[00:48] - Witajcie bardzo gorąco i serdecznie w Radiu Paranormalium. Rozpoczynamy kolejny odcinek audycji „Świadomy sen. Nasz drugi świat”, prawdopodobnie jedynej prowadzonej w całości na żywo audycji w polskim internecie poświęconej świadomym snom, ale nie tylko. Przy mikrofonie Marek Sęk "Ivellios". Dzisiaj po drugiej stronie Skype'a są z nami oneironauci: Kinga, Robert i Kamil. Witajcie.
[01:11] - Cześć.
[01:12] - Cześć.
[01:12] - Dziś nasi oneironauci, nasi gospodarze, bo ja tu tylko sprzątam, zaprezentują nam rys historyczny jak pojęcie LD rozwijało się na przestrzeni wieków. Ale zanim przejdziemy do tematu, tradycyjnie podam kontakty do Radia Paranormalium. Można dzwonić, pisać, zadawać pytania, komentować. Nasz numer telefonu to 32 746 0008. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Można nas również spotkać na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów. A jeżeli ktoś woli, to może nam przesłać pytania drogą e-mailową na adres radio@paranormalium.pl. Przejdźmy już powolutku do tematu.
Kamilu, oddaję ci mikrofon.
[02:14] - Tematem dzisiejszej audycji jest historia świadomego śnienia i tego, jak wyglądała kultura świadomego snu na przestrzeni wieków od czasów starożytnych po dzisiejsze. Zanim zaczniemy omawiać poszczególne epoki, chciałbym zasygnalizować coś, co z perspektywy człowieka współczesnego może mieć duże znaczenie, bo nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że ludzie już w czasach starożytnych, ale i później spali nieco inaczej niż my. Ich sen wyglądał inaczej. Mianowicie nie spali oni w okresie jednego bloku sennego, z jakim mamy do czynienia współcześnie. Wiadomo, na przykład popularyzacja zdrowego trybu życia wpłynęła na to, że modne stało się hasło, że człowiek powinien spać osiem godzin dziennie, osiem godzin w trakcie doby. Starożytni ludzie spali trochę inaczej. Dzielili sobie ten sen na kilka bloków. Oczywiście w miarę możliwości ten sen odbywał się w trakcie pory nocnej, jednakże był on często przerywany innymi czynnościami. Wyglądało to mniej więcej w ten sposób, że ludzie spali przez, powiedzmy, trzy godziny. W trakcie nocy budzili się po to, żeby oddać się innej czynności, zaangażować swój umysł na przykład w modlitwę, w pisanie czy w jakąś twórczość, czy czytanie.
Zdarzało się, że odwiedzali w tym czasie swoich sąsiadów. Ale też to, co w sumie nikogo nie powinno dziwić, uprawiali seks. Także budzenie się w nocy jest częścią naszej fizjologii, zakorzenionej gdzieś w odmętach czasów starożytnych. Zmiana nastąpiła dopiero u schyłku XVII wieku. Wpływ miało na to pojawienie się nowych wynalazków, które ostatecznie doprowadziły do powstania elektryczności. To akurat sprawiło, że ten sen zaczął wyglądać nieco inaczej i, tak jak wiadomo, tak jak teraz, ten sen składa się tylko z jednego bloku snu. Dlatego często jest tak, że ludzie potrafią zbudzić się w środku nocy przerażeni czy zaniepokojeni, że to jest zwiastunem problemów z bezsennością. Te obawy często bywają niesłuszne, dlatego że może się odezwać instynkt tego cyklu snu, który towarzyszył ludziom wcześniej. Tyle słowem wstępu. Analizując historię ludzkości i zjawisko snu, myślę, że trzeba by zacząć od kultur szamańskich, takich jak na przykład Indianie, gdzie Wyznaczano pewną osobę, która mogła odwiedzić królestwo dusz, bo w kulturach, zanim jeszcze pojawiły się wielkie systemy religijne, powszechna była wiara w życie pozagrobowe.
Dlatego wierzono, że dzięki specjalnym technikom można nawiązać kontakt ze zmarłymi. W okresie praktycznego szamanizmu to była taka najbardziej zalecana metoda na kontakt ze zmarłymi. To była przyczyna właściwie wchodzenia w ten świadomy sen. Jedną z najstarszych kultur, w których możemy znaleźć ślady świadomego śnienia, jest kultura Aborygenów. Ich historia sięga aż 40 000 lat wstecz. To oni prawdopodobnie byli pierwszymi podróżnikami po świecie snu. Zasięgali tej techniki po to, żeby odnaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Analizując znaną nam historiografię, możemy wspomnieć o mnichach tybetańskich, którzy starali się specjalną techniką, która jest praktykowana również współcześnie w Tybecie, wejść w stan świadomego śnienia, wierząc, że to, co dzieje się na co dzień, również jest snem i w ten sposób zacierając różnicę między snem a jawą, udawało im się osiągać ten specjalny stan. Widzę, że Jubi napisał na naszym czacie, że dzięki tej technice z przerwą na kilka godzin innej aktywności w trakcie snu następuje wysyp snów świadomych. Nie zwróciłem uwagi na to, co pisał wcześniej.
Zaraz wejdę na czat, także będziemy jeszcze do tego nawiązywać. À propos tej kultury Tybetu, powstała tam znana „Księga śmierci”, którą napisano w szczytowym okresie kultury i stąd mamy wiedzę na ten temat.
[08:58] - To się chyba nazywa „Tybetańska Księga Zmarłych”, jeżeli dobrze sobie przypominam.
[09:03] - Nie, „Księga Zmarłych” to w Egipcie, o której też chciałem wspomnieć, bo jednak pozostała nie bez znaczenia jej wpływ na to zjawisko. Natomiast tutaj akurat „Księga Śmierci”. Nazwy podobne, jednak to też daje dużo do myślenia, że zjawisko snu czy świadomego śnienia, ludzie dostrzegali jako związek między snem a śmiercią. To na przykład w mitologii greckiej Tanatos i Hypnos, czyli bożek śmierci i bożek snu są braćmi. Jednak te dwa stany są sobie pokrewne. Innym z takich ludów, które miały bardzo bogatą kulturę świadomych snów, było plemię Malezyjczyków zwane plemieniem Senoi. Ta ich kultura trwała aż do wybuchu II wojny światowej. Potem komuniści znacząco wpłynęli na zubożenie tej kultury duchowej. Nie wiem, czy ktoś z moich rozmówców chciałby coś dodać na temat kultur pradawnych. Nie wiem.
Robert? Kinga?
[10:36] - Na pradawnych to ja nie bardzo. Może Robert.
[10:43] - Ja też nie za bardzo jestem znany w temacie kultur. Dobrze mówisz. Ty kontynuuj.
[10:53] - Dobrze. To było akurat tylko takie słowo poprzedzające nasz właściwy temat, bo historia tutaj nabiera rozpędu wraz z rozwijającą się kulturą w Mezopotamii. Tam, co ciekawe, charakterystyczna dla tej kultury była straszna obawa ludzi przed różnymi demonami, które nawiedzały ich w różnych snach. Wierzono, że świadome sny są doznaniem nieszczęśliwym i zwiastowały coś niepokojącego. Mezopotamczycy dzielili sny na trzy kategorie: na sny niosące przesłanie bogów. I tutaj omawiane były w kontekście królów i osób ważniejszych, które zapisywały swoje sny. Na sny prorocze i sny symboliczne. Jeżeli chodzi o samą symbolikę snów, to wierzono w różne dziwne rzeczy, jak choćby to, że już samo latanie we śnie mogło zwiastować duże nieszczęście. Picie wina przepowiadało podobno krótkie życie, natomiast picie wody Było symbolem, omenem bardzo pomyślnym. W trakcie tych snów oczywiście również dochodziło do kontaktu z bóstwami, gwiazdami, innymi ludźmi, co w jakiś sposób symbolizowało pewną dynamikę osobowości osoby śniącej.
W każdym razie wierzono, że marzenia senne mogą być niebezpieczne i w jakiś sposób ujawniają obecność zła. Także ten świadomy sen uważano niekiedy za nieszczęście. Natomiast to, o czym wcześniej nie wiedziałem, ale o czym dowiedziałem się w trakcie przygotowywania do tej audycji, to niesamowicie duża różnica, jeżeli chodzi o podejście Egipcjan do tematyki snów i snów świadomych, bo wykształcili sobie coś w rodzaju inkubatorów sennych. Polegało to mniej więcej na tym, że osobę, która miała się poddać temu zjawisku, która liczyła na jakiś sen pomyślny czy to wróżący szczęśliwe życie, przyszłość, czy jako zjawisko mogące pomóc nawiązać kontakt z bóstwem czy ze zmarłymi, starano się podawać w trakcie tej inkubacji specjalne napoje. Te inkubacje odbywały się w świątyniach. Pieczę nad tymi operacjami sprawowali kapłani zwani mistrzami rzeczy sekretnych czy skrybami podwójnego domu życia. Bo tak jak dzisiaj największymi ośrodkami wiedzy są uniwersytety, tak w starożytnym Egipcie były to instytucje tak zwanych domów życia, w których praca polegała też między innymi na tłumaczeniu i katalogowaniu snów faraona, bo jak wiadomo, faraon był związany z bóstwami. Także tutaj były te inkubatory. Co ciekawe, jeżeli ktoś chciał poddać się takiej inkubacji, a nie mógł tego dokonać choćby z tego powodu, że świątynia znajdowała się zbyt daleko od niego, to mógł poprosić daną osobę, która przebywała w tej okolicy, żeby poddała się temu rytuałowi. Natomiast znaczenie tego snu, który w tym czasie osiągała, dotyczyło bezpośrednio jego.
Możliwe, że Yubi będzie jeszcze miał coś do powiedzenia, bo wspomniał o tym, kiedy mówiłem wcześniej jeszcze o Aborygenach, o „Księdze Umarłych”. To była oczywiście jedna z najbardziej wpływowych ksiąg, myślę, że nawet w całej historii, jeżeli chodzi o świadome śnienie. Były tam spisane różne praktyki religijne. Wierzono, że sny można podzielić na różne kategorie w związku z bóstwem, jakie sprowadzało dany sen. Mogły to być sny od Horusa, Ozyrysa, Seta. Jednak takim bóstwem, które czuwało nad zjawiskiem marzeń sennych i które było ulubionym spośród tego panteonu bogów snu, był Bes. Bóstwo, które wydaje się nam raczej mało znane, popularne. Natomiast dla Egipcjan było bóstwem szczególnym. Jego podobizny rzeźbiono na podgłówkach legowisk, na którym się kładli śniący. Stosowano różne formuły, w których zwracano się do Besa i które pomagały zesłać specjalny sen nie tylko śniącemu, ale również przyjaciołom, ale i wrogom.
Egipcjanie, tak jak wspomniałem, nie przejmowali się zbytnio istotami demonicznymi, tak jak Mezopotamczycy. Mezopotamczycy wierzyli bardziej w to zjawisko związane dzisiaj właściwie z OBE, że w trakcie snu jednak dusza ludzka odbywa pewną wędrówkę. Egipcjanie traktowali sen nie jako wędrówkę, ale jako możliwość kontaktu ze światami, czyli między innymi z bogami i ze zmarłymi, przez co właśnie dzięki świadomym snom można było się czegoś od tych istot dowiedzieć. Jeżeli dalej będziemy rozwijać ten temat… Aha, tutaj właściwie jeszcze przerwę, bo Yubi nawiązał do mojej wypowiedzi. „Według mnie jakbym nie patrzył poprzez pierwotne kultury doszły do tego, czym jest śnienie i zawsze dochodziły do duchowości. Jeśli ktokolwiek chce przeżyć choć troszkę to, co jest opisane w Księdze Umarłych, to polecam sen programowalny”. Nie słyszałem o tym zjawisku. Yubi, jeżeli mógłbyś rozwinąć, to byłbym za to Wdzięczny. Myślę, że powinniśmy się jeszcze zatrzymać przy kulturach starożytnych, przy Mezopotamii i Egipcie.
