[01:07] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejną, 56. już debatę ufologiczną online, w której będziemy dzisiaj omawiać UFO, WikiLeaks, wybory w USA i różne inne palące, gorące tematy ufologii. Przy mikrofonie Marek Sęk „Ivellios”. Dzisiaj po drugiej stronie Skype'a są z nami: Piotr Cielebiaś, współprowadzący nasze debaty, współpracownik „Nieznanego Świata”. Dobry wieczór, Piotrze.
[01:35] - Dobry wieczór wszystkim. Witam.
[01:37] - I nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy, Chris Smekina z serwisu Nowa Atlantyda. Dobry wieczór, Chrisie.
[01:43] - Dobry wieczór i dzięki za zaproszenie.
[01:45] - Zanim przejdziemy do tematu naszej dzisiejszej audycji, podam jak zawsze kontakty do Radia Paranormalium. Można do nas dzwonić. Nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy również na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Odbieramy także pytania i komentarze z czata, który towarzyszy naszej transmisji na YouTube. Tam również można nas słuchać, a jeżeli ktoś woli, to może nas poszukać na Facebooku. Jesteśmy na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Czekamy również na pytania i komentarze w grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”, a jeśli ktoś chce, to może do nas również wysyłać pytania, komentarze i oczywiście relacje z obserwacji UFO na naszego e-maila: radio@paranormalium.pl.
[02:47] - Jeszcze jedna mała uwaga. Dzisiejsza audycja ma charakter nieco specjalny, dlatego, że niebawem wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Dzisiaj chcieliśmy się odnieść do spraw, o których ciągle słyszymy, a o których nie mieliśmy jeszcze czasu powiedzieć. Chodzi oczywiście o zainteresowanie przede wszystkim Hillary Clinton sprawą UFO, o Johna Podestę, o WikiLeaks i o wiele innych spraw, bo dzisiaj zahaczymy też o parę innych tematów, które są gorące. Także prosimy tych, którzy chcą się z nami podzielić swoimi uwagami, ale nie tylko, także obserwacjami, o kontakt. Nasza linia zostanie otwarta po godzinie 20.00. Wtedy prosimy dzwonić. Na razie z Chrisem skupimy się na roztrząsaniu tematu. Co jeszcze chciałem dodać. Wszystkie osoby, które chcą się z nami dzielić swoimi obserwacjami UFO i które już to zrobiły, chciałbym poprosić o chwilę cierpliwości, bo my tych relacji dostajemy sporo.
Staramy się w miarę szybko odpisywać na te najciekawsze sprawy, ale mamy też z Markiem taki pomysł, żeby w najbliższej przyszłości skompilować z tych relacji taki specjalny odcinek debat ufologicznych, w których zaprezentujemy historie naszych słuchaczy. Dlatego osoby, które chcą się z nami podzielić swoimi obserwacjami, a jeszcze tego nie zrobiły, prosimy o kontakt albo na antenie, albo już poza nią. Tutaj Marek dostarczy wszelkich informacji.
[04:32] - Panowie, dziś pomówimy o kilku ważnych i bardzo aktualnych kwestiach z problemem UFO w tle. W związku ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi w USA, które wywołują tyle emocji, oraz z kilkoma innymi sprawami, postanowiliśmy omówić te kwestie, takie jak poglądy kandydatów na temat zjawiska UFO, przecieki na ten temat upublicznione przez WikiLeaks, a także odwieczna rozgrywka tematem UFO ze strony amerykańskich i nie tylko polityków. Dziś postaramy się również wspomnieć w paru słowach o Maxie Spearsie. Co prawda sprawę śmierci tego samozwańczego ufologa już zdążyły roztrząsnąć porządnie media mainstreamowe i niektóre media uważające się za alternatywne, ale my również postanowiliśmy dzisiaj ten temat poruszyć. Najpierw jednak zacznijmy od kwestii WikiLeaks. Panowie, w transzy dokumentów udostępnionych przez ten portal znajdowała się między innymi korespondencja szefa kampanii prezydenckiej Johna Podesty, w której padało kilka ciekawych odniesień do UFO. Nim do nich przejdziemy, wyjaśnimy, kim jest ów Podesta i dlaczego jest to postać tak ważna dla współczesnej ufologii. Oddam może głos, tradycyjnie, Piotrowi Cielebiasiowi. Piotrze?
[05:48] - Dziękuję. John Podesta to postać, która od jakiegoś czasu przejawia się wszędzie tam, gdzie mowa o ruchu disclosure i o tak zwanym projekcie ujawnienie UFO na szczeblu oficjalnym. Człowiek ten, z pochodzenia Grek, z wykształcenia prawnik, z zawodu polityk. Człowiek, który imał się wielu zajęć, wieluWielu stołków. Był między innymi szefem kadr Białego Domu. Przewodzi think tankowi własnemu. Teraz jest szefem kampanii Hillary Clinton. To bardzo ciekawa postać. Pan troszkę już starszy, choć nie wygląda na swoje lata. Zainteresowany UFO od bardzo dawna, który jest pewien, że amerykański rząd mimo wszystko nie ujawnił wszystkich informacji na temat UFO.
To trochę paradoks, bo zobaczcie, że człowiek, który był tak blisko Białego Domu, który był tuż przy prezydencie, możliwe, że znowu będzie piastował jakiś ważny urząd. Przypomnimy, że był też przez krótki czas doradcą Obamy. I ten człowiek nadal mimo wszystko musi toczyć batalię o to, żeby jakieś informacje na ten temat zostały ujawnione. Mówiąc prościej, choć Podesta przez długi czas znajdował się bardzo blisko najwyższych osób w państwie, nie dowiedział się praktycznie nic, co by zmieniło nasz pogląd na zjawisko UFO. Jest też druga możliwość. Zupełnie realna moim zdaniem, że Podesta wie coś, tylko ranga tych informacji sprawia, że nie może tego ujawnić, będąc cały czas aktywnym człowiekiem politycznie. To też jest całkiem możliwe. Przez lata pojawiało się wiele osób, które w ten czy inny sposób starały się zawalczyć o ujawnienie informacji o UFO. Niektórym może się z tym kojarzyć najbardziej doktor Greer, o którym mówiliśmy już nie raz, czyli człowiek, który skupia się na próbie wymuszenia niejako na władzach amerykańskich ujawnienia informacji o UFO, które są rzekomo zatajane. Jeszcze o tym, czy te informacje są zatajane, będziemy mówić.
A dlaczego Ameryka ogólnie odgrywa tak dużą rolę w historii ufologii? Powodów jest kilka. Pierwszy jest taki, że Stany Zjednoczone może nie były pierwszym na świecie krajem, który zajął się badaniem UFO, bo pierwszym była chyba Szwecja, potem Grecja. Ale to Stany Zjednoczone rozpoczęły naprawdę zaawansowany projekt w latach 40. Projekt Sign, potem Grudge, potem był słynny Blue Book, a potem prawdopodobnie było coś jeszcze, tylko już o tym zupełnie nic nie wiemy. I to Stany Zjednoczone zajęły się badaniem tego zjawiska jako jedna z dwóch wielkich potęg początkowo, teraz jako osamotniony światowy żandarm. Wielu osobom nie chce się wierzyć, że kraj o takich możliwościach nie wie nic o UFO i ta sprawa jest z jednej strony negowana, z drugiej strony trochę bagatelizowana zarówno przez siły powietrzne, które mają mandat do zajmowania się tym zjawiskiem, jak i przez służby specjalne. Moglibyśmy mówić bardzo długo o tym, jak problemem UFO zajmowano się w Stanach Zjednoczonych, ale jest też druga strona medalu. Otóż okazuje się, że ta amerykańska ufologia, amerykański pogląd na UFO stał się kolejnym materiałem eksportowym po McDonaldzie, rock and rollu i innych produktach kultury masowej. I wiele osób postrzega ufologię właśnie przez ten pryzmat czysto amerykański, przez pryzmat Roswell, spisku w Strefie 51, Foxa Muldera i tak dalej.
Tak że to też ma swoje drugie ukryte dno, o czym jeszcze warto powiedzieć, mówiąc o Podeście. Podesta jako człowiek związany z Clintonami na pewno też wie wiele o ich zaangażowaniu, zainteresowaniu zjawiskiem UFO. Oczywiście nie gra ono pierwszej roli w ich działalności politycznej, ale jakąś rolę odgrywa. Chris dzisiaj jako insider, jako człowiek, który tam żyje i ma na pewno lepszy pogląd na tą sprawę, ujawni kilka szczegółów, o których my tutaj szerzej nie wiemy. Bo na razie uwaga naszych mediów skupia się głównie na walce między Trumpem i Clintonową, ale tak naprawdę Amerykanie patrzą na to zupełnie inaczej. My mamy pogląd przefiltrowany przez stacje telewizyjne. Natomiast z perspektywy kogoś, kto tam mieszka, wygląda to zupełnie inaczej. Chris, jak ty oceniasz postać Johna Podesty, który będzie się nam przeplatał dzisiaj przez cały program w zasadzie. Czy to cichy bohater ufologii?
[11:10] - Z pewnością jest to cichy bohater ufologii, dlatego że jego nazwisko przewija się już od jakiegoś czasu i my tutaj w „Paranormalium” dyskutowaliśmy na jego temat na początku roku, kiedy było kolejne uwolnienie różnych e-maili przez WikiLeaks. Zdaje się, w styczniu to wszystko miało miejsce. I już wtedy okazało się, że Podesta jest silnie zainteresowany ufologią, jest zaangażowany w ufologię, że prowadzi szeroką korespondencję z wieloma wpływowymi ludźmi z polityki, jak i z armii, głównie z armii i ze środowiskiem naukowym także. Właśnie w kwestii tego legendarnego już ujawnienia, że należy coś wreszcie zrobić, ażeby zdecydować się, co powiedzieć narodowi, albo nawet i światu, bo już czas jest najwyższy, żeby coś z tym zrobić. Nie można tego trzymać w nieskończoność zawieszonego w powietrzu, bo kiedy się patrzy, co robią media, to one omijają ten temat w zasadzie jak zgniłe jajko i jeżeli coś piszą na temat UFO, to piszą tylko w takich sytuacjach, kiedy można z tego zrobić jakiś temat sezonu ogórkowego albo wyśmiać. Nie ma żadnych poważniejszych analiz.I tak jakby tematu w sumie nie było, a przecież jest i dlatego to wszystko wisi w powietrzu jak miecz Damoklesa. I teraz ktoś musi wreszcie się odważyć i ktoś musi znaleźć sposób, w jaki to zrobić. I WikiLeaks w jakiś sposób ułatwia to zadanie, ujawniając różne e-maile, które z samej swojej natury powinny być kwestią wymiany zdań między tymi zainteresowanymi osobami, stały się tajemnicą publiczną. My dzięki WikiLeaks znamy treść tych e-maili i one mówią o wielu różnych niepokojących sprawach. I teraz Podesta wyrasta na takiego lidera, championa tego ruchu, który miałby rzeczywiście doprowadzić do tego ujawnienia.
Ale w moim przypadku ja patrzę na niego z pewną rezerwą, z tego względu, że jest on silnie związany z Clintonami. Natomiast Clintoni to są ludzie, którzy są uwikłani w najrozmaitsze, często bardzo brudne, niezbyt sympatyczne rzeczy. I teraz zastanawiam się, jak człowiek tego formatu jest w stanie funkcjonować właśnie w tego typu środowisku, z tego typu ludźmi.
[13:45] - Przerwę ci na sekundkę, dobra?
[13:47] - Przerwij.
[13:47] - My tutaj w Europie, chyba jesteśmy w Europie, myślę. Ja się tak nawet trochę czuję. My tutaj w Europie mamy takie pojęcie, że Bill Clinton to taki sympatyczny teraz już dziadek, który kiedyś chichotał się razem z Jelcynem. Ale nie oszukujmy się, w naszych mediach, tych mainstreamowych, głównego nurtu, tych, które są dostępne dla większości ludzi, które kształtują opinie większości ludzi, ci Clintonowie, oczywiście pojawiają się informacje o ich umłużaniu w różnych sprawach, ale raczej takie bardzo oględne. Czy mógłbyś nam powiedzieć, jakie zarzuty są im stawiane? Bo rzeczywiście ciągle się o tym mówi, a tak naprawdę nie wiemy, jak to wygląda z perspektywy drugiej strony oceanu.
[14:35] - Tych zarzutów jest ogromna lista i zaczyna się praktycznie zanim Clintonowie doszli do władzy. Od czasu, kiedy Bill Clinton wystartował na gubernatora stanu Arkansas i zrobił olśniewającą karierę, by wkrótce stać się amerykańskim prezydentem. Zaczyna się to od najrozmaitszych historii w Białym Domu, gdzie tradycyjnie nowy prezydent stara się uszanować zespół ludzi, który tam pracuje, instytucje, które działają tam po to, ażeby ułatwić życie czy zorganizować życie prezydentom. Już w pierwszych dniach właśnie Hillary Clinton, która ma olbrzymie ambicje polityczne, zaczęła robić tam porządki. Między innymi taką pierwszą aferą była Travelgate, gdzie tradycyjnie przez wiele kadencji prezydenckich, niezależnie czy to był prezydent z ramienia demokratów, czy republikanów, jedna osoba, Bill Dale, organizowała wszystkie wyjazdy prezydenckie. Hillary Clinton zrobiła wszystko, żeby go wyrzucić. Doprowadziła do tego, że FBI, które ma ścigać przestępców, po prostu szperało w prywatnym życiu Dale'a i w jego papierach po to, żeby go w jakiś sposób dopaść i usunąć go ze stanowiska, żeby jakieś osoby związane z Clintonami mogły je zająć. Jest to stanowisko lukratywne. Do tego pozatrudniała takie osoby jak Livingston, który teoretycznie miał być szefem jej biura, natomiast on głównie zajmował się tym, żeby szukać haków na przeciwników politycznych Clintonów i również uwikłał w to wszystko FBI najrozmaitszymi metodami. I oczywiście wykorzystywał tę instytucję wyższej użyteczności publicznej, bo ona powinna chronić instytucje, które tworzą państwo amerykańskie, a także obywateli.
Ona usiłowała zaprząc tą instytucję, żeby pracowała na nią i żeby zwalczać swoich własnych wrogów politycznych. Ale to jest tylko maleńki czubek góry lodowej, bo później przyszły dużo gorsze historie. Są to historie związane z pieniędzmi. Słynna historia, gdzie była pomoc dla Haiti przekazywana z różnych stron świata, w większości ze Stanów olbrzymie pieniądze szły do Haiti i zostały one przemielone przez Fundację Clintonów i w międzyczasie okazało się, że na koniec zniknął gdzieś miliard dolarów. Nikt nie wie za bardzo, gdzie te pieniądze się podziały. Fundacja Clintonów jest z kolei gigantyczną maszyną finansową, która działając jako fundacja, jednocześnie bardzo skutecznie pierze olbrzymie sumy pieniędzy, które nie wiadomo gdzie idą, na co one idą, w jaki sposób one są rozliczane. Między innymi Clintonowie są w stanie uniknąć masy podatków właśnie dzięki temu, że piorą swoje własne pieniądze w tej właśnie swojej własnej fundacji, gdzie jest mnóstwo w tej chwili dowodów. I to nie są moje jakieś tam przypuszczenia czy moje sympatie czy antypatie polityczne. Istnieje w tej chwili mnóstwo dowodów na to, że te pieniądze są traktowane jako prywatne pieniądze Clintonów i robią sobie oni z nimi, co żywnie im się podoba. Do tego dochodzą najrozmaitsze inne afery, w które ona jest uwikłana.
Tak jak powiedziałem, lista jest bardzo duża. Najcięższe zarzuty, jakie spadają pod jej adresem, dotyczą tych właśnie słynnych e-maili. Gdzie właściwie jest tu spore zamieszanie, bo to są tysiące e-maili, dziesiątki tysięcy e-maili. Oblicza się, że w tej chwili jest to 33 tysiące e-maili, które ona wysłała z własnego telefonu czy z własnego komputera poza systemem bezpieczeństwa, które gwarantują urządzenia państwowe i systemy szyfrowania ich, a także przekazywania i kontroli nad tymi dokumentami. Ona wybrała drogę, że będzie sobie prowadzić swoją własną korespondencję na temat najrozmaitszych tajemnic państwowych i to wszystko zostało przeniesione na jej prywatny serwer, który jak wszyscy wiemy wcale nie jest bezpieczny. Różni ludzie mogą mieć do nich dostęp, jeżeli wiedzą, czego szukają i jak szukają.O wiele trudniej dojść do serwerów rządowych czy specjalnych agencji wywiadowczych niż do zwykłego prywatnego serwera ustawionego gdzieś w garażu czy w piwnicy u Clintonów, gdzie te e-maile zostały przekazywane. Cała afera z tymi e-mailami ciągle może zatoczyć olbrzymie koło i dotknąć wielu ludzi, a przede wszystkim właśnie Hillary Clinton, która w tej chwili startuje na prezydenta, dlatego że wśród tych e-maili są takie, które wyjaśniają na przykład, co się wydarzyło w Bengazi. Dlaczego ambasador amerykański zginął tam, mimo że 15 minut drogi helikopterem byli Marines gotowi wylądować w Bengazi i mu pomóc i uratować życie jego i jego osłony, ludzi, którzy walczyli razem z nim. Jak wiemy, w Bengazi walczyli oni praktycznie cały dzień i całą noc, i dopiero zostali w tajemniczy sposób zbombardowani super celnym ogniem moździerzy, gdzie dziś wiadomo, że musieli to zrobić wielkiej klasy fachowcy, żeby w ten sposób wymierzyć i tych czterech ludzi, którzy tam walczyli z kilkuset, można tak powiedzieć, bandytami, terrorystami i dawali sobie dość dobrze radę. Oprócz tego okazało się, że w samym Bengazi jest kilka oddziałów CIA i są tam ludzie z bronią, świetnie wyszkoleni, gotowi do tego, żeby dopomóc ambasadorowi.
Tak się nie stało. Dostali rozkaz, żeby zostać w miejscu, gdzie są. Kiedy się dokładniej przyjrzałem tej sprawie, okazało się, że ambasador amerykański uczestniczył w handlu bronią, w czymś bardzo nielegalnym, gdzie broń była przekazywana w różne ręce. I dziś nie ma wątpliwości, że ogromna ilość tej broni trafiła w ręce dzisiejszej ISIS, a wcześniej także i Al-Kaidy, że większość tych dziwnych rebeliantów w Libii, która pokonała Kaddafiego, również na tym skorzystała. Są to działania absolutnie nielegalne i są w stanie nie tylko położyć jej karierę, ale po prostu wsadzić ją na długie lata za kratki. Tych afer jest bez liku. Niemalże każdego dnia wypływają kolejne i właściwie Amerykanie zaczynają się powoli na nie uodparniać w ten sposób, że właściwie już nikogo nie dziwi jakiekolwiek świństwo może dokonać Hillary Clinton po to, żeby osiągnąć swój własny cel. Dochodzą do tego jeszcze bardzo małe sprawki, jednak bardzo irytujące i bardzo widoczne, jak na przykład podporządkowanie sobie mediów, na przykład CNN. Skrót w tej chwili tutaj jest tłumaczony, że jest to Clinton News Network, a także inne media, które sprytnymi zabiegami najprawdopodobniej i różnymi innymi zapewne rzeczami doprowadzili do tego, że te media sprzyjają tylko jednej stronie. Nie ma żadnych dużych mediów, które by publicznie mówiły w miarę dobrze o Donaldzie Trumpie, o przeciwniku, kimkolwiek by on nie był i cokolwiek by on nie reprezentował.
Plus oczywiście do tego dochodzą jeszcze historie związane z zamieszkami na wiecach Trumpa, gdzie dochodziło do różnych bijatyk i wszystko to, co działo się, zostało pięknie sfilmowane przez telewizyjne kamery. Po jakimś czasie okazało się, że wszystkie te awantury zostały doskonale zainscenizowane przez organizację do tego celu stworzoną, taką awanturniczą, właśnie w komitecie wyborczym Clintonów, żeby dokładnie te akcje, te awantury przeprowadzić na oczach kamery, że ci wszyscy aktorzy, bo tak ich trzeba nazwać, brali w nich udział, byli przeszkoleni, co mają robić, jak mają robić, jak mają się ustawić, jak mają wyglądać. I przeprowadzona taka kontrakcja. Ciekawe przez kogo. To jest następna ciekawa rzecz, bo ten ktoś musiał mieć doskonałych fachowców, żeby to zrobić. Wykazała ludzi, którzy za tym stoją i pokazała bez cienia wątpliwości, że zostało to zorganizowane przez Komitet Wyborczy Hillary Clinton i pokazano, jacy to są ludzie. Pokazano ich twarze, wymieniono ich z nazwiska i pokazano przykładowe historie. Co oznacza, że ktoś został wprowadzony do tych właśnie organizacji i mógł czegoś takiego dokonać. A żeby przeprowadzić taką akcję, potrzebni są świetni fachowcy, co również pokazuje, że mamy dziś, tuż na dwa dni przed amerykańskimi wyborami, taką sytuację. Jedni mówią, że przypomina ona trochę wojnę secesyjną, bo naród podzielił się na dwie części, a inni mówią, że właściwie to jest to samo co w Syrii, gdzie też jest wojna między dwoma zwalczającymi się frakcjami.
Walczą one na śmierć i życie. Tutaj też jest walka na śmierć i życie i to napięcie się absolutnie czuje.
[23:31] - I w Polsce też tak jest . Ale Chris, przejdźmy do tego Podesty, bo ja go tutaj przedstawiłem troszeczkę tak, powiedziałbym, tendencyjnie, bo wyszło na to, że to taki fajny facet, który działa gdzieś z tyłu, szukając informacji o UFO. Ale wiemy, że polityka to tarzanie się w błocie i każdy się musi ubrudzić, jak śpiewał Kazik. Podesta na pewno też, powiedzmy, jak wezyr na sułtańskim dworze różne rzeczy widział, różne rzeczy robił. Przypomnijmy, że jego brat jest bardzo znanym lobbystą. A lobbysta to przecież takie ładne określenie bardzo brzydkiego zawodu. Ale cóż, przejdźmy do tego Podesty. Jak myślisz, jak oceniasz jego działalność? Bo jest to rzeczywiście ciekawe. Z jednej strony mamy do czynienia z facetem, który jest cholernie konkretny i wie, czego chceI mimo że puka od lat do tych bram, prosząc o informacje na temat UFO, nie może się dobić.
Ewentualnie jego clearance, jak to się mówi, jest nadal za niski. Jak myślisz?
[24:56] - Clearance prezydentów. To, co wiemy o Podestie, wiemy właśnie z tych ujawnionych e-maili. On nie miał ani ochoty nam o tym opowiedzieć, opowiedzieć o tym światu, co na ten temat myśli i jakie ma zamierzenia. Dowiedzieliśmy się o tym zupełnie przypadkiem i tylko na podstawie tych e-maili on wyrasta w pewien sposób na jakiegoś bohatera tego ujawnienia, że być może on do tego doprowadzi. Próbowałem spojrzeć na te wszystkie grupy, które są w stanie doprowadzić do rzeczywiście oficjalnego ujawnienia poza doktorem Greerem i paroma innymi ufologicznymi grupami. Patrzę tutaj na świat polityki amerykańskiej i ewentualnie kto by to mógł być. I rzeczywiście on tworzy tą bardzo silną grupę. On razem z Clintonami. Natomiast to, co sprawia, że ja nie podchodzę do tego jego pomysłu zbyt entuzjastycznie, to fakt, że kiedy Bill Clinton zostawał prezydentem, zanim został prezydentem, odgrażał się, że jako prezydent otworzy te akta UFO i o tym wszystkim opowie. Dlatego między innymi co jakiś czas, kiedy jest zapraszany w różne show telewizyjne, ma to pytanie na temat UFO i później wszyscy na ten temat dyskutują.
On rzeczywiście miał to pokazać, chciał to rzeczywiście zrobić, do tego dotrzeć, ale okazało się, że amerykańscy prezydenci, którzy są głównodowodzącymi całej armii amerykańskiej, są wodzami naczelnymi, nie mają wystarczającego clearance, żeby móc otworzyć tego typu akta. I Clinton również połamał sobie na tym zęby. Nawet jeżeli prezydent naciska, a Clinton naciskał, wówczas następuje coś w rodzaju miękkiego szantażu z drugiej strony, że druga strona mówi, że jest w stanie to zrobić, ale wówczas wydarzy się to czy coś innego. I prezydent ze strony tej grupy zaczyna tracić poparcie, co mu jest niepotrzebne, bo ma prowadzić swoją własną politykę i potrzebuje zjednać sobie te grupy po to, żeby móc zrealizować swój własny cel. Bill Clinton połamał sobie zęby na tym, żeby ujawnić prawdę czy dokumenty na temat UFO zgromadzone przez amerykańskie agencje i wojsko. I teraz na podstawie tych wszystkich e-maili Podesty, które zostały ujawnione, widzimy, że taką szansę mogłaby mieć Hillary Clinton. Ale ja z kolei patrząc na nią, w ogóle nie widzę jej jakiejkolwiek głębszej fascynacji UFO. Rozmawialiśmy w styczniu o niej i kilku jej wypowiedziach. Właściwie dosłownie paru, bo to były dwie wypowiedzi na temat UFO i tam była nawet jedna historia z Podestą, kiedy on przez Twitter tej dziennikarce, która prowadziła wywiad z Clinton, podpowiadał, że „zapytaj ją o UFO, zapytaj ją o to wszystko”. I ona odpowiedziała, rzeczywiście zapytała i Hillary Clinton powiedziała tak w miarę mgliście, że będzie się starać, że będzie chciała to wszystko otworzyć, ale myślę, że w mózgu tej pani ufologia i kwestia ujawnienia nie jest czymś najważniejszym.
