[00:03] - Bardziej niż nieprawdopodobne. Niemożliwe. Niewiarygodne. Radio Paranormalium. Paranormalny głos w twoim domu.
[00:17] - Straszne, niewyjaśnione zjawiska, teorie spiskowe, obce istoty, mutacje, alternatywne źródła energii, UFO. Jak działa rząd światowy? Skąd się biorą katastrofy? Tajemnice Trzeciej Rzeszy, chemtrails, tajemnicze śmierci. To i wiele innych nierozwiązanych zagadek współczesnego świata. Teoria chaosu. Już dwunasta na zegarze. Przybądź duchu na wezwanie. Ukaż mi się w pełnej krasie. Niechaj tak się stanie.
Zasie. Nie chce przyjść. Nie będzie ducha. Teorii chaosu słucha.
[01:07] - Teoria chaosu. Piątek, godzina dwunasta.
[01:16] - Zapraszam bardzo serdecznie na audycję „Hiperprzestrzeń” w każdą sobotę o godzinie 23:00. Zróbcie sobie dzbanek kawy i przygotujcie się, że zostaniecie z nami do rana. Wście ze mną. To think for yourself, to question authority. Radio Mafali. Hiperprzestrzeń. Do usłyszenia w każdą sobotę o godzinie 23. Turn on. Tune in. Drop out.
[01:50] - Tajemnice historii. Ukryte skarby. Niewidoczne stowarzyszenia i zakazane księgi, które po raz pierwszy usłyszycie w Polsce. Zakazana wiedza.
[02:17] - Nie grzeb się! Czas na zapomniany księgozbiór.
[02:21] - Ty, ale my zawsze wygrzebujemy coś ciekawego.
[04:25] - Witam wszystkich bardzo serdecznie na kolejnej audycji poświęconej świadomemu śnieniu. Ja mam na imię Grzegorz i zapraszam was na kolejny odcinek „Czasu snu”. Zanim przejdziemy do emisji tego odcinka, który został nagrany i zmontowany na moją prośbę, ponieważ nie byłem w stanie nagrać live'u. Dlatego poprosiłem Kamila, abyśmy wcześniej mogli przeprowadzić rozmowę i ja zmontuję to jako nagranie, jako podcast, który wy, słuchacze i słuchaczki będziecie mogli sobie spokojnie odsłuchać. A zatem jest to audycja „Czas snu” i tematem przewodnim jest dzisiaj sen we śnie. Czy nasza rzeczywistość została zhakowana w przeszłości? Zanim jednak wyemituję nagrania, które przeprowadziłem wcześniej z Kamilem, powiem jeszcze kilka rzeczy. Mianowicie to, że tak właściwie ta audycja miała być pierwszą audycją, natomiast z racji tego, że miałem dość silne przeżycia przy użyciu technologii Keshe, dlatego postanowiłem, że tamtą audycję zrobię jako audycję Pierwszą. Właściwie powinna być to audycja zerowa, ale z racji tego, że to była dla mnie paląca sprawa, aby nie zapomnieć tych wszystkich swoich wizji i obserwacji pozacielesnych, postanowiłem, że nagram. I to by była jedna informacja.
Natomiast kolejną informacją, którą chciałbym jeszcze rzucić, jest garść ogłoszeń parafialnych, a mianowicie podziękowań dla was, słuchaczy, ponieważ jestem zszokowany taką ilością odsłuchań mojej pierwszej audycji. Na obecną chwilę, a jest to 13 dni po emisji pierwszego odcinka, łączna suma wszystkich odsłuchań z wszystkich źródeł wynosi 1647 osób. To są pobrania oraz odsłuchy. Biorąc pod obserwację, że jedna osoba mogła słuchać audycję, to jest sporo. A jeżeli wezmę jeszcze, że czasami słucha to parę osób, to już jest mega sporo. Nie spodziewałem się tego. Wydawało mi się, że będzie to raptem kilkanaście, może kilkadziesiąt osób. Jak widać temat jest popularny. Ludzie chcą tego słuchać. Tak jak sprawdzałem wczoraj ilość odwiedzin na mojej stronie internetowej za 2016 rok wynosiła ponad 25 000 zapytań, więc jest to naprawdę sporo.
Oczywiście licznik, który u mnie jest na stronie jest przekłamany, bo nie prowadziłem statystyk od momentu otwarcia strony. Czasami wyłączałem ten licznik. Teraz w sumie jest włączony, ale w dużej mierze nie zwracałem uwagi, bo nie zależało mi na tym. Zresztą można zauważyć na stronie, że nie ma czegoś takiego jak system wsparcia. Póki mnie na to stać, a robię to z czystej pasji i pod wpływem oddziaływania tych wszystkich zjawisk sennych, czy to lucid dream, czy OOBE, czy jeszcze zupełnie inne podróże mentalne, czy nawet przy użyciu środków psychoaktywnych, czy jeszcze innych. Nieważne. Wszystko to jest doświadczenie i aby o czymś mówić, trzeba tego spróbować. Ja się tego nie wstydzę. Absolutnie. Były różne momenty w moim życiu i dzięki temu mam różnice porównania.
Mogę z doświadczenia mówić. I to prawda, jak wiele osób mi pisało i mówiło, że prawdopodobnie odsłuch jest taki dlatego, bo nie cytowałem książek, bo nie mówiłem tego, co wyczytałem w książkach, tylko raczej opierałem się na swoich własnych doświadczeniach. Dlatego będę się starał tutaj zapraszać gości, którzy mają sporą wiedzę zarówno książkową, jak też i wiedzę zdobytą poprzez doświadczenie. Bo nic nie uczy nas tak, jak nasze własne doświadczenia. Oczywiście tutaj są moje wnioski, moje refleksje. Wiem, że na obecną chwilę i tak jeszcze wszystkiego nie mogę mówić. Kiedy nie czuję potrzeby powiedzenia troszkę więcej, ścinam w tym momencie na zakrętach. Ale i tak jestem zafascynowany tym fenomenem, można powiedzieć wręcz, że modą, bo jednak ludzie słuchają i ściągają, pytają, dowiadują się. Nieraz rozmawiam z ludźmi, których bym w ogóle nie podejrzewał, że bardzo ich to interesuje. Bo jednak jak mamy dziś, tak mamy.
Każdy wie. Pogon za materializmem i tak dalej. Jestem naprawdę mile zaskoczony i bardzo wszystkim dziękuję. Przypominam sobie jeszcze parę lat do tyłu, jak to było. Było zupełnie inaczej. Człowiek musiał się ukrywać sam. „Ukrywać" w cudzysłowie oczywiście. Sam też potraciłem troszkę znajomych ze względu na to, że zaczęli mnie uważać za takiego trochę świruska. Ale jak na razie widać jestem, żyję, mam się dobrze. Mam pracę, wykształcenie odpowiednie, studia pokończone, także jakoś sobie daję radę i potrafię w kilku językach rozmawiać, więc sobie jakoś radzę.
To pokazuje, że świadome śnienie można stosować również do nauki, do samoleczenia. Nie ma z tym żadnego problemu, można śnić, ale tak jak już w rozmowach niejednych mówiłem, w różnych audycjach i tutaj też z Kamilem zwracałem na to uwagę. Również normalizacja psychiki i to wszystko. Poprzez świadome śnienie tak naprawdę człowiek może troszkę więcej zobaczyć, jak to tak naprawdę wygląda. Oczywiście też popełniam błędy, też popełniam gafy czasami w nazewnictwie, ale ja mam taką tendencję troszkę do pomyłek, a zwłaszcza jeżeli są jakieś audycje live, za co serdecznie przepraszam, ale mam nadzieję, że z czasem się to poprawi. Także tak to by tutaj wyglądało. Oczywiście to radyjko i te audycje zostały stworzone dokładnie tak, jak można powiedzieć w moim matczynym radiu. W Radiu Na Fali, gdzie wystartowały audycje „Czas snu”. To były oczywiście nagrania, które robiłem dla siebie, a wyszło jak wyszło, czyli zaczęły się ukazywać w radiu. Także Radio Na Fali było wielką inspiracją.
Natomiast do Radia Na Fali trafiłem poprzez Radio Paranormalium. Tak, tak! A dokładnie przez audycję Claude'a, czyli Michała, „Teoria chaosu”. Tak, panie Ivelliosie, słucham pana już od 2007 roku. Natomiast byłem taką osobą, która siedziała sobie w tle, przysłuchiwała się i tak dalej. Także tutaj chciałbym panu, panie Ivelliosie, bardzo serdecznie podziękować za tak wspaniałą inicjatywę. Naprawdę budzi pan wielu ludzi. A przede wszystkim chciałem życzyć kolejnych 101 lat, jak to mówią, bo wiem, że były ostatnio urodziny Radia Paranormalium. Co prawda strona Paranormalium istnieje dużo dłużej. Także wszystkiego naj!
Bardzo dobra robota i cieszę się, że tak długo panu się udało to wszystko, i udaje nadal, prowadzić. I jako kontakt wiem, że kiedykolwiek napiszę, nie ma żadnego problemu, żeby się skontaktować z panem Markiem Sękiem „Ivelliosce”, jak to jeden z prowadzących debat mówi. Wielki szacunek i naj. Dobra, przejdźmy troszkę dalej. Jeszcze odnośnie mojej stronki „Czas snu”, ponieważ nie było wcześniej możliwości, żeby troszkę się przedstawić. „Czas snu” jest to strona, którą stworzyłem z zamiłowania i z pasji. Zafascynowany fenomenem snu. Na początku miała być to zwykła stronka, natomiast przerodziło się to później w radio. A co było impulsem do tego? Właśnie sen, kiedy byłem za mikrofonem w śnie i nawet sobie wiele razy żartowaliśmy w wieczorowych porach w Radiu Na Fali, że miałem taki sen, kiedy opowiadałem sen kapitanowi Tomaszowi i dlatego też troszkę śmialiśmy się.
Widziałem tylko w oczach takie kiwanie palcem. „Uważaj, bo mnie wygryziesz!” Ale to tak tylko w żartach. Absolutnie nie ma nic tutaj, kapitanie. Także to była taka inspiracja. Radio powstało w 2015 roku, 15 grudnia, natomiast z racji tego, że wyskoczyły prywatne sprawy, nie mogłem tego kontynuować. Ale aż mi było wstyd. Paliłem się, po prostu musiałem zrobić nagranie pod koniec grudnia 2016 roku, aby już nie przeginać. I teraz tak. Co do planów. Na pewno radio będzie grało, póki mi starczy sił i motywacji.
Jest ono wspierane absolutnie z inicjatywy prywatnej, także nikt mi tutaj nic nie będzie mówił i zarzucał, co ja mam robić. Opieram się tutaj na własnych doświadczeniach, trochę też na literaturze. Także tak tutaj sprawa z radiem wygląda. Co do planów. Plany. Będą dwie audycje. Zastanawiałem się, żeby zrobić jeszcze jedną, taką bardziej informacyjną, ale stwierdziłem, że od tego mamy Michała Claude'a z „Teorii chaosu”. Od takich zjawisk paranormalnych mamy Radio Paranormalium, od takich bardziej kosmicznych spraw mamy „Hiperprzestrzeń” kapitana Tomasza z Radia Na Fali, więc ja postanowiłem, że nie będę robił. Także na obecną chwilę będą dwie audycje. Będzie to audycja „Czas snu” oraz „Po drugiej stronie”.