Robercie, Kingo, czy chcielibyście coś dodać do tej wypowiedzi?
[18:44] - Myślę, że warto zaznaczyć, że ta wiedza egipska miała wielki wpływ na kulturę Grecji, między innymi, gdzie również rozwinęła się fascynacja światem śnienia. Tak jak wcześniej wspomniałeś, dusza wychodzi z ciała, tak również twierdzili między innymi Pitagorejczycy, którzy głosili, że prowadzi to rozmowy z duchami i bogami, dusza wychodzi z ciała. Te teozkryny egipskie głosiły, że duchowe są po to człowieka, czyli ba oddziela się od ciała podczas śmierci i we śnie. Podobny stosunek mieli między innymi Sokrates i Platon.
[19:29] - Tak, tutaj się zgodzę. Chciałbym dodać à propos starożytnych Greków, że mimo, że w ich podejściu do zjawiska marzeń sennych dostrzegalne są wpływy zarówno egipskie, mezopotamskie czy perskie, to jednak wypracowali na swój sposób koncepcję, która trochę wzbogaciła tę całą wiedzę. Charakterystyczna dla tego zjawiska w kulturze greckiej jest świadomość, że w trakcie snów można również dokonywać leczenia ludzkiego organizmu. Dlatego właśnie między innymi jednym z symboli snów jest Asklepios czy Eskulap, który w greckiej mitologii urósł z czasem do miana bóstwa. Kultura grecka traktowała sen trochę jako przedsionek śmierci. Tak jak wspomniałem, bracia Hypnos i Tanatos byli braćmi, ale byli też synami nocy i to miało pewien związek z tym zjawiskiem. Rzucimy okiem na czat. Nie wiem, czy ktoś chciałby coś dodać, jakiś wątek, który moglibyśmy jeszcze poruszyć na żywo.
[21:10] - Wracając do Platona, jego uczeń był między innymi Arystoteles, który przeciwnie do Platona, który uważał, że sny są przesłaniem od bogów, uważał, że sny pochodzą ze źródła emocji, afektów i wyobrażeń czynnych serca. Według Arystotelesa na sen mają także wpływ delikatne ruchy ciała będące początkiem naszego działania podczas dnia. To właśnie Arystoteles jest pierwszym autorem opisu świata jako snu.
[21:57] - Tak. Myślę, że Arystoteles, jeżeli chodzi o podejście duchowe, natomiast nie da się odmówić wpływu na badanie całego zjawiska Hipokratesowi, jednemu z ojców medycyny, którego interesowały przede wszystkim zjawiska fizyczne, fizjologiczne. Oczywiście Grecy już wcześniej mieli to, o czym wcześniej wspomniałem, mieli sentyment do kojarzenia snów z pewną możliwością uzdrawiania swojego organizmu. Często było tak, że ludzie kładli się spać w świątyni, po czym odnajdywali pewne wskazówki dotyczące swojego snu, po to, żeby móc znaleźć jakieś lekarstwo na ich bolączki.
[22:54] - Dostawali objawienia na temat choroby i sposobów jej leczenia.
[23:00] - Tak.
[23:03] - Jeszcze Artemidor z Efezu, autor słynnego dzieła „Oneirokrytyka”, poświęcił swoje życie analizie snów. Stwierdził, że do snów trzeba podchodzić indywidualnie i to ma charakter indywidualny, zależny od każdej osoby.
[23:28] - Tak. Właściwie to podejście do snów, podejście po części mitologiczne, po części metafizyczne zaciera się z nadejściem interpretacji Demokryta, który żył w IV wieku przed naszą erą. Według niego sny polegają na oddziaływaniu jednych dusz na drugie, ale mimo to pozbawione są pewnego charakteru metafizycznego. Doszukiwał się, że wpływ na sen ma bardziej jakość wdychanego powietrza czy nawet temperatura powietrza. Wiedział, że te wyobrażenia senne są obiektami naszej- Naszej mentalności, naszej percepcji mentalnej, a nie obrazami, które dostrzegamy rzeczywiście tak jak na jawie. Także wierzył, że są niezależne od zmysłów, ale jednak są bardziej zakorzenione w naszej percepcji. Robercie, wcześniej pamiętam rozmawialiśmy, że chciałeś się powołać na Adama Buttofa w tym akurat momencie, o którym wspomniałem.
[25:09] - Tak, bo cytat, który przytoczyłem pochodził z książki Adama Buttofa. Ten cytat o Artemidorze pochodził z książki Adama Buttofa „Podróż w głąb oneironautyka”. To jest podstawowa lektura każdego oneironauty.
[25:29] - Marku, czy jesteś tutaj z nami? Bo na czacie właściwie już nasi słuchacze się obawiają, że gdzieś zniknąłeś.
[25:40] - Jestem, cały czas jestem. Żyję, jeszcze nie zasnąłem.
[25:44] - Jeżeli jesteś to czy byłbyś łaskaw naszym słuchaczom podpowiedzieć, jak mogliby się z nami skontaktować? Bo wcześniej zachęcaliśmy już do kontaktu. Parę osób miało się zgłosić do naszej audycji, jednak pewne okoliczności im to uniemożliwiły.
[26:04] - Niestety tak bywa, że czasami goście najpierw się określają, że będą w audycji, a potem za pięć dwunasta dosłownie coś się dzieje i wszyscy się wysypują. Tak było dzisiaj w audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat”. Tak też często bywa w innych audycjach, na przykład w Teorii Chaosu szczególnie często się to zdarza. Dlatego też liczymy na to, że państwo również bardzo się uaktywnicie w naszej audycji. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu pod numerem 36 08 80 02. Jesteśmy też na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Można nas także znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów, a jeżeli ktoś woli, to może nam wysyłać maile na nasz adres radio@paranormalium.pl. Oczywiście tematem przewodnim dzisiejszej audycji jest historia LD.
Natomiast można również zadawać pytania odnoszące się bardziej do samego świadomego śnienia, do snów i tak dalej.
[27:23] - Skoro jesteśmy przy temacie starożytności, to warto również wspomnieć tutaj o chrześcijaństwie, które było mieszaniną idei greckich i religii żydowskiej. Według Biblii Bóg kontaktuje się z człowiekiem, nadto Bóg się ma doświadczenia, wizje i spotkania w normalnym stanie czuwania. I pomimo tego, co głosi Biblia, czyli cytuję tutaj Księgę Hioba: „To śnie w nocnym widzeniu, gdy głęboki sen pada na ludzi i oni śpią na swym łożu. Wtedy otwiera ono ludziom uszy, niepokoi ich i ostrzega”. Natomiast w Księdze Liczb Bóg mówi następująco: „Jeżeli jest u was prorok Pana, to objawiam mu się w widzeniu, przemawiam do niego w śnie. Lecz nie tak jak ze słuchą moim Mojżesze. Z ust do ust przemawiam do niego i prawdziwą postać Pana ogląda on”. I pomimo tych słów chrześcijanie przeważnie traktowali sny jako natchnienie demonów aniżeli Boga i uznawali ten pogląd za nieczysty. I myślę, że to też jest ciekawe, dlaczego tak uważali. Ponieważ między innymi święty Augustyn i święty Tomasz z Akwinu również wspominali o zjawisku świadomego snu.
[28:47] - Właśnie. Tak jak przechodzimy do dalszej epoki historycznej, to jednak nie bez znaczenia jest tutaj pojawienie się chrześcijaństwa, które potem we wczesnym średniowieczu w jakiś sposób wpłynęło na samo postrzeganie zjawiska snów świadomych. Jednak nie byłbym tutaj sceptykiem, bo nie sądzę, żeby to w jakimś znacznym stopniu zabiło to samo zjawisko i chęci wczesnych oneironautów, bo w kulturze starożytnej sny, czy świadome sny, czy sny prorocze, cała ta kultura snu była bardzo często mimo wszystko związana z władzą i z narzędziem władzy. Na przykład często mówi się, że jakieś sny faraona zwiastowały potem różne działania polityczne. Natomiast tutaj ten sen myślę, że zszedł bardziej na poziom takiego ludu i towarzyszył zwyczajnym marzycielom. Ja tylko dodam, że właściwie to, co później zostało rozwinięte przez Freuda, całe badania nad ludzką podświadomością myślę, że to gdzieś miało już swoje początki właśnie w średniowieczu, dlatego że w XIII wieku pojawiła się tutaj w Kościele Spowiedź uszna, w której bezpośrednio penitent spowiada się duchownemu. Nie chcę wchodzić na tematy związane bezpośrednio z religią, bo nie jestem jakimś ekspertem, ale chciałbym akurat w nawiązaniu do psychologii się wypowiedzieć, że w trakcie, kiedy spowiedź powszechna została zastąpiona spowiedzią uszną, to obudziło to w ludziach pewne badania nad introspekcją, nad zagłębieniem się w swoje ja, bo musieli poznać swoją duchowość. To miało jakiś wymiar etyczny, bo zastanawiano się nad tym, czy popełniono jakieś grzechy, w jakim stopniu się człowiek zachowuje i nawiązywano to do sennych marzeń. Czy w trakcie snów również wszystko odbywało się w zgodzie z przykazaniami zalecanymi przez Kościół. Myślę, że na samą epokę średniowiecza trzeba spojrzeć nieco inaczej, bo jednak ciężko odmówić jej pewnego bogactwa.
I również bogactwa związanego z LD.
[32:07] - Skoro jesteśmy przy religii, to warto również wspomnieć o jednym z hiszpańskich bodajże księców, Pierre Gassendi, który zaprzeczył idei Aristotelesa jako obejściącej poznawaną za pośrednictwem zmysłów rzeczy i uznał, że sen można odróżnić od jawy na podstawie tego, że nie czuje się zmysłów, czyli na przykład nie czuje się wiatru i tak dalej.
[32:40] - Jeszcze raz jakbyś mogła, Kinga, podać tą inspirację. Mogłabyś powiedzieć, skąd zaczerpnęłaś tę informację?
[32:55] - Z tej książki, o której mówił wcześniej Robert. Z książki „Oneironautyka” Adama Budowa. Gassendi mówił również, że: „Kiedy wąski umysł śni, jest w stanie rozpoznać, badać pewne właściwości rzeczy, które sobie wyobraża z tą samą zdolnością, którą może rozpoznawać i badać, kiedy jest obudzony. I tu, jeżeli często po przebudzeniu jesteśmy zdziwieni, o jak absurdalnych rzeczach myśleliśmy we śnie, nie powinno nas to zaskoczyć, że czasami, gdy we śnie pojawia się jakaś precyzyjność, ten sam rodzaj zdziwienia powstaje i w konsekwencji rzeczy widzimy jako absurdalne, chociaż śnimy. To jest dokładnie to samo, co mi się przydarza, kiedy widuję w dzień żywe twarze ludzi i jednocześnie pamiętam, że oni nie żyją. Natychmiast nasuwa mi się myśl, że śnię, gdyż umarli nie wracają”. To jest ogromny krok, na przykład jeśli chodzi o rozumienie snu i zjawiska świadomego snu w Europie jak na tamten czas, czyli wiek XVII.
[33:52] - Tak. Ja tylko chciałem powiedzieć o drugiej stronie medalu, bo tak jak powiedziałem wcześniej, że średniowiecze nie zatarło samego zjawiska, to jednak trzeba pamiętać, że w jakimś stopniu mimo wszystko odciskało to piętno i podgryzało tę tradycję antyczną. Przynajmniej ten główny nurt średniowiecza związany z Kościołem i ze sferami wyższymi. Jako przykład mógłbym tutaj podać sławny sen świętego Hieronima, kiedy przyśniło mu się, że po swojej śmierci odbywa się sąd ostateczny i przed takim boskim trybunałem osądzający mają do niego pewne zastrzeżenia, że bardziej był uczniem Cycerona niż chrześcijaninem, bo inspirował się literaturą antyczną. Warto pamiętać, że w sumie tradycja starożytności w trakcie średniowiecza cały czas trwa nieprzerwanie w Bizancjum. Mimo że Rzym został w jakimś stopniu zniszczony i te kultury pojawiały się tam na nowo, napływały nowe ludy, to jednak ten fundament starożytności cały czas rozwijał się we wschodnim cesarstwie, o czym warto pamiętać. To potem wszystko zostaje zachowane w obrębie tej literatury. Na kulturę Zachodu ma również wpływ kultura arabska, w której również silne są tradycje starożytne. To potem się pojawia gdzieś w romansach i w roli kobiety w życiu ówczesnych ludzi. Robercie, czy mógłbyś tutaj zająć głos?