Dla niej najważniejsze są punkty wyborcze. Dla niej najważniejszy jest cel. Tak jak krzyczała na wczorajszym wiecu, podskakując w górę i zachrypniętym straszliwie głosem, i wymachując rękami, krzyczała: „Ja chcę być prezydentem”. Wrzeszczała jak rozwydrzone dziecko. „Ja chcę być prezydentem” i dla niej to jest najważniejsze. Natomiast kwestia UFO i tego ujawnienia dla niej jest o tyle ważna, że być może na tym zyskać kilka głosów. Dopiero kiedy przyjrzymy się temu głębiej, dojdziemy do punktu, o którym mówiłem na samym początku. Do punktu takiego, kiedy uświadomimy sobie, że wszystkie te sprawy związane z UFO zabrnęły zbyt daleko i czas jest już najwyższy, żeby to zrobić. I teraz bardzo ważne jest, kto to zrobi, bo ten, kto to zrobi, nada ton całemu temu ujawnieniu i może na tym coś zyskać. Może też stracić, bo jest to przecież ruletka.
Różne rzeczy mogą się wydarzyć, rzeczy nieprzewidywalne kompletnie, jakie się wydarzą, ale czas już najwyższy, żeby to zrobić. I z tych e-maili, które zostały wykryte przez WikiLeaks i ujawnione, wynika, że istnieją grupy, które są umiejscowione w aparacie administracyjnym przynajmniej Stanów Zjednoczonych, które do czegoś takiego dążą, mają to na uwadze i chcą tego w taki czy inny sposób dokonać. I Podesta jest jednym z tych ludzi, jest jednym z najwyżej postawionych ludzi w kręgach amerykańskiej polityki, jest niezwykle wpływowy. Wszyscy wpatrują się w niego, ale kiedy popatrzymy na jego jakiekolwiek działania na tym polu, nie widzimy nic spektakularnego oprócz tego, że miał plakat z „X-Files” w swoim biurze, że ma dużo różnych zabawek z filmów takich jak „Gwiezdne wojny”, że jest fascynatem UFO i tak dalej.
[30:18] - Ale wiesz, co mnie zainteresowało szczególnie? Że on, oceniając bodajże rok czy dwa lata temu w jednym z wywiadów swoją karierę, bo jest długa, facet ma prawie siedem dych. Zresztą tyle co Clintonowa, chociaż kobietom się nie wypomina ponoć. On powiedział, co jest jego największą porażką. I on powiedział wtedy, że największą porażką jest to, że nie udało mu się nic na tym polu zrobić. Wydało mi się to takieUjawnienia na polu udostępnienia informacji o UFO. Wydało mi się to bardzo ciekawe i dało do myślenia, bo okazuje się, że sprawa może wyglądać banalnie prosto. Jeżeli ktoś miał do czynienia z dokumentami archiwalnymi, to wie, że one mają bardzo różną klauzulę tajności i wystarczy, że jest ona najwyższa w sprawie dokumentów o UFO i po prostu nikt nie będzie miał tam dostępu, nawet jeżeli ma wielkie chęci, to po prostu wąska grupa osób, która ma możliwość czytania tych akt czy dostępu do tych informacji, może też być zobowiązana pewną przysięgą nieujawnienia informacji, które mogą rzutować na sprawy bezpieczeństwa państwa. I sprawa jest prosta. Politycy mogą tego nie przeskoczyć, ale wydaje mi się, że w podejściu zawsze bardziej chodziło o jakieś sprawy historyczne, że on może nie do końca dążył do ujawnienia tego, jak jest naprawdę teraz, tylko co się działo po oficjalnym zakończeniu projektu Blue Book w 1970 roku.
Ale o tym jeszcze będziemy mówić. Chris, wspomniałeś o... A może jeszcze nie o tym. Drodzy państwo, dziś rozmawiamy o tym, co Amerykanie wiedzą o UFO, o tym, czy prezydenci ukrywają prawdę, o tym, czy prawda o UFO to taki slogan, którym się pogrywa na scenie politycznej i o tym, czy Hillary Clinton lub Trump, kiedy znajdą się w Białym Domu, ujawnią prawdę o tym, czym jest zjawisko UFO i czy kosmici są na Ziemi. Chris, powiedziałeś tutaj przed chwilą o tych dokumentach, listach, przeciekach w WikiLeaks. Ja trochę jestem sceptycznie nastawiony do przynajmniej części, do tej pierwszej części, która zrobiła tyle szumu, bo nagle okazało się, że WikiLeaks opublikowało maile Podesty. I to, co zwróciło uwagę na pierwszym miejscu, to maile dotyczące UFO, prawda? Co się tam znajdowało? Znajdował się tam list między innymi do Edgara Mitchella, zmarłego w tym roku szóstego człowieka, który chodził po Księżycu, astronauty, doktora, też założyciela Fundacji Instytutu Nauk Noetycznych. Chris, jak oceniasz te dokumenty, które zostały ujawnione?
Bo tam znajdują się bardzo ciekawe informacje, ale też znajdują się informacje, które tak naprawdę, moim zdaniem, są w ogóle bezwartościowe. Bo tak naprawdę, jeżeli ktoś zna się trochę na ufologii, to wie, co mówił Mitchell przez te wszystkie lata. Przynajmniej kilka razy w roku to przypominano w różnego rodzaju mediach. Wie też, jak to wszystko wygląda od środka i wydaje mi się, że to jest zrobiona troszeczkę burza w szklance wody, jeżeli chodzi o te maile. Jak oceniasz tą sytuację? Czy opinia publiczna nie została znowu zmanipulowana i wpuszczona w kanał, że to jakaś wielka rzecz?
[34:13] - Przede wszystkim te wszystkie ujawnienia WikiLeaks na temat Podesty i UFO, musimy wziąć pod uwagę, że są to absolutnie pobocza tego ujawnienia. To, co zostaje po odcedzeniu, odfiltrowaniu wszystkich brudów dotyczących Hillary Clinton. I praktycznie główne zainteresowanie jest właśnie w kwestiach tych wszystkich politycznych. Natomiast UFO jest na dalszym planie. Istnieje po prostu szereg e-maili i 90% tych e-maili dotyczy polityki. Niewielka ich część dotyczy UFO i jeszcze mniejsza część zupełnie innych spraw, które być może kogoś zainteresują. Dlatego tych e-maili nie jest aż tak dużo. Natomiast ich największą wartość, jaką ja widzę, jest taka, że one pokazują pewien proces. My wiemy, że są ludzie gdzieś w tym Pentagonie, na wyżynach władzy, w różnych organizacjach, think tankach. Wiemy, że są ludzie, którzy myślą o tym, rozmawiają na ten temat, wiedzą więcej niż my wiemy.
I teraz my się tego domyślamy. Natomiast tutaj nie tylko mamy potwierdzenie, że coś takiego istnieje, ale jeszcze widzimy, że jest na ten temat prowadzona dyskusja pomiędzy tymi ludźmi. Ci ludzie najczęściej spotykają się na Google Hangout, niemalże prawie tak jak my tutaj na Radiu Paranormalium, używając Skype'a. Przepraszam. I dyskutują na temat właśnie cywilizacji pozaziemskich. I są to ludzie, którzy nigdy by tego nie powiedzieli na forum publicznym. Natomiast spotykają się regularnie, mają ze sobą powiązania. I jedną z takich osób był właśnie Edgar Mitchell. Edgar Mitchell zmarł niestety w tym roku. Zmarł w przeddzień swojej rocznicy przebycia na Księżycu.
Także w sumie zmarł w pięknym momencie swojego życia. Życie swoje zakończył, przenosząc się być może do tej struktury jedności, o której on sam wspominał w swojej książce „The Way of the Explorer”. Mitchell miał swoje własne doświadczenia i jeszcze do tego dochodzi to, że był to człowiek, który podróżował w przestrzeni kosmicznej, widział parę rzeczy, miał parę najrozmaitszych odczuć i męczyły go one przez lata. I rozpoczął swoją własną działalność na ten temat i w pewnym momencie życia uznał, że musi w to włączyć najwyższych dostojników państwa. Zaczął od Podesty, ale wiemy przecież, że miał również spotkanie z prezydentem Obamą.Z którym na pewno rozmawiał na temat ewentualnego ujawnienia. Dzięki tym właśnie e-mailom z WikiLeaks wiemy, że miał on silny kontakt z władzami Kościoła katolickiego. Tu jest właśnie następna kwestia, którą w ufologii tylko czasem bierzemy pod uwagę. Bardzo często omijamy Kościół katolicki, który jeżeli już o tym rozmawiamy, to traktujemy to jako ciekawostki, że papież chce chrzcić, że szuka się nowych owieczek Bożych i tak dalej. Ale przecież musimy sobie zdać sprawę z olbrzymiego zainteresowania Kościoła katolickiego badaniami przestrzeni kosmicznej. Kościół katolicki posiada swoje własne obserwatoria astronomiczne.
Po co? Przecież nie dla przyjemności. Kosztuje to olbrzymie pieniądze. Kościół katolicki to posiada i czegoś tam wypatruje. Parę razy opowiadałem tutaj na antenie, a także pisałem na Nowej Atlantydzie o tym właśnie nowoczesnym obserwatorium w Arizonie, z tym słynnym teleskopem Lucifer, który wpatruje się w bardzo odległą część przestrzeni kosmicznej, wypatrując czegoś, co nas ciąga w stronę Ziemi. Nie bardzo wiemy, o co chodzi, ale jest to wnikliwie obserwowane. Natomiast samo obserwatorium jest bardzo mocno pilnowane przez prywatną firmę ochroniarską, z którą żartów nie ma. Do tego dochodzą jeszcze informacje o tym, że Watykan, a więc administracja Kościoła katolickiego, jest właścicielem kilku satelit. Ma swoje własne satelity. Oczywiście nie są to informacje, które rozgłasza się po świecie, ale dziś z przecieków wiadomo, że Watykan posiada kilka tych satelit i jakieś informacje dzięki nim są zdobywane.
Więc mamy tutaj silne podstawy do tego, aby wierzyć, że Kościół katolicki jest zainteresowany cywilizacjach pozaziemskich, jest zainteresowany w istnieniu życia pozaziemskiego. I właśnie Edgar Mitchell, z e-maili wynika, byłby takim łącznikiem pomiędzy Kościołem katolickim a władzami amerykańskimi, które w większości są ewangelikami bądź jakiegoś jeszcze innego wyznania. Natomiast to, co chciał zrobić Mitchell, to chciał doprowadzić do wymiany zdań. Dlatego w jednym z e-maili proponuje podejście, takie właśnie spotkanie, gdzie miał uczestniczyć niejaki Terry Mansfield, który był jednym z uczonych katolickich, który miał właśnie w jakiś sposób pokazać, prawdopodobnie oczywiście, w jaki sposób pokazać, jak Kościół katolicki widzi to wszystko, problem ujawnienia i problem istnienia cywilizacji pozaziemskiej. Tak jak już powiedziałem kilka razy wcześniej, zacząłem powtarzać, dzięki tym e-mailom o tym wiemy. Inaczej nie mielibyśmy nawet o tym pojęcia. Dlatego ja widzę wartość w tych e-mailach. Plus do tego pojawiają się tam nazwiska, czasami zaskakujące, jak na przykład nazwisko szefa czy dyrektora raczej muzeum, które mieści się na lotniskowcu Hornet. On się nazywa Bob Fesh. Tak się nazywa ten pan.
Lotniskowiec Hornet ma taki związek z podbojem kosmosu, że między innymi był to okręt, dzięki któremu odnajdywano kapsuły Apollo, które lądowały z powrotem na Ziemi, odnajdywano je w oceanie i ratowały czy zbierały z wody tych astronautów. Tam była przeprowadzana kwarantanna. Między innymi jest takie słynne zdjęcie, że kiedy wracała pierwsza wyprawa kosmiczna z Księżyca, to astronauci siedzą w tej kapsule, gdzie przebywają kwarantannę i przez szybę machają do prezydenta Nixona, który uśmiechnięty przygląda im się i jest bardzo zadowolony z tego, że Stany Zjednoczone były pierwszym krajem, który doleciał do Księżyca, postawił stopę na Księżycu i wszystko się udało do tego stopnia, że wyprawa bezpiecznie wróciła na Ziemię. Robił to lotniskowiec Hornet, ale lotniskowiec Hornet przez to, że był wypakowany, jak na ówczesne czasy, wyrafinowaną elektroniką, dokonywał masę również innych rzeczy dzięki tym urządzeniom, że mógł nawiązywać nie tylko kontakt z kapsułą kosmiczną, ale jednocześnie śledzić jej lot i złapać jej sygnał, kiedy zbliżała się do powierzchni wody, znaleźć ją na tej wodzie i podjąć z niej astronautów. Dysponował urządzeniami, które mógł wykorzystywać do zupełnie innych rzeczy, także właśnie do obserwowania najrozmaitszych niezidentyfikowanych obiektów latających. I też byśmy o tym nie wiedzieli, że skromny dyrektor muzeum, bardzo oryginalnego, na lotniskowcu jest uwikłany w cały proces ujawnienia i jak się okazuje, ma wiele do powiedzenia na temat UFO i ma na ten temat wiedzę, która być może dotyczy bardzo twardych dowodów na istnienie UFO. Bo mówi on o tym, że za każdym razem, kiedy taki pojazd niezidentyfikowany startował z wody bądź lądował w tej wodzie i zanurzał się w jej odmętach, za każdym razem zostawiał po sobie bardzo specyficzny sygnał. Ten sygnał był inny niż cokolwiek zostało stworzone wcześniej przez obiekty na przykład armii amerykańskiej czy Rosjan, czegokolwiek innego. Dlatego przez ten charakterystyczny sygnał można było takie obiekty śledzić, obserwować, dokąd latają, dokąd zmierzają, jak się poruszają, jaka jest ich charakterystyka lotu. A co jeszcze ciekawe, można je było sfilmować.
I właśnie Bob Fesh mówi o tym, że jest przekonany, że gdzieś ktośW jakimś archiwum ma fantastyczne, długie filmy, bardzo ostre, profesjonalnie zrobione właśnie z tych przypadków, kiedy UFO wylatywało z wody i lądowało z powrotem w tej wodzie, a także z odczytów instrumentów, które obserwowały lot takiego UFO. Nie mielibyśmy o tym kompletnie pojęcia i nikt by nie słyszał o Fyshu, gdyby właśnie nie te WikiLeaks. Widzę w nich bardzo dużą wartość, dlatego że rozpoczynają wiele dyskusji na ten temat, wiele nowych wątków, pokazują pewien proces, o którym wcześniej i bez tych przecieków nie mielibyśmy pojęcia. Dziękuję.
[43:55] - Chris, cały czas dochodzą do nas nowi słuchacze. Dla tych, którzy do nas dołączają, śpieszymy z informacją, że mówimy właśnie o przeciekach WikiLeaks na temat listów Johna Podesty odnośnie UFO do wielu innych urzędników i nie tylko. Co mnie osobiście zaskoczyło troszeczkę negatywnie w tej całej aferze, bo rzeczywiście, kiedy pojawiły się te informacje o UFO w WikiLeaks, to mnóstwo portali nie tylko zagranicznych, ale też polskich, takich, jakby to ładnie powiedzieć, żeby nikogo nie obrazić, takich gówienkowatych trochę, napisało, że przełom, że astronauta z Podestą rozmawiają o UFO, że to jest dowód na istnienie obcych. A guzik prawda. Jeżeli ktoś się trochę tym interesował, to zauważy, że jak już powiedziałem wcześniej, Mitchell mówił o tym od zawsze. Mitchell był też kontrowersyjną postacią, bo jak wiemy astronauta Apollo 14, szósta osoba na Księżycu, która w zasadzie pod wpływem dziwnego doznania na orbicie zaczęła interesować się zmienionymi stanami świadomości. Dzięki temu, że miał dostęp do licznych, albo inaczej, że liczne drzwi były przed nim otwarte, postanowił dowiedzieć się tego i owego o UFO, chociaż sam nigdy żadnego nie widział. Dowiedział się między innymi, że po pierwsze rozmawiał prawdą, że UFO cały czas nas odwiedzają, odwiedzali nas, odwiedzają nas od tysięcy lat, że rząd amerykański wie znacznie więcej, a nawet UFO, jak wynikało z tych ostatnich już jego informacji, miało całkiem fizycznie zwalczać pociski wystrzeliwane przez Amerykanów. Potem Mitchell się z tego wycofał. Co było kontrowersyjne w samym Mitchellu?
On twierdził, że to wszystko jest prawda, ale nie może powiedzieć, kto mu to powiedział na przykład. To było dziwne i to nam pokazywało, jak głęboko kwestia UFO i obecności obcych, bo jak wiecie państwo, ja te dwie sprawy oddzielam od siebie. Dla mnie UFO i obcy to nie jest to samo. Ta sprawa jest bardzo głęboko, mówiąc brzydko, zakutana, że jest bardzo głęboko ukryta, że byle kto nie ma do niej dostępu i prawdopodobnie klauzula tajności, ewentualnie naruszenie tej klauzuli obarczone jest bardzo dużymi konsekwencjami związanymi między innymi z odpowiedzialnością prawną i finansową. Dlatego też Mitchell w zasadzie co roku pojawiał się, co roku były przypominane jego wypowiedzi na temat UFO i to po prostu nie zaskakuje. Wiele osób też zapewne znało inną stronę jego działalności. Zajmował się zjawiskami paranormalnymi, parapsychologią oraz poszukiwaniem technologii ekstrakcji wolnej energii. I o tym właśnie było między innymi powiedziane w mailach do Podesty. Oni między sobą też rozmawiali na takim stopniu mało, powiedziałbym, konkretnym, bo jak sobie czytałem te listy, to w zasadzie każdy mógł zaprezentować swoje stanowisko i to nie musiał być nikt znany i nie musiał być nikt z wiedzą, która jest na tym samym stopniu z informacjami, które posiadał Mitchell. Żeby powiedzieć bardziej konkretnie, Mitchell miał ważne, wartościowe informacje, ale nie wiadomo też do końca, z kim rozmawiał i czy te osoby, które gromadziły te relacje, które mówiły, że posiadają jakąś konkretną wiedzę, taką wiedzę posiadały.
Moim zdaniem ta afera z wartością tego wydarzenia została trochę sztucznie rozdmuchana, bo jakbyśmy to wszystko podsumowali razem, to się okazuje, że oni mówią o temacie, o UFO, o którym wszyscy mówią, każdy o nim wie, jest taką tajemnicą poliszynela. Wszyscy o tym mówią, każdy o tym wie, ale jeżeli chodzi o konkrety, to są schowane tak głęboko, że nawet jeżeli ktoś jest przy prezydencie, jeżeli ktoś był astronautą, jeżeli ktoś zna nawet najwyższe osoby w państwie, to do tych informacji i tak nie ma dostępu. O czym nam to mówi, Chris? Mówi nam to o tym, że sprawa UFO jest trudniejsza do rozwiązania, niż jeszcze przypuszczano parę lat temu, bo na początku, kiedy zajmowano się zjawiskiem UFO, wszyscy wierzyli, że to są obiekty spoza planety, które tutaj przylatują po coś. Natomiast nagle się okazuje, że temat jest ukrywany w jakimś konkretnym celu, bo to nie jest tak, że to jest zrobione tylko po to, żeby ukryć i nie pokazać. Nie powiemy wam, bo nie. Moim zdaniem sprawa jest bardziej kontrowersyjna i bardziej tajemnicza, boZ jednej strony wiedza o UFO daje ogromne pole do różnego rodzaju manipulacji. I o tym już nie raz mówiliśmy, że w zasadzie historia ufologii to jedna wielka manipulacja informacyjna. A z drugiej strony to prawdziwe UFO, podkreślam prawdziwe, bo na tym polu, gdzie pojawiają się relacje UFO, jest też mnóstwo innych zjawisk, o których nie powinno się mówić obywatelom, ale prawdziwe ingerencje niezidentyfikowanych obiektów mogą nie być czymś, z czego powinniśmy się cieszyć. I być może dlatego te informacje są ukrywane.
Istnieje też druga, bardzo realna możliwość, moim zdaniem, że oni po prostu nie wiedzą, co to jest. Nie tylko nie wiedzą, ale to coś nigdy się z nimi nie kontaktowało. I na tej zasadzie te informacje są w jakimś stopniu trzymane w tajemnicy, gdyż nawet ze względów prestiżowych przyznanie się do tego, że jakieś obiekty są w stanie przekroczyć amerykańską przestrzeń powietrzną i nic im nie grozi, jest przyznaniem się do porażki w jakimś stopniu. Także przyczyn ujawnienia informacji o UFO może być mnóstwo. A co do tych materiałów WikiLeaks, to jak powiedziałeś, nie ma tak, że UFO i ujawnienie informacji na ten temat jest pierwszym i jedynym celem któregokolwiek z polityków. To zawsze jest gdzieś w tle, zawsze na boku. I prawdopodobnie wszyscy, którzy się tym zajmują, wiedzą, że jest tak trudno wykonać w tej sprawie jakiś krok, że skoro nie dał rady Rockefeller za czasów Clintona, skoro nie dał rady Mitchell, nie dał rady Podesta, nie dało rady kilku prezydentów, to kto może dać radę, prawda? To jest bardzo ważne w zrozumieniu tego wszystkiego. I kolejna sprawa, że jak zauważył jeden z naszych słuchaczy, informacja to w zasadzie na równi dezinformacja. Wszystko, co do nas dociera, przechodzi przez czyjeś ręce.
Wszystko, co do nas dociera, jest poddawane obróbce, jest poddawane cenzurze i jest tworzone tak, byśmy na tej podstawie budowali sobie własną wizję świata. Musimy sobie zadać pytanie, czy to nie jest robione w jakimś konkretnym celu. Moim zdaniem większość tego, co wiemy o UFO dzisiaj, większość tego, jak ludzie to odbierają, jak patrzą na to zjawisko, jest niestety wytworem nie tyle kultury masowej, co również służb specjalnych. I to jest główny problem, bo nagle się okazuje, że my mówimy o latających spodkach i możliwej ingerencji obcych, a kiedy zaglądamy pod podszewkę, to się okazuje, że to wszystko poniekąd prawda, że sama baza do oceny tego zjawiska jest prawdziwa, czyli coś się dzieje. Natomiast to, jak to oceniamy i to, jak to oceniano, niekoniecznie musi być prawdziwe. I tu się kryje cały haczyk tej sytuacji, moim zdaniem. Bo hipoteza o interwencji pozaziemskiej może być tylko jedną z wielu możliwości. Tak mi się wydaje. Marku, co tam dzieje się na czacie?
[52:45] - Na czacie oczywiście gorąca dyskusja. Nie tylko o tematach, które dzisiaj poruszymy, nie tylko o Hillary Clinton i w ogóle o kampanii prezydenckiej. Dużo tutaj jest komentarzy odnoszących się właśnie do WikiLeaks, ale również do mniej ufologicznych spraw, takich jak na przykład to, co armia amerykańska szykuje, czy też może szykować na północy Europy. Natomiast wracając do tematów ufologicznych, w kampanii prezydenckiej Hillary Clinton kilkukrotnie odnosiła się do zjawiska UFO. Podesta z kolei twierdził, że będzie ją namawiał do ujawnienia tajnych informacji, jeżeli wejdzie ona do Białego Domu. Co jest ciekawe, bo Clintonowie byli już zaangażowani w podobny projekt z gatunku disclosure. Czy możecie coś powiedzieć o ufologicznych zainteresowaniach pani Hillary Clinton, czy też, jak by to ujął pewnie Claude Monet, Hitlerii Clinton? Może pierwszego zapytajmy o tę kwestię Chrisa Akins. Chrisie?
[53:46] - Obydwoje Clintonowie mają zainteresowania ufologiczne i każdy o tym wie. Wspominałem wcześniej o tym, że Bill Clinton miał to zrobić i mu się to nie udało. Więc nie wyobrażam sobie sytuacji, w której Hillary Clinton zostaje amerykańskim prezydentem i jest w stanie coś takiego przeprowadzić na przekór innym, którzy chcą taką informację zachować dla siebie bądź nie ujawniać jej teraz. Z tego względu, że znów, jak powiedziałem wcześniej, Hillary Clinton jest uwikłana w całą masę historii, w całą masę spraw. Ludzie, którzy ją popierają na stanowisko prezydenta, robią to między innymi dlatego, że przez to uwikłanie mają ją po prostu w garści. Jest ona maskotką, jest ona laleczką, którą będzie można później sterować w dowolny sposób, dlatego że za dużo o niej jest wiadomo, o wszystkich tych ciemnych sprawkach. To jest między innymi powód, dlaczego wielu Amerykanów, nawet ci, którzy byli oddanymi demokratami, nie będzie na nią głosować. Dzieje się coś absolutnie niezwykłego. Dzieje się taka historia tutaj, która nabrzmiewa z dnia na dzień. Coś w rodzaju takiego unifikującego ruchu społecznego, kiedy ludzie po prostu tak jakby nagle budzili się ze snu i mówili: „No przecież to jest nonsens, żeby głosować na kogoś takiego i kogoś takiego uczynić moim prezydentem tylko dlatego, że należy do właściwej partii”.