Audycja „Czas snu” ma być audycją, która będzie na podstawie doświadczeń. W taki troszkę bardziej, powiedzmy, naukowy sposób, ale naukowy to tak w cudzysłowie, ponieważ nauka to nauka, ja jednak się chcę opierać na doświadczeniu i wiedzy, opinii ludzi, których znam, mogę dotknąć i którzy przede wszystkim żyją. Natomiast po audycji będą tak zwane afterparty czy „Wieczorowe pory” znane z Radia Na Fali. Natomiast na obecną chwilę, na moment dzisiejszy nie ma tych audycji „Wieczorowych pór” zarówno po audycji „Czas snu” oraz „Po drugiej stronie”. Po prostu nie mam fizycznej możliwości, bo na święta zjechała mi się tutaj spora grupka ludzi i na to wygląda, że nieprędko wyjadą, więc po prostu nie za bardzo mam możliwości, żeby w ogóle sprzęt wyciągać i zajmować się każdorazowym podpinaniem sprzętu, więc tak to musi dziś wyglądać. Będzie to forma podcastu. Audycje będą naprzemienne, to znaczy jednego tygodnia będzie audycja „Czas snu”, drugiego tygodnia będzie to audycja „Po drugiej stronie”. Audycja „Po drugiej stronie” będzie audycją taką bardziej luźną, opartą właśnie już na jakichś relacjach, opowiadaniach. Tutaj również będą goście, więc myślę, że też będzie dość ciekawa. Natomiast również nie będzie po niej audycji afterparty, czyli nie będzie „Wieczorowych pór”, takich luźnych gadek, które niestety nie będę nagrywał z racji tego, żeby Chronić was.
Nie każdy sobie życzy udostępniania nagrań, które będą prywatnymi i na których czasami się troszkę więcej powie. Oczywiście jak tylko będę mógł, audycje będą live'owe. Mam do tego odpowiedni sprzęt, wszystko mam, tylko nie mam miejsca w tym momencie. Także audycje będą naprzemienne: „Czas snu” oraz „Po drugiej stronie”. Audycja „Po drugiej stronie” powinna wystartować w pierwszej połowie lutego. Już mam temat ustalony, ale zaraz sobie tylko tutaj sięgnę, bo mam zapisane w notatkach i myślę, że też będzie dość ciekawa audycja. Już wam podaję tytuł. Oczywiście zawsze w zakładce „News” albo w zakładce „Wkrótce” są wszelkie informacje, zawsze z wyprzedzeniem, tak żebyście wiedzieli, mogli sobie zaplanować swój własny czas. Dobrze, teraz audycja „Po drugiej stronie”. Audycją startową, tak na razie sobie nazwałem, na obecną chwilę, „Niewidzialna ręka świadomości.
Pomocnicy z drugiej strony”. Tutaj będzie gość specjalny, Mario, który będzie opowiadał własne przeżycia i doświadczenia oraz opowiadania własnego ojca, który mając raka, będąc, jak dobrze pamiętam, w śpiączce, ale mogę się mylić, nie łapcie mnie za słówka, będzie relacjonował nam, co mu ojciec opowiadał w momencie, kiedy wybudził się i powrócił do tego świata, do tej realności. Oczywiście również tutaj będą ujęte wątki związane z jego synem małym, który spadł z czterech metrów oraz jeszcze ja tam pewnie coś dorzucę, tak bardziej od strony sennej. Myślę, że będzie to dość ciekawa audycja. Zawsze to w dwójkę inaczej wygląda niż w pojedynkę. Dobrze. Żeby już być w pełni zareklamowany, to również zapraszam was do zakładek. Jest tutaj u mnie również zakładka „Technologia Keshe”. Wiemy, że jest teraz hejt, ale każdy sobie niech wyciąga wnioski. Nikt tu nikomu nic nie każe, nikt nikomu nic nie narzuca.
Ważne, aby znać różne punkty i podejmować swoje własne decyzje na podstawie swojego rozumu, a nie wdrukowanych nam informacji poprzez telewizję czy prasę, albo też internet. Jest tu u mnie również zakładka „Radio Ramówka”, którą muszę troszkę uaktualnić. Zakładka „Słuchaj”. Macie tutaj geolokalizację, więc możecie widzieć, kto w tym momencie słucha radia, kto jest na live'ie i tak dalej. Macie tutaj czas, przede wszystkim archiwum i archiwum jest podzielone na dwie części. Jedna część jest to takie archiwum w postaci FTP, gdzie na FTP możecie sobie wejść i ściągać wszystkie audycje z „Radia Na Fali”. To była taka moja inicjatywa wspierająca okres, kiedy te serwery nie chodziły. Do dnia dzisiejszego nadal te serwery nie chodzą, ale wiem, że jest wszystko na dobrej drodze, bo rozmawiam z kapitanem Tomaszem, więc lada chwila powinno wszystko działać. Jednocześnie, już jak jesteśmy przy tym, to powiem też, że audycja oprócz Radia Paranormalium, któremu bardzo serdecznie dziękuję za retransmisję, również jest retransmitowana tutaj u mnie, czyli w Radiu Dream Time oraz będzie również retransmitowana w Radiu Na Fali, bo tak żeśmy ustalili. Także w tych trzech radiach na pewno będzie audycja nadawana, a później zobaczymy.
Być może ktoś też będzie chciał. Wszystko czas pokaże. Wracając do tego archiwum. Archiwum jest podzielone na dwie części, czyli wersja FTP, ponieważ jest tych audycji tak dużo, że nie byłem w stanie kilkaset plików wrzucać na jedną bezpośrednią stronę, żeby każdy mógł sobie ściągać. Dlatego wrzuciłem to w postać FTP i tutaj trzeba wejść w zakładkę. Tam są podane login, hasło. Wiem, że dla niektórych jest to uciążliwe, ale trzeba było zrobić tutaj jakiś kompromis. Drugie archiwum macie, archiwum chomikuj.pl i wystarczy kliknąć na obrazek, ewentualnie wpisać w wyszukiwarkę http://chomikuj.pl/jubi77 i to jest moje archiwum, w którym również macie pełne archiwum, łącznie z Paranormalium, Nocnym Radiem oraz Kubą, „Rozmowy w nocy” i tak dalej. Więc też bardzo was zapraszam. Oraz archiwum Na Fali, tutaj jest odnośnik już bezpośrednio do stronki.
Natomiast druga część archiwum jest to część, którą już bezpośrednio od 2017 roku wrzucam wszystkie pliki audycji, między innymi „Czas snu”, „Po drugiej stronie”. Będą tutaj również afterpartowe z Radia Dream Time audycje, „Hiperprzestrzeń” z Radia Na Fali, „Teoria chaosu”, właściwie to nie wiem, chyba z Paranormalium z tego, co wiem i chyba z Nocnego Radia oraz „Wieczorowa pora” Radia Na Fali, ale tutaj jeszcze rozważam, czy w ogóle też tego nie wycofam, bo Bo wiem, jaka była sytuacja w radiu na Fali, więc chyba to byłoby troszkę bezpieczniejsze. I tutaj klikając na obrazek, wejdziecie sobie bezpośrednio w archiwum, gdzie możecie sobie bezpośrednio ze strony ściągnąć i są różne opcje ściągania. Zależy kto jaką ma wyszukiwarkę. Często jest tak, że jeżeli wejdę na przykład tutaj, mam wrzucone „Czas snu 001 wspólne wizje śnienie” i otwiera mi się zakładka. I w tym momencie albo mogę odsłuchać, najeżdżając na „Odsłuchaj audycję”, klikając prawym klawiszem myszki, „Zapisz element docelowy jak”. U mnie jest to tak w Operze, ale często jest tak, że może bezpośrednio otworzyć w playerze i obok jest taki znaczek strzałeczki, gdzie tylko na to wystarczy kliknąć „Pobrać”. Także jest opcji mnóstwo i w ten sposób będę chciał tutaj od 2017 roku umieszczać swoje audycje. Chyba wydaje mi się, że już wszystko powiedziałem. To teraz pasowałoby jeszcze tutaj powiedzieć troszkę na temat audycji „Czas snu”.
Jest to audycja troszkę naukowa, ale też taka skupiająca się na przedstawieniu w bardziej uporządkowany sposób, do czego ja dochodzę, doszedłem w trakcie swojego doświadczenia sennego. Zanim wam jeszcze tutaj powiem coś na ten temat i oczywiście puszczę moją rozmowę z Kamilem, to w międzyczasie między rozmowami będę robił oczywiście jakieś przerywniki muzyczne. Na razie jeszcze nie wybrałem, ale jak już zmontuję całość, to będą jakieś na pewno z tematyką senną wrzucone utwory. Przeczytam wam jeden bardzo ciekawy. W sumie mnie zaciekawiła ta relacja. Jest to relacja z forum www.paranormalne.pl. Jest to relacja użytkownika Stanik z 17 czerwca 2011 roku. Także nie jest to moja relacja, ale bardzo fajnie napisana i myślę, że przytoczę to. Co pisze ten tutaj użytkownik: „Kładąc się spać, nawet nie przypuszczamy, jak świat Morfeusza może nam spłatać figla. Niektórzy doświadczają sennych podróży w miejsca, o których nigdy nie słyszeli.
Po przebudzeniu szukają wiadomości na ten temat, a te okazują się prawdziwymi. Ciekawe są przypadki sennego uczestnictwa w wydarzeniach historycznych albo dziejących się w przyszłości lub przeszłości. Najciekawsze jednak są sny w snach. Bywają sytuacje na pierwszy rzut oka przezabawne. Siedzę przed telewizorem, popijam piwko, leci fajny film. W kuchni żona pychci jakąś kolacyjkę. Po chwili słyszę jej głos: „Kochanie, wyprowadź psa”. „Dobra, dobra, już idę”. Wstaję, sięgam po smycz i... Zaraz, zaraz, przecież my nie mamy psa.
Klik. Przecieram oczy. Boże, co za sen. Słyszę delikatny stukot na dole mieszkania. Wstaję z łóżka. To pewnie żona, bo nie ma jej w sypialni. Schodzę w dół i zamieram, otwierając drzwi do kuchni. Przy stole siedzi duży pies i wpierdziela mojego wędzonego kurczaka wyjętego z lodówki oraz wyje ze śmiechu, oglądając jakiś film na telewizji. „Co jest, kurde?” — wrzeszczę na cały głos, a piesio pokazuje mi fakola środkowym pazurem. Lubię żezaki, ale temu strzelam zaraz w kudłaty pysk.
Robię krok do przodu i klik. O w mordę, ale jazda. Słoneczko świeci mi przez oko. To już poranek, czas do roboty. Wstałem, prysznic i do kuchni na śniadanko. „Jeszcze raz zostawisz sobie kości od kurczaka na stole, to będziemy się kłócić” — wrzeszczy żona. Co? Ale jak? Przecież ja... Dobra, dobra.
Pamiętaj. Okej, będę pamiętał. Wychodzę z domu. Sąsiad mówi mi: „Dzień dobry”. Ja odpowiadam: „Dzień dobry”. Wyprowadził kota na trawniczek, a jego kot na mnie się w pewnym momencie gapi. Kiedy się uważniej przyglądam, kiwa łebkiem, pokazując mi płot. Patrzę w kierunku tego płota, a tam siedzi pies. Ten sam, który był u mnie w kuchni. Zaczynam się śmiać histerycznie, bo sytuacja staje się absurdalna.
Zaczynam kumać. Ciągle mi się śni. Podchodzi sąsiad, łapie mnie za ramię. Postanawia coś zrobić, coś irracjonalnego i dostaje olśnienia. Dam mu w pysk! To sen, więc co mi tam. Mogę. Walnę pięścią prosto w ten, niestety. Jakaś włochata daje mi takiego liścia, że zobaczyłem Drogę Mleczną. Klik.