[36:22] - Na jaki temat konkretnie?
[36:24] - Bo tam coś pisałeś. Ja nie doczytałem, na Skypie.
[36:29] - Dokładnie tam nie pisałem, ale mogę powiedzieć na temat i kontynuować temat Na temat chrześcijanstwa było i świadomych snów. Między innymi w liście święty Augustyn przytaczał serię snów Gennadiusa jako dowód możliwości posiadania doświadczeń po śmierci. Gennadius atakuje wątpliwości, co może się stać. Zaczęło się mu śnić, że młodzieniec w pięknym śnie poprowadził go do miasta i rozwiązał wszystkie tak cudownie i słodko, że przewyższył wszystko, co kiedykolwiek usłyszał. Kiedy się obudził, myślał, że to tylko sen. Z czasem znowu przyśnił się ten sam młodzieniec i zapytał, czy go rozpoznaje. Kiedy święty odpowiedział, że tak, młodzieniec zapytał, kiedy i gdzie zostali znajomi. Wtedy, zmęczony, odpowiedział Gennadius, że są to przednie sny. Po zapewnieniu ze strony młodzieńca, że także to wszystko odbywa się we śnie, uwierzył mu i uświadomił sobie, że oto śni. Właśnie w tym liście pokazane jest, jak święty Augustyn opowiadał o jednym ze świadomych snów tego fizyka z Kartaginy.
[38:01] - Tak mówimy cały czas o Europie, a warto przenieść się na chwilę do Azji, chociażby do Indii, gdzie kilka tysięcy lat temu narodziła się joga, której wpływ pokrył się również z zjawiskiem świadomego snu. Mianowicie joga pomaga w prowadzeniu w to zjawisko. Warto tutaj przytoczyć fragment rozmowy jednego z największych mędrców i joginów Indii Sri Nisargadatta Maharaja, który rozmawiał chyba z postacią senną. Tutaj nie jestem do końca pewna. Nie, chyba to jest jakiś fragment wywiadu jednak. Przepraszam, to jest błąd. „Co pan robi, gdy pan śpi? Jestem świadomy, że śpię” — odpowiedział ten mędrzec. „Czy sen nie jest stanem podświadomości? Tak, jestem świadomy tej podświadomości.
A na jawie lub gdy pan śni? Jestem świadomy, że czuwam lub śnię. Nie rozumiem. Co dokładnie ma pan na myśli? Wyjaśnię mój punkt widzenia. Sen jest stanem podświadomości. Czuwanie jest świadomością. Marzenia senne zaś to świadomość własnego umysłu bez uświadamiania sobie otoczenia. Według mnie jest prawie to samo. Wydaje mi się jednak, że pomiędzy nami jakaś różnica.
Pan w każdym z tych stanów zapomina o dwóch pozostałych, podczas gdy dla mnie istnieje tylko jeden stan obejmujący i przewyższający trzy wymienione stany umysłu. Czy miewa pan marzenia senne? Oczywiście, miewam sny. Jakie są to sny? Są to echa przeżyć na jawie. A gdy zapada pan w głęboki sen? Świadomość mózgowa jest wówczas zawieszona. Czy jest pan wtedy nieświadomy? Zdaję sobie sprawę, że jestem nieświadomy. Używa pan dwóch terminów angielskich na określenie świadomości: awareness i consciousness.
Czy nie chodzi tu o to samo?
[40:19] - Awareness i consciousness.
[40:21] - Właśnie, z różnym akcentem. Awareness to praświadomość. Jest to stan odwieczny, bez początku i końca, niczym niespowodowany, samoistny, niepodzielny, niezmienny. Consciousness to świadomość ludzka. Wywodzi się ona z łączności ze światem, jest powierzchowna i dwoista. Świadomość nie może istnieć bez praświadomości, ale praświadomość istnieje niezależnie od świadomości, jak na przykład w głębokim śnie. Praświadomość to absolut. Świadomość zależna jest od swojej treści i dotyczy zawsze czegoś. Świadomość jest cząstkowa i ulega zmianom. Praświadomość to pełnia niezmienność i spokój.
To powszechne źródło i podpora każdego doświadczenia. W jaki sposób człowiek może przekroczyć świadomość i dojść do podświadomości? Ponieważ istnieje świadomość zależna od praświadomości, ta ostatnia obecna jest w każdym stanie świadomości człowieka. Dlatego nawet sama świadomość, że jest się świadomym, zbliża do praświadomości. Obserwowanie własnego nurtu świadomości wzniesie pana do praświadomości. Nie będzie to żaden nowy stan. Rozpozna go pan od razu jako pierwotną podstawę egzystencji, która jest samym życiem, miłością i radością. Skoro rzeczywisty był ukryty, jest w nas przez cały czas. Na czym polega proces samorealizacji? Urzeczywistnienie jest przeciwieństwem niewiedzy.
Niewiedza przyczynia cierpienia człowieka. Polega na uznawaniu świata za realny, a jaźni za coś nierzeczywistego. Odkrycie, że jedyne jaźń jest rzeczywista, zaś wszystkie inne rzeczy i zjawiska są czasowe i przemijające, to kluczowy warunek osiągnięcia wolności, pokoju i radości. Jest to w gruncie rzeczy bardzo proste. Zamiast patrzeć na świat filmakinowany, należy uczyć się świata takiego, jaki on rzeczywiście jest. Z chwilą, gdy to nastąpi, zobaczy pan także prawdziwego siebie. Jest to jakby oczyszczenie zwierciadła. Zwierciadła, które ukaże panu świat taki, jaki on rzeczywiście jest. Ujawni panu zarazem ludzkie nowe oblicze”. Myślę, że ta rozmowa jest bardzo interesująca, bo jakby na to nie patrzeć, pokazuje jak Należy traktować świadome sny, jak łatwiej zapanować nad świadomością.
Jeśli Marek się skoci, to podeślę link do fragmentu książki Adama Pytała, z której pochodzi ten cytat, który umieścimy pod audycją wśród linków.
[43:09] - Oczywiście podeślij, a w międzyczasie dodzwonił się do nas Jubi. Witaj, Grzesiu.
[43:14] - Witajcie wszyscy. Witaj Kingo, Robercie i Kamilu oraz ty, Marku. Próbowałem się do was podpiąć, ale jak zwykle zawsze jest jakiś problem. Kiedy tylko gdziekolwiek do jakiegoś radia zadzwonię, to zawsze mam jakieś problemy techniczne. Nie wiem w ogóle, o czym Kinga wcześniej mówiła, bo podpiąłem się w trakcie rozmowy, więc może pominę ten wątek. Nawiązując do tego, Marku, co wcześniej powiedziałeś, że są problemy ze znalezieniem ludzi albo wysypują się ludzie 5 minut przed audycją. Nie ma co się dziwić. Dzisiaj sen jest traktowany jako jakieś zło, bo nawet w nauce już jest coś takiego, że próbuje się sen wręcz wyeliminować, doprowadzając do takich stanów, że poprzez tabletkę będziesz bardziej efektywny, czyli będziesz więcej pracował i tak dalej. Dzisiaj audycję prowadzicie o kulturach, czyli o Aborygenach. Mówiliście wcześniej o „Księdze zmarłych”.
Generalnie jest tak, że przynajmniej badania naukowe i badania DNA, RNA dowodzą tego, że protoplastami byli Aborygeni. To właśnie oni w kulturze swojej mają coś takiego, że uważają, że wszystko wzięło się od energii, od tak zwanego ducha, który unosił się zawsze w przestworzach i który postanowił, że któregoś razu zrealizuje się tutaj. Między nimi Aborygeni mówią o tym, że poprzez swoje rytuały są w stanie dojrzeć tą prawdziwą naszą rzeczywistość. Przychylę się do tej ostatniej audycji niekontrolowanej, która była według mnie świetna, bo jest to coś, do czego ja piję, czyli właściwie dochodzę do swoich wniosków po latach śnienia.
[45:15] - Masz na myśli debatę niekontrolowaną z niedzieli z panią doktor Adamską-Rutkowską i z-
[45:23] - Tak.
[45:24] - I z Rafałem Nieradziakiem.
[45:25] - Tak. I ja poprzez swoje doświadczenia ze świadomym śnieniem dochodzę do podobnych wniosków. Jasne, że są zawsze różnice, ale po to są debaty, żeby rozmawiać. Słuchajcie, w prymitywnych wierzeniach, chociaż jeszcze nawet i w dzisiejszych czasach można spotkać ludzi, gdzie świadome śnienie jest sztuką wręcz, ponieważ w tych ludach spotykali się i nadal się spotykają ludzie, na przykład rano siadają wokół i robią takie zgromadzenie w swoich lepiankach i sobie opowiadają sny. Jest to naturalne, normalne zjawisko, ponieważ tam nie ma czegoś takiego na przykład, że opowiadając sen, powiesz: „A kochałem się wczoraj, przyjacielu, z twoją żoną” na przykład. Tam jest to uznawane za jak najbardziej normalne, ponieważ to obrazuje kształt myślenia, psychikę w danym zgromadzeniu, w danym plemieniu i to też pokazuje, w jakiej kondycji znajdują się ci wszyscy ludzie. Tam jest to praktykowane i jest to absolutnie normalne. Natomiast w dzisiejszych czasach jest tak, że staramy się o tym zapominać i uciekać od tego snu. Ja poprzez swoje doświadczenia wiem, że kiedy powróciłem na nowo po latach do praktykowania świadomego śnienia czy zjawisk OOBE, zobaczyłem u siebie unormalizowanie mojego życia psychicznego. To znaczy lepiej mi się zaczęło myśleć, lepiej rozwiązywać problemy.
Podniosła mi się jakość mojego życia.
[47:10] - Tak samo, odkąd wróciłam do praktykowania LD i OOBE, mam większą pewność siebie. Nie jestem taka schowana szara myszka, tylko raczej zaczęłam się wykłócać, walczyć o swoje i wykłócać się o swoje zdanie, więc to na pewno pomaga wielu osobom.
[47:32] - Absolutnie się z tym zgadzam, bo przez śnienie można symulować w śnie choćby nawet pewne rzeczy, pewne sytuacje, które nam się przydarzą, ale również przynajmniej ja jestem takiego zdania, że dochodzę do wniosków, że tak naprawdę wszystko kształtujemy my w naszych myślach poprzez choćby nawet programowanie siebie czy wchodzenie w inne stany, nie tylko świadome śnienie. Możemy tworzyć, kreować to, co nas kiedyś w życiu spotka i rozwiązywać te wszystkie problemy. Tak to u mnie wygląda. Wspomniałem tutaj wcześniej o snach programowalnych i nawiązywałem tutaj do „Księgi zmarłych”. To jest niesamowita lektura. Sam ją osobiście wiele razy przeczytałem i zawsze mnie ona fascynuje. I to też w pewnym okresie mojego życia spowodowało to, że postanowiłem spróbować, jak to jest być takim wiatrem, jak to być tymi kolorami, które tam są przedstawiane, jak w ogóle- Pojmować to, czuć to wszystkimi swoimi zmysłami wewnętrznymi samego siebie. Robiłem takie programowania oczywiście i to było niesamowite, bo w żadnych innych snach nie miałem takiej ilości świadomych snów niż poprzez programowanie. Nie pamiętam już teraz, bo mówię to z głowy. Są zresztą te nagrania udostępnione.