A dokumenty mówią same za siebie. Dlatego w przypadku, gdyby ona została prezydentem Stanów Zjednoczonych, nie widzę możliwości, żeby to zrobiła jako jej własny projekt, jako jej własny pomysł.
[55:26] - Myślę też, że nie byłoby to rzeczą najważniejszą w tym, co sama chciałaby prawdopodobnie w przyszłości przeprowadzić. Z kolei ja patrzę na te wszystkie przecieki z WikiLeaks o wiele poważniej, bo jeszcze nie mówiliśmy o innych aktorach tej całej ufologicznej opery mydlanej z przeciekami z WikiLeaks. Mianowicie o tych e-mailach, które dotyczą tak Podesty, jak i na przykład gwiazdora rockowego Toma DeLonge'a i jego działalności w tym wszystkim. Ja się jakiś czas temu zastanawiałem, co tu jest grane, jak to się dzieje, że facet o takiej pozycji politycznej jak Podesta rozmawia sobie z rockmanem na temat UFO i traktują się bardzo poważnie. Ale wszystko stało się jasne w momencie, kiedy zacząłem się przyglądać bliżej DeLonge'owi. To nie jest polski aktor Dyląg, tylko DeLonge Tom, lider zespołu Blink-182. Dobry gitarzysta nawet i wielki fascynat UFO, w sposób bardzo poważny na dodatek. I okazuje się, że Tom DeLonge wydał w tym roku książkę, w marcu bodajże. Książkę, którą ze wstydem przyznaję, wciąż nie czytałem, ale zacznę ją czytać w tym tygodniu, jak tylko do mnie przyjdzie, już ją sobie zamówiłem. Napisał tę książkę, przy jej powstaniu udział brało 10 doradców, jakich miał do dyspozycji Tom DeLonge.
Miał 10 doradców i jak się okazuje, wszyscy ci doradcy to są naprawdę poważne osobistości, przede wszystkim w świecie wojskowym. Jeżeli ktoś, będąc zwykłym rockmanem, ma takich ludzi do pomocy, wówczas stawia to jego pracę w zupełnie innym świetle. Okazuje się, że trzeba to brać absolutnie poważnie. Spójrzmy, jakie to są osoby. Jego głównym doradcą jest generał William McCasland. Ten człowiek przez szereg lat, przeszedł na emeryturę mniej więcej dwa, może trzy lata temu, był dowódcą laboratorium badawczego US Air Force w bazie Wright Patterson. Jego zasięg działania, jego laboratorium tam, żeby pokazać jaka skala jest tego, że to jest bardzo poważna firma, to jest 2,2 miliarda dolarów budżetu rocznie, czyli olbrzymia, kolosalna suma. Pracuje tam prawie 11 tysięcy ludzi, pracowało pod jego bezpośrednim zarządem. Także każdy przyzna, że jest to bardzo poważna osoba. Między innymi to właśnie ten człowiek pracował w tym laboratorium w czasie, kiedy z Roswell przywożono to, co spadło tam właśnie na pustyni.
Te szczątki, które tam znaleziono i także innych, szczątki z innych krach, z tak zwanego UFO. Wszystkie przewożono do bazy Wright Patterson i właśnie były one badane w jego laboratorium. Więc mamy osobę, która wie wszystko na ten temat, wie to wszystko z pierwszej ręki. On nadal jest bardzo aktywnym człowiekiem, generał McCasland jest dyrektorem Stowarzyszenia Technologii Stosowanej w Albuquerque w Nowym Meksyku, także ciągle jest aktywny mimo wieku i jest głównym doradcą Toma DeLonge'a w pisaniu jego książki. Innym doradcą jest na przykład Robert Weiss. Tak to mówią tutaj, wymawiają to nazwisko. W polskiej wymowie czy niemieckiej mówilibyśmy „Wajs”. Tutaj będzie to Robert Weiss. On z kolei był wiceprezydentem programu Skunk Works w firmie Lockheed Martin. Także następna gruba ryba, strasznie gruba ryba, która ma dostęp do najdziwniejszych, najtajniejszych lotniczych technologii, które są tworzone w Stanach na przestrzeni lat, a także do technologii, które być może powstały przy współudziale właśnie, czy na podstawie tego, w jaki sposób rozłożono na części i zrozumiano działanie tych wszystkich obiektów, które spadły na Ziemię, które być może pochodziły z jakiejś innej obcej cywilizacji.
Wreszcie jego doradcą jest następny generał. Nazywał się Michael Carey i był on specjalnym asystentem dowódcy US Air Force Space Command, czyli sił, które jednoczą działania lotnicze z działaniami kosmicznymi. Także człowiek, który również wie bardzo dużo na temat UFO i wie bardzo dużo na temat związków człowieka z cywilizacją pozaziemską, o całym tym zamieszaniu. I właśnie to pokazuje, że wydarza się tutaj coś niezwykłego, coś niezwykle unikalnego, że właśnie człowiek pokroju DeLonge'a zyskuje sobie tak silne wsparcie i jest w stanie uzyskać wiedzę od tak wysoko postawionych osób. Z tych e-maili wynika, że ci ludzie spotykali się dość regularnie na Google Hangout i dyskutowali. Nawet można wywnioskować z tego wszystkiego, że DeLonge jest swego rodzaju tubą tych ludzi, że tworzą oni grupę, która dąży do tego właśnie ujawnienia. Bardzo poważną grupę, dysponującą bardzo poważnymi argumentami. I właśnie DeLonge w jakiś sposób ma to przybliżyć. Kiedy przyjrzeć się temu z bliska, na czym to mniej więcej mogłoby polegać? Na czym polegają, bo my ciągle rozmawiamy, jakie są opory, o co chodzi z tym ujawnieniem, dlaczego nie może być tego ujawnienia?
Czy może być to ujawnienie, czy jesteśmy na nie gotowi, czy nie jesteśmy? Cały czas jest to dyskusja.
[01:01:44] - Chris, ja myślę, że podstawowa rzecz, o którą musimy zapytać i którą myślę, jesteśmy winni naszym słuchaczom, to wyjaśnić, czy chodzi imW tej grupie o to, żeby ujawnić informacje, które zostały zebrane w przeszłości, informacje historyczne, bo o tym mówi Podesta, on w to celuje. Czy chodzi raczej o ustalenie już bardzo konkretnej rzeczy, czy obce cywilizacje lub jakaś inna siła odwiedza nas, albo inaczej, co stoi za aktywnością niezidentyfikowanych obiektów, których się wyjaśnić nie da? Bo to są zupełnie dwie różne rzeczy. Mnie się wydawało, że Podesta zawsze pragnął tego odtajnienia i on nawet wskazywał konkretnie, że jemu chodzi o to, żeby ujawnić informacje zbierane po zamknięciu projektu Blue Book, bo prawdopodobnie zorientował się, że jest to możliwe. Bo to są już informacje stare.
[01:02:50] - Mówisz o Podeście, tak?
[01:02:51] - Tak. Sprzed 40 lat. Związek Radziecki nie istnieje. Czyli w zasadzie jest to wykonalne. Natomiast jeżeli chodzi o odpowiedź już bardzo konkretną na pytanie, co się tam naprawdę dzieje, innymi słowy, kto stoi za obserwacjami UFO, czy to jest jedna siła, czy kilka, to już jest zupełnie inna rzecz. Tak mi się wydaje.
[01:03:16] - Ale jak inna? Bo ja nie rozumiem. To jest jedna historia, która ma kilka odsłon, kilka podejść. Podesta to jest jedno podejście.
[01:03:26] - Jeżeli spojrzymy na to pod takim względem, że oni nagle poproszą amerykańskie władze, służby lub siły powietrzne, żeby ujawniły najtajniejsze informacje, najbardziej drażliwe z perspektywy obrony bezpieczeństwa narodowego, to jest to bezsensowne.
[01:03:47] - Dlaczego?
[01:03:48] - Dlatego, że to jest wykonalne.
[01:03:51] - Przed chwilą wymieniłem trzy osoby ściśle związane z najbardziej tajnymi amerykańskimi projektami, dowodzące tymi projektami, mające wiedzę na ten temat, mające dostęp do tych dokumentów, które są uwikłane w ten projekt, których nazwiska pojawiły się w WikiLeaks. To nie jest tak, że oni będą chcieli złożyć podanie do kogoś, kto decyduje na ten temat. Oni te informacje i tą wiedzę mają. Oni to posiadają. Oni nie muszą się do nikogo zwracać.
[01:04:19] - Dlaczego tego nie zrobią?
[01:04:21] - Dlatego właśnie wspominałem o tej całej awanturze i tej całej filozofii ujawnienia. Zacząłem od tego, kiedy mówimy o ujawnieniu, o czym mówimy, czy człowiek jest w stanie znieść prawdę, czy w stanie jest przyjąć tą prawdę, jaka ona jest?
[01:04:43] - Mówiłem o tym, jak ciebie nie było, bo ciebie nie było przez chwilkę, że jednym z powodów zwlekania z tą decyzją o ujawnieniu może być to, że albo po prostu jej nie znają, albo jest dość ciężka, albo jest bardzo zróżnicowana, bo też tak może być. Ale wydaje mi się, powracając do wątku poprzedniego, o którym mówiłem, czym innym jest rozpatrywanie tego problemu z perspektywy Blue Book na przykład i późniejszej kontynuacji tego projektu, a czym innym jest mówienie już konkretnie, kto za to odpowiada. Dlatego, że jeżeli się przyjrzymy nawet tej retoryce, jaka była stosowana we wszelkich projektach, zawsze mówiono, że są to niezidentyfikowane obiekty. Nigdy nie padało stwierdzenie, kto jest winny. Natomiast tutaj idziemy o krok dalej i pytamy się, kto za to odpowiada. I okazuje się nagle, że nikt nie jest w stanie udzielić konkretnych odpowiedzi w tym zakresie. I z tym wiąże się bardzo poważny problem, bo dotykamy samego jądra, jak powiedziałem również wcześniej, kwestii narodowego bezpieczeństwa. I wydaje mi się, że jeżeli chcieliby się zdecydować na tak drastyczny krok, jak ujawnienie, to trzeba by się zapytać: ujawnienie w sumie czego? Czy ujawnienie informacji na temat intruzji powietrznych, na temat naruszenia przestrzeni powietrznej, czy informacji na temat tych spraw, które zaliczamy do grupy teorii spiskowych, które mówią o możliwych związkach między tymi odwiedzającymi a w tym przypadku armią Stanów Zjednoczonych, siłami powietrznymi? Czy mówimy o wielkiej naukowej zagadce, która za tym wszystkim stoi, z którą nie mógł sobie poradzić osławiony komitet Condona?
Tak to wygląda z mojej perspektywy. Ale powróćmy może do tej Clintonowej nieszczęsnej, bo ja pamiętam, jak opowiadałeś kiedyś, że złapano ją z książką w ręce. I to była książka bardzo mocno ufologiczna.
[01:07:08] - Ja już nie pamiętam tytułu tej książki, ale cały ten fakt z tego powodu nie pamiętam. Dlatego, że właściwie to był taki PR z jej strony, że chciała w ten sposób pokazać, że jest zainteresowana, że rozmyśla nad tym tematem. Ale już wcześniej dziś wyjaśniłem, dlaczego nie wierzę, aby miała jakąkolwiek siłę przebicia w tym całym procesie ujawnienia czy kontynuowania dyskusji na temat UFO. Ona ma zbyt wiele własnych kłopotów z różnymi rzeczami, które się wydarzyły w jej życiu, żeby jeszcze dokładać sobie kolejnych, takich właśnie jak UFO. Co prawda ostatnio padło takie stwierdzenie dość kontrowersyjne i zostało przez wielu uważaneZa jakiś raczej dowcip, za hoax o tym, że w przypadku, kiedy okaże się, że nie jest w stanie wygrać w tych wyborach, a przez to, że wszystko jest w tej chwili robione podczas wyborów komputerowo, w miarę szybko można się zorientować, jaka jest tendencja, jaki jest trend, kto prowadzi i kto na końcu ten wyścig do Białego Domu wygra. Padła taka informacja, o której pisałem na Nowej Atlantydzie i tak ją też nazwałem, że najprawdopodobniej jest tylko wyłącznie fałszywką, że będzie dokonane coś w rodzaju holograficznej inwazji z kosmosu, że będzie można zobaczyć statek kosmiczny, który nagle ląduje i atakuje Ziemię. Chodzi tylko o to, żeby móc przerwać proces elekcji i wznowić go za jakiś czas, kiedy ten czas musi wystarczyć do tego, żeby znów wyrównać siły do następnej rundy. To jedyny związek widzę jej z ufologią. Natomiast w jej świecie jej mąż jest o wiele większym idealistą. W jego przypadku wierzę, że jest zaangażowany w ufologię.
Natomiast ona traktuje to wszystko bardzo praktycznie. Traktuje to wszystko jako sposób zdobywania jakiejś politycznej przewagi. I nawet gdyby uczestniczyła w tym procesie jako prezydent ujawnienia, to tylko ze względów politycznych, o których mówiłem wcześniej, że dochodzimy do momentu, kiedy świat już dojrzał do tego, że musi zostać coś powiedziane. Ten problem i proces ujawnienia narasta jak wrzód. I ten wrzód ktoś musi zdecydować się rozciąć i musi to się stać jak najszybciej. Ten problem jest zbyt palący, żeby móc dłużej czekać. Dlatego myślę, że zastanawiają się nad tym szefowie wielu innych krajów. W innych debatach rozmawialiśmy o Rosjanach, o Putinie i o Miedwiediewie, którzy od czasu do czasu wspominają o tym, że coś wiedzą na temat cywilizacji pozaziemskich, coś wiedzą na temat UFO, wiedzą, gdzie oni są, widzą je, być może nawet kontaktują się z nimi. To samo jest ze strony amerykańskiej. To już nie jest kwestia, co ujawnimy i w jaki sposób ujawnimy.
Tu chodzi o fundamenty, żeby ktoś powiedział, że nie tylko istnieje życie pozaziemskie, ale istnieje także cywilizacja pozaziemska, która być może kontaktuje się właśnie z Ziemianami. I jest to wszystko w jakiś sposób udokumentowane. Dlatego właśnie mówiąc o przypadku Toma DeLonge'a nie dokończyłem tej historii do końca, bo ten fenomen, że to on został właśnie wybrany, a książka, oczywiście przy okazji sprawdziłem, nazywa się „Secret Machines”. „Chasing Shadows” to jest pierwsza książka, to ma być trylogia na temat UFO i ziemskich kontaktów z UFO. W tej dyskusji, o której cały czas mówimy i cały czas nie mogę przebrnąć przez ten punkt, czy ludzie dojrzeli do tego, żeby móc wreszcie dostać tą informację na temat, czy ono istnieje, czy też nie. Być może przekraczamy ten magiczny punkt i Tom DeLonge został wybrany nieprzypadkowo. Nieprzypadkowo ci superpoinformowani, tajni, wysoko postawieni generałowie współpracują właśnie z nim. Dlatego, że oni wierzą, że te wszystkie zagrożenia w przypadku ujawnienia, że ludzie oszaleją ze strachu i wpadną w dziką panikę, w momencie, kiedy dowiedzą się, że istnieje cywilizacja pozaziemska i przelatuje tutaj nad Ziemię, to, że są to ludzie, którzy pochodzą tak jak ja z epoki analogowej, dla których te trzy wymiary są taką silną klatką, że nie potrafią swoją wyobraźnią nawet przez nie przebrnąć. Więc informacja na temat, że ktoś jeszcze istnieje oprócz nas w kosmosie i tu do nas przelatuje, może być nie do zniesienia. Natomiast ludzie, którzy wyrastają już w tej epoce cyfrowej, kiedy mają do dyspozycji internet, komputery, gry komputerowe, mnóstwo różnych najdziwniejszych rzeczy, informacje przychodzą z najrozmaitszych stron.
Oni na ten świat patrzą inaczej. I ci właśnie generałowie upatrzyli sobie DeLonge'a jako kogoś, kto jest takim kontaktem z tymi ludźmi. On rozumie tą nową, młodą generację i jednocześnie reprezentuje sobą na tyle wysoki poziom i do tego ma olbrzymie zainteresowania ufologiczne, które kompletnie opętały jego życie, że on może być tym właśnie elementem, który będzie początkiem tego ujawnienia, że przynajmniej przez jego książki opiszą, w jaki sposób to wszystko przebiegało, jaka jest prawda na temat w ogóle cywilizacji pozaziemskiej na Ziemi. I właśnie na tym miałaby ta epokowa decyzja polegać, że być może nawet do niej niepotrzebny jest wcale prezydent, ale właśnie coś takiego. Przedzieranie się do ludzkiej świadomości, gdzie już niewiele brakuje, ale już właściwie wszystko wiadomo, stąd ci wysoko postawieni generałowie. Do tego dochodzi jeszcze trzecia grupa, która jest grupą ściśle tajną. Z WikiLeaks wynika, bo ja te wszystkie e-maile sobie zgromadziłem i sobie je wyczytałem, usiłując znaleźć jakiś sens w tym wszystkim. Wynika z nich, że istnieje jeszcze jedna grupa. Pierwsza grupa to jest podestę i Hillary. Druga grupa to jest DeLonge i ci generałowie słynni.
I trzecia grupa, która nie jest wymieniona z nazwiska, ale mówi się o niej, że jeszcze ktoś istnieje, że istnieje jeszcze jedna grupa w tej całej nagórce amerykańskiej, na tych wyżynach władzy, która jest bardzo mocno zainteresowana tym właśnie ujawnieniem, że uważa, że nadszedł właśnie czas, że to jest moment na to, aby powiedzieć całą prawdę na temat UFO. Nie wymieniono ich z nazwiska. Powiedziano jedynie, że niektóre osobyZ tej grupy funkcjonują i w tej pierwszej, i w tej drugiej grupie. Ale jest to grupa na tyle poważna, że mówi się o nim nazwiskiem. Dlatego ja uważam, że te WikiLeaks dokonały czegoś absolutnie niezwykłego, pokazując pewne mechanizmy, które dzieją się za naszymi plecami. Nigdy byśmy bez WikiLeaks do nich nie dotarli. I dlatego właśnie ja przykładam do tego wagę. Dla mnie one są ważne i wyczytuję w nich mnóstwo rzeczy, mnóstwo informacji. Najbardziej zdumiewająca, że chłopak z zespołu rockowego jest wspierany przez tak poważne osoby i wszyscy oni spotykali się na Google Hangout i spotykali się z Podestą. DeLonge osobiście spotykał się z Podestą, kręcił nawet wywiad z Podestą i kiedy opublikował trailer z tego wywiadu, natychmiast ten trailer zdjęli.
Cała sprawa gdzieś utknęła. Ten trailer gdzieś jeszcze można zobaczyć, co jakiś czas ktoś to na szczęście scdownloadował z internetu, z YouTube i co jakiś czas gdzieś ktoś to znowu puszcza. Także można zobaczyć ten trailer z Podestą, który być może będąc tą najwyżej postawioną osobą, osobą, która może podjąć jakąś decyzję, ma dostęp do ewentualnie następnego prezydenta, może poruszyć ten proces. Może go rozpocząć. I to wreszcie się wydarzy. Wydarzy się to na naszych oczach. I na tym widzę właśnie tą wielkość i ważność tych przecieków. I tak jak powiedziałem wcześniej, odpowiadając na twoje pytanie, nie widzę zbyt dużej roli w tym procesie Hillary Clinton. Gdyby ona sama z siebie chciała takiego ujawnienia dokonać. Sama z siebie ona absolutnie nic nie może.
Być może w najlepszym przypadku to po prostu strzeliłaby sobie tym samym w kolano, gdyby była prezydentem, próbując na własną rękę zrobić coś takiego. Zostałaby szybko ośmieszona z tego chociażby względu, że spójrzmy na to, co się dzieje w mediach na temat UFO. Już mówiłem też o tym wcześniej. Jest bardzo niewiele i tylko jako zabawne historyjki. Nie ma nic na ten temat poważnego. Od czasu do czasu pojawiają się poważniejsze historie, tak jakby chociaż w jednym z październikowych „Washington Times”, gdzie to były główne headlines gazety o WikiLeaks i o ewentualnym ujawnieniu. I w kwestii powiedzenia wreszcie, że UFO jest faktem realnym, nie tylko realnym, ale jednocześnie funkcjonuje i żyje obok człowieka od zarania naszej cywilizacji. Dzięki.
[01:16:40] - Dziękujemy. Ja jestem trochę sceptyczny. Ja mam bardzo niepokojące reminiscencje odnośnie tego, co się dzieje. Owszem, obecnie mamy do czynienia z sytuacją bezprecedensową, ale też żyjemy w czasach zupełnie innych niż chociażby lata 80., kiedy działy się rzeczy bardzo podobne. Dzisiaj, w epoce internetu, mediów społecznościowych króluje krótka, szybka informacja. Informacje długie, rozległe, niezwięzłe raczej nie przypadną nikomu do gustu. Spójrzmy chociażby na te akta, które ujawniły brytyjskie służby, które dotyczyły zjawiska UFO. Trudno jest przez nie przebrnąć. Nie oszukujmy się, że w przypadku Stanów Zjednoczonych będzie podobnie. Ale do czego zmierzam?
To, że ukazuje się informacja, że w WikiLeaks jest mowa o UFO, że ktoś o tym UFO rozmawia, rzeczywiście trafia do wyobraźni. Ale trzeba sobie zapytać, czy nie przypomina nam to trochę sytuacji sprzed lat, kiedy grupa wojskowych, kiedy grupa oficerów pracujących w wywiadzie kontaktowała się z ufologami, kontaktowała się chociażby z doktorem Bennewitzem, z Feldmanem, z tymi, którzy byli skupieni wokół sprawy Majestic i którzy zostali, brzydko mówiąc, wyrolowani w ten sposób, że wobec nich został zastosowany plan dezinformacji, wprowadzenia w środowisko ufologiczne pewnych informacji, utwierdzenia społeczeństwa w przekonaniu, że rząd amerykański coś ukrywa. My nie oszukujmy się, moim zdaniem nie łudźmy się, że nagle coś się stanie i ta prawda zostanie ujawniona, bo przecież tak naprawdę o jakiej, będzie trochę masło maślane, tak naprawdę, o jakiej prawdzie my mówimy? Wszystko jest wiadome. To jest tajemnica poliszynela. To jest coś, o czym wszyscy wiedzą. Tak jak Strefa 51. Dzieją się tam supertajne rzeczy. Oficjalnie jej nie ma. Nie było do pewnego czasu i tak wszyscy wiedzą, gdzie jest.
Można sobie nawet na nią popatrzeć. Ta metafora stosuje się również do zjawiska UFO. Od lat 40. uskuteczniany jest bardzo dziwaczna polityka, która wtedy mogła mieć jakiś sens. Mianowicie uznano, że UFO trzeba zostawić na takiej pozycji, że z jednej strony ani się mu nie zaprzecza, ani się nie potwierdza. I wtedy, kiedy się pozostawi ten problem w takiej sytuacji, to po pierwsze można stosować kosmitów jako takich odwodowych wrogów. Kiedy się skończyli komuniści, zanim się zaczęli Talibowie, Amerykanie mieli jeszcze zawsze w pogotowiu możliwość nakręcenia sobie kolejnej wojny, do której mogliby się przygotowywać i to by uzasadniało postęp, rozbudowę ich floty w kosmosie. Niewykluczone, że tak się jeszcze stanie.Że kiedy skończy się Państwo Islamskie, to żeby w jakiś sposób znaleźć podstawę do rozbudowy floty kosmicznej broni orbitalnej, chociaż to brzmi dzisiaj jak science fiction, będzie się doszukiwać. Wróci się do tego zagrożenia z kosmosu ze strony obcej cywilizacji. Tylko czy to będzie wiarygodne?
Z drugiej strony w latach 40., 50., 60. pozostawienie tematu UFO w takiej pozycji, że z jednej strony nie mówimy tak, nie mówimy nie, dawało władzom amerykańskim możliwość ukrywania za relacjami o UFO wszelkich tajnych projektów. Wiemy, że tak się zdarzało i pewnie zdarza się do tej pory. Ponadto dawało dobre pole do innych eksperymentów, takich jak chociażby te, które się zrodziły jako dzieci MK-Ultra. I kiedy przyjrzymy się, jak podchodzono do tematu zjawiska UFO na przestrzeni lat, to zobaczymy, że to dla mnie kolejna próba ujawnienia czegoś, co i tak z jednej strony wszyscy wiedzą i co przypominać może, nie musi, kolejny zabieg propagandowy ze strony sił powietrznych. Budzi to we mnie mieszane uczucia. Przypomnij sobie, Chris, kto wchodził w skład projektu Blue Book, kto wchodził w skład NICAP, APRO. Tam byli ludzie, którzy kto wie, czy nie mieli jeszcze bardziej odpowiedzialnych stanowisk na tamte lata. Mimo że to były grupy cywilne, to w tych grupach roiło się od agentów CIA. Przypomnijmy sobie, kim były postaci zaangażowane w badania UFO, chociażby z doktorem Condonem, bo często się wiesza psy na Condonie, ale to będzie brzydko brzmiało.