We łbie dzwoni jak na Wielkanoc. Otwieram oczy i szybki rzut oka na radiobudzik. Data, godzina. Żona obok. Co? Spałem tylko 15 minut? Sen. Tylko czemu boli mnie gęba po lewej stronie? Schodzę do kuchni, aby się czegoś napić. W lodówce brakuje kurczaka.
Rany boskie! To jeszcze trwa? Klik. O Jezu. Przywaliłem twarzą w podłogę. To nie sen? Patrzę na zegarek. 4:00 na budziku. Wstaję, bo tak się budzę do pracy. „Muszę teraz uważać” — taką zbieram myśl.
A co, jeśli dalej to sen? Dylemat nie odpuszczał mi do śniadania. Później jakoś mi przeszło. Zdarzenia o podobnym charakterze przytrafiają mi się co jakiś czas. Nie są one regularne. Po kilkunastu latach takich przeżyć czasem to nawet jest zabawne. Poznajesz fajną dziewczynę. Klik. Uciekasz kradzionym samochodem przed policyjnym pościgiem. Klik.
Sen we śnie. Sen we śnie to ciekawe zjawisko. Tak, tutaj wam zacytowałem. Spodobało mi się to, więc nawet pozwoliłem sobie na troszkę modulację głosu. Bardzo fajna relacja użytkownika. Powtórzę jeszcze raz, żeby nie było. Napisana 17 czerwca 2011 roku przez użytkownika Stanik. Jest to relacja zaczerpnięta z forum www.paranormalne.pl. Także widzicie, zjawisko jest dość popularne. Jak przeglądałem relacje również bardzo dużo ludzi, ale to też jeszcze, ponieważ mieszkam w Wielkiej Brytanii, więc również przeglądam anglojęzyczne relacje, więc jest masa relacji.
Zanim jeszcze puszczę wam relację, pozwolę sobie jeszcze przetłumaczyć wam tekst piosenki, która będzie puszczona po pierwszej relacji z Kamilem Łażewskim. Jest to piosenka Edgara Allana Poe'a, która zostanie zaśpiewana poprzez zespół Propaganda, niemiecki zespół z 1982 roku. A tytuł brzmi „Sen we śnie” w wolnym tłumaczeniu. Sen we śnie. Ach, czyż wszystko, co się zda, jak sen we śnie jeno trwa. Z pocałunkiem pożegnania, kiedy nadszedł czas rozstania. Dziś już wyznać się nie zdraniam. Miałaś rację, teraz wiem. Życie moje było snem. Cóż, nadzieja uszła w cień.
A czy nocą, czyli w dzień, czy na jawie, czy w marzeniu jednak utonęła w cieniu. Czy w marzeniu jednak utonęła w cieniu. Jak sen we śnie jeno trwa. Nad strumieniem, w którym fala z głuchym rykiem się przewala. Stoję, zaciskając w dłoni złoty piasek. Fala goni, a przez palce moje, ach, przesypuje mi się piach. A ja w łzach, ja tonę w łzach. Gdybym ziarka, choć nie wszystkie, mocnym zawrzeć mógł uściskiem. Boże, gdybym grzmiącej fali jedno ziarno choć ocalił. Ach, czyż wszystko, co się zda, jak sen we śnie jeno trwa.
Jak sen we śnie jeno trwa. Jest to tłumaczenie zaczerpnięte ze strony tekstowo.pl i myślę, że ono jest takim dość ładnym podsumowaniem, o czym będziemy dzisiaj rozmawiać. Co prawda jest tutaj też wtrącony wątek miłosny, bo jest to poezja na podstawie poety Edgara Allana Poe'a, niemniej jednak wydaje mi się, że jest tutaj adekwatne jak najbardziej do tej audycji. A więc tak. Myślę, że możemy już spokojnie rozpocząć nadawanie relacji. Oczywiście w międzyczasie pomiędzy relacjami, które będą trwały mniej więcej około pół godziny jedna relacja, później będzie przerwa, kolejna relacja, znowu przerwa, kolejna relacja i tak dalej. A na koniec audycji pozwolę sobie jeszcze zrobić jakieś takie podsumowanie. Także serdecznie was zapraszam do wysłuchania naszej rozmowy. I do usłyszenia w późniejszym czasie. Opowiadałeś o tym samochodzie, tak?
Tak. Znajomy się obudził. Został obudzony przez tego policjanta. Przerażony, z poczuciem takiego nieuchronnego fatum. Nagle okazuje się, że to był sen, że się budzi.
[36:37] - Trochę może niepewnie, ale mimo wszystko z wielkim poczuciem ulgi, że to był sen. Opowiada to swojej żonie, byli świeżo po ślubie. Opowiada swojej żonie, że miał taki straszny sen, że go policja złapała po pijaku, obudziła go na poboczu, jak siedział przy włączonym silniku w samochodzie i bał się, że coś się skończyło. A jego żona powiedziała, że obawia się najgorszego, bo przywiozła go w nocy policja, nietrzeźwego i ma się stawić zaraz na komisariacie. I znowu to poczucie takiego zasysania w żołądku. I znowu się obudził. Tym razem już naprawdę obudził się tak na serio. Doszedł do wniosku, że to były sny jeden za drugim. Ale co się okazało? Następnego dnia wieczorem miał kolizję drogową, w której co prawda nie on, ale inny z kierowców był pod wpływem alkoholu.
Ja akurat nie jestem fanem teorii spiskowej, że cała nasza rzeczywistość jest jakimś rodzajem może nie fikcji, ale projekcji. Ale mimo wszystko te wszystkie dziwne zdarzenia wskazują nam na to, że to jednak jest coś więcej niż przypuszczenia. Może fragmenty naszej rzeczywistości mają pewne błędy w Matrixie. Nie wiem, jak to nazwać, bo często się na tym sam łapię, że coś przeczy nawet prawom fizyki. Czy jakieś dziwne zaburzenia postrzegania czasu. Czasami coś takiego się włącza, że zastanawiam się, jak to jest. Nie wiem, jakie ty masz do tego podejście, bo ciężko odrzucić całą rzeczywistość. To by wymagało od nas zmiany trybu życia.
[38:46] - Wiesz Kamilu, według mnie to może być takie coś, że dla wielu ludzi, którzy by doświadczyli wyjścia poza bąble. Rzeczywiście taką bąbel widać. Mało tego, jak sobie odsłuchasz tej audycji, między innymi na Paranormalium, tam opisuję. To było naprawdę niesamowite przeżycie.
[39:08] - A czekaj, to jest o tej szczelinie, o której opowiadałeś?
[39:12] - Tak, tam jest o szczelinie, o lataniu w kosmosie, o dysku wszechświata. Tam wszystko nie zostało powiedziane.
[39:22] - Trójwymiarowy wszechświat też jest na dwuwymiarowej płaszczyźnie skonstruowany, tak?
[39:28] - Właśnie nie do końca, bo ciężko powiedzieć, że to dwu- trzewymiarowa płaszczyzna.
[39:33] - Ale wiesz co, naukowcy chyba mają nawet jakąś swoją teorię, która to naukowo stabilizuje, bo przy badaniach czarnych dziur wypłynęła teoria holograficznej rzeczywistości wszechświata.
[39:52] - Tak, bo holograficzna rzeczywistość tak naprawdę nie jest znana od dzisiaj, bo ona jest już znana od lat 90. Ja jeszcze pamiętam w latach 90. bodajże były robione badania na temat... Jak to się nazywało? Był kiedyś taki film na YouTubie „Pioruny bogów” i tam jest przedstawiona holograficzna wirtualna rzeczywistość, ale to jest bardziej ukierunkowane na stronę energetyczną, elektryczną. Na podstawie badań naukowych, które były przeprowadzane ta teoria troszkę w dzisiejszych czasach drugi raz odżywa, ma drugą młodość, bo ona trochę przygasła w latach 2000. Były robione badania laboratoryjne i to była dość potężna grupa naukowców, którzy wszystko im się potwierdzało laboratoryjnie do tych wszystkich tez i założeń, które wcześniej były tylko teoriami. Co ciekawe, jak robiono badania, to również okazuje się, że nasza struktura mózgu jest dokładną kopią takiego wszechświata, który obecnie dzisiaj znamy i który naukowcy badają teleskopami, sondami i tak dalej. Wracając do tego snu we śnie. To, co żeśmy wcześniej mówili.
Ja odróżniam. Jest coś takiego, jak rzeczywiście można widzieć te bąble i to jest taki stan. Inaczej. Wielu ludzi by sobie nie wyobraziło, że może być coś więcej niż tylko nasze ciało fizyczne i w momencie, kiedy zobaczyliby, że jest coś więcej niż tylko ta fizyczność, mieliby zagubienie, mętlik w głowie, straciliby sens całego swojego życia. A okazuje się, że jednak po drugiej stronie nie ma czegoś takiego, że zostajesz sam. Tam zawsze masz wsparcie, pomoc, pomocników. Niektórzy na to mówią pomocnicy.
[42:14] - Przewodnicy.
[42:16] - Natomiast z dalszej perspektywy, kiedy już troszkę bardziej wejdziesz w to śnienie i rozwijasz się bardziej duchowo, bo uważam, że jeżeli chodzi o sny, to do pewnego momentu dojdziesz, ale niestety musisz później w tą duchowość wejść, bo dalej nie popłyniesz. Okazuje się, że Mamy tych wszystkich pomocników i w ostatnim doświadczeniu w Londynie, kiedy z trójką znajomych śniliśmy wspólnie. Temat kontrowersyjny, bo jak można wspólnie śnić? Ale uważam, że da się, bo doświadczyłem tego i mam na to świadków fizycznych, których mogę dotknąć, którzy mogą zadzwonić i powiedzieć, jak było. Wymienialiśmy się poglądami, wymienialiśmy się opiniami, kto co widział i tak dalej. I w tym momencie postrzeganie tej całej percepcji staje się zupełnie inne. Mało tego, po tej drugiej stronie masz coś takiego, że tam już jest operowanie energiami. Przynajmniej ja tak mam. Jestem na takim etapie, że operuję energiami. Tamte doświadczenia były troszkę inne, bo tutaj jednak zastosowaliśmy technologię Keshe, która jest jedni mówią, że kontrowersyjna, a drudzy mówią, że nie.
Przychodzi dwóch elektryków, siada na krześle, nakłada kask, a później nagle się okazuje, że masz 240 wolt na głowie.
[43:49] - Bo to są siły grawitacyjne, jakoś tam wykorzystuje.
[43:51] - Pozbywa się siły grawitacyjnej i w tym momencie masz siłę, która cię odrywa fizycznie, wręcz czujesz, jak cię odrywa od ciała. Fajne to jest uczucie, bo za pierwszym razem, jak wsiadasz, to jest bardzo podobne do OOBE zresztą. Tylko że to troszkę inaczej wyglądało, bo generalnie dostajesz kręćka głowy. Czujesz, jak od czubka głowy, od czakry korony spływa do ciebie cała energia kosmosu. Takie są wrażenia. Opisuję to, co doświadczyłem tam. I nagle jak spławik masz na wodzie, zaczynasz się kołysać tym niefizycznym ciałem i normalnie czujesz, jak odrywasz się od ciała. Za pierwszym razem ja tak miałem i tylko otworzyłem oczy, to dosłownie wszyscy to widzą. Jest zupełnie inna jakość śnienia. Coś podobnego do OOBE, ale po rozmowach naszych później stwierdziliśmy, że OOBE to jest troszkę przyziemne, że tak powiem.
Tam już masz loty kosmiczne, tam już normalnie po kosmosie latasz, masz towarzyszy, jesteś podróżnikiem kosmicznym.