W jednym z takich programowalnych snów zdarzyło mi się bodajże mieć pięć świadomych snów w ciągu jednej doby, w ciągu jednego spania. To było niesamowite przeżycie. Do dnia dzisiejszego to przeżycie pamiętam i bardzo lubię wspominać te przeżycia, które tam były. Byłem tam między innymi w tym śnie programowalnym pierzem latającym w powietrzu, gdzie okrążał całą kulę ziemską i wraz z porami roku przeżywał różne sytuacje. Byłem tam również delfinem. Byłem tam również mrówką, która zmagała się z dostarczeniem ekwipunku ratującego drugie skupisko mrówek. To są naprawdę niesamowite emocje, które do dziś jeszcze pamiętam, a było to bodajże chyba z trzy, może cztery lata temu, więc tak to u mnie wygląda.
[50:26] - Jubi, chciałem zapytać, bo tak jak mówiłeś, śniło ci się, że wcielałeś się w jakieś inne organizmy, w delfina czy w mrówkę. I to jest właśnie ta specyfika świadomych snów. Ja też często doświadczam czegoś takiego, że pojawiasz się w miejscach, o których nawet nie słyszałeś. Tak jak mówiłeś, raczej nie zajmujesz się badaniem, nie jesteś biologiem, nie zajmujesz się badaniem środowiska mrówek na przykład, a jednak widziałeś to z takiej perspektywy, z jakiej wcześniej w życiu ani nie widziałeś, ani nie słyszałeś, bo jednak nie miałeś z tym wcześniej kontaktu. Te świadome sny to chyba nie jest tak do końca, że one się zawsze opierają na jakichś naszych rzeczach, które wcześniej gdzieś widzieliśmy, bo jednak praktyka świadomego śnienia pokazuje właśnie, że te miejsca i osoby potrafią nas zaskoczyć.
[51:27] - Zgadza się. Miałem kiedyś na przykład taki sen, gdzie postanowiłem być wiszącym spinaczem od ciuchów w łazience u mnie. To też było naprawdę niesamowite przeżycie. Zresztą nie ma co się dziwić, bo pamiętam jeszcze relację bodajże chyba u Zbyszka Mrugały kiedyś Jarek w domu opisywał, gdzie był wiszącym ręcznikiem. Z tego, co sobie teraz przypominam, jak on to opisywał, to opisywał to jako jedno z najlepszych jego przeżyć, jakie w tamtym czasie przeżył. Tak samo również u mnie to było. Każdy sobie powie: „Jak można mieć wspaniałe przeżycia, wisząc na sznurku jako spinacz?” Ale właśnie coś w tym było. Teraz powiedzcie mi, skąd może mi się to w mojej podświadomości, jak to wiele ludzi mówi, że wszystko się odbywa z podświadomości. Tak, ale ja nigdy nie byłem w realu spinaczem, a mimo wszystko doznawałem swoich przeżyć emocjonalnych. Tak samo na przykład z bycia delfinem, gdzie w tym jednym ze snów programowalnych, kiedy biegłem i w pewnym momencie wyskoczyłem z takiej skarpy, z klifu do wody i w połowie tej drogi zmieniłem się w delfina i wleciałem w ten podziemny świat, gdzie normalnie rozmawiałem telepatycznie z delfinami, a byłem tam jako dziecko delfin.
Doznałem tak ogromnej miłości i zrozumienia tego wszystkiego, co mnie tam otacza, że to tak mi zryło... Przepraszam, złe słowo, ale tak to zmieniło moje podejście do wszystkiego, co mnie tutaj otacza. Dziś na przykład poprzez te świadome sny uwielbiam iść choćby lasem i dotykać drzew i wziąć nawet jakiegoś kwiatka do ręki i rozmawiać. Dawniej, jeszcze powiedzmy 10, 15 lat temu takiej sytuacji nie miałem. To zmienia niesamowicie obraz rzeczywistości tego wszystkiego, co nas otacza i przede wszystkim uwolnienie się z tych paradygmatów, które nam wtłacza się od momentu naszego urodzenia, gdzie daje nam się etykietkę z numerem dowodu i to jesteś ty i tylko ty. Wręcz przeciwnie, ja poprzez te świadome sny uważam, że nie jesteśmy tym. Jesteśmy dużo większym. Ostatnio na przykład bodajże tydzień czy dwa tygodnie temu opisywałem jeden ze snów z tą białą księgą, prawda? Ja tam poprawiłem, bo Marek tutaj błędnie powiedział, że to było po użyciu środków psychoaktywnych. To nie było po użyciu.
Ja natomiast tak napisałem, bo tak pisałem. Czasami mam problem z językiem. Widzicie, tu jest kolejny sen, który nie wiadomo z czego pokazał mi tą białą księgę, gdzie aż trzy miesiące mi zeszło na tym, żeby szukać, zagłębiać się w tym temacie. To jest właśnie fascynujące, że świadomy sen nie kończy się tylko na tym, że masz sen, a to sen zwykły i tyle, dobra. Tylko on powoduje to, że u nas wewnętrznie w naszym W naszej psychice zaczyna się coś dziać i zaczynamy zadawać pytania. Zaczynamy szukać, zaczynamy analizować, że coś tu jest nie tak. A może jednak w naszym życiu jest coś nie tak? I próbujemy szukać i dochodzimy. Mi to zajęło aż trzy miesiące, gdy doszedłem do tej białej księgi. Później doszedłem oczywiście do ramp.
Rampy to są channelingi. Nie będę tutaj mówił kto i jak ma to wszystko rozumieć. Zawsze staram się w moich interpretacjach czy w moich snach podkreślać to, że nie absorbuję się żadną religią. Niech sobie każdy dostosuje to do swoich wierzeń, przekonań, bo absolutnie nie mam zamiaru z tym walczyć, ale to pokazuje mi jedno, że jest coś więcej. Skoro mi się taki sen przyśnił, to znaczy, że w tamtym momencie swojego życia zrozumiałem, że muszę szukać gdzieś indziej. I jak każdy człowiek czasami zadaję sobie pytania. Właściwie to chyba każdy sobie zadaje pytanie: kim jesteś i do czego to wszystko idzie? Tak samo ta biała księga dała mi wiele odpowiedzi na to, co w danym czasie, w tamtym momencie we mnie było. Czyli tak to u mnie wygląda. Kamilu, coś tam wcześniej mówiłeś, przerwałem ci.
[56:27] - Nie. Chciałem akurat kontynuować nasz temat, który zaczęliśmy wcześniej, ale oczywiście jesteśmy wdzięczni za twoje indywidualne przeżycia. Myślę, że będzie trzeba kiedyś zrobić audycję chyba w całości poświęconą naszym najciekawszym przygodom. Widziałem tylko tutaj na Skypie, że właśnie pojawił się chyba jakiś nasz nowy współrozmówca. Myślę, że może warto by teraz pokusić się i oddać mu na chwilę głos, żeby miał możliwość się wypowiedzieć.
[57:08] - Rozumiem. Czyli mam się rozpiąć?
[57:11] - Nie, w żadnym wypadku.
[57:12] - Okej.
[57:13] - Po prostu chciałem dać szansę, żeby powiedział coś od siebie nasz nowy kolega, a za chwilę będziemy kontynuować wszyscy naszą dyskusję.
[57:24] - Okej, jasne.
[57:24] - Halo, witam. Słychać mnie?
[57:26] - Tak, słyszymy się doskonale.
[57:27] - Bardzo dobrze.
[57:28] - Jestem Kamil, 19 lat mam i świadomym śnieniem się w sumie zainteresowałem się tą tematyką gdzieś około jak miałem 15 lat. Teraz mam 19 i od dzieciństwa zdarzały mi się już też sny świadome, ale nie wiedziałem wtedy jeszcze, co to jest dokładnie. Dużo osób mówiło, że mam coś z głową. Nie wiedzieli, o co chodzi. Ćwiczyłem to przez trzy lata i przez ostatni rok przestałem ćwiczyć, ale dalej zdarza mi się spontanicznie, że dostaję świadome sny. Wracając do tej rozmowy wcześniejszej. Chyba rozmawialiście o tym, jak byliście zwierzętami, tak?
[58:12] - Tak.
[58:13] - Ja wspominałem tutaj, Marek, o tym.
[58:17] - A teraz sobie przypomniałem teraz, jak kiedyś w świadomym śnie chciałem zamienić się, pamiętam, we wilka. Ciężko to opisać ogólnie, jak to wyglądało, ale całkowicie zmieniła się moja percepcja i odczuwanie wszystkich zmysłów. Kierowałem się bardziej węchem niż jako ludzie się głównie wzrokiem. Kurczę, przepraszam, ciężko mi jest o tym opowiadać tak dobrze, bo pierwszy raz jestem na takiej audycji.
[58:50] - Spoko. Ja ci powiem kiedyś, że byłem psem, także rozumiem, o co ci chodzi. Nie ma się co stresować.
[58:55] - Czyli sami swoi.
[58:56] - Sami swoi.
[58:59] - Było to dla mnie niesamowite przeżycie. To był chyba jeden z, już po tym, jak zacząłem się uczyć tych świadomych snów, jedna z pierwszych takich transformacji. Dosyć ogromne to na mnie wrażenie zrobiło. Szczególnie możliwości naszego mózgu. Jak są w stanie, nie wiem, jak to powiedzieć, wyobrazić sobie czy wcielić się w jakieś inne stworzenia na takie całkiem abstrakcyjne rzeczy.
[59:24] - Polecam ci, jeżeli chcesz jeszcze innych wrażeń, polecam ci się na przykład przemienić w osę.
[59:34] - Kiedyś byłem też muchą i słabo pamiętam ten sen, ale wszystko było totalnie... nawet nie wiem, jak to nazwać. Po prostu widziałem jakieś rzeczy w innej skali.
[59:51] - I teraz nawiązując do tych snów, gdzie wcielaliśmy się w różne zwierzęta. Współczesna nauka dzisiaj mówi, że to wszystko jest powiązane z tym, co nam się tam w głowie kotłuje, gdzieś w podświadomości coś musieliśmy zobaczyć i tak dalej. Teraz wytłumaczcie nam, jeżeli człowiek wciela się w jakieś inne zwierzęta, skąd on to doświadczenie może mieć w podświadomości? Czy świadomy sen to jest tylko, jak to nieraz podkreśla nauka, jakieś resztki, śmieci nasze, które gdzieś tam wcześniej, mimo że nie pamiętamy, że coś zobaczyliśmy, a jednak gdzieś się tam w naszej głowie kotłują. Czy jest to jednak coś więcej niż tylko właśnie te rzeczy, o których wspomniałeś?
[01:00:37] - Właśnie tylko wspomnę tutaj, nawiązując do tego, co się dzieje u nas na naszym czacie. Clear Sky napisał trochę wcześniej, właściwie 10 minut temu, że w tradycjach szamańskich można zdominować świadomość zwierząt. Świadomość ludzka nadpisuje chwilowo świadomość zwierzęcą i przejmuje kontrolę lub staje się jedynie obserwatorem. Również z owadami to działa, zwłaszcza z takimi żyjącymi w dużych wspólnotach. Właśnie potem akurat nawiązaliście, tak się złożyło, że wypowiedzieliście się na ten temat. Muchy Josy, a jeszcze Chip Monk pisze, że w trakcie LD przemienia się w kobietę. Ciężko teraz odpowiedzieć na to pytanie, na ile to jest nasza podświadomość, na ile to są nasze ukryte lęki, czy wręcz przeciwnie jakieś marzenia, a na ile to jest coś w ogóle niezależnego, co nas doświadcza i co nas spotyka. Aha, żartował.