Często się wiesza psy na jego komitecie. Facet miał bardzo niewyjściowe nazwisko. Już ja mam niewyjściowe, ale on to już, jak Boga kocham. Zawsze jak o nim mówię, to sobie myślę: „Co ludzie? Jak to ludzie widzą?” Jakie osoby wchodziły w skład tych komitetów? To też nie był byle kto. Jeżeli przyjrzymy się temu, jak kształtowano mit o UFO, nie boję się tego słowa, zobaczymy, że to, co dzieje się teraz, jest niepokojącą reminiscencją tego, co już było. Nie mówię, że po raz kolejny ktoś chce kogoś oszukać. Natomiast zapytajmy się: co tak naprawdę zostanie odtajnione? Podesta w swoich wystąpieniach mówi, że jemu chodzi przede wszystkim o materiały, które zostały utajnione po roku 1970 i które dotyczą UFO.
Ale przecież my mamy cały czas do czynienia z przypadkami takimi jak chociażby Stephenville, kiedy działy się rzeczy bardzo dziwne. I teraz pytanie: nawet jeżeli takie incydenty jak Stephenville były wywołane przez nie obiekty UFO, tak zwane prawdziwe UFO, obiekty niestworzone na Ziemi, tylko przez obiekty wytworzone w ramach czarnych projektów, to czy istnieje w ogóle jakikolwiek cień szansy, by prawda na temat tych tysięcy relacji, chociażby o latających trójkątach, które do końca nie wiadomo, czym są, została ujawniona? Wydaje mi się to mało prawdopodobne. Weźmy pod uwagę słynne wydarzenia belgijskie z przełomu 90, 91 roku. Nagle na niebie nad tym malutkim krajem pojawia się chmara latających trójkątów, które swoimi osiągami biją na głowę samoloty wojskowe. Ówczesny minister obrony Belgii mówi, że apeluje do krajów natowskich, żeby się ujawniły. Czy to nie są czasami amerykańskie zabawki? Okazuje się, że ponoć nie. Generał De Brouwer, który działa razem z organizacją SOBEPS nad rozwikłaniem tych spraw, dochodzi do wniosku, że większości nie da się wyjaśnić. I co?
I w zasadzie nic. Sprawa jest pozostawiona w miejscu do dziś. Nikt nigdzie nie ruszył. To nam pokazuje, że tak zwana kwestia disclosure nie jest taka łatwa, jak się wydaje. Bo my możemy wierzyć w różne prawdy. Nikt oczywiście nie zna tej ostatecznej, ale nikt nie może potwierdzić, że istnieje jedyna słuszna koncepcja, która mówi, że UFO to pojazdy jednej cywilizacji, która tu przybywa, żeby coś z nami robić. Relacje zebrane przez ufologów wskazują na coś zupełnie innego, że jest tam totalny rozgardiasz, że jest to zjawisko zupełnie niekontrolowane. Stąd rodzi się pytanie, czy, po pierwsze, te informacje zostaną ujawnione teraz? Odnoszę się do tego, co powiedział Chris. Czy są w ogóle jakieś szanse na to, żeby takie informacje zostały ujawnione?Po drugie, czy rzeczywiście istnieje jakaś obiektywna prawda na temat całości zjawiska UFO?
Czy dotyczy to tylko pewnych wybranych wątków? Bo jeżeli sobie przeanalizujemy całość tego zjawiska, to dobrze wiemy, że to nie ma żadnego sensu. Przyjrzyjmy się chociażby słynnej francuskiej fali UFO z roku 1954. Nagle zobaczymy, że jest tam inwazja karłów z włochatymi torsami, które poruszają się w latających jajach. Porównajmy to z sytuacją belgijską. Porównajmy to z doniesieniem z Woroneża. Porównajmy to z falą z PRL-u 78-81. Porównajmy to z innymi doniesieniami. Porównajmy to z tym, co się dzieje z ufologią obecnie i zadajmy sobie pytanie: czy to jest jedna cywilizacja? Czy to jest jedna siła?
Czy rzeczywiście da się to wszystko włożyć do jednego wora? Doktor Condon, który był tym nieszczęśnikiem mającym podsumować stan wiedzy na temat UFO w roku 1966, miał ogromny problem, bo z jednej strony okazało się, że niektóre relacje de facto mogą świadczyć o tym, że zjawisko UFO istnieje, natomiast nikt nie jest w stanie go nawet zdefiniować dobrze. Dlatego, że jego ogrom manifestacji, jego nieuchwytność jest tak porażająca, że w tym raporcie Condona, który został spuszczony do ufologicznego sedesu, powiedziano wprost, że do tej pory nie udało się o UFO powiedzieć nic konkretnego. I oni doszli do takiego paradoksalnego wniosku w tym projekcie, że skoro do tej pory nie udało się nic powiedzieć, to nie uda się to zrobić też w przyszłości. Możliwe, że doszli do takiego wniosku, iż UFO jest po prostu zjawiskiem totalnie niekontrolowanym, wykraczającym poza jakiekolwiek schematy oceny. Musimy też mieć na uwadze pewną rzecz. Kiedy zjawisko UFO się zaczęło w obecnej formie, nie wiem, czy Kryś się ze mną zgodzi, ja tu zaraz oddam głos, ale kiedy zjawisko UFO się zaczęło w obecnej formie-
[01:28:59] - Nie, wiesz dobrze.
[01:29:03] - Kiedy zjawisko UFO się zaczęło w obecnej formie, to było bardzo jednorodne. Fala latających spodków trwająca mniej więcej od roku 1946, bo wtedy były pierwsze obserwacje, przez 1947, kiedy było mnóstwo i potem było coraz więcej, potem falowo to powracało, była dość jednorodna. I wtedy pierwsi ufolodzy Ruppelt, Hynek czy Keyhoe mieli bardzo łatwe zadanie, bo cóż to mogło być? To wyglądało podobnie, zachowywało się podobnie. Mogli powiedzieć: „Tak, to są obiekty z innej planety, które mogą nas odwiedzać”. Ale potem rodzi się ogromny problem, bo się okazuje, że to, co się zaczęło jako latające spodki, ma milion pięćset sto dziewięćset twarzy. I co z tym zrobić? W Związku Radzieckim był taki ufolog Feliks Zigel. Zigel był zwolennikiem hipotezy pozaziemskiej. Innymi słowy wierzył, że to są kosmici, to wszystko są kosmici.
Ale był facetem na tyle inteligentnym i na tyle gościem o otwartym umyśle, że kiedy sobie przeanalizował te relacje, to doszedł do wniosku, że coś się tu nie klei. Ale żeby jakoś uratować tę hipotezę pozaziemską, doszedł do takiego wniosku, że kosmici się maskują, że tak naprawdę część z tych obserwacji robią po to, żeby ludzie ich nie mogli rozpoznać, jacy naprawdę są. I to jest kwintesencją i podsumowaniem tego, w co wierzy większość ludzi. Poglądy nasze jako społeczeństwa na UFO są bardzo niejednorodne. Dlatego nie boję się mówić o UFO jako o micie, który został stworzony. UFO jako zjawisko tkwiące w jądrze problemu jest niezdefiniowane mimo wszystko, dlatego że my o nim do tej pory nic nie wiemy i wątpię, czy będziemy w stanie powiedzieć na ten temat coś konkretnego. My oceniamy je tylko po owocach działalności. Ale kiedy przyglądamy mu się z różnych stron, to ono z każdej strony wygląda inaczej. I to jest główny problem takich projektów jak disclosure, bo nagle się okazuje, że fajnie jest ocenić na przykład jedno zdarzenie, ale kiedy ocenimy tych zdarzeń 15, to nam się okaże, że mamy 15 różnych historii z 15 różnymi bohaterami. I to jest cały problem.
Ale ja tu poruszyłem mnóstwo wątków, bardzo dużo wątków. Z perspektywy obrony, z perspektywy bezpieczeństwa narodowego ten problem wygląda już bardzo prosto. Dlatego, że mamy wrogie obiekty i tam chyba już nie wiem, czy ktoś pyta, czy one wyglądają tak samo, czy inaczej. Na pewno się zadaje takie pytanie. Natomiast u źródeł tego problemu leży to, że one są. Tylko czy ktokolwiek jest w stanieW sposób jednoznaczny odpowiedzieć na pytanie, udzielić odpowiedzi na pytanie, że oni pochodzą stąd a stąd, że chcą tego a tego. Nikt nie jest w stanie tego zrobić moim zdaniem. Nie trzeba być wybitnie bystrym, żeby to zauważyć. Wystarczy przeanalizować sobie najgłośniejsze przypadki ufologiczne. Takie jest moje zdanie.
Chris?
[01:32:42] - Postawiłeś tu tyle zasieków, że nie wiem, jak się teraz przez nie przedrę. Mnóstwo tematów, musiałem robić notatki. Z masą rzeczy się nie zgadzam. Przede wszystkim zacząłbym od tego, żeby tego zużytego kondona raz na zawsze wyrzucić i mieć ten problem wreszcie z głowy. Także kiedy mówiłeś o tych wszystkich zjawiskach, które wykraczają poza nasze rozumienie, o karłach latających w jajkach, o innych historiach, że zjawisko się nie da uchwycić, nie da się opisać, czy ono jest jedno, czy jest ich milion. Być może mamy do czynienia z jednym zjawiskiem i za chwilę do tego dojdę. Jeżeli patrzymy na historię ufologii czy badania tego zjawiska, patrzenia na to zjawisko, rzeczywiście wynika z niego masa problemów. Nie wiemy, co to jest, skąd to przyleciało, co za tym stoi, co to reprezentuje, czy jest to groźne dla nas, czy też nie. I w ogóle nie mamy nawet definicji, ponieważ ma ono mnóstwo kształtów, odcieni i sposobów objawiania się. Czasami one są wręcz radykalnie śmieszne, bezsensowne, czasami są jako coś twardego i fizycznego, co można wręcz dotknąć, jak w Rendlesham Forest, kiedy ten latający spodek został dotknięty przez jednego z tych żołnierzy, którzy byli bardzo blisko tego zjawiska.
I rzeczywiście jest z tym wszystkim kłopot. Nie można tego zdefiniować. Ale teraz popatrzmy na to przez inny pryzmat. Wszystko to było bardzo trudne do zdefiniowania tylko dlatego, że funkcjonowało w paradygmacie fizyki, która funkcjonowała w tamtym czasie. W tamtym czasie fizyka nie dopuszczała niczego, co wykraczało poza trzy wymiary i czas. Wszystko było zamknięte w newtonowskiej klatce, nie miało żadnego innego wyjścia. Fizyka kwantowa dziś, która wówczas jeszcze była w powijakach, powoli pokazuje najrozmaitsze możliwości kompletnie nowych światów i nowej fizyczności i nowego objawiania się wszystkiego dookoła nas. Nieoczekiwanie mówimy o wszechświecie holograficznym, wszechświecie równoległym, o wszechświecie, który nie jest lokalny do naszego, jest gdzieś indziej. Mówimy o tym, że na przykład wszystko to, co się dzieje nawet tu teraz w Radio Paranormalium, jest być może częścią wielkiego software’u, który gdzieś tam sobie działa w piwnicy u jakiegoś wielkiego ufona, który napisał ten software i rozgrywa się to tak, jakby to było realne. My to odbieramy jako realność, natomiast dla niego jest to zupełnie inne patrzenie na ten wszechświat, na to wszystko.
O tym między innymi mówi, tutaj to będzie pasowało do tego kontekstu, Edgar Mitchell, który kiedy wracał z Księżyca na Ziemię, nagle miał taki rodzaj iluminacji. Wpatrywał się w gwiazdy przez iluminator statku Apollo 14 i nagle mówi, że coś dziwnego się wydarzyło, że poczuł, że on w tym maleńkim statku, w tej maleńkiej kapsule nie jest czymś obcym, zagubionym we wszechświecie, a jest jego częścią, że wszystko jest jedną wielką całością. I to dało mu asumpt do tego, żeby popatrzeć na to z innego punktu widzenia. I teraz cokolwiek by mówić o Mitchellu, o jego mentalności, o jego emocjonalnych pomysłach na temat UFO i ewentualnego życia pozaziemskiego, mamy do czynienia z fizyką, która mówi, że takie rzeczy są możliwe. Mamy do czynienia z fizyką, która mówi, że to, co wydarza się we śnie. I dlatego bardzo cenię te audycje o śnie, które w tej chwili są nadawane w Radio Paranormalium. Być może są właśnie takimi wrotami do prawdziwej, rzeczywistej realności, że to, co się dzieje w naszym świecie fizycznym, ta interakcja z tym wszystkim, z czym mamy do czynienia dookoła, to jest raczej fałszywe, a prawdziwe jest zupełnie inne życie, gdzie wszystko jest absolutnie jedno. Trudno jest to wyjaśnić w paru prostych słowach czy w paru prostych zdaniach, ale chodzi tu głównie o to, że nowa fizyka dzięki tym nowym osiągnięciom, nowemu patrzeniu na rzeczywistość, która nas otacza, pokazuje, że nie jest ona zamknięta w trzech wymiarach i w czasie, że ta koncepcja jest do przełamania i że są inne możliwości. A jeżeli są inne możliwości, one pomagają w patrzeniu i w rozumieniu na zjawisko, które my dziś nazywamy UFO. I być może właśnie z tego powodu dobrnęliśmy do momentu, kiedy ujawnienie jest możliwe.
Właśnie dlatego, na podstawie naszych własnych naukowych badań, które wreszcie wykroczyły poza młot i kowadło, i sierp też zresztą, z czego się bardzo cieszę. I pokazują, że wszechświat i nasze życie wygląda zupełnie inaczej niż to, co usiłują nam pokazać za pomocą laboratoryjnych urządzeń. Bo my byśmy chcieli tego ufona złapać, rozłożyć, pokroić na kawałki jak żabę w pracowni biologicznej i wydobyć z niego jakieś komórki i zbadać jego enzymy i tak dalej. Być może tego wcale nie ma. Być może to działa w zupełnie innej skali. Być może wreszcie cała nasza nauka z jej instrumentami, z jej badaniem i ważeniem, z jejFascynacją i szaleństwem, które prowadzi ją tylko w stronę materializmu, że jeżeli coś jest niezważone i niezmierzone, to nie może to istnieć. A przecież sami wiemy, że istnieje. Tak jak pasja, miłość, nienawiść, wszystkie te uczucia. Spróbujmy je wyodrębnić i zważyć. Wiemy wszyscy, że istnieją, prawda?
A nauka tego nie potrafi uchwycić, zważyć i zmierzyć. Nie potrafi zważyć emocji, nie potrafi określić siły słowa, gdy czytamy książkę i wzruszamy się nad nią albo śmiejemy się z czegoś. I teraz ta nauka insynuuje, że wszystko musi być zważone, zmierzone, wszystko musi być w probówkach, wszystko musi być w jakiś sposób powtarzalne i wszystko musimy walnąć młotkiem, żeby zadźwięczało, wtedy wiemy, że jest. I właśnie fizyka kwantowa, o czym co jakiś czas wspominam tutaj w tych audycjach, wpada na bardzo dziwne sytuacje w swoim rozwoju, które pokazują jej, że to wszystko dookoła nas wygląda inaczej i dzięki temu zupełnie inaczej możemy popatrzeć na cały problem UFO i dlaczego ono objawia się w tak rozmaitych sposobach i w tak rozmaitych miejscach, kształtach i sytuacjach. Dlatego w tym momencie zaczyna to być wszystko nie tylko łatwiejsze do zrozumienia, ale i także nabiera pewien sens. Dlatego dochodzimy do takiego punktu, kiedy na podstawie tej właśnie fizyki nie tylko możemy myśleć o ujawnieniu, ale może być próba dokonania tego ujawnienia. Dla mnie największym problemem, gdyby miało dojść do tego ujawnienia, są dwie rzeczy. Gdyby powiedzieć, że rzeczywiście UFO istnieje i pokazać tego przypadki, pokazać kawałek rozbitego statku kosmicznego i wytłumaczyć, na czym to UFO polega i w jaki sposób te istoty pozaziemskie wchodzą w interakcje z nami, to trzeba by też wyjaśnić, dlaczego dochodziło do abdukcji, dlaczego dochodziło do tych różnych doświadczeń na bydle, kiedy to ginęły przede wszystkim krowy, ale też i inne zwierzęta w dziwnych okolicznościach. Miały na sobie bardzo dziwaczne rany, jakby je coś pobrano i spowodowały one wiele najrozmaitszych śledztw, między innymi FBI to badało, nic nie znalazło. Trwają one do dziś.
Trzeba by się również odnieść i do tego. Dlatego właśnie dochodzimy do takiego problemu, który jest nie tylko kwestią, czy istnieją, ale jeszcze trzeba to w jakiś sposób filozoficznie uzasadnić. I to, że zbliżamy się do takiego punktu, pokazuje mi skala ludzi zaangażowanych w to przedsięwzięcie, ich pozycja, a także różne rozmaite instytucje. Bo my nie mówimy tutaj tylko o Amerykanach, nie mamy tylko na myśli Amerykanach. Wspomnieliśmy o Watykanie na przykład. Czyli nawet władze religijne zaczynają się przygotowywać do czegoś takiego. Czyli ten problem nabrzmiewa. Wspominałem o Rosjanach, że być może oni są bardziej otwarci i gotowi, mają swoją własną koncepcję i ewentualnie się do tego przyłączą. Co jakiś czas mamy te ujawnienia faktów wojskowych z różnych stron, z Anglii, ostatnio Hiszpanii i innych krajów południowoamerykańskich. Oczywiście na razie się troszeczkę z tego podśmiewamy, że nie są to żadne poważne informacje, ale są to pierwsze przejawy tego, że istnieje już taka energia w świecie i taka potrzeba, żeby do tego ujawnienia wreszcie doszło.
Dlatego ja widzę jego szansę. Tak jak jeszcze do niedawna sądziłem, że do niego nigdy nie dojdzie, tak widząc po tych właśnie WikiLeaks, widząc, co się dzieje, uważam, że taka szansa istnieje, że może dojść do sytuacji, że ktoś rzeczywiście posiadający jakiś autorytet w świecie wstanie i powie, i pokaże, na czym to zjawisko polega. Dzięki.
[01:42:50] - Dziękujemy. Ja się odniosę tylko jeszcze do dwóch rzeczy, bo bardzo nam dzisiaj się rozwlekły te nasze pogaduszki z Chrisem. Ja się tutaj zagadałem też trochę. Na szybko. Trzecie pytanie odnosiło się do tego, czy Clintonowie się interesują UFO. Jak Chris powiedział, Hillary miała kiedyś w łapkach książkę o UFO. Ale czy to wystarczy, żeby powiedzieć, że jest tym zafascynowana? Chyba nie. Bardziej ją interesuje chyba zdobycie władzy plus kasa, której czasami brakuje. Bodajże było chyba tak, że ona się tak umówiła z Obamą, że pozwoli mu kandydować na prezydenta, zrezygnuje z wyścigu, kiedy dostanie zwrot kosztów kampanii.
Pamiętam taką brzydką sytuację. W każdym razie druga sprawa: Clinton. Tak się mówiło zawsze, że Clinton Bill jest zainteresowany zjawiskiem UFO. Wyrazem tego miało być to, że za jego kadencji powstała taka grupa, której dyrektorem, głową, koordynatorem był Lawrence Rockefeller. Z tych Rockefellerów. Grupa nie dokonała niczego. Miała takie same cele, jak wszystkie grupy z grupy disclosure, czyli interesują ujawnienie tych informacji, które są tajne. I oczywiście do niczego nie doszło. Opublikowano pewne informacje za kadencji Clintona, uprzednio opatrzone klauzulą tajności. Nie było tam niestety nic o UFO.
I tu w zasadzie się kończy zaangażowanie Clintonów w ten temat. Jest jeszcze druga sprawa, bo Podesta też trochę odpowiada za to, że kojarzy się Clintonową z tym tematem.I on w zasadzie buduje tę stronę PR-u, która ma przyciągnąć ludzi zainteresowanych zjawiskiem UFO. I to mi się troszeczkę nie podoba, dlatego że to jest zawsze odwołanie do jakichś wyborców. Może małej grupy, niedużej, ale zawsze do jakichś. I nie wiemy, ile w tym jest politycznej kalkulacji. Ale to właśnie konkretów. Co do mechaniki kwantowej i tego, czy ona jest w stanie wyjaśnić zjawisko UFO, to na razie jest to pole do rozważań teoretycznych, że ja bym był bardzo ostrożny z wkładaniem wszelkich form tak zwanej fizyki z pogranicza lub fizyki przyszłości, chociaż to dziwne określenie, do wyjaśnienia zjawiska UFO. Nie zgodziłbym się też z tym, że dawniej rozpatrywano to tylko przez pogląd czysto mechanistyczny. Nawet przecież Kenneth Arnold, który był de facto według niektórych pierwszym świadkiem obserwacji UFO w nowej formie, po kilku latach doszedł do wniosku, że to są obiekty niematerialne. To są obiekty, które funkcjonują gdzieś na polu parapsychologii.
Do takiego wniosku doszedł kilka lat po tym, jak widział słynne UFO nad Mount Rainier. Tutaj cały czas pojawiają się pytania, bardzo różne. Dziękujemy za nie. Postaramy się może jakoś do nich ustosunkować. Potem była spora grupa ludzi, którzy zauważali, że UFO podlega zupełnie innym prawom niż ziemska fizyka. Tak że ja bym tutaj był innego zdania. I wydaje mi się również, że bardzo trudno będzie wysunąć konkretne wnioski co do tego, że disclosure może dotyczyć obiektów, które pochodzą z szerszego spektrum naszej rzeczywistości. Równie dobrze disclosure mogłoby się zająć parapsychologią i wszelkimi fantomami, które mogą być wytworem.
[01:46:53] - Dlaczego nie?
[01:46:55] - Dlaczego nie? Mimo wszystko nadal stoję na stanowisku, że mechanika kwantowa jest dziedziną tak skomplikowaną. I co mi się nie podoba, na przykład ostatnio, że czasami dostaję książki od różnych wydawnictw i w ostatnich dwóch latach, nie będę przeczytywał, co trzecia, czwarta książka ma coś kwantowego w tytule. To się stało takim remedium na wszystko. Wszystko się da wyjaśnić kwantowo, opisać kwantowo. Oczywiście to wszystko mówię w cudzysłowie.
[01:47:30] - Mogę dwa słowa tylko się wtrącić? Kiedy mówiłem o fizyce kwantowej, spójrzmy, ja tylko jedną, bardzo króciutką historię tylko tu chcę przekazać. Dlaczego ja na to w ten sposób patrzę i żeby nie rozwadniać tej kwantowości. Spójrzmy na takie doświadczenie w fizyce kwantowej, które jest przeprowadzane z tak zwanym obserwatorem. Okazuje się, że doświadczenie przeprowadzone bez obserwatora ma inny efekt, a przeprowadzane doświadczenie, które jest obserwowane przez jakiegoś naukowca, ma zupełnie inny efekt. Co to pokazuje? Że tym, co się wydarzyło na jego oczach, steruje w jakiś sposób jego świadomość. Pokazuje to, oczywiście wtedy jest bardzo atrakcyjny temat do tych wszystkich newage'owych historii, ale pokazuje, jak silna jest świadomość i być może właśnie świadomość jest rozwiązaniem tej całej zagadki. Być może świadomość jest głównym napędem tego kosmosu. Być może świadomość rządzi fizyką kwantową.
I to właśnie pokazuje, że istnieją rzeczy, których wyjaśnić się na gruncie mechanistycznej fizyki Newtona nie da. Taką fizykę kwantową miałem na myśli. Przepraszam za wtrącanie się.
[01:48:42] - Chciałem coś powiedzieć i zapomniałem. O tym wszystkim mówią przecież hipotezy, które lansuje między innymi Jacques Vallée, które mnie bardzo osobiście odpowiadają. Natomiast ja uważam, że disclosure, jego polityka związana jest zawsze z tą drugą stroną, z hipotezą ETH mówiącą, że ktoś nas odwiedza i to są obce cywilizacje z bardzo konkretnego kosmosu. Ale to rzeczywiście problem do dyskusji i chyba problem nierozwiązywalny, dlatego, że pokazuje nam to, że zagadnienie UFO to nie są, tak jak mówiłeś Kris, materiały dla telewizji, gdzie się pokazuje, że ktoś widział dziwny obiekt i potem wychodzi jakiś przydupas, śmieszkuje z tego. To są tematy poważne i to są tematy wykraczające tak naprawdę poza sferę dyskusji. Nie tylko naukowej, ale też takiej dyskusji w społeczeństwie.
[01:49:52] - Thomas Edison powiedział kiedyś, że to, co rozumiemy, to jest jedna milionowa jednego procenta tego, co nas otacza.
[01:50:02] - Sam zobacz, że zrzucenie całej winy za UFO na obiekty pozaziemskie, że to są kosmici i tyle, zrzuca z barków ludzi ogromną odpowiedzialność i zrzuca cały ciężar zastanawiania się, co to naprawdę jest. Bo jest bardzo bezpiecznie zaakceptować sobie, że to są tylko kosmici i że oni nas odwiedzają. Bo tak naprawdę, kiedy się przyglądamy temu z różnych stron, pozostają nam tylko pytania i to nas nęka, i to nas gryzie. I tak to wygląda. Marku, co tam słychać na naszym czacie?