[45:12] - Czyli jednak możliwe jest spotkanie innych podróżników, którzy w tym samym czasie śnią. Jest realne, tak?
[45:20] - Ja ci mogę powiedzieć z mojej perspektywy doświadczenia, że jest to absolutnie możliwe. I mam na to dwóch świadków. Tak naprawdę nie wiemy, czy na przykład Monroe w książkach też nie koloryzował tego wszystkiego, bo nie znaliśmy tego człowieka. Jedynie znamy to wszystko z publikacji. Jeżeli chodzi o to śnienie, jest to troszkę inne śnienie niż tradycyjne OOBE. I tak samo, jeżeli poruszasz się po kosmosie, nie ma czegoś takiego jak czakry. Jest tylko tu i teraz. Czyli możesz być jednocześnie w wielu miejscach. U mnie to wyglądało tak, dosłownie jakbyś miał projektor przed sobą i oglądał film. Oglądasz całe przeszłe swoje życie, całe przyszłe.
Masz taką możliwość. W kosmosie masz również struny. Carlosa Castanedy to się nazywało struny, jak ja dobrze pamiętam, ale ja to widziałem jako potężne na miliony kilometrów rozciągające się takie wstęgi energii światła, w którą mogłeś wlecieć i tam mogłeś kształtować swoją rzeczywistość. Czyli mogłeś wpływać na to, co w przyszłości się stanie.
[46:54] - Ale te struny, to czym były te struny?
[47:00] - To były takie smugi energetyczne.
[47:04] - To nie ma nic wspólnego z tą teorią strun?
[47:06] - Tak, to jest to. Tylko każdy to sobie inaczej nazywa.
[47:13] - Wizualizacja taka.
[47:14] - Tak, dokładnie. Kwestia, jak sobie wszystko zwizualizujesz i jakie masz przekonania i tak dalej. U mnie to wyglądało w postaci takich wielkich smug, że wlatywałeś i tak jakbyś zaglądał za kurtynę w inne światy. I to jest naprawdę niesamowite, bo byłeś jednocześnie w pomieszczeniu, gdzie mogłeś normalnie tym niefizycznym ciałem odwrócić się i popatrzeć na znajomych, którzy leżeli obok ciebie i spali, a jednocześnie byłeś też w innym świecie. Mogłeś na ekranie przeglądać różne światy, bo mogłeś tworzyć. Wręcz byłeś takim jakby Bogiem, gdzie pomyślałem sobie coś, na przykład zrobię sobie test i wymyśliłem sobie, że wymyślę sobie jakiś świat. I w pewnym momencie na czarnej płaszczyźnie zaczęło mi się pojawiać światełko i to światełko zaczęło się powiększać. Przypływało do mnie, ja mogłem oddalać, przybliżać, zoomować, obkręcać w prawo, w lewo i normalnie widziałem, tak jakby taka widokówka czy ekran, że na przykład pojawia mi się jakaś ulica i po tej ulicy chodzą ludzie. I jakieś tam się życie tworzy, robi i tak dalej.
[48:33] - Ale to podlega jakimś ograniczeniom, czy właściwie to wszystko zależy od twojej percepcji?
[48:39] - Od mojej percepcji. Cokolwiek chcę, czyli wszystko automatycznie. Automatycznie pomyślę sobie: „O, fajnie jakby ten gościu miał na przykład jakąś torebkę w ręce” i on automatycznie ma.
[48:49] - Kiedyś wspominałeś w trakcie tych podróży o takich blokadach, które ci uniemożliwiały poznanie głębsze dalej.
[48:56] - Blokady są w momencie, kiedy wejdziesz za daleko albo nie masz przyzwolenia.
[49:04] - Ale one wynikają z specyfiki struktury tego świata czy bardziej z twojej dojrzałości?
[49:10] - Wydaje mi się, że to jest bardziej z dojrzałości. Kiedy miałem podróże kosmiczne i to takie, gdzie wylatywałem dużo dalej poza Ziemię, że w ogóle Ziemia znikała, te Jowisze, Marsy, to jakbyś wziął linijkę, to dosłownie wszystko się mieściło na milimetrze. W tym milimetrze wszystkie te nasze planety i tak dalej. Ale jak dalej leciałeś, gdzie wylatywałeś już poza strukturę, gdzie tworzył się tak zwany dys, to jest taka chmura. Ona nie do końca była w formie takiego spodka UFO, tylko ona była trochę poszarpana, z różnych części wylatywały różne energie i też kolorystyka była, bo jednak w tamtym świecie bardziej bazujesz na kolorystyce i na czuciu tej energii. Pojawiały się też blokady. W każdym razie w tych dalszych podróżach poza płaszczyznę tego dysku wszechświata podróżujesz z kimś. Nie jesteś tam sam, tam zawsze masz przyzwolenie, zawsze jesteś z kimś.
[50:18] - Czyli tam gdzieś kończy się już materia, a zaczynają się tylko takie barwy, odczucia?
[50:22] - Tak. Ale masz jeszcze takich pomocników. To jest właśnie dziwne. Ja się spotkałem już kiedyś z tym w literaturze, gdzie właśnie już na tych wyższych poziomach śnienia, kiedy pozbywasz się już całkowicie ciała ludzkiego, ciało ci jest tak naprawdę obojętne. I tak samo zostaje to przedstawione tam i tak samo to odczuwasz. Ale co jeszcze jest fajne? Fajne jest to, że pomimo że nie masz ciała fizycznego i poruszasz się po tym kosmosie myślami, energią, to do tego jeszcze czujesz wszystkie emocje. Czujesz normalnie powiew jakiegoś wiatru. Coś niesamowitego jest, prawda? Ale w każdym razie na tych wyższych sferach jest coś takiego.
Ja się spotkałem w literaturze i na początku też tego nie zauważyłem, dopiero w późniejszych fazach. Kurczę, jak to opisać? To jest coś takiego jak efekt motyla. Coś takiego się spotkałem w literaturze. Pamiętam, kiedy ja latałem w całkowitej ciemności i w pewnym momencie taka wizualizacja mi się zrobiła. Zostało mi to w jakiś sposób przedstawione, gdzie leciałem dosłownie jak kometa z rozciągniętymi rękami. Nie rękami, ale w każdym razie to jakby kometa, która rozświetla całą płaszczyznę kosmosu. Zawsze z boku miałem takiego drugiego towarzysza. On też był w kształcie motyla, ale przynajmniej w moich wizjach on był mniejszy ode mnie, był jakąś taką przyssawką, przylepą.
[52:13] - Ograniczał cię czy coś?
[52:14] - Tak. On bardziej towarzyszył mi w tej mojej podróży. Zawsze masz tam kogoś. Nawet jeżeli tego nie widzisz, to zawsze czujesz. Zawsze rozmawiasz telepatycznie z kimś.
[52:28] - A to są ludzie?
[52:30] - Nie. To są energie. Dokładnie tak jak Castaneda. Castaneda czy jak ten się nazywał... Ali Baba. Tak przynajmniej z analiz ze znajomymi, którzy też lata śnią, jesteśmy wszyscy zgodni, że Castaneda był blisko, aczkolwiek popełnił parę błędów. Castaneda i Ali Baba. Ali Baba chyba był najbliżej tych wszystkich teorii i doświadczeń. Polecam ci zagłębić się w Ali Babę, bo naprawdę gościu ma dużo do powiedzenia w tej kwestii. Przerwę jakąś chcesz czy...?
[53:17] - Nie, możemy kontynuować. Temat wydaje się dosyć taki, powiedzmy, kurde, okazało się, że jednak mam braki w wiedzy, które da się nadrobić chyba tylko doświadczeniem z autopsji. Bo to, co opowiadasz, to właściwie można jakoś działa na wyobraźnię, ale jeżeli nie mam odnośnika żadnego, to ciężko mi to sobie zwizualizować.
[53:45] - Ciężko. Ja też miałem z tym problem, bo w młodości doświadczałem, później to wszystko porzuciłem. Później kariera, studia i tak dalej. W każdym razie po latach, kiedy do tego wróciłem, być może to też wiek. Ja już mam 40 lat, parę dni temu skończyłem, więc wiek pewnie w jakiś sposób wpływa na te wszystkie moje doświadczenia i tak dalej. Natomiast jeżeli chcesz tego doświadczać i przekazywać ludziom, informować ludzi, to jednak doświadczenie tutaj jest najważniejsze. Te wszystkie książki Monroe'a i Bruce'a Moena przeczytałem, to wszystko i Castanedę, i jeszcze różnych ludzi. Ale w pewnym momencie zrozumiałem, że chyba nie tędy droga, bo książkę może każdy w dzisiejszych czasach napisać. A lepiej doświadczać na sobie tego, jak jest u mnie. Ale to przedstawiać w taki sposób, żeby każdy sobie sam wyciągnął wnioski.
Bo katolik inaczej to zrozumie, chrześcijanin inaczej to zrozumie, buddysta inaczej to zrozumie. Jak każdy sobie dostosuje to do swoich wierzeń indywidualnych, będzie mu łatwiej. Nikt na ciebie później nie zwali, bo powiedziałeś tak i tak. I musi być tak, a nie inaczej. Tutaj weszliśmy na rozmowy kosmiczne bardziej. Ty mówiłeś w którejś audycji, że OBE nie doświadczasz jako tako.
[55:25] - OBE nie, ale świadomy sen głównie. Bazuję na tym doświadczeniu. Miałem kiedyś może nie OBE, ale miałem kiedyś świadome sny, w których penetrowałem podwodne jaskinie. To, co kiedyś mnie interesowało jako dziecko. Wyobrażałem sobie, jak by wyglądało dno oceanu, gdybyśmy pozbawili je wody na jakiś czas, żeby to wszystko wyeksplorować, te wszystkie skarby. Pod wpływem tych dociekań starałem się we śnie to zbadać. Miałem taką sytuację, że zaglądam pod półkę w jeziorze i ukazała mi się wielka stara ryba, która była porośnięta mchem nawet. Nieznany gatunek. Zdziadziała ryba, po części skamieniała wręcz. I się przestraszyłem.
Stamtąd szybko wypłynąłem. Miałem takie dziwne, że może nawet to było to OBE, ale nie kosmos, a Ziemia. Nigdy nie miałem pomysłu nawet takiego, żeby zagłębić się w kosmos w tym czasie. Dopiero jak zacząłem czytać o tym, ludzie opowiadali albo o kontaktach z zmarłymi, albo o podróżach poza Ziemią.
[56:52] - Moje doświadczenie mi mówi, że do pewnego momentu dochodzisz zwykłego śnienia, a później masz OBE. Jeżeli chodzi o OBE, to są kontrowersje. Ja też zmieniam koncepcję, ja też ewoluuję cały czas. Czasami powiem nie do końca tak, jak bym chciał powiedzieć. Później słucham audycji. Kurczę, mogłem to inaczej powiedzieć. Dla mnie OBE to jest tak samo jak świadome śnienie, czyli lucid dreams. Natomiast ja mówię na to kanały bardziej, bo to kwestia, w jaki sposób wychodzisz. Bo OBE OBE nierówne. Wy żeście kiedyś w waszej audycji wymienialiście różne rodzaje tych śnienia.
Rzeczywiście są różne. Ja na przykład to odczuwam już automatycznie. Jeżeli chodzi o poziom bardziej zbliżony do ziemskiego, chcesz doświadczać OBE, to jednak musisz popracować z energiami, balansowaniem tych energii. Jeżeli chodzi o podróże bardziej kosmiczne poza kulę ziemską, gdzie latasz po planetach jak Superman z rozciągniętą ręką i tak dalej, tam nie ma czegoś takiego jak czakry. Potrzebna ci jest energia. My żeśmy na przykład w ostatnim momencie, kiedy robiliśmy w Londynie doświadczenia ze wspólnym śnieniem, balansowaliśmy sobie energią przy pomocy urządzeń Keshe. W ten sposób mogliśmy kilka godzin dosłownie doświadczać świadomego śnienia. Natomiast chcąc podróżować, nie ma bata, musisz z tymi energiami, bo bez energii nie polecisz za daleko.