[01:01:36] - Jeżeli chodzi o przemienianie w kobietę, to ja wam powiem tak: przeważnie jest tak nie wiem, może Kinga coś powie, ale generalnie jest tak, że my składamy się, nasza świadomość, nasz prawdziwy duch składa się z pierwiastków męskich i żeńskich. Mężczyźni zazwyczaj śnią o kobietach, natomiast kobiety mają to na odwrót. Ja też osobiście bardzo dużo. Większa przewaga moich świadomych snów to jest właśnie jak na przykład wcielam się w kobietę, czy uprawiam seks, oczywiście wirtualnie, w śnie. Przeżywam to z punktu widzenia kobiety.
[01:02:19] - Ja w wielu snach jestem mężczyzną i to zupełnie inne odczucie niż na jawie. Inna budowa ciała i to wszystko. Myślę, że tutaj bardziej jak ktoś ma bardziej żeński umysł niż ja jako kobieta, a Zym powiedział, że ma umysł bardziej męski, to bardziej tą różnicę odczuje również psychicznie. Także jeśli chodzi o różnicę psychiczną, to mi się tutaj trudno odnieść akurat.
[01:02:57] - Bardzo słabo cię słyszę Kinga, więc jakbyś mogła troszkę bardziej wyraźnie mówić, bo nie za bardzo słyszę i próbuję sobie dobrać w głowie, o co ci chodzi tak naprawdę. Ale okej, zrozumiałem coś takiego, że jednak potwierdzasz tą regułę, prawda? Że ty jako kobieta masz dużo snów jako mężczyzna, tak?
[01:03:19] - Tak.
[01:03:20] - Potwierdza regułę to, co powiedziałaś.
[01:03:26] - Tak jeszcze-
[01:03:28] - Okej.
[01:03:28] - Nie, lubi. Kontynuuj.
[01:03:30] - Do kolegi, który wcześniej dzwonił. Może masz jeszcze jakieś inne swoje przeżycia, опыт bycia zwierzęciem? Byłeś może kamieniem? Byłeś może wiatrem? Może czymś innym byłeś?
[01:03:44] - Takich nie miałem. Również nigdy nie byłem kobietą. Nie przypominam sobie, żebym był jakimś przedmiotem czy czymś.
[01:03:55] - Rozumiem.
[01:03:56] - Ja kiedyś byłam wiatrem i to było dość dziwne przeżycie, ale nie umiem go opisać. Coś niezwykłego. Bardzo trudno to opisać. Nie dam rady tak to wyjaśnić dokładnie.
[01:04:13] - Ja miałem kiedyś takie, ale to akurat chyba ciężko jest powiązać. Może to nie jest to samo, co wy mówicie, że byliście w innym ciele. Ja pamiętam, miałem kiedyś takie zdarzenie, że pewnego popołudnia, bardzo słonecznego popołudnia, jak trochę spiekło mnie słońce i szedłem ulicą. Opowiadam teraz prawdziwe zdarzenie, a nie jakiś sen.
[01:04:40] - Okej.
[01:04:41] - Byłem strasznie wyczerpany, bo wracałem wtedy chyba z pracy w wakacje, gdzieś tam pracowałem, dorabiałem sobie akurat zbierając truskawki. To było już dawno, jak byłem jeszcze w gimnazjum. Pamiętam, że wracałem na piechotę jakiś kawałek, wyczerpany i trochę oderwany lekko od rzeczywistości. I pamiętam, że patrzyłem się w swoje okulary przeciwsłoneczne, bo miałem na nosie okulary przeciwsłoneczne, a widziałem jednocześnie to, co widzę przez okulary, ale też widziałem refleks, odbijające się oko w okularach. To tak akurat często się zdarza, że jak założymy okulary, to widzimy też odbicie swojego oka. Miałem dziwne wrażenie, że to oko zaczęło do mnie mrugać, kiedy się na nie patrzyłem. Wiadomo, byłem przemęczony i miałem dziwne omamy. I potem pamiętam, że jak położyłem się spać, to miałem akurat tej samej nocy dziwny sen, że widziałem siebie na żywo w telewizji i też byłem w lekkim szoku. To akurat było takie uczucie, którego nigdy nie doświadczyłem, i to był świadomy sen, pamiętam. Ale widziałem siebie gdzieś indziej.
Także to takie doświadczenie, którym mogłem się podzielić, bo nigdy nie miałem snu, w którym wcielam się w jakąś inną postać.
[01:06:08] - Słuchajcie, ja wam jeszcze, ponieważ odyseja jest związana z LD-kami w historii i weszliśmy tutaj troszkę na te tematy indiańskie, to powiem wam, mogę, czy nie mogę?
[01:06:21] - Śmiało, pewnie.
[01:06:23] - Spłucę sen sprzed chyba bodajże trzech, czterech lat, kiedy próbowałem zrobić coś takiego jak wspólne śnienie, ponieważ ciężko było w ogóle kogokolwiek dorwać jeszcze w tamtym okresie. Co prawda ludzie już rozmawiali o świadomych snach, natomiast bardzo ciężko było kogokolwiek wyrwać do takiego wspólnego śnienia. I któregoś razu po prostu zaproponowałem właścicielowi radyjka, w którym nadaję, czyli Radia Na Fali, wspólne śnienie. I żeśmy się ustawiali do tego wspólnego śnienia. Tylko że to nie było na takiej zasadzie, że Sztywno się trzymamy tak i tak. Spotykamy się tu i tu i wtedy zobaczymy, co tam się będzie działo. Nie, to polegało na tym, że umawiamy się, że przez tydzień będziemy próbowali wspólnego śnienia i spotykamy się, a ja będę głównoprowadzącym, czyli ja będę oprowadzał po tym śnie, który ja sobie wykreuję. Rzeczywiście miałem potwierdzenia od kapitana, że widział mnie w tych snach. Tylko między nami, nie jesteśmy w stanie fizycznie udowodnić tego wszystkiego, natomiast kapitan mi potwierdzał, że rzeczywiście widział mnie w tym śnie. Sen był taki, że znalazłem się w pustej przestrzeni.
Oczywiście przeszedłem przez szczelinę, jak to u mnie czasami w tych snach jest, że przechodzę przez pewne szczeliny. Znalazłem się na wysokim wzgórzu. Była szarówka, nie było słońca, był pochmurny klimat. Zszedłem z tej skarpy, zanim jeszcze zszedłem, patrzyłem wokoło okolicy, gdzie był przepiękny, cudowny kraj. Zobaczyłem most, podeszłem pod ten most. W pewnym momencie kapitan się pojawił. Weszliśmy na ten most, przeszliśmy przez ten most, wyszliśmy. Była taka górka, podeszliśmy pod tę górkę, przeszliśmy odcinek do lasu, bo wcześniej nie było lasu i później zaczynał się las. Weszliśmy w ten las, straciłem przytomność. Znalazłem się na szczycie tej góry następnie i stanąłem na tej skarpie.
Zacząłem obserwować, dosłownie jakby była to kraina typu Wielki Kanion, tylko że bardziej zalesiona. Na horyzoncie pojawiało mi się słońce, czerwonawo-żółtawo. To słońce zachodziło i w pewnym momencie zrobiło się czarno. Pojawiło się za mną duże ognisko, wokół ogniska były trzy kręgi. W pewnym momencie zobaczyłem, że przy ognisku siedzi kapitan z zamkniętymi oczami. Usiadłem naprzeciwko niego i zaczęliśmy obydwoje medytować. Zaczęły się pojawiać różne dziwne wibracje i opany te dźwiękowe. W pewnym momencie otworzyłem oczy i na wprost mnie za plecami kapitana pojawił się Indianin. Zaczęliśmy rozmawiać telepatycznie. Zapomniałem jeszcze wspomnieć, że w tym śnie zadałem jedno jedyne pytanie.
Nie kreowałem całej tej rzeczywistości, która chciałbym, żeby mnie tam w tym moim śnie spotkała, tylko zadałem jedno pytanie: kim jestem i gdzie jest ten nasz koniec, gdzie to się wszystko kończy? Tak jak każdy człowiek zadaję te pytania. W momencie, kiedy pojawił mi się ten Indianin, to był taki mały Indianin z koralikiem na szyi. On wyszedł z mgły, bo jeszcze zanim wyszedł, pojawiła się wokół tego ogniska mgła i z tej mgły zaczęły się pojawiać krzewy, krzaki i tak dalej. Wyszedł ten Indianin, zaczęliśmy rozmawiać i on w pewnym momencie powiedział: „Chodź, ja ci pokażę”. Z tego ogniska wstałem. Kapitan cały czas tam siedział z zamkniętymi oczami na wprost ogniska. Ja wszedłem z nim w ten las i wchodząc w ten las i w tę mgłę, bo tam mgła i las był, to było półprzezroczyste jakby. Wszedłem w to, wyleciałem w kosmos i przelatywałem przez cały kosmos, gdzie mijałem galaktyki, planety, zatrzymywałem się. Były momenty, że chciałem na przykład podlecieć pod jakąś planetę, ale zawsze coś mnie blokowało, taka galareta czy coś w tym stylu.
W pewnym momencie poleciałem na koniec, wewnętrznie usłyszałem oczywiście głos, że jesteśmy na końcu rzeczywistości, percepcji twojej. Pojawiło mi się coś takiego jak w „Matriksie” była w pierwszym odcinku taka scena, gdzie Neo dochodzi do końca i wychodzi taka kula złocista. U mnie było coś podobnego, tylko że to nie była kula złocista, tylko ona była cała ze srebra. Zaczynałem się na to przypatrywać. Oczywiście ona nic nie mówiła, nie rozmawiała ze mną, po prostu się pojawiła i ja byłem obserwatorem tej kuli. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, dostałem wewnętrznego impulsu, że okej, jestem tutaj, to teraz trzeba coś dalej robić. W momencie, kiedy takie coś sobie pomyślałem, dostałem zbliżenia rybiego oka w pewną część tego promienia, które wypuszczało. Zbliżałem się do tego promienia. Zbliżałem, zatrzymałem się i wewnętrzny głos mi podpowiadał, że znajduję się w jednym punkcie, w którym teraz jestem. W momencie, kiedy zacząłem się rozglądać na różne strony, tych promieni była masa.
Nie było widać, gdzie te promienie się kończą. Mało tego, kiedy z powrotem skupiałem się na tym punkcie, w którym wcześniej patrzyłem, dostawałem jeszcze większego zbliżenia. I tak tych zbliżeń było ileś, gdzie w pewnym momencie doszedłem do pewnego zbliżenia i otrzymałem przekaz, że dalej już więcej nie możesz iść. W tym momencie straciłem świadomość. Taki sen miałem parę lat temu.
[01:13:08] - Gdzie ostatecznie się zatrzymałeś, Yubi? W jakim momencie, na jakim etapie był ten koniec?
[01:13:15] - Tych zbliżeń miałem sześć, siedem, gdzie ciągle się zbliżałem i wszystko się tam rozszczepiało na coraz mniejsze części. Tak jakbyś atom kroił na mniejszy, później kolejny. I tych powtórzeń było pięć czy sześć, już nie pamiętam teraz. I w pewnym momencie doszedłem do pewnego momentu, gdzie głos zewnętrzny powiedział mi, że dalej już nie możesz wejść i w tym momencie się skończyło.
[01:13:42] - Te blokady bardzo często się zdarzają rzeczywiście, jak próbujemy coś osiągnąć. I teraz mam pytanie do ciebie: czy miałeś wcześniej coś takiego, że jakiś głos mówił ci, że nie da się gdzieś głębiej wejść, ale w którejś sesji jednak udawało ci się zrobić krok dalej? Czy to jest do przesunięcia, czy to jest raczej już coś takiego na stałe?