[01:50:43] - To, co słychać na czacie. Jak widzisz zresztą po tym, co ci przekazuję, dosyć dużo jest komentarzy i pytań odnoszących się nie tylko do tematów ufologicznych. Tutaj jakieś wymiary ludzie sobie podają: 90 na 60 na 90, ale nie będziemy w te wymiary wchodzić. Przechodzimy do czwartego pytania, ale zanim przejdziemy, może-
[01:51:05] - Tego nie, to dobry temat.
[01:51:06] - Dobry temat na pewno. Szczególnie wymiary słuchaczek. Tak pół żartem stwierdzając.
[01:51:12] - Pewnie ktoś pudełko sobie szykuje albo taką trumienkę na ciało wątłego kosmity. Ale ja chciałbym jeszcze dodać, że mówiłem tutaj o otwartej linii, o słuchaczach, którzy mogą dzwonić do nas ze swoimi przemyśleniami. Musimy przesunąć czas otwarcia naszej linii na 21:30. Chcemy z Chrisem jeszcze zahaczyć o kilka ciekawych wątków.
[01:51:39] - Ale zanim zahaczymy o kilka ciekawych wątków, zanim przejdziemy do kolejnego pytania, może podam już kontakty do Radia Paranormalium, bowiem dzwonić jeszcze nie można co prawda, ale można już pisać. Można wysyłać pytania i komentarze. Szczególnie zaś czekamy na relacje z obserwacji UFO. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Czekamy również na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Odbieramy oczywiście komentarze również z czata towarzyszącego naszej transmisji na YouTube. Można nas także znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra, na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam również przesyłać pytania i komentarze na adres e-mailowy: radio@paranormalium.pl.
A kolejne pytanie z naszej ściśle tajnej listy pytań brzmi następująco: jeżeli w trakcie debaty zahaczyliśmy dziś już o disclosure, zastanówmy się, o jakie odtajnienie walczy tak naprawdę John Podesta. Amerykanie nie badają UFO od 1970 roku. Tak przynajmniej oficjalnie twierdzą. Skąd więc pewność, że ukrywają jakieś informacje o UFO? Może pierwszy niech w tym temacie wypowie się Piotr Cielebiaś. Piotrze?
[01:53:06] - O to, o jaką prawdę walczą, to już chyba powiedzieliśmy albo próbowaliśmy powiedzieć. Okazuje się, że nikt nie wie, o jaką prawdę się walczy. Można walczyć o odpowiedź na jedno z pytań. Czy niektóre z tych obiektów, które wyglądają jak sondy z obcych planet, rzeczywiście stamtąd pochodzą? A jeżeli chodzi o badania nad UFO i to, czy Amerykanie coś ukrywają, bardzo łatwo jest to zauważyć. Mówiłem, że oficjalnie USAF, czyli Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych, nie zajmują się tym od 1970 roku, kiedy opublikowano raport Komitetu Condona ujawniający, że zjawisko to nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego. To wytłumaczenie cały czas jest powtarzane. Każde pytanie do rządu, do służb o UFO ze strony obywateli, ze strony organizacji kończy się zawsze tak samo w Stanach Zjednoczonych: że nie bada się tego zjawiska, gdyż nie stwierdzono, że jest groźne. Rzeczywiście nie stwierdzono, że UFO jest groźne w takim wymiarze, że może odpowiadać za inwazję z kosmosu, natomiast bezpieczne kontakty bliskie też nie są, o czym już mówiliśmy podczas jednej z debat, która była temu specjalnie poświęcona. A skąd ta pewność, że oni zajmują się ciągle w Stanach Zjednoczonych badaniem zjawiska UFO od strony formalnej?
Otóż trudno powiedzieć, by kraj, który dysponuje takimi środkami, który dysponuje tak zorganizowanymi siłami powietrznymi, który dysponuje siecią radarową, który dysponuje różnymi formami nadzoru przestrzeni powietrznej. I nie chodzi mi tylko o radary, ale też wszelkie instytucje, które się zajmują tym tak zwanym wywiadem geoprzestrzennym, czyli podglądaniem tego, co się dzieje w innych krajach z satelity. By taki kraj nie interesował się nierozpoznanymi rzeczami, które dzieją się w jego przestrzeni powietrznej. Każdy tego typu incydent, którego nie da się wyjaśnić, musi być z mocy prawa rozpatrywany przez odpowiedni urząd. Jak to wygląda w praktyce? To już może być różnie. Lata 40. chociażby, 50. pokazały, że Stany Zjednoczone początkowo nie ukrywały takich informacji. Zwróćmy uwagę chociażby na sprawę pilota Mantella, który ścigał jeden z takich obiektów, potem się rozbił.
Oczywiście nie przeżył tego wypadku i to stanowiło taki asumpt, powód, dla którego Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych zaczęły, jak mówił major Kehoe, mataczyć w sprawie UFO. Okazało się, że te obiekty przynajmniej po części są materialne, tak wyglądają, ale są zupełnie nieuchwytne. Mogą więc być de facto niebezpieczne, mogą stanowić zagrożenie dla ruchu lotniczego, a sam fakt, że nie da się ustalić ich, że tak powiemWidzę, że Chris wrócił, to dobrze. To, że nie da się ustalić, o co im naprawdę chodzi, już powinno kogoś zainteresować. A jeżeli odnosimy się do konkretów, to po 1970 roku miało miejsce mnóstwo incydentów w Stanach Zjednoczonych, bo dzisiaj o nich mówimy, które pokazywały, że siły powietrzne powinny i interesowały się niektórymi wydarzeniami. Weźmy pod uwagę chociażby słynny przypadek Keslandrum z Teksasu, kiedy dwie kobiety i dziecko zostały napromieniowane przez dziwny obiekt, który wyglądał jak dwa złączone ze sobą stożki, z którego dołu buchało światło. Te kobiety zostały napromieniowane. Mniejsza już o to, czym ten obiekt był, bo możliwe, że był po prostu jakimś tajnym pojazdem testowanym akurat w tamtym miejscu, gdzie te kobiety się przypadkiem znalazły. Ale ta sprawa i całkiem realne obrażenia, których doznały, wywołały zainteresowanie ze strony sił powietrznych. Nie możemy powiedzieć, że tego nie było.
Potem Amerykanie interesowali się wieloma innymi sprawami poza swoimi granicami również. Chociażby słynną sprawą z Teheranu. A w latach 90. mieliśmy do czynienia z kilkoma innymi sprawami, na przykład legendarnym wręcz incydentem z Phoenix z 1997 roku, kiedy, jak mówią pogłoski kuluarowe, prezydent został ewakuowany, przeniesiony w bezpieczne miejsce po tym, jak dziwne obiekty zaczęły się pojawiać w tamtym rejonie. Mówiono potem, że złamał nogę. Nie, że coś mu się stało w nodze i musiał jechać do szpitala. W rzeczywistości, jak niektórzy twierdzą, alarm wywołany przez obiekt UFO sprawił, że prezydenta wtedy umieszczono w jakiejś kryjówce. Potem mieliśmy słynny przypadek z O'Hare, z lotniska w Chicago, potem mieliśmy Stevenville i te wszystkie sprawy znajdowały jakieś odwołanie do sił powietrznych. W przypadku Stevenville takowe było. Także to zainteresowanie de facto jest.
I teraz pytanie, Chris, kto te informacje może zbierać? Bo tak naprawdę może być to obojętnie jaka komórka w obojętnie jakiej bazie wojskowej i nikt może nie mieć najmniejszego pojęcia, że takie sprawy się bada, rejestruje. Ale pozostaje jeszcze jedna ważna kwestia: jak w ogóle można tego typu incydent badać? Badać w sensie naukowym, o czym mówiło już w latach 40. wielu analityków. Możemy je analizować, owszem, możemy analizować obserwacje pod względem statystycznym. Możemy śledzić te obiekty na radarach. I na tym w zasadzie wszystko się kończy, bo ślady pozostawiane przez obiekty UFO są, jak widzicie państwo, bardzo rzadkie. Zdarzają się, ale są rzadkie w porównaniu do intensywności tego fenomenu. Wszelkie inne materialne pozostałości również są albo dyskusyjne, jak chociażby implanty, albo informacje na ich temat często są bardzo dwuznaczne, o czym nieraz mówiliśmy.
Chociażby przypomnijcie sobie te słynne ślady z Delfos, których przypadek był arcyciekawy, ale ślady wyglądały jak słynny krąg grzybowy, krąg czarci. Także rodzi się z jednej strony poważne pytanie nie tylko czy oni są zainteresowani, ale w jakim stopniu Stany Zjednoczone mogą odpowiadać na rosnącą aktywność NOL. Bo cóż więcej można robić oprócz sprawowania nadzoru? Czy słychać w ogóle o jakichś przypadkach, kiedy obiekty te byłyby, tak jak w sprawie Mantella, ścigane przez odrzutowce? Jak to wygląda z twojej perspektywy, Chris?
[02:01:23] - Wiemy z historii ufologii, że był taki okres w historii Stanów Zjednoczonych, kiedy wydano rozkaz, żeby ścigać te niezidentyfikowane obiekty latające. I praktycznie za każdym razem kończyło się to bardzo źle dla pilota i dla jego samolotu. Znikali bądź zostali po prostu zestrzeliwani na ziemię i nigdy nie udało się przechwycić technologią, którą dysponowaliśmy, którą dysponowali Ziemianie. Nigdy nie udało się takiego obiektu przechwycić, nigdy też za bardzo nie udało się zrozumieć, na czym polega broń, którą wykorzystywano przeciwko tym samolotom. Trwało to mniej więcej około rok, półtora i podjęto decyzję, aby już więcej tego nie robić, żeby nie ścigać tego UFO. Natomiast z drugiej strony wiemy, że od czasu do czasu dochodzi do sytuacji, kiedy coś się rozbija na naszej planecie. Od słynnego Roswell, poprzez szereg innych miejsc, gdzie do czegoś takiego doszło, gdzie pojawiło się wojsko, które skrzętnie zebrało wszystko, co zostało po czymś takim, co się na tej ziemi rozbiło. Wówczas to pozwala na przynajmniej próbę zrozumienia.Tego, z czym mamy do czynienia. Dlatego wspomniałem dziś na początku tej naszej dyskusji o generale Williamie McCaslandzie, który był dowódcą laboratorium badawczego w Wright-Patterson w Ohio, w tej olbrzymiej bazie wojskowej, gdzie większość tego typu rzeczy jest składowana, gdzie prowadzi się tego typu badania, gdzie istnieją olbrzymie hangary, które są tak wielkie i tak potężne, że tak naprawdę nie ma ani jednej osoby, która powiedziałaby, jaki one mają kształt, ponieważ ich kształt, ich ściany są przesuwane w zależności od tego, ilu ludzi bierze udział w projekcie i jak wielkie jest to coś, nad czym się aktualnie pracuje. Także przez to zaszufladkowanie, słynne amerykańskie zaszufladkowanie, pomysł, który pozwala na to, aby uczestniczyło w nim wielu ludzi, a jednocześnie żadna z tych osób nie ma pełnego pojęcia na temat tego, czym jest projekt, pozwoliło właśnie na utrzymanie tego typu rzeczy w kompletnej tajemnicy.
I teraz zakładając, że ten generał jest w jakiś sposób uwikłany w ten proces ujawnienia, to oznacza, że coś wie na ten temat, że te informacje, bo on był dowódcą tego laboratorium przez kilkadziesiąt lat, że gdzieś te informacje są zbierane, gdzieś prowadzi się badania. I teraz odpowiedzią na to, w jaki sposób to się rozgrywa, są te wszystkie czarne projekty, o których nie wiemy nic. Czarne projekty zostały stworzone właśnie po to, aby wymknęły się spod kontroli rządowej, dlatego, że każdy obywatel kraju, który prowadzi jakieś tajne badania, w pewnym momencie ma prawo wiedzieć, jako podatnik, o tym, co się tam dzieje, nad czym ci ludzie pracują, jakie doświadczenia były prowadzone. Natomiast jeżeli stworzymy coś takiego jak czarny projekt i do tego dodamy prywatne korporacje, wówczas tajemnica jest kompletna. Korporacje nie muszą dzielić się informacjami na temat tego, co robią, dopóki jest to w jakiś sposób zgodne z prawem albo nikt ich nie złapie na gorącym uczynku. I dlatego te projekty są w stanie nie tylko badać i składować tego typu informacje, ale również realizować jakieś projekty, które być może są symulacją czy emulacją tego typu technologii, która nie należy do nas. Przybyła skądś inąd, z jakiejś innej przestrzeni. I dlatego właśnie bardzo często, kiedy mówimy o UFO, musimy rozgraniczać, czy mamy do czynienia z czymś, co pochodzi nie z naszej planety, czy też jest to po prostu UFO ziemskie. Mamy do czynienia właśnie z prototypem czy realizacją takiego właśnie tajnego, czarnego projektu, gdzie buduje się tego typu historie. I to jest jedyny sposób, którym można wytłumaczyć, jak i gdzie, i kto składuje tego typu informacje.
I jedyny dostęp, jaki my możemy mieć do tych informacji, to jest właśnie przez takich ludzi jak generał McCasland, który jak się okazuje, nie jest sam. Jest cała grupa ludzi na wysoko postawionych stanowiskach, która jest skłonna do tego, aby podzielić się swoją wiedzą. Nie chcą tej wiedzy zabrać do grobu. Wiedzą, że nadchodzi powoli czas, aby o tym wszystkim poinformować, co może być bardzo niepokojące dla wielu ludzi, ale wszyscy tego z niecierpliwością oczekujemy. Także widzę tylko jeden jedyny sposób właśnie, że ktoś z tego grona, które utrzymuje to wszystko pod kluczem i pod klauzulami tajności, wreszcie zacznie sypać i mówić, co się stało, co za tym stoi, nad czym prowadzone są prace i pokazać coś takiego jak na przykład może czarny trójkąt, który wiele wskazuje, że jest jednym z militarnych projektów armii amerykańskiej. Może inne historie, jak na przykład to działo, które zestrzeliwuje meteory, którym popisują się ostatnio Rosjanie, gdzie podejrzewa się, że nad Czelabińskem, a ostatnio nad Buriacją doszło właśnie do zastrzelenia meteoru, co miałoby być odpowiedzią z kolei na następną dziwną i tajną broń, która polegałaby na tym, że można w jakiś sposób wpłynąć na orbitę niewielkiego kosmicznego kamyka, niewielkiej asteroidy i przywalić nią na przykład w dowolny punkt Ziemi, co w tej chwili, przy obecnej technologii i przy obecnej fizyce jest w jakiś sposób możliwe. Także te technologie, które jeszcze jakiś czas temu były, tak mi się wydaje przynajmniej, łatwiejsze do zrozumienia, bo wszędzie były śrubki, nakrętki i była to w sumie mechaniczna maszyna, dziś wkroczyły na pewien absolutnie wyższy poziom i często do czynienia mamy z fizyką, której my sami do końca nie rozumiemy, że widzimy coś bardzo realnego, widzimy realny efekt tego działania, natomiast nie rozumiemy fizyki, na podstawie której coś takiego działa i funkcjonuje. Takim bardzo dobrym przykładem na to może być na przykład broń meteorologiczna. Na początku podejrzewano o to HAARP-a i być może jest w tym dużo prawdy. Natomiast rzeczywiście istnieje sposób na to, żeby podgrzewać jonosferę do tego stopnia, aby móc sterować i stymulować na przykład coś takiego jak wielki huragan.Ostatni przypadek takiego huraganu to był Matthew tutaj w Stanach, w tym roku zresztą, który jeśli przyjrzeć się, w jaki sposób poruszał się, to dokładnie wyglądał tak, jakby był dosłownie sterowany za pomocą radia.
Nawet zatoczył sobie kółeczko nad Cape Canaveral, nad miejscem, skąd wystrzeliwane są rakiety w przestrzeń kosmiczną, gdzie jest prowadzony amerykański program kosmiczny. Jest to główne i najważniejsze miejsce. Okazało się szybko, że wszystkie urządzenia, jakie tam są, wytrzymują maksymalnie wiatr do 200 kilometrów na godzinę. Wiatr Matthew był znacznie silniejszy i tak jakby ktoś się zorientował i zrobił szybką korektę i huragan szybciutko oddalił się od tego właśnie miejsca. Huragan nie miał żadnych powodów, które znają meteorolodzy, bo meteorolodzy wypowiadali się na ten temat i wskazywali na wiele anomalii, jakie towarzyszyły temu huraganowi, żeby właśnie zachowywać się w taki sposób, co pokazuje, że gdzieś funkcjonuje tajna technologia, nie wiadomo, w jaki sposób uzyskana i jaką fizyką dysponująca, która umożliwia tego typu działanie. Kolejnym przykładem może być CERN, w którym w Wielkim Zderzaczu Hadronów rozbija się różne cząstki podatomowe o same siebie. Teoretycznie jest to niewinny instrument naukowy, który kosztuje wiele miliardów dolarów, ale praktycznie okazuje się, że efekt tego działania przekracza nawet ludzką wyobraźnię. Dlatego że znów wchodzimy w sferę tajemniczej fizyki, o której nie mamy pojęcia. Wychodzimy poza fizykę newtonowską, wychodzimy poza nasze wymiary i zaczyna tworzyć się coś, czego do końca nie rozumiemy. Dlatego wiele zjawisk czy część zjawisk, które będziemy nazywać UFO i czasami będziemy przypisywać jakimś istotom pozaziemskim, może być wywoływane właśnie przez ludzi, którzy robią to tutaj na Ziemi.
Dysponują tego typu wiedzą, rozumieją tego typu naukę. Zaczyna się to od historii ze słynnym niemieckim Die Glocke. Do dziś nie wiemy, na czym polegała ta maszyna i co tak naprawdę robiła. Być może właśnie Die Glocke to jest prototyp tego, czym dziś jest właśnie CERN i Wielki Zderzacz Hadronów. Wiemy na przykład, że CERN tworzy bardzo dziwne pole elektromagnetyczne, które jest w stanie spotęgować pole magnetyczne, które tworzy żelazne jądro Ziemi i w związku z tym jest w stanie wpływać na różne zjawiska, takie jak na przykład zorza polarna na biegunach. Jest w stanie prawdopodobnie wpływać na to, w jaki sposób dociera do nas wiatr słoneczny, ale również jest w stanie także ingerować w kosmiczną energię, które tworzą planety, a nawet całe galaktyki. Jest po prostu czymś w rodzaju potencjometru czy oscylatora. Jest w stanie przejąć tego typu energię i dokonać zmiany w jej działaniu i wykorzystać to do swojego własnego celu. Jeszcze raz odpowiadając na twoje pytanie, możemy tylko na ten temat powiedzieć tyle, że jeżeli takie informacje są składowane, a wszystko wskazuje na to, że są, może to być wyłącznie robione na najwyższych szczeblach tajności przez ludzi, którzy są zaangażowani w dane projekty i projekty te są bardzo mocno chronione i prawdopodobnie bardzo długo nie wyjdą na światło dzienne.
[02:12:50] - Tak, ja tutaj chciałem odnieść się jeszcze do tego, co powiedział Chris, ale najpierw kilka słów o najnowszym „Nieznanym Świecie” listopadowym, który się ukazał. W nim jak zwykle bardzo ciekawe artykuły, w tym ostatnia część cyklu o spotkaniach międzywymiarowych. Tak że zachęcam do zakupu. Najnowszy numer „Nieznanego Świata” już w kioskach. Chris, powiedziałeś o tym, że czarne projekty to bardzo znamienna i ważna część amerykańskiej polityki obronnej, pokazująca nam, jak to w ogóle może wyglądać wszystko od środka. Bo my mówimy o UFO, które stanowi tajemnicę i zastanawiamy się, czy rzeczywiście obawy o to, że informacje o prawdziwieniu tego fenomenu przewrócą ludziom głowy i czy te obawy o to są uzasadnione. Ale okazuje się, że Amerykanie nie tylko nie mówią o UFO, ale nie mówią o czasami tak banalnych może wobec tajemnicy tego zjawiska rzeczach jak pieniądze. Miliardy dolarów. 50 miliardów dolarów bodajże w ostatnich latach przeznacza się corocznie na tak zwane czarne projekty. Pozostaje pytanie, czy utrzymanie mitu o zjawisku UFO, o tym zagrożeniu, które cały czas nad Ziemią ciąży i krąży, nie jest czasami na rękę nadal amerykańskiemu rządowi, bo okazuje się, że skoro w latach 60.Amerykańska armia wydawała pieniądze głównie na cele rozpoznawcze.
Od pewnego czasu, jak mówią eksperci, wydaje je głównie na środki wojenne. I okazuje się, że te 50 miliardów dolarów corocznie oficjalnie muszą być na coś przeznaczane. Pytanie, czy utrzymanie tego mitu o UFO nie jest na rękę władzom, które cały czas chcą ukrywać się za tymi nieznanymi obiektami, bo cały czas coś testują. Chris, wiem, że czarne projekty to trochę twój konik. Może czarne projekty nie, ale tak zwana uciekająca cywilizacja, którą można również wtłoczyć w ten obszar. Jak sądzisz, czy polityka nie będzie razić Amerykanów, którzy obciążani są tak ogromnymi należnościami corocznymi w celu budowania rzeczy, których tak naprawdę nigdy nie widzą? Jak daleko wybiegły czarnobudżetowe projekty poza Aurorę, która jeszcze niedawno była krzykiem nowoczesności? Kiedy mówiono o czarnobudżetowych projektach, wszyscy zastanawiali się nad Aurorą, którą zbudowano rzekomo jeszcze w latach 80. Natomiast co może być tam budowane teraz? Czy są to cuda techniki?
Czy są to obiekty, które wykraczają zupełnie poza nasze schematy klasyfikacji? Albo czy wykraczają poza technikę, do której jesteśmy przyzwyczajeni? Jak to z twojej perspektywy wygląda?
[02:16:50] - Właśnie o tym troszkę wcześniej mówiłem, że przestajemy rozumieć fizykę, na jakiej zasadzie to wszystko działa, że nie nadążamy za odkryciami w tych wszystkich dziedzinach. I dlatego rzeczywiście tu masz rację i zgadzam się z tym. UFO jest doskonałym pretekstem do tego, żeby ukryć wiele rzeczy, zwłaszcza tych, które są niezbyt udane. I wiemy o tym wszystkim. Dochodzi do tego jeszcze jeden element, jest to próba naśladowania UFO. Jeżeli istnieje jakaś grupa istot pozaziemskich, która na przykład dokonuje tutaj porwań i dokonuje najrozmaitszych badań, manipuluje w ludzkiej genetyce, co wiemy już od najstarszych czasów, od najstarszych przekazów, to być może te wszystkie czarne projekty zastanawiają się, czego te istoty szukają i próbują robić je same. Po to, żeby znaleźć taką odpowiedź, ponieważ mają różne sugestie, różne informacje, które wskazują, do czego to mogłoby służyć tym istotom, które porywają ludzi na Ziemi czy dokonują okaleczeń bydła na przykład. I wiele sytuacji, z którymi mamy do czynienia, być może jest efektem działania tego typu programów. Myślę, że to wszystko już dawno i daleko wykroczyło poza sferę nie tylko zrozumienia, ale jeszcze oprócz tego stało się wręcz niemożliwe do poinformowania świata na ten temat. Spójrzmy, co się dzieje z tak zwanymi whistleblower.
Oni albo bardzo szybko giną, albo okazuje się, że są ludźmi podstawionymi i wprowadzają jakąś propagandę, która czemuś ma służyć. Albo nigdy nie dochodzą do głosu. Dlatego że dziś bardzo trudno jest taki głos usłyszeć. Żyjemy w potężnym szumie informacyjnym i jest to wołanie wręcz na puszczy. Pomysłów i sposobów rozumienia najrozmaitszych zjawisk jest tak wiele, że głos rozsądku albo jest nieatrakcyjny i w tym wszystkim ginie, albo jest po prostu niezrozumiały. I ludzie wolą jakieś inne, piękniejsze obrazki niż trudniejszą do zrozumienia, ale prawdę. Dlatego te projekty są tym bardziej trudne do wykrycia i sprawdzenia, co się tam dzieje. Oczywiście my tu cały czas mówimy o projektach amerykańskich, ale przecież wiemy, że inni też mają swoje własne, że mają swoje własne Rosjanie, że mają swoje własne Chińczycy, o których kompletnie nic nie wiemy, co kombinują i co się tam dzieje w ich badaniach i w ich pomysłach. Wiemy tylko, że mają wszystkie pieniądze świata, aby tego dokonać. Amerykanie wydają dużo, ale Chińczycy mają gigantyczne ilości pieniędzy, które być może, gdyby je złożyć w banknotach studolarowych, przykryłyby terytorium jednego województwa w Polsce.
To o takich astronomicznych sumach mówimy, więc mając astronomiczne sumy do dyspozycji, możemy dokonywać różnych astronomicznych doświadczeń i wykonywać astronomicznie wielkie projekty. I to widać, bo jeżeli tych pieniędzy jest rzeczywiście tak dużo w tym świecie, to co by się stało, gdyby takie pieniądze były rzeczywiście w obiegu? Stałaby się jedna wielka, gigantyczna hiperinflacja. Tymczasem do niej nie dochodzi, co pośrednio pokazuje, że coś musi się w związku z tym dziać właśnie w przestrzeni kosmicznej. Dlatego że jeżeli efekt, jaki te pieniądzeDokonują, na co zostały przeznaczone, nie zostaje na Ziemi, a na przykład jest wywieziony w przestrzeń kosmiczną wówczas unikamy inflacji. Patrząc na to, co się dzieje w przestrzeni kosmicznej, patrząc na najrozmaitsze programy, być może wiele jest takich czarnych programów. Rzeczywiście ten cały problem odrywającej się cywilizacji zaczyna nabierać wręcz dosłownego kształtu. Dochodzi do tego olbrzymia popularność w tej chwili problemu ewentualnego powtórnego zasiedlenia Marsa. To wszystko jest już w zasięgu niemalże ręki. Kilka prywatnych firm pracuje nad tym wszystkim.