[58:53] - A ty odrzucasz w takim razie wiarę w czakramy?
[58:58] - Nie, ja nie odrzucam. Natomiast nie przykładam już. Ja bardziej bawię się energiami. Doszedłem do takich momentów, że ja właściwie się kładę i za minutę już jestem w zawieszeniu. Ja tą energię czuję. Ja stosuję tą energię też do samoleczenia ciała. I to robię już od x lat i wiem, że to działa. Można sobie normalnie odciąć ból, jeżeli cię coś boli. Nie ma z tym żadnego problemu. Wiadomo, że to troszkę oszukiwanie, ale tak naprawdę poczucie bólu to co to jest ból?
Tak naprawdę to jest sygnał z naszego mózgu, który nam daje informację w postaci impulsu. I ten impuls możesz również się nauczyć odcinać. To jest energia.
[59:56] - To na pewno. Ja nie siedzę w technologii Keshe. Wiem, że ludzie sobie konstruują swoje wzmacniacze. Ale słyszałem ogólnie ciekawą teorię. Może to się jakoś wiąże. Pogląd, że jądro Ziemi jest skonstruowane z płynnej czy stałej substancji jest podręcznikowym przekonaniem, które podobno jest błędne. Bo podobno to jest kryształ idealny.
[01:00:32] - Kryształ. Tak jest.
[01:00:34] - Dane miejsca, zakątki Ziemi mają silniejszą moc czy oddziaływanie. Piramida w Gizie czy świątynia w Tybecie, Antarktyda. To może silniej oddziałuje. Nie wiem, czy o to w tym chodzi. Czy to ma coś wspólnego z grawitacją, czy nie? Ciężko mi powiedzieć.
[01:00:58] - Pewnie tak. Nie od dzisiaj wiadomo, że kryształ ma na to wpływ. Wspomniałeś tu o technologii Keshe. Nie chciałbym robić z tego audycji, bo nie jestem ekspertem od technologii Keshe. Jestem tylko testerem. Takim alfa testerem może albo beta testerem, bo nawet ten cały system medyczny, który testowaliśmy, jeszcze nie jest dopuszczony. Jest na razie prototyp zrobiony. To jest ten system, o którym została zrobiona pierwsza audycja „Czas snu”. To jest system beta, bo ja mam alfa, czyli mam pierwszy system w Londynie, który tutaj stosowaliśmy. Mam dwa magravy w pokoju, cały system i tak dalej.
Ten laptop, na którym rozmawiamy, chodzi podpięty pod magrava. Jest tutaj oszczędność. Co prawda nieduża jeszcze, bo na razie urządzenie się rozpędza, ale jeżeli ktoś chciałby, są dostępne blueprinty do zrobienia nawet goodfelli. Chyba pierwszy byłem, który promował to.
[01:02:07] - Jak się nazywa?
[01:02:08] - Goodfella.
[01:02:10] - Z Gry Fali, tak?
[01:02:12] - Tak. To jest szaman, dobry kolega, dobra koleżka. Taka nazwa po polsku. To jest urządzenie, które kładziesz sobie pod łóżko. Ono jest zamkniętym systemem i ściąga ci wszystkie energie. Mało tego, jest tak fajnym urządzeniem, że działa na część magnetyczną, czyli na część mózgową naszą. Oczywiście pomaga w bólu i tak dalej, jednak bardziej oddziałuje na naszą głowę. Coś się w głowie takiego dzieje, że dostajesz przekliku i zaczynasz troszkę inaczej funkcjonować, troszkę inaczej myśleć. Ja mam taką wersję już mini. To już taka skondensowana wersja, tak jakbyś miał 100 penów w jednym urządzeniu.
To naprawdę chucha, dmucha i tak dalej. Bardzo pomaga, a tym bardziej że nie jest to nie wiadomo jak drogie urządzenie, bo każdy sobie to może zrobić.
[01:03:15] - To jest z jakichś metali szlachetnych?
[01:03:17] - To jest miedź pokryta nanowarstwami. Tam jest około 50 000, jak dobrze pamiętam, nanowarstw, które powodują to, że zmniejszają ci oddziaływanie grawitacyjne, czyli to, co masz u czapy podstawy. Natomiast zwiększają ci oddziaływanie magnetyczne, czyli od strony serca, a właściwie od strony pępkowej w górę, a szczególnie korona i trzecie oko. Jak sobie przełożysz to urządzenie, na przykład położysz sobie na tak zwanym trzecim oku, to czujesz, jakby ci ta szyszynka chciała wystrzelić. Oczywiście to jest na początku, bo później organizm się do tego wszystkiego przyzwyczaja i tego już tak nie odczuwasz. Ale to urządzenie powoduje to, że stajesz się bardziej czuły energetycznie na odbieranie energii. To wydawać się może śmieszne, bo ja też tak troszkę do tego podchodziłem na początku, ale na przykład moi koledzy, kiedy chodziliśmy na zakupy, podchodzili do owoca, warzywa i normalnie czuli tę strukturę. W sensie, że odczuwali energię tego owoca. Na tej podstawie mógł stwierdzić, czy to jabłko jest… Wiem, że to się wydaje takie, to, co teraz mówię, ale ja to testuję od marca, czyli osiem, dziewięć miesięcy.
Po dwóch, trzech miesiącach sam zacząłem takie coś odczuwać, więc naprawdę wiem, co mówię. Jest takie coś. Tak jakby się coś odblokowuje w człowieku. Zaczyna odczuwać troszkę inaczej. Dobra, nie mówmy tutaj o technologii Keshe. W każdym razie jak ktoś chce, to może sobie spróbować. Może sobie sam to zrobić. Są dostępne blueprinty na mojej stronie, na stronie Radia Na Fali, na Facebooku Go To The Forest, RNF Dark Matter Foundation. Tam sobie może spokojnie ściągnąć blueprinty, sam sobie zrobić. Nie stać kogoś na to, żeby komuś to zlecić, żeby mu to zrobił, bo na przykład nie ma czasu.
Nie ma problemu, jest to wszystko za darmo. Nie musi wierzyć, ale żeby o czymś mówić, to trzeba jednak spróbować i doświadczać. Dopiero wtedy można coś mówić.
[01:05:28] - Obawiałem się, że to wykorzystuje jakieś drogie pierwiastki, rod czy jakieś inne i że to jest zabawa dla zamożnych bardziej. Jeżeli to jest tak dostępne, to w sumie warto by było pospróbować.
[01:05:40] - Nie. Można spróbować. To jest specjalnie tak pomyślane, żeby człowiek zwykły, szarak mógł to zrobić. To jest wiedza, technologia. To są badania Wilhelma Reicha, to są badania Nikoli Tesli.
[01:05:56] - I ta wolna energia. To jest wolna energia.
[01:05:58] - Tak. Tylko pojęcie wolnej energii to też trzeba… Każdemu się wydaje, że wolna energia to jest wolna energia, a to tak nie do końca, bo wolna energia to jest… Nie ma nic za darmo. Chodzi tutaj bardziej o redukcję. Czyli danie czegoś tam, ale otrzymanie przynajmniej-
[01:06:20] - Czyli myślisz, że ogólnie środowisko naukowe też jest świadome tego, tylko pewne ograniczenia narzucają tutaj firmy, koncerny energetyczne?
[01:06:31] - Oczywiście, że tak. Wychodząc poza bąble, tak jak w tych naszych doświadczeniach w Londynie Tam to dopiero widzisz, jaka jest technologia. No to co? Lecimy, tak? Nagrywa się. Widzę, że się nagrywa. No to dobra, kontynuujemy. Wspomniałem wcześniej o tej technologii, że po tej drugiej stronie tak naprawdę widzisz potęgę tej technologii. I tutaj trzeba powiedzieć, że chyba największą technologię mają Rosjanie. Dobra, bo tutaj sprawdzałem jeszcze przed.
Sekundkę. Dobra, to było tak. Tutaj żeśmy powiedzieli o tym. Masz jeszcze jakieś fajne swoje życiowe doświadczenia? Coś właśnie typu sen. Miałeś może, spotkałeś się z takimi sytuacjami, gdzie na przykład śniłeś? Bo to można też porównać trochę do tego fałszywego przebudzenia. Można troszkę to pomylić, ale na przykład ja pamiętam, miałem takie swoje doświadczenia, kiedy w trakcie snu medytowałem i było coś takiego jak przechodzenie pomiędzy różnymi płaszczyznami tego snu, czyli po prostu śnię, wychodzę poza ciało, siadam sobie w pokoju, medytuję i przechodzę do innej struktury świata. I pamiętam, takie sny miałem kiedyś, że bodajże tak jakbym przechodził przez trzy, cztery, pięć płaszczyzn. U Monroe'a to chyba było.
Monroe to chyba opisywał. Też takie doświadczenia doświadczał. Masz może jakieś takie doświadczenia swoje z takiego życia?
[01:08:25] - Wiesz co, u mnie jest o tyle problematyczne, że zawsze kiedy czułem jakieś takie wibracje, to jednak jakieś lęki mnie blokowały na tyle, żeby się udać w taką podróż astralną. Ale zawsze jestem przekonany na 100%, że coś takiego istnieje, bo te wibracje są tak silnie wyczuwalne. Kiedyś miałem często takie dziwne, nie wiem, jak to określić, złudzenie, jak bujałem się na bujaczce.
[01:09:01] - To już jesteś blisko wyjścia. Jak już masz tą bujaczkę, taką właśnie.
[01:09:05] - Takie uczucie jak w windzie do podbity i tak wysoko w każdym razie wzlatujesz i upadasz, wzlatujesz i upadasz. Albo tak jak przy gwałtownym hamowaniu. Jest coś takiego, podobne uczucie jak po dobrej medytacji, że czujesz, że coś cię trochę wypycha, że tak jakbyś się tam wiercił w środku. Już jest coś takiego, że kwestia dosłownie pchnięcia. Ale też naczytałem się różnych dziwnych pseudo, nie wiadomo, czy to były prawdziwe doznania, ale ludzie opisywali to jako strasznie bolesne przeżycie. Te pierwsze wyjście w OOBE, że to podobno strasznie ich bolało. Tak trochę się potem mój zapał osłabił.
[01:09:52] - Hamowałeś się po prostu. Za dużo książek oczytałeś się.
[01:09:57] - Właśnie nie tyle książek, co właśnie takich wypowiedzi ludzi bez autorytetu żadnego. Jakbym miał możliwość, akurat nikt z moich znajomych się wtedy tym nie zajmował. Teraz już trochę jest inaczej, bo temat stał się popularniejszy, ale kiedyś nikt z moich znajomych się nie zajmował. Właściwie jeden tylko kolega mi polecił tego Monroe'a, co było moim pierwszym zetknięciem się. A tak to nikt się na tym nie znał i to takie było traktowane pobłażnie.