[01:14:08] - Wydaje mi się, że tak, że wszystko, co jest związane ze świadomym śnieniem, jest związane z etapem, w którym się obecnie znajdujesz. Jeżeli jesteś na coś gotowy, aby przyjąć pewne rzeczy, prawdy, które ta druga strona chce ci pokazać, to zostaniesz tam dopuszczony. Jeżeli na przykład masz jakieś wątpliwości, nie jesteś do końca szczery sam ze sobą i to, co Kinga wcześniej powiedziała o tym sercu, bo serce jednak tu jest najpotężniejsze, bo to przez to wszystko się tak naprawdę zaczyna, to wtedy zostaniesz dopuszczony, jeżeli zaczniesz to rozumieć. Ja sam o sobie wiem, że w momencie, kiedy podchodziłem do świadomego śnienia w sposób bardziej naukowy, to miałem dużo blokad wewnętrznych w sobie. W momencie, kiedy zaczynałem troszkę inaczej to wszystko postrzegać, kiedy pod wpływem snu zaczynałem troszkę inaczej to wszystko traktować, zostawałem dopuszczany do głębszych sfer śnienia. Tak to bym powiedział. Czyli trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jesteś gotowy iść dalej, a jeżeli tak, to na pewno zostaniesz dopuszczony. Być może za tydzień, być może za miesiąc, nie wiem, ale każdy ma tutaj indywidualnie.
[01:15:47] - Jubi, chciałbym jeszcze się ciebie zapytać o jedną rzecz, która pojawiła się wcześniej w twojej wypowiedzi. Opowiadałeś o tym śnie, w którym stałeś się przewodnikiem kapitana Tomka z Radia Nafali. Tak właściwie to chciałbym się zapytać, czy jesteś pewien, że to było LD, czy to było bardziej może OOBE?
[01:16:09] - Wydaje mi się, że to było LD. Natomiast u mnie to jest ciężko, bo ja sam czasami nie wiem właściwie, czy to jest LD, czy to jest OOBE. To jest tak cienka granica do odróżnienia, że sam się czasami gubię i nie jestem w stanie określić. Natomiast według mnie OOBE to jest bardziej przycielesne, na tych niższych wibracjach. Natomiast ja bardzo często, jeżeli już podróżuję po tych kosmosach, czyli już w dalszych sferach, to jednak wydaje mi się, że to są LD, czyli przez to trzecie oko wchodzi się na te wyższe wibracje. Jeżeli chcesz podróżować po kosmosach, po wszechświatach i tak dalej, to wydaje mi się, że do tego jest potrzebne bardziej OOBE, a nie LD. Ciężko mi tę granicę rozróżnić, bo jest to bardzo ciężkie.
[01:17:18] - Bardziej podróże po kosmosie wiązałam z OOBE niż z LD ze swoich doświadczeń.
[01:17:24] - Widzisz, mamy różne zdania. Generalnie jest tak, że jeżeli ja podróżuję po tych kosmosach, to podróżujesz mentalnie, bo ciało ci nawet eterycznie jest niepotrzebne. Więc samo to już kłóci się z OOBE, a nie z LD. Każdego, kogo spytasz, może inaczej, większości ludzi, którzy podróżują po tych kosmosach, każda osoba powie, że nigdy nie widzi swojego ciała. Jedynie co to może widzieć w momencie, kiedy na przykład ląduje na innych planetach. I też miałem taką sytuację, gdzie wylądowałem kiedyś na Marsie i brałem udział w jakiejś bitwie na Marsie. Co ciekawe, świat był odwrócony do góry nogami. A później, w jakimś okresie czasu, kiedy zaczynałem przesłuchiwać audycje pana Zbyszka Mrugały, Jarek Bzoma również wspominał o tym, że w pewnym momencie dochodzi do takich paradoksalnych sytuacji, gdzie świat masz odwrócony do góry nogami. Więc ja też takie coś miałem. Tylko podkreślę, że miałem taki sen jeszcze dużo wcześniej, zanim słuchałem tych audycji.
[01:18:41] - Ja dzisiaj patrzę na nasz czat, na naszych współrozmowców i myślę, że można to poczytać jako taki nasz mały sukces, że tych słuchaczy aktywnych jest coraz więcej. Myślę, że warto by się trochę odnosić tutaj do poszczególnych wypowiedzi, żeby nasi aktywni słuchacze nie czuli się zaniedbani. Taka wypowiedź, która mi się rzuciła w oczy. Miro zadał pytanie: „Podobno jeśli człowiek ginie we śnie, to ginie też jego świadomość. Możecie to potwierdzić? Ktoś inny napisał z kolei, że podobno nie jest możliwe przeżycie własnej śmierci w trakcie świadomego snu. Yubi, czy mógłbyś jakoś nawiązać do tego pytania?
[01:19:31] - To jest właśnie to, o czym ja mówiłem wcześniej, że w pewnym momencie mojego doświadczenia sennego doszedłem do momentu, że właściwie jesteś tylko świadomością i po prostu... Przepraszam, nie za bardzo się skupiłem, bo patrzyłem na czata. W każdym razie w pewnym momencie dochodzisz do takiej sytuacji, przynajmniej ja doszedłem do sytuacji, że tak naprawdę my wszystko tutaj kreujemy i jesteśmy tą świadomością, jaźnią. I dlatego ja podkreślam i mówię zawsze, że poprzez sny, które są tak naprawdę tylko bramą do tego naszego całego wnętrza, możemy kreować to, co nas tutaj w przyszłości spotyka. Czyli jeżeli byś chciał, żeby coś się w życiu sprawdziło, to prawdopodobnie się to sprawdzi, tylko musisz tego bardzo chcieć. I to też nawiązuje do tego, o czym jeszcze bodajże tydzień czy dwa tygodnie temu rozmawialiśmy o tych sprawach proroczych, że masz tutaj moment, możliwość wejścia w jakieś takie wyższe stany i sprawdzenia, wykreowania tej sytuacji, która wcześniej cię spotka w wirtualnej rzeczywistości. Tak to bym nazwał. A drugą część pytania, bo wyleciało mi to z głowy, jakbyś mógł powtórzyć, Kamilu.
[01:20:58] - Tak. Pytałem się tutaj głównie właśnie o to, czy to jest możliwe, żeby przeżyć własną śmierć w trakcie snu. Także o to tylko chodziło.
[01:21:10] - Każdy przeżywa własną śmierć tak naprawdę codziennie, bo jakby nie patrzył, każdego dnia wieczorem umierasz i rano się budzisz. Zresztą jeżeli chcesz zobaczyć albo inaczej, przynajmniej jakąś taką namiastkę, odczuć jak to wygląda, to zainstalować sobie proszę aplikację Sleep as Android i tam można sobie nagrywać, jak wasze ciało się zachowuje, kiedy idziecie spać. I będziecie widzieć, jak ciało zachowuje się w momencie, kiedy wasza świadomość, kiedy wasza jaźń przechodzi na inne stany.
[01:21:57] - Kinga coś jeszcze wspominała, że miałaś jakieś doświadczenia związane z przeżywaniem śmierci w trakcie LD.
[01:22:07] - Akurat to nie było w trakcie LD, tylko zwykłych snów, że jakoś śniło mi się, że umieram, ale w momencie, kiedy byłam kilka sekund przed śmiercią, się budziłam.
[01:22:23] - Nie zrozumiałem.
[01:22:27] - To może powtórzę. To nie były LD, tylko takie zwykłe sny, niekontrolowane i w momencie, kiedy miałam już umrzeć w tym śnie, to kilka sekund przed tą sytuacją śmierci budziłam się na przykład w środku nocy z paniką i tak dalej.
[01:22:55] - Czy to po prostu było związane pewnie z jakimś innym rodzajem paraliżu przysennego. Jednak ten paraliż przysenny to na przykład ja tutaj często w swoich nagraniach wspominam, że właśnie ja miałem to szczęście, że u mnie paraliż przysenny to był taki bardziej... Tak naprawdę paraliżu przysennego to ja się zacząłem uczyć, bo jakoś miałem tą możliwość, że po prostu wchodząc w te stany nie miałem tego paraliżu. I od pewnego okresu swojego życia postanowiłem, że kurczę, jak to jest z tym paraliżem i postanowiłem to przeżywać. I możecie mi wierzyć, możecie mi nie wierzyć, ale parę lat mi z tym schodzi i ja po prostu uczę się tego paraliżu. I powiem wam, wiem, że zabrzmi to pewnie głupio dla co niektórych ludzi, natomiast ja uważam, że paraliż przysenny jest czymś wspaniałym, bo on tak naprawdę mi daje możliwość wglądu, na jakim etapie jestem w momencie, kiedy wchodzę w sen. Ponieważ ja tak naprawdę właściwie jedną metodę stosuję, jeżeli chodzi o osiąganie snów, czyli ja stosuję WILD-a, którego od dziecka, nawet nie wiedziałem, jak to się nazywa, stosowałem i mi to zawsze przychodziło najłatwiej i najprościej. Jedyny minus jest taki, że po prostu długo z tym czasami schodzi, żeby się dostosować do pewnych stanów, aby wejść już bezpośrednio w ten sen. Natomiast nawiązując do tej śmierci, pamiętam, miałem kiedyś taki sen, bo swego czasu miałem takie kiedyś marzenie, życzenie, żeby po prostu pomagać innym istotom. Poprzez te swoje świadome zrozumienie zrozumiałem, że tak naprawdę wszyscy są istotami.
To było dla mnie osobiście jednym z wielu czynników, które spowodowały to, że do dnia dzisiejszego nie jadam mięsa. Właśnie poprzez świadome śnienie miałem kiedyś takie właśnie ... życzenia, że tak powiem, żeby pomagać innym istotom. Stosowałem na przykład coś takiego jak powrót do przeszłych, minionych żyć. Pamiętam, że któregoś razu znalazłem się w sennej rzeczywistości, gdzie byłem w Egipcie i będąc w tym Egipcie chowałem się za jakimiś skałami. Na dole znajdował się statek kosmiczny i wokół niego chodziły dziwne istoty. Niby wyglądały jak szaraki, ale to były troszkę inne. Inny rodzaj tych kosmitów. Ale jakoś było tak, że w pewnym momencie one wzięły jakieś pakunki i zniknęły, gdzieś poszły. Więc wykorzystałem tą sytuację, wszedłem do tego ich statku i zacząłem obserwować.
Pełno było tam dziwnych, różnych kryształów. Coś się w tych kryształach znajdowało. W pewnym momencie postanowiłem, że jeden z tych kryształów zabiorę i zabrałem ten kryształ i zacząłem uciekać. Uciekałem, uciekałem, uciekałem. W pewnym momencie podleciałem pod jakąś tam piramidę. Z tej piramidy otworzyły się drzwi, wyszła jakaś kobieta, w takim jak to faraoni mieli na głowach, takie różne te. I zaczęła mi machać ręką, żebym wszedł w tą piramidę, że ona mnie tam gdzieś schowa. Więc wszedłem w tą piramidę, wleciałem i zacząłem uciekać. Pojawiły się tam jeszcze dwie, trzy, cztery inne osoby i gdy uciekałem, w pewnym momencie z tego ciała, które tam miałem, zostałem wyrzucony i stałem się obserwatorem tej całej sytuacji. W pewnym momencie zauważyłem, że do tej piramidy wchodzą jacyś tacy kosmici, szaraki czy jacyś tam obcy i z takimi dzidami zaczynają nas gonić.
Było nas wtedy trójka albo czwórka. Już teraz tego nie pamiętam. W każdym razie w pewnym momencie jeden z tych szaraków rzucił dzidą i po prostu odczułem, że tak powiem, śmierć tamtej rzeczywistości, więc dokładnie widziałem, jak ta strzała leci. Dokładnie widziałem, jak ta strzała się przebija, wbija mi tutaj pod prawe żebro. I co ciekawe, później, kiedy już wybudziłem się z tego snu i przez parę dni chodziłem taki dziwny i zszokowany, przez długi okres czasu właśnie w tym miejscu, gdzie dostałem tą strzałą, odczuwałem bardzo dziwne, wręcz czasami takie piekące bóle. I wydaje mi się, że to by było takie fajne nawiązanie do tego, o co pytałeś wcześniej Kamilu, czy da się przeżyć własną śmierć? Wydaje mi się, że da się. Kwestia tylko pytania, czy to była regresja, czy to było cofnięcie się do przeszłych minionych żyć, czy to po prostu było wykreowane w moim umyśle tak, abym jak najbardziej realnie przeżył uczucie śmierci. Ja bym tak zakończył.