Do końca nie wiemy, jak bardzo są one zaawansowane, jak wiele projektów trzymają w ukryciu. Pokazują nam tylko to, co chcą pokazać. A ponieważ są to firmy prywatne, są to korporacje. Nagle NASA zrezygnowało z zarządzania tym wszystkim, jedynie koordynuje tego typu działania. Dzięki temu żaden z obywateli nie może napisać do swojego senatora czy do centralnego archiwum, ażeby się dowiedzieć, o co tam w tym wszystkim chodzi. Jest to tajemnica korporacji i koniec. Na dodatek korporacja pozwala na to, żeby mieć jak hydra wiele głów, czyli funkcjonować, pracować na terenie Stanów, a być zarejestrowanym zupełnie gdzie indziej i tak dalej. Co pozwala jej łatwo się ukryć i trzymać swoje tajemnice ściśle przy orderach, nie pokazywać, co robi i do czego zmierza, i z kim współpracuje. Dlatego wchodzimy w nowy etap, który według mnie powinniśmy nazywać nowym światowym porządkiem, gdzie demokracja, jaką znamy i rządy państw, jakie znamy, są pieśnią przeszłości. One się zużyły.
Demokracja generalnie z tego, co widzimy, jest bardziej zamieszaniem niż pracą dla wspólnego dobra. Nie pomaga w realizowaniu najrozmaitszych celów. W związku z tym nowa koncepcja nowego światowego porządku, oparta na ponadnarodowych korporacjach dokładnie odzwierciedla to, co definiuje sobą globalizm, a jednocześnie pozwala na dozowanie informacji i trzymanie wszystkiego, co się robi w dowolnych stopniach tajemnicy i wtajemniczenia dla tylko odpowiedniej grupy osób, a jednocześnie realizowanie celów na skalę nie tylko globalną, ale międzyplanetarną. Tak jak na przykład ponowne loty na Księżyc czy stworzenie kolejnego życia, tak jak mówi Elon Musk, który chce od nowa zasiedlać Marsa, który chce dokonać terraformizacji Marsa i chce odbudować jego atmosferę i zrobić z Marsa Ziemię 2.0, zapasową naszą planetę na wypadek, gdyby z tą naszą starą Ziemią coś się stało. Z tym mamy do czynienia. Generalnie widzę ten problem. Bardzo trudno jest mi coś powiedzieć, tak jak prawdopodobnie każdemu innemu naszemu słuchaczowi czy śmiertelnikowi. Chyba że nasz słuchacz jest z bardzo interesującej grupy trzymającej władzę i wie więcej na ten temat. Ja do takich tajemnic oczywiście nie jestem dopuszczany. Mogę się jedynie domyślać, czytać, dowiadywać się bądź przede wszystkim wyciągać wnioski z tego, co się dzieje dookoła.
Dziękuję.
[02:24:22] - Myślę, że teraz możemy już spokojnie otworzyć naszą linię dla słuchaczy. Paru słuchaczy dobijało się wcześniej, żeby wpuścić ich na antenę. Teraz właśnie to uczynimy. Jest z nami Tomasz Pawlus, nasz słuchacz, założyciel klubu Paranormalium w Jarosławiu. Witaj Tomku.
[02:24:41] - Dobry wieczór, witam wszystkich. Witam was.
[02:24:43] - Chciałeś chyba jakieś pytanie przekazać czy komentarz? Z tego, co pamiętam.
[02:24:48] - Tak, bo tutaj i Piotr, i Chris bardzo fajnie wprowadzili mnie. Bo ja mam w sumie taką uwagę do tego wszystkiego, do tego całego projektu czy jak to nazwać, tego disclosure. Ja to nazywam tak zwany double cover. Wiem, że w tej chwili może bardziej to by pasowało do audycji Claude'a, ale mi się wydaje, że te wszystkie ujawnienia, to wszystko, co się pojawia, jak dla mnie to są troszkę pseudoujawnienia, powoduje, że oni, tak zwane oni, wiadomo, o kim mówimy, zawłaszczają sobie jedyną właściwą prawdę o zjawisku UFO poprzez ujawnienia. „My wam pokażemy to i to będzie znaczyć, że my sobą gwarantujemy, że to jest prawdziwe”. I w ten sposób będą mieli bardzo ładną drogę do deprecjonowania każdych innych, następnych, ewentualnych pojawiających się odkryć czy jakichś przecieków, które będą mówić wtedy: „Nie, to one przychodzą nie od nas. To jest nieprawda”. Jestem ciekaw, co wy myślicie o takim zachowaniu, bo to mi się wydaje, że proste wytłumaczenie takie, że pojawiają się osoby, ci gwizdacze po polsku, czy oni też nie są sterowani? Czyli dajemy wam troszkę, wy się przekonacie, że to jest prawda, a później, tak jak mówiłem wcześniej, będziemy mogli każdą inną informacjęDeprecjonować, bo my żeśmy wam dali o wiele więcej, więcej żeśmy wam powiedzieli, a za nami stoi US Army, British coś tam, coś tam czy rząd rosyjski. Jestem ciekaw, co wy o tym myślicie.
[02:27:10] - Myślę, że oczywiście jest to bardzo trzeźwe i dobre spojrzenie na ten temat, ale w świetle tych obecnych przecieków z WikiLeaks zaczyna to wszystko wyglądać, że coś się w tym wszystkim zmienia. Do tej pory mieliśmy do czynienia z pojedynczymi osobami, mieliśmy do czynienia z częścią jakiejś informacji bądź z informacją zafałszowaną. I tak to wszystko przebiegało. Natomiast ja cały czas tutaj próbuję przekonać może wszystkich słuchaczy, że być może nadchodzi moment, że rzeczywiście zbliżamy się do tego ujawnienia. Wnioskuję to na tej podstawie, że uwikłane są w to osoby, które bardzo głęboko siedzą w tej tematyce, są głęboko zakorzenione w najwyżej postawionych strukturach władzy, są decydentami w wielu przypadkach o tym, co się z daną informacją dzieje i rozgrywa. Są też ludźmi, którzy z pierwszej ręki mają informacje na temat tego, co jest wiadomo na temat właśnie innego życia niż ziemskie czy też ewentualnie istnienia obcej cywilizacji, która nas tutaj odwiedza. Te osoby tak wysoko postawione wskazują na to, że istnieje silna potrzeba, aby do tego właśnie doszło i że nie mamy do czynienia właśnie tak, jak wspomniałeś tutaj w pytaniu z jedną osobą, tylko mamy do czynienia z grupą. Na dodatek widzimy, że to ewentualne ujawnienie trwa w czasie. Oni nie rozmawiają od wczoraj. Oni rozmawiają już od jakiegoś czasu.
Rozmawiają od lat, spotykają się, konsultują, że jest to bardzo silny i palący problem i nie chcą popełnić w nim jakiegoś błędu. Istnieje dyskusja, wnioski zostały podjęte. To, że o tym wiemy, wiemy tylko z tego przecieku. Być może sam przeciek jest przeciekiem kontrolowanym po to właśnie, żebyśmy dowiedzieli się o tym, że coś jest robione w tej sprawie. Ale żadna z tych osób, które są wymienione w tych wszystkich e-mailach nie potwierdziła ani nie zaprzeczyła, że jest częścią tej całej historii. Także to jest następna interesująca rzecz. Także myślę, że być może tym razem mamy do czynienia z czymś o wiele bardziej poważniejszym. Zwłaszcza że jeszcze wspomniałem o tym, że prawdopodobnie istnieje trzecia grupa, których nazwisk jeszcze nie znamy, ale ponieważ ludzie, których wyliczyłem wcześniej, traktują je z bardzo wysokim szacunkiem, można tylko domyślać się, że są to poważni ludzie i ich funkcjonowanie w tym właśnie procesie ujawnienia jest niezbędne i nieodzowne. Także jest szansa, że rzeczywiście do tego dochodzi. Być może nie dojdzie do tego w tym roku, za rok albo za 10 lat, ale idzie to wszystko w tym właśnie kierunku.
Może dlatego, że ten proces jest wreszcie zrozumiany, że ten problem, jaki ciągle mamy, bo najważniejszy problem mamy ze zrozumieniem, z czym mamy do czynienia. Być może właśnie dzięki tej fizyce, o której mówię, której sam do końca nie rozumiem przecież, ale wiem, widzę efekty jej działania. Ale widzę jej efekty działania i bardzo często działanie tej fizyki przypomina coś, co jeszcze nie tak dawno byśmy nazwali jakąś magią, jakąś sztuczką magiczną albo bzdurą. To się nie może wydarzyć, a jednak się dzieje. I jest to powtarzalne i jest to nauka i można tego dokonać. I to pokazuje właśnie, że wiele rzeczy stało się o wiele bardziej możliwych i w momencie, kiedy nastąpi powszechne rozumienie tych nowych praw fizyki, być może o wiele łatwiejsze będzie zrozumienie fenomenu UFO i kompletne ujawnienie tego, czym to jest i jak to jest. Póki co mamy książkę Delonga, którego, tak jak powiedziałem, czekam na tą książkę. Natomiast już sobie poczytałem jej fragmenty na Amazonie. Opisuje tam fascynujące rzeczy, ale wszystkie te rzeczy już od dawna znamy i jeśli miałoby to tak wyglądać, to jest to prawda wstrząsająca, bo to, o czym mówi Delong, jakby tu na niego mówili, bo ja ciągle myślę o tym aktorze polskim, który tak się nazywa. To on mówi o tym, zresztą za Terrencem McKenna, że my ludzie żyjemy w symbiozie z istotami pozaziemskimi od samego naszego zarania, od samego początku.
I ci wszyscy, te wszystkie istoty pozaziemskie występują tylko pod pewnym przebraniem, pod przebraniem bogów, którzy nam ciągle towarzyszą i którzy potrzebują nas do realizacji swoich celów. Także od czasów, kiedy mieliśmy tam Zeusa, mieliśmy Jahwe czy Anunaków, czy innych. Są to właśnie istoty-
[02:32:08] - Oruna.
[02:32:08] - Tak, dokładnie. Są to istoty pozaziemskie, które załatwiają tutaj swoje własne sprawy i do czegoś nas bardzo, ale to bardzo potrzebują. I być może tym czymś jest właśnie nasza świadomość, nasz kod genetyczny i tak dalej.
[02:32:23] - Ja mam jeszcze jedno pytanie do ciebie, Chris, bo tak żeśmy tylko się skoncentrowali na jednym kandydacie w tych wyborach, bo ja przyznam się szczerze, prześledziłem trochę wypowiedzi Donalda Trumpa i ja tam nic nie znalazłem o UFO. Może ty coś znasz, jakieś jego wypowiedzi dotyczące, czy on w jakim stopniu kolwiek się odniósł do tego problemu?
[02:32:50] - Z tego, co ja wiem, nigdy się nie odniósł. Nikt nie wie, jakie są jego poglądy na temat UFO. Myślę, że on sam chyba takich poglądów nawet nie ma. Jest toTwardo stąpający po ziemi biznesmen, showman przy okazji. Myślę, że coś takiego, jak UFO jest od niego bardzo odległe. Byłby jedną wielką niewiadomą, co przyszłość przyniesie. On jest przede wszystkim skoncentrowany na tym, żeby naprawić kraj gospodarczo i żeby ludziom żyło się trochę lepiej. Ma program socjalny, nie ma programu dotyczącego ewentualnych tego typu historii.
[02:33:24] - Ja rozumiem, tylko po prostu chciałem się upewnić, bo szukałem i nic nie znalazłem.
[02:33:30] - Ja również nic nie wiem. Chyba nikt nic nie wie. Myślę, że nawet Donald Trump, gdyby go zapytać, nie miałby zdania na ten temat.
[02:33:37] - Albo by powiedział coś o Meksykanach.
[02:33:39] - Właśnie. To jest dobra uwaga. To jest śmieszna uwaga, dlatego, że na obcych mówi się tutaj „aliens”. A ja pamiętam, jak tutaj przyjechałem do tego kraju i usiłowałem w nim zamieszkać, to mi dali taki mały kartonik. To był mój dowód osobisty i na nim było napisane, że jestem właśnie tym alien. To jest właśnie zielona karta. Przez pięć lat byłem ufonem, byłem ufoludkiem. Byłem z innej planety w tym kraju. Niestety nie pozwolili mi tego zachować, a to była świetna rzecz udowadniająca, że jestem nie z tego świata. Dlatego tylko w tych kategoriach na to można tutaj patrzeć.
Tych obcych za Rio Grande z południa i ewentualnie setek tysięcy z Syrii, których chciałaby sprowadzić Hillary. Myślę, że w tematyce ufologicznej na temat Trumpa nikt nie ma nic do powiedzenia, łącznie z nim samym.
[02:34:37] - Dobrze, ja dziękuję serdecznie. Jeszcze raz pozdrawiam w imieniu naszego całego klubu z Jarosławia. Słuchamy dalej.
[02:34:46] - Tomku, jakbyś mógł jeszcze zareklamować, kiedy będzie kolejne spotkanie klubu i jaki będzie jego temat?
[02:34:53] - Kolejne spotkanie z racji tego, że 11 listopada wypada święto, nie chcemy kolidować z planami niektórych osób i przenosimy je na 12 listopada, jak zwykle w klubie Paradoks. Tematem będą zaginione albo zapomniane cywilizacje. I tu zaznaczam od razu, bez kontekstu ancient aliens. Chcemy do tego podejść troszkę bardziej w kierunku tego, co pisał Hancock w swoich książkach. Można powiedzieć bardziej naukowo podejść do tej kwestii i historiograficznie.
[02:35:34] - Tak więc zachęcamy, jeżeli ktoś mieszka w Jarosławiu bądź Przemyślu albo w okolicy, to zachęcamy do zajrzenia 12 listopada, jeżeli dobrze słyszałem.
[02:35:44] - Tak, 18:00.
[02:35:47] - Do klubu Paradoks w Jarosławiu, bo tam rozpocznie się o godzinie 18:00 spotkanie klubu Paranormalium. Dzięki jeszcze raz Tomku.
[02:35:57] - Dziękuję. Dobranoc.
[02:35:59] - Dobranoc. A ja w tym czasie wykorzystam tę chwilę przerwy na przypomnienie kontaktów do Radia Paranormalium. Otóż można do nas dzwonić, pisać. Nasza linia jest już teraz otwarta. Nasz numer telefonu to 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Taka prośba do dzwoniących przy okazji, ponieważ Skype usunął z jakiegoś powodu przycisk dodawania do rozmowy grupowej dzwoniącego słuchacza. Prosimy najpierw o puszczenie sygnału, a później Radio Paranormalium, jak będzie wolna chwila, to postaramy się oddzwonić. Jak tylko będzie wolny slot, jak to się mówi technologicznie, postaramy się oddzwonić tak szybko, jak to tylko będzie możliwe. Tak więc telefon 32 746 00 08, Skype: radio.paranormalium.pl.
Można również do nas pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Zbieramy również pytania i komentarze na czacie, który towarzyszy naszej transmisji na YouTube. Można także wysyłać pytania poprzez Facebooka na kontach Radia Paranormalium i portalu Infra. Jesteśmy również na grupach Radia Paranormalium i czytelników „Nieznanego Świata”. A jeżeli ktoś woli, to może nam przesyłać pytania, komentarze oraz relacje z obserwacji UFO na nasz adres e-mail: radio@paranormalium.pl. No właśnie, Krysiu, co z tym nieszczęsnym Donaldem Trumpem? Cały czas mówiliśmy o Hillary Clinton, o Johnie Podestcie. A co się stanie, jeżeli do władzy dojdzie Donald Trump? Czy może zdecydować się na radykalne kroki także w polityce związanej z disclosure?
[02:37:55] - Tego nie wie nikt, co się wydarzy, bo ten pan nigdy nie funkcjonował w żadnej organizacji politycznej. Nie tworzył żadnej ustawy, nie współpracował z politykami, zajmował się biznesem, osiągał w nim sukcesy. Postanowił zaistnieć w polityce. Nie jest to jego pierwsze podejście do polityki. Miał już dwa swoje poprzednie. Cztery lata temu, kiedy startował do swojej drugiej kadencji Barack Obama i wówczas także wystartował Donald Trump, który chciał być reprezentantem Republikanów przeciwko Obamie. W międzyczasie dość dobrze mu szło, dlatego że jest to człowiek, którego dobrze się słucha, który dociera do wyobraźni i ma bardzo ciekawe spostrzeżenia. Ale nieoczekiwanie dla wszystkich nagle całą swoją kampanię przerwał i wycofał się. Zastanowiło mnie to bardzo. Zacząłem analizować te jego różne ruchy polityczne, jakie dokonywał wcześniej.
Okazało się, że przed tym przypadkiem, cztery lata temu, dużo wcześniej również w podobny sposób wystartował w kampanii wyborczejI też w miarę szybko z niej zrezygnował. Jeśli temu się przyjrzeć, to można dostrzec coś takiego, że tak naprawdę to był on osobą, która zaistniała w tych kampaniach tylko po to, żeby wyeliminować kogoś innego. Myślę na przykład, że cztery lata temu przyczynił się w jakiś sposób do tego, że mniej się słuchało Rona Paula. To był kandydat libertarianów. Jest to grupa zdroworozsądkowo myślących ludzi, którzy chcą odpartyjnić Amerykę i stworzyć ją krainą biznesu, reguł prawa i zdrowego rozsądku. Jego głos niestety nie został usłyszany. Zagłuszył go o wiele bardziej efektowny głos, między innymi Donalda Trumpa i być może po to on został wstawiony. Dlatego w tym czasie ja byłem zły na Trumpa i nazywałem go klaunem, nie jest politykiem. Wszystko zaczęło się zmieniać właśnie podczas tej kampanii wyborczej. Wszyscy spodziewali się, że w którymś momencie albo on porzuci tę kampanię wyborczą, albo znajdzie się coś takiego w jego historii, a ma historie barwne za sobą, co absolutnie wyeliminuje go z gry politycznej.
I okazało się, że nic takiego się nie zdarzyło. W międzyczasie Trump zaczął dojrzewać w swoich poglądach bardzo mocno. Zaskoczyło mnie to i dlatego nawet u mnie na Nowej Atlantydzie jest artykuł o Trumpie i porównanie tego, co się z nim stało, do nawrócenia się świętego Pawła na drodze do Damaszku. Dlatego, że święty Paweł też był człowiekiem systemu, był poborcą podatkowym Rzymian i nagle coś się wydarzyło na tej drodze. Zmienił zdanie i podążył za ideą, żeby pomóc w zbawieniu ludzkości. Być może to samo stało się z Trumpem. Nagle bardzo mocno dojrzał. Zaczął mówić jak prezydent, zaczął pokazywać to, co dzieje się po drugiej stronie i stworzył absolutny fenomen. W tej chwili to, z czym mamy do czynienia przez te wszystkie miesiące kampanii wyborczej, cały czas prowadziła Hillary Clinton. On był traktowany jako kogoś, kto niestety będzie musiał przegrać.
Ja sam się z tym absolutnie zgadzałem, że w końcu do tego dojdzie, a nawet jeżeli siły będą wyrównane, to nastąpi znów manipulacja przy maszynach wyborczych i szala zostanie przeważona na drugą stronę. Aż do momentu, kiedy wkroczył do akcji ktoś jeszcze. Kiedy Trump dostał poparcie od bardzo poważnych sił, które potrafiły wykryć tych rozrabiaczy na jego wiecach, o których wspominałem wcześniej, a jednocześnie zabezpieczyć go przed najrozmaitszymi innymi atakami i przekonać do niego wielu wpływowych ludzi. W tej chwili mamy do czynienia z tym, że każdego dnia jego wpływ na ludzi rośnie. Jego wiece to są dziesiątki tysięcy ludzi. Ostatnio, wczoraj był wiec na Florydzie. To było 27 tysięcy osób w hali, gdzie nie można było wetknąć szpilki, a przed halą stały tysiące, którym nie udało się wejść do środka. Kiedy popatrzy się na demografię tych ludzi, okazuje się, że Trump wcale nie reprezentuje tylko ludzi białych. Jest mnóstwo ludzi innych kolorów i widzą w jego rządach szansę dla siebie. Także dzieje się coś absolutnie niezwykłego i wręcz magicznego, czego dawno w tutejszej polityce nie było.
Natomiast pani Hillary ma coraz większe kłopoty, żeby ktokolwiek przyszedł na jej wiece. Ściąga sobie takie gwiazdy jak Katy Perry czy Beyoncé i to właśnie one ściągają jej zwolenników, ale ciągle ich, w porównaniu do tego, co przychodzi do Trumpa, jest znacznie mniej. Poza tym, jak sam Trump mówi, on jest w stanie zrobić pięć takich spotkań dziennie. Natomiast Hillary po jednym musi już iść spać i odpoczywać cały dzień, co pokazuje, że pogłoski o jej problemach zdrowotnych mogą mieć coś na rzeczy i może się okazać, że tak naprawdę nie nadaje się na prezydenta ze względu na stan zdrowia. Ona nigdy nie pokazała zaświadczenia lekarskiego na temat tego, że może zostać prezydentem. Każdy ewentualny kandydat na prezydenta przechodzi takie badania i one są publikowane, o jego stanie zdrowia. Hillary tego nie przeszła, bo jest osobą, która do tej pory jest ciągle ponad prawem, mimo tego, że udowodniono jej takie rzeczy wręcz jak zdradę stanu, najcięższe przestępstwo. Szef FBI musiał powiedzieć, że mimo że jest to przestępstwo, nie może nic zrobić w tej sprawie. Był to pokaz bezradności głównego policjanta Stanów Zjednoczonych, że demokracja w Stanach nie działa, bo są ludzie, którzy są równiejsi niż inni i są ponad prawem. I taką osobą jest Hillary.
Pokazuje to jej wpływy i potęgę ludzi, którzy za nią stoją, bo ktoś oczywiście za nią stoi i wśród tych ludzi upatruje się przede wszystkim globalistów. Trump punktuje ją celnie, mówiąc o tym, że ona jest przyczyną tych wszystkich nieszczęść, jakie spadły na Stany. Tego nieszczęsnego prezydenta, którego obecnie tutaj mamy, tego, że większość firm amerykańskich wyjechała do Chin, tego, że Amerykanom żyje się coraz gorzej, że coraz więcej ich żyje na granicy nędzy, żyje w zasiłkach, że na dodatek eksperymenty socjalne obecnego prezydenta doprowadziły wręcz do swego rodzaju katastrofy w społeczeństwie amerykańskim, które przestaje sobie dawać radę z tym wszystkim i widzi w tym momencie w Trumpie zbawiciela na białym koniu, który jest w stanie tego dokonać. On sam, jeśli popatrzeć na niego, toTrudno jest zobaczyć, co mógłby zyskać na tym, ponieważ ma on wszelkie pieniądze świata. Jakby ktoś myślał, że Trump jest może bankrutem, to chyba się grubo myli, bo Trump dysponuje olbrzymimi, gigantycznymi sumami pieniędzy. Ja tylko dodam, że jego tata Fred Trump, kiedy schodził z tego świata, zostawił jemu i jego dwojgu rodzeństwu do podziału 750 milionów dolarów. Tyle podzielił na ich trójkę. Generalnie z taką sumą raczej można być po stronie globalistów i cieszyć się życiem i wpływami, i być osobą medialną, zapraszaną wszędzie i mile widzianą i nie przejmować się niczym w życiu. Natomiast on zdecydował, żeby to wszystko, co do tej pory miał, to wygodne i bezpieczne życie człowieka sławnego, czyli docenianego, zmienić i dokonać czegoś, być może dla kraju. Dlatego wielu ludzi postrzega go jako kogoś naprawdę realnego.
Nikt nie stara się na razie znaleźć, jakie siły stoją za nim i jakie niecne zamiary być może ma gdyby został prezydentem. Sprawa wygląda bardzo prosto. Jeżeli weźmiemy pod uwagę to, co zrobiła ta pani, te wszystkie przestępstwa, jakich dokonała, a jego przestępstwa, które wyglądają bardzo niewinnie w porównaniu z Hillary, to wybór jest jednoznaczny. Nie ma problemu absolutnie z wyborem. Trzeba robić wszystko, żeby nie dopuścić tej pani do władzy, która będzie kontynuacją rządów obecnego prezydenta. Plus być może najrozmaitsze historie, które wyjdą Amerykanom bokiem. To, czego oni boją się tutaj najbardziej, to żeby nie wplątać się w kolejną wojnę. To nie jest tak, że Ameryka jest agresywna. To ci, którzy rządzą Ameryką, są agresywni. Zwykli, przaśni Amerykanie żyjący tutaj na co dzień nie chcą żadnych wojen.