[01:10:23] - Ja ci mogę powiedzieć, że troszkę tak. Czasy się zmieniły rzeczywiście, bo pamiętam jeszcze parę lat temu, ja też kiedyś występowałem pod swoim nazwiskiem, ale z racji tego, że miałem tak duży hejt na swoją personę, że stwierdziłem, że to nie ma sensu. Odczekałem parę lat i ten temat stał się troszkę bardziej popularny i powróciłem do tych wszystkich rzeczy, opowiadań i tak dalej. Gdzieś tam pewnie można znaleźć jeszcze przed parę lat, kiedy w różnych audycjach się udzielałem. Natomiast dzisiaj jest na pewno fajniej, nawet jeszcze czekając na ciebie tutaj, jak zrobiliśmy sobie przerwę, tak właśnie sobie sprawdziłem ilość odwiedzin na mojej stronie. Moja strona jest praktycznie od kwietnia tamtego roku, 2016 roku, ale wcześniej była jeszcze oczywiście inna strona. I na przykład jak sobie tutaj patrzę ilość odwiedzin 2016 rok, to u mnie jest to, jeśli mogę powiedzieć na live, 25 125 osób, 206. Ten licznik, który jest tutaj u mnie na stronie oczywiście on jest troszkę sfałszowany, bo tam jest za mało podane, bo ja nie prowadziłem wcześniej statystyk. Teraz dopiero sobie wszedłem po iluś tam miesiącach. I to jednak daje ogląd, że ludzie interesują się i chcą tego.
Wy sobie też pewnie w waszym ruchu prowadzicie jakieś statystyki na Google Trends czy tam gdzieś innych. I to daje obraz, że ludzie chcą tego słuchać, ludzie chcą o tym rozmawiać. To też jest jedna z tych teorii, że po 2012 roku jakby się rozszerzyła percepcja świadomościowa ludzi i ludzie troszkę bardziej otwarci się zrobili. Szczególnie jest to widoczne, jeżeli mieszkasz poza granicami kraju, gdzie możesz popatrzeć troszkę z innej perspektywy. Nie chcąc tutaj nikogo obrażać absolutnie co do przekonań religijnych i tak dalej, jednak będąc w Polsce, gdzie większość ludzi jest niestety katolików, stety albo niestety, bo tutaj nie chcę nic zgeneralizować, to jednak w Polsce jest to troszkę utrudnione. Ja sam pamiętam przecież rozmowy na przykład Gdzie siadaliśmy ze znajomymi i gdy coś mówiłem, to ludzie to tak brali: „Ty w to wierzysz? Naprawdę? Może tobie coś wbili?” i tak dalej. Ale pamiętam na przykład w tamtym roku jednym ze znajomych, kiedy sobie siedzieliśmy, jak przyjechałem do Polski na urlop i przy piwku jednym, drugim tam się człowiek troszkę bardziej otworzył. I zacząłem opowiadać, jak człowiek się złapał za głowę, mówi: „Człowieku, jakbyś ty to powiedział normalnego sobie, to by cię po prostu za świra wzięli”.
Tylko dobrze jest, że jest to osoba, której mogę powiedzieć wszystko i nie powie mi, że jestem świrem, bo też doświadcza swoje świadome śnienie, bo to bardziej świadome śnienie. Bo jednak nie ma co ukrywać, OBE to jest takie troszkę bardziej wyspecjalizowane, że tak powiem. Jest to kontrowersyjne. Ale tutaj jeszcze napomnę. Ja pamiętam postać mojego dziadka, który w wieku 50 lat stracił wzrok. Też pamiętam jego rozmowy. Wtedy jeszcze byłem takim młokosem, gdzie nie za bardzo jeszcze wszystko kumałem, ale przez 36 lat był on osobą niewidoczną. Dopiero tydzień, może dwa tygodnie przed śmiercią wyszło na jaw, że przez te wszystkie lata nauczył się wychodzić poza ciało. Także to też jest ciekawe.
[01:14:05] - Pozostałe zmysły jakoś mu się musiały wyostrzyć.
[01:14:08] - Otóż to.
[01:14:09] - Mój wujek, który stracił rękę, miał na początku takie sny, że ta ręka mu zaczęła jakoś odrastać. Potem miał jakieś sny, może nie sny, ale takie miał wrażenie, że nie ma tej ręki, a mimo to czuje ból tej ręki. Także to były takie jakieś dziwne, nie wiem, jak to się nazywa precyzyjnie, ale jakieś takie dziwne miał wrażenia. I w każdym śnie jednak ma sprawną rękę.
[01:14:34] - To jest właśnie dziwne, że w tych snach, pomimo że byś stracił nogę, rękę i tak dalej, to w tych snach to są-
[01:14:41] - Umysł zrzyna.
[01:14:43] - Tak jakby zapamiętał.
[01:14:45] - Jeżeli chodzi ogólnie o życie duchowe w Polsce, to jest ten problem, że jednak monopol na wszystkie duchowe przeżycia mają albo Kościół, albo ewentualnie ludzie są skłonni wejść w ezoterykę jakąś. Ale nic więcej raczej, bo nigdy o tym nie słyszeli i dlatego może tak sceptycznie się do tego odnoszą. Jednak nie oszukujmy się, nawet gdzieś tam w latach 80. czy 70. ruchy New Age nas trochę w Polsce omijały albo dotyczyły jakiejś wąskiej grupy, jakichś subkultur ewentualnie. I to raczej też było przelotne. Nikt nie wydawał żadnych czasopism na ten temat. Także może przez to. A na Zachodzie jednak to bujnie rozkwitało. Przecież i channeling się dzięki temu potem rozwinął.
Chociaż ja zawsze jednak patrzę optymistycznie. Staram się nie odmawiać żadnej religii, nawet jeżeli chodzi o Kościół katolicki. Nie chcę im odmawiać tutaj depozytu na tą prawdę, na to, jak to wszystko wygląda, bo myślę, że każda religia ma jakieś tam elementy, które przenikają rzeczywiście, zawiera w sobie jakieś półprawdy czy jakąś prawdę odnośnie tego świata, jakim jest naprawdę. Po prostu doktryny może to wypaczyły z czasem, ale tak jak na przykład mówiłeś o tym pudle, jakimś opiekunie astralnym. To przecież tak jak się mówi w chrześcijaństwie o aniołach stróżach i tak dalej. To wszystko ma jakieś swoje korzenie i pewnie jakieś początki. Na Bliskim Wschodzie jednak te religie się zaczęły wykluwać i to wszystko może z czasem zawiera w sobie jakieś te elementy. Tak mi się wydaje przynajmniej, że w każdej religii są te elementy wspólne.
[01:17:00] - Z tym opiekunem to też będę chciał zrobić taką tezę, bo tak naprawdę, jeżeli chodzi o opiekunów, to w początkowych fazach śnienia rzeczywiście masz opiekunów, kiedy wychodzisz pierwszy raz poza ciało. Niektórzy mają jakieś dziwne wizje, że ktoś ich atakuje i tak dalej, czy jakaś inna zmora senna. Ale później dochodzisz do takiego momentu, że tak naprawdę sam podróżujesz i dopiero w momencie, kiedy wchodzisz na takie wysokie loty, czyli już latanie po kosmosie, to też masz opiekunów, ale to jest zupełnie inny rodzaj opiekunów. To tak właściwie, tak jak powiedziałem ci wcześniej o tym na przykład efekcie motyla, że miałem zawsze tam jakiegoś towarzysza. Oczywiście to widzę już jako energię. Już nie widzę jako postać, tylko jako energię. Ale zawsze ta osoba towarzyszyła. I na przykład kiedy wylatywałem, chciałem wlecieć poza inną bąbelkę, poza wszechświat, kiedy wyleciałem, kiedy chciałem jeszcze dalej lecieć, to jednak jest takie ograniczenie i jeżeli nie masz na to pozwolenia albo nie jesteś duchowo przygotowany, to po prostu nie polecisz tam. Bo po pierwsze ty nie masz takich energii, żeby aż tak daleko polecieć i po prostu nie zostaniesz tam dopuszczony. Zostaniesz cofnnięty albo do płaszczyzny wcześniej, albo całkowicie się wybłokisz i nie zdobędziesz tam doświadczenia.
Natomiast tutaj jeszcze wrócę do tego mojego dziadka, o którym mówiłem wcześniej, bo troszkę skaczemy po tematach. I rzeczywiście pamiętam, wtedy miałem chyba 18, 19 lat. Te dziwne sytuacje ja to na początku nie za bardzo trafiłem, ale później z czasem się okazało, że jakoś genetycznie u nas w rodzinie jest to, że wszyscy mają problem z oczami. Po prostu strony męskie. Zarówno mój dziadek, mój ojciec, jeden wujaszek, drugi wujaszek. Teraz ja też miałem w wieku 29 lat problem z okiem, że któregoś razu się po prostu obudziłem i straciłem wzrok na oko. Musiałem mieć w Wielkiej Brytanii operację na to oko i dzięki temu mi uratowali to oko. Ale tak sobie później zdałem sprawę, że to też jest kurczę, takie świadome śnienie czy nawet choćby OOBE. I nieważne, jak kto do tego podchodzi, ale każdy ma tam jakieś swoje odczucia i percepcję widzenia tego wszystkiego. To stwierdziłem, że po prostu to też jest taka fajna metoda, że tak powiem, na przyszłość zabezpieczyć się do przodu.
A może faktycznie coś mi się kiedyś z tym okiem stanie? To tak wiesz, już tak trochę abstrahując od tego wszystkiego.
[01:19:50] - Z ducha na zimne.
[01:19:53] - Dobrze się nauczyć tak do przodu troszkę. I nawet jeżeliby miał problem z tym okiem.
[01:19:59] - Przeżarwność.
[01:20:00] - Wiem, przeżarwność. Tak troszkę izolerycznie to powiedziałem. Co tutaj by może jeszcze? Patrzę właśnie tutaj na swoje sny, żeby tutaj jakiś sen przywołać. Mam tych snów trochę nagrane. Potężna moc. Kapitan samolotu. Zakręcone sny, podróże, przebrania. W każdym razie ta cała perspektywa.
[01:20:32] - Jeszcze tak chciałem wrócić do tej koncepcji tego hologramu. Bo w sumie to tak jakbyśmy się zastanawiali, to jeżeli przyjmiemy, że ten wszechświat, cały kosmos jest hologramem, to kto ten hologram nadaje? Jak to wygląda? Czy to już tak zostało zaprojektowane, czy to jest możliwe, żeby ktoś gdzieś wysyłał jakieś źródło tego hologramu? Jakaś inna cywilizacja? Jak myślisz? Czy to po prostu taka jest specyfika całego świata i taka konstrukcja?
[01:21:09] - Pytanie jest bardzo trudne i nikt ci tak naprawdę na to nie odpowie. Ja ci powiem tak: w moich wizjach czy w snach miałem coś takiego, że kiedy wylatywałem w przestrzenie kosmiczne, to zawsze na jakiejś płaszczyźnie pojawiały mi się statki obce. Według mnie bardzo fajnie tutaj w Paranormalium na debatach opowiadają o tych wszystkich technologiach UFO. Ja bym się bardziej skupiał, bo mówimy tutaj o koncepcji również Boga. Kim jest Bóg? Kim jest ten Stwórca? Ja nie używam „Bóg”. Ja używam raczej pojęcia konstruktor, planista, czyli ta osoba, która tak naprawdę to wszystko wymyśliła. Bo jednak ja uważam, że bogami to raczej my jesteśmy. Natomiast wiem, że pychą to brzmi.
Ale ja opieram się tutaj na swoich doświadczeniach, więc uważam, że my jesteśmy tutaj bogami.
[01:22:10] - Przede wszystkim mamy możliwość, żeby nimi zostać. Mamy narzędzia.