[01:28:38] - Chloe zapytała jeszcze na naszym czacie: „Czy zdarzyło się wam podczas LD albo Out of Body Experience kogoś zabić i czy macie jakieś doświadczenia z tym związane?”
[01:28:55] - Wiesz co, ja w swoich doświadczeniach nie przypominam sobie takiego czegoś. A nawet zresztą jeżeli by takie coś zaistniało, to by się to po prostu kłóciło z całą koncepcją świadomego śnienia. Bo tak naprawdę w momencie, kiedy czyniłbyś krzywdę jakiejś istocie, to zszedłbyś na niższe wibracje, a gdybyś zszedł na niższe wibracje, to by spowodowało to, że byś się po prostu wybudził. Przynajmniej ja to tak rozumuję.
[01:29:22] - Miałem kiedyś takie-
[01:29:22] - Ja wam powiem, że kiedyś miałem sen. Nie wiem, to nie był chyba sen świadomy, w którym zakatowałem kota na śmierć. Potem tydzień miałem doła, także niewątpliwie takie sny mocno na psychikę działają, trzeba powiedzieć.
[01:29:39] - Nie przypominam. Wiecie co, słuchajcie, bo ja niestety będę musiał się zbierać do pracy. Zostało mi tylko parę minut, żeby się pozbierać, więc wam podziękuję. Podziękuję również za możliwość udzielania się w tej waszej audycji. I co? Świadomych snów i do następnego razu w takim razie.
[01:29:57] - Dzięki Yobi.
[01:29:58] - Również dziękuję, trzymajcie się. Hej, pa pa.
[01:30:02] - Tak, to jest właściwie to, co pokrywa się chyba z tym. Moje doświadczenia pokrywają się z tym, co mówił Yobi właśnie, że to jakoś sprowadza nas na inne wibracje. Kiedyś pamiętam, że w trakcie świadomego snu strasznie irytował mnie jeden z kolegów z klasy. To był sen, który miałem gdzieś w podstawówce i pamiętam, że kiedy chciałem go z całej siły kopnąć w tyłek, to obudziłem się ze strasznym bólem nogi, bo kopnąłem rzeczywiście w ścianę i ból mnie obudził. Także jakby to już ciało wyrwało się z tego paraliżu sennego w trakcie-
[01:30:39] - Karma cię dosięgnęła.
[01:30:41] - Być może. Możliwe, że tak było. Patrzę, że tutaj jakaś dyskusja o OOBE się pojawiła na naszym czacie. Ale bardzo dużo wątków takich pobocznych dzisiaj właściwie. Nie wiem, czy zdołamy dokończyć ten nasz temat główny. Jeżeli nie, to może na następnej audycji będziemy jeszcze kontynuować tę wyprawę z LD przez wieki.
[01:31:17] - To może spróbujmy dzisiaj dokończyć, a najwyżej pytania od słuchaczy będziemy poruszać za tydzień.
[01:31:25] - No tak, ja chciałem-
[01:31:26] - Albo pod koniec gdzieś audycji dzisiejszej.
[01:31:29] - Albo tak. Albo w ten sposób.
[01:31:32] - Bo nie wiem, czy widzieliście, ale z wyświetlenia ramówki na stronie głównej usunąłem godzinę zakończenia. Tak więc możemy troszeczkę pociągnąć dłużej.
[01:31:42] - Spróbujemy. Myślę, że 22:00 to minimum. Szkoda by było kończyć wcześniej. Yubi zabrał też bardzo dużo dzisiaj głosu radiowego, tak że myślę, że możemy rzeczywiście trochę wydłużyć dzisiejszą audycję. Nie wiem, czy Kamil, Kinga czy Robert chcą jeszcze coś powiedzieć na te tematy, na które się wypowiadał Yubi, czy będziemy dalej kontynuować tę historię?
[01:32:13] - Ja mogę dodać tylko jeszcze z tymi doświadczeniami a propos umierania i zabijania innych. Miałem taki okres, że często sobie rozgrywałem różne bitwy wojenne, w świadomych snach oczywiście. To też się pokrywa z tym, co mówił Yubi, bo zawsze w miarę jak więcej osób zaczynało strzelać, a ja zabijałem ich, to zawsze ta świadomość gdzieś uciekała. Traciłem ją.
[01:32:43] - Mhm. Kinga, Robert?
[01:32:49] - Ja nie mam nic tutaj do powiedzenia, bo nie mam takich doświadczeń albo ich nie pamiętam w ten moment. Może sobie potem przypomnę, to się odniosę.
[01:33:05] - No dobra, to myślę, że będziemy powoli kontynuować nasz wątek główny. Stanęliśmy na czasach średniowiecza. Chciałem jeszcze dodać do tej epoki, bo jak wiadomo, w trakcie średniowiecza nawiązywano również do tradycji biblijnych, ale i do tych tradycji niezwiązanych ściśle z kanonem biblijnym, do tradycji apokryficznych. I tak na przykład w Ewangelii Nikodema wspomniano o postaci, która pojawia się w Dziejach Apostolskich, o postaci bardzo tajemniczej, o niejakim Szymonie Magu, któremu przypisywano różne nadnaturalne zdolności. I według Nikodema, autora tej apokryficznej ewangelii, za sprawą praktyk Szymona Maga pojawiały się różne sny, którym wskazywano związki z jakimiś siłami demonicznymi. I to, co ciekawe, o czym nie powiedziałem wcześniej, a myślę, że to jest taki etap, który rozpoczyna nowy rozdział w historii podejścia do zjawiska snów. W roku 358 n.e. sobór w Anagrze potępia zjawisko wróżenia ze snów. A jak wiadomo, jednym z pretekstów do osiągania świadomego snu jest właśnie chęć poznania swojej przyszłości. Święty Hieronim w swoich listach wspomina, że geneza snów człowieka może być trojaka.
Jednym ze źródeł jest człowiek. I tutaj rozumiano pewne aspekty fizjologiczne, że pod wpływem przejedzenia się czy z głodu człowiek może mieć różne koszmary. Myślę, że to był wątek pseudonaukowy, ponieważ nie znano jeszcze wtedy psychoanalizy, jednak większość snów tłumaczono, uciekając się do jakichś znaczeń metafizycznych. Inną przyczyną snów podawano siły demoniczne i szatana. I ostatecznie najwyżej w tej hierarchii stały sny zesłane bezpośrednio przez Boga. Sny, które mogły przydarzać się tylko osobom świętym. Tutaj jako ciekawostkę trzeba przyznać, że jednak rola kapłana w świecie starożytnym, a rola tego kapłana w świecie średniowiecza jest odmienna. Tym duchownym w czasach średniowiecznej Europy jednak nie mogli praktykować bezpośrednio świadomego śnienia i związać się bezpośrednio z tym zjawiskiem. Ale należy pamiętać o różnych mnichach, których tutaj obowiązywały nieco inne zasady. Rozwijały się nurty mistycyzmu, rozwijało się również zjawisko ascetyzmu.
Tak że kontynuatorów tych praktyk można szukać wśród różnych eremitów i ascetów. Jako jedną z takich praktyk ascetycznych było właśnie powstrzymywanie się od snu, co też wprowadzało człowieka w pewien odmienny stan świadomości. Właściwie tutaj Jeżeli chodzi jeszcze o ten wątek, tak jak wcześniej wspominałem, w czasach średniowiecznego Egiptu miały miejsce inkubatory senne, gdzie człowiek pojawiał się w określonym miejscu, czy grupa ludzi pojawiała się w określonym miejscu, żeby zesłać na siebie jakiś charakterystyczny sen. Mimo że takie zjawisko było w średniowieczu zabronione, to jednak praktyka pokazywała, że było inaczej. Pisma świętego Grzegorza z Tours mówią między innymi o nocnych wigiliach chorych. Wigiliach między innymi wokół grobu świętego Marcina w Tours i świętego Juliana. Były to wprawdzie chrześcijańskie ceremonie inkubacji, chociaż naznaczone były również wątkami pogańskimi i wprowadzały pewną praktykę marzeń sennych. Te wszystkie zjawiska, które możemy nazwać paranormalnymi w świecie średniowiecza są, wydaje się, penalizowane, że jednak to jest temat tabu. Ale z tego zakazu zdają się jednak być wyjęci różni święci. Osoby, które te zachowania mogą tłumaczyć swoim zaawansowanym życiem duchowym, które zawdzięczają bożej łasce.
Takim popularnym zjawiskiem, które się bardzo często pojawia, jest zjawisko bilokacji, kiedy jedna osoba, na przykład jakiś święty, pojawia się w dwóch miejscach jednocześnie. Jeżeli chodzi o średniowiecze, to właściwie byłoby to ode mnie na tyle. Nie wiem, czy ktoś chciałby jeszcze coś dodać.
[01:39:54] - Może ja nie powiem o średniowieczu, ale odnośnie tego, co wcześniej mówiłeś, że w średniowieczu te zjawiska paranormalne były tematem tabu. Z doświadczenia wiem, że nadal niestety w niektórych środowiskach są. Chociaż w poniedziałek w szkole mieliśmy dyskusję na ten temat, to wyśmiewali się niektórzy ze zjawiska OOBE czy świadomych snów.
[01:40:25] - Tak. Ja powiedziałem, że tematem tabu, ale o tyle, o ile nie wiązały się w jakimś stopniu z religijnością. Powiedzmy, że na świat duchowy wiara chrześcijańska miała właściwie monopol. Wszystko, co było z nią niezwiązane, kojarzono albo z dziwnymi mocami szatańskimi czy diabelskimi, albo traktowano jako fikcję.
[01:40:59] - Też może tłumaczyć, dlaczego Kościół nadal nie ma wyrobionej opinii na ten temat i się nie wypowiada, bo nie ma nigdzie w powszechnie dostępnej oficjalnej opinii Kościoła odnośnie świadomych snów, OOBE i tym podobne.
[01:41:16] - Tak. Nawet zdania poszczególnych osób duchownych, tak jak ktoś ze znajomych próbował zapytać, pokazują, że ten temat nie jest właściwie dobrze znany w kręgach kościelnych.
[01:41:35] - Niby Kościół katolicki traktuje tego typu rzeczy na równi z magią i z okultyzmem i podobnymi tematami, tylko że z drugiej strony wiele objawień pochodzi właśnie ze świadomych snów między innymi.
[01:41:50] - Właśnie. Czyli kontynuowano ten proceder zapoczątkowany gdzieś w czasach średniowiecza, że jeżeli podają jakieś duchowe doświadczenie, to jednak musi mieć ono jakiś silny wątek religijny. Chociaż ten sam Kościół jednak odmawia uznania pewnych objawień albo traktuje je w ten sposób, że stara się dopasować je na siłę do swojej doktryny, co często prowadzi do dziwnych niejasności i sprzeczności oryginalnych przekazów z wyobrażeniem potem Kościoła, który adaptuje. Tak jak na przykład w Fatimie. Z tego, co słyszałem, jeżeli weźmiemy pod uwagę zeznania tych, którzy doznali objawienia w Fatimie, to jednak wizerunek Maryi różnił się zdecydowanie od tego, który jest dzisiaj uznawany przez Kościół. Mało tego, są wątpliwości, czy to naprawdę była Maryja, czy jakaś inna postać, która się tam pojawiła. Zobaczmy, co na czacie. Tutaj nasi słuchacze wypowiadają się również na temat związany z jakimiś innymi duchownymi. I to się potwierdza, że jednak te wszystkie praktyki związane jakoś z duchowością, do tych praktyk są uprzedzeni i podchodzą negatywnie. Widzę, że Jubim tak się spieszył do tej pracy, ale jednak jeszcze chyba nie może się od nas oderwać.
Jednak coś tam jeszcze pisze, ale pewnie na długo nie zostanie z nami.