Mają ich dość. Dość ma też nawet ich wojsko. Panuje takie przekonanie, że jeśli Hillary dojdzie do władzy, to jedną z rzeczy, która się wydarzy, to będzie przygotowywana od dawna wojna z Rosją. Donald Trump byłby gwarancją tego, że do takiej wojny by nie doszło. To, czego on chce, to ożywienia gospodarczego i pracy dla wszystkich i stworzenia warunków do tego, żeby coś takiego mogło funkcjonować, co wiąże się jednocześnie z obniżeniem podatków, co jest niezwykle ważne i każdy, kto podwyższa podatki, jest skazany w jakiś sposób na zakłady. Mimo to podatki rosną. Jesteśmy tutaj potwornie obciążeni. Do tego dochodzą te eksperymenty socjalne, o których wspomniałem. Na przykład to słynne Obamacare, czyli ubezpieczenia medyczne, które wymyślił obecny prezydent i w bardzo podejrzanych okolicznościach przepchnął je przez obie izby amerykańskiego parlamentu. To jest absolutny skandal, bo w tej chwili ludzie płacą potworne pieniądze.
Na przykład w moim przypadku, gdzie moje ubezpieczenie nie jest najlepsze, jest to około 750 dolarów miesięcznie, tylko dlatego, żebym na wypadek, gdyby mi się coś stało i musiałbym trafić do szpitala. Jeżeli nie miałbym takiego ubezpieczenia i trafił do szpitala, to wtedy rachunek idzie w tysiące dolarów. Czyli to oznacza, że odpukać, jeżeli coś by mi się wydarzyło i nie miałbym ubezpieczenia, to będę musiał to spłacać do końca życia. Czyli do końca życia będę niewolnikiem, bo ktoś będzie ciągle mi naliczał odsetki od sumy, której jestem winien. Oczywiście uratuje mi życie i powie mi jeszcze, że powinienem być wdzięczny, ale jeżeli szpital kosztuje od kilku do kilkunastu tysięcy dziennie, w zależności od tego, jaki lekarz się pojawi i jaką maszynkę do robienia ping użyje się do badania, to to wszystko strasznie kosztuje. Jak wszyscy wiemy, rozmawiamy o tym nieraz, że medycyna na obecnym etapie, w obecnym świecie jest jednym wielkim biznesem, jest maszyną do robienia pieniędzy. I tak też się dzieje w tym kraju. Dlatego właśnie te ubezpieczenia, które stworzył obecny prezydent, to straszna rzecz i to, o czym mówi Trump, to jedna z pierwszych rzeczy, która ma być po prostu wyrzucona i zamieniona na czymś innym. Nie mówi dokładnie czym. Podobnie jak inne jego nośne hasło o tym, żeby zbudować nowy mur na granicy z Meksykiem, żeby powstrzymać ten kraj przed napływem tych wszystkich ludzi z zewnątrz, u których już nikt nie jest w stanie, wszyscy się zgubili, ilu ich jest tak naprawdę.
Tutaj żyje i mieszka. W tym samym czasie ludzie, którzy sprzyjają Hillary Clinton, rozdają obywatelstwo na prawo i lewo dlatego, że potrzebują nowych Amerykanów do tego, żeby wsparli tę maszynę wyborczą demokratów i wybrali Hillary Clinton na prezydenta. I w tej właśnie atmosferze wzrastamy tutaj i żyjemy. Wieści nowe przychodzą z dnia na dzień i wydaje się, że na tym etapie dzieje się coś, czego nikt nigdy nie przewidział, że jednak Trump ma jakiś cień szansy. I nie mówię to jako zwolennik Trumpa, tylko mówię to jako obiektywny obserwator tej sytuacji. Chociaż oczywiście nie jestem obiektywny, ponieważ ja sam żyjąc w tym kraju, jestem w jakiś sposób zainteresowany, co się w nim wydarzy i kogo sobie wybiorę. Prawdopodobnie w innej sytuacji albo bym nie poszedł na wybory, albo bym zagłosował na kandydata na przykład Zielonych czy jakąś inną, mniejszą, nic nieznaczącą partię po to, żeby mieć czyste sumienie. Tak jak kiedyś zagłosowałem na kandydata Zielonych Ralpha Nadera, wiedząc, że nic się nie wydarzy, nie będzie to miało żadnego znaczenia. Tak w tym przypadku ja sam oddam swój głos właśnie na Trumpa, próbując przeciwdziałać temu, co mogłaby przynieść temu krajowi pani Hillary, której nawet nie będę pani nazywał. Jest to paskudna osoba, mnóstwo historii na jej temat jest już wiadomo.
Mówią o tym ludzie, którzy się z nią spotkali. Jest to osoba nienawistna, która nigdy nie zapomina.Czy czegoś, co się jej tam kiedyś dokonało. Jest bardzo mściwa. Do tego dochodzą mroczne historie z ludźmi, którzy wystąpili przeciwko Clintonom i stracili życie w tajemniczych okolicznościach. Nie należy o tym zapominać. Śledztwa przez to, że ktoś z góry zainterweniował, zostały poumarzane bądź te śmierci zostały uznane za śmierci w naturalnych okolicznościach, gdy wiadomo, że coś za tym musiało jeszcze być. Z taką historią mamy tutaj do czynienia i ona będzie miała swój koniec właśnie we wtorek, kiedy będą wybory. Jest wielka energia w narodzie i być może ten Trump jest autentyczny. Tak jak to w tej chwili wygląda z perspektywy, z której ja patrzę, jest autentycznym, zwykłym patriotą, który chce coś wreszcie dobrego zrobić dla kraju. Z taką samą osobą kiedyś porównywałem Trumpa do Kennedy'ego.
Spójrzmy na przykładek Kennedy'ego. Kennedy, który jest legendarnym amerykańskim prezydentem. Właściwie to został prezydentem jako ktoś, kto tylko reprezentował pewną sferę wpływów. Dopiero w momencie, kiedy zrozumiał, jak ten rząd działa, jakie siły tam zwalczają siebie nawzajem, doszedł do wniosku, że jest on w unikalnej sytuacji, aby dokonać jakiejś dziejowej zmiany. I to, co zrobił, to najprawdopodobniej powstrzymał wojnę nuklearną ze Związkiem Radzieckim, co jest niezwykłe samo w sobie. I usiłował powstrzymać cały aparat finansowy reprezentowany przez Rezerwę Federalną tutaj w Stanach. Prawdopodobnie to się stało przyczyną tego, że stracił życie. Ale dokonał pewnego wyłomu i o tym wyłomie się dziś pamięta. Być może mądrzejszy o te doświadczenia jest Trump i być może jest on inkarnacją Kennedy'ego. Chciałoby się w to wierzyć, żeby Stany Zjednoczone stały się wreszcie normalnym krajem, który funkcjonuje na pewnych zasadach poszanowania wśród innych krajów na świecie, po to, żebyśmy mogli żyć i funkcjonować na tej ziemi w spokoju i zajmować się sprawami, które lubimy i jednocześnie nie drżeć o bezpieczeństwo naszych rodzin i naszych domów.
[02:53:56] - To wychodzi na to, że Claude Monet w teorii Halsu nie bez powodu nazywa Hillary Clinton, Hitleria Clinton.
[02:54:06] - Hitlery Clinton. Jest to powszechnie używane tutaj w Stanach jej określenie. Hitlerie Clinton. Tak się na nią mówi. Albo się mówi tak, jak mówi na nią Trump: Crooked Hillary, czyli Hillary oszustka. On potrafi doskonałe przydomki wymyślać i każdy przydomek, jaki wymyślił swoim różnym przeciwnikom politycznym, doprowadził ich do zguby. Każdy się doskonale przyklejał i tak zostawało. Więc ona jest Crooked Hillary. Wymyślił na przykład hasło Hillary to the prison, czyli Hillary do więzienia i następne jego bardzo nośne hasło, które obecnie wykrzykuje się na wiecach i ludzie je bardzo kochają: Drain the swamp. Osuszmy to bagno.
Mając na myśli oczywiście bagno Washingtonu.
[02:54:52] - Czy jest z nami już Piotr Cielebiaś? Piotrze?
[02:54:55] - Jest.
[02:54:56] - Jesteś. Nie porwali cię jeszcze?
[02:54:59] - Na szczęście nie. Albo-
[02:55:01] - Wyrwał się.
[02:55:03] - Niestety nie.
[02:55:04] - Oni już wiedzą, z kim mają do czynienia. Jeszcze byś im opowiadał jakieś takie historie. Pomyśleli sobie: przecież my nie wytrzymamy tych opowieści w drodze przez galaktykę.
[02:55:16] - Jaka menda.
[02:55:18] - Nie menda, tylko to jest twoja ukryta broń. Nawet nie wiesz, co masz.
[02:55:22] - No dobra.
[02:55:23] - Powiedziałbyś: a teraz rozmawiamy o Jacques Vallee. I oni mówią: o matko, lądujemy na tej planecie pierwszej z brzegu. Nieważne.
[02:55:32] - Nie, ale mnie zgasiłeś. Kurde, dobre to było.
[02:55:36] - Nie gaś się, Piotrze. To jest bardzo dobre. Absolutnie. Ja mówię tylko to z perspektywy prostego ufona, prostego mieszkańca końca galaktyki.
[02:55:45] - A ja się popłakałem, szczerze mówiąc. Teraz Ivelis wyszedł, a ja się... Doszliście do siódmego, tak? Pytania?
[02:55:56] - Przykazania? Pytania?
[02:55:58] - Co tam mówił Tomasz, pan Luz?
[02:56:02] - Tomasz zadawał pytania w czerszym kontekście i były to bardzo dobre pytania. Także zaprosił nas na spotkanie w Jarosławiu, co z wdzięcznością przyjmuję. Dla tych, którzy nie wiedzą, gdzie jest Jarosław, jest to taka miejscowość niedaleko Radawy, jak mawiają moi znajomi Radawiacy. Gdzie jest Radawa? Gdzie jest Rzeszów na przykład, jak ktoś się pyta. Gdzieś niedaleko Radawy. Taka jest właśnie odpowiedź.
[02:56:25] - Myślę, że tu zostało powiedziane dużo, jeżeli chodzi o amerykańskich prezydentów, bo idąc tak od końca może, to bym powiedział, że najbardziej ciekawiło mnie to, co miał do powiedzenia Bush, bo jako były dyrektor CIA najpierw w swej kampanii dawał bardzo wyraźne sygnały, że ta sprawa go interesuje, a potem powiedział, że absolutnie nie ma o czym dyskutować, kiedy już był prezydentem. Chodzi o Busha seniora. To było dość symptomatyczne. Pamiętajmy, że CIA przez lata była zaangażowana w badania nad UFO i nawet do tej pory na jej stronie internetowej wisi taki ogromny esej, w którym przyznają, że to wszystko była bujda i wymysły. Także to ciekawe. Reagan interesował się UFO i miał bardzo ciekawy epizod w swojej karierze. Odnosi się to do tych jego słów o tym, że kiedy przybyliby kosmici, to doszłoby do zjednoczeniaNawet najbardziej zaciętych wrogów, tak jak Stany Zjednoczone i Związek Radziecki. Dalej był chyba Carter, który twierdził, że UFO widział. Potem było jeszcze kilku innych prezydentów, którzy co nieco o tym wspominali, ale bardzo oględnie. Ci, których wymieniłem, mówili akurat o najciekawszych rzeczach.
A czy to jest temat, którym się pogrywa i manipuluje? Owszem, i nawet tutaj na czacie pojawiło się pytanie, czy zachowanie Podesty nie jest czasami zagrywką, by przyciągnąć uwagę bardzo małej części, która ma nadzieję na disclosure w wykonaniu Clintonowej. Możliwe, że to też jest jakaś zagrywka. Nie mówię, że Podesta ma nieczyste intencje, ale na pewno jest tak wytrawnym politykiem, że bierze pod uwagę wszystkie plusy i minusy. Także i to, że mówienie o UFO zawsze przyciąga uwagę. Clintonowa skorzystała z tego kilkukrotnie przynajmniej. Jej bardzo lapidarne, nic nieznaczące de facto wzmianki o UFO, o których mówiła zwykle z szerokim uśmiechem, odbiły się jednak echem w prasie. A czy UFO jest kartą przetargową? Oczywiście, dlatego że jak już mówiłem nieraz, od niepamiętnych czasów, w zasadzie od jakichś 70 lat Amerykanie starają się modelować politykę, odbiór zjawiska UFO u swoich obywateli. Udało im się to.
Z tego powodu większość ludzi wierzy w trójcę świętą, czyli Roswell, ukrywanie prawdy i to, że rząd współpracuje z kosmitami. To wszystko zostało wypracowane na gruncie wielu prowokacji, których dopuszczano się jeszcze w latach 80. Pamiętamy sprawę Majestic 12. Pamiętamy Richarda Doty'ego. Takie działania miały coś na celu. Miały na celu wytworzenie pewnej legendy, z której można było skorzystać w odpowiednim momencie. Można było tą legendą uzasadnić na przykład plan kosmicznych zbrojeń. „Dlaczego zbroicie się, Amerykanie?” — mógłby ktoś zapytać. Dostałby wtedy odpowiedź, że przecież zgrozi nam niebezpieczeństwo ze strony kosmitów. To nie weszło oczywiście w realizację ze względu na koszta.
Amerykanie w międzyczasie znaleźli sobie innego wroga, na którym można było lepiej zarobić. Chodzi mi o Islam. Tutaj nie muszę mówić, co się potem stało, ale niewykluczone, że jeszcze ten plan mają gdzieś w odwodach. Zostanie to wykorzystane. Moim zdaniem mit o UFO jest im jak najbardziej jeszcze potrzebny. To po pierwsze. Druga sprawa, czy Trump coś może wiedzieć o UFO? Nie jestem w stanie tego powiedzieć, dlatego, że wydaje mi się, że jeżeli on zostanie prezydentem Stanów Zjednoczonych, to uwidoczni się coś, o czym do tej pory, przynajmniej w Polsce, gdzie temat Stanów Zjednoczonych jest idealizowany oczywiście, mówiło się rzadko. Mianowicie Trump, jeżeli zostanie prezydentem, to będzie zmuszony do rewizji swojej polityki na bardziej racjonalną i zostanie uwidocznione to, kto naprawdę rządzi i z czyimi opiniami trzeba się liczyć w Stanach Zjednoczonych. Ktokolwiek by się nie znalazł w Białym Domu, zawsze będzie mówił to samo.
Czasami może zrobi jakieś przypadkowe odniesienie do tego tematu. Natomiast i tak będzie zawsze trzymał język za zębami, a powodów tego może być mnóstwo. O tym już mówiliśmy. UFO jest czymś, na czym może nie robi się wielkich pieniędzy, ale czymś, co zostało wykorzystane do masowego planu dezinformacji. Komuś to kiedyś było potrzebne. Nie zmienia to faktu, że to zjawisko jest realne i istnieje. Tak to wygląda. I to nie tylko wchodzi w grę w Stanach Zjednoczonych, bo także w innych krajach świata próbowano to robić, chociaż w Stanach Zjednoczonych było to najbardziej widoczne. Jaki by tu dać ciekawy przykład, taki mało znany? Chociażby sprawa z 1952 roku.
Wtedy jeszcze podchodzono do zjawiska UFO zupełnie inaczej. To pokazuje, że jednak coś jest na rzeczy. Słynny rajd na Waszyngton z lata 1952, kiedy pojawiały się dziwne obiekty kuliste nadlatujące nad stolicę. Nikt nie wiedział, co to. Obwiniano za to Sowietów. Twierdzono, że wypuszczają prowokacyjne obiekty w stronę Stanów Zjednoczonych, by wywołać popłoch wśród mieszkańców. A kiedy uderzą naprawdę, żeby mieszkańcy byli zupełnie skonfundowani. Wtedy rzeczywiście Stany Zjednoczone miały poważny problem z ustaleniem tego, kto odpowiada za te dziwne zjawiska.Stało się to przyczyną sporej kontrowersji. Potem w kolejnych latach i w czasie, kiedy już powstawały organizacje cywilne badające UFO, kiedy poznano prawdziwy zasięg występowania tego zjawiska, okazało się, że jest on ogromny i że trzeba coś z tym zrobić. Z tego powodu, że gdyby przyznano oficjalnie, mówiłem o tym nie raz, czy to w Polsce, czy w Stanach Zjednoczonych, że UFO istnieje, to oprócz wszystkich problemów prestiżowych doszłoby do tego zagadnienia, jak konieczność reakcji na tego typu doniesienia.
Bo przecież ludzie mogliby, społeczeństwo mogłoby zacząć wymagać od sił powietrznych, by reagowały na doniesienia o UFO. A to oznacza reakcję na każde dziwne światełko na niebie, nawet nie to bardzo podejrzane. To się wiąże z ogromnymi kosztami. To się wiąże dodatkowo z koniecznością ścigania obiektów, które zachowują się chociażby tak, jak te belgijskie trójkąty, o których wspominałem, których nie da się przechwycić. To rodzi poważny problem. Ale ponieważ UFO de facto jest mało groźne, skupia się raczej na czymś innym niż atakowanie, przyjęto taką, a nie inną formę polityki wobec tego zjawiska sądząc, że można je wykorzystać sobie w celach propagandowych. Ja to tak widzę. Kris, jeszcze takie pytanie do ciebie może mało eleganckie, ale na kogo będziesz głosował?
[03:05:43] - Już powiedziałem właśnie, że będę głosował na Trumpa. To nie jest nieeleganckie pytanie, bo nie ma żadnego wyboru. Mówiłem wcześniej, że zamierzałem w ogóle nie głosować, nie brać w tym udziału. Jednak w sytuacji, jaka się rozgrywa i wiedząc, co ta pani sobą reprezentuje i jakie siły stoją za nią, nie wiem kto stoi za Trumpem do końca, ale wiem, kto stoi za tą panią. Więc mając taki wybór, wszystko jest dla mnie jasne i zdroworozsądkowo patrząc na to, nie ma innego tak naprawdę wyboru. Być może będę kiedyś tego żałował, ale teraz publicznie mówię, że wesprę ten ruch sobą. Oddam ten mój jeden maleńki głos na tą sprawę i zobaczymy co się dalej wydarzy, bo mam wrażenie, że jeżeli będzie jeszcze trochę tak to wszystko szło w złym kierunku, to straszne rzeczy nas czekają w tym kraju. Coraz ciężej się żyje, coraz więcej obciążeń, coraz większe uwikłanie, niewolnictwo, brak celu i sensu. Po co to wszystko? Mam nadzieję, że to on jest światełkiem w tunelu.
Przynajmniej choćby dlatego, że sam sobą udowodnił, że można osiągać sukces komercyjny. Można stworzyć organizację, w której tysiące ludzi będą pracować.
[03:07:08] - Radio Paranormalium. Mamy słuchacza telefonicznego. Dobry wieczór.
[03:07:12] - Dobry wieczór panowie.
[03:07:14] - Dobry wieczór.
[03:07:15] - Słucham was od niedawna, aczkolwiek wstecznie wysłuchałem wszystkich waszych debat, niektórych kilkukrotnie. Wspaniała robota. Bardzo panom kibicuję. Na tematy polityczne nie będę się wypowiadał, chociaż uważam za panem Krisem Nikinem, że Trumpki są w modzie teraz. Kiedyś zresztą telefonowałem do państwa, nazwałem się sam nikinistą, dlatego, że jestem amatorem, aczkolwiek od prawie 40 lat pełnoetatowo zajmuję się badaniem tajemnic wszechświata. Tak mi życie się ułożyło, że mogę sobie na to pozwolić. I dochodzę do takich samych wniosków jak pan Kris Nikina. Z tym, że w dniu dzisiejszym postanowiłem zabrać głos, dlatego, że po raz pierwszy nie zgadzam się. Mianowicie uważam, że nigdy może nie dojść do ujawnienia czegokolwiek sensownego. Nie będę w tej chwili tego uzasadniał.
Natomiast jednym z czynników, który mi pozwolił dojść do tego typu wniosków, jeśli mogę oczywiście zabrać chwilę czasu jeszcze, to są powody katastrof noi. One są bardzo różne w różnych rejonach geograficznych i są też przypisane do pewnego czasu, gdzie od pewnego momentu można powiedzieć, przestały istnieć katastrofy. Jakie były powody tychże katastrof? To jest jedna kwestia. Druga sprawa, socjologiczna. Społeczeństwo globalne jest poddawane, to jest rozwój geologiczny, a więc bardzo powolny. I w mojej skromnej ocenie, a posiadam wykształcenie w tym kierunku, więc mogę sobie pozwolić na autorytatywne stwierdzenie, które zresztą podziela wielu moich znajomych, kolegów, że jest to proces bardzo powolny. Do tego jeszcze w procesie geologicznym nie ma elementu wyparcia, a tutaj niestety w przypadku ludzi jest tenże element, że to niemożliwe i tak dalej. I takie rzeczy. Jeszcze bym chciał panom zaproponować może taki cykl, w ogóle uważam, że jesteście państwo radiem elitarnym, dlatego nie ma co ubolewać, że słucha panów 500 czy 300, czy 100 osób.
Lata z Radiem słucha więcej osób, no i nic sensownego z tego nie wynika, prawda? Z całym szacunkiem dla Lata z Radiem. Myślę, że można by oddać różnym osobom, które na przestrzeni dziejów przebijały się z tego typuWiedzą do przestrzeni publicznej proponuję zacząć od Giordano Bruno, a można by zakończyć na osobie, która niedawno odeszła w naszym kraju, która była po tej stronie barykady. I to tyle. Jeśli panowie pozwolą, na potrzeby audycji będę słuchaczem Edkiem. I będę się co jakiś czas do panów odzywał, jeśli oczywiście będzie-
[03:10:21] - To zaraz pan się zdziwi, bo tę osobę, która zmarła w Polsce, mamy w rozpisce pytań i zaraz się na jej temat wypowiemy. Także dziękujemy bardzo serdecznie za komentarz.
[03:10:34] - Dziękuję serdecznie. Pozdrawiam.
[03:10:35] - Dziękujemy również. Dobranoc. Krysiu, Piotrze, parę słów komentarza?
[03:10:41] - Jasne, bo w jakiś sposób mnie to dotyczyło. Cieszę się bardzo, że mamy takich fajnych słuchaczy i mam nadzieję, że słuchacza jednak uda mi się zaskoczyć, bo absolutnie miałem to samo przekonanie. Zresztą jeżeli posłuchać wcześniejszych audycji „Rada Paranormalium”, a mieliśmy audycję na temat disclosure, na temat ujawnienia, byłem zdecydowanie pewien, że nigdy ono nie nastąpi. Natomiast w obecnych okolicznościach, kiedy dotarły do mnie te właśnie informacje, o których dzisiaj wspominałem, uświadomiłem sobie, że coś takiego naprawdę jest nie tylko możliwe, ale jest wręcz niezbędne. W momencie, jeżeli ludzkość ma ambicje być cywilizacją, która pokona granice swojego własnego grajdołka i zacznie zasiedlać inne miejsca, zacznie docierać do innych miejsc, siłą rzeczy napotkamy na życie pozaziemskie. Już wiemy. Nie ma wątpliwości, że jakieś bakterie żyły na Marsie. Jeżeli żyły na Marsie bakterie, to być może żyło coś znacznie większego, coś znacznie bardziej skomplikowanego. A jeżeli żyło na Marsie, to mogło równie dobrze żyć i na innej planecie. A tych planet mamy przecież miliardy.
I znów to wyświechtane już stwierdzenie, że statystycznie jest niemożliwe, abyśmy byli unikalni. W związku z czym, jeżeli nasze ambicje są takie, a nie inne i chcemy zacząć eksplorować przestrzeń kosmiczną, ujawnienie musi nastąpić. Jeżeli istnieje tam wysoko rozwinięta cywilizacja, ktoś musi powiedzieć: „Tak, istnieje”. I są na ten temat przykłady. I właśnie te ostatnie przecieki z WikiLeaks uświadomiły mi, że ten ruch jest silny. Stoją za nim odpowiedni ludzie i nie nastąpi to być może radykalnie szybko, ale nastąpi jeszcze w czasach, w których my będziemy mogli podyskutować z moim, w takim razie powiem, ulubionym słuchaczem i ewentualnie jeszcze raz odnieść się do tego tematu, kto w co wierzył i dlaczego. I jak na końcu to wszystko wyszło. Dziękuję.
[03:12:51] - Piotrze?
[03:12:53] - Trudno mi w jakikolwiek sposób to skomentować, bo z jednej strony pewne jest, że głównym problemem, który może wywołać disclosure w jakiejkolwiek formie, przyznanie, że odwiedzają nas kosmici, czy że odwiedzili nas kosmici, czy że wyzywa nas coś przybyszy z innego wymiaru. Problemem tym jest to, że dla rządzących tym światem głównym motorem napędowym w uprawianiu polityki jest ta słynna zasada jeszcze antyczna: dziel i rządź. Reagan mówił o tym, że jeżeli przybędą kosmici, jeżeli się o nich opowie, ludzkość poczuje się troszkę podbudowana, dlatego, że zaczniemy na siebie patrzeć trochę inaczej. Bo co z dzisiejszej perspektywy wspólnego ma mieszkaniec Miami, Gruzja i Aborygen z półwyspu York? Formalnie niewiele, ale z perspektywy szerszej kosmicznej oni wszyscy należą do jednej planety, nawet jeżeli różnią się radykalnie. Ten powolny proces przekształcania świadomości, o którym mówił pan Edek, oczywiście nastąpi bardzo wolno, ale nastąpi, jeżeli następne pokolenia będą wychowywane w przeświadczeniu, że jednak należą do jednej, może rasy to brzydko powiedziane, ale jednej społeczności międzynarodowej, to po pewnym czasie może to zaprocentować. Na pewno będzie to bardzo długi proces, bo spójrzmy sobie: XV wiek, XX wiek. I spójrzmy sobie, co się dzieje teraz. Zobaczmy, o co się ludzie bili, jak patrzyli na sens wojen, jak patrzyli na koncepcję cywilizacji. Niewiele się zmieniło tak naprawdę.