[01:22:15] - Tak. Albo jakimiś półbogami, może w ten sposób. Bo jednak to źródło, czyli ten planista, konstruktor, on kiedyś podjął taką decyzję, żeby doświadczyć w innych płaszczyznach, perspektywach po prostu swojego istnienia. Tak jak ja na przykład to widzę w swoich snach, to też to się pewnie wyda śmieszne, ale każda planeta ma jakąś tam, powiedzmy, że swoją duszę albo jakąś taką cząstkę, która powoduje to, że Stwórca poprzez choćby nawet postać ducha jest w stanie odczuwać bycie na przykład planetą. Wiem, że to jest śmieszne, ale dzięki temu człowiek tak naprawdę może się tutaj zamanifestować w tej swojej bąbli rzeczywistości. Ja na przykład wiele mam takich wizji, gdzie właśnie jestem pośrodku tą iskierką, tym światełkiem w tej całej bąbli. A pomimo wszystko na płaszczyźnie tej bąbli z zewnątrz czy z wewnątrz pojawiają mi się na przykład tak, jakbyś sobie wziął taką kulę plazmową. Właśnie teraz na nią patrzę i tak jakbym właśnie widział na tej płaszczyźnie takie różne odbicia. Czyli masz możliwość wglądu w inne różne płaszczyzny w jednym czasie. To jest to, co Monroe pisał.
Przeskakiwanie poprzez focusy tam się bodajże to nazywało. Ja na to mówię levele. Tak po prostu, po swojemu. Natomiast uważam, że rzeczywiście jest coś takiego jak przeskakiwanie przez te płaszczyzny, natomiast nie każdy to odczuwa, bo na przykład moi znajomi, z którymi się spotykam w Londynie i sobie tam właśnie wymieniamy się też swoimi poglądami. Jedni to mają, drudzy nie mają. To kwestia indywidualna. Ale tutaj wracając do tego świata holograficznego. W pewnym sensie tak samo możemy my tutaj zrobić sobie takie doświadczenie na Ziemi, bo wystarczy, że sobie napiszesz jakiś program komputerowy, gdzie będziesz znał od początku do końca podstawy działania tego programu i będziesz wiedział, jak ma ten program się zachowywać i zakończyć. I tak samo myślę, że tutaj to źródło, bo ja bardzo często tego słowa lubię używać, czyli ten programista po prostu wiedział wcześniej Prawdopodobnie jak to wszystko będzie, a może nie wszystko wiedział, ale w większej części wiedział i po prostu rozdzielił się na dwie cząstki męską i żeńską. Tak to mam przedstawione w wizji, również w literaturze jest to tak przedstawiane, żeby doświadczać tego wszystkiego.
Jest to intrygujące. Możemy tutaj rozmawiać, dywagować, ale pieron mnie tak naprawdę...
[01:25:16] - Moglibyśmy się tutaj naprawdę zboczyć. Można by rzucić tezę, że właściwie to niekoniecznie wszechświat jest hologramem, ale na przykład mózg człowieka jest hologramem, nie?
[01:25:28] - Tak. Dlatego ja powiedziałem na samym początku naszej rozmowy, że struktura naszego mózgu jest dokładnie taka sama jak wszechświata. Być może jest tak, że każdy człowiek z nas ma swój własny wszechświat. Mało tego, może mieć wiele wszechświatów. I to też ma jakąś logikę. Bo jakoś to widzimy, jakoś doświadczamy tego poprzez wyjścia na przykład poza ciało czy inne te wszystkie stany, które możemy sobie sprawdzić i doświadczyć. To jest intrygujące. To jest niesamowite. I od zarania dziejów ludzie próbowali do tego dojść, przebrnąć, żeby zrozumieć. Myślę, że tego nigdy nie poznamy.
[01:26:16] - Kiedyś rozmawiałem ze znajomym, który opowiadał, że nawet dzielenie atomów na mniejsze cząstki też nie ma racji bytu, bo gdybyśmy się zagłębiali w takie malutkie cząstki, to doszlibyśmy do przekonania, że one stanowią tak naprawdę osobną całość, że od tej najmniejszej cząstki znowu się rozpocznie cała struktura. Ciężko mi to ująć słowami.
[01:26:51] - Ja wiem, ja rozumiem.
[01:26:52] - W nieskończoność można tak się... Od najmniejszego do największego continuum istnieje. Kosmos jest cały zawarty w tej najmniejszej cząstce czy drobinie atomu.
[01:27:07] - Tak. To jest właśnie to, co teraz teoria kwantowa o tym mówi. Dlatego teoria kwantowa przez jednych jest uznawana za to, do czego człowiek cały czas dąży, żeby zrozumieć. Ale teoria kwantowa ma też sporo dziur, jak szwajcarski ser. Prawdą jest to, że tak jak w teorii kwantowej, to, co powiedziałeś wcześniej, rozdzielasz cząstkę i powstaje kolejna cząstka, która ma dokładnie te same właściwości wcześniejszej cząstki.
[01:27:38] - Tak.
[01:27:39] - Ale to też jest wynik i wpływ obserwatora. Czyli twoja percepcja i postrzeganie na tę cząstkę wpływa na to, co tam dalej będzie. Ale wydaje mi się, że to jest trochę zabawa takiego ślepca, który i tak nigdy nie pozna prawdy, bo to by było bez sensu. Ta największa cząstka to źródło, które rozdzieliło się kiedyś w przeszłości. Tak sobie to zaplanowało, żebyśmy tego nie poznali, bo to byłaby bez sensu gra i zabawa. Natomiast jeszcze wcześniej rozmawiałem o tym. Wydaje mi się, że to wszystko tak naprawdę postrzeganie tego twórcy, który zrobił nam może nie psikusa, ale chciał zrobić sobie po prostu jakieś doświadczenie poprzez nas. Czyli poprzez doświadczanie przez każdego osobno. Wydaje mi się, że to jest ktoś, kto ma odpowiednią technologię. Ja pamiętam w swoich wizjach, kiedy wylatywałem, przelatywałem w każdą inną płaszczyznę, to na każdej płaszczyźnie zawsze mi się na obrzeżach tej płaszczyzny pojawiały jakieś takie statki kosmiczne.
I mało tego, bo to udało się i wyczuć, i ja to widziałem fizycznie, normalnie na ekranie śnienia, gdzie w pewnym momencie, kiedy zaczynałem się skupiać, bo chciałem podejrzeć na przykład, co to za statki. Wbrew pozorom okazywało się, że te statki są bardzo zbliżone do tych naszych samolotów, promów. Troszkę oczywiście mieli inną strukturę, inne skrzydła, ale bardzo szybko się poruszały i zawsze podlatywały pode mnie. Tak jakby telepatycznie dostawały jakiegoś impulsu i były świadome tego, że są obserwowane. I zawsze do mnie podlatywały, ale podlatywały do pewnej odległości i dalej się nie mogły zbliżyć.
[01:29:50] - Są też teorie, że kosmici to jednak jesteśmy my, tylko w jakiejś bardzo odległej przyszłości.
[01:29:57] - Albo przeszłości.
[01:29:59] - Albo przeszłości. Właśnie.
[01:30:00] - Bo jednym z moich doświadczeń było to, że na przykład tak jak tu przedstawiłem w pierwszym odcinku „Czas snu”, gdzie została mi przedstawiona wizja całego mnie powstania. I to jest właśnie to, co tutaj wcześniej mówiłem o tym źródle, gdzie byłem w jakiejś potężnej komnacie, gdzie wszystko było ze światła, ze złota, gdzie pojawiły się dziesiątki czy setki wręcz jakichś takich dziwnych światełek, które przyszły na takie jakby duże ilby, na jakieś specjalne spotkanie, gdzie komuś dano szansę w jakiejś świadomości na to, aby mogła się rozdzielić właśnie i doświadczać. Tam też było rozdzielenie na pierwiastek męski i pierwiastek żeński, a później ta świadomość, ta energia została podczepiona do ciała Obce istoty kosmiczne. W momencie, kiedy podróżowałem przy tych bliższych sferach ziemskich, czyli jeszcze w naszym Układzie Słonecznym, podróżowałem z bytem, który miałem na plecach. Takie miałem wizje. Dopiero później, kiedy wyleciałem za obszar naszej sfery ziemskiej, na najbliższe nasze planety, kiedy podróżowałem troszkę dalej, wyleciałem za Marsa, za Plutona, za dalsze planety, wtedy były to bardziej podróże energetyczno-elektryczne, świetliste, gdzie miałem również pomocnika, ale to się odbywało już na zasadzie takiej komety, motyla z rozciągniętymi skrzydłami. Wychodzi na to, że wszyscy w jakiś sposób mamy. Wszyscy jesteśmy chyba kosmitami. Jesteśmy podróżnikami kosmicznymi, którzy wpadając w naszą sferę, w nasze zagęszczenie grawitacyjne, mają możliwość poprzez Matkę Ziemię, która nam umożliwia poprzez strukturę wszystkich gazów i materii zagęszczenie się w taki sposób, gdzie tworzymy bąble i w tych bąbli możemy się zamanifestować. To jest też fajne doświadczenie.
Można sobie zrobić. Niekoniecznie ono jest związane ze śnieniem, ale można się wprowadzić w stany hipnotyczne. Zresztą tutaj też kiedyś w jakichś audycjach poruszaliście z Basią Pączkowską, którą znam osobiście i Tomka Dubę mieliśmy przyjemność się poznania w Londynie. Basia też opowiadała o tych energiach. Można sobie zrobić takie fajne doświadczenie, kiedy wprowadzasz się w takie transy i masz drugą osobę wobec siebie, gdzie bierzesz tę energię w ręce i tworzysz sobie kulki i tak dalej. Na przykład ktoś znajomy, kolega, koleżanka leży obok ciebie i ją coś boli. Możesz zrobić coś takiego na zasadzie przesyłania energii, ale to nie tak, że oddajesz swoją energię, tylko raczej, że ty jesteś takim przewodnikiem, przekaźnikiem, bo przekazywanie swojej energii wiąże się z utratą twojej energii, a to nie na tym polega, bo będziesz chodził później dwa, trzy dni do tyłu, bo za dużo energii swojej stracisz. A trzeba pamiętać, że druga osoba będzie trochę pasożytem, czyli będzie chciała jak najwięcej tej energii wziąć. Lepiej zabezpieczyć się i powiedzieć, że ja chcę wspomóc tę piękną istotę, która obok mnie leży, ale chcę go wspomóc na zasadzie przekaźnika, żeby móc pomóc zbilansować w jego cierpieniu tam, gdzie jego to miejsce boli. Automatycznie, kiedy takie coś zrobisz i jesteś w miarę już w tych sferach oswojony i wiesz, jak to robić, a to przyjdzie z czasem, będziesz czuł, jak przeskakuje twoja energia.
Dosłownie będziesz czuł tę wiązkę, promień, iskrę, która przeskakuje z twojego ciała do jego. Ale jeszcze pomiędzy tym będziesz czuł opór, taką cienką powłokę, przez którą będzie to wszystko przelatywało. Czyli dosłownie będziesz czuł swoją bąblę. Ja jestem cały czas za tą bąblą, bo tak mi to zostaje cały czas przedstawione. Nieważne, czy to będzie LD, czy to będzie OOBE, czy jeszcze przy użyciu technologii Keshe, zawsze mi ta bąbla wychodzi i wszyscy moi znajomi też o tym mówią, że jest ta bąbla, w której się ty manifestujesz.
[01:35:01] - Tylko czym jest? Jak tworzy się ta bąbla? Skąd się ona bierze? Dużo niejasności mimo wszystko. Dużo pytań.
[01:35:13] - Wiem. I najlepsze jest to, że nie da się tego chyba zbadać tak naprawdę. Ale w sumie tak. Bąbla. Ale jak weźmiesz na przykład atom, to atom też ma strukturę koła i protony, neutrony też podzielone na dwie struktury. Intrygujące to jest.
