy tacy, jacy jesteśmy i dobrze jest to przerzucić na świat zewnętrzny. Być właśnie transparentnym i takim normalnym.
Troszkę bez tej schizofrenii udawania w poniedziałek katolika, a we wtorek satanisty, a w środę bycia pisowcem, a w poniedziałek bycia korowcem czy jakimś tam innym. I tylko po to, żeby... Wiesz, nie wiem. No właśnie nie wiem. Ja tego nie wiem. Nie rozumiem tego. Nie wiem, dlaczego miałbym się zamienić w ladającą chorągiewkę na wietrze, taką szmatkę troszeczkę. Ja myślę, że człowiek z dorastaniem w życiu krystalizuje swoje własne refleksje na temat życia. Pewne rzeczy się bardzo szybko weryfikują i ja myślę, że to jest esencjonalna historia w naszym życiu. One się muszą zweryfikować po to, żebyśmy wiedzieli, kim nie jesteśmy.
Tadam! I to tyle z mojej gadki. Zająłem cię dzisiaj wieczorem. To była „Hiperprzestrzeń”. Troszkę się przeciągnęła. Trudno. Czasami się zdarza. Także miłej pozostałej części wieczora, miłej niedzieli, miłego tygodnia. Zapraszam do Radia na Fali. Zapraszam na Facebooki Radia na Fali, Radia Paranormalium, Czasu Snów i tak dalej, i tak dalej.
Fundacji Keshe też. Dowiedz się. Wcale nie musisz płacić za prąd tyle, ile płaciłeś do tej pory. Naprawdę to nie działa w taki sposób. Możesz sobie zredukować bez problemów prąd budując Magrava. Nie ma z tym problemu. Sam to robię ze swoim prądem. Także przetarłem szlak. Działa. Nie musisz słuchać się kłamców, którzy nigdy nie widzieli tego urządzenia na oczy.
Możesz sprawdzić to z człowiekiem, który zbudował to własnymi rękami i cię nie okłamał. To jest ta różnica. Anyway, to wszystko na ten temat. Ja się zamykam. Zawsze najtrudniej się pożegnać, prawda? Zrobiło się tak miło. Tyle tematów, tyle wątków. Jeszcze w głowie szumią piramidy, szumi Stonehenge, a ja tu już znikam. Następnym razem się to Stonehenge, piramidy wyszumią troszeczkę mocniej. Opowiem ci trochę więcej, co się znajduje tutaj na wyspach pod ziemią, o czym nikt nie mówi.
W tej warstwie, która się znajduje troszeczkę niżej. To już nie jest 3000 lat temu, tylko 6000 lat temu. Jest jeszcze zabawniej. Anyway, to ja sobie znikam i do usłyszenia następnym razem.
[02:16:05] - To think for yourself and question authority.
[02:16:13] - No, a za tydzień znowu w kosmos.