Zmienić się to może, jeżeli zajdą jakieś radykalne zmiany w naszym postrzeganiu świata. I taką radykalną zmianą może być ujawnienie prawdy o tym, że obcy jednak nas odwiedzają lub odwiedzili. Tylko czy trzeba ujawniać tą prawdę? Zapytajmy się, czy trzeba ujawniać, bo tak naprawdę to jest prawda, którą wszyscy znają. Niektórzy twierdzą, że UFO to mit, że to są opowieści wyssane z palca, bo równie dobrze można by rozważać historie o jednorożcach czy smerfach. Ale z drugiej strony nikt nie donosił obserwacji jednorożców czy smerfów. Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych nie przeprowadzały przez prawie 20 lat badań na temat wpływu smerfów na bezpieczeństwo kraju. I tak to wygląda. Dużo racji było w tym, co pan Edward powiedział, chociaż trzeba to rozwinąć. Działają siły, na które nie mamy wpływu.I te siły działają na nasze wychowanie, na nasze myślenie.
Jeżeli się wyrwiemy z tego korowodu, to na pewno świat stanie się inny. Niestety istnieje system ekonomiczno-polityczny i cała ta hałastra, która sprawia, że jest, jak jest. Nie oszukujmy się. Tak jak w Polsce. Polska to jest kraina wybranych obywateli, dla tych, którzy się dobrze urodzili. A reszta? Tak to wygląda. Nie chciałbym wchodzić w tematy, które leżą poza naszymi dzisiejszymi rozważaniami. Przejdźmy do tego nieszczęsnego Spearsa. Marku, wiem, że chciałeś o niego zapytać.
[03:16:52] - Chciałem, bo teraz w Radio Paranormalium dowalimy na maksa. Max Spears. Człowiek, o którym właściwie od ciebie, Piotrze, pierwszy usłyszałem, jak już nie żył. Tak znany ufolog, że aż go nie znałem. Jeżeli jesteśmy przy kwestiach najnowszych, to ostatnio w zachodnich mediach, zresztą nie tylko w zachodnich, w naszych również, tych alternatywnych także, zrobiło się głośno o śmierci Maxa Spearsa, samozwańczego ufologa, który zmarł w Warszawie w bliżej nieznanych okolicznościach. Dyskusja o jego poglądach i w ogóle o jego dokonaniach, również dość chyba wątpliwych, budzi wiele emocji, podobnie jak zagadka jego śmierci. Co, panowie, sądzicie o tym człowieku? Piotrze?
[03:17:37] - Ja może zacznę od tego, że w tym tygodniu skontaktowała się ze mną dziennikarka BBC, która przygotowywała na ten temat program. Okazuje się, że powstał dość duży problem, bo matka Spearsa rozpętała w Anglii burzę po tym, jak on umarł i teraz mówi się tam dwa czy trzy miesiące po tym, kiedy on już nie żyje. Ja mówię tej pani: „Droga pani, ja chętnie porozmawiam”. I ostatecznie to zrobiłem. Ja i Adam Borowski. Ale mówię: „Ja nie jestem osobą, która...” Nie to, że nie powinna, tylko nie jestem odpowiednią osobą, bo jeżeli on był w Polsce i jeżeli on miał promotorów znanych z imienia i nazwiska, taką panią, która się podaje za pisarkę science fiction. Ja nie wiem, kim ona w ogóle jest. Pisałem tekst do speech i się kontaktowałem z nią. Nie dostałem żadnej odpowiedzi na moje pytanie.
[03:18:46] - Czy to nie jest czasem ta pani, której kiedyś zwróciłem uwagę na spamowanie zaproszeniami na różne wydarzenia płatne na pewnej grupie?
[03:18:54] - To jest ta pani. Mówię: „Czy kontaktowaliście się z nią? Bo ona tak aktywnie go promowała”. Ona mówi, że kontaktowała się, ale nie ma żadnej odpowiedzi. Ja mówię: „Tu jest pies pogrzebany”, mówiąc brzydko. Dlatego, że narodziła się legenda wokół człowieka, co dla mnie jest zupełnym nieporozumieniem, bo jest to człowiek, który nagle przybył znikąd zupełnie. Wypowiedział stwierdzenia, które są zupełnie od czapy i nagle zdobył mnóstwo zwolenników. To można porównać do Stana Tymińskiego, który się pojawił w Polsce i nagle został prezydentem. Właśnie nikt nie wiedział, kim on jest. Albo tych wszystkich zagranicznych piosenkarzy, którzy robili kariery w Polsce, a za granicą nikt ich nie znał.
Mnie to przyszło na myśl. Ale po kolei. Spears był osobą przedziwną, dlatego że w mediach przedstawiano go jako ufologa, jako badacza nie wiadomo czego. On tak naprawdę nie mówił o niczym. Kiedy ja przejrzałem te jego filmiki, to ja się przeraziłem, bo jak człowiek o zdrowych zmysłach może brać na poważnie rewelacje faceta, który nie jest w stanie skupić uwagi na tym, co mówi? Ciągle ma jakiś słowotok, mówi o wszystkim i o niczym, nie podaje żadnych konkretów. I cały czas ma takie rozbiegane. On oczywiście się dziwnie zachowuje. Moim zdaniem, może będę brutalny, ale ktoś tego biednego Spearsa nie dopilnował. Cokolwiek opowiadał o jego śmierci, nie było to moim zdaniem nic tajemniczego.
Jak można twierdzić, że Iluminaci zabili faceta, który twierdził, że Bruce Lee pochodził z Oriona i takie rzeczy? Litości, ludzie! Przecież nawet gdyby on się trochę bardziej poważnie zachowywał, ten Spears, bo się nie zachowywał poważnie, to spójrzcie na całą listę osób, która wystąpiła w projekcie Camelot. Tam było mnóstwo informatorów. Każdy opowiadał podobne rzeczy, ale każdy mówił co innego. Weźmy to na tak zwany chłopski rozum. Przecież oni wszyscy nie mogą mówić prawdy. Nawet jeżeli tam był jakiś informator, który coś wiedział, to zaraz się pojawiło pięciu podstawionych, a potem się pojawiło pięciu takich z problemami psychicznymi, którzy opowiadali różne rzeczy. Do nas też się zgłaszali, Marku, różni ludzie, opowiadając różne rzeczy. Dla mnie absurdem było to, że Spears, z którego zrobiono ufologa, w zasadzie się tym nie zajmował.
Pojawił się w kilku polskich telewizjach internetowych i w jednej jakiś pan z nim siedział i dukał po angielsku, a w drugiej dwie panie siedziały, te jego chyba główne promotorki, i pytały go o rzeczy, a on odpowiadał tak, co mu do głowy przyszło. I to było uznawane za jakąś objawioną prawdę. Facet, który twierdził, że nic sobie nie może przypomnieć i że nachodzą go jakieś przebłyski, reminiscencje. Dla mnieTo coś było takim... Człowiek nie żyje. Czy zmarł w wyniku choroby, czy zmarł w wyniku przedawkowania jakichś substancji, to już inne sprawy. Człowiek nie żyje. Może nie taśmę na jego grobie, tylko powiem, że niepotrzebnie się tworzy legendę. Te panie, które promowały go w Polsce, które zapraszały go na różnego rodzaju wydarzenia, powinny zabrać głos, dlatego, że rodzi się niezdrowa legenda. Jeżeli nikt nie udziela informacji, to sytuacja robi się patowa, bo jedni uwierzą, że ten Spears biedny mówił prawdę i został zabity przez moto myszy z Marsa, a drudzy będą kontynuować tą szaleńczą legendę.
Według mnie, tak mówiąc zupełnie szczerze, jego matka napędza tą legendę, bo zbiera na nagrobek. Tak wynikało z jednego z artykułów, który przeczytałem bodajże na Daily Mailu. Byłem zszokowany tym, jak niektórzy ludzie są naiwni i w co są w stanie uwierzyć. Dlatego, że ta historia jest banalna, ale pokazuje, do jakich granic można nagiąć rzeczywistość. Co jeszcze mi przychodzi do głowy w tej sprawie? Pojawiło się wiele informacji na temat Spearsa i żadne nie jest tak naprawdę potwierdzone. Dlatego powiedziałem tej pani z BBC, że nie chciałbym tutaj być kimś, kto przedstawia jakąś wersję. Ja mogę tylko powiedzieć to, co wyczytałem gdzie indziej, bo nikt mnie o niczym nie poinformował. Jestem bardzo ciekaw, co się tam z nim naprawdę stało i myślę, że takim obowiązkiem tych pań, u których mieszkał, nie wiem, jak to było, bo policja też ponoć mówi różne rzeczy, jest poinformowanie rodziny Spearsa, co się z nim stało. Dla mnie to troszkę absurdalna historia.
Żołnierz z Marsa, który przyjeżdża do Polski opowiadać o UFO, znika w dziwnych okolicznościach. Pewnie za te opowieści obrusieli. W każdym razie bardzo symptomatyczne jest to, że takie osoby pojawiają się i robią kariery w sieci, dlatego, że każdy może się pojawić i opowiedzieć podobną historię. Potem pan Józef z Wąchocka może się pojawić i powiedzieć, że był tajnym żołnierzem na służbie łotewskich spec służb i tam wyprali mu mózg i teraz nic nie pamięta, ale ma przebłyski. Jego opowieść będzie równie wiarygodna co Spearsa. Co jeszcze mogę dodać? Sprawa jest trudna. Oczywiście w takich sytuacjach ciężko mówić o konkretach, ale jeżeli to coś da, to chciałbym zachęcić tych, którzy cokolwiek mogą powiedzieć. Chociaż osoby, które Spearsa znają pewnie lepiej i które wiedzą, jakim człowiekiem był, pewnie w Polsce nie mieszkają, ale te osoby, które o nim coś wiedzą, łącznie z narzeczoną, którą miał, powinny powiedzieć prawdę. Powinny powiedzieć prawdę, na co chorował.
I to tyle.
[03:26:09] - To może teraz Chris Mikina. Chrisie?
[03:26:11] - Ja teoretycznie powinienem wiedzieć jeszcze mniej na ten temat, bo wydarzyło się to w Polsce. Spears tak samo mi nie jest kompletnie nieznany i teraz patrząc na to ze zdroworozsądkowego punktu widzenia, nie powinien być dla nikogo zagrożeniem, dlatego że ten pan nie stworzył żadnej teorii, niczego tak naprawdę nie odkrył, nie napisał ani jednej rzeczy, która gdziekolwiek byłaby opublikowana. Znany był wyłącznie lokalnie, więc jakie zagrożenie mógł stworzyć? Poza tym, jeżeli ktoś by go chciał usunąć, byłoby to w okolicznościach takich, które by ułatwiały rozwiązanie. Nie tworzyłyby takiej sensacji, jaka powstała teraz.
[03:26:52] - W sumie można pokusić się chyba o stwierdzenie, że taką największą promocję Spearsowi zapewniły polskie media po jego śmierci.
[03:27:00] - W pewien sposób. Teraz już mówię, dlaczego. To, co mi się nasunęło. Nasunęło mi się przede wszystkim to, że zwróciłem uwagę na fakt, że w Polsce, mimo tych dramatycznych, makabrycznych okoliczności, w jakich zmarł Spears, nie przeprowadzono sekcji zwłok, co jest chyba normalną procedurą w przypadku, gdy ktoś ginie w podejrzany sposób, gdzie ewentualnie mogła być na przykład użyta trucizna w tym przypadku. Nie zostało to zrobione. Polskie władze nie wypowiadają się na ten temat. Angielskie władze też się nie wypowiadają na ten temat. Podpowiada mi to, że to, że Polacy się nie odezwali na ten temat, nic nie zrobili w tej sprawie, stało się tak prawdopodobnie na prośbę Brytyjczyków. Czyli to mi z kolei sugeruje, idę takim tropem jak inspektor Oko, że być może Spears wcale nie zginął za ufologię, był uwikłany w zupełnie coś innego i wokół niego prowadzone było śledztwo, zostały zastawione najrozmaitsze pułapki i to śledztwo nadal trwa. Dlatego właśnie tych informacji nie ma.Że pozwolono tej sprawie w taki sposób zakończyć się, jak się zakończyła, ale niestety nieoczekiwanie wzbudziło to kontrowersje.
W tym całym gronie pojawia się osoba Stuarta Swerdlow, który jest osobą bardzo podejrzaną, bardzo dziwną. Człowiek, który ma magnetyczne spojrzenie i niezwykły wpływ na ludzi, i robi to z łatwością. Człowiek, który podobno uczestniczył w projekcie Montauk i w paru innych różnych historiach, bardzo tajemniczych, związanych właśnie z manipulacjami umysłu. I myślę, że w nim przynajmniej upatruję, że on prawdopodobnie mógłby podać jakieś informacje, które by troszeczkę rozwikłały tą zagadkę. Pozostaje niestety zupełnie coś innego. Pozostaje jedynie się domyślać, że coś działo się nie takiego, o czym myślimy. Myślę, że on był uwikłany w sprawy o wiele bardziej prozaiczne, o wiele bardziej ziemskie i że być może było to związane z jakąś, i tu nie chciałbym oskarżać człowieka, nie powinno się mówić źle o człowieku, który już nie żyje. Spójrzmy na jego sposób życia. Nigdzie nie pracował właściwie. Podróżował sobie tu i tam.
Miał środki. Jego matka nie ma środków. On miał środki, bo przecież na te parę dni przed śmiercią wrócił właśnie z Cypru. Wędrował między Anglią a Polską. Zatrzymywał się w różnych miejscach, poznawał prominentne osoby, właśnie tak jak Swerdlow czy Monicę Duval. Pani Sharma mówi, że ona posiada willę, więc w zasadzie można powiedzieć, że też jest zamożną osobą, więc takiego człowieka z ulicy nie musiałaby koniecznie przygarniać, który ma kłopoty z wypowiedzeniem wniosków na jakiś temat. Natomiast na końcu tej całej sprawy, zamiast normalnego śledztwa kryminalnego, któremu ta sprawa powinna podlegać i być może to śledztwo kryminalne trwa nadal, tylko my o tym nie wiemy, niestety to, co się wydarzyło, to zostało rozmuchane na cały świat, że zginął tak zwany ufolog. Dlatego, że ufologia czy w ogóle zajmowanie się różnymi alternatywnymi tematami, tak jak wszystko inne w życiu, uwiarygadniają męczennicy. W tym momencie mielibyśmy świeżego męczennika za tak zwaną prawdę, której wszyscy szukamy. Dlatego jest to taki niefortunny zbieg okoliczności i tak na to patrzę.
Sam podejrzewam, że było to bardziej przyziemne i uwikła się coś znacznie innego. Na to wskazuje jego styl życia i sposób zachowania. Nie chcę tu przez to powiedzieć, że zajmował się handlem jakimiś substancjami, ale coś tu jest dziwnego na rzeczy. Wiele tu elementów nie bardzo pasuje do siebie i zwłaszcza to, że nie została przeprowadzona autopsja i Brytyjczycy też nie za bardzo się wypowiadają na ten temat. Nie krytykują, nie popierają, w ogóle nic nie mówią, co oznacza, że gdzieś w tle jest coś na rzeczy, ktoś coś robi i śledztwo trwa. Być może wkrótce dowiemy się, częścią jakiej układanki był fenomen Max Spiers.
[03:31:41] - Dokładnie. Jeszcze co mnie zadziwia w ludzkiej naiwności to jest to, że pojawia się Spiers, który twierdzi, że jest superwojnierzem, który podróżował na Marsa. Nic nie pamięta, ale nagle wie wszystko. O co go zapytają, to odpowie. O Gizę, o Bolka i Lolka, o Rusali, o wszystkim wie. To jest niespójne. Brak spójności sprawia, że takim osobom nie można ufać. Kłamać też trzeba umieć. Zobaczcie Boba Lazara. Był mistrzem.
Przez tyle lat wprowadzał ludzi w błąd. Chociaż może co nieco wiedział. Dlaczego w ogóle wypłynęła taka postać? Czy naprawdę Polacy są tak naiwni, że muszą raczyć się jakimiś rozrzutami z eksportu? Ludzie, ratunku! Obrońcom Maxa Spiersa mogę tylko poradzić, żeby zapoznali się z innymi osobami, które mówią to samo, tylko inaczej. Nigdy nie ma wspólnej nitki. Zawsze każdy przedstawia inną wersję światowego spisku. To tak jak z przepisem na ciasto drożdżowe. Nie można podawać różnych składników.
Zawsze muszą być te same. Tymczasem w tych opowieściach ciągle pojawiają się nowe wątki. To są wątki niestworzone. Spójrzmy chociażby na taką postać jak Cooper. Cooper rzeczywiście zginął w dziwnych okolicznościach, trzy miesiące po tym, jak wygłosił swoją słynną przepowiednię o 11 września, ale Cooper to się zajmował różnymi rzeczami. Tworzył organizację paramilitarną, miał jakieś radio. A Spiers co? Spiers wystąpił w kilku programach, jeszcze takich dziwnych, gdzie w ten dziwaczny sposób opowiadał o różnych rzeczach, bardzo ze sobą niepowiązanych. Myślę, że jego matka i jego narzeczona znają odpowiedź na to pytanie. A dlaczego ta sprawa została tak zawikłana?
Spójrzcie nawet na to, jak media postąpiły z tytulaturą Spiersa. Nazwano go ufologiem, badaczem zjawisk paranormalnych. To było kłamstwo. Teraz warto zapytać, czy matka rzeczywiścieAż tak bardzo nie zna prawdy na temat śmierci swojego syna? Czy to nie jest kolejna dziennikarska prowokacja? Umarł Brytyjczyk. Jest problem. Zajmował się dziwnymi rzeczami. W jego ojczyźnie powstaje na ten temat sensacja. Nawet zajmuje się tym BBC, ale myślę, że jeżeli dysponują odpowiednimi wtykami, a to przecież BBC, sprawa zostanie bardzo szybko wyjaśniona.
Przecież nie może być aż tak bardzo tajemnicza. Cóż, Marku, dobrnęliśmy do końca.
[03:34:50] - Jeszcze tylko jedną małą refleksję, jeśli można, bo cisza wokół Spearsa, przede wszystkim tych czynników oficjalnych, wskazuje mi na to, że istnieje jakieś śledztwo, które trwa nadal. To mi przypomina pewną historię, która mnie się wydarzyła, kiedy któregoś dnia wybrałem się na spotkanie z Michaelem Tellingerem. On wymyślił sobie maleńką miejscowość, Vermont przy granicy kanadyjskiej. Spotkanie było znakomite, a ponieważ było to blisko granicy, a to było straszne zadupie, nic tam kompletnie nie było, więc wymyśliliśmy sobie, że pojedziemy na kolację do Kanady z fajnym francuskim serem, którego tam w Quebecu mają we wspaniałych rodzajach i ilościach, a jest zakazany w Stanach, bo ma żywe bakterie, więc nie można go przewozić. Blisko do granicy, więc rzut beretem. Granica jest prawie taka jak dzisiaj granica Polski z Niemcami. Łatwo się przejeżdża. Pojechaliśmy na kolację, skończyliśmy, wypiliśmy winko, odpoczęliśmy po tym winku francuskim i wracamy z powrotem. Jest już grubo po północy i na granicy amerykańskiej z powrotem dziwią się, że tak krótko trwała ta wizyta i bardzo się od razu zainteresowali, dlaczego ta wizyta tak krótko trwała. Ja akurat prowadziłem samochód, więc mówię: „Bo pojechaliśmy sobie na obiad do Kanady, bo wracamy ze spotkania”.
I tu się zaczęło. Niestety, po co ja to powiedziałem? I oni się pytają: „A na jakie spotkanie? A kto to był? A o czym ono było? A kto był jeszcze?” Nagle normalne wywiadowcze, policyjne pytania: z kim, kto, jak i tak dalej. To pokazuje, że te wszystkie najrozmaitsze służby mają rutyny i są uczulone na tego typu historie. To mi nasuwa z kolei, że jeżeli jest cisza wokół Spearsa, to w takim razie śledztwo wokół niego trwa. I mnie się wydaje, że BBC, które przyjechało zbadać ten temat, prawdopodobnie nie będzie miało jakichś szybkich wniosków. Również to wszystko umrze śmiercią naturalną, bo na razie jest bardzo fajnie i nośnie eksplorować tego męczennika, a później po prostu okaże się, że to była zupełnie inna historia, ale dowiemy się tego już nie z głównych stron gazet, tylko gdzieś być może z pobocznych notatek.
[03:37:17] - Pojawi się pewnie jakaś mała wzmianka. Ewentualnie jeżeli dojdą do tego, że sytuacja była dość wstydliwa, to może po prostu zrezygnują. Natomiast dziwi mnie to, jak się zachowują te panie, które promowały tego Spearsa. Ale masz rację, że może być tak, iż są objęte pewnym nie dozorem, ale może po prostu mają taki przykaz ze strony śledczych, by o tym nie mówić. Ale to tyle. Niech mu ziemia lekką będzie, jak to się mówi. Cokolwiek się stało. Marku, dobrnęliśmy do końca dzisiejszej debaty na temat-
[03:37:58] - Juchu!
[03:38:03] - Na temat Hillary Clintonowej, na temat Trumpa, UFO i wszystkich tajemnic ufologicznych związanych z prezydentami. A co za tydzień?
[03:38:13] - Za tydzień tym razem już na 100% zrobimy przekładany dwukrotnie temat: dawne UFO. Natomiast przed debatą ufologiczną, jako że weekend jest długi, to wypada, żeby pasmo z audycjami było długie. Piotrze, o 18:30 rozpoczniemy od wywiadu. Z kim? I o czym?
[03:38:34] - Wywiadu z Przemkiem Nowakowskim. Będzie to audycja na żywo, także można zadawać Przemkowi pytania na temat jego nowej książki „W poszukiwaniu nowoczesnego mitu”. Będzie dużo o teoriach spiskowych, o tajemnicach historii. Także zapraszamy. Audycja na żywo to zawsze audycja na żywo. Można porozmawiać z Przemkiem. Bardzo fajny chłopak z niego. Osobiście to mówię. Cóż, co nam się jeszcze dzisiaj rzuciło w oczy? Rzuciło nam się w oczy to, że jesteście państwo bardzo mocno zainteresowani kwestią taką jak teoria, iż wszechświat to symulacja i zastanawiamy się, czy nie poświęcić temu jednej z najbliższych debat, prawda?
[03:39:15] - Oczywiście. Także jeżeli macie państwo również jakieś swoje propozycje tematyczne, to zachęcamy do dzielenia się nimi z nami pod naszymi kontaktami. Najlepiej pisać pod e-maila radio@paranormalium.pl, bowiem tę formę kontaktu sprawdzamy codziennie. Zachęcamy przy tym gorąco do nadsyłania pytań do kolejnej audycji, do kolejnej debaty ufologicznej, która będzie już za tydzień na naszej antenie. Tak jak mówiliśmy, tym razem już na 100% zrobimy temat: dawne UFO. Zachęcamy również do wysyłania swoich relacji z obserwacji UFO. No i cóż. I to tyle.
[03:39:55] - To by było na tyle. Żegnam wszystkich i życzę dobrej nocy. Na razie. Trzymajcie się panowie również.
[03:40:01] - Ja również się żegnam i jeszcze na koniec chciałbym tylko powiedzieć taką małą prywatną rzecz, która mnie bardzo cieszy. To jest taka, że złożyłem aplikację do mojego lokalnego schroniska dla zwierząt o przyznanie mi bezdomnego kotaAplikacja została rozpatrzona pozytywnie. W tej chwili surowi państwo ze schroniska dla zwierząt badają moją przeszłość, czy nie jestem kotobójcą, czy maltretowaczem kotów, czy jeszcze jakimś innym prześladowcą dzikiej i oswojonej zwierzyny. Ponieważ nie mam nic takiego w mojej historii, podejrzewam, że śledztwo zakończy się szczęśliwie dla mnie i kot zostanie mi przyznany. Już się spotkaliśmy, już się widzieliśmy. Przepiękny dachowiec, który już ma imię i będzie się nazywał Mulder, tak jak główny śledczy z „X-Files”. Tym się jeszcze chciałem na koniec pochwalić.
[03:40:54] - To trzeba mu było jeszcze dokoptować jakąś Scully.
[03:40:57] - Wszystko w swoim czasie.
[03:41:00] - Tym optymistycznym kocim akcentem kończymy 56. debatę ufologiczną online. Byli z nami dzisiaj po drugiej stronie Skype'a nieobecny już współprowadzący Piotr Cielebiaś z „Niesionego Świata” oraz nasz niestrudzony poszukiwacz prawdy Chris Smekina. Dzięki jeszcze raz, Chrisie.
[03:41:20] - Ja również dziękuję i dobranoc.
[03:41:22] - Dziękujemy. Dobranoc. Do usłyszenia już za tydzień w kolejnej debacie ufologicznej, którą jak zawsze od strony technicznej będę obsługiwał ja, Marek Sęk „Ivellios”. A debata, tak jak mówiliśmy, poświęcona będzie dawnemu UFO. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia ponownie już za tydzień.