[01:35:34] - W przyrodzie chyba takie okrągłe kształty są najbardziej naturalne. Jednak planety to wszystko, może nie są to idealne kule, ale jednak są te zaokrąglenia. Te działanie wszystkich sił ze wszystkich stron. Siły oddziałują równolegle, równocześnie, więc może stąd się formują te kształty. Może to ma też jakiś odpowiednik metafizyczny.
[01:36:03] - Kto wie, jak jest. Dowiemy się chyba wszyscy później. Mniejsza z tym. Tak czy inaczej wydaje mi się, że nawet samo to doświadczenie na pewno w jakiś sposób pomoże nam, kiedy będziemy już po tej drugiej stronie, bo to jest jednak nieuniknione i trzeba będzie kiedyś stąd odejść. Natomiast wydaje mi się, że takie doświadczanie pozwala nam troszkę bardziej przygotować się na to, co jest po drugiej stronie i nie bać się śmierci. To jest trochę głupie z ust młodego człowieka, kiedy ktoś mówi już w tym wieku o śmierci. Ale z drugiej strony to jest piękne, bo możemy się przygotować i zdać sobie sprawę, że nasze życie tutaj nie opiera się tylko i wyłącznie na pogoni za pieniądzem. Oczywiście jest to pewnie dla wielu osób wskaźnik. Nie ma co ukrywać, pomaga nam to tutaj przetrwać w tej rzeczywistości. Ale ja osobiście sam stałem się po praktykach tych snów osobą, która nie zwraca już takiej uwagi.
Mało tego, jest u mnie takie coś, że ja wręcz uważam, że możemy sobie sami kreować i tworzyć tą naszą rzeczywistość poprzez, nie wiem, czy to w stanach snu, czy w stanach medytacyjnych. Prosić nasze źródło nas samych wewnętrznych po tej drugiej stronie, bo po tej drugiej stronie tak samo wyglądamy dokładnie jak tutaj. Jesteśmy idealną kopią i możemy tworzyć. Moje doświadczenia na przykład mi pokazują, kiedy pamiętam, miałem chyba 16 czy 17 lat i też się zastanawiałem, bo to już był taki okres: co ja będę robił w tym życiu? Zawsze mi się śniła ta Anglia i w ogóle mnie ciągle do tej Anglii ciągnęło. Miałem też dużo snów związanych z Anglią, pomimo że nigdy wcześniej nie byłem w Anglii. Dużo mi się śnił na przykład jakiś klif nie klif, dużo morza, dużo wody i tak dalej. W tym momencie mieszkam dosłownie osiem minut od klifu.
[01:38:26] - Może twoi przodkowie gdzieś tam pochodzą z Anglii albo nie.
[01:38:31] - Ja kiedyś się w przeszłości zajmowałem, dalej jeszcze co jakiś czas się zajmuję, wglądem do tych przeszłych żyć. Tak, ja mam tutaj źródła angielskie. Zresztą też w rodzinie wypytywałem kiedyś moich rodziców, moją babcię i tak dalej. Mam tutaj jakieś korzenie, to jest prawda. W jednej z takich wizji byłem na przykład takim zamożnym panem z cylindrem, z frakiem, gdzie bardzo lubił chodzić sobie na klif i łowić sobie ryby.
[01:39:08] - No proszę.
[01:39:10] - Rzeczywiście miałem takie wizje. Co prawda nie mam potwierdzenia, ale jednak to już jest 23, 24, 25 lat, jakoś tak temu miałem takie sny. I rzeczywiście mieszkam praktycznie na klifie. To nawet dość podobne miejsce co pamiętam z tych wizji. Ale można mówić, że teraz sobie coś tutaj myślokształty jakieś sobie dopisuję. W każdym razie miałem takie wizje i wylądowałem rzeczywiście w Wielkiej Brytanii. Mieszkam na klifie od 12 lat. Uważam, że w pewnym stopniu mamy chyba wpływ na kreację naszego przyszłego życia. Zresztą pamiętam też jeszcze prywatne rozmowy tutaj z Jarkiem Bzomą, kiedy też właśnie rozmawialiśmy. Jarek Bzoma też mi mówił, że chyba sobie wyćwiczyłem.
Ale to jest praktyka. Po prostu praktyka i doświadczenie, że dochodzisz do takich stanów. Przypuszczam, że Jarek też to miał, gdzie masz bardzo dobry kontakt z tym źródłem i on to nazywa mentalno-kauzalne. On tam ma te swoje nazewnictwa strefy, gdzie wychodzisz już poza tą bąble. Dokładnie za tą granicę, gdzie bardziej poruszasz się już duchem, duszą, energiami niż takim jeszcze odczuwalnym tutaj na płaszczyźnie ziemskiej OOBE na przykład. Gdzie to jest takie jednak bardziej przycielesne i gdzie energiami i tymi czakrami jeszcze bardziej operujesz. Natomiast w tamtych już innych sferach też są czakry, też są jakieś tam czakramy, punkty, ale to są już zupełnie inne. Zresztą tak naprawdę poza ciałem z tego, co ja pamiętam jeszcze z literatury wcześniejszych osób, które opisywały tam swoje relacje kosmiczne, bodajże chyba jest 300 czakr, jeszcze takich energetycznych, ale już takich energetycznych, nie fizycznych. Ja widziałem kilka takich czakr, kiedy wprowadzałem się w kasku i one zostawały mi później w pewnym momencie zdejmowane. Jarek Bzoma też tutaj pamiętam w relacjach mówił, opowiadał, że tutaj jest ta granica, gdzie przekraczając tą granicę mentalno-kauzalną, on to nazywał piąta, szósta granica według jego nazewnictwa, masz możliwość większej rozmowy ze źródłem.
Tylko teraz kwestia, co tutaj jest tym źródłem. Co, robimy przerwę, Kamilu?
[01:42:16] - Wiesz co, ja będę musiał chyba nawet dzisiaj powoli kończyć. Ale słuchaj, jeszcze możemy jakoś to dokleić jutro, jakbyś może miał ochotę, bo ja muszę jeszcze trochę rzeczy posiedzieć.
[01:42:29] - Dobrze.
[01:42:31] - Ogarnąć. Natomiast jutro, jeżeli tylko dysponujesz czasem, to jeszcze możemy to-
[01:42:38] - Dysponuję czasem, Kamilu, tylko wiesz co? Możemy zrobić jutro powiedzmy z godzinkę, pół godzinki sobie jeszcze pogadać, tylko jakby dało radę troszkę później.
[01:42:49] - Słuchaj, nie ma problemu. Ja jutro jestem na nocnej zmianie. Ja akurat jestem stróżem nocnym.
[01:42:54] - Aha.
[01:42:54] - Także mam całą noc, sam sobie organizuję, także nie ma sprawy. Tylko nie wiem, czy nie byłoby problemu, jakbym telefonicznie zadzwonił na Skype'a.
[01:43:06] - Nie, nie ma problemu. Ja i tak tutaj rozmowę ten. Tylko wiesz co, Kamilu, poczekaj. To na którą godzinę byś chciał w takim razie?
[01:43:14] - Słuchaj, nie wiem. Mówisz, że trochę później. To co, 20:00, 21:00 czy jeszcze później?
[01:43:19] - U ciebie 20:00, czyli u mnie jest 19:00. Może być.
[01:43:24] - Czy jeszcze później?
[01:43:25] - Nie, to już będzie za późno. U ciebie 20.
[01:43:29] - Dobra, bo ty masz na nockę do pracy, jakoś tak.
[01:43:31] - Tak, ja mam na nockę. Czekaj, ja sobie tutaj zapiszę godzinę 19, żebym jutro wstał. Ja mam też taki troszkę okres zamieszany, bo i na urlop jadę, i paczki wysyłam. 19 w porządku.
[01:43:45] - Jakoś rozszerzamy temat czy kontynuujemy ten? Jak byś to widział?
[01:43:53] - A chciałbyś jeszcze coś pociągnąć? Bo inny temat mam przewidziany już za dwa tygodnie. Właściwie za trzy, bo będę dwa tygodnie na urlopie w Polsce poza zasięgiem, więc będę miał też temat taki związany, mam tutaj zapisane nawet: „Niewidzialna ręka świadomości” i będę miał tutaj też gościa specjalnego.
[01:44:19] - Aha, to nie ma sensu. To może już to dokończymy, tylko z jakiejś innej strony ugryziemy, nie?
[01:44:24] - Dobra, spoko. Ja sobie przesiedzę jeszcze troszkę tutaj, spróbuję jakieś punkty wypisać, żebyśmy jeszcze może z innej strony w to uderzyli i będziemy jeszcze jutro działać, dobra?
[01:44:37] - No dobra.
[01:44:37] - Dobra. Fajnie. Dzięki Kamil za rozmowę. Trzymaj się, do jutra. Hej, pa pa.
[01:44:42] - Nie ma problemu. Cześć.
[01:44:44] - Hej. Tak. A zatem wysłaliśmy relację, którą przeprowadziłem z Kamilem Młażewskim, członkiem ruchu Oneiro. Mam nadzieję, że wam się spodobała ta cała relacja. Cóż mogę powiedzieć i podsumować? Sen we śnie to jest fakt. Są różne sny we snach. Każdy to jakoś inaczej odczuwa, inaczej przeżywa, inaczej się odczuwa w świadomych snach, inaczej wygląda to w OOBE albo jeszcze w jakichś innych. Niemniej ciężkie są te stany, bo naprawdę czasami mogą być bardzo irytujące, bo tak jak przytoczyłem tu w jednej z relacji członka forum, może być to, że tak użyję słowa, upierdliwe, bo tak naprawdę może doprowadzać do trochę dziwnych sytuacji. Sam pamiętam, kiedy przytoczyłem chyba w Radiu Paranormalium w trakcie audycji live sytuację fałszywego przebudzenia, co też jest intrygujące, bo jak odróżnić fałszywe przebudzenie od snu we śnie?
Da się to odróżnić, ale jest to bardzo ciężkie. Niemniej praktyka, jak to mówią, czyni mistrza, więc tak to tutaj wygląda. Na pewno jest to uciążliwe, ale trzeba robić sobie testy rzeczywistości, a przede wszystkim doskonalić się i kształcić. Mam nadzieję, że spodobała się wam wszystkim ta audycja i będziecie mi pisać jeszcze: more, more, more, więcej, więcej, więcej. Bo jestem troszkę zszokowany, że nie ma negatywów, a ja chcę negatywy, bo negatywy nie są złe. Też potrafią dopingować i pchać mnie do przodu troszkę. Także dziękuję wam bardzo za wysłuchanie audycji i zapraszam na następną audycję. Teraz przypuszczam, że będzie przerwa, bo będę poza zasięgiem internetu niestety w górach, więc następna audycja powinna być, już wam powiem, według rozkładówki 30 stycznia 2017 roku, ale z racji tego, że mnie po prostu nie będzie, bo niestety będę na urlopie, to powinna się odbyć tego albo 13 lutego. Prawdopodobnie 13 lutego. Będzie taka troszkę dłuższa przerwa i po tej przerwie powinno wszystko już wrócić do normy.
Być może wcześniej zrobię audycję po drugiej stronie. Tak, mi się wydaje, że to będzie chyba dobra opcja, ale proszę zerkać z ostatniej chwili na tę zakładkę. Dla przypomnienia sobie otworzę, bo ciężko to ogarnąć tak wszystko naraz. Zakładka „News” albo zakładka „Wkrótce” i tu będę wrzucał informacje. Także dziękuję za wysłuchanie i do następnego razu.