[01:43:55] - Może ma wolną chwilę, ale nie ma warunków już do udzielenia się głosowo.
[01:44:01] - Clear Sky pyta się: „Dlaczego Jezus i Maryja nie objawiają się w Azji? Nie znam takowych przypadków”. Niestety myślę, że to jest temat na inną audycję, bo to by było już odejście od naszego tematu. Także zachęcamy do innych audycji na antenie Radia Paranormalium, gdzie będzie można jakieś inne pytania, inne wątki podejmować. Marku, czy mógłbyś przypomnieć namiary na naszą audycję?
[01:44:36] - Tak. Słuchacie państwo prawdopodobnie jedynej w polskim internecie realizowanej na żywo audycji o świadomych snach. „Świadomy sen. Nasz drugi świat”. Można do nas dzwonić na nasz numer telefonu 32 746 00 08. Skype: radio.paranormalium.pl. Można również pisać na Gadu-Gadu 36 08 80 02. Jesteśmy także na czacie Radia Paranormalium na www.paranormalium.pl. Można również nas znaleźć na Facebooku na kontach Radia Paranormalium i Oneironautów. A jeżeli ktoś woli, to może nam wysłać maila na adres radio@paranormalium.pl.
Także liczymy, że się jeszcze państwo uaktywnicie, chociaż na czacie jesteście naprawdę bardzo aktywni, ale też liczymy na to, że państwa usłyszymy. Kamilu?
[01:45:34] - Tutaj pojawiają się jakieś propozycje, że trzeba zrobić jakąś głośną akcję typu „świadomy sen jest fajny”. Propozycja dla ruchu oneironautycznego. Przygotowujemy się do działań promocyjnych, przeprowadzonych na większą skalę. Także na pewno niedługo będzie można usłyszeć o naszych akcjach i gadżetach. Nie mogę niestety zdradzić więcej szczegółów, ale już niedługo będziemy o tym mówić. Jakieś pytanie pojawiło się na Gadu-Gadu. Marek wkleiłeś od jakiegoś Macieja.
[01:46:22] - Pytanie o seks.
[01:46:24] - Temat atrakcyjny, także myślę, że można go podjąć. „Witam. Dzisiaj zadzwonić nie mogę, bo jestem w pracy. Mam jednak pytanie dość ważne dla mnie. Czy podczas świadomego śnienia, kiedy we śnie uprawia się seks, można zaznać prawdziwego orgazmu? Nie urojonego, tylko prawdziwego, cielesnego. Takiego, który wywołuje ejakulację”. Kamil, coś wspominałeś, że czytałeś o tym.
[01:46:54] - Tak, właśnie czytałem książkę jakiejś zagranicznej autorki o świadomych snach. Już nie pamiętam kto to był. Ona opisywała te sprawy ogólnie seksualne, jeśli chodzi o świadome śnienie i ona stwierdziła, że nie jest to możliwe, żeby fizycznie ten orgazm był. Tylko że to jest tylko w trakcie snów podświadomości naszej czy świadomości w zasadzie, jeśli to jest świadomy sen.
[01:47:15] - Ten wątek poruszany jest właściwie na naszym czacie. Chloe pisze, że jest pewna, że miała fizyczny, z perspektywy kobiety, taki fizyczny orgazm podczas LD. Ja właściwie, szczerze mówiąc, nie mam takich doświadczeń, ale rozmawiając ze znajomymi, to jednak jest to zjawisko, które częściej chyba przydarza się kobietom. Z tego, co zaobserwowałem, to jednak w jakimś stopniu to jest związane raczej z ich fantazjami. Osobiście nie miałem takich doświadczeń. Tak, Maciek napisał na Gadu-Gadu, że taką konsternację wywołał, „że aż mnie przycięło”. Nie, myślę, że nie mamy problemów z taką tematyką. Bardziej przycięło raczej mój sprzęt niż mnie samego.
[01:48:17] - To rząd światowy zadziałał. Ale my kiedyś mieliśmy całą chyba audycję o seksie w LD właśnie. Jakoś to przycięło.
[01:48:26] - Nie wiem. Myślę, że rząd światowy raczej nie zamknie nam ust.
[01:48:29] - Tutaj właśnie chyba w nawiązaniu do tego tematu seksu Clear Sky napisał nazwę dla akcji „Przytul świadomie podusię”.
[01:48:37] - Tak. Nawet Robert ma propozycję zmiany nazwy na ruch seksomatyczny, ale myślę, że nie będziemy tak daleko iść w takie radykalne... Nie podejmiemy takich radykalnych działań.
[01:48:51] - A jak z tą historią LD? Bo tu chyba doszliśmy do, z tego, co Kinga pisała, bo ja troszeczkę już się pogubiłem, doszliśmy do średniowiecza, zdaje się.
[01:49:00] - Tak, jesteśmy w tym średniowieczu. Zakończyłem tutaj, mówiąc o różnych pochodzeniach snu, z czego jako jedną z tych przyczyn wymieniłem tę pochodzącą od Boga, która miała to największe znaczenie dla ludzi ówczesnego świata. Niektórzy z teologów mieli bardzo negatywne podejście do snów, twierdząc, że są pewną pułapką. Że człowiek powinien nawet co jakiś czas odpocząć w ogóle od wyraźnych snów. Także to zjawisko jest w pewnym sensie marginalizowane. Z rzeczy, o których chciałem jeszcze wspomnieć. Nie bez znaczenia tutaj w folklorze niemieckim pojawia się postać doppelgängera, która kojarzona jest jako duch bliźniak, czyli nasz sobowtór, który pojawia się jako nasz zazwyczaj zły brat bliźniak i często tłumaczono, że jest to ucieleśnienie pojawiające się w naszych snach świadomych. Na chwileczkę wrócę do tego motywu, bo podsyłasz nam tutaj Marku materiały związane z wypowiedzią Maćka, którego zaintrygował ten temat. Jeżeli mógłbym prosić Robercie, to spróbuj się odnieść. Ja muszę na dwie minuty odejść od klawiatury.
Mam ważną sprawę.
[01:51:25] - Roberta chyba też Maciek wprowadził w stan konsternacji.
[01:51:30] - Jest wyciszony mikrofon.
[01:51:32] - Mikrofon stoi. Jakbyś się mógł jakoś odnieść do tego, co tutaj Maciek na Gadu-Gadu pisał. Ale to ciekawe, bo jeśli te orgazmy są tylko urojone, to ja i bez świadomego śnienia podczas zwykłych snów erotycznych mam wrażenie orgazmu, który jednak po przebudzeniu okazuje się tylko urojeniem bez konieczności zmiany pościeli.
[01:51:53] - Nie miałem za bardzo snów erotycznych ani orgazmów ze snu, ale gdzieś czytałem, że czasami nie wybawi się tego dnia. Z tym nie miałem za bardzo doświadczenia z tym. Nie wiem, że to jest coś takiego. Nie czytałem za bardzo.
[01:52:13] - A może kolega Kamil nowy chciałby się odnieść jakoś do tego?
[01:52:17] - Właśnie nie wiem, czy wcześniej też mnie zacięło, jak mówiłem o tym, co w książce czytałem właśnie tej autorki zagranicznej. Było mnie słychać wtedy?
[01:52:24] - Tak, było słychać.
[01:52:26] - No to właśnie tak ona twierdziła. Też nie spotkałem się nigdy, żeby ktoś miał fizyczne doświadczenia, o których mówiliśmy. Sam też nie miałem tak nigdy, żeby to się przeniosło na fizyczny orgazm.
[01:52:43] - Tak, jak właśnie tutaj śledzę. Teraz nadrabiam to, co pojawiło się w naszym czacie. Chloe uważa, że podobno spanie na brzuchu wywołuje erotyczne sny. Ktoś wcześniej wspomniał, że spanie nago również ma na to jakiś wpływ. Myślę, że na pewno ma to jakiś związek. Clear Sky pisze... Nie, przepraszam, to jakaś dygresja o jakiejś jodze. Także nie za bardzo będę się mógł do tego odnieść. Nie wiem, czy ktoś jeszcze będzie chciał się połączyć z nami dzisiaj, czy na dzisiaj już zakończymy, a dokończymy za tydzień.
[01:53:33] - Chyba to już będzie do końca za tydzień. Jest 22:02, nadajemy. Z tego, co widzę, to sporo.
[01:53:43] - To możemy już powolutku kończyć. Panowie, może jeszcze parę słów na koniec?
[01:53:48] - Chciałbym tak krótko podsumowując to, o czym nawet nawiązał Yubi, że ta kultura świadomego snu towarzyszy ludzkości przez wieki. Pionierami byli najpierw Aborygeni, potem tybetańscy mnisi. Najsilniejsze związki z tym zjawiskiem można znaleźć w kulturach związanych z szamanizmem. Później Mezopotamia, starożytny Egipt, starożytna Grecja i Rzym i wreszcie Europa średniowieczna. Myślę, że następną audycję, jeżeli będzie wola kontynuowania tego tematu, rozpoczniemy już od czasów starożytnych, od Leonarda da Vinci i jego wynalazków. Bo jak zdarzyło mi się przeczytać niedawno, jednak świadome śnienie miało ogromny wpływ na powstanie wielu wynalazków. Do świadomych snów sięgał zarówno Izaak Newton, jak i Nikola Tesla. Także myślę, że to będzie dobry temat na następną audycję. Świadome śnienie w czasach nowożytnych i współczesności. Tymczasem na dzisiaj z mojej strony to już wszystko.
Nie wiem, czy Robert chciałby jeszcze coś dodać, czy Kamil, który się z nami połączył.
[01:55:25] - Ja bym chciał co tydzień zaprosić wszystkich na naszą stronę Oneiros Society. Na naszej stronie jest dużo materiałów dotyczących świadomych snów. Na nasz fanpage facebook.com Oneiros Society I na nasze dołączenie. OneiroSociety.dk. Bexar EFDC. Dołączając do ruchu oneironautycznego współtworzysz. Dołączasz do organizacji, która chce współtworzyć, rozwijać i promować zjawisko świadomego snu. Serdecznie zapraszamy. Jedynie tyle. Świadomych snów.
[01:56:15] - Ja też nie będę już przedłużał. Dziękuję organizatorom za przyjęcie mnie do rozmowy i słuchaczom za aktywność.
[01:56:24] - Zapraszamy na następne audycje. Mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja porozmawiać. Zapraszamy wszystkich również do nawiązywania kontaktu. Frekwencja na czacie dzisiaj trochę nas zaskoczyła. Było tu kilkanaście osób, w szczytowym momencie 15 czy 16 osób. Mam nadzieję, że następnym będzie już powyżej 20. Także zapraszamy do zachęcania znajomych i do aktywności w następny czwartek o 20:00. Z mojej strony to już wszystko. Życzę wszystkim świadomych snów. Marku, jeżeli możesz jeszcze coś powiedzieć od siebie.
[01:57:03] - Zdecydowanie frekwencja jak na środek tygodnia w Radio Paranormalium była dzisiaj świetna. Myślę, że będzie bardzo dużo pobrań z naszego radiowego archiwum. Tak jak mówił Kamil, słyszymy się ponownie w audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat” już za tydzień. Ja również ze swojej strony chciałbym podziękować za wzięcie udziału wszystkim oneironautom: Kindze, Robertowi, Kamilowi. Kto tam jeszcze dzisiaj brał udział? Przepraszam, drugiemu Kamilowi również, Mikołajowi.
[01:57:34] - No i Ubiemu.
[01:57:35] - No i Ubiemu oczywiście. Także będziemy już powolutku kończyć. Życzymy wam wszystkim pięknych, zdrowych, paranormalnych, może też mokrych, ale przede wszystkim świadomych snów. Do usłyszenia ponownie w kolejnych audycjach Radia Paranormalium i za tydzień w kolejnym odcinku audycji „Świadomy sen: nasz drugi świat”. Radio Paranormalium, paranormalny głos w twoim domu. Dobranoc i do usłyszenia.